Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

6-latki w szkołach-zmiany reformy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • A ja jestem po prostu wściekła, gdy słucham zapowiedzi zmiany reformy! Moje dziecko sobie w szkole radzi, bo wybrałam małą szkołę, z małymi klasami, z nauczycielem, który wiedział, że będzie pracował z 6latkami. Za ten "luksus" muszę płacić, bo to szkoła społeczna. Państwówki na moim osiedlu są ogromne, a nauczyciele na spotkaniach częstowali rodziców tekstami: "na początek kupimy książki dla 6latków, ale proszę się nie martwić, do końca października możemy je wymienić na NORMLNE". Teraz jest w tych szkołach po 5 klas pierwszych, ile byłoby w przyszłym roku i jak liczne, nikt nie wie (w naszym mieście do szkoły poszło 20% 6latków). Uciekłam przed tym koszmarem, a teraz okazuje się, że to była tylko taka próba??? Kto mi odda czesne? Poza tym dziecko do szkoły niestety musi wstawać wcześniej i zostaje na świetlicy dłużej, niż przebywała w przedszkolu. Wieczorem jest bardzo zmęczona. Teraz wychodzi na to, że zafundowałam dziecku szybsze dorastanie z powodu ... własnego widzimisię??? Czuję się nabita w butelkę. Czy teraz ktoś powoła ruch rodziców oszukanych przez reformatorów? Ach, żle mi...
    • Też wysłałam 6 latkę do szkoły w obawie przed przyszłorocznym tłokiem. Radzi sobie dobrze, jest zachwycona szkołą, ale źle mi z tym zwłaszcza teraz, gdy najprawdopodobniej rząd wycofa się na jakiś czas z wcześniejszych założeń reformy.
      Dla mnie niepojęta jest taka polityka. Wycofywanie się z czegoś chwilę przed wyborami. Jeżeli rzeczywiście w przyszłym roku rodzice dzieci 6 letnich znowu będą mieli wybór to mam nadzieję, że koszmarna P. Hall w końcu opuści stanowisko. Ja napewno osobiście się do niej pafatyguję. I niech spróbuje mnie nie przyjąć. mam nadzieję, że Rodzice dzieci nabitych w butelkę zrobią dym.
      • No cóż, w miare rozsądnym rozwiązaniem byłoby podzielenie rocznika i dzieci urodzone do sierpnia w przyszłym roku musiałyby iść do I kl., a reszta - z wyboru. Moja córka miała iśc w przyszłym roku do I klasy w wieku 6 lat i teraz jakos nie wiem, na czym stoję - pozostaje jak było w tym i zeszłym roku? Czy rząd w ogóle nie planuje w przyszlym roku klas I dla 6-latków?
        • Mój sześciolatek też poszedł teraz do pierwszej klasy. Raczej nie zmieniłabym swojej decyzji nawet wiedząc, że przyszły rok będzie jeszcze przejściowy. Z nauką daje sobie radę. Do szkoły chodzi chętnie. Tylko zadań domowych nie lubi odrabiać. Szkoła rejonowa, klasy mieszane.
          A co do zmian, to zrozumiałam, że dowolność w przyszłym roku mają mieć tylko dzieci urodzone po 1szym września, czyli takie, które nie będą miały ukończonych 6 lat w dniu rozpoczęcia nauki. A reszta sześciolatków pójdzie obowiązkowo. Chyba, że jakieś nowe informacje do mnie jeszcze nie dotarły?
          Po wyborach może się kazać, że nic się nie zmieni. Na razie chyba nie ma co się ekscytować zapowiedziami ewentualnych zmian.
          • brak konsekwencji reformatorów. moja sześciolatka też poszła do szkoy i na razie okazuje sie że lepiej byc nie mogło. radzi sobie świetnie, rozwinęła skrzydła. jest w klasie w większości z siedmiolatkami i dlatego nie żałuje tej decyzji. ale jednym z argumentów za taka decyzja była chęć uniknięcia "tłumu" za rok. tez będe czuła się nabijana w butelke.
            uważam co prawda, że to hasła przedwyborcze ale jeśli Piś wygra to będzie dążył do zmiany tego zapisu i gdzie wówczas mamy się zwrócić jako oszukani rodzice? czy można gdzieś na stronach ministerstwa coś pisać?
    • Szczerze mówiąc nie rozumiem was. Córka poszła w tym roku do szkoły jako sześciolatka, dokładnie to przemyśleliśmy, dokładnie przeanalizowaliśmy program nauczania. Jak większość osób mieliśmy obawy jak sie okazało bezpodstawne. Nie zmieniłabym decyzji, uważam że program jest dostosowany do dzieci sześcioletnich i pozwala im się rozwijać. Mimo, iż minął dopiero miesiąc nauki widzę gigantyczny skok w rozwoju, w wiedzy i umiejętnościach przez nią posiadanych.
      Próby cofnięcia reformy jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, ze dokonałam słusznego wyboru, reformę mogą cofnąć ale programu raczej nie zmienią, a ten jest dostosowany do dzieci sześcioletnich a nie siedmioletnich. Mi zależy na tym aby córka zdobyła wiedzę, a nie na przejściu bezbolesnym przez kilka szczebli edukacji i zakończeniu ich na poziomie gimnazjum.
    • Obawa przed przyszłorocznym tłokiem mnie tez skłoniła do przemyślenia czy wysłać mojego sześciolatka do I klasy czy poczekać. Długo się wahałam ale ostatecznie posłałam go do starannie wybranej szkoły poza rejonem, do klasy samych sześciolatków, które, nawiasem mówiąc, i tak są na skrajnie różnych poziomach: od dzieci czytających do takich, które nie rozpoznają kształtów liter. Szkoła jest przyjazna, a pani stosunkowo rozsądna.
      Jesli nawet, w wyniku politycznej walki, reforma zostanie cofnięta (bzdura, bo na to tez będzie potrzebna znaczna kasa), to ja sie nie martwię.
      Zabrałam synowi rok w przedszkolu, które w brew temu co twierdza przeciwnicy reformy nie było rajem na ziemi. Dałam w zamian rok, który będzie mógł wykorzystać kiedyś w przyszłości na gap year, na podróże, na spokojne zdecydowanie czego chce w życiu, i nadal, bezkarnie, będzie mógł iść ze swoim rocznikiem. Z perspektywy własnych doświadczeń taki rok jest jednak cenniejszy.
      • Zgadzam się z tym, ze podstawa jest obniżona i dostosowana do 6-latków, ale w moim mieście był problem z tym, ze nauczyciele nie bardzo chcieli się do niej zastosować. Ich plan był po prostu "zero zmian" - kto przetrwa - to przetrwa. W tych szkołach gdzie powstały klasy dla 6-latków było to wynikiem nacisków rodziców, a nie działania szkoły. Najchętniej nic by nie zmienili w sposobie pracy z dziećmi. I teraz wychodzi na to, że lepiej siedzieć i nic nie robić, to właśnie zostanie nagrodzone.
        No i co w takim razie będzie z wyrównaniem poziomów po 3ciej klasie? Też sobie odpuszczą? W naszej szkole jest 1 klasa 6-latków i 2 7-latków jadących "starym programem". Skoro teraz odpuścili, to skąd mogę mieć pewność, że testy kompetencyjne (w którejkolwiek klasie) nie zostaną na poziomie starej postawy, bo tych dzieci jest jednak w roczniku więcej? Skoro odsuwamy reformę, to odsuwamy??
        • A jakim cudem te siedmiolatki "jadą" starym programem?? Może mają t"trudniejsze książki" ale program musi być ten sam.
          To niemożliwe po prostu, mój syn jest w klasie III, samych siedmiolatków, rocznik 2002 i już on idzie wg nowej podstawy.
          Reforma zaczęła się w roku szkolnym 2009/2010.
        • Reforma w klasach IV-VI jest już wdrażana od kilku lat - w kwietniu sprawdzian 6-klasistów będzie już wg nowej podstawy programowej, podobnie jak egzamin gimnzajalistów.
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • Widzę, że jesteś zorientowana w temacie smile więc spytam:
            -czy podstawa programowa dla klas IV-VI została zmieniona też z uwagi na plany wprowadzenia do szkół 6-latków czy z innego powodu?

