Dodaj do ulubionych

Male klasy-gorsze szkoly.

08.09.12, 14:27
Przeczytalem cos takiego:

"No właśnie to JEST ekonomia, ale w wydaniu długofalowym. W grupce 15 osobowej jest czas na nauczenie dzieci więcej niż durne i bzdurne minimum, czegoś więcej niż przygotowanie do zdawania testów. W takiej klasie jest czas na nauczenie dzieci mysleć."

i sie dziwie jak mozna tak bzdurnie myslec.

Zaczne od tego ze w klasach moich dzieci nigdy nie bylo mniej niz 30 dzieci i sa to bardzo dobre szkoly.
Argument za duzymi klasami jest oczywisty,ze by miec klasy po 16 uczniow musisz zatrudnic 2x wiecej nauczycieli i ci nauczyciele niestety w wiekszosci beda beznadziejni.
Nawet przy duzych klasach ciezko jest znalezc bardzo dobrych nauczycieli a czym mniejsze klasy tym bardziej dodatkowi nauczyciele nie prezentuja zadnego poziomu by nauczac normalne czy tez zdolne dzieci.
Przeciez dyrektor szkoly likwidujac male klasy robi np z 4 klas 3 wieksze-wyrzuca wtedy z pracy najgorszych nauczycieli i dlatego poziom nauczania sie podnosi.
Argument ze w malych grupach dziecko lepiej przyswaja tez jest bez sensu bo czym mniejsza grupa tym mniejsza konkurencja a poziom klasy uzalezniony jest od poziomu uczniow i poziomu nauczycieli.
W malych grupach tak jak w malych wsiach kwitnie kumoterstwo a zanika konkurencja.
Edytor zaawansowany
  • hanna26 08.09.12, 15:22
    big_grin
    Na taki stek bredni właściwie trudno jest cokolwiek odpowiedzieć. big_grin


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • zgagusia 08.09.12, 16:23
    > Na taki stek bredni właściwie trudno jest cokolwiek odpowiedzieć. big_grin

    He, he, bo maks nigdy nie pisze po to zeby mu odpowiadać, on nie uznaje żadnej dyskusji; jemu sie wydaje ze on tu przed nami z tej ciemnej, zacofanej Polski, niesie oświaty kaganiec wink I nie ma co z nim wchodzić w polemikę, bo każdy kto kwestionuje maksia prawdy objawione usłyszy od niego ze jest baba z magla, ma uposledzone dziecko lub coś podobnego uncertain

  • janka345 08.09.12, 15:27

    > Przeciez dyrektor szkoly likwidujac male klasy robi np z 4 klas 3 wieksze-wyrzu
    > ca wtedy z pracy najgorszych nauczycieli i dlatego poziom nauczania sie podnosi
    > .
    Gdyby dyrektorzy kierowali się takimi kryteriami byłoby super. Niestety w przypadku likwidacji klas odejdzie:
    1.nauczyciel, który nie moze w pełni korzystać z postanowień karty nauczyciela np. kontraktowy, nawet gdyby uczył genialnie
    2. nauczyciel z mniejszym stażem, bez względu na to, czy ma dobre wyniki
    3. dyplomowany zawsze ,,wygra'' z mianowanym, a mianowany z kontraktowym, bo mianowanego nie tak łatwo zwolnić nawet jeśli osiadł zupełnie na laurach i nie robi nic
    4. nie ma siły przebicia w szkole, jest bardzo kulturalny, nie wychodzi przed szereg, choć uczy bardzo dobrze

    Zostanie ten, który przyjaźni się z dyrekcją, robi dużo pracy papirekowej za dyrekcję, ma wzorowo powypełniane wszelkie dokumenty szkolne, analizy, plany, tabelki i inne bzdety (często robi to na lekcji, ale co tam), dyrektor ma wobec niego jakiś dług wdzięczności lub on ma coś na dyrektora smile

    To, czy jest świetnym pedagogiem i co właściwie robi na lekcjach niestety liczy się najmniej.
    Zły wynik np. egzaminu zawsze można zrzucić na to, że grupa zebrała się gorsza intelektualnie, że lenie, w ogóle się nie uczą, rodzice nie dopilnowali, wpadli w złe środowisko, nie odrabiają prac domowych, nie przygotowują się do lekcji, można by tak wymyślać w nieskończoność


  • mamusia1999 08.09.12, 15:48
    to akurat wiem: rowniez w USA nauczyciele szkol publicznych sa pracownikami publicznymi i wtedy kochaniutki o kolejnosci zwolnien decyduja publiczne umowy taryfowe a wg nich: staz pracy i sytuacja socjalna (stan cywilny i dzieci). w momencie laczenia klas odchodza na pierwszy ogien stazysci a nie chalturnicy.
  • maksimum 09.09.12, 01:50
    mamusia1999 napisała:

    > to akurat wiem: rowniez w USA nauczyciele szkol publicznych sa pracownikami p
    > ublicznymi i wtedy kochaniutki o kolejnosci zwolnien decyduja publiczne umowy t
    > aryfowe a wg nich: staz pracy i sytuacja socjalna (stan cywilny i dzieci). w mo
    > mencie laczenia klas odchodza na pierwszy ogien stazysci a nie chalturnicy.
    -----------
    Wyglada to w ten sposob ze chalturnikom obcina sie godziny i maja tylko niezbedne minimum i jak chca siedziec w danej szkole to moga ale nie musza.
    Natomiast gdy ktos odchodzi ze szkoly albo idzie na emeryture to najlepsze szkoly maja tysiace chetnych bardzo dobrych nauczycieli z calego NYC i okolicznych stanow.
    Kazdy nauczyciel chce uczyc w najlepszej szkole a nie jakiejs tam a wszyscy wiedza ktora jest najlepsza bo istnieja rankingi ,ktore wszyscy znaja.
  • tijgertje 08.09.12, 16:38
    Hehe, Maksiu to chyba ksiazke o "nowej logice" powinien wydacwink
    wszystko jasne: jesli ktokolwiek gdziekolwiek twierdzi cos innego niz w szkole Maksiowych dzieci, to wedlug "nowej logiki" na pewno nie ma racji, a argumenty, nawet najbardziej pokrecone Maksiu zawsze znajdziewink
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • mamusia1999 08.09.12, 17:11
    co sie dziwisz? pojawila sie poszlaka, ze szkola maksiowych dzieci taka rajska jednak nie jest. i co? niby mialby to zaakceptowac? rysy sie kituje i juz. a ze to wymaga nowej logiki? maksiu potrafi, wszak wychowal sie na przemalowanym trawniku i nawet pewnie Urbanowi wierzyl, ze banany sa niesmaczne wink
  • ewa_mama_jasia 08.09.12, 16:46
    15 osób w klasie zawsze łatwiej przepytać, niż 30. Nikt się nie schowa za plecami kolegów. Szybciej można sprawdzić kartkówke, jest więcej czasu na omówienie błędów. W podstawówce nie jest konieczna konkurencja, tylko przyswojenie wiedzy do zdania sprawdzianu.
    Klasa mniejsza z reguły szybciej się integruje, co ma znaczenie chociażby przy prowadzeniu jakiejkolwiek pracy wychowawczej: trudne tematy lepiej są przyswajane w grupie w miarę zintegrowanej. Z mniejszą grupą z reguły łatwiej i szybciej się pewne rzeczy ustala. Itd, itp.
    Nie na darmo w prywatnych szkołach klasy są mniejsze niż w publicznych. I jakimś dziwnym trafem, te prywatne szkoły z mniej licznymi klasami osiągają lepsze średnie wyniki egzaminów (piszę na przykładzie Warszawy).

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • jakw 08.09.12, 19:38
    ewa_mama_jasia napisała:

    > W podstawówce nie jest konieczna konkurencja, tylko przyswojenie wiedzy
    > do zdania sprawdzianu.
    Sprawdzianu nie można nie zdać. Chyba że dziecko startuje do jakiegoś cud-gimnazjum - ale wtedy ma jak najbardziej do czynienie z konkurencją.

    > Nie na darmo w prywatnych szkołach klasy są mniejsze niż w publicznych. I jakim
    > ś dziwnym trafem, te prywatne szkoły z mniej licznymi klasami osiągają lepsze ś
    > rednie wyniki egzaminów (piszę na przykładzie Warszawy).
    Ale też nie udowodnisz, że lepsze wyniki szkół prywatnych wynikają głównie z mniejszych klas. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że te wyniki są lepsze wskutek selekcji kandydatów i ich rodziców na wejściu.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ewa_mama_jasia 08.09.12, 20:28
    Nie chce mi się kłócić. Nie mam też zamiaru nikogo przekonywać, że klasy 15 osobowe są lepsze pod różnymi względami niż 30to. Znam dzieci z takich i takich, znałam też dziewczynę z klasy, gdzie było 7ro dzieci.
    I nie do każdej szkoły prywatnej jest nabór na bazie selekcji kandydatów i ich rodziców itp.
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • jakw 08.09.12, 21:26
    ewa_mama_jasia napisała:

    > Nie mam też zamiaru nikogo przekonywać, że klasy 15 osobowe są lepsze pod różnymi względami niż 30to.
    Ja też nie twierdzę, że klasy 30-osobowe są lepsze niż te 15-osobowe. Ale osobiście chybabym nie chciała , żeby dziecko moje chodziło do klasy 7-osobowej.

    > I nie do każdej szkoły prywatnej jest nabór na bazie selekcji kandydatów i ich
    > rodziców itp.
    Imho jest. Choćby dlatego, że za prywatną szkołę bardziej skłonni są płacić rodzice przywiązujący dużą wagę do edukacji dzieci. I owszem - dzieci takich rodziców są też w szkołach publicznych. Ale oprócz nich są dzieci z rodzin bardzo przeciętnych i czasem wręcz z lekka patologicznych. I choćby dlatego zwykła szkoła podstawowa czy zwykłe gimnazjum zasadniczo będzie miało gorszy średni wynik niż szkoły prywatne. Ale proponuję zajrzeć w wyniki matur w Wwie - na topie to raczej nie znajdziesz dużo liceów prywatnych , nawet jeśli mają kilkunastoosobowe klasy. Za to całkiem sporo jest tam tych publicznych z 30-osobowymi klasami.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 09.09.12, 01:58
    ewa_mama_jasia napisała:

    > 15 osób w klasie zawsze łatwiej przepytać, niż 30.

    To ty jeszcze w polowie XX wieku jestes?
    W dobrych szkolach nikt nikogo nie pyta,bo sa okresowe testy,minimum 1x w miesiacu a czesto 1x w tygodniu.

    > Nikt się nie schowa za plecami kolegów. Szybciej można sprawdzić kartkówke, jest więcej >czasu na omówienie błędów.

    Nie wylatuj mnie z tym sredniowieczem i chowaniem sie za plecami prosze.
    Bledy sobie kazdy sam w domu poprawia.

    > W podstawówce nie jest konieczna konkurencja, tylko przyswojenie wiedzy
    > do zdania sprawdzianu.

    Moze o ciebie na wsi nie,ale wszedzie na swiecie ta konkurencja jest od najmlodszych lat.
    Testy sa juz przeprowadzane na 4-5 latkach i na podstawie takich testow moja corka dostala sie do klasy specjalnie uzdolnionych.

    > Nie na darmo w prywatnych szkołach klasy są mniejsze niż w publicznych. I jakim
    > ś dziwnym trafem, te prywatne szkoły z mniej licznymi klasami osiągają lepsze ś
    > rednie wyniki egzaminów (piszę na przykładzie Warszawy).

    Kurom domowym mozna wcisnac,ze mniejsze klasy to lepsze wyniki i ze prywatna jest lepsza od publicznej.
    Moj syn zdawal do publicznej i prywatnej i wybral publiczna bo byla na wyzszym poziomie.
  • ewa_mama_jasia 10.09.12, 15:41
    A tak z ciekawości - jakim prawem wyzywasz mnie od ciemnych bab ze wsi ze średniowiecza? Możesz nie zgadzać się z moimi pogladami, mozesz uważać swoje za jedyne słuszne, ale obrazać mnie nie masz prawa.
    Co do wyższości testów nad swobodną wypowiedzią - pozwolisz, że będę miała inne zdanie. Przy badaniu wiedzy za pomocą testów - co osiągniesz? Tylko i jedynie biegłość w rozwiązywaniu ich. I znajomość jedynie słusznych słów kluczowych. Nie ma to miejsca na dyskusję, polemikę, umiejętność wyargumentowania własnego zdania.
    No ale wielbiciela testów nie przekonam, nawet nie mam zamiaru. Tylko podkreślam - nie zgfadzam się na obrażanie. Podobno jesteś po nobilitowanej uczelni, trzymaj poziom smile
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • maksimum 10.09.12, 17:50
    ewa_mama_jasia napisała:

    > Co do wyższości testów nad swobodną wypowiedzią - pozwolisz, że będę miała inne
    > zdanie. Przy badaniu wiedzy za pomocą testów - co osiągniesz? Tylko i jedynie
    > biegłość w rozwiązywaniu ich.

    Trzeba miec wiedze i inteligencje by zrobic dobrze test.

    > Nie ma to miejsca na dyskusję, polemikę, umiejętność wyargumentowania własnego z
    > dania.

    Bo w dyskusjach i polemikach kazdy ma racje a najbardziej ci,ktorzy zyskaja przychylnosc wiekszosci co wcale nie znaczy ze wiekszosc ma racje.
    Wiekszosc zazwyczaj jest slabo wyksztalcona i ledwo przedzie w zyciu.

  • canuck_eh 11.09.12, 01:46
    MAksiu, kiedy dotrze to do twojego zakutego lba ze nie we wszystkich krajach w szkolach stosuja te same metody co u twoich dzieci?I nie kazdy uwaza ze ze NYC to raj na ziemi a szkoly tam od podstawowki poczawszy a na uniwersytecie skonczywszy sa szczytem marzen kazdego ucznia i rodzica?
    Nudny jestes z zakladaniem watkow tylko po to by sie pochwalic jakie to zdolne dzieci splodziles i pokazac wyzszosc Hameryki nad reszta swiata.
  • maksimum 11.09.12, 03:02
    canuck_eh napisała:

    > pochwalic jakie to zdolne dzieci splodziles i pokazac wyzszosc Hameryki nad reszta swiata.

    Ja sie mam czym pochwalic a ty niestety nie i dlatego wszystko cie wkurza.
  • canuck_eh 11.09.12, 19:03
    JAki ty maksiu jestes malutki i mierniutki.To ze nie wychwalam sie na kazdym kroku nie znaczy ze nie mam sie czym pochwalic.Ale jezeli bardzo chcesz prosze bardzo - w najblizszy weekend bedzie w Hamiltonie Trooping of the Colours.Jak juz sie wywiesz z wikipedii co to jest daj znac to powiem Ci gdzie ja i moja rodzina bedzie podczas tej ceremonii i moge cie zapewnic ze nie na kanapie w domu przed TV.
  • canuck_eh 11.09.12, 01:57
    A ty bidak nie mozesz poprawic tego jednego notorycznego bledu mimo ze ci tu nie jedna osoba zwracala uwage.
  • maksimum 11.09.12, 02:56
    canuck_eh napisała:

    > A ty bidak nie mozesz poprawic tego jednego notorycznego bledu

    Bo mnie sie wydaje ze to zaden blad.
  • canuck_eh 11.09.12, 19:07
    No to zle ci sie wydaje inteligencie.I przejawem glupoty jest upieranie sie przy czyms jak nie jedna osoba ci tlumaczy jak cieleciu na rozdrozu ze jest to bledna forma.A ty masz swoje wyjasnienia ze "mi" stosuje tylko plebs.
    I nie wyjezdzaj mi tu ze skoro wiekszosc ci mowi ze jest zle( a dokladnie wszyscy) to nie znaczy ze my mamy racje.Ale ty jestes za glupi zeby sie przyznac do bledu i dalej bedziesz robil z siebie idiote.
  • joxanna 11.09.12, 15:34
    No, nie wszystkie szkoły prywatne preferują mniejsze klasy. W okolicach Warszawy najlepsze wyniki mają szkoły stowarzyszenia Sternik - a tam właśnie klasy są duże:

    >Następna zasada to liczne klasy: za idealne uznaje się 28-30-osobowe - bo diament szlifuje się diamentem, a człowieka człowiekiem< cały tekst: www.sternik.edu.pl/press-room/artykuly/polska-the-times
  • maksimum 11.09.12, 15:41
    "Następna zasada to liczne klasy: za idealne uznaje się 28-30-osobowe - bo diament szlifuje się diamentem, a człowieka człowiekiem."
    ----------
    To jest dosc oczywiste,ze tylko duza konkurencja zapewnia dobry i szybki rozwoj.
    Czym mniejsza klasa tym mniejsza konkurencja i o szlifowaniu nie ma mowy.
  • joxanna 11.09.12, 15:52
    Myślę, że w tym stowarzyszeniu nie chodzi o konkurencję, tylko o wzajemne inspirowanie się.
  • maksimum 11.09.12, 16:31
    Mozna to nazwac poetycko lub ekonomicznie a znaczenie jest to samo.
    Chodzi o umieszczenie w grupie sporej grupy ludzi a podobnym poziomie i podobnych zainteresowaniach.
  • pyzzi 08.09.12, 17:45
    Maks, a ty w ogóle to kiedy zaglądałeś do jakiejś szkoły ?
    I co, znalazłeś osobiście jakiegoś beznadziejnego nauczyciela ?
  • anmanika 08.09.12, 17:48
    Maksiu musi usprawiedliwić szkołę w slumsach imigranckich Nowego Jorkuwink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 09.09.12, 13:15
    anmanika napisała:

    > Maksiu musi usprawiedliwić szkołę w slumsach imigranckich Nowego Jorkuwink

    Glodnemu chleb na mysli.Niestety nie moge ci w tym pomoc.
  • anmanika 10.09.12, 09:08
    Nigdy w życiiu nie chciałabym mieszkać w USA, tym bardziej w slamsach imigranckich, no ale jak widać dla niektórych to szczyt marzeń.
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 10.09.12, 15:04
    anmanika napisała:

    > Nigdy w życiiu nie chciałabym mieszkać w USA,

    Nie doroslas do tego.Do wyzszej cywilizacji trzeba dorosnac umyslowo bo inaczej zagubilabys sie tutaj.

    > tym bardziej w slamsach imigranckich, no ale jak widać dla niektórych to szczyt marzeń.

    Slumsy sa wszedzie i mozesz mi wierzyc,ze w Polsce ich jest duzo wiecej niz w USA.
    Porownujac poziom zycia w Polsce i USA to zdecydowana wiekszosc Polski to jest jeden wielki slums.
  • maksimum 09.09.12, 13:14
    pyzzi napisała:

    > Maks, a ty w ogóle to kiedy zaglądałeś do jakiejś szkoły ?
    > I co, znalazłeś osobiście jakiegoś beznadziejnego nauczyciela ?

    Chodzilem do szkoly na wywiadowki.Rozmawialem z dziecmi i innymi rodzicami i owszem kazdy wiedzial,ktora nauczycielka byla beznadziejna i kombinowal by przeniesc dzieci do innej klasy.
  • canuck_eh 11.09.12, 22:33
    A ponoc w szkolach do ktorych chadzaly i chadzaja twoje dzieci beznadziejni nauczyciele nie maja szansy bytu.To o co tutaj sie rozchodzi?
  • maksimum 12.09.12, 01:27
    canuck_eh napisała:

    > A ponoc w szkolach do ktorych chadzaly i chadzaja twoje dzieci beznadziejni nau
    > czyciele nie maja szansy bytu.To o co tutaj sie rozchodzi?

    Rozchodzi sie o to ze 20 lat temu byli dobrzy ale czasy sie zmieniaja i niektorzy nie nadarzaja.
    Zwolnic ich ciezko,wiec oglupiaja dzieci do emerytury.
  • canuck_eh 12.09.12, 01:55
    hmmm, pamietam jak dzisiaj jak wypisywales ze sami najlepsi nauczyciele w tych szkolach siedzieli to cos tu krecisz wypisujac teraz ze sa tez i beznadziejni.Placzesz sie w zeznaniach jak nikt.
  • maksimum 12.09.12, 05:22
    canuck_eh napisała:

    > hmmm, pamietam jak dzisiaj jak wypisywales ze sami najlepsi nauczyciele w tych
    > szkolach siedzieli to cos tu krecisz wypisujac teraz ze sa tez i beznadziejni.
    > Placzesz sie w zeznaniach jak nikt.
    ----------
    Czym wyzej tym bylo lepiej.W podstawowkach jeszcze bylo sporo slabych.W gimnazjum juz mniej a w liceum jeszcze mniej.
  • canuck_eh 12.09.12, 14:51
    Nooo, cos trzeba wymyslic napredce.Zapomniales o studiach.Tam pewnikiem nie ma juz zadnej miernoty co?
  • maksimum 12.09.12, 15:02
    canuck_eh napisała:

    > Nooo, cos trzeba wymyslic napredce.Zapomniales o studiach.Tam pewnikiem nie ma
    > juz zadnej miernoty co?

    Tu masz wyjasnienie co do studiow w Polsce i koniecznie przeczytaj komentarze pod spodem!

    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12470404,Polskie_uczelnie_jak_Amber_Gold__Raport_OECD_a_rzeczywistosc.html
    Tak sie konczy zwiekszanie liczby studentow.
    Tym samym by zaowocowalo zwiekszanie liczby nauczycieli.

    A poziomu studiow w USA nie da sie w zaden sposob porownac do tego dna,ktore osiagnela Polska.
  • canuck_eh 13.09.12, 14:14
    Czytalam ten art.Jak go czytalam to juz wiedzialam jaka to pozywke bedziesz mial.
    Mysle ze problemem w Polsce jest to ze studia sa darmowe.Gdyby trzeba bylo placic to nie kazdy by na te studia sie pchal.I znowu - nie wszystkie uczelnie i wydzialy spadly na pysk.Sa takie ktore ciagle trzymaja klase, trudno sie tam dopchac a i czasem dosc trudno sie na owych studiach utrzymac.Nie generalizuj ze WSZYSTKIE uczelnie sa do d..y
    No i znowu nie odpowiedziales na pytanko.
    I kolejna sprawa - wieksza ilosc nauczycieli nie przeszkadza - tylko musza to byc ludzie z powolaniem.Bo jezeli polowa z nich idzie na pedagogike bo to latwe studiowanie i najwyzej po studiach pojde do szkoly - no to masz tych nauczycieli drugiej klasy.Tak jest wszedzie, nawet w tych twoich uroczych USA
  • maksimum 13.09.12, 15:46
    canuck_eh napisała:

    >Sa takie ktore ciagle trzymaja klase, trudno sie tam dopc
    > hac a i czasem dosc trudno sie na owych studiach utrzymac.Nie generalizuj ze WS
    > ZYSTKIE uczelnie sa do d..y

    Za moich czasow tych slabych uczelni nie bylo i albo studiowales albo wojsko.
    Teraz jak ci slabo idzie na dobrej uczelni,to cie nie wyrzuca,bo pojdziesz na inna a uczelnia straci dotacje.

  • hankam 13.09.12, 18:42
    > Za moich czasow tych slabych uczelni nie bylo i albo studiowales albo wojsko.
    > Teraz jak ci slabo idzie na dobrej uczelni,to cie nie wyrzuca,bo pojdziesz na i
    > nna a uczelnia straci dotacje.


    Było ich mniej. Było za to mnóstwo szkół policealnych i pomaturalnych dających konkretny zawód absolwentom szkół średnich.

    Marne szkoły wyższe były. O uczelniach typu Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Małym Mieście Wojewódzkim nie słyszałeś? Miałam kiedyś okazję spotkać w czasie praktyk wakacyjnych studentki takiej własnie szkoły i może źle trafiłam, ale nie były to orlice, niestety.
    O studiach zaocznych też nie słyszałeś?
    --
    Hiding Tonight
  • maksimum 13.09.12, 20:27
    hankam napisała:

    > Marne szkoły wyższe były. O uczelniach typu Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Małym
    > Mieście Wojewódzkim nie słyszałeś? Miałam kiedyś okazję spotkać w czasie prakty
    > k wakacyjnych studentki takiej własnie szkoły i może źle trafiłam, ale nie były
    > to orlice, niestety.

    Byly te PGRy w Koszalinie i ZG i nawet znalem taka jedna bo to byla siostra mojej dziewczyny.Nawet sugerowala ze nie mialaby nic przeciwko temu zebym sie ja blizej zajal,bo tamta nie miala chlopaka ale chceci miala.

    > O studiach zaocznych też nie słyszałeś?

    To teraz takich nie ma?
  • maksimum 13.09.12, 20:30
    > hankam napisała:

    > Marne szkoły wyższe były. O uczelniach typu Wyższa Szkoła Pedagogiczna w
    > Małym Mieście Wojewódzkim nie słyszałeś? Miałam kiedyś okazję spotkać w czasie
    > praktyk wakacyjnych studentki takiej własnie szkoły i może źle trafiłam, ale ni
    > e były to orlice, niestety.

    I pewno wyrosly na szanowane nauczycielki.
    Sama widzisz jaki material idzie na nauczycielki.

