jak to jest z WF w szkole? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Temat ostatnio na czasie przy okazji olimpiady.
    Jak jest w Waszych szkołach? Dlaczego wiekszość dzieci nie lubi wf? Z przykroscią zauważayłam, że moja lubiąca ruch i aktywnośc córka wf w szkole nie lubi. Mówi że jest nudno, pan zawsze daje piłkę i kaze grać.
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • W klasach 1-3 wf to jakies widmo. Zabawy ruchowe sa fikcja wf-u. na porzadne zajęcia ruchowe wożę 3 razy w tygodniu poswięcając swój czas i pieniadza. W weekendy jeździmy na basen.
    • Moja córka (po wakacjach 2 klasa) bardzo lubi wf. Nie ma z tym problemu
      • Jak jest teraz - nie wiem, tzn. wiem, że dzieciaki z klas I-IV jeżdżą razy w tygodniu na 2 godziny na basen w ramach obowiązkowego wf.
        Ja chodziłem do SP w latach 1996-2002. W klasach I-III mieliśmy niby wpisany w plan zajęć wf, jednak ani razu nie zobaczyliśmy sali gimnastycznej, a na świadectwie wszyscy mieliśmy bdb ( nie było jeszcze oceny opisowej), a w klasach IV-VI wf uczył mnie facet od techniki, staruszek po SN i tak się składało, że wf był zawsze na końcu, więc często wcale się nie odbywał, na koniec również wszyscy mieliśmy piąteczki. W gimnazjum było nawet ok. - tzn. ten wf był, jednak facet dawał nam piłkę do nogi i wychodził sobie do kantorka. W liceum mieliśmy wf z emerytem, który nigdy nie sprawdzał listy - efekt wiadomy - obecnych było zawsze 2-3 chłopaków z 14-osobowej grupy, a 5 na koniec mieli wszyscy tongue_out
        • ja uważam, że z wf nie powinno być żadnych ocen, bo i za co?

          Natomiast powinno być duzo ruchu i róznorodność aby kazdy znalazł dla siebie to, co lubi. W szkole mojej córki np. sa drabinki na sali gimnastycznej. Moja córka nigdy na tych drabinkach nie ćwiczyła smile a będzie już w IV klasie.

          --
          Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • za moich czasow, tj. gdy ja chodzilam do szkoly, wprowadzono debilne testy (bieg chyba na 30m,600m i cos tam jeszcze, rzut pilka lekarska?) , ktory powtarzano 2 razy w roku szkolnym, chyba dla porownania wynikow,czy sprawnosc uczniow sie zmienila. Normy tych testow byly tak wysrubowane, ze nawet uczniowie bardzo wysportowani rzadko kiedy zdolala otrzymac troje, wiekszosc obrywala dwoje.
      Poza tym- kiepskie warunki w szatniach, wymog cwiczenia nawet podczas miesiaczki (a chodzilam do szkoly w czasach, w ktorych nawet kupno zwyklych podpasek pieluchopodobnych, praktycznie bez kleju, grubych i majacych tendencje do uciekania w nogawki, graniczylo z cudem). Wuefisci psychopaci , prymitywy , chamy , czasem zboczeni (podczas mojej edukacji tylko dwoje wuefistow bylo rozsadnych i sensownych), to wszystko sklada sie na wspomnienie wf-u jako najgorszego przedmiotu.
      Wf powinien byc na zaliczenie, nie na oceny, I powinno sie wieksza uwage zwracac na starania wysilek ucznia, a nie na wyniki. Troske o wyniki lepiej pozostawic wyczynowcom. Ludzie maja rozne uwarunkowania fizyczne i brak mozliwosci sprostania pewnym wymogom jest na wf-ie dyskryminujace jak malo gdzie.
      • Ja też uważam ,że WF powinien być bardziej na zaliczenie.
        Ja wspominam swój WF (późne lata 80-te) niezbyt ciekawie.Ciągle tylko biegi,na czas na różne dystanse,rzuty piłka lekarską,palantową,skoki w dal,koszykówka itd.Oczywiście same w sobie te zajęcia nie są nudne,ale prowadzone przez nauczycieli,traktujących uczniów jak kolonię karną sprowadzają się do tego,że WF był nielubiany.W dodatku szatnie wołające o pomstę do nieba (gdzieś w piwnicach szkoły),wszechobecny smród potu i trampek,też zniechęcał.
        Pamiętam,że raz czy dwa razy pani w klasach IV-VIII,zrobiła nam,dziewczynom zajęcia z aerobiku,jak myśmy się cieszyły.Nie wiedzieć czemu raczej niechętnie z nami ćwiczyła ten aerobik,wolała nas przeganiać wokół szkoły na 300,500 metrów.
        U mojej córki,szkoła prywatna,też zajęcia z WF nie są powalające.Aczkolwiek pan miły i sympatyczny,lubiany bardzo przez uczniów.Moim zdaniem zajęcia są monotonne (biegi w kółko,na rózne dystanse)brak np.nauki gier zespołowych,koszykówka,siatkówka itd.pewnie dlatego uczniowie nie lubią WF-u.
        --
        http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
        • A moi synowie bardzo WF lubią. Króluja gry zespołowe właśnie choć bardziej zabaowewe typu dwa ognie. Od czasu do czasu jakieś sztafety zręcznościowe. I obowiązkowy basen w klasach II-VI raz w tygodniu. Szkoła społeczna (W-wa)
          --
          pozdrawiam
          Dorota i Kuba&Bartek
          • Mój syn w-f bardzo lubi, choć jest raczej wyjątkiem lubiącym. Wielu uczniów w klasie syna ma zwolnienia całoroczne. W klasach młodszych najlepiej wspomina tzw. wyścigi rzędów, tory z przeszkodami - przede wszystkim to królowało + gra w dwa ognie i zabawy ruchowe. Oczywiście,kiedy trzeba było przygotować jakąś uroczystość klasową, to prawie zawsze kosztem w-f właśnie, no ale w większości był prowadzony. W podstawówce była bardzo wymagająca nauczycielka - lekcje różnorodne, ale wyczerpujące. Mój wysportowany, trenujący syn często nie osiągał wyników z tych sławnych tabelek, ale na szczęście nauczycielka oceniała też zaangażowanie. Teraz w gimnazjum zajęcia są nudniejsze i bardziej monotonne.
            Nie w każdej szkole w-f jest prowadzony byle jak na szczęście
      • Mruwa, mam podobne wspomnienia. Choc z drugiej strony uwazam, ze duzo zalezy od nauczyciela. W klasach VI-VIII mialam nauczciela z powolania. Mimo, ze nawet nie mielismy sali gimnastycznej, zajecia byly ciekawe i nawet jak nam nieco poziom srubowal, to robil to w taki sposob, ze naprawde chcialo sie cwiczyc i wf byl ulubionym przedmiotem. Mala wiejska szkola miala spore osiagniecia i wyprzedzala inne szkoly z pieknymi salami gimnastycznymi, wypasionym sprzetem itd, mysmy biegi na 60m musieli trenowac po krzywym chodnikuwink
        Moj mlody, rownolegle z polska III klasa podstawowki rok temu zmienil szkole i ma super pana. Zajecia 2 razy w tygodniu, na sale gimnastyczna musza dochodzic, a dziecko doczekac sie gimnastyki nie moze, choc z motoryka i koordynacja ma spore problemy. Jak pan kiedys przytaszczyl na lekcje czasze spadochronu i rozne zabawy z nia wymyslal, to mlody tygodniami o niczym innym nie mowil, a podobnych cudow pan wymysla wiecejwink Sprzetu maja tyle co nic, ale pan obrotny, zawsze cos gdzies pozyczy na tydzien, kogos zaprosi (np na dzien z deskorolkami), ma bujna wyobraznie i przy minimalnym dostepie do materialow potrafi zorganizowac zajecia, ktore mlody traktuje jak odkrycie Amerykismile
        --
        autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
      • mruwa9 napisała:

        > za moich czasow, tj. gdy ja chodzilam do szkoly, wprowadzono debilne testy (bie
        > g chyba na 30m,600m i cos tam jeszcze, rzut pilka lekarska?) , ktory powtarzano
        > 2 razy w roku szkolnym, chyba dla porownania wynikow,czy sprawnosc uczniow sie
        > zmienila. Normy tych testow byly tak wysrubowane, ze nawet uczniowie bardzo wy
        > sportowani rzadko kiedy zdolala otrzymac troje,.."

        Teraz też tak jest, ze są testy i podane normy, jak jest realizowana lekkoatletyka- pani z wf, która uczy syna realizuje obowiązkowy program nauczania i wtedy tak samo dzieciaki się trudzą, żeby dorównać wynikom z ustalonych odgórnie ( nie wiem przez kogo) norm. Na szczęście nauczycielka sama stwierdziła, że te normy są nierealne i ocenia oprócz faktycznego rezultatu, chęci i zaangażowanie dzieci. Ale oprócz lekkoatletyki jest całkiem sporo innych zajęć, syn miał czas, że intensywnie ćwiczyli koszykówkę, siatkówkę, piłkę ręczną i nożną - uwielbiał te wf-y. Piszę o klasach 4-6. A! i jeszcze był okres, że cwiczyli elementy gimnastyki artystycznej - to też jest w programie nauczania- pamiętam, ze syn wtedy usiłował w domu potrenować łączenie przewrotów, mostków i innych elementów.
        • Córka w 4 klasie bardzo wf lubiła i pewnie będzie tak i w 5. Zajęcia są różnorodne, pewnie wg programu nauczania. Mają trochę gimnastyki i różne gry zespołowe: koszykówka, siatkówka, mini hokej, piłka nożna. Jak jest ciepło zajęcia są na boisku szkolnym. Wiem, że są jakieś zaliczenia i z gimnastyki i z gier , ale szczegółów nie znam – córka zalicza bez problemu. Mieli nawet ze 2 kartkówki – jakieś proste z higienicznego trybu życia, nie zniechęciło jej to zupełnie. Oprócz wyników liczy się aktywność i zaangażowanie. Dzieci dostają plusy za prowadzenie rozgrzewki itp. Wszystkie dzieci chodzą na wf – nie ma jakiś całorocznych zwolnień. Pan jest fajny – mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie te sam. Czasami jak pomstuję że wystarczyły by 3 lekcje wf, zamiast 4 , to córka jest oburzona. W 5 klasie ma zamiar zapisać się dodatkowo na SKS.
          A ja swój szkolny wf, też bardzo dobrze wspominam. Mimo siermiężnych szatni ito. Szczególnie w liceum mieliśmy świetną nauczycielkę. Ćwiczyła z uczniami , organizowała różne zawody, a szansę na bardzo dobrą ocenę miał każdy zaangażowany uczeń.
          Jak w większości wypadków – bardzo dużo zależy od nauczyciela.
        • Gimnastyka artystyczna? W programie nauczania wf chłopców?? Przecież to sport z założenia i definicji wyłącznie dla dziewcząt... Jakoś nie mogę sobie wyobrazić chłopców klas IV-VI wykonujących do muzyki te układy taneczno-akrobatyczne z wstążką, obręczą czy innymi maczugami smile Może elementy gimnastyki sportowej mieli? To w sumie chyba każdy kiedyś na wf-ie miał (skok przez kozła, skrzynię, ćwiczenia na drążku, równoważnia itd.)
          • bluestarfish napisała:

            > Gimnastyka artystyczna? W programie nauczania wf chłopców?? Przecież to sport z
            > założenia i definicji wyłącznie dla dziewcząt... Jakoś nie mogę sobie wyobrazi
            > ć chłopców klas IV-VI wykonujących do muzyki te układy taneczno-akrobatyczne z
            > wstążką, obręczą czy innymi maczugami smile Może elementy gimnastyki sportowej mie
            > li? To w sumie chyba każdy kiedyś na wf-ie miał (skok przez kozła, skrzynię, ćw
            > iczenia na drążku, równoważnia itd.)

            Nie wiem, jak to się fachowo nazywa, ale ćwiczyli gimnastyczne układy ( bez muzyki, bez wstążek) składające się z przewrotów w przód, w tył, chodzenia po równoważni, mostków, "gwiazd"- to też nie wiem, jak się nazywa: przerzut bokiem?? . Pewnie gimnastyka sportowa- sorki za mylną nazwę.
    • W szkole, w której pracowałam, większość młodzieży lubiła w-f i bardzo duży procent chodził na sks/uks czy jak się to tam nazywa.
      System oceniania z w-fu jest inny, niż z pozostałych przedmiotów, oceniane jest przede wszystkim zaangażowanie i postępy konkretnego dziecka. Program, o ile jest realizowany, zakłada dużą różnorodność zajęć (zdecydowanie nie "macie piłkę i grajcie").

      A jakość prowadzenia przedmiotu jak zawsze zależy od nauczyciela. Jednemu się chce iść na boisko czy zorganizować wyjście na łyżwy albo basen, a innemu nie.
      Moje dziecko w-f lubi (bo jest zwinna, szybka i silna), ale wiem skądinąd, że nauczycielkę ma nienormalną i baba nie powinna z dziećmi pracować.
      --
      On nie jest winny, on jest inny

      Z dzieckiem w Moskwie
    • W szkole mojej córki w-f jest dwa razy w tygodniu, raz w tygodniu basen (wszystkie klasy), raz w roku tygodniowa biała szkoła, podczas której WSZYSTKIE dzieci jeżdżą na nartach (4-5 godzin) i raz w roku zielona szkoła, podczas której WSZYSTKIE dzieci jeżdżą na rowerach po 5 godzin dziennie.
      Moja córka nie przepada za w-f w trakcie roku szkolnego, gdyż jest on dostosowany głównie do chłopców i (nieliczne) dziewczynki muszą dorównywać osiągnięciom sportowym chłopców, dużo biegać i grać głównie w nogę i unihokej. Często grają też w siatkę i kosza. Gimnastyka, w której moja córka jest naprawdę niezła, pojawia się sporadycznie - pewnie ze względu na znaczącą przewagę liczebną chłopców w klasie. Szkoła jest mała, klasy małoliczebne (u córki w klasie w tym roku było 11 dzieci, od IV klasy - 7 lub 8 dzieci, w klasie równoległej 13-cioro dzieci, od IV klasy - 12), wuefista jeden na całą szkołę, nie ma podziału na chłopców i dziewczynki. Dodatkowo pan jest byłym sportowcem i nie ma litości dla dzieciaków, nie toleruje słabości i jest zupełnie niewyrozumiały, jeśli chodzi o fizyczne możliwości dzieci. Czasami mam wrażenie, że on tych dzieci nie lubi i czerpie satysfakcję z tego, że może je pomęczyć. Traktuje je w sposób: bogate, rozpuszczone dzieciaki z "dobrych domów" - ja wam pokażę, kto tu rządzi. Skargi rodziców nie przynoszą żadnych rezultatów, każdorazowo słyszymy, że "to bardzo dobry wuefista". Być może, tylko mógłby być milszy w stosunku do dzieci (i rodziców).
    • Pewnie duże znaczenie ma słabe wyposażenie szkół, niby jest lepiej niż kiedyś, ale nadal kiepsko. Wiele szkół nie ma takiej możliwości, żeby każda klasa każdy w-f miała na dużej, porządnej sali, nie ma dobrych paletek do ping-ponga, badmintona, materacy, nawet piłek dla wszystkich. Nauczyciele często się nie przykładają, nie wysilają nawet, bo dyrekcja, uczniowie i rodzice oczekują, że jakoś te godziny przelecą, wszyscy piątki dostaną i będzie ok. W-fiści na pewno nie są tak rozliczani ze swojej pracy jak poloniści czy matematycy. W klasach 1-3 w-f najczęściej prowadzą wychowawcy, którzy zbyt dużej wiedzy i inwencji nie mają. I mała ruchliwość ogółu społeczeństwa wychodzi, bo dzieci są takie jak my. Jak dziecko nie widzi, że rodzice uprawiają sporty i mają z tego przyjemność, to żaden nawet najlepiej prowadzony w-f w szkole nie pomoże, bo dla niego to będzie strata czasu i katorga.
      Moje córki w klasach 1-3 w-fu nie lubiły, bo był traktowany po macoszemu, nauczycielki się nie przykładały, często był prowadzony na korytarzu albo na małej salce do gimnastyki korekcyjnej. Ulubioną ich grą były dwa ognie. Na szczęście w szkołach, do których chodziły, istniały sksy nawet dla takich małych dzieci, więc chociaż tam miały szansę porządnie się poruszać. Dla dziewczynek był uni-hokej, dla chłopców piłka nożna. Od 4. klasy nareszcie zaczęło się coś dziać na lekcjach, były oczywiście gry zespołowe, przewroty, skrzynia, kozioł, biegi, skok w dal, trójskok. Starsza córka miała też lekcje w-fu w klasie, gdzie uczyli się zasad różnych gier, taktyki. Na sksach piłka ręczna, biegi i siatkówka. W gimnazjum i liceum podobnie, doszły jeszcze siłownia i aerobik czy stepy czy jak to się tam nazywa. Ale my ogólnie od małego pokazywaliśmy dzieciom, że ruch, różne aktywności są codziennością, wspaniałą formą relaksu, odstresowania i po prostu fajną formą wspólnego spędzania czasu. Więc uczyliśmy grać w piłkę nożną, ręczną, koszykówkę, siatkówkę, palanta, badmintona, ringo, oczywiście było pływanie, rower, rolki, łyżwy.
    • WF-u nienawidziłam nawet w przedszkolu, gdy jeszcze nazywał się "Rytmika". A raczej ZWŁASZCZA wtedy, bo facet potrafił dzieciaka uderzyć (!) za to, że biegało się po małej, ciasnej sali i wpadało na siebie.

      W szkole WF był jeszcze gorszy, mimo że wuefistów nie miałam złych. Najlepiej takie zajęcia umie zepsuć klasa. naśmiewająca się, gdy coś nie wyjdzie. Siatkówkę znienawidziłam od pierwszego wejrzenia, kiedy wróciłam po dwutygodniowej chorobie i nikt nawet nie raczył wytłumaczyć mi zasad. Masz i graj. Raz starsze dziewczyny, z którymi grałyśmy, prawie mnie pobiły za stratę punktów.

      A poza tym, najsłabszy wynik w klasie z jakiegoś durnego skoku czy niemożność wykonania odmyku (bo bałam się, że skręcę kark, spadając z drążka - a nie wyćwiczyłam tego za malucha na trzepaku, bo przez większość czas była ze mną babcia...) boli. Boli znacznie bardziej niż pała z matmy.

      Wyścigi też mieliśmy, nienawidziłam tego. Choćbym się nie wiem jak starała, nigdy nie umiałam wygrać. Mimo jeżdżenia na rowerze i pływania. A "wyścigi rzędów" to już w ogóle - znowu pretensje całej klasy, że przeze mnie przegrywają.

      Teraz idę na studia i naprawdę mam nadzieję dostać się albo do jakiejś sensownej sekcji, albo wykorzystać wadę wzroku i to-coś-dziwnego-co-mam-ze-stawami do zdobycia zwolnienia, bo już zbyt dużo łez przez całe życie wylałam przez ten idiotyczny przedmiot. ZBYT dużo.
      • Powiem teraz poważnie, a nie złośliwie smile
        Jeśli wybierasz się na UW, to idź po zwolnienie do psychiatry. Lekarz powinien wystawić bez problemu i dzięki temu będziesz miała wf z głowy. Akceptują zwolnienia bodajże od chiruga-oprtopedy, kardiologa i właśnie psychiatry. Jeśli masz zwolnienia od rodzinnego lub innego specjalisty to lekarz sportowy UW prosi Cię o całą dokumentację chorobową i on decyduje czy zwolnienie wystawić czy nie
        • Nie, nie na Warszawski. A psychiatra to w moim przypadku osobny pasztet w ogóle... ale na stwierdzoną nerwicę lękową nikt mi nie wystawi zwolnienia. Trzeba iść w moje chore stawy. A obiecałam sobie ich nie wykorzystywać...

          Mam nadzieję dostać się tam, gdzie idę, na jazdę konną albo basen (albo tenis stołowy, o taaaak smile), bo normalny wf całkowicie odpada. Już prędzej zrezygnuję ze studiów niż na niego pójdę.
    • U nas w szkole nie jest nudno. Szkoła stawia na sport, dzieciaki mają dużo zajęc pozalekcyjnych, sksy i inne takie, jeżdżą na zawody sportowe, Mało kto mówi, że nie lubi wf -u, nawet wśród dziewczynek. Myślę, że wiele zależy od zaangażowania nauczycieli, no i oczywiście możliwości szkoły. Nasza szkoła od niedawna ma Orlika, to jeszcze bardziej motywuje dzieciaki do sportu. Ale zaangażowany nauczyciel too podstawa, kreatywny. Dzieciaki u nas oprócz grania w piłkę (nożną, ręczną, siatkę, kosza) skaczą w dal, biegają na czas, na oceny też i naprawdę to lubią, a wfiści są wręcz uwielbiani, choć np pan (bo mamy pana i 2 panie) drze się na dzieciaki niemiłosiernie, to one i tak za nim w las pójdą.
    • wf w szkole powinen być zniesiony, a pieniądze marnowane na pensje wf-istów oraz sprzęt sportowy i utrzymanie boisk powinny zostać przeznaczone na lepsze wyposażenie sal informatycznych, przynajmniej po jednym komputerze do użytku uczniów w każdej klasie a także rozbudowie otwartej sieci bezprzewodowej do korzystania przez uczniów w każdej szkole bo to są największe bolączki w dzisiejszych czasach a nie nudne gry zespołowe, traktowane w dodatku "na serio" a przegrana w nich jak koniec świata albo też zbędny wysiłek niepotrzebny w dobie nowoczesnej technologii, kto chce niech uprawia sport we własnym zakresie ale szkoła powinna uczyć jak się poruszać w dzisiejszym świecie a nie zasad ping-ponga, w dodatku jest zbyt mało godzin informatyki której założenia programowe już na etapie gimnazjum powinny zawierać przynajmniej naukę programowania a nie co szkoła jeden schemat: word, excel i html
      • Jest wiele racji w tym co piszesz.
        --
        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
        • Syn ma 3 lekcje WF'u w tygodniu. Do dyspozycji dwie sale gimnastyczne i boiska zewnętrzne. To jego ulubiona lekcja i polega na rozwijaniu sprawności ogólnej opartej na różnych dziedzinach sportowych. I zapewne w szkołach z dobrym zapleczem m tak to właśnie wygląda,.
          • fogito napisała:

            > Syn ma 3 lekcje WF'u w tygodniu. Do dyspozycji dwie sale gimnastyczne i boiska
            > zewnętrzne. To jego ulubiona lekcja i polega na rozwijaniu sprawności ogólnej o
            > partej na różnych dziedzinach sportowych. I zapewne w szkołach z dobrym zaplecz
            > em m tak to właśnie wygląda,.

            Nie tylko o zaplecze chodzi. Potrzebni sa nauczyciele z pasja do sportu i kasa dla nich.


            --
            Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
            • kozauwoza napisała:

              >
              > Nie tylko o zaplecze chodzi. Potrzebni sa nauczyciele z pasja do sportu i kasa
              > dla nich.
              >

              Ale czy kasa dla nauczycieli WF'u nie jest taka sama jak dla tych od polskiego? Bo jeśli tak to na równi powinni się starać. Jeśli tego nie robią, to rodzice powinni interweniować u dyrekcji, a nie oczekiwać skasowania przedmiotu.
              • fogito napisała:

                > Ale czy kasa dla nauczycieli WF'u nie jest taka sama jak dla tych od polskiego?
                > Bo jeśli tak to na równi powinni się starać. Jeśli tego nie robią, to rodzice
                > powinni interweniować u dyrekcji, a nie oczekiwać skasowania przedmiotu.

                Ale nauczyciela od polskiego można bardziej wymiernie sprawdzić a nauczyciel od wf daje piłkę i git. Jest sport? jest!


                --
                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                • kozauwoza napisała:


                  > Ale nauczyciela od polskiego można bardziej wymiernie sprawdzić a nauczyciel od
                  > wf daje piłkę i git. Jest sport? jest!
                  >

                  Bez przesady. Są wizytacje również na lekcjach WF. Samo danie piłki dzieciom to nie lekcja i to chyba łatwo zauważyć.
                  • fogito napisała:

                    > Bez przesady. Są wizytacje również na lekcjach WF. Samo danie piłki dzieciom to
                    > nie lekcja i to chyba łatwo zauważyć.

                    Jakos nie było wizytacji przez całe 3 lata na lekcji wf, poza tym jakby była to pewnie wf zostałby cudownie poprowadzony tego dnia smile
                    Oczywiscie, że ja najbardziej bym chciała aby wf był i codzienie ale dobrze poprowadzony. Jest tyle mozliwosci poczynając od gier zespołowych, gimnastyki, tańca, elementów lekkoatletyki, porzez np. tory przeszkód czy marszobiegi po lesie smile. Najważniejsze jest moim zdaniem aby dzieci czuły przyjemność z ruszania się a nie o to aby wystawic ocenę i odwalić godzine lekcyjną. Więc jesli ma to być byle jak prowadzone i zniechęcac dzieci do sportu to może lepiej byłoby w ogóle zrezygnować.


                    --
                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                    • kozauwoza napisała:

                      >
                      > Jakos nie było wizytacji przez całe 3 lata na lekcji wf, poza tym jakby była to
                      > pewnie wf zostałby cudownie poprowadzony tego dnia smile

                      A skąd ty to możesz wiedzieć. Przecież wizytacje nie są zapowiadane i ogłaszane do wiadomości rodziców.

                      > Oczywiscie, że ja najbardziej bym chciała aby wf był i codzienie ale dobrze pop
                      > rowadzony. Jest tyle mozliwosci poczynając od gier zespołowych, gimnastyki, tań
                      > ca, elementów lekkoatletyki, porzez np. tory przeszkód czy marszobiegi po lesie
                      > smile. Najważniejsze jest moim zdaniem aby dzieci czuły przyjemność z ruszania s
                      > ię a nie o to aby wystawic ocenę i odwalić godzine lekcyjną. Więc jesli ma to b
                      > yć byle jak prowadzone i zniechęcac dzieci do sportu to może lepiej byłoby w o
                      > góle zrezygnować.

                      Może po prostu idź powalczyć do dyrekcji, jeśli się nie boisz. Ja bym poszła.

      • jakubszuba napisała:

        > wf w szkole powinen być zniesiony, a pieniądze marnowane na pensje wf-istów ora
        > z sprzęt sportowy i utrzymanie boisk powinny zostać przeznaczone na lepsze wypo
        > sażenie sal informatycznych, przynajmniej po jednym komputerze do użytku ucznió
        > w w każdej klasie a także rozbudowie otwartej sieci bezprzewodowej do korzystan
        > ia przez uczniów w każdej szkole bo to są największe bolączki w dzisiejszych cz
        > asach a nie nudne gry zespołowe, traktowane w dodatku "na serio" a przegrana w
        > nich jak koniec świata albo też zbędny wysiłek niepotrzebny w dobie nowoczesnej
        > technologii, kto chce niech uprawia sport we własnym zakresie ale szkoła powin
        > na uczyć jak się poruszać w dzisiejszym świecie a nie zasad ping-ponga, w dodat
        > ku jest zbyt mało godzin informatyki której założenia programowe już na etapie
        > gimnazjum powinny zawierać przynajmniej naukę programowania a nie co szkoła jed
        > en schemat: word, excel i html

        Tak.... i jeszcze więcej pokrzywionych dzieciaków siedzących całymi godzinami przy komputerach i w szkole i w domach. No gratuluję pomysłu. Chyba, że wizja 20 latków siedzących przed komputerami na wózkach inwalidzkich Ci odpowiada. Mnie w ogóle.
        • napisałem
          KTO CHCE niech uprawia sport sam dla siebie,
          nikt nie broni ruszyć tyłka sprzed komputera jesli sie tylko chce, chodzi mi o zbędny przedmiot w szkole który jest traktowany przez wielu rodziców jako coś na równi z matematyką czy j.polskim a wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji uczniów, więc jeśli ktoś chce niech się bawi w sport ale jeśli nie lubi to niech nie będzie zmuszany a potem rugany przez rodziców że "ma dwóje" (niech chociaż zobaczą z czego ma) a szkoła powinna zajmować się czymś co jest w dzisiejszym świecie bardziej przydatne od siatkówki czy piłki nożnej, wf jest zbędny, podobnie jak religia nie mająca naukowych podstaw
        • iwek33 napisała:

          > Tak.... i jeszcze więcej pokrzywionych dzieciaków siedzących całymi godzinami p
          > rzy komputerach i w szkole i w domach. No gratuluję pomysłu. Chyba, że wizja 20
          > latków siedzących przed komputerami na wózkach inwalidzkich Ci odpowiada. Mnie
          > w ogóle.

          Jak widać wf tu niewiele pomaga, zwłaszcza że czesto jest byle jak prowadzony i dzieci go nielubią.


          --
          Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
          • kozauwoza napisała:

            > Jak widać wf tu niewiele pomaga, zwłaszcza że czesto jest byle jak prowadzony i
            > dzieci go nielubią.
            >
            > TWOJE dziecko go nie lubi. Wiele dzieci go uwielbia.
            • iwek33 napisała:

              > kozauwoza napisała:
              >
              > > Jak widać wf tu niewiele pomaga, zwłaszcza że czesto jest byle jak prowad
              > zony i
              > > dzieci go nielubią.
              > >
              > > TWOJE dziecko go nie lubi. Wiele dzieci go uwielbia.

              Mój syn też uwielbia. To, że są kiepscy nauczyciele WF'u nie oznacza, że należy go zlikwidować. Może trzeba podnieść poziom po prostu. Gdyby tak myśleć, to równie dobrze można by zlikwidować szkołę, bo dzieciaki się w niej nudzą i są w niej męczone ponad miarę.
              • fogito napisała:

                > Mój syn też uwielbia. To, że są kiepscy nauczyciele WF'u nie oznacza, że należy
                > go zlikwidować.

                jak cos kiepsko funkcjonuje i tylko jest problem to należałoby sie zastanowić po co to komu?
                Może lepiej postawic na kluby sportowe dla dzieci i młodzieży.
                --
                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                • kozauwoza napisała:


                  > jak cos kiepsko funkcjonuje i tylko jest problem to należałoby sie zastanowić p
                  > o co to komu?
                  > Może lepiej postawic na kluby sportowe dla dzieci i młodzieży.

                  Nie wiem, czy wiesz, ale kluby sportowe są płatne co miesiąc. Edukacja w Polsce jest bezpłatna więc i edukacja fizyczna takowa być powinna. Zlikwidowanie WF'u uderzyłoby najbardziej w te biedne dzieci, których rodziców nie stać na opłacanie zajęć pozalekcyjnych.
                  Nauczycieli trzeba szkolić inaczej, żeby umieli uczyć dzieci. Bo niestety wielu z nich nie umie i jest to wynik kiepskich uczelni wyższych, które stawiają na teorię a nie na praktykę. I chodzi mi tu o nauczycieli wszystkich specjalności a nie tylko WF'u.
                  • fogito napisała:

                    > Nauczycieli trzeba szkolić inaczej, żeby umieli uczyć dzieci. Bo niestety wielu
                    > z nich nie umie i jest to wynik kiepskich uczelni wyższych, które stawiają na
                    > teorię a nie na praktykę. I chodzi mi tu o nauczycieli wszystkich specjalności
                    > a nie tylko WF'u.

                    Ale póki ich nie nauczą to jak dla mnie mozna by wf zlikwidować a kase przeznaczyć na coś innego. I tak jest marniutki.


                    --
                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                    • kozauwoza napisała:

                      > Ale póki ich nie nauczą to jak dla mnie mozna by wf zlikwidować a kase przeznac
                      > zyć na coś innego. I tak jest marniutki.
                      >

                      Dlaczegóż miałby być likwidowany wszędzie jeśli w jakiejś tam szkole jest na kiepskim poziomie. Może idź do dyrekcji i poproś żeby zllikwidowali w waszej szkole skoro i tak nie są to prawdziwe lekcje WF.
                      • fogito napisała:

                        >
                        > Dlaczegóż miałby być likwidowany wszędzie jeśli w jakiejś tam szkole jest na ki
                        > epskim poziomie.

                        Nie jest tylko w mojej szkole. Problem jest bardziej ogólny, ostatnio nawet była olimpiada i zauwazono że sport u nas kuleje juz w szkołach. Pomimo że jest go sporo godzin to jest beznadziejnie prowdzony.

                        --
                        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                        • kozauwoza napisała:

                          >
                          > Nie jest tylko w mojej szkole. Problem jest bardziej ogólny, ostatnio nawet był
                          > a olimpiada i zauwazono że sport u nas kuleje juz w szkołach. Pomimo że jest go
                          > sporo godzin to jest beznadziejnie prowdzony.
                          >

                          No to trzeba zająć się poprawą jakości zajęć WF'u a nie likwidacją. Bo wkrótce na żadną olimpiadę nie wyjedziemy.

                          • No to trzeba zająć się poprawą jakości zajęć WF'u a nie likwidacją. Bo wkrótce na żadną olimpiadę nie wyjedziemy

                            Argument raczej kiepski. Porządny WF powinien być, bo chodzi o zdrowie. A sport wyczynowy raczej zdrowy nie jest. Oddałabym setki potencjalnych medali olimpijskich za to, żeby nauczyciele WF pomagali wpoić dzieciom chęć , a może nawet miłośc do ruchu.
                            • Ale może lepiej żaden wf niż byle jaki?.....
                              --
                              Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                            • joa66 napisała:

                              >
                              > Argument raczej kiepski. Porządny WF powinien być, bo chodzi o zdrowie. A sport
                              > wyczynowy raczej zdrowy nie jest. Oddałabym setki potencjalnych medali olimpij
                              > skich za to, żeby nauczyciele WF pomagali wpoić dzieciom chęć , a może nawet mi
                              > łośc do ruchu.

                              Może zdrowy nie jest, ale siedzenie przed kompem też nie jest. Dzieciaki więcej teraz grają na komputerach niż w piłkę na boisku. I likwidacja WF'u w szkołach odcięłaby niektórych od jedynego źródła ruchu.
            • iwek33 napisała:

              > TWOJE dziecko go nie lubi. Wiele dzieci go uwielbia.

              Gdyby to był problem tylko mojego dziecka to w ogóle bym wątku nie zakładała.


              --
              Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
      • Dokładnie. Ja już dawno stwierdziłem, że się powinno zlikwidować wf na rzecz większej liczby godzin informatyki [według mnie powinno jej być 3h/tyg. od IV kl. podst. do III gim. w każdym roku oraz 2h/tyg. w liceum w klasach o profilu nieinformatycznym, a w informatycznych odpowiednio więcej]. To kpina, żeby były 2 godziny do podziału na 3 lata jak to teraz ma miejsce (tzn. po godzince przez dwa lata i w jednym roku wcale). Natomiast jak ktoś ma ochotę ćwiczyć to powinien mieć do dyspozycji nadobowiązkowe zajęcia sportowe.
    • W klasach I-III wfu de facto nie było - było wyjście na plac zabaw, sanki albo piłka rzucona między dzieci i tyle. Ale oczywiście opinia nt sprawności już tak.
      Od klasy IV jest regularny, porządny wf 4 razy w tygodniu. Dziecko moje uwielbia. Do tego ma treningi tenisa i basen, więc rusza się minimum 20h tygodniowo. Chciałoby więcej, ale nie ma kiedy.
      --
      Oddaj 1% na Dom Misi
      ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
      • Mój siostrzeniec wf w klasach I-III nie miał. Miał nauczycielke starsza panią której sie nie chciało. Co ciekawe rodzice nie protestowali, cieszyli się że dzieci zamiast wf mają np matematykę smile

        --
        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
        • kozauwoza napisała:

          > Mój siostrzeniec wf w klasach I-III nie miał. Miał nauczycielke starsza panią k
          > tórej sie nie chciało. Co ciekawe rodzice nie protestowali, cieszyli się że dzi
          > eci zamiast wf mają np matematykę smile
          >

          I tu jest problem polskiej mentalności. Brak balansu. Zawsze czegoś za dużo albo za mało.
          • w moim liceum wf byl ogolnie nielubiany wrecz znienawidzony, a co ciekawe- nie tylko przez osoby o slabszej kondycji, ale rowniez przez osoby wyczynowo uprawiajace sport.
            Moj glowny zal do wuefistow, to nieuwzglednianie roznych uwarunkowan i mozliwosci uczniow. Dostawalismy taki wycisk, ze po glupiej rozgrzewce rzygalismy plucami, zanim jeszcze zaczely sie zasadnicze zajecia. Nienawidzilam tego. Zamiast prowadzic lekcje w taki sposob, zeby kazdy uczen, ten wysportowany i ten niewysportowany, odkryl przyjemnosc w ruchu, wysilku fizycznym, w stopniu dostosowanym do swoich indywidualnych mozliwosci, zeby potem stopniowo moc poprawiac swoja kondycje, wszyscy byli zmuszeni do wysilku niemal jak wyczynowi sportowcy, a kto temu nie podolal, byl wysmiewany i upokarzany.
            Brak zdolnosci matematycznych jes bardziej dyskretny , niz brak zdolnosci sportowych.
            I co tu lubic?
            • mruwa9 napisała:

              > I co tu lubic?

              Można lubić ruch po prostu. I rywalizację - niektórzy. Każdy kiepski nauczyciel może zniechęcić do przedmiotu. Mój syn zniechęcił się do polskiego z powodu złośliwej nauczycielki.
    • Powiem tak.Wf w jednych szkołach jest lepszy w drugich gorszy.Przez jednych lubiany a przez innych nienawidzony.Ktoś napisał nie oceniać tylko zaliczać.Tu nie miałabym nic przeciwko bo dziecko lubiące ten przedmiot i tak będzie ćwiczyło.Moje pytanie brzmi a co oceniać w religii?Wiarę?Po co płacić księżom?Lepiej kupić sprzęt sportowy.
      • alin9 napisała:

        > .Moje pytanie brzmi a co oceniać w religii?Wiarę?Po co płacić księżom?Lepiej ku
        > pić sprzęt sportowy.

        Jestem za likwidacją religii, jak najbardziej no i nad likwidacją kiepskiego wf tez się głosno zastanawiam....


        --
        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
      • A propos zaliczeń zamiast ocen - uważam, że nie tylko z WF-u, ale i z innych przedmiotów, gdzie decydują wrodzone predyspozycje/ograniczenia (plastyka, muzyka), powinno się wprowadzić zaliczenia. Jak sprawiedliwie porównać i ocenić uczniów o totalnie skrajnych predyspozycjach? To samo ćwiczenie dla jednego ucznia może być lekkie, łatwe i przyjemne, a dla drugiego - prawie niewykonalne (bo ma takie, a nie inne uwarunkowania fizyczne, których nie przeskoczy, choćby nie wiem, jak się starał). Jak ich ocenić? Zawyżyć słabszemu ocenę "za dobre chęci" - nie do końca fair wobec tego lepszego. Ocenimy słabszego "według zasług", czyli marnie - i zniechęcimy go do uprawiania sportu w ogóle.
        --
        "Future's made of virtual insanity"
        • soffia75 napisała:

          > A propos zaliczeń zamiast ocen - uważam, że nie tylko z WF-u, ale i z innych pr
          > zedmiotów, gdzie decydują wrodzone predyspozycje/ograniczenia (plastyka, muzyka
          > ), powinno się wprowadzić zaliczenia.

          Ja to w ogóle bym oceny zniosła lub znacząco ograniczyła. Niestety bez ocen nasi nauczycile uczyc nie potrafią. To jest główne narzędzie i często cel nauki.


          --
          Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
          • W szkole mojego syna oceną wyjściową z WF była 4. Można ją było sobie podwyższyć sumiennością (uczestniczenie w lekcjach, kompletny, niewymięty strój, itp) lub wynikami sportowymi. Można też było sobie stopień obniżyć za brak kostiumu, naruszanie zasad bezpieczeństwa itp. Ocena nigdy nie była zmniejszana za słabo wykonane ćwiczenie.

            System, moim zdaniem, dobry.
            • joa66 napisała:

              > W szkole mojego syna oceną wyjściową z WF była 4. Można ją było sobie podwyższy
              > ć sumiennością (uczestniczenie w lekcjach, kompletny, niewymięty strój, itp) lu
              > b wynikami sportowymi. Można też było sobie stopień obniżyć za brak kostiumu, n
              > aruszanie zasad bezpieczeństwa itp. Ocena nigdy nie była zmniejszana za słabo w
              > ykonane ćwiczenie.
              >
              > System, moim zdaniem, dobry.

              A czy na innych przedmiotach też obowiązuje taki system oceniania? Czy na matematyce słabo napisany sprawdzian czy niepoprawnie wykonana praca domowa nie wpływa na obniżenie oceny? Bo jeśli nie, to ten system jest niesprawiedliwy. Dziecko uzdolnione sportowo a nieuzdolnione matematycznie nie ma szans na dwie piątki, za to uzdolnione matematycznie a nieudolnione sportowo bez większego wysiłku dostanie te dwie piątki na koniec roku. I co z dzieckiem, które jest i sumienne i ma bardzo dobre wyniki sportowe?
              • I co z dzieckiem, które jest i sumienne i ma bardzo dobre wyniki sportowe?

                Ma szóstkę.

                Na innych przedmiotach typu "wychowanie...." np muzyczne system podobny.

                Przedmioty typu matematyka czy historia są oceniane inaczej , ponieważ nie są wychowaniem do matematyki czy historii - są nauką przedmiotu.

                • joa66 napisała:

                  > [i]I co z dzieckiem, które jest i sumienne i ma bardzo dobre wyniki sportowe?[/
                  > i]
                  >
                  > Ma szóstkę.
                  >
                  W takim razie co z dzieckiem, które oprócz tego reprezentuje szkołę na różnych zawodach albo np. jest w kadrze.

                  > Na innych przedmiotach typu "wychowanie...." np muzyczne system podobny.
                  >
                  To u nas zupełnie inaczej. Na muzyce i plastyce jest mnóstwo treści, są sprawdziany z tego, jest oceniana gra na flecie z nut, czytanie i pisanie nut, rysunek różnymi technikami.

                  > Przedmioty typu matematyka czy historia są oceniane inaczej , ponieważ nie są w
                  > ychowaniem do matematyki czy historii - są nauką przedmiotu.
                  >
                  Ale ocena w średniej z matematyki czy historii liczy sie tak samo jak ocena z w-fu, muzyki czy plastyki.

                  --
                  D., 1999
                  M., 2000
                  W., 2009
                  N., 2010
                  • Ale ocena w średniej z matematyki czy historii liczy sie tak samo jak ocena z w
                    > -fu, muzyki czy plastyki


                    No i...?

                    takim razie co z dzieckiem, które oprócz tego reprezentuje szkołę na różnych
                    > zawodach albo np. jest w kadrze


                    Gdzieś musi leżec górna granica stopni.. bo co w takim razie z uczniem, który jest 'tylko" w kadrze, a tym który jest mistrzem Polski juniorów? Mają miec taki sam stopień?

                    W szkole syna na muzyce i plastyce też było dużo "treści" zarówno praktycznej jak i teoretycznej , co nie miało wpływu na to, że zajęcia praktyczne z tych przedmiotów były po prostu zaliczane wg podobnych zasad co WF.


                  • dzieciata.renata napisała:

                    > W takim razie co z dzieckiem, które oprócz tego reprezentuje szkołę na różnych
                    > zawodach albo np. jest w kadrze.

                    No własnie to jest to wyróznienie dla dziecka: ma sukcesy na zawodach czy gra w kadrze, zostanie wyczytany publicznie, jego zdjęcie zawiśnie na tablicy, dostanie uścisk dłoni dyrekcji itd. itp. To chyba sporo?


                    --
                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                • joa66 napisała:

                  > [i]I co z dzieckiem, które jest i sumienne i ma bardzo dobre wyniki sportowe?[/
                  > i]
                  >
                  > Ma szóstkę.
                  >
                  W takim razie co z dzieckiem, które reprezentuje szkołę w różnych zawodach albo jest w kadrze? Ma siódemkę?wink

                  > Na innych przedmiotach typu "wychowanie...." np muzyczne system podobny.
                  >
                  To u nas zupełnie inaczej. Na muzyce i plastyce jest dużo treści i z tego są sprawdziany. Dzieci są oceniane z grania na flecie z nut, z czytania i pisania nut, śpiewania zgodnie z melodią, z rysunku w różnych technikach.

                  > Przedmioty typu matematyka czy historia są oceniane inaczej , ponieważ nie są w
                  > ychowaniem do matematyki czy historii - są nauką przedmiotu.
                  >
                  Ale w średniej ocena z matematyki czy historii liczy się tak samo jak z w-fu, muzyki czy plastyki.

              • dzieciata.renata napisała:

                > I co z dzieckiem, które jest i sumienne
                > i ma bardzo dobre wyniki sportowe?

                A co ma być? krzywda mu sie stanie?


                --
                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                • kozauwoza napisała:

                  > dzieciata.renata napisała:
                  >
                  > > I co z dzieckiem, które jest i sumienne
                  > > i ma bardzo dobre wyniki sportowe?
                  >
                  > A co ma być? krzywda mu sie stanie?
                  >
                  >
                  Nie jeśli ma wyższą ocenę od dziecka sumiennego, ale z gorszymi wynikami. U nas w szkole niestety nie ma takiego rozróżnienia i jest to niesprawiedliwe moim zdaniem, bo nie motywuje.
                  • dzieciata.renata napisała:

                    > U nas
                    > w szkole niestety nie ma takiego rozróżnienia i jest to niesprawiedliwe moim z
                    > daniem, bo nie motywuje.

                    Ale do czego to ma motywować? Czy dziecko np. dobrze rzucające piłkę zacznie ją wtedy gorzej rzucać? Dziecko szybko biegajace zacznie biegac wolniej?


                    --
                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • Wszystko zależy od nauczyciela. Mój bardzo sprawny ruchowo syn miał w piątej klasie czwórkę na półrocze, bo się podobno nie przykładał. Pani nie potrafiła jednak sprecyzować, na czym to polegało. Ponieważ problem nieuzasadnienie niskich ocen dotyczył kilku chłopców, sprawa trafiła do dyrektora. Następnego dnia nauczycielka już wszystko wiedziała i rzuciła do kolegi syna "ty Kowalski nauczyłbyś się lepiej odbijać tą piłkę niż wysyłał ojca ze skargą na mnie do dyrekcji". Ale w cudowny sposób mój syn zaczął się lepiej przykładać i na koniec roku nawet reprezentował szkołę w zawodach lekkoatletycznych smile
      Pani do dzisiaj słynie w szkole z zabawiania się na lekcjach: telefonem, laptopem oraz z jedzenia pizzy.
    • U nas w-f bardzo dobrze prowadzony, cztery godz tygodniowo z czego jedna do wyboru, różne rodzaje zajęć i to plan jest tak ułożony że nikt nie ma okienek, a z tych trzech dwie to basen, ta jedna pozostała zawsze jest na dużej sali gimnastycznej. Tak jest w klasach 4-6. Robią różne rzeczy, i gry zespołowe i gimnastyka. Nauczeciele zaangażowani, pokazują jak co zrobić, pomagają, nie wychodzą na lekcjach. Jedyne co jest niefajne to ilość dzieci, w-fy są łączone i dziewczynki z jednej klasy ćwiczą wspólnie z dziewczynkami z innej równoległej, więc razem jest ich nawet 28sad
      • U nas w klasach 1-3 wf jest lajtowy. Dzieciaki na sali gimnastycznej mają zabawy ruchowe. No i wf prowadzą panie nauczycielki od nauczania zintegrowanego a nie nauczyciele wf.
        W klasach 4-6 są fajne zajęcia. Dzieciaki poznają różne dyscypliny, które "uprawiają" przez miesiąc albo dwa (oczywiście w miarę możliwości). Na koniec są rozgrywki z danej dyscypliny. Dzieciaki na ochotnika prowadzą rozgrzewki. Gdy któryś dzieciak trenuje "omawianą" dyscyplinę to ma swoje 5 minut. Pani od wfu jest młoda, trenuje piłkę nożną i dzieci ją uwielbiają (na rozpoczęciu roku szkolnego dostaje zawsze mega owacje na powitanie).
        • Klasa 1-3 fikcja, nuda i pomylka. sala gimnastyczna dla starszych, 1-3 wycieraja korytaż, nie trzeba sprzatac. Jak sie trafi jakas pani lubiaca ruch to moze troche dziala nawet na tym korytarzu, nie wiem. corka uwielbia ruch i sport, musialam zapisac na akrobatyke i gimnastyke, a wszkole w-fu nienawidzi. A tv mowia, ze dzieci nie lubia w-fu i winią rodzicow za zwalnianie. Trzeba od nauczycieli zacząc a nie od dzieci. I w klasach 1-3 powinien tez byc nauczyciel od w-fu a nie od wszystkiego.
          • nena22 napisała:

            I w klasach 1-3 powinien tez byc nauczyciel od w-f
            > u a nie od wszystkiego.

            Czy to oznacza, że w klasach 1-3 nie ma nauczyciela WF w państwowych szkołach? W prywatnych chyba są, bo u nas np. jest i nie ma różnicy między WF'em młodszych i starszych.
            • fogito napisała:


              > Czy to oznacza, że w klasach 1-3 nie ma nauczyciela WF w państwowych szkołach?
              > W prywatnych chyba są, bo u nas np. jest i nie ma różnicy między WF'em młodszyc
              > h i starszych.

              U nas w klasach I-III 1 godz z panią od nauczania zintegrowanego i 2 z panem od wf. Ale ćwiczenia z panią ciekawsze i bardziej męczące niz z panem smile wszystko zalezy od nauczyciela.


              --
              Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • Jest nawet taki "dowcip", ze na wf jest mata.
      Rzuca nauczyciel uczniom piłkę i mówi:
      Mata grajta.
      A tak na marginesie powiem, że już lepszy taki nudny w-f niż wuefista fanatyk.
    • czytałam wątek z zainteresowaniem, choć wypowiadać mi się nie chciało. ale teraz juz postanowilam sie wypowiedziec, bo niektore z wypowiedzi przeszły same siebie swoja głupotą....

      zacznę od tego, ze wf jest prowadzony, ogolnie w polskiej szkole mniej niz srednio- tzn czesto wlasnie zamiast zachecic do uprawiania sportu- zniecheca na cale zycie (vide wypowiedzi niektorych osob doroslych juz, na forum). wf ma w szkole 2 podstawowe funkcje- utrzymac dzieci/mlodziez w odpowiedniej formie fizycznej, i zainspirowac/zapoznac ze sportasmi (moze obudzic pasje wlasnie). zadna z tych funkcji nie jest wykonywana (oczywiscie srednio rzecz ujmujac wyjątki są) dobrze, o czym swiadczy kondycja fizyczna spoleczenstwa polskiego, niechec do uprawiania jakiejkolwiek dziedziny sportu no i coz, brak sukcesow polskich sportowcow.

      ale nie wiem, dlaczego takie ogolne zdziwienie- ŻADEN przedmioty nie jest nauczany w polskiej szkole dobrze, dokladnie zaden. ten fakt jest niezaprzeczalny- jest to pochodna zamkniecia się i okopania nauczycieli za cholerna karta nauczyciela i niechec do ksztalcenia się i otwartosci. oczywiscie sa od tego chwalebne wyjatki, ale gina w polskiej szkole. nauczyciele nie wiedza o najnowszych (tak z ostatnich 20 lat.....) badaniach dot. mózgu i rozwoju, ucza w taki sposob, jak ich uczono, i tego co ich uczono. a swiat sie zmienil to znacznie, zmienily sie wymagania w pracy zawodowej. powyzsze dot tez oczywiscie wuefistów- po prostu powielaja schematy, ktore bnie dzialaja i nie maja motywacji do rozwoju, tym bardziej, ze oczekiwania spoleczne nie sa jasne- tyle zwolnien z wf nie ma chyba w zadnym kraju.

      po co wf?
      odpowiedzi osob ktore pisza ze wf trzeba zlikwidowac sa głupie i nieodpowiedzialne- rosnie nam spoleczenstwo KALEKIE- od siedzenie. ruch jest wazniejszy niz jedzenie, a tylko garstka rodzicow zadba o ruch poza szkola- a cwiczyc powinni wszyscy jak leci. niestety, spoleczesto nie cwiczy, wiec ich dzieci beda chore tez. to, co dzieje sie w szkole to powinna byc tylko podstawa- ale w wiekszosci jest WSZYSTKIM - dlatego wf musi zostac- jak mozna skazywac dzieci na kalectwo?????
      poza tym zdaje sie, ze niewiele osob wie, ze sport/ruch rozwijaja MÓZG- tak, tak, wiele dzieci ktore np maja problemy z matematyką czy ortografią powinno uprawiac sport (konkretne sporty), najlepiej obustronnie stymulujący. tutaj badania są jednoznaczne, metody pracy z dziecmi tez- naukowcy sa zgodni, wiec nie bede sie rozpisywac. dodam jeszcze, ze mam dzieci w klasach sportowych (10 g wf tygodniowo, plus wiekszosc, w tym moje dziec,i jeszcze trenuje dodatkowo), i klasy sportowe definitywnie przoduja jezeli chodzi o wyniki konkursow typu kangurek etc, olimpiad maja, tez najlepsze wyniki w nauce, znacznie lepsze od klas "normalnych". ida do najlepszych gimnazjów. sa po prostu lepsi.
      zapominacie chyba tez o wplywie sportu (czyli np wf) na psychike dzieci- pozwala się "wyżyć" (mniej agresji w szkole- od lat "leczy" się agresję sportem) pozwala na zaspokojenie w zdrowy sposob naturalnej u niektorych potrzeby wspolzawodnictwa, uczy radzic sobie z porazkami, podnosi samoakceptacje i wiare w siebie, uczy kooperacji i istnienie w grupie (vide sporty zespołowe).
      likwidacja tego (bo wiekszosc dzieci by nie ruszyla tylkiem) to kompletny nonsens i anachronizm- trzeba POPRAWIAC! I ZWIEKSZAC GODZIN WF!

      Za to: ZLIKWIDOWAC INFORMATYKĘ! Tak, tak. takie glosy daje sie coraz czesciej slyszec, tym bardziej, ze nigdzie indziej nie nauczas sie inromatyki jak u nas.
      Wg wikipedii
      nformatyka – dyscyplina nauki, zaliczana do nauk ścisłych oraz techniki zajmująca się przetwarzaniem informacji, w tym również technologiami przetwarzania informacji oraz technologiami wytwarzania systemów przetwarzających informację.
      NIC takiego nie ma miejsca w szkole! jest kurs obsługi programów biurowych firmy microsoft- super ale na to nie trzeba więcej niż 2 lata. to nie jest informatyka.
      za to TECHNOLOGIA INFORMACYJNO-KOMUNIKACYJNA NA KAZDYM PRZEDMIOCIE- tzn po co uczyc prezentacji w windowsach (bleeee, kto tego uzywa jeszcze do prezentacji- tylko nauczyciele "informatyki") niech dzieci w ramach zajec z polskiego robia prezentacje w grupach o antku czy anielce, na przyrodzie o lisciach, na matematyce niech uzywaja exela etc-
      czyli zlikwidowac informatyke w dziesiejszym ksztalcie (dzieci w IV klasie widzą, umieją i znają lepsze programy niz nauczyciele tego niby przedmiotu) - a po prostu uzywac komputeró na zajęciach. o programowaniu nie piszę- jak najbardziej powinny byc jakies podstawy, i to od podstawowki, ale pliiiiis, nie w ramach tej informatyki i niedouczonych nauczycieli



      • ...dodam jeszcze, ze mam dzieci w klasach sportowych (10 g wf tygodniowo, plus wiekszosc, w tym moje dziec,i jeszcze trenuje dodatkowo), i klasy sportowe definitywnie przoduja jezeli chodzi o wyniki konkursow typu kangurek etc, olimpiad maja, tez najlepsze wyniki w nauce, znacznie lepsze od klas "normalnych". ida do najlepszych gimnazjów. sa po prostu lepsi. ...

        Nie bez powodu w szkołach z tradycjami (np brytyjskimi) obowiązkowe jest należenie do szkolnej drużyny i solidne trenowanie, które idzie w parze z intensywną nauką "książkową". Wymyślono to daaawno temu. Szkoda tylko, że jedynie szkoły elitarne to praktykują.
      • Osoby które sa za zlikwidowanie wf w szkole nie sa przeciwnikami uprawiania sportu. Po drugie klasy i szkoły sportowe wcale nie osiagaja najlepszych wyników w edukacji, egzaminach i konkursach. To nie jest prawda. Za to klasy sportowe i usportowione w podstawówkach sprawiaja czesto sporo problemów wychowawczych. U nas np. swego czasu była klasa usportowiona i zrezygnowano z tego bo nikt nie chciał brac wychowawstwa tej klasy smile


        --
        Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
        • Osoby które sa za zlikwidowanie wf w szkole nie sa przeciwnikami uprawiania sportu.

          ja to rozumiem, ale popatrzcie dalej niz koniec wlasnego nosa- 90% dzieci ŻADENGO sportu nie uprawia, większość nawet na wsiach i malych miasteczkach spedza czas głownie oglądając i grając- dla tych dzieci brak wf w szkole nawet słabego oznacza kalectwo. aczkolwiek rozumiem- dzieci trenujące w klubach sportowych sa przez rodziców najczęściej zwolnione z wf - po prostu szkoda czasu.

          Po drugie klasy i szkoły sportowe wcale nie osiagaja najlepszych wyników w edukacji, egzaminach i konkursach. To nie jest prawda.

          well, w naszej szkole to jest prawda. podobnie w innych znanych mi podstawówkach z klasami sportowymi (poza jedną mi znaną, gdzie sportem wiodącym jest piłka nożna uncertain - ale to juz inne wzgledy), potem, tj w dalszych etapach edukacji juz bywa inaczej. nie dotyczy to szkół mistrzostwa sportowego- to już inna bajka.

          Za to klasy sportowe i usportowione w podstawówkach sprawiaja czesto sporo problemów wychowawczych.

          tak, klasy sportowe sprawiają dużo problemów- szczególnie według tych psedodopedagogów, którzy uważają że młodzi mają cicho siedziec i się nie ruszac. matematyczka mojego syna nie slyszala o inteligencji sportowej czy kinestetyce i kinestetykach- i mieli złe wyniki. po prostu typowy "fanastycznie" wykształcony pedagog. nowa matematyczka juz wiedziala i wykorzystala bo mloda byla i sie ksztalcila - klasa wiedzie prym w matematyce (potwierdzony wynikami kangurka), matematykę uwielbiają. w każdym roczniku są 3-4 klasy- w tym jedna sportowa. i te sportowe mają najlepsze wyniki, sa najbardziej "wyrazni" i z charakterem, mają swoje zdanie i umieją o nie walczyć- to się chyba nazywa w polskiej szkole "problemy wychowawcze", prawda?

          U nas np. swego czasu była klasa usportowiona i zrezygnowano z tego bo nikt nie c
          > hciał brac wychowawstwa tej klasy smile


          u nas tez jest mala grupka nauczycieli, ktora bierze klasy sportowe w wychowawstwo- tych z silna osobowością (dzieci wyselekcjonowane a sport wymaga poswiecen calej rodziny- i dzieci i rodzice wiedza czego chca- czyli wg polskich pedagogów- sa roszczeniowi) i dużą ilościa wolnego czasu- klasy sportowe maja inny plan lekcji i co najmniej 2 dłużesze wyjazdy śródroczne. sama bym nie dała rady, ale na szczescie bywaja pasjonaci- bo dzieci uprawiajace sport sa po prostu fajniejsze smile

          • bramanka napisała:

            > ja to rozumiem, ale popatrzcie dalej niz koniec wlasnego nosa- 90% dzieci ŻADEN
            > GO sportu nie uprawia, większość nawet na wsiach i malych miasteczkach spedza c
            > zas głownie oglądając i grając- dla tych dzieci brak wf w szkole nawet słabego
            > oznacza kalectwo.

            Moim zdaniem słaby wf, z którego dzieci tylko patrza aby sie zerwać, albo przesiaduja na ławkach czekajac na swoja kolejkę i tak nic nie da dzieciom, które sie nie ruszają.
            więc po co ta fikcja?
            Moja córka wiecej sie rusza po szkole na podwórku /rower, rolki, drabinki/niz na zakichanym wf na którym bywa dość czesto że dziewczynki siedza na ławce i pytlują bo nie chca grac w piłkę nożną.
            Więc może z wieksza korzyscią byłoby dla niej aby zamiast wf miała wiecej np. języka obcego...

            > well, w naszej szkole to jest prawda. podobnie w innych znanych mi podstawówkac
            > h z klasami sportowymi (poza jedną mi znaną, gdzie sportem wiodącym jest piłka
            > nożna uncertain - ale to juz inne wzgledy), potem, tj w dalszych etapach edukacji juz
            > bywa inaczej. nie dotyczy to szkół mistrzostwa sportowego- to już inna bajka.

            W naszej podstawówce jest akurat odwrotnie i w podstawówce obok również a i szkoły sportowe jakos nie wybijąją się na egzaminach i testach smile

            > nowa matematyczka juz wiedziala i wykorzystala bo mloda byla i sie ksztalc
            > ila - klasa wiedzie prym w matematyce (potwierdzony wynikami kangurka), matemat
            > ykę uwielbiają. w każdym roczniku są 3-4 klasy- w tym jedna sportowa. i te spor
            > towe mają najlepsze wyniki, sa najbardziej "wyrazni" i z charakterem, mają swoj
            > e zdanie i umieją o nie walczyć- to się chyba nazywa w polskiej szkole "problem
            > y wychowawcze", prawda?

            O tak, tak mają charaktery i to nawet bardzo mocne. I oceniają innych kolegów pod kątem zdolnosci sportowych. To jedyne kryterium. Ciężko z takimi mają osoby /szczególnie chłopcy/ mniej garnący sie do sportu.

            > u nas tez jest mala grupka nauczycieli, ktora bierze klasy sportowe w wychowaws
            > two- tych z silna osobowością (dzieci wyselekcjonowane a sport wymaga poswiecen
            > calej rodziny- i dzieci i rodzice wiedza czego chca- czyli wg polskich pedagog
            > ów- sa roszczeniowi) i dużą ilościa wolnego czasu- klasy sportowe maja inny pla
            > n lekcji i co najmniej 2 dłużesze wyjazdy śródroczne. sama bym nie dała rady, a
            > le na szczescie bywaja pasjonaci- bo dzieci uprawiajace sport sa po prostu fajn
            > iejsze smile

            A u nas nie było ani jednego takiego nauczyciela i i rodzice zgodzili sie na rozwiazanie klasy z powodu nagromadzenia zbyt dużej ilosci dzieci jak to nazywasz "fajniejszych" wink




            --
            Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
            • no cóż, wspólczuje wf i szkoły. my wybraliśmy dokładniej- wyniki testu 6 klasisty i fajny wf, umiejetnosci pracy z kinestetykami, ktora z tego wynika byly decydujace. ( u nas w miescie jest koorelacja, m.i. dlatego, dzieci ktore uprawiaja sport sa bardziej zadbane, a rodzice uswiadomieni o roli ruchu w rozwoju mózgu). proponuje poczytac o roli ruchu w rozwoju mózgu, i zmienic szkole, ew. rozpocząc walkę.
              wiekszosc dzieci na podwórko nie wychodzi. moje czesto są jedynymi big_grin

              jeżeli chodzi o wyniki w twoim miescie- wyraznie nie wiedzą zbyt wiele o metodach pracy z założeniem inteligencji wielorakich- a szkoda. u nas klasy sportowe w szkolach zbieraja i smietankę nauczycieli i dzieci. trochę z konieczniosci- bo rodzice aktywni.

              dzieci oceniaja sie pod wieloma wzgledami, bardzo czesto jest to pochodna tego jak rodzice oceniaja inne dzieci i środowiska, m.i. szkoły w jakiej są. i wychowania dzieci. osobiscie wole, żeby dzieci ocenialy sie jak muszą po zdolnościach sportowych i wynikach niż po wieku matki i samochodzie taty- tak najczesciej niestety jest. a najlepiej czego ucze- nie oceniac. i nie martwic sie ocenami innych- sport daje pewnosc siebie i asertywnosci- wiec sie nie martwia. bardziej bym sie martwila dzieckiem nie garnacym sie do sportu- niestety jezeli do zadnego sie nie garnie- jest to zdecydowanie negatywne zjawisko i nalezy z takim dzieckiem pracowac- dla jego dobra.
              jezeli chodzi o rozwiazanie klasy o ktorej piszesz- jeszcze raz kłania się miejetnosc pracy z dziecmi o inteligencji sportowej i w ogole z dziecmi- ewidentnie nauczyciele w waszej szkole jej nie posiadaja. wspolczuje szkoły.
              • Dzięki za współczucie. Dziecko moje akurat lubi bardzo ruch i aktywność a przy komputerze czy TV sporadycznie ją można przyłapać a akurat osiedle tez rozruszane, dzieciaków sporo. Więc jak dla mnie mogłoby nie być wf w szkole bez szkody dla kondycji fizycznej mego dzieciecia. A mam wrażenie, że problem nie dotyczy jedynie mojej córki tylko jest problemem ogólnokrajowym, a dobrze prowadzony wf lubiany przez dzieci raczej jest rzadkoscią a nie normą.
                --
                Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
                • A mam wrażenie, że problem nie dotyczy jedynie mojej córki tylko jest problemem ogólnokrajowym, a dobrze prowadzony wf lubiany przez dzieci raczej jest rzadkoscią a nie normą.

                  zgadzam się, jest to POWAŻNY problem ogólnokrajowy.
                  mamy też problem, i to powazny, z nauczaniem matematyki (oj, bolesny). jakoś nikt nie mówi, że należy ją zlikwidować- tylko uczyć lepiej.
                  podobnie z wf- poważna, konsekwentna reforma więcej kasy na sale/sprzęt, większa różnorodność zajęć, kształcenie, ew. wyrzucanie nieudolnych nauczycieli- a wszystko to ze wsparciem, presją rodziców- może by pomogło? a likwidacja- bylibyśmy jedynym takim krajem na świecie- i na pewni dzieci by powaznie ucierpialy.
                  pozdrawiam
                  • bramanka napisała:

                    > mamy też problem, i to powazny, z nauczaniem matematyki (oj, bolesny). jakoś ni
                    > kt nie mówi, że należy ją zlikwidować- tylko uczyć lepiej.

                    No ale róznica jednak jest. W ogóle bez matematyki się nie da edukowac dzieci, toż to królowa nauk smile a bez beznadziejnego wf mysle że nie byłoby tak źle, zwłaszcza że w jego miejsce można by dać np. język obcy lub matematykę /o której mu mowa/. Nie wiem czy nie byłoby z korzyścią dla dzieci.
                    Oczywiscie ja się tak głośno zastanawiam jedynie. Wiadomo że wf w szkołach będzie smile

                    pozdrawiam
                    --
                    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
przejdź do: 1-100 101-116
(101-116)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.