• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Polski system edukacyjny. Dodaj do ulubionych

  • 13.12.10, 21:29
    marcin.slawski napisał:

    > Wyjeżdżało ze mną na kolonie sporo dzieci, które na co dzień mieszkają za grani
    > cą. W każdym z tych krajów jest inny system, dopasowany do mentalności i potrze
    > b danego kraju.
    > We wszystkich tych krajach, dzieci z Polski, które wcześniej uczyły się w Polsc
    > e radzą sobie bardzo dobrze, więc chyba u nas nie jest tak źle smile
    -------------
    1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorzy albo nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.
    Zdecydowanie nie jest wzorowany na systemie amerykanskim,ktory jest nastawiony na wylapywanie talentow juz od kindergarten.
    2-System wczesnej selekcji to jest podstawa amerykanskiej edukacji
    3-Rankingi szkol i uczelni wskazuja komu mamy dorownac.
    4-Dzieci polskie slabo sobie radza w szkolach amerykanskich.
    Zaawansowany formularz
    • 13.12.10, 21:39
      Jakoś kompletnie mi nie przeszkadza, że "Dzieci polskie slabo sobie radza w szkolach amerykanskich". Akurat w kwestii edukacji USA mi kompletnie nie imponuje.

      Poza tym wcale nie jestem przekonana, czy to prawda. Sama znam rodzinę, gdzie czwórka dzieci (rodzeństwo) na różnym etapie edukacji wylądowało w USA i skończyły bardzo, bardzo dobrze, nawet na MIT. I czuły się wystarczająco dobrze przygotowane przez szkoły polskie.


      --
      Marta 12/2005
      Szymon 01/2008
      Jakub 07/2010
      • 13.12.10, 23:18
        joxanna napisała:


        > Poza tym wcale nie jestem przekonana, czy to prawda.

        Prawda,prawda.

        > Sama znam rodzinę, gdzie c
        > zwórka dzieci (rodzeństwo) na różnym etapie edukacji wylądowało w USA i skończy
        > ły bardzo, bardzo dobrze, nawet na MIT. I czuły się wystarczająco dobrze przygo
        > towane przez szkoły polskie.

        To sa wyjatki.
        • 14.12.10, 21:24
          Wiesz, samo twoje 'prawda, prawda' jakoś mnie nie przekonujesmile. A jestem skłonna dać się przekonać, o ile poznam silne i rzetelne argumenty.

          Skoro jednak szkoły są tak fajne, to czemu tak wielu Amerykanów osiada np. w Paryżu, żeby tam kształcić dzieci? W różnych szkołach francuskich, francuskich po angielsku itp? Dlaczego wierzą, że te szkoły lepiej dzieci przygotują do:
          a) dalszej edukacji
          b) szczęśliwego życia?


          --
          Marta 12/2005
          Szymon 01/2008
          Jakub 07/2010
          • 15.12.10, 00:41
            joxanna napisała:

            > Wiesz, samo twoje 'prawda, prawda' jakoś mnie nie przekonujesmile. A jestem skłonn
            > a dać się przekonać, o ile poznam silne i rzetelne argumenty.

            Tu masz argumenty:

            www.webometrics.info/top12000.asp

            Nie ma francuskich uczelni wsrod tych najlepszych na swiecie.

          • 15.12.10, 07:53
            joxanna napisała:

            > Skoro jednak szkoły są tak fajne, to czemu tak wielu Amerykanów osiada np. w Pa
            > ryżu, żeby tam kształcić dzieci?
            A ktoś ustalił z całą pewnością, że owi wszyscy Amerykanie zamieszkali w Paryżu tylko i wyłącznie w celu edukacji dzieci?

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • 15.12.10, 21:34
              > A ktoś ustalił z całą pewnością, że owi wszyscy Amerykanie zamieszkali w Paryżu
              > tylko i wyłącznie w celu edukacji dzieci?

              Zapewne niesmile. Ale te rodziny, które ja spotkałam twierdziły, że to był dla nich istotny argument. I twierdziły, że jest ich więcej, a kolonia amerykańska w Paryżu jest spora. To były np. takie sytuacje, że generalnie decydowali się na mieszkanie w Europie i wybierali właśnie Paryż (a nie Londyn, Barcelonę, czy coś tam). I chodziło nie tylko o liźnięcie francuskiego.

              Natomiast szkoły to nie wszystko. Chodzi też o to, żeby rosnąć w inspirującym środowisku (oferta kulturalna, architektura, kultura lokalna, wielokulturowość itp.). A to Paryż daje na pewno. Nie jestem natomiast przekonana co do inspirującego środowiska pomniejszych amerykańskich miast. Nawet jeśli mają wysokie miejsce w rankingu publikacji internetowych - - bo zdaje się, że o to chodzi w rankingu linkowanym przez maksimusa, ale nie mam czasu ani ochoty się wczytywać.


              --
              Marta 12/2005
              Szymon 01/2008
              Jakub 07/2010
              • 15.12.10, 22:03
                No właśnie podejrzewam, że decyzja o ich przeprowadzce do Paryża nie nastąpiła wskutek prześledzenia jakichś rankingów, z których wynikało, że francuskie szkoły są najlepsze na świecie. Raczej była to decyzja na zasadzie: fajnie tu, Luwr z Wersalem pod ręką, a wieża Eiffla jest taka ładna i będzie fajnie tu mieszkać. A na weekend można wyskoczyć do Rzymu czy Madrytu - ta Europa taka kameralna jest...
                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 16.12.10, 00:22
                joxanna napisała:

                > Zapewne niesmile. Ale te rodziny, które ja spotkałam twierdziły, że to był dla nic
                > h istotny argument.

                Tak w celu wyjasnienia,bo widze ze jestes mocna zdezorientowana.
                Europa dla Amerykanina,to jest jak Rosja dla Polaka.
                Jedzie sie tam za kare,albo z musu.
                Z pracy go wysylaja do Europy,to gosciu sie chwali,ze "swiat jedzie" a nikt normalny na takie wyjazdy sie nie pali.Problem w tym,ze ziomale nie daja sobie rady z wieloma sprawami i czesto bez Amerykanow w Europie dane przedsiebiorstwa nie moglyby tak dobrze dzialac.

                > I twierdziły, że jest ich więcej, a kolonia amerykańska w P
                > aryżu jest spora. To były np. takie sytuacje, że generalnie decydowali się na m
                > ieszkanie w Europie i wybierali właśnie Paryż (a nie Londyn, Barcelonę, czy coś
                > tam). I chodziło nie tylko o liźnięcie francuskiego.
                >
                > Natomiast szkoły to nie wszystko. Chodzi też o to, żeby rosnąć w inspirującym ś
                > rodowisku (oferta kulturalna, architektura, kultura lokalna, wielokulturowość i
                > tp.). A to Paryż daje na pewno. Nie jestem natomiast przekonana co do inspirują
                > cego środowiska pomniejszych amerykańskich miast. Nawet jeśli mają wysokie miej
                > sce w rankingu publikacji internetowych - - bo zdaje się, że o to chodzi w rank
                > ingu linkowanym przez maksimusa, ale nie mam czasu ani ochoty się wczytywać.

                Czyli wolalabys byc wsrod tych ,ktorzy zarabiaja 33 tys doll rocznie,czy raczej wsrod tych,ktorzy zarabiaja 45 tys doll rocznie.
                Jak myslisz,ktorzy z nich prezentuja wyzsza kulture i maja bardziej inspirujace srodowiska??

                en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita
                USA jest #6 a Francja #22.

                Przepraszam,ze jestem taki prostolinijny,ale fakt ze w Polsce 50% maturzystow udaje sie na studia a w USA tylko 33% nie znaczy ze polscy studenci czy tez ludzie po studiach sa madrzejsi od swoich rowiesnikow w USA.
                • 16.12.10, 07:04
                  maksimum napisał:

                  > Europa dla Amerykanina,to jest jak Rosja dla Polaka.
                  > Jedzie sie tam za kare,albo z musu.

                  smile)) Mój mąz już za karę dziesięć lat siedzi. Sam zdecydował i sam szukał tu pracy. I podobnie wielu jego amerykańskich kolegów. Ale on już wtedy nauczył się po rosyjsku, więc mu łatwiej było. Bo on typowym Amerykaninem na pewno nie jest.

                  > Z pracy go wysylaja do Europy,to gosciu sie chwali,ze "swiat jedzie" a nikt nor
                  > malny na takie wyjazdy sie nie pali.

                  Ze strachu pewnie. Co by ich wielki świat nie przytłoczył tongue_out

                  > Czyli wolalabys byc wsrod tych ,ktorzy zarabiaja 33 tys doll rocznie,czy raczej
                  > wsrod tych,ktorzy zarabiaja 45 tys doll rocznie.
                  > Jak myslisz,ktorzy z nich prezentuja wyzsza kulture i maja bardziej inspirujace
                  > srodowiska??

                  CI pierwsi zapewne.
                  > Przepraszam,ze jestem taki prostolinijny,ale fakt ze w Polsce 50% maturzystow u
                  > daje sie na studia a w USA tylko 33% nie znaczy ze polscy studenci czy tez ludz
                  > ie po studiach sa madrzejsi od swoich rowiesnikow w USA.

                  Ależ właśnie świadczy.
                  • 16.12.10, 21:11
                    fogito napisała:

                    > smile)) Mój mąz już za karę dziesięć lat siedzi. Sam zdecydował i sam szukał tu pr
                    > acy. I podobnie wielu jego amerykańskich kolegów. Ale on już wtedy nauczył się
                    > po rosyjsku, więc mu łatwiej było. Bo on typowym Amerykaninem na pewno nie jest.

                    Wspolczuje kolesiowi.
                    Czy on nie mial rosyjskiej narzeczonej zanim Ciebie poznal?

                    • 16.12.10, 21:42
                      maksimum napisał:

                      >>
                      > Wspolczuje kolesiowi.
                      > Czy on nie mial rosyjskiej narzeczonej zanim Ciebie poznal?
                      >

                      A ja tobie współczuję, bo musiałeś za chlebem jechać do tego nudnego kraju tongue_out

                      Mąż rosyjskiej narzeczonej nie miał, chociaż pewnie by chciał, bo to piękne dziewczyny smile Jako nietypowy Amerykanin wyjeżdżał do Związku Radzieckiego w ramach wymiany studenckiej. Znajomosc rosyjskiego bardzo mu ułatwiła naukę polskiego kiedy postanowił przyjechać tutaj i poszukać pracy. Teraz robi karierę i jest bardzo zadowolony. I na szczęście nie w głowie mu myśli o powrocie do USa.
                      • 16.12.10, 22:56
                        fogito napisała:

                        > Mąż rosyjskiej narzeczonej nie miał, chociaż pewnie by chciał, bo to piękne dzi
                        > ewczyny smile

                        Ty tak na powaznie?
                        Piekne bo biedne?

                        > Jako nietypowy Amerykanin wyjeżdżał do Związku Radzieckiego w ramach
                        > wymiany studenckiej. Znajomosc rosyjskiego bardzo mu ułatwiła naukę polskiego
                        > kiedy postanowił przyjechać tutaj i poszukać pracy. Teraz robi karierę i jest
                        > bardzo zadowolony. I na szczęście nie w głowie mu myśli o powrocie do USa.

                        Domyslam sie,ze USA na niego nie czeka z otwartymi ramionami.
                        • 17.12.10, 06:20
                          maksimum napisał:

                          >>
                          > Ty tak na powaznie?
                          > Piekne bo biedne?

                          Nie. Piekne z powodów genetycznych niezależnie czy bogate czy biedne. Nie zapominaj, że jest spora grupa bogatych Rosjan. Zresztą co mają pieniądze do urody? Dolary ci oczy przesłaniają wink

                          >> Domyslam sie,ze USA na niego nie czeka z otwartymi ramionami.

                          Czeka, ale nie USa tylko pewnie Chiny, bo amerykański szef ma plany dalekosiężne smile Powrót do Stanów to byłaby stagnacja. Tam jest kryzys i nic się nie dzieje. Mało inwestycji.
                          • 17.12.10, 07:50
                            fogito napisała:

                            > Nie. Piekne z powodów genetycznych niezależnie czy bogate czy biedne. Nie zapom
                            > inaj, że jest spora grupa bogatych Rosjan. Zresztą co mają pieniądze do urody?

                            Przede wszystkim to,ze bogate dziewczyny nie zostaja modelkami.
                            Nie razi Cie prostota bijaca z twarzy modelek?

                            • 17.12.10, 12:37
                              maksimum napisał:


                              >
                              > Przede wszystkim to,ze bogate dziewczyny nie zostaja modelkami.

                              Ale jak już zostają topowymi modelkami to szybko się bogacą. Czyż nie o to ci przede wszystkim chodzi?

                              > Nie razi Cie prostota bijaca z twarzy modelek?

                              Nie, bo wiele z nich to inteligentne dziewczyny, które chcą cos w życiu osiągnąć. Rażą mnie wymagania projektantów gejów i starsi bogaci panowie, którzy te modelki wykorzystują seksualnie.
                              • 18.12.10, 00:48
                                fogito napisała:

                                > Nie, bo wiele z nich to inteligentne dziewczyny, które chcą cos w życiu osiągnąć.

                                Moze w Rosji one maja IQ powyzej sredniej krajowej,bo tam niemal wszyscy maja mozgi rozcienczone alkoholem,ale w USA to sa dziewczyny,ktore praktycznie nic innego nie umieja.

                                > Rażą mnie wymagania projektantów gejów i starsi bogaci panowie, którzy te mo
                                > delki wykorzystują seksualnie.

                                Jesli dorosle dziewczyny sa "wykorzystywane" przez bogatych panow,to moze powinno sie im odebrac prawo wyborcze,bo posluguja sie emocjami a nie zdrowym rozsadkiem.
                                Jestem w 100% pewien,ze na swiecie byloby lepiej,gdyby kobiety nie mialy prawa wyborczego,bo taki Obama,zostal wybrany glosami kolorowych i bialych kobiet,ktore byly zauroczone jego "inteligencja".
                                No i jak wyglada gospodarka za Obamy?
                                Lepiej nie pytac,bo sie stacza i dlug rosnie w zastraszajacym tempie.
                • 16.12.10, 09:07
                  > Czyli wolalabys byc wsrod tych ,ktorzy zarabiaja 33 tys doll rocznie,czy raczej
                  > wsrod tych,ktorzy zarabiaja 45 tys doll rocznie.
                  > Jak myslisz,ktorzy z nich prezentuja wyzsza kulture i maja bardziej inspirujace
                  > srodowiska??

                  Nie ma to ŻADNEGO znaczenia. I tak liczy się siła nabywcza. I jakość życia (długie wakacje, podróże, korzystanie z kultury, itp).

                  Maksimum - myślę, że się zagalopowałeś. Chyba, że faktycznie Ciebie inspiruje wyłącznie KASA. Ale w takim razie przenieś się do Dubaju - tam też jest wielu Amerykanów, a zarabia się duużo więcej.


                  --
                  Marta 12/2005
                  Szymon 01/2008
                  Jakub 07/2010
                  • 16.12.10, 21:06
                    joxanna napisała:

                    > Nie ma to ŻADNEGO znaczenia. I tak liczy się siła nabywcza. I jakość życia (dłu
                    > gie wakacje, podróże, korzystanie z kultury, itp).

                    Ja wlasnie o sile nabywczej pisalem.
                    A jakosc zycia,to nie sa dlugie wakacje,podroze,korzystanie z kultury TYLKO z kim spedzasz czas.Z kim jezdzisz na wakacje,z kim podrozujesz i z kim chodzisz do kina na amerykanskie filmy.
                    Co z tego ze pojedziesz na tanie wakacje do Egiptu,jak tam jest zero kultury,ale takie wakacje moze ci Romen Ludwiczuk zalatwic,bo senator mimo ze ma polskie studia,to ma zero kultury.
                    Kultura jest uzalezniona od poziomu zycia i ona byla w Egipcie ale dosc dawno temu.


    • 13.12.10, 21:56
      Ad1:
      Nie musi. Ewaluował od pokoleń jak każdy system w innych krajach. Nie jest wzorowany na amerykańskim, bo i po co ?
      Skoro Ty wyjechałeś, uznajesz, że reszta się nie nadaje lub z innych powodów nie wyjechała ? To jedyne "opcje" ??? Cały kraj musi się dopasować do Twoich frustracji związanych z Polską ?
      Jako młody człowiek wyjeżdżałem do wielu krajów. Rozważałem emigrację. Z wiekiem mi to przeszło, gdyż znalazłem swoje miejsce w ojczyźnie.
      Ad2:
      I niech tak zostanie. U nas to rodzic ma większy wpływ na rozwój swojego dziecka.
      Ad3:
      I co człowiekowi z rankingów, skoro na owe uczelnie mało kogo stać ? No tak, to zapewne kolejny etap selekcji...
      A ich poziom to wynik ich ogromnych budżetów.
      A jeśli u nas kogoś na to stać, nic nie stoi na przeszkodzie, aby uczyć się poza granicami kraju. Ten model funcjonuje na całym świecie od dawna. Podobnie jak nie jest ujmą studiowanie Amerykanów w Polsce ( a takowi są).
      Ad4:
      Znam tylko jedno dziecko, które uczyło się w US i ono radziło sobie dobrze. W Irlandii i Holandii radzą sobie bardzo dobrze.
      A Ty zapewne prowadziłeś badania na ten temat w NY ?

      Podważasz człowieku wszystko co Polskie.
      CytatMoze powinniscie testy wzorowac na amerykanskich a nie wymyslac wlasnych glupot?

      Oczywiście lepiej wiesz co dla Polski jest ważne i jak głosować powinni Polacy...
      CytatTak,jestem tu by prac swoje kompleksy i zazdroszcze Polsce i Polakom sukcesow a juz najbardziej rzadu i prezydenta z PO.
      Bronek swietnie blagal znowu o zniesienie wiz,a powinno byc odwrotnie.


      I masz już "metoda na głoda" wink...
      CytatCzy mozna zmienic glupi system na lepszy istniejacy juz w USA?
      Mozna ale po co sie wzorowac na Amerykanach,jak sie przywyklo do swojego dziadostwa i problemow z tym zwiazanych.
      Zreszta po co POlakom zycie bez problemow?


      I zapewne uzdrowisz Polski system edukacyjny wink


      zimowiska2011.pl
      • 13.12.10, 22:40
        maksimum:
        Na świecie istnieje ogromna ilość systemów edukacyjnych.
        Rozpatrując tylko systemy organizacyjne kształcenia mamy:
        CytatSystem klasowo - lekcyjny - występuje podział na według wieku na poszczególne klasy, realizacja programu nauczania ma miejsce podczas lekcji, programy składają się z poszczególnych działów, a te z tematów, do zalet tego systemu zalicza się jego prostą strukturę organizacyjną, łatwość oraz ekonomiczność administrowania, sprzyjanie upowszechnianiu oświaty; do jego wad zaliczyć należy zbyt małą uwagę na różnicach indywidualnych uczniów, sztywność organizacyjną oraz zbyt duży nacisk na dyplomy zamiast na wszechstronny rozwój uczniów

        System mannheimski - podział uczniów nie według wieku lecz według poziomu rozwoju umysłowego; występują tutaj cztery typy klas:

        o klasa uczniów przeciętnych
        o klasa uczniów mało zdolnych
        o klasa uczniów opóźnionych w rozwoju
        o klasa najbardziej uzdolnionych uczniów

        Zaletą tego systemu jest fakt respektowania indywidualnych możliwości uczniów, jednak jego wadą jest niejako przesądzanie o szkolnej a nawet życiowej karierze ucznia jedynie na podstawie jego zdolności oraz wiedzy podczas dokonywania selekcji.

        System amerykański - progresywizm - w Europie znany pod nazwą "nowe wychowanie", szkoła eksperymentalna założona przez Johna Deweya; progresywiści kładli szczególny nacisk na dostosowywanie oddziaływań wychowawczych do psychicznego rozwoju uczniów oraz ich zainteresowań, postulowali swobodny rozwój wraz z wyzwoleniem inicjatywy ucznia w procesie nauczania; główne założenia Deweya to:

        o zrezygnowanie z zajęć klasowo - lekcyjnych
        o swobodna organizacja, zadania wytwórcze jak na przykład uprawa roli, rzemiosło czy zajęcia w domowym gospodarstwie
        o proces kształcenia dostosowywany do zainteresowań uczniów
        o brak systematyzacji wiedzy

        Progresywizm krytykowano za zbyt duże liczenie się z potrzebami uczniów oraz lekceważenie wykształcenia składającego się z wiedzy systematycznej; kierunkiem przeciwnym do progresywizmu był esencjalizm

        Metoda projektów - jej twórcą był Kilpatrick, polegała na wprowadzeniu w miejsce normalnych przedmiotów nauczania tak zwane projekty - ośrodki tematyczne, które umożliwiały łączenie pracy i nauki z zainteresowaniami uczniów, którzy poprzez swoją działalność praktyczną podejmowali jednocześnie działalność poznawczą. Zajęcia odbywały się w poszczególnych pracowniach. Metoda projektów stwarza warunki dla samodzielnego zdobywania wiedzy przez uczniów w toku formułowania problemu, planowania sposobów jego rozwiązania aż wreszcie rozwiązania. Warunki te są ponadto zbliżone do warunków panujących poza szkołą. Ważnym jest również, by uczniowie brali całkowitą odpowiedzialność za swoje działanie. Ten rodzaj kształcenia a zarazem wychowania przygotowuje do samodzielnego życia oraz stwarza odpowiednie warunki dla moralnego rozwoju - uczniowie uczą się rozróżniać co jest słuszne oraz moralne.

        Plan Daltoński (daltoński plan laboratoryjny) - metodę tę stworzyła Helena Parkhurst w okresie międzywojennym. Ta metoda kształcenia polegała na organizacji indywidualnego nauczania, nie opartego na systemie klasowo - lekcyjnym - uczniowie otrzymują pewien materiał, który samodzielnie opracowują we własnym tempie pod okiem nauczyciela. Po kilku wspólnych lekcjach zdawali oni relację ze zdobytych wiadomości i umiejętności.

        Szkoła bez klas - pierwsza tego typu szkoła średnia została założona przez Franka Browna w końcu lat pięćdziesiątych XX wieku. Podstawowym założeniem tego systemu było grupowanie uczniów nie według kryterium wieku czy zdolności, lecz według ich zainteresowań oraz postępów w nauce określonego przedmiotu. Zatem program wszystkich przedmiotów był podzielony na kilka etapów - od tych najłatwiejszych aż do najtrudniejszych - do których uczniowie dobierani byli na podstawie wyników odpowiednich testów.

        System Trumpa - grupa nauczycieli określonego przedmiotu traktowana była jako zespół zajmujący się większymi grupami uczniów. Każdy z nauczycieli prowadzi najlepiej przez siebie znany przedmiot, w razie potrzeby tworzone są mniejsze grupy dla uczniów posiadających trudności z przerabianym materiałem.

        Metoda ośrodków zainteresowań - jej twórcą był Owidiusz Decroly (Belgia), który jako podstawę nauczania wprowadził tak zwane ośrodki zainteresowań, a więc tematy zajęć tworzone w oparciu o zainteresowania uczniów. Tematy te miały ponadto bezpośredni związek z życiem - opierały się na potrzebach działania, walki czy żywienia. Metoda ta została zmodyfikowana i wprowadzona do szkół specjalnych przez Marię Grzegorzowską.

        Nauczanie łączne - idea ta powstała w Austrii w latach 1920 - 1922, skąd później została rozpowszechniona w innych krajach (także w Polsce). Ten system kształcenia polegał na tym, iż treści nauczania w klasach początkowych stanowiły "ośrodki życia" koncentrujące się na sprawach ojczystych. W kolejnych latach nauki, kształceniem obejmowane były coraz szersze kręgi rzeczy oraz zjawisk w takiej postaci, w jakiej występują one w rzeczywistości.

        System Celestyna Freineta - jest to obecnie najpopularniejsza idea wdrażana w szkołach podstawowych. System ten powstał po I wojnie światowej we Francji, a jego istotą jest to, iż treści nauczania stanowi tutaj środowisko wraz ze wszystkimi zjawiskami społecznymi oraz przyrodniczymi. Szkoła staje się niejako zakładem pracy zespolonym ze środowiskiem. W szkole znajduje się sala wspólna oraz wiele pracowni specjalistycznych, w których uczniowie wykonują różne prace (hodowla zwierząt, uprawa roli, stolarstwo czy budownictwo). Uczniowie przeprowadzają własne eksperymenty oraz realizują różnego rodzaju twórcze projekty.


        Do tego dochodzą odrębne toki kształcenia, typy środków kształcenia, itp. itd...

        Dlaczego inne kraje mają swoje systemy, nie wzorując się na amerykańskich ?

        --
        zimowiska2011.pl
        • 13.12.10, 22:59
          marcin.slawski napisał:

          > System mannheimski - podział uczniów nie według wieku lecz według poziomu rozwo
          > ju umysłowego; występują tutaj cztery typy klas:
          >
          > o klasa uczniów przeciętnych
          > o klasa uczniów mało zdolnych
          > o klasa uczniów opóźnionych w rozwoju
          > o klasa najbardziej uzdolnionych uczniów

          Taki wlasnie jest obecny system amerykanski.
          Skonczylo sie przeskakiwanie klas,bo dzieciaki byly emocjonalnie slabo przygotowane do radzenia sobie w klasach ze starszymi dziecmi.
          1-Teraz jest tak,ze juz od kindregarten wylapywane sa najzdolniejsze dzieci,zazwyczaj jest to jedna osoba z klasy i w calym dystrykcie gdzie jest 20 podstawowek tworzy sie jedna klase dla tych specjalnie uzdolnionych.
          2-Wiekszosc to sredniaki i chodza do swoich wybranych szkol.
          3--Opoznieni maja specjalne klasy w normalnych szkolach,podobnie jak najlepsi.

          > Zaletą tego systemu jest fakt respektowania indywidualnych możliwości uczniów,
          > jednak jego wadą jest niejako przesądzanie o szkolnej a nawet życiowej karierze
          > ucznia jedynie na podstawie jego zdolności oraz wiedzy podczas dokonywania sel
          > ekcji.

          Ta selekcja jest caly czas otwarta.
          Moja corka w podstawowce chodzila do klasy dla wybitnie zdolnych ,ale juz do najlepszych gimnazjow trzeba zdawac trudne egzaminy.Corka ten egzamin przeszla i jest w najlepszym gimnazjum .....ale polowa dzieci z jej klasy z podstawowki nie jest w najlepszym gimnazjum.
          Teraz byly kolejne egzaminy do liceow i corka nie jest ze swojego egzaminu zadowolona.Wyniki beda w lutym.Zobaczymy.
          To jest cos w rodzaju piramidy,ze najlepsi chodza do najlepszych klas i szkol i co kilka lat egzaminy wstepne do gimnazjow,liceow czy na studia.

          > System amerykański - progresywizm - w Europie znany pod nazwą "nowe wychowanie"
          > , szkoła eksperymentalna założona przez Johna Deweya; progresywiści kładli szcz
          > ególny nacisk na dostosowywanie oddziaływań wychowawczych do psychicznego rozwo
          > ju uczniów oraz ich zainteresowań, postulowali swobodny rozwój wraz z wyzwoleni
          > em inicjatywy ucznia w procesie nauczania; główne założenia Deweya to:

          To bylo w latach 1960-tych i na tym wyrosly dzieci kwiaty.

          > Progresywizm krytykowano za zbyt duże liczenie się z potrzebami uczniów oraz le
          > kceważenie wykształcenia składającego się z wiedzy systematycznej; kierunkiem p
          > rzeciwnym do progresywizmu był esencjalizm
          >
          > Metoda projektów - jej twórcą był Kilpatrick, polegała na wprowadzeniu w miejsc
          > e normalnych przedmiotów nauczania tak zwane projekty - ośrodki tematyczne, któ
          > re umożliwiały łączenie pracy i nauki z zainteresowaniami uczniów, którzy poprz
          > ez swoją działalność praktyczną podejmowali jednocześnie działalność poznawczą.

          Te projekty sa teraz na dokladke do systemu selekcyjnego.

          > Dlaczego inne kraje mają swoje systemy, nie wzorując się na amerykańskich ?

          Pewno dlatego,ze odstaja.
          • 13.12.10, 23:15
            CytatDlaczego inne kraje mają swoje systemy, nie wzorując się na amerykańskich ?

            Pewno dlatego,ze odstaja.

            Ręce opadają uncertain

            A system nad którym najbardziej się zachwyciłeś to system manheimski ( nie manhatański) smile
            A gdzie leży Manheim, pewnie też nie interesuje "Amerykanów" wink
            --
            zimowiska2011.pl
            • 14.12.10, 08:56
              Proszę usunąć komercję z sygnaturki.
              Na forum istnieje możliwość wykupienia reklamy - w razie pytań zapraszam na forum@gazeta.pl

              Zona
              eDziecko.pl
          • 15.12.10, 19:57
            >To jest cos w rodzaju piramidy,ze najlepsi chodza do najlepszych klas i szkol i co kilka lat egzaminy wstepne do gimnazjow,liceow czy na studia.

            ale czy tak nie jest wszedzie? do najlepszych liceow (w warszawie np.) dostaja sie najlepsi uczniowie, przewaznie z najlepszych gimnazjow, potem na najlepsze studia, dostaja sie najlepsi z tych najlepszych etc.
            ta piramida dziala na calym swiecie, sa tylko roznice w niuansach.
      • 13.12.10, 22:41
        Rankingi sa koniecznoscia by nie latac po forach ani znajomych i nie dopytywac sie ktora szkola jest dobra a ktora najlepsza.
        Kazdy rodzic w Polsce spedza dziesiatki godzin czy dni oraz miesiecy by sie wywiedziec jaka szkola jest dobra dla jego pociechy,a w USA zajrzy sobie do rankingu i sprawa zalatwiona.
        A jak kupujesz samochod czy telewizor to nie potrzebna Ci opinia fachowcow na temat jakosci danego towaru?
        Najlepsze uczelnie w USA sa rzeczywiscie drogie i same czesne jest w granicach 40 tys doll. ale zawsze mozna wziac kredyt i splacac go po studiach.Mozna tez przylozyc sie do nauki i dostac stypendium naukowe.Mozna byc dobrym w sporcie i dostac stypendium sportowe.
        Mozna dostac 50% stypendium naukowego i 50% stypendium sportowego,na co liczy moj syn.
    • 13.12.10, 22:00
      maksimum napisał:

      > 1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorzy albo
      > nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.

      Bzdura. Bez komentarza.

      > Zdecydowanie nie jest wzorowany na systemie amerykanskim,ktory jest nastawiony
      > na wylapywanie talentow juz od kindergarten.

      Jasne. Pokaż mi te amerykańśkie talenty. Jednostki jak wszędzie.

      > 2-System wczesnej selekcji to jest podstawa amerykanskiej edukacji

      Nie ma czym się chwalić.

      > 3-Rankingi szkol i uczelni wskazuja komu mamy dorownac.

      Masz fioła na punkcie rankingów.

      > 4-Dzieci polskie slabo sobie radza w szkolach amerykanskich.

      Bzdura. Polsie dzieciaki świetnie radzą sobie w amerykańśkich szkołach, bo jest im łatwiej po prostu. Mam rodzinę, która wyemigrowałą do Stanów z dwójką dzieci. Te radzą sobie świetnie.
      Mój brat wyjechał na studia podypomowe do Stanów na 1,5 roku i poziom studiów porównał do czwartej klasy liceum w Polsce. Plusem było, że zwiedził całe Stany poza może Hawajami i Alaską i pojawiał się tylko na egzaminach. Nie on jeden - cała gupa studentów z Polski. Zdali i wszycy wrócili do Polski. Tylko Słowak wyemigrował do Kanady, bo tam fajniej się żyje smile

      But keep trying wink
      • 13.12.10, 23:16
        fogito napisała:

        > Bzdura. Polsie dzieciaki świetnie radzą sobie w amerykańśkich szkołach, bo jest
        > im łatwiej po prostu.

        Wiekszosci niestety jest trudniej.

        > Mam rodzinę, która wyemigrowałą do Stanów z dwójką dzieci. Te radzą sobie świetnie.

        Tez znam takie przypadki,ale poczekaj troche jak zaczna wyzszy szczebel edukacyjny.

        > Mój brat wyjechał na studia podypomowe do Stanów na 1,5 roku i poziom studiów p
        > orównał do czwartej klasy liceum w Polsce.

        Dlaczego nie napiszesz na jakiej uczelni to bylo?
        Piszesz o studiach magistarskich czy doktoranckich?
        Czy brat mial juz dyplom z Polski czy jeszcze nie?


        > Plusem było, że zwiedził całe Stany
        > poza może Hawajami i Alaską i pojawiał się tylko na egzaminach. Nie on jeden -
        > cała gupa studentów z Polski. Zdali i wszycy wrócili do Polski. Tylko Słowak wy
        > emigrował do Kanady, bo tam fajniej się żyje smile

        A Kandyjczycy masowo emigruja do USA.Po Meksykanach Kanadyjczycy sa najwieksza grupa imigracyjna w USA.No moze jeszcze Chinczycy ich wyprzedzaja.
        • 14.12.10, 13:49
          maksimum napisał:

          > fogito napisała:
          >
          > > Bzdura. Polsie dzieciaki świetnie radzą sobie w amerykańśkich szkołach, b
          > o jest
          > > im łatwiej po prostu.
          >
          > Wiekszosci niestety jest trudniej.

          A co to jest ta większość? Twoi znajomi? Jak już ktoś nizej napisał do Stanów nie emigrują ludzie o wysokim statusie społecznym. Wyjeżdżają w większości (!) robotnicy. Trudno się więc dziwić, że ich dzieci to nie są orły w edukacji. Niemniej jednak dzieci moich kuzynów radzą sobie lepiej w amerykańskiej szkole właśnie dlatego, że jest im łatwiej niż w polskiej.

          > > Mam rodzinę, która wyemigrowałą do Stanów z dwójką dzieci. Te radzą sobie
          > świetnie.
          >
          > Tez znam takie przypadki,ale poczekaj troche jak zaczna wyzszy szczebel edukacy
          > jny.

          Ja się będę cieszyć jeśli zaczną, bo żadne z ich rodziców nie skończyło wyższej uczelni.


          > > Mój brat wyjechał na studia podypomowe do Stanów na 1,5 roku i poziom stu
          > diów p
          > > orównał do czwartej klasy liceum w Polsce.
          >
          > Dlaczego nie napiszesz na jakiej uczelni to bylo?
          > Piszesz o studiach magistarskich czy doktoranckich?
          > Czy brat mial juz dyplom z Polski czy jeszcze nie?

          Nie wiem dokładnie jaka to była uczelnia. Musiałabym zapytać. Brat miał już zrobioną magisterkę z elektroniki na Politechnice Warszawskiej więc był nieźle wyedukowany. Może nie był to Harward (to bym pamiętała wink, ale chyba roczne studia podyplomowe na jakimkolwiek technicznym uniwersytecie w Stanach powinny być na wyższym poziomie niż ostatnia klasa liceum w Polsce tongue_out

          >
          > A Kandyjczycy masowo emigruja do USA.Po Meksykanach Kanadyjczycy sa najwieksza
          > grupa imigracyjna w USA.No moze jeszcze Chinczycy ich wyprzedzaja.

          Chyba raczej do Polski. Mamy mnóstwo znajomych kanadyjczyków w W-wie, łacznie z nauczycielką syna. Poza tym Kanadyjczyków odstrasza amerykańska służba zdrowia i dlatego nasza rodzina z Toronto wpada do Stanów tylko na wakacje i potem szybciutko wraca do siebie.
          • 14.12.10, 15:32
            fogito napisała:

            > A co to jest ta większość? Twoi znajomi?

            Tak sie zlozylo,ze wysylalem dzieci do polskich szkol sobotnich i tam wlasnie poznalem wielu Polakow,ktorzy rowniez wysylali dzieci do polskich szkol.Bardzo reprezentatywna grupa losowa.

            > Jak już ktoś nizej napisał do Stanów n
            > ie emigrują ludzie o wysokim statusie społecznym. Wyjeżdżają w większości (!) r
            > obotnicy.

            A jacy ludzie w wiekszosci mieszkaja w Polsce? A jacy ludzie to wiekszosc Amerykanow?
            Bo jesli okaze sie ,ze w jednym i drugim przypadku to robotnicy,to odkryjesz Ameryke.
            A wyjezdzaja przede wszystkim ludzie przedsiebiorczy i pracowici z nadzieja na lepsza przyszlosc a nie jakies tam hankam,ktora zadnej przyszlosci przed soba nie ma.

            > Trudno się więc dziwić, że ich dzieci to nie są orły w edukacji. Niem
            > niej jednak dzieci moich kuzynów radzą sobie lepiej w amerykańskiej szkole właś
            > nie dlatego, że jest im łatwiej niż w polskiej.

            Zobaczymy do jakiego wieku beda tak sobie dobrze radzily i czemu nie napiszesz w jakich sa szkolach,bo to jest najwazniejsze.Jesli sa w slabych szkolach,to raczej normalne,ze sobie dobrze radza.

            > Ja się będę cieszyć jeśli zaczną, bo żadne z ich rodziców nie skończyło wyższej
            > uczelni.

            O,to jakas wyjatkowa rodzina,bo w Polsce wszyscy sa po studiach i bardzo inteligentni a wyjezdzaja ci bez studiow! smile
            Jesli rodzice nie maja studiow,to dzieci tez prawdopodobnie nie beda ich mialy,bo w Stanach jest duzo trudniej skonczyc studia niz w Polsce.

            > > > Mój brat wyjechał na studia podypomowe do Stanów na 1,5 roku i poziom stu
            > > diów porównał do czwartej klasy liceum w Polsce.
            > >
            > > Dlaczego nie napiszesz na jakiej uczelni to bylo?
            > > Piszesz o studiach magistarskich czy doktoranckich?
            > > Czy brat mial juz dyplom z Polski czy jeszcze nie?
            >
            > Nie wiem dokładnie jaka to była uczelnia. Musiałabym zapytać. Brat miał już zro
            > bioną magisterkę z elektroniki na Politechnice Warszawskiej więc był nieźle wye
            > dukowany. Może nie był to Harward (to bym pamiętała wink, ale chyba roczne studia
            > podyplomowe na jakimkolwiek technicznym uniwersytecie w Stanach powinny być na
            > wyższym poziomie niż ostatnia klasa liceum w Polsce tongue_out

            Jesli twoj brat mial juz mgr na PW,to przyjazd na ROCZNE studia podyplomowe do USA nie ma najmniejszego sensu.
            Zadne studia podyplomowe nie trwaja rok,to musiala byc niezla sciema.

            www.indiaedu.com/education-abroad/pgp-in-usa.html
            Postgraduate programs to sa wlasnie studia magisterskie i jak sie ma mgr to po co robic jeszcze raz to samo?

            > Chyba raczej do Polski. Mamy mnóstwo znajomych kanadyjczyków w W-wie, łacznie z
            > nauczycielką syna. Poza tym Kanadyjczyków odstrasza amerykańska służba zdrowia
            > i dlatego nasza rodzina z Toronto wpada do Stanów tylko na wakacje i potem szy
            > bciutko wraca do siebie.

            W Kanadzie zyje sie duzo gorzej niz w USA i jest duzo gorsza edukacja,ale w Polsce oni moga udawac Amerykanow.
            I leczyc tez sie przyjezdzaja do USA,bo u nich sa zapisy do lekarzy jak w Polsce.
            • 14.12.10, 21:46
              maksimum napisał:

              > Tak sie zlozylo,ze wysylalem dzieci do polskich szkol sobotnich i tam wlasnie p
              > oznalem wielu Polakow,ktorzy rowniez wysylali dzieci do polskich szkol.Bardzo r
              > eprezentatywna grupa losowa.

              Jeśli weźmiesz pod uwagę tylko jedną klasę społeczną to zapewne tak. Ale to nie są elity intelektualne i chyba masz doskonale tego świadomość.

              >
              > A jacy ludzie w wiekszosci mieszkaja w Polsce? A jacy ludzie to wiekszosc Amery
              > kanow?
              > Bo jesli okaze sie ,ze w jednym i drugim przypadku to robotnicy,to odkryjesz Am
              > eryke.

              Poza robotnikami jest w Polsce sporo intelektualistów. A takich to w młodej polskiej emigracji nie uświadczysz w Stanach.
              Ameryka to wieki kraj i bardzo zróżnicowanym przekroju społacznym. Ty ciągle piszesz o swoim ogródku i podciągasz pod to całą Ameryke. To absurd.

              > A wyjezdzaja przede wszystkim ludzie przedsiebiorczy i pracowici z nadzieja na
              > lepsza przyszlosc a nie jakies tam hankam,ktora zadnej przyszlosci przed soba n
              > ie ma.

              Młodzi i przedsiębiorczy to pozostają w kraju i tu robią prawdziwe biznesy i pieniądze. Chyba nie dziwi Cię, że większość emigrantów zsilających Chicago to sa ludzie ze wschodnich terenów Polski. Moi znajomi, którzy wyjechali do Stanów zrobili to, bo nie byli wykształceni i w Polsce trudno im było znaleźć dobrą pracę. A nie byli wykształceni, bo im się uczyć nie chciało.

              .

              > Zobaczymy do jakiego wieku beda tak sobie dobrze radzily i czemu nie napiszesz
              > w jakich sa szkolach,bo to jest najwazniejsze.Jesli sa w slabych szkolach,to ra
              > czej normalne,ze sobie dobrze radza.

              Nie interesuje mnie w jakich są szkołach. Mieszkają w Chicago. Nie wiem, czemu zakładasz, że polskie dzieci miałyby sobie gorzej radzić skoro amerykańskie szkolnictwo jest nastawione na wspieranie wszystkich. Tam każdy sobie poradzi jeśli bedzie chciał. W Polskiej szkole wymagania są wysokie i nikt się słabymi nie przejmuje. I to wcale nie jest dobre.


              > O,to jakas wyjatkowa rodzina,bo w Polsce wszyscy sa po studiach i bardzo inteli
              > gentni a wyjezdzaja ci bez studiow! smile

              No widzisz. W jednym się zgadzamy - ci bez studiów emigrują do Stanów w poszukiwaniu łatwiejszego życia. Ludzie po studiach dają sobie w Polsce i Europie świetnie radę.

              > Jesli rodzice nie maja studiow,to dzieci tez prawdopodobnie nie beda ich mialy,
              > bo w Stanach jest duzo trudniej skonczyc studia niz w Polsce.

              Z tym się kompletnie nie zgodzę patrząc chociażby na własnego męża, który zaliczył dwa uniwersytety w Stanach bez wysiłku a jego wiedza ogólna w porównaniu z moją jest porażająco niska momentami. Chociażby z medycyny uncertain


              >> Jesli twoj brat mial juz mgr na PW,to przyjazd na ROCZNE studia podyplomowe do
              > USA nie ma najmniejszego sensu.
              > Zadne studia podyplomowe nie trwaja rok,to musiala byc niezla sciema.

              Dokładnie trwały 1,5 roku i były programem sponsorowanym przez rząd USA w ramach dokształcania młodych inżynierów ze Wschodu. Inżynierowie sobie Amerykę pozwiedzali za rządowe pieniądze, ale niczego nowego się nie nauczyli. Zwiedzenie jednak wszystkich stanów Ameryki (za wyjątkiem dwóch) jest jednak sporym osiągnięciem. Tym to się nawet mój amerykański mąż pochwalić nie może.

              > Postgraduate programs to sa wlasnie studia magisterskie i jak sie ma mgr to po
              > co robic jeszcze raz to samo?

              Jak wyżej - był to program studiów w ramach programu rządowego. Jakiego dokładnie to nie wiem, ale chłopaki mieli opłacone wszystko. Nie chodziło o zrobienie dyplomu tylko o dokształcenie. I tu się okazało, ze oni ten dokształcający program przerabiali w liceum.
              Na zajęcia chodzili z "normalnymi" studentami więc odzwierciedlało to poziom jaki prezentowała uczelnia.

              > W Kanadzie zyje sie duzo gorzej niz w USA i jest duzo gorsza edukacja,ale w Pol
              > sce oni moga udawac Amerykanow.

              Oni nie udają Amerykanów w Polsce, bo Kanadyjczycy są o wiele fajniejsi, milsi, bardziej weedukowani (!) i ogólnie całkiem na plus.

              > I leczyc tez sie przyjezdzaja do USA,bo u nich sa zapisy do lekarzy jak w Polsc
              > e.

              Zapisy może są, ale leczyć to oni się wolą u siebie, żeby potem nie sprzedawac domu i rodziny jak rachunek przyjdzie ze szpitala.
              Chyba jednak nie masz wokół siebie dużo Kanadyjczków, bo coś kiepsko rozeznany jesteś w sytuacji.
              • 14.12.10, 21:50
                > Poza robotnikami jest w Polsce sporo intelektualistów. A takich to w młodej pol
                > skiej emigracji nie uświadczysz w Stanach.


                Uświadczy, ale nie w środowisku, w którym się obraca.
                • 14.12.10, 22:12
                  hankam napisała:

                  > > Poza robotnikami jest w Polsce sporo intelektualistów. A takich to w m
                  > łodej pol
                  > > skiej emigracji nie uświadczysz w Stanach.

                  >
                  > Uświadczy, ale nie w środowisku, w którym się obraca."

                  Nie wiem, o jak mlodych intelektualistow chodzismile Dwie z moich przyjaciolek ze studiow zrobily PhD w Stanach - jedna mieszka w Chicago, druga w Bostonie. Obie maja sie swietnie i nie sadze, aby chcialy sie zaprzyjaznic z Maksiemsmile
                  Natomiast dzieci z pokolenia mojego syna stawiaja na kariere w Europie - Londyn, Holandia, Niemcy, Finlandia, Belgia; w zaleznosci od profilu wyksztalcenia.
              • 14.12.10, 22:44
                Fogito, kiedy ostatni raz miałaś styczność z polskim systemem edukacji? Bo teraz jak 20% zdających oblewa maturę (a do szkół z maturą idzie większość) to minister edukacji rwie włosy z głowy i przymierza się do likwidacji a to techników, a to liceów profilowanych (w zależności od tego, gdzie gorzej poszła matura)
                • 15.12.10, 06:47
                  jakw napisała:

                  > Fogito, kiedy ostatni raz miałaś styczność z polskim systemem edukacji? Bo tera
                  > z jak 20% zdających oblewa maturę (a do szkół z maturą idzie większość) to mini
                  > ster edukacji rwie włosy z głowy i przymierza się do likwidacji a to techników,
                  > a to liceów profilowanych (w zależności od tego, gdzie gorzej poszła matura)

                  Generalnie mam na co dzień, bo mam mamę emerytowaną nauczycielkę matematyki w liceum. Bardzo dobrym liceum (nie w W-wie). I mam dziecko (7 lat) w szkole, które jest wprawdzie w skzole brytyjskiej obecnie, ale zalicza równiez program polski. I ten program polski wymaga od niego trochę więcej wysiłku. Bo język polski jest z założenia trudniejszy.
                  • 15.12.10, 08:25
                    Ale te bardzo dobre licea w polskiej edukacji są jednak w mniejszości i na pewno nie można
                    tylko na ich podstawie dowodzić, że polski system edukacji jest lepszy od amerykańskiego, biorąc pod uwagę przeciętną szkołę amerykańską za najbliższym rogiem. W dodatku twoja mama pewnie nie załapała się na najnowsze reformy MENu typu po I klasie LO tylko klasy z rozszerzoną historią mają regularną historię (reszta przedmiot historiopodobny), a np. klasy humanistyczne chyba mają mieć przedmiot typu przyroda zamiast regularnej fizyki, chemii czy biologii (przynajmniej tyle zrozumiałam z oznajmień MENu na ten temat)

                    > I mam dziecko (7 lat) w szkole, któr
                    > e jest wprawdzie w skzole brytyjskiej obecnie, ale zalicza równiez program pols
                    > ki. I ten program polski wymaga od niego trochę więcej wysiłku. Bo język polski
                    > jest z założenia trudniejszy.
                    No zobacz, ale w Polsce jednak język angielski okazuje się jakby trudniejszy od polskiego...wink
                    Imho różnice w trudności polskiego dla twojego syna mogą bardziej wynikać z tego, że jednak na codzień jest otoczony anglojęzycznymi kolegami , chodzi do anglojęzycznej szkoły i ogląda anglojęzyczną telewizję itp, a nie dlatego, że polski jest z założenia trudniejszy od angielskiego.
                    Zresztą gdyby język edukacji miał jakieś istotne znaczenie w poziomie szkoły znalazłoby to pewnie odzwierciedlenie w wynikach testów PISA. A nie jest - wystarczy prześledzić jak są rozrzucone kraje anglojęzyczne ( niemieckojęzyczne,hiszpańskojęzyczne czy inne) w wynikach testów

                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • 15.12.10, 09:26
                      Mam córkę w pierwszej klasie LO, humanistycznej. Normalnie maja wszystkie przedmioty, typu biologia, chemia, fizyka, nawet korzystają z tych samych podręczników , co inne profile.
                      Sytuacja zmieni się w klasie maturalnej, gdzie np chemii już nie będzie. Na razie różnica między profilami jest tylko taka, że rozszerzone klasy mają dodatkowe podręczniki do ćwiczeń.
                      Jeśli chodzi o historię w klasach '' ścisłych'', to normalnie się jej uczą, wszystko, co jest w podręczniku jest wymagane. Klasy humanistyczne mają rozszerzenie o wiedzę dodatkową, realizują różne projekty, uczestniczą w warsztatach.
                      Jeśli są inne projekty na zmiany w przyszłości , to jeszcze nikt nie zdążył się na nie ''załapać'' i nie wie, jak one będą wyglądały w rzeczywistości.
                      Jeśli są profile w szkołach, to po to, aby czymś się jednak różniły. A humaniście wystarczą podstawy wiedzy fizycznej, czy chemicznej, zresztą, na razie specjalnie nie widać różnic w wymaganiach .
                      Głównym problemem jest raczej dla mnie fakt, że program, realizowany dawniej w 4 lata, teraz trzeba zmieścić w trzech.
                      A materiału wcale nie ubyło, kończyłam klasę humanistyczną i miałam mniej lektur do omówienia, niz moja córka.
                      • 15.12.10, 10:07
                        Z tego co wiem, to się zmieni za 1,5 roku, Kształcenie ogólne skończy się po I klasie szkoły ponadpostawowej, a od 2 klasy np. przedmioty przyrodnicze ścisłe dla humanistów będą w stylu przyrody w podstawówce. Z czego należy wnioskowac, że więcej czasu zostanie przeznaczonych na rozszerzenia.
                        --
                        - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
                      • 15.12.10, 10:29
                        Bardzo możliwe, że te zmiany wejdą do LO za 2 lata razem z obecną II klasą gimnazjum. Bo od tego rocznika w gimnazjum zrobiono zmiany programowe. Co do historii to połączono program gimnazjum i I klasy LO (ew. innej szkoły ponadgimnazjalnej). W III gim historia kończy się na I wojnie światowej, a kontynyacja jest w I klasie LO zamiast starożytności po raz 3-ci. Czyli informacje o niektórych sprawach z historii uczniowie, nie mający historii rozszerzonej, dowiedzą się na pewno w gimnazjum czy w I klasie LO. I ciekawe co z tego będzie pamiętał student budownictwa na Politechnice.
                        Z 2-giej strony reforma ta wynika chyba głównie z tego, że robiąc gimnazja, licea zredukowano do lat 3 - w sumie pewnie i tak można założyć, że poza przedmiotami, z których zdaje się maturę, młodzież nie obciążała sobie głów długim trzymaniem wiedzy z innych przedmiotów.

                        Oczywiście program historii rozszerzonej obejmuje znacznie więcej (w tym starożytność po raz kolejny).
                        www.reformaprogramowa.men.gov.pl/images/Podstawa_programowa/men_tom_4.pdf
                        Z programu matematyki rozszerzonej w nowej podstawie programowej usunięto całkiem sporo, zresztą pewnie i słusznie. Z podstawowej chyba też. Podejrzewam, że podobnie jest z innymi przedmiotami. W każdym razie zmiana w liceach zmierza do ograniczenia nauczania tzw. wiedzy ogólnej (tak uwielbianego przez niektórych wink) . Zasadniczy problem będzie teraz polegał chyba na tym, żeby w wieku lat 16 wybrać właściwy profil w LO...
                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • 15.12.10, 20:43
                      jakw napisała:

                      > Ale te bardzo dobre licea w polskiej edukacji są jednak w mniejszości i na pewn
                      > o nie można
                      > tylko na ich podstawie dowodzić, że polski system edukacji jest lepszy od amery
                      > kańskiego, biorąc pod uwagę przeciętną szkołę amerykańską za najbliższym rogiem

                      Ja myślę, że jednak w Polsce jest sporo dobrych liceuów a przynajmniej było za moich czasów. W samej W-wie jest ich sporo i jest w czym wybierać.
                      Ja nie dowodze tutaj, że polski system edukacji jest lepszy niż w Stanach. To Maksio próbuje udowownić, że amerykański jest najlepszy na świecie a polski najgorszy. Co jest ewidentną bzdurą. Bo przysłowiowa amerykańska szkoła za rogiem wcale nie jest lepsza niż ta za rogiem w Polsce. Tak jak wszędzie są szkoły lepsze i gorsze.

                      > . W dodatku twoja mama pewnie nie załapała się na najnowsze reformy MENu typu p
                      > o I klasie LO tylko klasy z rozszerzoną historią mają regularną historię (reszt
                      > a przedmiot historiopodobny), a np. klasy humanistyczne chyba mają mieć przedmi
                      > ot typu przyroda zamiast regularnej fizyki, chemii czy biologii (przynajmniej t
                      > yle zrozumiałam z oznajmień MENu na ten temat)

                      Na to na pewno się nie załapała. Ale czyż to czasem z zachodu do nas nie przywędrowało? Jak czytam forum "Polki w Stanach" to dowiaduję się, że tam dzieciaki geografii i historii w podstawówce nie mają. A jak jest to jest nie dla wszystkich i nie obowiązkowa.

                      > No zobacz, ale w Polsce jednak język angielski okazuje się jakby trudniejszy o
                      > d polskiego...wink

                      Tylko dlatego trudniejszy, że nie jest uczony od dziecka. Dzieci dwujęzyczne uczące się jednocześnie dwóch języków zawsze wybierają chętniej ten łatwiejszy i jest to właśnie angielski.
                      Angielskiego każdy średnio inteligentny dorosły jest w stanie nauczyć się w kilka lat a polskiego na pewno nie. To wymaga naprawdę sporej pracy. I mam takiego osobnika w domu, który po dziesięciu latach w Polsce wali błędy, które dziecko doprowadzają do łez smile

                      > Imho różnice w trudności polskiego dla twojego syna mogą bardziej wynikać z teg
                      > o, że jednak na codzień jest otoczony anglojęzycznymi kolegami , chodzi do angl
                      > ojęzycznej szkoły i ogląda anglojęzyczną telewizję itp, a nie dlatego, że polsk
                      > i jest z założenia trudniejszy od angielskiego.

                      Dziecko od dziecka jest ze mną prawie 24/7 wyłączając czas kiedy poszedł do szkoły. Ja mówię wyłącznie po polsku do syna. Z powodu niedosłuchu chodzimy do polskiego logopedy od 4 lat. I mimo wszystko angielskiego nauczył się szybciej chcociaż ojciec mówił do niego tylko wieczorami i w weekendy. Syn mówi b. dobrze w obu językach, ale jednak po nauce pisania i czytania widzę, że angielski jest łatwiejszy.
                      W szkole syn spotyka się z anglojęzycznymi kolegami a po szkole z polskojęzycznymi. Staramy się zachować proporcje i póki co udaje się. TV też ogląda po polsku chociaż mało.

                      > Zresztą gdyby język edukacji miał jakieś istotne znaczenie w poziomie szkoły zn
                      > alazłoby to pewnie odzwierciedlenie w wynikach testów PISA. A nie jest - wystar
                      > czy prześledzić jak są rozrzucone kraje anglojęzyczne ( niemieckojęzyczne,hiszp
                      > ańskojęzyczne czy inne) w wynikach testów

                      Może nie ma. Ale jednak nauka czytania i pisania po polsku zabiera więcej czasu tak jak pisania i czytania po chińsku. No może w tej materii mamy łatwiej niż Chińczycy wink
                      • 15.12.10, 20:46
                        fogito napisała:

                        > Dziecko od dziecka jest ze mną

                        big_grin ale się usmiałam jak to przeczytałam. Oczywiście miało być "dziecko od urodzenia" smile Sorki, późno już.

                      • 15.12.10, 21:12
                        fogito napisała:

                        > Bo przysłowiowa amerykańska szkoła za rogiem w
                        > cale nie jest lepsza niż ta za rogiem w Polsce.

                        Trzeba by zaczac od tego,co stanowi szkole.To nie tylko korty tenisowe czy baseny,ktore sa niemal w kazdej amerykanskiej szkole,ale przede wszystkim mlodziez.
                        To uczniowie stanowia o jakosci szkoly i z polskich uczniow wyrastaja polscy dorosli,a z amerykanskich Amerykanie.Jak nie widzisz roznicy miedzy Amerykaninem a Polakiem,to pewno tez nie zauwazysz roznicy miedzy USA a Polska,tylko jak rozwiazac problem wiz dla Polakow w USA.Bo przeciez te wizy istnieja tylko dlatego,ze Polske od USA dzieli przepasc.

                        > Angielskiego każdy średnio inteligentny dorosły jest w stanie nauczyć się w kil
                        > ka lat a polskiego na pewno nie.

                        Rzeczywiscie?
                        To dlaczego w Polsce z zadnym doroslym nie da sie dogadac po angielsku?
                        Przeciez w szkolach angielski jest od bardzo dawna a sprobuj przeprowadzic sonde na ulicach miast.Mlodzi jeszcze cos wydukaja,ale z tymi po 40-stce nie dogadasz sie zupelnie.

                        A jak z angielskim u Ludwiczuka? Przeciez on skonczyl studia i inteligentem jest.



                        • 15.12.10, 21:27
                          maksimum napisał:

                          > Trzeba by zaczac od tego,co stanowi szkole.To nie tylko korty tenisowe czy base
                          > ny,ktore sa niemal w kazdej amerykanskiej szkole,ale przede wszystkim mlodziez.
                          > To uczniowie stanowia o jakosci szkoly i z polskich uczniow wyrastaja polscy do
                          > rosli,a z amerykanskich Amerykanie.

                          To był odkrywcze smile Nie pomyślałabym tongue_out

                          ak nie widzisz roznicy miedzy Amerykaninem
                          > a Polakiem,to pewno tez nie zauwazysz roznicy miedzy USA a Polska,

                          Ależ widzę kolosalną różnicę między Amerykanami i Polakami. Nie licze polskiej emigracji, bo dla mnie to sa Polacy, kórym się w życiu nie powiodło i musieli wyemigrawać.
                          I z tej obserwacji wychodzi mi, że jednak Polacy są mądrzejsi, bardziej oczytani, mówią kilkoma językami, są szczuplejsi (o niebo!) Piszę o klasie średniej, bo wszystkich się nie da porównać w jednym zdaniu. Itd itp...

                          tylko jak roz
                          > wiazac problem wiz dla Polakow w USA.Bo przeciez te wizy istnieja tylko dlatego
                          > ,ze Polske od USA dzieli przepasc.

                          A po co rozwiązywać ten problem. Do Stanów emigrują osoby, które zwykle pracują tam nielegalnie, bo nie wykształciły się w kraju i im się wydaje, że w Ameryce, to pieniądze na ulicy leżą. Robia Polakom czarny PR tak jak ty teraz i nie ułatwiają sprawy. Ci inteligentni z zawodami i wykształceniem wizy do Stanów dostaną. Ja zawsze miałam bez kłopotu i zawsze wracałam do Polski.



                          > > Angielskiego każdy średnio inteligentny dorosły jest w stanie nauczyć się
                          > w kil
                          > > ka lat a polskiego na pewno nie.
                          >
                          > Rzeczywiscie?

                          smile Tak. Widziałeś kiedyś Amerykanina niepolskiego pochodzenia, kóry mówiłby dobrze po polsku? Ja nie, chociaż na co dzień spotykam wielu, któy ucza się odkąd wylądowali na polskiej ziemi.

                          > To dlaczego w Polsce z zadnym doroslym nie da sie dogadac po angielsku?

                          Piszesz o latach 60/70 tych? Teraz to na ulicy z każdą osobą (poza starszymi osobami) po angielsku porozmawiasz. Może wybierz się do Polski z wizytą, bo chyba żyjesz przeszłością.

                          > Przeciez w szkolach angielski jest od bardzo dawna a sprobuj przeprowadzic sond
                          > e na ulicach miast.Mlodzi jeszcze cos wydukaja,ale z tymi po 40-stce nie dogada
                          > sz sie zupelnie.

                          Nie jest tak źle jak ci się wydaje.
                          W każdym razie w Ameryce nikt nie uczyt języków obcych poza hiszpańskim, który staje się powoli językiem urzędowym. O polskim nawet wspominac nie będę, bo nawet w mieszkańcy Chicago mówią pożal się Boże - patrz Joanna Krupa.


                          > A jak z angielskim u Ludwiczuka? Przeciez on skonczyl studia i inteligentem jes
                          > t.
                          >
                          To jakiś twój znajomy, że tak o nim piszesz? Ja nie znam.
                        • 15.12.10, 21:45
                          z polskich uczniow wyrastaja polscy do
                          > rosli,a z amerykanskich Amerykanie.Jak nie widzisz roznicy miedzy Amerykaninem
                          > a Polakiem,to pewno tez nie zauwazysz roznicy miedzy USA a Polska,

                          W zasadzie to nie o różnicach i podobieństwach, ale może warto się czegoś dowiedzieć o współczesnych Amerykanach. Spróbuj 2 pozycje:

                          Robin - Świat według Monsanto - szczegóły techniczne mogą nudzić, ale fascynująco czyta się o systemie amerykańskim. Nie jest wcale mniej skorumpowany od europejskich, czy jakichkolwiek innych, a farmerzy (czyt. zwykli obywatele) dają się wodzić za nos i dopiero jak europa/ japonia nie chce ich produkcji kupować to się zaczęli zastanawiać w co się wpakowali.

                          Ale to może cię nie przekonać, zapewne użyjesz argumentu, że autorka jest francuską, albo że to histeria ekologiczna. Argument prymitywny, w zasadzie żaden, ale zdarza się.

                          Na wszelki wypadek druga pozycja:
                          Erenreich 'Za grosze'. To w zasadzie każdy powinien przeczytać, bo dotyczy każdego kraju. Ale tu jest akurat o USA. Pisze amerykańska amerykanka o biednych, nieradzących sobie, wykluczonych ludziach.

                          --
                          Marta 12/2005
                          Szymon 01/2008
                          Jakub 07/2010
                        • 22.08.11, 01:58

                          >
                          > > Angielskiego każdy średnio inteligentny dorosły jest w stanie nauczyć się
                          > w kil
                          > > ka lat a polskiego na pewno nie.
                          >
                          > Rzeczywiscie?
                          > To dlaczego w Polsce z zadnym doroslym nie da sie dogadac po angielsku?
                          > Przeciez w szkolach angielski jest od bardzo dawna a sprobuj przeprowadzic sond
                          > e na ulicach miast.Mlodzi jeszcze cos wydukaja,ale z tymi po 40-stce nie dogada
                          > sz sie zupelnie.
                          >
                          > A jak z angielskim u Ludwiczuka? Przeciez on skonczyl studia i inteligentem jes
                          > t.
                          >
                          >
                          >
                          A dogadasz sie w USA z kims na ulicy po polsku( kto nie jest polskiem),dlaczego polacy mieszkajacy w polsce maja biegle znac angielski, a on amerykamow tego nie wymagasz zeby znali polski,smieszy jestes i tyle,zachlysnales sie swoja ameryka i nie obiektywnie oceniasz.
                          • 22.08.11, 07:37
                            3-mamuska napisała:

                            > A dogadasz sie w USA z kims na ulicy po polsku( kto nie jest polskiem),dlaczego
                            > polacy mieszkajacy w polsce maja biegle znac angielski, a on amerykamow tego n
                            > ie wymagasz zeby znali polski,smieszy jestes i tyle,zachlysnales sie swoja amer
                            > yka i nie obiektywnie oceniasz.

                            Angielski jest jezykiem swiatowym i cala literatura fachowa z kazdej dziedziny zycia jest wlasnie po angielsku.Jak nie znasz angielskiego to jestes ograniczona do polskiego zascianka ,Dody i Kuby Wojewodzkiego.Znajomosc angielskiego otwiera ci okno na swiat i nie zmusza do gladania Lisa i Durczoka w telewizji ,czy jakiegos innego jakaly typu Michnik lub alkoholika typu Kwasniewski.
                            Jesli chcesz nasladowac amerykanski system nauczania,to najpierw sie musisz jezyka nauczyc,bo inaczej nie pojmiesz dlaczego testy w USA sa dobre a w Polsce sa zle.
                            • 23.08.11, 02:12
                              maksimum napisał: > Angielski jest jezykiem swiatowym i cala literatura fachowa z kazdej dziedziny
                              > zycia jest wlasnie po angielsku.Jak nie znasz angielskiego to jestes ograniczon
                              > a do polskiego zascianka ,Dody i Kuby Wojewodzkiego.Znajomosc angielskiego otwi
                              > era ci okno na swiat i nie zmusza do gladania Lisa i Durczoka w telewizji ,czy
                              > jakiegos innego jakaly typu Michnik lub alkoholika typu Kwasniewski.
                              > Jesli chcesz nasladowac amerykanski system nauczania,to najpierw sie musisz jez
                              > yka nauczyc,bo inaczej nie pojmiesz dlaczego testy w USA sa dobre a w Polsce sa
                              > zle.

                              No to masz pecha, bo ja w polsce nie mieszkam i bynajmniej moje dzieci polskich testow nie pisza.
                              Wyrwales moja odpowiedz i przykleiles nie do tego tematu,jak odniosam sie do tego, ze w polsce po angielsku dorosle osoby nie mowia,a w ameryce to niby tak biegle 40-50 letni ludzie sie porozumiewaja wszyscy bez wyjatku.Nie mowie tu o polskim,ale o innych jezykach.
                              A angielski to nie jedyny jezyk jakiego swiat uzywa.

                              > Jesli chcesz nasladowac amerykanski system nauczania,to najpierw sie musisz jez
                              > yka nauczyc,bo inaczej nie pojmiesz dlaczego testy w USA sa dobre a w Polsce sa
                              > zle.

                              A kto ci powiedzil ze ja chce go uzywac,ja nie chce bo moje dzieci ucza sie innym super systemem edukacji.

                              > a do polskiego zascianka
                              I nie jestem ograniczona do poskiego zascianka,ale za to ty jestes ograniczony do amerykanskiego zascianka.
                              I potrzymuje moja opinie zachłysnąłes sie ameryka i nie obiektywnie oceniasz.
                              • 23.08.11, 03:38
                                3-mamuska napisała:

                                > A angielski to nie jedyny jezyk jakiego swiat uzywa.

                                Jest jedynym ktorym mozna sie porozumiewac na calym swiecie.

                                > A kto ci powiedzil ze ja chce go uzywac,ja nie chce bo moje dzieci ucza sie inn
                                > ym super systemem edukacji.

                                Nie ma innego systemu edukacji,ktory by choc w polowie byl taki dobry jak amerykanski.

                                > I potrzymuje moja opinie zachłysnąłes sie ameryka i nie obiektywnie oceniasz.

                                Bardzo obiektywnie oceniam,ze nie ma nigdzie ani lepszych uczelni ani lepszych szkol niz w USA.
                        • 25.08.11, 08:41
                          maksimum napisał:
                          > To dlaczego w Polsce z zadnym doroslym nie da sie dogadac po angielsku?
                          > Przeciez w szkolach angielski jest od bardzo dawna a sprobuj przeprowadzic sond
                          > e na ulicach miast.Mlodzi jeszcze cos wydukaja,ale z tymi po 40-stce nie dogada
                          > sz sie zupelnie.
                          >

                          Mam niecałe 34 lata i angielskiego uczyłam się dopiero w liceum. "Za moich czasów" w podstawówce angielskiego nie było, a chyba przyznasz, ze łatwiej uczyć się języka mając kilka lat a nie kilkanaście...
                          I wiesz co? Rodzice zainwestowali w mój angielski dużo i nauczyłam się go całkiem nieźle. Niestety na co dzień z języka obcego nie korzystam, więc umiejętności praktyczne maleją. I ostatnio odkryłam, że choć na studiach znacznie lepiej znałam angielski niż rosyjski, teraz lepiej rozumiem mówiącego po rosyjsku niż po angielsku. Obstawiam, że to dlatego, że rozyjskiego zaczęłam uczyć się mając kilka lat...

                          To jak Ci 40-latkowie mogli nauczyć się angielskiego w zwykłym toku edukacji?


                          --
                          Kamelia
                          • 25.08.11, 17:22
                            kamelia111 napisała:

                            > To jak Ci 40-latkowie mogli nauczyć się angielskiego w zwykłym toku edukacji?

                            Ja jak jezdze do Polski,to ogladam programy po niemiecku i kupilem sobie nawet slownik niemiecki by cos zakumac.

                  • 15.12.10, 16:47
                    fogito napisała:

                    > I ten program polski wymaga od niego trochę więcej wysiłku. Bo język polski
                    > jest z założenia trudniejszy.

                    Niezle mnie rozsmieszylas!
                    Widzisz.najtrudniejszy jest ten jezyk,ktorym posluguje sie najwyzej rozwiniete cywilizacyjnie panstwo w danym okresie.
                    Polska nigdy nie byla wyzej cywilizacyjnie od zadnego panstwa angielskojezycznego.
                    Jesli ci to trudno zrozumiec,to wyobraz sobie ze w jezyku tego kraju najwyzej rozwinietego cywilizacyjnie(a co za tym idzie gospodarczo) powstaja wszystkie nowe slowa i zdecydowana wiekszosc wynalazkow.Od kilkudziesieciu juz lat Noble plyna hurtowo do USA,a reszta swiata jak Polska zadowolic sie moze Noblem dla polanalfabety Walesy.
                    Tak jak w jezyku rosyjskim trzeba ci ok 5 tys slow do normalnego porozumiewania sie,to w polskim juz 10 tys a w amerykanskim juz 50 tys.
                    Poza tym w polskim "o" jest zawsze "o" a "a" jest zawsze wymawiane jako "a" czego w angielskim niestety nie ma.
                    A juz najsmieszniej wyglada wymawianie imienia Sean przez Polakow,ze o Seatle nie wspomne.

                    • 15.12.10, 17:08
                      Maksimum

                      Człowieku. Jesteś tak pusty, że żal. Jak można mieć tak wypraną mózgownicę ???
                      Jaki wstyd za granicą, że takie pustaki emigrują. I zapewne stąd te nieprzychylne opinie o Polakach za granicą.
                      Zamilcz człowieku, bo Ci IQ z temperaturą ciała zamienili.
                      Czytam to forum dokładnie, ale od Twoich pustych wypowiedzi ciśnienie mi się podnosi.

                      Czy ktoś mógłby zablokować tego imbecyla ?
                    • 15.12.10, 21:04
                      maksimum napisał:

                      > Niezle mnie rozsmieszylas!

                      Cieszę się tongue_out

                      > Widzisz.najtrudniejszy jest ten jezyk,ktorym posluguje sie najwyzej rozwiniete
                      > cywilizacyjnie panstwo w danym okresie.

                      W chwili obecnej jest to najłatwiejszy z języków świata. Łacina była owszem trudna, ale angielskiego to przysłowiowy "każdy głupi" jest się w stanie nauczyć, jeśli tylko będzie mu się chciało z kanapy ruszyć.

                      > Polska nigdy nie byla wyzej cywilizacyjnie od zadnego panstwa angielskojezyczne
                      > go.

                      To nie ma żadnego znaczenia jeśli chodzi o trudność w nauczeniu się języka.

                      > Jesli ci to trudno zrozumiec,to wyobraz sobie ze w jezyku tego kraju najwyzej r
                      > ozwinietego cywilizacyjnie(a co za tym idzie gospodarczo) powstaja wszystkie no
                      > we slowa i zdecydowana wiekszosc wynalazkow.Od kilkudziesieciu juz lat Noble pl
                      > yna hurtowo do USA,a reszta swiata jak Polska zadowolic sie moze Noblem dla pol
                      > analfabety Walesy.

                      Maksio, jesteś polskim emigrantem a bronisz Ameryki jak lew. Może, ktoś kto tam nigdy nie był uwierzy w to co piszesz, ale ja do Stanów jeżdżę od wielu lat i siedzę tam miesiącami. A to wystarczająco dużo, żeby zobaczyć, że przeciętny Amerykanin ani nie jest specjalnie inteligentny ani też nie umie mówić w żadnym innym języku poza swoim własnym.

                      Co do słów - owszem powstają, bo angielski jest łatwym językiem i dlatego tak chętnie się wszyscy posługują. Słowa są krótkie i nie odmieniają się, co daje spore pole do popisu w dodawaniu końcówek i zniekształcaniu w razie ptrzeby. Angielski zapozyczył sporo słów z łaciny, podobnie jak francuski. Nic w tym dziwnego, że co jakiś czas jeden z języków staje się tym "najważniejszym" komunikatorem. Kiedys to była łacina, potem francuski a teraz angielski. Polski nigdy nie stanie się tak popularny, bo jest za trudny dla przeciętnego dorosłego zjadacza chleba. Tylko dzieci są się w stanie bezbłędnie nauczyć polskiego. Potem to już mamy tylko usilne próby.

                      > Tak jak w jezyku rosyjskim trzeba ci ok 5 tys slow do normalnego porozumiewania
                      > sie,to w polskim juz 10 tys a w amerykanskim juz 50 tys.


                      Chyba odwrotnie. Żeby rozmawiać po angielsku wystarczy przyspieszony kurs przez miesiąc wink

                      > Poza tym w polskim "o" jest zawsze "o" a "a" jest zawsze wymawiane jako "a" cze
                      > go w angielskim niestety nie ma.
                      > A juz najsmieszniej wyglada wymawianie imienia Sean przez Polakow,ze o Seatle n
                      > ie wspomne.

                      Może napisz jak Amerykanie mówią po polsku. To byłoby ciekawsze. Bo z tego co zauważyłam, to jest niewiele słów, które potrafią poprawnie wymówić. A ponoć są tacy mądrzy i dobrze wyedukowani. Tylko językowo jakoś od Europy odstają. Ciekawe dlaczego tongue_out
                      • 15.12.10, 21:29
                        fogito napisała:

                        > Maksio, jesteś polskim emigrantem a bronisz Ameryki jak lew.

                        Ja nie bronie zadnej ze stron,jestem po prostu obiektywny.

                        > Może, ktoś kto tam
                        > nigdy nie był uwierzy w to co piszesz, ale ja do Stanów jeżdżę od wielu lat i
                        > siedzę tam miesiącami. A to wystarczająco dużo, żeby zobaczyć, że przeciętny Am
                        > erykanin ani nie jest specjalnie inteligentny ani też nie umie mówić w żadnym i
                        > nnym języku poza swoim własnym.

                        Widocznie nie jezdzisz do NYC,gdzie niemal kazdy jest conajmniej dwujezyczny.

                        > Chyba odwrotnie. Żeby rozmawiać po angielsku wystarczy przyspieszony kurs przez
                        > miesiąc wink

                        To spobuj sie na ulicach polskich miast porozumiec po angielsku.


                        > Może napisz jak Amerykanie mówią po polsku.

                        No wiec,moze zaczne od siebie.Mowie co najmniej tak dobrze jak Ty,jesli nie lepiej i takich Amerykanow jak ja jest tutaj miliony.

                        • 15.12.10, 21:40
                          maksimum napisał:

                          >> Ja nie bronie zadnej ze stron,jestem po prostu obiektywny.

                          Nie jesteś, więc daruj sobie. Mam amerykańskiego męża pochodzenia irlandzko szkockiego i on takich głupot o własnym kraju nie pisze. Nawet wysłał dziecko do szkoły brytyjskiej, żeby poziom wyższy był. A jak wiesz, w W-wie jest piękna szkoła amerykańska. Ale co z tego, że piękna. Nie wszystko złoto co się świeci.
                          >

                          > Widocznie nie jezdzisz do NYC,gdzie niemal kazdy jest conajmniej dwujezyczny.

                          NYC to najbardziej europejskie miasto w Ameryce. Skupia ludzi z całego świata, którzy zatrzymują się w nim na kilka lat i po jakims czasie wyjeżdżają. Nie opisuj Ameryki przez pryzmat Nowego Yorku, bo to brzmi absurdalnie. Prawdziwa Ameryka jest poza NYC.
                          I jak najbardziej byłam tam, uwielbiam architekturę, mam rodzinę i zapewne pojadę jeszcze nie raz. Ale to nie jest Ameryka, tylko Europa przeflancowana do Ameryki.

                          >
                          > To spobuj sie na ulicach polskich miast porozumiec po angielsku.

                          Ja mówię po polsku więc nie muszę, ale mój maz nie ma problemu ze znalezieniem kogoś, kto mówi po angielsku. A jest tu już 10 lat i niestety jego polski wymaga jeszcze wiele pracy. W biurze wszyscy mówią po angielsku, na imprezach po angielsku, w urzędach odpowiadają po angielsku. I biedaczek nie ma gdzie się tego polskiego nauczyć.


                          >> No wiec,moze zaczne od siebie.Mowie co najmniej tak dobrze jak Ty,jesli nie lep
                          > iej i takich Amerykanow jak ja jest tutaj miliony.

                          Ty nie jesteś Amerykaninem Maksio. Ty jesteś Polakiem, który wemigrawał do Stanów, więc z założenia mówisz pięknie po polsku (może nie do końca) bo to twój język ojczysty. Ja wiem, że w Jackowie są miliony Polaków, ale ja mówię o Amerykanach nie polskiego pochodzenia. Oni po polsku mówią cieniutko i to tylko wtedy jeśli emigrują do Polski. Zresztą nawet dzieci polskich emigrantów mówią kiepściutko po polsku. Bez przerwy na forach dla emigrantów matki się użalają, że ich dzieci już po polsku nie mówią.
                        • 15.12.10, 21:44
                          CytatJa nie bronie zadnej ze stron,jestem po prostu obiektywny.
                          Dziękuję Maksimum. Miałem ciężki dzień, a tym rozbawiłeś mnie "po pachy" smile

                          Maksiu. Pierz swoje kompleksy gdzie indziej. W US nie ma "najlepszych" for, skoro korzystasz z "beznadziejnych" polskich ?
                          • 15.12.10, 21:49
                            marcin.slawski napisał:

                            >> Maksiu. Pierz swoje kompleksy gdzie indziej. W US nie ma "najlepszych" for, sko
                            > ro korzystasz z "beznadziejnych" polskich ?

                            Żeby udzielac się na amerykańskich forach Maksio musiałby pisać dobrze po angielsku i na dodatek musiałby zmienić mentalność. A to jest chyba niewykonalne. "Prawdziwi" Amerykanie nie wiedziliby o co mu chodzi. Zresztą my chyba też nie wiemy smile No, ale zawsze można się pośmiać big_grin
                        • 15.12.10, 23:08
                          "Widocznie nie jezdzisz do NYC,gdzie niemal kazdy jest conajmniej dwujezyczny. "

                          Max, dwa jezyki to jest nic. W wielu szanujacych sie firmach zaczyna sie od czterech smile
                          A Ty ile znasz biegle, poza polskim, oczywiscie?
                          --
                          Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
                    • 15.12.10, 21:14
                      maksimum napisał:
                      > Tak jak w jezyku rosyjskim trzeba ci ok 5 tys slow do normalnego porozumiewania
                      > sie,to w polskim juz 10 tys a w amerykanskim juz 50 tys.
                      Serio? Podobno niejaki Shakespeare wykorzystywał w swoich dziełach raptem 30000 słów. A niejaki Churchill we wszystkich swoich mowach wykorzystał 40000-60000 słów. No, ale oni nie byli jaśnie oświeconymi Amerykanami wink

                      engleash.net/ile-slow-musisz-znac
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • 15.12.10, 21:35
                        jakw napisała:

                        > maksimum napisał:
                        > > Tak jak w jezyku rosyjskim trzeba ci ok 5 tys slow do normalnego porozumi
                        > ewania sie,to w polskim juz 10 tys a w amerykanskim juz 50 tys.

                        > Serio? Podobno niejaki Shakespeare wykorzystywał w swoich dziełach raptem 30000
                        > słów. A niejaki Churchill we wszystkich swoich mowach wykorzystał 40000-60000
                        > słów. No, ale oni nie byli jaśnie oświeconymi Amerykanami wink

                        Sama widzisz,ze czym blizej terazniejszosci tym wiecej slow jest potrzebnych do porozumiewania sie w cywilizowanych jezykach.
                        No i ci dwaj wyzej wymienieni nie byli Amerykanami,chociaz Willie byl calkiem biegly jezykowo.
                        • 15.12.10, 21:44
                          maksimum napisał:

                          >> Sama widzisz,ze czym blizej terazniejszosci tym wiecej slow jest potrzebnych do
                          > porozumiewania sie w cywilizowanych jezykach.

                          Mniej, Maksio mniej smile Amerykanie nie daliby rady przeczytać Szekspira, bo oni słów tam użytych by nie zrozumieli.

                          > No i ci dwaj wyzej wymienieni nie byli Amerykanami,chociaz Willie byl calkiem b
                          > iegly jezykowo.

                          Ale zdaje się, ze mówili po angielsku smile Amerykański to uproszczona wersja języka angielskiego ale to chyba wiesz.
                          • 16.12.10, 00:09
                            fogito napisała:

                            > Mniej, Maksio mniej smile Amerykanie nie daliby rady przeczytać Szekspira, bo oni
                            > słów tam użytych by nie zrozumieli.

                            Nie wiem po co przyjezdzasz do Staniow i siedzisz tu miesiacami,skoro nie masz pojecia ze Shakespeare jest lektura szkolna poczynajac od 6 klasy(12-latkowie).
                            Moje dzieci zaczynaly od Romeo i Julia a 16 letni syn czyta teraz Macbeth'a.
                            Czy Ty poza gotowaniem nie masz innych zajec podczas wizyt w USA?

                            > Ale zdaje się, ze mówili po angielsku smile Amerykański to uproszczona wersja języ
                            > ka angielskiego ale to chyba wiesz.

                            Jest dokladnie odwrotnie.Angielski jest uproszczona wersja amerykanskiego,choc za Shakespeare moglo byc inaczej.
                            • 16.12.10, 06:54
                              maksimum napisał:

                              >.
                              >
                              > Nie wiem po co przyjezdzasz do Staniow i siedzisz tu miesiacami,skoro nie masz
                              > pojecia ze Shakespeare jest lektura szkolna poczynajac od 6 klasy(12-latkowie).
                              > Moje dzieci zaczynaly od Romeo i Julia a 16 letni syn czyta teraz Macbeth'a.

                              To, że jest w lekturach o niczym nie stanowi. Chociaż obawiam się, ze to lektura tylko w NYC, dla tych europejskich Amerykanów.

                              > Czy Ty poza gotowaniem nie masz innych zajec podczas wizyt w USA?

                              Mam, ale z gotowaniem też ciężko, bo jedzenie w Stanach paskudne, a ja nie mam dostępu do polskich sklepów tongue_out

                              > Jest dokladnie odwrotnie.Angielski jest uproszczona wersja amerykanskiego,choc
                              > za Shakespeare moglo byc inaczej.

                              smile))) Tak i to Indianie wylądowali w Wielkiej Brytanii i ją kolonizowali smile) Co jeszcze napiszesz, żeby nas rozśmieszyć.
                              • 16.12.10, 19:46
                                fogito napisała:

                                > To, że jest w lekturach o niczym nie stanowi. Chociaż obawiam się, ze to lektur
                                > a tylko w NYC, dla tych europejskich Amerykanów.

                                Amerykanski system edukacyjny jest stanowy,wiec jesli jest lektura w NYC to jest tez i w Buffalo i innych wsiach NY State.

                                > Mam, ale z gotowaniem też ciężko, bo jedzenie w Stanach paskudne, a ja nie mam
                                > dostępu do polskich sklepów tongue_out

                                Patrz a ja mam dostep do polskich sklepow i tam nie zagladam,bo amerykanskie jedzenie jest duzo lepsze od polskiego.

                                • 16.12.10, 20:15
                                  maksimum napisał:
                                  >
                                  > > dostępu do polskich sklepów tongue_out
                                  >
                                  > Patrz a ja mam dostep do polskich sklepow i tam nie zagladam,bo amerykanskie je
                                  > dzenie jest duzo lepsze od polskiego.

                                  Zwłaszcza ten napompowany chleb, który nigdy nie czerstwieje jest taki dobry albo ta słona szynka, której mój dzieciak do buzi nie włozy. I te jogurty, które mają obrzydliwy smak tongue_out
                                  Może pojedź gdzieś dalej niż do pobliskiego shoping center to przekonasz się jakie cudowne jedzenie jest poza Ameryką. Polecam wylot na Kretę. Tamtejsze jedzenie jest jeszcze lepsze od polskiego, chociaż chleb mają porównywalny w smaku.

                                  • 16.12.10, 20:55
                                    fogito napisała:

                                    > Zwłaszcza ten napompowany chleb, który nigdy nie czerstwieje jest taki dobry al
                                    > bo ta słona szynka, której mój dzieciak do buzi nie włozy.

                                    Bo masz dzieciaka z polskim smakiem i do USA nie pasuje.
                                    W sklepach jest to,co ludzie kupuja,przeciez wlasciciel sklepu nie zamawialby czegos co zawalaloby polki i sie nie sprzedawalo.


                                    > I te jogurty, które mają obrzydliwy smak tongue_out

                                    Czy Ty przypadkiem nie masz nadwagi?

                                    > Może pojedź gdzieś dalej niż do pobliskiego shoping center to przekonasz się ja
                                    > kie cudowne jedzenie jest poza Ameryką. Polecam wylot na Kretę. Tamtejsze jedze
                                    > nie jest jeszcze lepsze od polskiego, chociaż chleb mają porównywalny w smaku.

                                    Kraj niestety jest zbankrutowany i bez pomocy EU by zginal i jedyne co mu zostalo,to zywnosc ktora smakuje Polakom.
                                    • 16.12.10, 21:49
                                      maksimum napisał:

                                      > Bo masz dzieciaka z polskim smakiem i do USA nie pasuje.

                                      Masz rację, że nie pasuje. Jest szczupły, wysoki, wysportowany i piekielnie inteligentny smile A na dodatek jest dobrze wychowany.

                                      > W sklepach jest to,co ludzie kupuja,przeciez wlasciciel sklepu nie zamawialby c
                                      > zegos co zawalaloby polki i sie nie sprzedawalo.

                                      W sklepach jest to co tanie, bo tylko to przeciętny Amerykanin kupuje. Lepsze jedzenie jest w droższych sklepach a dobry chleb tylko w małych piekarenkach u świeżych emigrantów. I ja niestety nie mam dostępu do tych piekarni i chleba razowego kupić nie moge.


                                      >
                                      > > I te jogurty, które mają obrzydliwy smak tongue_out
                                      >
                                      > Czy Ty przypadkiem nie masz nadwagi?

                                      big_grin Mam odwrotny problem jestem wysoka i szczupła. Może nawet za szczupła. Coś w stylu Anji Rubik, jeśli kojarzysz. A jogurty amerykańskie są nie do przełknięcia. Sztuczne do bólu. Z trudem można znaleźć greckie jogurty, którym i tak do tych oryginalnych bardzo daleko.

                                      > Kraj niestety jest zbankrutowany i bez pomocy EU by zginal i jedyne co mu zosta
                                      > lo,to zywnosc ktora smakuje Polakom.

                                      Żywność na Krecie i w ogóle w Grecji to najzdrowsze jedzenie w całej Europie. Poczytaj sobie o tym jak już skończysz wisieć na forum.A smakuje wszystkim turystom, nie tylko Polakom. Chociaż jest ich tam faktycznie sporo.

                                      • 16.12.10, 23:08
                                        fogito napisała:

                                        > Masz rację, że nie pasuje. Jest szczupły, wysoki, wysportowany i piekielnie int
                                        > eligentny smile A na dodatek jest dobrze wychowany.

                                        To niedlugo ucieknie wam z Polski do USA.

                                        > Z trudem można znaleźć greckie jogurty, którym i tak do t
                                        > ych oryginalnych bardzo daleko.

                                        A ja ich nie lubie i sa tuczace.

                                        > Żywność na Krecie i w ogóle w Grecji to najzdrowsze jedzenie w całej Europie.

                                        Ciekawe ze najbardziej smakuje Polakom i Rosjanom.
                                        • 17.12.10, 06:22
                                          maksimum napisał:

                                          > To niedlugo ucieknie wam z Polski do USA.

                                          Nie ma obaw smile Ostatnio stwierdził, że jest Angkikiem i jedzie do Anglii.

                                          > > Z trudem można znaleźć greckie jogurty, którym i tak do t
                                          > > ych oryginalnych bardzo daleko.
                                          >
                                          > A ja ich nie lubie i sa tuczace.

                                          Ja muszę przytyć więc jem tylko tuczące. Ale to i tak nie pomaga.


                                          > > Żywność na Krecie i w ogóle w Grecji to najzdrowsze jedzenie w całej Eur
                                          > opie.
                                          >
                                          > Ciekawe ze najbardziej smakuje Polakom i Rosjanom.

                                          Niemcom też. Tam jest mnóstwo Niemców tongue_out
                                          • 17.12.10, 07:53
                                            fogito napisała:

                                            > Nie ma obaw smile Ostatnio stwierdził, że jest Angkikiem i jedzie do Anglii.

                                            Odrywa sie od Polski od ktorej Ty nie mozesz.

                                            Moze z biegiem lat wyrosnie na dobrego Amerykanina.
                                            • 17.12.10, 12:40
                                              maksimum napisał:


                                              > Odrywa sie od Polski od ktorej Ty nie mozesz.

                                              Nie mogę i nie chcę. Mam tu wszystko.

                                              > Moze z biegiem lat wyrosnie na dobrego Amerykanina.

                                              Mam nadzieję, ze nie, bo to obelga by była - niestety. Znam sporo fajnych Amerykanów, ale oni w Polsce mieszkają. Ci fajni w Stanach to się na palcach jednej ręki mieszczą.
                                              Ja jestem niepoprawną patriotką i moje dziecko przejmuje ode mnie wzorce. Jak ojciec mu mówi, że on jest Amerykaninem, to mały odpowiada, że nie, bo Polakiem. Bycie Anglikiem to wpływ brytyjskiej szkoły, do której chodzi od kilku miesięcy.
                                    • 16.12.10, 22:18
                                      www.meritum.us/2010/05/19/nowosc-nadwaga-amerykanow-skutkiem-kryzysu-ekonomicznego/
                                      A oprócz tego:
                                      Sami Amerykanie biją na alarm, że mają gigaproblem z nadwagą, zwłaszcza u dzieci wskutek nadmiernego "kochania" fast-food'ów...
                                      I Ty buraku porównujesz hamburgerową, plastikową kuchnię do Polskiej lub śródziemnomorskiej ?
                                      Mój były szef - były członek zarządu jednego z największych koncernów na świecie - Amerykanin mówił, że najbardziej kocha amerykańską wolność i polskie jedzenie. Człowiek na poziomie, mający ogromny szacunek do Polski. Odwrotnie do Ciebie, gdzie buraczane parcie na US zdeformowało Twoją korę mózgową uncertain
                                      Czy w US miałeś wypadek, czy jakaś sekta wyprała Ci mózg ?
                                      Sporo ludzi, którzy tu piszą znam. Niektórzy mają dochody znacznie wyższe niż 45000 $ rocznie. I nie wspominają o tym, bo właśnie mają poziom, w przeciwieństwie do Ciebie.
                                      Żal mi Ciebie biedaku. Bardzo boli Cię fakt, że Polska staje mocno na nogi. Jako jedyna wyszła zwycięską ręką z kryzysu, który wywołały oszołomy w US.
                                      Największymi wrogami Polski zawsze byli Niemcy. Tam zawsze widziano nas źle. Poczytaj, jak to szybko się zmienia:
                                      wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onet-pl/niemiecka-prasa-polska-byla-klopotliwym-krajem,1,4084482,wiadomosc.html
                            • 16.12.10, 11:04
                              maksimum napisał:
                              >
                              > Jest dokladnie odwrotnie.Angielski jest uproszczona wersja amerykanskiego,choc
                              > za Shakespeare moglo byc inaczej.
                              Za Shakespeare'a to wy tam w NYC zasuwaliście po niderlandzku...
                              --
                              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                              • 16.12.10, 12:50
                                Ech, ci rdzenni Amerykanie... wink
                                --
                                - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
                              • 16.12.10, 20:34
                                jakw napisała:

                                > Za Shakespeare'a to wy tam w NYC zasuwaliście po niderlandzku...


                                "The state of New York had state government documents (i.e., vital records) co-written in the Dutch language until the 1920s, in order to preserve the legacy of New Netherland, though England annexed the colony in 1664.[42] "

                                en.wikipedia.org/wiki/Languages_of_the_United_States
                                Chyba niewiele osob wie o tym,ze angielski jest jezykiem oficjalnym tylko w 28 stanach USA,ale juz NY state i 20 innych stanow nie ma angielskiego jako oficjalnego jezyka.

                                Poza tym na szczeblu federalnym angielski nie jest rowniez jezykiem oficjalnym.

                                "The United States does not have a national official language; nevertheless, English (specifically American English) is the primary language used for legislation, regulations, executive orders, treaties, federal court rulings, and all other official pronouncements; although there are laws requiring documents such as ballots to be printed in multiple languages when there are large numbers of non-English speakers in an area."
                                • 16.12.10, 21:52
                                  Twój wywód nie zmienia faktu, że za Williama S. obecne NYC zwało się Nowym Amsterdamem i język "amerykański" nie był ani nadzbiorem, ani podzbiorem języka ww Williama.
                                  --
                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                        • 15.12.10, 22:11
                          maksimum napisał:
                          > Sama widzisz,ze czym blizej terazniejszosci tym wiecej slow jest potrzebnych do
                          > porozumiewania sie w cywilizowanych jezykach.
                          > No i ci dwaj wyzej wymienieni nie byli Amerykanami,chociaz Willie byl calkiem b
                          > iegly jezykowo.
                          Nie jestem przekonana. George Dablju pewnie jednak nie używał nawet połowy słów Williego.
                          Ale jak rozumiem to nie wy w NYC na niego głosowaliście tylko "tamci" w Teksasie. wink

                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                        • 15.12.10, 23:50

                          Bo z ruskimi to się wódkę wypije i już człowiek ma wszystko obgadane. wink
                          A ludzie amerykańskie dużo muszą słownie bajerować., żeby wszyscy mu uwierzyli. Madoff na pewno używał mnóstwa niezrozumiałych słów, to i przekręt tysiąclecia mu się udał.
                          --
                          - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
              • 15.12.10, 01:03
                fogito napisała:

                > Jeśli weźmiesz pod uwagę tylko jedną klasę społeczną to zapewne tak. Ale to nie
                > są elity intelektualne i chyba masz doskonale tego świadomość.

                Elit intelektualnych w Polsce nie ma,przynajmniej w porownaniu z elitami amerykanskimi.
                W Polsce macie senatora Romana Ludwiczaka i on stanowi wasze elity intelektualne.
                W USA takich cwokow bez studiow(o przepraszam ,senator Ludwiczuk skonczyl jakies studia-wiec jest intelektualista).
                Tu jest zyciorys Romcia;

                pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Ludwiczuk
                I tacy POlscy intelektualisci do USA nie przyjezdzaja bo by tutaj pracy nie znalezli,a polskie ciemniactwo(intelektualisci) wybiera go do Senatu wtedy gdy tylko Romus chce.
                W USA wyrzuciliby go z senatu tego samego dnia,w ktorym ukazala sie tasma z jego nagraniem,a w Polsce on dlugo bedzie jeszcze w senacie i dlugo bedzie prezesowal PZKosz,bo .... takie sa polskie standardy intelektualne.
                Wyrzucili go tylko z PelO i to by bylo na tyle.

                > Poza robotnikami jest w Polsce sporo intelektualistów. A takich to w młodej pol
                > skiej emigracji nie uświadczysz w Stanach.

                Wiem,wiem.I ci najlepsi sa w rzadzie ,w Sejmie i Senacie.


                > Młodzi i przedsiębiorczy to pozostają w kraju i tu robią prawdziwe biznesy i pi
                > eniądze. Chyba nie dziwi Cię, że większość emigrantów zsilających Chicago to sa
                > ludzie ze wschodnich terenów Polski. Moi znajomi, którzy wyjechali do Stanów z
                > robili to, bo nie byli wykształceni i w Polsce trudno im było znaleźć dobrą pra
                > cę. A nie byli wykształceni, bo im się uczyć nie chciało.

                • 15.12.10, 06:53
                  maksimum napisał:

                  > Elit intelektualnych w Polsce nie ma,przynajmniej w porownaniu z elitami ameryk
                  > anskimi.

                  Są i to w dużych ilościach ale trudno pewnie to zrozumieć komuś, kto siedzi w Stanach tyle lat. Mnie też jak jestem w Ameryce umysł wolniej pracuje i dlatego wcale się nie dziwię, że po kilku latach jesteś tak oderwany od rzeczywistości.

                  > W USA wyrzuciliby go z senatu tego samego dnia,w ktorym ukazala sie tasma z jeg
                  > o nagraniem,a w Polsce on dlugo bedzie jeszcze w senacie i dlugo bedzie prezeso
                  > wal PZKosz,bo .... takie sa polskie standardy intelektualne.
                  > Wyrzucili go tylko z PelO i to by bylo na tyle.

                  Politycy w Stanach to nie jest grupa intelektualna i w Polsce w większości też nie. Są światłe wyjątki, ale większość jednak nie. I chyba nie ma znaczenia w jakim to się kraju dzieje. Mądrzy ludzie do polityki się nie pchają. A szkoda.

                  > Wiem,wiem.I ci najlepsi sa w rzadzie ,w Sejmie i Senacie.

                  Napisałąbym, że jedni z najgorszych. Może wybierz się do Polski zamiast oglądać ciągle TV POlonia.

                  • 15.12.10, 08:30
                    fogito napisała:
                    > > Wiem,wiem.I ci najlepsi sa w rzadzie ,w Sejmie i Senacie.
                    >
                    > Napisałąbym, że jedni z najgorszych.
                    Hmm, chyba w czymś się zgodziliście. Ale nie wiem, czy coś takiego wystawia pochlebną opinię ogółowi polskich wyborców...
                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • 15.12.10, 16:58
                    fogito napisała:

                    > Są i to w dużych ilościach ale trudno pewnie to zrozumieć komuś, kto siedzi w S
                    > tanach tyle lat. Mnie też jak jestem w Ameryce umysł wolniej pracuje i dlatego
                    > wcale się nie dziwię, że po kilku latach jesteś tak oderwany od rzeczywistości.

                    Nie wiem dlaczego Tobie w USA umysl pracuje wolniej,skoro wszystkim Amerykanom pracuje szybciej niz Polakom w Polsce.Wlasnie tym sie rozni USA od Polski,ze nie wszyscy sa w stanie przystosowac sie do wyzszego poziomu cywilizacyjnego.
                    Czesci Kanadyjczykom polskiego pochodzenia tez bezpieczniki sie przepalaja i wracaja do Polski.

                    > Politycy w Stanach to nie jest grupa intelektualna i w Polsce w większości też
                    > nie. Są światłe wyjątki, ale większość jednak nie. I chyba nie ma znaczenia w j
                    > akim to się kraju dzieje. Mądrzy ludzie do polityki się nie pchają. A szkoda.

                    A co powiesz o burmistrzu NYC Micheal Bloomberg ?

                    W Polsce by go ludzie zniszczyli bo madry i bogaty,a my w NYC wybralismy go juz na trzecia kadencje.
                    Jesli znasz choc troche USA to wiesz ze takiego cwoka jak Roman Ludwiczuk nigdy nie bylo i nie bedzie w senacie USA,a w Polsce nikt go stamtad nie ruszy.
                    Ja juz nie mowie o probie przekupstwa,ale za sam slownik by go wyrzucili z Senatu i zwiazku koszykowki w USA pierwszego dnia po ukazaniu sie tasm.
                    • 15.12.10, 20:22
                      Ja się dziwię Amerykanom, że takiego ćwoka jak Maksimum nie wyrzucili...
                      A czemu troll'ujesz polskie fora, skoro wszystko jest tu najgorsze ?
                      Kompleks małego członka ? Tak mi to wygląda, skoro zachwycasz się i utożsamiasz z "największymi". Da się to operacyjnie powiększyć, ale sprawdź w rankingach jaka długość będzie optymalna.
                      W NY pewnie śmieciarką jeździsz, ale pod anonimowym nick'iem kozaka strugasz.
                      Masz duży problem chłopie. Ale nie rozwiążesz go dodając sobie to czego zapewne nie masz na forum.
                      • 15.12.10, 20:53
                        czarny_aniaszek napisała:

                        > Ja się dziwię Amerykanom, że takiego ćwoka jak Maksimum nie wyrzucili...

                        Romek,to ty?
                        No,nie spodziewalem sie,ze k.. sam Ludwiczuk sie tu zjawi.


                        • 15.12.10, 21:29

                          > czarny_aniaszek napisała:
                          >
                          > > Ja się dziwię Amerykanom, że takiego ćwoka jak Maksimum nie wyrzucili...
                          >

                          Nie wyrzucili, bo tam takich na pęczki. Duży kraj to znajdzie się miejsce dla każdego dziwoląga. Nawet dla sfrustrowanegfo Polaczka - jak mawiają Amerykanie.
                        • 15.12.10, 23:27
                          Polecam Ci artykuł:
                          www.wprost.pl/ar/122428/Ameryka-w-Polsce/?I=1310
                          Cytat z artykułu:
                          CytatZ badań CBOS wynika, że tylko co dwudziesty piąty Polak, który szuka pracy za granicą, wybiera USA (tyle samo co Holandię). W 2007 r. – po raz pierwszy od 1989 r. – więcej Polaków przyjechało z USA do Polski, niż tam wyjechało.
                          I chyba ten fakt powoduje twoją irytację. Podjąłeś kiedyś decyzję, której pomału żałujesz. Najazdami na Polskość budujesz własny, wyimaginowany system wartości, który usprawiedliwia Cię, że zrobiłeś dobrze. Nie łatwiej "po Amerykańsku" łyknąć Prozac ?
                          • 16.12.10, 00:58
                            marcin.slawski napisał:

                            > W 2007 r. – po raz pierwszy od 1989 r. – więcej Polaków przyjechało z USA do Polski, >niż tam wyjechało.

                            Powody:

                            1-wizy
                            2-wieksze kary za zatrudnianie na czarno

                            Moja kuzynka chciala tu koniecznie przyjechac,a znam ja z tego,ze do pracowitych nie nalezy,wiec postawilem warunek zeby najpierw poduczyla sie angielskiego i pojechala na Wyspy popracowac kilka miesiecy.
                            Niestety angielski wchodzi jej do glowy z oporami,a praca na Wyspach tez na dluzsza mete nie wypalila.No wiec powiedzialem krotko,ze nia ma tu czego szukac i zaproszenia nie wyslalem.
                            Co by bylo gdybym ja tu zaprosil?
                            Musialbym ja utrzymywac i szybko wrocilaby do Polski,no wiec to ze wiecej wraca do Polski niz tu przyjezdza wynika z braku mierzenia sil na zamiary.

                            > I chyba ten fakt powoduje twoją irytację. Podjąłeś kiedyś decyzję, której pomału żałujesz.

                            Nie badz smieszny.
                            Ja nawet na wakacje do Polski przestalem przyjezdzac.

                            > Nie łatwiej "po Amerykańsku" łyknąć Prozac ?

                            Jesli ciebie to uszczesliwia to lykaj "po Amerykansku",ale mnie nie namowisz.
                            • 16.12.10, 06:56
                              maksimum napisał:

                              >> Nie badz smieszny.
                              > Ja nawet na wakacje do Polski przestalem przyjezdzac.

                              Pewnie dlatego, że bilety zdrożały wink


                              > > Nie łatwiej "po Amerykańsku" łyknąć Prozac ?
                              >
                              > Jesli ciebie to uszczesliwia to lykaj "po Amerykansku",ale mnie nie namowisz.

                              Na to też trzeba mieć pieniązki.
                              • 16.12.10, 19:50
                                fogito napisała:

                                > Pewnie dlatego, że bilety zdrożały wink

                                Bilety sa w tej samej cenie,ale jest wiecej mozliwosci i kuzyn z NYC leci do Polski przez Niemcy,jest o polowe taniej niz LOTem.

                                > Na to też trzeba mieć pieniązki.

                                Jak sie jest ubezpieczonym,to sie za leki nie placi.To nie Polska,ze kazdy jest ubezpieczony i kazdy za leki placi.
                                • 16.12.10, 20:21
                                  maksimum napisał:

                                  > fogito napisała:
                                  >
                                  > > Pewnie dlatego, że bilety zdrożały wink
                                  >
                                  > Bilety sa w tej samej cenie,ale jest wiecej mozliwosci i kuzyn z NYC leci do Po
                                  > lski przez Niemcy,jest o polowe taniej niz LOTem.

                                  Połowę powiadasz. A to historia. Lotem nie latam i zawsze się przesiadam, bo muszę a loty są o 50% droższe niż 10 lat temu np. Ale pewnie tego nie zauważyłeś, bo nie wyściubiasz nosa ze swojego grajdołka tongue_out


                                  > > Na to też trzeba mieć pieniązki.
                                  >
                                  > Jak sie jest ubezpieczonym,to sie za leki nie placi.To nie Polska,ze kazdy jest
                                  > ubezpieczony i kazdy za leki placi.

                                  No patrz pan. A my jesteśmy ubezpieczeni i za leki płacimy w Stanach. Jest tak jak w Polsce czyli za jedne płacisz więcej a za drugie mniej. Z tym, że w Polsce sa one tańsze. Nie zapominaj, że ubezpieczenia w Stanach są rozmaite.
                                  • 16.12.10, 20:45
                                    fogito napisała:

                                    > Połowę powiadasz. A to historia. Lotem nie latam i zawsze się przesiadam, bo mu
                                    > szę a loty są o 50% droższe niż 10 lat temu np. Ale pewnie tego nie zauważyłeś,
                                    > bo nie wyściubiasz nosa ze swojego grajdołka tongue_out

                                    A tu sa loty z mojego grajdolka(NYC) do Warszawy za 190 doll.

                                    www.cheapoair.com/Default.aspx?tabid=1685&sid=1&oa=NYC&da=WAW&adt=1&chd=0&snr=0&infl=0&infs=0&dd=12-30-2010&rd=01-06-2011&tt=ROUNDTRIP

                                    Na pewno z twojego grajdolka to juz kosztuje 1.000 doll.

                                    > Nie zapominaj, że ubezpieczenia w Stanach są rozmaite.

                                    Zgadza sie. I czym masz lepsze ubezpieczenie tym mniej lub wcale placisz za leki.
                                    • 16.12.10, 21:53
                                      maksimum napisał:

                                      >>
                                      > A tu sa loty z mojego grajdolka(NYC) do Warszawy za 190 doll.

                                      Wow. Podrzuć tę rewelację na forum "Polki w Stanach". Dziewczyny się ucieszą. A ta cena to z lądowaniem czy bez smile


                                      > Na pewno z twojego grajdolka to juz kosztuje 1.000 doll.

                                      Ja właśnie tyle płacę, ale ja się nie muszę martwić o cenę, bo my tu w Polsce nieźle zarabiamy smile

                                      > > Nie zapominaj, że ubezpieczenia w Stanach są rozmaite.
                                      >
                                      > Zgadza sie. I czym masz lepsze ubezpieczenie tym mniej lub wcale placisz za lek
                                      > i.

                                      Teść to emerytowany marines i owszem on za nic nie płaci lub prawie za nic. Bo juz jego żona dopłaca do leków. My z mężem mamy świetne ubezpieczenie, bo pokrywa 100% pobytu w szpitalu i wszelkich operacji. Ale jednak za leki czasami płacimy. Więc nie pisz, że są w Stanach za darmo.
                                      • 16.12.10, 23:13
                                        fogito napisała:

                                        > > A tu sa loty z mojego grajdolka(NYC) do Warszawy za 190 doll.
                                        >
                                        > Wow. Podrzuć tę rewelację na forum "Polki w Stanach". Dziewczyny się ucieszą. A
                                        > ta cena to z lądowaniem czy bez smile

                                        Co ja Ci poradze,ze "Polki w Stanach" nie umieja kupic biletu za 190 doll. Taki ich urok.
                                    • 17.12.10, 03:11
                                      > Zgadza sie. I czym masz lepsze ubezpieczenie tym mniej lub wcale placisz za lek

                                      Jak nie masz zadnego ubezpieczenia i zyjesz na socjale, tez nie placisz.
                                      • 17.12.10, 03:18
                                        myelegans napisała:

                                        > Jak nie masz zadnego ubezpieczenia i zyjesz na socjale, tez nie placisz.

                                        Niestety nie,sa tzw co-payments.
                                        • 17.12.10, 03:41
                                          maksimum napisał:

                                          > myelegans napisała:
                                          >
                                          > > Jak nie masz zadnego ubezpieczenia i zyjesz na socjale, tez nie placisz.
                                          >
                                          > Niestety nie,sa tzw co-payments.

                                          Otoz nie, jak pracowalam w city hospital, to w aptece bylam zawsze jedyna placaca za leki, wszyscy inni wychodzili z pelnymi torbami, nie placac NIC. Ci wlasnie na welfare byli.
                                          • 17.12.10, 03:55
                                            Troche malo spostrzegawcza jestes,ci na welfare maja inna karte do pobierania lekow.
                                            • 17.12.10, 06:25
                                              maksimum napisał:

                                              > Troche malo spostrzegawcza jestes,ci na welfare maja inna karte do pobierania l
                                              > ekow.

                                              To już teraz wiemy czemu ty nie płacisz. Nie spodziewałam się, ale nie jestem zdziwiona.
                                              • 17.12.10, 07:58
                                                fogito napisała:

                                                > To już teraz wiemy czemu ty nie płacisz. Nie spodziewałam się, ale nie jestem z
                                                > dziwiona.

                                                Jestes tak samo spostrzegawcza jak elegantka.
                                                Nie patrzysz na to co biora z lady i czy klada dolary na ladzie,tylko jakiej karty uzywaja.
                                                Zaloze sie,ze spora grupa z nich uzywa credit cards.
                                                • 17.12.10, 12:43
                                                  maksimum napisał:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > To już teraz wiemy czemu ty nie płacisz. Nie spodziewałam się, ale nie je
                                                  > stem z
                                                  > > dziwiona.
                                                  >
                                                  > Jestes tak samo spostrzegawcza jak elegantka.
                                                  > Nie patrzysz na to co biora z lady i czy klada dolary na ladzie,tylko jakiej ka
                                                  > rty uzywaja.
                                                  > Zaloze sie,ze spora grupa z nich uzywa credit cards.

                                                  Dzięki. Elegance to moja ulubiona koleżanka z forum. Inteligenta i zawsze konkretnie pisze na temat.

                                                  A to, że nie płacisz mnie nie dziwi. Tak właśnie żyje większośc polskich emigrantów. I dlatego reszta musi płacic za was. No cóż, w przyrodzie potrzebna jest równowaga.
                                                  • 18.12.10, 00:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dzięki. Elegance to moja ulubiona koleżanka z forum. Inteligenta i zawsze konkr
                                                    > etnie pisze na temat.

                                                    To jakim cudem nie moze znalezc normalnej szkoly dla swojego dziecka,a ja z tym nie mialem zadnego problemu??

                                                    > A to, że nie płacisz mnie nie dziwi. Tak właśnie żyje większośc polskich emigra
                                                    > ntów. I dlatego reszta musi płacic za was. No cóż, w przyrodzie potrzebna jest
                                                    > równowaga.

                                                    Nie znajac rzeczywistosci zaczynasz zadawac ciosy ponizej pasa,oj nieladnie.
                    • 15.12.10, 21:15
                      maksimum napisał:

                      >>
                      > Nie wiem dlaczego Tobie w USA umysl pracuje wolniej,skoro wszystkim Amerykanom
                      > pracuje szybciej niz Polakom w Polsce.

                      big_grin Bo ja się dostosowuję do ogółu i po przekroczeniu wyłączam myślenie, coby za bardzo od reszty nie odstawać.
                      A Amerykanom na pewno mózgi nie pracują szybciej, bo mam kilka świetnych tego przykładów w amerykanskiej rodzinie. Teściowa nawet twierdzi, że jestem najmądrzejsza w ich rodzinie wink
                      Amerykanie za dużo jedzą i dlatego im się myśleć nie chce tongue_out

                      Wlasnie tym sie rozni USA od Polski,ze ni
                      > e wszyscy sa w stanie przystosowac sie do wyzszego poziomu cywilizacyjnego.

                      A gdzie jest wyższy poziom cywilizacyjny? W toaletach zapewne smile))

                      > Czesci Kanadyjczykom polskiego pochodzenia tez bezpieczniki sie przepalaja i wr
                      > acaja do Polski.

                      Ja znam tylko takich Kanadyjczyków, którzy nie mają polskich rodzin. Ale ty zapewne wiesz lepiej smile))

                      >
                      > A co powiesz o burmistrzu NYC Micheal Bloomberg ?

                      Nic nie powiem, bo go nie znam.

                      > W Polsce by go ludzie zniszczyli bo madry i bogaty,a my w NYC wybralismy go juz
                      > na trzecia kadencje.

                      My? big_grin


                      • 16.12.10, 00:47
                        fogito napisała:

                        > A Amerykanom na pewno mózgi nie pracują szybciej, bo mam kilka świetnych tego p
                        > rzykładów w amerykanskiej rodzinie. Teściowa nawet twierdzi, że jestem najmądrz
                        > ejsza w ich rodzinie wink

                        No to zes sie niezle wydala!


                        > > A co powiesz o burmistrzu NYC Micheal Bloomberg ?
                        >
                        > Nic nie powiem, bo go nie znam.

                        Jest na 23 miejscu na swiecie,to mozesz go nie znac,ale bywajac w USA moglabys o nim slyszec,gdybys czasami wystawila glowe z kuchni.

                        www.forbes.com/lists/2010/10/billionaires-2010_The-Worlds-Billionaires_Rank.html

                        en.wikipedia.org/wiki/Michael_Bloomberg
                        On jest biznesmenem wiec mozesz go nie rozumiec lub nieuznawac

                        www.bloomberg.com/
                        Ciekawe,ze moj 14 letni kuzyn w jakims tam Ozarowie Mazowieckim wiedzial,ze Bloomberg jest burmistrzem NYC.

                        Jest jeszcze Bloomberg TV ale nie chce cie zanudzac,bo to glownie o biznesie.
                        > > W Polsce by go ludzie zniszczyli bo madry i bogaty,a my w NYC wybralismy
                        > go juz
                        > > na trzecia kadencje.
                        >
                        > My? big_grin
                        >
                        >
                        • 16.12.10, 07:00
                          maksimum napisał:

                          > >
                          > No to zes sie niezle wydala!

                          Dzięki. Teściowa mnie nie cierpi, ale inteligencję docenia.

                          > Jest na 23 miejscu na swiecie,to mozesz go nie znac,ale bywajac w USA moglabys
                          > o nim slyszec,gdybys czasami wystawila glowe z kuchni.

                          Masz jakieś problemy z kuchnią? Po raz kolejny powtarzasz? Może głodny jesteś?

                          > Ciekawe,ze moj 14 letni kuzyn w jakims tam Ozarowie Mazowieckim wiedzial,ze Blo
                          > omberg jest burmistrzem NYC.

                          To, to ja też wiem, ale przecież nie oznacza, że go znam. Ręki mu nie podawałam ostatnio. Ale ty zapewne tak smile)))

                          • 16.12.10, 20:10
                            fogito napisała:

                            > Dzięki. Teściowa mnie nie cierpi, ale inteligencję docenia.

                            To za co Cie cierpi,jak nawet gotowac nie umiesz?

                            > To, to ja też wiem, ale przecież nie oznacza, że go znam. Ręki mu nie podawałam
                            > ostatnio. Ale ty zapewne tak smile)))

                            To nie jest takie trudne,bo Bloomberg czesto korzysta z komunikacji publicznej i drzwi do jego biura sa caly czas otwarte.

                            gothamist.com/2007/08/01/mayor_bloomberg_29.php

                            • 16.12.10, 20:17
                              maksimum napisał:

                              >> To za co Cie cierpi,jak nawet gotowac nie umiesz?

                              Ja świetnie gotuję i robie to codziennie. Ale w Stanach mam problem z produktami. A teściowa mnie nie cierpi, bo ja taka super jestem i kontrast jest spory smile


                              > To nie jest takie trudne,bo Bloomberg czesto korzysta z komunikacji publicznej
                              > i drzwi do jego biura sa caly czas otwarte.

                              No to idź mu podaj rękę i strzel sobie fotkę, skoro cię to kręci.
                              • 16.12.10, 20:58
                                fogito napisała:

                                > No to idź mu podaj rękę i strzel sobie fotkę, skoro cię to kręci.

                                Mnie kreci to,ze on chce byc burmistrzem NYC i dzieki mu za to,a Ty przyzwyczajaj sie do senatora Romana Ludwiczuka,bo wolisz Polske niz USA.
                                • 16.12.10, 21:55
                                  maksimum napisał:
                                  >
                                  > Mnie kreci to,ze on chce byc burmistrzem NYC i dzieki mu za to,a Ty przyzwyczaj
                                  > aj sie do senatora Romana Ludwiczuka,bo wolisz Polske niz USA.

                                  Prezydentem Warszawy to on nie jest więc przyzwyczajać się nie muszę. Nawet nie wiem kto to jest, więc zakładam, że podrzędna postać.

                        • 16.12.10, 09:15
                          Rozumiesz różnicę między zarobkami a GDP per capita?
                          Podobno masz jakieś kursy ekonomiczne za soba.
                          • 16.12.10, 20:18
                            hankam napisała:

                            > Rozumiesz różnicę między zarobkami a GDP per capita?

                            Jest tak minimalna,ze szkoda slow.
                • 15.12.10, 22:21
                  O ile to forum byłoby przyjemniejsze, gdyby rodzice Maksia używali prezerwatyw Durex.
                  • 15.12.10, 22:54
                    czarny_aniaszek napisała:

                    > O ile to forum byłoby przyjemniejsze,
                    Ale nudne ...
                    >gdyby rodzice Maksia używali prezerwatyw Durex.
                    Wiesz, w PRL-u były problemy z zaopatrzeniem. A durexów to pewnie wogóle nie było.

                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • 15.12.10, 23:05
                      jakw napisała:
                      Wiesz, w PRL-u były problemy z zaopatrzeniem. A durexów to pewnie wogóle nie by
                      > ło.

                      I pewnie sami zrobili... na drutach.
      • 14.12.10, 10:19
        fogito napisała:

        > Mój brat wyjechał na studia podypomowe do Stanów na 1,5 roku i poziom studiów p
        > orównał do czwartej klasy liceum w Polsce.
        Już dawno w Polsce nia ma IV klasy LO - mówisz o systemie edukacji w PL sprzed conajmniej 10 lat.
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • 14.12.10, 13:40
          jakw napisała:

          > > Już dawno w Polsce nia ma IV klasy LO - mówisz o systemie edukacji w PL sprzed
          > conajmniej 10 lat.

          A to ma być niby dawno? Ja chodziłam do IV klasy liceum i wydaje mi się jakby to było wczoraj wink Mam też nadzieję, że przez te dziesięć lat nie pogorszył się aż tak bardzo poziom edukacji w Polsce.
          • 14.12.10, 15:20
            Przez ostatnie 10 lat system edukacji w Polsce się dość mocno zmienił...
            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 13.12.10, 22:45
      > 1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorzy albo
      > nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.

      Im dłużej czytam to zdanie, tym bardziej mnie zabija jego porażająca logika.
      --
      "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
      • 13.12.10, 23:04
        angazetka napisała:

        > > 1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorzy albo
        > > nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.
        >
        > Im dłużej czytam to zdanie, tym bardziej mnie zabija jego porażająca logika.

        Skoro kazdy teraz moze mieszkac gdzie chce,to czemu tego nie robi?
        Musze to zdanie oprawic w ramke.
        • 13.12.10, 23:10
          CytatSkoro kazdy teraz moze mieszkac gdzie chce,to czemu tego nie robi?
          Właśnie teraz dopiero robi smile

          Ręce opadają uncertain
          --
          zimowiska2011.pl
    • 14.12.10, 04:38
      maksimum napisał:


      > 1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorzy albo
      > nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.
      > Zdecydowanie nie jest wzorowany na systemie amerykanskim,ktory jest nastawiony
      > na wylapywanie talentow juz od kindergarten.

      Bzdura, bzdura, bzdura i mowie, to z cala odpowiedzialnoscia, wlasnie biore udzial w inicjatywie Bialego Domu 'Naukowcy w szkole" gdzie mam bardzo bliski kontakt z nauczycielami liceow od tych najwyzszych rankingu do najnizszych.
      Dzisiaj np. dowiedzialam sie ze:
      - duzo studentow z advanced placement nie potrafi.... poslugiwac sie zegarkiem analogowym
      - nie potrafi czytac i podazac za prostymi instrukcjami
      - nie potrafi rozwiazywac zadan z ulamkami
      - nie potrafi analitycznie rozwiazywac problemu
      - nie wie, ze rok ma 365 dni
      - nie zna wiekszosci organow ludzkiego ciala
      - nie wie co to sa szczepionki
      - nie wie, co to menstruacja
      I sa to szkoly w urban area, gdzie 100% dzieci ma dostep do internetu, biblioteki w szkole, i rzuca sie w nie $$$$$. Nie, selekcji nie ma zadnej w 99.9999999% szkolnych dysktryktow.

      Widziales ostatnie sprawozdanie testu PISA
      www.nytimes.com/2010/12/07/education/07education.html?_r=2&hp
      Polska plasuje sie wyzej od Stanow w science i prawie na rowni z reading skills i math.
      Wiec maks juz sie robisz nudny i klepiesz w kolko te sama mantre.

      > 2-System wczesnej selekcji to jest podstawa amerykanskiej edukacji
      > 3-Rankingi szkol i uczelni wskazuja komu mamy dorownac.

      > 4-Dzieci polskie slabo sobie radza w szkolach amerykanskich.
      Kolejna bzdura, dzieci polskie radza sa tak jak sa zmotywowane.

      Jeden z nauczycieli z 30 letnia praktyka powiedzial: "obecnie uczniowie ucza sie wiecej, ale wiedza mniej" Jedyne co sie ich uczy to wyrzygiwania wiedzy, ktora sie w nich wrzucilo, to pamieciowa i umiejetnosc efektywnego rozwiazywania testow multiple choice.
      Na miesiac przed egzaminami, zycie w szkole zamiera i wszyscy nauczyciele trzepia testy, ktore ze zdobywaniem wiedzy maja niewiele wspolnego.
      Uczniowie z AP umieja wyrecytowac caly cykl Krebsa, ze wszystkimi enzymami, znaja wszystkie aminokwasy, wlacznie z budowa, za to dzialania i jak sie to ma do innych systemow, i zastosowac tej wiedzy juz nie potrafia.
      Nauczycielom sie to nie podoba, ani uczniom, ale Ci ostatni nastawieni sa TYLKO i wylacznie na wynik egzaminu i zdarzaja sie paradoksy, ze przechodza przez standardized test, a klase oblewaja i musza powtarzac.

      • 14.12.10, 04:47
        Poza tym Twoje dane o polskich dzieciach w Stanach sa anegdotyczne, a nie statystyczne, wiec jako takie nie maja znaczenia.

        Ja tez znam taki przypadek, jestem nia sama: z prowincjonalnego miasteczka w Galicji, pozniej studia, pozniej wyjazd do Stanow na doktorat, skonczony z wyroznieniem, posdoc na MIT, prace publikowane z Noblista. Dobra praca w duzej firmie, prowadze duzy projekt badawczy. Na kazdym kroku spotykam Polakow, ktorzy edukacje zdobyli w Polsce, wyjechali z roznych powodow i sa: profesorami, lekarzami, prawnikami, programistami, maja wlasne, dobrze prosperujace businessy, sa tez tacy, ktorzy pracuja w kontraktorce, ale o czym to swiadczy.

        W moim regionalnym ogolniaku kl. 8-12 na 2000 uczniow jest uwaga.... jeden fizyk, uczy tylko klasy zaawansowane, tych wybrancow, reszta nawet do zlobu nie jest doprowadzona.
        Ale juz mi sie nie chce, bo mi sie cisnienie podnosi i po dzisiejszym dniu jestem o krok od homeschooling, albo przynajmniej od szkoly nie mam zadnych oczekiwac, o merytoryczna strone edukacji syna zadbamy po prostu w domu. Szkola bedzie dla spraw towarzyskich i sportu.
        • 14.12.10, 07:56
          myelegans napisała:

          > Poza tym Twoje dane o polskich dzieciach w Stanach sa anegdotyczne, a nie staty
          > styczne, wiec jako takie nie maja znaczenia.

          Moje postrzezenia o polskich dzieciach sa bardzo trafna,bo moje dzieci chodzily do polskich szkol w NYC i znaly setki polskich dzieci,z ktorych tylko kilka bylo w najlepszych szkolach.

          > W moim regionalnym ogolniaku kl. 8-12 na 2000 uczniow jest uwaga.... jeden fizy
          > k, uczy tylko klasy zaawansowane, tych wybrancow, reszta nawet do zlobu nie jes
          > t doprowadzona.

          A w ogolniaku mojego syna,gdzie jest 5,002 uczniow jest 16 nauczycieli fizyki.

          bths.edu/apps/staff/departmental.jsp?show=tde

          Czyzby szkola na Brooklynie byla o tyle lepsza od twojej w Bostonie?

          No tak,ale Brooklyn Tech HS to nie jest regionalna szkolka i trzeba do niego egzaminy zdawac.

          > Ale juz mi sie nie chce, bo mi sie cisnienie podnosi i po dzisiejszym dniu jest
          > em o krok od homeschooling, albo przynajmniej od szkoly nie mam zadnych oczekiw
          > ac, o merytoryczna strone edukacji syna zadbamy po prostu w domu. Szkola bedzie
          > dla spraw towarzyskich i sportu.

          Masz kilka rzeczy do wyboru:

          1-Znalezc w swojej okolicy szkole z egzaminami wstepnymi.
          2-Przeprowadzic sie w lepsze miejsce,gdzie szkoly sa na lepszym poziomie.
          3-Znalezc szkole prywatna.

          Na tym prostym przykladzie mozna pokazac wszystkim niedowiarkom,ze edukacja na wysmiewanym przez Polakow Brooklynie jest jedna z najlepszych w USA.
          Taka jest prawda,z tym ze do tych szkol sie ciezko dostac.


          • 14.12.10, 10:17
            Po raz pierwszy zaczynam się zastanawiać, czy maksimum nie ma poczęści racji.
            My mówimy o dopieszczonych dzieciach z inteligenckich rodzin, które byłyby świetne gdziekolwiek by się nie znalazły, a on mówi o dzieciach polskich imigrantów z Greempointu, w wiekszości ludzi z bardzo marnym wykształceniem, typowych oglądaczy telenowel, rozbierających azbestowe domy, pracujących na budowach, albo jako szczyt marzeń kierujących autobusami na Brooklynie, tak jak maks.
            • 14.12.10, 10:55
              No właśnie. Przecież nie ma żadnych kompleksowych badań typu. polscy uczniowie przeniesieni do szkół w UE/USA. Skąd wiemy, jak sobie tam radzą, jak wygląda ich edukacja? Przy czym może to nie ma w sumie aż takiego znaczenia. Może tylko u nas do robienia tipsów potrzebny jest licencjat...
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 16.12.10, 23:00
                jakw napisała:

                > Może tylko u nas do robienia tipsów potrzebny jest licencjat...

                Jak taki Roman zrobil q... studia,tzn ze wszyscy moga.

                pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Ludwiczuk
                Ciekawe jak jego praca q... magisterska wygladala?

                • 17.12.10, 13:18
                  Słuchaj, nie masz już innych przykładów jak ten pan? Nudne to jest.
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • 15.12.10, 19:51
              dokladnie tak. wszystko zalezy od rodziny i dziecka.
          • 17.08.11, 20:48
            maksiu napisal
            Moje postrzezenia o polskich dzieciach sa bardzo trafna,bo moje dzieci chodzily
            > do polskich szkol w NYC i znaly setki polskich dzieci,z ktorych tylko kilka by
            > lo w najlepszych szkolach.
            Tak jakos mi sie na tym poscie otworzylo no i nie moglam sie powstrzymac zeby nie skomentowac

            No i z pewnoscia twoje dzieci maksiu owe setki polskich dzieciakow znaly z imienia i z nazwiska.Wez maksiu zanim cos napiszesz na forum przemysl bo jak to sie przeczyta to ogarnia czlowieka pusty smiech.No nie uwierze ze w te setki polski dzieci no nie uwierze...
            • 18.08.11, 05:12
              canuck_eh napisała:

              >No nie uwierze ze w te setki polski dzieci no nie uwierze...

              Nic nie poradze na to,ze jestes niewierzaca.
              Spotyka sie setki polskich dzieci w polskiej szkole i albo sie je spotyka w szkolach amerykanskich albo nie.Nazwiska sa sprawa drugorzedna,choc tez powinny byc polskobrzmiace.
              Poza tym oni wszyscy sa na facebook.Telefony komorkowe maja itd.
            • 18.08.11, 11:58
              Bez problemu, Canuck, możesz znaleźć dzieci maksa na FB (wszak wszyscy wiemy, jak się nazywają) i zobaczyć te "setki" polskich znajomych.
              --
              O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
              • 18.08.11, 17:46
                Nie moge znalec dzieci maksa na FB bo nie ma mnie na FB a nawet jakbym byla to mam ciekawsze rzeczy do robienia niz sledzenie genialnych dzieci maksa.A ze znajomoscie setek dzieci z imienia i nazwiska to mi chodzilo o to ze kiedys maksiu przekonywal ze jego dzieci znaja wszyskich badz prawie wszystkich w szkole co jest awykonalne - oczywiscie z imienia i nazwiska.Przyjecie do grona znajomych 300 czy 400 znajomych z polskobrzmiacymi nazwiskami nie znaczy ze sie te osoby zna w doslownym tego slowa znaczeniu.Ale maksiu bedzie szedl w zaparte jak to on ma w zwyczaju i bedzie dostarczal nam ubawu, czasami nas sfrustruje czyms, wkurzy, zjednoczy zebysmy na niego najechali no i ubawi swoimi linkami do wikipedii wszystkowiedzacej cioteczkismile
                • 19.08.11, 00:38
                  canuck_eh napisała:

                  > Nie moge znalec dzieci maksa na FB bo nie ma mnie na FB

                  To nie mozesz sie oderwac od garow na pol godziny i zalozyc sobie konto?
                  • 19.08.11, 05:08
                    Widzisz maksiu jakie ty masz waskie horyzonty.Jak widzisz kobiete czy rozmawiasz z kobieta to od razu musi ona przy garach tylko byc.Nie, nie ma mnie na FB bo nie chce byc na FB, nie kreci mnie ten teatrzyk, a jak nie moze ci sie to pomescic w twojej lepetynie no to ja juz na to nic nie poradze.Sa ciekawsze zajecia poza FB.
      • 14.12.10, 08:57
        myelegans napisała:

        > I sa to szkoly w urban area, gdzie 100% dzieci ma dostep do internetu, bibliote
        > ki w szkole, i rzuca sie w nie $$$$$. Nie, selekcji nie ma zadnej w 99.9999999%
        > szkolnych dysktryktow.

        Moze mow o swojej wsi,bo w NYC gdzie mieszka 8 mln ludzi selekcja zawsze byla,a od 6-7 lat jest jeszcze wieksza,do tego stopnia,ze do zadnego lepszego gimnazjum czy liceum nie dostaniesz sie bez egzaminow.I mowie o szkolach publicznych,bo wszystkie prywatne maja egzaminy.

        > Widziales ostatnie sprawozdanie testu PISA

        > Polska plasuje sie wyzej od Stanow w science i prawie na rowni z reading skills
        > i math.

        Te sprawozdania PISA nie oddaja rzeczywistosci i nie bede Ci tego nawet tlumaczyl,bo nie zalapiesz.


        > Wiec maks juz sie robisz nudny i klepiesz w kolko te sama mantre.

        www.greatschools.org/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Brooklyn&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

        To sa najlepsze gimnazja na Brooklynie.
        Moj syn skonczyl IS-187 i dostal sie tam na podstawie dobrych ocen z podstawowki w 2005,a juz w nastepnym roku wprowadzono tam egzaminy wstepne i corka moja ,ktora jest tez w tej szkole w 8 klasie musiala ten egzamin wstepny zdawac.

        Przy IS-239 Mark Twain jest domek narysowany i znacczy ,ze jest to szkola pilotazowa dla gifted & talented i tam zawsze trzeba bylo egzamin zdawac.


        Z gimnazjow w moim rejonie jest jeszcze 6 innych do ktorych trzeba egzaminy zdawac.

        Do Brooklyn Technical HS-gdzie uczy sie moj syn zawsze byly egzaminy wstepne.

        > > 2-System wczesnej selekcji to jest podstawa amerykanskiej edukacji
        > > 3-Rankingi szkol i uczelni wskazuja komu mamy dorownac.
        >
        > > 4-Dzieci polskie slabo sobie radza w szkolach amerykanskich.
        > Kolejna bzdura, dzieci polskie radza sa tak jak sa zmotywowane.

        Czyli slabo.
        Ciekawe jak twoje dzieciaki beda kwitly w tych szkolach bez egzaminow wstepnych?

        > Jeden z nauczycieli z 30 letnia praktyka powiedzial: "obecnie uczniowie ucza si
        > e wiecej, ale wiedza mniej" Jedyne co sie ich uczy to wyrzygiwania wiedzy, ktor
        > a sie w nich wrzucilo, to pamieciowa i umiejetnosc efektywnego rozwiazywania te
        > stow multiple choice.
        > Na miesiac przed egzaminami, zycie w szkole zamiera i wszyscy nauczyciele trzep
        > ia testy, ktore ze zdobywaniem wiedzy maja niewiele wspolnego.

        Niestety musze Cie zasmucic,ale bylas w bardzo slabej szkole.
        W szkolach moich dzieci testy sa caly czas i nie ma zadnego nawalu przed okresem sprawozdawczym.
        W slabej szkole sa slabi nauczyciele i oni wlasnie tworza chaos i balagan,ze o panice nie wspomne.
        -----------
        Nikt nie nakazuje ani nie zabrania dyrektorom szkol organizowac egzaminow wstepnych,a robia to sami w trosce o wysoki poziom przyjmowanych do swojej szkoly uczniow.
        Jak masz zamulonych dyrektorow szkol w dystrykcie to masz zamulony poziom w takiej szkole.
        Na Brooklynie dyrektorzy kilkunastu szkol potrafili sie zmobilizowac i stworzyc kilkanascie szkol o najlepszym w USA poziomie nauczania,a juz w takim sasiednim Staten Island tego nie ma.

        • 14.12.10, 10:10
          Myelegans, nie przejmuj się. Wszelkie tezy poddające w wątpliwość twierdzenia Maksimusa z definicji nie oddają rzeczywistości... Oczywiście, gdyby w tych samych badaniach uczniowie amerykańscy byli na pierwszym miejscu, badania byłyby jak najbardziej wiarygodne...

          --
          - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
          • 14.12.10, 14:50
            morekac napisała:

            > Myelegans, nie przejmuj się. Wszelkie tezy poddające w wątpliwość twierdzenia M
            > aksimusa z definicji nie oddają rzeczywistości... Oczywiście, gdyby w tych samy
            > ch badaniach uczniowie amerykańscy byli na pierwszym miejscu, badania byłyby ja
            > k najbardziej wiarygodne...

            Niestety nie.
            To sa badania przeprowadzane na malej grupie losowej i wyniki badan sa bardzo przypadkowe.
      • 14.12.10, 10:43
        myelegans napisała:

        > - duzo studentow z advanced placement nie potrafi.... poslugiwac sie zegarkiem
        > analogowym
        Nie potrafi też pisać gęsim piórem, co było podstawową umiejętnością uczniów i studentów kilkaset lat temu. Akurat ten argument uważam za kiepski. Prawdopodobnie moja starsza też miałaby z tym problem, gdyby nie fakt, że w klasach są zegary ze wskazówkami.

        > - nie potrafi czytac i podazac za prostymi instrukcjami
        Ech, gdybyś wiedziała ilu absolwentów renomowanych polskich uczelni tego nie potrafi....

        > - nie potrafi rozwiazywac zadan z ulamkami
        Tak ze 20 lat temu na 2-gim roku studiów na wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW pewna grupa studentów + 1 asystent miała problem ze sprowadzeniem 2 ułamków do wspólnego mianownika....

        > - nie wie, ze rok ma 365 dni
        Bo tak nie jest...

        > - nie zna wiekszosci organow ludzkiego ciala
        Jadąc z miesiąc temu autobusem miałam przyjemność słyszeć rozmowę 2 studentów chyba I roku medycyny. No cóż, doszłam do wniosku, że i ja chyba nie wiem nic na temat anatomii.

        > - nie wie co to sa szczepionki
        A jesteś w stanie z głowy podać dokładną definicję szczepionki? Chyba ważniejsza jest wiedza po co jest szczepionka, a nie co to jest?

        >
        > Widziales ostatnie sprawozdanie testu PISA
        > Polska plasuje sie wyzej od Stanow w science i prawie na rowni z reading skills
        > i math.
        Nie dowodzi to też jakiejś wyższości polskiego systemu edukacji nad amerykańskim.



        > Jeden z nauczycieli z 30 letnia praktyka powiedzial: "obecnie uczniowie ucza si
        > e wiecej, ale wiedza mniej" Jedyne co sie ich uczy to wyrzygiwania wiedzy, ktor
        > a sie w nich wrzucilo, to pamieciowa i umiejetnosc efektywnego rozwiazywania te
        > stow multiple choice.
        (...)
        > Nauczycielom sie to nie podoba, ani uczniom, ale Ci ostatni nastawieni sa TYLKO
        > i wylacznie na wynik egzaminu i zdarzaja sie paradoksy, ze przechodza przez st
        > andardized test, a klase oblewaja i musza powtarzac.
        A myślisz, że u nas zmierza to do czegoś innego? Testy są na maturze, testy są po gimnazjum, testy są po VI klasie, coraz częściej testy są po III klasie.
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • 15.12.10, 19:45
          > Nie dowodzi to też jakiejś wyższości polskiego systemu edukacji nad amerykańsk
          > im.

          i vice versa. jak wszedzie, sa plusy i minusy.

          poza tym, nie mozna generalizowac, bo nie wszystkie dzieci polskich emigrantow w usa sa zdolne i co pewnie bardziej istotne, chca sie uczyc. tak sie sklada, ze moge podac wiele przykladow, ze tak nie jest. niestety nawet te bardzo zdolne, rzadko kiedy wybieraja/dostaja sie do uniwersytetow ivy league, a szkoda, bo przecietne czteroletnie studia licencjackie, na ktore kazdy przecietny uczen po high school sie moze zapisac, chyba do dobrej edukacji zaliczyc nie mozna?
          zreszta jak zwykle, nie za bardzo wiem o co konkretnie maximowi chodzi wink

          w kazdym systemie, jesli ktos ma zdolnosci i chce sie uczyc, znajdzie droge i moze skonczyc najlepsza studia na swiecie.
          • 15.12.10, 20:56
            izamoyska napisała:

            > zreszta jak zwykle, nie za bardzo wiem o co konkretnie maximowi chodzi wink

            Czyzby jak zwykle czytanie ze zrozumieniem zawiodlo?
          • 17.08.11, 05:41
            izamoyska napisała:

            > , rzadko kiedy wybieraja/dostaja sie do uniwersytetow ivy league, a szkoda, bo
            > przecietne czteroletnie studia licencjackie, na ktore kazdy przecietny uczen po
            > high school sie moze zapisac, chyba do dobrej edukacji zaliczyc nie mozna?

            Rzuc okiem Iza naprzecietna uczelnie amerykanska,jaka jest Brooklyn College.

            collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=3406&type=qfs&skey=brooklyn%20college
            W polowie strone po lewej masz:"Percent applicants admitted: 30%"

            Jakbys nie wiedziala co to znaczy,to spiesze z wyjasnieniem, ze przyjmuja tam TYLKO 30%
            z tych,ktorzy chca tam studiowac( wg Ciebie-"zapisac sie")

            > zreszta jak zwykle, nie za bardzo wiem o co konkretnie maximowi chodzi wink

            Mnie o to chodzi,zeTy pojecia nie masz o szkolnictwie w USA,a bardzo chetnie piszesz o jakis "zapisywaniach" sie na studia.
            USA to nie Polska i tu trzeba cos soba reprezentowac,zeby studiowac na takim Brooklyn College.
            Uczelnie jest tania bo kosztuje mieszkancow NY tylko 5,5 tys rocznie a przyjezdnych az 14,254 doll rocznie co niezle swiadczy o jej poziomie.

            > w kazdym systemie, jesli ktos ma zdolnosci i chce sie uczyc, znajdzie droge i m
            > oze skonczyc najlepsza studia na swiecie.

            W Polsce niestety dobrych uczelnie nie ma.
    • 14.12.10, 10:20
      maksimum napisał:
      > -------------
      > 1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorzy albo
      > nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.
      Idąc tym tropem amerykański system edukacyjny musi być przystosowany do tych, którzy z różnych powodów przyjechali wink

      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • 17.08.11, 05:51
        jakw napisała:

        > maksimum napisał:

        > > 1-Polski system edukacyjny musi byc sila rzeczy dostosowany do tych,ktorz
        > y albo nie sprawdziliby sie na zachodzie,albo z innych powodow nie wyjechali.
        > Idąc tym tropem amerykański system edukacyjny musi być przystosowany do tych, k
        > tórzy z różnych powodów przyjechali wink

        Przecietnie na amerykanskich uczelniach jest tylko 4% obcokrajowcow i nie maja oni zadnego wplywu na poziom uczelni amerykanskich.

        www.migrationinformation.org/USfocus/display.cfm?ID=489

        Na samym dole masz tabelke na jakich uczelniach jest ich najwiecej.
        • 23.08.11, 15:14
          tabelka ma informacje ze jest to rok 2004- 2005.
          • 23.08.11, 18:59
            ewenekgosia napisała:

            > tabelka ma informacje ze jest to rok 2004- 2005.

            Czyli wtedy pisala SAT?
            • 24.08.11, 18:57
              ale kto??? moje dziecko?????
              nie zabko, tabelka jest sprzed 6 lat, moje dziecko nie ma 6 lat ani nie zdawalo SATu 6 lat temu bo wtedy nie wiedzialo jeszcze ze pojdzie do szkoly w Stanach. Wtedy- pomyslmy..... trenowala karate, była w okolicach gimnazjum i bardzo powoli rozwazala liceum. Wtedy tez jakos- chociaz nie pomne dokladnie zamierzala byc informatykiem i szczytem jej marzen byl wydzial lelektroniczny albo MEL a tak w ogole to moze architektura a moze biologia.....o- a moze medycyna?
    • 14.12.10, 11:06
      Czy Ty bierzesz w ogóle pod uwagę taką wersję, że ktoś NIE CHCE mieszkać w hameryce? Bo idąc tropem Twoich przekonań dziwne zaiste jest szalenie, że mamy paru profesorów (uznanych na całym świecie) tudzież noblistów, którzy jednak nadal żyją w Polsce. Nie sądzę by ktoś odmawiał im wizy, cóż więc może nimi kierować? Hm?
      • 14.12.10, 11:11
        nisar napisała:

        > Czy Ty bierzesz w ogóle pod uwagę taką wersję, że ktoś NIE CHCE mieszkać w hame
        > ryce?
        Jeszcze masz co do tego wątpliwości ?

        > Bo idąc tropem Twoich przekonań dziwne zaiste jest szalenie, że mamy paru
        > profesorów (uznanych na całym świecie) tudzież noblistów, którzy jednak nadal
        > żyją w Polsce. Nie sądzę by ktoś odmawiał im wizy, cóż więc może nimi kierować?
        Bo to są ci, którzy "z różnych powodów nie wyjechali" wink


        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • 15.12.10, 01:19
          www.zwala.pl/lFcd-za-co-kochamy-polske-cz-7-pt-tych-to-podziwiam/
      • 17.08.11, 05:57
        nisar napisała:

        > Czy Ty bierzesz w ogóle pod uwagę taką wersję, że ktoś NIE CHCE mieszkać w hameryce?

        "NIE CHCE" bo z gory wie ,ze nie edzietutaj pasowal.
        Przeciez Noblista Lech Walesa,byl tu pare razy i na operacje zawsze do USA przyjezdza,mimo ze w Polsce jest "znakomita sluzba zdrowia".

        > Bo idąc tropem Twoich przekonań dziwne zaiste jest szalenie, że mamy paru
        > profesorów (uznanych na całym świecie) tudzież noblistów, którzy jednak nadal
        > żyją w Polsce. Nie sądzę by ktoś odmawiał im wizy, cóż więc może nimi kierować?
        > Hm?

        Ci noblisci to pisarze i Lech Walesa i zadne do USA sie nie nadaje.
        • 17.08.11, 14:00
          maksimum napisał:

          ?
          >
          > "NIE CHCE" bo z gory wie ,ze nie edzietutaj pasowal.

          Ja nie chce, bo nie pasuje. Za chuda jestem i za madra tongue_out

          • 17.08.11, 14:09
            Ty się tak szkołami w Nyc nie podniecaj ... już was Azjaci w tyle zostawili...

            www.dziennik.com/articles/edukacja/16674 a o matematyce w Azji napisze niebawem na moim blogu.
            --
            azjaodkuchni.blogspot.com/
            • 17.08.11, 19:14
              Link jest bardzo dobry,z tym ze wymaga wyjasnien.

              www.dziennik.com/articles/edukacja/16674

              1-Pod uwage brane sa TYLKO szkoly publiczne i to z wylaczeniem najlepszych.
              2-Najlepsze szkoly publiczne w USA nie sa brane do badan PISA.(wyspecjalizowane szkoly)

              en.wikipedia.org/wiki/Specialized_high_schools_in_New_York_City
              3-Inne b.dobre szkoly publiczne nie podlegaja pod Dept Edukacji(MEN)-Hunter College HS-
              czyli tez wypadaja z badan PISA.

              en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
              4-Poza szkolami publicznymi w USA sa b.dobre szkoly katolickie i prywatne tez nie brane pod uwage przez PISA.

              5-W Finlandii dla przykladu wszystkie szkoly sa publiczne.

              I teraz porownamy wg PISA USA i Finlandie.
              W Finlandii kazda ze szkol moze byc badana.
              W USA:
              1- Polowa najlepszych szkol,to szkoly prywatne,ktore nie podlegaja badaniom PISA
              2- Wszystkie najlepsze publiczne tez nie sa brane pod uwage,bo sa to szkoly wyspecjalizowane.

              Czyli porownujesz bardzo przecietne plus slabe szkoly w USA ze wszystkimi w Finlandii i .....
              okazuje sie ,ze te w Finlandii sa lepsze.

              Moje dzieci chodza do tych szkol wyspecjalizowanych,czyli nie objetych badaniami PISA.
          • 17.08.11, 18:22
            fogito napisała:

            > Ja nie chce, bo nie pasuje. Za chuda jestem i za madra tongue_out

            To ze nie masz nadwagi,to ci sie chwali,a twoja madrosc pewno uleglaby weryfikacji w USA,bo tlo jest tutaj calkiem inne.

            • 18.08.11, 14:57
              Jesli przyjmiemy teze maksimusa o wyzszosci szkolnictwa US nad PL i EUR, to wypada nam sie tylko cieszyc, albowiem oznacza to zapewne, ze za kilka lat dzisiejsi uczniowie US wyciagna US z kryzysu.
              Tylko kto do tego kryzysu doprowadzili? moze cos tam bylo nie tak ze szkolnictwem czy co...
              --
              Alors viens mettre de la couleur dans mon univers...
              • 18.08.11, 17:46
                dorrit napisała:

                > Jesli przyjmiemy teze maksimusa o wyzszosci szkolnictwa US nad PL i EUR, to wyp
                > ada nam sie tylko cieszyc, albowiem oznacza to zapewne, ze za kilka lat dzisiej
                > si uczniowie US wyciagna US z kryzysu.

                Ciekawe ze wszyscy mowia o kryzysie w USA,podczas gdy w EU jest on duzo wiekszy i nikt o tym nie wspomina nawet.Grecja juz zbankrutowala a Hiszpania,Portugalia i kilka innych jest juz w kolejce do bankructwa.Niemal to samo dotyczy Polski.

                A ci ktorzy sie najlepiej ucza zazwyczaj ida do biznesu,bo do polityki notorycznie ida nieudacznicy.

                > Tylko kto do tego kryzysu doprowadzili? moze cos tam bylo nie tak ze szkolnictw
                > em czy co...

                Przjrzyj sie z bliska dlaczego zbankrutowala Grecja,wtedy zobaczysz kto doprowadzil do kryzysu.
                Rozdete wydatki publiczne i rozbudowana nadmiernie administracja to sa przyczyny kryzysu i nie ma znaczenia czy to jest Grecja,Hiszpania czy USA.

                • 19.08.11, 00:01
                  maksimum napisał:

                  i kilka innych jest juz w kolejce do bankructwa.Niemal to samo dotyczy Polski
                  > .

                  jesli troche sie orientujesz, to jednak powinienes wiedziec, ze Polska wyszla obronna reka w czasie kryzysu.

                  > A ci ktorzy sie najlepiej ucza zazwyczaj ida do biznesu,bo do polityki notorycz
                  > nie ida nieudacznicy.

                  I tu sie zgodze w niektorych przypadkach jak twoj eks prezydent wink


                  • 19.08.11, 00:34
                    fogito napisała:

                    > > A ci ktorzy sie najlepiej ucza zazwyczaj ida do biznesu,bo do polityki no
                    > torycznie ida nieudacznicy.
                    >
                    > I tu sie zgodze w niektorych przypadkach jak twoj eks prezydent wink

                    Poprzedni prezydent byl w biznesie i po prezydenturze wrocil do biznesu.
                    Obama i Clinton nigdy nie byli w biznesie i nigdy nie beda.

                    Burmistrz NYC M.Bloomberg byl w biznesie i do biznesu wroci,a nieudacznicy spala sie po kilku kadencjach i sladu po nich nie bedzie.

            • 18.08.11, 23:44

              maksimum napisał:

              >,a twoja madrosc pewno uleglaby weryfika
              > cji w USA,bo tlo jest tutaj calkiem inne.
              >

              siedze tu juz dwa miesiace i zauwazylam, ze tlo nadal jest na bardzo niskim poziomie wink Czyli bez zmian, tylko ludzie jeszcze grubsi...
              • 19.08.11, 00:36
                fogito napisała:

                > siedze tu juz dwa miesiace i zauwazylam, ze tlo nadal jest na bardzo niskim poz
                > iomie wink Czyli bez zmian, tylko ludzie jeszcze grubsi...

                Niepotrzebnie siedzisz miedzy biednymi ludzmi,ktorych celem zyciowym jest najedzenie sie do syta.
                • 19.08.11, 02:01
                  maksimum napisał:

                  > fogito napisała:
                  >
                  > > siedze tu juz dwa miesiace i zauwazylam, ze tlo nadal jest na bardzo nisk
                  > im poz
                  > > iomie wink Czyli bez zmian, tylko ludzie jeszcze grubsi...
                  >
                  > Niepotrzebnie siedzisz miedzy biednymi ludzmi,ktorych celem zyciowym jest najed
                  > zenie sie do syta.

                  Nie siedze. Tylko chodze do sklepow, do urzedow, nocuje w hotelach wychodze na plaze. Trudno siedziec w czterech scianach caly czas tongue_out
                  • 19.08.11, 19:03
                    fogito napisała:

                    > wychodze na plaze.

                    Koniecznie musisz jechac na Brighton Beach ,dokladnie na wprost Ocean Parkway.
                    My tam jezdzimy na rowerach,bo syn uwielbia sie kapac w oceanie.On czesto tez sam z kumplem na rowerach jezdza,a ten kumpel jest tak wypasiony ze swoim cialem fale zatrzymuje.Rowery sie mocuje na deptaku i hulaj dusza.
                    W kazdy poniedzialem wieczorem o 9 PM tez sa filmy na plazy wyswietlane tuz obok West 12 street. Ekran jest tak duzy i naglosnienie tak dobre,ze film mozna ogladac z odleglosci 100m.
                    Te filmy po zmierzchu sa tez w kilku miejscach na Manhattanie,chyba na Tompkins Sq.
    • 19.08.11, 12:13
      Moje dziecko wyjechało do Azji i weszło do normalnej publicznej szkoły po 15 dniach pobytu w Singapurze czy to oznacza, że polska szkoła dała świetne przygotowanie ?
      Niestety nie. Matematykę dzieciak przerobił ze mną na dwa lata do przodu i chodził na prywatne lekcje angielskiego bez tego dziecko nie mogłby isc do szkoły tylko poszłoby na półroczne zajęcia wyrównawcze. Dzieci emigrantów nie są reprezentatywną grupą.
      Wadą ogromną polskiego systemu jest brak selekcji wiele zdolnych dzieci się marnuje. Słabsze mają zajęcia wyrównawcze a zdolniejsze nic... Wściekam się gdy czytam, że zdolne dziecko łatwiej jest zając w klasie niż niedojrzałe. Nauczycielowi łatwiej , ale czy dla dziecka lepiej?
      W Usa wszyscy by się cieszyli, że jest zdolne dziecko i zastanawiali by się jak talentu nie zmarnowac nie byłoby problemu, aby zorbanizowac nauczyciela i dodatkowe godziny.
      Pewnie dlatego sukces osiągają średniacy - tych wybitnych niszczy gdzieś system nie dający im rozłożyc skrzydeł. sad A szkoda, bo Polacy to mądrzy ludzie
      --
      azjaodkuchni.blogspot.com/
      • 19.08.11, 13:43
        A i tak mamy najlepszych matematyków na świecie, chlubnych następców polskiej przedwojennej szkoły lwowskiej
        www.sfora.pl/Polscy-matematycy-najlepsi-na-swiecie-a34812
        --
        mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
        • 19.08.11, 19:45
          anmanika napisała:

          > A i tak mamy najlepszych matematyków na świecie, chlubnych następców polskiej p
          > rzedwojennej szkoły lwowskiej
          > www.sfora.pl/Polscy-matematycy-najlepsi-na-swiecie-a34812

          To dobrze wyglada na papierze a jak sie ma do rzeczywistosci?
          Nie mysle,zeby ktos z najlepszych uczelni amerykanskich chcial jechac na jakies konkursy do Bulgarii,bo przede wszystkim trzeba miec paszport w domu,co w USA nie jest popularne.
          Poza tym moj syn skonczy liceum w wieku 17 lat i w tym wlasnie wieku zacznie studia,a w jakim wieku byli polscy studenci,ktorzy wygrali w Bulgarii?
          W USA w wieku 21 lat konczy sie studia.
          Zeby nie wyszlo na jaw ,ze 17 latki z USA konkurowaly z 23 latkami z Polski.
          • 20.08.11, 14:17
            maksimum napisał:

            > anmanika napisała:
            >
            > > A i tak mamy najlepszych matematyków na świecie, chlubnych następców pols
            > kiej p
            > > rzedwojennej szkoły lwowskiej
            > > www.sfora.pl/Polscy-matematycy-najlepsi-na-swiecie-a34812
            >
            >
            > Zeby nie wyszlo na jaw ,ze 17 latki z USA konkurowaly z 23 latkami z Polski.

            Popadasz w paranoje wink
          • 23.08.11, 15:27
            > Poza tym moj syn skonczy liceum w wieku 17 lat i w tym wlasnie wieku zacznie st
            > udia,


            A dokładnie 17 lat, 11 miesięcy i 22 dni. ; )
            --
            O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
            • 23.08.11, 19:01
              hankam napisała:

              > > Poza tym moj syn skonczy liceum w wieku 17 lat i w tym wlasnie wieku z
              > acznie studia,
              >
              > A dokładnie 17 lat, 11 miesięcy i 22 dni. ; )

              No wlasnie,ja sie nie wstydze napisac w jakim wieku moj syn pojdzie na studia a ewenekgosia jest sparalizowana ze strachu przed ujawnieniem tej tajemnicy.
              • 24.08.11, 18:54
                poczytaj dokladnie bo ujawnilam te tajemnice- kiedy zdawala SAT. wiesz takze kiedy dzieci w Polsce pisza mature wiec to tez nie jest zadna tajemnica smile

                nie chce ci napisac w jakiej szkole jest moja corka- ano nie chce bo dzika radosc sprawiaja mi twoje domysly ze NA PEWNO kiepsko trafila smile
      • 19.08.11, 14:39
        azjaodkuchni napisała:

        > Moje dziecko wyjechało do Azji i weszło do normalnej publicznej szkoły po 15 dn
        > iach pobytu w Singapurze czy to oznacza, że polska szkoła dała świetne przygoto
        > wanie ?


        A czy jakakolwiek szkola w innym kraju dalaby? No moze w tym anglojezycznym mialby zajecia z angielskiego.

        > Niestety nie. Matematykę dzieciak przerobił ze mną na dwa lata do przodu i chod
        > ził na prywatne lekcje angielskiego bez tego dziecko nie mogłby isc do szkoły t
        > ylko poszłoby na półroczne zajęcia wyrównawcze.

        Moj syn bedzie od wrzesnia w 3 klasie brytyjskiej, co jest rownoznaczne z 2 klasa amerykanska. Przerabia w wakacje dla wprawki amerykanski grade 3, bo grade 2 jest za latwe i wyglada jak zadania dla pieciolatkow.
        Pamietaj tez, ze Azjaci skoczyli do przodu z nauka i ani Europa ani Ameryka ich nie dogoni jesli chodzi o dyscypline uczenia w szerokim rozumieniu. Nie mowie tu o wyjatkowo zdolnych, tylko o przecietnych,


        > W Usa wszyscy by się cieszyli, że jest zdolne dziecko i zastanawiali by się ja
        > k talentu nie zmarnowac nie byłoby problemu, aby zorbanizowac nauczyciela i dod
        > atkowe godziny.

        Moze w prywatnej szkole tak, ale obawiam sie, ze w publicznej bylby ten sam problem.


        > Pewnie dlatego sukces osiągają średniacy - tych wybitnych niszczy gdzieś syste
        > m nie dający im rozłożyc skrzydeł. sad A szkoda, bo Polacy to mądrzy ludzie

        Nie demonizowalabym. Jesli ktos jest wybitny to sukces osiagnie, bo bedzie sie doksztalcal sam. Szkola wszystkiego nie zalatwi.
        • 19.08.11, 17:04
          Szkoły amerykańskie znam tylko z opisów osób trzecich i od każdej osoby słyszę co innego. Poziom matematyki w Singapurze jest bardzo wysoki nie wiem na ile wyższy niż w Usa napewno wyższy niż w Polsce.
          --
          azjaodkuchni.blogspot.com/
          • 19.08.11, 19:37
            azjaodkuchni napisała:

            > Szkoły amerykańskie znam tylko z opisów osób trzecich i od każdej osoby słyszę
            > co innego.

            Bo poziom szkol w NYC jest bardzo zroznicowany.Sa szkoly bardzo dobre,ze nigdzie na swiecie takich nie masz,a sa tez szkoly slabe,gdzie niczego sie nie nauczysz.
            Tu juz od gimnazjum jest selekcja.
            Do wszystkich lepszych gimnazjow na Brooklynie musisz zdawac egzamin i 2 najlepsze gimnazja na Brooklynie sa jednymi z najlepszych w USA-to IS-187 i IS-239.

            www.greatschools.org/new-york/brooklyn/
            A jak poslesz dziecko do gimnazjum czy liceum bez egzaminow,to poziom jest tam sredni lub slaby.

            > Poziom matematyki w Singapurze jest bardzo wysoki nie wiem na ile wy
            > ższy niż w Usa napewno wyższy niż w Polsce.

            Poziom nauczania w Polsce jest generalnie niski.
            Najlepsze szkoly w NYC sa zdominowane przez skosnookich ,jest ich tam okolo 50%.

            W IS-187 masz 64% skosnych i 31% bialych.Czarnych praktycznie nie ma.No moze 1 na trzy lub cztery klasy i to tez bardziej mieszanka bialo-czarna niz oryginalny czarny.
            Widzialem te "latynoski" z klasy corki,to wygladaja jak Wloszki,bo tez sa mieszane.

            www.greatschools.org/cgi-bin/ny/other/1898#students
            Tak wyglada dobra szkola w NYC.
            Jak ci ktos mowi,ze sa czarni w szkole i jest przestepczosc,tzn ze mowi o bardzo slabej szkole i takie wlasnie sa w polskiej dzielnicy na Brooklynie.
          • 20.08.11, 14:08
            azjaodkuchni napisała:

            > Szkoły amerykańskie znam tylko z opisów osób trzecich i od każdej osoby słyszę
            > co innego. Poziom matematyki w Singapurze jest bardzo wysoki nie wiem na ile wy
            > ższy niż w Usa napewno wyższy niż w Polsce.

            Nie znam szkol w Singapurze, ale z opowiesci wiem, ze poziom szkol jest wysoki. Czy wszystkich, to tego nie wiem. Co do Stanow. Szkoly sa rozne i poziom tez pewnie rozny. Ja tylko widze po podrecznikach dla kolejnych grades, ze akurat matematyka dla 7 latkow jest na niziutkim poziomie, bo moj syn przerabial to samo w Polsce w wieku 5-6 lat.
            • 20.08.11, 17:29
              fogito napisała:

              > Ja tylko widze po podrecznikach dla kolejnych grades, ze akurat ma
              > tematyka dla 7 latkow jest na niziutkim poziomie, bo moj syn przerabial to samo
              > w Polsce w wieku 5-6 lat.

              Szkoda ze koncentrujesz sie na tym z iloma niewiadomymi sa zadania z matematyki ,zamiast na tym ile....myslenia trzeba wlozyc by rozwiazac zadanie.
              Nawet na dosc niskim poziomie nauczania mozna zadania tak skomplikowac by zmusic dzieci do myslenia a nie automatycznego podstawiania wzorow.

              schools.nyc.gov/NR/rdonlyres/D6C3C010-DD6B-4B04-BFFB-3A9C240F27C9/0/SHSAT_Hndbk_0809_toDOE.pdf
              W kazdym gimnazjum na poczatku roku mozesz dostac taka kasiazeczke ,gdzie sa probne testy do Stuyvesant HS,Brooklyn Tech. HS. Testy sa dawane w pazdzierniku kazdego roku.
              Sprobuj taki test przetlumaczyc i dac 13 latkom w Polsce.
              • 21.08.11, 01:14
                maksimum napisał:

                > Szkoda ze koncentrujesz sie na tym z iloma niewiadomymi sa zadania z matematyki
                > ,zamiast na tym ile....myslenia trzeba wlozyc by rozwiazac zadanie.

                ? A czy ja pisalam cos o zadaniach z niewiadomymi? Ja mowie o calosci podrecznika a nie o wyrywkowych zadaniach. I poki co te z grade 2 niewiele myslenia wymagaja. I tylko o to mi chodzi.

                > Nawet na dosc niskim poziomie nauczania mozna zadania tak skomplikowac by zmusi
                > c dzieci do myslenia a nie automatycznego podstawiania wzorow.

                > Sprobuj taki test przetlumaczyc i dac 13 latkom w Polsce.

                Wiecej wiary w 13 latki w Polsce. Ja i moj brat po wiejskiej szkolce bylismy orlami z matematyki i zadne zadania by nas nie zagiely. I nie bylo wtedy mowy o korepetycjach, zajeciach dla zdolnych itp itd.
          • 22.08.11, 14:17
            Nieodmiennie przypominam się i czekam na informacje o szkole. Już sie zaczęła?
            I powiedz, jak ty tak dzieciaka matematycznie podganiałaś, to rzuć konkretem - wiek dziecka/poziom matematyczny, dobrze?
            --
            katar1.blox.pl/html
        • 19.08.11, 20:17
          fogito napisała:

          > Moj syn bedzie od wrzesnia w 3 klasie brytyjskiej, co jest rownoznaczne z 2 kla
          > sa amerykanska. Przerabia w wakacje dla wprawki amerykanski grade 3, bo grade 2
          > jest za latwe i wyglada jak zadania dla pieciolatkow.

          Zaraz ci wytlumacze na czym polega "latwosc" testow amerykanskich.
          W Polsce czy w EU jak zrobisz test na 60-70 % tzn ze zrobilas test dobrze,w USA natomiast zrobienie testu na 60% czesto znaczy ocene niedostateczna,zalezy w jakiej szkole jestes.
          W dobrych szkolach ocena dostateczna jest powyzej 65%.
          W USA zeby dobrze wypasc na tescie to musisz go zrobic na ponad 90%.
          Zalozmy ze test sklada sie z 10 zadan a w tym sa 2 trudne.Jesli zrobisz 8 latwych,to bedziesz miec te 80%,co jest niestety slabym wynikiem w dobrej szkole.
          Moje dzieci robia testy przecietnie na 95%.
          Slyszalem,ze w Polsce na maturze wystarczy zrobic test na 30% by zdac matematyke.
          To jest kpina z nauki.I na dodatek sporo ludzi tego nie zdalo!
          No wiec jak patrzysz na testy amerykanskie,to nie zwracaj uwagi na 80% latwych pytan a skup sie na tych 20% najtrudniejszych,bo to oddziela dobrych od przecietnych.

          > Pamietaj tez, ze Azjaci skoczyli do przodu z nauka i ani Europa ani Ameryka ich
          > nie dogoni jesli chodzi o dyscypline uczenia w szerokim rozumieniu. Nie mowie
          > tu o wyjatkowo zdolnych, tylko o przecietnych,

          Zgadza sie.
          Jesli chodzi o te wielkie masy przecietnych ale zdolnych i pracowitych,to jestem wdzieczny Chinczykom za obecnosc w NYC,bo to wlasnie oni utrzymuja wysoki poziom nauczania w NYC.

          • 20.08.11, 14:14
            maksimum napisał:

            > fogito napisała:
            >

            > Zaraz ci wytlumacze na czym polega "latwosc" testow amerykanskich.

            JA nie mowie o testach tylko o podrecznikach do kolejnych grades. Wedlug mnie te z matematyki np. dla grades 2 sa za latwe dla przecietnego siedmiolatka.

            > W Polsce czy w EU jak zrobisz test na 60-70 % tzn ze zrobilas test dobrze

            Pierwsze slysze. Ja jestem z epoki przedtestowej, ale wydaje mi sie, ze przesadzasz.

            ,w.
            > Slyszalem,ze w Polsce na maturze wystarczy zrobic test na 30% by zdac matematyk
            > e.
            > To jest kpina z nauki.I na dodatek sporo ludzi tego nie zdalo!

            Poziom matury w Polsce gwaltownie spada wlasnie dlatego, ze wzorem Ameryki zaczela uczniow testowac. Moim zdaniem testowanie nie sprawdza wiedzy we wlasciwy sposob. Moze ulatwia zadanie egzaminatorom, ale to wszystko.

            > No wiec jak patrzysz na testy amerykanskie,to nie zwracaj uwagi na 80% latwych
            > pytan a skup sie na tych 20% najtrudniejszych,bo to oddziela dobrych od przecie
            > tnych.


            Z uporem maniaka. Mnie amerykanskie testy nie interesuja, bo ja nie jestem zwolenniczka testwo. Chodzi mi o podreczniki do nauki.


            >
            > Zgadza sie.
            > Jesli chodzi o te wielkie masy przecietnych ale zdolnych i pracowitych,to jeste
            > m wdzieczny Chinczykom za obecnosc w NYC,bo to wlasnie oni utrzymuja wysoki poz
            > iom nauczania w NYC.


            Ale NYC to nie Ameryka. I chyba kazdy o tym wie. To Europa przetransferowana do Stanow.

            • 20.08.11, 17:17
              fogito napisała:

              > Poziom matury w Polsce gwaltownie spada wlasnie dlatego, ze wzorem Ameryki zacz
              > ela uczniow testowac.

              Nie ma to jak zwalic swoje winy na jakies tam dalekie USA.
              A moze przy okazji odpowiesz dlaczego poziom nauczania w szkolach amerykanskich systematycznie rosnie a w polskich spada?
              Szkolnictwo polskie nie ma nic wspolnego ze szkolnictwem amerykanskim.

              > Moim zdaniem testowanie nie sprawdza wiedzy we wlasciwy s
              > posob. Moze ulatwia zadanie egzaminatorom, ale to wszystko.

              Testowanie jest najlepsze,bo najbardziej sprawiedliwe.Zupelnie nie bierze pod uwage,ze testowany jest syn ministra czy corka dyrektorki szkoly czy syn woznego.
              Trzeba po prostu umiec stworzyc testy na dobrym poziomie i Amerykanie umieja to najlepiej.

              > Z uporem maniaka. Mnie amerykanskie testy nie interesuja, bo ja nie jestem zwol
              > enniczka testwo.

              To dlaczego tak szybko przychodzi ci do glowy porownanie systemu amerykanskiego do polskiego,JESLI tylko cos w systemie polskim nie dziala sprawnie.
              System polski wlasnie dlatego jest zly,ze nie macie dobrych testow,ktore sprawdzalyby.......
              umiejetnosc logicznego myslenia.Na to wlasnie testy amerykanskie sa ustawione.Natomiast testy polskie sprawdzaja umiejetnosc rozwiazywania zadan,poprzez umiejetnosc podstawienia odpowiedniego wzoru.

              > Chodzi mi o podreczniki do nauki.

              Dwoje dzieci przepchnalem juz przez podstawowke i gimnazjum i nie mam zadnych zarzutow co do podrecznikow.Sa inne niz polskie i dlatego poziom nauczania w USA jest wyzszy niz w Polsce.

              > Ale NYC to nie Ameryka. I chyba kazdy o tym wie. To Europa przetransferowana do
              > Stanow.

              Cale USA to potomkowie przybyszy z Europy,a jesli ktos musi nadawac ton edukacji w USA to NYC robi to dobrze.
              • 21.08.11, 01:22
                maksimum napisał:

                > Nie ma to jak zwalic swoje winy na jakies tam dalekie USA.

                To nie wina, tylko fakt oczywisty wink

                > A moze przy okazji odpowiesz dlaczego poziom nauczania w szkolach amerykanskich
                > systematycznie rosnie a w polskich spada?

                Przede wszystkim - kto powiedzial, ze w amerykanskich rosnie? Rosnie pewnie tam, gdzie jest duzo Azjatow, ale to jest promil amerykanskiej spolecznosci.
                A w Polskich spada pewnie z powodu nastawienia na testy a nie na nauke z powodu slepego nasladownictwa zachodu.

                > Szkolnictwo polskie nie ma nic wspolnego ze szkolnictwem amerykanskim.


                Ma tyle samo wspolnego co finskie z amerykanskim. To ty bez przerwy porownujesz...

                >> Testowanie jest najlepsze,bo najbardziej sprawiedliwe.Zupelnie nie bierze pod u
                > wage,ze testowany jest syn ministra czy corka dyrektorki szkoly czy syn woznego

                Bzdura. Testowanie nie bierze pod uwage, ze glab moze zdac dobrze przez przypadek a madry uzna, ze pytania sa za glupie i nie odpowie na nie.

                > Trzeba po prostu umiec stworzyc testy na dobrym poziomie i Amerykanie umieja to
                > najlepiej.

                Jasna jasne i dlatego Azjaci wyprzedzaja ich o lata swietlne wink

                > To dlaczego tak szybko przychodzi ci do glowy porownanie systemu amerykanskiego
                > do polskiego,JESLI tylko cos w systemie polskim nie dziala sprawnie.


                Porownuje tylo poziom podrecznikow, bo nie mam dziecka w amerykanskiej szkole.

                > System polski wlasnie dlatego jest zly,ze nie macie dobrych testow,ktore sprawd
                > zalyby.......

                Kolejna bzdura. Polski system byl calkiem niezly dopoki do szkol nie weszly testy. Wtedy poziom zaczal dramatycznie spadac, bo zamiast uczyc nauczyciele skupiali sie na wiedzy zawartej w testach. I niestety dzieciaki nieustanie rozwiacujac testy nie ucza sie po prostu. Tak samo jest w Stanach. Testowanie na umor a wiedza ogolna mizerniutka. I widac to po doroslych osobach, bo dzieciom moge wiecej wybaczyc.
                > umiejetnosc logicznego myslenia.Na to wlasnie testy amerykanskie sa ustawione.N
                > atomiast testy polskie sprawdzaja umiejetnosc rozwiazywania zadan,poprzez umiej
                > etnosc podstawienia odpowiedniego wzoru.
                >
                > > Chodzi mi o podreczniki do nauki.
                >
                > Dwoje dzieci przepchnalem juz przez podstawowke i gimnazjum i nie mam zadnych z
                > arzutow co do podrecznikow.Sa inne niz polskie i dlatego poziom nauczania w USA
                > jest wyzszy niz w Polsce.
                >
                > > Ale NYC to nie Ameryka. I chyba kazdy o tym wie. To Europa przetransferow
                > ana do
                > > Stanow.
                >
                > Cale USA to potomkowie przybyszy z Europy,a jesli ktos musi nadawac ton edukacj
                > i w USA to NYC robi to dobrze.
                • 21.08.11, 17:20
                  fogito napisała:

                  > Przede wszystkim - kto powiedzial, ze w amerykanskich rosnie?

                  Ja powiedzialem,bo mam dzieci w szkolach i widze niesamowity postep w poziomie szkolnictwa NYC.Od 10 lat rzadzi nam milosciwie Michael Bloomberg w NYC

                  en.wikipedia.org/wiki/Michael_Bloomberg
                  i to wlasnie on postawil szkolnictwo tutaj na tak wysokim poziomie.
                  Pamietam ze na poczatku lat 1980-tych studenci masowo wyjezdzali na studia poza NYC,teraz sytuacja jest odwrotna i mnostwo ludzi spoza NYC przyjezdza tutaj studiowac bo poziom uczelni bardzo sie podniosl.
                  USA to otwarty rynek i caly czas odbywa sie walka o studentow i kazdy chce przyciagnac jak najwiecej tych najlepszych.
                  Jeszcze 10 lat temu Columbia U. byla malo lubiana uczelnia o duzej przestepczosci wokol niej. Teraz kryteria przyjec na Columbia U. sa takie same jak na Harvard.
                  Najwiecej chyba zyskal NYU,ktory z bardzo przecietnej uczelni 20 lat temu stal sie jedna z najbardziej popularnych w USA.
                  Oczywiscie Chinczykow nie widzialo sie za wielu w NYC 20 lat temu,a teraz sa niemal wszedzie i to oni wlasnie gonia swoje dzieci do nauki i dzieki temu podnosza przecietny poziom nauczania w NYC. Chinczycy sa w kazdym wiekszym miescie w USA i wszedzie proces jest ten sam.

                  > Bzdura. Testowanie nie bierze pod uwage, ze glab moze zdac dobrze przez przypad
                  > ek a madry uzna, ze pytania sa za glupie i nie odpowie na nie.

                  Nie ma czegos takiego w USA a dzieci sa testowane kilka razy w roku.
                  Testy bardzo dobrze odzwierciedlaja umiejetnosci dzieci.Chyba ze ktos w Polsce wymysli taki test ,ze przecietny matol zwyklym zgadywanie moze na nim dobrze wypasc.
                  Powtarzam jeszcze raz,NIE MA CZEGOS TAKIEGO W USA.
                  • 21.08.11, 20:51
                    aksimum napisał:

                    > Ja powiedzialem,bo mam dzieci w szkolach i widze niesamowity postep w poziomie
                    > szkolnictwa NYC.Od 10 lat rzadzi nam milosciwie Michael Bloomberg w NYC

                    Ja o Ameryce a ty o NYC... i tak do skonczenia swiata.


                    > Nie ma czegos takiego w USA a dzieci sa testowane kilka razy w roku.

                    A skad ty to mozesz wiedziec skoro nie interesuje cie nic wiecej niz NYC. JA poruszam sie po innych stanach i mam znajomych z dziecmi, ktore chodza do roznych szkol. Zachwyceni nie sa.

                    > Testy bardzo dobrze odzwierciedlaja umiejetnosci dzieci.Chyba ze ktos w Polsce
                    > wymysli taki test ,ze przecietny matol zwyklym zgadywanie moze na nim dobrze wy
                    > pasc.
                    > Powtarzam jeszcze raz,NIE MA CZEGOS TAKIEGO W USA.

                    Jasne, bo Stany to tylko liceum do ktorego chodza twoje dzieci. I kto tu jest ograniczony...
                    • 21.08.11, 23:52
                      fogito napisała:

                      > Ja o Ameryce a ty o NYC... i tak do skonczenia swiata.

                      Przypomne tym,ktorzy moga byc nieswiadomi,ze w USA nie ma problemow z przeprowadzaniem sie ze stanu do stanu czy innego miasta w USA w poszukiwaniu dobrych szkol publicznych.Sporo ludzi to robi.
                      Co za urok jest mieszkania na Alasce,jak tam nie ma ani jednej porzadnej szkoly.
                      Kiedys sie usmialem jak jedna rodzinka wyprowadzala sie z NYC do Oregon bo mieli male dzieci i tam oczekiwali lepszych szkol publicznych.
                      Dobre szkoly publiczne musza byc w duzych miastach,bo tam jest z czego wybierac,ale juz w takim Bostonie nie ma dobrych szkol,bo nie ma dobrego zarzadzania szkolami ani odpowiedniej selekcji.

                      > A skad ty to mozesz wiedziec skoro nie interesuje cie nic wiecej niz NYC. JA po
                      > ruszam sie po innych stanach i mam znajomych z dziecmi, ktore chodza do roznych
                      > szkol. Zachwyceni nie sa.

                      W kazdym stanie sa rokroczne testy stanowe,a to czy sa egzaminy wstepne do szkol,to zalezy TYLKO i wylacznie od wladz lokalnych.Jesli ludzie sa ograniczeni umyslowo,to nie chca egzaminow wstepnych i neguja selekcje,ktora w NYC dziala bardzo dobrze.

                      "Po co maja byc egzaminy wstepne,zeby nasze kochane dzieci "przemeczac" roznymi testami" no i w efekcie masz slaby poziom,a pozniej narzekanie na slaby poziom tych samych ludzi,ktorzy sa przeciwni selekcji.

              • 21.08.11, 01:27
                maksimum napisał:


                > Dwoje dzieci przepchnalem juz przez podstawowke i gimnazjum i nie mam zadnych z
                > arzutow co do podrecznikow.Sa inne niz polskie i dlatego poziom nauczania w USA
                > jest wyzszy niz w Polsce.

                Nie masz zarzyuow, bo nie masz porownania. Ja mam porownianie i dlatego widze, ze poziom podrecznikow jest przynajmniej o jeden rok nizej. Moze sie to wyrownuje potem, ale na poczatku tak to wlasnie jest.

                > Cale USA to potomkowie przybyszy z Europy,a jesli ktos musi nadawac ton edukacj
                > i w USA to NYC robi to dobrze.

                Moze robi to dobrze, bo jest wysoka konkurencja z powodu duzej liczby swiezych imigrantow. Ale to jest ulamek procenta tego co sie dzieje w calej Ameryce. A niestety dzieje sie zle.
              • 21.08.11, 13:50
                Ze sie teraz przyczepie - " Dwoje dzieci przepchnalem juz przez podstawowke i gimnazjum "
                Wlasnie maksiu - to dzieci genialne czy jednak je przepochnalaes?

                Nie bron tak tego systemu bo ma dosc powazne luki wlacznie z tym No Child left behind podpisane przez Busha - podac Ci dokladna date - bo znam.Jezeli dzieciak jest kumaty i jeszcze w domu poszpera sobie to owy system nastawiony na testy nie zrobi mu roznicy.Niektore podreczniki maksiu sa do d..py i widze to bo jak przychodzila corka z jakims problemem to maz stwierdzil ze trzeba dziecku to wyjasnic zupelnie inaczej i wyobraz sobie potem ona tlumaczyla to kolezankom bo o wiele lepiej i obrazowo wyjasnil jej ojciec.To ze fajne kolorowe ksiazki nie znaczy ze dobrze napisane.JAk dzieciak inteligentny i jak ma rodzica ktory go poprowadzi to ok.Jak ma dobrego nauczyciela to tez ok, ale jak ma nauczyciela ktory tylko testy i szablonik to dzieciak ze szkoly wyjdzie polidiota i tyle.Widze to po kolezankach corki ktore ryja z ksiazek i niby maja dobre wyniki, ale jak corka powiedziala cos przy okazji jakiegos tam zagadniena a ta do niej a skad to wiesz - no przeciez to bylo w zeszlym semestrze - odpowiedz mnie zabila - aaa to nie liczy sie to nie wazne tego nie ma w tej ksiazce.i powiedz mi ze to jest ta wspaniala edukacja ksztalcaca wspaniala mlodziez.Zeby cos osiagnac musisz byc inteligentny a nie glab.jak jestes glab to najlepsze szkoly ci nie pomoga.
                • 21.08.11, 17:55
                  canuck_eh napisała:

                  > Wlasnie maksiu - to dzieci genialne czy jednak je przepochnalaes?

                  W USA obowiazkiem rodzica jest pomagac dzieciom w nauce.
                  Dziecko musi miec wszystkie prace domowe podpisane przez rodzicow a jak podpiszesz prace domowa bez poprawiania bledow?
                  Czyli dochodzi poza szkola praca w domu rodzica z dzieckiem.

                  > k przychodzila corka z jakims problemem to maz stwierdzil ze trzeba dziecku to
                  > wyjasnic zupelnie inaczej i wyobraz sobie potem ona tlumaczyla to kolezankom b
                  > o o wiele lepiej i obrazowo wyjasnil jej ojciec.

                  W wiekszosci wypadkow niemal kazde zadanie mozna rozwiazac na 2-3 rozne sposoby i wlasnie tego uczylem dzieci.

                  > JAk dzieciak inteligentny i jak ma rodzica ktory go poprowadzi to ok.

                  To chyba na calym swiecie sie sprawdza.

                  > Zeby cos osiagnac musisz byc inteligentny a nie glab.jak jestes glab to najlepsze szkoly ci >nie pomoga.

                  Wytlumacz to tym rodzicom,ktorzy swoje pociechy wysylaja do szkol prywatnych i oczekuja niesamowitych rezultatow.
                  • 21.08.11, 20:28
                    Pomagac a przepychac to dwie rozne sprawy maksiu.NIe wiem czy rozumiesz to.Corka czasami potrzebowala pomocy i ja otrzymala.Nigdy jej nie przepychalismy.Tutaj sie czepiam dla samego czepiania bo zdaje sobie sprawe zes zle dobral slowa.
                    A z prywatnymi szkolami i rodzicami oczekujacymi cudow?no coz - ja nic na to nie poradze...Jak ktos ma za duzo pieniedzy to niech traci.
                    • 21.08.11, 23:39
                      canuck_eh napisała:

                      > Corka czasami potrzebowala pomocy i ja otrzymala.

                      Corka potrzebowala choc nie chciala pomocy i dostala jej bardzo niewiele.Syn natomiast tez nie chcial a dostal dosc duzo,bo latwiej ylo go przekonac.

                      > A z prywatnymi szkolami i rodzicami oczekujacymi cudow?no coz - ja nic na to ni
                      > e poradze...Jak ktos ma za duzo pieniedzy to niech traci.

                      Chyba nikt sie nie spodziewal,ze liceum kosztuje tyle co najlepsze studia.
                      • 22.08.11, 13:58
                        Nasza blondyneczka to z tych Zosia Samosia i jak juz czegos nie moze sama to przylezie.A ze rozsadne i kumate i duzo potrafi sama wiec jej nie naciskamy i nie prowadzimy za raczke.tylko czasami jak przyszla sporadycznie z czyms i maz widzial ze tak jakos dziwnie sie do czegos zabiera bo tego nie rozumie bo problem nie do konca zglebiony to jej to wyjasnil.Czasami ma problemik z przyznaniem sie ze czegos sama nie rozgryzla.od ponad pol roku w 8klasie jeczala ze sie nudzila na lekcjach.Dobrze ze nauczyciel jej cos tam innego zadawal trudniejszego bo inaczej dziecko by sie zanudzilo na smierc.Czeka jak na jakies zbawienie na HS z nadzieja ze bedzie to jakies wyzwanie.MAz tez jej cos wymysla w domu bo inaczej dostalaby malpiego rozumu.A tak przynajmniej ma zajecie i szpera, szuka i kombinuje.

                        Ile kosztuja prywatne licea nie mam pojecia bo sie tym nie interesowalam i mi to zwisa prawde powiedzaszysmile
      • 19.08.11, 19:57
        azjaodkuchni napisała:

        > W Usa wszyscy by się cieszyli, że jest zdolne dziecko i zastanawiali by się ja
        > k talentu nie zmarnowac nie byłoby problemu, aby zorbanizowac nauczyciela i dod
        > atkowe godziny.

        To prawda,ze tu sie latwo wylapuje talenty i daje im wielka szanse,ale wszystko w dalszym ciagu zalezy od rodzicow.
        Zeby dziecko przez egzaminy wstepny do gimnazjum,to rodzice musza go dopilnowac w czasie wakacji sami albo wyslac do modnych tutaj szkol chinskich,ktore przygotowywuja do wszystkich egzaminow.
        Moja corka byla bardzo dobra w podstawowce,ale nie chciala sie przygotowywac do egzaminow do gimnazjum.Przez pare dni wtloczylem jej do glowy cos tam i jakos sie zalapala do najlepszego gimnazjum.
        Po gimnazjum tez nie chciala bym ja ja uczyl,ale jakas kolezanka namowila ja na szkole chinska i poszly tam razem w wakacje.Dostala sie do Brooklyn Tech HS z dosc wysoka iloscia punktow.
        By dzieci chodzily do dobrych szkol,to musi to tez byc duzy wysilek rodzicow.

        > Pewnie dlatego sukces osiągają średniacy - tych wybitnych niszczy gdzieś syste
        > m nie dający im rozłożyc skrzydeł. sad A szkoda, bo Polacy to mądrzy ludzie

        W Polsce natomiast raczej pomaga sie tym,ktorzy nie sa zdolni,bo zdolni "i tak dadza sobie rade".
        • 20.08.11, 18:28
          en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
          To jest kolejne bardzo dobre liceum,ktore nie podlega pod Dept Edukacji (MEN) ale jest szkola publiczna i kazdy moze tam zdawac,kto dobrze pisze rokroczne testy stanowe.

          PISA tej szkoly rowniez nie bierze pod uwage gdy robi testy w NYC.
          • 21.08.11, 18:36
            fogito napisała:

            > Moze robi to dobrze, bo jest wysoka konkurencja z powodu duzej liczby swiezych
            > imigrantow. Ale to jest ulamek procenta tego co sie dzieje w calej Ameryce. A n
            > iestety dzieje sie zle.
            -------------
            Po raz kolejny nie masz racji.

            Ponizej masz liste najlepszych szkol w USA i patrz TYLKO na rezultat "AVG SAT"-to jest wynik koncowy w liceum i zarazem egzamin na studia.
            Przecietny SAT w USA jest okolo 1.500.pkt a czym lepsza szkola tym SAT jest lepsze i w takim Stuyvesant HS jest on 2.090 pkt co nie jest najwyzszym wynikiem w USA ale jednym z najwyzszych.

            www.thedailybeast.com/newsweek/features/2011/americas-best-high-schools.html
            A tu jest wynik ze Stuyvesant HS-pod koniec sekcji "Academics":

            en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School
            As of 2008, the average score is 2090 out of 2400.[4]

            No i wytlumaczenie dlaczego Stuyvesant HS nie jest w zadnych zestawieniach najlepszych szkol:

            "Stuyvesant, along with other similar schools, has regularly been excluded from Newsweek's annual list of the Top 100 Public High Schools. The May 8th, 2008 issue states the reason as being, "because so many of their students score well above average on the SAT and ACT."

            No i dlatego PISA omija ich wielkim lukiem.

            Najlepszy HS w New Jersey ma SAT 2.145 pkt na 2.400 pkt mozliwych do zdobycia.

            www.thedailybeast.com/newsweek/features/2011/americas-best-high-schools.html
            W kazdym stanie jest kilka dobrych szkol,z tym ze najwiecej jest w NYC ,NJ,CA,NC.

            • 21.08.11, 19:44
              www.boardingschoolreview.com/highest_sat_scores/sort/1
              Tam tez PISA nie zaglada,bo PISA bada TYLKO szkoly panstwowe.
              • 21.08.11, 20:07
                Kliknij na jaka chcesz szkole i zobaczysz,ze przecietnie az 18% uczniow jest spoza USA.

                www.boardingschoolreview.com/school_ov/school_id/19
                Przecietnie taka szkola z internatem kosztuje 42 tys doll rocznie i tych szkol jest dziesiatki a w nich cale zgraje obcokrajowcow z calego swiata,bo najwyzszy poziom edukacji jest wlasnie w USA.

                Tych szkol PISA tez nie bada,bo sa prywatne i nie podlegaja pod MEN.
      • 22.08.11, 09:16
        > Niestety nie. Matematykę dzieciak przerobił ze mną na dwa lata do przodu i chod
        > ził na prywatne lekcje angielskiego bez tego dziecko nie mogłby isc do szkoły t
        > ylko poszłoby na półroczne zajęcia wyrównawcze.

        no ale czekaj- z poziomem matematyki nie bede dyskutowac skoro mowisz ze jest nizszy to jest nizszy, nie wiem po co zylowany w nieskonczonosc poziom matematyki. Ale ok ty masz to widac bardziej przemyslane smile
        Natomiast jesli chodzi o angielski- w Singapurze z tego co rozumiem jezyk angieslki jest jezykiem wykladowym w szkole. W poskiej szkole- nie jest. Byloby wrecz dziwne gdyby dziecko bez lekcji prywatnych weszlo do szkoly w Singapurze i radzilo sobie na zajeciach. W szkole poslkiej nauka jezykow prowadzona jest bez sensu to fakt. Z drugiej strony gdy idzie sie do klasy jezykowej gdzie tego jezyka jest ludzka ilosc (bezsens rozwiazania jest taki ze zasadniczo wszystkie dzieci powinny miec porzadna ilosc jezyka w tygodniu a nie 2 razy bez podzialu na grupy- zawracanie glowy)- spokojnie mozna sie nauczyc jezyka bez lekcji prywatnych- ja bylam na wymianie we Francji chodzilam tam do szkoly, spokojnie dotrzymujac kroku na lekcjach, moje dziecko jest teraz na studiach w Stanach bez godziny lekcji prywatnych, SAT zdalo tak ze Maksa by skrecilo smile czyli mozna.
        Natomiast to czego nie rozumiem to nie rozumiem dlaczego wlasciwie dziecko w pierwszych latach szkoly podstawowej ma miec tyle angieslkiego zeby poradzic sobie bez zadnej pomocy typu lekcje wyrownawcze/ prywatne. Moim zdaniem to bardzo logiczne ze sobie nie poradzi bez takiej pomocy i tyle smile
        • 22.08.11, 14:09
          Znajoma przyjechala z corka z Polski.Dziecko automatycznie zapisane do szkoly - zero znajomosci jezyka.W czasie angielskiego jak cala klasa miala swoja lekcje ona wychodzila z klasy i miala swoja prywatna lekcje.Na pozostalych siedzila w klasie .NA matematyce, religii i innych przedmiotach.NA polrocze z niektorych przedmiotow miala lepsze oceny od rodowitych kanadyjczykow.teraz nawet nie odroznisz czy rodzona tutaj czy nie.Szybciutko sie wyrownalo.Dziecko chwyta blyskiem.
          To samo bylo z moja corka do przedszkola przyszkolnego poszla nie mowiac po angielsku - rozumiejac, ale nie mowiac.Po 3 miesiacach byl patolog jezykowy testujacy dzieci.Wypadla najlepiej z calej grupy z najwiekszym zasobem slownictwa.A pani sie zdziwila ze to jej drugi jezyk i ze dopiero co go opanowala.
          • 22.08.11, 17:24
            canuck_eh napisała:

            > Znajoma przyjechala z corka z Polski.Dziecko automatycznie zapisane do szkoly -
            > zero znajomosci jezyka.W czasie angielskiego jak cala klasa miala swoja lekcj
            > e ona wychodzila z klasy i miala swoja prywatna lekcje.

            To samo jest w USA,wiec najwidoczniej musieliscie sciagnac od nas.
            • 23.08.11, 00:58
              A ze sie przekornie zapytam - dlaczego nie wy od nas?maksiu powiedz ty mi a raczej napisz jak inaczej ma sie to odbywac w szkole gdzie jezykiem wykladowym jest angielski, no powiedz? Juz przestan z tym ze wszystko jest zgapiane od amerykancow.Wystarczy ze sobie strzeliliscie w stope z tym Aktem No Child Left Behind podpisanym przez Busha w 2002 roku i to przelazlo do Kanady niestety.Nie wiedziec po cholere bo nie moge zrozumiec dlaczego przeciagnac delikwenta do kolejnej klasy skoro nie moze ogarnac materialu.Bo jakis geniusz stwierdzil zeby wiecej mlodziezy zdobyla dyplom z HS.Kretyn jeden.W sumie poczatki to byly gdzies tam wsrod dyslektykow , znaczy wsrod osob prcujacych z dyslektykami - by pomoc wlasnie tym , ale rozciagnelo sie na tych ktorzy z lekka sa tez i leniwi a nie z dysfunkcjami ale chetni do pracy i to ciezkiej pracy.Ale to temat na zupelnie inny watek.
              • 23.08.11, 01:17
                canuck_eh napisała:

                >Wystarczy ze sobie strzeliliscie w stope z tym Aktem No Child Left Behind podpisanym >przez Busha w 2002 roku i to przelazlo do Kanady niestety.Nie wied
                > ziec po cholere bo nie moge zrozumiec dlaczego przeciagnac delikwenta do kolej
                > nej klasy skoro nie moze ogarnac materialu.

                Dlatego,ze nawet powtarzajac klase tego materialu nie ogarnie.Chodzi wiec w sumie o to,zeby ogarnal ile sie da i dal sobie spokoj z nauka,bo zawraca glowe nauczycielom i przeszkadza innym uczniom.

                W wiekszosci krajow jest przymus edukacyjny do 18 roku zycia,choc w Kanadzie tylko do 16 roku zycia(z wyjatkiem Ontarion i NB).

                en.wikipedia.org/wiki/Compulsory_education
                Z tym ze w podstawowce mozesz powtorzyc nie wiecej niz 1 rok i to samo w gimnazjum.Wtedy osiagasz 18 lat juz w 2-3 klasie liceum i jestes wolny jak ptak.

                Dlaczego wiecej nie mozna powtarzac?
                Bo to sa dosc duze koszty nauczania a korzysci dla powtarzajacego niemal zadne.


                > W sumie poczatki to byly gdzies tam wsrod dyslektykow , znaczy wsrod osob prcujacych z >dyslektykami -

                Zgadza sie,bo jednych i drugich nie da sie nauczyc.
                • 23.08.11, 17:18
                  Znowu maksiu zabierasz glos na temat na ktorym sie nie znasz.Jezeli dyslektyk ma pomoc to potrafi sobie poradzic.Uwierz.Syn alergicznie reagowal na kobiete w kindergarten jak kazala jemu czytac i uczyc sie wierszykow.KAZALA i nie przyjmowala do wiadomosci ze dziecko moze byc dyslektyczne.Mi zaczynalo cos switac.W pierwszej klasie zaczela sie praca, jeszcze nie ze specami, ale dziecko zaczynalo sie otwierac ale ciagle walczylo i bylo sfrustrowane.Zaczela sie praca z ludzmi znajacymi sie na rzeczy - dziecko samo siega po ksiazki - ciegle ma problemy z niektorymi wyrazami i odcyfrowaniem dlugich wyrazow i wychodza mu rozne kwiatki, ale jestes w stanie nauczyc dyslektyka czytac.NIe zapominaj ze dyslektycy sa ponad przecietna inteligentni.To idioci niedouczeni nauczyciele ktorzy nie potrafia wylapac ucznia z dysfunkcja przylepiaja im latke leniuchow, nieukow, i idiotow czy jakiegokolewiek innego epitetu w ich strone.Wiec moze daruj sobie maksiu tutaj tego typu komentarze.Bo nie zdziwilabym sie jak niejeden dyslektyk rozlozylby na lopatki twoje dzieciaki.Bez urazy.Nawet moja corka przychodzi do nas z wielkimi oczami skad jej brat 4 lata mlodszy to wie.Ze zaskoczyl ja owa wiedza itp itd.Dyskredytujesz wszystkich ktorzy majak jakiekolwiek dysfunkcje maksiu - nie ladnie , oj nie ladnie...
          • 23.08.11, 14:10
            > Znajoma przyjechala z corka z Polski.Dziecko automatycznie zapisane do szkoly -
            > zero znajomosci jezyka.W czasie angielskiego jak cala klasa miala swoja lekcj
            > e ona wychodzila z klasy i miala swoja prywatna lekcje.Na pozostalych siedzila
            > w klasie .NA matematyce, religii i innych przedmiotach.NA polrocze z niektorych
            > przedmiotow miala lepsze oceny od rodowitych kanadyjczykow.teraz nawet nie odr
            > oznisz czy rodzona tutaj czy nie.Szybciutko sie wyrownalo.Dziecko chwyta blyski
            > em.
            > To samo bylo z moja corka do przedszkola przyszkolnego poszla nie mowiac po ang
            > ielsku - rozumiejac, ale nie mowiac.Po 3 miesiacach byl patolog jezykowy testuj
            > acy dzieci.Wypadla najlepiej z calej grupy z najwiekszym zasobem slownictwa.A p
            > ani sie zdziwila ze to jej drugi jezyk i ze dopiero co go opanowala.

            absolutnie sie z tym zgadzam. Odpowiadalam na post azji, dla ktorej dowodem na kiepski poziom nauki angielskiego jest to, ze aby jej syn nie odbiegal poziomem od angielskiej szkoly w singapurze musiala zainwestowac smile jet to dla mnie w miare oczywiste ze musiala i super ze sie udalo. Zas poziom angielksiego w podstawowce polskiej zaiste jest niski i w dodatku te 2 godz/ tyg w klasie 25 osobowej to mozna sobie w kieszen schowac. Ale to inna sprawa kompletnie.
            • 23.08.11, 17:23
              ewenekgosia, ja ci jeszcze powiem to ze w polskiej szkole w podreczniku potrafia byc bledysmile
              Wiem bo rok temu jak bylam corka dorawala sie do podrecznika kuzynki i poprawiala je bledy.Babcia zaczela bronic ze my to znamy amarykanski angielski a tutaj ucza brytyjskiego.Wiec wnuczka jej wyjasnila ze roznica jest moze w wymowie, ale nie w gramatyce.Bledy zarowno w druku jak i w tym co kuzyneczka miala w zeszycie.smile Kuzyneczka nie wiedziec czemu najwiecej podlapala jak moje dzieciaki zaczely miedzy soba sie klocic i automatycznie przechodzily na swoj dialekt angielski - bezblednie wylapywala wszelkie inwektywy ktorymi sie dzieciaki obrzucaly.jakos nie chciala sie nauczyc czegos bardziej konkretnego - wyzwiska jej wchodzily do glowy i zostawalysmile
              Ktos chce nauczyc dziecko angielskiego - native speaker
              • 23.08.11, 18:48
                canuck_eh napisała:

                > ewenekgosia, ja ci jeszcze powiem to ze w polskiej szkole w podreczniku potrafi
                > a byc bledysmile
                > Wiem bo rok temu jak bylam corka dorawala sie do podrecznika kuzynki i poprawia
                > la je bledy.

                "W polskim systemie edukacyjnym wszystko jest bezbledne a bledy robia tylko Amerykanie i powinni sie wzorowac na Polakach"-zaraz Ci churem odpowiedza matki-Polki.

                > jakos nie chciala sie nauczyc czegos bardziej konkretnego - wyzwiska jej wchodz
                > ily do glowy i zostawalysmile

                To bardzo dobrze odzwierciedla poziom szkolnictwa w Polsce.
                • 23.08.11, 22:28
                  zaraz Ci churem odpowiedza matki-Po
                  > lki.

                  czym ci odpowiedza?

                  bledy potrafia byc w kazdym podreczniku, lacznie z satowskim smile


                  a wyzwisk sie czlowiek uczy najlatwiej w kazdym jezyku bo sa dobrze osadzone w kontekscie, zwiazane z emocjami i sie przylepiaja smile o niczym kompletnie to nie swiadczy maksiu o niczym, o komunikacji ludzkiej najwyzej smile
                  mam szwagra Angola i prawde mowiac jakos nigdy dzieci nie gonilam do angielskiego one same, tyle co w szkole- nigdy nie narzekal. Jego corka z moim mlodym- oboje juz mowia ale co tam 7 latek 4 latce powie smile bawili sie swietnie i po dwoch tygodniach na wakacjach gadali mieszanka absoluytna ewidentnie wybierajac najlatwiejsze slowa z dwoch jezykow smile fajnie patrzec jak umysl dziecka jest gietki smile
                • 24.08.11, 00:10
                  Przepraszam co odzwierciedla poziom szkolnictwa?
                  Jedyne co odzwierciedla to to ze jekis glab przygotowywal podrecznik i korektor nie wylapal bledow.A z zapamietywaniem szybciutkim inwektyw jakimi sie obrzucaly moje dzieci to jedno a checia porozmawiania po angielsku z kuzynostwem i skorzystania na tym to drugie.,Co ma do tego poziom szkolnictwa, bo ja nie wiem?
                  • 24.08.11, 00:16
                    nic smile
                    ale rozumiesz maksiu to ma sporo rzeczy do odreagowania smile

        • 22.08.11, 17:01
          ewenekgosia napisała:

          > (bezsens rozwiazania jest taki ze zasadniczo wszystkie
          > dzieci powinny miec porzadna ilosc jezyka w tygodniu a nie 2 razy bez podzialu
          > na grupy- zawracanie glowy)- spokojnie mozna sie nauczyc jezyka bez lekcji prywatnych

          Gdyby ludzie w Polszy byly kumate,to mialyby amerykanska telewizje a tam jest 8-10 programow dla dzieci.Sadzasz wtedy 2 latka przed TV i po 2 latach czyli w wieku 4 lat mowi ci biegle po angielsku.
          Ja wlasnie tak zrobilem w USA,bo w domu rozmawialismy po polsku.


          - moje dziecko jest teraz na studiach w Stanach bez godziny lekcji prywatnych,

          Bo w USA nikt nie zwraca uwagi na poziom jezyka,jesli juz SAT masz dobrze napisany,bo sam sie douczysz wszystkiego perfekt.
          Swoja droga po co dziecie katujesz nauka w USA,skoro w EU i w Polsce sa ponoc jakies dobre uczelnie?

          > SAT zdalo tak ze Maksa by skrecilo smile czyli mozna.

          W USA uczniowie w wieku 15-16 lat pisza SAT,a twoje dziecie pewno bylo juz mocno pelnoletnie jak do niego przysiadlo!

          • 23.08.11, 14:06
            > Swoja droga po co dziecie katujesz nauka w USA,skoro w EU i w Polsce sa ponoc j
            > akies dobre uczelnie?

            w odroznieniu do ciebie maks ja wychowuje dzieci tak by decyzje edukacyjne podejmowalo samo. I podejmuje. Wybieralo sie na studia w Polsce ale okazalo sie ze po pierwsze- sie dostalo do USA a po drugie ze da sie to zorganizowac, to niech pojedzie i ma przygode.
            • 23.08.11, 18:36
              ewenekgosia napisała:

              > Wybieralo sie na studia w Polsce ale okazalo sie ze po pierwsze- sie dostalo do USA a po >drugie ze da sie to zorganizowac, to niech pojedzie i ma przygode.

              To zapodaj na jakie studia sie dostala,to ci powiem,czy ta przygoda ma sens.
              • 23.08.11, 22:17
                oczywiscie ze ma sens nie musze tego sie od ciebie dowiedziec. Ale skreca co? nie od przygody zalezy czy ma sens ale od tego co czlowiek z niej wyniesie smile
          • 23.08.11, 14:18
            > Gdyby ludzie w Polszy byly kumate,to mialyby amerykanska telewizje a tam jest 8
            > -10 programow dla dzieci.Sadzasz wtedy 2 latka przed TV i po 2 latach czyli w w
            > ieku 4 lat mowi ci biegle po angielsku.
            > Ja wlasnie tak zrobilem w USA,bo w domu rozmawialismy po polsku.

            sadzanie dwulatka przed TV jest niezdrowe- to raz.
            Znaczy twoje dzieci nie mialy zielonego pojecia ze sa w USA bo trzymales je w tym domu przed TV przez dwa lata, pelne zaciemnienie, zadnych kolegow, sklepow, przedszkola, kina, matka kolezanek nie miala, place zabaw w USA tylko dla kolorowych? No to przepraszam faktycznie sukcesy masz nie z tej ziemi. Przy nastepnym dziecku wszakze sprobuj TV wylaczyc, a dziecko puscic miedzy rowiesnikow, bedzie mowilo plynnie po paru miesiach (inna sprawa ze dwulatki z zalozenia nie maja straszliwie bogatego slownictwa co zrobic taki wiek) a nie po dwoch latach przed TV.

            Dla mnie priorytetem jest by dziecko mowilo jezykiem kraju w ktorym mieszka dlatego nie trzasne sobie samych programow amerykanskich i nie uwiaze go przed TV. Jak mieszka w polsce to ma sie uczyc polskiego i go wzbogacac. Angielski jest dla mnie oczywisty i na razie nie widze z tym jezykiem problemow wsrod potomstwa. Przeprowadzimy sie do Hiszpanii to bedzie hiszpanski smile

            ale cie skreca z ciekawosci oj skreca smile i juz sie zabezpieczasz ze ojej ale ona byla starsza. No jasne ze byla. Juz cie widze jak 16 latka na drugi koniec swiata wypuszczasz smile
            • 23.08.11, 18:58
              ewenekgosia napisała:

              > Znaczy twoje dzieci nie mialy zielonego pojecia ze sa w USA bo trzymales je w t
              > ym domu przed TV przez dwa lata, pelne zaciemnienie, zadnych kolegow, sklepow,
              > przedszkola, kina, matka kolezanek nie miala, place zabaw w USA tylko dla kolo
              > rowych?

              No i dzieki temu nie chorowaly jak to jest normalne wsrod polskich dzieci.


              > Przy nastepnym dziecku wszakze sprobuj TV wylaczyc, a dziecko puscic miedzy rowiesnikow, bedzie mowilo plynnie po paru miesiach (inna sprawa ze dwulatki z zalozenia nie maja straszliwie bogatego slownictwa co zrobic taki wiek) a nie po dwoch latach
              > przed TV.

              Ja nie chcialem by moje dzieci mialy taki slownik jak ich rowiesnicy z podworka.

              > ale cie skreca z ciekawosci oj skreca smile i juz sie zabezpieczasz ze ojej ale on
              > a byla starsza. No jasne ze byla. Juz cie widze jak 16 latka na drugi koniec sw
              > iata wypuszczasz smile

              Dlaczego nie,jak jest taka madra to niech jedzie do USA w wieku 17-18 lat.
              • 23.08.11, 22:16
                > No i dzieki temu nie chorowaly jak to jest normalne wsrod polskich dzieci.
                w przeciwienstwie do amerykanskich smile o maksiu maksiu smile


                > Ja nie chcialem by moje dzieci mialy taki slownik jak ich rowiesnicy z podworka

                nie no lepiej zeby mialy slownictwo z kreskowek bo tam to tak pieknie mowia smile
                • 24.08.11, 01:14
                  zwlaszcza teletobies czy jak sie owa cholere piszesmile
    • 22.08.11, 09:01
      musze do dziecka napisac zeby sobie slabo zaczelo radzic bo poziom zawyza i sie maksiowi statystyka nie zgodzi smile
      A synkowi jak SAT poszedl? nadal tatunio niezadowolony?
      • 22.08.11, 16:18
        ewenekgosia napisała:

        > musze do dziecka napisac zeby sobie slabo zaczelo radzic bo poziom zawyza i sie
        > maksiowi statystyka nie zgodzi smile

        Musisz najpierw napisac w jakim wieku twoje dziecko pisalo SAT i ile dostalo punktow,bo mozliwe ze jest na jakims podrzednym uniwerku a ty tylko szpanujesz na forum.

        > A synkowi jak SAT poszedl?

        Poszedl mu calkiem dobrze,bo jest grubo powyzej sredniej swojej szkoly.
        Srednia dla Brooklyn Tech HS jest 1.863 pkt.

        www.thedailybeast.com/newsweek/features/2011/americas-best-high-schools.html
        > nadal tatunio niezadowolony?

        Tak,chcialbym zeby napisal na 2.100.


        • 22.08.11, 16:19
          Zapomnialem dodac,ze syn pisal SAT w wieku 16 lat.
          Domyslam sie ze twoje dzieciatko pisalo w wieku 18-19 lat.
          • 23.08.11, 14:02
            Maksiu a co to ma za znaczenie? pisalo w takim wieku zeby mialo to rece i nogi a wiadomo ze na uniwerek moglo isc dopiero po polskiej maturze. Jesli wezmiemy pod uwage fakt ze w odroznieniu od twojego syna na studiach jest na innym kontynencie, mama jej nie przeciagnie, nie zaciagnie, nic nie zalatwi i nie pomoze, to moze sie wiekiem dzieciatek nie licytujmy.
            Jesli Amerykanie sa mlodsi i glupsi od niej to tym gorzej dla nich smile

            maksimum napisał:

            > Zapomnialem dodac,ze syn pisal SAT w wieku 16 lat.
            > Domyslam sie ze twoje dzieciatko pisalo w wieku 18-19 lat.
            • 23.08.11, 15:37
              ewenekgosia napisała:

              > Maksiu a co to ma za znaczenie? pisalo w takim wieku zeby mialo to rece i nogi
              > a wiadomo ze na uniwerek moglo isc dopiero po polskiej maturze.
              >
              > maksimum napisał:
              >
              > > Zapomnialem dodac,ze syn pisal SAT w wieku 16 lat.
              > > Domyslam sie ze twoje dzieciatko pisalo w wieku 18-19 lat.
              ------------
              No i zacznie sie polemika n/t wyzszosci polskiego systetu edukacyjnego nad amerykanskim,bo 19 letnia dziewczyna z Polski napisala lepiej SAT niz 16 letni chlopak z USA.
              Na dodatek nie chcesz zdradzic ile dostala punktow,bo moze sie okazac,ze nie napisala lepiej,tylko ci sie tak wydaje.
              • 23.08.11, 17:36
                Maksiu ty sie zaraz zaczniesz zachowywac jak Kaczynski i kazesz sie przepraszac ze ewenekgosia ma starsza corke, ze SAT jej dobrze poszedl i ze dostala sie na studia w USA i jeszcze nie daj Bog na dobre studia i ze ma dobre wyniki i ze psuje twoje wyobrazenie i opinie o tym ze Polacy nie radza sobie w amerykanskich szkolach i na amerykanskich uczelniach.maksiu daj na luz.
                • 23.08.11, 18:28
                  I że zdawała SAT w obcym dla siebie języku, a więc bylo jej trudniej.
                  --
                  O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                  • 23.08.11, 18:50
                    hankam napisała:

                    > I że zdawała SAT w obcym dla siebie języku, a więc bylo jej trudniej.

                    Od kiedy to angielski jest obcym jezykiem dla inteligentnych ludzi?
                    Poza tym caly SAT jest nastawiony na logiczne myslenie i znajomosc jezyka jest sprawa drugorzedna.
                    • 23.08.11, 19:05
                      A ile Twoje dzieci dostałyby punktów na polskiej maturze? Nie mówiąc już o hiszpańskiej, który to hiszpański pewnie mają w szkole. Może jest wersja SAT w języku hiszpańskim - daj ją synowi, niech spróbuje rozwiązać.
                      Znajomość języka obcego, nawet bardzo dobra to jednak co innego, niż bycie native speakerem. I jeszcze trzeba mieć czas, żeby tego języka się nauczyć - czas, który native'i mogą poświęcić na naukę matmy czy chemii.


                      --
                      O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                      • 23.08.11, 19:14
                        hankam napisała:

                        > A ile Twoje dzieci dostałyby punktów na polskiej maturze?

                        Z palcem w d.... by poszly na maxa.
                        Przeciez matematyka na polskiej maturze to SMIECH!
                        Syn pisze i czyta po polsku,wiec w kazdej chwili mozesz go umiescic w polskiej szkole i bedzie bardzo dobry.

                        > Znajomość języka obcego, nawet bardzo dobra to jednak co innego, niż bycie nati
                        > ve speakerem.

                        To prawda,ale swiat od dawna zmierza do tego by wszyscy mowili po angielsku,z tym ze Polacy sie ociagaja.


                        • 25.08.11, 11:09
                          Jeśliby zdawały maturę na poziomie podstawowym, obowiązkowym dla wszystkich, to na pewno.
                          Maturę rozszerzoną pewnie by zdały, jeśli są dobre z matmy, choć niekoniecznie na maksa. Tylko najpierw musiałyby sobie przyswoić terminologię w języku polskim (który jest ich językiem domowym), co musiala zrobić córka Gosi w języku niedomowym.
                          Z polskiego maturę podstawową może by zdały. Zauważ, że córka Gosi zdała bardzo dobrze SAT, czyli coś w rodzaju rozszerzonej matury z angielskiego, ktory - podkreślam - jest dla niej językiem, którego nie używa na co dzień w domu, jak twoje dzieci.
                          Niemniej życzę twoim dzieciom, zwlaszcza Maćkowi, żeby zdaly jak najlepiej i wybrały sobie taką uczelnię, jaka im będzie odpowiadała.
                          --
                          O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                          • 25.08.11, 11:21
                            "Cos chyba z tym amerykanskim systemem edukacji (w porowna
                            > niu do niemieckiego, jakze bardzo krytykowanego w calej EU) jest tam jednak nie
                            > tak, gdyz ludzie z bazy "na poziomie" posylaja swoje potomstwo (niejednokrotni
                            > e nie znajace podstaw jezyka niemieckiego) do miejscowych szkol niemieckich ... "

                            To prawda, moja znajoma pani profesor uczyła matematyki w szkole amerykańskiej w wawie. Mówiła, że poziom jest bardzo nisko.
                            --
                            mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
                            • 25.08.11, 17:34
                              anmanika napisała:

                              > To prawda, moja znajoma pani profesor uczyła matematyki w szkole amerykańskiej
                              > w wawie. Mówiła, że poziom jest bardzo nisko.

                              To jest taka prawda,jakbys ty miala jakiekolwiek pojecie o systemie nauczania w szkolach amerykanskich.
                              W pierwszych klasach szkol podstawowych poziom jest niski,ale jak pojdziesz do 2-3 klasy liceum to juz polskie dzieciaki nie wytrzymuja tempa z amerykanskimi.
                            • 25.08.11, 17:37
                              anmanika napisała:

                              > To prawda, moja znajoma pani profesor uczyła matematyki w szkole amerykańskiej
                              > w wawie. Mówiła, że poziom jest bardzo nisko.

                              To dlaczego na polskich maturach matematyka jest na poziomie dla matolow?

                              Mozna oczywiscie program ulozyc w ten sposob,ze od pierwszej klasy rusza sie ostro z kopyta,ale liczy sie koncowka liceum i tu juz w Polsce jest tragicznie.
                          • 25.08.11, 17:28
                            angelfree napisała:

                            > Maturę rozszerzoną pewnie by zdały, jeśli są dobre z matmy, choć niekoniecznie
                            > na maksa.

                            W USA nie ma matur,ale trzeba miec dyplom ukonczenia liceum by zaczac studia.
                            Matury wg mnie sa za latwe,skoro zdaje je ponad 70% uczniow.
                            Poziom matur powinien byc tak podniesiony by zdawalo je tylko 50% uczniow,wtedy zaczeliby sie przykladac do nauki.

                            • 25.08.11, 17:42
                              Matury zdaje się na dwóch poziomach. Podstawowy jest trywialny, rozszerzony taki latwy nie jest, poszukaj w necie rozszerzonej matury z matematyki i daj Maćkowi do rozwiązania w ramach ćwiczeń. Bez tłumaczenia na angielski, rzecz jasna, przecież polski jest jego językiem domowym (w przeciwieństwie do angielskiego córki Gosi).
                              --
                              O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                • 23.08.11, 18:44
                  canuck_eh napisała:

                  > Maksiu ty sie zaraz zaczniesz zachowywac jak Kaczynski i kazesz sie przepraszac
                  > ze ewenekgosia ma starsza corke, ze SAT jej dobrze poszedl i ze dostala sie na
                  > studia w USA i jeszcze nie daj Bog na dobre studia i ze ma dobre wyniki i ze p
                  > suje twoje wyobrazenie i opinie o tym ze Polacy nie radza sobie w amerykanskich
                  > szkolach i na amerykanskich uczelniach.maksiu daj na luz.
                  -----------
                  Ty sie za to zachowujesz jak Tusk i PO.Wszystko co zle sie w Polsce dzieje to wina PiSu,chociaz PO jest przy wladzy od 4 lat.
                  ewnekg... nie chce nawet ujawnic na jakiej uczelni jest jej corka,wiec nie ma dyskusji na ten temat,bo niektore dobre uczelnie jak SGH sa lepsze niz slabe uczelnie w USA.
                  • 23.08.11, 19:06
                    Toz troski o Ciebie. Gdybyś się dowiedział, zszedłbyś na zawał.
                    --
                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                    • 23.08.11, 19:09
                      hankam napisała:

                      > Toz troski o Ciebie. Gdybyś się dowiedział, zszedłbyś na zawał.

                      A jak ci sie udala wycieczka do Egiptu?
                      • 23.08.11, 21:31
                        Nie byłam. Zminimalizowałam straty.
                        --
                        O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                  • 24.08.11, 00:50
                    Przepraszam , czy ktos moglby mi napisac gdzie ja zwalam cokolwiek na PiS ?A to ze Kaczynski sie obraza co rusz nikt nie moze zaprzeczyc jak i to ze kaze sie przepraszac.Ja sie nie musze przejmowac tym co sie dzieje w Polsce bo tam nie mieszkam aczkolwiek boli ze zle sie dzieje.Tam potrzebni sa ludzie ktorym nie w glowie nachapanie sie u koryta tylko dobro Polski i Polakow a to z pewnoscia nie przyswieca Kaczynskiemu i PiSowcom.
                    • 24.08.11, 08:47
                      canuck nie napisalas nic. Po prostu Maks wzial twa uwage o Kaczynskim nieco zbyt doslownie i nie zakumal ze to nie chodzi o Kaczynskiego tylko o to ze to sam Maks sie zachowuje analogicznie. Nie zakumal a napisal gdyz w gruncie rzeczy niemozliwe zeby moje dziecko dostao sie na dobry uniwetek w Stanach, co najwyzej to mi sie tam moze wydawac. Na szczescie mi sie nie wydaje i jej tez nie smile
                      • 24.08.11, 16:09
                        No bo juz sie zdenerwowalam ze nie panuje nad klawiaturawink
                        Gratuluje ze corka ma takie wyniki i ze zdobyla sie na taka przygode.
                        Zdobedzie doswiadczenie, pozna nowych ludzi, nowych przyjaciol.
                        • 24.08.11, 18:58
                          mysle ze dokladnie o to chodzi smile
                      • 24.08.11, 18:13
                        ewenekgosia napisała:

                        > gdyz w gruncie rzeczy ni
                        > emozliwe zeby moje dziecko dostao sie na dobry uniwetek w Stanach, co najwyzej
                        > to mi sie tam moze wydawac. Na szczescie mi sie nie wydaje i jej tez nie smile

                        Ja to widze tak,ze gdyby byla na dobrym uniwerku to w pierwszym zdaniu kazdego postu duzymi literami i wytluszczonym drukiem pisalabys nazwe tej uczelni.
                        A ze tego nie robisz......
                        • 24.08.11, 18:48
                          > Ja to widze tak,ze gdyby byla na dobrym uniwerku to w pierwszym zdaniu kazdego
                          > postu duzymi literami i wytluszczonym drukiem pisalabys nazwe tej uczelni.
                          > A ze tego nie robisz......

                          to TY bys tak robil smile
                          Naprawde Maks to ze TY machasz tymi dziecmi na lewo i prawo to nie znaczy ze kazdy ma taka potrzebe smile
                          Poza tym niech Maciek ma troche zycia smile
                          • 24.08.11, 21:35
                            No wyjelas mi to z klawiatury.Poza tym nawet gdybys napisala jaki to uniwerek, maks znalazlby jakies ale.poza tym kolejne nawet jezeli owy uniwerek nie jest w pierwszej 100 w rankingu maksia nie znaczy ze nie jest dobrym uniwersytetem co kiedys staralam sie wytlumaczyc masiowi.Sa uniwerki ktore stoja nizej w rankingach, ale ich wydzialy stoja i sa cenione o wiele wyzej niz cale uniwersytety.tak jest np z wydzialem chemii na uniwerku McMAster ktory stoi o klase wyzej niz uniwerek w Toronto i studenty sie bija o miejsce na owym wydziale.Ale maksiu patrzy tylko na rankingo uczelni.Do maksia nie dociera ze ludzie potrafia wybrac uczelnie kierujac sie zupelnie innymi kryteriami ze nie tylko rankingi sie licza i nie miesci mu sie w glowie ze ktos moze nie reklamowac wynikow SAT swojego dziecka jak i wyboru uczelni wychodzac z zalozenia ze jest to prywatna sprawa dziecka a jak bedzie sie chcial podzielic to prywatnie a nie ze wszystkimi na forum i jakos nikomu poza maksem nie przychodzi do glowy zeby ciagnac za jezyk ile punktow i gdzie dziecko studiuje.Studiuje na dobrej uczelni - to dobrze ze ja przyjeli i ze chciala sprobowac swoich sil, a jak jej sie nie uda, to tez wlosow z glowy nie bedzie rwala - wroci do mamy i zapisze sie na lokalny uniwersytet i dziecko z tego powodu nie bedzie mialo traumy .Nie sadze jednak zeby do tego doszlo.jakos tak z postow wynika ze dziecko dobrze przygotowane do tej najlepszej edukacji w USAwink
                          • 25.08.11, 02:31
                            ewenekgosia napisała:

                            > Poza tym niech Maciek ma troche zycia smile

                            Na to sie nie zanosi,bo poziom tenisa w jego szkole bardzo sie podniosl i musi dosc mocno trenowac w wakacje by sie na wiosne zalapac na team.Poza tym koszykowka na dobrym poziomie i troche SAT.
                            2x w tyg pracuje spolecznie.Zarobkowo pracowal tylko 3 tyg.
                            Tydzien wakacji i w kierat.
                            • 25.08.11, 07:43
                              a co by bylo gdybys sie dowiedzial o tym Sacie. O mamuniu.....
                          • 26.08.11, 03:08
                            ewenekgosia napisała:
                            > Poza tym niech Maciek ma troche zycia smile

                            Maciek ma takie zycie jak mu ojciec ulozy, pojdzie na ten juenlaj (bo ojca na nic innego nie stac, wiec juz przekonal sam siebie, ze to najlepsza szkola), ojciec mu bedzie wybieral kursy (bo dziecko juz wiadomo, ze jest late bloomer), ojciec mu kaze zrobic major w jednym kierunku(pewnie business) i minor w drugim, bo ojciec przeciez dziecku po HS nie pozwoli wyjechac i zamieszkac poza stanem zeby cugli nie urywac i kontroli nie tracic. Pozniej mu powie gdzie ma pracy szukac etc. etc. istnieje szansa, ze dziecko pieprznie kiedys tym wszystkim wyprowadzi sie do Kalifornii i zamieszka w Venice Beach.
                            To samo zrobi z corka, tylko ze tutaj ma gorzej bo ta ma nietraktowane niczym ADHD, a ojciec w zaparte idzie.
                            • 27.08.11, 18:09
                              myelegans napisała:

                              > Maciek ma takie zycie jak mu ojciec ulozy, pojdzie na ten juenlaj

                              Nie juenlai ty prowincjuszko a enlaiju.Zreszta marzylabys zeby twoje dzieci na taka uczelnie poszly,bo pojda na jakas lokalna zapyziala uczelenke.

                              > ojciec mu kaze zrobic major w jednym kierunku(pewnie business) i minor w drugim,

                              Tak zrobil ojciec a syn zrobi inaczej.

                              > bo ojciec przeciez dziecku po HS nie pozwoli wyjechac i zamieszkac poza stanem
                              > zeby cugli nie urywac i kontroli nie tracic. Pozniej mu powie gdzie ma pracy szukac etc.

                              Tak bo to jest bardzo wazne.


                              > istnieje szansa, ze dziecko pieprznie kiedys tym wszystkim wypr
                              > owadzi sie do Kalifornii i zamieszka w Venice Beach.

                              Tak prawdopodobnie bedzie z twoimi dziecmi ale nie bierzesz pod uwage ze moje dzieci sa
                              madrzejsze nie tylko od twoich ale i od Ciebie.

                              > To samo zrobi z corka, tylko ze tutaj ma gorzej bo ta ma nietraktowane niczym A
                              > DHD, a ojciec w zaparte idzie.

                              Corka wbrew pozorom jest bardzo rodzinna i coraz bardziej slucha tatusia,wiec bez problemu wykieruje ja jak bede chcial.
                              • 27.08.11, 22:49
                                > Corka wbrew pozorom jest bardzo rodzinna i coraz bardziej slucha tatusia,wiec b
                                > ez problemu wykieruje ja jak bede chcial.

                                i o malzenstwie aranzowanym nie zapomnij bo nie daj Bog NIE za Chinczyka sie pusci jak smycze poluzujesz smile
                                • 28.08.11, 02:40
                                  ewenekgosia napisała:


                                  > i o malzenstwie aranzowanym nie zapomnij bo nie daj Bog NIE za Chinczyka sie pu
                                  > sci jak smycze poluzujesz smile

                                  Oczywiscie ,ze tak bedzie,choc bogaty Chinczyk nie jest wykluczony.
                                  Ona wprawdzie nie przepada za skosnymi,ale trzeba bedzie nad nia popracowac.
                                  • 28.08.11, 06:53
                                    Juz jest pozno, ale czy ja dobrze rozumiem to co maksiu napisal - on "sprzeda" corke temu kto bedzie mial wiecej w banku?
                                    • 28.08.11, 08:38
                                      wiesz ci canuk w ktoryms z wateczkow Maksa byly kiedys takie teksty autorstwa Maksa o corce ze sie zastanawialam czy on jest tylko pedofilem czy tez jeszcze alfonsem.....
                                      • 28.08.11, 13:50
                                        ewenekgosia napisała:

                                        > wiesz ci canuk w ktoryms z wateczkow Maksa byly kiedys takie teksty autorstwa M
                                        > aksa o corce ze sie zastanawialam czy on jest tylko pedofilem czy tez jeszcze alfonsem.....
                                        ------
                                        I popatrz co wynika z faktu jak ludziom po polskiej szkole myslenia pozwolisz samodzielnie myslec!
                                        I teraz daj takiej osobie stanowisko kierownicze i tragedia gotowa.A to sie czesto w Polsce zdarza i dlatego stamtad wyjechalem.
                                        • 28.08.11, 16:35
                                          wiesz co ja mysle ze fakt ze az tak bezdusznie trakttujesz dzieci swiadczy glownie o tobie samym. Zyjesz ich zyciem, realizujesz pasje, ktorych sam nie zrealizowales (vide tenis). MYsle Maks ze twoje dzieci mialyby przerabane w dokladnie kzdym systemie edukacyjnym. I myslisz sie myslac ze w Polsce takich dzieci nie ma. Owszem sa- swietnie uczace sie zyciowe lepety, ktorym rodzice ustawiaja zycie od A do Z. Czesc jedzie tak dlugo, czesc buntuje sie pod konec szkoly wlac na oslep i rozwalajac wtedy wszystko jak leci i komplikujac sobie zycie (nie powiedzialabym ze niszczac bo zycia tak latwo na szczescie niszczyc sie nie da). A czesc nie buntuje sie i po prostu w pewnym moemencie orientuje sie ze nie wie co robi smile
                                          • 28.08.11, 20:28
                                            ewenekgosia napisała:

                                            > Zyjesz ich zyciem, realizujesz pasje, ktorych sam nie zrealizowales (vide tenis).

                                            I tak powinno byc.

                                            > MYsle Maks ze twoje dzieci mialyby przerabane w dokladnie
                                            > kzdym systemie edukacyjnym. I myslisz sie myslac ze w Polsce takich dzieci nie
                                            > ma. Owszem sa- swietnie uczace sie zyciowe lepety, ktorym rodzice ustawiaja zy
                                            > cie od A do Z. Czesc jedzie tak dlugo, czesc buntuje sie pod konec szkoly wlac
                                            > na oslep i rozwalajac wtedy wszystko jak leci i komplikujac sobie zycie (nie po
                                            > wiedzialabym ze niszczac bo zycia tak latwo na szczescie niszczyc sie nie da).

                                            Widze,ze zbyt daleko myslami jestesmy.
                                            Buntuja sie dzieci niezyt rozgarniete,tak samo jak buntuja sie niezbyt rozgarnieci dorosli.
                                            Madrzy ludzie dostosowuja sie do wymagan innych madrych.

                                            > A czesc nie buntuje sie i po prostu w pewnym moemencie orientuje sie ze nie wie
                                            > co robi smile

                                            Na pewno wiesz,co chcialas powiedziec?
                                    • 28.08.11, 13:40
                                      canuck_eh napisała:

                                      > Juz jest pozno, ale czy ja dobrze rozumiem to co maksiu napisal - on "sprzeda"
                                      > corke temu kto bedzie mial wiecej w banku?
                                      -----------
                                      A po czym poznasz wartosciowego czlowieka?
                                      Chyba nie po tym,ze jest grzeczny i sie ladnie ubiera?
                                      • 29.08.11, 05:07
                                        Na pewno nie po zawartosci jego konta w banku.
                              • 28.08.11, 01:20
                                Nie martw sie losem moich dzieci, sa skazane na dobre uczelnie, od 3 pokolen: pradziadek, dziadek i tata po MIT - wszyscy po zwyklych rejonowkach w NJ, albo DC, bez sportowych scholarships, z palcem w nosie sie dostali, i scholarship naukowe dostali, dziadek Rhodes scholar. . Reszta po COlumbii, Berkeley, albo Yale, nie jakiej stanowej szkolce w nju jorku, ktora chcesz uznac za lepsza od Ivy League, bo ciebie na nie nie stac.

                                Maciek przeciez nie jest scislakiem, w dodatku late bloomer wiec gdzie go poslesz, przeciez nie science, engineering, pre-med, computer science, itd. nawet na prawie zeby byc dobrym prawnikiem, trzeba miec scisly umysl. Co Ci pozostaje jakies smieszne communications, czy inne public relations, a moze sports management.....
                                • 28.08.11, 02:31
                                  myelegans napisała:

                                  > Maciek przeciez nie jest scislakiem, w dodatku late bloomer wiec gdzie go posle
                                  > sz, przeciez nie science, engineering, pre-med,

                                  Wlasnie mysle o pre-med.

                                  > computer science, itd. nawet na
                                  > prawie zeby byc dobrym prawnikiem, trzeba miec scisly umysl.

                                  Rozsmieszylas mnie z umyslem scislym na prawnika!
                                  To mial byc dowcip,prawda?

                                  • 28.08.11, 02:59
                                    maksimum napisał:

                                    > myelegans napisała:


                                    > Wlasnie mysle o pre-med.

                                    Zapomnij. Wez se zobacz MCAT testy, tam trzeba miec dobry scisly umysl. A Maciek chce byc lekarzem, czy mu powiesz, ze chce.....


                                    > Rozsmieszylas mnie z umyslem scislym na prawnika!
                                    > To mial byc dowcip,prawda?

                                    Byle jakim prawnikiem moze byc kazdy, na peczki jest takich prawnikow, ktorzy papiery wg formulki przygotuja do podpisu, DOBRY prawnik musi miec analityczny, scisly umysl
                                    • 28.08.11, 06:08
                                      myelegans napisała:

                                      > Zapomnij. Wez se zobacz MCAT testy, tam trzeba miec dobry scisly umysl.

                                      Przeciez on jest w szkole technicznej i radzi sobie bardzo dobrze.

                                      > A Maciek chce byc lekarzem, czy mu powiesz, ze chce.....

                                      Ostatnio jak bylismy u lekarza wspomnialem mu o tym,a on"czego nie".

                                      > Byle jakim prawnikiem moze byc kazdy, na peczki jest takich prawnikow, ktorzy p
                                      > apiery wg formulki przygotuja do podpisu, DOBRY prawnik musi miec analityczny,
                                      > scisly umysl

                                      W dalszym ciagu to jest smieszne.Mialem do czynienia z prawnikami i ciezko o glupszych ludzi po studiach.
                                      • 28.08.11, 08:41
                                        a on"czego nie".

                                        a mozesz mi to na polski przetlumaczyc? bo to nawet kalka z angielskiego nie jest moze za duzo latynsow w okolicy- starym dobrym zwyczajem posadz dzieci przez TV niech sie z plebsem nie mieszaja.

                                        "ale swoja droga jak na to jak starsznie trudno zostac w juesej lekarzem o czym wielokrotnie pisales to motywacje ma dosc slaba smile

                                        • 28.08.11, 08:59
                                          a ty sie kochany przyadkiem matki tygrysicy nie naczytales? bo jak sie naczytales to dociagnij do konca to jest ksiazka glownie o tym gdzie chinskie wychowanie mozna sobie wsadzic chociaz chyba nie taka intencja autorki byla smile
                                          • 28.08.11, 13:58
                                            ewenekgosia napisała:

                                            > a ty sie kochany przyadkiem matki tygrysicy nie naczytales?

                                            Ja tej ksiazki nie czytalem i czytal nie bede,bo ona ja napisala obserwujac nasze dzieci.

                                            > bo jak sie naczytales to dociagnij do konca to jest ksiazka glownie o tym gdzie chinskie >wychowanie mozna sobie wsadzic chociaz chyba nie taka intencja autorki byla smile

                                            Wiekszosc chinskich dzieci wlasnie tak jest wychowywana a ze sa w najlepszych szkolach ,to moje dzieci z nimi obcuja na codzien i by z nimi konkurowac musza robic to samo.
                                            Jest nawet jeden Chinczyk w teamie tenisowym syna,choc wiekszosc to Polacy i Rosjanie.
                                      • 28.08.11, 13:13
                                        > Ostatnio jak bylismy u lekarza wspomnialem mu o tym,a on"czego nie".

                                        Porażające. Ty mu wspomniałeś? I co dalej? Zaczął się tym interesować, czytać, wyszukiwać informacje, zainteresowal się jakąś konkretną dziedziną medycyny? Poprosił o zaprenumerowanie jakiegoś pisma?

                                        --
                                        O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                        • 28.08.11, 14:01
                                          hankam napisała:

                                          > Porażające. Ty mu wspomniałeś? I co dalej? Zaczął się tym interesować,
                                          > czytać, wyszukiwać informacje, zainteresowal się jakąś konkretną dziedziną medy
                                          > cyny? Poprosił o zaprenumerowanie jakiegoś pisma?

                                          Nie,poszlismy grac w tenisa,choc nie wiem o czym myslal jak gral w tenisa,bo gral swietnie.
    • 23.08.11, 15:29
      A widzisz!
      Jednak była starsza, więc to się nie liczy.
      --
      O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
      • 23.08.11, 19:07
        hankam napisała:

        > A widzisz!
        > Jednak była starsza, więc to się nie liczy.

        Mozna porownywac umiejetnosci 16 latka z umiejetnosciami 19 latki ale jaki to ma sens.
        Dla wyjasnienia przypominam,ze w USA uczniowie pisza SAT najpozniej w pazdzierniku tego roku kiedy koncza szkole,bo uczelnie przyjmuja podania do konca stycznia a na wynik SAT trzeba czekac okolo 1 miesiaca.
        W Polsce matura jest w maju i jak pisza SAT po maturze,tzn ze w tym roku szkolnym nie dostana sie do uczelni amerykanskiej ale dopiero w nastepnym.
        • 23.08.11, 20:52
          Zeby zmienic polski system edukacyjny na cos sprzyjajacego dzieciom i cos podobnego do systemu amerykanskiego to potrzebny by bylo niezle trzesienie ziemi w Polsce,cos takie jakie ja wlasnie przezylem kilkanascie minut temu w NYC.

          www.washingtonpost.com/national/buildings-shake-as-nyc-feels-tremors-from-earthquake-in-virginia-area/2011/08/23/gIQAPQkFZJ_story.html
          Ja tez wylecialem przed dom ze strachu,tuz za synem i corka,ktorzy byli iode mnie szybsi.
          Nagle poczulem,ze nie moge rownowagi utrzymac,jakby ktos podloge spode mnie wyciagal,a tu widze,ze wszystko sie kolysze ze scianami wlacznie.
        • 23.08.11, 22:14
          tu moge nieco uchylic rabka smile
          na wiosne przed matura wiedziala ze uczelnia gotwa ja przyjac. Czyli miala 17 lat jak zdawala SAT, byla raptem starsza od juniora o rok smile
          nie wystarcza ci ze SAT jej poszedl bardzo dobrze? nie wystarcza ci moje oswiadczenie ze na slaba uczelnie amerykanska by nie jechala bo nie ma parcia bo USA allaszki allaszki ale trafila sie zyciowa szansa i przygoda w jednej z uczelni na swiecie? Mam ci podac nazwe tej uczelni? po co i tak nie zweryfikujesz czy mowie prawde bo nie znasz mojego nazwiska. Rownie dobrze moge ci powiedziec ze SAT jej poszedl bardzo dobrze, napinki w domu nie mielismy takiej jaka miales ty.
          Nie moglam iec takiej napinki gdyz wiedzialam ze dziecko sie wybiera za wielka wode- i ze prawdziwa nauka jaka jej moge dac to nauka podejmowania wlasnych samodzielnych czasem blednych decyzji oraz ponoszenie ich konsekwencji. A konsekwencje sa takie ze prawdopodobnie nie zabaczymy sie do przyszlego lata chociazby. I ze jak jej sie powinie nozka to nawet jak rzuce i przyjade to zabierze mi to okolo 12 godzin.
          • 23.08.11, 23:57
            ewenekgosia napisała:

            > Mam ci podac nazwe tej uczelni? po co i tak nie zweryfikujesz czy m
            > owie prawde bo nie znasz mojego nazwiska.

            Nikt tu niczego nie weryfikuje.W USA slowa sa swiete i tak samo wazne jak nazwisko w rejestrze.Jesli cos powiesz to u nas znaczy,ze tak wlasnie jest,to tylko w Polsce sie co innego mowi a co innego robi.No moze w Rosji tez.


            > Rownie dobrze moge ci powiedziec ze S
            > AT jej poszedl bardzo dobrze, napinki w domu nie mielismy takiej jaka miales ty.

            Dla ulatwienia,SAT powyzej 2.100pkt jest bardzo dobry,powyzej 1.800 dobry,a 1.550 to przecietny.

            • 24.08.11, 00:14
              no wiec od dluzszego czasu ci mowie ze szlag cie trafi na miejscu i ze nie mam watpliwosci ze uniwerek jest dobry a ty jednak sugerujesz ze:
              pewnie nie tak dobry ten uniwerek
              pewnie jej ten sat wcale tak dobrze nie poszedl
              poza tym jest starsza wiec sie w ogole nie liczy

              Maks wspolczuje ci traumy zwiazanej z mieszkaniem w takiej dzielnicy ze dziecka sie z domu wypuscic nie da ale naprawde nie musisz mi ulatwiac zrozumienie wynikow SATa- on byl po prostu wystarczajacy smile
              • 24.08.11, 11:58
                chyba nie ma sensu lac dalszej wody w tym watku o tytule "polski system edukacyjny" (sic!)... tym bardziej, ze najwiecej do powiedzenia ma osoba niewiele o obecnym systemie ed. w PL wiedzaca.
                --
                Alors viens mettre de la couleur dans mon univers...
                • 24.08.11, 18:16
                  dorrit napisała:

                  > chyba nie ma sensu lac dalszej wody w tym watku o tytule "polski system edukacy
                  > jny" (sic!)... tym bardziej, ze najwiecej do powiedzenia ma osoba niewiele o ob
                  > ecnym systemie ed. w PL wiedzaca.

                  Z tego co tu i indziej czytam,to polski system edukacyjny schodzi raczej na psy a nie poprawia sie od czasu gdy ja tam sie uczylem i moze dlatego "nie ma co o nim pisac".
                  • 24.08.11, 18:50
                    ale jak tylko ktos napisze ze w stanach bywa inaczej niz w szkolach twoich dzieci to okazuje sie ze nie jest tak rozowo i romantycznie.
                    • 24.08.11, 19:48
                      Ja niejako "pod nosem" mam spore skupisko Amerykanow, jakies 30 tys. Baza wojskowa Ramstein, Niemcy. Cos chyba z tym amerykanskim systemem edukacji (w porownaniu do niemieckiego, jakze bardzo krytykowanego w calej EU) jest tam jednak nie tak, gdyz ludzie z bazy "na poziomie" posylaja swoje potomstwo (niejednokrotnie nie znajace podstaw jezyka niemieckiego) do miejscowych szkol niemieckich ...
                      Moge wypowiedziec sie co do systemu niemieckiego i polskiego, gdyz w pierwszym pracowalam a w drugim pracuje smile Nie pochwalam zbyt szybkiej segregacji dzieci na "zdolne" i "mniej zdolne" (czytaj "kiepy"). Doswiadczenie uczy, ze zdolnosci to nie wszystko. Czesto i gesto to pilnoscia i checiami dzieciaki z puli "mniej zdolnych" przeganiaja tych "zdolnych". Czasem dziecko potrzebuje rok lub dwa lata dluzej, by "dojrzec" do pewnych obowiazkow i wymagan. Niestety wczesna segregacja niejako je "skazuje" na rozwoj trybem wyznaczonym przez system sad
                      • 24.08.11, 20:43
                        Witam
                        Popieram anetchen2306 w kwestii wczesnego wylapywania "geniuszy"; nie jest to bynajmniej optymalna metoda, a faktycznie stosowana w USA. Jak nadmienila juz anetchen2306, dzieci dojrzewaja do pewnych rzeczy niejednorodnie; oprocz tego, te urodzone na poczatku roku maja przewage nad tymi urodzonymi pod koniec roku, bo w wieku 4-5-6 lat (kiedy to rozpoczyna sie ta selekcja w USA) roznica tych kilku/kilkunastu miesiecy znaczaco wplywa na poziom rozwoju dzieci; i tak wsrod dzieci z jednego roku na pewno wiekoszosc "geniuszy" to te urodzone na poczatku roku; i tak duzo zdolnych dzieci jest pominietych bo nie dano im tych kilku dodatkowych miesiecy.

                        Proponuje aby Maksimum przeczytal "Outliers: The story of success" by M. Gladwell. To mu pozwoli spojrzec inaczej na pewne zagadnienia.
                        • 24.08.11, 20:52
                          Maksimum tylko Gatesa powaza- reszta to niedorobieni frustraci- poza samym Maksiem rzecz jasna smile
                          • 24.08.11, 21:10
                            ale tam o Gates'ie tez jest smile
                        • 25.08.11, 02:33
                          mama_2009 napisała:

                          > Proponuje aby Maksimum przeczytal "Outliers: The story of success" by M. Gladwe
                          > ll. To mu pozwoli spojrzec inaczej na pewne zagadnienia.

                          on poza wiki i statystyk z greaschools niczego nie czyta. Wolanie glodnego na puszczy i karmienie marnego forumowego bytu. Macie chyba lepsze sposob na marnowanie czasu, niz czytanie powyzszego.
                          • 25.08.11, 02:41
                            myelegans napisała:

                            > Macie chyba lepsze sposob na marnowanie czasu, niz czytanie powyzszego.

                            Bardzo Ci wszyscy wspolczujemy,ze twoje dzieci chodzi do jakiejs zapyzialej szkoly i praktycznie musisz je sama w domu uczyc.

                            Ani jednej porzadnej junior high nie masz w okolicy i jak sie rzuci okiem na HS,to sytuacja jest wrecz przygnebiajaca.

                            www.thedailybeast.com/newsweek/features/2011/americas-best-high-schools.html

                            Gdzie wam do takich szkol jak w NYC.

                            PS.Czy masz chociaz czesta wode i powietrze tam u siebie na wsi?
                            • 25.08.11, 06:15
                              Maksiu, zrozum ze niektorzy czniaja twoje szkoly z NYC.
                              • 25.08.11, 17:08
                                canuck_eh napisała:

                                > Maksiu, zrozum ze niektorzy czniaja twoje szkoly z NYC.

                                Oczywiscie wszyscy ci,ktorym dobre szkoly nie sa potrzebne,bo wystarczaja im przecietne a i te czasami sa za dobre dla ich pociech.
                                • 25.08.11, 18:04
                                  to te najpesze szkoly sa tylko w NYC czy niemal wszedzie bo juz sie Maks zgubilam smile
                                  • 26.08.11, 00:27
                                    ewenekgosia napisała:

                                    > to te najpesze szkoly sa tylko w NYC czy niemal wszedzie bo juz sie Maks zgubilam smile

                                    Sa w calych Stanach i nie ma co narzekac,ze poza NYC brak dobrych szkol,bo one tam sa.
                                • 25.08.11, 22:04
                                  Jakos inni znajuja rownie dobre szkoly poza NYC, szkola dzieci i dzieciaki sobie doskonale radza.Mam jakos takie przekonanie ze twoje dzieci skonczywszy te twoje opiewane najlepsze szkoly gonione przez ciebie do tenisa koszykowki czy do czego tam jeszcze wypala sie przed skonczeniem uniwersytetu.Strzela focha i powiedza ci kilka dosadnych slow co mysla o twoim podejsciu do nauki.A jak zostana na uczelni to potem niczego wielkiego nie osiagna bo tatus zbyt cisnal i nie dal sie dziecku rozwianac w tym czym chcial - juz corka pokazuje pazurki z tego co piszesz i oby udalo jej sie wyrwac spod twojej chorej kontroli.Ale ty tego nie zrozumiesz tak jak tego ze wikipedia to nie jest wiarygodne zrodlo wiedzy.Ale ciebie nic nie przekona, tylko rankingi sa dla ciebie najwazniejsze.Zyj sobie w tym swoim swiecie.Na szczescie nie masz wplywu na nasze dzieci i one sa szczesliwe mogac wybrac szkole taka ktora chca.
                                  • 26.08.11, 00:34
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Strzela focha i powiedza ci kilka dosadnych slow co mysla o twoim podejsciu do nauki.

                                    Gadasz jakby moje dzieci byly jakimis przecietnymi Polakami z przecietnej polskiej rodziny!


                                    > juz corka pokazuje pazurki z tego co piszesz i oby udalo jej sie wyrwac spod twojej >chorej kontroli.

                                    Ona owszem pokazuje pazurki,ale.... coraz bardziej sie mnie slucha,bo widzi ze jej dobrze radze.


                                    > Na szczescie nie masz wplywu na nasze dzieci i one sa szc
                                    > zesliwe mogac wybrac szkole taka ktora chca.

                                    Tego jeszcze brakowalo,zebys mnie dowalila swoje dzieci na moj kark!!!
                                    • 26.08.11, 06:16
                                      Nie maksiu, az tak zle swoim dzieciom nie zycze.Moje dzieci potrafia samodzielnie myslec , sa inteligentne i do nas przychodza po rade a nie zeby wziac je za morde i maja zrobic to co tatus czy mamusia kaze i pojsc do szkoly ktora rodzic wybierze.Radzimy podsuwamy pomysly ale dziecko wybiera samo i wyobraz sobie jak wybierze zle poniesie tego konsekwencje.Nie wybiera szkoly zlej, wiec nie ingeruje, nie stacza sie wiec nie ma co sie ciskac i dziecku nakazywac.Ja jestem od tego by pokazywac jej rozne mozliwosci, a nie ze ma zrobic tak a nie inaczej bo ja tak chce i tak ma byc.Dla mnie to idiotyzm.Ale ty tego nie zrozumiesz bo tego w wikipedi nie ma wyjasnionego.

                                      Co do twoich dzieci - nie wiem czy jestes razem ze swoimi dziecmi przecietna rodzina czy nie - chwalic wynikami dzieci mozna - internet przyjmie wszystko.Ja tego nie zweryfikuje bo nawet mi sie tego robic nie bedzie chcialo.Przyjmuje jednak za dobra monete ze jednak te dzieci masz inteligentne tylko dlaczego tak je cisniesz?dlaczego nie dasz im odetchnac dlaczego nie moga zajac sie czyms czym chce tylko tym co ty uwazasz ze jest dla nich dobre.Kiedys byl hokej i pisales ze syn ma szanse na wejscie do druzyny i jakos juz o tym nie piszesz.teraz koszykowka, tenis i cisniesz tego mlodzienca mimo ze jakis czas temu mial tego dosyc, ale tatus chce to mlody musi grac i cwiczyc.Czy tys kiedys zapytal dzieci co one chca robic i wysluchal co maja do powiedzenia?tak prawdziwie wysluchal?Bo mi sie cos zdaje ze nigdy do takiej rozmowy nie doszlo i dzieciaki musza robic to co ty chcesz i gonic niespelnione marzenia tatusia.
                                      • 27.08.11, 18:39
                                        canuck_eh napisała:

                                        > ze jednak te dzieci masz inteligentne tylko dlaczego tak je cisniesz?

                                        Bo bez tego nie ma osiagniec.Do zdolnosci trzeba dolozyc pracowitosc(cisniecie) iwtedy masz efekty.

                                        > dlaczego nie dasz im odetchnac dlaczego nie moga zajac sie czyms czym
                                        > chce tylko tym co ty uwazasz ze jest dla nich dobre.

                                        Bo by wtedy siedzialy bezmyslnie przy komputerze grajac w cos glupiego lub sluchajac muzyki.
                                        Muzyki to sobie moga posluchac przez radio jak je wioze samochodem na kort.

                                        > Kiedys byl hokej i pisales
                                        > ze syn ma szanse na wejscie do druzyny i jakos juz o tym nie piszesz.teraz kos
                                        > zykowka, tenis i cisniesz tego mlodzienca mimo ze jakis czas temu mial tego dos
                                        > yc, ale tatus chce to mlody musi grac i cwiczyc.

                                        Kiedys byl hokej ale syn nie dostal sie do tej szkoly gdzie jest hokej i zmienilismy na tenis.
                                        Ja go musze pchac do tenisa,bo on ma talent ale niestety nie trenuje,bo woli z kumplami grac w kosza,krykieta czy tez inny handball.
                                        No wiec gdy poszlismy z synem uczyc corke grac w tenisa syn spotkal kumpla ze szkolnego teamu tenisowego i zaczal z nim grac a ja gralem z corka.
                                        No wiec pierwszego dnia z nim(Safraz) przegral,ale umowili sie na kolejny dzien i jak bylismy na tych samych kortach wczoraj,to syn go ogral do zera 3:0 w setach i 61 62 61.
                                        Syn jest dobry fizycznie i ma talent,ale zeby byc w czyms dobrym trzeba trenowac regularnie a on tego nie robi- i od tego jestem ja,zeby go CISNAC!
                                        Juz na poniedzialem znowu sie umowili i bedziemy grali na tych samych kortach.


                                        >Czy tys kiedys zapytal dzieci c
                                        > o one chca robic i wysluchal co maja do powiedzenia?tak prawdziwie wysluchal?

                                        A do czego mi to ;potrzebne?
                                        Przeciez ja je znam i wiem czego one chca jak maja wolny czas.

                                        > Bo mi sie cos zdaje ze nigdy do takiej rozmowy nie doszlo i dzieciaki musza robic
                                        > to co ty chcesz i gonic niespelnione marzenia tatusia.

                                        Owszem ja w tenisa chcialem grac ale w Polsce nie mialem takich mozliwosci.Oni tu w Stanach naja takie mozliwosci i trzeba to wykorzystac.
                                        • 27.08.11, 21:44
                                          Twoje dzieci nie mają zatem żadnej wewnętrznej motywacji.
                                          Do końca życia będziesz je cisnął?
                                          Nie mają żadnych własnych zainteresowań?
                                          Wiedzą chociaż z grubsza co je interesuje i co będą robić w życiu?
                                          --
                                          O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                          • 28.08.11, 02:37
                                            hankam napisała:

                                            > Twoje dzieci nie mają zatem żadnej wewnętrznej motywacji.

                                            Dzieci maja takie motywacje,jakie w nich zaszczepisz.

                                            > Do końca życia będziesz je cisnął?

                                            Nie,jeszcze moze z 5 lat.

                                            > Nie mają żadnych własnych zainteresowań?

                                            Oczywiscie,ze maja.Po moje weryfikacji.

                                            > Wiedzą chociaż z grubsza co je interesuje i co będą robić w życiu?

                                            Tak jak twoje dzieci znaja jezyk polski bo sie go nauczyly od ciebie,tak moje dzieci maja takie interesowania jakie im podsune.
                                            • 28.08.11, 05:08
                                              maksimum napisał:

                                              >> Dzieci maja takie motywacje,jakie w nich zaszczepisz.

                                              No prosze. A moj siedmiolatek od kilku miesiecy uczy sie grac na pianinie bo bardzo chcial i meczyl mnie caly rok, zebym sie zgodzila placic za jego lekcje. A wiec woze i place i idzie mu swietnie. O dziwo bez mojej najmniejszej zachety. Podobnie zreszta jest z hokejem. Ja mam dosyc wozenia go i czekania a on musi bo bez tego zyc nie moze.
                                              Dziwne jest, ze nastolatki takie bezwolne jak cieleta i nie maja wlasnego zdania na zaden temat. Zal serce sciska.

                                              >
                                              > > Do końca życia będziesz je cisnął?
                                              >
                                              > Nie,jeszcze moze z 5 lat.

                                              Przy takich bezwolnych dzieciakach to pewnie do konca zycia bedzieswz musial jej popychac, bo same to sie z kanapy nie rusza.


                                              > > Nie mają żadnych własnych zainteresowań?
                                              >
                                              > Oczywiscie,ze maja.Po moje weryfikacji.

                                              big_grin Czyli nie maja. I nie interesuje ich nic poza TV i kompem. No gratulacje po prostu. Zabiles w nich kreatywnosc tak pozadana na rynku pracy w Stanach. Biedne dzieci.


                                              > > Wiedzą chociaż z grubsza co je interesuje i co będą robić w życiu?
                                              >
                                              > Tak jak twoje dzieci znaja jezyk polski bo sie go nauczyly od ciebie,tak moje d
                                              > zieci maja takie interesowania jakie im podsune.

                                              Ja nie podsuwam nic a moj syn sam wybiera co chce robic. Mimo siedmiu lat ma sprecyzowane zainteresowania i osiaga sukcesy w wybrancyh dziedzinach.
                                              A nauka jezyka to nie zainteresowanie. To jest cos czego sie czlowiek uczy mimochodem jesloi nie ma jakis wiekszych problemow.
                                              • 28.08.11, 06:19
                                                fogito napisała:


                                                > No prosze. A moj siedmiolatek od kilku miesiecy uczy sie grac na pianinie bo ba
                                                > rdzo chcial i meczyl mnie caly rok, zebym sie zgodzila placic za jego lekcje.

                                                Moje dzieci w szkole podstawowej i gimnazjum tez graly na instrumentach i nalezaly do orkiestr szkolnych,ale pozniej im przeszlo.

                                                > A wiec woze i place i idzie mu swietnie. O dziwo bez mojej najmniejszej zachety.

                                                Jesli zadne z rodzicow nie gra na instrumencie to tracisz czas i pieniadze.
                                                Talent to jest cos z czym sie rodzisz i wytezona praca nie przegonisz dzieciaka z talentem.

                                                > Podobnie zreszta jest z hokejem. Ja mam dosyc wozenia go i czekania a on musi
                                                > bo bez tego zyc nie moze.

                                                W hokeja kazdy u was gra,bo to chyba jest gra obowiazkowa w Kanadzie.

                                                > Dziwne jest, ze nastolatki takie bezwolne jak cieleta i nie maja wlasnego zdani
                                                > a na zaden temat. Zal serce sciska.

                                                Graja w tenisa,kosza,ping-ponga,hokeja.Monika nawet wygrala turniej w ping-ponga w wakacje.

                                                > Ja nie podsuwam nic a moj syn sam wybiera co chce robic.

                                                Biedne to dziecie,ktore ma rodzicow bez wyobrazni i inicjatywy.


                                                • 28.08.11, 08:57
                                                  > Jesli zadne z rodzicow nie gra na instrumencie to tracisz czas i pieniadze.
                                                  > Talent to jest cos z czym sie rodzisz i wytezona praca nie przegonisz dzieciaka
                                                  > z talentem.
                                                  >

                                                  a fogito kogos przegania? bo mam wrazenie ze nie napisala nic o wyscigu? Uiem grac na kilku instrumentach, nigdy nie mialam wielkiego talentu, przydaja mi sie wylacznie ze wzgledow towarzyskich. Jestem wrazliwa na muzyke, slysze ze mam dwoje dzieci ze zdolnosciami muzycznymi, granie mnie odpreza. I super.
                                                  • 28.08.11, 13:54
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > Jestem wrazliwa na muzyke, slysze ze mam d
                                                    > woje dzieci ze zdolnosciami muzycznymi, granie mnie odpreza. I super.

                                                    Mowimy o dwoch roznych rzeczach.Ty o odprezaniu sie a ja o talencie.
                                                  • 28.08.11, 16:06
                                                    ewenekgosia napisała:


                                                    > a fogito kogos przegania? bo mam wrazenie ze nie napisala nic o wyscigu?

                                                    Nie przeganiam, bo nie musze smile Dzieciak urodzil sie z talentem i checia do grania. W tym roku kupie mu profesjonalne pianino, bo widac, ze ma zapal. Co bedzie dalej zobaczymy. Teraz ma czas na probowanie wszystkiego. A kiedys wybierze to co lubi najbardziej. Ja jestem od tego, zeby go wspierac a nie zmuszac. Lubi chodzic do Teatru Wielkiego, wiec chodzimy na balet albo na koncert. Jak powie, ze ma dosyc, to bede sama chodzic, chociaz watpie, bo dusze artystyczna ma po mamie wink

                                                    Uiem g
                                                    > rac na kilku instrumentach, nigdy nie mialam wielkiego talentu, przydaja mi sie
                                                    > wylacznie ze wzgledow towarzyskich. Jestem wrazliwa na muzyke, slysze ze mam d
                                                    > woje dzieci ze zdolnosciami muzycznymi, granie mnie odpreza. I super.


                                                    I o to chodzi. Moj maly juz sie popisuje przed rodzina i gra na kazdym pianinie czy fortepianie, kotry zobaczy przed soba. Trzeba go sila odciagac, bo inaczej siedzialby u kogos godzinami i gral. Ale moze sie okazac, ze rzuci wszystko ktoregos dnia i ja plakac nie bede. Jego wybor.
                                                  • 28.08.11, 20:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moj maly juz sie popisuje przed rodzina i gra na kazdym pianinie
                                                    > czy fortepianie, kotry zobaczy przed soba.

                                                    Slaby instrument wybral,bo ciezko tym dorabiac grajac na weselach czy festynach!
                                                    Kup mu keyboard ,to moze na prawdziwego faceta wyrosnie.


                                                  • 28.08.11, 23:45
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Moj maly juz sie popisuje przed rodzina i gra na kazdym pianinie
                                                    > > czy fortepianie, kotry zobaczy przed soba.
                                                    >
                                                    > Slaby instrument wybral,bo ciezko tym dorabiac grajac na weselach czy festynach
                                                    > !
                                                    > Kup mu keyboard ,to moze na prawdziwego faceta wyrosnie.
                                                    >
                                                    >

                                                    Uciekla mi odpowiedz... Syn ma juz keyboard, bo od tego zaczyna sie gre na pianinie. Teraz potrzebny mu lepszy sprzet.
                                                    Nie wiedzialam, ze posiadanie owego podnosi prestiz faceta. I jeszcze to granie na weselach.surprised To jakies wspomnienia z twojej mlodosci wink Nie mam nic przeciwko dobrej muzyce na weselu - o ktora nota bene trudno - ale zeby od razu stac sie z tego powodu prawdziwym facetem. Ho ho nie wiedzialam, ze to takie latwe big_grin
                                                  • 29.08.11, 04:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie mam nic przeciwk
                                                    > o dobrej muzyce na weselu - o ktora nota bene trudno - ale zeby od razu stac si
                                                    > e z tego powodu prawdziwym facetem. Ho ho nie wiedzialam, ze to takie latwe big_grin

                                                    Wszystkie dziewczyny przebieraja nogami za muzykantami,szczegolnie tymi przystojnymi.
                                                    Kumpel mnie kiedys wciagnal w organizowanie dyskotek,to sie opedzic nie moglem.
                                                  • 29.08.11, 04:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie mam nic przeciwk
                                                    > > o dobrej muzyce na weselu - o ktora nota bene trudno - ale zeby od razu s
                                                    > tac si
                                                    > > e z tego powodu prawdziwym facetem. Ho ho nie wiedzialam, ze to takie lat
                                                    > we big_grin
                                                    >
                                                    > Wszystkie dziewczyny przebieraja nogami za muzykantami,szczegolnie tymi przysto
                                                    > jnymi.
                                                    > Kumpel mnie kiedys wciagnal w organizowanie dyskotek,to sie opedzic nie moglem.

                                                    Chyba jednak nie wszystkie, bo ja dyskotek nie cierpie. Ale zdaje sie, ze trafilam w samo sedno. Chlopak co to swego czasu grywal disco polo smile
                                                  • 29.08.11, 05:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chyba jednak nie wszystkie, bo ja dyskotek nie cierpie. Ale zdaje sie, ze trafi
                                                    > lam w samo sedno. Chlopak co to swego czasu grywal disco polo smile

                                                    Zaraz sie okaze,ze nie umiesz tanczyc.A ja sie wychowalem na Saturday Night Fever i Jasku Travolcie.Wtedy disc polo jeszcze nie istnialo.

                                                    www.youtube.com/watch?v=BvQ8sUbgA2c
                                                    Dlugi czas mieszkalem obok tej dyskoteki,gdzie film byl krecony.To byl moj neighborhood po przyjezdzie do Stanow i nie dalo sie tego nie lubic.Niezapomniany Bay Ridge Brooklyn,NY.
                                                  • 29.08.11, 14:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    >> Zaraz sie okaze,ze nie umiesz tanczyc.

                                                    Umiem, ale organicznie nie cierpie tlumow zwlaszcza spoconych. A muzyka naprawde musi byc dobra. A to sie szalenie rzadko zdarza.

                                                    A ja sie wychowalem na Saturday Night Fev
                                                    > er i Jasku Travolcie.Wtedy disc polo jeszcze nie istnialo.

                                                    czyli pozniej juz nie tanczyles tongue_out
                                                  • 29.08.11, 04:35
                                                    Maksiu nie moze pojac ze ktos moze czerpac satysfakcje z gry na instrumencie.Corke wlasnie bede przenosic z jednej szkoly muzycznej.Na poczatku jakos stawala okoniem, ale mowie - pojdziemy zobaczysz czy Ci sie nowa nauczycielka spodoba i czy wogole cie przyjmie na sowja uczennice.Blondynka teraz chce zablysnac i cwiczy jak szalona bo sie dowiedziala ze kobita w studio ma grand piano a to jest jej marzenie by grac na takiem instrumencie.Zobaczymy jak sie spisze. NIe twierdze ze ma wielki talent i ze nalezy ja zapisac na konkurs Chopinowski, ale potencjal ma, czerpei z tego satysfakcje i chce sie czegos nauczyc, a dodatkowo moze zdobyc kredyt w szkole to dlaczego nie.No ale zamiast grac na garnd piano to chyba sobie powinnam darowac i tez sprzedac digital piano co mamy w domu i zainwestowac w keyboard - to moze cos z tego bedzie i jeszcze mloda jakis szmal do domu przytarga.
                                                  • 29.08.11, 04:53
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu nie moze pojac ze ktos moze czerpac satysfakcje z gry na instrumencie.

                                                    Pewno tak jest jak piszesz,bo moje dzieci wprawdzie graly ale nie blyszczaly i zrezygnowaly.
                                                    Nauczyciel muzyki nawet chwalil dzieci i chial im znalezc prywatnego nauczyciela,ale ani dzieci ani ja sie do tego nie palilismy.
                                                    Syn juz mial dosyc jezdzenia z orkiestra na wystepy,szczegolnie ze tracil przez to jakies lekcje.
                                                    Z tego samego powodu zrezygnowal z klubu szachowego.
                                                    Byl caly czas zajety,w soboty i niedziele rowniez.Jak nie koncerty to turnieje szachowe itd.


                                                  • 29.08.11, 04:59
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Pewno tak jest jak piszesz,bo moje dzieci wprawdzie graly ale nie blyszczaly i
                                                    > zrezygnowaly.

                                                    Dobrze, ze im lbow nie pourywales.

                                                    Tylko ten, kto czerpie z grania przyjemnosc bedzie gral. Reszta bedzie przechodzic meke.
                                                  • 29.08.11, 18:32
                                                    Z pewnoscia nie przeszkadzaloby tracenie lekcji jakby jezdzil z teamem od tenisa.Nie przeszkadzaloby to zwlaszcza tatusiowi.
                                                    A z tym niepaleniem to raczej stawialabym na tatusia niz na dzieci.tatusiowi sie porflelik nie chcial otworzyc ot co.
                                                • 28.08.11, 13:05
                                                  > Moje dzieci w szkole podstawowej i gimnazjum tez graly na instrumentach i nalez
                                                  > aly do orkiestr szkolnych,ale pozniej im przeszlo.


                                                  Po prostu nie miały talentu.

                                                  > Jesli zadne z rodzicow nie gra na instrumencie to tracisz czas i pieniadze.
                                                  > Talent to jest cos z czym sie rodzisz i wytezona praca nie przegonisz dzieciaka
                                                  > z talentem.


                                                  Moi rodzice nie grali na żadnych instrumentach (choć tata ma sluch absolutny), co nie przeszkadzalo mi chodzić do szkoly muzycznej. W mojej klasie byla jedna dziewczynka, której rodzice byli zawodowo związani z muzyką. W sąsiedniej - kilkoro takich dzieci.
                                                  Gra się przede wszystkim dla przyjemności. Nie ma mowy o traceniu czasu czy pieniędzy.
                                                  --
                                                  O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                • 28.08.11, 15:53
                                                  maksimum napisał:


                                                  > Moje dzieci w szkole podstawowej i gimnazjum tez graly na instrumentach i nalez
                                                  > aly do orkiestr szkolnych,ale pozniej im przeszo

                                                  To cos kiepsko je cisnales w takim razie. Male Chinczycy nie poddaliby sie tak szybko.

                                                  > Jesli zadne z rodzicow nie gra na instrumencie to tracisz czas i pieniadze.
                                                  > Talent to jest cos z czym sie rodzisz i wytezona praca nie przegonisz dzieciaka
                                                  > z talentem.

                                                  Moze trace, ale stac mnie na to tongue_out Rodzice nie graja obecnie, chociaz moj maz swego czasu gral. Za to w rodzinie mamy kilku uzdolonionych i najpewnieju syn odziedziczyl talent do muzyki po dziadkach. Poza tym gra na pianinie to super gimnastyka dla mozgu i przydaje sie niezaleznie od dalszych sukcesow.



                                                  > W hokeja kazdy u was gra,bo to chyba jest gra obowiazkowa w Kanadzie.

                                                  Moze w Kanadzie tak, ale my mieszkamy w Polsce i tam juz hokej nie jest popularny jesli jeszcze pamietasz tongue_out

                                                  >
                                                  > Graja w tenisa,kosza,ping-ponga,hokeja.Monika nawet wygrala turniej w ping-pong
                                                  > a w wakacje.


                                                  No tak, ale ten tenis to jest na rozkaz ojca przeciez. A gra w kosza to przeciez wedlug ciebie strata czasu wiec lepiej, zebys zabronil. Hokej juz zostal zarzucony, czyz nie? A ping pomg... no coz moj siedmiolatek tez gra. Poza tym gra w pilke nozna, golfa, tenisa, wczesniej wymieniony hokej, cwiczy aikido i gra na pianinie a wszystko to robi, bo bardzo chce i nikt go do niczego zmuszac nie bedzie.

                                                  > Biedne to dziecie,ktore ma rodzicow bez wyobrazni i inicjatywy.

                                                  Bardzo biedne big_grin Dziecko male a juz sie nauczylo od rodzicow, ze wlasne zainteresowania nalezy rozwijac i nie patrzec na to co robia inni. Ja maluje i on ma talent po mnie wiec wygral juz konkurs malarski w pierwszym miesiacu nowej szkoly. A inicjatywa... no coz. Zaluje, ze moich rodzicow nie bylo stac na takie zycie jak ja mam teraz, bo mialabym za soba juz dawno zwiedzone pol swiata i zaliczone najciekawsze muzea i galerie.
                                                  >
                                                  • 28.08.11, 20:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > To cos kiepsko je cisnales w takim razie. Male Chinczycy nie poddaliby sie tak szybko.

                                                    Priorytety sie zmieniaja w zaleznosci od sytuacji.
                                                    Dzieciaki chodza do dobrych szkol a doba u nas ma tylko 24 godz. wiec wybiera sie to co najwazniejsze.

                                                    > No tak, ale ten tenis to jest na rozkaz ojca przeciez. A gra w kosza to przecie
                                                    > z wedlug ciebie strata czasu wiec lepiej, zebys zabronil.

                                                    Kosz dla nas to jest rekreacja,cos jak u was spacer czy rower.

                                                    > Hokej juz zostal zarzucony, czyz nie?

                                                    Tylko chwilowo,bo buduja dach nad lodowiskiem obok nas.

                                                    > Ja maluje i on ma talent po mnie wiec wygral juz konkurs malarski w pierwszym miesiacu nowej szkoly. A inicjatywa... no coz. Zaluje, ze moich rodzicow nie bylo stac na takie zyc
                                                    > ie jak ja mam teraz, bo mialabym za soba juz dawno zwiedzone pol swiata i zalic
                                                    > zone najciekawsze muzea i galerie.

                                                    Zwiedzanie i galerie to strata czasu.
                                                    Trzeba po prostu byc w cywilizowanym miejscu i normalnie zyc z tym koszem i muzyka ewentualnie.
                                                  • 28.08.11, 22:43
                                                    > Zwiedzanie i galerie to strata czasu.
                                                    > Trzeba po prostu byc w cywilizowanym miejscu i normalnie zyc z tym koszem i muz
                                                    > yka ewentualnie.


                                                    I wszystko jasne. : )
                                                    --
                                                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 28.08.11, 23:03
                                                    hankam napisała:

                                                    > > Zwiedzanie i galerie to strata czasu.
                                                    > > Trzeba po prostu byc w cywilizowanym miejscu i normalnie zyc z tym koszem
                                                    > i muz
                                                    > > yka ewentualnie.
                                                    >
                                                    > I wszystko jasne. : )

                                                    Zwiedzanie jest ci potrzebne do momentu gdy znajdziesz to miejsce na wysokim poziomie,gdzie chcesz zyc i mozesz sie rozwijac.A dalsze jezdzenie po swiecie by ogladac ludzi mniej rozgarnietych jest strata czasu,bo niczego nowego sie nie uczysz a mozesz cofnac cywilizacyjnie jak sie zakochasz w jakims Bahama czy Hawajach.
                                                    Co z tego ze tam mozesz plywac i nurkowac w przezroczystej wodzie caly rok,jak tam nie ma jednej porzadnej szkoly.
                                                  • 28.08.11, 23:10
                                                    > Zwiedzanie jest ci potrzebne do momentu gdy znajdziesz to miejsce na wysokim po
                                                    > ziomie,gdzie chcesz zyc i mozesz sie rozwijac.A dalsze jezdzenie po swiecie by
                                                    > ogladac ludzi mniej rozgarnietych jest strata czasu,bo niczego nowego sie nie u
                                                    > czysz a mozesz cofnac cywilizacyjnie jak sie zakochasz w jakims Bahama czy Hawa
                                                    > jach.

                                                    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,10169741,Domniemany_zabojca_z_Jersey_zwolniony_ze_szpitala.html
                                                    To jest typowy przyklad,ze wyzej nerek nie podskoczysz:
                                                    ---------
                                                    Miejscowe media donosiły, że Rz. stracił oszczędności całego życia w nieudanej inwestycji na polskim rynku nieruchomości. Miał też trudności w małżeństwie i wcześniej próbował sobie odebrać życie przedawkowawszy środki uspokajające.

                                                    Rz. i jego pochodząca z Bydgoszczy żona wzięli ślub przed ośmioma laty. Na Jersey zamieszkali przed sześcioma laty. Rz. trudnił się stolarką budowlaną i w pracy miał dobrą opinię. Na krótko przed tragedią Damian i Izabela Rz. powrócili z wakacji w Polski.
                                                    -----------
                                                  • 29.08.11, 00:30
                                                    maksimum napisał:

                                                    >> Zwiedzanie jest ci potrzebne do momentu gdy znajdziesz to miejsce na wysokim po
                                                    > ziomie,gdzie chcesz zyc i mozesz sie rozwijac.A dalsze jezdzenie po swiecie by
                                                    > ogladac ludzi mniej rozgarnietych jest strata czasu,bo niczego nowego sie nie u
                                                    > czysz a mozesz cofnac cywilizacyjnie jak sie zakochasz w jakims Bahama czy Hawa
                                                    > jach.
                                                    > Co z tego ze tam mozesz plywac i nurkowac w przezroczystej wodzie caly rok,jak
                                                    > tam nie ma jednej porzadnej szkoly.

                                                    smile Nic tak nie ksztalci jak podroze po swiecie. Ale skad ma to wiedziec biedny imigrant z Polski, ktorzy siedzi w jednym miejscu i trzyma sie go jak pies kosci wink
                                                  • 29.08.11, 04:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile Nic tak nie ksztalci jak podroze po swiecie. Ale skad ma to wiedziec biedny
                                                    > imigrant z Polski, ktorzy siedzi w jednym miejscu i trzyma sie go jak pies kosci wink

                                                    Podroze slabo ksztaca bo kilka osob taka sama wycieczke moze odebrac w bardzo rozny sposob,a ksztacenie polega na zdobywaniu wiadomosci obiektywnie uznanych za uzyteczne.
                                                    A ten co sie trzyma jak pies kosci pewno wie ze to miejsce nalezy mu sie jak psu buda.
                                                  • 29.08.11, 04:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Podroze slabo ksztaca bo kilka osob taka sama wycieczke moze odebrac w bardzo r
                                                    > ozny sposob

                                                    I tu masz racje. Tylko inteligentny czlowiek wyniesie jakas nauke z odwiedzania roznych krajow i kultur. Prostak lepiej niech zostanie w domu, bo dla niego to bedzie tylko strata kasy. I tu wracamy do problemu rzucania perel przed wiepsze wink Z calym szacunkiem oczywiscie smile

                                                    ,a ksztacenie polega na zdobywaniu wiadomosci obiektywnie uznanych z
                                                    > a uzyteczne.

                                                    Zapewne. Ale kto ma ocenic co jest obiektywne big_grin

                                                    > A ten co sie trzyma jak pies kosci pewno wie ze to miejsce nalezy mu sie jak ps
                                                    > u buda.

                                                    To trzymaj sie chlopie tej budy. Tylko mech czasami strac z dachu, bo swiatlo nie dociera tongue_out
                                                  • 29.08.11, 00:28
                                                    hankam napisała:

                                                    > > Zwiedzanie i galerie to strata czasu.
                                                    > > Trzeba po prostu byc w cywilizowanym miejscu i normalnie zyc z tym koszem
                                                    > i muz
                                                    > > yka ewentualnie.


                                                    > I wszystko jasne. : )

                                                    Bylam ostatnio przez tydzien w Chicago. Przepiekne miasto a Instytut Sztuki ma lepsza kolekcje niz National Gallery w Waszyngtonie. I wszystko to na wyciagniecie reki dla amerykanskiego obywatela...
                                                    Ale jak to stalo w Biblii - "nie rzucajcie perel przed wieprze"...
                                                  • 29.08.11, 04:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bylam ostatnio przez tydzien w Chicago. Przepiekne miasto a Instytut Sztuki ma
                                                    > lepsza kolekcje niz National Gallery w Waszyngtonie. I wszystko to na wyciagnie
                                                    > cie reki dla amerykanskiego obywatela...
                                                    > Ale jak to stalo w Biblii - "nie rzucajcie perel przed wieprze"...

                                                    Jesli ktos lubi sie dowartosciowac obecnoscia w muzeum,to taka wizyta jest mu potrzebna,ale teraz wszystko masz w zasiegu reki poprzez komputer.
                                                    -----
                                                    Ja moglbym kupic bilety na US Open ktore sie jutro zaczynaja,ale problem jest taki,ze duuzo lepiej jest to ogladac w tv i nie musisz siedziec jak mysz pod miotla.W kazdej chwili mozesz wyjsc,wrocic ,zmienic kanal czy rozmawiac przez telefon ogladajac mecz.
                                                  • 29.08.11, 04:53
                                                    maksimum napisał:

                                                    >> Jesli ktos lubi sie dowartosciowac obecnoscia w muzeum,to taka wizyta jest mu p
                                                    > otrzebna,ale teraz wszystko masz w zasiegu reki poprzez komputer.

                                                    Alez jakie dowartosciowanie. To po prostu niezbedne w zyciu czlowieka z okreslonym poziomem inteligencji. To jak chleb i woda dla gawiedzi.
                                                    A internet. No coz. Jak sie nie ma na bilet albo brak urlopu przez 10 lat... Dobre i to. Niektorzy w ten sposob spotykaja sie z dziewczynami. W necie jedynie. Ale real to zupelnie inna bajka czyz nie ;P)

                                                    > -----
                                                    > Ja moglbym kupic bilety na US Open ktore sie jutro zaczynaja,ale problem jest t
                                                    > aki,ze duuzo lepiej jest to ogladac w tv i nie musisz siedziec jak mysz pod mio
                                                    > tla.W kazdej chwili mozesz wyjsc,wrocic ,zmienic kanal czy rozmawiac przez tele
                                                    > fon ogladajac mecz.

                                                    Albo pojsc do toalety i nie stac w kolejce do pisuaru smile
                                                  • 29.08.11, 05:05
                                                    fogito napisała:

                                                    > Albo pojsc do toalety i nie stac w kolejce do pisuaru smile

                                                    Myslalem ze sie wsciekne jak syn mnie wyciagnal na mecz NBA i kolejka do ubikacji zaczynala sie ze 20m przed wejsciem do toalet.
                                                    Jak pojechalismy ogladac NY Islanders (NHL) dokladnie to samo.
                                                  • 29.08.11, 14:38
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Albo pojsc do toalety i nie stac w kolejce do pisuaru smile
                                                    >
                                                    > Myslalem ze sie wsciekne jak syn mnie wyciagnal na mecz NBA i kolejka do ubikac
                                                    > ji zaczynala sie ze 20m przed wejsciem do toalet.
                                                    > Jak pojechalismy ogladac NY Islanders (NHL) dokladnie to samo.

                                                    Dlatego ja wole zabytki zwiedzac, galerie i muzea. Tam nie ma dzikich tlumow i kolejek do toalety. No moze poza Luvrem.
                                                  • 28.08.11, 23:52
                                                    maksimum napisał:

                                                    >> Priorytety sie zmieniaja w zaleznosci od sytuacji.

                                                    Twoje rozumiem. bo przeciez nie dzieciakow big_grin

                                                    > Dzieciaki chodza do dobrych szkol a doba u nas ma tylko 24 godz. wiec wybiera s
                                                    > ie to co najwazniejsze.

                                                    Moj tez chodzi do dobrej szkoly a doba ma u nas 36 godzin big_grin


                                                    > Kosz dla nas to jest rekreacja,cos jak u was spacer czy rower.

                                                    Really. No wyoraz sobie, ze moj syn tez lubi rzucac pilke do kosza i dla nas to tez rekreacja big_grin


                                                    > > Hokej juz zostal zarzucony, czyz nie?
                                                    >
                                                    > Tylko chwilowo,bo buduja dach nad lodowiskiem obok nas.

                                                    A pisales, ze do druzyny sie nie dostal czy cos w tym stylu wink

                                                    > Zwiedzanie i galerie to strata czasu.
                                                    > Trzeba po prostu byc w cywilizowanym miejscu i normalnie zyc z tym koszem i muz
                                                    > yka ewentualnie.

                                                    Red neck z poludnia tez tak uwazaja big_grin ale tylko dlatego, ze nie stac ich na bilety lotnicze tongue_out
                                                  • 29.08.11, 04:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Red neck z poludnia tez tak uwazaja big_grin ale tylko dlatego, ze nie stac ich na bi
                                                    > lety lotnicze tongue_out

                                                    Chyba zartujesz?
                                                    Bilet lotniczy jest tanszy niz rakieta tenisowa,ze o dobrym kiju hokejowym nie wspomne.

                                                    Wy swojemu maluchowi pewno drewniaki po 30 doll kupujecie,bo dobry z tworzywa kosztuje ponad 200 doll.
                                                  • 29.08.11, 04:45
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Chyba zartujesz?
                                                    > Bilet lotniczy jest tanszy niz rakieta tenisowa,ze o dobrym kiju hokejowym nie
                                                    > wspomne.

                                                    Ale ile rakiet tenisowych potrzebujesz na rok... I zapewnie dawno nie latales nigdzie z rodzina wiec nie wiesz ile to kosztuje. My ciagle w drodze i wydajemy majatek. Ale tez nie wybieramy najtanszych linii.

                                                    > Wy swojemu maluchowi pewno drewniaki po 30 doll kupujecie,bo dobry z tworzywa k
                                                    > osztuje ponad 200 doll.

                                                    smile Nie nie kupujemy drewniakow ani w kwestii hokeja ani w kwestii rakiety. Lepiej sie czujesz teraz.
                                                  • 29.08.11, 04:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > smile Nie nie kupujemy drewniakow ani w kwestii hokeja ani w kwestii rakiety. Lepi
                                                    > ej sie czujesz teraz.

                                                    Ja na poczatku kupowalem drewniane kije jak syn byl maly,ale gdy podrosl i zaczelismy grac na powaznie,to taki drewniak wytrzymuje nie wiecej niz tydzien przy duzym szczesciu,bo czasami potrafi peknac podczas pierwszego meczu.
                                                    Poza tym dobry sprzet do hokeja jest dosc drogi.
                                                  • 29.08.11, 05:02
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja na poczatku kupowalem drewniane kije jak syn byl maly,ale gdy podrosl i zacz
                                                    > elismy grac na powaznie,to taki drewniak wytrzymuje nie wiecej niz tydzien przy
                                                    > duzym szczesciu,bo czasami potrafi peknac podczas pierwszego meczu.
                                                    > Poza tym dobry sprzet do hokeja jest dosc drogi.

                                                    No widzisz a ja drewnianych nie kupuje, bo sa ciezkie i malo wytrzymale. A sprzet do hokeja nie jest az tak drogi. Bez przesadyzmu. Problem przy dzieciach jest taki, ze szybko rosna i trzeba zmienic lyzwy i ochraniacze itd itp...
                                                    Ale jak dzieciak ma pasje, to co robic co robic surprised
                                                  • 29.08.11, 05:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > A sprzet do hokeja nie jest az tak drogi.

                                                    Uwierz mi ze jest drogi.
                                                    Jak chcesz kupic dobry sprzet to kosztuje grubo ponad 1.000 doll. i to z jednym kijem,a kazdy porzadny gracz ma kilka kijow.

                                                    Oczywiscie dla dzieci jest duzo tanszy bo nie musisz miec najlepszej jakosci,ale za to co 2 lata musisz go zmieniac.

                                                    Dziecinne lyzwy sa tanie,ale jak chcesz kupic dobre Bauer'y dla doroslych,to sie przygotuj na wydatek:

                                                    www.purehockey.com/ice-hockey-skates?gclid=CPTkvfLE86oCFcl-5Qodl38t2Q
                                                  • 29.08.11, 09:00
                                                    fogito no sorry- maksio zainwestuje to mu sie musi zwrocic, wiesz rachunek jest prosty smile
                                                  • 29.08.11, 14:47
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > fogito no sorry- maksio zainwestuje to mu sie musi zwrocic, wiesz rachunek jest
                                                    > prosty smile

                                                    Zapewne. Ja teraz bede zmuszac syna do hokeja coby mi sie zakup sprzetu zwrocil. A jak nie bedzie chcial grac to kijem przyloze - "NIEDREWNIANYM!"
                                                    A jak wydam 20 tys PLN na pianino to normalnie go lancuchem do tego pianina przywiaze i jesc nie dam jak grac nie bedzie.
                                                    Opcja lagodniejsza to opchniecie wszystkiego na allegro big_grin
                                                  • 29.08.11, 15:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > A jak wydam 20 tys PLN na pianino to normalnie go lancuchem do tego pianina prz
                                                    > ywiaze i jesc nie dam jak grac nie bedzie.

                                                    I to wybierz jakis solidny lancuch a nie taki smieszny na jakim psa prowadzacie na dwor.
                                                  • 29.08.11, 16:08
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > A jak wydam 20 tys PLN na pianino to normalnie go lancuchem do tego piani
                                                    > na prz
                                                    > > ywiaze i jesc nie dam jak grac nie bedzie.
                                                    >
                                                    > I to wybierz jakis solidny lancuch a nie taki smieszny na jakim psa prowadzacie
                                                    > na dwor.

                                                    Psow sie na lancuchach nie prowadza na dwor tylko sie je tym lancuchem przytwierdza do budy. Tak przynajmniej czesto robia Polacy na wsiach. Ja psa nie mam, wiec nie mam co prowadzac tongue_out
                                                  • 29.08.11, 21:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Psow sie na lancuchach nie prowadza na dwor tylko sie je tym lancuchem przytwie
                                                    > rdza do budy.

                                                    Widze,ze nie jestes na biezaco.Jak chcesz psa wziac na spacer,to bierzesz go z tym lancuchem,ktory przytwierdza go do budy,a po spacerze lancuch znowu na hak.

                                                  • 29.08.11, 21:25
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Psow sie na lancuchach nie prowadza na dwor tylko sie je tym lancuchem pr
                                                    > zytwie
                                                    > > rdza do budy.
                                                    >
                                                    > Widze,ze nie jestes na biezaco.Jak chcesz psa wziac na spacer,to bierzesz go z
                                                    > tym lancuchem,ktory przytwierdza go do budy,a po spacerze lancuch znowu na hak.
                                                    >

                                                    No pewnie nie jestem, bo nigdy nie praktykowalam znecania sie nad zwierzetami.
                                                  • 29.08.11, 21:26
                                                    www.youtube.com/watch?v=GRtjlUfqJNg
                                                    Mozna caly film w odcinkach zobaczyc. B.dobry film ale juz starocie,bo zrobiony w latach 1980-tych a opisujacy lata 1970-te.
                                                  • 29.08.11, 21:29
                                                    To ty jesteś nie na bieżąco. Psa się bierze na spacer razem z budą.
                                                    --
                                                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 29.08.11, 21:40
                                                    hankam napisała:

                                                    > To ty jesteś nie na bieżąco. Psa się bierze na spacer razem z budą.

                                                    smile)))
                                                  • 30.08.11, 03:43
                                                    fogito napisała:

                                                    > hankam napisała:
                                                    >
                                                    > > To ty jesteś nie na bieżąco. Psa się bierze na spacer razem z budą.
                                                    >
                                                    > smile)))
                                                    --------
                                                    Z tym ze te budy sa na kolkach i wlasciciel siedzi na budzie podczas gdy zwierze ciagnie caly stragan przez neighborhood przy oklaskach sasiadow.
                                                  • 29.08.11, 14:44
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Uwierz mi ze jest drogi.
                                                    > Jak chcesz kupic dobry sprzet to kosztuje grubo ponad 1.000 doll. i to z jednym
                                                    > kijem,a kazdy porzadny gracz ma kilka kijow.


                                                    Ale nie kupujesz wszystkiego co roku.

                                                    >
                                                    > Oczywiscie dla dzieci jest duzo tanszy bo nie musisz miec najlepszej jakosci,al
                                                    > e za to co 2 lata musisz go zmieniac.
                                                    >

                                                    Nie az tak duzo tanszy. Sprzet dla syna kosztowal mniej wiecej 800USD. Nie liczac zmienianych kijow, nowych lyzew ani koszulki za 100USD przywiezionej ze Stanow.
                                                    Jest malo producentow wiec cena jest wysoka. Plus do tego w Polsce zawsze wszystko jest drozsze.

                                                    > Dziecinne lyzwy sa tanie,ale jak chcesz kupic dobre Bauer'y dla doroslych,to s
                                                    > ie przygotuj na wydatek:

                                                    Dziecinne lyzwy Bauer'a kosztuja 100USD. Ja bym tego tanim wydatkiem nie nazwala. Zwlaszcza, ze co roku musisz zmieniac.

                                            • 28.08.11, 08:58
                                              > Tak jak twoje dzieci znaja jezyk polski bo sie go nauczyly od ciebie,tak moje d
                                              > zieci maja takie interesowania jakie im podsune.

                                              chyba raczej kijem wtluke smile
                                              • 28.08.11, 16:08
                                                ewenekgosia napisała:

                                                > > Tak jak twoje dzieci znaja jezyk polski bo sie go nauczyly od ciebie,tak
                                                > moje d
                                                > > zieci maja takie interesowania jakie im podsune.
                                                >
                                                > chyba raczej kijem wtluke smile

                                                Jestem ciekawa czy te dzieciaki sa w stanie wybrac sobie ubranie rano albo zdecydowac co chca jesc surprised
                                                • 28.08.11, 16:28
                                                  Nie, bo wtedy jadłyby chipsy i pizzę przed telewizorem.
                                                  --
                                                  O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 28.08.11, 16:34
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie, bo wtedy jadłyby chipsy i pizzę przed telewizorem.

                                                    No fakt. Ale w sumie najbardziej dzieci szkoda.
                                                  • 28.08.11, 20:22
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie, bo wtedy jadłyby chipsy i pizzę przed telewizorem.

                                                    U nas w domu nie ma chipsow(bo ja nie lubie) a pizza jest raz w miesiacu albo rzadziej.
                                                  • 28.08.11, 23:36
                                                    maksimum napisał:

                                                    > hankam napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie, bo wtedy jadłyby chipsy i pizzę przed telewizorem.
                                                    >
                                                    > U nas w domu nie ma chipsow(bo ja nie lubie) a pizza jest raz w miesiacu albo r
                                                    > zadziej.

                                                    Nie o to chodzi co lubisz tylko o to co wybraly by twoje dzieci. A w tym wieku juz dawno powinny umiec wybrac dobrze. Moj wybralby lososia z grilla. Chipsow tez nie je, bo nie mamy. A pizzy to moje dziecko nie tknie chocby mu do gardla wciskac. A szkoda, bo ja lubie bardzo smile
                                                • 28.08.11, 20:20
                                                  fogito napisała:

                                                  > Jestem ciekawa czy te dzieciaki sa w stanie wybrac sobie ubranie rano albo zdec
                                                  > ydowac co chca jesc surprised

                                                  No i doszlismy do sedna sprawy.
                                                  W sprawach oczywistych to najlepiej nie dawac im mozliwosci wyboru.
                                                  Mundurek i owsianka!
                                                  • 28.08.11, 23:41
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Jestem ciekawa czy te dzieciaki sa w stanie wybrac sobie ubranie rano alb
                                                    > o zdec
                                                    > > ydowac co chca jesc surprised
                                                    >
                                                    > No i doszlismy do sedna sprawy.
                                                    > W sprawach oczywistych to najlepiej nie dawac im mozliwosci wyboru.
                                                    > Mundurek i owsianka!

                                                    Obawiam sie, ze mudnurek to twoje marzenie, bo nie sadze, zeby dzieciaki w Stanach nie bedac w szkole prywatnej nosily mundurek wink
                                                    Moj syn nosi, ale owsianki do buzi nie wlozy tongue_out
                                                  • 29.08.11, 01:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moj syn nosi, ale owsianki do buzi nie wlozy tongue_out

                                                    Tragedia.Nie wie co traci.
                                                  • 29.08.11, 04:12
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Moj syn nosi, ale owsianki do buzi nie wlozy tongue_out
                                                    >
                                                    > Tragedia.Nie wie co traci.

                                                    Przekaze mu... ale zmuszac nie bede.
                                        • 27.08.11, 22:48
                                          >Czy tys kiedys zapytal dzieci c
                                          > o one chca robic i wysluchal co maja do powiedzenia?tak prawdziwie wysluchal?

                                          A do czego mi to ;potrzebne?
                                          Przeciez ja je znam i wiem czego one chca jak maja wolny czas.

                                          do czego potrzebne dzieciom by rodzice ich wysluchali no Maksiu to jedna z twpichj wiekszych zyciowych madrosci smile
                                          • 28.08.11, 02:33
                                            ewenekgosia napisała:

                                            > do czego potrzebne dzieciom by rodzice ich wysluchali no Maksiu to jedna z twpi
                                            > chj wiekszych zyciowych madrosci smile

                                            Oczywiscie,ze ich wyslucham,a pozniej jak zwykle rzekne"What,are you stupid or something?"
                                            • 28.08.11, 05:10
                                              maksimum napisał:

                                              > ewenekgosia napisała:
                                              >
                                              > > do czego potrzebne dzieciom by rodzice ich wysluchali no Maksiu to jedna
                                              > z twpi
                                              > > chj wiekszych zyciowych madrosci smile
                                              >
                                              > Oczywiscie,ze ich wyslucham,a pozniej jak zwykle rzekne"What,are you stupid or
                                              > something?"

                                              Srednia klasa w Ameryce tak sie do dzieci rynsztokowo nie odzywa. Musisz sie maksiu podciagnac jeszcze, bo odstajesz zbytnio.
                                        • 28.08.11, 07:08
                                          Czy tys kiedys zapytal dzieci c
                                          > > o one chca robic i wysluchal co maja do powiedzenia?tak prawdziwie wysluc
                                          > hal?
                                          >
                                          > A do czego mi to ;potrzebne?
                                          > Przeciez ja je znam i wiem czego one chca jak maja wolny czas.
                                          >
                                          > > Bo mi sie cos zdaje ze nigdy do takiej rozmowy nie doszlo i dzieciaki mus
                                          > za robic
                                          > > to co ty chcesz i gonic niespelnione marzenia tatusia.
                                          >
                                          > Owszem ja w tenisa chcialem grac ale w Polsce nie mialem takich mozliwosci.Oni
                                          > tu w Stanach naja takie mozliwosci i trzeba to wykorzystac.


                                          I tu lezy pies pogrzebany maksiu - ciebie guzik obchodzi co twoje dzieci chca, o czym marza - liczy sie tylko to co ty chcesz i to co ty im zaplanujesz.
                                          Dziwne ze moje dzieci maja i zdolnosci i sa pracowite - owszem trzeba casem przypomniec, ale nie ma tak ze nie posiedzi sobie przed komputerem i nie przebombi troche czasu na durnych grach bo to tez dziecku potrzebne a nie tylko cisnienie rodzica i ciagly sters bo trening bo trzeba cwiczyc bo przeciez trzeba sie dostac do teamu.
                                          Pamietam jak corka sie denerwowala jak zapisalismy ja na nauke plywania i nie wiedziec skad jej sie strach wzial przed tym co bedzie jak nie przepuszca ja na nastepny poziom.Dziecku wytlumaczylam ze nic sie nie stanie - jedyne co to to ze zapiszemy ja jeszcze raz na ten sam zeby sie nauczyla i doszlifowala to czego sie nie nauczyla i po sprawie.Wazne zeby sie nauczyla plywac.Dziecko sie odstresowalo i spokojnie zaczelo chodzic na plywalnie , bez obaw ze cos sie stanie jak obleje - tak sie zlozylo ze na wyzszych poziomach musiala powtorzyc ze dwa razy jeden czy dwa poziomy bo byly trudne dla niej, ale kurcze nikt nie jest perfekcyjny.Za kazdym razem nauczyla sie czegos nowego.Mackowi to pewnie byc urwal glowe.Wspolczuje twoim dzieciom zyja w ciaglym stresie , a ty wesolutki nawet tego nie zauwazasz.
                                          • 28.08.11, 13:47
                                            canuck_eh napisała:

                                            > I tu lezy pies pogrzebany maksiu - ciebie guzik obchodzi co twoje dzieci chca,
                                            > o czym marza - liczy sie tylko to co ty chcesz i to co ty im zaplanujesz.

                                            Zgadza sie.

                                            > Pamietam jak corka sie denerwowala jak zapisalismy ja na nauke plywania i nie w
                                            > iedziec skad jej sie strach wzial przed tym co bedzie jak nie przepuszca ja na
                                            > nastepny poziom.Dziecku wytlumaczylam ze nic sie nie stanie - jedyne co to to z
                                            > e zapiszemy ja jeszcze raz na ten sam zeby sie nauczyla i doszlifowala to czego
                                            > sie nie nauczyla i po sprawie.Wazne zeby sie nauczyla plywac.Dziecko sie odstr
                                            > esowalo i spokojnie zaczelo chodzic na plywalnie , bez obaw ze cos sie stanie j
                                            > ak obleje - tak sie zlozylo ze na wyzszych poziomach musiala powtorzyc ze dwa r
                                            > azy jeden czy dwa poziomy bo byly trudne dla niej, ale kurcze nikt nie jest per
                                            > fekcyjny.Za kazdym razem nauczyla sie czegos nowego.Mackowi to pewnie byc urwal
                                            > glowe.

                                            Sam je nauczylem plywac jak mialy 4-6 lat i wszystko poszlo bardzo sprawnie.
                                            Teraz w wieku 14-16 lat plywaja w oceanie i to bardzo dobrze.

                                            > Wspolczuje twoim dzieciom zyja w ciaglym stresie , a ty wesolutki nawet
                                            > tego nie zauwazasz.

                                            One tego stresu nie maja,tylko ty o nim caly czas piszesz.
                                            • 28.08.11, 16:01
                                              maksimum napisał:

                                              > > I tu lezy pies pogrzebany maksiu - ciebie guzik obchodzi co twoje dzieci
                                              > chca,
                                              > > o czym marza - liczy sie tylko to co ty chcesz i to co ty im zaplanujesz.
                                              >
                                              > Zgadza sie.

                                              Fakt, ze przez tyle lat jeszcze sie nie zbuntowaly swiadczy o tym, ze sa zastarszone albo ze kompletnie nie maja wlasnej inicjatywy i ida jak baranki na rzez...

                      • 25.08.11, 03:06
                        anetchen2306 napisała:

                        > Ja niejako "pod nosem" mam spore skupisko Amerykanow, jakies 30 tys. Baza wojsk
                        > owa Ramstein, Niemcy. Cos chyba z tym amerykanskim systemem edukacji (w porowna
                        > niu do niemieckiego, jakze bardzo krytykowanego w calej EU) jest tam jednak nie
                        > tak, gdyz ludzie z bazy "na poziomie" posylaja swoje potomstwo (niejednokrotni
                        > e nie znajace podstaw jezyka niemieckiego) do miejscowych szkol niemieckich ...

                        To jest jak najbardziej normalne,bo nigdzie sie nie naucza tak jezyka i obyczajow jak wsrod miejscowej ludnosci.
                        Jesli taka sama baza bylaby w trzecim swiecie,to nie poslaliby zadnego dzieciaka do szkol miejscowych.

                        > Nie pochwalam zbyt szybkiej segregacji dzieci
                        > na "zdolne" i "mniej zdolne" (czytaj "kiepy").

                        Ta segregacja w USA jest caly czas otwarta.
                        1-Na przykladzie mojej corki,ktora zakwalifikowala sie do najlepszych w pre-K,to do jej wybranej klasy przychodzily kolejne dzieci w kolejnych latach,nawet w klasie 4.

                        2-Pozniej jest egzamin do gimnazjum i obowiazuje kazdego,czyli ci ktorzy byli slabi w 1-3 klasie ale dobrzy w 4-5 moga sie dostac do najlepszego gimnazjum.

                        3-Pozniej jest egzamin wstepny do liceum i nie ma znaczenia gdzie bylas w gimnazju,bo liczy sie tylko i wylacznie wynik z egzaminu.

                        4-Nastepnie jest SAT i nie ma znaczenia w jakiej szkole bylas.



                        • 25.08.11, 07:18
                          ... egzamin ... egzamin ... egzamin ... egzamin ... skoro nauka opiera sie na egzaminach, to po co cala edukacja ??? Jezeli tylko i wylacznie wynik egzaminu decyduje o losie dziecka, no to coz, tylko pogratulowac porazki pedagogicznej sad

                          Nie, dzieci amerykanskie nie uczeszczaja do niemieckich szkol przez wzgledu na jezyk.
                          Rodzice wybieraja niemiecka szkole ze wzgledu na indywidualne podejscie do dziecka, brak ciaglych testow (egzaminow) i stresow z tym zwiazanych , jak rowniez oferte "ogolna" szkoly i jej otwartosc na indywidualnosc dziecka. Tak przynajmniej swoj wyor motywuja tutejsi rodzice.
                          • 25.08.11, 17:07
                            anetchen2306 napisała:

                            > ... egzamin ... egzamin ... egzamin ... egzamin ... skoro nauka opiera sie na e
                            > gzaminach, to po co cala edukacja ??? Jezeli tylko i wylacznie wynik egzaminu d
                            > ecyduje o losie dziecka, no to coz, tylko pogratulowac porazki pedagogicznej sad

                            Tak przeciez wyglada zycie,ze trzeba sie caly czas uczyc i caly czas ulepszac.
                            Idziesz do pracy i chcesz awansowac a nie siedziec w tej samej pracy na tym samym stanowisku cale zycie.

                            > Nie, dzieci amerykanskie nie uczeszczaja do niemieckich szkol przez wzgledu na jezyk.
                            > Rodzice wybieraja niemiecka szkole ze wzgledu na indywidualne podejscie do dzie
                            > cka, brak ciaglych testow (egzaminow) i stresow z tym zwiazanych , jak rowniez
                            > oferte "ogolna" szkoly i jej otwartosc na indywidualnosc dziecka. Tak przynajmn
                            > iej swoj wyor motywuja tutejsi rodzice.
                            ----------
                            Trzeba tak motywowac,by przekonac wladze niemieckie,ale w trzecim swiecie nie posylaja dzieci do szkol lokalnych lecz do swoich amerykanskich.
                            Jak juz sie jest w Niemczech to dobrze nauczyc sie jezyka i obyczajow tubylcow.
                        • 25.08.11, 07:37
                          ale po co sie oni maja uczyc jezyka i obyczajow miejscowych skoro warto sie uczyc wylacznie angielskiego? niech sie miejscowi dostosuja....

                          myelegans- wakacje sa. nie mam nic lepszego do roboty, Maks do kawy jest lepszy niz pudelek smile
                          • 25.08.11, 17:10
                            ewenekgosia napisała:

                            > ale po co sie oni maja uczyc jezyka i obyczajow miejscowych skoro warto sie ucz
                            > yc wylacznie angielskiego? niech sie miejscowi dostosuja....

                            Kazdemu sie przyda jakis jezyk tubylcow,ktory mozna ewentualnie wykorzystac pozniej w zyciu doroslym.
                        • 25.08.11, 07:50
                          > 2-Pozniej jest egzamin do gimnazjum i obowiazuje kazdego,czyli ci ktorzy byli s
                          > labi w 1-3 klasie ale dobrzy w 4-5 moga sie dostac do najlepszego gimnazjum.
                          >
                          > 3-Pozniej jest egzamin wstepny do liceum i nie ma znaczenia gdzie bylas w gimna
                          > zju,bo liczy sie tylko i wylacznie wynik z egzaminu.
                          >
                          > 4-Nastepnie jest SAT i nie ma znaczenia w jakiej szkole bylas.

                          ekhm.... punkty 2, 3, i 4 sa w Polsce dokladnie takie same jak w USA wlacznie z "nie ma znaczenia w jakiej szkole bylas"- nie ma selekcji wylacznie w podstawowce co tez nie do konca jest prawda bo oczywiscie jest. Sa programy dla "cudownych dzieci", ale widzisz wlasnie sek w tym ze poniewaz nie sa dostepne dla 100% dzieci, albo skorzystanie z nich (zapewne jak w jueseju) czasami wymaga wielkiego wysilku calej rodziny- nikt ich tu na model nie wyciaga.

                          widzisz Maks jest taka rzecz ktora widzisz, bo przewija ci sie w postach, ale jej nie zauwazasz. Dobrzy uczniowie, majacy rodzicow, ktorzy wiedza jaka wartoscia jest nauka se poradza w kazdym systemie. Tak maja Chinczycy gdzie nadal nauka jest dobrem luksusowym i jak trafiaja do kraju mlekiem i darmowa edukacja plynacym to cala rodzina wisi nad dzieciakiem zeby sie uczyl. Tak jest w Polsce i w Stanach i wszedzie. Ale o wydolnosci systemu- czego starsz sie nie wiedziec- nie swiadczy garsteczka wypielegnowanych misiaczkow tylko calosc. To do calosc w Stanach dbrze sie nie ma. W Polsce tez sie nie ma dobrze ale tego nikt nie kwestionuje smile
                          • 25.08.11, 17:19
                            ewenekgosia napisała:

                            > Ale o wydolnosci systemu- czego starsz sie nie wiedziec-
                            > nie swiadczy garsteczka wypielegnowanych misiaczkow tylko calosc. To do calosc
                            > w Stanach dbrze sie nie ma. W Polsce tez sie nie ma dobrze ale tego nikt nie k
                            > westionuje smile
                            -----------
                            Wydolnosc systemu polega na tym,by dac szanse tym najlepszym i dobrym ktorzy chca sie uczyc.
                            Dalej jest cala reszta,ktora nauke traktuje obojetnie albo wrecz nie chce sie uczyc i nie ma co ich do nauki zmuszac.Tak jak do pracy nikogo nie zmusisz,jak i do nauki gry na instrumencie itd.
                            To rodzina ma napierac na dzieciaki by sie uczyly a nie szkola.....
                            Szkola ma dawac tylko szanse tym,ktorzy chca sie uczyc.
                          • 25.08.11, 17:31
                            ewenekgosia napisała:


                            > > 4-Nastepnie jest SAT i nie ma znaczenia w jakiej szkole bylas.
                            >
                            > ekhm.... punkty 2, 3, i 4 sa w Polsce dokladnie takie same jak w USA
                            ------------
                            Nie przesadzaj!!!!!!!!
                            Na wiekszosc uczelni w Polsce ZAPISUJESZ SIE i nie ma zadnych egzaminow.
                            • 25.08.11, 18:07
                              > Nie przesadzaj!!!!!!!!
                              > Na wiekszosc uczelni w Polsce ZAPISUJESZ SIE i nie ma zadnych egzaminow.

                              a w stanach masz SAT i nie masz egzaminow, nie? moja corka nie musiala zgad egza,minu poza SATem- musiala zdac SAT, wyslac podanie, odbyc rozmowe kwalifikacyjna. Poproszono ja tez o egzamin z angielskiego, ocey ze szkoly, rekomendacje. I chyba wszystko, nie wiem sie nie interesowalam smile
                              • 26.08.11, 00:29
                                ewenekgosia napisała:

                                > a w stanach masz SAT i nie masz egzaminow, nie? moja corka nie musiala zgad egz
                                > a,minu poza SATem- musiala zdac SAT, wyslac podanie, odbyc rozmowe kwalifikacyj
                                > na. Poproszono ja tez o egzamin z angielskiego, ocey ze szkoly, rekomendacje. I
                                > chyba wszystko, nie wiem sie nie interesowalam smile
                                ---------
                                Taki jest standard.
                                • 26.08.11, 08:00
                                  no czyli na studia tez egzaminow nie ma smile
                                  • 26.08.11, 09:37
                                    Nie ma co się wysilać z przekonywaniem maksia do swojej racji, jego jest najswojsza i nikt go z tego przekonania nie wyprowadzi. Cały czas usiłuje się przekonac, że lądując jako kierowca autobusu (czy czegośtam) w imigranckim gettcie to była najlepsza decyzja jego życia.
                                    Sama myśl o tym, że jakiś gnój po polskiej maturze mógłby się dostać do najlepszej szkoły w juesej przyprawia go o drgawki.
                                    Zakodował sobie dwie prawdy o życiu a każde odstępstwo nie pozwala mu spać po nocachwink
                                    Jego poglądy o Polsce zawiesiły się gdzieś na latach 80-tych. Jak byłam w Stanach to właśnie taką polonię widziałam, żywcem przeniesioną z Polski PRLowskiej tego okresu. Mentalność też taka sama. Można by wycieczki urządzać pt'back to the past"wink
                                    --
                                    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
                            • 25.08.11, 23:02
                              maksimum napisał:

                              > ewenekgosia napisała:
                              >
                              >
                              > > > 4-Nastepnie jest SAT i nie ma znaczenia w jakiej szkole bylas.
                              > >
                              > > ekhm.... punkty 2, 3, i 4 sa w Polsce dokladnie takie same jak w USA
                              > ------------
                              > Nie przesadzaj!!!!!!!!
                              > Na wiekszosc uczelni w Polsce ZAPISUJESZ SIE i nie ma zadnych egzaminow.

                              Really chcialoby sie powiedziec. Za moich czasow to egzaminy byyly na kazda uczelnie wyzsza i do liceum tez. Teraz egzaminem jest matura. Trzeba uzyskac odpowiednia liczbe punktow, zeby dostac sie na te wymarzona uczelnie. Ale moze ja w innym kraju mieszkam i nie mam pojeciawink Tylko na prywatne platne "niewiadomoco" mozna sie zapisac niezalenie od wyniku egzaminu.
                              • 26.08.11, 00:36
                                fogito napisała:

                                >Ale moze ja w innym kraju mieszkam i nie mam pojeciawink Tylko na prywatne platne >"niewiadomoco " mozna sie zapisac niezalenie od wyniku egzaminu.

                                A prywatnych w Polsce jest wiecej niz panstwowych i tam sie rozdaje mgr wg obecnosci na zajeciach.
                                • 26.08.11, 22:08
                                  maksimum napisał:

                                  > fogito napisała:
                                  >
                                  > >Ale moze ja w innym kraju mieszkam i nie mam pojeciawink Tylko na prywatne p
                                  > latne >"niewiadomoco " mozna sie zapisac niezalenie od wyniku egzaminu.
                                  >
                                  > A prywatnych w Polsce jest wiecej niz panstwowych i tam sie rozdaje mgr wg obec
                                  > nosci na zajeciach

                                  Bzdury chlopie gadasz. Moze powinienes wsiasc w samolot bo masz braki w wiedzy o Polsce. Jesli tak bardzo zalezy ci na dyskredytowaniu Polski to przynajmniej odrob lekcje.

                                  • 28.08.11, 02:27
                                    fogito napisała:

                                    > Bzdury chlopie gadasz. Moze powinienes wsiasc w samolot bo masz braki w wiedzy
                                    > o Polsce. Jesli tak bardzo zalezy ci na dyskredytowaniu Polski to przynajmniej
                                    > odrob lekcje.
                                    ------------
                                    Ile jest tych dobrych uczelni w Polsce?

                                    www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3821&Itemid=835
                                    20 od gory z tego rankingu a na reszte szkoda czasu.
                                    • 28.08.11, 05:01
                                      maksimum napisał:

                                      > fogito napisała:
                                      >
                                      > > Bzdury chlopie gadasz. Moze powinienes wsiasc w samolot bo masz braki w w
                                      > iedzy
                                      > > o Polsce. Jesli tak bardzo zalezy ci na dyskredytowaniu Polski to przynaj
                                      > mniej
                                      > > odrob lekcje.
                                      > ------------
                                      > Ile jest tych dobrych uczelni w Polsce?
                                      >
                                      > www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3821&Itemid=835
                                      > 20 od gory z tego rankingu a na reszte szkoda czasu.

                                      Ja bym wziela pod uwage wiecej niz 20, ale nawet jesli tylko tyle, to przeciez Polska to malutki kraj w porownaniu ze Stanami wiec calkowicie wystarczy. Jest w czym wybierac biorac pod uwage liczbe mieszkancow.
                                      • 28.08.11, 06:11
                                        fogito napisała:

                                        > Ja bym wziela pod uwage wiecej niz 20, ale nawet jesli tylko tyle, to przeciez
                                        > Polska to malutki kraj w porownaniu ze Stanami wiec calkowicie wystarczy. Jest
                                        > w czym wybierac biorac pod uwage liczbe mieszkancow.

                                        Chodzilo mnie w sumie o cos innego,czyli o SAT czyli egzamin wstepny na kazda uczelnie.
                                        To jest bardzo istotne by nie bylo zapisywania sie na uczelnie.
                                        • 28.08.11, 15:34
                                          maksimum napisał:

                                          > fogito napisała:
                                          >
                                          > > Ja bym wziela pod uwage wiecej niz 20, ale nawet jesli tylko tyle, to prz
                                          > eciez
                                          > > Polska to malutki kraj w porownaniu ze Stanami wiec calkowicie wystarczy.
                                          > Jest
                                          > > w czym wybierac biorac pod uwage liczbe mieszkancow.
                                          >
                                          > Chodzilo mnie w sumie o cos innego,czyli o SAT czyli egzamin wstepny na kazda u
                                          > czelnie.
                                          > To jest bardzo istotne by nie bylo zapisywania sie na uczelnie.

                                          Nie mowi sie "mnie" tylko chodzilo "mi"... tak a propos. W Polsce nie ma SAT'u bo to jest zupelnie inny system. Matura ma spelniac zadanie klasyfikacji kandydatow na studia. Im wiecej punktow tym wieksza szansa na dobra uczelnie. Tak bylo zawsze i tak jest teraz. Nowoscia jest tylko duza ilosc nowych uczelni prywatnych, na ktore owszem latwiej sie dostac, ale ktore nie sa prestizowe.

                                          Poza tym od wielu lat w Polsce jest tzw. matura miedzynarodowa, ktora zdawana jest po angielsku i do ktorej dzieciaki przygotowywane sa w dwoch ostatnich klasach liceum (bodajze). To sie chyba nazywa program IB. Po zdaniu takiej matury z dobrym wynikiem mozesz sie dostac na wiele prestizowych uniwersytetow na swiecie. I tak wlasnie robi wiele dzieciakow naszych znajomych. Taka mature bedzie tez zdawal moj syn, ktory notas bene ma juz za soba jeden SAT, ale to w ramach sprawdzenia czy szkola i nauczyciel dobrze ucza. Poki co nie moge sie przyczepic.
                                          • 28.08.11, 19:58
                                            fogito napisała:

                                            > W Polsce nie ma SAT'u bo to jest zupelnie inny system.

                                            Na razie nie ma,bo Polska jest za bardzo do tylu w porownaniu z USA,ale w przyszlosci bedzie.

                                            > Poza tym od wielu lat w Polsce jest tzw. matura miedzynarodowa, ktora zdawana j
                                            > est po angielsku i do ktorej dzieciaki przygotowywane sa w dwoch ostatnich klas
                                            > ach liceum (bodajze). To sie chyba nazywa program IB. Po zdaniu takiej matury z
                                            > dobrym wynikiem mozesz sie dostac na wiele prestizowych uniwersytetow na swiecie.

                                            Nie na swiecie,tylko w Europie.

                                            en.wikipedia.org/wiki/International_Baccalaureate
                                            W niektorych szkolach ucza IB w USA ale na tej podstawie nie dostaniesz sie na uczelnie.


                                            > I tak wlasnie robi wiele dzieciakow naszych znajomych. Taka mature bedzie t
                                            > ez zdawal moj syn, ktory notas bene ma juz za soba jeden SAT, ale to w ramach s
                                            > prawdzenia czy szkola i nauczyciel dobrze ucza. Poki co nie moge sie przyczepic.

                                            W jakim wieku mial SAT i ile dostal pkt?
                                            • 28.08.11, 23:33
                                              maksimum napisał:

                                              > fogito napisała:
                                              >
                                              > > W Polsce nie ma SAT'u bo to jest zupelnie inny system.
                                              >
                                              > Na razie nie ma,bo Polska jest za bardzo do tylu w porownaniu z USA,ale w przys
                                              > zlosci bedzie.


                                              smile A moze w Stanach wprowadza mature i poziom podniosa... SAT to nie tylko USA, wiec nie ekscytuj sie tak bardzo. Nazwa egzaminu nie ma znaczenia, bo nie o nazwe tu chodzi.

                                              j>
                                              > Nie na swiecie,tylko w Europie.

                                              > en.wikipedia.org/wiki/International_Baccalaureate
                                              > W niektorych szkolach ucza IB w USA ale na tej podstawie nie dostaniesz sie na
                                              > uczelnie.

                                              A swiat to tylko Stany big_grin Niektore polskie uczelnie tez krzywa patrza na IB, bo wola polska mature. SAT mozna zdac i bez IB, ktore moim zdaniem jest o wiele trudniejsze. Ale ty oczywiscie uwazasz inaczej, bo ty nie widzisz nic innego tylko SAT.

                                              >> W jakim wieku mial SAT i ile dostal pkt

                                              Ma 7 lat ale nie wiem ile dostal punktow. Taka ze mnie wyrodna matka, ze nie interesowala mnie liczba punktow. Nawet nie wiem, czy takowe byly. Wiem tylko, ze jest na poziomie 3 a skonczyl 2 klase brytyjska. Tylko on i jeszcze jeden dzieciak zdawal egzamin SAT o jeden poziom trudniejszy. Wiec chyba zdolny jest, ale liczba punktow przez wiele lat nie bedzie dla mnie wazna.
                                              • 29.08.11, 01:37
                                                fogito napisała:

                                                > >> W jakim wieku mial SAT i ile dostal pkt
                                                >
                                                > Ma 7 lat ale nie wiem ile dostal punktow.

                                                On nie pisal SAT dla kandydatow na uczelnie ale szkolny test zdolnosciowy.
                                                Scholastic Aptitude Test-skrot jest ten sam ale poziom inny.


                                                • 29.08.11, 04:15
                                                  maksimum napisał:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > >> W jakim wieku mial SAT i ile dostal pkt
                                                  > >
                                                  > > Ma 7 lat ale nie wiem ile dostal punktow.
                                                  >
                                                  > On nie pisal SAT dla kandydatow na uczelnie ale szkolny test zdolnosciowy.
                                                  > Scholastic Aptitude Test-skrot jest ten sam ale poziom inny.
                                                  >
                                                  Uff czyli nie musze martwic sie punktami. Mama nadzieje, ze poziom jest inny pomiedzy pierwszkami a licealistami surprised
                                              • 29.08.11, 04:36
                                                fogito napisała:

                                                > Tylko on i jeszcze jeden dzie
                                                > ciak zdawal egzamin SAT o jeden poziom trudniejszy. Wiec chyba zdolny jest, ale
                                                > liczba punktow przez wiele lat nie bedzie dla mnie wazna.
                                                ---------
                                                to sa testy by poznac poziom dziecka.do ktorej klasy nalezy itp.
                                                • 29.08.11, 04:55
                                                  maksimum napisał:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > Tylko on i jeszcze jeden dzie
                                                  > > ciak zdawal egzamin SAT o jeden poziom trudniejszy. Wiec chyba zdolny jes
                                                  > t, ale
                                                  > > liczba punktow przez wiele lat nie bedzie dla mnie wazna.
                                                  > ---------
                                                  > to sa testy by poznac poziom dziecka.do ktorej klasy nalezy itp.

                                                  No nie do konca, bo w szkole brytyjskiej dzieciaki sa mieszane w klasach poczatkowych tak, aby nie tworzyc klas elitarnych z samymi najzdolniejszymi. To bylo raczej sprawdzenie jak uczy szkola i nauczyciele.
                                                  • 29.08.11, 08:48
                                                    Maksiu edukacja amerykanska upada- cos mi switalo wprawdzie ale jako ze dziecko mam samodzielne i nie zajmowalam sie wypelnianiem papierkow na uczelnie i nie dusilam opsobiscie testami- to nie bylam pewna. Amerykanskie Uniwerki biora pod uwage IB w procesie rekrutacji. Na czesc z nich wtedy nie wymagany jest SAT- punkty IB sa przeliczane, co prawda w dosc niesprawiedliwy sposob no ale jednak. Dlatego de facto latwiej zdac SAT- bo 7 z HL IB duzo trudniej dostac smile
                                                    Studenci po IB sa bardzo lubiani przez wykladowcow na wszystkich uczelniach bo to jest system akademicki- trzeba byc samodzielnym, z inicjatywa, jest duzo wlasnej pracy, dzieci sa uczeone metodyki wykonywania badan, co dla uczelni jest duza ulga, jesli ktos wie jak stworzyc miarodajny test z wiarygodnymi wynikami i obrobka statystyczna.
                                                    Jesli ktos zdawal SAT- dzieki IB moze czesc kursow zaliczac szybciej- uprawniaja do tego oceny 6 i 7, lub wskoczyc od razu na wyzszy poziom.
                                                    wiec- pora umierac.....
                                                  • 29.08.11, 15:54
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > Maksiu edukacja amerykanska upada-

                                                    Na pewno to uslyszalas od jakichs nierozgarnietych gadul w Polsce i powtarzasz bezmyslnie.
                                                    Jak prasa w Polsce upadala,to od razu dziennikarzyny wymyslili,ze w USA tez upada-choc jest dokladnie odwrotnie.
                                                    Wytlumacze Ci to na prostym przykladzie,choc nie ma pewnosci,ze zalapiesz.
                                                    W Polsce ludnosci ubywa,bo najlepsi i najbardziej mobilni jada na zachod pracowac i mieszkac tam na stale.Ci co zostaja prezentuja coraz gorszy poziom i dlatego tak prasa jak i szkolnictwo upada.Rokrocznie okolo 10 tys najlepszych maturzystow wyjezdza studiowac na zachod,to nic dziwnego ze ci ktorzy zostaja prezentuja coraz gorszy poziom.
                                                    A GDZIE oni jada?
                                                    Wiekszosc jedzie do Europy zach a najlepsi nawet do USA.
                                                    W USA przybywa rocznie okolo 3 mln ludzi i to glownie tych najlepszych i najbardziej mobilnych,wiec taka Polska jest na calkiem innym biegunie niz USA.
                                                    W USA robi sie coraz lepiej a w Polsce coraz gorzej,bo ludzie glosuja nogami.
                                                    Nastepnym razem nie daj sobie wmowic,ze jak w Polsce jest gorzej tzn ze na calym swiecie jest gorzej.


                                                    > Amerykanskie Uniwerki biora pod
                                                    > uwage IB w procesie rekrutacji. Na czesc z nich wtedy nie wymagany jest SAT- p
                                                    > unkty IB sa przeliczane, co prawda w dosc niesprawiedliwy sposob no ale jednak.

                                                    Na te najgorsze na ktore nie ma chetnych z dobrym SAT,przyjmowani sa studenci bez SAT.
                                                    Na zadna uczelnie z pierwszych 500 w USA nie dostaniesz sie bez SAT.

                                                  • 29.08.11, 16:14
                                                    maksimum napisał:

                                                    > ewenekgosia napisała:
                                                    >
                                                    > Wytlumacze Ci to na prostym przykladzie,choc nie ma pewnosci,ze zalapiesz.
                                                    > W Polsce ludnosci ubywa,

                                                    oj chcilabym, zeby tak bylo...

                                                    bo najlepsi i najbardziej mobilni jada na zachod pracow
                                                    > ac i mieszkac tam na stale.

                                                    niekoniecznie najlepsi. Wielu jedzie na zmywak.

                                                    > > W USA przybywa rocznie okolo 3 mln ludzi i to glownie tych najlepszych i najbar
                                                    > dziej mobilnych,

                                                    Jasne big_grin O Meksykanach piszesz.? Bo wielu tubylcow boi sie ich zalewu najbardziej.


                                                    > W USA robi sie coraz lepiej a w Polsce coraz gorzej,

                                                    Jasne. W Ameryce gleboki kryzys, bezrobocie rosnie. Ludzie niezadowoleni a maksiu pisze, ze dobrze jest. Dobrze jest tym najbogatszym, bo im to zawsze bedzie dobrze.
                                                    .
                                                    >
                                                    > Na te najgorsze na ktore nie ma chetnych z dobrym SAT,przyjmowani sa studenci b
                                                    > ez SAT.
                                                    > Na zadna uczelnie z pierwszych 500 w USA nie dostaniesz sie bez SAT.

                                                    Alez przeciez napisala, ze zdanie go to nie jest problem dla kogos po IB i chyba nie zalapales. Bo to tylko formalnosc.
                                                  • 29.08.11, 16:33
                                                    Maks to nie istotne- naisales ze uczelnie USA nie uznaja IB a to nieprawda. Piszesz o wyzszym poziomie nauczania a okazuje sie ze wyzszy jest w swietnych szkolach bo reszta jest kiepska. No stary to na czym ta wyzszosc polega? na tym ze w kraju sa dobre i zle szkoly- w kazdym sa. I ze sa dobre i zle uczelnie? tez sa w kazdym. W testach miedzynarodowych wychodzi ze ogolny poziom edukacji pelznie ale prawda tego bo nie sa brane te i tamte szkoly. No stary cale zycie mozna sie tak tlumaczyc.

                                                    Ty juz lepiej pisz co u KOwalskiej bo to przynajmniej ciekawe bylo smile
                                                  • 29.08.11, 17:16
                                                    Co Ty, Gosia!
                                                    Jeśli fakty przeczą opiniom Maksa, tym gorzej dla faktów.
                                                    --
                                                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 29.08.11, 21:31
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > Maks to nie istotne- naisales ze uczelnie USA nie uznaja IB a to nieprawda.

                                                    Bardzo niewiele uczelni przyjmuje na podstawie innej niz SAT lub ACT na zachodnim USA.


                                                    > Piszesz o wyzszym poziomie nauczania a okazuje sie ze wyzszy jest w swietnych szko
                                                    > lach bo reszta jest kiepska.

                                                    Faktem jest ze zroznicowanie jest dosc duze i chyba wieksze niz w EU i gdziekolwiek indziej.


                                                  • 29.08.11, 21:44
                                                    maksimum napisał:

                                                    > ewenekgosia napisała:
                                                    >
                                                    > > Maks to nie istotne- naisales ze uczelnie USA nie uznaja IB a to nieprawd
                                                    > a.
                                                    >
                                                    > Bardzo niewiele uczelni przyjmuje na podstawie innej niz SAT lub ACT na zachodn
                                                    > im USA.

                                                    O! Czyli jednak musisz przyznac racje, ze jednak przyjmuja. Jak ty to zniesiesz.



                                                    > > Piszesz o wyzszym poziomie nauczania a okazuje sie ze wyzszy jest w swiet
                                                    > nych szko
                                                    > > lach bo reszta jest kiepska.
                                                    >
                                                    > Faktem jest ze zroznicowanie jest dosc duze i chyba wieksze niz w EU i gdziekol
                                                    > wiek indziej.
                                                    >

                                                    No nie wierze. Nareszcie piszesz cos, co jest zgodne z prawda i cos, co usilujemy ci wytlumaczyc od wielu wielu dni...
                                                  • 30.08.11, 03:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > O! Czyli jednak musisz przyznac racje, ze jednak przyjmuja. Jak ty to zniesiesz.

                                                    Fatalnie!

                                                    > No nie wierze. Nareszcie piszesz cos, co jest zgodne z prawda i cos, co usiluje
                                                    > my ci wytlumaczyc od wielu wielu dni...

                                                    To raczej ja wam tlumacze,ze slabe wyniki szkol amerykanskich w badaniach PISA wynikaja z tego,ze najlepsze szkoly w USA sa wykluczone z tych badan.
                                                    Jest kilka procent bardzo dobrych szkol publicznych,ktore sa jednoczesnie najlepsze na swiecie,a reszta szkol publicznych to troche dobrych,sporo srednich i sporo slabych.
                                                    Rozwarstwienie miedzy najlepszymi a najgorszymi jest bardzo duze.
                                                    Jest jeszcze mnostwo bardzo dobrych szkol prywatnych kosztujacych pond 20 tys doll rocznie czyli wiecej niz wiekszosc prywatnych uniwersytetow.
                                                    Szkoly katolickie tez potrafia byc drogie ale sredni koszt to okolo 8-10 tys doll.
                                                  • 30.08.11, 04:07
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > O! Czyli jednak musisz przyznac racje, ze jednak przyjmuja. Jak ty to zni
                                                    > esiesz.
                                                    >
                                                    > Fatalnie!

                                                    Mam nadzieje tongue_out

                                                    >
                                                    > To raczej ja wam tlumacze,ze slabe wyniki szkol amerykanskich w badaniach PISA
                                                    > wynikaja z tego,ze najlepsze szkoly w USA sa wykluczone z tych badan.

                                                    Wiele dobrych polskich szkol tez jest wykluczonych. Chodzi o ogolny obraz edukacji w danym kraju a nie o ocene najlepszych szkol. Ja bez PISA wiem, ze edukacja schodzi na psy w wielu krajach. I jest tak zarowno w Stanach jak i w Polsce. A wszystko dzieki testom smile Moim skromnym zdaniem.

                                                    > Jest kilka procent bardzo dobrych szkol publicznych,ktore sa jednoczesnie najle
                                                    > psze na swiecie,a reszta szkol publicznych to troche dobrych,sporo srednich i s
                                                    > poro slabych.

                                                    No i co w tym dziwnego. Tak jest wszedziie. Poza tym, ze nie sadze, aby byly najlpesze na swiecie wink

                                                  • 30.08.11, 06:11
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chodzi o ogolny obraz eduka
                                                    > cji w danym kraju a nie o ocene najlepszych szkol. Ja bez PISA wiem, ze edukacj
                                                    > a schodzi na psy w wielu krajach. I jest tak zarowno w Stanach jak i w Polsce.

                                                    PISA i inna propaganda przekonala Cie ,ze szkolnictwo "doluje" w USA a ja wiem na przykladzie wlasnych dzieci,ze szkolnictwo w USA idzie mocno w gore.
                                                    Corka chodzi do tych samych szkol co syn z tym ze 3 lata pozniej i widze jak wymagania w ciagu tych 3 lat wzrosly.
                                                    Ty powtarzasz glupia propagande a jak znam system szkolnictwa z autopsji.
                                                    Te dobre szkoly do ktorych chodza moje dzieci sa z roku na rok lepsze i to bez zadnej dyskusji.

                                                    > A wszystko dzieki testom smile Moim skromnym zdaniem.

                                                    Szczescie ze twoje zdanie jest skromne i sie nie liczy.
                                                    To nie moja wina,ze ludzie w Polsce nie wiedza jak sie dobre testy pisze.
                                                    Pewno bys tez zakazala produkowania filmow w USA,bo te produkowane w Polsce sa slabej jakosci?

                                                    > No i co w tym dziwnego. Tak jest wszedziie. Poza tym, ze nie sadze, aby byly na
                                                    > jlpesze na swiecie wink

                                                    www.boardingschoolreview.com/school_ov/school_id/107

                                                    Jesli najlepsze i najdrozsze szkoly prywatne w USA maja przecietnie az 18% uczniow spoza USA,to gdzie na swiecie moga byc lepsze szkoly? I mowimy o szkolach ktore kosztuja rocznie 42 tys doll. a nie 60 tys zlotych.
                                                  • 30.08.11, 07:07
                                                    Maksiu ale ty znasz raptem dwie szkoly smile no zabko zielona jak ktos patrzy najpierw na wielkie badanie a potem mowi "no ale u mnie w szkole moich dzieci jest inaczej" to o czym my mowimy?

                                                    Statystyka wg maksa "poziom szkol w USA jest wyzszy niz reszty swiata" . Tlumaczenie "wg mnie monisia 3 lata po maciusiu ma trudniej w 2 szkolach." smile)))
                                                  • 30.08.11, 16:27
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > Maksiu ale ty znasz raptem dwie szkoly smile no zabko zielona jak ktos patrzy najp
                                                    > ierw na wielkie badanie a potem mowi "no ale u mnie w szkole moich dzieci jest
                                                    > inaczej" to o czym my mowimy?

                                                    Ja mowie o faktach,a Ty powtarzasz plotki wziete z sufitu.

                                                    > Statystyka wg maksa "poziom szkol w USA jest wyzszy niz reszty swiata" . Tlumac
                                                    > zenie "wg mnie monisia 3 lata po maciusiu ma trudniej w 2 szkolach." smile)))

                                                    Zgadzas sie.W tych najlepszych szkolach w NYC poziom sie podnosi.
                                                    Rowniez poziom sportu(tenisa) w szkole syna podnosi sie oszalamiajaco szybko.
                                                    Mimo ze teraz gra 3x lepiej niz 3 lata temu,to w dalszym ciagu musi bardzo ciezko trenowac by zalapac sie na szkolny team.

                                                    A teraz jakbys troche logicznie pomyslala,to staralabys sie wydedukowac dlaczego poziom w najlepszych szkolach sie podnosi.
                                                    Podpowiem Ci.
                                                    Dlatego ze w przecietnych szkolach sie rowniez podnosi.
                                                  • 30.08.11, 16:33
                                                    maksimum napisał:

                                                    > > A teraz jakbys troche logicznie pomyslala,to staralabys sie wydedukowac dlaczeg
                                                    > o poziom w najlepszych szkolach sie podnosi.
                                                    > Podpowiem Ci.
                                                    > Dlatego ze w przecietnych szkolach sie rowniez podnosi.

                                                    Jasne. Pobozne zyczenie wink
                                                  • 30.08.11, 16:35
                                                    fogito napisała:

                                                    > > Dlatego ze w przecietnych szkolach sie rowniez podnosi.
                                                    >
                                                    > Jasne. Pobozne zyczenie wink

                                                    Widze,ze chcesz walczyc z sila dedukcji.
                                                    W Polsce poziom spada,bo najlepsi wyjezdzaja,a w Stanach poziom rosnie bo najlepsi z calego swiata wlasnie tu przyjezdzaja.
                                                  • 30.08.11, 16:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    >>
                                                    > Widze,ze chcesz walczyc z sila dedukcji.
                                                    > W Polsce poziom spada,bo najlepsi wyjezdzaja,a w Stanach poziom rosnie bo najle
                                                    > psi z calego swiata wlasnie tu przyjezdzaja.

                                                    Meksykanie i hindusi wink

                                                    W Polsce w najlepszych szkolach poziom nie spada. Bo te najlepsze zawsze beda mialy wysoki poziom. Problem jest z szeregiem niedofinansowanych szkol publicznych w malych miastach. Podobnie jest w Stanch i faktu tego nie zmienisz.
                                                  • 30.08.11, 16:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Problem jest z szeregiem niedofinansowanych szkol publiczny
                                                    > ch w malych miastach. Podobnie jest w Stanch i faktu tego nie zmienisz.

                                                    Wladze lokalne finansuja szkoly lokalne i widocznie wiedza co robia.
                                                    Wydatki na najlepsze szkoly sa nizsze niz na te srednie,bo w tych slabych szkolach debilna mlodziez demoluje szkoly.
                                                    A wg mnie jak debilki demoluja szkoly to wlasnie w takich powinni sie uczyc.
                                                    Trzeba sie wziac mocniej za karanie debilstwa a nie dofinansowywanie ich.
                                                  • 31.08.11, 07:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > > Dlatego ze w przecietnych szkolach sie rowniez podnosi.
                                                    >
                                                    > Jasne. Pobozne zyczenie wink

                                                    Fakty przecza twojej teorii ze w USA ponoc jest slabe szkolnictwo,to bardzo zle dla faktow.
                                                  • 31.08.11, 13:07
                                                    Przytoczyłam ci artykuł z solidnego pisma, jakim jest Scientific American, nie zrozumialeś, za trudny był, czy nie masz nic do powiedzenia, bo przeczy twoim teoriom?
                                                    --
                                                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 31.08.11, 13:10
                                                    > Fakty przecza twojej teorii ze w USA ponoc jest slabe szkolnictwo,to bardzo zle
                                                    > dla faktow.


                                                    Czy ktoś może wyjaśnić, o co Maksowi chodziło? Chyba próbował jakieś skomplikowane zdanie napisać i trochę się pogubił, bo sensu w tym nie ma żadnego.
                                                    --
                                                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 31.08.11, 14:36
                                                    Maksio to już dawno się pogubił i przez to wylądował w gettcie imigranckim zamiast w jakiejś porządnej dzielnicywink
                                                    no i teraz krzywdujewink
                                                    --
                                                    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
                                                  • 30.08.11, 20:00
                                                    wiemy ze w dwoch ktore znasz ty uwazasz ze sie podnosi- na tym wlasnie polega problem. Wszelkie testy porownujace USA z Europa ( w ktorych USA wypada srednio) sa przez ciebie odrzucane. Wszelkie opowiesci sukcesu z udzialem Polakow sa tlumaczone:
                                                    a bo pewnie szkola slaba
                                                    a bo starsze
                                                    a bo na pewno nie bylo tak dobrze
                                                    a bo a bo a bo

                                                    co sprowadza sie do tego ze there's no fucking way zeby cos bylo lepsze tam skad Maks wyjechal. Wszyscy Polacy z ktorymi sie zadaje sa polkretynami, albo tak sa przedstawiani. Niektorzy sie nawet poczuli urazeni wink
                                                    W zasadzie nie ma tu opowiesci o tym jak to Maks spotkal sie z kims doroslym- no chyba ze jest to Adas czy inny Rysio co to okazalo sie ze dziecko kretyn, gosc debil, utyty, bez sukcesow. Reszta historii opowiada o tym jak to Maksio zabawia sie z 16 letnimi chlopaczkami w parku, wisi na synu oraz na corce i pije na widok ich sukcesow, ktore wymagaja od niego tytanicznej pracy. Jesli ktos ma fajne dzieci ktorym sie wiedze to klamie lub nie wie co mowi gdyz to nie sa sukcesy.

                                                    Maksiowe dzieci sa jedynymi dziecmi polskiego pochodzenia, ktorym wolno miec jakiekolwiek sukcesy i nie byc posadzonym o klamstwo.

                                                    Maksia dzieci oczywiscie poradzilyby sobie zawsze i wszedzie chociaz na razie nie musialy sobie poradzic nigdzie. Dzieci trzeba gniesc bo Maks musi i trzeba podejmowac decyzje za nie bo Maks musi.

                                                    Jest to absolutnie niemozliwe by jakakolwiek inna droga procz drogi Maksa pozwalala na sukces.
                                                  • 31.08.11, 07:38
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > wiemy ze w dwoch ktore znasz ty uwazasz ze sie podnosi- na tym wlasnie polega p
                                                    > roblem. Wszelkie testy porownujace USA z Europa ( w ktorych USA wypada srednio)
                                                    > sa przez ciebie odrzucane.

                                                    Nie tylko przeze mnie sa odrzucane,ale i przez wszystkich zdrowo myslacych ludzi.

                                                    1-Wy sie nawet nie pofatygowaliscie by dociec,ze w Finlandii nie ma szkol prywatnych,wiec wszystkie dzieci chodza do panstwowych.
                                                    2-Nawet sie pofatygowaliscie by wiedziec,ze wszystkie najlepsze szkoly w USA sa wykluczone z badan PISA,bo s to tzw szkoly specjalistyczne.

                                                    3-Jak wyeliminujesz najlepsze szkoly publiczne oraz najlepsze szkoly prywatne w USA z badan PISA,to zostana ci szkoly o srednim i slabym poziomie i te porownujesz ze wszystkimi szkolami w Finlandii i.....odkrywasz Ameryke!!!!

                                                    > Wszelkie opowiesci sukcesu z udzialem Polakow sa tl
                                                    > umaczone:
                                                    > a bo pewnie szkola slaba
                                                    > a bo starsze
                                                    > a bo na pewno nie bylo tak dobrze
                                                    > a bo a bo a bo

                                                    To tak jakbys porownywala poziom zycia w Polsce i w USA i wychodzilo Ci,ze jednak w Polsce jest lepiej,bo tam mieszkaja madrzejsi ludzie.

                                                  • 31.08.11, 13:04
                                                    Sprawdziłeś, czy w Finlandii nie ma szkół specjalistycznych, które są wyłączone z testu?
                                                    Czy w Polsce testowane są szkoły społeczne i prywatne (na poziomie gimnazjum mają wyższy poziom niż publiczne)?
                                                    Czy w Polsce w testach PISA biorą udzial publiczne szkoly specjalistyczne (a więc np. gimnazja dwujęzyczne czy matematyczne, do których przyjmuje się młodzież nie z rejonu, a na podstawie konkursu wyników testu kompetencji i egzaminu wstępnego) ?

                                                    Czy ty się pofatygowaleś, zeby sprawdzić te proste fakty?
                                                    --
                                                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                                  • 31.08.11, 18:52
                                                    hankam napisała:

                                                    > Sprawdziłeś, czy w Finlandii nie ma szkół specjalistycznych, które są wyłączone z testu?

                                                    W Finlandii nie ma szkol specjalistycznych,bo tam jest rownouprawnienie.

                                                    > Czy w Polsce testowane są szkoły społeczne i prywatne (na poziomie gimnazjum ma
                                                    > ją wyższy poziom niż publiczne)?

                                                    Prawdopodobnie tak,bo w Polsce wszystkie szkoly podlegaja pod MEN a w USA szkoly prywatne i katolickie oraz niektore publiczne specjalistyczne nie podlegaja pod Dept of Education a tym samym nie musza wpuszczac do srodka nikogo z zewnatrz.

                                                    > Czy w Polsce w testach PISA biorą udzial publiczne szkoly specjalistyczne (a wi
                                                    > ęc np. gimnazja dwujęzyczne czy matematyczne, do których przyjmuje się młodzież
                                                    > nie z rejonu, a na podstawie konkursu wyników testu kompetencji i egzaminu wst
                                                    > ępnego) ?
                                                    >
                                                    > Czy ty się pofatygowaleś, zeby sprawdzić te proste fakty?

                                                    To jest dosc proste.Jesli te szkoly podlegaja pod MEN to moga byc testowane przez PISA.

                                                    Wiem,ze dla wiekszosci ludzi w Polsce to jest niepojete,ze w szkolach prywatnych,katolickich i niektorych publicznych program nauczania nie jest ustalany na poziomie krajowym czy stanowym lecz .....na poziomie szkoly.
                                                  • 31.08.11, 22:21
                                                    > Wiem,ze dla wiekszosci ludzi w Polsce to jest niepojete,ze w szkolach prywatnyc
                                                    > h,katolickich i niektorych publicznych program nauczania nie jest ustalany na p
                                                    > oziomie krajowym czy stanowym lecz .....na poziomie szkoly.

                                                    Alez pojete pojete, dlatego spokojnie mozna nauczac ze ewolucja nie istnieje.
                                                  • 31.08.11, 23:06
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > > Wiem,ze dla wiekszosci ludzi w Polsce to jest niepojete,ze w szkolach pry
                                                    > watnyc
                                                    > > h,katolickich i niektorych publicznych program nauczania nie jest ustalan
                                                    > y na p
                                                    > > oziomie krajowym czy stanowym lecz .....na poziomie szkoly.
                                                    >
                                                    > Alez pojete pojete, dlatego spokojnie mozna nauczac ze ewolucja nie istnieje.

                                                    I wlasnie tak nauczaja big_grin
                                                  • 01.09.11, 01:52
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > Alez pojete pojete, dlatego spokojnie mozna nauczac ze ewolucja nie istnieje.

                                                    Nauczac mozna,ale nie musisz w to koniecznie wierzyc.
                                                    Sa przeciez rodzice w domu by weryfikowac madrosci szkolne.
                                                  • 01.09.11, 03:28
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Nauczac mozna,ale nie musisz w to koniecznie wierzyc.
                                                    > Sa przeciez rodzice w domu by weryfikowac madrosci szkolne.

                                                    Tochyba w takim razie te katolickie to kiepskie szkoly jednak skoro wiedze w nich zdobyta trzeba weryfikowac.
                                                  • 07.09.11, 08:36
                                                    nie sadze by rodzice wyksztalceni pragneli wysylac dzieci do szkoly gdzie zaprzecza sie osiagnieciom nauki, Maksiu. W zwiazku z tym do betonowej szkoly dzieci wysylaja koljne ideologiczne betony.
                                                  • 07.09.11, 13:06
                                                    "Tak to prawda,ze nawet w najlepszych szkolach potrafia byc slabi nauczyciele,ktorych na dodatek nie mozna zwolnic. '

                                                    Kurde Maksiu taka rysa na jułesej? napisz skargę do Obamy, wink
                                                    --
                                                    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
                                                  • 07.09.11, 14:12
                                                    Na pewno ta slaba nauczycielka w najlepszej szkole bylaby jedna z najlepszych nauczycielek w szkolach przecietnych,bo wszystko uzaleznione jest od poziomu uczniow.
                                                  • 07.09.11, 14:18
                                                    Zastanawia dlaczego Polacy nie jezdza masowo studiowac do Rosji czy na Ukraine,ze o Bialorusi nie wspomne?
                                                    Wszyscy dosc dobrze wiedza,ze czym nizszy dochod narodowy tym slabsze szkolnictwo.
                                                    Nikt natomiast nie chce zaaprobowac faktu,ze czym wyzszy dochod narodowy tym wyzszy poziom nauczania.
                                                    Mozna porownywac programy nauczania w 2-3 klasie szkol podstawowych w roznych krajach,ale to sensu zadnego nie ma,bo:
                                                    1- nie wszyscy musza ten program opanowac w danych klasach.
                                                    2- chodzi o poziom matur a nie o poziom nauczania wstepnego.
                                                  • 30.08.11, 14:59
                                                    maksimum napisał:

                                                    > PISA i inna propaganda przekonala Cie ,ze szkolnictwo "doluje" w USA

                                                    Czytasz bez zrozumienia i ja na to nic nie poradze. Mnie wyniki PISA nie interesuja, bo ja mam zywy materaial w Stanach do obserwacji. Kupa znajomych i rodziny ma tu dzieci w szkolach w roznych stanach i NY tez.

                                                    a ja wiem
                                                    > na przykladzie wlasnych dzieci,ze szkolnictwo w USA idzie mocno w gore.

                                                    To ciesz sie, ze szkola twoich dzieci jest dobra, ale obawiam sie, ze uwazasz tak, bo nie masz zadnego porownania.


                                                    >.
                                                    > Ty powtarzasz glupia propagande a jak znam system szkolnictwa z autopsji.


                                                    Ale tylko w jednym miescie i w jednej szkole.

                                                    .> Szczescie ze twoje zdanie jest skromne i sie nie liczy.

                                                    Dla cienie liczyc sie nie musi, bo ty poza swoj grajdolek nosa nie wystawisz. A skromnosc to dobra cecha, ale pewnie tez nie masz o tym pojecia.

                                                    > To nie moja wina,ze ludzie w Polsce nie wiedza jak sie dobre testy pisze.

                                                    Nie wiem, czy wiedza czy nie. Testy to jest tylko sprawdzanie wiedzy. Kiepska wiedza nie podniesie rangi testow w zadnej mierze.

                                                    > Pewno bys tez zakazala produkowania filmow w USA,bo te produkowane w Polsce sa
                                                    > slabej jakosci?

                                                    Najpierw zakazalabym produkowania glupich filmow w Stanach, bo szkoda na nie milionow dolarow. Lepiej niech ida na szkoly.

                                                  • 30.08.11, 16:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Kupa znajomych i rodziny ma tu dzieci w szkolach w roznych stanach i NY tez.

                                                    Najwidoczniej chcieliby,by ich dzieci chodzily do lepszych szkol,ale niestety nie zdaly egzaminow do tych lepszych szkol i chodza do takich do jakich sie najlepiej nadaja.

                                                    > To ciesz sie, ze szkola twoich dzieci jest dobra, ale obawiam sie, ze uwazasz t
                                                    > ak, bo nie masz zadnego porownania.

                                                    Podalem Ci zestawienie co najmniej 100 szkol publicznych w USA,ktore sa na poziomie Brooklyn Tech HS. czyli takie szkoly sa w CALYCH STANACH-tylko trzeba byc zdolnym zeby sie do nich dostac.

                                                    > Ale tylko w jednym miescie i w jednej szkole.

                                                    Przejrzyj uwaznie jeszcze raz liste i wybierz stan jaki chcesz.Te szkoly sz WSZEDZIE.
                                                    W Teksasie,Arizonie,Florydzie ,Kentucky.

                                                    www.thedailybeast.com/newsweek/features/2011/americas-best-high-schools.html

                                                    Przecietna SAT w USA to 1.550 pkt a te szkoly ktore maja przecietna powyzej 1.800 pkt sa bardzo dobre.

                                                    > Dla cienie liczyc sie nie musi, bo ty poza swoj grajdolek nosa nie wystawisz. A
                                                    > skromnosc to dobra cecha, ale pewnie tez nie masz o tym pojecia.

                                                    Skromnosc nie pozwala Ci skorzystac z internetu i znalezc najlepszych szkol,jak ja Ci to podsuwam pod nos.
                                                    Znajdz szkoly z moich linkow i podsun znajomym,ktorzy narzekaja na poziom szkol ich nazwy pod nos i spytaj dlaczego nie poslali tam swoich dzieci.

                                                    > Najpierw zakazalabym produkowania glupich filmow w Stanach, bo szkoda na nie mi
                                                    > lionow dolarow. Lepiej niech ida na szkoly.

                                                    I wtedy kazdy nauczyciel jezdzilby wypasionym Maserati i mial 3 domy nad oceanem tylko po 10 latach pracy.

                                                  • 31.08.11, 16:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > Najwidoczniej chcieliby,by ich dzieci chodzily do lepszych szkol,ale niestety n
                                                    > ie zdaly egzaminow do tych lepszych szkol i chodza do takich do jakich sie najl
                                                    > epiej nadaja.

                                                    Z tego co wiem do publicznych podstawowek egzaminu sie nie zdaje.

                                                    > Podalem Ci zestawienie co najmniej 100 szkol publicznych w USA,ktore sa na poz
                                                    > iomie Brooklyn Tech HS. czyli takie szkoly sa w CALYCH STANACH-tylko trzeba byc
                                                    > zdolnym zeby sie do nich dostac.

                                                    A 100 to duzo na tak wielki kraj?

                                                    > Skromnosc nie pozwala Ci skorzystac z internetu i znalezc najlepszych szkol,jak
                                                    > ja Ci to podsuwam pod nos.

                                                    Ja nie opieram swoich opinii na danych z netu, bo to sie ma nijak do rzeczywistosci. Punkty to nie wszystko.

                                                    > Znajdz szkoly z moich linkow i podsun znajomym,ktorzy narzekaja na poziom szkol
                                                    > ich nazwy pod nos i spytaj dlaczego nie poslali tam swoich dzieci.


                                                    Wiekszosc dzieci znajomych chodzi do podstawowek i najczesciej najblizej domu. I wszycy byliby zadowoleni, gdyby nie moje dziecko, ktore uczy sie wiecej w tej prowincjonalnej Polsce tongue_out

                                                    > I wtedy kazdy nauczyciel jezdzilby wypasionym Maserati i mial 3 domy nad oceane
                                                    > m tylko po 10 latach pracy.


                                                    Popadasz w przesade. Pienadze na szkole nie oznaczaja od razu wyzszej pensji nauczycieli. Chociaz i to by sie przydalo. Tak jak to jest np. w Kanadzie. Znam 3 kanadyjskich nauczycieli, ktorzy ucza w roznych szkolach w Polsce. Kazdy z nich jest swietny, ale faktem jest, ze w Kanadzie nauczyciel jest bardzo dobrze oplacany i im chce sie po prostu uczyc.
                                                    >
                                                  • 31.08.11, 18:56
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak jak to jest np. w Kanadzie. Znam 3
                                                    > kanadyjskich nauczycieli, ktorzy ucza w roznych szkolach w Polsce. Kazdy z nic
                                                    > h jest swietny, ale faktem jest, ze w Kanadzie nauczyciel jest bardzo dobrze op
                                                    > lacany i im chce sie po prostu uczyc.

                                                    I dlatego Kanadyjczycy przyjezdzaja na studia do USA by sie pochwalic dyplomem dobrej uczelni a nie jakiejs kanadyjskiej galopki.
                                                  • 31.08.11, 22:26
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > I dlatego Kanadyjczycy przyjezdzaja na studia do USA by sie pochwalic dyplomem
                                                    > dobrej uczelni a nie jakiejs kanadyjskiej galopki.

                                                    Jasne. Wszyscy jada do USA wink Moi znajomi sa po studiach w Kanadzie.
                                                  • 01.09.11, 00:09
                                                    kochana nie pocieszaj sie- po kiepskich universytetach na pewno smile
                                                  • 01.09.11, 01:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jasne. Wszyscy jada do USA wink Moi znajomi sa po studiach w Kanadzie.

                                                    Wspolczuje im.To taki pomaturalny poziom.
                                                  • 01.09.11, 04:21
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Jasne. Wszyscy jada do USA wink Moi znajomi sa po studiach w Kanadzie.
                                                    >
                                                    > Wspolczuje im.To taki pomaturalny poziom.

                                                    Na pewno, bo studiowales w Kanadzie i masz blade pojecie o tym. Twoja megalomania staje sie nuzaca.
                                                  • 30.08.11, 04:08
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Jest kilka procent bardzo dobrych szkol publicznych,ktore sa jednoczesnie najle
                                                    > psze na swiecie,a reszta szkol publicznych to troche dobrych,sporo srednich i s
                                                    > poro slabych.

                                                    Tak, czyli wg Ciebie tych najlepszych HS to jest tak okolo czego, no wezmy na to 100 czyli na 312mln mieszkancow to przypada jedna dobra HS na 3.2 mln mieszkancow, czyli ile to wychodzi zeby obsadzic wszystkie dobre stanowiska i popychac nauke i technologie do przodu? Malutko..... Czyli zgadza sie, USA nie produkuja najlepszych specjalistow, bo nie maja tylu dobrych szkol, wiec ich musza importowac i importuja. Wez sobie zobacz ilu noblistow z science, czy tych z Fortune 500 jest rodowitymi jankesami, a ilu zagranicznymi tworami.

                                                    Twoj idol Gates sle gorace apele do DHS, zeby zwiekszyli pule H1 visa dla obcokrajowcow, jezeli chca technologicznie nadazyc za reszta swiata, bo robi sie coraz wieksza przepasc meidzy USA i reszta swiata, albowiem w juesej, nabor na kierunki matematyczno-inzyniersko-programistyczne jest MARNIUTKI...... Bo po prostu uczniowie maja marniutkie przygotowania, co daje SAT jezeli je sobie testujesz na materiale jaki wyprodukujesz, testy mozna dostosowac, a pozniej i tak robi sie curving, zeby rozklad gausowski sie zgazdzal i mediana byla jak trzeba.

                                                    To FATALNIE swiadczy o kraju, ktory moze wyprodukowac tylko 100 dobrych szkol, bardzo fatalnie i nieudolnie.

                                                    > Rozwarstwienie miedzy najlepszymi a najgorszymi jest bardzo duze.
                                                    > Jest jeszcze mnostwo bardzo dobrych szkol prywatnych kosztujacych pond 20 tys d
                                                    > oll rocznie czyli wiecej niz wiekszosc prywatnych uniwersytetow.

                                                    Chcialbys, przecietne prywatne uniwersytety zaczynaja sie od 30tys, ale to ciebie nie dotyczy bo twoje dzieci do stanowej szkolki pojda.
                                                  • 30.08.11, 06:33
                                                    myelegans napisała:

                                                    > Tak, czyli wg Ciebie tych najlepszych HS to jest tak okolo czego, no wezmy na t
                                                    > o 100 czyli na 312mln mieszkancow to przypada jedna dobra HS na 3.2 mln mieszka
                                                    > ncow,

                                                    Ja znalazlem na internecie 100 szkol publicznych w ktorych sredni SAT wynik jest ponad 1.800 pkt przy sreniej krajowej 1.550 pkt.
                                                    Nie wszystkie stany ani nie wszystkie szkoly w kazdym stanie sa tym zestawieniem ujete,bo dla przykladu nie bylo tam Hunter College HS ,choc jest to jedna z najlepszych szkol w USA.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                                                    Szkola ta nie podpada pod Dept Edukacji i mimo ze jest publiczna nie ma jej w zestawieniach.
                                                    Calkiem mozliwe ze szkol nie uwzglednionych w zestawieniach jest nastepna 100-tka.
                                                    Dalej ida szkoly prywatne a pozniej wyznaniowe min katolickie itd.

                                                    Dobrych szkol jest duzo,tylko trzeba je sobie samemu wyszukac.
                                                    Mnie interesowaly tylko szkoly w NYC i tych dobrych szkol jest tu wystarczajaca ilosc.

                                                    > czyli ile to wychodzi zeby obsadzic wszystkie dobre stanowiska i popychac
                                                    > nauke i technologie do przodu? Malutko..... Czyli zgadza sie, USA nie produkuj
                                                    > a najlepszych specjalistow, bo nie maja tylu dobrych szkol, wiec ich musza impo
                                                    > rtowac i importuja. Wez sobie zobacz ilu noblistow z science, czy tych z Fortun
                                                    > e 500 jest rodowitymi jankesami, a ilu zagranicznymi tworami.

                                                    Noblisci nie sa dobrym wykladnikiem rozwoju kraju,bo to sa teoretycy,a kraj jest rozwijany przez praktykow jak Bill Gates,a nie jakis noblistow dla ktorych 1 mln doll to jest wielkie aj-waj.
                                                    Noblisci pozniej wykladaja na uczelniech jak Harvard a taki Gates zrezygnowal z Harvardu by biznes otworzyc.

                                                    > Twoj idol Gates sle gorace apele do DHS, zeby zwiekszyli pule H1 visa dla obcok
                                                    > rajowcow, jezeli chca technologicznie nadazyc za reszta swiata, bo robi sie cor
                                                    > az wieksza przepasc meidzy USA i reszta swiata, albowiem w juesej, nabor na kie
                                                    > runki matematyczno-inzyniersko-programistyczne jest MARNIUTKI......

                                                    Bo zarobki programistow sa marniutkie.Znajomy zarabial ponad 100 tys przed kryzysem,to po kryzysie obcieli mu do 85 tys i sie cieszy ze go nie zwolnili, bo Hindus zrobilby to samo za 55 tys.

                                                    > Chcialbys, przecietne prywatne uniwersytety zaczynaja sie od 30tys, ale to cieb
                                                    > ie nie dotyczy bo twoje dzieci do stanowej szkolki pojda.

                                                    To pewno ten twoj pies ma bude na kolkach i daje niezle czadu wzdluz i wszerz neighborhood z toba na wierzchu.
                                                  • 30.08.11, 07:11
                                                    > Jest kilka procent bardzo dobrych szkol publicznych,ktore sa jednoczesnie najle
                                                    > psze na swiecie,a reszta szkol publicznych to troche dobrych,sporo srednich i s
                                                    > poro slabych

                                                    no dobrze ale skad to wiemy skoro jednoczesnie te szkoly nie mierza sie w rankingach? Otoz wiemy to stad ze Maks mial dzieci w brookin tech a nastepnie teraz ma w HS i oon uwaza (bo to tez jest subiektywna teza nie poparta niczym godnym uwagi) ze teraz jest trudniej. A moze to byc efekt wylacznie sklerozy Maksia ktory 3 lata temu kojarzyl wiecej niz teraz smile
                                                  • 30.08.11, 16:33
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > no dobrze ale skad to wiemy skoro jednoczesnie te szkoly nie mierza sie w ranki
                                                    > ngach? Otoz wiemy to stad ze Maks mial dzieci w brookin tech a nastepnie teraz
                                                    > ma w HS i oon uwaza (bo to tez jest subiektywna teza nie poparta niczym godnym
                                                    > uwagi) ze teraz jest trudniej.

                                                    A co by bylo czyms godnym uwagi?
                                                    To ze dzieci Malinowskich nie dostaly sie do dobrych szkol a mialy szanse 3 lata temu?

                                                    > A moze to byc efekt wylacznie sklerozy Maksia ktory 3 lata temu kojarzyl wiecej niz terazsmile

                                                    Tobie juz na polski sposob rozum odbiera.Jak czegos nie pojmujesz ,to musisz sie zabrac do obrazania wszystkich wokol.
                                                    Przykro mi ,ze u ciebie poziom szkol doluje,ale to nie znaczy ze wszedzie ma dolowac i nie pocieszaj sie tym.
                                                  • 30.08.11, 16:44
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Tobie juz na polski sposob rozum odbiera.Jak czegos nie pojmujesz ,to musisz si
                                                    > e zabrac do obrazania wszystkich wokol.

                                                    Aaaa...to dlatego ty tak czesto obrazasz dyskutantow. I see.
                                                  • 29.08.11, 23:55
                                                    Maksiu to kompletnie nieistotne jako ze NAWET jesli przyjmuja to przeliczaja w niekorzystnym stosunku. I uczniowi IB, ktory planuje aplikowac do stanow latwiej jest po prostu zdawac SAT ktory jest latwiejszy. Natomiast o predicted grade prosza wszystkie nawet ze z top 10 smile
                                • 27.08.11, 10:16
                                  wiesz co- mysle ze tak bywa. Ale jednak niz demograficzny dal nieco szkolom po tylkach, poza tym bylo kilka afer o szkoly sie reformuja. Chodze sobie obecnie na studia do szkoly o ktorej nie mialam dobrego zdania, ale papier mi potrzebny smile i musze ci powiedziec ze jestem w pozytywnym szoku. Wykladowcy- bardzo OK. Poziom zajec- tu roznie no bo poziom sluchaczy tez rownie, aczkolwiek elastycznosc uczelni przejawia sie glownie w tym ze w ramach pewnego dedlajnu mozna zdawac do urzygu.
                                  • 27.08.11, 18:17
                                    ewenekgosia napisała:

                                    > aczkolwiek elastycznosc uczelni przejawia sie glownie w tym ze w ramach pewnego dedlajnu >mozna zdawac do urzygu.

                                    To pewno jedna z tych uczelenek,gdzie rektor z dziekanami chodza po domach proszac studentow by nie rezygnowali z uczelni,bo budzet im sie nie domyka.
                                    • 27.08.11, 22:45
                                      a co byli juz u ciebie? to niezly ten budzecik.

                                      nie wiem Maksiu kto w Stanach chodzi po domach ale w Polsce to Swiadkowie Jehowy smile
                                      • 28.08.11, 05:11
                                        ewenekgosia napisała:

                                        > a co byli juz u ciebie? to niezly ten budzecik.
                                        >
                                        > nie wiem Maksiu kto w Stanach chodzi po domach ale w Polsce to Swiadkowie Jehow
                                        > y smile

                                        W Stanach na Halloween chodza cukierki zbierac!
                    • 25.08.11, 02:35
                      ewenekgosia napisała:

                      > ale jak tylko ktos napisze ze w stanach bywa inaczej niz w szkolach twoich dzie
                      > ci to okazuje sie ze nie jest tak rozowo i romantycznie.

                      Szkol takich jak Brooklyn Tech jest w calych Stanach okolo 100,ale na zblizonym poziomie do Stuyvesant HS jest tylko 10 w calym USA.
                      Wniosek z tego jest dosc prosty,ze dobre szkoly sa rowniez poza NYC,tylko trzeba sie umiec do nich dostac.
                      • 25.08.11, 07:40
                        10 szkol. Swietnie. No dobrze a reszta?

                        bo te 10 szkol to jest wybacz slonko zaden obraz jueseja- zaledwie jego wycinek. A ty nam tu rabiesz ze w calym juesej lepiej ucza bo jest 10 takich szkol. No prosze cie- w Polsce tez jest ranking i tez jest pierwszych dziesiec miejsc. Tez sa szkoly specjalistycznie ale o nich podczas dyskusji z toba zadne z nas nie mysli bo myslimy o calosci i to jest generalnie nasz blad smile
                        • 25.08.11, 17:13
                          ewenekgosia napisała:

                          > 10 szkol. Swietnie. No dobrze a reszta?

                          Chodzi o to,ze te najlepsze szkoly sa niemal wszedzie i nie ma co narzekac,ze "jak sie wyjedzie poza NYC to jest zle".
                          • 25.08.11, 18:02
                            kochany
                            przymiotnij najlepsze oznacza na ogol dosc waska grupe szkol.
                            10 najlepszych szkol na cale stany to nie jest "niemal wszedzie", cos mi sie obilo ze stany sa troche wieksze niz Polska a nawet w Polsce liczbe 10 najlepszych szkol nie oceniam na strasznie duze i ze szkoly sa niemal wszedzie smile
                            • 26.08.11, 00:26
                              ewenekgosia napisała:

                              > 10 najlepszych szkol na cale stany to nie jest "niemal wszedzie"

                              Jedna z tych 10 jest w NYC a reszta jest w innych duzych miastach.Do podstawowki mozesz chodzic na wsi ale do liceum juz w duzym miescie jesli dziecko jest zdolne i to wystarczyna cale Stany.
                              I to caly czas jest mowa o publicznych,ktore podaja wyniki SAT swoich uczniow,bo nie wszystkie publiczne to robia a poza tym sa jeszcze prywatne,czyli znalezc dobra szkole nie jest trudno.
                              • 26.08.11, 14:06
                                Tak jak i w Polsce.

                                Na każdym poziomie edukacji, wyższym też.
                                Porównujesz najlepsze szkoły w Stanach z przeciętnymi w Polsce.
                                Spróbuj może odwrotnie. Też będzie bez sensu.
                                A najlepiej porównuj najlepsze z najlepszymi, a przeciętne z przeciętnymi, to będzie można dyskutować.
                                --
                                O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                • 26.08.11, 22:14
                                  Nie bedzie mozna, bo tu nie o dyskusje chodzi. W kazdym razie zaraz do NYC dotrze huragan i przynajmniej maks zajmie sie czyms bardziej pozytecznym. Ja wlasnie ewakuowalam sie z plazy w Karolinie Polnocnej. W Stanach panika jak nigdy. I jak mowi moj amerykanski maz - "przesadzaja jak zwykle" wink
                                  • 27.08.11, 13:45
                                    Z pewnoscia w jakiejs mierze przesadaja.Ale jakby posluchali z ewakuacja przy Katrinie to nie byloby tyle ofiar. Owszem KAtrina zdziebko inna bo tam niecka itp itd, ale Manhattan z lekka zaleje pewnikiem jak nie wyhamuje.I lepiej ewakuowac.Bo amerykance wiecej beda japy drzec ze nikt nie pomogl jak zywiol zabierze wszystko.A tak - przymusowa ewakuacja a jak jeden z drugim sie uprze ze zostaje to nie jestem pewna czy w takim wypadku jeszcze kary im nie dowala.Albo przynajmniej nie beda mogli niczego sie domagac skoro postanowili zostac.Ale moim zdaniem - przez takich ktorzy zlekce waza nakaz - ratownicy ryzykuja wlasne zycie bo palant stwierdzil ze przesadzaja, ja zostaje w domu i pilnuje dobytku by nie rozkradli a potem wrzask ratujcie bo woda...Ale miejmy nadzieje ze przejdzie to wszystko lagodnie i nie bedzie ofiar w ludziach.
                                  • 27.08.11, 18:12
                                    fogito napisała:

                                    > W Stanach panika jak nigdy. I jak mowi moj amerykanski maz - "przesadzaja jak zwykle" wink

                                    To prawda,bo ludzie najlepiej dzialaja pod wplywem stresu,wiec media ich wprowadzaja w taki stan a indywidualnie trzeba sie odizolowac od glupot przekazywanych maluczkim w mediach.
                                    • 28.08.11, 05:14
                                      maksimum napisał:

                                      > fogito napisała:
                                      >
                                      > > W Stanach panika jak nigdy. I jak mowi moj amerykanski maz - "przesadzaj
                                      > a jak zwykle" wink
                                      >
                                      > To prawda,bo ludzie najlepiej dzialaja pod wplywem stresu,wiec media ich wprowa
                                      > dzaja w taki stan a indywidualnie trzeba sie odizolowac od glupot przekazywanyc
                                      > h maluczkim w mediach.

                                      Niektorzy pod wplywem stresu dostaja zawalu i byl juz taki przypadek w Virginii. Powinni sie troche zastanowic zanim nakreca spirale strachu. Ja znow siedze nad Atlantykiem a zniszczen u nas nie bylo zadnych. No ale noc w hotelu przespalismy ku chwale ojczyzny!
                                      • 28.08.11, 06:23
                                        fogito napisała:

                                        > Niektorzy pod wplywem stresu dostaja zawalu i byl juz taki przypadek w Virginii.

                                        Przejal sie za bardzo oklejaniem szyb biedak i mu zaszkodzilo.Pewno jednak niski front oraz brak ruchu na codzien go zabily.

                                        > Powinni sie troche zastanowic zanim nakreca spirale strachu. Ja znow siedze n
                                        > ad Atlantykiem a zniszczen u nas nie bylo zadnych. No ale noc w hotelu przespal
                                        > ismy ku chwale ojczyzny!

                                        Trzeba jakos gospodarke ruszyc z miejsca.Obama wam za to podziekuje indywidualnie.
                                        • 28.08.11, 14:04
                                          Wyszlismy wczoraj z synem na dwor wieczorem na przywitanie huraganu Irene i olala nas.
                                        • 28.08.11, 15:35
                                          maksimum napisał:

                                          >> Trzeba jakos gospodarke ruszyc z miejsca.Obama wam za to podziekuje indywidualn
                                          > ie.

                                          Mam nadzieje i czekam na list.
    • 29.08.11, 16:02
      W ostatnim numerze polskiej edycji Świata Nauki jest interesująca opinia na temat poziomu nauk ścisłych w amerykańskim szkolnictwie publicznym.
      Niestety, polskie wydanie internetowe nie zawiera wszystkich artykułów, znalazłam jednak ten sam tekst w wersji angielskiej, co większości uczestniczących w tej dyskusji nie powinno zrobić różnicy.

      Stand and Deliver

      Calculus does not have to be made easy—it is easy already. That banner used to grace the Los Angeles classroom of someone once called the best teacher in America. Jaime Escalante​, the unconventional calculus teacher who was depicted by Edward James Olmos in the 1988 film Stand and Deliver, died last year of cancer at the age of 79. The year before the film, more students from Garfield High School took the AP calculus exam than at all but three other public schools in the country, with two thirds passing.

      Half a year after his death the Obama administration weighed in on the state of science, technology, engineering and mathematics (STEM) education in this country. The report, “Prepare and Inspire,” reviewed the sobering statistics about how our K–12 schools suffer by comparison to their counterparts in other developed nations. It called for recruiting and training 100,000 STEM teachers. President Barack Obama​ mentioned STEM as a priority in his State of the Union address this year, and advocates for science education have been pressing to get student science performance incorporated into the No Child Left Behind law.

      But achieving these goals is not going to be easy. The report noted that 25,000 STEM teachers leave the workforce every year, mostly because of disgruntlement with their jobs and lack of professional support. To attract and retain enough science and math teachers will require an elevation in their status and a thorough revamping of attitudes toward the entire profession.

      Escalante’s career illustrates why. From a job mopping floors after he arrived in the 1960s from his native Bolivia, Escalante procured much better paying work as a technician at an electronics company. From there he went on to get a teaching credential to pursue a passion that dated back to his early years in Bolivia. In 1974, at the age of 43, Escalante decided to take a lower salary as a math teacher at Garfield. He made academic successes of many of his poor Hispanic charges, but first, he had to overcome the system’s built-in inertia. Garfield initially assigned him to teach what would have been the equivalent of fifth-grade math in Bolivia, and he had to convince school administrators that students there were capable of learning math at a higher level.

      Few teachers are willing to run a similar professional gauntlet—nor should they. The onus to improve schools should be on federal, state and local educational strategists. The first step should be to tap the strengths of the existing teaching pool. We must identify today’s Escalantes—the top 5 percent of the nation’s STEM teachers—and, as recommended in the administration report, induct them into a STEM master teachers corps that would receive salary supplements and federal funding to support their activities.

      Second, we need to give all teachers the tools they need. Escalante brought toys to class: a plastic monkey climbing up and down a pole illustrated the inverse function. Teachers shouldn’t have to rely on homemade props. We should form the equivalent of an Advanced Research Projects Agency​ to help develop educational technologies, including “deeply digital” instructional materials that encourage active participation. At the same time, we should recognize that new technology isn’t a solution in itself and shouldn’t come at the expense of other needs. Many schools get grants and donations for the latest computers and software yet can’t buy books for their libraries or beakers for their science labs.

      Finally, we should shift our emphasis from standards to implementation. Developing new standards does have a role, but the problem for most schools is not a lack of good curriculum options. It is the difficulty of putting them into practice, given the day-to-day pressures that teachers are under. If anything, new standards and tests often get in the way by forcing educators to teach to the test, rather than encouraging critical thinking.


      To meet all the goals set by the White House report would require an extra $1 billion each year. Against the nearly $600 billion spent annually for public education, it is not a huge sum. Still, with local districts faced with declining tax revenues and unfunded mandates, some of the money will have to come from the federal government.

      That goes against the grain during a time when teachers’ salaries and benefits are being cut. Yet the costs of doing nothing are a matter of simple calculus. If we do not improve STEM education, the U.S. will continue a decades-long slide from the middle of the pack in student achievement toward the very bottom. 


      Ciekawe są też komentarze pod artykułem.
      --
      O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
      • 29.08.11, 16:16
        hankam napisała:

        ten sam tekst w wersji angielskiej, co większości uczestniczących w t
        > ej dyskusji nie powinno zrobić różnicy.


        Moze jednak dla maksa trzeba by przetlumaczyc. Nie badzmy okrutni. Znam Polakow w Stanach, ktorzy po 10 latach mieszkania tamze nie mowia po agielsku wcale.

        • 29.08.11, 16:24
          Też takich znalam.
          Dlatego szukałam dla Maksia wersji polskiej, ale jest niedostępna.
          --
          O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
          • 29.08.11, 21:13
            hankam napisała:

            > Też takich znalam.
            > Dlatego szukałam dla Maksia wersji polskiej, ale jest niedostępna.

            Niedobra ciocia, niedobra...
          • 29.08.11, 21:28
            hankam napisała:

            > Też takich znalam.
            > Dlatego szukałam dla Maksia wersji polskiej, ale jest niedostępna.

            Z polskiej wersji na pewno bym nic nie zrozumial znajac polskie tlumaczenia.
            • 29.08.11, 21:30
              A z angielskiej coś zrozumiałeś?
              --
              O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
              • 29.08.11, 21:39
                big_grin
                • 29.08.11, 23:52
                  z polskiej by nie zrozumial a angielskiej na wszelki wypadek nie czytal smile
                  • 30.08.11, 16:57
                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/
                    Podsun znajomym w USA ten link,zeby wiedzieli gdzie posylac dzieci do szkol.
                    Z tym ze musisz ich zasmucic z gory,bo do tych najlepszych sa egzaminy wstepne.
                  • 30.08.11, 17:15
                    Chyba masz rację, bo nawet się nie zająknął.
                    Może musi poprosić dzieci o przetłumaczenie.
                    --
                    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
    • 30.08.11, 17:44
      nie jestem w stanie przeczytac calego watku ale rozumiem ze generalnie Maximum usiluje dowiesc slabosci polskich szkol - no wiec co wobec tego powie na to:
      wroclove2012.com/artykuly-o-wroclawiu/co-nowego-we-wroclawiu/polski-sukces-w-paryzu/
      A.
      • 30.08.11, 19:32
        uczniowie z najlepszych szkol w USA nie bawia sie w prowincjonalne konkursiki w zapoznionej naukowo Eurpie zgagusiu smile
        • 31.08.11, 07:23
          ewenekgosia napisała:

          > uczniowie z najlepszych szkol w USA nie bawia sie w prowincjonalne konkursiki w
          > zapoznionej naukowo Eurpie zgagusiu smile

          Sama widzisz,ze art jest fatalnie napisany.
          Nie wiadomo kto bral udzial w konkursie i jesli tylko 2 medale z 9 zdobyli Wroclawianie,to kto zdobyl reszte? Warszawiacy?
          Kanadyjczycy i Amerykanie,ze nie wspomne o skosnych z Azji brali udzial????
          • 31.08.11, 09:02
            > Nie wiadomo kto bral udzial w konkursie i jesli tylko 2 medale z 9 zdobyli Wroc
            > lawianie,to kto zdobyl reszte? Warszawiacy?

            artykul jest na wroclawskim portalu i przewodniczacy jest wroclawianinem dlatego taka wzmianka ze wsrod medalistow bylo 2 wroclawian wink
            A reszta polskiej ekipy zebrana z calej Polski: Warszawa, Gdansk, Szczecin, Gdynia, Konskie, Szczecin, Szamotuly, Tarnowskie Gory, Lodz, Srem, Zamosc, Suwalki, Zabrze.... tak wiem, gubisz sie juz na tej mapie... wink
            A.
            • 31.08.11, 09:28
              wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,10187872,Superlogiczni_z_Wroclawia_odniesli_sukces_w_Paryzu.html
      • 31.08.11, 07:27
        zgagusia napisała:

        > nie jestem w stanie przeczytac calego watku ale rozumiem ze generalnie Maximum
        > usiluje dowiesc slabosci polskich szkol - no wiec co wobec tego powie na to:
        > wroclove2012.com/artykuly-o-wroclawiu/co-nowego-we-wroclawiu/polski-sukces-w-paryzu/

        Domyslam sie ze art. zostal apisany przez absolwenta polskie uczelni ,bo nic nie mozna z niego wywnioskowac.
        1-Ile krajow bralo udzial i jakie?
        2-Ile ogolnie bylo medali do zdobycia?
        > A.
        • 31.08.11, 08:41
          > Domyslam sie ze art. zostal apisany przez absolwenta polskie uczelni ,bo nic ni
          > e mozna z niego wywnioskowac.
          > 1-Ile krajow bralo udzial i jakie?
          > 2-Ile ogolnie bylo medali do zdobycia?

          Chyba szwankuje u Maxa umiejetnosc czytania ze zrozumieniem wink
          1 - cytuje: "Tego nie zabrakło polskiej ekipie, która rywalizowała z dwunastoma krajami."
          2- "Kategorii jest siedem"
          teraz wyjasnienie: artykul pisany na podstawie informacji przekazywanych jeszcze z zagranicy przez uradowanego przewodniczacego (moze nawet tylko sms-owo) bo polska ekipa wrocila do kraju 29. po poludniu. Nie bede liczyc ile dokladnie bylo krajow, podaja ze 12 - byc moze, najliczniej reprezentowane byly Kanada, Szwajcaria, Belgia, Francja, Wlochy, Tunezja, Rosja, Ukraina, z czego Francuzi to w wiekszosci byly osoby o azjatyckich rysach.
          Kategorii 7 x3= 21 medali. W artykule wymienione sa tylko polskie zlote i srebrne medale, byly jeszcze 3 brazowe smile czyli w sumie 12 medali zdobyla polska druzyna smile
          A teraz na deser zadanie z tego konkursu w kategorii dla gimnazjalistow czyli dzieci 13-15-letnich:
          Krowa znajduje sie wewnatrz ciasnego tunelu kolejowego w odleglosci 5 m od jego srodka. Pociag ekspresowy kieruje sie do wejscia tunelu. Gdy znajduje sie on 3km od tego wejscia krowa go slyszy. Niezaleznie od tego czy krowa pojdzie w kierunku wejscia do tunelu czy jego wyjscia zawsze potrafi opuscic tunel tuz przed uderzeniem jej przez pociag. jaka jest co najwyzej dlugosc tunelu w metrach? Uwaga: pociag jedzie ze stala predkoscia; krowa porusza sie ze stala predkoscia, predkosc ta jest taka sama w obydwu kierunkach

          Dzieciaki rozwiazuja takich problemow 14x 2 dni, liczy sie TYLKO odpowiedz na zadane pytanie, tzn. jesli jest dobra to za zadanie jest 1 punkt, jesli zla 0 pkt. W przypadku rownej ilosci punktow wyzej plasuje sie zawodnik ktory rozwiazal zadania w krotszym czasie (czyli szybciej). Nie mozna przekroczyc czasu 3 godz. Tu znow zacytuje: "W kategorii gimnazjalnej była ich szóstka, i zajęli sześć pierwszych miejsc"
          Tak wiec Maksiu czekam na Twoja odpowiedz do tego zadania, czas start wink Pokaz ze jestes lepszy od polskich 13-latkow smile)
          A.
          Ps. Zadanie podalam w dokladnie takiej formie jak byla na konkursie, wiec zadnych wiecej wskazowek, informacji i podpowiedzi sie nie spodziewaj wink
          • 31.08.11, 19:13
            zgagusia napisała:

            > Nie bede liczyc ile dokladnie bylo krajow, podaja ze 12 - byc moze, najliczniej reprezentowane byly Kanada, Szwajcaria, Belgia, Francja, Wlochy, Tunezja, Rosja, Ukraina, z >czego Francuzi to w wiekszosci byly osoby o azjatyckich rysach.

            Mowiac krotko nie bylo na tej olimpiadzie ani ;Chinczykow,ani Koreanczykow,ani Japonczykow ze o Amerykanach nie wspomne.
            No i Polacy popisali sie na olimpiadzie zlozonej z 12 krajow,na ktorej rowniez nie bylo Finow.
            Mowiac krotko,zawody dla ubogich.

            • 31.08.11, 22:16
              mowilam?

              zgagusiu- nie ma takiej mozliwosci zeby Polak z Polski radzil sobie dobrze gdziekolwiek za granica. Poza dziecmi maksa ktore se radza. Ale juz Kowalskie mialy zawsze pod gorke, co Maks z luboscia opisywal. A teraz juz nie no ciekawe czemu?
              • 31.08.11, 22:27
                ewenekgosia napisała:

                > mowilam?
                >
                Ale juz Kowalskie mialy
                > zawsze pod gorke, co Maks z luboscia opisywal. A teraz juz nie no ciekawe czem
                > u?

                Moze juz nie maja pod gorke i radza sobie dobrze.
              • 31.08.11, 22:55
                ewenekgosia napisała:

                > . Ale juz Kowalskie mialy
                > zawsze pod gorke, co Maks z luboscia opisywal. A teraz juz nie no ciekawe czem
                > u?

                Bo Kowalska nie taka glupia za jaka ja maksiu mial, odszukala go na forum, ze ja obsmarowuje i Kowalski maksiowi gebe obil i pewnie procesem zagrozil.

                Swoja droga ciekawiej na forum bywalo, teraz w kolko graniaste o tym samym, nadludziach amerykanach vs. reszta swiata.
                • 31.08.11, 23:05
                  myelegans napisała:

                  > ewenekgosia napisała:
                  >
                  > Swoja droga ciekawiej na forum bywalo, teraz w kolko graniaste o tym samym, nad
                  > ludziach amerykanach vs. reszta swiata.

                  Chinczycy to nadludzie. Reszta to lenie patentowane smile
                  Juz nie dlugo sezon grypowy wiec bedzie o szczepionkach wink
                  • 01.09.11, 00:08
                    Maks ostatnio w wikipedii mniej grzebie. Poza tym on w ogole po historii z Kowalskimi przyklapl- nie ma tych barwnych historii o znajomych- debilach co to nie wiedza jak z kraju mlekiem i miodem plynacego korzystac. moim zdaniem Maks z programem szkolnym dzieci musial faldow przysiasc i nie ma czasu po wiki latac smile
                    • 01.09.11, 00:56
                      A to maksiu nie szuka odpowiedzi na roznego rodzaju pytania do zadan domowych dzieci w wikipedii?Przeciez wikipedia to najlepsze zrodlo informacji.
                  • 01.09.11, 01:59
                    fogito napisała:

                    > Chinczycy to nadludzie. Reszta to lenie patentowane smile

                    A moze bys sie pofatygowala,by rozgryzc w jaki sposob zbudowali swoj system,ze maja tylu pracowitych ludzi a nie ganic ich za to ze gonia do roboty leniwych Tybetanczykow.
                    • 01.09.11, 03:32
                      maksimum napisał:

                      > fogito napisała:
                      >
                      > > Chinczycy to nadludzie. Reszta to lenie patentowane smile
                      >
                      > A moze bys sie pofatygowala,by rozgryzc w jaki sposob zbudowali swoj system,ze
                      > maja tylu pracowitych ludzi a nie ganic ich za to ze gonia do roboty leniwych T
                      > ybetanczykow.

                      Chinczycy zbudowali swoj system na strachu i terrorze. I dlatego tak wielu z nich ucieka z wlasnego kraju.
                • 01.09.11, 01:56
                  myelegans napisała:

                  > Swoja droga ciekawiej na forum bywalo, teraz w kolko graniaste o tym samym, nad
                  > ludziach amerykanach vs. reszta swiata.

                  Jak opiszesz wszystkie "przygody" swojej pociechy w jej niewydarzonej szkole to tez bedzie ciekawiej na forum.
                  • 01.09.11, 03:49
                    maksimum napisał:

                    > Jak opiszesz wszystkie "przygody" swojej pociechy w jej niewydarzonej szkole to
                    > tez bedzie ciekawiej na forum.

                    Ale co mam opisywac? Ja mu po prostu nie przeszkadzam. My jestesmy role models i dziecko ma na czym sie wzorowac, bez trzymania kija nad nim. Mnie w przeciwienstwie do Ciebie szkoly nie potrzeba wcale, jestesmy sami w stanie zapewnic dziecku edukacje na najwyzszym poziomie. To mnie najmniej martwi.
                    Jak chcesz to moge przygotowac Macka do MCAT, mam w tym spore doswiadczenie, bo przeciez Ty go nie przygotujesz, wiec trzeba bedzie tutorom zaplacic, zeby popchneli, ale ja droga jestem. Maz mial SAT w 99% centylu po zupelnie przecietnej rejonowce w NJ.
                    • 01.09.11, 04:23
                      myelegans napisała:

                      >. Maz mial SAT w 99% centylu po zupelnie przecietnej
                      > rejonowce w NJ.

                      To jest niemozliwe. Maks zaraz Ci to udowodni.
                      • 01.09.11, 07:47
                        Ale widzicie? nie daje sie o Kowalska zaczepic, artykulu angielskiego nie skomentowal tylko wszedl na ulubiony temat chinczykow smile
                        • 01.09.11, 15:50
                          ewenekgosia napisała:

                          > Ale widzicie? nie daje sie o Kowalska zaczepic,
                          No szkoda, o Kowalskiej juz sie nic nie dowiemy, chyba, ze od samej Kowalskiej. Myslal biedak, ze pod forumowym nickiem jest anonimowy, rzucal nazwiskami, zdjeciami, faktami, nazwami szkol, wynikami testow, jeszcze sie nie nauczyl, ze w tym Edenie wkraczanie butami w czyjas prywatnosci kolportacja tegoz to kryminalna sprawa.
                          • 01.09.11, 16:59
                            myelegans napisała:

                            > tym Edenie wkraczanie butami w czyjas prywatnosci kolportacja tegoz to kryminal
                            > na sprawa.

                            Myslalem,ze madrzejsza jestes.
                        • 01.09.11, 16:04
                          Malo tego - nie rozwiazal zadaniasmile
                          • 01.09.11, 18:52
                            siedzi z mackiem i kombinuje smile
                            • 02.09.11, 08:10
                              hehe smile) ale jaja smile) on naprawde nie jest w stanie zrobic tego zadania big_grin ani jego synek, ani zdaje sie jego korepetytorzy czy nauczyciele w najlepszej hamerykanskiej szkole Brooklyn Tech dla wybitnie uzdolnionych amerykanow wink)))) oj maksiu, za pare lat twoj synalek bedzie prosil o prace u ktoregos z tych obecnie najlepszych polskich gimnazjaistow smile)) widzisz jak daleko za nimi jestescie?
                              • 02.09.11, 14:37
                                zgagusia, a mam pytanie pomocnicze - czy w tym zadaniu nie bylo przypadkiem odpowiedzi a,b,c i wynikow, bo wiesz zawsze to mozna strzelic i a nuz sie trafismile
                                Wiesz w jakims innym watku maksiu zaproponowal synowi zeby poszedl na lekarza i synek powiedzial czemu nie i wybiera sie na "pre-med" ale maksiu tez gdzie indzie twierdzi ze lacina jest niepotrzebna.tez w jakims innym watku.Wiec ja nie wiem czego on te swoje dzieci uczy.Szanse na hokej sie rozwialy to meczy tenisem i koszykowka zeby dzieciak zdobyl stypendium sportowe bo najwyrazniej nie bedzie go stac na oplacenie studiowania.Nie ma sie czego wstydzic - studia sa drogie i nie jeden rodzic musi wziac pozyczke.Ale powiedzmy sobie szczerze - albo medycyna, albo sport, bo albo reprezentujesz szkole i uganiasz sie za wlochata pileczka, albo za czarnym plastikowym czyms na lodzie albo sie uczysz.Szczerze to wolalabym by sie uganial za tym czyms na lodzie bo ponoc dobry w hokeja i mial szanse na wejscie do NHL i dokopania Toronto MapleLeafs co uradowaloby mnie niezmierniesmile ale...
                                No wlasnie.Maksiu ma strasznie duzo dziwnych pomyslow a to ze pralke mozna przestawiac w trakcie jej pracy, a to jakies dziwne teorie odnosnie roznych lekarstw i ze jakiegos ponoc absolutnie nie ma dostepnego na rynku USA i mimo ze sie mu udowodnilo ze jest w USA dalej w zaparte szedl ze nie ma.I wiele innych.I ma to do siebie ze jak mu nie na kosmata lapke to nie odpowiada na posty chyba zeby obrazic i naublizac.
                                Czasami to sie wczhodzi i czyta te posty maksia nawet sie na nie odpisuje mimo ze wiemy ze nas z lekka zirytuja i wiemy dokad one doprowadza - do brooklyn tech i SAT i ze USA jest najlepsze a reszta swiata to be i ze w Kanadzie to ludzie pracuja na 2-3 zmiany by jako tako powiazac koniec z koncem nie to co w NYC.Ale mimo wszystko mamy czasami ubaw po pachysmile
                                • 02.09.11, 15:23

                                  > zgagusia, a mam pytanie pomocnicze - czy w tym zadaniu nie bylo przypadkiem od
                                  > powiedzi a,b,c i wynikow, bo wiesz zawsze to mozna strzelic i a nuz sie trafismile

                                  oj nie bylo - w karcie odpowiedzi jest tylko puste miejsce na wpisanie wyniku

                                  > Ale mimo wszystko mamy czasami ubaw po pachysmile

                                  no tak, ale wlasnie widze ze chyba wyploszylam Maksia; moze wroci za jakis czas pod zmienionym nickiem wink

                                  A.
                                • 02.09.11, 16:30
                                  canuck_eh napisała:

                                  > zgagusia, a mam pytanie pomocnicze - czy w tym zadaniu nie bylo przypadkiem od
                                  > powiedzi a,b,c i wynikow, bo wiesz zawsze to mozna strzelic i a nuz sie trafi:

                                  Pewno bylo i powinna je podac.
                                  W testach amerykanskich zazwyczaj jest 5 mozliwosci do wyboru i dlatego te polskie sa latwiejsze.

                                  > reszta swiata to be i ze w Kanadzie to ludzie
                                  > pracuja na 2-3 zmiany by jako tako powiazac koniec z koncem nie to co w NYC.

                                  Do tego prowadzi miedzynarodowy podzial pracy.
                                  • 02.09.11, 18:29

                                    > Pewno bylo i powinna je podac.
                                    > W testach amerykanskich zazwyczaj jest 5 mozliwosci do wyboru i dlatego te pols
                                    > kie sa latwiejsze.

                                    udajesz czy naprawde nie rozumiesz tego co czytasz? ponad godzine przed toba odpowiedzialam na to pytanie:


                                    > > zgagusia, a mam pytanie pomocnicze - czy w tym zadaniu nie bylo przypadkiem od
                                    > > powiedzi a,b,c i wynikow, bo wiesz zawsze to mozna strzelic i a nuz sie trafismile
                                    >
                                    > oj nie bylo - w karcie odpowiedzi jest tylko puste miejsce na wpisanie wyniku

                                    To nie byl zaden test! w glowie ci sie nie miesci ze mozna wymagac rozwiazania zadania inaczej niz w formie testu? w tescie nawet malpa zawsze wystrzela jakis % dobrych odpowiedzi...

                                    > A kto by tracil czas na rozwiazywanie polskich zadan?

                                    ty w ogole rozumiesz o czym jest mowa? o MIEDZYNARODOWYCH Mistrzostwach w matematyce i logice ktore odbywaly sie w Paryzu; komisja miedzynarodowa wiec nie wiadomo kto byl autorem tego zadania, reprezantanci z roznych krajow dostawali wszystkie zadania w swoich jezykach (kazdy mial tlumaczenie). Ale juz nie wiesz co napisac, nie? kazdego wykretu probujesz bo przyznanie sie ze ani ty nie potrafisz ani twoj syn (co to chodzi do najlepszej szkoly w NY) nie pasowaloby do twoich wczesniejszych przechwalek, co?
                                    • 02.09.11, 20:18
                                      zgagusia napisała:

                                      > w tescie nawet malpa zawsze wystrzela jakis % dobrych odpowiedzi...

                                      Polska malpa w polski test NA PEWNO.
                                      My niestety dla Polakow utrudniamy malpom wstrzeliwanie sie w odpowiedzi,bo sa punkty
                                      UJEMNE za zle odpowiedzi.

                                      > o MIEDZYNARODOWYCH Mistrzostwach w matematyce i logice ktore odbywaly sie w >Paryzu;

                                      I wzielo w nich udzial az 12 krajow.To istna olimpiada!

                                      Tylko dlaczego nie przyjechali ci ktorzy sa najlepsi,czyli skosni z USA i z Azji?
                                      • 03.09.11, 00:18
                                        Maks no dawaj jeszcze jedna wymowke dlaczego nie rozwiazesz zadania. To znaczy wiemy dlaczego nie rozwiazesz ty- ksztalcony w Polsce i z czym do ludzi. Ale twoj syn??
                              • 02.09.11, 16:25
                                zgagusia napisała:

                                > on naprawde nie jest w stanie zrobic tego zadania

                                A kto by tracil czas na rozwiazywanie polskich zadan?


                                > ani jego synek, ani zdaje sie jego korepetytorzy czy nauczyciele w najlepszej

                                Dzieci nigdy nie mialy korepetytorow,a nauczyciele w ich najlepszych szkolach tez nie beda tracic czasu na polskie zadania.

                                > widzisz jak daleko za nimi jestescie?

                                Na pewno jestesmy daleko za polskim sposobem myslenia,ale nie tesknimy za nim i da sie bez niego dobrze zyc.
                                • 02.09.11, 16:50
                                  Ja z tobą w zasadzie nie dyskutuję, bo wariatów to ja się boję, ale zrobię wyjątek, aby cię zapytać, czy naprawdę, ale naprawdę uważasz, że zadania matematyczne mają narodowości? I takie np. francuskie są niezrozumiałe dla takich np. Holendrów?
                                  --
                                  katar1.blox.pl/html
                                  • 02.09.11, 19:22
                                    Zawsze mi mowiono ze jezyk matematyki jest uniwersalny.Niech ja dorwe tego kto mi takie idiotyzmy nawciskal.
                                    Maksiu no i wyszlo jaki z ciebie cienki bolek.JA nawet nie przymierzalam sie do tego zadania bo ja matematyki nie lubilam, nie lubie i jak dzieciaki przychodza z matma to wysylam do meza.No jeszcze syn jak przychodzi z prostym dodawaniem to mu pomoge, ale jak przyszedl do mnie z prawdopodobienstwem i z ulamkami to popukalam mu w glowe i odeslalam do meza.Wiem jak to rozgryzc jak to idzie, ale mu tego nie wytlumacze i nie zabieram sie za to.I za owo za danie takze.Einsteinem nie bylam, nie jestem i na takowego sie kreowac nie bede jak ty to robisz a nawet zadania rozwiazac nie potrafisz.Wypisujesz tylko dyrdymaly ze kto bedzie tracil czas na rozwiazywanie polskich zadan.Skad wiesz czy to jakis matematyk ze stanow nie ulozyl tego zadania?
                                    Jak corka wziela udzial w Gauss Mathematics Comp. i maz sprawdzil jakie zadanie mieli to sam stwierdzil ze nie byle jakie i nie takie proste byly.Nie spadla mu korona z glowy by przyznac ze musial sie chwile zastanowic nad tym czy tamtym zadaniem.Ale nie maksiu maksiu i jego synek to z palcem w nosie na 100% wszystko rozwiazuje.
                                    • 02.09.11, 20:28
                                      canuck_eh napisała:

                                      > Zawsze mi mowiono ze jezyk matematyki jest uniwersalny.

                                      Matematyka sama w sobie jest uniwersalna,ale juz jej nauczanie czy robienie testow z matematyki jest calkiem inne w roznych krajach.
                                      W Polsce program szkolny owszem jest przeladowany matematyka,ale...jak przychodzi do matury,to sie okazuje,ze gimnazjalista potrafi ja rozwiazac.
                                      Gimnazjalista w USA nie jest w stanie napisac nawet poprawnego SAT- i to jest glowna roznica miedzy nauczaniem w Polsce i w USA.
                                      Corka byla bardzo dobra uczennica w jednym z najlepszych gimnazjow w USA,ale SAT jest dla niej za trudne.
                                      Polacy przeladowuja program dla malych dzieci a czym wyzsza klasa tym bardziej spuszczaja z tonu i matura juz jest smiesznie latwa.



                                      • 02.09.11, 20:38
                                        Aleś ty nudny, Maksiu.
                                        Zadani jednak nie umiesz rozwiązać.
                                        A jak poszło Maćkowi rozwiązywanie zadań z matury rozszerzonej?
                                        --
                                        O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
                                      • 02.09.11, 21:41
                                        Tos za slabo cisnal corke ze jej zle poszedl SAT albo zle tlumaczysz, albo jednak szkola zla , albo corka jednak nie jest taka dobra jak piszesz skoro z SATem sobie poradzic nie moze.
                                  • 02.09.11, 20:12
                                    olena.s napisała:

                                    > że zadania matematyczne mają narodowości?

                                    Oczywiscie,ze tak!
                                    Zadania amerykanskie sa na logike,a europejskie na podstawianie wzorow,dlatego Europejczycy slabo sprawdzaja sie na uczelniach amerykanskich.

                                    > I takie np. francuskie są niezrozumiałe dla takich np. Holendrów?

                                    Te akurat sa takie same,ale bardzo rozne od chinskich.
                                    • 02.09.11, 21:56
                                      W matematyce potrzeba logicznego myslenia, ale wybacz od czasu do czasu nalezy podstawic cos do wzoru ze sie tak wyraze i nie jestes w stanie KAZDE zadanie rozwiazac na logike.Tego mi juz maksiu nie wmowisz mimo ze matematyka nie jest moja mocna strona.
                                      Pogratulowac szkoly i nauczycieli zarowno w szkole jak i w domu.
                                    • 03.09.11, 00:20
                                      zadanie ktore podala ci zgagusia jest na wzor nie na logike?????? wooow smile a jakiz to wzor?