Pierwszaki- czego uczą się w pażdzierniku? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mój syn nie może nadążyć - już czytają czytanki typu: Tu Ela, a tam Mela. Ela lubi lody. Tu tata, a tam Tomek. Wg założeń programowych w zerówce się tylko bawili. Poszedł do pierwszej klasy i popada w nerwicę żołądka, bo reszta dzieci "już czyta" (jest to mała wieś i wyścigi, kto więcej umie). Ja mam w nosie wyścigi, tylko powiedzcie mi, czy wasze pierwszaki też są na tym etapie nauki? A może Pani goni z materiałem dostosowując tempo nauczania do poziomu wiedzy w klasie?
    • To chyba zależy od podręczników.
      Mój pierwszoklasista już trochę czyta, nawet lepiej mu to wychodzi niż pisanie, ale prawdę mówiąc, to nawet nie wiem, czy czytają na lekcjach.
      Chyba nie, bo formalnie poznali dopiero trzecią literę - m (wcześniej a i o) smile
      • W przypadku mojego syna praktycznie cała klasa umiała po zerówce czytać. Na szczęście załapał się jeszcze na ten rok gdy wolno było w "0" uczyć...

        Problem miało kilku nowych 6-latków po innej zerówce - większośc z nich "dogoniła" klasę, jedno lub dwoje musiało wrócić do "0".
    • to zależy na jakich podręcznikach pracują dzieci. jedne podręczniki zakładają szybszą naukę czytania - litery wprowadzane są przez 5 miesięcy, inne podręczniki przewidują 8 miesięczny cykl wprowadzania liter. moja córka ma ten krótszy i już czytają takie zdania, poznali już chyba 8 liter. ale u niej w klasie są same siedmiolatki, które poznawały litery w przedszkolu. siostrzenica w innej szkole idzie wydłużonym cyklem i robią na razie same szlaczki. liter jeszcze nie poznali.
    • Klasa syna powtarza litery, pisząc proste zdania, plus w tym momencie poznaje dwuznaki (których nie uczyli się w zerówce).
      Czytają proste kilkuzdaniowe czytanki - korzystają z podręcznika "Gra w kolory" - omawiają pierwszą lekturę ("Jacek, Wacek i Pankracek" - część nauczyciel czyta na lekcji, część dziecko czyta samodzielnie w domu).
      Wszystkie dzieci przeszły ze szkolnej zerówki, gdzie uczyły się normalnie czytać i pisać, dlatego tempo jest dostosowane do umiejętności dzieci.

      --
      Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
      • U nas też Gra w kolory, i robia to co piszesz ale tylko w obrębie poznanych liter (a,e,o,m,l,i) Czytaja wielce ambitne 3-4 zdaniowe teksty złozone wyłacznie z poznanych liter, omawiali Plastusia ale nic absolutnie nie czytali sami (chyba że ktoś umie i chce). Za nimi dwa sprawdziany napisane bez żadnego dodatkowego przygotowania i bez problemów.
        Chodzili do zarówki gdzie pracowali na kartach pracy, w klasie poziom zróżnicowany jeśli chodzi o umiejętności (mój nie czyta za specjalnie ale zna cykl rozwojowy grzybów-rozwalił mnie tym wczoraj), ale generalnie dzieciaki nie maja problemów póki co.
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
    • Klasa 6-latków, bez zerówki - poznaja kolejne literki o, a i teraz będzie m. Nie czytają jeszcze zdań.
    • koorcze moja corka 5 latka wlasnie robi to w zerowce...
      wszystkie literki znaja, gloskuje (niestetysad ) i czytaja proste zdania. robia szlaczki
    • piszą litery o,a,ó,u,i,m,t,d,y,l,e,k,b,ą,ę,r,w,c, piszą zdania z tymi literami, z matematyki są na 46str, jeszcze nie czytają tylko liczą i piszą.

      pzdr,
      fj
      • a u mojej córki w klasie - doskonale se bawią, robią cwiczenia grafo - motoryczne, nie piszą jeszcze literek! chyba po niedzieli zaczną od O! Czytają bardzo proste słowa i wyrazy.
        Dzieci są zachwycone Panią. Z przyjemnością idą do szkoły.
        I wiecie, jestem pewna, że bedzie im łatwiej niż tym, ktre pisza już większośc liter smile
        pozdrawiam
        --
        wanilia39.blox.pl/html
        • >>a u mojej córki w klasie - doskonale se bawią

          O, u nas też.

          >> robią cwiczenia grafo - motoryczne,

          O, to tak jak u nas!

          >> Dzieci są zachwycone Panią.

          Zupełnie tak jak u nas!!!!!! big_grin

          >> Z przyjemnością idą do szkoły.

          No ba!!! Normalnie tak samo jak u nas, jestem w pozytywnym szoku, to niesamowite tongue_out

          >>I wiecie, jestem pewna, że bedzie im łatwiej niż tym, ktre pisza już większośc liter smile

          Ojej!!! A u nas w klasie nikt się nie skarży, że mu trudno!!!
          Może dlatego, że im nie jest trudno, mimo pisania większości liter tongue_out


          --
          Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
          • To świetnie mama_kotula, że masz tak cudownie mądrą klasę z cudownie mądrym dzieckiem! Tylko o tym pisać na forumwink

            Dzięki wszystkim za opinie!
            • Po co ta ironia? wink Klasa nie jest cudownie mądra. Klasa jest po prostu na podbudowie zerówki, w której dzieci nauczyły się pisać i czytać.

              Zjeżyła mnie Wanilia - gdyż zasugerowała, że tylko dzieci które się bawią, kochają swoją panią i z przyjemnością chodzą do szkoły. No więc piszę - nie zauważyłam, aby dzieci w klasie mojego dziecka były nieszczęśliwe. Wręcz przeciwnie.
              Jak jeszcze napiszę, że codziennie mają siedem lekcji, to już w ogóle wyjdzie na to, że są biedne, przemęczone i mają trudno wink

              --
              Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
              • oraz uczestniczą w wyścigu szczurów, są dręczone przez sadystyczne pary rodzice - nauczyciele i na pewno skończą z depresją i nerwicą.
                ROTFL
                Kotula, kolejny rok mówisz i piszesz, że szkoły są różne i warto poprzebierać, pooglądać, popytać, poznać zanim się dziecko zapisze, ale to chyba żwirem o czołg.

                --
                No właśnie ciekawe czy pan socjolog chociaż z tydzień popracował jako diler, albo zaprasza na imprezy ludzi z branży samochodowej, albo chociaż może jego żona ma koleżanki pracujące w agencjach towarzyskich czy sprzedające fanty z ręki na bazarze. Może najlepszym kumplem pana socjologa jest bezrobotny zawodowy rencista alkoholik z przeszłością kryminalną albo windykator na zlecenie? Nie? Ależ dlaczego?
                (za Triss, z dyskusji o rzekomej konieczności różnorodności społecznej w procesie edukacji najmłodszych)
                • Nie, Anndelumester droga, najlepsze są te szkoły, które są blisko i w których dzieci się tylko bawią, to przecież oczywiste, bo dzieciom nie wolno się przemęczać, aby nie traciły beztroskiego dzieciństwa wink. Oraz szkoły, do których można zapisać się przez internet i szkołę oglada się po raz pierwszy pierwszego września (był tu na forum taki przypadek, z tego co pamiętam - wielce oburzony przypadek).
                  A tak naprawdę, to każdy ma swoje kryteria wyboru - ja wybieram ze względu na liczebność klas i poziom nauczania - i nie kręcę nosem na to, że do szkoły dzieci muszą dojechać 27km i wyjść z domu o 6:50, bo to mój wybór i godzę się na wszelkie niedogodności, szacując że MOJE plusy przewyższą ewentualne minusy. Zaś jeśli wybieram rejonówkę, GŁÓWNIE dlatego, że jest blisko i dziecię ma w klasie kolegów z podwórka, to nie marudze, że dzieciątko chodzi na 3 zmiany i codziennie wraca o innej godzinie, czasem i o 18. Wybór przeważnie jest - poza przypadkami ekstremalnymi, gdzie jest 1 szkoła na mieścinę (też był opisywany przypadek na forum).

                  --
                  To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył. Miron Białoszewski.
                  • Kotula, specjalnie dla Ciebie - nieco obok tematu, ale o zabawie i nauce.
                    www.youtube.com/watch?v=vD8NzGPdJ94&feature=related
                    --
                    No właśnie ciekawe czy pan socjolog chociaż z tydzień popracował jako diler, albo zaprasza na imprezy ludzi z branży samochodowej, albo chociaż może jego żona ma koleżanki pracujące w agencjach towarzyskich czy sprzedające fanty z ręki na bazarze. Może najlepszym kumplem pana socjologa jest bezrobotny zawodowy rencista alkoholik z przeszłością kryminalną albo windykator na zlecenie? Nie? Ależ dlaczego?
                    (za Triss, z dyskusji o rzekomej konieczności różnorodności społecznej w procesie edukacji najmłodszych)
                    • O, dokładnie smile - moja praca jest dla mnie doskonałą zabawą, tak na marginesie. Mimo, że pochłaniam przy niej niesamowite ilości wiedzy smile

                      --
                      Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
                  • mama_kotula napisała:

                    > Nie, Anndelumester droga, najlepsze są te szkoły, które są blisko i w których d
                    > zieci się tylko bawią, to przecież oczywiste, bo dzieciom nie wolno się przemęc
                    > zać, aby nie traciły beztroskiego dzieciństwa wink. Oraz szkoły, do których można
                    > zapisać się przez internet i szkołę oglada się po raz pierwszy pierwszego wrze
                    > śnia (był tu na forum taki przypadek, z tego co pamiętam - wielce oburzony przy
                    > padek).
                    > A tak naprawdę, to każdy ma swoje kryteria wyboru - ja wybieram ze względu na l
                    > iczebność klas i poziom nauczania - i nie kręcę nosem na to, że do szkoły dziec
                    > i muszą dojechać 27km i wyjść z domu o 6:50, bo to mój wybór i godzę się na wsz
                    > elkie niedogodności, szacując że MOJE plusy przewyższą ewentualne minusy. Zaś j
                    > eśli wybieram rejonówkę, GŁÓWNIE dlatego, że jest blisko i dziecię ma w klasie
                    > kolegów z podwórka, to nie marudze, że dzieciątko chodzi na 3 zmiany i codzienn
                    > ie wraca o innej godzinie, czasem i o 18. Wybór przeważnie jest - poza przypadk
                    > ami ekstremalnymi, gdzie jest 1 szkoła na mieścinę (też był opisywany przypadek
                    > na forum).
                    >

                    No, patrzcie, w poszukiwaniu odpowiedzi na moje pytania zawędrowałam aż tu. I muszę przyznać - tak, wybierałam szkołę ze względu na to, żeby G. miał kolegów w okolicy. Nie chciałam, żeby, jak do tej pory, z najlepszym kolegą mógł się widywać raz na dwa tygodnie. Jest wystarczająco wyobcowany. Teraz mu się zmienia. Chodziło mi też o mało liczebne klasy i mała szkołę. Testem szkoły miała być zerówka i okazało się, że jest dobrze. Było, bo teraz wyszły różne kwiatki. Wychowawczyni też się nie udało przewidzieć. A jest źle. Nie dało się przewidzieć, że szkoła zmieni strategię i już nie będzie się chciała chwalić tym, że jest najmniejsza w mieście. I dołoży gimnazjum (do najmniejszej w mieście jak znalazł). Klasa na szczęście jest średniej wielkości - 24 dzieci to nieźle, zwłaszcza jak dziecko nie ma problemów z przyswajaniem wiedzy i całkiem dobrze się koncentruje.
                    Może źle sprawdziłam i źle wybrałam, ale takiej paranoi, jak mam teraz się nie spodziewałamsmile
                    Najgorzej, że ON nie narzekasmile) Po tym jak udało mi się parę spraw w szkole załatwić wszystkie negatywy widzę ja, nie on. I jemu też nie przeszkadza, że pani każe się uczyć czytanek na pamięć, zamiast uczyć dzieci czytać, bo on dawno sprawnie czyta i pisze.
                    Jestem w kropce. Wszystko się we mnie burzy, ale niektórzy mówią - przesadzasz, wiadomo, że nie może się wszystko podobać wszystkim.
                    • Ty tu lepiej nie wchodź ;D
                      My tu czasem streetworking uprawiamy, ale chyba bez efektów.



                      --
                      No właśnie ciekawe czy pan socjolog chociaż z tydzień popracował jako diler, albo zaprasza na imprezy ludzi z branży samochodowej, albo chociaż może jego żona ma koleżanki pracujące w agencjach towarzyskich czy sprzedające fanty z ręki na bazarze. Może najlepszym kumplem pana socjologa jest bezrobotny zawodowy rencista alkoholik z przeszłością kryminalną albo windykator na zlecenie? Nie? Ależ dlaczego?
                      (za Triss, z dyskusji o rzekomej konieczności różnorodności społecznej w procesie edukacji najmłodszych)
        • wanilia39 napisała:

          > a u mojej córki w klasie - doskonale se bawią, robią cwiczenia grafo - motorycz
          > ne, nie piszą jeszcze literek! chyba po niedzieli zaczną od O! Czytają bardzo p
          > roste słowa i wyrazy.
          > Dzieci są zachwycone Panią. Z przyjemnością idą do szkoły.
          > I wiecie, jestem pewna, że bedzie im łatwiej niż tym, ktre pisza już większośc
          > liter smile

          W przypadku mojej córki jest podobnie:bardzo lubi szkołę,Panią ,dzieci.
          Ale litery piszą i nie są z tego powodu nieszczęśliwe.
          Do tej pory:a,o,ó,u,i,m,t,d.Łączą je ze sobą: ma,mo,mi itd.Czytają bardzo proste zdania.
          "Przerobili" lekturę "Plastusiowy pamiętnik",która mojej córce baaardzo się podobała.
          Pani czytała im na zajęciach,lepili plastusie z plasteliny ,świetnie się bawiąc.
          W klasie są 7-latki+ dwójka 6-latków,po zerówce.Raczej nudziłoby ich robienie tylko szlaczków.
          Myślę,że tempo nauczania i prowadzenia zajęć jest dostosowane do poziomu umiejętności klasy.
    • cytat
      Poszedł do pierwszej klasy i popada w nerwicę żołądka

      oj, bardzo by mnie to martwiłosad przyczyny bym jednak upatrywala nie tylko w "wyscigu wiedzy", ale sprobowalabym jednak podpytac pania, jak sobie ogolnie radzi jak ze skupieniem, relacje z dziecmi innymi, sprawnosc fizyczna etc. hmm, i obejrzalabym sobie ta pania, poinformowala o problemie, moze moglaby jakos go wspomoc, poprawiajac jakos jego samoocene. moze jakies techniki rozluzniajace, cwiczenia relaksacyjne w domu i w szkole.
      sadze ze taka czytanke przeczyta 90% 7 latków i 70% 6 latków... tak, ze nie widze tu problemu.
      a jest 6 czy 7 latkiem?
    • syn jest w klasie samych 6-latków.
      dopiero w trzecim tygodniu wrzesnia weszła pierwsza litera czyli O.
      tempo jedna litera na tydzień - czyli weszły raptem 3 (o, a, e). 2 cyfry - 1 i 2.
      czytania nie ma.

      generalnie nauka przez zabawę:
      - sporo ćwiczen grafomotorycznych
      - dzielenie na sylaby, rozróznianie głosek na poczatku wyrazu, szukanie rymów
      - ćwiczenia na rozroznianie prawo- lewo, mniejszy- większy, wiecej - mniej
      - robienie zdrowych kanapeksmile kukiełek z warzywsmile naklejanie owoców wyciętych z materiałusmile

      syn uwielbia szkołę.
      • Moja w szkole zakochana.
        Ale to ile liter dzieci poznały, zależy od podręcznika.
        Moja ma "Nowe już w szkole" poznały o,a,i,u,m,t,d,l. Dziś chyba ma być jakaś następna litera.Z tych liter piszą proste zdania i są czytanki.
        Są szkoły w których dopiero teraz w październiku poznają pierwszą literę.
        Moja ma 6 lat, akurat czytać umiała, więc to nie problem, ale oprócz czytania naprawdę robią duuużo fajnych rzeczy i aż jej czasami zazdroszczę, bo ja w I klasie tyle nei robiłamwink
    • Piszą i czytają, wczoraj w ramach pracy domowej były krótkie zdania i wyrazy.
      Ćwiczenie czytania było z resztą już w zerówce, tak jak ćwiczenia grafomotoryczne i cała reszta.
      To chyba zależy od średniego poziomu w klasie. Program narzuca minimum, a pani robi zajęcia dostosowane do dzieci , i to jest dobre.

      --
      No właśnie ciekawe czy pan socjolog chociaż z tydzień popracował jako diler, albo zaprasza na imprezy ludzi z branży samochodowej, albo chociaż może jego żona ma koleżanki pracujące w agencjach towarzyskich czy sprzedające fanty z ręki na bazarze. Może najlepszym kumplem pana socjologa jest bezrobotny zawodowy rencista alkoholik z przeszłością kryminalną albo windykator na zlecenie? Nie? Ależ dlaczego?
      (za Triss, z dyskusji o rzekomej konieczności różnorodności społecznej w procesie edukacji najmłodszych)
    • Korzystają z podręcznika "Nowe już w szkole" i czytają króciutkie, proste teksty w typie jak przytoczyłaś (zawarte w książce). Trudno chyba mówić o "gonieniu" z materiałem, skoro to sam początek podręcznika. Ponieważ to 6-latki, do zerówki nie chodziły (co najwyżej do przedszkola jako 5-latki), wyścigów nie zauważam, program dla nich raczej łatwy.

      --
      "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
    • ewajb napisała:

      > Mój syn nie może nadążyć - już czytają czytanki typu: Tu Ela, a tam Mela. Ela l
      > ubi lody. Tu tata, a tam Tomek. Wg założeń programowych w zerówce się tylko baw
      > ili. Poszedł do pierwszej klasy i popada w nerwicę żołądka, bo reszta dzieci "j
      > uż czyta"

      Cała reszta czyta? Nie wierz. Utwierdzaj dzieciaka w przekonaniu że jest OK!!! Dopiero się uczy czytać, nie musi już umieć. Dużo może zdziałać spokój rodziców i ich zdrowe podejście.
      • "Razem w szkole" . Od października poznają litery i łącza je ze sobą: a, m, chyba o - nie pamiętam, oraz cyfry 1,2,3. Nie ma samodzielnego czytania. Dużo kolorowania, ćwiczenia grafomotoryki, rozpoznawania sylab, liter, głosek, wyrazów, zdań, liczb, kolorów, słuchania tekstu ze zrozumieniem. Generalnie leciutko ( to porównanie ze starszakiem z przed trzech lat)
    • Ja spytam inaczej - jakim cudem dziecko w tym wieku nie umie czytać?
      --
      Nawet mędrzec nie wszystko wie, a jeśli nim jest, pamięta o tym.
      • Ano moze nie umieć wiecej ma pełne prawo nie umieć. Ale też może mieć z tym same problemy.
        Moja mama jest emerytowaną nauczycielką 1-3. Przeżyła kupę reform uczyła przez 35 lat rózne dzieci- i lekarzy, urzędników i też dzieci z tkzw pgr (to już jak pracowała na emeryturze jeszcze 2 lata) w wiejskiej szkole. Moją córkę nauczyła czytać w wieku lat 4 , bo mówiła że można takie dziecko uczyć-efekt jest taki ze moja czytała świetnie. A nauki pobierała w formie zabawy składając klocki z literami. Ale do rzeczy-moja mama cały czas twierdziła ze niezaleznie czy pracowała w szkole w mieście czy na wsi , niezaleznie od tego jakie i czyje dzieci uczyła zawsze było całkiem niezła grupa czytać nie potrafiąca. Problem rozwiazywał sie tak na przełomie roku- przy czym te nieczytające szybko nadrabiały braki i doganiały resztę. W klasie mojej małej pani trzyma bardzo wysoki poziom, klasa bardzo silna ale były dzieci które rok temu w pierwszej z czytaniem miały problemy.
    • Ja czytałam w przedszkolu, wiek 4-5 lat. wydaje mi się, że teraz skoro jest tv, komputer dzieciaki poświęcają książkom mniej czasu. A tak najlepiej jakby w domu chciały same się zabrać za czytanie - rozwija to kreatywność i wyobraźnię dziecka. Nie uznaję czegoś takiego, że tylko w szkole uczyć się czytać.
    • Za moich czasów (mam ponad 30 lat) czytać uczono w przedszkolu w ostatnim roku. W pierwszej klasie praktycznie wszyscy już to umieli.
    • szkole zaczelam 25 lat temu i w mojej klasie wszystkie dzieci, no moze dwojka nie, umialy czytac. Ja nauczylam sie w wieku 3,5 roku i pamietam ze z dziecmi z podworka wymienialam sie ksiazeczkami. Jak mozna przezyc dziecinstwo az do wieku szkolnego i nie umiec czytac? Jak sie wyrecza swoje dziecko we wszystkim to potem sa takie problemy - mnie rodzice nic nie czytali. A zdopingowala mnie moja blizniacza siostra, ktora nie wiadomo jak sama nauczyla sie czytac na Exspressie Wieczornym, co polegiwal na podlodze w lazience. I nagle rodzice sie zorientowali ze ona juz czyta. ja tez, nie pamietam etapu nauki literek...W szkole nudzilam sie potwornie, to oczywiste, inni tez, dlatego najczesciej gralismy w kropki, zamiast rysowac durne szlaczki...Co wyrosnie z dzisiejszych dzieci?...
      • A mój pięciolatek od kilku dni coś go naszło i uczy się literek. I prawie wszystkie już zna i potrafi napisać. Nie chciałam go uczyć wcześniej czytać i pisać, chociażby ze względu na obecną zafajdaną reformę, ale nie powiem dziecku, żeby się nie uczył jak tego chce. Kilka tygodni temu nauczył się dodawania i odejmowania, a także określania czasu na zegarze. Sam przychodzi i pyta. A ja już się boję, że pójdzie do szkoły i będzie się nudził.
      • a co w tym dziwnego? nie każde dziecko musi interesować sie literkami z pieluszek. A obecna reforma zakłada chyba że dziecko pierwszy raz papier zobaczyło w szkole. Przegięcie według mnie, ale przegięciem też jest zdziwienie że pierwszak nie potrafi czytać, od tego właśnie jest szkoła by tego nauczyć.
        --
        Julia,Maksiu i Tatiankasmile
        "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
      • Ja Ci współczuję, że rodzice nic Ci nie czytali. Moja mama czytała mi bardzo wiele i bardzo miło to wspominam. Moja mama była pedagogiem i /o zgrozo/nie nauczyła mnie czytać. Poszłam do szkoły nie umiejac czytać..... i sie nauczyłam smileI co z tego że że Ty nauczyłaś sie wcześniej?
      • to 1-szoklasiście wcale nie muszą umieć czytać.
        Moja starsza córka nauczyła się czytać jako 1-sza w swojej grupie przedszkolnej - na początku zerówki i w wieku 6,5 roku. Była to grupa, w której zdecydowana większość dzieci od wieku 3 lat korzystała z dobrodziejstw edukacji przedszkolnej.
        Dla twojej informacji: czytające 3,5-latki to zdecydowana rzadkość.
        PS
        Teraz już nie używa się gazet w charakterze papieru toaletowego, więc ta droga do wczesnej nauki czytania wydaje się zamknięta.
        • hahasmile bardzo zabawne z tym papierem toaletowym, nie slyszalam o tym, zeby go zastepowac gazetami...
          no moze i rzadkosc, to pewnie zalezy tez od czasu, kiedy dziecko zacznie mowic, czy ma rodzenstwo itd. Ja akurat znam takiego chlopczyka, ktory majac 3 lata gadal jak dorosly, a teraz majac 4 juz czyta...zazdrosci starszemu rodzenstwu moze...a moze literki mu byly potrzebne, zeby umiec wlaczac komputer i wpisywac haslo...to juz tez potrafi niestety.
      • Wiesz, teraz 20 kanałów "dziecięcych" w TV zastępuje wczesną edukację. Ja też nie pamiętam etapu nauki literek, dzięki czemu nie miałam "stresa" w szkole. Potem wyżywałam się edukacyjnie na moim młodszym bracie wymyślając mu najdziwniejsze kary i nagrody aby tylko przyswoił te literki, wyręczając tym samym naszą matkę, ale dzięki temu również w pierwszej nie miał opóźnień z czytaniem. Nie ciągnęło go do książek za bardzo ale przynajmniej kłopotów z samym czytaniem nie miał żadnych.
    • Większość dzieci w tym wieku płynnie czyta. Może coś przegapiłaś?
      • Pewnie przegapiła to, że MEN wprowadził reformę programową, której nie stosują nauczyciele w szkole?
        Z tym płynnym czytaniem większości dzieci w I klasie - imho gruba przesada. Gdy moja starsza zaczynała I klasę sp 6 lat temu (po obowiązkowej zerówce z nauką czytania bez dwuznaków) większość dzieciaków coś tam czytała, ale na pewno nie tak płynnie jak ci się wydaje. W każdym razie pani ciągle uczulała rodziców, żeby ćwiczyć w domu czytanie - i to nie grubych tomów, a kilkuzdaniowych tekstów typu: "To Ala, co ma Asa".
      • Nie, nie większość dzieci czyta płynnie już przed szkołą. Teraz w zerówce już drugi rok nie ma nauki czytania. W domu nie każde dziecko musi nauczyć sie czytać. Moje akurat sie nauczyły, ale mają kuzynów w podobnym wieku i ci nie potrafią, a wiem że rodzice im czytają i to sporo, mają dostęp do książek, nawet interesują sie tym, ale czytanie im nie idzie i tyle. Nauczą sie w szkole podczas nauki, dom nie jest do regularnej nauki bez wyraźnej konieczności.
        --
        Julia,Maksiu i Tatiankasmile
        "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
    • Czyli chcesz być tzw. nowoczesną mamą i bezstresowo wychować agresywnego tępaka?

      To nie wyścigi - im szybciej nauczysz go czytać, tym łatwiej mu to przyjdzie.
      --
      Надо просто до 100 досчитать и забыть...
    • Dzieciak ma 7 lat i nie umie czytać? Może pomyśl o szkole specjalnej.
    • dlatego dzieci, które chodziły do przedszkola w wieku sześciu lat potrafią już sylabizować i czytać proste słowa, twój syn widocznie nie chodził do przedszkola i jest trochę zapóźniony w stosunku do innych "przedszkolnych" dzieci. między innymi dlatego, że już dla trzylatków w przedszkolach wdrożono program nauki i przygotowań do szkoły, obecnie sześciolatki mogą iść do pierwszej klasy i na tym właśnie polega reforma edukacji i eliminacji zerówek, które w takim układzie stają się zbędne. założenia są takie, iż pierwszak, obojętnie czy sześcio czy siedmioletni, bo ostatni rok jest jeszcze wybór, powinien już trochę czytać, znać wszystkie litery i cyfry, umieć napisać swoje imię itp.
      • >założenia są takie, iż pierwszak, obojętnie czy sześcio czy
        > siedmioletni, bo ostatni rok jest jeszcze wybór, powinien już trochę czytać, zn
        > ać wszystkie litery i cyfry, umieć napisać swoje imię i
        Skąd masz takie założenia? Założenia są takie że pierwszak nie musi nic umieć i ma nauczyć sie w szkole. "wesoła szkoła i przyjaciele" do ostatniego dnia poznawali literki a w drugiej klasie do tej pory jest dodawanie do 10-ciu. Jeśli dziecko umiało cokolwiek to sie nudziło. Oczywiście są inne podręczniki i mam nadzieje że córka będzie korzystać z innych. Obecnie jest w zerówce i poznają kształt liter i pojęcia sylab i głosek według podręcznika "Razem w przedszkolu"
        --
        Julia,Maksiu i Tatiankasmile
        "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
        • Ależ Chubba ma rację! Nie napisała, że pierwszak ma czytać płynnie i liczyć w pamięci, tylko trochę czytać (tzn. zna litery drukowane, przynajmniej pojedyncze sylaby odczytuje, potrafi napisać swoje imię choćby drukowanymi literami, liczy na realnych obiektach - palcach, patyczkach itp.) - takie rzeczy robią w przedszkolach 4-5 latki i to ma ułatwić im start w szkole. Gdzie jest czas na ćwiczenie ręki i stopniowe doskonalenie czytania. Dzieci które, jak piszesz, "umieją cokolwiek", niekoniecznie od razu powinno się klasyfikować jako "nudzące się" dlatego, że np. czytają czy piszą albo mają większy zasób wiadomości niż przeciętni rówieśnicy, bo często mając "przody" w tych dziedzinach muszą sporo nadrobić w innych (jak choćby socjalizacja) i mają na to czas i możliwości szybciej sobie radząc z "techniczną" stroną edukacji.
          Bo chyba oczywiste, że jeśli dziecko jest bardziej niż przeciętna rozwinięte intelektualnie, motorycznie oraz emocjonalnie, to powinno przeskoczyć klasę i po to m.in. robi się diagnozę gotowości szkolnej.

          --
          "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
          • Akurat miałam do czynienia z klasą przejściową, to znaczy zerówka stara, pierwsza klasa nowa podstawa programowa. I podręczniki "wesoła szkoła..." , dzieci nudziły sie i to nie moja opinia matki, bo akurat mój syn to osobna historia, a słowa nauczycielki, która ciągle robiła dodatkowe rzeczy, bo podręcznik skonstruowany tak że dziecko nie musi umieć nic, a po starej zerówce dzieci czytały. Podejrzewam że w obecnych zerówkach też są rozbieżności, w jednych przemycane są literki a w innych pewnie wyłącznie szlaczki. Więc dziecko idąc do pierwszej klasy nie musi umieć czytać czy pisać.
            --
            Julia,Maksiu i Tatiankasmile
            "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
      • założenia są takie, iż pierwszak, obojętnie czy sześcio czy
        > siedmioletni, bo ostatni rok jest jeszcze wybór, powinien już trochę czytać, zn
        > ać wszystkie litery i cyfry, umieć napisać swoje imię itp.

        zamiast pleść takie bzdury przeczytaj sobie rozporządzenie MEN zawierajace umiejętności i wiadomości dziecka kończącego przedszkole a rozpoczynającego naukę w klasie pierwszej:

        ROZPORZĄDZENIE
        MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ1)
        z dnia 23 grudnia 2008 r.
        w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół
        (Dz. U. z dnia 15 stycznia 2009 r.)

        ani 6-, ani 7-latek idący do I klasy nie musi czytać i pisać, bo od tego jest własnie I klasa.


        • a tu dla ułatwienia z tego rozporządzenia:

          13. Wspomaganie rozwoju intelektualnego dzieci wraz z edukacją matematyczną. Dziecko kończące przedszkole i rozpoczynające naukę w szkole podstawowej:1) liczy obiekty i rozróżnia błędne liczenie od poprawnego;
          2) wyznacza wynik dodawania i odejmowania, pomagając sobie liczeniem na palcach lub na innych zbiorach zastępczych;
          3) ustala równoliczność dwóch zbiorów, a także posługuje się liczebnikami porządkowymi;
          4) rozróżnia stronę lewą i prawą, określa kierunki i ustala położenie obiektów w stosunku do własnej osoby, a także w odniesieniu do innych obiektów;
          5) wie, na czym polega pomiar długości, i zna proste sposoby mierzenia: krokami, stopa za stopą;
          6) zna stałe następstwo dni i nocy, pór roku, dni tygodnia, miesięcy w roku.
          14. Kształtowanie gotowości do nauki czytania i pisania.
          Dziecko kończące przedszkole i rozpoczynające naukę w szkole podstawowej:
          1) potrafi określić kierunki oraz miejsca na kartce papieru, rozumie polecenia typu: narysuj kółko w lewym górnym rogu kartki, narysuj szlaczek, zaczynając od lewej strony kartki;
          2) potrafi uważnie patrzeć (organizuje pole spostrzeżeniowe), aby rozpoznać i zapamiętać to, co jest przedstawione na obrazkach;
          3) dysponuje sprawnością rąk oraz koordynacją wzrokowo-ruchową potrzebną do rysowania, wycinania i nauki pisania;
          4) interesuje się czytaniem i pisaniem; jest gotowe do nauki czytania i pisania;
          5) słucha np. opowiadań, baśni i rozmawia o nich; interesuje się książkami;
          6) układa krótkie zdania, dzieli zdania na wyrazy, dzieli wyrazy na sylaby; wyodrębnia głoski w słowach o prostej budowie fonetycznej;
          7) rozumie sens informacji podanych w formie uproszczonych rysunków oraz często stosowanych oznaczeń i symboli, np. w przedszkolu, na ulicy, na dworcu.
          • Skoro sama przytaczasz fragmenty rozporządzenia, to zastanów się może, co oznacza np.
            Cytat 1) liczy obiekty i rozróżnia błędne liczenie od poprawnego;
            > 2) wyznacza wynik dodawania i odejmowania, pomagając sobie liczeniem na palca
            > ch lub na innych zbiorach zastępczych;
            > 3) ustala równoliczność dwóch zbiorów, a także posługuje się liczebnikami por
            > ządkowymi;

            albo
            Cytat 3) dysponuje sprawnością rąk oraz koordynacją wzrokowo-ruchową potrzebną do r
            > ysowania, wycinania i nauki pisania;
            > 4) interesuje się czytaniem i pisaniem; jest gotowe do nauki czytania i pisan
            > ia;
            > 5) słucha np. opowiadań, baśni i rozmawia o nich; interesuje się książkami;
            > 6) układa krótkie zdania, dzieli zdania na wyrazy, dzieli wyrazy na sylaby; w
            > yodrębnia głoski w słowach o prostej budowie fonetycznej;


            Chubba nie plecie żadnych bzdur, tylko podaje konkretne przykłady zastosowania podanych wytycznych w praktyce. Oczywiście, że dziecku bez tych umiejętności nie można odmówić przyjęcia do szkoły, co nie zmienia faktu, że jest mu zwyczajnie trudno i tym trudniej, im więcej jego kolegów z klasy ma za sobą edukację przedszkolną/domową. No ale dla niektórych pozwolenie na wycinanie dziecku 3-letniemu to narażanie go na kalectwo a pokazywanie literek 4-latkowi w ramach zabawy to wyścig szczurów i zabieranie dzieciństwa...

            --
            "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
            mniej awanturujący."
            • rozporządzenie mówi o gotowości dziecka do nauki pisania i czytania.

              chubba natomiast pisze, że "powinien już trochę czytać, znać wszystkie litery i cyfry, umieć napisać swoje imię itp. "

              • A na czym, twoim zdaniem, ta "gotowość" ma polegać? Przypadkiem nie na tym, żeby rozróżniać litery, składać je w sylaby, próbować odwzorowywać i składać tak podstawowe i ważne słowa jak osobiste imię?
                Bo jeśli chodzi ci o to, że dziecko ma sprawne oczy i widzi różnice kształtów, zdrowy słuch i chwytne palce do trzymania ołówka, to chyba nie sądzisz, że fizjologiczna norma niemowlaka jest definiowana jako "gotowość szkolna"?

                --
                Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
                • > A na czym, twoim zdaniem, ta "gotowość" ma polegać?

                  Yula poniżej wyjaśniła.
                  w badaniach gotowości szkolnej dla 5-latków nie ma żadnych ćwiczeń na rozróznianie liter czy skladanie je w sylaby.

                  to co nazwałaś "chwytnością palców do trzymania ołówka" akurat jest badane - w ramach badania grafomotoryki małej. i akurat sporo I-klasistów ze sprawnością ręki, a co za tym idzie pisaniem, ma kłopot.
                  • Oczywiście, że nie ma - za to są sprawdzane umiejętności, przy posiadaniu których przejście do czytania i pisania jest zwykłą formalnością. A już na pewno nie można powiedzieć, że dojście w październiku I klasy do biegłości czytania tekstów przytoczonych przez autorkę wątku jest wynikiem nadgorliwości nauczyciela i wyścigu szczurów rodziców.
                    W sumie jednak nie o to chodzi w wątku - najlepiej to podsumowała Krokodyl. Autorka powinna dziecku pomóc i podejść do sprawy konsekwentnie, acz bez histerii i nakręcania się (także przeciw innym rodzicom/dzieciom).

                    --
                    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                    • > Oczywiście, że nie ma - za to są sprawdzane umiejętności, przy posiadaniu który
                      > ch przejście do czytania i pisania jest zwykłą formalnością.

                      oczywiście.
                      i tu wydaje mi się, że dochodzimy do pełnej zgodności, że zanim dziecko pojdzie do szkoły ma mieć umiejetności, z którymi w miarę sprawnie w I klasie nauczy się pisać i czytać. i nie jest to opóźnienie rozwojowe, jak ktoś już tu wyżej zdązył zasugerować.
                      • ja mam dziecko sześcioletnie w I klasie, które trochę czytało idąc do szkoły, właśnie po tym programie prze3dszkolnym, o którym napisała Chubba - samo z siebie, bez ćwiczeń, a swoje i imię i nazwisko potrafi napisać już od dawna, oczywiście koślawo i drukiem, ale jednak bez uczenia opanowało to w przedszkolu. i taki poziom prezentuje wiele dzieci w klasie a ci, co tego nie potrafią, mają trochę pod górę, bo program zakłada, że jednak rozróżniają znaki, np. na informatyce uczą się logowania do komputera, gdzie loginem jest nazwisko i trzeba wstukać podane hasło. wiem, że niektóre dzieci mają z tym problem i pani zadaje jakieś ćwiczenia na podciągnięcie poziomu. ale to, że twój syn jeszcze nie czyta i nie pisze, nie oznacza, że jakiś lewy jest i że będzie miał jakieś szkolne problemy, to tak jak z nauką chodzenia, mówienia czy siadania na nocnik - różne dzieci w różnym czasie do tego dojrzewają i nic złego się nie dzieje, że on akurat później, szkoła jest na to przygotowana.
                • Nie chodzi o składanie liter w sylaby tylko o podział wyrazu na sylaby. Nie trzeba do tego znać wcale liter smile np masz rysunek i masz narysowac tyle kwadracików ile jest sylab.
            • gotowość do nauki czytania i pisania oraz interesowanie sie czytaniem NIE OZNACZA rozpoznawania czy umiejętności pisania chociaż jednej literki. Za to oznacza w miarę sprawne kreślenie szlaczków, kółek itp. Układanie krótkich zdań oraz dzielenie na wyrazy przebiega ustnie, tak samo sylabizowanie z przyklaskiwaniem co obecnie demonstruje moja zerówkowiczka. Dzielić na głoski też można nie znając liter.
              --
              Julia,Maksiu i Tatiankasmile
              "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
              • Pokaż mi jednak choć jedno dziecko, które "w miarę sprawnie kreśląc szlaczki" nie potrafi pisać żadnych liter, zwłaszcza gdy "interesuje się czytaniem" czy ma trudności z odczytywaniem pojedynczych sylab po zerówkowym "sylabizowaniu z przyklaskiwaniem". No tak to działa, że te wszystkie "zabawy" są po coś - dzieci ćwiczą rękę i oko i ani się obejrzą, a w pierwszej klasie (po przedszkolu/zerówce) bez problemu czytają teksty w rodzaju przytoczonych w pierwszym poście. Czy potrafią na schemacie zaznaczyć, w którym miejscu wyrazu jest dana głoska (choć czytać się dopiero uczą) I nie jest to wynik wyścigu szczurów, tylko edukacji przedszkolnej właśnie.
                Nie chodzi mi o to, że pierwszak ma na starcie wiedzieć Nie Wiadomo Co. Tylko w tym wątku momentami mianem Nie Wiadomo Czego są określane właśnie opisywane przez Ciebie normalne umiejętności kilkulatków.

                --
                "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                • to czyż istnieje słowo, którego zapisanie i odczytanie może bardziej fascynować dziecko "zainteresowane pisaniem i czytaniem"? W przedszkolu często zaczyna się oswajanie z literkami od imion właśnie, nawet gdy dzieci jeszcze w ogóle nie piszą ani nie czytają, a nawet nie rysują szlaczków - swoje imiona "rysują" na zasadzie znaków i na ogół je to bardzo bawi i są z tej umiejętności "podpisania się" bardzo dumne. Nie znam 5-6 latka, który by nie potrafił napisać swojego imienia, nawet jeśli nie czyta wcale, a szlaczki mu wychodzą koślawe wink

                  --
                  "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                  mniej awanturujący."
                • czytając to samo rozporządzenie dochodzimy do innych wniosków, jakież to typowo polskie smile
                  otóż ja podtrzymuję swoją wersję (oraz innych tu się wypowiadających), że dziecko w pierwszej klasie winno być przygotowane do czytania i pisania na tyle, aby proste słowa takie jak Ala czy mama potrafiło odcyfrować, bo po to właśnie w przedszkolu jest program nauki "graficznych ideogramów liter" - tak dokładnie to się nazywa. Wobec tego w pierwszej klasie nauczycielka ma prawo się spodziewać, że dziecko mając takie podstawy da sobie radę z najprostszymi czytankami i tak z reguły jest. Oczywiście, zawsze w każdej klasie są dzieci, które tego jeszcze nie potrafią (nawet wśród tych "przedszkolnych") i zadaniem nauczyciela jest to wyłapać i takiemu dziecku pomóc - np, poprzez kontakt z rodzicami i wskazanie im właściwych ćwiczeń. I proszę was bardzo - nie przekładajcie swoich doświadczeń szkolnych czy nawet doświadczeń waszych starszych dzieci na dzisiejszą szkołę - jest inaczej, miejmy nadzieję że lepiej.
                  • chubbba napisała:

                    > Wobec tego w pierwszej klasie nauczycielka ma prawo się spodziewać
                    > , że dziecko mając takie podstawy da sobie radę z najprostszymi czytankami

                    Niedouczona nauczycielka starej daty może się spodziewać. Niestety wiele takich jest w szkołach.
                    • mama303 napisała:


                      > Niedouczona nauczycielka starej daty może się spodziewać. Niestety wiele takich
                      > jest w szkołach.
                      Niestety, przez ostatnich kilka czy nawet kilkanaście lat obowiązkowej zerówki nauczyciele oduczyli się tego, że to w szkole dziecko ma nauczyć się czytać i pisać.
                  • chubbba napisała:

                    > nie przekładajcie swoich doświa
                    > dczeń szkolnych czy nawet doświadczeń waszych starszych dzieci na dzisiejszą sz
                    > kołę - jest inaczej, miejmy nadzieję że lepiej.
                    Czytając posty - straciłam nadzieję, że jest lepiej. Dawniej z obowiązkową zerówką i 3 klasami szkoły dziecko miało w sumie 4 lata na opanowanie czytania i pisania. Teraz - 3. To zapewne w ramach "wyrównywania szans".
                • Iwonia, kilka lat temu w zerówce dzieciaki przerabiały alfabet - czytanie, słowa na daną literę i jej pisanie. Teraz mają nie czytać tylko dzielić słowo na sylaby - ustnie, a nie w tekście.
                  I dodam, że od pisania i czytania pojedynczych liter to jeszcze dość długa droga do złożenia tego w słowo czy zdanie.
                  • i zobacz, jak wygląda ta "długa droga". Przypomnę, że minął wrzesień, zaraz skończy się październik, za chwilę będzie przerwa świąteczna a potem ferie. Przejrzyj, co tam mniej więcej w książce wypada na 1/10 materiału - to już mają za sobą.
                    To, o czym piszesz, to wymagane minimum a nie maksymalnie dopuszczalny materiał. Potem nauczyciel w klasie - mając, a jakże, dzieci na różnym poziomie - dostosowuje wymagania do większości, bo co niby ma zrobić? No owszem, np. podręcznik "Nowe już w szkole" (akurat moje osobiste dziecko używa, więc mam na bieżąco wgląd) ma na początku czytanki o różnym stopniu trudności przy tych samych tematach, tyle że te w typie cytowanym przez autorkę wątku to są te łatwiejsze.

                    --
                    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                    • IMHO nauczyciel przede wszystkim powinien wziąć pod uwagę fakt wdrażania tzw. reformy. Nie wszystkie dzieci chodziły do zerówek gdzie na "tajnych kompletach" nauczono je liter.
                      Przy wymaganiu płynnego czytania na początku I klasy to nawet moja starsza, która nauczyła się czytać sama na początku zerówki, mogłaby wpaść w nerwicę.
                      A przez nadgorliwych nauczycieli MEN za 2 lata nagle stwierdzi, że za mało 6-latków poszło do szkoły wcześniej i nagle mamy w jednym roku prawie 2 całe roczniki.
                      • Podejrzewam, że większość nauczycieli jednak jest normalnych wink i zdają sobie sprawę, że muszą brać pod uwagę kogo w tej I klasie mają. No ale jednak zdarzają się całe (czy niemal całe) klasy dzieci po zerówkach/przedszkolach, gdzie "przygotowanie do szkoły" doszło do poziomu czytania i/lub pisania i dziecko nie potrafiące tego, jeśli jest jedyne w klasie, _będzie_ miało problemy, niezależnie od stopnia zaangażowania i zdrowego rozsądku nauczyciela. No takie są realia. Dlatego jeśli, jak pisze autorka wątku, jej syn faktycznie ma problemy z opanowaniem materiału jako jedyny w klasie, to nie ma co dywagować na temat, jak powinna być prawidłowo wdrażana reforma czy jak bardzo stuknięci/ nawiedzeni/ nadambitni są pozostali rodzice, tylko trzeba się problemowi przyjrzeć. Bo to jednak jest problem. I pomóc dziecku, najlepiej zaczynając od rozmowy z nauczycielem i prosząc o sugestie. Od rozmowy w ogóle najlepiej zacząć, bo może się okazać, że sytuacja wygląda zupełnie inaczej niż się dziecku i autorce zdaje i może nie jest tak źle. A może jest i lepiej zacząć ew. korekty wcześniej niż czekać na pogorszenie.

                        --
                        "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                        mniej awanturujący."
    • wiec nie wiem w czym problem, sam sobie chcial bajki czytac i sie nauczyl, moze zainteresuj dziecko i troche z nim popracuj w domu smile
      • Ja nauczyłam się czytać w zerówce i pierwszej klasie; na pewno nie nudziłam się w pierwszej klasie. Było to w zamierzchłym 1980 roku.

        W klasach 1-8 miała zawsze średnią 5,0; na maturze i dyplomie SGH niewiele niższą.

        To ostatnie zdanie nie jest po to, by uczestniczyc w konkursie kto lepszy, zaprezentowanym w kilku postach powyżej, ale by powiedzieć, że dzieci, które "idą zgodnie z programem" osiągają wcale nie gorsze rezultaty niż te 90% internetowych geniuszy czytających w wieku 3-4 lat.

        • Tu jest wysyp geniuszy, co drugi chodzi w wieku 6 miesięcy , mówi płynnie w po skończeniu roku, a czytać zaczyna jak ma 3 lata. Chciałabym zobaczyć te dzieci zwłaszcza poogladać ich rozwój społeczny.....
          • Nie chodzi o to, żeby pisać bzdury, iż każdy 2-latek "odpowiednio stymulowany" płynnie czyta w czterech językach i Homera recytuje w oryginale poprawnym heksametrem (a wszystko, rzecz jasna, zasługa dbającej mamusi big_grin ), ale odbijanie w drugą stronę i wzajemne przekonywanie się, że odstawanie 7-latka od opisanej dla przeciętnego poziomu normy dziecka kończącego przedszkole jest ok też nie jest dobre. Dziecku takiemu jest na pewno trudno i trzeba mu pomóc. Niekoniecznie jednak pomocna tu będzie akurat postawa "ach, inni coś potrafią, bo to szczury w wyścigu, nie ma się czym przejmować" - bo akurat dobry start w szkole i przyswojenie podstawowych umiejętności jest, jak sama nazwa wskazuje, bazowe dla dalszych możliwości, obojętnie czy, czego i w jakim zakresie dziecko będzie chciało/musiało się uczyć w przyszłości.

            --
            Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
            • iwoniaw napisała:
              > odbijanie w
              > drugą stronę i wzajemne przekonywanie się, że odstawanie 7-latka od opisanej d
              > la przeciętnego poziomu normy dziecka kończącego przedszkole jest ok też nie je
              > st dobre. Dziecku takiemu jest na pewno trudno i trzeba mu pomóc.

              Nie koniecznie trzeba takiemu dziecku pomagać bo ono może sobie świetnie poradzić. Posiądzie te umiejetności bez nudzenia się w szkole. Z drugiej strony płynne czytanie nie koniecznie musi oznaczać świetnego radzenia sobie w szkole. Może być wręcz przeciwnie.
              • To nie pomagaj. Nie każdy w końcu musi chcieć dziecku ułatwiać cokolwiek, większość tak czy owak sobie jakoś radzi, fakt.
                A co do umiejętności płynnego czytania, chociaż rzeczywiście nie gwarantuje to świetnego radzenia sobie w szkole, to nie zmienia faktu, że jest to z czasem (i to niedalekim) warunek konieczny do jakiegokolwiek radzenia sobie (nie tylko w szkole).

                --
                "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
    • Ale też trudno oczekiwać, żeby pani dostosowała program do Twojego dziecka, skoro pozostałym to nie odpowiada.
    • Mój 5-latek chodzi do starszaków czyli przedszkolnej zerówki, założenia programowe założeniami programowymi a panie stwierdziły, że to co wymyśliło ministerstwo to krzywda dla dzieci i urządzają "tajne komplety" i dzieciaki czytać i pisać się uczą, bez presji i w atmosferze zabawy. Jeśli twój syn trafił w szkole do klasy która chodziła razem do przedszkola, to jego koledzy mogą być troszkę do przodu.
      Sama pisać i czytać nauczyłam się w przedszkolu, więc mi to pasuje, przedszole ma lepsze warunki to przyzwyczajania dziecka do nauki, takich poczatków, myślę, ze szkoła będzie dzieki temu mniejszym szokiem.
    • U mnei był podobny problem. Duża róznica między nauka, a tak naprawdę zabawą w przedszkolu a nauką w I klasie. W przedszkolu dzieci poznały litery, ale mało pisały, nie uczono ich sylabizować, co próbowałam wprowadzic w domu, ale dziecko "Pani wie lepiej" i dukało po literce. uwierzyłam pani w przedszkolu, ze dziecko moje wszystko umie co jest potrzebne do szkoły. Poza tym byłam gapą, bo zamiast rozwjac zainteresowanie samodzielnym czytaniem, to nie robilam tego, zeby dziecko w szkole się nie nudziło. wink No to się nie nudziło. wink) W szkole zero rysowania szlaczków, od razu czytanie i dziecku było trudniej, bo sporo zadań domowych, wiec mniej czasu na szlifowanie nauki czytania, zaraz pojawiły sie sprawdziany, trzeba było przeczytac i zrozumieć polecenia itd. Uczyło sie wśród starszych dzieci, bo poszło do szkoły wczesniej. Wśród uczniów były i takie dzieciaki, które dwa razy uczęszczały do zerówki. Dzieci z którymi rodzice od małego ćwiczyli literki, liczenie itd. dzieci bardziej i mniej dojrzałe emocjonalnie. Dlatego trzy pierwsze klasy są bezocenowe, bo między dziecmi w tym wieku są duże dysproporcje. każde dziecko rozwija sie inaczej, w innym tempie, szkoła nie ocenia za całokształt. Co moge poradzic? Nie stresuj się. dziecko szybko wyrówna te nierównosci wink Ćwicz z dzieckiem czytanie w każdym wolnym momencie. Jego wyniki porównuj z jego wynikami. Zaraz bedzie musiało umieć i czytać i dobrze rozumieć to co czyta, więc nie odpuszczaj. Na pewno nie ono jedno nie nadąża za całą resztą. A to, że czyta gorzej, niż inne dzieci w jego klasie nie świadczy o tym, że jest gorsze, czy mniej zdolne. Świadczy o jednym, że tego nie umie i musi się nauczyć. smile Musisz mu teraz pomóc, żeby nie poczuło sie gorsze, a szybko wyrównało braki. Moze te najbliższe miesiące bedą dla was pracowite, bo coś musicie nadrobić, ale potem będzie łatwiej. Da sobie radę. smile Dobrze, że nie przejmujesz się wyścigami.
      • A ja jestem podłamana szkołasad Zawsze byłam przekonana, że najnormalniejsza szkoła, blisko domu jest najlepsza. Koledzy z osiedla na korytarzu itpsad
        Ale szkoła okazała się porażkąsad W klasie mało dzieci 23- w tym same 7-latki po zerwóce i tylko 1 szesciolate. Mój syn 7-latek nie robi nicsad Zero zadań domowych. W szkole do tej pory ledwo literkę A i O i cyferkę 1 po 3 linijki dosłownie napisalisad W zeszycie bodajże 1 strona zapisanasad Gdyby nie to, że ćwiczył to w przedszkolu i mu szybko poszło - to nie wiem gdzie miałby się nauczyć pisaćsad. Pani w wieku przedemerytalnym zaczęła niedomagać. W sumie to pewnie nie jej wina, że chodzi co drugi tydzień. Ale może łatwiej byłoby się szkole zorganizować, gdyby przyniosła zwolnienie na 3tyg, a nie nagły tydzień nieobcecności , potem 3 dni w pracy , potem znów tydzień z dnia na dzień i tak od miesiącacrying
        Szkoła nie ma zorganiozwanych zastępstw sad Dzieciaki są przepychane na świetlice - gdzie rysują, albo ogladaja TVsad POtem do sali- gdzie przychodzi jakaś Pani - napisała im wczoraj po 2 linikji cyfry 2 w zeszytach i poweidzała że wróci za chwilę - kto napisał to napisał . NIkt nie ocenia, nie nagradza, nie motywujecrying Czuję że moje dziecko jest tam meblem do przechowania, które się przepycha z kąta w kątsad
        W sumie okazało się że najlepszą Panią ma klasa - z przyjęta zupełnie nową Panią po studiachsad Jej się przynajmniej chcesad Wymaga - robi zadania, motywuje dzieci.. Aż miło słuchać jak o szkole tamte dzieci opowiadająsad Ale przepisać kiepsko - bo w klasie syna jest 23 dzieci, a w tamtej 27 - Dyrektor sie nie zgodzie na dalsze dysproporcje, do tego to klasa w całości przeniesiona z grupy przedszkolnej - z przedszkola obok szkoły (więc zgrane dzieci), a mój syn chodził do innego przedszkolasad Czy warto szukać teraz innej szkoły ? Czy można coś poradzic ? Jak szkoła jest zobowiązana do organizacji zastępstw i ile nieobecności może mieć nauczyciel, aby rodzice starali się o jego zmianę ? Mogą wogóle ?
    • ewajb napisała:

      > Mój syn nie może nadążyć - już czytają czytanki typu: Tu Ela, a tam Mela. Ela l
      > ubi lody. Tu tata, a tam Tomek.Wg założeń programowych w zerówce się tylko baw
      > ili.

      To tak jak u nas z tym, że druga czytanka z 1 ( żółtej) części Wesołej Szkoły brzmi tak:

      Cyrk. W nim arena. Na niej drabina.
      Tam akrobata występ zaczyna.
      Na linie pajac ciało wygina.
      - Nie martw się! Pod nim jest trampolina.

      Dzieci czytają. Pisać nie potrafią, ale czytają wink

      Tę 1 część powoli kończą. I też w zerówce za bardzo się nie "naumieli". Wychowawczyni klasy stwierdziła, że ... dzieci się nudzą big_grin Co dzień mają zadanie domowe, ćwiczą rękę, spostrzegawczość, logikę i koncentrację. Przez zabawę. Dostają np. kserówki A4 bajek pisanych dużymi, drukowanymi literami i muszą różnymi kolorami pozaznaczać w tekście litery, np. a- czerwonym, o-zielonym, m-niebieskim, t- żółtym.

      Jeśli syn ma problemy z czytaniem a zna litery, potrafi głoskować i dzielić wyrazy na sylaby, to może warto z nim poćwiczyć w domu. Mojemu synowi zainteresowanemu czytaniem w ubiegłym roku kupiłam książkę "Nauka czytania metodą sylabową"

      I nie ma co zwalać na zerówkę, bo jak widać na przykładzie klasy twojego syna i mojego syna najwidoczniej rodzice nie chcąc przystopować pewnego etapu rozwoju edukacyjnego dziecka pracowali z nimi w domu indywidualnie.

      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
      • > To tak jak u nas z tym, że druga czytanka z 1 ( żółtej) części Wesołej Szkoły
        > brzmi tak:
        >
        > Cyrk. W nim arena. Na niej drabina.
        > Tam akrobata występ zaczyna.
        > Na linie pajac ciało wygina.
        > - Nie martw się! Pod nim jest trampolina.
        >


        To prawda że jest taki tekst w pierwszym podręczniku wesołej szkoły ale on nie jest do czytania dla wszystkich dzieci. Jedynie dla chętnych, tych które potrafią i chcą. Cała reszta ma w tekście wyszukać jedynie jakiejś literki i ja zaznaczyć np. wszystkie "o" albo "a".
        • Cytat
          > To prawda że jest taki tekst w pierwszym podręczniku wesołej szkoły ale on nie
          > jest do czytania dla wszystkich dzieci. Jedynie dla chętnych,


          Dokładnie tak. W podręczniku mojego dziecka ("Gra w kolory") są czytanki dla dzieci i teksty dłuższe, skomplikowane, które czyta w klasie nauczyciel (albo chętne dziecko, które potrafi).

          --
          To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie
          przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył.
          Miron Białoszewski.
przejdź do: 1-100 101-103
(101-103)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.