Dodaj do ulubionych

Gdzie do szkoły?

05.03.12, 09:43
Mam problem: dziecko chodzi do przedszkola nie w miejscu zamieszkania, ale w miejscu mojej pracy (sąsiednia miejscowosc, przedszkole w sporej gminnej miejscowosci). No i przyszla pora zapisac dziecko do szkoly. Zawsze mialam w glowie, ze dziecko pojdzie do szkoly tam, gdzie miejszkamy. Teraz naszly mnie watpliwosci: tu, gdzie pracuję mam go pod ręką, znam szkołę, zawsze mogę podejść, zobaczyc co z mlodym, wszelkie imprezy szolne- nie mam problemu, zeby na nich byc (bo to moj obowiazek, łączę przyjemne z pożytecznymsmile). Tyle, ze nie będzie mial kolegow z naszego miasta (mieszkamy w nowym miejscu, dzieci w pobliżu, jak na lekarstwo). Dziecko oczywiscie chce isc do szkoly ze "swoimi" kolegami. Co robic?
Edytor zaawansowany
  • alfa36 05.03.12, 09:44
    W jednej i drugiej szkole dziecko byloby od 8 do 15.
  • joanna669 05.03.12, 10:13
    Ja swoich puszczam do obwodowej, najbliżej domu, jak będą starsi, wyrosną ze świetlicy (10 lat 4 klasa), to sami będą wracać do domu. U nas jest w tym samym budynku gimnazjum (ale inne wejscie, osobne korytarze, wiec sie nie stykaja). Więc u nas inaczej sobie nie wyobrażam...
  • olena.s 05.03.12, 10:29
    Tak dużo znowu uroczystości nie ma. Jeżeli logistyka pozwala a szkoy porównywalne, zapisałabym do bliższej domu.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jakw 05.03.12, 16:19
    alfa36 napisała:

    > W jednej i drugiej szkole dziecko byloby od 8 do 15.
    To teraz. A jak będzie starsze i będzie mogło samo być w domu po lekcjach? Da radę wrócić z tej dalszej?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • aniko16 05.03.12, 10:36
    Zdecydowanie bliżej domu - ze względu na kontakty pozaszkolne.
  • joanna_poz 05.03.12, 10:53
    ja wożę dziecko do szkoly poza nasz rejon.

    ale alternatywą byla kiepska pod wieloma względami szkola rejonowa. więc jej bliskość to żaden atut w porownaniu z lista minusów.
  • ewa_mama_jasia 05.03.12, 11:05
    Będziesz woziła dziecko przez całe 6 lat? Czy zapiszesz do szkoły w miejscu zamieszkania, żeby za 2 - 3 lata samo chodziło i wracało?
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • alfa36 05.03.12, 11:58
    Jezeli zapiszę syna do szkoły tam, gdzie pracuję, to będę go woziła przez 6 lat. Wlaściwie to tylko w klasach I- III mlody bylby w swietlicy, bo potem to dzieciaki mają tyle zajęć, że tu czy blizej domu i tak będzie sporo czasu spędzal w szkole. Szkoła blisko (ścislej to ok. 1,5 km, mieszkamy na koncu miasteczka) domu... wlasciwie jej nie znam, tu w "mojej" szkole (sama pracuję w gimnazjum, a szkoly obok siebie) poziom niezły, zajęć innych sporo. No, ale koleżeństwa jednak blisko domu mlody nie ma. Dla mnie nie jest problemem go dowozic, logistycznie dla mnie lepiej, jak byłby "u mnie" (dlatego m.in jest tu w przedszkolu), ale jednak chcialabym, żeby dziecku było dobrze.
  • ewa_mama_jasia 05.03.12, 12:29
    A jak będziesz miała urlop lub zachorujesz, kto zawiezie dziecko? Nie czepiam sie, pytam tylko. Trzeba rozwazyć różne kwestie: świetlica ok, dziecko czeka aż skonczysz pracę. Ale już w starszych klasach dziecko moze kończyć szkołę różnie, niekoniecznie w godzinach zbieżnych z Twoimi (wliczam w to kółka zainteresowań, na które zresztą niekoniecznie musi chodzić). Ja bym się chyba nie zdecydowała, no ale mnie jest bliski model za dwa trzy lata wręczenia dziecku klucza od drzwi i niech będzie samodzielny. Żebyśmy wzajemnie nie byli od siebie uzaleznieni. No, chyba że najbliższa domu szkoła byłaby faktycznie zła.
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • verdana 05.03.12, 12:50
    Czyli - każde zapomnienie zeszytu, impreza wieczorem, spotkanie z kolegą po szkole będzie problemem. Szkola w innej miejscowosci przez pierwsze trzy lata nie bedzie szczególnie uciążliwa, o ile oczywiscie nie zachorujesz, nie zmienisz pracy, nie zmienisz godzin pracy. Potem będzie dla dziecka klopotliwa - bedzie kompletnie uzalezniony od Ciebie wtedy, gdy większość dzieci bedzie juz samodzielna. Odradzam.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • jakw 05.03.12, 16:26
    alfa36 napisała:

    > Jezeli zapiszę syna do szkoły tam, gdzie pracuję, to będę go woziła przez 6 lat
    A jesteś pewna, że za 6 lat będziesz pracować w tym samym miejscu?

    > . Wlaściwie to tylko w klasach I- III mlody bylby w swietlicy, bo potem to dzie
    > ciaki mają tyle zajęć, że tu czy blizej domu i tak będzie sporo czasu spędzal w
    > szkole.
    Wydaje mi się, że tak nie do końca. Jak pamiętam to starsza w starszych klasach podstawówki nader często najdalej o 13.40 była już po lekcjach - a czasem wcześniej.

    >Szkoła blisko (ścislej to ok. 1,5 km, mieszkamy na koncu miasteczka) d
    > omu... wlasciwie jej nie znam, tu w "mojej" szkole (sama pracuję w gimnazjum,
    > a szkoly obok siebie) poziom niezły, zajęć innych sporo.
    Skoro pracujesz w oświacie to pewnie bez problemu możesz się też dowiedzieć o szkołę blisko domu.

    >No, ale koleżeństwa je
    > dnak blisko domu mlody nie ma. Dla mnie nie jest problemem go dowozic, logistyc
    > znie dla mnie lepiej, jak byłby "u mnie" (dlatego m.in jest tu w przedszkolu),
    > ale jednak chcialabym, żeby dziecku było dobrze.
    No i właśnie w starszych klasach podstawówki młodemu może sprawić problem, że nie ma żadnego kumpla blisko a po lekcjach musi "czekać na mamę jak jakiś pierwszak".

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 05.03.12, 17:28
    Starsze klasy często konczą o 14. A świetlicy nie ma. Albo konczą o 14, a sks np. jest o 16. Co wtedy?
    Albo mają skonczyć o 15, a pani chora i wychodza o 12.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • sandrasj 05.03.12, 18:54
    Chodziłam do szkoły w zupełnie odległej od domu dzielnicy miasta, bo tam mieszkała moja babcia. O ile przez jakieś pierwsze 3 klasy to się sprawdzało tak w 4 klasie nie miałam już ochoty siedzieć u babci i musiałam autobusem jechać prawie całą linię do domu. A co do np dyskotek w szkole itd to też do dupy było bo późno się kończyły (np o 21) i rodzice musieli jechać po mnie przez całe miasto. Koleżanki miałam w dzielnicy babci, więc jak chciałyśmy się spotkać to musiałam dojechać tam gdzie one mieszkały, za to w swojej dzielnicy nie znałam dzieci w swoim wieku (tzn znałam te z mojej ulicy tylko, a gdybym chodziła z nimi do szkoły znałabym z całej dzielnicy)
  • joa66 05.03.12, 19:36
    Jeżeli szkoły są porównywalne to chyba , mimo wszystko, ta bliżej domu.

    Prawde mówiąc ja wierzę, że kontakty towarzyskie można mieć zawsze, nawet jeśli koledzy mieszka w sąsiedniej miejscowości. Obawiam się jednak, że uzależnienie od transportującego rodzica to nie tylko to, o czym pisały już inne forumki, ale także marnowanie czasu i niepotrzebne zmęczenie. Przeciętnie zorganizowany uczeń jesli musi czekać na mamę jedną godzinę, to w tym czasie ani nie będzie odrabiał lekcji, ani się porządnie nie wybawi, ani porządnie nie odpocznie.
  • alfa36 05.03.12, 21:32
    Szkoły chyba porownywalne. Może u mnie nieco taniej, bo gmina sporo doklada chocby do bialej czy zielonej szkoly, ale to akurat nie jest koronnym dla mnie argumentem. Najbardziej chodzi mi o dobro dziecka, chocnie ukrywam, że patrzę równiez na logistykę. Chyba błąd popełniłam biorąc mlodego do siebie do przedszkola. Ostatnio mlody poskarżył się pani, ze mama chce go przeniesc do innej szkoly niż ta po sąsiedzku. Mam tylko nadzieje, ze dzieci szybko się przyzwyczajają do nowych miejsc.
  • alfa36 06.03.12, 14:09
    Popatrzyłam dzis na podstawówkowe dzieciaki z IV klasy, niby spore są, ale jednak chyba nie puścilabym samego 10 latka do domu. Moje dziecię mialoby do pokonania 2 ruchliwe skrzyżowania (ze swiatlami), w tym jedno to obwodnica. No i potem zamki: furtka, i dwoje drzwi. Czy to nie za trudne dla IV klasisty? Nie mam doswiadczenia, więc nie wiem, tylko tak na oko wydaje mi sie, ze moj mlodzieniec (obecnie 6,5 roku) nie jest jeszcze zbyt samodzielny
  • meliszka 06.03.12, 22:25
    Czwartoklasista doskonale poradzi sobie ze skrzyżowaniami, furtkami itp. Samodzielnie podjedzie np. dwa przystanki autobusem do pani na angielski, kupując po drodze pół chleba. A w domu podgrzeje sobie zupę i zje. Te dwie ostanie umiejętności zanikają w gimnazjum.
    Szkoła blisko domu to jest to!
  • morekac 07.03.12, 11:35
    na podstawówkowe dzieciaki z IV klasy, niby spore są, ale jedn
    > ak chyba nie puścilabym samego 10 latka do domu.
    Praktycznie wszystkie 10-latki poruszają się już samodzielnie na drodze szkoła-dom. 2 skrzyżowania ze światłami i kilka zamków nie jest nie do przeskoczenia dla dziecka w tym wieku.
    moj mlodzienie
    > c (obecnie 6,5 roku) nie jest jeszcze zbyt samodzielny
    Ale 10 lat będzie miał za 3,5 roku. Jego doświadczenie życiowe będzie większe o ponad 50%...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • aniaop 06.03.12, 16:01
    Zdecydowanie blizej domu! Mieszkam 20km pod Warszawa, pracuje w miescie. Cale przedszkole wozilam dziecko do przedszkola w Wawie. Do szkolnej zerowki poszlo juz w miejscu zamieszkania, nie chcialam wozic jej przez kolejne kilkanascie lat. Do szkoly 4km, dojezdza szkolnym autobusem, wraca tak samo po wszystkich kolkach zainteresowan, w jakich ma ochote brac udzial. Wozic i tak musze do kolezanek i kolegow na np urodziny, ale jest to w promieniu kilku kilometrow a nie kilkudziesieciu.
  • alfa36 07.03.12, 10:18
    U mnie to kwestia 10 km. Dzieki za odpowiedzi.
  • minkapinka 07.03.12, 12:37
    wożę 10km i jest to czasami meczące
    --
    __________________
    wycietezmejli.blogspot.com "We wstępie za szybko przechodzisz do rzeczy, trzeba dołożyć jakąś formułkę grzecznościową"
  • alfa36 07.03.12, 13:57
    Wozisz po drodze czy specjalnie?
  • minkapinka 08.03.12, 10:34
    to jest w kierunku pracy męża, ale problem w tym, ze maz nie rozpoczyna pracy o 8:20, a około 10, więc można powiedzieć, ze wozimy specjalnie.
    Zwracam jeszcze uwagę na fakt, ze starsze dzieci nie chcą siedzieć w świetlicy i jeśli szkoła jest daleko od domu, jest problem z powrotem ze szkoły.
    --
    __________________
    wycietezmejli.blogspot.com "We wstępie za szybko przechodzisz do rzeczy, trzeba dołożyć jakąś formułkę grzecznościową"
  • alfa36 09.03.12, 10:47
    Dzięki, biore pod uwagę rozne mozliwosci, rownież tę, ze dziecko w klasach I- III będzie w jednej szkole, a potem w innej. Ale, czy to dobrze? Moj syn nie jest przebojowym dzieckiem i trudno powiedziec, jak reagowalby na zmiany. Mam w rodzinie gimnazjalistę, ktory przez 6 lat szkoly podstawowej zmienil szkołę 4 krotnie, wszędzie byl dobrym uczniem, wszędzie się odnajdywal.
  • ewa_mama_jasia 09.03.12, 11:00
    Dawać dziecko w klasach I-III do jednej szkoły, w klasach IV-VI do innej. Szczególnie, jeśli nie jest przebojowe. Jeśli szkoły są porównywalne, z pewnością dałabym do bliższej domu. Dałabym do szkoły dalszje tylko w jednym jedynym porzypadku - gdyby była o całe niebo lepsza od rejonowej: logistyka (mniejsze klasy, nauka na jedną zmianę, lepiej wyposazone sale, lepsze wyżywienie - np. gdyby szkoła zapewniała 3 posiłki), bezpieczeństwo, poziom nauczania (liczony nie tylko średnim wynikiem sprawdzianu - ale też brałabym go pod uwagę), oferta zajęć pozalekcyjnych, koszty (w przypadku wyboru szkoły niepublicznej). Ale to moje zdanie.
    Zastanów sie, ile będziesz dziecko wozić do szkoły - dwa lata? Już w trzeciej jest w stanie wracać sam, łącznie z otwieraniem i zamykaniem drzwi, furtki, podgrzaniem sobie talerza zupy w mikrofali czy zagotowaniem wody na herbatę (szczególnie w czajniku elektrycznym).
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • minkapinka 09.03.12, 16:44
    ewa_mama_jasia napisała:


    > Zastanów sie, ile będziesz dziecko wozić do szkoły - dwa lata? Już w trzeciej j
    > est w stanie wracać sam, łącznie z otwieraniem i zamykaniem drzwi, furtki, podg
    > rzaniem sobie talerza zupy w mikrofali czy zagotowaniem wody na herbatę (szczeg
    > ólnie w czajniku elektrycznym).

    Wiele zależy od dziecka, mam córkę w III klasie i nie chce sama w domu zostać nawet na 5 minut. Dzieci z klasy córki wracają same do domu, ale na większość ktoś w domu czeka, nie siedzą same.
    --
    __________________
    wycietezmejli.blogspot.com "We wstępie za szybko przechodzisz do rzeczy, trzeba dołożyć jakąś formułkę grzecznościową"
  • aniaop 14.03.12, 15:53
    minkapinka napisała:

    >
    > , >
    > Wiele zależy od dziecka, mam córkę w III klasie i nie chce sama w domu zostać n
    > awet na 5 minut. Dzieci z klasy córki wracają same do domu, ale na większość kt
    > oś w domu czeka, nie siedzą same.

    Serio? Moja czesto zostaje sama, nawet kilka godzin. Ostatnio zaproponowala, ze moze nawet sama zostac na weekend, hehe...
  • minkapinka 14.03.12, 19:13
    Gdybym mieszkała w domu jednorodzinnym nie zostawiłabym dziesięcioletniego dziecka samego w domu. Do znajomych moich rodziców trzykrotnie włamano sie gdy byli w domu, ostatnim razem doszło nawet do szarpaniny ze złodziejem.
    --
    __________________
    wycietezmejli.blogspot.com "We wstępie za szybko przechodzisz do rzeczy, trzeba dołożyć jakąś formułkę grzecznościową"
  • olewka100procent 14.03.12, 19:52
    zawsze tez mogą cie zwolnic ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka