Dodaj do ulubionych

Zadanie domowe na ferie

25.01.11, 07:12
Czy w szkole Waszych dzieci też jest taki durny zwyczaj zadawania dzieciom na ferie?
Właśnie się dowiedziałam,że pani zadała dzieciom (III klasa podstawówki) do przeczytania 11 baśni Andersena,ale nie baśni napodst.Andersena tylko Andersena właśnie,do tego do każdej z baśni dzieci mają narysować rysunek + przepisać wybrany fragment książki.
Moje dziecko nie specjalnie lubi czytać.Ale akurat to nie jest największy problem.Mamy zaplanowane te 2 tygodnie ferii niemal od rana do wieczora,chcę aby córka jak najbardziej odpoczęła od szkoły,zrelaksowała się,wybiegała,wyszalała i zapomniała choć na 2 tygodnie o obowiązkach szkolnych.Bo taka powinna byc moim zdaniem idea ferii,a nie nadrabianie materiału,tudzież robienie tego materiału na zapas,do przodu.
A jak jest u Was?
Dzisiaj mamy zebranie na półrocze może poruszyć ten temat czy nie ma o co kopi kruszyć?
Edytor zaawansowany
  • tijgertje 25.01.11, 08:24
    Pewnie ze powiedz. Rozumiem jakies male zadanie, do zrobienia przed koncem ferii, zeby sobie co nieco przypomniec, ale 11 basni i rysunek do kazdej? Zadanie na kazdy dzien. Zwlaszcza jesli wyjezdzacie, to uprzedz o tym, nawet, jesli nauczyciel nie odwola zadania, to przynajmniej bedzie wiedziec, ze jego brak nie wynika z lenistwa dziecka, tylko buntowniczego charakteru mamy. I sluszniewink Ferie wlasnie po to sa, zeby odpaoczac, a nie sleczec nad ksiazkami. Treoszke nie zaszkodzi, jeden rysunek i 3-4 basnie bym odpuscila, ale az tyle, to zdecydowanie przesada.
  • volta2 25.01.11, 09:00
    i w ciągu tych dwóch tygodni ferii nie uwzględniłaś czytania i rysowania?

    no, trudno mi sobie wyobrazić jakikolwiek wyjazd(nawet pod namiot) gdzie moim dzieciom nie zabieram książek i kredek.

    w zasadzie z tego twojego oburzenia wynika jasno, dlaczego twoje dziecko za bardzo nie lubi czytać.

    a to że baśnie andersena mają przeczytać - to chyba normalne, baśnie na podstawie andersena to jakiś erzac, mam w domu parę takich pozycji od nierozgarniętych babć - i język mi drętwieje jak to dzieciom czytam(jeszcze małe jedno i samo nieczytate jest)

    baśnie andersena to jest ślęczenie nad książkami? no jeszcze jakby nad teorią wychowania ktoś kazał poślęczeć w ferie, czy nad kodeksem rodzinnym, to bym się nie dziwowała, ale baśnie? dla dziecka?
  • grocholica 25.01.11, 09:07
    No właśnie, to co mama ma dać nauczycielom książki, materiały plastyczne? Wychowawcy mają zorganizować dziecku czas, pomóc w zabezpieczeniu tych prac tak by w dobrym stanie wróciły do domu? i co może tak inne zadania domowe będą odrabiali z każdym dzieckiem?

    Moim zdaniem takie podejście nauczyciele w ogóle nie bierze pod uwagę np. samodzielnego wyjazdu dziecka na ferie, a chyba w III klasie nie jest to aż tak niespotykane!
  • sztokfisz 25.01.11, 09:09
    Czytając o Twojej pogardzie do nierozgarniętych babć to wątpie czyś kiedyś chociaż Brzydkie kaczątko przeczytała, podejrzewam, że język ci tylko nie drętwieje od braci Grimm w oryginale!
  • tymianek21 25.01.11, 10:04
    Wiesz a ja myślę że możecie bardzo miło spędzić czas dzięki tym baśniom, ale musisz pomóc przeczytać je córce. Nie uważam że dziecko musi samodzielnie czytać książki jesli ma z tym kłopoty- lepiej żeby słuchało jak czyta mu babcia, mama, tata-i śledziło tekst, niż męczyło się samo z tekstem itp. Po powrocie ze spaceru -wskoczcie na tapczan, weżcie coś do chrupania i zacznij głośne czytanie. Córka będzie śledziła to co czytasz, będziecie blisko siebie a potem pogadajcie o danej baśni, niech narysuje obrazek a ty swój albo odgadnij którą scenę narysowała. Ile czasu może zająć przeczytanie jednej basni? 15-20 minut góra. Pamiętam jak mój tato czytał nam książki, kiedy w stanie wojennym gasili ciągle światło. Tato zapalał lampę naftową i zaczynał czytanie ( ja miałam ponad 10 lat a moja siostra 13) i robił to bardzo długo- mimo że uwielbiałyśmy czytać i mogłyśmy czytać same. Tu linkuje ci jeszcze baśnie Andersena do słuchania -można słuchac w czasie podróży, przed snem itp. Często są w bibliotekach bo wiele ma audiobooki do pożyczenia. Pozdrawiam
    merlin.pl/Basnie-Hans-Christian-Andersen-ksiazka-audio-na_Media-Rodzina/browse/product/1,578578.html
    merlin.pl/Basnie-i-opowiesci-Hans-Christian-Andersen-ksiazka-audio-na_Hans-Christian-Andersen/browse/product/1,489954.html
  • makurokurosek 25.01.11, 10:25
    To już drugi wątek przerażonej mamy o konieczności przeczytania kilku baśni Andersena, czy naprawdę nigdy nie czytałaś dziecku baśni Andersena. Na litość boską część baśni Andersena to dosłownie trzy czy czterostronicowa lektura. Jeżeli twój syn jest na bakier z czytaniem niech czyta te najkrótsze baśnie. Szczerze nie rozumiem twojej postawy, nie dość że synowi jak widać nie najlepiej idzie czytanie to jeszcze ćwiczenie jest be. Może w ogóle nie ma sensu aby chodził do szkoły, nich od razu idzie do roboty w pole skoro nauka jest według ciebie taka zła. rozumiem gdyby nauczycielka zadała czytanie " W pustyni i w puszczy" które wymaga skupienia aby zapamiętać całą treś, ale nie pojedyncze krótkie baśnie.
    Kobieto zmień nastawienie bo wychowasz debila
  • alabama8 25.01.11, 10:40
    Chyba nie zakumały dziewczyny, że nie chodzi o to co zostało zadane na ferie, ale fakt, że zostało zadane.
    Rozumiem, że każda z nich jadąc na wakacje zabiera ze sobą również laptopa żeby sobie cośtam w pracy nadrobić, kilka dzienników ustaw, żeby na plaży poczytać i oczywiście fachowe podręczniki, których nie miały czasu dotknąć w ciągu roku.
    Ale dzieci nie koniecznie w czasie ferii muszą sięgać po książki. Ferie to ferie - czas totalnego lenistwa i odpoczynku intelektualnego od wszystkiego.
    Zobacz czy w twoim regulaminie szkoły nie ma zapisu, że nie zadaje się prac domowych na ferie. U nas taki zapis jest. Chociaż jak donoszą rodzice znajomych uczniów - permanentnie łamany.
    --
    Alabama8
  • tymianek21 25.01.11, 11:03
    Ale dzieci nie dostały zadań z matematyki tylko przeczytanie baśni!!! Oczywiście że jeśli pani usłyszy krzyczących rodziców, że dzieci powinny tylko odpoczywać w ferie przesunie termin omawiania lektury, ale wtedy dzieci będą miały np. tylko kilka dni na ich przeczytanie a tak mają aż 2 tygodnie! Czy na prawdę przeczytanie 2-3 stron książki to taki wysiłek intelektaualny dla dziecka? Podałam sposób w jaki można pomóc przeczytać książkę dziecku, które nie lubi czytać-wspólne czytanie! Smutne że czytanie książki przez 20 minut oznacza ograniczenie zabawy dziecku. Nigdy nie spotkałam człowieka któremu zaszkodziło czytanie książek. Niestety znam wiele dzieci które ślęcżą przed TV, komputerem i całe ich kilkuletnie życie (nie tylko ferie) spędzili na totalnym lenistwie i odpoczynku intelektualnym od wszystkiego- od rozmowy z rodzicami i od robienia czegoś innego niż gapienie się w szklany ekran.
    Tu bardzo ciekawy link o tym jak dobrze wpływa głośne czytanie dzieciom na ich rozwój intelektualny , emocjonalny i miłość pomiędzy rodzicami a dzieckiem.
    www.rodzinneczytanie.pl/index.php?opcode=WYBIERZ_STRONE¶m1=141
  • jakw 25.01.11, 19:37
    tymianek21 napisała:

    > Ale dzieci nie dostały zadań z matematyki tylko przeczytanie baśni!!!
    A jakby zadała 50 stron ze zbiorku zadań to było to byłoby to niewłaściwe?
    Tu nie chodzi o to, że baśnie są mniej/bardziej przyjemne niż zadania z matematyki tylko o to, że dziecko ma do zrobienia konkretne, i to wcale nie małe,zadanie. Nie da się go zrobić raz dwa po powrocie ze szkoły i pojechać na ferie. Przy próbie zrobienia tego za jednym zamachem zajmie pewnie co najmniej 1 dzień z ferii. Jadąc gdziekolwiek na ferie trzeba ze sobą zabrać książkę, blok, kredki - choćby zamierzało się dzień cały jeździć na nartach i nie mieć wieczorem siły na nic innego jak tylko na spanie.

    Oczywiści
    > e że jeśli pani usłyszy krzyczących rodziców, że dzieci powinny tylko odpoczywa
    > ć w ferie przesunie termin omawiania lektury, ale wtedy dzieci będą miały np. t
    > ylko kilka dni na ich przeczytanie a tak mają aż 2 tygodnie!
    To niech pani powie 2 tygodnie przed feriami :"zaraz po feriach będziemy omawiać baśnie Andersena - więc proszę to zaplanować, żeby nie kolidowało z ewentualnymi wyjazdamii.

    > Czy na prawdę przeczytanie 2-3 stron książki to taki wysiłek intelektaualny dla dziecka?
    Ale dlaczego dziecko ma czytać w ferie akurat lekturę? A może woli komiks?
    > Podałam
    > sposób w jaki można pomóc przeczytać książkę dziecku, które nie lubi czytać-ws
    > pólne czytanie!
    Część dzieci jedzie na zimowiska albo do rodziny - więc wspólne z rodzicami czytanie odpada.
    A jak ktoś leci samolotem to pewnie jeszcze w bagażu brakuje mu baśni Andersena...

    > Smutne że czytanie książki przez 20 minut oznacza ograniczenie
    > zabawy dziecku.
    Można czytać na codzień, a na wakacje/ferie książek nie brać ze względów logistycznych.

    > Tu bardzo ciekawy link o tym jak dobrze wpływa głośne czytanie dzieciom na ich
    > rozwój intelektualny , emocjonalny i miłość pomiędzy rodzicami a dzieckiem.
    Równie dobrze można opowiadać dziecku bajki i różne historie - myślisz, że wpływa to gorzej np. na miłość pomiędzy rodzicami a dzieckiem?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • a.nancy 25.01.11, 11:37
    > Ale dzieci nie koniecznie w czasie ferii muszą sięgać po książki.

    zawsze mi sie wydawalo, ze basnie to przyjemnosc... i rysowanie tez
    BTW, ja w tym wieku (dzis tez) nie wyobrazalam sobie wakacji/ferii bez ksiazki. zabieralam ze soba kilka, zazwyczaj w polowie wyjazdu lektury mi sie konczyly i bylo marudzenie o wypad do najblizszej miejscowosci z ksiegarnia.
    rozumiem, ze nie wszystkie dzieci lubia czytac, ale na milosc boska - basnie to taka meczarnia!?

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
  • morekac 25.01.11, 11:49
    No właśnie. Przyjemność. A tu musisz obrobić czytelniczo i plastycznie 11 baśni - a może masz ochotę na czytanie czy rysowanie czegoś innego. A to musisz zrobić. Rysunki pewnie na jakąś ocenę - dobrze, żeby były w miarę schludne, niewymięte i niezalane sokiem...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • verdana 25.01.11, 12:32
    Czytanie lektur, do ktorych trzeba jeszcze narysować obrazki to nie jest zadna przyjemność. Lektura to tekst, ktory ma byc nie tylko przeczytany, ale zapamiętany, zazwyczaj z kretyńskimi szczegółami, imionami bohaterów itd. Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama_kotula 25.01.11, 12:33
    Cytat
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się.


    Mogę do sygnaturki? smile

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • verdana 25.01.11, 12:36
    Będe zaszczyconasmile
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nople 07.02.11, 12:48
    Nie trzeba podchodzić do tego jak do zadania domowego/przymusowej lektury/przykrego obowiązku.
    Przeczytać baśń można z przyjemnością wspólnie z dzieckiem, rano po śniadaniu (gdy rodzice np. przygotowują się do wyjścia na narty) - może wykonać rysunek do baśni. I są 2 sprawy załatwione: rysunek i dziecko się nie plącze, gdy mama robi makijaż/przygotowuje narty itp wink
    Jeśli coś się traktuje jako przykry obowiązek to będzie to nim.
    --
    NOPLE.pl - nowy serwis bez skrajności
    Eko - przepisy, wiadomości ekologiczne, eko - gadżety i prezenty, zdrowe życie, eko- dziecko, ekologiczny dom
    Bioplastik - niezwykłe pomysły naukowców
  • titta 07.02.11, 14:47
    > Czytanie lekt> ury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się
    Padlam. Znaczy sie, jak sie lektura podoba, to sie jest perwertem?
  • morekac 07.02.11, 15:08
    Jak dawno omawiałaś jakąś lekturę?
    Bo w dzisiejszych ciężkich czasach poza ogólnym zapamiętaniem treści należy jeszcze - a może przede wszystkim - zapamiętać:
    - wszystkie miejscowości odwiedzone przez psa ("Pies, który jeżdził koleją")
    - ilość więźniów upchniętych w więźniarce, którą odbito pod Arsenałem ("Kamienie na szaniec").
    Zasadniczo lektury mogą być całkiem miłe do czytania, i wartościowe itp. - niemniej konieczność zapamiętania czwartorzędnych szczegółów z reguły odbiera wszelką przyjemność z czytania.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • hellulah 07.02.11, 15:11
    A analiza literacka to co jest? prostytucja? smile
  • yula 26.01.11, 10:55
    Przyjemność to to do czego sie nie zmusza, ja uwielbiam czytać i dzień bez książki dla mnie jest stracony i to od dzieciństwa a co do lektur szkolnych ... są chyba ze 2 nie przeczytane przeze mnie właśnie dlatego że były lekturami szkolnymi i MUSIAŁAM je przeczytać. Takie zadanie na ferie to skuteczne obrzydzenie czytania a nie zachęta.
    >ale na milosc boska - basnie to
    > taka meczarnia!?
    Tak, męczarnia jak sie do tego zmusza wtedy gdy ma sie inne plany.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • malila 26.01.11, 11:29
    kiedy trudno jest dotrzeć do słuchaczy, warto nawiązać do seksu, bo wtedy komunikacja sie poprawia. Spróbuję więc i ja.

    a.nancy napisała:
    > rozumiem, ze nie wszystkie dzieci lubia czytac, ale na milosc boska - basnie to
    > taka meczarnia!?

    Seks jest przyjemny. Może nie wszyscy go lubią, ale czy trochę pieszczoty to taka męczarnia? Zazwyczaj nie. Oraz pod warunkiem, że nie jest to obowiązkowe i na ocenę.
    --
    tak wielu mesjaszy wie wszystko o wszystkim,
    no to czemu ich wizje skłócają wyznawców tak?
  • back2bz 07.02.11, 11:58
    > Ale dzieci nie koniecznie w czasie ferii muszą sięgać po książki. Ferie to feri
    > e - czas totalnego lenistwa i odpoczynku intelektualnego od wszystkiego.

    Wydaje mi sie, Alabamo, ze to Ty nie do konca zakumalas, podobnie jak autorka pytania.
    Jesli dla RODZICA, oraz dla dziecka, czytanie jest kara, to jest to prostu smutne.

    Dla moich dzieci kara bylby zakaz czytania w trakcie ferii. Jak moj trzecioklasista ostatnio byl chory i zostal w domu, to do gory skakal z radosci, ze bedzie mial wiecej czasu na czytanie. I to nie chodzilo o "proste" basnie Andersena, ale o mity greckie w wydaniu "doroslym.

    Jesli czytanie jest traktowane nadal jako "nadmierny wysilek intelektualny", jako orka na ugorze na czas ferii, to widze, ze akcja "Cala Polska czyta dzieciom" faktycznie sie przyda.

    Tak jak uwazam, ze sporty powinno sie uprawiac caly rok, a nie tydzien na obozie sportowym latem, tak samo czytanie i "wyzwania intelektualne" powinny byc chlebem powszednim, a nie kara za grzechy laczana tylko i wylacznie z ta "zla" szkola.
  • morekac 07.02.11, 15:14
    Czytanie konkretnej lektury, przepisywanie treści i rysowanie w tej ilości trudno jest nazwac nagrodą. Nawet na plastykę z reguły oddaje się jedną pracę na tydzień.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • mamusia1999 25.01.11, 10:49
    gdyby dzieci mialy w zwyczaju czytac, to by w ogole kwestii nie bylo, nieprawdaz wink
    nie jestem do konca przekonana, czy takie restryktywne "wymuszanie" takiego zwyczaju jest efektywne. ale moze lepiej, zeby czytaly z przymusu, niz zeby nie czytaly wcale? rysunek i tekst to tylko forma kontroli, mozna by pochwalic, ze bez udzialu rodzicow. ale faktycznie, ze robi sie z tego kawalek roboty - trudny do wykonania, jesli dziecko jedzie na zimowisko.

    u nas taki program czytelniczy (bo o to wlasnie chodzi) odbywa sie "niby" dobrowolnie, troche na zasadzie wspolzawodnictwa: za kazde 10min czytania (1kl. 6latkow) jest podpis od rodzica, za kazde 7 podpisow listek z imieniem dziecka na drzewku wywieszonym w klasie. i dzieciaki czytaja nawet w ferie.

    czytanie to na prawde kluczowa kompetencja. czytanie w ferie to zadna katorga. Basnie to mila lektura. 1 basn wieczorkiem w lozku. nauczycielke mozna podpytac, o co dokladnie jej chodzilo i ew. zaproponowac, zeby wymyslila mniej pracochlonna forme kontroli, np. jedno pytanko o detal z kazdej basni, moze wystarczy ten rysunek?
  • mama_kotula 25.01.11, 11:21
    mamusia1999 napisała:

    > gdyby dzieci mialy w zwyczaju czytac, to by w ogole kwestii nie bylo, nieprawda
    > z wink

    Ależ byłyby. Kwestia jest to CO dziecko czyta oraz Z JAKICH POBUDEK.

    Mój syn czyta codziennie, dobór lektur ma bardzo różnorodny (od Dahla poprzez Śpiewającą Lipkę i Narnię do Koszmarnego Karolka) i tak, czasem rysuje do tego ilustracje, natomiast mam zupełnie uzasadnione poczucie, że jakby miał pod przymusem codziennie w FERIE (będące z definicji CZASEM WOLNYM, który dziecko może spędzić jak mu się żywnie podoba, nie tykając palcem niczego, co jest związane ze szkołą) - przeczytać opowiadanie plus narysować do niego obrazek plus przepisać fragment to by się buntował. Mimo, że baśnie uwielbia.

    I słusznie by się buntował. Ja też w czasie urlopu nie tykam komputera, mimo że kocham programować. Albo tykam w sposób, który sobie SAMA wybieram i robię to co chcę, a nie to, co mam zlecone, wtedy kiedy chcę i w ilości takiej, jaką chcę.



    --
    To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie
    przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył.
    Miron Białoszewski.
  • verdana 25.01.11, 11:32
    Niezaleznie od tego, czy dziecko lubi czytać czy nie, ferie ma prawo spedzic na jeżdżeniu na nartach, albo na czytaniu tego, na co ma ochotę. 11 baśni z rysdunkami to codzienna praca, niemożliwa, gdy dziecko na przykłady wyjedzie na oboz. Poza tym praca w ferie - a czytanie nie tego, co się lubi, tylko tego, co się musi+ rysunek, to jest praca - jest najskuteczniejszym sposobem przekonania dziecka, ze czytanie jest wstrętnym zajeciem.
    Dorosły w czasie urlopu nie dostaje od szefa zadania, by codziennie przez dwie godziny uczył się angielskiego, choć angielski jest takze pożyteczny i potrzebny do pracy. Bo urlop oznacza urlop.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama_kotula 25.01.11, 11:33
    Verdana, nie znasz się - zapewne dlatego, że twoje dzieci nie mają w zwyczaju czytania na co dzień tongue_outtongue_outtongue_out
    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • makurokurosek 25.01.11, 12:21
    ". Poza tym praca w ferie - a czytanie nie tego, co się lubi, tylko tego, co się
    > musi+ rysunek, to jest praca - jest najskuteczniejszym sposobem przekonania dz
    > iecka, ze czytanie jest wstrętnym zajeciem. "

    Problem w tym, że dziecko autorki w ogóle nie lubi czytać ( podejrzewam zresztą, że tak samo jak większość klasy stąd takie zadanie),szanse na to że samodzielnie sięgnie po książkę są raczej znikome. W takim przypadku warto aby dziecko w okresie kiedy rodzic ma jeszcze znaczący wpływ na jego wychowanie wymóc naukę czytania, w innym przypadku szerzyć się będzie analfabetyzm.
  • mama_kotula 25.01.11, 12:32
    Cytat
    Problem w tym, że dziecko autorki w ogóle nie lubi czytać ( podejrzewam zresztą, że tak samo jak większość klasy stąd takie zadanie),szanse na to że samodzielnie sięgnie po książkę są raczej znikome.


    Szanse na to, że dziecko zacznie rozsmakowywać się w czytaniu zaczynając od trudnych lektur (tak, baśnie Andersena SĄ trudne, nie mówiąc już o tym, że z założenia nie były pisane dla dzieci) są jeszcze bardziej znikome.
    O wiele lepszym zadaniem domowym, jeśli już koniecznie musi być, byłby nakaz przeczytania DOWOLNEJ książki, wybranej przez dziecko (tutaj rodzic ma pole do popisu - przeważnie wie, jaka tematyka jest w stanie zainteresować na tyle jego własne dziecko, aby podsunąć dziecku odpowiednią lekturę) i wykonanie jakiejś pracy związanej z książką (rysunek, opowiadanie, cokolwiek). Jestem przekonana, że większość z dzieci chętniej sięgnęłaby po Harry'ego Pottera czy Hobbita, czy na przykład opowiadania Piątkowskiej, a nie po trudne baśnie (z których o wiele większą przyjemność czytania miałoby w późniejszym wieku). Ale, rozumiem, ani Harry, ani Tolkien, ani Narnia czy choćby Mikołajek nie są edukacyjne i nie są klasyką, służą o zgrozo jedynie rozrywce.


    --
    To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył. Miron Białoszewski.
  • makurokurosek 25.01.11, 12:36
    Szanse na to że dziecko z trudnościami w czytaniu, bez ćwiczenia rozsmakuje się w czytaniu sa niewielkie , a na to ze zostanie analfabetą o wiele większe. Z dwojga złego wolałabym aby moje dziecko codziennie 1h czytało niż miało zostać analfabetą
  • verdana 25.01.11, 12:43
    Tak, ale zważ, ze to nie byla praca domowa przeznaczona dla konkretnego dziecka, pod haslem "Drodzy rodzice, Wasze dziecko ma problemy z czytaniem, byloby dobrze, aby przez ferie nie przestalo czytać. czy jest możliwe, aby poświęcilo godzinę na przeczytanie bajki i zrobienie rysuku, czy też jedzie na obóz, a wtedy pomyślimy o innym rozwiązaniu?"
    To jest praca domowa dla calej klasy, dla tych dobrze czytającyh także. Przeczytanie baki, przepisanie jej części i rysunek to jest co najmniej godzina-ótorej dziennie. Dla wielu dzieci w czasie ferii jest to po prostu niemożliwe, dla innych zabiera czas na wypoczynek, a takze na czytanie tego, co mają ochotę przeczytać.
    Zabiera to czas takze dzieciom, ktore czytają dużo, ale są niesprawne ruchowo i w czasie ferii powinny biegać i jeżdzić na nartach.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.01.11, 12:53
    Normalny rodzic gdy widzi, ze dziecko ma problem z nauką nie czeka na sugestię nauczyciela, tylko sam stara się ćwiczyć z dzieckiem tak aby jak najszybciej nadrobić zaległości. Ci którzy potrzebują takiej sugestii i tak z niej nie skorzystają.

    "> Zabiera to czas takze dzieciom, ktore czytają dużo, ale są niesprawne ruchowo i
    > w czasie ferii powinny biegać i jeżdzić na nartach. "

    Faktycznie godzina czytania całkowicie eliminuje wszelkie inne atrakcje. To ciekawe bo nie spotkałam dziecka które przez 12h w ferie bez przerwy biega czy jeździ na nartach.
  • verdana 25.01.11, 12:56
    Godzina - wiecej, bo przeczyatnie, przepisanie i rysunek to mniej-wiecej dwie godziny eliminuje bardzo dużo atrakcji. na przyklad możliwość wyjazdu na obóz, gdzie nie ma warunkow do odrabiania lekcji.
    Eliminuje też rzecz niezwykle istotną - wypoczynek. Kazdy, kto ma codzienną pracę do wykonania, musi o niej pamiętać, nie moze odpoacząć od szkoły, bo ma cały czas nieodrobione lekcje.
    Dorosły, ktory na wakacjach musiałby dwie godziny posiedzieć codziennie nad sprawozdaniem prawdopodobnie uznalby wakacje za zmarnowane. Chocby reszte czasu miał wolne, ale musiał jednak myśleć,z e gdy koledzy idą na piwo, on musi zasuwać dla szefa.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • tijgertje 25.01.11, 13:57
    Nic nie kumasz. Zmuszanie dziecka w taki sposob w z zalozenia jego wolnym czasie do czytania, ktorego nie znosi wcale nie sprawi, ze dzieciak polubi czytanie. nawet, jesli jakims cudem takie zadanie odrobi, to czytanie i nauczyciela znienawidzi, bedzie czytac tak dlugo, dopoki bedzie zmuszany, potem w zyciu po ksiazke nie siegnie. Przygladam sie czasem znajomym. W Polsce czytaja ci, ktorzy faktycznie od malego czytanie lubili, ci, ktorzy ograniczali sie tylko do przymusowych lektur ogrniczaja sie co najwyzej do wynikow meczow czy programu telewizyjnego . Po przyjezdzie do Holandii bylam w lekkim szoku, gdy wiekszosc pasazerow w pociagu nawet w pozycji wiszaco-wspierajacej znajdowalo miejsce, zeby w ciagu 10-minutowej podrozy poczytac ksiazke. W bibliotekach sa tlumy. Lista obowiazkowych lektur istnieje tylko dla tych, ktorzy chca zdawac mature, okrojona do granic mozliwosci. Tyle, ze to, co u nas dzieciaki czytaja jako koszmarna lekture, tubylcze dzieci czytaa z wlasnej i nieprzymuszonej woli. Sama czytac uwielbiam, choc z ubolewaniem stwierdzam, ze inne zainteresowania pochlaniaja mi zbyt wiele czasu, mlodemu codziennie czytam, jego biblioteczka peka w szwach i pozyczamy sporo z biblioteki, inaczej bym zbankrutowala. sam ma problemy z czytaniem, ale czytamy codziennie po 15-40 minut, nieraz wiecej. Jednak weekend czy wakacje to czas odpoczynku, odpuszczam, nie zmuszam, a w rezultacie mlody sam cos sobie szuka do czytania. Gdybym probowala zmusic, efekt bylby dokladnie odwrotny.
  • makurokurosek 25.01.11, 14:10
    Aby polubić czytanie, najpierw należy z książkami się zaznajomić poprzez słuchanie czytanych przez rodziców książek, po czym należy nauczyć się czytać. Nie wiem jak w Holandii ale w Polsce jest bardzo dużo rodziców którzy nie czytają dzieciom a ksiązki ewentualnie kupują ze względu na ich obrazki. Syn autorki chodzi do trzeciej klasy i ma trudności w czytaniu. Nie wiem ale jak dla mnie gdy mam problem ze zrozumieniem zadan z matematyki to ćwiczę ich rozwiązywanie, jeżeli mam problem z prowadzeniem samochodu to również poświęcam więcej czasu na opanowanie tej sztuki i to samo jest z czytaniem. Dzieciak nie nauczy się płynnie czytać jeżeli nie będzie ćwiczył.
  • morekac 25.01.11, 14:29
    Nie wiem ale jak dla mnie gdy ma
    > m problem ze zrozumieniem zadan z matematyki to ćwiczę ich rozwiązywanie, jeżel
    > i mam problem z prowadzeniem samochodu to również poświęcam więcej czasu na opa
    > nowanie tej sztuki
    robisz to w czasie urlopu?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • makurokurosek 25.01.11, 14:33
    zdecydowanie w swoim czasie wolnym.
  • tijgertje 25.01.11, 15:57
    Tak, tylko to jest twoj WYBOR, nie jestes do tego zmuszana. O to wlasnie sie rozbija. Jak dziecko w 3. klasie nadal nie umie czytac jak nalezy, a rodzice mu nigdy nie czytali, to sorry, zadna panszczyzna w z zalozenia wolnym czasie tego nie zmieni. Zreszta nie chodzi tu tylko o synba autorki watku, a o cala klase. TAk samo bym protestowala gdyby dziecko trzeba bylo za uszy ciagnac z klasy do kalsy i tak samo, gdyby chodzilo o prymusa. Czas wolny ma byc czasem wolnym, pozwalajacym dziecku na wybor co i jak chce robic (z przyzwoleniem rodzicow) i sdzkole nic do tego. Maja dosc czasu, zeby obibokow do roboty zagonic.
  • makurokurosek 25.01.11, 16:14
    Czyli co syna autorki należało by nie promować do trzeciej klasy i pozostawić go w drugiej klasie do czasu, aż na lekcjach nauczy sie czytać, bo wymóg aby rodzice popracowali z dzieckiem jest ingerencją w ich i dziecka czas wolny. Cóż nie wiem jak innym rodzicom spodobałaby sie wizja np 12 latka który od kilku lat powtarza druga klasę . Rozwiązaniem jest jeszcze brak przymusu edukacji to eliminuje powyższą sytuację gdzie nastolatek cały czas chodzi do drugiej klasy, tylko czemu za lenistwo rodziców mamy karać dzieci
  • morekac 25.01.11, 18:23
    Makurosek, czy ty nie łapiesz, że ta cholerna praca domowa dotyczy zarówno dziecka, które czyta Andersena na okrągło, jak też i wspomnianego 'nieuka'? Bo każde z tych dzieci musi tachać ze sobą baśnie Andersena, każde z tych dzieci musi smarować rysunek i przepisywać tekst... Każde - i te, które umie pisać, czytać i rysować jak i te, które tego nie umie.
    Przy takim systemie zapoznawania się z Andersenem nawet młodsza córka - zaprzysięgła wielbicielka Andersena, z pewnością znienawidziłaby go.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • mamusia1999 25.01.11, 18:31
    no ale np. (ja tak w roli advocatus diavoli) czy wytyczenie dzieci, ktore ze wzgledu na jakies problemy w czytaniu musza cwiczyc, nie jest dla tych dzieci deprymujace? czy nie latwiej im przelknac, ze WSZYSCY musza.
    u nas matematyczka tak czasem robila/robi: jesli srednia z klasowki jest ponizej 4 to cala klasa dostaje wiecej zadane do treningu w domu. a czy z poszczegolnymi pechowcami tez rozmawia, to juz tylko sprawa pechowcow.
  • makurokurosek 25.01.11, 18:45
    Dokładnie o to chodzi, jak zauważyła mama_kotula czy vera ich dzieci czytają płynnie i szybko wiec przeczytanie zajęło by im jeden wieczór. Sadzę, więc że nie odbierały by tego jako kary ( może się mylę) dla dzieci z problemami zajmie to więcej czasu i będzie wymagało więcej pracy, ale kończąc klasę trzecią powinny czytać płynnie. Czy więc lepiej nie dać im promocji do klasy czwartej w której wymagane jest płynne czytanie, a lektury to nie kilkustronicowe baśnie ( o ile dobrze kojarzę, w czwartej klasie przerabiało się " Akademię pana Kleksa " czy wymusić ćwiczenie tegoż czytania.
    zauważmy, że rodzic który ma dziecko z problemami i z nim ćwiczy nie będzie się buntował przed zadaniem takiej pracy bo i tak ją wykonuje, dzieci bez problemów ewentualnie wspomną rodzicom o zadanej pracy ale raczej w ciszy szybko ją wykonają, problem więc stanowią dzieci z trudnościami w czytaniu z którymi nikt w domu nie ćwiczy.
    Swoją drogą podejrzewam, że nawet jeżeli są to narzucone baśnie to są to jedne z tych bardziej znanych, znanych również dla dzieci więc tak naprawdę rysunek do baśni większość z nich namaluje bez jej czytania bo i tak znają ogólne tło baśni
  • joa66 25.01.11, 18:55
    Ale wytlumacz mi czemu służy to, żeby uczeń, który bardzo dobrze czyta, pisze, rysuje, przepisywał ksiązki w czasie ferii? Bo tacy uczniowie też sa w tej klasie na pewno.

    Uczy chyba tylko wykonywania rozkazów.

    p.s. w pracy raczej też nie przynosimy do domu dokumentów tylko dlatego, że dyrektor kazał zabierac prace do domu wszystkim, chociaz nie wyrabia sie tylko pani Kasi
  • canuck_eh 25.01.11, 22:20
    Ale nikt im nie kaze przepisywac ksiazki..Fragment.Wybrnelabym z syt tak ze podpisalabym fragmentem z ksiazki obrazek.I jakby sie pani miotala tobym wkroczyla.
    Uczen ktory dobrze badz bardzo dobrze czyta i rysyje - zrobi to zadanie w jeden wieczor i nie bedzie dyskusji.Jak dziecku z roznymi problemami rodzice nie wytlumaczyli ze jego praca w szkole bedzie o wiele ciezsza niz kolegow i kolezanek to moze powinni sie zastanowic czy tego nie naprawic.
    Druga sprawa - na kiedy termin oddania owego zadania - zaraz na po feriach - w pierwszy dzien czy np w tydzien po?Jak w tydzien po to co sie miota jak pantera w pralce - nie chce zeby dziecko czytalo niech nie czyta, wroci z ferii do szkoly i bedzie miala zarywke wieksza bo mamusia stwierdzila ze ferie to ferie i dziecko czytac nie bedzie.A jak oddanie pracy zaraz na po feriach i mamusia dalej nie zgadza sie z praca zadana to niech ja oleje, dziecko dostanie jedyneczke, dziecku wytlumaczy ze nic nie szkodzi ze teraz musi to szybciutko nadrobic.JAk dziecko madre to powie mamusi co o tym wszystkim mysli i dlaczego nie moznabylo tego zrobic w czasie ferii.NIE UWIERZE ze az tak jest wypelniony dzien ze nie znajdzie sie pol godziny na przeczytanie razem z dzieckiem i zeby sobie potem ten rysunek zrobila - nawet przed spaniem.
  • jakw 26.01.11, 00:12
    canuck_eh napisała:

    > Uczen ktory dobrze badz bardzo dobrze czyta i rysyje - zrobi to zadanie w jeden
    > wieczor i nie bedzie dyskusji
    Hm, wieczór ma skończoną liczbę godzin. Zakładając na przeczytanie 1 baśni 10 minut, na rysunek 15, na przepisanie kawałka tekstu - 5 minut - mamy 30 minut na 1 baśn. Razy 11 baśni - 5,5 godziny. Imho to jest jednak więcej niż 1 wieczór.

    >NIE UWIERZE ze az tak jest wypelniony dzien ze ni
    > e znajdzie sie pol godziny na przeczytanie razem z dzieckiem i zeby sobie potem
    > ten rysunek zrobila - nawet przed spaniem.
    Jeśli dziecko jest na obozie zorganizowanym - może nie mieć do tego warunków.
    Bo: trzeba gasić światło i nie ma biurka/stołu przy którym mogłoby pracę spokojnie odrabiać - codziennie wieczorem przez pół godziny.
    Btw dziecko zaraz będzie w IV klasie i przy takiej metodach nauki (x 10 przedmiotów) na ferie trzeba będzie jeździć z tornistrem pełnych szkolnych książek.
    Masz ochotę jechać na urlop z papierami z pracy ze świadomością że codziennie musisz przeczytać np. 10 stron?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 25.01.11, 20:43
    makurokurosek napisała:

    > Dokładnie o to chodzi, jak zauważyła mama_kotula czy vera ich dzieci czytają pł
    > ynnie i szybko wiec przeczytanie zajęło by im jeden wieczór. Sadzę, więc że nie
    > odbierały by tego jako kary ( może się mylę)
    Proponuję, żebyś do każdej czytanej książki wygenerowała kilka rysunków oraz trochę ją poprzepisywała...


    > o ile
    > dobrze kojarzę, w czwartej klasie przerabiało się " Akademię pana Kleksa "
    Moja starsza nie przerabiała. Na szczęście - ja tej książki nie byłam nigdy w stanie przeczytać - i to nie dlatego, że czytać nie umiałam.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 25.01.11, 20:47
    > > o ile
    > > dobrze kojarzę, w czwartej klasie przerabiało się " Akademię pana Kleksa
    > "
    > Moja starsza nie przerabiała. Na szczęście - ja tej książki nie byłam nigdy w s
    > tanie przeczytać - i to nie dlatego, że czytać nie umiałam.

    Bardziej chodziło o objętość. Jeżeli dla dziecka problemem jest przeczytanie kilkustronicowych baśni to jak poradzi sobie z kilkudziesięcio stronicową książką.
  • morekac 25.01.11, 21:25
    Nie chodzi o objętość,wierz mi...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • morekac 25.01.11, 21:15
    Co innego płynne czytanie, a co innego płynne rysowanie. Przeczytanie 11 baśni, wymyślenie i zrobienie do nich rysunków oraz przepisanie fragmentu tekstu zajmuje dużo więcej czasu. Stawiam jakieś 40 minut na jedną, krótką baśn. I to w przypadku dzieci bezproblemowych...
    Poza tym nawet osobnik mający kłopoty z płynnym czytaniem powinien ćwiczyć na tekście, który go wciągnie. Oraz w czasie, kiedy jest w miarę przytomny.Inaczej to katorga.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • joa66 25.01.11, 21:20
    mający kłopoty z płynnym czytaniem powinien ćwiczyć na tekście, który go wciągnie.

    Nauczycielka powinna przepisac to zdanie 1000 razy . W ferie oczywiscie.

  • truscaveczka 27.01.11, 06:36
    Jestem za! (I to jako polonistka i nauczycielka.)
    --
    I'll try being nicer if you try being smarter.
  • jakw 25.01.11, 20:38
    makurokurosek napisała:

    > Syn autorki chodz
    > i do trzeciej klasy i ma trudności w czytaniu.
    Ty też masz problem z czytaniem.
    Moje dziecko nie specjalnie lubi czytać.Ale akurat to nie jest największy problem.Mamy zaplanowane te 2 tygodnie ferii niemal od rana do wieczora,chcę aby córka jak najbardziej odpoczęła od szkoły,zrelaksowała się,wybiegała,wyszalała i zapomniała choć na 2 tygodnie o obowiązkach szkolnych.Bo taka powinna byc moim zdaniem idea ferii,a nie nadrabianie materiału,tudzież robienie tego materiału na zapas,do przodu" - w jaki sposób udało się z tego wywnioskować, że dziecko a) nie umie czytać b) jest chłopcem?
    Proponuję w czasie urlopu przerobić trochę próbnych sprawdzianów 6-klasistów wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 25.01.11, 20:45
    Dla dziecka płynnie czytającego przeczytanie 11 baśni Andersena nie stanowi problemu, zazwyczaj niechętne czytaniu sa dzieci mające problem z czytaniem.
    Tak, faktycznie pomyliłam płeć dziecka autorki
  • mama_kotula 25.01.11, 21:26
    makurokurosek napisała:
    > Dla dziecka płynnie czytającego przeczytanie 11 baśni Andersena nie stanowi pro
    > blemu, zazwyczaj niechętne czytaniu sa dzieci mające problem z czytaniem.

    Przez analogię - ja nie mam ŻADNEGO problemu z czytaniem. Natomiast jakby ktoś mi wręczył hm, załóżmy - powieść pani Kalicińskiej i nakazał czytać jeden rozdział dziennie, byłabym bardzo niechętna tej pracy. Gdyż tak, byłaby to dla mnie praca. Ciężka. Połączona z gigantycznym wysiłkiem woli, aby cokolwiek zapamiętać.
    Taa, tak, wiem, Andersen to klasyka bla bla bla każde dziecko powinno znać bla bla bla i wielkim pisarzem był.
    Tak na marginesie - baśnie Andersena przeznaczyłabym do omawiania NAJWCZEŚNIEJ w gimnazjum.

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • makurokurosek 25.01.11, 21:41
    "Tak na marginesie - baśnie Andersena przeznaczyłabym do omawiania NAJWCZEŚNIEJ
    > w gimnazjum.
    > "

    Andersen pisze o różnicach klasowych, o problemach ludzi biednych jak również częstej próżności ludzi zamożnych.Może gdyby więcej ludzi czytywało Andersena i rozmawiało z dziećmi o opisanych problemach nie pojawiały by się wątki " moje dziecko nie lubi koleżanki bo jej tata ma stary samochód".
  • truscaveczka 27.01.11, 06:42
    Nie cierpię opowiadań Andersena - ich baśniowość sensu stricte pominę. I jakoś nie jestem niewrażliwa na krzywdę, nie mam problemu z różnicami klasowo-majątkowymi między ludźmi, a chociaż dookoła mnie nie ma osób deklarujących niechęci do twórczości Hansa Christiana, przykładów na ich problemy z osobami od nich odmiennymi mogę przytoczyć mnóstwo.
    Nie wierzę, że z głębokim przekonaniem napisałaś to, co napisałaś. Głupstwa można mówić, byle nie tonem mentorskim lub uroczystym.
    --
    http://img.userbars.pl/92/18245.jpg
    Jasne, że Linuks jest przyjazny dla użytkownika. Po prostu starannie dobiera przyjaciół.
  • jakw 08.02.11, 22:34
    makurokurosek napisała:

    > "Tak na marginesie - baśnie Andersena przeznaczyłabym do omawiania NAJWCZEŚNIEJ
    > > w gimnazjum.
    > > "
    >
    > Andersen pisze o różnicach klasowych, o problemach ludzi biednych jak również
    > częstej próżności ludzi zamożnych.
    Mam wrażenie, że nadzywczaj często wśród zwolenników obrabiania w ferie ww lektur szkolnych przeważa pogarda dla tych co na kasie, przy mopie i w sortowni śmieci...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 25.01.11, 14:39
    mama_kotula - JAK TO MIKOLAJEK NIE JEST EDUKACYJNY?
    Prosze natychmiast odwolac to co napisalassmile

    Syn zaczal czytac i stwierdzil po co ten Mikolajek i jego kumple chodza do szkoly jak tylko sie w niej bijasmile
    Corka uwielbia Mikolajka a ponoc w oryginale jest jeszcze lepszy - bratanica ma przerobione po polsku( czytanie z mamusia) po angielsku i przeczytala sobie po francusku - nie ma ponoc porownaniasmile
  • mamusia1999 25.01.11, 18:24
    tak , tez bym zadala dzieciom dowolna ksiazke i np. zrobienie prezentacji o niej, takiej mini: autor, sedno akcji, czy sie podobala.
  • jakw 25.01.11, 20:00
    mama_kotula napisała:

    > Ale, rozumiem, ani
    > Harry, ani Tolkien, ani Narnia czy choćby Mikołajek nie są edukacyjne i nie są
    > klasyką, służą o zgrozo jedynie rozrywce.
    Oj, żebyś się nie zdziwiła... Moja starsza w ramach lektur szkolnych w podstawówce miała i Narnię, i Tolkiena, i Mikołajka. Przy czym jakby miała Mikołajka czytać w ferie to chyba by stwierdziła, że zmarnowała ferie...

    >


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 25.01.11, 14:35
    Tu sie z Toba verdana nie zgodze.MAsz dzieci dyslektyczne i jezeli na czas ferii im totalnie odpuszczasz, na wakacje to jakaz katorga dla tych dziecibyl i jest chyba ciagle powrot do szkoly.W czasie wakacji syn musial porobic troche zadan z matematyki - glownie dodawanie i odejmowanie i czytac.Czasami mam tak ze nawet wybrana przez niego ksiazka po przeczytaniu jest tak jakby obok niego - zapytalam kiedys o czym byla ksiazka i jak mial na imie glowny bohater - odpowiedz mnie"zabila" A SKD JA MAM TO WIEDZIEC?

    Nawet na wyjazd na oboz dziecko mozna zaoppatrzyc w zeszyt w ktorym popelni rysuneczek, przepisze fragment ksiazki czy napisze slowo czy dwa o danej basni.I tu jakby nauczycielka sie miotala bym stanowczo sie upierala ze albo przyjmie taka forme oddania pracy albo dziecko tego n ie wykona bo bloku rysunkowego ze soba brac nie bedzie bo wiadomo co sie z tym stanie i w jakim stanie pojedyncze kartki moga wrocic - zeszyt jednak moze byc w lepszym stanie.

    No i jezeli dziecko jest oporne z czytaniem to chyba mamie powinno zalezec zeby podgonilo czytanie i mialo wiecej luzu jak zacznie sie szkola od nowa bo beda zadania i inne rzeczy.
    Rozumialabym bunt jakby bylo zadane 200 zadan z matematyki, ale czytanie?
    Urlop oznacza urlop, ale czasami jak masz w czyms cholerne braki np w angielskim to dobrze jest go podciagnac podczas urlopu - jedno nie przeszkadza drugiemu.Urlop oznacza ze szefuncio nie wydzwania do ciebie czy moglabys przyjsc do pracy bo pani Ewa poszla do dentysty i trzeba wklepac dane do komputera.
  • morekac 25.01.11, 15:17
    MAsz dzieci dyslektyczne i jezeli na czas feri
    > i im totalnie odpuszczasz, na wakacje to jakaz katorga dla tych dziecibyl i jes
    > t chyba ciagle powrot do szkoly
    Cóż, ja się spotkałam z zaleceniem, że w czasie wakacji: żadnej nauki, żadnej terapii. Po prostu ogólne udawanie, że szkoła nie istnieje. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • canuck_eh 25.01.11, 20:44
    No to po takiej propozycji moje dziecko zostaloby zepchniete do epoki kamienia lupanego - on MUSI miec kontakt z czytaniem i liczeniem chocby po 10-15 nim dziennie.
  • jakw 25.01.11, 20:47
    canuck_eh napisała:

    > No to po takiej propozycji moje dziecko zostaloby zepchniete do epoki kamienia
    > lupanego - on MUSI miec kontakt z czytaniem i liczeniem chocby po 10-15 nim dzi
    > ennie.
    Wystarczy dać mu kieszonkowe na komiksy i cukierki wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 25.01.11, 22:37
    Mylisz sie - tu tez robi powazne bledy w liczeniu( dodawaniu) bo monety i papierowe pieniadze rozpoznaje.
    Teraz zeby jakos mu urozmaicic matematyke - kupilam na nintendo wlasnie takiego trenera matematycznego.Wczesniej kupilam Spelling, ale to dla niego za trudne - nie moze tego ogarnacsad
    Poza tym on wychodzi z zalozenia ze cukierki mama przynosi a komiksow to nie lubi czytac.Teraz corka dala mu caly zestaw swoich ksiazek ktore swego czasu ona czytala - klasyka w troszeczke okrojonej wersji - powycinane z oryginalow pewne czesci i w takiej krotszej formie dostarczone dzieciakom.Dobrze mu sie to czyta.Choc jak wczesniej wspominalam wybiera ksiazke i po jej przeczytaniu nie ma pojecia o czym byla.Ale sa i takie ktore go baaardzo interesuja i potrafi opowiedziec z detalami.Nie zmuszam jakie ma ksiazki czytac - ma czytac.Ale jak przynosi ze szkoly ze ma zadane to chcial nie chcial - musi to przeczytac i czy ferie czy nie ferie musi to zrobic i juz.JAk chce dodatkowo poczytac wybrana przez siebie ksiazke to prosze bardzo choc ja staram sie by nie mieszal tego - niech skonczy jedna a dopiero potem zabierze sie za druga.
  • menodo 25.01.11, 22:58
    canuck_eh napisała:
    "Nie zmuszam jakie ma ksiazki czytac - ma czytac.Ale jak przy
    > nosi ze szkoly ze ma zadane to chcial nie chcial - musi to przeczytac i czy fer
    > ie czy nie ferie musi to zrobic i juz.JAk chce dodatkowo poczytac wybrana prze
    > z siebie ksiazke to prosze bardzo choc ja staram sie by nie mieszal tego - niec
    > h skonczy jedna a dopiero potem zabierze sie za druga."

    Ojezu, Twoje zycie kreci sie wokol tego, co dziecko czyta, czego nie, co juz odrobilo i policzylo i co jeszcze powinino zrobic, aby bylo doskonalsze. Weekendy, swieta, ferie - wszystko jedno; wreszcie jest wiecej czasu, aby mozna cos pocwiczyc.
    Teraz rozumiem, dlaczego tak Cie dziwi, ze inni sie dziwia, dlaczego dzieci w czasie wakacji maja odrabiac prace domowebig_grin
  • canuck_eh 26.01.11, 00:01
    Kobieto wez przeczytaj moje posty i sie zastanow co ty wypisujesz.Gdzie ja napisalam ze czekam na wakacje , ferie i weekendy by zadac mu wiecej?Napisalam ze MUSI cwiczyc jakies 10-15 min dziennie bo inaczej zaliczy padaczke w szkole.Nie urwe tez glowy jak tego nie zrobi bo cos wyskoczylo, bo zadanie domowe przyniesione i trzeba nad nim posiedziec bo tak latwo z tym to nie ma.W wakacje tez dzieciak musi mi cwiczyc dodawanie, odejmowanie czy mnozenie bo jak tego nie bedzie robil to po powrocie z wakacji bedzie na etapie 1klasisty.Wiec wydaje mi sie ze nie robie dziecku krzywdy.10-15 nim to nie mordega.
    Dzieciak musi tez czytac - wiec co za roznica czy ksiazke ktora wybierze czy ta ktora pani zadala.
    JAk macie takie wielkie problemy to olejcie prikaz nauczyciela i bedzie po sprawie.Bo po co zmuszac dziecko do czegokolwiek.Dostanie lufe , dziecku wytlumaczycie ze nauczycielka durna i po sprawie.
    A za 2-3 tygodnie bedzie kolejny watek - nauczycielka sie uwziela i dreczy moje dziecko
    Ech...
  • mama_kotula 26.01.11, 00:10
    canuck_eh napisała:
    > Dzieciak musi tez czytac - wiec co za roznica czy ksiazke ktora wybierze czy ta
    > ktora pani zadala.

    No jasne. Dorosły musi też czytać, więc co to za różnica czy czyta Pratchetta czy Kodeks Postępowania Cywilnego. Prawda?


    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • canuck_eh 26.01.11, 04:27
    Na litosc wszystkich swietych !!! Nauczyciel nie zadal przeczytania Wojny i Pokoju czy filozoficznej rozprawy JPII tylko Basnie Andersena.

    Roznica jest wielka - bo KPC to dla prawnikow a Basnie Andersena dla kazdego.

    I ciekawe ze autorka watku juz sie tu nie pojawia.Ciekawe co na zebraniu wyszlo odnosnie czytania owych Bajek.
  • mama_kotula 26.01.11, 08:09
    canuck_eh napisała:
    > Roznica jest wielka - bo KPC to dla prawnikow a Basnie Andersena dla kazdego.

    Dobrze, zatem łopatologicznie: chodziło mi o to, że wybór lektury ma znaczenie, wbrew temu, co mówisz.
    Baśnie nie są "dla wszystkich". Są głównie dla tych, którzy, uwaga: LUBIĄ baśnie.
    Ludzie mają różne upodobania i nie ma to nic wspólnego ze sprawnością czytania. Ja uwielbiam fantasy, moja matka lubi literaturę kobiecą, moja siostra literaturę faktu. Czy ja muszę tłumaczyć tak oczywiste rzeczy?

    Wszelkie treści, w tym materiał do ćwiczeń, powinny być podane w formie, która jest jak najbardziej ATRAKCYJNA dla odbiorcy - to zwiększa efektywność nauki. Oczywiście, o tym, czy coś jest atrakcyjne, decyduje odbiorca - kiedy ja mam do wyboru tutorial wideo i tutorial zwykły (w formie tekstu), wybieram tekstowy - mimo, że generalnie wideo step-by-step powinno się wydać bardziej przystępne.

    Tu będę utrzymywać - baśnie Andersena NIE są przeznaczone nawet dla sprawnie czytającego 7-8-latka - chodzi mi o to, że w późniejszym czasie czytelnik wyciągnąłby z baśni o wiele więcej niż tylko warstwę fabularną. Podobnie zresztą jest np. z dalszymi częściami Harry'ego Pottera - znając kontekst i kotekst pewnych wydarzeń, rozpoznając aluzje do zdarzeń historycznych i politycznych, lektura jest pogłebiona i bardziej sensowna.

    Powiem więcej - w przypadku audiobooków zachodzi to samo zjawisko, nawet w większym stopniu. Kiedy niechcący dopadłam "Gildii magów" Trudi Canavan, czytanej przez panią Joasię Jabłczyńską, wytrzymałam 2 rozdziały beznadziejnej maniery w czytaniu, reszty nie dałam rady. Gdyby nie to, że wcześniej książkę czytałam, uznałabym że proza pani Canavan jest zdecydowanie niestrawna i męcząca.

    Ale, skoro oczywiście Canuck uważa, że chodzi wyłącznie o ĆWICZENIE czytania, a nie np. o wartość rozrywkową, to w sumie do ĆWICZENIA można użyć choćby książki telefonicznej.

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • makurokurosek 26.01.11, 08:42
    > Tu będę utrzymywać - baśnie Andersena NIE są przeznaczone nawet dla sprawnie cz
    > ytającego 7-8-latka - chodzi mi o to, że w późniejszym czasie czytelnik wyciągn
    > ąłby z baśni o wiele więcej niż tylko warstwę fabularną

    To nie jest zależne od książki, tylko od naszych osobistych doświadczeń. Wraz z wiekiem nabieramy doświadczenia życiowego i ta sama książka czy film może być już inaczej odbierana, może powodować inne przemyślenia . Idąc twoim tokiem rozumowania to człowiek powinien zacząć czytać 5 minut przed śmiercią bo wtedy są najmniejsze szanse na zmianę poglądów i punktu widzenia.
  • mama_kotula 26.01.11, 09:17
    Cytat
    > To nie jest zależne od książki, tylko od naszych osobistych doświadczeń. Wraz z
    > wiekiem nabieramy doświadczenia życiowego i ta sama książka czy film może być
    > już inaczej odbierana, może powodować inne przemyślenia



    Nie o to mi chodziło.
    Chodziło mi o to, że istnieje spore ryzyko, że książka czytana zbyt wcześnie zostaje zakwalifikowana jako nudna i człowiek już po nią nigdy nie sięgnie, bo pamięta, że kiedyś czytal i było to drętwą ramotą.

    --
    Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
  • jakw 26.01.11, 21:06
    Dokładnie to. Jak pamiętam ze szkoły to "Ludzie bezdomni" wydawali się całkiem beznadziejną lekturą. Gdyby nie to, że kiedyś na działce doznałam straszliwego ataku nudy , nigdy bym po nią nie sięgnęła po raz 2-gi. Odczucia czytelnicze miałam całkiem różne.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 26.01.11, 21:07
    mama_kotula napisała:

    > Ale, skoro oczywiście Canuck uważa, że chodzi wyłącznie o ĆWICZENIE czytania, a
    > nie np. o wartość rozrywkową, to w sumie do ĆWICZENIA można użyć choćby książk
    > i telefonicznej.
    Fabuła żadna, ale ilu bohaterów wink)


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 26.01.11, 09:59
    Autorka wątku się wypowiedziała: postanowiła zabrac nieszczęsne baśnie na ferie, zaś rysunki dziecię wyprodukuje hurtem po powrocie. Podejrzewam, że nieco na odwal. wink

    Roznica jest wielka - bo KPC to dla prawnikow a Basnie Andersena dla kazdego.

    Z praktycznego punktu widzenia lepiej jest czytać kodeksy prawne niż baśnie. Nieznajomość prawa szkodzi...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 26.01.11, 21:02
    canuck_eh napisała:
    > I ciekawe ze autorka watku juz sie tu nie pojawia.Ciekawe co na zebraniu wyszl
    > o odnosnie czytania owych Bajek.
    A ciekawe, że się pojawiła i napisała...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 26.01.11, 00:17
    canuck_eh napisała:
    > Dzieciak musi tez czytac - wiec co za roznica czy ksiazke ktora wybierze czy ta
    > ktora pani zadala.
    sorry, ale skoro nie widzisz różnicy między jedną książką a drugą to chyba wiadomo skąd twój syn na pytanie "o czym była książka" odpowiada : "A skąd mam to wiedzieć".To po prostu geny...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 26.01.11, 04:37
    Jak juz nie masz nic madrego do powiedzenia to ublizasz ludziom?
    A skad moj syn daje mi takie odpowiedzi to ja dokladnie wiem. Temat dysleksji mam dosc dobrze zglebiony i ciagle sie ucze nowych rzeczy
  • jakw 26.01.11, 20:57
    Stwierdzam po prostu fakt. Tobie chyba wszystko jedno co czytasz, i twojemu synowi też wszystko jedno. Może to gonienie do obowiązkowego czytania tak działa. Owszem, ćwiczy mechaniczną czynność czytania i pewnie robi to po najmniejszej linii oporu. Bo dla niego to nie przyjemność, a obowiązek.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 26.01.11, 10:28
    Dzieciak musi tez czytac - wiec co za roznica czy ksiazke ktora wybierze czy ta
    > ktora pani zadala
    Szkoda, że nie widzisz róźnicy. Moim zdaniem twoje dziecko ma ma duże szanse, że nigdy nie będzie czytał - dla przyjemności. Bo nie będzie miał szansy na przekonanie się, że literatura może po prostu wciągać. Nawet jak już nauczy się czytac. Książki bedą kojarzyły mu się bowiem wyłacznie z męką i nudą.
    Piszę to jaka mama dyslektyczki, która do klasy V nie była w stanie przeczytać samodzielnie więcej niż 2 strony lektury szkolnej na raz... W rezultacie do połowy klasy V nie przeczytała samodzielnie żadnej lektury szkolnej.
    Ale nie miałam serca katować ją samodzielnym czytaniem o nieszczęsnej sierotce Marysi, panu Kleksie czy nawet Mikołajku. Albo czytałam ja, albo kupowałam audiobooki. Córka w tym czasi ćwiczyła czytanie na książkach, które były dla niej bardziej interesujace, komikasach bądź po prostu ćwiczyła sprawnośc czytania na pojedyńczych wyrazach i bardzo krótkich tekstach (czyli książka telefoniczna mogłaby być). Sluchała audiobookoów nie tylko z lekturami, czytałam jej ja. Bo stwierdziłam, że szkoda byłoby, gdyby przez to, że ma kłopoty czytaniem nie znała całego bogactwa literatury. Wreszcie w połowie V klasy po kursie szybkiego czytania zaskoczyła. I teraz jest zapaloną czytelniczką.

    W GW (papierowej) z 23.12.2010 był artykuł nt. czytania i nieczytania oraz związanych z tym zagrożeń. Zalecenie dla dzieci było takie: czytać cokolwiek, a nie tylko to, co jest uznane za wartościowe i jedynie słuszne przez dorosłych. Czytanie przede wszystkim czy też wyłacznie lektur zostało uznane za zniechęcające do czytania. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • canuck_eh 26.01.11, 15:04
    A gdzie ja napisalam ze zmuszam do czytanie tego czego nie chce?Wybiera sobie ksiazki sam.Meczarnia dla niego bylo czytanie prostych ksiazeczek przynoszonych kazdego dnia ze szkoly bo bylo to czytanie.Meczarnia dla niego bylo cwiczenie rozpoznawanie krotkich tzw codziennych wyrazow( this, at his.....- myli je w dalszym ciagu)Wybiera sobie ksiazki sam i jedyne co musze robic to przypominac o przeczytaniu tych 2-3 stron - bo to jest jego zadanie domowe.
    A powiedz mi czy Twoja corka rozczytala sie we wszystkim czy tylko w jakiejs konkretnej literaturze ?Nie zdziwilabym sie gdyby byla tematyczna.
  • morekac 26.01.11, 17:02
    najbardziej to lubi fantasy... ale inne rzeczy też zaczyna czytać. A nawet czytuje lektury wink
    Co się przy tym najęczy to jej...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 26.01.11, 21:00
    canuck_eh napisała:

    > A gdzie ja napisalam ze zmuszam do czytanie tego czego nie chce?Wybiera sobie k
    > siazki sam.
    Jeszcze jest kwestia jaki ma wybór. Bo może po prostu wybierać tzw. mniejsze zło.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 25.01.11, 21:20
    A mało to okazji do czytania i liczenia bez formalnej nauki?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • verdana 25.01.11, 15:49
    Moje dyslektyczne dzieci zawsze znaczne postepy robią w czasie wakacji, gdy nikt im niczego robic nie kaze. Chocby dlatego, ze zajęcia ruchowe sa dla takich dzieci bezcenne, a brak presji - w jeszcze większym stopniu.
    Dziecko uczone cały rok, bez wakacji, bardzo szybko znienawidzi naukę, a zmęczone - bo meczy nie godzina ćwiczeń, ale pamiętanie cały czas o tym, ze jest sie slabym uczniem - będzie po wakacjach uczyło się gorzej niż wypoczęte. Dziecko, ktore całe ferie bedzie powtarzać lekcje, najprawdopodobniej w sumie będzie slabsz, niż to, ktore wypioczęło.
    Czy ty też bierzesz pracę ze sobą na urlop?
    Czym innym jest moja decyzja, aby podciągnąć angielski w wolnym czasie, a czym innym byloby polecenie szefa, ze w czasie urlopu mam pracować nad angielskim, a po urlopie bedę z tego rozliczona.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mamusia1999 26.01.11, 16:53
    a nauczycielka dyslektycznej corki mojej przyjaciolki /przyjaciolki mojej corki zawsze biadolila po feriach ( ktorych u nas jest sporo), ze juz bylo lepiej/znosnie i znowu jest kiszka. oczywiscie biadolila zmarwtiona do matki, dziecko pocieszala.
  • morekac 26.01.11, 17:03
    U mojej jest właśnie lepiej po feriach i wakacjach...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 25.01.11, 20:30
    canuck_eh napisała:

    > Rozumialabym bunt jakby bylo zadane 200 zadan z matematyki, ale czytanie?
    A dlaczego? Przecież to matematyka jest królową nauk i to matematykę wszyscy powinni umieć. wink

    > Urlop oznacza ze szefuncio nie wydzwania do ciebie czy moglabys przyjsc do prac
    > y bo pani Ewa poszla do dentysty i trzeba wklepac dane do komputera.
    A jakby szefuńcio ci powiedział tuż przed urlopem: No dobra, może pani sobie iść na urlop, ale zaraz po urlopie proszę mi przedstawić prezentację z tych raportów, które właśnie wysłałem.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 25.01.11, 22:45
    No niby powinni, ale nie wszyscy ja lubiasmile
    Patrzac sie na moje dziecko - wolaby te 200 zadan z matematyki niz czytanie i robienie rysunkow bo na to to ma uczulenie( robienie rysunkow).
    Kiedys mnie rozwalil tekstem - po jakis 15 min czytanie stwierdzil ze on wiecej nie moze bo , cytuje" my brain hurts" big_grin
  • titta 07.02.11, 14:53
    <Bo urlop oznacza urlop.
    U mnie w pracy urlop oznacza tylko tyle, ze wreszcie jest czas popracowac na powaznie, bo nikt nie zawraca glowy wink

  • morekac 07.02.11, 15:22
    Zdajesz sobie sprawę, że pracoholizm jest chorobą? Czasami śmiertelną?

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • tymianek21 25.01.11, 11:33
    Tylko że za 2 tygodnie przeczytamy tu post innej mamy np. "Polonistka oszalała" i będzie o tym że dzieci muszą w kilka dni przeczytać 11 baśni i jak pani mogła dać im tak mało czasu na czytanie itp. Jeśli dzieci mają trudności w przeczytaniu tych baśni w dni gdzie nie muszą robić nic innego, jak mają sobie z nimi poradzić kiedy dojdzie szkoła+ praca domowa z kilku przedmiotów+ zajęcia pozaszkolne itd. Już widzę jak te dzieci z ochotą siadają zmęczone do baśni.
  • mama_kotula 25.01.11, 11:54
    Cytat
    Jeśli dzieci mają trudności w przeczyt
    > aniu tych baśni w dni gdzie nie muszą robić nic innego


    Nie chodzi o to, czy dzieci mają TRUDNOŚĆ czy nie. Mój syn łyknąłby te baśnie w jeden wieczór, podejrzewam, że sporo innych dzieci również.
    Chodzi o to, że jak słusznie zauważyła Alabama, nikt nie bierze na urlop dzienników ustaw do czytania (no ok, wiem że są tacy, co biorą - ale to ICH WYBÓR). I chodzi o to, że dzieci właśnie nie MUSZĄ ROBIĆ NIC INNEGO. Mogą całe ferie przesiedzieć przed telewizorem, komputerem, przebiegać po dworze z kijem i wrzaskiem, i tak, mogą również czytać, uczyć się, ale jeśli SAME SOBIE WYBIORĄ TAKĄ FORMĘ AKTYWNOŚCI. I o ile moje dziecko znam, to nad jazdę na nartach przedłoży czytanie. Tego, co sam sobie wybierze i co lubi. Bo, tak wiem, że napiszę herezję - czytanie ma służyć przede wszystkim rozrywce i miłemu spędzaniu czasu.

    A jeśli polonistka jest myśląca, to dając dziecku parę dni na przeczytanie baśni nie będzie zadawać zadań domowych poza tym.

    Cytat
    Już widzę jak te dzieci z ochotą siadają zmęczone do baśni.


    No jak to? Przecież przeczytanie baśni to relaks i tylko kilka minut przed snem, nieprawdaż. Tak ktoś wyżej wspominał. To dlaczego mają nie siadać z ochotą, aby sobie przy baśniach odpocząć? wink
    --
    To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie
    przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył.
    Miron Białoszewski.
  • makurokurosek 25.01.11, 12:29
    Tylko mamy tu post mamy której dziecko nie łyknęło by tych baśni ani innej książki w jeden dowolnie przez siebie wybrany wieczór, bo zwyczajnie nie lubi czytać i z czytaniem ma problem.
    Tego typu posty jak zauważyłam piszą nie rodzice dzieci dobrze czytających ale rodzice dzieci z trudnościami w czytaniu.

    "> No jak to? Przecież przeczytanie baśni to relaks i tylko kilka minut przed snem
    > , nieprawdaż"

    Dla dziecka z trudnościami w czytaniu, nie jest to relaks, ale kiedyś musi ćwiczyć inaczej zostanie analfabetą. Może warto zauważyć, że oprócz dzieci świetnie czytających które nie potrzebują ćwiczeń, są dzieci z trudnościami, którym ćwiczenia są niezbędne.
  • mama_kotula 25.01.11, 12:34
    Cytat
    Może warto zauważyć, że oprócz dzieci świetnie czytających które nie potrzebują ćwiczeń, są dzieci z trudnościami, którym ćwiczenia są niezbędne.


    No i bardzo dobrze. Ma na te ćwiczenia cały rok szkolny. Nie musi ćwiczyć w czasie przewidzianym na odpoczynek, prawda? Nie tylko nie musi, a nawet nie powinno. 2 tygodnie przerwy w ćwiczeniu dziecka nie zabiją, naprawdę.

    --
    To nie jest jeszcze taka prawda do końca. Ale ostatecznie to, że się umrze, to też nie jest taka prawda do końca, dopóki się nie przeżyje śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył. Miron Białoszewski.
  • makurokurosek 25.01.11, 12:38
    Jak widać synowi autorce ( i zresztą nie tylko jemu, takich przypadków jest sporo) nie wystarczyło 2,5 roku na opanowanie czytania więc chyba warto poświęcić trochę czasu na ćwiczenia aby nie pogłębiać problemów dzieciaka
  • mama_kotula 25.01.11, 12:55
    makurokurosek napisała:

    > Jak widać synowi autorce ( i zresztą nie tylko jemu, takich przypadków jest spo
    > ro) nie wystarczyło 2,5 roku na opanowanie czytania więc chyba warto poświęcić
    > trochę czasu na ćwiczenia aby nie pogłębiać problemów dzieciaka

    Odpowiem przewrotnie - skoro nie wystarczyło mu 2.5 roku, to 2 tygodnie przymusowego czytania trudnych rzeczy w ferie również nie pomoże.

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • makurokurosek 25.01.11, 12:58
    Dlatego wcześniej już zaproponowałam rozwiązanie, po co chłopak ma się męczyć, a matka psioczyć niech od razu idzie do pracy w pole, wszak przy wykopkach umiejętność czytania jest nie potrzebna
  • jakw 25.01.11, 20:23
    makurokurosek napisała:

    > wszak przy wykopkach umie
    > jętność czytania jest nie potrzebna
    Chyba żartujesz - a instrukcja obsługi motyki? O traktorze nie wspominając...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 25.01.11, 12:58
    Dziecko z trudnościami w czytaniu prędzej padnie ze zmęczenia po całym dniu aktywności fizycznej niż zdoła skończyć chociaż jedną stronę. ;-( Prawdopodobnie zrobi tak nawet dziecko bez trudności w czytaniu. A nawet dorosły. W zeszłoroczne ferie też tak miałam - przeczytałam przez 7 dni aż 20 stron. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 25.01.11, 20:22
    morekac napisała:

    > W zeszłoroczn
    > e ferie też tak miałam - przeczytałam przez 7 dni aż 20 stron. wink
    Są to niewątpliwe objawy analfabetyzmu wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 25.01.11, 20:21
    makurokurosek napisała:
    >
    > Dla dziecka z trudnościami w czytaniu, nie jest to relaks, ale kiedyś musi ćwic
    > zyć inaczej zostanie analfabetą.
    Tak, tak, a dziecko z trudnościami w matematyce powinno w każde ferie rozwalić zbiorek zadań, bo inaczej matury nie zda.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • burina 07.02.11, 12:09
    Już któraś osoba w wątku deklarująca się jako namiętna czytelniczka, a takie byki ortograficzne sadzi, że aż piksele wypala na monitorze. Jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że ktoś oczytany i czytający może nie umieć sklecić poprawni kilku zdań.

    A od dziecka i matki się odczepcie: ktoś musi pracować w fabryce na taśmie, albo innej sortowni śmieci. Po co rozbudzać w dzieciach, które ich własni rodzice wyznaczają do takich ról, jakieś ambicje? Żeby potem cierpiały? Albo wierzyły populistom, że wykształceni i pracowici z odpowiednim zapleczem genetycznym mają na nich łożyć? To już prędzej bajki La Fontaine'a by były odpowiedniejsze.
  • la.danseuse 11.02.11, 16:22
    W kwestii formalnej - co znaczy "poprawni sklecić"? Albo "własni rodzice"... smile)
  • gertruda.k 25.01.11, 11:37
    Nic nie powinno byc zadane! Ferie to czas odpoczynku, czytania książek o ulubionej tematyce, rysowania na "dowolny temat" i zażywania ruchu na świeżym powietrzu. Koniecznie porusz temat na zebraniu. A odnośnie baśni Andersena - powinni wycofać ze spisu lektur, chyba ze chcemy nimi straszyć dziecismile
  • mamaly 25.01.11, 12:17
    Baśnie Andersena to przyjemna rozrywka ????? Dla KOGO ????
    Moja córka pewnie nie spałaby po nich po nocach. Całe szczęście, nie musi ich czytać.
    To absolutnie nie jest przyjemna lektura w okresie ferii.
    Czytanie i rysowanie jak najbardziej tak, nawet w formie pracy domowej, ale lektura dowolna i rysunek na dowolny temat.

    A.
  • makurokurosek 25.01.11, 12:32
    mam pięciolatkę, nie raz jej czytam baśnie Andersena na dobranoc. Nie wiem co według ciebie jest strasznego w tych baśniach. Ale ja widać jakaś dziwna jestem bo o boże czytam małej legendy polskie, a tam w co drugiej główną postacią jest diabeł i o zgrozo nie zawsze jako czarny charakter.
  • verdana 25.01.11, 12:37
    No cóż, może to, ze polowa bohaterów umiera? I to w raczej ponurych okolicznościach?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.01.11, 12:45
    Ciekawe, że w animowanych wersjach bajek już to tak nie razi, jakoś nie zauważyłam aby ktoś narzekał na bajki Disneya, a w każdej z nich pojawia się motyw śmierci
  • verdana 25.01.11, 12:49
    To nie chodzi o motyw śmierci, motyw smierci jest OK.
    Disney konczy się dobrze, natomiast bajki Andersena stosunkowo czesto konczą sie źle. Nie jestem przeciwna, aby dzieci je czytały - moj syn w tym wieku zażyczył sobie pełnego, trzytomowego wydania i przeczytał od deski do deski. Ale dla wielu dzieci te bajki sa zbyt ponure. Zmuszanie ich do przeczytania może dziecko, krtore nie lubi smutnych bajek zniechęcic do czytania na długo. I o to chodzi - dziecko powinno nauczyć się w szkole, ze czytanie jest rozrywką, a nie tylko przykrym obowiązkiem.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.01.11, 12:56
    Andersen stworzył dość pokaźny zbiór baśni, więc wybacz ale bez problemu dla wybitnie wrażliwego dziecka można wybrać 11 które nie kończą się śmiercią. Ciekawe czy mamy tych wrażliwców tak samo cenzurują bajki i filmy.
  • verdana 25.01.11, 12:57
    Twoja naiwność mnie zadziwia - założę sie, ze to nie jest 11 dowolnych baśni, tylko tych, ktore sa w lekturze.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.01.11, 13:00
    Mam pięciolatkę, nie wiem jakie lektury przerabiają trzecioklasiści jednak nie sądzę aby ich wrażliwe dusze nie mogły sobie poradzić z " Dziewczynką z zapałkami "
  • verdana 25.01.11, 13:03
    Nie. Mogą wszakże uznać, ze czytanie jest bardzo nieprzyjemnym zajęciem. jesli taki jest cel - to wszystko w porzadku. Rozumiem, ze trzeciokalasistów trzeba przekonać, ze czytanie to część obowiązkow szkolnych i zeby na widok książki otrzasali się z obrzydzeniem. Byle wykonywali sumiennie obowiazki - po co czytac dla przyjemnosci?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.01.11, 13:16
    zapewne szybciej po książkę sięgnie analfabeta
  • verdana 25.01.11, 13:27
    Cóż, chyba lepiej, aby nie sięgnął jeden analfabeta 9ma jeszcze audiobooki), niż i on i reszta dobrze czytających, ale totalnie zniecheconych...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • grocholica 25.01.11, 14:56
    No cóż - ja baśnie Andersena na razie tylko czytałam mojej córce 6-letniej, akurat dziewczynkę z zapałkami udało mi się przeczytać tylko raz, a i tak połykałam strumienie łez i znacznie dłużej tłumaczyłam jej dlaczego płaczę niż czytałam.

    Podejrzewam, że małe dziecko wielu niuansów tych bajek nie zrozumie i w sumie z tego powodu można sobie darować wersję oryginalną.

    A teraz ad rem niektórym wypowiedziom
    1) dziecko z problemami w czytaniu powinno uczestniczyć w terapii dysleksji lub chociazby czytać odpowiednio przygotowane książki
    2) moim zdaniem to jest praca domowa zakładająca, że dziecko ma codziennie ją odrabiać (z całych 2 tygodni oprócz weekendu jest jeden dzień wolny)
    3) narysowanie tych 11 rysunków wymaga na wakacjach np. 11 dni pilnowania ich, by się nie zniszczyły, zagubiły itp w hotelowym pokoju
    4) nie sądzę, by az 11 bajek było lekturą obowiązkową i to do omówienia w ciągu kilku dni czyli pani po prostu za rodziców wybiera co mają czytać - zapewne pani od angielskiego zada niezobowiązującą pracę domową, że mają oglądać godzinę dziennie Cartoon Network po angielsku, a pani od religii, że codziennie mają odmówić litanię loretańską i biada im gdyby rodzice akurat chwycili za różaniec. Niestety ciągle się spotykam z tym, że nauczyciele mają zbyt wiele dobrych pomysłów wcale nie na uczenie moich dzieci, ale na organizację wolnego czasu całej rodziny.
  • titta 07.02.11, 15:05
    <Podejrzewam, że małe dziecko wielu niuansów tych bajek nie zrozumie i w sumie z tego <powodu można sobie darować wersję oryginalną.

    Dobrze rzoumiesz. Ale wlasnie dlatego nie powinno sie darowywac wersji orginalnej. Po pierwsze dlatego, ze cierpienie jest integralna czescia zycia i dziecku latwiej to zaakceptowac. Po drugie, znajac orginal, bedzie pozniej tak zaszokowanym.
    A po tzrcie, zeby glupot nie wygadywalo, np. ze basnie braci Grimm sa mniej okrutne.
  • lea 07.02.11, 16:27
    a ja jak miałam osiem lat i MUSIAŁAM przeczytać "dziewczynkę z zapałkami", bo była lekturą, to się popłakałam. i tak, moja wrażliwa dusza tego nie wytrzymała. od tej pory gardzę Andersenem.

    i nie, nie miałam problemów z czytaniem ani nauką. i nadal lubię czytać i robię to z chęcią. ale nigdy czytanie lektur nie było dla mnie przyjemnością. niektórych nigdy nie skończyłam. i bez względu na to, czy miałam 8 lat czy mam teraz o wiele więcej uważałam i zdania nie zmieniłam, że zadawanie na ferie jest nie fair. bo ferie są od odpoczynku.

    i jeśli jakaś mama mi tu napisze, że uwielbiała odrabiać prace domowe w ferie, to nie będę miała do nie pretensji, że jej dziecko też powinno takie prace w ferie odrabiać. ale jeśli mamy na odrabianie prac domowych w ferie się krzywiły i robiły to tylko z obowiązku,a teraz twierdzą, że wszystko jest ok, to radzę sprawę jeszcze raz przemyśleć. cofnijcie się pamięcią do lat młodości, zróbcie rachunek sumienia i dopiero potem oceniajcie.
  • jakw 25.01.11, 20:06
    makurokurosek napisała:

    > Andersen stworzył dość pokaźny zbiór baśni, więc wybacz ale bez problemu dla wy
    > bitnie wrażliwego dziecka można wybrać 11 które nie kończą się śmiercią.
    Ech, i najlepiej pojechać na ferie z 3-ma tomami Andersena w plecaku...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 25.01.11, 20:22
    mam dwa wydania w obydwóch bez problemu można znaleźć jedenaście nie za długich baśni, pokroju " świniopasa", nawet dla wybitnie wrażliwego dziecka no chyba że wyśmiewanie sie z próżności również jest całkowicie zabronione i nieedukacyjne .
  • jakw 25.01.11, 20:25
    makurokurosek napisała:

    > mam dwa wydania w obydwóch bez problemu można znaleźć jedenaście nie za długic
    > h baśni, pokroju " świniopasa", nawet dla wybitnie wrażliwego dziecka no chyba
    > że wyśmiewanie sie z próżności również jest całkowicie zabronione i nieedukacy
    > jne .
    A jesteś pewna, że to dziecko ma wybrać baśnie? Bo podejrzewam, że raczej pani wybrała.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 25.01.11, 20:04
    makurokurosek napisała:

    > Ciekawe, że w animowanych wersjach bajek już to tak nie razi, jakoś nie zauważy
    > łam aby ktoś narzekał na bajki Disneya, a w każdej z nich pojawia się motyw śmi
    > erci
    Ale nie dotyczy najgłówniejszego bohatera...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • duch_mariana 25.01.11, 14:09
    > A odnośnie baśni Andersena - powinni wycofać ze spisu lektur, chyba ze chcemy nimi
    > straszyć dziecismile

    Dzisiaj dzieci czytają współczesne złagodzone wydania. Córka czytała wydanie z 1984 roku, odziedziczone po mnie. A tam masz między innymi:

    Wtedy psy rzuciły się na sędziów i na całą radę, schwyciły jednego za nogi, drugiego za nos i podrzucały tak wysoko w powietrze, że upadli na ziemię i rozlecieli się na kawałki. - "Krzesiwo"

    W nocy drzwi się otworzyły i wszedł duży Klaus ze swoją siekierą. Wiedział, gdzie stoi łóżko małego Klausa, więc poszedł prosto w tamtą stronę i uderzył w skroń zmarłą babkę myśląc, że to mały Klaus. Widzisz - powiedział - więcej już nie zrobisz ze mnie durnia ! - "Mały Klaus i duży Klaus"

    Wtem nadszedł inny mężczyzna, posępny i zły, był to zły brat ślicznej dziewczyny; wyciągnął wielki, ostry nóż i podczas gdy młodzieniec całował różę, zły człowiek przebił go sztyletem, odciął mu głowę i zakopał ją wraz z ciałem w miękkiej ziemi pod lipą. - "Elf różany"

    Spójrz tylko! - I zaprowadził Jana do ogrodu księżniczki i pokazał mu straszny widok. Wysoko na każdym drzewie wisiało po trzech, czterech królewskich synów, którzy ubiegali się o rękę księżniczki, a nie odgadli zagadek, jakie im zadawała. Za każdym powiewem wiatru szczękały ich kości, tak że ptaszki przerażone nie odważały się przylatywać do tego ogrodu; wszystkie kwiaty były przywiązane do ludzkich kości, w doniczkach stały trupie głowy i szczerzyły zęby. To był dopiero książęcy ogród! - "Towarzysz podróży".

    Do tego ilustracje jak z horroru smile
  • mamusia1999 25.01.11, 18:48
    zglosze niesmialo do dyskusji, ze istnieje nawet terapia bajkami i zasuwa sie tam dzieciom braci Grimm w oryginale, nie baczac ani na archaiczny jezyk, ani na okrutne losy. Jas i Malgosia zostali przez rodzicow celowo wyslani do lasu, zeby sie pozbyc gab do wyzywienia i raz czy dwa udalo im sie wrocic. perspektywa usmazenia Jasia to tez ciezka strawa, no i czarownice sie tez smazy skutecznie, zadnej ucieczki przez komin). Moc lecznicza bajek lezy w archetypach, w podswiadomym doswiadczeniu czlowieczenstwa etc. I archaiczny jezyk tez jest dla dziecka sygnalem, ze mowa nie jest a realnych zdarzeniach. Siegne z ciekawosci po Andersena, te ktore pamietam jakos tam dobrze sie koncza, nawet jesli po drodze trup sie sciel.
  • verdana 25.01.11, 19:44
    Ale smażenie czarownicy to bajka z happy endem. Dzieci lubią jak się w bajkach kogoś usmazy, albo zgubi, albo otruje, zwykle jednak pod warunkiem, że koniec jest optymistyczny. U Andersena nie zawsze jest.
    Bajki Andersena są zupełnie inne - nie opierają się na ludowych mądrościach, nie uczą też czesto zachowań spolecznych (nie rozmawiaj z nieznajomym itd.). Są czesto obyczajowymi opowiadaniami, pokazującymi raczej problem spoleczny w wydaniu dla dorosłych.
    Nie sądzę, aby zakonczenie "Dziewczynki z zapałkami" dzieci odebraly jako optymistyczne.
    I tak na marginesie - Andersen był dyslektykiem.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.01.11, 20:19
    Nie sądzę, aby zakonczenie "Dziewczynki z zapałkami" dzieci odebraly jako optym
    > istyczne.

    Niekoniecznie. Dziewczynka umarła ale nie odczuwa już mrozu, głodu, odrzucenia jest razem ze swoją babcią. Wydaje mi się, że zwłaszcza teraz kiedy podział klasowy staje się coraz bardziej widoczny bajki Andersena są jak najbardziej na czasie, uczą podejmować tematy trudne. I wybacz ale sporej części trzecioklasistów ( zwłaszcza chłopcom) nie obce są gry strzelnianki. To tak jakby zastanawiać się czy z siedemnastolatką można rozmawiać o seksie, niezauważająca że spora grupa nastolatków w tym wieku ma już swój pierwszy raz sobą.
  • duch_mariana 25.01.11, 21:06
    > Nie sądzę, aby zakonczenie "Dziewczynki z zapałkami" dzieci odebraly jako optymistyczne.

    To zależy jak na to patrzeć. Dziewczynka miała trochę przerąbane w życiu i śmierć była dla niej wybawieniem. Córka najbardziej lubi "Umarłe dziecko". Ta baśń zrobiła na niej ogromne wrażenie i według niej kończy się również bardzo optymistycznie, pomimo że dziecko jednak umarło. Andersen fajnie pisze, bo nie są to takie cukierkowe, przesłodzone historyjki, gdzie wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Czytając jego baśnie trzeba jednak użyć trochę wyobraźni i samemu się zastanowić, czy przedstawiona historia jest czarna, czy biała, czy też może czarne miesza się z białym.
  • menodo 25.01.11, 20:12
    mamusia1999 napisała:

    > zglosze niesmialo do dyskusji, ze istnieje nawet terapia bajkami i zasuwa sie t
    > am dzieciom braci Grimm w oryginale, nie baczac ani na archaiczny jezyk, ani na
    > okrutne losy. "

    To prawda i juz dawno temu Bruno Bettelheim zaanalizowal to w ksiazce "Cudowne i pozyteczne". Ale basnie Andersena poza wyjatkami, jak np. Brzydkie kaczatko zwykle sie koncza, sa dolujace i ja ich swoim dzieciom nie czytalam tyle, ile np. basni braci Grimm.
  • makurokurosek 25.01.11, 20:37
    11 bajek Andersena nie kończących się śmiercią ( w dziewięciu z nich o śmierci nawet nie wspomniano)

    1. " świniopas"
    2." Pasterka i kominiarczyk"
    3. "Pięć ziaren grochu"
    4. "Księżniczka na ziarnku grochu"
    5." Ogrodnik i jego chlebodawca
    6 Latający kufer
    7.Nowe szaty cesarza
    8. Dziadek zmruż- oczko
    9. stara latarnia
    10. Calineczka
    11. Brzydkie kaczątko

    Tak z ciekawości. Rozumiem, ze wszystkie jesteście ateistkami , a kościół omijacie szerokim łukiem wszak Biblia to dopiero zawiera krwawe i nasączone podłością i nienawiścią przypowieści. Ciekawa jestem jak tłumaczycie dzieciom fakt uwięzienia w studni a następnie sprzedania Józefa przez braci, lub spłodzenie nieślubnego dziecka przez Abrahama, nie mówiąc już o bratobójstwie Abla. Nie obawiacie się, że wasze małe wrażliwe dzieci nie będą mogły sobie poradzić ze zbrodniami zawartymi w biblii
  • duch_mariana 25.01.11, 21:00
    > 8. Dziadek zmruż- oczko

    To był Ole zmróż-oczko. Do twojej listy można jeszcze dopisać:
    12. Związek przyjaźni
    13. Towarzysz podróży
    14. Słowik
    15. Umarłe dziecko
    16. Głupi Jasio.
  • titta 07.02.11, 16:22
    + Krolowa Sniegu.
    Konczy sie optymistycznie.
  • jakw 08.02.11, 22:26
    Królowa Śniegu w dzieciństwie działała na mnie najbardziej traumatycznie ze wszystkich Baśni Andersena.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mamusia1999 26.01.11, 17:03
    a juz zupelnie przewrotnie: wiekszosc z nas dosc regularnie zabiera nawet malenkie dzieci do przybytku, w ktorym na naczelnym miejscu do starozytnego narzedzia tortur przybite sa bardzo realistyczne, krwawe zwloki. nastepnie wiekszosc zebranych za przykladem przywodcy z niejakim upojeniem spozywa - doslownie - cialo i krew owego nieboszczyka. przez kilka tygodni w roku rozpamietujemy w detalach meke tego mlodego mezczyzny.
    ze nie wspomne o opowiesciach o rzezi niewiniatek, wodach Nilu,ktore zamienily sie w krew, pomorze pierworodnych i glowach podawanych na tacy.
  • morekac 26.01.11, 20:19
    Ja to pamiętam tych 7 braci upieczonych na patelni...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • morekac 25.01.11, 11:41
    Zaprotestowałabym. Nie ze względu na koniecznośc przeczytania 11 baśni.
    Jęsli dziecko jedzie na zimowisko, to moze nie za bardzo miec możliwości zapakowania do bagażu cegły typu baśnie Andersena, o możliwości wykonania 11 rysunków nie wspomnę (trzeba dowieżć kartki w stanie niepogniecionym w obie strony wink )
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • segregatorwpaski 25.01.11, 12:42
    Ojej. Panie 'czytalskie' takie oburzone, że mamie nie podoba się zadawanie zadania na ferie, bo przecież 'phi, ich dziecko machnęło by te parę stron w jeden wieczór'.
    No to gratuluję, pozachwycałam się, och jakie te Wasze dzieci zdolniachy, po mamusiach na pewno wink
    Ale tu przecież nie o to chodzi!
    Moje dziecko w sobotę wyjechało, w sobotę po dwóch tygodniach wróci.
    Jest w III klasie SP.
    I na pewno nie będzie ani czytać lektur (choć swoją ulubioną książkę ma) ani rozwiązywać zadań matematycznych.
    Wstaje bowiem o 7, śniadanie je o 8 a potem jeździ na stoku do 16tej.
    Potem ma obiad i dalej zajęcia to wyboru: taniec, ćwiczenia, trening, siłownia, basen i tak do kolacji, po kolacji zaś jest dyskoteka, filmy szkoleniowe, zabawa, zawody, ognisko itp.
    Idą spać ok 22-23.
    Tak lubi i tak właśnie odpoczywa od szkoły, intensywnie i sportowo.
    I dlaczego miało by co wieczór mówić: nie dziękuję, nie idę na ognisko/dyskotekę/czy coś tam innego bo bedę robić rysuneczek, który Pani później mi musi gdzieś zabezpieczyć bo w plecaku się pogniecie lub zamoczy?
    Bez sensu - niezależnie czy dziecko lubi czytać, rysować, z pasją rozwiązuje zadania matematyczne, klepie na pamięć angielskie słówka, czy też nie - przez okres wakacji i ferii jeżeli samo nie ma na to ochoty to nie powinno 'musieć' tego robić. Bo wakacje i ferie sa po to właśnie by 'nie musieć', całą resztę roku niestety trzeba na to przeznaczyć.
  • mamusia1999 26.01.11, 17:13
    ja akurat pisze z perspekytwy dziecka wtedy (rzeczona 3kl.) przecietnie czytajacego technicznie, ale niechetnie czytajacego. malo tego: temu dzeicku czytalam juz od zygoty wink, uwielbialo czytanie na dobranoc i prosilo o czytanie w ciagu dnia. my rodzice ciagle jestemy w trakcie jakiejs ksiazki. a dziecko nie chcialo czytac i juz wink wiec doszlam do wniosku, ze to co potrafi samo przeczytac ze zrozumieniem mu nie odpowiada poziomem i nie ma rady jak cwiczyc czytanie, zeby ta luke zamknac. owszem mialam jako podpore mniej restrykcyjny program cytelniczy w szkole i tylko go egzekwowalam w domu. dzisiaj w 6 kl. molem nie jest ale sama siega po ksiazki i nawet kieszonkowe na nie wydaje, tudziez wymienia sie z kolezankami - wnioskuje ze awersji nie dostalo.
  • menodo 25.01.11, 12:56
    Poruszylabym ten temat na zebraniu.
    Ferie to czas na wypoczynek ucznia, regeneracje zmeczonego "ducha i ciala". Warunkiem skutecznego wypoczynku jest calkowite oderwanie sie od codziennych obowiazkow - to wynika z wiedzy o psychologii i fizjologii czlowieka - i dlatego zadawanie pracy domowej na na wakacje jest bledem nauczyciela.
    Niewazne, ze sa to "tylko" cudowne basnie i ze dziecko ma "tylko" cos tam narysowac.
    Chodzi o to, ze dziecko ma nie miec ZADNEJ presji zwiazanej z obowiazkami szkolnymi w czasie, w ktorym ma wypoczywac.
    I to nie jest jakis foch, ale prawo dziecka, zapisane z pewnoscia w statucie szkoly.
  • canuck_eh 25.01.11, 13:16
    Z czytaniem to juz moze nie przesadzaj - dzieciak przed zasnieciem moze cosik przeczytac i juz nie wmowisz mi ze nie bedzie miala czasu na narysowanie obrazka do bajki i przepisanie jakiegos fragmentu.
    U mnie czy to ferie czy nie ferie, wakacje - dziecko 9letnie( 4klasa) gonie do codziennego czytania.A jak corka ma problemy z czytaniem( nie lubi i zajmuje jej to dluzej) to moze wlasnie te 2 tygodnie wyk zeby przeczytala co jest doprzeczytania?To samo na wakacje - dowiedz sie wczesniej jakie sa lektury i moze w czasie wakacjiniech przeczyta jedna czy dwie ksiazki.
    Robienie awantury i problemu z niczebo i o nic.
  • morekac 25.01.11, 13:21
    - dzieciak przed zasnieciem moze cosik p
    > rzeczytac i juz nie wmowisz mi ze nie bedzie miala czasu na narysowanie obrazka
    > do bajki i przepisanie jakiegos fragmentu.

    A jeśli dziecko jedzie na obóz?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • verdana 25.01.11, 13:30
    Na obozie zdecydowanie nie ma na to czasu - dzieci mają zorganizowane zajęcia, ktore nie uwzględniają obowiązku odrobienia lekcji.
    Pozostałe dzieci być moze znajdą czas - kosztem poczytania czegoś dla przyjemności na przyklad. I świadomość,z e codziennie trzeba odrabiać lekcje ok. półtorej godziny powoduje, ze nie da sie beztrosko odpocząć. dziecko ma wakacje, ale myślami jest w szkole.
    I dlaczego tylko czytanie? Matematyke i jezyk można odpuscić? jeśli dwa tygodnie bez czytania i pisania narobią szkód, to tak samo bez matematyki i powtarzania słówek.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 25.01.11, 13:38
    Andersena,ale nie baśni napodst.Andersena tylko Andersena właśnie,do tego do każdej z baśni dzieci mają narysować rysunek + przepisać wybrany fragment książki
    PRZEPISAć??????

    i dzięki temu dzieci pokochają książki????????????????
  • joa66 25.01.11, 13:43
    Moje dziecko od zawsze robiło sobie zakupy ksążkowe przed wyjazdami na ferie i wakacje. Czytał co chciał i nie odrabiał z tego lekcji.

    Co innego poinformowanie dzieci , że dana lektura będzie omawiana dnia tego i tego z odpowiednim wyprzedzeniem i pozostawienie dziecku decyzji kiedy chce czytać , co innego regularna praca domowa.
  • duch_mariana 25.01.11, 21:54
    > PRZEPISAć??????

    To pewnie chodziło o to, żeby zilustrować jakiś tam fragment i ten fragment przepisać pod ilustracją.
  • truscaveczka 27.01.11, 06:55
    Przepisywanie jest jedną z najtrudniejszych umiejętności - dziecko, zwłaszcza z kłopotami z literkami, musi przeczytać kawałek tekstu, zapamiętać go wraz z pisownią, a następnie odwzorować w zeszycie. Wbrew pozorom łatwiejsze jest nawet dyktando.
  • canuck_eh 25.01.11, 14:00
    Alez problem - niech wezmie ksiazke ze soba.Moje bez ksiazek nigdzie sie nie ruszaja.I jak ktos tu napisal niech wybierze jakies krotkie bajki Andersena.Ludzie to szukaja dziury w calym
    poza tym - nic nie bylo napisane ze gdzies wyjezdzaja tylko ze dziecko bedzie biegalo caly dzien.Wiec moze mamusia usiasc z dzieckiem i poczytac z nim jak mu tak opornie idzie.
    Mnie to zawsze zastanawia dlaczego ludzie stwarzaja sobie tyle problemow.
  • verdana 25.01.11, 14:22
    I powie wychowawcy, ze ma tak dostosować plan dania, aby miało czas na przeczytanie opowiadania, miejsce na przepisanie czegoś i na zrobienie przyzwoitego rysunku. Inne dzieci wychodza czy mają zajęcia, a to jedno ma miec zorganizowane miejsce do spokojnego odrobienia lekcji.
    Czym innym jest zabranie książki do czytania, a czym innym konieczność przeczytania codziennie określonej ilości stron, przepisania części opowiadania do zeszytu, zrobienie rysunku - czyli potrzebny jest stół, papier i kredki, a potem spakowanie rysunków i zeszytu, aby bez skazy wrócily do domu.
    Nie sadzę, aby wychowawca był sklonny zorganizować jednemu dziecku spokojne miejsce do nauki, podczas gdy oboz ma wlasny plan zajęć.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joa66 25.01.11, 14:25
    Moje bez ksiazek nigdzie sie nie ruszaja

    A potem przepisują fragmenty książek?

    I dobrowolnie rysują do każdego rozdziału książki?
  • canuck_eh 26.01.11, 05:15
    Przepisywac nie przepisuja.I tak jak napisalam wczesniej jakby pani miala idee zeby przepisac polowe bajki to bym sie miotnela i zdecydowanie sprzeciwila.Podpisanie obrazka fragmentem z ksiazki - jest dla mnie OK.

    Syn alergicznie nie lubi rysowac, corka juz niestety z tego wyroslasmile
  • morekac 25.01.11, 14:28
    Mnie to zawsze zastanawia dlaczego ludzie stwarzaja sobie tyle problemow

    Mnie to zastanawia, dlaczego ludzie stwarzają tyle problemów innym...
    Niezaleznie od tego, gdzie i czy ktoś się wybiera, nauczycielka powinna przyjąć do wiadomości, że ferie to jest czas odpoczynku,a nie odrabiania dużych prac domowych. Że nie wszystkie dzieci będą miały warunki do odrobienia tej pracy domowej. A część wręcz może nie mieć możliwości zabrania ze sobą tomiszcza baśni (bo to nie są bajki ) Andersena, bloku i kredek. A ponieważ jest to lektura - to jak już Verdana zauważyła - raczej nie można wybrać sobie 11 krótkich baśni, tylko trzeba czytać 11 wskazanych.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • duch_mariana 25.01.11, 14:30
    > Alez problem - niech wezmie ksiazke ze soba.Moje bez ksiazek nigdzie sie nie ruszaja

    No i fajnie. Twoje widać tak lubią. Moja na wakacjach najchętniej nie wychodziłaby z wody, a w wodzie czytać byłoby ciężko. W międzyczasie gdzieś się pójdzie, wieczorem jakieś ognisko, podczas którego często przytula się i zasypia, bo jest zmęczona po całym dniu. I ma takie prawo. Wakacje, ferie, soboty, niedziele i święta są dla dziecka i dziecko nie musi siedzieć nad książkami, jeśli nie chce.
  • mamusia1999 25.01.11, 18:21
    a co do soboty to ja bym osobiscie dyskutowala : nie idzie sie do biura/szkoly, ale ma sie zaleglosci do odrobienia w domu.
    to zalezy od nastawienia szkoly, umowy szkoly z rodzicami, ba calego systemu edukacji. u nas tak od 3 klasy bylo jasno postawione: w szkole sie wyjasnia nowy material i troche cwiczy jego wykorzystanie, powiazanie z wczesniejsza wiedza. nauczyc sie, wycwiczyc trzeba samemu w domu, w tym w sobote wlasnie. a juz gimnazjalisci tak wszyscy pracuja. bez przesady, ale cos tam w sobote robia.
  • duch_mariana 25.01.11, 21:13
    > u nas tak od 3 klasy bylo jasno postawione: w szkole sie wyjasnia nowy
    > material i troche cwiczy jego wykorzystanie, powiazanie z wczesniejsza wiedza.
    > nauczyc sie, wycwiczyc trzeba samemu w domu, w tym w sobote wlasnie.

    To jest właśnie przesada. Dzieciak idzie do szkoły, ma nieraz po 7-8 lekcji i jeszcze w domu musi nad tym siedzieć. Program nauczania jest przeładowany, a dzieciaki muszą mieć jakiś odpoczynek od tej nauki. Ile można się uczyć?
  • makurokurosek 25.01.11, 21:36
    ciekawe w jakiej szkole trzecioklasiści mają po osiem lekcji. I jakoś nie widzę aby program był przeładowany skoro dla trzecioklasistów jest gigantycznym problemem przeczytanie kilkustronicowych baśni. Aż przejrzałam obydwa wydania baśni które posiadam, jedyną długą baśnią jest " Królowa Śniegu" pozostałe w większości od 3- do 8 stron i kilka po 12 stron kazda oczywiście zawiera obrazek ( wydanie z osiemdziesiątego roku, większość obrazków na całą stronę ) . w jaki sposób te dzieci zabiorą sie za "Karolcie " " Akademię pana Kleksa" czy w " Pustyni i w Puszczy" skoro przeczytanie kilku stronic jest dla nich mordęgą
  • mama_kotula 25.01.11, 21:39
    makurokurosek napisała:

    > ciekawe w jakiej szkole trzecioklasiści mają po osiem lekcji.

    W naszej mają siedem. Codziennie. Nie tylko trzecioklasiści.
    coffee.nazwa.pl/707/index.php?option=com_content&view=article&id=218&Itemid=83

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • joa66 25.01.11, 21:40
    Słownik Języka Polskiego:

    ferie
    znaczenie: 1. okres wolny od pracy, nauki; wakacje
  • joa66 25.01.11, 21:44
    Pora więc zdecydować:

    jeżeli to nauka - nie powinno się zadawać czytania i przepisywania - bo to czas wolny od nauki

    jeżeli przyjemnośc - niech szkoła nie decyduje co musi byc przyjemnościa dzieci
  • duch_mariana 25.01.11, 21:46
    Trzecioklasiści to nie, ale w czwartej tak było. Na szczęście rodzice oprotestowali, bo jednego dnia dowalili im osiem, a innego tylko trzy. To bez sensu. Lepiej 5 i 6. I nie wydaje mi się, że problemem jest przeczytanie tych baśni, czy nawet wykonanie ilustracji. Chodzi i to, że ma zadane na ferie. Jak dzieciak gdzieś wyjeżdża, to nie zawsze będzie miał czas i ochotę na czytanie. A nawet jak nie wyjeżdża, to ferie są jak urlop. Moja kuzynka będzie miała w VI klasie zadaną pracę na ferie, ale to będzie praca dla chętnych. Jak ktoś gdzieś wyjedzie, to ma przygotować fotoreportaż z tego miejsca i zaprezentować to w ciekawej formie. I to mi się podoba.
  • morekac 25.01.11, 21:47
    Ja swojej starszej córce czytałam lektury gdzieś do połowy V klasy. Albo kupowałam jej audiobooki. Jej to nie zaszkodziło, a ja od tego nie umarłam (chociaż czytanie 'Pana Kleksa' było traumą). W zaoszczędzonym w ten sposób czasie dziecko uczyło się biegle czytać na nieco ciekawszych dla niej pozycjach.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 26.01.11, 00:23
    makurokurosek napisała:

    > ciekawe w jakiej szkole trzecioklasiści mają po osiem lekcji.
    W gimnazjum, w liceum...
    >w jaki sposób te dzieci zabiorą sie za "Karolcie " " Akademię pana Kleksa" czy w " Pustyn
    > i i w Puszczy" skoro przeczytanie kilku stronic jest dla nich mordęgą
    Poczytaj "Sierotkę Marysię" - może zrozumiesz, że nie wszystko da się przeczytać...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 26.01.11, 00:30
    Wiem, że nie wszystko da się przeczytać ale każda z nas chodziła do szkoły i uczyła się rzeczy dla niej nie do końca lubianych czy zrozumiałych. Jedni lubią czytać inni z łatwością zapamiętują daty, a dla jeszcze innych obydwie rzeczy to koszmar, ale czy to oznacza, że należy całkowicie odpuścić te przedmioty bo ich nauka jest dla mnie zbyt ciężka.
  • jakw 26.01.11, 21:10
    makurokurosek napisała:

    > ale czy to oznacza, że należy całkowicie odpuścić te przedmioty bo ic
    > h nauka jest dla mnie zbyt ciężka.
    Ale w tym wątku na pewno nie chodzi o całkowite odpuszczanie tylko o to, żeby nie zajmować się odrabianiem lekcji codziennie przez całe ferie. Bo czytanie lektury jest po prostu odrabianiem lekcji.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 26.01.11, 21:40
    Można to zrobić przed feriami. Autorka rzuciła, że praca zadana na ferie, rozpoczęła się na ten temat dyskusja w której górę wzięły emocje, i tak naprawdę został niezauważony fakt, że do ferii jest jeszcze tydzień czasu. Pracę więc można wykonać przed feriami
  • truscaveczka 27.01.11, 06:58
    A skąd te śmiałe wnioski, że do ferii jeszcze tydzień? (nie: "tydzień czasu")
    --
    Lepsza boobelka od butelki.
  • canuck_eh 26.01.11, 05:25
    Ja sobie nie przypominam zebym miala kazdy weekend wolny od nauki bo to przeciez czas laby od szkoly.
    W LO polonistka przed wakacjami podawala nam liste lektur z datami ktore beda omawiane jako pierwsze.I jakos nikt sie nie burzyl ze lekture trzeba przeczytac w czasie wakacji.
    Jak ktos nie chcial to potem bylo jego zmartwienie jak sie wyrobic jak dojda zadania domowe, powtorki i sprawdziany.
    Teraz cholerny nacisk sie kladzie na prawa ucznia zapominajac o jego obowiazkach.
  • menodo 26.01.11, 08:25
    canuck_eh napisała:
    > Teraz cholerny nacisk sie kladzie na prawa ucznia zapominajac o jego obowiazkac
    > h."

    Dobrebig_grin
    Za moich podstawowkowych czasow to rodzice bali sie nauczycieli bardziej niz uczniowie. Nikt nie fikal z jakimis dysleksjami ; jak ktos sie nie nauczyl czytac to dostawal dwoje i szedl do zawodowki albo do szkoly specjalnej. A jak ktos mial ADHD to mu dyrektor szkoly pare razy "dyscyplina" przylozyl i siedzial cichutko.
    A teraz ludziom sie zachcialo demokracji, panstwa prawa i swobod obywatelskich i nawet dzieciaki z podstawowki swoje parlamenty chca miecbig_grin

  • sowanka 07.02.11, 18:11
    a moze mama ma problemy z czytaniem? A tak na serio. wydaje mi sie, ze jak dziecku sie przeczyta 1 bajkę na dobranoc to nic sie nie stanie. Mozna to zamienic w zabawe,a robi sie z tego widły z igły. Wybrac naprawde jakies krótkie bajki, mozna namalowac rysunek palcami, coś co by przynosiło większą frajdę. Co prawda, 11 bajek to może i sporo, ale nie przesadzajmy w druga stronę, że nie wolno nic zadawac. Mnie zadawano, nadrabiałam zaległosci w ferie i- i krzywda mi sie nie dzieje. Dzieci teraz maja nadmiar komputera, tv, hałasu, ze potem siedzenie w ciszy z ksiażką jest nieznośne, po prostu nie do wytrzymania. W ten sposób tworzą się zaburzenia koncentracji. Jest to często wynik złych nawyków uczenia się, np. z tv w tle
  • morekac 07.02.11, 18:40
    Tak na serio, to sądzę, że panie piszące z radością o zadawaniu obszernych prac domowych dzieciom na ferie dawno nie miały kontaktu z jakąkolwiek szkołą.
    Bo lektura szkolna - to na 100% 11 ściśle określonych przez nauczycielkę baśni, a nie 11 dowolnych. Zaś rysunek palcami nie jest z reguły uznawany za dopuszczalną technikę plastyczną przy tego typu pracach... Pani uzna to za pracę odwaloną i postawi jedynkę. wink
    Co do genezy zaburzeń koncentracji: mam wrażenie,że upraszczasz i mylisz skutek z przyczyną.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • mama303 07.02.11, 19:38
    sowanka napisała:

    > a moze mama ma problemy z czytaniem?

    Ale czy to praca domowa dla mamy?
  • menodo 25.01.11, 13:33
    canuck_eh napisała:

    > Z czytaniem to juz moze nie przesadzaj - dzieciak przed zasnieciem moze cosik p
    > rzeczytac i juz nie wmowisz mi ze nie bedzie miala czasu na narysowanie obrazka
    > do bajki i przepisanie jakiegos fragmentu."

    Nie, no jasne ze cosik moze przed zasnieciem przeczytac; przede wszystkim jednak POWINIEN, bo to jego praca do odrobienia. A jak sie obudzi to moze pare zadanek z matematyki zrobic - jesli w rachunkach slaby to nawet kilkanascie. A po sniadaniu niech sie bierze za cwiczenia z angielskiego - w koncu jezyk to podstawa.
    I co tam jeszcze - dla szostoklasisty, gimnazjalisty; wkrotce test przeciez...A maturzysta to juz w ogole z domu przez te 2 tygodnie nie powinien sie ruszac.

  • tijgertje 25.01.11, 14:12
    Ja mialam tak anwiedzona nauczycielke matematyki w podstawowce. Kazdy musial miec zeszyt wakacyjny, wszyscy mieli zbiory zadan i zalecenie ile trzeba zrobic na jaka ocene. Te oceny byly potem bardzo mocno liczone do ocen semestralnych i rocznych. Raz tak na ferie wlasnie wyjechalam, nie mialam ani czasu ani mozliwosci siedziec nad ksiazkami, po powrocie 2 dni i dluuugie wieczory przesiedzialam nad matematyka, zeby zapelnic zeszyt. Matematyke uwielbialam, ale nauczycielke moglabym wtedy zabic bez najmniejszych wyrzutow sumienia. W ogole nie czulam, ze wracam do szkoly po feriachuncertain No, ale paly nie moglam ryzykowac. Niektorzy sie czepiaja, ze co to, ot rysunek zrobic. Kilka minut? taaa, dla niektorych. 11 rysunkow na zadany temat w ciagu 2 tygodni? czy na ASP tyle maluja? Dla mnie samo wymyslenie CO i JAK narysowac do opowiadania to juz tragedia, przypuszczalnie w ciagu 2 tygodni w ogole bym nie spala i skonczyla moze ze 3-4 rysunki.
  • dhirkae 25.01.11, 15:07
    Nie rozumiem, dlaczego tyle osób podniosło krzyk i wytoczyło argumenty w stylu "skoro chłopak jest nieukiem i słabo czyta, to mu praca nie zaszkodzi". Zupełnie nie zrozumieliście w czym tkwi problem!
    Ferie to czas WOLNY. Owszem, można w tym czasie poczytać, a rodzice mogą do tego zachęcać (jeśli np. wiedzą, że dziecko ma z tym problem). Ale dziecko powinno mieć pewną dowolność i samo wybrać lekturę (bo jeden lubi czytać o dinozaurach, drugi o księżniczkach, a trzeci o kosmosie). Nikt nie mówi, że w czasie ferii dziecko ma się bezmyślnie gapić w telewizor. Powinno spędzać czas zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Z nikogo to nie zrobi analfabety, jak tu niektórzy sugerują.
    Po drugie, wiele dzieci wyjeżdża na ferie, czy to na obóz czy z rodzicami. Jeżeli wyjazd jest zaplanowany na dwa tygodnie nie ma absolutnie możliwości, aby odrabiać zadanie domowe!
    Po trzecie, przeczytanie kilku baśni to jedno. A zrobienie rysunku do każdej i do tego zadanie tekstowe to ZUPEŁNIE co innego! To jest solidny kawał roboty. Ferie mają 14 dni a baśni jest 11. Czyli z ferii nici, dziecko ma zadanie praktycznie na każdy dzieńuncertain

    Mogę jeszcze dodać, że doskonale pamiętam, jak na obozie narciarskim co wieczór, skonana po tak dużym wysiłku fizycznym, czytałam "Pana Tadeusza" zadanego na ferie uncertain No po prostu rozkosz czytania.
  • jakw 25.01.11, 20:14
    A teraz wyobraź sobie, że pani od przyrody z okazji ferii zadała wypełnienie 10 mapek konturowych (przecież to pestka, 1 mapka na dzień to może z 10 minut zajmie), pani od matematyki 14 stron ze zbiorku zadań, pani od polskiego 3 wypracowania hurtem. Przecież to wszystko sama przyjemnośc wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 25.01.11, 20:51
    W klasie trzeciej jest nauczanie zintegrowane jest jeden nauczyciel, który zapewne zna słabe i mocne strony swoich uczniów. Tu najwyraźniej stwierdził, że klasa ma problem z czytaniem
  • mama_kotula 25.01.11, 21:31
    makurokurosek napisała:

    > W klasie trzeciej jest nauczanie zintegrowane jest jeden nauczyciel, który zape
    > wne zna słabe i mocne strony swoich uczniów. Tu najwyraźniej stwierdził, że kla
    > sa ma problem z czytaniem

    Nie ma czegoś takiego jak "klasa ma problem z czytaniem". Chyba że jakimś cudem w klasie znalazły sie wyłącznie dzieci z lewego skrajnego końca krzywej Gaussa obrazującej umiejętność "sprawność czytania".


    --
    Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
  • morekac 25.01.11, 21:31
    Tu najwyraźniej stwierdził, że kla
    > sa ma problem z czytaniem

    Oraz z rysowaniem bez wątpienia...

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 26.01.11, 00:26
    makurokurosek napisała:

    > Tu najwyraźniej stwierdził, że kla
    > sa ma problem z czytaniem
    Równie dobrze pani nauczycielka mogła stwierdzić, że ma problem z realizacją materiału - bo np. nie było jej 2 tygodnie w szkole z powodu choroby.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kkokos 26.01.11, 21:42
    makurokurosek napisała:

    > W klasie trzeciej jest nauczanie zintegrowane jest jeden nauczyciel, który zape
    > wne zna słabe i mocne strony swoich uczniów. Tu najwyraźniej stwierdził, że kla
    > sa ma problem z czytaniem

    skoro tak, to po jaką cholerę zadawał aż 11 rysunków????
  • mamusia1999 25.01.11, 16:36
    zapomnielismy tu moze wszyscy o pewnej ewentualnosci - ze basnie byly "do przeczytania" dawno, tylko teraz nastapila egzekucja wink nie chce nikomu nic insynuowac, ale podpytac dziecko warto.
    takie zadania na ferie typu 15 stron cwiczonek z matmy, lub 200 slowek ze slowniczka to sie u nas wlasnie zdarzaly jesli "zadana" byla systematyczna, samodzielna praca i nagle okazywalo sie, ze 3/4 klasy jest w lesie.

    a juz w kwestii czy czytelnictwo wymuszac czy zdac sie na upodobania dziecka. w 2 kl. moja Mloda to potrafila przeczytac moze Misia Uszatka, pasjonowalby ja Harry Potter - i jakos trzeba zharmonizowac kompetencje czytania z pasjami, nie da rady inaczej niz wymagac systematycznego treningu. nawet nauczyciel klarnetu po 3 tygodniach ferii zauwaza, ze Mloda gra jak 3 miesiace temu - fakt, ze szybko wskakuje na wymagany poziom.
  • morekac 25.01.11, 18:25
    Co innego czytanie, a co innego zilustrowanie... wink
    Poza tym - i tak nie nauczycielka nie omówi wszystkich baśni jednego dnia. Równie dobrze mogłaby zadawać do przeczytania po jednej - na następny dzień...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • grzalka 25.01.11, 19:52
    ja sobie nie wyobrażam, żeby moje dziecko (3 klasa właśnie ) na obozie treningowym obecnie w czasie ferii (dwa solidne treningi dziennie plus masa innych zajęć pobocznych) miało siłę i czas na czytanie baśni Andersena- oni po kolacji padają jak kawki

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • kkokos 26.01.11, 21:45
    morekac napisała:

    > Co innego czytanie, a co innego zilustrowanie... wink
    > Poza tym - i tak nie nauczycielka nie omówi wszystkich baśni jednego dnia. Równ
    > ie dobrze mogłaby zadawać do przeczytania po jednej - na następny dzień...

    naiwnie sądzisz, że ona je będzie omawiać? ona tylko sprawdzi, czy dzieci pańszczyznę odrobiły i więcej się słowem nie zająknie
  • mama303 25.01.11, 18:03
    no to super ferie sie zapowiadają z Andersenem. Współczuję. Andersen to piła jakich mało.
  • k1234561 25.01.11, 20:23
    Widzę,że wątek sie rozwinął.Bardzo dziękuję Wszystkim za wypowiedzi.
    Gwoli sprostowania,mam córkę a nie syna,ponadto nigdzie nie napisałam,że dziecko ma problemy z czytaniem.Czyta płynnie,ale czytać nie lubi.Jak zobaczyła to tomiszcze baśni to odrzuciło ją na "dzień dobry".W dodatku nie może wybrać sobie krótkich baśni,musi przeczytać te konkretnie zadane przez panią.
    Widzę,że nie tylko ja reprezentuję podejście,że ferie powinny oznaczać wypoczynek dziecka.
    Moje dziecko właśnie wyjeżdża na tydzień w góry na narty,gdzie ma dzień wypełniony niemal w każdej godzinie,w drugim tygodniu również wyjeżdża.
    Ponieważ dziś na zebraniu nikt nie zaczął tematu zadania domowego na ferie,to ja się już bałam wyrywać,bo ja i tak zawsze ta najgorsza matka jestem co ma zawsze jakieś "ale".Efekt tego taki,że będziemy zmuszone targać tomisko bajek ze sobą.Rysunki sobie i córce odpuszczę.Narysuje hurtem w ostatni weekend ferii.Zwisa mi to kalafirem jak one będą wykonane.
    Córka sięga od czasu do czasu po książkę,ale taką, jaką sama sobie wybierze.Ewidentnie molem książkowym nie będzie,choć jak pisałam wcześniej problemu z czytaniem nie ma.
    Niemniej zmuszanie dzieci do czytania lektur w ferie,wakacje i to jeszcze tak archaicznych i przerażających treści,bardziej dzieci zniechęci do czytania niż zachęci.Potem się dorośli dziwią,że dzieci i młodzież czytać nie lubią.
  • verdana 25.01.11, 22:37
    Albo będzie. Mój syn niewiele czytał do 11 roku zycia. Potem zaczął czytać. Gdy wychodził z domu bez ksiązki, to kupował sobie cokolwiek, bo nie był w stanie bez czytania wytrzymac nawet podróży autobusem. Na ostatnie urodziny dostał I-booka. stwierdził, ze to najlepszy prezent w życiu, bo teraz nigdy nie zabraknie mu czegos do czytania.
    Ciekawe, czy czytałby kilkaset stron dziennie, gdybym go zmuszała w III klasie w czasie ferii do czytania lektur.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • tymianek21 26.01.11, 08:26
    Na pewno polubi czytanie? Znam wiecej dzieci które tego nie robią bo nie znoszą czytać niż takie które lubią czytać. Nie ważne- problemem było czy nauczycielka może zadawać czytanie na ferie a nie co zrobić żeby dziecko polubiło czytanie albo czy baśnie powinny być lekturą w 3 klasie. Nie sądzisz że nauczycielka znając dzieci zadała im te baśnie na ferie bo wiedziała że nie dadzą rady ich przeczytać kiedy wrócą do szkoły po feriach? Tak jak pisałam wcześniej za 3 tygodnie przeczytamy tu wątek przerażonej mamy że nawiedzona nauczycielka kazała dzieciom przeczytać 11 baśni w tydzień itp. Te baśnie nie wyparują -dzieci będą musiały je przeczytać a chyba łatwiej im będzie w dni wolne od nauki niż po powrocie kiedy będą miały inne obowiązki.
  • makurokurosek 26.01.11, 08:47
    Tym bardziej, co wszystkie pominęłyśmy dzieci nie mają na to 2 tygodni tylko 3 tygodnie. Dzieci dowiedziały się o tym w poniedziałek, czyli mają jeszcze tydzień czasu nauki, jeżeli któreś dziecko wyjeżdża na ferie może baśnie przeczytać w tym tygodniu.
  • jakw 26.01.11, 21:16
    makurokurosek napisała:

    > Dzieci dowiedziały się o tym w poniedziałek, czyli mają jeszcze tydzi
    > eń czasu nauki,
    Czyli kawałek poniedziałku, wtorek, środę i czwartek. W sumie 3,5 dnia a nie tydzień - to tak dla ścisłości.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama_kotula 26.01.11, 08:48
    CytatNie sądzisz że nauczycielka zn
    > ając dzieci zadała im te baśnie na ferie bo wiedziała że nie dadzą rady ich prz
    > eczytać kiedy wrócą do szkoły po feriach?


    Nie, nie sądzę. Sądzę, że pani nauczycielka wychodzi z założenia, że "to tylko godzinka dziennie, w ferie jest dużo czasu, a baśnie są takie fajne i relaksujące". Oraz, że pani nauczycielka ma w doopie to, że dzieci czasem muszą odpoczywać psychicznie od jakiejkolwiek presji - ferie są ku temu najlepszym czasem.
    Jak sobie biorę dzień wolny, to biorę sobie CAŁY DZIEŃ (mimo, że w moim przypadku to oznacza dzień opóźnienia w otrzymaniu pieniędzy) - nie umiem w pełni odpoczywać mając świadomość, że wieczorem MUSZĘ na godzinę siąść i zrobić kilka tasków do projektu. Chociaż to tylko godzina, a ja się do tej godziny mogę bezwstydnie opieprzać.

    CytatTe baśnie nie wyparują -dzieci będą musiały je przeczytać a chyba łatwiej im będzie w dni wolne od nauki niż po powrocie kiedy będą miały inne obowiązki.

    "Chyba" jest tu kluczowe.
    Rozumiem, że tobie też łatwiej jest dokończyć zaległą pracę w niedzielne popołudnie, a nie w tygodniu, kiedy masz inne obowiązki.
    Bo w sumie, to po co odpoczywać, nieprawda.

    --
    Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
  • makurokurosek 26.01.11, 08:54
    Chyba" jest tu kluczowe.
    > Rozumiem, że tobie też łatwiej jest dokończyć zaległą pracę w niedzielne popołu
    > dnie, a nie w tygodniu, kiedy masz inne obowiązki.

    Ferie zaczynają od poniedziałku, mogą więc zrobić to w tym tygodniu
  • tymianek21 26.01.11, 09:07
    Tak masz racje że ferie i dni wolne od pracy powinny być czasem odpoczynku i beztroskiej zabawy, ale tak nie jest. Też nie lubię pracować w niedzielę, ale niestety jesli coś muszę zrobić zabieram się do tego nawet w niedzielę jeśli wiem że w tygodniu nie dam rady. Podejrzewam że dużo dzieci od 1kl-do klasy maturalnej odrabia lekcje albo się uczą w niedziele po południu.
    Najlepiej jednak cały sens dyskusji oddała @makurokarusek :"Tym bardziej, co wszystkie pominęłyśmy dzieci nie mają na to 2 tygodni tylko 3 tygodnie. Dzieci dowiedziały się o tym w poniedziałek, czyli mają jeszcze tydzień czasu nauki, jeżeli któreś dziecko wyjeżdża na ferie może baśnie przeczytać w tym tygodniu".
    Do rozpoczęcia ferii dzieci mają jeszcze tydzień. Dzieci mogą zacząć czytać baśnie już teraz. Pani nie powiedziała im o tym w piątek przed samymi feriami! Być może nie zacznie omawiania baśni od razu po feriach, co da im ponad 3 tygodnie na ich przeczytanie. Jeśli dla kogoś jest problemem czytanie w czasie ferii niech zacznie juz teraz.
  • mama_kotula 26.01.11, 09:15
    Cytat
    Tak masz racje że ferie i dni wolne od pracy powinny być czasem odpoczynku i beztroskiej zabawy, ale tak nie jest. Też nie lubię pracować w niedzielę, ale niestety jesli coś muszę zrobić zabieram się do tego nawet w niedzielę jeśli wiem że w tygodniu nie dam rady.


    Heloł, ale to jest twój wybór, że pracujesz w niedzielę.
    Możesz zmienić pracę na taką, w której się w tygodniu wyrabiasz, prawda? Oczywiście, ponosząc wszelkie konsekwencje. Możesz np. zacząć pracować w Urzędzie Skarbowym - praca od 7:30 do 15:30, potem masz wolne i możesz pokiwać palcem w nosie. Z definicji nie wolno ci wziąć pracy do domu ;P
    Jeśli nie chcesz i jednak decydujesz się na pracę w niedzielę - ponosisz konsekwencje swojego WYBORU. Niemniej zawsze masz alternatywę.

    Jak wiem, że nie wyrobię z projektami, zarywam kilka nocek z rzędu, śpiąc po 3 godziny na dobę (nie mówię już, jak to fatalnie wpływa na wydajność). Ale - mam alternatywę - zamiast 5 projektów na miesiąc mogę robić 2 i się wyrabiać w ciągu 8 godzin przed południem, gdy dzieci są w szkole, prawda?

    Dziecko nie ma alternatywy. Co więcej, dziecko ma więcej obowiązków zawodowych niż dorosły - większość dorosłych przychodzi z pracy o 16-17 i ma fajrant, większośc dzieci siedzi w szkole 6-7 godzin plus musi się uczyć w domu.
    Dlatego mądry nauczyciel nie zada na ferie, świadomy tego, że istnieje coś takiego jak higiena psychiczna, której elementem jest odpoczynek w full time wymiarze. Tyle.

    --
    Czytanie lektury ma tyle wspólnego z normalnycm czytaniem co gwałt z kochaniem się. © Verdana
  • tymianek21 26.01.11, 09:21
    Dzieci mają jeszcze tydzień do rozpoczęcia ferii- pani nie zadała im tego w piatek przed feriami, tylko tydzień wcześniej. Mogą zacząć czytać już teraz albo mogą czytać im na głos rodzice co polecałam na samym początku dyskusji. Pzdr
  • mama_kotula 26.01.11, 09:24
    tymianek21 napisała:
    > Dzieci mają jeszcze tydzień do rozpoczęcia ferii- pani nie zadała im tego w pia
    > tek przed feriami, tylko tydzień wcześniej. Mogą zacząć czytać już teraz albo m
    > ogą czytać im na głos rodzice co polecałam na samym początku dyskusji. Pzdr

    Ty polecałaś.
    Inni twierdzą uparcie, iż lektura szkolna ma służyć przede wszystkim wyrabianiu umiejętności czytania. Dlatego, z definicji powinno czytać ją dziecko samodzielnie wink


    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • makurokurosek 26.01.11, 10:02
    Tak, tak uważam. Trzecioklasista na przeczytaniu 11 baśni ( z czego większość jest 4 stronicowa)ma trzy tygodnie i nie musi robić tego w ferie może na to codziennie poświęcić godzinę i spokojnie do piątko się wyrobi z wykonaniem całej pracy.
    Po tym wątku zastanawiam się czy jest sensowność utrzymywania obowiązku szkolnego, skoro ktoś nie widzi sensu w kształceniu, to po co na siłę go zmuszać. Pracodawcy mieli by tanią niewykwalifikowaną siłę roboczą, państwo zostałoby odciążone z wydatków na szkolnictwo leni jak również pomoc socjalną dla nich ( po co oferować pomoc komuś kto jej nie chce, jesteś bezużyteczny dla państwa martw się sam o siebie), nie byłoby problemów z przepełnieniem klas jak i obniżaniem poziomu ze względu na deficyty czy lenistwo co poniektórych , problemów z ADHDowcami. Może świat opisany w baśniach Andersena wcale nie był taki zły skoro tylu ludzi tak za nim tęskni. Może próba wyrównania szans była błędem,bo i tak nie zmieniła światopoglądu ludzi, a dodatkowo ich unieszczęśliwiła zmuszając do nauki rzeczy zupełnie im niepotrzebnych.
  • mama_kotula 26.01.11, 10:29
    Cytat
    Po tym wątku zastanawiam się czy jest sensowność (...)


    Ja się po tym wniosku zastanawiam, czy jest sensowność uczenia wszystkiego, łącznie z tym, co teoretycznie niepotrzebne, skoro potem ludzie i tak nie potrafią dokonać analizy i wyciągnąć logicznych wniosków, wyolbrzymiając wypowiedzi rozmówcy do absurdu i wybierając sobie z nich tylko to co pasuje do ich tezy, w dodatku przeinaczając.
    Na zasadzie "dziecko powinno odpoczywać w ferie w wymiarze full time" interpretowane jako "dziecko nie ma obowiązku się uczyć, uczenie sie jest niepotrzebne".

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • makurokurosek 26.01.11, 11:00
    Do ferii jest jeszcze tydzień czasu, dziecko nie musi wykonywać polecenia w ferie ,może je wykonać teraz.
    Postów o podobnej tematyce, czyli jak bardzo przeładowany jest program i jak ciężko jest dzieciom jest full, o baśniach Andersena tydzień czy dwa tygodnie temu był podobny wątek. Wątków o nastolatkach rzucających szkołę też nie brakuje. Jaki jest więc sens zmuszania ludzi do nauki, jaki jest sens tworzyć przeładowane klasy i męczyć się z opornymi dzieciakami i jeszcze bardziej opornymi rodzicami. Może faktycznie warto zastanowić się nad zniesieniem obowiązku szkolnego, do obsługi mopa nie potrzeba umiejętności czytania a już tym bardziej znajomości języków.
    Swoją drogą ciekawe, że sama jednak dbasz o wykształcenie swoich dzieci, podrzucony przez ciebie link do planu lekcji dotyczy szkoły prywatnej i zawiera zajęcia dodatkowe. Po co ?
  • mama_kotula 26.01.11, 11:21
    Cytat
    Swoją drogą ciekawe, że sama jednak dbasz o wykształcenie swoich dzieci, podrzucony przez ciebie link do planu lekcji dotyczy szkoły prywatnej i zawiera zajęcia dodatkowe. Po co ?


    Jak już wielokrotnie na forum pisałam: nie mam w moim mieście alternatywy dla aspergerycznego dziecka. Dlatego szkoła prywatna. Oraz z paru innych powodów. Ale to nie ma związku z tym wątkiem, zapewniam cię smile

    Dbanie o wykształcenie dzieci nie zakłada, że dzieci mają tyrać jak małe motorki również w swoim czasie wolnym, który należy im się jak psu micha. Moje dzieci nie tyrają i w ferie również nie będą tyrać, będą mogły właściwie robić co im się żywnie podoba, dopóki nie są to zajęcia niebezpieczne dla otoczenia i dla nich samych. Chyba, że będą chciały tyrać, to proszę bardzo.

    --
    Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
  • makurokurosek 26.01.11, 11:40
    "> Jak już wielokrotnie na forum pisałam: nie mam w moim mieście alternatywy dla a
    > spergerycznego dziecka."

    I do tego się to sprowadza, mogłoby chodzić do szkoły państwowej, ale ta którą wybrałaś jest dla niego bardziej dostosowana, lepiej może poradzić sobie z jego problemem. Twoje dziecko jest chore i w nie jednym wątku pisałaś, że wymaga i wymagało od ciebie więcej więcej pracy. To samo tyczy się z dzieckiem z problemami w nauce czytania, ono też wymaga więcej pracy zarówno od dziecka jak i od rodziców. Jeżeli uważasz, że dziecko z jakimkolwiek problemem nie wymaga więcej pracy, innych metod nauczania to po co sama wybrałaś szkołę społeczną. Dziecko z problemem w nauce czytania nie nauczy się czytać jeżeli nie będzie mozolnie ćwiczyło, tak samo jak osoba po wypadku nie wróci do pełnej sprawności jeżeli nie zostanie poddana mozolnej rehabilitacji

    "Moje dzieci
    > nie tyrają i w ferie również nie będą tyrać,"

    Nie mówię o tyraniu, mówię o pomocy w pokonywaniu trudności a ta wymaga systematyczności i jednak również pracy rodzica. Rehabilitacji też nikt nie przerywa na okres wakacji. Dodatkowo praca ta nie musi być wykonana na ostatnią chwilę w trakcie ferii, może być wykonana przed feriami.
  • morekac 26.01.11, 12:03
    Dziecko
    > z problemem w nauce czytania nie nauczy się czytać jeżeli nie będzie mozolnie ć
    > wiczyło,
    Pozwolisz, że się akurat z tym nie zgodzę. Oczywiście, że dziecko mające klopoty z czytaniem musi nad tym czytaniem pracować, ale dlaczego mają być to mozolne i zniechęcające ćwiczenia, tudzież douczanie się w czasie ferii, skoro zapewne istnieją metody mniej mozolne, a dające takie same efekty? W ramach samoumartwiania?
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • makurokurosek 26.01.11, 12:52
    Dla dziecka z problemami w nauce czytania jest to mozolna praca, niezależnie czy przeprowadzona w formie zabawy czy nauki, niezależnie czy z książką przez niego wybraną czy narzuconą. Problem z łączeniem liter w wyraz, a następnie połączenie wyrazu z jego znaczeniem nie znika w zależności od tego jakiego wyrazu dotyczy. Problemy te często dotyczą dyslektyków ale nie tylko, może warto popytać się ile pracy musi włożyć dyslektyk aby płynnie czytać, może warto się takiego dziecka zapytać czy po 2 latach nauki problem z przeczytaniem strony tekstu jest dla niego tak zabawny. Ot po prostu dzieci których rodzice mają zlew na ich problem, mimo potencjału bardzo szybko kończą edukację, a ich potencjał ginie pod wpływem niskiej samooceny nabieranej w trakcie nauki, bo nie rzadko czuje się jak debil.Ale cóż ważniejsze dla rodzica aby dziecko nie zawracało głowy i zajęło się sobą.
    Jeżeli dziecko po trzech latach nauki czytania ma problem z przeczytaniem 4 stron, to może warto się zastanowić nad powodem takiego stanu rzeczy
  • morekac 26.01.11, 13:16
    Twoje wypowiedzi odbieram w następujący sposób: że jeżeli coś można sobie utrudnić i unieatrakcyjnić, to należy to zrobić - w przeciwieństwie do ułatwiania i uatrakcyjniania dziecku nauki. Bo będzie za łatwo, za miło i za przyjemnie. I tak: dziecko koniecznie powinno uczyć się tego skladania liter czytając o sierotce Marysi (w której to lekturze nawet dziecko nie mające problemów z czytaniem, napotka mnóstwo archaizmów i niezrozumiałych pojęć oraz realiów, ze zrozumieniem których będzie miało kłopot), a nie o Matyldzie, której losami jest szczerze zainteresowane. No, ale Matylda Dahla to nie jest lektura szkolna i nie warto wcale jej czytać, skoro w czasie ferii należałoby zawrzeć bliższą znajomość z gęsiareczką.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 26.01.11, 13:20
    morekac napisała:

    koniecznie powinno uczyć się tego skladania liter czytając o sierot
    > ce Marysi (w której to lekturze nawet dziecko nie mające problemów z czytaniem,
    > napotka mnóstwo archaizmów i niezrozumiałych pojęć oraz realiów, ze zrozumieni
    > em których będzie miało kłopot),

    a ja bardzo lubie sierotkę Marysię i mam zamiar ja "zapodać" swojemu siedmiolatkowi. Ciekawa jestem reakcji...

    a nie o Matyldzie, której losami jest szczerz
    > e zainteresowane. No, ale Matylda Dahla to nie jest lektura szkolna i nie wart
    > o wcale jej czytać, skoro w czasie ferii należałoby zawrzeć bliższą znajomość
    > z gęsiareczką.


    Nie znam Matyldy - to coś fajnego?
  • mama_kotula 26.01.11, 14:03
    fogito napisała:
    > Nie znam Matyldy - to coś fajnego?

    Fajne. I straszne. I bardzo bardzo Dahlowskie smile.
    Polecam i książkę i film. Inne powieści Dahla też polecam, z mniej strasznych - "Żyrafa, Peli oraz ja", "Charlie i fabryka czekolady", mniej więcej w połowie "BFO", a jeśli mówimy o ekstremach - "Wiedźmy" (tu filmu zdecydowanie dla dzieci NIE polecam) ;>

    Mój syn chłonie Dahla jak gąbka wodę, mimo że mówi, że te książki są straszne wink

    --
    Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
  • morekac 26.01.11, 14:09
    Dahl jest naprawdę fajny. A że niektóre książki są naprawdę niegrube, w sam raz na rozpoczynanie samodzielnych potyczek z czytaniem...
  • canuck_eh 26.01.11, 15:35
    Wszystkie ksiazki Dahla sa fajne dla dzieciakow w wieku 7-9 lat.Nie wiem jakie jest tlumaczenie ale w oryginale sa swietne.Moja corka najbardziej lubila BFG - Big Friendly Giant.
  • morekac 26.01.11, 17:04
    Tłumaczenie też jest ok.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 26.01.11, 17:27
    canuck_eh napisała:

    > Wszystkie ksiazki Dahla sa fajne dla dzieciakow w wieku 7-9 lat.Nie wiem jakie
    > jest tlumaczenie ale w oryginale sa swietne.Moja corka najbardziej lubila BFG
    > - Big Friendly Giant.

    Mój syn czyta zarówno po polsku jak i po angielsku, ale chyba dałabym mu jeszcze przynajmniej pół roku, bo dopiero skończył siedem lat i chyba nie dałby rady przeczytać samodzielnie. Jak nie ma obrazków to on książki do ręki nie weźmie surprised
    Póki co męczymy dra Seuss'a w koło Macieju. A z polskich podrzucam klasykę jak mogę i dlatego pomysł z sierotką Marysią.
  • canuck_eh 26.01.11, 19:50
    Nie wiem czemu, ale Dr Seuss mi nie podchodzil i odmawialam wspolpracy w czytaniu.Corka sie czytac nauczyla i sama sobie czytala - syn podziela moja opinie o tych ksiazkachsmile
  • fogito 26.01.11, 20:07
    canuck_eh napisała:

    > Nie wiem czemu, ale Dr Seuss mi nie podchodzil i odmawialam wspolpracy w czytan
    > iu.Corka sie czytac nauczyla i sama sobie czytala - syn podziela moja opinie o
    > tych ksiazkachsmile

    O! Wbijasz mi nóż w serce. My uwielbiamy dra Seussa - tata, syn i ja! Mamy chyba wszystko co napisał. Uważam też, że przekład polski Barańczaka kilku jego książek jest świetny.
    Ja nigdy nie odmawiam współpracy w czytaniu nawet jak muszę przeczytać milionowy raz tę samą książkę surprised
  • samson.miodek 26.01.11, 20:47
    Nie ja odmowilam przy koledze "doktorku" - no jakos nie podeszly mi te ksiazki i juz.Przepraszam za wbicie sztyletu - pojde w kacik i tam postoje za karewink
    Corka meczyla mnie z roznymi wierszykami a zwlaszcza o Sowie madrej glowie - po kilkunastu razach sie nauczylam wierszyka na pamiec.
  • fogito 26.01.11, 21:07
    samson.miodek napisała:

    > Nie ja odmowilam przy koledze "doktorku" - no jakos nie podeszly mi te ksiazki
    > i juz.Przepraszam za wbicie sztyletu - pojde w kacik i tam postoje za karewink

    Tylko pamiętaj - conajmniej tyle ile masz lat!

  • truscaveczka 27.01.11, 07:09
    Fogito, ja chyba powinnam sobie taką karę zapodać - 33 minuty w ODOSOBNIENIU, z daleka od ukochanej rodziny, przodem do ściany i żeby NIKT do mnie nic nie mówił przez ten czas tongue_out
    --
    "Z jego zachowania wnoszę, że stanowi on niemal doskonały desygnat słowa ćwok." [S. Niesiołowski]
  • morekac 26.01.11, 20:21
    Jak odmówiłam współpracy przy czytaniu komiksów, to młodsza się zawzięła i nauczyła się czytać sama. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 26.01.11, 20:32
    morekac napisała:

    > Jak odmówiłam współpracy przy czytaniu komiksów, to młodsza się zawzięła i nauc
    > zyła się czytać sama. wink

    Fakt zapomniałam o komiksach. Tego na pewno bym nie czytała. Litery za małe big_grin Ale mój póki co nie sięga po komiksy więc problemu nie ma.
  • morekac 26.01.11, 20:33
    a ja bardzo lubie sierotkę Marysię i mam zamiar ja "zapodać" swojemu siedmiolat
    > kowi. Ciekawa jestem reakcji...
    Ale wiesz, nie przejmuj się jakoś strasznie, jeśli mu się nie spodoba... wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 26.01.11, 21:05
    morekac napisała:

    >> Ale wiesz, nie przejmuj się jakoś strasznie, jeśli mu się nie spodoba... wink

    Będę na pewno załamana... Już zlekceważył kilku moich ukochanych polskich klasyków uncertain
  • jakw 26.01.11, 21:35
    fogito napisała:

    > Będę na pewno załamana... Już zlekceważył kilku moich ukochanych polskich klas
    > yków uncertain
    Ech, a ile ja takich "klasyków" swojej starszej się nawciskałam - w końcu czytałam ich sama, bo ona woli czytać zupełnie co innego.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 26.01.11, 13:17
    makurokurosek napisała:

    > Dla dziecka z problemami w nauce czytania jest to mozolna praca, niezależnie cz
    > y przeprowadzona w formie zabawy czy nauki, niezależnie czy z książką przez nie
    > go wybraną czy narzuconą.

    Jak dziecko ma problemy z czytaniem, to powinno ćwiczyć na krótkich tekstach. Krótko, często i stopniowo coraz więcej.

    > Jeżeli dziecko po trzech latach nauki czytania ma problem z przeczytaniem 4 str
    > on, to może warto się zastanowić nad powodem takiego stanu rzeczy

    Ale tu nie chodzi o problem z przeczytaniem 4 sttron tylko o przeczytaniu 11 bajek co daje spokojnie kilkadziesiąt stron. I jak wiemy dziecko autorki nie ma problemu z czytaniem jako takim. Poza tym sama idea zadawania na ferie codziennej pracy mija się z założeniami ferii, które mają być czasem odpoczynku a nie wytężonej pracy.

    Niech dzieci czytają codziennie dla przyjemności to co chcą a lektury niech będą zadawane w rozsądnej dawce i w rozsądnym terminie.
  • makurokurosek 26.01.11, 14:13
    Praca została zadana tydzień przed feriami (lub przypominana,że po świętach baśnie Andersena będą przerabiane).

  • fogito 26.01.11, 18:27
    makurokurosek napisała:

    > Praca została zadana tydzień przed feriami (lub przypominana,że po świętach baś
    > nie Andersena będą przerabiane).

    Wtedy należałoby uznać, że dzieciaki mają przeczytać 11 bajek w ciągu jednego tygodnia i narysować do każdego rysunek i jeszcze poprzepisywać trochę tekstu. Cały czas wydaje mi się to dużo, bo przecież są jeszcze prace z matematyki...
    W każdym razie nie widzę sensu w przepisywaniu i ilustrowaniu każdej bajki. Pomimo, że sama uwielbiam rysować to nigdy czegoś takiego nie robiłam. No chyba, że ktoś chce się szkolić na ilustratora książek dla dzieci wink
  • jakw 26.01.11, 21:27
    makurokurosek napisała:

    > Praca została zadana tydzień przed feriami (lub przypominana,że po świętach baś
    > nie Andersena będą przerabiane).
    Oraz zadane zostało rysowanie i przepisywanie. Gdyby pani powiedziała ze 2 tygodnie przed feriami: zaraz po feriach omawiamy Baśnie Andersena , więc może zacznijcie czytać - byłoby w porządku. Można sobie spokojnie to czytanie zaplanować. Obecność rysowania i przepisywania w zestawie wskazuje, że jest to nie tyle zadanie lektury do przeczytania ile zadanie dużej pracy domowej na ferie - zapewne na zasadzie : bo teraz będziecie mieć więcej czasu.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ste3fa 07.02.11, 14:22
    W ciągu tego tygodnia dzieciaki zapewne będą mieć również bieżącą pracę domową do wykonania.
  • makurokurosek 07.02.11, 14:30
    Czytanie lektur zawsze było obok normalnie zadawanych prac domowych i zawsze termin przerabianych lektur był podawany wcześniej, a następnie tylko przypominany.
    Kiedy według ciebie należy czytać lektury skoro czas wolny,ma być tylko czasem wolny, tydzień ma być tylko przeznaczony na bieżący materiał ?
  • mama_kotula 26.01.11, 12:06
    Cytat
    To samo tyczy się z dzieckiem z problemami w nauce czytania, ono też wymaga więcej pracy zarówno od dziecka jak i od rodziców. Jeżeli uważasz, że dziecko z jakimkolwiek problemem nie wymaga więcej pracy, innych metod nauczania to po co sama wybrałaś szkołę społeczną. Dziecko z problemem w nauce czytania nie nauczy się czytać jeżeli nie będzie mozolnie ćwiczyło, tak samo jak osoba po wypadku nie wróci do pełnej sprawności jeżeli nie zostanie poddana mozolnej rehabilitacji


    O boru zielony, ja się poddaję, dzięki za dyskusję. *wykonuje facepalm i wraca do pracy, przygotowując zestaw MOZOLNYCH ćwiczeń dla dziecka*

    --
    Kotula bejbe wymyslilam nju zabawe, nazywa sie Brudny Internet. Chcesz, to sie popodszywamy pod siebie na Zbuku, a potem pozwiemy wszystkie swoje fejki. Przegrywa ta, której wczesniej urwa od calego netu. Kazdy mecenas to +150 do mocy tongue_out - by Lezbobimbo
  • joa66 26.01.11, 12:18
    Jak nie mozolne to się nie liczy.smile

    Bo wtedy to zabawa a nie nauka.


  • canuck_eh 26.01.11, 15:30
    Z tym mozolnym cwiczeniem to sie troche nie zgodze bo dzieciak bedzie sie bronic.Systematyczne tak.Dzieci z roznymi dysfunkcjami dluzej niz 10-15 no max 20 min nie moga pracowac bo im sie"zwoje" przegrzewaja.Mi nie raz nie dwa zabiera pomoc w zrobieniu zadan domowych syna jakies 3-4 godziny z czego efektywnej pracy moze jest 30 min.MUSZE robic przerwy i wtedy syn sie zajmuje czym chce nawet pogra sobie w oglupiajace gry, ale wszystkiego na raz nie jest w stanie zrobic bo po jakis 15 min wylacza sie i mowi sie obok niego.
  • morekac 26.01.11, 20:24
    po jakis 15 min wylacza sie i mowi sie obok niego.

    Może wyrośnie. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • samson.miodek 26.01.11, 20:52
    Nie wiem, moze.Ale poki jeszcze jakos mu sie nie zbiera na wyrastanie z tego to trzeba jakos sobie radzic i w momencie stwierdzenia ze informacje trafiaja obok, nalezy przerwac i powrocic do zadania za jakies 20-30 min.smile
  • morekac 26.01.11, 11:51
    do obsługi mopa nie potrzeba umiejętności czytania a już tym bardziej znajomośc
    > i języków.
    Przesadzasz. Zdaje się, że mieli wprowadzac jakieś egzaminy zawodowe na uprawnienia konserwatora powierzchni płaskich... wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 26.01.11, 21:21
    makurokurosek napisała:

    > Do ferii jest jeszcze tydzień czasu,
    Dzisiaj jest środa...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 26.01.11, 21:56
    Informację dziecko dostało najpóźniej w poniedziałek, czyli spokojnie czytanie mogło rozpocząć w poniedziałek. Powyżej ktoś wyliczył, że na przeczytanie, wykonanie rysunku i podpisu dziecku zajmie trzecioklasiście 5,5 h ( co według mnie i tak było wygórowane, zwłaszcza 15 minut przeznaczone na jeden rysunek) czyli dzieląc na pięć dni wychodzi 1 godzina i 10 minut dziennie
  • jakw 08.02.11, 22:24
    makurokurosek napisała:

    > dzieląc na pięć dni wychodzi 1 godzina i 10 minut dziennie
    Czyli przekracza to rozmiary normalnej pracy domowej w młodszych klasach sp.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • tymianek21 26.01.11, 10:17
    A jak pani w szkole może sprawdzić czy dziecko czyta samodzielnie, przecież można poprosić dziecko żeby nie mówiło że przeczytała mu na głos babcia lub tato. Można zacząć czytać na głos a od czasu do czasu poprosić dziecko o przeczytanie na głos kilku zdań. Mam 5.5 letniego syna, widzę z jakim trudem przychodzi mu nauczenie się literek a cyfry to czysta abstrakcja. Do tej pory jest prawoleworęczny co podobno sprzyja desyleksji, nauce itp. Nie wyobrażam sobie że w przyszłości każę mu czytać książki samodzielnie jeśli będzie miał z tym początkowo trudności.
  • mama_kotula 26.01.11, 10:26
    Cytat
    Można zacząć czytać na głos a od czasu do czasu poprosić dziecko o przeczytanie na głos kilku zdań.

    Błąd. Dziecko nie powinno czytać na głos w trakcie nauki czytania smile
    forum.gazeta.pl/forum/w,16375,112355607,112355607,Skutki_glosnego_czytania_przez_dzieci_artykul.html
    - artukułu wprawdzie już nie ma, ale jest ciekawa dyskusja.

    Cytat
    Mam 5.5 letniego syna, widzę z jakim trudem przychodzi mu
    > nauczenie się literek a cyfry to czysta abstrakcja.

    Po co go uczysz liter i cyfr? Ma 5,5 roku. Liter i cyfr dziecko się uczy w pierwszej klasie i ma na to cały rok. Plus, na opanowanie umiejętności płynnego czytania ma 3 lata nauczania zintegrowanego.

    Cytat
    Do tej pory jest prawoleworęczny co podobno sprzyja desyleksji, nauce itp. Nie wyobrażam sobie że w przyszłości każę mu czytać książki samodzielnie jeśli będzie miał z tym początkowo trudności.


    Ćwiczenie czyni mistrza.

    BTW, nie zakładaj z góry, że dziecko oburęczne (plus zapewne lateralizacja skrzyżowana? wink) będzie miało trudności. Martw się nimi dopiero KIEDY się pojawią. O ile się pojawią, bo nie muszą (w przypadku mojej córki się nie pojawiły, a mamy ten sam problem).


    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
  • tymianek21 26.01.11, 11:20
    Nie uczę go literek i cyfr, ale w przedszkolu do którego chodzi (przedszkole państwowe, 3 gr) panie co chwile robią im urodziny literek i cyferek i niedawno dowiedziałam się że mój syn z trudem je rozpoznaje, nie umie głoskować, rysuje bohomazy itp. I było mi smutno że tylko usłyszałam co żle, a pani nie pochwaliła go że np. pięknie mówi i ma bardzo bogate słownictwo. Pani oczywiście dodała "proszę się nie martwić bo na ma czas żeby to opanować" ale zaniepokoiłam się.
    Przeczytam dyskusję- byłam pewna że takie wspólne czytanie np. rodzic czyta na głos, dziecko obserwuje, a potem dziecko czyta 2-3 zdania to bardzo dobra metoda.
  • fogito 26.01.11, 12:30
    Mój syn jest w szkole brytyjskiej od września. Na ferie i przerwy świąteczne nie mają zadawane nic.
    W/w wypadku dziwię się tylko, że matka jednak nie poruszyła sprawy na zebraniu. Ja bym się nie bała, bo w końcu to jakiś obłęd ilustrowanie bajek i perzepisywanie kawałków tekstów. Strata czasu po prostu a ferie są od wypoczynku a nie od ślęczenia nad książkami.

  • titta 07.02.11, 14:24
    Rozwijanie wyobrazni to "strata czasu"???

  • titta 07.02.11, 14:23
    > A jak pani w szkole może sprawdzić czy dziecko czyta samodzielnie
    Chwileczke, dziecko chodzi do szkoly, zeby zdobyc i wycwiczyc sobie pewne umiejetnosci, czy zeby zadowolic pania?
  • kkokos 26.01.11, 21:52
    Być
    > może nie zacznie omawiania baśni od razu po feriach, co da im ponad 3 tygodnie
    > na ich przeczytanie.

    nie wierzę w to, że pani będzie omawiała 11 baśni po kolei. cudem będzie, jeśli omówi dwie. i tyle.
    to klasyczna sadystyczna praca domowa zadana w celu "nie zaszkodzi im, jak poćwiczą". nie w celu "bo im to pomoże", ale w celu "żeby się przez te ferie zanadto z rytmu nauki nie wybiły".
  • titta 07.02.11, 14:38
    A moze raczej: bo im nie zaszkodzi ZNAC basne Andersena (i byc cywilizowanymi czlonkami kultury europejskiej).
  • titta 07.02.11, 14:41
    ale co ja sie burze... jak ktos wyzej napisal: do obslugi mopa i dawania d*. nie potrzebna znajomosc klasyki literatury. (A wrecz moze byc szkodliwa)

    *nie koniecznie w znaczeniu doslownym
  • kkokos 07.02.11, 15:02
    titta napisała:

    > A moze raczej: bo im nie zaszkodzi ZNAC basne Andersena (i byc cywilizowanymi c
    > zlonkami kultury europejskiej).

    tiaaaa

    12 baśni przeczytać
    12 rysunków ładnie wykonać
    12 fragmentów przepisać

    w ferie

    bo jak nie, to nie będą cywilizowanymi członkami kultury europejskiej

    ogarnij się, panno przemądralińska, przestań wycierać sobie gębę frazesami i przeczytaj jeszcze raz post początkowy. chodzi o ILOŚĆ PRACY NA FERIE. cywilizacja europejska nie zawali się, gdy dziecko nie narysuje 12 rysunków podczas wyjazdu na narty. a dziecko od tego, że będzie je pieczołowicie męczyć i jeszcze przepisywać fragmenty baśni, nie stanie się bardziej cywilizowane. ani europejskie.

  • titta 07.02.11, 16:11
    Sprawdz sobie co znaczy "wycierac sobie czyms gembe" to raz.
    Po drugie, ja odnosze sie do przerazenia, ze ktos komus kaze czytac basnie Andersena.
    11 basni, 11 rysunkow z podpisem to nie tak duzo.
  • joa66 07.02.11, 16:23
    z podpisem

    Przepisanie fragmentu książki to nie podpis

    A nawiązując do jednego z ostatnich postów (nie pamiętem autora) - moze to dobrze , że są ludzie, którzy bez szmerania wykonują wszelkie polecenia, którzy nie znają swoich praw (polecam ponowne przeczytanie definicji słowa "ferie') - w końcu ktos musi pracowac "na kasie"..wink

    I na zakoncznie - niechęc do czytania określonej książki (nie mówiac juz o jej przepisywaniu)nie świadczy o niechęci do czytania w ogóle.
  • titta 07.02.11, 16:30
    alez ferie, to wlasnie wspanialy czas, zeby troche poczytac wink

    Co do niecheci, wiem, kilku lektor nie przeczytalam albo czytalam zamienniki...ale to juz w liceum, kiedy nauczylam sie juz motywowac swoje zdanie czyms wiecej niz "czytanie ciezko mi idzie", i "ta ksiazka mi nie podchodzi". Co wiecej, nigdy nie bylo z tym problemu.
  • joa66 07.02.11, 16:39
    ferie to czas wolny od pracy i nauki.

    I to nie ja to wymysliłam- to definicja tego słowa.

    Czy dyskutujemy o tym czy to błędna definicja czy o tym, czy wolno odgórnie narzucac ludziom jak mają spędzac swój czas wolny?

    Ja uważam, ze mogę decydować o własnym czasie wolnym, o tym, że wolno mi ingerować w czas wolny mojego dziecka, natomiast nie wyobrażam sobie, żebym kazała np Twoim dzieciom spędzac czas wolny wg mojego uznania, nawet "najsłuszniejszego".

  • titta 07.02.11, 16:48
    > ferie to czas wolny od pracy i nauki.
    Zdania sa podzielone. Np. letnie wakacje wymyslono po to aby prace polowe dzieci nie przeszkadzaly w nauce. W wielu krajach ferie to czas na zajecia praktyczne.
  • joa66 07.02.11, 17:00
    Jeżeli zdania są podzielone ro radze interwencję u autorów slownika jezyka polskiego:

    www.sjp.pl/co/ferie
    W wielu krajach ferie to czas na zajecia praktyczn
    > e.


    Jeśli w wielu to wymien pięć.

  • jakw 07.02.11, 21:31
    titta napisała:

    > W wielu krajach ferie to czas na zajecia praktyczne.
    Moje dzieci w ferie mają zajęcia praktyczne z jazdy na nartach, a w wakacje z pływania.
    Na ferie świąteczne przypadają zajęcia praktyczne z malowania pisanek czy ubierania choinki. Oraz z gotowania, pieczenia i wielkich porządków.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 07.02.11, 19:33
    titta napisała:

    > alez ferie, to wlasnie wspanialy czas, zeby troche poczytac wink

    Doprawdy? Ja w ferie nie czytam bo raz - mi sie nie chce, dwa - czasu brak. Wieczorami po nartach siedzimy sobie ze znajomymi i popijamy winko i gadamy, gadamy, gadamy..... a dzieci wariuja i też nie w głowie im czytanie książek. Pozwól ludziom spędzic czas tak jak lubią.
  • morekac 07.02.11, 17:00
    wycierać gębę.

    jeśli to dla ciebie tak mało, włącz stoper, przeczytaj dowolną baśn Andersena, wyprodukuj rysunek i przepisz fragment tekstu. A potem napisz, ile zajmuje opracowanie w ten sposób jednej krótkiej baśni.
    Dzieci w klasach IV-VI czytają przeciętnie ok 90 słów na minutę - czyli 2- 3 razy wolniej niż przeciętny dorosły.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • tititu 26.01.11, 21:56
    U nas tez czasem cos dzieci maja zadane na "wolne".
    Ja jestem przeciw wiec bym puscila dziecku w drodze na ferie audiobooka, wczesniej (jeszcze w domu) zaproponowala odrobienie hurtem prac plastycznych (zeby bylo mniej). Na po feriach zostaloby przepisywanie (albo na wieczory w ferie).
    Generalnie to mnie wkurza takie wrzucanie dzieciom gniotow do czytania zamiast zadanie (jesli juz nauczyciel musi) np. wybrania 2 ksiazek, przeczytania, streszczenia i wykonania pracy rysunkowej. Termin - miesiac czasu.
    I ja bym sie burzyla, bo jak np. jezdzimy ostro na nartach, to po nartach ma byc odpoczynek i integracja z pozostalymi narciarzami. A nie zamykanie sie w pokoju i odpykiwanie zadan do szkoly.
  • drzewko_szczescia 07.02.11, 11:15
    Przeczytałam tylko 100 postów, więc nie wiem, czy w późniejszych ktoś podniósł kwestię, ale, do diabła, rodzicom też należą się ferie! Ferie od pilnowania, czy dziecko przeczytało, zrozumiało, zapamiętało, ładnie narysowało, nie pogniotło, nie zgubiło itd.

    --
    wy to przynajmniej macie się z czego śmiać w tej Polsce - powiedziała izabelski
  • tymianek21 07.02.11, 11:22
    Ale przy wpisie nr 180 albo 200 ktoś napisał coś na co nikt nie zwrócił uwagi: pani zadała to w poniedziałek (nie w piątek przed feriami)- do ferii bylo jeszcze kilka dni. Potem inne osoby pisały że pewnie o tym że dzieci będą miały baśnie było wiadomo wcześniej i pani przypomniała że po feriach będą omawiane. Pzdr
  • jakw 07.02.11, 21:25
    "Przypominam, że po feriach omawiamy lekturę" byłoby tylko przypomnieniem, ale dokładanie do tego porządnej pracy domowej wskazuje na to, że jest to praca domowa zadana specjalnie z okazji ferii. Narysowanie 11 rysunków i przepisanie 11 fragmentów to nie jest normalna praca domowa. Nawet zrobienie jej w ciągu tygodnia, przy normalnych zajęciach w szkole i odrabianiu lekcji jest problematyczne. Tak więc jest to po prostu wielka praca domowa na ferie, a nie kurtiazyjne przypomnienie o lekturze...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • titta 07.02.11, 14:13
    A kto kaze rodzicom pilnowac? To dziecko ma zadanie, nie rodzice. Gdyby od pierwszej klasy tak do tego podchodzili by w trzeciej nawet nie musieli by wiedziec, ze cokolwiek jest zadane.
  • eruiluvatar 07.02.11, 11:27
    Całe moje szkolne życie miałem zadawane na ferie i nikt nie płakał z tego powodu.
    --
    Nawet mędrzec nie wszystko wie, a jeśli nim jest, pamięta o tym.
  • 73agaa 07.02.11, 12:13
    U mnie jest podobnie. Córka chodzi do IV klasy. Byłyśmy w 1 tygodniu ferii na wyjeździe, w trakcie którego oznajmiła mi, że musi jeszcze odrobić lekcje. Myślałam, że się przesłyszałam. Jednak nie,... Jak zaczęła mi wymieniać ile ma zadane z matematyki, to ręce mi opadły - 5 razy tyle, co zwykłe zadania domowe z tego przedmiotu. Nauczycielka chyba nie rozumie idei ferii dla dzieci. I oczywiście mam zamiar poruszyć tę kwestię na najbliższym zebraniu rodziców. Tak więc Twoje oburzenie jest jak najbardziej dla mnie zrozumiałe i zasadne.
  • lelija05 07.02.11, 13:09
    Nie mam teraz czasu na czytanie wszystkich postów, przeczytałam pierwsze sto, ale widzę, że od prawie trzydziestu lat niewiele się zmieniło smile
    Ja w trzeciej klasie SP miałam za zadanie przeczytać Akademię Pana Kleksa, oczywiście ani ja, ani moje koleżanki z bloku (z jednej klasy) również tego nie zrobiły.
    Przypomniało nam się w sobotę i po wielkiej wielorodzinnej awanturze, zostałyśmy wysłane by książkę pożyczyć obojętnie od kogo i przeczytać. Nie udało się. O konsekwencjach nie będę pisać smile
    Na drugi rok, bądź dwa lata później - nie pamiętam dokładnie, popełniłyśmy dokładnie ten sam błąd, a rzecz tyczyła właśnie wspomnianych baśni Andersena, z tym, że miałyśmy już o tyle łatwiej, że byłam ich posiadaczką.
    No skończyło się na tym, że zostałam odgórnie oddelegowana do odczytania ich koleżankom, a gdy wysiadło mi gardło, przeczytałam resztę w domu i na drugi dzień streściłam je w szkole...
    Masakra, tyle powiem, było to tak dawno temu, a ja to nadal pamiętam. Koszmarna lektura, dzieci lubią się bać, ale te bajki, to jakaś makabra, miałyśmy doła po nich...
  • titta 07.02.11, 14:20
    Bo te basnie czyta sie znacznie wczesniej... 5-8 lat (gdy swiat jest magiczny i nie widzi sie glebiej: zabil to zabil i tyle, w kreskowkach tez sie zabija i nic sie nie dzieje).
    Drugi raz czyta sie pozniej: wtedy gdy sie jest na tyle dojrzalym, zeby rozumiec drugie dno. Wtedy gdy juz sie rozumie ironie niektorych basni, to, ze zarowno brzydkie kaczatko jak i mala syrenka to sam Andersen i czego symbolem sa czerwone buciki.
    Piekna o niesamowitym charakterze lireratura.
  • titta 07.02.11, 14:12
    Zadanie chyba specjalnie dla dzieci osob, ktore sa w stanie podkreslic, ze "nie baśni napodst.Andersena tylko Andersena właśnie". Ja bym byla zbulwersowana gdyby bylo na odwrot. Rozumiem, ze 11 basni moze sie wydac duzo, ale to tylko jedna basn dziennie. Rozumiem, ze jak sie wyjedza na zimowisko to moze byc problem, szczegolnie jak sie ma walizke innych ksiazek z soba wink
    Ps.
    W 3 klasie (ja dyslektyk) mialam przeczytane wszystkie 3 tomy. "Duzy Klaus i maly Klaus" byla moja ukochana, jak mialam 5 lat (ku przerazeniu przedszkolanek wink
  • jakw 07.02.11, 21:19
    titta napisała:
    > W 3 klasie (ja dyslektyk) mialam przeczytane wszystkie 3 tomy. "Duzy Klaus i m
    > aly Klaus" byla moja ukochana, jak mialam 5 lat (ku przerazeniu przedszkolanek
    > wink
    A ja w III klasie przeczytałam "Potop". Ale jakbym miała przeczytać jakiegoś "Pana Kleksa" czy "Sierotkę Marysię", i na dokładkę zużywać na to ferie, to bym się chyba pochlastała.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • computerro 07.02.11, 14:21
    Ferie są po to aby odpocząć.

    A jeśli chodzi o Baśnie Andersena to dla wrażliwego dziecka mogą być horrorem a nie przyjemnością. Andersen to nie Bracia Grimm!

    Umierające z zimna, bose dziecko, cały pochód postaci chorujących i umierających z biedy więcej mają wspólnego z "Medalionami" Nałkowskiej niż z literaturą dziecięcą

    Byłam kiedyś dzieckiem i pamiętam, jak potężnie rozczarowały mnie Baśnie Andersena a "Dziewczynka z zapałkami" w szczególności. Pamiętam, z jakim zdumieniem analizowałam zakończenie. Że umarła. I jakie to szczęście. Co to za morał?! Że śmierć jest dobra?!

    Filozofia tych "baśni" zawiera destrukcyjne przesłanie: Czekaj aż umrzesz i pogódź się z tym!
  • titta 07.02.11, 14:35
    Poza "Dziewczynka z zapalkami" (ktora ma wywolywac wspoczucie, a nie umoralniac) jest jeszcze wiele innych, z ktorych czasc sie dobrz konczy. W tym "Krolowa sniegu", "Krzesiwo", "Nowe szaty cesarza". "Ksiezniczka na ziarnku grochu", "Brzydkie kaczatko", "Mala syrenka", "Swiniopas", ktorych nie mozna nie znac, bo wyszly do kodu kulturowego. Kila mniej znanych tez jest genialnych: pokazuja mysli, uczucia i ta niezwykla atmosfere innego stulecia.
    Wychowalam sie na Andersenie i nigdy (nawet po przeczytaniu biografi) nie rzestalam go kochac.
  • mama303 07.02.11, 19:19
    To że Ty akurat zachwycasz sie Andersenem nie znaczy że musi sie on wszystkim podobać. Czy to tak trudno zrozumieć? Ja Andersena nigdy nie lubiłam i nie umiem sie nim zachwycać.
  • makurokurosek 07.02.11, 14:52
    Mam wrażenie, że większość wypowiadających sie tu osób nigdy nie miało w ręku baśni Andersena nie mówiąc już o ich przeczytaniu. " Dziewczynka z zapałkami" to jedna z nielicznych baśni która kończy się śmiercią bohatera.

    Bracia Grimm poruszali w swoich bajkach te same problemy które poruszał Andersen, wiec albo nigdy nie czytałaś tych baśni albo baśnie braci Grimm znasz z ich ocenzurowanych i pozmienianych formach bajeczek dla 2 latków.
  • titta 07.02.11, 14:56
    Ja bym powiedziala, ze bracia Gimm sa gorsi, bo u Andersena przynajmniej krew sie nie leje strumieniami i nikt nikogo nie torturuje wink
  • verdana 07.02.11, 14:57
    I własnie dlatego, ze są realistyczne, są bez porównania bardziej przygnębiające.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • titta 07.02.11, 16:13
    Dla dzieci nie sa realistyczne.
    Albo to ja bylam ograniczona wink
  • siqlle 07.02.11, 15:04
    Czytam posty i jestem trochę zaskoczona. Praca domowa jest świetna i przemyślana: ćwiczy umiejętność czytania, czytanie ze zrozumieniem (dzięki przekładowi intersemiotycznemu, który na dodatek ćwiczy zdolności manualne), pisanie (zarówno czytelność pisma, jak i ortografię), zapoznaje ucznia z klasyką literatury. Wychowawczo, ta praca domowa pokazuje wartość systematycznej nauki, uczy organizacji czasu i pokazuje, że czas wolny to nie tylko odpoczynek. Dla mnie szkoła ma przygotować dziecko nie tylko do dalszej nauki, ale i do życia, a bardzo mi przykro, życie nie zwalnia na dwa tygodnie z obowiązków, bo są ferie, czy urlop. Np. na takim wyjeździe w góry, po powrocie ze stoku, muszę sobie i dziecku wyczyścić narty, zdjąć ubrania, buty i powiesić wszystko tak, by wyschło. Jeśli tego nie zrobię, następnego dnia rzeczy będą mokre i jazda na nartach stanie się niemożliwa. Tak samo jest ze szkołą, jeśli przez dwa tygodnie, dziecko nie będzie w żaden sposób ćwiczyć swoich umiejętności, to po powrocie do szkoły, trzeba włożyć podwójny wysiłek i stracić dużo czasu, by to nadrobić. Taka nauka jest bardzo potrzebna, bo naprawdę nie umiemy systematycznie pracować. Patrzę na moich kolegów ze studiów, którzy piszą prace magisterskie 2 lata po studiach, bo też zawsze czas wolny to czas odpoczynku, w weekend nie będę pisał, po pracy jestem zmęczony, a co "masz zrobić jutro, zrób pojutrze". Na ten etos i przyzwyczajenia nie działają nawet kary pieniężne- wielu z nich płaci uczelni grube pieniądze, byle odroczyć termin obrony.
  • verdana 07.02.11, 16:58
    Czas wolny to jest własnie odpoczynek. Czas wolny spedzony na pracy, takiej samej jak podczas zajęć szkolnych czy pracy zawodowej - po prostu nie jest wolny.
    Naprawdę, Ty pracujesz systematycznie w czasie urlopu? Zawsze sądziłam, ze urlop służy oderwaniu się od codziennych obowiązków zawodowych, a nie ich normalnemu wykonywaniu.
    Przyklad z pracą magisterską chybiony, bo jest dosyć czasu, aby ją napisać nie w czasie wakacji. I co wiecej - nikt nikogo nie zmusza do magisterium - kazdy robi je z własnej woli. Dobrym przykladem byloby robienie w czasie urlopu pracy zleconej przez pracodawcę.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • siqlle 07.02.11, 18:19
    Nikt nikogo nie zmusza tez do odrabiania prac domowych! Można dostać jedynkę, nauczyciel może nawet zasugerować, że dziecko powinno zostać na drugi rok, ale w klasach I-III to rodzice podejmują tą decyzję. Jak byłam nastolatką chciałam sobie kupić taką buntowniczą koszulkę z hasłem "Szkoła jest jak kibel- chodzę bo muszę". Tata powiedział, że mi ją kupi jak udowodnię w dyskusji, że zgadzam się z tym zdaniem. I oczywiście poległam, bo okazało się, że tak naprawdę nic nie muszę. Po gimnazjum można roznosić ulotki, pracować w McDonaldzie, dilować, próbować szczęścia w TV, brak magistra nie zamyka nawet drogi do prezydentury... kariera stoi otworem. Nie pisze tego złośliwie, po prostu mamy prawo wyboru. I warto to uświadamiać swoim dzieciom od zawsze. I tak, mam swoje obowiązki w czasie urlopu. Nie zawodowe. Gdybyśmy z partnerem przez 2 tygodnie nie zajmowali się dzieckiem, psem, nie sprzątali, nie prali i nie gotowali tylko wypoczywali, to ciężko mi ocenić do czego musiałabym wracać. Oczywiście wyjazd to inna sprawa, ale też nie zwalnia mnie z poczucia obowiązku względem swojej rodziny. A moje dziecko tymczasowo ma obowiązki tylko względem siebie i przeznaczenie nawet godziny dziennie by przeczytać baśń, narysować rysunek i przepisać fragment tekstu nie wydaje mi się zbyt wielkim obciążeniem. Często robimy tak i bez prac domowych i bez żadnego przymusu.
    A magisterka, moim zdaniem, to dobry przykład. Jak już powiedziałam, nic nie trzeba. A z tego co widziałam w wątku, prace domową można było zrobić w tygodniu przed feriami.
  • mama303 07.02.11, 19:42
    siqlle napisała:
    > I tak, mam swoje obowiązki w cza
    > sie urlopu. Nie zawodowe.

    A dlaczego nie masz obowiązków zawodowych w czasie urlopu?
  • verdana 07.02.11, 19:55
    Dziecko też ma obowiązki w czasie ferii - musi sprzatać pokój, wynosić smiecie itd.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • siqlle 07.02.11, 20:14
    Jeśli nie widzicie różnicy między pracą zawodową a nauką (nie nazwałabym tego nauką- dzieciak nie musi zdobywać nowej wiedzy czy umiejętności, jedynie ćwiczy to czego nauczył się w trakcie roku) to mi już witki opadają. Wykonuje pracę dla firmy w której pracuje, dzięki mojemu wysiłkowi firma generuje zyski a ja dostaje za to wynagrodzenie. Za cały rok tego wysiłku prawnie należy mi się odpoczynek od pracy za który też dostaje pieniądze. A dla kogo dzieciaki pracują w szkole? Komu generują zyski? Bo moim zdaniem tylko sobie.Jeżeli nauczycielka stwierdza, że dzieciaki sa w takim okresie nauki, że 2-tyg przerwa przyniesie szkody dla ich rozwoju, to próbuje temu zaradzić. Ja naprawdę nie rozumiem- sądzicie, że ona siedzi w domu w ferie i zaciera co wieczór ręce- "super, super, moja klasa teraz siedzi i męczy się nad Andersenem, śnią się im te dziewczynki z zapałkami, ach, jak ja lubię swoją pracę, mogę ludzi torturować i jeszcze mi za to płacą!" Jeżeli tak jest, to rzeczywiście trzeba podnieść kwestie na zebraniu, ale trzeba mieć trochę więcej drastycznych argumentów smile
  • joa66 07.02.11, 20:31
    Za cały rok tego wysiłku prawnie należy mi się odpoczynek od pracy

    uczniowi też nalezy się PRAWNIE odpoczynek od wykonywania poleceń nauczycieli
  • mama303 07.02.11, 20:40
    siqlle napisała:

    > Wykonuje pracę dla firmy w której pracuje, dzięki mojemu wysiłkowi firma generuje zyski a ja dostaje za to wynagrodzenie. Za cały rok tego wysiłku prawnie należy mi się odpocz
    > ynek od pracy za który też dostaje pieniądze.
    Ale to znaczy że korzystasz z tego prawa tylko dlatego że Ci sie prawnie należy? Jakbyś pracowała w swojej firmie dla siebie to byś w ogóle nie odpoczywała? Dzieci tez maja prawo do czasu wolnego i odpoczynku - nawet jest to zapisane w konwencji praw dziecka. Niestety to prawo jest łamane nawet przez rodziców.
    I naprawde nie jest ważne czy ta Pani siedzi w domu i zaciera ręce czy leży bykiem i wypoczywa sobie bo ma ferie prawnie zapewnionesmile.

  • jakw 07.02.11, 20:47
    siqlle napisała:

    > Jeśli nie widzicie różnicy między pracą zawodową a nauką
    Różnica jest - ja przychodzę do domu i w sumie mogę sobie forum poprzeglądać, moja starsza przychodzi do domu czasem później niż ja i siada do odrabiania lekcji.

    >cryingnie nazwałabym tego n
    > auką- dzieciak nie musi zdobywać nowej wiedzy czy umiejętności, jedynie ćwiczy
    > to czego nauczył się w trakcie roku)
    Też pewnie nabywasz nowe umiejętności w pracy - dlaczego nie ćwiczysz ich podczas urlopu??

    >Wykonuje pracę dl
    > a firmy w której pracuje, dzięki mojemu wysiłkowi firma generuje zyski a ja dos
    > taje za to wynagrodzenie. Za cały rok tego wysiłku prawnie należy mi się odpocz
    > ynek od pracy za który też dostaje pieniądze.
    A jakbyś była na tzw. samozatrudnieniu w tej samej firmie to prawnie żaden płatny odpoczynek by ci się nie należał...A wykonywałabyś dokładnie tą samą pracę przynoszącą te same zyski. Praca to nie tylko to za co dostaje się pieniądze.

    > A dla kogo dzieciaki pracują w sz
    > kole? Komu generują zyski?
    Otóż obawiam się, że dzisiejsi uczniowie ucząc się generują nam nasze przyszłe emerytury.

    >Jeżeli nauczycielka stwi
    > erdza, że dzieciaki sa w takim okresie nauki, że 2-tyg przerwa przyniesie szkod
    > y dla ich rozwoju, to próbuje temu zaradzić.
    A jak szef stwierdzi, że bez 2 godzin pracy dziennie po urlopie przez kolejny tydzień generujesz mniejsze zyski i spróbuje temu zaradzić?

    Ja naprawdę nie rozumiem- sądzicie
    > , że ona siedzi w domu w ferie i zaciera co wieczór ręce- "super, super, moja k
    > lasa teraz siedzi i męczy się nad Andersenem
    Ja myślę, że pani nauczycielka codziennie chodzi do szkoły i wymyśla pytania na kartkówki z baśni Andersena. Ot, codziennie 2 pytania do 1 baśni.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 07.02.11, 21:11
    off topic:

    A dla kogo dzieciaki pracują w sz
    > kole? Komu generują zyski?


    Idąc tym tropem, lekarze, a zwłaszcza ci pracujący w hospicjach nie powinni miec urlopu- nie tylko zysku nie generuja, ale same straty powodują....
  • jakw 07.02.11, 21:15
    No i żołnierze też nie powinni mieć urlopu. Chyba że nasza armia kogoś najedzie i obrabuje...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 07.02.11, 21:09
    siqlle napisała:

    >Jak byłam nastolatką chciałam s
    > obie kupić taką buntowniczą koszulkę z hasłem "Szkoła jest jak kibel- chodzę bo
    > muszę". Tata powiedział, że mi ją kupi jak udowodnię w dyskusji, że zgadzam si
    > ę z tym zdaniem.
    A w sumie mogłaś poroznosić ulotki i kupić sobie koszulkę sama...


    . I tak, mam swoje obowiązki w cza
    > sie urlopu. Nie zawodowe. Gdybyśmy z partnerem przez 2 tygodnie nie zajmowali s
    > ię dzieckiem, psem, nie sprzątali, nie prali i nie gotowali tylko wypoczywali,
    > to ciężko mi ocenić do czego musiałabym wracać.
    Posiadanie psa nie jest obowiązkowe - chodzenie do szkoły podstawowej czy gimnazjum - jest obowiązkowe.


    >A m