1 klasa czy pomagacie dzieciom w pracach domowych? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                                                  • morekac napisała:

                                                    >
                                                    > Cóż, jest to istotne w sytuacji , kiedy zamierza zostać się lektorem, ewentualn
                                                    > ie damą do towarzystwa i czytania książek.

                                                    Kiedyś to było istotne dla każdego wykształconego człowieka. Teraz to się nawet w telewizji mówi niewyraźnie a czytają dobrze tylko aktorzy starszego pokolenia.

                                                    Statystyka jednak wskazuje, że za dużo głośnego czytania szkodzi czytaniu szybk
                                                    > iemu.

                                                    Ja nigdy takich badań statystycznych na oczy nie widziałam, a słyszę o nich już po raz kolejny. Czyżbym przeoczyła jakiegoś ważnego linka wink

                                                    Czytać z odpowiednią intonacją można nauczyć się i później. To nie jest
                                                    > jakoś przeraźliwie trudne.

                                                    Można, ale czy ktoś się tego później uczy, poza tymi, co chcą zdać na wydział aktorski...

                                                    Drugim wyjściem są oczywiście kursy szybkiego czytan
                                                    > ia. Ale co kto lubi.

                                                    Ja nie lubię szybko czytać we współczesnym rozumieniu tego słowa. Lubię celebrować czytanie i cieszyć się melodią języka polskiego, bo piękny jest. Zdecydowanie jestem zwolenniczką slow reading tak jak slow food wink
                                                  • Cóż, nie wiem dlaczego większość ludzi uznaje w miarę szybkie czytanie (nie mam na myśli super szybkiego po kursach) za przydatną umiejętność. Nawet na lekturę szkolną można poświęcić wtedy jedno popołudnie, a nie tydzień...
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Cóż, nie wiem dlaczego większość ludzi uznaje w miarę szybkie czytanie (nie mam
                                                    > na myśli super szybkiego po kursach) za przydatną umiejętność. Nawet na lektur
                                                    > ę szkolną można poświęcić wtedy jedno popołudnie, a nie tydzień...

                                                    No cóż. Ja wolno czytająca - według niektórych na tym forum - zawsze czytałam lekturę w jeden wieczór. I jakoś głośne czytanie nigdy mi w tym nie przeszkodziło.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Cóż, nie wiem dlaczego większość ludzi uznaje w miarę szybkie czytanie (nie mam
                                                    > na myśli super szybkiego po kursach) za przydatną umiejętność. Nawet na lektur
                                                    > ę szkolną można poświęcić wtedy jedno popołudnie, a nie tydzień...

                                                    Bo ludzie nie rozumieją że problemem nr jeden jest dobre zrozumienie czytanego tekstu. Niestety wielu nie rozumie lub słabo rozumie czytany tekst. Ludzie nie rozumieją co to jest własciwie nauka czytania albo rozumieja to opacznie jak Fogito wink
                                                  • mama303 napisała:

                                                    Ludzie nie
                                                    > rozumieją co to jest własciwie nauka czytania albo rozumieja to opacznie jak Fo
                                                    > gito wink

                                                    big_grin Dobry tekst. Myślałam, że to prosta sprawa, ale okazuje się że jest drugie dno.
                                                  • fogito napisała:

                                                    > A dlaczego nie? Nie widzę powodu. Myślę również, że dzieci czytałyby lepiej czy
                                                    > tając dłużej na głos. Tak aby do pewnego momentu można było korygować owo czyta
                                                    > nie.

                                                    Korygowanie wcale nie musi wpływac na poprawę a wrecz przeciwnie. Niektóre dzieci to zbytnio stresuje. Więc szczególnie dla tych majacych problemy nie zaleca się wcale takiego korygowania.
                                                    Dlatego przenoszenie głośnego czytania ze szkół brytyjskich /gdzie jest to ze wzgledów językowych konieczne/do polskich nie do końca ma sens.


                                                    > Czyta jak jedzie samochodem np. Ale to nie zmienia faktu, że książki do szkoły
                                                    > ( w obu językach) czyta na głos rodzicom.

                                                    I to dla mnie nie ma wiekszego sensu chyba że to Wasz sposób na spędzanie wspólnego czasu. Co kto woli. Odkad moje dziecko nauczyło sie czytać czyta sobie samodzielnie.Ona ma swoje ksiązki, ja swoje.

                                                    > Poza tym, czyż nie ustalono wcześniej, że pierwszoklasista wcale nie musi czyta
                                                    > ć wink Zartuję.

                                                    To chyba nie zalezy od tego w której jest klasie tylko czy juz czytać potrafi. >

                                                    > Ja bym oczekiwała czegoś więcej. Ja oczekuję płynnego czytania z właściwą inton
                                                    > acją i zwracaniem uwagi na znaki przystankowe. To nie jest takie oczywiste dla
                                                    > początkujących czytaczy.

                                                    Ale to chyba na konkurs lektorów....


                                                    > Jaka ty miła jesteś. Bez sensu to jest kwestionowanie wartości głośnego czytani
                                                    > a przez małe dzieci tongue_out

                                                    Ja miła? Pierwsze słyszę wink Piekne głośne czytanie to rzecz wtórna, można to ćwiczyć jak kto lubi ale to wcale nie musi byc w parze z dobrym rozumieniem tekstu. Słyszałas cos o czytaniu szybkim / z dokładnym zrozumieniem tego co sie czyta/? to jest sztuka!


                                                    > Zapewne, bo ty uważasz inaczej. Rozbawiłaś mnie a miałam naprawdę ciężki dzień

                                                    Ciesze się że Cie rozbawiłam ale chyba nie chcesz komus zmówić że jak głosno sie czyta to sie zrozumie słowo niezrozumiałe wink To czysty absurd.
                                                    >
                                                    > Bingo! I dlatego pewnie w szkole nauczyciele chcą, żeby dzieciaki czytały na gł
                                                    > os! Wow! Pewnie im na kontroli zależy!

                                                    W szkole brytyjskiej smile


                                                    > Na bieżąco łatwiej skorygować błędy.

                                                    No własnie o tę kontrole chodzi, o której pisałam.

                                                    > Mnie nie chodzi o rozumienie, bo z tym problemu nie mamy. Mnie chodzi o piękne
                                                    > czytanie w dwóch językach.

                                                    Ale to rzecz wtórna, jak pisałam.

                                                    > Zapewne mój inteligentny nie jest twoim zdaniem big_grin

                                                    Tego to ja nie wiem.


                                                    > Jasne i dlatego tylu Polaków nie czyta i nie mówi tylko bełkocze. Z całym szacu
                                                    > nkiem wink

                                                    a skad Ty to wiesz?
                                                    Bo ja w zasadzie nie mam zbyt wielu okazji do słuchania jak czytaja głośno Polacy. Ciekawa jestem gdzie Ty tak słuchasz czytania głośnego Polaków.....
                                                  • mama303 napisała:


                                                    > Korygowanie wcale nie musi wpływac na poprawę a wrecz przeciwnie.

                                                    To chyba nigdy z dzieckiem nie czytałaś na głos. Korygowanie polega na tym, że ja daję sygnał, iż jest źle przeczytane, a dziecko poprawia samo swój błąd. Efekty są spektakularne.

                                                    Niektóre dzie
                                                    > ci to zbytnio stresuje. Więc szczególnie dla tych majacych problemy nie zaleca
                                                    > się wcale takiego korygowania.

                                                    surprised Jak się odpowiedni do czytania podejdzie, to dla dziecka to jest czysta przyjemność. Mój uwielbia czytać z rodzicami.
                                                    A co do problemów - ci co je mają tym bardziej powinni czytać z kims, żeby ułatwić im naukę. Ale to moja teoryjka wink


                                                    > Dlatego przenoszenie głośnego czytania ze szkół brytyjskich /gdzie jest to ze w
                                                    > zgledów językowych konieczne/do polskich nie do końca ma sens.

                                                    Wcale nie jest to konieczne ze względów językowych - moim skromnym zdaniem smile. Chodzi o to, żeby dzieci czytały i żeby proces nauki był kontrolowany i żeby się nie okazało, że połowa z nich w gimnazjum nie czyta tylko mamrocze. Tu chodzi raczej o inne podejście do nauczania dzieci w szerokim rozumieniu tego słowa.
                                                    I przypominam, że w mojej polskiej zerówce za głębokiego komunizmu też czytaliśmy na głos.


                                                    >
                                                    > I to dla mnie nie ma wiekszego sensu chyba że to Wasz sposób na spędzanie wspól
                                                    > nego czasu.

                                                    smile To jest syna odrabianie lekcji. I trwa to pół godziny - 45 minut dziennie. On nie dostaje innych prac domowych codziennie. A wolny czas to on na treningach spędza i ma je też codziennie.

                                                    Co kto woli. Odkad moje dziecko nauczyło sie czytać czyta sobie sa
                                                    > modzielnie.Ona ma swoje ksiązki, ja swoje.

                                                    I super. Ja też mam swoje książki i syn swoje. Bo przecież głosne czytanie w tym nie przeszkadza wink
                                                    .

                                                    > Ale to chyba na konkurs lektorów....


                                                    Niekoniecznie. To takie podstawy dobrego wykształcenia.

                                                    >
                                                    > Ja miła? Pierwsze słyszę wink

                                                    Ja też, ale chciałam być miła big_grin

                                                    Piekne głośne czytanie to rzecz wtórna, można to
                                                    > ćwiczyć jak kto lubi ale to wcale nie musi byc w parze z dobrym rozumieniem tek
                                                    > stu.

                                                    Wcale nie jest wtórna jeśli się inaczej bedzie dzieci uczyć. A najwidoczniej jest spora część świata, która tak właśnie dzieci uczy.

                                                    Słyszałas cos o czytaniu szybkim / z dokładnym zrozumieniem tego co sie cz
                                                    > yta/? to jest sztuka!

                                                    Słyszałam, że niektórzy łykają stronę w sekundę. Dla mnie to byłaby strata owej strony wink Ja celebruję czytanie podobnie jak wyjście do restauracji.


                                                    >
                                                    > Ciesze się że Cie rozbawiłam ale chyba nie chcesz komus zmówić że jak głosno si
                                                    > e czyta to sie zrozumie słowo niezrozumiałe wink To czysty absurd.

                                                    Nie. Bo czasami jest tak, że jak coś wypowiesz na głos to lepiej to zrozumiesz. I dlatego ja np. ucząc się przez wiele lat czegoś, czego nie do końca rozumiałam (np. chemia, fizyka) czytałam to na głos, żeby lepiej zrozumieć i zapamiętać.


                                                    > W szkole brytyjskiej smile

                                                    W milionach szkół brytyjskich i amerykańskich smile ps. Syn jest w trzeciej klasie (polska 1) . Już nie ma tyle czasu w klasie na głośne czytanie, więc dzieci mają zadane do domu czytanie rodzicom wink


                                                    >
                                                    > > Na bieżąco łatwiej skorygować błędy.
                                                    >
                                                    > No własnie o tę kontrole chodzi, o której pisałam.

                                                    No bo o naukę chodzi a nauka bez kontroli to jednak trudna jestwink


                                                    > Ale to rzecz wtórna, jak pisałam.

                                                    To dla ciebie smile Dla mnie nie. Dziecko po roku głośnego czytania czyta rewelacyjnie. Po angielsku czyta lepiej ode mnie. A po polsku lepiej od ojca.

                                                    >
                                                    > > Zapewne mój inteligentny nie jest twoim zdaniem big_grin
                                                    >
                                                    > Tego to ja nie wiem.

                                                    smile Tak sugerujesz, ale ja wiem, że on jest piekielnie inteligentny big_grin

                                                    >
                                                    > a skad Ty to wiesz?

                                                    Bo codziennie mam styczność z Polakami mieszkając w Polsce smile

                                                    > Bo ja w zasadzie nie mam zbyt wielu okazji do słuchania jak czytaja głośno Pola
                                                    > cy. Ciekawa jestem gdzie Ty tak słuchasz czytania głośnego Polaków.....

                                                    ? Nie zdarzyło ci się nigdy w żadnym banku czy urzędzie zauważyć, że osoba nie jest w stanie poprawnie wyartykułować zdania czytając jakiś tam druk adresowany do klienta? Mnie się zdarzyło wielokrotnie. Zdarzyło mi się to w szpitalu, na komisariacie i w wielu miejscach. Nie zdarzyło ci się słyszeć, jak ktoś ze znajomych zaczyna coś czytać na głos z gazety? Może po prostu nie zwracasz na to uwagi...
                                                  • Myśle, że rożnice są głębsze, niż "tylko" językowe. W szkole amerykanskiej, a brytyjskiej zdaje się też, duży nacisk kładzie się na publiczne wystąpienia - przy czym chodzi nie tylko o merytoryczną umiejętność poskładania do kupy argumentów, ale także ich wygłoszenia w sposób zdolny przekonać oponenta.
                                                    W klasach młodszych dzieci na przykład musiały czytać na głos swoje wiersze/teksty specjalnie ściągniętym do klasy rodzicom.
                                                    Głośne, aktorskie czytanie jest jednym z elementów szkolenia do publicznych wystąpień - czy będzie tak szkolone dziecko nauczycielem, związkowcem, kierownikiem dzialu, czy prezydentem, czy kandydatem do pracy - przyda mu się.
                                                    --
                                                    katar1.blox.pl/html
                                                  • olena.s napisała:

                                                    > Myśle, że rożnice są głębsze, niż "tylko" językowe. W szkole amerykanskiej, a b
                                                    > rytyjskiej zdaje się też, duży nacisk kładzie się na publiczne wystąpienia - pr
                                                    > zy czym chodzi nie tylko o merytoryczną umiejętność poskładania do kupy argumen
                                                    > tów, ale także ich wygłoszenia w sposób zdolny przekonać oponenta.
                                                    > W klasach młodszych dzieci na przykład musiały czytać na głos swoje wiersze/tek
                                                    > sty specjalnie ściągniętym do klasy rodzicom.
                                                    > Głośne, aktorskie czytanie jest jednym z elementów szkolenia do publicznych wys
                                                    > tąpień - czy będzie tak szkolone dziecko nauczycielem, związkowcem, kierownikie
                                                    > m dzialu, czy prezydentem, czy kandydatem do pracy - przyda mu się.

                                                    Podpisuję się pod tym. I niestety odnoszę wrażenie, że polska szkoła odchodzi od nauki pięknego czytania i wysławiania się. A przecież kiedyś tak nie było. Moja mama matematyczka do tej pory recytuje klasyków i robi to pięknie. A teraz dzieciaki lądują przed kompem i nie dość, ze nie czytają to jeszcze mało i niewyraźnie mówią. A szkoła testuje na potęgę i chwali się wynikami testów. Za moich czasów (lata 70/80) duży nacisk kładziony był na głośne czytanie i opowiadanie na środku klasy. Tego już chyba nie ma. A Polacy nie gęsi i swój język mają... tylko, że kiepsko go znają.
                                                  • olena.s napisała:

                                                    > W klasach młodszych dzieci na przykład musiały czytać na głos swoje wiersze/tek
                                                    > sty specjalnie ściągniętym do klasy rodzicom.

                                                    Ale w polskich szkołach tez dzieci przeciez występują publicznie, recytują, śpiewają, czytają.
                                                  • Nie. Bo czasami jest tak, że jak coś wypowiesz na głos to lepiej to zrozumiesz. I dlatego ja np. ucząc się przez wiele lat czegoś, czego nie do końca rozumiałam (np. chemia, fizyka) czytałam to na głos, żeby lepiej zrozumieć i zapamiętać.

                                                    Bo być może jesteś po prostu słuchowcem. Są rózne style uczenia się i akurat metoda, która jest dla ciebie rewelacyjna, innym się nie sprawdzi.
                                                    Akurat dla mnie ta metoda jest do kitu: muszę sobie cokolwiek zapisać/narysować, w ostateczności podkreślić. A jeszcze inni muszą trochę poskakać w trakcie nauki. Po prostu tak mają.

                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Bo być może jesteś po prostu słuchowcem.

                                                    Zawsze mi się wydawało, że wzrokowcem, bo muszę zobaczyć żeby zapamiętać. Ciekawa jestem jak to się przekłada na całą populację wink

                                                    Są rózne style uczenia się i akurat me
                                                    > toda, która jest dla ciebie rewelacyjna, innym się nie sprawdzi.

                                                    Ale może w 50% przypadków się sprawdzi?


                                                  • Może jesteś egzemplarzem mieszanym? Poza tym pewne rzeczy możesz przyswajać w jeden sposób, a inne - w inny.
                                                    Słuchowców jest podobno ok.30%, najwięcej jest wzrokowców.
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Może jesteś egzemplarzem mieszanym? Poza tym pewne rzeczy możesz przyswajać w j
                                                    > eden sposób, a inne - w inny.

                                                    Bo ja przyswajam wszystkimi zmysłami wink

                                                  • Cóż, ciche czytanie ze zrozumieniem ma jedną niewątpliwą zaletę - nie wyrzucają z czytelni. wink
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • Matko, dysputa jak w Mniemanologii Stosowanej, o wiekszosci Swiat Wielkiej nocy nad Swietami Bozego Narodzenia. Na dluzsza mete to na prawde nie robi roznicy.
                                                    Sa ludzie czytajacy szybko i ze zrozumeinemi i tacy czytajacy wolno i tez ze zrozumieniem. Dopoki maturzysta nie musi sylabowac tylko czyta, niech czyta i wolno i szybko. Roznice osobnicze. Niech sie ucza jak im pasuje, celem jest nauka czytania i zaszczepienie dzieciom milosci do ksiazek....Niech czytaja jak chca i co chca byleby czytaly.

                                                  • myelegans napisała:

                                                    > Matko, dysputa jak w Mniemanologii Stosowanej, o wiekszosci Swiat Wielkiej noc
                                                    > y nad Swietami Bozego Narodzenia. Na dluzsza mete to na prawde nie robi roznicy

                                                    No jak nie robi! A prezenty pod choinką wink

                                                    > . Niech sie ucza jak im pasuje, celem jest nauka
                                                    > czytania i zaszczepienie dzieciom milosci do ksiazek....Niech czytaja jak chca
                                                    > i co chca byleby czytaly.
                                                    >

                                                    I z tym tez się zgadzam w 100%. Co za dzień.

                                                  • Nie zrozumiałaś, to nie jest dyskusja na temat wyższości jednego cztania nad drugim tylko czy czytanie głośne rzeczywiście jest niezbędne i jest podstawą edukacji.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    > Nie zrozumiałaś, to nie jest dyskusja na temat wyższości jednego cztania nad dr
                                                    > ugim tylko czy czytanie głośne rzeczywiście jest niezbędne i jest podstawą eduk
                                                    > acji.

                                                    To jak teraz stwierdzimy czy jest niezbędne. Bo według mnie jest wink
                                                  • fogito napisała:


                                                    > To jak teraz stwierdzimy czy jest niezbędne. Bo według mnie jest wink

                                                    Ja wiem że według Ciebie jest i z tym polemizuję.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    >
                                                    > Ja wiem że według Ciebie jest i z tym polemizuję.

                                                    "daremne żale, próżny trud..."
                                                  • fogito napisała:

                                                    > "daremne żale, próżny trud..."

                                                    Dlaczego daremne?
                                                    Ja lubie polemizować smile
                                                  • mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > "daremne żale, próżny trud..."
                                                    >
                                                    > Dlaczego daremne?
                                                    > Ja lubie polemizować smile

                                                    ja też, ale już kręcimy się wokół własnych ogonów.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Cóż, ciche czytanie ze zrozumieniem ma jedną niewątpliwą zaletę - nie wyrzucają
                                                    > z czytelni. wink

                                                    z tym się zgodzę w całej rozciągłości big_grin
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Cóż, ciche czytanie ze zrozumieniem ma jedną niewątpliwą zaletę - nie wyrzucają
                                                    > z czytelni. wink

                                                    Ani ze środków lokomocji smile
                                                  • A co do problemów - ci co je mają tym bardziej powinni czytać z kims, żeby ułat
                                                    > wić im naukę. Ale to moja teoryjka wink
                                                    Akurat ta teoryjka wybitnie nie sprawdziła się w przypadku mojej córki z dysleksją i kłopotami z czytaniem. Tak więc różnie z tym bywa.
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > A co do problemów - ci co je mają tym bardziej powinni czytać z kims, żeby ułat
                                                    > > wić im naukę. Ale to moja teoryjka wink
                                                    > Akurat ta teoryjka wybitnie nie sprawdziła się w przypadku mojej córki z dyslek
                                                    > sją i kłopotami z czytaniem. Tak więc różnie z tym bywa.

                                                    Dysleksja to ogólnie jest spory problem w przypadku czytania. Na ten temat się nie wypowiem. Ale my mówimy o szeroko pojętym ogóle. I dobrze by było, gdyby ten ogół lepiej czytał i lepiej się wysławiał. I w tym wypadku i szkoła i rodzice mają sporo do zrobienia. Jeśli starczy im siły i chęci.
                                                  • fogito napisała:

                                                    > To chyba nigdy z dzieckiem nie czytałaś na głos. Korygowanie polega na tym, że
                                                    > ja daję sygnał, iż jest źle przeczytane, a dziecko poprawia samo swój błąd. Efe
                                                    > kty są spektakularne.

                                                    Alez czytałam i ktos madry mi własnie odradził. moje dziecko miało problem z czytaniem i jej głosne czytanie wrecz przeszkadzało a juz najbardziej stresowało ją właśnie korygowanie. Więc przeszliśmy na czytanie ciche w sporych ilosciach i pomogło. Efekty sa spektakularne.



                                                    > surprised Jak się odpowiedni do czytania podejdzie, to dla dziecka to jest czysta przy
                                                    > jemność. Mój uwielbia czytać z rodzicami.

                                                    no wiem, pisałas o tym ale moja córka nigdy tego nie lubiła. Owszem lubiła gdy ja jej czytałam, ona czytać głosno nie lubiła bo czuła że jej nie wychodzi. dlatego korygowanie w jej przypadku wszystko tylko psuło. Każde dziecko ma inną wrażliwość.

                                                    > A co do problemów - ci co je mają tym bardziej powinni czytać z kims, żeby ułat
                                                    > wić im naukę. Ale to moja teoryjka wink

                                                    A no właśnie to jest taka TEORYJKA powszechna, która nie zawsze sie sprawdza.

                                                    > I przypominam, że w mojej polskiej zerówce za głębokiego komunizmu też czytaliś
                                                    > my na głos.

                                                    Ja też /nienawidziłam tego - córka ma to po mnie/ale teraz powoli sie od tego odchodzi i poszukuje sie innych metod. Wiele dzieci ma problemy dyslektyczne. Dla tych dzieci katowanie głośnym publicznym czytaniem jest wręcz szkodliwe.


                                                    > I super. Ja też mam swoje książki i syn swoje. Bo przecież głosne czytanie w ty
                                                    > m nie przeszkadza wink

                                                    No właśnie: co tam kto lubi.

                                                    > Niekoniecznie. To takie podstawy dobrego wykształcenia.

                                                    E tam, można pieknie głosno czytać i nie mysleć nad tym co sie czyta. Ja nie uważam, że to sa podstawy tylko jakiś tam kierunek, metoda nauczania, przeniesiona z języka angielskiego.

                                                    > Wcale nie jest wtórna jeśli się inaczej bedzie dzieci uczyć. A najwidoczniej je
                                                    > st spora część świata, która tak właśnie dzieci uczy.

                                                    No tak, Brytyjczycy uwielbiają swój jezyk, upajają sie nim no i pewnie wszyscy pieknie czytają za to dziedziny wymagajace myślenia szwankują. Moja bratanica właśnie wyjechała do Anglii na studia i jest przerażona niskim poziomem wiedzy swych brytyjskich rówiesników, ale fakt wygadani płynnie są wink

                                                    > Słyszałam, że niektórzy łykają stronę w sekundę. Dla mnie to byłaby strata owej
                                                    > strony wink Ja celebruję czytanie podobnie jak wyjście do restauracji.

                                                    Zauważyłam, ale wielu ludzi traktuje czytanie poprostu jako sposób na pozyskiwanie i analizowanie informacji i ogólnie: poznawanie świata.

                                                    > Nie. Bo czasami jest tak, że jak coś wypowiesz na głos to lepiej to zrozumiesz.

                                                    Ciekawa TEORYJKA wink

                                                    > I dlatego ja np. ucząc się przez wiele lat czegoś, czego nie do końca rozumia
                                                    > łam (np. chemia, fizyka) czytałam to na głos, żeby lepiej zrozumieć i zapamięta
                                                    > ć.

                                                    Serio? Może żeby zapamietać ale w celu zrozuminia ...... chociaz niektórzy faktycznie do sibie gadają. Może i to im jakos pomaga wink

                                                    > Dziecko po roku głośnego czytania czyta rewelacy
                                                    > jnie. Po angielsku czyta lepiej ode mnie. A po polsku lepiej od ojca.

                                                    Mam nadzieje że chociaz rozumie tez tak doskonale jak artykuuje smile bo moim zdaniem to jest najwazniejsze
                                                    Moja córka jak juz wspomniałam zaczęła lepiej czytac jak przestała czytac głośno smile


                                                    > smile Tak sugerujesz, ale ja wiem, że on jest piekielnie inteligentny big_grin

                                                    ja tam nic nie sugeruję a Ty w ocenach syna prawdopodobnie obiektywna nie jesteś.

                                                    > > a skad Ty to wiesz?
                                                    >
                                                    > Bo codziennie mam styczność z Polakami mieszkając w Polsce smile

                                                    Ja tez mam styczność codziennie ale niewiele okazji do słuchania jak czytają głośno.

                                                    > ? Nie zdarzyło ci się nigdy w żadnym banku czy urzędzie zauważyć, że osoba nie
                                                    > jest w stanie poprawnie wyartykułować zdania czytając jakiś tam druk adresowany
                                                    > do klienta? Mnie się zdarzyło wielokrotnie. Zdarzyło mi się to w szpitalu, na
                                                    > komisariacie i w wielu miejscach. Nie zdarzyło ci się słyszeć, jak ktoś ze znaj
                                                    > omych zaczyna coś czytać na głos z gazety? Może po prostu nie zwracasz na to u
                                                    > wagi...

                                                    Fakt nie zwracam uwagi bo wszyscy płynnie czytają. Może nie są zawodowymi lektorami i ich intonacja mogłabyby byc lepsza wink ale jednak płynnie.
                                                  • mama303 napisała:


                                                    > Alez czytałam i ktos madry mi własnie odradził. moje dziecko miało problem z cz
                                                    > ytaniem i jej głosne czytanie wrecz przeszkadzało a juz najbardziej stresowało
                                                    > ją właśnie korygowanie. Więc przeszliśmy na czytanie ciche w sporych ilosciach
                                                    > i pomogło. Efekty sa spektakularne.

                                                    No i super. Przecież nie chodzi o to, żeby się nad dzieckiem znęcać. Nie wiem jednak dlaczego wszyscy prawiei krytykuja mnie i szkołę za czytanie z dzieckiem na głos.




                                                    > no wiem, pisałas o tym ale moja córka nigdy tego nie lubiła. Owszem lubiła gdy
                                                    > ja jej czytałam, ona czytać głosno nie lubiła bo czuła że jej nie wychodzi. dla
                                                    > tego korygowanie w jej przypadku wszystko tylko psuło. Każde dziecko ma inną wr
                                                    > ażliwość.

                                                    Na pewno. Mój syn też się czasami złości, jak musi coś przeczytać dwa razy, zeby dobrze wyszło. Ale teraz ma przynajmniej ubaw i satysfakcję ze mną kiedy czyta mi po angielsku, bo ja nie znam niektórych wyrazów i nie jestem w stanie ich od razu poprawnie przeczytac.




                                                    > A no właśnie to jest taka TEORYJKA powszechna, która nie zawsze sie sprawdza.

                                                    I dlatego trzeba znać dziecko i wiedzieć od której strony podejść. A to wiedzą najlepiej rodzice. Dlatego krytykowanie mnie za głośne czytanie z synem przez milion postów nie ma sensu.


                                                    > Ja też /nienawidziłam tego - córka ma to po mnie/ale teraz powoli sie od tego o
                                                    > dchodzi i poszukuje sie innych metod. Wiele dzieci ma problemy dyslektyczne. Dl
                                                    > a tych dzieci katowanie głośnym publicznym czytaniem jest wręcz szkodliwe.

                                                    W tym wypadku to już specjaliści się powinni wypowiedzieć.




                                                    > > Niekoniecznie. To takie podstawy dobrego wykształcenia.


                                                    k, metoda nauczania, przeniesion
                                                    > a z języka angielskiego.

                                                    ze starego polskiego nauczania też wink


                                                    >
                                                    > No tak, Brytyjczycy uwielbiają swój jezyk, upajają sie nim no i pewnie wszyscy
                                                    > pieknie czytają za to dziedziny wymagajace myślenia szwankują. Moja bratanica w
                                                    > łaśnie wyjechała do Anglii na studia i jest przerażona niskim poziomem wiedzy s
                                                    > wych brytyjskich rówiesników, ale fakt wygadani płynnie są wink

                                                    Sama widzisz smile Mój amerykański mąż też jest wygadany do bólu. I dlatego nigdy mandatów nie dostaje surprised Przydaje się to w życiu wink



                                                    > > Nie. Bo czasami jest tak, że jak coś wypowiesz na głos to lepiej to zrozu
                                                    > miesz.
                                                    >
                                                    > Ciekawa TEORYJKA wink

                                                    Sprawdzona podczas uczenia się w liceum smile


                                                    >
                                                    > > I dlatego ja np. ucząc się przez wiele lat czegoś, czego nie do końca r

                                                    >
                                                    > Serio? Może żeby zapamietać ale w celu zrozuminia ...... chociaz niektórzy fakt
                                                    > ycznie do sibie gadają. Może i to im jakos pomaga wink

                                                    Serio serio. Jak miałam coś trudnego do zrozumienia lub zapamiętania to zawsze czytałam to sobie na głos. Czyli uruchamiałam pamięć wzrokową i słuchową. Często jest tak, że jak czytam w myślach, to mój mózg udaje się w innym kierunku i zaczyna myśleć o czymś innym.



                                                    > Mam nadzieje że chociaz rozumie tez tak doskonale jak artykuuje smile bo moim zda
                                                    > niem to jest najwazniejsze

                                                    Tak. Rozumie świetnie, bo ja podczas czytania zadaję mu pytania. I o zgrozo każę mu od razu kilkoma zdaniami streścić to co przeczytał. Aktualnie pracuję nad tym, zeby nie zaczynał każdego zdania od "no bo" albo "because".

                                                    > Moja córka jak juz wspomniałam zaczęła lepiej czytac jak przestała czytac głośn
                                                    > o smile

                                                    I z tego się należy cieszyć. Chociaż nie wiem jak możesz to sprawdzić, skoro czyta po cichu.


                                                    >
                                                    > ja tam nic nie sugeruję a Ty w ocenach syna prawdopodobnie obiektywna nie jeste
                                                    > ś.

                                                    Ja nie, ale nauczyciel tak. Dostał ostatnio notę w dzienniczku "excellent reading" smile Nie pierwszą zresztą.


                                                    >
                                                    > Fakt nie zwracam uwagi bo wszyscy płynnie czytają. Może nie są zawodowymi lekto
                                                    > rami i ich intonacja mogłabyby byc lepsza wink ale jednak płynnie.

                                                    No ta ja pewnie jestem po prostu przewrażliwiona na tym punkcie i nawet w TV słyszę jak źle czytają i mówią.
                                                  • fogito napisała:

                                                    > Nie wiem jednak dlaczego wszyscy prawiei krytykuja mnie i szkołę za czytanie z dzieckiem
                                                    > na głos.
                                                    >

                                                    Ja Ciebie nie krytykuję za czytanie z dzieckiem, natomiast z Twoich wypowiedzi odnieśc można wrażenie, że przywiązujesz do tego głośnego czytania jakąś strasznie wielka wagę, masz głebokie przekonanie że to sa podstawy dobrej edukacji itd.. I tu uważam, że jestes w duzym błędzie. I tyle.


                                                    > Na pewno. Mój syn też się czasami złości, jak musi coś przeczytać dwa razy, zeb
                                                    > y dobrze wyszło.

                                                    A moje dziecko nie złościło się tylko natychmiast się zacinało i zaczynało dukać. To był dla niej poprostu duży stres.


                                                    > W tym wypadku to już specjaliści się powinni wypowiedzieć.

                                                    Tak sie właśnie wypowiadają. Dyslektycy nie powinni wcale publicznie czytać a w metodach pracy z nimi trzeba po pierwsze zminimalizować stres jaki wywołuja problemy z czytaniem.

                                                    > ze starego polskiego nauczania też wink

                                                    No tak, to przestarzałe metody są.

                                                    > Sama widzisz smile Mój amerykański mąż też jest wygadany do bólu. I dlatego nigdy
                                                    > mandatów nie dostaje surprised Przydaje się to w życiu wink

                                                    Będe złośliwa: a nie lepiej skupic się na przestrzeganiu przepisów. Ja też mandatów nie dostaję, ale nigdy w tym celu nie musiałam używać zdolnosci oratorskich.


                                                    > Sprawdzona podczas uczenia się w liceum smile

                                                    U Ciebie sprawdzona co nie oznacza że jest powszechna.


                                                    > Serio serio. Jak miałam coś trudnego do zrozumienia lub zapamiętania to zawsze
                                                    > czytałam to sobie na głos. Czyli uruchamiałam pamięć wzrokową i słuchową. Częst
                                                    > o jest tak, że jak czytam w myślach, to mój mózg udaje się w innym kierunku i z
                                                    > aczyna myśleć o czymś innym.

                                                    Może jest to wynik przeceniania metody głośnego czytania i dlatego ciche czytanie gorzej Ci idzie. Pisze całkiem serio. Teraz sa kursy szybkiego czytania CICHEGO z pełnym zrozumieniem i bez uciekania mózgu w innym kierunku i pełnej koncentracji na tekście.

                                                    > I z tego się należy cieszyć. Chociaż nie wiem jak możesz to sprawdzić, skoro cz
                                                    > yta po cichu.

                                                    Nie pisałam że ona nigdy nic głośno nie przeczyta więc się doskonale orientuję w postępach. Poprsotu odrzuciłam metodę głośnego czytania jako doskonalenie u niej tej umiejetności.


                                                    > Ja nie, ale nauczyciel tak. Dostał ostatnio notę w dzienniczku "excellent readi
                                                    > ng" smile Nie pierwszą zresztą.

                                                    Pisząc o braku obiektywizmu chodziło mi o ocenę jego inteligencji wink.

                                                    > No ta ja pewnie jestem po prostu przewrażliwiona na tym punkcie i nawet w TV sł
                                                    > yszę jak źle czytają i mówią.

                                                    Ja raczej skupiam sie na tym o czym mówią a nie jak mówią ale kiepskiego czytania w telewizji to raczej nie pamiętam, żebym słyszała.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    >
                                                    > Ja Ciebie nie krytykuję za czytanie z dzieckiem

                                                    a to super.

                                                    , natomiast z Twoich wypowiedzi
                                                    > odnieśc można wrażenie, że przywiązujesz do tego głośnego czytania jakąś strasz
                                                    > nie wielka wagę,

                                                    zgadza się

                                                    masz głebokie przekonanie że to sa podstawy dobrej edukacji it
                                                    > d.. I tu uważam, że jestes w duzym błędzie. I tyle.

                                                    A ja uważam,że pierwsze trzy lata edukacji powinny właśnie polegać na nauce dobrego - w tym głośnego czytania, poprawnego wysławiania się i bezbłędnego pisania.


                                                    > A moje dziecko nie złościło się tylko natychmiast się zacinało i zaczynało duka
                                                    > ć. To był dla niej poprostu duży stres.

                                                    Jeśli był tak duży stres podczas czytania z mamą. to jakiż on musiał być podczas czytania w szkole surprised



                                                    > No tak, to przestarzałe metody są.

                                                    To są stare sprawdzone metody smile

                                                    >

                                                    > Będe złośliwa: a nie lepiej skupic się na przestrzeganiu przepisów. Ja też mand
                                                    > atów nie dostaję, ale nigdy w tym celu nie musiałam używać zdolnosci oratorskic
                                                    > h.

                                                    Ależ on się skupia. Jeździ tak wolno, że aż nie mogę tego zdzierżyć. I dlatego chyba jest zatrzymywany gdy jedzie 60 przy ograniczeniu do 50.


                                                    > U Ciebie sprawdzona co nie oznacza że jest powszechna.
                                                    >

                                                    A napisałam, że powszechna?

                                                    >
                                                    > Może jest to wynik przeceniania metody głośnego czytania i dlatego ciche czytan
                                                    > ie gorzej Ci idzie.

                                                    Ciche czytanie idzie mi świetnie o ile nie jest to fizyka lub chemia. Na szczęście od wielu lat już nie jest. Nie mam problemu ze skupieniem się nad czymś co mnie interesuje. Ale swego czasu musiałam uczyć się sporo chemii i głośnie czytanie pomagało mi nie odpływac myślami gdzieś indziej.

                                                    Pisze całkiem serio. Teraz sa kursy szybkiego czytania CICH
                                                    > EGO z pełnym zrozumieniem i bez uciekania mózgu w innym kierunku i pełnej konce
                                                    > ntracji na tekście.

                                                    Dziękuję, ale nie skorzystam.

                                                    >
                                                    > Nie pisałam że ona nigdy nic głośno nie przeczyta więc się doskonale orientuję
                                                    > w postępach. Poprsotu odrzuciłam metodę głośnego czytania jako doskonalenie u n
                                                    > iej tej umiejetności.


                                                    Czyli w szkole też dzieci nie czytają na głos wcale? Jakoś trudno mi w to uwierzyć.



                                                    > Pisząc o braku obiektywizmu chodziło mi o ocenę jego inteligencji wink.

                                                    Aaa... Z tym też nie ma problemu. Nauczyciele komplementują również inteligencję syna.

                                                  • fogito napisała:

                                                    > A ja uważam,że pierwsze trzy lata edukacji powinny właśnie polegać na nauce dob
                                                    > rego - w tym głośnego czytania, poprawnego wysławiania się i bezbłędnego pisani
                                                    > a.

                                                    Ja uważam, że to nie sa najwazniejsze dziedziny do opanowania przez dziecko we wczesnej edukacji. Dzieci powinny sie uczyć w wiekszym stopniu myślenia, własciwego korzystania z informacji, odkodowywania informacji, odszukiwania informacji, dobrego rozumienia informacji, przekazywania informacji. Czytanie /wcale nie koniecznie głośne/ jest jednym z narzędzi do własciwego odnalezienia sie w życiu. Tymczasem piekne głośne czytanie jest tylko pewnym ozdobnikiem. I zawsze można to wyćwiczyć.

                                                    > Jeśli był tak duży stres podczas czytania z mamą. to jakiż on musiał być podcza
                                                    > s czytania w szkole surprised

                                                    Nauczycielka jest kumata, dzieci nie czytają w zasadzie w ogóle głośno, czytają dużo po cichu i sporo pracuja z tekstami przeczytanymi samodzielnie. Zresztą to ona poradziła mi, żeby dziecko czytało wiecej po cichu. W pierwszej klasie to nawet byłam zdziwiona, bo pani w zasadzie nie zadawała czytanek do nauczenia się w domu.


                                                    > A napisałam, że powszechna?

                                                    A napisałaś że jedynie Twoja? wink

                                                    > Ciche czytanie idzie mi świetnie

                                                    A jednak niedawno napisałas że czasem musisz sie posiłkować głosnym czytaniem, bo dopiero wtedy wszystko dociera.


                                                    > Czyli w szkole też dzieci nie czytają na głos wcale?

                                                    No właśnie nie. O czym pisałam powyżej.

                                                    >Jakoś trudno mi w to uwierzyć.


                                                    Tak mysle że Ci trudno bo w szkole brytyjskiej mają inne metody


                                                    > Aaa... Z tym też nie ma problemu. Nauczyciele komplementują również inteligencj
                                                    > ę syna.


                                                    Gratuluję.
                                                  • mama303 napisała:


                                                    > Ja uważam, że to nie sa najwazniejsze dziedziny do opanowania przez dziecko we
                                                    > wczesnej edukacji. Dzieci powinny sie uczyć w wiekszym stopniu myślenia, własci
                                                    > wego korzystania z informacji, odkodowywania informacji, odszukiwania informacj
                                                    > i, dobrego rozumienia informacji, przekazywania informacji.

                                                    Brzmi poważnie. I mają do tego sporo lat w podstawówce, gimnazjum i liceum smile

                                                    Czytanie /wcale nie
                                                    > koniecznie głośne/ jest jednym z narzędzi do własciwego odnalezienia sie w życ
                                                    > iu. Tymczasem piekne głośne czytanie jest tylko pewnym ozdobnikiem. I zawsze mo
                                                    > żna to wyćwiczyć.

                                                    Obawiam się, że jak się nie nauczy na samym początku, to potem już się raczej chcieć nie będzie.


                                                    > Nauczycielka jest kumata, dzieci nie czytają w zasadzie w ogóle głośno, czytają
                                                    > dużo po cichu i sporo pracuja z tekstami przeczytanymi samodzielnie. Zresztą t
                                                    > o ona poradziła mi, żeby dziecko czytało wiecej po cichu. W pierwszej klasie to
                                                    > nawet byłam zdziwiona, bo pani w zasadzie nie zadawała czytanek do nauczenia s
                                                    > ię w domu.

                                                    No to przynajmniej tyle. Ale dziwię się nadal.


                                                    > A napisałaś że jedynie Twoja? wink

                                                    A muszę, skoro wypowiadam się za siebie a nie za cały świat wink


                                                    > A jednak niedawno napisałas że czasem musisz sie posiłkować głosnym czytaniem,
                                                    > bo dopiero wtedy wszystko dociera.

                                                    I w tym momencie kłania się czytanie ze zrozumieniem - twoje. Napisałam, że podczas uczenia się przedmiotów dla mnie nudnych np. fizyki i chemii często posiłkowałam się głośnym czytaniem, żeby lepiej zrozumieć.


                                                    > No właśnie nie. O czym pisałam powyżej.

                                                    Dziwne jednak.


                                                    > Tak mysle że Ci trudno bo w szkole brytyjskiej mają inne metody

                                                    To nie tylko w szkole syna mają inne metody. Dzieci znajomych są w montessori i czytają na głos. Mój syn zresztą był tam w wieku 5 lat i tez czytał. Poza tym mamy znajomych z dziećmi w polskich szkołach jakby nie było. I one czytają na głos.


                                                    > Gratuluję.

                                                    Dzięki smile
                                                  • fogito napisała:

                                                    > Brzmi poważnie. I mają do tego sporo lat w podstawówce, gimnazjum i liceum smile

                                                    O nie w gimnazjum i liceum to juz powinny to umieć żeby w pełni z tego korzystać do pogłebiania wiedzy.


                                                    > Obawiam się, że jak się nie nauczy na samym początku, to potem już się raczej c
                                                    > hcieć nie będzie.

                                                    Jak będzie taka potrzeba to sie zachce ale w codziennym życiu to sie poprostu mało przydaje.


                                                    > No to przynajmniej tyle. Ale dziwię się nadal.

                                                    Ale co przynajmniej tyle? nie zadawała czytanek! gdyż ona ma takie doswiadczenie, że dzieci jej metodami i tak naucza sie czytać. A głosne czytanie na lekcjach jest stresujace dla dzieci gorzej czytajacych i nudne dla słuchajacych.

                                                    > A muszę, skoro wypowiadam się za siebie a nie za cały świat wink

                                                    Ale właśnie podajesz te swoje przykłady jako ogólnie obowiazujące no bo co to ma za znaczenie że Twoim wypadku działa taka a nie inna metoda. Metody uczenia sa rózne, ja np. rysowałam wszystko ale nie podaje tego jako przykładu, że nalezy rysować smile

                                                    >
                                                    > I w tym momencie kłania się czytanie ze zrozumieniem - twoje. Napisałam, że pod
                                                    > czas uczenia się przedmiotów dla mnie nudnych np. fizyki i chemii często posiłk
                                                    > owałam się głośnym czytaniem, żeby lepiej zrozumieć.


                                                    No OK, ja to zrozumiałam doskonale: dekoncentrujesz sie przy cichym czytanie mniej ciekawych tekstów i wtedy posiłkujesz sie głosnym czytaniem. A mozna sie nie dekoncentrowac nawet czytając nieciekawe teksty cicho i to szybko. Właśnie to jest sztuką i mozna to przećwiczyć a przydaje sie właśnie wybitnie w etapie edukacji!

                                                    > To nie tylko w szkole syna mają inne metody. Dzieci znajomych są w montessori i
                                                    > czytają na głos. Mój syn zresztą był tam w wieku 5 lat i tez czytał. Poza tym
                                                    > mamy znajomych z dziećmi w polskich szkołach jakby nie było. I one czytają na g
                                                    > łos.

                                                    Ale jednak świat idzie do przodu w tej kwestii. żyjemy w dobie mnóstwa zakodowanych informacji z szerokim dostępem do tejże. Szuka sie nowych metod uczenia się
                                                    Wygraja Ci, którzy sprawnie i szybko potrafią z nich skorzystać.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    >
                                                    > Ale właśnie podajesz te swoje przykłady jako ogólnie obowiazujące no bo co to m
                                                    > a za znaczenie że Twoim wypadku działa taka a nie inna metoda.

                                                    To jest twoja osobista nadinterpretacja. Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Na głos albo cicho wink

                                                    Metody uczenia s
                                                    > a rózne, ja np. rysowałam wszystko ale nie podaje tego jako przykładu, że nalez
                                                    > y rysować smile

                                                    A rysowała cała klasa twojej córki? Albo cała szkoła? Bo w przypadku czytania na głos to w szkole syna powszechna praktyka a nie moje osobiste widzimisię.

                                                    > No OK, ja to zrozumiałam doskonale: dekoncentrujesz sie przy cichym czytanie mn
                                                    > iej ciekawych tekstów i wtedy posiłkujesz sie głosnym czytaniem. A mozna sie n
                                                    > ie dekoncentrowac nawet czytając nieciekawe teksty cicho i to szybko.

                                                    Zapewne. Ale nie wiem jak się ma to szybkie czytanie do poważniejszych zagadnień z chemii albo fizyki. Ja nie jestem Einsteinem, ale niektórzy pewnie są.

                                                    Właśnie t
                                                    > o jest sztuką i mozna to przećwiczyć a przydaje sie właśnie wybitnie w etapie e
                                                    > dukacji!

                                                    Jasne jasne. I dlatego polscy gimnazjaliści nie czytają tylko dukają.



                                                    > Ale jednak świat idzie do przodu w tej kwestii. żyjemy w dobie mnóstwa zakodowa
                                                    > nych informacji z szerokim dostępem do tejże. Szuka sie nowych metod uczenia si
                                                    > ę
                                                    > Wygraja Ci, którzy sprawnie i szybko potrafią z nich skorzystać.

                                                    smile Wiem i dlatego dużo z dzieci opiera wiedzę na googlu albo wikipedii. Szybko i bezboleśnie.

                                                  • fogito napisała:


                                                    > To jest twoja osobista nadinterpretacja. Kłania się czytanie ze zrozumieniem.

                                                    Dlaczego NADinterpretacja? Piszę jak odbieram Twoje słowa.

                                                    > A rysowała cała klasa twojej córki? Albo cała szkoła? Bo w przypadku czytania n
                                                    > a głos to w szkole syna powszechna praktyka a nie moje osobiste widzimisię.

                                                    A no właśnie! Dlaczego w zasadzie ta jedna metoda jest tak powszechna kiedy nie wszystkim pomaga. O to mi cały czas chodzi!

                                                    > Zapewne. Ale nie wiem jak się ma to szybkie czytanie do poważniejszych zagadnie
                                                    > ń z chemii albo fizyki. Ja nie jestem Einsteinem, ale niektórzy pewnie są.

                                                    Właśnie chodzi o to że ludzie, którzy umieja szybko czytac ze zrozumieniem czytają wszystko szybko!


                                                    >
                                                    > Jasne jasne. I dlatego polscy gimnazjaliści nie czytają tylko dukają.

                                                    > smile Wiem i dlatego dużo z dzieci opiera wiedzę na googlu albo wikipedii. Szybko
                                                    > i bezboleśnie.

                                                    No i OK, szybki dostęp do informacji. Co masz przeciwko? Jak ktos chce poznać zagadnienie bliżej to umie szukac innych źródeł.

                                                  • mama303 napisała:


                                                    > Dlaczego NADinterpretacja? Piszę jak odbieram Twoje słowa.

                                                    To może źle odbierasz wink


                                                    > A no właśnie! Dlaczego w zasadzie ta jedna metoda jest tak powszechna kiedy nie
                                                    > wszystkim pomaga. O to mi cały czas chodzi!

                                                    Bo w nauczaniu w szkole chodzi o ogół a nie o wyjątki. Wyjątki w górę albo w dół muszą radzić sobie za pomocą dodatkowych lekcji z pedagogiem lub zwolnieniem z czytania na głos np. Jeśli się nie mylę dyslektycy z czegos tam sa zwalniani.



                                                    > Właśnie chodzi o to że ludzie, którzy umieja szybko czytac ze zrozumieniem czyt
                                                    > ają wszystko szybko!

                                                    Tak myślisz? Bo jaj mam szeroko zakrojone wątpliwości. Też potrafię szybko przeczytać ale nie zawsze jestem w stanie przyswoić coś co jest skomplikowane. A chemia dla mnie zawsze była. I wtedy pomaga wolniejsze przeczytanie na głos. Oczywiście mnie pomaga wink


                                                    > No i OK, szybki dostęp do informacji. Co masz przeciwko? Jak ktos chce poznać z
                                                    > agadnienie bliżej to umie szukac innych źródeł.

                                                    Tylko, że gimnazjaliści raczej nie chcą. Im się wydaje, ze wystarczy i gorzej jak im nikt nie powie, że nie wystarczy.

                                                  • fogito napisała:

                                                    > To może źle odbierasz wink

                                                    Może... a może Ty źle przekazaujesz....

                                                    > Bo w nauczaniu w szkole chodzi o ogół a nie o wyjątki. Wyjątki w górę albo w dó
                                                    > ł muszą radzić sobie za pomocą dodatkowych lekcji z pedagogiem lub zwolnieniem
                                                    > z czytania na głos np. Jeśli się nie mylę dyslektycy z czegos tam sa zwalniani.

                                                    I wracamy do punktu wyjścia... jaki ogół? ja nie jestem dyslektyczką, u mojej córki też nie orzeczono. Ktoś sobie wymyślił taka metodę i narzuca wszystkim, chociaz nie dla wszystkicj jest ona dobra...

                                                    > Tak myślisz? Bo jaj mam szeroko zakrojone wątpliwości.

                                                    Wiem, zdązyłam sie zorientować smile

                                                    > Oczy wiście mnie pomaga wink

                                                    A innym nie!

                                                    > Tylko, że gimnazjaliści raczej nie chcą. Im się wydaje, ze wystarczy i gorzej j
                                                    > ak im nikt nie powie, że nie wystarczy.

                                                    Kiepskie masz zdanie o gimnazjalistach: dukają, sa powierzchowni itd. Skąd to sie bierze?

                                                  • mama303 napisała:

                                                    >
                                                    > Może... a może Ty źle przekazaujesz....

                                                    Zapewne smile


                                                    > I wracamy do punktu wyjścia... jaki ogół? ja nie jestem dyslektyczką, u mojej c
                                                    > órki też nie orzeczono. Ktoś sobie wymyślił taka metodę i narzuca wszystkim, ch
                                                    > ociaz nie dla wszystkicj jest ona dobra...

                                                    To całkiem naturalna metoda. Sama się narzuca z założenia.

                                                    > > Oczy wiście mnie pomaga wink
                                                    >
                                                    > A innym nie!

                                                    Tobie nie pomaga, ale ty jesteś dyslektyczką i może właśnie dlatego.

                                                    >
                                                    > Kiepskie masz zdanie o gimnazjalistach: dukają, sa powierzchowni itd. Skąd to s
                                                    > ie bierze?

                                                    Z lektury tego forum big_grin


                                                  • fogito napisała:



                                                    > Tobie nie pomaga, ale ty jesteś dyslektyczką i może właśnie dlatego.
                                                    >

                                                    Oooopps pomyliłam się. NIe jesteś. Sorki. Więc nie wiem, dlaczego ci nie pomaga.

                                                  • fogito napisała:

                                                    > Oooopps pomyliłam się. NIe jesteś. Sorki. Więc nie wiem, dlaczego ci nie pomaga


                                                    Nie jestem dyslektyczką. A nie pomaga mi bo ludzi sie nie da wszystkich oceniać jedną miarką: jednym pomaga, innym nie pomaga a jeszcze innym przeszkadza.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Oooopps pomyliłam się. NIe jesteś. Sorki. Więc nie wiem, dlaczego ci nie
                                                    > pomaga
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie jestem dyslektyczką. A nie pomaga mi bo ludzi sie nie da wszystkich oceniać
                                                    > jedną miarką: jednym pomaga, innym nie pomaga a jeszcze innym przeszkadza.

                                                    No zgadza się, ale jak widać szkoła ma gdzies te indywidualności i dzieciaki na głos po prostu muszą czytać.
                                                  • fogito napisała:

                                                    > No zgadza się, ale jak widać szkoła ma gdzies te indywidualności i dzieciaki na
                                                    > głos po prostu muszą czytać.

                                                    a Ty temu przyklaskujesz tongue_out
                                                    U nas nie muszą.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > No zgadza się, ale jak widać szkoła ma gdzies te indywidualności i dzieci
                                                    > aki na
                                                    > > głos po prostu muszą czytać.
                                                    >
                                                    > a Ty temu przyklaskujesz tongue_out

                                                    Czytaniu na głos jak najbardziej. O indywidualność się nie boję. Mój ma jej w nadmioarze.,

                                                    > U nas nie muszą.

                                                    No i dobrze.
                                                  • fogito napisała:


                                                    > To całkiem naturalna metoda. Sama się narzuca z założenia.

                                                    A Ty swoje, z jakiego założenia?

                                                    > Tobie nie pomaga, ale ty jesteś dyslektyczką i może właśnie dlatego.

                                                    Nie jestem!

                                                    > Z lektury tego forum big_grin

                                                    Dogłebne źródło informacji tongue_out


                                                  • mama303 napisała:


                                                    > A Ty swoje, z jakiego założenia?

                                                    A z takiego, że jak chcesz sprawdzić jak ktoś czyta to musisz go usłyszeć. Inaczej się nie da po prostu. I nie chodzi mi o zrozumienie.



                                                    > > Z lektury tego forum big_grin
                                                    >
                                                    > Dogłebne źródło informacji tongue_out

                                                    Może powierzchowne, ale dosyć szerokie, bo obejmuje cały kraj.
                                                  • fogito napisała:

                                                    > Może powierzchowne, ale dosyć szerokie, bo obejmuje cały kraj.

                                                    Naprawdę forum jest dla Ciebie jakimś wyznacznikiem w tej kwestii? Tu ludzie raczej dzielą sie problemami nietypowymi, o normie nie piszą.
                                                  • mama303 napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Może powierzchowne, ale dosyć szerokie, bo obejmuje cały kraj.
                                                    >
                                                    > Naprawdę forum jest dla Ciebie jakimś wyznacznikiem w tej kwestii? Tu ludzie ra
                                                    > czej dzielą sie problemami nietypowymi, o normie nie piszą.

                                                    Nie do końca. Nie żyję przecież na pustyni.
                                                  • To nie jest tylko kwestia nieznanych słów. Moje dziecko czyta szybko i dobrze, wie co czyta, lubi itd.. ale jak poskrobać (czyli zmusić do głośnego czytania) to się okazuje, że potrafi "zgadnąć" słowo, które tak naprawdę brzmi nieco inaczej. I po prostu uznaje, że, powiedzmy słowo "przemarzać" oznacza spór. Robi tak niestety w obu językach.
                                                    --
                                                    katar1.blox.pl/html
                                                  • Fogito, jeśli badania, to była do tego jakaś statystyka. Żadna statystyka nie wykaże, że każda osoba czytająca dużo w dzieciństwie na głos ma potem kłopoty z szybkim czytaniem i ze zrozumieniem tekstu. Niemniej wykazano, że osoby się czytania metodą 'głośną' czytają statystycznie wolniej niż osoby uczące się 'po cichu', a wolne czytanie przekłada się też na słabsze rozumienie tekstu.
                                                    Oczywiście - jeśli osoba umiejąca już czytać czyta komuś na głos, nie ma to znaczenia dla jej biegłości w czytaniu. Chodzi o osoby uczące się - gdzieś tak do lat 10-ciu.
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • osoby się czy
                                                    > tania metodą 'głośną'
                                                    miało być
                                                    osoby się uczące czytania metodą 'głośną'
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    . Niemniej wykazano, że osoby się czy
                                                    > tania metodą 'głośną' czytają statystycznie wolniej niż osoby uczące się 'po c
                                                    > ichu', a wolne czytanie przekłada się też na słabsze rozumienie tekstu.
                                                    > Oczywiście - jeśli osoba umiejąca już czytać czyta komuś na głos, nie ma to zna
                                                    > czenia dla jej biegłości w czytaniu. Chodzi o osoby uczące się - gdzieś tak do
                                                    > lat 10-ciu.

                                                    I ja się z tym kompletnie nie zgodzę z całym szacunkiem wink
                                          • [quote] Powiedziałabym tak - pół godziny dziennie pracy z dzieckiem od 5 roku życia i
                                            każdy sześciolatek będzie płynnie czytał. To chyba nie jest za dużo... [quote/]

                                            A jak taki 5-latek nie biedzie sie chcial uczyc sie czytac, to przykuc do krzesla i bacikiem, bacikiem. Zupelnie jak zapieluchowany 2-latek, na pewno lenistwo rodzicow
                                            • myelegans napisała:


                                              > A jak taki 5-latek nie biedzie sie chcial uczyc sie czytac, to przykuc do krze
                                              > sla i bacikiem, bacikiem. Zupelnie jak zapieluchowany 2-latek, na pewno lenist
                                              > wo rodzicow

                                              Gdyby trzeba było je przykuwać do krzeseł to połowa świata nie wysyłałaby pięciolatków do szkół. A przecież w kraju, w którym mieszkasz dzieciaki do szkół chodzą i traumy nie mają. Dzieci w tym wieku mają sporo chęci do nauki i wiele entuzjazmu. I uczą się całkiem mimochodem i przy okazji.
                                              • Pół roku temu mama Poli pokazywała jak to jej córka ( roczna później dwulatka) chętnie sie uczy czytać i jakie ma efekty, dziwne że nikt nie widział tego w ten sam sposób.
                                                • makurokurosek napisała:

                                                  > Pół roku temu mama Poli pokazywała jak to jej córka ( roczna później dwulatka)
                                                  > chętnie sie uczy czytać i jakie ma efekty, dziwne że nikt nie widział tego w te
                                                  > n sam sposób.

                                                  Ale czyż nie piszemy o pięciolatkach? Podanie ekstremalnego przypadku nic nie wnosi do dyskusji.
                                                  • Mama Poli udowadniała to co ty wystarczy kilka minut pracy i dziecko samo szybko nauczy się czytać, nie ważne czy jest na to gotowe , nie ważne czy chce ważne że może więc trzeba je uczyć.
                                                    dziecko rozwija się swoim tempem , jedno uczy się czytać w wieku czterech lat inne łapie to w wieku siedmiu lat a inne potrzebuje jeszcze więcej czasu.
                                                  • makurokurosek napisała:

                                                    > Mama Poli udowadniała to co ty wystarczy kilka minut pracy i dziecko samo szybk
                                                    > o nauczy się czytać, nie ważne czy jest na to gotowe , nie ważne czy chce ważne
                                                    > że może więc trzeba je uczyć.
                                                    > dziecko rozwija się swoim tempem , jedno uczy się czytać w wieku czterech lat i
                                                    > nne łapie to w wieku siedmiu lat a inne potrzebuje jeszcze więcej czasu.

                                                    Obawiam się, ze wszystkie 5-6 latki są w pełni gotowe. Tylko nie ma kto ich uczyć, bo metody są kiepskie. Przez sylabizowanie można i trzylatka nauczyć.
                                              • fogito napisała:

                                                Cytat Gdyby trzeba było je przykuwać do krzeseł to połowa świata nie wysyłałaby pięci
                                                olatków do szkół. A przecież w kraju, w którym mieszkasz dzieciaki do szkół cho
                                                dzą i traumy nie mają. Dzieci w tym wieku mają sporo chęci do nauki i wiele ent
                                                uzjazmu. I uczą się całkiem mimochodem i przy okazji.


                                                No posylla sie, ale nie znaczy, ze te dzieci czytaja wczesniej nic polskie dzieci. do 2 klasy maja pelnie prawo nieczytania, a 1 klasa nazywala sie "reading readiness". Wiekszosc pierwszakow w klasie syna NIE czyta, MAJA czytane, albo przez inne czytajace dzieci, albo przez nauczycielke, ktora czyta rowniez instrukcje do zadan. I nie, nie wszystkie chetnie ucza sie czytac jako 5latki.
                                                Ile jest na forum zatroskanych mam, ktore czytaly dzieciom od zawsze i te jako 6 latki "nie interesuja sie literrkami i nie chca uczyc sie czytac."
                                                • myelegans napisała:

                                                  , ale nie znaczy, ze te dzieci czytaja wczesniej nic polskie dzie
                                                  > ci

                                                  No cóż. Moim zdaniem jednak czytają.
                                                  Moje dziecko jest w angielskiej szkole a najpierw przedszkolu od momentu jak skończył 3,5 roku. W wieku 5 lat już czytał. Teraz doskonali umiejętności. I nie był wyjątkiem w klasie.
                                                  Znane mi amerykańskie dzieci mieszkające w Ameryce czytają już w kindergarden czyli w wieku 5 lat. Ale może ja samymi geniuszami jestem otoczona surprised

                                                  .
                                                  > Ile jest na forum zatroskanych mam, ktore czytaly dzieciom od zawsze i te jako
                                                  > 6 latki "nie interesuja sie literrkami i nie chca uczyc sie czytac."

                                                  Bo do nauki czytania w języku polskim należy obrać dobrą metodę i jest to tylko uczenie czytania sylabami. Głoskowanie opóźnia tę naukę dramatycznie.
                                                  • Cytat No cóż. Moim zdaniem jednak czytają.

                                                    moze Twoim zdaniem czytaja, ja rozmawiam ze zrodlem czyli nauczycielami i rozklad jest taki jak byc powinien na 25 dzieci w klasie plynnie czyta mlody9ksiazki rozdzialowe) i jeszcze jeden chlopczyk, reszta jest na etapie "Fox in the box. " "hop on pop" in etc.

                                                    moje dziecko czytalo Dr Suess, eg. "Green eggs and ham" w wieku 4 lat, bo takie mial parcie na czytanie, jego kolega z piaskownicy w tym samym czasie ukladal puzzle i lego dla ;9-12 latkow, a jego kolezanka w tym czasie robila wolty na drazku. Co wcale nie znaczy, ze KAZDE dziecko mozna w TYM wieku do takiego poziomu wycwiczyc. Jest tylko pewny poziom poza ktory, rozwoj i mozg bedzie dyktowal postep nie ambitna matka.
                                                  • myelegans napisała:


                                                    > moze Twoim zdaniem czytaja, ja rozmawiam ze zrodlem czyli nauczycielami i rozkl
                                                    > ad jest taki jak byc powinien na 25 dzieci w klasie plynnie czyta mlody9ksiazki
                                                    > rozdzialowe) i jeszcze jeden chlopczyk, reszta jest na etapie "Fox in the box
                                                    > . " "hop on pop" in etc.

                                                    A ile twój syn ma lat, bo wydaje mi się, ze 6 i jest w 1st grade.... Mój syn zaczął szkołę brytyjską w wieku 6 lat (2nd grade). Na spotkaniach czytelniczych z rodzicami (październik) czytało juz 100% uczniów mniej lub bardziej płynnie i na różnych poziomach (w brytyjskim tych poziomów jest multum od 1 do 15 chyba). Większość uczyła sie w brytyjskim 1st grade (5 lat) a pozostali przyszli z innych przedszkoli i też czytali (mój np. z montessori).

                                                    . Co wcale nie znaczy, ze KAZDE dziecko mozna w TYM wieku do takiego pozio
                                                    > mu wycwiczyc.

                                                    Każde przeciętne dziecko można nauczyć czytać w wieku 5 lat. Ja jestem otoczona dziećmi dwujęzycznymi. One w tym wieku uczą się czytać w dwóch językach. Do wieku 7 lat czytają mniej lub bardziej płynnie. Bo wszystko zalezy od tego czy czytają codziennie a tego już muszą dopilnować rodzice w domu.

                                                    Jest tylko pewny poziom poza ktory, rozwoj i mozg bedzie dyktowal
                                                    > postep nie ambitna matka.

                                                    Nie sądzę, żeby gdziekolwiek były badania na temat od kiedy mózg nauczy się czytać wink
                                                    I zapewne wszyscy znani mi rodzice, to rodzice ambitni a dzieci wyjątkowo zdolne smile Chociaż zawsze wydawało mi się, ze jednak przeciętni.
                                                  • Ja w kwestii technicznej: wydaje mi się, że dzieci uczące sie w angielskim mogą faktycznie wcześniej czytać z powodu różnicy w języku: w angielskim jest taka masa jednosylabowym słów, że da się wyłącznie (lub prawie wyłącznie) z nich "ułożyć" całkiem fajne książki dla najmłodszych.
                                                    --
                                                    katar1.blox.pl/html
                                                  • Cytat
                                                    Ja w kwestii technicznej: wydaje mi się, że dzieci uczące sie w angielskim mogą faktycznie wcześniej czytać z powodu różnicy w języku: w angielskim jest taka masa jednosylabowym słów, że da się wyłącznie (lub prawie wyłącznie) z nich "ułożyć" całkiem fajne książki dla najmłodszych.


                                                    To jedno - plus drugie: angielski jest niefleksyjny, w przeciwieństwie do polskiego. I w angielskim można uczyć się czytać globalnie (i tę metodę się najczęściej stosuje), co też jest szybsza metodą w porównaniu z polską metodą syntezy sylabowej, bo nie potrzeba do niej umiejętności syntezy, analizy itp. - wystarczy dobra pamięć.

                                                    --
                                                    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
                                                    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
                                                  • mama_kotula napisała:

                                                    > Cytat
                                                    > Ja w kwestii technicznej: wydaje mi się, że dzieci uczące sie w angielskim mogą
                                                    > faktycznie wcześniej czytać z powodu różnicy w języku: w angielskim jest taka
                                                    > masa jednosylabowym słów, że da się wyłącznie (lub prawie wyłącznie) z nich "uł
                                                    > ożyć" całkiem fajne książki dla najmłodszych.
                                                    >

                                                    >
                                                    > To jedno - plus drugie: angielski jest niefleksyjny, w przeciwieństwie do polsk
                                                    > iego. I w angielskim można uczyć się czytać globalnie (i tę metodę się najczęśc
                                                    > iej stosuje), co też jest szybsza metodą w porównaniu z polską metodą syntezy s
                                                    > ylabowej, bo nie potrzeba do niej umiejętności syntezy, analizy itp. - wystarcz
                                                    > y dobra pamięć.
                                                    >

                                                    I dlatego angielskojęzyczne dzieci czytają szybciej... Ale nie zmienia to faktu, że ucząc czytać po polsku metodą sylabową Cieszyńskiej można dziecko nauczyć czytać bez specjalnego wysiłku i z dużym efektem. Dziecko czyta szybko każdy nowy wyraz dzieląc go na sylaby. Moim zdaniem głoskowanie utrudnia dzieciom naukę czytania a często tak właśnie się uczą.
                                                  • olena.s napisała:

                                                    > Ja w kwestii technicznej: wydaje mi się, że dzieci uczące sie w angielskim mog
                                                    > ą faktycznie wcześniej czytać z powodu różnicy w języku: w angielskim jest taka
                                                    > masa jednosylabowym słów, że da się wyłącznie (lub prawie wyłącznie) z nich "u
                                                    > łożyć" całkiem fajne książki dla najmłodszych.

                                                    Dokładnie tak jest. Wyrazy są krótsze i dziecko uczy się wymowy na pamięć. Dlatego jak twierdzi mój siedmiolatek po angielsku czyta się szybciej i łatwiej. I książek dla maluchów jest multum. W polskiej literaturze nie ma takich łatwych pozycji do czytania. Są elementarze, ale książek kilkustronicowych, które dziecko czytałoby w 15 minut raczej nie ma. No może tylko wierszyki, ale te z reguły są trudne. Dlatego ja posiłkowałam się w polskim Jagodą Cieszyńską i nieśmiertelnym Falskim wink
                                                  • fogito napisała:

                                                    Cytat W polskiej literaturze nie ma takich łatwych pozycji do czytania. Są elementarze, ale książek kilkustronicowych, które dziecko czytałoby w 15 minut raczej nie ma. No może tylko wierszyki, ale te z reguły są trudne. Dlatego ja posiłkowałam się w polskim Jagodą Cieszyńską i nieśmier telnym Falskim wink
                                                    I to jest mur, w ktory codziennie wale glowa, bo nie ma ksiazek dla poczatkujacych czytaczy, a te ktore sa, bo sa nawet takie napisane dla polonijnych dzieci, sa przerazliwie nudne, i takie .... edukacyjne, ze mnie na wymioty zbiera. Niech mi ktos wskaze pozycje z serii np. "Magic Tree House" albo "Flat Stanley" albo "Dragon Slayer's Academy" ktore moje dziecko polyka przy sniadaniu i ma parcie na zrozumienie. Ile mozna czytac "Lotte' "Karolka", "Franklina" {z cyklu rzyg edukacyjny), czy innego Emila ze Smalandii, co ciekawe, zadne nie jest polskiego autora. Gdzie i jakie pozycje sa dla 1 klasistow, nie do nauki tylko do relaksujacego czytania? NO gdzie? Chetnie zakupie.
                                                  • myelegans napisała:

                                                    > Ile mozna czytac "Lotte' "Karolka", "Franklina" {z cyklu rz
                                                    > yg edukacyjny), czy innego Emila ze Smalandii, co ciekawe, zadne nie jest polsk
                                                    > iego autora. Gdzie i jakie pozycje sa dla 1 klasistow, nie do nauki tylko do re
                                                    > laksujacego czytania? NO gdzie? Chetnie zakupie.

                                                    Franklin to może z założenia człowieka wykończyć.
                                                    Jedyne co jest na rynku to
                                                    www.bookhouse.com.pl/index.php?lp=499&r=oferta
                                                  • Gdzie i jakie pozycje sa dla 1 klasistow, nie do nauki tylko do re
                                                    > laksujacego czytania?
                                                    No nie ma. Można ewentualnie posiłkować się komiksami...
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • olena.s napisała:
                                                    [quote] Ja w kwestii technicznej: wydaje mi się, że dzieci uczące sie w angielskim mogą faktycznie wcześniej czytać z powodu różnicy w języku: w angielskim jest taka masa jednosylabowym słów, że da się wyłącznie (lub prawie wyłącznie) z nich "ułożyć" całkiem fajne książki dla najmłodszych. /[quote]
                                                    Masz zupelna racje. Jest wiele fajnych ksiazek dla dzieci "reader 1" poziom, gdzie cala ksiazka jest napisana jedno-dwusylabowymi wyrazami, ktore wiekszosc dzieci nie musi robierac na czynniki pierwsze tylko wzrokowo zna. pozniej dochodzi poziom "reader 3" gdzie dochodza 3sylabowe proste itd. itp. DLATEGO dzieci ang. jezyczne MOGA nauczyc sie czytac wczesniej, ale nadal daje sie rozwojowo okienko do 3 klasy na PLYNNE czytanie i to jest OK.
                                                    Na koniec 1 klasy maja czytac 60-90 wyrazow na minute i po tym sa oceniane postepy. Czy to juz mozna nazwac czytaniem? NIe wiem, tak samo jak mozna nazwac, ze dziecko jest odpieluchowane, ale wszystkie czynnosci okolotoaletowa wykonuje mama, dziecko tylko sie wyproznia do naczynia.

                                                    Dla mnie czytanie, to jest czytanie to rozumieniem, nie wypowiadanie luznych wyrazow.
                                              • a jakoś znam 5-latki które nie garną sie do nauki czytania, ale inne tematy jak najbardziej je interesują, nie wszystkie dzieci są takie jak twoje dziecko, czy ty sama. Zmuszanie takiego dziecka, którego interesuje np. lepienie, tańczenie czy co tam jeszcze a nie czytanie, zajmowania sie akurat czytanie do niczego dobrego nie doprowadzi.
                                                --
                                                Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                                                "Te książki miały prawdziwą szkołę życia" - moja pociecha o podręcznikach z poprzedniego roku
                                                • yula napisała:

                                                  Cytat a jakoś znam 5-latki które nie garną sie do nauki czytania, ale inne tematy jak
                                                  najbardziej je interesują, nie wszystkie dzieci są takie jak twoje dziecko, czy ty sama. Zmuszanie takiego dziecka, którego interesuje np. lepienie, tańczenie czy co tam jeszcze a nie czytanie, zajmowania sie akurat czytanie do niczego dobrego nie doprowadzi.

                                                  No co ty, wystarczy przeciez przysiasc pol godziny dziennie i KAZDY 5-latek nauczy sie czytac w trymiga (ironia zamierzona)
                                                • yula napisała:

                                                  > a jakoś znam 5-latki które nie garną sie do nauki czytania, ale inne tematy jak
                                                  > najbardziej je interesują, nie wszystkie dzieci są takie jak twoje dziecko, cz
                                                  > y ty sama.

                                                  Ja jestem otoczona wyłącznie takimi dziećmi.

                                                  czytanie do niczego
                                                  > dobrego nie doprowadzi.

                                                  surprised To dobry tekst!
                                          • Jak się nie pracuje to pół godziny to rzeczywiście pikuś...
                                            --
                                            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                            • jakw napisała:

                                              > Jak się nie pracuje to pół godziny to rzeczywiście pikuś...

                                              Jak się pracuje to też pikuś. Mój mąż pracuje po 10 godzin dziennie a ma czas na czytanie z dzieckiem pół godziny codziennie. Ja zajmuję się angielskim a mąż polskim. To tylko kwestia priorytetów.
                                              • Jak się pracuje to też pikuś. Mój mąż pracuje po 10 godzin dziennie a ma czas n
                                                > a czytanie z dzieckiem pół godziny codziennie. Ja zajmuję się angielskim a mąż
                                                > polskim. To tylko kwestia priorytetów.
                                                Twój mąż ma zapewne full service w domu, niepracująca pani domu rodem z Wielkopolski nie śmiałaby zapewne inaczej i nie zapędzałaby męża harującego po 10 h do garów czy sprzątania.
                                                BTWtongue_outół godziny na poczytanie dziecku to i ja zawsze znalazłam. Ale już dalszej godziny- dwóch na sterczenie nad dzieciątkami i sprawdzanie, czy aby na pewno każdy ogonek jest w tym miejscu, w którym powinien być, wybacz - nie chce mi się.
                                                --
                                                -------------------------------------------------------------
                                                Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                • morekac napisała:


                                                  > Twój mąż ma zapewne full service w domu, niepracująca pani domu rodem z Wielkop
                                                  > olski nie śmiałaby zapewne inaczej i nie zapędzałaby męża harującego po 10 h do
                                                  > garów czy sprzątania.

                                                  A uważasz, że powinnam?


                                                  > BTWtongue_outół godziny na poczytanie dziecku to i ja zawsze znalazłam.

                                                  Sama widzisz, ze jednak można wink

                                                  Ale już dalszej
                                                  > godziny- dwóch na sterczenie nad dzieciątkami i sprawdzanie, czy aby na pewno
                                                  > każdy ogonek jest w tym miejscu, w którym powinien być, wybacz - nie chce mi s
                                                  > ię.

                                                  No i super. A mnie się chce smile Dziecko zwykle ma dwoje rodziców, z których jedno ma więcej czasu niż drugie. I znalezienie czasu dla dziecka to powinien być priorytet. Mój syn odrabia prace domowe w weekend. Angielski sprawdza tata a polski mama.
                                                  • > A uważasz, że powinnam?
                                                    Cóż, po prostu nie sądzę, że rwałabyś się z równą chęcią do cyzelowania literek pierwszakowi, gdybyś po przyjściu z pracy miała jeszcze do opędzenia swoje prace domowe. Po prostu wasza sytuacja finansowa pozwala na siedzenie jednej osoby w domu i uprawianie przez nią hobby. Ale raczej nie jest to twoja zasługa - chyba żeby uznać za to wyjście za mąż. wink Ale to już - podejrzewam - nie wynika z twojej średniej (chyba że twój przyszły małżonek przeprowadzał casting na żonę na podstawie świadectw maturalnych wink ).

                                                    Dziecko zwykle ma dwoje rodziców, z których jedn
                                                    > o ma więcej czasu niż drugie.
                                                    W świetle statystyk, wg. których rozwodzi się 30% małżeństw, dodatkowo całkiem sporo jest eurosierot - nie jest oczywistą oczywistością, że dziecko ma dostępną dwójkę rodziców na żądanie.
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Cóż, po prostu nie sądzę, że rwałabyś się z równą chęcią do cyzelowania literek
                                                    > pierwszakowi, gdybyś po przyjściu z pracy miała jeszcze do opędzenia swoje pra
                                                    > ce domowe.

                                                    No wiesz, to kwestia priorytetów. Moja mama pracowała a dopilnowywała naszych lekcji. A pierwszak sam swoje literki cyzeluje. Ja robię swoje prace domowe w trakcie gdy on robi lekcje. Przecież nie sądzisz, że wiszę nad nim.

                                                    Po prostu wasza sytuacja finansowa pozwala na siedzenie jednej osoby
                                                    > w domu i uprawianie przez nią hobby.

                                                    Widzisz jak mi dobrze smile ALe ja hobby uprawiam poza domem... tak dla ścisłości.

                                                    Ale raczej nie jest to twoja zasługa - ch
                                                    > yba żeby uznać za to wyjście za mąż. wink

                                                    Świetny angielski bardzo się przydał big_grin


                                                    > W świetle statystyk, wg. których rozwodzi się 30% małżeństw, dodatkowo całkiem
                                                    > sporo jest eurosierot - nie jest oczywistą oczywistością, że dziecko ma dostępn
                                                    > ą dwójkę rodziców na żądanie.

                                                    I dlatego trzeba się zastanowić z kimś do łózka chadza albo dobrze się zabezpieczyć. Coby potem dziecko na tym nie cierpiało.
                                                  • > Świetny angielski bardzo się przydał big_grin
                                                    Ale przecież niewiele miało to wspólnego z twoją nauką w szkole i osiągniętymi tam stopniami. Maturę zdawałaś z rosyjskiego... Nie pisz, proszę, że - gdy już byłaś studentką - mamusia pilnowała, żebyś uczyła się angielskiego. smile

                                                    I dlatego trzeba się zastanowić z kimś do łózka chadza albo dobrze się zabezpie
                                                    > czyć. Coby potem dziecko na tym nie cierpiało
                                                    Nikt nie jest jasnowidzem i nikt nie wie, co go jeszcze czeka. Pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki...
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > > Świetny angielski bardzo się przydał big_grin
                                                    > Ale przecież niewiele miało to wspólnego z twoją nauką w szkole i osiągniętymi
                                                    > tam stopniami. Maturę zdawałaś z rosyjskiego... Nie pisz, proszę, że - gdy już
                                                    > byłaś studentką - mamusia pilnowała, żebyś uczyła się angielskiego. smile

                                                    Na studiach to ja się wcale angielskiego nie nauczyłam, bo poziom był niziutki. Poza tym studiowałam w W-wie a rodzice byli w Wielkopolsce.


                                                    >
                                                    > I dlatego trzeba się zastanowić z kimś do łózka chadza albo dobrze się zabezpie
                                                    > > czyć. Coby potem dziecko na tym nie cierpiało

                                                    > Nikt nie jest jasnowidzem i nikt nie wie, co go jeszcze czeka. Pewne są tylko d
                                                    > wie rzeczy: śmierć i podatki...

                                                    Zapewne. I dlatego warto zainwestowac w swoje życie w wielu płaszczyznach, żeby potem nie żałować niczego.
                                                  • morekac napisała:
                                                    > Pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki...
                                                    Ale wysokość podatków już nigdy nie jest pewna. Wiadomo tylko, że zasadniczo idą w górę.

                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                              • Jakbym przychodziła do domu , a tam mąż z wypucowanym mieszkaniem , obiad gotowy , a młoda już wyszalana na placu zabaw, to z przyjemnością przerobiłabym już z młodą program klas I-III, a ze starszą program liceum. Niestety, pracujemy oboje i nie ma nas w domu przynajmniej 9,5 godziny - zakładając, ze młodociana młodsza nie zobaczy na placyku zabaw swojego ukochanego kolegi.
                                                --
                                                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                • jakw napisała:

                                                  > Jakbym przychodziła do domu , a tam mąż z wypucowanym mieszkaniem , obiad gotow
                                                  > y , a młoda już wyszalana na placu zabaw, to z przyjemnością przerobiłabym już
                                                  > z młodą program klas I-III, a ze starszą program liceum. Niestety, pracujemy ob
                                                  > oje i nie ma nas w domu przynajmniej 9,5 godziny - zakładając, ze młodociana mł
                                                  > odsza nie zobaczy na placyku zabaw swojego ukochanego kolegi.

                                                  Moi rodzice też oboje pracowali a jednak mama miała czas na dopilnowanie lekcji całej trójki. Ja wiem, że łatwiej dzieciakowi włączyć komputer albo TV niż zainteresować się co przerabia w szkole i co jest do zrobienia i jak to zostało zrobione.
                                                  • Fogito, twoja mama była nauczycielką... Jest dosyć prawdopodobne, że spędzała więcej czasu w domu niż przeciętny dzisiejszy rodzic.
                                                    --
                                                    -------------------------------------------------------------
                                                    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
                                                  • morekac napisała:

                                                    > Fogito, twoja mama była nauczycielką... Jest dosyć prawdopodobne, że spędzała
                                                    > więcej czasu w domu niż przeciętny dzisiejszy rodzic.

                                                    smile Zapewne. Ale przecież nie sądzisz że każdego dnia w tygodniu wisiała nad naszymi lekcjami. Nie zapominajmy o weekendach. Teraz są one nawet dłuzsze niż kiedyś, bo wtedy sobota była pracująca.
                                                    Ale rozumiem, że złej baletnicy to i rąbek spódnicy...
                                                  • fogito napisała:
                                                    > smile Zapewne. Ale przecież nie sądzisz że każdego dnia w tygodniu wisiała nad nas
                                                    > zymi lekcjami. Nie zapominajmy o weekendach. Teraz są one nawet dłuzsze niż kie
                                                    > dyś, bo wtedy sobota była pracująca.
                                                    > Ale rozumiem, że złej baletnicy to i rąbek spódnicy...

                                                    Cala sprawa sie zaczela o tego ILE czasu potrzebuje rodzic na pomoc dzieciom w pracach domowych, jezeli rodzicowi(om) pracujacemu na caly etat, majacemu wiecej niz jedno dziecko, nei majacemu gosposi, babci i innej pomocy, majacych dzieic, ktore maja zajecia pozalekcyjne w tygodniu, przyjdzie wyszukiwac w przewodnikach wiadomosci dla pierwszaka, to logiczne jest, kradnie czas, ktory moglby w tym czasie poswiecic, na np. czytanie z dzieckiem, albo inne edukacyjne zajecia, ktorych szkola nie uprawia wiec "you rob Peter to pay Paul". TY masz jedno dziecko i nie pracujesz i nie ma ono zadan domowych codziennie, tylko rozlozone. Teraz postaw sie w sytuacji rodzicow, ktorzy pracuje do 17, pozniej odbieraja dzieci ze swietlicy i zaczynaja sie popoludniowe zajecia, kolacja, lekcje, czytanie, higiena itd. itp. Wyczuwac pogarde i poczucie wyzszosci, ze JAK sie chce to mozna. TY mozesz, nie wiesz jakie kto inny ma zycie, ale najlatwiej oceniac.
                                                    NIe odnosze tego do mnie, ale widze to caly czas naokolo w klasie tzw. sredniej, ludzi z wyzszym wyksztalceniem, ktorzy nie maja luksusu zrezygnowania z jednego etapu. Ty mialas szczescie bogato sie wydac, i wszsytkiego dobrego, ale.....nie kazdy takie szczescie ma.......
                                                  • myelegans napisała:


                                                    > Cala sprawa sie zaczela o tego ILE czasu potrzebuje rodzic na pomoc dzieciom w
                                                    > pracach domowych, jezeli rodzicowi(om) pracujacemu na caly etat, majacemu wiece
                                                    > j niz jedno dziecko, nei majacemu gosposi, babci i innej pomocy, majacych dziei
                                                    > c, ktore maja zajecia pozalekcyjne w tygodniu, przyjdzie wyszukiwac w przewodni
                                                    > kach wiadomosci dla pierwszaka, to logiczne jest, kradnie czas, ktory moglby w
                                                    > tym czasie poswiecic, na np. czytanie z dzieckiem, albo inne edukacyjne zajecia
                                                    > , ktorych szkola nie uprawia wiec "you rob Peter to pay Paul".

                                                    To w takim razie po co te wiadomości za nauczyciela wyszukuje. Ja bym poszła na rozmowę od razu po pierwszym razie. Chyba wszyscy zgadzamy się co do tego, że praca domowa ma być dla ucznia. Takie projekty do przygotowania powinny być zadawane na następny tydzień, żeby mieć weekend na poszukiwania.

                                                    TY masz jedno dz
                                                    > iecko i nie pracujesz i nie ma ono zadan domowych codziennie, tylko rozlozone.

                                                    smile Leżę i pachnę przez cały dzień.

                                                    > Teraz postaw sie w sytuacji rodzicow, ktorzy pracuje do 17, pozniej odbieraja d
                                                    > zieci ze swietlicy i zaczynaja sie popoludniowe zajecia, kolacja, lekcje, czyta
                                                    > nie, higiena itd. itp.

                                                    Jeśli dziecko jest w świetlicy to powinno tam zrobić pracę domową. Rodzic może ją sprawdzić po kolacji. I mówimy tu o pierwszakach, bo starsze dzieci zapewne nie potrzebują pomocy codziennie.

                                                    Wyczuwac pogarde i poczucie wyzszosci, ze JAK sie chce t
                                                    > o mozna.

                                                    Bez przesady. Jaka pogarda. Ja po prostu jestem zirytowana tym zmasowanym atakiem. I faktem jest że nawet przy trójce dzieci i pracy zawodowej da się znaleźć czas dla dzieci i ich nauki. Ale częściej jest to jednak czas przed TV albo komputerem.

                                                    > TY mozesz, nie wiesz jakie kto inny ma zycie, ale najlatwiej oceniac.

                                                    Póki co to ja jestem non stop oceniana, bo nie samej cudze życie raczej nie interesuje poza osobami z realu.

                                                    Ty mialas szczescie bogato sie wydac, i wszsytkiego dobrego, ale.....
                                                    > nie kazdy takie szczescie ma.......

                                                    big_grin Jak poślubiłam męża to miał długi większe niż stąd do Nowego Yorku. Spłacał je przez 8 lat po naszym ślubie i razem dorabialiśmy się obecnego majątku, który wcale nie jest taki wielki, bo wydajemy krocie na samoloty. Żyjemy skromniej niż wielu Polaków, nie mamy wypasionego sprzętu w domu a nasz TV jest mniejszy niż u większości moich znajomych w małej wiosce.
                                                    Nie jeździmy też BMW, jak większość znanych nam rodziców w W-wie. So, o jakim bogactwie my mówimy... Tu chodzi o priorytety.
                                                  • fogito napisała:

                                                    > I faktem jest że nawet przy trójce dzieci i pracy zawodowej da się znaleźć
                                                    > czas dla dzieci i ich nauki.
                                                    Czego jesteś doskonałym współczesnym przykładem... wink

                                                    >Ale częściej jest to jednak czas przed TV albo komputerem.
                                                    Fakt, dawniej nie było kompów, internetu, a w tv 2 programy. Ale prawdopodobnie też ludzie pracujący zawodowo poświęcali mniej czasu na pracę jako taką, nawet biorąc pod uwagę pracujące soboty (btw w latach 80-tych soboty były już jednak zasadniczo wolne); podejrzewam też, że dzieci jednak nie chadzały na tyle zajęć dodatkowych (judo/basen/angielski itp) - konieczność zaprowadzenia czy odbioru dziecka z takich zajęć też ma niewątpliwy wpływ na czas (btw mój mąż wspominał jak to na basen ze 3 przystanki dalej łaził sam mając lat 8 czy 9 - dzisiaj chyba też ciężkie do pomyślenia). Raczej więc trudno na podstawie tego, że 20 czy 30 lat temu twoja mama nauczycielka miała dla was czas twierdzić z całą pewnością, że przeciętna pracująca dziś matka bez problemu znajdzie czas na dodatkową edukację kilkorga dzieci. Podejrzewam, że nawet mamy nauczycielki mogą mieć tego czasu mniej - choćby dlatego, że "papierkologia stosowana" od tego czasu wzrosła.
                                                    > a nasz TV jest mniejszy
                                                    > niż u większości moich znajomych w małej wiosce.
                                                    Może oni mają po prostu większy salon? wink

                                                    > Nie jeździmy też BMW, jak większość znanych nam rodziców w W-wie.
                                                    Raczej musisz przyjąć, że znasz dość nietypowych rodziców. Pod przedszkolem to ja raczej zatrzęsienia ww marki nie widuję...

                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • jakw napisała:


                                                    > > a nasz TV jest mniejszy
                                                    > > niż u większości moich znajomych w małej wiosce.
                                                    > Może oni mają po prostu większy salon? wink

                                                    Ooo, mamy nowe kryterium jakości poświęcania czasu dzieciom - wielkość telewizora big_grin, jak uroczo.
                                                    Czy ja mogę tutaj w zwiazku z tym napisać, że nasz TV w ogóle jest mniejszy, bo go nie ma wcale, czy mam siedzieć cicho, jako że moje dzieci są i tak niedouczone, a ja nie dbam o ich rozwój i już mi nic nie pomoże? ;P

                                                    --
                                                    http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
                                                  • Ale na pewno masz kompa... wink
                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • mama_kotula napisała:

                                                    >
                                                    > Ooo, mamy nowe kryterium jakości poświęcania czasu dzieciom - wielkość telewizo
                                                    > ra big_grin, jak uroczo.

                                                    Czytasz bez zrozumienia...? To był komentarz do mojego domniemanego bogactwa.

                                                  • jakw napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > I faktem jest że nawet przy trójce dzieci i pracy zawodowej da się znaleź
                                                    > ć
                                                    > > czas dla dzieci i ich nauki.
                                                    > Czego jesteś doskonałym współczesnym przykładem... wink

                                                    Ja nie, ale mam koleżanki w szkole syna, które mają po trójkę dzieci. I bardzo są w ich naukę zaangażowane.

                                                    podejrzewam też, że dzieci jednak nie chadzały na tyle zaję
                                                    > ć dodatkowych (judo/basen/angielski itp)

                                                    Ja chadzałam na angielski w latach 70/80 tych i był to dojazd do miasta (20 km bez samochodu, więc zajmowała cała wyprawa ponad 3 godziny.

                                                    . Raczej więc trudno na podstawie tego, że 20 c
                                                    > zy 30 lat temu twoja mama nauczycielka miała dla was czas twierdzić z całą pewn
                                                    > ością, że przeciętna pracująca dziś matka bez problemu znajdzie czas na dodatko
                                                    > wą edukację kilkorga dzieci.

                                                    Tu nie chodzi o dodatkową edukację dzieci tylko o doplinowywanie lekcji na bieżąco. Na to zawsze powinien znaleźć się czas.


                                                    > > a nasz TV jest mniejszy
                                                    > > niż u większości moich znajomych w małej wiosce.
                                                    > Może oni mają po prostu większy salon? wink

                                                    Porównywalny wielkością.

                                                    >
                                                    > > Nie jeździmy też BMW, jak większość znanych nam rodziców w W-wie.
                                                    > Raczej musisz przyjąć, że znasz dość nietypowych rodziców. Pod przedszkolem to
                                                    > ja raczej zatrzęsienia ww marki nie widuję...


                                                    No cóż. Warszawa.
                                                  • > Ja nie, ale mam koleżanki w szkole syna, które mają po trójkę dzieci.
                                                    wink)) Te twoje koleżanki do szkoły z twoim synem chodzą?
                                                    > Ja chadzałam na angielski w latach 70/80 tych i był to dojazd do miasta (20 km
                                                    > bez samochodu, więc zajmowała cała wyprawa ponad 3 godziny
                                                    A mama jechała z tobą i równocześnie zajmowała się bratem?

                                                    > Tu nie chodzi o dodatkową edukację dzieci tylko o doplinowywanie lekcji na bież
                                                    > ąco. Na to zawsze powinien znaleźć się czas.
                                                    No zobacz, a ja odniosłam wrażenie, że nie tyle jesteś zwolenniczką dopilnowywania lekcji na bieżąco, ile zwolenniczką dodatkowego nauczania dzieci - czego brak, zdaje się, zarzuciłaś kotuli?

                                                    > > > Nie jeździmy też BMW, jak większość znanych nam rodziców w W-wie.
                                                    > > Raczej musisz przyjąć, że znasz dość nietypowych rodziców. Pod przedszkol
                                                    > em to
                                                    > > ja raczej zatrzęsienia ww marki nie widuję...
                                                    >
                                                    >
                                                    > No cóż. Warszawa.
                                                    ? Ja też w Wwie ... Fakt, że na samochodach aż tak się nie znam, ale bmki to podpisane są całkiem wyraźniewink
                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • jakw napisała:

                                                    > > Ja nie, ale mam koleżanki w szkole syna, które mają po trójkę dzieci.
                                                    > wink)) Te twoje koleżanki do szkoły z twoim synem chodzą?

                                                    Tak tongue_out


                                                    > > Ja chadzałam na angielski w latach 70/80 tych i był to dojazd do miasta (
                                                    > 20 km
                                                    > > bez samochodu, więc zajmowała cała wyprawa ponad 3 godziny
                                                    > A mama jechała z tobą i równocześnie zajmowała się bratem?

                                                    Mama jechała ze mną i z bratem, który tez miał lekcje.


                                                    > No zobacz, a ja odniosłam wrażenie, że nie tyle jesteś zwolenniczką dopilnowywa
                                                    > nia lekcji na bieżąco, ile zwolenniczką dodatkowego nauczania dzieci - czego br
                                                    > ak, zdaje się, zarzuciłaś kotuli?

                                                    Bo ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem tongue_out Jak ktoś ma kiepską szkołę, to powinien douczać a jak ma mniej więcej dobrą to wystarczy, że sprawdzi pracę domową. Ja mam dobra szkołe dla syna, ale douczam go ponad program - to trzecia opcja dla tych co mają więcej czasu smile


                                                    > > No cóż. Warszawa.
                                                    > ? Ja też w Wwie ... Fakt, że na samochodach aż tak się nie znam, ale bmki to po
                                                    > dpisane są całkiem wyraźniewink

                                                    I co w związku z tym?
                                                  • fogito napisała:
                                                    > Bo ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem tongue_out
                                                    Bo mnie nie dopilnowano przy odrabianiu prac domowych ;-ppp

                                                    >Jak ktoś ma kiepską szkołę, to powinien douczać
                                                    Na podstawie opisu Kotuli nt pracy domowej o Krakowie, stwierdziłaś
                                                    a) szkoła jej dzieci jest kiepska
                                                    b) ty byś ją zmieniła
                                                    c) a wogóle to powinna douczać
                                                    Zdaje się, ze nawet rozumiesz więcej niż napisane...


                                                    > Ja mam dobra szkołe dla syna, ale douczam go ponad program
                                                    - to trzecia opcja
                                                    > dla tych co mają więcej czasu smile
                                                    Jeszcze jedną opcją jest homeschooling.

                                                    > I co w związku z tym?
                                                    A jaki ma sens "No cóż. Warszawa"?

                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • jakw napisała:

                                                    > fogito napisała:
                                                    > > Bo ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem tongue_out
                                                    > Bo mnie nie dopilnowano przy odrabianiu prac domowych ;-ppp

                                                    Sama widzisz, jakie to ważne smile


                                                    > >Jak ktoś ma kiepską szkołę, to powinien douczać
                                                    > Na podstawie opisu Kotuli nt pracy domowej o Krakowie, stwierdziłaś
                                                    > a) szkoła jej dzieci jest kiepska

                                                    Czytanie ze zrozumieniem! Napisałam, ze na podstawie lektury wypowiedzi Kotuli w wielu wątkach odnoszę wrażenie, ze jest niezadowolona ze szkoły w wielu aspektach. Praca domowa, to jeden z tych mniej ważnych.


                                                    > b) ty byś ją zmieniła

                                                    Na pewno. Ale głównie dlatego, że nauczyciele dzieci (ka) nie respektują zaleceń poradni i samego rodzica w kwestii postępowania z dzieckiem.

                                                    > c) a wogóle to powinna douczać
                                                    > Zdaje się, ze nawet rozumiesz więcej niż napisane...

                                                    Napisałam co ja bym robiła. A ona może robić co chce. Bo jak to się mówi " nie moje pole i nie moje buraki" smile


                                                    > > Ja mam dobra szkołe dla syna, ale douczam go ponad program
                                                    > - to trzecia opcja
                                                    > > dla tych co mają więcej czasu smile
                                                    > Jeszcze jedną opcją jest homeschooling.


                                                    Tak. Ale do tego trzeba mieć anielską cierpliwość, której ja osobiście nie posiadam.
                                                    24/7 z dzieckiem to jednak za dużo jak dla mnie.


                                                    > > I co w związku z tym?
                                                    > A jaki ma sens "No cóż. Warszawa"?

                                                    Taki, że tutaj sporo ludzi BMW pod szkoły podjeżdża. I nic więcej.
                                                  • fogito napisała:
                                                    >
                                                    > Czytanie ze zrozumieniem! Napisałam, ze na podstawie lektury wypowiedzi Kotuli
                                                    > w wielu wątkach odnoszę wrażenie, ze jest niezadowolona ze szkoły w wielu aspek
                                                    > tach. Praca domowa, to jeden z tych mniej ważnych.
                                                    Ale między niezadowoleniem ze szkoły a kiepską szkołą jest jednak różnica. Zwłaszcza jak w okolicy są same takie sobie szkoły.

                                                    > Taki, że tutaj sporo ludzi BMW pod szkoły podjeżdża. I nic więcej.
                                                    Ale tutaj to znaczy gdzie?
                                                    To może uściślijmy, że sporo ludzi BMW podjeżdża pod szkołę, do której chodzi twoje dziecko,względnie pod szkoły, które masz okazję widywać po drodze czy w okolicy (nie wiem, może taka specyfika Pragi?). Bo ja podobnego zjawiska w innej dzielnicy Wwy nie obserwuję. Za to uogalniając moje obserwacje to mogłabym stwierdzić, że w Wwie to sporo ludzi chadza na piechotę wink .

                                                    --
                                                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                                  • Cytat
                                                    Ale między niezadowoleniem ze szkoły a kiepską szkołą jest jednak różnica. Zwłaszcza jak w okolicy są same takie sobie szkoły.


                                                    O to to. Jedynym rozwiazaniem dopuszczalnym poza tą szkołą, jest homeschooling, na który mnie nie stać - ani finansowo, ani psychicznie (choć finansowo pewnie bardziej). Więc póki co pozostało "mniejsze zło".
                                                    Nie, wróć, zapomnij, poprzedniego zdania nie było. Przecież ja moich dzieci nie zamierzam niczego douczać i nigdy tego nie robiłam, bo i po co wink

                                                    A jeśli chodzi o szkołę, to idzie ku lepszemu, zdecydowanie.

                                                    Oraz sugestia o douczaniu jest kompletnie od czapy - akurat pod względem EDUKACJI nie mogę tej szkole nic zarzucić, poza kiepsko rozwiązywaną do tej pory sprawą zadań domowych (która, jak wspomniałam na początku, została rozwiazana pozytywnie po sugestiach moich, ale niektórym umknęło, nieprawdaż tongue_outtongue_out). Nie mówiąc już o tym, że moje dzieci są raczej przeedukowane aniżeli niedoedukowane wink

                                                    --
                                                    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
                                                    Jestem niepełnowartościowa, bo nie mam męża
(201-300)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-427
(401-427)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.