Dodaj do ulubionych

Leki przeciwgorączkowe w przedszkolu

17.11.10, 23:16
W naszym-mojego syna-przedszkolu nie podają żadnych leków, taka jest zasada. Wiem, że w wielu przedszkolach też tak jest.
Czy ta zasada jest powszechnie stosowana od dawna?

Rozumiem że chodzi o bezpieczeństwo i ewentualne nieporozumienia w przypadku podania nie tego leku/nie tej dawki/nie temu dziecku....itd
Ale leki przecwigorączkowe? - bardzo powszechne, dawkowanie na opakowaniu,.. Można zebrać od rodziców info na ten temat i w razie czego zastosować.
Nie mam do nikogo pretensji, wychowawczynie w przedszk są bardzo w porządku, synek przedszkole lubi, na zasady się godziliśmy.

Mój synek chodzi do przedszk. od niedawna, więc oczywiście często choruje. Dwa razy dzwoniono do nas że jest 'nieswój', nie chce jeść, bawić się itd i że rośnie mu temp, aktualnie ma ok38st. Dojazd do przedszk zajmuje mi lub mężowi ok40 min.
Za drugim razem jak przyjechałam synek spał. Obudziliśmy go, widziałam że temp na pewno ma, mówił że źle się czuje. Ubrałam go i zaniosłam na rękach do domu - ok 10 min.
W domu zmierzyłam temp - 40st. Zastosowałam w odstępie dwa leki, po godzinie wsadziłam małego do wanny, w końcu zaczęło spadać...
Nic strasznego się poza tym nie działo.

Dlaczego nie można w przedszkolu podać głupiego leku przeciwgorączkowego w oczekiwaniu na rodziców? Zwłaszcza że działają również przeciwbólowo..



Edytor zaawansowany
  • morekac 17.11.10, 23:18
    A jeśli nauczucielka poda i okaże się, że dziecko ma na to uczulenie? To kto będzie odpowiadał, jak się coś stanie?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • google.pl 17.11.10, 23:23
    przed przyjęciem jest ankieta - można byłoby w niej napisać jaki lek jest dobrze przez dziecko tolerowany
  • morekac 18.11.10, 01:07
    Mimo wszystko nie upierałabym się. Ankieta nie załatwia sprawy - co jeśli dziecko akurat bierze jakieś inne leki i one się 'pogryzą'? Co, jeśli mama da coś rano, nauczycielka potem poprawi - i lek zostanie przedawkowany? To nie są cukierki, lekami można się zatruć.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • myelegans 18.11.10, 03:19
    Leki przeciwgoraczkowe podajesz w razie potrzeby, i definicja "w razie potrzeby" moze byc roznie rozumiana, ja podaje jak dziecko ma ponad 39C, a inne mamy jak ma 38C. Kazde dziecko jest inne. Pani ma powiadomic, ze dziecko zle sie czuje i rodzice powinni przyjechac w krotkim czasie po odbior. Dlatego tu akurat rozumiem, moglyby podac a pozniej bylyby pretensje, ze niepotrzebnie.

    BTW, u nas w przedszkolu podawano dzieciom leki, panie byly odpowiednio przeszkolone, jedno dziecko musialo miec podawane leki przeciwpadaczkowe, niektore miewaly ataki astmy i panie podawaly inhalator, a takze podawaly antybiotyki. Czas trwania antybiotykoterapii to 10 dni, po 2-3 dniach lekarz najczesciej pozwala wrocic do przedszkola, posylalam dziecko z jego lekarstwem w butelce, w podpisanej torebce, tak jak wszyscy inni. Tylko tu filozofia leczenia jest troche inna.
  • stypkaa 18.11.10, 09:58
    Cza
    > s trwania antybiotykoterapii to 10 dni, po 2-3 dniach lekarz najczesciej pozwal
    > a wrocic do przedszkola, posylalam dziecko z jego lekarstwem w butelce, w podpi
    > sanej torebce, tak jak wszyscy inni. Tylko tu filozofia leczenia jest troche in
    > na.

    Wow, tak z cieakwości - w jakim kraju tak jest? Nie wyobrażam sobie, żeby dziecko biorące antybiotyk chodziło do przedszkola. Jedynym wyjątkiem mogłaby być choroba, która nie ma widocznych objawów i nie zaraża innych dzieci. Mój synek był leczony antybiotykiem przy boreliozie przez m-c, więc w tym przypadku faktycznie pewnie po 1-2 tygodniach rozważyłabym posłanie go do przedszkola. Ale nie w przypadku np. anginy czy zapalenia płuc, gdzie objawy są dużo dłużej niż 2-3 dni.
  • ariana1 18.11.10, 12:11
    stypkaa napisała:

    > Wow, tak z cieakwości - w jakim kraju tak jest? Nie wyobrażam sobie, żeby dziec
    > ko biorące antybiotyk chodziło do przedszkola. Jedynym wyjątkiem mogłaby być ch
    > oroba, która nie ma widocznych objawów i nie zaraża innych dzieci.

