• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Minutówki... Dodaj do ulubionych

  • 16.01.11, 22:57
    U mojej córki w klasie II Pani od jakiegoś czasu robi MINUTÓWKI - są to jedno minutowe kartkówki z dodawania i odejmowania w zakresie 30. Kto ile zrobi taką dostaje ocenę. Maksymalnie jest 20 zadań do wyliczenia. Co myślicie: dobra metoda na naukę liczenia?
    Edytor zaawansowany
    • 16.01.11, 23:28
      U mojego synka też. Są książki specjalnie z takimi kartkówkami. Mój synuś sobie dobrze radzi smile jest w 2 klasie.
      • 16.01.11, 23:29
        A co jeśli ktoś zrobi 20smile?
        • 16.01.11, 23:32
          no to "bardzo dobrze". Za każde niewyliczone lub źle wyliczone o pół oceny w dół!!!
    • 17.01.11, 09:44
      20 zadań nawet najprostszych w 1 minutę wydaje mi się być mocno wyśrubowanym oczekiwaniem.
      BTW, czemu ma służyć to liczenie na czas?
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
    • 17.01.11, 09:49
      Na pewno szybciej, niz odpytac cala klase. Z ocenianiem to nie wiem, ale takie codzienne mini/kartkowki to dobry sposob na automatyzacje liczenia. Jak sie iles tam razy powtorzy, to sie samo zapamietasmile
    • 17.01.11, 10:18
      Moja córka też ma minutówki a chodzi do I klasy. Jak na razie liczą w zakresie do 10 (odejmowanie i dodawanie). Kiedyś nie mogła zapamiętać ile to jest 3+4 albo 4+3 a teraz 7 jako wynik sam jej wychodzi automatycznie. Taka minutówka jest dobra dla sprawdzenia całej klasy jeżeli klasa jest liczniejsza niż odpytywanie pojedynczej osoby. Nauczycielka z którą rozmawiałam twierdzi, że nawet dzieciaki się dopytują kiedy będzie następna, bo polubiły takie "zabawy na czas" (pani uruchamia komórkę jako stoper z dość zabawnym dzwonkiem wink ). Pierwszą minutówkę robiły w 2 minuty, a teraz robią w 1 i tylko niektóre dzieciaki nie mają zrobionych wszystkich zadań. W tej klasie się to sprawdza big_grin .
      • 24.01.11, 10:56
        Nauczycielka z którą rozmawiałam twierdzi, że nawet dzieci
        > aki się dopytują kiedy będzie następna, bo polubiły takie "zabawy na czas
        Równie dobrze mogą pytać, bo się wolą psychicznie przygotować na to znowu.
        Dla mnie metoda bez sensu - w każdym razie jeśli ma to być na ocenę. Ewentualnie jako metoda odfiltrowania dzieciaków, które wymagają dodatkowej pomocy w opanowaniu biegłego liczenia - mogłaby być.
        --
        - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
    • 17.01.11, 12:04
      u nas byly ale nie na oceny bo ocen generalnie nie bylo, dopiero w 3kl. byly oceniane

      u nas nauczycielka mowila, ze nie chodzi o trenowanaie na mistrzostwa swiata tylko o "wyabstrahowanie" liczenia. nie ma sily sprzedac dzieciom liczenia bez jabluszek, koralikow i palcow - ale przychodzi moment, ze palce przeszkadzaja, spowalniaja, utrudniaja przekraczanie 10 np. i trzeba sie tych palcow pozbyc, co sie swietnie udaje przez tempo.

      zeby przekroczyc dzeisiatke w dzialaniu 6+7 trzeba "widziec przed oczami duszy swojej" wink ze to siedem to 4 i 3 - dokladnie w tej kolejnosci, bo te 4 uzupelnia 6 do 10, a 3 jest ponad 10.
      automatyzacja to pewnie najlepsze okreslenie
    • 17.01.11, 21:12
      To nie jest metoda na naukę liczenia tylko metoda na sprawdzenie jak ktoś ma to opanowane.... Jeżeli najpierw jest intensywna nauka liczenia na lekcji to zgoda, jesli nie to troche nie fair. Ja tam zawsze uczę dziecko zasady "nie śpiesz się! ważne żeby było poprawnie a nie szybko"
      • 18.01.11, 10:25
        hmm, metoda na pewno mocno stresująca... ważne żeby wynik był dobry, a nie jak szybko się go uzyska wg mnie.
        • 18.01.11, 12:57
          Jest to metoda sprawdzenia refleksu. Odpadaja dzieci pracujace wolniej, a wolniej - nie musi oznaczać źle. Pospiech jest wskazany przy lapaniu pcheł, nie w matematyce.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • 24.01.11, 10:37
            O tak. Moje dziecko, które teraz jest matematycznie świetne, miałoby w drugiej klasie same zera. Bo było bardzo dokładne, długo się zastanawiało i robiło zadania dwa razy dłużej niz reszta. Trzeba było włożyć dużo wysiłku (za co jestem jego nauczycielce ogromnie wdzięczna), żeby dziecko nauczyło się szkolnego podejścia do rozwiązywania kartkówek, klasówek i testów.
            A gdyby miało w drugiej klasie same zera i zostało zaopiniowane jako mierny, głupi lub ograniczony matematycznie uczeń, to istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że tak by zostało. Gdybym mu oczywiście nie zmieniła nauczyciela bądź szkoły. A zmieniłabym na pewno.
            --
            tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
            no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
      • 24.01.11, 23:15
        mama303 napisała:

        > Ja tam zawsze uczę dziecko zasady "nie śpiesz
        > się! ważne żeby było poprawnie a nie szybko"
        Ale w kontekście wszechogarniającej edukacyjnej testomanii ta metoda może się zupełnie nie sprawdzić...

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 18.01.11, 22:57
      Nie podoba mi się takie "liczenie na czas": w stresie i pośpiechu o pomyłkę nietrudno, nawet jeśli dziecko liczyć potrafi. Z własnych szkolnych czasów pamiętam podobne kartkówki z matematyki - niby drobiazg, ale przyprawiały mnie o potworne zdenerwowanie, bo, będąc raczej humanistką niż umysłem ścisłym, do matematyki zawsze potrzebowałam czasu i spokoju. Umiałam obliczyć wszystko, ale spokojnie i w swoim tempie - uciekający czas i groźba niższej oceny, jeśli się pomylę, sprawiały, że trudno mi było logicznie myśleć.
      --
      "Future's made of virtual insanity"
      • 19.01.11, 21:20
        Ja pewnie ze stresu nic bym nie napisała a mam już prawie 39 lat surprised Nic takiego nie miało miejsca w mojej edukacji szkolnej. A z matematyki zawsze miałam 5 i mamę matematyczkę, która też tej metody nie stosowała.
        Według mnie to jednak nie jest dla wszystkich dzieci. Te co sparaliżuje strach to nie napiszą nic.
    • 24.01.11, 00:09
      Jak dla mnie super. W szkole starszaka (II klasa) prawie nie ma wymagań sad
      --
      Oliwier marzec 2002
      Olaf maj 2009
      smile
    • 24.01.11, 23:20
      Hm, jeśli jest 20 zadań i 1 minuta to na 1 przeczytanie, obliczenie oraz zapisanie wyniku przypadają raptem 3 sekundy...
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.