  • jagoda2 08.09.12, 18:09
    nt.
  • maksimum 09.09.12, 13:18
    Najwieksza bzdura sa male klasy,bo dobrego nauczyciela nie podzielisz na pol,a do drugiej malej klasy dostaniesz takiego gamonia ze sama bedziesz musiala z dzieciakiem caly program przerabiac.
  • jagoda2 09.09.12, 18:42
    Hmm, ciekawe, skąd takie wnioski. Ja mam zupełnie inne doświadczenia, w tej kwestii.
  • maksimum 10.09.12, 03:36
    jagoda2 napisała:

    > Hmm, ciekawe, skąd takie wnioski. Ja mam zupełnie inne doświadczenia, w tej kwestii.

    Na podstawie dwoch szkol gminnych?
  • jagoda2 10.09.12, 10:16
    Skąd takie przypuszczenie?
  • canuck_eh 11.09.12, 22:35
    Jagoda, on to sprawdzil w Wikipedii i teraz nie podskoczysz.Masz doswiadczenie z dwoch gminnych szkolek i koniecwink
  • jakw 08.09.12, 19:33
    maksimum napisał:
    > Przeciez dyrektor szkoly likwidujac male klasy robi np z 4 klas 3 wieksze-wyrzu
    > ca wtedy z pracy najgorszych nauczycieli
    Może to tak działa w NYC, ale w Polsce - niekoniecznie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • anetchen2306 08.09.12, 20:30
    "Zaczne od tego ze w klasach moich dzieci nigdy nie bylo mniej niz 30 dzieci i sa to bardzo dobre szkoly."
    Szczerze im wspolczuje pobytu w takim kolchozie.
    W liceum moja klasa liczyla co prawda 36 sztuk, ale prawie kazde zajecia byly prowadzone w dwoch grupach, wiec swoje liczne towarzystwo musielismy akceptowac tylko na j. polskim i matmie.
    Poza tym: bardzo dobre szkoly dbaja o to, by klasy nie byly "przepelnione" (takze z powodow higieny pracy i nauki w takiej klasie).

    Jezeli klasa w szkole podstawowej przypominalaby sale wykladowa mojego uniwersytetu, to nie zapisalabym do niej swoich dzieci dobrowolnie nigdy. Stawiam na idywidualnosc, nie na "fabryke".

    Swego czasu pracowalam we "wsiowym" gimnazjum: klasy liczyly po 15-20 uczniow. Osiagali najlepsze wyniki z egzaminow zewnetrzych w calym powiecie ...
  • olena.s 08.09.12, 20:38
    Błąd w założeniu.
    O ile wiem w USA występuje takie zwierzę jak Teacher's Assistant, czyli dodatkowa pomoc nauczycielska - w mojej szkole każda klasa 1-2, a może i 1-3 miała na stałe asystenta wspomagającego nauczyciela. To przy 30 osobowej klasie jest trochę inny układ niż w Polsce, gdzie nauczyciel musi wystarczyć w pojedynkę.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • maksimum 09.09.12, 01:45
    olena.s napisała:

    > O ile wiem w USA występuje takie zwierzę jak Teacher's Assistant, czyli dodatko
    > wa pomoc nauczycielska - w mojej szkole każda klasa 1-2, a może i 1-3 miała na
    > stałe asystenta wspomagającego nauczyciela.

    U moich dzieci teacher's assistant byl tylko w pre-K czyli w klasie 4 latkow.
    W klasach i szkolach dla opoznionych jest ich wiecej.
  • olena.s 09.09.12, 08:42
    No to w takim razie zwyczajnie piszesz bzdury.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • maksimum 09.09.12, 13:20
    olena.s napisała:

    > No to w takim razie zwyczajnie piszesz bzdury.

    A ty zaraz zaczniesz udowadniac,ze nie ma zlych nauczycieli.
  • olena.s 09.09.12, 21:34
    Twoja argumentacja przypomina mi Korwina Mikke, kiedy zapewniał, że zniesienie limitu prędkości spowoduje wzrost bezpieczeństwa. Uważał, że zły kierowca przemieszczający się między punktem A i B z większą prędkością będzie na drodze krócej, a więc ryzyko wypadku - mniejsze.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • maksimum 10.09.12, 03:26
    olena.s napisała:

    > Twoja argumentacja przypomina mi Korwina Mikke, kiedy zapewniał, że zniesienie
    > limitu prędkości spowoduje wzrost bezpieczeństwa. Uważał, że zły kierowca prze
    > mieszczający się między punktem A i B z większą prędkością będzie na drodze kró
    > cej, a więc ryzyko wypadku - mniejsze.
    -----------
    Ja bym nigdy z taka argumentacja nie wyskoczyl i dziwie sie skad u ciebie takie porownania.

    Sprobuje ci to lopatologicznie wytlumaczyc.
    Im wiekszy % studentow wsrod mlodziezy konczacej szkoly ,tym poziom studiow jest nizszy.
    Jesli np tylko 30% uczniow konczacych szkoly zdaje na studia to poziom studiow bedzie wyzszy niz wtedy gdy na studia dostanie sie 50% mlodziezy konczacej szkoly.
    Bo 20% nie dostanie sie na studia ze wzgledu na slabe wyniki na egzaminach wstepnych.

    Jesli zrozumiesz to,ze czym wiecej studentow-tym nizszy poziom,to powinnas rowniez zrozumiec to,ze czym wiecej nauczycieli tym nizszy ich poziom.

    PS.Z ta predkoscia samochodow to niezle dalas czadu!
  • edorka1 08.09.12, 23:30
    Co za bzdety.
    Moje dziecię wylądowało właśnie w 30 osobowej czwartej klasie. Po połączeniu klas i zlikwidowaniu etatów. Zgrzytam zębami jak słyszę takie bzdury.I staram się być dobrej myśli. Ale jakoś nie przychodzi mi to łatwo.
  • maksimum 09.09.12, 02:01
    edorka1 napisała:

    > Co za bzdety.
    > Moje dziecię wylądowało właśnie w 30 osobowej czwartej klasie. Po połączeniu kl
    > as i zlikwidowaniu etatów. Zgrzytam zębami jak słyszę takie bzdury.I staram się
    > być dobrej myśli. Ale jakoś nie przychodzi mi to łatwo.
    ------
    W malych klasach jest wieksza szansa ze nauczycielka poglaszcze dziecko po glowie czesciej bo jest ich mniej do glaskania i to by bylo na tyle.
  • maksimum 09.09.12, 02:16
    ewa_mama_jasia napisała:

    > Nie chce mi się kłócić. Nie mam też zamiaru nikogo przekonywać, że klasy 15 oso
    > bowe są lepsze pod różnymi względami niż 30to.

    Ty jako prosta baba myslisz w ten sposob,ze masz klase 30 osobowa i dobrego nauczyciela,to jak podzielisz ta klase na dwie 15 osobowe to musi byc duzo lepiej-tylko zupelnie nie myslisz o tym ze nauczyciela nie da sie podzielic.
    No wiec drugiego nauczyciele do tej drugiej klasy bedziesz musiala wziac z lapanki albo innych odrzutow.
    No i wyjdzie na to,ze w jednej z tych klas poziom moze sie minimalnie podniesc,ale w drugiej osiagnie dno z powodu beznadziejnej nauczycielki.
    Tak widzialem beznadziejne nauczycielki nawet w tych dobrych szkolach moich dzieci,bo sa one wszedzie.
    Oczywiscie wyniki nauczania spadly na leb na szyje i trzeba bylo rok z takim babsztylem przetrzymac i samemu dzieciaka w domu douczac.

  • maksimum 09.09.12, 04:34
    Z innego watka wyciagnalem taki oto wpis dobrze obrazujacy nauczanie w dobrych szkolach amerykanskich.

    --------------------------------
    k1234561 napisała:

    > Moja córka obecnie w piątej klasie też przeszła przez taką nadambitną panią.Cóż
    > ,nie ukrywam,że większość pracy spadała na rodziców.Pani leciała z materiałem s
    > zybko,klasówka goniła klasówkę,więc żeby dzieci nie nałapały dwój trzeba je był
    > o przygotowywać w domu jedne,te zdolniejsze siedziały krócej inne tak jak moja
    > córka musiały sporo czasu poświęcić na naukę.Efekt klasa rzeczywiście była najl
    > epsza w szkole,ale to nie była zasługa pani a rodziców,którym również zależało
    > aby dzieci nie miały zaległości,aby zawsze były przygotowane itd.w rezultacie i
    > tak cały splendor spadł na panią wychowawczynię,że to ona doprowadziła klasę d
    > o tych sukcesów.
    > Z perspektywy czasu mogę powiedzieć tak,obserwuj co się będzie działo jeśli pan
    > i będzie nad ambitna,będzie zbyt dużo zwalała na rodziców a sama będzie tylko o
    > graniczać się do sprawdzania wiedzy i pędzenia z materiałem,jeśli zauważysz wsz
    > elaką nadgorliwość,dopiero wtedy po odpowiednim rozeznaniu przenieś dziecko do
    > równoległej klasy,gdzie w spokoju zakończy etap I-III.
    --------------
    Tak wyglada nauczanie w szkolach moich dzieci.Test goni test i trzeba sie duzo uczyc samemu w domu a rodzic ma OBOWIAZEK sprawdzic i podpisac wszystkie prace domowe dziecka.
    No wiec przy sprawdzaniu a przed podpisaniem poprawialem wszystkie bledy i douczalem dzieci.
    Widac ta nauczycielka liznela troche swiata a moze i w USA byla.
    A najciekawsze sa odpiedzi w tamtym watku i calkiem zblizone do odpowiedzi w tym watku.
    Zabierz dziecko od najlepszej nauczycielki bo bedzie sie dzieciak przemeczal i mamuska tez.
    Domyslam sie ze wam pasuja gorsze nauczycielki i nizszy poziom nauczania,bo wtedy ani dziecko ani rodzic sie nie przemeczaja.
    I pozniej takie bable ida do pracy i tez kombinuja jakby sie nie przemeczyc.
  • mamusia1999 09.09.12, 11:02
    taaaa, maksiu. i z tego douczania przez rodzicow dzieciakowi dosc logicznie wynika, ze ta cala edukacja to jakas spolka akcyjna, w ktorej sa udzialowcami mniejszosciowymi - zero wplywu i zero odpowiedzialnosci. w efekcie 16latek nie wie, co by chcial studiowac i a juz gdzie, to absolutna abstrakcja wink

    tak na prawde "sukces" najdrozszych swiatowych szkol z internatami wlasnie na tym polega: uczen w 100% odpowiada przed nauczycielem za wlasne postepy. nie ma trojkata nauczyciel-rodzice-uczen, jest prosty uklad bilateralny. nigdy w zyciu nie rozstalabym sie z dziecmi, ale jak popatrzyc na Finlandie, to system funkcjonuje bez inernatow rowniez. z malymi klasami oczy.
  • maksimum 09.09.12, 13:29
    mamusia1999 napisała:

    > tak na prawde "sukces" najdrozszych swiatowych szkol z internatami wlasnie na t
    > ym polega: uczen w 100% odpowiada przed nauczycielem za wlasne postepy. nie ma
    > trojkata nauczyciel-rodzice-uczen, jest prosty uklad bilateralny.

    Uklad jest taki bo rodzice pozbyli sie dzieciaka z domu.


    > nigdy w zyciu nie rozstalabym sie z dziecmi, ale jak popatrzyc na Finlandie, to system >funkcjonuje bez inernatow rowniez. z malymi klasami oczy.

    Finlandia jest bardzo zlym przykladem:
    1-nie jest multinarodowa czy multirasowa
    2-tam sa tylko szkoly panstwowe i takie sa tylko brane pod uwage przy testach miedzynarodowych.
    3-wszyscy juz zdazyli zakumac,ze szkoly prywatne to jednak czolowka w kazdym kraju.
  • jotde3 09.09.12, 15:15
    maksimum napisał:
    > 3-wszyscy juz zdazyli zakumac,ze szkoly prywatne to jednak czolowka w kazdym kr
    > aju.

    no nie wiem , jak patrzyłem na ewd we wrocławiu ( wiem wiem to wiocha ) to wcale nie były to najlepsze szkoły .
  • zgagusia 10.09.12, 06:49
    jotde3 napisał:

    > maksimum napisał:
    > > 3-wszyscy juz zdazyli zakumac,ze szkoly prywatne to jednak czolowka w kaz
    > dym kr
    > > aju.
    >
    > no nie wiem , jak patrzyłem na ewd we wrocławiu ( wiem wiem to wiocha ) to wcal
    > e nie były to najlepsze szkoły .

    Jotde3 - a na jakie szkoły patrzyłeś? Podstawówki, gimnazja, licea?
  • jotde3 10.09.12, 09:45

    zgagusia napisała:
    > Jotde3 - a na jakie szkoły patrzyłeś? Podstawówki, gimnazja, licea?

    głównie na gimnazja , żuciłem okiem na licea . podstawówki nie mają liczonego ewd .
  • zgagusia 10.09.12, 10:14
    jotde3 napisał:

    >
    > zgagusia napisała:
    > > Jotde3 - a na jakie szkoły patrzyłeś? Podstawówki, gimnazja, licea?
    >
    > głównie na gimnazja , żuciłem okiem na licea . podstawówki nie mają liczonego e
    > wd .

    Wsród gimnazjów we Wrocławiu prywatny Parnas wypada znacznie lepiej niż większość publicznych.


    Ps. Jesteś dysortografikiem?
  • jotde3 11.09.12, 08:54
    zgagusia napisała:
    > Wsród gimnazjów we Wrocławiu prywatny Parnas wypada znacznie lepiej niż większo
    > ść publicznych.

    to prawda , chyba popełniłem błąd i jak teraz patrze to wychodzi mi że średnia gimnazjów we wrocku jest znacznie wyzej w pryawtnych( pod warunkiem że te jednak liczne które tych wyników nie mają podanych są nie gorsze ) , znalazłem tylko jedno gimnazjum publiczne ( na grochowej ) które ma podobne wynik jak parnas .
    zobacz jednak też na licea prywatne we wrocławiu ( nawet dwujęzyczne jak podane prZez Ciebie gimnazjum parnas , choć to dwujęzyczne wypada z nich jeszcze najlepiej to szału nie ma )- są znacznie poniżej średniej.
    można by snuć domysły czemu tak jest .
  • jotde3 11.09.12, 09:28
    i jeszcze jedno , mówiąc teraz o "dobrych " szkołach mam na myśli szkoły z dobrymi uczniami .
  • maksimum 11.09.12, 15:19
    jotde3 napisał:

    > i jeszcze jedno , mówiąc teraz o "dobrych " szkołach mam na myśli szkoły z dobr
    > ymi uczniami .

    Do tego potrzebne sa dobre rankingi by rodzice i dzieci bez wychodzenia z domu wiedzialy ktore szkoly sa najlepsze i gdzie skladac podania.
    Wtedy najlepsze dzieci trafia do najlepszych szkol i wysoki poziom jest gwarantowany.
  • zgagusia 11.09.12, 13:59
    Akurat z Wrocławia jestem, mam dzieci w wieku szkolńym, a temat gimnazjum przerabiamy od roku, więc pewna orientację mam wink

    > znalazłem tylk
    > o jedno gimnazjum publiczne ( na grochowej ) które ma podobne wynik jak parnas
    > .

    Wszystkie gimnazja publiczne ponadrejonowe (czyli 26, 49 i hiszpańskie, nie pamietam teraz jaki ma nr) maja wynik bardzo zbliżony lub ciut lepszy niż Parnas. Do tych szkół są dodatkowe egzamińy więc dzieci na wejściu są przesiane, wiadomo ze tych słabszych nie ma. Do prywatnych szkół jest odsiew m.in. pod względem zasobności portfela rodziców... Dla mnie to dowód na to ze gimnazja są generalnie dobrym pomysłem, tylko reforma została skopana przez rejonizacje uncertain Jakby były egzaminy do wszystkich szkół to gimnazja swietnie spelnialyby swoją role.

    > zobacz jednak też na licea prywatne we wrocławiu ( nawet dwujęzyczne jak poda
    > ne prZez Ciebie gimnazjum parnas , choć to dwujęzyczne wypada z nich jeszcze na
    > jlepiej to szału nie ma )- są znacznie poniżej średniej.
    > można by snuć domysły czemu tak jest .

    Bo zdolna młodzież idzie do liceów renomowanych, nierzadko do tych samych do których chodzili ich rodzice wink Od lat wiadomo ze mat- fiz jest świetny w III lub XIV, językowa jest V, humanistyczne IX itd. A ryzykować naukę w szkole która istnieje od powiedzmy 5 lat i pózniej niedostanie sie na studia? Nikt z najlepszych sie nie zdecyduje.

  • maksimum 11.09.12, 15:34
    zgagusia napisała:

    > Dla mnie to dowód na to ze gimnazja są generaln
    > ie dobrym pomysłem, tylko reforma została skopana przez rejonizacje uncertain Jakby by
    > ły egzaminy do wszystkich szkół to gimnazja swietnie spelnialyby swoją role.

    Ano wlasnie!
    Egzaminy sa konieczne by odsiac leni,gamoni i cwaniakow.
    Na Brooklynie 10 lat temu egzaminy byly tylko do dwoch najlepszych gimnazjow ale ze eksperyment sie powiodl to z biegiem lat zwiekszano ilosc gimnazjow z egzaminami.
    Jak corka zdawala 5 lat temu to tych gimnazjow z egzaminami bylo juz 7.

    > Bo zdolna młodzież idzie do liceów renomowanych, nierzadko do tych samych do kt
    > órych chodzili ich rodzice wink Od lat wiadomo ze mat- fiz jest świetny w III lub
    > XIV, językowa jest V, humanistyczne IX itd. A ryzykować naukę w szkole która i
    > stnieje od powiedzmy 5 lat i pózniej niedostanie sie na studia? Nikt z najlepsz
    > ych sie nie zdecyduje.

    W Stanach rankingi oparte sa o rokroczne egzaminy stanowe z mat,ang itd i to jest bardzo dobra skala porownawcza bo te egzaminy sa identyczne w kazdej szkole i kazdy uczen musi je pisac.
    Jak byl chory to napisze innego dnia samodzielnie oczywiscie inny.
  • anmanika 10.09.12, 09:12
    Kolejny przykład na to, źe mieszkanie w slumsach obniża intelekt.
    1. Jest multirasowa, sama widziałam.
    2. Jak tylko szkoły państwowe są brane pod uwagę tzn. że powinny wypaść gorzej.
    3. Dlaczego twoje dziecko nie chodzi do prywatnej?
    Oj boli, że USA spada w rankingach....
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • q_fla 09.09.12, 18:49
    > Domyslam sie ze wam pasuja gorsze nauczycielki i nizszy poziom nauczania,bo wte
    > dy ani dziecko ani rodzic sie nie przemeczaja.
    > I pozniej takie bable ida do pracy i tez kombinuja jakby sie nie przemeczyc.

    100% racji.
    Proces ten zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie, gdzie posadzenie roczniaka na nocniku równa się zafundowaniu dziecku traumy.
    Ze świecą można także szukać zdrowego debiutującego przedszkolaka, który potrafi się sam ubrać, nie ma najmniejszego problemu z samodzielnym jedzeniem i umie sam podetrzeć sobie tyłek.

    Btw, moja córka siedmiolatka właśnie rozpoczęła edukację szkolną.. Już słyszę jęki rodziców, bo pani zadała dzieciom powtórzenie i nauczenie się aż dziesięciu słówek na następną lekcję. uncertain
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • maksimum 10.09.12, 03:33
    q_fla napisała:

    > Btw, moja córka siedmiolatka właśnie rozpoczęła edukację szkolną.. Już słyszę j
    > ęki rodziców, bo pani zadała dzieciom powtórzenie i nauczenie się aż dziesięciu
    > słówek na następną lekcję. uncertain
    ------------
    Niestety taka jest polska edukacja.
    Najwazniejsza jest selekcja i to od najmlodszych lat,by zdolne i pracowite chodzily do innych klas niz te mniej kumate i bardziej leniwe.
    W NYC ta selekcja jest bo podstawowka to tylko 5 lat a pozniej juz do kazdego lepszego gimnazjum i liceum trzeba zdawac egzaminy wstepne.
    Sa rokroczne egzaminy stanowe dla wszystkich dzieci i na ich podstawie sa robione rankingi szkol.
  • mamusia1999 10.09.12, 07:21
    druga podstawowke (1-4) przerabiam : pierwsza w sporej klasie (25), obecnie w malej (16).
    Mloda w sporej mogla sobie tu i tam odpuscic (a to rysunek wysmarowala, a to cwiczenia nie dokonczyla etc); a Mlody sobie na to pozwolic nie moze - ba, kazde zamyslenie jest zauwazane.

    u Mlodej bylo pare dzieciakow nie umiejacych plywac i na szkolnym basenie sie nie nauczyly, u Mlodego obecnie (3kl) wszyscy ucza sie stylowego crawla.

    to jest dobry material do porownania, bo szkola i nauczyciele ci sami. to rozwoj demograficzny zadecydowal o "zdziesiatkowaniu" klas.

    jestem bardzo ZA wymagajacymi nauczycielami, za samodzielna praca w szkole i w domu itd. i w malej klasie nauczyciel to moze wyegzekwowac.
  • q_fla 10.09.12, 08:45
    > jestem bardzo ZA wymagajacymi nauczycielami, za samodzielna praca w szkole i w
    > domu itd. i w malej klasie nauczyciel to moze wyegzekwowac.

    Pod warunkiem, że jest dobrym i wymagajacym nauczycielem, ale na takich nauczycieli większość rodziców jojczy.
    Też sie posłużę przykładem: moja córka chodzi do klasy 19-osobowej. Przy zapisie do szkoły (publicznej) miałam możliwość wyboru klasy i nauczyciela. Po zrobieniu wstępnego wywiadu na placu zabaw wybrałam właśnie w trosce o dziecko najbardziej wymagajacą nauczycielkę. Mija tydzień nauki, klasa młodej jako jedyna z dwóch pozostałych (liczących góra 11 dzieci) ma już zadawane i sprawdzane zadania domowe, jako jedyna będzie chodzić z panią na basen, i jako jedyna już w tym tygodniu wyjeżdża na spektakl do teatru.
    Imo, jak nauczyciel jest dobry, to nauczy i wyegzekwuje wszystko nawet przy klasie liczącej 40 uczniów.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • maksimum 10.09.12, 15:00
    q_fla napisała:

    > Po zrobie
    > niu wstępnego wywiadu na placu zabaw wybrałam właśnie w trosce o dziecko najbar
    > dziej wymagajacą nauczycielkę. Mija tydzień nauki, klasa młodej jako jedyna z d
    > wóch pozostałych (liczących góra 11 dzieci) ma już zadawane i sprawdzane zadani
    > a domowe, jako jedyna będzie chodzić z panią na basen, i jako jedyna już w tym
    > tygodniu wyjeżdża na spektakl do teatru.

    Ja robilem to samo.Jak masz zdolne dziecko to nie mozesz go poslac do przecietnego nauczyciela bo ci dzieciaka zmarnuje.

    > Imo, jak nauczyciel jest dobry, to nauczy i wyegzekwuje wszystko nawet przy kla
    > sie liczącej 40 uczniów.

    Oczywiscie ze tak.To jest kwestia dobrej organizacji i to wszystko.Ludzie na poziomie sa dobrze zorganizowani,a ci roztrzepani nie daja sobie rady z dwojgiem dzieci.
  • q_fla 10.09.12, 16:29
    Dodam jeszcze, że jako jedyni z pierwszych klas posiadamy skrzynkę mejlową i pani będzie prowadzić klasowego bloga. W każdy piątek dostajemy rozpiskę na następny tydzień: czego bedą się dzieci uczyć, co trzeba na dany tydzień przygotować i/lub przynieść. Pod koniec tygodnia każde dziecko dostaje tzw. buźkę. Jeżeli będzie smutna - w zeszycie korespondencji bedzie osobna adnotacja z wyjaśnieniem.

    Ludzie na po
    > ziomie sa dobrze zorganizowani,a ci roztrzepani nie daja sobie rady z dwojgiem
    > dzieci.

    Z tym się nie do końca mogę zgodzić, bo sama jestem roztrzepana, ale jak sądzą bliscy i znajomi - doskonale zorganizowana. No chyba, że jestem wyjątkiem... wink
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • maksimum 10.09.12, 17:54
    q_fla napisała:

    > Dodam jeszcze, że jako jedyni z pierwszych klas posiadamy skrzynkę mejlową i pa
    > ni będzie prowadzić klasowego bloga. W każdy piątek dostajemy rozpiskę na nastę
    > pny tydzień: czego bedą się dzieci uczyć, co trzeba na dany tydzień przygotować
    > i/lub przynieść.

    To juz jest wyzsza szkola jazdy i moje dzieci to mialy dopiero w gimnazjum.

    Ciesz sie ze na taka nauczycielke trafilas bo to skarb.
  • q_fla 10.09.12, 16:36
    Jak masz zdolne dziecko to nie mozesz go poslac do przecietn
    > ego nauczyciela bo ci dzieciaka zmarnuje.

    Trudno na tym etapie powiedzieć, czy mam zdolne dziecko. Obecna podstawa programowa dla pierwszych klas jest banalnie prosta. Tak naprawdę teraz chodzi głównie o to, żeby wyrobić dziecku poczucie obowiązku, że nauka jest ważnym etapem, ktory rzutuje na dalsze życie. Ci rodzice, ktorzy cieszą się z nauczyciela, ktory lajtowo podchodzi do swojej pracy, niech przygotują się na to, że ich dzieci za kilka lat obudzą się z ręką w nocniku...
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • maksimum 10.09.12, 17:58
    q_fla napisała:

    > Tak naprawdę teraz chodzi główni
    > e o to, żeby wyrobić dziecku poczucie obowiązku, że nauka jest ważnym etapem, k
    > tory rzutuje na dalsze życie.

    Tak wlasnie jest w USA.Pierwsze lata w szkole sa po to by dziecko polubilo szkole a ciezszy program jest troche pozniej.

    > Ci rodzice, ktorzy cieszą się z nauczyciela, ktor
    > y lajtowo podchodzi do swojej pracy, niech przygotują się na to, że ich dzieci
    > za kilka lat obudzą się z ręką w nocniku...

    Jak sa malo zdolne tak jak rodzice to im nic nie pomoze.
  • maksimum 10.09.12, 14:52
    mamusia1999 napisała:

    > u Mlodej bylo pare dzieciakow nie umiejacych plywac i na szkolnym basenie sie n
    > ie nauczyly, u Mlodego obecnie (3kl) wszyscy ucza sie stylowego crawla.

    Masz do czynienia z lepszym lub gorszym materialem ludzkim.
    Jedni sa zdolniejsi i nauczycli sie plywac a malo zdolni nie nauczyli sie.
    Ja moje dzieci nauczylem plywac w czasie wakacji zanim zaczely szkole i kazdy moze to zrobic-tylko masz do czynienia z gorszymi i lepszymi rodzicami i na to nic nie poradzisz.

    > to jest dobry material do porownania, bo szkola i nauczyciele ci sami. to rozwo
    > j demograficzny zadecydowal o "zdziesiatkowaniu" klas.

    Masz do czynienia z lepszym materialem genetycznym.

    > jestem bardzo ZA wymagajacymi nauczycielami, za samodzielna praca w szkole i w
    > domu itd. i w malej klasie nauczyciel to moze wyegzekwowac.

    Moja corka ma 15 lat a syn prawie 18 i w dalszym ciagu musze ich z czyms tam pilnowac,wiec nie zwalaj na nauczycieli bo oni ci samodzielnie dzieci nie wychowaja.
  • zgagusia 09.09.12, 08:24
    > Ty jako prosta baba myslisz w ten sposob,ze masz klase 30 osobowa i dobrego nau
    > czyciela,to jak podzielisz ta klase na dwie 15 osobowe to musi byc duzo lepiej-
    > tylko zupelnie nie myslisz o tym ze nauczyciela nie da sie podzielic.
    > No wiec drugiego nauczyciele do tej drugiej klasy bedziesz musiala wziac z lapa
    > nki albo innych odrzutow.

    Bo jeden nauczyciel to już nie może w dwóch klasach uczyć?


    > Tak widzialem beznadziejne nauczycielki nawet w tych dobrych szkolach moich dzi
    > eci,bo sa one wszedzie.

    I ty nie widzisz ze sam sobie zaprzeczasz??? Z jednej strony wychwalasz szkoły z dużymi klasami bo wg ciebie dzięki temu tam są najlepsi nauczyciele, a zaraz potem piszesz ze ci beznadziejni są wszędzie... wink
    I nie pisz ze syn wybrał publiczna bo była lepsza, bo sam wówczas pisałeś ze w tym wyborze zadecydował fakt ze za publiczna nie musiałeś płacić.
    Moje dzieci chodziły do podstawówki prywatnej - z małymi klasami, duża ilością zajęć do wyboru, zaangażowanymi nauczycielami (m.in. dlatego ze lepiej oplacanymi). Ale od gimnazjum już edukacja w placówkach publicznych - bo tych prywatnych jest bardzo mało, wybór praktycznie żaden (a dziecko już wie jakie ma zainteresowania i wybrało sprofilowana klasę), i prawda jest taka, ze, tu gdzie mieszkam, do tych prywatnych idą w wiekszosci dzieci zamożnych rodziców które nie dostały sie do dobrych szkół publicznych. Ale ja bym bardzo chciala zeby były mniejsze klasy.

  • maksimum 09.09.12, 13:35
    zgagusia napisała:

    > Bo jeden nauczyciel to już nie może w dwóch klasach uczyć?

    W tym samym czasie,nie.

    > I nie pisz ze syn wybrał publiczna bo była lepsza, bo sam wówczas pisałeś ze w
    > tym wyborze zadecydował fakt ze za publiczna nie musiałeś płacić.

    Publiczna byla lepsza.

    > i prawda jest taka, ze, tu gdzie mieszkam, do tych prywatnych idą w wiekszosci dzieci >zamożnych rodziców które nie dostały sie do dobrych szkół publicznych.

    Prawda jest taka,ze w USA jest tak samo.

    > Ale ja bym bardzo chciala zeby były mniejsze klasy.

    To sie bedziesz musiala zgodzic na gorszych nauczycieli.
  • jotde3 09.09.12, 15:18
    maksimum napisał:
    > > i prawda jest taka, ze, tu gdzie mieszkam, do tych prywatnych idą w wieks
    > zosci dzieci >zamożnych rodziców które nie dostały sie do dobrych szkół pub
    > licznych.

    no widzisz maksiu , wyobraś sobie że tak jest może i najczęściej . wiec sam sobie przeczysz i to w sąsiednich postach !
  • jotde3 09.09.12, 15:22
    w poniższym poście niewkleiło mi sie zdanie maksia , ale że zgodził on sie z cytatym to meritum pozostaje bez zmian


    jotde3 napisał:

    > maksimum napisał:
    > > > i prawda jest taka, ze, tu gdzie mieszkam, do tych prywatnych idą w
    > wieks
    > > zosci dzieci >zamożnych rodziców które nie dostały sie do dobrych szk
    > ół pub
    > > licznych.
    >
    > no widzisz maksiu , wyobraś sobie że tak jest może i najczęściej . wiec sam sob
    > ie przeczysz i to w sąsiednich postach !
  • maksimum 09.09.12, 17:08
    jotde3 napisał:

    > maksimum napisał:
    > > > i prawda jest taka, ze, tu gdzie mieszkam, do tych prywatnych idą w wieks
    > > zosci dzieci >zamożnych rodziców które nie dostały sie do dobrych szkół pub
    > > licznych.
    >
    > no widzisz maksiu , wyobraś sobie że tak jest może i najczęściej . wiec sam sob
    > ie przeczysz i to w sąsiednich postach !
    -----------
    Tobie trzeba 3x tlumaczyc,no wiec jeszcze raz.
    Przecietny poziom w szkolach prywatnych jest wyzszy niz przecietny poziom w szkolach publicznych,ale najlepsze szkoly publiczne sa na takim samym poziomie co najlepsze szkoly prywatne.
    Tych najlepszych publicznych jest po prostu malo i trudno sie do nich dostac i dlatego sa na tak wysokim poziomie.
  • jotde3 10.09.12, 09:42
    maksimum napisał:
    > Tobie trzeba 3x tlumaczyc,no wiec jeszcze raz.

    tobie to nie idzie wogóle przetłumaczyć

    > Przecietny poziom w szkolach prywatnych jest wyzszy niz przecietny poziom w szk
    > olach publicznych,

    jakie szkoły masz na myśli ? gi9mnazja ? licea ?na jakich danych sie opierasz ? jak na usrańcach to przypominam że jesteśmy na forum polskim .

    >ale najlepsze szkoly publiczne sa na takim samym poziomie co
    > najlepsze szkoly prywatne.


    w poście z którym polemizuje napisałeś jednak tak "-wszyscy juz zdazyli zakumac,ze szkoly prywatne to jednak czolowka w kazdym kraju. " wiec trzymaj sie własnych słów .

    > Tych najlepszych publicznych jest po prostu malo i trudno sie do nich dostac i
    > dlatego sa na tak wysokim poziomie.

    a tych najlepszych prywatnych to jest dużo ?
  • jagoda2 09.09.12, 18:52
    Ale dlaczego musi się godzić na gorszych nauczycieli? Jaka jest logika w tym, że im mniejsze klasy, tym gorsi nauczyciele? Przecież szkoła może zatrudniać więcej bardzo dobrych nauczycieli do większej ilości małych klas. Nie widzę tutaj żadnego związku, prawdę mówiąc.
  • anetchen2306 09.09.12, 19:17
    Co wiecej: szanujacy swoja prace pedagog (struny glosowe, mozliwosc indywidualnego toku nauczania, mozliwosc realizowania projektow autorskich ...) coraz czesciej trzyma sie z dala od "molochow" i wybiera posade w mniejszych placowkach, to tak z wlasnego zawodowego doswiadczenia. Nauczanie w 30-osobowej grupie (zdarzaja sie nawet 38 osobowe!) do przyjemnych nie nalezy. Powinien byc za takie warunki pracy przyznawany dodatek, za prace w warunkach szkodliwych dla zdrowia ... zarowno dla uczacego jak i nauczanego.
    Ja tez nie zauwazam roznicy pomiedzy "jakoscia" nauczycieli w duzych i malych placowkach.
    Bo i tak wszystko zalezy od nauczyciela, od "rocznika", doboru uczniow w klasie (klasa 30 osobowa, gdzie 7-8 dzieci ma jakies orzeczenia wcale nie bedzie lepsza od klasy z 15-20 uczniami, gdzie tych z orzeczeniami jest 1-2) i wielu innych czynnikow.
    Co do poziomu w szkolach spolecznych: temat dyskusyjny. Bo szkola to szkola. Obojetnie, czy za nia sie placi czy tez nie, uczyc sie w niej trzeba. W naszej okolicy jest kilka szkol spolecznych, jakos zadna do tej pory nie "wyprodukowala" ani jednego "olimpijczyka" sad Szkoly panstwowe, owszem.
    W De liczba uczniow w klasach podstawowki (1-4) nie moze przekraczac 25. Gwarantowane ustawowo. Ktos "mundry" widocznie mial ku temu powody, ku powszechnej aprobacie rodzicow. Obecnie dazy sie do klas maksymalnie 20-osobowych, przanyjmniej na poczatku kariery szkolnej dziecka.
    Moj syn jest w niemieckim Gymnasium (7klasa), klasa liczy 30 osob. ALE: wszelakie zajecia z jezykow, zajecia sportowe, zajecia w labolatorium (biologia, fizyka) sa zajeciami grupowymi.
  • maksimum 10.09.12, 03:45
    anetchen2306 napisała:

    > Ja tez nie zauwazam roznicy pomiedzy "jakoscia" nauczycieli w duzych i malych p
    > lacowkach.

    Bo to nie chodzi o jakosc w tej chwili ale w momencie zmniejszenia klas,gdzie potrzeba bedzie wiekszej ilosci nauczycieli i stad ich brac.

    > Bo i tak wszystko zalezy od nauczyciela, od "rocznika", doboru uczniow w klasie
    > (klasa 30 osobowa, gdzie 7-8 dzieci ma jakies orzeczenia wcale nie bedzie lep
    > sza od klasy z 15-20 uczniami, gdzie tych z orzeczeniami jest 1-2) i wielu inny
    > ch czynnikow.

    Mowisz o slabych szkolach.W gimnazjum moich dzieci bylo 33 sztuki w klasie,bo limit jest 34. Z orzeczeniem byl jeden chlopak w calym roczniku-czyli na 10 klas,ale to jest najlepsze gimnazjum na Brooklynie i trzeba zdawac trudne egzaminy wstepne.
    Ci z orzeczeniami tych egzaminow nie przechodza.Udalo sie 1 na 300 uczniow.

    > Co do poziomu w szkolach spolecznych: temat dyskusyjny. Bo szkola to szkola. Ob
    > ojetnie, czy za nia sie placi czy tez nie, uczyc sie w niej trzeba. W naszej ok
    > olicy jest kilka szkol spolecznych, jakos zadna do tej pory nie "wyprodukowala"
    > ani jednego "olimpijczyka" sad Szkoly panstwowe, owszem.

    Mozliwe ze porownujesz dobre szkoly panstwowe z przecietnymi spolecznymi.

    > W De liczba uczniow w klasach podstawowki (1-4) nie moze przekraczac 25.

    W NYC jest podobnie.Powyzej gorny limit jest 34 osoby w klasie.

  • olena.s 10.09.12, 08:09
    Maks, poziom zdolności do szerszego widzenia i bardziej złożonych reakcji umysłowych masz jak podgrzybek. O ile cię tu nadmiernie nie komplementuję.
    Krótko: tak, gdyby istniała skończona, niewielka liczba dobrych nauczycieli (wykładowców), to rozłamanie wszystkich klas na dwa i płynąca stąd konieczność zatrudnienia podwójnej liczby nauczycieli skutkowałaby średnim spadkiem jakości wykładu.
    Jednak, twoje rozumowanie jest jak zwykle kulawe.
    1. Albowiem: zbiór nauczycieli nie jest stały, a zmienny. Zbiór A (zatrudnionych nauczycieli ) niekoniecznie pokrywa się ze zbiorem B (dobrych nauczycieli). Jak ci już wskazywano są w zbiorze A nauczyciele-tuż-przed-emeryturą, nauczyciele-z-dobrymi-układami-w-samorządzie, itp. W zbiorze B znajdują się za to pełni entuzjazmu młodzi absolwenci, dobrzy absolwenci, którzy-z-powodu-bezrobocia-szukaliby-pracy--szkolnictwie, dobrzy nauczyciele, którzy zostali wygryzieni przez tych ze zbioru A, dobre nauczycielki wracające do pracy z macierzyńskiego i wychowawczego itp. Oczywiście poza wymienionymi w obu zbiorach sa tez nauczyciele kiepscy i średni.
    2. Nauczyciel dużej klasy ma inne możliwości pedagogiczne niż nauczyciel klasy małej. Ma mniej czasu na kontakt 1:1 - czy chodzi tu o komunikowanie się z indywidualnymi rodzicami, czy o pracę dla ucznia słabszego bądź wybijającego się. W zależności od wieku oraz poziomu dzieci praca z dużą klasą może być bardziej lub mniej efektywna - zapewne genialny wykład dla pięciuset studentów jest świetny, ale pierwszakom trzeba poprawić rękę, kiedy źle piszą literę "a". I tych pierwszaków może być 20 lub 30. A godzina szkolna ma 45 minut.
    3. Twoja ulubiona konkurencja (a moje ulubiona kooperacja i wspieranie) zadziała tylko przy założeniu istnienia więcej niż 1 nauczyciela danego poziomi (klasa 1) czy działu (matematyka).
    Dlatego właśnie porównałam cię z Mikkem. Tak samo ma kłopoty w rozumowaniu logicznym.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • maksimum 10.09.12, 03:16
    jagoda2 napisała:

    > Ale dlaczego musi się godzić na gorszych nauczycieli? Jaka jest logika w tym, ż
    > e im mniejsze klasy, tym gorsi nauczyciele? Przecież szkoła może zatrudniać wię
    > cej bardzo dobrych nauczycieli do większej ilości małych klas. Nie widzę tutaj
    > żadnego związku, prawdę mówiąc.
    -----------
    Logika jest taka sama jak w tym,ze dzieci bardzo zdolnych jest bardzo malo,moze 5% spoleczenstwa,to samo dotyczy nauczycieli i innych grup spolecznych.
    Wsrod nauczycieli awans jest niewielki bo zaczyna sie prace jako nauczyciel i 20 lat pozniej jest sie nauczycielem,dlatego bardziej ambitni ludzie wybieraja inne zawody gdzie jest wieksza mozliwosc awansu.
    I gdy nagle bedziesz potrzebowala 2x wiecej nauczycieli,bo wielkosc klas zmniejszasz z 34 na 17 uczniow,to dostaniesz straszne odrzuty,czyli bezrobotnych ktorzy sie przekwalifikowali na nauczycieli.
    To nie jest produkcja cegiel,gdzie pierwsza jest taka sama jak ostatnia-tu kazdy nastepny jest gorszy od poprzedniego.
    Postaw sie w sytuacji ze masz jakies przedsiebiorstwo i potrzebujesz 50 ludzi do pracy.
    Z pierwszych 200 ktorzy przyjda moze 20 bedzie sie nadawalo do pracy.Szukasz wiec dalej a w miedzyczasie najlepsi odchodza ci do lepszych prac(szkol).
    W Polsce jest dosc duze bezrobocie ale znalezc dobrego pracownika jest bardzo trudno.
    50% mlodziezy konczacej szkoly ,konczy rowniez studia i to jest odsetek chyba najwiekszy na swiecie,a z tym wiaze sie bardzo niski poziom studiow i ludzi z dyplomami.
    Oni maja dyplomy,maja wymagania a umieja prawie nic i wtedy najlatwiej jest isc na nauczycielke.
  • jagoda2 10.09.12, 10:22
    No to może od razu a priori załóżmy, że dobrych nauczycieli po prostu nie ma, bo "bardziej ambitni ludzie wybierają inne zawody".
    Jesteś tak uparty w swoich poglądach, że nawet nie dopuszczasz myśli, że możesz się mylić.

    maksimum napisał:


    > Wsrod nauczycieli awans jest niewielki bo zaczyna sie prace jako nauczyciel i 2
    > 0 lat pozniej jest sie nauczycielem,dlatego bardziej ambitni ludzie wybieraja i
    > nne zawody gdzie jest wieksza mozliwosc awansu.
  • maksimum 10.09.12, 15:14
    jagoda2 napisała:

    > Jesteś tak uparty w swoich poglądach, że nawet nie dopuszczasz myśli, że możesz
    > się mylić.

    Ze swojej podstawowki pamietam 1 moze 2 dobrych nauczycieli.
    W szkole sredniej bylo to samo.Na studiach tak samo.
  • jagoda2 10.09.12, 20:34
    Widocznie miałeś pecha, albo do kiepskich, gminnych szkół chodziłeś.
  • maksimum 10.09.12, 21:37
    jagoda2 napisała:

    > Widocznie miałeś pecha, albo do kiepskich, gminnych szkół chodziłeś.

    Albo wymagajacy jestem bo do szkol chodzilem w Warszawie.
  • jagoda2 10.09.12, 22:33
    Widać Warszawa jeszcze niczego nie gwarantuje.
  • canuck_eh 11.09.12, 23:02
    Jagoda my to juz wiemy od dawna i to nie tylko upor jest temu winiensmile
  • canuck_eh 11.09.12, 22:44
    A dlaczego uwazasz ze drugi nauczyciel bedzie wziety z lapanki?Dlaczego ten drugi nauczyciel ma byc gorszy?I skad przypuszczenie ze im wiecej nauczycieli tym oni beda gorsi.owszem byli , sa i beda beznadziejni nauczyciele, ale nie zapominaj ze niektorzy ida do tego zawodu bo chca i sie ciagle sami doksztalcaja.To ze ty miales miernoty i sam owa miernota jestes nie znaczy ze wszyscy tacy sa.
  • maksimum 12.09.12, 01:42
    canuck_eh napisała:

    > A dlaczego uwazasz ze drugi nauczyciel bedzie wziety z lapanki?Dlaczego ten dr
    > ugi nauczyciel ma byc gorszy?

    Ales ty malo kumata!
    Zalozmy ze zechcesz miec wiecej mechanikow samochodowych,to przeciez nauczyciel sie do takiej pracy nie wezmie.Moze ktos z budowy zejdzie,bo go akurat wyrzucili i bedzie sie przyuczal na mechanika.
    Ilu znasz dobrych mechanikow? Czy moze wszyscy sa dobrzy tak jak nauczyciele wszyscy sa dobrzy?
    Ilu znasz dobrych hudraulikow? Czy wszyscy sa dobrzy?
    A jak bedziesz chciala ich miec wiecej to ci nowi,dopiero przyuczeni do zawodu beda lepsi niz ci starzy?

    > I skad przypuszczenie ze im wiecej nauczycieli tym oni beda gorsi.
  • canuck_eh 12.09.12, 02:05
    Maksiu, alez ty pi...lisz jak maly Kazio po coors light'cie.
    Oczywiscie ze ledwo co przyuczony do zawodu mechanik nie bedzie dobry jak ten wyga ze stazem, ale tez nie gwarantuje mi tutaj ze ten mlody z zapalem i dodatkowymi umiejetnosciami bedzie gorszy od tego wypalonego wygi.
    I to samo tyczy sie nauczycieli.Znam z autopsjii nauczycielke ze stazem a tak beznadziejnie glupia ze sobie tego wyobrazic nie mozesz.A znam tez mlode ktore sa o niebo lepsze niz owa idiotka.Nie ma reguly, koles
    I tak znam dobrego mechanika, jak i znam lewakow i olewusow.Tak jest w kazdym zawodzie.
  • maksimum 12.09.12, 02:13
    canuck_eh napisała:

    > I tak znam dobrego mechanika, jak i znam lewakow i olewusow.Tak jest w kazdym z
    > awodzie.

    Dzieki bogu bo juz myslalem ze nauczyciele wszyscy sa tacy sami i wszyscy dobrzy,niezaleznie od tego ilu by ich nie bylo.
  • jotde3 09.09.12, 10:44
    maksimum napisał:
    > W malych klasach jest wieksza szansa ze nauczycielka poglaszcze dziecko po glow
    > ie czesciej bo jest ich mniej do glaskania i to by bylo na tyle.

    dla wielu małych dzieci jest to bardzo ważne . a dobra admosfera ważna jest nawet już w życiu zawodowym . często łatwiej o nią w mniejszych grupach a przecież dzieci konkurować mogły by na tle szkoły a nie klasy robiąc testy o podobnym stopniu trudności to po paru juz by było wiadomo kto jest najlepszy .
  • jotde3 09.09.12, 10:48
    a tak nawiasem maksiu , czy u usrańców oceny ucznia są wiadome dla całej klasy ?
  • olena.s 09.09.12, 11:31
    Nie znoszę pogardliwych okresleń.
    Nie wiem jak u Maksia, ale u mnie są całkowicie tajne - dzieciom na terenie szkoły nie wolno jest nawet otwierać kopert ze świadectwami. Nie są ogłaszane statystyki klasowe. Moje dziecko gościnnie odwiedzające polskich przyjaciół na rozdaniu świadectw było w szoku, ponieważ świadectwa rozdawano publicznie i z jakimiś komentarzami wartościującymi. Podano również statystykę międzyklasowej rywalizacji (najlepsi - najgorsi) przy czym doszło do emocjonalnych reakcji przegranych. Niewielka, podobno dobra szkoła społeczna.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • maksimum 09.09.12, 13:44
    > Nie wiem jak u Maksia, ale u mnie są całkowicie tajne -

    Stopnie sa tajne,chco wszystkie dzieci wiedza co kto umie.
    Wywiadowki sa jeden na jednego,wiec oficjalnie nikt nic nie wie.
    Co najwyzej mozna sie o srednia zapytac po znajomosci i to wszystko.

    > Nie są ogłaszane statystyki klasowe.

    Statystyki klasowe sa ale bez nazwisk.

    Wszyscy wiedza tylko kilka osob(3) ,ktore napisaly najlepiej test.
  • canuck_eh 11.09.12, 23:07
    Nie nauczyciel nie ma prawa podac jaka ocene( procentowa) wystawil konkretnemu uczniowi.To ze potem uczniowie miedzy soba to obgaduja to inna sprawa.
  • pyzzi 09.09.12, 10:39
    No niestety maks, myślałam, że absolwenci SGH ( o ile to prawda) prezentują jakiś poziom dyskusji, ale za kury domowe i proste baby masz dyskwalifikację.
    Szkoda mi tylko twojej rodziny, bo niełatwo im znosić kogoś, kto "wie wszystko najlepiej" a sam prezentuje takie mądrości życiowe, że nam tu ręce opadająsmile
  • hankam 09.09.12, 10:53
    Wątpię, aby maks był absolwentem SGH (gdyby tak było, używałby starej nazwy SGPiS, bo tak się SGH nazywało w jego nczasach). Maks jest absolwentem technikum ekonomicznego czy czegoś w tym rodzaju i w to akurat wierzę.
    --
    Taki prezent dostałam
  • pyzzi 09.09.12, 13:35
    SGH = Szkoła Górniczo- Hutnicza ?
  • anmanika 10.09.12, 09:14
    Przypominam, że za czasów gdy maksio studiował na esgepisie, przyjmowano z puli dzieci aparatczyków, nieważne jakimi tumanami byli. Bo to takie prestiżowe studia były.
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • hankam 10.09.12, 14:11
    Prestiżowe to przesada, dla wielu pożądane. I to tylko handel zagraniczny. Reszta się nie liczyła.
    Wątpię, aby maksimum studiował gdziekolwiek, może na jakieś zaoczne kursy się załapał?
    --
    Underground
  • maksimum 10.09.12, 15:19
    hankam napisała:

    > Prestiżowe to przesada, dla wielu pożądane. I to tylko handel zagraniczny. Resz
    > ta się nie liczyła.

    Przede wszystkim ty sie tu nie liczysz i na niczym nie znasz.
    Trudniejsze byly ekonometria i OPD,bo HZ wyroznial sie tylko zwiekszona liczba godzin na jezyki obce.

  • canuck_eh 11.09.12, 23:11
    maksiu teraz bedzie studiowal.Wszak poslal na studia syna, placi wiec musi miec kontrole co dziecku klada do glowy.Bo jeszcze jakas miernota sie wezmie za edukacje syna.No i tez pewnie teskni do wykazania sie i czas by napisac kolejny esseywink
  • maksimum 12.09.12, 01:44
    canuck_eh napisała:

    > maksiu teraz bedzie studiowal.Wszak poslal na studia syna, placi wiec musi miec
    > kontrole co dziecku klada do glowy.Bo jeszcze jakas miernota sie wezmie za edu
    > kacje syna.No i tez pewnie teskni do wykazania sie i czas by napisac kolejny esseywink

    Caly czas jestem zwarty i gotowy.
  • maksimum 10.09.12, 15:09
    anmanika napisała:

    > Przypominam, że za czasów gdy maksio studiował na esgepisie, przyjmowano z puli
    > dzieci aparatczyków, nieważne jakimi tumanami byli. Bo to takie prestiżowe studia były.
    ------
    Na kazdej polskiej uczelni tak bylo ze rektor mial pule dla aparatczykow.
    Zazwyczaj to bylo kilka osob na roku a na roku bylo okolo 1.000 studentow.
    Bylo troche tych tumanow i na SGPiS ale szybko odpadali na 1-szym roku.
  • anmanika 11.09.12, 08:40
    Rozumiem, studiowałałeś tylko rok, ro widać, słychac i czuć...
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 11.09.12, 15:36
    anmanika napisała:

    > Rozumiem, studiowałałeś tylko rok, ro widać, słychac i czuć...

    Ciebie zycie musi strasznie yeba. i stad jestes taka upierdliwa dla ludzi.
  • fogito 11.09.12, 18:38
    maksimum napisał:

    > anmanika napisała:
    >
    > > Rozumiem, studiowałałeś tylko rok, ro widać, słychac i czuć...
    >
    > Ciebie zycie musi strasznie yeba. i stad jestes taka upierdliwa dla ludzi.

    Trafiła w samo sedno i zabolało... Najbardziej upierdliwy to jesteś try ze swoim i pogladami i chamskimi tekstami. Żal serce ściska.
  • maksimum 11.09.12, 20:50
    fogito napisała:

    > > > Rozumiem, studiowałałeś tylko rok, ro widać, słychac i czuć...
    > >
    > > Ciebie zycie musi strasznie yeba. i stad jestes taka upierdliwa dla ludzi
    > .
    >
    > Trafiła w samo sedno i zabolało...

    Niestety nie trafila i ty tez nie trafilas,widocznie ciebie tez musi zycie strasznie yeba. i namietnie szukasz do kogo sie przypieprzyc.

  • fogito 11.09.12, 21:12
    maksimum napisał:

    > Niestety nie trafila i ty tez nie trafilas,widocznie ciebie tez musi zycie stra
    > sznie yeba. i namietnie szukasz do kogo sie przypieprzyc.
    >

    smile Uderz w stół a nożyce się odezwą. Cham z ciebie chłopczyku wychodzi spod budki z piwem. Może wejdź na jakieś forum dla frustratów, to znajdziesz więcej poklasku tongue_out
  • maksimum 11.09.12, 21:28
    fogito napisała:

    > smile Uderz w stół a nożyce się odezwą.

    Nie umiesz sie do tematu odniesc,to szukasz zaczepki osobistej.

    Czy rzeczywiscie masz tak malo oleju w glowie by nie zakumac,ze jak zwiekszysz liczbe nauczycieli to poziom nauczania spadnie?
  • fogito 12.09.12, 06:36
    maksimum napisał:


    > Nie umiesz sie do tematu odniesc,to szukasz zaczepki osobistej.
    >

    smile To ty rzucasz mięsem jak baba na targu, bo nie masz już nic więcej do powiedzenia.

    > Czy rzeczywiscie masz tak malo oleju w glowie by nie zakumac,ze jak zwiekszysz
    > liczbe nauczycieli to poziom nauczania spadnie?

    A ty uważsz, że to jest takie proste jak budowa cepa? Nie jest.
  • maksimum 12.09.12, 07:12
    fogito napisała:

    > > Czy rzeczywiscie masz tak malo oleju w glowie by nie zakumac,ze jak zwiekszysz
    > > liczbe nauczycieli to poziom nauczania spadnie?
    >
    > A ty uważsz, że to jest takie proste jak budowa cepa? Nie jest.
    -----------
    OK,masz racje,z cepem nijak to porownac bo wiekszosc ludzi w Stanach tez tego nie kumala,bo jest to ciutke abstrakcyjne.
    Niestety prawda jest taka,ze ze wzrostem ilosci spada jakosc.
    Przyjmiesz wiecej studentow na uczelnie-spadnie jakosc tych studentow a tym samym nauczania i jakosci dyplomow wyzszych uczelni.
    Odsetek mlodziezy studiujacej w Polsce jest 50%,a w bogatych Stanach tylko 32%.
    W USA rzeczywiscie ciezko dostac sie na studia i jeszcze ciezej utrzymac sie.
    W Polsce natomiast to nie jest zadnym problemem.
    Za moich czasow nie bylo zadnych Uniwersytetow Warminsko-Mazurskich i im podobnych i zeby dostac sie na studia trzeba bylo byc bardzo dobrym bo wtedy ten odsetek studiujacych byl duzo nizszy niz 30%. Przy okazji ok 10% odpadalo na pierwszym roku.

    Wpadniesz na pomysl zmniejszyc klasy,to musisz jednoczesnie zwiekszyc ilosc miejsc na uczelniach ksztacacych nauczycieli,co automatycznie obnizy ich poziom.

    Niestety w Polsce sytuacja jest nie do pozazdroszczenia,bo jak zmniejszych ilosc studentow,to dramatycznie wzrosnie bezrobocie.
    No wiec zacheca sie ludzi do studiowania i pracowania na zachodzie by przysylali pieniadze do kraju,ale duzo z nich zostaje na zachodzie i liczba ludnosci w Polsce maleje.
    Trzebaby zwiekszyc ilosc miejsc pracy ale obecne rzady sie do tego nie nadaja bo PO to jest przedluzenie PZPR,czyli ludzie niezbyt kumaci z silnym przywiazaniem do stolkow.
  • canuck_eh 12.09.12, 15:00
    Maksiu, zapomniales sie pochwalic ze w Stanach jest dosc duzy odsetek drop out.Mlodych ktorzy nie koncza HS.Zalicza pierwszy rok czy dwa lata i rezygnuja z nauki.
    To ze nie bylo innych uniwersytetow jak byles pacholeciem, nie znaczy ze nie maja powstawac.
    Zgodze sie z tym ze sa i takie uczelnie z d..y wziete jak owa genialna uczelnia ojca dyrektora, ale zmiluj sie czlowieku - sa dobre uczelnie w Polsce, OK nie sa az tak rozpoznawalne na CALYM swiecie, ale nie sa to podrzedne uczelenki.
  • fogito 13.09.12, 06:38
    maksimum napisał:

    > OK,masz racje,z cepem nijak to porownac bo wiekszosc ludzi w Stanach tez tego n
    > ie kumala,bo jest to ciutke abstrakcyjne.

    Chyba jednak się mylisz. Spora grupa Amiszów doskonale by sobie z cepem poradziła, bo oni żyją jak w XIX wieku. Ale to chyba wiesz...


    > Niestety prawda jest taka,ze ze wzrostem ilosci spada jakosc.
    > Przyjmiesz wiecej studentow na uczelnie-spadnie jakosc tych studentow a tym sam
    > ym nauczania i jakosci dyplomow wyzszych uczelni.

    Na wyższych uczelniach może tak, ale pisząc o klasach mamy na myśli szkoły podstawowe i licea a nie sale wykładowe.
  • hankam 13.09.12, 11:00
    Maksimum usiłuje wszystkim (i sobie) wmówić, że studiował na SGPiSie, jednakże pojęcie takie jak optymalizacja jest mu obce.

    Poza tym, zdecydujmy, czy mówimy o szkołach czy uniwersytetach. W jednym i drugim przypadku jego wywody są bezsensowne.
    Oczywistym jest, że jeśli w populacji studiuje 10% najlepszych, najbardziej inteligentnych i najlepiej przygotowanych, to studia będą miały - przy spełnieniu innych warunków - wysoki poziom.

    I oczywiste jest, ze jeśli studiuje 50%, to po pierwsze średni poziom studentów będzie niższy, po drugie - faktycznie - trzeba o wiele więcej kadry, kilkakrotnie więcej, i ta kadra będzie słabsza.

    Można jednak zastanowić się, co by się stało, gdyby liczba kadry pozostała na tym samym poziomie. Czy gdyby zostawić tylko najlepszychwykładowców i robić wykłady nie dla 100, ale 500 osób na roku, to studenci korzystaliby tak samo? A gdyby jeszcze zredukować liczbę profesorów pozostawiając tylko naprawdę wybitnych, to czy wykłady dla 1000 słuchaczy przynosiłyby studentom taką samą albo większą korzyść? Bo zgodnie z logiką maksimuma tak powinno się stać.

    Oczywiście studia, to nie tylko słuchanie wykładów. To także praca w małych grupach na ćwiczeniach, bezpośredni kontakt, dyskusja (maksimum może tego nie wiedzieć). To także pisanie prac, które prowadzący musi sprawdzićI oczywiście trudno zatrudnić pięć razy więcej kadry o tych samych, wysokich kwalifikacjach. Zgodnie z teorią maksimuma można byłoby stworzyć większe grupy. Czy 50 osobowa grupa studentów będzie pracowała na ćwiczeniach tak samo, jak 10 osobowa? Będzie miała taki sam kontakt z prowadzącym, tyle samo czasu, na stawianie pytań, dyskusję? Czy wybitny profesor da radę sprawdzić pięćdziesiąt prac semestralnych? (Może i da, jeśli są to testy sprawdzane przy pomocy szablonu z dziurkami.)

    O ile jednak znaczne zwiększenie procentu studiujących ma wpływ na poziom studiów (bo średnio będą do tych studiów gorzej predysponowani), to w przypadku uczniów na obowiązkowym poziomie edukacji (czyli w szkole podstawowej i gimnazjum) taka sytuacja nie zachodzi. Na tym poziomie uczy się z założenia 100% dzieci. Czyli "jakość" uczniów nie ma wpływu na poziom, bo nie możemy wybrac sobie dzieci tylko z jednego krańca krzywej Gaussa.
    I tutaj można byłoby się faktycznie zacząć zastanawiać, czy to, co mówi maksimum ma jakikolwiek sens.
    Czy dzieci sześcioletnie w grupie stuosobowej z fantastycznym nauczycielem będą się uczyły równie dobrze, jak w grupie dwudziestoosobowej. A może klasa złożona z pięciu uczniów byłaby najstosowniejsza?
    Czy wielkość klasy powinna być dostosowana do wieku dzieci?
    I dla jakich uczniów? Dzieci nie są stworzone na jedno kopyto, niektóre lepiej pracują w małych grupach, inne mogą pracować w wiekszych.

    Istotne są też czynniki kulturowe. Wdrażane od małego do ślepej dyscypliny dzieci w krajach azjatyckich uczą się w dużych klasach. Nie wiem, czy to norma, ale w Japonii zdarzają się w gimnazjach klasy 50 osobowe. Tam jednak nacisk kładziony jest na przyswojenie wiadomości, a nie na uczenie myślenia.

    Optymalizacja to jednak pojęcie maksimumowi nie znane. Zgodnie z jego logiką najkorzystniejsza byłaby dla każdego rocznika jedna ogólnonarodowa klasa z jednym najwybitniejszym z wybitnych nauczycielem. wink

    --
    Taki prezent dostałam
  • canuck_eh 13.09.12, 14:23
    No hankam, maksiu posprawdza teraz wszystko w wikipedii i zmiazdzy cie odpowiedziasmile
  • hankam 13.09.12, 21:19
    canuck_eh napisała:

    > No hankam, maksiu posprawdza teraz wszystko w wikipedii i zmiazdzy cie odpowied
    > ziasmile


    A niech sprawdza, artykuły (medyczne) do Wikipedii pisuje moja czternastoletnia (już) córka. wink
    --
    Taki prezent dostałam
  • maksimum 13.09.12, 15:23
    > iów na obowiązkowym poziomie edukacji (czyli w szkole podstawowej i gimnazjum)
    > taka sytuacja nie zachodzi. Na tym poziomie uczy się z założenia 100% dzieci. C
    > zyli "jakość" uczniów nie ma wpływu na poziom, bo nie możemy wybrac sobie dziec
    > i tylko z jednego krańca krzywej Gaussa.

    Oczywiscie ze mozemy poprzez egzaminy wstepne zrobic lepsze szkoly dla lepszych dzieci a gorsze dla gorszych dzieci.

    > Istotne są też czynniki kulturowe. Wdrażane od małego do ślepej dyscypliny dzie
    > ci w krajach azjatyckich uczą się w dużych klasach. Nie wiem, czy to norma, ale
    > w Japonii zdarzają się w gimnazjach klasy 50 osobowe. Tam jednak nacisk kładzi
    > ony jest na przyswojenie wiadomości, a nie na uczenie myślenia.

    Ty jak cos walniesz to sie mozna rozchorowac.
    "Bezmyslni" Japonczycy maja mnostwo patentow i innowacji a "intelektualni" Polacy ZERO.
    To ze ktos dyskutuje to nie znaczy ze jest intelektualista,bo zazwyczaj jest ciemniakiem nie kumajacym o co inteligentnym ludziom chodzi.

    > Optymalizacja to jednak pojęcie maksimumowi nie znane. Zgodnie z jego logiką na
    > jkorzystniejsza byłaby dla każdego rocznika jedna ogólnonarodowa klasa z jednym
    > najwybitniejszym z wybitnych nauczycielem. wink

    To juz jest wprowadzone,bo sa lekcje na internecie z kazdego przedmiotu i dla kazdej grupy wiekowej,z tym ze po angielsku i polscy intelektualisci nie maja o tym pojecia.

    www.youtube.com/watch?v=WxitGR-9qGA&feature=relmfu

    www.youtube.com/watch?v=rgivGZqFcfY&feature=related
  • maksimum 13.09.12, 15:25
    www.youtube.com/watch?v=LU3R2JE5c_U
    Tu sa lekcje dla podstawowki.
    Jest doslownie wszystko,z kazdego przedmiotu.
  • hankam 13.09.12, 18:29
    Niessssamowite!
    To po co dzieci chodzą w ogóle do szkoły, skoro wszystko jest w internecie?
    --
    Taki prezent dostałam
  • maksimum 13.09.12, 20:22
    hankam napisała:

    > Niessssamowite!
    > To po co dzieci chodzą w ogóle do szkoły, skoro wszystko jest w internecie?
    -------
    W celach towarzyskich ale to dotyczy inteligentnych dzieci z inteligenckich domow.
    Matoly ktore nie wiedza jak uzywac internetu,lub go nie maja bo na wodke i marijuane by zabraklo-to chodza do szkoly i wielkich cudenkow siem tam dowiaduja od pani uczycielki.

    Niessssamowite! Jakie to zycie jest proste dla madrych a jak pod wiatr maja niekumaci.
  • hankam 13.09.12, 21:18
    Jeśli chodzą do szkoły w celach towarzyskich, to po co im jakiekolwiek nauczycielki, dobre czy złe? Przecież najlepszego nauczyciela mają w internecie. Zatem nie powinna mieć znaczenia ani wielkość klas, ani lepszy czy gorszy nauczyciel.
    --
    Hiding Tonight
  • maksimum 13.09.12, 15:09
    fogito napisała:

    > Chyba jednak się mylisz. Spora grupa Amiszów doskonale by sobie z cepem poradzi
    > ła, bo oni żyją jak w XIX wieku. Ale to chyba wiesz...

    Oni zyja w Pensylwanii i kazdy ich zna.

    www.youtube.com/watch?v=lOfZLb33uCg

    > Na wyższych uczelniach może tak, ale pisząc o klasach mamy na myśli szkoły pods
    > tawowe i licea a nie sale wykładowe.

    W podstawowkach i liceach jest identycznie to samo.
  • fogito 13.09.12, 17:34
    maksimum napisał:

    > fogito napisała:
    >
    > > Chyba jednak się mylisz. Spora grupa Amiszów doskonale by sobie z cepem p
    > oradzi
    > > ła, bo oni żyją jak w XIX wieku. Ale to chyba wiesz...
    >
    > Oni zyja w Pensylwanii i kazdy ich zna.

    Oni żyją nie tylko w Pensylwanii smile Ale cieszę się, że wiesz o kogo chodzi.


    > > Na wyższych uczelniach może tak, ale pisząc o klasach mamy na myśli szkoł
    > y pods
    > > tawowe i licea a nie sale wykładowe.
    >
    > W podstawowkach i liceach jest identycznie to samo.

    No nie jest właśnie, ale rozumiem, że nie zrozumiesz.
  • canuck_eh 12.09.12, 02:21
    W ktorym miejscu jest upierdliwa?Bo poki co to jedyna upierdliwa osoba na tym watku jestes ty ze swoim do znudzenia juz powtarzanym najlepsze w NYC szkoly, przedszkola, uczelnie, lekarze i co tam jeszcze nie wymyslisz.Rozumiem ze g..no psie i kocie tez najlepsze niz to w innych czesciach globu.oj maksiu maksiu.zabolalo cie
  • maksimum 12.09.12, 05:24
    canuck_eh napisała:

    > Rozumiem ze g..no
    > psie i kocie tez najlepsze niz to w innych czesciach globu.oj maksiu maksiu.zabolalo cie

    Pewno tez najlepsze,bo wszyscy szybko sprzataja.
  • canuck_eh 13.09.12, 14:31
    maksiu - co ma jakosc psiego czy kociego g..na do tego czy jest sprzatane szybko czy nie.Z logicznym mysleniem u ciebie troche nie po drodze
  • anmanika 12.09.12, 09:39
    Nie mieszkam w slumsach imigranckich i nie mam pracy poniżej moich kwalifikacji zawodowychwink
    więc nie mam powodu być zgorzkniaławink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • hankam 09.09.12, 10:59
    Wystarczy jedna duża klasa w każdym mieście. W dużych miastach mogą być dwie, to wspomoże konkurencję.
    Podobnie z lekarzami - należy wybrać najlepszego lekarza i niech leczy całe miasto.
    --
    Hiding Tonight
  • maksimum 09.09.12, 13:48
    hankam napisała:

    > Wystarczy jedna duża klasa w każdym mieście. W dużych miastach mogą być dwie, t
    > o wspomoże konkurencję.
    > Podobnie z lekarzami - należy wybrać najlepszego lekarza i niech leczy całe miasto.

    Jak sie ciebie czyta to golym okiem widac,ze musisz cos brac na spokoj.
  • hankam 09.09.12, 19:39
    Po prostu wyciągnęłam oczywiste wnioski z Twojego postu założycielskiego.
    A teraz napisz, dlaczego to zły pomysł.
    --
    Taki prezent dostałam
  • bj32 11.09.12, 10:04
    A nie lepiej na województwo? Co się będziemy rozdrabniać.
    --
    Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
    Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
  • hankam 09.09.12, 11:07
    To, jak na razie, twoje dzieci nie za bardzo konkurencyjne nie są.
    (Ty zresztą też nie.)

    --
    Taki prezent dostałam
  • maksimum 09.09.12, 13:54
    hankam napisała:

    > To, jak na razie, twoje dzieci nie za bardzo konkurencyjne nie są.
    > (Ty zresztą też nie.)

    Ty za to "potrafisz" dyskutowac.

    www.tokfm.pl/Tokfm/10,110944,12448343,Prof__Zbigniew_Mikolejko_w_rozmowie_z_Aleksandra_Szyllo_.html
  • hankam 09.09.12, 19:45
    Uczyłam się od Ciebie. To ty zacząłeś nas wyzywać od bab z magla, a nasze dzieci od przymulonych.
    --
    Taki prezent dostałam
  • majaa 10.09.12, 15:17
    big_grinTwoja "logika" jest powalająca, naprawdę. Jeśli rzeczywistość przeczy Twoim teoriom, tym gorzej dla rzeczywistości.big_grin
    I żeby oszczędzić Ci trudu rzucania na mnie epitetów, sama złożę samokrytykę: tak, wiem, że z pewnością jestem "ciemną babą ze wsi, która niczego nie rozumie";D
  • bj32 10.09.12, 16:43
    Aż zal, ze nie ma przycisku "Lubię to", bo bym sobie założyła 40 nicków i klikałabig_grin
    Ale klikajcie w "Polecam" - może wejdzie na pierwszą. Albo przeniosą na Humorumbig_grin
    --
    Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
    Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
  • maksimum 10.09.12, 18:01
    bj32 napisała:

    > Aż zal, ze nie ma przycisku "Lubię to", bo bym sobie założyła 40 nicków i klikałabig_grin
    > Ale klikajcie w "Polecam" - może wejdzie na pierwszą. Albo przeniosą na Humorumbig_grin
    ------
    Zauwaz ze wiekszosc jednak na mnie kracze.
  • bj32 11.09.12, 10:34
    Mój żeś Ty biedaku uciśniony. Bo to złe kobiety są! Nie potrafią docenić takiego demona intelektu. Świnie, nie ludzie.

    Dodam, że moja córka należy do tych nieszczęśliwych dzieci, których klasa mało, ze składa się z siedmiorga uczniów, to w dodatku to są aż trzy roczniki <chlip> Na szczęście do Gimnazjum będzie już musiała iść do kołchozu. Z pewnością tam poczuje się lepiej i nauczyciele będą mogli jej poświęcić więcej czasu...
    --
    Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
    Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
  • maksimum 11.09.12, 15:23
    bj32 napisała:

    > Dodam, że moja córka należy do tych nieszczęśliwych dzieci, których klasa mało,
    > ze składa się z siedmiorga uczniów, to w dodatku to są aż trzy roczniki <chlip>

    Wyglada to gorzej niz nauczanie domowe.Rzeczywiscie straszna nuda i wspolczuje.

    > Na szczęście do Gimnazjum będzie już musiała iść do kołchozu. Z pewno
    > ścią tam poczuje się lepiej i nauczyciele będą mogli jej poświęcić więcej czasu ...

    Nareszcie bedzie mogla sobie sama dobrac towarzystwo,bo kisic sie w siodemke to tragedia.
  • bj32 11.09.12, 16:32
    Masz rację. Kisić się w czterdziestkę jest znacznie przyjemniej.

    Biedne te dzieci. Mało, ze niedosłyszące, więc mają nauczycieli wybitnych, mało, ze przerwy spędzają ze słyszącymi, co obu stronom służy, bo ze słyszących nie wyrastają egoistyczne buraki, to jeszcze tak się okropnie nudzą przy tej nauce języka polskiego zwłaszcza, że aż ziewają i mają wywichnięte szczęki od tego...

    Ty, to faktycznie jest bez sensu. Po co w ogóle dzielić? Może by było lepiej wszystkich po trzy roczniki do kupy i jednego im nauczyciela? W takim Wrocławiu, ze już o Warszawie nie wspomnę - to byłby hicior. Geniusze prospołeczni by z nich wyrastali. Albo w ogóle po co im nauczyciel? W ogóle zrobić taką jedną wielką salę... Albo wykorzystać to, co jest? We Wrocku, powiedzmy, te wszystkie dzieci spędzić do Hali Stulecia i niech sobie urzędują osiem godzin bez jakiegoś dorosłego głupka. To jest pomysł!
    --
    Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
    Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
  • canuck_eh 10.09.12, 23:28
    Co do ilosci dzieci w klasie maksiu pitolisz jak malowanie.JEst wymog ze w klasach 1-3 max ilosc dzieci w klasie to 20.Pojawi sie nieszczesny uczen i jest 21 i robia split class.Wieksza ilosc dzieci w wyzszych klasach to i owszem, ale interesie dyrektora jest by nie przekraczaly raczej 30 uczniow.Piepszysz jakbys sie ozlopal piwska i to w dodatku jakiegos sikacza typu coors light.Nawet teraz u corki w HS klasy nie przekraczaja 30 osob.Najwiecej w zeszlym roku miala na religii chyba bo wlasnie jakos tak 30.

    No i pytanko - czy ten z d..py wziety watek jest po to by znowu nas przekonywac o tym ze szkola do ktorej chodzily twoje dzieci a teraz tylko corka to najlepsze na calym swiecie , baa w obrebie Drogi Mlecznej?I czy moze jakos tak potem cichaczem przejdziesz do omawiania studiow syna?
    Nam juz sie te twoje przechwalki znudzily wiec zmien plyte.
  • maksimum 11.09.12, 02:59
    canuck_eh napisała:

    > Co do ilosci dzieci w klasie maksiu pitolisz jak malowanie.JEst wymog ze w klas
    > ach 1-3 max ilosc dzieci w klasie to 20.

    O tym juz bylo powyzej.

    > Nawet teraz u corki w HS klasy nie przekraczaja 30 osob.Najwiecej w zeszlym roku miala >na religii chyba bo wlasnie jakos tak 30.

    Ty znowu z ta twoja wiocha wyskakujesz tak jakbys mieszkala w USA.

  • canuck_eh 11.09.12, 19:16
    Maksiu ja sie ciesze z miejsca w ktorym mieszkam.Corka wlasnie jest w klasie 10 i wyobraz sobie nauczyciel zmienia jej kurs na kurs klasy 11 bo stwierdzila ze dziewczyna sie bedzie nudzic.Ty ciagle twierdzisz ze mieszkam na wsi - coz owa wies jest centrum medycznym, dosc silnie stoi z nauka.No ale ja i tak ci nie podskocze bo nie mamy Columbii i Brooklyn tech.Ale wiesz co?Mi to wisi.I chyba to najbardziej cie drazni ze nie kazdego ciagnie do tego brudnego i zatloczonego miasta.
  • maksimum 11.09.12, 21:04
    canuck_eh napisała:

    >No ale ja i tak ci nie podskocze bo nie mamy Columbii i Brooklyn tech.Ale wiesz co?Mi to wisi.I chyba to najbardziej cie drazni ze nie kazdego ciagnie do tego brudnego i zatloczonego
    > miasta.

    Brudne to masz jak sobie nie posprzatasz a przeciwienstwem zaludnionego miasta sa peryferie.
    Z okna widze,ze plaza nad oceanem jest codziennie sprzatana a ulicom i chodnikom tez nie ma nic do zarzucenia.
    Dzieciaki w klapkach caly dzien chodza a przed obiadem i po obiedzie kapia sie w oceanie.
    Ja lubie rowerem po boardwalk'u pojezdzic i najwazniejsze ze nie narzekam ani na okolice ani na widoki.

    maps.google.ca/
    Napisz w okienku <3100 Ocean Parkway,New York,NY> i zobaczysz okolice.

    PS.Uwaga! To nie jest moj dokladny adres,wiec nie przyjezdzaj do mnie.
  • canuck_eh 12.09.12, 02:41
    No tos mnie ubawilsmile
  • tijgertje 11.09.12, 09:44
    canuck_eh napisała:
    Nam juz sie te twoje przechwalki znudzily wiec zmien plyte.

    No i o czym biedny Maksiu moglby pisac? zamilknac przeciez na wieki nie mozewink
    drugiego takiego mistrza "pitolenia" nigdzie nei znajdziemywink

    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • canuck_eh 12.09.12, 15:03
    No w sumie masz racjewink
  • iin-ess 11.09.12, 18:41
    większej bzdury dawno nie czytałam.
  • maksimum 12.09.12, 23:22
    Jakies 10 lat temu wlazla przed telewizor ta glupia baba z UTF(United Federation of Teachers):

    en.wikipedia.org/wiki/Randi_Weingarten
    i zaczela przekonywac ludzi,ze musza byc MALE KLASY.
    Ona oczywiscie zawsze sie z dziecmi fotografuje i BARDZO zalezy jej na tym by wszystkim dzieciom bylo dobrze,ale ze jest lesbijka wiec sama nie ma zadnych dzieci.

    Q-Male klasy pociagaja za soba wieksza ilosc nauczycieli,wiec skad ich wziac?
    A-Koniecznie trzeba dac podwyzke nauczycielom,to znajdzie sie duzo nowych.
    Q-Ale male klasy powoduja ze trzeba wiecej miejsca miec na nauczanie dzieci(wiecej szkol)
    A-To trzeba pobudowac wiecej szkol,zatrudnic wiecej woznych i ochroniarzy itd itp
    Q-A kto za to zaplaci? Bo podatki musza chyba wzrosnac z tego powodu?

    No i zrobila sie wielka konsternacja,bo kazdy chce lepsza edukacje,ale wiazac to od razu z wiekszymi podatkami to juz absurd.

    No wiec wyszedl jakis dyrektor szkoly i tlumaczy,ze zwiekszenie liczby nauczycieli przyczyni sie do ich gorszej jakosci a tym samym poziom nauczania spadnie.

    Bo wyobraz sobie ze masz dobrego nauczyciela i klase 34 uczniow i nagle masz zrobi z tego dwie klasy po 17 uczniow.
    Polowa uczniow zostanie z calkiem dobrym nauczycielami a druga polowa otrzyma nauczycieli z lapanek,czyli jakies odrzuty z innych zawodow,bez zainteresowania nauczaniem,a wylacznie pobieraniem pensji nauczyciela.

    Ludziom szczeki opadly i zaczeli myslec.
    Nie dosc ze poziom nauczania spadnie przy zmniejszeniu klas,to jeszcze podatki wzrosna z tego powodu.
    TAK,TAK-glupi 2x traci.

    A jak sie w Polsce udala "reforma" z uczelniami wyzszymi,ze kazdy kto chce studiowac dostaje dyplom wyzszej uczelni?
    Skonczyla sie tragicznie.Studentow jest wiecej ale poziom nauczania padl na pysk.

  • fogito 13.09.12, 06:35
    maksimum napisał:

    > A jak sie w Polsce udala "reforma" z uczelniami wyzszymi,ze kazdy kto chce stud
    > iowac dostaje dyplom wyzszej uczelni?
    > Skonczyla sie tragicznie.Studentow jest wiecej ale poziom nauczania padl na pys
    > k.


    Ty się zdecyduj, czy piszesz o podstawówkach, czy uczelniach wyższych. Bo o ile studentowi sala ze 100 innymi studentami w studiowaniu nie przeszkodzi, to już na pewno 30 uczniów w klasie podstawowej może być traumą dla dziecka i nauczyciela a nie nauczaniem.
  • anmanika 13.09.12, 11:38
    Ciekawy artykuł w DF:
    wyborcza.pl/duzyformat/1,128604,12467782,Lekcja_finskiego.html
    apropo sukcesów w testach PISA
    Fragment:" Nie jesteśmy chyba aż takimi matołkami - pytał retorycznie w 2001 brytyjski "The Guardian", " Nasze nastolatki najgorsze z matematyki" - alarmował w 2004 amerykański "Wall Street Journal".
    Szczególnie upokarzające dla mocarstw jest to, że program za pomocą którego OECD ocenia poziom światowego szkolnictwa, nie bada stanu wiedzy uczniów, ale umiejętność posługiwania się nią.
    aha Maksiu, oto fragment:" A szkoły prywatne?, jest kilka ale one realizują ten sam program co publiczne i też są za darmo. Jak to za darmo? Finansowane z podatków, przecież konstytucja gwarantuje bezpłatną naukę każdemu".

    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 13.09.12, 15:41
    anmanika napisała:

    > apropo sukcesów w testach PISA

    Najwyrazniej nie rozumiesz jak sa przeprowadzane testy PISA.

    1-sa TYLKO dla szkol publicznych( W Finlandii sa TYLKO szkoly publiczne)
    2-nie sa brane pod uwage najlepsze szkoly publiczne tzw wyspecjalizowane do ktorych sa ciezkie egzaminy.Moje dzieci do takich wlasnie chodza.

    en.wikipedia.org/wiki/Specialized_High_Schools_of_New_York_City
    1-Czyli w Finlandii wybiera sie kilkanascie szkol ze WSZYSTKICH,
    2-a w USA wybiera sie kilkanascie szkol ze SLABYCH publicznych,bo pomija sie wszystkie prywatne i katolickie i inne wyznaniowe.

    No i ku zaskoczeniu wszystkich NIEKUMATYCH,Finlandia stoi wyzej niz USA.

    W NYC sparwa wyglada tak,ze WSZYSCY rozgarnieci uczniowie chodza do wyspecjalizowanych szkol,a z pozostalych sa moze 3 dobre w calym miescie.
    Na reszte szkol szkoda czasu.
  • anmanika 14.09.12, 09:24
    Ty chyba nawet podstawówki nie skończyłeś. Skoro nie możesz przeczytać ze zrozumieniem tego co napisałam powyżej.
    Wolę żyć w społeczeństwie gdzie państwowa szkoła daje dobrą edukację, bo wyedukowane społeczeństwo nie daje się manipulować.

    A że debil w Stanach może skończyć studia na Harvardzie przekonałam się sama i to dwukrotnie. Najważniejsze są dobre znajomości jak wszędzie. I nie łudź się, ze po szkole w slumsach imigranckich twoje dzieci skoczą na drabinie społecznej. Nie skoczą bo już chodzą do niewłaściwej szkoły.
    Więc nie jest ważna szkoła a nauczyciel. Przykładem ten film chociażby.
    www.filmweb.pl/film/Wszystko+albo+nic-1988-9739
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • anmanika 14.09.12, 09:35
    Już nawet gupi Amerykanie dostrzegli ten problem:"I went to the OECD PISA presentation at the Dirksen Building earlier this week and was very impressed with the presentation. As I listened to the presentation, I was particularly impressed with the comprehensive analysis of the data. The presentation went far beyond simply comparing scores between participating countries and ranking them. The outcomes fit into four major areas for me.

    1. The first view was the typical competitive comparison of the US students to the rest of the world. We are not at the top, and that is clearly a problem economically.
    2. The second was the information about the results showing a significant population of the US testing below baseline level 2 “Level 2 is considered a baseline level of proficiency, at which students begin to demonstrate the reading skills that will enable them to participate effectively and productively in life”. Andreas Schleicher from OECD, who gave the presentation, pointed out that moving those low achieving US students above the baseline level would mean trillions of dollars improvement in the USA GDP.
    3. The third view was looking at the size of the range from the lowest to highest scores within the US. (The narrower the range from lowest to highest score, the more educational equity in the country.) This range from lowest to highest was relatively high in the US. Countries that were ahead of us on the raw scores also tended to have a lower disparity (or more equity) across their populations. Related to this was my fourth observation.
    4. The fourth was the priority of spending. In nearly all of the other “developed” countries, they spend more money attempting to raise the performance of low performing schools than they do on those schools that are already doing well. The US was practically the only country where the reverse is true.
    We (and other countries like G.B.) keep sending "delegations" over to Finland to see what they are doing that is so great. But apparently we don't really want to hear the answer (because it's not some quick fix that would make some US ed. company lots of money??) because we never seem to actually follow their example. Too bad. They seem to have a quality system where students excel and where they also all (or nearly all) actually like to learn (unlike many of the Asians--read the writings of many of the students themselves who are pressured to death by their families).
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 14.09.12, 16:15
    anmanika napisała:

    > Już nawet gupi Amerykanie dostrzegli ten problem:"I went to the OECD PISA prese
    > ntation at the Dirksen Building earlier this week and was very impressed with t
    > he presentation.

    Gupszych ludzi od ciebie juz nie ma:
    1-PISA bada tylko 5.000 uczniow z kazdego kraju
    2-PISA bada TYLKO szkoly publiczne a w Finlandii sa tylko publiczne.
    3-Wykluczone z badania sa najlepsze szkoly publiczne w USA tzw wyspecjalizowane.
    4-W Finlandii PISAbada przecietne szkoly,bo nie ma prywatnych ani wyspecjalizowanych
    a w USA bada najgorsze szkoly publiczne,bo najzdolniejsza mlodziez chodzi do wyspecjalizowanych publicznych oraz prywatnych.

    5-To sa bardzo glupie badania dla oglupiania niezrozgarnietych ludzi,bo mozna wszystkim dac SAT test,tak jak to jest w USA.

    6-W USA wszystkie 16 latki pisza SAT i ten sam test mozna dac we wszystkich szkolach na swiecie i porownac wyniki.

    7-Po co dawac glupie testy w wybranych szkolach,bo wtedy porownuje sie TYLKO te wybrane szkoly a nie caly kraj,choc wnioski gupi ludzie wysnuwaja dla calego kraju-jak mozna dac test SAT wszystkim na calym swiecie i porownac wyniki.

    8-Dlaczego nie daje sie SAT we wszystkich krajach OECD wszystkim uczniom?
    Bo by wyszlo jak na dloni jak daleko jest swiatowa edukacja za edukacja amerykanska.
  • maksimum 14.09.12, 16:20
    en.wikipedia.org/wiki/SAT
    Po co sie licytowac jakims PISA testem skoro mozna napisac SAT ktory jest ogolnie dostepny na calym swiecie.

    Syn dostal 2.200 pkt czyli jest w 1% najlepszych i robil ten test w wieku 16 lat.
    Dajcie te testy swoim dzieciom w wieku 16 lat i porownacie wyniki.
  • fogito 14.09.12, 17:04
    maksimum napisał:

    >
    > Syn dostal 2.200 pkt czyli jest w 1% najlepszych i robil ten test w wieku 16 la
    > t.
    > Dajcie te testy swoim dzieciom w wieku 16 lat i porownacie wyniki.

    Ale rozumiem, że dla uczniów nieanglojęzycznych przewidujesz tłumaczenie smile

    p.s. SAT może dobrze zdał, ale to na Harvard nie wystarczyło...
  • zgagusia 14.09.12, 17:59
    > p.s. SAT może dobrze zdał, ale to na Harvard nie wystarczyło...

    nie tylko Mackowi dobry wynik SAT nie otworzyl drzwi na Harvard - przeciez ten Sean co mial 2400 tez sie na szereg uczelni nie podostawal... Czyli widac ze wynik z testu nie jest najwazniejszy (choc maks chcialby zeby tak bylo). A btw, Sean gdzies w koncu studiuje?
  • maksimum 14.09.12, 19:57
    zgagusia napisała:

    > A btw, Sean gdzies w koncu studiuje?

    W czasie wakacji mial operacje na serce.Jakas nerwica czy cos podobnego.
    Chyba studiuje na sredniej klasy uniwerku mieszkajac w akademiku.
  • hankam 14.09.12, 20:48
    Niesamowite, co w tej potrafią zrobić.
    Chyba znowu jakiś Nobel będzie. Kto tę nerwicę operował i w którym szpitalu?
    --
    Underground
  • maksimum 15.09.12, 01:13
    hankam napisała:

    > Niesamowite, co w tej potrafią zrobić.
    > Chyba znowu jakiś Nobel będzie. Kto tę nerwicę operował i w którym szpitalu?

    W NYC. Spytam syna to dam ci adres i bedziesz mogla tam ze swoja nerwica isc.
  • fogito 15.09.12, 06:52
    maksimum napisał:

    > hankam napisała:
    >
    > > Niesamowite, co w tej potrafią zrobić.
    > > Chyba znowu jakiś Nobel będzie. Kto tę nerwicę operował i w którym szpita
    > lu?

    big_grin w New Yorku nerwicę operują! A to dziwy Panie smile
  • zgagusia 14.09.12, 21:35
    maksimum napisał:

    > zgagusia napisała:
    >
    > > A btw, Sean gdzies w koncu studiuje?
    >
    > W czasie wakacji mial operacje na serce.Jakas nerwica czy cos podobnego.
    > Chyba studiuje na sredniej klasy uniwerku mieszkajac w akademiku.

    Toż to ponoć przyjaciel twojego syna od dzieciństwa, i jeszcze niedawno pisałeś ze gotów jesteś opłacić mu studia zeby sie tylko chłopak nie zmarnował - a teraz z tego co piszesz wynika ze nie bardzo wiecie co sie z nim dzieje, ze miał (ma?) poważne problemy zdrowotne sad Deklarowales mu pomoc to sie teraz z tego wywiąż!
  • maksimum 15.09.12, 01:03
    zgagusia napisała:

    > Toż to ponoć przyjaciel twojego syna od dzieciństwa, i jeszcze niedawno pisałeś
    > ze gotów jesteś opłacić mu studia zeby sie tylko chłopak nie zmarnował - a ter
    > az z tego co piszesz wynika ze nie bardzo wiecie co sie z nim dzieje, ze miał (
    > ma?) poważne problemy zdrowotne sad Deklarowales mu pomoc to sie teraz z tego wywiąż!
    ----------
    Jak zagladali do tego pustego mieszkania to mieli ze soba kontakt,a pozniej Sean przestal odbierac telefony syna.
    Wreszcie syn sie do niego dodzwonil jak Sean byl juz w szpitalu.
    To jest bardzo tajemniczy chlopak i on prawie z nikim nie trzyma.
    Zalatwil sobie uniwerek w NY razem z akademikiem.On jest bardzo rozgarniety i od nikogo nie chce pomocy.
  • maksimum 14.09.12, 19:54
    fogito napisała:

    > Ale rozumiem, że dla uczniów nieanglojęzycznych przewidujesz tłumaczenie smile

    Jakie tlumaczenia? Przeciez na calym swiecie angielski jest nauczany,a ze u was jest niski poziom nauczania to czyja to wina.

    > p.s. SAT może dobrze zdał, ale to na Harvard nie wystarczyło...

    Harvard jest jeden a dobrych uczelni jest wiecej i to blizej domu.
  • hankam 14.09.12, 20:53
    Jakiego języka obcego uczył się w szkole Twój syn? Jak dobrze go umie?
    Czy uczniowie pochodzenia latynoskiego piszą SAT po angielsku, czy po hiszpańsku?
    Jeśli jest wersja hiszpanska, daj ją synowi i poproś, żeby rozwiązał.

    A Ty spróbuj zdać jakiś egzamin po rosyjsku i porównaj wyniki z wynikami Rosjan. No, przecież uczyłeś sie rosyjskiego przez 10 lat, 4 lata w podstawówce, 5 w technikum i co najmniej rok na studiach. Na pewno znasz rosyjski lepiej niż Rosjanie.
    --
    Hiding Tonight
  • maksimum 15.09.12, 01:11
    hankam napisała:

    > Jeśli jest wersja hiszpanska, daj ją synowi i poproś, żeby rozwiązał.

    Pewno zdecydowana czesc testu zrobilby po hiszpansku tak jak po angielsku,poza essay'em.

    > Na pewno znasz rosyjski lepiej niż Rosjanie.

    To prawda ze byl taki czas ze znalem rosyjski lepiej niz wiekszosc Rosjan ale zapomnialem sporo.
  • hankam 15.09.12, 08:23
    Czyli nie mógłby zdać SATu po hiszpańsku na porównywalną liczbę punktów, co po angielsku? Bo, po pierwsze, nie napisałby by eseju (po angielsku zresztą też nie umiał napisać eseju i musiałeś to zrobić za niego), po drugie, skoro nie umie napisać eseju, to znaczy, że nie zna hiszpańskiego w stopniu porównywalnym z dziećmi hiszpańskojęzycznymi.
    Czy zatem sprawiedliwe byłoby, żeby pisał test po hiszpańsku?
    Dlaczego Niemcy, Finowie, Duńczycy, Włosi, Polacy mieliby pisać test w obcym dla siebie języku?

    A ty - jak to się stało, że znałeś rosyjski lepiej niz wiekszosc Rosjan? Mieszkałes w Sowiet Junionie, czy co?
    Zresztą - nie żartu - Ty nawet nie znasz za dobrze angielskiego.
    Ba, nie znasz nawet za diobrze polskiego i nie czytasz ze zrozumieniem.
    --
    Underground
  • fogito 14.09.12, 21:47
    maksimum napisał:

    > fogito napisała:
    >
    > > Ale rozumiem, że dla uczniów nieanglojęzycznych przewidujesz tłumaczenie
    > smile
    >
    > Jakie tlumaczenia? Przeciez na calym swiecie angielski jest nauczany,a ze u was
    > jest niski poziom nauczania to czyja to wina.

    Mój syn zna lepiej angielski niż polski, więc nie o niego się martwię. Ale też nie zakładam, że każdy będzie znać go perfekt jak native. Trzeba patrzeć dalej niż na czubek własnego nosa.

    >
    > > p.s. SAT może dobrze zdał, ale to na Harvard nie wystarczyło...
    >
    > Harvard jest jeden a dobrych uczelni jest wiecej i to blizej domu.

    No cóż. Porażka uczy pokory.
  • maksimum 15.09.12, 01:06
    fogito napisała:

    > > Harvard jest jeden a dobrych uczelni jest wiecej i to blizej domu.
    >
    > No cóż. Porażka uczy pokory.

    Jaka porazka? Opamietaj sie troche.
    Rocznie pisze SAT ok 1,5 mln studentow i 1% tj 15 tys a Harvard przyjmuje ponizej 2 tys rocznie.
    Ja tu zadnej porazki nie widze.
  • fogito 15.09.12, 06:54
    maksimum napisał:

    > Jaka porazka? Opamietaj sie troche.
    > Rocznie pisze SAT ok 1,5 mln studentow i 1% tj 15 tys a Harvard przyjmuje poniz
    > ej 2 tys rocznie.
    > Ja tu zadnej porazki nie widze.

    Nie? A to nie ty śliniłeś się na forum marząc o Harvardzie dla syna? I wychwalając go pod niebiosa. Do Harvardu potrzebne jest coś więcej niż wynik jak widać.
  • zgagusia 14.09.12, 17:53
    > Syn dostal 2.200 pkt czyli jest w 1% najlepszych i robil ten test w wieku 16 lat.

    powyzsze slowa powinienes wkleic sobie w sygnaturke - juz nie potrafie zliczyc ile razy je powtorzyles we wszystkich twoich watkach, i tak naprawde kazda dyskusje sprowadzasz do sytuacji (na ogol dokonujac karkolomnych zmian poczatkowego tematu) w ktorej mozesz sie tym pochwalic.
    Ale tak przy okazji - moze sam napiszesz ten test i zaczniesz sie chwalic SWOIM wynikiem wink)
  • hankam 14.09.12, 19:35
    Przeczytałeś post, na który odpowiadasz?

    --
    Underground
  • canuck_eh 13.09.12, 14:28
    Fogito - temat rozpoczety liczebnoscia klas w szkolach byl tylko przykrywka by powypisywac dyrdymaly na temat uczelni.Maksiu nie potrafi rozdzielic tych spraw.Nie kop lezacegowink
  • fogito 13.09.12, 17:39
    canuck_eh napisała:

    > Fogito - temat rozpoczety liczebnoscia klas w szkolach byl tylko przykrywka by
    > powypisywac dyrdymaly na temat uczelni.Maksiu nie potrafi rozdzielic tych spra
    > w.Nie kop lezacegowink

    Oj tam oj tam... tylko go trochę szturchnęłam wink
  • maksimum 13.09.12, 15:01
    fogito napisała:

    > Ty się zdecyduj, czy piszesz o podstawówkach, czy uczelniach wyższych. Bo o ile
    > studentowi sala ze 100 innymi studentami w studiowaniu nie przeszkodzi, to już
    > na pewno 30 uczniów w klasie podstawowej może być traumą dla dziecka i nauczy
    > ciela a nie nauczaniem.
    ----------
    Byla o tym mowa.
    W pre-K (4 latki) klasy sa do 25 dzieci i jest nauczycielka + pomoc nauczycielki.
    Rokrocznie ilosc dzieci w klasie rosnie,pomoc odpada a w 4-tej klasie juz jest 33 dzieci.
  • bluestarfish 13.09.12, 14:43
    Dziewczyny, przejrzałam wątek pobierznie i z zadziwienia wyjść nie mogę: nie macie nic ciekawszego do roboty niż karmić trolla???
  • maksimum 13.09.12, 15:48
    bluestarfish napisała:

    > Dziewczyny, przejrzałam wątek pobierznie i z zadziwienia wyjść nie mogę: nie ma
    > cie nic ciekawszego do roboty niż karmić trolla???

    Idz sobie rob berecik na drutach.
  • fogito 13.09.12, 17:38
    My uwielbiamy tego trolla, bo on nas nieustannie rozśmiesza smile Przynajmniej mnie.
  • bluestarfish 13.09.12, 21:42
    Jak dla mnie to on ciągle to samo klepie, no ale co kto lubi smile
  • canuck_eh 14.09.12, 02:00
    No niby to samo, ale czasami odwraca kota ogonem i my mu to wytykamy i z "niecierpliwoscia" czekamy jak bedzie sie dalej zaglebial w swoich pokretnych wyjasnieniach.Czasami jest to zabawnesmile
  • 71tosia 13.09.12, 21:47
    a jakby zrobic 100 osobowe klasy to sie jeszcze paru slabszych nauczycieli wyzuci,,,, boszze genialne i proste.
  • maksimum 14.09.12, 01:30
    Najsmieszniejsze jest to,ze mimo iz wszystkie lekcje sa na internecie to to niekumate towarzystwo wydaje 50-70 doll/godz za korki z matmy i glosi wszem i wobec jak to poswieca sie dla edukacji dziecka.
    A dziecko jak juz korzysta z internetu to najchetniej przeglada porno.
    Odnosze wrazenie ze zbyt duzo ludzi za duzo zarabia,ze stac ich na korki a nie umieja dzieciakowi pokazac jak i skad sie uczyc.
    Tak z reka na sercu w POlsce chyba 1/3 dzieciakow na korki chodzi,bo by nie przeciagneli do nastepnej klasy.
  • canuck_eh 14.09.12, 02:04
    Przepraszam gdzie sa lekcje?
  • fogito 14.09.12, 06:39
    maksimum napisał:

    >
    > Tak z reka na sercu w POlsce chyba 1/3 dzieciakow na korki chodzi,bo by nie prz
    > eciagneli do nastepnej klasy.

