1-sza klasa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
      • Możesz się starać o przeniesienie dziecka o klasę wyżej - ale to się niestety wiąże ze zmianą klasy.
        • Ale to,że dziecko czyta i pisze to jeszcze nie jest powód by znajdowało się w drugiej klasie.

          --
          "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
          • zuzanka79 napisała:
            Ale to,że dziecko czyta i pisze to jeszcze nie jest powód by znajdowało się w drugiej klasie.
            Umiejętność czytania i pisania zdobyta w domu wiąże się zazwyczaj z pracą jaką rodzice wykonują z dzieckiem. Tak więc mówiąc o czytaniu i pisaniu mamy pewnie na myśli skrót myślowy informujący, że dziecko jest lepiej rozwinięte intelektualnie od rówieśników. Tu nie chodzi tylko o składanie liter w słowa, ale o funkcjonowanie w świecie słowa pisanego. Dla analfabety z zerówki to inny świat.
            --
            Alabama8
            • alabama8 napisała:

              > Umiejętność czytania i pisania zdobyta w domu wiąże się zazwyczaj z pracą jaką
              > rodzice wykonują z dzieckiem. Tak więc mówiąc o czytaniu i pisaniu mamy pewnie
              > na myśli skrót myślowy informujący, że dziecko jest lepiej rozwinięte intelektu
              > alnie od rówieśników. Tu nie chodzi tylko o składanie liter w słowa, ale o funk
              > cjonowanie w świecie słowa pisanego. Dla analfabety z zerówki to inny świat.

              Tak, zgodzę się z tobą, ale pod warunkiem, że analfabeta z zerówki nie ma wiedzy. Bo wiedza i umiejętności idą w parze. Mój znający jedynie alfabet i umiejący głoskować analfabeta z zerówki idąc do pierwszej klasy miał takie wiadomości i wiedzę, że dla większości jego czytających i piszących kolegów, nawet tych z drugiej klasy, to o czym mówił ( i mówi nadal) to jakaś abstrakcja i potrafią zapytać wychowawcy czy to co powiedział Fil to prawda. Dla dzieci z jego klasy drzewo liściaste to takie które ma liście, on bez zastanowienia wymieni kilka gatunków w tym grab wink
              Poza tym to, że dziecko czyta i pisze nawet płynnie i bezbłędnie nie jest żadnym wyznacznikiem jego dojrzałości społeczno-emocjonalnej, i wśród dzieci z drugiej klasy, które już rok pobytu w szkole mają za sobą, może być pod tym względem w tyle.


              --
              "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
              • hehe, fajnie,
                mój pierwszak, kiedy dzieci miały wymyślić zakończenie bajki o żabce wymyślił takie: "wtedy żabka poszła nad staw, spotkała tam samca w okresie godowym i wzięli ślub"

                A co do tematu - mój czytający pierwszak nie nudzi się w szkole. Zawsze są fajne zadania, prace plastyczne, rebusy i ćwiczenia. Fakt że czyta nie znaczy że zjadł wszystkie rozumy i tak samo ma się normalnie uczyć a ja z całą powagą słucham w domu zadanej czytanki typu "Ala ma kota" nawet jak właśnie przed chwilą przeczytał 10 rozdziałów Koszmarnego Karolka.
                • morelee napisał:
                  > Fakt że czyta nie znaczy że zj
                  > adł wszystkie rozumy i tak samo ma się normalnie uczyć a ja z całą powagą słuch
                  > am w domu zadanej czytanki typu "Ala ma kota" nawet jak właśnie przed chwilą pr
                  > zeczytał 10 rozdziałów Koszmarnego Karolka.

                  Właśnie staram się tę kwestię uświadomić wszystkim, którzy myślą, że jak czyta i pisze to już alfa i omega w jednym tongue_out

                  A co do żaby to przedszkolna żaba Fila wyglądała tak:
                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/PBwwjykPKjxKhLMw6B.jpg

                  jak ją zobaczyła to zdębiałam i się go w szatni pytam, dlaczego wszystkie żaby są zielone a jego taka kolorowa? (już myślałam, że on jakiś "inny" jest wink). A moje dziecko do mnie z całą powagą: przecież ona jadowita jest- nie widzisz?
                  Ups big_grin
                  --
                  "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
                  • to starsznie trudne do zrozumienia dla zafiksowanych na czytaniu i pisaniu rodzicó. jakby to było celem samym w sobie.
                    Ja jestem spokojna choć moi do szkoły trafili z podstwowoymi bardzo umiejętnosciami w tym zakresie. Maja za to zupełnie nie podstawowe wiadomości z zakresu przyrody. Jakoś nie boję się że zostaną anlfabetami z wysoka wiedzą przyrodniczą. Oni w tych 5 miesiący zrobili olbrzymi krok do przopdu w nauce czytania i pisania. Ich czytające koleżanki nie dogoniły ich w przyrodzie. A i tak za dwa lata poziom pewnie zupełnie się wyrówna, więc zupełnie nie ma o co kopii kruszyć.
                    --
                    pozdrawiam
                    Dorota i Kuba&Bartek
              • Nie, Zuzanka.
                Rozwój dziecka w tym wieku często przebiega nieharmonijnie. Czasem posiadana wiedza i umiejętności, wysokie dla danej grupy wiekowej, są bardzo niskie w stosunku do możliwości danego dziecka. Tyczy to zwłaszcza dzieci zdolniejszych, którym, jeśli stworzy się odpowiednie warunki do harmonijnego rozwoju i trafi na dobrego pedagoga - rozwijają skrzydła.

    • Ale może nie umie liczyć i pisać... Wtedy będzie dłubał w nosie max godzinę dziennie...
    • spójrz na to...
      www.konferencje.men.gov.pl/images/stories/DZSE/materia_dot_projektu2.pdf
      zawsze docieraj do żródeł.

      tez mnie ten temat interesuje.z tego co wiem maja nauczyciele obowiazazek.
      trzeba miec opinie poradni psychologoczno-pedagogicznej w twoim miescie. ja sie własnie tam zapisuje z tej sprawie.
      --
      ============0=0=0=080=0=0=0==========
      • Tylko to dotyczy rocznika 2005, dziecko autorki jest rocznikiem 2006, więc ma teraz 4 lata i do szkoły jako sześciolatek idzie za dwa lata
      • w tym linku jest moza PRZEDE WSZYSTKIM na temat dzieci ze speclanymi potzrbami edukacyjnymi, partnerem jest szkoła specjalna- raczej chodzi o dysfuncje.
        jezeli chodzi o dzieci idace do I klasy i umiejące czytac i pisać- zlitujcie się, to nie oznacza, ze te dzieci sa genialne i potzrbuja wsparcia dla geniuszy! wiekszosc dzieci 6 latkich jest w stanie sie nauczyc pisac i czytac, na tym wlasnie sie opiera reforma. to o niczym nie swiadczy! w kalsie mojego syna bylo takich BIEGLE czytajacych dzieci dokladnie 10 czyli 50%. biegle, to znaczy ze sobie ksiazki jak harry potter sami czytali. i co? i nic, zadne geniusze. teraz w III klasie, ich rozwój sie jakby wyrównał. i juz. i chwala za to, bo można sie nowych rzeczy w szkole uczyc. jezeli by tak nie bylo, trzeba by dziecko dodatkowo douczac.
        ale, zeby nie bylo- moj syn szedł starym programem, i na pewno mu bylo prosciej- tzn mógł czas poswiecic w domu na rozwoj zainteresowan etc.
        a moja corka pojdzie jako 6 latka, czytajaca, ale nie biegle (nooo, chyba ze jej rozwoj sie mocno przyspieszy).
        wyluzujcie, wizyta u dobrego psychologa i testy to dobry pomysl, czasem kubel zimnje wody na głowy zakochanych rodzicówwink u nas: ogromna niespodzianka, w ktora nie do konca wierzylam, ale ewidentnie talent sie rozwija u syna, i jest juz powaznie widoczny....
        • > w tym linku jest moza PRZEDE WSZYSTKIM na temat dzieci ze speclanymi potzrbami
          > edukacyjnymi,

          "W projekcie duży nacisk położony zostanie na dokonywanie rozpoznawania
          specjalnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych dzieci, w tym ryzyka specyficznych
          trudności w uczeniu się,
          rozpoznawania uzdolnień i predyspozycji uczniów, a także
          udzielanie im indywidualnego wsparcia."

          to była cytata!niech zrozumie kto może...

          > to nie oznacza, ze te dzieci sa genialne i potzrbuja wsparcia dla geniuszy!

          dlaczego od razu dla geniuszy..? potrzebują wsparcia...ponieważ w grupie rówieśniczej taki uczeń jest po prostu inny! odstaje .. .

          ============0=0=0=080=0=0=0==========
          • annes67 może są i wytyczne ale zdałem sobie sprawe że praktyka może być różna .a kto zadrze z panią w 1 klasie ?wink wiec mi by chodziło raczej o wrażenia rodziców z tej praktyki .
            czy np. jak inne dzieci bedą liczyć na patyczkach to mój może dostać zestaw rówań przygotowanych przezemnie w domu ? a drugie pytanie to czy to by go nie wyobcowało ?
            optymalnie przydało by sie kilka dzieci które by szły swoją ścieżką .
            • Gdybym była nauczycielką i Twoje dziecko trafiłoby do mnie na lekcję to po pierwszej takiej akcji siedziałabyś na dywaniku. W ten sposób mozna rozwalić każdą lekcję. to nauczyciel przygotowuje, stopniuje ocenia. mama niech się realizuje poza szkołą.
              Rozważ może homescholling.
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
              • dorek3 napisała:

                to nauczyciel przygotowuje, stopniuje ocenia. mama niech się realizuje
                > poza szkołą.
                > Rozważ może homescholling.

                i tu ładne podsumowanie...
                jako przykład:mój syn trafił do psychologa bo sie nudził na zajęciach( choć to zerówka) ...i to pani nauczycielka go tam skierowała ( za moją zgodą) .
                .taka jest kolejność działań...



                --
                ============0=0=0=080=0=0=0==========
              • dorek3 niechciałbym mieć pani która nierozumie co sie do niej mówi . czy ja twierdze że zapakował bym w tornister dzicku równanka i powiedział - Ty masz robić to ? nie .

                > Rozważ może homescholling.

                zwykła szkoła uczy dużo jako zbiorowisko dzieci nie chce tego tracić .wiedze moge dostarczyć (utrwalić ) sam choć mam nadzieje na małą pomoc w jej utrwaleniu .
                • dokładnie tak napisałaś-dziecko dostaje z domu materiał do realizacj na lekacjach.
                  --
                  pozdrawiam
                  Dorota i Kuba&Bartek
                  • dorek3 napisała:

                    > dokładnie tak napisałaś-dziecko dostaje z domu materiał do realizacj na lekacja
                    > ch.

                    napisałem tak :
                    "czy np. jak inne dzieci bedą liczyć na patyczkach to mój może dostać zestaw rówań przygotowanych przezemnie w domu ? a drugie pytanie to czy to by go nie wyobcowało ? "

                    rozumiesz różnice miedzy sforułowaniem " czy [...] może dostać " a " dostaje ". pewnie nie psze pani wink
                    • Tak, wyobraź sobie że domyślam się iz teraz tego nie robisz. Chyba właśnie po to założyłaś ten wątek, aby ocenić czy coś takiego przeszłoby. Ja sobie tego nie wyobrażam, ale może nauczycielka Twojego dziecka ma większą fantazję.
                      --
                      pozdrawiam
                      Dorota i Kuba&Bartek
                      • dorek3 napisała:

                        > Tak, wyobraź sobie że domyślam się iz teraz tego nie robisz.

                        nie udawaj ,pomiweszałaś . napisałaś że wylądował bym na dywaniku wink a jak by to mogło mieć miejsce skoro sam najpierw bym sie ciebie spytał ( w trakcie tego wątku ale już parenaście postów wcześniej zrozumiałem że nie pytał bym sie na początku pierwszej klasy ale po paru miesiącach jakbyśmy już oboje mogli ocenić zasadność takiego działania . na początku jedynie bym Cie uprzedził że co do tej pory robiliśmy )
          • W dzisiejszych czasach dzieciak który czyta w 1szej klasie na pewno nie odstaje, ani nie jest inny. No może ewentualnie jeśli ta szkoła na jakiejś głębokiej wsi się znajduje....

            Co do zacytowanego fragmentu, zdaniesuspicious rozpoznawania uzdolnień i predyspozycji uczniów, a także
            > udzielanie im indywidualnego wsparcia."
            odnosi się głownie, do rozpoznawania uzdolnień u dzieci z trudnościami w uczeniu się. Chodzi o to, aby takie dzieci, ich rodzice i nauczyciele uświadomili sobie istnienie obszarów w których mogą one mieć osiągnięcia.
            • dorry napisała:
              Co do zacytowanego fragmentu, zdaniesuspicious rozpoznawania uzdolnień i predyspozy
              > cji uczniów, a także
              > > udzielanie im indywidualnego wsparcia."
              > odnosi się głownie, do rozpoznawania uzdolnień u dzieci z trudnościami w uczeni
              > u się.

              to ja już nic nie rozumiem...przecież rozmawiałam na ten temat z panią z kuratorium....co to za tłumaczenie i interpretacja...może lepiej przeczytać całość..
              ech..daję spokój z tematem ..idą święta..
              --
              ============0=0=0=080=0=0=0==========
    • Moja 1-klasistka czyta od 4 roku życia. Czyta bardzo płynnie, zastępuje mnie czytając bratu na dobranoc i pomaga dzieciom z klasy uczyć się ról na przedstawienie.
      W programie klasy pierwszej mają dużo rysowania, rebusów, liczenia, przyrody. Moja mała się nie nudzi, po prostu robi zadania szybciej i zawsze robi zadania dla chętnych. Prac domowych prawie nie przynosi, prawie wszystko robi w szkole i na świetlicy. Na dłubanie w nosie nie starcza czasu wink
      Indywidualny tok nauczania to ileść godzin dodatkowo z wybranego przedmiotu. Z nauczania wczesnoszkolnego chyba sie nie da smile Ja myśle o angielskim, czy nie powalczyć o dodatkowe lekcje.
    • Myślę że nauczyciele mają bardziej spokojny stosunek do dzieci które wczesniej umieją czytać niż rodzice tych dzieci smile
    • W naszej zerowce pani podzielila klase wg stopnia rozwoju, jest np. grupa dobrze czytajaca, pani daje im troche inne zadania, pozniej miesza z dziecmi slabiej czytajacymi, z ktorymi lepiej czytajace dzieci pracuja i sa dla nich modelami. Jest tzw. buddy system, tzn. dziecko w czyms slabsze jest parowane z dzieckiem lub dziecmi bardziej rozwojowo zaawansowanymi.
      Dzieci duzo pracuja ze soba, szukaja pomocy najpierw w grupie, zanim zglosza do nauczyciela.
      Dzieci pracuja w grupach, ktore nie sa grupami stalymi.

      Klasa ma 25 dzieci, pani i 2 pomoce, wiec chyba latwiej logistycznie.

    • dziękuje za wszystkie uwagi - wyluzowałem i raczej dam pani w szkole spokójwink
      myśle teraz że od razu szkoła może przejąć odemnie ćwiczenie pisania ( mimo że pewnie syn sie chwilowo cofnie ) choć czy warto to zmieniać ? robimy to tylko ok 10 minut max -lajcik . czytanie bedziemy jeszcze robić przez pierwsze pół roku na zadaniach z tekstem -puki program nieprzejdzie do jakiś dłuższych czytanek ale wtedy( od dziś za około rok ) niebedzie sensu bym mu je sam odczytywał wiec to pewnie też zostanie ,równania zaś chyba bedziemy robić do 3 klasy ( kiedy wchodzą min. dzielenie w słupku i ułamki ?) a tych równań na dziś bym sie najchętniej pozbył bo przynajmniej teraz potrafi to zająć i 30 minut jak mu sie klapka zamknie wink
      podsumowując -wszystko zostanie po staremu .
      zgadzam sie też z tymi którzy twierdzą że czytające czy piszące dziecko to nie żaden geniusz .
      tak jak takie co super układa klocki , puzle ,liczy czy robi cokolwiek innego spektakularnego
      inaczej ziemia była by zaludniona przez samych einsteinów wink
      • zresztą to psycholog ostatecznie stwierdzi czy i jakiej pomocy wymaga dziecko.
        do tych uwag a nie rodzica nauczyciel powinien się zastosować...
        okazało się np. ze mój czytająco -piszący syn ma problemy z myśleniem abstrakcyjnym (?)....nie umiał ułożyc żadnej łamigówki z figur( podobne do testów na inteligencje, nie wiem jak to się nazywa,,) choć w puzzlach jest swietny.


        napisze tez zdanko na priv...
        --
        ============0=0=0=080=0=0=0==========
        • > okazało się np. ze mój czytająco -piszący syn ma problemy z myśleniem abstrakcy
          > jnym (?)....nie umiał ułożyc żadnej łamigówki z figur( podobne do testów na int
          > eligencje, nie wiem jak to się nazywa,,) choć w puzzlach jest swietny.

          szkoda że niewiesz co to za łamigłówki ? chyba nie puzle T albo tangram ?to raczej dla dorosłych.
          • ..to chyba to..tak mi mówił chyba ,( u mnie kiepsko z pamięcią..)
            ale takie miał testy robione przez szkolnego psychologa...a ,że ich nie zrobił, to o czym świadczy..? o jakich problemach..?
            --
            ============0=0=0=080=0=0=0==========
            • annes67 napisała:

              > ..to chyba to..tak mi mówił chyba ,( u mnie kiepsko z pamięcią..)
              > ale takie miał testy robione przez szkolnego psychologa...a ,że ich nie zrobił,
              > to o czym świadczy..? o jakich problemach..?

              w wypadku małego dziecka świadczy to o chęci psychologa do zwrócenia na siebie uwagi wink
              pozatym czy dziecko nie zrobiło wielu testów czy tej układanki ?
              • > pozatym czy dziecko nie zrobiło wielu testów czy tej układanki ?

                póki co tylko tej układanki..
                ..świetny prezent ...taka układanka..przecież też to miałam jako dziecko..!
                --
                ============0=0=0=080=0=0=0==========
                • annes67 napisała:
                  > póki co tylko tej układanki..

                  jak to puzle T czy tangram to jest to dla dorosłych(nastolatków ) i sam czasem na początku musiałem zajrzeć na rozwiązanie - po paru razach już rzadziej bo sie tego uczysz tak jak sposobów innych testów na IQ ,pozatym przechodzi myślenie "to niemożliwe" ,uspokajasz sie itd. a niektórzy są od razu spokojni -czy są przez to inteligentniejśsi ? sama spróbuj zrobić te testy ,jeśli będą dla ciebie naprawde łatwe to zacznij sie niepokoić jeśli nie to znaczy że i bez ich robienia można dać sobie rade w życiu wink
                  • co do puzzli T( to te były raczej na pewno..)
                    to myślę ,że psycholog chciała sprawdzić jak zareaguje gdy mu się coś nie udaje...!
                    --
                    ============0=0=0=080=0=0=0==========
                    • annes67 napisała:

                      > co do puzzli T( to te były raczej na pewno..)
                      > to myślę ,że psycholog chciała sprawdzić jak zareaguje gdy mu się coś nie udaj
                      > e...!

                      no to ma sens .a co było z tym abstrakcyjnym myśleniem że wydał taki druzgocący werdyk ?
                      oni chyba raczej mówią tak " dziecko jest bardzo zdolne ale trzeba z nim pracować " i nie jest to opinia ( bo oni tylko siebie uważają za rozumnych ludzi wink) a już terapia .
                      • jotde3 napisał:


                        > no to ma sens .a co było z tym abstrakcyjnym myśleniem że wydał taki druzgoc
                        > ący werdyk ?

                        ..psycholog nie wydała werdyktu..to ja tu tak napisałam...tak przypuszczałam...ale nie znam sie na tym..
                        --
                        ============0=0=0=080=0=0=0==========
                        • annes67 napisała:

                          > jotde3 napisał:
                          >
                          >
                          > > no to ma sens .a co było z tym abstrakcyjnym myśleniem że wydał taki druz
                          > goc
                          > > ący werdyk ?
                          >
                          > ..psycholog nie wydała werdyktu..to ja tu tak napisałam...tak przypuszczałam...
                          > ale nie znam sie na tym..

                          najpierw napisałaś to "okazało się np. ze mój czytająco -piszący syn ma problemy z myśleniem abstrakcyjnym (?)....nie umiał ułożyc żadnej łamigówki z figur( podobne do testów na inteligencje, nie wiem jak to się nazywa,,) choć w puzzlach jest swietny.

                          potem że miał te testy robione przez psychologa . założyłem wiec że on wydał opinie . widać niesłusznie .
                          • jotde3 proponuję abyś zaczął z synem przerabiać wszystkie testy na IQ i oczywiście łamigłówki bo jeszcze wyjdzie , że twój syn jest, o mój Boże ! całkiem przeciętny.
                            • makurokurosek napisała:

                              > jotde3 proponuję abyś zaczął z synem przerabiać wszystkie testy na IQ i oczywiś
                              > cie łamigłówki bo jeszcze wyjdzie , że twój syn jest, o mój Boże ! całkiem prze
                              > ciętny.

                              masz jakiś kompleks czy co ? nie twierdze że mam wyjątkowe intelektualnie dziecko . wydaje mi sie że tego co robie z synem mógłby nauczyć sie każdy w tym samym wieku ze swoim rodzicem .
                              • Oczywiście, że każde dziecko jest w stanie się tego nauczyć. Tylko po pierwsze po co go do tego zmuszać (jak napisałeś na f. wychowanie bez porażki, twoje dziecko musi codziennie 45 minut sie uczyć, a za niesubordynację ponosi karę). Po drugie po co wyprzedzać program, skoro dziecko nie wykazuje zainteresowania tym tematem ( gdyby w twoim przypadku było inaczej nie potrzebne byłoby stosowanie nagród ani kar).
                                • makurokurosek napisała:
                                  > Tylko po pierwsze
                                  > po co go do tego zmuszać (jak napisałeś na f. wychowanie bez porażki, twoje dzi
                                  > ecko musi codziennie 45 minut sie uczyć, a za niesubordynację ponosi karę).

                                  to już omawiałem w innym wątku ,kto chce ten znajdzie

                                  >Po
                                  > drugie po co wyprzedzać program, skoro dziecko nie wykazuje zainteresowania ty
                                  > m tematem ( gdyby w twoim przypadku było inaczej nie potrzebne byłoby stosowani
                                  > e nagród ani kar).

                                  weż dla siebie prostrzy przykłąd . po co dziecku kazać zdrowo sie odżywiać skoro ono zdrowym jedzeniem niewykazuje zainteresowania ? to jest właśnie wychowanie .oczywiście są takie które wolą marchewke zamiast batonika . trzyma sie je w klatkach i nazywa królikami wink
                                  • >Po
                                    > > drugie po co wyprzedzać program, skoro dziecko nie wykazuje zainteresowan

                                    >
                                    > weż dla siebie prostrzy przykłąd . po co dziecku kazać zdrowo sie odżywiać skor
                                    > o ono zdrowym jedzeniem niewykazuje zainteresowania ? to jest właśnie wychowani
                                    > e .oczywiście są takie które wolą marchewke zamiast batonika . trzyma sie je w
                                    > klatkach i nazywa królikami wink

                                    Nietrafiony przykład, twoje dziecko i tak poznałoby ten materiał w pierwszej klasie, a zdrowej żywności mogłoby nigdy nie spróbować wybierając fast foody.
                                    • > Nietrafiony przykład, twoje dziecko i tak poznałoby ten materiał w pierwszej kl
                                      > asie, a zdrowej żywności mogłoby nigdy nie spróbować wybierając fast foody.

                                      nieprawda .po pierwsze zrobiliśmy matematyke z 2-giej klasy jak nie dalej a nie pierwszej (może poza tabliczką mnożenia na pamięć -w której klasie ona jest w całym zakresie ?) wiec prosze nam nieujmować wink nawyki są łatwiejsze do wyrobienia w młodszym wieku wiec już w wieku 7 lat niewejdziesz do tej samej wody co w 4 lat.a dieta to min kwestia wychowania a nie nieznajomości zdrowych potraw. ale to nieważne , bo mówimy o wychowaniu . wiec to co narzucamy dziecku wbrew jego woli to wychowanie właśnie wiec twoja pisanina że jak dziecko nie chce to nie można jest bez sensu .
                                      • Chłopie ... a Ty pracujesz zawodowo ? Zajmij się jakąś pożyteczną robotą, bo jak nic masz za duzo czasu wolnego na myslenie wink
                                        Pozdro
                                        • pam_71 napisała:

                                          > Chłopie ... a Ty pracujesz zawodowo ? Zajmij się jakąś pożyteczną robotą, bo ja
                                          > k nic masz za duzo czasu wolnego na myslenie wink
                                          > Pozdro

                                          Babolcu ,Tobie też by sie przydała chwilka reflaksji ,jednak jak masz ciężką prace na kasie w hipermarecie to rozumiem że nie masz czasuwink

          • >
            > szkoda że niewiesz co to za łamigłówki ? chyba nie puzle T albo tangram ?to rac
            > zej dla dorosłych.

            sprawdziłam w necie...i kopiuje:
            „Tangram” to łamigłówka znana już w cesarskich Chinach. Ponoć inspirację do powstania gry dał niezwykły układ płytek ceramicznych yanjitu zdobiących podłogi pałacu Dynastii Song.

            tak , to było to...
            to chyba niezbyt łatwe..dziwie sie ze robiła mu psycholog tak trudne testy...


            --
            ============0=0=0=080=0=0=0==========
    • a nie można dziecku wytłumaczyć że dłubanie w nosku to niezbyt eleganckie?
    • Teraz skojarzyłam twoje wypowiedzi z tym co pisałeś na forum " wychowanie bez porażek " no cóż skoro zaczęłaś przymusową naukę materiału pierwszej klasy z dzieckiem czteroletnim to trudno oczekiwać aby w wieku 6 lat tego materiału nie miało opanowanego na cymes , musiałoby być totalnym idiotą. Jeżeli twoje dziecko będzie się nudziło przez pierwsze kilka lat w szkole to nie będzie to wynikało z faktu ze szkoła nie jest przystosowana do jego możliwości tylko z faktu twojej głupoty
      • makurokurosek nieładnie zaczynać polemike od obelg .
        szkoła nie uczy możliwości bo te sie ma głównie z urodzenia ,szkołą uczy raczej umiejętności i przekazuje wiedze . niemam do niej pretensji jeśli po prostu realizuje program ,spytałem jedynie czy jest szansa na jakąś indywidualizacje (choć teraz myśle że jedynie w sytuacji jak by sie syn nudził bo może przecież cieszyć sie tym że zrobił jako jeden z pierwszych dobrze i wcale niechcieć być tego pozbawiony-przynajmniej na początku pewnie tak może być ) a jeśli sie okaże że szkoła poprostu realizuje program a mój sie nudzi to i tak pozostanie faktem że edukacji nierozpocznie jako jedno ze słabszych dziecie a raczej odwrotnie .niewidze tu żadnej głupoty ,a jak już to twoją że patrzysz tak wąsko .
        • Nie widzę problemu w rozwijaniu zainteresowań dziecka, nawet jeżeli oznacza to wykroczenie poza zasięg materiału przerabianego w szkole z tego przedmiotu o pięć lat, jednak w twoim przypadku nie mówimy o rozwijaniu zainteresowań dziecka ale o przymusowej nauce mającej na celu spełnienie twoich ambicji. Twoje dziecko nie uczy się bo chce,bo to go fascynuje twoje dziecko uczy sie bo mu to narzucasz, bo jeżeli nie przerobi zadanego przez ciebie materiału to nie otrzyma nagrody jakim jest kieszonkowe. W efekcie doprowadzasz do tego, że dziecko nie uczy sie dla siebie, nie umie rozwijać swoich zainteresowań, nie umie czerpać przyjemności z nauki, a jedynie umie ją przeliczać na kasę i to ty doprowadziłeś do tego ze twoje dziecko ma dużą szansę na nudzenie się w szkole. Dlatego uważam, że twoje postępowanie jest głupie i nieprzemyślane. Chciałeś aby twoje dziecko miało lżej w szkole , a możesz doprowadzić do tego że szkoła stanie się jego najgorszym koszmarem i to nie tylko ze względu na nudę, zwyczajnie kujonów nikt nie lubi.
    • A moim zdaniem to wcale nie jest tak fajnie, jak piszecie... Uważam, że nauczycielka POWINNA dostosować częściowo swoje działania do dzieci, które są programowo "do przodu" (w żadnym razie nie uważam czytających i piszących pierwszaków za dzieci zdolniejsze).
      Syn jest sześciolatkiem w klasie dla siedmiolatków, pół klasy czyta, kilkoro we wrześniu nie znało nawet wszystkich liter. Idą zgodnie z programem, na razie poznali połowę literek i cyfry do 7.
      Pani nie widzi powodu, żeby od tych, które są "do przodu" wymagać więcej - efekt: syn już we wrześniu przejrzał 10 część podręcznika ("czerwcową") i stwierdził, że jest bosko, bo nie musi nic robić. Na lekcjach często "odpływa" (nauczycielka: "a syn to lubi tak się zamarzyć, co?" -no lubi, bo co ma robić, jak się koszmarnie nudzi???). Odrabianie lekcji to makabra - zmuszam go, ale w sumie mi go żal, bo jak ma z zapałem podejść do przepisywania w kolejnej linijce tej samej literki?
      Są tez inne "kwiatki", np. od dawna rysuje komiksy, do września pisał w "chmurkach" drukowanymi, jak zaczęli się uczyć pisania, to przerzucił się na "pisane" - a pani zakazała pisania tych liter, których jeszcze nie poznali (on się sam nauczył z dalszych części podręcznika), no i uprawiamy partyzantkę - w domu mu pozwalam pisać wszystko (no bo jak, mam zabronić???), ale w szkole się nie może przyznawać.
      Matematyka - liczy świetnie, dodaje w słupkach, zaczął mnożyć itd. Klasa jest na etapie 3 - 2 = 1. Zapytał panią "a ile to będzie 2 -3" . Usłyszał, ze dowie się jak przyjdzie pora. Więc pewnie następnego pytania już pani nie zada.... A chyba nie o to w szkole powinno chodzić?
      Od września będę miała te same jazdy z córką - "niestety" mamy fajne przedszkole, gdzie panie podążają za dziećmi. W związku z tym nikt jej nie zabraniał np. czytania (nauczyła się, jak brat zaczął czytać), na szczęście pisze z błędami i liczy "programowo" - więc może dostanie czasem literkę B wink
      --
      Filc dla dzieci
      • jaque napisała:

        > A moim zdaniem to wcale nie jest tak fajnie, jak piszecie... Uważam, że nauczyc
        > ielka POWINNA dostosować częściowo swoje działania do dzieci,

        miło by było smile
        • Czytam Twoje posty i naprawdę uważam, że powinnaś sama dziecko uczyć. Masz do tego cierpliwość, jesteś konsekwentna, z materiałem podstawówki sobie poradzisz. Rozważałaś taką opcję?
      • jaque napisała:

        > Odrabianie lekcji to makabra - zmuszam go, ale w sumie mi
        > go żal, bo jak ma z zapałem podejść do przepisywania w kolejnej linijce tej sam
        > ej literki?
        Jak Wy przesadzaciez tymi "uzdolnionymi" pierwszakami! Takie przepisywanie literek to ogólnie jest nudne niezależnie od tego czy dziecku to dobrze idzie czy opornie. Temu, co idzie opornie to chyba w sumie jeszcze gorzej nudno.
    • kończe już ten wątek wiec wiele z was bedzie musiała znależść sobie kogoś innego po kim możne próbować sobie pojeżdżić przez święta (przy okazji NAJLEPSZEGO smile). niestety dyskusja często obsówała sie właściwego tematu .ogólnie dziekuje wszystkim doradzającym mi tą poradnie bo niemyslałem do tej pory by tam sie udać a pomysł wydaje sie przynieść jakieś korzyści . doszedłem też do wniosku że nie będe sie wychylał i jeśli niepowstanie jakaś wieksza grupa w 1-szej klasie syna która bedzie inaczej traktowana z matematyki to niech swoje równanka syn robi w świetlicy po lekcjach razem z zadaniami domowymi ( po powrocie do domu jedynie moja kontrola ) lub w domu jak do tej pory ( jeśli w świetlicy bedzie wolał "zbijać bąki" wink
    • pani może, ale pani sie nie chce, moj czyta teksty dodatkowe dla tych bardziej zaawansowanych, z czego nawet nie jest przepytywany.Mialam to samo z angielskim u starszego syna, przez pierwsze lata mógł jak to piszesz dłubać w nosie, dlatego zapisałam go na prywatne lekcje angielskiego.
    • Córka, po 2 miesiącach, została przeniesiona do klasy II.

(1-100)
przejdź do: 1-100 101-162

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.