Dodaj do ulubionych

3 klasa gimnazjum nie chce chodzic do szkoły W-wa

06.01.10, 11:16
Witam,
Mam problem z córką, kóra nie chce chodzic do szkoły.
Od początku tego roku szkolnego były problemy z uczęszczaniem do
szkoły co jakiś czas prosiła mnie o zwolnienie z lekcji.
Od grudnia nie chodzi do szkoły wogóle. W tym czasie jest w domu.
Byłysmy przed świętami u psychologa ale poniewaz córka powiedziała,
że po feriach już do szkoły będzie chodziła to nie było zaleceń na
dodatkowe spotkania.
Pod koniec ferii córka zaglądała do książek, patrzyła co było
robione ale.... w poniedziałek do szkoły nie poszła. Nie poszła też
we wtorek i dzisiaj.
Wiem, że ją to gnębi, ma problemy ze spaniem, już w niedzielę,
gryzła panzokcie i skórki, w poniedziałek osowiała, wczoraj pewnie
pół dnia przepłakała bo jak wróciłam z pracy to oczy czerwone.
Okazjonalnie w grudniu rano wymiotowała, w poniedziałek i wtorek
bolał ja brzuch.
Nie wiem juz co mam robić? Jak namówic na chodzenie do szkoły?
To 3 klasa a więc egzamin gimnazjalny. Córka nie jest złą uczennicą,
średnia powyżej 4 ale teraz może mieć problem bo z kilku
przedmiotów, które sa tylko raz w tygodniu ma niewiele ocen.
Byłam w szkole zgłosiłam problem grudniu, rozmawiałam z
wychowawczynią.
Moim zdaniem problemem moga byc stosunki koleżeńskie, brak
popularności. Córka jest wrazliwa, niejako monogamiczna jak
kolezanka to tylko jedna, nie jest bardzo zaborcza ale zmiany w
relacjach koleżeńskich bardzo przeżywa. W czasie nieobecności nie
znalazła kolezanki, która dałaby na chwilę zeszyty. Wychowaczyni
stwierdziła, ze dzieci teraz zajęte i nie mają czasu na dawanie
zeszytów.
Od początku 3 klasy doszedł problem wyboru szkoły
ponadgimnazjalnej,kolezanki mają sprecyzowaną ścieżkę edukacji do 25
roku zycia a moja córka nie wie co chciałaby w życiu robić. To ją
też "dołuje"
Może któras z mam ma sprawdzonego psychologa, który zajmuje się
problemami młodzieży bo sama nie poradzę. Tłumaczę, proszę, czasami
krzyknę ale efekt mierny. Córka wcześniej zapewniła, że do szkoły
pójdzie, przez okres ferii zmiana stanowiska a właściwie to
zachowuje sie tak jakby coś ją hamowało, blokowało i jeszcze widzę,
że jej samej z tym żle. Czas ucieka, w necie dużo poradni ale nie
wiem, którą wybrać.
Kolejna sprawa to kontakty ze szkołą. W zasadzie do tej pory w
gimnazjum nie było problemów i moje kontakty, ze szkołą ograniczały
sie do obceności na zebraniach i dniach otwartych, na kórych chwile
rozmawiałam z wychowaczynią słyszałam, że stopnie ok i nie ma
problemów.Jak zgłoszałam w połowie grudnia problem nieobecności w
szkole wychowaczyni zaproponowała "bycie w kontakcie" ponieważ w
szkole nie ma dyżurów nauczycieli takich, że w określony dzień (poza
dniami otwartymi) nauczyciel jest dostępny przez godzinę dla
rodziców to w sumie nie wiem jak te kontakty mają wyglądać.
Tu może też jakies propozycje od mam z problemami dzieci dotyczące
kontaktów ze szkołą. Szkoła sama z siebie się ze mną nie
kontaktowała.
Pozdrawiam,
stressa
Edytor zaawansowany
  • 06.01.10, 11:26
    Wizyta u psychologa jak najbardziej wskazana, ale jak córka tłumaczy
    Tobie swoją niechęć, może dzieje się tam coś "złego" oczym nie
    wiesz, gimnazjum to ciężki okres emocjonalny, spóbuj z nią otwarcie
    porozmawać, może zaproponuj zmianę szkoły, wiem że to 3 klasa ale
    jeżeli to miałoby pomóc
  • 06.01.10, 12:30
    W zasadzie to wogóle nic nie mówi, pytana czemu nie chce iśc wzrusza
    ramionami, albo mówi, że ją boli brzuch, że nienawidzi szkoły, nie
    lubi WF itp. wymówki. Moja córka jest raczej zamknięta w sobie i jak
    ma problem to ja najpierw "widzę" że coś jest nie tak a dopiero za
    jakiś czas się dowiem co było nie tak.
    Tłumaczę córce, że żeby jej pomóc to muszę znać problem. Tłumaczę,
    że szkoda jej pracy, że jak nie będzie chodzić to może być problem z
    ukonczeniem szkoły bo nie bedzie ocen do klasyfikacji, że każdy
    dzien nieobecności działa na jej niekorzyść. Mówię, że zostało
    jeszcze pół roku. Córka mówi, żebym sie nie przejmowała tak bardzo.
    Byłysmy u psychologa ale tak jak napisałam wcześniej, nie było
    zaleceń do dalszych spotkań. Psycholog mimo iż to podkreslałam nie
    drążył tematu relacji z koleżankami, dylematów związanych z wyborem
    szkoły, które z kolei powodują w mojej ocenie to, że córka nie
    wierzy w siebie. Wszyscy wiedzą co będa robić a ona nie czyli według
    niej jest głupia. Dlatego właśnie szukam jakiegoś sprawdzonego
    psychologa. Nie wiem jak ze zmianą szkoły córka najchętniej z tego
    co mówi to chciałaby mieć nauczanie indywidualne w domu. Ona jest
    typem "samotnika". Od lat usiłuje ją zaaktywizować, posłac na
    zajęcia grupowe, niestety wszystkie moje wysiłki nie znajdują jej
    aprobaty. W tym roku zapisała się na zajęcia językowe ale
    uczestnikami są osoby starsze od niej.
    Pytałam jakiś czas temu wychowaczynię jak postrzega córke na tle
    klasy (chodziło mi o relacje koleżeńskie) powiedziała, że córka jest
    wrażliwcem, introwertykiem ale, że nie każdy musi byc przywódcą, że
    córka jest odpowiedzialna, koleżeńska, poproszona chętnie bierze
    udział w zajęciach ale jak nie ma zachęty to sie mało udziela.
    Wychowawczyni nie zauważyła izloacji czy też relacji, które
    zwracałyby jej uwagę. Córka właśnie taka jest, jak cos robi to robi
    dokładnie, często robi "listy", zestawienia, plany. W szkole nigdy
    nie było problemu, że czegoś nie zaznaczyła, nie wie co zadane. Jak
    się czymś zainteresuje to zgłebia temat dokładnie ale znowu po
    jakimś czasie jej zapał przechodzi.
    Co do szkoły nie ma problemu z tym, że dostanie np gorszą ocenę, bo
    ja nigdy nie zwracałam uwagi na stopnie. Mówiłam, że uczy się dla
    siebie. Nieraz córka podkreslała, że ona ma dobrze, bo koleżanki to
    strasznie sie boją pójść do domu jak dostaną gorszą ocenę, płaczą i
    histeryzują. Ona nie ma takich lęków fakt, że i oceny gorsze raczej
    rzadko sie trafiają. W domu też mamy określone pewne zasady, nigdzie
    nie spisane ale raczej przestrzegane m.in. "opowiadanie" gdzie i na
    ile się wychodzi, córka wie na ile może sobie pozwolić w
    swojej "samodzielności" np. że może pójśc do kina czy koleżanki bez
    pytania ale muszę wiedzieć o wyjściu. Nie jest w jakiś zaborczy
    sposób kontrolowana. Na spotkaniu z psychologiem stwierdziła, że nie
    odczuwa potrzeby zmian w naszych relacjach. Spędzam z córką tyle
    czasu ile mam po powrocie z pracy, córka nie siedzi zamknieta w
    swoim pokoju, rozmawiamy otwarcie bo z racji moich problemów
    zdrowotnych tylko taka rozmowa jest możliwa. Ale nie będę ukrywać,
    że nie zawsze są to dialogii, czasami mówię a córka milczy. Czasami
    milczymy we dwie, czasami to tylko jakieś rzucone 2-3 zdania znad
    ksiązki. Nie wiem jak jest w innych rodzinach nie mam porównania.
  • 01.02.10, 17:18
    krzyk to twoja porazka i dziecko o tym wie.
    poza poradnia powinnas porozmawiac,czego ona sie w codziennym
    bywaniu w szkole boi,to moze byc powazny problem lub banal.niestety
    mam wrazenie,ze wspierasz ja w tym wagarowaniu.
  • 01.02.10, 18:00
    W tym wypadku to już nie jest wagarowanie, to coś znacznie
    powazniejszego. Wygląda na to, ze córka nie może się przemoc i iść
    do szkoły, a nie po prostu nie chce.
    Psycholog jest absolutnie konieczny i to natychmiast.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 01.02.10, 18:46
    Ja, ze względu na edukację córki starałabym się o indywidualne nauczanie. Wiem,
    że w takich sytuacjach otrzymuje się zalecenie z poradni
    psychologiczno-pedagogicznej. Uczyłam 8 lat temu w gimnazjum i mieliśmy taki
    przypadek. Dziewczyna też nie chciała chodzić do szkoły, poradnia zdiagnozowała
    coś w rodzaju silnej traumy na szkołę, ale po kilku miesiącach okazało się, że
    jest w ciąży...Nikomu nie chciała o tym powiedzieć.
    Nie twierdzę, że ten przypadek dotyczy Twojej córki, Raczej podejrzewam, że
    mogło coś się wydarzyć w klasie, o czym dziewczyna nie chce mówić. Powiem tylko,
    że ta dziewczynka, którą uczyłam okazała się zupełnie innym dzieckiem na
    indywidualnym nauczaniu. W klasie zamknięta, raczej trójkowa, często
    nieprzygotowana. W domu zawsze przygotowana, otwarta, zaczęła mieć lepsze oceny.
  • 02.02.10, 21:27
    Ja mialam praktycznie identyczna sytuacje w liceum, i dostalam dwa lata
    indywidualnego nauczania. Niestety, zadnej terapii, i tamte problemy
    ciagna sie za mna az do dzis, zostaly tylko zamrozone.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 02.02.10, 21:28
    Aha, moi rodzice tez rozmawiali ze mna godzinami probujac wyciagnac ode
    mnie, co zlego sie dzieje w szkole. Problem polegal na tym, ze w szkole
    wszystko bylo ok, ale mialam depresje spowodowana miedzy innymi
    sytuacja w domu.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 02.02.10, 14:08
    a może to depresja?

    konieczna jest wizyta u psychologa i trzeba porozmawiać z
    wychowawczynią na temat nauczania indywidualnego.

    Gimnazjum jest takim czasem ,kiedy dzieciaki łapią depresję , która
    nam dorosłym wydaje się niedorzeczna(bo przecież dobra uczennica, w
    miarę normalne kontakty z rówieśnikami)... a dla nich to trauma
  • 04.02.10, 12:38
    Witam po przerwie,
    Nic się nie zmieniło. Córka nie chodziła do szkoły(teraz są ferie).
    Psycholog po 3 wizytach stwierdził, że nie wie dlaczego córka nie
    chodzi i skierował do psychiatry. Umówiony psychiatra podczas wizyty
    stwierdził, że nie zajmuje się dziećmi i nastapiła pomyłka w
    sekretariacie podczas zapisywania.
    Szkoła (wychowaczyni) zmieniła zdanie i teraz juz nie chce żądnych
    zaświadczeń tylko cały czas namawia na nauczanie indywidualne
    (kontakty z fajnym pedagogiem i krótkie 3 minutowe nawet po
    wczesniejszym umówieniu spotkania z wychowaczynią).
    Niestety do nauczania indywidualnego niezbędny jest wniosek lekarza.
    nauczanie może się odbywać tylko w związku z chorobą dziecka.
    "Państwowy" psychiatra zapisy na kwiecień to już niestety trochę za
    późno do ewentualnego nauczania indywidualnego.
    Psycholog w PPP dopiero po feriach, wczoraj córka była u psychologa
    w PZP.
    Byc może z mojej strony było jakieś przyzwolenie na te "wagary" ja
    tego tak nie odbierałam bo co mogłam zrobić: zapakować córkę do
    pudła i wysłać do szkoły.
    Chodziłam do specjalisty, który nie potrafił rozwiązać problemu,
    ja wiem, że córka ma problemy emocjonalne właśnie w relacjach z
    koleżankami, dodatkowo z wyborem szkoły, może coś jest w samej
    szkole bo odnoszę wrażenie, że szkoła chciałby się córki "pozbyć".
    Nie wiem niestety jak pomóc.
    Jest problem np z zeszytami i nadrobieniem zaległości, koleżanki
    zwodzą, nie wiedzą czy bedą mogły się spotkac, czy będą mogły dać
    zeszyty. Wychowaczyni twierdzi, że to normalne bo dzieci sa zajęte i
    nie mają czasu. Wychowawczyni zaproponowała rezygnację z wycieczki
    szkolnej, która ma sie odbyć w kwietniu.
    ja córkę staram się cały czas wspierać, ona sama była zła, że
    psycholog jej nie pomógł, że straciła czas bo ona NIE WIE dlaczego
    nie chodzi do szkoły.
    To jest mądra dziewczyna i dojdzie do ładu ze sobą tylko potrzeba na
    to czasu. Jęsli nie skończy szkoły w tym roku to też nie będzie
    wielkiego problemu, może będzie miała czas aby zastanowić się nad
    wyborem szkoły.
    Po moich 2 miesięcznych zmaganiach ze szkołą, psychologami,
    pedagogami mogę stwierdzić, że w zasadzie wszystkie jakieś działania
    tych instytucji są lekko "pozorowane" i tak naprawdę z problemem
    trzeba sobie radzić samemu. Straciłyśmy czas na niedobranego
    psychologa, psychiatrę, traciłam czas w szkole na " bądźmy w
    kontakcie" i "badźmy dobrej myśli"
    Będę dalej "biegała" po poradniach aby tę sprawę doprowadzić do
    końca i może uda się córkę właściwie zdiagnozować i znaleźć
    przyczyny niechęci do szkoły i sposób jak sobie radzić z
    przeciwnościami w przyszłości.
    Już wyluzowałam, głową muru nie przebiję. Przestałam ulegać presji
    szkoły, że juz natychmiast muszę dać skierowania, zaświadczenia itp.
    bo inaczej będzie to czy tamto.


Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.