Dodaj do ulubionych

6-latka w szkole. Nie wiem, co robić :-/

16.02.11, 22:18
Co Wam pomogło w podjęciu decyzji o wcześniejszym posłaniu dziecka do pierwszej klasy?

Wychowawczyni w przedszkolu twierdzi, że córa (sierpień 2005) jest gotowa, przy czym nie było jeszcze diagnozy gotowości szkolnej, na razie jest bardzo dobra opinia opisowa dot. rozwoju dziecka stworzona na podstawie obserwacji.
Jednak diagnoza gotowości szkolnej ma być dopiero wiosną (marzec? kwiecień?) a zapisy do szkół trwają w najlepsze! Mam więc podjąć decyzję nie znając wyników kluczowej - jednak - diagnozy gotowości.
Podpowiedzcie, jak poradziłyście sobie, jeśli też miałyście wątpliwości.
Edytor zaawansowany
  • yula 17.02.11, 00:12
    W przypadku syna - opinia opiekującego sie nim psychologa, w przypadku córki wiedza o programie szkolnym(beznadziejny) i obserwacja jej samej. Swoją drogą u nas w zerówce (szkolna) pierwsze podejście do gotowości szkolnej już było. Nie wiem czy na wiosnę będzie powtórka. No i za rok w szkołach będą tłumy więc wolę tego uniknąć. To wszystko zdecydowało że młoda w tym roku idzie do pierwszej klasy - jest ze stycznia 2005.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • iwoniaw 17.02.11, 00:18
    Ja posłałam 6-latka widząc, jaki jest nowy program i podręcznik do I klasy. Jeśli dziecko ma b. dobrą ocenę opisową, nie zastanawiałabym się - jeśli dziecko nie padnie z nudów w przedszkolu musząc jeszcze rok robić coś, co już doskonale umie, to padnie z nudów w szkole jako 7-latka.

    W podjęciu decyzji, by posłać 6-latka pomagała mi świadomość, że jeśli coś pójdzie nie tak jak powinno i jakimś cudem przewidywania moje i nauczycielek przedszkolnych są błędne, to dziecko może śmiało raz jeszcze rozpocząć I klasę rok później, jako 7-latek. Oczywiście nie ma absolutnie takiej konieczności (nie tylko w przypadku mojego dziecka, ale i jego 6-letnich kolegów z klasy), bo obecny program jest dostosowany do 6-latków aż nadto. Co do diagnozy gotowości - jeśli zdrowe dziecko chodzi do przedszkola i nie tylko nie zgłaszane są poważniejsze problemy, ale opinia nauczycielek jest wręcz b. dobra, to nie ma opcji, żeby dziecko nie otrzymało diagnozy zdecydowanej gotowości szkolnej.

    W Twoim przypadku motywowałaby mnie dodatkowo świadomość, że jeśli za rok wraz z córką pójdzie cały młodszy rocznik 2006, to gdy trafi do klasy z samymi lub większością młodszych dzieci, to albo będzie się nudzić 2 razy bardziej niż one, a jej ew. przewagi będą kładzione na karb "starszeństwa", albo - jeśli nie będzie od nich lepsza, przyczepią jej etykietkę "niby starsza, a wcale nie bystrzejsza". Wbrew pozorom lepiej być młodszym wśród starszych niż odwrotnie.


    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • yula 17.02.11, 00:35
    Oczywiście nie ma absolutnie takiej konieczności (nie tylk
    > o w przypadku mojego dziecka, ale i jego 6-letnich kolegów z klasy), bo obecny
    > program jest dostosowany do 6-latków aż nadto.
    Nie wiem do kogo jest dostosowany obecny program, ale na pewno nie do normalnego średniego 6 latka. Moja młoda nie jest geniuszem, nie uczyłam sie z nią specjalnie, robi spokojnie zadania z książek 2 klasy (starszego brata). W tym roku idzie do klasy pierwszej.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • iwoniaw 17.02.11, 00:52
    Toż napisałam, że aż nadto. wink W sensie, że niektórzy (na tym forum też) sieją panikę, że jak to maluchy do tej strasznej szkoły posyłać, gdzie się będzie od nich wymagało Nie Wiadomo Czego, gdy tymczasem jest dokładnie jak piszesz: zwykłe dziecko 6-letnie idzie sobie z tym programem I klasy jak burza i zachwyca się tylko, jakie ono mądre, a szkoła łatwa i przyjemna. Dziecko 7-letnie przeciętnie inteligentne chybaby padło z nudów.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • gertruda.k 17.02.11, 10:03
    Swoje osobiste dziecko posyłam we wrześniu do 1 klasy.Książki bardzo łatwe.Pewnie będzie w klasie z 7 latkami. Natomiast zastanawiaja mnie wypowiedzi znajomych rodziców dzieci z 1 i 2 klasy, które poszły jako 7 latki do szkołyi uczą się na podstawie programu dla 6 latków. Rodzice mówią, że trudno, że dużo pracy, że jest co robić? Dziwne. Ciekawe jak te dzieci funkcjonowałyby "idąc" programem dostosowanym dla siebie czyli dla 7 latków?
  • yula 17.02.11, 10:51
    Są różne podręczniki, ja niestety teraz mam do czynienia z tymi najłatwiejszymi. Za rok mam nadzieje że córka będzie miała coś ambitniejszego. Ale te co miałam w ręku (inne niż syna) też trudnością nie powalały więc też sie dziwie taką opinią szczególnie że trudno. bo pracy faktycznie może trochę być smile
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • iwoniaw 17.02.11, 12:24
    No cóż, widocznie to tylko na forum 4-latki same płynnie czytają, a 5-latki znają tabliczkę mnożenia na wyrywki big_grin W realu, jak widać, bywa, że dla 7-latka konieczność narysowania szlaczka, wykonania trzech działań typu "dodawanie w zakresie 10" i przeczytanie 4 linijek tekstu to wielogodzinna robota wink
    Tak naprawdę to mnie to nie dziwi, choć akurat u syna w klasie 6-latki nie mają problemów (nie to, że nie ma uczniów lepszych i słabszych w czytaniu, pisaniu czy liczeniu, bo trudno żeby wszyscy byli najlepsi jak od sznurka, ale jakichś poważnych kłopotów, typu totalne nierozumienie omawianych zagadnień czy niemożność przeskoczenia do etapu choćby powolnego czytania po prostu nie ma) - no ale oni w większości chodzili do przedszkola i pochodzą z domów, gdzie szkoła i nauka to nie jakiś smok ziejący ogniem, tylko normalny etap życia, o którym słyszą, że może być fajny (inni rodzice raczej nie posłaliby dziecka 6-letniego do szkoły po prostu). Domyślam się, że z dziećmi z domów, w których szkoła postrzegana jest jako największe zagrożenie, przed którym "maluchy" należy "ratować" może być różnie wink


    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • zakletawmarmur 21.02.11, 03:30
    > Nie wiem do kogo jest dostosowany obecny program, ale na pewno nie do normalneg
    > o średniego 6 latka. Moja młoda nie jest geniuszem, nie uczyłam sie z nią specj
    > alnie, robi spokojnie zadania z książek 2 klasy (starszego brata).

    No cóż, moja córka ma normę intelektualną (przez panią psycholog oceniona nawet jako "bardzo sprawna intelektualnie"), uczyła się trochę i w domu i w przedszkolu a jednak nie mogę powiedzieć, że materiał, który miała w szkolę jest dla niej śmiesznie łatwysmile Powiedziałabym, że dla dziecka, które wcale nie było w domu i przedszkolu uczone materiał może sprawiać problemy nawet jeśli ma 7-lat...
    Nie każde dziecko 6-letnie da sobie z tym radę (na pewno nie ze 100% zadań).
    Może to oczywiście kwestia podręczników. Z czego korzysta syn?

    --
    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
  • yula 21.02.11, 11:16

    > Może to oczywiście kwestia podręczników. Z czego korzysta syn?
    Może, bo są chyba najłatwiejsze na rynku "Wesoła szkoła i przyjaciele", i nie mówię że robi 100% zadań, w końcu syn też musi coś robić smile, ale sporo zadań potrafi zrobić bez problemu. Każde dziecko jest inne i niektóre partie materiału mogą być trudniejsze ale program naprawdę jest łatwy .
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • anna-natali 10.03.11, 10:15
    Program jest łatwy, ale może dziecku zająć mniej lub więcej czasu odrobienie zadań. Z tego co mówiła nauczycielka z tą samą książką można różnie pracować, albo jest to wierszyk dla dzieci do wykucia na pamięć, albo po prostu dla młodszych Pani sama czyta. Więc stopień trudności różny.
    U córki w II klasie jest mnożenie i dzielenie w połączeniu z dodawaniem i odejmowaniem - wątpie czy 6-latek jest w stanie to zrobić. Ale zagadki, czy to mróz czy wóz są łatwe, ale dziecko ma już zapamiętać, że to przez ó, a sześciolatek po prostu zna odpowiedź.
  • mama303 10.03.11, 21:53
    anna-natali napisała:


    > U córki w II klasie jest mnożenie i dzielenie w połączeniu z dodawaniem i odejm
    > owaniem - wątpie czy 6-latek jest w stanie to zrobić.

    6 latek w II klasie?
  • joanna_poz 17.02.11, 10:09
    u nas przedszkole przeprowadziło badanie gotowosci już w listopadzie.

    dodatkowo szkoła w ramach drzwi otwartych szeroko poinformowała rodziców o zmianach w podstawie programowej, o utworzeniu klasy dla 6-latków, o licznych ułatwieniach i dogodnościach, które sprawią, ze 6-latek jest w stanie dac sobie radę w szkole (tym bardziej, że mieli już za sobą 1 rok doświadczeń z nową podstawą programową).

    szkoła zorganizowała też u siebie badanie gotowości szkolnej - wyniki można było szczegółowo omówić z pedagogiem szkolnym, który też otworzył mi oczy na to co naprawdę jest ważne i istotne.

    i wreszcie na koniec - w podjęciu tej decyzji pomogła mi wiara w moje dziecko o jego mozliwoścismile

  • kanna 17.02.11, 14:50
    Czyli równo 10 miesięcy przed rozpoczeciem szkoły . Super pomysł :p
    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
  • joanna_poz 17.02.11, 14:59
    było to badanie oceny rozwoju 5-latka.

    na tej podstawie mozna prognozowac, czy w ogole jest sens myslec o szkole czy nie, jak dziecko rokuje, ewentualnie nad czym trzeba popracowac, bo nie miesci się normie.

  • yula 17.02.11, 15:17
    a zapisy do szkoły 9 mieś przed rozpoczęciem to w porządku? i rodzic sam ma decydować czy dziecko jest gotowe, bo badania będą dopiero pod koniec roku szkolnego, czyli dawno po zapisach.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • joanna_poz 17.02.11, 15:22
    dokładnie.
    ja zapisywałam dziecko do I klasy w styczniu i do tego czasu już musialam miec jakaś podstawę do przemyśleń.
  • lolinka2 20.02.11, 15:28
    to jest zgodne z rozporządzeniem ministerialnym i nazywa się "diagnoza przedszkolna". Wczoraj czytałam całe rozporządzenie, strona 6 mówi o diagnozie przedszkolnej na rok przed rozpoczęciem planowanym nauki w 1 klasie.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • tititu 17.02.11, 14:09
    1. uwazalismy, ze sie nadaje (rozwoj intelektualny, spoleczny, emocjonalny, zainteresowanie zdobywaniem wiedzy - o matko jak to brzmismile)
    2. diagnoza psycholog (potwierdzajaca)
    3. opinia znajomej pedagog (j.w.), ktora go nie diagnozowala ale zna od niemowlaka
    4. zawirowania MENu co do planow laczenia/nie laczenia rocznikow i wyslania dzieci na zywiol
    5. beznadziejne w naszej opinii przedszkole
    6. znalezienie placowki edukacyjnej, ktora realizuje ciekawy program edukacyjny i wychowawczy wg. spojnych z naszymi pomyslow co do tego, kogo chcemy wychowac...
    to chyba najwazniejsze
  • gajmal 17.02.11, 14:28
    To może ja się wypowiem jako mama 7-latki, która poszła do klasy pierwszej w wieku lat 7-dmiu.
    Uważam, że pod względem nauki córka poradziłaby sobie jako 6-latka tak samo dobrze jak teraz, ale oceniając jej rozwój społeczny i emocjonalny teraz i rok temu widzę przepaść. Kontakty z dziećmi moja córka miała zawsze bardzo dobre, ale o ile teraz cieszy się, że jedzie na 3 dniową wycieczkę z klasą to jeszcze rok temu byłby to problem.
    Dzieci są na pewno teraz bardziej dojrzałe niż rok temu - potrafią zdecydowanie lepiej się zorganizować (przekalkulować kiedy jest tak dużo pracy domowej, że warto część odrobić w świetlicy, żeby w domu zdążyć z pozostałą częścią i jeszcze odpocząć, a kiedy można odpuścić), lepiej potrafią samodzielnie ocenić swoje umiejętności, są bardziej zaradne i wrażliwe w sytuacjach, kiedy komuś dzieje się krzywda.
    Co do prac domowych to nie jest ich u nas mało (i u znanych mi innych pierwszoklasistów również) - oprócz kształcenia zintegrowanego dzieci mają język angielski, informatykę i religię,
  • renkag 20.02.11, 14:45
    Po pierwsze - intuicja, po prostu czułam, że ona się nadaje już do pierwszej klasy (tej z nowym programem)
    2 - jest z pierwszego kwartału roku
    3 - jest młodszym dzieckiem, więc znała szkołę bo przychodziła po siostrę często
    4 - nowy program i w związku z tym nudaaaa w przedszkolu (drugi rok to samo w przedszkolu)
    5 - samodzielna, w wakacje przed pierwszą klasą była 2 tygodnie z moją przyjaciółką nad morzem (bez nikogo z naszej rodziny) i tydzień na koloniach.

    Sprawdziło się - świetnie sobie radzi w pierwszej klasie, ale... przez pierwszy miesiąc bardzo tęskniła za przedszkolem. Martwiłam się, ale po miesiącu zupełnie jej przeszło. A już jak poszłyśmy odwiedzić przedszkole i okazało się, że są tam są same "maluchy", a z jej grupy prawie nikt nie został to już zupełnie jej przeszła tęsknota smile
  • mama-ola 21.02.11, 14:53
    > Co Wam pomogło w podjęciu decyzji o wcześniejszym posłaniu dziecka do pierwszej
    > klasy

    To, że syn zna litery, potrafi napisać proste słowa i przeczytać też. Stwierdziłam, że nie wyobrażam sobie, żeby zaczął się uczyć liter dopiero za półtora roku. Poza tym przechodzi pełne 3 lata do przedszkola, na co mu czwarty rok.
    To wszystko, co wyżej napisałam, sprawiło, że wpadłam na POMYSŁ posłania go wcześniej. Ale od pomysłu do decyzji droga daleka. Ciągle rozważam wszystkie za i przeciw.

    Dziś idę do jednej z podstawówek na zebranie rodziców dzieci z rocznika 2005, które mają pójść do I klasy, a za 2 dni do innej podstawówki na analogiczne zebranie. Zobaczę, co będą mówić, zadam parę pytań, może mi się rozjaśni w głowie. Dzień po tym drugim zebraniu mam zebranie w przedszkolu, również dla rodziców dzieci z rocznika 2005, które mają pójść do I klasy, posłucham z kolei, jakie jest zdanie dyrektorki przedszkola w tej sprawie.
    A w I połowie kwietnia robię mu na własną rękę (tzn. poza przedszkolem) badania gotowości szkolnej w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Są bezpłatne, poradnia jest państwowa, rejonowa, każdy może skorzystać.
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (22 m-ce)
    Trójmiasto dla 30+
  • 18buzka 21.02.11, 21:45
    hej
    mam te same obawy. jeszcze rok temu byłam pewna ze dam od 6 lat, ale jak przyszło do decyzji to nie mam tej pewności. moje dziecko lubi sie uczyc. mam 5,5 roku, płynnie czyta, z matematyki jest na poziomie 2 lub 3 klasy, ale................... społecznie i emocjonalnie nie jest gotowy do szkoły (moja ocena). ma średni kontakt z równiesnikami, ale z roku na rok jest lepiej. mysle ze jeszcze rok w przedszkolu pozwoliłby mu dojrzec emocjonalnie i społecznie.
    dziwi mnie jedno, ze rodzice piszą, ze dziecko 6 letnie w przedszkolu sie bedzie nudziło. u nas w przedszkolu (panstwowym) maja tak duzo wyjsc, wycieczek, atrakcji, ze nie sposób sie nudzic
    18buzka
  • afrikana 21.02.11, 23:06
    > dziwi mnie jedno, ze rodzice piszą, ze dziecko 6 letnie w przedszkolu sie bedzi
    > e nudziło. u nas w przedszkolu (panstwowym) maja tak duzo wyjsc, wycieczek, atr
    > akcji, ze nie sposób sie nudzic

    Właśnie też mnie to dziwibig_grin Niby te przedszkola och i ach, najlepsze, fantastyczne, tyle atrakcji, zajęć i cudów wianków na kiju, a jak przychodzi co do czego, to wolą dziecko z niego zabrać wysuwając argumenty, że się niczego nowego nie nauczy, niewiele rozwinie albo całkiem zatrzyma w rozwoju i w ogóle nudą wieje i nic innego jak tylko w kółko to samobig_grin
  • mama-ola 22.02.11, 08:36
    Trochę o co innego chodzi z tą nudą. Nie o wycieczki, atrakcje czy wybór gier planszowych. Chodzi o to, że 6-letnie dziecko już chce się uczyć czytania i liczenia, już go interesują zadania takie jak w podręcznikach. I szkoda to hamować na cały rok.

    Byłam wczoraj na zebraniu w szkole podstawowej i jestem już zdecydowana posłać 6-latka do I klasy. Przede wszystkim, w I klasie nie będzie mu gorzej niż w przedszkolu (opieka, wygląd klas, sympatyczość nauczycielek), a pod względem wykonywanych zadań i ćwiczeń ma być ciekawiej. 6 lat to taki wiek, w którym dziecko bardzo się garnie do nauki i jest szczęśliwe, np. jak samodzielnie przeczyta wyraz albo zapamięta jak jest po angielsku dom czy pies, albo uzupełni zbiory tak, by były równoliczne. Widzę po swoim synku, że on chce już tego podnoszenia poprzeczki, chce wykonywać "szkolne" zadania, bo dają mu więcej satysfakcji niż przedszkolne.
    Dyrektorka zapewniała, że 6-latkom jest w szkole dobrze smile (przyjmują w tej szkole 6-latki od 3 lat). Brzmiało przekonująco.
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (22 m-ce)
    Trójmiasto dla 30+
  • yula 22.02.11, 09:08
    po pierwsze są też różne przedszkola, nie we wszystkich jest tak fajnie
    po drugie co wydaje sie fajne rodzicom nie koniecznie jest fajne dla dzieci
    po trzecie w naszym prorodzinnym państwie dostanie sie do przedszkola może graniczyć z cudem
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
  • joanna_poz 22.02.11, 09:18
    moj syn był w świetnym przedszkolu, uwielbiał je.
    ale teraz po pol roku spędzonym w I klasie, jak go nieraz podpuszczam, czy wolałby byc jeszcze w przedszkolu zamiast w szkole , to patrzy na mnie jak na wariatkę.
    po prostu przyszedł czas na nowe wyzwania.
  • mama-ola 24.02.11, 11:10
    Mam za sobą dwa zebrania w szkołach podstawowych, poświęcone dzieciom z rocznika 2005. Do różnych refleksji na tematy z tym związane doszła mi wczoraj jeszcze jedna: niektóre matki też powinno się diagnozować, czy dojrzały do pójścia do szkoły (przez ich dziecko).
    Wczoraj spotkałam taką jedną mamę niedojrzałą emocjonalnie. Lęki, złe przeczucia, koszmarne przewidywania, jakie ma ta kobieta w związku z puszczeniem malca do tego potwornego przybytku, jakim jest szkoła, sprawiają, że... powinna go oczywiście zostawić w przedszkolu. Może za rok będzie bardziej gotowa (ona, bo dziecko wygląda na zwyczajne).
    I nie był to odosobniony przypadek...
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (22 m-ce)
    Trójmiasto dla 30+
  • nena22 25.02.11, 21:39
    Powtórzę to co już pisałam na forum przedszkole.
    Tak sobie myślę, ze skupiacie się głównie na literkach, cyferkach i nauce czytania. Jak dziecko czyta i liczy to powinno iść do szkoły a jak nie to niekoniecznie. Jest to jakieś kryterium ale szczerze to nie najlepsze chyba. Jak będzie czytać biegle od początku to fajnie, bo może już samodzielnie czytać lektury, które już w pierwszych miesiącach się pojawiają a jak jeszcze nie czyta dobrze to i tak się predzej czy później nauczy czy w zerówce, czy na początku pierwszej czy na końcu pierwszej klasy. Natomiast z moich obserwacji wynika (i Ameryki tu nie odkryję), że w szkole jest łatwiej dziecku, które jest przebojowe, nawet pyskate, nawet agresywne a nie takiemu co czyta. Dzieci spokojne, grzeczne, dobrze wychowane, niesmiałe, czy czytają czy nie, mają kłopot. Bo jest tłum, bo jest krzyk, bo trzeba się pchać i walczyć o swoje. Bo nie można grzecznie czekac w kolejce - jest ryzyko, że się niczego nie doczeka. Bo trzeba szybko w tłumie i hałasie zjeść obiad. Pani tez nie zuważa najczęsciej takich dzieci. Może są szkoły kameralne, gdzie nauczycielka może i ma ochotę się pochylić nad indywidualnym dzieckiem, ale ja ich nie znam. To sa obserwacje z warszawskiej, nie największej jak na stolicę szkoły ale przepełnionej (2 zmiany), w-f klas 1-3 na korytarzu, bo 1 sala gimnastyczna nie wystarcza dla wszystkich, klasy 28 osobowe.
    Jeśli wiecie, że szkoły do których chcecie posłać dzieci nie są przepełnionymi molochami to może rzeczywiście można się zastanowić. Natomiast jeśli warunki są takie trochę extremalne ( niestety uznawane za normę w tej chwili) to warto się zastanowić. Moje dziecie dość odważne, wysokie i ogarnięte było mocno zestresowane na początku i trochę trudno było sie jej zorientować o co chodzi, gdzie kiedy iść itd... dołożyła się do tego zdezorientowania na pewno zmianowośc i codziennie inny czas zaczynania lekcji. (czasami nauczyciele zapominają że trzeba dzieciaka ze świetlicy przyprowdzić, abo zapytać co się dzieje jak się błąka po korytarzu... Decyzja trudna ale nie skupiajcie się tylko na tym czy dzieciak czyta i czy chce się uczyć literek. Moja córka mówi, że na lekcjach nudno (czyli może za łatwo) ale nie trawi tego hałasu, szturchania, krzyku, szybkości jedzenia obiadu i wiem, że rok wcześniej byłoby jej b. trudno przez to przebrnąć, chociaż bardzo chciała się już uczyć i płakała, że chce do szkoły. Szkoła ją jednak rozczarowała mocno i tęskni za przedszkolem za którym wtedy nie przepadała.
  • kunnegunnda 25.02.11, 22:55
    Dzieci spokojne, grzeczne, dobrze wychowane, niesmiałe, czy czytają czy nie, mają kłopot. Bo jest tłum, bo jest krzyk, bo trzeba się pchać i walczyć o swoje. Bo nie można grzecznie czekac w kolejce - jest ryzyko, że się niczego nie doczeka. Bo trzeba szybko w tłumie i hałasie zjeść obiad.

    oj, uogulniasz, i to bardzo. moj syn poszedl jako taki opisany w twoim poscie, noo, może nie tyle niesmiały, co nieprzebojowy. i super dobrze wychowanysmile znalazł się w szkole wspaniale, nauczył sie stac w kolece, i przepychac kulturalnie o swoje- ot, taka lekcja zycia. na stołówce ciagle odstawal szybkościa jedzenia- jadł ostatnibig_grin ale minęło po ok 2 msc, nauczył się, w pełni dostosował. dodam, że on i jego niesmiały, najmnijszy kolega, który ciągle płakał- zostali przewodniczacymi w II klasie. szkola duza (choc nie moloch), klasa 20 osobowa.

    nie trawi tego hałasu, szturchania, krzyku, szybkości jedzenia obiadu i wiem,
    jak ma problemy z halasem- przebadałabym p/w integracji sensorycznej, właczyłabym intensywny sport- pomaga sie "dostosować", lekko "uniwwrażliwić" na warunki

    i nie przesadzajmy, nie uwazam, zeby za rok było lepiej.
    teraz puszczam 6 latkę, a cobig_grin
  • nena22 26.02.11, 09:45
    To fajnie, że Twoje dziecko się tak dobrze przystosowało. Moje też jakoś. Opisuję jak to wygląda. Mnie na przerwie nie udało się 2 słów z wychowawczynią zamienić taki hałas jest na korytarzu. Może też mam problemy z integracją sesnoryczną i wychowawczyni w takim razie również. Klasa 20 a 28 osób to jest mega różnica. Szkoła moloch i nie moloch to też mega różnica. Opisałam jak to wygląda w dużej, przepełnionej, uważanej za dosć dobrą, warszawskiej szkole. W dużym normlanym przedszkolu jest tak cicho że teraz jak odwiedziłam to zastanawiałam się jak to jest możliwe.
  • zyza2 26.02.11, 11:40
    Ja byłam takim przykładem matki, która niedorosła do posłania 6 latka. Bardzo chciałam posłać dziecko i poslałam, ale było to najgorsze półrocze w moim życiu. Dziecko się sprawdziło w szkole , ja nie. Miałam okropne lęki i niepokoje, każde skrzywienie buzi dziecka wywoływało u mnie poczucie winy. Minęło pól roku, przeszło miwink. Nie załuję , córka jest szczęśliwa i przede wszystkim dowartościowana przez szkołę. Jeśli szkoła ma warunki , i życzliwie podchodzi do posłania 6 taka do szkoly to warto wysłać dziecko. Jeśłi to ma być moloch,z nauczycielami, którzy zapatrują się na reformę źle to szkoda dziecka.
  • nena22 26.02.11, 11:54
    Dokładnie o to mi chodziło. Nie tylko czytanie i liczenie powinno być rozpatrywane przy decyzji ale również szkoła do której chcemy posłać swoje dziecko.
  • maurra 26.02.11, 12:20
    zblizam sie pomału do decyzji na tak i oto, co mi sie uzbieralo:
    - klasa pierwsza bedzie miala ok. 17 - 20 dzieci,
    - wychowawczyni bdb, polecana przez rodziców i lubiana przez dzieci
    - zdecydowanie na "tak" opinie dwóch wychowawczyń z przedszkola córki
    - dyrekcja SP z otwartymi ramionami przyjmuje 6-latków
    - unikniemy tłoku, jaki szykuje sie na przyszły rok
    - córka baardzo chce, garnie sie do nauki

    co mnie ew. studzi:
    - rozdzielenie z kolezankami z przedszkola
    - córka jest jednak troche roztrzepana (np. idzie do toalety i przepada na 20 minut, bo na korytarzu zobaczyła prace z jakiegos konkursu i.... wsiąka)
    - nie bardzo umie przegrywać i akceptować to, że coś moze się jej nie udać
    - nie jest specjalnie mocna w łokciach, potrafi sie rozpłakać bo inne dziecko ja nawet niechcacy szturchnie (robi jej się przykro)

    przejdę się z nią jeszcze do PPP na wszelki wypadek, ale wstępnie już ją do sp zapisalam

    dziewczyny a co w sytuacji, gdy posłanie wcześniej okaże się jednak niewypałem? mozna cofnąć dziecko do zerówki czy grupy przedszkolnej w trakcie roku szkolnego? jak to od strony przepisów prawa oświatowego wygląda?

  • zyza2 26.02.11, 13:28
    Z tego co piszesz nie będzie potrzeby cofania dziecka do przedszkolasmile Cofnąć można , za zgoda dyrektor szkoły. Moja córka tez nie potrafiła przegrywać , bardzo pomogły nam opowiadania edukacyjne ze strony superkid.pl. Córka na ostatnie moje pytanie kto wygrał odpowiedziała " nieważne kto wygrał, ważna dobra zabawa"- to cytat z jednego z opowiadańsmile
  • joanna_poz 26.02.11, 14:57
    > - nie bardzo umie przegrywać

    a znasz 6-latka, który lubi przegrywac?smile
    powiem wiecej, zaden dorosły nie lubi przegrywać i jest to jak najbardziej naturalna cecha.

    zresztą wszystkie te cechy, które wymieniłaś jako "studzace" rzeklabym, że sa dosc typowe dla tej grupy wiekowej.
  • makurokurosek 26.02.11, 19:21
    > zresztą wszystkie te cechy, które wymieniłaś jako "studzace" rzeklabym, że sa d
    > osc typowe dla tej grupy wiekowej.

    Ja dodam, że mimo iż nie jestem w tej grupie wiekowych wszystkie oprócz ostatniej cechy idealnie do mnie pasują smile
  • hankam 26.02.11, 15:24
    A córka chce iść do szkoły? Czeka na to, czy jej wszystko jedno?
    Rozumiem, bo też jestem mamą urodzonej dwa miesiące przed terminem wcześniaczki i też kilka lat temu przeżywalam ten problem. Moje dziecko było fizycznie w normie, za to emocjonalnie bardzo do tyłu. Przedszkolanki, psycholog w poradni, wszyscy byli za odroczniem szkoly. Ostatecznie znalazłam jej szkolę, która nie przestraszyla się problemów z jej nadpobudliwością i agresją. Otoczono ją opieką. Realizowano zalecenia psychologow. Poradziła sobie świetnie, choć nie od początku było różowo.
    Jeśli mogę Ci coś poradzić, to sprobuj porozmawiać z dyrekcją i wychowawczynią w szkole, do ktorej chcesz ją poslać. Opowiedz o swoich obawach, zapytaj się, jak to widzą i co radzą. Szukaj dobrej szkoły z małymi klasami, jeśli to możliwe.
    Każda decyzja ma swoje dobre i zle strony. Czasami jest dobrze wyslać świetnie rozwijające się dziecko wcześniej do szkoly, czasem lepiej jest być najstarszym w grupie (ciekawie piszą o tym w książce Poza schematem, jak masz czas, bardzo polecam).

    --
    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
  • hankam 27.02.11, 16:15
    ten post napisalam w wątku Maurry, a nie w tym o odroczeniu.
    Przepraszam za nieuwagę.
    --
    O mojej nieudanej wycieczce do Egiptu z nieuczciwym biurem podróży
  • kluczmonia 01.03.11, 12:45
    maurra jak czytam Twoją wypoweidx na temat za i przeciw sześciolatki w szkole to jakbym siebie słyszała i własną córkę widziała. jestem po zebraniu dyrekcji szkoly i z rodzicami 7 i 6 latków. i jestem załamana. szkoła w osobie Pani dyrektor nie zachęca do posłania 6 latków do szkoly. bo emocje bo emocje. więc pytam czy ktoś za rok sie będzie zastanowiał nad tymi emocjami? teraz jest do przyjęcia w naszej szkole 57 dzieci, za rok pójda dwa roczniki i dzieci będzie 140. i szkola w ogóle nie wychodzi na przeciw rodzicom. nie uzyskałam odpowiedzi prawie na żadne z moich pytań, mało tego inni rodzice zaczęli sie podsmiewać z moich pytań: zwariowana matka która chce skracac dziecku dzieciństwo. a na pytanie jak sobie radzą dzieci 6letnie które poszły do szkoly ( w ilości 4 ): świetnie. cudownie. super. i co tu robić?

    moje wątpliwości po zebraniu w ogóle się nie rozwiały.
    czekam na opinie przedszkola i dodatkowo z PPP.
    mam pytanie z jakich ksiażek korzystaja Wasze dzeici w skzole?
  • analist73 01.03.11, 12:58
    Pewnie i Wam nikt nie powie, żebyście wysłały dzieci do szkoły jako 6-latki. Od prawie dwóch lat słyszałam, widziałam zdziwienie, że wysyłam(rozważam) wysłanie 6-latka do szkoły. Od dyrekcji szkoły usłyszałam, że program jest dostosowany do 6-latków, ale emocje...... Najlepiej byłoby gdyby 6-latki miały osobną klasę, wtedy miałyby cudownie. Tylko że chętnych 6-latków było 3 (do stworzenia klasy potrzebne było 15 osób, obecnie w 1 klasie jest około 50 dzieci). W przedszkolu odradzają, w poradni odradzają. I za rok będzie w pierwszej klasie podwójny rocznik. Ale wychowawczyni chwali 6-latki, radzi sobie z nimi. Więc jeżeli macie możliwość, to porozmawiajcie z przyszłymi potencjalnymi nauczycielami Waszych dzieci. Bo może oni inaczej podchodzą do posyłania dzieci. Lepiej mieć negatywnie nastawioną dyrekcję do posyłania 6-latków niż negatywnie nastawionego nauczyciela.
  • przeciwcialo 06.03.11, 10:57
    Psycholodzy zapewnią sobie pracę odraczając dzieciaki masowo.
  • analist73 10.03.11, 11:11
    U nas trzeba mieć opinię z poradni szkolnej rejonowej, która i bez odraczania 6-latków nie może wyrobić. Więc pracę i bez tego mają zapewnioną. Do logopedy miesiąc temu były terminy na maj. Do psychologa chyba trzeba czekać miesiąc lub dwa.
  • anna-natali 10.03.11, 10:58
    U nas dyrektorka mówi, że liczy na zmianę reformy (hehe), bo zmiany polityczne i wybory więc może 2006 nie pójdzie do szkoły wcześniej. Widać, że żyją nadzieją, bo są bezradni i nieprzygotowani, ale jak będzie trzeba nie będą mieli nic do gadania i zrobią duże klasy i dwie zmiany i może jakąś salę zaadoptują, ale wtedy będzie za mało czasu, jak im podwójny rocznik zwali się na łeb. A teraz lepiej niech będzie jak było, przecież to stare i sprawdzone.
  • afrikana 10.03.11, 23:44
    > U nas dyrektorka mówi, że liczy na zmianę reformy (hehe),

    Widocznie ma jakieś podstawy, żeby tak uważaćsmile
    Czyli pewnie kolorowo tez nie jest.

    Widać, że żyją nadziej
    > ą, bo są bezradni i nieprzygotowani, ale jak będzie trzeba nie będą mieli nic d
    > o gadania i zrobią duże klasy i dwie zmiany i może jakąś salę zaadoptują, ale w
    > tedy będzie za mało czasu, jak im podwójny rocznik zwali się na łeb.

    No właśnie, jak TRZEBA, to się JAKOŚ pomieszczą - to jest ta cudownie przygotowana reformauncertain
  • mama-ola 01.03.11, 17:41
    > mam pytanie z jakich ksiażek korzystaja Wasze dzeici w skzole?

    U nas jest tak, że I klasa 7-latków uczy się z książek, które wprowadzają wszystkie litery w ciągu 5 m-cy, a I klasa 6-latków uczy się z książek, które wprowadzają wszystkie litery w ciągu 8 m-cy. Jak przypuszczam - jest więcej różnic. Chodzi o to, że ktoś pomyślał, że dzieci 6-letnie moga potrzebować więcej czasu. Program nauczania się wyrównuje w połowie II klasy.
    Badania pod koniec I klasy pokazują, że nie ma różnic w wyedukowaniu 6- i 7-latków, podobno obie grupy umieją to samo na takim samym poziomie. Tego się dowiedziałam na zebraniu z naszą p. dyrektor.
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (23 m-ce)
    Trójmiasto dla 30+
  • anna-natali 10.03.11, 11:05
    Ale przecież te badania były robione więc dla rocznika 2002 i 2003 ,gdzie rocznik 2003 był uczony literek w przedszkolu np będąc w grupie przedszkolnej z 2002, gdzie przedszkole czy zerówka jeszcze uczyło czytać i miało program starej reformy. To nie jest wiarygodne badanie. Pomijam kwesję emocji.
  • przeciwcialo 06.03.11, 10:55
    Juz mozna uzyskac informacje jak odroczyc dziecko z 2006 wink
  • hakin1983 01.03.11, 19:13
    Swoja corke poslalam od wrzesnia do pierwszej klasy jako szesciolatke. Tez zastanawialam sie czy sobie poradzi rozmawialam z nauczycielkami z Pania dyrektor Paniami w sekretariacie i wszystkie mnie uspokajalysmile
    I jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji. Mimo tego ze moja cora nie usiedzi na miejscu 5 minut wszedzie jej pelno to rewelacyjnie sobie daje rade. Trzeba wierzyc we wlasne dziecko bo kto jak nie MY..smile
  • kluczmonia 02.03.11, 08:23
    Dziękuje za wszystkie opinie. to mnie troche uspokaja. U nas jest tak, że dyrekcja jest kompletnie merytorycznie nie przygotowana. tak jakby nie było reformy, zmiany programowej. Na 70 dzieci na razie zdecydowanych jest 2.
    Z tymi zróżnicowaniem podręczników dla 6 i 7 latków to świetny pomysł. u nas niestety nie uzbiera się klasa 6 latków. ale jak ma się uzbierać jak dyrekcja nawet nie zachęca, powiem więcej raczej zniechęca. Ciekawe co zrobią jak za rok będa musieli przyjąć zamiast 58-60 dzieci -140.
    Zastanawiam sie tylko czy są matki sześciolatków które żałują że posłały dziecko do pierwszej klasy? Może nie wchodzą na to forum?
  • aaparatkaa 02.03.11, 09:01
    Rozmawiałam z kilkoma osobami, które bały się posłać swoje dziecko do I klasy i posłały do zerówki i każda twierdzi, że rok w zerówce to strata czasu na naukę, bo emocjonalnie dzieci dojrzewają, wiadomo, ale z nauką sobie radzą. Dzieci w 1 klasie robią to, co my kiedyś w zerówce. Podobno nie ma się czego obawiać.
    Rozmawiałam z sekretarką ze szkoły, mówiła, zeby się nie obawiać, bo program jest dostosowany do sześciolatków.
    Za tydzień trzeba podjąć decyzję, a ja wciąż nie wiem co robić.
    Nie boję się tego jak sobie moje dziecko poradzi, bo wierzę, ze sobie poradzi, ale bardziej jak się odnajdzie sama, taka mała, wśród starszych dzieci.
    Poza tym gdy ją pytam, to mówi, że chce iść razem ze swoimi koleżankami z przedszkola. Nie chciałabym ją oderwać od poprzedniego środowiska, choć wiem, że szybko nawiąże nowe znajomości.
    Poza tym wydaje mi się, że lepiej jak będzie ciągnęła z nauką w górę i dorównywała sześciolatkom niż musiała się dostosować do rok młodszych.
    Chyba lepiej mają rodzice dzieciaków z 2006 r., oni nie będa mieli takich dylematów.
  • analist73 02.03.11, 09:37
    Rodzice dzieci z 2006 też mają dylematy. Już wielu z nich obserwuje ile dzieci z 2005 idzie do 1 klasy (obawiając się podwójnego rocznika w szkole a nie mogąc nic zrobić).
  • kluczmonia 02.03.11, 10:32
    no właśnie ja tez sie boje emocji. bo z nauka poradzi sobie na pewno. pójdzie sama do nowej starszej grupy. ale z drugiej strony jak zostawię ja w zerówce to nie mam gwarancji, że znajdzie się w klasie z dziećmi ze swojej grupy przedszkolnej a nawet dziećmi siedmioletnimi. jak wymieszają za rok sześciolatki z siedmiolatkami to może byc tak, ze te siedmiolatki będą się zwyczajnie nudzić. a ja wolałabym, zeby raczej córka podciągała sie do starszych dzieci.
    moje dziecko nie należy do dzieci przebojowych, jak ja ktoś popchnie to ona sie rozpłacze raczej niz odda. widzę, ze szuka obok siebie kogoś silniejszego charakterem, kogoś komu mogłaby zaufać. i o to sie boję. czy grupa siedmiolatków ją zaakceptuje. ale może to tylko sa moje obawy? nie chciałabym przenosić tych emocji na dziecko.
    widzę, że ona sie już nastawiła że idzie do szkoły do nowej grupy. i jakos nie robi z tego tragedii. i tylko nie wiem czy to wynika z faktu, ze nie wie co ja czeka czy z łatwości u dzieci do adaptacji w nowych warunkach.

    syn koleżanki, który poszedł do szkoly w wieku niespełna 6 lat w zupełnie nowe środowisko twierdzi, że w przedszkolu to jest zabawa a on w szkole musi ciężko pracować. no ale chyba lepiej żeby pracował ( bo takie zycie go czeka) niżby miał sie nudzić. chos ni eukrywam, że troche mi sie go szkoda zrobiło.
  • joanna_poz 02.03.11, 10:48
    czy grupa siedmiolatków ją
    > zaakceptuje. ale może to tylko sa moje obawy? nie chciałabym przenosić tych em
    > ocji na dziecko.

    a dlaczego mieliby się wzajemnie nie zaakceptować?
    myślisz, że na dzien dobry 1 września wszyskie dzieci się sobie przedstawią: jestem 7-latkiem, jestem 6-latkiem?smile

    moj syn jest akurat w jednorodnej klasie samych 6-latkow. natomiast jeszcze w przedszkolu wiele zajęć mieli w łaczonych grupach i problem nieakceptowania na linii starsi- młodsi nie istniał. po prostu Tomek jest fajny i się lubimy (i nieważne że jest ze starszej grupy), a Piotrek nie.
    teraz na zajęciach świelicowych w szkole spotykają się I klasisci 6-letni 7-letni, syn ma wielu kolegów wśrod 7-latków i nikt mu nie wytyka, że jest młodszy.
    wydaje mi się, że ten problem sami sobie wymyślają rodzice.
  • kluczmonia 02.03.11, 10:59
    chyba to chciałam usłyszeć, że wymyślam problemy. dzięki.
  • aaparatkaa 02.03.11, 11:08
    Dzieci są okrutne czasem i tez myślałam o tym, czy te starsze dzieci nie będa traktowały tych młodszych z góry. Może nie, a może tak. Moja córka się uważa, ze strasznie dużą już, bo idzie do szkoły, choć boję się, że dzieciaki ją zgaszą jak trafi do klasy z większością 7 latków. Gdybym miała gwarancję, ze powstanie jedna klasa 6 latków to bym się nie zastanawiała.
  • balbinka01 02.03.11, 19:25
    wysłałam na podstawie własnej znajomości dziecka. Materiał w 1 klasie JEST prosty...
    --
  • aaparatkaa 03.03.11, 11:05
    Materiał podobno jest dopasowany do dzieci 6 letnich. W pierwszej klasie dzieciaki robią to, co my kiedyś w zerówce smile
  • on-na 03.03.11, 13:51
    My jednak zdecydowaliśmy się na zerówkę.... I szlag mnie trafia, że zapisy teraz są elektronicznie, a nie osobiście, gdzie przy okazji mogłabym zadać parę pytań. Przez telefon pani zawse robi wrażenie mocno zapracowanej, której moim teefonem mocno przeszkodziłam, guzik się można doinformować.
    Dlaczego zeróka? No, cóż... Wprawdziew rozmaitych badaniach dojrzałości szkolnej (mieli dwa takie) wypadła świetnie - 118 pkt na 120 możliwych w ostatnim badaniu - wiem, że nie jest na tyle dojrzała, żeby pchać ją do pierwszej klasy, powodowana strachem, ze oj,oj, w przyszłym roku tyle dzieci będzie.
    Bez paniki. Jestemz początku lat 70tych. Wtedy NAPRAWDĘ był wyż, dzieci było - bagatela - 2 razy więcej w pierwszych klasach niż teraz smile A szkoły prywatne nie istniały. Skąd ta panika, ze dzieci sie nei pomieszczą? Wtedy jakoś dawały radę, dadzą i teraz. Skąd przekonanie wszystkich rodziców, że w magicznym "potem", będzie szalenie ostra konkurencja: i do liceów i na studia? Naprawdę nie każde dziecko ma chęci i zacięcie do bycia profesorem i po gimnazjum (o ile będą jeszcze gimnazja) może skręcić do szkoły spożywczej czy budowlanej, prawda? A na studia nie iść w ogóle. Albo studiować poza Polską.
    Nie demonizowałabym i nie siała paniki, że w tym roku TRZEBA dzieciaka koniecznie zapisać do I klasy, bo w przyszłym będzie piekło. Spokojnie. Przeżyjemy smile
    A nasza 6-latka spokojnie spędzi sobie rok 2011/2012 w zerówce szkolnej i poćwiczy szlaczki, liczenie, czytanie i takie tam. Oswoi sie ze szkołą. I pójdzie do I klasy jako 7-latka.
  • afrikana 03.03.11, 14:06
    > Bez paniki. Jestemz początku lat 70tych. Wtedy NAPRAWDĘ był wyż, dzieci było -
    > bagatela - 2 razy więcej w pierwszych klasach niż teraz smile A szkoły prywatne
    > nie istniały. Skąd ta panika, ze dzieci sie nei pomieszczą? Wtedy jakoś dawały
    > radę, dadzą i teraz.

    Skąd ? A moze stąd, że znamy sytuacje w SWOICH szkołach ? Jeśli tobie odpowiada aby dzieci miały lekcje do 19:00 to luuuzsmile U mnie już teraz dzieci siedzą w szkołach do 18:15 i mi osobiście niezbyt to się podoba. Gdybym miała mozliwośc wyboru w tej sytuacji, sprawa byłaby dla mnie jasna.
    A poza tym, za moich czasów klas było od A do C/D. Teraz w szkołach w moim mieście jest klas od A do G/H, ponieważ istniejące kiedyś podstawówki przekształcono w gimnazja, więc wszystko się skumulowało.

    Skąd przekonanie wszystkich rodziców, że w magicznym "pote
    > m", będzie szalenie ostra konkurencja: i do liceów i na studia?

    Studia jak studia, ale gimnazja i licea z gumy nie są, a wyboru nie wiadomo jakiego nie ma.
  • ola07 03.03.11, 14:16
    Ciekawe,czy dzieci z rocznika 2006,też będą badać pod kątem dojrzałości szkolnej,obawiam się, że nawet jak takie badania będą to i tak wszyscy będą się nadawać,bo innego wyjścia nie ma i nie chodzi mi tu o opanowanie przez dziecko jakieś partii materiału,ale o zwykłe odnalezienie się w środowisku szkolnym.
    --
    suwaczki.maluchy.pl/li-5208.png
    suwaczki.maluchy.pl/li-5205.png
  • afrikana 03.03.11, 14:24
    Coooś Ty...dzieci z 2006 wszyscy mają gdzieś - one sie po prostu WSZYSTKIE jak leci nadająsmile
    Teraz rodzice sie tak chwalą, że ich dzieci sobie radzą och i ach, tylko nikt nie weźmie pod uwagę, ze te dzieci sa właśnie wybrane, wyselekcjonowane, przebadane pod względem dojrzałości itd. a potem będa musiały iść wszystkie niezaleznie od umiejętności i dojrzałości i nikt nie bedzie się z nimi cackał.
  • analist73 03.03.11, 14:16
    Ja też jestem z początku lat 70-tych. I wcale nie mam ochoty aby moje dziecko chodziło do szkoły na 3-zmiany. Lekcje zaczynały się o 7 a kończyły 18:00. Klasa nie miała prawa mieć mniej niż 30 uczniów. Dziękuję za takie rozwiązanie. Więc jeżeli obecnie w dostępnych szkołach nauka już byłaby na zmiany to też bym panikowała. (Nie chodzi czy się pomieszczą, bo na pewno się pomieszczą, tylko jakim kosztem to będzie, a na pewno będzie to kosztem dzieci).
  • maurra 03.03.11, 14:23
    Jeśli tobie odpowiada
    > aby dzieci miały lekcje do 19:00 to luuuzsmile U mnie już teraz dzieci siedzą w s
    > zkołach do 18:15 i mi osobiście niezbyt to się podoba.


    jednak posłanie dziecka wcześniej nie jest żadną gwarancją uniknięcia wielozmianowości
    o ile w pierwszej klasie możnaby od biedy tego uniknąć, to wystarczy, że w roku nastepnym przyjdzie dwa razy więcej dzieci i szkoła bedzie musiala zreorganizować plan zajęć calej szkoły
    Mocno watpię, czy dwuzmianowość da się wówczas ograniczyć tylko do tych tłocznych klas pierwszych z roku 2012/2013, oszczedzając klasy juz wówczas drugie.
  • afrikana 03.03.11, 14:30
    Wiem jedno - teraz dzieci siedzą najpóźniej do 18:15. Od 2012 przewidywane są zajęcia do 19:10. Tak wygląda prognoza, której symulację wykonano na podstawie szacowanej ilości dzieci w roku szkolnym 2012. Mówi Ci to coś ?
  • kluczmonia 03.03.11, 15:16
    Nie demonizowałabym i nie siała paniki, że w tym roku TRZEBA dzieciaka koniecznie zapisać do I klasy, bo w przyszłym będzie piekło.

    Zgadzam się. Nie każde dziecko musi pójśc do szkoly. nie zamierzam nikogo namawiać. chciałam tylko poznać argumenty rodziców którzy puszczają dziecko do szkoły i zostawiaja w przedszkolu.Dlatego, że w mojej gminie rodzice którzy zostawiaja dziecko w przedszkolu (99%)- mam wrażenie- nie mają przemyśleń, powtarzają tylko, że dzieci sie nie nadają i już. więc sobie mysle że może ze mną jest coś nie tak, że tak usilnie chce puścic dziecko do szkoły. i wcale nie wcześniej. tylko normalnie: wg. progrmau dla sześciolatków.

    i tez jestem zdania, ze moje dziecko nie musi uczyć się do 19 tak jak ja ponad 25 lat temu. choc tak jak pisze maura pewnie tego nie unikniemy. choć będę walczyć jak lew.
    oznaczałoby to rezygnacje ze wszystkich zajęć pozalekcyjnych popołudniowych. stanowczo mówię nie. i powtórzę to dyrekcji.
  • makurokurosek 04.03.11, 11:12
    A poza tym, za moich czasów klas było od A do C/D. Teraz w szkołach w moim mieś
    > cie jest klas od A do G/H, ponieważ istniejące kiedyś podstawówki przekształcon
    > o w gimnazja, więc wszystko się skumulowało.

    To masz bardzo wyjątkową szkołę. Przeglądając ofertę Poznańskich szkół miałam okazję przekonać się, że w większości są maksymalnie trzy klasy w rocznikach i tylko kilka szkół w całym Poznaniu ma wprowadzony system zmianowy. Zamykanie szkół( np we Włocławku) również świadczy o tym, że raczej zapotrzebowanie spada, a nie rośnie.
    Są szkoły które z różnych przyczyn musiały wprowadzić system zmianowy , jednak nie jest to norma a jedynie mniejszość. Problem może stanowić Warszaw bo tam ze względu na duża migracje, bardzo trudno jest o wykonanie symulacji która miała by faktycznie odzwierciedlać rzeczywistość.
  • joanna_poz 04.03.11, 11:19
    > To masz bardzo wyjątkową szkołę. Przeglądając ofertę Poznańskich szkół miałam o
    > kazję przekonać się, że w większości są maksymalnie trzy klasy w rocznikach i t
    > ylko kilka szkół w całym Poznaniu ma wprowadzony system zmianowy.

    zgadza się.
    w szkole syna (Poznań) jeszcze do ubiegłego roku były w każdym roczniku tylko klasy A i B (a wiec dzieci jest mało od wielu lat).
    w zeszłym zrobiono 4 klasy pierwsze tylko dlatego, że szkoła "postawiła" na 6 latków i szeroko zapraszała dzieci spoza rejonu (bo bez nich groziłoby jej chyba zamknięcie).
    Laczna liczba dzieci w szkole 300.
  • afrikana 04.03.11, 15:15
    Mylicie się, moja szkoła nie jest jedyną taką szkołą w kraju i do wyjątkowych nie należysmile Takich molochów jest całe mnóstwo i to nie tylko w moim mieście. To, że u was w Poznaniu jest tak kolorowo, to nie znaczy, ze tak jest wszędzie. W moim mieście wszystkie szkoły są ogromne, przepełnione i mają system zmianowy. A łączna liczba dzieci to nie 300, tylko 1300.

    www.i-region.eu/pl/edukacja/przepe-nione-pierwsze-klasy-i-nauka-na-dwie-zmiany-
    wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/95968,szesciolatki-w-przepelnionych-klasach.html
    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7875479,Przepelnione_szkoly__liczba_uczniow_niedlugo_sie_podwoi.html
    Ja rozumiem, ze WIELE szkól jest przygotowanych na przyjęcie dwóch roczników i świetnie. Ale wy zrozumcie, ze również WIELE szkół gotowych na to wszystko po prostu jeszcze nie jest, więc zacznijmy od wyrównywania szans i polepszania warunków, a rodzicom pozostawmy wybór. Założę się, że nie chciałybyście aby wasze dzieci uczyły się w takich warunkach. A ja ich nie zmienię, na to potrzeba czasu.
  • makurokurosek 04.03.11, 15:47
    Czy mogłabyś powiedzieć w jakiej miejscowości mieszkasz.

    Mam znajomych w kujawsko-pomorskim , tam podobnie jak w Poznaniu tłoku nie ma . Włocławek zamyka szkoły, podobnie Grudziądz. Większość miast które tak jak Włocławek rozbudowały się w latach 70 mają problem ze zbyt dużą liczbą szkół w porównaniu do zapotrzebowania.
    Problem ze szkołami dotyczy Warszawy i sypialni wszystkich dużych miast
  • afrikana 04.03.11, 20:12
    Ja mieszkam właśnie w sypialniwink
    Ale przeciez ponoć sa też problemy we Wrocławiu, Krakowie, Lublinie, czytałam chyba o Trójmieście i Białymstoku... No tak własciwie to wszędzie sa problemy - jak nie w jedną to w drugą stronę - czyli tak naprawdę nie ma gruntu pod nowa ustawę, bo wszędzie bałagan. Niech najpierw unormują sytuację i zrobią porządki - a oni zaczynaja od końca.
  • makurokurosek 04.03.11, 22:53
    Nie rozumiem roszczeń i oczekiwań ludzi przeprowadzających się do sypialni. Decydując się na sypialnie dokładnie wiedzieli jak wygląda infrastruktura danego miejsca, jak bogata jest gmina i jakie są szanse na poprawę infrastruktury.
    Większość ludzi kupuje domy i mieszkania na kredyt, podjecie decyzji zazwyczaj poprzedzone jest kilkuletnimi przemyśleniami i składaniem na wkład własny natomiast od gmin oczekują że decyzję o poważnej inwestycji podejmą ot tak z dnia na dzień bo oni właśnie kupili tu dom.

  • afrikana 04.03.11, 23:06
    > Nie rozumiem roszczeń i oczekiwań ludzi przeprowadzających się do sypialni. Dec
    > ydując się na sypialnie dokładnie wiedzieli jak wygląda infrastruktura danego m
    > iejsca, jak bogata jest gmina i jakie są szanse na poprawę infrastruktury

    yyyyy....ja tutaj mieszkam całe moje życie ! big_grin
    co więcej, ja tutaj całe moje życie pracujęsmile
    Mam wyruszyć w Polskę w poszukiwaniu mniejszych szkół aby móc powiedzieć, że mamy świetną reformę ? NO teraz to mnie powaliłaśsmile

    > Większość ludzi kupuje domy i mieszkania na kredyt, podjecie decyzji zazwyczaj
    > poprzedzone jest kilkuletnimi przemyśleniami i składaniem na wkład własny natom
    > iast od gmin oczekują że decyzję o poważnej inwestycji podejmą ot tak z dnia na
    > dzień bo oni właśnie kupili tu dom

    Może jednak napiszesz coś sensowniejszego, bo teraz to już zanadto popuszczasz wodze fantazjismile Mieszkam w domu rodzinnym wybudowanym 20 lat temusmile
    A Twoim zdaniam przeprowadzka to jedyne sensowne rozwiązanie w obliczu tej świetnej reformy ? big_grin
  • makurokurosek 04.03.11, 23:30
    > Może jednak napiszesz coś sensowniejszego, bo teraz to już zanadto popuszczasz
    > wodze fantazjismile Mieszkam w domu rodzinnym wybudowanym 20 lat temusmile
    > A Twoim zdaniam przeprowadzka to jedyne sensowne rozwiązanie w obliczu tej świe
    > tnej reformy ? big_grin

    Ty tam mieszkasz od lat, ale czy mogłabyś napisać o ile wzrosła ilość mieszkańców w przeciągu ostatnich 4-5 lat.
    Nie wierze, że jest taka sama jak 20 lat temu.



  • afrikana 05.03.11, 00:30
    Ale co tutaj liczyć ? Liczby się drastycznie nie zmieniły, jest po prostu mniej szkół podstawowych i tyle. Kiedyś nie było gimnazjów, a od moich czasów nowej szkoły nie wybudowano.
  • makurokurosek 05.03.11, 09:07
    > Ale co tutaj liczyć ? Liczby się drastycznie nie zmieniły, jest po prostu mniej
    > szkół podstawowych i tyle

    Skoro liczby sie nie zmieniły i nie ma zbyt dużo nowych przybyszów, to masz wyjątkowo płodną gminę, dosłownie wzór Pisu i LPRu.Wszystkie gminy narzekają na spadek urodzin, a tu u skoro jesteście jedyną gminą w której ilość dzieci nie wynika z migracji dosłownie bum dzieciowy.
    Jeżeli tak się ma sytuacji to faktycznie problemem jest gmina która nie przeprowadza symulacji i nie interesuje się swoimi mieszkańcami.

    "Kiedyś nie było gimnazjów, a od moich czasów nowej
    > szkoły nie wybudowano. "

    Czyli co w gimnazjum u was luzy są, czy co?
    Kiedyś podstawówka była ośmioletnia , budynki wiec były przystosowane na pomieszczenie minimum 700 uczniów. Skoro liczebność dzieci u was się nie zmieniła, to rozumiem że zmniejszyły się budynki. Szkoły budowane w latach 70-80 budowane były na 1000-1300 uczniów, jakaś niekonsekwencja jest w twojej wypowiedzi, gminy nie dotycz migracja, ilość dzieci na podobnym poziomie co w latach 70, coś tu nie halo
  • afrikana 05.03.11, 14:41
    O matko jak ciezko rozmwaia się z kimś, kto niczego nie rozumie. Liczba mieszkańców wzrosła, ale wcale nie drastycznie, nie było masowych migracji, to po pierwsze. To nie jest nowopowstała, prężnie rozwijająca sie sypialnia, to po drugie. A szkół podstwowych jest po prostu mniej niz było i stąd problem. Nie możesz tego pojąć ?

    > Kiedyś podstawówka była ośmioletnia , budynki wiec były przystosowane na pomies
    > zczenie minimum 700 uczniów

    była 8 letnia, ale było mniej klas w roczniku - o połowę mniej niż teraz - ja nie wiem ile razy można pisac to samo.

    Skoro liczebność dzieci u was się nie zmieniła, to
    > rozumiem że zmniejszyły się budynki.

    Matkoooo....nie zmniejszyły się budynki, tylko jest ich MNIEJ, bo zostały przekształcone w gimnazja, czyli wszystkie dzieci z miasta skumulowały się w mniejszej ilości budynków ! Czy ty umiesz czytać ? Ile razy mozna pisać to samo. To już irytująceuncertain

    ZROZUM - kiedyś podstawówek było np. 6, a teraz w związku z przekształceniem 2 na gimnazja, zostało 4. Tym sposobem wszystkie dzieci z miasta musza się zmieścic w 4 podstawówkach, a nie w 6. A mniej dzieci nie ma, bo powiedzmy, że nawet jesli trochę mniej się rodzi, to trochę więcej mieszkańców jest - nieznacznie, ale jest. Wielkich migracji nie było. To nie jest jakaś nowa sypialnia, tylko stare miasteczko niedaleko stolicy - ot tyle. Więcej ci tłumaczyć nie będę, bo to nie ma sensu. Kończę dyskusję.

    A poza tym, już ci linkowałam, ze ta sytuacja nie dotyczy tylko jednego małego miasteczka w Polsce, tylko znacznie więcej. To nie jest pojedynczy przypadek, więc co chcesz udowodnić ?
    Odpowiadac nie musisz.
  • makurokurosek 05.03.11, 23:16
    To nie jest nowopowstała, prężnie rozwijająca sie sypialnia, to po drugie
    > . A szkół podstwowych jest po prostu mniej niz było i stąd problem. Nie możesz
    > tego pojąć ?

    Mam prośbę mogłabyś w końcu podać link do strony szkoły o której piszesz. to już nie jest nasza pierwsza dyskusja na ten temat, natomiast każdą prośbę o nazwę miejscowości lub linka do szkoły zbywasz milczeniem. Rozumiem, że cenisz sobie prywatność ale to o czym piszesz jest po prostu mało realne.
    W latach 70-80 czyli latach wyżu demograficznego w rocznikach było po 6 - 7 klas i jak wiemy szkoły były ośmioletnie, masowo budowano szkoły by doprowadzić do sytuacji w której w każdym roczniku było po max 4 klasy . Z tego co podałaś w waszej szkole w każdym roczniku jest po 8 klas, więc jak widać jest to anomalia przekraczająca sytuację z wyżu demograficznego, a dotyczy niżu demograficznego.

    "> Matkoooo....nie zmniejszyły się budynki, tylko jest ich MNIEJ, bo zostały przek
    > ształcone w gimnazja, czyli wszystkie dzieci z miasta skumulowały się w mniejsz
    > ej ilości budynków !"

    Obcięto w ten sposób dwa roczniki, więc wybacz nijak i tak nie pasuje do twojego opisu z którego wynika iż w waszym mieście ilość dzieci w dobie niżu demograficznego kilkukrotnie przewyższa ilość dzieci z doby wyżu demograficznego z lat siedemdziesiątych.



    "> ZROZUM - kiedyś podstawówek było np. 6, a teraz w związku z przekształceniem 2
    > na gimnazja, zostało 4."

    Prosta matematyka. jeżeli w każdej podstawówce były 4 klasy po 27 uczniów w każdym roczniku, to ilość wszystkich uczniów w jednej szkole to 864, a we wszystkich szkołach 5184. Ilość uczniów pozostająca w podstawówkach to 3888, czyli na jedną podstawówkę wypada po 972 uczniów czyli maks 6 klas w roczniku.I to nie uwzględnia faktu niżu demograficznego, ale jak z twoich postów wynika was niż nie dotyczy i jako jedyne miasto czy miasteczko w Polsce macie cały czas wyż lat siedemdziesiątych.


  • afrikana 06.03.11, 01:24
    Nożesz co za uparte i natrętne babskotongue_out

    Linku wklejac nie zamierzam.
    Masz przykładowy plan jednej z klas III:
    Nr Godz Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek
    1 8:00- 8:45 kszt.zint RB 25 kszt.zint RB 25 zdw RB 18
    2 8:55- 9:40 kszt.zint RB 25 kszt.zint RB 25 religia AW 57
    3 9:50-10:35 kszt.zint j. DM 25 kszt.zint RB 25 kszt.zint RB 4
    4 10:45-11:30 kszt.zint RB 38 kszt.zint RB 38 kszt.zint RB 25
    5 11:50-12:35 kszt.zint RB 25 kszt.zint RB 25
    6 12:50-13:35 ang 17 kszt.zint RB 25
    7 13:50-14:35 religia AW 57 kszt.zint RB 25 ang tp54
    8 14:45-15:30 kszt.zint j. DM 25 kszt.zint RB 25
    9 15:40-16:25 kszt.zint RB 25 kszt.zint RB 25
    10 16:35-17:20 kszt.zint RB 25 k.plast. KN RB 25
    11 17:30-18:15 kszt.zint RB 25 k.plast. KN RB 25

    A tutaj klasa I:

    Godz Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek
    1 8:00- 8:45 k.plast. KN IJ 8 e_wczesnoszk IJ 8 e_wczesnoszk IJ 38
    2 8:55- 9:40 e_wczesnosz IJ 8 e_wczesnoszk IJ 8 e_wczes j.a BJ 8
    3 9:50-10:35 e_wczesnosz IJ 8 e_wczesnoszk IJ 8 e_wczesnoszk IJ 8
    4 10:45-11:30 e_wczesnosz IJ 8 religia GM 8 e_wczesnoszk IJ 8
    5 11:50-12:35 religia GM 8 e_wczesnoszk IJ 8
    6 12:50-13:35 e_wczes j.a BJ 8 zdw KN IJ 54 e_wcze IJ 34
    7 13:50-14:35 gimn.kor S KJ 3 ang 18 e_wcze IJ 38
    8 14:45-15:30 e_wczesnoszk IJ 8 e_wcze IJ 8
    9 15:40-16:25 e_wczesnoszk IJ 8 e_wczeIJ 8
    10 16:35-17:20 e_wczesnoszk IJ 8 e_wczeIJ 8
    11 17:30-18:15 e_wczesnoszk IJ 2 ang 8



    Oczywiście i tak zaraz napiszesz, ze ściemniam i ze sobie z palca te plany lekcji wyssałam- tak nudzi mi sięsmile

    I nigdzie nie pisałam, że jest wyż - nie dopowiadaj sobie. Pisałam jasno i klarownie - kilkukrotnie - może trochę mniej dzieci się rodzi, ale doszło trochę mieszkańców i generalnie mniej więcej na jedno wychodzi. Czego ty jeszcze chcesz ?
    A linków, w których piszą, ze niektóre szkoły w Polsce sa przepełnione jakoś tak ciągle nie zauważasz i czepiasz się tylko tej mojej jednej mieściny, a tutaj nie o to chodzi chyba ?
  • afrikana 06.03.11, 01:35
    No niestety wszystko się zlało. Ogólnie:

    Klasa 1:
    pon - 8-14:35
    wt - 8 - 11:30
    śr - 13:50 - 18:15
    czw - 8 - 13:35
    ptk - 12:50 - 18:15

    Klasa III:

    pon - 8-12:35
    wt - 13:50 - 18:15
    śr - 8 - 11:30
    czw: 13:50 - 18:15
    ptk: 8 - 14:35

    Nie wiem po co ja to wszystko piszę....
    I wątpię, żeby ktoś chciał żeby jego dziecko było w domu ze szkoły przed 19 mając na drugi dzień na 8 do szkołyuncertain
    A poza tym, zostawmy juz temat mojego miasta i mojej szkoły. Czyta sie o takich problemach również w innych miejscach.
  • afrikana 06.03.11, 01:38
    I krócej sie nie da, bo nawet cholerna religia jest w środku zajęc, o co również jestem złauncertain
    To są plany zajęć bez żadnych kółek, żeby nie było.
  • makurokurosek 06.03.11, 10:26
    Jeszcze jedno, bardzo ciekawe czemu pierwsze klasy mają po 7 lekcji w ciągu dnia. Czyżby te zajęcia do 18 zawierały w sobie zajęcia dodatkowe wybrane przez rodziców ?
  • przeciwcialo 06.03.11, 11:13
    W pierwszej klasie jest 4-5 lekcji z religia i angielskim. I nie ma prawa byc więcej chyba że drugi język obowiązkowy dzieci mają co daje 2 godziny w tygodniu wiecej.
  • afrikana 06.03.11, 14:48
    Zajęcia te są z religią, gimnastyką korekcyjną i angielskim, na które chodzą całymi klasami i żadko zdarza sie, że są na koniec lekcji jeśli chodzi o 18:15. Są raczej albo przed, albo po jak mają na rano. A religia w środku.
  • przeciwcialo 06.03.11, 14:52
    No to wychodzi 25 godzin lekcyjnych tygodniowo czyli srednio 5 dziennie.
  • makurokurosek 06.03.11, 09:54
    Po pierwsze nadal nie rozumiem, czemu tak bardzo nie chcesz ujawnić szkoły i nazwy miejscowości, wydawało mi sie ze forum to również miejsce ostrzegania przed beznadziejnymi lekarzami, beznadziejnymi szkołami. Skoro szkołą jak i gmina jest tak bardzo do dupy to czemu jej tak bronisz?

    Po drugie problemy większości miast wynikają po pierwsze z migracji po drugie z zamknięcia na początku lat 90 wielu szkół, w przypadku twojego miasta nie ma ani jednego ani drugiego, a za sytuację obarczasz przeobrażenie szkół w gimnazja i brak budowy nowych szkół. Skoro jak sama napisałaś żadna ze szkół nie została zamknięta, a jedynie przekształcona w gimnazjum to opisana przez ciebie sytuacja mogłaby zaistnieć gdyby ilość dzieci od czasów wyżu uległą wzrostowi, a nie zmniejszeniu lub co najmniej utrzymywała się na tym samie poziomie co wtedy.

    "
    > A linków, w których piszą, ze niektóre szkoły w Polsce sa przepełnione jakoś ta
    > k ciągle nie zauważasz i czepiasz się tylko tej mojej jednej mieściny, a tutaj
    > nie o to chodzi chyba ?"

    Owszem widzę, i problem dotyczy świeżo powstałych osiedli i świeżo powstałych sypialni, a nie miasteczek w których infrastruktura od 30 lat nie ulega znaczącej zmianie.



  • afrikana 06.03.11, 14:25
    > Po pierwsze nadal nie rozumiem, czemu tak bardzo nie chcesz ujawnić szkoły i na
    > zwy miejscowości, wydawało mi sie ze forum to również miejsce ostrzegania przed
    > beznadziejnymi lekarzami, beznadziejnymi szkołami. Skoro szkołą jak i gmina je
    > st tak bardzo do dupy to czemu jej tak bronisz?
    1. ciebie ostrzegać przed moją szkołą nie muszę. A w moim mieście KAŻDY zna sytuację.
    2. szkoła jako tako nie jest do dupy, bo ma wysoki poziom nauczania. Jest po prostu przepełniona, co nie wynika z jej winy.

    po drugie z
    > zamknięcia na początku lat 90 wielu szkół, w przypadku twojego miasta nie ma a
    > ni jednego ani drugiego, a za sytuację obarczasz przeobrażenie szkół w gimnazja
    > i brak budowy nowych szkół.
    Ja nie wiem już jak tłumaczyć, że jest mniej podstawówek niż było, a dzieci mniej więcej tyle samo. Coś nie tak z twoją logiką. I przypomnę, że teraz "0" są często w szkołach, czyli w sumie 7 roczników, a kiedyś było 8, ale o dwie olbrzymie szkoły więcej. Czego tutaj nie pojmować ?

    Skoro jak sama napisałaś żadna ze szkół nie został
    > a zamknięta,

    A czym jest dla ciebie zabranie dwóch olbrzymich podstawówek przy założeniu, ze ilośc uczniów pozostała mniej więcej taka sama (trochę mniej urodzeń, ale trochę więcej mieszkańców), z tym że teraz w szkołach sa równiez "0"? Czyli prosty rachunek - kiedyś 8 roczników po 3/4 klasy, a teraz 6 roczników po 7/8 klas + zerówki.

    > Owszem widzę, i problem dotyczy świeżo powstałych osiedli i świeżo powstałych s
    > ypialni, a nie miasteczek w których infrastruktura od 30 lat nie ulega znaczące
    > j zmianie

    Jak rozumiem, wiesz lepiej ode mnie i od mieszkańców mojego miasta czy mamy problem ze szkołami czy nie ? Rozwalasz mniebig_grin Wróżka ?
  • makurokurosek 06.03.11, 15:51
    > Ja nie wiem już jak tłumaczyć, że jest mniej podstawówek niż było, a dzieci mn
    > iej więcej tyle samo. Coś nie tak z twoją logiką. I przypomnę, że teraz "0" są
    > często w szkołach, czyli w sumie 7 roczników, a kiedyś było 8, ale o dwie olbrz
    > ymie szkoły więcej. Czego tutaj nie pojmować ?

    Tego, że w dobie wyżu demograficznego, a jestem rocznikiem wyżowym, nie było lekcji do 19, więc wciskanie, że w dobie niżu w miasteczku w którym nie ma problemu migracji, taka konieczność się pojawiła jest jednak mało prawdopodobne.

    "> A czym jest dla ciebie zabranie dwóch olbrzymich podstawówek przy założeniu, ze
    > ilośc uczniów pozostała mniej więcej taka sama "

    Jeżeli w każdej szkole były po 4 roczniki z 27 uczniami, to z każdej szkoły do gimnazjum odeszło 216 uczniów co razem daje 1300 uczniów przeniesionych do dwóch gimnazjów, jednocześnie w każdej szkole przybyło 320 uczniów. Łatwo policzyć że różnica między wcześniejsza sytuacją 6 szkół ośmioletnich, a obecną sytuacją 4 szkoły 6 letnie to wzrost o 108 uczniów na jedną szkołę co daje stworzenie po jednej klasie więcej w każdym roczniku, czyli zamiast czterech, stworzenie pięciu klas.
    Nie ma więc możliwości aby przeobrażenie dwóch z sześciu szkół w gimnazjum zaowocowało podwojeniem liczebności klas w każdym roczniku.
    Jeżeli nie ma więc problemu z migracją ( co ma miejsce w sypialniach dużych miast i w Warszawie), szkoły nie zostały pozamykane a jedynie przekształcone nie ma możliwości aby roczniki niżowe spowodowały taką sytuację.
    Trochę mniej urodzin. to chyba w jakieś wyjątkowo pisowskiej mieścinie mieszkasz, że ludzie się tak rozmnażają, bo od lat się trąbi że ilość urodzin maksymalnie spada. Kiedyś normą były rodziny 2+2; 2+3, w obecnej chwili mamy model 2+1, maks 2+2, rodziny z trójką dzieci już są traktowane jako anomalia, na co nie rzadko dziewczyny narzekają na forum

    "> Jak rozumiem, wiesz lepiej ode mnie i od mieszkańców mojego miasta czy mamy pro
    > blem ze szkołami czy nie ? Rozwalasz mniebig_grin Wróżka ?"

    Rozwalający to jest raczej twój bełkot i strach przed podaniem linku do szkoły. Czyżbyś jeszcze nie znalazła w necie szkoły która pasowałaby do twojego opisu ?


  • kara13 08.03.11, 22:06
    Witam,


    Jestem mama dziecka z rocznika 2005 , mieszkam na Bemowie i stoję przed dylematem czy posłać córkę do pierwszej klasy. W przedszkolu otrzymała pozytywna opinie od swojej pani, powinna sobie wiec poradzić. Chciałam umówić się w celu potwierdzenia tej decyzji w poradni psychologiczno-pedagogicznej ale nie chcą się z nami umówić jeśli nie ma większych problemów z dzieckiem a wizyta prywatna kosztuje 240 ZL. Nie stać mnie więc nie skorzystam.
    Byłam na dwóch spotkaniach w szkołach i jestem przerażona. Najchętniej wyprowadziłabym się z Bemowa bo tutaj najpierw był problem z przedszkolem (nie dostałyśmy się i chodzi do prywatnej) a teraz problem z przeludnioną szkoła.

    Pierwsza szkoła, nasza rejonowa . W tej chwili uczy się tam ponad 900 dzieci w klasach 20-25 osobowych. W tym roku we wrześniu planują przyjąć dzieci sześcioletnie do czterech klas "0" oraz siedmiu klas „1”. Oprócz tego dziesięć klas „1” dla siedmiolatków. W sumie będzie 17 klas pierwszych Za rok będzie na pewno jeszcze gorzej więc ile tych klas będzie ?? A gdzie jeszcze kolejne klasy 2, 3, 4 itd.
    Aby te dzieci pomieścić przerobiono już na klasy szatnie oraz piwnice na jedna ze świetlic. Co będzie za rok, dwa ? Przecież ta szkoła już się nie powiększy ??
    Oczywiście system dwuzmianowy i w tym roku dzieci będą chodzić w godzinach około 12-17. Niezły początek.

    Druga szkolą jest nowsza, bardziej kolorowa ale wiem, że nie mamy szans aby się tam dostać. Rejon duży a oni w pierwszej kolejności przyjmują dzieci tylko z dwóch nowych osiedli (pytanie dlaczego właśnie z tych dwóch ?? ) i dla całej reszty która też niby należących do ich rejonu zabraknie miejsca, zostaną wiec skierowani do pozostałych szkol na Bemowie.


    I co mają zrobić rodzice? Kiedy będą kolejne, nowe szkoły? Kiedys 200 metrów od mojego domu była szkoła podstawowa ale teraz jest tylko gimnazjum a moje dziecko będzie chodzić do klasy np., 1K lub 1L ….
    --
    Mama Natalki z maja'2005
    moje miejsce - inne miejsce
  • afrikana 10.03.11, 23:51
    O! kolejna przepełnona szkoła "moloch"...no to czyli trochę nas jest i wszyscy stoimy przed podobnymi dylematamiuncertain Moja szkoła nie jest niedobitym dinozauremwink

    > Oczywiście system dwuzmianowy i w tym roku dzieci będą chodzić w godzinach okoł
    > o 12-17. Niezły początek.
    eee tam, u mnie nawet czasami do 18:15, więc sie ciesz, ze nie masz jeszcze najgorzejwink (ŻART)

    > I co mają zrobić rodzice? Kiedy będą kolejne, nowe szkoły? Kiedys 200 metrów od
    > mojego domu była szkoła podstawowa ale teraz jest tylko gimnazjum a moje dziec
    > ko będzie chodzić do klasy np., 1K lub 1L ….

    Witaj w klubieuncertain I nie wiem co Ci doradzić....niestety. Tutaj kolezanki ci doradzą przeprowadzkęsmile I w ogóle wyśmieją, że jeszcze tam mieszkaszsmile))
  • afrikana 06.03.11, 14:56
    > Owszem widzę, i problem dotyczy świeżo powstałych osiedli i świeżo powstałych s
    > ypialni, a nie miasteczek w których infrastruktura od 30 lat nie ulega znaczące
    > j zmianie.
    >
    No to o co Ci chodzi skoro wiesz, że przepełnione szkoły istnieją i nie są fikcją ? Chcesz mi usilnie udowodnić, że w szkołach w moim mieście nie jest tak jak jest ? Bo nie rozumiem twojego celu. Ja ci nie musze nic udowadniać, bo ja wiem jak jest, a ty sobie wierzyć nie musisz. No ale skoro sama piszesz, ze wiesz że takie sytuacje mają miejsce, to po co ci analiza szczegółowa mojej miejscowości ? licząc, kalkulując i spekulując nie zmienisz mojej sytuacji, a ja cie o to przeciez nie proszę, więc odstosunkuj się laskawie i zaakceptuj fakt, że są szkoły, które z różnych powodów sa po prostu przepełnione i dzieci nie mają najlepszych warunków do nauki i tyle. Czego ty chcesz ode mnie ? Co cie tak bardzo interesuje moja szkoła ? takich jest więcej, podałam linki, więc zabierz sie za analizę jakiejś innej szkoły, skoro tak bardzo to lubiszbig_grin
  • makurokurosek 06.03.11, 16:00
    Straszysz ludzi, pokazując sytuacje które są sporadyczne i do tego trudno powiedzieć czy faktyczne skoro nie podajesz linku, a osoby z dużych miast ( Poznań, Warszawa, Kraków) twierdzą że tak drastyczna sytuacja nie dotyczy ich miast i pierwszy raz o czymś takim słyszą. Poza tym jako rocznik wyżowy doskonale pamiętam sytuację z przed kilkudziesięciu lat gdzie mimo zmianowości nikt nie kończył lekcji o 19 , więc wciskanie że w małym miasteczku które nie jest sypialnią występuje taki problem to raczej nic innego tylko ściema, zwłaszcza że jakoś nie palisz się do podania nazwy mieściny.
    Podane przez ciebie linki opisują sytuacje nowych osiedli w dużych miastach i sypialnie i raczej jest tam problem dwuzmianowości ( koniec lekcji o 16 ) a nie wielozmianowości, czyżbyś więc w ten sposób leczyła kompleksy małomiasteczkowości.
  • afrikana 06.03.11, 22:13
    Puknij sie w głowęsmile śmieszy mnie, że wiesz lepiej jak jest w szkołach w moim mieście.
    To mówisz, ze o której we WSZYSTKICH szkołach w Polsce dzieci kończą najpóźniej lekcje ? No, powiedz mi proszę, to się pośmieję i wtedy moze podam linka żeby ci ta natrętna kopara bezpodstawnie zarzucająca mi kłamstwo w końcu zmiękła i opadłabig_grin Mam coraz większy ubaw wiedząc jak faktycznie jest i czytając twoje teksty, ze TO NIE MOŻLIWEbig_grin
  • kunnegunnda 06.03.11, 22:25
    ci ta natrętna kopara bezpodstawnie zarzucająca mi kłamstwo w końcu zmiękła i opadłabig_grin

    co to kopara?? w narzeczu jakim???
    ale sie nie denerwuj- nie wymagało to ode mnie duzo pracy. podałas plan zajęc- voila- ujawniam szkołe. dobrze, zeby wszyscy znali ten ODOSOBNIONY przypadek.

    cel, ktory mi przyswieca, to
    - udowodnic, ze jest o raczej dośc rzadki przypadek, i sa możliwe inne opcje. i tyle.
    a swoja droga: wybierajac pańswo w ktorym mieszkam, miasto, dzielnice, baaa, osiedle- brałam pod uwage infrastrukture.
    w krakowie sa kłopoty w osiedlach sypialniach- ale nikt nikomy nie kaze tam mieszkac, trzba uzyc mozgu kupujac mieszkanie i juz. mozna za dokładnie te sama kase kupic mieszkanie w innym miejscu, z pełna infrastruktura dookoła.
    podajasz gdzieś, ze dzieci ucza sie na wiele zmian takze w krakowie- nie sadze, nie jest to mozliwe
  • afrikana 06.03.11, 22:40
    >>dobrze, zeby wszyscy znali ten ODOSOBNIONY przypadek

    O patrz pani, a jeszcze przed chwilą twierdziłaś, ze taki z pewnością nie istniejebig_grin ha,ha,ha...no i na co te twoje marne analizybig_grin

    > a swoja droga: wybierajac pańswo w ktorym mieszkam, miasto, dzielnice, baaa, os
    > iedle- brałam pod uwage infrastrukture.

    ach, no tak...przypomniałaś mi, ze sie pomyliłam i wybrałam nie to państwo co trzebabig_grin musze pogadać z moją mamą i poprosić o odszkodowanie, że mnie tutaj urodziłabig_grin

    taaa...ja juz wszystko rozumiem....NIE WOLNO powiedzieć nic złego na temat szkół, trzeba sie po prostu przeprowadzić z miejsca urodzenia i zamieszkania w poszukiwaniu odpowiedniej szkoły i wtedy można piać z zachwytu nad reformąbig_grin

    och, jakie to cudowne i proste rozwiązaniebig_grin chyba sprzedam wszystko jak leci, rzucimy z mężem prace i przeprowadzimy się do Poznania - wtedy będę chwalić reformę i przygotowanie szkół pod niebiosabig_grin A tym, którym będzie gorzej i nie będą mieć tak słodko jak ja, powiem żeby zamknęli gęby, siedzili cicho i nawet nie pisnęli słówkiem o swojej sytuacjibig_grin Normalnie z nieba mi spadłaś, co ja bym bez ciebie zrobiłabig_grin Buziaczki moja kochanasmile
  • afrikana 10.03.11, 23:57
    >>>dobrze, zeby wszyscy znali ten ODOSOBNIONY przypadek

    ha, ha, ha, ha - odosobniony - dobre sobiebig_grin
  • makurokurosek 06.03.11, 22:37
    To mówisz, ze o której we WSZYSTKICH szkołach w Polsce dzieci kończą najpóźniej
    > lekcje ?

    Dziś już chyba taki wątek powstał, a jeżeli ciebie to interesuje wystarczy wejść na strony szkół.
    W Poznaniu w większości szkół system jest jednozmianowy, w nielicznych szkołach w których wprowadzono system dwuzmianowy zajęcia kończą się o 15-16.

    "No, powiedz mi proszę, to się pośmieję i wtedy moze podam linka żeby
    > ci ta natrętna kopara bezpodstawnie zarzucająca mi kłamstwo w końcu zmiękła"

    Ktoś już zrobił to za ciebie, z linka jasno widać że jednak mijasz się lekko z prawdą,
  • dorek3 08.03.11, 10:07
    Nie wiem czy takie sporadyczne. Ja z W-wy, z sypialni (btw, zawsze mi się wydawało, że to do obowiązku państwa/miasta/gminy należy zapewnienie szkół i przedszkoli) i w mojej dzielnicy wszystkie podstawówki są przepełnione. Boja rekordy w skali kraju. Już obecnie jest po 11 (słownie jedenaście) klas pierwszych a jak połączą się roczniki to i 3 zmiany nie wystarczą.
    Ja znalazłam alternatywę bo posłałam do małej społecznej. Taniej mi wyjdzie niż zmiana mieszkania na inną okolicę. ale nie wszyscy maja takie możliwości.
    Nic nie należy generalizować tylko każdy powinien wybierać szkołę rozważnie. Bo wybiera konkretną placówkę a nie jakąś statystyczną szkołę w statystycznej miejscowości.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • afrikana 10.03.11, 23:55
    Ciekawe czy makurokurosek przejrzy na oczy jak poczyta od innych, ze takie szkoły ja moje jednak istniejąsmile A zarzucała mi kłamstwa i ściemyuncertain
  • przeciwcialo 06.03.11, 11:07
    Abstrahując od twojej sytuacji- teraz w wielu miastach buduje sie bloki, blokowiska, sypialnie. Ludzie kupuja mieszkania w miejscu gdzie nie ma szkół czy przedszkoli. Miasta zawalaja że nie dbają o infrastrukture. Pozwolenia na budowe powinny byc łaczone z planami powstawnia szkół i przedszkoli.
  • mama303 05.03.11, 09:39
    Ja jestem z W-wy i mam w pracy duzo znajomych dzieciatych. Nie słyszałam, żeby jakieś dziecko miało lekcje do 19.00, nawet wśród starszych uczniów, a co dopiero pierwszaki. Te szkoły z lekcjami do 19.00 to chyba jakieś wyjątki!

  • kunnegunnda 06.03.11, 10:22
    w krakwie tez sie to nie zdarza, jak zwykle pani z afryki sieje panike- wyslijcie mi linka do JEDNEGO harmonogramu, ze tak jest- harmonogramy sa na stronkach szkól
  • afrikana 06.03.11, 14:27
    mam taki link pod ręką, ale nie zamierzam go wklejać bo sie jakiejś pani kunegundzie tak podobabig_grin
    ja wiem jakie plany lekcji mają dzieci w moim mieście.
  • mama303 06.03.11, 15:11
    Ale tu na forum tez jakoś nikt nie pisze że jego dziecko w szkole ma lekcje do 19.00. Jeżeli gdzieś tak jest to taki problem ma jakaś miejscowośc gmina a nie cały kraj. Dlatego trzeba działać lokalnie a nie siac panikę ogólnonarodową.
  • afrikana 06.03.11, 15:36
    na razie do 18smile nie przekręcajcie faktówsmile
    a te artykuły o przepełnionych szkołach w naszym kraju i o zmianowaości, to ja pewnie wysmarowałambig_grin tak, tak - taki jednoosobowy spisekbig_grin
  • makurokurosek 06.03.11, 16:05
    Czyli jak widać tylko twoje dziecko kończy zajęcia o 18, nawet warszawiacy nie mają tego problemu co ty.
    Zmianowość, najwidoczniej znasz to słowo tylko ze słyszenia i nigdy nie miałaś doczynienia ze zmianowością. Jak wszystkie roczniki wyżowe zaliczyłam zmianowość i zapewniam cię że nie kończyło sie wówczas lekcji o 18. Skoro w waszym miasteczku roczniki niżowe kończą zajęcia o 18 to znaczy że w dobie wyżu kończono o 22
  • makurokurosek 06.03.11, 17:57
    skoro już wiemy, że to Mińsk Mazowiecki nie było problemu by sprawdzić iż inne szkoły w Mińsku nie sa tak zatłoczone, mniej klas w rocznikach i lekcje nie kończą się o 17 czy 18. Może więc zamiast tak narzekać i siać strach po prostu przepisz dziecko do jednej z pozostałych trzech szkół. Nie chcesz, bo ta ma najlepsza opinie. To przestań pierdzielić głupoty bo po pierwsze sytuacja nie wygląda tak jak ją opisałaś, a po drugie sytuacja bardziej wynika z tego że ta szkoła jest w obecnej chwili modna.
  • afrikana 06.03.11, 22:30
    Ta szkoła nie jest "modna". To jest jedyna szkoła po tej stronie miasta. Busów nie ma, a do innych daleko. Mozesz sobie nawet sprawdzić na mapiesmile To jest JEDYNA szkoła podstawowa prawobrzeżnej częsci miasta. Nikt nie będzie zasuwał godzinę w jedną stronę na piechotę do szkoły. A poza tym, już w tym roku dzieci mają tam zajęcia do 16:30, a w przyszłym roku przewidują godzinę później, czyli 17:30 - wielka mi różnica, żeby lecieć przez całe miasto.

    A poza tym, chciałabym zobaczyć twoją minę jak już wyszpiegowałaś, ze szkoła podstawowa jednak może mieć do tak późna lekcje...bo przecież cały czas, przez pół wątku wciskałaś, ze to niemożliwe Ha,ha,habig_grin
    Nie chce mi sie już z tobą gadać, wiec EOT. MOzesz sobie nadal snuć te swoje analizy i wymyślać co tam tylko chceszbig_grin
  • kunnegunnda 06.03.11, 22:38
    jmozna wsiąśc w samochód, pojechac na rowerze. godzine??? tyle sie nie jedzie nawet z jedneo konca krakowa na drugi w montrualnych korkach i w naszym paralizu komunikacyjnym. cos ci sie jednak w twojej wyobrazni wydłuzyło! mozna sie przeprowadzic. stronka szkoły mi sie spodobala.
    wyszpiegowalam- za mocne slowo, znalazłam bez problemu, w minutke. miny zadnej nie mialam- nie uwazam, zeby konczenie raz w tygodniu o 17.30 bylo takim znów problemem.
    nie trudz sie, nie odpowiadaj. pograzaj sie w beznadzieji i depresji, dalej truj wszstkim o tym, jaka ta twoja miescina biedna, i dzieci w niej.

  • afrikana 06.03.11, 22:45
    ? czytać nie umiesz ? Godzinę na piechotkę moja droga, bo nie każdy moze przez 6 lat dwójkę dzieci codziennie na różne zmiany wozić, bo jest np. w pracy nie sądzisz ? A co do planu zajęć - 17:30 raz w tygodniu ? Ślepa chyba jesteś - są przypadki 18:30 dwa razy w tygodniu, a na drugi dzień na 8. Ktoś ma chyba słaby wzrok albo czytać nie umiebig_grin
  • makurokurosek 06.03.11, 22:57
    2,5 km idziesz w godzinę, to co ty stara babcia o lasce jesteś.
  • afrikana 06.03.11, 23:07
    a to ja mam chodzić do szkoły, czy 6,7,8... latek mądralo ? i skąd wiesz ile mam do szkoły, już nawet wiesz gdzie mieszkambig_grin ? Do mojej rejonowej mam pół godziny na piechotę + kolejne kilometry do szkół o których piszesz. O co ci chodzi, teraz wiesz lepiej jak daleko mam do szkoły i będziesz mi udowadanić, ze moje dziecko za wolno chodzi ? Weź się czep tramwaja, bo tego gdzie mieszkam akurat nie wyszpiegujesz big_grin A mieszkam z zupełnie innej strony miasta niż cała reszta tamtych szkół, o których wspominasz. Idź sobie pojeździj paluszkiem po mapie, moze coś wyszpiegujeszbig_grin MOżesz sobie nawet wyszpiegować, że nie ma komunikacji miejskiejbig_grin ha,ha,ha - ze tez ludziom tak się chcebig_grin
  • makurokurosek 06.03.11, 23:28
    Raczej pisze, że są inne opcje niż siedzenie,narzekanie i robienie z siebie męczennicy. Jeżeli nie podoba ci się praca obecnej szkoły to zmień szkołę, gdyż tylko ta którą wybrałaś jest tak zapchana.
    I jak widać nie tylko ja jestem zirytowana twoim bezpodstawnym straszeniem, bo to nie ja podałam linka.
  • afrikana 06.03.11, 23:46
    uhuhu - jestem duchem i straszębig_grin trzeba bylo zaznaczyć na samej górze wątku, że wstęp wolny tylko dla tych zadowolonych z przygotowania szkółbig_grin Moja JEDNAK pracuje w systemie zmianowym od 8 do 18:15 i mam prawo być z tego niezdowolona i o tym pisać do wolibig_grin
  • afrikana 06.03.11, 23:58
    A druga pracuje w systemie zmianowym 8 - 17:10 i to nawet "0". No, faktycznie superbig_grin
    wiem, wiem ..... muszę się przeprowadzić to wtedy będę zadowolonabig_grin
  • makurokurosek 07.03.11, 00:09
    Wiesz co przejrzałam ofertę szkół więc nie ściemniaj i nie wciskaj wszystkich zajęć dodatkowych do planu lekcji.
  • afrikana 07.03.11, 00:22
    Żenada. Zaprzeczasz normalnym lekcjom do 18:15 w sp nr 2 ?
    I zaprzeczasz normalnym lekcjom do 17:10 w sp. nr 5 ?
    Albi kłamiesz, ze przejrzałas te plany, albo nie umiesz czytaćbig_grin
  • przeciwcialo 07.03.11, 17:06
    No ale te lekcje dla jednej klasy nie trwają od 8-17.
  • przeciwcialo 07.03.11, 17:04
    Afrikano- w szkołach sporo dzieci jest od 7 do 17 bo rodzice pracuja. Mają w tym czasei lekcje/ obiad/ swietlice.
  • afrikana 07.03.11, 23:40
    Przeciwciało - ja rozumiem siedzenie w świetlicy PO lekcjach. W druga stronę, czyli świetlica od 8, lekcje na 12 czy 13 i koniec o 17-18, to już moim zdaniem nieporozumienieuncertain Sama bym po tylu godzinach nienajlepiej funkcjonowaławink
  • przeciwcialo 07.03.11, 17:02
    Do szkoły mamy ok. 1,5 km. Na piechotę z synem już drugi rik chodzimy w obie strony. I nie musimy wychodzic o 7 aby zdążyc na 8.
  • afrikana 07.03.11, 23:41
    Przeciwciało, mam dalej niż ty smile
  • zyza2 07.03.11, 18:47
    Dzisiaj była kolejna wywiadówka...
    Pani zachwycona dziećmi, powiedziała, że od września poczynili ogromne postępy, czytają, piszą ,liczą. Córka z uśmiechem na twarzy biegnie do szkoły, przegania mnie gdy chcę ją odprowadzić pod klasę. We mnie dużo radości..... Cieszę się , że poszła do szkoły...
    Pierwsze półrocze kosztowało nas trochę nerwów, codziennego czytania ok. 5min, pisania dwóch zdań -codziennie (od listopada), ale było wartosmile. Teraz wiem , że moje dziecko da radę, jestem spokojna a nawet szczęśliwa. Wiem ,afrikana dalej będzie złowróżyć, ale jeśli macie szkoły które są przyjazne 6- latkom nie wahajcie się. Pozdrawiamsmile
  • afrikana 07.03.11, 23:43
    Zyza, ale dlaczego piszesz o NAUCE, skoro nie o tym wątek ? Ja poruszam kwestie organizacyjne, czyli system zmianowy. Czy odpowiadałyby ci lekcje w godzinach 8 - 18:15 ?
  • kunnegunnda 08.03.11, 09:07
    Co Wam pomogło w podjęciu decyzji o wcześniejszym posłaniu dziecka do pierwszej klasy?

    Wychowawczyni w przedszkolu twierdzi, że córa (sierpień 2005) jest gotowa, przy czym nie było jeszcze diagnozy gotowości szkolnej, na razie jest bardzo dobra opinia opisowa dot. rozwoju dziecka stworzona na podstawie obserwacji.
    Jednak diagnoza gotowości szkolnej ma być dopiero wiosną (marzec? kwiecień?) a zapisy do szkół trwają w najlepsze! Mam więc podjąć decyzję nie znając wyników kluczowej - jednak - diagnozy gotowości.
    Podpowiedzcie, jak poradziłyście sobie, jeśli też miałyście wątpliwości.


    ooo, popatrz, o tym - o tym co pomoze podjac decyzje!
    to nie jest TWOJ watek, to nie jest watek o szkole w MM, to nie jest watek nastepnych malkontentów - i znów TY sie wypowiadasz nie na temat, i jeszcze innych ganisz
  • afrikana 08.03.11, 14:12
    Taaak ? to po co tak dociekałyście w sprawie mojej szkoły ? To po co te przeszpiegi i wklejanie linków, skoro cię nie interesowało ? Po co wypytywanie, robienie analiz i zbieranie danych statystycznych ? big_grin
    Gdybys uwaznie czytała i potrafiła znaleźć mój pierwszy post, nie odpowiada on na post założycielski, tylko na ZUPEŁNIE INNYsmile I w żadnym, ale to żadnym miejscu w tym wątku, nie pisałam kompletnie NIC o nauczaniu czy programie. Zaczął się wątek o przepełnieniu szkół i do niego się odniosłam. Umiesz czytać ? To zerknij na drzewko i znajdź sobiesmile
    A poza tym, pisać mogę o czym mi sie podoba, ale ktos inny nie ma prawa wkładać mi czyichś słów w moje usta.
  • makurokurosek 08.03.11, 14:21
    Właśnie dlatego, że twoja szkoła jest ewenementem jeżeli chodzi o godziny zajęć lekcyjnych
  • afrikana 08.03.11, 23:58
    NAWET jesli dwie szkoły w jednym mieście są ewenementem, co jest nieprawdą jak widać po zalinkowanych przeze mnie artykułach donoszących o sytuacji w innych miastach (np. Białołęka czy Warszawa), to MEN jest odpowiedzialny za wytyczne w kwestii funkcjonowania szkół w naszym kraju. To on poprzez stanowione przez siebie prawo oświatowe i narzędzia jakimi są kuratoria pilnuje porządku, przeprowadza kontrole, określa warunki, narzuca wytyczne i minimalne wymagania względem placówek publicznych. I jesli dopuszcza do takich sytuacji, to jest za nie odpowiedzialny i dlatego uważam, że najpierw powinien zacząć od wyrównywania warunków w szkolnictwie, bo jak widac standardy daleko odbiegaja od siebie, a podatki wszyscy płacimy po równo. I nawet jesli "tylko" kilka tysięcy dzieci w tym kraju uczy sie w takich warunkach, uważam, ze nalezy o tym głośno mówić. I mam wszelkie prawo, by być z tego niezadowolona i równiez wyrażać swoja opinię na ten temat. Tylko ty masz prawo głosu, a ja powinnam siedziec cicho albo kłamać w imię dobra ogólnego, które ma mnie i moją sytuację w nosie i co najwyżej wyśmiewa proponując wyprowadzkę albo wyzywa od ścimniaczy ?
  • makurokurosek 09.03.11, 08:17
    I mam wsz
    > elkie prawo, by być z tego niezadowolona i równiez wyrażać swoja opinię na ten
    > temat.

    Oczywiście, ze masz prawo mówienia o sytuacji w twojej szkole, ale nie masz juz prawa do robienia z problemu twojego miasta problemu ogólnopolskiego, nie masz prawa do zastraszanie i opowiadania bzdur bo jak widać problem twoje szkoły to nisza, a nie większość, nie masz prawa do koloryzowania sytuacji. Natomiast masz prawo wymagać od dyrekcji szkoły aby wszelkie zajęcia dodatkowe w tym dofinansowywane odbywały sie po skończeniu przez wszystkie klasy lekcji, masz prawo domagać się nieprzyjmowania dzieci z poza regionu
  • afrikana 09.03.11, 13:33
    > Oczywiście, ze masz prawo mówienia o sytuacji w twojej szkole, ale nie masz juz
    > prawa do robienia z problemu twojego miasta problemu ogólnopolskiego

    Poproszę fragment, w którym piszę, że to jest problem we wszystkich lub w większośći szkół w całej Polsce. Ja mogę posłuzyć fragmentami, w których zaznaczam, ze tak jest W MOIM mieście (zobacz mój pierwszy wątek do którego się zleciałyście) i nie tylko w moim, ale również dotyka innych miast (masz linki o przepełnieniu w niektórych szkołach, ale ciągle udajesz, ze ich nie widzisz). Mogę wkleić fragmenty w których podkreślam, że TAKA sytuacja MA miejsce w naszym kraju (nigdzie nie piszę, że wszędzie) i że nie jest normalna i że MEN powinien zacząć od naprawiania tych kwestii.

    , nie masz
    > prawa do zastraszanie

    Poproszę cytat tych moich zastraszających słów kierowanych do innych matek

    >>> nie masz prawa do koloryzowania sytuacji
    również poproszę przykłady. Ja pisałam o SWOJEJ szkole, o SWOIM mieście, dobrze wiedziłaś bo sama brnęłaś w analizy i statystyki dotyczące MOJEJ szkoły i MOJEGO miasta, więc co ty chcesz ? To po co tak dociekałaś, skoro potem mi piszesz, ze nie mam prawa tego opisywać ?
    I ci koloryzowałam ? Nadal twierdzisz, że nia szkoły ze zmianami od 8 do 18:15 ? To idź do okulistysmile

    masz prawo d
    > omagać się nieprzyjmowania dzieci z poza regionu

    ło matko....widać jak czytasz. JUz dawno tego pilnują i dlatego jestem "skazana" na TĄ właśnie szkołę - pisałam o tym. NO, ale przecież sama doradzałaś mi zmianę szkoły, jak to się ma do tego co teraz piszesz ? To mamy się trzymać rejonów czy nie ?

    I jeszcze napiszę ci, do czego ty nie masz prawa - bo chyba wydaje ci się, że masz do wszytskiego...nie masz prawa wyzywać mnie od ściemniaczek (bo nie chciałam podac linka do szkoły i stwierdziłaś, ze kłamię - mogę służyć cytatem jeśli masz słabą pamięć)
    I nie masz prawa dyktować mi O CZYM mogę lub nie mogę pisać na forum.
  • dorek3 09.03.11, 10:04
    Białołęka to dzielnica Warszawy.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • makurokurosek 06.03.11, 22:53

    > Ta szkoła nie jest "modna". To jest jedyna szkoła po tej stronie miasta. Busów
    > nie ma, a do innych daleko

    Kolejna szkoła jest 2,5 km dalej więc sory ale jak widać 2 nie jest jedyną szkołą w okolicy, a niecałe 3 km to nie jest gigantyczna odległość, i spacer nie zajmuje godziny tylko 15-20 minut i to raczej wolnym krokiem. Więc jeżeli dla ciebie system dwuzmianowy jest tak kłopotliwy to możesz zmienić szkołę

    "> A poza tym, chciałabym zobaczyć twoją minę jak już wyszpiegowałaś, ze szkoła po
    > dstawowa jednak może mieć do tak późna lekcje...bo przecież cały czas, przez pó
    > ł wątku wciskałaś, ze to niemożliwe Ha,ha,habig_grin"

    Zdziwiłabyś się, bo link jednoznacznie pokazuje, że twoje wypowiedzi był bardzo bardzo przejaskrawione.

    "> Nie chce mi sie już z tobą gadać, wiec EOT. MOzesz sobie nadal snuć te swoje an
    > alizy i wymyślać co tam tylko chceszbig_grin "

    Dlatego, że zostało udowodnione, że siejesz panikę. Ze ta 18 godzina to nawet w szkole twojego dziecka nie jest normą i że o tej godzinie kończą się zajęcia dodatkowe. Jak działa system zmianowy każdy wie, i nie negowałam istnienia szkół pracujących w tym systemie, natomiast nie jest to normą.
  • afrikana 06.03.11, 23:10
    > Kolejna szkoła jest 2,5 km dalej więc sory ale jak widać 2 nie jest jedyną sz
    > kołą w okolicy, a niecałe 3 km to nie jest gigantyczna odległość, i spacer nie
    > zajmuje godziny tylko 15-20 minut i to raczej wolnym krokiem.

    hmmm ? ty juz nawet wiesz gdzie mieszkam i ile mam do szkoły ?

    Ze ta 18 godzina to nawet w
    > szkole twojego dziecka nie jest normą i że o tej godzinie kończą się zajęcia d
    > odatkowe.

    mam wkleić jeszcze raz ? Które to te dodatkowe zajęcia np, w 1e lub 2a? sjo - to zajęcia językowe dla całych klassmile
  • makurokurosek 06.03.11, 23:32
    To zajęcia dodatkowe, o których zdecydowali rodzice i są dodatkowo płatne nieprawdaż
  • afrikana 06.03.11, 23:55
    są dofinansowywane i dla wszystkich klas w szkole gdybyś nie zauważyłasmile
  • makurokurosek 07.03.11, 00:08
    Wiesz w przyszłej szkole córki basen drugiej klasy jest dofinansowywany przez miasto co nie oznacza że nie sa to zajęcia dodatkowe i nieobowiązkowe.
  • afrikana 07.03.11, 00:14
    ale ty twierdzisz, że w tej szkole dzieci nigdy nie mają normalnych lekcji do 18:15 ? Ze maja tylko dodatkowe ? I jeszcze powiesz mi, ze wywnioskowałaś na podstawie planu, iż nie mają na drugi dzień na 8 ? big_grin
    ja nigdzie nie napisałam w tym i w zadnym innym wątku, że one tak kończą CODZIENNIE. Ja napisałam, ze szkoła jest przepełniona, ze zmianowościa od 8 do 18:15, a na dodatek ze względu na taką a nie inną sytuację, lekcje moga się jeszcze o godzinę wydłużyć w kolejnych latach. Chcesz mi tutaj znowu napisać, ze ściemniam ???
  • makurokurosek 07.03.11, 00:22
    Zgodnie z tym co ja napisałam o sytuacja w Poznaniu, Włocławku i Grudziądzu jak rownież tym co napisały dziewczyny o Warszawie i Krakowie sytuacja twojej szkoły to anomalia ty natomiast za wszelką cenę próbujesz pokazać, że tak wygląda sytuacja w całej Polsce. Jaki jest twój cel podbudowanie siebie, czy pocieszenie nie wiem i szczerze mówiąc nie interesuje mnie to, ale przyjmij do wiadomości że takie szkoły jak twoja należą do mniejszości.
  • afrikana 07.03.11, 00:36
    Alez to ty mi próbowałaś udowodnić, że takich szkół nie masmile A moze moja jest jedyna w na skalę kraju ? A ta druga, co ma lekcje do 17:10 jest twoim zdaniem w normie ? big_grin
  • afrikana 07.03.11, 01:25
    I aż przykro czytać jak to wielkie panie z wielkich miast nie mają zielonego pojęcia co się dzieje "Polsce B"uncertain I jak strasznie nie chcą przyjąć do wiadomości, że istnieją szkoły, w których dzieci ucza się w okropnych warunkach, mimo ze tak samo płacą podatki. Najlepiej jest się cieszyć ze swojego ciepłego krzesełka, a inni niech siedzą na podłodze - co mnie to obchodzi, prawda ? A są przypadki, w których już nie chodzi "tylko" o zmianowość. Ludzie mają takie dylematy:

    www.zalesie-gorne.eu/news.php?readmore=480
    O problemach w Warszawie tez niektórzy niedoinformowani nie wiedzą, bo jedna taka tutaj napisała, że pierwsze słyszy, a to przecież znaczy, ze problem nie istnieje:

    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,8913846,1_2_tys__uczniow_kolejny_rok_pomeczy_sie_w_ciasnocie.html
  • analist73 07.03.11, 14:56
    A u nas dofinansowywany basen jest obowiązkowy i nie są to zajęcia dodatkowe.
  • afrikana 07.03.11, 23:46
    No, u nas tez jest obowiązkowy, chyba żeby ktoś się bardzo uparł...to moze - nie wiemsmile Ale musiałby być głupcemwink W każdym bądź razie, jak sobie dobrze popatrzycie, nawet odrzucając język, dzieci i tak mają lekcje do 17:20 czy nawet 18:15, więc już sobie darujcie to zgłębianie się w ten nieszczęsny angielskismile
  • przeciwcialo 07.03.11, 17:08
    I to jest sedno, dofinansowanie jest zacheta a nie przymusem do uczestnictwa w zajęciach.
  • nena22 10.03.11, 21:37
    Warszawa, nie wiem czy sypialnia, bo to Jelonki, a że dookoła budują od niedawna nowe osiedla to raczej na to nie mam wpływu zbyt dużego. W każdym razie lekcje do 18.15, potem następnego dnia na 8 rano. Klasy 28 osobowe. po 4 na rocznik. Szkoła dośc mała jak na Warszawę ale pęka w szfach, WF na korytarzu, bo 1 mala sala gimnastyczna nie wystarcza. Zmianowosc jest od zawsze, tylko klasy do ub. roku były mniejsze np. 22 osobowe. Szkoła niedaleko nas jest 2 razy większa ma po 8 klas w roczniku i zmianowośc od zawsze tylko klasy coraz liczniejsze bo inaczej się już nie da. Ogromny brak wyobraźni decydentów. Jeśli są miejsca gdzie szkoły swiecą pustkami to może tam niech przyjmują 6 latków, ale na boga nie tam gdzie dla 7 latków nie ma miejsca. W kolejnej szkole niedaleko niektóre lekcje odbywają się na korytarzu i podobno jest ok, bo zawsze tak było i nic sie nikomu nie stało. Pozdrawiam optymistów, tylko tutaj trzeba zrobić coś wiecej oprócz "od tego się nie umiera" ... "kiedyś daliśmy radę w 40 osobowych klasach , to i teraz damy...." W niektórych miastach jest masakra i chyba trzeba coś z tym zrobić, czy się mylę?
  • afrikana 10.03.11, 23:40
    > Warszawa, nie wiem czy sypialnia, bo to Jelonki, a że dookoła budują od niedawn
    > a nowe osiedla to raczej na to nie mam wpływu zbyt dużego. W każdym razie lekcj
    > e do 18.15, potem następnego dnia na 8 rano. Klasy 28 osobowe. po 4 na roczni
    > k. Szkoła dośc mała jak na Warszawę ale pęka w szfach, WF na korytarzu, bo 1 ma
    > la sala gimnastyczna nie wystarcza. Zmianowosc jest od zawsze, tylko klasy do u
    > b. roku były mniejsze np. 22 osobowe. Szkoła niedaleko nas jest 2 razy większa
    > ma po 8 klas w roczniku i zmianowośc od zawsze tylko klasy coraz liczniejsze
    > bo inaczej się już nie da.

    NO widzisz nena, czyli przypadek mojej szkoły nie jest ani odosobniony ani żaden wyjątek jak tutaj pisały niektóre... Najlepiej to najgłośniej krzyczeć, rzucac się na kogoś, nie mając zielonego pojecia o sytuacji innych. A już najłatwiej się wymądrzać, mając małą i przyjazną szkołę dla swoich dzieciuncertain Syty głodnego nigdy nie zrozumie, tylko dlaczego potępia i szydzi ?

    Jeśli są mie
    > jsca gdzie szkoły swiecą pustkami to może tam niech przyjmują 6 latków, ale na
    > boga nie tam gdzie dla 7 latków nie ma miejsca. W kolejnej szkole niedaleko ni
    > ektóre lekcje odbywają się na korytarzu i podobno jest ok, bo zawsze tak było i
    > nic sie nikomu nie stało. Pozdrawiam optymistów, tylko tutaj trzeba zrobić coś
    > wiecej oprócz "od tego się nie umiera" ... "kiedyś daliśmy radę w 40 osobowych
    > klasach , to i teraz damy...."
    Święte słowa...

    W niektórych miastach jest masakra i chyba trz
    > eba coś z tym zrobić, czy się mylę?

    Nie, lepiej nie zakłócać sielankowego życia niektórych pań, które czują się węcz zastarszane, gdy ktoś głośno mówi o swoim problemie i pokazuje, że NIE WSZYSTKO do okoła jest takie różowe....lepiej siedzić cicho, bo rozdziobią - przecież one mają dobrze, to co się będą martwić o innych - jeszcze je głowa rozbolibig_grin Można jedynie pisać, że jest świetniebig_grin

    >>>Ogromny brak wyobraźni decydentów.
    DOKŁADNIE. O tym cały czas piszę. Zero regulacji, zero kontroli, przepisów, działań aby polepszyć sytuację przepełnionych szkół, wyrównać standardy, podnieść jakość, polepszyć warunki. Pani minister wymyśliła, samorządy mają "JAKOŚ" to ogarnąć, wytycznych nie ma, pieniędzy i czasu nie ma. "Róbta co chceta, radźta sobie jakoś" i to ma być reformasmile
  • przeciwcialo 06.03.11, 10:54
    Za twoich czasów były lekcje do 18?
    W roczniku były klasy do G czy nawet H, nikt nie uczył się do wieczora.
  • mama-ola 03.03.11, 18:07
    > Dlaczego zeróka? No, cóż... Wprawdziew rozmaitych badaniach dojrzałości szkoln
    > ej (mieli dwa takie) wypadła świetnie - 118 pkt na 120 możliwych w ostatnim bad
    > aniu - wiem, że nie jest na tyle dojrzała, żeby pchać ją do pierwszej klasy, po
    > wodowana strachem, ze oj,oj, w przyszłym roku tyle dzieci będzie.

    A innych strachów nie masz? Że będzie się nudzić? I to 2 lata? Pierwszy rok w zerówce, a drugi w pierwszej klasie za rok? I czy Twoje dziecko nie jest teraz w zerówce w przedszkolu?

    > wiem, że nie jest na tyle dojrzała, żeby pchać ją do pierwszej klasy

    A czy jest na tyle niedojrzała, by powtarzać zerówkę przedszkolną? Drugi rok to samo, z programem dla 5-latków, który już raz przerobiła? A może idzie do zerówki w szkole - to czym się wówczas różni dojrzałość dziecka siedzącego w klasie o nazwie "zerówka" od dojrzałości dziecka siedzącego w klasie o nazwie "I klasa"? Że tu rysują szlaczki literopodobne, a tam literki?

    Pytam, bo na zebraniu w naszym przedszkolu był ojciec, który swoje dziecko posłał do I klasy od 7 lat i żałuje. Tak to właśnie określił: stracone 2 lata.
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (23 m-ce)
    Trójmiasto dla 30+
  • joanna_poz 04.03.11, 09:27
    > A czy jest na tyle niedojrzała, by powtarzać zerówkę przedszkolną? Drugi rok to
    > samo, z programem dla 5-latków, który już raz przerobiła? A może idzie do zeró
    > wki w szkole - to czym się wówczas różni dojrzałość dziecka siedzącego w klasie
    > o nazwie "zerówka" od dojrzałości dziecka siedzącego w klasie o nazwie "I klas
    > a"? Że tu rysują szlaczki literopodobne, a tam literki?

    > Pytam, bo na zebraniu w naszym przedszkolu był ojciec, który swoje dziecko posł
    > ał do I klasy od 7 lat i żałuje. Tak to właśnie określił: stracone 2 lata.

    w szkole syna, po doświadczeniach pierwszego roku po reformie, kiedy "zerówka" jeszcze w szkole dla 6-latków była, stwierdzono własnie - dyrekcja, nauczyciele, rodzice i dzieci niestety -że jest to taka strata czasu (własnie powtarzanie tego co już dzieci zrealizwaly jako 5-latki), że od zeszłego roku zlikwidowano ją.
    szkoła stwierdziła,że w to miejsce woli utworzyć klase I dla szesciolatków, bo jest to z większą korzyscią dla wszystkich.
  • mama303 05.03.11, 09:35
    joanna_poz napisała:

    > szkoła stwierdziła,że w to miejsce woli utworzyć klase I dla szesciolatków, bo
    > jest to z większą korzyscią dla wszystkich.

    O i to jest dobre rozwiązanie. Powinni wszędzie zamiast zerówek szkolnych dla 6 latków tworzyć dla nich I klasy.
  • przeciwcialo 06.03.11, 10:29
    Szkoda że tak nie jest w każdej szkole.
  • mama303 05.03.11, 09:32
    Ja posłałam dziecko rok temu wcześniej /pierwszy rok nowej reformy/i moi zanjomi którzy wysłali dzieci wtedy do zerówki narzekali potem że w zerówce nic się nie dzieje, dzieci sie nudzą a teraz te dzieci są w I klasie i też nudzą się. Wiele z nich umie nieżle czytac o tu dopiero nauka literek zakończona wink
    Moja córka jest teraz w II klasie wg nowej reformy i powiem szczerze tez jakichś trudności nie napotyka, a uczy się z tych najtrudniejszych podręczników. Właściwie to moge powiedzieć że w II klasie jest jej łatwiej wink
  • beatap75 06.03.11, 13:26
    Witam, mam też ten problem co zrobić z moim synkiem. rocznik 2005. w październiku panie z przedszkola powiedziały ze jednak dały by go do zerówki , teraz po zebraniu w marcu jednak się nadaje do pierwszej klasy ale tylko gdy bedą same sześciolatki. (?)

    W szkole na zebraniu też nagonka na pierwszą klasę, i ile to zajęć dodatkowych bedzie miało dziecko - (czyli "ach i och"- bierzcie to rodzice bo to jest najlepsze)
    Na moje pytanie a co dalej z podstawą programową w starszych klasach ---no też BęDZIE inna, czyli jeszcze jej niema .
    Dowiedziałam się od znajomej psycholog pracującej w Poradni że nowa podstawa programowa jest zmieniona dla klasy 1 i 2 a w 3 klasy dzieci bedą się uczyć tego same go co teraz ( mam córkę starszą w trzeciej klasie)
    Więc wiem już że mój synek który nie jest orłem - czyli jest przeciętny pójdzie do oddziału przedszkolnego.( bedzie się nudził- lub miał rok swobody)

    P.s. zajęcia dodatkowe od września w szkołach zostaną bardzo dotkliwie ograniczone , ponieważ nauczyciele bedą je robić nie odpłatnie a który się na to zgodzi.


    wszystko to zmierza do tego - chcesz aby dziecko było dobrze nauczone - zapisz je do prywatnej placówki .
  • przeciwcialo 06.03.11, 13:39
    Pani psycholog głupoty opowiada. Do trzeciej klasy dopiero pojda dzieci wg nowej podstawy i nasze dzieci bedzie juz ona obowiązywała.
  • gertruda.k 06.03.11, 14:58
    Nowa podstawa programaowa jest ustalona również dla 3 klasy i jest dostosowana do dzieci 8 letnich. Również została zmieniona podstawa dla gimnazium. Można to sprawdzić np na stronach MEN. Natomist nauczyciele będą mieli dodatkowe obowiązkowe godziny, także zajęc dodatkowych będzie zdecydowanie więcej.A w szkołach prywatnych nie zawsze jest tak różowo. Moim zdaniem najważniejszy jest dobry nauczyciel.
  • gertruda.k 06.03.11, 15:11
    Na pewno np. z matematyki -dodawanie ,odejmowanie i mnożenie tylko do 100, nie ma mnożenia i dzielenia pisemnego.
    "Interesuje się książką i czytaniem; słucha w skupieniu czytanych utworów
    (np. baśni, opowiadań, wierszy), w miarę swoich możliwości czyta lektury
    wskazane przez nauczyciela"
    Jeśli masz dziecko w 3 klasie to chyba widzisz różnice?
    Dzieci rozwijają się "skokowo" i syn może Cię jeszcze bardzo zadziwić.
  • mama303 06.03.11, 15:27
    beatap75 napisała:


    > Na moje pytanie a co dalej z podstawą programową w starszych klasach ---no też
    > BęDZIE inna, czyli jeszcze jej niema .

    Jak to nie ma? Narazie jest realizowana w I i II klasie bo w zeszłym roku poszedł do szkoły dopiero pierwszy rocznik zgodnie z nowa podstawą programową.
  • gertruda.k 06.03.11, 15:40
    No właśnie , a Pani Psycholog to ma raczej niewiele wspólnego z podstawą programową, raczej pedagog, no i samemu można wszystko sprawdzić, a nie wierzyć na słowo, bo widzę,że znajoma powtarza zasłyszane plotki- to nie jest poważne.
  • kunnegunnda 06.03.11, 17:03
    www.sp2.edu.pl/plan/index.html
    raz w tygoniu niektore klasy maja do 18.15. RAZ w tygoniu, pisze wyraznie. duża, z opisu dobra, aktywna szkoła.



  • afrikana 06.03.11, 22:59
    Raz ? A zerkniesz np. na 1e, 2a, ? dwa razy do 18:30, przy czym sjo to jest język obcy dla całej klasy. A na drugi dzień cżęsto na 8. A jeszcze do tego dochodzą dni do 17:20, czyli dzieciak o 18 w domu. Pełen przekrój od 8 rano do 18:15. Jak to zorganizować, kto by tak chciał, co ? Każdeo dnia zupełnie inna godzina. Fajnie tak dla dziecka siedzić czasami do 12, 13 na zatłoczonej świetlicy i czekac na lekcje, które są potem do 17:20 czy 18:15, nawet raz czy dwa razy w tygodniu biorąc pod uwagę, że tydzień szkolny ma dni 5 ? Zdrowo dla organizmu i pożytecznie dla umysłu ? Uważacie to za całkowiecie normalną sytuację ? A jeszcze weźcie pod uwagę, ze od września dojdą klasy "0" i podwójny rocznik. Nic wam to nie mówi ?
  • makurokurosek 06.03.11, 23:03
    > Raz ? A zerkniesz np. na 1e, 2a, ? dwa razy do 18:30, przy czym sjo to jest ję
    > zyk obcy dla całej klasy

    Dodatkowy język obcy, dodatkowo płatny, prowadzony przez osobną firmę czyż nie.

    ". Jak to zorganizować, kto by tak chciał, co ? "

    Widać ty, niedaleko jest druga szkołą która nie ma tak zapchanych godzin , ale fakt nie ma tez tylu zajęć dodatkowych.

  • afrikana 06.03.11, 23:14
    sjo - to są zajęcia językowe dofinansowywane dla całych klas. Poza tym, przecież widzisz że są też normalne zajęcia, które kończą się o 17:20 czy 18:15. Każdego dnia inaczej. Tego nie widzisz ? To twoim zdaniem całkiem normalne ?

    Którą drugą szkołę niedaleko masz na myśli ?
  • afrikana 06.03.11, 23:16
    2a - Koniec lekcji o 18:15 (czyli 19 w domu) w czwartek i 8 rano w piątek to normalka ?
  • makurokurosek 06.03.11, 23:37
    zmień więc szkołę.
    Nie, dla mnie nie jest to normalne dlatego nie rozumiem czemu tam zapisałaś dziecko skoro praca tej szkoły tobie nie odpowiada. Nie twierdzę, ze takich szkół nie ma ale nie jest to norma, i takie szkoły są w mniejszości . Nawet w twoim mieście jest tylko jedna taka szkoła
  • afrikana 06.03.11, 23:53
    Nie twierdzę, ze takich szkół
    > nie ma

    o! to jakaś nowośćbig_grin A jeszcze dzisiaj pisałaś, ze to niemożliwe i ze ściemniamsmile

    Nawet w twoim m
    > ieście jest tylko jedna taka szkoła

    Noo...druga jeszcze w miarę akceptowalna jeśli chodzi o odległości, to ta:

    www.sp5minskmaz.edu.pl/Pliki/plan2/index.html
    Kończą tam o caaaaałe 45 minut wcześniej niż w tej dla mnie wygodniejszej odległosciowobig_grin
    Nawet "0" siedzą do 17:10 - hurrrrra !!!! Ale superbig_grin Warto kazać zasuwać dziecku pół godziny dłużej do szkoły dla tej jednej lekcji różnicysmile
  • makurokurosek 07.03.11, 00:06
    Pisałam, że nie jest to normą i że nie ma takich sytuacji w przypadku miasteczek w których infrastruktura od 30 lat się nie zmieniła. Po pierwsze w Mińsku w przeciwieństwie do tego co pisałaś jest sporo nowych przybyszów i wiem to z pierwszej ręki, po drugie nie ma tam zajęć do 18 bo dodatkowe zajęcia z języków obcych to wybór rodziców, po trzecie większość klas w tej szkole kończy wcześniej niż o 17. Swoją wypowiedz ostro podkoloryzowałaś. A w całym Mińsku jest to jedynak tak zapchana szkoła, w pozostałych nie ma aż takich problemów.
    Próbujesz ze swojej sytuacji zrobić sytuację globalną podczas gdy wszyscy zgodnie orzekli, że jednak szkoła twojego dziecka to wyjątek. Nie wiem jaki masz cel straszenia i tak już zestresowanych matek dzieci sześcio i siedmioletnich, natomiast faktem jest że szkoła twojego dziecka to twój wybór i system zmianowy który prowadzi jest ewenementem
  • afrikana 07.03.11, 00:20
    ??? TY masz coś ze zrokiem ? A o której kończy ZWYKŁE lekcje klasa 2 A w czwartek ?
    A o której kończy 1 e w środę ? A 1 g w poniedziałek ? 3a w poniedziałek ? mam tak wymieniać ?
    A szkoła nr 5, nawet "0" do 17:10 i to nie raz w tygodniu. To nie jest przepełniona szkoła z systemem zmianowym ?
  • afrikana 07.03.11, 00:25
    po drugie nie ma tam zajęć do 18 bo dodatkowe zajęcia z języków obc
    > ych

    ty to nawet jakby ci sam dyrektor powiedział, ze sa tam regularne lekcje do 18:15 to byś mu nie uwierzyłabig_grin Szoksmile
  • makurokurosek 07.03.11, 01:09
    Skoro dodatkowe zajęcia językowe są nieodpłatne i obowiązkowe to dlaczego nie ma ich w klasie 1F , czyżby na tą klasę nie starczyło funduszy, a może jednak te zajęcia są dodatkowe i rodzice dzieci z 1F nie wyrazili na nie zgody
  • afrikana 07.03.11, 01:36
    Ale drążysz, ale drążysz...bo w niektórych przypadkach, na wyraźna prośbę rodziców, dzieci te mają możliwość odbywania zajęć w budynku sjo (które nie jest daleko), bo za niewielką dodatkową dopłatą, zamiast 45 minut zajęć, mają 2x45 lub do wyboru 1x60min, a w budynku szkoły ze względu na problemy lokalowe takiej możliwości nie ma. Widocznie akurat oni tak sobie postanowili, mieli prawo. Dofinansowanie mają wszyscy. Weź już się odczep, szukasz sensacji i jakichs haków, których po prostu nie ma. Przyjmij do wiadomości:
    W naszym kraju istnieją szkoły zmianowe. Niektóre pracują na zmiany w godzinach 8-18:15, inne np. 8-17:10. Zmianowość NIE polega na tym, że lekcje kończy się CODZIENNIE o najpóźniejszej możliwej godzinie, tylko że się zaczyna raz wcześniej, raz później w obrębie pewnych godzin. I tak jest w dwóch szkołach, które mogę rozważać ze względu na lokalizację. Jasne ? I jeszcze raz - ostatni - czy ty naprawdę nie widzisz, ze te dzieci często kończą swoje zwykłe obowiązkowe lekcje o 18:15 ??? Bo ja już nie wiem, czy ty masz jakiś problem z widzeniem, bo się tego angielskiego czepnęłaś, przy czym nawet już nie biorąc go pod uwagę, system zmianowy do 18:15 funkcjonuje jak by nie patrzeć.
  • afrikana 07.03.11, 01:45
    A dodatkowe kółka dla chętnych to masz tutaj i zwróć uwagę na ich godziny:

    www.sp2.edu.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=43&Itemid=64
    Zwróć tez uwagę na godziny funkcjonowania świetlicy, jak myślisz dlaczego MUSI działać tak długo ? Bo nie które dzieci maja ten "dodatkowy" angielski ? Nie - bo do tej godziny normalnie odbywaja się regularne zajęcia.
  • mama-ola 07.03.11, 21:43
    Afrikana, te plany lekcji są po prostu straszne.
    Ja też się uczyłam w szkole w szkole zmianowej i z tego co pamiętam, lubiłam mieć np. na 13.30 czy 11.20 - można się było wyspać. Z tym że ja wychodziłam do szkoły bezpośrednio przed lekcjami i wychodziłam ze szkoły zaraz po lekcjach. Nie masz taki możliwości? Babcia, niania?
    Idę oglądać plany w szkole mojego dziecka, oby było lepiej niż u Ciebie.
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (23 m-ce)
    Trójmiasto dla 30+
  • afrikana 07.03.11, 23:38
    No, cieszę się, że chociaż jedna osoba nie uważa tego za normalne i dostrzega fakt, ze jednak nie wszędzie sytuacja jest różowa. Ja rozumiem, że ktos może być ze swojej szkoły zadowolony, nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, ze nie ma super szkół. Nie rozumiem tylko tego, że ktoś komus innemu nie pozwala wyrazić swojego niezadowolenia z takiego a nie innego obrotu sprawy i że każdy MUSI być zadowolony choćby nie wiem co. Zastanawiam się, czy gdyby te wszystkie mamy rzucające się na mnie, miały dla swoich dzieci taką perspektywę jaka czeka moje, to byłyby takie zadowolone. Bo jak się samemu ma wygodnie, to się nigdy nie zrozumie tego, kto ma niezbyt dobrze - a najgorsze jest to, że jeszcze na dodatek często się z kogoś takiego szydzi albo służu nieproszonymi radami w stylu: jak ci nie pasuje, to się wyrowadźuncertain Co do organizacji - jakoś będę musiała sobie poradzić, ale wiem, ze w tej szkole będzie wiele dzieci, które nie będa miały wyjścia i będą musiały czasami spędzić w szkole czas od 8 rano (ze względu na pracę rodziców) do 17 czy 18 ze swietlicą przed zajęciami. I współczuję im choćby jednego dnia w tygodniu, kiedy to wróca do domu o 19 i będą musiały wstać na drugi dzień przed 7 żeby iśc do szkoły. Szkoda mi ich, bo nie wyobrażam sobie jak mózg małego dziecka ma jeszcze prawidłowo funkcjonowac po tylu godzinach spędzonych w oczekiwaniu na lekcje. To nie tak powinno wyglądać.
    No, ale to będzie mnie dotyczyć bezpośrednio za ponad rok. Dzisiaj dowiadywałam się jak sprawa się ma z rocznym przygotowaniem przedszkolnym i juz wiem, że wszystkie pięciogodzinne "0" w moim mieście również są zmianowe w systemie: 7-12 oraz 12-17.
  • analist73 08.03.11, 08:55
    Nie tylko jedna osoba to dostrzega. Ja też chodziłam na zmiany do szkoły. Lekcje zaczynały się o 7:10 kończyły po 18:00 (były trzy zmiany). W przeciwieństwie do poprzedniczki nie cierpiałam lekcji o godzinie 13 czy 14. Większość dzieci cieszyła się jak chodziła na 7. Do zerówki chodziłam na 14:00. Jeżeli pamiętam to do tej pory to można sobie wyobrazić jakie to było przyjemne. Współczuję dzieciom, które będą tak teraz chodzić do zerówki.
    Wiem, że dostałaś rady aby przenieść dziecko do innej szkoły. Pomijam fakt odległości , dojazdów itd... Zastania mnie co innego. Szkoła rejonowa musi przyjąć dzieci z rejonu. A co z dziećmi spoza rejonu? Czy przypadkiem nie może odmówić ich przyjęcia tłumacząc się brakiem warunków?
  • przeciwcialo 08.03.11, 09:01
    Dokładnie. Szkoła w takiej sytuacji powinna odmawiac przyjęć spoza rejonu poza jakimis super waznymi powodami. No ale kazdy uczeń to pieniadze i etat dla nauczyciela.
  • makurokurosek 08.03.11, 09:26
    Dodatkowo uważam, za bezsensowne wprowadzanie zajęć dodatkowych nawet dofinansowanych w sytuacji gdy z braku sal wprowadzona jest taka zmianowość, zwłaszcza że te zajęcia podobno można przeprowadzić w budynku szkoły językowej.
    Osobiście nie zdecydowałabym się na tą szkołę, wolałabym dowozić dziecko.
    Jedno co mnie irytuje w wypowiedzi afrikana to sprowadzenie problemu tej szkoły do problemu globalnego, są szkoły działające tak jak szkoła afrikana ale są to jednostkowe przypadki, drugie to koloryzowanie sytuacji.
  • analist73 08.03.11, 09:43
    Z tym etatami to chyba nie do końca jest przeliczane na dziecko. U nas dyrekcja coś wspomniała, że dzieci spoza rejonu nie są liczone przy ustalaniu liczby klas. Nie wnikałam, więc nie jestem pewna jak to działa.
  • przeciwcialo 08.03.11, 09:46
    Za dzieckiem idą pieniadze tzw. bon edukacyjny. Więcej dzieci, więcej klas, więcej etatów.
  • afrikana 08.03.11, 14:15
    > Wiem, że dostałaś rady aby przenieść dziecko do innej szkoły. Pomijam fakt odle
    > głości , dojazdów itd... Zastania mnie co innego. Szkoła rejonowa musi przyjąć
    > dzieci z rejonu. A co z dziećmi spoza rejonu? Czy przypadkiem nie może odmówić
    > ich przyjęcia tłumacząc się brakiem warunków?

    NO jest dokładnie tak jak piszesz. MUSZĘ iść do rejonowej, bo bardzo tego pilnują, więc tym bardziej nie pojmuję rad w stylu, to przepisz dziecko gdzie indziej. dzieci spoza rejonu nie mają szans, chyba że pokombinuja z meldunkiem.
  • przeciwcialo 08.03.11, 08:57
    No ale popatrz, przedszkolak od 7-17 mało kogo rusza a takie dziecko jest wrazliwsze, układ nerwowy jeszcze mało wytrzymały. Mnie własnie to martwi że trzylatek ok, a sześcio, siedmiolatek to juz absolutnie nie może w tych godzinach. Ja wiem że zadania domowe, nauka itp. Gdyby u mnie była taka sytuacja wynajełabym kogos do opieki. Dla mnie sytuacja że dziecko jest poza domem 9-10 godzin jest niedopuszczalna i na głowie stajemy aby dzieci tak nie miały.
  • dorek3 08.03.11, 10:20
    Ale jest różnica co się temu dziecku o tej 17 każe robić. Czy może jeździć samochodzikiem po dywanie czy ma kaligrafować literki lub robić zadania.
    Jest mnóstwo szkól przepełnionych i no dziećmi rejonowymi. Moim zdaniem w tej całej dyskusji zapominacie, że to nie tylko o logistykę chodzi. To także anonimowość i wszelkie zagrożenia wynikające z bezimiennej wręcz masy uczniów, która jest nie do upilnowania.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • afrikana 09.03.11, 00:10
    > Ale jest różnica co się temu dziecku o tej 17 każe robić. Czy może jeździć samo
    > chodzikiem po dywanie czy ma kaligrafować literki lub robić zadania.

    To jest w sumie najwazniejsze w takiej sytuacji. Bawić się a uczyć, to ogromna różnica.

    > Jest mnóstwo szkól przepełnionych i no dziećmi rejonowymi. Moim zdaniem w tej
    > całej dyskusji zapominacie, że to nie tylko o logistykę chodzi. To także anonim
    > owość i wszelkie zagrożenia wynikające z bezimiennej wręcz masy uczniów, która
    > jest nie do upilnowania.

    Święte słowa doreksmile
  • afrikana 08.03.11, 14:17
    > No ale popatrz, przedszkolak od 7-17 mało kogo rusza

    Mało Cię to rusza ? Mnie rusza moja droga i pewnie nie tylko mnie.
  • przeciwcialo 08.03.11, 16:00
    Mnie akurat rusza i robimy z mężem wszystko aby nasze dzieci nie siedziały po 12 godzin poza domem. Wielu jednak się tym nie przejmuje i zostawiaja dzieciaki w żłobku czy przedszkolu. Jak przychodzi do pójscia do szkoły to larum że dzieckotyle czasu poza domem.
  • afrikana 09.03.11, 00:09
    No, ale chyba gdybym się nie przejmowała, nie byłoby tego tematu z mojej strony, prawda ?
    Oczywiście, ze mi się to nie podoba, ale o ile tzw. "0" jeszcze jakoś przeżyję, bo są dwie konkretne zmiany, a nie kilka opcji (lekcje w szkole mogą się zaczynać codziennie inaczej w przedziale od 8 do 13 o ile się nie mylę) i wiem tez, ze dzieci w sumie się jeszcze więcej bawią aniżeli uczą, o tyle szkoły na tyle możliwych zmian i praca jaką jest nauka, czyli wysilanie umysłu do 17 czy 18, juz mi się wcale nie podobasad
    A wiesz, w przedszkolu po południu jest zabawa, dziecko może poleżeć, odpocząć i o niczym nie mysleć, a tutaj MUSI wytężać szare komórki po przesiedzeniu od rana na świetlicy. To nie jest łatwe dla małego dziecka.
  • przeciwcialo 09.03.11, 07:57
    10-11 godzin w przedszkolu tez nie jest łatwe dla przedszkolaka i nikt mnie nie przekona. jakos nad nimi rąk się nie załamuje. Co z tego że może poleżec? Cały dzień poza domem to super sprawa dla 3 czy cztero latka.
  • makurokurosek 09.03.11, 08:19
    Dodam , że w przedszkolu mojej córki posiadówki dzieci do 17 skończyły się gdy od tego roku zmieniły się zasady odpłatność i weszła opłata za godziny ponad podstawę programową, nagle większość rodziców jest w stanie odebrać dzieci o 15.
  • afrikana 09.03.11, 13:39
    Ależ ja się z tobą w zupełności zgadzam przeciwciałosmile Tylko mnie po prostu ta kwestia bezpośrednio nie dotyczybig_grin Moje dziecko nie jest 10 godzin poza domem, a jak pójdzie do szkoły, to niestety, MOŻE spotkać je taki los z przyczyn ode mnie niezleżnychuncertain
  • makurokurosek 08.03.11, 11:03
    Dobrze , tylko watek dotyczy wahania rodziców dziecka sześcioletniego natomiast sposób wypowiedzi afrikany, sposób przedstawienia przez nią sytuacji wywołuje panikę podczas gdy problem przez nią przedstawiony należy do niszy. Nie twierdzę, że nie ma takiego problemu, ale rodzice dzieci z rocznika 2005 mają wystarczająco stresu i rozterek i naprawdę nie potrzebują przekoloryzowanych opisów i tym bardziej rozdmuchania niszy do rozmiarów globalnych.
    Nie byłoby problemu gdyby afrikana opisała swoją sytuację i dodała proponuję rozeznać się we wszystkich szkołach w okolicy, bo rozwiązanie proponowane przez szkołę mojego dziecka jest beznadziejne. Sama prawdopodobnie gdybym wcześniej nie rozeznała się w sytuacji Poznańskiej, gdybym nie była na spotkaniu w szkole, wypowiedzi afriki by mnie wyjątkowo zestresowały,zniechęciły i nastawiły negatywnie
  • aaparatkaa 08.03.11, 11:34
    No własnie, temat zszedł na boczny tor, a rozterki zostały. Ja wciąż się waham, choć jestem na 99% przekonana, żeby zapisac dziecko do 1 klasy. Gdybym miała pewność, ze będzie utworzona klasa do 6 latków to bym miała mniejsze wątpliwości.
    Czy podręczniki Nowe Już w szkole są trudne ?
  • przeciwcialo 08.03.11, 11:37
    Moim zdaniem trudne. Syn się z nich uczy ale on poszedł do szkoły po starej zerówce więc potrafił czytac i pisac.
  • makurokurosek 08.03.11, 11:55
    Podrzucam ci link do szkoły w której jedna klas idzie podręcznikami " RAZ, DWA , TRZY teraz my" a dwie pozostałe " Nowe już w szkole" masz możliwość porównania w jakim tempie idzie się obydwoma podręcznikami ( najlepiej cofnąć się do początku roku )

    sp58poznan.edupage.org/exam/?t=-12&
  • analist73 08.03.11, 11:57
    Mój sobie z nimi radzi. Ale przed pójściem do szkoły znał litery (bez sz,cz,dz itd...), potrafił trochę czytać, gorzej z pisaniem, potrafił liczyć. Przerabiał w przedszkolu program zerówkowy.
  • zyza2 08.03.11, 12:03
    Podręcznik "już w szkole" może byc trudny dla 6 latka, zbyt duże tempo narzuca ten podręcznik. Moja dziecko uczy się z podręcznika tego samego wydawcy, ale przeznaczonego dla 6-latków " Raz, dwa , trzy, teraz my" , nie ma żadnych problemów. Próbuj walczyć o klasę 6-latków i o przystosowany dla nich podręcznik. Niektóre dziewczyny na forach pisały , że ich 6-latki uczą się z "Już w szkole" i jest ok, tak więc może nie taki diabeł strasznysmile
  • zyza2 08.03.11, 12:07
    Jeszcze jedno, jeśli nie mieszkasz w mieście w którym szkoły są przepełnione, to poroś aby dziecko umieścić na liście , ale z zastrzeżeniem , że tylko do klasy 6-latków. U nas szkole dwie osoby zapisywały dzieci w sierpniu, czekały aż na 100% było pewne utworzenie klasy 6-latków.
    Jedno dziecko doszło w połowie września, ponieważ nudziło mu się w przedszkolu, ale zaznaczam , że mieszkam w małym mieście.
  • joanna_poz 08.03.11, 11:45
    > Nie byłoby problemu gdyby afrikana opisała swoją sytuację i dodała proponuję ro
    > zeznać się we wszystkich szkołach w okolicy, bo rozwiązanie proponowane przez s
    > zkołę mojego dziecka jest beznadziejne.

    na to afrikana odpowiada, że w okolicy 50 km nie ma rozsądnej szkoły.
    a najbardziej przerażające jest to, że afrikana sama jest nauczycielką.
  • przeciwcialo 08.03.11, 11:58
    Afrikana chyba gdzies pisała że uczy w prywatnej szkole. O ile nie pomyliłam osoby to jaki problem jadąc do pracy zabrać dziecko? Może nawet znizka czesnego udałaby sie?
  • afrikana 09.03.11, 00:22
    Ło matko...no to teraz musicie powęszyć w jakiej szkole pracuję, to się dowiecie, ze nie mogę tam mojego dziecka zabieraćbig_grin No, która pierwsza leci na wyszukiwarkę ? Będzie nagrodabig_grin
  • przeciwcialo 09.03.11, 07:58
    Nie posądzaj mnie o złosliwośc bo nie taki miałam cel, poza tym nawet nie do końca byłam pewna czy to ty pisałaś.
    A nie brałaś pod uwagę umieszczenia tam córki skoro pracujesz?
  • afrikana 09.03.11, 13:44
    OK, przepraszam, już teraz to chyba każą wypowiedź w tym wątku z góry traktuję jako złośliwośćuncertain Sorki...
    JA nie pracuję w szkole podstawowej, przecież gdyby tak było, z pewnością wykorzystałabym tą opcjębig_grin
  • afrikana 09.03.11, 00:27
    > na to afrikana odpowiada, że w okolicy 50 km nie ma rozsądnej szkoły.

    ??? Proponujesz mi rzucenie pracy i dojeżdzanie do Warszawy ? big_grin Coraz lepiej się robi....

    > a najbardziej przerażające jest to, że afrikana sama jest nauczycielką
    No....i przerażę cię jeszcze bardziejbig_grin Znam całe mnóstwo nauczycieli, którzy się ze mną w 100% zgadzająbig_grin Właściwie nie znam ŻADNEGO, który by uważał, ze wszystko jest tak, jak powinnosmile Przezyjesz jakoś tą wiadomość ? big_grin
  • zyza2 09.03.11, 06:18
    Afrikana , na jesień wybory,widzę , ze masz dużo energi w zagłębianiu tematu przepełnionych szkół, więc może "uderzysz" do jakiegoś posła PO. Myslę, że w tej chwili przed wyborami przy uzyciu lokalnych mediów można naprawdę wielę zrobić. Szkoda czasu na forum, zacznij działać w realu.
  • afrikana 09.03.11, 13:49
    W realu oczywiście również działamsmile Niestety nie jest to łatwa sprawa...potrzeba czasu. Nowa szkoła jest w planach już od wielu lat, miała być do 2012 roku oddana do użytku, ale niestety. Już dzisiaj wiadomo, ze choć byśmy na głowach stawali, nie ma na to szansuncertain
    Władze znają problem, WSZYSCY znają problem (można sie o tym naczytać na miejscowych forach), ale pewnych rzeczy sie nie przeskoczyuncertain Nie w tak krótkim czasie....
  • afrikana 09.03.11, 00:18
    > Nie byłoby problemu gdyby afrikana opisała swoją sytuację i dodała proponuję ro
    > zeznać się we wszystkich szkołach w okolicy, bo rozwiązanie proponowane przez s
    > zkołę mojego dziecka jest beznadziejne.

    Wróc sobie do mojego pierwszego postu w tym wątku, a zobaczysz, że NIGDZIE się nie wypowiadałam w kwestii problemu założycielki wątku i zadnych rad ani ostrzeżeń jej nie udzielałam. Jesli umiesz czytać drzewko, to zobaczysz, iż powstał wątek poboczny, w którym dyskusja dotyczyła ilości dzieci w szkołach i ja ze względu na własne doświadczenia i święte prawo, wypowiedziałam się w tej kwestii, bo wyobraź sobie, ze mój problem ma również miejsce w naszym kraju (patrz zalinkowane artykuły, których ja nie pisałam).
    A potem to juz się tylko sępy zleciały....powyzywać od ściamniaczek, powęszyć i doradzić wyrowadzkę, chociaz o rade nigdzie i nikogo nie prosiłambig_grin
  • kluczmonia 09.03.11, 08:22
    Drogie Panie temat wątku nieco inny więc wracam do tematu.
    dylematów ciąg dalszy.
    aaparatkaa jestem w tej samej sytuacji. na razie jeszcze nigdzie nie zapisałam dziecka. czekam nie wiedziec na co. bowiem szanse na utworzenie szkoły tylko z dziećmi 6 letnimi jest niewielka a w szkole podręczniki "nowe juz w szkole" i nie wiem czy sobie poradzi.

    czy ktoś słyszał o głosowaniu w sejmie w kwestii przesunięcia obowiązku szkolnego dzieci 6 letnich do 2020r? trochę za późno na to głosowanie chyba.
  • aaparatkaa 09.03.11, 08:30
    Dokładnie ! Mam taki dylemat, ze o niczym innym nie potrafię myśleć. W końcu to życiowa decyzja. Z jednej strony mogłaby przebumelowac w zerówce i "dorosnąć" do 1 klasy, a z drugiej, jeśli zna wszystkie literki, dodaje i odejmuje do 10, jest rozsądna, poważna, nie ma kłopotów logopedycznych to po co jej hamowac rozwój. Poza tym, za rok pięciolatki będa w 1 klasie, jak trafi z nimi do klasy to będzie musiała na nich "poczekać", a jak pójdzie teraz to będzie musiała "nadgonić". Moze i w 1 klasie sobie poradzi, ale co będzie dalej ? Czy w starszych klasach da radę ?
  • przeciwcialo 09.03.11, 08:35
    Ja tak na 60 procent zapisuje do 1 klasy. Miejsce w zerówce jest a szkoła zaklepana. Klasa 6 latków pewnie nie powstanie, wychodzimy z założenia że lepiej równac w górę niz za rok w dól. W szkole obiecuja dodatkowe zajęcia w ramach tzw. godzin kartowych nauczycieli nauczania początkowego. Na razie obowiązuje Nowe Juz w Szkole ale może zmienią na łatwiejszy program tego samego wydawnictwa.
  • makurokurosek 09.03.11, 08:55
    ja czekam na wyniki testów gotowości, za kilka dni już powinnam je mieć. Boję się właśnie tego, że podręczniki " Nowe już w szkole" mogą być za trudne dla dziecka nie znającego liter w efekcie beda wymagały od nas zdwojonej pracy, a to może zaowocować zniechęceniem. Z drugiej strony po przedszkolu córki widzę, że już w tym roku przestano wyskakiwać poza szereg z nauką starego programu zerówkowego, podejrzewam więc że za rok młoda będzie przerabiała dokładnie to samo i pod tym względem nie będzie wcale lepiej przygotowana
  • aaparatkaa 09.03.11, 09:03
    Ja nie tylę się boję o naukę, co o gotowość, w sensie czy "dorosła" już do 1 klasy. Poza tym po zebraniach w szkołach rodzice mówią, że niektóre dzieci sobie nie poradziły i zostają na drugi rok w 1 klasie. Taka porażka na starcie, czy nie zniechęca dziecko ?
  • joanna_poz 09.03.11, 09:19
    Poza tym po zebraniach w szkołach rodzice mówią, że niektóre dzieci sobie
    > nie poradziły i zostają na drugi rok w 1 klasie.

    ktoś w marcu, 4 miesiące przed końcem roku, wie, że dziecko zostaje na drugi rok w tej samej klasie? chyba żartujesz?
  • aaparatkaa 09.03.11, 09:47
    No nie chodzi o dzieciaki z tego roku szkolnego, tylko poprzedniego.
  • mama303 09.03.11, 23:17
    Nie jest tak łatwo pozostawić dziecko po I klasie aby powtarzało rok na tym etapie. Poczytaj sobie co musi umiec dziecko po pierwszej klasie. Naprawdę niewiele.
  • makurokurosek 09.03.11, 09:36
    To oceniam na podstawie własnych obserwacji, tego jak się odnajduje i zachowuje w grupie, czy potrafi się skupić na wykonywanym zadaniu, jak reaguje na wykonywanie konkretnych poleceń, jak znosi porażki.
    Swoje obserwacje skonfrontuje z wynikami testów i wtedy podejmę ostateczną decyzję
  • joanna_poz 09.03.11, 09:52
    makurokurosek, bierzesz pod uwage szkole, ktorej plan wyżej przytaczalas w linku?
  • makurokurosek 09.03.11, 10:05
    Tak
  • joanna_poz 09.03.11, 10:07
    moj syn jest w I klasie w tej szkole.
  • makurokurosek 09.03.11, 10:20
    W sześcio czy siedmiolatkach, no i jakie wrażenia ?
    Szkoła pod wieloma względami mi odpowiada ale są rzeczy które nie do końca mi pasują
  • joanna_poz 09.03.11, 10:29
    w sześciolatkach.
    ogolnie jesteśmy zadowoleni, syn w szczegolności.
    wielu znajomych, z którymi jesteśmy w blizszych kontaktów, też podziela te opinię, że bilans jest mocno na plus.
    akurat to jest szkoła, gdzie reformy nie potraktowano "per noga".
    ideału chyba nie znajdziesz, tak, żeby wszystko pasowało - ważne, żeby pasowało, to co najważniejsze, na drobnostki mozna przymknąć oko.
  • makurokurosek 09.03.11, 11:30
    Jak było z poziomem, czy na początku poziom wiedzy prezentowany przez dzieci był bardzo zróżnicowany? Wiem , że do tej szkoły chodzą dzieci z ławicy,bajkowego ale również z okolicznych miejscowości, czyli mamy dzieci z rożnych przedszkoli jak wygląda więc ich poziom.
    Druga rzecz, jest tu skumulowanie dzieci z rodzin zamożnych obawiamy się więc rozbestwienia, szpanu i stawiania na marki, a tego do tej pory udało nam się uniknąć. Dlatego rozważamy również szkołę w mieście
  • joanna_poz 09.03.11, 11:48
    klasy tworzono wg klucza:
    I A - to w większości dzieci po zerowce przy szkole (w poprzednim roku jeszcze była, od zeszłego nie ma)
    I B - dzieci z przedszkola na Pyrzyckiej
    I C - szesciolatki (my akurat nie jestesmy z rejonu - z naszej "wsi" jest w tej klasie 9 osob; pozostałe z rejonu; także dzieci są po roznych przedszkolach)
    I D - reszta

    Trudno mi powiedzieć, na na ile poziom był zrożnicowany. Wiem np. o dobrze czytającej koleżance mojego syna, podczas gdy np. moj syn nie czytał w ogole.
    Jedno dziecko po 2 tygodniach wrzesnia rodzice cofneli do zerowki.
    Mają bardzo dobrą doświadczoną nauczycielkę - a ona klasę chwali. Po I semestrze nikt z tej klasy nie kwalifikuje się na zajecia wyrownawcze.

    > Druga rzecz, jest tu skumulowanie dzieci z rodzin zamożnych obawiamy się więc r
    > ozbestwienia, szpanu i stawiania na marki, a tego do tej pory udało nam się uni
    > knąć

    chyba przesadzasz. nie zauważyłam (albo nie zauważyłam na etapie klasy pierwszej).
    poziom rzekłabym zrożnicowany.
    szpanu w ciuchach nie ma, bo tu akurat są ograniczenia.
  • makurokurosek 09.03.11, 12:13
    > Jedno dziecko po 2 tygodniach wrzesnia rodzice cofneli do zerowki.

    słyszałam na piątkowym spotkaniu, dyrektorka mówiła że dziecko miało problemy z dostosowaniem się do pracy szkoły, punktualnością i wykonywaniem poleceń.

    "> chyba przesadzasz. nie zauważyłam (albo nie zauważyłam na etapie klasy pierwsze
    > j).
    > poziom rzekłabym zrożnicowany.
    > szpanu w ciuchach nie ma, bo tu akurat są ograniczenia."

    Mam nadzieję.
  • przeciwcialo 09.03.11, 09:59
    Nam powiedziano ze w razie gdyby klasa nie radziła sobie z Nowe Juz w szkole to wydawnictwo za darmo wymienia kupine ksiązki na te łatwiejsze. Taka wymiana jest mozliwa do końca października.
  • makurokurosek 09.03.11, 08:26
    > Wróc sobie do mojego pierwszego postu w tym wątku, a zobaczysz, że NIGDZIE się
    > nie wypowiadałam w kwestii problemu założycielki wątku i zadnych rad ani ostrze
    > żeń jej nie udzielałam.

    Skoro nie miałaś, żadnych rad to czyżby twoim jedynym celem wejścia w dyskusje było szerzenie niepokoju.
    Trochę dziwne, nie interesować sie tematem, nie mieć nic do powiedzenie, a jednocześnie dokładnie go śledzić by móc przedstawić swoją sytuację w taki sposób aby wyszła jak najbardziej dramatycznie. Nie łatwiej było po prostu rozpocząć swój własny wątek.
  • afrikana 09.03.11, 14:00
    Otwórz słownik i zapoznaj się z takim terminem, jak : WĄTEK POBOCZNY.
    Mnie problem założycielki wątku nie dotyczy. I nigdy dotyczył nie będzie, bo ja wyboru nie mam i miała nie będę. Ktoś zaczął tutaj pisać o przepełnieniu w szkołach w nastepnych latach, a mnie ten problem dotyczy BARDZO. Dlaczego dyktujesz mi o czym mogę czy też mam prawo pisać a oczym nie ? Dlaczego nie czepniesz się w takim razie dziewczyny, która jako pierwsza ten problem w tym wątku poruszyła ??? Dlaczego próbujesz ograniczać swobodę wypowiedzi innych forumowiczek i dyktujesz warunki ? Czy ty sobie nie za dużo pozwalasz ? Jak będę chciała, założę własny wątek, a jak nie, to będę sie wypowiadać w innych. Odczep się już, bo jesteś strasznie natrętna od samego początku. Drążysz, wypytujesz, analizujesz, a potem próbujesz wprowadzić zakaz pisania o tym...żenada. I zauważ jeszcze jedno - to ty mnie zaczepiłaś i zaczęłaś do mnie pisać i ciągnąć temat - nie ja do ciebiesmile
  • katarzynka25 09.03.11, 12:41
    Moja córka w tej chwili jest w pierwszej klasie i korzystają z książek (gra w kolory). Książki są bardzo przyjemnie ale nie powiedziałabym że łatwe (a mamy w pamięci iż, dziecko idąc do szkoły nie musiało ani czytać ani pisać co w żaden sposób nie przełożyło się na realia w grupie klasowej. Córka idąc do szkoły znała litery i pisała je ale niestety upłynęło "trochę" czasu nim Pani uznała że są "ładne" (3 dzień w szkole a dziecko płacze bo Pani ciągle każe poprawić) i tak dzieciak po szkole siadał na 2h godziny i ćwiczył. Idąc dalej staję również przed dylematem czy nie posłać drugiej córki do pierwszej klasy, ale jedynym w moim przypadku argumentem za I klasą nie są rzekome "nudy" ale ewentualne kumulowanie się roczników i to nie teraz czy w gimnazjum ale potem (licea, ew studia) i jest to powtarzam jedyny element który przemawia za I klasą. Reszta nie bywa aż tak kolorowa. Na swoim przykładzie widzę jaka jest różnica w motoryce rączki u dziecka i samej chęci siadania do zajęć. Rozmawiałam również z dyrektorem szkoły który jasno powiedział ze nie będzie żadnego "innego" programu na 6 letnich dzieci (choć gdybym miała pewność że będzie klasa samych 6 latków wybór byłby o wiele łatwiejszy) a tak nie wiem czy lepiej być najmłodszym wśród starszych i ciągle być "słabszym" od innych musieć ciągle gonić i gonić oczywiście nie dotyczy to wszystkich dzieciaczków. Prawda jest taka że jest olbrzymia różnica emocjonalna miedzy dzieckiem 7 letnim a 6 letnim i mówię to z własnego doświadczenia. Choć patrząc z innej strony być 7 latkiem wśród 6 latków też nie jest dobre, także ja osobiści nie jestem przekonana tak naprawdę do żadnej opcji. Czyli dylematów ciąg dalszy.
    --
    AMELCIA Ma JUZ...
    NINKA MA JUŻ...
  • dorek3 09.03.11, 12:50
    U nas też Gra w kolory i moim zdaniem to wcale nie są łatwe podręczniki. Nie ma mowy o nudzie. Klasa jest mieszana i chyba dość wyrównana z przewagą 7-latków. Jeden 6-latek wrócił do zerówki-decyzja rodziców. Moi też pisali tylko drukowanymi ale problemów z nauką pisania nie było choć jeden robi to straszliwie niechlujnie.
    Moi poszli jako 7-latki i uważam że to była dobra decyzja.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • aaparatkaa 09.03.11, 12:53
    Racja ! Ale jeżeli teraz będą np dwie grupy 0 rocznika 2005 to z tych dwóch grup będą 2 klasy 1 i dodatkowo np 3 klasy 1 dzieci z rocznika 2006. No chyba, ze pomieszają dzieciaki, wtedy te starsze będa musiały poczekać na te młodsze aż się poziom klasy wyrówna.
  • gertruda.k 09.03.11, 13:15
    No właśnie co gorsze?
    Być najmłodszym, gonić starszych czy najstarszym i czekać za młodszymi, niedojrzałymi 6 latkami?
  • katarzynka25 09.03.11, 13:26
    No właśnie i tu jest problem bo idąc dalej jeśli dziecko jest przebojowe i chętne do wszystkiego to ze swoim animuszem sobie poradzi ale jak dzieciaczek jest mimo dość dobrego kontaktu z rówieśnikami wycofany nie bierze udziału (czynnego) w zajęciach to co wtedy? Boje się bardzo bo starsza córka pierwsze miesiące w szkole okupiła strasznym stresem (poszła jako 7 latka) i tu dodam że zmieniła całkowicie otoczenie w klasie ani w szkole nie było jej dzieci z przedszkola i dla młodszej szykuje się taki sam los. Więc sama nie wiem.
    --
    AMELCIA Ma JUZ...
    NINKA MA JUŻ...
  • katarzynka25 09.03.11, 15:30
    Polecam artykuł
    www.pampers.pl/pl_PL/parenting-articles//1676
    --
    AMELCIA Ma JUZ...
    NINKA MA JUŻ...
  • esi1 11.03.11, 20:43
    Mam tak samo jak Ty - wciąż się jeszcze zastanawiam nad posłaniem mojej córki jako 6-latki do I klasy, tylko i wyłącznie z powodu "kumulacji" roczników.
    Mój syn jest w II klasie, poszedł do szkoły jako 7-latek i wcale się nie "nudził". Dostosowanie się do szkolnego życia też było dla niego nauką (nie zawsze łatwą). Dodam przy tym, że z nauką problemów żadnych nie miał i jest bardzo dobrym uczniem.
  • gertruda.k 13.03.11, 15:27
    Czy sądzicie, że jest sens posyłać 6latka do 1 klasy "na siłę" tzn. w całym mieście nie będzie klasy dla 6 latków, nie wiem czy znajdzie się w klasie choć jeden 6 latek oprócz mojego dziecka. Szkoła nieprzygotowana. Moje działania zachęcające innych rodziców do posłania 6latków do szkoły zakończyły sie porażką. Wszyscy ratują maluchysad
  • przeciwcialo 13.03.11, 19:33
    U nas też opór totalny, a mozna było klasę sześciolatków zrobic.
  • analist73 14.03.11, 07:32
    Zawsze w szkołach były 6-latki. U nas w szkole co roku było średnio 2-3 6-latków. Na razie w ramach reformy średnia ta z dwóch lat wynosi 2. Sama musisz podjąć decyzję czy posłać dziecko czy zostawić w "zerówce". Możesz zrobić badanie gotowości w poradni szkolnej. J
    Pamiętaj, że pewnie i u Was jest pewna część rodziców, którzy mają zamiar wysłać dzieci tam gdzie większość.
  • zosia225 13.03.11, 23:48
    Dopiero znalazłam tą dyskusję i też dołączam do grona niezdecydowanych. Wiem, że już czas gdzieś zapisać mego 6-latka ale ciągle nie wiem czy do I klasy, czy do zerówki. Dodam, że u mnie większość rodziców nie posyła 6 latków do I klasy.
  • kluczmonia 14.03.11, 08:37
    kolejny głos niezdecydowanej. opinie a poradni generalnie sa takie, ze dziecko pod względem manulanym, intelektualnym jest gotowe ale rodzice muszą się zastanowić nad emocjami i pierdu pierdu. jak ja od pół roku nic nie robie tylko się zastanwiam. i nie ma złotego środka jak dla mnie, jest tylko mniejsze zło. oczywiście mówię o sytuacji kiedy nie ma całej klasy sześciolatków tylko idzie 2,3 dzieci sześcioletnich do pierwszej klasy. słysze opinie nauczycielek: czy jej starsze dzieci nie zaszczują? moje dziecko nie jest przebojowe i to wynika z jej charakteru, przez rok charakter się nie zmieni i czy teraz czy za rok to i tak będzie należała do tych wycofanych, tylko jako siedmiolatka na pewno będzie miała większa dojrzałość emocjonalną. ale będzie chodziła z dziećmi sześcioletnimi, może się nudzić, będa bardziej liczne klasy, gorsze warunki pracy. no i trudnij na studia bo więcej dzieci....
    i co tu wybrac?
  • aaparatkaa 14.03.11, 08:57
    Dokładnie. Mam jeszcze tylko niecałe 2 tygodnie aby podjąć decyzję. Strasznie trudną decyzję. Gdybym miała pewność, ze powstanie cała klasa sześciolatów na pewno byłoby mi łatwiej. Z mojego otoczenia wszystkie dzieci idą do zerówki, dlatego decyzja jest trudniejsza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka