Gdy dokuczają dziecku w szkole Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam problem z synem, który chodzi do 2 klasy podstawówki, od pewnego czasu niechętnie chodził do szkoły, okazało się, że dokucza mu grupa 3 kolegów z klasy. Szturchają go jak Pani nie patrzy albo wychodzi z klasy, wyśmiewają się, przezywają itp. Podobno ogólnie są problematyczni, ale uwzięli się głównie na niego. Problem pojawia się także podczas pobytu w świetlicy.
    W zeszłym roku nie było tego problemu, w tym roku szkoła połączyła ze sobą dwie klasy i to są chłopcy z tej drugiej klasy właśnie.
    Zgłaszałam już problem nauczycielce, wychowawczyni rozmawiała z rodzicami, ale to niewiele pomogło. Dziecko mi teraz od 2 dni histerycznie płacze przed pójściem do szkoły. Co można jeszcze zrobić w takiej sytuacji? Przecież to są w sumie jeszcze małe dzieci.
  • Tak naprawdę jedyną skuteczną metodą jest trenowanie w dziecku odruchów obronnych - żeby umiało się "odgryźć", samo wyśmiać agresorów, a w razie potrzeby dołożyć im porządnie. Rozmowy z rodzicami na ogół jeszcze pogarszają sprawę, bo mali bandyci dostają feedback, na który czekają z utęsknieniem - mianowicie pewność, że ofiara się przejmuje, a nic nie ucieszy ich bardziej.

    --
    "Zrobcie tak: Trase linii XX zmiencie tak, aby pierwszy przystanek byl pod moim domem, a ostatni pod moja praca, linia YY powinna kursowac na trasie moj dom - zlobek mojego dzieciaka, linia ZZ zlobek - moja praca. Autobusy maja jezdzic nie rzadziej niz co 5 minut, najlepiej niech sie nigdzie po drodze nie zatrzymuja. Pozostale kilkaset tysiecy krakowian niech sie przesiada." (the_rapist)
  • jeśli rozmowy wychowawczyń z rodzicami nie przyniosły skutku to sama bym pogadała z tymi rodzicami i być może bachorami - i nie była by to miła rozmowa od serca
    a w szkole walczyłabym jednak o większą efektywność pań bo to trochę żenada co piszesz
    festiwal bezradności czy co?
  • poprosić psychologa szkolnego o interwencję w klasie oraz indywidualną rozmowę z dzieckiem...?

    tak zrobiłam, gdy córka miała problemy z integracją w grupie.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • praca z dzieckiem z jednej strony na pewno - wzmacnianie poczucia wlasnej wartosci, trening zachowan w roznych konfliktowych sytuacjach - na pewno
    ale z drugiej strony przy takim dlugotrwalym mobbingu nikt nie wytrzyma nawet dorosly
    szkola ma zakichany obowiazek zareagowac i nie dopuscic do czegos takiego
    czym innym sa jednorazowe konflikty czym innym dlugotrwale przesladowanie
    nalegaj na spotkanie rodzicow dzieci z psychologiem i pedagogiem szkolnym
    to na poczatek
    idz do poradni psych -ped i popros o wskazowki
    jak trzeba postrasz dyrekcje kuratorem
    prosbe o interwencje opisz punkt po punkcie pisemnie i przekaz dyrekcji z wiadomoscia do kuratora
    rozne mozliwosci masz, w zaleznosci od tego jak dziala skzola i kto nia zarzadza
    dziecko ma bardzo slaba psychike, a dzieci potrafia byc okrutne
    te rany bedzie nosil w sobie cale zycie, bron go

    --
    nie wolno dokuczać pachnącym inaczej
  • Należy wziąć sprawy w swoje ręce i działać. Po pierwsze złapać za fraki delikwentów i postraszyć. Powinien być spokój. Bo z tym lataniem do pani/dyrekcji to może być różnie. Ale oczywiście należy zgłosić.
    Mój syn idzie od września do szkoły i już się boję, ale on jest śmiałym dzieckiem, z charakterkiem. Po mamusi. smile
  • U nas córka jest przebojowa, nieźle radzi sobie już w żłobku, chociaż ma niecałe 2 latka, a syn jest wrażliwy i grzeczny. Na to wygląda, że za bardzo.
    Myślałam o tym, żeby porozmawiać z tymi dzieciakami, ale nie wiem czy nie będzie z tego jakiejś afery, jakby im pogrozić, ale naprawdę ciężko się powstrzymać.
  • miałabym gdzieś aferę
    tu trzeba działać i to szybko i skutecznie
    ktoś słusznie napisał wyżej że psychika dziecka jest krucha i doświadczanie takiej przemocy może naprawdę odbić się na długo w psychiczne synka
    także skorzystaj ze wszystkich możliwych środków
    --
    lbyf.lilypie.com/u0dQp2.png
    www.suwaczki.com/tickers/k0kde6ydkhzj6ivn.png
  • Ta sutuacja to odbicie mojej histori z podstwówki która miała miejsce 25lat temu.Byłam dziewczynką niśmiałą-nie rozmawiał z nikim,stałam w kącie sama.Nikt nigdy z dorosłych czy to rodzice czy nauczyciele nie reagowali-teraz wiem że to był błąd.Dzieci,rówieśnicy zwłaszcza chłopcy byli wobec mnie nie mili-popychali,przezywali(była to grupa kilku chłopaków) W ubiegłym roku z NK dostałam przeprosiny z prosbą o przebaczenie od jednego z chłopaków
  • Ewelsia, za fraki i delikwentów to możesz mieć nieprzyjemności na policji, w prokuraturze i sądzie, masz tego świadomość?
    Bo delikwenci to mimo wszystko nadal DZIECI.
    --
    Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
  • otoz
    ja tez uwazam ze interwencja u dzieci nie jest dobrym wyjsciem
    najpierw wykorzystaj drogi przez szkole
    to jest szkoly problem wychowawczy
    straszenie grozenie dzieciom to niepotrzebne nakrecanie przemocy
    --
    nie wolno dokuczać pachnącym inaczej
  • to tylko dzieci
    ale problem nie jest tylko, jest powazny, wiec reaguj calym arsenalem srodkow
    www.szkolabezprzemocy.pl/65,dla-ucznia
    niech dyrekcja wie ze ruszysz niebo i ziemie a tolerowac nie bedziesz
    wtedy bedzie musiala cos z tym zrobic,zeby dupe swoja wybielic
    a to juz cos
    --
    nie wolno dokuczać pachnącym inaczej
  • straszna sytuacja! oczywiscie,ze to nadal male dzieci z tym ,ze czesc z nich juz rosnie na bandytow! w gimnazjum juz beda robic rozboje i pieniadze innym zabierac. pewnie rodzicow maja takich samych. idz do nauczycielki i dyrektora-niech ta rozmowa bedzie wlasnie w trojke!!!! nie daj sie splawic! w szkole tej wlsanie pani dyr dzieja sie rzeczy karygodne! powiedz, ze pojdziesz na policje jesli ona nic z tym nie zrobi i przestawisz im sprawe jakoby miala to gdzies.

    jestem gleboko poruszona bo wyobrazam sobie jak by to bylo jakby moj obecnie przedszkolak byl w takiej sytuacji.

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
  • A co ma do tego szkoła? Pani podjęła kroki:rodzice tych małych bandytów byli na rozmowie i nic nie dotarło.
    To może tak huzia na mamuśki i tatusiów, którzy hodują bandytów, a nie na szkołę. W szkole dzieci mają się uczyć, a nie nadrabiać błędy, bo matka z ojcem nie wychowali gnojków jak nalezy; to, że się nie krzywdzi innych pojmuje nawet przeszkolak, prawda?.
    Ja bym zrobiła rozróbę rodzicom i bachorom.
  • Nieważne, że małe dzieci, to jest mobbing, jest karany w paie polskim, od niedawna. Ja się zajmuję u siebie w szkole m.in. mobbingiem, choć nie jestem psychologiem. Rozmowy nayczycielki z rodzicami to za mało. Jak skutecznie walczyć mobbing to powinno wyglądać tak;cylk lekcji, pogadanki na lekcjach na których uczniowie powinni poznać zasady hierarchi w klasie oraz mechanizm powstawania mobbingu. Dużo o tym jest w necie. Wszyscy nauczyciele powinni wziąś w tym udział. Czasem wychowawca i pedagog jest w tych sprawach nieudolny, albo im sięnie chce,kurcze współczuję sytuacji. Trzeba naciskać nauczycieli, bo to co do tej pory zrobili to za mało, rozmowa z rodzicami mobbera nie wystarczy. Gdyby wiedzieli co nieco o mobbingu to na pewno by odpowiednio zadziałali. Są mało poinformowani. Szukałabym pomocy u psychologa w poradniach,są w każdym mieście takie dla uczniów i nauczycieli. W ostateczności zawiadomić kuratorium.
    --
    Babom to prawo jazdy powinno przysługiwać jedynie na wózek dziecięcy... by gazeta_mi_płaci
  • Witaj,
    Kilka lat temu miałam sytuację,tyle ,ze z córką,i macie tu wszystkie racje trzeba reagować i to jak najszybciej,rozmawiać z wychowawcą ( chociaż wychowawczyni córki nigdy niczego nie widziała),rozmawiać z rodzicami ( chociaż usłyszałam,ze jestem nadwrażliwą matką),rozmawiać z dziećmi ,które dokuczają ( usłyszałam,ze mam się czepiać swojego dziecka i je wychowywać).
    Po przejściach,psychologu,pedagogu szkolnym i zmianie szkoły ( najlepsza decyzja),powiedziałam córce,ze skoro tak, ma pokazać koleżankom kto ma ostatnie słowo,ma je ignorować jak dokuczają,odwracać się na pięcie,umieć odpowiedzieć tak,żeby im w pięty poszło(ale,żeby rodzice nie przyszli,mówiąc ,ze moje dziecko jest wulgarne).Słowem mówiąc wzięłam się za hartowanie mojego dziecka ,zajęło mi to 3 lata.Dziś w innej szkole,jest lubiana i szanowana( są kłótnie,ale umie sobie z nimi radzić),a koleżanki ,które jej dokuczały często po nią przychodzą na podwórko.Ale co córka wycierpiała,tego nikomu nie życzę.
    Dlatego przede wszystkim radzę pomóc się dziecku dowartościować i pokazać,ze jest się odpornym na zaczepki.trzymam kciuki,powodzenia,doras
  • > Ja bym zrobiła rozróbę rodzicom i bachorom.

    Bardzo jestem ciekawa w jaki sposób?

    --
    - Mamo, szkoda, że Tove Jansson był Szweczyjczykiem, bo ja lubię jak ładne bajki są z Polski.
  • a rodzice bachorów i same bachory?
    z nimi nie pogadacie?
  • normalnie, spotkałabym się z nimi w tym celu
    chyba nie są z Marsa?
    albo w szkole, przy okazji odbierania dzieci, najlepiej przy świadkach
    żeby był jasność: działania szkoły też powinny być, ale przede wszystkim szanowne mamusie powinny wychowywać swoje dzieci
    ośmielam się twierdzić, że bandyta poniżej lat 10 to wina domu, nie szkoły i nie społeczeństwa
  • Ze strony nauczyciela,jest tu komfortowa sytuacja bo to 2 klasa.Do czego zmierzam nauczyciele znaja mnostwo zabaw i sposobow ( powinni znac) jak mozna taka sytuacje załagodzic i to zalezy od inwencji nauczyciela.Przede wszystkim powinnas sie dowiedziec z jakiego powodu sie z niego smieja,wspolna praca nauczyciela Twoja i pedagoga moze duzo zdziałac.
  • wiadomo rozmawia się, czasem wzywa się policję(gimn.) Zajęcia trzeba jednak przeprowadzać w całej klasie/grupie.
    --
    Babom to prawo jazdy powinno przysługiwać jedynie na wózek dziecięcy... by gazeta_mi_płaci
  • to nic nie da, też miałam takie zapędysmilena początku-robinie rozruby. Może rozruba w tym sensie, że cała szkoła wie o procederze. Nie nazwałabym ich bandytami ani bachorami. takie małe dieci czasami są nieświadome, że robią żle dopiero trzeba im uświadomić.

    --
    Babom to prawo jazdy powinno przysługiwać jedynie na wózek dziecięcy... by gazeta_mi_płaci
  • Mhm.
    Widać, że masz sporadyczny, albo żaden kontakt z dziećmi i rodzicami z rodzin, w których albo wychowanie dziecka rodzice mają gdzieś, a ze szkoły odbiera je nieco starsze rodzeństwo, albo mamunie są tak ślepo zakochane w maleństwach, że nie dopuszczają do siebie mysli, że owe maleństwa maja nieźle za uszami.
    No nic - jak Twoje dziecko pójdzie do szkoły, to życie zweryfikuje poglądy i bojowe nastawienie smile

    --
    - Mamo, szkoda, że Tove Jansson był Szweczyjczykiem, bo ja lubię jak ładne bajki są z Polski.
  • zapedy do znecania sie nad innymi dziecmi (i nie tylko znecanie sie fizyczne, ale i psychiczne) powinny byc duszone w zarodkach, bo moze konczyc sie tragicznie..
    w zeszlym roku przez Stany przeszla fala samobojstw nastolatkow... ofiar znecania sie "kolegow", ktorzy nie potrafili przejsc obojetnie obok faktu, ze ktos inny urodzil sie gejem... prawie 700 osob stracilo zycie... 700!!!!!!
    oprocz tego, ze powinnismy rozmawiac ze swoimi dziecmi i uczyc ich odpornosci na bzdury wypowiadane przez ich rowiesnikow kazdy z nas powinien uczyc swoje dziecko tolerancji i zrozumienia...
    rasizm, homofobia czy poczucie "lepszosci" nie rodza sie w szkole. one rodza sie w domu.
    zacznijmy od siebie i pamietajcie, ze dziecko moze "nauczyc" sie wielu rzeczy od kolegow, ale pewnych wartosci wyniesionych z domu nigdy sie nie pozbedzie... wiec nastepnym razem jak bedziecie rozmawiac z synem/corka powiedzcie im, ze kazdy ma prawo byc na tym swiecie tak samo jak oni...
    dziekuje za uwage

    --
    "kiedyś, stojąc z gołym tyłkiem u gina, zamiast panie doktorze, powiedziałam proszę księdza" by i_b13
  • to ważne żeby zdusić w zarodku, choć czasami ciężko to zaobserwować. Zdarza się, że znęcają się dzieci z dobrych domów. Na pewno szkoła powinna ostro zareagować, w mojej chodzi fama wśród noworocznych ,że takie zachowania nie przejdą i że tępię ten proceder. Rodzice w domu nic nie pomogą bo to zjawisko grupowe i w grupie powinno być rozwiązywane i najważniejsza jest jak dla mnie rola szkoły. pzdr.
    --
    Babom to prawo jazdy powinno przysługiwać jedynie na wózek dziecięcy... by gazeta_mi_płaci
  • nie zmienia to faktu, ze rasizmu czy homofobii dzieci ucza sie w domu...

    --
    "kiedyś, stojąc z gołym tyłkiem u gina, zamiast panie doktorze, powiedziałam proszę księdza" by i_b13
  • ok twoj syn to ich koziol ofiarny zeby wyjsc z tej sytuacji mozna:
    pogaac z rodzicami tych chłopców, ale jesli to nie odniesie skutku,

    pogadac z chłopakiem tak:

    - tych chłopaków jest 3- tylko 3
    - cała klasa to pewnie powyzej 20 osob, wiec niech zaprzyjazni sie z innymi dziecikami, postawi sie tej trojce na oczach innych, dogada, jak tobie cos zniszcza sproboj, jak pozostałe osoby w klasie skumają ze jest twardym zawodnikiem i do tego milym gosciem, to bedzie mail przewaga i psychologiczną i liczebną,
    może też poszukac próby integracji z jakas inna klasową grupą nie przemocową ale liczną na tyle ze twoj syn jako taki outsider nie bedzie latwym celem

    - a jesli i to nie pomoze, czy nie ma starszego kuzyna, sąsiada który by pogadał kiedys z chojrakami, wystarczy ze tylko pogada nie musi ich nawet dotknąc
  • Nie bedzie miala zadnych problemow jak tylko do dziecka podejdzie i poinformuje go ze jak sie szykany w stosunku do jej dziecka nie skoncza nastepna rozmowa bedzie na komisariacie policji.Dziecka nie tknela, zadnej grozby karalnej nie wypowiedziala - poinformowala delikwentow co sie stanie jak nie zostawia jej dziecka w spokoju.
    Ja tak zrobilam - interweniowalam w szkole i na jakis czas sie uspokajalo po to by znowu gowniarz zaatakowal.Ostatnia rozmowa z dyrektorem byla taka ze dziecko moje ma zielone swiatlo by sie bronic przed agresorem i szkola nie chce by do tego doszlo.To ostatnia taka dyskusja z dyrektorem.Kolejna jaka odbylam to prosba by szkola tez zareagowala( rzecz sie przytrafila po szkole wiec juz nie zmartwienie szkoly) by poinformowali matke tego dziecka ze nastepnym razem ja zglosze to na policje bo ja juz mam dosyc.Te same slowa uslyszaly kobitki z osrodka opieki gdzie dzieciak chodzil po szkole.Mina gowniarza byla przecudna - zostawil mojego syna w spokoju.A dzieciak atakowal dlatego ze przegrywal w roznych grach zespolowych a nie lubil przegrywac wiec sie bral do rekoczynow.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.