Może porównywać moje wypowiedzi do czego chcesz. Zawsze łatwiej widziec zło w drugim człowieku niz w samym sobie, prawda? To nie ty jestes winna temu że 6-latek nie umie sie nauczyc Zdrowas Maryjo tylko winny jest kościół. Kościół tez jest winny temu że sie nudzisz na mszy i "męczysz", Kościół tez powinien sie dostosowac do poziomu waszej niewiary i uczyc dzieci że w ogóle Bóg istnieje.
I własnie taka postawa dajesz do zrozumienia że naprawde niewiele masz wspolnego z katolicyzmem. Kosciol zawsze - od wiekow - nauczał że od przekazywania wiary sa rodzice, rodzina a nie lekcje religii. Wiara to jest cos co sie praktykuje od kiedy tylko jako tako zaczyna sie uzywac rozumu. Dziecko które wzrasta w wierze w rodzinie jest calkowice innym dzieckiem niz to ktore ma za rodzicow antyklerykałow czy niewierzacych. Moja 4-letnia bratanica nie ma problemu ani z chodzeniem na msze dla doroslych, ani z msza dla dzieci, ani z modlitwa ani z rozumieniem znaku krzyża. Potrafi tez bez problemu powtórzyc "błogosławionas ty" które nota bene mozna zamienic na "błogosławiona jestes". Bo mała wzrasta w otoczeniu wierzacych. Zmienia temat rozmowy z motylków na Jezusa w dowolnym momencie bo jest On elementem jej rzeczywistosci, rozumiesz?
Dlatego usiłuję ci wytłumaczyc że winę za niemożnosc nauczenia sie Zdrowas Maryjo przez twoje dzieci ponosisz ty sama. Mysle że one nigdy nie zetknely sie z tymi slowami wiec dlaczego jezyk staropolski ma byc dla nich łatwy? skad maja wiedziec że "zdrowaś" znaczy "witaj" albo "bądź pozdrowiona"?
Katecheza nie jest poznawniem podstaw wiary. Podstawy wiary dzieci poznaja w domu i tak przygotowane ida na lekcje religii. Kosciol bierze na serio przysiege rodzicow w czasie chrztu że bede wychowywac dziecko w wierze. Gdyby nie bral to religia bylaby obowiazkowa dla dzieci katolickich od 3-latków a tak nie jest. Czy to źle że Kosciol traktuje serio rodziców i rodzine? Że się nie wtrąca przez pierwsze 6 lat ich życia?
Nigdzie nie napisalam że jestes złą katoliczka. To że nie dotrzymujesz obietnic chrzcielnych jest tylko jedna ze skladowych twojej postawy zyciowej której w całosci nie osądzam. Wytykasz ki błedy że ciebie atakuje i poniżam, opluwam a sama robisz to za chwile ze mna sugerujac że mam cos wspolnego z "obroncami krzyża". Nie mam nic wspolnego z nimi, nie popieralam ich nigdy i nie pisalam ani nie mowilam nigdy że popieram.
Mam wielu znajomych a wsrod nich sa niewierzacy także. I antyklerykałowie. I zwolennicy RP. I doskonale wiem że byc ateista to nie znaczy byc zlym czlowiekiem.
Szkoda tylko że dla wiekszosci piszacych na tym forum o religii ksiadz, zakonnica i katechetka swiecka to uosobienie zła, pogardy, wscieklosci na caly swiat, nieznajomosci psychiki dziecka i antytalencie pedagogiczne.
--
Serdecznie pozdrawiam moją bratową!
Uwaga - nabieramy dzieciaki