Dodaj do ulubionych

Lektury - II klasa

09.09.12, 21:25
Mój syn ma za zadanie przeczytać swoja pierwszą w życiu lekturę obowiązkową pt. "120 przygód Koziołka Matołka". No więc zyta, chociaż właściwie to nie czyta, tylko duka, bo po pierwsze litery w książce są dość małe, a słowa trudne (np. "uklęknąwszy"), a on jest początkującym samodzielnym czytelnikiem, po drugie niby to rymowanka, ale strasznie toporna, a po trzecie zawiera niepoprawne formy gramatyczne. Dodam, że syn ostatnio jest fanem serii "Ciekawe dlaczego" i z tymi książeczkami radzi sobie całkiem przyzwoicie. Nie znam zestawu lektur w II klasie, ale tym Koziołkiem ja sama jestem zniesmaczona i boje się, czy pozostałe też będą takie pseudozachęcające do czytania książek. Mam ochotę "interweniować" u wychowawczyni, czy jest możliwość wyboru lektur bardziej przystosowanych do przeciętnych możliwości czytelniczych 8-latka. Mam szansę "wygrać z wiatrakami"?

--
Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
Obserwuj wątek
    • renata28 Re: Lektury - II klasa 09.09.12, 21:34
      Moja corka jako lektury ma między innymi (tez druga klasa):
      "Kubus Puchatek"
      "Dzieci z Bullerbyn"
      "Pipi Pończoszanka"
      "Karolcia"
      "Doktor Dolittle i jego zwierzęta"
      I jeszcze kilka podobnych smile
      Chyba wolałabym "Koziołka Matołka", choć wiem, że to niemożliwe, bo Pani nigdy nie daje do czytania książek w formie komisków.
      Ja pewnie zaznaczyłabym błędy językowe i zapytała nauczycielkę, jak wytłumaczyć dziecku, że to niepoprawna forma, może to jej da do myślenia smile
        • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 06:37
          U syna na tapecie Dr. Dolittle i pytanie dlaczego "do little" skoro doktor tak dużo robił i ciągle leczył zwierzęta. Może dalej znajdziemy odpowiedź. Ja każę synowi czytać na głos i póki co znalazł kilka wyrazów, których nie rozumiał, ale nie miały specjalnego znaczenia do zrozumienia całości tekstu. Jak sobie wygooglował Polinezję, to zachwycony był wink W książce ilustracje autora, ale tak malutkie, że z lupą trzeba patrzeć co na nich jest.
      • jagabaga92 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 08:26
        Czy te wymienione lektury uczeń II klasy ma przeczytać SAMODZIELNIE i W CAŁOŚCI???? Kurcze, jeśli tak, to jak sie mają do tego normy czytelnicze badane przy pomocy testów czytania: np. I-klasista: 22 wyrazy (krótkie - 2-3-4-literowe)/minutę, II-klasista - 48 wyrazów/minutę?

        wolałabym "Koziołka Matołka", choć wiem, że to niemożliwe, bo Pani nigdy
        > nie daje do czytania książek w formie komisków

        ten Koziołek to nie komiks. To zwykła rymowanka - każda zwrotka zilustrowana obrazkiem.

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • kitka05 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 08:58
          Chyba trochę przesadzasz. To co niby mają czytać dzieci jak nie rymowankę, opatrzoną kolorowymi rysunkami? Co trudnego widzisz w tym tekście?

          Wszystkie mądre kozy,
          - By je zliczyć nie mam siły!
          Na naradę się zebrały
          I rzecz taką uchwaliły:

          "W sławnym mieście Pacanowie,
          Tacy sprytni są kowale,
          Że umieją podkuć kozy,
          By chodziły w pełnej chwale.

          Przeto koza albo kozioł,
          Jakaś bardzo mądra głowa,
          Aby podkuć się na próbę,
          Musi pójść do Pacanowa.

          A gdy wróci ten wędrowiec,
          Już podkuty, ale zdrowy,
          Wszystkie kozy się dowiedzą,
          Czy to dobrze mieć podkowy."

          Kto ten dzielny? Kto się zgłasza?"
          "Ja!" - zakrzyknął w głos koziołek.
          Miał maleńką, piękną bródkę,
          A wołano nań: Matołek.

          Czule żegnał go ród kozi,
          Mama i sędziwy tata,
          A Matołek wziął tobołek
          I wędruje na skraj świata...

          A nawet jeśli jest jakieś trudniejsze, niezrozumiałe słowo, to chyba możesz dziecku wytłumaczyć o co chodzi. Trudno żeby tekst z 1933 r. zmieniali na obecnie obowiązujący język.
          • jagabaga92 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 09:43
            Ech, może faktycznie marudzęwink. Ale to chyba dlatego, że nie lubię książek Makuszyńskiego, a tu na pierwszy ogień poszedł właśnie Makuszyński ze swoim "przyklęknąwszy"wink.

            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • tehanu73 Re: Lektury - II klasa 16.09.12, 15:31
          > Czy te wymienione lektury uczeń II klasy ma przeczytać SAMODZIELNIE i W CAŁO
          > ŚCI
          ???? Kurcze, jeśli tak, to jak sie mają do tego normy czytelnicze badane
          > przy pomocy testów czytania: np. I-klasista: 22 wyrazy (krótkie - 2-3-4-litero
          > we)/minutę, II-klasista - 48 wyrazów/minutę?

          to sa normy czytania glosnego, calkiem inna bajka
    • magnolia1973 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 08:36
      Moja córka w II klasie miała takie lektury:
      1. Mira Jaworczakowa - „Jacek, Wacek i Pankracek”
      2. Lucyna Krzemieniecka „Z przygód Krasnala Hałabały”
      3. Janina Porazińska „Szewczyk Dratewka”
      4. Hanna Łochocka „ O Wróbelku Elemelku”
      5. Jan Brzechwa „Brzechwa dzieciom”
      6. Alina i Czesław Centkiewiczowie „Zaczarowana zagroda”
      7. Julian Tuwim „Wiersze dla dzieci”
      8. Julia Duszyńska „Cudaczek-Wyśmiewaczek”
      9. H. Ch. Andersen „Calineczka”
      10. A.A. Milne „Kubuś Puchatek”

      Były do czytania w całości. Rodzice niektórzy zastanawiali się jak ich dzieci mają sobie z tym poradzić i pytali nauczycielkę czy może zadowoliłyby ją fragmenty. Nie zadowoliły. Jeśli dziecko nie jest w stanie przeczytać samo, to niech mu rodzic pomaga. Trochę dziecko czyta, trochę rodzic czyta mu głośno. Żeby nie przyzwyczajać dzieci do streszczeń i czytania wyrwanych z całości fragmentów.
      Moja córka radziła sobie z czytaniem znakomicie, więc ja nie musiałam się angażować w czytanie lektur. Co najwyżej zdobycie, bo w bibliotece szkolnej różnie to bywa z dostępnością tych lektur i to jest dla mnie większy problem.

      Tak szczerze to ten "Koziołek" nie wydaje mi się zadaniem ponad siły II klasisty. A już na pewno nie ma w nim błędów - jest jedynie dość archaiczny język.
      • jarkotowa1 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 09:23
        U mojego starszego syna w II klasie były do przeczytania Przygody Koziołka Matołka.
        Dzieci były bardzo szczęśliwe. Niektóre lektury były "kiepskie" więc dzieciaki marudziły, że książki nudne. Więc pani, dla odmiany zaproponowała Koziołka i był entuzjazm. Też nie uważam, żeby to była za trudna lektura.
        Jak dziecko sobie nie radzi to rodzice pomagają, ale nie czytają za dziecko. Generalnie trening czyni mistrza. Jak rodzice będą lektury czytać za dzieci to dzieciaki po prostu nie nabiorą wprawy.
        U młodszego z tego co pamięta w 2 klasie były: Filonek Bezogonek, Doktor Dolittle, Karolcia, Zaczarowana Zagroda, jakieś koszmarnie trudne wiersze, nie pamiętam co jeszcze. W sumie 8-9 książek. Wiersze - 3 do wyboru, pozostałe książki w całości.
    • jkl13 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 09:32
      U nas też lekturą we wrześniu będzie Koziołek Matołek. Mój syn nie da rady przeczytać tego samodzielnie, bo czyta słabo. Ale wychowawczyni jest normalna i zapowiedziała, że dzieci mają spróbować czytać tyle, ile dadzą radę, a resztę doczytają rodzice.
      Ja akurat nie mam nic przeciwko Koziołkowi - krótkie zwrotki, dużo ilustracji, a że archaiczny język - cóż, dzieciaki przynajmniej będą mogły wychwycić różnicę między obecną polszczyzną, a dawniejszą. Jak dla mnie - same plusy.
    • marika012 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 09:51
      Przeczytaj dziecku tego koziołka i już. Jak czyta inne książki samodzielnie to nic się nie stanie jak raz mu pomożesz.
      Ja tam lubię koziołka. moja niespełna czterolatka też nim zachwycona.
        • jagabaga92 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 11:15
          Ja też jestem za istnieniem lektur obowiązkowych, z tym że dostosowanych do możliwości czytelniczych dzieci (mam na myśli edukację wczesnoszkolną) - "grubość" książki, wielkość liter. Nie wyobrażam sobie, żeby przeciętnie czytające (zgodnie z wytycznymi do analizy testów czytania) 7-8-letnie dziecko samodzielnie przeczytało w 2-3 tygodnie np. Dzieci z Bullerbyn. Czyżby z lekturami miało być podobnie jak z konkursowymi pracami plastycznymi będącymi "pracą domową dla rodziców"??

          --
          Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
          • olena.s Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 11:36
            A ja nie.
            Bo: 1. dzieci uczą się czytać w niesłychanie zróżnicowanym tempie, przy czym, podobno, w zasadzie im się to ładnie wyrównuje po paru latach. Przy lekturach obowiązkowych w tym wieku albo lepiej czytający będą się nudzić wobec sylabizujących kolegów (i przeznaczonych na ten poziom pozycji), albo ci drudzy będą dochodzić do wniosku, że są tępi, bo za czorta nie dorównają mądralom pożerającym trzeci tom "Mikołajka";
            oraz 2. Jak widać nie ma najlepszej książki dla wszystkich. Ktoś lubi Kozła M., a ktoś Ciekawostki Wszechświata. Zmuszanie początkujących czytelników do brnięcia przez nudną dla nich lekturę z całą pewnością nie obudzi czytelniczego entuzjazmu.
            Wreszcie
            3. Nie uważam, aby siedmio- czy ośmiolatki musiały już uczyć się omawiać wspólnie tekst literacki. Z mojego punktu widzenia bardzo żle zainwestowany czas i wysiłek.
            Dlatego
            4. bardzo cieszę się, że mój osobisty bachorek zaczął pierwsze wspólne lektury w końcówce klasy IV, w poważnym wieku lat 9 i pół. Wcześniej dzieci miały zwyczajnie czytać cokolwiek, byle nie mniej niż 20 minut codziennie w domu i jakiś kęs czasu w szkole.
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
            • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 11:51
              olena.s napisała:

              > 3. Nie uważam, aby siedmio- czy ośmiolatki musiały już uczyć się omawiać wspóln
              > ie tekst literacki. Z mojego punktu widzenia bardzo żle zainwestowany czas i wy
              > siłek.

              Nie zgodzę się. To świetna nauka publicznej wypowiedzi. Syn w szkole brytyjskiej na egzamin z angielskiego ESB miał do przygotowania ksiązkę - czytanie i wypowiedź. To nie jest tylko polski wymysł. Wiem, ze dzieci czytają różnym tempem i dobrze byłoby aby lektury były dostosowane do ich umiejętności - a Polsce często nie są. Ale podczas omawiania lektury w klasie nie widać ile kto wysiłku w to włożył i w jakim tempie przeczytał.

              > Dlatego
              > 4. bardzo cieszę się, że mój osobisty bachorek zaczął pierwsze wspólne lektury
              > w końcówce klasy IV, w poważnym wieku lat 9 i pół.

              Ale tu piszesz o systemie angielskim prawda?

              • olena.s Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 12:16
                Publiczna wypowiedź może dotyczyć różnych kwestii, zgadzam się, że to ważna umiejętność. U mnie też się tym zajmują, ale nie na lekturach w młodszej podstawówce.
                Moim zdaniem nie ma żadnego faktycznego powodu, by w młodszych klasach istniał przymus czytania przez dziecko konkretnych książek w odgórnie określonym czasie - wyjąwszy brak wiary, że bez przymusu i kontroli szkolnej dzieciak będzie w domu czytał cokolwiek, a rodzice tego dopilnują.

                > Ale tu piszesz o systemie angielskim prawda?
                Angielskim w sensie brytyjskim? Nie, za mało sie orientuję żeby komentować.

                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 12:29
                  olena.s napisała:

                  > Publiczna wypowiedź może dotyczyć różnych kwestii, zgadzam się, że to ważna umi
                  > ejętność. U mnie też się tym zajmują, ale nie na lekturach w młodszej podstawów
                  > ce.

                  W brytyjskim systemie niektóre książki czytane są na lekcjach i omawiane. Książki "ćwiczebne" czytane sa indywidualnie w domu i są uzależnione od poziomu dziecka. Tych się nie omawia, bo nie wszyscy je czytają w tym samym czasie.

                  > Moim zdaniem nie ma żadnego faktycznego powodu, by w młodszych klasach istniał
                  > przymus czytania przez dziecko konkretnych książek w odgórnie określonym czasie
                  > - wyjąwszy brak wiary, że bez przymusu i kontroli szkolnej dzieciak będzie w d
                  > omu czytał cokolwiek, a rodzice tego dopilnują.

                  Problem w polskiej szkole polega na tym, że nie ma książek dla dzieci do ćwiczenia czytania. Poza może serią "czytam sam", która ma może 20 pozycji. Potrzebne by było przynajmniej 20 na każdym poziomie. W brytyjskim systemie tych poziomów jest chyba ze dwadzieścia jak nie więcej. Syn doszedł do 15tego. Póki tego nie ma to dzieci muszą na czyms ćwiczyć czytanie. I mają do wyboru infantylne proste książeczki dla przedszkolaków, albo poważniejsze dla siebie, których nie są w stanie ogarnąć z łatwością. Są też tłumaczenia angielskich książek, które niestety mają błędy językowe.

                  >
                  > > Ale tu piszesz o systemie angielskim prawda?
                  > Angielskim w sensie brytyjskim? Nie, za mało sie orientuję żeby komentować.
                  >

                  No w każdym razie nie jest to system polski, tylko wariant systemu anglosaskiego - sądząc z opisu.
                  • olena.s Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 13:05
                    Książki czytane głośno na lekcji i następnie omawiane to jest w ogóle inna kategoria. Nie to jest dla mnie problemem, ale to, że nie uczy się dzieci, że czytanie książek jest przyjemne. Bo maluch, który z przyjemnością dukałby sobie coś o rycerzach, musi zamiast tego brnąć, ziewając, przez doktora Dolittle. A namiętny miłośnik doktora ma koniecznie czytać akurat Andersena.

                    Nie wiem, czy liczba poziomów (u nas też dużo, ale liczone jakoś inaczej) nie jest przypadkiem wynikiem innego języka (w sensie więcej słów i trudniejsze dekodowanie dźwięku), ale zgadzam się, że książki dla młodszych dzieci w Polsce są wydawane źle, z tym, że rozumiem, że rynek płytki, więc wydawanie poziomowanych książek może być dla wydawnictwa za dużym ryzykiem..
                    W księgarniach jest od cholery pięknych pozycji z ogromnymi obrazkami i dosłownie 20 słowami na stronie, oczywiście twarda okładka oraz papier kredowy, cena kosmiczna, a bardzo mało książek obejmujących powiedzmy 15 - 40 stron znormalizowanego maszynopisu, za to duże czcionki, sporo światła, dużo mniejszych ilustracji i unikanie najdłuższych, najtrudniejszych zwrotów.
                    Niemniej mogę serdecznie polecić rodzicom pierwszaków-drugaków serię detektywistyczną o Lassem i Mai (uwaga! Nie polecam tego Scher ze względu na obyczajowość skandynawską, pozbawioną całkowicie tzw. polskich tradycyjnych wartości!). Są też wydawane do samodzielnego czytania Frankliny (osobiście nie znoszę, ale dzieciak lubił). I jeszcze coś o kucyku z Gottlandii widziałam.
                    --
                    Życie w Zatoce Perskiej
                    • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 17:29
                      olena.s napisała:

                      ale zgadzam się, że książki dla młodszych dzieci w Polsce są
                      > wydawane źle, z tym, że rozumiem, że rynek płytki, więc wydawanie poziomowanych
                      > książek może być dla wydawnictwa za dużym ryzykiem..

                      Rynek płytki, bo szkoły nie potrzebują tych książek. Gdyby odgórnie wyszło zarządzenie, że takie książki sa potrzebne do szkół, to może znalazłyby się w szkolnych bibliotekach. ALe rozumiem, że pewnie jak zwykle zabrakłoby pieniędzy.

                      > Niemniej mogę serdecznie polecić rodzicom pierwszaków-drugaków serię detektywis
                      > tyczną o Lassem i Mai

                      Mój syn przeczytał jedną bez zachwytu i po następną nie sięgnął. Może dlatego, że te obrazki takie obrzydliwe uncertain

                      (uwaga! Nie polecam tego Scher ze względu na obyczajow
                      > ość skandynawską, pozbawioną całkowicie tzw. polskich tradycyjnych wartości

                      > !).

                      Uważaj co polecasz wink

                      Są też wydawane do samodzielnego czytania Frankliny (osobiście nie znoszę,
                      > ale dzieciak lubił). I jeszcze coś o kucyku z Gottlandii widziałam.

                      Frankliny doprowadzają mnie do odruchów wymiotnych, ale może są dzieci, które to lubią.
          • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 11:47
            jagabaga92 napisała:

            . Nie wyobrażam sobie, żeby przeciętnie czytające (zgod
            > nie z wytycznymi do analizy testów czytania) 7-8-letnie dziecko samodzielnie p
            > rzeczytało w 2-3 tygodnie np. Dzieci z Bullerbyn. Czyżby z lekturami miało być
            > podobnie jak z konkursowymi pracami plastycznymi będącymi "pracą domową dla rod
            > ziców"??

            Masz rację. Dla przeciętnego II-klasisty, który w pierwszej klasie miał poznać dopiero litery właściwie wszystkie lektury są za trudne i zniechęcające. Niestety polska szkoła nie uczy tylko wymaga. Nie ma czegoś takiego jak w szkolnictwie anglosaskim jak nauka czytania poprzez stopniowe wchodzenie na wyższy poziom. Nie mamy takich książek, bo nikt nie kwapił się z ich napisanie. Mój syn w szkole brytyjskiej uczy się czytać od 4 roku życia i co roku zalicza kilka poziomów czytelniczych czytając dwie książki w ciągu tygodnia. Ale są to książki dostosowane do możliwości czytelniczych - czyli mają obrazki na każdej stronie, poruszają problemy współczesnych dzieci i jest ciekawa akcja i zakończenie. Przeciętną książkę można przeczytać w 20 minut. Im wyżej tym książki są coraz grubsze i mają mniej obrazków i tematy są bardziej poważne. A w Polsce dzieci poznają literki i potem mają niby czytać już wszystko, czyli i Koziołka Matołka, Andersena i Newsweek w polskim wydaniu wink To tak jak pokazanie podstawowych ruchów pływackich i wrzucenie nowicjusza do wody. Są dwie opcje - popłynie albo się utopi. Większość dzieci pada przy tych trudnych lekturach właśnie dlatego, że sa trudne językowo. Bo niestety nie o samą znajomośc liter chodzi przy czytaniu. Żeby było miło i przyjemnie to trzeba to czytanie ćwiczyć. A tu nie ma na czym ćwiczyć. I potem jest tak, że dziecko nie rozumie słów, bo sa archaiczne i za trudne. I dlatego niektóre dzieci tak bardzo nie cierpią lektur. Dlatego ja znając polski system uczenia czytania po prostu nauczyłam syna czytać sama zanim poszedł do szkoły. Teraz czyta płynnie (8,5 roku) i może skupić się na treści a trudne słowa googlujemy w ipadzie, bo czasami łatwiej pokazać niż wytłumaczyc.
            • jagabaga92 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 12:02
              znając polski system uczenia czytania po prostu nauczyłam syna czytać sama zanim poszedł do szkoły.

              no właśnie... A ja teraz pluję sobie w brodę, bo byłam głupia i nie uczyłam, gdyż uważałam, że dziecko idąc do szkoły z umiejętnością czytania, będzie się nudziło na lekcjach. Ale teraz widzę, że lepsza nuda, niż niemożność dorównania wymogom programowym. Na szczęście na matematyce się nudzi, bo pozalekcyjnie radzi sobie z ułamkami, podczas gdy przez całą pierwszą klasę wałkowali dodawanie i odejmowanie w zakresie 10. Za kilka lat te ułamki będą jak znalazłwink.

              --
              Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
              • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 12:12
                jagabaga92 napisała:


                > no właśnie... A ja teraz pluję sobie w brodę, bo byłam głupia i nie uczyłam, gd
                > yż uważałam, że dziecko idąc do szkoły z umiejętnością czytania, będzie się nud
                > ziło na lekcjach. Ale teraz widzę, że lepsza nuda, niż niemożność dorównania wy
                > mogom programowym.

                Niestety wymogi są take, że najpierw uczą liter, a potem wymagają płynnego czytania. Gdzieś zostaje zagubiony przynajmniej cały rok na ćwiczenie umiejętności czytania.
                Mój syn już w pierwszej klasie miał lektury po 100 stron do samodzielnego czytania "Najmilsi" "Moja mama czarodziejka" zanim jeszcze poznali wszystkie dwuznaki. Oczywiście to teoria, bo dzieci były uczone w domu przez rodziców. Nie wiem jak radziły sobie te, co uczone nie były.

                Na szczęście na matematyce się nudzi, bo pozalekcyjnie radzi
                > sobie z ułamkami, podczas gdy przez całą pierwszą klasę wałkowali dodawanie i
                > odejmowanie w zakresie 10. Za kilka lat te ułamki będą jak znalazłwink.

                No to przynajmniej to masz z głowy. I chyba nie masz wyjścia jak pomagać w lekturze. Czytajcie na głos na zmianę - raz ty stronę raz on. A jak już będzie płynnie czytał to niech czyta sam. Tak przynajmniej ja robiłam. Chociaż i teraz dużo czytamy razem, bo jest przyjemniej i przy okazji dyskutujemy o lekturze, coby poćwiczyć głośną wypowiedz. Ale ja mam na to czas, bo niestety to wymaga czasu.
                >
    • budzik11 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 16:36
      A ja mam pytanie, a nawet dwa:
      1. czy lektury są naprawdę obowiązkowe? Moja córka w pierwszej klasie żadnej lektury nie miała, przerabiali fragmenty (przedrukowane w podręczniku) i tyle. Czy to dowolność wychowawcy? Klasa rocznikowo młodsza (6-latki), w większości dzieci nieumiejące czytać.

      2. czy lektury służą nauce/ćwiczeniu samodzielnego czytania czy chodzi o poznanie treści klasyki literatury dziecięcej, o której (treści) potem dzieci mogą rozmawiać i "przerabiać" na lekcjach? Tytuły, które są tu przytaczane, w większości moje dzieci już znają, ale ja im czytałam. Co złego jest w tym, że rodzice przeczytają dziecku książkę, z którą samo na razie nie byłoby w stanie sobie poradzić? Czy rzeczywiście koniecznie uczeń musi przeczytać sam?
      BTW - córka zaczęła 2 klasę, o lekturach pani nie wspominała.
      • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 16:53
        budzik11 napisała:

        > A ja mam pytanie, a nawet dwa:
        > 1. czy lektury są naprawdę obowiązkowe? Moja córka w pierwszej klasie żadnej le
        > ktury nie miała, przerabiali fragmenty (przedrukowane w podręczniku) i tyle. Cz
        > y to dowolność wychowawcy?

        Mój syn miał kilka w I klasie m.in. "Najmilsi", "Szewczyk Dratewka", Moja mama czarodziejka i był w klasie wymieszanej czyli 6 i 7 latki. To chyba zależy od nauczyciela.


        Klasa rocznikowo młodsza (6-latki), w większości dzi
        > eci nieumiejące czytać.

        Może tu jest wytłumaczenie.

        >
        > 2. czy lektury służą nauce/ćwiczeniu samodzielnego czytania czy chodzi o poznan
        > ie treści klasyki literatury dziecięcej, o której (treści) potem dzieci mogą ro
        > zmawiać i "przerabiać" na lekcjach?

        Raczej nie jest to ćwiczenie, bo to są raczej trudne książki.

        . Co złego jest w tym, że rodzice p
        > rzeczytają dziecku książkę, z którą samo na razie nie byłoby w stanie sobie por
        > adzić?

        Nic moim zdaniem.

        Czy rzeczywiście koniecznie uczeń musi przeczytać sam?
        > BTW - córka zaczęła 2 klasę, o lekturach pani nie wspominała.

        U nas w szkole angielskojęzycznej wszyscy II klasiści mają już wklejony zestaw lektur.
      • mama303 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 18:10
        budzik11 napisała:

        > A ja mam pytanie, a nawet dwa:
        > 1. czy lektury są naprawdę obowiązkowe?

        Decyduje nauczyciel. W praktyce jednak jest kanon literatury, w którą sa zaopatrzone biblioteki szkolne i to dzieci czytają.

        > ktury nie miała, przerabiali fragmenty (przedrukowane w podręczniku) i tyle. Cz
        > y to dowolność wychowawcy? Klasa rocznikowo młodsza (6-latki), w większości dzi
        > eci nieumiejące czytać.

        U nas były juz lektury w I klasie z tym że nie było nakazu aby dziecko koniecznie przeczytało je samodzielnie.

        > BTW - córka zaczęła 2 klasę, o lekturach pani nie wspominała.

        Jestem pewna że wspomni smile
    • tititu Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 18:03
      Mam szansę "wygrać z wiatrakami

      Wg. mnie oszczędzaj energię na tłumaczenie co to ukleknąwszy oraz inne starocie. Z mojego doświadczenia wynika, że sobie pogadasz a nauczyciel zrobi swoje.
      • jarkotowa1 Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 19:20
        U nas w 1 klasie były lektury w 2 semestrze (1 klasa 6 latków).
        Cudaczek Wyśmiewaczek, Jak Wojtek został strażakiem, Na jagody, Pilot i ja.
        Cudaczka wydukał. Pilota już przeczytał (znaczy lepiej było), Wojtka też sam, ale Na jagody ja czytałam bo nie był w stanie przebrnąć. Jakoś "nie szło".
      • asia_i_p Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 19:27
        "Uklęknąwszy" to nie staroć tylko imiesłów przysłówkowy uprzedni. Nie da się inaczej wyrazić tego znaczenia jednym słowem.
        Czy naprawdę język dzieci trzeba na siłę upraszczać i zubażać? Co im się stanie, jeśli poszerzą go o trochę rzadziej używanych słów czy nawet takich, które już wyszły z użytku.
        --
        Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
        Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
        • olena.s Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 20:49
          Jestem absolutnie przeciwko zubożaniu języka, ale dopiero od momentu, kiedy dzieci całkiem swobodnie czytają także dłuższe słowa i zdania.
          Bo jeżeli taki grzdyl jednocześnie walczy z długim słowem najeżonym dwuznakami i trudniejszym znaczeniem/formą, to po drodze gubi sens zdania i całą frajdę lektury. A jak już sobie jeden szczeniak z drugim utrwalą pogląd, że czytanie jest nudnym, ponurym obowiązkiem, to zginął w butach.
          Dlatego brutalnie wycinałabym z nauczania początkowego wszelkie archaizmy.

          --
          Życie w Zatoce Perskiej
        • mama_kotula Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 20:49
          asia_i_p napisała:
          > "Uklęknąwszy" to nie staroć tylko imiesłów przysłówkowy uprzedni. Nie da się in
          > aczej wyrazić tego znaczenia jednym słowem.
          > Czy naprawdę język dzieci trzeba na siłę upraszczać i zubażać? Co im się stanie
          > , jeśli poszerzą go o trochę rzadziej używanych słów czy nawet takich, które ju
          > ż wyszły z użytku.

          Autorce wątku chyba chodzi o to, że dziecko nie jest w stanie przeczytać takiego długiego i trudnego słowa. Można zatem dziecku pomóc przeczytać trudniejsze słowa - akurat Przygody Koziołka Matołka nie są lekturą z gatunku betonowych i niezrozumiałych pod względem językowym, niewiele jest w tej ksiażce słów, które będą dla dziecka nowe (w przeciwieństwie do innych lektur z sierotką Marysią na czele) - pomocy nie będzie potrzeba wiele. Plus, Koziołka czyta się przyjemnie. Ewentualnie, jak dziecko ma problem z czytaniem, a chodzi nam o poznanie treści książki - nabyć Przygody Koziołka Matołka z serii Bajki Grajki, do posłuchania.

          Moja miała Koziołka Matołka w pierwszej klasie, czytała pani na głos na lekcjach na zmianę z dziećmi, które umiały już płynnie czytać. W tym roku jeszcze nie podano listy lektur, ale już się boję ;P


          --
          Trójca
          I am weird but I am not strange.
          • asia_i_p Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 22:33
            Autorce wątku tak, ale autorka postu, pod którym się podpięłam, sugerowała, że to staroć. A na Sierotce proszę się nie wyżywać wink - bo to ukochana książka mojego dzieciństwa. Babcia mi ją czytała do drzemek dziennych i do obiadu i nim skończyłam cztery lata znałam obszerne fragmenty na pamięć. Sam pomysł jest urzekający - świat magii istniejący tuż za rogiem świata jaki znamy. Jak w irlandzkich bajkach, jak w Hoffmanowskim "Dziadku do orzechów". Problem polega na tym, że świat dziewiętnastowiecznej wsi jest dla dzieci równie nierealny, jak świat krasnoludków, więc to wrażenie znika. I z "Dziadkiem do orzechów", "Piotrusiem Panem", "Mary Poppins", "Pięcioro dzieci i coś" jest podobnie - ten kontrast codzienne/magiczne diabli biorą, bo obie strony świata są równie niecodzienne dla współczesnego czytelnika. Zastanawiam się, czy istnieje jakaś współczesna książka dla dzieci, w której magia drzemałaby pod podszewką NASZEGO świata.
            --
            Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
            Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
            • mama_kotula Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 22:49
              Cytat
              Zastanawiam się, czy istnieje jakaś współczesna książka dla dzieci, w której magia drzemałaby pod podszewką NASZEGO świata.


              Harry Potter przecież. Dla ośmiolatka pierwsza część jak najbardziej się nada, moja przeczytała 4 tomy, na piątym poległa w połowie - dokończyła, słuchając audiobooka. Właśnie na tym polegał fenomen Harry'ego, że całość dzieje się w świecie współczesnym (mimo, że w miejscu nieistniejącym) - oprócz wątku głównego dzieciaki mają takie same problemy, jak czytelnik, ergo - czytelnik może się z nimi utożsamić.

              Na sierotce będę się wyżywać w kategorii: książki mało zrozumiałe. Ha.


              --
              Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
              • fogito Re: Lektury - II klasa 10.09.12, 22:56
                mama_kotula napisała:

                >>
                > Harry Potter przecież. Dla ośmiolatka pierwsza część jak najbardziej się nada,

                A mój syn odłożył, bo się znudził albo też przeraziła go scena zabójstwa rodziców. Dokładnie nie wiem, bo przyznać się nie chce. Ja sama dałam radę tylko z trzema, bo potem już było tylko gorzej.
                • olena.s Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 09:06
                  No bo nie ma jednej uniwersalnej książki dla każdego, wszak.
                  I właśnie dlatego uważam, że Kartagina powinna zostać zburzona, a lektury obowiązkowe dla najmłodszych wystrzelone w kosmos.
                  --
                  Życie w Zatoce Perskiej
              • asia_i_p Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 01:14
                Harry Potter jest bliski, ale poza niektórymi scenami z początków to niezupełnie to. Akcja szybko przenosi się w świat całkowicie magiczny i wszystko jest dość oczywiste - to bardziej ten model co "Narnia". Też lubię, nie powiem, Narnię nawet kocham, ale model, w którym się "widzi, gdy się patrzeć umie" i cały świat magiczny równocześnie jest i go nie ma, jest dla mnie bardziej urzekający.
                --
                Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
                Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
                • fogito Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 06:44
                  asia_i_p napisała:

                  , ale model, w którym się "widzi, gdy się patrzeć umie" i cały świa
                  > t magiczny równocześnie jest i go nie ma, jest dla mnie bardziej urzekający.

                  pięknie to napisałaś smile
            • mama303 Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 18:34
              asia_i_p napisała:

              > Zastanawiam się, czy istnieje jakaś współczesna książ
              > ka dla dzieci, w której magia drzemałaby pod podszewką NASZEGO świata.

              A znacie "Baśniobór". Moja córka się zakochała. Też przeczytałam i ja rozumiem.
      • hanna26 Re: Lektury - II klasa 17.11.12, 16:36
        tititu napisała:

        >
        > Wg. mnie oszczędzaj energię na tłumaczenie co to ukleknąwszy oraz inne starocie


        "Uklęknąwszy" to staroć, którą trzeba tłumaczyć? shock


        --
        Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

        • edytastel Re: Lektury -à propos starości 18.11.12, 12:28
          dla mojego dziecka w trakcie czytania KAROLCI niezrozumiały był "dom towarowy" . Gdyby mnie nie zapytał w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że to archaizm i trzeba to tłumaczyć -a przecież to nie XIXwieczna literatura. Czytanie wszyskich książek wzbogaca nie tylko słownictwo dziecka ale i uzmysławia nam jak szybko język się zmienia i nowomowa wdziera się w nasze życie i np dlaczego nikt już nie powie dom towarowy tylko: centrum handlowe, galeria, hipermarket a najlepiej jak to shopping center
    • ga_ga_aga Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 09:56
      jaga rozumiem cie doskonale, bo moje moje dzieci też edukują się w pl, ale po latach doświadczeń powiem ci tak: nie ma co walczyć z wiatrakami. N-l ma listę lektur, z których może wybrać dzieciom wg swojego uznania, nie jest natomiast zobowiązany "przerobić" tę konkretną lekturę. A gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie: dzieci są naprawdę różne (i rodzice też), gdyby n-l chciał uwzględnić choćby tylko część propozycji rodziców, pewnie dalej byłoby więcej niezadowolonych niż zadowolonych, więc może zostawić wybór n-lowi a samemu wspomóc dziecko?

      Mam takie podejście do sprawy: lektury szkolne czy to uwielbiane przez większość dzieci "Dzieci z Bullerbyn" czy wszelkiej maści Koziołki, Koszałki Opałki itp. to dla większości dzieci nie są teksty, na których one mogą kształcić umiejętność czytania - pojmowanej tak bardzo "technicznie" jako odtwarzanie tekstu głosem. Poza tym samodzielne głośne czytanie służy "ładnemu czytaniu", ale nie za bardzo sprzyja rozumieniu treści a tym bardziej sensu.

      Tak więc ja nawet takiemu dziecku, jak moje, które juz w zerówce świetnie opanowało umiejętność czytania (w tym również czytania ze zrozumieniem) i każdą lekturę w klasach I - III było w stanie łyknąć w jeden a najdalej w dwa dni - nawet z takim maluchem czytałam lektury. Albo czytałam na głos ucząc jednocześnie bardziej zaawansowanych strategii czytelniczych, albo prosiłam, żeby samo sczytało jakiś fragment, po czym dziecko go opowiadało i analizowaliśmy razem. Jeżeli twoje dziecko "duka", nie cedowałabym na niego obowiązku przeczytania lektury w obawie, ze nawet jeśli go namówisz i on tekst lektury "odtworzy głosem", może go po prostu nie zrozumieć, a gdzie tu mówić o czymś takim, jak radość z czytania? Czytamy przecież po to, aby sie czegoś dowiedzieć czyli z ciekawości, jak również z potrzeby obcowania ze sztuką. Dukający niestety nie zaznają przyjemności czytaniasad Dlatego trzeba im to umożliwić. Moje drugie dziecko nie opanowało umiejętności czytania tak szybko jak pierwsze, dlatego na początku edukacji szkolnej było tak:
      - Przeczytasz mi coś?
      - NIEEEEE, nienawidzę czytać!!!!!
      - Poczytać ci coś? - zawsze chętnie słuchało, niemal o każdej porze dnia i nocy, stąd wiem, jakie problemy mają nauczyciele z głosem, ja mam to samo z powodu czytania dziecku na głossmile

      Rozumiem cie jako matkę, która może nie mieć czasu ani umiejętności, żeby każdą lekturę sczytywać z dzieckiem. NIestety słyszę od wielu rozsądnych moim zdaniem rodziców, że co trudniejsze lektury czytają z dziećmi nawet w szkołach ponadpodstawowych. Sama edukacja szkolna w pl jest niestety mocno ułomna w tym temacie, dlatego rodzice przejmują obowiązki szkoły - smutne, ale prawdziwe, niestetysad Trzymam kciuki, zeby twoje dziecko jak najszybciej opanowało trudną sztukę czytania i było w stanie samo sobie poradzić z lekturami szkolnymismile

      • jagabaga92 Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 10:41
        W wychowaniu edukacyjnym swojego dziecka zakładałam jego samodzielność. Jednak korci mnie jak nie wiem wziąć tego "Kozioła" i przeczytać mu, ale widzę, że on duka ze zrozumieniem, a także wie, co czytał wczoraj, czy przedwczoraj, więc niech sobie duka dalej. Na złe mu to nie wyjdzie. Skorzystam jednak z rad i gdy już skończy lub gdy się zniechęci do dukania, przeczytam mu w całości tę książkę (UWIELBIAM czytać na głos, w przeciwieństwie do czytania "w myślach"). I przyszłościowe lektury też; no, chyba ze będą to Krzyżacy lub w Pustyni i w puszczywink - na te nie będę miała tyle czasu.

        Dzisiaj zebranie, na którym chciałam poruszyć temat samodzielnego czytania lektur, ale po przeczytaniu Waszych wypowiedzi nie będę sie wyrywać. Ewentualnie dołączę się do dyskusji, jeśli taką rozpocznie inny rodzic. Chociaż dzisiaj na zebraniu to najważniejsze będzie wypełnienie deklaracji składek na Radę Rodziców...uncertain

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • ga_ga_aga Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 11:32
          jaga - jesteś w komfortowej sytuacji: mały ćwiczy nawet na Koziołkachsmile duka i się nie zniechęca, a nawet rozumie, no i do tego ma matkę, która aż się rwie do czytaniasmile Nie odmawiaj sobie tej przyjemności - serio mówię, czytaj mu! nawet jak sobie już sam przeczytał, bo wspólne czytanie to o wiele więcej niż tylko odtwarzanie tekstu głosemsmile Ja uwielbiałam po prostu położyć się z dzieciarami na stercie poduch, oni wtuleni we mnie, zaśmiewają się od czasu do czasu - to jest piękne w rodzicielstwie - ta bliskość! Wiesz, mamy takie swoje lektury, co do których jestem pewna, że przeczytałam je kilkanaście razy, nie wiem, czy nie ze dwadzieścia paręsmile A co do w Pustyni i w puszczy i takich tam - są audiobooki i moje z tego korzystają, choć nie przyznają się jawnie, bo by polonistka nie pochwaliła smile
          • jagabaga92 Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 12:04
            Audiobooki to fajny wynalazek, ale czy nie "za fajny"? Bo jak tak dalej pójdzie, to książki papierowe będą w "przekazach z pokolenia na pokolenie". To raz. A dwa - przecież nie wszystkie teksty, z jakimi będzie musiał zetknąć się młody człowiek są w formie audio i jak wtedy zmusić młodzieńca do tego, by swój czas poświęcił na czytanie tego, co na papierze (przecież czytając ksiązkę, równolegle nie będzie mógł rozwiązywać zadania z matematyki). Dodatkowo forma audio nie obeznaje z ortografią, interpunkcją (np. w fonetyce średnik=kropka), akapitami (+dialogami) lub przekazywaniem tego, co w tekście ważne (wytłuszczenie, druk rozstrzelony, kursywa itp.)

            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
            • ga_ga_aga Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 13:42
              Czytanie ze zrozumieniem i słuchanie ze zrozumieniem to dwie różne umiejętności, obydwie potrzebne.
              To nie jest tak, że u mnie audiobooki zastępują wszystkie "książkowe" lektury moich dzieci - mamy tak, że na początku roku szkolnego kompletujemy lektury i często jest tak, że mamy i książkę i audio, a dzieci mam na tyle "wytrenowane" w czytaniu, że mogą wybieraćsmile Jak sie chcą wykazać znajomością lektury dodatkowej, która nie będzie analizowana z tekstem w ręku na pięciu kolejnych lekcjach, to słuchają i to wystarcza, żeby zrekapitulować treść, czy recenzję napisać.

              Wprawdzie ortografii i interpunkcji słuchając audiobooka się nie poćwiczy, ale intonację, akcent słuchacz "wysłyszy", a to jest cenne (to w przypadku, gdy lektor często świetny aktor czyta - Stuhr czytający Mikołajka! Słucha sie, choćby człowiek tego Mikołajka x razy czytałsmile

              Na użytek szkolny wersja audio nie zastąpi tekstu lektury na papierze, którą w starszych klasach nauczyciele i tak każą mieć na ławce podczas omawiania, ale tak na oko szacuję, ze w klasach moich dzieci minimum 1/3 dzieciaków w ogóle nie ma lektury, nie czyta, nikt im nie pomoże nie tylko przeczytać, ale choćby ją zdobyć z biblioteki czy skądkolwiek, więc jeśli udaje mi się namówić takiego ucznia, żeby wysłuchał choćby fragmentów, to i tak imo większy sukces niż czytanie streszczeń. Streszczenia sobie poczytają (plaga z tymi streszczeniami obecnie!), to może i nawet uda im się oszukać n-la, że niby przeczytali, ale przy omawianiu i tak siedzą jak na tureckim kazaniusmile

              Ogólnie taki wynalazek jak audio jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z niego korzystać: moje dzieci nie mogą czytać w aucie - mdli je. A że dużo jeździmy, to i dużo słuchają, bo słuchanie w aucie jest super. A konspiracje z tymi audiobookami robimy dlatego, że n-le mają postawę "czytać trzeba papierówki, audio się nie liczy!" Ależ liczy się, liczy, drodzy państwo, tylko jeszcze do tego nie dorośliściesmile
    • renis66 Re: Lektury - II klasa 11.09.12, 12:16
      My koziołka przerabialiśmy w pierwszej klasie podobnie jak Plastusiowy Pamiętnik , Nasza mama czarodziejka itp. Córka czytała sama i faktycznie kilka słów było dla niej niezrozumiałych i musiałam wyjaśnić ale ogólnie to bardzo jej się ta rymowanka podobała. Teraz w II kl czytamy Kubusia Puchatka a później będą Dzieci z Bullerbyn więc zaczynają się poważne książki smile
    • inx123 Re: Lektury - II klasa 12.09.12, 20:53
      >Mam ochotę "interweniować" u wychowawczyni, czy jest możliwość wyboru lektur bardziej >przystosowanych do przeciętnych możliwości czytelniczych 8-latka.

      moja córka przeczytała koziołka w wakacje ,, z nudów,, nie jako lekturę obowiązkową...a ma dopiero 7 lat i od września jest w I klasie big_grin nikt jej nie zmuszał....więc jeśli ona mogła to i przeciętny 8latek da radę (chyba, że ma ogromne problemy z czytaniem wink )
      • olena.s Re: Lektury - II klasa 12.09.12, 20:59
        Nie masz racji.
        Przyglądałam się w I czy w początkach II klasy kolegom mojego dziecka. Jedne z nich miały 30 stronicowe książeczki z 15 słowami na stronie, a ktoś inny rąbał z wypiekami jakiegoś Dahla, gęsty druk, niewielkie ilustracje, 120 stron. Dzieci naprawdę mają bardzo, bardzo zróżnicowane tempo nauki czytania.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
        • misiak-pysiak Re: Lektury - II klasa 17.11.12, 15:44
          Przecież Koziołek Matołek jest absolutnie FANTASTYCZNY! Nie bardzo rozumiem, czego tam może nie pojąć ośmiolatka? I jakie słowa niby są "nieprawidłowe"? Są pewne archaiczne formy czy wyrazy, ale to normalne, trudno oczekiwać, żeby dzieci czytały tylko współczesne książki, wystarczy wytłumaczyć. TY jako dziecko nie czytałas książek w polszczyźnie dziewiętnastowiecznej czy starszej???
          Mój pięcioletni synek uwielbia Matołka, czyta sam i uważam, że to jedna z lektur, które się nie zestarzały.

          --
          Jak ja se italską literaturę przypominam, to czarownice były tylko u Hamleta (E. Jaworowicz, "Sprawa dla reportera")
            • paliwodaj Re: Lektury - II klasa 17.11.12, 19:15
              i tu przypomina mi sie watek gdzie przeciwniczki robienia czegokolwiek w wakacje krzyczaly glosno, jak tez i ten ze jak moze dziecko 8 letnie przeczytac 50 ksiazek i ksiazeczek w 10 miesiecy
              No drogie panie zeby sie nauczyc czytac to trzeba ...czytac, a nie pozniej lamentowac nad dukaniem i myslec jak tu swiat oskarzyc ze nie zbanowali Koziolka Matolka!
              Moj 8 latek - jak dowiedzialam sie 3 tygodnie temu na wywiadowce - 94 slowa na minute po angielsku, w tym 5 slow przeczytal blednie. Na poczatku drugiej klasy norma jest 54 slowa
              Po polsku pewnie przeczyta 30 slow na minute, musze sprawdzic , no ale moje dziecko czyta duzo we wlasnym zakresie, nie tylko "lektury obowiazkowe" raz na miesiac
          • olena.s Re: Lektury - II klasa 17.11.12, 19:56
            To, co ja czytałam w dzieciństwie nie ma, niestety, kompletnie żadnego przelożenia na to, co chętnie przeczyta moje dziecko. I z faktu, że dla mniei Matołek był oki nie wynika dokładnie nic. Pytanie, czy warto jest zmuszać masowo małe dzieci do czytania książek, które im nie podchodzą? Co zyskujemy dzieki temu, a co tracimy?
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka