Dodaj do ulubionych

Balkony u sąsiadów

10.04.08, 13:21
tak mnie naszła refleksja, ze generalnie w naszym pięknym kraju,
balkony służą głownie za graciarnie i składowiska sprzętów
wszelakich, zwykłe mniej lub bardziej uszkodzonych; dotyczy to
zwłaszcza starych bloków, choć i nowych nie omija sad
I tak sobie popatrzyłam na mój blok, nowy dopiero co zasiedlony i ze
smutkiem skonstatowałam, ze oprócz mojego balkonu i sasiada na III
piętrze, balkony świecą pustkami albo służą za magazyny materiałów
po remoncie mieszkań. Oczywiście rozumiem ze każdemu wolno robić ze
swoim balkonem co chce i że nie każdy ma zamiłowanie do roślin i
tych faktów nie zamierzam podważac. Ale tak sie zastanawiam, czy to
nasza narodowa cecha to bałaganiasrtwo balknowe, czy lokalna
przypadłość dotycząca głownie duzych skupisk ludzi, gdzie każdy jest
anonimowy a część tylko przejazdem. Pocieszam się ze są tez fajne, z
pomysłem zaaranżowane balkony, na które miło popatrzeć i czasem
pozazdrościć smile
Obserwuj wątek
    • aserath Re: Balkony u sąsiadów 10.04.08, 13:49
      a mnie się wydaje ze to kwestia miejsca i mentalności. Jak ma się małe
      mieszkania, a gratów przybywa, a niestety polacy mają naturę chomików (bo
      jeszcze się przyda), i naturę zakarmić nawet na śmierc, ale zeby nie było ze
      gość głodny (a lodówka nie mieści), no to nie ma co się dziwić, ze jak w domu
      miejsca brakuje, to rzeczy wędrują na balkon.
      duzo ludzi ma balkon a nie ma np. garażu czy piwnicy - i gdzie tu wtedy rower
      trzymać?

      A inna sprawa, ze to jeszcze nie ten czas rozwoju, żebyśmy inwestowali w
      roślinki na balkonie, jak żarcie coraz droższe, pensje wcale nie rosną (albo nie
      tak bardzo), a co trzeci włąściciel mieszkania spłaca kredyt wlasnie na to
      mieszkanie, i oszczędza na czym się da....

      Ale oczywiście nie bronię bałaganiarzy. Balkon świadczy o właścicielu - to pewne.
      --
      Konkurs!Wygraj projekt swojego BALKONu lub TARASu!
      Biżuteria handmade
    • annb Re: Balkony u sąsiadów 10.04.08, 14:47
      wprowadzilam sie w czerwcu
      nie mialam glowy do roslin
      nastepnego roku pojawily sie u mnie 4 skrzynki
      teraz
      4 lata od odbioru mieszkania skrzynek mam duuuzo wiecej
      widze po sasiadach ze z roku na rok ilosc skrzynek z zawartoscia
      wzrasta
      a balkony w meskich mieszkaniach sa zajete przez iglaki-widac
      latwiej dbac
      tak wiec wszystko przed twoimi sasiadami
      nie wiem ale wydaje mi sie niektorzy po pewnym czasie nei chac miec
      balkonu pustego pomiedzy okwieconymi i poprzez nasladownictwo cos
      sadza smile

      --
      <Damian> Kochanie, jak bedzie sie nazywalo nasze dziecko?
      <Ania> Rafał, po tatusiu
      • annb Re: Balkony u sąsiadów 10.04.08, 22:44
        a moi sasiedzi mowia
        pani ma koty
        pani to dobrze
        w domysle->pani nie ma problemu z golebiami
        --
        <Damian> Kochanie, jak bedzie sie nazywalo nasze dziecko?
        <Ania> Rafał, po tatusiu
        • sylwia.ax Re: Balkony u sąsiadów 11.04.08, 09:41
          Coś w tym jest.Jakoś z całego ptactwa najbardziej nie lubię gołębi i
          kur winkNie wiem skąd moja awersja do gołębi, ale to moim zdaniem
          stworzenie które tylko obsrywa wszystko wokół nic w zamian na dając
          (ani nie śpiewa, ani ładnie nie wygląda, ot szkodnik taki ;-(((
          • peliczapla Re: Balkony u sąsiadów 13.04.08, 14:40
            A nasz blok zasiedlony już od ponad trzech lat, a mimo to
            balkonowego ogrodnictwa jak na lekarstwo. W moim "pionie" tylko ja
            mam jakieś skrzynki, w innych - pojedyncze przypadki. Balkony
            typu "wystające klateczki" nie pozwalają na nadmierne zagracanie,
            więc służą najczęściej za suszarnie (głównie drążki podsufitowe +
            suszaki stojące) i wietrzarnie pościeli, ewentualnie składy
            materiałów budowlanych (np. płytki) i sprzętu sportowego (hulajnogi,
            rowery, piłki). No i często za palarnie (grrrr). Cóż, brak zieleni
            na sąsiednich balkonach wynika chyba z trybu życia ich właścicieli -
            nie mają czasu ani ochoty dbać o kwiatki, szkoda im też miejsca. Ja
            też, owszem, niekiedy coś wysuszę albo wywietrzę na balkonie, ale
            wyłącznie na jednym stojącym suszaku, no bo balustrady zajęte. Na
            szczęście nie jest aż tak, żeby nie było z kim przysłowiowej odnóżki
            kwiatowej wymienić, bo po południowo-zachodniej stronie budynku,
            gdzie są piękne loggie, pracują jednak balkonowi ogrodnicy. smile A
            mnie tylko tego szkoda, że akurat tu wokół mnie prawie nie powstała
            pewna "kultura balkonu" - miło by mi było widzieć osoby, które
            wychodzą na balkon np. z kawą i książką czy laptopem, po prostu
            odpocząć czy na odwrót - popracować, albo spokojnie porozmawiać...
            Bo sama, kiedy tak robię, czuję się trochę kuriozalnie wink
      • usianka Re: Balkony u sąsiadów 15.04.08, 13:24
        dramat...
        co roku wyganiam parki próbujace osiedlic sie na moim balkonie i
        wychowywac tam potomstwo - udaje mi sie, ale gdzies one w koncu sie
        osiedlają - domyslam sie, ze u kogoś z sąsiedztwa indifferent
        W bloku (niewielkim) widze kilka zagraconych balkonów - wygląda to
        obrzydliwie indifferent
        --
        pozdrawiam smile

        Ula
    • claudia38 Re: Balkony u sąsiadów 15.04.08, 11:22
      Ja tez wynajmuje mieszkanie na takim małym osiedlu. W moim domu jest
      tylko 8 mieszkań, a i tak sie nikt z nikim nie zna. Czasem, ktoś
      powie lub odpowie dzień dobry to wszytsko. Z tymi balkonami jest
      tak, że z powodu trybu życia ludzie nie mają na to poprostu czasu, a
      może i chęci. Ja mieszkam na parterze i mam balkon kątem do bramy
      wjazdowej, aby troszke sie odgrodzic od samochodów staram sie dbać o
      swój balkon. Teraz już chce mieć coś więcej niż tylko iglaki. Zdarza
      sie wysuszyć pranie w ciepłe dni lub przewietrzyć posciel, ale lubie
      usiąść rano z kawusią i patrzeć na otaczającą mnie nature... a przed
      oczami nie mam nic, jak kilka domów w oddali i łąki, mały las.
      Wieczorem z lampką wina, z męzem porozmawiać o swoich sprawach.
      Gdyby wszyscy tak do tego podchodzili napewno balkony byłyby nie
      tylko graciarnią lub nawet chwilową przechowywalnią, ale takim
      dodatkowym przyjemnym "pokojem". W zeszłym roku, jak sie
      wprowadzałam od razu kupiłam coś na balkon, później moimi śladami
      poszli inni. Niestety nie jest to jakiś cudny raj , ale przynajmniej
      nie jest nudno.
      Pozdrawiam smile
    • an4a Re: Balkony u sąsiadów 15.04.08, 12:54
      Zgadzam się, myślę że wynika to po części z faktu, że zagospodarowanie balkonu
      sporo kosztuje i trzeba lat, żeby miejsce to zmieniło się w wymarzony zakątek -
      tak jest w moim przypadku - 30 mkw. to duże wyzwanie finansowe gdy sama donica
      to jakaś stówa. Ale ważniejsze jest to, że ludziska mają na ogół dość byle jaką
      potrzebę estetyki swojego otoczenia. Widać to jak Polska długa i szeroka -
      brudno, byle jak i tandetnie
      • myszkap Re: Balkony u sąsiadów 15.04.08, 17:04
        U nas, na szczęście, jest sporo balkonowych zapaleńców, najbardziej
        szaleją właściciele tarasów na parterze. A mają do dyspozycji po 80
        metrów kwadratowych... My mieszkańcy wyższych pięter mamy tylko
        balkony, ale wymieniamy się wiedzą, odnóżkami, a jedna z sąsiadek
        marzy o tym byśmy stali się osiedlem oleandrowym - i rozdaje chętnym
        sadzonki tych roślin. Potem podziwiamy i porównujemy jak rosną i
        kwitną nasze oleandry smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka