Dodaj do ulubionych

matematyka - jak pomóc?

23.07.12, 14:00
Syn (zdał do 2. klasy gimnazjum) w szkole podstawowej praktycznie nie miał z matematyką żadnych problemów. Na początku gimnazjum okazało się, że nie nadąża na sprawdzianach (przede wszystkim z matematyki) i przy okazji był diagnozowany w poradni. Stwierdzono, że jest uzdolniony matematycznie. Na półrocze miał czwórkę. W drugim półroczu co sprawdzian to trójka, chodził poprawiać i zazwyczaj ponownie dostawał trójkę. Na drugie półrocze i na koniec dostał 3,5.
Nauczycielka jest wymagająca (na koniec roku była tylko jedna piątka i kilka czwórek), rozmawiałam z nią w pierwszym półroczu i narzekała, że dzieci nie mają biegłości w liczeniu. Radziła, żeby syn więcej ćwiczył.
Moim zdaniem syn chodzi na sprawdziany przygotowany (sprawdzam jego wiedzę), jednak nagminnie myli się. Muszę przyznać, że jest dość niechlujny w prowadzeniu zeszytu i w rozwiązywaniu zadań.

Jak pomóc synowi? Jest zniechęcony i twierdzi, że bez względu, ile się będzie uczył i tak dostanie trójkę (co poniekąd jest prawdą). Z drugiej strony diagnoza o uzdolnieniach, brak wcześniejszych problemów oraz brak jakichkolwiek problemów z innymi przedmiotami wskazują, że stać go na więcej.
Edytor zaawansowany
  • znowuniedziela 23.07.12, 14:09

    Wiecej cwiczyc to nie tylko rozwiązywac zadania ze szkoły, ale tez kupić alternatywne ćwiczenia, zbiory zadan i robic z nich ćwiczenia w domu.
    Jeśli jest niechlujny i średnio sie sam przejmuje swoim problemem-musi go zrozumiec , zechciec sobie samemu wypracować sumeinnośc i staranność....
    Życzę pracy w wakacje-niech sobie rozwiąże zadnia z ubiegłych lat, poćwiczy każde zagadnienie. Nie mam na mysli pracy od do każdego dnia, ale np w dni parzyste kilka zadan. By do skzoły przyszedł przygotowany, a nie znowu średnio...--
    P.I.O.-moje natchnienie smile kiss smile kiss
    http://gify.magazynek.org/pictures/Kreskówki/Krecik/006.gif
  • joannab-o 23.07.12, 16:34
    Jeżeli ma zdolności i się uczy, a sprawdziany tego nie odzwierciedlają, to bardzo prawdopodobną przyczyną jest stres, nadmierne spinanie się związane z Twoimi oczekiwaniami wobec niego i związane z tym blokowanie się.
    Sama piszesz, że problemem jest to, że "się myli", tego się nie wyeliminuje kuciem w czasie wakacji.
  • mika_p 23.07.12, 16:58
    Obastawiam, że skoro zdolny, a się myli, to przyczyna jest taka, że część obliczeń wykonuje w pamięci i a to gubi minus przy przenoszeniu, a to znaku nie zmieni przy mnożeniu przez ujemną, a to przemnoży tylko jeden składnik z nawiasu, a zapomni o drugim - ma za to za mało praktyki, żeby zauważyć, że coś pokręcił.
    Tym bardziej, że nauczycielka mówi o braku biegłości w liczeniu - więc pewnie syn ma dość wiedzy, żeby dobrze zacząć, po czym myli się w rachunkach i nauczycielka zalicza tylko sposób rozwiązania, a nie może zaliczyć wyniku. Dlatego ty uważasz, że syn chodzi przygotowany, a wyniki są jakie są.

    Jak pomóc - tylko każąc liczyć krok po kroku, zapisując wszystko, a nie licząc w pamięci.

    --
    Jeśli estry jest pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
  • yula 23.07.12, 17:04
    Czego od niego chcesz? By umiał tą matematykę czy żeby przynosił 5-ki? Bo jedno nie musi być powiązane z drugim. Skoro wiesz że chodzi przygotowany, że umie tą nieszczęsną matematykę to daj mu spokój, dwój nie ma, trója to też ocena, a skoro w klasie tylko kilka osób ma czwórki to u tej nauczycielki całkiem niezła. Jak jest uzdolniony matematycznie to poszukajcie wspólnie jakichś zbiorów zadań które będzie rozwiązywać dla własnej przyjemności/satysfakcji. Przy obecnej dostępności komputerów/kalkulatorów itp. biegłość (w sensie szybkość/na czas)w liczeniu nie jest taka ważna jak umiejętność dobrego podejścia do problemu, znalezienie rozwiązania problemu.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
    KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
  • mika_p 23.07.12, 17:51
    > Przy obecnej dostępności komputerów/kalkulatorów itp. biegłość
    > (w sensie szybkość/na czas)w liczeniu nie jest taka ważna jak umiejętność dobrego
    > podejścia do problemu, znalezienie rozwiązania problemu.

    Komputery jeszcze są dość durne i trzeba precyzyjnie określić, czego się od nich chce. Niechlujstwo temu nie sprzyja. Samo zaś znalezienie rozwiązania to nie wszytsko, bo trzeba je umieć doprowadzić do końca.
    I nie przesadzajmy z tym liczeniem na czas, szkolne zadania zazwyczaj mają tak dobrane liczby, żeby obliczenia były proste, ułamki się skracają, wyrazy podobne redukują, pierwiastek z delty wychodzi całkowity i nie za duży. Specjalnie po to, żeby uczeń skupił się na rozwiązaniu problemu, a nie godzinami rzeźbił sprowadzanie do wspólnego mianownika liczb trzycyfrowych.

    --
    Siedział uczepiony brzucha czarnego, który swoją ponurą urodą przypomina istnego diabła
  • yula 23.07.12, 19:38
    Stres na sprawdzianach potrafi skutecznie uniemożliwić nawet najprostsze obliczenia, a co do niechlujności zeszytów to mamy tylko wypowiedź mamy, nie wiemy co na ten temat sądzi sam zainteresowany , skoro z innych przedmiotów ma dobre oceny to chyba nie jest tragicznie.smile Moje własne zeszyty z matematyki nauczyciel tolerował tylko dla tego że byłam najlepsza z matematyki w klasie. Często z lekcji miałam zapisany temat, a z zadania odpowiedź, czasem czepiał sie tego że nie rozwijam odpowiedzi, ale w końcu machał ręką, gdyby czepiał sie prowadzenia zeszytu to pewnie nie wspominałabym tak dobrze matematyki smileTak, komputery i kalkulatory nie rozwiążą problemu a tylko wykonają działania jakie im podamy. I trzeba wiedzieć jakie działania im zadać.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
    KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
  • janka345 23.07.12, 20:38
    Mój syn miał (i nadal ma choć w znacznie mniejszym stopniu) taki problem. Chodził na sprawdziany przygotowany, a jak gdyby sprzedawał mniejszą wiedzę niż posiadał. I też najbardziej to widać na spr. z matematyki właśnie. Po wielu obserwacjach moich i korepetytora okazało się, że syn zwykle wie, jak obliczyć zadanie, ale nie wyrabia się w wyznaczonym czasie, co skutkuje silnym stresem i pomyłkami (w znakach nagminnie). A nie wyrabia się w czasie, bo liczy raczej wolno. Ktoś tu pisał, że obliczenia są raczej proste na testach - otóż u nas nie! Nauczycielka układa zadania z niemiłożebnymi wynikami, obliczeń co niemiara. Ja wysłałam syna na korepetycje, na których wykonuje działania (np. mnożenie dwucyfrowych, dodawanie itp.) na dużych liczbach i w pamięci i pisemnie i na czas, różnie. Widać poprawę, liczy dużo sprawniej, w tym roku udało mu się zdobyć 4 na koniec, co było świętem rodzinnym smile Mój miał jaszcze ten problem, że pomagał kolegom na sprawdzianach (akurat nie z matematyki, ale na innych przedmiotach przez to właśnie nie wyrabiał). Są w tym samym wieku
  • janka345 23.07.12, 21:00
    To znaczy nie żebym tak tej czwórki pragnęła, ale syn wcześniej wątpił w siebie i dobrze mu to zrobiło. W jego przypadku akurat ocena wyniknęła z większych umiejętności, bo przecież ni zawsze tak jest
  • ewa_2009 23.07.12, 23:20
    yula napisała:

    > Czego od niego chcesz? By umiał tą matematykę czy żeby przynosił 5-ki?

    Chcę by by umiał matematykę i by uwierzył w swoje możliwości. Nie uważam, że powinniśmy być happy, bo trójka na tle klasy jest całkiem ok.
    Mam wrażenie, że nie zauważyła, że napisałam iż syn jest podłamany brakiem sukcesów. To, że się stresuje, to jest oczywiste, ale chodzi mi o to, co zrobić, żeby sytuację rozwiązać.
  • janka345 24.07.12, 11:05
    A może jakiś życzliwy doświadczony korepetytor przyjrzałby się synowi? Pracując z dzieckiem indywidualnie można pewne sprawy wyłapać, a ty jako matka (nieobiektywna) możesz na coś nie zwrócić uwagi. Mojemu synowi mądry korepetytor bardzo pomógł, pomógł też trochę na chroniczną niewiarę w swoje możliwości
  • jakw 23.07.12, 21:20
    ewa_2009 napisała:
    > Moim zdaniem syn chodzi na sprawdziany przygotowany (sprawdzam jego wiedzę), je
    > dnak nagminnie myli się. Muszę przyznać, że jest dość niechlujny w prowadzeniu
    > zeszytu i w rozwiązywaniu zadań.
    To nagminne mylenie się występuje tylko na klasówkach czy także podczas odrabiania prac domowych? Czy pomyłki występują wtedy gdy syn się śpieszy czy są od tego niezależne?
    Czy syn analizował kiedyś te pomyłki? Np. "o, znowu pomyliłem znaki"/"tu należało pamiętać o nawiasie"/"rety, przecież 2x3 to jest 6 a nie 7!"/"za dużo czasu zajęło mi sprowadzanie do wspólnego mianownika". Spróbujcie odpowiedzieć na te pytania. Te pomyłki to może być stres, ale też czasem trochę za mało wprawy, za mało koncentracji - a czasem i wszystko naraz. I oszem, tak jak pisze Yula, ważna jest umiejętność podejścia do problemu, ale jeśli synowi np. nagminnie mieszają się plusy z minusami, odwracają się znaki nierówności, a zamiast pola kwadratu liczy objętość sześcianu to może być to ciężko nadrabialne jakimś kalkulatorem.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ewa_2009 23.07.12, 23:29
    jakw napisała:

    > Czy syn analizował kiedyś te pomyłki? Np. "o, znowu pomyliłem znaki"/"tu należa
    > ło pamiętać o nawiasie"/"rety, przecież 2x3 to jest 6 a nie 7!"/"za dużo czasu
    > zajęło mi sprowadzanie do wspólnego mianownika". Spróbujcie odpowiedzieć na te
    > pytania.

    Problem w tym, że poprawione sprawdziany nie zawierają treści zadań. Tak więc, jeśli nawet syn przynosi sprawdzian do domu (a nie jest to regułą), to nie wiadomo, o co w zadaniu chodziło.

    Błędy popełniane są także i w zadaniach domowych, ale oczywiście na znacznie mniejszą skalę.
  • verdana 24.07.12, 08:58
    Alez to jest kolejny problem typu "niewazne, ile dziecko wie, wazne, aby miał dobre oceny".
    Jeżeli synm zna matematykę, a oceny w klasie, są zastanawiająco niskie, to znaczy,z ę problem jest po stronie szkoły, nie dziecka. Podejrzewam, zę stres na sprawdzianach jest zbyt wysoki, albo jest za dużo zadań, albo są trudniejsze niż te, robione w klasie. Problem dotyczy , podejrzewam, nie tylko Twojego syna. Warto o nim porozmawiać w szkole. W LO mojego syna trójki z matematyki mają cztery osoby, jedna piątkę, reszta dwóje - i zaręczam, ze nie jest to klasa specjalna - po prostu sprawdziany mają byc pisane w takim tempie, że nikt nie jest w stanie ich napisać poprawnie. Szkoła też widzi problem i to NIE z uczniami.
    Jeżeli syn zna matematykę, to nalezy go wspierać tłumaczac, zę trudno - naprawdę w życiu liczy się wiedza, nie stopnie i ze trója jest jak najbardziej OK. Syn, który wie, ze wszyscy, łącznie z nim samym, oczekują poprawy, raczej nie poprawi ocen - bo za bardzo sie bedzie stresował.
    --
    zpopk.blox.pl
  • aniko16 24.07.12, 09:36
    Bardzo dobrą radę dała znowuniedziela i nauczycielka. Myli się i nie zdąża, bo brakuje mu praktyki i ćwiczeń. Tylko ćwicząc nabierze praktyki, nauczy się unikać błędów i pilnować w miejscach, gdzie się je najłatwiej popełnia. Nie szukaj winy w nauczycielce i systemie ocen. Jeżeli jeszt niechlujny, popełnia błędy i nie kończy zadań to niestety nie zasługuje na ocenę lepszą niż 3. A skoro czuje, że umie na więcej, to niech to udowodni. Nie ma innego sposobu. Musi więcej ćwiczyć, rozwiązywać zadania, wtedy nabierze biegłości, będzie miał czas, żeby przeanalizować i sprawdzić działania, a dobre oceny pojawią się same. A co ważniejsze, pozbędzie się frustracji.
  • makurokurosek 24.07.12, 21:52
    Nie wiem czy zauważyłaś ale problem z myleniem się nie dotyczy tylko sprawdzianów ale również prac domowych gdzie jakby nie było syn autorki nie odczuwa presji czasu.
    Jedynym rozwiązaniem jest wyrobienie nawyku skupiania się i uważnego liczenia.
    Ciekawe vera czy kupiłabyś projekt domu od kogoś kto od z niechlujstwa myli się przy rachunkach, ale nie można mu zarzucić braku wiedzy.
  • jakw 26.07.12, 10:02
    makurokurosek napisała:

    > Ciekawe vera czy kupiłabyś projekt domu od kogoś kto od z niechlujstwa myli się
    > przy rachunkach, ale nie można mu zarzucić braku wiedzy.
    A jak kupujesz projekt domu to każdemu sprzedawcy urządzasz sprawdzian z matematyki?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 26.07.12, 16:01
    póki co na architekturę trudno się dostać, a poziom matmy jak i wszystkich przedmiotów inżynieryjnych na wszystkich kierunkach polibudy wyklucza osoby " niechlujne" które mają problem z rachunkami.
    Nie wiem czego autorka wątku sie spodziewa.
  • jakw 26.07.12, 21:17
    No więc właśnie - prawdopodobieństwo , że ktoś będzie robił projekty domów i równocześnie był rachunkowym niechlujem jest znikome. Więc Verdana prawdopodobnie nie ma się czym przejmować , a ty chyba wymyślasz problemy - zwłaszcza, że chyba nikt nie twierdzi, że marzeniem opisywanego młodzieńca jest architektura?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 27.07.12, 00:13
    Oczekiwanie, że osoba robiąca błędy rachunkowe będzie otrzymywała piątki z matmy jest dla mnie taką samą pomyłką jak studiowanie takiego " matematycznego niechluja" na polibudzie.
    Oczekujesz, że nauczyciel będzie stawiał piątki na piękne oczy? Dzięki Bogu są jeszcze nauczyciele którzy tego nie robią, bo nie daj Boże taki " niechluj' uznałby siebie za bystrzaka matematycznego i udał się na polibudę
  • jakw 29.07.12, 21:48
    Hm, a czy wątek dotyczy tego, że delikwent wybiera się na politechnikę? Chyba nie...
    Co do oczekiwanych stopni to chyba na razie chodzi o zdobycie 4. Btw rozkład stopni w klasie rzeczywiście jest podejrzany, na co uwagę zwróciła już Verdana.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 24.07.12, 20:24
    ewa_2009 napisała:

    >
    > Problem w tym, że poprawione sprawdziany nie zawierają treści zadań. Tak więc,
    > jeśli nawet syn przynosi sprawdzian do domu (a nie jest to regułą), to nie wiad
    > omo, o co w zadaniu chodziło.
    Ale zwykle zadania z klasówek są omawiane na lekcji i pewnie wtedy mógłby zobaczyć co dokładnie zrobił źle jeśli chodzi o idę rozwiązania. A jeśli ma po prostu głupawe błędy rachunkowe to do ustalenia tego nie trzeba treści zadania - wystarczy zobaczyć, że 2x4 wyszło mu 9.

    > Błędy popełniane są także i w zadaniach domowych, ale oczywiście na znacznie mn
    > iejszą skalę.
    Zwróćcie uwagę jakiego typu to są błędy. Przede wszystkim niech uwagę zwróci syn. Jeśli będzie wiedział do jakiego typu błędów ma największe skłonności - może uda mu się ich uniknąć.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • evee1 27.07.12, 01:44
    > Te pomyłki to może być stres, ale też czasem trochę za mało wprawy, za
    > mało koncentracji - a czasem i wszystko naraz. I oszem, tak jak pisze Yula, wa
    > żna jest umiejętność podejścia do problemu, ale jeśli synowi np. nagminnie mies
    > zają się plusy z minusami, odwracają się znaki nierówności, a zamiast pola kwad
    > ratu liczy objętość sześcianu to może być to ciężko nadrabialne jakimś kalkulat
    > orem. cd
    Bardzo slyszna uwaga. Koniecznie przeanalizujcie jakiego typu bledy syn najczesciej robi.
    Mylenia znakow (plus z minusem) dosc trudno sie pozbyc, bo to swego rodzaju matematyczna "dysleksja". Sprawdzasz, sprawdzasz i ciagle widzisz to samo, tzn plus zamiast minusa. Czasami wskazowka, ze zastosowalo sie zly znak sa trudnosci w rozwiazaniu zadania, albo jakis kosmiczny wynik. Ale im wiecej syn bedzie cwiczyl, tym bardziej bedzie bardziej sprawny w wykonywaniu zadan i wiecej czasu bedzie mu zostawac na sprawdzenie rozwiazania, czy nawet powtorne zrobienie zadania.
    Wiem, bo niestety mam to samo wink. Mimo, ze ja w szkole przerobilam wszystkie zadania na jakie moglam polozyc lape i nie bylo zadania, ktorego rozwiazac bym nie potrafila, to i tak na egzaminie z matematyki na Politechnike stracilam jeden punkt, wlasnie przez tego typu glupia pomylke sad.
    Zadania z trescia to inna para kaloszy, ale tez im wiecej sie ich zrobi, tym latwiej wylapac jest znajomy schemat w kazdym kolejnym.
    --
    Banging you head against a wall uses 150 calories an hour.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.