Dodaj do ulubionych

Zadania z niewiadomą - I kl. podstawówka!!!!

06.01.10, 23:23
Mysłałam, że juz mni9e nic nie zdziwi, ale no cóż.
Moja córka przed świetami miała wprowadzona niewiadoma czyli X.
Wyliczone kilka zadań typu:
x+3=6;
x=6-3;
x=3; spr. 3+3=6 i do tego graf.
W poniedziałek po swietach zostały wprowadzone zadania typu:
x-3=7;
x=7+3;
x=10; spr. 10-3=7 i równiez graf.
Wyliczyli chyba 2 takie równania.
Wczoraj znowu nowe tym razem z tekstem:
W stajni było 8 koni, wyprowadzono kilka i zostało 5. Ile koni
wyprowadzono?
Dwie metody:
I: 8-[]=5 (z okienkiem)
II: równanie:
8-x=5
i do tego takie rozwiazanie: x=8-5; x=3.
wg mnie to sie ma nijak do matematyki. Pani napisała i już. Powinna
tu raczej wprowadzic obustronne mnozenie przez (-1). No ale to Ikl.
Moja córka z tymi pierwszymi sobie radzi. Wie że zmieniamy znak i
już. Z okienkiem też, ale ten ostatni typ zadań moim zdaniem nie na
miejscu. Po co maja sie uczyc czegos co nie wiadomo jak i skad
pochodzi. Matematyka na pamięć????
Nosi mnie już. I gdzie tu jest nowa podstawa programowa...
Jutro z tego sprawdzian mają!
Dodac musze, że maja zakaz liczenia na palcach, nie wspominając o
jakichś innych liczmanach! W GŁOWIE!!!
To tylko matma, a do tego polski: pon - zi, wt - ń, śr - ni!
Codziennie czytanka, ćwiczenia. No i po drodze mieli też plastykę
dzisiaj i temat o zdrowym trybie zycia. Juz dawno zapomniałam o
przerwie swiatecznej.
Czy u was tez tak zasuwaja w I klasie???
Edytor zaawansowany
  • mama_kotula 06.01.10, 23:38
    Kasiu, pytanie jedno - czy te zadania przekraczają możliwości twojej siedmiolatki?

    20 lat temu też takie były, wierz mi wink

    Źle tłumaczysz dziecku - dziecko uczy się schematu rozwiązywania ("zmieniamy znak") a nie rozumienia o co chodzi w zadaniu.

    Zadanie z końmi - trzeba zacząć od tego, aby dziecko pojęło rzeczone 8 koni jako dwa zbiory - 5 koni i kilka koni. 5 koni i kilka koni to razem jest osiem koni. Czyli ósemka składa się z "pięć" i "kilka". I tu jest klucz do zrozumienia. Dziecko musi zrozumieć, co ma zrobić, aby dowiedzieć się, ile jes to "kilka" - ano musi rozdzielić tę ósemkę na 5 i kilka i zabrać 5, bo wtedy zostanie mu kilka i wtedy może te kilka policzyć wink

    Nie ucz dziecka schematu ("zmieniamy znak") - ucz dziecko myślenia.

    I nie, u nas tak nie zasuwają w pierwszej klasie. Ja tak zasuwam z pięciolatką ;P

    Zakaz liczenia na palcach i liczmanach - pracują nad wykonywaniem działań na przedmiotach abstrakcyjnych, niekonkretnych. Jako nauczyciel dążyłabym do tego, ale niekoniecznie w formie zakazu.

    Myślę, że trochę panikujesz na wyrost.

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • truscaveczka 07.01.10, 00:31
    Kotulka, masz rację co do meritum - ale ja sie Kasi nie dziwię. Bo za
    takie rozwiązywanie równań w moim mat-fizie byśmy dostali pałę. Nasza
    matematyczka zawsze pilnowała, żeby wszystkie niezbędne przejścia
    robić. A ja nie wierzę, ze siedmiolatek kuma 8-x=5 -> x=8-5. Bo gdzie
    tu logika? To my wiemy jak to działa, a oni (przeciętne siedmiolatki
    raczej nie śmigają równań od piątego roku życia, choć nasze mogą i
    śmigać wink) się dopiero uczą. I myślę, że Kasi o to szło - zwłaszcza
    że dziecię jej radzi sobie z wykombinowaniem, o jaką liczbę chodzi.
    --
    http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
    gdzieee" /by Driadea/
  • mama_kotula 07.01.10, 00:39
    CytatA ja nie wierzę, ze siedmiolatek kuma 8-x=5 -> x=8-5. Bo gdzie
    tu logika?


    Jasne, że nie kuma, bo nie ma tu najważniejszego kroku przejściowego, który jest kluczem.
    Czyli kroku:
    8 = x + 5

    Zapis powinien być tak:
    8 - x = 5 (jak od 8 jabłek zabierzemy kilka, to zostanie 5)
    ergo
    8 = x + 5 (8 jabłek zatem składa się z: "kilka jabłek" i "5 jabłek")
    ergo
    jak od 8 zabierzemy "5 jabłek", to zostanie "kilka jabłek" i będziemy mogli je policzyć.
    x = 8 - 5


    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • mama_kotula 07.01.10, 00:40
    Zresztą właśnie sobie przypomniałam, że już to na forum tu pisałam z obrazkiem tongue_out
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1715704,2,39,cukierki.html

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • kasiu78 07.01.10, 00:54
    mama_kotula napisała:

    > Zresztą właśnie sobie przypomniałam, że już to na forum tu pisałam
    z obrazkiem
    > tongue_out
    > fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1715704,2,39,cukierki.html
    >
    OK. Ale ona nie ma tego Pani rozrysować, tylko zapisac w formie
    równania z niewiadomą! I to podlega ocenie w czasie
    operacyjnym "minutka"!!!!
  • mama_kotula 07.01.10, 01:13
    Rysunek jest nie do narysowania, tylko do tłumaczenia smile dla ciebie, nie dla
    córki smile

    Czyli pani każe się uczyć na pamięć - bez sensu.
    Nie zrozum mnie źle - bo to są rzeczy które jest w stanie zrozumieć 7-latek -
    czyli chodzi wyłącznie o formę. Jak się odpowiednio wyjaśni, to dzieci będą
    śmigać równania z niewiadomą w minutkę, bo będą wiedzieć, skąd się biorą kolejne
    przekształcenia. Problemem jest faktycznie to, że pani każe się uczyć na pamięć.
    Problem do poruszenia na zebraniu rodziców.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • mama303 07.01.10, 00:01
    kasiu78 napisała:

    > Mysłałam, że juz mni9e nic nie zdziwi, ale no cóż.
    > Moja córka przed świetami miała wprowadzona niewiadoma czyli X.

    Moja córka ma podobne zadania w I klasie ale bez pojecia "niwiadoma"
    czy "x". Raczej pusty kwadracik i główkowanie - ile tam brakuje.
    Takie schematy i równania jakie wprowadza Wasza Pani sę moim zdaniem
    złą metodą. Dziecko powinno dojśc do rozwiązania myśląc a nie
    stosując schemat.
    Zadanie z tekstem powinno byc na tej samej zasadzie.

    > Nosi mnie już. I gdzie tu jest nowa podstawa programowa...
    > Dodac musze, że maja zakaz liczenia na palcach, nie wspominając o
    > jakichś innych liczmanach! W GŁOWIE!!!

    Totalna bzdura! Liczmany pomagaja zrozumieć ponadto niektórzy są
    wzrokowcami i muszą zobaczyć. Poza tym dziecko ma sobie poradzić -
    metoda powinna byc dowolna.

    > Czy u was tez tak zasuwaja w I klasie???

    U nas tez Pani zasuwa z programem. Przypuszczam że Twoje dziecko
    uczy się z "Nowe Już w szkole". My jesteśmy w tym samym miejscu.
    Też nie odczuwam założeń Nowej podstawy programowej!
  • kasiu78 07.01.10, 00:17
    mama303 napisała:

    Raczej pusty kwadracik i główkowanie - ile tam brakuje.
    > Takie schematy i równania jakie wprowadza Wasza Pani sę moim
    zdaniem
    > złą metodą. Dziecko powinno dojśc do rozwiązania myśląc a nie
    > stosując schemat.
    > Zadanie z tekstem powinno byc na tej samej zasadzie.

    Dokładnie. zadania z okienkiem córka rozwiązuje bez problemu
    czyli "główkowanie" jej wychodzi. Za to ten X miesza jej w główce.

    > U nas tez Pani zasuwa z programem. Przypuszczam że Twoje dziecko
    > uczy się z "Nowe Już w szkole". My jesteśmy w tym samym miejscu.
    > Też nie odczuwam założeń Nowej podstawy programowej!

    Tak tez mamy te podreczniki. I chyba to są najbardziej zaawansowane
    wsród dostepnych. Ciekawi mnie dlaczego takie na równi np. z "Wesołą
    szkołą" dostaja dopuszczenie ministerialne. Przeciez poziom jest
    naprawdę inny.
  • mama_kotula 07.01.10, 00:33
    Wyjaśnij dziecku, że x i pusta kratka to jest to samo. Bo jest.

    I jeśli dziecko rozwiązuje z kratką, a nie rozwiązuje z x - to znaczy że jedzie schematem, a nie zrozumieniem. Zapytaj, w jaki sposób doszło do rozwiązania równania z kratką? Niech spróbuje to opowiedzieć, wyjaśnić, zapisać - cały czas posługując się kratką.

    Błędem jest uznawanie kratki za tzw. puste miejsce - kratka jest liczbą, to jest kolejny klucz do rozumienia.
    Czyli np. jest zadanie:

    6 - kratka = 2

    Tok rozumowania może być taki, cały czas pamiętając, że kratka to liczba:
    "Jak od 6 zabierzemy kratkę, to zostanie dwa. Czyli 6 można rozdzielić na 2 liczby - kratkę i 2. Jak zabierzemy 2, to zostanie kratka".
    - to jest myślenie na "niekonkretach", być może jeszcze zbyt skomplikowane dla dziecka.

    Przykład wizualizacji konkretu:
    "No to niech sobie będzie 6 jabłek w koszyku, muszę tak poprzekładać je do skrzynki (=kratka), aby w koszyku zostało 2... ale szybciej będzie przełożyć 2 i zobaczyć ile zostanie"

    Teraz zostaje kwestia zapisu tego - tu trzeba dziecku pomóc. Przekładanie jabłek = to zabieranie ich z jednego miejsca (i przekładanie w drugie), czyli odejmowanie (dziecko kojarzy odejmowanie z zabieraniem czegoś) - jak to zapisać? I tak dalej. I to naprawdę może być fajna zabawa.

    Jak dziecko będzie traktować kratkę jako LICZBĘ, a nie jako lukę do wypełnienia, i jeśli nauczy się wykonywać działania z kratką jako liczbą (tak jak dodaje i odejmuje liczby naturalne) to wtedy bezproblemowo zamieni ją na x.

    Bo ciąg równań z x jakie proponuje nauczyciel, to jest zapis graficzny toku rozumowania.

    Inna sprawa, że to nauczyciel powinien wytłumaczyć. Zarówno tok rozumowania, jak i zamienne stosowanie kratki i znaku graficznego niewiadomej. I tu jest błąd, że pokazuje schemat, zamiast wyjaśniać.


    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • kasiu78 07.01.10, 00:52
    Pięknie to tłumaczysz. Ona jak na swoje 6 lat (posłalam do szkoły bo
    była po zerówce no i weszła nowa podstawa prog.!!!) radzi sobie wg
    mnie świetnie. W domu na spokojnie wszystko robi i jest OK. Ja jej
    pozwalam rysowac to sobie, na patyczkach robic etc i wszystko
    wychodzi! Bardziej mi chodzi o to, że zrobili w szkole kilka zadań,
    dzieci PRZEPISAŁY z tablicy, a pani na jutro zapowiedziała
    sprawdzian. A na sprawdzianie bedzie stały tekst Pani: szybciutko,
    macie na to zadanie minutkę! Moje dziecie mając w domu czasu do woli
    zrobi wszystko, ale w szkole nie zdazy. wystarczy że ktoś odda
    pierwszy spr i pani juz zbiera od wszystkich. Ambicje Pani sa
    ogromne. W innych szkołach jeszcze sa na poziomie szlaczków. A u nas
    pewnie całki w drugim semestrze... Ironizuję, ale zal mi mojego
    dziecka i innych w tej klasie. Jak sie spotykamy ze znajomymi
    dziecmi z innych szkół to wszyscy się jeszcze bawią szkołą (nauka
    poprzez zabawę) i o to chyba chodziło w reformie. U nas cały czas
    nowości, a gdzie utrwalenie materiału. Od poczatku roku raz byli w
    parku (po liscie jesienią) i raz wyszli do dentysty na "przegląd".
    Pani nawet zapomniała o wigilii, bo trzeba było realizowac materiał.
    W szkole trzeba sie uczyć - wiem, ale wyscig szczurów zaczynac juz w
    I klasie podstawówki. Chyba lepiej wejśc dalikatnie w ten cięzki
    okres życia...
  • osmanthus 07.01.10, 02:47

    kasiu78 napisała:
    "Bardziej mi chodzi o to, że zrobili w szkole kilka zadań,
    dzieci PRZEPISAŁY z tablicy, a pani na jutro zapowiedziała
    sprawdzian. A na sprawdzianie bedzie stały tekst Pani: szybciutko,
    macie na to zadanie minutkę!"
    Sprawdzian? Kartkowka? W I klasie?
    Pani rozum odjelo? Chce 6-7 latkom udowodnic, ze sie czegos nie
    nauczyly?

    Chyba jednak zyje w innej rzeczywistosci...

  • pelapa 07.01.10, 09:47
    [u]U mnie to samo. Posłałam 6-latkę do szkoły, ufając zapewnieniom
    pani minister, że moje 6 letnie dziecię bez przygotowania
    zerówkowego łagodnie wejdzie w program szkoły. Klasa jest mieszana,
    trochę mniej niż połowa 6 latków bez zerówki, reszta 7 latki. Pani
    wybrała ksiązki " nowe już w szkole" I to samo - oceny, żadne tam
    słoneczka itd, kartkówki, co miesiąc sprawdziany. Po 2 tygodniach we
    wrześniu pierwsza "1" bo córka nie zaznaczała całej pracy domowej.
    Taryfy ulgowej brak - oceny takie jak 1, 2, 3 pojawiają się równie
    często jak 5. I to w całej klasie, oczywiście znacznie częsciej u 6-
    latków. Codziennie w domu co najmniej 1,5 godziny nauki, do tego
    czytanie. Teksty w ksiązce b trudne, już w pażdzierniku długie
    czytanki. Oczywiście pretensje pani że córka czyta na 2. Żałuję
    swojego wyboru, trzeba było zostawić ją w zerówce. Rodzicom
    rozważających posłanie dziecka wczesniej do 1 klasy proponuję dobrze
    sprawdzić jakie będą podręczniki. Całe szczęscie że córa nadrabia
    już materiał. Jak dostanie 3 lub niżej powtarzam jej że nie można
    być dobrym we wszystkim, niech bedzie dobra w tym co lubi. Na razie
    skutkuje, nie ryczy już po każdej złej ocenie. Ale stresu mamy
    sporo, głównie ja...
  • przeciwcialo 07.01.10, 10:04
    Dziwna nauczycielka.
    W statucie szkoły powinny być zasady oceniania.
  • edytek1 07.01.10, 12:21
    Moja córka też ma ksiązki Nowe już w szkole - nowe Ery i żadnych
    równań jeszcze nie ma. Jutro jest sprawdziań z dodawania i
    odejmowania do 10 zadania typu:1+3+4-2= a nie 1+1 córka czyta ze
    zrózumieniwm już od dawna czytanki szkolne są dla niej i dla kilku
    jej kolażanek za łatwe więc pani daje inne teksty ( trudniejsze
    więcej czasem do cztania z podziałem na role z koleżanką) lub książę
    potem trzeba np przeczytać jeden rozdział w klasie... w szkole są
    zajecia do zajecia dodatkowe z reedukatorem i z panią z innej 1
    klasy kto w danym momencie potrzebuje to chodzi. Za 2 tygodnie bęą
    omawiać lekturę Jacek Wacek i Pankracek jest zalecenie samodzielnego
    czytania , ale pani wie , że nie wszystkie dadzą radę i dramau nie
    robi. ( W domu rodzice pomogą - przeczytają) a fragmenty pani
    przeczyta na lekcjach. Ocen nie ma i mam nadzieje nie będzie są
    punkty za spawdziany ( były 2) i info w dzieniczku ile dziecko
    uzyskało na ile. U córki jest 1 6 lataka na 16 w klasie równoleglej
    4 na 8 .
    --
    Czas na nową sygnaturkę.
  • mama303 07.01.10, 17:26
    Otóż nauczyciele nie są zupełnie przygotowani do sześciolatków w I
    klasie. Brak elastyczności w podejsciu do dzieci. Wiadomo że
    sześciolatki nadgonią - mają na to III klasy, tylko pewnie w
    wolniejszym trybie. Dlatego to powinno być bardziej łagodne wejście
    w obowiązki ucznia. Miała być przede wszystkim przyjazna szkoła,
    wiecej luzu, zabawy. U nas juz Pani sie przekonała do naszych kilku
    sześciolatków w klasie, ale na poczatku było ciężko. Dzieciaki
    sześcioletnie tak jak moja córcie szybko doganiają siedmiolatki.

    Ale ta cała nowa podstawa programowa to lipa, przynajmniej w naszej
    szkole. Z drugiej strony narzekają tez rodzice szesciolatków w
    zerówkach że tak niewiele sie dzieje. Nie przemyslane to wszystko.
  • mama303 07.01.10, 17:33
    pelapa napisała:

    > I to samo - oceny, żadne tam
    > słoneczka itd, kartkówki, co miesiąc sprawdziany. Po 2 tygodniach
    we
    > wrześniu pierwsza "1" bo córka nie zaznaczała całej pracy domowej.
    > Taryfy ulgowej brak - oceny takie jak 1, 2, 3 pojawiają się równie
    > często jak 5. I to w całej klasie, oczywiście znacznie częsciej u
    6-
    > latków.

    Z tymi ocenami to jakaś paranoja. Nauczyciele inaczej nie potrafia
    poprostu!!! A przeciez w klasach I-III obowiazuje ocena opisowa.
  • bazylea1 07.01.10, 12:07
    u nas są zadania z niewiadomą w formie pustego okienka, nie x. albo
    zadanie typu "masz przedmioty w różnych cenach, wybierz takie żeby
    ich cena w sumie była 9zł". dla mnie to jest ok, natomiast
    przepisywanie równań na pamięc bez sensu jeśli pani nie ma czasu
    wytłumaczyć jak to się liczy.

    co do liter to chyba już wszystkie były poza ż, niektóre dwuznaki
    były. czytanie na ocenę od niedawna. oceny są literkowe (A-F).
    program "gra w kolory".
    --
    komu czemu - DZIECIOM a nie dziecią!
  • katikaa 07.01.10, 13:04
    To faktycznie szybko idą z materiałem, dla porównania mój pierwszak
    na razie jest przy cyferce 5, chyba dzisiaj będzie 6. Zadania mają
    raczej z pustymi kratkami nie z X, ale to wszystko właśnie w
    zakresie do 5.

    --
    http://images45.fotosik.pl/17/ad1abf5850c22417m.jpg
  • tititu 07.01.10, 13:59
    No to wspolczuje dziecku, ze nie moze sobie policzyc tego na
    konkretach. Ale mysle, ze nie nalezy dac sie wkrecic pani
    nauczycielce i z uporem maniaka utrwalac z corka schemat
    rozwiazywania tego rownania. Z czasem przejdzie na liczenie w
    pamieci - dla mnie wazne by bylo, zeby dziecko to zrozumialo.

    My mamy inny podrecznik i zadania z pusta kratka sa. Zadan z x tak
    skonstruowanych jeszcze nie robi.
    Co do podstawy programowej to jest ona kompletnie pokrecona - ja nie
    moge zrozumiec jak np. szesciolatki bez zerowki jednoczesnie maja
    sie uczyc liter i czytac lektury w I klasie??? U nas w praktyce
    dzieci literki "odwalaja" po 2-3 tygodniowo (mniej wiecej) a
    jednoczesnie czytaja i zaliczaja lektury szkolne...

    Na koniec semestru dzieci zalicza pakiet ministerstwa i rodzice maja
    zakupic inne, dodatkowe ksiazki. Dzieciaki sa wszystkie po zerowce,
    klasa mieszana 1/4 szesciolatkow. Jestem wiec pewna, ze moje kolejne
    dziecko tez zaliczy zerowke szkolna, zebysmy sie nie zdziwili
    poziomem.
  • mama303 07.01.10, 17:28
    tititu napisała:

    > Na koniec semestru dzieci zalicza pakiet ministerstwa i rodzice
    maja
    > zakupic inne, dodatkowe ksiazki.

    Nie bardzo zrozumiałam, a cóż to takiego?
  • tititu 07.01.10, 21:05
    Klasa konczy realizowac wybrany do podstawy pakiet podrecznikow i
    bedzie dalej robic program autorski.
  • zyza2 07.01.10, 21:15
    To co piszecie o pierwszej klasie to horror. Chciałam zapisać moją
    5 letnią córkę do szkoły ale jak widać nie moża ufać ministerstwu,
    każdna nauczycielka ma innna nową podstawę programowąsmile) Na reformie
    cierpią dzieci , dla jednych za niski poziom dla drugich za wysoki.
    Bardzo mi przykro , że reforma jest niedopracowana a królikami
    doświadczalnymi są nasze dzieci.
  • mama303 07.01.10, 21:51
    Ciekawa jestem czy MEN sie w ogóle interesuje sześciolatkami w I
    klasach.
    Jeżeli ktoś wysłał sześciolatka bez zerówki do I kasy, w której Pani
    realizuje normalny program dla siedmiolatków po zerówce to ja
    współczuję dziecku i rodzicom.
  • tititu 08.01.10, 00:14
    Mysle, ze MEN kompletnie olewa kazdego, kto nie klaszcze.
    I mam nadzieje, ze nikt, majacy chocby odrobine empatii dla dziecka
    nie posle szesciolatka bez przygotowania do klasy z siedmiolatkiem
    po zerowce. Nawet jesli rzeczony szesciolatek jest mega geniuszem, a
    szkola ma indywidualne podejscie, dostosowane zaplecze i
    usmiechnieta w dzien otwarty kadre.

    Co do programu, to realizujemy nowa podstawe, wszystko wg. prawidel
    sztuki. Ino nieco szybciej. smile Z matematyki to nawet jestesmy do
    tylu w stosunku do corki autorki watku, bo dzieci nie wiedza jeszcze
    kto zacz x. I licza naiwnie na liczmanach i na paluchach. smile
    I ma nadzieje, ze tak bedzie wolno do konca 1 klasy. Musze zapytac.
  • mama303 08.01.10, 08:42
    Jeżeli ktoś zawierzył Pani Minister, poczytał sobie program i
    założenia przyjaznej szkoły to mógł się niestety nabrać. Zwłaszcza
    że szkoły dostały "przykaz" gdzies tak w czerwcu, zachęcania
    rodziców do wysyłania sześciolatków do I klasy.
  • bazylea1 08.01.10, 09:23
    mama303 napisała:

    > Ciekawa jestem czy MEN sie w ogóle interesuje sześciolatkami w I
    > klasach.
    > Jeżeli ktoś wysłał sześciolatka bez zerówki do I kasy, w której
    Pani
    > realizuje normalny program dla siedmiolatków po zerówce to ja
    > współczuję dziecku i rodzicom.

    u nas jest cała klasa 6latków, realizują ten sam program co
    pozostałe klasy 7latków. większość dzieci radzi sobie bez problemu,
    natomiast kilkoro rodziców się skarży że musi siedzieć z dzieckiem
    po 2 godziny po szkole. lektur nie mają, czytanie na ocenę dotyczy
    czytanek z książki zawierających litery, które już poznali - w tej
    chwili praktycznie już wszystkie.
    --
    komu czemu - DZIECIOM a nie dziecią!
  • przeciwcialo 20.01.10, 14:16
    Dzieci w roczniku nigdy nie były jednorodne pod względem
    umiejetności.
  • beatulek 07.01.10, 22:05
    NIe czytałam wszystkiego. Mam dziecko w klasie pierwszej - tyle, ze
    sześciolatka. Matematyke jak dla mnie to mają za prostą. Póki co
    opracowali liczby do 5 (córka liczy do 100) i dodawanie, odejmowanie
    mają w zakresie 1-5. I to zawsze obok cyfr rysunki, żeby mieli na
    czym policzyć. Czytanki owszem mają ale takie po 4-5 zdań. Niby to
    klasa samych sześciolatków ale program zgodnie z założeniem miał być
    ten sam.
  • pelapa 08.01.10, 10:15
    beatulek napisała:

    > NIe czytałam wszystkiego. Mam dziecko w klasie pierwszej - tyle,
    ze
    > sześciolatka. Matematyke jak dla mnie to mają za prostą. Póki co
    > opracowali liczby do 5 (córka liczy do 100) i dodawanie,
    odejmowanie
    > mają w zakresie 1-5. I to zawsze obok cyfr rysunki, żeby mieli na
    > czym policzyć. Czytanki owszem mają ale takie po 4-5 zdań. Niby to
    > klasa samych sześciolatków ale program zgodnie z założeniem miał
    być
    > ten sam.

    Tak, programy BARDZO różnią są w poszczególnych szkołach, w
    zależności od wybranego podręcznika i podejścia nauczyciela. Córka
    moich przyjaciół, też 6-latka ma zupełnie inny poziom. Sorry ale jak
    w październiku 6-latek ma na ocenę przeczytać wiersz o "świętach
    rozsnutych mgliście", czytanki o Bubie na 2 strony i przeczytać
    książkę "Najmilsi"? Teraz maja czytankę "Bór świerkowy" i "Leśna
    przygoda", zadane do nauczenia razem, w sumie na 26 linijek
    (policzyłam). Zdania typu: "z cichym szelestem osypie się
    strząśnięty z gałązek śnieg" lub "Proste wierzchołki drzew górują
    nad gęstwiną gałęzi zwisających pod ciężarem białych czap śnieżnych"
    są w sam raz dla przeciętnego 6 lub nawet 7 latka. Oceny sa może i
    teoretycznie opisowe, ale w dzienniczku Pani napisała normalnie na
    semestr: czytanie 4, pisanie 3, matematyka 5....
    Szczerze powiem że czuję sie oszukana zapewnieniami ministerstwa,
    zrobiliśmy błąd posyłając ją do szkoły. Mimo że radzi sobie coraz
    lepiej, po co nam był ten stres?
  • k1234561 08.01.10, 11:02
    W życiu bym nie posłała 6-letniego dziecka do szkoły,bez
    przygotowania zerówkowego.Niestety nasze polskie szkolnictwo
    pozostawia wiele do życzenia a zachęcać i agitować,a potem stresować
    te dzieciaki to naprawdę nie sztuka.
    Wracając do sedna sprawy.W zesżłym roku jak moja 7-latka była w I
    klasie też mieli takie zadania,w okolicach maja doszła jeszcze
    tabliczka mnożenia do 30.
    Teraz w II klasie również są zadania z niewiadomą,ale przerobione
    szybciej,podobnie z tabliczką mnożenia.Pani poświęciła mnożeniu
    zaledwie 4 lekcje.Teraz za to robi konstrukcje matematyczne typu:
    15-1+2x3+2= itp.czasem z nawiasami,czasem nie, różnie bywa.Pędzą z
    programem okropnie.Dużo ogólnie pamięciowego uczenia,do tego
    dochodzi jeszcze religia,bo w tym roku komunia,więc modlitw do
    zaliczenia też sporo.
    Jak sobie przypomnę I klasę córy to też tak pędzili z programem.
    Podręczniki mają Świat Ucznia.
  • hugollina 08.01.10, 23:20
    Dużo ogólnie pamięciowego uczenia
    tak z ciekawosci- a co to znaczy??? mam syna w II klasie i nic sie nie uczy na
    pamiec, no raz moze na semestr wierszyk, no i te nieszczesne modlitwysad
    --
    Nothing is ever easy in the world of men...
  • k1234561 09.01.10, 07:39
    Dużo ogólnie pamięciowego uczenia[/b][/i tak z ciekawosci- a co to
    znaczy???

    Już tłumaczę.Z religii w ramach przygotowania do pierwszej
    komunii,lista 20 modlitw i innych przykazań.Co chwila jakieś
    wierszyki do nauczenia.Tabliczka mnożenia,tu niekoniecznie na
    pamięć.Córka np.rozumie skąd się bierze 3 razy 8,ale wynikami nie
    strzela jak karabin maszynowy,musi się chwilę zastanowić.Pani
    wolałaby żeby jednak na wyrywki szybko odpowiadała,więc musimy też
    trenować to uczenie mnożenia na pamięć.
    Kilka dni temu pani zadała dzieciom do nauczenia całe
    przedstawienie.W podręczniku na 2 kartki było jakieś przedstawienie
    rozpisane na role.Pani kazała nauczyć się wszystkim dzieciom
    wszystkiego jak wiersza,nieważne czyja rola itd.Głupota i tyle,ale
    niestety trzeba było to wkuć.
    Dzieci,przygotowywały Jasełka,znowu wierszyki na pamięć.
    Dodam,że córka z gatunku dzieci mających problemy z pamięciową
    nauką,więc u nas jak po grudzie to wszystko idzie.
  • przeciwcialo 20.01.10, 14:22
    W przedszkolu dzieci sie więcej wierszyków uczą. Nie przesadzaj.
  • przeciwcialo 20.01.10, 14:21
    Hmmm...poza hymnem, szkoły i Aniele Bozy syn niczego na pamiec sie
    nie uczył.
  • aga1004 11.01.10, 00:28
    Witam was serdecznie,

    Ze zgrozą czytam wasze posty. Jestem studentką nauczania wczesnoszkolnego a
    jednocześnie mama I-wszo klasisty.
    Kochane poczytajcie sobie podstawę programową. Nie ma tam miejsca aż do końca 3
    klasy o równaniach z niewiadomą x Są za to równania z tzw.okienkiem.
    Po pierwszej klasie uczeń ,,zna wszystkie litery alfabetu, czyta i rozumie
    PROSTE, KRÓTKIE teksty.'' oraz dalej ,,Interesuje się książką i czytaniem;
    słucha w skupieniu czytanych utworów (baśni, opowiadań, wierszy), W MIARĘ SWOICH
    MOŻLIWOŚCI CZYTA LEKTURY WSkAZANE PRZEZ NAUCZYCIELA" wczoraj miałam zajęcia z
    panią która pisała podstawę programową wskazała, że w 1 klasie nie powinno być
    więcej jak 1 lektura do samodzielnego czytania.

    Uwierzcie w podstawie programowej niema nic z czym 6 latek by sobie nie
    poradził. Niestety nauczyciele często są zbyt ambitni wybierają program
    poszerzony wydaje mi się że ze szkodą dla wielu dzieci. Niestety ale w kasie
    osób naprawdę zdolnych zazwyczaj jest nie więcej jak 5, resztę stanowią
    uczniowie przeciętni do których właśnie skierowana jest ta podstawa programowa.
    Co do matematyki i liczenia w pamięci też jestem zaskoczona, nas nawet na
    studiach uczą jak korzystać z liczydła i liczyć na palcach np.mnożyć. U mojego
    syna to właśnie jest praktykowane.

    Poczytajcie podstawę i wymagajcie na nauczycielach by nie obciążali zbytnio
    waszych pociech. A może warto zapytać nauczyciela dlaczego właśnie wybrał tak
    rozszerzony program. Rodzice mają wpływ na to co wybierze nauczyciel pamiętajcie
    o tym.

    Gorąco pozdrawiam w te zimne dni AGA

    PS. tu poczytacie podstawę programową dla kas 1-3
    www.nettax.pl/dzienniki/du/2009/4/poz.17/zal2a.htm działania z okienkiem
    patrz klasa 3
  • mama303 11.01.10, 22:16
    aga1004 napisała:

    > Witam was serdecznie,
    >
    > Ze zgrozą czytam wasze posty. Jestem studentką nauczania
    wczesnoszkolnego a
    > jednocześnie mama I-wszo klasisty.
    > Kochane poczytajcie sobie podstawę programową.

    Ja sobie poczytałam i uwierz, nuczyciele nie maja o tym pojęcia.
    Walą po staremu, starymi metodami. Podstawa to musowo przerobić
    kazde ćwiczonko z książki chociaz w nowej podtawie programowej jest
    wyrażnie powiedziane że nie trzeba sie tego tak kurczowo trzymać, że
    dzieci np. matematyke maja poznawac nie tylko poprzez ćwiczenia w
    zeszytach ale przez rozmaite zabawy czyli bardziej aktywne. Ponadto
    powinno sie dzieci rozwijać w bardzo wielu dziedzinach takich jak
    plastyka, muzyka, formy teatralne itd. Dużo by pisać a i tak
    dzieciaki taszczą w tornistrach ciązkie podręczniki, ktore trzeba
    przerabiac strona po stronie. Wystawiane są oceny, chociaz podstawa
    programowa tego nie przewiduje.
    Pewnie minie troche czasu zanim nauczyciele sie przestawią i
    rozszerzą swoje horyzonty poza ćwiczenia podrecznikowe.
    Tak że dzieci sie dostosują, z nauczycielami duzo gorzej!!
  • przeciwcialo 20.01.10, 14:25
    To gdzie wy jako rodzice macie buzię? Wywiadówek nie ma?
    Ja na początku roku poznałam rozpiske co jak i kiedy beda przerabiac.
  • mama303 22.01.10, 19:39
    Nie należę do rodziców dyktujacych Pani czego ma uczyć i kiedy. Mam
    jej zrobić wykład nt. nowej podstawy programowej? wink
    W sumie uważam że to dobra nauczycielka i wiele z siebie daje więc
    nie chcę wchodzić z nią w jakieś konflikty.
  • zyza2 08.01.10, 11:19
    Ja mam córkę w drugiej klasie i dzięku Bogu rozsądną nauczycielkę.
    Cała pierwsza klasa bezstresowa, w drugiej trosze więcej pracy ale
    wszystko w granicach rozsądku.
    Młodszą córkę chciałam wysłać jako sześciolatka do szkoły , ale u
    nas na Śląsku nie ma najmniejszego zainteresowania władz
    samorządowych aby stworzyc dzieciom 6 tetnim warunki do nauki w
    szkole. Szkoda, ale ja ryzykować nie będę.....
  • mama303 08.01.10, 17:12
    pelapa napisała:

    > Pani napisała normalnie na
    > semestr: czytanie 4, pisanie 3, matematyka 5....
    > Szczerze powiem że czuję sie oszukana zapewnieniami ministerstwa,
    > zrobiliśmy błąd posyłając ją do szkoły. Mimo że radzi sobie coraz
    > lepiej, po co nam był ten stres?

    No właśnie ten poczatek powinien być duuużo łagodniejszy. Nie martw
    się, dziecko szybko dogoni innych. W sumie ma dobre stopnie!
  • beatulek 08.01.10, 18:58
    U nas za "zabranie" dzieci z przedszkoli szkoła zorganizowała klasie
    6-ciolatków zajęcia od godz 8 do 16-15. Edukacyjne do około 13 a
    później opiekuńcze ale z ich paniami więc nauczyciele (mają dwie
    wychowawczynie) mają wystarczająco duzo czasu na nadrobienie
    materiału ze słabszymi uczniami. Ja nie narzekam, nie żałuję, ze
    posłałam córkę szybciej do szkoły. Dziwi mnie jednak to co czytam na
    tym forum.
  • mgurniak 09.01.10, 10:48
    u mojego to jest w II klasie a idziemy Ja i moja szkoła .....
  • irka15 10.01.10, 22:29
    Moje dziecko 7-mioletnie, w klasie jest tylko dwojka szesciolatkow, nauczylo sie
    od września moze 12 literek. Nie pisza, nie czytaja poza kilkuwyrazowymi
    czytankami, dodawanie opanowali do 10, nie ucza sie niczego na pamiec, zadnych
    wierszykow, piosenek, nic.
    Przez ta cholerna nowa podstawe programowa moje dziecko nudzi sie w szkole jak
    mops. Podobnie jak polowa klasy, albo i jeszcze wiecej dzieci. Pani obiecala, ze
    tym "lepszym" tj. umiejacym czytac itp. bedzie dawala dodatkowe zadania.
    Skonczylo sie na dwoch razach poltora miesiaca temu...

    Kupilam jej kiedys taka ksiazeczke z zadaniami do matematyki dla
    pierwszoklasistow (opracoanych na starej podstawie programowej) i trzaska sama
    te zadania, wiec moglaby robic cos wiecej a nie tylko mowic, co jest na, co pod,
    a co obok pudelka...

    Pozdrawiam
  • ania19771 10.01.10, 22:54
    matko-przecież dla tych dzieci to katorga..oni zamiast zdobywać wiedzę pogłębiać
    to jedynie powtarzają to co już potrafią
    Może w końcu przyjdzie taki okres że zaczną się uczyć -czegoś co będzie dla nich
    nowe i poczują co to szkoła !!!
    --
    PATI
    OLIWIA
  • bas1213 18.01.10, 14:35
    Szkoła strasznie spieszy się z materiałem.
    Zobaczysz sama co jest w V -tej klasie .
    Mój syn ma już ułamki+ zadania z ułamkami.
  • mama_kotula 18.01.10, 15:34
    bas1213 napisała:

    > Szkoła strasznie spieszy się z materiałem.
    > Zobaczysz sama co jest w V -tej klasie .
    > Mój syn ma już ułamki+ zadania z ułamkami.

    Z tego co pamiętam, jakieś 15 lat temu ułamki również były w piątej klasie. Albo
    nawet i w czwartej, choć pewna co do tego nie jestem smile. Więc to nie jest domena
    nowej podstawy programowej i reform ostatnich lat.

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • truscaveczka 22.01.10, 15:45
    Mnie się zdaje że nawet wcześniej takie prostsze. Jakoś mi sie
    majaczy, ze moja szwagierka była w 3 klasie, jak ją tego uczyłam. A w
    4 na pewno normalne ułamki.
    --
    http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
    gdzieee" /by Driadea/
  • przeciwcialo 20.01.10, 14:29
    ułamki w piątej klasie to zgroza faktycznie. Nie przesadzaj.
    Program podstawówki srednio zdolne dziecko z palcem w nosie pojmie.
  • carmita80 18.01.10, 21:12
    Zgadzam sie z toba, moja 7-latka takie zadania smiga bez problemu,
    bo jak to napisalas one ucza myslec a nie ucza schematu. Tego
    rodzaju zadania zaczela majac 6 lat w pierwszej klasie a teraz jest
    w drugiej i rozumie to bardzo dobrze.
  • nena22 18.01.10, 22:54
    Nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi co do tego czy rodzice
    powinni 6 latka do pierwszej klasy posyłać czy też nie - donoszę, że
    czesto nie będą mieli już wyboru, bo plan ministerstwa jest już
    bardziej udoskonalony niż w ub. roku, a mianowicie będą również
    ograniczane miejsca w zerówkach szkolnych. To posunięcie wraz z
    zlikwidacją zerówek w przedszkolach "ułatwi" rodzicom wybór.
    Zresztą opinia rodziców jednak jest w dużej mierze taka, ze dzieci w
    zerówkach się nudzą wiec trzeba już do pierwszej klasy, żeby
    uatrakcyjnić dzieciom czas. Tylko, ze z Waszych postów widać, iż to
    uatrakcyjnienie może być bardzo czasochłonne. Ja myślę, że to jest
    opcja dla rodziców niepracujących. Dla mnie to dziecko powinno uczyć
    się w szkole a lekcje jeśli już muszą być zadawane to tak aby nie
    angażować rodziców. Nie wypobrażam sobie, że siedzę ze zmęczonym
    dzieciakiem po drugiej zmianie o godzinie 19 tej i odrabiam lekcje.
    Ale ministerstwo po ubiegłorocznej klęsce z sześciolatkami teraz
    musi odtrąbić sukces, wiec odtrąbi...tylko jakim kosztem?
  • mama303 18.01.10, 23:07
    nena22 napisała:

    Ja myślę, że to jest
    > opcja dla rodziców niepracujących. Dla mnie to dziecko powinno
    uczyć
    > się w szkole a lekcje jeśli już muszą być zadawane to tak aby nie
    > angażować rodziców. Nie wypobrażam sobie, że siedzę ze zmęczonym
    > dzieciakiem po drugiej zmianie o godzinie 19 tej i odrabiam lekcje.

    Może robić w świetlicy. Moja np tego nie lubi bo chce się pobawic z
    koleżankami, ale niektóre dzieciaki odrabiaja lekcje w świetlicy.
    Ogólnie prac domowych u nas jest sporo.
  • carmita80 18.01.10, 23:41
    Pierwsze 3 lata (zerowka, 1i 2 )to jeszcze nie tak na powaznie,
    dzieci sie ucza (moja corka nauczyla sie pisac czytac, liczyc) ale
    tez i bawia, tak pol na pol, wiec i lekcji nie ma codziennie
    (codziennie czyta 1 ksiazke dostosowana do jej poziomu) a lekcje
    zadawane sa na weekend. Nie siedza w lawkach tylko przy okraglych
    stolach, jest wiecej luzu na wstawanie chodzenie i dostarczona
    odpowiednia dawka ruchu , bo dzieci w tym wieku potrzebuja go bardzo
    duzo i to naturalne, nie skupiaja sie jeszcze na dlugo nad jednym
    zadaniem. Szkola wszystkiego nie zrobi, trzeba pracowac tez w domu,
    a w latach poczatkowych to wlasnie rodzice musza kontrolowac, uczyc
    systematycznosci, pomagac, pokazywac drogi i sposoby szukania
    rozwiazan. Rola rodzica bedzie wazna jeszcze bardzo dlugo, tyle, ze
    starsze dzieci potrafia juz same skupic sie na nauce, sa dojrzalesze
    i lepiej rozumieja ta potrzebe.
  • majerasek 19.01.10, 17:13
    U mojej corki też jest podobnie,ale nie uważam zeby to zasuwanie bylo.To sa
    proste zadania w zakresie 10.Stara podstawa programowa wprowadzala juz kolo
    grudnia mnozenie.I tak teraz jest poziom zanizony.U nas Pani jest świetna i
    super tłumaczy.zanim zaczeli rownania robic dokladnie byli nauczeni liczenia
    metoda kostki do gry-polecam!!Pani uzywala jeszcze jakis innych gier nie wiem
    niestety jakich ale corka zachwycona jest matematycznymi lamigłowkami w zakresie
    do 10.W domu obraca sie w 100-wce.
  • morekac 20.01.10, 14:13
    Ale to nie ma znaczenia, czy dziecko uczy się rozwiązywania zadań z
    niewiadomymi na liczbach w zakresie do 10 czy do 10 000 000 .
    Rozwiązuje się je dokladnie tak samo wink
    --
    Epidemia grypy: kiedy wasz stomatolog boi się was bardziej niż wy
    jego.
  • majerasek 21.01.10, 22:12
    morekac napisała:

    > Ale to nie ma znaczenia, czy dziecko uczy się rozwiązywania zadań z
    > niewiadomymi na liczbach w zakresie do 10 czy do 10 000 000 .
    > Rozwiązuje się je dokladnie tak samo wink
    Czyli uważasz,ze dodaje sie tak samo łatwo w 100-wce jak w 10??Mowie tu o
    dziecku 7 letnim.Otóż uważam że jestes w bledziesmile
  • mama_kotula 21.01.10, 22:48
    CytatCzyli uważasz,ze dodaje sie tak samo łatwo w 100-wce jak w 10?? Mowie tu
    o dziecku 7 letnim.Otóż uważam że jestes w bledziesmile


    Ale tu nie chodzi o pamięciowe dodawanie, tylko o sposób rozwiazywania
    zadania z niewiadomą
    . W tym aspekcie niczym nie różni się rozwiązywanie
    takiego zadania na liczbach z zakresu 0-10, 0-10, na ułamkach czy w ogóle na
    abstraktach w całości.


    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • morekac 22.01.10, 01:11
    Ale tu nie chodzi o pamięciowe dodawanie, tylko o sposób rozwiazywania
    > zadania z niewiadomą
    . W tym aspekcie niczym nie różni się rozwiązywanie
    > takiego zadania na liczbach z zakresu 0-10, 0-10, na ułamkach czy w ogóle na
    > abstraktach w całości.
    >
    I to właśnie miałam na myśli.
  • morekac 22.01.10, 01:15
    I właśnie sam sposób rozwiązywania miałam na myśli.
  • majerasek 22.01.10, 18:27
    To czemu w szkole nie rozwiązuja w 100 tylko w 10.Napiszcie mi bo ja tego nie
    kumam.Nigdy nie bylam matematykiemsmile
    Szkoda tez ze nie maja dodawania w zakresie 100 w szkole bo naprawde niczym sie
    nie rozni od dodwania w 10.A tak córka moze by sie nie nudzila .
  • mama_kotula 22.01.10, 18:43
    Bo dodawanie to co innego niż rozwiązywanie równań.

    Żeby dodawać w zakresie 100, musi dziecko wiedzieć, co to dziesiątki, co to jedności, generalnie musi znać założenia systemu pozycyjnego.
    I teraz - jeśli zna się założenia wykonywania działań w systemie 10-tnym, to takie same będą założenia wykonywania działań w innych systemach liczbowych (np. dwójkowym, piątkowym). Chodzi o metodę i pewne prawa rządzące systemem.


    Żeby rozwiązywać równania w zakresie 100, dziecko musi zarówno umieć rozwiązywać równania, jak i znać założenia działań w systemie pozycyjnym. Jednym słowem, powinno wiedzieć, co to dziesiątki, jedności, setki itp. i jak się wykonuje na nich działania - i powinno wiedzieć, jak się rozwiązuje równanie na dowolnych zmiennych.

    Natomiast sposób wykonania jakiegoś zadania (rozwiązania równania na przykład) najłatwiej się tłumaczy na liczbach jednocyfrowych, ponieważ tak się redukuje szansę popełnienia błędu rachunkowego.




    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • majerasek 22.01.10, 20:17
    Dzieki za wyczerpujaca odpowiedź.Niestety matematyka to czarna magia dla
    mnie.Dobrze ze moja corka zapowiada sie inaczejsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.