Mam problem z pelargoniami bluszczolistnymi. Na sześć pojemników w dwóch jest jakaś choroba liści, której nie mogę zwalczyć, na zdjęciach widać wszystko:
img846.imageshack.us/img846/9936/p1070091s.jpg
img850.imageshack.us/img850/8236/p1070093s.jpg
img819.imageshack.us/img819/2967/p1070095s.jpg
img193.imageshack.us/img193/3452/p1070096s.jpg
Wygląda mi to na grzyb, ale nie jestem pewny. Dwa razy stosowałem preparat grzybobójczy Topsin M 500 SC (na moczniak prawdziwy, szarą pleśń, plamistość liści, fuzariozy, werticiliozę) i nic nie dało. Stosowałem też Karate Zeon 050 CS na mszyce, miniarki, wiornastki i też nic. Wszystkie rośliny są tak samo podlewane i nawożone, ale te w dwóch pojemnikach obumierają, słabo kwitną i zostają z nich tylko sterczące strąki bez liści, bo te chore odrywam. Dodam, że choroba atakuje od razu młode liście, które po kilku dniach usychają. Bardzo proszę o radę, co robić, co to za choroba.