    To prawie tak jak w Azji! Ależ musimy być dobrzy smile
  • hankam 14.09.12, 09:10
    Nie piszemy o korepetycjach, tylko o szkole.
    Więc pytam, skoro w internecie lekcje są najlepsze, a uczniowie chodzą do szkoły w celach towarzyskich, to po co tam w ogóle chodzą, zamiast spotkać się na boisku, w parku, czy gdziekolwiek?
    --
    Underground
  • anmanika 14.09.12, 10:00
    Aha maksiu, jeszcze jedno, nauczyć się korzystać z guugla bo to wstyd, że podstawowych danych nie potrafisz z neta wyciągnąć:
    Najwyrazniej nie rozumiesz jak sa przeprowadzane testy PISA.

    1-sa TYLKO dla szkol publicznych( W Finlandii sa TYLKO szkoly publiczne)
    2-nie sa brane pod uwage najlepsze szkoly publiczne tzw wyspecjalizowane do ktorych sa ciezkie egzaminy.Moje dzieci do takich wlasnie chodza.

    en.wikipedia.org/wiki/Specialized_High_Schools_of_New_York_City
    1-Czyli w Finlandii wybiera sie kilkanascie szkol ze WSZYSTKICH,
    2-a w USA wybiera sie kilkanascie szkol ze SLABYCH publicznych,bo pomija sie wszystkie prywatne i katolickie i inne wyznaniowe.

    "To provide valid estimates of student achievement and characteristics, PISA selects a sample of students that represents the full population of 15-year-old students in each participating country and jurisdiction. This population is defined internationally as 15-year-olds attending both public and private schools in grades 7-12.
    U.S. sampling frame
    The PISA U.S. sample is drawn from the Common Core of Data (CCD) listing of public schools supplemented with the Private School Universe Survey (PSS) listing of private schools.
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • eryk2601 16.09.12, 22:02
    Przejrzałam ten watek i ...brak mi słów, co za bzdury ten człowiek wypisuje...???
  • maksimum 17.09.12, 02:47
    eryk2601 napisała:

    > Przejrzałam ten watek i ...brak mi słów,

    Musisz byc bardzo prosty w rozumieniu swiata,bo brak slow to brak rozumu.

    Oczywiscie bzdury to jest wszystko to czego nie rozumiesz.

  • katrinafi 20.09.12, 12:55
    "Lepiej jest milczeć i sprawiać wrażenie głupiego niż mówić i rozwiać wszelkie wątpliwości."
  • maksimum 20.09.12, 14:17
    katrinafi napisał(a):

    > "Lepiej jest milczeć i sprawiać wrażenie głupiego niż mówić i rozwiać wszelkie wątpliwości."

    Ja im to caly czas powtarzam i tylko mala czesc zalapala.

  • anmanika 20.09.12, 15:57
    Nie martw się, wszyscy załapali, że rozwiałeś wątpliwościwink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 13.10.12, 12:36
    lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,12653692,Studia_traca_wartosc__Dyplom_dzis_jak_kiedys_matura.html
    No i POwraca poziom polskiej edukacji.

    "Uczyłem studentów z licencjatami uczelni niepublicznych, którzy na uniwersytecie zdobywali tytuł magistra nauk politycznych. Wielu nie rozumiało najprostszych pojęć: system parlamentarno-gabinetowy, wotum nieufności, nie wiedzieli, jak w Polsce wybierany jest sejm czy senat. Na jednym z kierunków zaocznych grupa liczyła 50 osób. Na miano studentów zasługiwało może siedem."

    Ale na nauczycieli sie nadaja.
  • andalus 13.10.12, 18:31
    tylko mnie źle nie zrozumcie, bo Maksio również nieco mnie bawi tym swoim uwielbieniem dla wszystkiego co amerykańskie. Czytałam niedawno, że liczebność klasy ma znaczenie w początkowych latach nauki. Głównie wtedy kiedy dzieci uczą się pisać, czytać i zaczynają samodzielnie korzystać z materiałów. Później liczebność grupy nie ma znacznie.
    Potwierdzają to właśnie testy SAT, gdzie nie ma różnic statystycznych wśród klas z małą większą grupą uczniów.
  • maksimum 14.10.12, 18:36
    andalus napisała:

    > tylko mnie źle nie zrozumcie, bo Maksio również nieco mnie bawi tym swoim uwiel
    > bieniem dla wszystkiego co amerykańskie.

    A dlaczego mialbym nie lubiec tego co jest najlepsze.
    Smieszy mnie bardzo ze Polacy nie chca nasladowac najlepszych a zawsze znajda jakas swoja indywidualna glupia droge by wszystko schrzanic.
    Popatrz nawet na zamulona moderatorke.
    Ona za wszelka cene chce sie pozbyc z forum najmadrzejszych ludzi bo do nich nie dorasta,a nigdy nie usuwa zamulonych watkow o obowiazkowym wprowadzeniu mogania w szkolach.

    > Czytałam niedawno, że liczebność klasy ma znaczenie w początkowych latach nauki.

    Tak tez jest w USA,ze dwie pierwsze klasy maja po 20-25 uczniow i czasami dodatkowo pomoc nauczycielki,czyli extra osobe ktora jej pomaga,bo male dzieci sa rozkojarzone.

    > Głównie wtedy kiedy dzieci uczą się pisać, czytać i zaczynają samodzielnie korzystać z >materiałów. Później liczebność grupy nie ma znacznie.

    Liczebnosc grup ma znaczenie,bo czym wieksza grupa-tym wieksza konkurencja oraz tym wieksza roznorodnosc.Mowiac po polsku lepsze sa wieksze grupy niz male klasy i to ze wzgledu na dobro dziecka.

    > Potwierdzają to właśnie testy SAT, gdzie nie ma różnic statystycznych wśród kla
    > s z małą większą grupą uczniów.

    Badania naukowe byly juz dawno przeprowadzone i dawno wprowadzone w zycie,a zamuleni zawsze beda wywarzac otwarte drzwi.

    PS.Az mnie sie komuna przypomniala,ze z radoscia dali mnie paszport bo nie mogli sie doczekac mojego wyjazdu z kraju,by w Polsce nikt nie wprowadzal zmian ktore jak mialem na mysli bo chcieli by wszystko bylo po staremu.
  • andalus 15.10.12, 08:06
    uwielbienie pominę milczeniem. Każdemu wolno.
    Zwrócę jedynie uwagę, że nie wykazano przewagi klasy o większej liczebności a jedynie brak różnic statystycznych.
  • jotde3 15.10.12, 09:21
    andalus napisała:
    > Zwrócę jedynie uwagę, że nie wykazano przewagi klasy o większej liczebności a
    > jedynie brak różnic statystycznych.

    a to już i tak ciekawe .
  • hankam 15.10.12, 10:01
    > Potwierdzają to właśnie testy SAT, gdzie nie ma różnic statystycznych wśród kla
    > s z małą większą grupą uczniów.


    Masz może link do tych statystyk?
    Bo dobry obyczaj każe uwiarygadniać takie stwierdzenia poprzez podanie źródeł.
    Według mnie jest coś takiego, jak optymalna wielkość klasy - ani za mała, ani za duża.
    Poza tym jeśli dla niektórych dzieci odpowiednia będzie klasa 24 osobowa, dla innych nauka będzie możliwa tylko w małej grupie. W Japonii klasy bywają 50 osobowe, ale tam i tak wszyscy po szkole chodzą do szkół prywatnych, gdzie przerabiają te same zagadnienia.

    Bezpośredni kontakt z nauczycielem jest ważny. Na studiach wykłady mogą być prowadzone dla grupy np. 100 osobowej, ćwiczenia odbywają się jednak w mniejszych grupach.
    --
    Taki prezent dostałam
  • maksimum 15.10.12, 15:07
    hankam napisała:

    > Według mnie jest coś takiego, jak optymalna wielkość klasy - ani za mała, ani za duża.

    I zostala ustalona na okolo 30 uczniow w klasie.

    > Poza tym jeśli dla niektórych dzieci odpowiednia będzie klasa 24 osobowa, dla i
    > nnych nauka będzie możliwa tylko w małej grupie.

    Dzieci nie wiedza co jest dla nich dobre,one szukaja wygodnego zycia.

    > W Japonii klasy bywają 50 osobowe, ale tam i tak wszyscy po szkole chodzą do szkół >prywatnych, gdzie przerabiają te same zagadnienia.

    To samo jest w USA,specjalnie w NYC i zapoczatkowali to Chinczycy.

    nymag.com/news/features/asian-americans-2011-5/index1.html

    bamboooffshoot.com/2012/01/02/cram-school-craze-why-asians-are-obsessed-with-test-preparation/

    > Bezpośredni kontakt z nauczycielem jest ważny. Na studiach wykłady mogą być pro
    > wadzone dla grupy np. 100 osobowej, ćwiczenia odbywają się jednak w mniejszych
    > grupach.

    Wszystko jest uzaleznione od checi uczenia sie oraz od dobrych wykladowcow.
    Dobrych wyjkladowcow jest malo,wiec czym wieksze klasy tym wiecej dzieci ma do nich dostep.
    Zmniejszych klasy-to zmniejszysz rowniez dostep do dobrych wykladowcow i zwiekszych ilosc slabych i zlych nauczycieli.
    Identyczna zasada jak ze zwiekszeniem ilosci studentow w Polsce.Ilosc magistrow wzrosla ale ich jakosc osiagnela dno.
  • maksimum 15.10.12, 15:22
    nymag.com/news/features/asian-americans-2011-5/index1.html
    Tu jest troche o Stuyvesant HS in NYC.

    " The top 3.7 percent of all New York City students who take the Specialized High Schools Admissions Test hoping to go to Stuyvesant are accepted."

    Zdecydowana wiekszosc uczniow(80%) nie podchodzi do tego testu bo wiedza ze nie maja zadnych szans.
    Syn kumpluje sue teraz z dwoma chlopakami na NYU i okazalo sie ze obaj sa po Stuyvesant HS.
    Nie ma czegos takiego na swiecie,ze wszyscy sa jednakowo zdolni i wszystkie szkoly sa na tym samym dobrym poziomie.
    Model finski to jest mit,ktory mozna wcisnac osobom niezorientowanym w temacie.
    Gdyby ten model sie sprawdzal to Finowie odbieraliby nagrody Nobla a nie Amerykanie.
  • maksimum 15.10.12, 15:36
    www.manta.com/c/mmcdndj/kumon-after-school-center
    Najpopularniejsze sa Kumon szkoly weekendowe,ale dobra jest rowniez Delta

    www.manta.com/c/mttts8j/delta-learning-center
    I jak dzieciak ktory przygotowywuje suie w takiej szkole do egzaminow wstepnych a nastepnie dostanie sie do Stuyvesant czy Brooklyn Tech to szkola wywiesza jego nazwisko przy drzwiach wejsciowych chwalac sie swoimi wychowankami.

    Ktoregos dnia znajoma dzwoni i sklada gorace gratulacje ze moje dziecko dostalo sie do tej wyspecjalizowanej szkoly a ja troche oslupiony skad ona o tym wie.To mnie wyjasnila ze przechodzac ulica przeczytala nazwisko w oknie wystawowym tej weekendowej szkoly.

    Monika tam nie chciala chodzic ale kolezanka ze szkoly ja naciagnela bo jej sie nie chcialo samej chodzic.Monika poszla tam 2 tyg po rozpoczeciu kursu i na poczatku miala slabiutkie rezultaty,ale pod koniec juz byla bezapelacyjnie najlepsza.
  • anmanika 17.10.12, 13:00
    Jak tak popatrzec to wiekszosc Noblistow sobie importująwink
    www.polityka.pl/swiat/obyczaje/1521508,2,przerazajaca-ignorancja-amerykanow.read
    apropo niedostania się na Harvard, znam jednego chłopaka po technikum wiejskim (tu w Polsce) co się dostał i skończył. Widać dobrze nauczony byłwink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 19.10.12, 01:14
    anmanika napisała:

    > Jak tak popatrzec to wiekszosc Noblistow sobie importująwink

    Nikt sobie nikogo nie importuje.Ludzie to nie ropa naftowa.
    Madrzy ludzie wiedza ze w USA jest najlepiej i tu przyjezdzaja i odnosza sukcesy jakich nie mogliby odniesc w krajach z ktorych przyjechali.
    Poza tym nagroda Nobla to tylko 1 mln doll. a takie sumy mlodzi zdolni Amerykanie zarabiaja przed 30-stka.
    Dobry lekarz zarabia 250 tys doll rocznie a jak sie ma glowe do biznesu to sky is the limit.

    Te artykul przytoczony przez ciebie to herezja i ignorancja.
    Cala Europa od Polski do Hiszpanii to nie jest nawet polowa USA,to po co przecietnemu Amerykaninowi paszport,tym bardziej ze do Kanady i Meksyku mozna jezdzic bez paszportu.
    Dzieciom paszporty dawno wygasly i nie chcialy sobie wyrabiac nowych,bo USA to nie Europa ze przejedziesz 300km i jestes w innym kraju.
    Ja do Toronto czy Montrealu mam 8 godz szybkiej jazdy samochodem i to praktycznie nie jest zagranica.

    > apropo niedostania się na Harvard, znam jednego chłopaka po technikum wiejskim
    > (tu w Polsce) co się dostał i skończył. Widać dobrze nauczony byłwink

    Ty tyle badziewia wciskasz tu na forum ze moglabys raz podac jak sie chlopak nazywa i ile mial lat jak zdawal na Harvard.
    Moj syn zdawal w wieku 17 lat a ten polski "geniusz" pewno byl mocno po 20-stce.
    Jak podasz nazwisko to ja go odnajde na Harvardzie.
    Jak chcesz porownywac wiadomosci 17 latkow z wiadomosciami ludzi po 20-stce to dowcip ci sie udal.
    Tylko nie mow ze go znasz ale nie wiesz ile ma lat.
  • anka30sturm 17.10.12, 16:40
    Z niedługo klasy w szkołach będą miały po 15 uczniów... co zresztą zawdzęczamy polityce prorodzinnej naszego kochanego rządu... nic tylko pójść popływać na narodowym smile
  • maksimum 19.10.12, 01:25
    anka30sturm napisał(a):

    > Z niedługo klasy w szkołach będą miały po 15 uczniów...

    I to bedzie tragedia.
    Powinno sie natychmiast zwolnic wszystkich najgorszych nauczycieli bo to jest potezne obciazenie dla budzetu.Nie udawaj ze nie wiesz ze wysokosc twoich i wszystkich ludzi podatkow zalezy od tego ilu ludzi jest zatrudnionych i obija sie bezuzytecznie w budzetowce.

    > co zresztą zawdzęczamy polityce prorodzinnej naszego kochanego rządu...

    Jedno z drugim ma bardzo malo wspolnego,bo urlop macierzynski w USA to 6 tygodni
    i przyrost naturalny jest duzy wyzszy niz w Europie.
    Najdluzsze urlopy macierzynskie sa w Europiei tam tez jest najnizszy przyrost naturalny.

    en.wikipedia.org/wiki/Parental_leave
    > nic tylko pójść popływać na narodowym smile

    www.youtube.com/watch?v=SKgwAiJByCw
    Gdybym byl w tym czasie w Polsce to tez bym tak zrobil.
  • jotde3 19.10.12, 09:34
    maksimum napisał:
    > Argument ze w malych grupach dziecko lepiej przyswaja tez jest bez sensu bo czy
    > m mniejsza grupa tym mniejsza konkurencja a poziom klasy uzalezniony jest od po
    > ziomu uczniow i poziomu nauczycieli.
    > W malych grupach tak jak w malych wsiach kwitnie kumoterstwo a zanika konkurenc
    > ja.

    należało by podać zestawienie , wynik jakiś powszechnych testów a liczebność klas lub spojrzeć na skrajności np. ja jestem nauczycielem jednego dziecka - mojego syncia smileprzypuszczam że tego co go nauczyłem nie nauczył by sie ani w klasie ani 5 ani 100 osobowej , moge wiec przypuszczać że im mniej liczna klasa tym lepiej z drugiej strony widzę jakie wzmocnienie i range uzyskują informacje które są powodem brylowania w klasie a z tego względu im wieksza klasa tym lepiej ( oczywiście wieksza do poziomu że wszyscy sie jednak znają )

    > Argument za duzymi klasami jest oczywisty,ze by miec klasy po 16 uczniow musisz
    > zatrudnic 2x wiecej nauczycieli i ci nauczyciele niestety w wiekszosci beda be
    > znadziejni.

    tylko w wypadku jeśli mówisz o tysiącach nauczcieli których należało by zatrudnić chcąc we wszystkich szkołach spowodować spadek ilości uczniów w klasie .ale to nie nasza peryspektywa tylko ministerstwa .może powinieneś ten wątek umieścić na forum edukacja ? my mamy na mysli wybór już istniejacych szkół a tu może spokojnie być szkoła z mniejszą liczba uczniów w klasie i lepszymi nauczycielami i sądze że tak jest -na pozimie podstawowym zawsze a na poziomie wyzszym nigdy ( cena wykładowców jest za wysoka )





  • maksimum 19.10.12, 17:19
    jotde3 napisał:

    > należało by podać zestawienie , wynik jakiś powszechnych testów a liczebność kl
    > as lub spojrzeć na skrajności

    Testy byly robione i wyniki podawane przez jedna z forumowiczek chyba nawet w tym watku.Najbardziej optymalna jest liczebnosc klasy okolo 30 uczniow bo jest roznorodnosc i zarazem duza konkurencja.
    Chyba nie musisz wiecej jak 5 minut myslec by dojsc do wniosku ze latwiej byc najlepszym w klasie 15 osobowej niz klasie 30 osobowej.
    Na boisko wychodzi 11 zawodnikow ale szeroka kadra liczy 25 zawodnikow tylko po to by zapewnic konkurencje.Wazny jest tez trener(nauczyciel) bo jak masz jakiegos dziadka Smude,ktory nie ma pomyslow jak trenowac(uczyc) i dla niego zawsze najlepsi sa ci sami ulubiency,to dobrych wynikow niestety mial nie bedziesz.
    Przyjdzie ktos mlodszy,bardziej rozgarniety i z ta sama grupa ludzi bedzie mial duzo lepsze rezultaty.
    Problem by poruszany wczesniej i dawalem przyklady ze w NYC i calych Stanach najgorsze szkoly sa rozwiazywane i wszyscy nauczyciele i cala dyrekcja ida na bruk.
    W tym samym budynku od nowego roku przychodzi nowa dyrekcja,ktora sie juz wczesniej gdzies sprawdzila i robi nabor nowych nauczycieli.
    Rokrocznie jest to powtarzane i po kilku latach pozbywasz sie wszystkich najgorszych nauczycieli i dyrektorow,bo nikt ich nie chce zatrudnic.

    > np. ja jestem nauczycielem jednego dziecka - mojego syncia smileprzypuszczam że tego co >go nauczyłem nie nauczył by sie ani w klasie ani 5 ani 100 osobowej ,

    To zostalo juz w USA dawno docenione i dlatego w podstawowkach i gimnazjach w USA jest OBOWIAZEK podpisywania WSZYSTKICH prac domowych przez rodzicow.

    No wiec przychodzi do mnie syn czy corka z praca domowa ktora mam podpisac i widze ile bykow nawalil i zaczynam z nim ten material od poczatku przerabiac w domu sam na sam.

    > moge wiec przypuszczać że im mniej liczna klasa tym
    > lepiej z drugiej strony widzę jakie wzmocnienie i range uzyskują informacje k
    > tóre są powodem brylowania w klasie a z tego względu im wieksza klasa tym lepie
    > j ( oczywiście wieksza do poziomu że wszyscy sie jednak znają )

    Gdy bedziesz mial klase 15 osobowa zamiast 30 osobowej to nauczyciel w dalszym ciagu nie bedzie mogl pracowac z twoim synem sam na sam,a podatki na szkole bedziesz musial zaplacic 2x wyzsze.

    > tylko w wypadku jeśli mówisz o tysiącach nauczcieli których należało by zatrudn
    > ić chcąc we wszystkich szkołach spowodować spadek ilości uczniów w klasie .ale
    > to nie nasza peryspektywa tylko ministerstwa .może powinieneś ten wątek umieści
    > ć na forum edukacja ? my mamy na mysli wybór już istniejacych szkół a tu może s
    > pokojnie być szkoła z mniejszą liczba uczniów w klasie i lepszymi nauczycielami

    Nie moze byc.
    Z jakoscia nauczycieli jest tak samo jak z jakoscia studentow-czym ich wiecej tym nizszy poziom. Gdy nadchodzi niz demograficzny to jest to najlepsza okazja by pozbyc sie najgorszych nauczycieli i wtedy masz ta sama sytuacje co ze Smuda i Fornalikiem.
    Wydawalo sie ze Smuda jest dobrym trenerem,dopoki nie przyszedl lepszy.
    Tobie tez sie wydaje ze obecni nauczyciele sa dobrzy bo nie masz dobrego rozeznania w temacie.

    > i sądze że tak jest -na pozimie podstawowym zawsze a na poziomie wyzszym nigdy
    > ( cena wykładowców jest za wysoka )

    Wysoka cena wykladowcow jest efektem przyjmowania na studia ludzi,ktorzy sie na te studia nie nadaja.
    Zmniejszych liczbe studentow,(co spowoduje jednoczesnie pozdniesie poziomu nauczania)
    to wielu wykladowcow zostanie bez pracy i nagle zgodza sie wykladac za polowe stawki,ktorej dotychczas zadali.

    Widze ze prawa rynku sa ludziom w Polsce obce.
    Czym wiecej pieniedzy wydasz na szkolnictwo -tym bedzie ono na nizszym poziomie.
    Poziom szkolnictwa podnosi sie poprzez selekcje uczniow do najlepszych i dobrych szkol oraz nauczycieli ubiegajacych sie do uczenia w tych szkolach.
    Nie potrzeba ZADNYCH PIENIEDZY NA REFORME SZKOLNICTWA.

    Trzeba zaczac od trudniejszych egzaminow wstepnych do szkol oraz trudniejszych matur,by byle gamon nie mogl zdac matury a pozniej wylegiwac sie na "uczelniach" na poziomie wiejskich szkol przysposobienia rolnego.

    Zrobisz trudniejsze matury,automatycznie spadnie liczba studentow i automatycznie spadnie cena wykladowcow na uczelniach a czesc z nich zacznie szukac pracy w liceach.

    Niestety u wladzy masz ludzi srednio rozgarnietych i im sie wydaje,ze czym wiecej pieniedzy wpompujesz w szkolnictwo to tym bardziej poziom sie podniesie-choc wszyscy widza ze w POlsce jest dokladnie odwrotnie.POziom nauczania spada i to szybko.

  • jotde3 23.10.12, 09:34
    > Testy byly robione i wyniki podawane przez jedna z forumowiczek chyba nawet w t
    > ym watku.Najbardziej optymalna jest liczebnosc klasy okolo 30 uczniow bo jest r
    > oznorodnosc i zarazem duza konkurencja.

    czy były takie testy dla klas 1-3 podstawówki ?

    > Gdy bedziesz mial klase 15 osobowa zamiast 30 osobowej to nauczyciel w dalszym
    > ciagu nie bedzie mogl pracowac z twoim synem sam na sam,

    ale jednak częściej go zapyta i zmotywuje , pogłaska po główce ( 2 kl podstawowej ) wink

    > Nie moze byc.
    > Z jakoscia nauczycieli jest tak samo jak z jakoscia studentow-czym ich wiecej t
    > ym nizszy poziom.

    ty dalej o całości a ja o możliwościach pojedyńczej szkoły .
    czy jeśli jest liczna politechnika to studenci z niej sa gorsi niż z tej małolicznej ?

    > Wysoka cena wykladowcow jest efektem przyjmowania na studia ludzi,ktorzy sie na
    > te studia nie nadaja.

    nie na temat , ja uzasadniałem jedynie fakt ( w mojej ocenie ) że na studiach AKTUALNIE niema raczej dobrej klasy z małą liczbą studentów , w przeciwieństwie do podstawówek .
    nie obchodzi mnie tu z czego co wynika a jedynie stan faktyczny .

    > Zmniejszych liczbe studentow,(co spowoduje jednoczesnie pozdniesie poziomu nauc
    > zania)

    tą uwage kieruj do ministerstwa .

    > Widze ze prawa rynku sa ludziom w Polsce obce.
    > Czym wiecej pieniedzy wydasz na szkolnictwo -tym bedzie ono na nizszym poziomie

    wiec jak nic nie wydamy to bedzie ono na najwyższym poziomie ?wink
  • maksimum 23.10.12, 15:46
    jotde3 napisał:

    > czy były takie testy dla klas 1-3 podstawówki ?

    Moje dzieci chodzily do pre-K i Kindergarten czyli zaczynaly nauke w szkole w wieku 4 lat.
    No wiec w pierwszych dwoch latach bylo po 20-22 uczniow w klasie i poza nauczycielka byla tez pomoc nauczycielki.
    W 1-szej klasie bylo juz 25 uczniow i bez pomocy nauczycielki a w kazdym nastepnym roku wiecej uczniow az do 33 w klasie.

    > ale jednak częściej go zapyta i zmotywuje , pogłaska po główce ( 2 kl podstawowej ) wink

    U nas dzieci dotykac nie wolno a odpytywanie ma mala role bo dzieci czesto pisza klasowki.

