Moja corka ma indywidualny tok i program nauki, ktory co roku ma
przedłuzany o rok następny, co umozliwja jej zdawanie nawet po 2
lata w 1 roku. I tak zdaje. A wiesz dlaczego? bo bardzo nie lubi
szkoły panstwowej- tego co tam nauczają. Uważa to za strate czasu.
Chodzi do szkoly po to, aby sie spotkac z kolezankami i kolegami, bo
jak twierdzi, to uczyć się tam nie ma czego.
Szkoła poza klasyfikacja z zerowki do 2 klasy (zeszły rok) nie
zrobiła nic przez rok dla corki i obecnie nic nie robi. Pomoc i rady
forumowiczów bardzo mi pomogły. Obecnie uczęszcza na zajęcia z
wszelkich nauk przyrodniczych na uniwersytet, gdzie juz ma
wprowadzony poziom konca gimnazjum i konczy go, przechodząc dalej z
wiedzą i praktyką (warsztaty)
W drugiej szkole jest na poziomie 5 klasisty, gdzie wszystko odbywa
się w języku angielskim. I z w/w zajęć jest bardzo zadowolona i
szczęsliwa. Spelnia swoje zainteresowania i pogłebia wiedzę. Spotyka
tam dzieci takie same jak ona w różnym wieku. Po kazdym wykładzie
np. profesora Fizyki jest w euforiii i jak powiedziała, że jest
bardzo dumna, że taki mądry czlowiek ją uczy i tyle wie.Jest
zaangażowana i zyje tylko zajęciami poza szkołą panstwową.
W czasie wolnym buduje różne urządzenia, zbudowala czlowieka robota
poruszającego mięsniami, zoperowała krzywa kośc montując śruby,
blaszki i przecinając ją i ustawiając prawidlowo, a potem
rehabilitacja robota, aby prawidlowo poruszal nogą. fascynuje ja
wiele dziedzin. Uwielbia medycynę i nauką ktora ją dotyczy, fizykę,
astronomie i historię, biologię, mikrobiologię, nauka o czlowieku
itd..co potrafi łączyć jedno w drugie i wykorzystywac. Zbudowała
rakietę, mając konkretne do niej plany, która wystartowała na
wysokośc 3 metrow, odpadla połowa sufitu, spaliła sie częśc dywanu a
o huku nie wspomnę

) Gotowane jajka, tak wyskakiwaly z garnuszka,
że w kuchni także odpadł duzy kawałek sufitu, myslalam, że to
wybuch

)
podłączenie do rur od wody, między zlewozmywakiem w kuchni, umywalka
w lazience i syfonem pod wanna dodatkowych rurek, tak aby stworzyć
krwioobieg człowieka, potem odkręcała wodę, aby sprawdzić dokladnie
jak przepływa krew w czlowieku i dlaczego. Wiadomo jak to się
skończyło

co nie zniechecilą ja do dalszych odkryć i pracy.
Uwielbia medycynę i wszystko co ja dotyczy. Zna budowe czlowieka w
szczegolach i zasady działania poszczegolnych narządow, wiele
narzędzi chirurgicznych. Mam nadzieję, że nie zbuduje jakiegoś
frankesztajna
Natomiast w szkole państwowej, mamy same problemy tzn. nuda i
robienie przez kilka dni tego samego, co robiła będąc w zerowce.
Robi tylko to co musi, nie angazuje się w zadne konkursy i wcale nie
ma na nie ochoty, uwazając, że sa nudne i szkoda jej czasu. Od końca
wrzesnia meczy nas, abyśmy zlozyli pismo o egzamin i przejście do 4
klasy.
My natomiast wspieramy ją i tylko umozliwjamy jej dostęp do wiedzy u
ludzi, ktorzy chętnie sie dzielą wiedza i potrafia wspierać takie
dzieci. Oczywiście korzystamy także z pomocy pedagoga specjalnego i
psychologa. To bardzo pomaga corce przezwyciężać problemy w szkole
panstwowej, bo gdzie indziej, poza szkołą ich nie ma.
Współczuję każdemu, kto ma dziecko wiedzące troche wiecej od
rówieśników. Bo takie dzieci wymagają wielkiego, a nawet ogromnego
wsparcia ze strony rodzicow, ponieważ mają więcej problemów niz ich
rowiesnicy, brak mozliwości dyskusji na wiele tematow z
rowiesnikami, ktorzy uważają ich nawet za dziwne dzieci, brak
wsparcia u nauczycielki w szkole, a wrecz rownanie takich dzieci w
dół, lub uśrednianie. Mi osobiście jest bardzo żal takich dzieci i
to bardziej niz tych slabiej uczących się. Bo dzieci mające problemy
z nauka maja ogromne wsparcie wszedzie,natomiast dzieci dobrze
radzące sobie zostaja pozostawione same sobie z wlasnymi myślami,
pomysłami i wiedzą, co prowadzi do frustracji i nieznalezienia
zrozumienia u innych, a wręcz są karane. Dopiero w swoim środowisku,
takich dzieci jak one same, wszystkie czuja sie jak rybki w wodzie,
uwielbiaja siebie i tesnknia za sobą. Ledwo się spotkają, to brakuje
im ciągle czasu na wszystko czym chcą się wzajemnie podzielić. Stąd
popieram programy dla dzieci zdolnych, ktore są tworzone, przez
ludzi wybitnych, chcących coś zrobić dla takich dzieci.
Fakt, że są obecnie płatne, ale naprawde warto. Ja mam szczęśliwe
dziecko a czas spedzony w szkole państwowej i stres obecnie
kompensuje się z radością i zadowoleniem mojej corki na zajeciach
poza szkołą. Tam nabiera sił, motywację i zapał do pogłębiania
swojej wiedzy, łącznie praktycznie.
Życzę Tobie z calego serca, aby i twoje dziecko, znalazło takie
ujście. Poszukaj innych rodzicow takich dzieci jak twoje,
porozmawiaj z nimi i na uniwersytetach o planach, o stworzeniu
warsztatów i zajęć dla takich dzieci. Resztę doradzą profesorowie i
napewno sie uda. Kwota odplatności nie jest współmierna do tego co
może osiągnąć twoje dziecko. Testy z poradni traktuję z
przymrużeniem oka, nigdy nie są adekwatne do mozliwości dzieci,
mozna trafić na lepszy lub gorszy dzień u dziecka. Patrz centralnie
na to co uwielbia robić twoje dziecko, w czym czuje radość i euforię
i wtedy szukaj.
szkołę to sobie daruje. Poradnia zaleca a szkola i tak niczego nie
robi, bo wie, że tego nikt nie kontroluje. Bo jakby ktoś kontrolował
zalecenia poradni, to wtedy mozna liczyć na jako takie wsparcie ze
strony szkoly. Szkola to liczy tylko, na to, że rodzic bedzie robił
wszystko, a ona bedzie osiągala sukcesy.
Mnie nawet cieszy, że corka nie bierze udzialu w konkursach
szkolnych, bo rzeczywiście szkoda jej czasu, na coś, co nie daje jej
żadnej radości czy satysfakcji. Córka twierdzi, że wiedze szkolną
musi posiadac, a konkursy są dla pani i jej radości, że ona radość
czerpie w innych zajęciach.