• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Proszę o pomoc.
    Pytam tutaj bo tutaj będzie większy odzew niż na forum "Dziecko Nadpobudliwe". Ja mam zdrową córkę ale ma w klasie koleżankę z ADHD. Klasa 4 ale razem w szkole są od początku. Owa koleżanka jest na lekach psychotropowych. Nie wiem jakich - jakaś duża tabletka brana raz dziennie. Otóż problem jest taki, ze owa dziewczynka terroryzuje całą klasę i nikt sobie z nią rady nie daje. Codziennie - autentycznie codziennie a nie raz czy dwa razy w tygodniu - wpada w jakiś trans i nasze dzieci są: pobite, pogryzione, kopane, niszczy im przybory szkolne, rzuca krzesłami. Dzieci mają siniaki, ślady pogryzień. Nikt sobie z dziewczyną rady nie daje; rodzice, nauczyciele, dyrektor szkoły, nawet lekarz, który ją prowadzi nie umie pomóc. W klasie córki jest czworo dzieci z zdiagnozowanym ADHD - pozostała trójka to owszem żywiołowe dzieciaki ale całkiem sympatyczne -nawet bym nie powiedziała, że ADHD mają gdyby ich rodzice się nie przyznali- ta jedna dziewczynka jest niebezpieczna po prostu. Moje dziecko i nie tylko moje niejednokrotnie dostało w twarz czy zostało kopnięte. W poniedziałek owa dziewczynka miała "zły dzień" więc pobiła 8 osób ze swojej klasy. Nie chcę tu mieć pretensji do jej rodziców bo współczuję naprawdę - codziennie pretensje, dywaniki, u wychowawcy, u dyrektora szkoły itp. Ale jak zapewnić bezpieczeństwo i spokój pozostałym dzieciom. Jak np. zadziałać by owa dziewczynka miała nauczanie indywidualne jeśli nic w tym temacie nie robią jej rodzice? Pomóżcie proszę jesteśmy przed zebraniem na którym (po raz kolejny już) postanowiliśmy omawiać problem. Co my - rodzice pozostałych dzieci możemy zrobić poza przeniesieniem naszych dzieci do innej szkoły?
    Przeniesienie karnie do innej klasy na tydzień czy dwa, spędzanie przez nią przerw w pokoju nauczycielskim z wychowawcą za rękę, zadawanie jej prac do wykonania na czas przerwy - to wszystko już było - dawało efekty na jakiś czas.
    • > Przeniesienie karnie do innej klasy na tydzień czy dwa, spędzanie przez nią prz
      > erw w pokoju nauczycielskim z wychowawcą za rękę, zadawanie jej prac do wykonan
      > ia na czas przerwy - to wszystko już było - dawało efekty na jakiś czas.
      Ty mi się chyba śnisz- to tak jakby karać kogoś za to, że ma pryszcze.

      Zignorować. Dzieci z ADHD to normalne dzieci tyle, że ... bardziej ruchliwe. Nikogo nie zabiją i nikomu celowo krzywdy nie zrobią. Patrzmy dalej niż tylko za czubek własnego nosa.
      • Co mam ignorować, ze w moje dziecko ktoś rzuca krzesłem, że moje dziecko (i nie tylko moje) wraca do domu pogryzione, że jest bite po twarzy? Gdyby to było jednorazowe to już dawno byśmy zignorowali. Tak jak nie widzimy problemu w pozostałych dzieciach z ADHD. Ta jedna dziewczynka jest niebezpieczna. Zniszczone pisaki, pocięte na kawałki gumki do ołówka (rzeczy mojej córki zniszczone przez ową dziewczynkę odpuściłam. Ale nie życzę sobie, żeby moje dziecko było w szkole bite!!
        • Bardziej to przeszkadza tobie niż twojemu dziecku.
          Junior też miał w szkole taka taką dziewczynkę - jak przynajmniej raz dziennie nie przyłożyła komuś piórnikiem po jajach - dzień uważała za stracony. Dziś są świetnymi kumplamismile Tak więc - wyluzuj nieco wink
          • Jeśli dziewczynka przy okazji niszczy cudze rzeczy i dezorganizuje lekcje to jak najbardziej ma prawo to rodzicowi przeszkadzać. Ostatecznie to rodzic musi owe zniszczone odkupić i nadrabiać materiał w domu.
            Proponowałabym jednak silniej naciskać na dyrekcję, wychowawczynię klasy i kuratorium oświaty.
            • > Proponowałabym jednak silniej naciskać na dyrekcję, wychowawczynię klasy i kura
              > torium oświaty.

              a ja bym proponowala zakupic duza rolke folii babelkowej (albo to) i dawac dziewczynce w szkole podczas lekcji po kawalku, sadzac po opisanych "metodach" postepowania, naciskanie tych panstwa raczej nie pomoze, bo i tak nie wiedza, co czynia.
          • A ja nie chcę by moje dziecko dostawało po twarzy albo nie miało czym pisać na lekcji bo koleżanka miała życzenie połamać jej pióro. Choć przyznaję, że materialne rzeczy sa mniej uciążliwe nić przemoc.
            • masz racje zgadzam sie z TOba w 100%, ja rozumie te choroba sama mam dziecko z podejrzeniem ADHD ale nie jest agresywny dla innych, juz nie chodzi o te rzeczy szkolne ale o to ze bije notorycznie inne dzieci, i przyznajmy ze takie bicie kiedys skonczy sie nieszesciem rpedzej czy pozniej, tak jak jedna wyzej napisała ze ktos tam dostała po jajach,i nie widzis problemu, to heloł dziekuje za taki bol, moze teraz nic sie nie stało, ale w przyszłosci ktowie...

              Co zrobic?hmmm moze by zwiekszyc dawke leku ale to juz z lekarzem, moze bym np mama tej dziewczynki chodizła z nia na lekcje i pilnowała (mam kolezanke kotra tak własnie robi z zsynem bo grono pedagogiczne juz wymiekka) no ew jak mama nie daje rady to np jakas opiekunka, , moze niech zrobi konsultacje z iinym lekarzem , napewno jakis srodek jest, bo nie chodzi o to zeby dziecko karac za chore tylko zeby mu pomoc zyc z choroba, ot co, trzymam kciuki
    • Naprawdę nie macie pomysłów? Powiedzcie proszę jak rozmawiać z wychowawcą, z dyrektorem szkoły? I czy my - rodzice pozostałych dzieci możemy coś zrobić by owa dziewczynka miała nauczanie indywidualne?
      • Jest Was więcej? Rozmawiajcie z dyrektorem, jak rodzice tej dziewczynki będą mieli dość tego, że ciągle im ktoś zawraca głowę, to może się zdecydują na nauczanie indywidualne. Ja bym porozmawiała ze swoim dzieckiem i jeśli by nie miało nic przeciwko, to przeniosłabym do innej klasy albo szkoły. To szkoła integracyjna?
        --
        dziecko to nie chwilowa zachcianka- dziecko to czlowiek, zobowiazanie na dziesiątaki lat-jak mozesz?
        to tak jakby odwrocic sytuacje- ty nie chcesz a maz przegryza gumki...co czujesz? /by mearuless/
        • A polskie szkoly nie maja mozliwosci zatrudnienia asystenta do dziecka sprawiajacego takie problemy? Dziewczynka powinna miec obok siebie dorosla (przygotowana zawodowo!) osobe, ktora bedzie umiala sie zajac nia tak zeby do opisanych sytuacji nie dochodzilo.
          • bi_scotti napisała:

            > A polskie szkoly nie maja mozliwosci zatrudnienia asystenta do dziecka sprawiaj
            > acego takie problemy? Dziewczynka powinna miec obok siebie dorosla (przygotowan
            > a zawodowo!) osobe, ktora bedzie umiala sie zajac nia tak zeby do opisanych syt
            > uacji nie dochodzilo.
            Dokładnie o to mi chodzi. Jak my rodzice pozostałych dzieci możemy to wyegzekwować? Bo jej rodzice się boą, że jak temat poruszą to ich córkę przeniosą do równorzędnej klasy integracyjnej.
      • Rozumiem Cię i współczuję. Jako nauczyciel jednak wiem, że przeniesienie dziecka z ADHD do innej klasy będzie tylko jego napiętnowaniem i chyba nic nie pomoże (oprócz przerzucenia problemu na innych rodziców). Dzieci z ADHD tak się po prostu zachowują, to jest dla nich norma, to my mamy z tym problem, bo oceniamy je przez pryzmat naszej normy. Problem tkwi raczej w organizacji lekcji i zajęć dla tej dziewczynki.
        Nie wiem nic o szkole Twojego dziecka, ale wiem, że ciężko jest prowadzić zajęcia w grupie, w której takie dziecko dezorganizuje pracę. Jest to piekielnie trudne, aby poświęcić dziecku z ADHD uwagę, której potrzebuje i jednocześnie prowadzić lekcję. Myślę, że powinniście z innymi rodzicami rozmawiać z dyrekcją i prosić o nauczyciela wspomagającego (jeśli takiego nie ma) lub o jego zmianę. Porozmawiać z psychologiem albo pedagogiem szkolnym, może takie nasilone zachowanie tej dziewczynki wynika z jakichś zmian w jej domu, kłopotów, stresów.
        Powiedzieć otwarcie, że nie zgadzacie się na takie traktowanie waszych dzieci i chcecie, żeby coś się zmieniło. Jakiś kompromis musi Wam się udać wypracować, ale nie jest to sytuacja kiedy tamta dziewczynka karnie zostaje gdzieś przeniesiona. Za co ją karać? Za to, że zachowuje się normalnie? Bo dla niej to jest norma. To my wszyscy wkoło (nauczyciele szczególnie i szkoła jako instytucja) musimy się dostosować. Wiem, że to brzmi niesprawiedliwie, ale taka jest prawda.
        • >Dzieci z ADHD tak się po prostu zachowują, to jest dla nich norma,
          Należałoby dodać, że niewłaściwie zaopiekowane dzieci z ADHD, agresja nie może być normą nawet dla dziecka z adhd i tłumaczenie że to dla takiego dziecka jest norma to krzywda dla takiego dziecka.
          --
          Nie zatrudniaj fachowca - bądź
          bohaterem w swoim domu.
    • Zrzućcie się na prawnika - pobicie i niszczenie mienia to są kwestie podpadające pod odpowiednie paragrafy. Prawnik Wam powie, co w takiej sytuacji możecie zrobić. A potem idźcie z tym prawnikiem na spotkanie z rodzicami dziecka i dyrekcją - obstawiam, że sama groźba wytoczenia procesu zadziała.
    • Co m
      > y - rodzice pozostałych dzieci możemy zrobić poza przeniesieniem naszych dzieci
      > do innej szkoły?

      nie sadze, zeby straszliwa grozba przeniesienia waszyh dzieci do innej szkoly wywarla wrazenie na rodzicach dziewczynki - na mnie by nie wywarla.

      Dziecko potrzebuje ewaluacje (ma najpewniej zle dobrane dragi, moze miec inne problema, czesto wystepujace przy adhd, nerwice, ocd itd).
      Nauczyciele moga potrzebowac szkolen, metod i materialow nt. postepowania z takimi dzecmi.
      Co do tej pory w ogole robili, jakie metody zawiodly? pytaliscie?
      Rodzice tez. moze nawet to jest najwazniejsze, zeby oni otrzymali fachowa pomoc.
      Jesli chcecie ten problem poruszyc na zebraniu i miec efekty, to zapytajcie, jak mozecie pomoc (byc moze ktos jest terapeuta, ktos udziela korepetycji z przedmiotu, w ktorym ta dziewczynka ma problemy), a nie opowiadajcie, ze dzieci wypiszecie - a wypisujcie, na zdrowie.
    • > Przeniesienie karnie do innej klasy na tydzień czy dwa, spędzanie przez nią prz
      > erw w pokoju nauczycielskim z wychowawcą za rękę, zadawanie jej prac do wykonan
      > ia na czas przerwy - to wszystko już było - dawało efekty na jakiś czas.

      jestem zdumiona, ze w ogole dalo. KARNE przeniesienie, bo ktos jest CHORY???!!!!!!!
      Odebranie malej przerwy to pomysl najgorszy z mozliwych, bo sie jej odebralo mozliwosc spuszczenia pary - to jak kazac za kare dziecku ze zlamana noga robic dodatkowqe przysiady, bo nie zrobilo tylu pompek na wuefie, ile inne dzieci.
      Moze poczytajcie cokolwiek o nadpobudliwosci zanim zaczniecie wymyslac kolejne kary za chorobe.
      • > jestem zdumiona, ze w ogole dalo. KARNE przeniesienie, bo ktos jest CHORY???!!!

        A Ty, matko tereso, chętnie pracowałabyś z CHORYM, zarabiając w gębę codziennie?
        To może i dzieciom daruj, one nie urodziły się po to, aby dorośli mogli swoje altruistyczne zapędy realizować ich kosztem.
      • > Moze poczytajcie cokolwiek o nadpobudliwosci zanim zaczniecie wymyslac kolejne
        > kary za chorobe.

        To nie rodzice ustalali te kary tylko szkoła. Po drugie ja rozumiem, ze to choroba tylko dlaczego ona nie jest w klasie integracyjnej czy szkole specjalnej (do wybrania przez specjalistów i rodziców)? Nasze dzieci tez chcą być bezpieczne!!
        • Klasa integracyjna jeszcze ok, ale szkoła specjalna? Nie przeginaj.
          Najgorsze, co można zrobić, to awanturę w takiej sytuacji. I rzucenie się na rodziców.
          Zaproście na zebranie dyrektora, pedagoga szkolnego i niech JEDNA wytypowana i spokojna osoba przedstawi Wasze argumenty i zapyta o KONKRETNE działania ze strony szkoły. I najlepiej spiszcie to na kartce i podpiszcie.
          Jak to nie zadziała, to są instancje typu kuratorium, gdzie można poprosić o wsparcie SZKOŁY.
          --
          Oddaj 1% na Dom Misi
          ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
    • Dziecko z ADHD potrzebuje INTEGRACJI a nie ALIENACJI, przebywanie w środowisku rówiesniczym nauczy je lepszego odróżniania dobra od zła, pod żadnym pozorem nie wolno tych dzieci odsuwać. Czy gdyby twoje dziecko miało ADHD to też tak ochoczo fundowałabyś mu nauczanie indywidualne?
      • Gdyby miało TAKIE ADHD zrobiłabym co tylko w mojej mocy by co najmniej było w klasie integracyjnej. Dla własnego dobra.
        • poza "co w mojej mocy" ?
          Czy wiesz o tym, że ADHD nie kwalifikuje do klasy integracyjnej? Wiesz o tym, czy tak sobie piszesz, żeby pisać? Dziecko z ADHD jest zdaniem lekarzy dzieckiem zdrowym i podlega rekrutacji jak dziecko zdrowe, czyli średnia powyżej 4.5 i WZOROWE zachowanie!! Tak przynajmniej jest w najbliższych mnie szkołach integracyjnych w W-wie. A szkół tych jest jak na palcach u jednej ręki.

          Tak więc co byś zrobiła?


          --
          "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
          • Uczepiłabym się tego co tu pisały inne emamy i co sama podejrzewam, ze problemem nie jest ADHD. Byłabym upierdliwa u psychiatry wypominając mu różnicę między zachowaniem mojego dziecka a zachowaniem innych dzieci z ADHD. Starałabym się o dokładniejszą diagnozę. Przecież to leży w "interesie" jej rodziców. Jaką będzie nastolatką, jak poradzi sobie w dorosłym życiu, jak znajdzie pracę z takim charakterem. Tu trzeba ją zdiagnozować a nie zwalać winę na ADHD. Ale ja nie piszę jak Matka Teresa - przyznaję, że póki co zależy mi na bezpieczeństwie mojego dziecka. Nie zazdroszczę jej rodzicom ale chcę by moje dziecko było w szkole bezpieczne.
          • Dziecko z adhd nie kwalifikuje się z powodu diagnozy do klasy integracyjnej ale może dostać orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego ze wzgledu na zagrożenie niedostosowaniem społecznym. W tym przypadku przesłanki do tego są.
            --
            Młode Gepardy - moje trzy nieokiełznane drapieżniki.
            • A o tym to ja wiem.
              Często jednak rodzice mówią "gdyby to mnie dotyczyło, zrobiłabym wszystko co w mojej mocy".
              Może więc ja jestem z jakiejś innej bajki a może warto byłoby czasem pokazać tę ciemną stronę pomocy, jaką nam się oferuje.
              Szkoda, że tak mało mówi się o bezsilności z jaką spotyka się rodzic, gdy staje przed takim problemem. Mogłabym książkę na ten temat napisać. Po jednej stronie barykady szkoła, rodzice dzieci, otoczenie, znajomi, czasem nawet rodzina. Po drugiej stronie my, czyli rodzice (często jeden rodzic) i dziecko.

              Nie mam zamiaru tłumaczyć przemocy czy bierności rodziców. Tego tłumaczyc się nie da i nie wolno. Po prostu zwykło się wrzucać wszystkie te dzieci do jednego wora.

              Własnie wróciłam z koncertu, na którym znany kabaret w jednym ze skeczy pozwolił sobie na dowcip z stylu "a co ty, ADHD-wcem jesteś?".
              Do mojego syna kilku nauczycieli zwracało się w ten sposób choć jego jedynym przewinieniem było to, że łatwo się rozprasza czy stuka długopisem w ławkę. Nigdy nie rzucał krzesłami, nie przejawia zachowań opozycyjno-buntowniczych, nigdy nikogo nie uderzył. Mimo tego tak się do niego zwracano.

              Co powinna zrobić autorka? Dokładnie to samo co ja zrobiłam-działać w obronie swojego dziecka. Ale z drugiej strony mieć tę świadomość, że rodzice też okopią się papierami. A szkoła...tak jak nasze, cicho zamiecie wszystko pod dywan i przeczeka aż Kasia pójdzie do gimnazjum.
              A tu trzeba przede wszystkim starać się zrozumieć przyczyny ale i dbać o bezpieczeństwo swoich dzieci.
              Ja tak zrobiłam.
              Gdy mojemu dziecku zniszczono rzeczy, zażądałam naprawienia szkody i wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do ucznia, który wprawdzie miał piękne świadectwo z wysoką średnią ale był również cichym przywódcą klasowej bandy. Gdy zostało pobite-wyciągnęłam stosowne konsekwencje. I tyle.

              --
              "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
    • Tak - dziecko z ADHD potrzebuje integracji, socjalizacji itp.

      ALE

      Bicie, niszczenie, agresja szeroko rozumiana NIE jest objawem ADHD.

      Prędzej zaburzeń opozycyjno-buntowniczych lub - co gorsza - zaburzeń zachowania, które mogą, acz nie muszą wystąpić u dziecka z rozpoznanym początkowo ADHD (inna rzecz, że ta jednostka ma inną nazwę, ale trzymajmy się skrótowca... będzie się łatwiej komunikować). I jest efektem nieodpowiedniego prowadzenia tego dziecka - głównie braku konsekwencji w środowisku domowym oraz współpracy między domem a szkołą (żeby zasady były jasne, takie same, przypominane i egzekwowane z jednoczesnym wzmacnianiem pozytywnym).

      Ponadto:
      Sporo dzieci nadpobudliwością reaguje na problemy rodziców - różne problemy: małżeńskie, emocjonalne jednego lub obojga - DDA, DDD itp., choroby psychiczne rodziców. W tym przypadku terapia rodzica (lub/oraz leczenie farmakologiczne) może dopiero dać efekt, bo leczenie dziecka w takim przypadku, to jak - za przeproszeniem - zagęszczanie już wydalonego stolca w celu zniwelowania biegunki.
      --
      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
      • Tak. Wszystko to święta racja Ale ... znam dzieci z ADHD od wielu lat. Uspokoją się Wyrosną. Nauczą się normalnych zachowań. Dajmy im szansę na normalne życie. Kilka zniszczonych rzeczy to naprawdę nic, to tylko przedmioty. TYLKO PRZEDMIOTY.
        • Ale dzieci to nie przedmioty.
          Moze sama dla sportu bedziesz sie codziennie nadstawiala obcej osobie.
          --
          Chłop nie przypatruje się
          gestom, nie widzi w jakimś jednym słowie podstępu. To widzi tylko
          baba. Bo ona zawsze była tylko trucicielką. Nie ucinała łba mieczem.
          Baba jest wiecznym knucicielem!
          by j-50
          • Nadstawiałam się. Prawie codziennie przez prawie piętnaście lat koledze mojego syna. Przez całe przedszkole, podstawówkę, gimnazjum i prawie całe liceum. I wciąż żyję i junior również. I cieszę się, że udało mi się dobrze wychować dziecko.
            • Ale co to znaczy dobrze wychować? że wpajam córce iż nikt nie ma prawa jej bić, rzucać w nią krzesłami, łamać jej pisaki? To jest złe? Czy każdy musi się nadstawiać bo dziecko jest chore czy lepie szukać DOBREGO rozwiązania? Ja nie proszę o rady typu "niech się spotkają ojcowie i potajemnie po szkole spuszczą jej manto" . Nikomu nie zależy na tym by owa dziewczynka miała być ukarana. Ale czy to dziwne, że rodzice chcą by ich dzieci w szkole były bezpieczne. Ty syna nadstawiałaś a ja nie chce by moje dziecko było workiem treningowym.
              A jeśli ta dziewczynka nauczona tym, ze rówieśników w klasie bić można uderzy kiedyś niewłaściwą osobę która jej naprawdę jak ktoś tu pisał przyp...i ? Nie życzę jej ale w jej interesie także jest to, żeby miała fachową opiekę i żeby widziała nie akceptację swojego zachowania
            • Syn znajomego nie jest obcy.

              Ma byc to osoba z przypadku i oczywiscie rowna Tobie czyli dorosla, ciekawe po jakim czasie mialabys dosc. Tak zwyczajnie po ludzku.

              Watpie zebys zignorowala, jak sama radzilas przemoc fizyczna.

            • -- zawawa napisała:

              > Nadstawiałam się. Prawie codziennie przez prawie piętnaście lat koledze mojego
              > syna. Przez całe przedszkole, podstawówkę, gimnazjum i prawie całe liceum. I wc
              > iąż żyję i junior również. I cieszę się, że udało mi się dobrze wychować dzieck
              > o.




              Gdyby JUNIOR stracił oko albo zaliczył krwiaka jądra, pewnie cieszyłabyś sie mniej.
              Tak się składa, że widziałam na oddziale sporo dzieci z trwałym uszkodzeniem ciała, bo szkolni koledzy byli uroczo nadpobudliwi.
              Normalny rodzic chce wyeliminowac zagrożenie z otoczenia swojego dziecka.

              Ja też ze śląskiego i uważam, że to bzdura i u nas takiego zwyczaju nie ma. Prezent za urodzenie dziecka, za trudy przy porodzie? Uważam, że tak nasza rola, że urodzenie dziecka to zasługa obydwu rodziców (w normalnym, zdrowym związku). Ja nie dostałam nic. Mąż płakał z radości i to było wzruszające.
        • > . Kilka zniszczonych rzeczy to naprawdę nic, to tylko przedmioty. TYLKO PRZEDMI
          > OTY.

          Kup dziecku piórnik/kredki inne szkolne gadżety a potem spokojnie się przyglądaj jak ktoś je Twojemu dziecku niszczy bo ma taki kaprys. I to niszczy nie przez przypadek ale celowo. Gdyby to było jednorazowe to można by odpuścić ale ile razy mam odkupywac coś czego nie zniszczyło moje dziecko a jest mu przykro, że zostało zniszczone. Ale jak koleżanka niżej napisała niszczenie rzeczy i tak jest drugorzędne przy biciu, rzucaniu krzesłami czy nawet uniemożliwianiu prowadzenia lekcji.
          • Mojemu dziecku klasowe łobuzy notorycznie niszczyły kredki, długopisy, zeszyty, w końcu plecak i książki. Zdrowe dzieci, ot, po prostu łobuzy bez ADHD. Na szczęście musiały odkupić z kieszonkowych.

            --
            "Kiedy inni mają wobec człowieka oczekiwania, których nie jest sposób zrealizować, musi on na nowo wyznaczyć swoje cele i iść własną drogą. Dzięki temu przynajmniej ktoś będzie zadowolony"
        • Nie pisze tylko o przedmiotach, pisze o zachowaniach agresywnych.
        • > . Kilka zniszczonych rzeczy to naprawdę nic, to tylko przedmioty. TYLKO PRZEDMI
          > OTY.

          Dobra, dobra. A jeśli rodziców innego dziecka nie stać na kupowanie ciągle nowych przedmiotów? A jak za chwilę dziewczynka wybije komuś jedynki, to koszt już większy i całkiem sporo rodziców nie będzie stać na fajne implanty.
          A jak wybije oko?
          --
          Sądzę więc, że z Twoją d... wszystko w porządku. Nawet przejęła funkcje innych narządów. Taka d... to skarb.
          /by braktalentu/
      • aż tyle objawów jest bardzo niepokojące
        pytanie, czy szkoła jest na tyle otwarta, żeby zaproponować rodzicom dziecka diagnostykę zaburzeń zachowania na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego (dziecko mieszka w domu i tylko czasowo chodzi normalnie do szkoły w takim oddziale, klasy są małe, dziecko jest obserwowane przez fachowców i diagnozowane - obserwacja powinna trwać chyba minimum pół roku)
        --
        Nie brzmi to jak skomplikowana zabawa, ale najważniejsza zasada Bycia Grzecznym brzmi: kot powinien być grzeczny w taki sposób, by sprawić jak najwięcej problemów swojemu właścicielowi, który jednak nie może kota skarcić, bo przecież kot w tak oczywisty sposób stara się Być Grzeczny. (Kot w stanie czystym, T.Pratchett)
        • Nie wiem czy szkoła jest na tyle otwarta ale wiem, że dziecko jest pod opieką psychiatry. Jedna wizyta trwa około pół godziny i dziecko jest z lekarzem samo. Bez rodziców. Poza tym przyjmuje leki psychotropowe.
        • > pytanie, czy szkoła jest na tyle otwarta, żeby zaproponować rodzicom dziecka di
          > agnostykę zaburzeń zachowania na oddziale dziennym szpitala psychiatrycznego

          otwarcie szkoly nie ma tu nic do rzeczy, raczej obowiazujace procedury, ktore wskazuja, co szkola moze, a co musi zrobic w takiej sytuacji. Ale tez nie ma powodu, dla ktorego zupelnie obce osoby z internetu odwalaly robote zorientowania sie w owych procedurach za rodzicow z tej klasy.
    • Nauczanie indywidualne - nie calosciowo. Jakies pojedyncze lekcje w ciagu dnia, dla wyciszenia, ok, ale calkowita izolacja to nieporozumienie. Przydalby sie dziecku asystent, ktory spedzalby z nim caly dzien szkolny, chodzac od klasy do klasy i spedzajac przerwy. Asystent, ktory znalby sie na tematyce ADHD, musialby stac o krok przed dzieckiem 8w sensie.- wybiegac ciut w przod, przewidywac niepozadane sytuacje i im zapobiegac, zanim sie zdarza). Nie wierze w celowa agresje dziecka, wierze, ze rece dziewczynki dzialaja niezaleznie od jej woli i swiadomosci, zanim sie zastanowi nad konsekwencjami swojego postepowania, rece juz zrobily swoje.
      Przydaloby sie zagospodarowac energie dziecka w tworczy i pozytywny sposob, zamiast dekstrukcji - wyslac po krede? (czy w szkolach jeszcze uzywa sie kredy?) Dawac konkretne zadania i prace. I chwalic za ich pozytywne wykonanie, zauwazac w dziecku to, co dobre, na tym sie koncentrowac.
      Ergo- potrzeba dziecku duzo dobrej pedagogiki i wsparcia, a nie kar i nie izolacji czy ostracyzmu. I to jest pole do popisu dla dyrekcji szkoly oraz kuratorium. Oni maja obowiazek stworzenia dziecku odpowiednich warunkow do nauki oraz zapewnienia wszystkim uczniom bezpieczenstwa. To, co sie dzieje teraz, jest przejawem glownie spychologii nieudolnego personelu szkoly.
      • Co za pierdoły. Jeżeli dziecko nie jest w szkole integracyjnej, nikt nie ma obowiązku zapewniania niczego oprócz pedagoga i doraźnej pomocy psychologa. Jeżeli to "spychologia" to raczej ze strony rodziców, którzy dla swojej ambicji wolą, żeby dziecko skończyło "normalną" klasę.
      • Ktoś nie mający pojęcia jak w świetle prawa funkcjonuje obecnie szkoła, klasa, nauczyciel nie powinien dawać rad typu trzeba dziecko "wyslac po krede?" Do woźnej? Prawnie jest to zabronione - nauczyciel nie może zostawić dziecka bez nadzoru zwłaszcza dziecka z ADHD, wymagającego szczególnego nadzoru, tym bardziej nie może pójść z dzieckiem, bo wtedy zostawi resztę dzieci. Kredę z pudełka w klasie? Dziecko w wyhodowaną przez otoczenie złośliwą odmianą ADHD po drodze zdąży zrzucić kilka pisaków czy tam czegos innego z ławek kolegów, rozdać kopniaka, kuksańca, uderzyć w twarz i co tam jeszcze ma w repertuarze. Plus ewentualne komentarze, że "nie chce mi się".
        • bmms napisała:

          > Ktoś nie mający pojęcia jak w świetle prawa funkcjonuje obecnie szkoła, klasa,
          > nauczyciel nie powinien dawać rad typu trzeba dziecko "wyslac po krede?" Do w
          > oźnej? Prawnie jest to zabronione

          no to mu dac cos w obrebie klasy do zrobienia. zalozenie jest takie:
          1) tego dziecka najpewniej nikt za nic nie chwali, bo caly czas tylko slyszy pretensje o kolejne zniszczenia, niezrobione zadania itp - dac mu zrobic cos, za co mozna podziekowac i pochwalic, pomoc zbudowac selfesteem, ktora jest zapewne na poziomie trzech metrow ponizej piwnicy
          2) dzieci z adhd praktycznie nie kumaja polecenia "przestan", lepiej jest odwrocic ich uwage i zaangazowac w cos innego.
          nie wierze, ze nie da sie tak prostej rzeczy wykonac zgodnie z prawem. jak sa checi, to sie znajdzie sposob.
    • A w 4 klasie to ile sie ma lat? Bo za chwile sie problem rozwiaze i jak komus przyp... to odsiadka

      http://www.suwaczki.com/tickers/atdc3e5e8d7kjclu.png
      • Jesteś głupią kobietą i złym człowiekiem. Dziękuj Bogu, że masz zdrowe dziecko.
        • Rozumiem, że przywalenie pięścią w twarz przez chore dziecko boli inaczej, niż przez zdrowe?
          --
          "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
          http://img1.jurko.net/avatar_1410.gif
    • Koleżanka - nauczycielka, prowadząca klasę gimnazjalistow z ADHD - twierdzi stanowczo, że ADHD nie oznacza agresji. Owszem, jest to zespól róznych zaburzeń, ale jesli u opisanego dziecka występują tak agresywne zachowania, to znaczy, że jest to przypadek psychiatryczny i do normalnej klasy się nie nadaje. A Wy i wasze dzieci nie musicie tego znosić.
      Skarge o pobicie nalezy zgłosić oficjalnie, jesli dyrekcja nie reaguje, to iść z tym wyżej.
    • Dziękuję za Wasze odpowiedzi. Mnie naprawdę nie chodzi o to by się na dziewczynce czy jej rodzicach zemścić. Naprawdę współczuję jej matce. I nie przeszkadza mi ADHD. Wiem co piszę, bo to nie jedyne dziecko z ADHD. Sama mam podejrzenia , ze coś jest z nią poza tym ADHD. Pytaliście o szkołę - szkoła jest integracyjna ale ta klasa akurat nie. Prosiłam jej matkę by przeniosła ją do klasy integracyjnej lub postarała się o utworzenie takiej klasy z naszej klasy. Wtedy byłby drugi nauczyciel, który by się nią zajmował. Matka sprawy ruszyć nie chce bo nie sądzi, ze powstaną dwie klasy integracyjne w jednym roczniku. Boi się, ze to jej córkę przeniosą. Na nic zdały się moje i nie moje tłumaczenia, że ona potrzebuje tej dodatkowej opieki, że to dla jej dobra. Co do odbierania przerwy dziecku - no trudno - ona musi być pilnowana. Ja i inni rodzice nie chcemy by nasze dzieci były bite, gryzione itp. Póki co ślady na ciele dzieci miały nie raz i nie dwa ale szpitalem skończyło się "tylko" raz. Problem w tym, że dziewczyna coraz większa, coraz silniejsza i nie są to już takie "klapsy" jak w klasie pierwszej. Co można zrobić - nie żeby się mścić na dziewczynie - ale żeby zapewnić bezpieczeństwo naszym dzieciom?
      • Co do odbierania przerwy dzi
        > ecku - no trudno - ona musi być pilnowana

        ale nie za reke trzymana, na litosc! tak, jak tu napisano - dac jej cos do zrobienia (kwiatki podlac, leciec po krede itp, ewentualnie trampolinke mala zakupic i dac jej poskakac, ale najlepiej cos, co ona moze zrobic i za co ja bedzie mozna pochwalic).
        • Ja nie wnikam w metody jakimi szkoła chce zapewnić bezpieczeństwo pozostałym dzieciom. Może jej kazać podlewać kwiatki a może ją za rękę trzymać nauczyciel. Jeśli metody nauczyciela są złe to niech się wykaże pedagog i jej rodzice. Mnie interesuje to, żeby szkoła stanęła na wysokości zadania i zapewniła bezpieczeństwo W TYM NIETYKALNOŚĆ CIELESNĄ własnym uczniom.
          Swoją drogą jeśli piszecie, że dotychczasowe metody są złe to tym bardziej jest wskazanie by owa dziewczynka znalazła się w szkole specjalnej gdzie będzie miała opiekę przygotowanych do pracy z takimi dziećmi specjalistów. Jak do tego mogą doprowadzić pozostali rodzice?
          • beatulek napisała:

            > Ja nie wnikam w metody
            (...)
            > Jak do tego mo
            > gą doprowadzić pozostali rodzice?

            to wnikasz czy nie wnikasz?
            • Moją intencją jest zapewnienie bezpieczeństwa mojemu dziecku. Jeśli trzymanie jej za rękę jest złe to tu powinni interweniować jej rodzice, którzy chodzą z nią na terapię więc mają wiedzę jak z nią postępować lub pedagog szkolny.
      • Napisałam Ci wyżej - jeżeli prośby nie działają ani na rodziców, ani na szkołę, to zastosujcie groźby (poniesienia odpowiedzialności prawnej i finansowej). Absolutnie nie po to, żeby się na dziewczynce mścić, tylko żeby ktoś wreszcie ruszył dupę i jej pomógł, bo ona tego bardzo potrzebuje.
      • Naciskać na dyrekcję o dodatkowego nauczyciela (opiekuna) na lekcjach. To wszystko co można zrobić.
        • ewentualnie można jeszcze ponaciskać na rodziców - treningi umiejętności rodzicielskich, konsultacje w PPP --> niewykluczone, że poszli na łatwiznę, wizyta u psychiatry, jakaś (?) tabletka (a w PL w temacie panuje wolna amerykanka i to wcale nie musi być concerta, ale cokolwiek innego "na odwal" zapisane) i jesteśmy zwolnieni z odpowiedzialności.
          Są obozy dla dzieci i rodziców - pod opieką psychologów i lekarza rodzice szkolą swój rodzicielski warsztat, dzieci się socjalizują (co roku parę turnusów zimą i latem jest robionych), z tego co wiem obozy dają rodzicom najwięcej.
          Naprawdę obstawiam, że problemem tu są rodzice, a nie samo dziecko.
          --
          Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
          • Ja nie twierdzę, że w domu problemów nie ma. Nic o nich nie napisałam bo nic o nich nie wiem. jedyne co mogę napisać to to, ze to dziecko z ADHD różni się bardzo od innych dzieci z ADHD. Warsztaty bardzo dobra sprawa tyle, ze ja i nie tylko ja już tyle razy rozmawialiśmy z jej mamą (łagodnie, krzykiem, groźbą, prośbą) dawaliśmy dożo pomysłów - każdy swój. Gdzieś tam uznaliśmy (a przynajmniej ja uznałam), ze jej mama wie najlepiej co z tego wybrać bo to ona jeździ z nią po poradniach pp i psychiatrach. Do wyjazdu na warsztaty jej nie zmuszę. martwię się że nie umiem pomóc własnemu dziecku. Że dzieci zgłaszają rodzicom co ona znów zrobiła, kogo uderzyła, rodzice wychowawcy, dyrektorowi i jej mamie i wszyscy wiedzą, ze to nic nie da. Że dalej tak będzie. sad
          • > (a w PL w temacie panuje wolna amerykanka i
            > to wcale nie musi być concerta, ale cokolwiek innego "na odwal" zapisane)

            albo concerta zapisana na odwal sie, bo najpopularniejsza...
            • concerta na odwal, przy ADHD, dałaby lepszą koncentrację, przynajmniej w założeniu - a mamy szał ciał wg opisu smile

              Ale... dzieciom z domniemanym ADHD zapisuje się również:
              - sole kwasu walproinowego
              - haloperidol
              - risperidon
              - karbamazepinę
              - hydroksyzynę
              - lamotryginę
              - prometazynę

              (to z doświadczeń nadpobudliwych psychoruchowo dzieci znanych mi osób)
              --
              Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
              • lolinka2 napisała:

                > concerta na odwal, przy ADHD, dałaby lepszą koncentrację, przynajmniej w założe
                > niu - a mamy szał ciał wg opisu smile

                niekoniecznie, bo to jest stymulant, wszystkie leki na adhd maja skutki uboczne, od bezsennosci przez ocd, nerwice i depresje (niszczenie rzeczy moze byc ich objawem), dobieranie wlasciwego leku moze potrwac miesiace.
                • ale u autentycznych adehadków ładnie działa... choć w opisywanym przypadku w to rozpoznanie można wątpić.

                  gorzej z hydroksyzyną etc. - to potrafi nadpobudliwcom małym włożyć prawdziwy motorek w zadek!
                  --
                  Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile
                  • lolinka2 napisała:

                    > ale u autentycznych adehadków ładnie działa...

                    po pierwsze, nie zawsze (dlatego jest troche roznych lekow, ritalin, focalin, adderal), po drugie, concerta pomaga w koncentracji, reszta problemow to terapia, a nie magiczna pigulka.
    • Póki co dziękuję za odpowiedzi - o tym co pisaliście porozmawiam najpierw z innymi mamami tak by na wywiadówce jakoś wspólnie poruszyć ten wątek (zresztą jest to stały temat naszych wywiadówek więc zapomnieć się nie da). Jeśli będziecie miały jeszcze jakieś rady/pomysły to piszcie proszę. Zebranie z rodzicami mamy we wtorek. (24-01)
      • U nas w klasach 1-3 był ten sam problem. Pobicia, wyzwiska, przeszkadzanie na lekcji, niszczenie mienia. Były zebrania, pogadanki dzieci - psycholog, przez jakiś czas nauczanie indywidualne. W klasie 3 sytuacja była bardzo zła, rodzice pobitego chłopca zrobili obdukcję, wnieśli sprawę na policję. Po 3 klasie, tak jak rodzice wielu uczniów przenieśliśmy dziecko do innej szkoły. Stara klasa się rozpadła. Co dalej nie wiem, ale córka po paru dniach w nowej szkole wróciła zdziwiona ciszą i spokojem na lekcji. Nie jestem zła ani głupia, ale nie widzę powodu, dlaczego moje spokojne dziecko ma wracać pobite ze szkoły, z poważniejszych urazów: siniak pod okiem, przewrócenie + kopnięcie w brzuch i wymioty po tym. O k...... I ch...... jako przerywnikach na lekcji, przerwie nie wspomnę. Naprawdę nie wszystkie dzieci nadajà się do masowych szkół. Jedyne czego żałuję, to że nie zabrałam jej wcześniej, bo nie zasłużyła niczym na to piekło zgotowane przez poprawną politycznie integrację.
    • beatulek napisala:
      (...)Póki co ślady na ciele dzieci miały nie raz i nie dwa ale szpitalem skończyło się "tylko" raz. Problem w tym, że dziewczyna coraz większa, coraz silniejsza i nie są to już takie "klapsy" jak w klasie pierwszej.(...)

      Normalne obdukcja, kuratorium, policja, sprawa sadowa jak najbardziej. Moze ukryta no nie wiem kamera, dyktafon- na potwierdzenie tego co sie dzieje w klasie.
      To co opisujesz to jakis koszmar.
      Zwlaszcza ze z pozostala trojka dzieci mimo ADHD takich problemow nie ma.
      To dziecko jest niebezpieczne dla innych dzieci.

      I sorry, ale ja tu nie mialabym zadnych skrupolow. Dziewczynka gryzie, kopie, niszczy.
      A juz te krzesla...


      --
      http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
      • Skrupułów możesz nie mieć bo i tak nie mają żadnego znaczenia. W Polsce jest obowiązek szkolny do 18-tego roku życia i ubezpieczeniu indywidualnemu podlegają tylko dzieci przewlekle chore (fizycznie), którym stan zdrowia uniemożliwia uczęszczanie do szkoły.
        jedyne co mozna zrobić to tłumaczyć dziecku, że zachowanie dziewczynki nie jest celowe i złośliwe i wystosować petycję do dyrekcji o utworzenie jeszcze jednej klasy integracyjnej (z dodatkowym nauczycielem).
        I to wszystko w tym temacie. Amen.
        Żeby nie byc gołosłownym:

        Zgodnie z art. 71b ust. 1a ustawy o systemie oświaty „indywidualnym na-uczaniem obejmuje się dzieci i młodzież, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły".
        Ta forma nauczania przeznaczona jest dla uczniów poważnie chorych, z cięż-kimi urazami, po wypadkach, operacjach itp.
        Upośledzenie umysłowe, wady wzroku, słuchu - nawet poważne, nie kwali-fikują dziecka do nauczania indywidualnego. Uczeń dotknięty niepełnosprawno¬ścią może być nauczany indywidualnie tylko ze względu na chorobę.
        • współczuję z całego serca Twojej corce, chorej dziewczynce i reszcie klasy.
          Biedna ta mała, chyba dziewczyny mają rację, że tam jest coś więcej niż ADHD...
          Dziewczynka potrzebuje dobrej opieki medycznej, terapii, treningu umiejętności społ... Szkoda, że tego nie ma.
          A teraz prawnie:
          Za dziecko w szkole odpowiada szkoła!
          Nie rodzic, tylko nauczyciel i dyrektor szkoły. Rodzica w szkole nie ma, a dyrektor dysponuje całym zestawem narzedzi, które mogą pomóc w tej sytuacji. Bardzo źle, że konflikt narasta, a eskalacja agresji z jednej i wyobcowania z drugiej strony cały czas się pogłębia.
          A z tego co piszesz szkoła przerzuca problem na rodziców, ktorych chyba to wszystko przerasta.
          Trudno Wam będzie cokolwiek ruszyć, skoro matka dziewczynki chowa głowę w piasek. Nie rozumiem czemu boi się się podziału klasy. Przecież jej córce byłoby znacznie lepiej w mniejszej grupie z nauczycielem wspomagającym. Z tego co piszesz i tak już nie ma kolegów sad
          A dyrektorce gratuluję pomyślunku. 4 dzieci z ADHD w jednej klasie. Nieintegracyjnej. Nawet bez takiego "czorta" jak ta mała byłoby piekielnie trudno.

          Co możecie zrobić?
          Na piśmie - nie na jakimś tam zebraniu, tylko na piśmie!!!! wnioskować o utworzenie klasy integracyjnej i rozdzielenie czwórki dzieci z ADHD. Wniosek z opisem sytuacji, podpisami WSZYSTKICH rodziców do dyrektora, kuratorium i Wydziału Oświaty w gminie. W piśmie sformułowania o braku bezpieczeństwa, niezapewnieniu nietykalności fizycznej itp.
          Przed akcją warto porozmawiać z mamą tej dziewczynki, uprzedzić ją. Rodzice raczej nie mają wpływu na przeniesienie dziecka do równoległej klasy, natomiast tylko oni podejmują decyzję o nauczaniu indywidualnym. Formalnie nikt ich nie zmusi do takiego rozwiązania, nieformalnie są różne wredne formy nacisku, od których niedobrze mi się robi.
          Ale generalnie nie macie żadnych prawnych narzędzi (lub niewielkie), żeby wpłynąć na rodziców. Macie sporo możliwości nacisku na dyrektorkę, bo to ona odpowiada za bezpieczeństwo.
          ciekawa jest też kwestia realizacji zapisów z orzeczenia o kształceniu specj., jeżeli dziewczynka takie posiada. Ale skoro mama niewspółpracująca, to nie dowiecie się, czy mała ma orzeczenie i co tam napisano...
          Jeżeli w klasie są dzieci spoza rejonu, (a pewnie są, jak to zazwyczaj w klasach integracyjnych) to zawsze możecie zagrozić przeniesieniem ich do innych placówek. Dyrektorka też zacznie inaczej patrzeć na problem, kiedy będzie miała świadomość, że zaraz zniknie jej 10 dzieci, a problem zostanie.
        • tłumaczyć dziecku, że zachowanie dziewczynki nie jest
          > celowe i złośliwe

          W obliczu ewentualnych konsekwencji agresji dziewczynki jej przyczyny są drugorzędne.
          ADHD jest upierdliwe, ale do ogarnięcia. Agresja to dużo większy problem, redukowanie go do tłumaczeń jest absurdem i nieporozumieniem.
          --
          "Potwory ciemnosci i klamstwa wiedza tez o tym, ale jeszcze probuja knocic i mieszac, gdzie sie da. Nie udalo im sie z Grecja, ktora oglosili dzisiaj niewyplacalna.
          Juz na samym poczatku protestow w Grecji wiedzialam, ze ten narod sie nie podda, bo Grecy wola zginac niz poddac sie niewolnictwu.." (Astromaria)
        • > jedyne co mozna zrobić to tłumaczyć dziecku, że zachowanie dziewczynki nie jest
          > celowe i złośliwe

          W związku z tym może powinna jeszcze podstawić swoje rzeczy do zniszczenia, a siebie do pobicia? Zastanów się, co piszesz. Dziecko jest bite, a Ty każesz tłumaczyć i usprawiedliwiać agresora.
    • Jeszcze nie poczytałam odpowiedzi ale...
      Mój syn, teraz dorosły, miał stwierdzone ADHD. Łatwo nie było, tez ciągłe wzywania do szkoły, przykre rozmowy itp.... ale zawsze stałam po obu stronach, tzn miałam obraz tego co czują rodzice takiego dziecka jak również rodzice dziecka bez takich problemów. Mój syn co prawda nie był agresywny, ale przeszkadzał nie raz w prowadzeniu lekcji. nauczyciele bywali różni.
      Jesteś bardzo wyrozumiałą osobą, sądząc po wątku ale jednocześnie troszkę dziwi mnie podejscie szkoły do problemu czy rodziców tej dziewczynki. Według mnie dziewczynka potrzebuje innego wsparcia, takie trzymanie jej w pokoju nauczycielskim nie jest ani dla niej pouczające ani wychowawcze.
      Jest agresywna więc myślę, że szkoła nie powinna dłużej tego tolerować. To już czwarta klasa i lepiej nie będzie.
      Musisz patrzeć na dobro swojego dziecka i w raz z resztą rodziców postawcie sprawę jasno; bezpieczeństwo waszych dzieci jest równoznaczne z bezpieczeństwem tego jednego z ADHD.

      Na prawdę, żal mi i Ciebie i tej małej z problemami.

      Aha, może dowiedz się w miejscowej poradni psychologiczno pedagogicznej czy owa dziewczynka uczęszcza na terapię, lub przedstaw sytuację. Myślę że tam Ci pomogą. Tym bardziej że ponoć rodzice dziewczynki po prostu sprawę olewają.

      Powodzenia
      • Mamo_gromadki
        udzielenie przez pracownika poradni informacji, o jakich piszesz kwalifikuje się pod paragraf. Ochrona danych osobowych.

        Na prawdę sądzisz, że z tą dziewczynką już lepiej nie będzie? Tak na to patrzysz przez pryzmat swojego doświadczenia z dzieckiem z ADHD?
    • Agresja w przypadku dzieci z ADHD nie jest normą. Dziewczynce potrzebna jest klasa integracyjna z nauczycielem wspomagającym. Każde dziecko ma prawo do nauki w spokojnym i przyjaznym środowisku., zarówno ona, jak i Twoja córka. Albo jako rodzice coś z tym zrobicie (przeniesienie agresora do innej szkoły lub stworzenie klasy integracyjnej w tej), albo powoli, po cichutku, zaczniecie przenosić dzieci do innych klas i szkół. Zacznie się od najlepszych uczniów, zostaną ci, których rodzice uważają, że to szkoła jest odpowiedzialna za wychowywanie dzieci, i patologia.
      • Od tej pory zacznijcie zgłaszać każdą napaścv, każde podbite oko na policji. Większe zniszczenie mienia też możecie. Na zebraniu warto poinformować wychowawcę i dyrekcję, że tak będziecie robić.
        Dziewczynka niewątpliwie jest chora i niewątpliwie źle leczona. Dzieci nie powinny służyć jako worki treningowe dla niej. Ona jest wtedy pod opieką szkoły i szkoła powinna zareagować. Jak, to już nie wasza sprawa, ważne, aby skutecznie.
        Rodzice dziecka też n ie są bez winy - widzą jedynie czubek własnego nosa, nie chcąc jej przenieśc do klasy integracyjnej i nie walcząc o dodatkowego nauczyciela. Ciekawe, czy też by się tak zachowywali, gdyby dzieci w samnoobronie córeczkę regularnie tłukły?
    • To jest szkoła integracyjna (myślę, że tak skoro jest więcej niż jedno dziecko z ADHD w klasie)???
      Z Twoich wypowiedzi wynika, że szkoła nie ma zielonego pojęcia jak postępować z takim dzieckiem i jest zupełnie bezradna. Z drugiej strony może rodzice tej dziewczynki powinni się zainteresować czy to aby na pewno jest TYLKO ADHD z uwagi na tę ponadprzeciętną agresję.

      Tobie się nie dziwię, że masz dość, bo gdyby szkoła robiła to co robi aktualnie (czyli nie wiadomo co, bo na pewno nie pomaga ani temu dziecku ani pozostałym) i w klasie była tak agresywna osoba, to mając dziecko bardzo wrażliwe po prostu bym ją przeniosła do innej klasy lub szkoły.

      Weźcie się z pozostałymi rodzicami w garść, może ściągnijcie jakiegoś specjalistę z prawdziwego zdarzenia, który by dyrekcji i nauczycielom powiedział/pokazał co mają robić?
      Wystąpcie o jakąś pomoc dla wychowawcy.

      --
      --------------------
      Si vis pacem, para bellum
    • ADHD to nie agresja. Tym bardziej, że bierze leki, które powinny ją wyciszać, a tego nie robią.
      Rozmowa z rodzicami dziewczynki przy dyrekcji i pedagogu. Jak ktoś napisał wcześniej, wytypować jedną, spokojną i rozsądną osobę, która przedstawi Wasze obawy. Powiedzcie rodzicom, że chcecie pomóc, współpracować, ale oni muszą też zacząć coś robić. Bo dziecko jest albo źle zdiagnozowane, ale po prostu rozpuszczone. Niech pójdą do lekarza, który zmieni leki dziecku - te nie spełniają swojej roli. Sa leki, po których dziecko może robić się agresywne, taki efekt uboczny, i być może to dziecko takie leki dostaje, a rodzice nie mówią o tym lekarzowi? Albo mówią, ale słaby lekarz.
      W ogóle nie ma co chronić i nad wyraz rozumiec rodziców, to ich dziecko, i oni muszą przede wszystkim zadbać o nie, żeby nie robiło krzywdy innym. Muszą chcieć współpracować z Wami, inaczej nic z tego nie będzie. I to im powiedzcie, na początek. Powiedzcie, że koniec zabawy, nie godzicie się na bicie Waszych dzieci, niech i oni coś wymyślą, a nie tylko Wy się głowicie.
      • Z tego, co napisała autorka, rozmowy już były i z matką i z dyrekcją. Wogóle bym się nie wdawała w kwestie, żeby inny rodzic uświadamiał rodziców dziewczynki, że może ich córce dolega coś innego. To nie jest rola rodziców z klasy, nawet specjalnie prawa nie mają , aby w to wnikać.
        Natomiast skutki zachowania dziecka są ich sprawą i mają prawo swoich dzieci bronić.
        Ta klasa nie jest klasą integracyjną podobno, równoległa jest. Czyli rodzice dziewczynki jakoś dziwnie współpracują.
        • azile.oli napisała:

          > Z tego, co napisała autorka, rozmowy już były i z matką i z dyrekcją. Wogóle b
          > ym się nie wdawała w kwestie, żeby inny rodzic uświadamiał rodziców dziewczynki
          > , że może ich córce dolega coś innego. To nie jest rola rodziców z klasy

          Tak, teoria swoje a praktyka swoje. Ja bym nie założyła rąk w oczekiwaniu aż ktoś z dyrekcji wpadnie na jakis pomysł zapobiegania agresji tego dziecka, tylko ruszyłabym do boju o bezpieczeństwo własnego dziecka. Zmusiłabym dyrekcję do podjęcia konkretnych decyzji, bo niestety czytając ten wątek dyrekcja szkoły sama z siebie nie zrobi nic.

          >, nawet specjalnie prawa nie mają , aby w to wnikać.

          Jesli to dziecko ma dotychczas prawo bezkarnie lać inne dzieci, to jej prawo do tajemnicy lekarskiej, choćby częściowo, na tym etapie sie kończy. Albo rodzice grają w otwarte karty - choćby z dyrektorem i pedagogiem tylko, albo niech zabierają dziecko ze szkoły i się martwią.

          > Ta klasa nie jest klasą integracyjną podobno, równoległa jest. Czyli rodzice dz
          > iewczynki jakoś dziwnie współpracują.

          Wiele wątpliwości budzi historia tej dziewczynki i jej rodziców. Jak dostała się do klasy zwykłej, nie integracyjnej? (rodzice nie wiedzieli lub nie powiedzieli o agresji dziecka), jak przetrwała tyle czasu w tej klasie czyniąc takie szkody, jakie były dotychczas działania rodziców dziecka? Jeśli żadne, to sprawa jasna. Albo-albo.
      • ADHD nie agresja?K..wa co ty gadasz?Moje dziecko zostalo skopane, powalone na ziemie i dodatkowo jeszcze skopane jak lezalo na ziemi bo mialo czelnosc odpowiedziec jednemu z ADHD( nawet nie wiedzial ze dzieciak ma ADHD) ze nie , nie moze z nim pojsc na basen bo to sa oplacone lekcje prywatne plywania.Atak i dziecko lezy na trawie i jest kopane.Niczym go nie sprowokowal.Zwyczajnie powiedzial nie.
        Kazdy znany mi przypadek ADHD to agresja w czystej klinicznej postaci.
    • Rozumiem, że tylko rodzice nie mają prawa dać klapsa (jako kary) własnemu dziecku.
      Ale już to samo dziecko w szkole może być okładane po twarzy przez inne dziecko.
      Super smile
      Kocham to forum.
      Dałaś jednorazowo nawet klaps gdy dziecko było wyjątkowo niegrzeczne - Twoje dziecko będzie miało traumę, poza tym klapsy już są karane w prawie.
      Ale okłada ktoś po gębie w szkole to samo dziecko, wszystko w porządku, dzieci z ADHD "tak mają".
      Jedyne co mogę doradzić to jak pisał ktoś wyżej ściepa na dobrego prawnika i pójście z nim na rozmowę z dyrektorem szkoły, dając do zrozumienia, że każde następne pobicie będzie zgłaszane odpowiednim organom/policji, sprawa sądowa.
      Nie pozwoliłabym aby ktoś okładał moje dziecko po twarzy bo inne dziecko jest chore.
      Skoro jest tak chore, że codziennie tłucze inne jego miejsce jest w psychiatryku lub na nauczaniu indywidualnym, a nie w normalnej szkole (nawet tej integracyjnej).
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/n7pc273ywes0zpa6.png
      • No właśnie, dziwna ta logika, klapsy zabronione, ale przyzwolenie na okładanie własnego dziecka przez inne już jest, hmm.
        I po takim obozie przetrwania traumy nie będzie? Przecież te dzieci codziennie idą do szkoły ze świadomością, że mogą być pobite a ich rzeczy zniszczone.
        Nie wiem jak mogłabym spokojnie pracować, przez cały czas myślałabym, przyjdzie mi dziecko z rozbita głową, albo z sinymi nogami, a może dziś z wybitym zębem?
        To chore, wyjątkowo nieudolna dyrekcja jest w tej szkole, no ale chowanie głowy w piasek bądź półśrodki to niestety metody często stosowane.
      • Zgadzam się z twoimi wnioskami w całej rozciągłości. Z zastrzeżeniem, że dyrektor tak naprawdę nic nie może. Nie może zatrudnic dodatkowego nauczyciela-asystenta, nie może "załatwić" przeniesienia dziecka do szkoły integracyjnej. Chodzi o kwestie finansowe, ktore zależą od organu prowadzącego, tak że i kuratorium niewiele tu może. I tu jest pies pogrzebany. Systemowo- państwo umywa ręce cedując rozwiązanie problemu - poprzez organy prowadzące - na kuratoria i dyrekcje. A te, udają, że coś robią, bojąc się przyznać (ambicja nie pozwala), że nie mogą zrobić nic, poza mieszaniem w tej zupie, ktorą mają.
        • Szkoła jest integracyjna. I jest równoległa klasa integracyjna z nauczycielem wspomagającym. Rodzice tej dziewczynki nie zgadzają się na przeniesienie jej. Można coś zrobić by została przeniesiona wbrew ich decyzji?
          • Na moje oko, jeśli rodzice dziewczynki się nie zgadzają, to sytuacja jest niemal patowa. Zgoda tychże jest konieczna. Bez ich zgody, można ją przenieść wyłącznie w sytuacji, gdy takie będzie orzeczenie sądu rodzinnego. Ale nie wiem ani kto może zgłosić tę sprawę do sądu, ani czy nie wiąże się to z ograniczeniem praw rodzicielskich - a wówczas sprawa zrobi trudna i poważna. Myślę, że najwłaściwsze posunięcie to kontakt z prawnikiem, żeby była jasność kto może złożyć taki pozew (jeśli to byłaby tylko dyrekcja szkoły- to nastepnie rozmowa z dyrektorem, czy jest skłonny to zrobić) i wreszcie mając takie informacje można przedstawic je rodzicom i spróbowac jednak polubownie.
          • Rodzice tej dziewczynki nie zgadzają się na przeniesienie jej.

            rozumiem, ze podczas licznych zebran nikt sobie nie zawrocil glowy pytaniem, dlaczego.

            Mo
            > żna coś zrobić by została przeniesiona wbrew ich decyzji?

            zartujesz? jak bys zareagowala, gdyby inni rodzice wbrew tobie podjeli decyzje nt. tego, gdzie w sie uczy twoje dziecko? sami se mozecie dzieci przeniesc, to jest jedyne, co mozecie zrobic wbrew (ha, ha) rodzicom dziewczynki.
      • Gazeta zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
        Klapsy to trauma i szok i zaburzają rozwój dziecka i och i ach jakie złe, ale regularny wpiernicz od koleżanki z klasy należy znieść z pokorą, bo to przecież chore dziecko. Wychodzi na to, że łomot od chorej koleżanki nie boli, ale delikatny klaps kontrolny od rodzica to katowanie i brutalny czyn. Ech pokrętna logika.
    • Jako pedagog uważam, że dziewczynce należy się opieka i współpraca jej rodziców, personelu szkoły i lekarzy prowadzących, taka, aby nie stwarzała ona zagrożenia dla siebie i innych. Najwyraźniej coś szwankuje, prawdopodobnie ze wszystkich stron - źle dobrane leki? Brak odpowiednich działań ze strony szkoły i rodziców? Tu chyba potrzebna jest dokładniejsza diagnostyka (agresja nie jest elementem stałym ADHD), może zmiana leków, może nauczyciel wspomagający byłby dobrym rozwiązaniem.
      Jako matka żądałabym od szkoły i rodziców dziewczynki takich działań, które zapewnią mojemu dziecku bezpieczeństwo, ale jak to zrobią, to nie mój biznes. Żal mi dziewczynki ogromnie, ale bezpieczeństwo mojego dziecka byłoby priorytetem.
      --
      "Potwory ciemnosci i klamstwa wiedza tez o tym, ale jeszcze probuja knocic i mieszac, gdzie sie da. Nie udalo im sie z Grecja, ktora oglosili dzisiaj niewyplacalna.
      Juz na samym poczatku protestow w Grecji wiedzialam, ze ten narod sie nie podda, bo Grecy wola zginac niz poddac sie niewolnictwu.." (Astromaria)
      • Zgadzam się całkowicie z Kawką. To , w jaki sposób dzieciom zostanie zapewnione bezpieczeństwo nie jest problemem ich rodziców, ale szkoły i rodzicow chorego dziecka, którzy ze szkołą powinni współpracować.
        • Się podpiszę. Rodzice dziecka z dysfunkcją powinni współpracować ze szkołą i szukać innych rozwiązań, skutecznych.
          • Problem często niestety w tym, że szkoła, która powinna proponować rozwiązania do stosowania w szkole właśnie, kompletnie nie wywiązuje się z tego obowiązku.

            --
            Oddaj 1% na Dom Misi
            ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
            • Nie powinna zatem nosić miana szkoły integracyjnej jeśli nie dysponuje wiedzą i umiejętnościami w tym zakresie.

              --
              --------------------
              Si vis pacem, para bellum
            • Problemy mogą występować wszędzie - i szkoła, która ma pewne konkretne zobowiązania, może ich nie dotrzymywać, i rodzice, którzy powinni drążyć temat, nie chcą go drążyć i uważają, że jest OK (to częsta przypadłość rodziców, którzy mają dzieci problematyczne - bardzo długo udają, że nic się nie dzieje, nie chcą widzieć problemu albo go redukują do błahostek, a bez ich zgody wielu rzeczy szkoła zrobić nie może). Bardzo możliwe, że ci, którzy powinni zająć się problemem, przerzucają odpowiedzialność na siebie wzajemnie, a w rezultacie wychodzi na to, że problem mają inne dzieci i ich rodzice. Tym samym całość zmierza powolutku w kierunku scedowania na nich działań zmierzających do zapewnienia ich dzieciom bezpieczeństwa.
              Nie jest to jednak istotne dla autorki wątku, bo nie ona ma szukać rozwiązania problemu, tylko pedagodzy i rodzice dziewczynki - i tak to mają zrobić, żeby dziewczynka nie stwarzała zagrożenia. Jak to zrobią, to ich sprawa.
              --
              "Mogę tylko domniermywać, że BEZ SZCZEPIEŃ – ten mój chłopak byłby jeszcze wspanialszy niż obecnie, może nie chorowałby, może byłby nad poziom rozwinięty duchowo czy mentalnie… ale nie pozwoliłam mu na to… ŻAL." (Beta)
              • Zgadzam się z Tobą, dlatego w swojej propozycji (kilkanaście postów wyżej) zaproponowałam, żeby rodzice na zebraniu ZAŻĄDALI od szkoły określenia 'planu działania'.
                Rodzice dziecka z problemami (zakładając, że problem widzą i chcą współpracować) mogą po prostu NIE WIEDZIEĆ, jak go rozwiązać (na gruncie szkolnym). Pedagodzy powinni tę wiedzę mieć, albo zdobyć.
                --
                Oddaj 1% na Dom Misi
                ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
                • Plan działania - taka lista byłaby świetną rzeczą, tylko musiałaby być listą konkretnych działań, a nie ogólnikowych stwierdzeń.

                  Pedagodz
                  > y powinni tę wiedzę mieć, albo zdobyć.

                  Albo zaprosić ludzi z zewnątrz - tak też się robi, o ile jest zgoda rodziców.
                  --
                  "Mogę tylko domniermywać, że BEZ SZCZEPIEŃ – ten mój chłopak byłby jeszcze wspanialszy niż obecnie, może nie chorowałby, może byłby nad poziom rozwinięty duchowo czy mentalnie… ale nie pozwoliłam mu na to… ŻAL." (Beta)
    • beatulek napisała:

      > ze owa dziewczynka terroryzuje całą klasę i nikt sobie z nią rady nie daje. Codziennie - au
      > tentycznie codziennie a nie raz czy dwa razy w tygodniu - wpada w jakiś trans i
      > nasze dzieci są: pobite, pogryzione, kopane, niszczy im przybory szkolne, rzuc
      > a krzesłami. Dzieci mają siniaki, ślady pogryzień.
      > Moje dziecko i nie tylko moje niejednokrotnie dostało w twarz czy zostało kopnięte. W
      > poniedziałek owa dziewczynka miała "zły dzień" więc pobiła 8 osób ze swojej klasy.

      Dziewczynka jak dziewczynka: pozwalają jej, to bije.
      Ale żeby cała klasa nie umiała się skutecznie przed jedną dziewczynką obronić?
      A gdzie współpraca zespołowa?
      8 osób jednego dnia pozwoliło się jednej dziewczynce pobić?

      A może to inne dzieci prowokują takie jej zachowanie i mają z tego niezły ubaw?
      • Tak, super, niech dzieci się umówią i dziewczynkę zlinczują, na pewno pomoże. uncertain
        Jasne, że dziecko z ADHD jest bardziej podatne na prowokowanie przez rówieśników, a dzieci mogą mieć z tego ubaw, tyle, że nie jest rolą dzieci rozwiązywanie tego problemu. To rola rodziców dziewczynki i szkoły, dzieci można najwyżej prosić o współpracę.
przejdź do: 1-100 101-167
(101-167)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.