Religia w 1 klasie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam,

    moje córki bliźniaczki posłałam w tym roku do 1 klasy jako 6 latki. W szkole bardzo im sie podoba, są zadowolone, radzą sobie.
    W szkole tez maja religię. Dziewczynki są ochrzczone. Oboje z mężem pochodzimy z wierzących rodzin, mamy slub kościelny, ale nie chodzimy do kościoła. Ja jestem raczej na bakier z wiarą, mąż jest neutralnie nastawiony do kościoła. Ale czytamy dzieciom biblie i naturalne dla nas było, ze dzieci na religię będą chodziły. Wydawało mi się, ze właśnie tam wiara będzie im przybliżona, że na religi wiele sie nauczą. Juz po 1 tygodniu miały do nauczenia się znak krzyża świętego i Aniele Boze. Z chęcią sie tej modlitwy nauczyły, ja byłam z nich bardzo dumna.
    W środę przyszły do domu i mówią, że trzeba nauczyć się "Zdrowaś Mario". Mówię ok, chociaż to trudna modlitwa. Kilka razy ja powtórzyliśmy, dziewczyny nie bardzo ja rozumieją.
    okazało sie, ze w piątek miały ja zaliczyć i nie zaliczyły. I przyszły do domu z informaja, ze jak na następnej religii nie beda potrafiły tej modlitwy, to dostana jedynke.
    Jestem w szoku i jestem zła. Nie chce, żeby moje 6 latki były straszone jedynkami przez siostrę zakonną. Nie chce, żeby religia tak wyglądała. Miałam nadzieję, że na religii poznają podstawy wiary, a tu okazuje sie, ze są zwyczajnie straszone...
    • ale to jest podstawowa modlitwa wieczornego pacierza
      noi dodatkowo w naszej ksiazce ta modlitwa jest do nauczenia sie
      fakt ze siostra niepowinna straszyc jedynkami w 1 klasie szesciolatkow ale skoro dala zadanie do nauczenia a Twoje corki tego nie zrobily to powinny dostac minusa
      u nas siostra przerabia material wedlug ksiazki,zadaje takze dosyc duzo do domu
      Ola traktuje religie na rowni z innymi przedmiotami a nawet moze bardziej sie stara odrabiajac zadania bo siostra wymagajaca i na 5 trzeba bardzo zaluzyc smile
      a tak wogole nie widze w tej modlitwie nic trudnego-moje dzieciaki mowia ja od 2 roku zycia

      --
      Aniołek (5.X.2009)
      Oleńka
      Antos
      • a i u nas jeszcze jeden "skutek uboczny" uczeszczania na religie
        czasem sie zdazalo ze nie bylismy w Niedziele w Kosciele
        teraz nie ma o tym mowy
        Ola prosi zeby najpierw isc na Msze Swieta a potem hustawki itp - chodzimy na Msze dla dzieci
        poprostu bylo jej potem wstyd na religii ze siostra pyta o czym byla ewangelia,kazanie a ona nie wiedziala
        --
        Aniołek (5.X.2009)
        Oleńka
        Antos
      • No i co z tego ze to podstawowa modlitwa wieczornego pacierza?Jest to trudna modlitwa i mozna sobie ja darowac i wystarczy Aniele Boze i Ojcze nasz.
        Wyobraz sobie ze moje dzieci chodza do katolickiej szkoly.Moj syn dyslektyk ogarnal Ojcze Nasz i inne modlitwy powtarzane codziennie w szkole i w domu dopiero w okolicy 4 klasy.Z pamieci.I nikt go nie straszyl jedynkami, pieklem i czymkolwiek jeszcze.JAk w radiowezle mial powiedziec modlitwe to nie bylo problemu by owa modlitwe mial na papierze i ja czytal, bo wiedzieli ze Ojcze Nasz i Zdrowas mario moze byc slicznie wymieszane.Nikt sie z niego nie nasmiewal.
      • Jakie szczescie, ze ksiadz ktory mnie uczyl (jeszcze za komuny) namawial do modlenia sie wlasnymi slowami. JAki sens ma klepanie formulek i to jeszzce bez zrozumienia? Myslicie, ze cos takiego sie Bogu podoba?
    • Czy gdyby dziewczynki na polskim dostały jako pracę domową wierszyk do nauczenia się na pamięć, to też byś tak przeżywała?
      • Wiadomo, polskiego w I klasie nie ma, ale sens nie ulega zmianie wink
        • Wszystko zalezy od tempa - jesli co zajęcia będziecie miały kolejną modlitwę do zaliczenia, to bedzie to problem nawet dla najbardziej modlącej się rodziny.

          Zajrzyj na koniec ksiązki - masz tam prawdopodobnie listę modlitw do zaliczenia przez cały rok. Rzeczywiście to jest duzo pracy.

          Wiekszość katechetów zadaje dzieciom do nauczenia np. pierwze 5 modlitw do końca listopada, albo wszystko do końca kwietnia i dziecko ma sie przychodzić i zaliczać.

          Podejrzewam, że u Was siostra uznała, że Zdrowaś Mario wszyscy znają i kazała ją zaliczyć w tak krótkim terminie, z innymi pewnie tak nie będzie.


          Zawsze możesz pójść i porozmawiać z siostrą, choćby o tym, że dzieci są zestresowane początkiem szkoły i że potrzebują trochę więcej czasu na zaliczenia.

          Zauważyłam, że nauczyciele, nie tylko siostry, straszą pierwszoklasistów różnymi rzeczami, które tak naprawdę są nierealne. I ja po pewnym czasie postanowiłam wyjaśnić mojej córce tę nierealność. Np. pani straszyła naszych sześciolatków rok temu, że jak coś to cofnie ich do zerówki. Moja córka autentycznie była przerażona i w końcu jej powiedziałam, że nawet gdyby pani chciała to zrobić to tak łatwo by jej nie poszło, że my rodzice możemy nie wyrazić zgody; no mam mądrą dziewczynę i opisałąm jej całą procedurę z poradnią ped itp. W przypadku religii też bym powiedziała, że najpewniej siostra tylko straszy, że jak coś to pójdę z nią porozmawiam itp.
      • Czy gdyby dziewczynki na polskim dostały jako pracę domową wierszyk do nauczenia się na pamięć, to też byś tak przeżywała?

        Gdyby to było w formie straszenia, to byłabym zła na wychowawczynię. W pierwszej klasie, dopiero w drugim semestrze uczyli się jakiegoś wiersza na pamięć ( gdzieś z 5 krótkich, prostych zdań). Mój syn nie chodzi na religię, więc nie znam tematu wymuszania znajomości modlitw z autopsji (no chyba, że przypomnę sobie swoją własną przeszłość religijną wink ). W przypadku wychowawczyni, jeśli syn nie nauczy się zadanego wiersza na pamięć, to dostaje ocenę C i ... tyle, jakoś nie ściga go do upadłego, aby się tego wiersza nauczył.
        Jednak w przypadku religii, znajomość Zdrowaśki jest dla katechetki tak samo ważna , jak dla nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej, pisanie w odpowiednich liniach lub rozpoczynanie zdania z dużej litery… Jedna i druga nie odpuści wink
        • Giertych zrównał religię z innymi przedmiotami.
          Ocena z religii wchodzi do sredniej (tak wiem, nie w klasach 1-3).
          Czemu ma być traktowana inaczej?
          --
          'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
        • W pierwsze
          > j klasie, dopiero w drugim semestrze uczyli się jakiegoś wiersza na pamięć ( gd
          > zieś z 5 krótkich, prostych zdań).
          Mój syn w zerówce dostał tydzień temu polecenie nauczenia sie wierszyka złożonego z 4 czterowersowych zwrotek. Szczerze? Nie było trudno. smile
          --
          Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
          • U mojego syna w przedszkolu dzieci grały przedstawienia, w związku z czym gro z nich musiało nauczyć się długich ról, niekoniecznie rymowanych. Wszyscy "aktorzy" radzili sobie wyśmienicie.
            Tak więc pamięciówka dla malucha nie taka strasznasmile

            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
            • Zgadza się, u mojego syna w przedszkolu też. Dzieci na zakonczenie roku szkolnego przygotowały rewelacyjne przedstawienie na motywch Akademii Pana Kleksa, łącznie z kilkoma piosenkami dodatkowymi, odtańczeniem poloneza itp. Syn grał jedną z głównych ról (Adasia Niezgódki). Rolę rolę miał dużą i przedstawił ją rewelacyjnie. Ale nie daję tego jako przykładu, bo dzieci miały dłuższy czas niż tydzień i praktycznie uczyły się w przedszkolu. W domu w zasadzie nie pracowały.
              Stąd mój przykład zawierał jedynie ostatni tydzień.
              --
              Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
          • Nie było trudno.

            Tylko pozazdrościć smile Mój syn jest w stanie nauczyć się takiego wiersza w godzinę... przymuszenie (przekonanie ?), aby zaczął się go uczyć... trwa lata świetlne wink W części wypadków to nie dzieci odczuwają trud nauki, ale ich rodzice smile. Pamiętając na czym polega nauka religii w szkole, i nie mając do tego chrześcijańskiego przekonania, wolałam nie posyłać syna na religię.
            • najłatwiejszy sposób na nauczenie się trudnej modlitwy:codziennie wieczorem przed spaniem mogą sobie przeczytac ją na głos ze dwa razy.Nawet nie zauważą kiedy sie jej nauczą na pamięć.Jezeli jeszcze dobrze nie umieją czytać ,to może im mama przeczytaćsmileMoja córka w 2 klasie w taki sposób nauczyla sie wszystkich modlitw potrzebnych do zaliczeniasmileBez stresu.W formie wieczornego pacierzasmile
          • Mój sześciolatek dostał wiersz w drugim tygodniu do nauczenia sie na pasowanie. Cztery zwrotki. Poszło bez bólu.
      • A co ma wspólnego polski z religią?!!! Religia jest w sercu a nie w zeszycie. Za wiarę się nie ocenia bo to nie religioznastwo! Katechezy precz ze szkoły!
    • No cóż, Zdrowaś Mario to jeden z podstawowych składników modlitwy codziennej. Może nie u każdego. Ale też nie każdy musi dziecko posyłać na religię.
      Zgadzam się z faktem, iż modlitwy codzienne zawierają sporo trudnych słów, np. lubiana przez moje dziecko Pod Twoją obronę. No ale tak jest, a dopóki jest, program nauki religii wymaga ich znajomości a program nalezy realizować.
      Dziewczynki mają pewnie książke do nauki religii, prawda? Z tyłu powinien być wykaz modlitw do nauczenia się a siostra powinna udostepnić Ci program nauczania. Nie ona go układa, ona go tylko realizuje. Jeśli będą one wprowadzane w szybkim tempie, zbyt szybkim dla Twoich córek, zawsze możesz je wypisać. Po co mają się stresować. Tylko wtedy nalezy się liczyć z tym, ze córki nie pójdą do komunii św.
      --
      Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • no oczywiscie, ze nie u kazdego. kult maryjny nie jest podstawa katolicyzmu - choc mnie osobiscie odpowiada pierwiastek zenski. sion na pewno wie wiecej, ale cos m sie nawet zdaje, ze polski kult maryjny bywal juz krytycznie postrzegany przez stolice apostolska.

        ja zyje w innej choc rowniez chrzescijanskiej rzeczywistosci - modlitwy, uczeszczanie na msze sa prywatna sprawa wiernych, lekcje religii nijak tej pyrwatnosci nie gwalca. lekcje przekazuja wiedze o wlasnej religii i jej wartosciach, ale w zaden sposob nie kontrolowane jest wypelnianie obowiazkow religijnych. a mnie osobiscie w glowie sie nie miesci, zeby znajomosc JAKIEJKOLWIEK konkretnej modlitwy byla obowiazkiem religijnym. czyzbym grzeszyla modlac sie wlasnymi slowami?

        u nas dzieci czasem czytaja w klasie i omawiaja psalmy oraz inne literackie formy modlitwy, nigdy zadnej sie na pamiec nie uczyly. namawia sie je pomyslec wieczorem: dziekuje ci Panie Boze ze dzisiaj..... swiecilo slonce, dostalem 5 z rysunkow, a na obiad byly pyszne nalesniki z nutella.

        ale gdyby sie jakiejs mialy nauczyc to bezwzglednie wymagalabym od katechetki, zeby modlitwa byla tak przetrawiona, ze zrozumiala. wyjasnila to "laskis pelna", "blogoslawiona miedzy niewiastami" i "owoc zywota"? no i skoro w klasach 1-3 nie ma ocen, to nie ma rowniez 1 z religii.
    • Moja sześciolatka też w 1 klasie po jednej z lekcji religii wyszła oburzona na mnie bo dostała "dwóję, wielką dwóję" za to, że nie miała kredek, które były dołączone do ćwiczeń do religii. Nie wzięła tych kredek, bo ma cały piórnik innych kredek i ustaliłyśmy, że te zostawi, by nie dźwigać ciężarów.
      Oczywiście ta "dwója" to była tylko tak powiedziana, ale dziecko załamane.

      A co do zaliczania modlitw, to takowe zaliczanie jest u nas bodajże w drugiej klasie, przed 1 komunią.
      Córka za to dostała karteczkę o obowiązkowej obecności co niedzielę na mszy św. dla dzieci.
      • Co za matol daje dziecku slowna dwoje za brak kredek ktore byly dolaczone do cwiczen do religii?To inne kredki sa zle i nie pokoloruja obrazka czy nie wyk. sie polecenia rownie sumiennie.Dziecko musi nosic kredeczki dolaczone do cwiczen z matematyki, religii, przyrody i Bog wie czego jeszcze by sie nie narazic na otrzymanie lufu bo jedno pudelko nie zalatwi sprawy.Obled
    • 1. z moich doswiadczen wynika że dzieci często przekrecaja wypowiedzi nauczycieli
      2. we wszystkich szkolach prowadzonych przez zakonnice, przedszkolach widze dzieciaki zawsze szczesliwe, usmiechniete, wesole, przyklejone po kilka sztuk naraz do kazdej zakonnicy, rzucajace sie im na szyje nawet podczas przypadkowego spotkania w niedziele w kosciele
      3. skoro czytacie dzieciakom Biblie to poczytacje ewangelie sw. Łukasza, zaraz na poczatku pierwszy czy drugi rozdzial jest opisane zwiastowanie Maryi, aniol Gabriel mowi do niej slowami pierwszej części Zdrowas Maryjo czyli az do owoc żywota twojego, Jezus. Potem wytlumacz ze druga część od "swieta Maryjo, Matko Boża" kosciol dodal w IV wieku; wytlumacz tez dziewczynkom znaczenie słów "owoc żywota" "zdrowaś" itd

      Powala mnie za kazdym razem gdy niewierzący rodzice posylaja dzieci na katolicka religie, gdzie te są uczone jej zasad a rodzice taaaaaaaacy zdziwieni smile. A że na mszę św. trzeba chodzic to panie, kto to słyszał, skandal normalnie. Może jeszcze wierzyć w Boga im każą? Toż to dopiero zamach na niewinnosc dziecka bedzie!


      --
      Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

      Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
      • Ja rozumiem wymaganie "Ojcze nasz", "zdrowaś Mario" "Aniele Boży" itp. ale jak mi moja 6-ciolatka z kl. 1 przyniosła info na ksero od siostry, że poza tymi prostymi modlitwami mają zaliczyć 10 przykazań (przełknęłam) i Wierzę w Boga to nie dałam rady. Dziecko chodzi do Kościoła w niedzielę ale ja naprawdę nie mam pomysłu jak ją nauczyć tego Credo. Póki co umie pierwsze dwa zdania i się zniechęca.
        • Dziecko chodzi do Kościoła w niedzielę ale ja naprawdę nie mam pomysłu jak ją nauczyć tego Credo. Póki co umie pierwsze dwa zdania i się zniechęca.

          Nie wierzę, że 6-letnie dziecko chodzące co niedziele do kościoła (tak odebrałam sens Twojej wypowiedzi) nie umie fragmentów Credo. Dla dziecka modlitwa jest jak bajeczka, której uczy się na pamięć podczas słuchania.

          --
          Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
          • Wierzę w Boga dzieci uczą się w drugiej klasie przed Komunia. Mój ma umieć i umie Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Aniele Bozy i Akty.
            • No właśnie wiem bo mam drugie dziecko w kl 3 ale teraz do Komunii pójdzie i też się teraz uczy. To mnie nie zdziwiło, ze ma zaliczyć ale jak młodsza - 6-cioletnia przyniosła wykaz modlitw do zaliczenia i tam też Credo było to się bardzo zdziwiłam.

              Co do umiejętnosci fragmentów - no przyznaję, że nie umie a do Kościoła chodzi. Możesz nie wierzyć ale takie mam dziecko. Nawet szukałam gdzieś tego w wersji śpiewanej, żeby jej jakoś w ucho wpadło - ale w takiej wersji dzieciowej nie znalazłam.
          • A skroconej formy nie mozna?Taka fajna jest
      • oosbiscie wole, zeby obowiazki religijne pozostawic sumieniu wiernych, a nie rozliczac z nich np. w szkole.
    • W praktykujących rodzinach dzieci podstawowe modlitwy znaja. Teraz są nabożeństwa różańcowe, pochodź z dziećmi, nauczą sie.
      • Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
        Jak juz pisałam ja do kościoła nie chodzę. I dzieci tez nie. Modlitwy Zdrowaś Mario nie rozumieja.
        Ja nie potrafię im wytłumaczyć.
        Wszystkie książki trzymaja w szkole, te do religii też. Nie wiem jakie modlitwy sa do nauczenia.
        Jak pani cos zadaje (np wierszyk na pasowanie) to informacja o tym jest w dzienniczku. Inne zadawane rzeczy są w książce zaznaczane. Także zawsze wiem co jest zadane.
        Jedyne, co mnie dotknęło, to fakt, że siostra straszy jedynkami (to są 6 latki, które nie dostają ocen) i to, ze nie mam kontaktu z siostrą, bo moje 6 latki jeszcze nie wszystko są w stanie zapamiętać i przekazać.
        • Naprawde idź z nimi na różaniec, sens modlitwy opowiedz.
          Kup mały katechizm dla dzieci i będziesz miec wszystkie modlitwy a dodatkowo poproście aby katechetka dawała wlepki do zeszytu z informacjami co na kiedy.
          • Skoro dzieci chodzą na religię, to zadaniem katechety/ katechetki jest wytłumaczenie im sensu modlitw, które następnie są zadawane do wykucia na pamięć.

            Nie widzę powodu, dla którego rodzice mieliby odwalać ten obowiązek za nauczycieli.

        • potrojna_mama_ola napisała:


          > Jak juz pisałam ja do kościoła nie chodzę. I dzieci tez nie.

          To po co zapisałaś dzieci na lekcje religii? Bałaś się opinii teściów albo sąsiadów?!! Przecież w takim przypadku to czysta hipokryzja!!! Lekcje religii nie są (na szczęście) obowiązkowe!
          --
          Michał (tata Emilii)

          http://lbyf.lilypie.com/mg5Ep2.png
          • No przecież napisałam w pierwszym poście dlaczego zapisałam dzieci na religię. Wytłumaczyłam. Ale widać czytać sie nie chce, a najlepiej to kogoś obrzucic błotem.
            Fakt, hipokryzja. Ale posłałam dzieci na religię, bo nie jestem przeciwko wierze i chce, żeby dzieci ją w ten sposób poznały.
            A tesciów nie mam, rodziców mam niewierzących, więc przed nikim nie muszę nic udawać. Żyję w warszawie na dużym osiedlu, a o sąsiadach nic nie wiem, ani sąsiedzi o mnie.
            Miałam nadzieję na kulturalna rozmowę, ale jak widać na forum się nie da.

            • szkoła nie organizuje lekcji religii (poznawczo), a katechezę, co jest ściśle związane z wiarą katolicką, w tym obowiązkami jakie z niej wynikają
              • Wiesz co wyklepanie regulek, Credo, wszelkich prawd wiary, zapoznanie sie ze wszystkimi grzechami jakie sa nie uczyni z ciebie katolika.To nie jest dobre poznawanie wiary.Moje dzieci chodza do katolickiej szkoly i tam glowny nacisk jest kladziony na poznawanie pisma siwtego i tlumaczenie dzieciom o co w tym wszystkim chodzi.Owszem tez poznaja prwadzy wiary i jest im to tlumaczone ale nie przypominam sobie by bylo to na zasadzie - dzisiaj prosze 7 grzechow glownych do zaliczenia na za 3 dni .6cilatki g...z tego zrozumieja.A i powtorki z rozwywki beda mieli jeszcze przez kolejne lata i tez malo co z tego zrozumieja bo nikt sie nie bedzie kwapil im tego wytlumaczyc tylko ZZZ i prawdopodobnie dojdzie tez kolejne Z
              • Dziękuję, filipianko, za wytłumaczenie autorce wątka o co chodzi z lekcjami religii w szkole. Poza tym przeczytałem wszystkie posty w wątku i nikogo nie obraziłem. Wyraziłem jedynie swoje ogromne zdumienie takim postępowaniem. Sugerowanie postępowania wpływem innych ludzi (rodziny, sąsiadów) wynika z tego co przeczytałem już o podobnych zachowaniach rodziców na tym i podobnych forach.

                Ja ogóle zasady różnych wyznań sam tłumaczyłem swojej córce. Do tego nie trzeba chodzić na lekcje katechezy.
                --
                Michał (tata Emilii)

                http://lbyf.lilypie.com/mg5Ep2.png
            • Potrojna_mamo, w pierwszym poście piszesz, że oboje z mężem pochodzicie z rodzin wierzących, a teraz znów, że Twoi rodzice są niewierzący, to jak to w końcu z Tobą jest?wink

              Wracając do zajęć z religii, siostra ma prawo prosić dzieci, by nauczyły się podstawowych modlitw, to z pewnością nie przekracza możliwości 6-latka. Skoro podjęłaś decyzję, że chcesz, żeby Twoje dzieci poznawały tę wiarę, to powinny też uczyć się modlitw. Przed pierwszą komunią i tak będą musiały je znać, więc lepiej robić to systematycznie. Masz natomiast rację, że siostra nie powinna dzieci straszyć. Należałoby raczej ustalić jakiś system, ograniczający dzieciom możliwość totalnego "olewania" próśb katechetki. Tak, jak to wygląda w przypadku innych zajęć szkolnych.
            • Na lekcjach religii katolickiej poznaje się zasady wiary katolickiej i uczy się dzieci jak mają wierzyć bo to jest katecheza a nie religioznawstwo.
              Dlatego dzieci będą uczone że trzeba uczestniczyc we mszy sw w niedziele, modlić się, czytac Pismo Św. i bedą uczone modlitw na pamięć.
              Osobiście uważam że modlitw jest za dużo do nauczenia i na pewno np Credo nie powinno byc wymagane przed I Komnia ale skoro jednak jest w programie a mnie wiara w Chrystusa jest droga i ważna dla całej mojej rodziny to przemęczyłabym się.
              Pocieszające jest to że obecny program religii obowiązuje ostatni rok szkolny. Od nastepnego roku dzieci będą szły do I Komunii w 3 klasie (w całej Polsce) i program nauki bedzie dostosowany tez bardziej do 6-latka w klasie I.

              Nie rozumiem po co posyłaja rodzice niewierzacy dziecko na katecheze. Nie rozumiem ich bezczelnosci że w czasie chrztu ślubuja i przysięgają Bogu wychowywać dziecko w wierze a potem mają to głeboko gdzies. Straciłaś wiare, nie wierzyłaś nigdy - po co chrzciłaś dziecko i po co mącisz mu w głowie, po co każesz chodzic na religię i jednoczesnie nie przestrzegac jej zasad?

              Jesli ci jednak zależy żeby dzieci wzrastały w wierze to choc sama nie umiesz im wielu rzeczy wytłumaczyć możesz wybierac w pozycjach książek katolickich dla dzieci jak w ulęgałkach. Znajdziesz i takie tłumaczące słowa modlitwy, kostki edukacyjne do nauki modlitwy, opowiadania, setki rodzajów Biblii dla dzieci młodszych i starszych, kolorowanki, wiersze, proze, gry, puzzle, gry komputerowe - na każdy wiek. Więc gdybys chciała to znajdziesz pomoc.
              www.edycja.pl/produkty/dla-dzieci/edukacja-gry-zabawy/kostki
              kmt.pl/dzieci/?gd=41&kstr=2




              --
              Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

              Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
              • Popoeram sion2. Tak jak mam z Nią kompletnie odmienne światopoglądy tak zgadzam się w 100% z tym co napisała. Albo się posyła dziecko na lekcje religii katolickiej i akceptuje się wynikające z tego obowiązki albo nie i ma się z tym "święty spokój". Wybór należy do Ciebie, te zajęcia nie są obowiązkowe.
                --
                Michał (tata Emilii)

                http://lbyf.lilypie.com/mg5Ep2.png
        • Faktycznie, sprawa przegrana. Do kosciola nie, modlitw nie potrafisz wyjasnic, ksiazki w szkole (rozumie,ze trudno je raz przyniesc i do nich zerknac). Jestes zaszczuta... I dzieci tez uncertain
    • Przemyśl wypisanie dzieci z religii, bo przed 1 komunią prawdopodobnie się załamiesz, szkoda męczyć dzieci. W Twojej sytuacji prościej będzie poczytać biblię, porozmawiać z dziećmi na interesujące tematy itd. bez stresowania się ocenami i nauką na pamięć wszystkich istniejących modlitw, bo będzie tylko gorzej niestety.
    • I jeszcze jedno - bardzo wątpię żeby siostry zakonne w 2 mcu nauki straszyly 6-latki "wielkimi dwójami" czy pałami. Ciekawe że jakby cos takiego dziecko powiedzialo jako cytat wychowawczyni to zaraz bys poleciala i albo walczyla o prawa dziecka albo przynajmniej starała sie dowiedziec co dokładnie pani powiedziała.
      A skoro chodzi o siostry zakonne to oczywiście juz wszystko wiadomo. Od razu najlepiej je oskarżyć, wytknąć, osądzić i uznać że głupie baby nie rozumieją staran maluchów. To łatwe przecież i tak się bronić nie będą.
      --
      Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

      Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
      • sion2 napisała:

        > I jeszcze jedno - bardzo wątpię żeby siostry zakonne w 2 mcu nauki straszyly 6-
        > latki "wielkimi dwójami" czy pałami.

        A ja wierzę, bo u nas w szkole podobne sytuacje zdarzały się jeszcze we wrześniu (tez w kl. 1szej, gdzie są same 6-latki).
      • Wiecie, co, czuję sie zaszczuta, szczególnie przez te najbardziej broniące wiary. To co piszecie jest obrzydliwe i niechrześcijańskie.

        Jeśli 3 dzieci mówi, ze będa "pały" za to ze nie potrafią modlitwy, to jednak cos w tym jest, tym bardziej, ze moje nie wiedza co to jest PAŁA. Kolezanka z ławki, wie, bo ma starsze rodzeństwo.

        Wieczór spedziłam na nauce "Zdrowaś Mario" nie wierzę, ze 2 latek potrafi powiedziec tę modlitwę, bo moja 6 latka ledwo wymówiła "błogosławionaś ty".

        I "dziękuję" za dyskusję. Więcej na tym forum nie bede pisac, bo przez Was to tylko pochlastać sie mozna Niektóre z Was sa po prostu wstrętne. Jak mozna tak zaszczuc człowieka, którego sie nie zna.
        Oczekiwałam tu pomocy, chciałam dowiedziec sie, jak inni rodzice radzili sobie z modlitwami u 6 latków. Ale NIE, NAJLEPIEJ NASKOCZYĆ NA BLIŹNIEGO. I tego Was uczy wiara?????
        FUJ, brzydzę się
        • Chyba troche sama jestes sobie winna. Nie napisalas ze twoim problemem sa trudnosci w nauczeniu sie na pamiec modlitw przez dziecko ale że jestes zbulwersowana zachowaniem zakonnicy, z ktora nota bene ani slowa nie zamienilas, ani nawet pisemnie sie nie zwrocilas do niej.
          Poza tym zrozum że trudnosci twojego dziecka sa wylacznie konsekwencją twojej wlasnej postawy zyciowej. Gdyby dziecko choc raz na miesiac chodzilo do kosciola to by znalo juz Zdrowas Mario od dawna. To jest PODSTAWA. To sa slowa Aniola Gabriela powiedziane do Maryi czyli slowa samej Biblii. Jesli trzymasz dzieci z daleka od kosciola, wiary, praktyk religijnych to nie dziw sie że maja takie problemy.
          Na tym forum jest bardzo duzo wypowiedzi atakujacych katecheze w szkole. Zauważ że piszą wyłącznie ci którzy twierdza że sa niewierzacy, są wojującymi antyklerykałami, czesto nawet nie chrzcili dziecka a posylaja na lekcje religii.. i po co? i potem jeszcze atakuja, judzą, załamują ręce że dziecko musi modlitw sie uczyc.
          Poza tym moja droga naprawde przysiegalas Bogu że bedziesz wychowywac dziecko w wierze. I tej przysiegi nie dotrzymujesz. To nie jest opluwanie ale to sa przykre fakty.
          Przepraszam ciebie za moze zbyt duzą ironię. Powinnam pamiętac że nie wszyscy mają takie same porąbane intencje pisząc na tym forum o religii a czasami zapominam.
          Ja znam bardzo dobrze program katechezy bo sama sie kształcilam na katechetke. Kształciłam ale nie pracuje w tym zawodzie. natomiast mam mnóstwo znajomych katechetek i wiem że to co one przeżywaja na co dzien w pracy od dzieci i ich rodziców jest niczym w porównaniu z tym jak ty zostałas tutaj potraktowana.
          Zachowanie pełne pretensji, roszczen, agresji i całkowitej ignorancji rodziców w sprawach wiary jest zjawiskiem powszechnym. Katechetki codziennie spotykaja z takim poziomem niewiedzy, braku znajomosci podstaw wlasnej wiary jakby analogicznie na geografie przychodzil rodzic i sie awanturowal że przeciez Ziemia płaska jest i czemu każe dziecku okrągły globus kupować. I jak człowiek przeczyta oraz bedzie swiadkiem w realu 100 takich zachowan to wlasnie potem reaguje bardzo źle na takie wpisy jak twoje.
          --
          Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

          Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
          • sion2 napisała:

            > Nie napisalas ze twoim problemem sa trudn
            > osci w nauczeniu sie na pamiec modlitw przez dziecko ale że jestes zbulwersowan
            > a zachowaniem zakonnicy, z ktora nota bene ani slowa nie zamienilas, ani nawet
            > pisemnie sie nie zwrocilas do niej.

            Nigdzie nie napisałam że jestem zbulwersowana. I nigdzie nie napisałam, ze nie zwróciłam sie do zakonnicy. owszem, napisałam maila poprzez dziennik elektroniczny. Nie odpowiedziała.

            > Poza tym zrozum że trudnosci twojego dziecka sa wylacznie konsekwencją twojej w
            > lasnej postawy zyciowej. Gdyby dziecko choc raz na miesiac chodzilo do kosciola
            > to by znalo juz Zdrowas Mario od dawna. To jest PODSTAWA. To sa slowa Aniola G
            > abriela powiedziane do Maryi czyli slowa samej Biblii. Jesli trzymasz dzieci z
            > daleka od kosciola, wiary, praktyk religijnych to nie dziw sie że maja takie pr
            > oblemy.

            Religia to przedmiot, tak? Więc uczymy sie go w szkole od PODSTAW, tak jak literek i cyferek.




            > Poza tym moja droga naprawde przysiegalas Bogu że bedziesz wychowywac dziecko w
            > wierze. I tej przysiegi nie dotrzymujesz. To nie jest opluwanie ale to sa przy
            > kre fakty.

            Owszem, masz racje, nie jestem dobrą chrześcijanka. A dzieci posłałam na religię, aby te braki nadrobiły. gdybym to miała "gdzieś" nie posłałabym dzieci na religię.


            > Przepraszam ciebie za moze zbyt duzą ironię. Powinnam pamiętac że nie wszyscy m
            > ają takie same porąbane intencje pisząc na tym forum o religii a czasami zapomi
            > nam.

            Niestety porównóję Twoje wypowiedzi, z agresją "walki o krzyż" w zeszłym roku.
            Ale z drugiej strony Cię rozumiem. Ja jestem złą katoliczką. Dlatego zastanawiam się nad istotą chodzenia na religię moich dzieci.
            Katechetki (siostry zakonnej) nie zaatakowałam, najpierw zwóciłam sie na forum. Zostałam tu zjechana (uważam, ze nie do końca słusznie). Ale poznałam opinię innych, również Twoją, za co dziękuję, bo widze wiele rzeczy w innym swietle.
            Do koscioła raczej nie zacznę chodzić, bo po prostu nie lubię. ja się tam bardzo męczę. Dzieci też.





            • No to dziecko miało opanować podstawy. Nie opanowało. Ojej.
              "Zdrowaś Mario" mówiłam na etapie przedszkola. Nie wmówisz mi, że to megatrudne.
            • Może porównywać moje wypowiedzi do czego chcesz. Zawsze łatwiej widziec zło w drugim człowieku niz w samym sobie, prawda? To nie ty jestes winna temu że 6-latek nie umie sie nauczyc Zdrowas Maryjo tylko winny jest kościół. Kościół tez jest winny temu że sie nudzisz na mszy i "męczysz", Kościół tez powinien sie dostosowac do poziomu waszej niewiary i uczyc dzieci że w ogóle Bóg istnieje.
              I własnie taka postawa dajesz do zrozumienia że naprawde niewiele masz wspolnego z katolicyzmem. Kosciol zawsze - od wiekow - nauczał że od przekazywania wiary sa rodzice, rodzina a nie lekcje religii. Wiara to jest cos co sie praktykuje od kiedy tylko jako tako zaczyna sie uzywac rozumu. Dziecko które wzrasta w wierze w rodzinie jest calkowice innym dzieckiem niz to ktore ma za rodzicow antyklerykałow czy niewierzacych. Moja 4-letnia bratanica nie ma problemu ani z chodzeniem na msze dla doroslych, ani z msza dla dzieci, ani z modlitwa ani z rozumieniem znaku krzyża. Potrafi tez bez problemu powtórzyc "błogosławionas ty" które nota bene mozna zamienic na "błogosławiona jestes". Bo mała wzrasta w otoczeniu wierzacych. Zmienia temat rozmowy z motylków na Jezusa w dowolnym momencie bo jest On elementem jej rzeczywistosci, rozumiesz?
              Dlatego usiłuję ci wytłumaczyc że winę za niemożnosc nauczenia sie Zdrowas Maryjo przez twoje dzieci ponosisz ty sama. Mysle że one nigdy nie zetknely sie z tymi slowami wiec dlaczego jezyk staropolski ma byc dla nich łatwy? skad maja wiedziec że "zdrowaś" znaczy "witaj" albo "bądź pozdrowiona"?

              Katecheza nie jest poznawniem podstaw wiary. Podstawy wiary dzieci poznaja w domu i tak przygotowane ida na lekcje religii. Kosciol bierze na serio przysiege rodzicow w czasie chrztu że bede wychowywac dziecko w wierze. Gdyby nie bral to religia bylaby obowiazkowa dla dzieci katolickich od 3-latków a tak nie jest. Czy to źle że Kosciol traktuje serio rodziców i rodzine? Że się nie wtrąca przez pierwsze 6 lat ich życia?

              Nigdzie nie napisalam że jestes złą katoliczka. To że nie dotrzymujesz obietnic chrzcielnych jest tylko jedna ze skladowych twojej postawy zyciowej której w całosci nie osądzam. Wytykasz ki błedy że ciebie atakuje i poniżam, opluwam a sama robisz to za chwile ze mna sugerujac że mam cos wspolnego z "obroncami krzyża". Nie mam nic wspolnego z nimi, nie popieralam ich nigdy i nie pisalam ani nie mowilam nigdy że popieram.
              Mam wielu znajomych a wsrod nich sa niewierzacy także. I antyklerykałowie. I zwolennicy RP. I doskonale wiem że byc ateista to nie znaczy byc zlym czlowiekiem.
              Szkoda tylko że dla wiekszosci piszacych na tym forum o religii ksiadz, zakonnica i katechetka swiecka to uosobienie zła, pogardy, wscieklosci na caly swiat, nieznajomosci psychiki dziecka i antytalencie pedagogiczne.
              --
              Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

              Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
        • Cytat
          Wieczór spedziłam na nauce "Zdrowaś Mario" nie wierzę, ze 2 latek potrafi powiedziec tę modlitwę, bo moja 6 latka ledwo wymówiła "błogosławionaś ty".


          Dwulatek, z którym codziennie się odmawia modlitwę, zapewne będzie mówił "po swojemu". Trzylatek będzie umiał powiedzieć bez problemu, dzięki codziennemu powtarzaniu.

          A ogólnie to zgadzam się z Sion. We wszystkim, co napisała w tym wątku.

          Co do "straszenia" pałą - no dramat, dramat po prostu. Jeśli dziecko jest w szkole zapisane na religię, to religię traktujemy jako normalny PRZEDMIOT.
          Moja córka nie powiedziała wiersza na "języku polskim". Dostała jedynkę (zwaną "poziomem pierwszym", bo ocen formalnie nie ma) z możliwością poprawienia, z której to możliwości nie skorzystała, bo nie chciała. Nie umarła, traumy nie ma, nie jest "wystraszona" - za to wie, że w szkole można dostać nie tylko piątkę, czy szóstkę, ale i gorsze oceny, jeśli się nawali. Czego i twoim dzieciom życzę.


          --
          Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
          Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
          • mama_kotula napisała:

            >
            > Co do "straszenia" pałą - no dramat, dramat po prostu. Jeśli dziecko jest w szk
            > ole zapisane na religię, to religię traktujemy jako normalny PRZEDMIOT.

            Moje dzieci to SZEŚCIOLATKI.Gdy ich pani zadaje im pracę domową, to ja o tym wiem. I skoro religie traktujemy jak zwykły przedmiot, to tego samego oczekuję od siostry zakonnej (na tym etapie 6 latek jeszcze nie wszystko potrafi przekazać).
            I skoro religia to PRZEDMIOT to uczymy sie go od PODSTAW.

            Skoro z ciebie taka chrześcijanka, to zachowuj sie po chrześcijańsku i nie opluwaj innych.

            • Nikogo nie opluła. Jesteś przewrażliwiona, doprawdy.
              Reasumując: powiedz siostrze, żeby wpisywała prace domowe do dzienniczka. Tyle.
              • No ale lepiej na forum pobrzęczeć. Zakonnice poprosic o wlepki. Jak sama nie potrafi zrobić to w sekretariacie każda sekretarka pomoże napisac zdanie i je skopiowac kilkadziesiat razy i wydrukowac kartke.
            • Cytat
              I skoro religia to PRZEDMIOT to uczymy sie go od PODSTAW.


              No więc uczymy się od podstaw: dzieci na lekcji uczą się modlitwy; te, które na lekcji się nie nauczyły (z dowolnych powodów), utrwalają w domu. Tak jak literki i cyferki, si?
              I przepraszam, ale nauczenie się na pamięć 5 linijek tekstu - nawet bez zrozumienia - to dla 6-latka nie jest chyba jakiś wielki wyczyn. Szczególnie, że mają na to kilka dni.

              Nie wiem teraz, co wg ciebie jest waszym problemem - czy samo to, że zadaniem domowym jest nauczenie się modlitwy, czy fakt niedoskonałej komunikacji z siostrą? Bo o ile pierwszego "problemu" nie rozumiem, o tyle drugi jest do rozwiązania.

              Cytat
              Skoro z ciebie taka chrześcijanka, to zachowuj sie po chrześcijańsku i nie opluwaj innych.


              Nie jestem chrześcijanką, skąd to wywnioskowałaś? Jestem agnostyczką.

              Oraz, jedyną osobą, która tutaj się zapiekla i pluje, bo usłyszała kilka słów niemiłej prawdy - jesteś ty. Nikt na ciebie nie "pluł" - po prostu nie zostałaś pogłaskana po główce. I to zabolało.


              --
              Aspolecznosc pomaga w jasnym myśleniu niezmąconym pierdołami polegajacymi na zaprzataniu sobie glowy tym, w jaki sposob podejść do innych ludzi. © Elza78
              Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
              • Cytat Nie jestem chrześcijanką, skąd to wywnioskowałaś? Jestem agnostyczką.

                Jedno nie wyklucza drugiego , można wierzyć w Boga i wierzyć że Jego istnienia nie da sierealnie udowodnić . Pozdrawiam.
            • potrojna mama ola....
              na takich forach nie znajdziesz zrozumienia swoich wypowiedzi, odnajdziesz raczej OCENY....
              i to nie oceny danej sytuacji tylko raczej Ciebie jako osoby...
              i stąd wypowiedzi np mama kotula , cyt.Skoro z ciebie taka chrześcijanka, to zachowuj sie po chrześcijańsku i nie oplu
              > waj innych....tego komentować nie będę to bo żenada że właśnie te najwierniejsze chrzescijanki są najokrutniejsze...
              rozumiem Twoje oburzenie , myślę ze powinnać po prostu pójśc do katechety i porozmawiać szczerze, każde dziecko jest inne i każde inaczej przyjmuje i ogarnia naukę, zatem dla jednych modlitwa wierze w Boga będzie pewnie pstrykiem , a dla innego dziecka zupelnie inną nauką...
              nie przejmuj się opiniami , kieruj się swoją mądrością....
              jeśli chodzi o temat religii, to niestety nie odnajdziesz na forum porady....od razu się zagęszcza od ocen....
    • Ja nie posłałam swojego dziecka na religię właśnie ze względu na to, że religia w szkole to katecheza, a nie religioznawstwo.Nie chodzimy do kościoła i nie będę mieszać dziecku w głowie. Z tego co zauważyłam bardzo dużo osób posyła dzieci na religię po porostu ze strachu przed społecznym ostracyzmem. Mam dwie koleżanki, które też nie chodzą do kościoła i one były w szoku, że ja się odważyłam nie zapisać dziecka na katechezę, ich dzieci chodzą na religię tylko i wyłącznie dla świętego spokoju rodziców i to nie są jedyne takie osoby, które znam. Ludzie się po prostu boją, boją się o swoje dzieci, że będą prześladowane.
      • >bardzo dużo osób posyła dzieci na religię po porostu ze strachu przed społecznym ostracyzmem (...) Ludzie się po prostu boją, boją się o swoje dzieci, że będą prześladowane.

        A kto te dzieci ma prześladować?? Bo chyba nie koledzy/koleżanki z klasy(??). Mój syn zadał mi pytanie, dlaczego X nie chodzi na religię, więc odpowiedziałam, że niektóre dzieci nie chodzą na religię, bo ich rodzice nie wierzą w Pana Boga lub są innego wyznania. Wystarczyło.

        Niemniej uważam, że dziecko w przyszłości powinno samo zdecydować, czy chce i będzie wierzyć, a żeby tak mogło się stać musi poznać, w kogo chce/nie chce wierzyć. I do tego właśnie służą lekcje religii. Rodzice dzieci nie chodzących na religię zapewne sami uczestniczyli w lekcjach religii jako dzieci, a później zdecydowały o "niewierzeniu". Zapisujemy dzieci na różnego rodzaju zajęcia dodatkowe, żeby poznały różne dziedziny życia, a potem one mówią - "Nie chcę już chodzić, bo to mi się nie podoba" i jest to wybór dziecka, więc może warto pozwolić mu na taki wybór również w kwestii wiary...?

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • To prawda, że wizja wyalienowanego, wytykanego palcami nie-katolika jest wyolbrzymiana przez część rodziców. Moja córka, która chodzi do 5 klasy i w międzyczasie zmieniła szkołę (przeprowadzka), nigdy nie miała z tego powodu nieprzyjemności. Jedyną uciążliwością jest nieprzestrzeganie przez szkoły zapisu, że zajęcia nieobowiązkowe (czyli również religia) odbywają się albo przed albo po lekcjach. Piąty rok w szkole i piąty rok z okienkiem w planie lekcji sad
          --
          Michał (tata Emilii)

          http://lbyf.lilypie.com/mg5Ep2.png
        • jagabaga92 napisała:

          >
          > Niemniej uważam, że dziecko w przyszłości powinno samo zdecydować, czy chce i b
          > ędzie wierzyć, a żeby tak mogło się stać musi poznać, w kogo chce/nie chce wier
          > zyć. I do tego właśnie służą lekcje religii. Rodzice dzieci nie chodzących na r
          > eligię zapewne sami uczestniczyli w lekcjach religii jako dzieci, a później zde
          > cydowały o "niewierzeniu". Zapisujemy dzieci na różnego rodzaju zajęcia dodatk
          > owe, żeby poznały różne dziedziny życia, a potem one mówią - "Nie chcę już chod
          > zić, bo to mi się nie podoba" i jest to wybór dziecka, więc może warto pozwolić
          > mu na taki wybór również w kwestii wiary...?
          >

          Tu pozwolę sobie mieć zdanie odmienne. Religia to kwestia wiary i nie da się tego porównać z SKSem, kółkiem szachowym czy zbiórkami harcerskimi. Jeżeli ktoś przyjmie chrzest to później "Nie chcę już chodzić, bo to mi się nie podoba" to za mało aby się wypisać. Neleżałoby złożyć dokument o apostazji co w przypadku dziecka może być bardzo trudne jeżeli nie niemożliwe. A chodzenie na lekcje katechezy aby poznać wiarę katolicką mija się z celem, o czym pisała już wcześniej sion2. To nie są zajęcia z religioznawstwa.
          --
          Michał (tata Emilii)

          http://lbyf.lilypie.com/mg5Ep2.png
      • I akurat to rozumiem. Rozumiem też inna sytuacje (kiedy niepraktykujacy lub niewierzacy posyła dzicko na katecheze /religie) ale jest ona lekko paranoidalna.
    • Nie wiem, kto miałby te dzieci prześladować, ale to było pierwsze stwierdzenie, jakie słyszałam na wieść, że dziecko nie będzie chodzić na religię, nie, raczej drugie, pierwsze było: "nie boisz się?"
    • A co z umiejętnością czytania dziecka 6-letniego ? Czy materiał nie powinien być tak dostosowany, aby dzieci mogły SAME się tego wiersza czy modlitwy nauczyć, a nie angażować do wszystkiego rodziców ? Rozumiem, że mogę ocenić czy syn prawidłowo deklamuje wiersz, ale dlaczego mam w tej nauce czynnie uczestniczyć ? Religia poziomem nauczania powinna być dostosowana do nowej podstawy programowej, a jeśli katechetka jako pracownik szkoły jej nie zna, to powinna się z nią zapoznać i wdrożyć w życie. Oczekiwanie, że dziecko dostosuje się do oczekiwań katechetki jest pomyłką, nie dziecko jest dla niej, a ona jest dla dziecka.
      • U mnie podobna sytuacja rodzinna. Dzieci mam starsze w II i IV klasie.
        Przy trudnościach w I klasie (większość dzieci nie nadążała za materiałem zlecanym przez katechetkę) sprawa znalazła się na radzie. Większość rodziców uważała, że za samą chęć dziecko powinno być "nagradzane" i zachęcane do nauki religii, a nie zniechęcane złymi stopniami czy wręcz zastraszane. Dzieci chodzące systematycznie do kościoła lub odmawiające modlitwę codzienne zapewne będą znały i Zdrowaś Maryjo, i Ojcze Nasz i inne, ale na pewno nie wszystkie. W efekcie w I klasie ,po naradzie z katechetką i dyrektorem oraz trójką klasową wszystkie dzieci miały 5 - głównie za rysunki, a prace domowe (modlitwa do nauczenia) zawsze tylko dla chętnych.
        • Program religii, a i angielskiego również nie jest dostosowany do dziecka 6-letniego. Z tym, że program religii nie jest dostosowany do sposobów uczenia się dzieci współcześnie wogóle.

          W zeszłym roku, opowiadam to po raz kolejny, moja córka w połowie roku miała przepisać z książki zdanie :Tyś jest mój syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. Przynajmniej kilku liter zwyczajnie nie znała - w dodatku przepisywała z drukowanego na pisane (w książce od kaligrafii w 2 klasie zawsze przepisują z pisanych na pisane).

          Tak, że panie katechetki, tak się nie obruszajcie, bo brak i dobrego programu i dobrych podręczników i dobrych katechetów.

          Mam wrażenie, że wszyscy są przekonani, że jeśli załączyło się obrazek do kolorowania to już się dostosowało treści do potrzeb małych dzieci. Oszaleć można od tego kolorowania, nota bene.

          I niestety panie katechetki przodują tutaj w wymyślaniu różnych zadań dodatkowych, typu narysuj, wyklej, pozbieraj.

          A tak naprawdę to z własnej przykościelnej katechezy pamiętam jednak, a dziś jest tylko gorzej, że jest to jednak religioznastwo. Dzieci słyszą co powinny robić, ale czy słyszą o tym co Pan Bóg zrobił w życiu np. pani katechetki, czy jej rodziny. Nie wiem, ale jak ja bym była katechetką to dzieliłabym się z dziećmi np. tym, że Pan Jezus odpowiedział na jakąś moją modlitwę, choćby taką, by zdążyć na lekcje mimo gigantycznego korka czy o jakie tam codzienne rzeczy się modlę. Wyobrażam sobie, że gdyby córka o tym usłyszała na katechezie to by mi opowiedziała bo ją takie rzeczy poruszają, a nigdy nie mówiła. Dla mnie właśnie elementy świadectwa są najskuteczniejszą katechezą.
          • Popieram wpis w grochilicy w całej rozciągłosci smile.
            Z programem to jeszcze jest tak że wspolna dla wszystkich jest podstawa programowa. Natomiast tak jak w przypadku przedmiotow swieckich, do nauki religii sa różne podreczniki. Nie wiem z jakiej jestes diecezji ale w naszej warszawskiej (nie warszawsko-praskiej) uwazam że jest dosc dobry podrecznik w nauczaniu zintegrowanym. Jest to nowy podrecznik tzn obecny na rynku jakies 5-6 lat chyba.
            Natomiast jak napisalam - od przyszlego roku szkolnego bedzie nowy program a nie tylko nowe podreczniki. I dzieci beda szly do I Komunii w 3 klasie a nie w drugiej. Jaki bedzie ten nowy program to nie wiem poza ogolnym "przystosowany do dzieci 6-letnich".

            Jesli dzieci nie piszą i nie czytają to utrwalac lekcję musza poprzez rysowanie, kolorowanie, spiew i wyklejanie. Oprócz tego jest rozmowa i przekazywanie tresci przez katechetke.

            I masz swieta wink rację z dawaniem przykladu z wlasnego zycia. Wlasnie tak ja rozmawiam z dziecmi o Bogu że owszem przekazuję jakąś teorię ale przede wszystkim pokazuję na wlasnym przykladzie czym jest dla mnie wiara, Kim jest Bóg, czy spotkalam aniolów w zyciu, a jesli mowa o skrusze i przebaczeniu to modlac sie z dzieckiem sama daję przyklad przepraszania Boga za cos co bylo zle a czego swiadkiem bylo dziecko. I tylko takie wychowanie daje jakies skutki, moim zdaniem.

            --
            Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

            Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
            • jestem własnie z diecezji warszawskiej i w sumie to nie wiem czy to zła czy dobra książka, bo są w niej tematy i rysunki smile No i teksty pieśni - jakoś nie jestem pewna czy są śpiewane na lekcjach. Moim zdaniem to zaliczanie modlitwy to jednak swego rodzaju "przekleństwo" bo zaliczenie 15 modlitw przez 25 dzieci oznacza, że większość czasu z lekcji to przepytywanie. A i tak po każdych zajęciach córka wraca załamana, że nie dopchała się do siostry i znowu nie zdążyła zaliczyć.

              Tak, że mimo, żem katoliczka co dziecko uczy modlitw to sporo mam krytycznych uwagsmile
              • Tylko wlasnie ten spis modlitw na koncu ksiazki nie jest obowiazkowy caly dla 1 klasy. To jest spis na 3 lata nauki i dziecko moze wszystko zaliczyc w caigi 3 lat a moze w ciagu 1 roku. Takie bylo zalozenie autora podrecznika ks. Tuleja ktorego znam osobiscie smile. Natomiast częśc katechetów traktuje to co jest na koncu ksiazki jako obowiazek na dany rok i wtedy zaczyna sie szał i przekrecanie slow modlitw przez dzieci bo nie rozumieja co mowia.

                Poza tym dobra jest pomyslowosc. Moja kolezanka robi tak że dzieci zaliczaja po 3 osoby naraz, stoja i mowia naraz. I wszystkie dostaja ocene. Mniej stresu a ona nie obniza oceny gdy delikwent sie zatnie, tylko wtedy odmawia oceny gdy widzi ze dziecko zupelnie nie umie. nie stawia nigdy jedynek ani dwój ani trój.

                Inna z kolei katechetka w ogole nie ocenia dzieci indywidualnie a cala klasa modlac sie przed lekcja i zakonczenie po kolei "przerabia" te wszystkie modlitwy, powtarzaja glosno wspolnie. Jak uzna ze wszystkie umieja jako tako to stawia calej klasie piątki.

                tak wiec mozliwosci jest sporo a i katecheci rozni smile

                Ja tez mam sporo uwag krytycznych, przeważnie ujawniam je jednak wobec ludzi którzy wiem że mogą coś realnie zmienić a nie tylko ponarzekac razem ze mna i otrzymac kolejny powód do poglebienia swoich uprzedzen wobec kosciola i co gorsze - Boga. No ale to taka moja prywatna filozofia już.
                --
                Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

                Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
                • Moje dziecko to tez 6 latek w I klasie. Uczyli sie Zdrowaś Mario. Mój nie musiał się uczyć bo umiał. Co więcej tę modlitwę doskonale zna przynajmniej od roku mój 4 latek. Obaj znają też Aniele Boży, Ojcze Nasz, Pod Twoją Obronę i większość stałych kwestii na mszy świętej. I naprawdę dla osoby wierzącej ta modlitwa to właśnie podstawa. Cały problem polega myslę na tym że dla twojej córki to wszystko to nowość bo z żadnym przejawem religijności nie spotkała się w domu. Skoro puściłaś na religię to rozumiem że chcesz żeby była osobą wierzącą? Tego nie nauczy się na religii. Wiarę dziecku powinni przekazać rodzice od maluszka. A jesli nie chcesz żeby były wierzące odpuść im tę religię. Bo wkrótce dziewczynki będą miały w głowach pomieszanie z poplątaniem. Będą tymi które nie chodzą z mamą do kościoła choć w szkole siostra zakonna mówi o takim obowiązku, nie modlą się w domu choć trzeba... Przemyśl jak chcesz wychować dzieciaki i badz kosekwentna w tym co robisz bez względu na zdan ie otoczenia i głupi owczy pęd. życzę powodzenie i duużo cierpliwości - szkołą się dopiero zaczyna - wiele jeszcze takich sytuacji przed tobą
                  --
                  lbyf.lilypie.com/lZfhp2.png[/img][/url]
                  lb4f.lilypie.com/o4rFp2.png[/img][/url]
                  Co dzień budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam... smile
                • Natomiast częśc katechetów traktuje to co jest na koncu ksiazki jako obowiazek na dany rok i wtedy zaczyna sie szał i przekrecanie slow modlitw przez dzieci bo nie rozumieja co mowia.
                  I tu sion lezy pies pogrzebany.I smiem twierdzic ze wiekszosc katechetow tak sie zachowuje a nie tylko czesc.
          • > jak ja bym była katechetką to dzieliłabym się z dziećm
            > i np. tym, że Pan Jezus odpowiedział na jakąś moją modlitwę, choćby taką, by zd
            > ążyć na lekcje mimo gigantycznego korka

            Fajnie, ale czemu w szkole???? W szkole powinna być wyłącznie nauka.
            Takie - bez urazy - zwierzenia i wierzenia to powinny być jakoś poza szkołą. Bo powstaje wrażenie, że ta religia to jest nauka na równi z taką dajmy na to matematyką. A dziecko jest łatwowierne i stawia znak równości i wydaje mu się potem, że wierzenia to jest jakaś wiedza.
            --
            Mama A. (6 lat) i M. (2 lata i 7 m-cy)
            Trójmiasto dla 30+
    • Do autorki: myslę, że najlepiej osobiście porozmawiać z siostrą uczącą religii. Spokojnie i rzeczowo. U nas był trochę inny problem w I klasie - katechetka zadawała mnóstwo zadań domowych - wystarczyła delikatna rozmowa i zadania dom. były w granicach przyzwoitości wink

      Jeśli chodzi o znajomość modlitw, to imo można od dzieci wymagać Aniele Stróżu czy Zdrowaś Mario (choć tzw. "zaliczenia" są bez sensu imho) ale już Credo - to jak uczenie tabliczki mnożenia w I klasie. Kto to zrozumie? A chyba nie chodzi o mechaniczne odklepanie, prawda?

      Co do zmiany podstawy programowej - u nas (poznań) już zmieniono program w tym roku. Mam obie książki do I kl. i imo nie ma większych różnic. Jedynie szata graficzna się zmieniła, i dodatkowo jest kilka stron z nalepkami. Treść i forma (rysowanie!) pozostała taka sama.
    • Abstrahując od Waszych przekonań religijnych, pragnę li jedynie poinformować Was, że kościół rzymsko-katolicki zadekretował w prawie kanonicznym:
      Kan. 97
      § 1.
      Osoba, która ukończyła osiemnaście lat, jest pełnoletnia; poniżej tego wieku małoletnia.
      § 2.
      Małoletni, przed ukończeniem siódmego roku życia, nazywa się dzieckiem i uważany jest za nie posiadającego używania rozumu. Po skończonym siódmym roku życia domniemywa się, że posiada używanie rozumu.
      .

      W związku powyższym nie ma co dramatyzować. Katecheta straszący dziecko 6 letnie czymkolwiek (jedynką, piekłem itepe itede) jest metodycznymzerem i na Waszym miejscu zastanowiłbym się bardzo poważnie, czy powierzyć takiej osobie edukację swojej pociechy.

      Kacperek
    • potrojna_mama_ola napisała:


      > Jestem w szoku i jestem zła. Nie chce, żeby moje 6 latki były straszone jedynka
      > mi przez siostrę zakonną. Nie chce, żeby religia tak wyglądała.

      A jak ma wyglądać? To jest przedmiot jak inne, jest materiał, który dzieci mają opanować, jak nie opanują - dostaną jedynkę. No tak działa szkoła, to nie jest szkółka niedzielna, kiedy dziecko chce, to się uczy, nie, to nie. To cię szokuje? Ja do kościoła nie chodzę, mój mąż jest absolutnie antyklerykalny i antykościelny, skóra mu cierpnie, jak słyszy, kiedy uczę córkę modlitw - ale ja uczę, tak samo jak wierszyków na przedstawienie czy słówek z angielskiego. Ma się nauczyć, uczę ją i tyle.
      • Ale w pierwszej klasie jest twoja córka? I w pierwszej klasie ma dostawać te jedynki?
        Mój syn jest w drugiej klasie i musi różne modlitwy zaliczać - te znane mu bezproblemowo zdał (jesteśmy wierzący i chodzimy do kościoła) ale teraz zaczną się schody, chociażby wspomniane Credo. W pierwszej klasie nic nie zaliczał i katechetka nic nie zadawała do domu. Jakby u nas religia wyglądała tak jak u autorki wątku to bym się załamała, a jak wspomniałam jesteśmy wierzący więc nam łatwiej.
        • lukrrecja napisała:

          > Ale w pierwszej klasie jest twoja córka? I w pierwszej klasie ma dostawać te je
          > dynki?

          Moja? W pierwszej klasie. U nas nikt nikogo jedynkami nie straszy, ale z tego, co wiem, to z religii i chyba angielskiego mogą być juz w pierwszej klasie normalne oceny, a za nieprzyswojenie wymaganego materiału dziecko raczej piątki nie dostanie, więc to nie jest żadne straszenie, tylko normalna konsekwencja.

          > W pierwszej klasie nic nie zaliczał i katec
          > hetka nic nie zadawała do domu.

          A u nas (córka 6 lat, zresztą nawet nie skończone!, I klasa) po każdych zajęciach jest praca domowa (np. NAPISZ co zrobić, aby być dobrym uczniem Jezusa - kiedy córka nie znała jeszcze ani jednej litery!), mieli do nauczenia na pamięć piosenki, modlitwy. Teraz np. mają kolorować jedną różyczkę za każdą odmówioną cząstkę różańca - jakoś sobie nie wyobrażam 6-letniego dziecka klepiącego różaniec.
          • Masakra! Chyba poślę kwiaty naszej katechetce. Zresztą to bardzo miła kobieta i na poziomie, no i dzieciaki ją lubią.
            Może z tą waszą można by coś wynegocjować i w ogóle uświadomić chyba trzeba kobiecie, że dzieci 6-letnie różnią się od 12-letnich i od dorosłych też...
            • Ale to nie jest wina czy zasługa katechetki, one nie wymyślają programu. To, czego uczą się dzieci - jest w podręczniku (mamy "W domu bożym i rodzinie Jezusa"), nic czego by w nim nie było.
              Moja córka (tak, jak napisałam, niespełna 6-letnia) nie ma problemu z nauczeniem się materiału. Pewnie większość w tym mojej zasługi, bo po prostu ją tego uczę, innej metody nie ma u dziecka, które samo nie czyta - nie można mu powiedzieć "Naucz się tego". To wymaga głównie pracy rodzica. Tak jak cały początek edukacji.
              • Natomiast jest winą/zasługą katechetki podejmowanie się nauczania małych dzieci w sytuacji braku przygotowania pedagogicznego lub jakichkolwiek zdolności do pracy z dziećmi.

                Jak ktoś nie umie wyegzekwować od sześciolatków nauczenia się paru prostych rzeczy inaczej niż straszeniem, to albo niech się douczy, albo zmieni zawód.
                • niestety- przedmiot "religia" to "klepanie" wyuczonych na pamięc pacieży, wkuwanie jakiś dogmatów... itp. Poznawanie biblii i jej znajomość (jako księgi historycznej) zerowa!. W gimnazjum będzie jeszcze gorzej. Zwłaszcza przed bierzmowaniem. Generalnie przedmiot powinien nazywać się "Katecheza kościoła katolickiego" i odbywać w salkach kościelnych.
    • wypisz i po problemie , nie rozumiem nad czym sie zastanawiasz . I druga sprawa, z kościołem jesteś na bakier, mąż też ? PO CHOLERE BRAŁAŚ ŚLUB KOŚCIELNY ?
    • Nie wiem dlaczego wszyscy przyjmujecie za oczywistość, że to rodzic ma nauczyć zadanych przez nauczyciela religii modlitw. 2 godziny religi w tygodniu to chyba wystarczająco dużo aby po koleii, przez cały rok omówić poszczególne modlitwy i nauczyć je dzieci.
      Mojej córce (2 klasa) Pani dała kartkę z modlitwami do zaliczenia do 31 marca 2012. Część modlitw zna, część nie. Od nauczycielki wymagałabym jednak większego zaangażowania w swoją pracę. To ona ma uczyć dzieci, a ja mogę ją tylko wspierać, specjalistką od teologi nie jestem. To nauczycielka religii powinna posiadać odpowiednią wiedzę, a także umiejętność jej przekazania w sposób odpowiedni do wieku i możliwości dziecka.

      Ja, jako praktykująca katoliczka, nie zamierzam uczyć dziecka klepania modlitw na pamięć bo nie o to chodzi w religii.

      Nie wiem co ta kobieta robi na lekcjach ale moje dziecko sprawdzająć jutrzejszy plan spytało czy może uciec z religii?


      Fa
      • Dodam jeszcze, że dobrze byłoby, gdyby katechetka miała świadomość, że nie wszystkie dzieci chodzące na religię pochodzą z religijnych rodzin i prowadziła zajęcia tak, aby je zachęcić a nie zniechęcić. To doskonała okazja do głoszenia Ewangelii, do czego jako chrześcijanie jesteśmy powołani. Straszenie pałą raczej w tym nie pomaga.
        • Uwierz mi że katechetki mają brutalną świadomośc z jakich domów są dzieci. Widac to po ich zachowaniu a jeszcze bardziej po zachowaniu i pretensjach ich rodziców smile. Wiekszosc ludzi uważa że wiara w Jezusa to to samo co wiara w Zeusa big_grin a że mity greckie sie w V klasie poznaje to niby dlaczego mają jakkolwiek uswiadamiac dziecko religijnie zanim pojdzie do szkoly? Ludzie pojmuja wiare jak zestaw tradycji do wykucia na pamiec i potem bezmyslenego powielenia w zyciu. Kościol zas traktuje serio rodzicow i rodzine, to rodzice publicznie PROSZĄ O CHRZEST i znaja warunki na jakich jest on udzielany dzieciom - pod przysiega rodzicow że beda wychowywac w wierze. A rodzice ida po chrzest bo chca malego aniolka w sukienke ubrac i kase od chrzestnych zebrac.
          Potem rodzice maja 6 lat na przekazanie dziecku podstaw wiary. Gdyby sami nią żyli nie byloby żadnego problemu. Moj tata zdolal mnie i bratu przekazac wiare mimo ze mama byla niewierzaca (wtedy) i wrogo nastawiona do kosciola. Z nami sie modlil, zabieral na msze i wszystko tlumaczyl. Jak poszlam do szkoly to katecheza tylko poglebila moja wiedze i wiare. Nie da sie zaczać mowic dziecku o Bogu dopiero w wieku 6 lat i oczekiwac ze wszystko pojdzie gladko.
          Kosciol wierzy przysiegom rodzicow skladanym dobrowolnie i daje im czas 6 lat na wychowywanie w wierze ktore pozniej kontynuuje katecheza.
          Dzieci zas w dziesiejszych czasach sa kompletnie zielone ze spraw wiary. Nic nie wiedza, nie rozumieja i jedyne co potrafia powiedziec "nudzi mi sie w kosciele".
          --
          Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

          Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
          • Nie jestem pewna tego, że te modlitwy w zamierzeniu są do zaliczenia w ciągu 3 lat. Bo, przynajmniej częściowo, te spisy się od siebie różnią a gdyy były do podzielenia na 3 lata to co roku byłyby chyba identycznesmile

            My zaliczamy drugi rok to samo, ale podejrzewam, że credo czy 10 przykazań będzie problemem znowu, a siostra jest jakoś "straszniejsza" od zeszłorocznej katechetki...
            • Niech będzie że kalam wlasne gniazdo ale to Credo to mi sen z oczu spedza, juz dawno go nie powinno byc w programie 0-3, daaaawno. Ja bym go uczyla gdzies w IV albo V klasie gdy beda w stanie zrozumiec każdą część... bylabym niepokorną katechetką wink
              --
              Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

              Uwaga - nabieramy dzieciakiwink
              • A nam Credo jakoś jeszcze się udaje nauczyć, podobnie jak X przykazań. Gorzej z 5 przykazaniami kościelnymi....nie do przejścia, zostawiam na koniec.
                Kupiłam "katechizm śpiewająco" na stronie nauka mimo woli. I to naprawdę pomogło, szczególnie przy X przykazaniach.
                • To jedna z nowości w 2-iej klasie (akurat tego nie było w zestawie w 1-szej) i powiem szczerze, że nasunęła mi się pewna reflekcja. Wygląda na to, że kiedyś pisano te modlitwy i zasady (choćby uczone kiedyś, nie wiem czy teraz tego uczą "uczynki miłosierne") w taki sposób, by jednak człowiek mógł się na uczyć na pamięć. Trochę w taki wierszykowy sposób. Może to brzmiało infantylnie, jak do ludu niepismiennego, nie wiem... ale miało rytm a i rym nierzadko.

                  Ale dzisiaj 5 pzykazań kościelnych jest napisane językiem poważniejszym, bardziej jakby to był jakiś artykuł a nadal trzeba się tego uczyć na pamięć. I tu jet problem. Jakby istniało takie rozdarcie miedzy zamierzeniem - bądzmy współcześni, traktujmy wierzącego poważnie, a praktyką - dziecko ma to wykuć na pamięć, a nie rozumieć...
          • Tobie się coś chyba jednak pomyliło. Religia jest po prostu jednym z przedmiotów szkolnych (kościół sam do tego doprowadził), tyle że nieobowiązkowym. Oznacza to, że WSZYSCY MOGĄ w niej uczestniczyć, ale NIE WSZYSCY MUSZĄ. Dziecko z niewierzącej rodziny może chodzić na religię tak samo jak to z wierzącej. Twoje założenie, że dziecko powinno być wcześniej w domu wprowadzone w sprawy wiary jest wzięte z kosmosu. Religia, tak jak każdy inny przedmiot ma program, w I klasie jest to program od podstaw. Jeśli katechetka mimo to oczekuje, że dzieci już coś umieją i na tym opiera swoje lekcje, to znaczy, że ma ten program gdzieś. Jeśli w klasach I-III stawia stopnie, to oznacza to dokładnie to samo. Jeśli rozlicza dzieci z chodzenia w niedziele do kościoła, to już w ogóle drastycznie wykracza poza swoje kompetencje. Może mówić dzieciom o tym, że katolicy powinni uczestniczyć we mszy świętej i zachęcać je do tego, ale nie może zmuszać i sprawdzać czy to robią. To nie jej interes jak dana rodzina spędza weekendy. Ona ma nauczać o religii i uczyć modlitw, a nie zwalać te obowiązki na rodziców. To do czego się rodzice zobowiązali (albo nie) na chrzcie i to czy się z tego wywiązują, to też nie jej sprawa. Powinna się opierać na wiedzy, którą sama przekazuje dzieciom, a nie zakładać, że one jakąś wiedzę już mają.
            Autorka wątku ma prawo oczekiwać, że lekcje religii będą prowadzone w sposób kompetentny, niezależnie od tego czy sama jest wierząca czy nie. Motywy, dla których jej dziecko na religię chodzi też nie są tu istotne.
            A co do twojego stwierdzenia, że większość ludzi uważa że wiara w Jezusa to to samo co wiara w Zeusa - tak, to jest dokładnie to samo.
          • Ludzie pojmuja wiare jak zestaw tradycji do wykucia na pamiec i

            Ciekawe dlaczego ? wink...np w kontekście problemu opisywanego tutaj...dlaczego tak sie dzieje...hmmmm
          • Zdziwiona? KK strzelił sobie w stopę upierając się przy szkolnej katechezie i przez ostatnie 20 lat wyprodukował pokolenie ludzi doskonale obojętnych religijnie.
            Mojemu dziecku inne dzieci zazdroszczą, że nie chodzi na religię, bo okazuje się, że pierwszaki najwięcej zadawane mają właśnie przez katechetkę.
            Religia w szkole jest traktowana jak każdy inny przedmiot i podlega takiej samej ocenie ze strony uczniów i rodziców. Dzieci i rodzice widzą, że w np. w klasach I-III zakres wiedzy i sposób jej podawania jest dostosowany do możliwości dzieci, nauczyciel się stara przekazać materiał w interesujący sposób, tłumaczy 1500 razy etc. Na tym tle katecheza jest rozpaczliwie anachroniczna, średniowieczna w treści, oderwana od reala, kompletnie nieatrakcyjna i postrzegana jako coś niezbędnego, żeby zaliczyć I komunię, a nie jako mistyczne poznanie prawd wiary.
    • Czy w programie klasy pierwszej jest tez zaliczenie 10 przykazan? I mam pytanie - czy jest to tylko na zasadzie zaliczenie - wyrecytowanie czy jednak owe 10 przykazan jest omowione i jak niektore z tych przykazn a zwlaszcza np nie cudzoloz.
      • W 'starym' programie jest Zdrowaś Mario, Aniele Stróżu i Ojcze Nasz.
        W 'nowym' nie wiem, bo książka w szkole.

        X przykazań syn miał w II klasie, przez I Komunią, było do zaliczenia, bez zrozumienia. Przykazanie 'nie cudzołóż' ksiądz skwitował słowami to jest o czystości, ale was to nie dotyczy na razie i tyle.
        • No wlasnie bez zrozumienia badz skwitowane.jakie to idiotyczne.A nie lepiej okroic te zaliczania regulek, modlitw do minimum i omowic kilka , wyjasnic, nawet te 10 przykazan na poziomie jakim te dzieci sa w stanie przyjac?Bo moje dzieci mialy to wyjasnione a szly do komunii w wieku 7miu lat i 10 przykazn bylo wtedy omiawiane.Kolejny raz w wyzszych klasach i oczywiscie omowione w sposob odpowiedni do wieku mlodziezy.Nie widze sensu w zaliczanu czegokolwiek bez zrozumienia.
      • canuck_eh napisała:

        > Czy w programie klasy pierwszej jest tez zaliczenie 10 przykazan? I mam pytanie
        > - czy jest to tylko na zasadzie zaliczenie - wyrecytowanie czy jednak owe 10 p
        > rzykazan jest omowione i jak niektore z tych przykazn a zwlaszcza np nie cudzol
        > oz.

        U nas było w II klasie a przykazanie, o którym piszesz ksiądz tłumaczył przystepnie dla dzieci i zbytnie w szczegóły nie wchodził wink
    • Chyba przesadzasz, że taka trudna modlitwa. Zobaczysz co bedzie w II klasie jak bedzie komunia. Ja traktowałam jak trening pamięci bo też dziecko niewiele rozumiało ale o dziwo w pamięc jakoś wchodziło.
przejdź do: 1-100 101-129
(101-129)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.