02.12.10, 20:39
Witam
Mam corke 10 -letnia. Grzeczna , dobrze sie uczy , uczynna , kolezenska , smiala ...
Zagladnelam do jej korespondencji internetowej( moze nie powinnam ale teraz sa takie czasy ze lepiej miec kontrole , przynajmniej jeszcze w takim wieku jak jest teraz) i troszke sie zmartwilam. Najczesciej rozmawia - pisze z kolegami , ale sa to rozowy takiej glupiutkiej dziewczynki typu " w kim się bujasz" , a we mnie buja się 15 chlopakow" , "lubie cie bardziej" oraz takie wymuszanie w rozmowie z chlopcem zeby powiedzial ze np. sie w niej "buja" i w zasadzie wszystkie rozmowy sprowadzaja sie do jedego ...
Zastanawiam sie czy nie jest zbyt wylewna , wydaje mi sie ze tak nie powinna nawet jezeli jakis chlopiec jej sie podoba ...
To 4 klasa szkoly podstawowej , dzieci zaczynaja dorastac ...
Od zawsze lubili ja chlopcy , na podworku bawi sie z chlopcami i widac ze jest lubiana przez nich tylko ze zawsze wydawalo mi sie ze jest dla nich jak dobry kumpel... choc na rozne okazje dostaje od nich prezenciki , kwiatki itp... ale ona zawsze mowi ze nie ma chlopaka..
Nie wiem w jaki sposob mam z nia porozmawiac ... mamy bardzo dobry kontakt ale zaczynaja sie tematy trudniejsze i chyba zaczynam sie gubic...
Prosze o porade czy powinnam zareagowac czy raczej w tym wieku to normalne ...
Edytor zaawansowany
  • verdana 02.12.10, 21:59
    Jesli zareagujesz, to pożegnaj się na zawsze z zaufaniem córki - macie dobry kontakt i zrujnowanie go dla drobiazgu to najgłupsza rzecz na świecie . Teraz powiesz jej, ze taka korespondencja Ci się nie podoba i corka nauczy się, aby niczego przed matka nie ujawniać. Jeśli chcesz zrobic cokolwiek, to w zupełnie niezobowiązujacej rozmowwie powiedz, ze wszytko to, co jest w Internecie jest dostępne i zostaje na zawsze - ale odczekaj i w żaden sposób nie nawiązuj do tego co przeczytałas.
    ja w tym wieku bawilam się "w butelkę" - na kogo butelka wskazała, z tym się calowałam. jakos na dziwke nie wyroslam.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • erba 03.12.10, 16:34
    verdana napisała:

    > ja w tym wieku bawilam się "w butelkę" - na kogo butelka wskazała, z tym się ca
    > lowałam. jakos na dziwke nie wyroslam.


    Ja tak samo. Pamiętam, że to był czas rozmów o chłopakach, o tym kto z kim "chodzi", pierwszego randkowania, które polegało na spotykaniu się po lekcjach, graniu w gry planszowe i ukratkowych buziakach.
    Dzieci muszę od czegoś zacząć, przecież nie ma tak, że nagle kończy się 14/15 lat i wybucha potrzeba seksu.
    Na miejscu autorki pod żadnym pozorem nie przyznawałabym się, że czytałam prywatne rozmowy. Jeśli już koniecznie chcesz coś zrobić, to w ogólnej rozmowie wpleć wątek damsko-męski i subtelnie przekaż swój punkt widzenia na "te" sprawy. Wydaje mi się jednak, że dziecko, z którym się dużo rozmawia, to właśnie tak mimochodem przejmuje przekonania rodziców.


    --
    Tu mieszkam, tu kupuję
    To nie są szczęśliwe kury
    Mój suwak
  • lolinka2 03.12.10, 05:44
    a przepraszam o co w ogóle chodzi?

    chodzi o to, żeby - sorry, dosadnie będzie - wtłoczyć jej do główki, że dziewczynka ma nie wykazywać inicjatywy, trzymać nóżki mocno zaciśnięte (na wszelki wypadek) etc.?
    To są dzieci, to są relacje tych dzieci... i niech sobie takie będą.

    co to znaczy "zbyt wylewna i nie powinna nawet jeśli chłopiec się jej podoba"? kobieto, takimi poglądami kasujesz jej potencjalne relacje damsko-męskie, bo prędzej połknie własne sznurówki niż komuś powie, że jej zależy.... bo nie wypada. Wiem, co mówię, bo mnie w tym stylu wychowano i mam pełną świadomość tego, na ile takie wychowanie zaburzyło moją zdolność nawiązywania relacji.

    Jeszcze raz: to są DZIECI. One się UCZĄ rozmawiać z innymi, w tym samym wieku i w innym wieku, tej samej płci i przeciwnej, testują, sprawdzają i siłą rzeczy czasem popełniają błędy. Twoja rola polega na tym, żeby dopilnować, coby dzieciaka nikt nie nadużył. I tyle. A prawo do błędów należy przyznać.

    Masz grzeczną, dobrze uczącą się, koleżeńską, uczynna i śmiałą córkę. Doceń to!
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • jakw 03.12.10, 07:26
    No i widzisz, nie trzeba było zaglądać...Ja nie zaglądałam , nie zaglądam i żyję. Gdybym podejrzewała starszą o narkotyki czy przestępstwa to może bym zajrzała, ale bez przesady jeśli chodzi o takie "filtry". Może panny w klasie rywalizują w liczbie chłopaków którzy im wstukają "bujam się w tobie"? Na pewno nie prowadź rozmowy w stylu "Nie powinnaś być taka wylewna", bo młoda się pewnie zorientuje, że coś podczytałaś.
    Na tematy "damsko-męskie" z "mimowolnym" poruszaniem tematu "w jaki sposób podrywać osobę płci przeciwnej" możesz rozmawiać i bez czytania jest rozmów.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • tomojekontoityle 03.12.10, 08:18
    ...w naszym kraju podobno obowiązuje, a także i dobre wychowanie nakazuje nie czytać cudzych listów bez zgody, a tym bardziej wiedzy właściciela. Aktualnie cenzuruje się korespondencję (nie mówię o patologicznych nadużyciach związanych z prawami policji lub pracodawcy) w zakładzie karnym i w niektórych (tylko niektórych!) zakonach. To ostatnie za zgodą tych, co do nich dobrowolnie wstępują.

    Nomen omen, pogwałcenie cudzej prywatności to znacznie większy problem niż pytanie o cudze życie uczuciowe ("w kim się bujasz" to nie pytanie głupiutkiej dziewczynki, tylko otwarta rozmowa o uczuciach - przynajmniej z jednej strony otwarta. Może się podobać lub nie, ale nie należy tego pogardliwie deprecjonować).

    Takie zachowanie wobec córki może jej zafundować traumę (jeśli będzie oburzona tym odkryciem) lub (jeśli nie będzie, tylko się z tym pogodzi) spuściznę w postaci nieumiejętności stawiania granic facetom - bo co z tego, że jakiś na moim punkcie zafiksowany partner będzie mi szpiegował pocztę, wymuszał zgodę na różne rzeczy (nawet na seks, choć niekoniecznie) skoro mama też nie widziała problemu w szpiegowaniu jej listów. To ostatnie może, owszem, się zdarzyć, jeśli zechcesz ją szantażem emocjonalnym przekonywać do słuszności swojego postępowania.

    A jeśli uważasz, że miałaś prawo to zrobić - bo to "tylko" dziecko, to może zaproponuj jej, że jej skontrolujesz pocztę, w oczy jej powiedz - chcę zajrzeć do twoich listów, czy się na to zgodzisz, czy nie. A potem nie zdziw się, że będzie grzebać ci w torebce lub nagrywać kamerką nauczycieli lub koleżanki w szkole, bo "takie mamy czasy, że lepiej mieć kontrolę".

    PS. Jest też owszem możliwe, że to tylko post trollujący (z góry przepraszam, jeśli nie), obliczony na sprawdzenie reakcji forumowiczek, i dałam się złapać.
  • alabama8 03.12.10, 11:41
    mamama.6 napisała:
    Prosze o porade czy powinnam zareagowac czy raczej w tym wieku to normalne

    Jak zareagować? Kochanie, ostatnio jak przeglądałam twoją pocztę to rzuciło mi się w oczy ...
    Siedź cicho i się nie wychylaj. Ewentualnie w luźnych rozmowach możesz "uświadamiać" o niechcianych ciążach i sexie nastolatków biorąc za przykład tylko i wyłącznie przykłady z radia, telewizji. Żadnych osobistych przytyków.
    --
    Alabama8
  • srebrnarybka 03.12.10, 16:47
    A niby w czym problem? Twoja córka zaczyna dorastać i zaczynają ją interesować chłopcy. Byłoby nienormalne, gdyby było inaczej. Jeżeli tylko licytuje sie, kto więcej razy napisze, ze się buja, to w czym problem?
    A uświadamianie, czy bardziej - uczenie odpowiedzialności w sprawach damsko-męskich, musisz przeprowadzić tak czy inaczej, bo to ważny element wychowania.
    Nie mówiąc o tym, że czytanie korespodencji jest nie w porządku i tego robić sie nie powinno.
  • ratyzbona 05.12.10, 22:42
    Nigdy w życiu nie przeżywałam takich dramatów towarzyskich związanych z chłopcami jak w szalonej 5 klasie podstawówki. Nie wpłynęło to na mnie w żaden sposób. zwróć uwagę że twoja córka nie korzysta z wulgaryzmów nie pisze o niczym innym niż o bujaniu się - to co przeczytałaś to typowy przykład rozmów z korytarza których wcześniej rodzice nie czytali bo ich dzieci nie korzystały z internetu. Niczym się nie przejmuj to absolutnie normalne.
    I co najważniejsze. Nie czytaj korespondencji córki - to winno być główną nauczką wynikającą z opisanej sprawy. Dziecko nie dziecko cudzych listów się nie czyta
    --
    zpopk.blox.pl/html
  • k1234561 06.12.10, 11:04
    Zgadzam się częściowo z poprzedniczkami w kwestii,że to normalny i naturalny objaw u 10-letniej panny,ale nie zgadzam się z tym jakobyś miała nie czytać korespondencji dziecka.Uważam,że czasy teraz są zupełnie inne niż jak my byłyśmy nastolatkami.Wszechobecny dostęp do internetu,co za tym idzie wszelakich portali towarzyskich,na których aż roi się od pedofili i innych maniaków.Wreszcie narkotyki,dopalacze,itp rzeczy.Warto być więc w temacie i trzymać rękę na pulsie w tych kwestiach.Oczywiście nie przyznałabym się córce do tego,że od czasu do czasu podczytuję jej korespondencję,ale dobrze jest wiedziec co w trawie piszczy,zanim dla zabawy zaczną eksperymentować z czymś niedozwolonym.
    Możesz wtedy zawsze w luźnej rozmowie nawrócić do kwestii,które Cię niepokoją i spokojnie z córką porozmawiać.Uważam,że takie postępowanie jest mniejszym złem niż potem za kilka lat pisanie postów,że dziecko wpadło w złe towarzystwo,że się nie ma kontaktu z dzieckiem,że rodzice nie wiedzą czym dziecko się interesuje,jakie strony przegląda w internecie,jakiego rodzaju i z kim prowadzi korespondencję.
    Oczywiście to nie musi i prawdopodobnie nie spotka córki autorki wątku,bo wiele też zalezy od wychowania i ilości spędzania czasu z dzieckiem oraz od bliskości kontaktu,ale dobrze jest na bieżąco jako rodzic być w temacie by zareagować,pomóc, przed lub w trakcie jakiegoś złego procederu niż płakac po fakcie.Niestety dzisiejsze czasy nie sprzyjają dyskrecji w korespondencji nastolatków.

  • morekac 06.12.10, 19:34
    ,że s
    > ię nie ma kontaktu z dzieckiem,że rodzice nie wiedzą czym dziecko się interesuj
    > e,jakie strony przegląda w internecie,jakiego rodzaju i z kim prowadzi korespon
    > dencję.
    Co innego jest czytać korespondencję dziecka, a co innego jest włączyć - oficjalnie - kontrolę rodzicielską w komputerze.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • ichi51e 06.12.10, 20:44
    Bylam w podobnym wieku jak moja mama dobrala sie do mojego pamietnika. Po lekturze przyszla do mnie i powiedziala mi jak bardzo jest mna rozczarowana. boli do dzisiaj, pamietnika nie prowadze, historie przegladarki zawsze czyszcze.
  • magumagu 06.12.10, 11:31
    Tak zachwalasz swoją córkę i pewnie masz rację.
    Dlaczego, no DLACZEGO więc zaglądasz do jej korespondencji? Ma 10 lat więc wyrosła z bitew pomiędzy dziewczynami i chłopakami, to naturalne, że teraz zaczynają się sobą nawzajem interesować.
    Czytanie cudzej korespondencji to chamstwo. Czytanie listów i pamiętników własnych dzieci to jakaś chora próba nadmiernej kontroli i braku zaufania. Byle tak dalej, a masz szansę zmienić fajną, normalną dziewczynę w osobę, o której nic nie będziesz wiedziała, bo nauczy się ukrywać lepiej przed Tobą swoją prywatność. O tym, że wpędzisz ją w anoreksję albo inne zaburzenia, nie wspomniawszy.
  • k1234561 06.12.10, 12:11
    Aj tam,aj tam,zaraz "wpędzisz ją w anoreksję albo inne zaburzenia, nie wspomniawszy."
    Takie rzeczy,mam na myśli podczytywanie korespondecji córki,to się robi inteligentnie,delikatnie i z wyczuciem.Przecież autorka jak przeczyta nawet coś niepokojącego w korespondecji córki to przecież nie poleci do niej zaraz,natychmiast i nie szczeli jej kazania w tym temacie.Jakby to tak miało wyglądać,to rzeczywiście lepiej niech autorka będzie głucha i ślepa.
    Czasem i tydzień trzeba odczekać na dogodny moment żeby coś napomknąć nastolatce,no ale to trzeba trochę finezji do tego,żeby się nastolatka nigdy w życiu nie pokapowała,że mama czyta jej korespondencję wink
    I nie ma to nic wspólnego z brakiem zaufania.Można tu sobie wypisywać,że to chamstwo,że chore,że się dziecko będzie ukrywało,ale po pierwsze jak nie będzie zdawało sobie sprawy,że jest kontrolowane to się nie będzie ukrywało.Proste jak budowa cepa.A rękę na pulsie warto trzymać i tak i tak.Niestety takie czasy.Jak rodzicowi zależy na dziecku,to będzie kichał na konwenanse tylko sprawdzał,rozmawiał,uświadamiał i tłumaczył,tłumaczył,tłumaczył.


  • magumagu 06.12.10, 12:58
    Ja nie przypuszczam, że to może mieć złe konsekwencje - ja jestem tego pewna, chociaż, oczywiście, anoreksja, itp. to krawędź.
    Dziewczyna pisze infantylne listy do kolegów/ koleżanek, czuje się swobodnie. Za parę lat napisze, że jej matka to potwór i takie myślenie też będzie normą rozwojową nastolatki, "subtelna kontrola" sprawowana przed nadwrażliwą mamusię taką normą dla mnie nie jest.
    Ja na miejscu autorki postu zastanowiłabym się przede wszystkim nad sobą. Bo, przepraszam, jeśli teraz pójdę sobie zwinąć jakiś drobiazg do sklepu to będzie to ok, jeśli się nikt nie dowie? Nie widzę żadnych pozytywów w takim zachowaniu, jest płytkie i podłe.
  • ratyzbona 06.12.10, 14:47
    Tak internet i świat jest straszny i zly więc olejmy prywatność naszego dziecka i zaufanie jakim nas darzyi dalej czytajmy jego pamiętniki, przeglądajmy fora sprawdzajmy archiwum gg. To tłumaczenie płytkie i pozbawione myślenia o konsekwencjach. Można spokojnie nauczyć córkę rozsądnego korzystania z internetu ( na tym chyba polega wychowanie ) a jeśli ma się z nią dobry kontakt to i tak zauważymy jeśli zacznie się dziać coś niedobrego. Nie mówię że listów dziecka nigdy nie należy czytać - nie mam wątpliwości że cała tajemnica korespondencji nie ma znaczenia jeśli podejrzewamy dziecko o np. branie narkotyków czy anoreksję. Problem polega na tym że dzieci nie są głupie - jeśli matka teraz przy dość banalnym problemie wyda że przeczytała pamiętnik córki to córka już nigdy nie napisze w nim nic prawdziwego albo co gorszego napisze stek bzdur żeby zdenerwować matkę. I tak kiedy będzie działo się coś naprawdę niepokojącego nic nie będzie można zrobić. Dla mnie czytanie pamiętników czy internetowych rozmów powinno być oznaką absolutnej desperacji a nie takim sobie przypadkiem.
    --
    zpopk.blox.pl/html
  • morekac 06.12.10, 19:29
    Czasem i tydzień trzeba odczekać na dogodny moment żeby coś napomknąć nastolatc
    > e,no ale to trzeba trochę finezji do tego,żeby się nastolatka nigdy w życiu ni
    > e pokapowała,że mama czyta jej korespondencję wink
    A córki mamuś, które podczytują korespondencję inteligentnie, delikatnie i z ywczuciem to głupie są jakieś, że zakładasz, że się nie zorientują? Albo że nie będą podejrzewały?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jola_ep 06.12.10, 19:55
    > A rękę na pulsie warto trzymać i tak i tak.Niestety takie czasy.Jak
    > rodzicowi zależy na dziecku,to będzie kichał na konwenanse tylko sprawdzał,

    Jakie czasy?
    Cóż w nich takiego strasznego?

    Kiedyś w czasach młodości podałam swój adres do gazety "Świat Młodych" i nawiązałam parę całkiem fajnych, korespondencyjnych (i nie tylko) znajomości.

    Patrząc na to z perspektywy czasów obecnych wydaje mi się to skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością. Razem z umówionym spotkaniem z różą pod kościołem Mariackim (które zresztą nie doszło do skutków na skutek nieporozumienia co do daty wink )

    Czy czasy aż tak bardzo się zmieniły? Pedofilów jest tyle co dawniej, a głupią panienkę łatwiej wyrwać w dyskotece... Tylko media przedstawiają nam świat dużo groźniejszy niż robiły to dawniej...

    Moja córa w wieku około 12 lat pisała z "pedofilem" - jak go pieszczotliwie nazwaliśmy. Odezwał się na gadu-gadu nieznany chłopak. Ona mu odpisała (nie pisząc danych osobowych, bo tego ją nauczyłam) i tak zaczęła się korespondencja. Pokazała mi ją po paru dniach. Nie wytrzymała. Trochę poczytałam... i zrozumiałam jedno. To samotność w rodzinie jest prawdziwym niebezpieczeństwem, nie trudne czasy. I nie kontrola korespondencji jest rozwiązaniem, a dobry kontakt z dzieckiem, dużo miłości, zrozumienia i ... zaufania.

    Jeszcze jest trochę czasu.

    Pozdrawiam
    Jola
  • k1234561 06.12.10, 20:17
    Problem jest w tym,że dziecko niejednokrotnie nie wie,że podając jakieś swoje dane czy inne informacje,czy zamawiając coś na próbę za darmo z netu,czy umawiając się na spotkanie z poznanym przez internet kolegą czy koleżanką robi coś niewłaściwego,coś co może mieć czasem fatalne konsekwencje.A gdyby jedna mama z drugą zainteresowały się dyskretnie co się "kroi" i delikatnie uświadomiły dziecku na jakie konsekwencje może się narazić,często do wielu tragedii by nie doszło.Dlatego nadal twierdzę,ze w dzisiejszych czasach,gdzie dostęp do narkotyków,dopalaczy i innych atrakcji jest szerszy niż za naszych czasów,trzeba dziecko kontrolować.Nie oszukujmy się,że znajomość ze Świata Młodych,mogła okazac się spotkaniem rasowego pedofila w realu.Narkotyki tez nie były tak powszechne jak teraz.Nie ma co porównywać
  • jola_ep 06.12.10, 21:15
    Twoje zadanie polega na tym, aby dziecko wiedziało jakie dane może bezpiecznie podawać w Internecie, a jakie nie.
    Moja w wieku 10 lat wiedziała.

    >A gdyby jedna mama z drugą zainteresowały się dyskretnie co się "kroi"

    Dyskretnie? Tzn?
    Tracąc jego zaufanie przez czytanie korespondencji?

    > trzeba dziecko kontrolować.

    To złe słowo. Trzeba się dzieckiem interesować. Nie tylko tym, co jest potencjalnie niebezpieczne. Rozmawiać, owszem, zajrzeć do pokoju co porabia. Nawet ograniczyć dostęp do komputera i Internetu. Oficjalnie.

    Załóżmy, że kontrolując, odkrywasz, że Twoja córka od paru dni pisuje z nieznajomym, który może okazać się pedofilem (prosi o dane, nawiązuje typową gadkę o samotności itp.). Co robisz?

    Pozdrawiam
    Jola
  • morekac 06.12.10, 21:17
    ,że podając jakieś swoje d
    > ane czy inne informacje,czy zamawiając coś na próbę za darmo z netu,czy umawiaj
    > ąc się na spotkanie z poznanym przez internet kolegą czy koleżanką robi coś nie
    > właściwego,coś co może mieć czasem fatalne konsekwencje
    O tym powinno się porozmawiać bez czytania jakiejkolwiek korespondencji, wręcz przed dopuszczeniem dziecka do samodzielnego korzystania z internetu. To tak jak szkolenie bhp przy przyjęciu do pracy.

    w dzisiejszych czasach,gdzie dostęp do narkotyków,do
    > palaczy i innych atrakcji jest szerszy
    Dawniej, jak ktoś się chciał uwalić bimbrem czy nawdychać kleju, też to robił bez problemu. Każda epoka ma swoje używki.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 06.12.10, 21:17
    A jaką masz gwarancję, że dziecko nie skorzysta z komputera w kawiarence internetowej, w szkole czy u kolegi? Tam też wszystko skontrolujesz?
    Moja starsza od początku siadania przy komputerze miała do głowy wtłaczane pewne zasady. Gdy napotyka formularz typu "Podaj swoje dane" - pyta się rodziców co na ten temat sądzą. No i wyobraź sobie, że ostatnio spytała się: "Mama, a mi przyszedł SMS, że już wygrałam samochód, tylko muszę wysłać SMS-a. Mam wysłać?" . Po prostu coś jej się zajarzyło, że to pewnie podpucha jakaś.
    A narkotyków i dopalaczy nie zażywa się w świecie wirtualnym tylko w realu.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • magumagu 06.12.10, 22:50
    Mam spory kontakt z młodzieżą i mój mąż też. NIKT nie przeżył jakiegoś nieszczęścia w związku z internetem - 10 latek naprawdę potrafi zrozumieć, że nie wolno podawać komuś danych osobowych i spotykać się osobami poznanymi w necie ( do czasu smile Za to sporo osób ma emocjonalne problemy w związku z nadmiernie kontrolującymi ich starymi. Serio współczuję Twojej fajnej córce...
  • morekac 07.12.10, 00:55
    dziecko niejednokrotnie nie wie,że podając jakieś swoje d
    > ane czy inne informacje,czy zamawiając coś na próbę za darmo z netu,czy umawiaj
    > ąc się na spotkanie z poznanym przez internet kolegą czy koleżanką robi coś nie
    > właściwego,coś co może mieć czasem fatalne konsekwencje
    Jeśli dziecko tego nie wie i się nie stosuje, to może nie powinno korzystać samo z internetu?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • olamka1 06.12.10, 21:20
    Ujęłaś to po prostu GENIALNIE smile I tak trzymać. Z ust mi wyjęłaś... smile
  • jakw 06.12.10, 21:29
    Acha, przypomniały mi się "tematy wiodące" 3 zebrań w VI klasie, na których miałam okazję być:
    Zebranie nr 1
    Pani od przyrody i Karolina Z z II gimnazjum podrywająca naszych małych chłopców
    zebranie nr 2
    Karolina z II gimnazjum łamiąca serca naszych kochanych chłopców i pani od przyrody
    zebranie nr 3
    "Proszę państwa, bo ja przeczytałam gg mojego syna i 1 z dziewczynek z klasy właściwie mu się oświadczyła używając słownictwa z jakiegoś filmu pornograficznego"/"Jak można czytać prywatną korespondencję?"

    Oceny i zbliżający się sprawdzian VI-klasistów zajmowały zdecydowanie mniej miejsca wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • k1234561 06.12.10, 23:08
    "Dyskretnie? Tzn?
    Tracąc jego zaufanie przez czytanie korespondencji?"

    Ale tam tracąc zaufanie zaraz.Sorry,ale albo Wy wszystkie takie świętoszkowate albo na potrzeby forum się zgrywacie,jakie to jesteście fair i leberalne mamy.
    To nie można przetrzepać kompa,laptopu czy czego tam jeszcze dziecku pod jego nieobecność?Fantazji Wam brakuje jak to zrobić,żeby się dowiedzieć co w trawie piszczy?
    Przecież właśnie o to chodzi jak już napisałam kilka razy,żeby dziecko nigdy,przenigdy,do końca Waszych dni nie dowiedziało się,że mama mu od czasu do czasu korespondencję przetrzepała.Korona z głowy dziecku nie spadnie,traumy nie będzie miało,bo jak mama to zrobi sprytnie i inteligentnie rozegra,to dzieciak nawet się nie kapnie,że jest kontrolowany.Wilk syty i owca cała.A co matka wie co się dzieje to jej. Tylko to trzeba robić inteligentnie,dyskretnie,z wyczuciem.A nie że przetrzepiecie dzieciakowi laptopa i popołudniu,albo na drugi dzień nagle mama inicjuje rozmowę na niepokojący ją temat,przecież wtedy nawet 6-latek się pokapuje,że matka mu grzebie w pokoju,jego rzeczach,korespondencji itd..No litości,ręce opadają,wtedy to nie tylko brak zaufania będzie ze strony dziecka,ale upadnie Wasz autorytet i ogólnie relacje nie będą zadowalające.Sprytu trochę mamusie miejcie,bo te Wasze elokwentne dzieci Was w kozi róg zapchają i jeszcze się z Was śmiac będą,przerobią Was na szaro jak tylko będą chciały jakiś numer wykręcić,a Wy z poczuciem zachowanej godności dziecka,będziecie zestresowane i znerwicowane zamartwiając się czy przypadkiem w złe towarzystow nie wpadło,z kim w necie koresponduje,jakie informacje podaje itp.ale przecież bojąc się własnego cienia,prędzej byście padły trupem niż sprawdziły dzieciakowi laptop,bo rzekomo zaufanie stracicie u dziecka.W takich wypadkach to kichać na zaufanie,możecie stracić dużo więcej jak w pore nie zadziałacie, bo własne dziecko jak się w jakimś bagnie zapętli.



  • magumagu 06.12.10, 23:14
    No cóż, ja swojego sprytu używam raczej do budowania realnej więżi z dzieciakiem, a nie kombinowania jak go oszukać.
  • verdana 06.12.10, 23:22
    Ależ mozna przetrzepać kompa i laptop - jesli nie ma się cienia zaufania ani do wlasnych metod wychowawczych, ani do wlasnych obserwacji, ani do dziecka. Tyle, ze to nic nie da. Wczesniej czy później dziecko się zorientuje, zawsze się orientuje - a to ikony przesunięta, a to nie ta strona się otwiera, co powinna. Nie da sie systematycznie robić kontroli bez śladu - nie łudźmy się. Efekt - kształcenie profesjonalnego oszusta, ktorego celem jest krycie się przed rodzicami.
    Nie mowiąc o tym, ze nawet średnio inteligentne dziecko szybko zorientuje się, ze mama wie rzeczy, o ktorych wiedzieć nie powinna. Bo po co sprawdzać, skoro sie nie reaguje? A w korespondencji, w pamiętnikach mogą znaleźć się rzeczy, ktorych nie będziemy w stanie zostawić bez konentarza - ze najbliższa przyjaciółka ćpa, ze nasze dziecię całuje się z kim popadnie - bardzo często rzeczy kompletnie nieprawdziwe, które jednak będą wymagały naszego wyjasnienia. Nie da się ich wyjasnić bez zdradzenia, że wiemy.
    I w ten piękny sposób traci się możliwosc kontroli w chwili, gdy rzeczywiście wydaje nam się,z ę dzieje się coś zlego. Dla dowiedzienia sie, o czym nasze dziecko rozmawia z kolegą można stracić szansę dowiedzenia się o czymś, co może uratować jego przyszlość.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 07.12.10, 00:48
    No, pierwszy raz czytam, że autorytet rodzica upadnie, jak się dziecku nie przetrzepie potajemnie i umiejętnie korespondencji.

    Sprytu trochę
    > mamusie miejcie,bo te Wasze elokwentne dzieci Was w kozi róg zapchają i jeszcze
    > się z Was śmiac będą,przerobią Was na szaro jak tylko będą chciały jakiś numer
    > wykręcić,
    Gratuluję córki. Musisz mieć o niej świetne mniemanie.

    A jeśli kiedykolwiek będę czuła potrzebę przterzepania komputera czy laptopa, zrobię to jawnie i oficjalnie.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jola_ep 07.12.10, 14:33
    > Ale tam tracąc zaufanie zaraz.Sorry,ale albo Wy wszystkie takie świętoszkowate
    > albo na potrzeby forum się zgrywacie

    Nie jestem liberalna i idealna. Ale nie czytałam bez wiedzy dzieci ich korespondencji.

    > ?Fantazji Wam brakuje jak to zrobić,żeby się dowiedzieć co w trawie piszczy?

    Fantazji mi nie brakuje. Nie muszę się uciekać do szpiegostwa. I - podobnie jak Verdana - wolę to zachować na naprawdę ekstremalne sytuacje (których jeszcze na szczęście nie miałam). Można zacząć podejrzewać, że rodzice myszkują, a wtedy z łatwością uniemożliwić "nadzór rodzicielski" - wyczyścić historię, albo choćby odpalić płytkę linux-live i wtedy nawet program kontrolujący nie pomoże. A raz podkopane zaufanie trudno odbudować.

    Rzecz jednak w czym innym.
    Zadałam Ci konkretne pytanie: co zrobisz z wiedzą, że ktoś nieznajomy pisze do Twojego dziecka na gadu-gadu, a ono nic Ci nie mówi? Poczekasz tydzień? Będziesz za nią chodzić krok w krok? Zdołasz ukryć zrozumiałe zdenerwowanie i nawiązać rozmowę tak, aby dziecko nic się nie domyśliło?

    Moja córa zdobyła się na przyznanie się mi, że od paru dni pisuje z nieznajomym (widziała, że nie powinna). Ja nie byłam oburzona, nie krzyczałam. Bo prawdziwym niebezpieczeństwem byłoby zrobienie z tego tajemnicy. Czegoś, co trzeba ukryć przed rodziną.

    Gdybym przeczytała wcześniej ich rozmowę, oczywiście musiałabym z córą pogadać. Oczywiście o tym, jak bardzo mogą być niebezpieczne takie znajomości (o czym ona doskonale wiedziała). W rezultacie ona zeszłaby do podziemia, zaczęłaby kasować historię, więcej czasu zajęłoby jej zdobycie się na przyznanie do tego, co robiła.

    A tak, mając jej zaufanie, mogłam być przy niej: razem chichotałyśmy z pewnych tekstów, była to okazja do pogadania o życiu, innych ludziach, próbie ich zrozumienia. I pamiętam jak ten obcy chłopak (?) pisał, że czuje się samotny. A moja córa odpisywała, że ona nie. Bo ma brata, koleżanki, a nawet znośną matkę big_grin

    Jeśli dziecko zorientuje się, że je kontrolujesz, stracisz więcej niż zyskasz na tej kontroli. Chyba, że masz rzeczywiście powody do takiego postępowania. Ale wtedy zwykle dziecko już jest starsze i nauczone doświadczeniem potrafi tak się ukryć, że nic nie znajdziesz.

    Pozdrawiam
    Jola
  • jakw 07.12.10, 21:36
    Prawdopodobnie wystarczy, że dziecko zajrzy do logów systemowych, stwierdzi, że "niepowołany osobnik" logował się na kompie wtedy kiedy ono samo na pewno z niego nie korzystało i twój genialny plan się rypie. Tak po prostu.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 07.12.10, 22:27
    No i się wyda...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • nisar 07.12.10, 14:53
    Poza realnym niebezpieczeństwem, że dziecko się zorientuje w przetrzepywaniu mu prywatnych rzeczy, co - chyba nikt tu nie ma wątpliwości - nie przyczyni się do budowania fajnej relacji z nim (a to JEDYNA rzecz, która jest w stanie potem utrzymać w ryzach nastolatka, naprawdę) jest jeszcze jedno: CO potem zrobić z uzyskaną wiedzą? Jakoś nikt się nad tym nie zastanawia ZANIM wetknie łapy w nie swoje sprawy.
    I jeszcze jedno: w miarę normalny i rozsądny nastolatek robi różne rzeczy, z których (jak pijany z wypadku) wychodzi jednak obronną ręką. Podstawą zachowania względnej równowagi psychicznej przez rodzica jest błoga nieświadomość o poczynaniach dziecia.


  • verdana 07.12.10, 14:59
    Świete słowa, panie dziejku. Rodzic nastolatka, który musi wiedzieć o dziecku wszystko, wychowa kalekę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 07.12.10, 17:58
    Korespondencji dziecka nie czyta się nie tylko z powodu szacunku do tego dziecka.

    Nie czyta się też z szacunku do samego siebie.
  • nchyb 07.12.10, 20:39
    sądząc po wypowiedziach niektórych osób na forum, one nie mają tego szcunku ani wobec dziecka, ani wobec siebie, za to mają (moim zdaneim niczym nieuzasadnioną) wiarę, że kontrolując, uchronią dziecko od złego...
    Szcunek przegrywa z potrzebą kontroli...
  • nchyb 07.12.10, 17:50
    > Podstawą zachowania względnej równowagi psychicznej przez rodzica jest błoga
    > nieświadomość o poczynaniach dziecia.

    Święte słowa.
    Chyba byłam bardziej niegrzeczna, niż moje dziciątko nastoletnie. Ale matula ma nie zwariowała, bo listów mi nie czytała i rozmów nie podsłuchiwała. Pogadać mogłyśmy na wiele tematów, ale o swoich najgorszych grzeszkach raczej nie wiedziała. Na jej i moje szczęście smile

    Dziecko bardzo pilnowane i kontrolowane bez problemu kupi narkotyki, zada się z kimś niebezpiecznym. Cżesto na złość nadmiernie kontrolującej mamuśce, która chciała dyskretnie i sprytnie sprawdzać działalność dziecka...
  • k1234561 07.12.10, 20:23
    > Podstawą zachowania względnej równowagi psychicznej przez rodzica jest błoga
    > nieświadomość o poczynaniach dziecia.

    Pewnie, lepiej nic nie wiedzieć,nie słyszeć,nie angażować się, a jak przyjdzie takiemu rodzicowi zwozić pijaną czy zaćpaną córkę lub synka z imprezy,tudziż odbierać z pogotowia opiekuńczego bo "narozrabiało",to wtedy się mamci i tatulkowi oczy otworzą,wtedy to im się nieco ta równowaga psychiczna zachwieje.Wtedy dopiero będzie wielkie zdziwienie: no jak to mój synuś/córeczka wychuchane,traktowane po partnersku z zachowaniem wszelkiej możliwej jak to mówicie godności,taki numer mi wycięło??
    A jak trzeba się było nieco zagłębić w życie dziecka to na forum się wypisywało dyrdymały ,że lepsza jest błoga nieświadomość rodzica o tym co robi dziecko,żeby tylko nie burzyć świętego spokoju rodzica.
    Pewnie,puście dzieciaki na luz niech robią co chcą w imię poszanowania ich godności,prywatności itd.A potem się będziecie dziwić skąd tyle chuligaństwa wszędzie,ale kto miał te dzieci do pionu sprowadzać, wychować,wytłumaczyć że nie tędy droga,skoro rodzice postanowili się nie wtrącać,olać,bo wygodniej jest być głuchym i ślepym.Zainteresowanie tym co robi dziecko,z kim się spotyka itd. to już przecież ponad siły rodzica i brak poszanowania prywatności i godności dziecka.


  • nchyb 07.12.10, 20:35
    > Pewnie,puście dzieciaki na luz niech robią co chcą w imię poszanowania ich godn
    > ości,prywatności itd.A potem się będziecie dziwić skąd tyle chuligaństwa wszędz
    > ie

    mnie matula puściła na luz, wyszłam na ludzi.
    Moja najbliższa przyjaciółka byla pilnowana straszliwie, matka czytała jej pamietnik, razem dokazywałyśmy, gdy jej matka czytała o naszych nastoletnich wariactwach w jej pamiętniku, zabroniła nam się spotykać. Źle na przyjaciółkę podobno wpływałam.
    Ja he he się bezboleśnie ustatkowałam, a ona skończyła w Monarze. Z którego zresztą zwiała i dopiero z dala od matki ułożyła sobie życie i w sumie po latach nawet studia skończyła i pracuje z młodzieżą uzależnioną.
    Do dziś ma żal do matki za nadmierną kontrolę i twierdzi, ze to popychało ją do odlotów.

    Więc żyj dalej k1234561 w swoim przekonaniu, jak to nasze dzieci źle skończą i będziemy je odbierać pijane i zaćpane. Może będziemy, może nie. Wcale nie masz większych szans na he he grzeczniejsze dziecko. Raczej na to, ze się na ciebie wypnie. Ale twój cyrk, twoje dzieci, ja wolę skorzystać z dobrych doświadczeń mojej rodziny i znajomych...

    Przy okazji chuligaństwa, taki grzeczny, dobrze ułozony kolega z mojej klasy, niektórzy rodzice stawiali go za wzór, wszystko mamuni ponoć opowiadał, teraz siedzi za kradzieże. A taki grzeczny był i nie chuliganił...
  • verdana 07.12.10, 21:20
    Jakoś dotychczas nie odbierałam żadnego pijanego ani naćpanego dziecięcia znikąd. Ale owszem, wiedziałam o paru przypadkach nadużycia w wieku późnonastolatkowym - wiedziałam, albowiem mi o tym powiedzieli.
    Moja matka wspomianła, ze miała przyjaciółkę, wychowywaną przez niezwykle pobozną i cnotliwą ciotkę. dziewczę było nadzorowane od rana do wieczora, musiało rozliczać się z kazdej sekundy. Ale nie było rozliczane z wieczora do rana, kiedy wymykalo się przez okno i sypialo z dziesiątkami chłopaków.
    A ciotunia byla szczęśliwa, ze wszystko wie. Nawet sie mojej mamie chwaliła , zę "Ewunia chłopcami się jeszcze nie interesuje" . A Ewunia już po trzech skrobankach.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jakw 08.12.10, 08:04
    A liczyłaś prawdopodobieństwo twojej dekonspiracji przy regularnym trzepaniu kompa, komórki i rzeczy osobistych dziecka przez 8-10 lat?
    Zakładając ryzyko "wpadki" przy pojedynczym przeszukaniu na poziomie 1 promila i robiąc przeszukanie raptem raz na miesiąc masz przeszło 10% szans na to, że dziecko cię zdekonspiruje.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 08.12.10, 09:12
    Wg mnie dekonspiracja nie jest największym problemem.

    Ja sama mam potrzebę poszanowania mojej prywatności, nietykalności mojej korespondencji - nie dlatego, że robię coś złego. I zakładam, że taką potrzebę mają inni, w tym moje dziecko.
    Czułabym się co najmniej zażenowana czytając cudzą korespondencję, nawet gdybym miała gwarancję, że nikt nigdy się nie dowie.


    Ta zasada być złamana tylko jeżeli istnieje realne zagrożenie (i dotyczy to nie tylko dzieci, ale i dorosłych).

    I co najważniejsze: interesowanie się dzieckiem nie polega na szpiegowaniu. Wręcz przeciwnie-jeżeli interesujemy się dzieckiem nie musimy go szpiegować.
  • morekac 08.12.10, 10:21
    Obawiam się jednak, że na mamy, przekonane o konieczności kontrolowania, orzeźwiająco może jedynie wpłynąć groźba dekonspiracji i związana z tym utrata zaufania wobec nich przez dziecko.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 08.12.10, 11:41
    Ale według osób podzielających poglądy k1234561 nieposzanowanie prywatności dziecka i czytanie jego korespondencji dla zasady "wgłębiania się w życie dziecka" nie jest żadnym problemem. Problemem może być ewentualnie dekonspiracja, a przy regularnym szpiegowaniu dziecka przez lat 10 takie wydarzenie jest całkiem realna - nawet przy zachowywaniu wszelkich zasad ostrożności. Bo jeśli dziecko będzie miało tylko cień podejrzeń, że ktoś czyta jego pamiętnik , rozmowy na gg czy maile to znajdzie sposoby, żeby to sprawdzić.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 08.12.10, 11:44
    A wydawałoby się, że zasada "nie rób drugiemu co Tobie nie miłe" jest powszechnie znana..
  • magumagu 08.12.10, 09:39
    Mnie nikt nie kontrolował, jakoś nie wylądowałam w pogotowiu opiekuńczym i nie stoczyłam się. Natomiast przykłady na to, że nieszanowanie dziecka jako człowieka, mającego swoje prawo do prywatności jest bardzo złe, mogę mnożyć.
    Miałam na przykład w podstawówce przyjaciółkę, której mama podczytywała pamiętnik. W końcu się wydało. Po czasie okazywało się, że mamuśka wie rzeczy, o których nie ma prawa wiedzieć. Że zeszyt był jakoś inaczej włożony do szuflady. W końcu dziewczyna przestała pisać, pozbawiając się tym samym nie tylko ujścia swoich pensjonarskich przemyśleń, roztrząsania emocji na trzeźwo, ale także możlwości ćwiczenia składnego pisania, po prostu. Nigdy tego swojej matce nie wybaczyła, nie ma też najlepszego zdania o niej, bo taka mentalność kontrolerki przekłada się też na inne dziedziny.
    To przykre, że ktoś traktuje innego człowieka, jak swoją własność.
  • magumagu 08.12.10, 13:45
    ... Osobą-Która-Wie najlepiej jest ciężkie dla całego otoczenia. Autorka postu, mimo, że tyle osób napisało jej, że czytanie korespondecji dziecka nie jest wcale dobre, zamiast zastanowić się nad swoim zachowaniem, refleksję jakąś wysnuć, idzie dalej w zaparte. Na betonie żaden kwiatek nie wyrośnie...
  • verdana 08.12.10, 14:11
    Żle myslicie. Rodzice nie są po to, aby mieć do nich zaufanie - dziecko powinno po prostu rodziców się bać i słuchać ich, niezaleznie co robią i mowią.
    Dziecko odkryje, ze mama czyta pamiętnik? I co z tego, jest mamą, ma prawo czytać, a dziecko niech nie wyprawia fochów, bo to dla jego dobra jest!
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • magumagu 08.12.10, 14:39
    No racja. Koniecznie trzeba pilnować, żeby nie było żadnego pierwszego razu, no przynajmniej nie w gimnazjum. Trzeba też pilnować właściwego wysławiania się i odnoszenia do chłopców. Każda dziewczyna powinna się szanować.
    Później dla dobra córki prześwietla się jej potencjalnego małżonka i jego rodzinę, tudzież wytyka jego niewłaściwe zachowania. Sprawdza się czy wnuki są na pewno codziennie kąpane i dobrze wykarmione. Ech, wychowywanie, to robota na całe życie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.