Znajomość liter-6latek.Czy ja czegoś nie rozumiem? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam i proszę o poradę, wyjaśnienie

    Mój 6-letni syn poszedł teraz do I klasy. Klasa mieszana z 7-latkami. Syn bardziej garnie się do cyferek - lubi liczyć, uwielbia gazetki ale niechętnie uczy się literek. Niekiedy starałam się go w domu nakłonić do nauki literek drukowanych ale szło ciężko i nie napierałam.

    W przedszkolu miał książkę, w której nie widziałam nauki liter, szlaczki sporadycznie. Panie tłumaczyły, że nowa podstawa programowa zabrania im nauczania liter. Przyjęłam to.

    Na lekcji pokazowej w szole /zachęcającej 6-latki do przyjścia do I klasy/ pani tłumaczyła mi, że o znajomość liter mam się nie martwić bo tego dziecko ma się właśnie nauczyć w szkole, najważniejsze żeby radziło sobie z czynnościami podstawowymi - tylu ubieranie, zakładanie butów itp. Przyjęłam to.

    Po dwóch tygodniach szkoły pani nauczycielka mówi do mnie, że syn jako jedyny nie umiał się podpisać z całej klasy. Popłakał się i ona się pyta jak to było w przedszkolu, czy uczyli liter drukowanych. Powiedziałam jak było. Wniosek Pani: należy z nim dodatkowo pracować, głoskować w domu, ona przyjmie go na zajęcia wyrównawcze.

    Moje pytanie: Czy ja czegoś nie rozumiem czy może to ja powinnam z nim więcej pracować w domu w wieku przedszkolnym i uczyć liter drukowanych i głoskowania? Czy nierozumiem nowej podstawy programowej która zakłada uczenie liter W SZKOLE? Czy to Pani mając przewagę dzieci znających literki podporządkowuje się ogółowi?

    inf.dodatkowa: Pani wcześniej nie uczyła 6-latków, w tym roku ma ich kilkoro w klasie i generalnie żali się że poziom niższy niż jej poprzednich roczników.

    Uściślę jeszcze, że jestem skłonna pracować w domu z dzieckiem by nadgonił dzieci i nie czuł się gorszy jednak jestem chyba rozżalona na taki brak konsekwencji w informowaniu rodziców o wymaganiach i programach nauczania.

    Co Wy sądzicie na ten temat? Szczerze.


    • wydaje mi się że pani nie ma racji... w 1 klasie dzieci uczą się liter pisanych ale podstawa nie zakłada że już znają drukowane. piszą i czytają słowa tylko z tych liter które poznali w szkole - aktualnie a, m i t.
      natomiast w przedszkolu w 5-latkach panie uczyły rozpoznawać swoje imię napisane.
      --
      nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
      • Nie rozumiesz fundamentalnej zasady szkoły. Jesli dziecko czegos nie umie, to winna jesteś Ty (nie ojciec dziecka, co też jest interesujące). Jesli dziecko sobie z czyms nie radzi, masz go nauczyć, albo dać korepetycje - szkoła nie bierze odpowiedzialności za wyniki nauczania. Jesli Twoje dziecko czegoś nie wie, to dlatego,że za mało z nim pracujesz, a nie dlatego, że nauczyciel jest marny, albo czegos nie zrobił, albo sie pomylił.
        Pora się tego nauczyć, masz jeszcze przed sobą 12 lat.
        --
        Mops i kot

        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
        • verdana napisała:
          > Nie rozumiesz fundamentalnej zasady szkoły. Jesli dziecko czegos nie umie, to w
          > inna jesteś Ty (nie ojciec dziecka, co też jest interesujące). Jesli dziecko so
          > bie z czyms nie radzi, masz go nauczyć, albo dać korepetycje - szkoła nie bierz
          > e odpowiedzialności za wyniki nauczania. Jesli Twoje dziecko czegoś nie wie, to
          > dlatego,że za mało z nim pracujesz, a nie dlatego, że nauczyciel jest marny, a
          > lbo czegos nie zrobił, albo sie pomylił.

          Dodatkowo, jeśli twoje dziecko zachowuje się w szkole źle, to jest to TWOJA wina, i TY masz coś z tym zrobić (najlepiej regularnie dziecko karać w domu za zachowanie w szkole, również profilaktycznie). Nie ma znaczenia tu fakt, że poza szkołą zachowuje się dobrze. To jest twoja wina, ponieważ nie rozmawiasz z dzieckiem i nie poświęcasz mu wystarczającej uwagi.

          Jeśli twoje dziecko nie odrobi zadania domowego, to jest to również twoja i tylko twoja wina, rodzicu. Że co? Że dziecko ma ponieść konsekwencje za swój olewczy stosunek do odrabiania zadań? Niech pani nie będzie śmieszna, to pani ma pilnować, aby dziecko odrabiało codziennie zadanie i pani ma go do tego zachęcić. Więc dziecko za brak zadania pały nie dostanie, za to mama dostanie uwagę. Albo dwie. I wiedz, dziecko, że to obowiązek twojego rodzica, abyś ty miało odrobione zadanie domowe i przypomnij mamie, aby codziennie z tobą zadanie odrabiała.



          --
          Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
          Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
          • ba, ogólnie wszystko to twoja wina. Bo nie dopilnowałaś. To jest podstawowy zarzut.
            Np. nie tylko, żeby dziecko zrobiło pracę domową i nie nauczyłaś je do klasówki - ba, nawet nie dopilnowałaś, żeby dziecko zapisało pracę domową. wink
            --
            -------------------------------------------------------------
            Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
        • verdana napisała:

          > to winna jesteś Ty (nie ojciec dziecka, co też jest interesujące).
          Winny jest ten rodzic, który pokaże się pani na oczy.

          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • jakw napisała:
            > Winny jest ten rodzic, który pokaże się pani na oczy.

            W przypadku, kiedy na oczy pokazuje się zestaw matka + ojciec, bęcki spadają na matkę. Zawsze. Ojciec traktowany jest z poważaniem (gdyż poniewaz jest mężczyzną).


            --
            http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
            • No nie wiem, u nas to było: "Powinniście państwo..."
              Chociaż ja nie wiem, jaki ja mam wpływ na to, że młoda, podczas gdy pani czyta dzieciom jakąś bajkę to woli męczyć jakiegoś misia i "nakłaniać do złego" kolegę.

              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • Cytat
                Chociaż ja nie wiem, jaki ja mam wpływ na to, że młoda, podczas gdy pani czyta dzieciom jakąś bajkę to woli męczyć jakiegoś misia i "nakłaniać do złego" kolegę.


                O patrz, twoja też nakłania? Nie może być big_grinbig_grinbig_grin

                Ja napisałam pani wprost, że prawdopodobnie dziecko sie nudziło, bo lekturę zna - a następnym razem, jeśli jest to możliwe, proponuję, aby w takim przypadku dać dziecku fragment do przeczytania klasie na głos. Dziecko się czymś zajmie i przestanie nakłaniać do złego.


                --
                Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
                Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
            • Cóż, znajomi zawsze na zebrania do szkoły wysyłają tatę. Dzieci są dyslektyczne, jak najbardziej nad tym pracują, pani się zawsze mamy czepiała, tacie dała spokój po pierwszym zebraniu. wink
              Gdyż ponieważ jest mężczyzną.
              --
              -------------------------------------------------------------
              Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
              • Cytat
                Gdyż ponieważ jest mężczyzną.


                Oczywiście, faceci mają bonus ze względu na płeć.
                Jeszcze większy bonus mają nauczyciele - mój facet na zebraniu wspomniał, że pracował w szkole (w ramach praktyk na uczelni), dyrektorka momentalnie zmieniła podejście i zaczęła inaczej rozmawiać (inaczej = nie traktując rodzica jak niezrównoważonego histeryka z fanaberiami), upieprzywszy sobie, że zapewne ma do czynienia z nauczycielem ;P;P

                --
                Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
                Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
            • mama_kotula napisała:

              > Ojciec traktowany jest z poważaniem (gdyż poniewaz jest mężczyzną).

              I zapier.... w robocie zeby na papu bylo,a mamuska siedzi w domu i plotkuje z kolezankami caly dzien.
              • maksimum napisał:
                > I zapier.... w robocie zeby na papu bylo,a mamuska siedzi w domu i plotkuje z k
                > olezankami caly dzien.

                Przykro mi, robaczku, że twoja pani nie pracuje i musisz zapie...ć. Naprawdę mi przykro. Ale rly, nie mierz wszystkich własną miarą.

                --
                Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
                IOS development
          • jakw napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > > to winna jesteś Ty (nie ojciec dziecka, co też jest interesujące).
            > Winny jest ten rodzic, który pokaże się pani na oczy.

            nieprawda!
            regularnie wzywana byłam na dywanik przez jedną panią w podstawówce, pokornie chodziłam, aż w końcu stwierdziłam, że czniam to i podpuściłam ojca, by poszedł. rozmowa była bardzo miła i w zasadzie pani sama nie rozumiała, dlaczego go fatygowała i bardzo przepraszała, że się fatygował, ach, jak jej przykro, że musiał wyjść z pracy. facet potem patrzył na mnie jak na kretynkę, bo czego ja się czepiam tej nauczycielki, wszak taka miła kobieta!
        • verdana napisała:

          > Nie rozumiesz fundamentalnej zasady szkoły. Jesli dziecko czegos nie umie, to w
          > inna jesteś Ty (nie ojciec dziecka, co też jest interesujące). Jesli dziecko so
          > bie z czyms nie radzi, masz go nauczyć, albo dać korepetycje - szkoła nie bierz
          > e odpowiedzialności za wyniki nauczania. Jesli Twoje dziecko czegoś nie wie, to
          > dlatego,że za mało z nim pracujesz, a nie dlatego, że nauczyciel jest marny, a
          > lbo czegos nie zrobił, albo sie pomylił.
          > Pora się tego nauczyć, masz jeszcze przed sobą 12 lat.
          -----------
          Nigdy sie z toba nie zgadzalem,ale tu nie mam wyjscia.
          Jak dziecko czegos nie kuma-to jest to wina rodzicow.
    • Szczerze to całą reformę oświaty uważam za ciężki idiotyzm.
      Moje dziecko poszło do I klasy jako siedmiolatek, wcześniej był w przyszkolnej zerówce. Teoretycznie w I klasie powinien dopiero nauczyć się czytać i pisać. W praktyce ma zadawane prace domowe z książek do ćwiczeń, które wymagają przeczytania polecenia. I teraz - albo dziecko przeczyta owo polecenie samodzielnie (a nie musi tego umieć), albo polecenie czyta i wyjaśnia rodzic, co w dużej mierze wyklucza samodzielność w odrabianiu lekcji.
      Paragraf 22.
      U Ciebie zadaniem pani jest wyrównanie poziomu w klasie i nauczenie dziecka liter i czytania.
      • a prostesowałas przeciewko takim praktykom?
        pani powinna dzieciom polecenia sama przeczytać
        praca domowa nie może być odrobiona lub nie bo rodzić miał czas lub nie
        --
        'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
        • Gorzej jak tych polecen jest 3-4 i dziecku sie pomerdaja pytaniasmile
          Bo rodzic moze miec olewczy stosunek do zadan domowych badz dziecko moze byc tzw "Zosia Samosia"
          • i co?
            karamy wtedy dziecko? czy rodzica?
            --
            'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
            • Zalezy - Jezeli idziemy w tonie wyzej czyli wszystkiemu winni rodzice to na calej lini winny rodzicsmile
              Jezeli stoimi po stronie tych ze bez wzgledu co by sie nie zrobilo to i tak winny nauczyciel - to trzeba zwalic na nauczycielasmile
              Ja jednak jestem z tych co twierdza ze wspolpraca ze szkola wychodzi na dobre i jak dziecko przylezie z uwaga w dzienniczku to wyslucham relacji dziecka, potem poprosze o spotkanie z nauczycielem i wyjasnie sprawe i jak sie ookaze ze dziecko mialo racje to zapytam czemu zostalo ukarane i wyraze swoja dezaprobate.A jak sie okaze ze dzieciak maczal w "rozrubie" paluszki to nie omieszkam nawtykac w domu dlaczego rozwala lekcje nauczycielowi i nawet poprosic by byl uprzejmy przeprosic za swoje zachowanie.Dzieci sa dziecmi.
              Moj jest w 5 klasie i jak przynosi zadanie do domu to ciagle monituje co robi - staram sie by zrobil sam, ale pytam czy wie co ma zrobic i dla pewnosci czyta mi polecenia - w 90% przeczyta kazde polecenie w jakims tam procencie zle i musze to korygowac - taki modelsmile
              Wiec pierwszaki musza miec owa pomoc od rodzica.
      • U młodego pani wyjasnia polecenia i mówi co mają zdrobic na zadanie.
        Nie musiał znac liter, pani zaraz na początku ostudziła rodziców czytających siedmiolatków ze on pójdzie podstawa programową i etapu nauki nie potraktuje po macoszemu tylko dlatego że kilka osób czyta.
    • Szczerze to sądzę, że od uczenia są - jak sama nazwa wskazuje - nauczyciele.
      A jeśli chodzi o 6-latki w szkole, to najsłabszym ogniwem nie są niedostosowane budynki szkolne czy same 6-latki, a nauczyciele nauczania początkowego, którzy często nie są w stanie przystosować się do uczenia 6-latków...
      --
      -------------------------------------------------------------
      Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
    • "Czy nierozumiem nowej podstawy programowej która zakłada uczenie liter W SZKOLE? Czy to Pani mając przewagę dzieci znających literki podporządkowuje się ogółowi? '

      Według mnie pani uległa większości. Niestety obecna sytuacja jest wynikiem nieudolnie wprowadzonej reformie , a konkretnie uleganiu naciskom akcji ratujmy maluch, bezsensownemu przedłużaniu okresu przejściowego co prowadzi do gigantycznego chaosu i różnic programowym.
      Nie pozostaje ci nic innego jak samej nadrobić z dzieckiem materiał, pomocne mogą tu być gry typu Królik Bystrzak - zerówka i królik bystrzak pierwsza klasa, reksio i alfabet. Na początku na pewno syn będzie potrzebował twojej pomocy ale z czasem będzie mógł grac i uczyć się sam.
      warto mieć kilka gier i dobrać je tak by syn nawet nie zauważył, że nie chodzi o grę tylko o naukę.
      Oprócz gier proponuję również, rozpocząć naukę czytania metodą sylabową. Codzienne kilka minut ćwiczeń zaowocuje tym, że w kilka miesięcy syn doścignie kolegów, a wielu z nich wręcz przegoni.
      Może rodzice walczący o ratowanie swoich maluchów zastanowią się jeszcze raz do czego prowadzi ten chaos, który tworzą
    • Mój syn też poszedł do pierwszej klasy jako sześciolatek. Pisać nie umie. W szkole na razie pisali A i M. Pani nie ma zastrzeżeń. Jak byłam z nim w poradni pp, to pani powiedziała, że mamy ćwiczyć szlaczki, ale nie uczyć go pisać liter. Więc uczy się dopiero teraz.
      Ze szlaczkami i literami ma problem o tyle, że pisze często odwrotnie albo od prawej do lewej, ale ma zaburzoną lateralizację - prawa ręka, lewe oko.
      A co do głoskowania, to chyba pół roku głoskowali w przedszkolu i z tym nie ma teraz problemów.
    • Dobrze rozumiesz nową reforme.To chyba pani jej niestety nie rozumie.
      Wydrukuj może jej co dziecko kończace przedszkole umieć powinno i niech się dostosuje do tego.
      To jest zupełnie bez sensu i mocno frustrujące dla Twojego dziecka że jest traktowane jako to gorsze bo nie umie rzeczy których umieć nie musi!
      Nie powinnas się poddawać bo z takim nastaiweniem pani Ty i Twój syn będziecie cały czas nadganiać resztę klasy!
      --
      'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
    • Pytałam mojej 7letniej kuzynki, która teraz poszła do pierwszej klasy. W szkole poznali literki a, m i t, do domu dostają szlaczki i dwie linijki do zapisania nowo poznaną literką. Gdy trzeba było podpisać jakieś prace plastyczne, to ci, którzy umieli (ona umie drukowanymi) podpisali sami, a pozostałych podpisała pani. Pani nie robiła z tego żadnego problemu. Tylko kilkoro umie czytać, reszta próbuje składać literki, niektórzy literek nie znają w ogóle.

      Klasa samych 7latków.
      Pani na pierwszej wywiadówce wychwaliła dzieciaki i nie miała żadnych uwag.

      Szczerze, to powinni go tego nauczyć w szkole. Po to tam poszedł. Ale tak jak napisała wyżej Verdana- w polskiej szkole bywa różnie...
      • Niestety nowa podstawa to porażkasad dla wszystkichsad Dzieci 6-scio, 7-dmio i nauczycieli, wszyscy tracąsad
        Owszem 1'sza klasa ma obniżony program, ale za to już na końcu 3'ciej klasy dzieci mają umiec dokładnie tyle samo ile poprzednio. Nikt nie zmienił jeszcze programu 4'tej klasy.
        Więc cały trud ćwiczenia pisania i czytania zosał zrzucony na rodziców.
        Przedtem była 0'rówka gdzie dzieci poznawały powoli literki i literowały, a w 1'szej klasie miały czas na doskonalenie tych umiejętności i płynne czytanie.
        U nas 1'sza klasa - pani powiedziała ze jej obowiązkiem jest trzymać program. więc pomimo całej klasy 7'dmiolatków poznawała literki aż do czerwca sad taka książka . Uczyć czytać powiedziała że nie będzie, bo czytanki w książce były po 1 zdaniu - więc cała klasa czytała to 1 zdanie. Po 2 uczniach reszta już to z pamięci mówiła , a nie czytała.
        Klasa 2'ga - pani na wstępie powiedziała, że skoro już 2'ga klasa to dzieci mają płynnie czytaćsmile I ona będzie tego bezwzlędnie wymagać dając 1'nki (co często robi, niestety, za czytanie nie nagradza, za to często karze). W książce już całostronnicowe czytanki.
        Pani z sąsiedniej klasie zadała już grubszą lektrurę do przeczytania. Nasza Pani przestała im pisać na tablicy, tylko dyktuje notatki. PRzypomnę : dzieci w czerwcu ostatnią literkę ćwiczyły.
        Braki oczywiście na zebraniu powiedziano : rodzice mają pracować z dziećmi w domu, inaczej te będą "karane złymi ocenami" sad Ot Polska szkołasad
        • Rany, to jest przeciez chore!!!! To jest przdeciez prosta droga do wyrobienia w dziecku wstretu i strachu przed szkola.
          --
          "Ask a mind of your dancing" - Tokyo T-shirt
          • evee1 napisała:

            > Rany, to jest przeciez chore!!!! To jest przdeciez prosta droga do wyrobienia w
            > dziecku wstretu i strachu przed szkola.
            Spokojnie, i przy starej podstawie programowej już 6-klasiści w około 95% za szkołą nie przepadają.

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • dzięki dziewczyny za odpowiedzi i porady

      oczywiście będę uczyć synka sama i pomogę mu nabrać pewności siebie na tle klasy
      teraz chociaż wiem, że nie muszę obwiniać siebie o te nazwijmy to "zaległości"smile

      myślę jednak że porozmawiam z Panią aby również ona więcej mu czasu poświęciła jeśli chce by poziom równać do tych lepszych
      • [u]tak, musisz sama zadbac o wyrownanie poziomu syna, dla jego dobra, bo na pania nie ma co tu liczyc. Jest bardzo duzo fajnych ksiazeczek - ja je sprzedaje mlodemu jako BAAAARdzo truuuudne zagadki do rozwiazywania i on je robi, uczy sie nieuczac.
        Masz szczescie ze twoje dziecko jest w szkole panstwowej, jak rozumiem. Moj jest w prywatnej i to jest dopiero sajgon. Gonienie na maksa z wlasnym materialem. W zerowce regularna nauka czyatnia i pisania, juz sylabizuja czytajac, a to 2 tygi minely. Codziennie lekcje do odrobienia w domu, liczenie na koniec zerowki - uwaga - dodawanie i odejmowanie do stu!!!
        Szkoly prywatne maja swietne wyniki, ale to dlatego, ze zachrzanai pani na lekcji, a potem rodzice zachrzaniaja w domu.
        Nie ma mozliwosci aby np dziecko samo odrobilo lekcje, bo nie przeczyta chocby polecen smile
        pozdr
        • ze dzieci w szkole ucza sie czytac i pisac to dla mnie jasne.

          jedyne co Pania moglo ...zainteresowac to to, ze dziecko sie nie potrafi podpisac, o ile nalezy to do programu Straszakow. u nas do gotowosci szkolnej zalicza sie wlasnie czynnosci podstawowe, znajomosc wlasnego pelengo nazwiska, adresu (bez tel. LOL), policzenie konkretow do 10 i drukowane kulfonami wlasne imie. BEZ ZNAJOMOSCI GLOSEK I LITEREK, czyste odtworzenie wzoru graficznego.

          w druga strone na ostudzenie nastroju - jesli Pani trafila sie w wyniku kulawej reformy niespojna pod wzgledem poziomu i do tego wiekszosc jest do przodu, to nienajgorszym wyjsciem sa zajecia wyrownawcze. w koncu trudno na tej samej lekcji z jednymi wdrazac M a od innych wymagac czytania ze zrozumieniem.
        • A Tobie ktoś na silę zapisał dziecko do prywatnej?

          Moi w niepublicznej wprawdzie faktycznie mają codziennie pracę domową i idą szybko z materiałem (aczkolwiek nie wyprzedzają podręcznika) ale nie nazwałabym tego zachrzanem.
          Ja jakoś naturalnie przyjęłam że polecenia w pracy domowej powinnam przeczytać dzieciom chociaż w którymś momencie dostaliśmy sygnał, że dzieciaki robią to już same na lekcjach i mamy odpuścić.
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
    • Jestem za tym, że wydrukować nauczycielce, co dziecko musi umieć przed 1 klasą, a czego ma się w 1 klasie nauczyć - czego ona ma dzieci nauczyć. Nauczycielka przesadza. Rodzice nie są od uczenia dzieci. Oczywiście mogą pomagać, interesować się itd., ale przecież mogą sami czegoś nie umieć, bo to nie jest tak, że każdy rodzic wszystko wie, choćby o głoskach.
      --
      Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 5 m-cy)
      Trójmiasto dla 30+
      • ze juz nie wspomne o takim drobiazgu, ze nie kazdy rodzic ma wiedze i zdolnosci dydyktyczne.
        trudno nawet samemu wybrac materialy pomocnicze, bo rynek jest ogromny.
        mnie to nawet trudno orzec, czy zadanie dobrze odrobione. skad ja mam np. wiedziec czy pierwsze "pisane" literki maja byc idealnie w liniach i maja byc 100% czy tez wystarczy jesli za rozpoznawalne?
    • dziecko idące do 1 klasy musi bezwzględnie umieć głoskować, dzielić wyrazy na sylaby i rysować po śladzie. Znajomość liter nie jest wymagana.

      niestety w klasach mieszanych (6- i 7-latki) panie jakby zapominają o tym i podporządkowują dzieci młodsze pod te starsze.
      • Zgodnie z zapisami podstawy programowej szkoły podstawowej - I etap edukacyjny, nauczyciel klas I-III ma obowiązek zapoznać się z podstawą programową przedszkola.
        To punkt pierwszy zaleceń do realizacji.
        Grzeczności ani łaski nie robi.
      • > dziecko idące do 1 klasy musi bezwzględnie umieć głoskować

        Ależ skąd! Z podstawy programowej dla klas I-III wynika w tym temacie tylko to, że:
        Uczeń kończący klasę I:
        2 d) posługuje się ze zrozumieniem określeniami: wyraz, głoska, litera, sylaba, zdanie

        Uczeń kończący klasę III:
        3 e) dostrzega różnicę między literą i głoską; dzieli wyrazy na sylaby; oddziela wyrazy w zdaniu, zdania w tekście

        Wszystko. Skądinąd wiem, że wydawcy edukacyjni umieszczają głoskowanie w podręcznikach już do początku klasy I, bo - uwaga - takie są przyzwyczajenia nauczycieli. Wydawcy wiedzą, że nauczyciele i tak będą z dziećmi głoskować, więc starają się na początek dobierać wyrazy, w których głoska równa jest literze. A nauczycielki zachowują się tak, jakby podstawa się nie zmieniła. Chyba mają problem z czytaniem ze zrozumieniem.

        --
        Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 5 m-cy)
        Trójmiasto dla 30+
    • Nie masz sobie nic do zarzucenia.Skoro tak nauczycielka Ci mowila to nie przejmuj sie.Teraz w klasie nauczyciel ma mocniejsza grupe i powinnas sie cieszyc ze ciagnie w gore a nie w dol.Zaproponowala pomoc dziecku i informuje Cie o tym.Poproacujesz w domu z synem , dzieciak sie podciagnie.Lekko wyteona praca przez jakis czas i nadgoni kolegow i kolezanki z klasy i dodatkowa pomoc w szkole nie bedzie potrzebna.Dziecku tlumacz ze nie wszystcy sa dobrzy we wszystkim - jak jest mocny w cyferka to uwypuklaj to, a pracujcie nad literkami i nie chowac glowy w piasek.Szybko dogoni dzieciaki i juz.Nauczyciel zorientowal sie szybko , poinformowal cie tez szybko i szybko zorganizowala pomoc wiec nie bedzie wielkiej tragedii.Ciesz sie ze masz taka kobite a nie takiego tluka jak moj syn.Drugi rok z rzedu a cieszyl sie na odchodnym w zeszlym roku i taka przykra niespodzianka go w tym roku spotkala.Kobieta nie dosc ze glupia to glucha na instrukcje.Ale po ostatniej awanturce i moim stwierdzeniu ze jak takie akcje sie beda powtarzac to ja poinformuje School Board dla dobra mojego dziecka jak i dzieci w jego klasie bo wiem ze sa tam dzieci potrzebujace pomocy jak i dla kolejnego rocznika( dosc sporo dzieci z problemami z nauka) bo kobieta nie dosc ze ma slabe pojecia jak nauczyc dziecko bez zadnych problemow a juz z jakimi kolwiek dysfunkcjami to nie wspomne.
    • stara zerowka czyli 6 latki ucza sie literek i cyferek...u nas w przedszkolu.....my jako 5 latki nie mamy takiego prawa..idziemy wedlug nowej reformy...maja nas tego uczyc w 1 klasie..tylko ze nasze 5 latki i tamte 6 latki spotkaja sie za rok w 1 klasie....wiec nasza pani oficjalnie choc niby po kryjomu powiedziala ze nauczy naszych tego samego c tamtych
      • Nie nie macie prawa, tylko nie macie obowiązku. Nauczyciel ma zrealizować podstawę i może ją poszerzyć, jeśli poziom grupy pozwala. Podstawa to minimum.
        --
        Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
        że przylecą piraci bombowcem
        i bogatym zabiorą pieniądze,
        a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
        • Dokładnie tak. Ja już nie mogę czytać po raz enty o _zakazie_ nauczania czytania w przedszkolu, zwłaszcza że obserwuję coś zupełnie innego w praktyce i widzę, jak wyglądają podręczniki/karty pracy dla przedszkolnych maluchów zgodne z nową podstawą programową.

          --
          Insanity: doing the same thing over and over again and expecting different results. ~ Albert Einstein
      • Możecie wymagać aby 5 i 6 latki robiły w przedszkolu to samo.
        • analist73 napisała:

          > Możecie wymagać aby 5 i 6 latki robiły w przedszkolu to samo.
          Ale 5 i 6-latki ogólnie rzecz biorąc mają trochę inne zainteresowania. 6-latki chyba łatwiej zainteresować czymś takim jak znak graficzny zwany literą. Więc nawet przy przerabianiu tego samego efekt takiej nauki wśród 5-latków i 6-latków może być dość różny.

          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • mariliop napisała:

      > Co Wy sądzicie na ten temat? Szczerze.

      U nas było podobnie jak u Ciebie. Moja córka trafiła w pierwszym roku reformy do I klasy z siedmiolatkami, z których wielu umiało pisać, niektóre płynnie czytały. Moja pisac nie umiała w ogóle, czytała trochę. Pani wzywała mnie do szkoły, chciała cofać córke do zerówki. straszyła ogromem pracy jaki nas czeka. Najpierw sie przeraziłam ,potem poczytałam o podstawie programowej i sie uspokoiłam. spokojnie wyłożyłam swoje racje, żeby było mi raźniej wzięłam nawet męża na rozmowę winkZagoniłam panią do pomocy córce, zarzadałam dodatkowych zajęć, dodatkowych zadań do domu, szczególnej kontroli na lekcji, posadzenia córki w I ławce. Pracowałyśmy też sporo w domu.
      Na szczęscie mam takie dziecko, co nie załamuje się łatwo. Nakazałam jej wręcz aby nie przejmowała sie ocenami, chwaliłam sporo za kazda pierdołę.
      No i jakoś wyrównała, II klasa nie była juz taka trudna, a III to już w ogóle bajka.

      Więc spokój, pani swoje, Ty swoje. Pani może rozszerzac program na lekcjach, ale jednak wymagania ostatecznie nie mogą być zawyżone.




    • Pani zdecydowanie nie ma racji. Powinna tak prowadzić zajęcia aby wyrównać poziom klasy przy czym te bardziej wyedukowane dzieci nie powinny umrzeć z nudów w międzyczasie. To jest zupełnie możliwe. W klasie moich synów były 3 6-latki i 13 7-latków. Ale poziom czytania i pisania był bardzo różny: były dzieci i płynnie czytające i sylabizujące (jak moje), były już piszące i bez tej umiejętności (moi podpisywali się drukowanymi i coś tam gryzmolili).
      --
      pozdrawiam
      Dorota i Kuba&Bartek
      • Dziewczyny a czy któraś zajrzała do podstawy dla klas 1-3 i przedszkola??
        Pozwolę ją zacytować:
        Nowa podstawa programowa wychowania przedszkolnego zawiera obszary działalności edukacyjnej przedszkola, dla których określone są kompetencje, którymi powinny charakteryzować się dzieci pod koniec wychowania przedszkolnego. W podstawie programowej zostały określone następujące obszary:
        14. Kształtowanie gotowości do nauki czytania i pisania

        Kształtowanie gotowości to jest nic innego jak dzielenie na sylaby i głoski, oraz wiele innych rzeczy. Np opowiadnie obrazka, wypowiedzi ustne zrozumiale wmiarę zbudowane w sensie logicznym i gramatycznym, nabywanie sprawności manualnych np - puzzle.

        Dlatego nauczycie w klasie pierwszej w myśl nowej podstawy ma prawo wymagać by dzieci głoskowały i sylabizowały.
        Nie muszą znać liter, ale próbować pisać szlaczki literopodobne.

        --
        Pozdrawiam
        Joanna, Edytka (23.02)
    • He, he... najgorzej przygotowani do reformy sa nauczyciele o skostniałych wdrukowanych zasadach.
      Młody ma nauczycielke która juz nowa podstawa uczyła. Miła nauczycielka.
    • Uściślę jeszcze, że jestem skłonna pracować w domu z dzieckiem by nadgonił dzieci i nie czuł się gorszy jednak jestem chyba rozżalona na taki brak konsekwencji w informowaniu rodziców o wymaganiach i programach nauczania.

      Dobiję Cię, będziesz musiała swoją "skłonność" zamienić na "przymus" pracy z dzieckiem, bo na koniec roku, mało, że będzie musiał umieć czytać, to musi umieć przepisać proste zdania z ... pamięci... To jest dopiero „hardkor” . Jeśli nie posiądzie tych dwóch, jakże „prostych” umiejętności w ciągu najbliższych 9 miesięcy (z przerwami na święta i ferie), to pani może zaproponować Ci w świetle nowej podstawy programowej pozostawienie syna na kolejny rok w pierwszej klasie… (co nie jest takim złym rozwiązaniem, mój syn pomimo, że otrzymał promocję do drugiej klasy, ponownie na moje życzenie poszedł w wieku 7 lat do pierwszej klasy, tylko, że w innej szkole).
      • Nie przesadzajcie, będzie lepiej...

        Moim zdaniem po roku poziom się wyrówna.
        Ja w klasie sześciolatkó przeżyłam milion stresów i przejmowałam się bardzo, ale w końcu doszłam do wniosku, że przejmowałabym się również gdyby poszła do szkoły w 7 lat. Założę sie, że i wtedy miałybyśmy jakieś problemy.

        panią pewnie zdziwił ten brak umiejętnosci podpisania się, bo jednak to zazwyczaj pierwsze czego uczą się dzieci. Za jakiś czas okaże się, że inne np. nie zna dni tygodnia i pani też wezwie załamaną matkę smile

        Wiadomo z dzieckiem musisz na razie pracować, ale i za rok pewnie będzisz musiała, a po jakimś czasie polecam sprytne wypytywanie innych rodziców. Okazuje się, że wszystkie sprawiają "szczególne" trudności smile
        • Kocham tą reformę. Przedszkole swoje, psycholog swoje i nauczycielka w szkole swoje. A tyle kasy poszło na edukowanie tychże właśnie. I jeszcze zaraz okaże się ,że całe dwuletnie zamieszanie na darmo bo żadne szeciolatki do szkoły nie będą musiały pójść. I już nikt nie będzie wiedział co powinien siedmiolatek umieć a czego nie musi...
      • A skąd Ci się wzięło, że muszą umieć z pamięci zapisać tekst? Gdzie to jest w podstawie? Pamiętam wprawdzie takie ćwiczenia w I klasie, ale raz że było ich niewiele, a dwa że jakość ich wykonania absolutnie nie decydowały o promocji. Teraz w II klasie od początku pojawiają się zadania aby dzieci tworzyły krótkie wypowiedzi pisemne (jedno dziewczę od razu machnęło 3 strony smile ) ale to też jako próby, wprawki a nie egzekucja wykształconej umiejętności.
        --
        pozdrawiam
        Dorota i Kuba&Bartek
    • Dziękiuję Wam za zainteresowanie tematem i wszystkie wypowiedzi.
      Dla miłego podsumowania:

      Wieczorkiem ja zmartwiona matka zapewniłam syna, żeby nie martwił się tym, że nie zna literek i że będziemy ćwiczyć w domu i na koniec roku będzie czytał najlepiej w klasie a w dodatku to będzie nasza tajemnicasmile))) /mam już też jeszcze "ciepłą" książkę do nauki czytania sylabami/

      Potem poprosiłam go by usiadł a ja nauczę go pisać imię. Wymówiłam pierwszą literkę imienia na co mój syn zamyślił się i wykrzyknął: "Mamusiu ja chyba już sobie przypomniałem" i co? NAPISAŁ SWOJE IMIĘ. Trochę niezdarnie, musiałam ostatnią literę wygłoskować ale NAPISAŁ. /faktycznie kiedyś go uczyłam ale sądziłam ze zapomniał./

      To ja też napisałam do Pani - baaardzo miły list w dzienniczku - iż syn przypomniał sobie jak pisze się jego imię i potrzebował do tego tylko pomocy, zachętysmile Dziś syn ma sam podpisać się na dokumencie, na którym to wszystkie dzieci się podpisywały a tylko on miał postawiony krzyżyk. Oby to był dobry początek.

      ps.
      a ta reforma to ja już sama nie wiem jaka jest - jedno jest pewne bałagan jej nie sprzyja
    • Tak szczerze to sądzę, że dałaś nabrać się na szkolny "pijar".
      Zdaje się, że na 6-latki w I klasie jest większa subwencja oświatowa...
      I niestety twój post potwierdza moje przypuszczenie, że największy problem z przystosowaniem się do reformy mają nauczyciele klas 0-III.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • > I niestety twój post potwierdza moje przypuszczenie, że największy problem z pr
        > zystosowaniem się do reformy mają nauczyciele klas 0-III.
        > --

        Jak widać po tym poście, problemem są również nauczyciele przedszkolni którzy albo lecą starym programem sześciolatki cisną na naukę , podczas gdy pięciolatki całkowicie olewają.
        Nauka dzielenia na głoski i sylaby jak najbardziej musi być przerobiona w grupach szescio i pięciolatków, a jak widać nie wszystkie grupy pięciolatków to przerabiają. Pamiętajmy, że ta umiejętność jest oceniana w dojrzałości szkolnej.
        • "Moje pytanie: Czy ja czegoś nie rozumiem czy może to ja powinnam z nim więcej pracować w domu w wieku przedszkolnym i uczyć liter drukowanych i głoskowania? Czy nierozumiem nowej podstawy programowej która zakłada uczenie liter W SZKOLE? Czy to Pani mając przewagę dzieci znających literki podporządkowuje się ogółowi?"
          ----------
          Szkoly nie probuj zrozumiec,bo to jest zaklad pracy jak kazdy inny i moze trafic na dobra lub slaba nauczycielke.Z mojego doswiadczenia wiem,ze tych slabych jest duzo wiecej niz dobrych,wiec nie masz wyjscia i MUSISZ pracowac ze swoja pociecha w domu,jesli chcesz zeby na ludzi wyszla.
    • Pani jest w błędzie, litery drukowane jak i pisane powinien poznać w klasie pierwszej, jesli inne dzieci potrafiły to juz w zerówce to tylko dobra wola pani, ze tego uczyła. Pani musi sie dostosować do poziomu najmłodszych dzieci a nie równać do najstarszych w grupie.
      --
      ''No właśnie Wy wydajecie się nie wiedzieć o czym mowa''
      by Zia 86.
      • ćwiczenie głoskowania w domu to takie trudne zadanie? Ja ze swoim pięcioletnim dzieckiem bawiłam się świetne głoskując - robiłyśmy to na spacerze, podczas długiej jazdy autobusem ... Aniu zobacz kot na płocie siedzi, podziel wyraz kot na głoski i sylaby. Zabawa z klaskaniem zwłaszcza przednia była. Nie wymagało to katorżniczej pracy w kazamatach. Dzieci dużo uczą się okazyjnie, na spacerze pokazuję rośliny, podaję nazwę, omawiamy dlaczego samochód jedzie, nad morzem tłumaczę dlaczego wiatr wieje lub pada deszcz ... itd.

        Moja córka dwa lata chodziła do pięciolatków w przedszkolu ( grupa mieszana, raz jako czterolatka, drugi - pięciolatka). Teraz w wieku 6 lat poszła do pierwszej klasy. Litery zna, czyta dobrze, z pisaniem jest nieco gorzej. Pisała do tej pory drukowanymi. W wakacje na podwórku napisała kredą ,, MAMA IEST GENIALNA " . Teraz już musi stawiać pisane litery, z tym jest niewielki problem, ale trochę w domu z nią ćwiczę ( gotuję obiad dajmy na to , a dziecko przy kuchennym stole ma napisać rząd literek) . I nie odczuwam,że odwalam robotę za nauczycielkę, bo my się po prostu dobrze bawimysmile
        --
        Poddasze...

        brawo
    • ja trochę z innej strony się wypowiem . mój 7 latek poszedł do 1 klasy (w tej samej szkole gdzie chodził do zerówki, więc nie ma szans żeby nowa Pani nie wiedziała co dzieci robiły w zerówce).
      W klasie jest tylko 1 ( JEDNA ) dziewczynka , która dołączyła w tym roku. W zerówce dzieci nauczyły si ę literek i czytać............ i teraz uczą się tego od początku - tylko w innych książkach.
      Totalna porażka wg mnie. Cofanie się do czytania zdań 3 wyrazowych , w którym zamiast jednego jest obrazek, podczas gdy pod koniec roku ub, czytali zdania złożone - to mega nudne, nie tylko dla mojego syna. sad

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.