Ile kosztuje dziecko w Stanach? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • visualeconomics.creditloan.com/how-much-does-it-really-cost-to-raise-a-kid/
    13 tys doll rocznie czyli okolo 221 tys do 17 roku zycia,a wliczajac w to inflacje to 300 tys doll.
    Oczywiscie po 17 roku zycia zaczyna sie inna spiewka,bo dobra uczelnia kosztuje 45 tys rocznie a zamieszkaniem i jedzeniem ok 60 tys doll rocznie.
    Czyli kolejne 240 tys doll w ciagu 4 lat.
    A gdyby chcial byc lekarzem jak moj syn to po studiach nastepne studia medyczne po 50 tys rocznie czyli kolejne pond 250 tys doll.
    A gdy zechce robic specjalizacje to suma zaokragla sie do 1 mln doll.
    A jak sie ma dwoje dzieci,to sie szybko siwieje gdy dzieciaki sa ambitne i chca sie dobrze wyksztalcic.
    Ratunek jeszcze jest w stypendiach,ale do tego trzeba byc extra zdolnym i niezle usportowionym.
    Oczywiscie te wywody nie dotycza tych,ktorzy chca pracowac w McDonald,Wal-Mart,Wendy's.
    • Mieszkam w Stanach. Mam dwoje dzieci. Dziecko do 7 roku życia kosztuje co najwyżej 5 tysięcy dolarów rocznie. Co za bzdury wypisują.
      • asia06 napisała:

        > Mieszkam w Stanach. Mam dwoje dzieci. Dziecko do 7 roku życia kosztuje co najwy
        > żej 5 tysięcy dolarów rocznie. Co za bzdury wypisują.

        To wszystko zalezy na ile cie stac by wydac na dziecko.
        Ja ty wydawalas tylko 5 tys rocznie,widocznie nie mialas wiekszych potrzeb.
        Pewno nie wliczalas w to wiekszego mieszkania,wakacji itd.
        I zazwyczaj czy wieksze dziecko tym wieksze wydatki.Dochodzi sport,ewentualnie korepetycje,lekcje spiewu i tanca itd.
        Bo jak siedzi glownie przed tv,to rzeczywiscie mozna troche zaoszczedzic.
    • maks, ale co cie martwi, ze inni siwieja? twoje dzieci prze-zdolne, intelektualnie i sportowo, wiec TY problemu nie masz, cokolwiek i gdziekolwiek by chcialy studiowac. na swoje utrzymanie tez zarobia: taki David Garret sam sie finansowal studiujac na Juillard w NY, po prostu byl modelem u Armaniego.

      a wszyscy inni moga wyemigrowac na Stary Kontynent, np. do mnie do Niemiec - tu trzeba dzieci tylko utrzymac w czasie studiow (ja licze wiec 10 000€ rocznie, do sfinansowania na biezaco plus lokata od urodzenia - bardzo sobie chwale 5letni odstep miedzy latorosla), w porownaniu z USA oplaty za studia sa symboliczne (bo ok. 300€ za semestr). z medycyna, weterynaria, architektura lub ekonomia nie byloby imigrantom latwo, bo obowiazuje kolejnosc swiadectw i na ww kier. trzeba miec srednia maturalna 6,0+ - wiec nieprzecietnie zdolnym trzeba byc. ale to jest jakos do przeskoczenia, bo natychmiast na ww kier. dostaje sie z kolejnosci swiadectw, ale odczekujac rok-dwa-trzy w kolejce, mozna pare setnych ze sredniej nadrobic.

      za to niestety prosto po "maturze" z USA trzeba w Niemczech najpierw w tzw. Kolleg'u przy uniwersytecie wyrownac poziom do niemieckiej matury. juz o tym pisalam w twoim innym watku z innego punktu widzenia: nasze (tzn niemieckie) dzieciaki na wymianie z USA traca rok, bo wlasnie program sie nie pokrywa. ALE to dotyczy tylko poczatkujacych studentow imigrantow : jesli przenosza sie do Niemiec z zagranicznej uczelni, to zdaje sie juz w gestii dziekana lezy, co im zaliczy. potem juz tylko trzeba nostryfikowac dyplom w USA, albo zostac w D.

      no jednym slowem, nie martw sie o innych. poradza sobie. w ostatetcznosci opuszcza amerykanski raj.
      • mamusia1999 napisała:

        > w porownaniu z USA oplaty za studia sa symboliczne (bo ok. 300€ za semestr).

        No ale i poziom studiow w Niemczech w porownaniu z USA jest symboliczny.

        > za to niestety prosto po "maturze" z USA trzeba w Niemczech najpierw w tzw. Ko
        > lleg'u przy uniwersytecie wyrownac poziom do niemieckiej matury.

        Nie znam nikogo z USA kto pojechalby na studia do Niemiec,za to znam ludzi z Niemiec na studiach w USA.

        > no jednym slowem, nie martw sie o innych. poradza sobie. w ostatetcznosci opusz
        > cza amerykanski raj.

        Zupelnie sie nie martwie i nie znam nikogo normalnego,kto pojechalby na studia do EU z USA. Zazwyczaj robia to ludzie w celach rozrywkowych i by pozwiedzac troche.
        Moja znajoma studiuje w Lyonie po skonczeniu Baruch College.
        Ta uczelnia w Lyonie jest duzo gorsza niz Baruch College,wiec pojechala tam rozrywkowo,bo przeciez studiowanie w EU prawie nic nie kosztuje.
        • alez maksiu, czemu nie napiszesz prosto z mostu o co ci chodzi? bo ja przeczytalam ze zrozumieniem, ze sie w USA siwieje na mysl o wyksztalceniu dzieci.

          a ty nam chciales powiedziec ze wprawdzie niektorzy siwieja, ale ciebie to nie dotyczy i dla ciebie ten system jest najlepszy na swiecie. i git.

          ty znasz niemieckich studentow w USA, a ja niemieckich wykladowcow na amerykanskich uczelniach. niektorych osobiscie, bo to nasi kumple.
          za to na uwage zasluguje fakt, ze pohanbiony plagiatem, pozbawiony doktoratu byly minister von Gutenberg zalapal sie na wykladowce....no gdzie ....w USA
          • mamusia1999 napisała:

            > za to na uwage zasluguje fakt, ze pohanbiony plagiatem, pozbawiony doktoratu by
            > ly minister von Gutenberg zalapal sie na wykladowce....no gdzie ....w USA

            On sam zrezygnowal z doktoratu,a w USA wykladali juz tacy ludzie bez studiow jak Kwasniewski i Walesa.
            Poza tym czepiasz sie dobrego katolika i barona,ktory w Niemczech zyl w ladnym apartamentowcu zanim przeprowadzil sie do Greenwich-Connecticut,gdzie sami milionerzy mieszkaja.
            Czy rzeczywiscie myslisz,ze on musi pracowac?

            en.wikipedia.org/wiki/Karl-Theodor_zu_Guttenberg
            • no wlasnie wysnuwam sobie wnioski, komu w USA powierza sie ksztalcenie i wychowanie mlodziezy.

              Gutenberg jest oszustem bez zadnej kompetencji akademickiej - skopiowane byly cale strony cudzych publikacji. taktycznie oddal doktorat zanim mu go odebrali i tym samym uniknal postepowania karnego. rozumiem, ze jego talenta to: jak wykorzystac urodzenie, popelnic grube oszustwo i znalezc glupkow, ktorzy dalej beda mi placic .

              ale zdaje sie to jakas tradycja wink to nie pierwsze niemieckie smieci przygarniete przez USA.

              PS co tu ma na rany julek "dobry katolik" do rzeczy? i z ktorej strony oszust jest dobrym katolikiem
              • zeby nie bylo: za rownie zawstydzajace uwazam, ze EU zaangazowala Guttenberga w kampanie na rzecz. wolnosci internetu. no ja rozumiem, ze on z tej wolnosci skorzystal i pokopiowal sobie materialy - wiec faktycznie wie o czym mowi. ale przec raczej tej kampanii zaszkodzi!
                • mamusia1999 napisała:

                  > zeby nie bylo: za rownie zawstydzajace uwazam, ze EU zaangazowala Guttenberga w
                  > kampanie na rzecz. wolnosci internetu. no ja rozumiem, ze on z tej wolnosci sk
                  > orzystal i pokopiowal sobie materialy - wiec faktycznie wie o czym mowi. ale pr
                  > zec raczej tej kampanii zaszkodzi!

                  Zachecil ludzi do korzystania z roznych zrodel.
                  Troche przesadzil,ze nie podawal skad bral cytaty a poza tym wporzo gosciu.
              • mamusia1999 napisała:

                > no wlasnie wysnuwam sobie wnioski, komu w USA powierza sie ksztalcenie i wychow
                > anie mlodziezy.

                A gdzie ten Guttenberg wyklada,bo nigdzie nie jest napisane?

                > Gutenberg jest oszustem bez zadnej kompetencji akademickiej - skopiowane byly c
                > ale strony cudzych publikacji.

                Samo kopiowanie nie jest oszustwem jesli przytoczy sie autora tresci.
                Jesli napisze sie cos podobnego co oryginalny autor ale wlasnymi slowami tez nie jest kopiowaniem.

                > ale zdaje sie to jakas tradycja wink to nie pierwsze niemieckie smieci przygarnie
                > te przez USA.

                Myslisz o niemieckich naukowcach pracujacych w NASA?

                • no nie maks, nie byloby afery, gdyby podal zrodla. a skopiowane byly "na zywca" cale akapity. najdurniej na swiecie. tak durnie, ze na moj osobisty rozum popelnil to jakis ghost-writer. serio. nawet cwiercinteligent przepisujac tam i siam i dla picu uzyje synonimu, zmieni intrepunckcje. no troche zatrze slady. a Gutek mial mial pol doktoratu (albo i wiecej) jak przez kalke. wiec jak dla mnie ktos mu napisal, a on sie dal nabrac. tylko, ze na to powolac sie nie moze.

                  a przygarnal go jakis waszyngtonski insytut do badan strategicznych...taki z niego luminarz.
                  punkt dla ciebie, jesli to nie jest jednostka uczaca tylko badawcza. ale jednak nalezy do grona naukowego.
                  • mamusia1999 napisała:

                    > wiec jak dla mnie
                    > ktos mu napisal, a on sie dal nabrac. tylko, ze na to powolac sie nie moze.

                    Tak to i mnie wyglada,ze nawet nie przeczytal tego swojego doktoratu albo nie mial pojecia ze jest w takim stopniu przepisywany.

                    > a przygarnal go jakis waszyngtonski insytut do badan strategicznych...taki z ni
                    > ego luminarz.
                    > punkt dla ciebie, jesli to nie jest jednostka uczaca tylko badawcza. ale jednak
                    > nalezy do grona naukowego.

                    en.wikipedia.org/wiki/Karl-Theodor_zu_Guttenberg
                    "In September 2011 Guttenberg joined the Washington-based Center for Strategic and International Studies (CSIS) as a Distinguished Statesman and assumed the leadership of a new forum for transatlantic dialogue dedicated to strengthening the relations between the United States and Europe."

                    A doktorat to wkrotce dostanie honoris causa.
                    • no i co ten doktorat honoris causa dla Gutka niby udowodni? bo jak dla mnie klase uczelni, ktora mu go przyzna
                      • mamusia1999 napisała:

                        > no i co ten doktorat honoris causa dla Gutka niby udowodni?
                        Że nadal jest dr... wink
                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • Maksiu ty glupa rzniesz?Skoro go posadzili o plagiat znaczy skopiowal cale strony nie zmieniajac niczego( SKOPIOWAL) nie podal zrodla ani nic czyli tak jakby to bylo jego.Jak ci to jeszcze prosciej wytlumaczyc? Nie miotal sie - oddal doktorat i jak to mamusia napisal wyemigrowal nauczac mlodziez amerykanska na prestizowych uczelniach z najlpszych szkol przychodzacychsmile
                  • No i może teraz prowadzić wykład pt. "jak kopiować z internetu, żeby wpaść".
                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • fascynujace.....
    • Ratunek jeszcze jest w stypendiach,ale do tego trzeba byc extra zdolnym i niezle usportowionym.

      w poprzednim watku przekonywales mnie jakim latwym zadaniem jest wtyslanie dziecka z Polski na studia w USA gdyz przeciez sa stypendia smile
      • moge powiedziec ze swojego punktu widzenia i zamoznosci przy posiadaniu 3 dzieci - 4,7 i 10 lat. Starsi chodza do szkol publicznych , dobrych, z tego powodu wyprowadzilismy sie ponad 2 lata temu z okolicy z gorszymi szkolami. Mlodsza chodzi do przedszkola na 3 godziny 4 x w tygodniu - przedszkole 3,5 tys $/rok
        Mysle ze ta gorna granica wydatkow jest nieokreslona, jezeli ktos wysyla dziecko na camp w lecie za kilkanascie tysiecy $, koszt sie zawyza.
        Zalezy czy dziecko uczeszcza na zajecia dodatkowe, jakie i za ile, u nas to ok 4tys$ /rok
        No wlasnie i zajacia w lecie - tu zalezy. Gdy lecimy do Polski koszt biletow i pobytu tez jest znaczny
        Podatek szkolny - chyba tez sie wlicza, u nas znosny 3 tys $, ale w sasiednim stanie znajomi placa o wiele wiecej.
        Ciuchy, jedzenie, zabawki, - nie mam pojecia ile.
        Sumujac bylabym szczesliwa gdybym wydala na dzieci 15$ dolarow, ale obawiam sie ze jest znacznie wiecej.
        Gdy dziecko idzie na studia czesto wczesniej stara sie wstapic do jakiejs druzyny, znajomy zapisal dziecko na szermierke i chlopak mial sponsorow, popularne sa pozyczki na nauke, ktore spaca sie po zakonczeniu studiow gdy juz sie pracuje
        Inni znajomi wysylaja swoje dzieci do Europy na studia. Masa studentow dorabia w wakacje opiekujac sie dziecmi na summer camp-ach, bedac ratownikami na basenach, instruktorami na silowniach. Jakos da sie zyc wink
        • paliwodaj napisała:

          > moge powiedziec ze swojego punktu widzenia i zamoznosci przy posiadaniu 3 dziec
          > i - 4,7 i 10 lat. Starsi chodza do szkol publicznych , dobrych, z tego powodu w
          > yprowadzilismy sie ponad 2 lata temu z okolicy z gorszymi szkolami.

          No nareszcie jedna normalna wypowiedz na temat kosztu wychowywania dzieci w USA.
          1-jesli ma sie dzieci,to po pierwsze trzeba mieszkac w lepszej dzielnicy co drozej kosztuje
          2-miec wieksze mieszkanie,co tez drozej kosztuje.


          > Mlodsza chodzi do przedszkola na 3 godziny 4 x w tygodniu - przedszkole 3,5 tys $/rok

          Ja mialem to szczescie,ze moje 4 letnie dzieci przyjeli juz do szkoly publicznej.
          Szczescie polegalo na tym,ze bylo wiecej chetnych niz miejsc i trzeba bylo wygrac losowanie.

          > Mysle ze ta gorna granica wydatkow jest nieokreslona, jezeli ktos wysyla dzieck
          > o na camp w lecie za kilkanascie tysiecy $, koszt sie zawyza.

          Dokladnie tak.Nawet jak dziecko zostaje w miescie w lecie,to sa day-camps ktore tez niezle kosztuja.

          > Zalezy czy dziecko uczeszcza na zajecia dodatkowe, jakie i za ile, u nas to ok 4tys$ /rok

          Niemal kazde dziecko na takie zajecia uczeszcza.

          > No wlasnie i zajacia w lecie - tu zalezy. Gdy lecimy do Polski koszt biletow i
          > pobytu tez jest znaczny

          My latalismy do Polski rokrocznie,az nie znalezlismy ladnego miejsca w Pensylwanii,gdzie wszystko bylo pod reka.
          Korty tenisowe,stoly ping-pongowe,korty do kosza,basen,jezioro i to wszystko w lesie.
          Tam nauczylem dzieci plywac,grac w tenisa w ping-ponga,w kosza i to na tyle dobrze,ze w tenisa i ping-ponga graja teraz w szkolnych druzynach.
          Bylo tam sporo zapasionych i zamulonych dzieciakow,ktore sie glownie kapaly i opalaly i ludzie sie dziwowali,czemu ja tak dzieciaki sportem katuje.

          > Podatek szkolny - chyba tez sie wlicza, u nas znosny 3 tys $, ale w sasiednim
          > stanie znajomi placa o wiele wiecej.

          3 tys to bardzo malo.

          > Ciuchy, jedzenie, zabawki, - nie mam pojecia ile.

          To jest wlasnie te podstawowe 5 tys doll rocznie.

          > Sumujac bylabym szczesliwa gdybym wydala na dzieci 15$ dolarow, ale obawiam sie
          > ze jest znacznie wiecej.

          Trzeba zamowic specjalna tv kablowa,bo dzieciaki byle czego nie beda ogladac i ja za sama TV place prawie 100 doll miesiecznie.

          > Gdy dziecko idzie na studia czesto wczesniej stara sie wstapic do jakiejs druzy
          > ny, znajomy zapisal dziecko na szermierke i chlopak mial sponsorow, popularne s
          > a pozyczki na nauke, ktore spaca sie po zakonczeniu studiow gdy juz sie pracuje
          > Inni znajomi wysylaja swoje dzieci do Europy na studia.

          Do Europy to wysylaja tylko ci,ktorych dzieci nie bardzo maja szanse na dobre studia w USA i rodzice sie boja ze wpadna w zle towarzystwo w USA zamiast sie uczyc.

          > Masa studentow dorabia w wakacje opiekujac sie dziecmi na summer camp-ach, bedac >ratownikami na basenach, instruktorami na silowniach. Jakos da sie zyc wink

          Z tych co znam,to niemal wszyscy dorabiaja.
      • ewenekgosia napisała:

        > w poprzednim watku przekonywales mnie jakim latwym zadaniem jest wtyslanie dzie
        > cka z Polski na studia w USA gdyz przeciez sa stypendia smile

        Tak rzeczywiscie jest,ale do tego trzeba byc nieprzecietnie zdolnym czy usportowionym.
        Duzo tenisistow z Europy jest na stypendiach w USA,ale trzeba miec dobre wyniki na poziomie juniorskim.
        Jeden z moich kumpli gra w druzynie Baruch College na Manhattanie.

        athletics.baruch.cuny.edu/news/2011/9/13/MTEN_0913115027.aspx?path=mten
        I on (Damon) twierdzi ze wszyscy najlepsi zawodnicy na jego uczelni sa z Europy.
    • Maksimum, napisałam o dzieciach do 7 roku życia.

      Stać mnie na wydawanie pieniędzy na dzieci, ale naprawdę powyżej tych pięciu tysięcy rocznie nie udało mi się wydawać. Atrakcji mają dużo, rozrywek dużo, rozwijane umiejętności też. Wiele rzeczy jest w pakietach rodzinnych, co kosztuje minimalnie więcej niż indywidualne.
      Dla dzieci do 5 roku życia można jeszcze dopisać wydatki na przedszkola, ale potem podstawówka nie wymaga nakładów finansowych.

      Potrzeby większego lokum nie mam. 250 metrów na 4-osobową rodzinę to i tak o 100 metrów za dużo. Dzielnica dobra, szkoły dobre.Bez dzieci też nie chcialbym mieszkać w nienajlepszej dzielnicy, więc nawet jakbym musiala dopłacać, to i tak nie ze względu na dzieci.

      Edukacja dzieci starszych kosztuje więcej, więc wtedy wydatki wzrastają. Ale to tylko w tej starszej grupie wiekowej.
    • oooo, to synek juz nie bedzie dyrektorowal w NASA? A tak pieknie mialo by? Juz zarzadzanie sie nie oplaca?Juz lekarzem chce byc?To dobrze tylko lacina tampotrzebna o ktorej gdzies tam mowiles ze na chrzan w dzisiejszym swiecie.Jakos wybrnuj z tego maksiu zebys jako tako twarz zachowalwink
      Widze ze wciskasz dzieciakom kit ze koniecznie trzeba byc usportowionym by dostac stypendium.Jednak nie koniecznie.Wystarczy byc zdolnym i cos soba reprezentowac i dawac z siebie i stypendium tez dostaniesz.Uwierz nie musisz ganiac za ta wlochata pileczka non stop by cie na uczelni zauwazono.Przestan wciskac takie kity dzieciakom.Chca grac dla relaksu niech graja, ale nie wmawiaj im ze dostana stypendium z tego powodu.

      No i teraz moje pytanie - o tych wydatkach na dziecko i na nauke piszesz by co?Znowu o brooklyn tech i najlepszej szkole potem uczelni sie porozpisywac, o tym ze stypendium dzieciak dostanie bo w tenisa go cisniesz na weekendy czy ze uzbierales z puszek taka kwote?
      • >Trzeba zamowic specjalna tv kablowa,bo dzieciaki byle czego nie beda ogladac i ja za sama TV place prawie 100 dol miesiecznie.
        ale kablowka to juz raczej dobro ogolne, nie tylko dla dzieci.
        ale tak naprawde w ciagu tygodnia dzieci nie maja czasu ogladac telewizji, czasami w weekend i stwierdzam ze te najdrozsze kanaly sa najgorsze, nie ma w nich programow edukacyjnych, o lagodnej nie agresywnej tresci.

        No i ja tez z PA
        • W Direct Tv jest wszystko

          www.directv.com/DTVAPP/new_customer/base_packages.jsp?footernavtype=-1&lpos=header
          Programow dla dzieci jest od groma i wszystkie sportowe.
          Tym moim ulubionym miejscem bylo :< Marigold Lane, Milford,Pa.>

          maps.google.ca/
          Tuz przy basenie,kortach tenisowych,koszykowki i club house.
          A jak juz sie wszystkim znudzilem,to spuszczalem lodke na jezioro.
          W zime zamarzalo,to biegalismy po calym i na lyzwach jezdzilismy.
          • No to wy w tej ameryce jestescie strasznie biedni.placicie za kabelek tyle szmalu i nie macie zadnego programu edukacyjnego ktory nie bylby sportowym programem.No zrzygac sie mozna jak tylko sport , sport i sport.Ilez tego sportu mozna i ogladac i uprawiac.Wszystkiego z rozsadkiem, ludzie.Ja za programy nie place 100, programy edukacyjne mam, ale w przeciwienstwie do niektorych wiecznosci przed tv nie spedzam, na kortach tez nie, inaczej wolny czas spedzamy z dzieciakami - i uprzedze cie maksiu - nie , nie w kuchni przy garach i nie na facebooku - nie mam tam konta , corka owszem ma, ale twierdzi ze tak zenujacego portalu to nie widziala i wchodzi tam sporadycznie.
            • canuck_eh napisała:

              > No to wy w tej ameryce jestescie strasznie biedni.placicie za kabelek tyle szma
              > lu i nie macie zadnego programu edukacyjnego

              Jest ich bardzo duzo ale nie wyszczegolnialem.

              > No zrzygac sie mozna jak tylko sport , sport i sport.Ilez tego sportu mozna i
              > ogladac i uprawiac.

              To zalezy od indywidualnosci.Jedni moga codziennie przez kilka godzin a inni wola przed tv polezac i przy garach stac.


              > na facebooku - nie mam tam konta , corka owszem ma, ale twierdzi ze tak zenujacego >portalu to nie widziala i wchodzi tam sporadycznie.

              Boze jaka ty jestes zenujaca!
              Przeciez poziom portalu zalezy od tego kto i co na nim napisze i do kogo.
              Jak sie zejdzie kilka tlumokow,to dyskusja jest zenujaca niezaleznie od tego gdzie ja prowadza.
              Poziom tego forum tez zalezy kto i co tutaj pisze.
              Przeciez nie dam rady sam utrzymac tego forum na najwyzszym poziomie,bo przychodzi tutaj mnostwo chamskich bab maglowych i glupoty wypisuje.

              • > Przeciez nie dam rady sam utrzymac tego forum na najwyzszym poziomie,bo przycho
                > dzi tutaj mnostwo chamskich bab maglowych i glupoty wypisuje.

                big_grin To jest żart roku big_grin
              • > Poziom tego forum tez zalezy kto i co tutaj pisze.
                > Przeciez nie dam rady sam utrzymac tego forum na najwyzszym poziomie,bo przycho
                > dzi tutaj mnostwo chamskich bab maglowych i glupoty wypisuje.

                o matuniu az tak sie poswiecasz.... mozna nie wchodzic i nie pisac, szczegolnie jak sie nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia....
                • ja sie ubawilam - pisze do maksa o aferze Guttenberga; niejako od zrodla, bo siedze w Niemczech, a afera swieza. a maksiu mi wikipedia udowadnia, ze sprawy ni ma i sie czepiam, bo ww tytul doktorski oddal. ja nie twierdze, ze afera musiala byc maksowi znana. ja mam wrecz nadzieje, ze ww Guttenberg pojdzie w zapomnienie i odstawke. ale ptrzec trza miec troche krytycyzmu w poslugiwaniu sie wiki.
                  • Oj, trzeba krytycyzmu przy posługiwaniu się wiki, o czym wiedzą już dzieciaki w polskich podstawówkach, a co bardziej rozgarnięte porównują znalezione w niej informacje z innymi źródłami.
                    Jak ktoś bezkrytycznie przyjmuje wszystko, co tam jest napisane, to może się trochę naciąć, co spotkało kolegę mojej córki na ostatnim teście z historii. Uruchomił sobie chłopak internet w komórce i przepisał bezkrytycznie wszystko, co tam znalazł. W tym datę dzienną wydarzenia, które dziennej daty nie miało i żaden historyk nie ośmieliłby się jej podać, bowiem chodziło o zjawisko rozciągające się w ''czasie i przestrzeni'', jak to określilo moje dziecko.
                    Nauczycielka ubaw miała niezły, bo od początku widziała, że młodzieniec ściąga, ale chciała się przekonać, czy potrafi to robić w sposób krytyczny. No i niestety wyszło, że nie dość, że oszukiwał, ale na dodatek robił to kompletnie bezmyślnie i korzystał ze źródła, które wiarygodne nie jest. W każdym razie wszyscy mieli niezły ubaw, bo ktoś bzdurę zamieścił, a kolejny kompletny ignorant tę głupotę przepisał.
                    • azile.oli napisała:

                      > Oj, trzeba krytycyzmu przy posługiwaniu się wiki, o czym wiedzą już dzieciaki
                      > w polskich podstawówkach, a co bardziej rozgarnięte porównują znalezione w niej
                      > informacje z innymi źródłami.
                      Masz złudzenia...Moja starsza, a ona z tych bardziej rozgarniętych, jakoś mało chętnie porównuje dane z wiki z danymi z encyklopedii PWN, którą ma na tym samym kompie. Już prędzej jest skłonna porównać to ze "źródłem osobowym" w osobie któregoś rodzica. Podejrzewam, że te bardziej normalne encyklopedie pisane są po prostu zbyt encyklopedycznym językiem i to może działać zniechęcająco.
                      I jeśli w VI klasie pani od polskiego postawiła 6 pał (na 20 uczniów) za ściągnięcie wypracowania z internetu to to chyba nie świadczy o opanowaniu przez uczniów krytycyzmu w stosunku do źródeł w internecie.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • Owszem, zgodzę się, że dzieciaki mnogą z lenistwa nie porównywać informacji. Ale ta ambitniejsza grupa zdaje sobie jednak sprawę z tego, że w wiki błędy mogą być i albo pyta, albo jedn ak porówna, albo liczy na łut szczęścia - tzn, że akurat wykorzystane przez nich fragmenty są rzetelne, albo nauczycielowi umknie drobna nieścisłość.
                        Osoby, które przepisują gotowce z netu to zupełnie inna ''para kaloszy'', bo jest to działanie całkowicie bezmyślne (o tym, że nieuczciwe, nawet nie wspomnę).
                        • Hmm, jezeli dzieciak ma jakis projekt do przygotowania i korzysta TYLKO z Wikipedii to dla mnie tuman a nie geniusz o ktorym sie tyle rozpisuje maksiu.Moje dziecko nie powiem zaglada do wiki bo to jako pierwsze wyskakuje w necie, ale zaglada tez i na inne strony.A ze ma dopiero 14 lat i nie pozjadala wszystkich rozumow jak to maksiu to przyjdzie i sie czasem zapyta jak nie jest pewna.Ale jak znajdzie w necie i w innych zrodlach zupelnie inne dane niz sa w wiki to chyba cos o tym swiadczy nie?Ile razy sie nabijali ze ktos podal informacje z wikipedii i one byly bledne?
                          Tylko maksiu nalezy do tych ktorzy nawet jak im sie czarno na bialym udowodni ze wypisuja glupoty, ze jednak nie maja racji to bedzie szedl w zaparte ze on ma racje ze on jest nieomylny.Zatyka go natomiast jak z dzika rozkosza w chamski sposob wytyka komus ze sie pomylil a ta osoba przyzna mu racje i owej osobie nic sie nie stanie.Maksiu twierdzi ze jest nieomylny bo ktos mu kit wcisnal ze wikipedia jest nieomylna.
                  • mamusia, to ty nie wiesz ze maks twierdzi ze ci co twierdza ze wikipedia jest be i przeklamuje to idioci?JA mu staram sie przetlumaczys do rozsadku zeby az tak na tej cioteczce wikinie polegal to mi wypisuje ze jestem przyglupia nie wierzac w 100% w wikipediesmile No trudno , przyjdzie mi zyc z tym maksiowym wyrokiem, no ale cozsmileNAwet moje 14letnie dziecko nie wierzy wikipedii.Sprawdza w innych zrodlach wiedzac ze sa tam przeklamania.
                    • canuck_eh napisała:

                      > NAwet moje 14letnie dziecko nie wierzy wikipedii.Sprawdza w innyc
                      > h zrodlach wiedzac ze sa tam przeklamania.

                      A skad 14 letnie dziecko wie w ktorej encyklopedii jest przeklamanie???
                      Gdyby byla taka madra,to po pierwsze bylaby w lepszej szkole,a tak siedzi gdzies w szkolce osiedlowej i nauczyciele ja na codzien poprawiaja.

                      Moja 14 letnia corka jest w bardzo dobrej szkole i nie dosc ze sie bardzo dobrze uczy ,to jeszcze gra w szkole w ping-ponga i tenisa,a po przyjsciu do domu gotuje i gary zmywa.
                      Korzysta oczywiscie caly czas z Wikipedii.

                      • > Moja 14 letnia corka jest w bardzo dobrej szkole i nie dosc ze sie bardzo dobrz
                        > e uczy ,to jeszcze gra w szkole w ping-ponga i tenisa,a po przyjsciu do domu go
                        > tuje i gary zmywa.
                        > Korzysta oczywiscie caly czas z Wikipedii.

                        chyba slowa "zmywac" wyszukuje w tej wiki.....
                      • No i co ja przed chwila pisalam - pogarda dla innych.Nikt nie moze byc lepszy od dzieci maksia.Ja juz ci pisalam maksiu.To ze moja corka nie gra w tenisa i ze fakt jakby sobie uciely mecz tenisowy to twoja corka ogralaby moja w pierwszych 3 sekundach to niczego nie zmienia ze prawdopodobnie na innym polu moja wykazalaby sie w czyms innym lepsza.W iinyj dziedzinie w czyms innym slabsza w czyms innym rownie dobra jak twoja, ale jestem przekonana ze sa pewne dziedziny o ktorych twoje dziecko nawet nie wie czym sie to je i ze wogole cos takiego istnieje bo nawet ty tego nie wiesz.od jakiegos czasu zadaje ci pytanie i jakos omijasz je z daleka udajac ze pytania nie bylo.Co w wikipedii nie ma odpowiedzi?
                        Moje dziecko jest na tyle rozgarniete ze nie potrzebuje prowadzenia za raczke ciaglego jak twoje.
                        No i skad ty matole jeden wiesz w jakiej szkole moje dziecko jest ze sie wymadrzasz ze jest w osiedlowej.to ze nie jest w brooklyn tech nie oznacza ze jest z zlej szkole .Jest w jednej z lepszych.Nie w najlepszej, ale jedenj z lepszych.Nie polega w 100% na wikipedii bo wie ze sa przeklamania.A skad - bo jest inteligentna i wie gdzie znalezc poprawne wiadomosci.Nie to co ty i twoje dzieci ktore boja sie zagladnac gdzie indziej bo tatus pewnie pozakladal filtry na cokolwiek innego.
                    • Ale za jakiś czas (kilka - kilkanaście lat) ogół nie będzie już wiedział, że są jakieś źródła poza wikipedią.I dzień padu serwerów wiki będzie porównywalny z zatopieniem Atlantydy...
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • MAksiu, ktos ci juz chyba wytknal ze ty masz chyba problemy z czytaniem ze zrozumieniem.Ja ci wyraznie napisalam ze nie spedzam wiecznosci przed tv jak i nie spedzam tez czasu przy garach, ale ty swoje i mnie do kuchni wysylasz.Wiesz wyslij ty swoja zone do kuchni, albo corke, moze bedzie to dla niej odmiana od tego tenisa, zobaczy ze jest tez cos innego.Nie ze zrobienie czegos w kuchni jest ponizajace, ale ze cos poza tenisem istnieje na tym swiecie.
                Zenujacy jestes ty twierdzac ze wysoki poziom dyskusji jest dzieki tobie.Ponizasz innych ktorzy maja czelnosc miec inne zdanie od twojego.Ktorzy maja czelnosc wytknac ci bledy.Nawet jak ktos Ci wytknie karygodne bledy to albo chamsko sie do niego odniesiesz, albo jak juz nie masz nic do dodania to ominiesz dany post jakby go nie bylo.Jak ktos cos wspomni o swoich dzieciach ze maja jakies sukcesy to nie omieszkasz zjechac ze z pewnoscia z jakies wiejskiej szkolki bo nie moze byc ze z najlepszej z NYC itp itd.Burastwo z ciebie wylazi na kazdym kroku wiec jak ty mozesz podtrzymywac dyskusje na dobrym i wysokim poziomie.Tutaj zauwaz pojawiaja sie juz jedni i ci sami tylko i wylacznie po to by sie ubawic setnie bo nie po to by przeprowadzic konstruktywna dyskusje.Zauwaz ze w naszych wypowiedziach powracamy i wytykamy ci twoje wczesniejsze wypowiedzi i brednie ktore wypisywales - zmieniasz zdanie jak rekawiczki.Chocby to o tancu.Moze sie myle , ale nie przypominam sobie zebys gdziekolwiek pisal ze pozwoliles corce chodzic na taniec.Zabroniles jej twierdzac ze nie bedzie marnowac czasu na takie bzdety i wcisnales w rece rakiete tenisowa.Ot kochajacy tatus.Ale w sumie moglomi sie omsknac bo tutaj gdzies przeczytalam zes wyslal corke na obuz tenisowy TYLKO po to by jej udowodnic ze jest neptek, zeby upokorzyc, a nie zeby sie podszkolila.Tez kochajacy tatus.
    • Masz chyba jakieś kompleksy i megaproblemy z własną osobowością. Dziecko w Stanach kosztuje różnie. Kredyty są, stypendia są i na bardzo różnych warunkach. Oczywiście im zdolniejszy tym ma łatwiej choć paradoksalnie nie taniej.
      Moi rodzice nostryfikowali dyplomy ....lekarskie/stomatologiczne w Stanach. Może nie od zera do milionera, ale zaczynali z niewielkimi pieniędzmi . Brat skończył fizykę na jednym z lepszych amerykańskich uniwersytetów. Nie zrujnowało to budżetu rodziny. Pracuje, zarabia.
      Nie szalej, nie judź, nie opowiadaj bajeczek bo są one dobre na dobranoc.
      • ania_dentystka napisała:

        > Masz chyba jakieś kompleksy i megaproblemy z własną osobowością.

        I ty jestes tu,zeby mnie wyleczyc.

        > Dziecko w Stan
        > ach kosztuje różnie. Kredyty są, stypendia są i na bardzo różnych warunkach.
        > Oczywiście im zdolniejszy tym ma łatwiej choć paradoksalnie nie taniej.

        To sie oczywiscie zgadza.Czym zdolniejsze dzieci tym wychowanie ich jest wielokrotnie drozsze,glownie ze wzgledu na koszt najlepszych uczelni.

        > Moi rodzice nostryfikowali dyplomy ....lekarskie/stomatologiczne w Stanach. Moż
        > e nie od zera do milionera, ale zaczynali z niewielkimi pieniędzmi . Brat skońc
        > zył fizykę na jednym z lepszych amerykańskich uniwersytetów. Nie zrujnowało to
        > budżetu rodziny. Pracuje, zarabia.

        Nie zruinowalo,wiec smialo mozesz podac ile ta uczelnia kosztowala.

        > Nie szalej, nie judź, nie opowiadaj bajeczek bo są one dobre na dobranoc.

        Ty dla odmiany piszesz bardzo ogolnikowo,typu "nie zruinowalo" zamiast podac ile studia kosztowaly.
        Co innego jest uczeszczac na przecietna uczelnie kosztujaca 6 tys rocznie i do tego mieszkac w domu i miec 100% stypendium,a co innego studiowac na dobrej uczelni ,ktora kosztuje ponad 40 tys rocznie i niestety nie jest blisko domu i trzeba dolozyc nastepne 12 tys za mieszkanie + jedzenie itd.

        Wylecz mnie i napisz prawde.

        • No nie, maksimum, sam przecież pisałeś, że strona finansowa studiowania to nie jest taki znowu problem i nie powinno być barierą dla studentów z Polski. A teraz znowu piszesz, że studiowanie jest jednak kosztowne. Czy to znaczy, że zarabiasz znacznie mniej od ludzi w Polsce? I dla ciebie jest to problem, a dla rodziców z Polski nie powinien być?
          --
          Underground
          • Maksiu juz sie gubi w tym co wypisuje.Przyjal teraz niezla taktyke.Wpisy ktore mu nie podchodza pozostawia bez oddzewu jakby ich nie bylo wogole.JUz widze jak maksiu wysyla syna na studia lekarskie.Zeby sie utrzymac na takich studiach to trzeba sie uczyc a nie w tenisa grywac.A tu maksiu banialuki wciska ze stupendium mozna dostac udzielajac sie w sporcie.Zalezy na jakich studiach.No chyba ze synek bedzie przecietniakiem na studiach i potem przecuietniakiem lekarzem do ktorego raczej strach bedzie pojsc po porade.Takie kity maksiu to ty mozesz wciskac komus kto nie jest zorientowany jak wyglada studiowanie na uczelniach amerykanskich i dodatkowo jak wyglada studiowanie medycyny.Chwalic sie mozesz tylko jak juz to robisz to rob to z glowa zeby to mialo rece i nogi bo tutaj coraz czesciej wylania sie obraz czlowieka inteligentnego inaczej.
          • hankam napisała:

            > No nie, maksimum, sam przecież pisałeś, że strona finansowa studiowania to nie
            > jest taki znowu problem i nie powinno być barierą dla studentów z Polski. A ter
            > az znowu piszesz, że studiowanie jest jednak kosztowne. Czy to znaczy, że zarab
            > iasz znacznie mniej od ludzi w Polsce? I dla ciebie jest to problem, a dla rodz
            > iców z Polski nie powinien być?
            bo to zalezy od tego co Maksiowi pasuje smile


            a poza tym matki i synowie tlukow:

            Maksia synek bedzie mial stypendium. I bedzie tanio. A wasze glupie dzieci nie dostana i bedzie drogo oraz was nie stac.
        • Nie mam pojęcia ile kosztowały studia moich rodziców ponad 30 lat temu. I chyba nie jest to najistotniejsze. Ważne jest to, że po ich ukończeniu mogli spokojnie rozpocząć pracę i nieźle zarabiać.
          • Ania, jak rodzice nostryfikowali dyplomy lekarskie tutaj to pewnie nie placili za studia, tylko robili rezydencje, za ktora sie nie placi, jeszcze sie zarabia, nieduzo, bo nieduzo, ale sie zarabia, Placi sie tylko za egzaminy (boards) na koniec,
            Wiele osob tak robi, zeby nie placic tych chorych pieniedzy na medical schools, albo vet schools, albo stomatologie. Robia studia medyczne za granica, znam kilku Polakow urodzonych tutaj, ktorzy pojechali na medycyne do Poznania, bo tam jezykiem wykladowym jest ang. i ucza pod katem boards w Stanach. Po ukonczeniu, w Stanach robia rezydencje, w ten sposob dostaja dyplom bez wchodzenia w kilkusettysieczne dlugi.
            Znam tez Polakow-lekarzy i stomatologow z Polski, ktorzy przyjechali tutaj i zrobili nostryfikacje dostajac sie na rezydencje, zdajac egzaminy, robiac dodatkowe specjalizacje, ale za to juz sie nie placi, bo sie wtedy caly czas pracuje.
        • NIe, ewentualnie zasygnalizowac.Po kiego jej taki strup na glowie.
          Maksiu - nas nie interesuje ile jej rodzina wylozyla na edukacje brata jak i ile jej brat zarabia.Nas takze nie interesuje jaka uczelnie skonczyl jej brat.Mnie ewentualnie moze zainteresuje mimo ze kobiety nie znam czy jest szczesliwa i czy rodzina szczesliwa i czy wszyscy u niej ciesza sie zdrowiem.Co mnie obchodzi zasobnosc jej i jej rodziny porfela?Nie moj interes.W sumie nie moj interes wyjezdzac z tymi pytaniami z ktorymi wyjechalam, ale sa one lagodniejsze i nie sa wscibskie takie jak twoje.Wlazisz czlowieku ludziom z brudnymi butami w zycie innych.A jak ktos broni swojej prywatnosci to od roazu z wiejskiej, osiedlowej szkolki.NIech ci bedzie ze z wiejskiej osiedlowej szkolki, ale przynajmniej dzieci moga oddychac i maja wlasne zdanie a nie jak u ciebie w domu zamordyzm i owszem kazdy ma ostatnie zdanie ktore brzmi"tak jest tatusiu, masz racje, zawsze masz racje nawet jak nie masz racji"
    • Maksiu- jak długo mieszkasz w Stanach i czym się NAPRAWDĘ zajmujesz? Bo na mój gust i moją znajomość amerykańskich realiów jedno piszesz a drugie jest prawdą.
      • To już wiemy. Maks wychowuje dzieci i pisze na forum w czasie, gdy żona jest w pracy.
        Sześć lat temu próbował zdobyć pracę bus drivera na Brooklynie, zdał nawet egzamin, ale jakoś nie wyszło.
        Za późno wyemigrował i za slabo znał angielski, teraz jest już za późno, zeby wracać. Pozostaje mu tylko piłowanie dzieci, żeby błyszczeć ich osiągnięciami.
        --
        Underground
      • wpadlam na mysl. bo maksiu nie piewszy raz irytuje sie bardzo na wiesc, ze inni Polacy czy to w USA czy gdzie indziej nie siwieja na mysl o ksztalceniu dzieci (bardzo sie denerwowal historia moich znajomych, ktorzy na kontrakcie w USA maja placona przez koncern pryw. szkole dla dzieci: od razu padaly slowa badziewie i dzieciory).
        otoz maks wyjechal starsznie dawno temu, wikipedia nie doniosla i maksiu nie zauwazyl: juz od dawna z Polski na budowy wyjezdzaja budowlancy, na kierowcow kierowcy i sprztaczki do sprzatania, a managerowie na managerow. jezscze pod koniec moich studiow koledzy wyjezdzali do USA, zeby byc tragarzem na lotnisku i pokojowka w Hiltonie. i git, w miedzyczasie sa kierownikami ww. ale juz ja wyjechalam jako brand manager, znajomi na sales manager, marketing manager etc. czasy sie zmienily. wokol mnie (Niemcy) kilku lekarzy roznych specjalnosci z PL.
        a maksiu tego albo nie wie, albo go niesprawiedliwosc dziejowa wdupcza. jeszcze w temacie EU moze sie ludzic, ze mu do piet nie dorastamy. ale juz bezposrednie porownanie z bytem zamoznych Polakow w USA boli jak cholera.
        • mamusia1999 napisała:

          > ale juz ja wyjechalam jako brand manager,

          Odetchnalem z ulga,bo ktos moglby pomyslec ze nie wiadomo co robisz i zarabiasz jakies marne 50-70 tys doll rocznie,a tu dzieki Bogu mamy brand manager i to z jasnymi i swiatlymi pogladami na zycie.



          • JAsne marne.Zebys ty chociaz mial te 50 tysiecy.
          • ale to, ze opisywalam pozycje wyjsciowe polskich akademikow wyjezdzajacych z kraju po....powiedzmy 1990 roku tez zrozumiales?
            ciesz sie najnormalniej w swiecie, ze dzieci mozesz wykszatlcic. ale puszyc sie nie ma czym, bo to jest standard.

          • maksiu, niby po co te dzieciaki tak....motywujesz? zeby mialy pensje akademickie, a nie robotnicze. innej mozliwosci nie widze, sadzac po horyzoncie branych pod uwage kierunkow.

            i jak wiesz (wikipedia ci te 50-70 wyplula?, z cala pewnoscia sa lepsze portale z salaries range) jedna pensja w rodzinie akademickiej spokojnie wystarcza na dobre studia i utrzymanie mlodego czlowieka.
            • Ale mamusia, on ma dwoje dzieci, do tego meczy je w tenisa a pileczki te wlochate przeca kosztuja a on sie nie zeszmaci i do walmartu nie pojedzie i nie kupi tam bo on musi kupic tam gdzie jest najlepsze bo skoro w najlepszej szkole sa i nanajlepszyuniwersytet bedzie posylal to najlepsze wlochate pileczki nalezy kupicwink
              Ale z drugiej strony kiedys jak wspomnialam o strzelnicy to cos wspomnial o nakladach pienieznych wiec ja juz sama nie wiem co myslec.Maksiu to chyba chcialby te dzieci wyksztalcic, ale jak najmniejszym kosztem.najlepiej jakby ktos za owa edukacje mu zaplacicl.
              • a ja mysle, ze maksiu chce miec czarno na bialym, moze jakis dyplomik:

                maksiu dokonal slusznych wyborow i zapewnil dzieciom swietlana przyszlosc

                i ja bym sie nawet zgodzila ! (porazki wych. w postaci szlabanow na niekasowe pasje mieszcza sie jakos w normie, nobodys perfect)

                problem zaczyna sie w dalszym ciagu dyplomu, w uzupelnieniu: "wszyscy inni Kowalscy to neptki i baby z magla, pchajacy dzieciory na badziewne uczelnie/szkoly"

                bo ja sie maksia poczyta dluzej, to sedno sprawy sednem nie jest, swietlana przyszlosc jest drugoplanowa wrecz. najwazniejsze, ze inni neptki i badziewie.

                ja wiem, ze psychologia maksiowi jest obca, ale mam tu na mysli pewien eksperyment: jakby sobie maksiu tak pomyslal na glos "z powodzeniem wspieram rozwoj moich dzieci, inni rodzice tez. wszyscy jestesmy OK!"
                • No tak, tylko ze maksiu nie popelnia zadnych bledow bo on czerpie wiedze wszelaka z wikipedii.Jego corka w kazdej dziedzinie jest lepsza od mojej mimo ze maksiu mojego dziecka absolutnie nie zna, nie zna zainteresowan mojego dziecka, ale wie ze w kazdej dziedzinie jego corka wykosi moja.Zadyfany w sobie d..pek, ale nich mu bedzie.Niech sie nie zmienia, niech zaklada kolejne watki - bedziemy mieli ubaw.

                  A jak maksiu chce miec dyplomik to niech sobie go wydrukuje, rozne sa w necie, kolorowe....

                  www.nd-center.com/
                  No i ci pchajacy dzieciory z tych osiedlowych szkolek na badziewne uniwerystety nie przejmujac sie opiniami maksia cos w zyciu osiagna, a genialne dzieci maksia nie dojda do nieczego bo maksiu im nie pozwoli rozwinac skrzydelek.Bo dzieci nie beda mogly robic tego co chca , a wiadomo jak sie konczy kariera jak sie robi to czego sie nie lubi.A wszystko na to wskazuje ze dzieci beda MUSIALY studiowac nie to co chca tylko to co tatus kaze.Bo pomimo wypisywania glupot na temat stypendiow maksiu sie troche zagalopowal.Nie ocenil ze beda tutaj ludzie ktorzy sie troszeczke na owych stypendiach znaja, myslal ze na owe forum wejda tylko i wylacznie ludzie z Polski ktorym zaimponuje oplata za studia , brooklyn tech, harvardem i tym ze syn bedzie w druzynie uniwersyteckiej, o przepraszam, takie sa marzenia maksia bo to czy bedzie to wielka niewiadoma...., oj... mamy niezly ubaw tutaj
    • jak ktoś będzie chciał wiedzieć, to zawsze może do Ciebie napisać na priv, nie?
      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.