Dodaj do ulubionych

Bunt młodego dżentelmena

03.08.12, 19:43
Jestem matką młodego dżentelmena. Póki nie zaczął dojrzewać spędzaliśmy ze sobą sporo czasu, szczerze rozmawialiśmy na różne tematy, mieliśmy bardzo dobry kontakt. Teraz rozpoczął się okres buntu. Moje dziecko coraz częściej zamyka się w pokoju i całymi godzinami siedzi przed komputerem. Nie chcę wypytywać, bo wiem, że zacznie się irytować. Jednak chciałabym wiedzieć na co poświęca tyle cennego czasu (jakie strony przegląda, z kim rozmawia, czym się interesuje). Moje dziecko może być udzielającym się w Internecie nazistą, a ja nic o tym nie wiem (chore!). Monitorowaliście kiedyś komputer nastoletniego zbuntowanego? Warto się tego podjąć, aby spać spokojnie? Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? Proszę, podzielcie się swoimi doświadczeniamismile.
Edytor zaawansowany
  • salma75 03.08.12, 20:38
    Mam taki egzemplarz w domu, ma 13 lat i focha za fochem wink.

    Na szczęście nie zamyka się w pokoju z laptopem, dawno temu wprowadziliśmy zasadę, że komputer dla rozrywki tylko w weekendy, w tygodniu ewentualnie wtedy, gdy jest potrzebny do pracy nad zadaniem domowym.
    Zamyka się z fochem i książką wink.

    A co młody robi na laptopie? Raz kiedyś mąż sprawdził, ale ofuknęłam go, że tak się nie robi, więcej się do tego nie posunął. Czasami zajrzę do syna, zerknę, zwykle FB lub jakieś gry. Ufam mu, to mądre dziecko.


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • e-emma-e 03.08.12, 21:49
    salma75 napisała:

    > A co młody robi na laptopie? Raz kiedyś mąż sprawdził, ale ofuknęłam go, że tak
    > się nie robi, więcej się do tego nie posunął.

    A to ciekawe, czemu się tak nie robi?
  • salma75 03.08.12, 23:37
    Bo to laptop syna i jego prywatne sprawy. Nie uznajemy grzebania w komputerach, komórkach, poczcie. Nigdy nie zawiódł mojego zaufania, nie mam powodu by kontrolować go, naruszając prywatność.


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • e-emma-e 04.08.12, 02:58
    salma75 napisała:

    > Bo to laptop syna i jego prywatne sprawy.

    Jasne. Jego ciuchów, zeszytów, czy innych rzeczy osobistych też nie dotykasz, nawet nie spojrzysz na nie, bo to "jego prywatne sprawy".

    > Nie uznajemy grzebania w komputerach, komórkach, poczcie.

    Nikt nie każe grzebać. Chodzi tylko o to, by co jakiś czas dyskretnie, taktownie i z prawdziwą rodzicielską troską o wychowanie własnego dziecka, zerknąć, coś podpowiedzieć, ukierunkować, czegoś zakazać itp. Coś w rodzaju monitorowania i limitowania czasu spędzanego przed telewizorem oraz niektórych programów.


    > Nigdy nie zawiódł mojego zaufania, nie mam powodu by kontrolować go

    No i bardzo dobrze, że nie zawiódł. Ale to naprawdę nie powód, by odpuszczać sobie ten rodzicielski obowiązek.


    > naruszając prywatność.

    Jakoś chyba bez problemu wnikasz w inne sfery prywatności swojego dziecka, np. zakazujesz jeść dużo słodyczy, nie pozwalasz się garbić, oglądać filmów przeznaczonych dla dorosłych, każesz myć uszy. A tak entuzjastycznie uznajesz i rozszerzasz absolutną prywatność dziecka odnośnie komputera.
  • salma75 05.08.12, 23:11
    e-emma-e napisała:

    > salma75 napisała:
    >
    > > Bo to laptop syna i jego prywatne sprawy.
    >
    > Jasne. Jego ciuchów, zeszytów, czy innych rzeczy osobistych też nie dotykasz, n
    > awet nie spojrzysz na nie, bo to "jego prywatne sprawy".

    Udajesz czy naprawdę nie widzisz różnicy między wkładaniem ciuchów dziecka do prania, a zaglądaniem do jego prywatnego laptopa? Bezsensowne porównanie wymyśliłaś uncertain. Jak już przy ubraniach chcesz zostać, to teraz o zawał Cię przyprawię, uwaga... Nie grzebię w kieszeniach dzieci. Uuu, padłaś? smile Proszę by przed praniem sami powyjmowali wszystko z ubrań.



    > > Nie uznajemy grzebania w komputerach, komórkach, poczcie.
    >
    > Nikt nie każe grzebać. Chodzi tylko o to, by co jakiś czas dyskretnie, taktowni
    > e i z prawdziwą rodzicielską troską o wychowanie własnego dziecka, zerkn
    > ąć, coś podpowiedzieć, ukierunkować, czegoś zakazać itp. Coś w rodzaju monitoro
    > wania i limitowania czasu spędzanego przed telewizorem oraz niektórych programó
    > w.


    Nie mam zamiaru. Spędza w domu przy laptopie niewiele czasu, nigdy w panice zakładek nie zamyka jeśli wejdę do jego pokoju, często opowiada co robił, nie mam powodu by go kontrolować. Tym bardziej, że o kant tyłka taką kontrolę potłuc sobie można - czasami u kolegów siedzą przy komputerach, w szkole, ma swojego netbooka z własnym internetem - poza domem może korzystać. Będzie robił co będzie chciał. Podstawa to zaufanie i rozmowa o niebezpieczeństwach w necie czyhających. Mamy z nim znakomity kontakt (mimo fochów nastolatka), nie sprawia najmniejszych problemów, 13 lat moje metody wychowawcze się sprawdzają i nie mam zamiaru ich zmieniać bo Ty swojemu dziecku "dyskretnie zerkasz".



    > > Nigdy nie zawiódł mojego zaufania, nie mam powodu by kontrolować go
    >
    > No i bardzo dobrze, że nie zawiódł. Ale to naprawdę nie powód, by odpuszczać so
    > bie ten rodzicielski obowiązek.


    Daruj sobie ten mentorski ton uncertain. Nie mów mi z łaski swojej jak dzieci należy wychowywać, bo marnym autorytetem dla mnie jesteś.


    > > naruszając prywatność.
    >
    > Jakoś chyba bez problemu wnikasz w inne sfery prywatności swojego dziecka, np.
    > zakazujesz jeść dużo słodyczy, nie pozwalasz się garbić, oglądać filmów przezna
    > czonych dla dorosłych, każesz myć uszy. A tak entuzjastycznie uznajesz i rozsze
    > rzasz absolutną prywatność dziecka odnośnie komputera.


    Proszę Cię, nie bądź śmieszna smile)). Żenujące są Twoje porównania.

    EOT, nie znoszę przemądrzałych pieniaczy.


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • baszysta 08.08.12, 11:09
    >a szczęście nie zamyka się w pokoju z laptopem, dawno temu wprowadziliśmy zasadę, że komputer dla rozrywki tylko w weekendy, w tygodniu ewentualnie wtedy, gdy jest potrzebny do pracy nad zadaniem domowym.

    >laptop syna

    lol super logika zakrecie, laptop nalezy do syna ale zasady uzywania to juz mu wyznaczasz xD

    cos mi sie wydaje ze ten laptop do syna nalezy tylko z nazwy xD reszte prezentow z komunii tez mu zabraliscie?
  • joasia.grubasia 08.08.12, 13:12
    > A co młody robi na laptopie? Raz kiedyś mąż sprawdził, ale ofuknęłam go, że tak
    > się nie robi, więcej się do tego nie posunął.
    No, a to dobre, powiedziala szlachetna salma, która wykryla zdradę męża wlasnie poprzez przetrzepanie mu laptopa i korespondencji z naszej klasy smile
  • ga_ga_aga 04.08.12, 08:31
    Ja rozumiem bunt i foch, ale u mnie bunty i fochy muszą się kiedyś skończyć tym, ze młody ma powiedzieć o co był foch i czego sobie życzy, żeby ten foch następnym razem się nam w domu nie przydarzył. Doszliśmy do tego, ze człowiek identyfikuje i nazywa całą gamę swoich fochów np. takie wkurza mnie wasze takie a takie gadanie, nusze się, nic mi się nie chce itp.

    Oczywiście może się zamknąć w swoim pokoju w ramach buntu albo w ramach pobycia ze swoim fochem sam na sam smile ale nie pozwalamy godzinami siedzieć przy kompie, bo to po prostu niezdrowe dla rosnącego organizmu. Od dziecka wdrażaliśmy prostą zasadę: ile sportu, tyle kompa i to teraz procentuje. Mój młody, który nie ma szans zastosować odskoczni komputerowej, bo nikt mu nie pozwoli ślęczeć godzinami u siebie przy monitorze, najczęściej po fochu bierze piłkę, idzie się wybiegać na boisku, a po grze - zdarza się - stwierdza, że foch był bez sensusmile No chyba, ze nie był bez sensu, to wtedy gadamy. Ani teraz nie śledzę, ani w przyszłości nie zamierzam śledzić, co dokładnie robi w necie, ale on wie, że ma nałożone ramy czasowe na siedzenie w necie i nawet jakby sie zapomniał, wyegzekwujemy od niego, że nie będzie siedział z kompem dłużej niż ustalimy (i tutaj i owszem sprawdzamy, czy pod naszą nieobecność nie zapomina się przypadkiem i nie ślęczy za długo). A ta egzekucja polega na tym, że jak się dowiadujemy, ze bierny się robi i tylko by z kompem siedział, wciągamy go w działania typu: wyjeżdżamy, na rower idziemy, wujek (ten najulubieńszy) prosił, żebyś pomógł mu w tym i w tym itp. Na wakacje zaprosiliśmy do nas do domu kuzyna w jego wieku, chłopaki mają sobie wyszukać rozrywki stosowne do wieku. Po prostu odwracamy uwagę od kompa, wkręcamy w życie w realu. Na szczęście "usportowiliśmy" od dziecka, więc dla niego sport jest odskocznią. Myślę, że jakby nie było sportu, zamykałby sie z kompem.
  • jakw 04.08.12, 08:36
    A skąd wiesz, że zacznie się irytować z powodu rozmowy? Moja starsza potrafi godzinami gadać nt tych kilku gier, w które grywa. I nt swoich zainteresowań, w związku z którymi przegląda różne strony internetowe. Mnie te rozmowy czasem męczą (a panna, jak się rozgada, to przestać nie może wink), ale na razie nie przychodzi nam głowy konieczność monitoringu. Co najwyżej ograniczamy czas spędzany na kompie.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ga_ga_aga 04.08.12, 08:52
    On się będzie irytował, jeśli uzna, że pytania ingerują w jego prywatność. Jak siedzi z kumplami na czacie, to nie będzie później z detalami opowiadał, o czym nawijali. Ogólnie ma całą gamę powodów, żeby się irytować na matkę, bo on może odbierać pytania matki jako upierdliwe. NIe będzie opowiadał matce o grze, bo dla przeciętnego chłopaka opowiadanie o grze, komuś kto nie gra byłoby mega-nudne. Może on nie potrafi wyartykułować "siedzę przy tym kompie z nudów i sam nie wiem, czego szukam". A może już znalazł sobie coś na zabicie nudy np. strony z treściami, co co których podejrzewa, że matka nie zaakceptuje, wiec nie będzie jej o nich mówił. Albo szuka po prostu czegoś, co będzie jego i czym nie chce się dzielić z matką - i to jest ok. Ma prawo mieć swoje życie, chodzi tylko o to, żeby ono się odbywało z ludźmi na realu a nie wirtualnie nie wiadomo z kim. IMO rodzic nie może biernie patrzeć, jak dziecko godzinami siedzi sieci i pozwalać na fochy, które kończą sie tylko i wyłącznie siedzeniem z kompem pod pretekstem, że on się będzie irytował, jak go zapytam. Zastanowiłabym się, jakie chłopak ma czy zna zajęcia oprócz kompa, jak nie ma i nie zna podsunąć pomysły i zaangażować w jakieś działania w realu.
  • deszcz.ryb 04.08.12, 08:56
    Nic nie musisz monitorować, wystarczy przenieść komputer np. do pokoju dziennego, zahasłować i ogłosić, że teraz będzie korzystał z niego pod nadzorem. I później od czasu do czasu zerkać.

    Tylko pytanie: w jakim wieku jest dzieciak? Bo jeżeli ma 11-12 lat, to można zastosować powyższe rozwiązanie, natomiast jeżeli ma 15, to już chyba za późno na takie metody.

    I nie wypytuj "co robiłeś na internecie tyle czasu", bo to jest naprawdę denerwujące, nie dziwię się, że ci nie odpowiada. wink
  • scher 04.08.12, 09:37
    ada436 napisał(a):

    > Moje dziecko coraz częściej zamyka się w pokoju i całymi godzinami siedzi przed komputerem.

    Nie uważam, że powinnaś na to pozwalać. I na wielogodzinne siedzenie przed komputerem, i na wielogodzinne zamykanie się w pokoju.

    --
    Ne puero gladium!
  • pasik 04.08.12, 10:14
    nie wiemy ile ten zbuntowany ma lat.
    Na wielogodzinne siedzenie mojemu 13 latkowi nie pozwalam..czas komputerowy ograniczony.Niezależnie czy są wakacje czy czas szkolny. Ktoś tu napisałą sport, zabawy ruchowe muszą być. A siedziałby wiele godzin bo gry fajne...
    Bez problemu instaluje się program zarządzający / czasem. treścią przeglądanych stron/
    W dzisiejszych czasach nie mogę pozwolić sobie na 100% zaufanie bo internet to jedno z najbardziej popapranych miejsc.
    Kiedyś nieświadomie wyklikałam biblioteka.pl a tam strona porno..i wiele przykładów.

    Rozmowa to podstawa - o pierdołach, sprawach życiowych, zainteresowaniach- szkolić się, czasem warto czytac podobne książki. Ruszać się razem.....to daje więź
    Bo z czasem coraz więcej będzie was dzieliło.
    --
    pozdrawiam.Pasik
    PUSZCZYKOWO MIASTO OGR_od_ÓW fotoblog
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • jakw 05.08.12, 23:17
    pasik napisała:
    > Kiedyś nieświadomie wyklikałam biblioteka.pl a tam strona porno..i wiele przy
    > kładów.
    Ale program nadzorujący może być także nieświadomy, że pod jakimś niewinnie wyglądającym adresem kryją się niecne treści. Także ty, sprawdzając listę stron, na które zaglądało dziecko, możesz się dać nabrać w ten sposób.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • pasik 05.08.12, 23:26
    oczywiście
    blokujemy te standardowe, a co dalej się kryje..cóż musiałbym siedzieć przy nim non stop.
    Na szczęście jest na etapie Minecrafta..a sam internet to poszukiwania z wikipedii..najgorzej chyba wypada Youtube.
    --
    pozdrawiam.Pasik
    PUSZCZYKOWO MIASTO OGR_od_ÓW fotoblog
    Przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • mamusia1999 04.08.12, 10:46
    na cale "odpepowianie" sie nie odpowiem.

    ale w aspekcie wolsnosci komputerowej: u nas zawsze byly limity na media, wiec naturalnie sa rowniez na komp. a komp ma stosowne, dobre, nieoficjalnie polecane przez policje zabezpieczenie. no owszem, czasem musze manualnie jakas stronke udostepnic bo zabezp. jej nie zna. ale generalnie jestem bardzo zadowolona. komp sam zamyka wszytskie programy po przekroczeniu limitu, ja sie nie musze "odgornie" wtracac. wszyscy zainteresowani wiedza, ze ja dostaje protokol odwiedzanych stron (oczy bez wgladu, co tam robili). ciesze sie rowniez, ze u nas hype FB zdecydownie mija wsrod mlodziezy, tyle bylo nieprzyjemnych afer, ze sie im odechciewa.

    a na wszelkie obiekcje co do pyrwatnosci odpowiadam z gory: 3latka nie zostawiam intymnie sam na sam z kozikiem, a 8 i 13latka z kompem i internetem.
  • fogito 04.08.12, 11:47
    Blokada na strony pornograficzne to chyba podstawa. Zakaz ślęczenia godzinami przy tymże to tez chyba oczywiste. Jednakże wydaje mi się, że wielu rodziców boi się swoich dzieci i złego słowa im nie powie. Facet od komputerów, który czasem mnie odwiedza w celach technicznych (np. zakładanie blokady rodzicielskiej) opowiada mi często horrory o tym jak to małe dzieci ślęczą po 5 godzin nad kompem a rodzice mają spokój. Zapewne maja do czasu, a potem już nie są w stanie nic z tym zrobić.
    Nie wiem ile dzieciak ma lat i jak wcześniej korzystał z kompa. Jeśli bez ograniczeń, to trudno będzie coś z tym zrobić. Jeśli bez blokady rodzicielskiej to też będzie trudno. Mleko już się rozlało.
  • mamusia1999 04.08.12, 19:33
    u mnie blokada nie tylko na porno. na nazistow, przemoc, wpisywanie prawdziwego imienia i nazwiska, ladowanie plikow z internetu i do internetu, zakupy etc etc
    moga sobie grac w gry dopuszczone dla ich wieku, byc na spolecznosciach oferowanych przez dzieciece lub mlodziezowe renomowane media, korespondowac z przyjaciolmi, szukac informacji, ogladac oferty handlowe, ogladac przegapione odcinki seriali, uzywac lapka zamaist ew. zajetego telewizora
    jeszcze zadne nie jeczy. troche nam procentuje lekkie zacofanie: nie mamy wlan, internet jest wiec przytwierdzony do mojej galeryjki, po ktorej przewijaja sie rozni domownicy. to nie jest wiec miejsce prywatne, chyba ze moje wink
  • jakw 05.08.12, 23:27
    mamusia1999 napisała:

    > u mnie blokada nie tylko na porno. na nazistow, przemoc, wpisywanie prawdziwego
    > imienia i nazwiska, ladowanie plikow z internetu i do internetu, zakupy etc et
    > c
    A tłumaczysz dziecku/dzieciom dlaczego nie należy tego wszystkiego robić? Jeśli nie - blokadę rodzicielską chyba będziesz trzymać włączoną do ich wyprowadzki z domu.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mamusia1999 06.08.12, 12:03
    oczywiscie ze wytlumaczylam przy udostepnianiu kompa i zakladaniu blokady, tylko nie mam ochoty tlumaczyc codziennie x2.

    malo tego "na sucho" i na rozum to dziatwa przewaznie wszystko akceptuje , gorecej sie robi, jak trzeba sie od kompa oderwac, albo nie mozna dokupic ...jakiegos dodatku do simsa.

    blokada bedzie zalozona dopoki lacze internetowe bedzie na moje nazwisko i odpowiedzialnosc.
    blokada jest inteligentna i z wiekiem sie obszar swobody powieksza. np. 14latek w ramach tzw "reguly kieszonkowego" (w prawie cywilnym, 100€wink moze dokonywac zakupow, na tych stronach podawac swoje dane - o ile sprzedawca zaakceptuje date urodzenia, dostep do gier tez sie rozszerza itd itd
  • jakw 07.08.12, 17:10
    Imho należy tłumaczyć jednak częściej niż przy zakładaniu czy zdejmowaniu blokady. Za którymś razem dziecko będzie na tyle dojrzałe, że zrozumie o co chodzi. Po swojej starszej córce widzę, że takie częste "smrodki dydaktyczne" nt bezpieczeństwa internetowo-komputerowego dają jednak rezultaty - żadnych blokad nie zakładałam i pewnie już nie założę (przynajmniej jeśli chodzi o nią, a nie młodszą córkę).

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • dorek3 05.08.12, 12:56
    Możesz na pisać jakie zabezpieczenie stosujecie?
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • verdana 05.08.12, 20:22
    A. Co to znaczy "bunt"? Bo zamykanie sie nastolatka w pokoju to nie jest bunt, tylko normalne zachowanie.
    B. Ile młody człowiek ma lat? Bo zupełnie inaczej traktowałabym 12-13 latka, a inaczej 17-lartka, ktorego mam na stanie. 17 latkowi nie założę blokady, nie będę pilnowała, co czyta w Internecie, bo jesli do tego czasu pewnych rzeczy go nie nauczyłam, to jest trochę za późno.

    --
    zpopk.blox.pl
  • mamusia1999 07.08.12, 10:09
    fakt, 17latka juz sie przed swiatem obronic nie da.

    mozna jednak nadal chronic siebie. nie wiem jak w PL, u nas za "dzialalnosc" internetowa odpowiada wlasciciel lacza czyli strona w umowie z providerem. dopoki za ta dzialalnosc pociagaja do odpowiedzialnosci mnie, a nie mojego (kiedys) 17latka, dopoty ten 17latek bedzie mial do netu dostep ograniczony.

    osobiscie tez mam zalozone zabezpieczenie, juz nie restryktywna blokade, ale glosny komunikat, ze wchodze na teren ew. "zaminowany" - w internet, konfiguracje kompa etc.
  • mamusia1999 06.08.12, 17:51
    salfeld.de
  • ada436 06.08.12, 13:10
    Młody dżentelmen ma 14 lat. Wszystko ładnie pięknie: wyznaczanie czasu na media, alternatywnie sport, różnego rodzaju blokady rodzicielskie itp. A co jeżeli Wam powiem, że do tej pory ufałam dziecku niemal bezgranicznie, dawałam mu dużo swobody i poza blokadą rodzicielską, nie stosowałam żadnej ze wspominanych metod? Wierzyłam, że właściwie ukierunkowałam syna, że będzie umiał samodzielnie dokonywać odpowiednich wyborów. Wszystko szło dobrze, do pewnego momentu... Mam na myśli chwilę, w której zaczął dojrzewać i odsuwać się od rodziców. Napiszecie, że to normalne, naturalne, że chłopak przechodzi kolejny etap, ale martwi mnie kierunek w jakim to zmierza - odosobnienie i spędzanie wolnego czasu przed komputerem (okazał się podatny na działanie Internetu). Ponieważ za późno zaczęłam reagować, ciężko będzie wprowadzić stosowne modyfikacje. Pomyślałam o monitoringu dla ponownego odzyskania kontroli. Chcę zobaczyć, co tak mocno absorbuje moje dziecko, sprawdzić, czy na pewno wszystko w porządku. Wiedząc, w co angażuje się w przestrzeni wirtualnej, poznam jego aktualne oblicze, wyciągnę wnioski i postaram się na ich podstawie z powrotem wciągnąć go w prawdziwe życie. Nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego przejdzie mi przez myśl, ale teraz wydaje się to najlepszym rozwiązaniem. Będę spokojniejsza, zorientowana na konkretne dziedziny, będzie mi łatwiej z nim rozmawiać i zainteresować swoimi propozycjami. A może macie lepsze pomysły?
  • wrzesniowamama07 06.08.12, 13:47
    osobistego doświadczenia nie mam, ale wydaje mi się że to o czym myślisz nie jest żadnym nadużyciem. Komputer to nie pamiętnik, a "osobisty" laptop czy komputer to można mieć, jak się na niego zarabia i jest on wyłączną własnością. Komputery służbowe np. już nie są "osobiste" i pracodawca może monitorować sposób ich wykorzystania.
  • salma75 06.08.12, 14:44
    wrzesniowamama07 napisała:

    > osobistego doświadczenia nie mam, ale wydaje mi się że to o czym myślisz nie je
    > st żadnym nadużyciem. Komputer to nie pamiętnik,


    A czym są maile, rozmowy na gg, FB, jak nie osobistymi sprawami człowieka?


    > a "osobisty" laptop czy komput
    > er to można mieć, jak się na niego zarabia i jest on wyłączną własnością.

    A z laptopem, na którego nastolatek sam zbierał pieniądze, dziadkowie dołożyli i oto ma? Jest jego własnością?



    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • morekac 06.08.12, 17:03
    A z laptopem, na którego nastolatek sam zbierał pieniądze, dziadkowie dołożyli
    > i oto ma? Jest jego własnością?
    Jest własnością dziecka, nawet jeśli rodzice zasponsorowali całość i dali go dziecku w prezencie jako 'jego laptop'.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • wrzesniowamama07 06.08.12, 20:42
    Ani FB ani maile ani komunikatory nie są pamiętnikiem - to są kanały komunikacji. Warto to dziecku uświadamiać, żeby nie popełniało błędu nadmiernego uzewnętrzniania.

    No więc jeśli nastolatek sam zbierał, dziadkowie dołożyli - to i tak nastolatek sam sobie kupić nie może laptopa. Bo jego zdolności do czynności prawnych są ograniczone. I tak, nadal to nie jest jego osobisty laptop - w znaczeniu prawnym i faktycznym - bo kupują go na swoje nazwisko rodzice/opiekunowie (choćby gwarancja).

    W monitoringu nastolatka nie widzę ani nic nadzwyczajnego, ani zdrożnego. Widząc rozmowy na gg dotyczące spraw prywatnych, zwyczajnie bym nie czytała (wystarczy rzut oka). Widząc, że dziecko ogląda strony z hard porno miałabym temat do przemyśleń i rozmowy. Trafiając na ślad np. narkotyków też raczej nie miałabym sobie za złe złamania prawa do intymności.

  • deszcz.ryb 06.08.12, 21:59
    > Ani FB ani maile ani komunikatory nie są pamiętnikiem - to są kanały komunikacj
    > i. Warto to dziecku uświadamiać, żeby nie popełniało błędu nadmiernego uzewnętr
    > zniania.
    >

    Co do FB to zgoda o tyle, o ile tu mówimy o wpisach na ścianie, ogólnodostępnych. Natomiast już korespondencja na czacie FB, GG, Skype czy tym podobne to sprawa PRYWATNA - to rozmowa pomiędzy dwoma osobami, której nikt inny nie może podejrzeć.
  • wrzesniowamama07 06.08.12, 22:19
    Nawet jeśli dotyczy obrotu amfą?
  • deszcz.ryb 07.08.12, 08:50
    Dopóki nie masz dowodów, że rozmowy dzieciaka dotyczą obrotu amfą, to nie masz prawa zaglądać w jego rozmowy. Nawet policja najpierw musi nazbierać dowody i dopiero później robi przeszukania. wink
  • wrzesniowamama07 07.08.12, 10:13
    Mylisz się, i to bardzo. Nie trzeba zresztą podejrzeń o obrót amfą. Wyobraź sobie historię z życia wziętą, moim znajomym się przytrafiła. Ich syn (lat 15) miał na swoim kompie (osobistym laptopie jak kto woli) pościągane pirackie programy. Nie on jeden pewnie. Ale pech chciał, że właśnie do nich weszła policja z nakazem zabezpieczenia sprzętu. I zgaduj zgadula - kto ma postawione zarzuty za naruszenie własności intelektualnej? Adwokat, jak usłyszał o prawie nastolatka do prywatności, popluł krawat ze śmiechu... Idą do sądu z dobrowolnym poddaniem się karze, a linia obrony to zaniedbanie obowiązków rodzicielskich
  • scher 07.08.12, 10:29
    wrzesniowamama07 napisała:

    > kto ma postawione zarzuty za naruszenie własności intelektualnej? Adwokat, jak usłyszał
    > o prawie nastolatka do prywatności, popluł krawat ze śmiechu... Idą do sądu z dobrowolnym
    > poddaniem się karze, a linia obrony

    Chyba linia ataku?

