W szkole mojej córki są 4 grupy zerówkowe po 28 dzieci. Dzieci chodzą na zmiany. Plan mojej córki to codziennie od 10.30 do 15.30.
Na 8.00 chciałam ją zostawiać na te 2 godz w świetlicy (pracuję).
Świetlica jest połączona od "0" do 3 klasy - panie przy zbieraniu dzieci żeby pójść do klasy tak krzyczą, że dla mnie to było za głośno, a co dopiero dla 5 -latki.
W poniedziałek Pani w świetlicy była na tyle miła, że zajęła się płaczącą córka i "jakoś poszło", po pół godzinie koleżanka dowiozła swoją córkę (ma zamiar dowozić w kratkę, bo jeszcze nie pracuje) i moja siedziała zadowolona.
Wczoraj niestety w świetlicy była już inna pani, która na moją prośbę o pomoc powiedziała, że "przecież nie będzie ode mnie odrywać dziecka" - Pani co najmniej nie na miejscu jak dla 5 -letnich dzieci. Córki z nią nie zostawiłam, zawiozłam awaryjnie do babci.
Proszę o radę co mogę zrobić w tej sytuacji, bo córka teraz nawet zaprowadzana bezpośrednio na zajęcia na 10.30 płacze i jest jedynym dzieckiem, które tak to przeżywa.
Dodam, że sprawę Pani w świetlicy mam zamiar poruszyć z wychowawczynią.
pozdrawiam serdecznie
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.