• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

6-latki w szkołach-zmiany reformy Dodaj do ulubionych

  • 04.10.11, 10:02
    A ja jestem po prostu wściekła, gdy słucham zapowiedzi zmiany reformy! Moje dziecko sobie w szkole radzi, bo wybrałam małą szkołę, z małymi klasami, z nauczycielem, który wiedział, że będzie pracował z 6latkami. Za ten "luksus" muszę płacić, bo to szkoła społeczna. Państwówki na moim osiedlu są ogromne, a nauczyciele na spotkaniach częstowali rodziców tekstami: "na początek kupimy książki dla 6latków, ale proszę się nie martwić, do końca października możemy je wymienić na NORMLNE". Teraz jest w tych szkołach po 5 klas pierwszych, ile byłoby w przyszłym roku i jak liczne, nikt nie wie (w naszym mieście do szkoły poszło 20% 6latków). Uciekłam przed tym koszmarem, a teraz okazuje się, że to była tylko taka próba??? Kto mi odda czesne? Poza tym dziecko do szkoły niestety musi wstawać wcześniej i zostaje na świetlicy dłużej, niż przebywała w przedszkolu. Wieczorem jest bardzo zmęczona. Teraz wychodzi na to, że zafundowałam dziecku szybsze dorastanie z powodu ... własnego widzimisię??? Czuję się nabita w butelkę. Czy teraz ktoś powoła ruch rodziców oszukanych przez reformatorów? Ach, żle mi...
    Edytor zaawansowany
    • 04.10.11, 10:42
      Też wysłałam 6 latkę do szkoły w obawie przed przyszłorocznym tłokiem. Radzi sobie dobrze, jest zachwycona szkołą, ale źle mi z tym zwłaszcza teraz, gdy najprawdopodobniej rząd wycofa się na jakiś czas z wcześniejszych założeń reformy.
      Dla mnie niepojęta jest taka polityka. Wycofywanie się z czegoś chwilę przed wyborami. Jeżeli rzeczywiście w przyszłym roku rodzice dzieci 6 letnich znowu będą mieli wybór to mam nadzieję, że koszmarna P. Hall w końcu opuści stanowisko. Ja napewno osobiście się do niej pafatyguję. I niech spróbuje mnie nie przyjąć. mam nadzieję, że Rodzice dzieci nabitych w butelkę zrobią dym.
      • 04.10.11, 10:52
        No cóż, w miare rozsądnym rozwiązaniem byłoby podzielenie rocznika i dzieci urodzone do sierpnia w przyszłym roku musiałyby iść do I kl., a reszta - z wyboru. Moja córka miała iśc w przyszłym roku do I klasy w wieku 6 lat i teraz jakos nie wiem, na czym stoję - pozostaje jak było w tym i zeszłym roku? Czy rząd w ogóle nie planuje w przyszlym roku klas I dla 6-latków?
        • 04.10.11, 11:19
          Mój sześciolatek też poszedł teraz do pierwszej klasy. Raczej nie zmieniłabym swojej decyzji nawet wiedząc, że przyszły rok będzie jeszcze przejściowy. Z nauką daje sobie radę. Do szkoły chodzi chętnie. Tylko zadań domowych nie lubi odrabiać. Szkoła rejonowa, klasy mieszane.
          A co do zmian, to zrozumiałam, że dowolność w przyszłym roku mają mieć tylko dzieci urodzone po 1szym września, czyli takie, które nie będą miały ukończonych 6 lat w dniu rozpoczęcia nauki. A reszta sześciolatków pójdzie obowiązkowo. Chyba, że jakieś nowe informacje do mnie jeszcze nie dotarły?
          Po wyborach może się kazać, że nic się nie zmieni. Na razie chyba nie ma co się ekscytować zapowiedziami ewentualnych zmian.
          • 04.10.11, 11:59
            brak konsekwencji reformatorów. moja sześciolatka też poszła do szkoy i na razie okazuje sie że lepiej byc nie mogło. radzi sobie świetnie, rozwinęła skrzydła. jest w klasie w większości z siedmiolatkami i dlatego nie żałuje tej decyzji. ale jednym z argumentów za taka decyzja była chęć uniknięcia "tłumu" za rok. tez będe czuła się nabijana w butelke.
            uważam co prawda, że to hasła przedwyborcze ale jeśli Piś wygra to będzie dążył do zmiany tego zapisu i gdzie wówczas mamy się zwrócić jako oszukani rodzice? czy można gdzieś na stronach ministerstwa coś pisać?
    • 04.10.11, 12:46
      Szczerze mówiąc nie rozumiem was. Córka poszła w tym roku do szkoły jako sześciolatka, dokładnie to przemyśleliśmy, dokładnie przeanalizowaliśmy program nauczania. Jak większość osób mieliśmy obawy jak sie okazało bezpodstawne. Nie zmieniłabym decyzji, uważam że program jest dostosowany do dzieci sześcioletnich i pozwala im się rozwijać. Mimo, iż minął dopiero miesiąc nauki widzę gigantyczny skok w rozwoju, w wiedzy i umiejętnościach przez nią posiadanych.
      Próby cofnięcia reformy jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, ze dokonałam słusznego wyboru, reformę mogą cofnąć ale programu raczej nie zmienią, a ten jest dostosowany do dzieci sześcioletnich a nie siedmioletnich. Mi zależy na tym aby córka zdobyła wiedzę, a nie na przejściu bezbolesnym przez kilka szczebli edukacji i zakończeniu ich na poziomie gimnazjum.
    • 04.10.11, 13:02
      Obawa przed przyszłorocznym tłokiem mnie tez skłoniła do przemyślenia czy wysłać mojego sześciolatka do I klasy czy poczekać. Długo się wahałam ale ostatecznie posłałam go do starannie wybranej szkoły poza rejonem, do klasy samych sześciolatków, które, nawiasem mówiąc, i tak są na skrajnie różnych poziomach: od dzieci czytających do takich, które nie rozpoznają kształtów liter. Szkoła jest przyjazna, a pani stosunkowo rozsądna.
      Jesli nawet, w wyniku politycznej walki, reforma zostanie cofnięta (bzdura, bo na to tez będzie potrzebna znaczna kasa), to ja sie nie martwię.
      Zabrałam synowi rok w przedszkolu, które w brew temu co twierdza przeciwnicy reformy nie było rajem na ziemi. Dałam w zamian rok, który będzie mógł wykorzystać kiedyś w przyszłości na gap year, na podróże, na spokojne zdecydowanie czego chce w życiu, i nadal, bezkarnie, będzie mógł iść ze swoim rocznikiem. Z perspektywy własnych doświadczeń taki rok jest jednak cenniejszy.
      • 04.10.11, 13:58
        Zgadzam się z tym, ze podstawa jest obniżona i dostosowana do 6-latków, ale w moim mieście był problem z tym, ze nauczyciele nie bardzo chcieli się do niej zastosować. Ich plan był po prostu "zero zmian" - kto przetrwa - to przetrwa. W tych szkołach gdzie powstały klasy dla 6-latków było to wynikiem nacisków rodziców, a nie działania szkoły. Najchętniej nic by nie zmienili w sposobie pracy z dziećmi. I teraz wychodzi na to, że lepiej siedzieć i nic nie robić, to właśnie zostanie nagrodzone.
        No i co w takim razie będzie z wyrównaniem poziomów po 3ciej klasie? Też sobie odpuszczą? W naszej szkole jest 1 klasa 6-latków i 2 7-latków jadących "starym programem". Skoro teraz odpuścili, to skąd mogę mieć pewność, że testy kompetencyjne (w którejkolwiek klasie) nie zostaną na poziomie starej postawy, bo tych dzieci jest jednak w roczniku więcej? Skoro odsuwamy reformę, to odsuwamy??
        • 04.10.11, 14:09
          A jakim cudem te siedmiolatki "jadą" starym programem?? Może mają t"trudniejsze książki" ale program musi być ten sam.
          To niemożliwe po prostu, mój syn jest w klasie III, samych siedmiolatków, rocznik 2002 i już on idzie wg nowej podstawy.
          Reforma zaczęła się w roku szkolnym 2009/2010.
          • 04.10.11, 14:58
            Dokładnie- nie ma stary czy nowy program. Wszyscy ida nowym programem, korzystaja z innych podręczników.
        • 04.10.11, 23:00
          Reforma w klasach IV-VI jest już wdrażana od kilku lat - w kwietniu sprawdzian 6-klasistów będzie już wg nowej podstawy programowej, podobnie jak egzamin gimnzajalistów.
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • 05.10.11, 09:40
            Widzę, że jesteś zorientowana w temacie smile więc spytam:
            -czy podstawa programowa dla klas IV-VI została zmieniona też z uwagi na plany wprowadzenia do szkół 6-latków czy z innego powodu?

            Pytam bo mama zaprzyjaźnionej dziewczynki, która w tym roku przeszła do 4-tej klasy jest przerażona skokiem w ilości nauki oraz wymagań. Całe weekendy przeznaczone na naukę, pisanie wypracowań, czytanie i przygotowywanie prac dodatkowych. Dwa spore sprawdziany w ciągu jednego tygodnia. Dziewczynka ta miała 7 lat idąc do pierwszej klasy, świetnie radziła sobie w klasach 1-3, bystra, rodzice nie odczuli pierwszych klas jako obciążenia dla nich, teraz siedzą razem z nią na zmiany i ma spore trudności w skupieniu nad taką ilością materiału, zrozumieniem zagadnień z matematyki... Jak w takim razie poradzą sobie dzieci o rok młodsze?
            • 05.10.11, 22:47
              mariliop napisała:

              > Widzę, że jesteś zorientowana w temacie smile więc spytam:
              > -czy podstawa programowa dla klas IV-VI została zmieniona też z uwagi na plany
              > wprowadzenia do szkół 6-latków czy z innego powodu?
              Z tego co kojarzę (czytałam jakieś dokumenty na stronach MEN-u) to zmiana w klasach IV-VI została wprowadzono z powodu ogólnych zmian w programie, w szczególności zmian w programie klas I-III - ma to pośredni związek z 6-latkami.
              >
              > Pytam bo mama zaprzyjaźnionej dziewczynki, która w tym roku przeszła do 4-tej k
              > lasy jest przerażona skokiem w ilości nauki oraz wymagań.
              Ale i bez zmian w programie IV klasa to był szok dla wielu uczniów. Wątki na ten temat co jakiś czas się pojawiają. To jest wypadkowa wielu czynników - ale w sumie masz rację, że dzieci o rok młodsze mogą mieć większe problemy z IV klasą - może nawet nie tyle intelektualne, ile związane z organizacją pracy (np. zaplanować czas na nauczenie się do klasówki i napisanie wypracowania) i zapanowaniem nad tym, że każdy z 10 nauczycieli ma inne wymagania, trzeba spakować 6 książek, zeszytów itp. Warto zwrócić uwagę, czy dziecko nie siada do lekcji dopiero wtedy, gdy rodzice o 17 czy 18 wkroczą do domu i czy nie ma za dużo zajęć dodatkowych w ciągu tygodnia.

              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 09.11.11, 21:24
                Aktualna klasa IV to ostatnia klasa ucząca się wg starej podstawy. Mieli starą w I-III i będą mieć starą w IV-VI. W gimnazjum - nową...
                Inna sprawa, że łatwiej zmienić podstawę niż nawyki nauczycieli...

                A w temacie - zapisałam dziecko jako 6-latka do szkoły społecznej. I żadne gdybanie polityków i pajacyki z kapelusza nie zmienią mojej decyzji. Ja się przygotowałam do tego i dziecko. Dlaczego miałabym zmieniać decyzję? Tylko dlatego, że pojawi się (nie ma jeszcze nic oficjalnie!) taka możliwość???
    • 04.10.11, 14:47
      Do przedszkola tez trzeba wstawac, co za bzdetny argument.
      • 04.10.11, 15:08
        Przedszkoli jest więcej i są zwykle bliżej domu - w naszym przypadku za płotem. Do szkoły większość dzieci z naszej grupy jest wożona przez rodzica, który jedzie do pracy, a nie odprowadzana np. przez babcię. Do przedszkolamoje dziecko wychodziło o 8.00-8.15. Teraz o 7.10 musi już siedzieć w aucie. Z mojej perspektywy nie jest to bzdetny argument.
        • 04.10.11, 17:37
          Cytat
          Przedszkoli jest więcej i są zwykle bliżej domu - w naszym przypadku za płotem.


          W waszym przypadku tak.
          Gros osób potwierdzi, że przedszkoli jest mało, za mało, dostać miejsce w przedszkolu położonym blisko graniczy z cudem - dzieci chodzą (=są wożone) tam, gdzie dostaną miejsce. Rzadko jest to "tuż za płotem", zdecydowanie częściej w środku miasta. Albo i na drugim końcu miasta.


          Cytat
          Do przedszkolamoje dziecko wychodziło o 8.00-8.15. Teraz o 7.10 musi już siedzieć w aucie.


          Chodziłam do pracy na 7:30 - w przedszkolu moje dziecko było parę minut po 7. Większość rodziców pracujących od 8:00 wychodzi z domu przed siódmą, aby dziecko zawieźć do przedszkola, które z reguły patrz wyżej - nie jest za płotem wink. Więc dla mnie jest argument jak najbardziej subiektywny, a nie ogólna bolączka reformy.




          --
          http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
    • 04.10.11, 15:29
      A ja współczuję 5-latkom, które nie chodziły do przedszkola i prosto z domu zostały posadzone w szkolnych ławkach zerówek. Po miesiącu się okazuje, że wcale nie musiały. Mogły rok dłużej siedzieć w domu. Na miejscu ich matek bym wypisała te dzieci.
      --
      Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 6 m-cy)
      Trójmiasto dla 30+
      • 07.10.11, 10:01
        ama-ola napisała:

        > A ja współczuję 5-latkom, które nie chodziły do przedszkola i prosto z domu zos
        > tały posadzone w szkolnych ławkach zerówek. Po miesiącu się okazuje, że wcale n
        > ie musiały. Mogły rok dłużej siedzieć w domu.



        dokladnie.
        ja bym sie na miejscu takiej matki wkurzyla.
        porazka jakas.
        • 07.10.11, 11:17
          Ale dziecko, które ma pójść do szkoły od 6 lat bynajmniej nie musi chodzić do szkolnej zerówki ani do zerówki w ogóle.
          • 07.10.11, 12:09
            > Ale dziecko, które ma pójść do szkoły od 6 lat bynajmniej nie musi chodzić do s
            > zkolnej zerówki ani do zerówki w ogóle.

            Tak? Ale dziecko mojej koleżanki zostało zawezwane przez szkołę! Same z pewnością tam nie poszły, moja koleżanka wręcz płakała, że jej córka pieścioszka ma iść do szkolnej ławy, powiedziała, że pójdzie razem z nią i będzie z nią siedzieć w jednej ławce. Więc skoro nie musi - jak piszesz - to czemu szkoła wezwała?
            --
            Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 6 m-cy)
            Trójmiasto dla 30+
            • 07.10.11, 12:10
              Dla pięciolatków jest obowiązek edukacyjny do zrealizowania w szkole lub przedszkolu.
            • 07.10.11, 12:35
              według mnie twoja koleżanka powinna udać sie do psychologa, a dla dzieci posiadających nadopiekuńcze matki to szansa na przecięcie pępowiny. Z wielu powodów oddziały przedszkole są lepsze gdy znajdują się w przedszkolach, ale nie róbmy z oddziałów przedszkolnych mieszczących się w szkołach istnego piekła.

              "Więc skoro nie musi - jak piszesz - to czemu szkoła wezwała? '

              Do czasu gdy nie zostanie zmieniona ustawa, pięciolatki mają obowiązek rocznego przeszkolenia przedszkolnego, a szkoły mają obowiązek tego pilnować.Skoro więc twoja koleżanka nie zgłosiła dziecka do przedszkola, szkoła rejonowa ma obowiązek zgłosić się po to dziecko i zapisać je do utworzonego przez siebie oddziału przedszkolnego
            • 07.10.11, 12:52
              Sorry, to objaw mojej naiwności wink Byłam przekonana, że dzieci pięcioletnie po szczęśliwym wprowadzeniu reformy będą objęte obowiązkowym "wychowaniem" przedszkolnym, a nie przedszkolną edukacją.
              Także zarówno wink zdawało mi się, że "przedszkolny" znaczy odbywający się w przedszkolu.

              Nie mam nic przeciwko posłaniu mojego dziecka do szkoły w wieku 6 lat, ale nie zobaczą w szkolnej zerówce jako pięciolatka (pozostaje edukacja domowa).
              • 07.10.11, 13:13
                zerówki w szkoel to oddziały przedszkolne zorganizowane w szkole. Aby edukowac w domu trzeba miec zgode dyrekcji szkoły rejonowej.
                • 07.10.11, 14:27
                  I złożyć wniosek w odpowiednim terminie, z ustawy wynika, ze zgodny wniosek obojga rodziców. Może się komuś przyda:

                  Ustawa o systemie oświaty art 16
                  8. Na wniosek rodziców dyrektor odpowiednio publicznego lub niepublicznego przedszkola, szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej, do której dziecko zostało przyjęte, może zezwolić, w drodze decyzji, na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, poza przedszkolem, oddziałem przedszkolnym lub inną formą wychowania przedszkolnego i obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą.

                  9. (uchylony).

                  10. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 8, może być wydane, jeżeli:
                  1) wniosek o wydanie zezwolenia został złożony do dnia 31 maja;
                  2) do wniosku dołączono:
                  a) opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej,
                  b) oświadczenie rodziców o zapewnieniu dziecku warunków umożliwiających realizację podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia,
                  c) zobowiązanie rodziców do przystępowania w każdym roku szkolnym przez dziecko spełniające obowiązek szkolny lub obowiązek nauki do rocznych egzaminów klasyfikacyjnych, o których mowa w ust. 11.

          • 07.10.11, 12:36
            w zeszłym roku nie musiał. Jeśli ktoś chciał posłać sześciolatka do szkoły, to mógł albo zapisać do przedszkola/szkoły na roczne przygotowanie przedszkolne, albo pójść do poradni pedagogicznej po opinię. Ale od września wszystkie pięciolatki mają obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego w przedszkolu, szkole lub punkcie przedszkolnym.
    • 04.10.11, 15:34
      Hehesmile Wiedziałam, że wielu rodziców będzie jednak żałować.....
      tak myślałam, że spory odsetek dzieci wysłanych wczesniej do szkoły, to nie dlatego, że rodzice uważają, że to dla nich lepsze, tylko po prostu z obawy przed tłokiem...czyli
      MNIEJSZE ZŁO.
      To daje świetny obraz całej sytuacji i cudownej reformysmile

      Bardzo, bardzo się cieszę, że ci na górze przejrzeli na oczysmile))))))
      Akcja "Ratujmy maluchy" spisała się na medal -wbrew opiniom zjadałych zwolenniczek z forum, które były takie pewne, ze juz nic się nie da zrobić - warto było walczyćsmile))
      • 04.10.11, 16:09
        > Bardzo, bardzo się cieszę, że ci na górze przejrzeli na oczysmile))))))

        Jakie przejrzeli na oczy. Gdyby nie wybory żadnych deklaracji zmian by nie było!
        I tak w końcu te 6-latki do szkół pójdą. Przedłużanie etapu przejściowego to szkodzenie dzieciom. Tracą i 7-latki i 6-latki.
        Ratujmy maluchy robi dzieciakom krecią robotę.
      • 04.10.11, 16:38
        > Akcja "Ratujmy maluchy" spisała się na meda

        W czym , w pokazaniu że cały czas w Polsce wystarczy jeden przygłup który krzyknie veto i zablokuje wszystkie reformy. Masz rację akcja ratujmy pieluch pokazała , że Polska nie jest gotowa na demokrację, że do przeprowadzenia jakichkolwiek reform Polsce potrzebny jest iście stalinowski reżim.
        • 13.10.11, 09:45
          Ratować maluchy to trzeba było przed wprowadzeniem reformy w zycie a nie po fakcie. Jestem matką 5-latki, którą posłałam na roczne przygotowanie przedszkolne do podstawówki (córka nie chodziła wczesniej do przedszkola). Jesli przesuną reformę to co ja mam we wrześniu zrobic z córką? Jeszcze raz ją posłac do zerówki - bedzie się nudziła, inne dzieci, inna pani; posłać do szkoły - szkoły podobno nie przystosowane; zostawić w domu bo obowiazek juz przecież spełniła? Bez sensu jest to wszystko, ale jak zawsze przed wyborami.
          • 13.10.11, 09:51
            juz posłałaś do szkoły to teraz będziesz miała dylemat czy posłać bo szkoła nieprzystosowana?
            dla 5latka nie miałaś watpliwości a dla 6latka tak?
            --
            'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
      • 04.10.11, 18:20
        Tekst linka
        --
        katar1.blox.pl/html
      • 04.10.11, 19:20
        Ratuj maluchy sa przeciwni obowiazkowemu przygotowaniu dla pięciolatków, to dopierto głupota. Podobno dzieci się z rodzinnego gniazda wyrywa ....
      • 04.10.11, 23:16
        afrikana napisała:


        > tak myślałam, że spory odsetek dzieci wysłanych wczesniej do szkoły, to nie dla
        > tego, że rodzice uważają, że to dla nich lepsze, tylko po prostu z obawy przed
        > tłokiem...czyli
        > MNIEJSZE ZŁO.
        Podejrzewam, że gdyby nie straszenie skumulowanym 1-klasowym rocznikiem 2012/2013 to %6-latków w I klasie w tym roku byłby porównywalny z latami poprzednimi.
        Ale , jeśli rząd rzeczywiście chce wdrożyć reformę do końca (czyli w którymś momencie 100% 6-latków w I klasie) to przekładanie całego rocznika o rok to jest to tylko przekładanie problemu skumulowanego rocznika.

        >wbrew opiniom zjadałych zwolennic
        > zek z forum, które były takie pewne, ze juz nic się nie da zrobić
        Na razie się nie ciesz. Nie takie rzeczy obiecywano już w kampaniach wyborczych wink

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 04.10.11, 18:37
      Ja swojego 6-latka wysłałam do zerówki w szkole, moim zdaniem, jeszcze emocjonalnie nie dojrzał do 1 klasy, choć intelektualnie wyprzedza rówieśników o rok- dwa lata. I nie straszny był mi tłok za rok, zresztą jak patrzeć w przeszłość na reformy szkolnictwa (np. wprowadzenie mundurków) to poprzednie umierały śmiercią naturalną, tak więc miałam przeczucie że tak wyjdzie...Nie oznacza to jednak że jeśli będę miała możliwość wysłania młodszego syna jako 6-latka do 1 klasy to tego nie uczynię, bo jest bardzo odpowiedzialny i dojrzały jak na 5 latka (zdanie również pań przedszkolanek). Ale ostateczną decyzję w tym temacie podejmę w marcu.
    • 04.10.11, 18:38
      A ja chcę żeby tą reformę wprowadzić, bo zaraz się okaże, że moje dziecko, (które jest jeszcze w macicy) dalej nie będzie szło sprawdzonym programem.
      Przesunięcie reformy - już kiedyś pisałam - spowoduje burdel na kolejnych 5 lat, bo jedni rodzice będą wysyłać swoje 6 latki do szkoły bojąc się tłoku, bo a nóż w przyszłym roku wprowadzą.
      Szkoły nie będą czuły presji żeby przygotować klasy na przyjęcie młodszych dzieci.
      Przedszkola nie będą rozwijanie, bo przecież mogą dzieci iść do szkoły i taki BURDEL i CHAOS
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/8unek0s3wuk3g4kq.png
      • 04.10.11, 19:58
        czemu nikt nie porusza tematu dzieci, które są w zerówkach? chodzi o pieciolatki, które w tym roku obowiązkowo poszły do zerówek. będą powtarzać materiał (tak wynika z informacji z portali internetowych), czy takie dziecko, które będzie kolejny rok uczyło się od początku tego samego nie będzie znudzone?
        piszę z punktu widzenia mamy czterolatki, która za rok pójdzie do zerówki (biorąc pod uwagę jej aktualną dojrzalość emocjonalną raczej nie oczekuję cudów w szkole sad ).
        pani hall minęła się z powołaniem. jest nieodpowiednią osobą jna stanowisku, a ten krok PO świadczy tylko o braku kompetencji oraz o desperacji tej partii (glosowałam na PO w poprzednich wyborach, tym razem tego nie zrobię). nikogo nie interesuje dobro naszych dzieci, reforma jest przygotowana od doopy strony. samorządy nie mają środków na dostosowanie szkół do potrzeb sześciolatków. państwo im nie pomoże ponieważ nie zostały zabezpieczone środki na ten cel. czy naprawdę wierzycie, że przy użyciu czarodziejskiej różdżki za rok będzie lepiej? nie będzie. po prostu będzie to eksperyment na rocznikach 2006/2007.
        ja się wahałam czy córkę puścić do zerówki szkolenej czy też zostawić w przedszkolu. na dzień dzisiejszy uważam, że lepiej będzie jej w przedszkolu. rozważam jednak zapisanie jej do szkoły prywatnej, z powodnych powodów co założycielka wątku.
        wg mnie jest to zła reforma, mająca na względzie szybsze wprowadzenie naszych dzieci na rynek pracy, choć o jakiej pracy mówimy? rynek pracy przyjmie tyle ile potrzebuje, a nie tyle ile szkoły "wypuszczą". tak czy inaczej zawsze któryś rocznik będzie poszkodowany.
        --
        OLA 16/09/2007
        • 04.10.11, 20:47
          Pięciolatki które poszły obowiązkowo do zerówek moga iśc przeciez za rok do I klas.
          • 04.10.11, 20:53
            no tak, ale "nowa" reforma zwalnia je z tego obowiązku, ale co z tego skoro już dzieci zaczęły iść nowym trybem i są w zerówkach (nie piszę o swojej córce, ona jeszcze jest w przedszkolu), wiec nawet jeśli rodzic nie chce żeby jego dziecko poszło do szkoły jako sześciolatek to i tak ma wybor pomiędzy złym i gorszym.
            --
            OLA 16/09/2007
            • 04.10.11, 21:48
              Wpisałam się już w jednej dyskusji internetowej - naprawdę, dzieci uczą się przez powtarzanie, niewiele jest takich, które po jednej prezentacji liter od razu bezbłędnie je piszą, a czytać uczą się w tydzień. A to wydaje się być dla wielu rodziców głównym problemem.
              A czy dziecko umie dobrze trzymać sztućce? Zawiązać buty? Nie zgubić czapki, tylko odłożyć ją do szafki? Składać ubranie i chować np. do worka? Wycinać kólko? Schować do spodni, rajstop podkoszulkę? Podejść do nauczycielki i poprosić o pomoc w kłopocie? i 100 innych umiejętności, które na początku w szkole są bardziej potrzebne, niż umiejętność czytania i pisania.

              Od nauczycielki w przedszkolu zależy, co i jak dzieci robią - słowo, piosenek o Mikołaju, jesieni i bocianie jest więcej niż trzy, każda z nas zna więcej niż 10 wierszyków i nie musi co roku robić tej samej bajki na występ z okazji Dnia Matki. Strasze dzieci uczą się już nieco inaczej i więcej, na tym mądry, twórczy nauczyciel będzie bazował. Góry można z sześciolatkami w przedszkolu przenosić. smile Bez podręczników i kart ze szlaczkami smile
              W dobrym przedszkolu żaden podwójnie uczęszczający pięciolatek, a potem sześciolatek nic nie straci.
              A wiele - na rozwoju ruchowym, emocjonalnym, społecznym - może zyskać.
              • 04.10.11, 22:02
                Nieczęsto trafia się tak mądra, wyważona i merytoryczna wypowiedź. W 100% się zgadzamsmile
                Piszę o wypowiedzi graz.ki gdyby ktoś miał wątpliwości albo wskoczył przede mnie.
                • 04.10.11, 22:21
                  ja też się podepnę - 100% zgoda.
              • 04.10.11, 22:52
                I ja się podpiszę "obiema ręcami" pod tym tekstem.
                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 04.10.11, 23:21
                No świetnie, ale czy wiecie ile jest beznadziejnych przedszkoli? W których pani krzyczy na dzieci, codziennie puszcza się bajki na DVD, a od października do marca nie wychodzi się na podwórko? Graż.ka pisze o "mądrym, twórczym nauczycielu przedszkola" a co jesli takiego nie ma? Lepiej zeby dziecko nauczyło sie przez powtarzanie dialogów z "12 demonów Scoobyy Doo"? Bo tego właśnie się nauczyło moje przez trzy lata państwowego przedszkola w jednym z największych miast w Polsce. Nie wszystkie przedszkola to kuźnie talentów i ostoje zrównoważenia emocjonalnego. Niektóre są równie parszywymi i odhumanizowanymi miejscami co szkoły-molochy. Przy czym łatwiej jest zmienić szkołę niż znaleźć wolne miejsce w przedszkolu.
                • 05.10.11, 07:38
                  eny79 napisała:

                  > No świetnie, ale czy wiecie ile jest beznadziejnych przedszkoli?
                  Oczywiście, nie wszędzie jest tak jak napisałam. Bywa właśnie "parszywie". To smutne i zawstydzające.

                  Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa smile Cenię sobie zdanie rodziców, dlatego czytuję także dyskusje na rodzicielskich forach - osobiste dzieci dawno już mam poprzedszkolne smile
              • 05.10.11, 14:25
                brawo graz.ka - masz 100 % racjismile

              • 05.10.11, 16:28
                W dobrym przedszkolu....
                Tylko jeżeli nauczyciel w grupie ma ponad 30 dzieci 6, 5 -latków oraz paru rodzynków 4-latków. To już mało który, nauczyciel podoła.
                Czyli w sumie wszystko się sprowadza do nauczyciela (pomijam zmianowość szkół, bo do przedszkola po prostu nie przyjmą młodszych dzieci).
                • 05.10.11, 21:16
                  Nie ma możliwości prawnej aby w oddziale przedszkolnym było więcej niż 25 dzieci. Na 26 potrzebna jest zgoda organu prowadzącego. A różnowiekowe grupy są np. z założenia w systemie Montessori - i rodzice na ogół bardzo sobie to chwalą. Fakt, tam akurat musi być wykształcony w pracy tą metodą nauczyciel.
                  Ale i w zwykłym przedszkolu daje się pracować z dziecmi w różnym wieku. Jak nauczyciel rozkłada ręce i mówi - to za trudne, nie daję rady - i nawet nie szuka możliwości rozwiązań takiej sytuacji - to powinien przestać być nauczycielem.
                  • 05.10.11, 21:37
                    graz.ka napisała:

                    > Nie ma możliwości prawnej aby w oddziale przedszkolnym było więcej niż 25 dziec
                    > i. Na 26 potrzebna jest zgoda organu prowadzącego.

                    smile
                    zapraszam do przedszkola moich dzieci i okolicznych
                    aaaa
                    no oczywiście że jest to za zgodą burmistrza - grupa licząca 33 nie jest problemem bo przecież 1/3 choruje ...

                    --
                    'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
                  • 05.10.11, 21:55
                    Naprawdę nie wiem skąd bierze się u ciebie ten wyidealizowany obraz przedszkola. Wejdź na forum o przedszkolach i poczytaj "wieści z terenu". Szkoda ze nikt z Ratuj Maluchy tam nie zagląda. Mieliby wielkie pole do popisu.
                    Ze ktoś, kto fatalnie pracuje z dziećmi nie powinien tego robić, to wszyscy wiemy, ale co z tego? W moim mieście brakuje jakichkolwiek nauczycieli przedszkola, o tych dobrych zaden dyrektor już nawet nie marzy.
                    • 05.10.11, 22:15
                      Akcje ratujmy maluch tak samo interesują przedszkolaki jak przeciwników aborcji dzieci narodzone
                  • 05.10.11, 21:57
                    Ha, w grupie którą opuścił mój syn jest 28 dzieci. Wszystkie sa na liście.
                  • 05.10.11, 22:11
                    Skoro jesteś przedszkolanką to nie udawaj idiotki która nie zna realiów polskich przedszkoli która nie wie, że grupy złożone z dwóch roczników to dość częsta norma polskich przedszkoli.
                    Moja córka chodziła do grupy 4-5 latków i mimo zapewnień nauczycielek, że będą prowadziły normalny program dla pięciolatków, robiły dosłownie wielkie g..., o czym tym bardziej mogliśmy się przekonać gdy młoda w tym tygodniu odwiedziła przedszkole i swoją starą grupę a obecnie grupę 5-6 latków gdzie nagle dzieci mają normalne kuferki, gdzie normalnie pracują a nie od czasu do czasu jakaś nauka. Gdyby nie praca w domu dziecko nie byłoby przygotowane do rozpoczęcia nauki w szkole, trudno mi powiedzieć czy nauczycielki przedszkolne miały odgórny nakaz minimalizmu i bojkotu reformy , czy same na to wpadły. Tak czy siak efekt odwrotny niż przewidziały, 80 czy nawet więcej % dzieci sześcioletnich dzieci z przedszkola przeszło do zerówek szkolnych lub pierwszych klas, ot skoro przedszkole nie potrafi przygotować do rozpoczęcia nauki to nie ma sensu z niego korzystać.
                    To co piszesz to szklane domy, a nie rzeczywistość. Zarówno nauczycielki przedszkolne jak i szkolne potrafią być do dupy, a nauczycieli z powołaniem, zapałem i chęciami można szukać ze świecą. Moze ty jesteś osobą na właściwym miejscu, ale takich jak ty jest niewielu a sam bojkot reformy przez nauczycieli przedszkolnych świadczy tylko o tym, że nasz system oświaty wypełniony jest przez skostniałych nauczycieli.
                    Skoro do obniżenia wieku rozpoczęcia edukacji potrzebne jest full kursów dla nauczycieli to albo polskie uczelnie są do dupy albo nauczycielami pozostają przygłupy niezdolne do samodzielnej pracy i samodzielnego myślenia . Tak czy siak zmianę reformy edukacji należy rozpocząć od uniwerków tak by nie wspierały rzeszy debili zasilających później grono nauczycielskie, ale szkoliły prawdziwą kadrę.
                    • 05.10.11, 22:39
                      hehesmile wiedziałam, ze twoje dziecko miało po prostu kiepskie przedszkole i tylesmile
                      A ci co maja super przedszkole a kiepskie szkoły do wyboru, wolą je zostawić tam gdzie lepiej - proste jak drutbig_grin
                      • 05.10.11, 22:58
                        I widzisz tu nie chodziło o kiepskie przedszkole , bo do grupy czterolatków nauczycieli szalały z nauką ( pod koniec grupy czterolatków miałam rozmowę że młoda jeszcze ma problem z arytmetyką do 10) i nagle w grupie pięciolatków stanęły. Tak więc w moim przypadku to nie przedszkole, ani przedszkolanki tylko ktoś zwyczajnie uprawia grę polityczną kosztem dzieci.
                        Co do posłania córki jako sześciolatki do szkoły zrobilibyśmy to niezależnie czy reforma by weszła czy nie. Dlaczego, dlatego, że obydwoje jesteśmy po technikum, tak więc na rynek pracy weszliśmy jako 25 latkowie czyli w wieku uznawanym przez psychologów za koniec okresu idealizmów . Jako ludzie dla których studia były kontynuacją wybranych kierunków, jasno widzimy ile lat zostało zmarnowanych jak bardzo wydłużona jest program nauczania dla samej idei. Kończyłam polibudę i uważam, że 2 lata tych studiów to czas całkowicie stracony, nie mówiąc już o tym że polibuda przerodziła się w wyrównawcze dla liceów. Poziom polskiej edukacji jest zwyczajnie żenujący.
                        • 06.10.11, 22:36
                          >>>>i nagle w grupie pięciolatków stanęły

                          no czyli moim zdaniem kiepskie i tylesmile))
                          nauczycielce zabrakło pomysłow czy chęci ?

                          znajome mi dzieci chodzące do 5-latków w przedszkolach się nie nudzą - wręcz przeciwnie - dużo się uczą każdego dnia i chodzą z zadowoleniemsmile
                          • 06.10.11, 22:42
                            jeszcze jednej piosenki sie ucza, jeszcze raz na bębenku zagraja, jeszcze raz krakowiaka zatańcza, tym razem do tyłu i do melodii kujawiaka, narysuja jesienne liscie od drugiej strony.
                            do muzeum nie pojda, bo nie ma w programie i to przedszkole, filharmonia nie, bo musza na zjezdzalnie isc.
                            sali gimnastycznej nie maja, a w ogole przewrazlwieni rodzice nei chca, zeby sie dzieci 5 letnie wspinaly po drabinkach, albo nie daj boze przewroty robily.
                            jest mnóstwo BEZNADZIEJNYCH przedszkoli, duzo wiecej niz szkół- brudny dywan, 3 niezdrowe posiłki i paniu sie kawke pijace- tyle mniej wiecej oferuja.
                            • 07.10.11, 13:56
                              > jeszcze jednej piosenki sie ucza, jeszcze raz na bębenku zagraja, jeszcze raz k
                              > rakowiaka zatańcza, tym razem do tyłu i do melodii kujawiaka, narysuja jesienne
                              > liscie od drugiej strony.
                              > do muzeum nie pojda, bo nie ma w programie i to przedszkole, filharmonia nie, b
                              > o musza na zjezdzalnie isc.
                              > sali gimnastycznej nie maja, a w ogole przewrazlwieni rodzice nei chca, zeby si
                              > e dzieci 5 letnie wspinaly po drabinkach, albo nie daj boze przewroty robily.
                              > jest mnóstwo BEZNADZIEJNYCH przedszkoli, duzo wiecej niz szkół- brudny dywan, 3
                              > niezdrowe posiłki i paniu sie kawke pijace- tyle mniej wiecej oferuja.

                              hehehebig_grin no i kolejny raz tylko potwierdzasz coś, czemu wczesniej próbowałas zaprzeczyćsmile
                              miałaś przedszkole do bani i tylesmile Twój obraz przedszkola to zupełne przeciwieństwo mojego i pewnie wielu rodziców. Tobie kojarzy się ono z paniusiami pijącymi kawkę, a mi z cudownymi wychowawczyniami. Tobie z brudem, mi z czystością. Tobie z nudą, mi z pomysłami. Więc jasne, ze ci się do szkoły spieszyło...juz się nie dziwię hehewink
                              A wielu rodzicom się nie spieszy, bo w przedszkolach mają raj na ziemi w porównaniu do szkół - jesteś w stanie wyobrazić sobie, ze tak własnie w wielu miejscach jest ?
                              A na koniec pytanie: dlaczego nie walczyłaś o więcej ruchu i zdrowe posiłki w przedszkolu ?
                              W przedszkolach w moim mieście to standardsmile

                              ps. moje dziecko dzisiaj było na wycieczce w filharmoniibig_grin
                              • 07.10.11, 19:59
                                afrikana napisała:
                                > hehehebig_grin no i kolejny raz tylko potwierdzasz coś, czemu wczesniej próbowałas za
                                > przeczyćsmile
                                > [u]miałaś przedszkole do bani i tylesmile

                                A u Ciebie pewnie szkoła do bani więc chętnie bys potrzymała pewnie dziaciaka tam do 10 roku życia smile
                                --
                                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                                • 07.10.11, 22:33
                                  > A u Ciebie pewnie szkoła do bani więc chętnie bys potrzymała pewnie dziaciaka t
                                  > am do 10 roku życia smile

                                  no to żeś się obudziła i amerykę odkryła normalniesmile))

                                  w porównaniu do przedszkola ? pewnie, ze do bani, jak z resztą wiele innych w tym kraju niestety, co niedawno również szacowna pani Hall raczyła w końcu zauważyćbig_grin
                                  Przeciez już od dawna piszę, ze wiele szkół nie jest przystosowanych i gotowych na przyjęcie młodszych dzieci i to na dodatek w podwójnym roczniku. Każdy rok dobry oby tylko opóźnić debiut w przepełnionym molochu, w którym trzeba siedzieć do 18 czy 19.
                                  • 08.10.11, 07:50
                                    afrikana napisała:

                                    > w porównaniu do przedszkola ? pewnie, ze do bani,

                                    Ale rozumiesz chyba że Twój argument przeciw reformie jest do bani. Niektórzy mają szkoły do bani a niektórzy przedszkola do bani.

                                    --
                                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                                    • 09.10.11, 15:37

                                      A ty za to rozumiesz chyba, że w tym przypadku, oczywiste jest, ze ci którzy mają szkoły do bani, nie chca do nich posyłać dzieci rok wczesniej i dlatego wolą mieć wybór ?

                                      i rozumiesz chyba, ze twój argument za reformą w takich przypadkach jest tym bardziej do bani? dlaczego niby mam być za reformą skoro na moje dzieci czekają nieprzygotowane szkoły ? Dlatego, ze twoje dzieci pójda do tych przygotowanych ?
                                      • 09.10.11, 16:10
                                        afrikana napisała:

                                        >
                                        > A ty za to rozumiesz chyba, że w tym przypadku, oczywiste jest, ze ci którzy ma
                                        > ją szkoły do bani, nie chca do nich posyłać dzieci rok wczesniej i dlatego wolą
                                        > mieć wybór ?
                                        Szczerze? nie dociera do mnie tak nielogiczny argument. Jeśli masz szkołe do bani to szukaj lepszej nawet dla siedmiolatka. Co Ci da że potrzymasz dziecko rok w przedszkolu? Siedmiolatek juz taki odporny że sobie doskonale poradzi w szkole do bani? Problem jest poważniejszy niz umożliwienie Afrikanie potrzymania szesciolatka rok dłużej w bardziej komfortowych warunkach.

                                        > i rozumiesz chyba, ze twój argument za reformą w takich przypadkach jest tym ba
                                        > rdziej do bani? dlaczego niby mam być za reformą skoro na moje dzieci czekają n
                                        > ieprzygotowane szkoły ? Dlatego, ze twoje dzieci pójda do tych przygotowanych

                                        Nie pisałam wcale czy jestem za reforma czy nie, śmiesza mnie tylko takie żałosne wojowniczki, których jedynym argumentem przeciw reformie jest szkoła do bani w rejonie.

                                        --
                                        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                                        • 09.10.11, 22:57
                                          jedynym argumentem przeciw reformie jest szkoła do bani
                                          > w rejonie.
                                          >
                                          po pierwsze nie jedynym argumentem - naucz się czytać
                                          po drugie - wg ciebie nieprzygotowane szkoły to nie argument, a wg mnie i ogromnej ilości rodziców oraz jak się okazało pani minster - TAK smile
                                          będziesz musiala to jakoś przezyć hehebig_grin
                                          • 10.10.11, 09:44
                                            > po drugie - wg ciebie nieprzygotowane szkoły to nie argument, a wg mnie i ogrom
                                            > nej ilości rodziców oraz jak się okazało pani minster - TAK smile

                                            To jest argument nacisku na gminę, bo kiepski nauczyciel będzie kiepskim niezależnie od grupy wiekową którą będzie uczył. Sądzisz, że siedmiolatek spotykając się z ostrą, niewyrozumiała nauczycielkę polubi szkołę ? Wasz problem to nie obniżenie wieku nauczania, ale kiepscy nauczyciele, bez pasji bez chęci ot zwykłe odrzuty.
                                            • 10.10.11, 13:26
                                              > To jest argument nacisku na gminę, bo kiepski nauczyciel będzie kiepskim niezal
                                              > eżnie od grupy wiekową którą będzie uczył.
                                              tak ? a u ciebie super nauczyciele z poprzednich lat nagle pod naciskiem góry zamienili się w kiepskich realizujących jedynie minimumwink

                                              Sądzisz, że siedmiolatek spotykając
                                              > się z ostrą, niewyrozumiała nauczycielkę polubi szkołę ?
                                              Gdzie tak napisałam ?

                                              Wasz problem to nie ob
                                              > niżenie wieku nauczania, ale kiepscy nauczyciele, bez pasji bez chęci ot zwykłe
                                              > odrzuty.
                                              Nie. To był twój problem w przedszkolu i dlatego się spieszyłaś do szkołysmile Ja mam super nauczycielkę w przedszkolu, moje dziecko się rozwija i jest bardzo zadowolone, dlatego mi się nie spieszy. A na jaką trafię w szkole jeszcze nie wiem moja drogasmile Ja się buntuję przeciwko przepełnieniu i nieprzygotowaniu szkół, bo tylko takie mam w okolicy do wyboru.
                                              • 10.10.11, 14:05
                                                > tak ? a u ciebie super nauczyciele z poprzednich lat nagle pod naciskiem góry z
                                                > amienili się w kiepskich realizujących jedynie minimumwink

                                                Widzisz i tu jest problem, bo najwidoczniej zupełnie inaczej rozumiemy pojęcie kiepskiego nauczyciela. Jak dla mnie kiepski nauczyciel to taki który wymaga , a niewiele daje od siebie, który nie potrafi dotrzeć do ucznia, którego interesują tylko wyniki, a nie uczeń. Natomiast to taki który potrafi przekazać wiedzę z pasję, który potrafi zrobić to w taki sposób aby nawet dla słabego ucznia było to coś prostego i interesującego. To, że nauczycielki w grupie przedszkolnej zmniejszyły tempo i przerobiły niezbędne minimum nie znaczy, że nie potrafiły przekazać tej wiedzy w sposób ciekawy czy że źle zajmowały się dziećmi , nie organizowały im zabaw. Były to jak najbardziej fajne, miłe i ciepłe kobietki potrafiące przekazać swoją pasję dzieciom.
                                                Musisz mieć naprawdę traumatyczne doświadczenia i dziwne wymagania.

                                                "> Sądzisz, że siedmiolatek spotykając
                                                > > się z ostrą, niewyrozumiała nauczycielkę polubi szkołę ?
                                                > Gdzie tak napisałam ?

                                                Twoja walka skupia sie tylko na walce o przywrócenie starego porządku, a nie walce z gminą czy nauczycielach w waszej szkole czy przedszkolu .

                                                " Nie. To był twój problem w przedszkolu i dlatego się spieszyłaś do szkołysmile"

                                                Nie bądź śmieszna. Przeczytaj sobie jeszcze raz moje posty. Jak widać próbujesz sobie pod swoją ideologię dopasować wszystko niezależnie czy to pasuje czy też nie.

                                                " Ja
                                                > mam super nauczycielkę w przedszkolu, moje dziecko się rozwija i jest bardzo za
                                                > dowolone, dlatego mi się nie spieszy."

                                                Dlatego zapewne wypisałaś dziecko z pierwszego przedszkola, dlatego jak napisałam że w grupie pięciolatków nauczycielki robiły g_ wno uznałaś , że nie zrobiły nic.

                                                " Ja się buntuję przeciwko przepełnieniu i nieprzygotowaniu szkół,
                                                > bo tylko takie mam w okolicy do wyboru."

                                                I sądzisz, że blokując ogólnopolską reformę zwrócisz uwagę na problem jakiej pipidówki. Wybacz ale skoro w waszej gminie jest problem to należy zabrać się do sprzątania waszego podwórka a nie zaglądania na podwórka innych. Co mnie szczerze mówiąc obchodzi czy w twojej pipidówce są przepełnione szkoły skoro nie mam pojęcia jakie np ty akcje podjęłaś, na ilu spotkaniach z władzami gminy byłaś, ile petycji przekazałaś, jakie podjęłaś działania aby zmusić gminę do dostrzeżenia problemu. Blokada reformy, nie zmieni sytuacji w waszej gminie jeżeli mieszkańcy tej gminy nie będą domagali się tych zmian od władz miasta
                                                • 11.10.11, 01:19
                                                  jeden wielki bełkotsmile

                                                  i coś ci się pomyliło - to nie ja zablokowałam reformęsmile Nie mam takiej mocy hehewink Zrobiły to caaałe rzesze rodziców z całego kraju jak długi i szerokibig_grin
                                                  No a przede wszystkim zrobił to sam Tusk - wybrany przez milionybig_grin
                                                  • 11.10.11, 12:13
                                                    Blokowanie, a nie zablokowanie to po pierwsze, po drugie do czasu nowelizacji ustawy ustawa obowiązuje w takiej formie jakiej jest. Tak więc na chwile obecna rocznik 2006 we wrześniu 2012 zobowiązany jest do rozpoczęcia nauki w klasie 1.
                                                  • 11.10.11, 23:49
                                                    dziekuję za informację - bardzo odkrywcza smile
                                                    Mysle jednak, ze skoro Tusk już publicznie ogłosił swoja decyzję, to zrobi to co powiedziałsmile
                                                  • 12.10.11, 00:13
                                                    Nie przypominam sobie aby Wałęsa spełnił swoja obietnicę stu milionów.
                                                  • 12.10.11, 01:24
                                                    Danie każdemu 100 milionów (przed denominacją) jest chyba jednak ciut trudniejsze niż odłożenie problemu o rok.
                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • 13.10.11, 00:41
                                                    ale porównanie.... big_grin
                                                • 12.10.11, 01:57
                                                  Niestety, władze nagle odzyskują słuch i wsłuchują się w to, co mają do powiedzenia obywatele - tak mniej więcej raz na 4 lata ; czego dowodem są też nagłe deklaracje pani minister i pana premiera. A molochowate szkoły są nie tylko w "pipidówkach" - w miastach stołecznych również:
                                                  www.emetro.pl/emetro/1,85648,10446095,Szesciolatek_na_drugiej_zmianie.html
                                                  --
                                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • 13.10.11, 00:41
                                                    no pewnie, że sa wszędzie...kolezanki sa po prostu zaślepione i widzą tylko to co chcą widzieć albo co same mają pod nosem - spojrzeć dalej jest im bardzo trudno.
                                              • 10.10.11, 15:56
                                                Ja
                                                > mam super nauczycielkę w przedszkolu, moje dziecko się rozwija i jest bardzo za
                                                > dowolone, dlatego mi się nie spieszy.

                                                o matko, i kto to pisze, naprawdę? Twoje dziecko w tej okropnej placówce się rozwija? a podobno to niemożliwe i ona nic nie wynosi i tylko traciłaby będąc w przedszkolu???czyżby jednak przedszkole nie było startą waszego cennego czasu??? i z baletem i teatrem też wyrabia? i śpi? i w domu bywa? no proszę jak się pozmieniało....
                                                --
                                                Sygnaturka się zgubiła....
                                                • 11.10.11, 01:15
                                                  Po pierwsze przypomnę, ze tamte rozmowy dotyczyły 3-4 latków - krótka pamięć ? NIGDZIE nie pisałam, ze NIGDY nie wyślę dziecka do 'zerówki' albo do szkoły, chociaż pisałam, że podoba mi się idea homeschoolingu i nadal się od niej nie odzegnuję i uwazam za fajną sprawę.
                                                  Po drugie, moje dziecko chodzi do 'zerówki' na niezbędne minimumsmile to co najwazniejsze zapewniam jej ja, nie przejmuj się tak i nie ekscytujbig_grin zajęć dodatkowych jest mniej - dzięki eksperymentom w wielu dziedzinach wie czego chce i potrafi wybrać to co ją faktycznie fascynuje,a gdyby przesiedziała ten czas w jednym miejscu byłaby uboższa o wiele doświadczeń. I nadal uważam, że 3 czy 4-latek lepiej rozwija się w srodowisku rodzinnym porzerzonym o rówiesników a nie na odwrót. I nadal uważam, że przesiadywanie w placówkach po 8 godzin to zadna korzyść dla małego dzieckasmile nie martw się zdania nie zmieniłam - syna też wyślę dopiero na podstawę programową w 'zerówce', a teraz ma więcej rodziców i ciepła rodzinnego a pozostałe zajęcia sa dodatkiem, a nie na odwrótbig_grin Jestem szczęśliwa, ze mam taką mozliwość, więc z tego korzystam, będę korzystać i polecam każdemu, kto może sobie na to pozwolićbig_grin
                                                  NIGDZIE też nie pisałam, że przedszkole jest ZŁE samo w sobie - za kazdym razem podkreślałam, ze MOIM ZDANIEM w pewnym wieku (3-4 l) o ile rodzice mają możliwości istnieją o wiele lepsze rozwiązania,a a przedszkole nie jest wcale żadną koniecznościąsmile I nadal swoje zdanie podrzymuje. Cos cie jeszcze interesuje ?
                                                  • 11.10.11, 12:14
                                                    > Po pierwsze przypomnę, ze tamte rozmowy dotyczyły 3-4 latków - krótka pamięć ?

                                                    a no tak trzylatek i czterolatek w przedszkolu się rozwijać nie może, dopiero pięciolatkom wolno....fajną panią mają tylko pięciolatki, fajne przedszkole też tylko od pięciu lat....

                                                    to co najwaz
                                                    > niejsze zapewniam jej ja, nie przejmuj się tak i nie ekscytuj

                                                    napisz więc w czym się to twoje dziecko przy tej genialnej pani rozwija czego ty zapewnić nie możesz i nie mogłaś przez ostatnie 5 lat?? bo sama napisałaś że się rozwija w przedszkolu, nieprawdaż???a nie tak dawno twierdziłaś, że w waszym przypadku to niemożliwe bo twoje dziecko tylko może tylko stracić w przedszkolu na żałosnych prackach plastycznych i jasełeczkach i musi chodzić na zajęcia dla niej odpowiednie jakich przedszkole zapewnić nie da rady smile

                                                    zajęć dodatkowy
                                                    > ch jest mniej - dzięki eksperymentom w wielu dziedzinach wie czego chce i potra
                                                    > fi wybrać to co ją faktycznie fascynuje,a gdyby przesiedziała ten czas w jednym
                                                    > miejscu byłaby uboższa o wiele doświadczeń.
                                                    no ale w czym tutaj przeszkadzało chodzenie do przedszkola wcześniej?skoro teraz nie przeszkadza?

                                                    I nadal uważam, że 3 czy 4-latek l
                                                    > epiej rozwija się w srodowisku rodzinnym porzerzonym o rówiesników a nie na odw
                                                    > rót.
                                                    a ja sie całkowicie w tym temacie z tobą zgadzam i nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej

                                                    >>NIGDZIE też nie pisałam, że przedszkole jest ZŁE samo w sobie
                                                    aaaa i pewnie dlatego tak bardzo współczułaś matkom które muszą tam posyłać swoje biedne dzieci , no ite biedne dzieci duszące sie codziennie w tej samej salce, z tą samą panią i tymi samymi dziećmi, robiące to samo ciągle, itd, nie faktycznie nie pisałaśwink

                                                    wychodzi wiec na to, że sama sie oszukujesz twierdząc, że twoje dziecko ma fajną panią, fajne przedszkole i się rozwija bo przecież to niemożliwe i niedobre matki wmawiają to sobie coby nie mieć wyrzutów sumienia gdy muszą dziecko posłać do przedszkolasmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 11.10.11, 14:15
                                                    Moje dziecko chodzi już do 3 klasy,a więc jest pierwszym rocznikiem idącym nową podstawą programową.Mam okazję obserwować z bliska całe to zamieszanie i obserwuję.Jedne dzieci w klasie pierwszej,a nawet w pierwszym półroczu przerabiały już lektury typu "Najmilsi"(około 100 stron) inne do końca roku poznawały litery,co nie przeszkadzało np.nauczycielom angielskiego w robieniu sprawdzianów z użyciem liter"X" lub"V",które dzieci na języku polskim poznawały w drugim semestrze.Takich "subtelnych" róznic jest sporo w zależności od tego jaki podręcznik(o jakim stopniu trudności) wybrał nauczyciel.Nie wiem czy w klasie czwartej równiez będzie takie zróżnicowanie poziomów czy tez wszystkie dzieci będą miały poziom taki sam.Mogę powiedzieć,że moje dziecko miało szczęście,że tylko w jego roczniku poszło do pierwszej klasy kilku 6 -latków,a i tak w jego klasie było 29 dzieci.Miało szczęście bo w roku bieżącym 6-latków jest około 30% i jest niesamowity tłok na świetlicy- 3 klasiści zamiast na świetlicy siedzą w klasach w których się uczą, w szatniach(po 2 klasy do jednego boxu) na stołowce( brak miejsc).Szczęście bo nie pójdzie z podwójnym rocznikiem do gimnazjum, a później do liceum.Myślę,że jeśli wprowadza się reformę to powinno być określone przynajmniej jakieś podstawowe minimum,poniżej którego nie powinna zejść,żadna szkoła w Polsce.Jeżeli np. dla więźniów określa się standardy typu określona liczba metrów w celi czy zbilansowany kalorycznie posiłek itp. bo inaczej jest to łamanie praw człowieka,to dlaczego nie ma takowych dla uczniów.Dlaczego uczeń nie ma prawa do określonej(ściśle przepisami) liczy metrów w klasie,w której spędza po kilka godzin dziennie,dlaczego nikt nie bada ergonomii jego stanowiska pracy jak w przypadku pracownika.Dziwi mnie,ze z uczniem mozna wszystko,mozna go kisić w niemiłosiernie zatłoczonej sali,mozna mu organizować wf na korytarzu,można go zmuszać aby zimą szedł po śniegu ruchliwym poboczem bo autobus przysługuje od iluś km.Moje dziecko ma szczęscie,ze go to nie dotyczy,ale myślę że to nie powinno dotyczyć żadnego dziecka.Gdyby wszyscy z Pcimia Dolnego przeprowadzili się do Warszawy czy innego duzego miasta to i w tych świetnych szkołach nie byłoby tak różowo.Dlatego jeśli wprowadza się reformę(nie chcę dyskutować cz słusznie czy nie) należało by jednak zadbać o jakies podstawowe minimum jednakowe dla wszystkich szkół,ponizej którego zadna szkoła nie powinna funkcjonować,a wtedy i praciwników reformy "może" byłoby mniej.
                                                  • 11.10.11, 14:22
                                                    przeciwników( przepraszam)
                                                  • 11.10.11, 23:54
                                                    Aveave masz 100 % racjismile Powinno byc tak jak piszesz. Na początek powinno się zacząć od wyrównywania standardów i zapewnienia niezbędnego minimum i godnych warunków. Smutne jest to, ze jednak w wielu przypadkach tak nie jest i nie ma nad tym kontroli.
                                                  • 12.10.11, 01:50
                                                    Dokładnie tak jest.
                                                    Btw dzisiaj czytałam artykuł w "Metrze" nt jednej z podstawówek na Bemowie: 8 klas I-szych (3 dla 6-latków,5 dla 7-latków), 5 zerówek (albo i 7 , bo jest mowa jeszcze o 2 grupach 5-latków, być może dziennikarz nie policzył ich jako zerówki). Niby się uczą w oddzielnym budynku ,ale nagle znaleziono pieniądze na remont, więc chyba do końca roku szkolnego będą się uczyć na 2 czy 3 zmiany ze starszymi uczniami.
                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • 11.10.11, 23:46
                                                    Szkoda na ciebie mojego czasu - ty już i tak nic nie zrozumiesz....smile
                                                    Najperw naucz się czytać ze zrozumieniem, to moze wtedy podyskutujemybig_grin
                                                  • 11.10.11, 23:56
                                                    to było do tej pani wyżej, jak jej tam - słonko czy cos takiego ? wink
                                                  • 12.10.11, 10:37
                                                    a że niby nick zapomniałaś? hahaha no proszę a dopiero tak ponoć dokładnie pamiętałaś o czym dyskutowałyśmy pól roku temusmile chyba ci znowu nie poszło. Jak ogarniesz konstrukcje drzewka to nie będziesz musiała wyjaśniać co do kogo piszesz, wiesz?
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 12.10.11, 10:29
                                                    no tak spodziewałam się takiej odpowiedzi, jak raz na twoim poziomikusmile tak to jest jak się głupotki wypisuje i potem się z nich trudno wyłgać...
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 13.10.11, 00:44
                                                    tak sobie to tłumacz skoro ci łatwiej hehebig_grin
                                                  • 13.10.11, 13:12
                                                    ale co ja niby sobie mam tłumaczyć, przecież to ty wypisujesz...można przeczytać i wszystko jasne...
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 13.10.11, 14:47
                                                    ...można przeczyta
                                                    > ć i wszystko jasne...

                                                    o ile umie się czytać ze zrozumieniem...od ciebie nie wymagam - układaj sobie tam w główce jak ci łatwiejsmile
                                                    A co do reszty, to masz rację - oczywiście, ze wszystko jasne, bo piszę bardzo konkretnie i jasno - dla kogoś przeciętnie rozgarniętego nie ma problemu ze zrozumieniem sensubig_grin
                                                  • 13.10.11, 15:35
                                                    dla kogoś przeciętnie rozgarniętego nie ma problemu ze zro
                                                    > zumieniem sensu:
                                                    hmmm, nie wyszło ci znowu z dogryzieniem bo ja nigdzie nie napisałam, że sensu nie rozumiem-masz racje napisałaś bardzo jasno i konkretnie-wszystko jest zupełnie przejrzystesmile Sama siebie podsumowałaś najlepiej i udowodniłaś, że myliłaś się pisząc o czymś o czym nie miałaś pojęcia bo o zgrozo dziecko w przedszkolu jednak może się rozwijać(choć twoje wybitnie uzdolnione przecież powinno tracić czas i się marnować) i to przedszkole może być nawet fajne wbrew temu co wypisywałaś w innych wątkachsmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 13.10.11, 22:46
                                                    no i nadal nic nie rozumiesz...cóż...nie dziwi mnie to ani trochęsmile
                                                  • 14.10.11, 08:10
                                                    Wyjścia są dwa albo sobie zaprzeczyłaś albo kłamieszsmile i możesz sobie bzdurki o nierozumieniu wypisywać do woli, jasnym jest co napisałaś, czytać każdy umie, no chyba że nie wiesz co piszesz, z czym akurat się zgadzam odnośnie tego wątku sprzed pól roku no ale tak to jest jak ktoś wypowiada sie w temacie który zna tylko ze słyszeniasmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 14.10.11, 10:36
                                                    jest jeszcze trzecie wyjscie - ty kompletnie niczego nie pojmujeszsmile

                                                    Nie martw się, zdania nie zmieniam, postąpię dokładnie tak samo jak pisałam w tamtych wątkachsmile
                                                    Zrozum w końcu, że syna tez nie poslę do przedszkola, uważam, ze istnieją o wiele lepsze miejsca i rozwiązania dla najmłodszych. Edukację w instytucji rozpocznie dopiero od rocznego przygotowania przedszkolnego jako 5 latek, czyli od obowiązkowej "zerówki" i to na niezbędne minimumsmile Ze względu na warunki panujące w szkołach, z dwojga złego, wolę aby owo przygotowanie odbywało się w "zerówce" przedszkolnej. I również z dwojga złego, wolę aby dziecko uczyło się rok dłuzej - w jednak jakby na to nie patrzeć - przyjaźniejszych warunkach.
                                                    Czego tu nie rozumieć ? Jak bardzo ograniczonym trzeba być aby mieć problem ze zrozumieniem tak prostych spraw ?
                                                    Jesteś już tak zaślepiona zajadłą walką o swoją "rację", że nie dociera do ciebie kompletnie nic. Ty nie potrafisz dopuścić do myśli, że ktoś może wybrać, woleć, chcieć, uważać INACZEJ niż ty - to chore.
                                                  • 14.10.11, 13:01
                                                    >jest jeszcze trzecie wyjscie - ty kompletnie niczego nie pojmujeszsmile
                                                    To twój ulubiony argument do każdego jak cię zapędzi w kozi róg jak zauważyłamsmile

                                                    > Nie martw się, zdania nie zmieniam
                                                    No patrz a nie tak dawno zadałaś mi takowe pytanie: "Możesz mi słonko powiedzieć co moje dziecko dostanie w przedszkolu przez te godziny od śniadania do biadu ? wkleić co na nie sama odpowiedziałaś? czyżby coś o niczym,stracie czasu, itd? a tutaj w tym wątku? proszę, proszę rozwija się, uczy, jest bardzo zadowolona mimo, że wcześniej przecież nie była(też ci wkleić co wypisywałaś?) ma cudowną panią i przedszkole(choć ponoć takowych u was w mieście nie ma i biedactwo byłoby skazane na: "TV w przedszkolu, leżakowanie, malowanie kredeczkami, mazianie farbkami, tańczenie w kółeczku czy nicnierobienie na dywanie" a tu proszę jaka zachwycona nagle tym mazianiem i tańczeniem w kółeczkusmile


                                                    Ze względu na warunki panujące
                                                    > w szkołach, z dwojga złego

                                                    aaaaa z dwojga złego, to jednak nie takie fajne to przedszkole tylko nieco lepsze od okropnej szkoły? i co z tą cudowną panią, świetnym przedszkolem, rozwijaniem się i uczeniem się??? nie pamiętasz co wypisujesz w jednym i tym samym wątku?

                                                    >Zrozum w końcu, że syna tez nie pośle do przedszkola
                                                    ależ rozumiem i bardzo proszę w końcu mógłby ucierpieć tak jak córka(choć musisz sie zdecydować czy cierpi czy nie) smile ale nie wmawiaj osobom które wybiorą inaczej, że nic nie mogą dziecku zaoferować, bo wychodzi na to, że ty także skoro jednak w czymś tam ją rozwijają z czym jednak sama nie poradziłaś 5 latsmile

                                                    Jesteś już tak zaślepiona zajadłą walką o swoją "rację", że nie dociera do cieb
                                                    > ie kompletnie nic. Ty nie potrafisz dopuścić do myśli, że ktoś może wybrać, wol
                                                    > eć, chcieć, uważać INACZEJ niż ty - to chore.

                                                    o moją rację? przecież to ty takie głupot wypisywałaś na temat tych strasznych przechowalni, które nagle teraz są super cacy w jednym poście a lepszym złem w drugim, w jednym wątku dodajmysmile

                                                    > Czego tu nie rozumieć
                                                    chyba musisz sobie zadać to pytaniesmile

                                                    Pozdrawiam i proszę o więcejsmile
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 14.10.11, 22:55
                                                    ty masz poważny problem ze sobą dziewczynobig_grin
                                                    hehebig_grin

                                                    moje dziecko w pięciolatkach robi jednak 'nieco' więcej niż sie robi w trzy czy czterolatkachsmile
                                                    no ale najwidoczniej w twoim przedszkolu nie ma różnicy, dlatego cięzko ci to pojąćbig_grin Pewnie u ciebie w 5-latkach nadal bawią się w pociąg albo w baloniku mój malutki hehewink
                                                    wiesz...u mnie w 'zerówce' dzieci realizują program przygotowujacy do szkoły.
                                                    To tutaj zaczęły się dopiero uczyć tego, co im się za rok przyda w szkolnej ławie i mają jednak powazniejsze zajęcia aniżeli w grupach maluchówsmile W grupach nizej nie uczyły się chociazby liter i składania pierwszych wyrazów - tutaj tak. Dalej nie kumasz ? gdyby miało się to ograniczać do zabaw na dywanie i mazianiu farbkami tak jak w maluchach, mojego dziecka by tam nie było, bo uznałabym to za strate czasu.
                                                    Jeszcze jakiś problemik ? Chętnie pomogę, bo widzę, że nie możesz sobie tego jednak nadal w głowce poukładać...wink
                                                  • 15.10.11, 17:19
                                                    > ty masz poważny problem ze sobą dziewczynobig_grin
                                                    mam straszny katar ale poważnym problemem bym tego nie nazwałasmile

                                                    moje dziecko w pięciolatkach robi jednak 'nieco' więcej niż sie robi w trzy czy
                                                    > czterolatkachsmile
                                                    ale jednak rozwija się i uczy??? a w trzy i czterolatkach nie rozwijałoby się tylko uwsteczniało? aaa zapomniałam twoja tak ale na szczęście nie wszystkie tak mająsmile

                                                    > no ale najwidoczniej w twoim przedszkolu nie ma różnicy, dlatego cięzko ci to p
                                                    > ojąć
                                                    w przedszkolu moich dzieci trzylatkach uczą i rozwijają sie na poziomie trzylatka a w czterolatkach na poziomie czterolatka nie moja wina, ze u was w tym genialnym przedszkolu ciagle balonik i balonik-nie wszędzie tak jest , w pięciolatkach przerabiają program odpowiedni dla tegoż wieku no ale kogoś kto nie ma pojęcia i zna ze słyszenia może to dziwić....

                                                    >wiesz...u mnie w 'zerówce' dzieci realizują program przygotowujacy do szkoły.
                                                    cieszę się, że się uczysz i ciężko przygotowujesz, ja już z zerówki niewiele pamiętam ale od mojej pięciolatki i jej nauczycielek wiem, że też to robi, znaczy na jednym poziomie jesteściesmile

                                                    To tutaj zaczęły się dopiero uczyć tego, co im się za rok przyda w szkolnej ław
                                                    > ie i mają jednak powazniejsze zajęcia aniżeli w grupach maluchówsmile W grupach ni
                                                    > zej nie uczyły się chociazby liter i składania pierwszych wyrazów - tutaj tak.

                                                    no raczej...po co trzylatkowi nauka liter i składania wyrazów? ale chyba nie chcesz mi wmówić, że nie dałabyś rady taaakiej wiedzy jaka jest w pięciolatkach sama własnemu dziecku przekazać? czy to już wykracza poza możliwości?

                                                    >Dalej nie kumasz ? gdyby miało się to ograniczać do zabaw na dywanie
                                                    hmmm...głowę bym dała, że ejstes straszliwie przeciwna siedzeniu w ławkach i jak najbardziej za tym dywanem, znowu się coś zmieniło??

                                                    mazianiu
                                                    > farbkami tak jak w maluchach, mojego dziecka by tam nie było, bo uznałabym to
                                                    > za strate czasu.
                                                    a teraz nie ejst stratą czasu? nagle dzieła na miarę piccassa tworzą?, na scenie zaczęli występować i grać w teatrze od tego piątego roku życia a wcześniej nic z tymi dziećmi nie robili? no cóż takiego wielkiego robi ona w tej zerówce, że musi do niej chodzić, z czym nie dałabyś rady, znaczy z czym nie dałaś, bo przecie ona ponad program wiec zerówkowy ma już opanowany jak rozumiem? musi się więc strasznie nudzić i czas tracić a mogłaby go na jakieś profesjonalne zajęcia przeznaczyć...

                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 18.10.11, 23:57
                                                    oj musi cie tam cos nieźle ściskac w dupce skoro chce ci się az tak strasznie ekscytować tematem i produkowac takie kilometrowe bzdury z palca wyssanebig_grin
                                                    hahaha ale ubaw....poproszę jeszcze - moze tobie ulży, a ja będę miała przy okazji swietną zabawębig_grin
                                                  • 02.11.11, 12:03
                                                    >oj musi cie tam cos nieźle ściskac w dupce
                                                    ale co miałoby mnie ściskać w dupce? potrafisz skonkretyzować? znowu ci czegoś zazdroszczę? może mnie jeszcze oświecisz czego?

                                                    >produkowac takie kilometrowe bzdury z palca wyssane:
                                                    przecież to ty Misiulku bzdury wypisujesz na temat rzekomego rozwijania się albo uwsteczniania w przedszkolu w zależności od wątku...no to jak tam jest zdecydowałaś już czy się twoje dziecko rozwija czy nie???jak tam z tymi występami na scenie u pieciolatków?
                                                    wyssane powiadasz? a może ci wkleić kilka twoich pościków na temat tego ileż to twoje biedne dziewczę by straciło chodząc do przedszkola i jakby się męczyło występami na jasełeczkach i mazianiusmile a tu proszę jakaż zmiana, jakie świetne rozwijające przedszkole i cudowna nauczycielkasmile


                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 03.11.11, 00:17
                                                    że też ci się jeszcze nie znudziłobig_grin

                                                    wiesz, nadal swoje zdanie podtrzymujesmile

                                                    Jako 3,4 latka na bliskim kontakcie z najbliższymi oraz róznorodnych zajęciach dodatkowych moja córka skorzystała o wiele bardziej niż jej rówieśnicy w przedszkolach. Wiem, bo mam porównanie i nie ma porównaniawink Porównując do tego, co dostałaby w tym wieku w przedszkolu, to niebo a ziemia. Rozmaitość form, doznań i możliwości na tamtym etapie rozwojowym nie do porównania. Wg opinii wychowawczyni, zdecydowanie wyróżnia się na tle grupy i jest dużo do przodu pod wieloma względamismile Tak więc nadal uważam, ze to była słuszna decyzja i lepsza opcjabig_grin Nie zmieniam zdania w tej kwestii i wybrałabym to rozwiązanie ponownie.
                                                    W "0" uczy się czytać i pisać i skonczyły się czasy "maziania", a zaczęła nauka i przygotowanie do szkoły, więc to zupełnie co innego i nie ma co prównywaćsmile Jak dotąd takich kursów czy zajęć dodatkowych dla 5-latków nie widziałam, więc realizuje to w podstawie programowej poszerzając o wybrane zajęcia dodatkowe, które z własnego wyboru kontynuuje. Gdybym takowe znalazła i okazałyby się lepsze od oferty przedszkolnej, być może skorzystałabym z zadowoleniem, bo po prostu zawsze wybieram dla dziecka to, co w mojej ocenie przy danych mozliwościach lepszesmile Dlatego też, mając taki a nie inny wybór, wybieram "0" przedszkolną, bo pod wieloma względami przewyższa szkolną.
                                                    I zrozum wreszcie, że propozycja przedszkoli dla 3,4 letnich maluchów nadal mi nie odpowiada, bo mam wiele lepszych możliwości, z których w dalszym ciągu mam zamiar korzystać przy synu. Do państwowej placówki oświatowej wyruszy jako 5-latek w celach typowo edukacyjnych i przygotowujących do szkoły. A teraz rozwija się gdzie indziej, bo ma ku temu rewelacyjne możliwości a jakości nie ma co porównywaćsmile

                                                    Ale ty cięzko kapująca jesteś...pewnie i tak nie załapieszbig_grin
                                                    Twoim zdaniem tylko i wyłącznie tylko przedszkole i koniec - klapki na oczach.
                                                    A moim zdaniem - przedszkole -ok, ale jesli jest lepszy wybór (a ja uważam, że jest) - to nie ma nad czym się zastanawiaćbig_grin
                                                  • 03.11.11, 09:00

                                                    ale co mi się miało znudzić? jakby mi się znudziło forum to bym na nie nie wchodziła....

                                                    Cały czas nie możesz pojąć, że chodzenie do przedszkola nie wyklucza innych form spędzania czasu przez dziecko i spędzania go z dzieckiem. Owszem są dzieci które z przedszkola nic nie wyniosą tak jak twoje i wtedy rzeczywiście bez sensu je tam trzymać i męczyć i zajmować miejsce tym co jednak się tam też rozwijają wcześniej niż od 5 roku życia.

                                                    Rozumiem, że twoje dziecko, wyróżniające się na tle grupy będzie kiblowało w zerówce i powtarzało te literki? rok mu za mało na to przygotowanie do szkoły?? a inne mniej wybijające się dzieci pójdą jednak do szkoły żeby uczyć się czegoś nowego? i zapewne w zdecydowanej większości przypadków nie będą sobie radziły wcale gorzej...to tak tyle na temat wybijania sie na tle grupy...

                                                    > Ale ty cięzko kapująca jesteś...pewnie i tak nie załapieszbig_grin
                                                    > Twoim zdaniem tylko i wyłącznie tylko przedszkole i koniec - klapki na oczach.

                                                    hm...ja mam klapki na oczach i ciężko kapująca jestem? a gdzież ja napisałam, że tyko przedszkole i koniec??? może zalinkujesz??? ja staram sie cały czas wbić do twojej pustej główki, że jak dziecko chodzi do przedszkola to nie oznacza że nic innego robić nie może ale nie potrafisz tego pojąć, to dla ciebie więc jest jeden wybór albo przedszkole albo nic . MOje dzieci chodzą i do przedszkola i na zajęcia na jakie mają ochotę. Nie ma powodu żeby im współczuć z tego powodu bo bardzo lubią swoje przedszkole, uwielbiają panie i korzystają na tym, że tam chodzą. Podobnież z zajęciami dodatkowymi. W każdym z tych miejsc nabywają nowych doświadczeń i każde pod jakimś względem je rozwija. I masz rację jedne i drugie są nie do porównania już to kiedyś pisałam, bo polegają na zupełnie czymś innym i innego rodzaju doświadczenia i umiejętności się na nich zdobywa.
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                                                  • 03.11.11, 09:49
                                                    > Jak dotąd takich kursów czy zajęć dodatkowych dla 5-latków nie widziałam, więc
                                                    > realizuje to w podstawie programowej poszerzając o wybrane zajęcia dodatkowe,

                                                    Rozumiem, że musisz broni swoich poglądów ale może używaj bardziej sensownych argumentów. Wraz z wiekiem dziecka pula zajęć dodatkowych jest coraz szersza i coraz ciekawsza.
                                                    To, że wysłałaś pięciolatkę do przedszkola nie wynika z faktu, że nagle stało się ono atrakcyjne, a wszystkie zajęcia dodatkowe mało kreatywne a jedynie z faktu że musiałaś to zrobić, inaczej miałabyś do czynienia z kuratorem sądowym.
                                                  • 03.11.11, 09:52
                                                    Ja myślę, że cudowne przedszkole od piątego roku życia ma bardziej przyziemną zaletę jednak-jest bezpłatnewink
                                                    --
                                                    Sygnaturka się zgubiła....
                          • 06.10.11, 23:05
                            Czy ja napisałam, ze dziecko się nudziło. Nie , młoda się nie nudziła i przedszkole bardzo lubiła. Ale nauczycielki stanęły z nauką niezbędną do rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie, zrobiły dosłownie niezbędne minimum w tym temacie, wstrzymanie tępa było działaniem z premedytacją. Nauka kolejnej piosenki, potańcówka czy wierszyki to nie wszystko
                            • 07.10.11, 14:00
                              Tak jak pisałam, kiepskie nauczycielki i tyle. To nie wina wszystkich przedszkoli, tylko konkretnych osób.
                              Takie same niespodzianki mogą czekać na dzieciaki w szkole, forum aż huczy o nieprzygotowanych nauczycielach szkolnych, więc to dla mnie żaden argument ZA reformą. Nigdy nie wiadomo jak trafimy.
                              • 07.10.11, 14:10
                                Nie kiepskie nauczycielki, tylko ktoś te nauczycielki wykorzystał do gry politycznej i załatwiania swoich spraw.

                                "To nie wina wszystkich przedszko
                                > li, tylko konkretnych osób.'

                                Tak masz racje, to nie wina przedszkoli tylko zazwyczaj rozgrywek politycznych dyrekcji tych przedszkoli.

                                "> Takie same niespodzianki mogą czekać na dzieciaki w szkole, forum aż huczy o ni
                                > eprzygotowanych nauczycielach szkolnych, więc to dla mnie żaden argument ZA ref
                                > ormą'

                                Tak samo żaden argument przeciwko niej.
                                Kiepskich nauczycieli jak i kiepską kadrę zarządzająca można znaleźć zarówno w szkołach jak i przedszkolach.

                                • 07.10.11, 22:40
                                  > Nie kiepskie nauczycielki, tylko ktoś te nauczycielki wykorzystał do gry polity
                                  > cznej i załatwiania swoich spraw.

                                  I to nie są kiepskie nauczycielki twoim zdaniem ? Kiepskie i to jeszcze jakuncertain
                                  Ja trafiłam na nieprzekupne i takie, które robią wszystko co się da dla dobra dzieci a nie w imię rozgrywek politycznychbig_grin Rozumiem, ze ktoś zmusił te twoje paniusie do popijania kawki, olania dzieci i zabronił wyjazdów do filharmonii czy też organizowania zajęć ruchowych ? hehehe...dobre sobie....
                                  no te mi znane to jakieś cwane bestyje - nie dały się nikomu wykorzystać - moze bystrzejsze po prostuwink

                                  • 07.10.11, 23:54
                                    > I to nie są kiepskie nauczycielki twoim zdaniem ? Kiepskie i to jeszcze jakuncertain

                                    Zarówno na uczelni jak i w pracy miałam możliwość zobaczenie w jaki sposób co poniektórzy manipulują innymi do osiągnięcia swoich celów.
                                    Nauczycielki w przedszkolu córki nie były kiepskie, dzieci miały organizowane wiele wycieczek, miały przekazane informacje z wielu dziedzin, sporo zajęć ruchowych, dużo czasu spędzały na świeżym powietrzu, uczyły się współpracy w grupie, przez pierwsze dwa lata duży nacisk na naukę. W grupie pięciolatków ostre zwolnienie z materiałem na rzecz rozwoju społecznego, przerobiły minimum czyli
                                    - określenie ostatniej, środkowej i pierwszej głoski
                                    -dzielenie wyrazów na sylaby
                                    - arytmetykę w zakresie dziesięciu
                                    - podstawowe figury geometryczne

                                    Dni tygodnie, miesiące i stosunki przestrzenne tylko liźnięte. Wiem, że w obecnej chwili w grupa 5 latków ( z kilkoma szesciolatkami) prowadzonych przez te panie zdecydowanie większy nacisk położony jest na naukę.
                                    Wiedząc, że w co poniektórych oddziałach zerowe nauczyciele nie stosowali się do obowiązującej podstawy , według mnie w grupie córki zbyt mały nacisk był położony na naukę, ale to może tylko i wyłącznie moje odczucia bo młoda ze szkoły przynosi z wszystkich dziedzin same najwyższe oznaczenia.

                                    " Rozumiem, ze ktoś zmusił te twoje p
                                    > aniusie do popijania kawki, olania dzieci i zabronił wyjazdów do filharmonii cz
                                    > y też organizowania zajęć ruchowych ?"

                                    Dzieci miały organizowane wiele wycieczek,
                                    - hodowla wilków
                                    - muzeum miniatur
                                    - ognisko
                                    - wyjścia do poznańskich muzeów
                                    - wyjścia do kina
                                    i wiele innych ale zwłaszcza te wilki pozostały mi w pamięci smile

                                    Jak w każdym poznańskim przedszkolu i szkole filharmonia pomysłów gościła raz w miesiącu.

                                    Co do zajęć ruchowych, oprócz rytmiki raz w tygodniu nauczycielki same prowadziły tego typu zajęcia codziennie, dodatkowo przygotowania do kilku olimpiad między przedszkolnych. Tak więc na brak zajęć ruchowych również, nie mogłam narzekać

                                    • 08.10.11, 00:28
                                      a to ciekawe kto tam wyżej napisał, że dzieciaki w przedszkolu robiły za przeproszeniem wielkie gó...smile
                                      pisałaś też, że były kiepsko przygotowywane do szkolnych wymagań, a potem, że twoje dziecko dostaje najwyższe możliwe oznaczenia...
                                      nic się nie kleismile
                                      rozmowa bez sensu - sama nie pamiętasz swoich słów, manipulujesz i przedstawiasz sytuację tak, jak ci wygodnie.
                                      • 08.10.11, 01:08
                                        tak według mnie w porównaniu do tego co robiły dwa lata wcześniej w grupie pięciolatków robiły wielkie g. , Jak pisałam nauczycielki wykonały niezbędne minimum , w przeciwieństwie do tego co wykonywały wcześniej.

                                        "> pisałaś też, że były kiepsko przygotowywane do szkolnych wymagań, a potem, że t
                                        > woje dziecko dostaje najwyższe możliwe oznaczenia..."

                                        Piałam również , że pracowałam z córka w domu bo według mnie poziom pięciolatków mimo iż odpowiadał niezbędnemu minimum narzuconemu przez podstawę programową był niewystarczający.

                                        Nigdzie natomiast nie napisałam, że przedszkole córki było denne, nauczycielki leniwe i niekompetentne . W każdej mojej wypowiedzi podkreślałam, że poziom nauczania drastycznie się obniżył w grupie pięciolatków, a nie że nauczania nie było w ogóle. Każde dziecko z tej grupy potrafiło się podpisać pod koniec grupy trzylatków , pod koniec grupy czterolatków wszystkie miały opanowane liczenie i dodawanie na obiektach w zakresie 10 ( niejednokrotnie w rożnych wątkach mówiłam o tym jak wyskoczyłam z tego powodu na dywanik bo młoda się myliła ) , oprócz tego full wierszyków, piosenek, codzienne czytanie bajek.

                                        Tak według mnie w grupie pięciolatków zrobiono minimum, za mało czasu poświęcono na utrwalenie materiału, za mało czasu poświęcono na szlaczki, nie pracowano na liniaturze, szlaczki robione były tylko po śladzie. Tak więc widzę wiele niedociągnięć , a po zmianie zachowania nauczycielek odnoszę wrażenie że było to odgórnie narzucone
                                        • 09.10.11, 15:49
                                          > Tak według mnie w grupie pięciolatków zrobiono minimum, za mało czasu poświęcon
                                          > o na utrwalenie materiału, za mało czasu poświęcono na szlaczki, nie pracowano
                                          > na liniaturze, szlaczki robione były tylko po śladzie. Tak więc widzę wiele nie
                                          > dociągnięć , a po zmianie zachowania nauczycielek odnoszę wrażenie że było to o
                                          > dgórnie narzucone


                                          ok, zostawmy ten temat. Moim zdaniem jeśli ktoś robi tylko i wyłącznie niezbędne minimum, jest po prostu kiepskim nauczycielem i tyle. A jesli poddaje się naciskom zaniedbując dobro dzieci, to szkoda słów na takie postępowanieuncertain Dno, nie nauczyciel. Dla dobrego nauczyciela najwazniejsze jest dobro dzieci i to do nich przystosowuje wymagania. Odgórnie wyznaczane sa pewne ramy i minima, ale to do nauczyciela nalezy ostatnie słowo, bo tylko on zna możliwości dzieci. Takie jest moje zdanie.
                                          • 10.10.11, 09:27
                                            Ja rozumiem, że przedszkole do którego zapisałaś córkę było beznadziejne i dlatego ją wypisałaś. To do którego chodzi teraz nie dorównuje poziomem przedszkolu mojej córki stąd twój szok, że ktoś może narzekać na poziom nauczania o którym ty możesz tylko pomarzyć.
                                            W okolicy masz beznadziejne przedszkola i szkoły może warto więc zacząć wymuszać na gminie wprowadzenie zmian i dostosowania tych przybytków do użytku publicznego
                                            • 10.10.11, 13:35
                                              hahahabig_grin
                                              tak, taaaaksmile
                                              oj chyba ci bardzo żaaalsmile

                                              Dupowate przedszkole i leniwe nauczycielki pod naciskiem tłumaczysz sobie wysokim poziomem - hehehebig_grin
                                              no to już się nie dziwię, ze ci wszystko pasujebig_grin
                      • 06.10.11, 00:13
                        Jeszcze jedno pod względem emocjonalnym i społecznym czyli tym o którym mówi graz.ka przedszkole mojej córki było idealne, ale oprócz tego ważny też jest rozwój intelektualny a w przedszkolu mojej córki został on przez rozgrywki polityczne nauczycieli zahamowany. Cóż Państwo Elbanowscy wykorzystali strach rodziców do robienia biznesu , nie ma co ukrywać stanowiska prezesów kosztują , a grono nauczycielskie wykorzystało nagłośnioną przez Elbanowskich akcję do własnych celów. Zarówno jedni jak i drudzy mają całkowicie gdzieś dobro dzieci
                        • 07.10.11, 14:06
                          ważny też jest rozw
                          > ój intelektualny a w przedszkolu mojej córki został on przez rozgrywki politycz
                          > ne nauczycieli zahamowany.

                          kolejny dowód na to, ze kiepsko trafiłaś....nie dziwię się, że ktoś kto miał przedszkole do bani zwiewa gdzie pieprz rośniewink

                          ale ty przyjmij w końcu do wiadomości, że często jest odwrotnie - świetne przedszkola, ale na przykład nieprzygotowane i przepełnione szkoły.

                          Sama wybrałaś to, co uważałaś za najlepsze dla swojego dziecka. Nie dziw się więc innym, że też walczą o to, co lepsze w ich sytuacji.
                          • 07.10.11, 14:13
                            Jakoś na forum przedszkola nie widać tego tłumu świetnych przedszkoli , więc śmie twierdzić że tych świetnych przedszkoli jest tak samo dużo jak świetnych szkół.
                            • 07.10.11, 16:04
                              A jak ktoś miał świetne przedszkole, a teraz ma super szkołę, to się liczy? To też chyba nie pasuje do teorii afrikany. Nasze przedszkole było ekstra (rejonowe, publiczne), ale młody poszedł jako sześciolatek do szkoły (rejonowa, publiczna) i też jest fajnie. Nie żałujemy. Nie każda szkoła jest nieprzygotowana, nie każdy nauczyciel beznadziejny. U nas nie ma płaczących dzieci, ciężkich tornistrów, kosmicznych wymagań, siedzenia w ławkach przez 45 min. itp. Nie wiem dlaczego nie pasujemy do tego czarnego schematu, może to kwestia dyrekcji, nauczycieli, samorządu, może wszystkiego po trochę? Z mojego punktu widzenia jest świetnie. Więc bardzo proszę o zaprzestanie siania defetyzmu na forum przez co niektórych.
                              • 07.10.11, 22:47
                                > A jak ktoś miał świetne przedszkole, a teraz ma super szkołę, to się liczy?

                                a no to tylko pozazdrościć i tylesmile gdybym tak miała, to pewnie patrzyłabym na sprawę kompletnie inaczej. Ale w wielu przypadkach tak nie jest i niektórzy nie potrafią tego przyjąć do wiadomościuncertain Na szczęście góra w koncu przyjęłasmile

                                Z mojego punktu widzenia jest świet
                                > nie.

                                a z mojego NIE - i co teraz z tym fantem ?big_grin

                                Więc bardzo proszę o zaprzestanie siania defetyzmu na forum przez co niekt
                                > órych.

                                Bo co ?????????
                                rozumiem, że ktoś kto nie ma tak kolorowo jak ty, ma siedzieć cicho bo tobie się tak podoba ? hahahaha...dobre...dobrebig_grin
                                • 07.10.11, 22:57
                                  > a no to tylko pozazdrościć i tylesmile gdybym tak miała, to pewnie patrzyłabym na
                                  > sprawę kompletnie inaczej. Ale w wielu przypadkach tak nie jest i niektórzy nie
                                  > potrafią tego przyjąć do wiadomościuncertain
                                  Ale w wielu jest. Czasem nie aż tak dobrze, ale zupełnie nieźle, czasem rewelacyjnie. Ty próbujesz wmówić wszystkim wokół, że 99% to beznadzieja.
                                  A góra nic nie przyjęła. Góra jest w trakcie kampanii i ma generalnie w d... rodziców. Zauważyła tylko, że może jej się to opłacić. Nic ich nie kosztują obiecanki. I tak o ile się nie mylę, musi nastapić zmiana ustawy, a kto wie co będzie po wyborach?
                                  A tak nawiasem... - masz/miałaś sześciolatka w pierwszej klasie? Z przedszkolnej grupy mojego syna jedna dziewczynka została w zerówce. Pozostałe dzieci poszły do szkół, różnych, nie wszystkie do tej samej co mój. Nie dotarły do mnie narzekania.
                                  > rozumiem, że ktoś kto nie ma tak kolorowo jak ty, ma siedzieć cicho bo tobie si
                                  > ę tak podoba ? hahahaha...dobre...dobrebig_grin
                                  A ja rozumiem, że skoro nie mam powodów do narzekań to powinnam siedzieć cicho, bo Tobie się tak podoba? Bo upadnie Twoja teoria o totalnej beznadziei i cierpieniach biednych dzieciątek katowanych w szkołach?
                                  • 07.10.11, 23:28
                                    A swoją drogą, to coś sobie przypomniałam. Taką dyskusję, gdzieś sprzed roku, i przyznam, że jestem szczerze zdziwiona. Od kiedy jesteś taką obrończynią przedszkoli? To Twoje dziecko w ogóle z przedszkolem ma coś wspólnego? Bo wtedy przedszkola były be i dziecię Twoje ponoć nie uczęszczało - samo nie chciało, a Ty byłaś dumna, że nie oddajesz dziecka na zatracenie, na cały dzień do obcych ludzi. A teraz przedszkola są cacy? Chyba, że to jakaś inna afrikana była.
                                    • 08.10.11, 00:18
                                      W porównaniu do szkół, które mam okazję obserwować, przedszkola są cacy, chociaż jesli ktoś ma wybór i możliwości innych rozwiązań, szczególnie w przypadku 3-4 latków, jestem jak najbardziej zasmile W przypadku małego dziecka, nie ma to jak srodowisko rodzinne i inne sposoby urozmaicania i spędzania czasu, których jest cała masasmile
                                      Na chwilę obecną posyłam dziecko do "zerówki" pięciogodzinnej, ponieważ przesiadywanie w placówkach całymi dniami to moim zdaniem nieporozumienie i żadna korzyść dla dziecka. Jeśli zauważę, że nie spełnia to moich oczekiwań, jestem gotowa podjąć się naucznia domowego, którego idea bardzo mi sie podoba i którą równolegle z reszta realizujęsmile
                                      Coś jeszcze ? mam nadzieję, ze niesmile
                                  • 07.10.11, 23:43
                                    >>Ty próbujesz wmówić wszystkim wokół, że 99% to beznadzieja

                                    wyssane z palca - poproszę dowódbig_grin

                                    > A ja rozumiem, że skoro nie mam powodów do narzekań to powinnam siedzieć cicho,> bo Tobie się tak podoba?

                                    big_grin big_grin big_grin rozwalasz mnie...a gdzie ja tak napisałam ??? poproszę o kolejny dowódbig_grin

                                    cos ci się już kompletnie miesza w głowie od tego wszystkiego, to ty każesz siedziec cicho tym, którzy maja inne zdanie - jesli masz tak krótką pamięć, służę linkiembig_grin
                                    Ja przyjmuje do wiadomości, ze są też i ekstra szkoły i git - posyłajcie tam swoje dzieci - macie wybór, wasza sprawa i nic mi do tego.
                                    To tobie cięzko przyjąc do wiadomości, ze jest jeszcze druga strona medalusmile
                                    • 08.10.11, 11:38
                                      Po pierwsze, strasznie się tym ekscytujesz. Aż za bardzo. Po drugie, wysmażyła tu kilkanaście postów, w których wszelkie argumenty mówiące o tym, że nie wszędzie jest tragicznie, zbijasz tekstem "ale w większości przypadków jest". A robiłaś jakieś badania statystyczne? Ile szkół odwiedziłaś, z iloma rodzicami i dziećmi rozmawiałaś? Ja opisuję to co widzę w swoim otoczeniu. Wiem, że nie wszędzie jest idealnie, ba, bywa źle, ale to nie znaczy, że wszędzie ani nawet w większości szkół. Jak jest naprawdę, tego nie wie chyba nikt bo nikt tego nie sprawdził. Poza tym, ocena sytuacji jest może być bardzo subiektywna. np. w naszej szkole wieszaki w szatni są wysoko, a kibelki normalnego rozmiaru. I już ktoś może powiedzieć, że to tragiczne warunki dla sześciolatków. A dla mnie, ani mojego dziecka to nie jest problem. Jak ktość koniecznie chce to zawsze się przyczepi. Proponuję rozmowę o konkretnych szkołach, ich bolączkach, problemach, próbach rozwiązania tych problemów. Krzyki, że wszystko jest to d... trącą malkontenctwem i generalnie mnie wkurzają.
                                      • 09.10.11, 16:06
                                        > Po pierwsze, strasznie się tym ekscytujesz. Aż za bardzo.
                                        big_grin a co ty możesz o tym wiedzieć ? smiać mi się z was chce, bo wam nie wyszło tak jak chciałyście hehesmile mam swietną zabawę - zajadłe zwolenniczki - wszystko cudnie och i ach - i wyszło szydło z worka, pani minister przejrzała na oczy, a wy nadal ślepebig_grin

                                        A robi
                                        > łaś jakieś badania statystyczne? Ile szkół odwiedziłaś, z iloma rodzicami i dzi
                                        > ećmi rozmawiałaś?
                                        A wyobraź sobie, ze nie musiałam się za bardzo przemęczaćbig_grin Ty trochę czytasz ? Orientujesz się chociaż troszeczkę ? Mam tutaj linkowac do rana ? A myślisz, że hallowa swoją decyzję oparała na powietrzu ? Myślisz, że ona nie ma statystyk, analiz, głosów z kraju ? Ty się chyba z choinki urwałaśbig_grin

                                        >>Ja opisuję to co widzę w swoim otoczeniu
                                        a ja w swoim i co dalej z tego wynika ?

                                        Wiem, że nie wszędz
                                        > ie jest idealnie, ba, bywa źle, ale to nie znaczy, że wszędzie ani nawet w więk
                                        > szości szkół.

                                        Zalinkuj mi JEDNO zdanie, w którym napisałam, że tak jest WSZĘDZIE lub w WIĘKSZOŚCibig_grin
                                        Ty czytać nie umiesz i dlatego masz problem.

                                        Jak jest naprawdę, tego nie wie chyba nikt bo nikt tego nie spraw
                                        > dził.
                                        Naprawde tak uważasz ? NIkt niczego nie kontroluje ? I to jest twoim zdaniem dobrze przeprowadzana reforma ? na zasadzie - nikt nic nie wie ? hehewink

                                        Krzyki, że wszystko jest to d... trącą malkontenc
                                        > twem i generalnie mnie wkurzają.
                                        i kto się tutaj ekscytuje hehesmile Uważaj, bo osiwiejesz big_grin
                                        • 09.10.11, 16:47
                                          Zarzucasz innym, że nie umieją czytać a sama chyba masz problem. Gdzie pisałam, że jestem zwolenniczką reformy? Nie przypominam sobie, bo nią nie jestem. Po prostu przyjęłam to co mnie czeka, sprawdziłam szkoły w swoim otoczeniu, porozmiawiałam, że znajomymi rodzicami i doszłam do wniosku, że nie będzie źle. W moim mieście w już pierwszym roku reformy, do pierwszej klasy poszło ponad 30% sześciolatków, w tym roku - ponad 50%. Raczej nie dlatego by wypchnąć dzieci z przedszkoli bo akurat z miejscami w przedszkolach nie było u nas większych problemów. Nie wierzę w przejrzenie na oczy przez panią Hall, bo generalnie jej nie wierzę. Jest po prostu kampania, a tacy jak Ty krzyczą głośniej. Stąd zmiana jej stanowiska. Zadowoleni, albo przynamniej obojętni, nie urządzają demonstracji i nie piszą petycji. A te statystyki to chętnie bym sobie poczytała. Dlaczego nie chcesz zalinkować - choć jednego badania?
                                          I daruj sobie personalne teksty o siwieniu i takie tam. Nie jesteś moim największym problemem życiowym, żebym miała osiwieć przez dyskusje z Tobą.
                                          • 09.10.11, 23:05
                                            więc ty daruj sobie odczytywanie moich emocji, bo wróżka nie jesteśsmile
                                            I jesli chcesz linków, pogrzeb sobie w starszych wątkach, mnóstwo tego było - nie będę tracić na ciebie czasu. Albo zamiast wyręczac się innymi, sama trochę poczytaj o sytuacji w kraju. Możesz też zapytać pani minister skąd ma dane o nieprzygotowanych szkołachsmile

                                            sprawdziłam szkoły w swoim otoczeniu, porozmi
                                            > awiałam, że znajomymi rodzicami i doszłam do wniosku, że nie będzie źle
                                            a ja zrobiłam to samo i doszłam do odwrotnych wniosków - możesz to przyjąć do wiadomości ? smile

                                            W moim
                                            > mieście w już pierwszym roku reformy, do pierwszej klasy poszło ponad 30% sześ
                                            > ciolatków, w tym roku - ponad 50%.

                                            a w moim mieście i wielu innych poszło zaledwie kilka %
                                            no i ?
                  • 05.10.11, 22:45
                    graz.ka napisała:

                    > Nie ma możliwości prawnej aby w oddziale przedszkolnym było więcej niż 25 dziec
                    > i. Na 26 potrzebna jest zgoda organu prowadzącego.

                    Czyli czyja? Gminy? A co za problem taka zgode uzyskać? W grupie mojej corki jest 29 dzieci na liscie.

                    • 06.10.11, 11:06
                      Sprawę należy zgłosić do Kuratora Oświaty - art.31 ust.1 pkt 5 UoSO.
                      • 06.10.11, 11:48
                        A wcześniej proponuję powiedzieć innym rodzicom młodszych dzieci, że ich dzieci wylecą z przedszkola. U nas około 1/4 wszystkich dzieci i nigdzie indziej ich nie przyjmą bo w innych przedszkolach jest podobna sytuacja.
                        • 06.10.11, 12:06
                          analist73 napisała:

                          > A wcześniej proponuję powiedzieć innym rodzicom młodszych dzieci, że ich dzieci
                          > wylecą z przedszkola. U nas około 1/4 wszystkich dzieci i nigdzie indziej ich
                          > nie przyjmą bo w innych przedszkolach jest podobna sytuacja.

                          No to nie rozumiem - kto ma to za rodziców - jeśli widzicie w tym problem - zrobić? Bez zgłoszenia - nie ma problemu. Pozostaje zaakceptować i polubić.
                          • 07.10.11, 08:43
                            Jest problem, wszyscy go widzą, tylko rozwiązanie "zgłoszenie do kuratorium i zrobienie grup 25 osobowych" jest jeszcze gorsze, wyrzucamy wiele dzieci z przedszkola. A na dobre rozwiązanie (więcej przedszkoli) to chyba już nie ma wpływu kuratorium.
                  • 06.10.11, 11:42
                    Może nie ma możliwości prawnej smile, ale w przedszkolu, do którego chodzi moje dziecko, tak jest już 3 rok. Przedszkole nie ma nic wspólnego z Montessori, tylko podział wynika ile i jakie dzieci są przyjęte w danym roku. A czy w Montessori nie ma przypadkiem mniejszych grup? Nauczyciel nie rozkłada rąk, ale nie jest to łatwa dla niego sytuacja.
                    • 06.10.11, 12:04
                      W moim mieście w przedszkolach Montessori gminnych jest po 25 dzieci. Fakt - jest też pomoc nauczyciela.
                      Nawet w oddziale równym rocznikowo są dzieci różniące się poziomem rozwoju. Dzieci w różnym wieku to indywidualizacja na większą skalę, i tego należy sie spodziewać i do tego przygotowywać. Doświadczyłam pracy w oddziałach o bardzo różnym składzie, a odkąd system naboru jest elektroniczny, to wręcz naiwnością byłoby liczenie na równe wiekowo grupy, bo inne czynniki mają podczas przyjęć do przedszkola większe znaczenie.

                      Jeśli nauczycielka próbuje "dać radę" w tej sytuacji - to moje uznanie. Mam nadzieję, że jako rodzice doceniacie to i wspieracie, to bardzo ważne dla nauczyciela.
              • 05.10.11, 20:37
                Wszystko, co piszesz można odnieść także do nauczycieli szkolnych, sześciolatki mogą sie równie wspaniale poczuć w szkole, a w przedszkolu zwolnic miejsca młodszym dzieciom, które także potrzebują wspaniałych, mądrych nauczycieli.
        • 05.10.11, 08:14
          Sześciolatki, które teraz nie poszły do pierwszej klasy też powtarzają materiał. Z tego co wiem, to te dzieci, które zostały jeszcze w przedszkolu, w tym roku będą korzystały z innych materiałów niż w zeszłym roku. Część "powtarza" materiał w szkołach. Do pierwszej klasy poszło tylko 5 dzieci z grupy przedszkolnej. A reszta "powtarza" materiał dla pięciolatków.
          Sama chodziłam dwa lata do zerówki. Prawie 30 lat temu to było. Najpierw chodziłam do przedszkola z dziećmi rok starszymi. Drugą zerówkę miałam w szkole. Podobno tą szkolną lubiłam dużo bardziej i wcale się nie nudziłam.
          • 05.10.11, 09:22
            Głosowałam na PO w 2007, a jeszcze wcześniej na Unię i KLD.
            Żyjąc na Zielonej Wyspie postanowiłam raczej na PO; po tej cudownej decyzji, która jest niczym innym jak tylko kiełbasą wyborczą - wiem na pewno nie PO, a obawiam się, że jeszcze jedna taka genialna decyzja rzutem na taśmę przed 9 października i zagłosuję na PIS.

            To jest debilizm wycofywać sie z wszystkiego co się wprowadziło przez ostatnie 4 lata, bo sondaże spadają. To może jeszcze wystąpmy z Uni, żeby zdobyć czyjś tam glos...
            • 05.10.11, 14:28
              dokładnie- porazka. powoli nie wiem, na co kogo glosowac- naprawde przegieli...........
              • 05.10.11, 17:30
                No fakt.. pensja w miejscu od lat, podwyżki żywności, rachunków, biletów MZK, przedszkoli, reforma edukacji do bani i parę innych kwiatków ale wybaczcie jak patrzę na Kaczyńskiego, Macierewicza, Ziobrę, Kempę, Fotygę i na to wygadują to... nie sądzę , że za ich rządów będzie mi się żyło lepiej.
                Przepraszam, ża wątek przewyborczy smile
                • 05.10.11, 22:51
                  Ja tam doszłam do wniosku, że w obawie przed takimi ministrami "oświaty" jak p. Hall bezpieczniej będzie nie głosować na PO dopóki mam dzieci w wieku szkolnym...
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • 05.10.11, 23:04
                    Tylko opcja Pisu- LPR miała wcześniej jeszcze lepszy niewypał w osobie Giertycha. Nie interesuje się polityką ale szczerze mówiąc rząd LPR-Samoobrona -PIS to był jedyny rząd w którym potrafiłam wymienić kilku ministrów, szkoda że z powodu ich debilizmów. Co do polityki interesuje mnie tylko jej wpływ na kurs euro i ilekroć jakiś debil z Pis się odezwie w sprawie polityki zagranicznej zawsze odbija się to na skoku euro. W sumie wiedząc kiedy debil sie odezwie mogłabym zacząć kupować lub sprzedawać euro
                    • 05.10.11, 23:18
                      rozumiem z tym euro- ja mam taki stosunek do frankasmile
                      i wlasnie dlatego pewnie jak zawsze bede losowac na po
                      no i zeby nie przyszła do wladzy znow jakas szopka lpr-pis- bo wtedy znów wyjade- nie dam rady.........
                      tak dywaguje
                      BTW- moja 6 latka ma sie w szkole doskonale, i za nic nie zamieniła by tego na spiewanie piosenek i lepienie- nota bene- tez sa te piosenki w szkole, zabawy kasztanami, budowanie z klocków, wyjscia plac zabaw. i wiele innych
                      na 50 szesciolatków w szkole wylamało sie jedno dziecko- i gdzies tam odeszlo- bo za duzo wf mieli....
                      • 05.10.11, 23:35
                        U nas żadne sześciolatek się nie wyłamał, a klasa siedmiolatków mimo książek " nowe już w szkole" zwolniła do tempa sześciolatków.Jak widać coraz mniej zerówek szaleje ze starym programem, a dziecko które nie opanowało alfabetu i czytania w klasie zero niezależnie czy ma sześć czy siedem lat nie opanuje czytania w tydzień.
                        tak więc mamy obecnych pięciolatków , zastanówcie się czy więcej szkód nie wyrządzicie swoim dzieciom posyłając je do szkół jako siedmiolatki. Nie znam poznańskiej szkoły ( przynajmniej na grunwaldzie i gminach obok) która w klasach złożonych z siedmiolatków szłaby programem o wydłużonym okresie poznawania liter. Wartowic się zastanowić czy wasze przedszkole, zerówka idzie programem zbliżonym do programu klasy pierwszej sześciolatków tak aby wasze dziecko w wieku siedmiu lat było w stanie spełnić wymaganiom klasy pierwszej siedmiolatków, a konkretnie czytankom. Może warto przejść się po księgarniach i przejrzeć podręczniki.
                    • 06.10.11, 06:37
                      Giertych może miał i debilne pomysły, ale zdecydowanie mniej szkodliwe dla uczniów. Więc jakbym miała wybierać ministra edukacji z dwójki Giertych-Hall to jednak wolę Giertycha.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • 06.10.11, 08:08
                        Sądzisz, że amnestia dla maturzystów była mniej szkodliwa albo wprowadzenie ocen z religii na świadectwo i wliczanie jej do średniej ?

                        Wyskoki Hall w porównaniu do Giertycha to pikuś.
                        • 06.10.11, 21:31
                          Wyskoki Hall dotyczą moich dzieci bezpośrednio. To starsza w wieku lat 16 będzie musiała wiedzieć co chce zdawać na mturze, a młodsza, o ile rzeczywiście nie odroczą "reformy" będzie przez co najmniej 12 lat uczyła się w skumulowanym roczniku. Jakieś amnestie dla maturzystów kilka lat temu w istotny sposób mnie nie dotyczą (czym to się różni od tego, że ktoś będąc w klasie maturalnej ma 1 jeszcze z 2 klasy ?) , a religia nie jest obowiązkowa.
                          I to raczej mit, że religia aż tak średnią podwyższa, bo ja znam przypadki stawiania jak najbardziej pał z tego przedmiotu i zagrożeń na koniec roku.
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • 06.10.11, 21:42
                            > I to raczej mit, że religia aż tak średnią podwyższa, bo ja znam przypadki staw
                            > iania jak najbardziej pał z tego przedmiotu i zagrożeń na koniec roku.

                            To nie chodzi o średnią ale łamanie prawa wyboru. Polska nie jest państwem wyznaniowym , a takim za rządami Giertycha się stała.

                            "> Wyskoki Hall dotyczą moich dzieci bezpośrednio."

                            Wyskoki Giertycha również , i to bardziej niż ci się wydaje.
                            • 06.10.11, 21:51
                              makurokurosek napisała:


                              > To nie chodzi o średnią ale łamanie prawa wyboru.
                              Ale w jaki sposób? Jak ktoś nie chodzi na religię to mu brak stopnia z religii w żaden sposób na średnią nie wpływa.

                              >Polska nie jest państwem wyzn
                              > aniowym , a takim za rządami Giertycha się stała.
                              Ech, widzę, że jednak polityka interesuje cię bardziej niż w zakresie wpływu na kurs euro? wink
                              Ale chyba nic nie stało na przeszkodzie, żeby to odkęcić za rządów umiłowanej przez ciebie pani Hall, prawda? Btw rozumiem, ze zagłosujesz na Palikota&co, bo PO jest za cienkie w tej materii?

                              >
                              > Wyskoki Giertycha również , i to bardziej niż ci się wydaje.
                              Oprócz tego, że starszej stopień z religii obniża średnią o jakieś 0,1 to wpływu nie widzę.

                              --
                              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • 07.10.11, 12:09
                            16 letni człowiek powinien wiedziec co chce zdawać na maturze.
                            • 08.10.11, 07:47
                              przeciwcialo napisała:

                              > 16 letni człowiek powinien wiedziec co chce zdawać na maturze.
                              Do tej pory takie decyzje mógł podejmować w wieku lat 18. Zresztą uczelnie zasady przyjęć na dane kierunki ogłaszają z rok wcześniej, a nie 3 lata wcześniej. Jak pamiętam to decyzję odnośnie wyboru kierunku studiów w mojej klasie ludzie podejmowali mając lat 17 czy 18, mając "zaplecze" w postaci normalnego programu historii, geografii czy chemii. Reforma zakłada zaś, że uczeń w klasie mat-fiz nie będzie miał hisotrii jako takiej tylko "obrazki historyczno-wosowe", i nie jest dla mnie wcale jasne czy będzie miał geografię czy chemię skoro wybrał przedmiot przyrodniczy zwany fizyką. Tak samo jak ktoś pójdzie do mat-geo to niekoniecznie musi mieć fizykę w zestawie - w związku z tym decydowanie się potem na studia politechniczne mogłoby być lekkim szaleństwem.
                              Reforma ma za niecały rok wejść do liceów, a na razie na podstawie informacji dostępnych na stronach men nie wiadomo jak będzie wyglądać.

                              --
                              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 04.10.11, 22:49
      Ale jesteś pewna, że chciałabyś posłać swoje dziecko do tych molochowatych szkół na osiedlu jako 7-latka, 8-latka czy 12-latka? Jeśli nie - to nie rozpaczaj aż tak nad tym czesnym.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 06.10.11, 10:10
      Jestem mamą 6-latka posłanego do szkoły przez groźbę reformy.

      Klasa łączona 6 i 7 latków /kilku sześciolatków z jednego przedszkola/. Zebranie. Pani pokazuje testy jakie zrobiła dzieciom. Jedno z zadań polegało na PRZECZYTANIU kilku wyrazów napisanych literami pisanymi oraz dwóch zdań. Zrobili niektórzy 7-latkowie.

      Zdziwienie Pani czemu nikt inny nie zrobił?--------Zdziwienie rodziców czemu dzieci mają czytać skoro szli nową podstawą i nikt ich w przedszkolu nie uczył liter?---------Zdziwienie Pani że nie uczono?-----------Zdziwienie rodziców, że Pani jest zdziwiona?-------Konkluzja Pani "No to widać jak to wszystko poskładali" /czytaj. widać jak ta reforma jest do d..../

      Pani b.mądra, podręczniki zmienia na wolniejsze bo większość ma problemy z małą motoryką, dzieci zdolniejsze dostaną dodatkowe zadania.

      Nóż mi się w kieszeni otwiera że taki GAR ŚMIECIÓWY nam ten rząd zafundował i my to mamy zjeść.

      I jeszcze jedno - współczuję następnemu rocznikowi bo będzie miał znowu ten sam dylemat co ja przed wakacjami, współczuję jeszcze kolejnemu rocznikowi bo nie będzie do końca pewien czy reforma nie będzie dalej odsunięta....współczuję bo choć dzieciaki są ogólnie zadowolone to taki bałagan nie sprzyja niczemu.
      • 06.10.11, 10:35
        > Zdziwienie Pani czemu nikt inny nie zrobił?--------Zdziwienie rodziców czemu dz
        > ieci mają czytać skoro szli nową podstawą i nikt ich w przedszkolu nie uczył li
        > ter?---------Zdziwienie Pani że nie uczono?-----------Zdziwienie rodziców, że P
        > ani jest zdziwiona?-------Konkluzja Pani "No to widać jak to wszystko poskładal
        > i" /czytaj. widać jak ta reforma jest do d..../
        >
        > Pani b.mądra, podręczniki zmienia na wolniejsze bo większość ma problemy z małą
        > motoryką, dzieci zdolniejsze dostaną dodatkowe zadania.


        Nie wiem w czym uwidacznia się mądrość pani, w tym że przez trzy lata nie zapoznała się z nową podstawą programową, i własnie po twojej wypowiedzi widać kto jest odpowiedzialny za to że ta reforma jest jaka jest.
        • 06.10.11, 11:01
          no dokłądnie
          to nie reforma jest do bani tylko Pani która się z nią nie zapoznała choć powinien to być jej obowiązek
          --
          'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
        • 06.10.11, 21:33
          makurokurosek napisała:

          >
          > Nie wiem w czym uwidacznia się mądrość pani, w tym że przez trzy lata nie zapoz
          > nała się z nową podstawą programową, i własnie po twojej wypowiedzi widać kto j
          > est odpowiedzialny za to że ta reforma jest jaka jest.
          Pewnie - reforma jest super tylko ktoś zapomniał o przeszkoleniu nauczycieli. Ciekawe kto...

          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • 06.10.11, 21:48
            To po jasną anielkę nauczyciele kończą studia, skoro do wszystkiego muszą być na nowo szkoleni. Rozumiem jeszcze sens szkolenia gdyby do programu wprowadzono innowacyjne rozwiązania, nowe teorie, a nie zmiana polegająca na przekazaniu wiedzy dzieciom rok młodszym. Jeżeli nauczyciel nie ma umiejętności pedagogicznych, nie jest osobą ciepłą i otwartą, nie ma podejścia do dzieci to niezależnie ile szkoleń przejdzie nie nauczy się tego.
            Ale z ciekawości jakie masz oczekiwania wobec takich szkoleń, czego niby nauczyciele mieliby się na nich uczyć ?
            • 06.10.11, 22:17
              Zaznajomić się ze szczegółami z nowymi podstawami programowymi , spotkać się z odpowiednimi fachowcami, móc pozadawać pytania i uzyskać na nie odpowiedzi. Sama możliwość przeczytania podstawy programowej na stronach MENu i ewentualna możliwość konsultacji za pomocą maila sprawy nie rozwiązuje. Nauczyciel wg reformy dostaje do obróbki 6-latki - jeśli studiował nauczanie początkowe to na studiach miał raczej o statystycznych dzieciach od 7 lat w górę - chyba więc byłoby warto gdyby poopowiadano mu o takim statystycznym 6 latku, który może mieć znacznie mniej ochoty na siedzenie w ławce niż statystyczny 7-latek. Taki instruktor mógłby też przedstawić przykładowe programy i harmonogramy pracy w klasach I-III z uwzględnianiem potrzeb i możliwości zarówno 6- , jak i 7-latków. Oraz tego, że na koniec klasy I uczeń ma mieć opanowane konkretne umiejętności. Myślisz, że to taki pikuś?
              Jak w jakiejś firmie wprowadza się istotne zmiany w używanym oprogramowaniu to zwykle idzie za tym dość duże szkolenie - po to, żeby pracownicy potrafili to oprogramowanie wykorzystać, a nie eksperymentowali metodą chybił-trafił. Dlaczego uważasz, że każdy nauczyciel z osobna ma sobie eksperymentować na kilku rocznikach dzieci aż dojdzie do wprawy?
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 06.10.11, 22:56
                "Zaznajomić się ze szczegółami z nowymi podstawami programowymi , spotkać się z odpowiednimi fachowcami, móc pozadawać pytania i uzyskać na nie odpowiedzi."

                Chcesz powiedzieć, ze dyplomowany nauczyciel którego jednym z zadań jet nauka czytania ze zrozumieniem nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem podstawy programowej?

                Z całej twojej wypowiedzi wynika, że polscy nauczyciele to debile nie potrafiący czytać ze zrozumieniem, charakteryzujący się brakiem samodzielności i samodzielnego myślenia.

                "> Jak w jakiejś firmie wprowadza się istotne zmiany w używanym oprogramowaniu to
                > zwykle idzie za tym dość duże szkolenie"

                Jeżeli w firmie wprowadza się nowe oprogramowanie, nowy sprzęt wówczas przeprowadza się szkolenia , jeżeli natomiast zmiany bazują na dotychczasowy umiejętnościach dotychczasowych metodach szkoleń się nie przeprowadza.

                " żeby pracownicy potrafili to o
                > programowanie wykorzystać, a nie eksperymentowali metodą chybił-trafił. '

                Czy cała firma zostaje wysłana na szkolenie gdy przechodzi z Windowsa XP na Viste ?
                Program nauczania zmienił się o tyle, że nastąpiło wydłużenie poznawania liter . Nie wprowadzono drastycznych zmian, nie wprowadzono materiału którego nauczyciel do tej pory nie uczył. Tak więc dla mnie nauczyciele wymagające szkolenie ze względu na obniżenie roku rozpoczęcia edukacji to ludzie znajdujący się na nieodpowiednim stanowisku.

                " Dlaczeg
                > o uważasz, że każdy nauczyciel z osobna ma sobie eksperymentować na kilku roczn
                > ikach dzieci aż dojdzie do wprawy?"

                Dobry pedagog nie powinien mieć problemu z pracą z sześciolatkiem.
                • 08.10.11, 21:49
                  > Z całej twojej wypowiedzi wynika, że polscy nauczyciele to debile nie potrafiąc
                  > y czytać ze zrozumieniem, charakteryzujący się brakiem samodzielności i samodzi
                  > elnego myślenia.
                  Akurat do zawodu nauczyciela to selekcja jest dość negatywna, o czym wiadomo nie od dzisiaj. Geniuszy i najbardziej rzutkich raczej bym w pokoju nauczycielskim nie szukała.
                  A po przerobieniu n zebrań w szkole podstawowej samodzielność nauczycieli to jest ostatnia rzecz, która mi się z nauczycielami kojarzy.


                  > Jeżeli w firmie wprowadza się nowe oprogramowanie, nowy sprzęt wówczas przeprow
                  > adza się szkolenia , jeżeli natomiast zmiany bazują na dotychczasowy umiejętnoś
                  > ciach dotychczasowych metodach szkoleń się nie przeprowadza.
                  Jak są duże zmiany to szkolenia/warsztaty/seminaria bywają. Przynajmniej w porządnych firmach. Rozumiem, że nie uważasz polskiej oświaty za porządną firmę.I istnieje coś takiego jak szkolenia z soft-skills - akurat nauczycielom zaprzągniętym do nauki 6-latków tego typu szkolenia mogłyby się przydać.

                  > Czy cała firma zostaje wysłana na szkolenie gdy przechodzi z Windowsa XP na Vis
                  > te ?
                  Jeśli chcesz porównywać 6-latki do Visty , a 7-latki do XP to Vista to raczej ślepy zaułek ewolucji windowsów wink

                  > . Nie wprowadzono drastycznych zmian, nie wprowadzono materiału którego nauczyc
                  > iel do tej pory nie uczył.
                  Skoro obniżenie o rok wieku I-klasistów to żadna drastyczna zmiana to dlaczego nie obniżyć wieku I-klasistów do 4 czy 5 lat? Skoro rok nie robi żadnej różnicy, to 2 lata też dużej różnicy nie zrobi?

                  > Dobry pedagog nie powinien mieć problemu z pracą z sześciolatkiem.
                  Pracujesz w kuratorium że tyle wiesz nt dobrych pedagogów? Bo mi się wydawało z któregoś twojego wpisu, że masz coś wspólnego z byciem inżynierem. Jeśli tak (jeśli nie to przepraszam za pomyłkę) - na pewno mogłabyś tak z marszu zmienić rodzaj/zakres wykonywanej pracy na coś innego, co miałaś na studiach parę ładnych lat temu?
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • 10.10.11, 14:38
                    .I i
                    > stnieje coś takiego jak szkolenia z soft-skills - akurat nauczycielom zaprzągni
                    > ętym do nauki 6-latków tego typu szkolenia mogłyby się przydać.
                    >

                    Skoro jak twierdzisz nauczyciele to wybrakowany to niezależnie od ilości szkoleń nie zrobisz z bubla rewelacji. Pięć lat studiów nie pomogło, a ty liczysz że kilkudniowe szkolenie wystarczy.

                    " Jeśli chcesz porównywać 6-latki do Visty , a 7-latki do XP to Vista to raczej ś
                    > lepy zaułek ewolucji windowsów wink
                    >

                    smile . Dla mnie najbardziej czytelny i prosty był 98

                    "> Pracujesz w kuratorium że tyle wiesz nt dobrych pedagogów? Bo mi się wydawało z
                    > któregoś twojego wpisu, że masz coś wspólnego z byciem inżynierem. Jeśli tak (
                    > jeśli nie to przepraszam za pomyłkę) - na pewno mogłabyś tak z marszu zmienić r
                    > odzaj/zakres wykonywanej pracy na coś innego, co miałaś na studiach parę ładnyc
                    > h lat temu?

                    tak, jestem inżynierem, nie pracuję w zawodzie a do mojej pracy czasami wykorzystuje to co miałam na studiach czasami to co w szkole średniej, a w większość rzeczy z których musiałam się sama dokształcić ( własna działalność)


                    • 12.10.11, 00:26
                      makurokurosek napisała:

                      >
                      > Skoro jak twierdzisz nauczyciele to wybrakowany to niezależnie od ilości szkole
                      > ń nie zrobisz z bubla rewelacji. Pięć lat studiów nie pomogło, a ty liczysz że
                      > kilkudniowe szkolenie wystarczy.
                      Wpadnięcie w rutynę,brak czasu czy brak pieniędzy na najnowsze książki pedagogiczne może być równie dobrą przyczyną nieradzenia sobie nauczyciela z 6-latkami jak ogólna "niemoc psychiczno-umysłowa " nauczyciela. A w przypadku kilku czy kilkudziesięciu tysięcy osób raczej nie należy liczyć na to , że niemal wszyscy z nich najpierw zapoznają się dokładnie i szczegółowo z wytycznymi , a potem zainwestują swój czas i pieniądze w najpierw dokładne przemyślenie jakiej wiedzy im brakuje , a potem w uzupełnienie tej wiedzy.
                      Szkolenie zapewnia "wtłoczenie do głów" trochę wiedzy, także może przygotować psychicznie i merytorycznie na możliwe problemy. A nauczyciel nie czułby się zostawiony sam na sam z reformą.

                      >
                      > smile . Dla mnie najbardziej czytelny i prosty był 98
                      No widzisz, sama masz jakieś problemy ze zmianami w windowsach wink

                      >a w większość r
                      > zeczy z których musiałam się sama dokształcić ( własna działalność)
                      Szkoła nie jest zwykle działalnością własną nauczycieli , pewnie nawet książki nt 6-latków w szkole nie mogą odliczyć od podatku. Szkoły to raczej taka korporacja. I jak szefostwo korporacji zmienia korporacyjne standarty i chce, żeby pracownicy je przyswoili to nie wysyła im kilkudziesięciostronnicowej instrukcji tylko organizuje szkolenia. Bo takie maile to mają to do siebie, że je przeczyta dokładnie może 10% ludzi, którzy je powinni przeczytać.

                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • 12.10.11, 08:28
                        > Wpadnięcie w rutynę,brak czasu czy brak pieniędzy na najnowsze książki pedagogi
                        > czne może być równie dobrą przyczyną nieradzenia sobie nauczyciela z 6-latkami
                        > jak ogólna "niemoc psychiczno-umysłowa " nauczyciela

                        Na zakup książek było mnie stać kilka lat po studiach, a mimo to zaliczyłam studia z dość wysoką nota.Byłam jedną z nielicznych która posiadała niezbędne książki , nawet te najnowsze wydania i perełki, tak więc kwestia chęci i wysilenia się by zapisać się do dobrze wyposażonej biblioteki.

                        " A w przypadku kilku czy k
                        > ilkudziesięciu tysięcy osób raczej nie należy liczyć na to , że niemal wszyscy
                        > z nich najpierw zapoznają się dokładnie i szczegółowo z wytycznymi , a potem za
                        > inwestują swój czas i pieniądze w najpierw dokładne przemyślenie jakiej wiedzy
                        > im brakuje , a potem w uzupełnienie tej wiedzy. '

                        Z tego co czytam problemem nie jest brak wiedzy jak traktować sześciolatki, ale chęć do zmian , czyli gnanie z programem tak jakby reformy w ogóle nie było, a w zerówkach i grupach pięciolatków uczono czytać. Takim wymaganiom nauczyciela nie tylko nie podołają sześciolatki ale i siedmiolatki i nie ma to nic wspólnego z ich rozwojem, a jedynie wymaganiami posiadania przez ucznia wiedzy której nikt mu nie przekazał.

                        "> Szkoła nie jest zwykle działalnością własną nauczycieli , pewnie nawet książki
                        > nt 6-latków w szkole nie mogą odliczyć od podatku. "

                        Od podatku to nauczyciel może odliczyć nie tylko zakup książek ale i zakup telewizora, DVD, czy radiomagnetofonu ( narzędzia niezbędne do prowadzenia pracy smile )

              • 07.10.11, 12:17
                Nie dośc że z dzieci robi się niedorajdy to i z nauczycieli tez. Od człowieka po studiach pedagogicznych można chyba wymagac pewnych rzeczy? Z czego tych nauczycieli szkolić? Nieudolnych eliminowac z zawodu a nie chronic karta nauczyciela. Skoro sa tacy co sie przygotowali do reformy to tych nieprzygotowanych wyeliminowac. Absolwentów pedagogik wszelakich jest sporo, młodych, otwartych, chetnych do pracy. Byłoby to z korzyscią dla dzieci.
          • 06.10.11, 22:19
            Hm, ja sprawdzałam 4 szkoły zanim wybrałam i wszędzie pytałam czy nauczyciele są gotowi - nie tylko ci 'podstawowi', ale też od dodatkowych przedmiotów i od 4 klasy i jak wygląda program tych przedmiotów. We wszystkich 4 szkołach uzyskałam wyczerpujące odpowiedzi (podobne - więc pewnie szkolenie się odbyłosmile).

            Natomiast jak parę lat temu był taki huragan Katrina to cały świat o tym huczał. My tu w PL śledziliśmy co się stanie z Nowym Orleanem. Chyba z tydzień, może nawet dłużej. Przeszedł, zrobił, co zrobił, niektórzy uciekli sami, inni w ramach publicznie organizowanych ucieczek. Ale potem oglądaliśmy w TV ludzi, którzy zostali w swoich domach i mieli pretensje, że 'nikt ich nie poinformował', że zbliża się huragan! Jak ktoś nie chce być poinformowany, to po prostu nie będzie poinformowany i tylko takich ludzi trzeba unikać.
            • 08.10.11, 22:28
              Ciekawe porównanie: 6-latki w szkołach porównywane do Katriny wink
              Nie wiem czy miało miejsce jakieś masowe odgórne i obowiązkowe szkolenie nt reformy - w swoich osiągnięciach opisywanym w programie wyborczym pewna partia (nazwy nie wymienię, bo cisza wyborcza) chwali się ile kasy poszło na przyszkolne place zabaw i o ile podniesiono płace nauczycielom. Ile wydano na szkolenie tychże nauczycieli z okazji reformy - wzmianki brak.
              > We wszystkich 4 szkołach uzyskałam wyczerpujące odpowiedzi
              Ale o gotowości podwładnych zapewnili cię dyrektorzy tych szkół? Bo ja bym podchodziła do takich zapewnień z pewnym dystansem. Bo , owszem, dyrektor powinien mieć odpowiednich nauczycieli. Ale jeśli ich nie ma to równie dobrze może ściemniać, że ich ma. I tak zorientujesz się prawdopodobnie dopiero wtedy jak już dziecko będzie w szkole.
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 09.10.11, 08:20
                Ciężko z tymi nauczycielami, są oporni niestety na nowe a do tego wyszło w raportach, że pracują najmniej godzin w Europie. Ale jak popytasz to starsznie wymęczeni i zapracowani wink
                --
                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                • 09.10.11, 09:48
                  Ja im się nie dziwię. Byłam kilka razy jako osoba do opieki na basenie czy na wycieczce - po kilku godzinach to byłam ledwie żywa od samego hałasu. Przy czym dzieci wcale nie miały tendecji do darcia się na cały regulator.
                  A co do raportu to może najpierw przeczytaj o czym ten raport był, a nie tylko tytuł artykułu na portalu czy w gazecie. Bo raport był nt czasu spędzanego w szkole. Czyli z pracą nauczycielką można go utożsamiać pewnie tylko w przypadku nauczycieli WF (a i tego nie jestem pewna). W przypadku nauczycielka od polskiego sprawdzającego w domu zeszyty czy nauczyciela matematyki przygotowującego zadania na klasówkę i potem sprawdzającego klasówki. Oczywiście można zapędzić nauczycieli do biurek i kazać do lekcji przygotowywać się czy zeszyty sprawdzać w szkole. Należy jednak wtedy zapewnić nauczycielom warunki pracy zgodne z kodeksem pracy i płacić za wszystkie nagdodziny - np. za czas spędzony przez nauczycieli na wycieczce szkonej poza godzinami 8-16.
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • 09.10.11, 12:20
                    Ja im sie tez nie dziwię, korzystaja z przywileju, jakim im fundujemy wszyscy. Toż to bużetówka.
                    Co do czasu spędzonego w szkole i poza szkołą to jedni nauczyciele pracują w domu, inni nie. Jak to sprawdzisz? Tez bym bardzo chciała cześć pracy wziąc sobie do domu albo przynajmniej miec taka możliwość jak mi potrzeba. Co do pracy nauczycieli to owszem jest to praca cięzka ale tez odpoczynku im nie brakuje w przeciwieństwie do innych zawodów równie albo i bardziej cięzkich.
                    --
                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                    • 12.10.11, 00:34
                      kozauwoza napisała:
                      > Co do czasu spędzonego w szkole i poza szkołą to jedni nauczyciele pracują w do
                      > mu, inni nie. Jak to sprawdzisz?
                      Rozumiem, że sprawdzania wypracowań z polskiego nie da sprawdzić się w żaden sposób...

                      > Tez bym bardzo chciała cześć pracy wziąc sobie
                      > do domu albo przynajmniej miec taka możliwość jak mi potrzeba.
                      Ja mam taką możliwość - choć zwykle działa to tak, że coś robię w pracy zdalnie z domu o jakichś "niepracowych" porach.

                      >Co do pracy nau
                      > czycieli to owszem jest to praca cięzka ale tez odpoczynku im nie brakuje w prz
                      > eciwieństwie do innych zawodów równie albo i bardziej cięzkich.
                      Skoro tak zazdrościsz im tych wakacji - dlaczego nie zostałaś nauczycielką?

                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • 12.10.11, 18:29
                        jakw napisała:


                        > Rozumiem, że sprawdzania wypracowań z polskiego nie da sprawdzić się w żaden sp
                        > osób...

                        Można to zrobic w szkole smile Dzieci sie zagoni do pracy pisemnej i już a w domku luz.

                        > Ja mam taką możliwość - choć zwykle działa to tak, że coś robię w pracy zdalnie
                        > z domu o jakichś "niepracowych" porach.

                        No i super ale nie jest to raczej powszechny zwyczaj.

                        > Skoro tak zazdrościsz im tych wakacji - dlaczego nie zostałaś nauczycielką?

                        No właśnie teraz żałuję i jak mam własne dziecko to rzeczywiście zazdroszczę smile ale mówiąc poważnie: pan, pani za to płaci! To sa pieniądxze z moich podatków i zagoniłabym nauczycieli jednak bardziej do roboty.

                        --
                        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
          • 07.10.11, 12:12
            Nauczyciele to ludzie po studiach, czytają chyba ze zrozumienie. Dekretu trzeba aby przeczytali podstwee programową?
            • 08.10.11, 21:55
              przeciwcialo napisała:

              > Dekretu trzeba aby przeczytali podstwee programową?
              Muszą też mieć czas nie tylko na przeczytanie, ale i spokojne przemyślenie oraz przygotowanie się do zmian. Dobrze przygotowane szkolenia (czy choćby warsztaty) na pewno bywają pomocne przy zmianach.
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • 06.10.11, 11:15
        mariliop napisała:

        >Zdziwienie Pani że nie uczono

        Pani nie ma prawa się dziwić. Pani nie zna przepisów - wprowadzonych w 2008 roku, wprowadzonych do szkoł w roku szkolnym 2009/2010.

        A tam jest wprost napisane:
        PODSTAWA PROGRAMOWA KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO
        DLA SZKÓŁ PODSTAWOWYCH

        I ETAP EDUKACYJNY: KLASY I-III
        EDUKACJA WCZESNOSZKOLNA

        Zalecane warunki i sposób realizacji.
        1. Dla zapewnienia ciągłości wychowania i kształcenia, nauczyciele uczący w klasie I szkoły
        podstawowej powinni znać podstawę programową wychowania przedszkolnego.

        • 06.10.11, 13:29
          zgadzam się w 100% że pani się niedouczyła sad(

          Niemniej jednak stara się jakoś zaradzić sytuacji zróżnicowania dzieci i znaleźć dla nich najlepszą ścieżkę dalszego kształcenia. Najbardziej wkurzają mnie w tym wszyskim właśnie te ewidentne i bardzo wyraźne różnice między spotykającymi się rocznikami i nie tylko - między dziećmi po zerówce szkolnej i przedszkolnej, między tymi, których nauczyciel przedszkolny na "tajnych warsztatach" uczył liter i tego który stosował się ściśle do podstawy programowej; między tymi którzy będą dwa lata w zerówce i tymi którzy przyjdą świeżo z przedszkola....cały przekrój umiejętności.
          Kiedyś różnice wynikały w większości z naturalnych predyspozycji dzieci, dziś już nie wiemy tak na prawdę ile powinien wiedzieć 5 , 6 czy 7 latek. Bo wg czego to oceniać: tego jaki jest zdolny czy tego w którym etapie reformy poszedł do zerówki czy szkoły?
          Co do reformy samej w sobie już się wypowiadać nie będę ale co do sposobu jej wprowadzania a raczej wycofywania i wprowadzania na przemian jak najbardziej - za to powinien ktoś beknąć!
          • 09.10.11, 09:24
            Z obawą myślę o przyszłym roku i decyzji, którą przyjdzie nam podjąć. Córka (ur. w kwietniu 2006) chodzi do zerówki "starszej" w przedszkolu-a więc z dziećmi, które są prawdziwymi zerówkowiczami -ur.2005 i starszymi pięciolatkami (ur. I-VI. 2006). W przedszkolu jest tez "młodsza" zerówka, do której chodzą mlodsze pięciolatki (VII_XII> 2006) i starsze dzieci z rocznika 2007. Obserwując wywieszany plan zajęć dla jednych i drugich-stwierdzam różnice, obserwując prace robione przez dzieci-widzę różnice, w końcu - starsi zerówkowicze sami podpisują swoje rysunki, w tym i moja 5latka pisze swoje imię aczkolwiek jest to mechaniczne powtarzanie bo nie potrafi składać liter chociaż je zna, a młodsi zerówkowicze maja swoje prace podpisane przez panią. Może różnic jest wiecej gdy obserwuje się dzieci bliżej ( młodsi zerowkowicze czasem płaczą przy odprowadzaniu) ale to wiedzą panie spędzajce z dziećmi cały dzień.
            Ergo , nie wiem co zrobimy za rok. Nie chcę by córka powtarzała rok,chętnie poslałabym ją do szkoły by poszła nowym torem, na który już weszła. Ale nie wiem, czy będzie przygotowana , czy 1 klasa nie będzie dla niej zbyt duzym wyzwaniem. Czas pokaże..
            --
            Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

            George Bernard Shaw
            • 11.10.11, 20:00
              Jestem też wściekła potwornie, czuję się też oszukana!! Najpierw namawiają i przekonują do posłania dziecka wcześniej zeby za rok uniknąć tłoku a teraz się okazuje że jednak nie rok tylko za 2 lata 6latki mają isć obowiązkowo do szkoły, co za chrzanienie!!!
              Jestem mamą 6latki, którą posłałam do szkoły, gdyż wg nauczycielek przedszkolnych córa nadawała się do pójscia do 1klasy, poza tym chętnie już chce poznawać literki i w przedszkolu już sie nudziła, ale dla mnie argument, że w przyszłym roku będzie tłok okazał się bardzo istotny i gdyby nie to, to pewnie by została w przedszkolu!!!
              Więc do kogo ja mam teraz zgłosić reklamację?? Na razie jest córka zadowolona i nie mam powodów do narzekania na szkołę, ale w końcu nie wiadomo czy rzeczywiście wyjdzie to na dobre córce czy może mogła jeszcze byc w przedszkolu?? Czy potem w 4klasie nie okaże się, że przez to, że jest młodsza o rok to gorzej sobie radzi z materiałem i braknie jej tego roku???
              Czuję się strasznie oszukana i sfrustrowana że tak mnie oszukali, zastanawiam się czy nie zrobiłam źle, że moze skrzywdziłam moje dziecko wierząc jakiejś bandzie kre..ów.
              Może mogła chodzić normalnie do przedszkola i wcale w przyszłym roku nie chodziła by do zatłoczonej szkoły...jeszcze sie okaze w przyszłym roku będzie mniej klas niż w tym roku...
              Co tacy jak JA mają teraz poczać??? Moze tez powinniśmy się gdzieś udać i zrobić bojkot???
              • 11.10.11, 22:47
                jak dziecku dobrze, to czemu szukasz dziury w całym?
                program IV kl zostanie tez dostosowany- a 6 latek w przedszkolu to patologia! jak dla mnie, oczywiscie.
                moj syn poszedl jako 7 latek, przedszkole "rozwojowe", ale ile mozna tanczyc, literowac (on czytal juz sam ksiazki) i sie bawic. jak dla nas to byl kompletnie stracony rok
                • 12.10.11, 01:08
                  Tak sądząc po podstawie programowej klas IV-VI to klasa IV jest to jednak stara klasa IV, a nie dawna klasa III. Owszem, może to i owo zostało z programu wycięte i np. wrzucone w program gimnazjum, ale od ucznia kończącego klasę III wymaga się całkiem podobnych rzeczy jak od ucznia kończącego klasę III kilka lat temu - po to, żeby poradził sobie z edukacją z wielu przedmiotów w klasie IV,V czy VI-tej. I tak np. historia w klasach IV-VI jak najbardziej obejmuje czas od prehistorii po 1989, nadal zapewne z wkuwaniem greckich i rzymskich bogów.
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • 11.10.11, 22:49
                Wykrzyczałam się, wypłakałam i powoli idę dalej. Pozostaje żal. Bo ta wściekłość i bezsilność to nie był efekt jednej czy dwóch wypowiedzi w czasie kampanii wyborczej. Całe poprzednie pół roku było dla mnie samotnym zmaganiem się z problemem. Stanowisko przedszkola: nie zabierajcie dzieci, bo nie będę miała pracy - czytaj: mam w nosie Twoje dziecko, liczy się moja wygoda, bo lepiej mieć ułożone 6 latki, niż nowiutkie 2,5latki. Szkoła: my nie decydujemy o klasach dla 6 latków i przygotowaniu szkoły, o wszystkim decyduje prezydent miasta (???). Kuratorium: aaa... eee... a dlaczego my mielibyśmy się zajmować problemem 6latków, my nic szkołom nie możemy narzucić (czyli kolejne mam cię rodzicu w d*). Uważam, ze reforma w swoich założeniach dobra, została storpedowana na wszystkich poziomach - od ministerstwa, poprzez kuratoria, wydziały oświaty samorządów, na szkołach i poszczególnych nauczycielach kończąc.
                Ja już nie mogę zawrócić, Oni (rząd, władze oświatowe) tak. Ja mogę teraz tylko obserwować dziecko i gdybać co by było gdyby.
                I trzymać kciuki za dzieciaki, bo moja i tak ma względnie dobrze. Szkoda że tylko względnie.
                • 11.10.11, 23:05
                  Całkowicie popieram. To nie jest kwestia reformy, to jest kwestia ludzi i ich chęci , a konkretniej braku chęci.
                  • 12.10.11, 17:32
                    Po co ta dyskusja? Jedni uważają, że reforma jest dobra, że sześciolatki POWINNY iśc do 1 klasy. Drudzy uważaja, że NIE POWINNY. Jedni drugich nie przekonają.
                    A prawda jest taka:
                    1. Każdy rodzic wie jakie sa w jego okolicy przedszkola
                    2. Kazdy rodzic wie jakie są w jego okolicy szkoły
                    3. Każdy rodzic zna swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej
                    I teraz analizujemy punkty 1-3 i wyciągamy wniosek. Wówczas wiemy czy dziecko powinno iść do 1 klasy jako sześciolaek czy nie.
                    Każdy rodzic wie najlepiej i to powinna być decyzja tylko i wyłącznie rodzica. Reforma jest dobra, ale nie powinno być przymusu, tylko tak jak teraz - wybór.
                    • 12.10.11, 18:34
                      sonrisa06 napisała:

                      > Każdy rodzic wie najlepiej i to powinna być decyzja tylko i wyłącznie rodzica.
                      > Reforma jest dobra, ale nie powinno być przymusu, tylko tak jak teraz - wybór.

                      Pozostawiono decyzję rodzicom i jest z tego jeden wielki bałagan, to powinno być narzucone ustawowo i wtedy wszystko byłoby jasne.


                      --
                      Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                    • 12.10.11, 21:03
                      No, niezupełnie jest to racja. Bo jeśli są fatalne przedszkola, albo fatalne szkoły, to nie można ich tak po prostu zostawić. Nikt nie pośle 3latka do szkoły, nikt nie będzie trzymał 10latka w przedszkolu.

                      Wybór nie może być wieczny - choćby dlatego, że jest jeden program, przygotowany dla 6latków (wcześniej był przygotowany dla 7latków). Szkoły muszą się przystosować. Gminy muszą to na szkołach wymusić. Niestety, jakiś czas temu, nie podam źródła, ale czytałam jakiegoś wójta, który powiedział, że skoro ma jeszcze rok czasu, to nie musi się spieszyć z szykowaniem szkoły dla 6latków. Tu wiadomo, że szkoła nawet za 10 lat nie będzie gotowa. Chyba, że wójtowi wnuk się urodzismile. A nawet przyjrzałabym się tej szkole, bo może już teraz nie jest gotowa na przyjęcie dzieci.,
                      • 30.10.11, 17:46
                        moja 9 letnia córka posła jako 7 - latek i się w szkole nudziła. Druga obecnie 6-letnia urodzona we wrześniu 2005 poszła jako szesciolatek. Jest bardzo zadowlona, sama odrabia lekcje, muszę z nią ćwiczyć tylko czytanie. Za żadne skarby nie chciałaby wrócić do przedszkola - gdzie są maluchy i gdzie nie ma wolności. Chodzenie do przedszkola to dla niej obciach. Ona chce być duża i samodzielna. Nie może się doczekać II klasy - jak będą grali w zbijaka. W pierwszym tygodniu szkoły moja 6 - letnia córeczka się zagubiła w szkole, ale ja nie płakałam nad nią tylko prosiłam ją, aby nastepnym razem zapytała się dorosłej osoby gdzie jest I b? - Od tej pory nie ma takiego problemu - bo Aga wie, że w razie niebezpieczęństwa musi zapytć się kogoś dorosłego o drogę
                        Tak nawiasem mówiąc wydaje mi się, że zależy to od podejścia rodziców, jeżeli rodzic mówi: ojej jakie te szkoły nieprzystosowane, ojej moje dziecko się zagubi - taki dzieciak będzię ryczeć. Tak samo jak z posłaniem dziecka 3-letniego do przedszkola, jeżeli matka odporawadza i cierpi - dziecko też cierpi jak ojciec "bezdusznie" szybko oddaje dziecko w ręce nauczycielki pociecha w ogóle nie uroni łezki.
                        Jestem całym serecem za posłaniem dziecka 6-letnie do szkoły!!!!!!!!!!!!!!
    • 11.11.11, 21:44
      Ja też jestem zła na reformę - mój siedmiolatek idzie jakimś uwstecznionym tokiem naucznia, przez pierwszy miesiąc 1 klasy ćwiczyli szlaczki, a teraz liczą do 3. Beznadzieja.
      • 12.11.11, 19:57
        Twój 7-latek nie idzie uwstecznionym programem, tylko programem przygotowanym dla 6-latków.
      • 14.11.11, 09:26
        Od trzech lat wiadomo, że program został dostosowany do dzieci sześcioletnich, tak więc winić możesz tylko siebie.
    • 12.09.12, 09:56
      blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html
      Zapraszam do lektury; reforma wychowania przedszkolnego to jakas ideologiczno-katolicka farsa; zamiast literek i cyferek, dzieci mają się uczyć hymnu.
      • 12.09.12, 10:19
        krysztofiak1963 napisał:
        > Zapraszam do lektury; reforma wychowania przedszkolnego to jakas ideologiczno-k
        > atolicka farsa; zamiast literek i cyferek, dzieci mają się uczyć hymnu.
        Może i słusznie. Egzamin gimnazjalny 2 lata temu wykazał, że 16-latkowie jak najbardziej umieją literki i cyferki, ale z hymnem to już gorzej. Btw co takiego strasznie katolickiego jest w nauczaniu hymnu RP? Wydaje mi się, że każdy obywatel RP powinien ten hymn znać - przynajmniej na tyle, żeby wiedzieć , że to hymn grają. I wiedzieć, która to flaga RP i jakie kolory mają być na dole, a jakie na górze.
        Jak pamiętam to "Jeszcze Polska nie zginęła" uczono i za czasów PRL-u. Raczej ciężko to wiązać z jakąś straszną ideologią.

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • 12.09.12, 11:52
          No dokładnie. Poza tym pokażcie mi szkołę państwową w dowolnym kraju świata, gdzie najmłodsi nie uczą się hymnu, nie poznają flagi i godła i nie mówią o świętach państwowych?
          Kilkulatek jak najbardziej powinien poznawać i takie aspekty otoczenia, w którym - było nie było - żyje na co dzień.

          --
          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.