    > > Nie moze byc.
    > > Z jakoscia nauczycieli jest tak samo jak z jakoscia studentow-czym ich wi
    > ecej tym nizszy poziom.
    >
    > ty dalej o całości a ja o możliwościach pojedyńczej szkoły .
    > czy jeśli jest liczna politechnika to studenci z niej sa gorsi niż z tej małolicznej ?

    A skad wiesz czy twoje dziecko chodzi do tej lepszej szkoly,bo rownie dobrze moze byc w tej gorszej.Mozliwosci wszystkich szkol poprawiaja sie gdy sa wieksze klasy bo mozesz sie pozbyc gorszych nauczycieli.
    A z politechnika jest tak samo jak z SGH. Jesli na SGH bedzie studiowalo 8 tys studentow to poziom ich bedzie duzo gorszy niz wtedy gdy studiuje na niej tylko 4 tys studentow.
    Ja studiowalem wtedy gdy bylo tam 4 tys studentow a teraz jest 8 tys studentow.
    Gdybys w tej chwili zrobil trudniejsze egzaminy i 4 tys tych gorszych studentow wyrzucil to mialbyc uczelnie na wysokim poziomie europejskim.

    > > Wysoka cena wykladowcow jest efektem przyjmowania na studia ludzi,ktorzy
    > sie na te studia nie nadaja.
    >
    > nie na temat , ja uzasadniałem jedynie fakt ( w mojej ocenie ) że na studiach A
    > KTUALNIE niema raczej dobrej klasy z małą liczbą studentów , w przeciwieństwie
    > do podstawówek .
    > nie obchodzi mnie tu z czego co wynika a jedynie stan faktyczny .

    Stan faktyczny jest spowodowany przyjmowaniem na studia wszystkich ktorzy chca studiowac a nie tylko tych,ktorzy nadaja sie na studia.
    Musisz wtedy zatrudnic wieksza liczbe wykladowcow,ktorzy sa w deficycie i dlatego zadaja wysokich stawek i je dostaja.
    Zmniejszych liczbe studentow i nagle masz nadmiar wykladowcow i nizsze stwki a tym samym koszty nauczania oraz wyzszy poziom na uczelniach.
    Sam widzisz ze podnoszenie poziomu nauczania wiaze sie z obnizaniem kosztow tegoz nauczania.
    Rozne niezorientowane w temacie mamuski,ktore nie umieja zarzadzac budzetem domowym wymyslily sobie,ze zeby podniesc poziom nauczania to trzeba wydac 2x wiecej pieniedzy na to nauczanie a jest wrecz odwrotnie.

    > > Czym wiecej pieniedzy wydasz na szkolnictwo -tym bedzie ono na nizszym poziomie
    >
    > wiec jak nic nie wydamy to bedzie ono na najwyższym poziomie ?wink

    Zgadza sie,bo wtedy bedzie calkowicie prywatne a to co prywatne jest duzo lepiej zarzadzane niz panstwowe.
    Nie byloby tego co teraz,ze szkola musi moje dziecko nauczyc a jak nie to ja pokaze calemu swiatu swoja postawe roszczeniowa.
    Nie myslisz chyba ze szkoly prywatne cackalyby sie z tym wszystkimi dys.... i ich przywilejami?
    Gdyby wszystkie szkoly byly prywatne,to rodzice z pociechami staliby w kolejce do szkoly i byli szczesliwi ze ich pociechy zastaly do szkoly przyjete.
    Gdyby je wyrzucono ze szkoly za zle zachowanie,to rodzice i dzieci martwiliby sie co dalej robic a kleliby na ministerstwo czy inny wydzial szkolnictwa w wojewodztwie.
    Obowiazek nauczania lezy na rodzicach i dzieciach a nie na ministerstwie.
  • jotde3 24.10.12, 10:10
    maksimum napisał:

    > jotde3 napisał:
    >
    > > czy były takie testy dla klas 1-3 podstawówki ?

    > W 1-szej klasie bylo juz 25 uczniow i bez pomocy nauczycielki a w kazdym nastep
    > nym roku wiecej uczniow az do 33 w klasie.

    odpowiadasz nie na temat i z tego rozumiem że takich testów nie było

    > ze byc w tej gorszej.Mozliwosci wszystkich szkol poprawiaja sie

    ale mnie nie interesują możliwości wszystkich szkół .chciałem na tym wątku zastanowić sie nad znaczeniem liczebności klasy dla jej jakości dla mojego dziecka . i faktycznie przekonałeś mnie/zyskałem przekonanie że duża klasa to nie "samo zło "

    > Nie myslisz chyba ze szkoly prywatne cackalyby sie z tym wszystkimi dys.... i i
    > ch przywilejami?

    a mi sie marzy by system wymagań szkolnych bardziej odpowiadał zróznicowaniu wymagań pracodawców/realnego swiata by np. inzynierowi nie stała na drodze do zawodu ortografia i niezrozumienie pewnych pierdół w ministerstwie bo może jak inzynierowi jest potrzebna ortografia to i może mu potrzebna znajomośc pacieża wink buhehhehe
  • maksimum 24.10.12, 15:40
    jotde3 napisał:

    > odpowiadasz nie na temat i z tego rozumiem że takich testów nie było

    Ciekawe ze ty jak i wiekszosc ludzi nie moze pojac rzeczy najprostszych.
    Niemal 100% testow n/t wielkosci klas jest przeprowadzanych w ten sposob,ze dobrego nauczyciela dajesz do duzej klasy a pozniej tego samego dobrego nauczyciela dajesz do malej klasy i wychodzi ci(wam) ze mniejsza klasa ma lepsze wyniki.
    Musisz wiec sobie zalozyc najpierw,ze nie ma nieskonczonej liczby dobrych nauczycieli i jak z jeden klasy 30 osobowej zrobisz dwie 15 osobowe,to w tej drugiej nie bedzie uczyl ten sam dobry nauczyciel tylko jakas nieudaczniczka,ktora nie ma pojecia o zyciu,nie miala co ze soba poczac i poszla na studia nauczycielskie,bo z takiej pracy cie nie wyrzuca i wakacje dlugie.
    I wtedy masz sytuacje,ze jedna 15 osobowa klasa ma minimalnie lepsze wyniki niz oryginalna klasa 30 osobowa,a druga 15 osobowa klasa siega dna z beznadziejna nauczycielka.
    A zeby ci to bardziej obrazowo wytlumaczyc,to przyjmijmy ze wszyscy forumowicze sa nauczycielami i sam wybierz,ktore watki cie interesuja a ktore sa tak denne ze szkoda czasu by je czytac.
    I teraz wyobraz sobie ze do jednego z forumowiczow musialbys poslac swojego syna do szkoly bo wiadomo ze jest on nauczycielem.
    Nagle okazuje sie,ze niemal wszyscy forumowicze chca poslac dziecko do najlepszego nauczyciela,a nikt nie chce poslac swojego dziecka do tej nawiedzonej baby,ktora nie potrafi sklecic jednego zdania sensownie.
    Zaraz zaczniesz bezsensowne wywody prowadzic,ze baba rzeczywiscie nie potrafi jednego zdania sensownie sklecic,ale przeciez uczyc umie bo studia skonczyla.
    A studia wiesz na jakim sa poziomie?
    Na tak niskim,ze trzeba nie chciec by ich nie skonczyc.

    Przedukaj sobie ten tekst:

    www.washingtonpost.com/opinions/the-cost-of-small-class-size/2011/03/03/AFPGSkkB_story.html
    W nauczaniu najwazniejszy jest nauczyciel.Bez dobrego czy bardzo dobrego nauczyciela nie bedziesz mial dobrych czy bardzo dobrych efektow.Przerabialem to jak przez jeden rok jak moja corka miala beznadziejna nauczycielke.
    Az mnie sie reka w piesc zaciskala zeby tej prymitywnej babie zeby wybic,a ona podjezdzala Lexusem pod szkole,wyciagala swoja gruba dooope z tego auta i szla "uczyc".
    Tak,jest ogolna brak nauczycieli i ta gruba bestia zarabiala 40 tys doll na poczatek.
    Zal yaya sciska jak sie na to patrzy.

    > ale mnie nie interesują możliwości wszystkich szkół .chciałem na tym wątku zast
    > anowić sie nad znaczeniem liczebności klasy dla jej jakości dla mojego dziecka
    > . i faktycznie przekonałeś mnie/zyskałem przekonanie że duża klasa to nie "samo zło "

    Najwazniejszy jest dobry nauczyciel i to by dzieci mialy do niego dostep.
    Przy zmniejszaniu klas musisz naprodukowac cala mase beznadziejnych nauczycielek i wtedy masz loterie jak w totka do ktorej zlej twoj syn trafi.

    > a mi sie marzy by system wymagań szkolnych bardziej odpowiadał zróznicowaniu wy
    > magań pracodawców/realnego swiata by np. inzynierowi nie stała na drodze do
    > zawodu ortografia i niezrozumienie pewnych pierdół w ministerstwie bo może jak
    > inzynierowi jest potrzebna ortografia to i może mu potrzebna znajomośc pacieża
    > wink buhehhehe

    To wszystko zalezy jakie stanowisko ma ten inzynier zajmowac,przeciez wiesz chyba ze inzynier inzynierowi nierowny.Jesli bedzie chcial byc dyrektorem do spraw technicznych w duzej firmie,to niestety ortografia bedzie mu potrzebna i paciez tez.
  • jotde3 24.10.12, 16:04
    maksimum napisał:
    > To wszystko zalezy jakie stanowisko ma ten inzynier zajmowac,przeciez wiesz chy
    > ba ze inzynier inzynierowi nierowny.Jesli bedzie chcial byc dyrektorem do spraw
    > technicznych w duzej firmie,to niestety ortografia bedzie mu potrzebna i pacie
    > z tez.

    niewiem do jakich celów temu dyrektorowi ma być w twojej ocenie ortografia ( chyba że sekretarka go oleje ) czy pacież i nie obchodzi mnie to , ale zakładam że potrafisz sobie wyobrazić inzyniera któremu to będzie do doopy .chociaż może sobie nie potrafisz , jeśli chodzi o ciebie i tobie podobnych to nic już mnie nie żdziwi .
  • maksimum 24.10.12, 22:16
    jotde3 napisał:

    > maksimum napisał:
    > > To wszystko zalezy jakie stanowisko ma ten inzynier zajmowac,przeciez wiesz chy
    > > ba ze inzynier inzynierowi nierowny.Jesli bedzie chcial byc dyrektorem do spraw
    > > technicznych w duzej firmie,to niestety ortografia bedzie mu potrzebna i paciez tez.
    >
    > niewiem do jakich celów temu dyrektorowi ma być w twojej ocenie ortografia ( ch
    > yba że sekretarka go oleje ) czy pacież i nie obchodzi mnie to , ale zakładam ż
    > e potrafisz sobie wyobrazić inzyniera któremu to będzie do doopy .chociaż może
    > sobie nie potrafisz , jeśli chodzi o ciebie i tobie podobnych to nic już mnie nie żdziwi .
    -----------
    Prezentujesz poglad bardzo popularne za prezydenta Walesy,ze "nie wazne jak dobry jest prezydent,bo najwazniejsze jest by mial dobrych doradcow".
    Gdyby sie troche zastanowic nad takim twierdzeniem,to w jaki sposob prezydent Walesa jest w stanie odroznic ktory z doradcow jest dobry a ktory zly,bo obaj sa o niebo madrzejsi od Walesy ale Walesa nie jest w stanie pojac o czym mowia.
    To samo dotyczy dyrektora,ktory nie moze miec doradcow madrzejszych od siebie bo ich najzwyczajniej nie zrozumie i podejmie bledna decyzje.
    Co innego byc inzynierem,ktory nie ma duzego zakresu obowiazkow i duzej odpowiedzialnosci a co innego byc inzynierem jak Bill Gates,ktory ma niesamowite zdolnosci organizacyjne i za ktorym sekretarka chodzic nie musi.

    en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates
    "When Gates was young, his family regularly attended a Congregational church."

    Musze cie przy okazji zasmucic,ale zdecydowana wiekszosc ludzi sukcesu jest bardzo religijna.
  • hankam 25.10.12, 11:02
    to niestety ortografia bedzie mu potrzebna i paciez tez.

    Najwyraźniej McSimum nie jest dyrektorem, bo ortografia mu niepotrzebna. Gramatyka, jak wiemy, też nie.

    --
    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
  • maksimum 25.10.12, 15:39
    hankam napisała:

    > to niestety ortografia bedzie mu potrzebna i paciez tez.

    Skad taka zagryziara jak ty ma pojac ze uzylem oryginalnej pisowni przedmowcy by mu naocznic zagadnienie.

    www.google.com/search?q=brighton+beach+nyc&hl=pl&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=1zSJULHsNYen0AGPu4C4CQ&ved=0CFYQsAQ&biw=1280&bih=923#hl=pl&tbm=isch&sa=1&q=coney+island+nyc&oq=coney+island+nyc&gs_l=img.1.0.0i19.1390074.1396394.0.1398941.26.18.0.0.0.4.91.978.18.18.0...0.0...1c.1.jJj5XstHT5M&pbx=1&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.&fp=2ce710c2224bba82&bpcl=35466521&biw=1280&bih=923
    Tu nie ma jak sie wyrwac od ciaglej rozrywki.
    Mam permanentne wakacje.Krotki spacer deptakiem i zapominam o takich zagryziakach jak wy.
  • jotde3 24.10.12, 16:20
    maksimum napisał:

    > jotde3 napisał:
    >
    > > odpowiadasz nie na temat i z tego rozumiem że takich testów nie było
    >
    > Ciekawe ze ty jak i wiekszosc ludzi nie moze pojac rzeczy najprostszych.
    > Niemal 100% testow n/t wielkosci klas jest przeprowadzanych w ten sposob,ze dob
    > rego nauczyciela dajesz do duzej klasy a pozniej tego samego dobrego nauczyciel
    > a dajesz do malej klasy i wychodzi ci(wam) ze mniejsza klasa ma lepsze wyniki.

    badań widze że niema , a mnie nie interesuje w tym wątku analiza szkolnictwa tylko aktualny stan rzeczy a jeśli o niego chodzi to przeczysz własnej tezie rozumianej w kontekście naprawy szkolnictwa .

    > W nauczaniu najwazniejszy jest nauczyciel.

    w takim razie wyniki uczniów były by mocno zróżnicowane w nastepstwie trafienia na konkretnego nauczyciela , a najczęściej nie są , uczeń jest albo dobry albo nie.nauczyciele są dość podobni ,może ci dobrzy jeszcze nie powstali ale po twoich reformach z pewnością nam oni wyrosną wink


    na tym chyba skończe dalszą dyskusje .

  • maksimum 24.10.12, 22:01
    jotde3 napisał:

    > badań widze że niema , a mnie nie interesuje w tym wątku analiza szkolnictwa ty
    > lko aktualny stan rzeczy

    Badania oczywiscie sa tylko ty ich nie rozumiesz.

    www.washingtonpost.com/opinions/the-cost-of-small-class-size/2011/03/03/AFPGSkkB_story.html
    Ile razy mam ci przytaczac ten sam link zebys zrozumial,ze wielkosc klas ma bardzo malo lub nic nie ma wspolnego z poziomem nauczania.

    "The worst public elementary school in Manhattan, 16 percent of whose students read at grade level, has an average class size of 21; PS 130, one of the city’s best, has an average class size of 30."
    ---------
    Najgorsza podstawowka na Manhattanie jest ta,gdzie w klasach jest tylko po 21 uczniow,a najlepsza (PS 130) ma w klasach po 30 uczniow.

    Musisz wreszcie pojac,ze najwazniejsza jest konkurencja miedzy uczniami o lepsze stopnie a tej w malych klasach nie ma.

    > a jeśli o niego chodzi to przeczysz własnej tezie rozumianej w kontekście naprawy >szkolnictwa .

    Moja teza jest taka,ze klasy powinny byc wieksze a najgorsi nauczyciele odsunieci od nauczania.Przez co zaoszczedzasz kupe kasy na pomoce naukowe i programy sportowe.

    > > W nauczaniu najwazniejszy jest nauczyciel.
    >
    > w takim razie wyniki uczniów były by mocno zróżnicowane w nastepstwie trafienia
    > na konkretnego nauczyciela , a najczęściej nie są , uczeń jest albo dobry albo
    > nie.nauczyciele są dość podobni ,może ci dobrzy jeszcze nie powstali ale po tw
    > oich reformach z pewnością nam oni wyrosną wink

    Tak wlasnie jest,ze najlepsi nauczyciele ucza w najlepszych szkolach a w przecietnych szkolach sa przecietni nauczyciele niewiele sie rozniacy miedzy soba.

    > na tym chyba skończe dalszą dyskusje .

    Nie mozesz sie zmusic do czytania ze zrozumieniem?
  • kocianna 24.10.12, 10:43
    Maksiu, a co robić ze szczurami, które nie wygrały wyściugu?
    Jeśli na 100 osób na starcie po odsiewie na każdym etapie edukacji uzyskujemy dwóch magistrów, a później jednego doktora - to co robią ci wszyscy pozostali? Żyją z socjalu w Europie (kto na ten socjal zarabia?), czy tworzą slumsy pod Nowym Jorkiem, wymierając bez ubezpieczenia zdrowotnego?
    Selekcja naturalna na całej linii, przeżyją najbardziej inteligentni? Obawiam się, że tak to nie działa i historia niestety już pokazała, że ten tępy, niewykształcony motłoch pod wodzą charyzmatycznego lidera może być całkiem pokaźną i groźną siłą.

    Może jednak upowszechniajmy edukację, a wraz z nią - humanizm. Tak jak dziś łączy się zespoły standardowych komputerów dla podwyższenia mocy obliczeniowej, tak można łączyć zespoły badawcze dość dobrze wykształconych ludzi, którzy razem coś fajnego wymyślą. A jeśli nie wymyślą... to szybszy rozwój i tak nie jest nam potrzebny, już obecny jest na granicy naszej percepcji.
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Z dzieckiem w Moskwie
  • maksimum 24.10.12, 16:15
    kocianna napisała:

    > Maksiu, a co robić ze szczurami, które nie wygrały wyściugu?

    Kazdy szczur ma swoje miejsce i powinien sie jego trzymac.
    Mozesz zrobic posmiewisko i takie szczury jak Beger czy Lepper wpuscic do Sejmu ale z gory wiadomo jak to sie skonczy.Szczur nie da sobie rady na stanowisku gdzie powinna byc inteligentna osoba po dobrych studiach.Wczesniej czy pozniej przyjdzie zalamka psychiczna i telenowela gotowa.

    > Jeśli na 100 osób na starcie po odsiewie na każdym etapie edukacji uzyskujemy d
    > wóch magistrów, a później jednego doktora - to co robią ci wszyscy pozostali?

    W normalnej rzeczywistosci 15 dostaje magistra a 1-2 doktora.
    W polskiej rzeczywistosci 40 dostaje magistra i 5 doktora.
    Kazdy znajduje swoje miejsce w zyciu i idzie po liceum czy po studiach do pracy,bo wiekszosc ludzi w USA ktorzy studiuja nie robia magistra.
    System jest tu calkiem inny i trzeba miec rzeczywiscie dobre stopnie na studiach by dostac sie na magisterskie nawet na slabej uczelni.


    > Żyją z socjalu w Europie (kto na ten socjal zarabia?), czy tworzą slumsy pod Now
    > ym Jorkiem, wymierając bez ubezpieczenia zdrowotnego?

    Slumsow jest tu coraz mniej a ubezpieczenie ma kazdy,bo ten ktory nie ma kwalifikuje sie na panstwowe bezplatne.

    > Selekcja naturalna na całej linii, przeżyją najbardziej inteligentni?

    Ja mysle ze przezyja najbardziej pracowici,bo inteligencja sama w sobie nie jest wystarczajaca na dobre zycie.

    > Obawiam się, że tak to nie działa i historia niestety już pokazała, że ten tępy, niewyks
    > ztałcony motłoch pod wodzą charyzmatycznego lidera może być całkiem pokaźną i g
    > roźną siłą.

    Rewolucja nic juz w cywilizowanym swiecie nie zdzialasz.
    Osama byl ostatnim idiota ktory porwal sie z motyka na ksiezyc.
    Jesli nie jestes w czubie z tym szczurami,ktorzy tworza nowe wartosci to musisz sie przystosowac do zycia w mainstream.

    > Może jednak upowszechniajmy edukację, a wraz z nią - humanizm.

    Edukacja jest powszechna i chodzi o to by utrzymac ja na najwyzszym mozliwym poziomie.
    Jesli najlepszej edukacji nie bedzie w USA to szybko wyprzedza nas Chinczycy,ktorzy ucza sie niemal na okraglo z wakacjami wlacznie.

    > ... to szybszy rozwój i tak nie jest nam potrzebny, już obecny jest na granicy naszej >percepcji.

    Tak to wyglada z punktu widzenia Europy i dlatego EU jest w kryzysie.
    Ryba psuje sie od glowy i ludzie tez.
    Zaczyna sie od obnizenia poziomu edukacji,czyli kazdy sobie rzepke skrobie na swoim skromnym poziomie.Pozniej ta mlodziez wchodzi w zycie dorosle i robi to samo co w mlodosci ,czyli bez specjalnego celu w zyciu odcina po centymetrze z paska zycia.
    Musisz wrocic do podstaw,czyli do tego ze swiadomosc ksztaltuje byl.
    Od malenkosci musisz ksztaltowac w dzieciach wyzsza swiadomosc niz ta w jakiej sama wyrastalas.
    Rywalizacja w szkolach jest nie tylko bardzo dobra ale i konieczna bo powoduje wzrost poziomu percepcji swiata.
    Jak tylko zaniechasz rywalizacji w szkolach,to pozniej zaplacisz za to brakiem rozwoju gospodarczego i ogolnym tumiwisizmem.
  • anmanika 25.10.12, 10:23
    No maksiu na własnym przykładzie pokazałeś co się dzieje z tym co przegrał wyścig szczurów. Wylądowałeś w slamsie nowojorskim a dziecko na Harvard się nie dostało....
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 25.10.12, 15:13
    anmanika napisała:

    > No maksiu na własnym przykładzie pokazałeś co się dzieje z tym co przegrał wyś
    > cig szczurów. Wylądowałeś w slamsie nowojorskim

    Rzucam okiem rzez okno i widze przeogromna plaze pelna ludzi nawet o tej porze roku.

    www.google.com/search?q=brighton+beach+nyc&hl=pl&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=1zSJULHsNYen0AGPu4C4CQ&ved=0CFYQsAQ&biw=1280&bih=923
    W samym srodku lata mamy Mermaid Parade

    plus.google.com/photos/105378471419962553348/albums/5757485040532416209?banner=pwa
    Nigdy bym tego miejsca nie zamienil na Warszawe czy zapyzialy Krakow.

  • canuck_eh 08.11.12, 18:53
    maksiu - a Sandy byla dla ciebie laskawa?bo jak mieszkales kolo plazy to moze nie najlepsza lokalizacja w tym czasie.Nie sledzilam az z tak zapartym tchem gdzie i w jakich rejonach, ale pytam bo w sumie dosc dluga znajomosc wiec.....
    A dosc niezle przeleciala przez Nowy jork i nie patrzyla czy to najlepsze miasto czy nie.Zywiol nie wybiera.
  • maksimum 09.11.12, 05:58
    Sandy byla bardzo wybiorcza i bardzo pokarala tych ,ktorzy mieszkaja przy oceanie.
    Wiatr w sumie nie byl tak porazajacy bo pamietam mocniejsze,ale 6 drzew z korzeniami mi pod oknem wyrwal.
    Huragan nabiera sily i predkosci nad oceanem a traci nad ladem.
    Deszczu w sumie bylo niewiele i nie ma co porownywac z huraganem Irene rok temu.

    en.wikipedia.org/wiki/Hurricane_Irene
    Wtedy lalo bez przerwy przez 3 dni i praktycznie ruszyc sie nie bylo mozna.
    Najwiekszym problemem z Sandy bylo to ze podniosl fale morskie o 4 metry powyzej normalny przyplyw.
    No wiec kto mieszka do 1 km od plazy na plaskim terenie jak ja zostal w jakims stopniu zalany.
    Ocean wystapil z brzegow i zalal 1,5m fala wszystko jak leci.No wiec tysiace samochodow zlanych po sam dach wszystkie piwnice i partery minimum do kolan.
    I ten przyplyw oceanu byl tak szybki ze praktycznie nikt nie byl z stanie zareagowac na bieg wypadkow.
    O 7 wieczorem jeszcze bylo wszystko ok a o 8 woda na ulicach byla juz po kolana,pozalewalo domy,zgaslo swiatlo,windy przestaly dzialac i moglas patrzec przez okno jak o 9 wieczorem rzeka pod domem miala juz 1,5 metra i widac bylo tylko dachy samochodow.
    Wszystkie mniejsze samochody plynely srodkiem ulicy i zderzaly sie miedzy soba oraz z tymi ktorych woda nie uniosla.
    Przez 2 dni nie mialem swiatla i wody oraz ogrzewania a snieg pada rowno na dworzu.
    Z wysokich pieter trzeba bylo schodzic po 20 pieter by przejsc 1 km do najblizszego McDoald's i tam cos zjesc i zrobic kupke.Pozniej troche odetchnac i wejsc spowrotem na 20 pietro.
    Czesc budynkow do dzis nie ma swiatla i wody i ludzie sa ewakuowani do szkol.
    2 pietra w szkole mojej corki zajmija powodzianie w 10 dni po powodzi.
    U mojego kumpla ktory mieszka 2 km ode mnie tez nad oceanem jest tra-ge-dia i krajobraz ksiezycowy.
    Cale Coney Island,Sea Gate,Brighton Beach zostaly zalane.
    Moj kumpel mieszka w Sea Gate i tylko 4 domy w calym Sea Gate maja swiatlo i wode,w tym jego.Piach z plazy jest na kazdej ulicy.Zniszczone i zalane domy spychaczami poustawiane w stosiki.
    Co dwie ulice stoi jedna latarnia na generator i to by bylo na tyle.Gdzie niegdzie rozdaja kanapki i wode.
    U Leszek nie dziala telefon ,tv i komputer,wiec przychodzi do mnie.
    Wode juz wypompowal,meble dzisiaj wurzuca a jutro jedziemy kupowac nowe.
    Tyle ile tu rupieci w olbrzymich stosach lezy na ulicach to sobie ciezko wyobrazic.
    Tego nie pokazuja w tv z bliska bo idzie sie zalamac.
    Ja myslalem ze u mnie byla kleska zywiolowa z tysiacami zalanych samochodow,ktorych nie da sie naprawic bo zalane sa slona woda i powysiadala cala elektronika,z powyrywanymi drzewami z korzeniami ale obok mnie zaden dom nie zostal zniszczony,bo wszystkie domy sa tu solidnie murowane.
    W Sea Gate wiele domow jest typowo letnich,tylko zamienionych na caloroczne bo klimat jest umiarkowany i wszystkie one legly w gruzach.
    Kumpel Leszka mial piekny widok z okna na ocean to zalozyl sobie okna panoramiczne,w salonie mial fortepian i wszystko wykonczone na tip-top.
    Przyszla wieksza fala,okno wepchnela do srodka a fortepian razem z tylnymi drzwiami wystawila na ulice.Wszystko po huraganie bylo przykryte 30 cm wartswa piachu z plazy,wiec podjechal spychacz i zepchnal rozwalony dom razem z fortepianem spowrotem na jego dzialke by droga byla przejezdna.
  • canuck_eh 10.11.12, 01:40
    No tak, a teraz zeby bylo tego malo zapowiedzieli wam sniezyce.
    Z tego twojego opisu to niezle i tragedia ludzka wielka, ale to pikus w porownaniu z tym co bylo w 1997 w polsce jak byla powiodz.Czy Haiti.No ale to tez tragedia i trzeba pomagac blizniemu jak tylko sie da.
  • maksimum 10.11.12, 03:21
    canuck_eh napisała:

    > No tak, a teraz zeby bylo tego malo zapowiedzieli wam sniezyce.

    Ruiny przysypane sniegiem wygladaja calkiem niewinnie.

    > Z tego twojego opisu to niezle i tragedia ludzka wielka, ale to pikus w porowna
    > niu z tym co bylo w 1997 w polsce jak byla powiodz.

    Widze ze w dalszym ciagu nie masz pojecia o szkodach wyrzadzonych przez Sandy.

    W Polsce w 1997 w Powodzi Tysiaclecia zginelo 56 osob a straty byly na 3,5 mld doll.

    pl.wikipedia.org/wiki/Pow%C3%B3d%C5%BA_tysi%C4%85clecia
    W USA huragan Sandy zabil 110 osob a straty sa szacowane na 50 mld doll.

    www.latimes.com/news/nation/nationnow/la-na-nn-hurricane-sandy-deaths-climb-20121103,0,6945430.story
    Takich zniszczen jakie sa tuz nad oceanem w NYC to w zyciu nie widzialas i ja w zyciu nie widzialem i lepiej zebym czegos takiego drugi raz nie ogladal.
    Jest juz 10 dni po huraganie a tysiace ludzi nie ma w dalszym ciagu swiatla i wody.
    Ja mam swiatlo i wode ale nie mam ogrzewania i cieplej wody,a snieg za oknem ladnie wczoraj posypal.
    Samo wywiezienie gruzow po huraganie zajmie ze 2 miesiace.
    W dalszym ciagu sa nieuprzatniete drzewa wyrwane z korzeniami.

    A tak wyglada Brooklyn Battery Tunnel.

    hypervocal.com/news/2012/brooklyn-battery-tunnel-flood-video/
    Zalany po sufit ,cale 12 stop wody w tunelu.
    On ma prawie 3 km dlugosci i jest caly zalany.

    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn%E2%80%93Battery_Tunnel
  • jakw 10.11.12, 08:43
    maksimum napisał:

    > W Polsce w 1997 w Powodzi Tysiaclecia zginelo 56 osob a straty byly na 3,5 mld
    > doll.
    Jeszcze dolicz kilkadziesiąt ofiar w Czechach - też ich wtedy mocno zalało. Myślę, że nie ma się co sprzeczać co było starszniejsze - czy powódź'97 czy Sandy. Na pewno takie wydarzenia wyglądają inaczej z perspektywy kogoś, kto musiał ewakuować się, walczył o życie czy stracił wszystkie dobra materialne, a inaczej z perspektywy kogoś, kto ze zgrozą ogląda telewizyjne relacje siedząc sobie wygodnie w fotelu.
    PS
    Zalanymi tunelami chyba nie zaimponujesz. Warszawa specjalizuje się w zalanych tunelach ;-/

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 10.11.12, 19:16
    jakw napisała:

    > Jeszcze dolicz kilkadziesiąt ofiar w Czechach - też ich wtedy mocno zalało. My
    > ślę, że nie ma się co sprzeczać co było starszniejsze - czy powódź'97 czy Sandy.

    Jesli policzysz wszystkie ofiary i straty Powodzi Tysiaclecia w Polsce,Czechach,Slowacji,Niemczech i Austrii to zginelo wtedy 114 osob a straty materialne byly na 4,5 mld doll.

    Tylko w USA straty materialne sa na ponad 50 mld doll. i ponad 100 ofiar smiertelnych.
    Licytowac nie ma sie co bo straty w USA sa 10x wieksze niz w Europie w 1997r.

    > Na pewno takie wydarzenia wyglądają inaczej z perspektywy kogoś, kto musiał e
    > wakuować się, walczył o życie czy stracił wszystkie dobra materialne, a inaczej
    > z perspektywy kogoś, kto ze zgrozą ogląda telewizyjne relacje siedząc sobie wy
    > godnie w fotelu.

    Rozgrywalo sie to wszystko na moich oczach i ponioslem spore straty.

    > PS Zalanymi tunelami chyba nie zaimponujesz. Warszawa specjalizuje się w zalanych
    > tunelach ;-/

    Ty nie odrozniasz polskiej beznadziejnej infrastruktury,ktora przy wiekszym deszczu jest zalewana a klesk ktore powoduje ocean bo poziom wody w nim raz na 1.000 lat jest o 4 metry wyzszy niz normalnie na wschodnim wybrzezu.

  • hankam 10.11.12, 20:09
    Tunel w Warszawie zalał nie deszcz, a kurzawka.
    Nie licytuj się, Maksiu. Współczujemy nowojorczykom i w ogóle Amerykanom bardzo, ale stracić dorobek życia jest tak samo przykro w Polsce, jak w Stanach.
    W Polsce pewnie o tyle gorzej, że trudniej się żyje i trudniej jest się w takiej sytuacji odbić.

    --
    Taki prezent dostałam
  • jakw 11.11.12, 00:05
    hankam napisała:

    > Tunel w Warszawie zalał nie deszcz, a kurzawka.
    Ściemniają. To było jeziorko Złotej Kaczki - w końcu Tamka niedaleko.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 11.11.12, 00:57
    jakw napisała:

    > hankam napisała:
    >
    > > Tunel w Warszawie zalał nie deszcz, a kurzawka.
    > Ściemniają. To było jeziorko Złotej Kaczki - w końcu Tamka niedaleko.

    To wlasnie rozni NYC od Warszawy,ze Palac Kultury zbudowany jest na kurzawce a NYC na skale.
  • morekac 11.11.12, 09:06
    Ta, bo zakładajac NY Holendrzy porobili badania geologiczne, a książę mazowiecki - nie....wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • maksimum 11.11.12, 15:08
    morekac napisała:

    >Ta, bo zakładajac NY Holendrzy porobili badania geologiczne, a książę mazowiecki - nie....wink

    To chyba kiedys sie wszystko na oko odbywalo bo w NYC i okolicy kamienie wyrastaja z ziemi,a na Mazowszu gdzie sie nie obejrzysz to tereny podmokle jak np w Ozarowie,ktory zostal zmeliorowany przez osiadlych tam Niemcow.

    "The first documented visit by a European was in 1524 by Giovanni da Verrazzano, a Florentine explorer in the service of the French crown, who sailed his ship La Dauphine into Upper New York Harbor, where he spent one night aboard ship and sailed out the next day. He claimed the area for France and named it "Nouvelle Angoulême" (New Angoulême).[65] In January a year later, Esteban Gomez, a Portuguese sailing for Emperor Charles V of Spain, entered New York Harbor and charted the mouth of the Hudson river which he named Rio de San Antonio. Heavy ice kept him from further exploration.[66]"

    en.wikipedia.org/wiki/New_York_City
    Tu miala byc Francja ale cos nie wyszlo.
  • morekac 11.11.12, 18:33
    Ech, Warszawa nie jest na terenach podmokłych... Stare Miasto zasadniczo jest na skarpie, w miejscu bezpiecznym od powodzi i podmokłości, ale pod miastem są kurzawki. Tego w żaden sposób nie widać, ale jak się w toto wkopie...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • maksimum 13.11.12, 05:14
    morekac napisała:

    > Ech, Warszawa nie jest na terenach podmokłych... Stare Miasto zasadniczo jest na skarpie,

    Pozdrow ode mnie Kamienne Schodki.
    WF mialem w osrodku sportowym na Starej i wracalem albo Mostowa i przez Barbakan albo przez Kamienne Schodki.

    > w miejscu bezpiecznym od powodzi i podmokłości, ale pod miastem są k
    > urzawki. Tego w żaden sposób nie widać, ale jak się w toto wkopie...

    O tym od dawna byla mowa ,szczegolnie po zbudowaniu PKiN.
  • maksimum 11.11.12, 00:51
    hankam napisała:

    > Tunel w Warszawie zalał nie deszcz, a kurzawka.

    Ja myslalem o tunelach na Ochocie pod torami kolejowymi,ktore po kazdym deszczu sa zalewane.

    > W Polsce pewnie o tyle gorzej, że trudniej się żyje i trudniej jest się w takiej sytuacji >odbić.

    To pewno prawda,ale szkody po Sandy sa kolosalne i ich nie da sie porownac z powodzia 1997 w Polsce.

  • canuck_eh 13.11.12, 06:24
    Da sie - ale nie w dolarach tylko w wymiarze ludzkiej tragedii.Ale ty tego nie pojmiesz bo ty masz tylko dolary jako wyznacznik maksiu.
    Az zaluje ze sie zapytalam
  • maksimum 14.11.12, 05:42
    canuck_eh napisała:

    > Da sie - ale nie w dolarach tylko w wymiarze ludzkiej tragedii

    To kiedy jest wieksza tragedia? Jak stracisz 10 tys czy gdy stracisz 20 tys.?
  • canuck_eh 14.11.12, 17:47
    No mowilam ze nie zrozumiesz maksiu.
  • zgagusia 10.11.12, 21:43
    > Rozgrywalo sie to wszystko na moich oczach i ponioslem spore straty.

    Nie ewakuowaliscie sie??
  • maksimum 11.11.12, 00:42
    zgagusia napisała:

    > Nie ewakuowaliscie sie??

    Bardzo malo osob sie ewakuowalo.
    Ci ktorzy mieszkaja nad samym oceanem i maja letnie domki,czy drewniane jak to sie zwyklo mowic,to pewno sie ewakuowali,ale moj kolega Leszek,ktory mieszka w Sea Gate w takim wlasnym domku,ktory sam zbudowal,nie ewakuowal sie ale on mieszka jakie 200m od plazy.Tam powodzie czesciej przychodza bo teren jest niski,zazwyczaj zaleje ulice po kostki i to by bylo na tyle.
    Ja nie mialem powodu sie ewakuowac,bo tych terenow gdzie mieszkam niogdy nie zalalo.
    Rozmawialem ze starszymi ludzmi,ktorzy mieszkaja tu po 50 lat i tu nigdy powodzi nie bylo.
    Poza tym mieszkam w solidnym murowanym budynku ze sztormowymi oknami,no wiec nic sie stac nie moglo gdy zostalem w domu i nic sie nie stalo.
    Niestety huragan nagonil potezna mase wody,okolo 3m powyzej najwyzszego przyplywu i na dodatek fale byly jak na Hawajach.
    Bylem z synem na plazy kilka godzin przed huraganem i woda byla 3m nizej niz najwyzszy punkt na plazy. I w ciagu kilku godzin woda podniosla sie o ponad 4 metry.
    Normalny przyplyw tutaj to jest okolo 1,5m ale gdy jest full moon to dochodzi do 2m,a full moon wlasnie byl.
    Tak sie nieszczesliwie zlorzylo,ze przyplyw byl o godzinie 9 wieczorem i huragan uderzyl o 9 wieczorem i ulicami poplynelo 1,5m wody na jakis 1 km w glab ladu.
    Zaczelo sie od tego ze alarmy we wszystkich samochodach wlaczyly sie niemal rownoczesnie i mniejsze samochody plynely srodkiem ulicy zderzajac sie z innymi.
    Niemal wszystkie samochody zostaly zalane po dach i tych zalanych samochodow jest tysiace jak nie dziesiatki tysiecy.Oczywiscie wszystkie ida na zlom.
    I ja mowie tylko o tej czesci Brooklynu w ktorej mieszkam,czyli Brighton Beach,Coney Island.Cale te dzielnice zostaly zalane minimum do kolan.
    Jak ktos mieszka w jednorodzinnym domu to dla niego jest to tragedia,bo zalalo mu piwnice i parter.
    Jak ktos mieszka w wysokim budynku,to zalanie piwnic i parteru nikogo nie rusza,bo tam nikt nie mieszka.Co najwyzej windy wysiada i swiatlo,woda oraz ogrzewanie na kilka dni.

    Gdyby w momencie uderzenia huraganu nie bylo full moon przyplywu,to nic nie zostaloby zalane.
    Wiatr owszem byl silny i powyrywal sporo drzew ale deszczu w NYC bylo stosunkowo malo.
    Niemal cala woda jaka tu byla,naplynela z oceanu.
    Chyba we wszystkich stanach USA wszystkie nowe wielorodzinne budynki sa bardzo solidne i zadne huragany im nie zaszkodza,tylko niska zabudowa drewniana jest narazona na zniszczenie i niestety ludzie jeszcze takie domy buduja bo sa tansze od murowanych.
    Na Florydzie drewniakow juz budowac nie mozna,ale oni tam maja kilka huraganow rocznie.

    Gdyby wszyscy ludzie z terenow zagrozonych ewakuowali sie ,to nie byloby gdzie ich pomiescic,bo to z mojej dzielnicy byloby az 60 tys ludzi.
    Burmistrz Nowego Jorku zarzadzil ewakuacje z terenow zamieszkalych przez okolo 300 tys ludzi ale miejsc w schroniskach bylo moze 15 tys.
    Mozesz oczywiscie wsiasc w samochod i wyjechac ale najprawdopodobniej przyjdzie ci spac w samochodzie z cala rodzina.
  • jakw 11.11.12, 00:02
    maksimum napisał:

    > Licytowac nie ma sie co bo straty w USA sa 10x wieksze niz w Europie w 1997r.
    Pewnie, że wartość dorobku całego życia jakiejś osoby jest większa w USA niż w Polsce czy Czechach, a o Haiti nie wspominając. Ta wartość mierzona w $. Ale dla tej osoby jest to utrata wszystkiego - 100%, niezależnie czy żyje w New Yorku ,w Mlada Boleslaw czy jakiejś pipidówce "za górami za lasami". A takich osób nie brakowało w przypadku powodzi w 1997 tak jak teraz nie brakuje w przypadku Sandy.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 11.11.12, 00:55
    jakw napisała:

    > Pewnie, że wartość dorobku całego życia jakiejś osoby jest większa w USA niż w
    > Polsce czy Czechach, a o Haiti nie wspominając.

    Rozmawialem dzis ze znajoma a ona od huraganu do pracy nie jezdzi bo tak jak wszystkim zalalo jej samochod.Samochod stary i nawet nie bedzie wystepowala o odszkodowanie,ale 2 tyg przed huraganem wyremontowala go solidnie za 300 doll i tego jej szkoda.


  • canuck_eh 13.11.12, 06:15
    Maksiu, ja sie zapytalam co u ciebie bo w twoich rejonach Sandy szalala, a ty znowu musisz udowodnic ze u ciebie lepiej tyle ze w tym wypadku wieksze zniszczenia , wiecej kosztow itp itd.Daj czlowieku na luz.Kto kto stracil wedlug wyceny ubezpieczenia 20 tysiecy w powodzi tysiaclecia moze byc wiecej niz taki przecietny amerykanin teraz.
    A zastanowiles sie dlaczego straty w Ameryce sa wieksze?Zwroc uwage ze po powodzi spora czesc zalanych domow jednak nadal stala i zostala odgrzybiona - tutaj w tym twoim NYC przyjechal spych i to wszystko zepchnal bo fala, wiatr zmiotlo te drewniane domki co to sie skladaja jak domki z kart.I nie wazne czy w Stanach zginela ponad setka a w Polse kolo 50 osob.Kazda z tych smierci jest zbedna.

    I znowu beznadziejna Polska infrastruktura i idealna amerykanska.
    No i jeszcze dodatkowo - Maksiu skad ty wiesz co ja w zyciu widzialam, a czego nie?Nie byles NIGDY poinformowany o kazdym moim kroku.
  • maksimum 14.11.12, 05:41
    canuck_eh napisała:

    > A zastanowiles sie dlaczego straty w Ameryce sa wieksze?

    Bo Sandy uderzyla w najbogatsze i najgesciej zaludnione miejsca w USA czyli NYC i okolice.
    Gdyby zalalo wsiowe rejony Carolina to szkody bylyby duzo mniejsze.

    > Maksiu skad ty wiesz co ja w zyciu widzialam, a czego nie?

    Domyslam sie ze duzo sniegu w Kandzie widzisz rokrocznie.
  • canuck_eh 14.11.12, 17:54
    Jak bym sie nie ruszyla z domu tak jak ty to tak sie smiesznie sklada ze rok czy dwa lata temu malo tego sniegu w moich okolicach bylo.Ale masz racje widzialam dosc sporo sniegu i to w pieknych rejonach.Ja w przeciwienstwie do ciebie podrozuje a nie siedze w zapyzialej dzielnicy ktora jedyna atrakcja jaka mozesz sie pochwalic to widoz z okienka na plaze.
  • maksimum 14.11.12, 20:34
    canuck_eh napisała:

    > dzielnicy ktora jedyna atrakcja jaka mozesz sie pochwalic to widoz z okienka na plaze.

    A po co ludzie na Floryde jezdza?
    I nie tyle chodzi o widok na plaze co na ocean.A dzieciaki cale lato w klapkach chodza wykapac sie w oceanie i wracaja na taras bo lepszy widok jest.
  • canuck_eh 14.11.12, 22:11
    Mnie na Floryde na plaze nie ciagnie.Oceanu mialam pod dostatkiem w tym roku.No i jezeli ty tak wlasnie dzieciom tlumaczysz dlaczego nigdzie nie wyjezdzacie zeby cos zobaczyc, poznac to tylko pogratulowac.
  • maksimum 15.11.12, 01:00
    canuck_eh napisała:

    > Mnie na Floryde na plaze nie ciagnie.Oceanu mialam pod dostatkiem w tym roku.No
    > i jezeli ty tak wlasnie dzieciom tlumaczysz dlaczego nigdzie nie wyjezdzacie z
    > eby cos zobaczyc, poznac to tylko pogratulowac.
    -------
    My caly czas gdzies wyjezdzamy,a syn niedlugo zrobi prawo jazdy i bedzie sam z siostra jezdzil na wakacje.
  • jakw 10.11.12, 08:32
    canuck_eh napisała:

    > Z tego twojego opisu to niezle i tragedia ludzka wielka, ale to pikus w porowna
    > niu z tym co bylo w 1997 w polsce jak byla powiodz.
    Takie twierdzenie to jest chyba jednak pewne nadużycie. Oprócz NYC Sandy zdemolował wschodnie wybrzeże USA , Kubę i jeszcze parę państewek na Karaibach. Na samym Haiti doliczono się przeszło 50 ofiar, choć Sandy się tam jeszcze nie rozpędziła do końca. Może umknęło ci to relacjach telewizyjnych, które zajmowały się głównie New Yorkiem.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 10.11.12, 19:29
    jakw napisała:

    > Może umknęło ci to relacjach telewizyjnych, które zajmowały się głównie New Yorkiem.

    Relacji telewizyjnych z najbardziej zniszczonych rejonow NY nie ma,bo to jest rejon kleski zywiolowej i nie mozna tam wjezdzac,jesli sie tam nie mieszka.
    Juz jest 11 dni po huraganie a ja widze przez okno plaze zasypana resztkami domow,gratami,zabawkami itd.Tego nawet nikt nie sprzata,bo sa wazniejsze rzeczy do zrobienia i wazniejsze miejsca do odgruzowania.

    Attesting to the scale of the recovery, more than 3.75 million people were hit by power failures from the storm, which made landfall on Monday night but was preceded by punishing winds, storm surges and torrential rain.

    Gov. Andrew M. Cuomo said in a Twitter message that as of 9 a.m. Thursday, more than 1.58 million New Yorkers were without electricity, including more than 600,000 in the New York City area and more than 700,000 on Long Island.
    --------------
    Prawie 4 mln ludzi stracilo prad,wode itd i dziesiatki tysiecy do tej pory nie ma pradu.
  • mamusia1999 10.11.12, 20:04
    trzymajcie sie wszyscy.
  • maksimum 11.11.12, 00:46
    mamusia1999 napisała:

    > trzymajcie sie wszyscy.

    Juz wszystko jest OK.Jest grzanie i ciepla woda,tylko samochod poplynal.
  • canuck_eh 13.11.12, 06:36
    Bije sie w piers ze zapytalam, ale tak sie zmartwilam.........
    Ja stane w kaciku....
  • canuck_eh 13.11.12, 06:32
    Ja moze sprostuje Hiti - mi chodzilo o ten okres jak przeszlo tsunami.teraz o Sandy to konkretnie to ja wiem ze ofiar i strat jak policzymy to bedzie wiecej.Ja sie zapytalam jak przetrwal maksiu bo Sandy szalala w jego rejonie i znowu maksiu usi nam udowadniac swoja wyzszosc - tym razem w stratach i oczywiscie nie omieszka sie pochwalic jak to szybko odrobi te straty.
    Ja bardzo przepraszam ze poruszylam ten temat, ale tak jakos sie martwilam naszym wspolnym znajomym.Wiem doprowadza nasze rece i piersi do tego ze opadaja z szelestem, ale w sumie jakos nie moglam sie n ie zapytac.....
  • morekac 13.11.12, 11:00
    Bo u Maksia wszystko jest maksymalne...
    --
    -------------------------------------------------------------
    Moda na Sukces jest jak półprosta. Ma początek, ale nie ma końca.
  • maksimum 14.11.12, 05:47
    morekac napisała:

    > Bo u Maksia wszystko jest maksymalne...

    W zyciu nie widzialem tylu tys. zalanych samochodow i tylu setek wyrwanych drzew z korzeniami.
  • maksimum 14.11.12, 05:45
    canuck_eh napisała:

    >Ja sie zapytalam jak przetrwal maksiu bo Sandy szalala w jego rejonie

    2 dni bez pradu i wody.10 dni bez cieplej wody i ogrzewania.Samochod poplynal.


  • anmanika 12.11.12, 13:32
    Nigdy bym nie zamieniła tej tandety dla plebsu na wybrzeże polskie gdzie można znaleźć puste plaże nawet w sezonie.
    I całe szczęscie, że trzymasz się z daleka od zapyziałego Krakowa, kraj tylko na tym zyskujewink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maksimum 13.11.12, 05:08
    anmanika napisała:

    > Nigdy bym nie zamieniła tej tandety dla plebsu na wybrzeże polskie gdzie można
    > znaleźć puste plaże nawet w sezonie.

    Co ci po piasku skoro w zasyfionym Baltyku nie mozna sie kapac.
    Tutaj tez jest mnostwo plaz ktore sa puste,ale najlepsze znajomosci nawiazuje sie wlasnie latem na plazy i dlatego trzeba chodzic na te pelne ludzi.
    Ja tu mam ocean z przezroczysta woda a Baltyk to kila.

    > I całe szczęscie, że trzymasz się z daleka od zapyziałego Krakowa, kraj tylko n
    > a tym zyskujewink

    Wiem ze upijaja sie ze smutku ze mnie tam nie ma,ale nie moge byc wszedzie gdzie mnie chca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka