Dodaj do ulubionych

10 latka w szole i w domu

17.03.11, 22:10
Witam! Piszę, bo może ktoś zechce mi doradzić jak postepować z własnym dzieckiem. Mam uroczą 10 latkę, II klasę zakończyła z tarczą wzorowego ucznia, ocenami celującymi, same sukcesy. Jest duża, zaczyna się rozwijać. Lubi czytać, kocha TV. Ostatnia wywiadówka okazała się koszmarem. Mój aniołek całkiem olał szkołę! Zeszyty ma pskudne, w ogóle się nie stara, wszystkie zadania odrabia na szybkiego, byle jak, nie ma ambicji. Do tego zaczęła kłamać i oszukiwać. Na lekcjach zamiast uważać , czyta po kryjomu książki, ma braki w kartach pracy i zeszytach. Kiedy z nią rozmawiam, milczy, kiedy mąż z nią rozmawia wpada w panikę, płacze i trzęsie się ze strachu. Co robić, jak do niej dotrzeć? Nic nie mówi co było w szkole, o wszystko muszę się wypytywać. Boję się o nią , nie wiem jak jej pomóc , jak do niej dotrzeć....
Edytor zaawansowany
  • carmelaxxx 17.03.11, 22:27
    najlepszy sposob na dotarcie do dziecka w tym wieku to po prostu przebywanie z nim, i podczas wspolnie spedzonego czasu rozmowa o byle pie...ch i podczas takich rozmow latwiej wyciagnac jakies info niz podczas sluzbowych pytan typu: jak bylo w szkole? bo co ma wtedy dziecko odpowiedziec? mnie mama zawsze tak pytala i zawsze mi sie nasuwala jedna odpowiedz czyli dobrze nawet jesli tak nie bylo.
  • jola_ep 17.03.11, 22:27
    Mój 11-latek też nie mówi o tym, co jest w szkole... Trochę z niego wyciągam... Pomaga mój spokój. Bo po co mówić, skoro będzie awantura? Lepiej poczekać do wywiadówki i mieć to za jednym zamachem wink
    A rozmowy najlepiej uskutecznia się na relaksującym spacerze (np. do sklepu wink ), albo w czasie prac domowych (np. przy gotowaniu). Tylko warto nauczyć się rozmawiać, a więc i słuchać.


    Czyta pod ławką, bo może jest zdolna i zwyczajnie się nudzi? Takie braki są wtedy normalne.
    Ja przez całą szkołę średnią na lekcjach biologii czytałam pod ławką. Na zakończenie edukacji pani powiedziała, że widziała to. Ale postanowiła zignorować wink To chyba najlepsza rzecz jaką zrobiła. Mogła jeszcze dostarczać mi dodatkowych zadań, jak to robiła nasza świetna pani od matematyki (jeszcze w podstawówce).
    Jeśli Twoja córka jest zdolna, to początkowo będzie jej trudno. Braki mogą wynikać z tego, że słysząc po raz drugi to samo (ona zapamiętała, ale inni jeszcze nie) wyłącza się. Jak pani przejdzie do nowych elementów, ona może już tego nie słyszeć.

    Zeszyty olej. Niech będą czytelne (np. wyróżnione tematy), ale nie muszą być ładne.
    Szybkie odrabianie lekcji jest zaletą, nie wadą.
    Ambicji też nie musi mieć. Wystarczy, że ma zainteresowania.

    Ogólnie 10 lat to trudny wiek. Dla rodziców smile
    Zapominamy, że to jeszcze dzieci i oczekujemy jakiejś tam odpowiedzialności, sumienności, rzetelności. Oj, jeszcze nie teraz big_grin

    Pozdrawiam
    Jola
  • marcin.slawski 17.03.11, 22:43
    Kiedy człowiek dorosły kompletnie traci motywację w pracy zawodowej, w której wcześniej odnosił sukcesy ?
    Bardzo podobne mechanizmy dotyczą również dzieci. Musiało coś mocno wpłynąć na taki odpływ motywacji.
    Na moim przykładzie z dzieciństwa:
    W Szkole Podstawowej moim "konikiem" była matematyka. Rywalizowaliśmy w szkole, uwielbiałem zadania z wyższego poziomu.
    Bardzo się to zmieniło w szkole średniej, gdzie bez względu na to co zrobiłem, oceniany z tego przedmiotu byłem tak samo jak inni. Efekt ? Miałem w nosie oceny i opinię o mnie w tym temacie.
    Na szczęście motywacja wróciła na studiach i znów matematyka królowała.
    Zbadaj, co wpłynęło na taką odmianę. Dla podpowiedzi podsunę Ci kilka bardzo realnych możliwości: Niesprawiedliwość ( w ocenie dziecka), brak kontroli postępów ( gdy nauczyciel przez pół roku nie sprawdza zadania domowego, niemal na pewno dla dziecka takowe zadanie będzie "głupotą"), kompletna utrata autorytetu wychowawcy (przyłapany na kłamstwie, niesprawiedliwości, sadyzmie), obojętność rodziców wobec sukcesów dziecka.
    Zadziałaj pilnie, gdyż taka postawa może się utrwalić. Rozważ zmianę klasy lub nawet szkoły. Córce ewidentnie brakuje motywacji. Czasem nawet drobna zmiana może pomóc w jej odnalezieniu.
    Sukcesu życzę.
  • ewra77 17.03.11, 23:00
    Mam wrażenie, że wymagacie od niej po prostu, aby była... idealna. Co być może jest uzasadnione, bo do tej pory była. Ale żadna sielanka nie trwa wiecznie i ta właśnie niniejszym się skończyła. Pozostaje Wam zostać jej przyjaciółmi, którym nie będzie się obawiała powiedzieć, że szkoła ją nudzi, pani wkurza, a wygląd zeszytów totalnie olewa. A jak poznacie problemy to będzie jakiś wstęp by je spróbować rozwiązać. Pozdrawiam i życzę powodzenia...
  • andaba 17.03.11, 23:05
    Wagaruje? Grozi jej brak promocji?
    Jak nie to odpuścić.
    Świadectwo z klasy trzeciej nie liczy się do niczego, a jest duża nadzieja, że jak zaczęła fikać teraz do szóstej klasy zmądrzeje i odzyska ambicje.
  • zawszeolga111 18.03.11, 00:42
    jeszcze jedno ,nigdy nie stawiamy dzieciom poprzeczki na wysokosci swoich ambicji,
    schowajmy je do kieszeni,dziecko nie musi spelniac naszych oczekiwan,nie bedzie zyc i postepowac tak jak my bysmy tego chcieli bo jest zupelnie inne,inny charakter inne usposobienie.
  • duch_mariana 17.03.11, 23:11
    Moja ma wszystkie zeszyty prowadzone od dwóch stron. Od początku jest część przedmiotowa wyglądająca jak notatki szalonego naukowca, a od końca jest radosna twórczość plastyczno - literacka, nawet komiks jakiś zaczęła rysować. Wychowawczyni coś mi o tym mówiła, żebym zwrócił uwagę co ona tam ma w zeszytach. Powiedziałem pani, że ja miałem jeszcze gorsze, więc to u nas rodzinne, ale jeśli tendencja się utrzyma, to moje pra pra wnuki będą miały już ładne zeszyty.
    Natomiast niepokojące jest to, że jak z Twoją córką rozmawia mąż, to ona panikuje i płacze. Dlaczego ona się go tak boi?
  • zawszeolga111 18.03.11, 00:38
    co to znaczy,ze jak ojciec z nia rozmawia, ona trzesie sie ze strachu,wpada w panike,
    przyczyn zachowania corki,zaczela bym szukac w domu.
  • brysia01 18.03.11, 06:56
    Niestety, oceny ma gorsze +3, 4, Pani powiedziała, że jest nieaktywna na lekcjach, że jest za poważna... jest jedynaczką, przebywa głównie z nami i naszymi znajomymi, do szkoły nie chodzi na osiedlu i nie ma koleżanek blisko...
  • verdana 18.03.11, 07:53
    Czyli wymagasz od córki aby miała piatki. Czwórka to już ocena gorsza, wymagająca takiej rozmowy, aby córka się trzęsła i plakała. jesteś na najlepszej drodze do tego, aby córka znienawidziła i szkołę i dom.
    Byż może Twoja córka po prostu przestała sobie radzić, czegoś nie rozumie, a że dom wymaga od niej tylko najlepszych ocen, nie przyszła z tym do Was. Albo przeciwnie - szkoła jest na tyle nudna, ze córka nie jest w stanie uwazać na lekcjach - spróbuj uwazać pięć godzin dziennie na zajęciach nie dostosowanych do twojego poziomu.
    Córka jest "nieaktywna" na lekcjach? A dlaczego to Pani jej nie zaktywizuje?
    Poza tym niedawno był koniec semestru? jak było w poprzednim? Czy córka gorzej się uczy od dawna, czy ma chwilowe zalamanie?
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • brysia01 18.03.11, 09:03
    kłopoty zaczęły się własciwie po feriach, całkowicie się rozleniwiła, ostatnio gdy była chora to dosłownie zrobiła sobie wakacje, zero zainteresowania co się dzieje w szkole.
    Jest jedynaczka, ale staramy się wychować ją i przystosować do życia, moim celem jest aby sobie radziła "na ulicy" bo tam nikt sie nie bedzie nad nią użalał.... chodziła do żłobka, do przedszkola, cały czas jest i była wśród dzieci, jest odwazna, sprytna , ale nie ma żadnych obowiązków, jedynie to szkoła, pomagamy w miarę mozliwości czyli lekcje dodatkowe ale i tak są kłopty. Ja nie wymagam 5, uczy się dla siebie, nigdy nie miałam pretensji o oceny ,ale nie moge patrzeć jak marni czas ucząc sie bezmyslnie, lub przepisując coś z takimi błędami, że musi to robić ponownie... Martwi nie jej stosunek do szkoły... co bedzie w 4 klasie?
  • kunnegunnda 18.03.11, 09:15
    nie ma żadnych obowiązków
    oo, a dlaczego? to niepedagogiczne.

    nie moge patrzeć jak marni czas ucząc sie bezmyslnie
    a to ciekawe. ma syna w III klasie, tam nie ma czegos do uczenia, wydaje mi sie. noo, angielski/niemiecki, moze, ale cos innego do stricte UCZENIA sie? chyab ze przez uczenie sie masz na mysli np robienie dzialan metoda pisemna- ale tego przeciez nie da sie robic bezmyslnie. moze wy jej narzucacie jakis bezsensowne uczenie sie, no regul czy cos takiego. czego ona sie uczy? masz na mysli robienie zadan?

    pomagamy w miarę mozliwości czyli lekcje dodatkowe ale i tak są kłopty
    jak pomagacie? a czym pomagacie? moze za duzo pomagacie? kjakie lekcjedodatkowe? moze to niepotrzebna nuda a moze wymaga bardziej profesjonalnego podejscia?
    i jakie sa kłopoty poza opisanymi w poscie, ktore nie wydaja sie tak znów porazajace? a moze wyolbrzymiacie?
  • jakw 18.03.11, 10:02
    brysia01 napisała:

    > kłopoty zaczęły się własciwie po feriach, całkowicie się rozleniwiła, ostatnio
    > gdy była chora to dosłownie zrobiła sobie wakacje, zero zainteresowania co się
    > dzieje w szkole.
    Długo była chora? Może po prostu czegoś nie rozumie?


    >Ja nie wymagam
    > 5, uczy się dla siebie, nigdy nie miałam pretensji o oceny ,
    Mhm, tylko jak ma 3+,4 (przypominam - po chorobie i nieobecności) to robicie jej piekło. Ty chyba "trujesz", a ojciec doprowadza dzieciaka to totalnego stresu z powodu 3+ czy 4.

    >ale nie moge patrzeć jak marni czas ucząc sie bezmyslnie,
    To nie patrz. Może jeszcze nie tracić czasu i wogóle się nie uczyć.

    > lub przepisując coś z takimi błędami, że
    > musi to robić ponownie...
    A dlaczego "musi"? I co to za nauka przez przepisywanie?

    >Martwi nie jej stosunek do szkoły... co bedzie w 4 klasie?
    Będzie gorzej - skoro już teraz wpada w panikę po dostaniu 3+ to zapewniam, że o jakiejkolwiek pale dowiesz się na zebraniu - o ile dowiesz się o zebraniu. I będzie to skutek waszych , rodzicielskich "starań"


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • a.nancy 18.03.11, 13:55
    brysia01 napisała:

    > kłopoty zaczęły się własciwie po feriach, całkowicie się rozleniwiła, ostatnio
    > gdy była chora to dosłownie zrobiła sobie wakacje, zero zainteresowania co się
    > dzieje w szkole.

    chore dziecko ma sie kurowac i odpoczywac, a nie myslec o szkole.

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
  • jola_ep 18.03.11, 19:23
    > ale nie ma żadnych obowiązków, jedynie to szkoła

    To bardzo źle. Może nie teraz, ale problem będzie później.
    Powinna mieć obowiązki, nawet niekoniecznie stałe (np. zawsze podlewa kwiatki)
    Nie tyle z systemu nakazowo-rozdzielczego, ale raczej ze wskazaniem: "to jest nasz wspólny dom i twoja praca też jest potrzebna, co wybierasz?". Najważniejsze jest tu chyba poczucie przydatności.

    Ja korzystam z pomocy dzieci i ich pomoc jest dla mnie ważna. Wiedzą o tym i to czują.

    Lekcje odrabiają szybko, błędy starsza robiła niesamowite (nigdy nie kazałam przepisywać), nie rozliczałam ich z tego co robią. Liczą się efekty: praca domowa zrobiona, porządek (w miarę) na terenie wspólnym, a czy zajmie im to pół godziny, czy cały wieczór - to już ich sprawa.
    Może dlatego, że sama lubię się wałkonić, pracować wolno, długo się rozkręcam. Efektywnie i szybko pracuję późnym wieczorem. Nie potrafię inaczej.

    Pozdrawiam
    Jola
  • nangaparbat3 19.03.11, 16:28
    A jak spędzała ferie?
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • ewra77 18.03.11, 08:37
    Problem jest wyłącznie w Was. Wychowujecie ją na nieprzystosowaną społecznie jedynaczkę i wymagacie, aby sobie super radziła w społeczeństwie.
  • morekac 18.03.11, 09:42
    Jeśli oceny 3+, 4 i nieaktywność na lekcji = koszmarna wywiadówka, to współczuję. Przede wszystkim dziecku, ale też tobie.
    Jak rozumiem - to II semestr III klasy SP - często w szkołach nauczyciele zaczynają uczniów traktować surowiej i stawiać im niższe oceny po to, aby przygotować ich na 'szok' w IV klasie.
    Lepiej sprawdź, czy inne mamy nie przeżyły podobnej traumy. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 18.03.11, 10:17
    Może po prostu kiepsko czuje się w szkole. W tym wieku dzieciaki już same wychodzą na dwór - dzieciaki z okolic szkoły spotykają się na podwórku. Ona do tej grupy nie należy. Z koleżankami w szkole spotyka się pewnie tylko na płaszczyźnie "zawodowej", na podwórku też już pewnie nie ma bliskich koleżanek. W tym wieku takie relacje koleżeńskie są istotne. Zastanów się czy córka nie jest po prostu wyobcowana w klasie. Dodaj do tego trucia serwowane jej w domu za ocenę niższą niż 5. Być może szkoła to dla niej miejsce klęski towarzyskiej, a na dokładkę źródło domowej traumy z powodu nie tak złych stopni.
    IMHO wasze dziecko jest przykładem, że jedynactwo szkodzi. Nie dlatego, że wasza córka ma wskutek braku rodzeństwa jakieś paskudne cechy charakteru, ale dlatego, że całą swoją uwagę skupiacie na niej i nie pozwalacie jej odetchnąć od waszej uwagi. Ona ma być idealna bo wy tak założyliście...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • brysia01 18.03.11, 10:28
    Ludzie!
    Ja na prawde nie robię dziecku krzywdy! Przepisuje zadanie, bo jesli tego nie zrobi na drugi dzień bedzie płacz że dostała 4, a kolezanki 5! Marni czas, bo wolałabym aby szybko odrobiła to co ma zrobic i mogła sie bawic czy wyjśc z domu... choroba raptem tydzień, nic ciężkiego , a oceny takie zebrała dużo wczesniej... jeszcze raz podkreślam nie martwia mnie oceny ale jej brak staranności. Ona gra na instrumencie, potafi "grać" np 2 godziny w tym pje, je, kilka razy do wc, pogłaskac psa, zapytać mnie o coś, zerknąc do komputera itp, prawdziwej skupionej gry jest może z pół godziny. potem wszyscy się użalają biedne dziecko musi tyle ćwiczyć.... ale gdyby sie zebrała i szybko to zrobiła to miałaby pół dnia wolnego... usiłuję jej to wytłumaczyć, ale na razie nic. Liczę na to że wyrosnie z tego, ona nie ma jeszcze poczucia czasu...



  • panda74 18.03.11, 10:32
    MARNUJE czas , a nie marni...
  • jakw 18.03.11, 10:42
    Tyle że dziecko nie ma wcale ochoty z tobą rozmawiać na tematy szkolne, a rozmowa z tatą na ten sam temat powoduje u niej wpadanie w panikę. Obstawiam, że to jednak skutek waszych dotychczasowych działań. Btw czy córka nie chodzi przypadkiem do szkoły muzycznej?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • brysia01 18.03.11, 10:54
    owszem, muzyczna i to był jej wybór i tak na prawde to tylko z przedmiotów muzycznych i instrumentu ma celujace oceny
  • joa66 18.03.11, 11:05
    Przyznam się, że nie rozumiem na czym polega problem.

    Córka wybrała sama szkołę muzyczną, z przedmiotów kierunkowych ma oceny CELUJąCE, a z pozostałych 3+, 4



    ????

    P.S. A rozliczania z tego jak rozsąadnie wykorzystujemy czas proponuję zawsze zacząć od siebie.. wink
  • morekac 18.03.11, 11:07
    Mam wrażenie, że dzieci w szkole muzycznej są bardziej obciążone nauką niż dzieci ze zwykłej szkoły (do tego dojazdy). Nie jest to zarzut w stosunku do ciebie, niemniej zwalanie na dziecko, że sama sobię tę szkołę muzyczną wybrała jest nie fair. Wybrała, bo wy jej to zaproponowaliście - sama sobie tego nie wymyśliła. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 18.03.11, 14:40
    brysia01 napisała:

    > owszem, muzyczna i to był jej wybór i
    Taa, 7-latka dowiedziała się o szkole muzycznej i zrobiła "rejtana" na progu zwykłej, rejonowej szkoły ? Na dokładkę zrobiła to z pełną świadomością tego, że teraz przez kilka lat będzie musiała codziennie ćwiczyć i na dokładkę mieć równie świetne oceny z pozostałych przedmiotów? Nie żartuj...
    W dodatku może teraz jakieś hormony zaczynają swoją działalność, w szkole pani może więcej wymaga (w celu ochrony przed "szokiem IV-klasistów"). Brałaś to pod uwagę.
    > tak na prawde to tylko z przedmiotów muzy
    > cznych i instrumentu ma celujace oceny
    I macie pewnie do niej o to żal...
    Tak na oko z waszą córką jest wszystko w porządku. Lubi "rzępolić" na instrumencie i dobrze jej to idzie. Odrabianie innych lekcji optymalizuje odrabiając aby szybko. Na 5 czy 6 to pewnie musiałaby kaligrafować ze 3 razy dłużej. Zamiast czepiać się jej za jakieś 3+ czy 4 w sytuacji gdy ktoś inny dostał 5 wspomóż ją psychicznie i pociesz się z tej 4. Proponuję też, żebyście wy, rodzice udali się na psychoterapię typu "Moje dziecko nie jest uczniem doskonałym"
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 18.03.11, 14:52
    Proponuję też, żebyście wy, rodzice udali się na psychoterapię typu "Moje dziecko nie jest uczniem doskonałym

    Taniej wyjdzie jeżeli rodzice sami spróbują być pracownikami doskonałymi.

    Podkreślam doskonałymi, nie dobrymi ani nawet prawie dobrymi.
  • verdana 18.03.11, 15:14
    I zeby nie zapomnieli pracować w domu, gdy sa na zwolnieniu. I nie pić kawy w pracy, na siusiu też nie chodzić.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • grzalka 18.03.11, 10:56
    Nie różni się specjalnie od innych 10-latek. Sama mam taką w domu i szkoła jej specjalnie nie interesuje- lekcje stara się odrobić na przerwie, a cokolwiek więcej- typu powtórka do testu- robi tylko i wyłącznie przypilnowana. To "marnowanie czasu" jest wg mnie absolutnie klasyczne dla wieku. Twojej córce trzeba pomóc- ale nie prawiąc jej kazania i powodując, żeby "trzęsła się ze strachu" bo to akurat będzie miało odwrotny skutek. Też mam wrażenie, że problem jest z rodzicami, a nie z dzieckiem
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • morekac 18.03.11, 11:09
    A czy ty przypadkiem nie pytasz jej, co dostała koleżanka? Potem zaś dodajesz: Widzisz, czyli można. Następnym razem powinnaś się bardziej postarać.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • verdana 18.03.11, 14:16
    Dzieckocwiczy 2 godziny i rozprasza się w tym czasie/ rzeczywiscie dziwne. 10-latka powinna byc niezwykle zdyscyplinowana, jak gra to ma grac, chocby jej się nie chciało, a nie - o zgrozo- chodzić siusiu. Jak dziesięciolatka jest chora, to powinna pamietać, że niezaleznie od samopoczucia trzeba sumiennie odrobic lekcje.
    I w dodatku powinna wiedzieć, ze uczy się "dla siebie", ale nie wolno jej "dla siebie' uczyć się na czworkę - jesli nie ma piątki, to oznacza klęske i we własnych oczach i w oczach rodziców.
    Proponuje - serio - jak najszybszą wizytę u psychologa. Źle się biowiem dzieje w domu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • zawszeolga111 18.03.11, 14:49
    masz swoje glupie ambicje , przelewasz je na dziecko i wiesz teraz to jeszcze nic,ale za jakis czas dojdzie do tragedii,dziecko,ktore ma 10 lat nie bedzie przez dwie godziny bez przerwy zajmowac sie jedna rzecza oszalalas.
    mysle,ze twoja corka czuje sie nie doceniona,jej sie nie chce nic robic,bo i tak co nie zrobi to mamusia powie,ze moglo byc lepiej,wiec skoro zawsze jest zle to po co ona ma sie starac.
    jesli dla ciebie ocena 4 jest slaba to z toba cos jest nie tak.
    wiele osob pytalo co jest przyczyna,ze twoja corka tak bardzo boi sie ojca,odpowiedz nie padla,czyli tu tez jest cos na rzeczy.
    napisalam,ze dojdzie do tragedii tak bedzie ,ty poprostu nie akceptujesz corki takiej jaka ona jest,jak bedzie starsza zacznie szukac ludzi ,ktorzy ja docenia,
    wiesz kto docenia ludzi?sekty, oni jej powiedza,ze jest wspaniala,i stracisz corke,bo mialas glupie ambicje.
  • nangaparbat3 19.03.11, 00:00
    Może problem w tym, że jako pierwsza w klasie zaczęła się rozwijać, dzieci są bardzo spostrzegawcze i bywają okrutne.
    Dlaczego trzęsie się i płacze, kiedy ojciec rozmawia z nią o szkole?
    Już kilka osób zadało Ci to pytanie, a Ty omijasz je szerokim łukiem. To tym bardziej niepokojące.
    A jakie tak w ogóle są jej relacje z ojcem? Przyjrzyj im sie spokojnie, po prostu przez jakiś czas poprzyglądaj.

    Piszesz, że córka nie ma poczucia czasu. Czytając jak ćwiczy na instrumencie miałam wrażenie, że jej pilnujesz - po co? Że stoisz nad nią wlaśnie z zegarkiem w ręku - to skąd ona ma mieć poczucie czasu?
    I przy okazji - czy ona na pewno chce się uczyc grać na tym instrumencie? Wirtuozem raczej nie zostanie, skoro musisz jej aż tak pilnować - to może wystarczy, jeśli będzie sie uczyć tyle co dla przyjemności?