    > to zaniedbanie obowiązków rodzicielskich

    I to w Polsce? Coś mi się wierzyć nie chce.

    --
    Ne puero gladium!
  • wrzesniowamama07 07.08.12, 12:10
    Linia obrony, przyznają się do zaniedbania obowiązków rodzicielskich w zakresie kontroli, nie zaś do zainstalowania pirackiego oprogramowania
  • scher 07.08.12, 14:50
    wrzesniowamama07 napisała:

    > Linia obrony, przyznają się do zaniedbania obowiązków rodzicielskich w zakresie kontroli, nie zaś
    > do zainstalowania pirackiego oprogramowania

    A do kiedy to w Polsce zaniedbanie kontrolowania, co nastolatek robi na komputerze, jest przestępstwem?

    --
    Ne puero gladium!
  • wrzesniowamama07 07.08.12, 18:09
    w tym wypadku komputer w świetle prawa jest ojca, ojciec jest odpowiedzialny w jaki sposób użytkowany jest Internet (piractwo). Ojciec, nie syn, odpowiada za ściągnięcie i zainstalowanie nielegalnego oprogramowania. Elementem ugody jest niewystarczająca kontrola rodzicielska, co skutkuje - zdaje się, bo pewności nie mam - jakimś nadzorem czy też terapią obowiązkową, a nie koniecznością wybulenia ogromnej grzywny i chyba zawiasami. Szczegółów nie znam, znam natomiast ideę sprawy - rodzice byli zaskoczeni, że w świetle prawa sprzęt, do którego nie zaglądali, no bo szanowali prywatność dziecka, jest traktowany jako ich wyłączna własność.
  • scher 07.08.12, 19:15
    wrzesniowamama07 napisała:

    > w tym wypadku komputer w świetle prawa jest ojca, ojciec jest odpowiedzialny w
    > jaki sposób użytkowany jest Internet (piractwo). Ojciec, nie syn, odpowiada za
    > ściągnięcie i zainstalowanie nielegalnego oprogramowania.

    Nieprawda. To co piszesz, jest sprzeczne z teorią winy.

    > Elementem ugody

    Jakiej ugody? To nie Ameryka.

    > jakimś nadzorem

    No może dzieciak dostał nadzór kuratorski, to możliwe w przypadku popełnienia czynu karalnego przez nieletniego.

    > czy też terapią obowiązkową

    Terapią?

    --
    Ne puero gladium!
  • wrzesniowamama07 10.08.12, 12:35
    ugoda - dobrowolne poddanie się karze. Jest coś takiego w polskim prawie psze pana najmądrzejszego
  • scher 21.08.12, 00:22
    wrzesniowamama07 napisała:

    > ugoda - dobrowolne poddanie się karze. Jest coś takiego w polskim prawie psze pana
    > najmądrzejszego

    W przypadku nieletnich?

    --
    Ne puero gladium!
  • jakw 08.08.12, 09:33
    Taa, a młody to sobie te nielegalne programy instalował za pomocą zwykłego konta użytkownika...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 09.08.12, 17:25
    Jedna podstawowa zasada u nas w domu - jedna osoba jest odpowiedzialna za instalacje probramow.A juz jak ktos ma pomysl instalacji prosto z netu to na bank maz to sprawdza.
    Tyle ze nawet corka podchodzi z ograniczonym zaufaniem do propozycji w necie i woli sie tez upewnic czy dany program nie jest piracki wychodzac z zalozenia ze jak jest cos dobrego to stac nas na to by to zakupic.
  • deszcz.ryb 07.08.12, 10:31
    No nie mylę się, bo jak widać policja miała jakieś dowody, w przeciwnym razie by nie weszła niewinnym do domu. wink No i oczywiście - należy dzieciakowi tłuc do głowy, że nie powinien oglądać porno, że nie powinien ściągać i udostępniać pirackich programów [przypuszczam, że ten chłopak raczej udostępniał innym te programy] - ale to cały proces, który się nazywa "wychowanie". I wystarczy ogólnie sprawdzać, co dzieciak robi na necie, a nie czytać jego prywatne rozmowy na gg, fb czy skajpie [tym bardziej, że przez te komunikatory NIE DA się piracić wink ].
  • scher 07.08.12, 11:30
    deszcz.ryb napisała:

    > No nie mylę się, bo jak widać policja miała jakieś dowody, w przeciwnym razie by nie weszła
    > niewinnym do domu.

    Ty też mocno naiwna jesteś.

    --
    Ne puero gladium!
  • deszcz.ryb 07.08.12, 12:11
    Ta, pewnie do ciebie policja to co tydzień wchodzi i robi przeszukanie, chociaż całkiem niewinny jesteś. tongue_out I sami niewinni ludzie siedzą w więzieniach, biedacy, bo ta niedobra policja tak prześladuje dobrych ludzi. tongue_out

    Policja nie ma prawa wejść do czyjegoś domu bez nakazu. A żeby uzyskać nakaz, to trzeba przedstawić dowody na to, że ktoś popełnił jakieś przestępstwo - i skoro skończyło się sprawą w sądzie, to ten dzieciak wcale niewinny nie był.
  • scher 07.08.12, 14:55
    deszcz.ryb napisała:

    > Policja nie ma prawa wejść do czyjegoś domu bez nakazu. A żeby uzyskać nakaz, to trzeba
    > przedstawić dowody na to, że ktoś popełnił jakieś przestępstwo

    Zazdroszczę ci twojego młodzieńczo-naiwnego podejścia do życia smile
    Ty zupełnie się nie orientujesz, w jakim kraju żyjesz smile

    > i skoro skończyło się sprawą w sądzie, to ten dzieciak wcale niewinny nie był.

    Akurat smile
    Nie jest to rozmowa na to forum, ale gdybyśmy kiedyś spotkali się przy piwku (teoretycznie, bo z zasady nigdy nie przenoszę wirtualnych znajomości do realu), to opowiedziałbym ci kilkadziesiąt bardzo pouczających ludzkich historii.

    --
    Ne puero gladium!
  • wrzesniowamama07 07.08.12, 12:09
    kontrola legalności oprogramowania jest możliwa bez żadnych podejrzeń i mogą ją przeprowadzać policja, inspektorzy kontroli skarbowej. Tu akurat nie zrobili nalotu na laptopa młodego, kontrola dotyczyła komputerów firmowych, firma mieści się w domu, komputery firmowe czyste, komputer młodego - ale kupiony na ojca - nie. I tak mieli szczęście, że nie był to sprzęt kupiony na firmę.
  • deszcz.ryb 07.08.12, 12:14
    No to trochę co innego, skoro firma się mieściła w domu - być może wtedy rzeczywiście policja ma prawo to zrobić, nie mam pojęcia?

    Ale normalnie do domu jak przyjdzie ci policja i powie, że chce sprawdzić komputer, to ty im możesz odpowiedzieć: przyjdźcie z nakazem.
  • scher 07.08.12, 15:00
    deszcz.ryb napisała:

    > Ale normalnie do domu jak przyjdzie ci policja i powie, że chce sprawdzić komputer,
    > to ty im możesz odpowiedzieć: przyjdźcie z nakazem.

    Serio nie słyszałaś o tzw. wchodzeniu "na blachę"?

    --
    Ne puero gladium!
  • morekac 07.08.12, 12:39
    bo kupują go na swoje nazwisko rodzice/opiekunowie (choćby gwar
    > ancja).
    Rodzice to kupują laptop na paragon, a nie na nazwisko... Podejrzewam też, że dziecię spokojnie mogłoby sobie zakupić laptopa przez internet, być może w sklepie nie sprzedaliby mu - ale w internecie nie widać, ile lat ma kupujący (nikt zresztą takiej informacji nie wymaga wink ). Wystarczy mieć kasę.
    Dziecko jak najbardziej może mieć swój własny majątek - czyli może posiadać laptopa, na swoją wyłączną własność. To, że rodzice są jego przedstawicielem ustawowym w żaden sposób tego nie zmienia.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • wrzesniowamama07 07.08.12, 13:09
    Tak tak, oczywiście. Więc niech nastolatek spróbuje iść z kasą do sklepu i kupić laptopa. A jak mu się coś zepsuje, niech się uda sam do serwisu gwarancyjnego. Z paragonem, nie na nazwisko...

    zwykle ludzie sprzęt kupują płacąc kartą - w tym sensie jest to zakup "na nazwisko". Tak było w przypadku owych moich znajomych, ojciec zapłacił kartą, do karty gwarancyjnej miał dopięty paragon oraz dowód płatności karcianej. Komputer został zidentyfikowany jako jego własność, nie nastolatka. I nie tylko dlatego, że radośnie kwiknął "To moje", tylko było całe dochodzenie przeprowadzone przez policję. On oczywiście przyznał, że to jego sprzęt, udostępnił dokumenty zakupu. I odpowiada za wszystko, co się z tym komputerem działo - to jest meritum sprawy.

  • verdana 07.08.12, 14:00
    Ma do tego prawo, o ile ukończył 13 lat. Nie widze , dlaczego nie mógł by sobie kupić laptopa, iść do serwisu?
    Poza tym, nie łudźmy się 90% ludzi(jeśli nie 99%) ma coś nielegalnego ściągnięte na swój laptop - i dorośli i nastolatki i te pilnowane i te zaniedbane.
    --
    zpopk.blox.pl
  • morekac 07.08.12, 15:50
    Tak nie do końca - ponad 13 latek może mieć trudności z samodzielnym zakupem laptopa w sklepie, bo przekracza to raczej standardowe sprawunki osobników w tym wieku, głównie ze względu na wartość nowego sprzętu i sprzedawca może zażyczyć sobie przybycia z kimś dorosłym, przynajmniej w teorii. Za to nie powinno być żadnego problemu z zakupem jakiś dodatkowych rzeczy typu klawiatura, mysz, gry, płyty z muzyką itp. Albo jakiegoś używanego, tańszego sprzętu na giełdzie czy na allegro.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • canuck_eh 09.08.12, 17:39
    No to ja jestem w mniejszosci - nie mamy nielegalnych programow - nie oplaca siesmile
  • morekac 07.08.12, 15:44
    zwykle ludzie sprzęt kupują płacąc kartą - w tym sensie jest to zakup "na nazwi
    > sko".
    Można zapłacić przy odbiorze/na poczcie i będąc nieletnim odebrać sprzęt od kuriera/punkcie odbioru/paczkomacie. Tak sobie dziecko kupiło laptopa z zaoszczędzonej kasy (za zgodą rodziców oczywiście). Albo przekazem pocztowym - starsza dokonywała ostatnio zakupów na allegro i będąc osobą nieletnią dokonała zakupów za kilkaset złotych. Nawet była w stanie ten zakup odebrać od listonosza...
    Z kolei do jakichkolwiek reklamacji musisz mieć nie tyle dowód zapłaty, co paragon właśnie. Spróbuj cokolwiek reklamować bez paragonu, za to z wyciągiem z karty. Powodzenia. wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • canuck_eh 09.08.12, 17:47
    Znam przypadki reklamacji bez paragonu i bez wyciagu z karty.
    Znam tez przypadek reklamacji na podstawie bilingu z karty kredytowej.Nie bylo problemu ze znalezieniem danej transakcji u nas w systemie i wymiany towaru( cos sie bylo popsulo i klient chcial nowe a rachunek zgubil - ludzka rzezcz)
  • morekac 09.08.12, 17:50
    Wg polskich przepisów do wymiany towaru musi być paragon. I to oryginał.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • canuck_eh 09.08.12, 18:00
    Z tego co pamietam w Polsce bardzo trudno cos oddac( well mialam spore klopoty jak chcialam cos oddac po jakiejs godzinie od zakupu bo produkt byl iscie wadliwy) Mam nadzieje ze sie poprawilo w tej kwestii bo nie kazdy potrafi zrobic mala zadyme w sklepie twierdzac ze kasa fiskalna nie jest przeszkoda w oddaniu wadliwego produktu.Nie bede klamac bylo to jakies 8-10 lat temusmile

    No i prawde powiedziawszy zostalam sprowokowana wpisem POWODZENIA jezeli chodzi o reklamacje czegokolwiek bez paragonusmile
  • morekac 10.08.12, 10:45
    nie kazdy potrafi zrobic mal
    > a zadyme w sklepie twierdzac ze kasa fiskalna nie jest przeszkoda w oddaniu wad
    > liwego produktu.

    Jest przeszkodą właśnie - trzeba oddać oryginalny paragon i dopiero wtedy sklep może ci wydać towar. Inaczej jest po prostu w plecy - na vacie. Jeśli więc nie przedstawisz oryginalnego paragony, sprzedawcy zgodnie z prawem mogą odmówić ci przyjęcia zwrotu/wymiany towaru.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • canuck_eh 10.08.12, 16:18
    Morekac, tyle ze ja mialam wadliwy produkt i mialam paragon i panienka z okienka mi twierdzila ze ona ma kase fiskalna to ona nie moze nic zrobic.Ale jak wspominalam wczesniej bylo to jakies 8 lat temu wiec mam nadzieje ze sie pozmienialo.Ale obsluga w coponiektorych sklepach to pozal sie Boze.Weszlam do Rossemana czy jak sie go pisze - dwa lata temu to bylo- i pytam o tonik i peeling do twarzy dla nastolatek.I wiesz co uslyszalam?Az mnie zatkalo i poprosilam o powtorzenie tego co mi powiedziala panienka z obslugi "NIECH SE SAMA ZNAJDZIE"
    Ale to inna para kaloszy niz temat w ktorym sie wypowiadamy - ot mala odskocznia od glownego temacikusmile
  • jakw 07.08.12, 17:28
    wrzesniowamama07 napisała:

    > Tak tak, oczywiście. Więc niech nastolatek spróbuje iść z kasą do sklepu i kupi
    > ć laptopa. A jak mu się coś zepsuje, niech się uda sam do serwisu gwarancyjnego
    > . Z paragonem, nie na nazwisko...
    Spróbuj coś reklamować z samym dowodem płatności karcianej na twoje nazwisko. Zakład, że się nie uda?

    (...)
    >ojciec zapłacił kartą, do kar
    > ty gwarancyjnej miał dopięty paragon oraz dowód płatności karcianej.
    No i punktem do gwarancyjnej naprawy byłaby właśnie owa karta gwarancyjna z paragonem, a nie ten dowód płatności karcianej.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 09.08.12, 17:37
    No to fantastycznie.Ide i corce powiem ze te sluchawki jakiegos DJ co sobie kupila, jak myslala to nie sa jej tylko moje.Zakupilam te sluchawki moja karta a w jakies 10 -15 min po zakupie przeszlysmy przez bank i corka oddala mi prawie cala sume( bez 3 dolcow - stwierdzila ze niech bedzie rowny rachunek i odda mi tylko 200) Kurde patrzcie ludziska - mam sluchawki.
  • canuck_eh 09.08.12, 17:08
    A to juz jest smieszne to co piszesz.To dzieciak przyoszczedzil, rodzice czy dziadkowie dolozyli brakujaca sume i dalej to nie jego laptop?Idiotyczne.

    Nie widze powodow by twierdzic ze laptop , kamera czy cokolwiek innego jak dzieciak dostal w prezencie, badz uzbieral sume a koncowke dolozyli dziadkowie czy nawet sami rodzice, jest rodzica bo on to zakupil i gwarancja jest na dana osobe.To kurcze gacie ktore kupujesz mlodziencowi czy pannicy tez sa twoje, bo tys zaplacil/zaplacila?Czy juz tutaj to co innego bo gwarancji nie ma?

    Hmm trafiajac na slad narkotykow - chodzi o info w necie?No to powinnam sie martwic.Moja corka w zeszlym roku poodwiedzala dosc sporo stron o narkotykach wlacznie ze zdjeciami jak dane tableteczki wygladaja.Miala projekt do zrobienie w szkole - pamflet informacyjny.Jako jedyna z klasy podala prawdziwe numery telefonow poradni antynarkotykowej czy adresy gdzie mozna sie zglosic.inni ( bo trzeba bylo taka info zamiescic wymyslili byle co )To samo z aborcja( hmmm powinnam wziac ja na spytki czy w ciazy nie jest i po kiego wyszukuje te informacje?)
    Podstawa to dyskusje z mlodym czlowiekiem, pokazanie ze ma sie do niego zaufanie.Nie raz nie dwa corka mi pokazywala to czy tamto na FB.To samo z jej telefonem.JAk cos zabawnego wytekstuje z kolezankami to mi pokaze cala konwersacje bym i ja mogla sie posmiac.Inne - co mnie to obchodzi byc moze jednego dnia jak jej nadepnelam na odcisk wytekstowala do kolezanki ze stara sie miota i myslisz ze chcialaby bym to przeczytala po kilku dniach kiedy jej to przeszlo?
    Rozmowy-rozmowy i jeszcze raz rozmowy.
  • ada436 06.08.12, 17:30
    No właśnie! Monitoring komputera podsunął mi znajomy, który sprawdza w ten sposób swoich pracowników (twierdzi, że w dzisiejszych czasach nie należy ufać ludziom bezgranicznie, takie naiwne podejście znosi bowiem na manowce - sama jestem tego dobrym przykładem). Wychodzi z założenia, że lepiej sprawdzać i wiedzieć, aby w razie czego móc w porę zareagować. Miałam duże opory (mimo jego namowy) dlatego zapytam na forum o opinie. Lepiej się czuję ze swoim zamiarem, gdy ktoś z zewnątrz potwierdza, że monitoring komputera nie jest nadużyciem. Dobrze wiedzieć, że to nie tylko pojedyncze zdanie spaczonego przedsiębiorcy (bez urazy Michale). Dziękuję za zabranie głosu. Pozdrawiam.
  • verdana 07.08.12, 08:50
    Sprawdzisz komputer, tak? Bo inaczej nic o synu nie wiesz. Sprawdzając dowiesz się czegoś jednorazowo, a 14-latek utwierdzi się w przekonaniu, ze z rodzicami rozmawiać nie warto, rodzice sa niegodni zaufania. Albo niczego waznego nie znajdziesz , a tylko pogorszysz kontakty, albo znajdziesz - co oznacza, że kompletnie nie znasz swojego dziecka, nie wiesz kim jest i nadal nie bedziesz wiedziała. Bo istnieją kawiarenki internetowe, do których po przetrzepaniu komputera przeniesię się syn.
    Powtarzam po raz kolejny - jezleli nie masz zielonego pojęcia, co Twój syn robi w Internecie, to znaczy, zę masz bardzo powazny problem. I śledzenie syna go nie zlikwiduje w żaden sposób.
    A Twój kolega popełnia przestępstwo. A Ty chcesz potraktować własne dziecko jak potencjalnie nieuczciwego pracownika - sadzisz, ze w ten sposób można cokolwiek naprawić i odnieść sukces wychowawczy?
    --
    zpopk.blox.pl
  • salma75 07.08.12, 10:53
    Podpisuję się pod verdaną. Złą drogą chcesz pójść. Nie odbudujesz więzi między Wami cichcem przetrzepując komputer syna.



    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • dzoaann 07.08.12, 18:39
    ja tez sie podpisuje, zawiedziesz tylko zaufanie syna i tyle...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • canuck_eh 09.08.12, 17:54
    Nie bedzie to pierwszy raz kiedy zgodze sie z Verdana.
  • jakw 07.08.12, 17:35
    Myślisz, że protraktowanie syna jak pracownika dobrze wpłynie na jego zaufanie do ciebie?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 07.08.12, 19:39
    Nie zrozumieliście mnie właściwie. Oczywiście, że nie potraktuję syna jak przełożony pracownika (tylko napomknęłam o źródle mojego pomysłu z monitoringiem). Monitoring ma być jedynie środkiem, który postaram się właściwie wykorzystać do osiągnięcia celu nadrzędnego jakim jest - NIE KONTROLA - NIE WYCIĄGANIE BRUDÓW - ale poznanie syna z nieco innej strony, aby w tym trudnym okresie dojrzewania łatwiej było Nam-RODZICOM do niego dotrzeć i dyskretnie wciągnąć w normalne życie. Znam go, na tyle na ile się przede mną otwiera, na tyle na ile szuka ze mną kontaktu, ale zdaję sobie sprawę, że na tym etapie bardzo się zmienia i nie może do końca się odnaleźć skoro szuka odosobnienia (pokój i komputer). Chcę dziecku pomóc bo je kocham, a nie skontrolować dla własnego widzimisię.

    Pytanie do Was: A czy Wy znacie swoje dzieci w 100%? Czy zdołaliście poznać samych siebie w 100%? Czy nie jest faktem, że ludzie wciąż się zmieniają, tym bardziej dojrzewające nastolatki? Czy nie jest faktem, że młodzi buntują się przeciw rodzicom i szukają akceptacji na zewnątrz? Czy tylko mój syn w tym okresie wydaje się nieco obcy? Czy Wam to wszystko przyszło tak łatwo? Raz dwa trzy! Z górki na pazurki! Uważajcie bo uwierzę...
  • jakw 08.08.12, 08:42
    Uwierz mi, że żaden monitoring nie zastąpi rozmowy. Żeby mieć szansę poznać kogoś , kogo, jak twierdzisz, nie znasz, musiałby to być monitoring na poziomie tego co twój syn pisał w mailu do kumpla. A ty łudzisz się, że za pomocą monitoringu oraz robienia młodemu obciachu (czyli angażowanie ciotki i kumpli) zbliżysz go do siebie. I owszem , ludzie się zmieniają. Ale do obserwowania zmian u członków rodziny to jakoś nigdy nie był mi potrzebny żaden monitoring. Mój własny wbudowany mi wystarczył, chociaż moja inteligencja emocjonalna nie jest na najwyższym poziomie. A to, że osoby w tym wieku szukają trochę odosobnienia to raczej normalne jest. Jeśli młody za długo siedzi na tym kompie, kosztem innych dziedzin życia, to po prostu ogranicz mu korzystanie z tego kompa choćby za pomocą wbudowanej kontroli rodzicielskiej. I zaproponuj mu coś w zamian - niekoniecznie w twoim towarzystwie. Może to być sport, kółko zainteresowań. Jeśli jedno nie podpasuje - szukacie następnego.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 08.08.12, 09:43
    Czyli innymi słowy, uwazasz, ze masz prawo znać swojego 14 laetniego syna w 100% - i że masz prawo poznać jego rozmowy, zwierzenia czynione innym ludziom, wszelkie skrywane tajemnice. Bo mamusia ma prawo wiedzxieć wszystko o synku.
    To jest toksyczne - nie zawaham się tego powiedzieć. I nie ma służyć synowi, tylko Tobie. Nie potrafisz pogodzić się z tym, ze nie jesteś już dla swego dziecka całym światem - musisz mieć dostęp do wszystkiego co robi. Bo Ty wiesz najlepiej, co dla niego dobre, będziesz naprawiać, ingerwować, monitorować.
    Skłaniam się do przypuszczenia, ze takie zachowanie doprowadziło do tego, ze syn siedzi w swoim pokoju i nic nie mówi. Jesli będziesz dalej w to bnąć nie poznasz syna lepiej, nauczysz go tylko lepiej się ukrywać.
    Chcesz, aby mniej siedział przy komputerze - jest taka piękna rzecz, jak zakaz. Pozwól siedzieć 2 godzinyn dziennie. Ale przecież wtedy nadal nie będziesz znała kazdej myśli syna...
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 08.08.12, 11:52
    (...) I zaproponuj mu coś w zamian - niekoniec
    > znie w twoim towarzystwie.

    Czy ja pisałam gdzieś o swoim towarzystwie? Nie przypominam sobie. Raczej zaznaczałam jego chęć oddzielenia od rodziców, co w tym wieku jest naturalne. Wspominałam o towarzystwie ciotki, kuzynów i kumpli z klasy. Czytajcie uważniejsmile.

    Monitoring chcę zastosować żeby: uspokoić swoją wyobraźnię (przekonać się, że wszystko w porządku, że syn nie robi niczego zdrożnego na laptopie), wymyślić kilka utrafionych pomysłów, które pozwolą ponownie zaangażować go w życie w świecie zewnętrznym (przeglądając strony). To wszystko. Nie chcę czytać jego prywatnych wiadomości.

    Blokada? Uważam, że w tym momencie trochę na to za późno. Do tej pory miał swobodny dostęp do kompa, więc takie drastyczne posunięcie na pewno odbije się szerokim echem (rodzice mu nie ufają, rodzice kontrolują, rodzice zabierają mu neta i jego świat wirtualny). Chodzi o to, żeby odciągnąć go od kompa w bezpieczniejszy sposób (inteligentnie angażując w zajęcia w świecie realnym, jeżeli zrobimy to właściwie okaże się, że samodzielnie będzie się ograniczał, bo woli np. wyjść z kumplami do kina).
  • verdana 08.08.12, 12:27
    Naprawdę, co za różnica - sadzisz, ze Ty możesz wybrać 14-latkowi towarzystwo? Że koledzy z klasy będą posłuszni Twoim prośbom?
    Monitoring jest Ci potrzebny, bo straciłaś kontakt z własnym dzieckiem i nie umiesz go nawiązać. Tyle, że to nie pomoże, bo nie tak nawiązuje się kontakt z nastolatkiem...
    Myslsz, ze blokada, bo syn siedzi za długo przy komputerze jest jest drastyczniejsza niż szpiegowanie?
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 08.08.12, 20:17
    Chcę zastosować monitoring komputera, a nie szpiegować dziecko. Nie mam zamiaru przeglądać wszystkiego. Chodzi tylko o kilka wybiórczych informacji.

    Tak. Myślę, że dla syna świadomość blokowania neta będzie trudniejsza jak nieświadomość mojej rodzicielskiej ingerencji.
  • jakw 08.08.12, 22:12
    ada436 napisał(a):

    > Chcę zastosować monitoring komputera, a nie szpiegować dziecko.
    Monitoring to może być wtedy jak delikwent wie, że jest monitorowany. Jeśli nie wie - to już jest szpiegowanie.

    >Nie mam zamiaru przeglądać wszystkiego.
    Ale będziesz miała możliwość przeglądania wszystkiego. Jesteś pewna, że dasz radę nie przeglądać ile się da?

    >Chodzi tylko o kilka wybiórczych informacji.
    Te kilka wybiórczych informacji byś już miała gdybyś już nie straciła zaufania dziecka.

    > Tak. Myślę, że dla syna świadomość blokowania neta będzie trudniejsza jak nieśw
    > iadomość mojej rodzicielskiej ingerencji.
    Do czasu gdy nie odkryje, że "ingerowałaś". A wtedy będziesz pluła sobie w brodę, że może jednak należało po prostu ograniczyć czasowo kompa.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 08.08.12, 22:27
    Nie biję dziecka, tylko je karcę. Nie obrazam dziecka, tylko pouczam, ze jest głupie. Nie kłamię, tylko mowię tyle, ile dziecko zrozumie. Nie karzę, tylko stosuję konsekwencje. Nie szpieguję, tylko monitoruję.
    Problem w tym, że słowa nic nie zmieniają. Monitorowanie komputera bez wiedzy dziecka, to takie same szpiegowanie, jak czytanie pamietnika i podpatrywanie przez szparę w drzwiach, czy się aby wieczorem nie onanizuje.
    --
    zpopk.blox.pl
  • salma75 06.08.12, 15:11
    ada436 napisał(a):

    > Młody dżentelmen ma 14 lat. Wszystko ładnie pięknie: wyznaczanie czasu na media
    > , alternatywnie sport, różnego rodzaju blokady rodzicielskie itp. A co jeżeli W
    > am powiem, że do tej pory ufałam dziecku niemal bezgranicznie, dawałam mu dużo
    > swobody i poza blokadą rodzicielską, nie stosowałam żadnej ze wspominanych meto
    > d?



    A szkoda. Ograniczenie, delikatnie mówiąc, średnio zdrowego siedzenia przy komputerze, wielkim zamachem na wolność nie jest, nie świadczy o braku zaufania. I tak naprawdę nie chodzi tu o suche zakazy, raczej zaoferowanie czegoś atrakcyjnego w zamian. Nie wiem od kiedy on tak przesiaduje, czy zawsze miał swobodny dostęp do komputera, ale już od najmłodszych lat powinnaś była wyznaczać granice, pomóc mu właściwe priorytety ustalić.

    > Wierzyłam, że właściwie ukierunkowałam syna, że będzie umiał samodzielnie
    > dokonywać odpowiednich wyborów.

    Internet to często nałóg, zdroworozsądkowe myślenie idzie się paść, że się tak wyrażę.

    > Ponieważ za późno zaczęłam reagować, ciężko będzie wprowadzić stosowne modyfikacje.

    Tu jest pies pogrzebany. Nauczyłaś młodego, że komputer to łatwodostępny zapełniacz czasu. Ciężko bez rozlewu krwi i wzajemnych pretensji będzie to teraz odkręcić.

    > Pomyślałam o monitoringu dla ponownego odzyskania kontroli. Chcę zobaczyć, co tak mocno absorbuje moje dziecko, sprawdzić, czy na pewno wszystko w porządku.

    Jakie ma znaczenie czy siedzi i gra czy z kolegami czatuje? Co Ci takie podglądanie? Przecież chodzi o co innego, o czas, który mógłby spędzać z Wami, a spędza w wirtualnym świecie, nie o to co on tam robi. Jakie działania podejmiesz jeśli okaże się, że np. rżnie w Minecrafta?
    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • verdana 06.08.12, 16:00
    O przepraszam - jesli alternatywą dla komutera, facebooka, rozmów z kolegami i gier ma być dla czternastolatka czas spędzony z rodzicami, to czarno widze scenariusz typu "nie masz dostępu do Internetu, będziesz teraz miał więcej czasu dla tatusia i mamusi".
    Przede wszystkim, jezeli młody człowiek nie chce spędzać czasu z rodzicami, to "wina" może byc po obu stronach. Rodzice chcą, aby dziecie z nimi rozmawiało - to niech będą atrakcyjni. Nie musza stawać na rekach i fundować wypasionych prezentów, ale nie mogą wobec nastolatka być też nieustająco nastawieni na wychowanie. A już przetrzepanie laptopa na pewno nie zachęci 14-latka do rozmowy z rodzicami.
    Jest zasadniczą różnicą, czy chłopaka przed komputerem prowadzi życie towarzyskie, czy przegląda strony niebezpieczne. Odcinanie od znajomych rówiesników nie jest wskazane - ani w realu, ani w internecie. A już na pewno nie pozbawianie tych kontaktów w imię czasu dla rodziców.
    I co mnie zaniepokoiłoby najbardziej - to, zę rodzice kompletnie nie maja pojęcia, bez zaglądania do laptopa, czym ich dziecko może sie interesować - w takim wypadku nie Internet jest tu problemem, ale kompletne zaburzenie kontaktów na linii rodzice-dziecko. I w takim wypadku wina NIGDY nie lezy po jednej stronie.

    --
    zpopk.blox.pl
  • salma75 06.08.12, 16:20
    verdana napisała:

    > O przepraszam - jesli alternatywą dla komutera, facebooka, rozmów z kolegami i
    > gier ma być dla czternastolatka czas spędzony z rodzicami, to czarno widze scen
    > ariusz typu "nie masz dostępu do Internetu, będziesz teraz miał więcej czasu dl
    > a tatusia i mamusi".

    Nie wiem, mój syn w zamian ma zaoferowane zajęcia karate (ma na nich kontakt z rówieśnikami), bardzo często jeździ z nami na basen, latem rowerami nad jezioro, by poszaleć w wodzie, w ogóle dużo rowerami jeździmy - uwielbia to. Jesteśmy zapalonymi "planszówkarzami", wcale nie trzeba go prosić o partyjkę w K2 czy Qwirkle - sam się rwie - bo jest świetny i wiecznie nas ogrywa wink. Jeździmy do kina - ja z młodą na film dla dzieci, mąż z synem na film młodzieżowy, w wolnej chwili pomykamy w góry, na kajaki, a jak pogoda nie dopisuje to syn książki pochłania. Komputer nie jest największą atrakcją, są dla mojego syna rzeczy atrakcyjniejsze. Ale my taki styl życia prowadzimy od zawsze, nie wiem jak nagle odciąć od internetu 14-latka...

    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • ada436 06.08.12, 17:54
    > A szkoda. Ograniczenie, delikatnie mówiąc, średnio zdrowego siedzenia przy komp
    > uterze, wielkim zamachem na wolność nie jest, nie świadczy o braku zaufania. I
    > tak naprawdę nie chodzi tu o suche zakazy, raczej zaoferowanie czegoś atrakcyjn
    > ego w zamian. Nie wiem od kiedy on tak przesiaduje, czy zawsze miał swobodny do
    > stęp do komputera, ale już od najmłodszych lat powinnaś była wyznaczać granice,
    > pomóc mu właściwe priorytety ustalić.

    Wcześniej nie było z tym większego problemu. Dopóki był dzieckiem mamy i taty (spędzaliśmy czas wspólnie, w rozmaity sposób, z dala od komputera i Internetu). Teraz wchodzi w kolejny etap i chyba nie potrafi się w nim odnaleźć. W tym wieku rodzice często otrzymują status wroga, bardziej liczy się dla dziecka jego grupa rówieśnicza. Trochę mnie martwi, że owszem, ma przyjaciół, ma zainteresowania, ale w obrębie świata wirtualnego. Zastanawiam się jak go oderwać od komputera. Może jeśli poznam świat wirtualny mojego syna będzie mi łatwiej zaangażować go w podobne działania, ale w świecie rzeczywistym. Szkoda, że tak długo z tym zwlekałam.

    > Jakie ma znaczenie czy siedzi i gra czy z kolegami czatuje? Co Ci takie podgląd
    > anie? Przecież chodzi o co innego, o czas, który mógłby spędzać z Wami,
    > a spędza w wirtualnym świecie, nie o to co on tam robi. Jakie działania podejmi
    > esz jeśli okaże się, że np. rżnie w Minecrafta?

    To co w nim robi także jest ważne! To wszystko kształtuje jego osobowość. Chciałabym się skupić na tym co będzie tam wartościowe i wokół tego budować dalsze działania, ale w świecie rzeczywistym (robić to oczywiście bardzo delikatnie, bardzo taktownie, żeby się nie zorientował - może pomóc mi w tym moja siostra, którą syn bardzo lubi i ceni, mogę zaangażować także jego kumpli ze szkoły). Jeśli zacznie spędzać czas na tym co lubi, ale w rzeczywistym świecie z rzeczywistymi ludźmi, powinien sam stopniowo odchodzić od spędzania czasu przed komputerem. Co o tym sądzisz? Ten plan może się udać?
  • deszcz.ryb 06.08.12, 19:13
    Chcia
    > łabym się skupić na tym co będzie tam wartościowe i wokół tego budować dalsze d
    > ziałania, ale w świecie rzeczywistym (robić to oczywiście bardzo delikatnie, ba
    > rdzo taktownie, żeby się nie zorientował - może pomóc mi w tym moja siostra, kt
    > órą syn bardzo lubi i ceni, mogę zaangażować także jego kumpli ze szkoły).

    Rany. To, co piszesz, jest jakieś chore, JAK chcesz zaangażować jego kumpli ze szkoły? Żeby działali przeciwko niemu? Ładna manipulatorka z ciebie.
  • ada436 07.08.12, 19:52
    Chodzi o zainicjowanie wspólnych spotkań, lecz nie na FB, NK, czatach i grach on-line. Chciałam skrzyknąć innych rodziców i wspólnie coś wykombinować. Niech chłopaki (w sensie: mój syn i jego kumple, z którymi na pewno ma także kontakt przez neta) pójdą wspólnie pograć w piłkę, zamiast komentować bzdurne fotosy na FB, niech pójdą do kina na fajny film, poznają fajne dziewczyny stojąc w kolejce, zamiast grać w gry on-line itp. Chodzi o zacieśnianie relacji, ale na zewnątrz, nie w świecie wirtualnym.

    W dobrej wierze ludźmi się nie manipuluje. Manipulacja ma negatywny wydźwięk. Ja pragnę dla syna zmiany sytuacji na lepsze. Nazwałabym to raczej właściwym wykorzystaniem informacji, jak manipulacją.
  • canuck_eh 09.08.12, 19:42
    Nie obraz sie ale z tego twojego pisania wynika ze syn sie oddala od was w swoje wlasne zainteresowania i ty sie z tym pogodzic nie mozesz i koniecznie chcesz kontrolowac czas i to gdzie i z kim sie spotyka.Nie wystarczy ci info ze np gra w gry, szuka informacji czy nawet gada z kolegami czy kolezankami na czatach.NIe zmienisz jego nastawienia tylko dlatego ze zaczniesz kontrolowac strony na ktorych przesiaduje.
    U mnie czasami dziecieki przesiedza kilka godzin w necie bo akuratnie psia pogoda i naprawde nie ma juz co z soba zrobic.Ale nie ma problemu by iodejsc, by zagrac z nami w karty by ogladnac wspolnie film.To ze sie syn odizolowal to szukalabym przyczyny gdzie indziej a nie w kontroli tego co robi w necie.
  • ga_ga_aga 07.08.12, 14:26
    No pewnie, że twój plan może się udać! Po prostu powinnaś próbować, jak by nie patrzeć twój syn to jeszcze dzieciak przy rodzicach a nie student, który naprawdę żyje własnym zyciem!

    Co do kolegów, to potrafię sobie wyobrazić ich reakcje, gdybyś im zaproponowała jakąś laser game albo geo catching albo chocby kręgle. Co nie wejdą w to, odwrócą sie na ięcie i zamkną w swoim pokoju 14-latki płci męskiej? WIększość pójdzie jak w dym - najlepiej z ojcami, no chyba że sie widzisz w takiej laser game arena - ja niestety nie - jak to mówi mój syn "mama to tylko dziewczynawink"

    A jak nie wyjdzie z jednym, to twoja w tym głowa, żeby próbować z czymś innym. Po prostu podsuwać pomysły. Przecież w tym wieku człowiek intensywnie poszukuje - zapisać na jakiś kurs robotyki (wypali nie wypali, zapisać!), dowiedzieć sie, co może robić jako wolontariusz - zaproponować, popilotować. W tym wieku większość małolatów chciałabym juz kasę jakąś zarabiać - podsunąć pomysły. Mój ni stąd ni zowąd - jakby piorunem rażony, stwierdził, że on by ryby połowiłwink Proszę bardzo znaleźliśmy wujka - pięćdziesiąta woda po kisielu z kartą wędkarską! NIe wiesz, co zaskoczy, ale jak nie spróbujesz - zostanie komputersad
  • ada436 07.08.12, 19:58
    Dokładnie! O coś takiego mi chodzi. Muszę tylko wiedzieć, w które punkty uderzyć na początku, żeby go zaintrygować, zachęcić, a nie zniechęcićsmilesmilesmile. Bardzo Ci dziękuję za bardzo pozytywną opinię. Pozdrawiam.
  • verdana 08.08.12, 09:44
    Tyle, ze dotychczas niczym syna nie zaintrygowałaś - a Twoje działania sprowadziły się do zamknięcia się syna w pokoju.
    Czyli - Twoja oferta jest najwyraźniej dla syna nieatrakcyjna, albo na tyle nachalna, ze przed nią ucieka.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ga_ga_aga 08.08.12, 10:30
    verdana - fajna z ciebie osoba, ale tym razem przeginasz. Kobieta w średnim wieku - matka jest z natury rzeczy mało atrakcyjnym towarzystwem dla nastolatka. Najeżdżasz na założycielkę wątku jakby dopuściła do tego, że syn stał się narkomanem albo zrobił dziewczynie dziecko. Ona nie popełniła nie wiem jakich błędów wychowawczych - to nie wynika z jej postu. Jest matką , która obserwuje swoje dziecko i kiedy zauważyła, że jej młody naburmuszony się zrobił i ucieka przed komputer, zastanawia się, co z tym fantem zrobić. Dlatego zapytała, czy mamy jakieś doświadczenia z fosiastym młodziakiem, a ty jej wyrzucasz, że zawaliła coś w wychowaniu syna - wyluzuj i nie strzelaj fochówsmile
  • morekac 08.08.12, 11:14
    Kobieta w średnim wie
    > ku - matka jest z natury rzeczy mało atrakcyjnym towarzystwem dla nastolatka.
    To jest poniekąd naturalne - jakby rówieśniczki nie były atrakcyjniejsze i człowiek nie gonił za czymś tam, wybierając wygodę i stan instniejący - to raczej nigdy nie założyłby rodziny, bo i po co?
    Oznacza to również, że chęć poznania każdej myśli nastolatka jest ze strony rodziców poniekąd patologiczne. Nie ten etap.

    Jest matką , która obserwuje swoje d
    > ziecko i kiedy zauważyła, że jej młody naburmuszony się zrobił i ucieka przed k
    > omputer
    Spytałabym sie, co takiego fajnego jest w tym komputerze. Moje grają , czytają blogaski (młoda czyta mi czasem co smakowitsze kawałki) oraz w ten sposób poznałam Niekrytego Krytyka...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 08.08.12, 12:30
    Toi nie tak - matka w średnim wieku moze być nieatrakcyjna jako towarzystwo (choc większość znajomych syna jeszcze ciągle ma dobry kontakt z rodicami) - ale OK, mozliwe.
    Czym innym jest całkowita utrata kontaktu z synem - nie o to chodzi, ze siedzi w swoim pokoju, ale o to, ze matka nie ma pojęcia, co syna interesuje. Prawdę mówiąc, to jest bardzo powazny problem, którego nei załatwi się zadnym szpiegowaniem.
    Gdyby nie siedział przed komputerem, ale znikał a cały dzień, problem byłby równie powazny.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jakw 08.08.12, 23:43
    ga_ga_aga napisał(a):

    > Kobieta w średnim wieku - matka jest z natury rzeczy mało atrakcyjnym towarzystwem dla >nastolatka.
    Matka dla nastolatka to raczej kobieta w wieku podeszłym. W wieku średnim dla niego to są panie przed 30-tką wink

    >Najeżdżasz na założycielkę wątku jakby dopuściła do tego, że syn stał się narkom
    > anem albo zrobił dziewczynie dziecko.
    Sama mama rozważa możliwość, że syn jest e-nazistą...

    >Ona nie popełniła nie wiem jakich błędów wychowawczych - to nie wynika z jej postu.
    Skoro rodzice nie mogą powiedzieć nastoletniemu dziecięciu: "Słuchaj, za dużo czasu spędzasz przed kompem. Musimy to jakoś ograniczyć. I wogóle niepokoimy się co w tym internecie robisz" to możesz być pewna, że błędów zostało popełnionych wystarczająco dużo.

    >Jest matką , która obserwuje swoje d
    > ziecko i kiedy zauważyła, że jej młody naburmuszony się zrobił i ucieka przed k
    > omputer, zastanawia się, co z tym fantem zrobić.
    No i wymyśla, że monitoring odpowie jej na pytanie dlaczego młody naburmuszony i dlaczego ucieka przed kompa. Oraz uważa, że młody będzie bardziej naburmoszony wtedy gdy ograniczy mu korzystanie z kompa do rozsądnej ilości niż wtedy gdy odkryje, że rodzice mają dostęp do wszystkich jego e-tajemnic.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 08.08.12, 12:00
    A skąd wiesz, że dotychczas bardzo się starałam, a jednak się nie udało... Jestem taka nudna, że nie zaintrygowałam własnego dziecka??? Skąd takie wnioski? Było po drodze kilka problemów rodzinnych, o których pisać na forum nie mam zamiaru, i chyba najnormalniej w świecie poświęcałam synowi za mało uwagi. Teraz jednak chcę to naprawić, ale potrzebuję pomocy. Monitoring wydaje się ensowną opcją (oczywiście w moim subiektywnym odczuciu).

    Widzę verdana, że lubisz oceniać innych, najlepiej negatywnie, co???
  • verdana 08.08.12, 12:32
    Skąd? Bo dzecki z Tobą nie rozmawia. Bo dokładnie wiesz, jak powinno wyglądać życie towarzyskie 14-latka. Bo nie zauwazyłam cienia refleksji "dlaczego przestał z nami rozmawiać".
    Jeśli poświecałaś za mało uwagi,k to poświęć jej więcej - a nie zaczynaj od szpiegowania. Bo wtedy na pewno już nie mozesz liczyć nna odzyskanie kontaktu.
    --
    zpopk.blox.pl
  • salma75 08.08.12, 12:46
    ada436 napisał(a):

    > Widzę verdana, że lubisz oceniać innych, najlepiej negatywnie, co???

    A ja widzę, że Ty nie potrafisz trzeźwo na sytuację spojrzeć.
    Tym, którzy przyklasnęli Twojemu pomysłowi, z uśmiechem i wylewnie dziękujesz, na tych, którzy go krytykują, rzucasz się, nie słuchasz ich.

    Jak Cię widzą, tak Cię piszą. Dokładnie taki obraz Ciebie jaki opisała verdana rysuje się po tych kilkunastu postach, które spłodziłaś w tym wątku.


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • jakw 08.08.12, 22:56
    ada436 napisał(a):

    >Monitoring wydaje się ensowną opc
    > ją (oczywiście w moim subiektywnym odczuciu).
    Monitoring jest sensowną opcją jeśli chcesz ograniczyć młodemu dostęp do niektórych treści i działalności , które uważasz za niepożądane dla swojego dziecka. Ale należałoby z nim o tym porozmawiać i wytłumaczyć dlaczego niektórych rzeczy się nie robi, a niektórych stron się nie ogląda.
    Na pewno nie jest sensowną opcją w celu poznania swojego dziecka. Tu sensowną opcją będzie rozmowa. Jeśli macie problem z rozmową to może należałoby zacząć od psychologa lub jakichś warsztatów dla rodziców?
    No i dlaczego uważasz, że zainteresowania w realu miałyby być tożsame z zainteresowaniami w świecie wirtualnym? Gdyby tak było to moja starsza córka latałaby po ulicy z łukiem , mieczem tudzież innymi akcesoriami i rozwalała wszystko co jej się pod owe akcesoria nawinie.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 09.08.12, 19:55
    No wlasnie.Moze nie grasowanie w internecie, ale byl maly problemik z filamami.Kiedys corka przyszla i powiedziala ze u kolezanki beda ogladac ten i ten film ze jest ok bo ona juz go ogladala.No to jej powiedzialam ze nie wierze ze rodzice pozwolili ogladac 13latce ten film bo jest rated R i sa tam sceny gwaltu.Mnie nie interesi ze ty wiesz ze to fake, ale te sceny sa tak realne ze po kiego ci to w tym wieku.Normalna rozmowa, powiedzialam ze nie chce by to ogladala bo na to za wczesnie. Nie ogladaly bo chyba wiecej bylo sprzeciwow.Kiedys mi tez pokazala reklamowke filmu ktory kolezanka jej powiedziala ze ogladala ze 2 lata wstecz.Nie ogladnelam do konca bo bylo to absolutnie niesmaczne i udowodnilam corce ze kolezanka lze jak pies.Film na ekrany kin wszedl niespelna rok wczesniej wiec gdzie mogla go ogladnac ponad 2 lata wstecz?
    teraz jak mi przyniesie jakis tytul ze slyszala ze fajne, albo ogladnela reklamowke w necie i film jest rated R najpier go sama ogladne i stwierdze czy moze go 15latka ogladac.Nie mam w tej kwestii problemu z corka.Wyszlam z zalozenia ze jak bede bezkrytycznie ograniczac filmy 18+ albo R to pojdzie i ogladnie u kolezanki.
  • jakw 07.08.12, 17:47
    ada436 napisał(a):


    > Wcześniej nie było z tym większego problemu. Dopóki był dzieckiem mamy i taty (
    > spędzaliśmy czas wspólnie, w rozmaity sposób, z dala od komputera i Internetu).
    > Teraz wchodzi w kolejny etap i chyba nie potrafi się w nim odnaleźć.
    Nie, to przede wszystkim wy nie potraficie się odnaleźć.

    >W tym wieku rodzice często otrzymują status wroga, bardziej liczy się dla dziecka jego g
    > rupa rówieśnicza.
    A skąd wiesz, że w jego oczach jesteś jego wrogiem? Nawet jeśli - przeczesywanie kompa raczej utwierdzi go w takim przekonaniu.

    >Trochę mnie martwi, że owszem, ma przyjaciół, ma zainteresowa
    > nia, ale w obrębie świata wirtualnego.
    To może pogadajcie z nim nt jego wirtualnych przyjaciół?

    > Może jeśli poznam świat wirtualny mojego syna będzie mi łatwiej zaangażowa
    > ć go w podobne działania, ale w świecie rzeczywistym.
    Wydaje mi się, że to twoje złudzenia. Waszym problemem wydaje się brak komunikacji między wami, a nie komputer czy internet.

    >
    > (robić to oczywiście bardzo delikatnie, ba
    > rdzo taktownie, żeby się nie zorientował - może pomóc mi w tym moja siostra, kt
    > órą syn bardzo lubi i ceni, mogę zaangażować także jego kumpli ze szkoły).
    Taa, angażowanie kumpli, ciotki oraz przeczesywanie kompa jest rzeczywiście bardzo dyskrente... Raczej to nie może się udać.
    Nie lepiej zacząć od próby rozmów i wyciągnięcia go do realu (kino, wycieczka , lody)?


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 07.08.12, 20:06
    No właśnie chcę tak zrobić!!! Angażując także osoby, które lubi, szanuje, z którymi dobrze się czuje (ciotkę, kuzynów równolatków, kumpli z klasy). Monitoring ma tylko pomóc w określeniu aktualnych "zajawek" syna (no i uspokoić wyobraźnię, w sensie - czy nie robi czegoś złego, czy nie szkodzi sobie bądź innym). Wiedząc w jakie punkty warto uderzyć, będzie mi łatwiej go zachęcić do wyjścia z domusmilesmilesmile. A jak nabierze odwagi to jestem pewna, że zacznie podobnie działać samodzielnie.
  • jakw 08.08.12, 09:01
    Ale dlaczego zakładasz, że w realu musisz mu zaproponować coś podobnego do tego ze świata wirtualnego? Jeśli np. ogląda strony xxx to zaproponujesz mu oglądanie podobnych rzeczy w realu?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • deszcz.ryb 06.08.12, 18:46
    Bez sensu. Jak dzieciaka nauczyłaś, że takie spędzanie czasu jest lepsze, niż np. sport albo rozmowa z wami, to nie dziwne, że siedzi bez przerwy na kompie.

    Poza tym: absolutnie nie wypada ci czytać jego prywatnych wpisów na GG czy na Facebooku - to zupełnie jakbyś przetrzepała mu pamiętnik - po prostu NIE możesz tego zrobić. Możesz natomiast sprawdzić, na jakie strony wchodzi, ale jeżeli chcesz w tym celu zainstalować szpiega, to MUSISZ go o tym poinformować!
  • ada436 07.08.12, 20:16
    Nie mam zamiaru czytać jego prywatnych wiadomości na FB czy NK. Szanuje swoje dziecko i nie będę tak głęboko wnikać w jego "nastoletnią tkankę". Ale dlaczego Twoim zdaniem MUSZĘ go powiadomić o zainstalowaniu szpiega??? Wtedy całą akcja nie będzie miała sensu, nie uważasz? Wtedy już nigdy nie odbuduje relacji z synem. Obrazi się na mnie do końca życia. To jakiś absurd! Działanie szpiega polega na szpiegowaniu, czyli dyskretnym sprawdzaniu wybranych informacji bez udziału świadomości szpiegowanej osoby (bo wtedy się pilnuje i nie zachowuje naturalnie). Trochę dziwny ten Twój postulat.

    Syn wielu rzeczy teraz nie rozumie, ale myślę, że w przyszłości będzie mi za to wdzięczny (choć wątpię abym kiedykolwiek mu o tym powiedziała), a teraz łatwiej mu będzie dokonywać zmian bez świadomości mojej dość silnej ingerencji.
  • jakw 08.08.12, 09:11
    ada436 napisał(a):

    > Nie mam zamiaru czytać jego prywatnych wiadomości na FB czy NK.
    Teraz nie masz zamiaru - a jesteś pewna co wyjdzie w praniu?

    Ale dlaczego
    > Twoim zdaniem MUSZĘ go powiadomić o zainstalowaniu szpiega??? Wtedy całą akcja
    > nie będzie miała sensu, nie uważasz? Wtedy już nigdy nie odbuduje relacji z syn
    > em. Obrazi się na mnie do końca życia.
    Jeśli sam zacznie podejrzewać zainstalowanie tego programu - będzie jeszcze gorzej. A może zacząć podejrzewać choćby po rozmowie z tobą. Może też zacząć podejrzewać gdy nagle mu wyskoczy blokada ulubionej strony xxx.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 08.08.12, 11:18
    > Teraz nie masz zamiaru - a jesteś pewna co wyjdzie w praniu?

    Jestem pewna! Nigdy nie byłam typem kobiety ciekawskiej, uwielbiającej podglądać i komentować życie innych ludzi. Nie moja bajka. Szanuję prywatność. Gdyby nie ta skrajna sytuacja z synem pewnie nie zdecydowałabym się na monitoring komputera. Teraz jednak rozumiem ludzi, którzy podejmują się takiej kontroli. Rozumiem ich doskonale!!!

    > Jeśli sam zacznie podejrzewać zainstalowanie tego programu - będzie jeszcze gor
    > zej. A może zacząć podejrzewać choćby po rozmowie z tobą. Może też zacząć podej
    > rzewać gdy nagle mu wyskoczy blokada ulubionej strony xxx.

    Blokady żadnej nie chcę montować. Chodzi tylko o zapisywanie informacji i przekazywanie ich na mojego maila (zrzuty ekranu itp.). No właśnie, sprawa jest delikatna i muszę naprawdę nieźle się "nagimnastykować" żeby syn nie zaczął się domyślać... Jeszcze się z mężem zastanowimy nad strategiąsmile.
  • salma75 08.08.12, 11:24
    ada436 napisał(a):

    > No właśnie, sprawa jest deli
    > katna i muszę naprawdę nieźle się "nagimnastykować" żeby syn nie zaczął się dom
    > yślać... Jeszcze się z mężem zastanowimy nad strategiąsmile.

    Zastanówcie się, najlepiej z 10 razy, bo więcej z tych Waszych działań może być szkody niż pożytku.


    --
    http://s15.rimg.info/ac17e13fd6054bd94b077423545b98ac.gif
    Pomóż Amelce wygrać z białaczką...
  • morekac 08.08.12, 12:30
    Niech cię ręka boska broni przed inastalowaniem mu potajemnie szpiega na kompie. Nawet gdybym miała jakiekolwiek podejrzenia, co do działalności moich nastoletnich dzieci w internecie - trzepanie zawartości komputera/odwiedzanych stron robiłabym oficjalnie. Nigdy nie zamontowałabym im systemu monitorującego /szpiegującego itp. bez powiedzenia im o tym. Dlatego, że jest to podstawa do utraty zaufania na zawsze. Tak, jakbyś czytała jego pamiętnik albo podłączyła skaner myśli. To pamięta się zawsze i trudno wybaczyć takie wpier... (bo inaczej tego nazwać nie można, wybacz) się w życie.
    Lepiej jest mieć rodziców, którzy dadzą jasny zakaz typu 'nie możesz tyle siedzieć w internecie /przy komputerze, od dzisiaj siedzisz w dniach takich i takich od-do', tudzież chodzisz na karate) - (to można po latach zrozumieć i docenić, a już na pewno wybaczyć) niż matkę, która używa podstępnych chwytów i wbrew woli dziecka wdziera się w jego intymne życie, motywując to w dodatku tym, że to dla lepszego poznania dzieciątka. To już czysta hipokryzja.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 08.08.12, 22:23
    ada436 napisał(a):

    > Gdyby nie ta skrajna sytuacja z synem pewnie nie zdecydowałabym się na monitoring komp
    > utera.
    Jesteś pewna, że jest to aż tak skrajna sytuacja? Nastolatek spędzający całkiem sporo czasu przy kompie to nie jest jakiś ewenement.

    > Blokady żadnej nie chcę montować. Chodzi tylko o zapisywanie informacji i przek
    > azywanie ich na mojego maila (zrzuty ekranu itp.).
    Taa, będziesz oglądać zrzuty ekranu i nie czytać prywatnych wiadomości.. I na dokładkę będzie to "rodzicielska interwencja" a nie szpiegowanie.

    >No właśnie, sprawa jest deli
    > katna i muszę naprawdę nieźle się "nagimnastykować" żeby syn nie zaczął się dom
    > yślać... Jeszcze się z mężem zastanowimy nad strategiąsmile.
    Jeśli już uważasz, że musicie coś instalować należy młodego o tym poinformować. Po prostu. I nie będziecie się musieli wtedy gimnastykować żeby młody się nie dowiedział. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś chce monitorować co dziecko robi w necie - z troski o to, żeby dziecko czegoś nie zbroiło lub ktoś mu czegoś nie zbroił. Ale sekretne instalowanie szpiega po to żeby poznać dziecko świadczy po prostu o tym, że macie duży problem - i to niekoniecznie z dzieckiem.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • deszcz.ryb 08.08.12, 11:42
    Bardziej się obrazi, jak sam odkryje, że zamontowałaś szpiega. I już nigdy ci nie będzie mógł zaufać.

    A co TY byś zrobiła, gdyby się okazało, że twój mąż zainstalował szpiega na twoim prywatnym laptopie? I powiedział "zrobiłem to z troski, bo cię kocham,". To jest dopiero absurd.

    Nie traktujesz syna jak odrębnej, niezależnie myślącej osoby, tylko jak swoją własność, z którą można zrobić, co się chce, nawet upodlić przez używanie szpiega.

    > Syn wielu rzeczy teraz nie rozumie, ale myślę, że w przyszłości będzie mi za to
    > wdzięczny (choć wątpię abym kiedykolwiek mu o tym powiedziała), a teraz łatwie
    > j mu będzie dokonywać zmian bez świadomości mojej dość silnej ingerencji.

    Jak pisałam - jesteś wredna manipulatorka. Mam nadzieję, że syn szybko cię przejrzy [nie jest trudno znaleźć szpiega na komputerze]. Zobaczysz, jak szybko zwieje od "kochającej" mamusi.
  • saguaro70 06.08.12, 19:48
    Tój syn to CZŁOWIEK. Twoje dziecko, ale CZŁOWIEK. CZŁOWIEK, który ma prawo do odrobiny prywatności, oraz samotności.. Nastolatki pozebują pobyć same. Ty nie potrzebujesz? Nie masz czasem dość niektórych sytuacji?Jak przyjdziesz skonana z pracy nie chcesz się zamknąć sama? Jak się zamkniesz to ktoś Cię nagabuje, sprawdza na jakie strony wchodzisz? Nie.
    Nie sprawdzaj. Jak bedzie chciał kogos zamordować, zrobi to bez rady internetowej smile. A może przegląda stronki dla dorosłych? Hm.. Jest w takim wieku, że zaczynają mu szaleć hormony i potrzebuje podniety do masturbacji?
    Rodzice wiecznie narzekają. Dziecko pyskuje- źle. Dziecko coś zbroi- dostanie burę. Jak jest cicho i siedzi w pokoju- aż trzeba spytać na forum co się dzieje big_grinbig_grin
    Daj mu spokój. Nie zawsze będzie z Tobą o wszystkim rozmawiał. Chłopak dojrzewa i potrzebuje innego towarzystwa niż ględzącej matki wink. A może dorwał jakąś laskę, z którą miło mu się konferuje?
    Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku big_grin
  • verdana 06.08.12, 22:29
    "Wcześniej nie było z tym większego problemu. Dopóki był dzieckiem mamy i taty (spędzaliśmy czas wspólnie, w rozmaity sposób, z dala od komputera i Internetu). Teraz wchodzi w kolejny etap i chyba nie potrafi się w nim odnaleźć. W tym wieku rodzice często otrzymują status wroga, bardziej liczy się dla dziecka jego grupa rówieśnicza. Trochę mnie martwi, że owszem, ma przyjaciół, ma zainteresowania, ale w obrębie świata wirtualnego. Zastanawiam się jak go oderwać od komputera. Może jeśli poznam świat wirtualny mojego syna będzie mi łatwiej zaangażować go w podobne działania, ale w świecie rzeczywistym. Szkoda, że tak długo z tym zwlekałam."
    Wybacz, ale syn odnajduje się dobrze - to Ty nie potrafisz sie odnaleźć. Nie będziesz już nigdy jedynym punktem odniesienia i największą atrakcją dla syna, bo on dorasta. Naturalnie bedzie sie liczyła grupa rówieśnicza. Poznanie "swiata wirtualnego" syna nic nie da - dałoby, gdyby synn sam o tym rozmawiał. Ale najwyraxniej nie rozmawia. Śledzenie, co robi w Internecie i wchodzenie z butami w jego swiat tylko pogorszy Wasze kontakty. Bo problem nie w Internecie, tylko właśnie w tym, ze syn nie widzi już potrzeby Twojej stałej obecności w jego świecie. Tego nie "wyleczsz" ani przez śledzenie, ani przez wyłączenie komputera. Jedyne, co może pomóc, to próby zwyczajnego pogadanie z synem - jesli z Wamio nie rozmawia, to to jest podstawowy problem, Internet jest tego raczej skutkiem, nie przyczyną.

    "To co w nim robi także jest ważne! To wszystko kształtuje jego osobowość. Chciałabym się skupić na tym co będzie tam wartościowe i wokół tego budować dalsze działania, ale w świecie rzeczywistym (robić to oczywiście bardzo delikatnie, bardzo taktownie, żeby się nie zorientował - może pomóc mi w tym moja siostra, którą syn bardzo lubi i ceni, mogę zaangażować także jego kumpli ze szkoły). Jeśli zacznie spędzać czas na tym co lubi, ale w rzeczywistym świecie z rzeczywistymi ludźmi, powinien sam stopniowo odchodzić od spędzania czasu przed komputerem. Co o tym sądzisz? Ten plan może się udać?"
    Ja się nie dziwię, zę symn siedzi w Internecie. Obawiam się, zę nie traktujesz go jak człowieka, tylko jak obiekt wychowania. Wszystko co robi ma być kształcące i pożyteczne, a 14 latek chce po prostu pogadać z ludźmi. Bez morałów. Bez tego, aby z każdego działania wynikał jakiś zysk dla rozwoju osobowości. Jesli rodzice + ciotka zaczną go "kształtować, zaczną go kompromitować przed kolegami, " to tym bardziej ucieknie w Internet, aby normalnie odetchnąć.
    I w Internecie też są rzeczywiści ludzie.

    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 07.08.12, 20:33
    Mam wrażenie, że nie wszystko zostało przez Ciebie właściwie zinterpretowane. Traktuję syna jak CZŁOWIEKA, w dodatku CZŁOWIEKA, którego bardzo kocham i na którym mi zależy. Nie chodzi o to, że dojrzewa, że oddala się od rodziców, że potrzebuje pobyć sam ze sobą. Ja to ROZUMIEM. Naprawdę. Każdej matce jest w takim momencie ciężko, ale trzeba przez to przejść i ofiarować mu pewną dozę wolności. Do tej pory zawsze tak było i moje dziecko popadło w dziwny stan - spędza bardzo dużo wolnego czasu przed komputerem, zapominając o bożym świecie, a takie zachowanie niepokoi każdego normalnego rodzica (nie trzeba być nadwrażliwą matką, która pragnie niańczyć syna przez całe życie, za jaką oczywiście się nie uważam). Nie chcę mu narzucać swojego towarzystwa, nie chcę kompromitować przed kumplami (sama bym się chyba ze wstydu spaliła), pragnę go skutecznie zachęcić do aktywnego spędzania czasu poza Internetem, poza domem, z osobami, które lubi i szanuje. Chcę go wypchnąć w świat zewnętrzny, bo mam wrażenie, że wzbudza on w nim obawy. Mam nadzieję, że podchwyci temat, oderwie się od ekranu i zacznie żyć pełnią życia w świecie, w którym dziewczyny ślicznie się uśmiechają (nie poprzez emotikony), piłka czasami uderzy w głowę i nabije guza itp. Internet nigdy nie zastąpi realu!!!!
  • verdana 08.08.12, 09:51
    Traktujesz syna jako kogoś, o którym powinnaś wiedzieć wszystko i który powinien robić to, co uwazasz dla niego za dobre. A przy okazji okazuje się, ze nic o nim nie wiesz. Czyli Twój syn świadomie ukrywa przed Tobą to, co robi.
    I to wymaga refleksji - co dotychczas zrobiłaś takiego, ze syn zerwał kontakty z rodziną? Że nie mo.żesz się od niego dowiedzieć najprostszych rzeczy rozmawiając?
    Uwazasz cały czas, ze dziecko "popadło w dziwny stan" bez żadnej Twojej winy. Ja bym zaczęła rozumowanie od drugiej strony - co JA zrobiłam takiego, ze przestałam być osobą dla dziecka istotną?
    Myślisz naprawdę, ze przetrzepanie Internetu pozwoli mCi zainteresować syna czymkolwiek, skoro najwyraźniej nie chce Twoich rad i wskazówek, tylko woli być sam? Z Twoich postów wyziera osoba, która ma ambicje regulowania życia dziecku - zastanów się, czy nie jest tak, ze izolacja jest odpowiedzią dorastającego syna na takie działania, próbą wyemancypowania się i czy nie pogorszycsz sprawy.
    A wystarczy zwyczajnie zakazać korzystania z Internetu przez cały dzień. I wtedy syn sa będzie musiał sobie znaleźć coś, co go interesuje.
    Weż pod uwagę, ze Internet nie musi zastępować realu, może być ucieczką przed realem - a to Ty jesteś tym realem.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 08.08.12, 11:30
    Widzę, że bardzo demonizujesz całą sprawę, szczególnie moją osobę...
    Prawda jest taka, że nie znacie całej historii, wszystkich sytuacji, które pojawiły się zanim syn tak mocno się odsunął (nie mam ochoty sprzedawać życia prywatnego rodziny). Chciałam tylko poradzić się w tej konkretnej kwestii, kiedy jest jak jest i pragnę jakiejś poprawy. Pojawił się pomysł, chciałam go skonsultować, tyle... Nie wydaje mi się aby tak agresywne osądzanie mnie jako matki wnosiło coś dobrego i konstruktywnego do podjętego tematu. Bardzo Cię przepraszam, ale takie właśnie odnoszę wrażenie.

  • canuck_eh 10.08.12, 03:28
    No to sie nie dziw ze sa takie a nie inne reakcje.
    Ale nawet nie wiedzac co w rodzinie zaszlo ze sie syn odwrocil i zamyka w sobie to uwazasz ze zainstalowanie szpiega na komputerze pomoze w rozwiazaniu syt.?Bo ja uwazam ze nie.
    Zapytalabym syna co sie dzieje i dlaczego ucieka i zamyka sie w swoim pokoju, czy potrzebuje z kims pogadac i nie musisz to byc ty tylko jak mowisz ciotka ktora lubi i szanuje, czy moze jednak chcialby pogadac z profesjonalista - nikt nie musi wiedziec pojdziesz z nim dla towarzystwa , ale do gabinetu niech wejdzie sam.Moze pogadac z kumplem.I nie owijajac w bawelne powiedziec ze sie torche martwisz tym jego zamykaniem i chcialabys jakos pomoc.Mysle ze to bedzie lepsze niz szpiedzy internetowi.Pomysl o tym.Bo mam wrazenie ze sie boisz pogadac z dzieckiem.
  • ada436 10.08.12, 12:51
    Uwierz, że zanim chwyciłam się pomysłu monitoringu próbowaliśmy z mężem rozmów (podchodziliśmy na wiele różnych sposobów) i niewiele z tego wynikłosad.

    Martwię się trochę, że jeżeli zaproponujemy wizyty u psychologa zamknie się jeszcze bardziej (bo uznamy otwarcie, że coś jest z nim nie tak). Zresztą, to że pójdzie nie znaczy, że rzeczywiście się otworzy (ludzie mają swoje avatary nie tylko w necie, ale również w rzeczywistości, potrafimy grać, potrafimy udawać - z tymi avatarami to tak trochę odnośnie późniejszych postów). Jeżeli syn nie zaufa psychologowi to nic mu nie wyjawi (chyba, że w stanie hipnozy).
  • canuck_eh 10.08.12, 16:26
    NAdal uwazam ze szpieg na kompie to idiotyczny pomysl.Jezeli tylko zamykanie sie w pokoju cie niepokoi to ustal ze jak tam siedzi i na komputerze to niech drzwi beda uchylone, ale to tez wydaje mi sie glupawe bo moze dzieciak chciec tej swojej prywatnosci i tyle.
    Ale skoro bylo cos w rodzinie i uwazasz ze to ma wplyw na jego zmiane zachowania to pogadalabym otwarcie o tym z synem i wpomnialabym ze rozumiesz jego ucieczke w swiat wirtualny, ale czy nie moglby wam poswiecic czasu.To ze nie wychodzilo w przeszlosci nie oznacza ze powinniscie zaprzestac.Niech syn widzi ze ok, denerwuje cie jego ciagle siedzenie w pokoju i na internecie, ale chcialabys tez troche czasu z nim spedzac czy to na pogawedce czy zeby nawet razem film ogladnac.Iniech on wybierze film i ogladnij z nim nawet jezeli ty lubisz romansidla a ten film akcji badz horrory.Zrob to dla dziecka.
  • andalus 30.08.12, 10:11
    jakoś nie mogę dobrnąć do końca. Ale temat ciekawy. Zapytałam syna 15 lat co o tym sądzi.
    Może się okazać, że twój syn jest niezły komputerowo i blokadę wyłączy. Mój to zrobił bez trudu generując hasła. Miał wtedy 14 lat, mieliśmy program dla rodzeństwa przez jakiś czas.
    Może koledzy twojego syna po prostu siedzą w necie. Jeśli jemu zależy na kontakcie z nimi odetniesz go od przyjaciół. Uwaga- nie wszyscy siedzą na FB, czy gg przy komputerze. Mogą chodzić do kina, chodzić na zajęcia dodatkowe i uczestniczyć w życiu wirtualnym b. aktywnie.
    Smartfony już dawno to umożliwiają.
    wg mnie w technologii należy znaleźć sprzymierzeńca a nie wroga. Mogę powiedzieć co mi pomogło w kontkatach z synem. Oczywiście znajdzie się spora grupa mnie potępiająca ale mam to gdzieś. Uznałam, że muszę zaakcpetować środowisko, w którym chce spędzać trochę czasu i gdzie ma trochę znajomych. Skype, konto na fb mam . Pracuję zdalnie dlatego spędzam przy nim sporo czasu i nie drę szat, że jest to 12 h. PIszemy na skypie do siebie, wysyłamy linki do interesujących yt, oglądamy głupie memy na kwejku śmiejac się nich.
    wiem jakiej muzy słucha, jaki filmy ogląda jakich ma kupmli w necie. Pewno ,że nie wiem wszystkiego. Ale wiem sporo bez monitoringu. Moje dziecko poza kompem ma jeszcze sporo innych zajęć ale nie kontroluję go - raczej uczestniczę w tym czasem biernie, czasem aktywnie
    Ostanio oglądaliśmy Imię Róży. Dla mnie hit dla mlodego kit. Ale przynajmniej wiem,że kit.
    Dla niego hit to Nietykalnismile
  • deszcz.ryb 08.08.12, 11:53
    > Mam wrażenie, że nie wszystko zostało przez Ciebie właściwie zinterpretowane. T
    > raktuję syna jak CZŁOWIEKA, w dodatku CZŁOWIEKA, którego bardzo kocham

    Jakby tak było, to zrezygnowałabyś z wszelkich manipulacji i traktowania syna jak niedorozwiniętego debila, który nie zorientuje się, co jest grane [a nie łudź się - zorientuje się błyskawicznie].

    > Do tej pory zawsze tak było i moje dziecko popadło w dziwny stan - spędza bard
    > zo dużo wolnego czasu przed komputerem, zapominając o bożym świecie, a takie za
    > chowanie niepokoi każdego normalnego rodzica

    No więc każdy normalny rodzić powiedziałby: słuchaj, siedzisz za dużo na komputerze, od tej pory będzie on limitowany. Po czym zahasłowałby komputer i zrobił to, co zapowiedział. A nie bawił się w chore kombinacje. DLACZEGO tego nie zrobisz?

    >cryingnie trzeba być nadwrażliwą matką,
    > która pragnie niańczyć syna przez całe życie, za jaką oczywiście się nie uważa
    > m).

    A zachowujesz się zupełnie jak taka matka.
  • ada436 08.08.12, 12:08
    > No więc każdy normalny rodzić powiedziałby: słuchaj, siedzisz za dużo na komput
    > erze, od tej pory będzie on limitowany. Po czym zahasłowałby komputer i zrobił
    > to, co zapowiedział. A nie bawił się w chore kombinacje. DLACZEGO tego nie zrob
    > isz?

    Uważasz, że to poprawi sytuacje? Młody nas znienawidzi za takie drastyczne posunięcie. Zabieramy mu kompa, odsuwamy od spraw, od rozmów z kolegami, nie ufamy i narzucamy swoje zdanie. To dopiero będzie DRAMAT!!!
  • deszcz.ryb 08.08.12, 12:22
    > Uważasz, że to poprawi sytuacje? Młody nas znienawidzi za takie drastyczne posu
    > nięcie. Zabieramy mu kompa, odsuwamy od spraw, od rozmów z kolegami, nie ufamy
    > i narzucamy swoje zdanie. To dopiero będzie DRAMAT!!!

    Jezu, czy ty nie rozumiesz, że o wiele gorsze jest to, co zamierzasz zrobić? To jest dramat.

    Zresztą nie masz mu zabierać kompa na stałe, tylko masz ograniczyć do niego dostęp - wg potrzeb do 2-3 godzin dziennie. Dzieciak przeżyje.
  • morekac 08.08.12, 12:32
    Młody nas znienawidzi za takie drastyczne posu
    > nięcie. Zabieramy mu kompa, odsuwamy od spraw, od rozmów z kolegami, nie ufamy
    > i narzucamy swoje zdanie.Młody nas znienawidzi za takie drastyczne posu
    > nięcie. Zabieramy mu kompa, odsuwamy od spraw, od rozmów z kolegami, nie ufamy
    > i narzucamy swoje zdanie.
    Rozumiem, że okazujesz mu zaufanie montując szpiega? Że nie znienawidzi cię za to?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 08.08.12, 12:40
    Ależ nie, będzie wdzięczny. Że mamusia sie troszczy.
    Coś jest w rodzinie bardzo nie tak, jeśli rodzic boi sie wydać zakaz 14-latkowi, a nie boi się wchodzić w jego intymne życie z butami. I jesli uwaza, zę nie moze zakazać siedzieć przy komputerze, a moze rozmawiać z kolegami o prywatnych sprawach własnego dziecka.
    No i zastanawiam się - okaże się, zę 14-latek ogląda porno, czy jakieś inne niewłasciwe strony. I co? Co przyjdzie z dowiedzenia się w tajemnicy o czyms takim? Matka nic nie powie? Czy przyzna się do szpiegowania?
    A że ogląda porno, prawdopodobieństwo wynosi 90% (moi 15-latkowie oglądali, ale oni po prostu zapytani, odpowiedzieli). Jesli mlody człowiek coś takiego oglada to a. matka nie powinna wiedzieć co, bo wkraczanie w życie seksualne dorastającego syna przez matkę jest fatalnym pomysłem, b. rodzice powinni porozmawiać, bez morałów, czym różni sie porno od życia seksualnego w realu. Czym jest porno i na ile jest moralne/niemoralne. Nie da sie tego zrobić, szpiegujac. Da sie, pytając...
    Pytanie za 100 punktów - co zrobić, jeśli syn na przykład ogląda męskie strony porno?
    --
    zpopk.blox.pl
  • morekac 08.08.12, 17:16
    co zrobić, jeśli syn na przykład ogląda męskie strony
    > porno?

    Wyskakujesz z takimi problemami, a tu przecież chodzi tylko o podzielanie wspólnych zainteresowań i znalezienie klucza do dziecięcia. W tym przypadku wszak mama może podzielić zainteresowanie syna przystojnym męskim ciałem i znaleźć nić porozumienia.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 08.08.12, 17:59
    Mój syn, po przeczytaniu tego wątku, dosyć słusznie zauwazył, ze 14-latek zapewne gra w gry i podtrzymanie jego zainteresowań w realu polegałoby na kupieniu broni i wysłaniu na ulliće, aby pozabijał trochę wrogów. Ewentualnie rozjechał kogoś autem. Albo zestrzelił parę samolotów.
    Jeśli zać ogląda filny erotyczne - to mozna mu wykupić wizytę w agencji towarzyskiej.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jakw 08.08.12, 22:42
    verdana napisała:

    > Jeśli zać ogląda filny erotyczne - to mozna mu wykupić wizytę w agencji towarzy
    > skiej.
    14-latek w agencji towarzyskiej to przestępstwo...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 09.08.12, 14:52
    Ach! To Twój syn głównie grywa w gry i ogląda filmy porno na kompie (wszystkich swoją miarą mierzyć nie musi)? Myślę, że nastolatkowie robią różne rzeczy w Internecie, nie ograniczają się do klasycznego zestawu (gra+film do masturbacji). Pisząc, że martwię się czy nie robi czegoś zdrożnego, nie miałam na myśli tylko pornografii (zagrożeń w wirtualnym świecie jest mnóstwo, a nie wszystkie związane z seksem). Spłyciliście zagadnienie...
  • verdana 09.08.12, 15:46
    Cóż, nie widzę nic złego ani w jednym, ani w drugim. Tyle, ze ja wiem, mniej-więcej co moj syn robi...
    Najwiekszym zagrożeniem w realnym świecie jet brak komunikacji z dzieckiem.
    --
    zpopk.blox.pl
  • morekac 09.08.12, 17:09
    (zagrożeń w wirtualnym świecie jest mnóstwo, a nie wszystkie zwią
    > zane z seksem)
    Czyli? Może zatem pogłębisz problem?
    Moim zdaniem i tak najlepiej jest zainstalować jakiegoś antywirusa i uczulić dziecko, że pewnych rzeczy w internecie się nie podaje (np. danych osobowych i np. numeru karty kredytowej mamusi). Cała reszta i tak sprowadza się do zachowania zdrowego rozsądku w świecie realnym. Jeśli chcesz go monitorować - powiedz mu o tym. Zwłaszcza, że masz na celu dobre kontakty z dzieckiem, a nie realne podejrzenia, że należy do jakiejś sekty albo został e-złodziejem.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • canuck_eh 10.08.12, 03:38
    Nie to ze verdana sie nie obroni, ale gdzie ona napisala ze jej syn to glownie oglada i w to glownie gra?LAdnie wyjasnila ze jej 15latek ogladal porno czy filmy erotyczne, ale ona sie o tym dowiedziala pytajac a nie szpiegujac.
  • ada436 10.08.12, 12:57
    Verdana nie pisała o swoim synu, lecz to jej syn wypowiadał się na temat wątku i sensu monitorowania komputera. Poniżej interesujący Cię post.

    "Mój syn, po przeczytaniu tego wątku, dosyć słusznie zauwazył, ze 14-latek zapewne gra w gry i podtrzymanie jego zainteresowań w realu polegałoby na kupieniu broni i wysłaniu na ulliće, aby pozabijał trochę wrogów. Ewentualnie rozjechał kogoś autem. Albo zestrzelił parę samolotów.
    Jeśli zać ogląda filny erotyczne - to mozna mu wykupić wizytę w agencji towarzyskiej."
  • canuck_eh 10.08.12, 16:37
    Nie obraz sie ale ja tez mam takie wrazenie.Pewnie siedzi na idiotycznych grach albo oglada filmy erotyczne i nie chce sie do tego przyznac.Pewnie tez uwaza to za strate czasu( ile razy moja corka mi to przyznala jak zapytalam delikatnie czy nie wystarczy grania w to durnowate w necie )
    A do tego te twoje wpisy szukajace poparcia za zainstalowaniem szpiega zamiast ciaglych prob rozwiazania problemu twarza w twarz.

    I tez pytanie co verdana i nie tylko ona zadawaly.Co ci da taka wiedza ze wlazi na zakazane stronki - jak masz zamiar poruszyc temat?Pomijajac pornografie o ktorej tutaj wiekszosc pisze - co jak szuka informacji o nazistach?JAk masz zamiar poruszyc drazliwy temat?Co jak odwiedza strony dla homoseksualistow.Wiem skrajne przypadki - ale pytanie pozostaje - CO ZROBISZ Z TA WIEDZA?

    I troche z mojego podworka - wczoraj pojechalam z corka na zakupy by nabyc jej buty.Wspomniala ze jest ten jeden sklep w mallu.NAjpierw chcialam podjechac do pobliskiego obuwniczego, ale nie bo to musi byc tamten sklep.Kupilam jej te buty - w k...we drogie, ale kupilam.NIe prosi o wiele wiec ... Dzisiaj widze holubi pudelko z butami i mowi mi - teraz juz wiesz jak bardzo chcialam te buty.I moje zdziwienie - pierwszy raz o tych butach wspomnialas wczoraj nic nie wiedzialam.NA to moje dziecko - a bo nie przypuszczalam ze je dostane bo przeciez drogie sa - za cene tej jednej pary moglam jej kupic porzadne Nike czy Pumy i to ze 3 pary.
  • jakw 08.08.12, 23:51
    morekac napisała:

    > Wyskakujesz z takimi problemami, a tu przecież chodzi tylko o podzielanie wsp
    > ólnych zainteresowań i znalezienie klucza do dziecięcia. W tym przypadku wszak
    > mama może podzielić zainteresowanie syna przystojnym męskim ciałem i znaleźć ni
    > ć porozumienia.
    A jeśli są to strony dla panów to z dziecięciem usiądzie tatuś i wspólnie będą podziwiać piękne ciała damskie znajdując wspólnie nić porozumienia i dzieląc się swoim zachwytem z mamą - zapewne ku jej niekłamanej radości wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 09.08.12, 14:54
    Żenada moi mili, ŻENADA. Inaczej tego nie skomentuję.
  • joa66 09.08.12, 15:04
    Myślę, że Ty decyzję juz podjęłaś zakładając ten temat, ale chyba sensowniej byłoby go założyć na forum informtycznym - otrzymałabyś tam rady na temat oprogramowania, rady jak uniknąć wykrycia, itp.
  • ada436 08.08.12, 20:24
    Ale o tym się nie dowie. Czy to naprawdę takie straszne zobaczyć na jakie strony internetowe wchodzi 14-letni syn? Zachowujecie się jakbym chciała wyrządzić mu brutalną krzywdę (pobić, molestować, zamknąć w piwnicy).
  • verdana 08.08.12, 22:31
    Tak, straszne. Bo świadczy o trym, ze kompletnie nie znasz własnego dziecka, nie umiesz z nim rozmawiać i naweet nie starszsa się tego zmienić. Idziesz na skróty szpiegując, oszukując i okłamując syna i myślisz, że to poprawi Wasze kontakty. Bo łatwiej oszukiwać i kłamać, niz naprawdę zainteresować się synem.
    Poza tym, niemal zawsze takie rzeczy się wydają, choćby dlatego,że jeśli dowiesz się czegoś złego, to nie przyznająć sie do szpiegowania, niz nie zrobisz.
    A to, co chcesz zrobić jest nie mniejszą krzywdą niż pobicie. Zastanów się, jakbyś sie czuła, gdyby ktoś pr5zeczytał Twoje listy, pamiętniki, grzsebał w Twoim komuterze i nie widział w tym niczego złego - bo przecież nie przysluguje Ci w rodzinie żadne prawo do intymności.

    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 09.08.12, 15:11
    Czytając pamiętniki? Hola, hola!!!! Nie mam zamiaru grzebać dziecku w jego prywatnych wiadomościach (już o tym pisałam wcześniej). A gdyby ktoś chciał przejrzeć mojego kompa? Nie miałabym nic przeciwko. Nie widzę nic złego w tym, aby ktoś zobaczył jakich informacji szukam, co mnie zajmuje, co jest dla mnie istotne. Co w tym złego? To samo robimy rozmawiając z ludźmi (przekazujemy im informacje na temat swojej osoby, swoich zainteresowań, swoich działań, swoich obaw itp.). A może nie powinniśmy tego robić, może wszystko powinno pozostać SUPER TAJNE? Każdy będzie żyjątkiem żyjącym we własnym świecie.

    Nieważne co było wcześniej. Nieważne co doprowadziło do takiej, a nie innej sytuacji. Liczy się chęć poprawy relacji, dokonania pozytywnej zmiany. Moim zdaniem pomysł z monitoringiem połączony z odpowiednio ukierunkowaną rozmową oraz utrafionymi sugestiami spędzania wolnego czasu MA SENS.
  • verdana 09.08.12, 15:53
    Cóż, zatem czego szukasz w Internecie? Stron, na które wchodzi syn? I co Ci to da, skoro dowiesz się, że jest na czacie, ale nie będziesz wiedziała, co na nim robi? Jeśli dowiesz się, zę gra w grę, ale nie przeczytasz rozmów z innymi graczami?
    W takim razie nie dowiesz sie niczego, tylko będziesz miała poczucie, ze spełniłaś rodzicielski obowiązek.
    To, ze Ty nie masz przed nikim żadnych tajemnic i nie przeszkadzałoby Ci gdyby np. syn zobaczył, zę szukasz informacji o infekcjach grzybiczych pochwy, to nie znaczy, zę inni też tak mają. Być moze Ty korzystasz z komputera rzadko i nie szukasz w nim niczego intymnego - jednak syn, to nie Ty.
    Widzę jednak, zę uznajesz, ze nastolatek nie powinien mieć przed rodziną żadnych tajemnic, w rodzinie wszystko powinno być jawne. Czym innym jest przekazywanie ludziom swoich zainteresowań czy poglądów, a czym innym szpiegowanie ludzi. Nie widzisz różnicy?
    I jest BARDZO wqażne , co było wczesniej. Bardzo. Poprawianie relacji siłą, poprzez śledzenie dziecka niczego nie naprawi. Tym bardziej, ze masz wizję nastolatka, spędzającego czas zgodnie z wytycznymi rodziców.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 10.08.12, 13:14
    > Cóż, zatem czego szukasz w Internecie? Stron, na które wchodzi syn? I co Ci to
    > da, skoro dowiesz się, że jest na czacie, ale nie będziesz wiedziała, co na nim
    > robi? Jeśli dowiesz się, zę gra w grę, ale nie przeczytasz rozmów z innymi gra
    > czami?
    > W takim razie nie dowiesz sie niczego, tylko będziesz miała poczucie, ze spełni
    > łaś rodzicielski obowiązek.
    > To, ze Ty nie masz przed nikim żadnych tajemnic i nie przeszkadzałoby Ci gdyby
    > np. syn zobaczył, zę szukasz informacji o infekcjach grzybiczych pochwy, to nie
    > znaczy, zę inni też tak mają. Być moze Ty korzystasz z komputera rzadko i nie
    > szukasz w nim niczego intymnego - jednak syn, to nie Ty.
    > Widzę jednak, zę uznajesz, ze nastolatek nie powinien mieć przed rodziną żadnyc
    > h tajemnic, w rodzinie wszystko powinno być jawne. Czym innym jest przekazywani
    > e ludziom swoich zainteresowań czy poglądów, a czym innym szpiegowanie ludzi. N
    > ie widzisz różnicy?
    > I jest BARDZO wqażne , co było wczesniej. Bardzo. Poprawianie relacji siłą, pop
    > rzez śledzenie dziecka niczego nie naprawi. Tym bardziej, ze masz wizję nastola
    > tka, spędzającego czas zgodnie z wytycznymi rodziców.

    Nie będę się teraz bronić. Nie będę szukać argumentów, aby odeprzeć Twój kolejny atak (to nie ma sensu). Zamiast mnie oceniać i mówić jaką matką jestem (chociaż słabo się znamy) powiedz co Twoim zdaniem należy zrobić w takiej sytuacji??? Chętnie poznam Twoje pomysły, na rozwiązanie problemu, bo wydajesz się, mimo niektórych oszczerstw, całkiem inteligentną osobą. Sytuacja w skrócie:

    Dziecko spędza więcej czasu przed kompem jak w realnym świecie. Przechodzi trudny okres dojrzewania i raczej odsuwa się od rodziców jak szuka z nimi kontaktu. Próby rozmowy nie skutkują, rzucane propozycje wyjścia (mowa nie tylko o wspólnych wyjściach, ale także jego samodzielnych np. Ja: "Nie wychodzisz dzisiaj (sobota) gdzieś z kumplami?" - Syn: "Daj mi spokój! Zajmij się sobą!!!") nie skutkują. Nie chcę blokować kompa, bo uważam, że przy dotychczasowej swobodzie i ilości spędzanego przed ekranem czasu pomysł może okazać się drastyczny. Nie chcę proponować psychologa, bo myślę, że będzie to dla niego cios ("Mają mnie za wariata. Pewnie myślą, że mam depresję. Pokaże psychologowi, że fajny ze mnie gość i dadzą mi spokój"). Co zostaje??? Czekam na propozycje.


  • joa66 10.08.12, 13:23
    Mam wrażenie, że szukasz jakiejś wielkiej prawdy objawionej o swoim synu i ignorujesz fakt, że wiedzę o drugim człowieku zdobywamy po kawałku przez codzienne z nim obcowanie. Przecież chyba potrafisz odpowiedzieć na pytania czy Twój syn woli matematykę czy historię, czy na zebraniu w szkole nauczyciele skarżą się na jego zachowanie, a może nawet nie pamiętają jego twarzy, czy lubi jajka na twardo czy na miękko, czy lektury wypożycza z biblioteki czy je czyta on-line, czy pamięta o Waszych imieninach i urodzinach, czy wygląd i strój jest dla niego ważny czy nie, czy pod koniec miesiąca narzeka , że wydał już kieszonkowe i prosi o drobne pieniądze czy wręcz przeciwnie – pieniądze oszczędza skrupulatnie, czy ogląda telweizję i co, czy nawet jeżeli jest leniwy to z psem zawsze wyjdzie, bo psu nie jest w stanie odmówić, czy zmienił i zmienia coś w urządzeniu swojego pokoju czy tkwi w nim tak jak został przez Was urządzony, czy ma tam na ścianie jakieś plakaty, czy utrzymuje porządek, czy proszony o pomoc raczej od razu pomoże czy odmawia lub robi to „zaraz”, czy w towarzystwie rodzinnym jest śmiały czy nieśmiały, jakie prezenty sprawiają mu największą przyjemność…. I miliony podobnych spraw. Naprawdę tego nie wiesz o swoim synu?

    Na litość boską czego Ty chcesz się dowiedzieć o swoim synu monitorując komputer???? Nawet Twój przykład z pokerem….wybacz, ale nie wiesz jakim budżetem dysponuje Twój 14 letni syn i jak to się ma do jego wydatków?

    p.s. a propos opery - ja dowiedziałam się, że mój syn lubi (my nie!) mniej więcej pół roku po tym jak się nią zainteresował. Słuchał jej m.in przez internet. Nikt nie ucierpiał na tym, że nie wiedzieliśmy od razu i gdybyśmy się dowiedzieli za rok, też by się nic nie stało.
  • verdana 10.08.12, 14:51
    O, własnie.
    W Internecie nie żyje się jak w realu. Można rozmawiać jak w realu ze znajomymi, ale Ty przecież nie chcesz słuchać rozmów. Poza tym Ty w ogóle nie przyjmujesz rzeczywistości do wiadomości. Udajesz przed dzieckiem, ze nie ma problemu - skoro problem jest. Boisz sie normalnej, prawdziwej rozmowy, a zamiast tego usiłujesz "przejść do podziemoia". Boisz się reakcji syna na zupełnie zwyczajne powiedzienie, ze coś wydaje Ci się nie w porzadku.
    Ja bym radziła przejść do realu w realu - bo mnie wyglada na to, ze syn ucieka z jednej nierzeczywistości w inną.
    Trudno się dziwić, ze rozmowy się nie udają, skoro nie mówicie sobie tego, co chcecie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • morekac 09.08.12, 16:17
    A gdyby ktoś chciał przejrz
    > eć mojego kompa? Nie miałabym nic przeciwko. Nie widzę nic złego w tym, aby kto
    > ś zobaczył jakich informacji szukam, co mnie zajmuje, co jest dla mnie istotne.

    Dla ciebie nie jest to istotne. Ale syna o to nie spytałaś - może mieć całkiem inne odczucia w tej kwestii...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 10.08.12, 13:21
    > Dla ciebie nie jest to istotne. Ale syna o to nie spytałaś - może mieć całkiem
    > inne odczucia w tej kwestii...

    Pewnie ma. Zrobił się bardzo zamknięty. Przypomina ślimaka mieszkającego w skorupie. Gdyby chciał się dzielić to by pogadał, pokazał, zapytał. Ale u niego ostatnio takich zachowań brak... Co mnie dziwi, bo jeszcze niedawno miałam go za otwartą osobę. Jeżeli zapytam, na pewno nie wyrazi zgody (dlatego pytać nie chcę). Mogę albo zupełnie odpuścić (i poczekać co się wydarzy, przy czym może się skończyć niebezpiecznym nałogiem albo ciężką depresją) albo podjąć jeszcze jedną próbę (tym razem bez jego wiedzy, bo wszelkie jawne działania budzą jego opór)
  • morekac 13.08.12, 09:57
    Jeżeli zapytam, na pewno nie wyrazi zgody (dlatego pytać nie chcę).

    Gdybym miała się przejmować, że dzieci mało entuzjastycznie podchodzą do wyjazdów/wyjść z rodzicami i marudzą na każdą niemal propozycję, też bym się nigdzie z nimi nie ruszyła. wink W rezultacie najpierw twierdzą, że wolałyby zostać w domu i po co to czy tamto - a potem często wracają w stosunkowo pogodnych nastrojach. Albo wręcz zadowolone.

    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 09.08.12, 20:12
    ada436 napisał(a):

    > Co w tym złego? To samo robimy rozmawiając z ludźmi (przekazujemy im informacj
    > e na temat swojej osoby, swoich zainteresowań, swoich działań, swoich obaw itp.
    > ). A może nie powinniśmy tego robić, może wszystko powinno pozostać SUPER TAJNE
    > ? Każdy będzie żyjątkiem żyjącym we własnym świecie.
    No więc dlaczego nie porozmawiasz ze swoim synem, nie przekażesz mu swoich obaw, nie spróbujesz uzyskać info o jego zainteresowaniach, za to kombinujesz jak supertajnie zainstalować programy szpiegujące?

    > Nieważne co było wcześniej. Nieważne co doprowadziło do takiej, a nie innej syt
    > uacji.
    Jesteś pewna, że dla wszystkich w twoim domu jest to tak samo nieważne?

    >Liczy się chęć poprawy relacji, dokonania pozytywnej zmiany. Moim zdanie
    > m pomysł z monitoringiem połączony z odpowiednio ukierunkowaną rozmową oraz utr
    > afionymi sugestiami spędzania wolnego czasu MA SENS.
    Jeśli na podstawie monitoringu zaczniesz ukierunkowywać rozmowy z młodym to , o ile nie jest młodzieńcem całkowicie niekumatym, to masz jakieś 95% szans, że zacznie podejrzewać szpiegowanie jego działalności w necie. A jeśli zacznie podejrzewać to poprawa relacji zakończy się katastrofą relacji, choćby nie zdobył 100-procentowych dowodów. Btw wujek google zna kilkanaście tysięcy odpowiedzi na pytanie "jak znaleźć szpiega w komputerze".


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 10.08.12, 13:30
    > No więc dlaczego nie porozmawiasz ze swoim synem, nie przekażesz mu swoich obaw
    > , nie spróbujesz uzyskać info o jego zainteresowaniach, za to kombinujesz jak
    > supertajnie zainstalować programy szpiegujące?

    Próbowaliśmy z mężem wielokrotnie, na różne różniaste sposoby i nic z tego nie wyszło (zawsze stawiał opór).

    > > Nieważne co było wcześniej. Nieważne co doprowadziło do takiej, a nie inn
    > ej syt
    > > uacji.
    > Jesteś pewna, że dla wszystkich w twoim domu jest to tak samo nieważne?

    Kierowałam to zdanie do osób biorących udział w dyskusji.

    > Jeśli na podstawie monitoringu zaczniesz ukierunkowywać rozmowy z młodym to ,
    > o ile nie jest młodzieńcem całkowicie niekumatym, to masz jakieś 95% szans, że
    > zacznie podejrzewać szpiegowanie jego działalności w necie. A jeśli zacznie pod
    > ejrzewać to poprawa relacji zakończy się katastrofą relacji, choćby nie zdobył
    > 100-procentowych dowodów. Btw wujek google zna kilkanaście tysięcy odpowiedzi n
    > a pytanie "jak znaleźć szpiega w komputerze".

    Na początek mają to być raczej propozycje wyjścia (ciotki, kuzynów, kumpli), a nie nasze "przypadkowe" rozmowy dotyczące jego aktualnych zainteresowań, chyba, że okaże się, że ma poważny problem (wtedy koniec owijania w bawełnę i otwarta rozmowa z propozycją niesienia pomocy - myślę, że wtedy wreszcie przestanie się kryć, złamie się chłopak i ulegnie).

  • verdana 10.08.12, 14:54
    Wtedy, jak sie dowie, ze był szpiegowany to rzeczywiście, może ulegnie. Ale jesli problem jest poważny, to możliwe są jeszcze dwa scenariusze - całkowita utrata zaufania i bardzo staranne, długotrwałe ukrywanie przed Wamio absolutrnie wszystkiego. Albo poczucie, ze wszyscy go zdradzili i skok z okna.
    Nie bioerzesz tego pod uwagę - ze skoro syn ma problemy, a Wy odkryjeciue je, szpiegujac go, poczuje sie kompetnie sam? I ze nie bedzie chciał wsparcia od ludzi, którzy tak dramtycznie zawiedli jego zaufanie?
    Bardzo ryzykowna impreza.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jakw 10.08.12, 19:50
    ada436 napisał(a):


    > Próbowaliśmy z mężem wielokrotnie, na różne różniaste sposoby i nic z tego nie
    > wyszło (zawsze stawiał opór).
    Stawianie oporu sugeruje że chcieliście go do czegoś zmusić. Może rozmowy przeprowadzacie na zasadzie: "ja wiem lepiej czego ty chesz"?



    > Na początek mają to być raczej propozycje wyjścia (ciotki, kuzynów, kumpli), a
    > nie nasze "przypadkowe" rozmowy dotyczące jego aktualnych zainteresowań,
    Jeśli to są kumple to o zainteresowaniach twojego syna będą wiedzieli bez twoich podpowiedzi z monitoringu. Nie mogą po prostu wyciągnąć go na podwórko? Btw będą pierwsi, którzy cię wkopią, jeśli zada im pytanie "A co wy się mnie tak czepiacie?"

    >cryingwtedy koniec owijania w bawełnę i otwarta
    > rozmowa z propozycją niesienia pomocy - myślę, że wtedy wreszcie przestanie si
    > ę kryć, złamie się chłopak i ulegnie).
    Taa, jak odkryje, że go szpiegowałaś to skutek może być całkiem odwrotny. Może nie chcieć od was pomocy jako osób go oszukujących.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 10.08.12, 03:50
    To samo robimy rozmawiając z ludźmi (przekazujemy im informacj
    > e na temat swojej osoby, swoich zainteresowań, swoich działań, swoich obaw itp.
    > ).

    No to zacznij rozmawiac z tym mlodym czlowiekiem a nie szpiegowac jego poczynania w internecie.
  • ada436 10.08.12, 13:33
    > No to zacznij rozmawiac z tym mlodym czlowiekiem a nie szpiegowac jego poczynan
    > ia w internecie.

    Już pisałam w innych postach (Próbowaliśmy wielokrotnie - ja, mąż, wspólnie, ale nic z tego nie wynikło. Młody ewidentnie stawia opór, unika kontaktu. Co mam zarobić w takiej sytuacji??? Prowadzić monolog???)
  • verdana 10.08.12, 14:56
    Zastanowić się, co jest w rodzicach takiego, ze syn nie słucha. Z tego watku mogę powiedzieć jedno - absolutna nieelastyczność matki. Jesli w ten sam sposób rozmawiasz z synem, to jest oczywiste, ze nie słucha.
    Być moze należałoby całkowicie zmienić styl rozmowy. Być moze to Wy robicie jakiś fundamentalny błąd.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jakw 10.08.12, 19:54
    ada436 napisał(a):
    > Co mam zarobić w takiej sytuacji??? Prowadzić monolog???)
    A choćby.Mówić, że go kochasz, że martwisz się tym, że chyba ma ostatnio problem z kontaktami towarzyskimi/nadmiarem czasu spędzanego na kompie. I zapewniać, że może przyjść do ciebie z każdym problemem. Oczywiście, jeśli już nadużyliście jego zaufanie to nie liczyłabym, że zacznie się nagle strasznie zwierzać.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 08.08.12, 22:39
    ada436 napisał(a):

    > Ale o tym się nie dowie.
    A kto ci daje taką gwarancję?
    Jeśli zamierzasz wysyłać sobie zrzuty ekranu to obawiam się, że
    sama taka działalność może zostawiać ślady w postaci większego obciążenia kompa i netu, nie wspominając już o procesach uruchamianych w tle, które mogą młodemu wydać się dziwne. Po czym wrzuci sobie taką nazwę w googla i ... będziesz zdekonspirowana.
    Jeśli np. odkryjesz , że młody chodzi po stronach porno to co zrobisz? Porozmawiacie z nim o tym czy będziesz udawała, że nic nie wiesz? Jesteś pewna, że wytrzymasz? Uwierz - jeśli włączać taki monitoring to naprawdę lepiej będzie jeśli młody będzie o tym wiedział od was przed jego zainstalowaniem.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 09.08.12, 15:19
    > Jeśli np. odkryjesz , że młody chodzi po stronach porno to co zrobisz? Porozmaw
    > iacie z nim o tym czy będziesz udawała, że nic nie wiesz? Jesteś pewna, że wytr
    > zymasz?

    Nie mam zamiaru specjalnie się zagłębiać (przeglądać strony ze wszystkimi detalami bądź włączać sobie kolejno filmiki). Chodzi o zorientowanie się czy nie jest od pornografii uzależniony. Oglądaliście film "Wstyd"? Może gdyby ktoś pomógł głównemu bohaterowi wcześniej, jego dorosłe życie układałoby się inaczej (lepiej)???
  • verdana 09.08.12, 15:55
    A jak się dowiesz, czy jest uzależniony? Jesli nie zamierzasz sie przyznać do szpiegowania go?
    Wiesz, co może się stać, gdy 14-latek zorientuje się, że matka śledzi jego najbardziej intymne sprawy?
    Cóż, oglądałam bardzo wiele filmów, ale to, zę oglądałam "Milczenie owiec" nie oznacza, zę mój syn jest kannibalem.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 10.08.12, 13:38
    > Cóż, oglądałam bardzo wiele filmów, ale to, zę oglądałam "Milczenie owiec" nie
    > oznacza, zę mój syn jest kannibalem.

    A co ma piernik do wiatraka? To co napisałaś nie ma sensu! Sorry.

    > A jak się dowiesz, czy jest uzależniony? Jesli nie zamierzasz sie przyznać do s
    > zpiegowania go?

    Jeżeli się okaże, że jest uzależniony od pornografii to nie będzie owijania w bawełnę tylko otwarta rozmowa i wizyty u psychologa (takich problemów nie można lekceważyć, nie należy milczeć, a same sugestie w tym przypadku nic by nie dały).

  • verdana 10.08.12, 14:57
    To, z e widziałas film o uzależnieniu od seksu, nijak się ma do tego, co robi Twój syn. Po prostu. Jak zobaczysz filmo o czym innym, to zaczniesz podejrzewać syna o seryjne zabójstwa, uzaleznienie od hazardu, pedofilę???
    --
    zpopk.blox.pl
  • canuck_eh 10.08.12, 03:47
    Kobieto , zapytaj syna po jakich stronach lazi i nie rob problemow jak sa strony z ktorymi sie nie zgadzasz.Jedyne co to potem bym sprawdzila co to za strony i ewentualnie jak cos ci nie pasi ZNOWU pogadala z synem i wyjasnila ze wejscia na dana strone zbytnio ci sie nie podobaja ale wyjasnila dlaczego a nie zakazac wstepu tam BO TAK.

    To co chcesz zrobic to obraz jednej wielkiej porazki rodzicielskiej.
  • ada436 10.08.12, 13:47
    > Kobieto , zapytaj syna po jakich stronach lazi i nie rob problemow jak sa stron
    > y z ktorymi sie nie zgadzasz.Jedyne co to potem bym sprawdzila co to za strony
    > i ewentualnie jak cos ci nie pasi ZNOWU pogadala z synem i wyjasnila ze wejscia
    > na dana strone zbytnio ci sie nie podobaja ale wyjasnila dlaczego a nie zakaz
    > ac wstepu tam BO TAK.

    Myślisz, że syn pokaże mi strony, które mogą mi się nie spodobać (niebezpieczne, brutalne, pornograficzne, dotyczące hazardu albo inne o negatywnym wydźwięku)??? Ty byś pokazała na jego miejscu???

    Zresztą nie chodzi tylko o sprawdzenie czy nie robi sobie bądź komuś krzywdy (to jest wersja pesymistyczna). Chodzi o zobaczenie, co go w tym momencie zajmuje najbardziej, jak można go wyciągnąć z domu np. oferując wypad do Disneylandu, bo przeglądał dużo stron na temat Myszki Miki (przykład oczywiście z "przymrużeniem oka", dla łatwego zobrazowania pomysłu).
  • jakw 10.08.12, 20:01
    ada436 napisał(a):
    > np. oferując wypad do Disneylandu,
    > bo przeglądał dużo stron na temat Myszki Miki (przykład oczywiście z "przymruże
    > niem oka", dla łatwego zobrazowania pomysłu).
    Ale stwierdzenie, że młody oglądał sobie kreskówki (np. robił to z nudów, przypadkiem wszedł na stronę i został na ciut dłużej) wcale jeszcze nie świadczy, że miałby ochotę latać za ową Myszką Miki w tym Disneylandzie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 11.08.12, 03:54
    MAsz obsesje.Wiesz co jestes na najlepszej drodze do utraty syna.Nie chcesz sluchac rad tutaj zeby sobie darowac szpiegowanie syna w necie to zrob to i prosze bardzo czekaj na wyniki.
  • jakw 08.08.12, 22:28
    ada436 napisał(a):

    > Uważasz, że to poprawi sytuacje? Młody nas znienawidzi za takie drastyczne posu
    > nięcie. Zabieramy mu kompa, odsuwamy od spraw, od rozmów z kolegami, nie ufamy
    > i narzucamy swoje zdanie. To dopiero będzie DRAMAT!!!
    Znienawidzi was gdy odkryje, że go szpiegujecie. Ograniczenie czasowe na korzystanie z kompa z zachowaną możliwością korzystania z wielu programów, gier czy stron, także tych używanych do komunikacji z kumplami (do negocjacji z młodym) nie jest jakimś strasznie drastycznym posunięciem. I nie musi powodować nie wiadomo jakiej traumy.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 08.08.12, 22:48
    Zauważ - matka tu robi wszystko, aby nie rozmawiać z synem. Nie powie mu, zę za dużo siedzi w necie, nie powie, ze trzeba ograniczyć czas, nie powie, ze musi sprawdzić, co w Internecie robio, nie powie nic, jeśli natrafi na coś niewłasciwego. Będzie rozmawiać z ciotka, kolegami itd - ze wszystkimi, oprócz syna. Syn jest tu przedmiotem działania, jako podmiot nie wyst epuje.
    Poza tym zastanawia mnie tytuł. Dlaczego "bunt"? Gdzie tu jest jakikolwiek bunt? To wycofanie, a wycofanie nie jest żadną formą buntu. --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 09.08.12, 15:42
    Rozmawialiśmy z synem. Poruszaliśmy kwestie czasu spędzanego przed komputerem (nie narzucaliśmy, lecz sugerowaliśmy zmiany, ale takie rozmowy najczęściej kończyły się wybuchem syna, wspólną kłótnią, fochem syna albo wszystkich po kolei).

    Wycofanie może być symptomem wewnętrznego buntu wymierzonego przeciw komuś bądź czemuś (ludziom, zachowaniom, niesprawiedliwości, własnym wadom).

    Tylko bardzo Cię proszę nie wyskakuj z tekstem, że syn buntuje się przeciwko rodzicom potworom, co to własnego dziecka nie znają i uciekają się do szpiegostwa. Dwa czarne charaktery, które powinny zostać zgładzone z powierzchni planety Ziemiaaaaaaaa Aaaaaaaaa Strach się bać! Na temat monitoringu nie można z Tobą podyskutować, ponieważ z góry narzucasz swoją opinię (złe, straszne, grzeszne, zabójcze). Wolisz obrzucić mnie błotem zamiast posłuchać i rozważyć moje argumenty. To nie jest dyskusja na poziomie, ale "onanizm intelektualny" (takiego sformułowania używa Haruki Murakami w swoich powieściach, zapożyczyłam na chwilęsmile).
  • verdana 09.08.12, 16:01
    Przepraszam Cię bardzo, ale rodzice, którzy bez przetrzepania komputera nie umieją nic synowi zasugerować oznacza, ze stracili poprzednie 14 lat i nie wiedza o synu nic. W dodatku nie mają na niego zadnego wpływu, skoro nie potrafią ograniczyć czasu spędzonego przed komputerem. I ze nie potrafią sie dogadać, skoro kazda rozmowa kończy sie kłótnią.
    I ci rodzice, aby polepszyć stosunki z synem decydują sie na szpiegowanie go.
    To jest jakaś totalna porazka. Jakeiś totalne nieporozumienie - nikt nigdy nie polepszył w ten sposób kontaktów z dzieckiem.
    Rozumiem monitoring, jeśli rodzice podejrzewają narkotyki, przemoc, cokolwiek - ale nie , aby poznać własne dziecko. Nie, aby narzucić mu inne sposoby spędzania czasu.
    Problemem w domu jest kompletna nieumiejątność rozmowy, a jesli syn dowie się o monitoringu, to możecie nigdy juz nie meć szans, aby to naprawić.
    --
    zpopk.blox.pl
  • canuck_eh 11.08.12, 04:50
    Tyle ze twoje argumenty nie sa przekonujace.Krotko mowiac a raczej piszac twoje argumenty sa w stylu BO TAK.
    Verdana nie narzuca ci niczego.Ot udowadnia ci ze zalozenie szpiegusia na komputerze syna to szybka droga do utraty jego zaufania jakie jeszcze zostalo.Odpowiedzi syna ze nie twoj interes co on robi w necie czy zebys sie zajela swoimi sprawami nie powinny zostac bez ze sie tak wyraze odpowiedzi, reakcji.No powiedz cos ty zrobila po takiej jednej jego odzywce?
    A skoro juz kilka razy pisalas ze owa syt. jest troche po czesci wynikiem syt w domu jaka byla to moze nie ma co dyskutowac i porozmawiac z psychologiem.Nie musisz na kilka pierwszych wizyt ciagnac syna mozesz pojsc sama i przedstawic syt.Nie wykluczone ze spec poradzi ci co robic ale tez moze zasugerowac przyprowadzenie mlodzienca.Ty sie tego najwyrazniej boisz.
  • canuck_eh 10.08.12, 03:23
    To jak chcesz go zainteresowac innymi rzeczami, jak to piszesz swiatem zewnetrznym to po ch.. ze sie tak ordynarnie wyraze potrzebny ci szpieg na komputerze syna?Nie latwiej zagadnac i zapytac dlaczego tak godzinami przesiaduje w internecie, zaproponowac czy moze byscie cos razem jako rodzina zrobili a moze zaprosi kolegow i pojda do kina czy gdzie tam.Proste.A jak stwierdzi ze woli posiedziec w necie to zapytac sie co tam jest az tak ciekawego ze sie go nie da wolami z pokoju wyciagnac.Nie sadze by ci odpowiedzial spadaj, albo g... cie to obchodzi.
    Twoj problem to brak kontaktu z synem.Moja corka dosc sporo czasu spedza w internecie, ale nie mam problemu z nia pogadac, czy wrecz zapytac co tam takiego ciekawego ze dzisiaj nosa z pokoju nie chce wystawic.I wiesz co?Bez problemu mi pokaze, nawet posmiejemy sie i pytam czy nie szkoda jej czasu.Nie raz nie dwa mi przyznaje racje, ale jak to stwierdza czasami jak sie wejdzie na strone z grami to trudno z niej wyjsc i potrzebny jest pstryczek w nochal z zewnatrz.Moze to tez potrzebne twojemu synowi a nie jakies szpiegowanie.
    U naszych znajomych to dzieciaki maja ograniczony czas na kompie ( no przynajmniej tak bylo teraz nie wiem, ale pewnie jak sie cos zmienilo to tylko wydluzenie czasu bo dzieci strasze) i KONIECZNIE drzwi otwarte by mogli kontrolowac.Tu akurat nie widze jakiegos dramatu - przechodza kolo pokoju to rzut okiem i widzisz na jakich stronach dziecko jest.Ale ograniczenie dostepu do komputera to dla mnie lekka przesada( mialy tylko godzine i nie wazne czy to zadanie domowe czy gry i lazenie po necie).Czasami moja corka spedza 3-4 godziny by wykonac projekt.I co?jest to praca na komputerze, szukanie informacji w necie jak i obrobka na programach - wszystko w zaleznosci od tego jaki to projekt.
  • ada436 10.08.12, 13:56
    Były rozmowy, były propozycje, były starania (serio). Ale napotykały opór - odmowę, znudzenie, zdenerwowanie itp.

    Moja corka dosc sporo czasu spedza w inte
    > rnecie, ale nie mam problemu z nia pogadac, czy wrecz zapytac co tam takiego ci
    > ekawego ze dzisiaj nosa z pokoju nie chce wystawic.I wiesz co?Bez problemu mi p
    > okaze, nawet posmiejemy sie i pytam czy nie szkoda jej czasu.Nie raz nie dwa mi
    > przyznaje racje, ale jak to stwierdza czasami jak sie wejdzie na strone z gram
    > i to trudno z niej wyjsc i potrzebny jest pstryczek w nochal z zewnatrz.Moze to
    > tez potrzebne twojemu synowi a nie jakies szpiegowanie.

    W przypadku mojego syna "pstryczek w nochal" nie wystarczył. Sprawy posunęły się za daleko. Pewnie jest uzależniony, najpewniej właśnie od Internetu (niekoniecznie pornografii czy gier komputerowych - chociaż warto sprawdzić, aby wykluczyć).
  • morekac 10.08.12, 15:02
    Myślę, że przede wszystkim musisz zdecydować się na to, czy masz realne podejrzenia co do zagrożeń czyhających na syna czy też chcesz go poznać. Bo o ile w tym pierwszym przypadku przetrzepanie laptopa może być jak najbardziej wskazane (przy czym jestem zdania, że należy wtedy to robić jak najszybciej i nie bawić się w jakiekolwiek podchody oraz ewentualnie w trybie pilnym zaciągnąć dziecko do psychologa/lekarza czy gdzie tam można uzyskać pomoc) albo chcesz go lepiej poznać i zyskać jego zaufanie. Wtedy instalowanie programów monitorujących - a zwłaszcza instalowanie ich potajemnie - jest nie fair, jest nadużyciem zaufania twojego dziecka i możesz stracić więcej niż spodziewasz się zyskać (albowiem zyski bez zapoznania się z jego prywatną korespondencją mogą być żadne, a nawet jeśli nie tkniesz wzrokiem jego osobistych treści, to i tak nigdy nie uwierzy ci, że tego nie zrobiłaś, jeśli się o tym dowie).

    W przypadku mojego syna "pstryczek w nochal" nie wystarczył. Sprawy posunęły si
    > ę za daleko. Pewnie jest uzależniony, najpewniej właśnie od Internetu (niekonie
    > cznie pornografii czy gier komputerowych - chociaż warto sprawdzić, aby wyklucz
    > yć).
    Skoro podejrzewasz uzależnienie (bądź tylko uważasz, że syn spędza po prostu za dużo czasu przy sprzęcie), to zamiast instalowania mu potajemnego szpiega należałoby zacząć od ograniczenia mu czasu spędzanego przy komputerze. Jeśli zaś jego reakcja będzie długotrwale nieadekwatna ( i nie mam na myśli jednorazowego wrzasku pełnego oburzenia), można skonsultować się z kimś od takich właśnie uzależnień - co z tym z dalej.
    Bo program szpiegowski nie wskaże ci, że dziecko jest uzależnione on internetu- a ile czasu spędza w necie możesz dowiedzieć się z oficjalnej kontroli rodzicielskiej. Powiedziałabym, że nawet nie z komputerowej, a z kontroli wzrokowej. Nie musisz się posuwać do czynów moralnie nieco wątpliwych, żeby coś z tym zrobić.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 16.08.12, 12:19
    Dlaczego chcę zainstalować monitoring dziecku??? Ponieważ martwię się, że za dużo czasu spędza przed komputerem, że uzależnił się od czegoś, co jest dostępne w świecie wirtualnym. Pomysł zrodził się z chęci sprawdzenia czy oby na pewno wszystko w porządku. Potem pomyślałam, że skoro chcę się zdecydować na komputerowego szpiega, będę mogła dowiedzieć się czegoś więcej na temat aktualnych zainteresowań syna i wykorzystać cenne informacje aby zaangażować go w działania na zewnątrz. Zauważyłam dwie możliwości w jednym działaniu. Zdaję sobie sprawę, że pomysł wymaga "głowy na karku", trzeba być bardzo ostrożnym i wykazać się pewnym zmysłem psychologicznym. Ale może jednak warto? A co jeżeli syn się domyśli??? Postaram się szczerze wytłumaczyć, dlaczego z mężem się do tego posunęliśmy (mam jednak nadzieję, że nie będzie to konieczne).
  • canuck_eh 11.08.12, 05:04
    Sluchaj to jak uwazasz ze syn sie uzaleznil od internetu i malo wazne czy to kreskowki czy czytanie dowcipow czy gry czy inna cholera to ze znowu sie zapytam - po ch...zlamany tym razem ci szpiegowanie.
    Zrobic drastyczny krok i zapowiedziec dziecku ze jak nie przestyanie przesiadywac w pokoju i godzinami siedziec w necie zabierzesz dostep do internetu.Nie mow mi ze bedzie trudno zlikwidowac internet calkowicie.Trudno - rodzina bedzie musiala jakos bez netu zyc.JAk streli focha ze pojdzie do kawiarenek to powiedz mi na jak dlugo wystarczy mu kasy na przesiadywanie w kawiarenkach?Koledzy po jakims czasie tez przestana sie godzic na przedluzajace sie wizyty.

    I nie przejelabym sie odzywka syna typu zajmij sie swoimi sprawami - odpowiedz bylaby natychmiastowa ze wlasnie to robie bo mnie martwi twoje przesiadywanie w internecie, izolowanie sie itp itd.
    Zrob powazne kroki, ale darowalabym sobie na twoim miejscu szpiega w internecie.
    Ale - twoj syn , twoja rodzina - rob jak uwazasz.
  • ada436 16.08.12, 12:28
    No widzisz... Każdy ma inny charakter, inny temperament, inne podejście do tematu. Nigdy nie narzucałam synowi swojej woli, nie chciałam niczego na nim wymuszać, bo uważałam, że takie działania przynoszą efekty odwrotne od zamierzonych. Czy to była dobra strategia? Pewnie nie, skoro jest jak jest...

    O co mi chodzi??? Pewnie taka silna ręka by się synowi teraz przydała, ale mam wrażenie, że brakuje nam (mi i mężowi) charakteru aby to zrobić. Postawić wszystko na jedną kartę i poczekać jaki będzie skutek. Póki mamy jeszcze odrobinę cierpliwości, chcemy poszukać rozwiązań gdzieś poza odgórnym PRZYMUSEM.

    Czy szpiegowanie jest dużo gorsze od narzucenia młodemu swojego zdania??? Bo jest jawne? Bo nie budzi kontrowersji? Bo rodzice robili tak od zawsze?
  • morekac 16.08.12, 14:03
    Co złego jest w jasnym powiedzeniu, czego oczekuje się czy od dziecka czy od nastolatka? Czy od kogokolwiek innego? Dla mnie szpiegowanie jest dużo gorsze.
    Skoro tego nie potraficie, to się wcale nie dziwię, że młody robi uniki. Wybiera najprostsze wyjście - on strzela focha, a wy się w panice wycofujecie na z góry upatrzone pozycje. A on ma święty spokój.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 08.08.12, 23:08
    ada436 napisał(a):

    >Moje dziecko może być udzielającym się w Internecie nazistą, a ja nic o tym nie wiem (
    > chore!).
    No i jak dowiesz się o tym wskutek swojego monitoringu to zgodnie ze swoją logiką przenoszenia virtualu do realu zaproponujesz mu czytanie "mein kampf"? Oczywiście najlepiej w oryginale - żeby sobie wartościowo język obcy poćwiczył...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 08.08.12, 23:57
    No i jeszcze jedna rzecz, fundamentalna.
    Kreacja internetowa i rzeczywistość to dwie różne rzeczy. Moja magistrantka pisze teraz pracę na temat podobieństwa awatarów do realnych osób - i okazuje się, zę te dwie sprawy mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego. Subtelna dzieweczka z łukiem, latająca po grze, bywa ponurym motocyklistą po dwóch wyrokach - i odwrotnie.
    Mój własny nastolatek, osoba patologicznie uprzejma, facet, ktorego widziałam rozzłoszczonym moze ze trzy-cztery razy w życiu, uwielbia GTA. Może odreagowuje toksyczną rodzinę. Albo po prostu jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
    Ja w realu jestem nieasertywna i nikomu, prócz rodziny, nie ośmielam się zwrocić uwagismile
    Czyli monitoring naprawdę niewiele mówi o człowieku. Można wchodzić na strony nazistów, bo się kocha Białą Siłę, a mozna - aby zobaczyć, jak z nią walczyć...
    --
    zpopk.blox.pl
  • joa66 09.08.12, 11:48
    A ja nie rozumiem jednej rzeczy -dlaczego autorko (ada? przepraszam, zapomniałam Twojego nicka) nie zaproponujesz synowi realowych rozrywek bez wczesnijeszego monitoringu??? Dlaczego nawet tej biednej ciotki nie można wciągnąć w "plan" bez szpiegowania syna w internecie? Jeżeki chcesz coś zorganizować dla większej grupki jego znajomych, po co Ci monitoring komoutera??/

    Dlaczego go na przykład nie zapytasz czy widział lub słyszał coś o fajnym filmie, bo masz ochote wybrac się do kina, ale nie wiesz na co?

    Dlaczego boisz się tego, że syn odrzuci jedna czy drugą Twoja propozycję? Co się stanie? Ja też proponuję nastoletniemy synowi różne rzeczy, na których połowę nie reaguje entuzjazmem delikatnie mówiąc i nie musi ich robic. Oboje żyjemy.
  • verdana 09.08.12, 14:04
    Bo wygląda na to, że autorka postu NIC nie wie o swoim synu - nic, jak o kompletnie obcym człowieku. Jesli matka nie ma pojecia, czy syn aby nie ma pogladów nazistowskich, to znaczy, ze mieszka w domu z obcym człowiekiem.
    Podejrzewam poza tym, ze syn odciął się od rodziny i nie reaguje na zadne propozycje, a matce wydaje się, że będzie chiał robić w realu to samo co w Internecie. Co dobitnie świadczy o kompletniej nieznajomości i dziecka i psychiki człowieka i Internetu.
    Podstawym celem matki jest nie rozmawiać z synem. Dlaczego?
    --
    zpopk.blox.pl
  • joa66 09.08.12, 14:26
    Ale nawet zakładając, że autorka nie wie nic o swoim synu (przyznała, że miała jakieś zawirowania rodzinne - w sumie każdemu może się zdarzyć) skąd przypuszczenie, że jednym ruchem rozwiąże problem ? Że mcdonaldowa metoda wychowawcza zastąpi "składniki odżywcze"?

    Skąd założenie, że na przykład internetowa twarz jej syna jest tą prawdziwą (jakby nastolatki nie grały przed sobą ról)?

    Skąd niewiara, że jakakolwiek odpowiedź nastolatka na pytanie typu: pójdziesz z nami do opery w sobotę JEST informacją o nim? Bez wzgledu na to czy ta odpowiedzią będzie:

    -nie, bo to obciach
    -nie lubię wyjców
    -nie lubię, ale pójdę , bo to obciach nie byc chociaż raz
    -moge iśc, ale nie w sobotę
    -nie chce mi się, będziemy się musieli przesiadać 3 razy, żeby dojechać
    -super
    -mogę iść ale z kumplem

    i tak dalej.

    Niecierpliwość w odzyskaniu kontroli na sytuacją rodzicielską może dać ZŁUDZENIE, że znamy dziecko, a tak naprawdę W DALSZYM CIĄGU nie wiemy o nim nic.

    To nie chodzi o to czy dziecko się dowie o monitoringu czy nie - rodzic sam może zrobić sobie (i dziecku) kuku ciesząc się pozornie odzyskaną kontrolą.
  • joa66 09.08.12, 14:32
    p.s. I skąd wiara, że jeżeli dziecko nie wchodzi na strony nazistowskie, to nie ma poglądów nazistowskich?
  • verdana 09.08.12, 14:36
    Moim zdaniem mamy tu dwie możliwe odpowiedzi:
    1.syn po prostu nie rozmawia z rodzicami. W ogóle. Jego zamknięcie się w pokoju to nie jest sprawka Internetu, tylko świadomego odcięcia się od rodziny. Tyle, ze wtedy oczywiście problemem nie jest internet...
    2.matka ma wizję wychowania.W tej wizji matka musi być wszechwiedząca. Rozmowa nic nie da, bo syn przecież cos moze ukryć, a obowiązkiem matki jest wiedzieć wszystko. I zgodnie z tą wiedzą kierować wszelkimi poczynaniami syna, przy czym syn ma uznać, zę matka zdecydowanie lepiej wie, co dla niego w życiu jest wazne.
    Mam tak czy inaczej wrazenie, ze fundamentalny problem to właśnie te rozmowy - albo syn nie odpowie na pytanie o operę, tylko wyjdzie do pokoju i trzaśnie drzwiami, albo też rodzice uwazają, ze jak coś zaproponują, to syn ma się podporządkować i tyle - a jeśli nie, to jest to bunt, do którego nie nalezy doprowadzać.
    --
    zpopk.blox.pl
  • joa66 09.08.12, 14:41
    Mam tak czy inaczej wrazenie, ze fundamentalny problem to właśnie te rozmowy - albo syn nie odpowie na pytanie o operę, tylko wyjdzie do pokoju i trzaśnie drzwiami, albo też rodzice uwazają, ze jak coś zaproponują, to syn ma się podporządkować i tyle - a jeśli nie, to jest to bunt, do którego nie nalezy doprowadzać

    Jest jeszcze inna mozliwość - rodzice wierzą, że kochająca mama i kochający tata zawsze wiedzą na co ich dziecko ma ochotę, spudłowanie z propozycją traktują jako oblany egzamin z rodzicielstwa, więc chcą się do "egzaminu" przygotować.
  • verdana 09.08.12, 14:54
    No tak, własnie (to co napisałam - dobrzy rodzice wiedza o dziecku wszystko).
    Weź pod uwagę też , zę matka nie umie własnemu dziecku zakazać całodziennego tkwienia przed komputerem, bo to będzie dla niego szok, trauma itd (albo po prostu nie posłucha, do czego mama się nie przyznaje). Czyli innymi słowy - dziecko nie może usłyszeć od rodziców niczego, na co nie ma ochoty.
    Ale tak naprawdę, to podejrzewam o wiele prostsza przyczynę - rodzice nie potrafią w ogóle z synem rozmawiać, kontakt się urwał i nie umieją go nawiązać i łudzą sie,z ę Internet coś im powie.
    Cóż, nie powie.
    --
    zpopk.blox.pl
  • canuck_eh 11.08.12, 05:23
    Lomatko....Kocham swoje dzieci i nie raz nie dwa odmowilam sobie tego czy owego.Najpierw pomysle o nich zeby zaspokoic ich potrzeby a potem ewentualnie mysle o sobie, ale nie przyszlo mi nigdy do lba zeby twierdzic ze wiem na co moje dziecko ma ochote.
    Ja sie dziecka pytam.Rozmawiam i jak maja jakies dziwne pomysly to dyskutujemy i mowie ze konsekwencja takiego postepowania moze byc to i to.Przedyskutujemy rozne mozliwosci i corka, syn sami podejmuja decyzje jak postepic i ponosza konsekwencje jezeli zle wybrali, cos sie skitrasilo i trzeba odkrecac.JAk wyjdzie smieszna syt. to powiem "a nie mowilam..." ale dzieciak nie jest zostawiany samemu sobie.Wespre w trudnych syt. a ty uwazasz ze wiesz najlepiej co dziecku potrzeba co chce , ale nie bedziesz dazyc do prawdziwej konstruktywnej rozmowy.Wycofujesz sie rakiem jak mlodzian fuknie i tupnie nozka.
  • ada436 09.08.12, 17:07
    > Mam tak czy inaczej wrazenie, ze fundamentalny problem to właśnie te rozmowy -
    > albo syn nie odpowie na pytanie o operę, tylko wyjdzie do pokoju i trzaśnie drz
    > wiami, albo też rodzice uwazają, ze jak coś zaproponują, to syn ma się podporzą
    > dkować i tyle - a jeśli nie, to jest to bunt, do którego nie nalezy doprowadzać.

    Nie jest tak jak Ci się wydaje. Syn na pytanie o operę powie, że nie ma ochoty, na pytanie o kino, powie, że ma inne plany, na pytanie o wyjazd powie, że woli zostać w domu, po czym pójdzie do pokoju i będzie siedział przed kompem, a my z mężem zostaniemy w kuchni z otępiałymi minami i niepokojem w oczach. Coś jest nie tak, i wydaje mi się, że nie chodzi tylko o nasze relacje, ma jakiś problem i nie potrafi się nim podzielić (bo z natury jest skryty). Ucieka, ucieka, ucieka... Uważam, że monitoring pozwoli, jeśli nie wciągnąć ponownie w świat zewnętrzny, to chociaż zorientować się co jest nie tak, co go gryzie, z czym nie potrafi sobie poradzić, z czym nie potrafi przyjść do rodziców. Może uda się odkryć problem i pójść po radę do psychologa (skoro nasze starania na nic się zdają)?
  • morekac 09.08.12, 17:22
    to chociaż zorientować się co jest nie tak, co go gryzie, z czym nie po
    > trafi sobie poradzić, z czym nie potrafi przyjść do rodziców
    To pójdź do niego i powiedz, że się martwisz z takiego i takiego powodu. Że chciałabyś wiedzieć, że jest bezpieczny, że daje sobie radę i nie potrzebuje waszej pomocy.
    Jeśli to ci nie potrafi przejść przez gardło, to nawet 10 wypraw do psychologa nie pomoże. Jeśli czujesz się słaba w rozmowach z dzieckiem - szpieg w komputerze i tak nie pomoże. To już lepiej idźcie do psychologa sami (na konsultacje) albo na jakieś warsztaty dla rodziców ponurych nastolatków.
    Pytanie pomocnicze: jaką grę sobie kupił ostatnio? Jakiej muzyki słucha? Jak nazywa się jego najlepszy kumpel? Wiesz to czy nawet nie spytałaś?
    A zamiast opery możesz zaproponować coś innego - przecież znałaś to dziecko przez kilkanaście poprzednich lat - aż tak to się nie zmieniają... Jak do tej pory spędzaliście wakacje?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 09.08.12, 17:24
    OK.
    To znaczy, ze pora dowiedzieć się, dlaczego. Pora też zabrać 14-latka na wyjazd, nawet jak nie ma ochoty. Z jednej strony daliście mu pełną wolność i możliwość decydowania o wszystkim, z drugiej - w zwiazku z tym, zamierzacie go potajemnie śledzić i nadzorować. A znacznie lepiej byłoby ograniczyć trochę wolność, a nie robić nic w tajemnicy.
    Ale fundamentalen jest tu dowiedzenie się, jaka jest przyczyna wycofania sie symna z życia. Internet jest tu objawem probelmu, nie problemem.
    Jak sobie wyobrazasz pomoc monitoringu? Że dowiedzie sie co naprawde interesuje syna i wtedy to mu zaproponujecie? Nic z tego. Syn nie chce być z Wami - i nawet, jeśli znajdzecie coś, czym sie interesuje w necie, nie będzie to atrakcyjna propozycje. Stracicie tylko czas.
    Myślisz, zę znajdziesz to, co syna gryzie w Internecie? Bardzo wątpię. A już na 100% nie, jeżeli nie zamierzasz monitorować prywatnych rozmów.
    Być moze przydałby sie psychologa, ale najpierw dla Was, dopiero potem ewentualnie dla syna.
    --
    zpopk.blox.pl
  • morekac 09.08.12, 17:30
    na pytanie o wyjazd powie, że woli zostać w domu,

    A ty mu odpowiesz, że nie może, bo jest nieletni i ma jechać. wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 09.08.12, 16:52
    > Bo wygląda na to, że autorka postu NIC nie wie o swoim synu - nic, jak o komple
    > tnie obcym człowieku. Jesli matka nie ma pojecia, czy syn aby nie ma pogladów n
    > azistowskich, to znaczy, ze mieszka w domu z obcym człowiekiem.

    Wcześniej (przed okresem buntu) znałam go lepiej. Przyznaję. Mieliśmy lepszy kontakt, ale również dlatego, że syn był bardziej otwarty. Teraz, w okresie dojrzewania, zrobił się bardziej drażliwy, zamknięty, ciężko z nim normalnie porozmawiać (na jakikolwiek temat). Przypomina ślimaka, który siedzi w skorupie i nie chce wyjść (jak zatem mam wiedzieć co dokładnie się z nim dzieje, skoro on cały czas się opiera próbom nawiązania kontaktu). Znam go, ale nie tak dobrze jak kiedyś, widzę, że spędza mnóstwo czasu w Internecie, a zdecydowanie mniej w realu, więc zaczynam się martwić i szukać rozwiązania.

    > e. Co dobitnie świadczy o kompletniej nieznajomości i dziecka i psychiki człowi
    > eka i Internetu.

    Człowiek jest dynamiczny, zmienia się pod wpływem napotkanych ludzi, odwiedzanych miejsc, doznawanych uczuć i emocji. Przez całe życie nie możemy do końca poznać i zrozumieć samych siebie, a co dopiero drugiego człowieka (niezależnie od tego czy jest to mąż, syn, córka, wnuk, wnuczka, przyjaciółka, przyjaciel itd.). Znamy siebie i innych częściowo, na tyle na ile się przed nami otwierają i ukazują prawdziwe oblicze. Nie każdy jest otwarty, bezpośredni, "co w głowie to na języku". Osobowości jest całe mnóstwo. Filtrów percepcyjnych również. Dlatego czasami tak trudno nam (ludziom) się porozumieć, chociaż posługujemy się wspólnym językiem.

    Internet to mnóstwo możliwości. I tych o charakterze pozytywnym i tych o charakterze negatywnym. Ja wiem jak się poruszać po sieci, wiem jakie miejsca omijać szerokim łukiem, wiem o manipulowaniu opinią publiczną, ale czy nastolatkowie zdają sobie z tego sprawę??? Mówisz, tłumaczysz, prosisz, ale dobre rady starszych nie zawsze są przestrzegane. Sama pewnie wielokrotnie się o tym przekonałaś.

  • verdana 09.08.12, 17:02
    Ależ tak własnie powinno być - to dobrze, ze syn przestaje być tak otwarty i zwierzać sie ze wszystkiego. Bez tego nie będzie dorosłym człowiekiem.
    Zaakceptuj to. Po prostu. Czym bardziej bedziesz próbowała wedrzeć się w jego świat, tym bardziej będzie sie zamykał. Mam wrażenie, ze próbujesz przywrócić na siłę rodzaj kontaktów, który juz nie wróci. Teraz syn moze byc Ci bardzo bliski, ale już nigdy nie będziesz o nim wiedziała wszystkiego.
    Poza tym są wakacje - skoro martwisz sie,że siedzi przy komputerze, a nie jest z kolegami - dlaczego nie wysłałaś go gdzieś na obóz?
    Cóż, młodzież nie powinna słuchać wszystkich rad starszych. Nie nalezy tego oczekiwać, nalezy się wręcz cieszyć, jesli ma własne zdanie i nie zamierza robić tego, co wymyślili dla niego rodzice. To juz wiek, gdy dobre rady nalezy uznać tylko za rady, a nie nakazy i starać sie udzielać ich jak najmniej.
    A własnego, dorastającego i dorosłego dziecka nie należy znać "na wylot". Akurat nastolatki powinny mieć własny, skryty przed rodzicami świat, jesli mają stać sie ludźmi, umiejącymi samodzielnioe podejmować trudne decyzje i żyć za parę lat życiem niezaleznym od rodziców.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 09.08.12, 17:26
    W pełni się z Tobą zgadzam. Uważam podobnie. Dzieci powinny się zmieniać, dorastać, stawać się bardziej samodzielne i niezależne. Ale u mojego syna chyba tego brakuje, skoro nie potrafi sobie organizować wolnego czasu (a przecież do tej pory staraliśmy się urozmaicać mu czas, na tyle, na ile sam tego chciał, nie wciskaliśmy nic na siłę, więc teoretycznie powinien przejąć tę umiejętność, wzorce miał). Zachowuje się jakby miał jakiś problem, jakby coś go hamowało, jakby nie wiedział, w którym kierunku ruszyć (może nie potrafi się odnaleźć w świecie osób dorastających, może nie wierzy w swoje siły wystarczająco mocno, może uzależnił się od hazardu, może woli oglądać filmy zamiast przebywać z rówieśnikami, tego właśnie nie wiem i pragnę się dowiedzieć, a monitoring komputera po części mi to umożliwia, to zdecydowanie szybsze i tańsze jak wizyty u psychologa, który wyciągnie z niego jakiekolwiek wartościowe informacje za rok, może półtora...)
  • verdana 09.08.12, 17:36
    A od jak dawna to trwa? To raz.
    Dwa - nie każdy musi być towarzyski. Nie każdy musi lubić rówieśników. 14-latki to wiek, delikatnie mówiąc, dosyć okropny oi sporo spokojnych młodych ludzi absolutnie nie dogaduje się z rówieśnikami. Czy tak samo byś reagowała, gdyby zamiast kontaktów towarzyskich czytał? Bywają ludzie po prostu nietowarzyscy, a Ty przyjęłaś, ze życie towarzyskie i koledzy to wrecz obowiązek i lepsze spędzanie czasu, niz dobry film. Zareczam Ci, zę sa ludzie, którzy sadzą inaczej i nie są przez to gorsi.
    Trzy -skoro sie tak martwisz brakiem kontaktów, to dlaczego Młody nie jest teraz na obozie?
    Cztery - jak zamierzasz wykryć kłopoty nie czytając prywatnej korespondencjI?
    Pięć - to , o ile rozumiem, piwrwsza gimnazjalna. Zmiana kolegów. Rozmawiałaś z wychowawczynią?
    Sześć - nastolatki lubią grać. Lubią tez internetowe kontakty. Lubią. Tyle. Uzaleznienie od internetu, hazardu, seksu raczej nie da sie przeoczyć - Twój syn chodzi do szkoły, uczy się itd - czyli ryzyko uzaleznienia jest minimalne. Nie dopisuj czarnych scenariuszy do zwykłej rozrywki.
    Ps. jesli chodzi o kontakty towarzyskie i filmy, to moja, w szkole zupełnie nietowarzyska córka własnie wolała oglądać filmy. Nawet bywało,że urywała sie ze szkoły, aby te filmy oglądać. I nic w życiu jesj się tak bardzo nie przydało.


    --
    zpopk.blox.pl
  • morekac 09.08.12, 17:46
    skoro nie potrafi sobie organizować wolnego czasu
    Być może w swoim własnym przekonaniu ten czas wolny sobie organizuje całkiem nieźle.
    Na to wszystkie pozostałe problemy instalowanie oprogramowania monitorująco-szpiegowskiego ci nie pomoże.
    Może nie ma przyjaciół - i to jest problem. Realny. Ale nie odkryjesz tego za pomocą internetu. Niewiary we własne siły też w ten sposób nie odkryjesz. W internecie możesz odkryć, że jest jakimś krwiożerczym elfem z pancerfaustem na plecach i lubi oglądać niewinne filmy o słodkich kotach. I w czym ci to pomoże? W niczym. Musiałabyś przeczytać jakąś jego prywatną korespondencję - i to pisaną szczerze, a nie na pokaz.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 09.08.12, 17:53
    Nie dowiesz się też, ze rówieśnicy go przesladują.
    Że panicznie boi się matematyki, a po wakacjach trzeba wrócić do szkoły.
    Że ukradł batonik w sklepie i dręcza go wyrzuty sumienia.
    Że podejrzewa, zę jest adoptowany.
    Że coś zrobiliscie takiego, że stracił do Was zaufanie i nie ma ochoty niczego Wam mówić.
    Że marzy o zostaniu grafikiem komputerowym i gra, aby pozanć zasady rozrysowywania postaci.
    Że po prostu nie lubi czytać, a kolegów ma za głupków.
    Albo koledzy jego mają za głupka.
    Że koledzy wyjechali i nie ma co robić.
    Że jest wykończony szkołą i chce się odmóżdżyć.
    Naprawdę, niczego ważnego sie nie dowiesz...
    --
    zpopk.blox.pl
  • joa66 09.08.12, 19:09
    Pytanie do ady: pomóż nam zrozumiec co Ty właściwie chcesz zrobic i co i jak osiągnąć - wytłumacz to na wymyślonym przykładzie, np zauwazyłam , że syn w internecie robi/mówi X i dlatego robię Y.
  • verdana 09.08.12, 20:30
    Bardzo dobre pytanie.
    Ja spędziłam ostatnie dwa tygodnie w dużym stopniu przed komputerem, zaniedbując życie towarzyskie całkowicie. Co robiłam? Byłam na forum. Ogladałam najbardziej kretyński serial sezonu. Sprawdzałam prace magisterskie. Pisałam książkę. Czytałam demotywatory. Czytałam trzy różne blogi. Czytałam Wyborczą. No i grałam w Diablo, oczywiście.
    I jakie wnioski można z tego wyciągnąć odnośnie mojej osoby? Bo mnie sie to idealnie składa w całość, ale watpię, czy komukolwiek z zewnątrz takze.
    --
    zpopk.blox.pl
  • canuck_eh 11.08.12, 05:58
    No jak to ?Mozna wyciagnac wniosek zes przez ostatnie dwa tygodnie byla zawalona robota i zaniedbalas sie towarzysko smile
    Powinnas sie poprawic i nie zapominac o rodzinie i znajomychsmile
  • verdana 11.08.12, 10:15
    A własnie niesmile Rodzina wyjechała!!!! I nareszcie miałam czas na książkę i na bzdury.
    Jak widać, nie tak łatwo jednak coś wywnioskowaćsmile - cbdo.
    --
    zpopk.blox.pl
  • jakw 09.08.12, 20:30
    ada436 napisał(a):

    > Znam go, ale nie tak dobrze jak kiedyś,
    I nigdy nie będziesz go już znała lepiej. Choćby dlatego, że będziecie spędzać coraz mnie czasu - co jest całkiem naturalne w jego wieku.

    >widzę, że spędza mnóstwo czasu w Internecie, a zdecydowanie mniej w real
    > u, więc zaczynam się martwić i szukać rozwiązania.
    Ale monitoring w celu poznania dziecka jest jednym z gorszych rozwiązań.

    > . Znamy siebie i innych częściowo, na tyle na ile się przed nami otwierają i uk
    > azują prawdziwe oblicze.
    Ale on nie otwiera się (o ile się otwiera, a nie po prostu marnuje czas grając w mniej bądź bardziej głupawe gry) przed tobą tylko przed "internetem". To jest zupełnie inna relacja i nie łudź się, że poznasz w ten sposób swojego syna.

    > Ja wiem jak się poruszać po sieci, wiem jakie miejsca omijać
    > szerokim łukiem, wiem o manipulowaniu opinią publiczną, ale czy nastolatkowie
    > zdają sobie z tego sprawę???
    Myślisz, że jak wogóle nie będziesz z nim o tym rozmawiać to zda sobie sprawę szybciej? Od czasu do czasu bywają kampanie społeczne typu "dziecko w sieci" czy info nt róznych przestępstw o podłożu sieciowym - dlaczego nie poruszać wtedy tych tematów z synem?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 09.08.12, 20:43
    I to jest czternastolatek, nie czterolatek. Mój czternastolatek znał więcej niebezpieczeństw w sieci niż ja, doskonale orientował sie gdzie sie wchodzi, a gdzie nie nalezy, na jakich stronach nie wolno się logować. Niebezpieczeństwa w sieci, z serii "nieoczekiwanych" grożą raczej młodszym dzieciom. I tak naprawdę, nie w samej sieci jest niebezpiecznie - niebezpieczne moze być spotykanie sie w realu z osobami tam poznanymi.
    Zresztą w realu na dziecko czyha więcej niebezpieczeństw niż w sieci, a trudno nie wypuszczać dziecka z domu.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 09.08.12, 16:32
    Hmmm... Twoje pytania są trafne. Próbowałam samodzielnie, wraz z mężem, ale (podobnie jak w Twoim przypadku) syn nie reagował zbyt entuzjastycznie (częściej odmawiał, jak się na coś godził). Stąd moje podejrzenia, skojarzenia, kolejno: początek dojrzewania, bunt przeciwko dorosłym (w tym rodzicom), brak odpowiedniej więzi z rówieśnikami (grupy dla niego na tym etapie BARDZO ISTOTNEJ), apatia i ucieczka w świat wirtualny. Chciałam aby komputer posłużył za pomost, który pozwoli przejść przez trudne dla niego chwile, lepiej zrozumieć jego kształtującą się osobę, pomóc ponownie otworzyć się na świat zewnętrzny (skoro na próby rozmowy z Nami ostatnio źle reagował).

    Jedni będą za, inni będą przeciw. Monitoring komputera, jak wszystko co istnieje na świecie, ma swoje dobre i złe strony. Ja w tym momencie, w takiej sytuacji widzę w nim więcej plusów, jak minusów. Ale to moja, prywatna, niezależna opinia (i w tym momencie, poprzez dyskusję z Wami, chyba samą siebie przekonałam, że jednak warto spróbować).
  • ada436 09.08.12, 16:10
    verdana napisała:

    > No i jeszcze jedna rzecz, fundamentalna.
    > Kreacja internetowa i rzeczywistość to dwie różne rzeczy. Moja magistrantka pis
    > ze teraz pracę na temat podobieństwa awatarów do realnych osób - i okazuje się,
    > zę te dwie sprawy mogą nie mieć ze sobą nic wspólnego. Subtelna dzieweczka z ł
    > ukiem, latająca po grze, bywa ponurym motocyklistą po dwóch wyrokach - i odwrot
    > nie.
    > Mój własny nastolatek, osoba patologicznie uprzejma, facet, ktorego widziałam
    > rozzłoszczonym moze ze trzy-cztery razy w życiu, uwielbia GTA. Może odreagowuj
    > e toksyczną rodzinę. Albo po prostu jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
    > Ja w realu jestem nieasertywna i nikomu, prócz rodziny, nie ośmielam się zwroci
    > ć uwagismile
    > Czyli monitoring naprawdę niewiele mówi o człowieku. Można wchodzić na strony n
    > azistów, bo się kocha Białą Siłę, a mozna - aby zobaczyć, jak z nią walczyć...

    W tym miejscu częściowo się z Tobą zgodzę. Internet to anonimowość, dająca ogromną swobodę, także w kreowaniu własnego wizerunku. Nie wszystko jest prawdą, lecz nie wszystko jest przeobrażone (na tyle znam swoje dziecko, aby się zorientować). Zresztą - tworzenie avatarów bardzo odmiennych od nas samych może wskazywać na rzeczy, cechy, uczucia, których nam brakuje (w subiektywnym odczuciu), a które kreacją internetową pragniemy sobie rekompensować. Świadomość takiej zależności może stanowić źródło cennych informacji (wykorzystywanych do pracy nad sobą/daną osobą w świecie realnym).
  • verdana 09.08.12, 16:44
    No własnie. I teraz weź pod uwagę, ze monitorując komputer, tak naprawdę możesz całkowicie źle zrozumieć i intencje i zainteresowania syna. To trochę tak, jak z czytaniem pamiętnika - czytasz w nim w 90% same złe rzeczy o rodzicach, kolezankach itd, bo większość osób ma tendecje do wyżalenia sie na papierze, a nie dokumentowania tego, co było normalne i przyjemne.
    Teraz napiszę coś, co prawdopodobnie Cię oburzy, ale moze jednak to przemyśl. Weszłaś to z pytaniem o monitorowanie. Większość wypowiedzi była przeciw. Nie akceptowałaś ich, nie byłaś skłonna zmodyfikować swojego zdania, nie przyjmowałaś większości argumentów, robiłaś wycieczki ad personam - zaakceptowałaś te osoby, które Cię poparły.
    Jezeli podobnie wyglądają Twoje propozycje wobec syna, to w tym moze być problem. Jesli zadajesz pytanie, musisz oczekiwać tego, zę odpowiadajacy nie będą sie zgadzali. Ty oczekujesz aprobaty i akceptacji. Zadajesz pytane czy zaczynasz dyskusję - ale z góry znasz odpowiedź. To, co zaproponowałaś jest dobre i słuszne, a oponeni z zasady racji nie mają. Jeżlei tak wyglądają rozmowy z synem, to widzę problem - bo pod pozorem dyskusji po prostu komunikujesz swoją twardą decyzję.
    Jeżeli to sie nie zmieni, to nic się nie zmieni.
    A próba psychologicznego rozwiązywania "czego dziecku brakuje, że jego awatar ma takie czy inne cechy" moze doprowadzić do dramatycznych spięć, bo nie po to nastolatek ukrywa swoje słabości przed rodzicami, aby ci je próbowali domowymi sposobami naprawić.

    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 10.08.12, 12:18
    Odnoszę wrażenie, że po prostu "odbijasz piłeczkę". Podobnie wyraziłam się na temat Twojej osoby, ale na długo przed Twoim postem (15:42).

    "Na temat monitoringu nie można z Tobą podyskutować, ponieważ z góry narzucasz swoją opinię (złe, straszne, grzeszne, zabójcze). Wolisz obrzucić mnie błotem zamiast posłuchać i rozważyć moje argumenty. To nie jest dyskusja na poziomie, ale "onanizm intelektualny" (takiego sformułowania używa Haruki Murakami w swoich powieściach, zapożyczyłam na chwilę)."

    Przy czym mój komentarz był bardziej dobitny (napisany pod wpływem emocji po przeczytaniu Twoich komentarzy, które były hmmmm... no właśnie... "wycieczkami ad personam").

    Wydaje mi się, że potrafiłam w prowadzonej dyskusji przyznać się do własnych błędów (początkowo nadmiernej swobody dziecka, poświęcania mu mniej uwagi w trudnych chwilach niż potrzebował). Potrafiłam również przyznać Ci w kilku miejscach rację, pisałam otwarcie, że w pełni się zgadzam, bądź zgadzam się częściowo. Ale Twoje komentarze, które okazały się osądzające, krytykujące, demonizujące (mnie i monitoring komputera) przybierały chwilami naprawdę skrajną formę i nie umiały mnie przekonać. Może zadziałał mechanizm: ktoś mnie atakuje, ja się bronię i jeszcze bardziej idę w zaparte... Może gdybyś powiedziała to samo, ale ujmując łagodniej, otrzymałabyś inny skutek??? Też to przemyśl, tak na przyszłość, przed rozpoczęciem dyskusji na jakikolwiek temat z jakimkolwiek oponentem.

    Po prostu każda z nas ma nieco odmienne zdanie i każda z nas broni go najlepiej jak potrafi. Zadając pytanie na forum nie byłam pewna swojego pomysłu, ale teraz, po tej długiej dyskusji, po kilku agresywnych komentarzach, po ich odpieraniu i szukaniu argumentów, sama siebie przekonałam i zauważyłam, że widzę naprawdę dużo pozytywnych stron monitoringu - oczywiście w swojej, konkretnej sytuacji).

    > A próba psychologicznego rozwiązywania "czego dziecku brakuje, że jego awatar m
    > a takie czy inne cechy" moze doprowadzić do dramatycznych spięć, bo nie po to n
    > astolatek ukrywa swoje słabości przed rodzicami, aby ci je próbowali domowymi s
    > posobami naprawić.

    Bardzo Cię przepraszam, ale to Ty zaczęłaś temat avatarów. Skomentowałam, ale bardziej ogólnie, nie miałam zamiaru odnosić tego, co napisałam do działań wobec syna (zaznaczyłam tylko, że na tyle go znam, żeby odróżnić jego prawdziwy wizerunek od wyobrażonej kreacji internetowej). Nie będę analizować każdej strony, każdego założonego przez niego profilu, w poszukiwaniu różnic między odzwierciedleniem, a wyobrażeniem (takie rzeczy to bardziej dla badaczy społecznych). Chcę jedynie zobaczyć czy moje dziecko się od czegoś nie uzależniło i poznać jego aktualne "zajawki", wokół których będzie można krążyć i spróbować wciągnąć w realny świat. Czy to naprawdę takie straszne???
  • verdana 10.08.12, 15:04
    Grzeszne?
    Nie , po prostu bezdennie głupie. Monitoring jest OK, o ile ma się podejrzenia, zę z dzieckiem jest coś nie tak i chce się zobaczyć , co. Wtedy jednak powinien byc połączony z przeszukaniem pokoju, przeczytaniem notatek, maili, czatów.
    Monitoring w celu lepszego poznania dziecka jest po prostu naiwnością do kwadratu - co usiłuje ci wytłumaczyć wiele osób.
    W toku prowadzonej dyskusji mówisz o sobie coraz więcej, ale dyskusja jako taka Cię własciwie nie interesuje - cokolwiek ktokolwiek by powiedział, decyzja została podjęta - nie bedziesz rozmawiać z synem, będziesz ko szpiegować. I o to chodzi - rozpoczynasz dyskusję nie po to, aby rozwazyć różne opcje, ale po to, aby znaleźć jedynie potwierdzenie, zę robisz dobrze i że masz robić tak, jak uwazasz. Jesli tak samo proponujesz cokolwiek synowi, to trudno sie dziwić, że ucina rozmowę. Bo to, co robisz, nie jest rozmową, jest tzw. syndromem "zdartej płyty". W podrecznikach to zwykle działa, w realu wywołuje tylko wsciekłość osoby, która ma być w ten sposób przekonana do czegokolwiek.
    Trudno odnieść się łagodnie do sytuacji, gdzie potencjalnie moze zostać skrzywdzone dziecko.
    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 16.08.12, 12:56
    > Grzeszne?

    Zapytałam czy to takie straszne? Za grzeszne monitoringu nie uważam.

    Monitoring jest OK, o ile ma się podejrzenia,
    > zę z dzieckiem jest coś nie tak i chce się zobaczyć , co.

    Ależ ja martwię się o syna i zastanawiam się czy od czegoś się nie uzależnił w świecie wirtualnym. Pisałam o tym wielokrotnie!

    Wtedy jednak powinie
    > n byc połączony z przeszukaniem pokoju, przeczytaniem notatek, maili, czatów.

    Pisze to osoba, która kilka postów wcześniej zażarcie broniła prywatności i intymności dziecka??? W obliczu zagrożenia nie mają one żadnego znaczenia? Można nawet posunąć się do przetrzepania pokoju??? To po co cała ta nasza rozmowa? Wystarczyło napisać, że martwię się o syna, podejrzewam u niego uzależnienie, nie wspominać o tej drugiej stronie (jeżeli okazało by się, że wszystko jest OK, mogłabym spać spokojnie, dodatkowo zajrzeć na kilka stron, zobaczyć aktualne "zajawki" syna, wciągnąć w jakieś działania), a nie byłoby żadnego głosu sprzeciwu. Tak przynajmniej wynika z tego co tutaj napisałaś...

    > Monitoring w celu lepszego poznania dziecka jest po prostu naiwnością do kwadra
    > tu - co usiłuje ci wytłumaczyć wiele osób.

    To miała być tylko druga strona medalu (pisałam o tym w poście odrobinę wyżej). Nie chodziło o poznawanie dziecka, ale szybkie zorientowanie się w jego aktualnych "zajawkach". Proces poznawania jest długofalowy, wymaga czasu, energii, wysiłku. Zdaję sobie sprawę, że monitoring komputera nie służy do poznawania dziecka. Naprawdę. Nie jest to moim celem.

    - cokolwiek ktokolwiek by powiedział, decyzja zos
    > tała podjęta - nie bedziesz rozmawiać z synem, będziesz ko szpiegować.

    Rozmawiałam wielokrotnie, na różne sposoby (już o tym wspominałam), sama i wspólnie z mężem. Niczego mu nie narzucaliśmy (i chyba to był nasz błąd, syn miał za dużo luzu i swobody i teraz to wykorzystuje, nieźle się przy tym sam gubiąc).


  • canuck_eh 11.08.12, 06:12
    Wiesz mam obawy ze ty nie bronisz swojego postanowienia.Ty ciagle powtarzasz jedno i to samo.Natomiast Verdana i inni tutaj luszcza ci jak cieleciu na rozdrozu, wytykajac ci twoje potkniecia, ale ty tego sluchac nie chcesz bo jest to krytyka twojej osoby.Nie podoba ci sie to.
    powiedz po cos napisala ten post?By wszyscy sie z toba zgodzili?Wiesz verdana ma racje luszczac po kolei co i jak moze zle funkcjonowac w twojej rodzinie.
    No i verdana byla lagodna w ocenie ciebie i syt. odnoszac sie do tego co pisalas i w 100% sie z nie zgadzam.Napisane lagodnie acz dobitnie
  • ada436 16.08.12, 13:23
    Znasz osobę, która lubi być krytykowana? Nikomu nie przychodzi to łatwo... Staram się słuchać, ale pewne argumenty do mnie nie trafiają. Szczególnie kiedy przedstawia się je w formie oskarżenia. Verdana była łagodna w ocenie mojej osoby? A możesz wskazać konkretne posty??? Bo jakoś sobie nie przypominam. Przy rozmowie na temat avatarów nieco spuściła z tonu, tutaj akurat się zgodzęsmile). Gdzieś jeszcze?
  • jakw 09.08.12, 21:00
    A zastanawiałaś się w jaki sposób będziesz odkrywać te jego awatary? Będziesz włamywać się na jego sieciowe konta? To pewnie jeszcze przeczytasz jego awatarowe teksty. Planujesz po prostu włam w jego życie i szpiegowanie, a nazywasz to monitorowaniem.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 09.08.12, 15:54
    Zabawne to było! Nie powiem... Boki zrywać... hahahahahahahaha
    Czytaj uważniej i nie pisz bzdur.

    "Mein kampf" czytujemy całą rodziną w niedzielę przed podaniem rosołutongue_out. Niemiecki znamy biegle od dawnabig_grin.

    Chcę zasugerować robienie rzeczy pozytywnych, a nie negatywnych. Mam wrażenie, że czytacie, ale bez zrozumienia.



  • verdana 09.08.12, 15:56
    I rozumiem, że kompetnie nie umiesz własnemu dziecku zasugerować nic pozytywnego, póki nie przetrzepoiesz mu komputera - bo absolutnie nic o nim nie wiesz...
    --
    zpopk.blox.pl
  • jakw 09.08.12, 21:13
    ada436 napisał(a):
    >
    > Chcę zasugerować robienie rzeczy pozytywnych, a nie negatywnych. Mam wrażenie,
    > że czytacie, ale bez zrozumienia.
    A ja mam wrażenie, że gubisz się w swoich własnych argumentach. Z jednej strony martwisz się, że syn robi coś złego w necie, z 2-giej monitoring argumentujesz tym, że , poznawszy netowe zainteresowania syna, łatwiej będzie namówić cię na jakąś aktywność niewirtualną. I to wszystko osiągniesz nie zdradzając się przed synem, że wiesz więcej niż ci o sobie powiedział.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 10.08.12, 12:33
    > A ja mam wrażenie, że gubisz się w swoich własnych argumentach. Z jednej strony
    > martwisz się, że syn robi coś złego w necie, z 2-giej monitoring argumentujesz
    > tym, że , poznawszy netowe zainteresowania syna, łatwiej będzie namówić cię na
    > jakąś aktywność niewirtualną. I to wszystko osiągniesz nie zdradzając się prze
    > d synem, że wiesz więcej niż ci o sobie powiedział.

    Dlaczego Twoim zdaniem jedno musi wykluczać drugie? Moim zdaniem monitoring komputera daje takie właśnie możliwości: zobaczenia czy dziecko nie jest przypadkiem od czegoś uzależnione np. grywania w pokera on-line, oraz (jeżeli nie jest uzależniony, a po prostu dużo siedzi przed kompem robiąc rozmaite rzeczy) zobaczenia co go absorbuje, co go OSTATNIO (a nie w ogóle w ciągu życia) zainteresowało. Owszem, monitoring to również możliwość obdarcia z intymności (czytanie prywatnych wiadomości, rozmów z kumplami/kumpelami na czatach, przeglądanie oglądanych filmów erotycznych) czego ja nie mam zamiaru robić (o czym piszę po raz kolejny, a czego Wy (jakw i verdana) wydajecie się nie przyjmować do wiadomości, bo się zakodowałyście/zakodowaliście, że jestem wyrodną matką, a monitoring komputera to wcielone zło - niezależnie od tego, w jaki sposób się go używa)).

    Dalsza dyskusja chyba nie ma sensu, ponieważ żadna/żaden z nas nie będzie chciała/chciał w tym momencie zmienić swojego podejścia. Wybaczcie, ale tak mi się wydaje...
    Zdania się podzieliły.
  • morekac 10.08.12, 15:53
    Owszem, monitoring to również możliwość obdarcia z intymności (czytanie prywatnych wiadomości, rozmów z kumplami/kumpelami na czatach, przeglądanie oglądanych filmów erotycznych) czego ja nie mam zamiaru robić (o czym piszę po raz kolejny, a czego Wy (jakw i verdana)

    Po raz kolejny pytam: myślisz, że kiedykolwiek uwierzy, że nie czytałaś? Skoro miałaś taką możliwość?
    Nawet jeśli rzeczywiście nie będziesz czytała - nie masz możliwości udowodnienia, że tego nie zrobiłaś.I tak będzie się czuł odarty z intymności, niezależnie od tego, co zrobisz. Dlaczego miałby uwierzyć tobie?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • verdana 10.08.12, 16:10
    skoro nie zamierzasz czytać, to skąd dowiesz sie o "powaznych problemach", ew. zainteresowaniach? Z przrglądanych stron? Z nazwy gry?

    --
    zpopk.blox.pl
  • ada436 16.08.12, 13:27
    Dlaczego miałby uwierzyć tobie?

    Bo jestem jego matką i jak do tej pory nigdy go nie okłamywałam (syn doskonale o tym wie).

    A komu miałby uwierzyć? Nie rozumiem Twojego pytania... Chyba, że miałeś na myśli: Prędzej uwierzy swoim przypuszczeniom, jak Twoim zapewnieniom. O to Ci chodziło?
  • morekac 16.08.12, 13:49
    Prędzej uwierzy swoim przypuszczeniom, jak Twoim zapewnieniom.

    Cóż, ty też działasz na takiej zasadzie.

    Bo jestem jego matką i jak do tej pory nigdy go nie okłamywałam (syn doskonale
    > o tym wie).

    Montując mu program szpiegowski czy monitorujący bez jego wiedzy nadużyjesz jego zaufania, okłamiesz go i będzie miał podstawy, żeby nie wierzyć w twoją szczerość i w twoje zapewnienia. Zresztą nie wygląda na to, żeby pałał w stosunku do was bezgranicznym zaufaniem - więc to, że uwierzy tobie, to są raczej wyłącznie twoje pobożne życzenia...
    Jak zresztą można zaufać ludziom, którzy nie są fair wobec nas?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 10.08.12, 20:28
    > zobaczenia co go absorbuje, co go OSTATNIO (a nie w ogóle w ciągu życia) zainteresowało.
    Taa, i w związku z tym (że odwołam się do twojego własnego przykładu), skoro we wtorek oglądał kreskówki, to w środę zaproponujesz mu Disneyland, a skoro w czwartek czytał w necie książkę to w piątek zaproponujesz mu bibliotekę. A nie możesz mu tego wszystkiego zapropnować bez tego monitoringu? Dlaczego nie możesz się go spytać "co chciałbyś robić w sobotę? - i tu przedstawiasz mu kilka opcji do wyboru"? A jeśli odpowie "Nie, chcę sobie pograć na kompie" to spytaj go czy gra jest fajna i jak mu idzie. Dlaczego nie jesteś w stanie przeprowadzić takiego prostego przecież dialogu? Korona z głowy ci spadnie jak ci coś odburknie?

    >Owszem, monitoring to również możliwość obdarcia z intymności (czytanie pry
    > watnych wiadomości, rozmów z kumplami/kumpelami na czatach, przeglądanie ogląda
    > nych filmów erotycznych) czego ja nie mam zamiaru robić (o czym piszę po raz ko
    > lejny, a czego Wy (jakw i verdana) wydajecie się nie przyjmować do wiadomości

    Jeśli twój syn odkryje , że zainstalowałaś tego szpiega to mogę cię zapewnić, że też nie będzie przyjmował do wiadomości twoich zapewnień, że tego nie czytałaś.

    > bo się zakodowałyście/zakodowaliście, że jestem wyrodną matką, a monitoring kom
    > putera to wcielone zło - niezależnie od tego, w jaki sposób się go używa)).
    Nie , monitoring kompa to nie jest zło wcielone, a czasem konieczność. Ale moim zdaniem osoba monitorowana ma prawo być o tym poinformowana (co np. ujęte w prawie odnośnie monitorowania działalności pracowników na kompach). Ale biorąc pod uwagę twoje zamiary poznawania w ten sposób własnego syna to jest to przede wszystkim głupie i bezsensowne. Nie poznasz go w ten sposób, a w przypadku odkrycia przez niego tego faktu możesz stracić tyle, że obecny stan relacji z synem wyda ci się całkiem niezły.
    Jeśli niepokoi cię duża ilość czasu spędzana przez syna przed kompem - należy mu go ograniczyć. Jeśli niepokoi cię, że może łazić po stronach nieprzeznaczonych dla 14-latków - poinformuj go o tym, włączając monitoring odwiedzanych stron i ew. blokady.
    Co do twoich kolejnych wymysłów nt uzależnienia młodego od pokera - miałby na coś takiego pieniądze?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 10.08.12, 21:33
    Przykladowa Myszka Miki.
    Widzisz, ze ogląda te strony. Proponujesz Disneyland. Młody dostaje ataku furii bo:
    a.uwielbie Disneya, ale się z tym kryje. Uważa, zę to obciach
    b. jego dziewczyna uwielbia Disneya. Szuka , jaki film mógłby jej kupić na urodziny
    c. jego dziewczyna uwielbia Disneya, a własnie go rzuciła. Filmy ogląda z nostalgii i ostatnią rzeczą, na jaką ma ochotę, jest katowanie sie wspomnieniami w Disneylandzie
    d.Wszedł na stronę przypadkiem, obejrzał kawałek, pomyślał "jaka chała" i wyszedł
    e. Przygotowuje z kolegą referat na temat poczatków animacji. Albo sam pasjonuje się animacją, ale Disneya uwaza za nudziarstwo, tyle ze klasykę - więz zobaczyć trzeba
    Czyli - widzisz, że był na stronie Dysneya i nadal nic nie wiesz. I nadal nie wiesz, co zaproponować. I nadal z prawdopodobieństwem 90% syn odrzuci Twoje propozycje, przede wszystkim dlatego,z e odrzuca Ciebie, a nie propozycje - czego nie chcesz dostrzec.
    -
    zpopk.blox.pl
  • joa66 10.08.12, 21:36
    A ja mam propozycję dla ady. Oprócz monitoringu, załóż sobie dokument w Excelu - wpisuj datami wejścia na strony, podziel strony na kategorie i po miesiącu zrób statystykę. Jeżeli się okaże , że miał najwięcej wejść na przykładową Myszkę Miki, w ciemno kupuj bilety do Disneylandu. Nie musisz nawet z nim na ten temat rozmawiać, masz przeciez wiarygodne informacje.

  • verdana 10.08.12, 22:16
    Wiesz, a myślałam, że to ja jestem złośliwasmile
    --
    zpopk.blox.pl
  • canuck_eh 11.08.12, 06:23
    No wlasnie sie tez chcialam zapytac - na jak dlugo by mlodemu wystarczylo kasy jezeli chodzi o granie w pokera on linesmile .Bo nawet jak nalgal o swoim wieku to nawet jak zastawi dom/mieszkanie czy samochod to nie jest ich wlascicielem wiec praktycznie moga mu skoczyc.I o ile sie nie myle podczas takich gier nie nalezy podac karty kredytowej?
  • ada436 16.08.12, 13:46
    > No wlasnie sie tez chcialam zapytac - na jak dlugo by mlodemu wystarczylo kasy
    > jezeli chodzi o granie w pokera on linesmile .Bo nawet jak nalgal o swoim wieku
    > to nawet jak zastawi dom/mieszkanie czy samochod to nie jest ich wlascicielem w
    > iec praktycznie moga mu skoczyc.I o ile sie nie myle podczas takich gier nie na
    > lezy podac karty kredytowej?

    Uzależnienie od hazardu nie musi się wiązać od razu z ogromnymi sumami (zaczyna się od mniejszych, tak ostrożnie, żeby sobie popróbować). To nie musi być poker, może być ruletka albo Blackjack (zresztą co za różnica?). Nie mam żadnych dowodów, tylko rzuciłam luźno jedną z możliwości.
  • canuck_eh 18.08.12, 01:37
    Sama nie wiesz o czym piszesz.Uzaleznienie np od gier hazardowych to kochana operuje sie juz duzymi sumami.Male sumki by zobaczyc jak to jest to jest nic - ot koles zbiera doswiadczenie.
    Ale ciagle nie dostala odpowiedzi - granie hazardowe on line to jestem przekonana ze trzeba podac numer karty kredytowej w razie przegranej, badz wygranej.Dalej nie masz rozwiazanego tego problemu.I skoro nie ma dostepu do karty kredytowej to po co takie durnme luzne teksty?Smieszne sa i nic poza tym.
    Wiele osob ci tutaj pokazuje jak smieszne sa twoje wpisy a ty dalej swoje.
    Skoro jestes nieomylna i wiesz wszystko najlepiej to po co zakladalas watek - by wszyscy cie po glowce poglaskali?trzeba bylo napisac ze negatywnych wpisow nie przyjmujesz,
  • ada436 20.08.12, 21:53
    > Skoro jestes nieomylna i wiesz wszystko najlepiej to po co zakladalas watek - b
    > y wszyscy cie po glowce poglaskali?trzeba bylo napisac ze negatywnych wpisow ni
    > e przyjmujesz,

    No właśnie! Gdybym była nieomylna wątku bym nie zakładała. Chciałam zapytać innych o zdanie, ale kiedy rozpoczęły się ataki na moją osobę, próbowałam się bronić. Czy to nie jest normalny mechanizm psychologiczny? Co do monitoringu komputera chwilami trudno było mi zrozumieć niektórych obawy i zarzuty, ponieważ sama widziałam więcej plusów jak minusów. Krytyczne opinie otworzyły mi oczy szerzej, ale nie pozbawiły własnego zdania na ten temat, które to wyrobiło się w trakcie dyskusji.

    Przyznałam się do swoich błędów wychowawczych kilka razy podczas wspólnej rozmowy. Sama sobie potrafiłam wytknąć pewne niedopatrzenia rodzicielskie, więc nie mów proszę, że próbuję się tutaj kreować na alfę i omegę.
  • canuck_eh 20.08.12, 22:08
    Wybacz, ale tys sie nie bronila w moim odczuciu tylko powtarzalas jak zdarta plyta jedno i to samo.Dla mnie to ogromna roznica.
  • morekac 21.08.12, 17:17
    Nie atakuję cię, ostrzegałam przed całkowitą utratą zaufania syna. Zakładanie takich rzeczy bez poinformowania go - w przypadku wykrycia - może skutkować także tym, że człowiek czuje się zwolniony z resztek lojalności i przyzwoitości, jeśli jeszcze takowe wykazywał.
    A zakładanie szpiega zamiast nauczenia się rozmowy z dzieckiem, spróbowania złapania kontaktu - jest klęską samą w sobie, przynajmniej dla mnie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 16.08.12, 13:35
    > Co do twoich kolejnych wymysłów nt uzależnienia młodego od pokera - miałby na c
    > oś takiego pieniądze?

    Martwiąc się o dziecko wyobraźnia nie płatała Ci figli??? Np. Nie ma jej/go długo A Ty: "Może coś się stało? Może miał/miała wypadek?". Cokolwiek... Nigdy Ci się nie zdarzyło???

    Dostaje całkiem pokaźne kieszonkowe. Do tej pory wydawał głównie na: wyjścia, wyjazdy, ciuchy, gadżety. Ale ostatnio nie wychodzi za często, nie widziałam też ostatnio żadnych nowych rzeczy. To tak w ramach tłumaczenia siętongue_out
  • przeciez.wiem 11.08.12, 10:51
    ... ale przeczytałam cały wątek, wszystkie wypowiedzi ady i... już nic nie napiszę. No, jedno zdanie może - nie dziwię się Twojemu synowi, wcale, to w Tobie najprawdopodobniej jest problem, nie w dziecku.




    --
    Komentuj, nie obrażaj!
  • ada436 16.08.12, 14:06
    Niewiele osób podziela moje zdanie. Tak czasami bywa. Odebrałam to jako sygnał, aby się raz jeszcze zastanowić (nad sobą i swoim pomysłem). Owszem, nie monitoring komputera jest tu problemem, lecz trudna relacja dziecko-rodzice. Przyznaję się bez bicia...

    Chcę zmodyfikować swoje działania. Poniżej nowy pomysł na rozwiązanie starego problemu.

    Założę szpiega, ale tylko po to, aby zobaczyć czy syn nie jest od czegoś uzależniony (chociaż to jedno szybko potwierdzę bądź wykluczę), po raz kolejny postaram się nawiązać z nim kontakt poprzez zwykłą rozmowę, podrzucę kilka pomysłów na spędzanie wolnego czasu poza domem (będzie chciał skorzysta, a jak nie to trudno), ograniczymy z mężem czas spędzany przed kompem (powiemy wprost, że się martwimy, że nie może dłużej tak pozostać, że musi sobie zacząć organizować życie wokół innych zajęć, nie tylko surfując po necie). Będziemy w tej kwestii bardzo stanowczy (przeżyję wszystko: krzyk, fochy, docinki, płacz). Jeżeli pojawią się problemy pójdziemy z mężem do psychologa, bo mam wrażenie, że sytuacja zaczyna nas przerastać. Co sądzicie o drugiej wersji??? Może się udać? Warto spróbować?
  • joa66 16.08.12, 14:31
    Moim zdaniem nie musisz zakładać monitoringu nawet na parę dni w celu przekonania się czy młody jest uzależniony.

    Poznasz to po jego (dłuższofalowej, nie natychmiastowej) reakcji na ograniczenie dostępu do kompa.
  • morekac 16.08.12, 15:17
    po raz kolejny postaram się nawiązać z nim kontakt poprzez zwykłą rozmowę, podrzucę kilka pomysłów na spędzanie wolnego czasu poza domem (będzie chciał skorzysta, a jak nie to trudno), ograniczymy z mężem czas spędzany przed kompem (powiemy wprost, że się martwimy, że nie może dłużej tak pozostać, że musi sobie zacząć organizować życie wokół innych zajęć, nie tylko surfując po necie). Będziemy w tej kwestii bardzo stanowczy (przeżyję wszystko: krzyk, fochy, docinki, płacz).

    Od takiej rozmowy powinnaś zacząć.
    Moim zdaniem: zanim mu założysz szpiega, uprzedź może, że jeśli się nie odseparuje od komputera i internetu, będziecie zmuszeni założyć mu program kontrolująco-monitorujący. Jeśli skorzysta z innych propozycji spędzania wolnego czasu, ograniczy przebywanie w świecie wirtualnym etc. - to nie montowałabym mu szpiega. Jeśli nie - to sytuacja jest prosta - uprzedziłaś go o konsekwencjach.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 17.08.12, 11:37
    Dzięki za rady moi drodzy!!! Cieszę się, że odbyliśmy tę rozmowę na forum (trochę mi się w głowie rozjaśniło). Chociaż bywały momenty, gdzie ponosiły nas emocje i ... pewne komentarze można było sobie odpuścić.
  • araukaria29 17.08.12, 13:20
    "Założę szpiega, ale tylko po to, aby zobaczyć czy syn nie jest od czegoś uzależniony (chociaż to jedno szybko potwierdzę bądź wykluczę)"

    Kluczem jest tu stwierdzenie: założę szpiega...
    Zawsze mnie zastanawia oderwanie niektórych od rzeczywistości...Nie podejrzewam Twojego syna o to, że jest jełopem komputerowym. Spędzając przy kompie tyle czasu ma go w małym palcu. Pytanie brzmi: czy jesteście super hiper ekstra hakerami? To nie jest złośliwe pytanie. Zwyczajnie i po ludzku. Jak zamierzacie to zrobić? Zeby główny użytkownik się nie zorientował????

    I komentarz. Ja naprawdę pytam niezłośliwie. Pomijam całą etyczno-wychowaczą otoczkę...
  • morekac 18.08.12, 22:23
    Może mama ma na nazwisko Salander?
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 20.08.12, 22:00
    Nie. Ale babcia miała na nazwisko Christiesmile
    Oj! Widzę, że to wszystko zaczyna się przeradzać w kiepską drwinę...
  • araukaria29 20.08.12, 22:03
    Nie odpowiedziałaś na pytanie. Ja Cię nie atakowałam. Zwyczajnie zapytałam.
  • ada436 20.08.12, 22:20
    > Nie odpowiedziałaś na pytanie. Ja Cię nie atakowałam. Zwyczajnie zapytałam.

    Mój post odnosił się do użytkownika morekac.
    Znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie w innym poście.
  • morekac 21.08.12, 08:37
    Wiesz, ale naprawdę nie wierzyłabym zapewnieniom producenta, że tego nie da się wykryć... To tylko program.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 29.08.12, 21:35
    morekac napisała:

    > Wiesz, ale naprawdę nie wierzyłabym zapewnieniom producenta, że tego nie da się
    > wykryć... To tylko program.

    Tylko i aż. Współczesne technologie należą do inteligentnych. Nie takie rzeczy tworzą teraz na świecie. SpyLogger to namiastka możliwości - znajomy Michał dokształca mnie w pewnych tematach (prowadzi agencje interaktywną, kręcą go technologie i gadżety, chcąc nie chcąc jestem na bieżąco)smile)))
  • jakw 29.08.12, 23:03
    ada436 napisał(a):

    > Tylko i aż. Współczesne technologie należą do inteligentnych. Nie takie rzeczy
    > tworzą teraz na świecie.
    Tyle ża na każdy szpiegujący czy wirusujący inteligentny program na pewno znajdzie się coś co go wykryje - jeśli nie w momencie jego napisania to w jakiś czas potem. Nie ma rzeczy w kompie niewykrywalnych w nieskończoność.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ada436 31.08.12, 11:33
    jakw napisała:

    > ada436 napisał(a):
    >
    > > Tylko i aż. Współczesne technologie należą do inteligentnych. Nie takie r
    > zeczy
    > > tworzą teraz na świecie.
    > Tyle ża na każdy szpiegujący czy wirusujący inteligentny program na pewno znajd
    > zie się coś co go wykryje - jeśli nie w momencie jego napisania to w jakiś czas
    > potem. Nie ma rzeczy w kompie niewykrywalnych w nieskończoność.

    Wystarczy, że nie zostanie wykryty przez miesiąc. Potem raczej nie będę z niego korzystać. Orient ekspres i działanie. Tak jak wspominaliście:przede wszystkim rozmowa.
    Niebawem będziemy syna powiadamiać o nadchodzących zmianach (ograniczenie czasu na kompie). Ciekawe jak zareaguje...
  • andalus 31.08.12, 17:46
    miesiąc to cholernie dużo czasu, nie wierzę, ze celem jest poznanie upodobań syna.
  • morekac 01.09.12, 06:09
    Potem raczej nie będę z niego korzystać.

    mhm... wink Niespecjalnie w to wierzę - już dałaś sobie rozgrzeszenie.

    Ciekawe jak zareaguje...
    Będzie zły, to jasne. Pytanie - długo czy krótkoterminowo.
    Niemniej to znamienne, że tłuczesz wątek od miesiąca, podejrzewasz uzależnienie od Bóg wie czego (i to nie od początku sierpnia masz te podejrzenia zapewne), z synem nadal nie porozmawiałaś, ograniczeń nie wprowadziłaś, nie wyciągnęłaś go nigdzie. Przy takim tempie zabierania się do wychowywania i szukania kontaktu z dzieckiem, młodzian wcześniej osiągnie pełnoletność. To już niebawem. smile
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • jakw 01.09.12, 09:44
    ada436 napisał(a):

    > Wystarczy, że nie zostanie wykryty przez miesiąc.
    Niekoniecznie, ślady po waszych działaniach mogą zostać dłużej. Jeśli zdradzisz się czymkolwiek nawet później - sam ślad po tej instalacji może działać przeciwko wam. Syn po prostu może nawet nie dociekać co robiłaś - wystarczą mu podejrzenia poparte poszlakami.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 30.08.12, 10:35
    Nie jest wykluczone, że twój syn jest bardziej na bieżąco.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • andalus 30.08.12, 11:13
    Ponadto spylogger, o ktorym pisze zalożycielka wątku to nie program monitorujący ale szpiegujący łącznie z nagrywaniem rozmów. wszystko elegancko dostarczone na maila.
    Wymaga również podłączenia do zalogowanego komputera ( więc trzeba to zrobić kiedy syn korzysta z kompa). Sądziłam, ze chodzi raczej o jakiś program na routerze.
    dla mnie to żenada - sorry. Nie wiem również czego autorka chciałaby się dowiedzieć - bo program wysyła zrzuty z ekranu, korespondencję itp. Chcesz to czytać z wypiekami ?
    Zgadzam się, że musisz poświęcić więcej czasu na poznanie syna. nie ma cudownego środka na to. Dla mnie taki program nie wniesie nic nowego. Poza tym już widzę ten numer , jaki można wyciąć wiedząc o jego zainstalowaniu
  • morekac 21.08.12, 17:08
    Panna Marple radziła sobie doskonale za pomocą rozmowy, tudzież swojego doświadczenia życiowego... wink
    Co jednak polecam bardziej niż zakładanie monitoringów/szpiegów itp.
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • ada436 20.08.12, 22:16
    To nie jest złośliwe pytanie. Zwyczajnie i po ludzku. Jak zamierzacie to zr
    > obić? Zeby główny użytkownik się nie zorientował????

    Nie wiem czy powinnam to pisać na forum, bo będzie można to uznać za formę reklamy.
    Zaryzykuję, skoro czekasz na odpowiedź.

    Wspominany kolega przedsiębiorca kupował SpyLoggera w internetowym sklepie detektywistycznym. Ma formę pendrive'a. Wystarczy włożyć (pod nieobecność syna) do USB, zamontować program, który dla użytkownika i większości antywirusów jest niewidoczny, a potem przeglądać zebrane informacje na swojej poczcie elektronicznej. Następnie wystarczy raz jeszcze włożyć do portu USB i kliknąć "Odinstaluj". Jak widać nie trzeba być super hiper ekstra hakerami. Urządzenie jest proste w obsłudze. Pewnie nie byłabym świadoma takiej możliwości, gdyby nie Michał, który tego używał i mi o tym opowiadał. To on zasiał ziarno w mojej głowie...

    Czy odpowiedź Cię satysfakcjonuje?
  • araukaria29 20.08.12, 22:42
    Nie chodziło mi o dokładny przepis tylko o to czy w ogóle masz jakiś pomysł jak to zrobić. Bo jak to mówią językiem jak smykiemsmile

    I nie mogę powstrzymać się od uwagi, że jeśli zostaniecie złapani /a pewnie tak sie stanie, albo zorientuje sie na kompie, albo z rozmów z Wami/ to sytuacja, która jest zła, pogorszy się jeszcze bardziej. Ale pewnie zdajesz sobie z tego sprawę.

    Swoją drogą to już widzę co w takiej sytuacji zobaczyliby rodzice paru nastolatków /maniaków komputerowych/, których znam...Strony poswięcone najnowszym kolekcjom Barbi, szydełkowym narzutom, wyscigom dżdżownic, dziwnym wyznaniom i jakieś sado maso do kompletu...smile
  • jakw 29.08.12, 23:21
    ada436 napisał(a):

    > To nie jest złośliwe pytanie. Zwyczajnie i po ludzku. Jak zamierzacie to zr
    > > obić? Zeby główny użytkownik się nie zorientował????
    >
    > Nie wiem czy powinnam to pisać na forum, bo będzie można to uznać za formę rekl
    > amy.
    > Zaryzykuję, skoro czekasz na odpowiedź.
    >
    > Wspominany kolega przedsiębiorca kupował SpyLoggera w internetowym sklepie dete
    > ktywistycznym. Ma formę pendrive'a. Wystarczy włożyć (pod nieobecność syna) do
    > USB, zamontować program, który dla użytkownika i większości antywirusów jest ni
    > ewidoczny, a potem przeglądać zebrane informacje na swojej poczcie elektroniczn
    > ej. Następnie wystarczy raz jeszcze włożyć do portu USB i kliknąć "Odinstaluj".
    > Jak widać nie trzeba być super hiper ekstra hakerami. Urządzenie jest proste w
    > obsłudze. Pewnie nie byłabym świadoma takiej możliwości, gdyby nie Michał, któ
    > ry tego używał i mi o tym opowiadał. To on zasiał ziarno w mojej głowie...
    I prawdopodobnie nie trzeba też być nie wiadomo jakim hakerem , żeby w sytuacji zakiełkowania podejrzeń wykryć, że rodzice coś grzebali w kompie. Ot, choćby kwestia logów z logowania się do kompa...O tym, że antywirus na kompie syna może to w którymś momencie zacząć wykrywać to już nawet nie wspomnę.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • canuck_eh 21.08.12, 03:23
    Szpieg nic ci nie da.Znaczy zobaczysz tylko po jakich stronach sie szweda.To czy jest uzalezniony czy nie mozesz byc pewna zauwazysz jak odetniesz syna od internetu i jaka bedzie jego reakcja.Czy bedzie szukal innego zrodla internetu czy jednak sobie znajdzie jakies zajecie.
    Z druga propozycja nie czekalabym dlugo.Koniec wakacji - niech sie mlodzian przyzwyczai ze tyle serfowania nie bedzie.Przypatrzylabym sie tez jak sie rok szkolny zacznie czy nie zawala szkoly.Nie zeby cie straszyc , ale miej oko na wszystko.Powodzenie
    Drugi pomysl mi sie o wiele bardziej podoba.I wiecej rozmow - pal szesc fochy mlodziana.Jak ja mowie corce jak jej sie cosik nie podobie - DEAL WITH IT i sie promiennie usmiecham.Zawsze dzialasmile
  • ada436 29.08.12, 21:39
    DEAL WITH IT i promienny uśmiech???
    Spróbujębig_grin
    Dzięki.
  • joa66 29.08.12, 21:54
    No i czego się dowiedziałaś o swoim synu?

    Metoda równie dobra jak potajemne badania krwi dziecka żywiącego się tylko i wyłącznie snickersami.
    Zamiast zabronić i ustalić zasady przyzwoitego odżywiania, można dziecko "niechcący" skaleczyć i zbadać krew pod katem poziomu witamin big_grin

    Porażka.
  • verdana 02.09.12, 17:01
    Dla mnie niewiarygodną porazką jest postanowienie, ze się będzie z synem więcej rozmawiać. A nie po prostu rozmawianie z synem, tylko decyzja, zwlekanie z jej wprowadzeniem w życie - bo najpierw przeciez trzeba szpiega założyć i poznać, czy synm nie jest uzależniony... CDóż, jesli bez szpiega nie ma się pojęcia, czy syn mieszkajacy razem nie jest uzależniony od czegokolwiek, to ciężko widzę jakkikolwiek kontakt. Bo to znaczy, że syn to kompletnie obcy, nieznany człowiek.
    Poza tym z nastolatkami nie prowadzi sie rozmów zgodnie z planem, tylko po prostu się z nimi rozmawia. Czy to znaczy, że tak w ogóle, to nikt z dzieckiem nie rozmawia? Nigdy? O niczym?
    Nie umiem sobie wyobrazić przejścia z tak patologicznej sytuacji do normalnych, codziennych rozmów. Obawiam się, zę rozmowy będą dotyczyły przede wszystkim "problemów" i ze są traktowane jako element wychowania, a nie normalności. Jeśli tak, to po prostu nic z nich nie wyjdzie.
    Wróciłam własnie z wakacji z nastolatkiem i zastanawiam się, co trzeba zrobić, aby w domu w ogóle z dzieckiem nie rozmawiać. Trzeba się jakoś wyjątkowo postarać.
    --
    zpopk.blox.pl
  • andalus 02.09.12, 23:33
    w sumie przyznam ci rację. Nawet nie wyobrażam sobie w jaki sposób autorka miałaby wykorzystać swoje szpiegowskie informacje . Jednak pytanie się nasuwa: co zrobić jak straciło się ten kontakt z dzieckiem lub nigdy się go nie miało? Nastolatki odrzucą wszelkie nieszczere bądź szczere ( ale przymuszone sytaucją ) próby rozmów. Nie wiem jakie byłoby rozwiązanie dla takiej osoby.
  • joa66 03.09.12, 00:14
    Na pewno nie ma cudownego zdania, po którego wypowiedzeniu rodzice odzyskają kontakt z dzieckiem. To musi potrwać.

    A jak zacząć? Chyba największym błędem, moim zdaniem, jest traktowanie rozmowy z nastolatkiem w jakiś szczególny sposób, nadawanie jej specjalnej wagi.

    Rozmowa to rozmowa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka