Dodaj do ulubionych

rola rodziców w życiu klasy

18.10.10, 17:22
Od września mój syn uczęszcza do pierwszej klasy. Ze zdumieniem obserwuję jak dalece w życie klasy ingerują niektórzy rodzice. do tej pory sadziłam że dzieci spontanicznie szukają przyjaciół a teraz widzę ze to rodzice obserwują i dobierają swoim pociechom kolegów obdarowując drobnymi upominkami zapraszają do domu do wspólnej zabawy itp. Na tym nie poprzestają -działania niektórych idą znacznie dalej. Na pierwszym zebraniu nie miałam pojęcia ze nasza trójka klasowa z góry była ustawiona z trzech znających się mamusiek, które wiedzą najlepiej co jest dobre dla naszych dzieci ( patrz ich dzieci) osoby te coraz bardziej ingerują w decyzje wychowawczyni, narzucają innym swoje zdanie . Jestem tym przerażona, szczególnie że osoby te w mojej opinii są nadopiekuńcze, przewrażliwione na punkcie swoich dzieci a w ich obronie staranują wszystkich po drodze.Proszę o opinię czy ktoś z was z czymś takim się zetknął czy to norma w dzisiejszej szkole.
Obserwuj wątek
      • balbinka01 Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 17:38
        u nas, jako, że rodzice się nie znali podczas pierwszego zebrania - mamusie same zgłosily sie do trójcy klasowej. Nie ma narzucania. Szczerze mówiąc - te, które mogłyby to robić - na szczęście przeniosły swoje dzieci do szkoły społecznej - tam będą się wykazywaćwink Mamy bazę mailową i w razie czego - np. linki do zdjęć ze ślubowania - przesyłamy sobie internetem. Na razie grono rodzicielskie wydaje się oksmile Króluje zdrowy rozsądek, raczej nikt nie traktuje dzieci jak królewny i królewiczów. Dzieci same sobie radzą, dopierają koleżeństwo, uczą się życiasmile Jest obiecującosmile
        --
        • joa66 Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 17:48
          " z góry była ustawiona "

          To, że się same zgłosiły to pół biedy, ale jak można "ustawić z góry" trójkę klasową?

          Jezeli tak było, na najbliższym zebraniu warto to wyjaśnić.

          Co do dobierania kolegów przez rodziców. Obawiam się, że tu nic nie możesz zrobić. Niech Twoje dziecko bawi sie z kim chce , a za innych zycia nie przeżyjesz.

          Warto jednak walczyć o wspólne , klasowe sprawy.
          • jakw Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 19:07
            joa66 napisała:

            > " z góry była ustawiona "
            >
            > To, że się same zgłosiły to pół biedy, ale jak można "ustawić z góry" trójkę kl
            > asową?
            >
            > Jezeli tak było, na najbliższym zebraniu warto to wyjaśnić.

            Obstawiam, że to była zwyczajna "łapanka" do trójki klasowej. A wszyscy pozostali w danym momencie byli zachwyceni, że ktoś się zgłosił.
    • anndelumester Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 18:08
      Mogłaś sama się zgłosić się do klasowej trójki, niestety bierność nie popłaca.
      Co do reszty Twoich zdziwień - zupełnie nie rozumiem co jest dziwnego w tym, że dzieci się odwiedzają, spotykają w domach, wyjeżdżają na wspólne ferie, wakacje, weekendy czy zapraszają na urodziny. Na tym chyba polega normalna socjalizacja.


      --
      No właśnie ciekawe czy pan socjolog chociaż z tydzień popracował jako diler, albo zaprasza na imprezy ludzi z branży samochodowej, albo chociaż może jego żona ma koleżanki pracujące w agencjach towarzyskich czy sprzedające fanty z ręki na bazarze. Może najlepszym kumplem pana socjologa jest bezrobotny zawodowy rencista alkoholik z przeszłością kryminalną albo windykator na zlecenie? Nie? Ależ dlaczego?
      (za Triss, z dyskusji o rzekomej konieczności różnorodności społecznej w procesie edukacji najmłodszych)
      • redmona Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 19:25
        Może i mogłam, ale te Panie wiedziały już przed zebraniem że będą kandydować i zrobiły to szybciuteńko a wiadomo że jak się nie znamy to protestować nie będziemy. Mądrzejsza o to doświadczenie w kolejnych latach kandydować będę na pewno chociażby po to aby przełamać takie układziki, w których trójka klasowa próbuje sterować wszystkimi od dzieci począwszy przez innych rodziców na wychowawcy skończywszy. Pól biedy gdyby były to rozsądne osoby, ale niestety w naszym przypadku tak nie jest.
        Co do szukania przyjaciół przez dzieci jestem za spontanicznością, intuicją dzieciaków a nie sztucznym doborem stosowanym przez rodziców według własnych kryteriów.
        • agni71 Re: rola rodziców w życiu klasy 21.10.10, 18:01
          redmona napisała:

          > Może i mogłam, ale te Panie wiedziały już przed zebraniem że będą kandydować i
          > zrobiły to szybciuteńko a wiadomo że jak się nie znamy to protestować nie będzi
          > emy.

          Dalej nie rozumiem, coprzeszkodzilo innym chetnym rodzicom w zgłoszeniu sie do trójki klasowej. U mojej pierwszoklasistki w tym roku zglosilo sie 8 osób chetnych.

          Mądrzejsza o to doświadczenie w kolejnych latach kandydować będę na pewno
          > chociażby po to aby przełamać takie układziki, w których trójka klasowa próbu
          > je sterować wszystkimi od dzieci począwszy przez innych rodziców na wychowawcy
          > skończywszy.

          Możesz napisac więcej? Czymsie to sterowanie przejawia?

          > Co do szukania przyjaciół przez dzieci jestem za spontanicznością, intuicją dzi
          > eciaków a nie sztucznym doborem stosowanym przez rodziców według własnych kryte
          > riów.

          A może dobór podyktowany jest tym,ze i dzieci i ich rodzice wczesniej sie znali? Bo np. dzieci chodziły razem do przedszkola, lub mieszkaja w poblizu siebie? U mnie tez jest sporo rodziców zaprzyjażnionych i inicjujacych częstsze kontakty mdzy swoimi dziemi.
          • redmona Re: rola rodziców w życiu klasy 21.10.10, 21:28
            nie wiem co przeszkadzało innym - mi przeszkadza nieśmiałość którą muszę ciągle przełamywać w swoim życiu i jak nie jestem pod tzw.ścianą to " nie pcham się na świecznik".
            Sterowanie polega na tym że trzy mamusie roztoczyły wici i co chwila zauważają liczne mankamenty w szkole, w innych rodzicach, w innych dzieciach i każdemu oczywiście nieco na boku, niby w sekrecie to komunikują wywołując nieporozumienia,konflikty, kwasy- ogólnie coraz cięższą atmosferę. Tą samą taktykę stosują wobec wychowawczyni coś Jej powiedzą a czegoś nie oczywiście wg uznania.
            Zgoda znajomości dzieciaków są z kontynuacją tych przedszkolnych czy po prostu dzieci znajomych rodziców. ja widzę jak właśnie mamuśki o których pisałam obskakują wybrane dzieciaki i koniecznie "parują" je koniecznie ze swoimi dziećmi. Teksty przy tym wypowiadane są paradne- prośby do dzieci żeby się lubiły. One stoją na przeciwko i nie wiedzą o co chodzi tej kobiecie. Dlaczego akurat muszą się lubić, bo np. od jakiegoś czasu już mają kogoś kogo lubią.
    • bogusia1231 Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 19:11
      Próbowałaś zaproponować swoją pomoc?
      Jestem w trójce, bo się zgłosiłam, ale jakby ktoś zaproponował, że może w czymś pomóc byłabym za, a jakby się okazało, że ten ktoś może więcej zaoferować niż ja (przede wszystkim poświęcić wiecej czasu) przystałabym na to, żeby zajął moje miejsce...
      To że rodzcice obserwują co się dzieje w szkole, z kim spotyka się ich dziecko też mnie nie dziwi...
      --
      Bartek ma
      Jaś ma
      • redmona Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 19:39
        To co obserwuję w naszej klasie odbieram jako patologię, bo uważam że osoby tworzące trójkę powinny być wyrazicielami ogółu, wszystkich dzieci i ich rodziców a nie wyłącznie osobistych poglądów i interesów. Może nie jestem typem aktywisty ale też nie uchylam się od pomocy. Najwyraźniej będę zmuszona nieco się zmienić i dostosować do panującej rzeczywistości.
        Co do obserwowania tego co się dzieje w szkole oczywiście jest to naturalne byle z tych obserwacji wynikały logiczne wnioski a nie popadanie w histerię i szukanie w drobiazgach problemów.
        • joanka-r Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 20:20
          Jestem w trójce klasowej juz 5 rok, bo chętnych nigdy nie ma...i wychowawcy proszą to może niech zostaną panie te co się sprawdziły. Z doświadczenia jednak napiszę, ze najwięcej marudzą i są niezadowolone osoby, które najmniej angażują się w życie klasy. Gdy trzeba kupić coś na dzień chłopaka od dziewczynek, nikt nigdy nie ma pomysłu, albo brak czasu aby pojechać z trójką klasowa coś wybrać. A potem na zebraniach marudzą, ze kolor nie taki, że upominek za drogi , ze można było coś lepszego. Najbardziej rozbawiła nas jedna mama, która to przychodzi raz na ruski rok na zabrania, nie płaci składek a ma najwięcej do powiedzenia. Pewnego razu w klasach 1-3 miałyśmy za zaoszczędzone pieniążki . Podjęłyśmy decyzję aby kupić dzieciom książki na koniec roku. Owa mama wypaliła coś w tym stylu. ''to może pojedzcie gdzieś do wydawnictwa, zapoznajcie się z ofertą, przedstawcie rodzicom a my zdecydujemy. Pół klasy płakało ze śmiechu, bo suma uzgodniona to 10 zł na osobę a na paliwo aby pojechać do wydawnictwa do Lublina musiałabym zapłacić o 30 % więcej, niż wynosiła kwota przeznaczona na prezenty.
          Tak więc jeśli nie podoba się Tobie postępowanie trójki klasowej, zawsze możesz to zgłosić na zebraniu, lub dołączyć do owych pan aby im pomóc. Narzekać zawsze jest łatwo. Wierz mi uczestnictwo w trójce klasowej to nie jest jakiś luksusów i korzyści z tego nie ma. Ja jeszcze dokładam do tego interesu własne paliwo i czas , który mogłabym poświęcić rodzinie. To rodzice z 3-ki klasowej muszą pamiętać i imprezach w szkole, o paczkach na mikołajki, na dzień dziecka, na 8 marca i dzień chłopaka. Sama musisz jechać po kwiaty na dzień nauczyciela, na imieniny wychowawcy, dyrektorki itp. W klasach 1-3 było przechlapane. Wszelakie uroczystości dla dzieci, trzeba przyszykować soczki, ciast, słodycze, upomineczki. Rodzice ciągle marudzili, bo ciasta za dużo, bo kawa tylko zwykła dla rodziców a nie rozpuszczalna...oczywiście ci marudzący siedzieli pierwsi przy stolikach i opychali sie ciastami, baaaaa nawet do domu w serwetkach zabierali bo zostało. Bron boże aby poczęstować woźne czy kucharki. "P
          --
          w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

          Objaw przedawkowania Radia Maryja.
          • zuzanka79 Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 22:41
            Joanka-r
            nic dodać nic ująć. Święta prawda. Też jestem ochotnikiem tej trójcy świętej i znam ten ból. Z tym, że ja potrafię na zebraniu rodziców otwarcie powiedzieć, że jak się komuś coś nie podoba to ja się chętnie zamienię. Chętnych brak.
            I też zawsze stwierdzam nawet publicznie, że najbardziej marudzą ci, co nic nie robią. Bo nikomu by się nie chciało pół miasta przejechać by kupić batoniki czy soczki tańsze o 20 groszy dla 18 dzieci. A ja jeżdżę.
            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
          • redmona Re: rola rodziców w życiu klasy 18.10.10, 23:10
            Szanuję pracę innych, nie jestem typem pasożyta. Nie uchylam się od pomocy i podziału "obowiązków" na wszystkich rodziców. Jestem w stanie wygospodarować czas na wspólne organizowanie imprez klasowych, ale to wymaga współpracy i otwartości wybranych przez nas Pań. Ja takiej woli nie dostrzegam. A wystąpienie na jednej z imprez naszej trójki wprowadziło mnie i pozostałe osoby w osłupienie. Nikt z nas nie zabrał głosu a szkoda. Nie wdając się w szczegóły ewidentnie dąży do podziałów, konfliktów a co najważniejsze prowadzi podejrzaną grę bez udziału osoby moim zadaniem najważniejszej czyli nauczyciela, który w mojej opinii jest bardzo otwarty, rozsądny i życzliwy wszystkim dzieciom.
              • redmona Re: rola rodziców w życiu klasy 20.10.10, 19:48
                to że zadałam pytanie na forum wynika z rodzących się we mnie wątpliwości, pragnienia ich rozwikłania i korzystania z możliwości wymiany myśli jakie daje forum
                Ty wiesz wszystko i reagujesz w podobnych sytuacjach błyskawicznie i nie potrzebujesz rad, najwyżej je udzielasz
                na pewno dobrze się znajdujesz w dzisiejszej rzeczywistości
                • morekac Re: rola rodziców w życiu klasy 20.10.10, 20:30
                  Ale dopóki nic nie mówicie, to dajecie trójce klasowej - nadgorliwej bądź nie - zielone światło, że to co robią, jest jak najbardziej w porządku. Fakt, że mam raczej doświadczenie z zebrań, na których rodzice nie milczą wink . Jeśli coś ci nie odpowiada - po prostu to powiedz i spytaj się, czy tak być musi. Jeśli pomysły i zachowania trójcy są z tych bardziej absurdalnych - jest duża szansa, że jednak ktoś cię poprze.
                  --
                  - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
          • drugi_aga Re: rola rodziców w życiu klasy 26.10.10, 15:14
            Zgadzam się 100% z joanką. W tamtym roku zostałam wybrana do trójki klasowej w głosowaniu. No i oczywiście wszystko było na naszej głowie. Prezenty, przygotowania poczęstunków itp. Na imprezy klasowe typu "mikołajki" przychodziłyśmy pierwsze, bo trzeba było wszystko przygotować i wychodziłyśmy ostatnie, bo trzeba było posprzątać. Czasem zabrakło jakąś złotówkę czy dwie, to dokładałyśmy ze swoich. Nie wspominam już nawet o paliwie czy czasie. Dla mnie to wątpliwa przyjemność, ciągle komuś coś nie pasowało. W tym roku postanowiłam zrezygnować. I co się okazało? Oczywiście nie było chętnych i nauczycielka stwierdziła, że musimy zostać. Tak więc krytykować lubią wszyscy, tylko nie ma komu wykazać się inwencją.
    • iwoniaw A konkretnie o co chodzi? 18.10.10, 19:26
      Jakiego rodzaju są te ingerencje w decyzje wychowawczyni i w jakich sprawach i w jaki sposób trójka narzuca innym rodzicom swoje zdanie? Przed czym muszą bronić swoich dzieci "taranując wszystkich po drodze"?

      Z tym, że rodzice obserwują, z kim bawi się ich dziecko, z zapraszaniem kolegów do domu nie tylko się spotkałam, ale nie widzę w tym nic dziwnego.

      Co do wyboru trójki klasowej - w jaki sposób została "ustawiona"? Zgłaszali się inni chętni i nie zyskali aprobaty?

      --
      "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
        • nena22 Re: A konkretnie o co chodzi? 18.10.10, 21:46
          A skąd Ty to wszystko wiesz? Tak się zastanawiam czy niektórzy rodzice chodzą na lekcje z dziećmi, czy wpadają na przerwach? Odprowadzam dziecko, biegnę do pracy, odbieram ze świetlicy, jest przed 18, biegnę do domu... nawet nie wiem jak wygladają dzieci w klasie i ich rodzice. Było jedno zebranie, ale nie zapamiętałam 28 sztuk. Nawet nie probowałam....
          • matizka Re: A konkretnie o co chodzi? 20.10.10, 13:49
            A ja Cię trochę rozumiem. Tak bywa, zwłaszcza w trochę mniejszej miejscowości niż Warszawa.

            U nas wybór był można powiedzieć w 100% ustawiony tzn. pani zapytała się czy ktoś chce kandydować, bo jak nie to ona proponuje panią, której poprzednie dziecko chodziło do klasy naszej nauczycielki i jest to pani, która jest napewno najlepszym kandydatem. Potrzebne są jeszcze 2 osoby, ale do rady szkoły mamy głosować na tę panią.

            • jakw Re: A konkretnie o co chodzi? 20.10.10, 20:33
              W 100% ustawiony? Tzn nikt inny się nie zgłosił czy jak?
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • morekac Re: rola rodziców w życiu klasy 20.10.10, 14:05
      ze to rodzice obserwują i dobier
      > ają swoim pociechom kolegów obdarowując drobnymi upominkami zapraszają do domu
      > do wspólnej zabawy itp
      Jesteś pewna, że to 'dobieranie' nie wynika z inicjatywy dzieci po prostu? W tym wieku raczej dziecko powinno się pytać rodziców, czy może zaprosić kolegę/koleżankę do domu...
      --
      - Uwierzmy w moc statystyk albo je obalmy.
    • ewamaja Re: rola rodziców w życiu klasy 21.10.10, 17:17
      Witam
      jako, że zabierają tu głos Rodzice aktywnie uczestniczący w życiu szkoły proszę o pomoc. Właśnie dowiedziałam się, że jutro w czasie ślubowania klas I zoastanę, jako rodzic, poproszona o przemówienie. Co, i jak ładnie, powinnam powiedzieć smile
    • kluchacka Re: rola rodziców w życiu klasy 21.10.10, 18:40
      To czy jakiś rodzic jest czy nie jest w trójce klasowej naprawdę nie jest aż tak bardzo istnotne, bo bycie w trójce nie daje jakiś przywilejów/praw itp. Jesteś jak każdy inny rodzic/opiekun dziecka z twojej klasy członkiem komitetu rodzicielskiego i jako taki masz prawo a nawet obowiązek zabierać głos, wypowiadać swoje opinie, zgłaszać pomysły/problemy, szukać rozwiązań itd. Możesz też - jeśli chcesz - chodzić na zebrania rady rodziców i masz tam takie same prawa jak ci z trojki klasowej. Tak więc nie zaprzątaj sobie głowy tym, kto wszedł do trójki klasowej i czy to było ukartowane tylko - jeśli chcesz coś konkretnego osiągnąć po prostu zabieraj się do roboty. Szukaj kontaktu z rodzicami, którzy też nie chcą być bierni i chcą się angażować i róbcie coś wspólnie. Szkoda, żeby twoje dobre chęci nie zostały spożytkowane na rzecz dzieci.
    • kasiulka_26 Re: rola rodziców w życiu klasy 22.10.10, 11:28
      moim zdaniem im mniej wtrącania się rodziców w sprawy szkolne, tym lepiej, raczej wspierać powinni, a nie narzucać, jak to wygląda w praktyce przekonam sie za jakiś czas, ale to dobieranie kolegów?? pewnie czynniki ekonomiczne biorą górę, bo dzieci ELIT nie będą się zadawały z kimś zwyczajnym... i dziwimy się, ze wojna polsko-polska trwa
      --
      http://ebobas.pl/widgety/get/754
      • canuck_eh Re: rola rodziców w życiu klasy 24.10.10, 18:44
        moim zdaniem im mniej wtrącania się rodziców w sprawy szkolne, tym lepiej
        Troche niefortunne to zdanie.JA kilkakrotnie wtracilam sie w zycie szkolne bo absolutnie nie podobalo mi sie co pewna niewiasta wyprawia z dziecmi.Dyrektor byl informowany przez rodzicow i przez uczniow ze pani monitorujaca nizsze klasy podczas przerwy sniadaniowej ma niewybredne metody - krzyczy, potrafi gwizdnac gwizdkiem z ktorym sie nie rozstaje jak skonczy przeprowadzac dzieci przez jezdnie do szkoly, potrafi niewybradnie skomentowac co dane dziecko je, a nawet doszlo do tego ze na sile wepchnela kanapke dziecku w gardlo az dzieciak zwymiotowal.NIe wiem dlaczego nikt z tym nic nie zrobil, ale miarka sie przebrala jak sobie upatrzyla moje dziecko.Wiedzac ze rozmowa z dyrektorem nic nie da bo juz raz rozmawialam zeby cos z kobita zrobil, podnioslam sluchawke i zadzwonilam ze skarga do School Board i uslyszeli.No i jednak mozna cos zmienic.
        Bylo jeszcze kilka innych kwestii ktore poruszylam bo wydawaly mi sie idiotycznymi rozwiazaniami.I zeby nie bylo - czepialska nie jestem, w kilku sytuacjach szkola mogla liczyc na moje poparcie i pomoc. Jest jakas impreza w szkole - spora ilosc rodzicow sie angazuje,ba nawet dzieciaki ze szkoly czynnie biora udzial w przygotowaniach.Tyle ze jakies dziwne twory klasowe rodzicow tutaj nie istnieja.I szkola funkcjonujesmile
    • blfr Re: rola rodziców w życiu klasy 22.10.10, 11:59
      W 90% trójki klasowe powstają na zasadzie łapanki. Nikt nie ma czasu, nikomu się nie chce. I tak "zorganizowane" trójki albo nie robią nic albo zbierają po 5 zł na Dzień Nauczyciela czy zakończenie roku szkolnego.
      A przecież można inaczej.......Nie wszyscy są tak zapracowani, żeby nie znaleźć chwiliki czasu i nie porozumieć się mailowo z innymi rodzicami ( dziś dostęp do internetu jest powszechny) i porozmawiać o problemach szkoły.
      Niech każdy rzuci co go boli. Może trzeba wystapic do dyrekcji, żeby przywołać do porządku anglistkę? A może warto coś zmienić w planie lekcji. Brakuje kółek albo są w złych godzinach czy nudne? Może ktoś ma pomysł na atrakcyjną wycieczkę albo super wyjście? Przecież każdy może się wypowiedzieć, coś zaproponować. Wśród rodziców są tzw. ciekawi ludzie -może ktoś zechciałby przyjść do szkoły, coś opowiedzieć.
      Zawsze na pierwszym zebraniu z nowymi rodzicami proponuję wymianę adresów mailowych. Bardzo rzadko ktokolwiek odmawia. Rodzice przestają być anonimowi, a to daje także poczucie bezpieczeństwa.
      Zaproponuj mamom - a może wszystkim na najbliższym zebraniu taką formę współpracy.
      • jakw Re: rola rodziców w życiu klasy 25.10.10, 00:21
        blfr napisała:

        > W 90% trójki klasowe powstają na zasadzie łapanki.
        Oj, to prawda. W ten sposób mój mąż znalazł się kiedyś w "trójce" - akurat był jedynym panem na zebraniu (więc rzucał się w oczy) i w dodatku był mało asertywny. A nie miał zupełnie czasu na takie działania klasowe.

        > Niech każdy rzuci co go boli.
        U nas zebrania to był jeden ciąg bólów: a to pan od WF, a to pani od przyrody, a to coś innego, i znowu pani od przyrody . I tak to nic nie dało.

        > Może trzeba wystapic do dyrekcji, żeby przywołać do porządku anglistkę?
        U nas najbardziej aktywni mieli ochotę zmienić przede wszystkim ... dyrekcję.
        A w 2-giej kolejności wychowawczynię, która to wychowawczyni nie była zła sama w sobie, ale miała stracha przed dyrekcją i ogólnie rzecz biorąc była dość bierna. Fakt, że ta sama dyrekcja wcisnęła jej klasę IV w połowie roku na siłę (poprzednia wychowawczyni poszła na macierzyński). Już po kilku latach przepychanek problem został rozwiązny - uczniowie udali się do gimnazjum...

        > Może ktoś ma pomysł na atrakcyjną wycieczkę albo super wyjście?
        I tak się zawsze okazywało, że trzeba
        a) wymyślić odpowiedni "cel dydaktyczny" (to pani wychowawczyni)
        b) dla części jest za drogo
        c) a wogóle kto pojedzie oprócz pani wychowawczyni, która też ma nie bardzo czas, żeby jechać na dłużej niż 1 dzień bo musi na życie zarabiać działaniami pozaszkolnymi
        d) a wogóle to nie ma wszystkich rodziców
        e) a wogóle to pani od przyrody jest okropna i znowu z kartkówki postawiła 3 oceny wyższe od 1.
        A na zebrania przychodziło coraz mniej rodziców - i trudno się dziwić, bo przy takim biciu piany była to zwykła strata czasu.

        Tak z doświadczeń ze szkołą starszej to chyba jednak musi być sprzyjająca
        rodzicom dyrekcja i aktywna wychowawczyni/wychowawca. W szkole starszej dyrekcja do współpracy z rodzicami poczuwała się zasadniczo wtedy gdy rada rodziców uderzała w tej sprawie wyżej niż dyrekcja...

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • blfr Re: rola rodziców w życiu klasy 26.10.10, 13:20
          Miałam kilka klas i różnych rodziców w tzw. trójkach. Zdarzały się sytuacje, mniej więcej takie jakie opisujesz.
          Raz aktywna klasa i aktywni rodzice wymyślili idiotyczną wycieczkę. Bez celu dydaktycznego - miało być wesoło i fajnie. I w nietypowym okresie ( marzec), żeby było inaczej. Odradzałam. Nie chcieli słuchać. Napisałam co o tym myślę i co będzie po czym w zaklejonych kopertach zdeponowałam moje wynurzenia u pań z Trójki i przewodniczącej klasy. I wyszło na moje. Nudzili się jak mopsy, 3/4 klasy wróciła z gorączką, skonfiskowałam 3 butelki wódki.
          Kolejna klasa pojechała na narzuconą wycieczkę przez inną Trójkę. Litwa i Białoruś. "Jezusali" chyba 3 tygodnie, nie chcieli "do ruskich". Pojechaliśmy z historykiem i polonistą. Byliśmy pełni najgorszych myśli. Przed wyjazdem wspólnie z paniami z Trójki ( jedna była właścicielka biura organizującego wyjazd) ułożyliśmy tak program, żeby był ciekawy. Wrócili zachwyceni. W Kownie w Muzeum Diabłów robili fotografie a potem zabawny fotomontaż z naszymi twarzami a postaciami diabłów. Tak więc można różne rzeczy.
    • kryptopatolog owszem, to jest norma. 24.10.10, 20:24
      dzisiaj 90% rodziców funduje dziecku w rodzinie coś na kształt sekty.

      po pierwsze, nie wyjdzie samo, bo pedofil, bo pijany kierowca, bo bezpański wściekły pies, itp.
      po drugie, samo w domu zostać nie może, bo wsadzi palec w kontakt, bo złodziej przyjdzie i dzieciaka jako świadka zamorduje, bo pedofil, bo pijany sąsiad, bo bezpański wściekły kot przez okno wskoczy.
      po trzecie, wiadomo, rodzic wie najlepiej z kim się dziecko ma zadawać a z kim nie.

      i oczywiście to wszystko stosowane z umiarem, to święta racja. ale jeśli ja widzę, jak 8-letni chłop nie może sam w domu zostać, i musi go pilnować 17-letnia siostra, to mi się nóż w kieszeni otwiera. dziś nie są wychowywani ludzie, tylko jakieś bezmyślne marionetki, w zależności od akcentów (to już zależy od rodzica) wychowane na:

      1. (to przeważnie chłopcy) panicza, któremu cały świat ma służyć, dla którego rodzic to tylko skarbonka, dla którego dziewczyny (w przyszłości) to będzie tylko przedmiot który ma zaspokoić pragnienia
      2. (to przeważnie dziewczynki) córeczki mamusi, za rączkę z mamusią do 16 roku życia, a później pod rączkę, a chłopcy są "be", ale jak już koniecznie chcesz córeczko, to znajdź sobie takiego który będzie dla Ciebie ZŁY, żeby nie był konkurencją DLA MAMUSI, i rozwiedź się szybko z nim żeby mamusia na stare lata miała cię pod ręką, córeczko.
      3. (wszystkie dzieci) rodzice mają być dla nich całym życiem, czasem bardziej matka, czasem bardziej ojciec (a często się to zmienia na przestrzeni wieku dziecka, np do okresu dojrzewania córeczka należy do ojca, a jak już ojciec nie może znieść jej kobiecości, to przejmuje ją matka i się na niej spełnia).

      to co podałem to skrajność, tak wiem, i zdaję sobie z tego sprawę. ale ta skrajność to nie promile, tylko procenty, i to być może więcej niż 10% rodzin. a reszcie, znakomitej większości, niewiele do tego stanu brakuje.

      a czemu tak się dzieje? powodów jest wiele. mass-media robią swoje. niedojrzałość samych rodziców, to drugie. chęć bycia "idealnym" rodzicem, to trzecie. bycie wykorzystywanym zawodowo i chęć odreagowania tego na dziecku - kolejny powód. i dziecko dorasta w sekcie, a nie w rodzinie.
      • duch_mariana Re: owszem, to jest norma. 26.10.10, 00:33
        Święte słowa. Ludziom odwala. To jest przedawkowanie Faktu, TVN i Super Expressu. Czekam tylko kiedy szalone mamuśki dla dobra swoich książątek i księżniczek zechcą staranować moją córkę. Bo będzie tak jak z tym Maluchem co to chciał staranować bałwanka. A bałwanek był ulepiony na hydrancie i Maluszek do kasacji smile
      • aneta-skarpeta Re: owszem, to jest norma. 27.10.10, 12:24
        ale jeśli ja wid
        > zę, jak 8-letni chłop nie może sam w domu zostać, i musi go pilnować 17-letnia
        > siostra, to mi się nóż w kieszeni otwiera. dziś nie są wychowywani ludzie, tylk
        > o jakieś bezmyślne marionetki, w zależności od akcentów

        Mam własnie 8 letniego syna, kótry sam zostaje w domu. wychodzi ze swietlicy o 15 i idzie do domu, ja jestem w domu o 17stej

        jak jedziemy na zakupy etc a jemu sie nie chce to zostaje

        co prawda kupilismy telefon, zeby on mial z nami, a my z nim kontakt, ale świetnie sobie radzi

        wystarczy tylko pamietac o tym, zeby mial co zjesc...do tego wlozy rzeczy do zmywarki, nakarmi krolika etc

        i jakie to wielkie jest zdziwienie, ze mój syn zostaje sam w domu i ja sie nie boję. zadzwiające


        aha. chodzi od polowy zeszlego roku sam do szkoly, nieodporwadzany i to też jest niesłychanesmile
        • blfr Re: owszem, to jest norma. 27.10.10, 15:35
          Osobiście jestem przeciwna chodzeniu po ulicy - czyli wracaniu ze szkoły- tak małego dziecka bez opieki. Natomiast nie widzę przeszkód aby jeśli 8 latek został sam w domu przez godzinę, dwie. Oczywiście wszystko zależy od dziecka. Nie zostawiłabym szalonego chemika o zacięciu eksperymentatora ani bojaźliwego- bez względu na przyczynę.
          Prawo też chyba nie zezwala na samodzielne maszerowanie po mieście.
    • agpagp Re: rola rodziców w życiu klasy 24.10.10, 23:24
      a u mnie jest zupełnie inaczej ... Jest niby ta trójka klasowa ( z przymusu wybrana w pierwszej klasie i kontynuująca to w drugiej ) . Tyle że nasza trójka klasowa liczy sobie tak naprawdę 8 osób które przez swoje kontakty i możliwości organizuje różne rzeczy. I jest tzw "kółko różańcowe " jak mówię na te mamy które mają wiecznie o wszystko pretensje ale słowem się nigdy nie odezwą.
      Odezwą się z czasem ... ale między sobą obrabiając tyłki tym z szerokiej trójki. I nie wiem dlaczego.
      A co do dzieci i niby nakierunkowania ich przez mamuśki... moja córka obchodzi urodziny pod koniec roku szkolnego. I prawie zrobiłabym błąd wychowawczy o którym piszesz. Chciałam zaprosić dzieci tych mam "fajniejszych" . Na szczęście moje dziecko bywa czasem rozsądniejsze niż ja i postawiło na swoich wyborach. Więc naprawdę ciężko mi powiedzieć czy tak jest jak piszesz. ( wczoraj córka była na imieninach chłopca którego mama jest w trójce klasowej - nie było tam ani dziewczynki a nie drugiego chłopca pozostałych rodziców )
      A jeszcze tylko wyjaśnię jakim tworem jest "kółko różańcowe" - mimo że dzieci mogłyby chodzić już do szkoły same to mamusie odprowadzają je za rękę i stoją na podwórku tak długo aż nie wejdą do klasy. Mamy trójkowe podobnie jak ja wywalają dzieciaka gdzieś pod szkołą i lecą dalej.
      --
      Jestem na dwóch dietach - na jednej byłam cały czas głodna.
      • monika19782 Re: rola rodziców w życiu klasy 26.10.10, 00:22
        Sama jestem w trójce i to oczym piszecie to dla mnie na szczęście obce klimaty.
        Jak coś organizujemy to konsultujemy z pozostałymi, jesteśmy w kontakcie telefonicznym, chętnie przyjmujemy pomoc mam np. niepracujących które często same się zgłaszaja, ogólnie wsród rodziców panują życzliwe stosunki, wiadomo jedni maja naprawdę mało czasu bo długo pracują i do tych sytuacji podchodzi sie z wyrozumiałością i nikt nie narzuca robienia np. potraw na wigilię przynosi ten kto może, pozostali kupuja np. herbatę czy kawę. to taki przykład. Jednak najberdziej moim zdaniem naganne jest zachowanie tych rodziców w stosunku do innych dzieci, takie zaczepianie obcych dzieci i narzucanie im na siłę towarzystwa działa na mnie alergicznie.
        Dzieci mozna zintegrowac w inny sposób. My np. organizowalismy wspolne wyjazdy dzieci plus rodzice coś w rodzaju pikniku lub wyjazdy na jakies imprezy. To też jest sposób na lepsze poznanie inych rodziców.
    • snob_nad_snoby Re: rola rodziców w życiu klasy 26.10.10, 15:08
      Trzeba się było zgłosić do trójki klasowej, nie sadzę, zeby ktoś się przeciwstawił.

      To normalne, ze dzieci są zapraszane do domów, nie widzę w tym nic dziwnego.
      My tez bywamy w domach niektórych dzieci, nawet wyjeżdżamy razem na weekendy, chodzimy do teatru.

      Niepokojące jest dla mnie to, ze niektórzy rodzice grzebią w KRS i od stanowiska rodzica uzależniają swoje sympatie.



    • minkapinka Re: rola rodziców w życiu klasy 26.10.10, 21:55
      Jeśli chciałaś mieć wpływ na to, co dzieje się w klasie, trzeba było się zgłosić do trójki. U nas zazwyczaj nie ma chętnych do trójki.
      Nie bardzo rozumiem jak inni rodzice mogą narzucać coś nauczycielce lub innym rodzicom.
      Dlaczego dzieci mają się nie spotykać w domu? Moja córka jest często zapraszana przez koleżanki, szczegóły zawsze uzgadniam z rodzicami.

      __________________
      wycietezmejli.blogspot.com "Z 3 nadesłanych propozycji wybieramy 4, która doślecie nam dzisiaj na koniec dnia"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka