Dodaj do ulubionych

Podręczniki - buuuuuuuuu

19.06.11, 20:48
Ponarzekam sobie...
Wiem, wiem - pewnie w liceum czy gimnazjum gorzej ale to się będę wściekać za jakiś czas smile W klasach 1-3 SP był luz - zestaw za niecałe 200zł plus zestaw do angielskiego plus religia, trochę zeszytów, bloków itp. Jakoś dało się radę.
Teraz 4 klasa. Dostałam listę, sprawdziłam ceny i q...wa !
Patrzę - książka, jeszcze luz 36 zł, ale do książki ćwiczenia: 3 sztuki po 12 zł. Każdy przedmiot to książka i ćwiczenia.
A każda książka i ćwiczenia to już ok 25-35 zł plus 12-30 zł.
Średnio przedmiot 50 zł.
Plastyka, technika i muzyka od razu do klas 4-6 - pewnie po to by dobić do 15 kg w plecaku, niech dziecko poczuje, że do szkoły idzie uncertain
I po cholerę te ćwiczenia??? A kiedy się nauczą notować?
I ćwiczenia z techniki i plastyki mnie rozwaliły zupełnie! (do plastyki nawet oprócz książki dwa zestawy ćwiczeń!).
Angielski komplet już nie za 40 zeta ale 78, hm...
Domyślam się, że ćwiczenia ćwiczeniami, a zeszyty też trzeba będzie nabyć i dzieciaki będą tachać.
Jest kiermasz używanych ale ... mam na wykazie podane roczniki wydań - no i oczywiście te nieliczne książki pokrywające się z obecną 4 klasą to nowsze wydania, a wydania z interesującego mnie roku na allegro plus przesyłka wychodzą o 2-3 zł tańsze niż nówki - no bo przecież znajduję jedynie pojedyncze egzemplarze, każdy wszak ma swoją 'indywidualną' listę...
A to dopiero 4 klasa szkoły podstawowej...
Musiałam sobie ponarzekać, zwłaszcza że przed chwilą zleciłam przelew za o 70% zestawu - prawie 400 zł z 10% zniżką i gratisową przesyłką.
Reszty na szczęście nie było więc przejdzie w lipcowy budżet uncertain
Edytor zaawansowany
  • makurokurosek 19.06.11, 20:59
    Pociesz się faktem, że w przedszkolu państwowym taką kwotę płaciłaś co miesiąc.
    Szczerze mówiąc, odkąd młoda poszła do żłobka ( państwowego) co miesiąc na opłaty wydawałam ponad 300 zł/miesięcznie dlatego wizja szkoły i podręczników nie jest dla mnie czymś przerażającym wręcz odwrotni w końcu comiesięczne wydatki obniżą się.
  • jakw 19.06.11, 22:36
    makurokurosek napisała:

    > Pociesz się faktem, że w przedszkolu państwowym taką kwotę płaciłaś co miesiąc.
    >
    > Szczerze mówiąc, odkąd młoda poszła do żłobka ( państwowego) co miesiąc na opła
    > ty wydawałam ponad 300 zł/miesięcznie dlatego wizja szkoły i podręczników nie j
    > est dla mnie czymś przerażającym wręcz odwrotni w końcu comiesięczne wydatki ob
    > niżą się.
    Hm, ja też tak myślałam przed pójściem starszej do szkoły...Po czym okazało się, że różne zajęcia dodatkowe, komitety rodzicielskie, świetlice , składki klasowe, wyjścia klasowe i kieszonkowe pochłaniają chyba nawet więcej kasy niż przedszkole.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 19.06.11, 22:45
    Nie sądzę jednak aby ta różnica była tak gigantyczna. Jeżeli miesięczne opłaty nie przekroczą 4 stów ( wykluczając odzież i przybory plastyczne które i tak trzeba kupić niezależnie od wieku dziecka) to jak dla mnie kwota całkowicie akceptowalna na która jestem przygotowana
  • jakw 19.06.11, 22:51
    No cóż, ja w V-VI klasie starszej za same dodatkowe zajęcia z języków obcych płaciłam jakieś 30 złotych mniej niż w tym czasie za przedszkole młodszej - z wyżywieniem i dodatkowymi zajęciami.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 19.06.11, 22:58
    Z tym, że zajęcia językowe czy zajęcia hobbystyczne kosztują wie każdy kto w ogóle kiedykolwiek z nich korzystał i to również jest niezależne od wieku lecz indywidualnych potrzeb i zainteresowań dziecka.
    Jeżeli masz w domu dziecko uzdolnione artystycznie to zapewne w miesiącu wydasz co najmniej dwu czy trzykrotną wartość opłat przedszkolnych, ale prawdopodobnie gdybyś sama miała jakieś hobby również wydałabyś taką kasę nie zastanawiając się nad tym.
    Fakt jest taki, że podstawa szkolna jest mniej kosztowna niż podstawa przedszkolna.
  • jakw 19.06.11, 23:18
    makurokurosek napisała:

    > Fakt jest taki, że podstawa szkolna jest mniej kosztowna niż podstawa przedszko
    > lna.
    Tyle, że ta podstawa szkolna odnośnie języków obcych dawała raczej mało i stąd to płacenie za pozalekcyjne zajęcia językowe.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • przeciwcialo 20.06.11, 07:51
    Kosztów przedszkola państwowa szkoła nie przebije. Nie ma szans, nawet kupując co rok nowe podręczniki a nie uzywane.
  • agni71 20.06.11, 08:26
    przeciwcialo napisała:

    > Kosztów przedszkola państwowa szkoła nie przebije. Nie ma szans, nawet kupując
    > co rok nowe podręczniki a nie uzywane.

    tez mi się tak wydaje. Jak by nie bylo, za przedszkole płaci sie te 200-300 zł miesięcznie (w zależności od frekwencji dziecka), to daje co najmniej 2000 rocznie. Podręczniki niech nawet w starszych klasach kosztują i 600 zł + wycieczki, wyjścia kolejne 200 zł (nie wliczam zielonych szkół, bo moje jeszcze nie jeżdziły i nie wiem, jaki to koszt). Zajęcia dodatkowe to zajęcia dodatkowe, nie mozna ich wliczac do obowiązkowych opłat, bo uczestnictwo w nich to wolny wybór dziecka i rodzica.
  • morekac 20.06.11, 08:37
    tylko że w przedszkolu za te pieniądze dziecko jest częściowo nakarmione i ma pewne dodatkowe zajęcia. Dlaczego więc tak się zapieracie, żeby dla dzieci szkolnych nie liczyć opłat za zajęcia dodatkowe typu język?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • makurokurosek 20.06.11, 09:04
    . Dlaczego więc tak się zapieracie, żeby dla dzieci szkol
    > nych nie liczyć opłat za zajęcia dodatkowe typu język?

    Dlatego, że cena takich zajęć zależy od zainteresowań, inna cena jest za typówki inna za bardziej wyrafinowane np szybowce dodatkowo gdyby dziecko wykazywało się uzdolnieniami w danej dziedzinie inwestowałabyś w nie już w przedszkolu.
  • morekac 20.06.11, 10:03
    z moich doświadczeń wynika, że zainteresowanie szybowcami w tym wieku jest najczęściej pochodną pasji rodzica, a nie samodzielnym wymysłem przedszkolaka, nikt też kilkulatka do szybowca nie wsadza - trzeba być w poważniejszym wieku.

    Ale myślę też, że większość rodziców zgodzi się z tym, że nauka języków obcych jest potrzebna - prawda jest też taka, że znaczna część uczniów na dodatkowy język uczęszcza. Czy są zdolni czy niezdolni w tym kierunku - jeśli tylko rodziców stać, to angielskiego uczą się dodatkowo. Co daje kwotę 100-200 zł miesięcznie. Jeśli doda się do tego podręczniki i inne pomoce naukowe - to koszt szkoły ucznia starszego niż 9-10 lat jest porównywalny z kosztem przedszkola.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • makurokurosek 20.06.11, 10:09
    Szybowce tyczyły się nastolatka smile.
  • morekac 20.06.11, 13:35
    No, też jakoś mi nie szła mi wizualizacja przedszkolaka za sterami szybowca wink
    Ale to nadal nie wyjaśnia, dlaczego koszty przedszkolaka liczy się z wyżywieniem, angielskim i rytmiką, a nastolatka bez angielskiego i szybowca wink. I bez jedzenia.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • makurokurosek 20.06.11, 13:54
    Płacę za przedszkole z wyżywienie bez żadnych zajęć dodatkowych 340 z RD, z zajęciami dodatkowymi w przedszkolu 400 zł , młoda przez ponad pół roku chodziła na poza przedszkolne zajęcia z baletu które kosztowały 100zł/miesięcznie.
    Podstawa szkolna to wydatek na książki i powiedzmy RD, reszta to wybór rodzica tak jak w przedszkolu nie ma przymusu zapisywania na zajęcia dodatkowe tak i nie ma tego przymusu w szkole. Fakt dodatkowy angielski uważam za standard, ale nawet w speak up kurs 9 miesięczny kosztuje 2100 zł co daje 240 zł miesięcznie. Dlatego nie sądzę aby koszty wydatków na dziecko szkolne przekroczyły comiesięczne wydatki na dziecko przedszkolne
  • morekac 20.06.11, 15:23
    To teraz może policz, ile cię przedszkole dziecka kosztuje BEZ wyżywienia (nazywało się to opłatą stałą za moich czasów). Wtedy można porównać te wydatki edukacyjno-opiekuńcze. Przy czym nie twierdzę, że te wydatki na dziecko szkolne jakoś straszliwie przekraczają wydatki na dziecko szkolne, tylko że są dosyć porównywalne...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • morekac 20.06.11, 15:27
    To drugie dziecko miało być przedszkolne. wink
    Nie chcę cię martwić - twoje przekonanie, że wydatki na dziecię jakoś spadną po osiągnięciu przezeń wieku szkolnego mogą być złudne.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • agni71 20.06.11, 15:47
    morekac, ja mam dwójke w szkole (I i II kl.) i jedno w przedszkolu. I z pewnością nie wydaję miesięcznie na dziecko szkolne, tyle co na przedszkolne. Komplet podręczników, jak na razie, kosztuje mnie ok. 220-230 zł - jednorazowo, a nie co miesiąc. Obiady i tak gotuje w domu, na osobe pewnie wychodzi po kilka zł. za obiad. Plecak to wydatek raz na 2-3 lata, więc nawet jesli ktos kupuje za 300-400 zł, to i tak miesięcznie nie wyjdzie taka kwota. Przybory/akcesoria szkolne to moze z 300 zł/rok znowu, a nie na miesiąc.

    zapewne wydatki na podręczniki będą wyższe od IV klasy - jednak śmiem twierdzic, że w przeliczeniu na miesiąc nie wyniosą 200-300 zł.
  • przeciwcialo 20.06.11, 17:48
    U nie podobnie z tym ze jedno w przedszkolu, jedno w podstawwówce a jedno w gimnazju. Najwięcej wydaję na to przedszkolne.
    Od razu mówię że zielone szkoły i wycieczki wliczam w te samą pulę co wakacje a nie w oswiate.
  • makurokurosek 20.06.11, 15:58
    opłata stała 150-200 zł.
  • olena.s 24.06.11, 13:55
    Tylko mi się wydaje, że rodzice często zmuszeni są dodatkowo płacić za naukę przedmiotów szkolnych. Jeżeli dziecko ma się wyuczyć w szkole np. angielskiego na poziomie komunikacji i matmy na poziomie przyzwoitego zaliczenia egzaminu, a okazuje się - gucio, to nic dziwnego, że rodziców szlag trafia. I trudno wtedy nie doliczyć wydatków na korepetycje/kursy do kosztów porównywalnych z opłatami przedszkolnymi.
    --
    katar1.blox.pl/html
  • makurokurosek 24.06.11, 16:37
    Jeżeli dziecko ma się wyuczyć w szkole np. angielskiego na
    > poziomie komunikacji i matmy na poziomie przyzwoitego zaliczenia egzaminu,

    Co do angielskiego przyznam rację co do matematyki każdy z nas operuje matematyką na poziomie podstawowym, więc chyba nie powinien mieć problemów w ewentualnym wytłumaczeniu dzieciakowi materiału którego nie załapał w szkole. Natomiast gimnazjalista czy licealista nie powinien mieć problemu z samodzielnym poszukaniu w książkach materiału który sprawia mu trudność, oczywiście zapewne będzie to bardziej czasochłonne niz korki ale zapewne również ta wiedza na dłużej pozostanie w pamięci
  • jakw 24.06.11, 20:06
    makurokurosek napisała:

    > Natomiast gimnazjalista czy licealista nie powinien mieć problemu z samodzielnym poszukani
    > u w książkach materiału który sprawia mu trudność, oczywiście zapewne będzie to
    > bardziej czasochłonne niz korki ale zapewne również ta wiedza na dłużej pozost
    > anie w pamięci
    Ale jeśli gimnazjalista czy licealista twierdzi, że "wogóle nie kuma" to raczej nie liczyłabym na to, że nagle go oświeci jak sobie zacznie książkę czytać. Zwłaszcza jeśli chodzi o rozwiązywanie zadań z chemii, fizyki czy matematyki. A na tym etapie edukacji rodzic niekoniecznie będzie w stanie pomóc.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 24.06.11, 20:37
    > Ale jeśli gimnazjalista czy licealista twierdzi, że "wogóle nie kuma" to racze
    > j nie liczyłabym na to, że nagle go oświeci jak sobie zacznie książkę czytać. Z
    > właszcza jeśli chodzi o rozwiązywanie zadań z chemii, fizyki czy matematyki.

    I z tym się całkowicie nie zgodzę, w większości książek czy zbiorów zadań są zadania przykładowe o różnym stopniu trudności z pokazanym i wytłumaczonym sposobem rozwiązania. To raczej kwestia dokładnego prześledzenia zadania i toku myślenia.
  • olena.s 24.06.11, 20:29
    Nie będę się z tobą spierać, bo nie mam doświadczeń ze starszymi dziećmi - moje małe. Niemniej, jeżeli dziecko byłoby w szkole uczone tak, ze niezbędne byłyby korepetycje, kursy itd, (zakładam dla czytelności obrazu dziecko przeciętnie zdolne i przeciętnie pracowite) to z całą pewnością czułabym się uprawniona do doliczenia opłat za powyższe do wydatków na komitet rodzicielski, podręczniki i inne obowiązkowe.
    --
    katar1.blox.pl/html
  • makurokurosek 24.06.11, 20:40
    Ja natomiast niekoniecznie, bo często dziecko nawet nie spróbuje samemu dojść do rozwiązania tylko wychodzi z założenia nie umiem nie rozumiem . I naprawdę wiedzę do której samemu się doszło pamięta się przez lata mimo iż jej się nie wykorzystuje
  • olena.s 24.06.11, 21:12
    No ależ ja nie o tym......
    Ja o sytuacji szkolnej takiej, że osiągnięcie przeciętnie przyzwoitego wyniku wymaga mniej więcej stałych korków bądź kursów. Dlatego zakładam że dziecko nie leń i nie tępak ani geniusz.
    --
    katar1.blox.pl/html
  • makurokurosek 24.06.11, 21:15
    To raczej moda lenistwo . Sama nigdy z korków nie korzystałam i nie wpłynęło to na moje wyniki w nauce.
  • joa66 24.06.11, 22:06
    I trudno wtedy nie doliczyć wydatków na korepetycje/kursy do kosztów porównywalnych z opłatami przedszkolnymi.


    niekoniecznie...bo to wybór rodzica a nie obowiązkowa opłata.

    Ja rozumiem, że czasami trzeba korzystac z korepetycji czy dodatkowych lekcji, jednak to jest innego rodzaju wydatek. Nie twierdzę, że im starsze dziecko tym tańsze w utrzymaniu wink (wręcz przeciwnie), ale te koszty zależą od rodzica. Nie ma obowiązku korepetycji.
  • olena.s 24.06.11, 22:50
    Jak mówię, sama doświadczenia ze starszymi dziećmi nie mam. Jednak przy przyjętych założeniach (przeciętne dziecko MUSI brać korki/kursy mniej więcej na stałe dla uzyskania przeciętnych wyników) uważam że szkoła przerzuca koszt na rodziców, i rodzic ma prawo moralne smile wpisać wydatki w pozycję kosztów obowiązkowych.
    --
    katar1.blox.pl/html
  • makurokurosek 24.06.11, 23:00
    (przeciętne dziecko MUSI brać korki/kursy mniej więcej na stał
    > e dla uzyskania przeciętnych wyników"

    Co za bzdura. Przeciętne dziecko wcale nie musi brać korków, natomiast musi włożyć więcej pracy niż dziecko ponadprzeciętne.
    Rozumiem, że 15, 20 czy 30 lat temu to sami geniusze na świat przychodzili bo korki nie były czymś normalnym, a jedynie służyły do pomocy przy powtórce materiału do egzaminów i to dla osób posiadających problemy z danego przedmiotu.
    W obecnej chwili materiał przerabiany na każdym poziomie edukacji jest gigantycznie okrojony w porównaniu do tego co było za naszych czasów, więc gadanie że korki to wymóg bo dziecko nie jest w stanie załapać materiału to czysty idiotyzm, świadczący o nie wnikaniu w problemy dziecka z nauką.
    Skoro do zrozumienia materiału szkoły średniej konieczne są korki, to co z materiałem na studiach gdzie nie tylko wykładowca jak sama nazwa mów zajmuje się wykładaniem, a nie tłumaczeniem, to jeszcze do wielu przedmiotów niezbędna jest znajomość materiału która będzie przerabiana np w kolejnym semestrze.

  • olena.s 24.06.11, 23:17
    Wiesz, ja się naprawdę nie chcę wykłócać.
    O powszechności korków/kursów wiem z badań statystycznych, bodajże OBOP czy inny CBOS je publikował już spory kęs czasu temu. Zdaje się, że co czwarte dziecko uczy się języka poza szkołą, a w klasach maturalnych korki bierze co drugi uczeń.
    W szkole średniej człowiek musi zaliczyć mnóstwo rzeczy nie związanych jego zainteresowaniami, na uczelni - proporcja jest jednak inna bo wybierasz sobie przynajmniej kierunek, że nie wspomnę o specjalizacji. Nierzadko licealny trójkowicz ma na uniwersytecie bardzo dobre wyniki.
    --
    katar1.blox.pl/html
  • joa66 25.06.11, 11:03
    O powszechności korków/kursów wiem z badań statystycznych, bodajże OBOP czy inny CBOS je publikował już spory kęs czasu temu

    Bo sa powszechne. Co nie znaczy obowiązkowe. Najczęsciej są wynikiem ambicji, planów na pzrsyzłośc, nadziej na wyniki ponadprzeciętne. Języki obce to inna bajka - rzeczywiście trudno się ich bardzo dobrze nauczyć w szkole. Ale to też nie jest obowiązkowe. Tak, żeby zdać egzamin gimnazjalny czy maturalny szkoła nauczy, jezeli uczeń sie przyłoży. Tylko wiele młodych ludzi chceznac język (języki) lepiej niż okreslaja to wymagania egzaminacyjne.
  • morekac 26.06.11, 07:43
    Szkoła nauczy, pod warunkiem, że nie ma kłopotów kadrowych. O fizyku, który dyktował podręcznik (wyłącznie!), już pisałam.
    Ale np. matematyczka miała kłopoty zdrowotne i już wiadomo, że klasa córki będzie miała dodatkową godzinę w przyszłym roku szkolnym. A nie były to jedyne problemy zdrowotne z nauczycielami - strasznie wypadkowo-chorowici byli. ;-(
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • morekac 24.06.11, 23:57
    Rozumiem, że 15, 20 czy 30 lat temu to sami geniusze na świat przychodzili bo k
    > orki nie były czymś normalnym, a jedynie służyły do pomocy przy powtórce materi
    > ału do egzaminów i to dla osób posiadających problemy z danego przedmiotu.
    hm, to z czegoż utrzymywał się mój rodziciel osobisty? wink
    zauważ też jedną rzecz - dawniej był egzamin do szkoły średniej oraz matura i ewentualny egzamin na studia. Poza maturą teraz egzamin jest po klasie VI (jeśli ktoś ma plany inne niż gimnazjum rejonowe musi napisać je świetnie + mieć b.dobre oceny), po III gimnazjum (też trzeba mieć jak najlepsze oceny i jak najlepiej napisać egzaminy - praktycznie ze wszystkiego, a nie z 2 przedmiotów jak dawniej)- przy tym egzaminie nie ma 2 szansy. Dziwisz się, że gimnazjaliści korkują jak szaleni?

    W obecnej chwili materiał przerabiany na każdym poziomie edukacji jest gigantyc
    > znie okrojony w porównaniu do tego co było za naszych czasów, więc gadanie że k
    > orki to wymóg bo dziecko nie jest w stanie załapać materiału to czysty idiotyzm
    > , świadczący o nie wnikaniu w problemy dziecka z nauką.
    może dlatego, że jest okrojony i idzie się po łebkach?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • makurokurosek 25.06.11, 09:59
    Dziwisz się, że gimnazjaliści kor
    > kują jak szaleni?

    Owszem dziwie się, bo świadczy to albo o ich lenistwie albo o głupocie uniemożliwiającej samodzielną naukę. Rozumiem korki i kursy językowe bo tu ważna jest wymowa i nie ma możliwość nauczenia się czegoś na sucho, aczkolwiek przy takiej masie programów i to raczej dodatek.

    "> > , świadczący o nie wnikaniu w problemy dziecka z nauką.
    > może dlatego, że jest okrojony i idzie się po łebkach?"

    Raczej wątpię i wybacz ale do zrozumienia równania z jedną czy z dwoma niewiadomymi nie potrzebne są korki tylko rozwiązywanie zadań, to samo tyczy sie chemii aby zrozumieć ograne trzeba systematycznej pracy, a nie obudzenia się w pod koniec roku bo nie wiem ska się biorą alkohole i czym różni się keton od aldehydu.
    Zwykłe lenistwo zarówno uczniów jak i rodziców, którzy wolą wydać na korki niż zainteresować się problemami dzieciaka
  • morekac 25.06.11, 10:51
    Widać, że twoje dziecko jeszcze tkwi w młodszych latach podstawówki.
    chemii miałam po 2 h tygodniowo - przez 5 lat - 2 lata podstawówki i 3 lata lo (mat fiz, a nie jakiś biol-chem, żeby nie było), fizyki, biologii czy geografii - po 2 godziny, też przez kilka lat. W gimnazjum moja starsza ma nauk przyrodniczych łącznie 1+1+1+2 - razem 5 godzin, a nie 8. W 6 klasie podstawówki cała przyroda to aż 3 godziny - a nie 6. Obcięte są 3 godziny tygodniowo nauk przyrodniczych w porównaniu z 'moimi' czasami - przez wszystkie lata. Matematyki też jest mniej.
    Nie ma czasu na utrwalenie, powtórzenie, zrobienie zadań, doświadczenia. Leci się i robi program po łebkach.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • makurokurosek 25.06.11, 13:59
    > Nie ma czasu na utrwalenie, powtórzenie, zrobienie zadań,

    To ciekawa jestem co ci uczniowie robią w domu, że nie ma czasu na systematyczna naukę, wszak trudno aby nauczyciel cały czas robił powtórki. Ciekawi mnie również jak ta młodzież poradzi sobie na na studiach skoro nie jest przyzwyczajona do samodzielnej nauki
  • jakw 25.06.11, 14:36
    Acha, godzin spędzonych w szkole teraz jest więcej (przynajmniej na etapie gimnazjum w porównaniu z dawną końcówką podstawówki), w związku z tym, że gimnazja zbierają młodzież z większego rejonu - średnia droga do szkoły też się pewnie wydłużyła. Więc młodzież spędza więcej czasu w szkole i poza szkołą, mając zdecydowanie mniej czasu dla siebie w domu. Jak dorzucisz do tego jakieś dodatkowe lekcje angielskiego - tego czasu wychodzi jeszcze mniej.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 26.06.11, 07:35
    To ciekawa jestem co ci uczniowie robią w domu,

    Uczniowie spędzają w szkole ponad 30h tygodniowo.Dodaj do tego odrabianie pracy domowej - to już daje to minimum 40h. To więcej, niż pracują dorośli.
    BTW: przez część zeszłego roku fizyk w szkole córki był beznadziejny (jako nauczyciel). Gdyby to dłużej potrwało, chyba cała klasa brałaby korki...

    Ciekawi mnie rów
    > nież jak ta młodzież poradzi sobie na na studiach skoro nie jest przyzwyczajona
    > do samodzielnej nauki
    Albo przystosują się oni, albo szkoły wyższe. Albo wylecą ze studiów. Za moich młodych lat też często po 1-2 roku wylatywał spory odsetek ludzi. I też wszyscy narzekali, że młodzież niesamodzielna, niekreatywna itp.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 25.06.11, 14:26
    makurokurosek napisała:
    > W obecnej chwili materiał przerabiany na każdym poziomie edukacji jest gigantyc
    > znie okrojony w porównaniu do tego co było za naszych czasów,
    Godziny też są okrojone...A żeby dostać się do niezłego liceum to trzeba dobrze napisać egzamin gimnazjalny, obemujący: polski, historię, wos, matematykę, biologię, chemię, fizykę, geografię i od przyszłego roku język obcy. I nie ma z tego poprawek.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 25.06.11, 23:07
    Biorąc pod uwagę wyniki z egzaminów zarówno po szkole podstawowej, gimnazjum jak i wyniki matur oraz wasze wypowiedzi, że korki sa bardzo powszechne można wnioskować że pokolenie obecnych gimnazjalistów, licealistów i studentów to pokolenia debili którzy są odporni na wszelkie metody nauczania.
  • jakw 26.06.11, 00:41
    A ja pamiętam jak za moich czasów licealnych (20 lat temu z haczkiem) było narzekanie, że program przeładowany, że młodzież nie daje rady. I pamiętam, że większość mojej klasy mat-fiz całkiem podobno niezłego liceum już ze 2 lata przed maturą brała korki z matematyki. To tak odnośnie twojego wyobrażenia, że kiedyś nie było korków.
    Wyników egzaminów gimnazjalnych czy matur z czasami kiedy chodziłam do szkoły nie da się porównać: nie było gimnazjów, a formuła matury była inna.
    Na pewno kiedyś mniej młodzieży szło do szkół zakończonych maturą więc być może przeciętny maturzysta dzisiaj jest mniej bystry niż przeciętny maturzysta 20 lat temu. Z tym, że pani minister od edukacji wcale nad tym nie ubolewa. Ale to wszystko już zapewne przeczytałaś w prezentacjach ze strony MENu nt. wprowadzanie reformy programowej na III i IV stopniu edukacji...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 26.06.11, 01:09
    Maturę zdawałam jakieś 13 lat temu, owszem z podstawówki do szkół zakończonych maturą szło jakieś 50-60 % , ale ci którzy chodzili do liceum czy technikum nie tak licznie jak o tym piszesz uczęszczali na korki. z mojej klasy ( co prawda 18 osobowej) dosłownie 3 osoby, z moich znajomych pozaszkolnych nikt. Trudno nawet porównywać poziom obecnej matury z tą którą zdawaliśmy my, bo ta jest dosłownie dla debili a mimo wszystko, mimo tych korków jej wyniki są żenujące. Tak więc drodzy rodzice niezależnie ile będziecie ładowali w korki jeżeli wasze dziecko nie jest zbyt bystre i tak wszelkie egzaminy zda na żenująco niskim poziomie, natomiast jeżeli macie przeciętnie inteligentne dziecko bez problemu z tak okrojonym materiałem powinno sobie poradzić, na tyle by dostać się do dobrej szkoły.
  • jakw 20.06.11, 15:07
    Ale w takim razie nie należy brać pod uwagę do porównania całej opłaty za przedszkole, tylko opłatę stałą. I mieć świadomość, że 5 godzin przedszkola (8-13) jest BEZPŁATNA.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 20.06.11, 15:21
    opłata stała bez wyżywienia wynosi mnie 150 czy 200 zł ( jest na pewno wyższa niż wtedy gdy nie było podziału na godziny płatne i bezpłatne)
  • agni71 20.06.11, 15:25
    morekac napisała:

    > tylko że w przedszkolu za te pieniądze dziecko jest częściowo nakarmione i ma p
    > ewne dodatkowe zajęcia.

    O jedzeniu pisalam. U mnie opłata co miesiąc waha sie pomiędzy ok. 200 zł (jak dziecko duzo choruje i nie chodzi w tym czasie do przedszkola), a prawie 300 zł. W tym jest opłata stała, teatrzyki na miejscu i j. ang. Do tego dochodzi wpłata na rade rodziców, czy jak to sie nazywa, jakies ubezpieczenie. Czyli przy pełnej frekwencji płacę miesięcznie pewnie z 350 zł. Nie wliczam w to kosztu zajęc dodatkowych, na które uczęszcza moje dziecko, bo to mój i dziecka wybór, ze na nie chodzi.
    dodam, że przed przedszkole corka je małe śniadanie w domu, a po powrocie czasem obiad, czasem tylko podwieczorek i kolację - nie jestem jednak w stanie wyliczyć, ile mnie to jej jedzenie kosztuje.
    Czy naprawdę koszty szkolne dziecka starszego to jest 300-350 zł miesiąc w miesiąc (wliczając w to podręczniki i obiady w szkole)? Sam koszt podręczników to może 60-80 zł miesięcznie, zakładając , że komplet podręczników kosztuje 600-800 zł (a chyba nie aż tyle?). Ile miesięcznie kosztuja obiady w szkole? Chyba nie 200 zł?
    Czy naprawdę Dlaczego więc tak się zapieracie, żeby dla dzieci szkol
    > nych nie liczyć opłat za zajęcia dodatkowe typu język?
  • jakw 20.06.11, 15:42
    Stawka żywieniowa w byłej szkole starszej to 4,50 za cały obiad - co daje z 90 złotych / mc (mniej jak są jakieś ferie). Przy czym obiady w przedszkolu zdecydowanie lepsze.No i zwykle dziecku trzeba dać 2-gie śniadanie: kanapkę i picie. Na podręczniki i inne pomoce naukowe od IV klasy wzwyż to spokojnie możesz policzyć przynajmniej 50 złotych/ mc. W klasach I-III podręczniki są tańsze, ale jeśli jest obowiązkowy basen to często gęsto trzeba doliczyć koszty na autokar (typu 20 złotych). Nauczyciel WF w szkole może mieć wymagania,żeby koszulki były białe , dół granatowy/czarny , a tenisówki koniecznie na odpowiedniej podeszwie. I misterny plan pt. dam na gimnastykę jakieś trochę zużyte spodenki i koszulkę nie wypala...
    Dolicz do tego jeszcze plecak na ksiązki i raczej nie należy liczyć że starczy na 3 lata. Za świetlicę też zapłacisz "parę" złotych, za komitet rodzicielski i ubezpieczenie też zapłacisz. I jak się policzy te koszty to wcale tak mało wyjdzie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • agni71 20.06.11, 15:52
    Nauczyciel WF w szkole może mieć wymagania,żeby koszulki był
    > y białe , dół granatowy/czarny , a tenisówki koniecznie na odpowiedniej podeszw
    > ie. I misterny plan pt. dam na gimnastykę jakieś trochę zużyte spodenki i koszu
    > lkę nie wypala...

    Kilka koszulek + dwie pary spodenek to koszt 100-120 zł - na rok, a nie miesięcznie.

    > Dolicz do tego jeszcze plecak na ksiązki i raczej nie należy liczyć że starczy
    > na 3 lata.

    A dlaczego nie? Najstarsza córka w przyszłym roku pójdzie do III klasy i będzie miała trzeci rok ten sam plecak. Jeśli nie jest zniszczony, to nie widzę powodu kupowania nowego co roku.

    > Za świetlicę też zapłacisz "parę" złotych,

    za świetlicę u nas każdy sam sie deklaruje ile chce wpłacić. Ja np. płacę 100 zł za rok od dziecka, bo moje dzieci malo korzystają ze świetlicy.

    za komitet rodzicielski i
    > ubezpieczenie też zapłacisz.

    za komitet i ubezpieczenie płaci sie tez w przedszkolu.

    >I jak się policzy te koszty to wcale tak mało wyj
    > dzie.
    >

    Ja wcale nie chcę udowadniać, ze utrzymanie dziecka szkolnego to taniocha, ale, przynajmniej w klasach I-III, jest tańsze niz opłata za przedszkole.
  • morekac 20.06.11, 16:59
    Kilka koszulek + dwie pary spodenek to koszt 100-120 zł - na rok, a nie miesięc
    > znie.
    A to zależy z jaką szybkością delikwent rośnie. wink
    W tym roku wymieniałam młodej garderobę szkolną dwa razy. Koszulki kupione we wrześniu sięgały do pępka - albo się sprały, albo młoda urosła. wink
    BTW: jakby nie liczyć, wychodzi mi - od lat - że poniżej 250 nie schodzę. Z drugim śniadaniem, bez obiadu i bez zajęć dodatkowych typu angielski.Również bez spodenek na wf, za to z zieloną szkoła, wyjściami, wycieczkami.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • joa66 20.06.11, 17:35
    Ale:

    w przedszkolu niektórzy rodzice tez płaca dodatkowo za angielski, balet i inne zajęcia

    w przedszkolu tez czasami wymagają strojów np do rytmiki w okreslonym kolorze i wzorze

    w przedszkolu dzieci też wyrastają i niszczą ubrania

    Myślę, że obowiązkowe opłaty sa w przedszkolu mniejsze niż w szkole.


    Koszty rosną, bo z wiekiem rodzice CHCĄ zapewnic więcej niz tylko to co obowiązkowe. (Czemu się zresztą nie dziwię)
  • morekac 20.06.11, 19:04
    Toteż chodziło mi o sprowadzenie opłat za przedszkole do opłaty stałej. Bo inaczej nie za bardzo da się porównać obowiązkowe wydatki na szkołę z opłatami za przedszkole, jeśli te ostatnie obejmuję również wyżywienie i przeróżne rytmiki, gimnastyki korekcyjne i angielski. Bo jeśli nastolatkowi doliczy się wyżywienie i angielski, to z pewnością jest jednak kosztowniejszy niż przedszkolak. wink
    Jeśli opłata stała jest w granicach 160 zł, to w sumie wydatki na obowiązkowe podręczniki + przeróżne składki, wycieczki i zielone szkoły kształtują się na dosyć podobnym poziomie. W skali roku wydatków niespecjalnie ubywa.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • agni71 20.06.11, 19:50
    morekac napisała:

    > Kilka koszulek + dwie pary spodenek to koszt 100-120 zł - na rok, a nie miesięc
    > > znie.
    > A to zależy z jaką szybkością delikwent rośnie. wink
    > W tym roku wymieniałam młodej garderobę szkolną dwa razy. Koszulki kupione we w
    > rześniu sięgały do pępka - albo się sprały, albo młoda urosła. wink

    No, ale to chyba nie jest normą, że dziecko rośnie w 5 miesięcy tak, że koszulka sięga do pępka, to by było chyba z 20 cm! Nasze koszulki, kupione po 20 zł sztuka w cubusie, są świetne, mają długi fason, więc nie ma obawy, że dziecko wyrośnie na długość. Po 10 miesiącach uzywania są w idealnym stanie. Dla młodszej córki nie będę w przyszłym roku kupowała nowych, bo po tych uzywania zupełnie nie widać

  • morekac 20.06.11, 23:15
    w Cubusie praktycznie nie ma białych (z niebiałych tej firmy też wyrosła), a tylko takie są uznawane w szkole.
    a te decathlonowe są krótsze. Pępek był lekką przenośnią. wink
    Dziewczę urosło 'zaledwie' 15 cm przez rok. Koszulka się też nieco chyba zbiegła, bo to bawełna i nagle wyszło, że jest ogólnie za mała - w wielu płaszczyznach zresztą. Albo właścicielka za duża, jak kto woli. Taki wiek. smile

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • agni71 21.06.11, 09:09
    morekac napisała:

    > w Cubusie praktycznie nie ma białych (z niebiałych tej firmy też wyrosła), a ty
    > lko takie są uznawane w szkole.

    W tej chwili może nie ma, bo zaczęła sie wyprzedaż i pewnie nowych dostaw nie będzie przez jakiś czas. Ale w sierpniu i wrześniu były, bo wtedy kupowałam. Szczerze polecam, bo wyglądają na niezniszczalne. Są w rozmiarówce dla starszych dziewczynek, tylko są dosyć szczupłe, najlpieej zmierzyć dziecku.
  • jakw 20.06.11, 23:36
    agni71 napisała:

    > No, ale to chyba nie jest normą, że dziecko rośnie w 5 miesięcy tak, że koszulk
    > a sięga do pępka, to by było chyba z 20 cm!
    Bo może jeszcze twoje dzieci nie dorosły do tego etapu wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 20.06.11, 23:24
    agni71 napisała:

    > > Dolicz do tego jeszcze plecak na ksiązki i raczej nie należy liczyć że st
    > arczy
    > > na 3 lata.
    >
    > A dlaczego nie? Najstarsza córka w przyszłym roku pójdzie do III klasy i będzie
    > miała trzeci rok ten sam plecak. Jeśli nie jest zniszczony, to nie widzę powod
    > u kupowania nowego co roku.
    "rekordowy" plecak mojej starszej wytrzymał 2,5 roku - zasadniczo wytrzymywały 2. Pewnie, że są różne plecaki , ale raczej nie należy liczyć, że wytrzymają strasznie długo. W końcu firmy od plecaków muszą na czymś zarabiac ...

    > za komitet rodzicielski i
    > > ubezpieczenie też zapłacisz.
    >
    > za komitet i ubezpieczenie płaci sie tez w przedszkolu.
    I dlatego nie ma powodu, żeby porównywać opłaty za przedszkole z wliczoną RR i ubezpieczeniem z kosztami szkoły bez tych składników.


    >
    > Ja wcale nie chcę udowadniać, ze utrzymanie dziecka szkolnego to taniocha, ale,
    > przynajmniej w klasach I-III, jest tańsze niz opłata za przedszkole.
    Zasadniczo pewnie tak - ale nie jest to powalająca różnica. I jeszcze sporo zależy od tego, co oferuje szkoła.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 21.06.11, 06:39
    rekordowy plecak syna wytrzymał 6 lat.

    Kosztował jakies 50 zł.
  • jakw 20.06.11, 15:54
    Acha, jak się doliczy jeszcze jakieś materiały na zajęcia techniczne to pewnie z kilkanaście pln na mc też wyjdzie. I wyjścia na lekcje muzealne też kosztują. I jeszcze jakieś składki klasowe. Jak się tak wszystko podliczy to wcale mało nie wychodzi.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 20.06.11, 16:13
    Jestem po polibudzie, musiałam więc zaopatrzyć się w dobry sprzęt i zapewniam cię, ze nie kosztował gigantycznych kwot, ale oczywiście ja nie miałam linijki czy ołówka z Hana Montana tylko sprzęt który miał być dobry jakościowo
  • jakw 20.06.11, 23:30
    Linijkę, ekierkę, kątomierz i cyrkiel kupuje się na matematykę .
    Pisząc o rzeczach na zajęcia techniczne miałam raczej na myśli: "na następnej lekcji będziemy uczyć się szydełkować"/"robić jajka wielkanocne ze styropianu wysadzane cekinami" (starsza młoda zużyła na takie cudo ze 2 duże pudełka szpilek) i inne tego typu działalności.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 21.06.11, 06:41
    Pisząc o rzeczach na zajęcia techniczne miałam raczej na myśli: "na następnej lekcji będziemy uczyć się szydełkować"/"robić jajka wielkanocne ze styropianu wysadzane cekinami" (starsza młoda zużyła na takie cudo ze 2 duże pudełka szpilek) i inne tego typu działalności

    Ale takie rzeczy to i w przedszkolu się zdarzają...smile
  • jakw 21.06.11, 09:28
    joa66 napisała:

    > Pisząc o rzeczach na zajęcia techniczne miałam raczej na myśli: "na następne
    > j lekcji będziemy uczyć się szydełkować"/"robić jajka wielkanocne ze styropianu
    > wysadzane cekinami" (starsza młoda zużyła na takie cudo ze 2 duże pudełka szpi
    > lek) i inne tego typu działalności

    >
    > Ale takie rzeczy to i w przedszkolu się zdarzają...smile
    Mi przez 7 "przedszkololat" jeszcze się nie zdarzyło. Jakieś bloki, kredki , papiery kolorowe na początku roku - owszem, ale tego typu rzeczy to i w szkole się kupuje. Za to na technikę kiedyś latałam i kupowałam jakieś zawiasy , łożyska czy inne śrubki, a i tak skończyło się na rozmontowaniu wiatraczka dla dzieci (potrzebne były 2 , każdy po 8 PLN, a musiałam kupić i 3-ci, bo byłam z młodszą wink)

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 20.06.11, 16:10
    Stawka żywieniowa w byłej szkole starszej to 4,50 za cały obiad - co daje z 90
    > złotych / mc (mniej jak są jakieś ferie). P

    Czyli mniej niż w przedszkolu, no ale liczyc drugie śniadanie powiedzmy że wychodzi tak samo.

    "Nauczyciel WF w szkole może mieć wymagania,żeby koszulki był
    > y białe , dół granatowy/czarny , a tenisówki koniecznie na odpowiedniej podeszw
    > ie."

    Biała koszula to jedna z najtańszych i w decathlonie dobrej jakości można spokojnie kupić za 7 zł, to samo ze spodenkami.

    "Za świetlicę też zapłacisz "parę" złotych, za komitet rodzicielski i
    > ubezpieczenie też zapłacisz. "

    tak samo jak w przedszkolu

    "> Dolicz do tego jeszcze plecak na ksiązki i raczej nie należy liczyć że starczy
    > na 3 lata.

    Nawet przy zakupie jednego na rok. Kwoty wychodzą zbliżone do tych przeznaczonych na dziecko przedszkolne więc szczerze nie rozumiem tego szumu pod tytułem wyprawka szkolna.

  • iin-ess 21.06.11, 08:48
    makurokurosek napisała:

    > Pociesz się faktem, że w przedszkolu państwowym taką kwotę płaciłaś co miesiąc.
    >
    > Szczerze mówiąc, odkąd młoda poszła do żłobka ( państwowego) co miesiąc na opła
    > ty wydawałam ponad 300 zł/miesięcznie dlatego wizja szkoły i podręczników nie j
    > est dla mnie czymś przerażającym wręcz odwrotni w końcu comiesięczne wydatki ob
    > niżą się.

    dokładnie, ja tez zupełnie nie rozumiem tej histerii, ze w szkole tak podwyższaja się koszty. Na podręczniki, zeszyty i komitety nigdy nie wydam tle co caloroczne oplaty za przedszkole( poństwowe oczywiście)
  • feniks_z_popiolu 19.06.11, 21:03
    w klasach 1-3 kupuje się na ogół wszystko nowe. Od 4 klasy już często podręczniki używane. Dwa czy trzy podręczniki będą używane do końca podstawówki.
  • jakw 19.06.11, 22:40
    feniks_z_popiolu napisał:

    > Od 4 klasy już często podręczniki używane.
    Pod warunkiem , że MEN nie zmieni szczegółów programu i nauczyciel nie będzie domagał się koniecznie (i wyłącznie) najnowszego wydania...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 19.06.11, 22:46
    To akurat jak dla mnie fanaberia leniwego i niedouczonego nauczyciela.
  • jakw 19.06.11, 22:55
    makurokurosek napisała:

    > To akurat jak dla mnie fanaberia leniwego i niedouczonego nauczyciela.
    To najwyraźniej takich nauczycieli jest całkiem sporo...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 19.06.11, 23:01
    Sądzę, że tak. I bądźmy szczerzy niezależnie od programu nauczania podstawa z danego przedmiotu pozostaje stała, pierwiastki nie zmieniają miejsca w układzie okresowym, a twierdzenie Pitagorasa swojego sensu, wielu nauczycieli woli jednak mieć wszystko podane na tacy niż wysilić się i samemu coś przygotować czy wytłumaczyć
  • graz.ka 26.06.11, 07:26
    makurokurosek napisała:

    > wielu nauczycieli woli jednak mieć wszystko podane na tacy niż wysilić się i samemu coś przygotować czy wytłumaczyć

    Nauczyciel musi używać podręcznika z dopuszczeniem MEN. Takiego, który zgodnie z prawem po analize z podstawą programową zatwierdzi mu dyrektor.
    Tyle prawo.

    Osobiście natomiast przeżyłam sytuację pierwszego roku reformy w gimnazjum - wszystkie podręcznik musiały być nowe, bo wchodziła do gimnazjów nowa podstawa programowa.
    Przeprosiny MEN, że narażono rodziców na wydatki - czasem niepotrzebne, bo część podręczników się wcale nie zmieniła - plus wyjaśnienie, że można uzywać staryach podreczników - ukazały się w prasie i na stronie MEN 11.09.

    Prawo oświatowe reguluje bardzo konkretnie sprawy podręczników - lenistwo, które imputujesz en block nauczycielom nie jest przyczyną tej sytuacji; chociaż zapewne się zdarza.
  • graz.ka 26.06.11, 07:30
    "en bloc" oczywiście smile
  • morekac 19.06.11, 23:00
    Od 4 klasy już często podręczni
    > ki używane.
    To niekoniecznie prawda.
    zostawiłam podręczniki starszej dla młodszej - młodszej o głupie 3 lata, a nie o dekadę. Niestety, młoda idzie nowym programem (pierwszy rok) i podręczniki się nie nadają - chociaż są niby te same. Starsza też idzie po nowemu (też pierwszy rok) - dla niej też nie ma używanych... Trzeci rok będę kupowała nowe podręczniki dla dwóch.
    Poza tym do wszystkich podręczników są ćwiczenia - te trzeba kupić nowe.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • kkokos 19.06.11, 21:05
    > Wiem, wiem - pewnie w liceum czy gimnazjum gorzej ale to się będę wściekać za j
    > akiś czas smile

    najważniejsze, by mieć tego świadomość smile

    > I po cholerę te ćwiczenia??? A kiedy się nauczą notować?

    w gimnazjum - od tego jednego-jedynego nauczyciela, który będzie wymagał, by robili notatki - choć początkowo w ogóle nie będą rozumieli, o co chodzi, po co to robić i w ogóle to chyba jakaś fanaberia tego nauczyciela. oczywiście wcale na takiego nauczyciela nie muszą trafić, wtedy nie nauczą się wcale.

    > Angielski komplet już nie za 40 zeta ale 78, hm...

    w gimnazjum języki mogą już sięgnąć stówy. przy czym gimnazja mają parszywy zwyczaj uczenia innych języków, niż obiecywały - idziesz do klasy z niemieckim, jest francuski, bo tak im wyszło po zliczeniu pensum nauczycieli. oficjalna wersja brzmi, rzecz jasna, "bo większość rodziców życzyła sobie francuskiego". w ten oto sposób zostałam z podręcznikami do hiszpańskiego (90 zł) w garści.
    więc niech cię ręka boska broni kupić podręczniki do języka do pierwszej gimnazjalnej przed 1 września!

    > Domyślam się, że ćwiczenia ćwiczeniami, a zeszyty też trzeba będzie nabyć i dzi
    > eciaki będą tachać.

    do matmy nawet dwa, w kratkę i gładki, choć chyba nie od razu w czwartej klasie. w gimnazjum zeszyt do matmy miał być w kratkę i formatu A4, w twardych okładkach (czyli trzy razy cięższy), żeby się za szybko nie zszargał.

    > Reszty na szczęście nie było więc przejdzie w lipcowy budżet uncertain

    a jakieś jedne durne ćwiczenia przejdą nawet w budżet wrześniowy, bo "wyczerpane" i dodruk trafi do księgarń w połowie września smile

  • najma78 19.06.11, 21:20
    Ahhhh jak ja sie ciesze, ze mnie to omija smile na szczescie szkola zapewnia wszystko co potrzeba i kupuje mym dzieciom tylko uniformy, ale maja wszyskie w rozmiarze wiec niczego nie musze kupic smile
  • kkokos 19.06.11, 21:34
    kupuje mym dzieciom tylko uniformy, ale maja wszyskie w rozm
    > iarze wiec niczego nie musze kupic smile

    to ty jeszcze nie wiesz, że jeśli dzieci mają urosnąć, to właśnie przez wakacje urosną jak szalone???? smile smile
  • najma78 19.06.11, 21:56
    kkokos napisała:

    >
    > to ty jeszcze nie wiesz, że jeśli dzieci mają urosnąć, to właśnie przez wakacje
    > urosną jak szalone???? smile smile

    Aaa, my jeszcze wakacji nie mamy, we wtorek wrocilismy do szkoly po wakacjach, nastepne od 25 lipca smile wiec zostaje tylko 6 tygodni na rosniecie, ale rzeczy z zapasem wiec w razie czego beda dobre.smile
  • kkokos 19.06.11, 22:15
    najma78 napisała:

    > Aaa, my jeszcze wakacji nie mamy, we wtorek wrocilismy do szkoly po wakacjach,
    > nastepne od 25 lipca smile wiec zostaje tylko 6 tygodni na rosniecie, ale rzeczy z
    > zapasem wiec w razie czego beda dobre.smile

    nie rozumiem - czyli system jest taki, że nie ma jednych długich (ponaddwumiesięcznych) wakacji plus trzy razy krótkie ferie, tylko więcej (cztery? pięć?) odrobinę dłuższych ferii? ile trwały te "wakacje", co się skończyły na początku czerwca?
  • najma78 19.06.11, 22:48
    kkokos napisała:
    >
    > nie rozumiem - czyli system jest taki, że nie ma jednych długich (ponaddwumiesi
    > ęcznych) wakacji plus trzy razy krótkie ferie, tylko więcej (cztery? pięć?) odr
    > obinę dłuższych ferii? ile trwały te "wakacje", co się skończyły na początku cz
    > erwca?

    Nie, nie ma ponaddwumiesiecznych wakacji, do szkoly chodzi sie 38 tyg. w roku, i jest 14 tygodni wakacji, ale sa one rozlozone na krotsze odcinki, a najdluzszy jest latem a zaczyna sie pod koniec lipca i konczy ok. 6-8 wrzesnia. Ostatnie wakacje trwaly akuraj w naszek szkole 2 tygodnie i 1 dzien, ale w innych krocej, a np. kwietniowe dluzej, roznia sie tez terminami ale nie znaczaco. We wtorek wrocilismy do szkoly (ja tez bo tam pracuje) i zaczal sie ostatno semestr. Do szkoly wraca sie ok. 6-8 wrzesnia, pierwszy semestr konczy sie pod koniec pazdziernika i jest tydzien wakacji, potem przerwa nastepuje kilka dni przed wigilia i powrot ok.3-4 stycznia, potem wakacje w drugiej polowie lutego, pozniej swieta wielkanocne przerwa 1.5-2 tygodni, potem 2 tyg. w drugiej polowie maja, lub ostatni tydzien maja i pierwszy czerwca i pozniej 6 tygodni od konca lipca.
  • kkokos 20.06.11, 18:56
    najma78 napisała:

    > Nie, nie ma ponaddwumiesiecznych wakacji, do szkoly chodzi sie 38 tyg. w roku,
    > i jest 14 tygodni wakacji, ale sa one rozlozone na krotsze odcinki,


    dzięki!

    no tak, w sumie co to za różnica, czy wolne pod koniec maja czy na przełomie października i listopada, jak zawsze tak samo pada smile żartuję oczywiście - dziś pogoda w warszawie zdecydowanie brytyjska smile
  • najma78 20.06.11, 19:28
    kkokos napisała:
    >
    > no tak, w sumie co to za różnica, czy wolne pod koniec maja czy na przełomie pa
    > ździernika i listopada, jak zawsze tak samo pada smile żartuję oczywiście - dziś p
    > ogoda w warszawie zdecydowanie brytyjska smile

    Hmm, akurat pogoda pod koniec pazdziernika bywa calkiem przyjemna, naprawde, a tak wogole to wiele rodzin (w tym my) akurat wtedy jezdziemy do cieplych krajow na wakacje, akurat tydzien fajnie tak po lecie. Mi akurat na Wyspach pogoda odpowiada, bo upalow nie lubie, a zimy tu duzo lagodniejsze, calkiem przyjemnie tez jest wiosna i latem (dluzej jest cieplo i slonecznie) no i zielono, rosliny o wiele wczesniej sie zaczynaja rozwijac po zimie i duzo dluzej sie utrzymuja, w ub. roku jeszcze 6 grudnia kwitly roze w naszym ogrodzie oraz na krzakach byly dojrzale malinysmile

  • segregatorwpaski 19.06.11, 21:35
    Wiedziałam, że mnie 'pocieszycie' wink
    Makurokurosek tu pisał(a), że przedszkole,żłobek to opłaty co miesiąc, a szkoła tylko na początku.
    Też mi się tak kiedyś wydawało smile
    Ale to było dawno temu smile
    Naprostuję Cię - to nie tak - co miesiąc dochodzi dodatkowo dokupowanie wszystkiego co się kończy/psuje/gubi/z czego się wyrasta (strój na wf w obowiązkowych biało-granatowych barwach bo w innych kolorach nie da ćwiczyćwink, rozerwany (bo wleczony wink worek na strój, opłaty za obiady, mleko 'smakowe', basen, dowóz na basen, szachy, informatykę, wycieczka wpadnie od czasu do czasu, kino, teatr, składki wszelakie na tablice korkową, kredki do świetlicy, ksero, kartki na ksero, tusz na ksero, i chyba nawet powietrze wokół ksero wink itp.
    Już w pierwszej klasie mi się moje optymistyczne myślenie na temat jednorazowości wydatków szkolnych wyprostowało - dziecię przyszło bez kompletnie wyposażonego piórnika bo ktoś się nie bał i...wiadomo co uncertain
    Poza tym wiadomo, że my rodzice mają fanaberie dokształcać dzieci, jakaś szkoła językowa, karate, koło plastyczne czy cuś inszego - mimo wszystko przedszkole za ok 300zł na m-c było tańsze.
    No nic to, w coś trzeba inwestować smile
  • makurokurosek 19.06.11, 21:58
    Naprostuję Cię - to nie tak - co miesiąc dochodzi dodatkowo dokupowanie wszystk
    > iego co się kończy/psuje/gubi/z czego się wyrasta

    Ale niezależnie czy dziecko chodzi do szkoły czy przedszkola i tak wyrasta ze swojej garderoby i co 4 max 5 miesięcy trzeba ją wymieniać. Zazwyczaj jednak co najmniej raz w miesiącu muszę coś młodej dokupić z ubrań, a białe koszulki na wf np z decathlon sa chyba jednymi z najtańszych koszulek .

    opłaty za obiady, mleko 'smakowe', basen, dowóz na
    > basen, szachy, informatykę, wycieczka wpadnie od czasu do czasu, kino, teatr, s
    > kładki wszelakie na tablice korkową, kredki do świetlicy, ksero, kartki na kse
    > ro, tusz na ksero, i chyba nawet powietrze wokół ksero wink

    To samo właściwie miałam w przedszkolu, wszystkie zajęcia dodatkowe czyli szachy, angielski, rytmika odpłatne

    "> No nic to, w coś trzeba inwestować smile"

    Po co pracować, jeżeli na ma się na co wydać smile.
    Podsumowując, osobiście byłam zaskoczona, że przedszkole wraz z zajęciami dodatkowymi kosztowało mnie mniej niż żłobek. Sądzę, że to samo będzie ze szkołą bo do wymiany garderoby czy przyborów plastycznych jestem całkowicie przyzwyczajona.
  • mama_kotula 21.06.11, 07:01
    Cytat
    Podsumowując, osobiście byłam zaskoczona, że przedszkole wraz z zajęciami dodatkowymi kosztowało mnie mniej niż żłobek. Sądzę, że to samo będzie ze szkołą bo do wymiany garderoby czy przyborów plastycznych jestem całkowicie przyzwyczajona.


    Potwierdzam, szkoła mnie kosztowała mniej niż przedszkole (nie wliczam czesnego oraz obowiązkowych mundurków). Podręczniki jakieś 450zł, wyprawka plastyczna i ogólna ok 350 (przy czym to jest wersja maksimum, można roczną wyprawkę skompletować za połowę tej sumy wink), potem dokupowałam jedynie takie maleństwa jak klej czy zeszyty 16k. Aaa, Rada Rodziców na rok 500zł, z niej finansowane wszystkie wyjścia, wycieczki i nagrody.
    Za przedszkole miesięcznie płaciłam 370zł.

    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
  • jakw 21.06.11, 09:41
    makurokurosek napisała:


    > Ale niezależnie czy dziecko chodzi do szkoły czy przedszkola i tak wyrasta ze s
    > wojej garderoby i co 4 max 5 miesięcy trzeba ją wymieniać.
    Złudzenia masz... Bo np. małolata ciut starsza może niekoniecznie wyrasta z garderoby co 4-5 m-cy, za to w sklepie z ciuchami jednorazowo może przepuścić więcej kasy niż przedszkolak czy młodszy szkolniak przez cały rok wink


    Zazwyczaj jednak co
    > najmniej raz w miesiącu muszę coś młodej dokupić z ubrań, a białe koszulki na
    > wf np z decathlon sa chyba jednymi z najtańszych koszulek .
    Ech, ja kiedyś musiałam kupić cały zestaw na basen...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • agni71 21.06.11, 10:48
    Złudzenia masz... Bo np. małolata ciut starsza może niekoniecznie wyrasta z gar
    > deroby co 4-5 m-cy, za to w sklepie z ciuchami jednorazowo może przepuścić wię
    > cej kasy niż przedszkolak czy młodszy szkolniak przez cały rok wink

    ale to juz chyba wybór i decyzja rodzica, ile pieniędzy da dziecku na zakupy? Za swoje własnoręcznie zarobione chyba nie nakupuje tych wszystkich ciuchów?
  • morekac 19.06.11, 23:08
    > w gimnazjum języki mogą już sięgnąć stówy.
    u mnie angielski przekroczy stówę - doszły repetytoria.

    cię ręka boska broni kupić podręczniki do języka do pierwszej gimnaz
    > jalnej przed 1 września!
    a jeszcze mogą spoziomować...

    do matmy nawet dwa, w kratkę i gładki,
    To i tak jeszcze ma jakiś sens edukacyjny.
    w zeszłym roku córka nabywała 2 zeszyty do fizyki - jeden na teorię, drugi na zadania. Pan przedyktowywał im podręcznik, a zadań nie robili.
    Na szczęście mają już innego fizyka.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • kkokos 20.06.11, 19:06
    > w zeszłym roku córka nabywała 2 zeszyty do fizyki - jeden na teorię, drugi na
    > zadania. Pan przedyktowywał im podręcznik, a zadań nie robili.

    cudne smile
    mniej więcej jak cotygodniowa praca domowa mojego syna z biologii - w gimnazjum! - "przerysuj rysunek ze strony którejśtam" (na szczęście nie był do tego potrzebny osoby zeszyt). w efekcie wiedza biologiczna zerowa, za to umiejętności kopisty - niezwykle wszak cenne i cenione w dobie ksero - niemal doskonałe.

    ale choć tak się nabijam, to przecież ja też w liceum miałam 3 zeszyty do polskiego: zwykły na notatki z lekcji (oj, trzeba się było nauczyć notować w tempie przyspieszonym, bo wykłady robiła soczyste, treściwe i pasjonujące, tylko jak to zapisać!), do wypracowań (16-kartkowy, bo pani zapowiedziała, że "dźwigać nie będzie", ale okazało się, że jeden starczał na półtora wypracowania, więc wszyscy mieli 32-kartkowe, ale nie wiemy, czy to zauważyła, bo była generalnie ponad rzeczy przyziemne smile) i trzeci do gramatyki. z zapisaną pierwszą kartką, bo pani była ponad i gramatyki nie uczyła smile
  • morekac 20.06.11, 19:16
    Mnie to ogólnie zadziwia ta liczba zeszytów przedmiotowych - koniecznie 60 kartkowych - w starszych klasach- mało co tam piszą, pracują w ćwiczeniach, 16-kartkowe by im wystarczyły.
    Albo z muzyki: trzeba było zakupić książkę, ćwiczenia, zeszyt do nut i zeszyt zwykły. W ćwiczeniach zrobili 5 stron, w zeszycie do nut zapisali 4, w zeszycie zwykłym - 8, głównie tematy. Zastanawiam się tylko, czy wszyscy tak mają, czy to ogólna niechęć córeczki do przedmiotu, bo dzieć kolejny rok nie nauczył się grać na fujarce.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • joa66 20.06.11, 21:08
    Mój syn w 4 lub 5 klasie stwierdził przed początkiem roku szkolnego, że nie potrzebuje nowych zeszytów, bo nie zapisał do końca jeszcze starych!

    Zrobił jak uważał. Ja tylko kupiłam kilka różnych zeszytów do szuflady, żeby był zapas w razie czego.
  • pasik 20.06.11, 23:28
    heheh mój też tak przykombinował...
    --
    pozdrawiam.Pasik
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • jakw 19.06.11, 22:58
    A potem i tak się okaże, że z ćwiczeń np. do plastyki czy muzyki nie korzystają albo korzystają w stopniu mocno umiarkowanym. No cóż, przyzwyczajaj się.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • pasik 19.06.11, 23:44
    a ja jakoś fuksa mam i udawało mi się do tej pory kupować używane na allegro z odbiorem osobistym w moim mieście..nieraz 3-6 podręczników od jednej osoby.( najlepiej od dziewczynek one chyba tak książek nie demolują)
    W zeszłym roku te użwane odsprzedałam za dobrą cenę i pieniądze poszły na kolejne.
    Osobno w taniej internetowej księgarni ćwiczenia.
    Tylko trzeba ciut więcej czasu poświęcić wyszukiwaniu dobrych ofert.
    zamiast płacić w zeszłym roku ponad 300 zł za książki zapłaciłam ok 120 jeśli dobrze pamiętam.
    Kupiliśmy porządny plecak
    --
    pozdrawiam.Pasik
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • morekac 20.06.11, 00:21
    bo twój dzieć nie leci jako pierwszy rok reformy programowej.
    Właśnie siedzę i kupuję, znacznej części podręczników jeszcze nie ma... Ale tak jakoś czuję, że będzie to jakieś 900 zł na dwie...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • pasik 20.06.11, 19:44
    a który to I rok reformy oświatowej?
    --
    pozdrawiam.Pasik
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • morekac 20.06.11, 23:02
    obecna II, a wkrótce III gimnazjum i V/VI sp. Tak mi się trafiło... smile
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • pasik 20.06.11, 23:26
    tez mam 5/6 sp i spokojnie da się to załatwić.
    Dzisiaj kupiłam pierwszy podręczniksmile
    --
    pozdrawiam.Pasik
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • morekac 20.06.11, 23:39
    u mnie większość to zupełnie nowe wydania... Szlag mnie trafia, bo po starszej zostawiłyśmy podręczniki dla młodszej. Podręczniki w sumie to te same tytuły - ale nowe wydania, bo 'dostosowane do nowej podstawy programowej', cokolwiek to znaczy...
    dla III gimnazjum kilku podręczników jeszcze nie ma...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • gertruda.k 20.06.11, 00:40
    Właśnie też byłam w szoku, kupowałam w księgarni do klasy 4 miało być ok.250 zł, a wyszło 350 bez religii. Natomiast nie mamy podręczników plastyka, muzyka dla 4-6, tylko normalnie klasa 4.
    Właśnie bałam się odkupić używanych, aby nie okazało się, że to nie to wydanie itp.
    Ale do klasy 1 zakupiłam normalnie w sklepie internetowym całość za 217 zł z przesyłką gratis.
  • dorry 20.06.11, 12:34
    A w szkole moich dzieci co rok okazuje się, że któraś z kupionych książek nie będzie potrzebna - bo pani się pomyliła, bo nauczyciel się zmienił, bo nie...
    Ciekawe jak będzie w tym roku?
  • agni-76 20.06.11, 16:44
    w księgarni, w której zawsze kupuję podliczyłam według rozpiski ceny nowych podręczników + wszelkie ćwiczeniówki = 379 zł za wszystko
    ale skorzystałam z odkupienia używanych podręczników, nie są zniszczone i przynajmniej zaoszczędziłam bo zapłaciłam za nie 55 zł - dokupię nowe tylko ćwiczeniówki smile
    --
    wszystkie mamy proszę o opinię - ANKIETA
  • jakw 20.06.11, 23:43
    agni-76 napisała:

    > w księgarni, w której zawsze kupuję podliczyłam według rozpiski ceny nowych pod
    > ręczników + wszelkie ćwiczeniówki = 379 zł za wszystko
    > ale skorzystałam z odkupienia używanych podręczników, nie są zniszczone i przyn
    > ajmniej zaoszczędziłam bo zapłaciłam za nie 55 zł - dokupię nowe tylko ć
    > wiczeniówki smile
    To może jeszcze dorzuć ile te wszystkie ćwiczeniówki będą kosztowały...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • agni-76 21.06.11, 09:59
    jakw napisała:

    > agni-76 napisała:
    >
    > > w księgarni, w której zawsze kupuję podliczyłam według rozpiski ceny nowy
    > ch pod
    > > ręczników + wszelkie ćwiczeniówki = 379 zł za wszystko
    > > ale skorzystałam z odkupienia używanych podręczników, nie są zniszczone i
    > przyn
    > > ajmniej zaoszczędziłam bo zapłaciłam za nie 55 zł - dokupię nowe t
    > ylko ć
    > > wiczeniówki smile


    > To może jeszcze dorzuć ile te wszystkie ćwiczeniówki będą kosztowały...
    >
    >

    Proszę bardzo - wszystkie ćwiczeniówki 144 zł

    tak więc jakby nie liczyć:
    379 zł nowy komplet (podręczniki + ćwiczeniówki)
    lub 199 zł (używane podręczniki + nowe ćwiczeniówki)

    jednak w kieszeni zostało .....

    --
    Produkty do pielęgnacji dzieci - ANKIETA - proszę o opinię
  • zielonazielona1 21.06.11, 08:28
    każda książka to ok 1kilograma ciężaru na plecach, bo a jakże książeczki nowoczesne muszą być na kredowym papierze, a nasi nauczyciele często proszą jeszcze o zeszyty w twardej oprawie!!!
    i tak wędrują 11 latki z 7-8 kilogramami w plecaku!!!!
    a normy są 10% ciężaru w stosunku do wagi ciała. czyli płacimy podwójnie -zdrowiem naszych dzieci i uszczupleniem finansów. to nie pierwszy mój post w tej kwestii, ale wierzcie mi 2 lata walki z dyrektorką , nie przekonały jej do postawienia szafek w szkole, a gdy dzieci mogły zostawiać podręczniki w klasie okazało się, że pomimo iż mają ćwiczenia do każdego przedmiotu to i tak muszą zabierać ksiązkę do domu, bo pani zadała właśnie ćwiczenia z książki. płać rodzicu i płacz!też sobie ponarzekałam
  • mama_kotula 21.06.11, 08:38
    Cytat
    ale wierzcie mi 2 lata walki z dyrektorką , nie przekonały jej do postawienia szafek w szkole


    Czy w szkole jest miejsce na szafki? Przeciętnie w szkole jest ok. 500 dzieci - czy szkoła jest w stanie wygospodarować miejsce na 500 szafek? Dla porównania - u nas w szkole jest osób 70, szafek jest ok. 45 - zajmują niemal cały korytarz parteru.
    Czy rodzice są gotowi zapłacić za szafkę (ok. 300zł) i drugi komplet podręczników, który będzie zostawał w szkole?

    Walka walką, a realia są takie, jakie są.
    --
    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
  • zielonazielona1 21.06.11, 09:59
    gdyby wszyscy godzili się z realiami w jakich żyją do dzisiaj mieszkalibyśmy w ziemiankach.nie rozumiem dlaczego rodzice mieliby płacić za szafki lub zagospodarowanie miejsca dla dzieci, gdzie mogłyby zostawiać oprócz książek jeszcze przybory na plastykę , buty sportowe ?.... a w jakim celu drugi komplet podręczników? cały czas ciągną od nas pieniądze na papier ksero, więc chyba coś można skserować, zamiast nosić. to kwestia organizacji i dobrej woli ,a nie pieniędzy .W szkole, do której chodzą moje dzieci jest tak jak napisałam . może w wawie i innych duzych miastach jest lepiej - chociaż sądząc po niektórych komentarzach rodziców obecnych na forum są niewielkie szanse na zmianę. plecak mojego 12 letniego syna 4 dni w tygodniu waży 7,5 kilograma i zapewniam , że zawiera tylko podręczniki, ćwiczenia, sniadanie i butelkę wody 0,25l.gdy ma jeszcze w-f ( 3x w tyg) niesie strój i buty w osobnej reklamówce, bo w szatni nie może zostawić( grozi kradzieżą). i ja jako matka mam sie z tym godzić? szczęśliwi są ci , którzy trafili na ludzi mądrych, którzy chcą rozmawiac , bo rozumieją.
  • mama_kotula 21.06.11, 10:03
    Cytat
    nie rozumiem dlaczego rodzice mieliby płacić za szafki


    A kto ma płacić i Z CZEGO?

    Cytat
    a w jakim celu drugi komplet podręczników? cały czas ciągną od nas pieniądze na papier ksero, więc chyba coś można skserować, zamiast nosić. to kwestia organizacji i dobrej woli ,a nie pieniędzy .


    To JEST kwestia pieniędzy. Wiesz, ile kosztuje utrzymanie kserokopiarki/drukarki? Podpowiem: płacę na Radę Rodziców 250zł na semestr, z tego ponad 100zł idzie na ksero i dodruki kart pracy (RR podaje cosemestralne rozliczenie) - właśnie w takim systemie jak ci się marzy, dzieci nie noszą książek, dostają kserówki i karty pracy, mają szafki (szafka kosztowała mnie 350zł). Plus donoszę papier.

    --
    http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
  • zielonazielona1 21.06.11, 10:28
    widocznie stać Cię na to, by być tak hojną dla szkoły , która dostaje pieniądze na każde dziecko. w placówce oświatowej , w ktorej pracuję nie proszą rodziców o papier toaletowy, papier ksero, i inne . i też jest kserokopiarka , z której się normalnie korzysta. więc według mnie to Nie jest kwestia pieniędzy. jak czytam mozna kupić szafki z pieniędzy szkolnych , unijnych , pozyskanych nie z jałmużny tylko z "pomysłowych działań"nie twierdzę, że nie włączyłabym się w dofinansowanie szafek w jakimś rozsądnym procencie, ale z tego co obserwuję nie ma takiej woli , by współpracować w tej kwestii z rodzicami.
  • makurokurosek 21.06.11, 12:59
    Zakup szafek bez zakupu drugiego kompletu podręczników jest całkowicie bezsensowny
  • jakw 21.06.11, 15:56
    makurokurosek napisała:

    > Zakup szafek bez zakupu drugiego kompletu podręczników jest całkowicie bezsenso
    > wny
    Tak całkiem bezsensowny to nie jest. Można tam zostawić wf, rzeczy na plastykę, książki, które nie będą potrzebne do odrobienia pracy domowej itp. I nie trzeba kupować całego zestawu podręczników, żeby ulżyć. Ja np kupiłam starszej 1 atlas do szkoły, a 2-gi do domu - a ten atlas całkiem sporo waży. Córka trzyma też w szafce słowniki na języki obce (w domu słowniki i tak jakieś znajdzie) . Z 2-gich podręczników można kupić 2-gie egzemplarze jakichś wyjątkowych cegieł. Można też sobie poskanować i podręczniki i ze skanów uczyć się w domu.
    Btw wystarczyłoby chyba też, żeby np. nauczyciela od przyrody czy polskiego wyposażyć w 3 zestawy używanych przez niego podręczników dla klas IV, V, VI - tak, żeby było po 1 książce na ławkę.
    W każdym razie przy istniejących szafkach istnieją możliwości zmniejszenia ciężaru plecaka, przy nieistniejących - tych możliwości jakby trochę ubywa.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 21.06.11, 12:57
    .nie rozumiem dlaczego rodzice mieliby płacić za szafki lub zagospod
    > arowanie miejsca dla dzieci

    zapewne dlatego, że chcą polepszyć warunki nauki swoich dzieciom, i że to sa ich dzieci.

    "a w jakim celu drugi komplet podręcznik
    > ów? "

    Po to aby dziecko nie musiało tachać ich do domu. Jaki sens mają szafki skoro i tak dziecko musi dźwigać plecak z podręcznikami do domu. Sensowne jest gdy są dwa komplety podręczników. Nie dziwię się, że dyrekcja nie ulega waszym prośbą skoro wasz program pozbawiony jest logiki.

    "cały czas ciągną od nas pieniądze na papier ksero, więc chyba coś można sks
    > erować, zamiast nosić. to kwestia organizacji i dobrej woli ,a nie pieniędzy"

    Papier ksero jak i toner też kosztuje, a nie mówimy o jednym dziecku tylko np 500 czy 800. Jeżeli nie jest to kosztowne, to zamiast zakupu drugiego kompletu niech rodzice go skserują i kopie pozostawią w szkole

    "plecak mojego 12 let
    > niego syna 4 dni w tygodniu waży 7,5 kilograma i zapewniam , że zawiera tylko p
    > odręczniki, ćwiczenia, sniadanie i butelkę wody 0,25l.g"

    A ile waży sam plecak?
  • agni-76 21.06.11, 10:04
    mama_kotula napisała:


    > Czy w szkole jest miejsce na szafki? Przeciętnie w szkole jest ok. 500 dzieci -
    > czy szkoła jest w stanie wygospodarować miejsce na 500 szafek? Dla porównania
    > - u nas w szkole jest osób 70, szafek jest ok. 45 - zajmują niemal cały korytar
    > z parteru.
    > Czy rodzice są gotowi zapłacić za szafkę (ok. 300zł) i drugi komplet podręcznik
    > ów, który będzie zostawał w szkole?
    >
    > Walka walką, a realia są takie, jakie są.

    w naszej szkole są szafki. W szatniach - zamiast wieszaków stoją rzędy szafek. Dzieci zostawiają tam kapcie/kurtki oraz podręczniki i inne pomoce np. farby, bloki itp
    Za szafki rodzice nie płacili - szkoła zakupiła z własnych funduszy smile


    --
    Produkty do pielęgnacji dzieci - ANKIETA - proszę o opinię
  • agni-76 21.06.11, 10:07
    mama_kotula napisała:

    > Cytat
    > ale wierzcie mi 2 lata walki z dyrektorką , nie przekonały jej do postawienia s
    > zafek w szkole
    >

    >
    > Czy w szkole jest miejsce na szafki? Przeciętnie w szkole jest ok. 500 dzieci -
    > czy szkoła jest w stanie wygospodarować miejsce na 500 szafek? Dla porównania
    > - u nas w szkole jest osób 70, szafek jest ok. 45 - zajmują niemal cały korytar
    > z parteru.
    > Czy rodzice są gotowi zapłacić za szafkę (ok. 300zł) i drugi komplet podręcznik
    > ów, który będzie zostawał w szkole?
    >
    > Walka walką, a realia są takie, jakie są.

    w naszej szkole są szafki. W szatniach - zamiast wieszaków stoją rzędy szafek. Dzieci zostawiają tam kapcie/kurtki oraz podręczniki i inne pomoce np. farby, bloki itp
    Za szafki rodzice nie płacili - szkoła zakupiła z własnych funduszy smile

    --
    Produkty do pielęgnacji dzieci - ANKIETA - proszę o opinię
  • makurokurosek 21.06.11, 09:09
    > każda książka to ok 1kilograma ciężaru na plecach, bo a jakże książeczki
    > nowoczesne muszą być na kredowym papierze, a nasi nauczyciele często proszą
    > jeszcze o zeszyty w twardej oprawie!!!

    Nie wiem w której klasie, bo cały pakiet książek do pierwszej klasy waży 3,5 kg ( zważyłam), a jak wiadomo jest to kilka części książek i ćwiczeń przeznaczonych na cały rok, tak więc dziecko będzie ewentualnie będzie dźwigało 1 kg

    'i tak wędrują 11 latki z 7-8 kilogramami w plecaku!!!!"

    zgodnie z siatką wentylową 11 latek waży 40-55 kg tak więc to 10 % to 4-5,5 kg , warto zadbać zatem o lekki i wygodny plecak oraz o to by od pierwszej klasy nauczyć dziecko pakowania tego plecaka.
    W pierwszej klasie natomiast przeciętna waga 20-30 kg, o mój boże o 0,5 kg mniej niż cały pakiet którego pierwszoklasista nigdy całego do szkoły nie weźmie.

    "ale wierzcie mi 2 lata walki z dyrektorką , nie przekonały jej do postawi
    > enia szafek w szkole"

    Może zamiast walki należało rozmawiać, oraz współfinansować zakup szafek. W rozliczeniu na cała klasę to może wyszłoby 30 zł/os.
  • mama_kotula 21.06.11, 09:17
    CytatMoże zamiast walki należało rozmawiać, oraz współfinansować zakup szafek. W rozliczeniu na cała klasę to może wyszłoby 30 zł/os.

    Szafka szkolna 6-osobowa kosztuje w detalu 850zł, w hurcie niech będzie 500. Jak wyliczyłaś 30zł od osoby?? I skąd szkoła ma wziąć pieniądze? Jeśli nie znajdzie się sponsor, całe koszty przejdą na rodzica. smile
    Plus, nadal nie wiadomo, czy w szkole jest fizycznie miejsce na szafki.

    --
    Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
  • makurokurosek 21.06.11, 09:43
    W wielu szkołach nie zakupuje się specjalnych szafek zamykanych na zamek, ale ikeowskie moduły z szufladami każde dziecko ma swoją szufladę w której znajdują sie jego podręczniki i przybory plastyczne. szafki znajdują się w klasach
  • jakw 21.06.11, 09:48
    Ale taki model sprawdza się zasadniczo wtedy jak dzieciaki nie są przeganiane z klasy do klasy, co w klasach >= 4 zdarza się nagminnie.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 21.06.11, 13:08
    tak, mówię o rozwiązaniu w klasach 1-3. Nie wiem jak rozwiązać problem klas wyższych, bo według mnie najwięcej dźwiga się w drodze do i ze szkoły, a nie w samej szkole. Tak więc chyba jedynym sensownym rozwiązaniem byłby zakup drugiego kompletu podręczników ( nie koniecznie dla każdego ucznia raczej w każdej klasie powinno znajdować się 40 podręczników do użytku wszystkich klas to samo tyczy się niezbędnego sprzętu kreślarskiego i art. plastycznych) tak iż uczniowie nosili by tylko ćwiczenia i zeszyty, oraz strój na wf ( ale chyba nikt normalny nie wpadnie na pomysł aby go zostawiać w szkole smile )
  • jakw 21.06.11, 16:06
    makurokurosek napisała:

    >oraz strój na wf ( ale chyba nikt normalny nie wpadnie na pomysł aby go zostawiać w szkole smile )
    Dlaczego nie? Buty na wf całkiem sporo ważą. Spodnie na wf też, i tak do prania idą raz na tydzień. A wf jest 3-4 razy w tygodniu.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ciocia_rada 21.06.11, 12:49
    Wiecie co, tak czytam i czytam. I poza tym że niektóre Wasze wypowiedzi ubawiły mnie, to ja nie przypominam sobie wymagań odnośnie zeszytów. Liceum skończyłam pi razy drzwi 10 lat temu i aż nie wierzę, że teraz takie wymagania są! Zeszyty sama sobie wybierałam jakie chcę: czy w twardej oprawie, czy 60k czy 32k. Jedynie gładki do matmy i zeszyt do nut były od góry narzucone, przy czym do nut był to jedyny zeszyt do muzyki! Czasem do polskiego 16k musieliśmy kupić na sprawdziany czy dyktanda. Reszta – wolny wybór.
    A co do ćwiczeń. To istotnie, od paru lat dziwię się niezmiernie, że np. plastyka i muzyka posiadają ćwiczenia... Przecież malowanie, rysowanie, rzeźbienie, itp. to to są właśnie ćwiczenia plastyczno-techniczne!!
    No i pod koniec LO wycwaniłam się. Z koleżanką z łąwy kupiłyśmy podręczniki na pół i na pół je nosiłyśmy do szkoły. Np. ja miałam do polaka i matmy, a ona do biologii i chemii. Co prawda, czasem trzeba było coś na przerwie spisać, jakieś zadanie, polecenie czy twierdzenie, ale przynajmniej rodziciele nie wydali kasy, no i my nie nosiłyśmy ton na plecach tongue_out.

    A co do hasła od nauczycieli ‘musi być nowe wydanie, z napisem/naklejką ‘nowa podstawa programowa’. Proponuję to uważnie sprawdzić na stronie wydawcy a jeszcze lepiej w księgarni. Często bywa, że program się nie zmienia, bo przecież nie wszystkie klasy mają faktycznie nowy program. A wydawca często zmienia tylko układ stron, kolorystykę lub po prostu drukuje w danym roku, bo nakład z ubiegłego się sprzedał. A wymaganie nowego wydania to często fanaberia nauczyciela, któremu nie chce się sprawdzić, że np. wyd. 2010 ma ćwiczenie 4 na 5 stronie a wyd. 2011 to ćwiczenia ma na 6 stronie uncertain. Ja pamiętam, jak tak właśnie nasza polonistka nam podawała i naprawdę ani jej korona z głowy nie spadła, ani nie robiła z tego wielkiego problemu.
  • mama_kotula 21.06.11, 14:24
    Cytat
    I poza tym że niektóre Wasze wypowiedzi ubawiły mnie, to ja nie przypominam sobie wymagań odnośnie zeszytów (...) nie wierzę, że teraz takie wymagania są!


    A jednak są.
    W naszej szkole są wymagania odnośnie do zeszytów do angielskiego i niemieckiego - zeszyty mają być A4, bo dzieci wklejają do nich karty pracy (co wygląda obleśnie, ale to już moje prywatne zdanie - jak dla mnie, karty pracy można by przechowywać w segregatorze/teczce). Mają być w twardej oprawie, bo jest to trwalsze (po roku taki zeszyt wygląda jak po przejściu tornada, nie mam pojęcia, jakby wyglądał zeszyt w miękkiej okładce).
    Z tym, że akurat dla nas nie ma to znaczenia, bo dzieci tych zeszytów nie noszą do domu, zeszyty są w szkole w szafce.
    Niemniej jestem w stanie sobie wyobrazić, że nauczyciel wymaga konkretnego typu zeszytu.

    --
    http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
  • morekac 21.06.11, 15:15
    I poza tym że niektóre Wasze wypowiedzi ubawiły
    > mnie, to ja nie przypominam sobie wymagań odnośnie zeszytów. Liceum skończyłam
    > pi razy drzwi 10 lat temu i aż nie wierzę, że teraz takie wymagania są! Zeszyt
    > y sama sobie wybierałam jakie chcę: czy w twardej oprawie, czy 60k czy 32k. Jed
    > ynie gładki do matmy i zeszyt do nut były od góry narzucone, przy czym do nut b
    > ył to jedyny zeszyt do muzyki! Czasem do polskiego 16k musieliśmy kupić na spra
    > wdziany czy dyktanda.
    To ja mam hipotezę, że chodziłaś do zbyt małej ilości szkół, żeby nabyć stosowne doświadczenia z wymaganiami zeszytowymi wink I cóż, też nic na to nie poradzę, że pani od muzyki chce podręcznik, zeszyt ćwiczeń, zeszyt zwykły - głównie na zapisywania tematów lekcji i zeszyt do nut. Już mnie to nie dziwi. Nie po zeszłorocznych zeszytach od fizyki - do teorii i zadań...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 21.06.11, 16:14
    ciocia_rada napisała:
    > A co do ćwiczeń. To istotnie, od paru lat dziwię się niezmiernie, że np. plasty
    > ka i muzyka posiadają ćwiczenia... Przecież malowanie, rysowanie, rzeźbienie, i
    > tp. to to są właśnie ćwiczenia plastyczno-techniczne!!
    No cóż, skoro z 10 lat temu kończyłaś LO to najwyraźniej nie zetknęłaś się z ćwiczeniami do plastyki w gimnazjum , w których trzeba wymieniać cechy rzeźby egipskiej...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ciocia_rada 22.06.11, 11:21
    no tak, gimnazjum mnie ominęło i naprawdę bardzo się z tego cieszę!
  • marcyszka 21.06.11, 14:40
    u nas zamawia Rada Rodziców (nie trójka) dla wszystkich chętnych (nie ma przymusu)
    Komplet do klasy drugiej (z angielskim i religią) wychodzi 245zł
    W Gandalfie za zestaw z angielskim wychodzi mi 240zł, a książki do religii brak. Ale kosztuje ona wszędzie około 18zł, więc wyszłoby mnie drożej, a jeszcze musiałabym się naszukać, żeby dokupić tę książkę.

    Myślę, że przy tak dużych zamówieniach - dla całej szkoły można powalczyć w hurtowniach o naprawdę duże rabaty.

    Nie zapłaciłabym 50zł więcej niż w sklepach internetowych, żeby szkoła miała jakieś gratisy. Różnica do 10zł jest akceptowalna, powyżej nie...

  • zeb1 25.06.11, 20:43
    witam,

    Może ktoś będzie mógł mi pomóc. Moja trójca idzie do I klasy i zakupiłam dzisiaj podręczniki "Odkrywam siebie. Ja i moja szkoła. Pakiet". Cały czas pamiętałam, żeby zwracać uwagę na rok wydania (polecenie nauczyciela). W całym tym zamieszaniu zapomniałam o tym, wróciłam do domu sprawdzam i rok wydania 2009.

    Czy ktoś wie czy były późniejsze wydania?

    pozdrawiam


    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
  • przeciwcialo 25.06.11, 20:56
    A ma napis że zgodne z nowa podstawa programową?
  • zeb1 25.06.11, 21:22
    Gdzie szukać tego napisu?


    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
  • zeb1 25.06.11, 21:35
    na wewnętrznych stronach okładek jest napis: DO NOWEJ PODSTAWY PROGRAMOWEJ. Podręcznik dopuszczony do użytku szkolnego przez ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania ...... itd

    Rok dopuszczenia 2009
    Numer dopuszczenia 80/2009

    Czy rok dopuszczenia, to to samo co wydania? Nigdzie innej daty nie ma.
    Jest jeszcze Grupa Edukacyjna S.A 2009

    Musze wytrzymać do poniedziałku, pójdę do tej księgarni i się upewnię. Mam nadzieje, ze w razie czego będę mogła wymienić, bo trochę kasy to kosztuje x 3 sztuki


    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
  • przeciwcialo 25.06.11, 21:40
    To powinno byc ok.
  • zeb1 25.06.11, 21:44
    Oby, tylko skąd ten rok 2009?
    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
  • przeciwcialo 25.06.11, 21:50
    Wtedy weszł Noa podstawa programowa. Mogli nadrukowac.
  • zeb1 25.06.11, 21:52
    dziękuje za rady, w poniedziałek się wyjaśni.

    pozdrawiam
    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html
  • morekac 26.06.11, 08:14
    o matko, trojaczki w szkole. wink współczuję kosztów...
    wejdź na stronę wydawnictwa i zobacz, z których lat mają wydania. Wychodzi, że jednak mają jakąś nowość z 2011r.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • zeb1 26.06.11, 11:42
    No właśnie w necie widziałam wydawnictwa 2010 i 2011, ciekawe czym się różnią. Jutro się wszystko wyjaśni.

    Co do kosztów, ma nadzieje, ze szkoła będzie o wiele tańsza nic przedszkole. Na początku jeden większy wydatek na książki a tak co miesiąc majątek szedł na przedszkole.


    --
    Hubert, Adaś, Wiki (27.10.2004r)

    trojaki.fotosik.pl/albumy/122487.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka