Dodaj do ulubionych

Dziwne głosy - nerwica?

20.07.10, 03:20
Mój synek ma 7 lat. Od kilku miesięcy wydaje z siebie różne takie dziwne
głosy. Najpierw tak jakby głośno przełykał. Myśleliśmy, że to przez zatoki i
powiększone migdały (śluz mógł mu przeszkadzać). Od dłuższego czasu nie ma
katarów i przełtykanie przeszło, niestety pojawiło się kumkanie i pukanie
ustami. On nad tym nie panuje a my nie wiemy co robić. Chodzimy za nim i
gadami, żeby przestał, żeby myślał ale bez rezultatu. Ignorowanie też nie
pomaga. Czy to może być nerwica? Powinniśmy iść do psychologa a może
cierpliwie przeczekać? 2 miesiące temu urodziłam drugiego chłopczyka. Czy to
może być przez to? On chodzi do szkoły i nie chcę, żeby dzieci się z niego
śmiały.
Poradźcie coś proszę.

Ola
Edytor zaawansowany
  • 20.07.10, 09:28
    To może być nerwica natręctw (czyli natręctwa). Nie mam pojęcia jak
    to się leczy (może farmakologicznie, może u psychologa), choroba
    faktycznie ciężka z uwagi na reakcje innych ludzi.
    --
    Alabama8
  • 20.07.10, 10:07
    Mnie to wyglada na tiki nerwowe. Skoro trwa - wizyta u psychologa by
    się przydała.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 20.07.10, 10:53
    wyglada faktycznie na akustyczny tik, typowy wiek zreszta.
    przyczyna tikow nie jest psyche tylko mlodziencze zaburzenie
    neurologiczne.
    napiecie pscyhiczne moze pogorszyc tiki ale nie jest ich przyczyna,
    relaksacja lagodzi ale nie leczy tikow. psycholog pomaga na tiki
    tyle co np. na epilepsje - pomaga sie oswoic z sytuacja, polepszyc
    samoocene mimo "skazy", pokazac metody relaksacji. ponoc mozna
    nauczyc sie duze, rzucajace sie w oczy tiki "przekierowac" na
    mniejsze.
    natrectwo rozni sie od tikow pewna...celowoscia dzialania. tik jest
    bezsensowny nawet jesli przebiega powoli i wyglada na swiadome
    dzialanie. zapytaj synka, to ci pewnie opowie, ze go gdzies cos w
    buzi az "swierzbi" dopoki nie tiknie (tak to moja Mloda opisuje
    pstrykanie palcami to tik, ciagle mycie rak to natrectwo.
    niewielkie natrectwa sa wrecz normalne dla wieku szkolnego -
    sprawdzanie czy drzwi zamkniete, czy kuchenka wylaczona.

    co poradzic - natychmiast przestac "gadac", przeprosic za
    dotychczasowe gadanie, wytlumaczyc, ze niektore dzieci tak maja (1
    na 10, razem z Mloda w jej klasie 3) - napiecie, ze mu nie wolno
    tikac ma najwiekszy wplyw! raz wyjasnic i przestac zwracac uwage.
    wolno mu tikac i juz. teraz wakacje, odprezcie sie, duzo akytwnego
    wypoczynku, malo telewizji i kompa. u nas tiki przychodza i
    odchodza falami, pojawiaja sie sporadycznie, potem sie natezaja do
    granicy dyskomfortu i znowu opadaja az znikna. moze sie skonczyc na
    jednej fali, moze byc ich wiecej, moga trwac az do pokwitania i
    potem zniknac albo i nie. moga ew. byc chroniczne.
    ja nie bylam u neurologa bo moja Mloda ma to po ojcu (ktory tika
    raz na pare lat przez pare tygodni i nie wiedzialam o tym, az Mloda
    zaczela). scisle rzecz biorac tiki wyjasniac mozna by az do
    tomografii i punkcji rdzenia kregowego. to dopiero jest jazda i
    pozywka do tikow!
    dopoki twoj synek nie ma problemu z tikami (zakladam, ze nagany
    rodzicow kasujemy) i nie ma innych problemow tego psychologa bym
    odpuscila, zeby nie wpadl na pomysl, ze ma problem . jak widac nie
    ja mojej juz nawet kropli homeopatycznych nie daje - nieco
    pomagaly - ale najmniej tika jak sie to zupelnie olewa.
    jak juz przestaniecie go upominac to zaobserwuj: na "swieczniku",
    publicznie tika mniej - w zaciszu domowym wiecej. pod "presja
    spoleczna" funkcjonuje podswiadoma samokontrola, w domu nie jest
    konieczna.
  • 20.07.10, 10:59
    Zdecydowanie dobry psychiatra dziecięcy. To wygląda na początek nerwicy
    natręctw. Trzeba się upewnić i zacząć działać.
  • 20.07.10, 14:08
    tik wokalny, w tym wieku może być rozwojowy (dziecko dopiero uczy się
    radzić sobie z napięciem), może być chorobowy - do sprawdzenia i
    obserwacji na początek.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 22.07.10, 01:59
    Dziękuję za odpowiedzi smile

    Mam nadzieję, że to tylko tik i minie. Mamusia1999 dałaś mi trochę nadzieji. Ja
    myślałam, że zwracanie uwagi pomoże i
    synek zacznie się kontrolować (tak jak z obgryzaniem paznokci czy innymi
    nawykami których można się świadomie oduczyć).
    Pytałam małego ale on nie umie wytłumaczyć dlaczego tak robi. On ogólnie nie
    chce mówić o tym co czuje.

    Obawiam się, że to może być nerwica natręctw i dlatego szukam porady. Synek jest
    nawykowy od małego, jak sobie coś wymyśli to szybko się uzależnia. Tak było z
    kupką w majty do 3 roku życia, z rozbieraniem się do naga w toalecie, z
    jedzeniem wszystkiego osobno i teraz jeszcze z tymi dzwiękami.

    Dodam jeszcze, że mały jest bystry, ciekawy świata, czyta samodzielnie, dobry
    jest w konstrukcjach (klocki lego, plastyka), ogólnie jest wesoły, lubi wygłupy.
    Niestety jest nieśmiały, ma problemy w relacjach z innymi, szybko się złości i
    zniechęca. Ma problemy z koncentracją. Słabo mówi.

    Mieszkamy w Australii a tu wizyta u specjalisty graniczy z cudem.
    Na laryngologa musimy czekać rok. Do logopedy idziemy prywatnie już w piątek. Z
    psychologiem poczekamy prawdopodobnie do powrotu do Polski. Tutaj nie stać nas,
    żeby chodzić wszędzie prywatnie.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ola
  • 22.07.10, 02:50
    o kochana, to jak ty takie objawy opisujesz OD KILKU LAT, to ewidentnie
    psychiatra dziecięcy, bo dziecko się frustruje, wy też a pomóc się
    da...

    do obserwacji to jest wówczas, gdy pierwszy tik się pojawia i niedługo
    jeszcze trwa a objawów współistniejących brak. Tu - zdaje się - są smile
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 22.07.10, 08:35
    Z opisu wynika, że dziecko ma taką konstrukcję, że towarzyszy mu
    stale wysoki poziom leku - to podłoże powstawania różnych zaburzeń.
    Natręctwa mają tendencję do nasilania się w stanach stresu,
    zwiększonego napięcia. Wygląda, że Twój syn łatwo wpada w schematy
    (to 'uzależnianie się') - to sposób niektórych dzieci na zwiększenie
    poczucia bezpieczeństwa w zmieniającym się świecie.
    Jest prawdopodobieństwo, że ten objaw, na który teraz zwróciłaś
    uwagę to tylko zauważalny szczyt góry lodowej, której istotą są
    jakieś zaburzenia rozwojowe, obecne od początku, ze zmieniającymi
    się wraz z wiekiem objawami. Ja radziłabym tandem: psychiatra i
    psycholog dziecięcy, po to, by mu właściwie pomóc.
  • 22.07.10, 17:27
    z cala pewnoscia jest to sensowne naswietlenie caloksztaltu.

    ja zaobserwowalam (oczywiscie nieprezentatywnie) wsrod znajomych
    nastepujaca korelacje: nadmiernie placzace niemowleta (norma to
    jakies 3 godz. na dobe, nasze darly sie po 10godz. i dziennie)
    powyrastaly na bystre dzieciaki ale z...roznymi
    objawami"nadaktywnosci" mozgu: moj Mlody jest roztargniony i
    dlatego nie nauczyl sie mowic "z otoczenia" ale z logopeda. corka
    znajomych ma ADS. corka przyjaciolki miala do niedawna tiki. moja
    Mloda jest mistrzem koncentracji, za to miewa tiki(akurat przeszly
    po bardzo dlugieeeej fali (wg moich informacji pogarszaja sie przy
    wejsciu w pokwitanie, potem opadaja lub zupelnie zanikaja -
    zgadzaloby sie, w trakcie tej fali zarysowal sie wyraznie biust)

    anamneze Mlodego robili spece od SI i ta niemowleca nadpobudliwosc
    to standard. SI mu pomaga. cwiczylam z Mloda i rowniez jej tiki
    zlagodnialy! ale i tak najlepiej "dziala" olewanie.

    rok temu w czasopismie "Gehirn und Geist" czytalam o nerwicy
    natrectw - ktora wg autorow rowniez zdaje sie miec podloze
    neurologiczne tylko stres ja wyzwala. pisali tez o "natrectwach"
    rozwojowych takich jak u malych dzieci unikanie szczelin w
    chodniku. one przewaznie przechodza, ale w tej grupie znacznie
    czesciej pojawiaja sie pozniej dojrzale formy natrectw...

    w mlodziezowej (11-13lat) gazecie Mlodej byl artykulik o
    rozwojowych natrectwach jej wieku: sprawdzanie kuchenki, wstawanie
    wylacznie prawa noga. orientacyjnie opisywali, ze dopoki to zycia
    nie zatruwa jest OK.

    pewnie to jest tak, ze jest jakas neurologiczna baza
    ADS/ADHS/tikow/natrectw a przebieg w przyszlosci zalezy od tego,
    czy taki nieco wyjatkowy mlody czlowiek nauczy sie obchodzic z
    negatywnymi emocjami...
  • 22.07.10, 15:16
    wszelakie tiki nerwowe są normą u dzieci do 9 roku życia. nic sie z nimi nie robi.
    --
    Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
  • 22.07.10, 18:38
    yyyy.... słucham?
    poproszę podstawy naukowe takiego postępowania.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 23.07.10, 00:18
    Łagodne kompulsje są tak powszechne u dzieci w wieku 8-10 lat, ze nalezy je traktować jako normę a nie doszukiwać sie w tym nadmiernej nerwowości.Objawem nerwowości która powinna zaniepokoić rodziców jest obgryzanie paznokci, samookaleczenie sie , gryzienie.
    Drobne tiki(głośne przełykanie sliny, pociąganie nosem, pokrzakiwanie) utrzymują sie kilka tygodni czy miesięcy, same zanikają tak nagle jak sie pojawiły. Czasami w miejsce jednego tiku pojawia sie inny. Niegroźne tiki najczęściej pojawiają się podczas choroby i tak było w przypadku synka autorki wątku. Najważniejsze aby dziecka nie strofować i korygować bo to jest poza jego kontrolą
    --
    Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
  • 23.07.10, 12:09
    poddaje cos pod dyskusje i jestem ciekawa waszego zdania. jestem
    spoza "fachu" ale sobie cos tam przy okazji podczytuje i swoje
    mysle.
    w ww artykule byla mowa o tym, ze dzieci ktore chetnie poddaja sie
    rygorom zaawansowanego wyksztalcenia muzycznego, lub treningu
    zwiazanego z uczeniem sie jakiegos "programu" (taniec sportowy,
    gimnastyka, video dance, pokazowe sztuki walki wschodniej) wg
    wstepnych badan w ten szczegolny sposob kanalizuja natrectwa/tiki.
    moja Mloda w trakcie ostatniej fali tikow zaczela uczyc sie
    samodzielnie grac na fortepianie, corka przyjaciolki gra juz z
    duzym zapalem od dawna. czy nie nasuwa wam sie kwestia, ze problem
    to mamy my rodzice/spoleczenstwo? jedne formy odreagowywania sie
    akceptujemy, a inne zwalczamy? dzieci musza sie "wyszalec" na
    boisku ale nie wolno im tikac?
    no bo np. znam dwoch doroslych panow z okresowymi, b.rzadkimi
    tikami (moj maz niewielkie, maz przyjaciolki gigantyczne)- owszem
    w okresach wzmozonego stresu zawodowego, ale wtedy jest to chyba
    jedyny objaw. spia, maja apetyt, normalne uklady socjalne itp. IMO
    obaj sa bardziej zrownowazeni/szczesliwi niz ja. moj b.dobry kolega
    ma chroniczny tik i jest okazem pozytywnej zyciowej energii.

    dziewczyny, chyba nie macie sie co klocic o naukowe podstawy bo
    jest ich zdaje sie b. niewiele. trzech pediatrow wyda pewnie trzy
    zalecenia: ignorowac; isc do psychiatry/psychologa (frakcja
    psychologiczna); zrobic EEG, tomografie i pobrac likwor(frakcja
    neurologiczna).

    inna ciekawostka w temacie: moj maz nie przejmuje sie tikami
    Mlodej, jego wlasne (przewracanie oczami, podnoszenie brwi) moga
    byc hm...interpretowane przez otoczenie i dlatego ich nie lubi. ale
    wystarczylo, zeby (na poczatku tikow Mlodej) opowiedzial nam o tych
    dwoch i natychmiast sie pojawily i zostaly n adluzej! dlatego
    roznych innych ani nie opisuje, ani nie pokazuje. wczoraj
    zainspirowana ta nasza dyskusja
    tutaj troche gadalam z Mloda: o tikach, nieprzyjemnych uczuciach,
    niepewnosci - i w trakcie wieczoru kazdy tik pojawil sie raz, choc
    od jakiegos czasu zadnych nie bylo.
  • 23.07.10, 21:54
    Trochę o tikach na forum toretta
    www.tourette.pl/forum/index.php?topic=665.0

    Jezeli to tiki głosowe - warto zrobic wymaz z gardła w kierunku streptoccocus.
    Jeden z moich pacjentów miał tikowe chrząkania, które przeszły po odrobaczeniu
    (w badaniach kału nic nie było, zwymiotował glistę).
    Zwykle to kombinacja kilku czynników: czynnik somatyczny + podatność układu
    nerwowego w utrwalaniu takich reakcji.
    Często problem emocjonalny jest wtórny (bo np. rodzice ciągle zwracają uwagę
    albo kazą sie opanować)
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 25.07.10, 00:17
    > Trochę o tikach na forum toretta
    > rel="nofollow">www.tourette.pl/forum/index.php?topic=665.0

    Proszę do tego forum podchodzić z dystansem. Dopóki tiki nie
    utrudniają życia (są raczej upierdliwe dla rodziców, a dziecko ich
    nie zauważa), to nie polecam czytać tego forum. Można nieźle się
    zdołować. Na forum udzielają się głównie ludzie z bardzo silnymi
    tikami, więc ma się wrażenie, że za chwilę nasze dziecko, tez tak
    będzie miało. Lepiej pójść do pediatry i z nim ustalić, co można
    zrobić i gdzie na danym etapie się udać. Forum jest mało aktualne,
    brak informacji o innych przyczynach występowania tików niż ZT
    (ponoć genetyczne, ale nie wiadomo jaki gen go wywołuje). Brak
    informacji o innych formach łagodzenia tików niż psychotropy.
    Jedynie można się dowiedzieć czy dany psychotrop działa, czy nie i
    jaki lekarz przepisuje "najlepiej" działające psychotropy.
    Psychotropy nie leczą ZT, łagodzą tylko objawy (podaje się je gdy
    tiki uniemożliwiają funkcjonowanie w społeczeństwie) . Śladowe info
    o robalach, alergii, bakteriach, innych chorobach w których
    występują tiki, itp. (jeśli już ktoś chce szukać innych przyczyn to
    niech się uda na fora dla autystycznych dzieci, tam info o
    alternatywnych formach leczenia jest w bród).
    U nas pyłki powodują mruganie i kręcenie nosem, podanie leków
    alegicznych wyelimonowały te tiki, w ubiegłym roku w nosie był
    gronkowiec (wymaz z nosa i gardła), podanie antybiotyku
    wyeliminowało chrząkanie, tydzień temu pojawił się tik jak ja go
    nazwałam "oddechowy", idziemy do pulmonologa, jeśli to nie astma, to
    znowu wymaz, a jak nie to, to czekamy na efekty diety eliminacyjno -
    rotacyjnej. Co jaki czas pojawiają się inne i z tymi trudno jest
    ustalić co je wywołuje czy nasila. Aktualnie skupiamy się na
    eliminacji alergii pokarmowej i leczeniu jelit, w badaniach
    wychodzi, że jego jelita są nieszczelne (więcej ino na stronie
    Instytutu Mikroekologii w Poznaniu).

    P.S. Moje dziecko należy do tych co jako niemowlę płakało duuuużoooo
    więcej niż 3 godziny dziennie smile, jest bardzo wrażliwy, do
    wszystkiego podchodzi emocjonalnie. Syn nic nie dostrzega, dla niego
    to żaden problem, to ja mam z tym problem, bo niestety naczytałam
    się na w.w. forum i tak się nakręciłam, że do teraz nie mogę się
    pozbierać smile
  • 25.07.10, 16:55
    iwpal, ale terapia behawioralna tików to nic innego jak nauczenie
    dziecko by zamienialo jeden odruch na mniej uciazliwy, tj de facto
    opanowalo sie...
    a co do paciorkowcow, podpisuje sie rekami i nogami.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 29.07.10, 19:41
    >>>olinka2 napisała:
    iwpal, ale terapia behawioralna tików to nic innego jak nauczenie
    > dziecko by zamienialo jeden odruch na mniej uciazliwy, tj de facto
    > opanowalo sie...<<<

    Alez w 100% sie zgadzam!!!
    To tak jak rada "uderz sie w palec, to nie bedziesz czuł, że boli cie głowa" wink
    Ja jestem zawsze za szukaniem podłoża i terapią w celu łagodzenia powikłan w
    zdrowiu psychicznym.
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 30.07.10, 10:42
    podoba mi się takie podejście smile
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 25.07.10, 16:52
    joanko-r, mówiąc "podstawy naukowe" prosiłam o tytuły źródeł i
    nazwiska autorów, a nie szersze wyjaśnienie, co ty sobie o tym
    myślisz...
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 25.07.10, 18:14
    ale to ja a nie joanka szerzej wyjasnilam co sobie mysle. bo jestem
    ciekawa, co sobie mysla mamy juz dluzej obeznane z tematem. a
    tytulu i autorow pewnikiem nie podam bo to bylo conajmniej rok
    temu...podczytuje sobie "Gehirn und Geist" i "Psychologie heute".
  • 25.07.10, 19:43
    lolinko , ksiażka pt:''Dziecko'' praca zbiorowa Bebjamina Spocka, Michael B. Rothenberga, wydana przez Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.
    --
    Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
  • 26.07.10, 13:01
    to bardziej popularno-naukowa pozycja niż stricte naukowa, pomijając
    już fakt iż poglądy pana Spocka budzą sporo kontrowersji od
    kilkudziesięciu lat (bo tyle książka w pierwotnej postaci ma!).
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 26.07.10, 19:06
    lubię kontrowersyjnych ludzi...aż ze ksiażka ma tyle lat nie znaczy, ze traci na wartosci.
    --
    Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
  • 26.07.10, 21:50
    i znowu wracamy do tematu twoich upodobań

    a ja nadal poproszę wiarygodne źródło naukowe: jakąś konkretną
    pracę z dziedziny psychiatrii dziecięcej (bo ocd, tourette czy
    nawet tiki jako wyodrębniona podjednostka stanowią przedmiot badań
    tej dyscypliny). Spock takim źródłem nie jest, ilekolwiek zasług
    by mu wdzięczni rodzice od dziesięcioleci przypisywali.
    Ergo: nie czuję się przekonana. Twoje argumenty na chwilę obecną
    nie przedstawiają wartości naukowej.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 26.07.10, 22:16
    ''Twoje argumenty na chwilę obecną
    nie przedstawiają wartości naukowej.''

    a to juz Twój problem.

    ''jakąś konkretną
    > pracę z dziedziny psychiatrii dziecięcej''

    to nie jest dziedzina którą sie zajmuje zawodowo, takie pytania zadaj swemu psychiatrze, bo widzę, ze temat bardzo cie interesuje. Czyżby źle zdiagnozowana?
  • 28.07.10, 00:01
    uuuuuuu... przesiadasz się na prywatę???? cienko....
    cieniusieńko.... poziom spada sięgając żenady.

    Za troskę o moje zdrowie dziękuję serdecznie. Ciebie o zdrowie nie
    pytam, bo mnie ono nie rusza smile
    Czy to tajemnica, że tikami zajmuje się psychiatria dziecięca???
    Czy to powód do wstydu, że oczekuję rzetelnych informacji
    naukowych, zwłaszcza, że w pracy przywykłam do konkretnych źródeł,
    a w razie ich braku - do polemiki z autorem?

    I to, że TWOJE argumenty nie przedstawiają wartości naukowej, nie
    jest MOIM problemem. Ty natomiast masz problem w postaci
    niedouczenia, skoro nie potrafisz poprzeć swoich tez rzetelną
    argumentacją.

    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 28.07.10, 13:09
    > Czy to tajemnica, że tikami zajmuje się psychiatria dziecięca???

    Lolinko, tylko dlaczego na forum Tourette, na liście lekarzy
    zajmujących się tikami wymieniani są głównie neurolodzy, a nie
    psychiatrzy ? (właśnie sprawdziłam)
  • 28.07.10, 15:40
    '' Ty natomiast masz problem w postaci
    niedouczenia, skoro nie potrafisz poprzeć swoich tez rzetelną
    argumentacją.''
    rozumiem, ze ty takowa posiadasz. Ja nie jestem psychiatrą ni psychologiem klinicznym mogę mieć braki w tych dziedzinach . Powołałam sie na autorów książki, dla ciebie to za mało, jeśli potrzebujesz więcej wygooglaj sobie. Zawsze możesz zwrócić się do kogoś, kto tymi problemami zajmuje się zawodowo, nie oczekuj że na forum znajdziesz specjalistę, który odpowiadałby Twoim wymaganiom.

    Widzę jednak , ze ty też masz braki i to spore vide odpowiedz kamilkki30.
    Jestem wredna musicie do tego przywyknąć....
  • 28.07.10, 18:08
    poprosiłam o rzetelne źródło, rzuciłaś spockiem. ewidentnie nie te
    loty.

    przywykłam do innego poziomu dyskusji. z kamilkką się znamy, więc
    wiem że jej pytanie jest pytaniem a nie rzutem piłką między oczy
    smile

    cóż, nie po drodze nam, niezależnie od tego jak wredna jesteś - po
    prostu się nie rozumiemy. pozdr.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 28.07.10, 18:05
    bo psychiatria = stygmatyzacja? Podejrzewam, że tak. Zresztą znasz
    swój własny pogląd a zakładam że wyjątkiem nie jesteś smile

    Ale OK, idźmy tym tropem, rozpoznania neurologiczne to kod G w ICD
    - 10 (międzynarodowa klasyfikacja chorób). Psychiatryczne to F.

    Szukam właśnie gdzie jest OCD (dobra, to akurat znam na
    pamięć...), Tourette (ciekawe..) i osobno tiki.
    Już podaję:
    F95 tiki
    F95.0 tiki przemijające
    F95.1 przewlekłe tiki ruchowe lub głosowe
    F95.2 zespół tourette'a
    F95.8 Inne tiki
    F95.9 Tiki BNO (gdzie indziej nie określone).

    To wszystko w sekcji "zaburzenia zachowania i emocji
    rozpoczynające sie zwykle w dzieciństwie i wieku młodzieńczym"

    OCD dla odmiany to F42 (z całą grupą podtypów), bez różnicowania
    na wiek osoby u której stawia się rozpoznanie.

    Jak nic wskazuje na psychiatrię (tu: dziecięcą).
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 29.07.10, 19:47
    >>lolinka2 napisała:
    Czy to tajemnica, że tikami zajmuje się psychiatria dziecięca???<<<

    I neurologia dziecięca tez, gdyż każda z tych dziecin ma inne podejście co do
    patomechanizmu tików.
    Zresztą obie dziedziny leczą tiki z podobnym (znaczy średnim) efektem.
    Co do dg psychiatrycznej to zwykle jest ona OBJAWOWA, a nie przyczynowa, nie
    spodziewajmy sie zatem, ze lekarz psychoatra bedzie sie wgłebiał w paciorkowce,
    pyłki, pokarmówki itp. Są chlubne wyjątki, ale to nie reguła.
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 30.07.10, 10:48
    moje doświadczenia - teoretyczne (z przekładanymi podręcznikami
    psychiatrii) i praktyczne (z własnym dzieckiem) świadczą o tym, że
    tikami bardziej od strony organicznej się lekarze psychiatrzy dziec.
    (warszawscy) wolą zajmować. Bezustanne oznaczanie ASO, suplementy
    wszelakie etc. i bardzo mało konkretów w sytuacji gdy ASO w normie a
    suplementy nic nie dają.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 26.07.10, 03:12
    Nie spodziewałam się takiego odzewu. Dziękuję pięknie smile

    Moje dziecko przez pierwsze 6 miesięcy życia darło się nieomal na okrągło. My
    przypisywaliśmy to kolką, lekarze też. Potem zrobił się dzieckiem bardzo wesołym
    ale bardzo emocjonalnym, czyli popadał z radości w złość bardzo szybko. Nie było
    chwili wyciszenia, wiecznie domagał się uwagi. Ja nie pracuję więc byłam na
    każde jego życzenie. Natura artysty, malował wielkie obrazy jak miał 2 lata,
    lepił z ciastoliny, układał puzzle bez problemu, budował z klocków. Nie ma się
    co dziwić, ja i mąż po szkołach plastycznych.

    Lęki? Pewnie tak bo do 3 roku życia nie dał posadzić się na toalete. Darł się
    przeokropnie. Kupa tylko w majty. Nocnika nigdy nie uznawał. Mnie to
    frustrowało, czasem krzyczałam, parę razy sam prał brudne gacie. Niestety
    wszyscy wokół powtarzali, że on już za duży i musi robić do ubikacji. Ta presja
    wcale nam nie pomogła.
    Spał z nami do 6 roku życia. Wszelkie próby położenia do własnego łóżka kończyły
    się fiaskiem. Nie robiliśmy ich zbyt wiele, pierwsza jak miał 10 miesięcy. Darł
    się pół nocy, mimo, że przychodziłam i głaskałam, zawsze wstawał i w końcu
    przysypiał na stojąco.
    Jak był malutki sypiał tylko u mnie na rękach, nie dał się nawet na chwilę
    odłożyć, cały czas go nosiłam.
    Przedszkole, jak miał 3,5 roku. Tylko parę godzin w tygodniu, żeby pobył z
    rówieśnikami. Porażka, cały czas był smutny, izolował się, wyglądał za mną.

    Nie wiem czy to ma związek ale mały zaczął siadać jak miał 9m, raczkować jak
    miał 11 a chodzić jak 18m. Zaczął mówić jak miał 3 lata, a komunikować się
    (zdania) jak miał 4.
    Mimo, że urodził się w Australii do 5 roku życia nie chciał mówić po angielsku.
    Do tej pory mówi słabo (w obu językach) i ma przez to problemy w szkole (jest
    już w 2 klasie).

    Chodziliśmy po lekarzach, szukalismy pomocy, nikt nic niepokojącego nie widział.

    Ma gronkowca złocistego, wykryty rok temu w Polsce. Ani lekarze w Polsce, ani tu
    w Au nie widzieli potrzeby leczenia mimo, że się skarżyłam, że dziecko ciągle
    przełyka śline i ma wieczne katary. Dzięki wam drogie mamusie wiem, że to może
    być przyczyna tego "kumkania, chrząkania".

    Te jego nawyki jemu nie przeszkadzają, nam tak bo się martwimy o jego
    przyszłość, w szkole zaczęto zwracać mu uwagę bo jest głośny i przeszkadza w
    lekcjach. To może wpędzić go w kompleksy. Jest nieśmiały, źle czuje się w dużej
    grupie. Jednocześnie lubi się popisywać i być w centrum zainteresowania,
    potrzebuje tylko sporo czasu, żeby się oswoić. Synek jest uparty i indywidualny,
    silna osobowość trudna do sterowania.
    Pani logopeda sprawdzała, wytrzymuje max 30 sekund bez "kumkania". Powiedziała,
    żeby nie naciskać ale i nie ignorować.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ola mama Daniela (2003) i Alka (2010)
    --
    http://lb1f.lilypie.com/QhE9p10.png
  • 28.07.10, 15:23
    Ani zaburzenie obsesyjno kompulsywne ani zaburzenia przebiegajace z
    tikami nie sa nerwicami. Maja podstawy neurobiologiczne i
    psychoterpia nie pomoze. Nazwa nerwica natrectw jest to
    nieobowiazujaca , o wyłacznie historycznym znaczeniu.Tiki bywaja u
    dzieci przejsciowe, ale IMO nie nalezy ich bagatelizowac. Moga byc
    oddzielnym zaburzeniem przejsciowym lub nie, zesp Touretta, a takze
    jako skutek autoagresji analogicznej jak goraczka reumatyczna, po
    infekcji paciorkowcowej na jadra podstawy mozgu.
    Do psychiatry, badania neurobrazowe zapewne zleci, dodatkowo ASo z
    krwi, aby wykluczyc udzial paciorkowcow.
  • 28.07.10, 18:10
    o, to to.....
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 29.07.10, 12:59
    Lolinka dzięki za F smile Muszę to przetrawić...
  • 31.07.10, 00:05
    Do psychiatry, badania neurobrazowe zapewne zleci, dodatkowo ASo z
    krwi, aby wykluczyc udzial paciorkowcow.


    Syn ma gronkowca złocistego i paciorkowca zieleniejącego (streptococcus
    viridans) w wymazie z gardła. Podobno w gardle to wszyscy mamy i nie ma się co
    przejmować (tak mi lekarz powiedział). Czy badanie krwi jest nadal potrzebne
    jeżeli już miał wymaz?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ola

  • 31.07.10, 00:09
    >>olenka1211 napisała:
    Podobno w gardle to wszyscy mamy i nie ma się co> przejmować (tak mi lekarz
    powiedział)<<

    Znaczy, ze trzeba poszukac lekarza, który sie bardziej przejmie.
    Osobiście znam sporo osób, które "nie mają", albo mają bardzo śladowo.
    To tak jak z grzybicą - śladową ma sporo osób, ale problemem jest jej rozrost.
    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 01.08.10, 09:07
    w wymazie może wyjść kolonizacja czyli to, że paciorkowiec jest, ale
    nadal nie wiesz czy wywołał infekcję, czy nie i kiedy to
    potencjalnie bylo

    ASO jest mianem przeciwciał więc daje wgląd w "przechorowanie"
    zakażeń paciorkowcowych - czy i na ile "świeża" infekcja.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • 01.08.10, 13:10
    Syn ma gronkowca złocistego i paciorkowca zieleniejącego
    (streptococcus viridans) w wymazie z gardła.


    Skoro aktualnie jest, to jest to najlepszy moment na podanie
    antybiotyku. Podanie antybiotyku przy podwyższonym ASO po przebytym
    zakażeniu nic nie daje. Im szybciej podasz, tym większa szansa na
    sprawdzenie tej teorii w waszym przypadku (napisz koniecznie jaki
    będzie efekt, ja dopiero jutro będę miała wyniki).
    W ubiegłym roku pediatra też mi mówiła, że "wszyscy" go mamy i nic
    się z tym nie robi. Przez to namieszała mi nieźle w głowie, do tego
    skupiłam się na tym, że musi być podwyższone ASO, a w naszym
    przypadku było wtedy w normie. Antybiotyk został podany, wiele
    tików szczególnie głosowych przeszło, tylko, że nie skojarzyłam, że
    to może od tego ( w tym czasie stosowaliśmy również dietę, skończył
    się okres pyleń – który mocno nasilał objawy).

    Więcej informacji na tej stronie:
    intramural.nimh.nih.gov/pdn/web.htm


  • 02.08.10, 20:12
    w calej tej dyskusji czy to nerwowe czy neurologiczne itd itp
    zapomnialam o bardzo praktycznej obserwacji: na "tiki twarza" mojej
    Mlodej "pomagalo" swego czasu zucie gumy - tzn. zamiast tikac zula.
    tiki twarza przeszkadzaly jej w ogladaniu filmu, i wtedy sobie
    brala gume. a swoja droga ogladanie filmu potegowalo tiki, ale to
    mogla tez byc wieczorowa pora.
    mysle ze zucie gumy to nawet z nauczycielami mozna przepchnac, o
    ile pojawi sie w ogole problem.
  • 03.08.10, 15:41
    "pomagalo" swego czasu zucie gumy -

    Dzięki za bardzo dobrą radę smile Na szczęście nie ma jeszcze (może
    jakiś cud i nie będzie smile ) tików twarzy (ale przy głosowych,
    właśnie w szkole może się chyba przydać). Jest za to głośne
    oddychanie ( liczę cały czas na bakterie, jednak coś się przedłuża
    hodowanie tych bakterii) oraz klaskanie ze "śpiewaniem" w tym
    wypadku "liczę" na SI i podciągam jako autostymulację smile . Wczoraj
    go nawet poprosiłam, że jak chce sobie klaskać i się wydzierać w
    tych swoich pseudo śpiewach, to niech idzie do drugiego pokoju i
    klaszcze sobie do woli, poszedł raz, ale po dwóch minutach mu się
    znudziło bez audytorium, za to dzisiaj już zmniejszył o ¾ swoje
    występy smile
    Chcę go zapisać od nowego roku na kurs tańca, bardzo go do tańczenia
    ciągnie oraz do gry na organach. Skoro muzyka łagodzi, to zamiast
    chodzić na "tradycyjne" karate, będzie uczył się tańczyć smile


    Z tym Pandas to doczytałam, że chodzi o paciorkowce z grupy A, a ten
    zieleniejący jest z grupy D sad Pozostaje jeszcze PINTAD, tam chyba
    można podciągnąć „wszystkie” ustrojstwo smile

    Poniżej link do pracy neurologa biorącego udział w badaniu na ZT w
    szpitalu kliniczny. Są opisane chyba wszystkie dostępne badania
    diagnozujące, jest opis innych ewentualnych przyczyn między innymi
    PANDAS. I co ? I byliśmy właśnie u tej pani „doktór” w ubiegłym roku
    i badanie dziecka trwało … 3 minuty… diagnoza… neurologicznie
    zdrowy, jak tiki się pogorszą ( a nie muszą) to proszę przyjść,
    zapiszemy neuroleptyki…
    I po co te ich wszystkie badania były ???

    www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=93017

    Poniżej artykuł, w którym wreszcie zaczyna się mówić o roli jelit.
    Podobno koncerny farmaceutyczne wzięły się za ten temat. Podobno
    depresja również jak ZT, może mieć związek z nadmiarem serotoniny
    dostarczanej do mózgu. Jest więc szansa, że za jakiś czas będzie coś
    więcej wiadomo na ten temat smile Na ZT nikt wielkich pieniędzy nie
    wyłoży, na depresje już tak, bo to zdecydowanie większa grupa
    docelowa smile

    www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/jelita---twoje-drugie-
    centrum-dowodzenia,54661,1
  • 27.06.17, 22:33
    "oraz klaskanie ze "śpiewaniem" w tym wypadku "liczę" na SI i podciągam jako autostymulację"
    a terapeuta SI co na to?
    czy z diagnozy wynikają jakiekolwiek sugestie, że to może mieć podłoże w zaburzeniach SI i jeżeli tak, to w jakich?
    niestety, terapia SI nie jest terapią na stymulacje i nie jest terapią zmniejszającą tiki; może bardzo poprawić funkcjonowanie w zakresie reaktywności na bodźce, koordynacji czy stabilizacji emocjonalnej, ale nie jest terapią na wszystko?

    --
    Pozdrawiam
    IwonaP.
  • 28.06.17, 08:38
    Czy pani dziecko wyszlo z tików?
  • 25.06.17, 15:02
    Czy dziecku przeszło?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.