    Czytanie książek pod ławką - wielki plus. A co czyta? To mnie bardzo ciekawi. Jeśli czyta choćby w miarę przyzwoitą literaturę (przez co rozumiem na przykład HP), to świetnie. Bardziej ją to rozwinie niż staranne kaligrafowanie kart pracy.

    I przestań się przejmować, że macie jedynaczkę - znam mnóstwo super pracowitych i odpowiedzialnych jedynaczek. O właśnie. Jest taka ksiązka o jedynakach - o ile pamiętam, jedyne co ich wg autorów różni, to nadmierna odpowiedzialność za wszystko, zwłaszcza za to, co dotyczy najbliższej rodziny. Może w Waszym małżeństwie cos się porobiło i to jej reakcja?

    W każdym razie prestań wypytywac o szkołę, a rozmawiaj z nią o wszystkim innym - czyli o tym, o czym ona zechce. Idź z nią do kina, do zoo, powygłupiaj się. Przestań widzieć w niej uczennicę, zobacz dziewczynkę.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • joanna669 19.03.11, 16:15
    Ja też jak się uczę (studiuję) to chodzę coś podjadać, czy pić, do wc, itp...I nauka zajmuje mi czasem 8 h. Ale to nie znaczy, że wtedy się źle uczę, kazdy ma swoje tempo. Moze ona potrzebuje w tym czasie przerwy. Albo potrzebuje Twojej obecności, może gdybys jej towarzyszyla przy nauce szybciejby sie uwinela. Każdy na tym forum stara się Tobie uzmyslowić, że szukasz jakiego problemu, który w istocie nie istnieje. To nie koniec świata, że dostala 3+, czy 4. Ja natomist martwilabym się gdyby moje dziecko na rozmowy z ojcem reagowalo histeria!!! Na Twoim miejscu, odpuścilabym i strala się żeby dziecko odzyskalo zaufanie. Jeśli sytuacja sie nie zmieni proponuje terapie rodzinna z psychologiem.
  • ata-07 18.03.11, 20:05
    No,niestety,nie zawsze będzie ta tarcza.
    Moim zdaniem dajcie trochę luzu dziecku, niech sobie odpocznie ,może jest pzremęczona,przecież rośnie,rozwija się,myśli intensywnie przez 6 godz.w szkole. Niech odrabia swoim tempem,kiedy chce,byleby odrobiła.
    A Ty mow jej,że nawet,jak gorszy stopień przyniesie,nawet jak 1,to się NIC nie stanie (zobaczysz jej minęsmile ). Dla dziecka samo to,ze gorszy dostanie,to jest kara,po co jeszcze w domu ją martwić,trzeba przytulić. Nie dostała dziś,dostanie jutro,róznie bywa.
    I nie ucz ją być doskonałą,niech będzie "normalną" .
    A może przestala się pzrykladać,bo właśnie jej w szkole dokuczali-wiesz,nie lubia kujonow dzieci lub buntuje się wam na złosc-im bardziej widzi,że ci zależy,tym bardziej jest na nie.
    A tata to niech w lesie sobie pokrzyczy albo na kolegę,to mu się odechce wink . Im bardziej bedziecie krzyczeć,tym bardziej dziecko sie będzie zamykać w sobie,hamować,zacinać.
    Fajnie,że ma jakieś hobby i jest w tym dobra smile .
  • ata-07 18.03.11, 20:06
    Co do przepisywania,to są korektory smile .
  • fogito 18.03.11, 21:31
    Przeczytaj książkę Amy Chua i zastosuj jej metody...
    merlin.pl/Bojowa-piesn-tygrysicy_Amy-Chua/browse/product/1,872812.html
    Jeśli dziecko stac na dobre oceny to ja na pewno wymagałabym lepszych ocen niż 3. Na pewno 'zapodałabym' jej trochę obowiązków domowych, bo najwyraźniej nic nie robi. A skoro nie robi tez dobrze pracy domowej i nie gra uczciwie na instrumencie, to nasuwa się pytanie - co ona robi po szkole i o której wraca. Bo najwyraźniej bimba w mojej ocenie.
  • verdana 18.03.11, 21:43
    Dziesieciolatka, która w ogóle nie bimba to dobry materiał na przyszłą pacjentkę psychiatry.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 09:19
    verdana napisała:

    > Dziesieciolatka, która w ogóle nie bimba to dobry materiał na przyszłą pacjent
    > kę psychiatry.

    Ja nie bimbałam w ogóle i jakoś daję sobie radę w życiu bez psychiatry tongue_out
  • grzalka 19.03.11, 13:08
    fogito napisała:

    > verdana napisała:
    >
    > > Dziesieciolatka, która w ogóle nie bimba to dobry materiał na przyszłą p
    > acjent
    > > kę psychiatry.
    >
    > Ja nie bimbałam w ogóle i jakoś daję sobie radę w życiu bez psychiatry tongue_out

    ale Ty tego nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić- czy psychiatra Ci potrzebny, czy nie- więc to żaden argument



    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • fogito 19.03.11, 16:41
    grzalka napisała:

    > fogito napisała:
    >
    > > verdana napisała:
    > >
    > > > Dziesieciolatka, która w ogóle nie bimba to dobry materiał na przy
    > szłą p
    > > acjent
    > > > kę psychiatry.
    > >
    > > Ja nie bimbałam w ogóle i jakoś daję sobie radę w życiu bez psychiatry tongue_out
    >
    > ale Ty tego nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić- czy psychiatra Ci potrzebny
    > , czy nie- więc to żaden argument
    >

    Taki sam argument jak to, że nie bimbająca 10 latka jest dobrym materiałem na przyszłą pacjentkę psychoterapeuty tongue_out
  • zawszeolga111 19.03.11, 16:02
    tak siedzialas i tylko sie uczylas nie bimbalas wcale,czyli ktos kto ciebie wychowywal rowniez swoje nie osiagniete ambicje,probowal wyegzekwowac od ciebie niszczac ci dziecinstwo,teraz ty pewnie powielasz to na swoich dzieciach.
  • fogito 19.03.11, 16:48
    zawszeolga111 napisała:

    > tak siedzialas i tylko sie uczylas nie bimbalas wcale,czyli ktos kto ciebie wyc
    > howywal rowniez swoje nie osiagniete ambicje,probowal wyegzekwowac od ciebie

    smile Już po raz kolejny widzę ten tekst o nieosiągnietych ambicjach i nie wiem o co chodzi. Moi rodzice mieli wyższe wykształcenie. Mama uczyła w liceum i dlatego świetnie zdawała sobie sprawę z tego jak ważna jest nauka.

    ni
    > szczac ci dziecinstwo,teraz ty pewnie powielasz to na swoich dzieciach.

    Jakie zniszczone dzieciństwo? Nie miałam żadnego zniszczonego dzieciństwa z powodu nauki. Ja uwielbiałam się uczyć i uwielbiałam chodzić do szkoły. Cała nasza trójka uczyła się świetnie bez bicia wink I mieliśmy też czas na łażenie po całej wsi i brojenie do nocy. I czas na pomoc babci w gospodarstwie też mieliśmy. Ale jak to się mówi - wtedy obowiązki dziecka były oczywistością. Teraz to wyjątek.
    Jeśli ktoś zniszczył mi dzieciństwo to wyłącznie ojciec, który nie był lojalny w stosunku do matki, ale to zupełnie inna bajka.
    A mój syn w porównaniu ze mną to ma dzieciństwo mlekiem i miodem płynącą, więc daruj sobie.
  • verdana 19.03.11, 17:03
    Nauka jest wazna - ale nie sposób uczenia się. Wazna jest wiedza, a nie szkolne oceny. Nauczyciele często maja tendencję do promowania uczenia się w sposób, ktory jest dla szkoly najwygodniejszy - dokladnie tego co w podreczniku, na piątkę, szybko, bez zadawania zbednych pytań. czas, ktory dziecko przeznacza na uczenie się czegoś, co w szkole jest niepotrzebne, jest przez nauczycieli pogardzany - nie daje im bowiem profitow w postaci ucznia-olimpijczyka czy wzorowej klasy o najwyższej sredniej.
    Są uczniowie, którzy uwielbiaja się uczyć tego, czego uczyć sie im każą. Sa tez tacy, którzy ucza się wielu rzeczy, ale poza programem, a ci oceniani sa jako lenie.
    Każda matka, ktora uwaza, że jej dziecko ma idealne dzieciństw, jest dla mnie podejrzana, słowo.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 17:21
    verdana napisała:

    > Nauka jest wazna - ale nie sposób uczenia się. Wazna jest wiedza, a nie szkolne
    > oceny.

    Za moich dawnych czasów jak ktoś miał wiedzę to miał dobre oceny. Bo chyba trudno dostać 2 jeśli zna się pełną odpowiedź na zadane pytanie.


    Nauczyciele często maja tendencję do promowania uczenia się w sposób, k
    > tory jest dla szkoly najwygodniejszy - dokladnie tego co w podreczniku, na piąt
    > kę, szybko, bez zadawania zbednych pytań. czas, ktory dziecko przeznacza na ucz
    > enie się czegoś, co w szkole jest niepotrzebne, jest przez nauczycieli pogardza
    > ny - nie daje im bowiem profitow w postaci ucznia-olimpijczyka czy wzorowej kla
    > sy o najwyższej sredniej.

    Jak ktoś się przykłada do nauki to nie będzie miał problemów z nauczeniem się czegokolwiek. Program to jest minimum tego co trzeba ze szkoły wynieść.

    > Są uczniowie, którzy uwielbiaja się uczyć tego, czego uczyć sie im każą. Sa tez
    > tacy, którzy ucza się wielu rzeczy, ale poza programem, a ci oceniani sa jako
    > lenie.

    Wymaganego minimium to za przeproszeniem każdy głąb się nauczy.

    > Każda matka, ktora uwaza, że jej dziecko ma idealne dzieciństw, jest dla mnie p
    > odejrzana, słowo.

    Nie szkodzi. Mogę być podejrzana. W porównaniu z moim to syn ma idealne dzieciństwo. Chciaż zapewne on by stwierdził inaczej. Ale on 6 godzin po chleb nie stał więc nie ma odniesienia.
    Ma wszystko czego dziecku jest potrzeba i jeszcze więcej. Podróżuje po całym świecie i robi rzeczy o których ja mogłam tylko marzyć. I chociaż dla niego to jest naturalne jak oddychanie to nadejdzie moment, że zorientuje się iż nie każdy ma tak dobrze.
  • verdana 19.03.11, 17:36
    Nie.
    Moje czasy są równie dawne, a może i dawniejsze. Co więcej wiele lat byłam nauczycielka i prowadziłam kursy poza szkołą. Znam wiele osób , ktore mają i wiedze i dobre oceny, ale nie mniej takich, ktore mają dobre oceny i wiedzę bez porownania mniejszą od kolegów marnie się uczacych.
    I nieprawdą jest, ze kazdy potrafi nauczyć się wszystkiego. Tacy, ktorzy za wszelką cene uczą się kazdego przedmiotu, zazwyczaj mniej osiągają w życiu, niz ci, ktorzy potrafili sobie odpuscić oceny z przedmiotów zbędnych, a robili to, w czym byli naprawde dobrzy.
    Ze szkoły mlodzież wynosi nieprawdopodobna ilość zbędnej, encyklopedycznej wiedzy, którą bardzo słusznie zapomina dwa dni po ukonczeniu tejże. Nie jestem w stanie zrozumiec, dlaczego nauczenie się wymyslonego przez nie zawsze madrych metodyków materiału ma być wazniejsze od poszerzania wiedzy w tym, czego szkoła w ogóle nie chce uczyć.
    Cóż, Twój syn na pewno będzie wspominał swoje koszmarne dziecinstwo, tłumaczac swem dziecku, jak to ono ma dobrze...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 21:44
    verdana napisała:

    > Nie.
    > Moje czasy są równie dawne, a może i dawniejsze. Co więcej wiele lat byłam nauc
    > zycielka i prowadziłam kursy poza szkołą.

    No i co z tego, że tak powiem... Znam wielu kiepskich nauczycieli. Bardzo wielu.

    Znam wiele osób , ktore mają i wiedze
    > i dobre oceny, ale nie mniej takich, ktore mają dobre oceny i wiedzę bez porow
    > nania mniejszą od kolegów marnie się uczacych.

    A ja nie znam takich przypadków.


    > I nieprawdą jest, ze kazdy potrafi nauczyć się wszystkiego.

    Jak bedzie chciał to się nauczy. Ja byłam kiepska z chemii i fizyki, bo jestem raczej humanistką ale i tak potrafiłam nauczyć się na 5. Może z większym nakładem pracy, ale bez przesadyzmu.

    Tacy, ktorzy za wsz
    > elką cene uczą się kazdego przedmiotu, zazwyczaj mniej osiągają w życiu, niz ci
    > , ktorzy potrafili sobie odpuscić oceny z przedmiotów zbędnych, a robili to, w
    > czym byli naprawde dobrzy.

    A to już zależy od wielu czynników i w ten sposób to można sobie gdybać do woli.


    > Ze szkoły mlodzież wynosi nieprawdopodobna ilość zbędnej, encyklopedycznej wied
    > zy, którą bardzo słusznie zapomina dwa dni po ukonczeniu tejże.

    Ja sporo zapamietałam encyklopedycznej wiedzy.

    Nie jestem w st
    > anie zrozumiec, dlaczego nauczenie się wymyslonego przez nie zawsze madrych met
    > odyków materiału ma być wazniejsze od poszerzania wiedzy w tym, czego szkoła w
    > ogóle nie chce uczyć.

    Nie jest ważniejsze, ale jest ważne, bo to minimum programowe.

    > Cóż, Twój syn na pewno będzie wspominał swoje koszmarne dziecinstwo, tłumaczac
    > swem dziecku, jak to ono ma dobrze...

    Jak piszesz coś tak głupiego to już właściwie ręce opadają. Jak widać braki w edukacji mogą źle wpłynąc na kulturę wypowiedzi człowieka.
  • joa66 19.03.11, 22:01
    Znam wiele osób , ktore mają i wiedze
    > i dobre oceny, ale nie mniej takich, ktore mają dobre oceny i wiedzę bez porow
    > nania mniejszą od kolegów marnie się uczacych.

    A ja nie znam takich przypadków.


    A ja znam. Mój ulubiony (i nie jedyny) : absolwentka jednego z najlepszych liceów , studentka prestizowej państwowej uczelni , zawsze świetnie stopnie. Cytat " Apartheid? to coś związanego z II wojna światową?"

    I tak dalej
  • fogito 19.03.11, 22:04
    joa66 napisała:

    >> A ja znam. Mój ulubiony (i nie jedyny) : absolwentka jednego z najlepszych lice
    > ów , studentka prestizowej państwowej uczelni , zawsze świetnie stopnie. Cytat
    > " Apartheid? to coś związanego z II wojna światową?"
    >
    > I tak dalej

    Ale to kuriozum chyba. Albo bardzo młoda absolwentka, bo ostatnimi czasy poziom nauczania w Polsce spada dramatycznie.
  • joa66 19.03.11, 22:06
    Albo bardzo młoda absolwentka, bo ostatnimi czasy poziom nauczania w Polsce spada dramatycznie.

    A może dzieci przestały czytac pod ławką ? wink
  • fogito 19.03.11, 22:07
    joa66 napisała:

    > Albo bardzo młoda absolwentka, bo ostatnimi czasy poziom nauczania w Polsce
    > spada dramatycznie.

    >
    > A może dzieci przestały czytac pod ławką ? wink

    Obawiam się, ze już nic nie czytają, bo smsy wysyłają :[
  • zawszeolga111 19.03.11, 22:26
    dziewczyny,ale sie rozpisujecie wszystko spoko tylko mnie gnebi ten ojciec,i bardzo bym sie chciala dowiedziec o co z nim chodzi,gdzie ta autorka watku dawac ja tu,bo nie wytrzymam normalnie,nawet nie wiadomo czy ona to czyta,jesli tak to UWAGA
    mamusia ,tatus do psychiatry szybko zanim sekta przeciagnie dziecko na swoja strone,czyli na leczenie macie jakis rok a potem pokazanie dziecku,ze popelniliscie blad,zapewnianie o tym przez nastepne 5 lat,bo inaczej to ja boje sie,ze moja wersja sie sprawdzi.
  • brysia01 19.03.11, 23:44
    zapewniam wszystkich, ze tatus jest wspaniały choc nie ma cierpliwosci do dziecka. uwielbia dzieci a zwłaszcza swoja córeczkę, którą rozpieszcza i z którą chodzą na basen do kina na rower , który zapewnia mam obu wakacje i jest bardzo pracowity. Dziecko się boi gdy rozmawiają o szkole, bo wie że dała plame, a on jest wybuchowy. Jak do tej pory nigdy nawet nie dostała klpsa ani ode mnie ani od męża, nie stosujemy tych metod. Z przeczytanych odpowiedzi wynika, że jesteśmy potworami, krzywdzimy dziecko bo w ogóle posyłamy ja do szkoły.... lepiej nie sprawdzać zeszytów, bo dziecko się zestresuje, o oceny tez lepiej nie pytać bo świadczą o naszych żądaniach wobec dziecka. Z tego co zrozumiałam Wasza rada to po prostu dać dziecku święty spokój niech sie chowa samo, do szkoły też może iśc nie przygotowane bo przecież ma czas i zadania mozna odrobić później, a na koniec roku pójdzie sama, bo ja nie mam serca patrzeć jak jej smutno bo nie jest wzorowa... a ja jej nie pomogłam, bo przecież to świadczy o mojej ambicji a nie jej....
  • joa66 19.03.11, 23:48
    Z tego co zrozumiałam Wasza rada to po prostu dać dziecku święty spokój niech sie chowa samo,

    To chyba jednak nie zrozumiałaś


  • kunnegunnda 19.03.11, 23:52
    na koniec roku pójdzie sama, bo ja nie mam serca patrzeć jak jej smutno bo nie jest wzorowa...
    oj, ot nie jestes oparciem dla swojego dziecka... a dlaczego jest szczesliwa tylko jak jest wzorowa?
  • jakw 20.03.11, 17:57
    kunnegunnda napisała:

    > oj, ot nie jestes oparciem dla swojego dziecka... a dlaczego jest szczesliwa ty
    > lko jak jest wzorowa?
    Bo tylko wtedy nie musi wysłuchiwać kazań moralizatorskich rodziców twierdzących pewnie:"jak się nie będziesz doskonale uczyć to będziesz grała na tym swoim instrumencie pod kościołem"?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 20.03.11, 18:04
    Jest jeszcze taka opcja jak wyjście za mąż za dobrze zarabiającego, pracowitego, acz wybuchowego człowieka.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • morekac 20.03.11, 07:57
    . Dziecko się boi gdy rozmawiają o szkole, bo wie że dała plame, a on j
    > est wybuchowy.

    A skąd wiesz, co twoje dziecko myśli i czuje? Jesteś w jej głowie? Powiedziała ci?
    A tatuś jest dorosły i swoje nerwy powinien trzymać na smyczy.
    Tata coś spieprzy, mama spieprzy - to nic, oni jako rodzice mogą popełniać błędy i jeszcze uznawać się za idealnych, dobrych rodziców, za to dziecko musi być idealne.
    Poza tym rodzice nie są tylko od tego, żeby z dziećmi jeździć na wycieczki rowerowe i fundować im wakacje najdroższe na świecie - tylko od tego, żeby opiekować się dziećmi i wychowywać je na szczęśliwych, odpowiedzialnych ludzi. A wrzask też jest przemocą i może być toksyczny.
    Doskonale rozumiem, że się martwisz, że dziecko tak nagle się pogorszyło - ale że jest II semestr III klasy - sprawdź przede wszystkim, czy nie wynika to z 'polityki edukacyjnej' szkoły -niektóre szkoły właśnie w tym okresie zaczynają oceniać III klasistów jak IV klasistów. Być może twoje dziecko uczy się tak samo jak przedtem - tylko jest surowiej oceniane. To może być problem, że dziecko nie odrabia prac domowych/nie uczy się do sprawdzianów - bo sobie nie zapisuje, a wcześniej pani pilnowała, żeby wszystko było zapisane itp. Weź klasówkę do ręki i zobacz, w czym córka robi błędy - i to poćwiczcie.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • verdana 20.03.11, 09:56
    Dzieko, ktore ma wbite w glowę, ze jak dało plame, to jest jakis kataklizm - to gorzej, niż dziecko, ktore czasem dostanie po tylku, ale potrafi pogodzić się z wlasna niedoskonalościa.
    QWychoqwujecie dziecko tak, ze albo jest idealna, albo nic nie warta. Sam pomysł, aby nie iść na uroczystość, bo dziecko nie jest wzorowe oznacza tylko to - ze dzieco wie, ze kochacie je tylko wtedy, kiedy spełnia Wasze wymagania. Nie spełnia - jest śmieciem.
    Jest gorzej, niż myślałam. Nie cenicie wlasnego dziecka, cenicie jego idealne wyobrazenie. jesli realne dziecko nie realizuje Waszych pragnień, musi wiedzieć, ze jest mało warte.
    To jest przemoc, niestety, przemoc psychiczna.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 20.03.11, 09:54
    brysia01 napisała:

    > zapewniam wszystkich, ze tatus jest wspaniały choc nie ma cierpliwosci do dziec
    > ka. uwielbia dzieci a zwłaszcza swoja córeczkę, którą rozpieszcza i z którą ch
    > odzą na basen do kina na rower , który zapewnia mam obu wakacje i jest bardzo p
    > racowity. Dziecko się boi gdy rozmawiają o szkole, bo wie że dała plame, a on j
    > est wybuchowy. Jak do tej pory nigdy nawet nie dostała klpsa ani ode mnie ani o
    > d męża, nie stosujemy tych metod. Z przeczytanych odpowiedzi wynika, że jesteśm
    > y potworami, krzywdzimy dziecko bo w ogóle posyłamy ja do szkoły.... lepiej nie
    > sprawdzać zeszytów, bo dziecko się zestresuje, o oceny tez lepiej nie pytać bo
    > świadczą o naszych żądaniach wobec dziecka. Z tego co zrozumiałam Wasza rada t
    > o po prostu dać dziecku święty spokój niech sie chowa samo, do szkoły też może
    > iśc nie przygotowane bo przecież ma czas i zadania mozna odrobić później, a na
    > koniec roku pójdzie sama, bo ja nie mam serca patrzeć jak jej smutno bo nie je
    > st wzorowa... a ja jej nie pomogłam, bo przecież to świadczy o mojej ambicji a
    > nie jej....

    Cieszę się, ze w końcu odpowiedziałaś, bo dziewczyny już zaczęły snuć czarne wizje.
    Ja w takiej sytuacji na pewno pomagałabym jej w lekcjach. Nie wiem, czy to wcześniej robiłaś czy nie, ale zaczęłabym się intresować bardziej tym co ma zadane i tym co jest do zrobienia. Może jest tego dużo i może zaczyna sie w tym gubić. Nie wiem, bo nie znam dokładnie waszej sytuacji. Na pewno przeznaczyłabym na to godzinę dziennie jeśli ma prace domowe codziennie. Ale ja to jestem matka kat jak sądzą niektóre, więc decyzja należy do ciebie wink
    No i na pewno powiedziałabym jej, że czytanie książki na lekcji to brak szacunku dla nauczyciela.
  • kunnegunnda 20.03.11, 10:03
    No i na pewno powiedziałabym jej, że czytanie książki na lekcji to brak szacunku dla nauczyciela.
    ale przynajmniej swiadczy o tym,z e dziecko umie cicho czytac i czerpie z tego przyjemnosc- czyli dobrze rokuje.
    nauczyciele to nie swiete krowy, ktorym nalezy sie szacunek z defaultu
  • verdana 20.03.11, 10:08
    Jak nauczyciel chce, aby dziecko uważąło, to niech prowadzi interesujące lekcje. jak na moich zajęciach studenci zaczynają gadać, to nie traktuję tego jako "brak szacunku", tylko smutny fakt, ze zaczynam przynudzać.
    Moja nauczycielka, którą szanuję najbardziej, powiedziałam mojej matce na wywiadowce w liceum "Pani córka czyta na lekcji książki. I dobrze robi, bo to co mówie, to nie jej poziom".
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 20.03.11, 10:11
    kunnegunnda napisała:

    > No i na pewno powiedziałabym jej, że czytanie książki na lekcji to brak szac
    > unku dla nauczyciela.

    > ale przynajmniej swiadczy o tym,z e dziecko umie cicho czytac i czerpie z tego
    > przyjemnosc- czyli dobrze rokuje.
    > nauczyciele to nie swiete krowy, ktorym nalezy sie szacunek z defaultu

    Przy takiej postawie to właściwie trudno się dziwić, że młodzież dorosłym szacunku nie okazuje.
  • morekac 20.03.11, 10:07
    tatus jest wspaniały choc nie ma cierpliwosci do dziec
    > ka. uwielbia dzieci a zwłaszcza swoja córeczkę, którą rozpieszcza i z którą ch
    > odzą na basen do kina na rower , który zapewnia mam obu wakacje i jest bardzo p
    > racowity.
    Po opisie sądząc równie dobrze może być znerwicowabyn pracoholikiem, usiłującym się przekonać, że brak czasu można wynagrodzić finansowo wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • nangaparbat3 20.03.11, 10:30
    Miałam bardzo kochającego i wybuchowego ojca. Bardzo dobrze wiem, co to znaczy, pamiętam, co czułam. Przez wiele lat dorosłego już zycia musialam sie borykać z tym, co przezyłam. A przecież nigdy nie wpadałam w panike, nigdy nie trzęsłam się ze strachu przed jego gniewem - owszem, płakałam, ale i kłóciłam się z nim.
    To co piszesz o Twoim mężu i córce:
    >>>kiedy mąż z nią rozmawia wpada w panikę, płacze i trzęsie się ze strachu.
    naprawdę jest alarmujące. Z jednej strony rozpieszcza, z drugiej napawa przerażeniem, w gniewie rani i poniża.
    Piszesz, że jest wspaniałym ojcem - tylko nie ma cierpliwości. Bycie dobrym rodzicem to moze przede wszystkim cierpliwość.
    I pytanie: czy bronisz córkę przed jego wybuchami? Co dzieje się z nią, kiedy on wybucha gniewem na Ciebie?
    Mam nadzieję, że widzisz o wiele więcej niż chcesz napisać, i że coś z tym zrobisz. Bo lepiej samo z siebie nie będzie.
    >>a na
    > koniec roku pójdzie sama, bo ja nie mam serca patrzeć jak jej smutno bo nie je
    > st wzorowa... a ja jej nie pomogłam, bo przecież to świadczy o mojej ambicji a
    > nie jej....

    Tego nie rozumiem. Więc zależy jej, by mieć lepsze oceny? Skoro tak - czy zapytałaś ją, jak mozesz jej pomóc? To jest temat na długą rozmowe: co mogę zrobić, zeby ułatwić ci uczenie się? To moze być bardzo wiele wnosząca rozmowa, pod warunkiem, że będziesz raczej słuchac niż mówić, nie zasypiesz córki radami i gotowymi rozwiązaniami, a to co ci powie potraktujesz z szacunkiem i powagą.
    I jeszcze jedno - jeśli jej zalezy na lepszych ocenach, a uczy się znacząco gorzej - czas chyba poszukać pomocy.
    Nie odpowiedziałas na moje pytanie: jak córka spędziła ferie zimowe? Czy cos się podczas tych ferii zdarzyło? Bo naprawdę bardzo prawdopodobne, że podczas ferii przeżyła jakąś poważną traumę. Nie mówi Ci o niej, bo wie, że nie jesteś w stanie znieść tego, że ona cierpi (nie mam serca patrzeć, jak jej smutno). I to, obok ojca stosującego przemoc, jest drugi, może nawet jeszcze poważniejszy problem, z jakim ona się konfrontuje.

    --
    - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
    - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
    - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
  • zawszeolga111 20.03.11, 11:39
    a na
    > koniec roku pójdzie sama, bo ja nie mam serca patrzeć jak jej smutno bo nie je
    > st wzorowa... a ja jej nie pomogłam, bo przecież to świadczy o mojej ambicji a
    > nie jej....


    przeczytalas watek i nie wiele zrozumialas,masz racje to sa twoje ambicje,nie dziecka.
    jesli ktos czyta sto pare odpowiedzi i jego wniosek jest taki jak napisalas to sory,ale to z toba cos jest nie tak.
    chcesz aby twoja corka byla idealna bo ty masz problem nawet z logicznym wyciaganiem wnioskow z przeczytanego tekstu.
    a zacytowane wyzej przeze mnie twoje zdanie jest potwierdzeniem tego co pisze,
    swoje ambicje zachowaj dla siebie mialas czas sie wykazac,a dziecko nie musi byc wzorowe bo tobie sie tak podoba.
    nie kazde dziecko moze byc wzorowe.
  • zawszeolga111 20.03.11, 11:45
    ojciec nie jest dobrym rodzicem,jesli tak twierdzisz to nie widzisz tego co jest zle w twoim domu,krzyk to przemoc,wiec tatus niech sie zastanowi nad soba.
    wniosek jest jeden problem macie wy a przez was cierpi dziecko.
  • jakw 20.03.11, 17:56
    > Dziecko się boi gdy rozmawiają o szkole, bo wie że dała plame, a on jest wybuchowy.
    A skąd wiesz dlaczego dziecko się boi - skoro przy rozmowie o szkole albo milczy albo płacze?
    Zresztą przy rozmowie z tobą tylko milczy, a nie płacze, prawda? Problem może jednak tkwić w wybuchowości taty. Ja też ,niestety, potrafię wrzasnąć - moje młodsze dziecko stwierdziło kiedyś: "mamo, ja się ciebie boję". I zapewniam, że wtedy bała się nie dlatego, że dała plamę. To ja dałam plamę wybuchając z powodu , którego w tej chwili nawet nie pamiętam.
    > lepiej nie
    > sprawdzać zeszytów, bo dziecko się zestresuje, o oceny tez lepiej nie pytać bo
    > świadczą o naszych żądaniach wobec dziecka.
    Ja tam w III klasie do zeszytów starszej zaglądałam sporadycznie - a potem to już wogóle. O ocenach mi sama mówi, nawet jak jej trochę gorzej pójdzie - nie muszę jej przesłuchiwać.
    I skąd wiesz, że córce będzie smutno, że nie będzie wzorowa? Przecież jeszcze nigdy taka sytuacja nie nastąpiła? A może będzie jej smutno z powodu "niewzorowości" bo będzie bała się reakcji rodziców? I jeśli jej macie z powodu każdej 3+ czy 4 przeprowadzać z nią rozmowę wychowawczą to podejrzewam, że jednak lepiej będzie, gdy nie będziecie się jej nauką interesować.
    PS
    Przypomniał mi się rodzic koleżanki starszej mający na zebraniu w VI klasie pretensje do nauczycielki, że nie wiedział, że będzie klasówka, bo przecież on z dzieckiem musi pracować.
    Dziecko jakoś chyba zapomniało mu o tym powiedzieć. Możliwe, że to zapomnienie było celowe. I dodam, że chodziło o całkiem niezłą uczennicę, która bez ciągłego siedzenia pod okiem tatusia dostawałaby pewnie oceny tylko trochę gorsze. Jeśli chcesz za kilka lat wzbudzać politowanie na zebraniu - jesteś na najlepszej drodze.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 20.03.11, 18:24
    a na
    > koniec roku pójdzie sama, bo ja nie mam serca patrzeć jak jej smutno bo nie je
    > st wzorowa...
    Myślę, Brysiu, że mama powinna mieć jednak więcej hartu ducha i nie być taką mimozą, bo mama ma być wsparciem dla dziecka i to od niej dziecko uczy się, jak sobie radzić z ewentualnymi porażkami i problemami.
    Jak nie będzie wzorowa to będziesz ją mniej kochała? A jak będzie wzorowa - to bardziej?

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • jakw 20.03.11, 18:01
    Nie wiem czy takie kuriozum. Ja znam studenta politologii , który nie bardzo ma pojęcie po co są poszczególne organy władzy samorządowej.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 19.03.11, 18:39
    Za moich dawnych czasów jak ktoś miał wiedzę to miał dobre oceny

    A za moich czasów jak dziecko miało ocene celującą to nikt nie wymagał, żeby jeszcze bardziej się starało.

    p.s. A to staranie ma polegać na metodach pracy rodzica (po co, skoro metody dziecka są skuteczne???)
  • nangaparbat3 19.03.11, 18:42
    > p.s. A to staranie ma polegać na metodach pracy rodzica (po co, skoro metody d
    > ziecka są skuteczne???)

    Rodzic musi mieć kontrol.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • joa66 19.03.11, 18:56
    Rodzic musi mieć kontrol.

    Bo to mu zapewnia poczucie bezpieczeństwa? wink

    Off topic - osobiście nie wierzę w hisotrię A.C. - mocno podkoloryzowana moim zdaniem, ale dzięki temu dobrze się sprzedaje. A pieniążki się pewnie paniom przydadzą.

    Nie widzę innego wytłumaczenia głupot wypisywanych przez A.C. Przeciętnie wykształocny człowiek wie, że Sartre nie jest lekturą dla 3 latka (nawet jeżeli przyjmiemy, że ten trzylatek doskonale czyta). Jeżeli tego nie wie..to mam wątpliwości co do jakości wykształcenia na Yale czy Harvardzie
  • fogito 19.03.11, 21:45
    joa66 napisała:

    >>
    > A za moich czasów jak dziecko miało ocene celującą to nikt nie wymagał, żeby je
    > szcze bardziej się starało.
    >
    > p.s. A to staranie ma polegać na metodach pracy rodzica (po co, skoro metody d
    > ziecka są skuteczne???)

    Alez to dziecko nie ma już celujących ocen. Napisane zostałao, że oceny się pogorszyły wyraźnie.
  • joa66 19.03.11, 21:48
    Napisane zostałao, że oceny się pogorszyły wyraźnie.

    Nie z przedmiotów kierunkowych , w tym gry na instrumencie.
  • fogito 19.03.11, 21:51
    joa66 napisała:

    > Napisane zostałao, że oceny się pogorszyły wyraźnie.
    >
    > Nie z przedmiotów kierunkowych , w tym gry na instrumencie.

    ale chyba nie z WFu skoro to zostało uznane za problem
  • joa66 19.03.11, 21:56
    O Boże.....

    Przecież ta kobieta narzeka w jaki sposób jej córka ćwiczy grę na instrumencie (z czego ma ocenę celującą), bo siusiu zrobi, bo zagada, bo to , bo tamto. I co z tego????
  • fogito 19.03.11, 22:06
    joa66 napisała:

    > O Boże.....
    >
    > Przecież ta kobieta narzeka w jaki sposób jej córka ćwiczy grę na instrumencie
    > (z czego ma ocenę celującą), bo siusiu zrobi, bo zagada, bo to , bo tamto. I co
    > z tego????

    Ani ja a ni ty tego nie widziałyśmy, ale potrafię sobie wyobrazić. Mój syn też uczy się grać. Ale jak gra to gra a jak kończy to odchodzi od instrumentu bez łażenia naokoło domu. Dla mnie to marnotrawienie czasu po prostu.
  • joa66 19.03.11, 22:15
    Ok . Czysta logika.

    Jeżeli uczeń ma ocenę celująca (instrument) to znaczy, że wykonał swój obowiązek (ćwieczenie), nawet jeżeli jego metoda zawiera też łażenie po domu w czasie ćwiczeń.

    Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć?

    Czy Ciebie ktos poucza jak Ty wykonujesz swoje obowiązki jeżeli efekt jest bardzo dobry? Czy ktos wylicza Ci ile razy wychodzilas do toalety w czasie pracy, ile kaw wypiłaś? A mogłas ten czas wykorzystac "lepiej" a napić sie kawy i zrobic siusiu po pracy.

  • fogito 19.03.11, 22:20
    joa66 napisała:

    > Ok . Czysta logika.
    >
    > Jeżeli uczeń ma ocenę celująca (instrument) to znaczy, że wykonał swój obowiąze
    > k (ćwieczenie), nawet jeżeli jego metoda zawiera też łażenie po domu w czasie
    > ćwiczeń.

    Tego się trudno czepić, ale w tym wypadku okazuje się, że leżą odłogiem inne lekcje, kóre powinny zostać zrobione z przynajmniej dobrą starannością.
    Gdyby to zostało zrobione to samo łażenie nikomu nie szkodzi.


    > Czy Ciebie ktos poucza jak Ty wykonujesz swoje obowiązki jeżeli efekt jest bard
    > zo dobry?

    Ale nauka w skzole muzycznej to nie tylko instrument. To również inne przedmioty i to o nie raczej chodzi.

    Czy ktos wylicza Ci ile razy wychodzilas do toalety w czasie pracy, i
    > le kaw wypiłaś? A mogłas ten czas wykorzystac "lepiej" a napić sie kawy i zrobi
    > c siusiu po pracy.

    Swego czasu wyliczali.
  • joa66 19.03.11, 22:30
    3+, 4 to jest dobra starannośc, mimo, że nie doskonała.

    Opierając sie tylko na słowach autorki to:

    ma córkę, która sama wybrała szkołę muzyczną. Mimo, że to było małe dziecko najwidoczniej potrafiło dokonac właściwego wyboru oceniając swój talent i chęci do pracy (dowód oceny celujące z przedmiotów kierunkowych). Przeciez to chyba powód do dumy? A nie narzekania, że łazi w czasie ćwiczeń.

    Nie ma już idealnych stopni z innych przedmiotów (chociaż ma przyzwoite , lubi czytać).

    Ok rodzice martwia się , że zaniedbanie innych przedmiotów jest złe. Ale czy na tym etapie "nieuczenia"nie jest lepiej oglądac razem Discovery itp, wychodzić do muzeów, na koncerty, zamiast doprowadzać dziecko do płaczu????

    p.s. brak obowiązków to inna sprawa - dziecko w tym wielu nie powinno byc całkowicie obsługiwane.
  • nangaparbat3 19.03.11, 22:17
    Ja w ogóle nie pojmuje, co to matke obchodzi. W zyciu nie zajmowałam się tym, jak długo i z iloma i na co przerwami córka odrabia lekcje czy sie uczy. No chyba że chciałam się z nia wybrac do kina, to poganiałam.

    --
    - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
    - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
    - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
  • verdana 19.03.11, 22:22
    Bo Ty nie rozumiesz. Córka ma być idealna, a tu dramatycznie spadły oceny. czyli - coś robi nie tak. trzeba zatem wzmóc kontrolę, bio dziecko nie ma prawa miec gorszych ocen. Oceny - to jedno powinno się dla dziecka liczyć.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 22:31
    verdana napisała:

    > Bo Ty nie rozumiesz. Córka ma być idealna, a tu dramatycznie spadły oceny. czyl
    > i - coś robi nie tak. trzeba zatem wzmóc kontrolę, bio dziecko nie ma prawa mie
    > c gorszych ocen. Oceny - to jedno powinno się dla dziecka liczyć.

    Amy Chua powiedziałaby, że nie może mieć gorszych ocen niż 6.
    A oceny to wypadkowa nauki i o naukę tu chodzi.
  • joa66 19.03.11, 22:37
    Amy Chua

    To Twój autorytet ? (tzn ta postac wykreowana w książce)?
  • fogito 19.03.11, 22:53
    joa66 napisała:

    > Amy Chua
    >
    > To Twój autorytet ? (tzn ta postac wykreowana w książce)?

    Nie. To jest po prostu kontra do luzackiego 'zachodniego' wychowania. Na jej tle to ja nic z dzieckiem nie robię i pozwalam mu się lenić zamiast pracować.
  • joa66 19.03.11, 23:01
    To jest po prostu kontra do luzackiego 'zachodniego' wychowania

    nie, to jest wykreowana historia, podkolorowana i moze być kontrą do równie podkolorowanego "zachodniego" stylu wychowania.

    Książka ewidentnie ma podkręcać takie emocje a naiwni się na to łapią.

    To jest "kontra" typu jak nie lubisz Stalina to znaczy, ze kochasz Hitlrera i odwrotnie.

  • fogito 19.03.11, 23:08
    joa66 napisała:

    > To jest po prostu kontra do luzackiego 'zachodniego' wychowania
    >
    > nie, to jest wykreowana historia, podkolorowana i moze być kontrą do równie pod
    > kolorowanego "zachodniego" stylu wychowania.
    >
    > Książka ewidentnie ma podkręcać takie emocje a naiwni się na to łapią.
    >
    > To jest "kontra" typu jak nie lubisz Stalina to znaczy, ze kochasz Hitlrera i o
    > dwrotnie.
    >

    Wiesz ja traktuje tę książkę z przymrużeniem oka, ale faktem jest, że w STanach dzieciaki puszczone sa na totalny luz i nie wychodzi im to na dobre.
  • joa66 19.03.11, 23:12
    tylko lekarstwem na totalny luz nie jest zamordyzm (patrz reakcje córki autorki na rozmowy z ojcem, patrz jak matka widzi swoją córkę)
  • fogito 19.03.11, 23:14
    joa66 napisała:

    > tylko lekarstwem na totalny luz nie jest zamordyzm (patrz reakcje córki autorki
    > na rozmowy z ojcem, patrz jak matka widzi swoją córkę)

    w tym wypadku jest za mało danych, żeby to jakoś ocenic rozsądnie. Możemy sobie gdybać do rana... Ja w każdym razie pakuję się do wanny...
  • joa66 19.03.11, 23:20
    [i]tym wypadku jest za mało danych, żeby to jakoś ocenic rozsądnie[i]

    To jest za mało?:


    kiedy mąż z nią rozmawia wpada w panikę, płacze i trzęsie się ze strachu.

    To gratuluje bardzo wybiórczego czytania.

    I dobranoc smile

    p.s. Jeżeli pisałas o szkole brytyjskiej przy Limanowskiego to szkoła ma bardzo niski poziom (zarówno za poprzedniej jak i obecnej dyrekcji) Może w szkole córki autorki trudniej jest zdobyc dobre stopnie?
  • fogito 20.03.11, 09:23
    joa66 napisała:

    > [i]tym wypadku jest za mało danych, żeby to jakoś ocenic rozsądnie[i]
    >
    > To jest za mało?:

    Jak przeczytasz post wyżej to już się nie musisz o nic martwić. To nie jest patologia jednak.

    >
    > p.s. Jeżeli pisałas o szkole brytyjskiej przy Limanowskiego to szkoła ma bardz
    > o niski poziom (zarówno za poprzedniej jak i obecnej dyrekcji)

    A ten niski poziom to z polskiego czy z angielskiego programu? Bo, że z polskiego to wiem. Ale miałam tego świadomość posyłajac dziecko do niepolskiej szkoły.
    O brytyjski program się nie martwię. Wiem, że poziom jest wystaczająco wysoki.

    Może w szkole có
    > rki autorki trudniej jest zdobyc dobre stopnie?

    Może. Tego nie wiem. Syn póki co nie ma żadnych stopni tylko 'kredyty'.
  • joa66 20.03.11, 09:54
    A ten niski poziom to z polskiego czy z angielskiego programu

    Raczej z angielskiego. Znam rodziców okolo 20 dzieci tam uczęszczających (na przestrzeni "wieków', nie tylko teraz). To nie są rodzice polscy , z Polski i tak wyjadą (wyjechali) i nie sądzę, zeby narzekali akurat na polski program. Wiekszośc ma do szkoły stosunek "na bezrybiu i rak ryba", ale jednak sie trochę martwią.( Jeden ojciec "doucza" dzieci w domu ). Kiedyś (3-4 lata temu?) po jednej z takich rozmów zajrzałam na ich stronę i zobaczyłam na jakie uczelnie dostali się absolwenci..cóż..trochę cienko było (ale fakt, nie wiem jak wygląda to w przypadku innych szkół z IB)

    Jak przeczytasz post wyżej to już się nie musisz o nic martwić

    Hmmmm , widzę, że Ciebie przekonał ..wybuchowy tata (ale pracuje!) i trzęsące się ze strachu dziecko (słowa matki) . Mnie nie przekonał..
  • fogito 20.03.11, 10:01
    joa66 napisała:

    > A ten niski poziom to z polskiego czy z angielskiego programu
    >
    > Raczej z angielskiego. Znam rodziców okolo 20 dzieci tam uczęszczających (na pr
    > zestrzeni "wieków', nie tylko teraz). To nie są rodzice polscy , z Polski i tak
    > wyjadą (wyjechali) i nie sądzę, zeby narzekali akurat na polski program. Wieks
    > zośc ma do szkoły stosunek "na bezrybiu i rak ryba", ale jednak sie trochę mart
    > wią.( Jeden ojciec "doucza" dzieci w domu ). Kiedyś (3-4 lata temu?) po jednej
    > z takich rozmów zajrzałam na ich stronę i zobaczyłam na jakie uczelnie dostali
    > się absolwenci..cóż..trochę cienko było (ale fakt, nie wiem jak wygląda to w pr
    > zypadku innych szkół z IB)

    smile Już nie wiesz co napisać chyba. Ja nie martwię się programem, bo widzę, że jest wysoki. Mój amerykański mąż to potwierdza, bo ma porównanie ze szkołą amerykańską. M.in. dlatego nie wybraliśmy szkoły amerykańskiej - za dużo w niej luzu i w W-wie nie mają programu polskiego
    Ale faktem jest, że ludzie o wysokiem pozycji materialnej narzekają. Niektórzy z nich uważają, że w Londynie poziom jest wyższy wink No ale ja do Londynu dzieciaka nie wyślę, bo za mały póki co.
    Narzekają też na wiele innych rzeczy i są to głównie tzw. pierdoły.

    >
    > Jak przeczytasz post wyżej to już się nie musisz o nic martwić
    >
    > Hmmmm , widzę, że Ciebie przekonał ..wybuchowy tata (ale pracuje!) i trzęsące s
    > ię ze strachu dziecko (słowa matki) . Mnie nie przekonał..

    A mnie przekonał.
  • joa66 20.03.11, 10:15
    Już nie wiesz co napisać chyba. Ja nie martwię się programem, bo widzę, że jest wysoki. Mój amerykański mąż to potwierdza, bo ma porównanie ze szkołą amerykańską

    trochę czepianie się wink a trochę uświadomienie Ci, że do komentowania wywiązywania się z obowiązków w obecnej szkole polskiej masz za mało informacji. Sam fakt, że rodzic narzeka o niczym nie świadczy.

    ps. porównanie ze szkołą amerykańską (w US ) to raczej średni argument wink. Nie ma czegos takiego jak poziomw Londynie wink
  • fogito 20.03.11, 10:22
    joa66 napisała:

    > Już nie wiesz co napisać chyba. Ja nie martwię się programem, bo widzę, że j
    > est wysoki. Mój amerykański mąż to potwierdza, bo ma porównanie ze szkołą amery
    > kańską

    >
    > trochę czepianie się wink a trochę uświadomienie Ci, że do komentowania wywiązywa
    > nia się z obowiązków w obecnej szkole polskiej masz za mało informacji. Sam fak
    > t, że rodzic narzeka o niczym nie świadczy.

    Mam wystarczająco informacji, bo mam znajomych z dziećmi w szkołach polskich publicznych. Niewielu wprawdzie, ale mam. I oni narzekają na niski program i uczą dzieciaki w domu i wysyłają na mnóstwo zajeć dodatkowych. Podobnie na tym forum matki bez przerwy narzekają, że ich dzieciaki się na lekcjach nudzą i nie jest to mój wymysł. Jest masę wątków na tym forum.
    Sama doskonale pamiętam czasy podstawówki i wydaje mi się, ze wtedy wymagano więcej od dzieci. I nie chodzi mi o same oceny tylko o dyscypline pracy. Nie było tego wszechogarniającego luzu. Szkoła była ważna i dla dzieciaków i dla rodziców. A teraz to jest zlewka na całego.

    >
    > ps. porównanie ze szkołą amerykańską (w US ) to raczej średni argument wink. Nie
    > ma czegos takiego jak poziomw Londynie wink

    Wiem, że nie ma. Ale właśnie takie teksty słyszałam od zblazowanych rodziców, kórzy podjeżdżają bentleyami pod szkołę.
  • joa66 20.03.11, 10:40
    Wiem, że nie ma. Ale właśnie takie teksty słyszałam od zblazowanych rodziców, kórzy podjeżdżają bentleyami pod szkołę


    He, he..to raczej nie od ludzi, których ja znam ..oni predzej na rowerach wink

  • fogito 20.03.11, 12:03
    joa66 napisała:

    > Wiem, że nie ma. Ale właśnie takie teksty słyszałam od zblazowanych rodziców
    > , kórzy podjeżdżają bentleyami pod szkołę

    >
    >
    > He, he..to raczej nie od ludzi, których ja znam ..oni predzej na rowerach wink
    >

    no raczej nie. Ale właśnie ci co mają najwięcej kasy to mają też największe pretensje o wszystko. Ja omijam szerokim łukiem takowych.
  • joa66 20.03.11, 12:27
    robi sie zupełeni off topic, ale..... na poziom szkoly narzekają nie ci, którzy mają najwięcej kasy, tylko ci, którzy, skrótowo mówiąc, mają pewne oczekiwania wyniesione z własnej edukacji.

    Na co narzekaja najbogatsi z B.S. nie mam pojecia, bo nie znam.
  • fogito 20.03.11, 12:33
    joa66 napisała:

    > robi sie zupełeni off topic, ale..... na poziom szkoly narzekają nie ci, którzy
    > mają najwięcej kasy, tylko ci, którzy, skrótowo mówiąc, mają pewne oczekiwan
    > ia wyniesione z własnej edukacji.

    Ja nie narzekam, bo mając porównanie widzę, że poziom jest wysoki a dzieciak idzie z nauką jak burza.

  • lilsulivan 20.04.11, 21:45
    Przepraszam drogie mamy ze zmienie temat ale moze ktoras z Was wie o angojęzycznych aktywnościach wakacyjnych dla dzieci. Moi chlopcy 7 i 9 lat chodza do klasy dwujęzycznej i chciałabymżeby przez wakacje pojechali na jakiś obóz anglojęzyczny. Czy może Wasza szkoła coś takiego organizuje lub wiecie o jakimś takim obozie sportowym? Bardzo mi zalezy żeby już coś znależć na wakacje dla moich chłopaków.
    Dzięuje
    LIL
  • lilsulivan 20.04.11, 21:45
    lilsulivan napisała:

    > Przepraszam drogie mamy ze zmienie temat ale moze ktoras z Was wie o angojęzycz
    > nych aktywnościach wakacyjnych dla dzieci. Moi chlopcy 7 i 9 lat chodza do klas
    > y dwujęzycznej i chciałabymżeby przez wakacje pojechali na jakiś obóz anglojęzy
    > czny. Czy może Wasza szkoła coś takiego organizuje lub wiecie o jakimś takim ob
    > ozie sportowym? Bardzo mi zalezy żeby już coś znależć na wakacje dla moich chło
    > paków.
    > Dzięuje
    > LIL
  • morekac 20.03.11, 18:17
    Mam wystarczająco informacji, bo mam znajomych z dziećmi w szkołach polskich pu
    > blicznych. Niewielu wprawdzie, ale mam. I oni narzekają na niski program i uczą
    > dzieciaki w domu i wysyłają na mnóstwo zajeć dodatkowych.

    Najbardziej lubie takie teksty u ludzi, którzy nawet do szkoły nie weszli.
    Wybacz cytat. wink

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 20.03.11, 21:32
    morekac napisała:

    > Mam wystarczająco informacji, bo mam znajomych z dziećmi w szkołach polskich p
    > u
    > > blicznych. Niewielu wprawdzie, ale mam. I oni narzekają na niski program
    > i uczą
    > > dzieciaki w domu i wysyłają na mnóstwo zajeć dodatkowych.
    >
    > Najbardziej lubie takie teksty u ludzi, którzy nawet do szkoły nie weszli.
    > Wybacz cytat. wink

    Wybaczam. Ale ja akurat weszłam do szkół publicznych i nie tylko. Bo zanim podjęłam decyzję to musiałam przecież sprawdzić 'rynek'.
  • jakw 20.03.11, 18:25
    fogito napisała:

    > Podobnie na tym foru
    > m matki bez przerwy narzekają, że ich dzieciaki się na lekcjach nudzą i nie jes
    > t to mój wymysł. Jest masę wątków na tym forum.
    > Sama doskonale pamiętam czasy podstawówki i wydaje mi się, ze wtedy wymagano wi
    > ęcej od dzieci. I nie chodzi mi o same oceny tylko o dyscypline pracy. Nie było
    > tego wszechogarniającego luzu. Szkoła była ważna i dla dzieciaków i dla rodzic
    > ów. A teraz to jest zlewka na całego.
    Wiesz, chodząc przez lat 6 na zebrania do podstawówki (Warszawa, wyniki ze sprawdzianu po 6 klasie niezłe, ale nie jakieś super) mam chyba trochę inną próbkę statystyczną niż ta prezentowane na forum. Przynajmniej jeśli chodzi o ważność szkoły dla rodziców. A uczniowie zasadniczo mieli problem z wyrobieniem się w domu z lekcjami.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 21:35
    jakw napisała:

    >> Wiesz, chodząc przez lat 6 na zebrania do podstawówki (Warszawa, wyniki ze spra
    > wdzianu po 6 klasie niezłe, ale nie jakieś super) mam chyba trochę inną próbkę
    > statystyczną niż ta prezentowane na forum. Przynajmniej jeśli chodzi o ważność
    > szkoły dla rodziców. A uczniowie zasadniczo mieli problem z wyrobieniem się w d
    > omu z lekcjami.
    >

    To ja się cieszę, ze to piszesz, bo generalnie odnoszę wrażenie, że większość to jednak niezadowolona jest z poziomu w szkołach. Ale może to chodzi raczej o to wieczne polskie narzekanie.
  • kunnegunnda 20.03.11, 10:01
    to jest w ogole bardzo slaba szkola, jak wszystkie szkoly brytyjskie/amerykanskie w polsce.
    osoby, ktore ja znam (am/br) i zalezy im na edukacji ucza niestety dzieci w domu, tak to slabizna.
  • fogito 20.03.11, 10:06
    kunnegunnda napisała:

    > to jest w ogole bardzo slaba szkola, jak wszystkie szkoly brytyjskie/amerykansk
    > ie w polsce.
    > osoby, ktore ja znam (am/br) i zalezy im na edukacji ucza niestety dzieci w dom
    > u, tak to slabizna.

    smile Najbardziej lubie takie teksty u ludzi, którzy nawet do szkoły nie weszli. Popuśc wodze fantrazji, bo jakoś oklapłaś. Napisz coś jeszcze....
    Zwykle takie teksty słyszę u ludzi, kórych na taką szkołę nie stać.
  • jakw 20.03.11, 18:27
    fogito napisała:
    > smile Najbardziej lubie takie teksty u ludzi, którzy nawet do szkoły nie weszli.
    A ile razy weszłaś do takiej przeciętnej polskiej szkoły w ciągu kilku ostatnich lat? 8-)
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 21:34
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > > smile Najbardziej lubie takie teksty u ludzi, którzy nawet do szkoły nie wes
    > zli.
    > A ile razy weszłaś do takiej przeciętnej polskiej szkoły w ciągu kilku ostatnic
    > h lat? 8-)

    Weszłam do kilku szukając szkoły dla dziecka. Ale obawiam się, ze ktoś kto krytykuje brytyjską szkołę nawet jej progu nie przekroczył. I tylko o to chodziło.
    Poza tym to forum to kopalnia wiedy o polskich szkołach. I raczej optymizmem nie napawa.
  • joa66 20.03.11, 21:58
    Ale obawiam się, ze ktoś kto krytykuje brytyjską szkołę nawet jej progu nie przekroczył.

    Jezeli to o mnie..wink to nie ja krytykuje tylko znajomi, których dzieci (około 20 w sumie) tam chodza i chodziły.

    p.s. a ja próg przekroczyłam wink , bo kiedyś (dawno) zostałam tam przyjęta do pracy (pracy nie podjełam, otrzymałam lepszą propozycję)
  • fogito 21.03.11, 09:57
    joa66 napisała:

    > Ale obawiam się, ze ktoś kto krytykuje brytyjską szkołę nawet jej progu nie
    > przekroczył.

    >
    > Jezeli to o mnie..wink to nie ja krytykuje tylko znajomi, których dzieci (około 2
    > 0 w sumie) tam chodza i chodziły.
    >

    O to dużo masz tam znajomych. Nawet ja tylu nie mam. Jak oni mogą się tak nad dziećmi znęcać i do tak kiepskiej szkoły posyłać surprised


    > p.s. a ja próg przekroczyłam wink , bo kiedyś (dawno) zostałam tam przyjęta do pr
    > acy (pracy nie podjełam, otrzymałam lepszą propozycję)

    No to uff. Ulżyło mi jednak.
  • joa66 21.03.11, 10:09
    Jak oni mogą się tak nad dziećmi znęcać i do tak kiepskiej szkoły posyłać


    Bo nie mają wyboru.
  • fogito 21.03.11, 10:12
    joa66 napisała:

    > [i]Jak oni mogą się tak nad dziećmi znęcać i do tak kiepskiej szkoły posyłać [
    > /i]
    >
    >
    > Bo nie mają wyboru.

    No to zabrzmiało poważnie. A kto ich zmusza? Myślałam, że to dobrowolne. Nawet pracownicy ambasad mają wybór pomiedzy brytyjską a amerykańska. Anyway cóż mnie to obchodzi.
  • menodo 21.03.11, 11:11
    > No to zabrzmiało poważnie. A kto ich zmusza? Myślałam, że to dobrowolne. Nawet
    > pracownicy ambasad mają wybór pomiedzy brytyjską a amerykańska. Anyway cóż mnie
    > to obchodzi."

    A coz to za wybor dla dzieci anglojezycznych - pomiedzy szkola slaba i jeszcze slabsza?
    Jak rozumiem, Twoje dziecko jest dwujezyczne - i Ty masz o wiele o wiele wiekszy wybor, bo w Polsce jest wiele swietnych szkol, ktore dwujezycznym dzieciom zapewniaja swietne wyksztalcenie.
    Mam w Polsce wielu przyjaciol, ktorych dzieci z dwujezycznych rodzin, ksztalca sie w polskich szkolach, niekoniecznie ze swietnymi wynikami, bo dwujezycznosc sama w sobie moze oznaczac po prostu predyspozycje do pracy w recepcji hotelu - ale niektore z nich swietnie zdaly miedzynarodowa mature i dalej ksztalca sie w swietnych szkolach w Polsce i na swiecie.
  • joa66 21.03.11, 11:48
    fogito jest zadowolona ze szkoły i to najważniejsze.

    Ale warto, żeby wiedziała, że świat nie kończy się na "ja" (ja się uczyłam jak dorastałam, ja chodziłam do pracy jak byłam w ciąży, ja wypełniam wszystkie swoje obowiązki i tak dalej).

    Forum to pryszcz i też myślę, że fogito "dyskutuje" dla samej dyskusji. Gorzej gdyby taki ograniczony sposób komunikacji odbywał się z dzieckiem ( "bo ja...." .. w Twoim wieku itp. wink ), ale pewnie tak nie jest... wink

    A jeśli nie jest...to szkoda, że podsuwa go innym-
  • menodo 21.03.11, 12:21
    No, mnie tez sie wydaje, ze fogito ma jakies problemy - glownie z nadmiarem czasu, ktorego nie jest w stanie konstruktywnie wykorzystacsmile
  • fogito 21.03.11, 17:27
    menodo napisała:

    > No, mnie tez sie wydaje, ze fogito ma jakies problemy - glownie z nadmiarem cz
    > asu, ktorego nie jest w stanie konstruktywnie wykorzystacsmile

    Bardzo lubię jak ktoś się martwi o mój czas. Brzmi to mniej więcej tak - spadaj, bo nie mam ochoty z tobą gadać.
    Sugeruję wobec tego - nie trać czasu Menodo i nie gadaj ze mną wink
  • menodo 21.03.11, 14:07
    Mnie dodatkowo smieszy, kiedy czytam, ze ktos jest dumny z tego, ze ksztalci w Polsce dziecko np. pilce noznej albo o zgrozo w hokeju...Hallo, zwlaszcza w sprawie hokeja - tu Ziemiabig_grin
  • fogito 21.03.11, 17:28
    menodo napisała:

    > Mnie dodatkowo smieszy, kiedy czytam, ze ktos jest dumny z tego, ze ksztalci w
    > Polsce dziecko np. pilce noznej albo o zgrozo w hokeju...Hallo, zwlaszcza w spr
    > awie hokeja - tu Ziemiabig_grin

    A czy w piłce można się kształcić? Ja tak napisałam? Piłkę i hokeja to można trenować i tak zawsze piszę.
    p.s. czy to coś złego?
  • fogito 21.03.11, 17:24
    joa66 napisała:

    > fogito jest zadowolona ze szkoły i to najważniejsze.

    to było jakieś sensowne zdanie!

    >
    > Ale warto, żeby wiedziała, że świat nie kończy się na "ja" (ja się uczyłam jak
    > dorastałam, ja chodziłam do pracy jak byłam w ciąży, ja wypełniam wszystkie swo
    > je obowiązki i tak dalej).

    Oczywiście, że nie kończy się na ja. Ale chyba lepiej pisać na podstawie własnych doświadczeń niż bez przerwy powoływać się na owym mistycznych znajomych. Bo tak to można wymyśleć każdy kontrargument - moi znajomi to moi tamto wink Każdy ma inne doświadczenia a forum polega na ich wymianie. Czyz nie?

    > Forum to pryszcz i też myślę, że fogito "dyskutuje" dla samej dyskusji.

    No nareszcie ktoś to odkrył smile smile

    Gorzej
    > gdyby taki ograniczony sposób komunikacji odbywał się z dzieckiem ( "bo ja...."
    > .. w Twoim wieku itp. wink ), ale pewnie tak nie jest... wink

    Nie jest. Bo on robi i umie o wiele więcej rzeczy niż ja w jego wieku. Więc nie bardzo mam się czym chwalić wink


    > A jeśli nie jest...to szkoda, że podsuwa go innym-

    Nikomu nic nie podsuwam. Każdy jest dorosły i dokonuje własnych wyborów. No chyba, że z dzieciakami gadam - to natychmiast zmienię ton smile
  • menodo 21.03.11, 17:40
    fogito napisała:
    > > Forum to pryszcz i też myślę, że fogito "dyskutuje" dla samej dyskusji.
    >
    > No nareszcie ktoś to odkrył smile smile

    Nudzi Ci sie w zyciu, czy co?
    Nie masz z kim pogadac w realu?
    W sumie - to smutne; slyszalam o depresjach zon ekspatow w Polsce, ale myslalam, ze dotyczy to malzonek anglojezycznych.


  • fogito 21.03.11, 18:05
    menodo napisała:

    >
    > Nudzi Ci sie w zyciu, czy co?

    A tobie się nudzi?

    > Nie masz z kim pogadac w realu?

    TY też nie masz?

    > W sumie - to smutne; slyszalam o depresjach zon ekspatow w Polsce, ale myslalam
    > , ze dotyczy to malzonek anglojezycznych.

    Jak spojrzysz na to forum i wiele innych to jednak polskie mamy królują wśród tych z depresją tongue_out
    >
    >
  • menodo 21.03.11, 18:19
    Nie, no ja czasem lubie poudzielac sie na tym czy innym forum, zwlaszcza ze jestem stara, biznes sie kreci, dzieci dorosle...ale w Twoim przypadku mam jednak wrazenie, ze sa to kontakty zastepczebig_grin Forumowe dyskusje dla samych dyskusji - do ktorych sie przyznajesz - to chyba nie jest najzdrowszy dla psychiki sposob spedzania wolnego czasu?
    Masz dziecko w wieku szkolnym - moze pogadaj z nim, zapytaj, co u niego?
  • joa66 21.03.11, 18:35
    I zrobił nam się temat o fogito smile Niestety sama sie do tego też przyczyniłam smile Mam jednak wymówkę : warto czasami pomysleć nad syndromem "najlepszego" , zwłaszcza w życiu dorosłym i zastanowic się czy naprawdę tarcza wzorowego ucznia powinna byc celem samym w sobie.


    Nie wiem tylko czy zainteresowana osiągneła swój cel, bo wątpię aby było nim stworzenie sobie wizerunku komsomolca.

  • menodo 21.03.11, 18:44
    Nie, ale sorry. Ja myslalam, ze fogito, ktora nieustannie fika z jakimis intelektualnymi snobizmami na tym forum, posyla swoje dziecko do jakiegos Eton czy czegos w tym rodzaju, a tu szkola brytyjska hihi i hokej w Warszawiebig_grin
  • fogito 21.03.11, 19:18
    joa66 napisała:

    > I zrobił nam się temat o fogito smile

    czuję się zaszczycona big_grin

    Niestety sama sie do tego też przyczyniłam :

    tym bardziej jestem zaszczycona wink

    > ) Mam jednak wymówkę : warto czasami pomysleć nad syndromem "najlepszego" , zwł
    > aszcza w życiu dorosłym i zastanowic się czy naprawdę tarcza wzorowego ucznia p
    > owinna byc celem samym w sobie.

    To nie cel tylko środek do lepszego życia. Ja nie narzekam póki co.

    >
    > Nie wiem tylko czy zainteresowana osiągneła swój cel, bo wątpię aby było nim st
    > worzenie sobie wizerunku komsomolca.

    Cel osiągnęłam smile Ale o co chodzi z konsomolcem?

  • fogito 21.03.11, 19:14
    menodo napisała:

    > Nie, no ja czasem lubie poudzielac sie na tym czy innym forum, zwlaszcza ze jes
    > tem stara, biznes sie kreci, dzieci dorosle...

    Acha. Czyli tobie wolno. Rozumiem.

    ale w Twoim przypadku mam jednak
    > wrazenie, ze sa to kontakty zastepczebig_grin

    Na pewno. Bo przecież trudno było by uznać, że mogę mieć realnych przyjaciół i znajomych wink

    Forumowe dyskusje dla samych dyskusji -
    > do ktorych sie przyznajesz - to chyba nie jest najzdrowszy dla psychiki sposo
    > b spedzania wolnego czasu?

    Na pewno nie. Ale chyba nie sądzisz, że powinnam traktować te dyskusje ze śmiertelną powagą. Jest tylko jedno forum, które traktuję zupełnie serio, ale tam porusza się prawdziwie trudne problemy. Tutaj to ja się relaksuję przy okazji.
    > Masz dziecko w wieku szkolnym - moze pogadaj z nim, zapytaj, co u niego?
  • fogito 21.03.11, 19:16
    menodo napisała:

    > > Masz dziecko w wieku szkolnym - moze pogadaj z nim, zapytaj, co u niego?

    Właśnie skończyłam godzinne czytanie z dzieckiem po polsku i po angielsku. A teraz mój mały stoi przy mnie i ćwiczy matematykę. A zaraz potem idziemy się kąpać. Mam mnóstwo czasu dla dziecka. Spędzam z nim nawet za dużo czasu czasami wink
  • menodo 21.03.11, 19:35
    > Właśnie skończyłam godzinne czytanie z dzieckiem po polsku i po angielsku. A te
    > raz mój mały stoi przy mnie i ćwiczy matematykę. A zaraz potem idziemy się kąpa
    > ć. Mam mnóstwo czasu dla dziecka. Spędzam z nim nawet za dużo czasu czasami wink

    Rozumiem, ze w miedzyczasie krasnoludki pisaly za Ciebie postysmile
    Poza tym - dlaczego Twoje dziecko cwiczy matematyke na stojaco?

    Ale pas juz, bo ta dyskusja staje sie juz dla mnie jalowa.
  • fogito 21.03.11, 20:19
    menodo napisała:

    > > Właśnie skończyłam godzinne czytanie z dzieckiem po polsku i po angielsku
    > . A te
    > > raz mój mały stoi przy mnie i ćwiczy matematykę. A zaraz potem idziemy si
    > ę kąpa
    > > ć. Mam mnóstwo czasu dla dziecka. Spędzam z nim nawet za dużo czasu czasa
    > mi wink
    >
    > Rozumiem, ze w miedzyczasie krasnoludki pisaly za Ciebie postysmile
    > Poza tym - dlaczego Twoje dziecko cwiczy matematyke na stojaco?

    Kiepska jesteś Sherlocku...Zapisuj sobie smile
    Jak czytamy to nie mogę pisać. Taka wielofukcyjna to znowu nie jestem

    Matematykę ćwiczył dzisiaj z babcią (matematyczką) na siedząco. A jak podszedł do mnie do komputera to postanowił chwilkę przy mnie postać i porozwiązywac zadania przed kąpielą.
    Po kąpieli (pół godziny ze mną wink ogląda bajkę i je kolację. Wiem, że to niezdrowo, ale on uwielbia zajadać w łózku rodziców i gapić się w telewizor. Przez 15 minut, bo zaraz lecimy spać.
    Czy coś jeszcze chciałabyś wiedzieć...? wink

    > Ale pas juz, bo ta dyskusja staje sie juz dla mnie jalowa.

    O! To nie będzie więcej pytań o moje życie prywatne? Czuję się zawiedziona wink
  • jola_ep 21.03.11, 22:52
    > Właśnie skończyłam godzinne czytanie z dzieckiem po polsku i po angielsku.

    Najlepiej jest w miarę możliwości unikać głośnego czytania. Wyrabia złe nawyki, które potem trzeba "odkręcać" przy nauce szybkiego czytania. Inaczej mówiąc: każąc dziecku głośno czytać utrudniasz mu (i to bardzo) przejście do etapu szybkiego czytania.

    Chyba że robicie to dla przyjemności smile

    Pozdrawiam
    Jola
  • fogito 22.03.11, 07:11
    jola_ep napisała:

    > > Właśnie skończyłam godzinne czytanie z dzieckiem po polsku i po angielsku
    > .
    >
    > Najlepiej jest w miarę możliwości unikać głośnego czytania. Wyrabia złe nawyk
    > i, które potem trzeba "odkręcać" przy nauce szybkiego czytania. Inaczej mówiąc:
    > każąc dziecku głośno czytać utrudniasz mu (i to bardzo) przejście do etapu szy
    > bkiego czytania.

    Już przerobiłam dyskusję na ten temat w wątku o 6latkach smile Burzliwą dyskusję. On czyta na głos, bo takie są wymagania szkoły. Ja poprawiam błędy w artykulacji, jeśli takowe występują. Oboje to lubimy. NIe ma dramatu.

    > Chyba że robicie to dla przyjemności smile

    Tak i to dużej. Czytamy opowiadamy etc..
  • fogito 21.03.11, 17:19
    menodo napisała:

    >> A coz to za wybor dla dzieci anglojezycznych - pomiedzy szkola slaba i jeszcze
    > slabsza?

    no żaden pewnie. I jest wielu idiotów, którzy majątek na te szkoły wydają surprised

    > Jak rozumiem, Twoje dziecko jest dwujezyczne - i Ty masz o wiele o wiele wieksz
    > y wybor, bo w Polsce jest wiele swietnych szkol, ktore dwujezycznym dzieciom za
    > pewniaja swietne wyksztalcenie.

    Wybór może większy, ale mnie w szkołach polskich przeraziło wiele rzeczy. O których zresztą pisałam już wielokrotnie.

    > Mam w Polsce wielu przyjaciol, ktorych dzieci z dwujezycznych rodzin, ksztalca
    > sie w polskich szkolach, niekoniecznie ze swietnymi wynikami, bo dwujezycznosc
    > sama w sobie moze oznaczac po prostu predyspozycje do pracy w recepcji hotelu
    > - ale niektore z nich swietnie zdaly miedzynarodowa mature i dalej ksztalca sie
    > w swietnych szkolach w Polsce i na swiecie.


    No i super. Każdy robi jak uważa.
  • joa66 21.03.11, 18:00
    no żaden pewnie. I jest wielu idiotów, którzy majątek na te szkoły wydają

    Często nie wydają. Robia to za nich firmy wink

    Przypuszczam, że są tez rodzice zadowoleni, z róznych względów . Nie powtarzam historii z cyklu jedna pani drugiej pani - po prostu nasłuchałam się tego od rodziców przy różnych okazjach (ostatnio 2 tygodnie temu) . I to przez lata, nawet wtedy kiedy Twojego dziecka pewnie jeszcze na świecie nie było . Byc może ich oczekiwania edukacyjne były wysokie, bo sami byli porządnie wyedukowani (chociaz nie wiem jakie mieli stopnie w szkole wink ),


    Ja nawet rozumiem trudna sytuację szkoły, w której wielu ( a może wiekszośc) uczniów ląduje w niej na kilka lat, z różnym bagażem edukacyjnym. Niewielu zaczyna tu naukę i tu kończy. Trudno zapanowac nad poziomem.

    Dla mnie temat B.S. zamknięty raczej. Szkoła ma taki poziom jaki wg Was jest wystarczający, młody odnosi sukcesy i to jest najważniejsze.


    p.s. szkoda, że nie rozmawiasz ze zwoim synem z pozycji "bo, ja.."" tylko dlatego, ze on jest "lepszy" niż Ty w jego wieku.
  • fogito 21.03.11, 19:10
    joa66 napisała:

    > [i]no żaden pewnie. I jest wielu idiotów, którzy majątek na te szkoły wydają [/
    > i]
    >
    > Często nie wydają. Robia to za nich firmy wink

    To nie idioci - to szczęściarze smile


    . Byc może ich
    > oczekiwania edukacyjne były wysokie, bo sami byli porządnie wyedukowani (choci
    > az nie wiem jakie mieli stopnie w szkole wink ),

    To wszystko jasne! Bo my z mężem nie jesteśmy wystarczająco dobrze wyedukowani!

    >
    > Ja nawet rozumiem trudna sytuację szkoły, w której wielu ( a może wiekszośc) u
    > czniów ląduje w niej na kilka lat, z różnym bagażem edukacyjnym. Niewielu zaczy
    > na tu naukę i tu kończy. Trudno zapanowac nad poziomem.

    Na pewno. Dramat po prostu.

    >
    > Dla mnie temat B.S. zamknięty raczej. Szkoła ma taki poziom jaki wg Was jest wy
    > starczający, młody odnosi sukcesy i to jest najważniejsze.

    Racja. I w każdej chwili jak wyjedziemy moge go przetransferować do dowolnego miejsca na świecie. No może poza Trzecim Światem.


    > p.s. szkoda, że nie rozmawiasz ze zwoim synem z pozycji "bo, ja.."" tylko dl
    > atego, ze on jest "lepszy" niż Ty w jego wieku.


    i tak żle i tak niedobrze smile Trudno ci dogodzić - co nie?
  • nangaparbat3 19.03.11, 22:43
    U nas w domu była zupelnie inna tradycja. Mama niedawno powiedziała, że jej mama (rocznik 1900, po studiach) nigdy nie interesowała się nauka swoich córek, chetnie nie puszczała do szkoły z byle powodu, podczas roku szkolnego wywoiziła do Zakopanego na narty, ale oczekiwala bardzo dobrych ocen.


    --
    - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
    - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
    - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
  • jakw 20.03.11, 18:07
    Raczej rzadko da się ze wszystkiego mieć 6 - średnia 6.0 to nawet u mutantów jest rzadka. W szkole starszej na jej 6 lat nauki były tylko 2 takie przypadki.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 20.03.11, 18:30
    > Nie szkodzi. Mogę być podejrzana. W porównaniu z moim to syn ma idealne dzieciń
    > stwo. Chciaż zapewne on by stwierdził inaczej. Ale on 6 godzin po chleb nie sta
    > ł więc nie ma odniesienia.
    No cóż, z dzieciństwa z przepychanek jedzeniowych pamiętam teksty: "Te dzieci to nic docenić nie potrafią. Gdyby tak wojna była i głód to byście nie marudzili"
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 21:36
    jakw napisała:

    > > Nie szkodzi. Mogę być podejrzana. W porównaniu z moim to syn ma idealne d
    > zieciń
    > > stwo. Chciaż zapewne on by stwierdził inaczej. Ale on 6 godzin po chleb n
    > ie sta
    > > ł więc nie ma odniesienia.
    > No cóż, z dzieciństwa z przepychanek jedzeniowych pamiętam teksty: "Te dzieci t
    > o nic docenić nie potrafią. Gdyby tak wojna była i głód to byście nie marudzili
    > "

    No właśnie. Chociaż sytuacja w Afryce nie napawa optymizmem i wojna się zawsze może zdarzyć uncertain
  • verdana 19.03.11, 22:11
    Sądzac z Twoich wypowiedzi - jednak nie najlepiej. Muszisz mieć totalną kontrole nad dzieckiem i nie dopuszczasz do siebie mysli, ze bedzie slabszym uczniem - MUSI być dobry.
    Zobaczymy, co sie stanie, jesli plan "idealne dziecko" nie wypali.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 22:30
    verdana napisała:

    > Sądzac z Twoich wypowiedzi - jednak nie najlepiej.

    To było do mnie? Wnioskuję, że tak.

    Muszisz mieć totalną kontrol
    > e nad dzieckiem i nie dopuszczasz do siebie mysli, ze bedzie slabszym uczniem -
    > MUSI być dobry.

    Bzdura. Ma się starać a nie olewać. I tylko o to chodzi. To, że jest dobry wynika z jego wrodzonych zdolności oraz ambicji, którą posiada w nadmiarze. To ja go stopuję, że nie zawsze będzie najlpeszy, ale on póki co do wiadomości tego nie przyjmuje. W tym tygodniu został "star of the week" w szkole i chodzi dumny jak paw. Taki już jest. I zapewne ma to po mnie.

    > Zobaczymy, co sie stanie, jesli plan "idealne dziecko" nie wypali.

    Nie ma czegoś takiego jak idealne dziecko. Chociaż przyznaję, ze trafił mi się egzemplarz wyjątkowy. Jest piekielnie zdolny i na dodatek bardzo dobrze wychowany, jest bardzo empatyczny i zawsze pomaga słabszym. Jak dzieje się komus krzywda to wali od razu do dyrekcji. I to też ma po mnie, bo ja zawsze interweniuje w obronie słabszych niezależnie od konsekwencji. A na dodatek jest niesamowity w sporcie - w piłce i hokeju już mamy złote medale.
    I jedyny problem jaki widzę to właśnie ta ambicja, która utrudnia mu przełykanie porażek, bo przeciez nawet w piłkę nie zawsze strzela najwiecjej goli.
  • kunnegunnda 19.03.11, 22:39
    A na dodatek jest niesamowity w sporcie - w piłce i hokeju już mamy złote medale.

    ty chyba na jakąs mitomanie cierpisz... czy mi sie wydaje ze to sporty zespolowe??? czyli to zasługa CALEJ druzyny, nawet jeżeli on jest strzelcem- to zasluga CAlej druzyny, powtarzam. chyba masz zupelne niezrozumienie sportu...
  • joa66 19.03.11, 22:46
    zasługa CALEJ druzyny

    Przecież fogito napisała : już mamy złote medale.

    wink
  • fogito 19.03.11, 22:57
    joa66 napisała:

    > zasługa CALEJ druzyny
    >
    > Przecież fogito napisała : już mamy złote medale.
    >
    > wink

    No własniebig_grin
    Ja wiem, że jest dobry, bo ludzie mi tak mówią. Ale wiem, że jest wielu starszych od niego jeszcze lepszych. Ale najlpeszego to oni bramkarza mają. I ten jest nie do pokonania. Nawet starsi go wypożyczają.
  • fogito 19.03.11, 22:55
    kunnegunnda napisała:

    > A na dodatek jest niesamowity w sporcie - w piłce i hokeju już mamy złote me
    > dale.

    >
    > ty chyba na jakąs mitomanie cierpisz... czy mi sie wydaje ze to sporty zespolow
    > e??? czyli to zasługa CALEJ druzyny, nawet jeżeli on jest strzelcem- to zasluga
    > CAlej druzyny, powtarzam. chyba masz zupelne niezrozumienie sportu...

    Oczywiście, ze całej drużyny, ale to się rozumie samo przez się. I tak - jest strzelcem czy rozgrywającym czy jak to się tam nazywa.
    Samodzielny medal ma w grę w golfa smile Ale nie chciałam o tym pisać, żeby nie wyszło, że sie chwalę big_grin
  • joa66 18.03.11, 22:08
    i nie gra uczciwie na instrumencie

    Na instrumencie powinno się grac ładnie, dobrze a nie "uczciwie". Przypominam - oceny ma celujące.

  • jakw 18.03.11, 22:51
    joa66 napisała:

    > i nie gra uczciwie na instrumencie
    >
    > Na instrumencie powinno się grac ładnie, dobrze a nie "uczciwie". Przypominam
    > - oceny ma celujące.
    Najwyraźniej i to nie jest wystarczające w przypadku 10-latki.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 19.03.11, 09:20
    joa66 napisała:

    > i nie gra uczciwie na instrumencie
    >
    > Na instrumencie powinno się grac ładnie, dobrze a nie "uczciwie". Przypominam
    > - oceny ma celujące.
    >

    Ale matka pisze, ze marnuje czas. Niech ćwiczy godzinę uczciwie! a resztę przeznacvzy na naukę. Bo najkwyraźniej zasłania się instrumentem, żeby się nie uczyć innych przedmiotów.
  • jakw 19.03.11, 14:01
    fogito napisała:
    >
    > Ale matka pisze, ze marnuje czas.
    Matki zwykle tak mają...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 19.03.11, 14:03
    Kiedy wczoraj skończyłam pisac i wyłączyłam komputer pomyslałam "ale dałam się podpuścić, fogito nie pisała serio, jutro się wytłumaczę"

    Ty jednak pisalaś poważnie.

  • fogito 19.03.11, 16:56
    joa66 napisała:

    > Kiedy wczoraj skończyłam pisac i wyłączyłam komputer pomyslałam "ale dałam się
    > podpuścić, fogito nie pisała serio, jutro się wytłumaczę"
    >
    > Ty jednak pisalaś poważnie.

    Pierwszy mój post w tym wątku nie był na serio. To miała być lekka podpucha. Chciałam zobaczyc reakcję wyluzowanych mam wink I była taka jak się spodziewałam. A jak już weszłam w rolę surowej mamy, to staram się pełnić ją jak najlepiej.
    Prawdą jest to, że dziecko trzeba obserwować i rozmawiać z nim a jak się leni to nie odpuszczać. Pod warunkiem, że samemu jest się obowiązkowym a nie leniem na kanapie.
  • nangaparbat3 19.03.11, 17:12
    > Pierwszy mój post w tym wątku nie był na serio. To miała być lekka podpucha. Ch
    > ciałam zobaczyc reakcję wyluzowanych mam wink

    Niefajnie.
    Autorka wątku pisze o corce, ktora trzęsie sie i płacze kiedy rozmawia z ojcem, a Ty urządzasz sobie gry i zabawy.
    To by sie zgadzało z tezą Verdany - jak ktos nie bimba sobie w dzieciństwie, potem sobie urzadza zabawy ze spraw zupełnie się do tego nienadajacych.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • fogito 19.03.11, 17:25
    nangaparbat3 napisała:

    > > Pierwszy mój post w tym wątku nie był na serio. To miała być lekka podpuc
    > ha. Ch
    > > ciałam zobaczyc reakcję wyluzowanych mam wink
    >
    > Niefajnie.
    > Autorka wątku pisze o corce, ktora trzęsie sie i płacze kiedy rozmawia z ojcem,
    > a Ty urządzasz sobie gry i zabawy.
    > To by sie zgadzało z tezą Verdany - jak ktos nie bimba sobie w dzieciństwie, po
    > tem sobie urzadza zabawy ze spraw zupełnie się do tego nienadajacych.

    Gdyby sytuacja w domu była tak poważna jak ci się wydaje, to autorka postu powinna coś o tym napisać. Póki co wiemy jedynie, że dziecko się leni i nic więcej.
    Poza tym to nie zabawa tylko sarkastyczne podejście do tematu. Bo jest tu parę osób, którym się wydaje, że zawsze wszystko wiedzą lepiej.
    Jak owa mama napisze coś więcej to można się będzie do tego odnieść. A teraz to jest takie pitu pitu, które nic nie wnosi.
  • nangaparbat3 19.03.11, 17:36
    Ta mama napisala dość dużo, by sie niepokoić.
    Sama radykalna zmiana w podejściu do szkolnych obowiązków jest zawsze niepokojąca, a tak wcześnie - tym bardziej.
    Niepokojace jest, że zbiegło sie to w czasie z początkiem dojrzewania dziewczynki.
    Bardzo niepokojace, że nie chce rozmawiać z matką o tym, co sie dzieje.
    Szalenie niepokojące, że trzęsie się i nieppokojace, że płacze, kiedy ojciec z nia rozmawia o nauce.
    Alarmujace, że mimo wielokrotnych pytań o to matka nie odezwała się już słowem.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • fogito 19.03.11, 21:27
    nangaparbat3 napisała:

    > Ta mama napisala dość dużo, by sie niepokoić.

    Ale zdaje się, że niepokoisz się bardziej niż sama matka. Bo ona to się chyba w tej chwili boi linczu na forum.
  • joa66 19.03.11, 21:32
    Bo ona to się chyba w tej chwili boi linczu

    To dobrze.. może będzie jej łatwiej zrozumieć córkę.
  • nangaparbat3 19.03.11, 22:22
    Bardzo możliwe, że sie boi linczu na forum.
    Ja Jej bardzo wspołczuje, bo wiem, co przezywa matka z której córka dzieje sie coś złego, a ona nie wie co ani nie ma pojęcia jak pomoc.
    Ale ona, podobnie jak Ty, martwi się - albo martwiła do tej pory - zupelnie nie tym, czym by należalo.


    Co do tego, że ja bardziej sie niepokoje niż matka, nic dziwnego. Z perspektywy lepiej widać.

    --
    - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
    - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
    - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
  • verdana 19.03.11, 22:13
    Nie, wiemy równiez, ze trzesie się ze strachu.
    Matka być może nie pisze, bo wzięła się - zgodnie z Twoimi radami, chyba zgodnymi z jej przekonaniem, za wychowanie córki, która ma nie bimbać.
    Najwyżej będzie sie trzesła jeszcze bardziej. Być moze w domu dzieje się coś złego, a Ty zabawiasz się, jakbyś nie miała świadomosci, ze mozesz zaszkodzić prawdziwemu dziecku.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 22:17
    verdana napisała:

    . Być moze w domu dzieje się coś z
    > łego, a Ty zabawiasz się, jakbyś nie miała świadomosci, ze mozesz zaszkodzić pr
    > awdziwemu dziecku.

    Jeśli ktokolwiek może zaszkodzić realnemu dziecku w takiej sytuacji to tylko jego realni rodzice.
    Zaczynasz popadać w przesadę.
  • jakw 20.03.11, 10:12
    fogito napisała:
    >
    > Gdyby sytuacja w domu była tak poważna jak ci się wydaje, to autorka postu powi
    > nna coś o tym napisać. Póki co wiemy jedynie, że dziecko się leni i nic więcej.

    Wiemy także, że dziecko chodzi do szkoły muzycznej - i mimo że ma z tego grania celujące to i ty, i matka (zapewne obie uczyłyście się w szkole muzycznej więc jesteście ekspertkami) uważacie, że się młoda się leni. Na dokładkę mama uważa, że to przecież był świadomy wybór dziecka (dodam, że wtedy mniej więcej 7-letniego). Ponadto wiemy, że dziecko "przesłuchiwane" przez matkę ws szkoły milczy, a "przesłuchiwane" przez ojca - płacze. Piszę "przesłuchiwane" bo milczenie i płacz trudno uznać za rozmowę.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 20.03.11, 10:17
    Jako, ze ja reprezentowałam przy pierwszym dziecku dokładny typ "ojca dziecka" - tyle, ze nie kupowałam za dużo i na basen- nie zabierałam, mogę z doświadczenia powiedzieć, ze takie zachowanie niszczy dziecko i jego karierę szkolną. I samoocenę. I rodzinę na dodatek.
    Dobrze, ze znalazł się psycholog, ktory zamiast namawiać dziecko do nauki, opieprzył mnie z góry na dół i z dolu do góry.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nangaparbat3 19.03.11, 15:20
    Niech ćwiczy godzinę uczciwie! a resztę przez
    > nacvzy na naukę. Bo najkwyraźniej zasłania się instrumentem, żeby się nie uczyć
    > innych przedmiotów.

    Dziesięcioletnie dziecko powinno sie głównie bawić, i to na dworze, a nie siedzieć w domu i się uczyć (wzglednie udawać, że się uczy). Na nauke ma czas w szkole.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • fogito 19.03.11, 16:59
    nangaparbat3 napisała:
    >
    > Dziesięcioletnie dziecko powinno sie głównie bawić, i to na dworze, a nie siedz
    > ieć w domu i się uczyć (wzglednie udawać, że się uczy). Na nauke ma czas w szko
    > le.

    Jeśli chodzi do publicznej podstawówki to zapewne nie ma zbyt dużo lekcji w szkole a sporo zadane do domu. W takim wypadku musi się uczyć w domu. Nawet pierwszoklasiści odrabiają lekcjie w domu a co dopiero 10latek. Poza tym szkoła muzyczna zobowiązuje do ćwiczeń w domu na instrumencie i to chyab jest oczywiste dla wszystkich. Jeśli miałaby nie ćwiczyć zrezygnowałabym ze szkoły muzycznej.
  • zawszeolga111 19.03.11, 16:03

    fogito napisała:

    > joa66 napisała:
    >
    > > i nie gra uczciwie na instrumencie
    > >
    > > Na instrumencie powinno się grac ładnie, dobrze a nie "uczciwie". Przypo
    > minam



    czyli,zycie dziecka ma polegac tylko na nauce najpierw gry na instrumencie potem innych przedmiotow,nie no super podejscie.
    > > - oceny ma celujące.
    > >
    >
    > Ale matka pisze, ze marnuje czas. Niech ćwiczy godzinę uczciwie! a resztę przez
    > nacvzy na naukę. Bo najkwyraźniej zasłania się instrumentem, żeby się nie uczyć
    > innych przedmiotów.
  • jakw 18.03.11, 22:50
    Nie wiem, co rozumiesz przez uczciwe granie na instrumencie. Bo ja zrozumiałam, że zasadniczo dobrze jej idzie z tym instrumentem (tyle że trochę czasu całość zajmuje) więc pewnie nie fałszuje. Chyba że przez uczciwe granie rozumiesz porządne rzępolenie przez 2 godziny? Ale to jednak nie to samo. Uwierz, nie wytrzymałabyś mojego uczciwego rzępolenia na czymkolwiek...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 19.03.11, 09:18
    Uczciwe granie to po prostu granie a nie ściemnianie. A dzieciak jak widać ściemnia. Dobre oceny oznaczają, że jest zdolna więc jeśli dodałąby do zdolności trochę więcej wysiłku to miałaby lepsze wyniki. Poza tym oceny w szkole też powinny bytc na dobrym poziomie a tu widać wyraźny spadekj według mati. Więc zaczęło się bimbanie. Ja ustawiłabym dziecię do pionu zanim będzie za późno.
  • kunnegunnda 19.03.11, 09:25
    a ustawiłabym dziecię do pionu zanim będzie za późno.

    szczerze, ty masz zadatki na faszyste sad godziny głosnego czytania, ustawianie do pionu, bo mmłoda po chorobie pewnie przez jakis krótki czas ma ochote na nicnierobienie... matko, a moze to przesilenie wiosenne, może jeszcze do siebie nie doszła po chorobie etc, a w z batem...

    a w ogóle to 10 letnia dziewczynka zaczyna juz powoli wchodzic w okres dojrzewania, zaczyna miec wlasnie zdanie etc- i juz jej nie przycisniesz. a jak to robisz- lamiesz jej wole, lamiesz czlowieka. w imie czego? piątek? czy ładnych zeszytów? bo dla mnie osobiście żadne z tych rzeczy nie maja znaczenia. dobre oceny nie zawsze odzwierciedlaja stan wiedzy, szczególnei na poczatku szkoły podstawowej. tym bardziej, ze sadzac o opisu mamusi, rodzice nie maja pojecia o rozwoju dzieci, o ich wychowaniu, siedzi godzinami nad zadaniem etc.

    porazka
  • fogito 19.03.11, 12:37
    kunnegunnda napisała:

    > szczerze, ty masz zadatki na faszyste sad

    Zapewne. Ale w porównaniu z Amy Chua to ja jestem wyluzowaną matką zachodu. Jestem świeżo po lekturze i daleko mi jeszcze do niej brakuje. Zwłaszcza w kwestii fortepianu.

    >godziny głosnego czytania,

    Pół godziny, ale dziecko czyta chętnie i na dodatek takie są wymagania szkoły, jak już ci milion razy napisałam. ALe pewnie tez tam sami faszyści uczą surprised

    ustawianie
    > do pionu, bo mmłoda po chorobie pewnie przez jakis krótki czas ma ochote na nic
    > nierobienie..

    Jak dziecko chore to ma odpoczywać. A jak zdrowe to uczyć się. W ocenie jej włąsnej matki zaczęła bimbać. Ja nie znam osobiście dziecka.

    . matko, a moze to przesilenie wiosenne, może jeszcze do siebie ni
    > e doszła po chorobie etc, a w z batem...

    Ja bata nie używam, bo nie bije dziecka i jestem przeciwna przemocy. Do rozumu można przemówić rozmową. Da się.


    > a w ogóle to 10 letnia dziewczynka zaczyna juz powoli wchodzic w okres dojrzewa
    > nia, zaczyna miec wlasnie zdanie etc- i juz jej nie przycisniesz. a jak to robi
    > sz- lamiesz jej wole, lamiesz czlowieka. w imie czego? piątek? czy ładnych zesz
    > ytów?

    Leniwemu to zawsze wiatr w oczy wieje. Dziecko ma obowiązek się uczyć. Jeśli do tej pory uczyła się bardzo dobrze, to znaczy, że stać ją na to i utrzymanie ocen to nie będzie wysiłek ponad miarę.
    I nie przesadzaj z tym łamaniem człowieka. Odpowiedzialności i regularnej pracy trzeba się uczyć od dziecka. Zbyt często rodzice to olewają i mamy takie dzieciaki jakie mamy.


    bo dla mnie osobiście żadne z tych rzeczy nie maja znaczenia. dobre oceny
    > nie zawsze odzwierciedlaja stan wiedzy, szczególnei na poczatku szkoły podstaw
    > owej. tym bardziej, ze sadzac o opisu mamusi, rodzice nie maja pojecia o rozwoj
    > u dzieci, o ich wychowaniu, siedzi godzinami nad zadaniem etc.

    Ja wiem. Bo pojęcie o wychowaniu dziecka to tylko ty masz :]
    A dobre oceny i regularna nauka to jest podstawa wymagań a nie jakaś ekstrawagancja.

    > porazka

    dla mnie też, ale z innego powodu big_grin
  • kunnegunnda 19.03.11, 13:24
    Szczerze, ty naprawde pretendujesz do tej roli? Chcesz ja nasladowac AC? nie bede tutaj wyrazac swojej opinii, bo jak tez uwazam, ze dzieci maja sie uczyc, trzeba im dopomoc, dopilnowac, ale trzeba im pozwolic poszukac swojej drogi- ona jest faszystką! ja akurat znam wiele dzieci azjatów, i to jest zgodne z ich kultura (vide tragedia w Japonii teraz, jak sobie radza, nie wyja, potrafia powstrzymac swoje emocje), ale ja tak dzieci nie chce wychowywac. gwarantuje, ze lamanie kołem nie jest jedyna droga osiagniecia sukcesu. dziecko ma PRAWO i OBOWIAZEK wyrazac swoje zdanie.
    powiem ci na przykladzie mojego syna- no coz, on sie nie codziennie uczy, nie robi codziennie np dodatkowych zadan, choc moglby utrwalic (nie wiedze potrzeby)- daje mu ten czas na rozwoj zainteresowan, ktorych ja nie narzucam. bo jest istota ludzka i ma do tego prawo.

    Dziecko ma obowiązek się uczyć
    nie, dziecko ma obowiazek sie ROZWIJAC, czasami nie przez nauke szkolna

    stać ją na to i utrzymanie ocen to nie będzie wysiłek ponad miarę.
    a po c utrzymywac oceny?? rozumiem utzymywac stan wiedzy, ale oceny, piekne zeszyty? przeciez to marnotrawienie zycia!

    A dobre oceny i regularna nauka to jest podstawa wymagań a nie jakaś ekstrawaga
    > ncja.

    regularna nauka- zgadzam sie, jezeli ma sens. wiem przykladach wielu bezndziejnych- i w kazdej szkole, takze brytyjskiej, na pewno sa, czasem nie ma sensu uczenie sie czegos tam, bo nie (z moje edukacji sobie przypominam budowe odkurzacza???- uprzedzam praktyczna strone- wiem, ze od tamtej pory wiele razy sie zmieniła).
    oceny- wybacz, ale to niepedagogiczne, zeby wymagac od dzieci OCEN. tfu, nasza chorobasad


  • fogito 19.03.11, 17:09
    kunnegunnda napisała:

    > Szczerze, ty naprawde pretendujesz do tej roli? Chcesz ja nasladowac AC?

    Nie udałoby mi się, bo za miętka jestem.

    nie be
    > de tutaj wyrazac swojej opinii, bo jak tez uwazam, ze dzieci maja sie uczyc, tr
    > zeba im dopomoc, dopilnowac, ale trzeba im pozwolic poszukac swojej drogi- ona
    > jest faszystką!

    Może jest, ale dwie córki na Harvardzie i całe życie przed nimi bez matki smile

    . dziecko ma PRAWO i OBOWIAZ
    > EK wyrazac swoje zdanie.

    ALeż oczywiście, że tak. A czy ktoś to kwestionuje?

    > powiem ci na przykladzie mojego syna- no coz, on sie nie codziennie uczy, nie r
    > obi codziennie np dodatkowych zadan, choc moglby utrwalic (nie wiedze potrzeby)
    > - daje mu ten czas na rozwoj zainteresowan, ktorych ja nie narzucam. bo jest is
    > tota ludzka i ma do tego prawo.

    No i pieknie. Mnie to nie przeszkadza. Twoje dziecko i możecie robić co wam się zywnie podoba.

    >
    > Dziecko ma obowiązek się uczyć
    > nie, dziecko ma obowiazek sie ROZWIJAC, czasami nie przez nauke szkolna

    Przede wszystkim ma się uczyć. A nauka nie wyklucza rozwoju tylko go stymuluje.


    >
    > stać ją na to i utrzymanie ocen to nie będzie wysiłek ponad miarę.
    > a po c utrzymywac oceny?? rozumiem utzymywac stan wiedzy, ale oceny, piekne zes
    > zyty? przeciez to marnotrawienie zycia!

    Ocena to wynik zdobytej wiedzy. Trudno mieć dobre oceny jak się ma kiepską wiedzę. A piękne zeszyty to wyraz staranności i dobrej organizacji - bardzo w życiu przydatne.


    >
    > A dobre oceny i regularna nauka to jest podstawa wymagań a nie jakaś ekstraw
    > aga
    > > ncja.

    > regularna nauka- zgadzam sie, jezeli ma sens. wiem przykladach wielu bezndziej
    > nych- i w kazdej szkole, takze brytyjskiej, na pewno sa, czasem nie ma sensu uc
    > zenie sie czegos tam, bo nie (z moje edukacji sobie przypominam budowe odkurzac
    > za???- uprzedzam praktyczna strone- wiem, ze od tamtej pory wiele razy sie zmie
    > niła).

    Nauczenie się budowy odkurzacza można potraktować jako ćwiczenie pamięcie. Wszystko się w życiu przydaje. Ważne, żeby ćwiczyć mózg. Bo z wiekiem to on coraz bardziej leniwy się staje.

    > oceny- wybacz, ale to niepedagogiczne, zeby wymagac od dzieci OCEN. tfu, nasza
    > chorobasad

    ???
  • kunnegunnda 19.03.11, 19:03
    wiesz, ty naprawde chora jestes, albo trollsad
    wspołczuje twojemu malemu, serio. zadne argument do ciebie nie przemawiaja, i na dodatek naprawde NIC nie wiesz o rozwoju dziecka.
    twoje dziecko cie znienawidzi, niszczysz mu zycie. tyle mozna wywnioskowac z twoich postów. prosze, poczytak cos poza ksiazkami zwariowanej chinki z chorobliwa ambicja.
  • fogito 19.03.11, 22:02
    kunnegunnda napisała:

    > wiesz, ty naprawde chora jestes, albo trollsad

    Brak ci argumentów i zaczynasz obrażać. Jakież to typowe. Myślałam, że tak 'oczytana' osoba to jednak umie się wypowiadać na wyższym poziomie. Ale cóż, może ty wcale nie czytasz tylko tak piszesz...

    > wspołczuje twojemu malemu, serio. zadne argument do ciebie nie przemawiaja, i n
    > a dodatek naprawde NIC nie wiesz o rozwoju dziecka.

    Jasne, że nie wiem, bo jak już ustaliłaś, to jedynie ty wiesz coś na ten temat. Zaczynasz ocierać się o śmieszność.
    A twoje argumenty do mnie nie przemawiają, bo kiepskie są po prostu.
    Ja nie namawiam cię do zmiany postępowania w stosunku do własnego dziecka. Dlaczego więc zakładasz, że twoje wywody miały by cokolwiek zmienić w moim postępowaniu.

    > twoje dziecko cie znienawidzi, niszczysz mu zycie.

    ??? to chyba ty mnie nienawidzisz, bo zazdrość oczy ci zaślepiła. Jeśli możesz nie wkładaj w jego usta czegoś co sama czujesz, bo stajesz się żałosna.

    tyle mozna wywnioskowac z tw
    > oich postów.

    Masz chyba problem z anafalbetyzmem wtórnym - czytasz a jednak nie rozumiesz...

    prosze, poczytak cos poza ksiazkami zwariowanej chinki z chorobliw
    > a ambicja.

    Dam sobie radę. A o Amy CHua rozmawia teraz cała Ameryka więc muszę być na bierząco. Może ona jest zakręcona trochę, ale jednak jej córki uczą się teraz na Harvardzie a nie stoją na kasie w markecie.
  • kunnegunnda 19.03.11, 22:57
    to chyba ty mnie nienawidzisz, bo zazdrość oczy ci zaślepiła.
    a skad ten wniosek ?big_grin
    jaka zazdrość? mam ci dziecka zazdrościć, czego napisz mi, proszę? dziecko to odrebna istota, poza tym ja nie mam ambicji, zeby swoje zycie leczyc dziecmi.
    moj mlody jest w zasadzie prawie geniuszem, odnosi ogólnopolskie sukcesy w dziedzinie, w ktorej jest dobry. jest najlepszy w dobrej szkole ze swojego rocznika ze wszsytkich przedmiotów. w klasie sportowej jest u samej gory w rankingu, a sport indywidualny. w innym sporcie, tez indywidualnym, wiele zloych medali, klasa mistrzowska, mimo ze ma dopiero 10 lat.
    i wiesz, ma swoje zycie. kumpli, z ktorymi sei spotyka. uwielbia ich, jest przewodniczacym klasy. siostre z ktoar sie moze kłócic. wolny czas, ktory moze spozytkowac na nicnierobienie, długie spanie np. albo czytanie literatury. albo wiszenie na drabince w pokoju, jak ma ochote. nie organizuje, nie staram sie- spijam smietanke z wlasciwych dzialan pedagogicznych wczesniej. teraz czekam, zeby dokonywal swoich wyborów- a do tego trzeba "miejsca".
    i czego ja ci mam zazdroscic, napisz mi?
    czytam wywody kobiety zafascynowanej AC, i mi sie nóz w kieszeni otwiera. i sadzac z opisu- kobiety, ktora sobei buduje falszywa tozsamosc bezsensownymi, nieprawdziwymi przechwalkami, i ktora sie potwornie nudzi...

    jedyna rzecza, ktora moze byc prawdziwa- jest niszczenie i lamanie malego dziecka-
  • fogito 19.03.11, 23:06
    kunnegunnda napisała:

    > to chyba ty mnie nienawidzisz, bo zazdrość oczy ci zaślepiła.
    > a skad ten wniosek ?big_grin

    z twoich wypowiedzi?

    > jaka zazdrość? mam ci dziecka zazdrościć, czego napisz mi, proszę?

    Nie wiem czego masz zazdrościć, ale skoro zniżasz się do ubliżania to znaczy, że jakieś uczucia zaślepiają ci zdrowy rozsądek.

    dziecko to o
    > drebna istota, poza tym ja nie mam ambicji, zeby swoje zycie leczyc dziecmi.

    Świetnie! Więc nie pisz bzdur na temat mojego dziecka skoro jest to odrębna istota, o kórej życiu nie masz najmniejszego pojęcia.

    > moj mlody jest w zasadzie prawie geniuszem, odnosi ogólnopolskie sukcesy w dzie
    > dzinie, w ktorej jest dobry. jest najlepszy w dobrej szkole ze swojego rocznika
    > ze wszsytkich przedmiotów. w klasie sportowej jest u samej gory w rankingu, a
    > sport indywidualny. w innym sporcie, tez indywidualnym, wiele zloych medali, k
    > lasa mistrzowska, mimo ze ma dopiero 10 lat.

    No i super. Sukcesy dziecka zawsze cieszą.

    > i wiesz, ma swoje zycie. kumpli, z ktorymi sei spotyka. uwielbia ich, jest prze
    > wodniczacym klasy. siostre z ktoar sie moze kłócic. wolny czas, ktory moze spoz
    > ytkowac na nicnierobienie, długie spanie np. albo czytanie literatury. albo wis
    > zenie na drabince w pokoju, jak ma ochote. nie organizuje, nie staram sie- spij
    > am smietanke z wlasciwych dzialan pedagogicznych wczesniej. teraz czekam, zeby
    > dokonywal swoich wyborów- a do tego trzeba "miejsca".


    No i też super. Nic w tym dziwnego.

    > i czego ja ci mam zazdroscic, napisz mi?

    Zapewne niczego, więc nie ubliżaj mi, bo to albo wyraz zazdrości albo złego wychowania.

    > czytam wywody kobiety zafascynowanej AC, i mi sie nóz w kieszeni otwiera.

    Ja nie jestem zafascynowana AC. To jest po prostu sarkazm z mojej strony, Nie popieram jej metod, ale nie popieram też totalnego luzu.

    i sad
    > zac z opisu- kobiety, ktora sobei buduje falszywa tozsamosc bezsensownymi, niep
    > rawdziwymi przechwalkami, i ktora sie potwornie nudzi...

    To wychodzi na to, że ty też się nudzisz, bo ciągle ze mną gadasz tongue_out
    I masz rację nudzę się trochę. Mąż wyjechał na dłużej. Jestem chora też już długo. Musiałam zrezygnować z wielu zajęć bo mam zakaz łażenia, kóry łamią odwożąc dziecko do szkoły. I zabawaiam się w pitu pitu na forum dla znudzonych bab. ALe lepsze to niż gadu gadu z jakims fagasem wink

    >
    > jedyna rzecza, ktora moze byc prawdziwa- jest niszczenie i lamanie malego dziec
    > ka-

    Cóż za dramatyzm. Póki co to on nas łamie i rządzi nami jak chce, ale niech ci bedzie. Dzwon na blue line...
  • kunnegunnda 19.03.11, 23:11
    Póki co to on nas łamie i rządzi nami jak chce,
    aaa, to tez widac.................
  • fogito 19.03.11, 23:13
    kunnegunnda napisała:

    > Póki co to on nas łamie i rządzi nami jak chce,
    > aaa, to tez widac.................

    Tak wiem. Ja to mam nawet ślady na ciele od pobicia. Taka to z nas patologia. Mam nadzieję, ze już dzwoniłaś...
  • morekac 19.03.11, 10:02
    Może jest bardzo zdolna - ale tylko do grania...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • nangaparbat3 19.03.11, 12:32
    Jesli rzeczywiście czyta książki po ławką, to na pewno jest zdolna - a że zdolna nie musi być pilną uczennicą, to inna kwestia.
    Tyle że tu się coś dzieje - i obawiam się, że coś poważnego i dramatycznego, a stosunek dziewczynki do obowiązków to tylko czubek góry lodowej - jak zazwyczaj.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • nangaparbat3 19.03.11, 12:29
    fogito napisała:

    > Więc zaczęło
    > się bimbanie. Ja ustawiłabym dziecię do pionu zanim będzie za późno.

    Tu różne rzeczy widać wg mati, tyle że nie rozumiemy, o co chodzi:

    >>>Kiedy z nią rozmawiam, milczy, kiedy mąż z nią rozmawia wpada w panikę, płacze i trzęsie się ze strachu. <<<<<<<

    Jesteś pewna, ze tu "ustawiania do pionu" brakuje?


    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • fogito 19.03.11, 12:45
    nangaparbat3 napisała:

    > fogito napisała:
    >
    > > Więc zaczęło
    > > się bimbanie. Ja ustawiłabym dziecię do pionu zanim będzie za późno.
    >
    > Tu różne rzeczy widać wg mati, tyle że nie rozumiemy, o co chodzi:
    >
    > >>>Kiedy z nią rozmawiam, milczy, kiedy mąż z nią rozmawia wpada w
    > panikę, płacze i trzęsie się ze strachu. <<<<<<<
    >
    > Jesteś pewna, ze tu "ustawiania do pionu" brakuje?

    Nie, bo to nie moje dziecko. W najgorszym scenariuszu mogę założyć, że dziecko jest molestowane przez ojca i się go boi. W średnim, że ojciec je bije. Jeśli jednak można wykluczyć oba to pozostaje inny problem - czyli albo szkoła albo zywkłe lenistwo. To matka powinna zastanowić się jaka jest przyczyna. My to możemy tu sobie gdybać, bo mamy za mało danych.
    >
  • jakw 19.03.11, 14:06
    fogito napisała:

    My to możem
    > y tu sobie gdybać, bo mamy za mało danych.

    Co nie przeszkadza wyciągać ci dość kategorycznych wniosków...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 19.03.11, 14:04
    fogito napisała:

    > Uczciwe granie to po prostu granie a nie ściemnianie. A dzieciak jak widać ście
    > mnia. Dobre oceny oznaczają, że jest zdolna więc jeśli dodałąby do zdolności tr
    > ochę więcej wysiłku to miałaby lepsze wyniki.
    Z grania ma celujące. Zgodnie ze skalą ocen nie może dostać wyższego stopnia.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • zawszeolga111 19.03.11, 15:58
    fogito napisała:

    > Uczciwe granie to po prostu granie a nie ściemnianie. A dzieciak jak widać ście
    > mnia. Dobre oceny oznaczają, że jest zdolna więc jeśli dodałąby do zdolności tr
    > ochę więcej wysiłku to miałaby lepsze wyniki. Poza tym oceny w szkole też powin
    > ny bytc na dobrym poziomie a tu widać wyraźny spadekj według mati. Więc zaczęło
    > się bimbanie. Ja ustawiłabym dziecię do pionu zanim będzie za późno.


    bardzo ostre podejscie u ciebie w domu tez taki oboz pracy wprowadzasz.t jeszcze dziecko.
    ustawic do pionu czyli co awantury i wieczna walka,wymagania ponad norme i tyle.
  • fogito 19.03.11, 17:11
    zawszeolga111 napisała:

    > > bardzo ostre podejscie u ciebie w domu tez taki oboz pracy wprowadzasz.t jeszcz
    > e dziecko.
    > ustawic do pionu czyli co awantury i wieczna walka,wymagania ponad norme i tyle

    Moje ustawianie do pionu to nie są awantury i walka. To raczej uświadomienie dziecku, że bez pracy nie ma kołaczy.
    Mój syn się uczy chętnie , bo lubi być najlepszy. Jest ambitny więc u nas nauka bez walki się odbywa.
  • nangaparbat3 19.03.11, 17:17
    Ja pracuje w szkole, do ktorej trafiają wylącznie "najlepsi". U nas ci "najlepsi" znów się dzielą" na slabych,srednich, dobrych i - nielicznych - "najlepszych".
    Dla wielu, którzy przestali być najlepszymi, to prawdziwy dramat.
    Moim zdaniem wystarczy robic dobrze to, na czym nam zależy i co ma dla nas rzeczywiste znaczenie.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • fogito 19.03.11, 17:22
    nangaparbat3 napisała:

    > Ja pracuje w szkole, do ktorej trafiają wylącznie "najlepsi". U nas ci "najleps
    > i" znów się dzielą" na slabych,srednich, dobrych i - nielicznych - "najlepszych
    > ".
    > Dla wielu, którzy przestali być najlepszymi, to prawdziwy dramat.
    > Moim zdaniem wystarczy robic dobrze to, na czym nam zależy i co ma dla nas rze
    > czywiste znaczenie.

    A ja uważam, że na taki komfort można sobie pozwolić dopiero na studiach. Wcześniej dzieciaki powinny opanowac program ogólny w stopniu przynajmniej dobrym, żeby mieć podstawy do dalszej edukacji.
  • verdana 19.03.11, 17:40
    Taa. podstawy do dalszej edukacji to niewatpliwie fizyka, chemia, geografia, biologia i historia, ale już nie ekonomia, filozofia, prawo czy psychologia. Zestaw przedmiotów niezmienny (dodano informatykę, wyrzucono lacinę i grekę) od KEN. Trochę przestarzały, powiedziałabym.
    I tak maturzysta konczy szkołę znając być moze zasady dyfuzji i szczegółową budowe komorki, ale nie mając większego pojęcia o działaniu gospodarki.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • zawszeolga111 19.03.11, 18:20

    obawiam sie,ze niczego wiecej sie tu nie dowiemy,zadawane przez nas pytanie do autorki watku to chyba jest jakas trauma dla niej,inaczej by napisala o co chodzi z tym ojcem,wiec mamy chyba rozwiazanie wszystkich naszych watpliwosci problemem jest ojciec.a cala reszta to konsekwencja tego problemu.
    mamusiachyba tez ma jakies wypaczone podejscie do zycia,wiec szkoda rozkminy na ten temat.
  • nangaparbat3 19.03.11, 18:30
    >>wiec szkoda rozkminy na
    > ten temat.

    Szkoda to dziecka.
    Mam jednak nadzieję, że nieodzywanie się na forum nie oznacza wcale braku działania (nawet w formie refleksji) w realu.
    --
    - Ja dla ciebie wszystko. Córkę ci oddałem, a jak chcesz, to i żonę odstąpię.
    - Nnnniekoniecznie. Potrzebny jest nam kant w piersi i spokojne niebo nad głową. Takie prawo - przypomniał sobie Benedikt.

    Tatiana Tołstoj, Kyś
  • jakw 20.03.11, 10:29
    > Wcześ
    > niej dzieciaki powinny opanowac program ogólny w stopniu przynajmniej dobrym, ż
    > eby mieć podstawy do dalszej edukacji.
    Zgodnie z postami matki-założycielki wątku dziecię opanowuje program ogólny w stopniu dobrym, co uznawane jest za lenistwo.
    Znam też kilka osób naprawdę zdolnych, które po trafieniu do "Gotwalda" (do dawny patron obecnego warszawskiego Staszica) znacznie obniżyły loty. Nie mogąc dorównać swoim najzdolniejszym kolegom chyba zatracili motywację do nauki. W rezultacie w życiu dorosłym nie osiągnęli większych sukcesów niż ich mniej uzdolnieni koledzy z podstawówki.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 11:32
    jakw napisała:

    > > Wcześ
    > > niej dzieciaki powinny opanowac program ogólny w stopniu przynajmniej dob
    > rym, ż
    > > eby mieć podstawy do dalszej edukacji.
    > Zgodnie z postami matki-założycielki wątku dziecię opanowuje program ogólny w s
    > topniu dobrym, co uznawane jest za lenistwo.

    Amy Chua uznałabym to za skrajne lenistwo tongue_out

  • verdana 19.03.11, 22:26
    A zdajesz sobie sprawę, co przezywają dzieci, które "lubią być najlepsze' gdy przestają nimi być?
    Tak ambitne dziecko nalezy owszem, chwalić, ale także pilnować, aby bycie najlepszym nie stao się celem zycia - bo to niemal na pewno gwarantuje załamanie.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 22:51
    verdana napisała:

    > A zdajesz sobie sprawę, co przezywają dzieci, które "lubią być najlepsze' gdy p
    > rzestają nimi być?
    > Tak ambitne dziecko nalezy owszem, chwalić, ale także pilnować, aby bycie najle
    > pszym nie stao się celem zycia - bo to niemal na pewno gwarantuje załamanie.

    Ja zawsze byłam prymuską i nia miałam żadnego załamania. Z wiekiem do człowieka dociera, że są inni lepsi w jakiejś tam dziedzinie.
  • jakw 20.03.11, 10:19
    fogito napisała:
    > Mój syn się uczy chętnie , bo lubi być najlepszy. Jest ambitny więc u nas nauka
    > bez walki się odbywa.
    A jak trafi się w klasie równie ambitny i bardziej zdolny to możliwe, że twój syn straci motywację do nauki - bo po co się uczyć, skoro tamten i tak będzie lepszy?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 10:27
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > > Mój syn się uczy chętnie , bo lubi być najlepszy. Jest ambitny więc u nas
    > nauka
    > > bez walki się odbywa.
    > A jak trafi się w klasie równie ambitny i bardziej zdolny to możliwe, że twój s
    > yn straci motywację do nauki - bo po co się uczyć, skoro tamten i tak będzie le
    > pszy?
    >

    A kto powiedział, że mój syn jest najlepszy w klasie. Takich najlepszych jest chyba z 10. Jak zwykle prym wiodą Azjaci, bo mają wymagające matki i ojców oraz dzieci z Indii. Zresztą w jego klasie wszystkie dzieciaki są niezmiernie zdolne, tylko nie każde z nich jest na tym samym poziomie z angielskiego póki co.
    Motywacji nie stracił tylko stara się być równie dobry. Rywalizacja dodaje mu skrzydeł. Taki ma charakter po prostu.
  • jakw 20.03.11, 10:37
    fogito napisała:
    > Motywacji nie stracił tylko stara się być równie dobry. Rywalizacja dodaje mu s
    > krzydeł. Taki ma charakter po prostu.
    Ale nie każdy ma taki charakter. Mojej starszej o taki charakter raczej nie podejrzewam. Owszem, zdolna jest. Ale raczej nie będzie się zażynać po to, żeby dostać 6 z historii za udział w konkursie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 11:33
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > > Motywacji nie stracił tylko stara się być równie dobry. Rywalizacja dodaj
    > e mu s
    > > krzydeł. Taki ma charakter po prostu.
    > Ale nie każdy ma taki charakter. Mojej starszej o taki charakter raczej nie pod
    > ejrzewam. Owszem, zdolna jest. Ale raczej nie będzie się zażynać po to, żeby do
    > stać 6 z historii za udział w konkursie.
    >

    No i dobrze. Nikt się jej zażynać nie każe. Generalnie w nauce wymagałabym sumienności, staranności i nie olewani obowiązków.
  • morekac 20.03.11, 16:55
    Generalnie w nauce wymagałabym sumi
    > enności, staranności i nie olewani obowiązków.

    A skąd wiadomo, że dziecię olewa obowiązki? Tylko z relacji mamy, która zamiast zastanowić się, co może być przyczyną takiego pogorszenia wyników w nauce (nie rozumie?, leni się? nauczyciele zmienili wymagania?), zmiany aktywności córki na lekcji (być może - jeśli nie umie - woli się nie wychylać, ale może są też inne przyczyny) i nagłego spoważnienia nad swój wiek (to może być też fizjologiczne ponuractwo nastolatków, ale wcale nie musi...) - już wrzuciła młodą do szufladki z leniwymi uczniami. Jeśli zaś dziewczynka intensywnie rośnie (co w tym wieku się zdarza wink )- może być po prostu wiecznie zmęczona, śpiąca i ogólnie w nastroju 'mniej naukowym'.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 20.03.11, 17:00
    morekac napisała:

    > Generalnie w nauce wymagałabym sumi
    > > enności, staranności i nie olewani obowiązków.
    >
    > A skąd wiadomo, że dziecię olewa obowiązki? Tylko z relacji mamy,

    dla mnie to wystarczająca relacja.

    Jeśli zaś dziewczynka intensywnie rośnie (co w tym w
    > ieku się zdarza wink )- może być po prostu wiecznie zmęczona, śpiąca i ogólnie w
    > nastroju 'mniej naukowym'.

    Ja też intensywnie rosłam i też byłam nastolaką. W nauce mi to jednak nie przeszkadzało. Ani w codziennym pomaganiu babci w gospodarstwie też nie.
    Nie użalajmy się nat tym dziećmi tak bardzo, bo ciepłe kluchy z nich wyrosną.
  • morekac 20.03.11, 17:11
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
    Moja starsza córka do tej pory twierdzi, że na nią wrzeszczałam za złe stopnie i czepiałam się niebotycznie- mnie się zawsze wydawało, że rozmawiam z nią spokojnym, wyważonym tonem. wink
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • morekac 20.03.11, 23:03
    Ja też intensywnie rosłam i też byłam nastolaką. W nauce mi to jednak nie przes
    > zkadzało. Ani w codziennym pomaganiu babci w gospodarstwie też nie.
    Fogito, i tak już wiadomo, ześ jesteś jakimś nadludziem,co to nigdy przenigdy nie choruje, zawsze jest w formie i niczego nie zawala. Ideał krzepkiej dziewoi wink
    Moja młodsza - która przez 2 lat rosła w jakimś zastraszającym tempie - ciągle narzekała na zmęczenie. To się zdarza. Tak więc różnie bywa - Brysia coś pisała, że młoda się rozwija i nie zaniedbywałabym tego wątku przy badaniu powodów nagłego lenistwa.

    PS: Z wiekiem odporność jednak spada. To, że teraz jesteś w stanie prowadzić aktywne życie w czasie swojej choroby, nie oznacza, że zawsze tak będzie. Lepiej wyleż, bo na razie to - zdaje się - robisz za szofera-guwernantkę.

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 21.03.11, 10:07
    morekac napisała:

    > > Fogito, i tak już wiadomo, ześ jesteś jakimś nadludziem,co to nigdy przenigdy n
    > ie choruje, zawsze jest w formie i niczego nie zawala. Ideał krzepkiej dziewoi
    > wink

    big_grin Zważywszy na to, że od dwóch tygodni jestem na antybiotyku z powodu zapalenia zatok, to nie pozostaje mi nic innego jak się uśmiechnąć smile
    Jako dzieciak byłm bardzo chorowita. Właściwie co roku antybiotyk to była norma. Zresztą lekarz we wsi nie widział innego sposobu leczenia. Miałam też makabryczne problemy z kręgosłupem, bo urosłam szybko i mam skoliozę.
    Więc niestety nie jestem ideałem krzepkiej dziewoi. Ja po prostu pochodzę z Wielkopolski a tam nastawienie do pracy jest jakby bardziej naturalne. Trzeba pracować i tyle. Gdybym była ze Śląska to dodatkowo byłabym jeszcze krzepka. A tak to jestem wysokim chudzielcem z masą problemów zdrowotnych (ostatnio).

    > PS: Z wiekiem odporność jednak spada. To, że teraz jesteś w stanie prowadzić ak
    > tywne życie w czasie swojej choroby, nie oznacza, że zawsze tak będzie. Lepiej
    > wyleż, bo na razie to - zdaje się - robisz za szofera-guwernantkę.

    Ja nie mam innego wyjścia. Nie mamy niani i nigdy nie mieliśmy. Dzieciak miał poważne problemy zdrowotne, bo w wielu 2 lat trafił na OIOM i ja nigdy nie odważyłam się zatrudnić kogoś przypadkowego do opieki. W efekcie ja nie mam czasu chorować, bo robię za kucharkę, kierowcę, serwisanta samochodu, sprzątaczkę i guwernantkę, jak to ładnie napisałaś. A dwa razy w tygodniu rzucam się na malowanie, czyli to co lubię najbardziej. Dla równowagi psychicznej, bo inaczej zwariowałabym w tym pędzie.

    Niestety nie mam też babci na stałe obok siebie. Jedynie moja mam przyjeżdża czasami z odsieczą aby ratować sytuację i właśnie przyjechała kilka dni temu więc przynajmniej gotować nie muszę... uff.
    No mąż w delegacji na innym kontynencie.
    Ale przyszła wiosna i może być już tylko lepiej smile
  • morekac 21.03.11, 11:09
    Fogito - nie tyle nie masz wyjścia, co się jeszcze za dobrze czujesz... W końcu zapewne położy Cię tak, że nie będziesz w stanie siedzieć przy stole, o wożeniu mlodego na zajęcia dodatkowe czy bardziej skomplikowanych czynnościach intelektualnych nie wspomnę.
    Też byłam taka Zosia-Samosia. Teraz grzecznie choruję w łóżeczku, bo jak się nie położę, to choroba nie trwa tydzień tylko miesiąc.
    BTW: koleżanka kiedyś też tak latała z zatokami - latała i latała, aż musiała pójść na 3 tygodniowe zwolnienie.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 21.03.11, 17:38
    morekac napisała:

    > Fogito - nie tyle nie masz wyjścia, co się jeszcze za dobrze czujesz... W końcu
    > zapewne położy Cię tak, że nie będziesz w stanie siedzieć przy stole, o wożen
    > iu mlodego na zajęcia dodatkowe czy bardziej skomplikowanych czynnościach intel
    > ektualnych nie wspomnę.

    Ja już to przeszłam. Najpierw tydzień jeździłam i robiłam wszystko lecząc się jednocześnie tym co dostałąm w aptece. Potem padłam i wezwałam lekarza do domu. Dał antybiotyk ale ja po 2 dniach musiałam wstać, bo mąż wyjechał i nie miałam wyjścia. Bolało mnie wszystko - nogi, kości, głowa a i tak musiałam, jechać. Taki life.

    > Też byłam taka Zosia-Samosia. Teraz grzecznie choruję w łóżeczku, bo jak się ni
    > e położę, to choroba nie trwa tydzień tylko miesiąc.

    Masz rację i ubolewam nad tym, że ja się nie mogę położyć tak porządnie. Mąż bez przerwy w pracy, a jak moja mama nie przyjedzie to nie mam żadnej pomocy. CHyba najwyższy czas pomyśleć o kimś do pomocy w awaryjnych sytuacjach.


    > BTW: koleżanka kiedyś też tak latała z zatokami - latała i latała, aż musiała p
    > ójść na 3 tygodniowe zwolnienie.

    Ja dwa lata temu miałam punkcję zatok, bo dziecko było w szpitalu i spanie na podłodze załatwiło mnie totalnie. Wiem jak to jest. TYm razem doprawiłam się na nartach. Zjazdy 4 godziny przy -12C to jednk nie dla mnie uncertain

    Teraz wychodzę już z choroby i wracam do normalnego życia, ale faktem jest, że choruję od 1 marca ku własnemu zaskoczeniu, bo byłam zdrowa jak rydz całą zimę.
    W każdym razie dzięki za troskę smile
  • verdana 19.03.11, 16:41
    Ja tego nie rozumiem - siedzisz na forum i sobie bimbasz. na pewno masz pracę, którą powinnas wykonywać - co z tego, ze jest sobota? odpoczynek i rozrywka sa wymysłem szatana. Dziecko powinno najpierw uczyć się 6 godzin w szkole, potem grać, potem sumiennie odrabiać lekcje, potem iść spać. Jesli dorosli uznają,z ę tak wygląda idealne wychowanie nie powinni tracić czasu na bezproduktywne gadanie na forum, tylko isć popracować pilnie w domu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 17:15
    verdana napisała:

    > Ja tego nie rozumiem - siedzisz na forum i sobie bimbasz. na pewno masz pracę,
    > którą powinnas wykonywać - co z tego, ze jest sobota?

    smile Od dwóch tygodni jestem chora i głównie jestem w domu więc bimbam sobie bez wyrzutów sumienia.


    odpoczynek i rozrywka sa
    > wymysłem szatana.

    Ja tego nie napisałam. Jest czas na pracę i czas na zabawę.

    Dziecko powinno najpierw uczyć się 6 godzin w szkole, potem g
    > rać, potem sumiennie odrabiać lekcje, potem iść spać.

    Jak ktoś się nie leni podczas prac domowych to może mieć czas na rozrywki. Nie ja posłałam dziecko do szkoły muzycznej, więc nie do mnie ten tekst.

    Jesli dorosli uznają,z ę
    > tak wygląda idealne wychowanie nie powinni tracić czasu na bezproduktywne gadan
    > ie na forum, tylko isć popracować pilnie w domu.

    Masz rację, ale dla mnie to misja i robię to kosztem np. czytania książki smile Chociaż zdaję sobie sprawę jak marny efekt mogę osiągnąc.
  • verdana 19.03.11, 17:27
    A córka autorki postu powinna uczyć sie, gdy jest chora. Poza tym widuje Cię na forum dawniej, nie od dwóch tygodni.
    jak ktoś nie umie pracować, nie robiąc sobie przerw, to niczego sie nie nauczy, pracujac ciurkiem dwie godziny. ja nap. chyba uczac się w ten sposób skonczylabym edukację w okolicach podstawówki. Po pół godzinie pracy - a dorosła jestem musze miec przerwę, albo muszę konczyć.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 21:31
    verdana napisała:

    > A córka autorki postu powinna uczyć sie, gdy jest chora.

    To nigdzie nie zostało napisane.

    Poza tym widuje Cię na
    > forum dawniej, nie od dwóch tygodni.


    Ja ciebie też wink Ale wyjątkowo mam więcej czasu w ciągu dnia a nie dopiero wieczorem. Zresztą ja wypełniam wszystkie swoje obowiązki zanim klapnę przed kompem, więc nie musisz się martwić. I o to chodzi. Najpierw obowiązki a potem przyjemności. Bo na wszystko można znaleźć czas przy dobrej organizacji.

    . Po pół godzinie pracy - a dorosła jestem
    > musze miec przerwę, albo muszę konczyć.

    A ja jak się wciągnę to i dwie godziny zlecą jak chwila nie wiedzieć kiedy.
  • verdana 19.03.11, 21:44
    No własnie.
    Czyli ludzier mają różne techniki pracy. Wymaganie od dziecka, aby pracowało tak, jak rodzic jest błędem - wcale nie będzie lepiej.
    I przecytaj uwazni post - autorka ma pretensję, że córka opuscila się w nauce w czasie choroby.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 21:50
    verdana napisała:

    > No własnie.
    > Czyli ludzier mają różne techniki pracy. Wymaganie od dziecka, aby pracowało ta
    > k, jak rodzic jest błędem - wcale nie będzie lepiej.

    Będzie lepiej jak się dzieciak nie będzie obijać i czytać na lekcjach książki. To wyraz braku szacunku do nauczyciela niezależnie od tego jaki by on nie był.

    > I przecytaj uwazni post - autorka ma pretensję, że córka opuscila się w nauce w
    > czasie choroby.

    Jeśli pamietam to rozleniwiła się po chorobia a poza tym to nie leżała w szpitalu przecież.
  • verdana 19.03.11, 21:57
    Nie, zdecydowanie nie będzie lepiej, jesli na lekcjach się nudzi. czytanie książek jest zazwyczaj bez porównania bardziej rozwijające, niż 3/4 programu szkolnego.
    Nic mi w życiu tak nie pomogło, jak czytanie zamiast odrabiania lekcjismile
    Ty też nie lezysz w szpitalu, to przestań się obijać.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 22:15
    verdana napisała:

    > Nie, zdecydowanie nie będzie lepiej, jesli na lekcjach się nudzi. czytanie ksią
    > żek jest zazwyczaj bez porównania bardziej rozwijające, niż 3/4 programu szkoln
    > ego.

    Zapewne, ale to nie zmienia faktu, że program trzeba opanować w stopniu podstawowym

    > Nic mi w życiu tak nie pomogło, jak czytanie zamiast odrabiania lekcjismile

    Ja czytałam po odrobieniu lekcji a nie zamiast.

    > Ty też nie lezysz w szpitalu, to przestań się obijać.

    Ale ja nie zaniedbuję obowiązków. Zabrałam dziecko na trening piłki noznej, zrobiłam mu śniadanie, obiad i kolację, odrobiliśmy lekcje z matematyki i angielskiego, zrobiłam pranie, przez 45 czytaliśmy na głos (!) ja jemu a on mnie. Obejrzeliśmy Pipi na DVD i dużo rozmawiailiśmy, bo tata wyjechał. I to wszystko pomimo tego, że jeszcze przez następnych 7 dni biorę antybiotyk i mogłabym leżeć przed kompem do urzygu. Ale cóż tata wyjechał do dalekiego kraju więc radzimy sobie jakoś smile
    Poza tym Mały już dawno śpi...
    ps. a ty dlaczego się obijasz? Jesteś już na emeryturze?
  • verdana 19.03.11, 22:24
    Toteż dziecko, mające 3,5-4 opanowuje program, nawet w stopniu wyższym niż podstawowy.
    Cóż, jesli mozesz robić to wszystko - to Twoje przebywanie na zwolnieniu jest nadużyciem. najwyraźniej czujesz sie na tyle dobrze, aby pracować - nie powinnaś zatem siedzieć w domu.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 19.03.11, 22:35
    verdana napisała:

    > Toteż dziecko, mające 3,5-4 opanowuje program, nawet w stopniu wyższym niż pods
    > tawowy.
    > Cóż, jesli mozesz robić to wszystko - to Twoje przebywanie na zwolnieniu jest n
    > adużyciem. najwyraźniej czujesz sie na tyle dobrze, aby pracować - nie powinnaś
    > zatem siedzieć w domu.

    Ja nie jestem zatrudniona na etacie więc nie ma żadnego zwolnienia. Nie moge pozwolić sobie na luksus leżenia w łózku tygodniami.
    A jak byłam w ciąży i pracowałam na etacie to chodziłąm do pracy do 2 tygodni przed porodem, bo ja nie uznaje brania zwolnienia w takich wypadkach.
  • joa66 19.03.11, 22:41
    chodziłąm do pracy do 2 tygodni przed porodem, bo ja nie uznaje brania zwolnienia w takich wypadkach.

    Ups..kiepsko...ja jeszcze 3 dni przed...a zwolnien nie brałam w ogóle. A pamiętam takie co faktycznie, jak tylko mogły to już lecialy na zwolnienie czy urlop macierzyński już2 tygodnie przed..


    Tak..wiem, ze to zgodne z prawem.

    Tak samo jak trójki plus i czwórki.
  • fogito 19.03.11, 22:50
    joa66 napisała:

    > chodziłąm do pracy do 2 tygodni przed porodem, bo ja nie uznaje brania zwoln
    > ienia w takich wypadkach
    .
    >
    > Ups..kiepsko...ja jeszcze 3 dni przed...a zwolnien nie brałam w ogóle. A pamięt
    > am takie co faktycznie, jak tylko mogły to już lecialy na zwolnienie czy urlop
    > macierzyński już2 tygodnie przed..
    >

    Ja nie leciałam tylko rozchorowałam się paskudnie - kaszlałam, miałam gorączkę a nie mogłam wziąć żadncyh lekarstw. W efekcie rodziłam kaszląc i było to gorsze niż sam poród.
    Musiałam nawet zrobić badania krwi, bo nie chcieli mnie takiej chorej przyjąć na porodóce. Chcieli żebym rodziłą na internie surprised

    > Tak..wiem, ze to zgodne z prawem.
    >

    Pomimo, że byłam przeziębiona to zostało zabrane mi to z urlopu macierzynskiego. A nie powinno tak byc, bo choroba nic wspólnego z ciążą nie miała. Poza cięższym przebiegiem z powod braku leków.
    I po co ten sarkazm?
  • joa66 19.03.11, 22:56
    Po co sarkazm?

    Bo wywołałas ten temat niemalże się chwaląc, ze TY nie chodziłac na zwolnienia, bo ciąża to nie powód.

    Ale choroby tak. I wyobrać sobie, że inne kobiety tez mogły byc przeziebione, chore w czasie ciąży. Tak jak ty.

    Po co sarkazm?

    Żebyś widziała cos więcej niż czubek swojego nosa.
  • fogito 19.03.11, 22:59
    joa66 napisała:

    > Po co sarkazm?
    >
    > Bo wywołałas ten temat niemalże się chwaląc, ze TY nie chodziłac na zwolnienia,
    > bo ciąża to nie powód.

    Bo verdana zarzuciła mi siedzenie na zwolnieniu zamiast pracowanie. I to było w samoobronie.

    > Ale choroby tak. I wyobrać sobie, że inne kobiety tez mogły byc przeziebione, c
    > hore w czasie ciąży. Tak jak ty.
    >

    Ale ja myślę o takich co biorą zwolnienie na 8 miesięcy a nie na przeziębienie.

    > Po co sarkazm?
    >
    > Żebyś widziała cos więcej niż czubek swojego nosa.

    Oj widzę. Uwierz.
  • joa66 19.03.11, 23:07
    Ale ja myślę o takich co biorą zwolnienie na 8 miesięcy

    Tak, znam taką. Pierwsze dziecko poroniła (nie chwaliła sie w pracy). W drugiej ciąży lekarz kazał jej zostac w domu.

    Wiesz, co....chyba jednak oczekujesz, że ludzie będą Twomi kopiami. Ale akceptujesz jezeli nie są. W końcu nie każdy może byc idelany. A może nawet to lepiej, że nie są , konkrencja w kategorii doskonałośćjest mniejsza.
  • fogito 19.03.11, 23:12
    joa66 napisała:

    > Ale ja myślę o takich co biorą zwolnienie na 8 miesięcy
    >
    > Tak, znam taką. Pierwsze dziecko poroniła (nie chwaliła sie w pracy). W drugiej
    > ciąży lekarz kazał jej zostac w domu.
    >
    > Wiesz, co....chyba jednak oczekujesz, że ludzie będą Twomi kopiami. Ale akceptu
    > jesz jezeli nie są. W końcu nie każdy może byc idelany. A może nawet to lepiej,
    > że nie są , konkrencja w kategorii doskonałośćjest mniejsza.

    I znowu podajesz skrajne przypadki. Ja też miałam ciążę zagrożoną więc wiem jak jest. Chodzi mi o te dziewczyny, które nadużywają zwolnień. A takich jest sporo i dobrze o tym wiesz.
  • jakw 20.03.11, 18:08
    fogito napisała:

    >Chodzi mi o te dziewczyny, które nadużywają zwolnień. A takich jest spor
    > o i dobrze o tym wiesz.
    A ile takich znasz? Bo ja chyba żadnej.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 21:29
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    >
    > >Chodzi mi o te dziewczyny, które nadużywają zwolnień. A takich jest spor
    > > o i dobrze o tym wiesz.
    > A ile takich znasz? Bo ja chyba żadnej.
    >

    Znam kilka z poprzedniej firmy. Ale chyba nie myślisz, że ci nazwiska podam...
  • nangaparbat3 20.03.11, 22:27
    joa66 napisała
    >
    > Ale choroby tak. I wyobrać sobie, że inne kobiety tez mogły byc przeziebione, c
    > hore w czasie ciąży. Tak jak ty.
    >
    Ja jestem najlepszym przykładem, nawiasem mówiąc dostałam prawdziwego prztyczka w nos. Byłam przekonana, że będę pracować do samego porodu, nie widziałam innej możliwości. I jak w szóstym miesiącu zachorowałam na zatoki, tak się ciągneło juz do końca, co poszłam do pracy - naprawde chciałam - po dwóch dniach wszystko zaczynało się od nowa.

    --
    - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
    - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
    - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
  • fogito 21.03.11, 10:10
    nangaparbat3 napisała:

    > joa66 napisała
    > >
    > > Ale choroby tak. I wyobrać sobie, że inne kobiety tez mogły byc przeziebi
    > one, c
    > > hore w czasie ciąży. Tak jak ty.
    > >
    > Ja jestem najlepszym przykładem, nawiasem mówiąc dostałam prawdziwego prztyczka
    > w nos. Byłam przekonana, że będę pracować do samego porodu, nie widziałam inne
    > j możliwości. I jak w szóstym miesiącu zachorowałam na zatoki, tak się ciągneło
    > juz do końca, co poszłam do pracy - naprawde chciałam - po dwóch dniach wszys
    > tko zaczynało się od nowa.
    >

    Nie strasz. Ja dopiero mam to 3 tygodnie. No ale ja dostałam antybiotyk, więc może zaraz się skończy.
    A swoją drogą powini ci byli zrobić punkcje. Ja dwa lata temu po punkcji miałam spokój właśnie na następne dwa lata.
  • verdana 20.03.11, 09:59
    Czyli nie jesteś na zwolnieniu, tylko nie pracujesz, bo jesteś 'chora", jednoczesnie robiąc wiele rzeczy, których człowiek chory nie robi. Bimbasz zatem.
    Ja urodzilam w dniu, w ktorym rano bylam w pracy.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • fogito 20.03.11, 10:03
    verdana napisała:

    > Czyli nie jesteś na zwolnieniu, tylko nie pracujesz, bo jesteś 'chora", jednocz
    > esnie robiąc wiele rzeczy, których człowiek chory nie robi. Bimbasz zatem.
    > Ja urodzilam w dniu, w ktorym rano bylam w pracy.

    Ale poza tym to ty się dobrze czujesz?
  • kunnegunnda 19.03.11, 22:33
    Ale ja nie zaniedbuję obowiązków. Zabrałam dziecko na trening piłki noznej, zro
    > biłam mu śniadanie, obiad i kolację, odrobiliśmy lekcje z matematyki i angiel
    > skiego, zrobiłam pranie, przez 45 czytaliśmy na głos (!) ja jemu a on mnie. Obe
    > jrzeliśmy Pipi na DVD i dużo rozmawiailiśmy, bo tata wyjechał.


    wow, ale jestes pracowita, pełna kontrola. nie szkoda ci dzieciaka? nie szkoda ci zycia na tresowanie?
    moj młody, ktory odnosi sukcesy w ogólnopolskich konkursach miał wolne... jak w kazdy weekend ... nie odrabia zadań. nie uczy sie. poza uniwersytetem porannym, na który pojechal z tatą. poszedł z kumplami pograc w piłke, napisal kilka maili do kumpli i rodziny, pogadał z babciami, pomógł obiad zrobić, pograł z młodsza siostrą w szachy dłuuuugo, pograł na psp, wyprowadził psa i sie z nim pobawił, posurfował po sieci, zeby znaleźć informacje o latarniach morskich, które go fascynuja, pouczył sie pisac bezwzrokowo pisać na klawiaturze w grze, poczytytał książke tak łacznie z 2 godziny (własnie zgasił światło), polepił coś z plasteliny , wyprasował sobie koszulki, poczytałam dzieciakom fajna książke endego. decydował kiedy i co chce robić. i wiesz? spedzil czas bardziej tworczo, niż w twojej tresurze. choć do niczego go nie namawiałam. choć niczego mu nie narzucałam. w zasadzie każda z czynności która wykonywał jest bardziej korzystna dla rozwoju dziecka niz nauka. ale ty tego nie zrozumiesz.
  • fogito 19.03.11, 22:46
    kunnegunnda napisała:

    >i]
    >
    > wow, ale jestes pracowita, pełna kontrola. nie szkoda ci dzieciaka? nie szkoda
    > ci zycia na tresowanie?

    A ty znowu zaczynasz? gdzie tu kontrola i tresowanie?
    Chora siedziałam godzinę i czekałam aż się facet wybiega na boisku. Rozbolało mnie tylko ucho od tego. Nazwałabym to raczej poświęceniem w obecnej sytuacji, kiedy mam zapalene zatok już drugi tydzień.
    A lekcje trzeba odrobić i jestem taka dobra, że pomogłam synowi w tym. Zajęło mu godzinę. A jak się kładł spać to jeszcze zaczął rozwiązywać zadania z mnożenia i dzielenia i musiałam go zaganiać do łózka, bo przecież jutro też jest dzień.

    > moj młody, ktory odnosi sukcesy w ogólnopolskich konkursach miał wolne... jak w
    > kazdy weekend ... nie odrabia zadań. nie uczy sie.

    I co mnie to obchodzi? Mój odrabia lekcje tylko w weekend bo taki ma system szkoła brytyjska. W ciągu tygodnia nie mają zadanych żadnych lekcji. Lepiej ci teraz?

    spedzil czas bardziej tworczo, niż
    > w twojej tresurze. choć do niczego go nie namawiałam. choć niczego mu nie narzu
    > całam. w zasadzie każda z czynności która wykonywał jest bardziej korzystna dla
    > rozwoju dziecka niz nauka. ale ty tego nie zrozumiesz.

    Ja nie wiem czy ty masz jakiś problem z akceptacją faktu, że można spędzać dni inaczej niż ty i twoej dzieci?
    Mój syn też dzisiaj rysował, bo robi to często. Też bawił się lego, bo robi to codziennie prawie. Też brzdąkał dla zabawy na pianinnie, bo przyjechała babcia i chciał się pochwalić.
    Czy ty uważasz, że ja powinnam pisać co po kolei robi mój dzieciak w ciągu dnia po to aby uspokoić cię, że się nad nim nie znęcam. Może powinnam jeszcze dopisać, że siedział na tronie przez 10 minut i acja zakończyła się sukcesem?
    Rozmawiamy o nauce i oboiwiązkach a nie o codziennych duperelach na które składa się życie.
  • jakw 20.03.11, 10:43
    fogito napisała:
    >
    > Zapewne, ale to nie zmienia faktu, że program trzeba opanować w stopniu podstaw
    > owym
    Ale 3+ i 4 to jak najbardziej opanowanie programu.

    > Ale ja nie zaniedbuję obowiązków.
    Zaniedbujesz obowiązek zdrowienia, narażając tym samym system opieki zdrowotnej (względnie wasze finanse domowe) na straty w przypadku swojej przedłużającej się choroby.
    PS
    Mój znajomy też nie zaniedbywał obowiązków podczas choroby. Skończyło się to kilutygodniowym zwolnieniem wskutek zapalenia płuc.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 11:37
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > >
    > > Zapewne, ale to nie zmienia faktu, że program trzeba opanować w stopniu p
    > odstaw
    > > owym
    > Ale 3+ i 4 to jak najbardziej opanowanie programu.

    4 może tak, ale 3 to już kiepściutko i wymaga poprawy.


    > > Ale ja nie zaniedbuję obowiązków.
    > Zaniedbujesz obowiązek zdrowienia, narażając tym samym system opieki zdrowotnej
    > (względnie wasze finanse domowe) na straty w przypadku swojej przedłużającej s
    > ię choroby.

    To masz rację, ale siedzenie przed kompem mi nie szkodzi. Bardziej mi szkodzi dowożenie dziecka do szkoły i na zajęcia sportowe i zamarzanie na lodowisku 2 razy w tygodniu. Będę musiała pogadać z mężem jak wróci.
    A państwowej służby zdrowia nie nadwyrężam wcale.

    > PS
    > Mój znajomy też nie zaniedbywał obowiązków podczas choroby. Skończyło się to ki
    > lutygodniowym zwolnieniem wskutek zapalenia płuc.

    Nie strasz. Miałam robiony RTG dwa dni temu. Czysto póki co.
  • jakw 20.03.11, 17:28
    Fogito, wydaje mi się jednak, że 3+ to jednak teraz ciut lepsza ocena niż za twoich szkolnych czasów. I 3 na świadectwie to jednak ciut lepsza ocena niż dawniej 3. Bo dla takich co umieją ledwo,ledwo, ale jednak dostają promocję do następnej klasy jest stopień zwany 2. Imho 3+ świadczy o dość dobrym opanowaniu danego materiału - i ewentualne braki tej wiedzy do 5 czy 6 nie będzie przeszkadzała w dalszej edukacji.
    PS
    Zdrówka życzę.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 20.03.11, 21:30
    jakw napisała:

    > Fogito, wydaje mi się jednak, że 3+ to jednak teraz ciut lepsza ocena niż za tw
    > oich szkolnych czasów. I 3 na świadectwie to jednak ciut lepsza ocena niż dawni
    > ej 3. Bo dla takich co umieją ledwo,ledwo, ale jednak dostają promocję do nastę
    > pnej klasy jest stopień zwany 2. Imho 3+ świadczy o dość dobrym opanowaniu dane
    > go materiału - i ewentualne braki tej wiedzy do 5 czy 6 nie będzie przeszkadzał
    > a w dalszej edukacji.

    A nie mówiłam, że poziom edukacji spada... :[

    > PS
    > Zdrówka życzę.

    Dzięki. Wygrzebuje się.
  • mmk9 19.03.11, 09:47
    brysia01 napisała:

    > kiedy mąż z nią rozmawia wpada w panikę, płac
    > ze i trzęsie się ze strachu.

    dlaczego dziesiecioletnia dziewczynka trzęsie się ze strachu przed ojcem ?
    Dla mnie to niepojęte, brysiu, wyjaśnij. Wychowujecie ją na żonę taliba ?
  • ata-07 19.03.11, 13:42
    verdana napisała:
    <Dziesieciolatka, która w ogóle nie bimba to dobry materiał na przyszłą pacjentkę psychiatry. >
    Zgadzam się z verdaną. Wystarczy popatrzec po klasie- są dzieci,co b.dobrze się uczą,ale za to nie bardzo sobie radzą w życiu,mają mniej przyjaciół,są spięte i odwrotniete -te,co gorzej się uczą,ale sa za to bardziej ruchliwe,więcej maja kolegow,tzw.cwaniaczków i w życiu lepiej sobie poradzą,są wyluzowane,mniej narazone na sters,choroby - po prostu odreagowują ( nie siedzą grzecznie). Takie dziecko,co nie ma czasu dla siebie,koleżanek,nie ma gdzie się podziać przed waszymi krzykami-sama sobie odpowiedz,co może być w starszych klasach ?
    Ona może już przechodzi zalamanie nerwowe. Wyluzuj.
    Nie mow jej tylko "bądź grzeczna" ,tylko idź i baw się dobrze- mabyc sobą,nie hamuj jej naturalnego rozwoju. I nic na siłę - skutek odwrotny .

    ps.Moja mowi,że i tak dopiero matura najważniejsza smile .
    --
  • esr-esr 19.03.11, 14:49
    dlaczego trzęsie się przed ojcem ze strachu? dla mnie to wygląda bardzo niepokojąco, nie zdażyło się nic złego? nie tylko u Was, ale może któraś z jej koleżanek miała jakiś duży problem z ojcem i Twoja córa przeniosła to na swojego ojca? może tata traktuje ją zbyt surowo? może ma jakieś problemy z innym mężczyzną w otoczeniu, a nawet obcym?
  • joannab-o 20.03.11, 15:38
    A ja myślę, ze problem nie leży w zachowaniu ojca, gdyby wykazywał więcej cierpliwości byłoby tak samo.
    Zachowanie dziewczynki jest innym typem reakcji na to samo, na co syn fogito reaguje trudnościami w przyjmowaniu porażek. Reakcji na wymagania rodziców, wyrażane w taki sposób, że dziecko interpretuje je jako brak akceptacji dla niego (jestem akceptowany, kiedy zaspokajam oczekiwania, ergo zostanę odrzucony, kiedy przestanę spełniać).
  • nangaparbat3 20.03.11, 16:48
    Masz rację pisz~ąc o leku przed odrzuceniem, jednak zachowanie ojca też nie jest bez znaczenia.
    Myślę, że problem i w ojcu, i w matce. Nie jest normalna sytuacja, w której dziecko trzęsie się ze strachu przed ojcem, cos jest grubo nie tak. Jednocześnie matka zapewnia, że w razie niepowodzenia nie bedzie w stanie wspierać c~órki:
    forum.gazeta.pl/forum/w,46,123338247,123409280,Re_10_latka_w_szole_i_w_domu.htm

    --
    - Ja mam swoje zdanie, że każdy ma prawo do swojego zdania.
    - Czyli jakie jest pani/pana zdanie?
    - No właśnie, że każdy ma swoje zdanie.
  • morekac 20.03.11, 17:02
    Fakt, jedna z moich na spokojne pytania o jakieś 'stresujące' oceny natychmiast wybucha szlochem - ale ten egzemplarz od zawsze miał oczy w mokrym miejscu. Niemniej nie wpada w panikę i już po 20 s można z nią sensownie porozmawiać.
    Brysia napisała, że tatuś dobry, acz cośkolwiek wybuchowy. I to jest niepokojące. Być może mała jest zawodową płaczką, ale wybuchowość ojca wcale nie pomaga w opanowaniu sytuacji...
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 20.03.11, 17:19
    morekac napisała:

    >> e. Być może mała jest zawodową płaczką, ale wybuchowość ojca wcale nie pomaga w
    > opanowaniu sytuacji...

    Może ma to po ojcu?
    Mój syn też przy ojcu reaguje z większym dramatyzmem. Przy mnie jest spokojniejszy, bo wie, że na mnie takie aktorskie sztuczki nie działają. A tatuś miętki więc wzrusza się i odpuszcza synkowi wiele. A synek mu potem na głowę włazi i tatuś się zastanawia dlaczego to mamusi zawsze się słucha.
  • morekac 20.03.11, 17:56
    > Może ma to po ojcu?

    Może i tak. Niemniej dzieciak nie ma szans nauczenia się reagowania w inny, bardziej adekwatny sposób (ostatecznie są większe nieszczęścia niż 3+ )- jeśli wszyscy wokół wpadają jak nie we wściekłość, to histerię. Nie mówiąc o tym, że próba dowiedzenia się w takich warunkach, o co chodzi i co można z tym zrobić jest z góry skazana na niepowodzenie.
    A tatuś powinien być jednak mniej wybuchowy i poszukać innych sposobów wyrażania emocji - ciekawe, co zrobi, jeśli potencjalnie wybuchowa córeczka będzie ostro przechodziła okres nastolatkowy... wink

    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 20.03.11, 21:38
    morekac napisała:

    > > A tatuś powinien być jednak mniej wybuchowy i poszukać innych sposobów wyrażani
    > a emocji - ciekawe, co zrobi, jeśli potencjalnie wybuchowa córeczka będzie ost
    > ro przechodziła okres nastolatkowy... wink
    >

    Będzie się działo surprised
  • fogito 20.03.11, 17:16
    joannab-o napisała:

    > Zachowanie dziewczynki jest innym typem reakcji na to samo, na co syn fogito re
    > aguje trudnościami w przyjmowaniu porażek.

    A pokaż mi siedmiolatka, który cieszy się kiedy przegrywa. Syn jak mu się coś nie uda to reaguje jeszcze silniejszą chęcią poprawienia wyniku. I tyle a propos reakcji. Nie wpada w dół, nie dostaje histerii i ine dramatyzuje. Jak na jego wiek to reaguje całkiem dojrzale.

    Reakcji na wymagania rodziców, wyraż
    > ane w taki sposób, że dziecko interpretuje je jako brak akceptacji dla niego (j
    > estem akceptowany, kiedy zaspokajam oczekiwania, ergo zostanę odrzucony, kiedy
    > przestanę spełniać).

    Uwielbiam te pseudopsychologiczne dywagacje wink
  • joannab-o 20.03.11, 17:39
    Słuchaj, ja Cię nie chcę atakować. To nie jest pseudopsychologia tylko logika. Czy dziecko nie ma psychiki?
    Tak, znam dwóch, już starszych ale siedmiolatkami byliwink, którzy się nie cieszyli z porażek (co w tym radosnego?), ale zupełnie spokojnie reagowali na porażki. I tak miało być, taki miałam podstawowy cel wychowawczy.
  • fogito 20.03.11, 21:27
    joannab-o napisała:

    > Słuchaj, ja Cię nie chcę atakować.

    tak?

    >To nie jest pseudopsychologia tylko logika.

    przy błędnym założeniu to wnioski dalekie są od logiki.

    > Czy dziecko nie ma psychiki?

    A czy to jest podchwytliwe pytanie? Każdy ma psychike i każdy inną.

    > Tak, znam dwóch, już starszych ale siedmiolatkami byliwink, którzy się nie cieszy
    > li z porażek (co w tym radosnego?), ale zupełnie spokojnie reagowali na porażki
    > . I tak miało być, taki miałam podstawowy cel wychowawczy.

    No i super. Mój tez się nie cieszy z porażek. ALe nie dramatyzuje, tylko się mobilizuje. I co w tym dziwnego.
  • joannab-o 20.03.11, 21:53
    fogito napisała:

    > No i super. Mój tez się nie cieszy z porażek. ALe nie dramatyzuje, tylko się mo
    > bilizuje. I co w tym dziwnego.

    A przedtem napisałaś:
    "I jedyny problem jaki widzę to właśnie ta ambicja, która utrudnia mu przełykanie porażek "

    Kłócisz tylko dla samego kłócenia. Ale powinnaś konsekwentnie prowadzić swoją opowieść, bo nie będziesz miała z kim się kłócić,
  • verdana 20.03.11, 18:20
    Mój siedmiolatek przyjmował to filozoficznie mówiac "Zawsze jeden przegrywa, a drugi wygrywa, tak już jest".
    Mam TROJE dzieci i być moze dlatego nauczylam sie, że nie wszystkie dzieci sa identyczne i nie na wszystkie dziala to samo. Mam córke podobną do Twojego syna, motywuje ją rywalizacja, kompletnie nie rywalizacyjnego nastolatka, ktory jednak, gdy dostanie bardzo marną ocenę, to motywuje go to do poprawy, dla wlasnego dobrego samopoczucia i najstarszego, ktorego kazda dobra ocena motywowała do pracy, a kazda zla powodowała, ze przestawał pracować w ogóle.
    Stosowanie jednej metody do nich wszystkich musialoby sie skonczyć totalną porazką dwojga z nich. W dodatku corka umiala się uczyć systematycznie, natomiast najstarszy - wyłącznie w systemie "sesyjnym", tzn. calości nie fragmentów materiału. Tragiczne w szkole, idealne na studiach.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • joannab-o 20.03.11, 18:38
    Verdana, ktoś kogo motywuje rywalizacja nie musi przeżywać katuszy w przypadku przegranej.
    Tak jest z moim starszym synem, że współzawodnictwo go motywuje, znakomicie wpłynęło na niego pod względem zapału do nauki to, że uczy się od pół roku w tzw. dobrym liceum i ma kolegów, dla których nauki ścisłe to prawdziwa pasja. Jednocześnie nadal jest odporny na porażki, współzawodnictwo ma dla niego wyłącznie plusy.
  • verdana 20.03.11, 18:43
    Moja córka tez nie przeżywa katuszy, ale brak rywalizacji, albo pewność, że nie będzie dobra powoduje, ze jej się nie chce tego akurat robić. Gdy wie, ze na pewno nie będzie w czyms dobra, po prostu rezygnuje. Bardzo tez jej zalezy na tym, by być dobrą i absolutnie w niczym nie nawalić, w tym, co robi. Teoretycznie plus. Praktycznie, w dorosłym życiu takze minus, bo jest to doskonale wykorzystywane przez pracodawców, promotorów itd.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama303 21.03.11, 20:26
    To może być objaw poprostu dorastania. Dziecko już nie jest tak totalnie wpatrzone w mamę, tatę , nauczycielkę. Nie robi juz tak ochoczo tego, czego od niej wymagają. Zaczęło może samodzielnie myśleć, zastanawiac się nad sensem tego co robi....kombinować co jej sie opłaca, a co nie...
    Może czas trochę odpuścić tę kontrolę wyników nauki, sposobów nauki, może już nie wypada tak wypytywać o szczegóły.
    Chyba nie jest aż tak źle i nic się nie stanie jak trochę odpuścisz.....a dziewczynka sama sie trochę porządzi swoimi obowiązkami szkolnymi.
  • trans.fatty.acid 21.03.11, 22:20
    Jeżeli Twój mąż nie potrafi panować nad swoimi emocjami i córka to widziała, ale nawet nie doświadczyła w bezpośredniej rozmowie z nim to też może się go po prostu bać, że teraz coś jest nie tak to tata na nią nakrzyczy, zbije, czy po prostu okaże swoją frustrację - dziecko nie chce sprawiać smutku rodzicom, nie chce być źródłem ich rozczarowania.

    10-letnie dziecko nie jest w stanie przez godzinę - dwie efektywnie koncentrować się na wykonywanej pracy domowej, co jest udowodnione w badaniach naukowych. Jeżeli dziecko w ogóle nie potrafi koncentrować się na tym co robi - wówczas można rozważać to w kwestii problemów.

    Same oceny niewiele mówią o tym co dzieje się w szkole, a powodów tej zmiany może być wiele, o czym poprzednicy piszą. Być może dla Ciebie nie zauważalna sytuacja w domu jest dla niej problemem, może coś stało się pomiędzy nią a innymi dziećmi w szkole, albo jeden z nauczycieli wpłynął na taki stan rzeczy. Córce może być trudno powiedzieć o tym że sytuacja rodzinna tak na nią wpływa, może nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, o relacjach rówieśniczych też czasem trudno opowiedzieć rodzicowi, bo można obawiać się jego reakcji.

    Nagle nie wyciśniesz z dziecka co się stało, bo to wymaga relacji opartej na zaufaniu Ciebie do dziecka ale też przede wszystkim dziecka do Ciebie. Córka jest milcząca ponieważ obawia się Twojej reakcji na to, co chciałabyś żeby Tobie powiedziała (być może jej obawy są zupełnie nieuzasadnione). Wprowadzenie relacji żandarm - złodziej i sprawdzanie jej na każdym kroku problemu nie rozwiąże, a może nawet go pogłębić, jednak wypracowanie zaufania dziecka trwa i dlatego polecam wizytę u specjalisty, który coś podpowie.

    Snuć hipotezy można całymi dniami a i tak nikt może nie trafić co siedzi w głowie Twojego dziecka.

    Jeżeli ta sytuacja z córką jest dla Ciebie trudna to polecam Tobie żebyś sama przeszła się do psychologa i opowiedziała o sytuacji córki i szczerze co Ty o tym myślisz i o tym jak wyglądają Twoje relacje z mężem - ale szczerze, bez wybielania, bo wtedy to strata czasu.
  • fogito 22.03.11, 07:09
    trans.fatty.acid napisała:

    >> 10-letnie dziecko nie jest w stanie przez godzinę - dwie efektywnie koncentrowa
    > ć się na wykonywanej pracy domowej, co jest udowodnione w badaniach naukowych.

    O! Mój siedmiolatek spokojnie się godzinę koncentruje smile

  • morekac 22.03.11, 10:26
    Fogito - już ci chyba ktoś to pisał - nie wszyscy jeszcze osiągnęli ten stopień doskonałości, co ty i twoje potomstwo. wink
    Slyszałaś, że ludzie jednak róznią się między sobą? Geny mają inne - nie tylko wielkopolskie wychowanie kształtuje człowieka.
    Jeden 10-latek się skoncentruje, drugi skoncentruje się przez ten czas wyłącznie na tym, co jest jego pasją, a trzeci nie da rady tego osiągnąć. Wszyscy są w normie i zdrowi.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • fogito 22.03.11, 13:35
    morekac napisała:

    > Fogito - już ci chyba ktoś to pisał - nie wszyscy jeszcze osiągnęli ten stopień
    > doskonałości, co ty i twoje potomstwo. wink

    Be zprzesady. Takich doskonałych to my mamy wielu wokół siebie.


    > Slyszałaś, że ludzie jednak róznią się między sobą? Geny mają inne - nie tylko
    > wielkopolskie wychowanie kształtuje człowieka.

    No różnią się, ale 10 latek to duże dziecko. A pomiędzy 7latkiem i 10 latkiem to te trzy lata to bardzo dużo jesli chodzi o rozwój.

    > Jeden 10-latek się skoncentruje, drugi skoncentruje się przez ten czas wyłączni
    > e na tym, co jest jego pasją, a trzeci nie da rady tego osiągnąć. Wszyscy są w
    > normie i zdrowi.

    No mam nadzieję, chociaż, gdyby mój 10 latek się godziny nie umiał skoncentrować to martwiłabym się bardzo.
  • trans.fatty.acid 22.03.11, 10:49
    > O! Mój siedmiolatek spokojnie się godzinę koncentruje smile

    moje gratulacje, jednak nie należy zapominać o tym że Twoje dziecko w kwestii koncentracji jest powyżej normy
  • fogito 22.03.11, 13:33
    trans.fatty.acid napisała:

    > > O! Mój siedmiolatek spokojnie się godzinę koncentruje smile
    >
    > moje gratulacje, jednak nie należy zapominać o tym że Twoje dziecko w kwestii k
    > oncentracji jest powyżej normy

    Ale jak w takim razie te maluchy się koncentrują 45 minut na lekcjach? No chyba, że zakładamy iż się nie koncentrują tylko gapią w okno.
  • morekac 22.03.11, 13:41
    Po pierwsze 45 minut to jednak tylko 3/4 godziny ( a nie więcej).
    Po drugie: przez te 45 minut pani sprawdza listę, kogoś tam odpyta - założę się, że czas, kiedy trzeba być skoncentrowanym jest jednak dużo krótszy.
    --
    - Kwadrat z jednym kątem zaokrąglonym, trójkąt niedorysowany do końca, dwa końce koła schodzą się jak w spirali. Najmniejszy kłopot dzieci miały z krzyżem, ale to już nawet trzylatek potrafi
  • trans.fatty.acid 22.03.11, 14:25
    fogito napisała:

    > Ale jak w takim razie te maluchy się koncentrują 45 minut na lekcjach? No chyba
    > , że zakładamy iż się nie koncentrują tylko gapią w okno

    Ja tego nie zakładam, tylko o tym wiem. Samo grzeczne siedzenie w ławce nad otwartą książką, czy ze wzrokiem skierowanym na nauczyciela nie oznacza, że dziecko jest skoncentrowane, lekcje trwają 45 minut a nie godzinę zegarową, bo byłoby to męczące i bezproduktywne. 45 minut jest wypełniane różnymi czynnościami, choćby dzieci wchodzą do klasy zajmują miejsca i wyciągają zeszyty, nauczyciel zajmuje się też sprawami technicznymi jak sprawdzanie listy obecności, sprawdzanie pracy domowej, wybiera dzieci do odpowiedzi - to potrafi niekiedy zająć nawet 20 minut z tego co pamiętam z własnego doświadczenia z lat szkolnych. Czas wymagający wytężonej koncentracji to około 20 minut, do pół godziny.

    ciekawi mnie czy dziecko fogito wie co jest za oknem jednej ze szkolnych sal
  • fogito 22.03.11, 16:00
    trans.fatty.acid napisała:

    >> Ja tego nie zakładam, tylko o tym wiem. Samo grzeczne siedzenie w ławce nad otw
    > artą książką, czy ze wzrokiem skierowanym na nauczyciela nie oznacza, że dzieck
    > o jest skoncentrowane, lekcje trwają 45 minut a nie godzinę zegarową, bo byłoby
    > to męczące i bezproduktywne. 45 minut jest wypełniane różnymi czynnościami, ch
    > oćby dzieci wchodzą do klasy zajmują miejsca i wyciągają zeszyty, nauczyciel za
    > jmuje się też sprawami technicznymi jak sprawdzanie listy obecności, sprawdzani
    > e pracy domowej, wybiera dzieci do odpowiedzi - to potrafi niekiedy zająć nawet
    > 20 minut z tego co pamiętam z własnego doświadczenia z lat szkolnych. Czas wym
    > agający wytężonej koncentracji to około 20 minut, do pół godziny.
    >
    > ciekawi mnie czy dziecko fogito wie co jest za oknem jednej ze szkolnych sal

    Na pewno wie smile
    Zdaję sobie sprawę, że w szkole raczej nie ma takiej ciągłej koncentracji, bo jest dużo dzieci i zawsze się coś dzieje.
    Ale my rozmawiamy o odrabianiu lekcji w domu. A w domu to raczej nie ma tylu rozpraszających czynników. Dzieciak 10 letni spokojnie może przez godzinę popracować w ciszy.
    W każdym razie mój syn spokojnie wytrzymuje. Podobnie pracuje u logopedy - zawsze godzina, odkąd skończył 2,5 roku i nie ma zmiłuj, bo nie ma innych dzieci i nie da się dłubać w nosie.
    Nie sądzę, żeby było aż tak kiepsko z tą dziecięcą koncentracją.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka