Dodaj do ulubionych

6 klasa -problem

21.12.10, 09:35
Witam wszystkie mamusie i tatusiów.To mój pierwszy post .Mam nadzieję że pomożecie.Mam problem z ocenami mojej 12 letniej córki (6 klasa ).Zbliża się koniec 1 semestru -oceny licza się do przyjęcia do gimnazjum .Moje dziecię od zawsze zawala testy kompetencji - pomimo bardzo wysokiej średniej wyniki z testów są bardzo niskie.Na diagnozie z poradni pedag.-psych. ma napisane że podwpływem stresu i presji czasu jej wyniki mogą byc słabsze (jest też dysortografikiem) To ,że tak wypada nie jest dla mnie problemem - trudno ale irytuje mnie zupełnie co innego .W szkole są przeprowadzane testy próbne i tu zaczyna się problem.W momencie kiedy wiedziała że nie będzie z nich ocen (próbny przed próbnym -no cóż....) napisała go bezbłędnie(jako jedyna w klasie), ale na własciwym próbnym narobiła byków - i została jej wystawiona ocena 3+ z matematyki i 4 z polskiego .Te dwie oceny cząstkowe zaważyły na ocenie semestralnej - z polskiego pomimo pięciu piątek za pracę w tym semestrze pani chce jej postawic 4 na koniec- bo test...(analogiczna sytuacja była na zakończenie 5 klasy )
A z matematyki już ma wystawioną 4 bo test....
I tu moje pytanie - jak jest u Was ? Dzieciak pracuje cały rok - materiał klasy 6 ma opanowany na 5 ale i tak nie ma to znaczenia -liczą się wyniki z testu dla mnie to tak jakby wynik matury liczył się do końcowych ocen licealnych.
Córka chce iść do gimnazjum spoza rejonu ale w tej chwili to ja sama zastanawiam się nad jej szansami .Zawali test - trudno ale dodatkowo nie podniesie sobie szans ocenami z przedmiotów i to już dla mnie nie jest wesołe.Po rozmowie z polonistką usłyszałam tylko że "paradoksalnie " te nieoceniane testy idą jej wyśmienicie , z gramatyki jest bardzo dobra(również jako jedyna w klasie pisze sprawdziany na 5 ) ale co z tego ....jak z testu kompetecji dostała 4 .Powiedzcie jak jest u Was może ja się mylę uważając że to niesprawiedliwe?
Edytor zaawansowany
  • olamka1 21.12.10, 10:27
    Ma SAME piątki z polskiego i JEDNĄ czwórkę z testu próbnego? Jeśli tak - uważam, że należy się piątka... . Jeśli jednak oprócz piątek ma też inne oceny z polskiego w tym semestrze - to czwórka.
    Plus głównie to powinnaś pracować nad stresem córki z powodu testów.
    Być może za duży nacisk kładziesz na uzyskane stopnie?
  • azile.oli 21.12.10, 10:46
    Idź do szkoły i sprawę wyjaśnij. Jeśli córce wychodziła mocna piątka, to wyniki jednego testu nie mają prawa zaważyć na ocenie, każdy ma prawo mieć gorszy dzień lub się zestresować (mój syn tak ma). Zresztą , nauczyciele w gimnazjum u syna wyznają zasadę, że nawet najlepszemu uczniowi może zdarzyć się jedynka i jeśli to incydent, to nie ma wpływu na ocenę. Testy nie sprawdzają wiedzy, ale umiejętność rozwiązywania testów. Na dodatek test po szóstej klasie jest mieszany, tzn w jednym są zarówno przedmioty humanistyczne, jak i ścisłe. Mojej córce było to obojętne, mogli jeszcze dołożyć rebusy, i część poleceń sformułować po angielsku lub niemiecku. Natomiast syn zdecydowanie lepiej pisze testy, gdzie odrębnie jest polski i historia, a odrębnie przedmioty ścisłe. Przy czym jeszcze lepiej byłoby, gdyby ten ścisły ograniczył się do matematyki i fizyki. I też się denerwuje.
    Akurat w naszym województwie nigdzie w gimnazjach i szkołach średnich nie liczą się oceny z półrocza, ale jeśli u was tak jest, to pójść do szkoły i porozmawiać. To nie jest ''wyciąganie '' ucznia na wyższą ocenę, ale interwencja w sprawie jawnej niesprawiedliwości. Jeden test nie ma prawa decydować o niczym, po to się dziecko uczy całe półrocze, żeby oceniano tę pracę, a nie wynik testu próbnego. Na dobrą sprawę, to dziecię może się ''rozchorować'' na egzamin próbny i co wtedy zrobią?
  • cruzbos 21.12.10, 14:23
    azile.oli napisała:

    > Idź do szkoły i sprawę wyjaśnij. Jeśli córce wychodziła mocna piątka, to wynik
    > i jednego testu nie mają prawa zaważyć na ocenie, każdy ma prawo mieć gorszy dz
    > ień lub się zestresować (mój syn tak ma).
    > To nie jest ''wyciąganie '' ucznia na wyższą ocenę, ale interwencja w spra
    > wie jawnej niesprawiedliwości. Jeden test nie ma prawa decydować o niczym, po t
    > o się dziecko uczy całe półrocze, żeby oceniano tę pracę, a nie wynik testu pró
    > bnego.
    Też tak myślę. Jeśli rzeczywiście córka ma z polskiego same piątki, a czwórka jest z testu próbnego, to na koniec semestru należy się piątka, podobnie z matematyki. Poszłabym do nauczycieli i porozmawiała, dlaczego jedna ocena cząstkowa decyduje o ocenie końcowej.
  • morekac 21.12.10, 10:49
    A ja myślę, że zastanowcie się nad rozwiązaniem awaryjnym w sprawie wyboru gimnazjum. Niezaleznie od tego, co zrobisz ze stopniami szkolnymi.
    Co takiego się stanie, jeśli nie będzie miała 5 czy 6 od góry do dołu, nie napisze sprawdzianu na 40 pkt i nie dostanie się do tego wybranego gimnazjum? Czy rejonowe to taka tragedia? Czy są jakieś inne możliwości - realne nawet wtedy, kiedy dziecko będzie miało czwórki i 30 pkt z testu?
    To także powinno pozwolić obniżyc stres u córki.
    Przyjżyj się jeszcze technice rozwiązywania testów - może młoda stresuje się, zatnie się na jakims zadaniu i zamiast robić dalej to co wie, grzężnie? Albo zapomina o jakiś duperelach, za które traci punkty?
    Ogólnie uważam, że dla przynajmniej części 12-latków stres z okazji sprawdzianu jest zbyt wielki i zbyt szkodliwy.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • joa66 21.12.10, 11:19
    Jeżeli córka jest dysortografikiem to chyba przysługuje je dodatkowy czas na sprawdzian.
    Warto sprawdzić. Może ten dodatkowy czas pozwoli jej opanować stres?
  • morekac 21.12.10, 11:30
    I na inne testy także - pod warunkiem posiadania stosownej opinii z ppp. Ale - poza egzaminami kuratoryjnymi - nie jest to z reguły do wyegzekwowania.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • dorry 21.12.10, 16:13
    Nie chyba tylko na pewno. Ale stosowną opinię trzeba przynieść do szkoły najpóźniej w 6 klasie, we wrześniu.
  • kluchacka 21.12.10, 11:52
    Ja bym dała sobie spokój z tłumaczeniem nauczycielom, dlaczego uważasz 4 na semestr za ocenę niesprawiedliwą. Niestety od widzimisie nauczyciela trudno się odwołać i nie ma sądu, który by to zbadał i wydał wyrok. Ja też nie będę się rozwodziła, dlaczego uważam to co napisałaś za niesprawiedliwe - szkoda zachodu, nic to nie zmieni. Powszechnie obowiązująca zasadą w pl szkole jest równanie w dół i tyle.

    Radzę inne podejście, które sama z powodzeniem stosuję: zachęcam dziecko, które chce podwyższyć sobie ocenę, żeby poszło do n-la i poprosiło albo o poprawę sprawdzianu, ktory zawaliło (no tutaj nie było jeszcze sytuacji, żeby n-l tylko na prośbę dziecka się zgodził przygotować sprawdzian poprawkowy, musze interweniować, ale to na inną pogawędkę) albo - tak jak w przypadku twojej córki - posłałabym ją albo poszłabym z nią do nauczyciela, żeby poprasić o wyznaczenie dodatkowego zadania/projektu/wypracowania czy co tam nauczyciel będzie chciał na szóstkę. Z języka polskiego widzę to np. tak. Niech dziecko przeczyta wyznaczone przez n-la lektury uzupełniające i napisze wypracowanie na zadany przez n-la temat, albo niech przygotuje wieczorek poezji jakiegoś tam poety, niech napisze recenzję, niech poprowadzi kronikę klasową itp. Ogólnie chodzi o to, żeby sprowokować n-la, żeby ruszył mózgownicą i wymyślił dziecku "coś" na szóstkę. Radzę ci przyjąć postawę akwizytora, wyrzuci cię drzwiami wejdź oknem. Średniemu i miernemu polskiemu n-lowi to się w głowie nie mieści, żeby brać sobie na łeb dodatkową pracę i wymyślać dziecku zadania wychodzące poza program. Musisz sie uprzeć i super grzecznie i stanowczo o to prosic, jak nie wyjdzie z nauczycielem iść do dyrekcji i prosić. Powołaj sie na lansowaną przez MEN indywidualizację procesu nauczania. Sama też nie bądź bierna: lektury uzupełniające córa może przecież poczytać, można postawić n-la przed faktem dokonanym: moje dziecko sczytało uzupełniające chciałoby, żeby je pan/i przepytała na szóstkę. Z matmy to samo: niech n-l zada dodatkowe zadania do zrobienia. Zbliżają sie ferie świąteczne, ambitne dziecko może przysiąść i porozwiązywać - jak będzie miała ochotę i popracuje, tylko jej to na dobre wyjdzie. A jak was n-l zbędzie, kup jakikolwiek alternatywny podręcznik do szóstej klasy i niech dziecko rozwiązuje najtrudniejsze zadania, a potem zeszyt z rozwiązaniami na biurko nauczycielowi z prośbą o sprawdzenie. Chodzi mi o to, żeby się nie "wykłócać" o ocenę, tylko zapracować sobie na nią.

  • azile.oli 21.12.10, 12:21
    A moim skromnym zdaniem właśnie żadne robienie dodatkowych zadań na 6. To dziecko się nie poprawia, bo się obijało, tylko nie wyszedł mu jeden test, który tak naprawdę nie odzwierciedla zbyt wiele. Pisanie testu ''poprawkowego '' też mija się z celem - te testy mają różny stopień trudności i nie można ich porównywać.
    Przy samych piątkach (zakładam, że ze sprawdzianów również) i jednej czwórce z próbnego testu wystawienie dziecku 4 zamiast 5 jest niesprawiedliwe i tyle.
    Jestem przeciwniczką wszelkich referatów, plakacików itp , które maja podnieść ocenę, jaka akurat w tym przypadku i tak się należy. Poza tym to uczenie dziecka, że nauczyciel i tak zawsze wygra, a ono może tylko pokornie prosić, żeby mu dowalono pracy na święta, jakby nie pracowało systematycznie cały semestr.
    I zupełnie OT - dostaję białej gorączki , gdy referacik czy plakacik ma podwyższyć dziecku ocenę, szczególnie z takich przedmiotów , jak plastyka, muzyka czy w-f - coś się stanie, jeśli dziecko, które nie umie złapać piłki i dziwnym trafem zawsze nie ćwiczy, kiedy jest jakiś sprawdzian, będzie miało z w-f 4 zamiast 5?
    Dodatkowe projekty, referaty dla chętnych - jak najbardziej, ale niech służą czemuś więcej, niż tylko podwyższeniu sobie oceny tuż przed klasyfikacją.
  • cruzbos 21.12.10, 14:13
    kluchacka napisała:

    > zachęcam dziecko, które
    > chce podwyższyć sobie ocenę, żeby poszło do n-la i poprosiło albo o poprawę sp
    > rawdzianu, ktory zawaliło (no tutaj nie było jeszcze sytuacji, żeby n-l tylko
    > na prośbę dziecka się zgodził przygotować sprawdzian poprawkowy, musze interwen
    > iować, ale to na inną pogawędkę) albo - tak jak w przypadku twojej córki - posł
    > ałabym ją albo poszłabym z nią do nauczyciela, żeby poprasić o wyznaczenie doda
    > tkowego zadania/projektu/wypracowania czy co tam nauczyciel będzie chciał na sz
    > óstkę. Z języka polskiego widzę to np. tak. Niech dziecko przeczyta wyznaczone
    > przez n-la lektury uzupełniające i napisze wypracowanie na zadany przez n-la te
    > mat, albo niech przygotuje wieczorek poezji jakiegoś tam poety, niech napisze r
    > ecenzję, niech poprowadzi kronikę klasową itp. Ogólnie chodzi o to, żeby sprow
    > okować n-la, żeby ruszył mózgownicą i wymyślił dziecku "coś" na szóstkę.
    > Sama też nie bądź bierna: lektury uzupełniające córa może przecież poczytać, można postawić n-la przed faktem dokonanym: moje dziecko sczytało
    > uzupełniające chciałoby, żeby je pan/i przepytała na szóstkę. Z matmy to samo:
    > niech n-l zada dodatkowe zadania do zrobienia. Zbliżają sie ferie świąteczne,
    > ambitne dziecko może przysiąść i porozwiązywać - jak będzie miała ochotę i popr
    > acuje, tylko jej to na dobre wyjdzie.
    Nie w każdej szkole tak łatwo podwyższyć ocenę, a już zasady przyznawania szóstek są bardzo dokładnie opisane w statucie i dotyczą wszystkich uczniów i dla wszystkich przedmiotów są takie same. To nie zależy od widzimisię danego nauczyciela. Żeby uczeń dostał 6, musi mieć opanowany program danej klasy na 5, a dodatkowo wykazać, że jego wiedza wykracza ponad pragram danej klasy. W podstawówce mojej starszej córki podwyższenie oceny wychodzącej na koniec semestru/roku z ocen cząstowych o jedną w górę było możliwe tylko i wyłącznie wtedy, gdy uczeń był laureatem lub finalistą konkursu pozaszkolnego z danego przedmiotu (sam udział w konkursie niczego nie gwarantował). A już szóstki to były oceny zarezerwowane dla wybitnie zdolnych i pracowitych uczniów.
  • jakw 21.12.10, 23:03
    Tak nie do końca jest może to być widzimisię nauczycieli. Istnieje bowiem coś takiego jak WSO/PSO i tam są pewnie zasady wystawiania ocen semestralnych/końcowych na podstawie ocen cząstkowych. I jak znam życie nie ma tam słowa o tym, że wynik próbnego testu ma decydujący wpływ na oceny z polskiego i matematyki. Więc pewnie można domagać się liczenia tych ocen jak ocen ze zwykłych klasówek.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • agatka_s 21.12.10, 12:13
    Z całym szacunkiem, ale twierdzisz że lepiej wiesz jaką ocenę powinna dostać córka , od nauczyciela ? Od nauczyciela który ileś tam lat kształci się aby takie oceny przeprowadzać, a przede wszystkim spędza z Twoją córką czas na lekcjach (w odróżnieniu od Ciebie, która podejrzewam na żadnej lekcji z córką nie była....). Na jakiej podstawie wiesz na jaką ocenę zasługuje ?

    Jeśli bardzo Ci zależy (choć de facto to córce powinno zależeć, i sama powinna wpaść na ten pomysł, 6 klasa to już powinna być samodzielna osóbka) to dowiedz się jaki jest warunek aby ocenę poprawić. Kwestionowanie oceny nauczyciela, to to samo co kwestionowanie metody leczenia lekarza itp.

    Aha, stres nie jest okolicznością łagodzacą, niestety.

    Poza tym oceny na 1 semestr zawsze są ostrzejsze, na koniec roku nauczyciele zazwyczaj podwyższają, szczególnie w klasach ostatnich. Taki prysznic (ale mi prysznic ? 4 zamiast 5...) na 1sze półrocze nie jest najgorszą z rzeczy która się moze przydarzyć.
  • azile.oli 21.12.10, 12:34
    A niby dlaczego nie można zakwestionować oceny nauczyciela? Czy wprpost go zapytać, czy te dotychczasowe piątki to stawiał dla zgrywy? Chyba po coś te oceny jednak są. I co, po teście próbnym, po kilku zadaniach nauczyciel dochodzi jednak do wniosku, że się mylił , co do ucznia, że nieważne, jak się starał być aktywny, jak pracował cały semestr?
    Tak, moje dziecko by zapytało nauczyciela, czy jego zdaniem zasługuje na 4 , czy ocenia jego wiedzę i zaangażowanie jak kogoś, kto z testu też dostał 4, z ocen wychodziło mu 3/4 i na półrocze dostanie ocenę dobrą? Czyli taką sama, jak piątkowe dziecko, któremu nie wyszedł jeden test?
    Owszem, zgadzam się, że na półrocze oceny są trochę niższe, jakoś te szóstki rezerwuje się na koniec roku, a jak ktoś ma ocenę ''pomiędzy'', to czasem dostaje tę niższą?
    Ale przy samych piątkach i jednej czwórce dać 4 to nie jest sprawiedliwe. Z polskiego jest zazwyczaj dużo ocen i jeśli to same piątki, to o czym tu mówić? To po co są te oceny?
  • verdana 21.12.10, 13:13
    ceny nauczyciela nie są prawdą objawioną. W zeszłym roku moje dziecko w gimnazjum miało z polskiego - u dwóch róznych nauczycieli - trójką i piątkę na zakończenie roku (aby nie wypadło to groteskowo, podwyższono trójkę do czwórki).
    Tyle, ze dziecko NIGDY nie przestanie się stresować, gdy problemem dla rodziców jest czwórka na semestr.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • azile.oli 21.12.10, 13:26
    Zgadzam się z Verdaną, ale może być tak, że to problem dla dziecka, a rodzic zakłada wątek, bo uważa, że ocena jest niesprawiedliwa. Poważnie - dla mnie 4 na półrocze nie jest żadnym problemem, a dla mojego dziecka jest. Taki typ ambitny.
    Na dodatek te oceny jednak się na punkty przeliczają - nic dziwnego, że jeśli komuś testy nie wychodzą, to chce to nadrobić ocenami.
    Z drugiej strony , to dopiero 6-klasa, nie ma opcji, że dziecko się nie dostanie nigdzie.
    Czasem warto się oswoić z planem B i nie traktować tego jak porażki.
  • azile.oli 21.12.10, 13:18
    Zainspirowana niejako przez Agatkę tym, czy uczeń sobie na ocenę zasłużył...
    Miałam w liceum matematyczkę, kiepska nauczycielkę i fatalnego pedagoga, która z nieznanych mi powodów mnie nie cierpiała. Matematykę umiałam na 4, jednakoż z ocen nigdy mi to 4 nie wychodziło, bo miałam np 4+, 4 i 3+. Przez 2 lata byłam ''poprawiana'' na 4, a właściwie dopytywana, bo dziwnym trafem miałam najmniej ocen w klasie, w ostatnim możliwym terminie, wraz z osobami, które poprawiały się na 3, a ocen miały mało, bo wagarowały.
    W klasie trzeciej jakimś cudem doznałam matematycznego olśnienia , czy też wyraźnie zainteresował mnie dany dział , co dało wymierny efekt w postaci samych piątek.
    Oczywiście trochę samokrytycyzmu miałam i zdawałam sobie sprawę, że matematyki na piątkę nie umiem. Gdy przyszło do wystawiania ocen , nauczycielka zapytała mnie, czy zasługuję na 5. Ale w tym momencie diabeł we mnie wstąpił (każdej innej odpowiedziałabym, że nie i tyle) i odpowiedziałam jej pytaniem na pytanie - czy przez poprzednie dwa lata uważała, że zasługuję na tróję, że mnie tak dokładnie i w ostatnim możliwym momencie maglowała? Zatem zdaję się na jej osad i proszę, aby wystawiła mi stopień zgodnie z tym, jak robiła to do tej pory. Dostałam 5.
    Wiem, że nie zasługiwałam na tę ocenę, ale mi ta piatka wychodziła. Jak mi minimalnie nie wychodziła czwórka, to musiałam być dopytana. Nikt mi nie proponował, abym się sama oceniła.
  • joannamama13 21.12.10, 14:23
    Uwierzcie mi drogie mamy że dla mnie nie jest problemem 4, nie opitalam dziecka , nie stosuję kar itp sama powarzam że byłam tylko trójkową uczennicą ,4 to był już wyczyn smile)) i nic sie nie stało , skończyłam szkołę podst. poszłam do liceum okazało się że tu idzie mi dużo lepiej ,później studia itd nie ukrywam tego i nie udaję że byłam prymusem i wcale tego nie oczekuję od córki.Wręcz przeciwnie.Myślę że powodem stresu u młodej jest to jak wypadnie na tle klasy.Tak się złożyło że mieszanka dzieci jest wybuchowa , wyprawiają cuda za ocenę a na zebaraniu rodzice uznają że to normalne bo przeciez dzieci uczą się dla ocen a nie dla wiedzy tak jak w pracy -pracujesz dla pieniędzy a nie dla przyjemności.A ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat - szalenie cenię w moim dziecku że uczy się dla przyjemności do tego stopnia że potrafi np z przyrody zagiąć panią pytaniami smile))W rozmowie z panią od polskiego usłyszałam że córka jest mało aktywna i że ona rozumie że atmosfera w klasie się do tego przyczynia( lęk przed wyśmianiem) i że ona sama nie chciałaby mieć takich koleżanek - super i to mówi pedagog który pracuje z tymi dziećmi.Szkoda mi tylko pracy dzieciaka który przez cały semestr przykłada się do przedmiotu a i tak w rezultacie ma 4 tylko dlatego że zawala testy które i tak wcześniej czy póżniej będą brane pod uwagę ....
  • verdana 21.12.10, 14:29
    Rozumiem, łączę się w bólu.
    W takim wypadku radziłabym przede wszystkim wymyslenie plany "B". Problem w tym, ze jesli Twojej córce sie uda, dostanie te piątki i zda do dobrego gimnazjum, to przy jej ambicji może się okazać, ze psychicznie nie zniesie jeszcze wiekszego nacisku na oceny. W gimnazjach, ktore przyjmują najlepsze dzieci nie z rejonu zazwyczaj (choć nie zawsze, na szczęście) rodzicielsko-uczniowski wyscig szczurów staje się dla niektórych dzieci nie do wytrzymania. Szczególnie widac to wśród dziewczynek. Moja córka, ze średnią 5,01 była karcona przez wychowawczynie za nieprzykładanie się do nauki i nigdy nie weszła do elitarnej grupy "najlepszych uczennic", tyle, ze mojej corki to niewiele obchodziło...
    Nie wiem, jak stoisz finansowo, ale przyjazne społeczne gimnazjum moze byloby dobrym miejscem dla Twojej córki.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • morekac 21.12.10, 15:34
    Naprawdę, zastanówcie się nad planem B. Bo 'najlepsze gimnazjum' w okolicy może nie być warte zjechania nerwów przez kolejne 3 lata.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • kachwi1 21.12.10, 14:53
    a może warto popracować nad tym, żeby dziecko potrafiło radzić sobie ze stresem? niech pochodzi do jakiegoś psychologa, poćwiczy (bo to można wyćwiczyć). to jej się przyda na całe życie. 4 na semestr nie jest końcem świata, a umiejętność zrelaksowania się (lub po prostu skupienia na tym, co w tym momencie istotne) w trudnych sytuacjach jest bezcenna.
    --
    pozdrawiam,
    kasia
  • dorry 21.12.10, 16:08
    Nie ma znaczenia czy 4 na koniec semestru to koniec świata czy nie, chodzi o to, że wg przepisow wynik z testu nie ma prawa wpływać na ocenę semestralną lub końcową. Pamiętam jak podkreślali to nauczyciele mojej córki w 6 klasie: "proszę się nie stresować wynik testu nie wpłynie na ocenę".
    Moim zdaniem jakaś dziwna jest ta szkoła do której chodzi Twoja córka. W szkole moich dzieci nawet jeśli robią jakieś testy (oczywiscie nie chodzi mi o ten w 6 klasie) to ani ja, ani dzieci nic o tym nie wiemy, he he. Nie kojarzę takich chorych sytuacji jakie opisujesz, a już próbny test przed próbnym testem to jakieś kosmiczne kuriozum!
    Moim zdaniem stres córce przejdzie jak trafi do "normalnej" klasy w "normalnej" szkole, gdzie nie bedzie takiego wyscigu szczorów. Więc moze nad znalezieniem takiej szkoly warto się skupić.
  • verdana 21.12.10, 16:09
    Testu końcowego nie, testy robione przez szkołę to inna sprawa. W szkole mojego syna testy próbne bardzo sie liczyły, bo nauczyciele stwierdzali, ze nie ma zasadniczej różnicy między klasówką, a powtórzeniowym testem.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dorry 21.12.10, 16:18
    No cóz, nauczyciele mogą sobie tak twierdzić, ale nie jest to zgodne z przepisami - myślę tu o testach kompetencji.
    Oczywiście nauczyciel może sobie robić różne inne testy w czasie roku szkolnego.
  • verdana 21.12.10, 16:19
    I ja podejrzewam, ze nie są to testy oficjalne.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dorry 21.12.10, 16:20
    Nawet próbny test kompetencji jest jednak testem kompetencji, czyż nie?

    BTW Szkoda mi dzieciaków, które muszą się męczyć w takich szkołach i z takimi nauczycielami jakich opisujecie.
  • verdana 21.12.10, 17:21
    Nie...
    W naszym gimnazjum traktowano to jako sprawdzian wiadomosci - byly oddzielne do kazdego przedmiotu. Mnie też dzieciakow szkoda, szczególnie dlatego, ze szkoły koncentrują się na wylapywaniu błędów, a nie na tym, co dzieci umieją.
    Za jedna wpadkę dostaniesz jedynkę, a konie z rzędem dam za znalezienie szkoły, gdzie za celną wypowiedź w czasie lekcji nauczyciel postawi szóstkę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dorry 21.12.10, 21:21
    > W naszym gimnazjum traktowano to jako sprawdzian wiadomosci - byly oddzielne do
    > kazdego przedmiotu.
    Boszssz... To jest kompletna pomyłka. Przecież test specjalnie podzielony jest na bloki!
    Ja nie jestem w stanie zrozumieć takiego postępowania.
    W każdym razie, całe szczeście, są szkoły, gdzie wygląda to zupełnie inaczej.
    A i takie: > gdzie za celną wypowiedź w czasie lekcji nauczyciel postawi szóstkę. < też. Moja córka ma szczęście do takiej chodzić. Miód na serce i dziecka i rodzica.
  • berdebul 21.12.10, 22:04
    Verdano mogę podać takie dwie szkoły, warszawskie. Niezłe gimnazjum, przeciętne liceum (pierwsza 50, ale nisko w niej). Dostanę dwa konie?smile
    63 LO im Lajosa Kossutha
    i Gimnazjum nr 2 im. Kawalerów Wojennego Orderu Virtuti Militari.

    Nauczyciela można poprosić o uzasadnienie oceny semestralnej i nauczyciel ma obowiązek uzasadnienie przedstawić. Można też przejrzeć WSO, czy PSO - nauczyciel musi udostępnić PSO, WSO do wglądu pewnie w sekretariacie/bibliotece/na stronie szkoły. Być może 'waga' tej 4 w średniej ważonej jest tak wysoka że pojawia się 4, może ma to służyć 'zmotywowaniu' ucznia do cięższej pracy i na koniec semestru się zmieni - najlepiej zapytać nauczyciela i sprawdzić PSO.
  • jakw 21.12.10, 22:53
    W szkole starszej też były wystawiane oceny z tych testów - liczyły się jak stopnie z klasówki. Jeśli córka z innych sprawdzianów ma 5 , inne stopnie też około tego - czyli jak średnia arytmetyczna wychodzi zdecydowanie bliżej 5 niż 4 (i średnia ze sprawdzianów, łącznie z testami, także bliżej 5 niż 4; nauczyciele czasem większą wagę dają stopniom z klasówek) to ja bym chyba się wykłócała. Czy nauczyciele nie przedstawiali przypadkiem na początku roku zasad oceniania i wystawiania ocen ze swoich przedmiotów? Bo chyba powinni i pewnie warto do tego zajrzeć.
    Btw dysortograficy na teście kuratoryjnym mają więcej czasu na pisanie. Jeśli szkoła chce robić testy na wzór prawdziwych powinna dawać dys-cośtam więcej czasu.
    I ciekawe, że na zwykłych klasówkach się tak nie stresuje? Trochę mnie to dziwi.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • a.l.o.e.s 22.12.10, 07:16
    Witam,
    Sama jestem nauczycielem i włos mi się na głowie jeży jak czytam o takich 'wyczynach' koleżanek po fachu. Na szczęście, nie jest tak jak piszą niektóre forumowiczki, że nic nie można zrobić. Można, a nawet należy. W każdej szkole obowiązuje WSO (wewnątrzszkolny system oceniania) i bazujący na nim PSO (przedmiotowy system oceniania). Obowiązkiem (służbowym, nie etecznym) nauczyciela jest ocenianie i klasyfikacja uczniów w oparcie o te postanowienia. Ponadto oba dokumenty szkoła ma obowiązek przechowywać w miejscu natychmiastowo dostępnym do wglądu (np. biblioteka szkolna, rodzic przychodzi, czyta sobie, jak chce może skserować). Ocena semestralna lub końcowa, wystawiona niezgodnie z procedurą (zapisami w tychże dokumentach) podlega unieważnieniu. Zatem, nie ma co się denerwować nic nie dającymi rozmowami z twardogłowymi nauczycielami, oceniającymi wg własnego 'widzimisię'. Należy zapoznać się z zasadami oceniania w szkole córki i na nie powołac sie w rozmowie z nauczycielami, jak będą odporni na przepisy obowiazujące w ich szkole, trzeba interweniowac u dyrektora i bać się, że to się odbije na dziecku (nie odbije się-nie może).Jeśli okaże się,że nie ma PSO z przedmiotów, o których piszesz, to znaczy, że nauczyciel nie wypełnił obowiązku służbowego wynikającego z jednej z ustaw w prawie oświatowym, a dyrektor do tego dopuścił zaniedbując nadzór. Oto link do ustawy o ocenianiu ze wszystkimi najnowszymi zmianami.
    www.reformaprogramowa.men.gov.pl/images/docs/prawo/ocenianie2.pdfPozdrawiam
  • a.l.o.e.s 22.12.10, 07:24
    w poprzednim poście miało oczywiście być "I NIE BAĆ SIĘ"
  • a.l.o.e.s 22.12.10, 07:20
    wklejam jeszcze raz, tym razem bez słowa 'pozdrawiam' dołączonego do linku

    www.reformaprogramowa.men.gov.pl/images/docs/prawo/ocenianie2.pdf
  • a.l.o.e.s 22.12.10, 07:22
    www.reformaprogramowa.men.gov.pl/images/docs/prawo/ocenianie2.pdf
  • hankam 22.12.10, 17:13
    U nas jest inaczej
    Ocena wystawiona za rozwiązanie testu liczy się tak jak ocena z odpowiedzi ustnej albo z pracy domowej. Nie ma więc większego wpływu na ocenę semestralną. Oceny z kartkówek liczą się podwójnie, a z klasówek poczwórnie. Oceny z klasówek i kartkówek można poprawiać (ale można i pogorszyć, jeśli na poprawce dostanie się jeszcze gorszą ocenę).
    Średnia jest średnią, a nie oceną uznaniową.
    System jest jasny dla dzieci i wydaje mi się, że sprawiedliwy.
  • sefirotek 23.12.10, 23:19
    Rozmawiaj z nauczycielami, koniecznie. Jesli są oceny niezbędne z pólrocza są do gimnazjum, to tym bardziej.
    Po przejściach z moim dzieckem ciągle chorującym, i do tego dyslektykiem, z którym ciągle pracuejmy w domi i gonimy klasę, twierdzę, że do szkoły trzeba chodzić i rozmawiać o ocenach. Prosić o uzasadneinie decyzji, do czego rodzić ma prawo.

    Podobnie jak założycielka wątku martwie się ocenami mojego dziecka. Mamy wybór między sprawdzoną pozarejonową szkołą, gdzie chodziło rodzeństwo a rejonem o okropnej opinii z dużym poziomem agresji.
    A moje dziecko spokojne i wrażliwe, ale z wyciaganymi czwórkami... I testem pisanym na ok 30 pkt...

    Jeśli Twoje dziecko jest dysortografikiem, to ma pół godziny dłużej i oceniane sąwg osobnych zasad ( tj nie oceniane są błędy ort i interpunkcyjne), co omówione jest to na stronach OKE.


    O jak cudnie, ze w szkołach jest wso. U nas nie ma nic, no może jakiś papier leży u dyrektora w szufladzie, a każdy sobie rzepkę skrobie. Już mam dośc tej szkoły, jeszcze pól roku sad
  • dziewczyna-szamana 24.12.10, 01:18
    Ja tu widze inny problem nad którym powinien popracowac chyba psycholog.
    Paraliżujacy stres przed egzaminami. Pół biedy, jesli przejdzie z wiekiem. Ale jesli problem nie zniknie - będzie miała ciężko w życiu.

    A przeciez pójdzie do gimnazjum, potem matura, studia (sesja - co pół roku seria egzaminów)... wszędzie egzaminy. Moze będzie chciała miec prawo jazdy, certyfikat językowy... Albo pojdzie na rozmowę o pracę i zapomni języka w gębie...

    Sama mam podobny problem, a jestem doroslą osobą. Też umiem, a w sytuacji stresu zapominam. Ostatnio zawaliłam na rozmowie o pracę. angielski znam nieźle w mowie i w piśmie. Więc na rozmowie kazali mi cos powiedzieć, a mnie sparaliżowało i mówiłam jak osoba na poziomie początkującym, popełniając mase byków ;/. Wyszłam na kłamczuchę, bo w CV mam wpisane agnielski średniozaawansowany wyższy (a zaprezentowałam początkujący). To samo miałam na egzaminie na prawko - na jazdach umiałam, na egzaminie już nie.

    Naważniejsy problem twojej córki to "zjadanie" przez stres, a nie oceny. I zrób coś z tym (pewnie bez psychologa sie nie obędzie) bo inaczej będzie miała wiecznie pod góre w życiu.
    Dla ciebie ważne są tylko oceny, a przede wszystkim musisz pomóc córce panować nad stresem.

    I wiem co mówie, sama mam podobny problem, nikt mi nigdy nie pomógł, a to z wiekiem nie przechodzi ;/.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.