• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

"Gonić" prawie 9-latka do nauki? Dodaj do ulubionych

  • 24.01.13, 09:37
    Mój syn (prawie 9l, II klasa) ma dobrą pamięć, interesują go niemal wszystkie dziedziny życia. W związku z tym ma sporą wiedzę na różne tematy. Ale... on chyba jest święcie przekonany, że tym, co zapamięta na lekcji i tym, że "odwali" pracę domową, zawojuje świat. No i tak do tej pory było. Ale niestety najwyraźniej kończy się jego "dobra passa", bo nauczyciele wymagają coraz więcej i częściej samodzielnej pracy w domu (czytanie, ortografia, pisanie i czytanie w języku angielskim), a ponieważ młody nie przykłada się do "nadmiaru obowiązków szkolnych", to ocenki poleciały w dół - np. pani zapowiadała dyktando, mówiła jaki materiał z książki będzie obejmowało, ale syn, pomimo moich przypominań, nie przygotował się do tego dyktanda. No i dostał P (odpowiednik 3-ki). Najszczęśliwszy nie był, ja też nie; zganiłam jego brak przykładania się do nauki, powiedziałam, że dobre czasy się skończyły i jeżeli ma ambicje na bycie dobrym uczniem (wiem, że ma), to musi więcej czasu poświęcać na naukę.
    Tylko że nie bardzo wiem, jaka moja rola powinna w tym byćsad. Z jednej strony jego intelekt nie wymaga, by dorosła osoba siedziała z nim przy lekcjach (swoją drogą to nawet nie bardzo mam czas na to). A z drugiej strony może potrzeba mu jakiegoś "przymusu"? Dodam, że przepracowany nie jest, bo z zajęć pozalekcyjnych ma tylko angielski. Jak Wy uważacie i postępujecie z podobnymi "uczniowskimi egzemplarzamiwink"?

    --
    Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
    Edytor zaawansowany
    • 24.01.13, 10:18
      ostatnio napisałaś :

      > jagabaga92 napisała:
      > > Skoro to proponujesz i stosujesz u 8-latka, to do czasu , gdy młody człow
      > iek we
      > > jdzie w wiek nastoletni braknie Ci pomysłów na zakazy.

      badż konsekwentna i nadal ich nie stosuj wink mozesz nadal przemawiać do rozsądku wink

      a tak na serio to i jak pisałem wcześniej i pracownik często musi być dodatkowo motywowany premia ( marchewka ) czy potrąceniem (kij-lepiej ponoć działa) a do tego trzeba ciągle im uswiadamiać że sie czuwa nad ich pozal sie boże robotą i do niej gonić , bo jak by byli tak bystrzy że by sami to umieli to byli by na naszym miejscu . a Ty piszesz o dziecku , no wez sie zlituj wink

    • 24.01.13, 10:26
      Gonić, do momentu kiedy zauważysz, że potrafi gonić się samo wink Ten moment jest różny, bo różne są dzieci. U mojego starszego syna przełomem było dopiero gimnazjum, u młodszego 5 klasa podstawówki.
      --
      ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców jedenastolatków
    • 24.01.13, 10:30
      Dzięki za wątek,poczytam sobie rady.Mam identyczny przypadek w domu,ale odmiennej płci.
    • 24.01.13, 10:30
      Tylko nie siedź z nim przy tych lekcjach, to był mój koszmar z dzieciństwa. sad I chyba przez to teraz tak ciężko mi samemu siąść do nauki - bo przyzwyczaiłam się, że zawsze ktoś mnie pilnuje.

      Możesz mu powtarzać, że ON jest odpowiedzialny za swoją naukę, nikt inny. I ewentualnie pytać co jakiś czas, czy już odrobił wszystko/nauczył się. Ew. opracować z nim system odrabiania prac domowych: że najpierw sprawdza, co w ogóle ma do zrobienia, później robi po kolei, a na końcu uczy się itp.

      A poza tym nie przesadzaj, dostał tróję, no tragedia po prostu. tongue_out Mogłabyś się zacząć martwić, jakby dostał pięć pał pod rząd [bo jedna pała każdemu może się trafić wink ].
      • 24.01.13, 10:38
        > A poza tym nie przesadzaj, dostał tróję, no tragedia po prostu. tongue_out

        Nie! O tę tróję zupełnie mi nie chodzi, bo to ocena jak każda inna. Tylko o to, że dostał ją wyłącznie dlatego, że NIC nie robił, żeby jej nie dostać. No i o to, że wciąz jest święcie przekonany, że na swojej wiedzy, którą ma obecnie, to do "profesora" dojedzie. A niestety, tak się nie da, bo bez pracy nie ma kołaczy!

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • 24.01.13, 10:48
          jagabaga92 napisała:

          > Nie! O tę tróję zupełnie mi nie chodzi, bo to ocena jak każda inna. Tylko o to,
          > że dostał ją wyłącznie dlatego, że NIC nie robił,

          co cie tak dziwi ? nie stosowałaś zakazów , rób tak dalej to może ci ich nie zabraknie winkhehe
      • 24.01.13, 10:39
        deszcz.ryb napisała:

        > Tylko nie siedź z nim przy tych lekcjach, to był mój koszmar z dzieciństwa. sad
        > I chyba przez to teraz tak ciężko mi samemu siąść do nauki - bo przyzwyczaiłam
        > się, że zawsze ktoś mnie pilnuje.

        a mnie przy robocie nikt nigdy nie pilnował a i tak cięzko mi sie do niej zebrać a przecież nie mogłem sie przyzwyczaić że mnie ktoś pilnuje ?wink
    • 24.01.13, 11:17
      Jeżeli masz dziecko w takiej szkole, że obecne trójki nie są istotne ani jeżeli idzie o klasyfikację do lepszych/gorszych klas, ani w innym sensie, to ja bym nie przejmowała odpowiedzialnosci dziecka, tylko starałą się, aby samo było za naukę odpowiedzialne. Tzn zagadnąć, czy zrobiło, zapytać, czy przygotowało, ale raczej nie siedzieć nad głową i nie pilnować, sprawdzać, poprawiać.
      Owszem, wyjaśnijże musi ze trzy razy przeczytać czytankę, podpowiedz, jak ma sprawdzić znajomość słówek, ale nie zamieniaj się w mieszankę nadzorcy i korepetytora.
      --
      Życie w Zatoce Perskiej
      • 24.01.13, 11:36
        zagadnąć, czy zrobiło, zapytać, czy przygotowało, ale
        > raczej nie siedzieć nad głową i nie pilnować, sprawdzać, poprawiać.
        > Owszem, wyjaśnijże musi ze trzy razy przeczytać czytankę, podpowiedz, jak ma sp
        > rawdzić znajomość słówek, ale nie zamieniaj się w mieszankę nadzorcy i korepety
        > tora.

        Ha, "teorie" to on zna, tylko JAK bez krzyków sprawić, by taką np. czytankę przeczytał 3 razy (definitywna odpowiedź: "czytałem w szkole"). On, owszem, odrabia lekcje, ale wg niego "odrabianie lekcji" to napisanie tego, co pani zadała w domowniczku. Raz. Napisać i włożyć do tornistra na jutro. Nie podejmuje żadnej próby powtórzenia sobie tego, co zrobił.

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • 24.01.13, 11:58
          jagabaga92 napisała:
          > Ha, "teorie" to on zna, tylko JAK bez krzyków sprawić, by taką np
          > . czytankę przeczytał 3 razy

          bez krzyków i zakazów sie nie da . i po prawdzie to uważam że to całe szczęście bo swiadczy o tym że dziecko ma wole i jest samosterowalne a że nie rozpoznaje proiorytetów ? no cóż - jest dzieckiem a nie wylęgniętą z jaja kijanką . i tak sie skończyły twoje mądrości wink hehe
          • 24.01.13, 12:55
            Skoro pytam, czy "gonić dziecko do nauki", to chyba jasnym jest, że dopuszczam pewne formy perswazji. Nie neguję stosowania systemu kar i nagród, jednak w wątku, z którego moją wypowiedź zacytowałeś tutaj, Ty proponowałeś, by dziecku za wszystko albo płacić, albo je karać.

            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
            • 25.01.13, 08:44
              jagabaga92 napisała:

              > Skoro pytam, czy "gonić dziecko do nauki", to chyba jasnym jest, że dopuszczam
              > pewne formy perswazji. Nie neguję stosowania systemu kar i nagród, jednak w wąt
              > ku, z którego moją wypowiedź zacytowałeś tutaj, Ty proponowałeś, by dziecku za
              > wszystko albo płacić, albo je karać.

              to moze pokaż królewno gdzie ja pisałem że za wszystko ? jakis cytat ?

              ty zaś napisałaś to :
              jagabaga92 napisała:
              >Przekupywać, ani obiecywać żadnych ekstra nagród nie mam zamiaru.

              więc negowałaś system kar i nagród ?więc może nie przecz sama sobie i przyznaj że sie myliłaś i mnie przeproś wink
              wcześniej chciałaś bez kar i nagród , teraz bez darcia japy , to może spróbuj modlitwy wink buhehehhe

              • 25.01.13, 09:06
                > >Przekupywać, ani obiecywać żadnych ekstra nagród nie mam zamiaru.
                >
                > więc negowałaś system kar i nagród ?więc może nie przecz sama sobie i przyznaj
                > że sie myliłaś i mnie przeproś wink

                Ja nie przeczę sama sobie, bo wyobraź sobie, że nie neguję systemu kar i nagród, ale jednocześnie nie przemawia do mnie ani przekupstwo, ani obiecywanie jakieś EKSTRA nagród, zwłaszcza materialnych, które Ty zwykłeś stosować. Jeśli tego nie rozumiesz, to bardzo mi przykro. W każdym razie przepraszać Cię nie zamierzam, bo nie mam za co.

                --
                Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                • 25.01.13, 09:25
                  jagabaga92 napisała:

                  > > >Przekupywać, ani obiecywać żadnych ekstra nagród nie mam zamiaru.
                  > >
                  > > więc negowałaś system kar i nagród ?więc może nie przecz sama sobie i pr
                  > zyznaj
                  > > że sie myliłaś i mnie przeproś wink
                  >
                  > Ja nie przeczę sama sobie, bo wyobraź sobie, że nie neguję systemu kar i nagród
                  > , ale jednocześnie nie przemawia do mnie ani przekupstwo, ani obiecywanie jakie
                  > ś EKSTRA nagród, zwłaszcza materialnych, które Ty zwykłeś stosować. Jeśli tego
                  > nie rozumiesz, to bardzo mi przykro.

                  system kar i nagród to własnie kary, nagrody lub ich brak .
                  jeśli nie negujesz tego systemu to nie negujesz też nagród jako jego części ,które jednak określiłaś wcześniej jako przekupywanie i napisałas że nie masz zamiaru z nich korzystać więc je zanegowałaś .
                  i jak to nie jest sprzeczne to ja jestem edwardiańskim rycerzem wink
                  pozatym nie pisałem że nagroda musi być materialna ale napewno musi być atrakcyjna dla dziecka . a mimo to ze np. pójdziecie razem w nagrode do kina to jednak za bilety ktoś płaci ,prawda ?chyba że miałas na myśli "uścisk ręki " to za takie nagrody dziecko ci szybko karze spadać wink i bedzie miało racje bo nikt nie lubi jak go robia w wała wink

                  >W każdym razie przepraszać Cię nie zamierz
                  > am, bo nie mam za co.

                  jak to ? pisałaś że twierdziłem że za wszystko stosuje system kar i nagród a nie pokazałaś gdzie ja to twierdziłem . kłamałaś .
        • 24.01.13, 12:57
          W pierwszym poście napisałaś, ze ma ambicje żeby być dobrym uczniem smile
          a ja mam zupełnie inne wrażenie wink
          Tak wynika z Twoich opisów wink
          To raczej Ty masz ambicje żeby był ambitnym uczniem wink ale on swoim minimalizmem pokazuje, ze średnio go to obchodzi wink
          • 24.01.13, 13:06
            Może i faktycznie można odnieść takie wrażenie, ale moje dziecko samo określiło się "chcę być dobrym uczniem". I jak na razie tym dobrym uczniem jest. Ale ponieważ działa na zasadzie "weźmy i zrobicie" oraz przekonania, że "manna sama spadnie z nieba", pomału zaczyna się okazywać, że ta manna to jednak mu sama nie spadnie. A ponieważ ma potencjał, żeby być w ścisłej czołówce klasy, dlatego tak mnie boli, że przez lenistwo może go zmarnować (i tyle w tym "moich ambicjiwink).

            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
            • 24.01.13, 13:38
              No ale czy to ważne, żeby drugoklasista był w czołówce klasy? Przecież to mu w niczym nie pomoże, nie dostanie się dzięki temu do lepszego gimnazjum ani nic w tym rodzaju. To tylko twoja ambicja, bo chciałabyś się pochwalić "a moje dziecko jest najlepsze" i tyle.

              Zostaw go w spokoju, kiedy się przekona, że warto się uczyć [bo inaczej dostaje się gorsze oceny], to zacznie to robić. Przecież jest dopiero na początku drogi szkolnej, ma prawo do potknięć. Jeszcze ma czas żeby się przyzwyczaić do tego, że trzeba się uczyć.
              • 24.01.13, 13:49
                > No ale czy to ważne, żeby drugoklasista był w czołówce klasy?

                Na pewno nie jest potrzebne w celu dostania się do dobrych szkół ponadpodstawowych. Jednak dla mnie przykładanie się już teraz syna do nauki jest o tyle istotne, że to właśnie w tych początkowych klasach dziecko zdobywa podstawy i jeśli będzie je miał solidne, to później będzie mu zdecydowanie łatwiej.

                No i dlaczego nie wymagać od dziecka pracy na miarę jego możliwości? Czy to, żeby nauczył się PISAĆ dni tygodnia po angielsku to naprawdę wymóg ponad siły prawie 9-latka? Miał na to tydzień. 4 z 7 napisał źle tylko i wyłącznie dlatego, że na poćwiczenie nie poświęcił ani chwili.

                Naprawdę zostawić mu naukę do własnej "dyspozycji", by sam przekonał się że chcąc mieć dobre oceny musi popracować? Tu właśnie mam dylemat.

                --
                Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                • 24.01.13, 14:25
                  > Naprawdę zostawić mu naukę do własnej "dyspozycji", by sam przekonał się że chc
                  > ąc mieć dobre oceny musi popracować? Tu właśnie mam dylemat.

                  A co byś chciała robić? Dyszeć mu w kark, odpytywać, sprawdzać i poprawiać prace domowe o ile nie spełnią twoich norm? Już ci pisałam - ja byłam tak wychowywana i to był dla mnie koszmar. Nie znosiłam wieczorów, bo wiedziałam, że zaraz matka przyleci i zacznie mnie poprawiać: o, tu masz brzydko napisane, tu błędnie, a tu się nie postarałaś, a wiem, że stać cię na więcej, napisz to jeszcze raz. Obłęd. I mam wrażenie, że to przez to ciężko mi się samemu wziąć do nauki teraz, kiedy jestem dorosła.

                  Naprawdę - odpuść mu. Nie przelewaj na niego swoich ambicji wychowawczych, bo nie jest zdrowe to, żebyś wymagała od niego samych piątek. Owszem, na angielski się nie nauczył i sam się przekonał, co się wtedy dzieje.
                  • 24.01.13, 14:35
                    A jeśli on spocznie na laurach? Bo to ten typ ludzi, którzy nie lubią się przemęczać, a od razu chcieliby zasiąść na dyrektorskim fotelu. Boję się, że zaszkodzę mu dając w tym wielu wolną rękę, jeśli chodzi o naukę, a z drugiej Ty tez masz rację. Myślisz, że gdyby nie "topór" z dzieciństwa, ochoczo zabrałabyś się za naukę w późniejszych klasach i szkołach? Nade mną mama nie wisiała, ale nie obyło się bez "tu brzydko napisałaś", "tu się nie postarałaś", "było cię stać na więcej". Po latach stwierdzam, że wyszło mi to na dobre. Skołowana jestem, bo każdy człowiek jest innysad.

                    --
                    Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                  • 24.01.13, 14:45
                    ja zupełnie się nie zgadzam z opiniami powyżej....takie dziecko trzeba motywować do nauki, ponieważ inaczej nie będzie miało okazji nauczyć się obowiązkowości. dzieci którym n auka przychodzi zbyt łatwo, nie pracują systematycznie, nie mają konieczności rozwijania pewnych umiejętności z nauką powiązanych...z czasem może się okazać, że ich wiedza jest niewystarczająca względem coraz większych wymagań w szkole a i sama nauka bardziej skomplikowana i trudna....przestaną wtedy sobie radzić, zwłaszcza nie nauczone " metodyki uczenia".
                    • 24.01.13, 15:23
                      Ja również jestem zdania aby dziecko motywować smile
                      Dziwią mnie zwroty autorki wątku wink co to za ścisła czołówka z trójami z takich banalnych zadań smile
                      To że syn mówi że chce być dobrym uczniem to tylko czcze gadania skoro takie podstawowe tematy odpuszcza.
                      Ma postawę ucznia któremu wszystko jedno i liczy na fuksa sad

                      Takie dziecko jak najbardziej moim zdaniem powinno się odpytywać czy nauczyło się zadanego materiału wink
                      • 24.01.13, 18:54
                        > Dziwią mnie zwroty autorki wątku wink co to za ścisła czołówka z trójami z takich
                        > banalnych zadań smile

                        No właśnie sęk w tym, że jak młody nie przysiądzie, to z tą ścisłą czołówką może się pożegnać, bo będzie dostawał coraz więcej trój z takich banalnych zadań. Na razie to początek "upadku", dlatego chcę zasięgnąć Waszych rad, jak postępować z takim "zdolnym leniem".

                        --
                        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                        • 24.01.13, 19:19
                          jagabaga92 napisała:

                          > > Dziwią mnie zwroty autorki wątku wink co to za ścisła czołówka z trójami z
                          > takich
                          > > banalnych zadań smile
                          >
                          > No właśnie sęk w tym, że jak młody nie przysiądzie, to z tą ścisłą czołówką moż
                          > e się pożegnać, bo będzie dostawał coraz więcej trój z takich banalnych zadań.
                          > Na razie to początek "upadku", dlatego chcę zasięgnąć Waszych rad, jak postępow
                          > ać z takim "zdolnym leniem".
                          >
                          Gonić do pracy i pilnować jej efektów.Ja u swojej przypominam,o efekty pytam,a wtedy rozmawiamy,ale ona każdą złą ocenę bardzo przeżywa. Zależy jej na wynikach swojej pracy.
                          • 24.01.13, 19:35

                            Coś mi klawiatura szwankuje.
                        • 24.01.13, 19:20
                          j Gonić do pracy i pilnować jej efektów.Ja u swojej przypominam,o efekty pytam,a wtedy rozmawiamy,ale ona każdą złą ocenę bardzo przeżywa. Zależy jej na wynikach swojej pracy.
                    • 24.01.13, 15:42
                      takie dziecko trzeba motywowa
                      > ć do nauki, ponieważ inaczej nie będzie miało okazji nauczyć się obowiązkowości
                      > . dzieci którym n auka przychodzi zbyt łatwo, nie pracują systematycznie, nie m
                      > ają konieczności rozwijania pewnych umiejętności z nauką powiązanych.
                      Skoro dostał tróję, to znaczy, że ta nauka taka bezproblemowa nie jest.
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                      • 05.02.13, 23:03
                        Jest. Gdyby przeczytal raz to by dostal piatke. Ja tak mialam. Jednak dosc wczesnie uznalam, ze piatki od gory do dolu nie sa mi do niczego potrzebne. Tym sposobem jestem dzisiaj dobrym inzynierem ale pewnie mam jakies braki z budowy anatomicznej pantofelka czy tez nie bardzo znam sie na wojnach napoleonskich. Za to juz jako zupelnie dorosla osoba bardzo chetnie czytam ksiazki historyczne czy o geopolityce takze mysle, ze nie jest bardzo zle.

                        Ludzi, ktorzy nie musza robic kompletnie nic zeby miec same piatki znalam przez szkolne lata dokladnie jeden. Niestety jej zycie potoczylo sie dosc srednio: cztery rozpoczate kierunki studiow - kolejno ASP, dziennikarstwo, polonistyka i w koncu ochrona srodowiska. Na ostatnim dobrnela do licencjatu. Dzisiaj siedzi na recepcji w hotelu, dwa razy rozwiedziona choc nie ma jeszcze 30 lat.
                        --
                        Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
                • 24.01.13, 16:13
                  jagabaga92 napisała:

                  > > No ale czy to ważne, żeby drugoklasista był w czołówce klasy?
                  >
                  > Na pewno nie jest potrzebne w celu dostania się do dobrych szkół ponadpodstawow
                  > ych. Jednak dla mnie przykładanie się już teraz syna do nauki jest o tyle istot
                  > ne, że to właśnie w tych początkowych klasach dziecko zdobywa podstawy i jeśli
                  > będzie je miał solidne, to później będzie mu zdecydowanie łatwiej.
                  >
                  > No i dlaczego nie wymagać od dziecka pracy na miarę jego możliwości? Czy to, że
                  > by nauczył się PISAĆ dni tygodnia po angielsku to naprawdę wymóg ponad siły pra
                  > wie 9-latka? Miał na to tydzień. 4 z 7 napisał źle tylko i wyłącznie dlatego, ż
                  > e na poćwiczenie nie poświęcił ani chwili.
                  >
                  > Naprawdę zostawić mu naukę do własnej "dyspozycji", by sam przekonał się że chc
                  > ąc mieć dobre oceny musi popracować? Tu właśnie mam dylemat.
                  >
                  Pilnuj Go,w nauce.To co piszesz to prawda:Jeżeli teraz nabierze złych nawyków,to będzie się za nim ciągnęło długo,albo na zawsze.
              • 25.01.13, 08:48
                deszcz.ryb napisała:

                > No ale czy to ważne, żeby drugoklasista był w czołówce klasy? Przecież to mu w
                > niczym nie pomoże, nie dostanie się dzięki temu do lepszego gimnazjum ani nic w
                > tym rodzaju.

                czy pierwsze sukcesy w szkole nie budują psychiki dziecka ? czy pewne swoich mozliwości dziecko nie bedzie pracowało lepiej ?
                • 25.01.13, 10:39
                  > czy pierwsze sukcesy w szkole nie budują psychiki dziecka ? czy pewne swoich m
                  > ozliwości dziecko nie bedzie pracowało lepiej ?

                  No to przecież to dziecko ma sukcesy i same dobre oceny? A teraz dostało 1 [JEDNĄ!] tróję. To chyba nie jest taka straszna ocena?

                  Poza tym ja nie piszę, żeby zostawić dzieciaka samego sobie i niech sobie jakoś radzi. Można pilnować, przypominać, przepytać przed testem. Nie należy siedzieć nad nim i "uczyć się z nim", bo to bez sensu.
                  • 25.01.13, 10:57
                    w zdaniu :"czy pierwsze sukcesy w szkole nie budują psychiki dziecka ? czy pewne swoich mozliwości dziecko nie bedzie pracowało lepiej ? " odnosiłem sie do poniższego twojego stwierdzenia :"
                    >deszcz.ryb napisała: No ale czy to ważne, żeby drugoklasista był w czołówce klasy? Przecież to mu w
                    > niczym nie pomoże, nie dostanie się dzięki temu do lepszego gimnazjum ani nic w
                    > tym rodzaju."

                    nie zaś do np. tego "A teraz dostało 1 [JED
                    > NĄ!] tróję. To chyba nie jest taka straszna ocena? "

                    moja odpowiedż więc jak najbardziej skutecznie podważa twoją ogólną prawde objawioną która nas uraczyłaś
      • 24.01.13, 15:26
        olena.s napisała:

        > Jeżeli masz dziecko w takiej szkole, że obecne trójki nie są istotne ani jeżeli
        > idzie o klasyfikację do lepszych/gorszych klas,
        > Tutaj nie chodzi o dzielenie na klasy lepsze i gorsze,ale o oceny/opinie na świadectwie końcowym.Jeśli tych złych ocen(oznaczenie właściwe dla każdej szkoły) będzie dużo,to dziecko może zapomnieć o świadectwie z wyróżnieniem(i nagrodą książkową od dyrekcji).Skoro już raz dziecko dostało takie świadectwo z wyróżnieniem,to szkoda gdy następnego nie dostałoby przez swoje niedbalstwo.
        • 24.01.13, 15:43
          A ja myślę, że takie dziecko trzeba "gonić". To dopiero 2 klasa. Jak teraz zrezygnujesz a on w pewnym momencie sam uzna, że 3 też ocena więc po co się wysilać to będzie tak sobie na tych trójach dryfował przez szkołę. To małe dziecko. Trzeba go nauczyć obowiązkowości, utrwalania materiału - pewnie nie całego, ale coś niecoś. To, że ma intelekt nie zwalnia go z pracowitości - te dwie rzeczy trzeba połączyć. Też mam w domu podobnego 9 latka (3kl) i 6 klasistę też, więc temat przerabiam po raz drugi. A proponowane "darcie japy" to jakaś pomyłka.
        • 24.01.13, 15:44
          Jeśli tych złych ocen(oznaczenie właściwe dla każdej szkoły) będzie dużo,to dziecko może zapomnieć o świadectwie z wyróżnieniem(i nagrodą książkową od dyrekcji).Skoro już raz dziecko dostało takie świadectwo z wyróżnieniem,to szkoda gdy następnego nie dostałoby przez swoje niedbalstwo.

          Kuriozalny argument, doprawdy.
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • 24.01.13, 16:05
            morekac napisała:

            > Jeśli tych złych ocen(oznaczenie właściwe dla każdej szkoły) będzie dużo,to dzi
            > ecko może zapomnieć o świadectwie z wyróżnieniem(i nagrodą książkową od dyrekcj
            > i).Skoro już raz dziecko dostało takie świadectwo z wyróżnieniem,to szkoda gdy
            > następnego nie dostałoby przez swoje niedbalstwo.
            >
            > Kuriozalny argument, doprawdy.
            To nie jest kuriozalny argument,bo jeżeli dziecko ma ambicję i stać je na takie świadectwo,to będzie się starać o To. No cóż,czasem trzeba mu przypomnieć ten"splendor" związany z nagrodą i motywować dziecię bez krzyków. Jeśli dziecko raz takie świadectwo dostało,to dam sobie rękę odciąć,że będzie mu zależało na następnym.
            • 24.01.13, 21:35
              A co, jeśli dziecię ma w nader głębokim poważaniu tego typu motywację? Nie wiem nawet, czy w niektórych przypadkach to nie jest wręcz obciach przed kolegami... Ręki nie ryzykowałabym w każdym bądź razie...
              Zostawiłabym na razie tak jak jest - może gorsze stopnie zmobilizują chłopaka do nauki. Jeśli się pogorszy trwale, to są dwie rzeczy, które można zrobić:
              1. pilnować, żeby odrabiał prace domowe
              2. przepytać przed klasówką
              --
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • 25.01.13, 11:00
                morekac napisała:

                > A co, jeśli dziecię ma w nader głębokim poważaniu tego typu motywację? Nie wie
                > m nawet, czy w niektórych przypadkach to nie jest wręcz obciach przed kolegami.
                > .. Ręki nie ryzykowałabym w każdym bądź razie...
                > Zostawiłabym na razie tak jak jest - może gorsze stopnie zmobilizują chłopaka d
                > o nauki. Jeśli się pogorszy trwale, to są dwie rzeczy, które można zrobić:
                > 1. pilnować, żeby odrabiał prace domowe
                > 2. przepytać przed klasówką
                Wiesz co,druga klasa SP.,to jeszcze nie ten wiek aby czuć się obciachowo przed kolegami ze względu na posiadanie dobrych ocen. Jeżeli młody jest"pewny siebie",że dotychczasowa wiedza starczy na bardzo długo,to tym bardziej trzeba go pilnować.To jednak nie znaczy,aby nad nim ślęczeć.A to co wymieniłaś w punktach,zastosowałabym już teraz ,aby nie dopuścić do ocenowej katastrofy. Odpytywałabym,ale w ten sposób,by "udowodnić",że jego wiedza jest jeszcze niewystarczająca. On może jest z tego typu:"Zdolny,ale leniwy".
                • 25.01.13, 11:10
                  Ale trója to nie jest ocenowa katastrofa. Zwłaszcza jeśli jest to tylko jedna trója.
                  BTW: naprawdę zdolne dziecko pierwsze 3 lata leci lekkim twistem, ucząc się właśnie przez osmozę...

                  Odpytywałabym,a
                  > le w ten sposób,by "udowodnić",że jego wiedza jest jeszcze niewystarczająca.
                  Zawsze miałam wrażenie, że rodzic odpytuje po to, żeby sprawdzić, czy delikwent wszystko rozumie i czy nie powinien jeszcze się czegoś douczyć, a nie po to, żeby mu udowodnić, że jest głąbem.
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                  • 25.01.13, 11:24
                    To pierwsza trója, ale liczą się fakty, jakimi "zapracował" na nią. Jestem ze swoim dzieckiem na codzień, znam jego charakter od prawie 9 lat, więc wiem, co robi, a czego nie robi, a powinien. A ja muszę optymalnie reagować na to, czego nie robi, a powinien, dlatego poprosiłam Was o opinie, z których mogę wybrać cos, co odpowiednio "podziała" na moje dziecię.

                    --
                    Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                  • 25.01.13, 11:56
                    morekac napisała:

                    > Ale trója to nie jest ocenowa katastrofa. Zwłaszcza jeśli jest to tylko jedna t
                    > rója.
                    > BTW: naprawdę zdolne dziecko pierwsze 3 lata leci lekkim twistem, ucząc się wła
                    > śnie przez osmozę...
                    >
                    > Odpytywałabym,a
                    > > le w ten sposób,by "udowodnić",że jego wiedza jest jeszcze niewystarczają
                    > ca.
                    > Zawsze miałam wrażenie, że rodzic odpytuje po to, żeby sprawdzić, czy delikwen
                    > t wszystko rozumie i czy nie powinien jeszcze się czegoś douczyć, a nie po to,
                    > żeby mu udowodnić, że jest głąbem.
                    Nie tyle,że głąbem,ale że ta jego wiedza jest NIEPEŁNA. (powtarzam się,ale do ciebie chyba nie dociera,albo nie chcesz zrozumieć).
                    • 25.01.13, 12:17
                      Nie, po prostu nie podoba mi się, że dziecko ma być odpytywane z tezą 'teraz co pokażę, że nic nie umiesz'. Bo to zawsze można zrobić...
                      Wiedza każdego człowieka jest niepełna. Również moja, twoja i współdyskutantów.
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                • 25.01.13, 11:17
                  On
                  > może jest z tego typu:"Zdolny,ale leniwy".

                  Niestety, jak na razie to ten typsad. Zrobiłam mu wczoraj pogadankę, którą rozpoczęłam od "wywyższenia" jego zdolności, po pogadance zostawiłam samego, a po niespełna pół godzinie przyszedł i poprosił, żebym popytała go z ortografii. Lajtowo z tym nakłanianiem go do nauki pewnie nie będzie codziennie, ale m. in. dzięki Wam doszłam do wniosku, że pozostawić mu wolnej ręki w nauce nie mogę, bo będzie jechał li jedynie na zdolnościach i tym, co gdzieś kiedyś zasłyszał. A tym samym zmarnuje to, co "natura mu dała".

                  --
                  Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                  • 25.01.13, 11:52
                    jagabaga92 napisała:

                    > On
                    > > może jest z tego typu:"Zdolny,ale leniwy".
                    >
                    > Niestety, jak na razie to ten typsad. Zrobiłam mu wczoraj pogadankę, którą rozp
                    > oczęłam od "wywyższenia" jego zdolności, po pogadance zostawiłam samego, a po n
                    > iespełna pół godzinie przyszedł i poprosił, żebym popytała go z ortografii. Laj
                    > towo z tym nakłanianiem go do nauki pewnie nie będzie codziennie, ale m. in. dz
                    > ięki Wam doszłam do wniosku, że pozostawić mu wolnej ręki w nauce nie mogę, bo
                    > będzie jechał li jedynie na zdolnościach i tym, co gdzieś kiedyś zasłyszał. A t
                    > ym samym zmarnuje to, co "natura mu dała".
                    >
                    Dokładnie: Zmarnuje,a szkoda by go było ! U nas panna,zadania robi sama.Jak nie rozumie to przychodzi i pyta.Złe (za niskie i niesprawiedliwie otrzymane w jej mniemaniu bardzo przeżywa).Nie robię jej akcji z "darciem japy",bo zła ocena jest dla niej karą. Jednak gdy miała fazę na kolekcjonowanie kilku złych ocen -była pogadanka i szlaban na bajki na Pulsie. Minęło jak ręką odciął.
                    • 25.01.13, 12:31
                      Mój syn, choć oczywiście woli kolekcjonować dobre oceny, nie przejmuje sie zbytnio tymi "nie-piątkami". Ja też nie wymagam od niego samych piątek, bo z doświadczenia wiem, że ocena nie zawsze jest miarodajna. Jednak zamierzam wymagać, by przykładał się sumiennie do nauki. Jeżeli dostanie tróję lub nawet mniej, a będę wiedziała, że solidnie przykładał się do nauki lub że dostał ją z przedmiotu, który kompletnie go nie rajcuje (np. z muzyki), to - za to pierwsze go pochwalę, a za drugie powiem, żeby tylko jakoś domęczył się do końca.

                      --
                      Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                      • 25.01.13, 23:23
                        Czyli ma zdrowe podejście do stopni. Moim zdaniem - ty - jako mama - także. Byc może po prostu trzeba go jeszcze czasem przypilnować, żeby odrobił lekcje, żeby powtórzył przed klasówką.
                        --
                        -------------------------------------------------------------
                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                  • 04.02.13, 15:23
                    jagabaga92 napisała:
                    Laj
                    > towo z tym nakłanianiem go do nauki pewnie nie będzie codziennie, ale m. in. dz
                    > ięki Wam doszłam do wniosku, że pozostawić mu wolnej ręki w nauce nie mogęę

                    i co zrobisz jak nagród ma nie być ? a jak kar to i nagród bo przecież brak nagrody to juz kara smile
                    • 04.02.13, 15:53
                      jotde3 napisał:


                      > i co zrobisz jak nagród ma nie być ? a jak kar to i nagród bo przecież brak na
                      > grody to juz kara smile

                      Ja przemawiam do rozumu. Bez kar i nagród. Póki co działa wink
                      • 04.02.13, 17:09
                        fogito napisała:
                        > Ja przemawiam do rozumu. Bez kar i nagród. Póki co działa wink

                        ależ i u ciebie są kary i nagrody . nagroda to twoja akceptacja dla postepowania . ale ja odnosiłem sie do konkretnej osoby która zdała sobie sprawe że nie zawsze łatwo "przemówi do rozumu " a z drugiej strony wyklucza nagrody ( a wiec i kary ).
                        • 04.02.13, 17:13
                          jotde3 napisał:


                          > ależ i u ciebie są kary i nagrody . nagroda to twoja akceptacja dla postepowa
                          > nia .

                          ależ nie ma wink raczej akceptacja i podziw nauczyciela są dla mojego syna ważne.

                          • 04.02.13, 18:02
                            fogito napisała:

                            > jotde3 napisał:
                            > > ależ i u ciebie są kary i nagrody . nagroda to twoja akceptacja dla pos
                            > tepowa
                            > > nia .
                            >
                            > ależ nie ma wink raczej akceptacja i podziw nauczyciela są dla mojego syna ważne.

                            twój syn nie ma wymagań ? nie chce kolejnych durnych kart z piłkarzami czy czegoś tam ? mój sie śmiał z niektórych nagród w szkole za konkursy w których brały udział inne dzieci mówiąc ironicznie że dostały "zajeeeefajne " nagrody.
                            • 04.02.13, 18:32
                              jotde3 napisał:

                              >
                              > twój syn nie ma wymagań ?

                              ależ ma i to duże wink ostatnie zachcianki to wyjazd do Barcelony na mecz z Messim i wyjazd do Disneylandu.

                              nie chce kolejnych durnych kart z piłkarzami czy czeg
                              > oś tam ?

                              On ma już 3 ogromne klasery z piłkarzami. Zbiera od dwóch lat. Ale nie dostaje ich w ramach nagrody. Dostaje je bez okazji albo jak prosi będąc w księgarni czy gdziekolwiek, albo dołączone do prezentów gwiazdkowych.

                              mój sie śmiał z niektórych nagród w szkole za konkursy w których brał
                              > y udział inne dzieci mówiąc ironicznie że dostały "zajeeeefajne " nagrody.

                              Mój syn nie jest nastawiony na dostawanie nagród materialnych. Dla niego nagrodą jest ewentualnie puchar za pierwsze miejsce w turnieju piłkarskim. Jego drużyna zdobyła już 3 takowe dla szkoły. Albo puchar za "najlepszego zawodnika turnieju", który dostał dwa tygodnie temu. Najważniejszy jest podziw kolegów szkolnych, zaproszenie na podium po dyplom, medal, certyfikat czy cokolwiek innego.
                              • 04.02.13, 18:36
                                fogito napisała:

                                >
                                > mój sie śmiał z niektórych nagród w szkole za konkursy w których brał
                                > > y udział inne dzieci mówiąc ironicznie że dostały "zajeeeefajne " nagrody
                                > .

                                Mój syn nie śmieje się z nagród, które dostają inne dzieci za swoje osiągnięcia. Niezależnie od tego co to jest. Nigdy nie przyszłoby mu do głowy umniejszanie w ten sposób czyjegoś sukcesu.
                                • 05.02.13, 13:17
                                  fogito napisała:

                                  > fogito napisała:
                                  >
                                  > >
                                  > > mój sie śmiał z niektórych nagród w szkole za konkursy w których brał
                                  > > > y udział inne dzieci mówiąc ironicznie że dostały "zajeeeefajne " n
                                  > agrody
                                  > > .
                                  >
                                  > Mój syn nie śmieje się z nagród, które dostają inne dzieci za swoje osiągnięcia
                                  > . Niezależnie od tego co to jest. Nigdy nie przyszłoby mu do głowy umniejszanie
                                  > w ten sposób czyjegoś sukcesu.

                                  jakieg sukcesu , dzieci dostały za prace plastyczną zrobione zresztą przez mamy o papierzu znaczki " jezu ufam tobie " . jak już daja nagrody a nie dyplomy to niech to bedzie coś co dziecko ucieszy .
                                  • 05.02.13, 15:16
                                    jotde3 napisał:


                                    > jakieg sukcesu , dzieci dostały za prace plastyczną zrobione zresztą przez mamy
                                    > o papierzu znaczki " jezu ufam tobie " . jak już daja nagrody a nie dyplomy to
                                    > niech to bedzie coś co dziecko ucieszy .

                                    "o papieżu" surprised

                                    Nie chodzi o to jakie nagrody. Chodzi o wyśmiewanie. Jaki ojciec taki syn. Nic mnie nie zdziwi.
                                    • 05.02.13, 16:59
                                      > Nie chodzi o to jakie nagrody. Chodzi o wyśmiewanie. Jaki ojciec taki syn. Nic
                                      > mnie nie zdziwi.

                                      wysmiewanie , podśmiewanie ,żarty . nie trzeba sie wcale wysmiewać z dzieci , można jedynie z nagród jakie dostały i w formie żartobliwej a nie obelżywej. ale takie niuanse to nie dla ciebie .
                                      • 05.02.13, 19:27
                                        jotde3 napisał:

                                        . ale
                                        > takie niuanse to nie dla ciebie .

                                        i kto to mówi
                                      • 06.02.13, 22:06
                                        jotde3 napisał:

                                        > > Nie chodzi o to jakie nagrody. Chodzi o wyśmiewanie. Jaki ojciec taki syn
                                        > . Nic
                                        > > mnie nie zdziwi.
                                        >
                                        > wysmiewanie , podśmiewanie ,żarty . nie trzeba sie wcale wysmiewać z dzieci , m
                                        > ożna jedynie z nagród jakie dostały i w formie żartobliwej a nie obelżywej. ale
                                        > takie niuanse to nie dla ciebie .

                                        Obelżywie czy też nie,ale wyśmiewanie w każdej postaci umniejsza wartości nagrody. Jeśli Twój syn się wyśmiewa z nagród,to po trosze śmieje się i z obdarowanych.A może on im zwyczajnie ZAZDROŚCI tych nagród,że inni dostali,a on nie ?!
                                        • 10.02.13, 15:56
                                          olga727 napisał(a):
                                          > ch.A może on im zwyczajnie ZAZDROŚCI tych nagród,że inni dostali,a on nie ?!

                                          sam dostał bilety do kina od szkoły i obóz od organizatora ogólnopolskiego konkursu alfik.
                                          więc raczej nie trafiłaś i to mu wszyscy zazdrościl.
                        • 04.02.13, 18:51
                          ale ja odnosiłem sie do konkretnej osoby która zdała sobie sprawe że nie
                          > zawsze łatwo "przemówi do rozumu " a z drugiej strony wyklucza nagrody ( a wiec
                          > i kary ).

                          Masz rację - nie da się bez kar i nagród, bo odkąd zagroziłam wtrąceniem do lochu i obiecałam lot w kosmos po maturze, to uczy się że hej! ;-P

                          --
                          Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                          • 04.02.13, 19:09
                            jagabaga92 napisała:

                            >>
                            > Masz rację - nie da się bez kar i nagród, bo odkąd zagroziłam wtrąceniem do loc
                            > hu i obiecałam lot w kosmos po maturze, to uczy się że hej! ;-P
                            >

                            Siła perswazji może zdziałać cuda big_grin
                          • 05.02.13, 10:59
                            jagabaga92 napisała:

                            > ale ja odnosiłem sie do konkretnej osoby która zdała sobie sprawe że nie
                            > > zawsze łatwo "przemówi do rozumu " a z drugiej strony wyklucza nagrody (
                            > a wiec
                            > > i kary ).
                            >
                            > Masz rację - nie da się bez kar i nagród, bo odkąd zagroziłam wtrąceniem do loc
                            > hu i obiecałam lot w kosmos po maturze, to uczy się że hej! ;-P

                            pisałem o karach i nagrodach a nie o grożbach i obietnicach .
                            • 05.02.13, 12:03
                              > pisałem o karach i nagrodach a nie o grożbach i obietnicach .

                              No ale każda kara powinna być poprzedzona groźbą jej realizacji, a każda nagroda - obietnicą jej spełnienia. Coś nie tak z moim rozumowaniem???

                              --
                              Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                              • 05.02.13, 12:31
                                jagabaga92 napisała:

                                > > pisałem o karach i nagrodach a nie o grożbach i obietnicach .
                                >
                                > No ale każda kara powinna być poprzedzona groźbą jej realizacji,
                                > a każda nagroda - obietnicą jej spełnienia. Coś nie tak z moim ro
                                > zumowaniem???

                                niemal każda , ale REALNA
                                • 05.02.13, 12:38
                                  jotde3 napisał:

                                  > jagabaga92 napisała:
                                  >
                                  > > > pisałem o karach i nagrodach a nie o grożbach i obietnicach .
                                  > >
                                  > > No ale każda kara powinna być poprzedzona groźbą jej realiz
                                  > acji,
                                  > > a każda nagroda - obietnicą jej spełnienia. Coś nie tak z m
                                  > oim ro
                                  > > zumowaniem???
                                  >
                                  > niemal każda , ale REALNA

                                  a co jest nierealnego w locie w Kosmos za 9-10lat???

                                  --
                                  Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
                                  • 05.02.13, 12:47
                                    > a co jest nierealnego w locie w Kosmos za 9-10lat???

                                    niskie prawdopodobieństwo że go w niego wyślesz . już bardziej możliwyjest ten loch wink
                                    zresztą spytaj , może dziecko ci uwierzy wink udaj sie z nim wtedy do poradni , niech mu IQ zbadają wink
        • 24.01.13, 19:24
          olga727 napisał(a):

          > olena.s napisała:
          >
          > > Jeżeli masz dziecko w takiej szkole, że obecne trójki nie są istotne ani
          > jeżeli
          > > idzie o klasyfikację do lepszych/gorszych klas,
          > > Tutaj nie chodzi o dzielenie na klasy lepsze i gorsze,ale o oceny/opinie
          > na świadectwie końcowym.Jeśli tych złych ocen(oznaczenie właściwe dla każdej sz
          > koły) będzie dużo,to dziecko może zapomnieć o świadectwie z wyróżnieniem(i nagr
          > odą książkową od dyrekcji).Skoro już raz dziecko dostało takie świadectwo z wyr
          > óżnieniem,to szkoda gdy następnego nie dostałoby przez swoje niedbalstwo.
          PRZEPRASZAM,ALE TO BŁĄD TECHNICZNY.(drugi taki sam wpis)
        • 24.01.13, 19:24
          olga727 napisał(a):

          > olena.s napisała:
          >
          > > Jeżeli masz dziecko w takiej szkole, że obecne trójki nie są istotne ani
          > jeżeli
          > > idzie o klasyfikację do lepszych/gorszych klas,
          > > Tutaj nie chodzi o dzielenie na klasy lepsze i gorsze,ale o oceny/opinie
          > na świadectwie końcowym.Jeśli tych złych ocen(oznaczenie właściwe dla każdej sz
          > koły) będzie dużo,to dziecko może zapomnieć o świadectwie z wyróżnieniem(i nagr
          > odą książkową od dyrekcji).Skoro już raz dziecko dostało takie świadectwo z wyr
          > óżnieniem,to szkoda gdy następnego nie dostałoby przez swoje niedbalstwo.
    • 24.01.13, 16:21
      Gonic jak najbardziej. Ustalic pore, kiedy bedzie odrabial lekcje, nauczyc sprawdzac po sobie, pozniej sprawdzic, nawet pobieznie, czy odrobione.
      Na pewnym etapie juz sie nie da jechac na tym, sie gdzies tam odlozylo, albo przez osmoze przyswoilo, tylko trzeba przysiasc.
      Moj 8-latek twierdzi, ze juz wszystko umie, w szkole niczego sie nie uczy, a najlepsza edukacje dostaje w.... domu big_grin
      Sprawdzamy codziennie folder, ma projekty, ktore ma robic, jest okrutnym odciagaczem, a pozniej jak ma siekiere nad glowa, to jest byle szybciej, byle jak. Nie odpuszczamy, zadanie ma byc odrobione, czasami sie ciska, narzeka, marudzi,
      • 24.01.13, 18:45
        > Na pewnym etapie juz sie nie da jechac na tym, sie gdzies tam odlozylo, albo pr
        > zez osmoze przyswoilo, tylko trzeba przysiasc.

        No właśnie o to wszystko się rozbijauncertain.

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • 24.01.13, 19:04
          Oczywiście, że gonić, ale nie karać tylko motywować i bezwzględnie wymagać. Ja mam syna, który właśnie skończył 9 lat i on ma mnóstwo zadawane na weekend. Moja rola polega na dopilnowaniu, aby miał czas na pracę domową między rozlicznymi treningami i turniejami. Zdecydowanie pomagam mu w logistycznym opanowaniu wszystkiego, bo jest tego dużo.
          • 24.01.13, 19:16
            Jakoś tu nikt o motywowaaniu nie pisze. Sprawdzanie, siedzenie z dzieckiem itd to nie jest motywacja - to raczej demotywowanie do samodzielnej nauki. Przerzucanie odpowiedzialności z dziecka na matkę. Czasem działa - dziecko ma lepsze stopnie, bardzo często nie działa - w wyższych klasach, gdy matka już z dzieckiem nie siedzi, następuje byskawiczny zjazd.
            Najpierw ja bym zobaczyła, czy ze dwa -trzy gorsze stopnie naprawde nie zmotywują dziecka. Bo to jest własnie motywacja. Jesli nie, to warto sprawdzać, czy dziecko odrobiło zadania, ale nie siedzieć z nim i nie odrabiać lekcji.
            Jest też możliwe, zę dziecko po prostu nie jest tak zdolne, aby dostawać zawsze najllepsze stopnie. Zdolności i inteligencja - nie są tym samym.
            --
            zpopk.blox.pl
            • 25.01.13, 10:35
              > Jakoś tu nikt o motywowaaniu nie pisze. Sprawdzanie, siedzenie z dzieckiem itd
              > to nie jest motywacja - to raczej demotywowanie do samodzielnej nauki. Przerzuc
              > anie odpowiedzialności z dziecka na matkę. Czasem działa - dziecko ma lepsze st
              > opnie, bardzo często nie działa - w wyższych klasach, gdy matka już z dzieckiem
              > nie siedzi, następuje byskawiczny zjazd.
              > Najpierw ja bym zobaczyła, czy ze dwa -trzy gorsze stopnie naprawde nie zmotywu
              > ją dziecka. Bo to jest własnie motywacja. Jesli nie, to warto sprawdzać, czy dz
              > iecko odrobiło zadania, ale nie siedzieć z nim i nie odrabiać lekcji.
              > Jest też możliwe, zę dziecko po prostu nie jest tak zdolne, aby dostawać zawsze
              > najllepsze stopnie. Zdolności i inteligencja - nie są tym samym.

              Całkowicie się zgadzam. smile
    • 24.01.13, 20:02
      Ja odniosłam wrażenie, że u mojego syna (też 2 klasa) pani zaczyna wprowadzać obok prac domowych właśnie samouczenie się. Zadaje materiał na dyktando, kartkówkę, pracę klasową, materiał, który przydałoby się powtórzyć. I mój młody też ma z tym problemy. Odrobi to, co jest zadane pisemnie i pakuje plecak.
      No więc otwieramy nowy etap naszej edukacji i uczymy się uczyć, powtarzać, utrwalać. Nie jest łatwo zmotywować, bo młody się buntuje. Na razie powtarzam z nim (tak jak lekcje w pierwszej klasie odrabialiśmy wspólnie, by oddać pałeczkę młodemu), przepytam, dopytam, każę przeczytać itp. Mam nadzieję, że poskutkuje.
      U nas najwięcej do nauki jest z angielskiego. W zerówce i pierwszej kl. były luzy zupełne, jakieś uzupełnianki, kolorowanki. Teraz słówka, zwroty, zdania, pytania i odpowiedzi. Nie wystarczy wypełnić ćwiczenia, trzeba utrwalić to, co było na lekcji i połączyć z tym co było kilka lekcji do tyłu. Łatwo nie jest, a pani robi kartkówki, teściki, prace klasowe dosyć często.

      Mnie rodzice nadzorowali, sprawdzali, pomagali tak do 4 klasy. Później, gdy sama prosiłam o pomoc, czy odpytanie, sprawdzenie.
    • 26.01.13, 08:29
      Jeszcze trzeba gonić ale raczej w sensie pomóc w organizacji, podpowiedzieć co ważne, co mniej, jak sie uczyć, przepytać.
      Dzieci niestety nie bardzo sa uczone: jak sie uczyć, aby to było efektywnie.

      --
      Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
    • 27.01.13, 06:44
      Skąd ja to znam. Wypisz wymaluj moja córka. Ale jak coś nie pójdzie, bo wiedzy z lekcji już nie starczy to jest rozczarowanie i gniew na nauczyciela (bo co on sobie myśli, że pyta ze słówek)
      Ani prośby ani groźby nie skutkują. Bierze się poważnie do lekcji kiedy sama uzna to za stosowne, tylko jest to niestety o wiele za rzadko.
      • 27.01.13, 17:19
        > Ani prośby ani groźby nie skutkują.

        No to co robisz w takiej sytuacji? Dajesz jej wolną rękę w kwestii nauki w domu?

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • 05.02.13, 15:00
          A ja ostatnio dowiedziałam się czegoś ciekawego od psychologa z poradni PP.
          Oczywiście biorę poprawkę, że każdy z psychologów może jednak mówić trochę co innego, ale...
          dowiedziałam się, że w 3 klasie należy przestać pilnować lekcje dzieci. Na świadectwie jest ocena opisowa więc jest to ostatni rok, w którym dziecko może nauczyć się ponosić konsekwencje za niepilnowanie swoich szkolnych obowiązków. Chodzi mi o to, że jak raz, drugi, piąty dostanie gorszy stopień z powodu braku pracy domowej czy nieprzygotowania do klasówki to średniej sobie nie zepsuje czy też możliwości otrzymania świadectwa z paskiem. A jednak dotrze, że trzeba pilnować lekcji i takich tam. Bo w 4 klasie to już konsekwencje mogą być bolesne. Ja pilnowałam jedno dziecko dłużej i wg psychologa to był błąd.
          • 05.02.13, 16:56
            jarkotowa1 napisała:

            > dowiedziałam się, że w 3 klasie należy przestać pilnować lekcje dzieci.

            oczywiscie pilnowanie sie z czasem zmniejsza , zmienia forme ale ja bym nie zaryzykował by wogóle nie pilnowac już od 3 klasy . może po maturze smile
          • 06.02.13, 21:57
            jarkotowa1 napisała:


            > dowiedziałam się, że w 3 klasie należy przestać pilnować lekcje dzieci. Na świa
            > dectwie jest ocena opisowa więc jest to ostatni rok, w którym dziecko może nauc
            > zyć się ponosić konsekwencje za niepilnowanie swoich szkolnych obowiązków. Chod
            > zi mi o to, że jak raz, drugi, piąty dostanie gorszy stopień z powodu braku pra
            > cy domowej czy nieprzygotowania do klasówki to średniej sobie nie zepsuje czy t
            > eż możliwości otrzymania świadectwa z paskiem. A jednak dotrze, że trzeba pilno
            > wać lekcji i takich tam. Bo w 4 klasie to już konsekwencje mogą być bolesne. Ja
            > pilnowałam jedno dziecko dłużej i wg psychologa to był błąd.

            Dzięki.To na prawdę cenna rada.(mówię poważnie,bez grama kpiny)
          • 07.02.13, 09:43
            Ciekawa koncepcja, ale trochę kontrowersyjna i ryzykowna. Bo co, jak na dziecku w III klasie te słabsze oceny nie zrobią większego wrażenia? Jak po okresie odpuszczenia mu nadzoru nad jego nauką znów nakłonić do pracowitości i systematyczności? Dziecko nie dość, że będzie przyzwyczajone do nicnierobienia, to jeszcze będzie miało braki, a te z III klasy to już będą "poważniejsze" od tych z I-ej, czy II-ej.

            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
            • 07.02.13, 10:37
              jagabaga92 napisała:

              > Ciekawa koncepcja, ale trochę kontrowersyjna i ryzykowna. Bo co, jak na dziecku
              > w III klasie te słabsze oceny nie zrobią większego wrażenia? Jak po okresie o
              > dpuszczenia mu nadzoru nad jego nauką znów nakłonić do pracowitości i systematy
              > czności? Dziecko nie dość, że będzie przyzwyczajone do nicnierobienia, to jeszc
              > ze będzie miało braki, a te z III klasy to już będą "poważniejsze" od tych z I-
              > ej, czy II-ej.
              >
              Podejrzewam,że u nas to po trzeciej ocenie niższej byłaby pogadanka i niestety,ale szlaban na "używki" typu:telewizor,konsola,zabawa swobodna.Na dzień dzisiejszy przyznaję się,do codziennego przejrzenia podręczników (zwłaszcza od angielskiego i informatyki-nie przepada za nimi),choć nie ukrywa żadnych ocen,ale chcę mieć orientację w tym co aktualnie robią w szkole.Zadania odrabia samodzielnie,bez mojego"patrzenia przez ramię". Trudniejsze rzeczy robimy razem:naprowadzam ją na odpowiedni tok myślenia,żeby miała wrażenie,że sama na to wpadła. Jak będzie w trzeciej klasie ? na razie nie wiem,czas pokaże.
    • 07.02.13, 10:57
      wszystko zależy od dziecka.
      patrząc z perspektywy czasu- chyba bym trochę goniła, żeby się przyzwyczaiło do tego, co będzie w IV klasie. ale tego przełomu nic nie przebije uncertain chociaż to chyba zalezy od szkoły- u nas definitywnei pierwszey semestr to twarde lądowanie- trzeba było się nauczyć uczyć do szkoły. bo młody uczył się do konkursów, i to bardzo kraetywnych, w których odnosi spore sukcesy- ale nie przygotowało go to do starcia z pamięciówkami typu przyroda czy historia.

      ale to, żeby nie pilnowac w III klasie to nie wiem- u nas w III klasie nastepuje "przykręcenie swobody", ale na tyle łagodne, że dziecko powyżej przeciętnej (pamietajmy, że program pisany dla przeciętnych) tego nie odczuje.

      młodą pilnuję. trochę wink myślałam że trzeba będzie więcej (poszła jako 6 latka), ale ona, jak większośc z jej kolegów i kolezanek, wsyztko ogarnia i wiedzę i obowiązki be większego problemu. zeby nie osiadła na laurach- zajmujemy się rzeczami dodatkowymi, które musi robić codziennie (matematyka), co pozwala jej ćwiczyć systematycznośc.
    • 07.02.13, 12:00
      Ja bym nie goniła (zaryzykowała gorszą ocenę) w 2 lub 3 klasie (w 1 półroczu lub dopóki nie wejdzie tabliczka mnożenia), żeby pokazać dziecku, że jak nie popracuje, to nie będzie miał dobrych ocen i wyróżnień na koniec roku.
      Oczywiście musiałabym widzieć, że dziecku zależy mu na byciu postrzeganym jako dobry uczeń i po kilku gorszych ocenach bierze się do nauki.
      Jeśli dziecko każda gorsza ocena dobija i pogrąża samoocenę, to bym nie odpuszczała tylko pilnowała systematycznej pracy (tak jak mycia zębów i sprzątania w pokoju). Z czasem dzieciak zaskoczy jak się uczyć i pilnowania jest mniej. Raczej odpytuje się na życzenie.
      Na lenistwo (występujące okresowo) stosuję jeden system - na koniec umówionego okresu nagroda za rezultaty. Dziecko wynegocjowało to sobie, bo rodzicom za wysiłek się płaci a ono za naukę nie ma nic (oprócz satysfakcji, którą ma ale którą przemilczał, żeby zwiększyć swoją pozycję negocjacyjną ;P)
      Największy problem mam z "dać czy nie" nagrodę, gdy delikwent jest bardzo blisko celu, faktycznie przyłożył się ale nie spełnił własnych założeń. To mój problem, dzieciak nie domaga się tej nagrody, bo wie, że nie należy mu się. Muszę wymyślić sensowne rozwiązanie.
      • 07.02.13, 12:17
        w 1 półroczu lub dopóki nie wejdzie tabliczka mnożenia)

        słuchaj, czemu ta tabliczka mnożenia jest tak demonizowana?big_grin
        1. ja nie umiem tabliczki mnożenia, a przynajmniej niektórych jej części. i zyję. baaa, w liceum odnosiłam sukcesy w matematyce (olimpiada), skończyłam jeden kierunek. gzdie matematyka był bardzo ważna. przeliczenie moimi własnymi metodami zajmuje mi 2-3 sekundy.
        2. stanowczo powiedziano mi, że dzieci nie musza "ryć tabliczki na blachę"- właśnie mogą sie zastanowić, uzyc metod, ktorych ich nauczylismy (jezeli nie potrafią same dojść do tego)
        3. jest tyle fajnych gier, i planszowych (dla technofobów piszących "ja się bez kompa nauczyłem i żyję"), po kompuetrowe- gdzie dzieci nawet nie widzą, że po ok 15 minutac dziennie ZABAWY umieją tabliczkę mnożenia do 100 bez zadnej traumy typu własnie "dopóki nie wejdzie tabliczka mnozenia" wink
        • 07.02.13, 12:19
          ok 15 minutac dziennie ZABAWY - oczywiście po 7-14 dni- zapomniałam napisać, żeby nie było tak słodko wink
          • 07.02.13, 13:39
            Oczywiście, że to odpuszczanie w 3 klasie to bardzo indywidualna sprawa bo jeden jest pilniejszy inny mniej pilny, jednego gorszy stopień załamie i zniechęci a inny weźmie się za robotę. Mój młody w zasadzie sam pilnuje swoich lekcji, choć zaglądam do zeszytów i ćwiczeń i zdarza się, że coś przeoczy. Czasem gdy czegoś nie zaznaczy i nie odrobi to jest załamany, że nawalił. Jego niepowodzenia motywują do pracy.
            Ale starszego syna pilnowałam dłużej i jestem pewna na 100%, że gdybym w 3 klasie odpuściła to źle by się to skończyło zarówno w 3 jak i w 4, bo jego niepowodzenia zniechęcają do pracy.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.