            Pytam bo mama zaprzyjaźnionej dziewczynki, która w tym roku przeszła do 4-tej klasy jest przerażona skokiem w ilości nauki oraz wymagań. Całe weekendy przeznaczone na naukę, pisanie wypracowań, czytanie i przygotowywanie prac dodatkowych. Dwa spore sprawdziany w ciągu jednego tygodnia. Dziewczynka ta miała 7 lat idąc do pierwszej klasy, świetnie radziła sobie w klasach 1-3, bystra, rodzice nie odczuli pierwszych klas jako obciążenia dla nich, teraz siedzą razem z nią na zmiany i ma spore trudności w skupieniu nad taką ilością materiału, zrozumieniem zagadnień z matematyki... Jak w takim razie poradzą sobie dzieci o rok młodsze?
            • mariliop napisała:

              > Widzę, że jesteś zorientowana w temacie smile więc spytam:
              > -czy podstawa programowa dla klas IV-VI została zmieniona też z uwagi na plany
              > wprowadzenia do szkół 6-latków czy z innego powodu?
              Z tego co kojarzę (czytałam jakieś dokumenty na stronach MEN-u) to zmiana w klasach IV-VI została wprowadzono z powodu ogólnych zmian w programie, w szczególności zmian w programie klas I-III - ma to pośredni związek z 6-latkami.
              >
              > Pytam bo mama zaprzyjaźnionej dziewczynki, która w tym roku przeszła do 4-tej k
              > lasy jest przerażona skokiem w ilości nauki oraz wymagań.
              Ale i bez zmian w programie IV klasa to był szok dla wielu uczniów. Wątki na ten temat co jakiś czas się pojawiają. To jest wypadkowa wielu czynników - ale w sumie masz rację, że dzieci o rok młodsze mogą mieć większe problemy z IV klasą - może nawet nie tyle intelektualne, ile związane z organizacją pracy (np. zaplanować czas na nauczenie się do klasówki i napisanie wypracowania) i zapanowaniem nad tym, że każdy z 10 nauczycieli ma inne wymagania, trzeba spakować 6 książek, zeszytów itp. Warto zwrócić uwagę, czy dziecko nie siada do lekcji dopiero wtedy, gdy rodzice o 17 czy 18 wkroczą do domu i czy nie ma za dużo zajęć dodatkowych w ciągu tygodnia.

              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • Aktualna klasa IV to ostatnia klasa ucząca się wg starej podstawy. Mieli starą w I-III i będą mieć starą w IV-VI. W gimnazjum - nową...
                Inna sprawa, że łatwiej zmienić podstawę niż nawyki nauczycieli...

                A w temacie - zapisałam dziecko jako 6-latka do szkoły społecznej. I żadne gdybanie polityków i pajacyki z kapelusza nie zmienią mojej decyzji. Ja się przygotowałam do tego i dziecko. Dlaczego miałabym zmieniać decyzję? Tylko dlatego, że pojawi się (nie ma jeszcze nic oficjalnie!) taka możliwość???
    • Do przedszkola tez trzeba wstawac, co za bzdetny argument.
      • Przedszkoli jest więcej i są zwykle bliżej domu - w naszym przypadku za płotem. Do szkoły większość dzieci z naszej grupy jest wożona przez rodzica, który jedzie do pracy, a nie odprowadzana np. przez babcię. Do przedszkolamoje dziecko wychodziło o 8.00-8.15. Teraz o 7.10 musi już siedzieć w aucie. Z mojej perspektywy nie jest to bzdetny argument.
        • Cytat
          Przedszkoli jest więcej i są zwykle bliżej domu - w naszym przypadku za płotem.


          W waszym przypadku tak.
          Gros osób potwierdzi, że przedszkoli jest mało, za mało, dostać miejsce w przedszkolu położonym blisko graniczy z cudem - dzieci chodzą (=są wożone) tam, gdzie dostaną miejsce. Rzadko jest to "tuż za płotem", zdecydowanie częściej w środku miasta. Albo i na drugim końcu miasta.


          Cytat
          Do przedszkolamoje dziecko wychodziło o 8.00-8.15. Teraz o 7.10 musi już siedzieć w aucie.


          Chodziłam do pracy na 7:30 - w przedszkolu moje dziecko było parę minut po 7. Większość rodziców pracujących od 8:00 wychodzi z domu przed siódmą, aby dziecko zawieźć do przedszkola, które z reguły patrz wyżej - nie jest za płotem wink. Więc dla mnie jest argument jak najbardziej subiektywny, a nie ogólna bolączka reformy.




          --
          http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
    • A ja współczuję 5-latkom, które nie chodziły do przedszkola i prosto z domu zostały posadzone w szkolnych ławkach zerówek. Po miesiącu się okazuje, że wcale nie musiały. Mogły rok dłużej siedzieć w domu. Na miejscu ich matek bym wypisała te dzieci.
      --
      Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 6 m-cy)
      Trójmiasto dla 30+
      • ama-ola napisała:

        > A ja współczuję 5-latkom, które nie chodziły do przedszkola i prosto z domu zos
        > tały posadzone w szkolnych ławkach zerówek. Po miesiącu się okazuje, że wcale n
        > ie musiały. Mogły rok dłużej siedzieć w domu.



        dokladnie.
        ja bym sie na miejscu takiej matki wkurzyla.
        porazka jakas.
        • Ale dziecko, które ma pójść do szkoły od 6 lat bynajmniej nie musi chodzić do szkolnej zerówki ani do zerówki w ogóle.
          • > Ale dziecko, które ma pójść do szkoły od 6 lat bynajmniej nie musi chodzić do s
            > zkolnej zerówki ani do zerówki w ogóle.

            Tak? Ale dziecko mojej koleżanki zostało zawezwane przez szkołę! Same z pewnością tam nie poszły, moja koleżanka wręcz płakała, że jej córka pieścioszka ma iść do szkolnej ławy, powiedziała, że pójdzie razem z nią i będzie z nią siedzieć w jednej ławce. Więc skoro nie musi - jak piszesz - to czemu szkoła wezwała?
            --
            Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 6 m-cy)
            Trójmiasto dla 30+
            • Dla pięciolatków jest obowiązek edukacyjny do zrealizowania w szkole lub przedszkolu.
            • według mnie twoja koleżanka powinna udać sie do psychologa, a dla dzieci posiadających nadopiekuńcze matki to szansa na przecięcie pępowiny. Z wielu powodów oddziały przedszkole są lepsze gdy znajdują się w przedszkolach, ale nie róbmy z oddziałów przedszkolnych mieszczących się w szkołach istnego piekła.

              "Więc skoro nie musi - jak piszesz - to czemu szkoła wezwała? '

              Do czasu gdy nie zostanie zmieniona ustawa, pięciolatki mają obowiązek rocznego przeszkolenia przedszkolnego, a szkoły mają obowiązek tego pilnować.Skoro więc twoja koleżanka nie zgłosiła dziecka do przedszkola, szkoła rejonowa ma obowiązek zgłosić się po to dziecko i zapisać je do utworzonego przez siebie oddziału przedszkolnego
            • Sorry, to objaw mojej naiwności wink Byłam przekonana, że dzieci pięcioletnie po szczęśliwym wprowadzeniu reformy będą objęte obowiązkowym "wychowaniem" przedszkolnym, a nie przedszkolną edukacją.
              Także zarówno wink zdawało mi się, że "przedszkolny" znaczy odbywający się w przedszkolu.

              Nie mam nic przeciwko posłaniu mojego dziecka do szkoły w wieku 6 lat, ale nie zobaczą w szkolnej zerówce jako pięciolatka (pozostaje edukacja domowa).
              • zerówki w szkoel to oddziały przedszkolne zorganizowane w szkole. Aby edukowac w domu trzeba miec zgode dyrekcji szkoły rejonowej.
                • I złożyć wniosek w odpowiednim terminie, z ustawy wynika, ze zgodny wniosek obojga rodziców. Może się komuś przyda:

                  Ustawa o systemie oświaty art 16
                  8. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej, do której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym lub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.

                  9. (uchylony).

                  10. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 8, może być wydane, jeżeli:
                  1) wniosek o wydanie zezwolenia został złożony do dnia 31 maja;
                  2) do wniosku dołączono:
                  a) opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej,
                  b) oświadczenie rodziców o zapewnieniu dziecku warunków umożliwiających realizację podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia,
                  c) zobowiązanie rodziców do przystępowania w każdym roku szkolnym przez dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w ust. 11.

