Dodaj do ulubionych

Dentysta,a 8latka

09.09.11, 08:32
Mam duży problem z córką, od pierwszej wizyty było już ciężko, problem trochę w tym, że boi się igieł. Przeprowadzał już z nią różne rozmowy na ten temat, na spokojnie, nawet 3 razy dała sie przekonać, ale w momencie wejścia do dentysty blokada, nie da sobie nic zrobić, cud, że na ostatniej wizycie pozwoliła sobie dać obejrzeć zęby.
Nie mam juz do tego siły, bo sama bardzo lubie chodzić do dentysty i nie uważam tego za coś strasznego.
Nie wiem do czego to może doprowadzić, ale postanowiliśmy po ostatniej wizycie z mężem że mała do póki nie usiądzie na fotelu dentystycznym i nie wyleczy jednego ząbka nie obejrzy telewizji i nie będzie miała komputera. Nie wiem czy to jest dobre czy nie ale uważam że może to coś da.
Od razu mówię, że była również na podtlenku i też nic nie dało.
Edytor zaawansowany
  • mamusia1999 09.09.11, 10:18
    ja bym wymyslila cos bardziej logicznie powiazanego z dentysta niz media. np. kasacja wszelakich slodyczy - skoro zeby juz chore nie ma sensu dodtakowo ich obciazac, i to jest prawda. wszelakie slodycze to rowniez owocowe serki, jogurty, soki i napoje, herbata z miodem, w sumie rowniez owoce i trzeba bedzie witaminy warzywami uzupelniac.
    to od strony konsekwencji.
    od strony terapii behawioralnej bym poszla w taka manke: jeszcze kilka razy isc na ogladanie, zeby sie przyzwyczaila do lekarza, instrumentow etc. zabrac ja na swoje leczenie. pozwolic jej raz z detalami opowiedziec najczarniejsza wizje, przyznac, ze igla jest nieprzyjemna i poprosic o oszacowanie oczekiwanego bolu: gorzej niz rozbite kolano - tu juz mozesz zaprzeczyc, ze nieprawda bo sie juz leczylas. a bol kolana jak zapewne wie szybko mija. a swoja droga moj dentysta tak robi znieczulenie, ze sie za pierwszym razem przerazilam, ze mnie chce borowac na zywca! cieniutka igla na zmrozonym dziasle i wprawna reka.jeszcze inna rzecz, ze wrazliwosc na bol to cecha bardzo osobnicza. sama musisz ocenic, czy twoje dziecko realnie nadmiernie cierpi czy tylko spodziewa sie tortury, i tu ja mozna sprowadzic na ziemie.
  • dwa.kaczory 09.09.11, 11:16
    Bardzo dziękuję za radę, przemyślę to i to jest nawet ciekawe, ale jest jeden problem, jak nie jedno to drugie, młoda dostaje kieszonkowe, a w szkole jest sklepik i tu mi będzie trudno skontrolować czy nie je słodyczy. Rzeczywiście z tym TV i Komp. to chyba nie bardzo, ale pomyślę z mężem w domusmile bardzo dziękuję
  • monique_alt 09.09.11, 11:33
    Podobny problem miałam z pięciolatką czyli w sumie dzieckiem z którym trudniej jest coś wynegocjować z racji wieku. Pomogła trzykrotna zmiana dentysty i znalezienie naprawdę dobrego dentysty prywatnie. A młoda miała taką fobię że nawet buzi nie chciała otworzyć.

    Przede wszystkim nic na siłę.
    Na pierwszej wizycie oglądała tylko narzędzia i poznawała Panią doktor.
    Na drugiej Pani postawiła sobie za cel doprowadzić do otwarcia buzi i popsikania powietrzem.
    Na trzecie wizycie tylko młoda miała wytrzymać z otwartą buzią i wiertłem w środku z sikającą wodą. Nie było dotykania narzędziami zębów.
    Na czwartej wizycie zaplombowaliśmy małej najmniejszą możliwą dziurkę przy której nic nie bolało borowanie.
    Na piątej udało się zaplombować poważną dziurę w czwórce.

    Po każdej wizycie u dentysty była nagroda w postaci jakiejś drobne rzeczy w sklepie obok dentysty.

    Cały proces trwał dużo i kosztował nas masę pieniędzy. Ale dzięki temu chodzimy teraz bez problemu do dentysty i leczymy ząbki (jeszcze mleczne). Ale fakt że jak raz zapisałam młodą do innej lekarki w tym samym gabinecie (naszej nie było a młodą ząb bolał) to się to źle skończyło (dentystka najpierw traktowała młodą jak niemowlaka ciuciu miziu, a potem zaczęła na nią krzyczeć). Grunt to dobry dentysta który ma podejście do dzieci. Nasza z jednej strony jest miła i sympatyczna ale z drugiej potrafi być stanowcza. I nigdy nie przeciąga wizyty - próbuje przez 15 minut jak dziecko nie chce współpracować kończy sprawę krótko i ciąg dalszy na następnej wizycie.
  • soffia75 09.09.11, 23:30
    Popieram, takie stopniowe "oswajanie" to świetna metoda. Dołożyłabym jeszcze tylko jeden etap (na sam początek) wypróbowany przeze mnie: jeśli mamy dobrego, zaprzyjaźnionego dentystę, można zabrać dziecko na jakąś "swoją" wizytę, żeby zobaczyło, jak to się wszystko odbywa. Autorce wątku ta rada już się raczej nie przyda, ale może innym rodzicom. smile
    Otóż moja dentystka zgodziła się, żeby córka (wtedy miała jakieś 4-5 lat) przyszła ze mną na jedną wizytę i przyglądała się leczeniu moich zębów (specjalnie wybrałyśmy jak najmniejszy ubytek, żebym się przypadkiem nie skrzywiła w trakcie i nie zepsuła "efektu psychologicznego" wink ). Tak więc ja służyłam za eksponat, panna siedziała sobie na krzesełku i obserwowała, a dentystka opowiadała jej w trakcie, co robi.
    Rezultaty mogłam obejrzeć niedawno, kiedy córka miała uzupełniany malutki ubytek: co prawda nie szła do dentysty w podskokach, ale pozwoliła sobie manipulować przy zębach bez problemu, bo już wiedziała, w czym rzecz i że "nie taki diabeł straszny...". wink
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • aniask_mama 09.09.11, 11:27
    Wiesz co, ja też bym stawiała na zmieniszenie oporu poprzez częste wizyty u dentysty, ale bez leczenia...żeby dokładnie wyjaśnić, co ją czeka...

    Ja jako dziecko mdlałam na widok strzykawki, po każdym badaniu krwi cucenie...sad dwa dni wcześniej spać nie mogłam. Rozumiem jej stres, trzeba go oswoić, ale nie przez "zadawanie kar", lecz przez odwajanie z problemem.
  • dwa.kaczory 09.09.11, 11:47
    Macie rację, karą niczego nie zdziałam, nawet mogę chyba pogorszyć. może porozmawiam z nią żeby poszła ze mną ja co prawda już nie mam nic do leczenia, najwyżej jakąś plombę wymienię, spróbuję. Wierzcie mi bardzo bym chciała, żeby moja mała przełamała się i zaczęła chodzić.
    Pozdrawiam
  • sion2 09.09.11, 13:23
    Karami które wymieniłas nic nie zdziałasz. Poza tym karzesz jej lęk - czy to na pewno dobre rozwiązanie? Cecha wieku dziecięcego sa calkowicie irracjonalne lęki z którymi dziecko sobie nie radzi. Dla dorosłego wygląda to ja ośli upór a dla dzieciaka jest torturą. Trzeba dobrac metodę drbnych kroczków, tak drobnych aż zaakcpetuje je córka. Nie radze w przypadku 8-latki nagradzac każde otwarcie buzi ale powiedzmy każdy przełom np pozwoli obejrzeć wszystkie zęby (bez leczenia). Musicie tez stanąc na glowie żeby znaleźc naprawde dobra dentystke.
    Ja zaczelam chodzic do dentysty w wieku 8 lat ale dlatego że to byl komunizm i brak dostepu do leczenia. Wizyty byly najwiekszym koszmarem mojego dziecinstwa. Dentystka-sadystką. Wrzeszczalam szturchala i kiedys mi wyznaczyla wizyte... 23 grudnia, wiecie jak sie czulam? zepsula mi cale oczekiwanie na święta. Musze przyznac że plomby zakładała tak perfekcyjnie że niektore almalgamatowe trzymaja mi sie juz prawie 20 lat. Ale co ja sie nacierpialam to moje.
    To jest naprawde prawdziwy lęk, panika. I nie mozna porownywac doroslego do dziecka. To wielka pomyłka... Nie każ jej lęku ale juz np ograniczanie slodyczy, napoi w domu - jak najbardziej bo to nie tyle kara ile konsekwencja. NIeogladanie TV wyglada jak zemsta bardziej.
    --
    Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

    Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
  • morekac 09.09.11, 13:31
    Daj spokój z karami, i tak dzieciak jest w stresie. Może łatwiej byłoby jej z jakąś ciocią? Wiesz, często przy rodzicach dzieci jednak bardziej panikują.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 09.09.11, 13:41
    Mój syn panicznie boi się igieł. Dlatego zęby leczy bez znieczulenia i zdecydowanie woli to od zastrzyku. Może poowiedz dziecku, ze ma wybor - jesli gotowa jest na niewielki ból, to zastrzyku nie będzie.
    Kara nic nie da, a dentysta będzie się jeszcze gorzej dziecku kojarzyć - chyvba nie o to chodzi. Natomiast nagroda i to naprawdę duża - o, to czasem działa.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dwa.kaczory 09.09.11, 14:09
    Potrząsnęłyście mnie bardzo , i to bardzo dobrze, bo to głupie co robię, karać dziecko za coś czego się boi, aż źle mi z tym. Dzisiaj z nią porozmawiam.
  • soffia75 09.09.11, 23:13
    A propos zastrzyku znieczulającego - polecam patent autorstwa mojej poprzedniej dentystki, pt. "znieczulenie przed znieczuleniem". Przed wkłuciem igły dentystka najpierw smarowała dziąsło jakimś znieczulającym preparatem, dzięki czemu samo wkłucie było praktycznie bezbolesne (odczuwa się je bardziej jako nacisk niż ukłucie).
    Patent wielokrotnie przetestowałam na sobie z powodzeniem i do tej pory go stosuję. Szczerze polecam ten sposób - pozwolił mi, okropnemu "tchórzowi dentystycznemu", doprowadzić dość długie leczenie stomatologiczne do końca. smile
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • kanna 09.09.11, 15:36
    Dzieci u mojej dentystki NIGDY nie widziały ani igły, ani strzykawki - po posmarowaniu żelem znieczulajacym (różne smaki do wyboru) higienistka zakrywa dziecku oczy i dopiero wtedy podawane jest znieczulenie.

    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
  • mruwa9 09.09.11, 20:49
    a ja NIGDY nie ukrywam przed dzieckiem tego, co zamierzam zrobic. Znieczulenie montuje na oczach dziecka, tlumaczac co i po co, cwiczymy na sucho, stopniowo dochodzac do samego zabiegu.
    Klamstwo ma krotkie nogi, oszukiwaniem daleko sie nie zajedzie, moze uda sie zalozyc jedno wypelnienie, po czym zostanie dziecku fobia i trauma na cale zycie. Dziecko ma niekwestionowane prawo do bezbolesnego leczenia i do informacji na temat jego przebiegu. Jesli sie nie da- pozostaje premedykacja, sedacja, znieczulenie ogolne. Kary i szantaz nie tylko nie przyniosa pozadanego efektu , ale jeszcze bardziej wzmocnia negatywne odczucia towarzyszace wizycie u dentysty. A dziecko ma wiedziec, ze jest dzielne, ze docenia sie jego wysilek, starania,nawet, jesli uda sie zrobic tylko maly kroczek do przodu.
    Zaczac od poszukania gabinetu, lekarza, ktory zdobedzie zaufanie dziecka, poswieci mu odpowiednia ilosc czasu i uwagi.
  • kanna 09.09.11, 22:00
    Nie wiem, czy piszesz do mnie - ale moja dentystka tłumaczy dzieciom wszystko na bieżąco. Po prostu nie pokazuje im strzykawki.

    Kiedys syn w awaryjnej sytuacji (ułamany ząb) trafił do innej dentystki - ta zaczęła go straszyc, jak piszczał przy borowaniu "Bo ci zrobię zastrzyk ... " "Tak, bardzo prosze! " powiedział, bo jemu się to pozytywnie kojarzy. Z brakiem bólu.

    Ja sama na szczepieniach, czy pobraniu krwi odwracam głowę - nie znosze widoku igieł.



    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
  • gajmal 11.09.11, 12:43
    Próchnicę można wyleczyć bez igieł i wiercenia - ząb smaruje się specjalnym żelem, po kilkudziesięciu sekundach usuwa próchnicę zeskrobując ją. Później zakłada problem, całość plombowania trwa około 1,5 minuty. Przy większych dziurach zamiast plomby wkłada się lekarstwo, ale procedura ta sama. Moje dziecko miało już tak zaklejanych kilka dziur - zawsze bez wierteł.
    Kosztuje to około 20 złotych więcej niż zwykłe borowanie i plombowanie, ale ja uważam, że warto.
  • mruwa9 11.09.11, 19:08
    a nie sadzisz, ze jeszcze bardziej warto, zeby ubytkow nie bylo wcale? na tym powinnismy sie skupic, a nie na naprawianiu powstalych juz spustoszen.
    A Carisolv, o ktorym piszesz, to pic na wode.
  • verdana 11.09.11, 19:33
    Warto, ale nie zawsze się da. Mój syn ma ubytki nie związane z higieną, ani z jedzeniem. I to nie moja opinia, bo ja bylam przekonana, ze to jest przyczyna jego problemow, dopiero jego lekarka wyprowadziła mnie z błędu.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • mama303 11.09.11, 19:26
    A moja jest tak omotana przez dentystkę że mysli że znieczulenie to podawanie szczypiacych kropelek. Ukłucie rzeczywiście szczypie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka