Dodaj do ulubionych

Poziom nauczania w III klasie szkoły podstawowej.

29.02.12, 00:08
Drogie mamy napiszcie proszę jakie są wymagania w waszych obecnych trzecich klasach - tych mających obniżony program ze względu na 6 latki w pierwszej klasie. (W klasie syna tylko 7 latki).
U nas jest następująco - dzieci znają tabliczkę mnożenia i dzielenia do 30-tu. Dodają i odejmują do 1000. Nigdy nie korzystali z zeszytu gładkiego, ani w pięciolinię.
Piszą w zeszytach w trzy linie. Nie piszą żadnych wypracowań. Niczego nie uczą się na pamięć - ostatni wierszyk z angielskiego w drugiej klasie (około 35 słów). Lektur w tym roku mieli 4szt, w zeszłym całym dwie. Prace domowe 3 razy w tygodniu nie ma - dwa razy jest tyle, że siedzi 2 godziny sad
Wydaje mi się to bardzo mało. O egzaminie III klasistów nikt nic nie mówi - trochę się obawiam jak to będzie. Nawet nie wiem jakie są warunki przystąpienia do tego egzaminu.

Jakie są wymagania w 4 klasie? Czy dzieci będą uczone tabliczki mnożenia? Czy będą uczone pisania w zeszycie w jedną linię?
Edytor zaawansowany
  • gajmal 29.02.12, 08:01
    To chyba nie za ciekawie. Moja córka jest w drugiej klasie i właśnie teraz mają tabliczkę mnożenia i dzielenia do 30. Wypracowania piszą nie rzadziej niż raz w tygodniu, prace domowe codziennie.
    Może warto się zapytać Wychowawczyni jak będzie wyglądał ten egzamin i samemu z dzieckiem popracować
  • neta_m 29.02.12, 08:13
    U nas lektury są na każdy miesiąc 1 szt. Wypracowania zaczeli pisać w tym roku króciótkie, np co widać na obrazku albo kim zostaniesz w przyszłości. W jednym miesiącu pisali przez kilka dni coś w rodzaju dziennika / pamietnika.
    Tabliczke mnożenia mają umieć w całości do końca roku.
    A zeszyt czysty czy w linię to po co mieliby mieć? Nuty uczyli się w książce pisać.
    Testy przykładowe widziałam w czasopiśmie dla dzieci KUMPEL, ale nie bardzo rozumiem dlaczego przejmujesz się testem trzecioklasisty??? Może też powinnam tylko o czymś nie wiem wink
  • aveave0 29.02.12, 09:42
    U nas tabliczka mnozenia do 50 ,ale wyrywkowo zdarza się i dalej(np.materiały do wklejenia w zeszycie).Młodego nauczyłam sama tabliczki i teraz procentuje.Zeszyt do polskiego od poczatku roku w jedną linię.Lektury zgodnie z wykazem w podręczniku"Nowe juz w szkole".Wypracowań niestety bardzo mało(chyba tylko trzy w pierwszym pólroczu).Sprawdziany z lektur niestety w formie testu,nad czym boleję.Prac domowych(oprócz angielskiego) prawie nie ma.Zeszt w pięciolinię ten sam od pierwszej klasy.
  • kubek0802 29.02.12, 10:01
    Praca domowa codziennie, jej zrobienie nie zajmuje więcej niż 20 minut. Tabliczkę umieją całą już dawno. Na pamięć średnio raz w miesiącu jakiś wiersz/piosenka (angielski lub polski). Wypracowania piszą w szkole czasem zadane do domu - tak na 3 strony w zeszycie. Lektury - tu raczej mało, może dwie w tym roku. Zeszyt w dwie linie.
    Wychowawczyni zawsze informuje co jest przewidziane programem, a co wprowadza dodatkowo bo programowo poziom niziutki np. wspomniana tabliczka do 30.
  • bazylea1 29.02.12, 10:00
    u mojego syna (III klasa rocznik 2003) tabliczka mnożenia cała, były już kartkówki. piszą od niedawna w zeszycie w 1 linię. wypracowania niestety rzadko - teraz zdaje się system nauczania opiera się wyłącznie o testy... na pamięć coś rzadko, może raz na 2-3 miesiące. prace domowe są ale nie jakieś wybitnie trudne. trochę komputerowych np zrobienie prezentacji, napisanie (wymyślenie) testu. lektury w tym roku były na razie 3, w zeszłym ogółem 5. w marcu będą pisali Operon. co miesiąc mają sprawdziany z całości materiału. program zadany przez podręcznik (Juka) wydaje mi się dość ambitny, ostatnio uczyli się o regionach Polski, z takimi szczegółami że ja ich nie znałam.
    --
    nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
  • tititu 29.02.12, 11:49
    Tabliczka mnożenia cała. Czasem wychodzi trochę ponad 100. Dodawanie i odejmowanie do ok. 100. Dzielenie. Ale z matematyki mam wrażenie, że tylko tyle ile trzeba robią.
    Piszą w zeszytach w 1 linię, ok. 2 x w tygodniu krótkie wypracowanko (albo opowiedz albo dokończ albo opisz coś tam). Na pamięć z polskiego sporadycznie coś. Tak ze 2x w ciągu roku. Czasem robią test na czytanie ze zrozumieniem. Lektur 6, może 7.
    Właściwie codziennie zadanie, czasem "przychodzi mi" ono do domu, czasem dzieciak odrobi na świetlicy.
    Na angielskim dużo i częściej na pamięć jakieś struktury.
    Na muzyce pani odpuściła sobie na razie grę na flecie załamana...smile
    Na wf unihokej rulez.
    Egzaminu 3-cio klasisty mamy nie przeżywać (nakaz od pani) - ja się stosuję.
    Na lekcjach rozwiążą kilka przykładowych testów z ubiegłych lat. Jak ktoś nie wytrzyma, to może poćwiczyć z dzieckiem na starych testach online.
    Ja tam nie zamierzam kompletnie nic robić, bo chcę zobaczyć czego go szkoła nauczyła.
  • klaviatoorka 29.02.12, 18:43
    Egzaminem po kl.3 kompletnie nie nalezy sie przejmowac- on jest po to, aby zbadac prace nauczyciela,ew. szkoły. Pytania bywaja zresztą kompletnie nieprzystajace do przerabianego materiału. Jeśli nauczycielka była leniwa, to ona oberwie od dyrekcji po analizie wyników.
    Jednak współczuję twemu dziecku szoku w klasie 4 - kiedy nauczyciele klas starszych zaczna zadawac hurtem i wymagania poszybuja w góre- najlepiej teraz skłaniac dziecko do czytania książek, czasopism i komiksów, niech rozwiazuje krzyżówki, opowiada Ci przeczytane książki i obejrzane filmy, zapisz je tez w wakacje na jakiś obóz językowy

    --
    Prawdomówność - to brak umiejętności szybkiego wymyślenia innego wariantu
  • bramanka 29.02.12, 19:22
    w 2012 zmienia sie program klasy IV- jest obniżany.
  • asia_i_p 29.02.12, 19:28
    Mało robią.
    Ale się nie martwi sprawdzianem trzecioklasisty, bo jak nie pójdzie, to oni oberwą, a nie twoje dziecko. Ten sprawdzian testuje wyłącznie nauczyciela i szkołę.
    --
    Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
    Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
  • kasia_wp 29.02.12, 22:12
    Jak chcecie mogę wam wysłać testy dla klasy III z dwóch ubiegłych lat.
    Nauczycielka dała dzieciom w klasie syna i coś tam ćwiczą. Nie są trudne wg mnie.
  • aga_i_oli 29.02.12, 22:28
    Ja bardzo poproszę smile I bardzo dziękuję za odpowiedzi smile
    Jednak jeszcze mam pytanie jak to jest w 4 klasie. Czy mają dalej naukę tabliczki mnożenia? Pisania w zeszycie w linię? Naukę pisania wypracowań? Ile jest przedmiotów?
    Dodam, że syn chodzi do szkoły państwowej, mieszczącej się w jednej z najlepszych dzielnic stolicy, która według wyników egzaminu 6klasistów zajmowała bardzo wysokie miejsce. Zdecydowaliśmy się tam posłać syna, i codziennie go dowozić, ponieważ szkoły rejonowe miały fatalne wyniki - dużo poniżej średnich - a chłopak leniwy. No i trochę jestem hmmmm zawiedziona. Zastanawiam się jak to jest w tych rejonowych szkołach...
  • paulina-j 01.03.12, 00:06
    matko , to moje dziecko chodzi do jakiejś innej 3 klasy. Tabliczka mnożenia cała jest mu znana na pamięć już od drugiej klasy , dodawanie i odejmowanie do 1000 , dzielenie całe, zadania z geometrii, zadania tekstowe. Raz w tygodniu obowiązkowo sprawdzian z tabliczki mnożenia i dzielenia .Polski - dyktando obowiązkowo raz w tygodniu, 2-3 razy zadane wypracowanie, w każdym semestrze 3 lektury omówione, od połowy pierwszego semestru piszą w zeszycie w jedną linię, obowiązkowy Świerszczyk , sporo wierszy do nauczenia się na pamięć. W tygodniu potrafi mieć i 5 sprawdzianów, co dwa tygodnie trzecioteścik. W marcu ma mieć kuratoryjny test i w ogóle się tym nie przejmujemy.
  • paulina-j 01.03.12, 00:12
    a jeśli chodzi o znajomość nut ,to się tym nie interesowałam ,ponieważ syn od dwóch lat uczy się gry na instrumencie - gitara , więc nuty zna i umie je zapisywać.
  • dorek3 01.03.12, 10:12
    A jak 3-klasiści dodaja i odejmują do 1000. W pamięci?
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • jagoda2 02.03.12, 09:18
    Oczywiście, że w pamięci. W szkole mojej córki już w drugiej klasie wychodzili z dodawaniem, a nawet z mnożeniem, poza 100. Tabliczkę mnożenia do 100 dzieci miały opanowane do połowy II klasy (przynajmniej moje). Z dzieleniem trochę gorzej (nadal). Generalnie z matematyki dużo robią i różnorodnie, co mnie cieszy. Ubolewam natomiast nad polskim w zakresie pisania wypracowań (praktycznie zero) i czytania lektur (może ze dwie w semestrze). Praktycznie w ogóle nie uczą się na pamięć - może ze 3 razy od I klasy, ale to akurat zupełnie mi nie przeszkadza. Do tej pory córka napisała jeden próbny test trzecioklasisty i wypadł bardzo dobrze (nie wiem, jak u innych dzieci). Inna sprawa, że ten test ma wartość wyłącznie poglądową, więc zupełnie się nim nie przejmuję. Widać natomiast, że nauczycielce zależy na tym, by test wypadł jak najlepiej.
  • agu-07 07.03.12, 18:02
    A gdzie jest taka fajna szkola. U nas nędza. Córka wyje z nudów w szkole, sma pisze opowiadania, ale na dowolne tematy. Poziom matmy poniżej krytyki. Zgodnie z podstawą programową do pólrocza tabliczka mnożenia do 50
  • bazylea1 01.03.12, 09:01
    z ciekawości, jaka to jest jedna z najlepszych dzielnic stolicy? smile
    --
    nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
  • ciotka_od_wuja_zdzicha 01.03.12, 09:05
    bazylea1 napisała:

    > z ciekawości, jaka to jest jedna z najlepszych dzielnic stolicy? smile
    No, nie wiesz? Wszyscy przyjezdni do Warszawy w ostatnich latach twierdza, ze to Mokotów big_grin
  • bazylea1 01.03.12, 09:17
    może dlatego nie wiem żem nie przyjezdna...
    --
    nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
  • ciotka_od_wuja_zdzicha 01.03.12, 09:24
    ja tez nie, ale znam takich, którzy w kołko to powtarzaja smile
  • olena.s 01.03.12, 09:49
    Z czystej życzliwości i jako stara Warszawianka wyjaśniam, że ponieważ po wojnie był w stolicy duży zamiąch (lud wejdzie do śródmieścia, przesiedlenia całych wiejskich osad - n.p. Annopol, nierównomiernie rozłożone zniszczenia, mieszkania z przydziału etc.), to dzielnicami lepszymi były te z przewagą mieszkańców nie pochodzących ze wsi, lepiej wykształconych, mających wspólny, wielkomiejski kapitał kulturowy i - znikający niestety - inteligencki etos . Tacy mieszkańcy wpływali korzystnie także na poziom szkół. Zresztą można by grzebac i głębiej, przedwojenno-okupacyjny Żoliborz to była dzielnica ideologiczna, lewicowo inteligencka, i zetknęłam się z informacją, że tam n.p. mniej wydawano Żydów niż w innych regionach miasta.
    Nie mam pojęcia, jak to wygląda obecnie, w swoim czasie (znów kwestia przydziałów mieszkań plus demografia) najlepiej wykształconą dzielnicą Warszawy nie był ani Żoliborz ani Mokotów, ale Ursynów - tyle, że tam infrastruktura, także edukacyjna była słaba, bloki wielkie, więc nie wiem, czy wpłynęło to jakoś na jakość dzielnicy.
    Tak więc ci, którzy powtarzają, że Mokotów jest najlepszą dzielnicą Warszawy odwołują się zapewne zarówno do przedwojennej tkanki miejskiej, do niegdysiejszych mieszkańców i wreszcie - do faktu, że na Mokotowie porównywalnej jakości mieszkanie będzie droższe, niż lokal np. na Bielanach.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • ciotka_od_wuja_zdzicha 01.03.12, 10:15
    Historię Warszawy znam bardzo dobrze, przeczytałam wszystkie ksiązki Kasprzyckiego, więc nie trzeba mi tego tłumaczyć.
    Moje dziecko chodzi do szkoły na Mokotowie, połowa dzieci w szkole jest spoza rejonu - w klasie sa dzieci z Pragi Południe, spod Góry Kalwarii, z Ząbek, śmieszy mnie wiec argument o szkole na Mokotowie.
  • olena.s 01.03.12, 11:05
    Bardzo możliwe, z tego co słyszałam Mokotów mocno też dociążają dzieci z Ursynowa i Kabat, bo szkół tam mniej, a rodzice maja po drodze do pracy Mokotów właśnie. Natomiast co do opinii ludzkich, to mają one dłuższy żywot niż fakty.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • dorek3 01.03.12, 10:17
    Od wojny to nam się już pokolenia kilka razy wymieniły i ma się to nijak do rzeczywistości. Jakby pewnie wyciągać średnią z egzaminów po 6-klasie to najlepiej wypadłby Ursynów. Tyle że to jest przecież bez sensu. Tak jak uogólnianie że jakiś typ szkoły jest lepszy czy gorszy od innej. Coś takiego można powiedzieć wyłącznie o konkretnej placówce i to analizując dokonania z dłuższego okresu.
    moje dzieciaki chodzą do dobrej szkoły na Targówku, który ani sławy ani średniej nie ma budującej. ale inne szkoły specjalnie mnie nie interesują. Ważna jest ta, konkretna placówka.
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • olena.s 01.03.12, 09:13
    Słuchaj, nie popadaj w histerię! Jeżeli twoja szkoła ma lepsze wyniki niż konkurencja, jeżeli dzieciak nie jest ani przemęczony, ani znudzony, a przy tym w sposobie pracy szkoły nic w ostatnich latach się nie zmieniło, to byc może znaczy to zwyczajnie, że szkoła daje dzieciom dużo czasu na bezstresowe ugruntowanie podstaw, wychodząc z założenia, że rozmaite umiejętności w sposób naturalny narosną im z wiekiem.
    W końcu w dłuższej perspektywie naprawdę kompletnie nie ma znaczenia, czy dziecko nauczyło się tabliczki mnożenia wcześniej czy później, byle umiało to, co ma umieć na progu kolejnego etapu szkolnego.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • tititu 01.03.12, 12:49
    Olena ma rację. Jak szkoła jest dobra to "swoje" nauczy.
    Ja tam nie zamierzam się wkręcać w panikowanie czy moje dziecko dość płynnie liczy w pamięci do 1000 i czy przy dzieleniu się nie pomyli. Ważne, żeby się doliczyło.
    A jak pomyli się to złą ocenę zbierze Pani N.
  • kozauwoza 01.03.12, 17:39
    tititu napisała:

    > A jak pomyli się to złą ocenę zbierze Pani N.

    W teorii tak, w praktyce to dzieci dostana ocenę a niektóre szkoły już próbują panikować i wpędzać dzieci w stres egzaminacyjny smile.
    W zaleceniach natomiast jest żeby dzieci nie uprzedzać i zrobic to jako zwykłą klasówkę .


    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • tititu 08.03.12, 09:11
    W teorii tak, w praktyce to dzieci dostana ocenę

    No tak. Ale na pewne sprawy nie poradzisz "synu mój". Bo jak zestresujesz to się przed egzaminem nie wyśpi, nie zje więc i tak zawali, bo mu biologia przeszkodzi. smile
  • jakw 04.03.12, 10:11
    aga_i_oli napisała:

    > Ja bardzo poproszę smile I bardzo dziękuję za odpowiedzi smile
    > Jednak jeszcze mam pytanie jak to jest w 4 klasie. Czy mają dalej naukę tablicz
    > ki mnożenia?
    Zajrzyj do podstawy programowej. Jeśli po III klasie uczeń ma umieć tabliczkę mnożenia to raczej nie licz na odzdzielne lekcje z tabliczki mnożenia tylko na to, że nauczycielka matematyki założy, że tabliczkę mnożenia umieją i może nie wnikać , że połowa klasy wykonuje mnożenie za pomocą dodawania.
    > Pisania w zeszycie w linię?
    Po prostu nauczycielka polskiego zażąda zeszytów w 1 linię.

    >Naukę pisania wypracowań?
    Na to można liczyć na polskim

    >Ile jest przedmiotów?
    Sporo: polski,matematyka, przyroda, historia, wf, technika/plastyka/muzyka (nie muszą być wszystkie 3 naraz), ew. religia

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • azyli 02.03.12, 14:25
    Jesli to nie problem, prosze o przesłanie testów na skrzynę gazetową. Mam co prawda 2-klasiste, ale jestem ciekawa jak ten test wygląda.
  • magdatysz 02.03.12, 19:55
    kup trzecioteścik
    U nas dzielenie i mnożenie do 100, dodawanie i odejmowanie do 1000, podstawy geometrii, czas, wagi, przeliczenia, odległości, z polskiego lektury są - albo czytane albo słuchane zależy co. Spory nacisk na ortografię, krótkie wypracowania - takie po stronę są przynajmniej raz w tygodniu, na pamięc rzadko może dlatego ze dzieci nadrabiają ćwiczenie pamieci graniem na instrumentach (szkoła muzyczna - egzaminy co semest i to po 3 - 4 utwory na pamięć). Pisanie w jedną linię tylko na razie ci którym pani pozwoliła bo ładnie piszą w trzylinię. O znajomosci nut nie wspominam (Iklasa) - teraz przerabiają interwały, synkopy i takty ósemkowe.
  • truscaveczka 03.10.15, 13:26
    W gazetce "Kumpel", najmłodszym rodzeństwie "Cogito" są testy co dwa tygodnie.
    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • kozauwoza 01.03.12, 17:34
    co powinien umieć III klasista z matematyki:

    dodawanie i odejmowanie do 100
    porównywanie do 1000
    zapis liczb do 1000
    tabliczka mnożenia do 100
    zadania tekstowe z jedna niewiadomą
    zadania tekstowe z jednym działaniem
    pieniądze: cena, ilość, wartość /banknoty, monety/
    mierzenie, ważenie, odmierzanie
    temperatura, termometr
    kalendarz /w tym rzymski system/
    zegar
    figury i obwody
    symetria, powiekszanie, pomniejszanie

    to tyle reforma programowa, jak widać praktyka szkolna sobie.
    W każdym razie przykładowych nowych testów jeszcze nie ma i nauczyciele nie bardzo orientuja sie co w nich będzie.
    podrawiam

    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • minkapinka 08.03.12, 11:56
    moge prosić o przesłanie na gazetowego? smile
    --
    __________________
    wycietezmejli.blogspot.com "We wstępie za szybko przechodzisz do rzeczy, trzeba dołożyć jakąś formułkę grzecznościową"
  • zumika 08.03.12, 15:54
    Również poproszę o testy na gazetowego. Z góry dziękuję.
  • porta2 21.02.15, 01:42
    No cóż, minęło trochę czasu od rozpoczęcia tego wątku, ale temat jak najbardziej na czasie.
    Z przerażeniem przeczytałam wszystkie wypowiedzi mam, skupionych na "osiągnięciach" swych dzieci w klasach trzecich. Jedyne pytanie jakie, co przychodzi mi na myśl to "jakim" kosztem? Te dziesięcioletnie dzieciaczki mają mieć wiedzę! Mają przynosić chlubę swym rodzicielom! Rozumiem rodziców dzieci wybitnie zdolnych - znam i takie dzieci. Ale 10-letnie dziecko przede wszystkim musi mieć ruch! A moje dziewczynki idąc na ósmą wracały 13.00, coś tam zjadały i jazda do lekcji. Najpierw jedna dwie godziny (pierwszoklasistka) nad lekcjami szkolnymi i "odrabiankami" (dzieci prawie nigdy nie zdążały z programem przewidzianym na lekcje i oczywista - to obowiązek dla rodziców do domu plus zadania domowe!) Kończyłyśmy ok. 15-16.00 i następna: kolejne 2-3 godziny nadrabiania i odrabiania! Miałam tego uż tak dość, że dowiedziawszy się o możliwości uczenia dzieci w domu natychmiast podęłam decyzję: edukacja domowa! Starsza córcia ma za sobą egzaminy z przyrody i historii - oceny bardzo dobry z plusem i dobry z plusem: w szkole masowej mogłybyśmy o tym jedynie pomarzyć. Teraz jesteśmy w trakcie nauki matematyki i informatyki.
    Z pewnością również oceny będą wyższe niż miałoby to miejsce w szkole. Mamy czas dla siebie - dzienne zajęcia to trzy godziny z jedną - czwartoklasistką oraz dwie godziny z drugoklasistką. A reszta czasu jest ich wolnym na zabawę czy zainteresowania, na co wcześniej nie było zwyczajnie czasu. Dopiero teraz dziecko opanowało tabliczkę mnożenia, z czego obie się cieszymy. Postęp jest widoczny na co dzień, a dziecko wie, że nie otrzyma negatywnej oceny, bo pani ma zły humor Dziecko zawsze ma możliwość poprawienia zadania - douczenia się. Nie stosuję innej oceny jak najwyższa, bo wiem ile pracy poświęcają na naukę! Nikt inny by tego nie docenił. A ja to widzę. Na co dzień. Wszystkim mamom zawsze będę radzić, by dały swym dzieciom wytchnienie choć ze dwa razy w ciągu podstawówki i zdecydowały się choć przez rok na uczenie własnych dzieci. Przynajmniej tych dzieci, które są uż wyraźnie zniechęcone do szkoły masowej.
  • maksimum 21.02.15, 05:17
    porta2 napisała:

    > natychmiast podęłam decyzję: edukacja domowa!

    Nie dalbym rady szczegolnie z zajeciami plastycznymi.
    Poza tym szkola jest od tego by miec w niej kumpli i moc porownac sie z innymi.

    > Wszystkim mamom zawsze będę radzi
    > ć, by dały swym dzieciom wytchnienie choć ze dwa razy w ciągu podstawówki i zde
    > cydowały się choć przez rok na uczenie własnych dzieci.

    W Stanach jest obowiazek podpisywania prac domowych,wiec gdy widzialem,ze cos bylo nie tak,to pracowalem z nimi w domu.
    Z corka sie nie dalo,bo ona mowila ze nie bylo pracy domowej i jej nie odrabiala w domu a pozniej na przerwach w szkole to robila jak ja za mlodu.
    Jak pani napisala jej uwage do rodzicow to sama podpisywala i wszystko bylo OK.
    Na wywiadowce nauczycielki sie rozplywaly nad nia,bo z angielskiego i z matmy byla najlepsza w szkole i nauczycielki sie cieszyly ze nagrody otrzymywal ktos z ich klasy.
    No wiec powiedzialem nauczycielce by wiecej zadawala do domu,a ona na to,ze przychodza rodzice i mowia ze za duzo jest zadawane do domu.
    W gimnazjum sie na tyle poprawila,ze juz dawala mnie zaszyty do podpisywania.

    Jak pozniej zobaczylem te jej podpisy pod uwagami nauczycielek,to byly calkiem dobre.
  • beata7305 21.02.15, 19:36
    "Jakie są wymagania w 4 klasie? Czy dzieci będą uczone tabliczki mnożenia? Czy będą uczone pisania w zeszycie w jedną linię? "
    W czwartej klasie nie uczy się tabliczki mnożenia tylko się jej wymaga. Zgodnie z podstawą programową uczeń kończący klasę trzecią zna tabliczkę mnożenia w zakresie 100.
  • mama303 21.02.15, 20:16
    tabliczka mnożenia powinna byc opanowana do końca III klasy, w czwartej już nie uczą tylko wymagaja znajomosci.
    jesli chodzi o wypracowania to musze Cię zmartwić, moja córka jest w 6 klasie i wypracowań nie pisza prawie wcale, wierszy na pamięć tez sie nigdy nie uczyli. za to sporo jest gramatyki no i oczywiscie środki stylistyczne na balchę smile, lektur tez za duzo nie mieli, w piatej klasie ze 3. W szóstej mamy 2 semestr a dzieci miały tylko 2 lektury.
  • maksimum 22.02.15, 04:21
    mama303 napisała:

    > lektur tez za duzo nie mieli, w piatej klasie ze 3. W szóstej mamy 2 semestr a
    > dzieci miały tylko 2 lektury.

    W Stanach jest odwrotnie.Duzo lektur i duzo wypracowan.
  • fogito 22.02.15, 09:15
    A podobno w Stanach lektur nie ma.
  • maksimum 22.02.15, 23:30
    fogito napisała:

    > A podobno w Stanach lektur nie ma.

    Jest bardzo duzo.
    Np. w podstawowce w wakacje maja do przeczytania 30 ksiazek,ale sa one do wyboru np z 50.
    Oczywiscie trzeba napisac z kazdej streszczenie.
  • azja-od-kuchni 24.02.15, 14:31
    MAksimum nie znam nikogo kto ma dziecko w amerykańskim systemie które czytałoby 30 lektur w wakacje bedąc w podstawówce... Nikogo !!!. a pisanie recenzji ... owszem pisze się z 1-2 pozycji lub wpisuje w zeszyt 4-5 linijek własnej opinii. Sorry, ale to nie jest recenzja...( jesstem wolontariuszem w bibliotece i pomagam akurat przy dzieciakach z podstawówki). Po przeczytaniu Twojego wpisu 2 dni temu nawet pogadałam z paniami z biblioteki na ten temat... i żadna też nie zna dziecka co 30 książek w wakacje w primary wyrabia....a biblioteka jest osiedlowa i podlegają pod nią 4 podstawówki w tym jedna z progamem dla dzieci zdolnych. Wszytskie biliotekarki zgodnie za to powiedziały, że gdyby jakaś nauczycielka oczekiwała przeczytania 30 pozycji podczas wakacji to by ją mamuśki zjadły, bo dzieci w wakacje mają odpoczywać a nie czytać wink Lista propozycji na wakacje może mieć i 300 pozycji, ale są to książki polecane przez nauczycieli głównie po to by każdy znalazł coś dla siebie...no, ale nie oszukujmy się 5 klasiści nie czytają jakiś wyjątkow skompliowanych dzieł... królują książki R.Dhala.

    30 książek przez rok to czytają gimanazjaliści z dobrej szkoły przez rok.. owszem zdarzają się jednostki co 30 książek w miesiąc wyrobią ale one są budzą ogólne zdziwienie...wink nauczycieli i rówieśników.
  • azja-od-kuchni 24.02.15, 14:45
    Muszę napisać, że nie spotkałam się z tym by dzieciakom kazali pisać streszczenie książki ... za to każdy znany mi uczeń ma listę gdzie wpisuje pozycje które przeczytał lub zaczął i mu się nie podobały...
  • srubokretka 25.02.15, 13:05
    azja-od-kuchni napisała:
    > Muszę napisać, że nie spotkałam się z tym by dzieciakom kazali pisać streszcz
    > enie książki ...

    Moja corka miala pisac streszczenia w zeszlym roku (1klasa). Jedno tygodniowo. Poprzedni rocznik tego nie mial w 1kl, tylko w 2. W tym roku ma pisac pamietnik codziennie (nauczycielka nawet nie sprawdza czy napisane, jak napisane, wiec corka pisze 1 raz w tygodniu, ale porzadnie) Z tego co sie orietuje, to poziom jest bardzo zroznicowany. Od kilku zdan, do kilku stron.

    Co do 30 lektur. Juz nie pamietam ile bylo zadane na wakacje, ale byl to sporawy spis. Nie wiem, czy nauczycielka sprawdzala, czy ksiazki zostaly przeczytane.
  • azja-od-kuchni 25.02.15, 14:00
    Pisanie pamiętników to chyba bardzo popularna praca domowa wink W gimnazjum mojego dzieciaka co prawda pamietników już się nie pisze, ale dzieciaki z podstawówki ostatnio mi się pamiętnikamia chwaliły i muszę powiedzieć, że niektóre były bardzo sensowne...

  • myelegans 25.02.15, 18:29
    U nas uczniowie prowadza dzienniki-pamietniki od 1 klasy, zostawiaja jest w szkole, nie przynosza do domu. Pod koniec roku dostajemy caly notatnik-pamietnik-dziennik. W 0-2 przewazaly rysunki, teraz coraz wiecej tresci. Moje dziecko od zawsze prowadzi pamietnik w formie komiksu.
  • maksimum 27.02.15, 03:00
    srubokretka napisał:

    > azja-od-kuchni napisała:
    > > Muszę napisać, że nie spotkałam się z tym by dzieciakom kazali pisać streszcz
    > > enie książki ...
    >
    > Moja corka miala pisac streszczenia w zeszlym roku (1klasa). Jedno tygodniowo.
    > Poprzedni rocznik tego nie mial w 1kl, tylko w 2. W tym roku ma pisac pamietnik
    > codziennie (nauczycielka nawet nie sprawdza czy napisane, jak napisane, wiec c
    > orka pisze 1 raz w tygodniu, ale porzadnie) Z tego co sie orietuje, to poziom j
    > est bardzo zroznicowany. Od kilku zdan, do kilku stron.
    >
    > Co do 30 lektur. Juz nie pamietam ile bylo zadane na wakacje, ale byl to sporaw
    > y spis. Nie wiem, czy nauczycielka sprawdzala, czy ksiazki zostaly przeczytane.
    --------------
    Dobrze ze tu jestes,bo znowu Azja by bajki pisala o calym USA jak jest tylko na zabitej dechami prowincji.
    W NYC czyta sie bardzo duzo(rowniez w wakacje) i pisze sie bardzo duzo streszczen.
  • maksimum 27.02.15, 02:54
    azja-od-kuchni napisała:

    > Muszę napisać, że nie spotkałam się z tym by dzieciakom kazali pisać streszcz
    > enie książki ... za to każdy znany mi uczeń ma listę gdzie wpisuje pozycje któr
    > e przeczytał lub zaczął i mu się nie podobały...

    To sa krotkie kilku zdaniowe streszczenia,przynajmniej tak moje dzieci mialy.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 04:47
    Kilka zdań to nie streszczenie, a notatka z książki...Tu info co jest streszczenie specjalnie znalazłam w Wikipedii. pl.wikipedia.org/wiki/Streszczenie W zeszycikach 4 i 5 klasistów widziałam 5 linijek na wpisanie info o książce... Biorąc pod uwagę, że książka dla 10 latka ma 120-150 stron i bywa wielowątkowa jak Harry Potter ( też czytany chętnie przez 5 klasistów) to w 5 linijkach nawet geniusz streszczenia nie zmieści wink
  • maksimum 27.02.15, 05:33
    azja-od-kuchni napisała:

    > W zeszycikach 4 i 5 klasistów widziałam 5 linijek na wpisanie info o książce...

    W pierwszych klasach to jest wlasnie 5 linijek.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 13:18
    Max napisał :
    W pierwszych klasach to jest wlasnie 5 linijek.
    Czyli wsiowe pierwszaki mądrzejsze wink bo tu pierwszaki mają 7 linijek... bo piszą takie kulfony, że w 5 linikjach to by 1 zdania nie zmieściły...
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 14:02
    A tak na serio miejsce zamieszkania o niczym nie świadczy i niczego teraz już nie determinuje... To nie XIII wiek, że ten z prowincji o tym, że była wojna odwiadywał się po jej zakończeniu. Teraz obieg informacji jest ograniczony jedynie szybkością łączą internetowego. Kto chce to informacje znajdzie...By mieć dostęp do książek, filmów, nauki języków nie trzeba nawet z domu wychodzić.. .I można mieszkać w Nowym Yorku i oglądać Honey Bobo, a można mieszkań na farmie gdzieś w Indianie, Jucie czy Teksasie i oglądać The History Chanel lub uczyć się matmy ze studetami z Prinston....To tylko od jednostki i jej poziomu intelektalnego zależy z czego i jak korzysta.
  • maksimum 27.02.15, 16:19
    azja-od-kuchni napisała:

    > A tak na serio miejsce zamieszkania o niczym nie świadczy i niczego teraz już n
    > ie determinuje... To nie XIII wiek, że ten z prowincji o tym, że była wojna odw
    > iadywał się po jej zakończeniu. Teraz obieg informacji jest ograniczony jedynie
    > szybkością łączą internetowego.
    -----------
    Problemem jest konkurencja.
    Na wsi nie masz konkurencji a w miescie jest bardzo duza.
    Twoj syn w Singapurze z angielskiego byl bardzo dobry a w USA jest taki sobie.
    W Singapurze nie mial z kim konkurowac a tym samym nie mial motywacji by sie poprawiac.
    Nagle okazalo sie ze singapurski geniusz w USA jest taki sobie.
    Poczekaj jeszcze ze 2 lata i okaze sie ze z matmy tez bedzie taki sobie.
    Moja corka w swojej klasie ma bardzo dobre uczennice i konkuruje z nimi na co dzien.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 17:20
    Max po piersze nie mam syna tylko córkę która ma niespieła 13 lat , więc do matury ma 5 lat ... Spokojnie poradzi sobie...
    Jej lepsza stroną zawsze była matma i pewnie tak zostanie chociaż ona woli science i tym się interesuje marząc o medycynie lub zawodzie około medycznym ( biologia) Jeśli chodzi o matmę to w Sinagapurze konkurencja była duża i to było dla niej dobre, ale angielski nie oszukujmy się to był dla Singapurczyków drugi ( lub trzeci) język dla amerykanów jest to jezyk 1 i często jedyny.
    Dlatego wyższy poziom zajęć z języka angielsiego mnie nie przeraża i nie spędza mi snu z powiek, wręcz przeciwnie cieszę się, że dzieciak ma wyzwanie i odnajduje się w innej rzeczywistości niekoniecznie zawsze będąc najlepszym.. ( Bycie zawsze ze wszytskiego the best rozleniwia i źle wróży na przyszłość) Jeśli będzie jej zależeć na wysokim wyniku to się przyłoży i go osiągnie jeśli nie to są rożne inne rozwiązania... Punkty kredytowe, stypendia celowe... Jakoś wierzę, że się odnajdzie i da radę, bo ona lubi wyzwania.
    Z tego powodu daliśmy jej hiszpański od poczatku a nie posłaliśmy na chiński gdzie byłaby najlepsza i nic by nie wyniosła mmo tego, że w Singapurze była z tego języka poniżej średniej... Tylko dla singapurskich dzieci to był język pierwszy w mowie i w piśmie, a dla chińskich amerykanów to tylko czasem jest to pierwszy język mówiony i niezwykle rzadko jest to pierwszy język pisany, więc poziom jest niższy i uważam, że jest to zjawisko naturalne...
    Różnicy poziomów przy zmianie systemu się nie uniknie i trzeba liczyć się ze zwiekszoną pracą na poczatku w jednym miejscu i nudą w innym... Dlatego długo szukaliśmy szkoły i skazaliśmy ją na dojazd, bo w typowym gimnazjum nic by z matematyki nie wynosiła i to byłoby bez sensu... Typowe gimazjum ma w programie prealgebrę i algebrę 1 dla dzieci uczących się szybciej u nas jest algebra 1 i 2 oraz geometria, ale by wejśc na algebrę dwa trzeba zaliczyć egzamin z gemoetrii. Prealgebry nie ma wcale więc ten kto egzaminu z prealgebry nie zaliczył to się nie dostał...

    A amerykańskie dzieci są jak wszytskie inne na świecie... Czasem fajne czasem ciut mniej fajne... Na pewno są bardziej otwarte i przedsiębiorcze, bardziej samodzielne ale też bardziej rozbrykane od singapurskich... Naiwością byłoby sądzić, że nie kombinują , bo są amerykańskie ... Nie kombinują te co wyssaly z mlekiem matki pewne cechy i te które może by chciały , ale widzą , że zysk jest zbyt mały by warto było to robić... Dlatego zaleca się nie sprawdzac w jawny sposób list z przeczytanymi książkami u pierwszaków i drugasów... Trzeba zrobić to dyskretnie, bo wtedy trzeciaki już nie nakombinują...za to całą siłę skierować na zainteresowanie czytenictwem by dzieciaki czytały cokolwiek...
  • maksimum 27.02.15, 22:33
    azja-od-kuchni napisała:

    > Max po piersze nie mam syna tylko córkę która ma niespieła 13 lat , więc do mat
    > ury ma 5 lat ... Spokojnie poradzi sobie...

    Poszla ze swoim rocznikiem,czy cos zacudowalas?
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 17:45
    Problemem jest konkurencja.

    No dobra Masimum ty mi wytłumacz jak to się stało, ze Twoje nazjdolniejsze sportowo utalentowane ( któż jeszcze pamięta hokejową karierę syna?) ze świetnym Sat po najlepszych szkołach nie dostało się na Harvard? Przegrało z jakimś wsiokiem znaczy się?
    Wszak według Ciebie wszystko co poza NYC to prowincja i chociaż mam Waszyngtonu i do środka Stanów bliżej niż Ty to i tak mieszkam według Ciebie na prowincji.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 18:23
    Max napisał :
    Zobaczymy na ktory Harvard sie twoj orzel dostanie.

    Tak mysle,ze Boston University to bedzie najwyzsza polka.

    Chciałes być złośliwy nie wyszło... Boston University ma bardzo przyzwoitą medycynę z nastawieniem na neurologię i badanie chorób gentycznych w tym syndromu Downa jest 42 lub 45 w krajowym rankingu wykształcił 7 Noblistów ... i Martin Luther King-a, Jr. Prawdę mówiąc byłabym zadowolona gdyby moje dziecko tam się uczyło.
  • maksimum 27.02.15, 22:38
    azja-od-kuchni napisała:

    > Problemem jest konkurencja.
    >
    > No dobra Masimum ty mi wytłumacz jak to się stało, ze Twoje nazjdolniejsze spor
    > towo utalentowane ( któż jeszcze pamięta hokejową karierę syna?) ze świetnym Sa
    > t po najlepszych szkołach nie dostało się na Harvard? Przegrało z jakimś wsioki
    > em znaczy się?

    Okazuje sie,ze poza nami mieszka tu jeszcze ponad 300 mln ludzi i kazdy chce sie wepchnac na Harvard,poza moja corka,ktora nie skladala tam podania.
    Dzieciaki sa wysportowane duzo ponad przecietna ale niewystarczajaco na zawodostwo.

    > Wszak według Ciebie wszystko co poza NYC to prowincja i chociaż mam Waszyngton
    > u i do środka Stanów bliżej niż Ty to i tak mieszkam według Ciebie na prowincji.

    W wielkich miastach jest duza konkurencja o ktora ciezko na prowincji,a Waszyngton to jest miasto,ktorego nalezy unikac.
  • srubokretka 27.02.15, 15:38
    > Czyli wsiowe pierwszaki mądrzejsze wink bo tu pierwszaki mają 7 linijek... bo pis
    > zą takie kulfony, że w 5 linikjach to by 1 zdania nie zmieściły...

    ah jej. Azja przejdz sie kilka razy do szkoly i zobacz jakie prace sa wywieszane. (u nas nie wpuszczaja na spacerowanie sie, wiec ja zawsze przy okazji odbierania wczesniejszego corki, niby sie gubie wink .) Przekonasz sie , ze poziom w jednej klasie jest b rozny, jak w Polsce miedzy conajmniej 3 rocznikami. Wiec sa dzieci, ktore rzeczywiscie pisza 7 linijek i sa dzieci w 1 klasie, ktore pisza 1-2 strony (zeszyt , jak w 4kl w Pol). Mysle, ze zroznicowanie jest tak duze z roznych powodow, ale jednym z podstawowych jest to, ze te prace sa pisane przez dzieci na lekcjach. Nie tak jak w Polsce w domu (tutaj w szkolach prywatnych tez tak jest) , gdzie wplyw rodzica jest oczojebny.
    Jak bedziesz miala mozliwosc to tez przyjrzyj sie poziomowi ze szkol prywatnych. Mojej kolezanki dzieci (nie jakies tumany) nie wyrabialy na zakretach (3-4h dziennie odrabiania lekcji).
  • maksimum 27.02.15, 16:27
    srubokretka napisał:

    > Mysle, ze zroznicowanie jest tak duze
    > z roznych powodow, ale jednym z podstawowych jest to, ze te prace sa pisane pr
    > zez dzieci na lekcjach.

    Zgadza sie.Nie ma lipy ani pomocy ze strony rodzicow.A po pierwsze dzieciaki w Stanach nie kombinuja tak jak w Polsce czy gdzies na prowincji amerykanskiej.

    > Nie tak jak w Polsce w domu (tutaj w szkolach prywatnyc
    > h tez tak jest) , gdzie wplyw rodzica jest oczojebny.
    > Jak bedziesz miala mozliwosc to tez przyjrzyj sie poziomowi ze szkol prywatnyc
    > h. Mojej kolezanki dzieci (nie jakies tumany) nie wyrabialy na zakretach (3-4h
    > dziennie odrabiania lekcji).

    Moje dzieci w podstawowce odrabialy lekcje przez ok 2 godz a w gimnazjum 2-4 godz. i to zalezy od zdolnosci i dlatego musza byc egzaminy do gimnazjow i liceow by dzieci wyrabialy sie z praca domowa.
    Nie moze byc tak,ze klasa sklada sie w polowie z tumanow a w polowie ze zdonych bo wtedy jedne odrabiaja prace domowa w pol godz a drugie siedza nad lekcjami do polnocy.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 16:40
    Gdyby pod szkołę w której pracuję przyszła baba i chciała zobaczyć prace dzieci to bym po policję zadzwoniła... Serio... Nie mam dziecka w podstawówce, ale bardzo chętnie poszłabym tu do pracy i dlatego by poznać środowisko zapisałm się jako wolontariusz akurat do biblioteki...By popatrzać co i jak dzieci robią jak rozwiązują problemy na co zwracają uwagę....Chciałam do podstawówki, ale mieli komplet... za to chcieli mnie zatrudnić, ale ja jeszcze nie czuję się gotowa. Zbyt mało znam tutejsze środowisko i różnice kulturowe by ponieśc odpowiedzialnośc za edukację dzieci ( nawet jako nauczyciel wspomagający)
    W mojej okolicy są dwie szkoły prywatne katolicka i luterańska i 4 państwowe i powiem szczerze, że nie widzę jakieś różnicy w poziomie dzieci...( przynajmniej tych które na zajęcia przychodzą) Za to mocno od reszty odstają dzieciaki objęte programem specjalnym czyli dla zdolnych ... Dziewczynka lat 8 pokazała mi własną książkę ktora napisała w szkole i powiem szczecze, że szczękę zbierałam potem z podłogi... Sam temat był ciekawy, o doborze słownictwa i jego bogactwie nie wspomnę. Całość na 80 stron... Przejrzałam tylko, ale przeczytam na pewno... Jeśłi uda się ją dobrze rodzicom i nauczycielom poprowadzić to pewnie kiedyś bedzie laureatką nagrody Pulitzera wink

    Za to wczoraj czepiłam się tych streszczeń i pogadałam z nauczycielką o tym czy robią? Ona mówiła, że zdecydowanie nie, bo to odtwórcze zajęcie i wolą skupić się na twórczych pracach... Tak jak myślalam dobre streszczenie to 20- 30 przy książce 120 stronicowej, więc zamiast pisać w skrócie o czym się przeczytało wolą zalecić dzieciakom pisanie własnej książki, pamiętnika, komiksu, bo to dla dzieciaków ciekawsze i otwiera horyzont myślowy ...

    Sama róznica poziomów w obrębie rocznika wcale mnie nie dziwi... dzieciaki są różne , rozwijają się w rożnym tempie z rożnym zapleczem przychodzą do szkoły. Tak jest wszędzie tylko nie wszędzie to widać... No a stopnie jakoś w Stanach mam wrażnie, że o niczym nie świadczą ... i bardziej mają zachęcić do nauki niż rzeczywiście ocenić wiedzę.
  • maksimum 27.02.15, 21:27
    azja-od-kuchni napisała:

    > W mojej okolicy są dwie szkoły prywatne katolicka i luterańska i 4 państwowe i
    > powiem szczerze, że nie widzę jakieś różnicy w poziomie dzieci...( przynajmnie
    > j tych które na zajęcia przychodzą) Za to mocno od reszty odstają dzieciaki obj
    > ęte programem specjalnym czyli dla zdolnych ...

    Czyli tym programem ,ktorym moje dzieci lecialy.
    Niektore katolickie i prywatne sa bardzo dobre,ale reszta raczej przecietna.

    > Dziewczynka lat 8 pokazała mi w
    > łasną książkę ktora napisała w szkole i powiem szczecze, że szczękę zbierałam
    > potem z podłogi...

    Now,you are talking.Sama widzisz jaka jest roznica miedzy szkolami specjalnymi a reszta.

    > No a stopnie jakoś w Stanach ma
    > m wrażnie, że o niczym nie świadczą ... i bardziej mają zachęcić do nauki niż r
    > zeczywiście ocenić wiedzę.

    Najpierw jest wstepna selekcja by do dobrych szkol chodzily dobre dzieciaki a pozniej trzeba je zachecac do wytezonej pracy.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 23:30
    Max dzieciaki z tego programu dla zdolnych często lądują w szkole mojego dziecka, ale nie wszystkie... Dlatego mamy bus który je tam transportuje mimo dośc sporej odległości... Te które się nie dostały idą zwykle do katolickiej która jest bliżej też ma dobrą opinię, ale kosztuje... W skali całej edukacji do gimnazjum do matury jakieś 30 tyś ... do przeżycia, ale jak można tę kasę zostawić na studia to wolę zostawić...Czasem dzieciaki dostają stypendium, ale ponieważ nam jako nowym nie przysługiwało to się jakoś mocno nie interesowałam...
    Pytasz co zrobiliśy z rocznikiem no wykąbinowaliśmy na MAxa, ale podobno to typowe w tej szkole..Historię i angielski ma na grade 7 czyli z rocznikiem, science na grade 8 , matmę algebrę 2 i nie wiem który to grade , bo podobno nie wszystcy licealiści osiągają ten poziom ( obowiązkowo trzeba algebrę 1 2 już niekoniecznie) ze sportu drużyna pływaca ( na nartach jeżdzić nie umie ) a na hiszpański chodzi z klasą 6 która zaczęła się uczyć na poczatku roku. Ponieważ dzieciak zdawał jeżyk chiński dla obcokrajowców w Sin i ilośc punktów pozwala na zaliczenie języka obcego wybraliśmy hiszpański ..... Liczymy na punkty kredytowe za
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 23:59
    za kolejny język , na to , że dzieciak podciagnie wynik z chińskiego ( chodzi na lekcje prywatnie) i za polski , bo polską szkołę też odpalimy tylko damy jej osiąśc w innym systemie, oswoić się z innymi wymaganiami , zaliczyć egzamin z konstytucji Stanów zjednoczonych i praw stanowych ( w szkole dzieciaka zaliczają to w klasie 6 ) , ale mój

  • azja-od-kuchni 28.02.15, 00:23
    moje ma zaliczyć do końca maja...
    Wracając jednak do wątku i dzieciaków zdolnych to po każdym z nich widać, że lubi książki, że czyta może nawet nie dużo w sensie ilości ( bardziej 10 niż 30 w wakacje), ale są to trudne książki... bo za taką uważam liczącą prawie 300 stron Heidi i niewiele cieńszą Małą księżniczkę czytaną przez 9 latki. ( 3 klasa)... Tylko praca z takimi dzieciakami wygląda inaczej ... żadne streszczenia, żadne opisy ( pomarły by z nudów podobno) tylko pisanie książek i rozważanie na piśmie problemów egzystencjalnych co to znaczy być księżniczką wink
    Bo nie w ilości książek siła, a w przyjemności czytania i tak jak uważałam, że w Singapurze zbyt dużą wagę przywiązywano do zapisywania w punktach co się zdarzyło w danej książce tak wierzę, że nakaz pisania streszczenia może obrzydzić każde dzieło... Gdybym ja miała pisać streszczenia przeczytanych książek czytałabym tylko harlekiny wink
  • maksimum 28.02.15, 05:14
    azja-od-kuchni napisała:

    > W skali całej edukacji do gimnazjum do matury jakieś 30 tyś ...

    To sa slabe szkoly.
    W miare dobra szkola kosztuje minimum 10 tys rocznie.Moze nawet 12 tys.
    Gdy moj syn zdawal do katolickiego gimnazjum to kosztowalo wtedy 11 tys rocznie a ze dobrze zdal to placilbysmy tylko 50%.
    A ze zdal rowniez do Brooklyn Tech(wyspecjalizowana) to wybralismy BT.
    Dobre studia kosztuja ponad 40 tys rocznie.

    > Pytasz co zrobiliśy z rocznikiem no wykąbinowaliśmy na MAxa, ale podobno to typ
    > owe w tej szkole..Historię i angielski ma na grade 7 czyli z rocznikiem, scien
    > ce na grade 8 , matmę algebrę 2 i nie wiem który to grade , bo podobno nie wszy
    > stcy licealiści osiągają ten poziom ( obowiązkowo trzeba algebrę 1 2 już niek
    > oniecznie) ze sportu drużyna pływaca ( na nartach jeżdzić nie umie ) a na hisz
    > pański chodzi z klasą 6 która zaczęła się uczyć na poczatku roku. Ponieważ dzie
    > ciak zdawał jeżyk chiński dla obcokrajowców w Sin i ilośc punktów pozwala na za
    > liczenie języka obcego wybraliśmy hiszpański ..... Liczymy na punkty kredytowe za

    To bardzo dobrze,bo wtedy bedzie miala latwiej na studiach.
    Te przedmioty z ktorymi idzie do przodu nazywaja honors lub Advanced placement.
    Ladnie ze sie na plywanie zalapala.
    Jak duza jest szkola? Ile dzieci?
  • azja-od-kuchni 28.02.15, 17:14
    Rocznik gimnazjalny 300 sztuk , ale do liceum robią drugi nabór ( te z gimnazjum przechodzą automatem chyba, że rodzice z rożnych powodów rezygnują) w roczniku licealnym. około 500 ( może wiecej). Bardzo chciałam szkołe która ma klasy 6-12, bo nie chciałam by dzieciak znów znieniał szkołę za rok czy dwa.
    Dla mnie ta szkoła jest ogromna zwłaszcza jak sobie przypomnę jej kameralną polską podstawkę na 200 dzieci ( 30 w roczniku).
    Szkoła katolicka o lutrańskiej wiem mniej, bo się nie intresowałam zbyt mocno ma bardzo dobre opinie rodziców i zupełnie niezłe ( chociaż gorsze niż szkoła mojego dzieciaka wyniki na koniec). Ma też mniejsze klasy ( co chwalą rodzice), ale dla mnie to bez znaczenia.
    Zrezygnowaliśmy z tej katolickiej po pierwsze czesne, a po drugie nie mają własnej sali science i dojeżdzają na do pewnego liceum ...gdy tamci skończą lekcje..Na etapie podstawówki to bez znacznia, ale dla mojego dzieciaka to miało znaczenie. Może gdyby to było chociaż nasze rejonowe przeciętne liceum to bym się zastanowiła, ale to jest liceum kawał drogi od nas i nie znam nikgo kto edukuje tam dzieci . Poza tym nie da się wejśc do pracowni by obejrzeć skrzydło muchy , bo taką się ma ochotę tylko trzeba czekać aż się transport zbierze... Własnie to przeważyło, że skazałam dzieciaka na pobudkę o 5.55 ...( a siebie jeszcze wczesniej)
    Wszyscy prezesi menadżerowie z pracy mojego mężą ( duże międzynarodowe korpo) mają dzieciak w tej katolickiej szkole tylko ich dzieci są małe i dla nich bardziej liczyła się bliskośc od domu niż pracownia science Ciekawa jestem co zrobią jak dzieciaki wyrosną z primary?
    Studia w Stanach są drogie, ale o ile wierzyć w to co mówił dyrektor szkoły to niewiele dzieciaków studiuje w 100 % za kasę rodziców...Większośc ma stypendia czasem pokrywajace całe czesne i prawdę mówiąc mam nadzieję, że dzieciak też jak do studiów dorośnie to się na coś załapie.
  • maksimum 28.02.15, 18:47
    azja-od-kuchni napisała:

    > Rocznik gimnazjalny 300 sztuk , ale do liceum robią drugi nabór ( te z gimnazj
    > um przechodzą automatem chyba, że rodzice z rożnych powodów rezygnują) w roczni
    > ku licealnym. około 500 ( może wiecej). Bardzo chciałam szkołe która ma klasy
    > 6-12, bo nie chciałam by dzieciak znów znieniał szkołę za rok czy dwa.
    > Dla mnie ta szkoła jest ogromna zwłaszcza jak sobie przypomnę jej kameralną pol
    > ską podstawkę na 200 dzieci ( 30 w roczniku).

    Gimnazjum moich dzieci ma 1.000 uczniow a sa i wieksze.
    Liceum ma 5.000 i jest najwiekszym liceum w NYC.
    Sprobuj sie zalapac na jakas druzyne szkolna w liceum ,ktore ma 5.000 uczniow!!!
    Nic dziwnego ze jestem dumny ze syn gral tam w tenisa i ping-ponga a corka gra w dalszym ciagu.
    Czy szkola ma 500 uczniow czy 5.000 uczniow to w dalszym ciagu na mecz tenisa wystawiasz 7 zawodnikow.

    > Zrezygnowaliśmy z tej katolickiej po pierwsze czesne, a po drugie nie mają wła
    > snej sali science i dojeżdzają na do pewnego liceum

    Juz ci pisalem.Prywatna zeby byla dobra MUSI kosztowac ponad 12 tys rocznie,inaczej to im czegos tam zabraknie.
    Koszt publicznych szkol w NYC jest w granicach 11 tys rocznie,wiec kola nie wymyslisz.

    > Studia w Stanach są drogie, ale o ile wierzyć w to co mówił dyrektor szkoły to
    > niewiele dzieciaków studiuje w 100 % za kasę rodziców...Większośc ma stypendia
    > czasem pokrywajace całe czesne i prawdę mówiąc mam nadzieję, że dzieciak też ja
    > k do studiów dorośnie to się na coś załapie.

    Tak rzeczywiscie jest,ale co ci z tego jak nawet przecietne uczelnie tez kosztuja 40 tys rocznie.
    Zalozmy ze zalapie sie na przecietna uczelnia i na 50% scholarship,to w dalszym ciagu musisz bulic 20 tys rocznie.
    Uczelnie stanowe i miejskie sa duzo tansze bo w granicach 5-7 tys rocznie.
  • azja-od-kuchni 01.03.15, 08:43
    A mi szkoła dzieciaka wydała się ogromna... a tu okazuje się, że są większe ... w sumie trudno się dziwic... Duży kraj , duże samochody i domy to i szkoły wielkie ....
    Jeśli chodzi o czesne za studia to jedna z niewielu sytuacji gdy 20 tyś brzmi lepiej niż 40 .. smile
    A jeśli o sport chodzi to uważam, że każda aktywnośc lepsza od gapienie się w szkane pudło...
  • srubokretka 01.03.15, 16:07
    >Gdyby pod szkołę w której pracuję przyszła baba i chciała zobaczyć prace dzieci to bym po policję zadzwoniła... Serio

    Pisalam o szkole , do ktorej moje dziecko chodzi, nie o jakiejstam. ...
    Jestes wolontariuszka w Ps, czy w szkole swojej corki?

    >Dziewczynka lat 8 pokazała mi własną książkę ktora napisała w szkole i powiem szczecze, że szczękę >zbierałam potem z podłogi... Sam temat był ciekawy, o doborze słownictwa i jego bogactwie nie wspomnę. >Całość na 80 stron

    Wlasnie o tym mowie. W klasie corki sa dzieci, ktore pisza 3 zdania i sa takie co pisza ksiazki. Wcale to nie jest klasa dla wybitnych. 80 stron mnie nie dziwi skoro im sie rzuca temat : "Force and motion". Corka ma na poniedzialek przygotowac rozdzial dotyczacy "Dance" . Jej kolezanka "Animals", kolega "Football" itd ...... a na koniec roku maja z tego ksiazke sklecic. W 3 zdaniach napewno sie nie zmieszcza.

    >No a stopnie jakoś w Stanach mam wrażnie, że o niczym nie świadczą ... i bardziej mają zachęcić do nauki >niż rzeczywiście ocenić wiedzę.

    Widzialas tutejsze wystawianie ocen koncowych? To jest rozbieranie ucznia na czynniki pierwsze. Na zachete dostaja naklejki i inne glupoty.

  • azja-od-kuchni 02.03.15, 04:51
    No końcowych nie wiedziałam ( jeszcze ) , ale pewnie się doczekam... Przed wejściem do szkoły dostaliśmy formularz w którym miał się wypowiedzieć sinagapurski nauczyciel wiodący... ( to było przed decyzją czy przyjmją czy nie) . Formularz miał 15 stron i zaledwie 5 dotyczyło wiedzy czyli tego czego dzieciak się uczył tam, a 10 tego jaki to uczeń.,Były pytania czy szybko się uczy , czy robi to chętnie czy dobrze pracuje pod presją czasu, czy lubi rywalizację i prawie strona by nauczycielka napisała coś od siebie... Papierów było więcej niż w Cv menadżera wink...I to był szok kuturowy numer 1 wink

    Oceny najlepsze dzieciak ma z hiszpańskiego... same 100 % ale ja nie ma złudzeń, że za wiele z tego języka jeszcze nie umie,
    Mój dzieciak powiedział, że amerykański system i stopnie są jak góra to znaczy jak jesteś nisko to masz łatwo i same 100 % , ale im idziesz wyżej i wyższy poziom danego przedmiotu osiągasz tym masz trudniej i ciężej o owe 100 %...Dobre stopnie są na zachęte jak jesteś na poczatku. Pewnie dlatego na algebrze 2 100 % nie ma nikt ...

    Jestem wolontariuszem w bibiotece osiedlowej, bo po cichu liczę na małą pracę tam ... Wolałabym szkołę, ale póki co to dla mnie zbyt duża odpowiedzialnośc.
  • maksimum 27.02.15, 02:49
    azja-od-kuchni napisała:

    > MAksimum nie znam nikogo kto ma dziecko w amerykańskim systemie które czytałob
    > y 30 lektur w wakacje bedąc w podstawówce... Nikogo !!!.

    No tak,ale ty nie mieszkasz w NYC ani nawet obok wielkiego miasta i chyba w innym stanie,to wez pod uwage,ze kazda szkola jest inna.
    A juz zdecydowanie nie porownuj prowincji do NYC.

    > Wszytskie biliotekarki zgodnie za to powiedziały, że gdyby jakaś nauczyci
    > elka oczekiwała przeczytania 30 pozycji podczas wakacji to by ją mamuśki zjadły
    > , bo dzieci w wakacje mają odpoczywać a nie czytać wink

    Witam na prowincji.

  • azja-od-kuchni 24.02.15, 14:55
    Fogito napisała :
    A podobno w Stanach lektur nie ma
    Nie ma omawiania ksiązki na lekcji. Każdy czyta co chce...a tak dzieciaki symulują, że czytają tzn. wpsują na listę ksiązki od których obejrzał tylko fim wink
  • srubokretka 25.02.15, 13:29
    > Nie ma omawiania ksiązki na lekcji. Każdy czyta co chce...a tak dzieciaki symul
    > ują, że czytają tzn

    Jak to symuluja? Kto ci to powiedzial? Niestety (stety) zroznicowanie tu ogromne.

    Sa omawiane ksiazki. Moja miala juz kilka. Jedna z nich byla Charlottes Web .Mysle , ze ok 180 ston to sporo , jak dla 7latkow i temat tez trudny.
    Corka przeczytala cala w domu, ale to nie byl chyba wymog nauczycielki. Napewno czytali ja na lekcjach, bo corka juz wczesniej znala tresc. Pisali tez wypracowanie na jej temat w szkole, bo widzialam na tablicy na korytarzu.

    Na temat ksiazki "Mr Peabody's Apples" tez widzialam wypracowanko i ilustracje (poziom okrutny wink ) Tematem bylo : How could Tommy have been more proactive in his thoughts, words, or actions?
  • azja-od-kuchni 25.02.15, 16:36
    Jak to symuluja? Kto ci to powiedzial? Niestety (stety) zroznicowanie tu ogrom
    > ne.
    Panie z biblioteki one mają specjalne narzędzia na cwaniaków wink w postaci pytań do konkretnych książek...lub pytań do filmu ( jeśli dzieciak wie jaki kolor sukienki mała głowna bohatreka a nie zna szczegółów opisanych w książce a zapomnianych w filmie to wiadomo, że kombinuje) ale i tak z tym nic nie można zrobić, bo obowiązuje domniemanie niewinności.... Czasem zdarza się za to, że dzieciaki wypytane o książkę której ewidentnie nie czytały skreślają ją z listy...
    Nie mam doświadczeń podstawówkowych , ale w naszym gimnazjum nie ma omawiania lektur... Owszem pisze się prace czasem ciekawe nawet, ale książka/ książki nie są narzucone... Akurat mi wydaje się to dużo trudniejsze, że trzeba do tematu dobrać literaturę.. Przede wszystkim trzeba znać kilkanaście pozycji, bo nie ma książki pasujacej do wszystkiego. Obecnie moje gimnazjalne uczy się na angielskim pisac ksiązkę kucharską... i prawdę mówiąc nie wiedziałam, że to może być takie ciekawe... bo najpierw gotowanie, zapisanie receptury a potem fotografowanie i ułożenie wszystkiego w sensowny sposób... W sumie kupa roboty, a ocena za to warta jakieś 5% w skali roku.
    Śrubokretko a jesteś pewna, że oni całą tą książkę w szkole przeczytali czy tylko fragmeny?
    Czy możesz napisać gdzie mieszkasz? Tak z ciekawości pytam wink?
  • myelegans 25.02.15, 18:37
    Azja, sorry za off-top, i zaczepie cie na priv jak trzeba. Juz dawno chcialam prosic. Spojrzyj na tegoroczny przykladowy standardized test koncowy z English and math z 4 klasy. Szczegolnie z matmy. Jak sie porownuje do singapurskiego? Tak pewnie docieraja do tego poziomu w 1 klasie wink


    parcc.pearson.com/practice-tests/


  • azja-od-kuchni 25.02.15, 21:02
    Spojrzałam i mogę powiedzieć, że niektóre zadania zróbi średni drugas, niektóre pierwszak a inne są omawiane w 3 klasie...Genralnie jest jakieś dwa lata do tyłu jeśli chodzi o matmę singapurską i amerykańską... ( nie wiem czy amerykanie dzielą na pozimy w podstawówce), ale z taką wiedzą mały singapuurczyk trafiłby do najsłabszej 4 klasy w szkole...No, ale nie samą matmą człowiek żyje i poziom angielskiego ( mam tu na uwadze tylko szkoły mojego dzieciaka) jest wyższy o rok... jak nie więcej...W Sin moj dzieciak był bardzo dobry, brał udział w olimpiadach, klubie debatującym i wyróżniał się mocno... tu napisał egzamin i trafił do średniaków... Jest w średniej grupie b. dobry i pewnie za długo nie zabawi, ale biorąc pod uwagę dystans jaki dzielił go od najlepszego w Sin i a w Stanach to tu jest większy....No i generalnie sposób naucznia angielskiego bardziej mi się w Stanach niż w sin podoba czego nie mogę powiedzieć o matematyce, ale ja mam specyficzną jednostkę wink
  • myelegans 26.02.15, 03:36
    Dzieki 😄
    Wow, 2 lata do tylu, no to jest sporo do nadrobienia. Nic dziwnego, ze maja tak dobrych programistow i naukowcow. Poszperam troche w internecie i zobacze co robia na poziomie 4 klasistow.

    No chyba poziom ang powinien byc wyzszy w Stanach niz Singapurze, bylo nie bylo jezyk ojczysty.
    Nadgoni w ang, nie ma obawy, a startowanie z wyzszej pozycji w matematyce przyda sie bardzo.
  • maksimum 27.02.15, 03:08
    azja-od-kuchni napisała:

    > W Sin moj dzieciak był bardzo dobry, brał udział w olimp
    > iadach, klubie debatującym i wyróżniał się mocno... tu napisał egzamin i trafił
    > do średniaków...

    I teraz wyobraz sobie ze moja corka byla najlepsza w szkole i to w tej szkole,ktora jest jedna z najlepszych w USA.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 04:22
    No tak tak zapomniałam, że szkoły i dzieci Maksa są idelane tak jak on sam... Tylko przyszła rekrutacja na studia i genialnego syneczka zaorała mimo dobrego Sat... I jakoś Harvardu nie ma i nadal nie wiadmo co syneczek studiuje ( dzięki pracy napianej przez tatusia) chociaż nazwa liceum padała tu często..Ciekawa jestem jak by sobie Twoje dzieci poradziły zmieniając kraj system kulturę? Ty oczywiście się nie przekonasz, bo trzymasz je pod kloszem. ( Oficalna wersja są za mądre na życie poza NYC)

    A od mojego dziecka się odpimpaj... zmieniło system po raz trzeci jest w dobrej szkole ( dojeżdża, bo mieszkamy w połowie drogi między szkołą a pracą męża) na matmie ma algebrę 2 ( sam wiesz która to kasa i) na chiński wystawało tak, że nie znaleźli mu klasy i dlatego wzięło inny język. Chińskiego uczy się poza szkołą, ma 13 lat jest dwujęzyczne i po chińsku też się dogada czego o swoich orłach nie możesz powiedzieć... I owszem czyta ... dużo i chętnie nie w mojej wyobrażni, ale realnie...i pewnie by Cię wiedzą z literatury w kozi róg zapędziło...
  • maksimum 27.02.15, 05:29
    azja-od-kuchni napisała:

    > No tak tak zapomniałam, że szkoły i dzieci Maksa są idelane tak jak on sam...
    > Tylko przyszła rekrutacja na studia i genialnego syneczka zaorała mimo dobrego
    > Sat... I jakoś Harvardu nie ma

    Zobaczymy na ktory Harvard sie twoj orzel dostanie.

    Tak mysle,ze Boston University to bedzie najwyzsza polka.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 13:14
    Zobaczymy na ktory Harvard sie twoj orzel dostanie.
    Myślę, że sobie lepiej poradzi niż Twoje i na pewno nikt za nie będzie musiał prac rekrutacyjnych pisać ....
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 05:24
    I teraz wyobraz sobie ze moja corka byla najlepsza w szkole i to w tej szkole,ktora jest jedna z najlepszych w USA.
    I super ... może zostanie pisarką drugą Suzanne Collins... Pisanie książek fajna robota w sumie.
  • srubokretka 26.02.15, 14:02
    > Nie mam doświadczeń podstawówkowych , ale w naszym gimnazjum nie ma omawiania
    > lektur...

    Ja odwrotnie smile Zapytam przy okazji moje kuzynki z okolic Bostonu jak u nich bylo. Pamietam jednak, ze jedna z nich szukala w ksiegarniach konkretnych tytulow w wakacje.

    > Panie z biblioteki one mają specjalne narzędzia na cwaniaków wink w postaci pytań
    > do konkretnych książek...lub pytań do filmu

    To lokalna, czy szkolna b? U nas w lokalnej takich sprytnych bibliotekarek brak sad

    >Obecnie moje gimnazjalne uczy się na angiels
    > kim pisac ksiązkę kucharską...

    Swietny pomysl, prawda? To mi sie podoba tutaj. Ida z duchem czasu, a nie tkwia w sredniowieczu. Kto teraz listy pisze? Teraz ma byc prosto, zwiezle , na temat, skutecznie wink oczywiscie ze zdjeciem. Jak zrobi selfi (dziubek I biust wink))) z tymi potrawami, to juz bedzie super extra.

    > Śrubokretko a jesteś pewna, że oni całą tą książkę w szkole przeczytali czy tyl
    > ko fragmeny?

    180 stron? Watpie. Zapytam sie malej , jak wroci. Wiem, ze b duzo czytaja na lekcjach, wiec ...moze?.

    > Czy możesz napisać gdzie mieszkasz? Tak z ciekawości pytam wink?

    Nowyjork. Nie polecam smile
  • azja-od-kuchni 26.02.15, 16:56
    Biblioteka jest regionalna i generalnie uważam, że jest to trwór genialny... z masą ilością bezpłatnych lub prawie bezpłatych zajęć, ciekawymi książkami i fajnymi filmami... Dzień bez biblioteki jest u nas stracony... codziennie chociaż jedno z nas tam jakoś dziwnie tam zabładzi wink
    Samo przesyłanie prac i wysyłanie ich przez net mocno mnie zdziwiło, to że wszystko przepuszczają przez program antyplagiatowy było prawie szokiem z drugiej strony po co drukować dziesiątki wypracować i wywalać je do kosza skoro komuter każdy ma teraz przyrośniety do ręki prawiewink
    Nowyyork jakoś mnie nie ciągnie, zmęczyłam się duzym miastem i z przyjemnością zamieszkałam na przedmieściach jak z Desperate Housewives wink
  • srubokretka 27.02.15, 02:10
    > Biblioteka jest regionalna i generalnie uważam, że jest to trwór genialny... z
    > masą ilością bezpłatnych lub prawie bezpłatych zajęć, ciekawymi książkami i faj
    > nymi filmami... Dzień bez biblioteki jest u nas stracony... codziennie chociaż
    > jedno z nas tam jakoś dziwnie tam zabładzi wink

    Zgadzam sie. Tez mnie milo zaskoczyly. Teraz bywam zdecydowanie rzadziej, ale jak cora zaczynala uczyc sie czytac, to nie opuscilam zadnego czytania ksiazeczek. Niedawno bylo super spotkanie z facetem, ktory ma fiola na punkcie dziwnych zwierzakow. Przyszedl miedzy innymi z aligatorem, wezem, sowa ... Zrobia wszystko , zeby klienta przyciagnac wink

    Strony internetowe bibliotek tez warto przeszperac. nypl.org jest super.
  • maksimum 27.02.15, 03:32
    srubokretka napisał:

    > > Czy możesz napisać gdzie mieszkasz? Tak z ciekawości pytam wink?
    >
    > Nowyjork. Nie polecam smile

    Tez nie polecam.Ciezko jest ale dla najlepszych sa nagrody.

    If I can make there,I'll make it anywhere

    www.youtube.com/watch?v=9KJQNMqVIug

  • azja-od-kuchni 27.02.15, 05:02
    Maksimum napisał :
    Tez nie polecam.Ciezko jest ale dla najlepszych sa nagrody.

    Serio? Powiedz co wygrałeś?

    A Sinatra już nie żyje i aż dziwne, że go cenisz, bo nie dość, że był emigrantem to jawnie przeciwstawiał się segregacji rasowej...
  • myelegans 25.02.15, 18:33
    Wiesz, co uczniowie robia w domu, tego nauczyciel nie widzi. Oni duzo czytaja i analizuja teksty w szkole, u nas jest "partner reading" 4 osobowe zespoly, czytaja razem tekst, ktory opracowuja, kazdy czlonek zespolu ma okreslone zadanie: jest questioner, clarifier, writer i cos jeszcze. Pozniej zamieniaja sie rolami, tego czytania i analiz tekstu jest duzo, w mlodszych klasach 1.5-2 godzin dziennie. My oczywiscie nic z tego nie ogladamy, bo wszystko idzie do.... evaluation center.
    Ja to sie juz gubie w czym i jak sa oni oceniani....
  • mama303 25.02.15, 19:07
    ale my tu rozmawiamy o obowiązkowych lekturach, omawianych w szkole a nie o ilosci ksiązek przeczytanych przez dziecko.
  • maksimum 27.02.15, 02:56
    azja-od-kuchni napisała:

    > Fogito napisała :
    > A podobno w Stanach lektur nie ma
    > Nie ma omawiania ksiązki na lekcji. Każdy czyta co chce...a tak dzieciaki symul
    > ują, że czytają tzn. wpsują na listę ksiązki od których obejrzał tylko fim wink
    ------------
    Jedne symuluja inne nie,ale wierze ci ze na prowincji jest wiekszy luz.
  • azja-od-kuchni 27.02.15, 04:39
    Max napisał : Jedne symuluja inne nie,ale wierze ci ze na prowincji jest wiekszy luz.
    Czyli dobrze miejsce do mieszkania wybrałam, bo tu są narzędzia eliminacji cwaniaków... , a przede wszystkim są ludzie którym się albo chce sprawdzić czy dzieciaki rzeczywiście przeczytały czy nie...I można to zrobić tak, że się dzieciak przestraszy i nigdy do biblioteki nie przyjdzie ( bez sensu , bo przecież chodzi o to by czytały), albo tak, że się cwaniak zawstydzi i książkę doczytał ( najlepsze rozwiązanie) lub skreślił z listy...
  • myelegans 25.02.15, 18:25
    Owszem sa.... indywidualne, kazdy uczen opracowuje jedna ksiazke zadana przez nauczyciela.

    Syn obecnie ma project na podstawie lektury, ktora dostal, zycie Daniel Boon. Przeczytal ksiazek, zrobil jej podsumowanie na podstawie instrukcji, ktora przyszla z zadaniem. Wczoraj konczylismy poster, na ktorym jest zawarte opracowanie w formie rozdzialow, bibliografia, zdjecia, rysunki itd. Poster bedzie przedstawiony przez mlodego w formie 5-minutowej prezentacji, do ktorej sie przygotowuje i tak. x 22 uczniow.
  • aniaurszula 22.02.15, 13:56
    corka chodzi do III klasy w szkole intergracyjnej wg mnie maja poziom raczej niski w porownaniu z innymi szkolami w rejonie. w naszej szkole dzieci maja sporadycznie zadawane lekcje czesciej z niemieckiego i religii.w calym polroczu 1 lektura czytana w domu po rozdziale i opracowywana w szkole. od nowego polrocza zaczynaja pisac w zeszycie w szeroka linie. ogolnie nasze dzieci maja do przyswojenia sporo wiedzy ale wszystko to robia w szkole. tez sie zastanawiam jak bedzie wygladal egzamin trzecioklasity. w innej szkole dusza dzieci od zerowki maja wysoki poziom po kilka zadan domowych dzinnie, kilka lektur zaliczonych, co chwila konkursy. pocieszam sie tym ze nasza szkola jest w rankongu wojewodztwa na 22 miejscu a ich nie ma nawet setce, podobnie z innymi szkolami z naszego miasta i gminy. moze nie losc zadan a metoda nauczania odgrywa tu duza role
  • mama303 22.02.15, 14:55
    wydaje mi się, że ilośc zadawanych prac domowych jest powszechnie błędnie interpretowana jako wysoki poziom nauczania.
  • dorga1 22.02.15, 18:15
    Ilość zadawanych zadań domowych kompletnie nie odzwierciedla poziomu nauczania. Na przykład mój syn ma bardzo dużo zadań, do tego stopnia, że ślęczy nad nimi nawet w weekendy. I nie dlatego, że sobie nie radzi, tylko dlatego, że jest tego tak dużo. Spowodowane jest to tym, że wychowawczyni nie radzi sobie z uczniami i większość lekcji przeznacza na uspokajanie dzieci. Rodzice poszczególnych dzieci oczywiście nic sobie z tego nie robią. Prace plastyczne, poza nielicznymi są zadawane do domu, tak więc przynajmniej raz w miesiącu ślęczymy nad jakąś makietą, czy plakatem - czego szczerze nie znoszę. Dla porównania, w równoległej klasie realizują ten sam program, z tym że w ramach lekcji. Nawet mają czas na te nieszczęsne prace plastyczne, bo do domu mieli zadaną w ciągu semestru tylko jedną.
  • mama303 22.02.15, 19:49
    dorga1 napisała:

    >Prace plastyczne, poza nielicznymi
    > są zadawane do domu, tak więc przynajmniej raz w miesiącu ślęczymy nad jakąś m
    > akietą, czy plakatem - czego szczerze nie znoszę.

    ja bym własnie wolała, żeby prace domowe były tego typu: jakis plakat, makieta, prezentacja multimedialna. Zauważyłam że córka się wtedy sporo uczy, napewno więcej niż wypełniajac zeszyty ćwiczeń, które czasami odwala bezmyślnie sad
  • dorga1 24.02.15, 15:42
    ja bym własnie wolała, żeby prace domowe były tego typu: jakis plakat, makieta,
    > prezentacja multimedialna. Zauważyłam że córka się wtedy sporo uczy, napewno w
    > ięcej niż wypełniajac zeszyty ćwiczeń, które czasami odwala bezmyślnie sad

    Tylko od kogo ma się nauczyć? Ja nie znoszę prac plastycznych, więc ode mnie się tego nie nauczy. Prezentacji multimedialnej też nie zrobię. Z tego co się orientuję i tak te prace zdecydowanej większości uczniów robią rodzice i tak są oceniane. Różnice od razu widać, ale wychowawczyni uważa, że rodzic wręcz powinien zaangażować się w te prace, więc tak naprawdę oceniani są rodzice.
  • mama303 25.02.15, 19:49
    dorga1 napisała:

    > Tylko od kogo ma się nauczyć? Ja nie znoszę prac plastycznych, więc ode mnie si
    > ę tego nie nauczy. Prezentacji multimedialnej też nie zrobię.

    ale chodzi o to, żeby dziecko to zrobiło a nie Ty, wtedy właśnie sie uczy, kiedy robi samodzielnie. Ty możesz ew. cos podpowiedziec gdy dziecko prosi.
  • dorga1 26.02.15, 08:52
    Jeżeli uważasz, że dziecko lepiej się uczy w domu i więcej z tego korzysta i na dodatek Tobie to odpowiada, to może lepiej przejść na domowe nauczanie?
  • mama303 26.02.15, 20:59
    dorga1 napisała:

    > Jeżeli uważasz, że dziecko lepiej się uczy w domu i więcej z tego korzysta i na
    > dodatek Tobie to odpowiada, to może lepiej przejść na domowe nauczanie?

    zdaje sie że kompletnie niezrozumiałas tego, co miałam na myśli. Chodziło o rodzaj pracy domowej i ja uważam, że wiekszy sens ma dla dziecka wykonanie jakiegos projektu, makiety plakatu niż trzaskanie ćwiczeń "gotowców", które sa nudne i odmóżdżają. Wolałabym oczywiscie aby dziecko jak najwiecej robilo i uczyło się w szkole, także żeby mogło tam wykonać i projekt i plakat.
    A co do edukacji domowej to raczej nie jest tak, że ot sobie zachcę i sobie zrobie ED. Trzeba miec warunki, czas, trzeba miec zaplecze finansowe.
  • alienne30 01.10.15, 22:39
    Córka obecnie rozpoczęła naukę w 3kl.
    Tabliczka mnożenia cała z 11.na wyrywki, dzielenie. Masa zadań tekstowych, grafy itd.
    Z polskiego czytanie na czas, czytanki na 2-3 str A4, lektury tyle o ile. Wypracowania:listy,krótkie charakterystyki,opis,wywiad. Czytanie ze zrozumieniem i to całkiem trudnych tekstów. Gramatyka:części mowy śpiewająco.
    Stopniowanie przymiotników i znajomość stopni, czasy, tryby. Ortografia b.duży nacisk.
    Uczy się bdb ale to ile w domu spędza czasu nad lekcjami to jest chore. Mało tego mają nawet spr z muzyki i to z pojęć muzycznych!Spr są raz w mscu,prócz tego kartkówki,dyktanda.
    To za dużosad
  • morekac 02.10.15, 05:47
    Tabliczka mnożenia cała z 11.na wyrywki, --

    po co uczyć się tabliczki mnożenia >10?
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • ewa_mama_jasia 02.10.15, 08:30
    Bo w czwartej klasie masz np. działania 96:3 . Albo 140 : 4. Z pamięci.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • morekac 02.10.15, 13:01
    nigdy nie rozumiałam zasadności dzielenia liczb większych niż dwucyfrowe w pamięci. Zresztą akurat takie przypadki można spokojnie podzielić nawet w pamięci, nie ucząc się jednak tabliczki mnożenia do 35 ( bo tylko to zapewniałoby sukces...).
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zofijkamyjka 02.10.15, 22:22
    morekac napisała:


    > po co uczyć się tabliczki mnożenia >10?

    zwłaszcza że akurat mnożyć przez 11 to chyba najłatwiej jest smile
    BTW moja córka radziła sobie jakoś bez wykutej tabliczki mnożenia
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • zjawa1 02.10.15, 22:46
    No, to masz problem,ale nie z 6-latkami tylko z wychowawcą i szkołą!!!!!!!! I to ewidentny.
    Mój ,,6-latek" w chwili obecnej uczeń klasy II-giej lat siedem, od roku ma: dyktanda, w miare biegle dodaje i odejmuje nie do 1000 ale więcej, czyta biegle. Od klasy pierwszej zadawane ma wiersze do nauki na pamięć.. W klasie drugiej, sporo się już działo, matematyka: Cyfry rzymskie do 30-tu, tabliczka mnożenia do 5-ciu. tj, 1 razy, dwa razy, trzy razy cztery razy i pęć razy, ogółnie na wrzesień muszą mieć opanowane tak do trzydziestu. lektura zadana( w prawdzie 5 rozdziałów, ale jednak) ,,Kubusia Puchatka" na początek października. Także, nie słuchaj, że to z ,,winy 6-latków" tylko wymagaj.
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • sandra1301 22.02.15, 21:26
    Moje dziecko jako 7-latka poszła do I klasy. W III klasie:
    -matematyka: tabliczka mnożenia do 100 (już dawno, nie wiem czy nawet nie w 2 klasie było), dodawanie do 1000, w tym pisemne do 100. znają kolejność działań, przemienność działań, obliczanie obwodów figur geometrycznych, kartkówki przynajmniej raz w tygodniu
    - j. polski: piszą już w zeszytach w 1 linię, co tydzień dyktando, raz w m-cu sprawdzian, lektury też są (2-3 na semestr), są zadawane opowiadania (córka pisze nawet na 3 strony)
    - muzyka: grają na dzwonkach piosenki z książki lub z wklejanki ( np. jutro Prząśniczka)
    - przygotowania do Operonu - raz w tygodniu próbny test
    - prace domowe są codzienne, w ćwiczeniach lub w zeszycie, za wyjątkiem dni kiedy są np. Dzień Babci albo zebrania z rodzicami
  • budzik11 23.02.15, 16:54
    aga_i_oli napisała:

    > wymagania w waszych obecnych trzecich kla
    > sach - tych mających obniżony program ze względu na 6 latki w pierwszej klasie.
    > (W klasie syna tylko 7 latki).

    wymagania (program) są takie same niezależnie od wieku dzieci. córka chodziła do klasy z przewagą 6-latków (ona też była 6-latką), u syna jest mniej więcej równo. Wymagania mają te same.

    > U nas jest następująco - dzieci znają tabliczkę mnożenia i dzielenia do 30-tu.

    Mój 2-go klasista (6-latek) zna tabliczkę mnożenia do 50. Córka podobnie, w III klasie uczyli się w zakresie 50-100.

    > Dodają i odejmują do 1000. Nigdy nie korzystali z zeszytu gładkiego, ani w pięc
    > iolinię.

    Po co mieli korzystać? Moja córka też dopiero w 4 klasie zaczęła ich używać - dopiero teraz ma muzykę i geometrię.

    > Piszą w zeszytach w trzy linie.

    Córka pisała w III klasie w jedną linię. Ale to nie ma żadnego znaczenia, jeśli chodzi o poziom edukacji.

    > Nie piszą żadnych wypracowań.

    U nas też nie pisali. w 4 klasie tak naprawdę zaczęli, a i to bardzo rzadko (chyba jedno na półrocze, coś o wakacjach).

    Niczego nie uczą
    > się na pamięć - ostatni wierszyk z angielskiego w drugiej klasie (około 35 słów
    > ).

    Wierszyki są tylko na jakieś przedstawienia. Na pamięć - tylko modlitwy na religię. Z angielskiego nigdy żadne nie miało żadnego wierszyka.

    > Lektur w tym roku mieli 4szt, w zeszłym całym dwie.

    U nas były chyba dwie na cały rok, kilka innych omawianych na podst. fragmentów przedrukowanych w podręczniku.

    Prace domowe 3 razy w ty
    > godniu nie ma - dwa razy jest tyle, że siedzi 2 godziny sad

    Zwykle coś tam było, ale niedużo.

    > Wydaje mi się to bardzo mało. O egzaminie III klasistów nikt nic nie mówi - tro
    > chę się obawiam jak to będzie. Nawet nie wiem jakie są warunki przystąpienia do
    > tego egzaminu.
    >
    Nie ma się czym stresować, nie ma żadnych warunków, to sprawdzian bardziej nauczyciela i szkoły niż uczniów, uczniom do niczego nie służy, o niczym nie decyduje.

    > Jakie są wymagania w 4 klasie? Czy dzieci będą uczone tabliczki mnożenia? Czy b
    > ędą uczone pisania w zeszycie w jedną linię?

    w 4 klasie to już maja potęgi i pierwiastki, geometrię, działania "pod kreską" itp, a nie tabliczkę mnożenia. Nikt już 4-klasistów nie uczy pisania, nie żartuj. Ale jak nauczyli się pisać, to napiszą i na przysłowiowych drzwiach od stodoły.
  • zjawa1 27.02.15, 22:56
    Nie rozumiem zupełnie tekstu w stylu ,,obniżony poziom przez 6-latków".
    Ile Twoje cudo ma w tej chwili będąc czy prawie kończąc klasę 3-cią?
    Pragnę Cię poinformować, że mój prawie 7-latek( niebawem) Dodawać i odejmować potrafi do 100. Ponadto tabliczkę mnożenia do 3-nie rozśmieszaj mnie! Jak tak, czytałam Twój watek odnoszę takie wrażenie, że albo ja mam tak wybitny egzemplarz, albo Twoje dziecko jest jednak opóźnione! No sorry. Choć mój syn, nie ma ,,zadawanych lektur", sam czyta sobie książki np. Maleszki. Fakt, 3 strony to ok 20 minut ale jednak.
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • klaviatoorka 01.03.15, 18:25
    Kto ci powiedział, że w trzeciej klasie piszą EGZAMIN ? To tylko po klasie 6 i po 3 Gim.
    W trzeciej MOGĄ napisać sprawdzian, jeśli nauczyciel lub dyrekcja czuje taką potrzebę.
    Jest on głównie po to, aby zdiagnozować poziom CAŁEJ klasy, napisać raport dla n-li klas czwartych z czym starują uczniowie. Jeśli nauczyciele nie czują parcia na wyniki tego bzdurnego sprawdzianu, ty tym bardziej nie powinnaś się przejmować.
    Sprawdź, czy twoje dziecko czyta płynnie i ze zrozumieniem, potrafi napisać kilka zdań poprawnie ze słuchu i samodzielnie na jakiś temat. Jeśli dodaje i odejmuje, mnoży i dzieli bezbłędnie w zakresie 100, rozwiązuje zadania z treścią i ma przyjaciół- jest w porządku

    --
    Prawdomówność - to brak umiejętności szybkiego wymyślenia innego wariantu
  • mati.pati 02.03.15, 09:22
    Ja na dziś dzień dopilnowałabym by dziecko kończące 3 klasę sprawnie mnożyło i dzieliło w zakresie 100. Niestety na dzielenie w 3 klasie jest bardzo mało godzin poświęcone. Potem to się czkawką odbija. Nauczyłabym też dziecko szybkiego pisania ze słuchu. W 4 klasie nauczyciele dyktują do zeszytów, nie ma tylko ćwiczeń do wypełniania. Mnie u mojego dziecka jeszcze denerwuje brzydkie pismo w 1 linię. Dokąd pisał w 3 linie to jakoś wyglądało, a jak nie ma linijek to pismo ma nierówne. No i literki z kaligrafii. Naprawdę nie wiem po co się uczy dzieci w 1 klasie pisania b czy p z otwartymi brzuszkami. Nikt dorosły tak nie pisze.
    Trudność też sprawia odkładanie w czasie. Pamięta o odrobieniu pracy domowej z dziś na jutro. Ale o przyniesieniu książki na za tydzień już nie ma szans sobie przypomnieć. Nie zagląda do zeszytu kilka stron wcześniej.
  • ewa_mama_jasia 02.10.15, 08:39
    Tak. Z perspektywy początków czwartej klasy podpisze się pod Twoimi uwagami: mnożenie i dzielenie do 100, szybkie i czytelne pisanie, jeszcze dodałabym umiejętność pisania krótkich wypowiedzi i praktyka czytania z podręcznika - jak wchodzi nowy temat a dziecko nie do końca zrozumiało.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • ola33333 03.10.15, 08:53
    zapewne dziecko autorki jest juz w gimnasium.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.