Tegoroczne balkonowe porażki i rozczarowania Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie zauważyłam, żeby był już taki temat.
    Chwalimy się, że coś kwitnie, rośnie, kiełkuje, a może dla przeciwwagi
    opiszemy, co nam w tym roku się w donicach nie udało albo efekt nas
    rozczarował. Może okaże się, że w tym sezonie nie udaje się konkretna roslina
    albo pocieszymy siebie wzajemnie, że innym tez coś nie wyrosło smile

    To ja zacznę:
    Rozczarowały mnie wilec i dmuszek z nasion - wilec rośnie jakby chciał, a nie
    mógł (posiałam na poczatku kwietnia od razu na balkonie, chyba miał za zimno)
    i choć słońca już nie brakuje i robi się cieplej, wciąz zastanawia się nad
    każdą parą liści. Natomiast sadzonka kupiona im na złośc w sklepie rośnie w
    oczach sad
    Dmuszek wykiełkował, i owszem, ale od razu zdechł. Została jedna roslinka z
    chyba 6 czy 7, które wykiełkowały.
    Aha, nie wykiełkował też ani jeden z niskich groszków pachnących, takich
    rosnących do 30 cm. Nic, cisza. Równocześnie posiana z groszkiem maciejka już
    kwitnie. W tej samej donicy, tej samej ziemi i tym samym miejscu posiałąm
    zwykły, pnący groszek pachnący i wcale nie marudzi z rośnięciem, sama nie wiem
    co było nie tak z tym niskim.
    Miskant zebrinus kupiony w kłączu tez wcale nie rośnie, a siedzi w ziemi już
    drugi miesiąc.
    I ta lawenda - zamiast hidcote kupiłam francuską i na dodatek szykuje się już
    do kwitnięcia.
    • MAciejka. W życiu mi tak źle nie rosła jak teraz. Dwie trzecie w ogóle nie
      wzeszły, z reszty połowa padła.
      --
      Prezydent Kaczyński jest niezgodny z Konstytucją
      • Mnie maciejka różnie sie zachowuje. Ta wysiana do skrzyneczek na balkonie rośnie
        ładnie, ale ta sama w skrzynkach na dole - niestety. Po kolejnym deszczu
        wygląda, jakby ja popalilo.
        Najbardziej mi żal, że glorioza nie wykielkowała. Kłącze wyglądalo na zdrowe,
        ale najwidoczniej cos z nim nie tak. Trzymam jeszcze w doniczce i sama nie wiem
        na co licze, Kokornak tez jakos cherlawo rośnie.
        --
        -------------------------------------------------
        Ciii! Diabeł spiii!
    • Astry. Na dwie paczki wysianych nasion wzeszły 2 (!!!) roślinki... Troszkę słabo
      wyszedł łubin, malwy, napaliłam sie jak, nie przymierzając, szczerbaty na
      suchary, że będę miała namiastkę takiego wiejskiego-sielskiego ogródka, no i
      guzik z pętelką. Szkoda, że nie zostawiłam opakowania po nasionach, bo coś mi
      się zdaje, że kupiłam z jakiejś trefnej firmy... sad
      No i nie udał mi się oleander, co już w innym wątku pisałam. Całą zimę rósł
      pięknie, co jakiś czas go przycinałam, żeby się rozkrzewiał i chyba z tym
      przycinaniem przesadziłam. Roślinka uschła, został mi po niej kikutek. Co prawda
      zauważyłam na nim mikre listki, więc może odbije, ale taki był już ładny,
      amerykański...wink
      • Mnie nie wzeszły dwukrotnie posiane bratki, czarnuszka, i jeszcze kilka, ale już
        nie pamiętam co, no i "pędzone" konwalie nie zakwitły, chuchane
        cebulowe(narcyze, żonkile, szafirki i tulipany)poszły tylko w szczypiory,
        groszek wschodzi jak za karę, z dwóch opakowań wyszło może 10-12 roślinek.
        No, ale jakoś zazieleniłam balkon i tak.



        --
        Podróżewzbogacają mędrców i pogarszają stan głupców

        Serwis komputerowy
        • Cebulowymi nie mogę się pochwalić bo też poszły w szczypiory.
          Lewkonia letnia pełna oraz dzwonek irlandzki nic nie powschodziło.
          Marnie mi rosnie tunbergia a już mialam nadzieję,że zarosnie kratke.Za mało
          zasadowa gleba jest pewnie powodem.
          Usycha mi jeden kwitnący wiciokrzew przesadzony do drewnianej donicy.
          Reszta ....i tam mam zapchany balkon.
          • ja kontra mszyce. na razie przegrywam, a uzylam juz preparat
            Orthenex, 1500 biedronek zywych ($15), jakis olej 70% neem oil ($22)
            polecony przez pania ktora wcisnela mi te biedronki i Orthenex
            jeszcze raz, wylecialam dzis z pojemnikiem na balkon i zaczelam
            pryskac w szale co popadnie, niestety teraz widze ze mszoly caly
            czas tam sa.
            • A mi zimą w donicach wymarzły 3 powojnikisad(( i bluszcze sad((((
              i jeden rdestsad((
              A były już takie piękne.

              Moim sukcesem jest przecudnie zarośnięta winobluszczem altana na
              tarasie. Jak zrobię zdjęcia to się pochwalę.
              --
              Pozdrawiam Aśka.

              Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.
            • shachar napisała:

              > ja kontra mszyce. na razie przegrywam, a uzylam juz preparat
              > Orthenex, 1500 biedronek zywych ($15), jakis olej 70% neem oil ($22)
              > polecony przez pania ktora wcisnela mi te biedronki i Orthenex
              > jeszcze raz, wylecialam dzis z pojemnikiem na balkon i zaczelam
              > pryskac w szale co popadnie, niestety teraz widze ze mszoly caly
              > czas tam sa.

              Jesli znajdziesz, kup Confidor z Bayera i zastosuj doglebowo.

              Z nowych nabytkow bardzo rozczarowal mnie dzwonek o pelnych kwiatach - jest piekny w kwitnieniu, jak male rozyczki i zawsze chcialam go miec. KUpilam, przesadzilam i cchialam podziwiac, tymczasem rozczarowanie jest duze. Kwiaty przekwitaja po dwoch dniach, robia sie suche i brzydkie. Codziennie trzeba usuwac przekwitniete. Zapylic sie ich nie da, bo w swojej sztucznosci nie produkuja pylku, sadzonki z pedow tez nie wychodza, bo to prawie same kwiaty i pędy zredukowane sa do minimum. Bardzo szybko marnieje i niestety jest roslina na jeden sezon. Widac, ze to efekt laboratoryjny, efektowny, ale chyba sie nie zaprzyjaznimy niestety sad

              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/fh/ed/vhwc/1qr9AHZg1sMyb3AqZB.jpg
              • dzieki bardzo! moze znajde, na razie psikam szystko tym orethexem,
                nawet wczoraj przeploszylam nim takiego wielkiego karalucha, z
                takich ktore fruwaja.
                A w ogole to juz nie moge sie doczekac kiedy przeprowadze sie do
                mieszkania z balkonem po poludnowej stronie. Teraz mam po polnocnej
                i to jest dramat. Nic nie rosnie, nawet hortensja.
    • Sanvitalia, w tamtym roku kupiona w ramach reanimacji resztek w
      supermarkecie zachwyciła mnie, w tym roku na 6 pieknych sadzonek
      kupionych "u ogrodnika" zaledwie 3 nie padły od razu, ale i tak
      przedstawiaja obraz nędzy i rozpaczy. sad
      Szałwia błyszcząca również nie kwitnie tak jak powinna, za to
      roślinki wysiane z nasion rosną jak szalone, zobaczymy tylko czy
      zakwitną.

      --
      ... lubię noce, ale z dużą ilością światła...
    • Turki!!!Co roku ta sama metoda. W tym wzeszły jakby je z samolotu
      wysiewano sad
    • Wiecie co, jeszcze sezon trwa, ale u mnie na balkonie wygląda jakby była
      końcówka września sad Niestety muszę stwierdzić, że w tym roku praktycznie żadna
      roślina mi się nie udała. Połączyłam pelargonie z bidensem- porażka, bidens
      zagłuszył pelargonię, a następnie spokojnie usechł, w wyniku czego mam w
      skrzynkach beznadziejne wiechcie. No, miałam, bo bidens wyrwałam i zostawiłam
      rachityczne pelargonie.

      W tym roku nie udały mi się... aksamitki. Pisze to z naprawdę wielkim
      zdumieniem, bo do tej pory aksamitka była tą rośliną, która ZAWSZE się udawała.
      A teraz- porosły jakieś gigantyczne krzaki (serio, niektóre miały metr
      wysokości), które nawet nie zakwitły.

      Była piękna celozja, malwy, łubin- wszystko szlag trafił. Pomidorki po pięknym
      wzroście zachorowały. Mszyca dokonała dzieła zniszczenia.

      Aaaa, totalnym niszczycielem tegorocznym obwołuję właśnie mszycę. Na krótko
      pomógł czosnek, soda, wreszcie zdesperowana sięgnęłam po pokon. Ze średnim
      efektem, po częściowo poraziło m.in. różę (stosowałam środek zgodnie z przepisem).

      Bugenwilla- w jednej skrzyni miałam 4 sadzonki, 3 cudnie rosną, czwarta, nie
      wiedzieć czemu, uschła uncertain Póki co granatowiec jest najtwardszy z całego
      towarzystwa. Rośnie jak szalony i pojęcia nie mam gdzie go przechowam.

      Podsumowując- tegoroczny sezon uważam za mało udany. Zamiast pięknego kwitnącego
      balkonu miałam walkę- a to z chorobami, a to z mszycami, a to z innym
      nieszczęściem. Ale już dumam, co zrobić za rok wink
      • Mam podobne odczucia. Tegoroczny balkon - absolutna porażka. Przy
        czym u mnie dzieła zniszczenia dokonał mączniak. Zniszczył
        dokumentnie trzy skrzynki z surfiniami i dwie z begoniami. Jak je
        poraziło, to zmarniały w oka mgnieniu. Kupione w zastępstwie astry
        uschły same z siebie w ciągu trzech tygodni. Z Osteospermum porosły
        wybujałe, dzikie krzaczory, niemal pozbawione kwiatów. Jedyny sukces
        to zioła i pelargonie, za którymi jednak nie przepadam. Zniechęciłam
        się trochę, ale do wiosny mi przejdzie smile
        • U mnie w tym roku na balkonie też totalna porażka.
          Dzikie wino w czerwcu było już czerwone. Jedno już wyrzuciłam, jeszcze jedno
          niedługo wyrzucę. Specjalnie do niego kupiłam duże ceramiczne donice i nie
          pomogły. Za dużo słońca i za dużo wiatru.
          Żółta begonia jak tylko wypuści pąk - od razu robi się brązowy.
          Czerwona begonia złamała się w czerwcu - chyba od wilgoci.
          Surfinie były ładne przez 2-3 miesiące, później zrobiły się brzydkie - schły im
          liście (nie wiem dlaczego, kwiatki były ładne) - wyrzuciłam.
          Fuksja, lubczyk i pietruszka miały mszyce - też wyrzuciłam.
          Petunie były ładne jeszcze dwa tygodnie temu. Teraz schną im liście tak jak u
          surfinii - jutro wyrzucę.
          W lipcu posadziłam aksamitki, kwiatków mają dużo i dużo pąków, ale liście są
          jakieś dziwne - brzydkie, mają jakieś białawe plamy, w sumie wyglądają nie za
          bardzo.



          • Jako że w tym roku po raz pierwszy się bawiłam roślinkami, to i
            porażek trochę było.

            Po pierwsze Kobea, mimo iż miała lubić słońce, wcale nie lubiła,
            liście poczerwieniały i poschły. Już wywalona. W mojej kompozycji z
            heliotropem i osteospermum pojawiły się mszyce, też już wywaliłam. A
            groszek pachnący, mimo że całkiem ładnie kwitnie, dopadł mączniak, i
            jeden już poleciał, resztę pewnie wywalę jutro (tylko kwiatki
            poucinam do wazonu).

            W zamian zakupiłam pelargonki, wrzosy i chryzantemę. Mam nadzieję,
            że przynajmniej te wytrzymają bez chorób...
            • Dolacze do walczacych z mszyca i maczlikiem. Mszyce traktowalam i naturalnymi srodkami , jakas woda z plynem do naczyn , soda, octem itp, nic nie dala , w akcie desperacji opyskalam Decisem, tez nie zwalczylam do konca, potem dolaczyl maczlik szklarniowy , to juz kompletnie mnie dobilo, zalatwil mi cala bakope, pelargonie, margerytki , lobelie i przepiekna fuksje . Wczoraj opryskalam Admiralem ale balkon juz wyglada jak po sezonie . Kupilam kilka wrzosow, dokupie jeszcze chryzantemy i zrobi sie jesiennie sad Ech...
              --
              Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.