          • w zeszłym roku nie musiał. Jeśli ktoś chciał posłać sześciolatka do szkoły, to mógł albo zapisać do przedszkola/szkoły na roczne przygotowanie przedszkolne, albo pójść do poradni pedagogicznej po opinię. Ale od września wszystkie pięciolatki mają obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego w przedszkolu, szkole lub punkcie przedszkolnym.
    • Hehesmile Wiedziałam, że wielu rodziców będzie jednak żałować.....
      tak myślałam, że spory odsetek dzieci wysłanych wczesniej do szkoły, to nie dlatego, że rodzice uważają, że to dla nich lepsze, tylko po prostu z obawy przed tłokiem...czyli
      MNIEJSZE ZŁO.
      To daje świetny obraz całej sytuacji i cudownej reformysmile

      Bardzo, bardzo się cieszę, że ci na górze przejrzeli na oczysmile))))))
      Akcja "Ratujmy maluchy" spisała się na medal -wbrew opiniom zjadałych zwolenniczek z forum, które były takie pewne, ze juz nic się nie da zrobić - warto było walczyćsmile))
      • > Bardzo, bardzo się cieszę, że ci na górze przejrzeli na oczysmile))))))

        Jakie przejrzeli na oczy. Gdyby nie wybory żadnych deklaracji zmian by nie było!
        I tak w końcu te 6-latki do szkół pójdą. Przedłużanie etapu przejściowego to szkodzenie dzieciom. Tracą i 7-latki i 6-latki.
        Ratujmy maluchy robi dzieciakom krecią robotę.
      • > Akcja "Ratujmy maluchy" spisała się na meda

        W czym , w pokazaniu że cały czas w Polsce wystarczy jeden przygłup który krzyknie veto i zablokuje wszystkie reformy. Masz rację akcja ratujmy pieluch pokazała , że Polska nie jest gotowa na demokrację, że do przeprowadzenia jakichkolwiek reform Polsce potrzebny jest iście stalinowski reżim.
        • Ratować maluchy to trzeba było przed wprowadzeniem reformy w zycie a nie po fakcie. Jestem matką 5-latki, którą posłałam na roczne przygotowanie przedszkolne do podstawówki (córka nie chodziła wczesniej do przedszkola). Jesli przesuną reformę to co ja mam we wrześniu zrobic z córką? Jeszcze raz ją posłac do zerówki - bedzie się nudziła, inne dzieci, inna pani; posłać do szkoły - szkoły podobno nie przystosowane; zostawić w domu bo obowiazek juz przecież spełniła? Bez sensu jest to wszystko, ale jak zawsze przed wyborami.
      • Ratuj maluchy sa przeciwni obowiazkowemu przygotowaniu dla pięciolatków, to dopierto głupota. Podobno dzieci się z rodzinnego gniazda wyrywa ....
      • afrikana napisała:


        > tak myślałam, że spory odsetek dzieci wysłanych wczesniej do szkoły, to nie dla
        > tego, że rodzice uważają, że to dla nich lepsze, tylko po prostu z obawy przed
        > tłokiem...czyli
        > MNIEJSZE ZŁO.
        Podejrzewam, że gdyby nie straszenie skumulowanym 1-klasowym rocznikiem 2012/2013 to %6-latków w I klasie w tym roku byłby porównywalny z latami poprzednimi.
        Ale , jeśli rząd rzeczywiście chce wdrożyć reformę do końca (czyli w którymś momencie 100% 6-latków w I klasie) to przekładanie całego rocznika o rok to jest to tylko przekładanie problemu skumulowanego rocznika.

        >wbrew opiniom zjadałych zwolennic
        > zek z forum, które były takie pewne, ze juz nic się nie da zrobić
        Na razie się nie ciesz. Nie takie rzeczy obiecywano już w kampaniach wyborczych wink

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • Ja swojego 6-latka wysłałam do zerówki w szkole, moim zdaniem, jeszcze emocjonalnie nie dojrzał do 1 klasy, choć intelektualnie wyprzedza rówieśników o rok- dwa lata. I nie straszny był mi tłok za rok, zresztą jak patrzeć w przeszłość na reformy szkolnictwa (np. wprowadzenie mundurków) to poprzednie umierały śmiercią naturalną, tak więc miałam przeczucie że tak wyjdzie...Nie oznacza to jednak że jeśli będę miała możliwość wysłania młodszego syna jako 6-latka do 1 klasy to tego nie uczynię, bo jest bardzo odpowiedzialny i dojrzały jak na 5 latka (zdanie również pań przedszkolanek). Ale ostateczną decyzję w tym temacie podejmę w marcu.
    • A ja chcę żeby tą reformę wprowadzić, bo zaraz się okaże, że moje dziecko, (które jest jeszcze w macicy) dalej nie będzie szło sprawdzonym programem.
      Przesunięcie reformy - już kiedyś pisałam - spowoduje burdel na kolejnych 5 lat, bo jedni rodzice będą wysyłać swoje 6 latki do szkoły bojąc się tłoku, bo a nóż w przyszłym roku wprowadzą.
      Szkoły nie będą czuły presji żeby przygotować klasy na przyjęcie młodszych dzieci.
      Przedszkola nie będą rozwijanie, bo przecież mogą dzieci iść do szkoły i taki BURDEL i CHAOS
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/8unek0s3wuk3g4kq.png
      • czemu nikt nie porusza tematu dzieci, które są w zerówkach? chodzi o pieciolatki, które w tym roku obowiązkowo poszły do zerówek. będą powtarzać materiał (tak wynika z informacji z portali internetowych), czy takie dziecko, które będzie kolejny rok uczyło się od początku tego samego nie będzie znudzone?
        piszę z punktu widzenia mamy czterolatki, która za rok pójdzie do zerówki (biorąc pod uwagę jej aktualną dojrzalość emocjonalną raczej nie oczekuję cudów w szkole sad ).
        pani hall minęła się z powołaniem. jest nieodpowiednią osobą jna stanowisku, a ten krok PO świadczy tylko o braku kompetencji oraz o desperacji tej partii (glosowałam na PO w poprzednich wyborach, tym razem tego nie zrobię). nikogo nie interesuje dobro naszych dzieci, reforma jest przygotowana od doopy strony. samorządy nie mają środków na dostosowanie szkół do potrzeb sześciolatków. państwo im nie pomoże ponieważ nie zostały zabezpieczone środki na ten cel. czy naprawdę wierzycie, że przy użyciu czarodziejskiej różdżki za rok będzie lepiej? nie będzie. po prostu będzie to eksperyment na rocznikach 2006/2007.
        ja się wahałam czy córkę puścić do zerówki szkolenej czy też zostawić w przedszkolu. na dzień dzisiejszy uważam, że lepiej będzie jej w przedszkolu. rozważam jednak zapisanie jej do szkoły prywatnej, z powodnych powodów co założycielka wątku.
        wg mnie jest to zła reforma, mająca na względzie szybsze wprowadzenie naszych dzieci na rynek pracy, choć o jakiej pracy mówimy? rynek pracy przyjmie tyle ile potrzebuje, a nie tyle ile szkoły "wypuszczą". tak czy inaczej zawsze któryś rocznik będzie poszkodowany.
        --
        OLA 16/09/2007
        • Pięciolatki które poszły obowiązkowo do zerówek moga iśc przeciez za rok do I klas.
          • no tak, ale "nowa" reforma zwalnia je z tego obowiązku, ale co z tego skoro już dzieci zaczęły iść nowym trybem i są w zerówkach (nie piszę o swojej córce, ona jeszcze jest w przedszkolu), wiec nawet jeśli rodzic nie chce żeby jego dziecko poszło do szkoły jako sześciolatek to i tak ma wybor pomiędzy złym i gorszym.
            --
            OLA 16/09/2007
            • Wpisałam się już w jednej dyskusji internetowej - naprawdę, dzieci uczą się przez powtarzanie, niewiele jest takich, które po jednej prezentacji liter od razu bezbłędnie je piszą, a czytać uczą się w tydzień. A to wydaje się być dla wielu rodziców głównym problemem.
              A czy dziecko umie dobrze trzymać sztućce? Zawiązać buty? Nie zgubić czapki, tylko odłożyć ją do szafki? Składać ubranie i chować np. do worka? Wycinać kólko? Schować do spodni, rajstop podkoszulkę? Podejść do nauczycielki i poprosić o pomoc w kłopocie? i 100 innych umiejętności, które na początku w szkole są bardziej potrzebne, niż umiejętność czytania i pisania.

              Od nauczycielki w przedszkolu zależy, co i jak dzieci robią - słowo, piosenek o Mikołaju, jesieni i bocianie jest więcej niż trzy, każda z nas zna więcej niż 10 wierszyków i nie musi co roku robić tej samej bajki na występ z okazji Dnia Matki. Strasze dzieci uczą się już nieco inaczej i więcej, na tym mądry, twórczy nauczyciel będzie bazował. Góry można z sześciolatkami w przedszkolu przenosić. smile Bez podręczników i kart ze szlaczkami smile
              W dobrym przedszkolu żaden podwójnie uczęszczający pięciolatek, a potem sześciolatek nic nie straci.
              A wiele - na rozwoju ruchowym, emocjonalnym, społecznym - może zyskać.
              • Nieczęsto trafia się tak mądra, wyważona i merytoryczna wypowiedź. W 100% się zgadzamsmile
                Piszę o wypowiedzi graz.ki gdyby ktoś miał wątpliwości albo wskoczył przede mnie.
              • I ja się podpiszę "obiema ręcami" pod tym tekstem.
                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • No świetnie, ale czy wiecie ile jest beznadziejnych przedszkoli? W których pani krzyczy na dzieci, codziennie puszcza się bajki na DVD, a od października do marca nie wychodzi się na podwórko? Graż.ka pisze o "mądrym, twórczym nauczycielu przedszkola" a co jesli takiego nie ma? Lepiej zeby dziecko nauczyło sie przez powtarzanie dialogów z "12 demonów Scoobyy Doo"? Bo tego właśnie się nauczyło moje przez trzy lata państwowego przedszkola w jednym z największych miast w Polsce. Nie wszystkie przedszkola to kuźnie talentów i ostoje zrównoważenia emocjonalnego. Niektóre są równie parszywymi i odhumanizowanymi miejscami co szkoły-molochy. Przy czym łatwiej jest zmienić szkołę niż znaleźć wolne miejsce w przedszkolu.
                • eny79 napisała:

                  > No świetnie, ale czy wiecie ile jest beznadziejnych przedszkoli?
                  Oczywiście, nie wszędzie jest tak jak napisałam. Bywa właśnie "parszywie". To smutne i zawstydzające.

                  Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa smile Cenię sobie zdanie rodziców, dlatego czytuję także dyskusje na rodzicielskich forach - osobiste dzieci dawno już mam poprzedszkolne smile
              • brawo graz.ka - masz 100 % racjismile

              • W dobrym przedszkolu....
                Tylko jeżeli nauczyciel w grupie ma ponad 30 dzieci 6, 5 -latków oraz paru rodzynków 4-latków. To już mało który, nauczyciel podoła.
                Czyli w sumie wszystko się sprowadza do nauczyciela (pomijam zmianowość szkół, bo do przedszkola po prostu nie przyjmą młodszych dzieci).
                • Nie ma możliwości prawnej aby w oddziale przedszkolnym było więcej niż 25 dzieci. Na 26 potrzebna jest zgoda organu prowadzącego. A różnowiekowe grupy są np. z założenia w systemie Montessori - i rodzice na ogół bardzo sobie to chwalą. Fakt, tam akurat musi być wykształcony w pracy tą metodą nauczyciel.
                  Ale i w zwykłym przedszkolu daje się pracować z dziecmi w różnym wieku. Jak nauczyciel rozkłada ręce i mówi - to za trudne, nie daję rady - i nawet nie szuka możliwości rozwiązań takiej sytuacji - to powinien przestać być nauczycielem.
                  • graz.ka napisała:

                    > Nie ma możliwości prawnej aby w oddziale przedszkolnym było więcej niż 25 dziec
                    > i. Na 26 potrzebna jest zgoda organu prowadzącego.

                    smile
                    zapraszam do przedszkola moich dzieci i okolicznych
                    aaaa
                    no oczywiście że jest to za zgodą burmistrza - grupa licząca 33 nie jest problemem bo przecież 1/3 choruje ...

                    --
                    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
                  • Naprawdę nie wiem skąd bierze się u ciebie ten wyidealizowany obraz przedszkola. Wejdź na forum o przedszkolach i poczytaj "wieści z terenu". Szkoda ze nikt z Ratuj Maluchy tam nie zagląda. Mieliby wielkie pole do popisu.
                    Ze ktoś, kto fatalnie pracuje z dziećmi nie powinien tego robić, to wszyscy wiemy, ale co z tego? W moim mieście brakuje jakichkolwiek nauczycieli przedszkola, o tych dobrych zaden dyrektor już nawet nie marzy.
                  • Ha, w grupie którą opuścił mój syn jest 28 dzieci. Wszystkie sa na liście.
                  • Skoro jesteś przedszkolanką to nie udawaj idiotki która nie zna realiów polskich przedszkoli która nie wie, że grupy złożone z dwóch roczników to dość częsta norma polskich przedszkoli.
                    Moja córka chodziła do grupy 4-5 latków i mimo zapewnień nauczycielek, że będą prowadziły normalny program dla pięciolatków, robiły dosłownie wielkie g..., o czym tym bardziej mogliśmy się przekonać gdy młoda w tym tygodniu odwiedziła przedszkole i swoją starą grupę a obecnie grupę 5-6 latków gdzie nagle dzieci mają normalne kuferki, gdzie normalnie pracują a nie od czasu do czasu jakaś nauka. Gdyby nie praca w domu dziecko nie byłoby przygotowane do rozpoczęcia nauki w szkole, trudno mi powiedzieć czy nauczycielki przedszkolne miały odgórny nakaz minimalizmu i bojkotu reformy , czy same na to wpadły. Tak czy siak efekt odwrotny niż przewidziały, 80 czy nawet więcej % dzieci sześcioletnich dzieci z przedszkola przeszło do zerówek szkolnych lub pierwszych klas, ot skoro przedszkole nie potrafi przygotować do rozpoczęcia nauki to nie ma sensu z niego korzystać.
                    To co piszesz to szklane domy, a nie rzeczywistość. Zarówno nauczycielki przedszkolne jak i szkolne potrafią być do dupy, a nauczycieli z powołaniem, zapałem i chęciami można szukać ze świecą. Moze ty jesteś osobą na właściwym miejscu, ale takich jak ty jest niewielu a sam bojkot reformy przez nauczycieli przedszkolnych świadczy tylko o tym, że nasz system oświaty wypełniony jest przez skostniałych nauczycieli.
                    Skoro do obniżenia wieku rozpoczęcia edukacji potrzebne jest full kursów dla nauczycieli to albo polskie uczelnie są do dupy albo nauczycielami pozostają przygłupy niezdolne do samodzielnej pracy i samodzielnego myślenia . Tak czy siak zmianę reformy edukacji należy rozpocząć od uniwerków tak by nie wspierały rzeszy debili zasilających później grono nauczycielskie, ale szkoliły prawdziwą kadrę.
                    • hehesmile wiedziałam, ze twoje dziecko miało po prostu kiepskie przedszkole i tylesmile
                      A ci co maja super przedszkole a kiepskie szkoły do wyboru, wolą je zostawić tam gdzie lepiej - proste jak drutbig_grin
                      • I widzisz tu nie chodziło o kiepskie przedszkole , bo do grupy czterolatków nauczycieli szalały z nauką ( pod koniec grupy czterolatków miałam rozmowę że młoda jeszcze ma problem z arytmetyką do 10) i nagle w grupie pięciolatków stanęły. Tak więc w moim przypadku to nie przedszkole, ani przedszkolanki tylko ktoś zwyczajnie uprawia grę polityczną kosztem dzieci.
                        Co do posłania córki jako sześciolatki do szkoły zrobilibyśmy to niezależnie czy reforma by weszła czy nie. Dlaczego, dlatego, że obydwoje jesteśmy po technikum, tak więc na rynek pracy weszliśmy jako 25 latkowie czyli w wieku uznawanym przez psychologów za koniec okresu idealizmów . Jako ludzie dla których studia były kontynuacją wybranych kierunków, jasno widzimy ile lat zostało zmarnowanych jak bardzo wydłużona jest program nauczania dla samej idei. Kończyłam polibudę i uważam, że 2 lata tych studiów to czas całkowicie stracony, nie mówiąc już o tym że polibuda przerodziła się w wyrównawcze dla liceów. Poziom polskiej edukacji jest zwyczajnie żenujący.
                        • >>>>i nagle w grupie pięciolatków stanęły

                          no czyli moim zdaniem kiepskie i tylesmile))
                          nauczycielce zabrakło pomysłow czy chęci ?

                          znajome mi dzieci chodzące do 5-latków w przedszkolach się nie nudzą - wręcz przeciwnie - dużo się uczą każdego dnia i chodzą z zadowoleniemsmile
                          • jeszcze jednej piosenki sie ucza, jeszcze raz na bębenku zagraja, jeszcze raz krakowiaka zatańcza, tym razem do tyłu i do melodii kujawiaka, narysuja jesienne liscie od drugiej strony.
                            do muzeum nie pojda, bo nie ma w programie i to przedszkole, filharmonia nie, bo musza na zjezdzalnie isc.
                            sali gimnastycznej nie maja, a w ogole przewrazlwieni rodzice nei chca, zeby sie dzieci 5 letnie wspinaly po drabinkach, albo nie daj boze przewroty robily.
                            jest mnóstwo BEZNADZIEJNYCH przedszkoli, duzo wiecej niz szkół- brudny dywan, 3 niezdrowe posiłki i paniu sie kawke pijace- tyle mniej wiecej oferuja.
                            • > jeszcze jednej piosenki sie ucza, jeszcze raz na bębenku zagraja, jeszcze raz k
                              > rakowiaka zatańcza, tym razem do tyłu i do melodii kujawiaka, narysuja jesienne
                              > liscie od drugiej strony.
                              > do muzeum nie pojda, bo nie ma w programie i to przedszkole, filharmonia nie, b
                              > o musza na zjezdzalnie isc.
                              > sali gimnastycznej nie maja, a w ogole przewrazlwieni rodzice nei chca, zeby si
                              > e dzieci 5 letnie wspinaly po drabinkach, albo nie daj boze przewroty robily.
                              > jest mnóstwo BEZNADZIEJNYCH przedszkoli, duzo wiecej niz szkół- brudny dywan, 3
                              > niezdrowe posiłki i paniu sie kawke pijace- tyle mniej wiecej oferuja.

                              hehehebig_grin no i kolejny raz tylko potwierdzasz coś, czemu wczesniej próbowałas zaprzeczyćsmile
                              miałaś przedszkole do bani i tylesmile Twój obraz przedszkola to zupełne przeciwieństwo mojego i pewnie wielu rodziców. Tobie kojarzy się ono z paniusiami pijącymi kawkę, a mi z cudownymi wychowawczyniami. Tobie z brudem, mi z czystością. Tobie z nudą, mi z pomysłami. Więc jasne, ze ci się do szkoły spieszyło...juz się nie dziwię hehewink
                              A wielu rodzicom się nie spieszy, bo w przedszkolach mają raj na ziemi w porównaniu do szkół - jesteś w stanie wyobrazić sobie, ze tak własnie w wielu miejscach jest ?
                              A na koniec pytanie: dlaczego nie walczyłaś o więcej ruchu i zdrowe posiłki w przedszkolu ?
                              W przedszkolach w moim mieście to standardsmile

                              ps. moje dziecko dzisiaj było na wycieczce w filharmoniibig_grin
                              • afrikana napisała:
                                > hehehebig_grin no i kolejny raz tylko potwierdzasz coś, czemu wczesniej próbowałas za
                                > przeczyćsmile
                                > [u]miałaś przedszkole do bani i tylesmile

                                A u Ciebie pewnie szkoła do bani więc chętnie bys potrzymała pewnie dziaciaka tam do 10 roku życia smile
                                --
                                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                                • > A u Ciebie pewnie szkoła do bani więc chętnie bys potrzymała pewnie dziaciaka t
                                  > am do 10 roku życia smile

                                  no to żeś się obudziła i amerykę odkryła normalniesmile))

                                  w porównaniu do przedszkola ? pewnie, ze do bani, jak z resztą wiele innych w tym kraju niestety, co niedawno również szacowna pani Hall raczyła w końcu zauważyćbig_grin
                                  Przeciez już od dawna piszę, ze wiele szkół nie jest przystosowanych i gotowych na przyjęcie młodszych dzieci i to na dodatek w podwójnym roczniku. Każdy rok dobry oby tylko opóźnić debiut w przepełnionym molochu, w którym trzeba siedzieć do 18 czy 19.
                                  • afrikana napisała:

                                    > w porównaniu do przedszkola ? pewnie, ze do bani,

                                    Ale rozumiesz chyba że Twój argument przeciw reformie jest do bani. Niektórzy mają szkoły do bani a niektórzy przedszkola do bani.

                                    --
                                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House

                                    • A ty za to rozumiesz chyba, że w tym przypadku, oczywiste jest, ze ci którzy mają szkoły do bani, nie chca do nich posyłać dzieci rok wczesniej i dlatego wolą mieć wybór ?

                                      i rozumiesz chyba, ze twój argument za reformą w takich przypadkach jest tym bardziej do bani? dlaczego niby mam być za reformą skoro na moje dzieci czekają nieprzygotowane szkoły ? Dlatego, ze twoje dzieci pójda do tych przygotowanych ?
                                      • afrikana napisała:

                                        >
                                        > A ty za to rozumiesz chyba, że w tym przypadku, oczywiste jest, ze ci którzy ma
                                        > ją szkoły do bani, nie chca do nich posyłać dzieci rok wczesniej i dlatego wolą
                                        > mieć wybór ?
                                        Szczerze? nie dociera do mnie tak nielogiczny argument. Jeśli masz szkołe do bani to szukaj lepszej nawet dla siedmiolatka. Co Ci da że potrzymasz dziecko rok w przedszkolu? Siedmiolatek juz taki odporny że sobie doskonale poradzi w szkole do bani? Problem jest poważniejszy niz umożliwienie Afrikanie potrzymania szesciolatka rok dłużej w bardziej komfortowych warunkach.

                                        > i rozumiesz chyba, ze twój argument za reformą w takich przypadkach jest tym ba
                                        > rdziej do bani? dlaczego niby mam być za reformą skoro na moje dzieci czekają n
                                        > ieprzygotowane szkoły ? Dlatego, ze twoje dzieci pójda do tych przygotowanych

                                        Nie pisałam wcale czy jestem za reforma czy nie, śmiesza mnie tylko takie żałosne wojowniczki, których jedynym argumentem przeciw reformie jest szkoła do bani w rejonie.

                                        --
                                        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                                        • jedynym argumentem przeciw reformie jest szkoła do bani
                                          > w rejonie.
                                          >
                                          po pierwsze nie jedynym argumentem - naucz się czytać
                                          po drugie - wg ciebie nieprzygotowane szkoły to nie argument, a wg mnie i ogromnej ilości rodziców oraz jak się okazało pani minster - TAK smile
                                          będziesz musiala to jakoś przezyć hehebig_grin
                                          • > po drugie - wg ciebie nieprzygotowane szkoły to nie argument, a wg mnie i ogrom
                                            > nej ilości rodziców oraz jak się okazało pani minster - TAK smile

                                            To jest argument nacisku na gminę, bo kiepski nauczyciel będzie kiepskim niezależnie od grupy wiekową którą będzie uczył. Sądzisz, że siedmiolatek spotykając się z ostrą, niewyrozumiała nauczycielkę polubi szkołę ? Wasz problem to nie obniżenie wieku nauczania, ale kiepscy nauczyciele, bez pasji bez chęci ot zwykłe odrzuty.
                                            • > To jest argument nacisku na gminę, bo kiepski nauczyciel będzie kiepskim niezal
                                              > eżnie od grupy wiekową którą będzie uczył.
                                              tak ? a u ciebie super nauczyciele z poprzednich lat nagle pod naciskiem góry zamienili się w kiepskich realizujących jedynie minimumwink

                                              Sądzisz, że siedmiolatek spotykając
                                              > się z ostrą, niewyrozumiała nauczycielkę polubi szkołę ?
                                              Gdzie tak napisałam ?

                                              Wasz problem to nie ob
                                              > niżenie wieku nauczania, ale kiepscy nauczyciele, bez pasji bez chęci ot zwykłe
                                              > odrzuty.
                                              Nie. To był twój problem w przedszkolu i dlatego się spieszyłaś do szkołysmile Ja mam super nauczycielkę w przedszkolu, moje dziecko się rozwija i jest bardzo zadowolone, dlatego mi się nie spieszy. A na jaką trafię w szkole jeszcze nie wiem moja drogasmile Ja się buntuję przeciwko przepełnieniu i nieprzygotowaniu szkół, bo tylko takie mam w okolicy do wyboru.
                                              • > tak ? a u ciebie super nauczyciele z poprzednich lat nagle pod naciskiem góry z
                                                > amienili się w kiepskich realizujących jedynie minimumwink

                                                Widzisz i tu jest problem, bo najwidoczniej zupełnie inaczej rozumiemy pojęcie kiepskiego nauczyciela. Jak dla mnie kiepski nauczyciel to taki który wymaga , a niewiele daje od siebie, który nie potrafi dotrzeć do ucznia, którego interesują tylko wyniki, a nie uczeń. Natomiast to taki który potrafi przekazać wiedzę z pasję, który potrafi zrobić to w taki sposób aby nawet dla słabego ucznia było to coś prostego i interesującego. To, że nauczycielki w grupie przedszkolnej zmniejszyły tempo i przerobiły niezbędne minimum nie znaczy, że nie potrafiły przekazać tej wiedzy w sposób ciekawy czy że źle zajmowały się dziećmi , nie organizowały im zabaw. Były to jak najbardziej fajne, miłe i ciepłe kobietki potrafiące przekazać swoją pasję dzieciom.
                                                Musisz mieć naprawdę traumatyczne doświadczenia i dziwne wymagania.

                                                "> Sądzisz, że siedmiolatek spotykając
                                                > > się z ostrą, niewyrozumiała nauczycielkę polubi szkołę ?
                                                > Gdzie tak napisałam ?

                                                Twoja walka skupia sie tylko na walce o przywrócenie starego porządku, a nie walce z gminą czy nauczycielach w waszej szkole czy przedszkolu .

                                                " Nie. To był twój problem w przedszkolu i dlatego się spieszyłaś do szkołysmile"

                                                Nie bądź śmieszna. Przeczytaj sobie jeszcze raz moje posty. Jak widać próbujesz sobie pod swoją ideologię dopasować wszystko niezależnie czy to pasuje czy też nie.

                                                " Ja
                                                > mam super nauczycielkę w przedszkolu, moje dziecko się rozwija i jest bardzo za
                                                > dowolone, dlatego mi się nie spieszy."

                                                Dlatego zapewne wypisałaś dziecko z pierwszego przedszkola, dlatego jak napisałam że w grupie pięciolatków nauczycielki robiły g_ wno uznałaś , że nie zrobiły nic.

                                                " Ja się buntuję przeciwko przepełnieniu i nieprzygotowaniu szkół,
                                                > bo tylko takie mam w okolicy do wyboru."

                                                I sądzisz, że blokując ogólnopolską reformę zwrócisz uwagę na problem jakiej pipidówki. Wybacz ale skoro w waszej gminie jest problem to należy zabrać się do sprzątania waszego podwórka a nie zaglądania na podwórka innych. Co mnie szczerze mówiąc obchodzi czy w twojej pipidówce są przepełnione szkoły skoro nie mam pojęcia jakie np ty akcje podjęłaś, na ilu spotkaniach z władzami gminy byłaś, ile petycji przekazałaś, jakie podjęłaś działania aby zmusić gminę do dostrzeżenia problemu. Blokada reformy, nie zmieni sytuacji w waszej gminie jeżeli mieszkańcy tej gminy nie będą domagali się tych zmian od władz miasta
                                              • Ja
                                                > mam super nauczycielkę w przedszkolu, moje dziecko się rozwija i jest bardzo za
                                                > dowolone, dlatego mi się nie spieszy.

                                                o matko, i kto to pisze, naprawdę? Twoje dziecko w tej okropnej placówce się rozwija? a podobno to niemożliwe i ona nic nie wynosi i tylko traciłaby będąc w przedszkolu???czyżby jednak przedszkole nie było startą waszego cennego czasu??? i z baletem i teatrem też wyrabia? i śpi? i w domu bywa? no proszę jak się pozmieniało....
                                                --
                                                Sygnaturka się zgubiła....
                                                • Po pierwsze przypomnę, ze tamte rozmowy dotyczyły 3-4 latków - krótka pamięć ? NIGDZIE nie pisałam, ze NIGDY nie wyślę dziecka do 'zerówki' albo do szkoły, chociaż pisałam, że podoba mi się idea homeschoolingu i nadal się od niej nie odzegnuję i uwazam za fajną sprawę.
                                                  Po drugie, moje dziecko chodzi do 'zerówki' na niezbędne minimumsmile to co najwazniejsze zapewniam jej ja, nie przejmuj się tak i nie ekscytujbig_grin zajęć dodatkowych jest mniej - dzięki eksperymentom w wielu dziedzinach wie czego chce i potrafi wybrać to co ją faktycznie fascynuje,a gdyby przesiedziała ten czas w jednym miejscu byłaby uboższa o wiele doświadczeń. I nadal uważam, że 3 czy 4-latek lepiej rozwija się w srodowisku rodzinnym porzerzonym o rówiesników a nie na odwrót. I nadal uważam, że przesiadywanie w placówkach po 8 godzin to zadna korzyść dla małego dzieckasmile nie martw się zdania nie zmieniłam - syna też wyślę dopiero na podstawę programową w 'zerówce', a teraz ma więcej rodziców i ciepła rodzinnego a pozostałe zajęcia sa dodatkiem, a nie na odwrótbig_grin Jestem szczęśliwa, ze mam taką mozliwość, więc z tego korzystam, będę korzystać i polecam każdemu, kto może sobie na to pozwolićbig_grin
                                                  NIGDZIE też nie pisałam, że przedszkole jest ZŁE samo w sobie - za kazdym razem podkreślałam, ze MOIM ZDANIEM w pewnym wieku (3-4 l) o ile rodzice mają możliwości istnieją o wiele lepsze rozwiązania,a a przedszkole nie jest wcale żadną koniecznościąsmile I nadal swoje zdanie podrzymuje. Cos cie jeszcze interesuje ?
                                                  • > Po pierwsze przypomnę, ze tamte rozmowy dotyczyły 3-4 latków - krótka pamięć ?

                                                    a no tak trzylatek i czterolatek w przedszkolu się rozwijać nie może, dopiero pięciolatkom wolno....fajną panią mają tylko pięciolatki, fajne przedszkole też tylko od pięciu lat....

                                                    to co najwaz
                                                    > niejsze zapewniam jej ja, nie przejmuj się tak i nie ekscytuj

                                                    napisz więc w czym się to twoje dziecko przy tej genialnej pani rozwija czego ty zapewnić nie możesz i nie mogłaś przez ostatnie 5 lat?? bo sama napisałaś że się rozwija w przedszkolu, nieprawdaż???a nie tak dawno twierdziłaś, że w waszym przypadku to niemożliwe bo twoje dziecko tylko może tylko stracić w przedszkolu na żałosnych prackach plastycznych i jasełeczkach i musi chodzić na zajęcia dla niej odpowiednie jakich przedszkole zapewnić nie da rady smile

                                                    zajęć dodatkowy
                                                    > ch jest mniej - dzięki eksperymentom w wielu dziedzinach wie czego chce i potra
                                                    > fi wybrać to co ją faktycznie fascynuje,a gdyby przesiedziała ten czas w jednym
                                                    > miejscu byłaby uboższa o wiele doświadczeń.
                                                    no ale w czym tutaj przeszkadzało chodzenie do przedszkola wcześniej?skoro teraz nie przeszkadza?

                                                    I nadal uważam, że 3 czy 4-latek l
                                                    > epiej rozwija się w srodowisku rodzinnym porzerzonym o rówiesników a nie na odw
                                                    > rót.
                                                    a ja sie całkowicie w tym temacie z tobą zgadzam i nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej

                                                    >>NIGDZIE też nie pisałam, że przedszkole jest ZŁE samo w sobie
                                                    aaaa i pewnie dlatego tak bardzo współczułaś matkom które muszą tam posyłać swoje biedne dzieci , no ite biedne dzieci duszące sie codziennie w tej samej salce, z tą samą panią i tymi samymi dziećmi, robiące to samo ciągle, itd, nie faktycznie nie pisałaśwink

                                                    wychodzi wiec na to, że sama sie oszukujesz twierdząc, że twoje dziecko ma fajną panią, fajne przedszkole i się rozwija bo przecież to niemożliwe i niedobre matki wmawiają to sobie coby nie mieć wyrzutów sumienia gdy muszą dziecko posłać do przedszkolasmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • Moje dziecko chodzi już do 3 klasy,a więc jest pierwszym rocznikiem idącym nową podstawą programową.Mam okazję obserwować z bliska całe to zamieszanie i obserwuję.Jedne dzieci w klasie pierwszej,a nawet w pierwszym półroczu przerabiały już lektury typu "Najmilsi"(około 100 stron) inne do końca roku poznawały litery,co nie przeszkadzało np.nauczycielom angielskiego w robieniu sprawdzianów z użyciem liter"X" lub"V",które dzieci na języku polskim poznawały w drugim semestrze.Takich "subtelnych" róznic jest sporo w zależności od tego jaki podręcznik(o jakim stopniu trudności) wybrał nauczyciel.Nie wiem czy w klasie czwartej równiez będzie takie zróżnicowanie poziomów czy tez wszystkie dzieci będą miały poziom taki sam.Mogę powiedzieć,że moje dziecko miało szczęście,że tylko w jego roczniku poszło do pierwszej klasy kilku 6 -latków,a i tak w jego klasie było 29 dzieci.Miało szczęście bo w roku bieżącym 6-latków jest około 30% i jest niesamowity tłok na świetlicy- 3 klasiści zamiast na świetlicy siedzą w klasach w których się uczą, w szatniach(po 2 klasy do jednego boxu) na stołowce( brak miejsc).Szczęście bo nie pójdzie z podwójnym rocznikiem do gimnazjum, a później do liceum.Myślę,że jeśli wprowadza się reformę to powinno być określone przynajmniej jakieś podstawowe minimum,poniżej którego nie powinna zejść,żadna szkoła w Polsce.Jeżeli np. dla więźniów określa się standardy typu określona liczba metrów w celi czy zbilansowany kalorycznie posiłek itp. bo inaczej jest to łamanie praw człowieka,to dlaczego nie ma takowych dla uczniów.Dlaczego uczeń nie ma prawa do określonej(ściśle przepisami) liczy metrów w klasie,w której spędza po kilka godzin dziennie,dlaczego nikt nie bada ergonomii jego stanowiska pracy jak w przypadku pracownika.Dziwi mnie,ze z uczniem mozna wszystko,mozna go kisić w niemiłosiernie zatłoczonej sali,mozna mu organizować wf na korytarzu,można go zmuszać aby zimą szedł po śniegu ruchliwym poboczem bo autobus przysługuje od iluś km.Moje dziecko ma szczęscie,ze go to nie dotyczy,ale myślę że to nie powinno dotyczyć żadnego dziecka.Gdyby wszyscy z Pcimia Dolnego przeprowadzili się do Warszawy czy innego duzego miasta to i w tych świetnych szkołach nie byłoby tak różowo.Dlatego jeśli wprowadza się reformę(nie chcę dyskutować cz słusznie czy nie) należało by jednak zadbać o jakies podstawowe minimum jednakowe dla wszystkich szkół,ponizej którego zadna szkoła nie powinna funkcjonować,a wtedy i praciwników reformy "może" byłoby mniej.
                                                  • przeciwników( przepraszam)
                                                  • Aveave masz 100 % racjismile Powinno byc tak jak piszesz. Na początek powinno się zacząć od wyrównywania standardów i zapewnienia niezbędnego minimum i godnych warunków. Smutne jest to, ze jednak w wielu przypadkach tak nie jest i nie ma nad tym kontroli.
                                                  • Dokładnie tak jest.
                                                    Btw dzisiaj czytałam artykuł w "Metrze" nt jednej z podstawówek na Bemowie: 8 klas I-szych (3 dla 6-latków,5 dla 7-latków), 5 zerówek (albo i 7 , bo jest mowa jeszcze o 2 grupach 5-latków, być może dziennikarz nie policzył ich jako zerówki). Niby się uczą w oddzielnym budynku ,ale nagle znaleziono pieniądze na remont, więc chyba do końca roku szkolnego będą się uczyć na 2 czy 3 zmiany ze starszymi uczniami.
                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • Szkoda na ciebie mojego czasu - ty już i tak nic nie zrozumiesz....smile
                                                    Najperw naucz się czytać ze zrozumieniem, to moze wtedy podyskutujemybig_grin
                                                  • to było do tej pani wyżej, jak jej tam - słonko czy cos takiego ? wink
                                                  • a że niby nick zapomniałaś? hahaha no proszę a dopiero tak ponoć dokładnie pamiętałaś o czym dyskutowałyśmy pól roku temusmile chyba ci znowu nie poszło. Jak ogarniesz konstrukcje drzewka to nie będziesz musiała wyjaśniać co do kogo piszesz, wiesz?
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • no tak spodziewałam się takiej odpowiedzi, jak raz na twoim poziomikusmile tak to jest jak się głupotki wypisuje i potem się z nich trudno wyłgać...
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • tak sobie to tłumacz skoro ci łatwiej hehebig_grin
                                                  • ale co ja niby sobie mam tłumaczyć, przecież to ty wypisujesz...można przeczytać i wszystko jasne...
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • ...można przeczyta
                                                    > ć i wszystko jasne...

                                                    o ile umie się czytać ze zrozumieniem...od ciebie nie wymagam - układaj sobie tam w główce jak ci łatwiejsmile
                                                    A co do reszty, to masz rację - oczywiście, ze wszystko jasne, bo piszę bardzo konkretnie i jasno - dla kogoś przeciętnie rozgarniętego nie ma problemu ze zrozumieniem sensubig_grin
                                                  • dla kogoś przeciętnie rozgarniętego nie ma problemu ze zro
                                                    > zumieniem sensu:
                                                    hmmm, nie wyszło ci znowu z dogryzieniem bo ja nigdzie nie napisałam, że sensu nie rozumiem-masz racje napisałaś bardzo jasno i konkretnie-wszystko jest zupełnie przejrzystesmile Sama siebie podsumowałaś najlepiej i udowodniłaś, że myliłaś się pisząc o czymś o czym nie miałaś pojęcia bo o zgrozo dziecko w przedszkolu jednak może się rozwijać(choć twoje wybitnie uzdolnione przecież powinno tracić czas i się marnować) i to przedszkole może być nawet fajne wbrew temu co wypisywałaś w innych wątkachsmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • no i nadal nic nie rozumiesz...cóż...nie dziwi mnie to ani trochęsmile
                                                  • Wyjścia są dwa albo sobie zaprzeczyłaś albo kłamieszsmile i możesz sobie bzdurki o nierozumieniu wypisywać do woli, jasnym jest co napisałaś, czytać każdy umie, no chyba że nie wiesz co piszesz, z czym akurat się zgadzam odnośnie tego wątku sprzed pól roku no ale tak to jest jak ktoś wypowiada sie w temacie który zna tylko ze słyszeniasmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • jest jeszcze trzecie wyjscie - ty kompletnie niczego nie pojmujeszsmile

                                                    Nie martw się, zdania nie zmieniam, postąpię dokładnie tak samo jak pisałam w tamtych wątkachsmile
                                                    Zrozum w końcu, że syna tez nie poslę do przedszkola, uważam, ze istnieją o wiele lepsze miejsca i rozwiązania dla najmłodszych. Edukację w instytucji rozpocznie dopiero od rocznego przygotowania przedszkolnego jako 5 latek, czyli od obowiązkowej "zerówki" i to na niezbędne minimumsmile Ze względu na warunki panujące w szkołach, z dwojga złego, wolę aby owo przygotowanie odbywało się w "zerówce" przedszkolnej. I również z dwojga złego, wolę aby dziecko uczyło się rok dłuzej - w jednak jakby na to nie patrzeć - przyjaźniejszych warunkach.
                                                    Czego tu nie rozumieć ? Jak bardzo ograniczonym trzeba być aby mieć problem ze zrozumieniem tak prostych spraw ?
                                                    Jesteś już tak zaślepiona zajadłą walką o swoją "rację", że nie dociera do ciebie kompletnie nic. Ty nie potrafisz dopuścić do myśli, że ktoś może wybrać, woleć, chcieć, uważać INACZEJ niż ty - to chore.
                                                  • >jest jeszcze trzecie wyjscie - ty kompletnie niczego nie pojmujeszsmile
                                                    To twój ulubiony argument do każdego jak cię zapędzi w kozi róg jak zauważyłamsmile

                                                    > Nie martw się, zdania nie zmieniam
                                                    No patrz a nie tak dawno zadałaś mi takowe pytanie: "Możesz mi słonko powiedzieć co moje dziecko dostanie w przedszkolu przez te godziny od śniadania do biadu ? wkleić co na nie sama odpowiedziałaś? czyżby coś o niczym,stracie czasu, itd? a tutaj w tym wątku? proszę, proszę rozwija się, uczy, jest bardzo zadowolona mimo, że wcześniej przecież nie była(też ci wkleić co wypisywałaś?) ma cudowną panią i przedszkole(choć ponoć takowych u was w mieście nie ma i biedactwo byłoby skazane na: "TV w przedszkolu, leżakowanie, malowanie kredeczkami, mazianie farbkami, tańczenie w kółeczku czy nicnierobienie na dywanie" a tu proszę jaka zachwycona nagle tym mazianiem i tańczeniem w kółeczkusmile


                                                    Ze względu na warunki panujące
                                                    > w szkołach, z dwojga złego

                                                    aaaaa z dwojga złego, to jednak nie takie fajne to przedszkole tylko nieco lepsze od okropnej szkoły? i co z tą cudowną panią, świetnym przedszkolem, rozwijaniem się i uczeniem się??? nie pamiętasz co wypisujesz w jednym i tym samym wątku?

                                                    >Zrozum w końcu, że syna tez nie pośle do przedszkola
                                                    ależ rozumiem i bardzo proszę w końcu mógłby ucierpieć tak jak córka(choć musisz sie zdecydować czy cierpi czy nie) smile ale nie wmawiaj osobom które wybiorą inaczej, że nic nie mogą dziecku zaoferować, bo wychodzi na to, że ty także skoro jednak w czymś tam ją rozwijają z czym jednak sama nie poradziłaś 5 latsmile

                                                    Jesteś już tak zaślepiona zajadłą walką o swoją "rację", że nie dociera do cieb
                                                    > ie kompletnie nic. Ty nie potrafisz dopuścić do myśli, że ktoś może wybrać, wol
                                                    > eć, chcieć, uważać INACZEJ niż ty - to chore.

                                                    o moją rację? przecież to ty takie głupot wypisywałaś na temat tych strasznych przechowalni, które nagle teraz są super cacy w jednym poście a lepszym złem w drugim, w jednym wątku dodajmysmile

                                                    > Czego tu nie rozumieć
                                                    chyba musisz sobie zadać to pytaniesmile

                                                    Pozdrawiam i proszę o więcejsmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • ty masz poważny problem ze sobą dziewczynobig_grin
                                                    hehebig_grin

                                                    moje dziecko w pięciolatkach robi jednak 'nieco' więcej niż sie robi w trzy czy czterolatkachsmile
                                                    no ale najwidoczniej w twoim przedszkolu nie ma różnicy, dlatego cięzko ci to pojąćbig_grin Pewnie u ciebie w 5-latkach nadal bawią się w pociąg albo w baloniku mój malutki hehewink
                                                    wiesz...u mnie w 'zerówce' dzieci realizują program przygotowujacy do szkoły.
                                                    To tutaj zaczęły się dopiero uczyć tego, co im się za rok przyda w szkolnej ławie i mają jednak powazniejsze zajęcia aniżeli w grupach maluchówsmile W grupach nizej nie uczyły się chociazby liter i składania pierwszych wyrazów - tutaj tak. Dalej nie kumasz ? gdyby miało się to ograniczać do zabaw na dywanie i mazianiu farbkami tak jak w maluchach, mojego dziecka by tam nie było, bo uznałabym to za strate czasu.
                                                    Jeszcze jakiś problemik ? Chętnie pomogę, bo widzę, że nie możesz sobie tego jednak nadal w głowce poukładać...wink
                                                  • > ty masz poważny problem ze sobą dziewczynobig_grin
                                                    mam straszny katar ale poważnym problemem bym tego nie nazwałasmile

                                                    moje dziecko w pięciolatkach robi jednak 'nieco' więcej niż sie robi w trzy czy
                                                    > czterolatkachsmile
                                                    ale jednak rozwija się i uczy??? a w trzy i czterolatkach nie rozwijałoby się tylko uwsteczniało? aaa zapomniałam twoja tak ale na szczęście nie wszystkie tak mająsmile

                                                    > no ale najwidoczniej w twoim przedszkolu nie ma różnicy, dlatego cięzko ci to p
                                                    > ojąć
                                                    w przedszkolu moich dzieci trzylatkach uczą i rozwijają sie na poziomie trzylatka a w czterolatkach na poziomie czterolatka nie moja wina, ze u was w tym genialnym przedszkolu ciagle balonik i balonik-nie wszędzie tak jest , w pięciolatkach przerabiają program odpowiedni dla tegoż wieku no ale kogoś kto nie ma pojęcia i zna ze słyszenia może to dziwić....

                                                    >wiesz...u mnie w 'zerówce' dzieci realizują program przygotowujacy do szkoły.
                                                    cieszę się, że się uczysz i ciężko przygotowujesz, ja już z zerówki niewiele pamiętam ale od mojej pięciolatki i jej nauczycielek wiem, że też to robi, znaczy na jednym poziomie jesteściesmile

                                                    To tutaj zaczęły się dopiero uczyć tego, co im się za rok przyda w szkolnej ław
                                                    > ie i mają jednak powazniejsze zajęcia aniżeli w grupach maluchówsmile W grupach ni
                                                    > zej nie uczyły się chociazby liter i składania pierwszych wyrazów - tutaj tak.

                                                    no raczej...po co trzylatkowi nauka liter i składania wyrazów? ale chyba nie chcesz mi wmówić, że nie dałabyś rady taaakiej wiedzy jaka jest w pięciolatkach sama własnemu dziecku przekazać? czy to już wykracza poza możliwości?

                                                    >Dalej nie kumasz ? gdyby miało się to ograniczać do zabaw na dywanie
                                                    hmmm...głowę bym dała, że ejstes straszliwie przeciwna siedzeniu w ławkach i jak najbardziej za tym dywanem, znowu się coś zmieniło??

                                                    mazianiu
                                                    > farbkami tak jak w maluchach, mojego dziecka by tam nie było, bo uznałabym to
                                                    > za strate czasu.
                                                    a teraz nie ejst stratą czasu? nagle dzieła na miarę piccassa tworzą?, na scenie zaczęli występować i grać w teatrze od tego piątego roku życia a wcześniej nic z tymi dziećmi nie robili? no cóż takiego wielkiego robi ona w tej zerówce, że musi do niej chodzić, z czym nie dałabyś rady, znaczy z czym nie dałaś, bo przecie ona ponad program wiec zerówkowy ma już opanowany jak rozumiem? musi się więc strasznie nudzić i czas tracić a mogłaby go na jakieś profesjonalne zajęcia przeznaczyć...

                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • oj musi cie tam cos nieźle ściskac w dupce skoro chce ci się az tak strasznie ekscytować tematem i produkowac takie kilometrowe bzdury z palca wyssanebig_grin
                                                    hahaha ale ubaw....poproszę jeszcze - moze tobie ulży, a ja będę miała przy okazji swietną zabawębig_grin
                                                  • >oj musi cie tam cos nieźle ściskac w dupce
                                                    ale co miałoby mnie ściskać w dupce? potrafisz skonkretyzować? znowu ci czegoś zazdroszczę? może mnie jeszcze oświecisz czego?

                                                    >produkowac takie kilometrowe bzdury z palca wyssane:
                                                    przecież to ty Misiulku bzdury wypisujesz na temat rzekomego rozwijania się albo uwsteczniania w przedszkolu w zależności od wątku...no to jak tam jest zdecydowałaś już czy się twoje dziecko rozwija czy nie???jak tam z tymi występami na scenie u pieciolatków?
                                                    wyssane powiadasz? a może ci wkleić kilka twoich pościków na temat tego ileż to twoje biedne dziewczę by straciło chodząc do przedszkola i jakby się męczyło występami na jasełeczkach i mazianiusmile a tu proszę jakaż zmiana, jakie świetne rozwijające przedszkole i cudowna nauczycielkasmile


                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • że też ci się jeszcze nie znudziłobig_grin

                                                    wiesz, nadal swoje zdanie podtrzymujesmile

                                                    Jako 3,4 latka na bliskim kontakcie z najbliższymi oraz róznorodnych zajęciach dodatkowych moja córka skorzystała o wiele bardziej niż jej rówieśnicy w przedszkolach. Wiem, bo mam porównanie i nie ma porównaniawink Porównując do tego, co dostałaby w tym wieku w przedszkolu, to niebo a ziemia. Rozmaitość form, doznań i możliwości na tamtym etapie rozwojowym nie do porównania. Wg opinii wychowawczyni, zdecydowanie wyróżnia się na tle grupy i jest dużo do przodu pod wieloma względamismile Tak więc nadal uważam, ze to była słuszna decyzja i lepsza opcjabig_grin Nie zmieniam zdania w tej kwestii i wybrałabym to rozwiązanie ponownie.
                                                    W "0" uczy się czytać i pisać i skonczyły się czasy "maziania", a zaczęła nauka i przygotowanie do szkoły, więc to zupełnie co innego i nie ma co prównywaćsmile Jak dotąd takich kursów czy zajęć dodatkowych dla 5-latków nie widziałam, więc realizuje to w podstawie programowej poszerzając o wybrane zajęcia dodatkowe, które z własnego wyboru kontynuuje. Gdybym takowe znalazła i okazałyby się lepsze od oferty przedszkolnej, być może skorzystałabym z zadowoleniem, bo po prostu zawsze wybieram dla dziecka to, co w mojej ocenie przy danych mozliwościach lepszesmile Dlatego też, mając taki a nie inny wybór, wybieram "0" przedszkolną, bo pod wieloma względami przewyższa szkolną.
                                                    I zrozum wreszcie, że propozycja przedszkoli dla 3,4 letnich maluchów nadal mi nie odpowiada, bo mam wiele lepszych możliwości, z których w dalszym ciągu mam zamiar korzystać przy synu. Do państwowej placówki oświatowej wyruszy jako 5-latek w celach typowo edukacyjnych i przygotowujących do szkoły. A teraz rozwija się gdzie indziej, bo ma ku temu rewelacyjne możliwości a jakości nie ma co porównywaćsmile

                                                    Ale ty cięzko kapująca jesteś...pewnie i tak nie załapieszbig_grin
                                                    Twoim zdaniem tylko i wyłącznie tylko przedszkole i koniec - klapki na oczach.
                                                    A moim zdaniem - przedszkole -ok, ale jesli jest lepszy wybór (a ja uważam, że jest) - to nie ma nad czym się zastanawiaćbig_grin
przejdź do: 1-100 101-189
(101-189)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.