Dodaj do ulubionych

6latku, po 1klasie koniec promocji!

26.05.11, 13:57
Przeczytajcie - zwlaszcza te mamy, które chcą wysłac 6-letnie dziecko do szkoły... Czasem może się to źle skończyć... To tekst z internetu na stronie ratuj maluchy. Moje dziecko uczęszcza do tej samej klasy...

6latku, po 1klasie koniec promocji!

Poniżej przedstawiamy list, który Stowarzyszenie otrzymało od Pani Anny Gola-Grodeckiej z Krakowa:

Jestem mamą dziewczynki, uczeszczajacej w roku szkolnym 2010/2011 do klasy pierwszej (1a) w Publicznej Szkole Podstawowej nr 68 w Krakowie przy ulicy Porzeczkowej. Moja córka po akcji zachęcającej rodziców, rozpoczela naukę w szkole jako 6 latek (urodzona w lutym 2004). Obiecywano nam specjalne warunki nauki, przystosowane sale oraz wyjatkowo malo liczną klase (16 dzieci). Już we wrześniu okazało sie że nowy budynek szkoły nie został odebrany, w zwiazku z czym nowa sala pozostała nadal w sferze marzeń dzieci i rodzicow. Dodatkowo wprowadzono dla dwóch klas pierwszych system zmianowy.
W dniu wczorajszym (25 maja) na końcoworocznym zebraniu poinformowano rodziców, że w zwiazku z naciskami urzedu (3-krotna wizytacja w ostatnim semestrze oraz groźba kary nałożonej na szkołę) klasa zostaje połaczona z równoległą 1c a jej wychowawca zostaje przesunięty do przyszłorocznych uczniów klasy 1. Rodzice sa oburzeni, poznieważ malo liczna klasa miała być atutem a stała sie przeszkodą na drodze maluszkow, którym bardzo cieżko było sie odnaleźć o rok wczesniej w nowym środowisku i nowej sytuacji. Dodatkowo zostali pozbawieni nauczyciela, do ktorego zdażyli sie już przyzwyczaić przez parę miesięcy. Moja córka bardzo przeżyla te informacje i podejrzewam że po wakacjach nie będzie chciała tak jak do tej pory chętnie uczęszczać na zajęcia.
Po zmianie organizacyjnej obecne klasy pierwsze będą liczyć 28 osób.
Jako rodzice czujemy sie oszukani, ponieważ ze wzgledu na brak dobrej woli urzędu nasze dzieci, które dobrowolnie rozpoczęły nauke o rok za wczesnie, w klasie drugiej będą uczyć się w wyjatkowo licznej klasie z innym wychowawca.
Chciałabym podkreslić, że Dyrekcja szkoły dzielnie walczyła cały semestr o utrzymanie klasy, niestety była to jak widac ‘Walka z wiatrakami’.
Edytor zaawansowany
  • anndelumester 26.05.11, 14:53

    No dobrze (znaczy dla dzieci fatalnie, oczywiście). Ale co zrobili, robią i mają zamiar robić rodzice? Bo niestety w tym kraju, a już na pewno w tym mieście oburzenie to zdecydowanie za mało.
  • balbinka01 26.05.11, 16:03
    zgłoszone do rzzecznika rodziców, petycja do dyrektora, dziennikarz w urzedzie miasta, pisma do innych mediów i ostrzeżenia rodziców - żeby się nie cieszyli zbytnio mało licznymi klasami...sad nie wiem, cco jeszcze można...
    --
  • zofijkamyjka 26.05.11, 16:17
    U nas była analogiczna sytuacja rok temu i rodzice nie dopuścili do tego. Poszła delegacja i pisma do: burmistrza, prezydenta miasta, rzecznika praw dziecka. Trzeba działać sprawnie powołać się na sześciolatki w szkołach, konwencję praw dziecka /art.3/.
    Trzeba działać!
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jakw 26.05.11, 19:59
    zofijkamyjka napisała:
    > Trzeba działać sprawnie powołać się na sześciolatki w szkołach, konwencję praw
    > dziecka /art.3/.
    Ale ta klasa to już będą 7-latki...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • grocholica 26.05.11, 16:17
    A rozmawialiście w Urzędzie z wydziałem oświaty?

    Powiem wprost - trzeba to rozegrać politycznie, najlepiej znaleźć jakiegoś posła/radnego PO z okolicy (jesteście z Krakowa) i zapytać się jak Wam pomoze i że w końcu to był jeden z programów PO i jak to wygląda tuż przed wyborami.

  • joanna_poz 27.05.11, 09:18
    > zgłoszone do rzzecznika rodziców

    a wiesz co to jest ten rzecznik rodziców?smile
    lokalne stowarzyszenie rodziców
    napewno cokolwiek wam pomoże...
  • zofijkamyjka 27.05.11, 09:24
    joanna_poz napisała:

    > a wiesz co to jest ten rzecznik rodziców?smile
    > lokalne stowarzyszenie rodziców
    > napewno cokolwiek wam pomoże...

    Polecam juz raczej rzecznika praw dziecka. Dosyć prężnie działa a w tej sytuacji prawo dziecka jest na ostatnim miejscu.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • tijgertje 26.05.11, 17:48
    balbinko, ale co to ma do rzeczy posylania 6-latkow do pierwszej klasy??? To, ze budynku szkoly nie oddali w terminie, to problem TEJ JEDNEJ SZKOLY, a nie wszystkich 6-latkow. Sorry, ale w innych miejscowosciach 7-latki idace do pierwszej klasy tez maja ponad 30-osobowe klasy. wiek nie ma tu absolutnie nic do rzeczy, wszystko zalezy od warunkow szkoly i czwsto dobrej woli gminy. Niektore np maja wymog, ze klasa musi liczyc min. 16 uczniow (inaczej sa laczone roczniki, albo dzieci dowozone sa do innej szkoly. Przykro, ze szkola oszukala rodzicow, ale gdzies tu ostatnio byl inny watek o doswiadczeniach dziecki, ktore w wieku 6-lat poszly do szkoly i opinie byly skrajnie roznie od twojej. Zreszta moj syn, tez z lutego 2004 zgodnie z planem chodzi do szkoly holenderskiej, gdzie obecne "pierwszaki" sa od listopada 2003 do pazdziernika 2004. Nikt problemu nie robi. Szkola jest juz od 4 lat i jest ok, nikt dzieciom nie odbiera dziecinstwa. Cala akcja "ratowania" maluchow to dla mnie jakas paranoja. Szuka sie dziur w calym i miesza rodzicom w glowach. Za 5 lat bedzie oczywiste,z e 6-latki ida do szkoly w terminie, a nie "za wczesnie".
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • kania_kania 27.05.11, 21:29
    Jest jednak roznica pomiedzy Holandia, czy chocby Niemcami (ja mieszkam w Berlinie) a Polska. Tutaj klasy 1-3 wygladaja jak przedszkole, 4-5 wciaz duzo sie bawia... dopiero nauka taka prawdziwa zaczyna sie od 6-7 klasy. Szkoly sa przyzwoicie wyposazone i dostosowane do wieku uczeszczajacych do nich dzieci.

    W duzych miastach Polski wiele szkol stara sie dostosowac do wymagan reformy. Problem polega na tym, ze to czy im sie uda uzaleznione jest od operatywnosci dyrektora oraz od srodkow, jakie szkola dostanie.

    Do konca klasy trzeciej dzieci w Niemczech cwicza pisanie. Nikt nie uwaza, ze kiepsko piszacy 9-latek to problem. Bo dzieci rozwijaja sie w roznym tempie i nie da sie wszystkich ustawic pod jedna linijka. I najwazniejsze jest polaczenie rozwoju umyslkowego z fizycznym, a nie zaganianie maluchow do lawek, jak to ma miejsce w wielu szkolach w Polsce... Bo WF to 5-6 godzin w tygodniu...

    Dlatego ja tez jestem przeciwna ustawie w takiej postaci.

    Kania

    --
    Magda http://www.suwaczek.pl/cache/b8452f745d.png
    Kasia
    Paweł
  • tijgertje 28.05.11, 11:19
    5-6 godzin wf w tygodniu???
    U nas niestety ta trzecia klasa (odpowiednik polskiej pierwszej) to na poczatku dla dzici szok. ida do szkoly na 8.40, o 10.00 maja 15-20 minut przerwy na zewnatrz (cala szkola z wyjatkiem 4-5-latkow), o 12.15 koncza poranne zajecia, przerwa na lunch albo w domu, albo w szkole. Jak w szkole, to jeszcze 10-15 minut sa na zewnatrz. 3 razy w tygodniu maja zajecia po poludniu od 13.15. do 15.15. zajecia cos w rodzaju wf maja ze swoim nauczycielem 2 razy w tygodniu po 30-45 minut, 2klasy jezdza na basen (u nas zawsze 5/6). Dywan do zabawy w klasie??? U mojego mlodego maz siedzacy w dywanach zalatwil wykladzine do klasy mlodego , bo maja za niski sufit z nieodpowiedniego materialu i poglos byl jak w studni. Siedza na tylkach, tyle, ze czasem w klasie, czasem w holu, gdzie robia czesc samodzielnych zadan. Program i metody nauczania na pewno sa fajniejsze i dzieciaki szkole lubia, ale prawda jest taka, ze rodzice, przyjezdzajacy do Holandii z Polski sa w wielkim szoku, ze np dzieci nie maja "normalnej" plastyki czy muzyki (bo malym szkoly zeby wyplenic etaty swoich nauczycieli nie maja nawet mozliwosci zatrudnic nauczyciela innego przedmiotu), cala podstawowke dzieciaki wszystkich przedmiotow uczy wychowawca klasy, tyle, ze moze sie zmieniac co roku. Najwiekszym szokiem jest jednak brak oddzielnych szatni i nie przebieranie butow, nawet zima, gdy spadnie snieg. W szkole na pewno jest wiekszy luz, ale czasem dzieciaki sa poupychane w klasach jak sardynki i niestety jesli szkola ma ograniczona pojemnosc, to tak bywa. Do dobrych szkol w wiekszych miastach trzeba dziecko zapisywac nawet 2-3 lata wczesniej! Wszystko ma swoje plusy i minusy. W Polsce wydaje mi sie, ze nie wiek dzieci idacych do szkoly jest problemem, a mentalnoscwink szkola kojarzy sie z obozem przetrwania, nauczyciele sa zbyt uwiazani do programow, konspektow i calej papierologii i szkoly sa zbyt pochloniete wychowaniem masowym, gdzie kazdego trzeba wcisnac w odpowiednie ramki, zamiast dac dzieciom szanse rozwoju we wlasnym tempie. Jest za duzo "musi" a za malo "moze".
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • ania_aaa0 11.07.11, 23:34
    Jeszcze rodzice nie są świadomi jakie zmiany wprowadza reforma do szkół ponadgimnazjalnych.
    Po pierwszej klasie (czyli 15-latek) będzie musiał podjąć decyzję, która zaważy na dalszym jego życiu, jak źle wybierze to raczej powrotu już nie ma. Tak w skrócie to wybiera sobie przedmioty na maturę. Jak wybierze humanistyczne to już nie będzie miał chemii, fizyki biologi i geografii w klasie II i III. Przedmioty te zastąpi mu jeden o nazwie przyroda na którym będą omawiane jakieś przypadkowe historie z dziedziny nauki.
    Oznacza to, że liceum ogólnokształcące nie da już dziecku wiedzy ze wszystkich dziedzin nauki.

    A co do obietnic to... kiedyś obiecano gimbusy. Gdzie one są?
    To była obietnica dla rodziców, których dzieci w wyniku reformy miały dojeżdżać do szkoły.
  • asia_i_p 26.05.11, 18:02
    Tylko, że nie ma obowiązku, żeby klasy miały 28 osób. I gdyby dyrektorka zrezygnowała ze szpanowania klasą 16-to osobową i od razu potworzyła klasy około 20-to osobowe, nie byłoby problemu. Więc nie ma sensu, żeby teraz robiła za ofiarę systemu.
    --
    Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
    że przylecą piraci bombowcem
    i bogatym zabiorą pieniądze,
    a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
  • iwoniaw 26.05.11, 18:34
    Otóż to, nie ma obowiązku, by klasy były 28-osobowe, ale dyrektorka niech nie leje krokodylich łez, skoro od zawsze wiadomo na jak liczne (minimalnie) klasy godzi się Urząd Miasta i że poniżej 20 dzieci po prostu nie sfinansuje prowadzenia przez szkołę takiej klasy. Mogła od początku myśleć i dokooptować ze 4 nawet 7-latki z końca roku do tej 16, w końcu samymi grantami z Unii nikt się chyba nie spodziewał tej klasy finansować przez 6 lat? Fakt, dzieci szkoda, ale to wina konkretnej dyrekcji, a nie faktu, że dzieci jako 6-latki poszły do szkoły.

    Moje osobiste dziecko z 2004 roku kończy właśnie I klasę i nikt im ani nie odbiera wychowawczyni, ani nie reorganizuje klasy. Może dlatego, że od początku wszystko było robione z głową i nikt nie wspominał o tym, iż dzieci np. będą się uczyć w budynku, który jeszcze nie istnieje, w klasie o liczebności, za którą gmina nie zapłaci, zwłaszcza jeśli w całej szkole są jeszcze inne klasy bez pełnego "minimalnego" składu.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • anka-itd 26.05.11, 18:37
    Myślę, ze porównywanie szkół hol. z pol. nie ma sensu.

    Ja na odmianę znam już kilka przypadków dzieci w moim najbliższym otoczeniu, których rodzice posłali do szkoły "wcześniej" a teraz zastanawiają się nad pozostawieniem na drugi rok w tej samej klasie. Tutaj również eksperyment na żywym sie nie powiódł, rodzice mają naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Najgorsze jest to, że oni teraz nie mają dobrego rozwiązania, musza wybierać miedzy rozwiązaniem złym i jeszcze gorszym. Efekt: ucierpi na tym dziecko.

    Dobrze, że osoby takie jak autorka postu piszą o swoich jednostkowych doświadczeniach, dzięki temu szersze kręgi rodziców będą miały przeciwwagę do hura optymistycznych wizji płyących z ministerstwa i dobrze się zastanowią, zanim zadecydują o posłaniu swojego dziecka wcześniej do szkoły. W przyszłym roku szkolnym rodzice jeszcze mogą jeszcze decydować.
  • przeciwcialo 26.05.11, 19:29
    Taka sytuacja mogła się zdazyc również siedmiolatkom. Kiepska organizacja pracy szkoły i tyle.
    W przedszkolach tez czasem dzieciom zmienia sie nauczycielka co rok i o traumach nie słyszalam z tego powodu.
  • jakw 26.05.11, 19:58
    przeciwcialo napisała:

    > Kiepska organizacja pracy szkoły i tyle.
    Być może nie tylko. Kilka lat temu radni w mojej gminie łaskawie godzili się na tworzenie klas z conajmniej 21 uczniami. A że w szkole nie starczyło uczniów na 2 klasy to powstała 1 klasa I - 37-osobowa.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • przeciwcialo 26.05.11, 20:03
    To jakas masakra.
  • male_a_cieszy 01.06.11, 13:20
    W najbliższej mojego miejsca zamieszkania podstawówce są trzy klasy pierwsze - dwie po 19 uczniów, jedna 20. Minimalna ilość osób w klasie 1-3 w moim mieście to 18 osób a maksymalna to 25. Średnia na całe miasto wynosi 23 osoby. Wiem bo byłam ostatnio na spotkaniu organizowanym przez UM w sprawie reorganizacji sieci przedszkoli i SP. Nie wyobrażam sobie klasy pierwszej 37 osobowej.
  • jakw 26.05.11, 20:03
    A przecież 7-latki mogą uczyć się w przepełnionych klasach i bez żadnej "promocji" - przynajmniej z punktu widzenia urzędników.
    Na dokładkę wybory samorządowe były w zeszłym roku.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 26.05.11, 22:25
    > wóch klas pierwszych system zmianowy.
    > W dniu wczorajszym (25 maja) na końcoworocznym zebraniu poinformowano rodziców,
    > że w zwiazku z naciskami urzedu (3-krotna wizytacja w ostatnim semestrze oraz
    > groźba kary nałożonej na szkołę) klasa zostaje połaczona z równoległą 1c ...
    "Po zmianie organizacyjnej obecne klasy pierwsze będą liczyć 28 osób. "

    Czyli do tej pory dwie klasy pierwsze liczyły po 14 osób . Nie dziwie się ani naciskom z kuratorium, ani konieczności wprowadzenia zmianowości skoro zostały stworzone tak mało liczne klasy.
  • kunnegunnda 26.05.11, 22:35
    nie ma w tym zadnej logiki.
    to nie ma nic wspolnego z 6 latkami, tylko z organizacja szkoly.
    te krakowska szkole znam, nie jest zla, tylko faktycznie ma problemy z organizacja tej budowy, kase dostaja nieregularnie z miasta- np tragedia.
    16 osobowa klasa 6 latków absolutnie moze istniec- bo 6 latek w tym i poprzednim roku w szkole "liczy się" za dwa czy półtora, jezeli chodzi o przydział etatów.
    kretyni rodzice- uderzaja do stowarzyszenia, ktore jeszcze nikomu nie pomogło- a wiele juz naszkodziło.
    droga to:
    -rr
    -kuratoruim
    -wydział edukacji
    -niestety gazety/lokalna tv
    i presja wywierana NON STOP
    ale w tym watku chodzi znów o to samo- przestraszyc rodzicow........
    do osoby wyzej, ktora pisze o rodzicach, ktorzy planuja pozostawic dzieci w I klasi: znów koleżanki kolegi synsmile czyli nie moj, nie z Iwszej reki- uwielbiam te historie..... a moze to dzieci z jednej klasy, jakiejs bardzo ambitnej nauczycielki?
  • jakw 26.05.11, 23:07
    kunnegunnda napisała:

    > nie ma w tym zadnej logiki.
    > to nie ma nic wspolnego z 6 latkami, tylko z organizacja szkoly.
    > (...) tylko faktycznie ma problemy z organiza
    > cja tej budowy, kase dostaja nieregularnie z miasta-
    To w takim razie nie jest to problem organizacji w szkole tylko w "kasie miasta"...


    > 16 osobowa klasa 6 latków absolutnie moze istniec- bo 6 latek w tym i poprzedni
    > m roku w szkole "liczy się" za dwa czy półtora, jezeli chodzi o przydział etató
    > w.
    Rodzice głupole bo uwierzyli zapewnieniom, że ich dzieci będą się uczyć w sensownej wielkości klasach dłużej niż 2 semestry. A urzędnicy radośnie zachęcający do wysyłania do szkoły 6-latków zapewne zapomnieli rozgłosić w mediach, że po roku na "klasy 6-latków" obetną fundusze dla teraz już 7-latków.

    > ale w tym watku chodzi znów o to samo- przestraszyc rodzicow........
    > do osoby wyzej, ktora pisze o rodzicach, ktorzy planuja pozostawic dzieci w I k
    > lasi: znów koleżanki kolegi synsmile czyli nie moj, nie z Iwszej reki- uwielbiam t
    > e historie.....
    A ja uwielbiam historie jak to wszystkie 6-latki świetnie sobie radzą w I klasie, a 7-latki posłane w wieku lat 7 do I klasy zanudzają się na śmierć/uwsteczniają się ...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • afrikana 26.05.11, 23:51
    > A ja uwielbiam historie jak to wszystkie 6-latki świetnie sobie radzą w I klasie, a 7-latki posłane w wieku lat 7 do I klasy zanudzają się na śmierć/uwsteczniają się ...

    Lubię to big_grin
  • kunnegunnda 27.05.11, 07:55
    no cóz, to naprawde nie ma nic wspolnego z 6 latkami- nawet szkoła dobra, moja mama do niej chodzilasmile dyrektorka, z tego co slyszałam, bardzo sie stara.
    a wg moich informacji- mozesz sobie ironizowac- to ten 6 latek pozostaje dla urzedu 6 latkiem przez caly okres edukacji w szkole podstwowej, i sie mu należa te dodatkowe etaty- więc tutaj chyba jekies inne wzgledy zdecydowaly. 'a w ogole- nic jeszcze nie zdecydowoalo- moga spokajnie walczyc- i ja jednak sadze, ze sukces bedzie.

    A ja uwielbiam historie jak to wszystkie 6-latki świetnie sobie radzą w I klasi
    > e, a 7-latki posłane w wieku lat 7 do I klasy zanudzają się na śmierć/uwsteczni
    > ają się ...>

    noo, przecietny 6 latek bedzie dsobie radzil, jakiekolwiek piekne kontsrukcje slowne w celu podreslenia cynizmu i ironii bedziesz stosowaac- bo program jest dla niego przeznaczony. i empirycznie sie to tez sprawdza (mowie o programi).
    zawsze istniala i bedzie i istniala grupa dzieci, ktora idac do szkoly nie bedzie sobie radzila- nie osiagnela jeszcze tej przyslowiowej dojrzalosci szkolnej. czy jest 7 czy 6 latkiem.ostatnio rozmawialam z wychowawczynia mojego syna z III klasy (ktora bedzie wychowawczynia mojej 6 letniej corki) i twierdzila, ze niektorzy z kumpli mojego mldogego, to pelna dojrzalosc szkolna osiagaja, kiedy 10 lat skoncza....... czy nalezalo czekac z wyslaniem ich do szkoly?- spytalam. Nie, bo oni by jej nigdy w domu nie osiagneli.
    rosze pamietac, ze pojecie dojrzalosci szkolnej tez zostalo "obnizone".
  • mamaly 27.05.11, 12:01
    Moja córka (z września 2003) poszła do szkoły w wieku 6 lat. Mieszkamy w DE.
    Z programem w niemieckiej szkole idą szybciej niż w polskiej, a jednak 6-cio latki sobie radzą.
    Mam porównanie bo córka uczy się jednocześnie w polskiej szkole przy konsulacie w równoległej 2 klasie (również zaczęła jako 6-cio latka). Dzieci w polskiej szkole uczą się tym samym programem co w PL, tylko więcej pracują w domu.
    Warunki w naszej szkole niemieckiej są przeciętne, żadnych dywanów , zabawek, fanfarów extra dla "maluchów" itp (są zabawki typu rowery, laufrady, czy plac zabaw na zew. i służą do zabawy w czasie przerwy). Szkoła podstawowa jest łączona z Hauptschule , więc uczą się w niej dzieci do 16 roku życia. Podstawówka ma osobny budynek, ale jest jedno wejście główne, jedna hala sportowa i jedno do niej dojście przez Hauptschule. Lekcje są prowadzone elastycznie w zależności od zainteresowania uczniów, podobnie organizowane są przerwy. Nie ma dzwonka co 45 min. Stała przerwa jest jedna, jest to długa przerwa i dzieci w tym czasie wychodzą na dwór. Większość dzieci idzie do szkoły jako 6-cio latki i jest to normalne. Są oczywiście również dzieci które idą później.

    Co do sytuacji w wątku ze zmianą nauczyciela to.... Moja córka jest obecnie w 2 klasie. Teoretycznie powinien ją uczyć ciągle ten sam nauczyciel, ale sytuacja losowa zdecydowania inaczej. Nauczycielka zachorowała. Na początku jej zwolnienia mieli codziennie innego nauczyciela lub byli dzieleni na grupy i rozsyłani po innych klasach - również do klas pierwszych. Jak zwolnienie wychowawczyni się przedłużało to dostali nauczyciela na stałe zastępstwo. W ciągu trzech miesięcy owa nauczycielka była 3 razy na zwolnieniu lekarskim trwającym ponad tydzień !!!!!W czasie choroby nauczyciela zastępczego znowu dzieciaki były rozdzielane po klasach lub miały zajęcia z przypadkowymi nauczycielami. Po tym czasie dostaliśmy nowego nauczyciela na zastępstwo (w sumie to już 3 nauczyciel). Zostanie z nami do końca tego roku szkolnego. A od 3 klasy dzieci dostaną nową nauczycielkę. To dopiero jest jazda ze zmianami nauczycieli.
    Tak akurat się zdarzyło. Nie powiem, że dzieci przyjęły to lajtowo, te słabsze szybko zaczęły się gubić w tym co jest zadane i jaki materiał przerabiają (szczególnie jak byli rozdzielani po innych klasach), ale taka akurat sytuacja losowa się wydarzyła.
    Nie ma co panikować, wytłumaczyć dziecku, że tak się czasami zdarza i już. To nie powód do robienia problemów, a już na pewno nie ma to nic wspólnego z tym, że dziecko poszło do szkoły w wieku 6 lat.
  • nika_j 26.05.11, 23:14
    W sumie to dziwię się naiwności rodziców. Bo chyba nikt normalny nie spodziewał się, że taka klasa 16-osobowa będzie sobie istniała do końca edukacji, podczas gdy cała reszta tłoczy się w "normalnych" 26-30 osobowych oddziałach? Prędzej czy później i tak zostałaby rozwiązana, bo przecież jest "nieekonomiczna". Jeśli ktos obiecuje coś takiego, to trzeba do tego podejść z dużą rezerwą.
  • julit.a 27.05.11, 06:47
    nika_j napisała: W sumie to dziwię się naiwności rodziców. Bo chyba nikt normalny nie spodziewał
    > się, że taka klasa 16-osobowa będzie sobie istniała do końca edukacji, podczas
    > gdy cała reszta tłoczy się w "normalnych" 26-30 osobowych oddziałach?

    Dokładnie. Takie jest prawo. Klasy mogą liczyć nawet 34-35 dzieci; nie pamiętam dokładnie.
    Oszczędniości ogromne. W mojej gminie w ramach oszczędności jest plan połączenia nauki dzieci w klasach I i II również zgodnie z prawem...
  • jakw 27.05.11, 18:59
    julit.a napisała:

    > Dokładnie. Takie jest prawo. Klasy mogą liczyć nawet 34-35 dzieci; nie pamiętam
    > dokładnie.
    W dziennikach szkolnych jest 40 rubryczek na uczniów...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kunnegunnda 27.05.11, 07:58
    w krakowie istnieja 16 osobowe klasy- takie chyba jest mimimum- w szkole mojego syna sa dwie takie w starszych klasach. sportowe- wiec nie da sie ich polaczyc. klasa mojej mlodej 6 latki miala tyle liczyc- niestety 6 latki wala drzwiami i oknami- bedzie 24 (to maximum)
    klasa ponad 30 osobowa (jedna z nielicznych, o ktoreych slyszalam, ale ja nie wiem jak jest w sypialniach typu ruczaj kurdwanów)- zostala rozdzielona na 2 klasy, jak sie wiecej dzicdi w innych klasach nazbieralo. chodzi o te przeliczniki.
    wiec nie bylo to obiecywanie gruszek na wierzbach
  • zofijkamyjka 27.05.11, 09:22
    nika_j napisała:

    > W sumie to dziwię się naiwności rodziców. Bo chyba nikt normalny nie spodziewał
    > się, że taka klasa 16-osobowa będzie sobie istniała do końca edukacji,

    Oczywiście, że powinna sobie istnieć taka klasa, jeśli juz ktoś ja utworzył. Należy sie tego nawet domagać. Interes ekonomiczny oraz działania administracyjne nie mogą byc ponad interesem i dobrem dziecka /konwencja praw dziecka, art. 3/. Jak pisałam wcześniej, u nas taki pomysł poprostu upadł, dzieci nie moga byc poszkodowane tylko dlatego, że dyrektor źle wszystko zaplanował. Jednak należy ostro postawic sprzeciw ale nie w stowarzyszeniach które maja złą sławę tylko we władzach administracyjnych.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • przeciwcialo 27.05.11, 09:38
    Mam w okolicy 3 szkoły, w kazdej z powodzeniem funkcjonuja klasy 16-20 osobowe przez całą szkołe podstawowa. Oczywiscie sa tez klasy 27-28 osób ale to zalezy od liczebnosci rocznika.
  • zofijkamyjka 27.05.11, 09:46
    Chodzi też o to że dyrekcja planując liczebność klas w pierwszym roku edukacji, powinna to zrobić z głową, żeby dzieciom zapewnić naukę w spokojnych warunkach, co szczególnie w pierwszych latach edukacji ma ogromne znaczenie. Robienie dzieciakom rewolucji juz po pierwszym roku edukacji z przyczyn, które należało przewidzieć jest absolutnie niedopuszczalne.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • 5an-ka 27.05.11, 09:58
    jak się cieszę, że mój syn idzie do szkoły jako 7 latek, a byliśmy bardzo nakręceni żeby poszedł rok wcześniej.
  • kunnegunnda 27.05.11, 11:55
    noo, ciesz się, będzie w klasie 37 osobowej- na twoje zyczenie.
    ja se tam ciesze, ze moja mloda nie bedzie musiala przedzierac sie przez rocznik nastepny
  • 5an-ka 27.05.11, 18:42
    właśnie, że się cieszę że nie zabrałam mu dzieciństwa, bo młody jest silniejszy psychicznie, dojrzalszy i chce teraz iść już do szkoły sam a ja mam możliwość wyboru mądrego nauczyciela, który świetnie poprowadzi młodego w tych pierwszych 3 latach w klasie nawet 40 osobowej, a bedzie to klasa 26 osobowa, a ty mam wrażenie bardziej nerwowa czy złośliwa, lubisz tak komuś przyszpilić.
  • mama303 27.05.11, 19:05
    5an-ka napisała:

    > właśnie, że się cieszę że nie zabrałam mu dzieciństwa, bo młody jest silniejszy
    > psychicznie, dojrzalszy i chce teraz iść już do szkoły sam

    Dziećmi można troche manipulować w tej kwestii. Innymi słowy, obawy rodziców przechodzą na dzieci, rodzice uważają, że dziecko sobie nie poradzi to i ono tak uważa, rodzice uważają że dziecko jest gotowe rozpocząc edukację i sobie poradzi to i dziecko chce iśc do szkoły.
    Moja córka np. bardzo chciała żebym jej "dzieciństwo zabrała".
  • 5an-ka 27.05.11, 19:51
    Starszą córę pewnie też bym posłała wcześniej bo też bardzo chciała i cały czas chce jest dojrzalsza. Pewnie dla tego uczy się w 3 szkołach jednocześnie. Obawy rozwiewam zazwyczaj w rozmowie z ludźmi mającymi wiedzę i doświadczenie. Nie lubię i nie stosuję manipulacji zwłaszcza w stosunku do mojej rodziny. A na dzieci patrzę indywidualnie po prostu moi chłopcy są jeszcze bardzo dziecinni. Do zerówki czy do 2 klasy chodzą w celach towarzyskich a nauka przy okazji a u córy odwrotnie. I cała trójka każdy w inny sposób radzi sobie świetnie.
  • mama303 28.05.11, 08:40
    Z ta manipulacją to nawet jak Ci sie wydaje że nie manipulujesz to jednak dziecko bardzo przejmuje poglądy rodziców na pewne kwestie. Dopiro potem następuje totalna negacje i akcentowanie swego odmiennego zdania.
  • kunnegunnda 27.05.11, 19:37
    rozumiem, ze idzie jako 7 latek w roku 2011/12.
    w nastepnym przedzierał by sie przez tłumy.......
    to jednajk troche inna historia.
    a n/t- tak, jestem i nerwowa i zlosliwa jak ktos pisze bzdety o zabierniu dziecinstwa.
    cuda zaczely sie w moim zyciu dzieac jak do szkoly poszlam. jako 6 lateksmile
    i ja, moja rodzina i przyjaciele okres szkoly wspominamy jako najpiekniejszy w zyciu. dlaczego to odbierac, odraczac? w imie czego?
  • 5an-ka 27.05.11, 20:43
    wcale ci się nie dziwię ja też bardzo przeżywam szkołe moich dzieci i dlatego bardzo sobie cenię madrych ludzi, których spotykam bo coraz mniej rozumiem z tego co się dzieje w naszych szkołach, życzę siły, sorki jeśli ci niechcący przyłożyłam, martwię się o młodego jest dobryn uczniem a z testu na zakończenie klas 2 słabo nauczyciel sugnalizuje, że malo czyta a ta bestia nie lubi i już.
  • mama303 27.05.11, 13:58
    Z czego tu sie cieszyć???
    Jeśli nawet 6 latki mają problem z liczebnością klas to co dopiero 7 latki smile
  • tititu 27.05.11, 16:42
    No to trzeba poprotestowac!
    A swoja droga dobre warunki wymagaja staran.
    A tu rodzice nie mieli planu B. Po prostu zalozyli, ze jest ok a kolejna szkole wybiora za 6 lat.
  • jakw 27.05.11, 18:57
    tititu napisała:

    > A tu rodzice nie mieli planu B. Po prostu zalozyli, ze jest ok a kolejna szkole
    > wybiora za 6 lat.
    Ciekawe, że rodzice mają z góry przewidywać, że szkoła ich i tak zrobi w balona...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • andaba 27.05.11, 19:09
    Ja jak chciałam posłas sześciolatka to mi wszyscy odradzali, wychowawczynie wprost powiedziała, że ona nie chce sześciolatka.

    Poszedł do szkoły normalnym trybem. Na dwie klasy są dwa sześciolatki (poprzednio nie było żadnego, mój byłby jedyny). Z tego co wiem te sześciolatki i tak się uczą lepiej niż przeciętnie.
    Czyli niektóre się adaptują bez problemu.
  • andaba 27.05.11, 19:14
    Ale co do meritum - zapieprzył urząd, jak zwykle. U nas w szkole kilka lat temu podobną walke wygrali rodzice i klasy do dziś są trzy w miejsce dwóch (chyba mają od 16 do 18 osób, obecnie to piąte). Ale była nerwówka, decyzja przyszła dopiero pierwszego września co zaowocowało zwolnieniem sięjednego nauczyciela i przeniesieniem kilkorga uczniów do innej szkoły, co spowodowało, że nieliczne klasy były (są) jeszcze mniejsze.
  • black_halo 28.05.11, 10:19
    Przesadzasz, jak ja szlam do pierwszej klasy to grupa dzieci liczyla 36 osob bo jestem w wyzu, szkoly byly przepelnione, nauka odbywala sie na 3 zmiany i w soboty - tak tak ! Jednego dnia zaczynalam lekcje od 7.30 a nastepnego od 14.30, potem wprowadzono jeden dzien wolny w tygodniu i w zamian szlo sie w sobote, tez na 3 zmiany. Jakos nikt nie narzekal, szkola przystosowana na 700 uczniow musiala nagla pomiescic 2500 osob Nikt sie z nami nie cackal. Jestem rocznik 83.

    Moja mama rocznik 57 chodzia do szkoly dzie w klasie musialo sie pomiecic 50 osob, takich klas bylo 7, rocznikow 8 - akurat to byl wyz powojenny.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • jakw 28.05.11, 10:30
    Spokojnie, jak znajdziesz odpowiednią liczbę chętnych to zawsze możecie się domagać, żeby wasze dzieci uczyły się w klasie 40-osobowej na 3 zmianę...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • gertruda.k 28.05.11, 10:47
    Chyba chcemy lepszych warunków dla naszych dzieci?
    Myślę, że ok.20 dzieci w klasie to optymalna ilość i dla dzieci i dla nauczyciela.
  • oskakasia 31.05.11, 10:18
    ratujmaluchy, rzecznikrodzicow
    Jeżeli nic się nie zmieni mój syn pójdzie do szkoły w wieku 5 lat i 9 m-cy (ur. listopad 2006). Razem z nim w pierwszej klasie znajdą się dzieci prawie 8-mio letnie (ur. np styczeń 2005). Nie trzeba być specjalistą by zauważyć różnice rozwojowe między takimi dziećmi.
    6-cio latki będą musiały pracować podwójnie by "dorównać" starszym kolegom. Szkoda żeby od początku czuły się gorsze i słabsze.
    Zbieram więc podpisy bo może jeszcze uda się zmienić przepisy i wycofać chorą ustawę zanim sześciolatki znajdą się w przepełnionych szkołach. Szkołach, które w ogromnej większości nie są przygotowane na tak małe dzieci.
    Same dzieci nie są na to gotowe żeby odpowiednio długo skupić uwagę, pamiętać o obowiązkach szkolnych czy wreszcie nauczyć się pisać w ciągu 1-szej klasy.
    Pewnie jakoś to będzie, ale ja chciałabym żeby szkoła była pozytywnym doświadczeniem.
    Zainteresowanych odsyłam na strony
    ratujmaluchy i rzecznikrodzicow
  • mama-ola 31.05.11, 13:38
    > Jeżeli nic się nie zmieni mój syn pójdzie do szkoły w wieku 5 lat i 9 m-cy (ur.
    > listopad 2006). Razem z nim w pierwszej klasie znajdą się dzieci prawie 8-mio
    > letnie (ur. np styczeń 2005). Nie trzeba być specjalistą by zauważyć różnice ro
    > zwojowe między takimi dziećmi.

    Nie musi tak być, wystarczy pomyśleć. U nas podzielono dzieci ze względu na datę urodzenia. Są dwie klasy samych 7-latków, jedna klasa samych 6-latków i jedna klasa mieszana, ale uwaga! jak mieszana: 7-latki z końcówki roku i 6-latki styczniowe i lutowe. Czyli góra 4-5 m-cy różnicy między dziećmi.
    [Dla porównania - w innej szkole w mojej okolicy przyjęto system przydzielania do klas ulicami. Też niegłupio, bo chodzenie do klasy z sąsiadem ma swoje zalety, ale przez to w jednej klasie znalazły dzieci, które dzieli 12 m-cy i więcej].
    Proponuję zaangażować się w szkolne sprawy i lobbować na rzecz przydzielania dzieci do klas na podstawie daty urodzenia. Powodzenia smile
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (2 lata)
    Trójmiasto dla 30+
  • dorota.alex 01.06.11, 15:16
    Myśleć można w szkole molochu w której jest kilka klas w jednym roczniku W mniejszych szkołach - np. u moich dzieci - jest jedna klasa w roczniku. A w każdej klasie 14-18 dzieci. Nie da się ich podzielić w żaden sposób.
  • jakw 01.06.11, 15:23
    dorota.alex napisała:

    > Myśleć można w szkole molochu w której jest kilka klas w jednym roczniku W mnie
    > jszych szkołach - np. u moich dzieci - jest jedna klasa w roczniku. A w każdej
    > klasie 14-18 dzieci. Nie da się ich podzielić w żaden sposób.
    Nic straconego. Można zlikwidować szkołę, a uczniów wozić szkolnym autobusem do szkoły-molocha.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • dorota.alex 01.06.11, 17:59
    No faktycznie, na to nie wpadłam smile
  • magnolia1973 31.05.11, 10:27
    Ratowniku, ratuj się sam!!!
  • mama-ola 31.05.11, 13:32
    Jeśli ktoś posyła dziecko do szkoły, bo jest "promocja", to rzeczywiście może się zawieść.
    Ja posyłam z innego powodu i raczej się nie zawiodę. Mój syn po prostu jest gotowy do szkoły a wyrósł z przedszkola, np. określenie "maluszek" w stosunku do niego byłoby wręcz śmieszne (tak nazywamy czasem jego 2-letniego brata).

    Jeśli chodzi o liczebność klas. U nas musi być co najmniej 25 osób - zarządzenie samorządów czy jakiejś innej odgórnej jednostki, w każdym razie nie zła wola szkoły. Tylko 16 osób by się chciało, pewnie, ale to raczej w szkole prywatnej. Jak rozważałam prywatną, to tam było 18 osób w klasie i ani jednej więcej. Ale za to się płaci. W państwowych klasy są liczniejsze i trzeba się z tym pogodzić lub zapisać dziecko do prywatnej.
    --
    Mama A. (6 lat) i M. (2 lata)
    Trójmiasto dla 30+
  • mama303 31.05.11, 18:39
    Przeciez to nie chodzi o to, że klasa liczniejsza. Chodzi o to że zmienia sie warunki edukacji bez wyraźnego powodu. Jeśli rodzice wysłali swoje dzieci skuszeni ciekawą propozycją małych klas to teraz nagle robi sie ich troche w bambuko pogarszając te warunki. ale przede wszystkim robi sie rewolucję dzieciom. Dla nich to ogromna zmiana może być: nowy nauczyciel, nowe koleżanki, rozstanie ze starymi itd.
    Tu nie rodzice czy dzieci zawiniły tylko dyrekcja szkoły.
  • joanna_poz 01.06.11, 09:45
    > Tu nie rodzice czy dzieci zawiniły tylko dyrekcja szkoły.

    również nie zawiniła reforma - tylko ta konkretna dyrekcja i zła organizacja.
  • mama303 01.06.11, 22:12
    joanna_poz napisała:

    > również nie zawiniła reforma - tylko ta konkretna dyrekcja i zła organizacja.

    Oczywiście, reforma nie ma tu nic do rzeczy.
  • selerr 02.06.11, 09:49
    A czy rodzice zapytali, czy tak liczna klasa będzie na pewno do końca ich edukacji? Czy dyrektor obiecywał mało liczna klase dla 6-latków? Bo to jest różnica.
    Poza tym inna jest sytuacja w gminach, gdzie normą są mało liczne klasy z uwagi na mało dzieci, a co innego - gdy oferuje się tego typu "promocje", podczas gdy normą w okolicy/tej szkole/innych szkołach w gminie sa warunki dużo gorsze. Oczywiste jest wówczas, że nie należy się spodziewać, by ta klasa została traktowana jakoś specjalnie.
  • balbinka01 02.06.11, 18:50
    1 - NIE wysyłaliśmy 6-latków do szkół ze względu na "promocję". Wysylaliśmy dzieci DO TEJ KONKRETNEJ szkoły, ze względu na małe własnie klasy. Szczerze powiem, że gdybym miała świadomość, że moje dziecko będzie w tak licznej być może nawet 30-sto--osobowej klasie - szukałabym innej szkoly (dziecko i tak poszloby do skzoły w wieku 6 lat) . Mieszkam bardzo blisko centrum Krakowa. Dowożę córkę na przedmieścia do Witkowic - szkoła na uboczu, mała, mniejsze klasy niż w centrum miasta.

    2 - szkola NIE zawiniła. Placówka jest na prawdę świetna - dużo by opowiadać o jej zaletach. Zawiniła rada miasta, ktora swoją uchwałą likwiduje etat dla szkoły w sytuacji, gdy liczba dzieci w roczniku spada poniżej jakiegoś tam poziomu. Sami nauczyciele mówią, że to kretyńskie rozwiązanie... bo wystarczy odejście dwójki dzieci i już po klasie...

    3 - TAK, pytalam we wrześniu, po odejściu z klasy trojga dzieci - czy klasa nie jest zagrożona. Dostałam odpowiedz, że nie, absolutnie nie jest. Nietstey teraz z rocznika odchodzi kolejna trójka dzieci i ta wspomniana przeze mnie liczba dzieci spada poniżej wspomnianego poziomu.

    4 - klasy w roczniku są trzy - od września będą liczyć 24, 16 i 14. Czyli teoretycznie na klasę przypada 18 osób. Małe klasy, ale cóż - czasem tak bywa. W jednym roczniku jest grubo powyżej 20 dzieciaków, w innym nieco mniej. Nie rozumiem, dlaczego w publicznej placówce kilka klas nie może być mniejszych??!!

    Nie winą dyrekcji ani rodziców jest to, że kilkoro dzieci odeszło z klas pierwszych. Nie jest to naszą naiwnością, bo jak pisałam - niepokoiła mnie mała ilość dzieci już we wrześniu - byłam uspokajana. Dlaczego ja i inni rodzice nie mieliśmy wierzyć w zapewnienia?

    Zawiodłam się na publicznym nauczaniu. Cieszyłam się, że w państowej placówce też może być komfort nauczania... Niestety krakowska klika rządzących pokazała mi figę z makiem.
    --

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka