angielski w klasach 1-3 - nauka ...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • córka jest w 2 klasie, do szkoły poszła jako 6-latka, cała klasa składa się z 6-latków.

    Angielski mają od 1 klasy, w zeszłym roku w zasadzie uczyli się prostych słów, mówili tylko. W tym roku zaczynają pisać. I tak się zastanawiam, jaki to ma sens? Przecież te dzieci dopiero uczą się poprawnie pisać po polsku, często zjadają różne literki w znanym sobie przecież języku, a tu mają uczyć się pisać w obcym języku, w którym zresztą rzadko co pisze się tak jak się słyszy.

    Niedawno był sprawdzian z pisania cyfr od 1 do 10. Córka dostała 1, bo na 8 cyfr napisała 3 (fakt, nie ćwiczyłam z nią w domu, więc w sumie moja wina). Ale tak mnie to właśnie zastanawia: pani dawała 0 punktów nawet jeśli w słowie dziecko zapomniało 1 literki. Przecież to bez sensu. To są dzieci, które nie miały zerówki, to w pierwszej klasie zaczęły się uczyć czytać i pisać po polsku. Tak jak napisałam wcześniej, te dzieci nawet w polskich słowach często zamieniają, gubią literki, a pani wymaga od nich bezbłędnego pisania w obcym języku...

    Co sądzicie?
    • 02.10.12, 08:47 Odpowiedz
      Myślę, że Pani się powinna popukac w czoło. I nie za to, że wymaga pisania, ale za to, że stawia za nie oceny. Mój syn (8 lat) już 3 rok w brytyjskiej szkole a do tej pory nie ma ocen ze spellingu czyli dyktanda. Jak ktoś napisze na 100% dziesięć słówek to dostaje kredyt, a jak nie, to nic nie dostaje. Zdaje się, że wasza Pani nie ma pojęcia jak się nativy uczą angielskiego. Oni mają prawo do błędów przez wiele lat i nikt im w tych początkowych klasach ocen za to nie stawia. Nauczyciel oczywiście je poprawia, ale na początku tylko poprawia część, coby ucznia nie zniechęcać do dalszych prób pisania. Myślę, że wasza nauczycielka jest na dobrej drodze, żeby zniechęcić dzieciaki do dalszej nauki angielskiego.
    • 02.10.12, 08:58 Odpowiedz
      Pani jest głupia (stupid). Mieliśmy ten sam problem i dopiero zdecydowana interwencja rodziców u wychowawcy i u dyrekcji sprawiła, że dzieci uczyły się mówić, a nie pisać. Pisanie zaczęły dopiero w drugiej klasie.
      • 03.10.12, 20:16 Odpowiedz
        joxanna napisała:

        > Pani jest głupia (stupid). Mieliśmy ten sam problem i dopiero zdecydowana inter
        > wencja rodziców u wychowawcy i u dyrekcji sprawiła, że dzieci uczyły się mówić,
        > a nie pisać. Pisanie zaczęły dopiero w drugiej klasie.
        Przecież dziecię panny.Sarbelli jest właśnie w II klasie?

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 02.10.12, 08:59 Odpowiedz
      Mój ma jeszcze gorzej: jest 6latkiem w klasie 7latków (a w czerwcu dyrektor obiecywał inaczej). Myślę, że na tym poziomie, o którym piszesz, to nauczycielka ocenia ostro. Ale może to dobrze? Córka nauczy sie i poprawi, trzymajcie sięsmile
      --
      misiedlakazdego.blox.pl/html
    • 02.10.12, 09:25 Odpowiedz
      Opisałaś imo permanentnie stosowaną przez anglistki w nauczaniu wczesnoszkolnym PATOLOGIĘ.
      Z każdym z moich dzieci to przechodziłam - aż mną telepało. Dziecko ledwo potrafiło wymówić nowe słowa/zwroty, a tu do domu zadawano naukę pisania tych zwrotów/słów. Mam ambitne dzieci, które bardzo chciały sprostać oczekiwaniom, ale jak docierało do mnie jak przy pisaniu wymawiają po kolei wszystkie głoski angielskich słów "po polsku", to mną telepało. Dopóki uczyły się w przedszkolu, umiały pięknie wymawiać np. wyraz "doll". Jak pani w szkole kazała to słowo napisać, od razu wskoczyła polska głoska "l", bo moje niestety nie są biligwalne, angielski to dla nich język obcy. Tak więc wraz z wprowadzeniem pisania w nauczaniu wczesnoszkolnym, niszczono to, czego nauczyły się w przedszkolu metodą tzw. bezpodręcznikową (w miarę przyswojony system głosek języka obcego).

      Stawianie ocen maluchom przez anglistki to następna szeroko rozpowszechniona patologia. Moje rozmowy z anglistkami szkolnymi o tym, dlaczego dzieci nie powinny za wcześnie uczyć się pisać w angielskim i dlaczego zaleca się, aby nie stawiać im ocen - przypominały za każdym razem kopanie się z koniemsad

      Bardzo mi przykro, że patologia w nauczaniu angielskiego kwitnie i ma sie dobrze. Aglistki moich dzieci z klas I - III to niereformowalne krowy, które nie powinny uczyć małych dzieci, a których głównym argumentem za nauczaniem pisania było "bo tak jest w podręczniku, a ja przerabiam podręcznik".
      • 02.10.12, 10:01 Odpowiedz
        ale jak z tym walczyć?
        u nas idą wg podręcznika New Bingo Plus 2.
        i w pierwszej klasie już poprawiały wyrazy pisane, a na "polskim" uczyli się dopiero liter i pisania po polsku. w drugiej klasie też książka jest z ćwiczeniami do pisania i mają pisać wyrazy.
        jaki jest tego sens? kto wymyśla takie książki i akceptuje?
        skoro podstawa programowa jeszcze w 2 klasie każe uczyć pisać i czytać po polsku, a tu na angielskim mają pisać po angielsku?
        moje dziecko nie umie czasem pojąć, że w angielskim to się pisze inaczej niż się słyszy.... że tego nie pisze się jak po polsku....
        jakiś kretyni....zm
    • 02.10.12, 09:26 Odpowiedz
      U mojego syna w szkole jest podobny problem z angielskim. A może i gorszy... Dzieci niczego się w I klasie nie nauczyły - nie umieją się przedstawić, powiedzieć ile mają lat, gdzie mieszkają itp.
      W tym roku (II klasa) przez miesiąc (!) trzepali słówka dot. wyposażenia piórnika: pencil, pencil sharpener, glue, scissors, crayons, rubber - całe 6 sztuk. Na koniec była kartkówka z tych słówek, która poszła większości klasy beznadziejnie.
      A nawet jakby kartkówka poszła dobrze, to i co z tego... Czy świadczyłoby to o podwyższeniu znajomości angielskiego?
      Jestem ciekawa, czy to krajowa norma w nauce angielskiego.
      --
      Mama A. (7 lat) i M. (3 lata) i żona swego męża
    • 02.10.12, 10:13 Odpowiedz
      I właśnie to cała reforma edukacji, nic nie jest spójne, masakra jakaś , dzieci uczą sie dopiero pisać po polsku , a tu im muszą juz pisać po angielsku i mają kartkówki, brawo dla tych co to wymyślili.
      • 02.10.12, 10:41 Odpowiedz
        Twoim zdaniem lepiej było jak angielski był od 4 klasy???
        To nie jest 'wina' reformy że nauczyciel z kosmosu!
        --
        'Demokracja ma sens jedynie kiedy jest kontrolowana'
        • 02.10.12, 10:58 Odpowiedz
          Ale dlaczego zaraz od IV klasy? Można by uczyć angielskiego bez pisania. Przecież małe dzieci 2-, 3-, 4-letnie uczą się języka polskiego bez pisania. Umieją się przedstawić, powiedzieć ile mają lat, gdzie mieszkają, co lubią robić. Nie umieją tego zapisać ani przeczytać, ale gadają, aż im się buzie nie zamykają. Dlaczego I- czy II-klasista nie może tak się uczyć angielskiego?
          To by były super lekcje: dialogi, scenki, po dwie, po trzy osoby. Pani podawałaby im gotowe zdania, a oni by je powtarzali w różnych konfiguracjach, zamienialiby się rolami...
          Po roku takiej nauki daliby sobie radę na placu zabaw za granicą. A tak? Mój syn może co najwyżej zapytać zagraniczne dziecko, czy ma pencil w swoim pencil case... To takie głupie!
          --
          Mama A. (7 lat) i M. (3 lata) i żona swego męża
          • 02.10.12, 11:11 Odpowiedz
            > To by były super lekcje: dialogi, scenki, po dwie, po trzy osoby. Pani podawała
            > by im gotowe zdania, a oni by je powtarzali w różnych konfiguracjach, zamienial
            > iby się rolami...

            W normalnej ponad 20osobowej klasie 6 / 7 latków???
            Może jakby była 1 pani do każdej takiej grupki...
            Nauka angielskiego w klasach 1-3 to fikcja, niezależnie od metody. Jedna osoba nie jest w stanie nauczyć czegokolwiek sensownego, kiedy ma na to 2 x 45 min. i ponad 20 dzieciaków w klasie.
            • 02.10.12, 11:18 Odpowiedz
              W przedszkolu u mojego syna też jest taka grupa dzieci do nauki angielskiego ok. 20 dzieciaków, bawią się właśnie w scenki , dialogi, piosenki śpiewają , nie powiedziałabym żeby to była fikcja to mały ma już jakiś zasób słownictwa, potrafi się przedstawić , zna podstawowe potrzebne zwroty.
            • 02.10.12, 11:31 Odpowiedz
              > W normalnej ponad 20osobowej klasie 6 / 7 latków???
              > Może jakby była 1 pani do każdej takiej grupki...

              No tak, to jest dosyć trudne. Ewentualnie można by chórem lub rzędami. Ja się tak uczyłam w 30-osobowej klasie. Pani zadawała pytanie typu "jak masz na imię", a klasa chórem odpowiadała. Potem jeden rząd zadawał pytanie drugiemu rzędowi. Jakoś od biedy można by te dialogi ćwiczyć...
              Oczywiście najlepiej by było podzielić dzieci na dwie grupy, po 12 w grupie to już jest lepiej.

              > Nauka angielskiego w klasach 1-3 to fikcja, niezależnie od metody. Jedna osoba
              > nie jest w stanie nauczyć czegokolwiek sensownego, kiedy ma na to 2 x 45 min. i
              > ponad 20 dzieciaków w klasie.

              Dzieci mojej koleżanki mają angielski w klasie na takiej zasadzie, że ćwiczą dialogi. Potem do domu dostają kserówkę z tym dialogiem i rodzice mają w domu go z nimi przećwiczyć. Całkiem dużo w głowie z tego im zostaje. Też klasa 20-osobowa.
              A na pewno więcej niż mojemu synowi z kolorowania i uczenia się pojedynczych słówek...
              --
              Mama A. (7 lat) i M. (3 lata) i żona swego męża
              • 02.10.12, 12:56 Odpowiedz
                Dlatego jestem zdania, że język obcy w szkole to zawsze fikcja... Mam nieodparte wrażenie, że nikt się jeszcze porządnie języka obcego w szkole nie nauczył i oczywiste jest dla mnie, że pomimo angielskiego w programie szkoły syn od II klasy zacznie chodzić na dodatkowy angielski, podobnie jak 99% znanych mi dzieci.
                A ćwiczenie czegokolwiek w domu z rodzicami - cóż, wiem, że w dzisiejszych czasach wszyscy przynajmniej podstawy angielskiego mamy, ale czy wszyscy rodzice posługują się angielskim na tyle poprawnie, by wpajać swoje nawyki /akcent, wymowę itd/ dzieciom, to bym dyskutowała. Uczyłam dzieciaki angielskiego przez 10 lat i wiem, że z ćwiczenia z rodzicami czasem wynikało więcej błędów niż nowych umiejętności - choć doceniam, że chcieli to robić /z własnej inicjatywy, ja takich zaleceń nie dawałam, z przyczyn jak wyżej wink/. Nie mówiąc już o tym, że regularna praca nad językiem obcym w domu z mamą - nawet biegłą językowo - znacznie gorzej działa niż uczenie się tegoż w szkole językowej pod okiem kompetentnego, obiektywnego i rozsądnie wymagającego lektora, w dodatku w motywującej obecności grupy. Dlatego też choć rzesze młodziaków doprowadziłam do FC, własną progeniturę oddam w ręce kompetentne gdy nadejdzie czas, nie odmawiając rzecz jasna doraźnej pomocy gdy zajdzie taka konieczność.
                --
                Pozdrowionka,
                Tusia
              • 03.10.12, 20:24 Odpowiedz
                mama-ola napisała:

                > Potem do domu dostają kserówkę z tym dialogiem i rodzice mają w domu go
                > z nimi przećwiczyć.
                A rodzice to zapewne mają idealną wymowę. I jescze poprawią jak dziecko coś źle wymawia.

                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • 09.10.12, 08:39 Odpowiedz
                  > > Potem do domu dostają kserówkę z tym dialogiem i rodzice mają w domu go
                  > > z nimi przećwiczyć.

                  > A rodzice to zapewne mają idealną wymowę. I jescze poprawią jak dziecko coś źle
                  > wymawia.

                  Albo dziecko rodziców poprawi smile
                  Jak się uczę z synem, to często jest tak, że to syn mnie poprawia, np. jak mam wymówić "pear", bo jest świeżo osłuchany. Czasem wygląda na to, że to on uczy mnie, a nie - że ja ćwiczę z nim w jego interesie... Ale niewątpliwie jest to w jego interesie smile
                  --
                  Mama A. (7 lat) i M. (3 lata) i żona swego męża
        • 02.10.12, 11:15 Odpowiedz
          Nie napisałam, że nie ma być angielskiego od początku podstawówki, tylko że brak spójności między przedmiotami , bo gdyby wszystko w reformie byłoby tak przygotowane jak należy to pani nie kazałaby chyba dzieciom pisać po angielsku jak nie potrafią jeszcze wogóle pisać, można przecież, tak jak pisze poprzedniczka , uczyć angielskiego w klasach młodszych bez pisania, jak robi to wiele szkół językowych dla maluchów.
        • 03.10.12, 20:21 Odpowiedz
          bbkk napisała:
          > To nie jest 'wina' reformy że nauczyciel z kosmosu!
          A może jednak jest. W końcu to MEN wymyśla podstawę programową i zatwierdza podręczniki. Skoro niemal dowolny podręcznik do angielskiego jest zupełnie niespójny z programem nauczania początkowego to nie jest to wina nauczyciela angielskiego.

          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 02.10.12, 11:37 Odpowiedz
      W 2 klasie można już wprowadzać pisanie, choć nie za dużo (bo szkoda czasu na lekcji - pisanie w młodszych klasach zabiera go mnóstwo kosztem mówienia i słuchania).
      Błąd nauczycielki jest tu oczywisty. Niedopuszczalne było karanie za napisanie ,,tak jak się mówi'', bo sprawdzian miał prawdopodobnie na celu sprawdzenie, czy dzieciaki zapamiętały słówka. Śmiem twierdzić, że zapamiętanie wymowy słowa jest ważniejsze niż zapamiętanie, jak się je pisze.
      Choć i tu nauczyciele mają trochę związane ręce, bo więdzę uczniów sprawdza sie na każdym szczeblu poprzez pisanie - ewidentny błąd systemu szkolnego.
      Mądry nauczyciel powinien moim zdanie błąd poprawić i tyle. Zadnych ocen na początku.

      Moim zdaniem wszyscy nauczyciele uczący w klasach młodszych powinni być po edukacji wczesnoszkolnej. Widać to szczególnie poprzez błędy popełniane przez anglistów (czasem katechetki)
      • 02.10.12, 11:52 Odpowiedz
        Mój syn (a właściwie synowie) na angielskim piszą od I klasy. W II starszy (I klasa w wieku 6 lat) zdał (świetnie) Startersa, gdzie pisanie jest oceniane. ALE: miał 6 godzin angielskiego w tygodniu - 5 godzin w grupie 8-osobowej i godzinę konwersacji.
        Synek uczy się też niemieckiego (w wymiarze godzinowym dużo niższym) - i dziś właśnie rozmawiałyśmy na temat pisania z jego (super-fantastyczną) nauczycielką. Ustaliłyśmy, że ucząc się słówek będzie je pisał lub literował. Nie wiem - on jakoś nie ma problemu, żeby zrozumieć, że inaczej się pisze a inaczej mówi (po polsku zapis też nie odpowiada często wymowie). Kiedy przygotowywaliśmy się do startersa po prostu mówił słowo a potem je literował.
    • 02.10.12, 12:40 Odpowiedz
      U nas (ta sama sytuacja wiekowo-klasowa) w ubiegłym roku już pisali i to od początku, a raczej "pisali" bo pisać nie umieli, małpowali po prostu, pisząc po śladzie angielskie słówka, których najczęściej nie rozumieli. W tym roku robią równie głupią rzecz, a mianowicie uczą się czytać po angielsku (pani pyta z czytanek), problem w tym, że większość dzieci nadal słabo czyta po polsku.
    • 02.10.12, 17:35 Odpowiedz
      Moje dziecko tez sie uczyło pisać i czytać po angielsku od I klasy. Najpierw to było jakieś uzupełnienie brakujacej literki, przepisanie danego słowa ze wzoru, podkreślenie słowa, utworzenie słowa z rozsypanki. na poczatku ciężko szło i też miałam obawy. Ale z czasem jest coraz lepiej, dziecko wiele razy wracając do danych słów zapamietuje jak sie je pisze. zresztą na zajeciach dodatkowych tez sie pisze i czyta, bardziej może w formie zabawy ale jednak.
      • 02.10.12, 18:26 Odpowiedz
        ja mam porównanie - córka chodziła na zajęcia Helen Doron. Po zajęciach umiała śpiewać piosenki, umiała proste zwroty, generalnie - mówiła. Teraz, po pierwszym roku nauki w szkole, potrafi policzyć do 10, potrafi się przedstawić, powiedzieć ile ma lat i zapytać o wiek kogoś innego (czyli to co umiała już od 3 lat), przy czym kompletnie nie rozumie co ktoś do niej mówi. A to już gorzej niz gdy uczyła się w HD. Uwstecznia się więc, bo uważam ze ta nauka pisania to o kant rozwalić.
    • 02.10.12, 19:23 Odpowiedz
      Program jest głupi.
      Mój mąż uczy w klasach 1-3, z Bugs World. W pierwszej klasie pisanie jest wprowadzane bardzo delikatnie i jest nieobowiązkowe (można wybrać zeszyt ćwiczeń bez pisania). W drugiej nagle od samego początku podręcznik kładzie nacisk na pisanie! Mąż uczy dzieci pisać, ale nie daje ocen negatywnych. Dla większości dzieci to kompletna czarna magia.
      • Nie dziwię się.. Takie malutkie dzieciaczki dopiero uczą się pisać po polsku a tu już każe im się pisać w obcym języku. Podobno im szybciej zacznie się naukę tym lepiej.. Mój Kamil uczył się ze mną ostatnio z takiego zestawu Angielski dla dzieci z Pingwin- słyszałaś może coś o tym? Twój mąż stosuje może takie edupomoce? Czy może lepiej uczyć dziecko bez programów multimedialnych? jak myślisz?


        --
        Czas na relaks..i szybką jazdę
    • 02.10.12, 21:13 Odpowiedz
      Niestety nauczyciele (szczególnie ci którzy skończyli niedawno studia) nie mają ani doświadczenia ani wiedzy jak pracować z dziećmi w najmłodszych klasach.
      Mój syn jest dwujęzyczny - bylem na spotkaniu z nauczycielką angielskiego która wcześniej rozmawiała z moim synem. Niby fajnie, nauczycielka pełna pasji i zaangażowania ale na dzień dobry zarzut że mój 6,5 latek nie zna gramatyki. Więc pytam się czy mówi poprawnie, tak mówi... ale wie pan gramatyki to on nie zna. Oczywiście że nie zna bo jest mu ona zupełnie nie potrzebna. No mi ręce opadają.
      Konia z rzędem kto mi pokaże polskiego 7 latka który zrobi rozbiór gramatyczny znania podrzędnego i wytłumaczy stronę bierną w jego ojczystym języku.

      Podobnie nauka czytania, obserwowałem metodologie serwowaną w polskich szkołach - dlaczego maluchów nie uczy się metodą phonics (czyli tak jak robi się to robi w brytyjskich czy amerykańskich szkołach). Dziecko uczy się dźwięków które tworzą poszczególne litery i składając te dźwięki czyta.
      I nie ma wtedy mowy o tym o czym wspominacie że w angielskim inaczej się pisze inaczej czyta. Bo jeśli dziecko nauczy się że 'th' czy 'ae' to dzwięk tak samo jak 'sz' czy 'rz' w polskim to czytanie stanie się dla niego naprawdę intuicyjne.
      Ale jak na razie łatwiej dzieci uczyć że five to "fajf" i robić im wodę z mózgu.
    • 02.10.12, 22:16 Odpowiedz
      Ja trochę z innej beczki.
      Czy dzieci uczące sie w szkołach prywatnych np brytyjskich w Polsce uczą sie pisać angielskim charakterem pisma czy kaligrafuja po polsku?
      Kaligrafia polska różni sie od szwajcarskiej i angielskiej. I staram sie nauczyć moja 7- latke rownież polską, ona ma b dużą łatwość pisania. Ale i tak czasami myli jej sie szwajcarskie r k z z polskim. Czy jest sens uczyć ja ang charakter pisma?
      • 03.10.12, 06:44 Odpowiedz
        vidy napisała:

        > Ja trochę z innej beczki.
        > Czy dzieci uczące sie w szkołach prywatnych np brytyjskich w Polsce uczą sie pi
        > sać angielskim charakterem pisma czy kaligrafuja po polsku?

        Mój syn w brytyjskiej szkole uczy się kaligrafować na angielskim. I jest to ta sama kaligrafia jak w przypadku polskiego. Ja różnic osobiście nie zauważyłam patrząc na ćwiczenia. Ale może są. W każdym razie używa tej samej kaligrafii do obu języków.

        • 03.10.12, 14:45 Odpowiedz
          Są różnice, niektóre litery w UK pisane są inaczej.
          • 03.10.12, 17:18 Odpowiedz
            landora napisała:

            > Są różnice, niektóre litery w UK pisane są inaczej.

            to ja chyba ślepa jestem, bo dzieciak kaligrafuje już 3 rok w brytyjskiej szkole i ja żadnych wielkich różnic nie widzę surprised
            • 04.10.12, 00:14 Odpowiedz
              Porównywałam to, czego uczyłam się w szkole z tym, czego uczył się mój mąż, i są różnice. Jutro Ci znajdę linka.
              • 04.10.12, 06:46 Odpowiedz
                landora napisała:

                > Porównywałam to, czego uczyłam się w szkole z tym, czego uczył się mój mąż, i s
                > ą różnice. Jutro Ci znajdę linka.

                ok. Ja w kartach brytyjskiej kaligrafii nie znalazłam różnic. ale może to zostało jakoś dostosowane w ostatnim czasie.
      • 03.10.12, 06:57 Odpowiedz
        Ja bym olała - w razie potrzeby uczyłabym czytać odmiennej kaligrafii, ale już pisać oboma sposobami - nie.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
    • 07.10.12, 21:24 Odpowiedz
      rok temu moj syn w klasie samych 6 latków, uczyl się z łatwego podręcznika na edukacji wczesnoszkolnej, cały rok były wprowadzane litery. Mimo to na angielksim od pierwszych zajęć nauka pisania. Jak już pisałyście, dzieci bezmyślnie małpowały wzory, trawily czas na kolorowanki i pisanki.
      W drugiej klasie były już sprawdziany z pisania smile
      Podręcznik "New Sparks".
      KOmpletnie niekompatybilny z podstawą programową.
      Brak slów... Teraz corka przerabia to samo.
      Dzieci całkowicie uwstecznily się w angielskim, w przedszkolu znaly masę zwrotów i umiały je wykorzystać. Teraz mój syn mowi fonetycznie, tak jak pisze - nie da sie tego słuchać
    • 07.10.12, 23:05 Odpowiedz
      Mamy to samo uncertain
      Syn w I kl uczył się liczebników, kolorów, części ciała, przyborów szkolnych, nazw kilku zwierząt, potraw. W II powtarza na razie liczebniki i przybory, doszły pojęcia stół, krzesło, podłoga, półka i zdania typu: Gdzie jest ołówek? Ołówek jest na stole.
      Ale młody nie skupia się na wymowie, a kojarzy słowa na podstawie ich zapisu, który odczytuje tak, jak się pisze. I tak co z tego, że wie, że "jeden" to "łan", jak mówi sobie "one" i tak też kojarzy to "jeden", tak sobie dyktuje, tak odczytuje, odszukuje w tekście.
      Poprawiam, ale też mam dylemat, bo wiem, że będą klasówki z pisania i młody będzie sprawdzany z poprawności napisania słówek. Sprawdzianów z wymowy brak.
      Nie podoba mi się to.
      • 08.10.12, 02:43 Odpowiedz
        czytam i czytam..
        Ok, mozecie miec swoje zdanie, ale zakladajac ze to dziecko w 2 klasie ma 8 lat, czyli tyle ile moj syn bedzie mial za miesiac.
        Moj syn uczy sie w szkole angielskojezycznej, rok temu jako 6 latek poszedl do szkoly jezyka polskiego. Zaczeli pisac ( kaligrafowac ) polskie literki. Pisali polskie proste zdania, coraz trudniejsze i w ostaniej czytance mial slowa typu "otworzyl okno, przeciagnal sie , poscielil lozko, zatemperowane olowki"
        Moj 7-latek to opanowal, przeczytal. Na lekcji pani wprowadzila rzeczowniki.
        Powiedzcie mi jakim cudem 8 latek moze miec problem z nauczeniem sie pisac cyfr do 10 po angielsku. Mnie sie to w glowie nie miesci???
        Nie mowimy tu o pisaniu zdan, ale wyuczeniu sie pisac wlasnie 10 slowek, jako wstep do jakiegos tam pisania po angielsku. Zakladajac ze to dziecko pisze na lekcjach okazjonalnie, nikt od niego nie wymaga Bog wie jakich wypracowan po angielsku.
        Dzieci w szkolach angielskojezycznych tak wlasnie pracuja, maja spelling list, kilka slow na tydzien, ktore cwicza na wszelkie sposoby, a pozniej maja test, maja sie po prostu wyuczyc pisowni na pamiec , wyuczyc zasad jakie obowiazuja w pisowni i wymawianiu
        Nie moge znalezc folderu syna ale spelling list maja co tydzien od poczatku 1 kl i z tego co pamietam z ostatnich 15 slowek "alone, spoiled, meadow, fine, cheer, reason , cry-cried, copy -copied, carry-carried, remarked, finished, backed...."
        Uwazam ze mimo odsadzania nauczycielki corki autorki watku od wiary i czci, sadzac po ilosci watkow na temat nauki jezyka nagielskiego, wasze dzieci nazywaja pileczki , lale itd od ok 3 roku zycia, moze wiec w wieku 8 lat nie bedzie zabojcze dla nich gdy odkryja jak pisac kilka wyrazow na rok. Zaznacze ze sa rozne szkoly nauczania jezykow obcych.
        • 08.10.12, 06:57 Odpowiedz
          Niestety obecnie program polskiej szkoły podstawowej wygląda trochę inaczej.
          Problemem jest wdrażana od 3 lat reforma. Wdrażana i konstruowana na łapu capu często bez senesu i logiki.
          Przykładem jest tu właśnie język angielski.
          Obecnie dzieci idące do pierwszej klasy nie znają liter (wprowadzony zakaz nauki liter w klasach zerowych pod groźbą nagan kuratoryjnych dla nauczycieli - to wcale nie żart).
          Niestety reforma była tak szybko konstruowana że zapomniano o nowym programie języków obcych. W związku z tym np zestaw podręczników "Bugs World" zawiera akredytowane ćwiczenia 1A(z pisaniem), 1B(bez pisania) lub 1C(pisanie po pierwszym semestrze). Tak więc jeśli nauczyciel angielskiego wybierze dla pierwszoklasistów 1A(a ma do tego prawo) zaczyna się to co opisują tutaj forumowicze. Dzieci nie poznały jeszcze liter na zajęciach Edukacji Wczesnoszkolnej a na angielskim wymaga się od nich pisania całych wyrazów bez znajomości liter. Tego chyba w szkole brytyjskiej od dzieci się nie oczekuje?
          Znam osobiście szkołę w której na pierwszych zajęciach z angielskiego w pierwszej klasie nauczycielka napisała na tablicy Lesson One i kazała to dzieciom przepisać. Oczywiście rodzice dosyć szybko zorganizowano zebranie z nauczycielką - bo ta była zaskoczona że dzieci nie znają żadnych liter i jak to możliwe. Po naciskach nauczycielka zdecydowała się na zmianę ćwiczeń (o dodatkowych kosztach nie wspomnę). Tak często wygląda obecnie polska szkoła w której nawet nauczyciele nie wiedzą czego można wymagać od dzieci.
        • 08.10.12, 09:10 Odpowiedz
          U nas w szkole angielskiej to samo co u paliwodaj...
          Syn lat 9(Year 4 w tej chwil)i poszedl do szkoly jako 5 latek ktory nie znal prawie slowa po angielsku , chociaz z postow powyzej opisujacych czego ucza sie dzieci w polskiej pierwszej klasie to chyba jednak znal dosc duzo tych slowek...W drugiej polowie zerowki juz mial zadawane po 10 slow na tydzien do nauki spellowania czyli ma slowo przeczytac, zapamietac i napisac z pamieci.
          Moze takie cos warto zaproponowac w polskich szkolach? Zeby nie bylo ze to tylko taki system dla obcokrajowcow-wszystkie dzieci tak sie ucza wymiawiania i pisania slowek po abgielsku(anglicy rowniez).Klasy podzielone sa na kilka grup w zaleznosci od poziomu wiedzy danego ucznia, moj syn w tej chwili uczy sie do spellingu wraz ze srednia grupa z klasy 6 mimo ze jest w klasie 4.Widze tego efekty, nie ma zadnego problemu z pisaniem (nie mowie tu o kaligrafii bo tego w szkole nie maja niestety)

          --
          Pozdrawiam
          Sylwia i Hubi (24.09.2003)
          • 08.10.12, 15:33 Odpowiedz
            Tu nie chodzi o to, że my w Polsce nie chcemy żeby dzieci uczyły sie pisać po angielsku , ale w naszych szkołach robione jest to bez sensu. Czy Twój pięciolatek znał i umiał pisać już wszystkie litery jak poszedł do szkoły? U nas teraz jak dzieci idą do szkoły nie powinny potrafić pisać literek, bo w przedszkolu nie wolno tego uczyć , a w I klasie niektórzy nauczyciele wymagaja pisania wyrazów po angielsku , jak dziecko nie umie jeszcze pisać wszystkich literek. Dla mnie bez sensu , można przecież poczekać z tym pisaniem po angielsku aż dziecko nauczy się porządnie pisać .
            • 08.10.12, 16:10 Odpowiedz
              nie wiem czemu ma sluzyc zakaz nauki pisania literek.
              U nas 3 lata walkowali to do znudzenia. 2 lata przedszkola i kindegarten. Pisza po sladzie, pisza sami, wyklejaja, wydzieraja, maluja literki , robia stemple
              Przynosza przekaski zaczynajace sie na te literke, pieka ciasteczka literkowe i robia precle literkowe. Wycinaja z gazet zdjecia przedmiotow , ktore zaczynaja sie na jakies literki.
              Ogolnie w przedszkolu dwa lata przed kindergarten kazda literka cwiczona jest przez tydzien
              • 08.10.12, 18:20 Odpowiedz
                paliwodaj napisała:

                > nie wiem czemu ma sluzyc zakaz nauki pisania literek.

                Przyczyna jest prozaiczna - polityka MEN.
                Rząd od 3 lat próbuje z bardzo mizernym skutkiem i dużym oporem rodziców wyeksmitować 6-co latki z przedszkoli do szkoły (choć wbrew temu co głosi MEN warunki w przedszkolach i szkołach są zupełnie nieporównywalne) a jak pokazują statystki jedynie 12 % 6-cio latków znalazło się w szkołach - a to dla MEN prawdziwa reformatorski policzek.
                Wobec tak poniżającej dla reformy MEN statystki, ministerstwo stara się w wszelaki sposób ją zwiększyć. Ponieważ nie ma nic do zaoferowania (bo budżet reformy obcięto o 90%!!!), zaczęto stosować zwykłe represje. Osobiście słyszałem od p. mi. Hall - jeśli chcesz aby twój 6-cio latek poznawał litery i czytał - musisz go wysłać do szkoły!!!.
                Gdy uczy się tego w przedszkolu/zerówce - robi to wbrew podstawie programowej a konsekwencje tego ponoszą niesubordynowani nauczyciele którzy odważyli się uczyć 6-cio latki tego co do tej pory (grożą im nagany i pouczenia kuratorium z wpisem do akt). Oto Polska właśnie.
              • 09.10.12, 08:49 Odpowiedz
                Podejrzewam, że MEN chce, aby dzieci, z których w Polsce tylko mniejszość ma za sobą przedszkole szły mniej więcej wyrównanym tempem.
                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • 09.10.12, 12:13 Odpowiedz
                  Niestety twoje podejrzenia są błędne.
                  Gdyż zakaz nauki liter obowiązuje w nauczaniu zerowym (bez znaczenia czy zerówka jest w przedszkolu czy szkole) które jest obowiązkowe i obejmuje wszystkie dzieci w wieku lat 5 i 6 -ciu (jeśli rodzice nie decydują się na posłanie do I-szej klasy).
                  A równe tempo w przypadku klas mieszanych (różnica wiekowa dzieci 2 lata w jednej klasie) oznacza albo równie w dół (jeśli 6-cio latków jest więcej) bądź nadawanie często wysokiego tempa aby 7-mio latki się nie nudziły (gdy tych ostatnich jest więcej). Bo o indywidualnym podejściu nauczyciela do każdego z 28 uczniów nie ma mowy.


            • 08.10.12, 20:50 Odpowiedz
              Moj syn jak szedl do szkoly w wieku lat 5 znal czesc literek ale nie znal jezyka angielskiego, malo tego on nigdy wczesniej nie chodzil do przedszkola wiec literek nauczyl sie w domu.Do polowy pierwszego roku w szkole dzieci zdazyly poznac juz wszystkie literki.W klasie maja dziewczynke ktora zaczela szkole w wieku lat 4 i miesiac i umiejac juz czytac i pisac ale ona mega zdolna bestia jest do tej pory....mimo ze najmlodsza w klasie. Co robia w szkole te dzieci ktore znaja juz literki i np umieja pisac w wieku lat 6 ? To jakies chore zeby w przedszkolu nie uczyc dzieci literek...
              Pozdrawiam
              Sylwia i Hubi (24.09.2003)
              • 08.10.12, 21:19 Odpowiedz
                sylaluk1 napisała:

                >Co robia w szkole te dzieci ktore zn
                > aja juz literki i np umieja pisac w wieku lat 6 ?
                Nudzą się okropnie i przeszkadzają na lekcjach (wiem to po własnym synu)... bo indywidualizacja nauczania tak propagandowo wygłaszana przez MEN to czysta fikcja. Lecz to i tak lepsza z opcji, bo w przypadku gdy 6-cio latki stanowią mniejszość muszą równać do 7-mio latków (które często już potrafią czytać - nauczone tego "nielegalnie") i kończy się to zajęciami wyrównawczymi i często frustracją młodszych dzieci na samym początku edukacji.
                A miało być tak pięknie...
    • 09.10.12, 00:32 Odpowiedz
      Tak, jest bez sensu taka nauka i doprowadzi na tym etapie do zniechecenia do nauki jezyka. Wiele dzieci nie bedzie chcialo pisac bo bedzie sie balo porazki. No milosc boska, oceniac 7 latkow z pisowni ang????

      Syn chodzi do szkoly angielsko jezycznej na caly etat (nie w Polsce) i od zerowki panie nie tylko nie zwracaly uwagi na pisownie, ale nawet tego nie poprawiali. DZieci mialy po prostu pisac, obojetnie jak, ale pisac, to pisanie jest wazniejsze od pisowni, ktora sie stopniowo rozwija. Teraz w 2 klasie powoli zaczynaja poprawiac pisownie np. cwiczeniami na rozpoznanie zle napisanych wyrazow. Dalej robia literowki, ale z czasem coraz mniej, za to pisza sprawozdania z ksiazek, opowiadania, dzienniki.
      Codziennie maja 1.5 godziny pisania. Na prawde duzo pisza.
      Poza tym czytanie rowniez poprawia pisownie i takim sposobem dzieci uczas sie pisowni, nie znichecajac sie literowkowymi niepowodzeniami.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.