6latek i diagnoza przed pojsciem do szkoly Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • witam
    Jak wiekszosc rodzicow mam dylemat - 1 klasa czy przedszkole.

    Wlasciwie bylam juz zdecydowana dac syna (konczy 6 lat w czerwcu) do
    1 klasy. wybralam szkole i klase. Czekalam tylko na rozmowe z
    wychowawczynia z przedszkola i na rozmowe z psychologiem.
    Pod wzgledem rozwoju umyslowego, a wiec znajomosci czytania,
    pisania, liczenia, komunikacji jezykowej syn ma bardzo duze
    umiejetnosci. wlasciwie w tym wzgledzie spokojnie moglby isc do
    szkoly.
    Przy decyzji zatrzymuje mnie jednak jego rozwoj emocji, kontaktow
    spolecznych.
    syn nawiazuje relacje z innymi dziecmi bardzo szybko, jest smialy,
    zainteresowany nowosciami ale jego rowzoj emocji pozostawia wiele do
    zyczenia.
    Pani wychowawczymi zasugerowala zeby zostawic go w przedszkolu
    poniewaz
    1. ma jeszcze problemy ze skupieniem uwagi na zajeciach. jesli temat
    zajec go interesuje to bierze w nich udzial, jest aktywny. Natomiast
    gdy temat go nie interesuje lub wymaga od niego duzego wysilku to
    syn sie rozprasza, wstaje od stolika, rozmawia itp. syn jest w
    grupie przedskzolnej z dziecmi rocznik wyzej i wiem ze panie raczej
    pracuja tak aby dzieci z rocznika 2003 przygotowac jak najlepiej do
    szkoly. Syn czasem mowi ze pani robi z nimi trudne rzeczy ale nie
    precyzuje co to znaczy "trudne".
    2. po duzym wysilku umyslowym moj syn potrzebuje rozladowania w
    postaci zabawy, biegania itp
    3. syn reaguje nieadekwatnie do bodzca. najpierw bedzie plakal,
    krzyczal, tupal, rzucal zabawkami (a nawet popchnie kogos) a potem
    bedzie sie zastanawial o co wlasciwie poszlo.

    Z tego wlasnie powodu zdaniem pani powinien zostac w przedszkolu.
    Zgadzam sie jej obserwacjami bo sama ma te same.

    Z drugiej jednak strony tak sobie mysle, ze bardzo czesto te wybuchy
    zlosci, szalenstwo w postaci wyglupow itp biora sie z nudow. widze
    takie zachowanie np w domu gdy jest chory i nie moze isc do
    przedszkola. niestety moj syn nie umie sie sam bawic. wymaga od nas
    prawie nieustannego zainteresowania. gramy wiec w gry planszowe,
    roznego rodzaju ukladanki, duzo syn maluje, pisze, rysuje. gdy ma
    czas zorganizowany potrafi byc grzeczny, dlugo sie skupic na zajeciu
    np rysowaniu szlaczkow, kolorowaniu, rozwiazywaniu lamiglowek itp
    Wystarczy go jednak zostawic tak zeby sam sie zajal czyms a od razu
    zaczyna sie szalenstwo.
    W przedskzolu wiecej oczywiscie maja tego czasu wolnego, gdzie sami
    sie bawia wiec po jakims czasie zaczyna sie wariactwo.
    Syn najlepiej czuje sie w ruchu wiec znalazlam mu klase sportowa.

    Tak sobie mysle ze moze w szkole gdzie obowiazuja zasady, jest
    wiecej zorganizowanych zajec, zagospodarowany czas, moze wtedy nie
    bedzie mial czasu na przeszkadzanie. boje sie ze kolejny rok moze
    wcale nie poprawic sytuacji. Moj syn jest nadpobudliwy ale nie ma
    ADHD.

    A moze ktos z Was mial podobny problem/ dylemat?
    Prosze podzielcie sie doswiadczeniemsmile


    --
    Iwona & Szymon (24.06.04) & Magdalena (25.09.06)
    • Oj mam podobny dylemat, u nas problemem jest motoryka mała. Kamil nie lubi
      rysować, pisać, za to liczy świetnie, potrafi sie skupić, wg testów poziom
      umysłowy powyżej przeciętnej, psycholog z przedszkola mówi ze przez pół roku
      może sie zmienić z ta motoryką ale nie musi, delikatnie radzi zostawić w
      zerówce, wczoraj byłam na zebraniu w podstawówce i tam mówią, żeby wierzyc w
      dziecko i dac szanse, stawiać wyzwania i sama już nie wiem co robić sad
      --
      Ania, mama Kamila (2.04.2004) i Aleksa (2.02.2009)
      Doradca chustowy po kursie Die Trageschule ® Dresden

      MAMINEK - chusty i pieluszki
    • Ja też mam problem. Syn z końca 2004. Zakładałam, że pójdzie do szkolnej zerówki
      (Warszawa), ale na dniu otwartym dyrektorka szkoły wyznała, że jest duża szansa,
      że w szkole zerówki nie będzie, tylko dwie klasy dla sześciolatków.
      Syn nie chodzi do publicznego przedszkola, więc diagnozy przeprowadzonej przez
      przedszkole nie mamy. Staram się o diagnozę z poradni pedagog. psych, ale przez
      2 godz. pani psycholog ocenić wiele pewnie nie będzie w stanie (np. umiejętności
      społecznych i współpracy w grupie). Jeśli chodzi o rozwój intelektualny, to
      jestem przekonana, że syn sobie w pierwszej klasie poradzi. Ale na przeszkodzie
      stoją jego emocje, jest potwornie nieśmiały i nowe sytuacje powodują, że się
      wycofuje i często płacze.
      A jeszcze: na dniu otwartym w szkole przekonywano, że zerówka i pierwsza klasa
      różnią się tylko materiałem przerabianym, natomiast podejście do dziecka i
      sposób pracy jest taki sam. I oczywiście należy posłać do pierwszej klasy, bo
      zerówka to strata czasu.
      Od dwóch dni chodzę potwornie wkurzona i nie wiem, co mam zrobić. Jeśli uprę się
      na zerówkę, a w mojej szkole jej nie będzie, to nie mam pojęcia do jakiej szkoły
      trafi mój syn.
      • bezi napisała:
        > A jeszcze: na dniu otwartym w szkole przekonywano, że zerówka i
        pierwsza klasa
        > różnią się tylko materiałem przerabianym, natomiast podejście do
        dziecka i
        > sposób pracy jest taki sam.

        a to nieprawda jest, przynajmniej u nas w szkole.
        • Bazylea1, jeśli możesz, to napisz proszę, do której szkoły chodzi twój syn. Bo
          kojarzę, że jesteś z Ursynowa, jak ja. Moją rejonową jest Sp 81 na Puszczyka.
          Dzięki.
          Może być na priv gazetowy, jeśli nie na forum.
    • Mój też z czerwca. Ja na razie zamierzam go wysłać go 1 klasy. Teraz też w zerówce.
      Intelektualnie jest ponad normę, rozwój emocjonalny w normie. Też wstaje od
      zajęć (ale okazało się że wstaje odchodzi, jak coś go nudzi, jest za proste
      itd...). Odkąd jest ze starszymi dziećmi to się uspokoił. Też potrzebuje dużo
      ruchu ale to według psychologa nie przeszkadza w pójściu do pierwszej klasy
      (jest prawdopodobne że czy pójdzie teraz, za rok czy dwa też będzie rozpierać go
      energia). Potrafi się skupić. I niestety ma wadę wymowy, i przez to się ciągle
      zastanawiam.
      Za to jeśli nie pójdzie teraz do 1 klasy to będzie przerabiał 3 lata ten sam
      program (jeżeli w przyszłym roku będą przerabiać program zerówkowy z sprzed
      reformy). Wychowawczymi nie popiera reformy, więc ona jest przeciwna posyłaniu
      wcześniejszemu do szkoły.
    • Ja mimo wszystko jesli psycholog wyrazi zgode dałabym syna do szkoly.Mnostwo
      dzieci juz w 1 klasie ma takie problemy jak twoj syn.Moze jest znudzony .A
      myslisz ze jak zostanie w zerowce to sie mu poproawi.Przeciwnie bedzie gorzej bo
      nic nowego nie bedzie sie dzialo.A w szkole bedzie zainteresowany czyms innym.A
      powiem ci ze 1 klasa w nowej podstawia nie rozni jest od zerowki niczym!!
      Program jest zanizony skierowany idealnie dla 6 latkow.
      Nie sugeruj sie za bardzo wychowawca przedszkolnym zdiagnozuj go w
      poradni.Zostawiajac go w przedszkolu mozesz mu zrobic krzywde.
    • Ja oczywiście nie pomogę w podjęciu decyzji, ale pamiętam moje wątpliwości i
      problemy, kiedy moja córka startowała do szkoły, choć ona w momencie pójścia do
      szkoły miała niecałe 7 lat (urodzona w końcu grudnia, szła ze swoim rocznikiem
      siedmiolatków). Intelektualnie, manualnie, ruchowo bardzo dobrze rozwinięta,
      czytała od 4 roku życia, już w przedszkolu zbierała nagrody w konkursach
      plastycznych, pisała wyraźnie itd. i w zasadzie w ogóle nie było dyskusji nad
      jej dojrzałością. A właśnie z dojrzałoscia emocjonalną były w szkole problemy,
      bo córka reagowała nieadekwatnie do problemu (zdaniem dorosłych, oczywiście, bo
      ona miała swoje zdanie na ten temat i powody), reagowała płaczem na to na
      przykład, że pani nie reagowała, kiedy ona się zgłaszała (cóż, w klasie 30
      dzieci), tak samo kiedy ktoś jej dokuczył itd. Potrafiła zaciąć się, obrazić się
      na panią itd. Na szczęście miała świetną wychowawczynię, która pomimo tego
      potrafiła do niej dotrzeć, pogadać, "odbrazić", szanując przy tym jej prawo do
      uczuć. Wiele godzin przegadałysmy razem wypracowując jakąś wspólna strategię
      działań. Sporo pomogły nam tez prowadzone w szkole zajęcia z terapeutką szkolną.
      Oczywiście my w domu pracowaliśmy nad tą sfera także. W pełni "dojrzale" córka
      zaczęła się zachowywać gdzieś na początku trzeciej klasy i wtedy mniej więcej
      skończyły się wszelkie problemy z jej emocjami. Teraz nastąpił czas słuchania
      niemal wyłącznie samych pochwał i napawania się jej sukcesami wink Nie wyobrażam
      sobie natomiast, by zatrzymywać dziecko w przedszkolu do momentu, aż w pełni
      dojrzeje emocjonalnie, bo może się okazać, że to będzie trwało nie rok, a
      dwa-trzy. Natomiast warto trzymać rękę na pulsie i w razie problemów starać się
      dziecku pomóc, angażując w to specjalistów. Najistotniejszą zaś osobą (poza
      rodzicami) w tym wszystkim jest wychowawca. Gdyby moja córka trafiła na inną
      wychowawczynię, pewnie skończyłoby sie to dla nas traumą, tymczasem jej
      dojrzewanie emocjonalne odbyło się wprawdzie wolno, ale płynnie i bez większych
      stresów (chyba dla pani był to największy stres, sadząc po rozmowach z nią).
    • Jesli wierzyc w horoskopy to moja corka urodzona 24.06 jest swietna uczennica
      troszke ruchliwa ale to tylko na pluswink
      A jeszcze jedno to czy syn ma ADHD to sie okaże smile
      Za wczesnie chyba na wykluczenie,ale jesli to jest opinia psychologa to nie
      sprzeczam siesmile
    • A czy syn chce iść do szkoły?
      Mój syn poszedł jako sześciolatek do pierwszej klasy i chciał iść do
      szkoły bardzo, teraz jest w szkole i jest zadowolony, ja tez.
      Młodsze dziecko idzie do zerówki jako pieciolatek, potem za rok do
      szkoły.
      • Bardzo dziekuje za Wasze wypowiedzi.
        Czy syn chce isc do szkoly? nie wiem. tzn mowilam mu ze mysle o
        poslaniu go do szkoly ale wydaje mi sie ze on nie wie co to jest
        szkola, jak to wyglada. nikt z jego kolegow rocznikowych do szkoly
        nie idzie. wszyscy zostaja w przedszkolu. nikt tez nie posyla
        dziecka do zerowki szkolnej. Ja sie nie zastanawiam nad "zerowka" -
        albo 1 klasa albo przedszkole.
        Tez wlasnie boje sie tego ze wieksza krzywde zrobie mu zostawieniem
        go w przedskzolu, niz poslaniem do szkoly.
        --
        Iwona & Szymon (24.06.04) & Magdalena (25.09.06)
    • Rozwój emocjonalny jest PODSTAWĄ. Dziecko może czytac, liczyc i
      dzielić ułamki, ale jezli woli się bawić, biegać i ksiązki go nie
      intersuja, to zdecydowanie przedszkole.

      btw: były robione badania 5 latków pod kątem nowej reformy i
      posłania ich jako 6-o latków do szkoły. Umysłowo przygotowanych było
      80 % dzieci, emocjonalnie 25 %.
      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
      USS Phoenix - Where No Man Has Gone Before
      • ale c oto znaczy ze nie interesuja dziecka ksiazki? kazde dziecko
        chce sie bawic, to zrozumiale.
        moj syn zrobi wszystko co mu dam. narysuje literki w ksiazkce,
        napisze wyrazy, porozwiazuje zadania matematyczne, pokoloruje
        malowanki itp.
        trzeba go tylo zajac.
        skonczy co ma do zrobienia i bedzie sie bawil.
        mnie chodzi raczej o to, ze on w przedszkolu nie ma takiej ilosci
        pracy umyslowej jaka bedzie oczywiscie w szkole, i nadamiar wolnego
        czasu powoduje ze (byc moze z nudow, byc moze z przebywania w
        zamknietym pomieszczeniu) staje sie niegrzeczny bo rozszadza go
        energia.

        --
        Iwona & Szymon (24.06.04) & Magdalena (25.09.06)
        • Moja córka jest podobna do Twojego synka. Ale ona pomyślnie przeszła
          diagnozę szkolną. I co tu mówić, ciężko było i ciągle jest w 1
          klasie. Teraz trochę lepiej, ale byłam w szkole co tydzień: a bo
          gada, odwraca sie, smieje, biega na przerwach, wchodzi na kaloryfery
          itd. Niby nic niezwykłego u 6-latka, zwykłe żywe dziecko. W jej
          szkole, mimo zapewnień MO, zabawy brak, niby leży dywanik ale z tego
          co mówi córka używają go tylko na przerwach (5 minut). Lekcje w
          ławkach. Mam mieszane uczucia, nie wiem czy dobrze zrobiłam. Z
          jednej strony chciałam ochronić ją przed przepełnionym rocznikiem, i
          pewnie, wstyd przyznać, zdecydowała trochę moja ambicja, ale stresu
          miała dużo, nie wiem czy nie za dużo. Boli ją że nie moze dorównac w
          ocenach innym dzieciom, szczególnie w zachowaniu i czytaniu. Może
          trzeba było jej tego oszczędzić, nawet kosztem nudzenia sie w
          zerówce. Nie chcę Cię zniechęcać, ale ja po moich dośwadczeniach z
          moim dzieckiem wysłałabym ją tylko do 1 klasy składającej sie z
          SAMYCH 6-latków lub do zerówki. Nigdy do klasy mieszanej.
        • Czy to znaczy, że nie potrafi sam sobie zorganizowac czasu? Jak
          reaguje na polecenia kierowane do całej grupy?

          Pytając, czy interesuja go książki, mam na mysli czy sam (bez
          zachęcania, np. jak ma sie sam bawić) sięga po książeczki ze
          szlaczkami, kolorowankami i je wypełnia.
          --
          Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
          USS Phoenix - Where No Man Has Gone Before
          • w grupie pani mowi ze nie ma wiekszego problemu z nim, jesli chodzi
            o siedzenie w lawce przy np malowaniu, rysowaniu itp. jesli temat go
            interesuje to bierze udzial w zajeciach bardzo aktywnie poprzez
            rozmowe z pania, zadawanie pytan/odpowiedzi na pytania. Jesli temat
            mu nie lezy, to wstaje, rozmmawia.
            pani mowi ze nie zdazylo sie tak, zeby np na polecenie ze w tym
            momencie maja "sie uczyc" on chcial sie bawic, czyli rozumiem z tego
            ze polecenia wykonuje i dostosowuje sie.

            natomiast w sam z wlasnej woli siega po roznego rodzaju malowanki,
            kolorowanki, sam bierze farby/kredki i cos tam rysuje.
            sam nie bierze np ksiazeczek gdzie trzeba cos wypelnic poprzez
            przeczytanie polecenia bo nie umie na tyle czytac samodzielnie.

            duzym problemem jest to ze sam nie umie sie bawic. sa dzieci ktore
            np biora klocki lego i sie nimi bawia ukladajac je lub wymyslajac
            fabule. moj syn ma ogrom klockow ale zupelnie sie nimi nie bawi.
            ma samochody ale zabawa polega na zderzaniu sie nimi i trwa ona max
            15 min.
            najlepsza zabawa to bieganie, skakanie...to jest meczace dla nas.

            wydaje mi sie ze w jakims stopniu sami do tego doprowadzilismy
            kupujac mu zabawki ktore wymagaja odecnosci drugiej osoby. moj syn
            ma manie grania w gry planszowe a samemu sie nie da przeciez.

            ciezko mu tez znalesc porozumienie z mlodsza o 2,5 roku siostra w
            temacie wspolnej zabawy. on by tylko gral w te gry...
            --
            Iwona & Szymon (24.06.04) & Magdalena (25.09.06)
    • Mojego syna posłaliśmy do szkolnej zerówki w wieku 6 lat. Umiał płynnie czytać,
      liczyć nie wiem do ilu, miał świetny kontakt z rówieśnikami, ale emocjonalnie
      nie dorósł do szkoły. Od początku zerówki sprawiał problemy swoim zachowaniem,
      teraz jest już dużo lepiej. Balam się że będzie się nudził w zerówce, ale nic
      takiego się nie dzieje. Jest sporo nauki ale jeszcze więcej zabawy,
      wychowawczyni dostosowuje wymagania do konkretnych uczniów. Klasa mała - 12
      uczniów.
    • ja dziś byłam na rozmowie z pedagogiem - psychologiem aby omówić
      wyniki testów, które zorganizowała szkoła pod kątem gotowosci -
      szkolnej.
      i pani właśnie powiedziała, że z jej punktu widzenia dojrzałość
      społeczno -emocjonalna dziecka jest kluczowa.
      • Ktos tu juz wczesniej napisał mimo zmiany programu , obowiazkowych
        spacerow, nauki poprzez zabawe nic z tych rzeczy (byc moze sa
        wyjatki), panie w szkolach sie nie zmienily i podejscie maja takie
        samo jak do 7 latkow, dzwonki mialy nie obowiazywac , obowiazuja tak
        jak i przedtem. 6 latki sa na innym poziomie rozwoju a wszyscy w
        szkole chca zeby zachowywały sie jak 7 latki, uslyszalam od pani od
        religi oni zachowuja sie jak przedszkolaki, a jak sie maja
        zachowywac przeciez to sa przedszkolaki i to ona ma sie zmienic i
        swoje podejcie a nie dostosowac dzieci, jesli przyspieszymy ich
        rozwoj bedzie to tylko ze szkoda dla dzieci. Zgadzam sie ze dzieci
        moga rozpoczynac edukacje w wieku 6 lat w szkole, ale edukacje a na
        to sklada sie zabawa, nauka itp. Niestety tego nie oferuje polska
        szkola mimo pieknego programu...
        • magda0 napisał:

          > Zgadzam sie ze dzieci
          > moga rozpoczynac edukacje w wieku 6 lat w szkole, ale edukacje a
          na
          > to sklada sie zabawa, nauka itp. Niestety tego nie oferuje polska
          > szkola mimo pieknego programu...

          Całkowicie się zgadzam. Najwiekszym problemem są nauczyciele ze
          swoimi przestarzałymi metodami.
        • Akurat w naszej szkole na zebraniu dyrektorka mówiła, że zarówno w
          zerówce jak i I klasie na zabawę musi być przeznaczona 1/5 czasu
          spędzanego w szkole, zatem podejście jest podobne, generalnie
          zarówno zerówki jak I klasy sześciolatków mają przebywać w salach
          znajdujących się na jednym korytarzu i ich dzień ma wyglądać
          podobnie tzn. podejście do wszystkich sześciolatków ma być takie
          same, mają przebywać razem ze sobą, bawić się, chodzić na obiady bez
          względu na to czy są w zerówce czy I klasie, inaczej będą wyglądały
          ich zajęcia w grupach, czego innego będą się uczyli tylko w czasie
          przeznaczonym nan naukę, wszystko pozostałe, zabawa, zajęcia ruchowe
          itp. będzie wyglądać dokadnie tak samo.
        • magda0 napisał:

          > Ktos tu juz wczesniej napisał mimo zmiany programu , obowiazkowych
          > spacerow, nauki poprzez zabawe nic z tych rzeczy (byc moze sa
          > wyjatki), panie w szkolach sie nie zmienily i podejscie maja takie
          > samo jak do 7 latkow, dzwonki mialy nie obowiazywac , obowiazuja
          tak
          > jak i przedtem. 6 latki sa na innym poziomie rozwoju a wszyscy w
          > szkole chca zeby zachowywały sie jak 7 latki,

          to samo jest u nas (klasa 6latków). jest dywan, nawet używany, ale
          co z tego skoro panie wymagają od dzieci nienagannego zachowania.
          mój syn ma pękaty zeszyt uwag. mimo wszystko jeszcze raz posłałabym
          go do 1 klasy bo intelektualnie jest ze 2 lata wyżej, gdyby jeszcze
          bardziej nudził się w szkole niż teraz to byłby nie do zniesienia.
    • ja to mam nawet wiekszy dylemat : u nas obowiazek szkolny od 6lat,
      czyli musialabym walczyc o odroczenie. malo tego, naszemu Mlodemu
      troche sie jezyk placze. ma bardzo rozlegle slownictwo ale
      gramatyka tu i tam w nawale wrazen kuleje. od 2 lat w terapii.
      przypuszczalnie niedobory koncentracji. no i nas zaskoczyl: lekko i
      pryjemnie uczy sie czytac (zainicjowal logopeda), sam pisze i to
      niezle. wiec najwyrazniej mu tej koncentarcji starcza na dosc
      przeciez zaawansowana motoryke oka. albo wyrownuje to inteligencja
      (moja Mloda na odwrot: przecietnie jarzaca ale kosmicznie
      skoncentrowana i wytrwala)
      podobne obserwacje w przedszkolu: skupia sie na interesujacym,
      inaczej "odlatuje". z opisu mniej wybuchowy niz twoj. logopedzi i
      nauczycielka "ogladajaca" od kilku tygodni kandydatow mowia, zeby
      do szkoly, ze sie bedzie w przedszkolu nudzil i jeszcze mniej
      koncentrowal. a ja sobie chyba zostawie furtke: teraz go odrocze,
      do wrzesnia jeszcze pol roku - jak mnie i przedszkole przekona to
      go moge w ostatnim momencie zapisac.
      • u nas zapisy przez caly przyszly tydzien!
        mysle ze go zapisze a potem zobaczymy.
        na polowe marca mam wizyte u psychologa. bedzie badany pod katem
        umiejetnosci poznawczych, oraz czy jego rozwoj przebiega harmonijnie.
        mam tez kontakt do psycholog zajmujacej sie badaniem pod katem
        rozwoju emocjonalnego.
        zobaczymy co z tego wyniknie.
        --
        Iwona & Szymon (24.06.04) & Magdalena (25.09.06)
    • Witajcie smile

      Bardzo przyjemnie czytać takie informacje, bo widać tu duże zaangażowanie mamy i
      troskę o jego dobro smile

      Zachęcam bardzo wszystkich rodziców do korzystania z diagnozy psychologicznej,
      gdyż dzięki niej można konkretnie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy nasze
      dziecko ma tzw. GOTOWOŚĆ SZKOLNĄ smile

      Ta GOTOWOŚĆ to nie tylko intelekt ale również rozwój emocjonalny i społeczny smile
      diagnoza ma być też bardzo przyjemna dla dziecka, tak aby nie odczuwało, że jest
      sprawdzane, bo to zawsze stres dla malucha.

      Serdecznie zapraszam do naszego CENTRUM PSYCHOLOGICZNEGO TM do Poradni dzieci i
      młodzieży. Jesteśmy placówką prywatną ale bardzo nastawioną na dobro dziecka,
      który jest naszym małym klientem smile

      Jeśli maja Państwo dylematy, pytania, trudności jesteśmy gotowi pomóc smile)

      Zapraszam w imieniu CENTRUM TM smile

      tel. 504 188 263
      e-mail: kontakt@centrum-psychologiczne.com

      ZAJRZYJCIE NA NASZĄ STRONĘ : www.centrum-psychologiczne.com

      Pozdrawiam!!!!! Monika Trzcińska
    • Radzilabym jednak tak mocno nie skupiac sie na umiejetnosciach 6latka przy
      podejmowaniu decyzji...Warto pamietac, ze 6letni synek czy corka jezeli pojda
      do pierwszej klasy to trafia do niej razem z dziecmi rok, a czasem i niemal dwa
      lata starszymi, a to wielka roznica. Fakt tworzenia klas 1 dla 6latkow nie ma
      znaczenia,poniewaz nie wierze, ze w gimnazjum czy liceum tez taka "czystosc"
      wiekowa zostanie utrzymana. Nie wspieralabym paranoidalnego pomyslu mieszania
      rocznikow wysylajac 6letnie dziecko do 1klasy razem z siedmiolatkami. Prosze
      pamietac, ze wsrod siedmiolatkow tez sa dzieci, ktore juz swietnie licza,
      czytaja, pisza i jeszcze wiecej ,a do tego sa zdecydowanie bardziej dojrzale
      emocjonalnie. Pewnie, ze mozna dziecku serwowac survival, ale po co?
      • Traumą dzieciństwa jest leżakowanie w przedszkolu a nie pójście do
        szkoływink. Moje dziecko nie jest opóżnione w rozwoju , żeby przez
        cały okres nauki przerabiać program przeznaczony dla dzieci
        młodszych. Mój mąż poszedł do szkoły jako 6 latek, jedny w klasie ,
        okres szkoły wspomina bardzo mile i nie uważa , aby ktokolwiek z
        tego powodu zmarnował mu dzieciństwo. Naszym zadaniem jako rodziców
        jest wybranie jak najlepszej szkoły dla dziecka, szkoły w której
        dziecko będzie mogło się rozwijać intelektualnie i spokojnie
        dojrzewać emocjonalnie. Wierzę , że są w Polsce nauczyciele z
        powołania, którzy potrafią sprostać temu zadaniu a my rodzice
        powinniśmy tego dopilnować. Strach ma wielkie oczysmile
      • cyt. Nie wspieralabym paranoidalnego pomyslu mieszania
        > rocznikow wysylajac 6letnie dziecko do 1klasy razem z siedmiolatkami.


        No i tu nie masz racji, z tym paranoidalnym pomysłem. Jest całkiem sporo
        sześciolatków (tylko w naszej grupie przedszkolnej czworo), które już są
        "wymieszane" z siedmiolatkami i to są z nimi wymieszane od samego początku. Z
        tego prostego powodu że poszły wcześniej do przedszkola. I wiem że takich dzieci
        jest wiele. Od początku robiły to samo co siedmiolatki, tego samego się uczyły i
        nadal uczą, razem się bawią. Posyłanie ich teraz do wyodrębnionej klasy dla
        sześciolatków jest niedorzeczne, więc dla ich dobra (o ile rodzice tych dzieci
        zdecydują się posłać je wcześniej do szkoły) powinny nadal chodzić z
        siedmiolatkami do klasy. Zresztą sama piszesz, że później np. w gimnazjum te
        dzieci i tak muszą zetknąć się ze starszymi kolegami w jednej klasie.
        Rozdzielanie ich teraz nie ma sensu.
    • Czy wiecie, że diagnoza szkolna powinna pomóc nauczycielom
      przedszkola przy opracowaniu i realizowaniu indywidualnego programu
      wspomagania rozwoju dziecka, który będzie realizowany w roku
      poprzedzającym możliwe rozpoczęcie nauki w szkole w okresie od
      stycznia do maja.
      Czyli jeśli diagnoza wykazała jakieś braki w przygotowniu dziecka do
      szkoły to nauczyciel powinien pracować z dzieckiem , aby te braki
      uzupełnić. Dzwoniłam do ministerstwa edukcji, aby potwierdzić tę
      informcję, potwierdzili.
      • po bardzo dlugich namyslach, rozmowach postanowilismy zostac w
        przedszkolu.
        wychowawczynie co prawda nie byly do konca jednomyslne. Jedna byla
        bardziej sklonna ku szkole, mowiac ze, jej zdaniem, syn moj da sobei
        rade, nawet pod wzgledem emocji, bo widzi, ze w ciagu tych paru
        mijajacych miesiecy moj syn zrobil duze postepy. Druga tez docenila
        jego starania ale powiedziala zeby sie nie spieszyc i da mu
        spokojnie czas.
        no wiec decyzja zapadla. wierze ze wyjdzie mu na plus!smile

        A co do rozwoju poznawczego to moze w tym roku nei bede tak nalegac
        i stymulowac go "do przodu"smile
        --
        Iwona & Szymon (24.06.04) & Magdalena (25.09.06)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.