• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

1-sza klasa

  • 20.12.10, 10:03
    czy jest jakaś szansa na jakieś zindywdualizowanie nauki w 1 klasie ? czy jak dziecko np. już dobrze czyta to pozostaje mu przez pierwsze pół roku dłubanie w nosku ? innymi słowy czy pani musi czy tylko może wziąść pod uwage aktualny stan umiejętności dziecka ?
    Edytor zaawansowany
    • 20.12.10, 10:15
      To zależy od jej dobrej woli. Z reguły nauczycielki maja problem aby zając się indywidualnie tymi dziećmi, które pozostają w tyle a ty marzysz aby poświęciła czas temu co jest do przodu? Zapomnij.
      --
      w646.wrzuta.pl/film/8tKCMMbu1ye/impreza_pod_palacem_prezydenckim

      Objaw przedawkowania Radia Maryja.
      • 30.12.10, 00:03
        Nie masz szans na indywidualna naukę w szkole. Możesz zapisać dziecko do szkoły prywatnej o pewnym profilu, dawać korepetycje lub uczyć sama.
        Jednak ja polecam rozwijanie zainteresowań. Skoro dobrze sobie radzi z "ogólna nauka" to niech będzie najlepsze (zaangażuje się) w karate, balecie, matematyce, harcerstwie, gazetce szkolnej, itp. Sama wiesz co dziecko lubi najbardziej i to wspieraj (duchowo).

        Odnośnie samej szkoły. Spróbuj urozmaicić dziecku szkolną nudę znajdując jakieś fajne materiały do samodzielnej nauki dla szkół podstawowych - np:
        www.cauchy.pl/sp_i_iii/kociolek/index.php
        www.kuradomowa.com/dzieci/zagadki_dla_dzieci.shtml
        Jest też w necie kilka programów przeznaczonych dla starszych dzieci (ćwiczących rozwój dziecka)
        www.cauchy.pl/roz/dodatki/zdp/index.php
        www.lubisie.pl/
        Marek
        • 30.12.10, 09:41
          4y dzieki za te linki smile
    • 20.12.10, 10:28
      To zależy w jakiej szkole/klasie jest dziecko.

      W klasie moich synów są chyba ze 3 dziewczynki(!) naprawdę dobrze czytające. W ich podręczniku (Gra w kolory) sa długie teksty dla chętnych; dziewczyny czasami czytają na głos na lekcji pozostałym zamiast pani. Teraz przy okazji przedstawienia pełnia rolę suflera. Nie dotarły do mnie żadne głosy, że czyjeś dziecko jest znudzone. Wychowawczyni zadaje prace domowe będąc nawet na zwolnieniu smile
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
      • 20.12.10, 10:35
        dorek3 a co one robią jak inni np. poznają litery ? albo jak uczą sie pisać liter a one pewnie już umieją pisać w wąskich liniach ? muszą robić to samo a potem ewentualnie dodatkowo czy mogą od razu w wąskich liniach ?
        • 21.12.10, 10:44
          Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Ale naprawdę nikt nie marudzi że dzieciaki maja odpuszczone wiec moze dziewczyny nie sa aż tak wszechstronne.

          BTW, co to są wąskie linie??? Dzieciaki piszą w normalnych zesztach w 3-linie. To takie czy jakieś specjalne?
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • 21.12.10, 11:17
            > BTW, co to są wąskie linie??? Dzieciaki piszą w normalnych zesztach w 3-linie.
            > To takie czy jakieś specjalne?

            kuzyn mojego syna pisze w pierwszej klasie w książeczce gdzie linie są szersze .niema póki co trójliniowych zeszytów .
            • 21.12.10, 11:30
              Czyli zwykłe zeszyty to jakis wyższy poziom wtajemniczenia?

              Zeszyt do kaligrafii (z pakietu z podręcznikiem) faktycznie ma szersze linie, ale poza tym funkcjonuja normalne zeszyty gdzie ćwicza pisanie. Ale chyba ciezko się zniechęcić bo to są 4-5 linijek-najpierw pojednycza nowa literka mała i duża, później ze 2-3 słowa i 1-2 dłuższe zdanie do przepisania.
              Moi praktycznie już szkończyli alfabet (zrobią to do końca pierwszego semestru), z matematyki różne działania w zakresie 10 (co z tego ze dzieciaki generalnie liczą do 1000, chodzi o coś więcej niż tylko odliczanie), poznaja zasady ortografii (na razie ó/u).
              Kompletnie nie widze miejsca na nudę, chyba że ktos przepracował cały program z dzieckiem w domu. Ale wtedy to sam sobie gola strzela.
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
              • 21.12.10, 11:43
                dorek3 pomine sprawe pisania ,bo już wcześniej zrozumiałem że niebędzie takiego bólu .
                skupie sie wiec na tych równankach .

                > , z matematyki różne działania w zakresie 10 (co z tego ze dzieciaki generalnie
                > liczą do 1000, chodzi o coś więcej niż tylko odliczanie),

                niechodzi mi że on liczy do 1000 ( niejestem sadystą wink. on robi równania wymagające przekształcen również na liczbach ujemnych , wszystkie działania w słupach również jeśli wynikiem jest ułamek (oczywiście w dzieleniu) ,w głowie dodaje i odejmuje liczby dwucyfrowe z przekraczaniem progu dziesietnego i setnego no i zadania z tekstem do 2 klasy . rozumiesz wiec teraz że powrót do patyczków może sie okazać troche śmieszny .
                • 21.12.10, 11:46
                  To ja juz niczego nie rozumiem. Jeżeli Twoje dziecko ma program pierwszej klasy z najmniejszym palcu, jest dojrzałe emocjonalnie i Ty o tym wiesz to dlaczego nie posłałaś do II klasy?
                  --
                  pozdrawiam
                  Dorota i Kuba&Bartek
                  • 21.12.10, 12:27
                    dorek3 napisała:

                    > To ja juz niczego nie rozumiem. Jeżeli Twoje dziecko ma program pierwszej klasy
                    > z najmniejszym palcu, jest dojrzałe emocjonalnie i Ty o tym wiesz to dlaczego
                    > nie posłałaś do II klasy?

                    naprawde ? bo wole by był najleprzy w pierwszej niż przeciętny w drugiej(on pewnie też to woli smile .
                    • 21.12.10, 12:36
                      Ciekawe czy zachowanie tez będzie miał najlepSZe jak będzie się nudził na lekcjach i bimbał. I na ile mu starczy tej wiedzy aby nie przyjąć założenia że szkołę wogóle można mieć w nosie. I czy to naprawdę polepszy to jego pozycję wśród rówieśników.
                      Ja bym na Twoim miejscu gruntownie przemyślała takie psotępowanie, bo zrobisz, nieświadomemu niczego dzieciakowi, krzywdę.

                      Moje dzieic mogłyby pisac sprawdziany na 100% gdybym nabyła dodatkowy zeszyt sprawdzianów będący częścią całego pakietu. Jednak nie chcę ich od początku uczyć drogi na skróty, ba nawet jest mi na rękę jak strzela jakiegoś byka. Nie chcę żeby byli najlepsi z moja pomoca, chce aby sami doszli do swojej wiedzy.

                      Dyrektor w mojej szkole na rozpoczęciu I klasy powiedział coś co mi utkwiło w pamięci: pozwólmy dzieciom SAMYM odnieść ich pierwsze sukcesy i porażki; pozwólmy im nauczyć się uczyć. I tego sie trzymam.
                      --
                      pozdrawiam
                      Dorota i Kuba&Bartek
                      • 21.12.10, 13:21
                        dorek3 napisała:

                        > Ciekawe czy zachowanie tez będzie miał najlepSZe jak będzie się nudził na lekcj
                        > ach i bimbał.

                        a czy ja mówie że ma mieć najlepsze zachowanie ,jak jakiś mały tłuścioszek z pierwszej ławki winkjak nikomu rąk niepowyrywa bedzie oki wink

                        I na ile mu starczy tej wiedzy aby nie przyjąć założenia że szkoł
                        > ę wogóle można mieć w nosie.


                        i tu jest obawa .ale przecież ta obawa dotyczy nie tylko tych z umiejętnościami ale i tych super zdolnych ( chyba ich mamusiek tu pełno wink))) jakoś ci super zdolni jednak nieporzucają szkoły . ot ,poprostu mniej sie uczą na lekcje .


                        >I czy to naprawdę polepszy to jego pozycję wśród rówieśników.

                        z całą pewnością niepogorszy wśród naszej grupy docelowej (chcących sie uczyć )
                        z powodu drugiej grupy syncio ma też dobrego lewego prostego wink

                        > Ja bym na Twoim miejscu gruntownie przemyślała takie psotępowanie, bo zrobisz,
                        > nieświadomemu niczego dzieciakowi, krzywdę.

                        no, najłatwiej sie odnieść do nienazwanego wink hehe

                        > Moje dzieic mogłyby pisac sprawdziany na 100% gdybym nabyła dodatkowy zeszyt sp
                        > rawdzianów będący częścią całego pakietu. Jednak nie chcę ich od początku uczyć
                        > drogi na skróty, ba nawet jest mi na rękę jak strzela jakiegoś byka. Nie chcę
                        > żeby byli najlepsi z moja pomoca, chce aby sami doszli do swojej wiedzy.

                        nasz droga nie jest na skróty ,umiejętności są prawdziwe a nie oszukane i na tym chce budować jego pozycje . jak syn bedzie starszy moja pomoc bedzie maleć ( już powoli maleje)- puki co " uwaga rodzica pokarmem dziecka " wink


                        > Dyrektor w mojej szkole na rozpoczęciu I klasy powiedział coś co mi utkwiło w p
                        > amięci: pozwólmy dzieciom SAMYM odnieść ich pierwsze sukcesy i porażki; pozwólm
                        > y im nauczyć się uczyć. I tego sie trzymam.

                        • 21.12.10, 13:51
                          Ja na Twoim miejscu jednak nie uczyłabym dziecka pisać. Może lepiej ktoś inny.
                          • 21.12.10, 14:32
                            joa66 napisała:

                            > Ja na Twoim miejscu jednak nie uczyłabym dziecka pisać. Może lepiej ktoś inny.

                            a ja na twoim miejscu zastanowił bym sie czy jestm jedynie niedowcipny czy po prostu głupi
                    • 21.12.10, 14:59
                      Ja bym tam wolała, żeby dziecko było przeciętne wśród najlepszych niż najlepsze wśród przeciętnych. Zawsze lepiej równać w górę i stawiać sobie wyżej poprzeczkę. Ciekawa jestem po co Ci (tak, właśnie Tobie) szkoła, skoro wszystko już z dzieckiem przerobiłaś? Może lepiej ten czas, który spędza w szkole lepiej spożytkować, np. na aktywność fizyczną, w szkole jest przecież żadna, albo na zgłębianie teorii względości?
                      • 21.12.10, 16:25
                        magumagu niemożna być najlepszym we wszystkim dlatego jestem spokojny o to że bedzie miał z kim rywalizować .o szkole zaś już ktoś pisał w tym wątku jakie korzyści prócz wiedzy daje dziecku i ja sie z tym zgadzam .min. właśnie bedzie miał z kim rywalizować .
                        • 22.12.10, 14:31
                          Ok, mój post miał być ironiczny, nie wyszło smile
                          Nie rozumiem czemu przerabiasz z dzieckiem materiał szkolny. Żeby było do przodu? Przecież robisz mu krzywdę, bo w tej szkole rzeczywiście będzie się tylko nudził i tracił czas.
                          Zgadzam się, że nawet przeciętne dziecko jest w stanie przyswoić o wiele więcej wiedzy niż jest to w materiale szkolnym - przynajmniej na początku, potem robi się tego sporo (inna kwestia czy ma to sens). Ja wolałabym poszerzać horyzonty o materiał lub umiejętności, których w szkole nie ma, po co dublować robotę nauczycieli.
                          • 22.12.10, 14:47
                            magumagu napisała:
                            > Nie rozumiem czemu przerabiasz z dzieckiem materiał szkolny. Żeby było do przod
                            > u?

                            uzasadniałem to wiele razy . nawet przed chwilą dorry dodała coś do tego " jak z innych przedmitów bedzie mu szło gorzej to bedzie z czegoś dobry "
                            • 22.12.10, 15:20
                              Hmm, to nie moje dziecko, ja bym swojego na siłe tak nie uszczęśliwiała. Wolę, żeby budował z kolegami super świnię z klocków (wczoraj), czytał komiksy, oglądał filmy, słuchał audiobooków, okładał się z kumplami na dworze, chodził na łyżwy i wyżywał się fizycznie. I tak z czegoś będzie świetny, bo to zdolny chłopak jest.
                              • 23.12.10, 08:28
                                magumagu napisała:
                                > Hmm, to nie moje dziecko, ja bym swojego na siłe tak nie uszczęśliwiała. Wolę,
                                > żeby budował z kolegami super świnię z klocków (wczoraj), czytał komiksy, ogląd
                                > ał filmy, słuchał audiobooków, okładał się z kumplami na dworze, chodził na łyż
                                > wy i wyżywał się fizycznie.

                                co ma piernik do wiatraka ? jedyne czego mój jest pozbawiony to może 1h telewizji dziennie ma mniej .o okładanie sie z kumplami dbam do tego stopnia że 3 X w tygodniu chodzi na tekwondo (prócz codziennego okładania sie ze mną wink) + zapraszamy kuzyna właśnie w tym celu ( mam 2 pary rękawic ) na łyżwach jesteśmy raz na tydzień ( pierwszy sezon i wczoraj zrobił pierwszy raz całe kółko sam choć dwa razy złapał sie za bande i raz na łapki ) basen ma z przedszkolem i ze mną (teraz nie bo są łyżwy) drugi rok ( w lecie okazało sie że umie pływać ),jak jest cieplej codziennie chodzimy na placyk .poprostu mam dla niego dużo czasu bo łatwo mi przyszło zarabianie .

                                > I tak z czegoś będzie świetny.

                                wiara rodziców w dzieci jest przeogromna wink
                                • 23.12.10, 15:05
                                  Łał, jestem pod wrażeniem. Ty to potrafisz animować czas swojemu dziecku!
                                  Dopiero co wątek o tym był tutaj:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,575,120005318,120005318,pseudorodzice.html
                                  A myślałam, że gość przesadza.
                                  Ciekawe kiedy Ty masz czas na czytanie książek, chodzenie do kina i teatru, rozmowy z mężem/partenerem, spotkania ze swoimi znajowmymi, sporty (no chyba, że okladanie się z dzieckiem Ci wystarcza).
                                  Dla mnie to nie do pomyślenia, że mogłabym zapraszać regularnie do siebie jakieś dziecko w jakimś przeze mnie określonym celu, skoro on sam z kolegami potrafi się zając i jakoś nie pamiętam bijatyki. Im dłużej to czytam tym bardziej widzę, że to chore.
                                  • 23.12.10, 20:40
                                    magumagu napisała:
                                    > Ciekawe kiedy Ty masz czas na czytanie książek, chodzenie do kina i teatru,

                                    a to obowiązek ? na narty też niejeżdże -znudziło mi sie .

                                    >rozmowy z mężem/partenerem,

                                    żartujesz ?

                                    sporty (no chyba, że o
                                    > kladanie się z dzieckiem Ci wystarcza).

                                    masz o tym jakiekolwiek pojęcie ?
                                    może ty niemasz czasu bo dużo pracujesz ale inni go mają i pieniądze by zająć sie tym co najistotniesze (dzieckiem ) .

                                    • 24.12.10, 12:20
                                      Jasne, że to nie obowiązki, ale jakoś tak w życiu jest, że na im wyższym poziomie są rodzice, tym dziecko jest lepiej ukształtowane - nie nakazem i "pracą" nad nim, ale naturalnie nabytym w rodzinnym domu ogładą, stosunkiem do aktywności fizycznej, zdobywania wiedzy, rozmów, nawet odżywania. To fakt.
                                      Nigdzie nie piszę, że poświęcam więcej czasu na pracę niż na dziecko, albo, że nie mam z nim kontaktu. A Ty robisz się agresywny, jak każdy, kto traci już argumenty i zaczyna się czuć niepewnie w swoich mocno utrwalonych poglądach. To też o Tobie świadczy.
                                      Wszystkiego dobrego na Święta!
                                      • 27.12.10, 12:20
                                        magumagu musisz mieć mało czasu by sądzić że te 8 godzin tygodniowo zajęc ( ok 10 godzin biorąc pod uwage dojscie na tekwondo i dojazd na lodowisko ) przeszkodza nam w czymkolwiek ? stąd moja irytacja . poprostu pierdz.....sz głupoty co do kształtowania dziecka.

                                        > ie są rodzice, tym dziecko jest lepiej ukształtowane - nie nakazem i "pracą" na

                                        jak jesteś gęsią to przesiadywanie w teatrach ci niepomoże czy masz czy niemasz na to czasu zaś oprócz nart są inne aktywności fizyczne pozwalające rozwinąć cechy motoryczne bo narty to przedewszystkim zabawa ,wiec jak narty już nie bawia albo jeszcze niema szans by od razu zostały rozpoznane jako zabawa a nie konieczność nauki to niema po co tym sie zajmować jeśli uczymy sie w tym czasie łyżw a dla rozrywki woli basen czy tekwondo ),widać i o aktywności fizycznej pojęcia nie masz za wiele .
                                        • 27.12.10, 14:01
                                          Słuchaj. Piszę do Ciebie powoli, bo widzę, że Ty też czytasz powoli... Jakie, k..wa, narty?!?! Albo pomyliłeś wątek, albo masz kłopoty nie tylko z interpunkcją, ale także z czytaniem ze zrozumieniem. W żadnej mojej wypowiedzi o nich nie wspominałam.

                                          > jak jesteś gęsią to przesiadywanie w teatrach ci niepomoże czy masz czy niemas
                                          > z na to czasu

                                          Zgadzam się, ale w Twoim przypadku chwytałabym się wszystkich możliwych sposobów, może nie jest za późno smile

                                          Zaś w przypadku Twojego syna, to może dobrzae robisz - w końcu psycholodzy też muszą z czegoś żyć, a w dorosłym życiu na pewno mu się przydadzą.
                                          Pozdrawiam!

                                          • 28.12.10, 15:04
                                            magumagu co prawda z tym nartami/aktywnością sportową to sie rozpędziłem co niezmienia faktu że w kwesti obciążenia czasu przez zajęcia które realizuje z synem bzdedziłaś trzy po trzy .
                    • 25.12.10, 09:30
                      >wole by był najleprzy w pierwszej niż przeciętny w drugiej(on pew
                      > nie też to woli smile .

                      No wiesz, to by znaczyło, że ważniejsze dla ciebie jest to, żeby syn był "naj", niż żeby się rozwijał i szedł do przodu - nie wierzę, że jakikolwiek rodzic może czegoś takiego chcieć dla dziecka.
                      Czy to syn zgłasza, że się nudzi, czy ty uważasz, że tak jest? Jeśli to on mówi, że się nudzi, pogadaj z panią i wsadź mu do tornistra coś dodatkowego na jego poziomie, niech robi, jak mu nudno. Pani może to sprawdzać i nagradzać go za dodatkową pracę. Nie chce jej się? Nie przejmuj się, poczekaj aż syn z nudów zacznie zabijać czas na lekcji innymi działaniami niż te, których pani by sobie życzyła. Wtedy jako rodzic współpracujący i rozumiejący trud pracy nauczyciela i kłopot jaki może mieć z zachowaniem syna i zaproponuj to samo rozwiązanie. Zapewniam, że wtedy przyjmie je z otwartymi ramionami. Przerobiłam to na pani mojego syna. Póki nie przeszkadzał, nie widziała potrzeby, żeby robił coś dodatkowego, a już mowy nie było o tym, żeby chciało jej się to sprawdzić. Jak na żale mojego dziecka typu "mamo ja kiedyś umrę z nudów" zaczęłam odpowiadać: "to zajmij się czymś przyjemnym, najlepiej z kolegą, któremu też się nudzi", problem się rozwiązał. Byłam rodzicem współpracującym, po każdej uwadze dot. zachowania syna (rozmawia, bawi się z kolegą, graja na głos w państwa i miasta) szłam do pani, wysłuchiwałam jej tekstów o tym, że taki mądry i tak przeszkadza, współczułam, po trzeciej uwadze (ileż w końcu można chodzić do szkoły), zaproponowałam wersję: coś dodatkowego do tornistra, pani sprawdza i nagradza. Entuzjazmu pani nie da się opisać, ona zachwycona, syn wniebowzięty,bo już się nie nudzi, ja mam święty spokój. Polecam rozwiązanie. Mądry nauczyciel oczywiście nie czekałby do takiego rozwoju wypadków, ale skąd tu tych mądrych wziąć, są jak ginące gatunki - rzadko występują w naturze. I wiem co mówię, jestem nauczycielem od 20 lat, znam środowisko od podszewki.

                      • 27.12.10, 11:57
                        a.l.o.e.s napisała:
                        > No wiesz, to by znaczyło, że ważniejsze dla ciebie jest to, żeby syn był "naj",
                        > niż żeby się rozwijał i szedł do przodu - nie wierzę, że jakikolwiek rodzic mo
                        > że czegoś takiego chcieć dla dziecka.

                        nie wiem czy bedzie najlepszym , wystarczy że jednym z najlepszych przez pierwsze klasy lub chociaż nienajgorszym . nie dla mojej satysfakcji (choć to miły dodatek) a dla jego rozwoju bo doświadczenie bycia najlepszym choćby przez pewien czas niewszystkim jest dane i wątpie by mogło być ono szkodliwe ( doświadczenie bycia gorszym miał/ma (mimo że jest poprawa) przez problem wymowy ).

                        > Czy to syn zgłasza, że się nudzi, czy ty uważasz, że tak jest?

                        wybiegam do przodu na zasadzie co by było jakby było smilei po dodatkowych przemyśleniach doszedłem do wniosków podobnych do zawartych w twoim poście wiec nawet początkowo nie będe korzystał z poradni ( celem uzyskania opini ) poczekam ze 3 miesiące nauki i jak bedzie wszystko oki to niebede sobie i innym zawracał tym d... bo do dalszego rozwoju intelektualnego w sytuacji znajomości mataeriału o którym pisałałem wcześniej to wystarczy mu z 30 minut w domu (zadań z tekstem na zmiane z równaniami )wiec nie ma o co sie spinać z ustawianiem pani smilew sytuacji przeszkadzania na lekcji zaś zrobie to co napisałaś + ewentualna wizyta w poradni i wydanie opini.
                        • 27.12.10, 12:10
                          Co do bycia najlepszym w klasach I-III ... tu możesz się rozczarować wink
                          Wszystko zależy od Wychowawczyni i tego jak Ona zinterpretuje "oceny opisowe". U mojego syna przez pierwsze trzy lata Pani nigdy się nawet nie zająknęła w temacie "najlepszy uczeń w klasie" ;-p Takie pojęcie po prostu nie istaniało. Każdy rodzic dostawał na semest ocenę opisową - co dziecko juz umie, nad czym należy popracować itp. Żadnych gwiazdek, buziek, słoneczek czy systemu A,B,C .... Nie wiem na ile dzieciaki wiedziały kto jest ten BOSS ;-p ale rodzice - pomimo podchodów i podpytywania nie dowiedzieli sie do końca IIIkl. Swoją drogą - Pani była rewelacyjna i o nudzie na jej lekcjach nie było mowy.
                          Więc na laury i owacje - tak bardzo bym nie liczyła wink
                          Pozdr
                          • 27.12.10, 12:17
                            Jeszcze tak w temacie "sterowania" . Nie wiem czy to efekt moich doświadczeń czy wynik wrodzonego lenistwa wink ale mnie bardziej przekonuje model "podążania" za dzieckiem niż "ciągnięcia" Go za sobą. Wydaje mi się bardziej naturalny i niosący mniej zagrożeń na przyszłość.
                            Cały dowcip polega na tym, aby nie przedobrzyć w żadną ze stron.
                            Pozdr
                            • 27.12.10, 12:46
                              pam_71 napisała:

                              > Jeszcze tak w temacie "sterowania" . Nie wiem czy to efekt moich doświadczeń cz
                              > y wynik wrodzonego lenistwa wink ale mnie bardziej przekonuje model "podążania"
                              > za dzieckiem niż "ciągnięcia" Go za sobą.

                              podążanie to piękna utopia . normalnego człowieka zawsze coś ciągnie ( nagroda wink)
                              pomijam tu oczywiście rzeczy nadobowiązkowe bedące rozrywką a nie podstawą .
                              • 27.12.10, 13:11
                                jotde3 napisał:

                                > pam_71 napisała:
                                >
                                > > Jeszcze tak w temacie "sterowania" . Nie wiem czy to efekt moich doświadc
                                > zeń cz
                                > > y wynik wrodzonego lenistwa wink ale mnie bardziej przekonuje model "podąż
                                > ania"
                                > > za dzieckiem niż "ciągnięcia" Go za sobą.
                                >
                                > podążanie to piękna utopia . normalnego człowieka zawsze coś ciągnie ( nagroda
                                > wink)
                                > pomijam tu oczywiście rzeczy nadobowiązkowe bedące rozrywką a nie podstawą .

                                Hihi ... zgadzam się z tą utopią ;-p Dlatego - jak zobaczę, że lenistwo zabija w moich Modych jakiś wrodzony talent - to pociągnę. Ale nigdy sama, pierwsza. Jestem zdecydowaną przeciwniczką postawy " bo ja wiem najlepiej co dla Ciebie dobre, moje dziecko". Taka trauma z lat mojej młodości ... hihi
                                • 28.12.10, 14:58
                                  pam_71 napisała:
                                  > Jestem zdecydowaną przeciwniczką postawy " bo ja wiem najlepiej co dla Ciebie do
                                  > bre, moje dziecko".

                                  > w moich Modych jakiś wrodzony talent - to pociągnę.

                                  ja też jestem przeciwnikiem takiej postawy smile moja jest przecież mniej wiecej taka :
                                  "sądze że mimo że wolisz sie cały dzień bawić to te obowiązkowe 4 godzinki ćwiczeń tygodniowo + nauka jazdy na łyżwach jest dla Ciebie dobre i kżywdy Ci niezrobią (tak samo jak limit na TV/komp i cukierki ) w pozostałym zaś czasie możesz podążać za swoimi zainteresowaniami "
                                  jeśli to nie jest dobre to i szkoła nie jest dobra i może nie posyłajmy tam swoich dzieci ?
                                  czekajmy aż objawią nam swój talent a potem posyłajmy na zajęcia jedynie z tego przedmiotu .tylko co jeśli talentu nie objawią ?
                                  • 29.12.10, 08:50

                                    > ja też jestem przeciwnikiem takiej postawy smile moja jest przecież mniej wiecej
                                    > taka :
                                    > "sądze że mimo że wolisz sie cały dzień bawić to te obowiązkowe 4 godzinki ćwi
                                    > czeń tygodniowo + nauka jazdy na łyżwach jest dla Ciebie dobre i kżywdy Ci niez
                                    > robią (tak samo jak limit na TV/komp i cukierki ) w pozostałym zaś czasie moż
                                    > esz podążać za swoimi zainteresowaniami "
                                    > jeśli to nie jest dobre to i szkoła nie jest dobra i może nie posyłajmy tam sw
                                    > oich dzieci ?
                                    > czekajmy aż objawią nam swój talent a potem posyłajmy na zajęcia jedynie z tego
                                    > przedmiotu .tylko co jeśli talentu nie objawią ?

                                    Przesadzasz i wyolbrzymiasz wink
                                    Po za tym - nikt Ci nie wytyka tej 1h nauki dziennie, a jedynie fakt, że zamiast ćwiczyć to z czym Młody ma kłopoty lub materiał dostosowany do wieku - wolisz robić zadania z klasy V wink Czujesz różnicę ?
                                    • 29.12.10, 11:00
                                      pam_71 napisała:
                                      > Przesadzasz i wyolbrzymiasz wink

                                      nie, to ze szkołom to było jedynie rozwinięcie twoich idei smile

                                      > Po za tym - nikt Ci nie wytyka tej 1h nauki dziennie, a jedynie fakt, że zamias
                                      > t ćwiczyć to z czym Młody ma kłopoty

                                      już 1000 razy mówiłem że logopedia nie działa ( w mojej ocenie w jego i wiekszości innych przypadków dzieci które są kwalifikowane do tej terapi postęp wynika z samoistnego rozwoju przez komunikacje z innymi osobami i jestem tego już na tyle pewny że nie zawracam sobie nią głowy tym bardziej że po roku nie ćwiczenia pani logopeda powiedziała że on już mówi wszystko poprawnie tylko jeszcze nie w mowie spontanicznej ,zakładam wiec że po następnym roku nie ćwiczenia postęp bedzie równie duży wink

                                      >lub materiał dostosowany do wieku - wolisz
                                      > robić zadania z klasy V wink Czujesz różnicę ?

                                      do jego wieku jest dostosowany ten materiał który łapie nieważne z której klasy . rozumiesz ?
                                      • 29.12.10, 13:19
                                        jotde3 napisał:
                                        > nie, to ze szkołom to było jedynie rozwinięcie twoich idei smile

                                        Nie rozwinięcie .. ale nadinterpretacja i to daleko posunięta wink

                                        > już 1000 razy mówiłem że logopedia nie działa ( w mojej ocenie w jego i wiekszo
                                        > ści innych przypadków dzieci które są kwalifikowane do tej terapi postęp wynik
                                        > a z samoistnego rozwoju przez komunikacje z innymi osobami i jestem tego już na
                                        > tyle pewny że nie zawracam sobie nią głowy tym bardziej że po roku nie ćwiczen
                                        > ia pani logopeda powiedziała że on już mówi wszystko poprawnie tylko jeszcze ni
                                        > e w mowie spontanicznej ,zakładam wiec że po następnym roku nie ćwiczenia postę
                                        > p bedzie równie duży wink

                                        Logo działa. Czemu Tusk mówi tak jak mówi ? Czemu nie wyrósł ?

                                        > do jego wieku jest dostosowany ten materiał który łapie nieważne z której klasy
                                        > . rozumiesz ?

                                        Rozumiem, że Twoje racje muszą być zawsze na wierzchu ... niezależnie od kontrargumentów i przykładów z "życia wziętych" wink
                                        • 29.12.10, 13:32
                                          pam_71 napisała:
                                          > Logo działa. Czemu Tusk mówi tak jak mówi ? Czemu nie wyrósł ?

                                          wiesz że niechodził do logopedy ?czy ja mówiłem że wszyscy wyrosną ? nie. ja mówie że jeśli niewyrosną sami to te 15 minut dziennie dodatkowych ćwiczeń nic nie da . budowa układu nerwowego narządów mowy jest nie do poprawy . możliwy jest tylko rozwój .
                                          sprawa z logopedami wygląda tak :
                                          są postępy - NASZA ZASŁUGA
                                          brak postępów -drodzy państwo czasem mimo terapi wada nieustępuje smile

                                          > > do jego wieku jest dostosowany ten materiał który łapie nieważne z której
                                          > klasy
                                          > > . rozumiesz ?
                                          >
                                          > Rozumiem, że Twoje racje muszą być zawsze na wierzchu ... niezależnie od kontra
                                          > rgumentów i przykładów z "życia wziętych" wink

                                          jakich kontrargumentów ??? jakich przykładów ??? wiesz co napisałaś a ja Ci odpowiedziałem że odpowiedni materiał to taki który dziecko łapie a nie taki który jest do którejś klasy .
                                          • 29.12.10, 14:22
                                            jotde3 napisał:

                                            >wiesz że nie chodził do logopedy ?czy ja mówiłem że wszyscy wyrosną ?

                                            1) Czyli nie chodził i nie wyrósł. Może logo by jednak mu pomogła ?
                                            2) Mój syn miał taką "R"-kę. Z tej "cechy" się nie wyrasta. Młody ćwiczył - mówi dźwięczne R. Do jakiej grupy Go zakwalifikujesz ?


                                            >
                                            > jakich kontrargumentów ??? jakich przykładów ??? wiesz co napisałaś a ja Ci odp
                                            > owiedziałem że odpowiedni materiał to taki który dziecko łapie a nie taki który
                                            > jest do którejś klasy .

                                            Przykładów było wiele. Głównie wpisów matek, których dzieci ćwiczyły poprawną wymowę.
                                            • 29.12.10, 15:06
                                              pam_71 napisała:

                                              > jotde3 napisał:
                                              >
                                              > >wiesz że nie chodził do logopedy ?czy ja mówiłem że wszyscy wyrosną ?
                                              >
                                              > 1) Czyli nie chodził i nie wyrósł. Może logo by jednak mu pomogła ?

                                              skąd wiesz że nie chodził ???????nie ma dowodów na zależność kierunkową by logopedia mogłą pomuc są jedynie korelacje .

                                              > 2) Mój syn miał taką "R"-kę. Z tej "cechy" się nie wyrasta. Młody ćwiczył - mów
                                              > i dźwięczne R. Do jakiej grupy Go zakwalifikujesz ?

                                              tych co i tak by mówili . ja niećwiczyłem a w 2 klasie tez mówiłem dżwięczne "r" bez pomocy .
                                              troche póżniej ale przyszło samo w swoim czasie .


                                              > > jakich kontrargumentów ??? jakich przykładów ??? wiesz co napisałaś a ja
                                              > Ci odp
                                              > > owiedziałem że odpowiedni materiał to taki który dziecko łapie a nie taki
                                              > który
                                              > > jest do którejś klasy .
                                              >
                                              > Przykładów było wiele. Głównie wpisów matek, których dzieci ćwiczyły poprawną w
                                              > ymowę.

                                              zmieniasz kontekst . mowa tu była o odpowiednim materiale do nauki a nie znowu tej logopedi .
                                            • 30.12.10, 00:44
                                              pam_71 wysłałam do Ciebie wiadomość ale chyba nie doszła.
                                              Albo może do mnie nie doszła odpowiedź?? Interesuje mnie w jaki sposob ćwiczyłaś "r" z Twoim synem. Czy możesz coś o tym napisać?

                                              Co do logopedii: dwaj moi bracia stryjeczni mieli w dziecinstwie okropne wady wymowy z którymi nikt nic nie robił w nadziei, ze "wyrosną" z tego - i niestety nie "wyrośli". W wieku 20 lat nadal je mieli, z tym, że jeden się zaparł i wyćwiczył potem poprawną wymowę, a drugi nie, i tak mu zostało do dziś.
                                              Mój najmłodszy syn podobnie, w wieku 6,5 lat wymawiał nieprawidłowo co tylko się dało. Po roku codziennych ćwiczeń (po godzinie!) zostały może jakieś nieczystości w "sz" i "rz" (ktore nie każdy pewnie usłyszy) oraz nieszczęsne "r" (u niego akurat angielskie) przy którym czuję się bezradna. Pocieszam się tylko, że z angielskim będzie miał łatwo...


                                              • 30.12.10, 09:56
                                                dorry napisała:

                                                > Co do logopedii: dwaj moi bracia stryjeczni mieli w dziecinstwie okropne wady w
                                                > ymowy z którymi nikt nic nie robił w nadziei, ze "wyrosną" z tego - i niestety
                                                > nie "wyrośli". W wieku 20 lat nadal je mieli, z tym, że jeden się zaparł i wyćw
                                                > iczył potem poprawną wymowę, a drugi nie, i tak mu zostało do dziś.

                                                czytałem w internecie wiele opisów przeczących skuteczności logopedi ,moge sie zgodzić jednak z tym że jak ktoś poświęci na to wiele czasu,uwagi i detrminacji (raczej bedzie to osoba dorosła) to poprawa bedzie ,przynajmniej puki będzie uważał ( najczęsciej jest to ważne w wypadku jedynie spikerów radiowych bo już np. taki telemarketr to zamało zarabia by sobie tym głowe zawracać ). powstają być może jakieś mechanizmy kompensacyjne które umożliwiaja poprawe.generalnie to chyba to wygląda tak :na terapie kieruje sie np. 100 dzieci zagrożonych wadą ,niemal nikt niećwiczy systematycznie i poprawnie, po czym 95 z tych dzieci sama wyrasta z tych wad , pozostałych 5cioro może miało by jakiś pożytek z ćwiczeń gdyby codziennie ćwiczyło po godzinie z logopedą .

                                                > Mój najmłodszy syn podobnie, w wieku 6,5 lat wymawiał nieprawidłowo co tylko si
                                                > ę dało. Po roku codziennych ćwiczeń (po godzinie!)

                                                albo mimo nich .

                                                • 30.12.10, 11:31
                                                  jotde3, wydajesz się mieć trochę rozumu (; To, że coś tam było napisane w internecie, to jeszcze nie znaczy, że to jest prawda, cała prawda, albo objawiona prawda.
                                                  Jeśli jesteś w czymś dobry, to na pewno wiesz ile bzdur z zakresu tej dziedziny jest bezkarnie umieszczonych w sieci (w każdy razie ja w swojej działce wiem...)
                                                  Tobie wygodniej jest uważać, że ćwiczenia logopedyczne nic nie dają (nie musisz więc nic robić) i dobrze. Może lepiej nic nie robić, niż robić na odwal, z niechęcią, albo źle.
                                                  Może być też tak, że trafiłeś na złego logopedę (a takich jest sporo) i pomoc takiego rzeczywiście nic nie daje. Lepiej i zdrowiej dla dziecka dać sobie spokój niż męczyć się z takim "specjalistą"

                                                  ( OT: Z mojego doświadczenia najlepsza była taka pani
                                                  - pani do syna: "powiedz rower"
                                                  - syn: "howeh"
                                                  - pani: "powiedz rrowerr"
                                                  - syn: "hhowehh"
                                                  - pani: "powiedz rrrrrrrowerrrr"
                                                  ...itd...
                                                  Byliśmy u niej tylko ten jeden raz... )

                                                  Poza tym, to prawda, że niektóre dzieci same zaczynają mówić prawidłowo, ale niektóre niestety nie, i z góry nie wiadomo które to będą.
                                                  I dalej - to prawda, że nie u każdego wszystkie wady dają się usunąć całkowicie, ale wiele można zminimalizować tak, że dla przeciętnego, postronnego człowieka będą nie do wyłapania.

                                                  A teraz prywata, to:

                                                  > albo mimo nich .

                                                  dodałeś niepotrzebnie.
                                                  Jaki masz cel w podważaniu rocznej pracy włożonej w przezwyciężenie problemu o nieznanej Ci skali, przez dwie, nieznane Ci osoby?
                                                  Dowartościowuje Cię to?
                                                  Jeśli tak, to współczuję.
                                                  • 30.12.10, 16:50
                                                    dorry napisała:

                                                    > jotde3, wydajesz się mieć trochę rozumu (; To, że coś tam było napisane w int
                                                    > ernecie, to jeszcze nie znaczy, że to jest prawda, cała prawda, albo objawiona
                                                    > prawda.


                                                    dziekuje smile ale to co napisałas tyczy to sie i twojego wpisu. liczą sie dowody skuteczności a ich niema .

                                                    > A teraz prywata, to:
                                                    >
                                                    > > albo mimo nich .
                                                    >
                                                    > dodałeś niepotrzebnie.

                                                    jestem innego zdania

                                                    > Jaki masz cel w podważaniu rocznej pracy włożonej w przezwyciężenie problemu o
                                                    > nieznanej Ci skali, przez dwie, nieznane Ci osoby?

                                                    prawde

                                                    > Dowartościowuje Cię to?

                                                    w żadnym wypadku


                                                  • 31.12.10, 08:49
                                                    Na zakończenie - o logopedii. Dla mnie namacalnym dowodem skuteczności są moje dzieci. I nie poleciałam z nimi jak mieli 3-latka wink Chodzili w wieku 6-9 (Młoda krócej). Czyli już w momencie kiedy powinno się wszystko poza "r" ukształtować samo. Ich kuzyn lat 15 nadal mówi trochę niewyraźnie (nie jest to klasyczne seplenienie, ale coś mu "świszcze"). Też twierdzą, że logopedia to strata czasu wink
                                                  • 31.12.10, 10:02
                                                    pam_71 takich wpisów jak twój i przeciwnych opini jest w necie pełno. jak nie umiesz wyjść poza swoje bezpośrednie doświadczenie to może pisz pamietnik ale nie polemizuj w kwestiach bardziej ogólnych ( tym bardziej że gubisz kontekst i konfabulujesz ), twoje argumenty zaś są na poziomie " bo Gożdzikowej pomogło " wink
                                                  • 31.12.10, 12:28
                                                    Kochanie - ja wiem, że Tobie i tak nie dogodzę ;-p Ale w przypadku logo - takich Goździkowych jest mnóstwo.
                                                    Twoje argumenty są w stylu "nie, bo nie" wink
                                                    Tylko nie płacz za rok, że Pani przypięła Młodemu łatkę "rozrabiaki i wiercipięty". Jak będzie wszystko wiedział to nic dziwnego, że się będzie wiercił na lekcji wink
                                                  • 31.12.10, 13:56
                                                    pam_71 napisała:

                                                    > Kochanie - ja wiem, że Tobie i tak nie dogodzę ;-p Ale w przypadku logo - takic
                                                    > h Goździkowych jest mnóstwo.

                                                    mnóstwo osób też wieży w homeopatie i inne bzdóry .

                                                    > Twoje argumenty są w stylu "nie, bo nie" wink

                                                    co ty bredzisz? aaa smileznowu niczym niepoparte tezy .dożuć jeszczcze jakąś zmiane kontekstu smile

                                                    > Tylko nie płacz za rok, że Pani przypięła Młodemu łatkę "rozrabiaki i wiercipię
                                                    > ty". Jak będzie wszystko wiedział to nic dziwnego, że się będzie wiercił na lek
                                                    > cji wink

                                                    o oprócz tego co umie . niebęde miał nic przeciwko wróżko ty moja wink
                                                • 30.12.10, 12:00
                                                  Poprawna wymowa jest ważna nieżalenie od zajmowanego stanowiska ani zarobków i nie musi mieć na nie bezpośredniego wpływu ale ma za to pośredni wpływ wynikający z samooceny, a na tą duży wpływ ma właśnie poprawność wymowy i brak odrzucenia i wyśmiewania, z którymi bardzo często spotykają się dzieci z wadą wymowy. To z czym może sobie poradzić dorosły, znając swoją wartość zazwyczaj przerasta dziecko które dopiero odkrywa siebie.
                                                  Wszystkie twoje staranie co do wybicia syna w grupie, mogą być niczym w porównaniu do jego wady wymowy. Licz się z tym, że w przypadku konfliktu, zostanie wyśmiany a konflikt sprowadzony to jego wady wymowy.
                                                  Dlaczego ludzie dorośli naprawiają błędy rodziców, i zaczynają ćwiczyć poprawną wymowę, właśnie dlatego aby ich wada wymowy nie wpływała na ocenę innych, a wierz mi że wpływa
                                                  • 30.12.10, 16:56
                                                    makurokurosek ja nigdzie nie twierdze że wymowa jest nieważna . twierdze że jest bardzo nisko trenowalna a rokowania poprawy są niepewne dlatego warto sie nią spróbować zająć tylko w pewnych wypadkach i niemal pewne jest że bedzie to wymagać ogromną ilość czasu .
                                                  • 30.12.10, 21:12
                                                    "twierdze że jes
                                                    > t bardzo nisko trenowalna a rokowania poprawy są niepewne "

                                                    Kiedyś miałam wadę wymową, po ciężkiej i długotrwałej pracy pozbyłam się jej, po kilku latach okazało się, że nie jest to mój jedyny problem. Mam problem ze strunami głosowymi, a dokładnie nie domykają się tak jak powinny i jedna z nich jest bardzo słaba, prawie nie używana, w efekcie mam stała chrypę, cichy głos. Do momentu gdy zgodnie z zaleceniami foniatry ćwiczyłam jak i co jakiś czas chodziłam na zabiegi, nie było super ale nie było źle. W chwili gdy poszłam na studia i całkowicie olałam leczenie moja chrypa się pogłębiła, głos zaczął zanikać, a ja musiałam walczyć z pierwszym wrażeniem jaki robił mój głos czyli laski która non stop chleje ( o ironio jako DDA , alkohol to u mnie rzadkość ). Nie mam kompleksów z powodu mojego głosu, ale miałam w swoim życiu okres w którym był on dla mnie wielkim problemem. To z czym może poradzić sobie osoba dorosła nie koniecznie jest do przejścia dla dziecka. Poprawna wymowa jest ważna zawsze i wszędzie, i zwłaszcza w środowisku dzieci jest bardzo wyśmiewana.

                                                    "warto sie nią
                                                    > spróbować zająć tylko w pewnych wypadkach i niemal pewne jest że bedzie to wym
                                                    > agać ogromną ilość czasu . "

                                                    Więc uważasz, ze lepiej zajmować sie tylko rzeczami które nie wymagają dużego nakładu pracy? Jeżeli np syn będzie miał problem ze zrozumieniem chemii należy ją całkowicie olać.
                                                  • 31.12.10, 09:54
                                                    makurokurosek napisała:
                                                    To z czym może poradzić sobie osoba dorosła ni
                                                    > e koniecznie jest do przejścia dla dziecka.

                                                    sama prawda

                                                    > Więc uważasz, ze lepiej zajmować sie tylko rzeczami które nie wymagają dużego n
                                                    > akładu pracy? Jeżeli np syn będzie miał problem ze zrozumieniem chemii należy j
                                                    > ą całkowicie olać.

                                                    nieważne jaki nakład . ważna jest relacja:
                                                    (A-prognozowany zysk /B-prognozowany koszt ) /C-prawdopodobieństwo zaistnienia celu
                                                    ( gdzie pewność zaistnienia =1 a pewnoś niezaistnienia dąży do nieskończoności )
                                                    każdy niech sobie szacuje na ile mu rozumu starcza . wielu niestarcza .
                                                  • 31.12.10, 11:01
                                                    Rozumiem, więc że skoro twój syn według ciebie nie ma szans z polskiego na 5 lepiej olać naukę tego przedmiot całkowicie. Ciekawe podejście, aczkolwiek jak dla mnie głupie
                                                  • 31.12.10, 12:38
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Rozumiem, więc że skoro twój syn według ciebie nie ma szans z polskiego na 5 le
                                                    > piej olać naukę tego przedmiot całkowicie. Ciekawe podejście, aczkolwiek jak dl
                                                    > a mnie głupie

                                                    Makurokurosku - uważaj, bo zaraz zostaniesz poproszona o wskazanie linku do naukowych badań, na poparcie swojej tezy ;-p
                                                    Według mnie - dalsza dyskusja jest jałowa.
                                                    Pozdr i szczęśliwego Nowego Roku
                                                  • 31.12.10, 13:53
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Rozumiem, więc że skoro twój syn według ciebie nie ma szans z polskiego na 5 le
                                                    > piej olać naukę tego przedmiot całkowicie. Ciekawe podejście, aczkolwiek jak dl
                                                    > a mnie głupie

                                                    znowu żle .siadaj pała wink gdzie ja napisałem że wszystko albo nic ?
                                                  • 31.12.10, 16:27
                                                    Nawet na niewiele trzeba zapracować, a ilość włożonej prac zależy od uzdolnień. Jeżeli twój syn nie ma uzdolnień humanistycznych, a z wadą wymowy i słabą formą wypowiedzi jest to możliwe to do osiągnięcia przeciętnego wyniku będzie musiał włożyć o wiele więcej pracy niż do osiągnięcia podobnego wyniku np z matematyki. Zgodnie z tym co powiedziałeś skoro wkłada się dużo pracy w coś co daje niewielki wynik nie ma sensu temu poświęcać czas, czyli całkowicie można olać naukę przedmiotu sprawiającego kłopoty
                                                  • 01.01.11, 09:58
                                                    Zgodnie z tym co powiedziałeś skoro wkłada się dużo pracy w coś co daje ni
                                                    > ewielki wynik nie ma sensu temu poświęcać czas, czyli całkowicie można olać nau
                                                    > kę przedmiotu sprawiającego kłopoty

                                                    nudna już jesteś .nieumiesz zidentyfikować celów ?
                                                    są nimi tu np.
                                                    a)oczywiście -nauczenie sie
                                                    b) -promocje do nastepnej klasy
                                                    c)- inne
                                                    o ile z celem "a "mozna sie niemal pożegnać to nadal jest możliwy ( i bardzo ważny ,wręcz konieczny ) cel "b" i kalkulacje należy zrobić dla tego celu .wiec niestety prawdopodobne jest że że nie można olać nauki tego przedmiotu . w wypadku upierania sie przy celu " a" należy okroić materiał wtedy kalkulacja zysków do kosztów wychodzi lepiej .
                                        • 29.12.10, 13:39
                                          pam_71 napisała:

                                          > jotde3 napisał:
                                          > > nie, to ze szkołom to było jedynie rozwinięcie twoich idei smile
                                          >
                                          > Nie rozwinięcie .. ale nadinterpretacja i to daleko posunięta wink

                                          robie to co szkoła tylko przeznaczam na to mniej czasu a program dostosowuje do możliwości jednego ucznia . ciągne wiec go . tylko lepiej niż szkoła . wiec jak ja żle robie to szkoły należy pozamykać ?
                                          • 29.12.10, 14:17
                                            jotde3 napisał:

                                            > robie to co szkoła tylko przeznaczam na to mniej czasu a program dostosowuje do
                                            > możliwości jednego ucznia . ciągne wiec go . tylko lepiej niż szkoła . wiec ja
                                            > k ja żle robie to szkoły należy pozamykać ?

                                            Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Uczysz dziecko umiejętności, których kiedyś będzie się uczyło (po raz drugi) w szkole i jeszcze się zastanawiasz na forum co począć jak się będzie nudziło w I kl ... Nie szkoda czasu ? Nie lepiej zrobić coś czego w szkole nie będzie ?

                                            • 29.12.10, 15:12
                                              pam_71 napisała:
                                              > Nie rozumiem Twojego toku myślenia. Uczysz dziecko umiejętności, których kiedyś
                                              > będzie się uczyło (po raz drugi) w szkole i jeszcze się zastanawiasz na forum
                                              > co począć jak się będzie nudziło w I kl ... Nie szkoda czasu ? Nie lepiej zrobi
                                              > ć coś czego w szkole nie będzie ?

                                              nie szkoda ,bo lepiej bedzie naumiany ,da to pozycje w grupie(tych umiących) może też wcześniejsze czytanie ,liczenie czy poznanie złożonych (jak dla niego ) procedur wpłynie na lepszy rozwój (już np. wiele rzeczy sobie przeczyta czy policzy niemusi mnie pytać wiec jakby sie troche usamodzielnił )to że bedzie sie nudził jest przy tym mały pikuś wink
                          • 27.12.10, 12:35
                            > Co do bycia najlepszym w klasach I-III ... tu możesz się rozczarować wink

                            pam 71 niedoczytujesz zdań do końca ! napisałem że jeśli nienajlepszym to choć nienajgorszym .
                            różnie może być z tym ocenianiem formalnym i nie ( stawianie za wzór ,szerszy uśmiech ,pochwała ) ale dzieci bedą wiedzieć 1)kto jest zając bystrzak 2) komu nie da sie dołożyć i te dwie cechy raczej pomogą niż zaszkodzą . a że rodzice niebędą wiedzieć ,no cóż ? satysfakcji mnie to nieco pozbawi ale trudno jakoś to przeżyje wink
                            • 27.12.10, 13:06
                              Doczytuję (może na wnikliwą analizą braknie czasu i umiejętnoeści - psychologiem nie jestem wink ). ALe tak jak nie wiedzieliśmy, kto jest najlepszy, tak i nie było wiadomo kto jest ten najgorszy ;-p Mnie to akurat pasowało,bo doskonale wiem, że bycie prymusem w SP ma się nijak do późniejszej satysfkcji zawodowej czy ogólnie - do poczucia zadowolenia z życia ;-p

                              Według mnie to "bystrzakiem" się jest albo się nie jest. Tego się nie da wypracować. Zdolność wrodzona. Można to conawyżej udupić własnym lenistwem.
                              • 28.12.10, 15:18
                                pam_71 napisała:
                                > iem, że bycie prymusem w SP ma się nijak do późniejszej satysfkcji zawodowej cz
                                > y ogólnie - do poczucia zadowolenia z życia ;-p

                                a jak do tego ma sie bycie słabym czy przeciętnym ? rozumiem że taka pozycja w szkole koreluje dodatnio z "satysfakcją zawodową" czy ogólniej " poczuciem zadowolenia z życia" ?

                                > Według mnie to "bystrzakiem" się jest albo się nie jest. Tego się nie da wyprac
                                > ować. Zdolność wrodzona. Można to conawyżej udupić własnym lenistwem.

                                tak. może użyłem wcześniej niewłaściwego słowa . chodziło mi raczej o " umienie " a nie bystrość .
                                • 29.12.10, 08:46
                                  jotde3 napisał:

                                  > pam_71 napisała:
                                  > > iem, że bycie prymusem w SP ma się nijak do późniejszej satysfkcji zawodo
                                  > wej cz
                                  > > y ogólnie - do poczucia zadowolenia z życia ;-p
                                  >
                                  > a jak do tego ma sie bycie słabym czy przeciętnym ? rozumiem że taka pozycja w
                                  > szkole koreluje dodatnio z "satysfakcją zawodową" czy ogólniej " poczuciem z
                                  > adowolenia z życia" ?

                                  Po mojemu - podobnie jak bycie prymusem czyli nijak. Znam kilka przykadów szkolnych średniaków czy nawet słabeuszy z kilku przedmiotów w LO, którzy mimo wszystko znaleźli swojego konika, skończyli studia i są szczęśliwi i spełnieni zawodowo. W zasadzie nawet Pani na kasie w Biedronce może być szczęśliwa wink Chodzi mi o to, że bycie na poziomie SP najlepszym czy najgorszym uczniem w klasie nie gwarantuje niczego na "dorosłość" . Może zapewnić lepszy lub gorszy start w kolejnej szkole, ale nie zapewni szczęścia na całe przyszłe życie. MOże też - paradoksalnie - zniechęcić w przyszłości. Ja tak miałam. Zbyt duże oczekiwania rodziców, niewypowiedziana presja, która od zawsze wisiała nademną jako na jedynym potomku wink To "zabija" wrodzoną aktywność. Bo jeśli i tak nie sprostam rodzicielskim wizjom - to po co się wogóle starać ? O to mi głównie chodzi - aby nie przedobrzyć. Nie mówię, coby dzieciaka olać czy nie pomagać, gdy coś jest dla niego problemem lub nie pomagać w rozwijaniu wrodzonych talentów czy pasji ... ale uczyć rozwiązywania równań "na zaś" ? Jakoś mnie nie przekonuje.
                                  Pozdr

                                  • 29.12.10, 10:45
                                    pam_71 napisała:
                                    > mi o to, że bycie na poziomie SP najlepszym czy najgorszym uczniem w klasie nie
                                    > gwarantuje niczego na "dorosłość" .

                                    moim zdaniem też wink bo bycie jednym z najlepszym w SP jedynie zwieksza prawdopodobieństwo a nie gwarantuje np. lepszej pensji .

                                    > iego problemem lub nie pomagać w rozwijaniu wrodzonych talentów czy pasji ... a
                                    > le uczyć rozwiązywania równań "na zaś" ?

                                    rzecz w tym że wiekszość z nas do czasu konieczności usamodzielnienia sie przejawia talent jedynie do zabawy ( i słusznie )

                                    >O to mi głównie chodzi - aby nie przedobrzyć.

                                    te pare godzin niejest przedabrzaniem .niebój żaby wink
                                  • 29.12.10, 13:20
                                    pam_71 napisała:
                                    >Zbyt duże oczekiwania rod
                                    > ziców, niewypowiedziana presja, która od zawsze wisiała nademną jako na jedynym
                                    > potomku wink To "zabija" wrodzoną aktywność. Bo jeśli i tak nie sprostam rodzic
                                    > ielskim wizjom - to po co się wogóle starać ?

                                    też tak miałem ,najpierw wystarczały im 4 a potem chcieli piątek wiec skończyło sie na 3smile
                                    ale nie było od nich interesujących nagród (ważnych na początku kiedy jeszcze samodzielne życie jest czymś poza pojęciem) a i w tamtych czasach wykształcenie niezapewniało znacząco lepszego życia(ważne w wieku licealnym ) (zapewniał go wyjazd na zachód ) ,wiec niemiałem motywacji . ten mój nagrody dostaje wiec ma i motywacje ważną dla jego wieku ,na tyle dużą że te ćwiczenia robi i cieszy sie zauważając że coś co zabierało mu kiedyś dużo czasu teraz idzie szybko i łatwo.niechodzi tu wiec o sprostanie czyimkolwiek wizją a o uzyskanie nagrody bo oczekiwania to on ma w poważaniu wink
                  • 21.12.10, 12:31
                    Dlatego, że w drugiej czy w trzeciej klasie otaczałyby go osoby o tym samym poziomie wiedzy, więc jotde zamiast 45 minut codziennie siedzieć i przerabiać z dzieckiem materiał musiałby na to poświęcić 1,5 lub 2h tak by dziecko nadal wyprzedzało swoich kolegów.

                    Sądzę, że w tym wątku jest cała odpowiedz

                    forum.gazeta.pl/forum/w,851,109666769,109681819,Re_nauka_5_latka.html
                    • 21.12.10, 12:55
                      makurokurosek napisała:

                      > Dlatego, że w drugiej czy w trzeciej klasie otaczałyby go osoby o tym samym poz
                      > iomie wiedzy,


                      tak ,napisałem to wcześniej smile

                      więc jotde zamiast 45 minut codziennie siedzieć i przerabiać z dz
                      > ieckiem materiał musiałby na to poświęcić 1,5 lub 2h tak by dziecko nadal wyprz
                      > edzało swoich kolegów.

                      a tu znowu nadinterpretacja . uważam przeciwnie że dużo już zrobiłem . zasiałem w jego głowie literki i cyfry i połączenia tych rzeczy (zadania z tekstem). moim zdaniem wcześniejszy zasiew wpływa na poleprzenie plonu smile kto inny może czekać na kombajn .jego wybór .
                      ja powoli swoją role chce przekazać szkole i jemu samemu .zawierzyć jego ambicji i wyrobionemu nawykowi pracy .
                  • 21.12.10, 21:13
                    @ jotde3
                    To, co jak opisujesz, Twój syn umie z matematyki, to nie jest poziom 2 klasy, ale 4 może 5. Warto "coś" z tym zrobić. Co by to miało być? Może "papier" z poradni i klasa integracyjna w zaprzyjaźnionej szkole, gdzie dostawałby inne, trudniejsze zadania? Warto znaleźć szkołę w której jest dobry nauczyciel matematyki i organizowany jest konkurs Kangur Matematyczny (pierwszy raz w drugiej klasie). Takie zdolności warto wspierać.
                    • 22.12.10, 09:13
                      dorry napisała:

                      > @ jotde3
                      > To, co jak opisujesz, Twój syn umie z matematyki, to nie jest poziom 2 klasy, a
                      > le 4 może 5.

                      dziekuje ,to bardzo miłe . może go nie doceniam ?faktycznie opanował procedury ( może poza liczeniem w pamięci liczb 2 cyfrowych z przekraczaniem progów bo to jakoś samo przyszło ) ,może i ich wczesne opanowanie świadczy o jakiś zdolnościach . do jakiej poradni należy sie udać po taki papier ?
                      • 22.12.10, 10:58
                        Możesz posłać dziecko na badania do rejonowej (rejon Waszego przedszkola) Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Są to dwa badania po ok 1,5h, psycholog i pedagog rozmawiają z Tobą, później badają dziecko, na koniec znów rozmowa z rodzicem. Jeśli on rzeczywiście jest matematycznie uzdolniony to wyjdzie to w tych testach.
                        Jeśli rzeczywiście jest zdolny i gotowydo podjęcia nauki w szkole, może podjąć ją wcześniej lub w wyższej klasie - zalecenia wyda poradnia. Jeśli nie, to na szkołę bym zanadto nie liczyła, chyba że znasz jakąś dobrą społeczną, gdzie będą potrafili odpowiednio go pokierować. Jeśli nie, to zainteresuj czy w szkole jest dobry nauczyciel matematyki (w klasach 4-6 oczywiście) czy pracuje z uczniami indywidualnie, czy jest kółko matematyczne, czy organizuje konkursy (np Kangur i Kangurek Matematyczny) i z nim porozmawiaj.
                        Ja mam to szczęście (z moim synem), że przypadkiem trafiliśmy na bardzo dobrą matematyczkę w zwykłej szkole. To ona uświadomiła mi, że mam zdolne matematycznie dziecko he he (po tym jak wygrał Kangurka w swojej szkole, w drugiej klasie).
                        • 22.12.10, 14:51
                          dorry napisała:
                          > Możesz posłać dziecko na badania do rejonowej (rejon Waszego przedszkola) Porad
                          > ni Psychologiczno-Pedagogicznej. Są to dwa badania po ok 1,5h, psycholog i peda
                          > gog rozmawiają z Tobą, później badają dziecko, na koniec znów rozmowa z rodzice
                          > m. Jeśli on rzeczywiście jest matematycznie uzdolniony to wyjdzie to w tych tes
                          > tach.

                          dzieki ,zorientuje sie . jak wyjdzie że jest uzdolniny to u pani bedzie pewnie szacun itd. wink i to mu niezaszkodzi a jak wyjdzie że jest normalny to papier w szuflade i już wink do klasy wyżej napeno go jednak niepośle .
                      • 22.12.10, 11:04
                        PS Moim zdaniem warto wspierać takie zdolności. One dają dziecku niesamowite poczucie własnej wartości i wtedy nawet gorsze oceny z innych przedmiotów (mój syn - 5 klasa - ma dysortografię i problemy z nauką języków obcych) nie są w stanie go zestresować. A kiedy jest zdenerwowany, albo znudzony wystarczy zaproponować "choć porozwiązujemy sobie zadania" i już uśmiech od ucha do ucha!
                        • 22.12.10, 14:42
                          dorry napisała:

                          > PS Moim zdaniem warto wspierać takie zdolności. One dają dziecku niesamowite po
                          > czucie własnej wartości i wtedy nawet gorsze oceny z innych przedmiotów (mój sy
                          > n - 5 klasa - ma dysortografię i problemy z nauką języków obcych)

                          mój ma bardzo słabą wymowe i kłopoty z formułowaniem wypowiedzi .widać coś za coś uncertain
                          • 22.12.10, 15:34
                            może w takim razie, zamiast bezsensu przerabiać materiał z drugiej klasy, zajmij się typowymi ćwiczeniem logopedycznymi. Ważne aby dziecko z dysfunkcją było w czymś dobre i aby wspierać jego zainteresowania ale w twoim przypadku wiedza matematyczna młodego nie wynika z jego zainteresowań czy predyspozycji ale twoich nacisków. Jeżeli jak piszesz twoje dziecko ma problem z poprawną wymową i formułowaniem wypowiedzi to i tak dużo czasu spędzi nad pracą aby dorównać do przeciętnego ucznia, jeżeli wpoisz mu że aby być dobrym z matematyki musi wkładać tak samo dużo pracy to zamiast go motywować możesz go zdemotywować, bo dojdzie do wniosku że wszystko musi okupić ciężką pracą aby mieć wyniki zbliżone do przeciętnego ucznia. Lepiej znajdź faktycznego konia młodego, bo tylko wspierając JEGO zainteresowania ułatwisz mu wejście w grupę
                            • 23.12.10, 08:49
                              makurokurosek na temat logopedi wypowiadałem sie wielokrotnie . jest ona tak skuteczna jak terapia np. dysortografi .tu jednak wkońcu dziecko samo zacznie mówić wyrażniej a z błędami bedzie pisać całe życie ,wiem coś o tym wink (choć jeśli by sie pilnowało pewnie mniej ale szkoda na to uwagi bo niebędzie sekretarką wink ).

                              >Jeżeli jak piszesz twoje dziecko ma problem z poprawną wymową i for
                              > mułowaniem wypowiedzi to i tak dużo czasu spędzi nad pracą aby dorównać do prze
                              > ciętnego ucznia,

                              być może ale spojrzałem teraz na te zadania konkursowe z tekstem z "matematycznego kangórka" te pt."kangórek " (2 klasa ? jak pisała dorry ?) robi za 4 punkty (średnie ?) w głowie aon właśnie skończył 6 lat .

                              • 23.12.10, 08:56
                                Jotde ... jeszcze ma problemy z wymową ? Nie wyrósł ? Nie mów ....
                                Kangur - kangurek wink Też mam dysorto ... i błogosławię automatyczne spr. błędów ;p
                                • 23.12.10, 09:13
                                  pam_71 napisała:

                                  > Jotde ... jeszcze ma problemy z wymową ? Nie wyrósł ? Nie mów ....
                                  > Kangur - kangurek wink Też mam dysorto ... i błogosławię automatycz
                                  > ne spr. błędów ;p

                                  mówi coraz lepiej ale nadal gorzej niż inni . w opini pani logopedy z przychodni zrobił przez ostatni rok najwiekszy postęp z "jej " dzieci (mimo że początkowo ćwiczyliśmy mało a od lata to już chyba wcale ) .ale wiesz jak to jest 1)logopeda może to mówić każdemu 2)mówi to by motywować do pracy i by o niej mówili że jest dobrym logopedą wink

                                  jak sie ałtomatycznie sprawdza te błędy ? szybkie toto ?
                                  • 23.12.10, 09:24
                                    > mówi coraz lepiej ale nadal gorzej niż inni . w opini pani logopedy z przychodn
                                    > i zrobił przez ostatni rok najwiekszy postęp z "jej " dzieci (mimo że początkow
                                    > o ćwiczyliśmy mało a od lata to już chyba wcale ) .ale wiesz jak to jest 1)logo
                                    > peda może to mówić każdemu 2)mówi to by motywować do pracy i by o niej mówili
                                    > że jest dobrym logopedą wink

                                    Czyli jednym słowem olałeś sprawę ćwiczeń logopedycznych, bo według Ciebie one nic nie dają. Uczysz dziecko na siłę tego co Ty uznasz za stosowne. Bo to jest WYCHOWANIE (narzucanie dziecku tego co rodzice uważają za stosowne) ?!? Tyle wywnioskowałam z Twoich wypowiedzi. Napisz jeśli się mylę ... ;-p
                                    • 23.12.10, 09:42
                                      pam_71 napisała:
                                      > Czyli jednym słowem olałeś sprawę ćwiczeń logopedycznych, bo według Ciebie one
                                      > nic nie dają. Uczysz dziecko na siłę tego co Ty uznasz za stosowne. Bo to jest
                                      > WYCHOWANIE (narzucanie dziecku tego co rodzice uważają za stosowne) ?!? Tyle wy
                                      > wnioskowałam z Twoich wypowiedzi. Napisz jeśli się mylę ... ;-p

                                      tak ale :
                                      1) osoby nieznające moich postów wcześniejszych należało by do nich odesłać by wiedziały skąd moje wątpliwości co do skuteczności logopedi i niechęć do tracenia na nią czasu
                                      2)użycie przez ciebie sformułowania "Uczysz dziecko na siłę tego co Ty uznasz za stosowne."
                                      wydaje sie pejoratywne ,musze wiec wyjaśnić ponownie
                                      a)"na siłe" to znaczy w skrócie i uproszczeniu : niema nauki -niema kasy
                                      b)"uznam za stosowne" to znaczy to co program szkolny przewiduje,to co było w różnych książeczkach z zadankami i to co widze że mu wchodzi do łba czyli widze efekty .
                                      • 23.12.10, 11:27
                                        Powiedz mi jedno, co zrobisz jeśli syn będzie miał w dalszej edukacji z czymś problem, np. z przyrodą w Vkl (wyjatkowo nieciekawy materiał). Będziesz mu pomagał czy zrobicie kreskę - bo nie będzie widać efektów (albo materiał będzie "głupkowaty" w twojej ocenie).

                                        Piszesz o "pejoratywnym" wydźwieku sformułowania "tego co Ty uznasz za stosowne" ... a jaki ma to mieć wydźwięk ?? Znam Cię tylko tyle ile napiszesz ;-p A napisałeś :
                                        1) że uznałeś iż lgopedia nie jest skuteczna (pamiętam jak domagałeś sie dowodów badań linków, bo słowo matek z forum to za mało) - więc nie ćwiczysz
                                        2) ćwiczysz tylko to co przynosi efekty - niezależnie od tego czy dzieciak chce czy nie
                                        3) "nie ma nauki - nie ma kasy" to nic innego jak przymus

                                        Efekt jest tego taki, że masz dziecko czytające, piszące i liczące .... i martwisz się, że będzie się nudziło w I kl. ? Oczywiście,że będzie się nudziło - i to będzie Twoja zasługa ;-p

                                        PS1: To co jestem w stanie wywnioskować z Twoich postów - to obraz człowieka, który za wszelką cene musi postawić na swoim. Tak ma być i już. Czy to ma sens czy nie ... nieważne, ważne że będzie "po mojemu" ... NIe pieszę, że taki jesteś (mam cichą nadzieję, że to lekkie przekłamanie forumowe) ... ale tak to wygląda jak się czytam Twoje wypowiedzi.
                                        Pozdro
                                        PS2 .. ale co ja tam wiem ... muszę pędzić na moją "kasę w Biedronce" wink
                                        • 23.12.10, 12:19
                                          pam_71 napisała:
                                          > Powiedz mi jedno, co zrobisz jeśli syn będzie miał w dalszej edukacji z czymś p
                                          > roblem, np. z przyrodą w Vkl (wyjatkowo nieciekawy materiał). Będziesz mu pomag
                                          > ał czy zrobicie kreskę - bo nie będzie widać efektów (albo materiał będzie "głu
                                          > pkowaty" w twojej ocenie).

                                          skoncentruje sie na tym by dawał sobie rade w życiu .początkowo na tym w czym będzie jak sądze nie słaby ( matematyka potem fizyka i chemia ) by poznał swoją wartość .

                                          > Efekt jest tego taki, że masz dziecko czytające, piszące i liczące .... i martw
                                          > isz się, że będzie się nudziło w I kl. ? Oczywiście,że będzie się nudziło - i t
                                          > o będzie Twoja zasługa ;-p

                                          przekonano mnie tu że nie będzie ( poza matematyką może, ale temu też można próbować zaradzić co mi tu doradzono ).pozatym nawet jeśli tak bedzie to prócz tego minusa są i plusy
                                          • 23.12.10, 12:37
                                            wycwiczysz syna, a na kazdej rozmowie kwalifikacyjnej bedzie odrzucany z powodu wlsnie zlego wrazenia, ktore robi...
                                            kumpli tez nie bedzie za bardzo mial, jam mowic nie umie...
                                            u mojego syna jedyne odrzucone dziecko (nad czym boleje) to chlopiec z wada wymowy... ze wszystkiego jest pewnie dobry, ale wstydzi sie przeczytac, powiedziec...
                                            gratuluje pomyslu na zycie syna.
                                            BTW- wady wymowy sie latwo leczy teraz, u doroslych - znacznie trudniej. ale ci syn podzieije..
                                            • 23.12.10, 12:41
                                              hermetyczka napisała:
                                              > wycwiczysz syna, a na kazdej rozmowie kwalifikacyjnej bedzie odrzucany z powodu
                                              > wlsnie zlego wrazenia, ktore robi...

                                              wrózka po prostu winkzacznij grać w totka wink

                                              > BTW- wady wymowy sie latwo leczy teraz,

                                              hahahahahahahahahah smile puknij sie w głowe smile))))
                              • 23.12.10, 10:14
                                A jak sądzisz dlaczego niektórzy ludzie pozbywają się seplenienia, a inni nie . Ciekawe, że ci sepleniący czy z inną wadą wymowy dorośli to większości osoby z klasy robotniczej wręcz powiedziałabym doły społeczne. Nie spotkałam osoby wykształconej, która by sepleniła czy miała problem z wymówieniem głosek syczących za to wśród robotników nie jest to rzadkością.
                                • 23.12.10, 10:22
                                  makurokurosek napisała:
                                  > A jak sądzisz dlaczego niektórzy ludzie pozbywają się seplenienia, a inni nie .

                                  a jak sądzisz ,dlaczego niektórzy mają zielone oczy a niektórzy brązowe ?

                                  > Ciekawe, że ci sepleniący czy z inną wadą wymowy dorośli to większości osoby
                                  > z klasy robotniczej wręcz powiedziałabym doły społeczne.

                                  jakieś dane masz ?

                                  > Nie spotkałam osoby wy
                                  > kształconej, która by sepleniła czy miała problem z wymówieniem głosek syczącyc
                                  > h za to wśród robotników nie jest to rzadkością.

                                  1)czemu wyróżniasz głoski syczące ?
                                  2)zapytaj jakiegoś logopedy o wady wymowy tuska, gilowskiej , kaczyńskich artykulacje senyszyn itd .
                                  3) korelacja to nie związek przyczynowy



                                  • 23.12.10, 11:13
                                    Tusk ma klasyczne "arystokratyczne R" (przydaje się do nauki francuskiego). Daje się to całkowicie wyeliminować poprzez ćwiczenia. Wiem, bo mój Młody z tym właśnie walczył. Długo trwalo, ale się udało. Pan Premier nie ćwiczył lub miał słabego logopedę ;-p
                                    • 23.12.10, 11:35
                                      pam, calkiem sie z taba zgadzam, poza jednymsad
                                      to klasyczne r- ma jakąś inną nazwę, jest to r z gardła, a nie z drzenia jezyka na alveorze (brrr, tak chyb asie to nazywa) nie jest juz od jakis 20 lat uznawane za wade wymowy, tylko ODMIANE.
                                      wiem, bo moj syn takie ma, lacznie 3 (!, jedna stara logopedka uwazala to za wade wymowy) logopedów zakazalo z tym walczyc, ponoc ilość pracy niewspółmierna do efektów, a efekty nie zawsze sie pojawiaja.
                                      smisznie jest bo czterech kumpli w lawce siedzi razem i wszycsy tak mowia... jak mlody wraca ze szkoly to duzo gorzej to r wymawia, w sumie takie h- oni sie jakos nakrecaja
                                      baaa, powiedziano mi, ze teraz ludzie ćwicza taka wymowe, zeby miec.
                                      "prostuje" sie to tylko, jeżeli dziecko z tym się źle czuje.
                                      seplenienie to inna sprawa, inne wady wymowy tez. wady, a nie wolniejszy rozwój mowy, bo to jest ponoc inna sprawa.
                                      tak z w tym sie z toba nie zgodze.
                                      w reszcie sie z toba w 100% zgadzam- dziwn tatus, nie zna narzedzi do sprawdzania pisowni, nie przejmuje sie wada wymowy syna.... brrr, mam nadzieje ze go pisac nie uczy...
                                      • 23.12.10, 13:05
                                        Może źle sprawę ujęłam - u nas dało się to wyeliminować wink Czy to "R" uznać za wadę czy nie - to już inna para kalioszy. Każda z lekarek (a było ich 3) - poza przedszkolną, bo z nią nie miałam kontaktu bezpośredniego - pytała czy chcemy z tym "R" powalczyć. Żadna nie sugerowałą, że trzeba koniecznie i że bez tego Premierem nie zostanie wink Ponieważ chodziłam do logo równiez z córką i na NFZ, więc stwierdziliśmy - czemu nie. Przyznam, że na początku podchodziłam do logo tak jak Jotde - że wyrosną itp. Jak wyrasta się z gardłowego R widać na przykładach wspomnianych celebrytów. U mojego syna, po kilku latach względnie intensywnych ćwiczeń "r" dźwięczy i drga. Nigdy nie będzie to tak wytraźne r jak u jego siostry, ale efekt jest.
                                        Jotde nie jest złym tatusiem - jak dla mnie jego główna wadą jest nadopiekuńczość. A poniewaz miałam taką Mamę ... która pilnowała żebym miała odrobione nie tylko obowiązkowe lekcje ale również te dla chętnych ... wiem jakie to niesie za soba skutki wink Dopóki byłam "pod kontrolą" wszystko było cacy i naj ... gdy tej kontroli i dyscypliny zewnętrznej zabrakło ... to wiele się posypało ;-( Niesety przypadło to na okres studiów czygo teraz, na starość żałuję. Bo potencjał niezły był, ale się nie chciało .... teraz się chce, ale umysł juz nie tak chłonny wink
                                        Pozdr
                                        • 23.12.10, 19:10
                                          pam - wysłałam Ci priv, Jeśli możesz to odpisz, proszę.
                                        • 23.12.10, 20:46
                                          pam71 masz chyba troche dobrej woli więc ci odpowiem .
                                          mylisz sie ,ale tak . zawsze będe sterować dzieckiem ,trudno olać coś co jest najważniesze w życiu .z tym że z czasem bede sterować przez brak sterowania .rozumiesz ?
                                  • 23.12.10, 12:04
                                    > a jak sądzisz ,dlaczego niektórzy mają zielone oczy a niektórzy brązowe ?

                                    Gdyby twoja teoria była słuszna, nikt nie miałby wpływu na wadę wymowy, a jak wiadomo jest odwrotnie. część wad wymowy wynika z błędnego ułożenia języka a nie z budowy narządów mowy ( oczywiście druga część wynika z budowy).
                                    Czemu przy prawdziwej nauce językó obcych występuje nauka fonetyki i ćwiczy się właśnie zarówno ułożenie ust jak i języka, właśnie po to aby wymawiać poprawnie.

                                    Pragnę ci tylko przypomnieć, o czym zapewne wiesz, że piszemy tak jak słyszymy. Jeżeli twój syn ma wadę wymowy to jego umiejętności poprawnego pisania często mogą nie dorównywać umiejętnością nawet najsłabszego ucznia, a stres działa na jego niekorzyść. Dodatkowo zauważmy, że dzieci ( i nie tylko one co widać po forum) potrafią być bardzo złośliwe w stosunku do osób z wadą wymowy czy innymi dysfunkcjami . Zamiast bezsensownie przerabiać z nim materiał drugiej czy trzeciej klasy zacznij z nim ćwiczyć to co faktycznie wymaga ćwiczenia. wada wymowy to jego słaby punkt, który zawsze będzie wykorzystywany przez kolegów by go poniżyć i ustawić do pionu
                                    • 23.12.10, 12:38
                                      makurokurosek napisała:
                                      > > a jak sądzisz ,dlaczego niektórzy mają zielone oczy a niektórzy brązowe ?
                                      >
                                      >
                                      > Gdyby twoja teoria była słuszna, nikt nie miałby wpływu na wadę wymowy, a jak w
                                      > iadomo jest odwrotnie.

                                      nie,niewiadomo .

                                      > Czemu przy prawdziwej nauce języków obcych występuje nauka fonetyki i ćwiczy się
                                      > właśnie zarówno ułożenie ust jak i języka, właśnie po to aby wymawiać poprawni
                                      > e.

                                      a język polski ćwiczy sie w polsce codziennie rozmawiając i to powód dlaczego dodatkowe 15 minut nic nieżdziałają . paniała ?

                                      > Pragnę ci tylko przypomnieć, o czym zapewne wiesz, że piszemy tak jak słyszymy.

                                      czy ja pisałem że syn ma wade słuchu ( chocby fonematycznego ?) ocknij sie wink bo pewnie ci chodziło że piszemy jak mówimy ?.a mimo że mówi" lowl "pisze jednak "rower" i to niezpamięci tylko dlatego że jest świadomy brzmienia tego słowa . wiec to chyba troche mit co ?

                                      > Jeżeli twój syn ma wadę wymowy to jego umiejętności poprawnego pisania często
                                      > mogą nie dorównywać umiejętnością nawet najsłabszego ucznia, a stres działa na
                                      > jego niekorzyść. Dodatkowo zauważmy, że dzieci ( i nie tylko one co widać po fo
                                      > rum) potrafią być bardzo złośliwe w stosunku do osób z wadą wymowy czy innymi d
                                      > ysfunkcjami . Zamiast bezsensownie przerabiać z nim materiał drugiej czy trzec
                                      > iej klasy zacznij z nim ćwiczyć to co faktycznie wymaga ćwiczenia. wada wymowy
                                      > to jego słaby punkt, który zawsze będzie wykorzystywany przez kolegów by go pon
                                      > iżyć i ustawić do pionu .

                                      bezsensownie to wyglądają twoje próby polemiki smilepozatym pewnie że wymowa jest ważna .ale powiem jeszcze raz -nic sie z tym nie da zrobić a jak narazie do pionu w przedszkolnej zerówce go nikt nie ustawia ( z jednym chłopcem który mógłby jeszcze tego próbować po seri konfliktów aktualnie mijają sie naszczęscie wielkim łukiem )
                                      • 23.12.10, 13:00
                                        > > Gdyby twoja teoria była słuszna, nikt nie miałby wpływu na wadę wymowy, a
                                        > jak w
                                        > > iadomo jest odwrotnie.
                                        >
                                        > nie,niewiadomo .

                                        jako dziecko miałam gigantyczna wadę wymowy,której dzięki ćwiczeniom pozbyłam się. Od x lat jest pod opieką foniatry , więc wybacz ale doskonale wiem na co ma wpływ budowa aparatu mowy , a na co złe nawyki. Jeżeli literatura logopedyczna nie jest w stanie sprostać twoim wymaganiom, zajrzyj do literatury z foniatrii.

                                        "> a język polski ćwiczy sie w polsce codziennie rozmawiając i to powód dlaczego d
                                        > odatkowe 15 minut nic nieżdziałają . paniała ?"

                                        Idąc tym tokiem rozumowania, do nauki poprawnego pisania nie jest potrzeba znajomość zasad ortografii i interpunkcji bo wystarczy nam nasza intuicja i znajomość liter. To po co w ogóle ćwiczysz z synem pisanie ?

                                        "> czy ja pisałem że syn ma wade słuchu ( chocby fonematycznego ?) ocknij sie wink"

                                        Ma wadę wymowy, czyli będzie pisał tak jak wymawia . Czy to mit wątpię, duży wpływ ma na to również stres

                                        "> bezsensownie to wyglądają twoje próby polemiki smilepozatym pewnie że wymowa jest
                                        > ważna .ale powiem jeszcze raz -[b]nic sie z tym nie da zrobić"

                                        Raczej tobie jest łatwiej przyjąć tą pozycję, nie musisz się trudzić, łatwiej uczyć syna czegoś co nie sprawia mu takich problemó
                                • 23.12.10, 16:12

                                  > Ciekawe, że ci sepleniący czy z inną wadą wymowy dorośli to większości osoby
                                  > z klasy robotniczej wręcz powiedziałabym doły społeczne. Nie spotkałam osoby wy
                                  > kształconej, która by sepleniła czy miała problem z wymówieniem głosek syczącyc
                                  > h za to wśród robotników nie jest to rzadkością.


                                  Wszystko wszystkim, ale to już gruba przesada, a wręcz chamstwo. Znam całe mnóstwo wykształconych ludzi na poziomie, a nie z z rynsztoka, którzy mają różnego rodzaju wady wymowy.
                                  Dziś wady wymowy mają politycy, biznesmeni i dziennikarze. Donald Tusk, Jan Rokita i Monika Olejnik seplenią. Jerzy Owsiak i Adam Michnik się jąkają, a Nina Terentiew i Kazimiera Szczuka nie wymawiają "r".
                                  Jolanta Pieńkowska pozbyła się seplenienia, czytając kilka godzin dziennie na głos przed lustrem.
                                  Aż 40 proc. polskich sześciolatków ma kłopoty z prawidłowym wymawianiem głosek. Ponad połowa uczniów pierwszych trzech klas szkoły podstawowej wypowiada się niewyraźnie, krzykliwie lub zbyt cicho. To dwukrotnie więcej niż przed dwudziestu laty!
                                  • 23.12.10, 20:32
                                    afrikana napisała:
                                    > Wszystko wszystkim, ale to już gruba przesada, a wręcz chamstwo.

                                    brzdecą bez sensu ot co smile

                                    > Jolanta Pieńkowska pozbyła się seplenienia, czytając kilka godzin dziennie na g
                                    > łos przed lustrem.

                                    i w jej wypadku to miało sens .jak ktoś chce może czytać pare godzin przed lustrem ,jego sprawa .

                                    > Aż 40 proc. polskich sześciolatków ma kłopoty z prawidłowym wymawianiem głosek
                                    > . Ponad połowa uczniów pierwszych trzech klas szkoły podstawowej wypowiada się
                                    > niewyraźnie, krzykliwie lub zbyt cicho. To dwukrotnie więcej niż przed dwudzies
                                    > tu laty!

                                    kwestia diagnostyki a nie występowania wad pozatym pamietajcie -pierworodni mają wieksze jaja winka demografie znamy wszyscy .chyba wink bo wiekszośc to jednak idioci .
    • 20.12.10, 10:39
      Sądzę, że nie ma na to szans i wydaje mi się, że dobrze. Poziom zarówno emocjonalny jak i wiedzy jest zbyt zróżnicowany aby w grupie 25 dzieci z jednym nauczycielem móc podchodzić do każdego dziecka indywidualnie, w późniejszych latach jest to bardziej realne do spełnienia ale pierwsza klasa to raczej czas na sprawdzenie i wyrównanie poziomu ,i to się tyczy każdej pierwszej klasy nie tylko w podstawówce. Wiedza która posiada siedmiolatek często nie wynika z jego zainteresowań tematem a ambicjami rodziców, w efekcie według mnie zbyt szybkie zindywidualizowanie może spowodować zagubienie faktycznych zainteresowań dziecka. Od kilku lat widzę niesamowity wysyp dzieci które " lgną " do nauki czytania, nie pamiętam aby za moich czasów dzieci aż tak się tym fascynowały, za to pamiętać dzieciaki które były zafascynowane budowaniem z klocków. Ciekawe kto za 20 lat będzie domy projektował skoro jak widać mamy wysyp samych literatów
      • 21.12.10, 08:09
        Nie martw sięsmile Znajdą się tacysmile Mój prawie 8-smiolatek poradzi sobie szybko z najbardziej skomplikowanym zestawem technicsa. Zbudował wielką koparę - z prawie 2kg lego technics (potem przyszło mu do głowy ją zważyćsmile )- zestaw od lat 12. PO czym po tygodniu stwierdził, że jeden z 4 silników nie jest sterowany jak trzeba jednym z pilotów - przejrzał 500 stron instrukcji i mi tłumaczył, gdzie popełnił błądsmile Którą przekładnię na odwrótsmile
        Za to z czytaniem u nas nadal literowanie sad I ciężko go do tego zagonićsad
        Notorycznie myli b i d, co pewnie świadczy o dysleksjisad
    • 20.12.10, 11:09
      jotde3 napisał:

      > czy jest jakaś szansa na jakieś zindywdualizowanie nauki w 1 klasie ? czy jak d
      > ziecko np. już dobrze czyta to pozostaje mu przez pierwsze pół roku dłubanie w
      > nosku ? innymi słowy czy pani musi czy tylko może wziąść pod uwage aktualny sta
      > n umiejętności dziecka ?

      Jeśli nauczyciel ma dobrze opracowany plan lekcji z nauczania zintegrowanego czy jak to się teraz ładnie nazywa edukacji wczesnoszkolnej, to każde dziecko i mocniejsze i słabsze znajdzie tam coś dla siebie. W ciągu 45 minut przeplata się ze sobą język polski, matematyka, przyroda i inne takie. Dzieci w ciągu tego czasu nie tylko poznają kolejną literkę, ale opowiadają obrazki, uczą się krótkiego tekstu na pamięć, kojarzą zjawiska, liczą i łączą zbiory. Tle pamiętam z lekcji pokazowej. Nie zauważyłam, by dzieci zdolne dłubały w nosie.

      --
      "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
      • 20.12.10, 11:15
        Możesz się starać o przeniesienie dziecka o klasę wyżej - ale to się niestety wiąże ze zmianą klasy.
        • 20.12.10, 13:40
          Ale to,że dziecko czyta i pisze to jeszcze nie jest powód by znajdowało się w drugiej klasie.

          --
          "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
          • 20.12.10, 15:59
            zuzanka79 napisała:
            Ale to,że dziecko czyta i pisze to jeszcze nie jest powód by znajdowało się w drugiej klasie.
            Umiejętność czytania i pisania zdobyta w domu wiąże się zazwyczaj z pracą jaką rodzice wykonują z dzieckiem. Tak więc mówiąc o czytaniu i pisaniu mamy pewnie na myśli skrót myślowy informujący, że dziecko jest lepiej rozwinięte intelektualnie od rówieśników. Tu nie chodzi tylko o składanie liter w słowa, ale o funkcjonowanie w świecie słowa pisanego. Dla analfabety z zerówki to inny świat.
            --
            Alabama8
            • 20.12.10, 16:54
              alabama8 napisała:

              > Umiejętność czytania i pisania zdobyta w domu wiąże się zazwyczaj z pracą jaką
              > rodzice wykonują z dzieckiem. Tak więc mówiąc o czytaniu i pisaniu mamy pewnie
              > na myśli skrót myślowy informujący, że dziecko jest lepiej rozwinięte intelektu
              > alnie od rówieśników. Tu nie chodzi tylko o składanie liter w słowa, ale o funk
              > cjonowanie w świecie słowa pisanego. Dla analfabety z zerówki to inny świat.

              Tak, zgodzę się z tobą, ale pod warunkiem, że analfabeta z zerówki nie ma wiedzy. Bo wiedza i umiejętności idą w parze. Mój znający jedynie alfabet i umiejący głoskować analfabeta z zerówki idąc do pierwszej klasy miał takie wiadomości i wiedzę, że dla większości jego czytających i piszących kolegów, nawet tych z drugiej klasy, to o czym mówił ( i mówi nadal) to jakaś abstrakcja i potrafią zapytać wychowawcy czy to co powiedział Fil to prawda. Dla dzieci z jego klasy drzewo liściaste to takie które ma liście, on bez zastanowienia wymieni kilka gatunków w tym grab wink
              Poza tym to, że dziecko czyta i pisze nawet płynnie i bezbłędnie nie jest żadnym wyznacznikiem jego dojrzałości społeczno-emocjonalnej, i wśród dzieci z drugiej klasy, które już rok pobytu w szkole mają za sobą, może być pod tym względem w tyle.


              --
              "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
              • 20.12.10, 19:31
                hehe, fajnie,
                mój pierwszak, kiedy dzieci miały wymyślić zakończenie bajki o żabce wymyślił takie: "wtedy żabka poszła nad staw, spotkała tam samca w okresie godowym i wzięli ślub"

                A co do tematu - mój czytający pierwszak nie nudzi się w szkole. Zawsze są fajne zadania, prace plastyczne, rebusy i ćwiczenia. Fakt że czyta nie znaczy że zjadł wszystkie rozumy i tak samo ma się normalnie uczyć a ja z całą powagą słucham w domu zadanej czytanki typu "Ala ma kota" nawet jak właśnie przed chwilą przeczytał 10 rozdziałów Koszmarnego Karolka.
                • 20.12.10, 21:42
                  morelee napisał:
                  > Fakt że czyta nie znaczy że zj
                  > adł wszystkie rozumy i tak samo ma się normalnie uczyć a ja z całą powagą słuch
                  > am w domu zadanej czytanki typu "Ala ma kota" nawet jak właśnie przed chwilą pr
                  > zeczytał 10 rozdziałów Koszmarnego Karolka.

                  Właśnie staram się tę kwestię uświadomić wszystkim, którzy myślą, że jak czyta i pisze to już alfa i omega w jednym tongue_out

                  A co do żaby to przedszkolna żaba Fila wyglądała tak:
                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/PBwwjykPKjxKhLMw6B.jpg

                  jak ją zobaczyła to zdębiałam i się go w szatni pytam, dlaczego wszystkie żaby są zielone a jego taka kolorowa? (już myślałam, że on jakiś "inny" jest wink). A moje dziecko do mnie z całą powagą: przecież ona jadowita jest- nie widzisz?
                  Ups big_grin
                  --
                  "Nigdy nie trzeba mieć tyle rozumu, jak wtedy gdy się ma do czynienia z głupcem" ( przysłowie chińskie )
                  • 21.12.10, 11:04
                    to starsznie trudne do zrozumienia dla zafiksowanych na czytaniu i pisaniu rodzicó. jakby to było celem samym w sobie.
                    Ja jestem spokojna choć moi do szkoły trafili z podstwowoymi bardzo umiejętnosciami w tym zakresie. Maja za to zupełnie nie podstawowe wiadomości z zakresu przyrody. Jakoś nie boję się że zostaną anlfabetami z wysoka wiedzą przyrodniczą. Oni w tych 5 miesiący zrobili olbrzymi krok do przopdu w nauce czytania i pisania. Ich czytające koleżanki nie dogoniły ich w przyrodzie. A i tak za dwa lata poziom pewnie zupełnie się wyrówna, więc zupełnie nie ma o co kopii kruszyć.
                    --
                    pozdrawiam
                    Dorota i Kuba&Bartek
              • 27.01.11, 22:28
                Nie, Zuzanka.
                Rozwój dziecka w tym wieku często przebiega nieharmonijnie. Czasem posiadana wiedza i umiejętności, wysokie dla danej grupy wiekowej, są bardzo niskie w stosunku do możliwości danego dziecka. Tyczy to zwłaszcza dzieci zdolniejszych, którym, jeśli stworzy się odpowiednie warunki do harmonijnego rozwoju i trafi na dobrego pedagoga - rozwijają skrzydła.

    • 20.12.10, 11:45
      Ale może nie umie liczyć i pisać... Wtedy będzie dłubał w nosie max godzinę dziennie...
    • 20.12.10, 12:04
      spójrz na to...
      www.konferencje.men.gov.pl/images/stories/DZSE/materia_dot_projektu2.pdf
      zawsze docieraj do żródeł.

      tez mnie ten temat interesuje.z tego co wiem maja nauczyciele obowiazazek.
      trzeba miec opinie poradni psychologoczno-pedagogicznej w twoim miescie. ja sie własnie tam zapisuje z tej sprawie.
      --
      ============0=0=0=080=0=0=0==========
      • 20.12.10, 12:48
        Tylko to dotyczy rocznika 2005, dziecko autorki jest rocznikiem 2006, więc ma teraz 4 lata i do szkoły jako sześciolatek idzie za dwa lata
      • 20.12.10, 22:29
        w tym linku jest moza PRZEDE WSZYSTKIM na temat dzieci ze speclanymi potzrbami edukacyjnymi, partnerem jest szkoła specjalna- raczej chodzi o dysfuncje.
        jezeli chodzi o dzieci idace do I klasy i umiejące czytac i pisać- zlitujcie się, to nie oznacza, ze te dzieci sa genialne i potzrbuja wsparcia dla geniuszy! wiekszosc dzieci 6 latkich jest w stanie sie nauczyc pisac i czytac, na tym wlasnie sie opiera reforma. to o niczym nie swiadczy! w kalsie mojego syna bylo takich BIEGLE czytajacych dzieci dokladnie 10 czyli 50%. biegle, to znaczy ze sobie ksiazki jak harry potter sami czytali. i co? i nic, zadne geniusze. teraz w III klasie, ich rozwój sie jakby wyrównał. i juz. i chwala za to, bo można sie nowych rzeczy w szkole uczyc. jezeli by tak nie bylo, trzeba by dziecko dodatkowo douczac.
        ale, zeby nie bylo- moj syn szedł starym programem, i na pewno mu bylo prosciej- tzn mógł czas poswiecic w domu na rozwoj zainteresowan etc.
        a moja corka pojdzie jako 6 latka, czytajaca, ale nie biegle (nooo, chyba ze jej rozwoj sie mocno przyspieszy).
        wyluzujcie, wizyta u dobrego psychologa i testy to dobry pomysl, czasem kubel zimnje wody na głowy zakochanych rodzicówwink u nas: ogromna niespodzianka, w ktora nie do konca wierzylam, ale ewidentnie talent sie rozwija u syna, i jest juz powaznie widoczny....
        • 21.12.10, 09:26
          > w tym linku jest moza PRZEDE WSZYSTKIM na temat dzieci ze speclanymi potzrbami
          > edukacyjnymi,

          "W projekcie duży nacisk położony zostanie na dokonywanie rozpoznawania
          specjalnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych dzieci, w tym ryzyka specyficznych
          trudności w uczeniu się,
          rozpoznawania uzdolnień i predyspozycji uczniów, a także
          udzielanie im indywidualnego wsparcia."

          to była cytata!niech zrozumie kto może...

          > to nie oznacza, ze te dzieci sa genialne i potzrbuja wsparcia dla geniuszy!

          dlaczego od razu dla geniuszy..? potrzebują wsparcia...ponieważ w grupie rówieśniczej taki uczeń jest po prostu inny! odstaje .. .

          ============0=0=0=080=0=0=0==========
          • 21.12.10, 10:18
            annes67 może są i wytyczne ale zdałem sobie sprawe że praktyka może być różna .a kto zadrze z panią w 1 klasie ?wink wiec mi by chodziło raczej o wrażenia rodziców z tej praktyki .
            czy np. jak inne dzieci bedą liczyć na patyczkach to mój może dostać zestaw rówań przygotowanych przezemnie w domu ? a drugie pytanie to czy to by go nie wyobcowało ?
            optymalnie przydało by sie kilka dzieci które by szły swoją ścieżką .
            • 21.12.10, 10:59
              Gdybym była nauczycielką i Twoje dziecko trafiłoby do mnie na lekcję to po pierwszej takiej akcji siedziałabyś na dywaniku. W ten sposób mozna rozwalić każdą lekcję. to nauczyciel przygotowuje, stopniuje ocenia. mama niech się realizuje poza szkołą.
              Rozważ może homescholling.
              --
              pozdrawiam
              Dorota i Kuba&Bartek
              • 21.12.10, 11:08
                dorek3 napisała:

                to nauczyciel przygotowuje, stopniuje ocenia. mama niech się realizuje
                > poza szkołą.
                > Rozważ może homescholling.

                i tu ładne podsumowanie...
                jako przykład:mój syn trafił do psychologa bo sie nudził na zajęciach( choć to zerówka) ...i to pani nauczycielka go tam skierowała ( za moją zgodą) .
                .taka jest kolejność działań...



                --
                ============0=0=0=080=0=0=0==========
              • 21.12.10, 11:11
                dorek3 niechciałbym mieć pani która nierozumie co sie do niej mówi . czy ja twierdze że zapakował bym w tornister dzicku równanka i powiedział - Ty masz robić to ? nie .

                > Rozważ może homescholling.

                zwykła szkoła uczy dużo jako zbiorowisko dzieci nie chce tego tracić .wiedze moge dostarczyć (utrwalić ) sam choć mam nadzieje na małą pomoc w jej utrwaleniu .
                • 21.12.10, 11:23
                  dokładnie tak napisałaś-dziecko dostaje z domu materiał do realizacj na lekacjach.
                  --
                  pozdrawiam
                  Dorota i Kuba&Bartek
                  • 21.12.10, 11:33
                    dorek3 napisała:

                    > dokładnie tak napisałaś-dziecko dostaje z domu materiał do realizacj na lekacja
                    > ch.

                    napisałem tak :
                    "czy np. jak inne dzieci bedą liczyć na patyczkach to mój może dostać zestaw rówań przygotowanych przezemnie w domu ? a drugie pytanie to czy to by go nie wyobcowało ? "

                    rozumiesz różnice miedzy sforułowaniem " czy [...] może dostać " a " dostaje ". pewnie nie psze pani wink
                    • 21.12.10, 11:44
                      Tak, wyobraź sobie że domyślam się iz teraz tego nie robisz. Chyba właśnie po to założyłaś ten wątek, aby ocenić czy coś takiego przeszłoby. Ja sobie tego nie wyobrażam, ale może nauczycielka Twojego dziecka ma większą fantazję.
                      --
                      pozdrawiam
                      Dorota i Kuba&Bartek
                      • 21.12.10, 11:54
                        dorek3 napisała:

                        > Tak, wyobraź sobie że domyślam się iz teraz tego nie robisz.

                        nie udawaj ,pomiweszałaś . napisałaś że wylądował bym na dywaniku wink a jak by to mogło mieć miejsce skoro sam najpierw bym sie ciebie spytał ( w trakcie tego wątku ale już parenaście postów wcześniej zrozumiałem że nie pytał bym sie na początku pierwszej klasy ale po paru miesiącach jakbyśmy już oboje mogli ocenić zasadność takiego działania . na początku jedynie bym Cie uprzedził że co do tej pory robiliśmy )
          • 21.12.10, 17:24
            W dzisiejszych czasach dzieciak który czyta w 1szej klasie na pewno nie odstaje, ani nie jest inny. No może ewentualnie jeśli ta szkoła na jakiejś głębokiej wsi się znajduje....

            Co do zacytowanego fragmentu, zdaniesuspicious rozpoznawania uzdolnień i predyspozycji uczniów, a także
            > udzielanie im indywidualnego wsparcia."
            odnosi się głownie, do rozpoznawania uzdolnień u dzieci z trudnościami w uczeniu się. Chodzi o to, aby takie dzieci, ich rodzice i nauczyciele uświadomili sobie istnienie obszarów w których mogą one mieć osiągnięcia.
            • 22.12.10, 08:53
              dorry napisała:
              Co do zacytowanego fragmentu, zdaniesuspicious rozpoznawania uzdolnień i predyspozy
              > cji uczniów, a także
              > > udzielanie im indywidualnego wsparcia."
              > odnosi się głownie, do rozpoznawania uzdolnień u dzieci z trudnościami w uczeni
              > u się.

              to ja już nic nie rozumiem...przecież rozmawiałam na ten temat z panią z kuratorium....co to za tłumaczenie i interpretacja...może lepiej przeczytać całość..
              ech..daję spokój z tematem ..idą święta..
              --
              ============0=0=0=080=0=0=0==========
    • 20.12.10, 13:34
      Moja 1-klasistka czyta od 4 roku życia. Czyta bardzo płynnie, zastępuje mnie czytając bratu na dobranoc i pomaga dzieciom z klasy uczyć się ról na przedstawienie.
      W programie klasy pierwszej mają dużo rysowania, rebusów, liczenia, przyrody. Moja mała się nie nudzi, po prostu robi zadania szybciej i zawsze robi zadania dla chętnych. Prac domowych prawie nie przynosi, prawie wszystko robi w szkole i na świetlicy. Na dłubanie w nosie nie starcza czasu wink
      Indywidualny tok nauczania to ileść godzin dodatkowo z wybranego przedmiotu. Z nauczania wczesnoszkolnego chyba sie nie da smile Ja myśle o angielskim, czy nie powalczyć o dodatkowe lekcje.
    • 20.12.10, 20:59
      Myślę że nauczyciele mają bardziej spokojny stosunek do dzieci które wczesniej umieją czytać niż rodzice tych dzieci smile
    • 21.12.10, 03:04
      W naszej zerowce pani podzielila klase wg stopnia rozwoju, jest np. grupa dobrze czytajaca, pani daje im troche inne zadania, pozniej miesza z dziecmi slabiej czytajacymi, z ktorymi lepiej czytajace dzieci pracuja i sa dla nich modelami. Jest tzw. buddy system, tzn. dziecko w czyms slabsze jest parowane z dzieckiem lub dziecmi bardziej rozwojowo zaawansowanymi.
      Dzieci duzo pracuja ze soba, szukaja pomocy najpierw w grupie, zanim zglosza do nauczyciela.
      Dzieci pracuja w grupach, ktore nie sa grupami stalymi.

      Klasa ma 25 dzieci, pani i 2 pomoce, wiec chyba latwiej logistycznie.

    • 21.12.10, 09:57
      dziękuje za wszystkie uwagi - wyluzowałem i raczej dam pani w szkole spokójwink
      myśle teraz że od razu szkoła może przejąć odemnie ćwiczenie pisania ( mimo że pewnie syn sie chwilowo cofnie ) choć czy warto to zmieniać ? robimy to tylko ok 10 minut max -lajcik . czytanie bedziemy jeszcze robić przez pierwsze pół roku na zadaniach z tekstem -puki program nieprzejdzie do jakiś dłuższych czytanek ale wtedy( od dziś za około rok ) niebedzie sensu bym mu je sam odczytywał wiec to pewnie też zostanie ,równania zaś chyba bedziemy robić do 3 klasy ( kiedy wchodzą min. dzielenie w słupku i ułamki ?) a tych równań na dziś bym sie najchętniej pozbył bo przynajmniej teraz potrafi to zająć i 30 minut jak mu sie klapka zamknie wink
      podsumowując -wszystko zostanie po staremu .
      zgadzam sie też z tymi którzy twierdzą że czytające czy piszące dziecko to nie żaden geniusz .
      tak jak takie co super układa klocki , puzle ,liczy czy robi cokolwiek innego spektakularnego
      inaczej ziemia była by zaludniona przez samych einsteinów wink
      • 21.12.10, 10:13
        zresztą to psycholog ostatecznie stwierdzi czy i jakiej pomocy wymaga dziecko.
        do tych uwag a nie rodzica nauczyciel powinien się zastosować...
        okazało się np. ze mój czytająco -piszący syn ma problemy z myśleniem abstrakcyjnym (?)....nie umiał ułożyc żadnej łamigówki z figur( podobne do testów na inteligencje, nie wiem jak to się nazywa,,) choć w puzzlach jest swietny.


        napisze tez zdanko na priv...
        --
        ============0=0=0=080=0=0=0==========
        • 21.12.10, 10:21
          > okazało się np. ze mój czytająco -piszący syn ma problemy z myśleniem abstrakcy
          > jnym (?)....nie umiał ułożyc żadnej łamigówki z figur( podobne do testów na int
          > eligencje, nie wiem jak to się nazywa,,) choć w puzzlach jest swietny.

          szkoda że niewiesz co to za łamigłówki ? chyba nie puzle T albo tangram ?to raczej dla dorosłych.
          • 21.12.10, 10:26
            ..to chyba to..tak mi mówił chyba ,( u mnie kiepsko z pamięcią..)
            ale takie miał testy robione przez szkolnego psychologa...a ,że ich nie zrobił, to o czym świadczy..? o jakich problemach..?
            --
            ============0=0=0=080=0=0=0==========
            • 21.12.10, 10:36
              annes67 napisała:

              > ..to chyba to..tak mi mówił chyba ,( u mnie kiepsko z pamięcią..)
              > ale takie miał testy robione przez szkolnego psychologa...a ,że ich nie zrobił,
              > to o czym świadczy..? o jakich problemach..?

              w wypadku małego dziecka świadczy to o chęci psychologa do zwrócenia na siebie uwagi wink
              pozatym czy dziecko nie zrobiło wielu testów czy tej układanki ?
              • 21.12.10, 10:45
                > pozatym czy dziecko nie zrobiło wielu testów czy tej układanki ?

                póki co tylko tej układanki..
                ..świetny prezent ...taka układanka..przecież też to miałam jako dziecko..!
                --
                ============0=0=0=080=0=0=0==========
                • 21.12.10, 11:04
                  annes67 napisała:
                  > póki co tylko tej układanki..

                  jak to puzle T czy tangram to jest to dla dorosłych(nastolatków ) i sam czasem na początku musiałem zajrzeć na rozwiązanie - po paru razach już rzadziej bo sie tego uczysz tak jak sposobów innych testów na IQ ,pozatym przechodzi myślenie "to niemożliwe" ,uspokajasz sie itd. a niektórzy są od razu spokojni -czy są przez to inteligentniejśsi ? sama spróbuj zrobić te testy ,jeśli będą dla ciebie naprawde łatwe to zacznij sie niepokoić jeśli nie to znaczy że i bez ich robienia można dać sobie rade w życiu wink
                  • 21.12.10, 11:13
                    co do puzzli T( to te były raczej na pewno..)
                    to myślę ,że psycholog chciała sprawdzić jak zareaguje gdy mu się coś nie udaje...!
                    --
                    ============0=0=0=080=0=0=0==========
                    • 21.12.10, 11:22
                      annes67 napisała:

                      > co do puzzli T( to te były raczej na pewno..)
                      > to myślę ,że psycholog chciała sprawdzić jak zareaguje gdy mu się coś nie udaj
                      > e...!

                      no to ma sens .a co było z tym abstrakcyjnym myśleniem że wydał taki druzgocący werdyk ?
                      oni chyba raczej mówią tak " dziecko jest bardzo zdolne ale trzeba z nim pracować " i nie jest to opinia ( bo oni tylko siebie uważają za rozumnych ludzi wink) a już terapia .
                      • 21.12.10, 11:39
                        jotde3 napisał:


                        > no to ma sens .a co było z tym abstrakcyjnym myśleniem że wydał taki druzgoc
                        > ący werdyk ?

                        ..psycholog nie wydała werdyktu..to ja tu tak napisałam...tak przypuszczałam...ale nie znam sie na tym..
                        --
                        ============0=0=0=080=0=0=0==========
                        • 21.12.10, 11:48
                          annes67 napisała:

                          > jotde3 napisał:
                          >
                          >
                          > > no to ma sens .a co było z tym abstrakcyjnym myśleniem że wydał taki druz
                          > goc
                          > > ący werdyk ?
                          >
                          > ..psycholog nie wydała werdyktu..to ja tu tak napisałam...tak przypuszczałam...
                          > ale nie znam sie na tym..

                          najpierw napisałaś to "okazało się np. ze mój czytająco -piszący syn ma problemy z myśleniem abstrakcyjnym (?)....nie umiał ułożyc żadnej łamigówki z figur( podobne do testów na inteligencje, nie wiem jak to się nazywa,,) choć w puzzlach jest swietny.

                          potem że miał te testy robione przez psychologa . założyłem wiec że on wydał opinie . widać niesłusznie .
                          • 21.12.10, 12:02
                            jotde3 proponuję abyś zaczął z synem przerabiać wszystkie testy na IQ i oczywiście łamigłówki bo jeszcze wyjdzie , że twój syn jest, o mój Boże ! całkiem przeciętny.
                            • 21.12.10, 12:13
                              makurokurosek napisała:

                              > jotde3 proponuję abyś zaczął z synem przerabiać wszystkie testy na IQ i oczywiś
                              > cie łamigłówki bo jeszcze wyjdzie , że twój syn jest, o mój Boże ! całkiem prze
                              > ciętny.

                              masz jakiś kompleks czy co ? nie twierdze że mam wyjątkowe intelektualnie dziecko . wydaje mi sie że tego co robie z synem mógłby nauczyć sie każdy w tym samym wieku ze swoim rodzicem .
                              • 21.12.10, 12:24
                                Oczywiście, że każde dziecko jest w stanie się tego nauczyć. Tylko po pierwsze po co go do tego zmuszać (jak napisałeś na f. wychowanie bez porażki, twoje dziecko musi codziennie 45 minut sie uczyć, a za niesubordynację ponosi karę). Po drugie po co wyprzedzać program, skoro dziecko nie wykazuje zainteresowania tym tematem ( gdyby w twoim przypadku było inaczej nie potrzebne byłoby stosowanie nagród ani kar).
                                • 21.12.10, 12:42
                                  makurokurosek napisała:
                                  > Tylko po pierwsze
                                  > po co go do tego zmuszać (jak napisałeś na f. wychowanie bez porażki, twoje dzi
                                  > ecko musi codziennie 45 minut sie uczyć, a za niesubordynację ponosi karę).

                                  to już omawiałem w innym wątku ,kto chce ten znajdzie

                                  >Po
                                  > drugie po co wyprzedzać program, skoro dziecko nie wykazuje zainteresowania ty
                                  > m tematem ( gdyby w twoim przypadku było inaczej nie potrzebne byłoby stosowani
                                  > e nagród ani kar).

                                  weż dla siebie prostrzy przykłąd . po co dziecku kazać zdrowo sie odżywiać skoro ono zdrowym jedzeniem niewykazuje zainteresowania ? to jest właśnie wychowanie .oczywiście są takie które wolą marchewke zamiast batonika . trzyma sie je w klatkach i nazywa królikami wink
                                  • 21.12.10, 12:50
                                    >Po
                                    > > drugie po co wyprzedzać program, skoro dziecko nie wykazuje zainteresowan

                                    >
                                    > weż dla siebie prostrzy przykłąd . po co dziecku kazać zdrowo sie odżywiać skor
                                    > o ono zdrowym jedzeniem niewykazuje zainteresowania ? to jest właśnie wychowani
                                    > e .oczywiście są takie które wolą marchewke zamiast batonika . trzyma sie je w
                                    > klatkach i nazywa królikami wink

                                    Nietrafiony przykład, twoje dziecko i tak poznałoby ten materiał w pierwszej klasie, a zdrowej żywności mogłoby nigdy nie spróbować wybierając fast foody.
                                    • 21.12.10, 13:04
                                      > Nietrafiony przykład, twoje dziecko i tak poznałoby ten materiał w pierwszej kl
                                      > asie, a zdrowej żywności mogłoby nigdy nie spróbować wybierając fast foody.

                                      nieprawda .po pierwsze zrobiliśmy matematyke z 2-giej klasy jak nie dalej a nie pierwszej (może poza tabliczką mnożenia na pamięć -w której klasie ona jest w całym zakresie ?) wiec prosze nam nieujmować wink nawyki są łatwiejsze do wyrobienia w młodszym wieku wiec już w wieku 7 lat niewejdziesz do tej samej wody co w 4 lat.a dieta to min kwestia wychowania a nie nieznajomości zdrowych potraw. ale to nieważne , bo mówimy o wychowaniu . wiec to co narzucamy dziecku wbrew jego woli to wychowanie właśnie wiec twoja pisanina że jak dziecko nie chce to nie można jest bez sensu .
                                      • 23.12.10, 09:19
                                        Chłopie ... a Ty pracujesz zawodowo ? Zajmij się jakąś pożyteczną robotą, bo jak nic masz za duzo czasu wolnego na myslenie wink
                                        Pozdro
                                        • 23.12.10, 09:30
                                          pam_71 napisała:

                                          > Chłopie ... a Ty pracujesz zawodowo ? Zajmij się jakąś pożyteczną robotą, bo ja
                                          > k nic masz za duzo czasu wolnego na myslenie wink
                                          > Pozdro

                                          Babolcu ,Tobie też by sie przydała chwilka reflaksji ,jednak jak masz ciężką prace na kasie w hipermarecie to rozumiem że nie masz czasuwink
                                          • 23.12.10, 09:36
                                            Szanuj te "Panie na kasie" i ich pracę wink Bez nich karpia by nie było na Święta ;-p
                                            • 23.12.10, 10:05
                                              pam_71 napisała:

                                              > Szanuj te "Panie na kasie" i ich pracę wink Bez nich karpia by nie było na Święt
                                              > a ;-p

                                              nie,bez nich byłby za darmo wink
          • 21.12.10, 10:30

            >
            > szkoda że niewiesz co to za łamigłówki ? chyba nie puzle T albo tangram ?to rac
            > zej dla dorosłych.

            sprawdziłam w necie...i kopiuje:
            „Tangram” to łamigłówka znana już w cesarskich Chinach. Ponoć inspirację do powstania gry dał niezwykły układ płytek ceramicznych yanjitu zdobiących podłogi pałacu Dynastii Song.

            tak , to było to...
            to chyba niezbyt łatwe..dziwie sie ze robiła mu psycholog tak trudne testy...


            --
            ============0=0=0=080=0=0=0==========
    • 21.12.10, 10:27
      a nie można dziecku wytłumaczyć że dłubanie w nosku to niezbyt eleganckie?
    • 21.12.10, 10:31
      Teraz skojarzyłam twoje wypowiedzi z tym co pisałeś na forum " wychowanie bez porażek " no cóż skoro zaczęłaś przymusową naukę materiału pierwszej klasy z dzieckiem czteroletnim to trudno oczekiwać aby w wieku 6 lat tego materiału nie miało opanowanego na cymes , musiałoby być totalnym idiotą. Jeżeli twoje dziecko będzie się nudziło przez pierwsze kilka lat w szkole to nie będzie to wynikało z faktu ze szkoła nie jest przystosowana do jego możliwości tylko z faktu twojej głupoty
      • 21.12.10, 10:54
        makurokurosek nieładnie zaczynać polemike od obelg .
        szkoła nie uczy możliwości bo te sie ma głównie z urodzenia ,szkołą uczy raczej umiejętności i przekazuje wiedze . niemam do niej pretensji jeśli po prostu realizuje program ,spytałem jedynie czy jest szansa na jakąś indywidualizacje (choć teraz myśle że jedynie w sytuacji jak by sie syn nudził bo może przecież cieszyć sie tym że zrobił jako jeden z pierwszych dobrze i wcale niechcieć być tego pozbawiony-przynajmniej na początku pewnie tak może być ) a jeśli sie okaże że szkoła poprostu realizuje program a mój sie nudzi to i tak pozostanie faktem że edukacji nierozpocznie jako jedno ze słabszych dziecie a raczej odwrotnie .niewidze tu żadnej głupoty ,a jak już to twoją że patrzysz tak wąsko .
        • 21.12.10, 11:56
          Nie widzę problemu w rozwijaniu zainteresowań dziecka, nawet jeżeli oznacza to wykroczenie poza zasięg materiału przerabianego w szkole z tego przedmiotu o pięć lat, jednak w twoim przypadku nie mówimy o rozwijaniu zainteresowań dziecka ale o przymusowej nauce mającej na celu spełnienie twoich ambicji. Twoje dziecko nie uczy się bo chce,bo to go fascynuje twoje dziecko uczy sie bo mu to narzucasz, bo jeżeli nie przerobi zadanego przez ciebie materiału to nie otrzyma nagrody jakim jest kieszonkowe. W efekcie doprowadzasz do tego, że dziecko nie uczy sie dla siebie, nie umie rozwijać swoich zainteresowań, nie umie czerpać przyjemności z nauki, a jedynie umie ją przeliczać na kasę i to ty doprowadziłeś do tego ze twoje dziecko ma dużą szansę na nudzenie się w szkole. Dlatego uważam, że twoje postępowanie jest głupie i nieprzemyślane. Chciałeś aby twoje dziecko miało lżej w szkole , a możesz doprowadzić do tego że szkoła stanie się jego najgorszym koszmarem i to nie tylko ze względu na nudę, zwyczajnie kujonów nikt nie lubi.
          • 21.12.10, 12:08
            makurokurosek napisała:

            >ble,ble,ble
            > ajgorszym koszmarem i to nie tylko ze względu na nudę, zwyczajnie kujonów nikt
            > nie lubi.

            ale piąche każdy szanuje smile
            żartowałem . tak na serio to masz w głowie samy banały z kobiecej prasy . a słowo " nadinterpretacja " powinnaś sobie wytatułować na swoim niskim ( jak sądze ) czole wink
            • 21.12.10, 12:20
              Proponuję abyś poczytał posty maksia, to jakby twoje odbicie za 10 lat.
    • 21.12.10, 11:15
      A moim zdaniem to wcale nie jest tak fajnie, jak piszecie... Uważam, że nauczycielka POWINNA dostosować częściowo swoje działania do dzieci, które są programowo "do przodu" (w żadnym razie nie uważam czytających i piszących pierwszaków za dzieci zdolniejsze).
      Syn jest sześciolatkiem w klasie dla siedmiolatków, pół klasy czyta, kilkoro we wrześniu nie znało nawet wszystkich liter. Idą zgodnie z programem, na razie poznali połowę literek i cyfry do 7.
      Pani nie widzi powodu, żeby od tych, które są "do przodu" wymagać więcej - efekt: syn już we wrześniu przejrzał 10 część podręcznika ("czerwcową") i stwierdził, że jest bosko, bo nie musi nic robić. Na lekcjach często "odpływa" (nauczycielka: "a syn to lubi tak się zamarzyć, co?" -no lubi, bo co ma robić, jak się koszmarnie nudzi???). Odrabianie lekcji to makabra - zmuszam go, ale w sumie mi go żal, bo jak ma z zapałem podejść do przepisywania w kolejnej linijce tej samej literki?
      Są tez inne "kwiatki", np. od dawna rysuje komiksy, do września pisał w "chmurkach" drukowanymi, jak zaczęli się uczyć pisania, to przerzucił się na "pisane" - a pani zakazała pisania tych liter, których jeszcze nie poznali (on się sam nauczył z dalszych części podręcznika), no i uprawiamy partyzantkę - w domu mu pozwalam pisać wszystko (no bo jak, mam zabronić???), ale w szkole się nie może przyznawać.
      Matematyka - liczy świetnie, dodaje w słupkach, zaczął mnożyć itd. Klasa jest na etapie 3 - 2 = 1. Zapytał panią "a ile to będzie 2 -3" . Usłyszał, ze dowie się jak przyjdzie pora. Więc pewnie następnego pytania już pani nie zada.... A chyba nie o to w szkole powinno chodzić?
      Od września będę miała te same jazdy z córką - "niestety" mamy fajne przedszkole, gdzie panie podążają za dziećmi. W związku z tym nikt jej nie zabraniał np. czytania (nauczyła się, jak brat zaczął czytać), na szczęście pisze z błędami i liczy "programowo" - więc może dostanie czasem literkę B wink
      --
      Filc dla dzieci
      • 21.12.10, 11:24
        jaque napisała:

        > A moim zdaniem to wcale nie jest tak fajnie, jak piszecie... Uważam, że nauczyc
        > ielka POWINNA dostosować częściowo swoje działania do dzieci,

        miło by było smile
        • 21.12.10, 15:13
          Czytam Twoje posty i naprawdę uważam, że powinnaś sama dziecko uczyć. Masz do tego cierpliwość, jesteś konsekwentna, z materiałem podstawówki sobie poradzisz. Rozważałaś taką opcję?
      • 29.12.10, 19:20
        jaque napisała:

        > Odrabianie lekcji to makabra - zmuszam go, ale w sumie mi
        > go żal, bo jak ma z zapałem podejść do przepisywania w kolejnej linijce tej sam
        > ej literki?
        Jak Wy przesadzaciez tymi "uzdolnionymi" pierwszakami! Takie przepisywanie literek to ogólnie jest nudne niezależnie od tego czy dziecku to dobrze idzie czy opornie. Temu, co idzie opornie to chyba w sumie jeszcze gorzej nudno.
        • 30.12.10, 09:59
          mama303 napisała:
          > Jak Wy przesadzaciez tymi "uzdolnionymi" pierwszakami!

          dla każdej mamci jego dziecko jest "naj "wink

    • 23.12.10, 12:58
      kończe już ten wątek wiec wiele z was bedzie musiała znależść sobie kogoś innego po kim możne próbować sobie pojeżdżić przez święta (przy okazji NAJLEPSZEGO smile). niestety dyskusja często obsówała sie właściwego tematu .ogólnie dziekuje wszystkim doradzającym mi tą poradnie bo niemyslałem do tej pory by tam sie udać a pomysł wydaje sie przynieść jakieś korzyści . doszedłem też do wniosku że nie będe sie wychylał i jeśli niepowstanie jakaś wieksza grupa w 1-szej klasie syna która bedzie inaczej traktowana z matematyki to niech swoje równanka syn robi w świetlicy po lekcjach razem z zadaniami domowymi ( po powrocie do domu jedynie moja kontrola ) lub w domu jak do tej pory ( jeśli w świetlicy bedzie wolał "zbijać bąki" wink
    • 29.12.10, 23:26
      pani może, ale pani sie nie chce, moj czyta teksty dodatkowe dla tych bardziej zaawansowanych, z czego nawet nie jest przepytywany.Mialam to samo z angielskim u starszego syna, przez pierwsze lata mógł jak to piszesz dłubać w nosie, dlatego zapisałam go na prywatne lekcje angielskiego.
    • 27.01.11, 22:13
      Córka, po 2 miesiącach, została przeniesiona do klasy II.

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.