    A na przykład w naszym karaju tak jest. Zadziwię cię: moje dziecko chodziło w zeszłym roku do przedszkola i było na antybiotyku.
  • 1milka-130 16.07.14, 14:22
    Witam
    Przede wszystkim musicie wiedzieć że przedszkola są placówkami w których obowiązują pewne przepisy. Wychowawca w przedszkolu nie może podać żadnego leku a jeżeli Dziecko jest chore przewlekle i na stałe przyjmuje leki to nauczyciel musi dostać zlecenie lekarza na podawanie leku Dziecku + inf od Rodziców. Takie obowiązują nas przepisy.
    Pozdrawiam
  • mamusia1999 18.11.10, 08:51
    moja Mloda miala w wieku przedszkolnym drgawki goraczkowe, ktorym staralismy sie zapobiegac i nasza regulacja z przedszkolem byla nastepujaca: w przedszkolu stala swieza, podpisana butelka preferowanego przez nas srodka przeciwgoraczkowego i wlewka diazepamu na drgawki. gdyby Mloda miala objawy chorobowe mieli dzwonic do nas i rownolegle kontrolowac temperature, od 37,5 podac srodek (tak nisko tylko dlatego ze nastepny skok juz bywal doslownie w minute na ponad 39 i owocowal ew. drgawkami; kazdemu innemu dzeicku/mojemu synowi podalabym dopiero po 39) przeciwgoraczkowy a w razie drgawek wlewke.
  • tititu 18.11.10, 11:48
    Tak, w szkole tez nie podaje sie lekow ze wzgledu na mozliwe interakcje.
    Wyjatek to astmatycy i inne przewlekle choroby. Tutaj jednak wczesniej ustala sie to z pielegniarka/nauczycielka.
  • pasik 18.11.10, 12:11
    Mamy w razie czego umowę na podanie przeciwalergicznego leku do momentu przyjazdu pogotowia w razie gdyby jednak moja córka zjadła coś na co jest bardzo silnie uczulona.
    Udało mi się przeforsować.
    O podaniu np adrenaliny nie śmiem marzyćtongue_out
    --
    pozdrawiam.Pasik
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • ariana1 18.11.10, 12:09
    google.pl napisała:

    > Dlaczego nie można w przedszkolu podać głupiego leku przeciwgorączkowego w ocze
    > kiwaniu na rodziców? Zwłaszcza że działają również przeciwbólowo..

    A chociażby dlatego, że niektóre przedszkola nie posiadają w swoich apteczkach "głupich leków przeciwgorączkowych". Wydaje mi się, ze nawet nie wolno przechowywać żadnych leków w apteczkach przedszkolkych czy szkolnych. Chyba że jest to pod opieką pielęgniarki. U nas nie ma pielęgniarki na etacie i nie ma głupich leków w apteczce.

  • kozauwoza 18.11.10, 13:54
    Ja uważam, że dziecko któremu goraczka rośnie powinno być natychmiast zabrane do domu. Jakby tak mamusia jedna z druga usłyszały że dziecku podano środek przeciwgorączkowy to pewnie by sie tak nie śpieszyła a tak to jest szansa że zrobi wszystko żeby być po dziecko jak najszybciej. Może miec ze sobą środek przeciwgoraczkowy w torebce wink
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • google.pl 18.11.10, 14:15
    W tej akurat sytuacji lek w torebce niewiele zmieni skoro za 10 minut jestem i tak w domu.

    Względy bezpieczeństwa - zapasy kleju, farb, baniek i innych są pod kluczem w szafce, a 1-2 małe buteleczki leku sprzedawanego bez recepty i leżącego hurtowo w sklepach na półkach jest niebezpieczne i wymaga opieki pielęgniarki.
    Tego właśnie nie rozumiem.
  • morekac 18.11.10, 15:23
    Klej i farby też nie leżą w sklepie pod kluczem wink.
    W domu też trzymasz leki na stoliku nocnym, a srodki czystości na podłodze?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • google.pl 18.11.10, 22:24
    nie, nie trzymam leków "na wierzchu"
    ale tutaj nie chodzi przecież o mój stosunek do leków i farb, tylko o stosunek przedszkola
  • protozoa 18.11.10, 15:30
    KAŻDY lek, nawet ten sprzedawany bez recepty może okazać się niebezpieczny. Dziecko MOŻE przepłacić zyciem połknięcie tabletki paracetamolu. Może, nie musi, nawet wtedy gdy jest uczulone.
    Nie interesuje mnie jak jest w innych krajach - byc może przedszkolanki są przyuczone, byc może pomoc może nadejść w ciągu kilku minut. W Polsce jest inaczej. Leki może podać lekarz lub na zlecenie LEKARZA - nie rodziców- pielęgniarka. Pielęgniarka sama , z własnej inicjatywy ma do dyspozycji pewna pulę leków. Dziecko reaguje szybciej i bardziej dramatycznie niż dorosły. Dziwię sie rodzicom, którzy chcą ryzykować, aby ich dzieci były narażone na duże niebezpieczeństwo.
    Oczywiście w domu rodzice zwykle podają leki dostępne w tzw. odręcznej sprzedazy - czyli bez recepty - w tym leki przeciwgorączkowe. Ale po pierwsze znają dziecko a po wtóre robia to na własny rachunek i w razie nieszczęścia mają tylko do siebie pretensję.
    P.S. Kilka lat temu leżała u nas na oddziale pielęgniarka. Drobna interwencja chirurgiczna, ale kobieta miała ból gardła. Kolezanki pielęgniarki zamiast poprosić kogoś z nas same zaordynowały jej Augmentin. Traf chciał, że była uczulona. Życie zawdzięcza chyba tylko temu, że w ciagu pół minuty została zaintubowana . Mogło się skończyć tragicznie.
  • kozauwoza 18.11.10, 15:41
    google.pl napisała:

    > W tej akurat sytuacji lek w torebce niewiele zmieni skoro za 10 minut jestem i
    > tak w domu.

    No ale to dla Ciebie liczy się kazda minuta, dla mnie jak dziecko z gorączką pobędzie nawet pól godziny to mu nic sie nie stanie, można otoczyć opieką, położyć na leżaku i czekać do przyjazdu mamy. Gorączka jest pozytywną reakcja organizmu.
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • google.pl 18.11.10, 22:31
    no nieeee,
    mój syn ma zwyczaj w gorączce wymiotować, na pewno nie będę dawać mu leku przed 10 minutowym "kłusem" do domu bo jak zwymiotuje to wszystko będzie dłużej trwało.
    Z resztą zwymiotował po przekroczeniu progu domu.

    Mi nie chodzi o tą konkretną sytuację z moim synkiem tylko o ogólną zasadę której istnienia nie rozumiem.
  • kozauwoza 19.11.10, 19:52
    google.pl napisała:

    > no nieeee,
    > mój syn ma zwyczaj w gorączce wymiotować, na pewno nie będę dawać mu leku przed
    > 10 minutowym "kłusem" do domu bo jak zwymiotuje to wszystko będzie dłużej trwa
    > ło.
    > Z resztą zwymiotował po przekroczeniu progu domu.

    I to jest jeden z powodów dlaczego dzieciom nie daje się leków przeciwgorączkowych w przedszkolach. W gorączce i chorobie dzieci różnie mogą reagowac na podany lek. Najlepsze lekarstwo to zabranie do domu smile mama wie czego może się spodziewać po dziecku.
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • najma78 18.11.10, 20:03
    Sama ankieta wypelniana w przedszkolu nie jest podstawa do podawania lekow. Opiekunki czy nauczycielki nie moga podawac lekow z wlasnej inicjatywy, tak tez sie nie robi w innych krajach, podaja natomiast na zlecenie rodzicow. W przdszkolu i szkole moich dzieci tak wlasnie sie robi, leki sa podawane na zlecenie rodzicow, tak te bez recepty jak i te przepisane przez lekarza ale czesciej te drugie. Oczywiscie system jest odpowiednio dopracowany, na leku na recepte przyklejana jest naklejka w aptece z nazwa leku, dawkowaniem, nazwiskiem lekarza oraz adresem przychodni i danymi dziecka, no i oczywiscie nikt nie podaje dzieciom zwlaszcza malym tabletek, bo o ile np. 12-latek polknie tak 7-latek niekoniecznie, leki sa w syropach dla dzieci. Nauczyciele i opiekunowie maja tez dane dzieci z alergia, astma do tego leki i tuby w szkole na stale itp. Dziecko, ktore ma tylko goraczke nie musi miec przeciez podanego leku przeciwgoraczkowego w ciagu godziny, moze poczekac, choc wiadomo, ze nauczyciele/opiekunowie po zauwazeniu niepokojacych objawow nie zwlekaja z zawiadomieniem rodzicow/iinych osob wyznaczonych, a ci najczesciej tez odbieraja dzieci jak najszybciej moga.
  • jakw 18.11.10, 20:32
    Może i możnaby zebrać - ale ktoś musiałby też dbać o ewentualną aktualizację ( uczulenia czy nietolerancje) tych informacji. Pytanie kto miałby być za to odpowiedzialny? Poza tym jest jeszcze kwestia dawkowania - często jednak trochę inna w przypadku drobnego 3-latka niż w przypadku wyrośniętego 6-latka.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • zuzanka79 18.11.10, 21:44
    W przedszkolu mojego syna był ZAKAZ przynoszenia i podawania jakichkolwiek medykamentów bez zalecenia lekarza ( dot. alergii i astmy) oraz zgody dyrekcji. Amen. W razie wypadku powiadamiano rodziców, w razie nagłego wypadku powiadamiano rodziców i wzywano pogotowie. W razie gorączki dziecko na leżaku spokojnie czekało na rodziców w zimnym okładem na głowie.
    I tak jak już któraś mama napisała. Jedna stuka się w głowę przy podaniu leku przeciwgorączkowego poniżej 39 st. inna 37 na wyświetlaczu termometru uzna za stan krytyczny wink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
  • aka10 18.11.10, 22:12
    Jestem przeciwna podawaniu lekow przeciwgoraczkowych np. w przedszkolach czy szkolach.
    I cale szczescie, ze istnieja zakazy obowiazujace personel.
    Dzwoni sie po rodzicow i koniec. W domu rodzic patrzy na stan ogolny dziecka-czesto przy 38-miu stopniach nie ma jeszcze powodu podawania leku.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • luna333 18.11.10, 22:30
    www.wychowaniewprzedszkolu.com.pl/aktualnosci/art,36,stanowisko-ministra-zdrowia-w-sprawie-mozliwosci-podawania-lekow-dzieciom-przez-nauczycieli-w-przedszkolu.html
    tam jest pdf do poczytania
    --
  • google.pl 18.11.10, 22:45
    Obecnie w szerokim zastosowaniu przez doświadczonych pediatrów jest lek p/gorączkowy o działaniu również p/zapalnym - zalecają żeby podawać przy temp>38 st.
    Te leki mają również działanie p/bólowe co ma znaczenie przy najczęstszych przedszkolnych infekcjach - zapalenie gardła, zapalenie ucha, ból głowy spowodowany gorączką.
    Nie miałabym żadnego problemu z zaufaniem wychowawczyniom mojego synka gdybym mogła je poprosić o podanie dawki leku w razie temp 38 st w/g tabelki z opakowania leku

    Nic nie stanie się dziecku które z temp 38, 38,5 st poczeka godzinę na rodziców. Mój synek jak się okazało miał docelowo 40 st,
    - był "marudny, niespokojny" - jak się okazało bolały go uszy
    - z tego powodu wymiotował, co przy 38,5 mu się jeszcze nie zdarzyło, a zdarza się powyżej 39

    ja przedszkola o nic nie obwiniam, tylko uważam że takie zasady są niezrozumiałe i wynikają z nadmiernej asekuracji instytucji przed wątpliwymi problemami - zaznaczam przy uprzednich ustaleniach z rodzicami

    Antybiotyku "na ślepo" nie dałabym dać nikomu, co więcej pielęgniarka która daje taki lek bez zalecenia lekarza - błąd w sztuce pielęgniarskiej
  • luna333 18.11.10, 23:03
    moje dziecko miało kilka razy gorączkę docelową ponad 40 st, gdy zabierałam go z przedszkola. Dzięki temu wiedziałam, że to nie jest jakaśtam infekcyjka z 38st gorączką, która zostałaby zbita lekiem, tylko coś poważniejszego, ostatnio szkarlatyna hehe. Tak więc wysoka gorączka jest również informacją dla rodzica a przede wszystkim lekarza. Gdyby dzieciak dostał drgawek gorączkowych, z pewnością opiekunki wezwałyby natychmiast karetkę. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby domagać się podawania leków przeciwgorączkowych, natomiast leki na astmę owszem i tu nie byłoby najmniejszego problemu.
    --
    Ksawery 11.08.2005 - mały zbój ale mójsmile
  • google.pl 18.11.10, 23:25
    Luna333, ale ja się nie domagam niczego
    sama wysoka gorączka mnie nie przestrasza, tym bardziej że u maluchów tak wysoka akurat może nie świadczyć wcale o niczym poważnym.
    - choroby przewlekłe rządzą się swoimi prawami, nic nie kwestionuję. Odnajduję tutaj jednak paradoks że wychowawczyni może podać lek na astmę, którego nieodpowiednie dawkowanie, pomyłka może być tragiczna w skutkach, a do leku p/gorączkowego - ta sama osoba jest niekompetentna
    - nie mam wątpliwości że gdyby w przedszkolu mojego dziecka któryś maluch "zadrgał", stracił przytomność, budził duży niepokój personelu - zachowaliby się profesjonalnie
    - szkoda mi bólu dzieci, zaznaczam jednocześnie że mój synek czekał na mnie w głębokim śnie i bólu długo nie czuł, pretensji nie mam.

    pytam się na "Starszych dzieciach" czy z tym zakazem o lekach "na ostro" to zawsze tak było; teraz są dość zwariowane czasy z punktu widzenia tego co w przedszkolno-szkolnych instytucjach wolno a czego nie wolno, wszyscy się wszystkiego boją na zapas.
  • kozauwoza 19.11.10, 20:01
    Wiesz dzisiaj gościłam koleżankę córki i moja córka jak codzień wzięła sobie preparat witaminowy. Jej koleżanka tez bardzo chciała ale ja się jednak nie zgodziłam. Niby witaminki, prawda? ale nie znam na tyle dziecka, nie wiem jak na co reaguje, może coś bierze innego w domu....rozumiem panie w przedszkolu.
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • protozoa 19.11.10, 14:22
    Osobiście uważam, że lepiej, żeby przedszkole sie asekurowało niz miało kłopoty. Jesli Twoje dziecko miałoby wstrząs lub nie daj Boze zmarło przedszkolanka nie wyszłaby z więzienia a przedszkole nie wypłaciłoby się z odszkodowań jakiego byś zażądała i które sąd by Ci przyznał. I nie są to watpliwe a całkiem realne problemy.
  • 1monia4 19.11.10, 19:53
    Co najmniej dziwne zalecenie lekarza o chodzeniu dziecka do przedszkola przyjmujacego antybiotyk.Antybiotyki b.oslabiaja odpornosc-trzeba dać szanse ,aby organizm choć troche się zregenerowal.Dzieci do przedszkola powinny chodzić po zakonczonej kuracji
  • luna333 19.11.10, 22:53
    różne dzieci inaczej reagują na ten sam lek, nie chodzi nawet o substancję czynną bo jak mnemam chodzi ci o ibuprofen występujący zasadniczo jako syropek nurofen, ibum, ibufen, lecz o składniki dodatkowe, substancje smakowe itd można być na nie uczulonym tak jak moje dziecie po ibum ma się super a po ibufenie wymiotuje że hej. Kolejna sprawa to standaryzowanie dawki leku - jak piszesz na opakowaniu. Tylko to jest dawka uśredniona dla wieku i wagi a jeśli dziecko wagowo wykracza poza ten schemat, to przedszkolanka ma się domyślać? Dzieci są w 3 - 97 centylu albo i wykraczają poza siatkę. Gdyby mojemu dzieciakowi dać dawkę polecaną na opakowaniu to lek najzwyczajniej by nie zadziałał i co, byłabym wkurzona bo nie mogłabym już podać za chwilę wyższej dawki tego samego leku a inne tzn paracetamole na nie go nie działają, Ja byłabym wkurzona na taką sytuację. Z drugiej strony przekonywanie kogoś że ma dać dawkę wyższą niż zalecana, na moją prośbę... Rozumiesz że przedszkolanka miałaby koło tyłka gdyby tak zrobiła a dzieciakowi się coś stało. To nie jest takie proste, dzieci są różne.
    --
    Ksawery 11.08.2005 - mały zbój ale mójsmile
  • alba27 25.11.10, 09:51
    W moim przedszkolu nie podają leków ale w wyjątkowej sytuacji odchodzą od tej reguły, mój syn miał problem z zębem, ropa i takie tam, dostał antybiotyk, poprosiłam panią w przedszkolu o podanie, co więcej, w szafce zostawiłam też nurofen w razie jakby go bolało.
    Ale to był ząb, nic zaraźliwego, to nawet choroba nie była.
  • zaba_i_kijanka 25.11.10, 13:56
    U mojego syna w przeszkolu też nie podawano leków i gdy na koniec roku jechali na wycieczkę autokarową niewiedziałam co zrobić, bo moje dzieci miało problemy z jadą samochodem/autokarem, zabrałam lek ze sobą podałam przed odjazdem i zapytałam się pani co mam zrobić bo jak bedą wracać to nie mam możliwości podania. Okazało się że nie byłam jedyną mamą a lekiem na chorobę lokomocyjną i okazało się że te leki panie chętnie brały żeby spowrotem podać, wolały podać, odstąpić od zakazu niż mieć autokar cały za żyg..., oczywiście opisałąm na kartce ile syn ma dostać
  • kasiaczek181987 30.11.10, 00:16
    zabrzmi to dramatycznie ale mam pytanie: jeżeli nauczycielka poda waszemu dziecku lek i ono umrze ( czego wam nie życzę) to kto będzie za to ponosił odpowiedzialnośc ?

    odpowiem: NAUCZYCIELKA

    Nie ma ona prawa podawać dziecku leku, od tego jest pielęgniarka. Niestety zwykle przedszkola nie zatrudniają pielęgniarek ( zawsze jako rodzice możecie zadziałać by taka osoba była)
  • myelegans 30.11.10, 05:03
    Histeryzujesz.

    Jako ratownik medyczny, bez stopnia medycznego moge pomoc podac lekarstwo przepisane przez lekarza, lekarz przepisuje lekastwo po wywiadzie n/t reakcji alergicznych itd, itp. bo tylko w takmi przypadku moze dojsc do wstrzasu, albo w przypadku zlego dawkowania. NIe wahalabym sie podac dziecku antybiotyku, czy jakiegokolwiek lekarstwa przepisanego przez LEKARZA, antybiotyk, lek p/astmatyczny itd. itp.

    Pani w przedszkolu podawala mojemu dziecku antybiotyk przepisany przez lekarza, w dawkach przepisanych przez lekarza. Nawet lyzeczke z miarka miala, na butelce imie, nazwisko dziecko, nazwisko i kontakt do lekarza.
  • najma78 30.11.10, 09:28
    myelegans napisała:

    > Histeryzujesz.
    >
    > Jako ratownik medyczny, bez stopnia medycznego moge pomoc podac lekarstwo przep
    > isane przez lekarza, lekarz przepisuje lekastwo po wywiadzie n/t reakcji alergi
    > cznych itd, itp. bo tylko w takmi przypadku moze dojsc do wstrzasu, albo w przy
    > padku zlego dawkowania. NIe wahalabym sie podac dziecku antybiotyku, czy jakieg
    > okolwiek lekarstwa przepisanego przez LEKARZA, antybiotyk, lek p/astmatyczny it
    > d. itp.
    >
    > Pani w przedszkolu podawala mojemu dziecku antybiotyk przepisany przez lekarza,
    > w dawkach przepisanych przez lekarza. Nawet lyzeczke z miarka miala, na butelc
    > e imie, nazwisko dziecko, nazwisko i kontakt do lekarza.


    Tak myelegans ty mieszkasz prawdopodobnie nie w PL, ja tez i u nas jest podobnie, nie ma problemow z podaniem lekow przepisanych przez lekarzy, czy to w szkole/przedszkolu czy u opiekunek - kwalifikowanych, rejestrowanych. Tu jest mowa o podjeciu decyzji przez opiekunow w przedszkolu i podaniu dzieciom lekow bez zlecenia rodzicow i nie przepisanych przez lekarzy, a to co innego, choc u nas na pisemna prosbe rodzica (zlecenie) w okreslonych dniach, godzinach np. gdy dziecko ma problemy z bolem zeba a czeka na wizyte u dentysty kilka dni mozna podac paracetamol czy ibuprofen kupiony w markecie, tyle, ze to nadal rodzic o tym decyduje a nie pani w przedszkolu. W PL natomiast nie podaja lekow wogole, nawet tych przepisanych przez lekarzy, powod jak tu opisuja czyli nie, bo nie, dziwne, bo jak ta sama pani z przedszkola bylaby bezrobotna i podjela sie pracy opiekunki na czarno to podalaby leki, bo przeciez tak robi wiekszosc nian pracujacych w PL czyli w wiekszosci nawet bez pierwszego stopnia kursu z opieki nad dziecmi. Paradoks.
  • scher 30.11.10, 08:25
    kasiaczek181987 napisała:

    > zabrzmi to dramatycznie ale mam pytanie: jeżeli nauczycielka poda waszemu dziecku lek
    > i ono umrze ( czego wam nie życzę) to kto będzie za to ponosił odpowiedzialnośc ?
    > odpowiem: NAUCZYCIELKA

    Nieprawda. Lek podaje na zlecenie i odpowiedzialność rodziców.

    --
    Ne puero gladium!
  • protozoa 30.11.10, 14:56
    Wszystko jest fajnie jak nic się nie dzieje. Wtedy oczywiście można wymyślać, że zła nauczycielka, że nie podała leków, że się asekuruje, ze nie powinna pracować z dziećmi itd.
    Natomiast gdy dojdzie do nieszczęścia zaczyna się szukać winnego. I jesli nauczycielka złamie w najmniejszym stopniu obowiązujące przepisy nie uniknie kary. Postarają się o to także zrozpaczeni rodzice.
    Nie mam tu na mysli tylko i wyłącznie zgonu dziecka, bo uczulone itd, ale może posłużę się przykładem córki Ewy Błaszczyk. Do dziś jest w spiączce. Wyobrażam sobie rodziców, którzy odprowadzają do przedszkola zdrowe dziecko ( tak im się wydaje), a tu telefon ze szpitala, bo dziecko ..............( tu historia Oli). I wyobrażam nauczycielkę.
  • najma78 30.11.10, 16:06
    No jesli dzieciom podaje sie tabletki to faktycznie wszystko moze sie zdarzyc. Dla dzieci sa leki w syropach. Zaraz ktos napisze, ze syropem tez mozna sie zaksztusic, tak i czysta woda tez, nawet slina...Gdyby temu dziecku 6-letniemu o ile dobrze pamietam a nie chce mi sie szukac niefrasobliwie nie podawano tabletek...Wy podajecie dzieciom tabletki? Bo u nas czy to lek przeciwgoraczkowy czy jakikolwiek inny np.antybiotyk jest zawsze w postaci plynnej do tego o jakims smaku.No coz Pl to specyficzny kraj, z jednej strony tak sie strasznie dba o bezpieczenstwo dzieci (lub raczej wlasne tylki sie chroni, bo system jaki jest kazdy w Pl wie)i nie podaje im lekow a z drugiej w przedszkolach wystarczy 1 gora 2 opiekunki na 25-30 dzieci...Hmm, ja bym sie bala tam dziecko zostawic i to male np. 3 letnie, ktore idzie samo do toalety gdzies na drugim koncu korytarza, poslizgnie sie, przewroci, straci przytomnosc a pani nawet nie zauwazy, ze zniknelo takie przypadki juz byly, a 7-latek moze wyjsc ze szkoly niezauwazony i zjawic sie w domu w srodku lekcjismile
  • luna333 30.11.10, 16:26
    w PL też antybiotyki dla małych dzieci są w zawiesinach tzn w postaci płynnej, to samo się tyczy leków przeciwgorączkowych, no chyba że te są też w czopkach tongue_out, Leki na astmę, cukrzycę i inne przewlekłe są podawane wg zaleceń lekarza, bo to leki na receptę. Tak więc, te które dziecko musi przyjmować stale, podawane są. Ale tragizowanie, że syropu przeciwgorączkowego się nie serwuje na odpowiedzialność nauczyciela przedszkola...
  • najma78 30.11.10, 21:00
    luna333 napisała:

    > w PL też antybiotyki dla małych dzieci są w zawiesinach tzn w postaci płynnej,
    > to samo się tyczy leków przeciwgorączkowych, no chyba że te są też w czopkach :

    A jednak niektorzy rodzice podaja tabletki, namawiajac kilkulatka do polkniecia, a przy przelykaniu lekow czesto towarzyszy jakis stres/lek bo to lek zwlaszcza u dzieci ale na szczescie rzadko konczy sie to zle.
    Co do czopkow to akurat tylko z koniecznosci w bardzo rzadkich przypadkach wtedy gdy do ustnie sie nie da, natomiast np. antybiotyki u nas dostajemy juz gotowe, rodzice/opiekunowie nie przygotowuja ich sami z proszku, a wiem, ze w Pl tak sie robi i czasem moze dojsc do pomylki, ale widac ufa sie rodzicom czy opiekunom wystarczajaco.

    > P, Leki na astmę, cukrzycę i inne przewlekłe są podawane wg zaleceń lekarza, bo
    > to leki na receptę. Tak więc, te które dziecko musi przyjmować stale, podawane
    > są.

    Sa tez leki w tym antybiotyki, ktore dzieci przyjmuja tylko czasowo i tez sa przepisywane przez lekarzy wiec w czym problem? Dodam, ze nie musza byc to infekcje zagrazajace innym.

    Ale tragizowanie, że syropu przeciwgorączkowego się nie serwuje na odpowie
    > dzialność nauczyciela przedszkola...

    Oczywiscie, ze nie nauczyciel powinien decydowac czy podac i co, to moze zlecic rodzic i to pisemnie, zreszta podanie lekow przeciwgoraczkowych nie jest koniecznoscia, dziecko moze zaczekac na przyjazd rodzica.
  • luna333 30.11.10, 21:25
    akurat czopki są bardziej przyjazne dla żołądka tyle, że ich aplikacja u kilkulatka może być "kłopotliwa". Ad. tabletek w moim krótkim, bo ponad 5 letnim matkowaniu, nie zdażyła się ani jedna sytuacja, w której lekarz przepisałby tabletki. Zawiesiny do samodzielnego sporządzenia i owszem, ale instrukcja jej przygotowania jest prosta jak konstrukcja cepa - wlej wodę do kreski, wstrząśnij i uzupełnij jeszcze raz do kreski, ot cała filozofia. Zresztą jak nie wiesz lub nie rozumiesz ulotki, w aptece posłużą radą smile Do leków dołączane są strzykawki albo miarki z podziałką Moje akurat chodzi do prywatnego przedszkola, więc nie mam doświadczeń z państwowym ,aczkolwiek dyr przedszkola sama zaoferowała, że w razie konieczności poda dziecku niezbędne wziewy lub nebulizacje. Ad antybiotyku, z tego co wiem osłabia on jednak odporność, więc dzieciak, który dostaje powiedzmy na leczenie "zęba", jest narażony na załapanie czegoś dodatkowo. Jeśli więc można, to po zakończonej antybiotykoterapii zostawia się dziecię jeszcze na kilka dni w domu.
    Wątek zaś dotyczy podawania leków przeciwgorączkowych.
  • najma78 30.11.10, 22:52
    luna333 napisała:

    > akurat czopki są bardziej przyjazne dla żołądka tyle, że ich aplikacja u kilkul
    > atka może być "kłopotliwa".

    Moze sa i przyjazne dla zolodka tyle, ze ich stosowanie nie powoduje szybszch ani silniejszych efektow przeciwgoraczkowych wrecz przeciwnie wobec czego trzeba silniejszych dawek i czestszych aplikacji lekow w celu uzyskania pozadanych rezulatatow o hardcorze ich aplikowania nie wspomne.

    Jeśli więc można, to po zakończonej antybiotykoterapii zostawia się dziecię jeszcze na kilka dni w domu.

    Kilka dni czyli ile? Uwazasz, ze w ciagu kilku dni odpornosc sie odbuduje?

    > Wątek zaś dotyczy podawania leków przeciwgorączkowych.

    Watek juz dawno troche wykroczyl po za temat lekow przeciwgoraczkowych, choc mozna go faktycznie zakonczyc na tym etapie.
  • protozoa 30.11.10, 16:40
    Mieszkasz w Polsce? Nie! Więc co Cię obchodzi co tu się dzieje? Twoje dzieci chodzą do szkoły czy przedszkola "tam gdzie mieszkasz" - z konieczności czy z wyboru - nie moja sprawa. Zdecydowałaś się lub zmusiły Cię okoliczności do emigracji - Twoja wola. Obracasz się w innej rzeczywistości i niech to Cie interesuje.
    Nie zebym była jakąś specjalną patriotka, oj nie, natomiast ja, podobnie jak większość z nas tu piszących, żyje tu, w tych warunkach. A podawanie tabletek dzieciom widziałam już w krajach mlekiem i miodem płynących.
    P.S. Leki stosowane w Polsce róznią sie tylko nazwami od leków stosowanych "tu gdzie mieszkasz" - gdziekolwiek byś nie mieszkała.
  • najma78 30.11.10, 20:27
    protozoa napisała:

    > Mieszkasz w Polsce? Nie! Więc co Cię obchodzi co tu się dzieje? Twoje dzieci ch
    > odzą do szkoły czy przedszkola "tam gdzie mieszkasz" - z konieczności czy z wyb
    > oru - nie moja sprawa. Zdecydowałaś się lub zmusiły Cię okoliczności do emigrac
    > ji - Twoja wola. Obracasz się w innej rzeczywistości i niech to Cie interesuje.
    >

    Uuuuu widze, ze ktos nie mial odwagi na wyjazd lub kwalifikacji zabraklo, moze sie jezyka uczyc nie chcialo tearz zaluje? pozostalosie w krainie mlekiem i miodem plynacej i ''niezyt nosa'' antybiotykami leczy izolujac dzieci w domu, coz kazdy kowalem swojego losu jest.


    > Nie zebym była jakąś specjalną patriotka, oj nie,

    A ja jestem i owszem, choc mieszkam za granica wcale akcentu nie zmienilam, nazwiska ani po polsku nie przestalam mowic czytac i pisac ale to nie znaczy, ze nagle amnezji doznalam i zaczelam pod niebiosa wychwalac polskie kretynizmy.

    natomiast ja, podobnie jak większość z nas tu piszących, żyje tu, w tych warunkach. A podawanie tabletek dzieciom widziałam już w krajach mlekiem i miodem płynących.

    To nie dobrze, trzeba bylo zwrocic uwage, ze to niebezpieczne, zwlaszcza u malych dzieci. Ja nie widzialam, ale wierze ci protozoa

    > P.S. Leki stosowane w Polsce róznią sie tylko nazwami od leków stosowanych "tu
    > gdzie mieszkasz" - gdziekolwiek byś nie mieszkała.

    Nie wszytkie, wiele podawanych w PL w innych krajach juz dawno wycofano ze wzgledu na skutki uboczne i znikoma lub zadna skutecznosc w leczeniu.

    Protozoa ty mozesz decydowac o tym co sie dzieje w twoim domu i w twoim prywatnym gabinecie, ale nie mozesz zabronic komukolwiek wypowiadac sie na forum do tego otwartym, wiec schowaj swoj agresywny ton gleboko wiesz gdzie lub zaloz prywatne forum lub ignoruj wypowiedzi, ktore ci sie nie podobaja, zobacz ile masz mozliwosci, poczujesz sie lepiej.
    Doksztalc sie troche z tej medycyny, bo bzdury wypisujesz to i tam, chyba za duzo wolnego czasu masz to go lepiej spozytkuj. Medycyna robi postepy i duzo sie pozmienialo od kiedy ty na studiach bylas.
  • protozoa 01.12.10, 15:21
    Oj agresją to Ty jesteś naładowana i to nie od dzisiaj. Tak, zabrakło mi odwagi na emigrację, choć języki znam dobrze, a nawet bardzo dobrze. I nie Tobie oceniac moje kwalifikacje zawodowe, bo zrobili to ludzie, którym do pięt nie dorastasz.
    Oczywiście możesz , Ty patriotko, wychwalać miejsce, w którym mieszkasz i w którym pracujesz.
    Natomiast przyjmij do wiadomości, że nawet jeśli będziesz onanizować się przeświadczeniem jak to "tu gdzie mieszkasz jest wspaniale" a tu gdzie piszesz źle nic nie zmienisz. Najwyżej sobie ulżysz i poprawisz samopoczucie.
    A swoją drogą smutne, że tylko w ten sposób możesz się dowartościować. Widać "tam gdzie mieszkasz" jestes i biedna i wyobcowana i poniewierana. Współczuję.
    P.S. Spodziewam się maila w agresywnym stylu, ale to tylko potwierdzi , ze jest Ci źle, smutno i gdzies musisz wyładowac frustracje. Tu łatwiej i taniej, bo mniemam, że "tam gdzie mieszkasz" psychoanalityk kosztuje słono.
  • scher 30.11.10, 21:48
    Czasem opiekując się dzieckiem trzeba podejmować ryzykowne decyzje, trudno dziecku leku nie podać, prawda?

    Nauczycielka podając lek na polecenie rodziców, robi to też na ich odpowiedzialność.

    --
    Ne puero gladium!
  • myelegans 01.12.10, 03:11
    protozoa napisała:


    > Nie mam tu na mysli tylko i wyłącznie zgonu dziecka, bo uczulone itd, ale może
    > posłużę się przykładem córki Ewy Błaszczyk.

    Przyklad chybiony, bo tu dziecko zadlawilo sie lykajac witaminy, rownie dobrze mogla jesc cukierka, orzeszki, czy winogrona. Nie ma znaczenia CO jadla, nastapilo zadlawienie, a mama zamiast zrobic Heimlich z mocnym uciskiem na brzuch, probowala dotrzec do szpitala. W takich wypadkach masz.... 4 minuty, do nieodwracalnych zmian w mozgu z podowu niedotlenienia.

    A co jezeli w przedszkolu nastapi atak anafilaktyczny z powodu np. alergii pokarmowej, prezdszkolanak anie moze podac adrenaliny w specjalnym samowstrzliwujacym sie piorze? To powinno byc na wyposazeniu kazdej placowki oswiatowej. My w pracy mamy i mamy przeszkolonych ratownikow. Tu nie ma czasu na wzywanie pogotowia, zanim przyjedzie moze byc po wszystkim.
  • mondovi 01.12.10, 11:00
    dlatego, że dziecko może być uczulone np. Mogło w domu brać leki, które wchodzą w interakcje.
    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • kanna 17.07.14, 17:49
    Byłam ostatnio w przedszkolu, gdzie chodzi dziecko z cukrzycą - cały personel jest przeszkolony i może podać leki w razie potrzeby.
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Jaskier, Pół wieku poezji
  • mama303 17.07.14, 21:22
    leki na cukrzyce to leki ratujace życie, co innego przeciwgoraczkowe, czy przeciwbólowe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka