Dodaj do ulubionych

odpowiedzi ustne

10.02.13, 17:22
Ciekawa jestem czy w szkołach waszych dzieci są zadawane ustne przygotowania jakigos zakresu materiału. Jak ja chodziłam do szkoły to częściej było ustne odpytywanie niż pisemne sprawdziany, tymczasem teraz córka w ogóle nigdy nie jest odpytywana ustnie. wydaje mi sie że to duży błąd w naszym szkolnictwie. Zapomina sie o nauce wypowiedzi ustnych a tylko sprawdza sie wiedzę. Mało tez ma zadawane wierszy na pamięć na ocenę, nie mówic już o przygotowaniu tekstu do ładnego, głośnego przeczytania. Co o tym sądzicie?





Edytor zaawansowany
  • morekac 10.02.13, 17:44
    Nie wiem, jak w młodszych klasach, ale w starszych odpowiada się z reguły raz w semestrze z każdego przedmiotu. Czasem może dwa. W czasach, kiedy sama chadzałam do szkół - też tak było.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mamusia1999 10.02.13, 17:53
    u nas jest jedna ocena za wypowiedzi ustne, wazy w sredniej przewaznie tyle co jeden duzy sprawdzian. ale odpytywania nie ma. niektore dzieci (nie moja Mloda) zalapuja, ze zeby ustnie udzielac sie na lekcjach historii trzeba "cos" przeczytac nieco do przodu, ogolnie w temacie np. "geopolityczna geneza I wojny swiatowej", bo z lektury "zmierzchu" to nie wynika wink

    na lekcjach jezykow obcych ocena ustna stanowi - logicznie - lwia czesc. moja Mloda ze sprawdzianow miala srednia 5, na swiadectwie polrocznym 4. tutaj jest cos w rodzaju odpytywania: sa oceny z czytania, zadawane krotkie wypowiedzi na temat x itp.
  • mama303 10.02.13, 18:51
    mamusia1999 napisała:

    > u nas jest jedna ocena za wypowiedzi ustne, wazy w sredniej przewaznie tyle co
    > jeden duzy sprawdzian. ale odpytywania nie ma. niektore dzieci (nie moja Mloda)
    > zalapuja, ze zeby ustnie udzielac sie na lekcjach historii trzeba "cos" przecz
    > ytac nieco do przodu, ogolnie w temacie np. "geopolityczna geneza I wojny swiat
    > owej", bo z lektury "zmierzchu" to nie wynika wink
    >
    > na lekcjach jezykow obcych ocena ustna stanowi - logicznie - lwia czesc. moja M
    > loda ze sprawdzianow miala srednia 5, na swiadectwie polrocznym 4. tutaj jest c
    > os w rodzaju odpytywania: sa oceny z czytania, zadawane krotkie wypowiedzi na t
    > emat x itp.

    U córki właśnie nie ma ocen za wypowiedzi ustne, nawet z języka.....owszem mówią sporo na lekcjach z języków obcych ale nie ma za to ocen, oceny są za sprawdziany, za prace domowe, za prowadzenie zeszytu .... dlatego dziwie się.
  • carmita80 10.02.13, 19:29
    Nie ma ocen czastkowych wogole, przez cala szkole podstawowa. Sa trzy semestry i oceny z najwazniejszych przedmiotow plus do tego opisowe ale nie ma zadnych swiadectw ani nic takiego. Uczniowie sie wgpowiadaja na zaneciach ale nie sa odpytywani i oceniani na szczes ie, bo co to mialoby na celu? Nie wiem tez jaki cel ma nauka na pamiec poezji ani czegokolwiek, kopiowanie - odtwarzanie? Po co? Czytaja teksty z ksiazek, wlasnycn opowiadan, na lekcjach, ale nie na ocene.
  • mama303 10.02.13, 19:48
    Nauka na pamięć tekstów jest moim zdaniem bardzo dobrym ćwiczeniem pamięci, natomiast sama recytacja jest pewną sztuką.
  • carmita80 10.02.13, 20:02
    mama303 napisała:

    > Nauka na pamięć tekstów jest moim zdaniem bardzo dobrym ćwiczeniem pamięci, nat
    > omiast sama recytacja jest pewną sztuką.

    Sa inne sposoby cwiczenia pamieci niekoniecznie uczenie sie poezji czy tekstwo na pamiec a sztuka recytowania przydaje sie w klubie zainteresowan oraz aktorom. Naprawde nie widze powodow aby zmuszac do tego dzieci, naprawde nie kazdy lubi recytowac publicznie wink
  • mama303 10.02.13, 20:08
    carmita80 napisała:

    > Sa inne sposoby cwiczenia pamieci niekoniecznie uczenie sie poezji czy tekstwo
    > na pamiec a sztuka recytowania przydaje sie w klubie zainteresowan oraz aktorom
    > . Naprawde nie widze powodow aby zmuszac do tego dzieci, naprawde nie kazdy lu
    > bi recytowac publicznie wink

    Ale szkoła powinna uczyc rozmaitych rzeczy, nie sądzisz. Nie każdy musi wszystko lubić czego sie uczy ale warto chociaz sie o tym przekonać. a jak wyłapać np. talenty, które ktos może ma? Poza tym naprawdę w dorosłym życiu takie umiejetnosci moga sie przydać nigdy nie wiadomo co dziecko bedzie robić.
  • carmita80 10.02.13, 20:20
    mama303 napisała:


    > Ale szkoła powinna uczyc rozmaitych rzeczy, nie sądzisz.

    Sadze, ze uczyc powinna ale rzeczy przydatnych, a umiejetnosc pieknego recytowania nie jest w zyciu najwazniejsza. Dodatkowo nie powinno sie do takich rzeczy przymuszac.

    Nie każdy musi wszystko lubić czego sie uczy ale warto chociaz sie o tym przekonać. a jak wyłapać np.
    > talenty, które ktos może ma?

    Takim talentem mozna sie wykazac np. w szkolnych przedstawieniach z roznych okazji, ale tez dobrowolnie. Mozna tez wykazac sie w klubach zainteresowan szkolnych i poza szkolnych.

    Poza tym naprawdę w dorosłym życiu takie umiejetn
    > osci moga sie przydać nigdy nie wiadomo co dziecko bedzie robić

    Wykorzystaja to ci, ktorzy maja do tego talent i lubia to a nie ci ktorych sie zmuszalowink
  • mama303 10.02.13, 20:34
    carmita80 napisała:

    > Sadze, ze uczyc powinna ale rzeczy przydatnych, a umiejetnosc pieknego recytowa
    > nia nie jest w zyciu najwazniejsza. Dodatkowo nie powinno sie do takich rzeczy
    > przymuszac.

    ja nie twierdza że to najważniejsza umiejetność ale ważna, wielu ludzi nie potrafi sie poprawnie wysłowić, nie mówiąc np. o publicznym swobodnym wystąpieniu, dobrej dyskcji, poprawnej wyraźnej wymowie itd.

    > Takim talentem mozna sie wykazac np. w szkolnych przedstawieniach z roznych oka
    > zji, ale tez dobrowolnie. Mozna tez wykazac sie w klubach zainteresowan szkolny
    > ch i poza szkolnych.

    ale najpierw trzeba talent dostrzec. syn mojej sąsiadki np. ma piekny głos, który został dostrzeżony przez nauczyciela muzyki w szkole.

  • carmita80 10.02.13, 20:45
    mama303 napisała:

    > ja nie twierdza że to najważniejsza umiejetność ale ważna, wielu ludzi nie potr
    > afi sie poprawnie wysłowić, nie mówiąc np. o publicznym swobodnym wystąpieniu,
    > dobrej dyskcji, poprawnej wyraźnej wymowie itd.

    I myslisz ze uczenie sie na pamiec wierszy i recytowanie ich pomoze? Po doswiadczeniach w polskiej szkole iles lat temu kiedy to praktykowano nie zauwazylam aby to pomagalo tym co nie potrafili.

    > ale najpierw trzeba talent dostrzec. syn mojej sąsiadki np. ma piekny głos, któ
    > ry został dostrzeżony przez nauczyciela muzyki w szkole.
    >
    Ale zeby czyjs talent sie rozwinal to ta osoba musi chciec. Nie kazdy kto ma piekny glos chce spiewac. Nic na sile. Mozna zachecac ale nie zmuszac. U nas dzieci od przedszkola spiewaja piosenki ale razem, dobry nauczyciel nieprzecietne glosy wychwyci, nie zmusza sie jednak uczniow do wstania i przed klasa zaspiewania piosenki na ocene do tego, bo nie kazdy ma ladny glos i lubi takie wystepy. Dla wieli to moze byc bardzo stresujace i zenujace a smiechy kolegow tym bardziej.
  • mama303 10.02.13, 21:20
    carmita80 napisała:

    > I myslisz ze uczenie sie na pamiec wierszy i recytowanie ich pomoze?
    Tak.

    > Ale zeby czyjs talent sie rozwinal to ta osoba musi chciec. Nie kazdy kto ma pi
    > ekny glos chce spiewac.

    A tym bardziej wtedy gdy w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy smile
    Co do usmiechów kolegów to dla nich tez powinna być okazja do nauki że nie kazdy jest we wszystkim doskonały i nie powinien byc to powód do smiechu.
  • carmita80 10.02.13, 21:29
    mama303 napisała:


    > Tak.

    uncertain plonne nadzieje, jesli uczniow bedzie sie zmuszac do uczenia sie na pamiec a potem do recytowania a na koniec do oceniac przy wszystkich uncertain

    > A tym bardziej wtedy gdy w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy smile

    Jednak chodzi o metody.

    Da
    > Co do usmiechów kolegów to dla nich tez powinna być okazja do nauki że nie kazd
    > y jest we wszystkim doskonały i nie powinien byc to powód do smiechu.

    Ale jest to powod do nasmiewania sie, a ocenianie przy wszystkich do szufladkowani co niczego dobrego nie przynosi.
  • mama303 10.02.13, 21:50
    carmita80 napisała:

    > uncertain plonne nadzieje, jesli uczniow bedzie sie zmuszac do uczenia sie na pamiec a
    > potem do recytowania a na koniec do oceniac przy wszystkich uncertain

    Jednym pójdzie lepiej drugim pewnie gorzej podobnie jak z każdą inną umiejętnoscią która sie ocenia w szkole.

    > Jednak chodzi o metody.

    Metody oczywiscie ale nie kazdy wyłapie talent dziecka bo rodzic może się poprsostu nie znac na czymś.

    > Ale jest to powod do nasmiewania sie, a ocenianie przy wszystkich do szufladkow
    > ani co niczego dobrego nie przynosi.

    Jak ktos chce to znajdzie powód do nasmiewania zawsze, to tez zadanie szkoły aby dzieci wychowywać.
  • carmita80 10.02.13, 22:01
    mama303 napisała:

    > Jednym pójdzie lepiej drugim pewnie gorzej podobnie jak z każdą inną umiejętnos
    > cią która sie ocenia w szkole.

    Ale oceny nie sa jawne i nie wszystko sie ocenia.


    > etody oczywiscie ale nie kazdy wyłapie talent dziecka bo rodzic może się poprs
    > ostu nie znac na czymś.
    Tyle ze zadaniem edukacji podstawowej (o takiej mam nadzieje rozmawiamy) nie jest wylapywanie talentow a juz na pewno nie poprzez zmuszanie do uczenia sie na pamiec i recytowania, indywidualnych popisow wokalnych czy nauki szkicowania.

    > Jak ktos chce to znajdzie powód do nasmiewania zawsze,

    Gorzej gdy mu sie to ulatwia.

    to tez zadanie szkoły ab y dzieci wychowywać.
    Jasne a w praktyce to nie dziala.
  • scher 10.02.13, 22:05
    carmita80 napisała:

    > Tyle ze zadaniem edukacji podstawowej (o takiej mam nadzieje rozmawiamy) nie jest
    > wylapywanie talentow a juz na pewno nie poprzez zmuszanie do uczenia sie na
    > pamiec i recytowania, indywidualnych popisow wokalnych czy nauki szkicowania.

    Przez takie właśnie podejście absolwentom dzisiejszych szkół brak wykształcenia ogólnego. Kształci się w wąskich specjalizacjach, typową siłę roboczą.

    --
    Ne puero gladium!
  • mama303 10.02.13, 22:12
    carmita80 napisała:

    > Ale oceny nie sa jawne i nie wszystko sie ocenia.

    A co ma piernik do wiatraka? Jawność ocen to inny problem, mozna dyskutowac czy to dobre czy nie ale przecież ocena za wypowiedź ustna też nie musi byc jawna....

    > Tyle ze zadaniem edukacji podstawowej (o takiej mam nadzieje rozmawiamy) nie j
    > est wylapywanie talentow a juz na pewno nie poprzez zmuszanie do uczenia sie na
    > pamiec i recytowania, indywidualnych popisow wokalnych czy nauki szkicowania.

    Zadaniem szkoły i nauczycieli JEST moim zdaniem również wyłapywanie talentów. Oni sie na tym znają i mają do czego porównać.

    > Gorzej gdy mu sie to ulatwia.

    Ale Ty zakładasz że wszyscy bedą dukać... a może ktoś tak wyrecytuje że wszystkie dzieci gęby otworzą z zachwytu. Zreszta nie o to tez chodzi, ważne że dziecko próbuje.

    > Jasne a w praktyce to nie dziala.
    W praktyce to mało co działa, szkoła tylko wtłacza do głowy i robi testy sad i własnie tym się martwię.
  • carmita80 10.02.13, 22:33
    mama303 napisała:

    > A co ma piernik do wiatraka? Jawność ocen to inny problem, mozna dyskutowac czy
    > to dobre czy nie ale przecież ocena za wypowiedź ustna też nie musi byc jawna.

    A no ma, bo podczas odpytywania wszyscy ta odpowiedz slysza i porownuja a w dodatku jesli odpytywany nie potrafi secic kilku zdan, ktore maja sens wiadomo jaka ta ocena bedzie. Jawnosc czy niejawnosc ocen nie powinna podlegac dyskusji.

    > Ale Ty zakładasz że wszyscy bedą dukać... a może ktoś tak wyrecytuje że wszystk
    > ie dzieci gęby otworzą z zachwytu. Zreszta nie o to tez chodzi, ważne że dzieck
    > o próbuje.

    Wlasnie najgorzej, ze najczesciej nie wazne, ze probuje tylko jaka dostal oceneuncertain a probowac swoich sil moze np. w przedstawieniu szkolnym czy klubie recytatorskim, tanecznym czy wokalnym.

    > własnie tym się martwię.

    To po co jeszcze pogarszac sytuacje?
  • mama303 10.02.13, 23:19
    carmita80 napisała:

    > A no ma, bo podczas odpytywania wszyscy ta odpowiedz slysza i porownuja a w do
    > datku jesli odpytywany nie potrafi secic kilku zdan, ktore maja sens wiadomo ja
    > ka ta ocena bedzie.

    A jak dzieci robia na plastyce rysunki to tez widać który jest piekny a który beznadziejny. A jak dziecko czyta swoją prace pisemną, a jak dziecko pięknie i swobodnie mówi w obcym języku, a jak dziecko pieknie śpiewa piosenkę itd itp.
    Taki świat - oceniamy sie nawzajem i porównujemy do innych smile

  • olena.s 10.02.13, 23:22
    No nie rozumiesz.
    Jezeli dziecko ma się nauczyć wypowiadania się, spierania, przedstawiania idei, dyskusji, argumentowania, przekonywania itp, to nie służą temu stopnie i oceny. Bo wtedy staje się sztywne, spięte i właśnie deklamuje zamiast mówić.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 10.02.13, 23:34
    olena.s napisała:

    > No nie rozumiesz.
    > Jezeli dziecko ma się nauczyć wypowiadania się, spierania, przedstawiania idei,
    > dyskusji, argumentowania, przekonywania itp, to nie służą temu stopnie i oceny
    > . Bo wtedy staje się sztywne, spięte i właśnie deklamuje zamiast mówić.

    Ale ja sie przy ocenach w szkole nie upieram wcale i nie o tym jest wątek.
    Oceny jednak w szkole są /przynajmniej polskiej szkole/ i rzeczywiscie są pewnie elementem stresogennym ale to nie dotyczy tylko i wyłacznie publicznego wypowiadania sie przecież. Poprostu przy publicznym wystapieniu jest dodatkowa ocena- ocena publicznosci i z nia trzeba sa oswoić.
  • olena.s 10.02.13, 23:39
    Ale odpytywanie z poprzedniej lekcji i recytowanie Kochanowskiego NIE UCZY PUBLICZNYCH WYPOWIEDZI, bo jezeli nie jesteś aktorką, i skończysz już edukację, to nigdy, nigdy w życiu nie recytujesz ani nie odpowiadasz. Za to musisz wyjaśniać, przekonywać, dowodzić, umieć znaleźć logiczne argumenty, postawić tezę i tak dalej, obalić argument przeciwny etc. - przydaje się to w milionie okoliczności życiowych i w różnych zawodach.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 00:10
    olena.s napisała:

    > Ale odpytywanie z poprzedniej lekcji i recytowanie Kochanowskiego NIE UCZY PUBL
    > ICZNYCH WYPOWIEDZI

    Ale ile ja jeszcze mam razy mówić że to jest sprawdzenie tej umiejętnosci a nie nauka. Chociaz im czesciej musisz wystąpić publicznie tym nabierasz tez wiekszej wprawy.

    , bo jezeli nie jesteś aktorką, i skończysz już edukację, to
    > nigdy, nigdy w życiu nie recytujesz ani nie odpowiadasz.

    Jak to nie, a jak prowadzisz jakies szkolenie, prezentację, choćby zebranie....
  • olena.s 11.02.13, 06:05
    Jezusie! Ty do szkoleń i zebrań wkuwasz wystąpienie na pamięć? Jak Litwo Ojczyzno? Czy jednak wiesz, co chcesz mówic, może masz nawet jakiś plan pod ręką i mówisz swobodnie i do pewnego stopnia spontanicznie?
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 09:45
    olena.s napisała:

    > Jezusie! Ty do szkoleń i zebrań wkuwasz wystąpienie na pamięć? Jak Litwo Ojczyz
    > no? Czy jednak wiesz, co chcesz mówic, może masz nawet jakiś plan pod ręką i mó
    > wisz swobodnie i do pewnego stopnia spontanicznie?
    Może nie az tak jak Litwo ojczyzno ale jednak do szkolenia np. lubie byc bardzo dobrze przygotowana. Nie jestem spontaniczna, nie mam tej zdolnosci ale jednak wypadam dobrze, lata szkoleń, tego mozna sie wyuczyć.
    Recytacja wiersza wyuczonego na pamięć to jest poprostu pewna forma, jedna z form wystąpienia publicznego i wyrażenia siebie, wg mnie ważna i zaniedbana w szkole.

  • olena.s 11.02.13, 09:51
    Czyli NIE wkuwasz na pamięć, tylko dokładnie jak opisałam - wiesz, co chcesz powiedzieć, zastanawiasz się jak to zrobić, masz pewnie jakiś plan - i jedziesz. NIE mówisz zdania po zdaniu dokładnie jak to sobie wcześniej zapisałaś, co zapewne można by z biedą porównać do recytacji.
    Pewnie jakby cię mniej wałkowali z 'Jaka piękna jest Warszawa' to tej spontaniczności miałabyś więcej, he he.
    Ale ja już mam dość, słowne przepychanki zasadniczo mnie odstręczają, zwłaszcza, jeżeli nie widzę w nich sensu. Napisałam ci co robi szkoła mojej progenitury, jakie daje to efekty i dlaczego uważam to za słuszne.
    Skoro ty za słuszne uważasz odpytywanie i recytowanie, a szkoła twoich dzieci nie zapewnia im tej rozrywki, to zacznij to robić sama. Nabądź stosowny tom poezji i jedź, potem wejdź o stopień wyżej i zapraszaj krewniaków na recital.
    Ja zaś pozostanę przy swoim.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 09:59
    olena.s napisała:

    > Czyli NIE wkuwasz na pamięć, tylko dokładnie jak opisałam - wiesz, co chcesz po
    > wiedzieć, zastanawiasz się jak to zrobić, masz pewnie jakiś plan - i jedziesz.
    > NIE mówisz zdania po zdaniu dokładnie jak to sobie wcześniej zapisałaś, co zap
    > ewne można by z biedą porównać do recytacji.
    No nie, i co z tego? Nadal uważam, że publiczne wystapienia sa rzecza ważną i potrzebną w życiu, mniej ważne jest czy musimy akurat wyrecytowac nauczony na pamiec wiersz, czy role w przedstawieniu czy tez zrobic ustna prezentacje. Ważne że osfajamy się z publicznoscią!. Tego mi brakuje w polskiej szkole. Nauki dyskutowania zreszta też.
  • olena.s 11.02.13, 10:01
    Załamuję dramatycznie ręce.
    Oddalam się, chlipiąc rozpaczliwie.
    Kurtyna.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • bramanka 11.02.13, 10:06
    publiczne wystapienia sa rzecza ważną i potrzebną w życiu,
    100% poparcia, za malo jest nauki tego w szkole!

    mniej ważne jest czy musimy akurat wyrecytowac nauczony na pamiec wiersz, czy role w przedstawieniu czy tez zrobic ustna prezentacje.
    wiesz, i tu sie diamatralnie mylisz. chyba nie masz przygotowania psychologiczego, niewiele na ten temat wiesz- o funkcjach poznawczych i metodach- wiec moze odpuść i sie naucz? ja nie wymądrzam sie o tym, jak należy kłaść rury cieplownicze jaki powinny miec przekrój etc- choc uważam, że powinny leżeć.
    trohce pokory.
    na szczescie z tych metod juz zrezygnowano i nie powrócą- ale nauczyciele nie nauczycli sie innych, trudno tez zlamac ich opór przeciw otwartej dyskusji, czy debacie.
  • bramanka 11.02.13, 09:55
    kobieto- bredzisz- recytacja wiersza nie jest to forma wyrazania siebie!!!
    nawet jezeli go interpretujesz emocjonalnie
  • mama303 11.02.13, 10:14
    bramanka napisała:

    > kobieto- bredzisz- recytacja wiersza nie jest to forma wyrazania siebie!!!
    > nawet jezeli go interpretujesz emocjonalnie

    Nie bredzę, recytacja może być forma wyrażenia własnej wrażliwości, można jeden wiersz róznie interpretować.

  • carmita80 10.02.13, 23:31
    mama303 napisała:

    > A jak dzieci robia na plastyce rysunki to tez widać który jest piekny a który b
    > eznadziejny. A jak dziecko czyta swoją prace pisemną, a jak dziecko pięknie i s
    > wobodnie mówi w obcym języku, a jak dziecko pieknie śpiewa piosenkę itd itp.
    > Taki świat - oceniamy sie nawzajem i porównujemy do innych smile
    >

    Ale wlasnie o to chodzi aby nie porownywac i nie oceniac przy innych, uczyc a nie stwarzac wyscigi kto lepiej, piekniej itd. bo to zniecheca, frustruje, stresuje. Czym innym jest gdy Zosia zaspiewa pieknie piosenke na przedstawieniu szkolnym i wszystkim sprawi przyjemnos i bija brawo a czym innym gdy tylko Zosia dostaje piatke za zaspiewanie piosenki w klasie a reszta 3 i nizej.
  • mama303 11.02.13, 00:12
    carmita80 napisała:

    > Ale wlasnie o to chodzi aby nie porownywac i nie oceniac przy innych, uczyc a n
    > ie stwarzac wyscigi kto lepiej, piekniej itd. bo to zniecheca, frustruje, stres
    > uje.

    Ale dzieci głupie nie są, same sobie pooceniają przecież smile
  • olena.s 11.02.13, 06:15
    Bo są od małego uczone porównywania i publiczenego oceniania: Jasio dostał jedynkę, Krysia najlepiej napisała pracę z matmy, Ania ma obniżone zachowanie.
    U mnie dzieci NIE WIEDZĄ jak oceniani są ich koledzy. I ich to szczerze mówiąc nie obchodzi - ważniejsze jest, kto przeczytał X, kto dobrze gra w chowanego a z kim można sie powygłupiać, niż kto ma nalepsze stopnie z historii.
    Dużym szokiem skończyła się wizyta krajoznawcza mojego dziecka na zakończeniu roku w polskiej szkole - dzieciak nie mógł uwierzyć, że daje się publicznie najlepsze świadectwa i wyróżnienia, a co więcej - wyróżnienia za stopnie czy inną frekwencję całych klas.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 09:52
    olena.s napisała:

    > U mnie dzieci NIE WIEDZĄ jak oceniani są ich koledzy. I ich to szczerze mówiąc
    > nie obchodzi - ważniejsze jest, kto przeczytał X, kto dobrze gra w chowanego a
    > z kim można sie powygłupiać, niż kto ma nalepsze stopnie z historii.

    No i fajnie. Gdyby rozważano zniesienie ocen w szkołach byłam jako pierwsza za smile. Ten wątek nie jest na temat oceniania dzieci w szkołach.
  • olena.s 11.02.13, 09:54
    Oceny opisowe w klasach młodszych, testy i oceny nauczycielskie w starszych. Wszystkie nieznane postronnym osobom, bo to nie ich sprawa.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 10:03
    olena.s napisała:

    > Oceny opisowe w klasach młodszych, testy i oceny nauczycielskie w starszych. Ws
    > zystkie nieznane postronnym osobom, bo to nie ich sprawa.

    Ale w polskiej szkole sa oceny, z jawnością jest róznie. W klasie mojej córki np. publicznie chwalone sa dzieci, które otrzymały b.dobra ocenę. Czy to dobrze, czy źle? mam mieszane uczucia. Z jednej strony to strasznie miłe być publicznie pochwalonym za coś, z drugiej dziecko słabsze pewnie nie bedzie miec zbyt wielu okazji to tego. Wg mnie jak pisałam powyżej ocen mogłoby wg nie być. Ale to temat poboczny!!!!!!!!!!!!!
  • scher 10.02.13, 21:07
    carmita80 napisała:

    > > Nauka na pamięć tekstów jest moim zdaniem bardzo dobrym ćwiczeniem pamięci,
    > > natomiast sama recytacja jest pewną sztuką.
    > Sa inne sposoby cwiczenia pamieci niekoniecznie uczenie sie poezji czy tekstwo
    > na pamiec a sztuka recytowania przydaje sie w klubie zainteresowan oraz aktorom

    Dzieciom należy umożliwiać kontakt ze sztuką. Może i są inne sposoby ćwiczenia pamięci, ale ten jest jednocześnie wychowaniem do obcowania z pięknem.

    > Naprawde nie widze powodow aby zmuszac do tego dzieci

    Szkoła dzisiaj się tak totalnie zdegenerowała, że nie widzi powodu, aby zmuszać dzieci do czegokolwiek. I tylko co mądrzejsi rodzice patrzą na to z bezradnym przerażeniem.

    --
    Ne puero gladium!
  • carmita80 10.02.13, 21:13
    scher napisał:

    > Dzieciom należy umożliwiać kontakt ze sztuką. Może i są inne sposoby ćwiczenia
    > pamięci, ale ten jest jednocześnie wychowaniem do obcowania z pięknem.


    Tiaa, obcowanie ze sztuka i poprzez uczenie sie jej na pamiec wink rozumiem ze powinny tez nauczyc sie kopiowac obrazy slynnych malarzy, rzezby itd.


    > Szkoła dzisiaj się tak totalnie zdegenerowała, że nie widzi powodu, aby zmuszać
    > dzieci do czegokolwiek. I tylko co mądrzejsi rodzice patrzą na to z bezradnym
    > przerażeniem.

    Bo przez przymus jeszcze nigdy w niczym nie odniesiono oczekiwanych rezultatow.

  • mama303 10.02.13, 21:17
    carmita80 napisała:

    > Tiaa, obcowanie ze sztuka i poprzez uczenie sie jej na pamiec

    Oczywiscie! To jest jeden ze sposobów.

    > Bo przez przymus jeszcze nigdy w niczym nie odniesiono oczekiwanych rezultatow.

    Szkoła przeciez działa na zasadzie przymusu, tylko repertuar sie zawęża.....
  • carmita80 10.02.13, 21:35
    mama303 napisała:

    > Oczywiscie! To jest jeden ze sposobów.

    Rozumiem ze potrafisz skopiowac obrazy i rzezby znanych tworcow i jestes w tym doskonala, podobnie jak w aktorskich popisach i ze nauczono cie tego w szkole? Ja jednak wole gdy moje dzieci sa zachecane i madrze motywowane do samodzielnego tworzenia i ze pokazuje im sie narzedzia i metody na osiegniacie tego a nie zmusza do bezproduktywnej odtworczosci.


    > Szkoła przeciez działa na zasadzie przymusu, tylko repertuar sie zawęża.....

    ? O, naprawde? No to nie szkola moich dzieci, nauczaja jednak nie uzywajac przymusu.

  • mama303 10.02.13, 21:44
    carmita80 napisała:

    > Rozumiem ze potrafisz skopiowac obrazy

    Akurat mam zdolnosci plastyczne smile ale nie o to chodzi aby kopiowac cokolwiek. Czy nauka recytacji wiersza lub nauka jak naszkicować/namalować pracę plastyczną jest kopiowaniem czegokolwiek?

    > ? O, naprawde? No to nie szkola moich dzieci, nauczaja jednak nie uzywajac prz
    > ymusu.

    Na zasadzie dobrej woli chodza i sie uczą? Gdzie tak jest? smile
  • scher 10.02.13, 21:49
    mama303 napisała:

    > Na zasadzie dobrej woli chodza i sie uczą? Gdzie tak jest? smile

    Chyba w Summerhill...
    edukacja21.blogspot.com/2010/01/szkoa-summerhill.html
    --
    Ne puero gladium!
  • carmita80 10.02.13, 21:55
    mama303 napisała:


    > Akurat mam zdolnosci plastyczne smile ale nie o to chodzi aby kopiowac cokolwiek.
    > Czy nauka recytacji wiersza lub nauka jak naszkicować/namalować pracę plastycz
    > ną jest kopiowaniem czegokolwiek?

    To moze ustalmy o jakiej szkole mowimy? Nauka recytacji to raczej szkola w ko kretnym kierunku - aktorskim, no chyba ze sie myle. Prace plastyczne i metody jakimi moga powstac to oczywoscie element, ktory w szkole sie poznaje, ale nie bardzo istotny, u nas wogole nie oceniany bo to kwestia talentu i zai teresowan, bardzo i dywidualna. Wczesnien napisalas ze owszem kopiowanie to metoda nauki, wiec zdecyduj.

    > Na zasadzie dobrej woli chodza i sie uczą? Gdzie tak jest? smile

    Nie mysl metod nauczania z obowiazkiem edukacji podstawowej.
  • mama303 10.02.13, 22:16
    carmita80 napisała:

    > To moze ustalmy o jakiej szkole mowimy? Nauka recytacji to raczej szkola w ko k
    > retnym kierunku - aktorskim, no chyba ze sie myle. Prace plastyczne i metody j
    > akimi moga powstac to oczywoscie element, ktory w szkole sie poznaje, ale nie b
    > ardzo istotny, u nas wogole nie oceniany bo to kwestia talentu i zai teresowan,
    > bardzo i dywidualna. Wczesnien napisalas ze owszem kopiowanie to metoda nauki
    > , wiec zdecyduj.

    Nie pisałam nigdzie o kopiowaniu! A mówimy o pierwszym etapie edukacji gdzie dzieci powinny TAKŻE obcować ze sztuką /róznymi jej rodzajami/ m.in z poezją.

    > Nie mysl metod nauczania z obowiazkiem edukacji podstawowej.
    Ale po cos ten obowiazek chyba wprowadzono, oceny, zaliczania, ciekawe po co jak dzieci moga chodzic z własnej woli wink
  • carmita80 10.02.13, 22:25
    mama303 napisała:

    > Nie pisałam nigdzie o kopiowaniu!

    Na moje pytanie o kopiowanie odpowiedzialas pozytywnie, chyba ze opatrznie zrozumialam.

    A mówimy o pierwszym etapie edukacji gdzie dz ieci powinny TAKŻE obcować ze sztuką /róznymi jej rodzajami/ m.in z poezją.

    Obcuja, jak najbardziej, tyle ze nie poprzez uczenie sie na pamiec utworow literwckich

    > Ale po cos ten obowiazek chyba wprowadzono, oceny, zaliczania, ciekawe po co ja
    > k dzieci moga chodzic z własnej woli wink

    Nie chodzi o chodzenie do szkoly z wlasnej woli a o metody nauczania, efektywnosc, metody, cele i efekty oceniania.
  • mama303 10.02.13, 22:31
    carmita80 napisała:

    > Na moje pytanie o kopiowanie odpowiedzialas pozytywnie, chyba ze opatrznie zroz
    > umialam.

    Nie przypominam sobie.

    > Obcuja, jak najbardziej, tyle ze nie poprzez uczenie sie na pamiec utworow lite
    > rwckich

    No i własnie tym sie martwię. Będziemy sie w kółko kręcić?

    > Nie chodzi o chodzenie do szkoly z wlasnej woli a o metody nauczania, efektywno
    > sc, metody, cele i efekty oceniania.

    Alez chodzi tez i o chodzenie do szkoły. Trzeba pójśc i na przedmiot nie lubiany i trzeba zaliczyc materiał nie lubiany. Oczywiscie sa rózne metody ale w rezultacie szkoła działa na zasadzie przymusu.
  • carmita80 10.02.13, 22:43
    mama303 napisała:

    > No i własnie tym sie martwię. Będziemy sie w kółko kręcić?

    A dlczego cie to martwi, skoro obcuja? Ustalilysmy, ze sa inne (wg mnie ciekawsze i efektywniejsze) metody cwiczenia pamieci, to w czym problem? Jesli rodzice chca to moga wylapac talenty swoich dzieci, to nie takie trudne.

    > Alez chodzi tez i o chodzenie do szkoły. Trzeba pójśc i na przedmiot nie lubian
    > y i trzeba zaliczyc materiał nie lubiany. Oczywiscie sa rózne metody ale w rezu
    > ltacie szkoła działa na zasadzie przymusu.

    No wlasnie "trzeba zaliczyc", a to nie to chodzi (przynajmniej w systemie edukacji podstawowej moich dzieci) aby zaliczyc a aby przyswoic, posiasc okreslone w poziomie edukacji umiejetnosci. Dla roznych dzieci bedzie ich rozny poziom, ale nauczyciele musi dolozyc staran aby zostalo to osiagniete i musi sie to przelozyc na praktyke.
  • mama303 10.02.13, 23:06
    carmita80 napisała:

    > A dlczego cie to martwi, skoro obcuja?

    Cały wątek sie wypowidam na ten temat a Ty nagle pytasz dlaczego mnie to martwi....

    >Jesli rodzice
    > chca to moga wylapac talenty swoich dzieci, to nie takie trudne.

    Dla kogos kto sie nie zna na danej dziedzinie jest to bardzo trudne ponadto rodzic nie ma żadnego porównania z innymi dziećmi.

    > No wlasnie "trzeba zaliczyc", a to nie to chodzi (przynajmniej w systemie eduka
    > cji podstawowej moich dzieci) aby zaliczyc a aby przyswoic, posiasc okreslone w
    > poziomie edukacji umiejetnosci. Dla roznych dzieci bedzie ich rozny poziom, al
    > e nauczyciele musi dolozyc staran aby zostalo to osiagniete i musi sie to przel
    > ozyc na praktyke.

    A niby skad ten nauczyciel wie, że dziecko przyzwoiło juz to co miało przyswoić?
  • carmita80 10.02.13, 23:25

    > Cały wątek sie wypowidam na ten temat a Ty nagle pytasz dlaczego mnie to martwi

    No pytam bo skoro obcuja to w czym problem? Po twojej odpowiedzi na post bramanki chyba jedyna metode w poznaniu utworu literackiego czy takze z innych dziedzin upatrujesz w nauczeniu sie na pamiec j wyrecytowaniu. Jestes kompletnie glucha na inne argumenty wiec nie widze sensu dalszej dyskusji.

    > Dla kogos kto sie nie zna na danej dziedzinie jest to bardzo trudne ponadto rod
    > zic nie ma żadnego porównania z innymi dziećmi.

    Porownywanie do innych to nastepny powazny blad w polskiej edukacji uncertain a rodzice moga talenty swoich dzieci odkryc poprzez umozliwienie im rozwoju.

    > A niby skad ten nauczyciel wie, że dziecko przyzwoiło juz to co miało przyswoić
    > ?

    Bo z nim pracuje, rozmawia, dyskutuje, bo widzi jak wykonuje zadania na poziomie ktory dziecku okreslil.
  • mama303 11.02.13, 00:17
    carmita80 napisała:

    > Po twojej odpowiedzi na post braman
    > ki chyba jedyna metode w poznaniu utworu literackiego czy takze z innych dziedz
    > in upatrujesz w nauczeniu sie na pamiec j wyrecytowaniu.

    Nie przeinaczaj moich słów: nigdzie nie napisałam, że jest to wg mnie jedyna metoda.

    > Porownywanie do innych to nastepny powazny blad w polskiej edukacji uncertain a rodzic
    > e moga talenty swoich dzieci odkryc poprzez umozliwienie im rozwoju.

    A skad masz wiedzieć czy Twoje dziecko ma wyjatkowy talent plastyczny jesli nie porównasz z innymi pracami dzieci w podobnym wieku, albo że ma zdolnosci literackie?

    > Bo z nim pracuje, rozmawia, dyskutuje, bo widzi jak wykonuje zadania na poziomi
    > e ktory dziecku okreslil.

    No więc jak zwał tak zwał - dokonuje pewnej oceny.
  • scher 10.02.13, 21:24
    carmita80 napisała:

    > > Dzieciom należy umożliwiać kontakt ze sztuką. Może i są inne sposoby ćwiczenia
    > > pamięci, ale ten jest jednocześnie wychowaniem do obcowania z pięknem.
    > Tiaa, obcowanie ze sztuka i poprzez uczenie sie jej na pamiec wink

    Wyśmiewanie tego świadczy po prostu o twoim braku ogłady. Nie nauczono cię obcowania ze sztuką, dlatego nie potrafisz zarazić taką pasją uczniów.

    > > Szkoła dzisiaj się tak totalnie zdegenerowała, że nie widzi powodu, aby zmuszać
    > > dzieci do czegokolwiek. I tylko co mądrzejsi rodzice patrzą na to z bezradnym
    > > przerażeniem.
    > Bo przez przymus jeszcze nigdy w niczym nie odniesiono oczekiwanych rezultatów.

    Właśnie tak was, nauczycieli, zindoktrynowano, poszło na to mnóstwo publicznych pieniędzy w ostatnich latach. Skażono was ideologią permisywizmu, relatywizmu i fałszywie rozumianej wolności.


    --
    Ne puero gladium!
  • carmita80 10.02.13, 21:47
    scher napisał:

    > Wyśmiewanie tego świadczy po prostu o twoim braku ogłady. Nie nauczono cię obco
    > wania ze sztuką, dlatego nie potrafisz zarazić taką pasją uczniów.

    W szkole zmuszano mnie do uczenia sie wierszy na pamiec, ktorych nie pamietalam dluzej niz do zdania na ocene pozytywna, bo mnie nie ujely, uczenie sie na pamiec tego nie dokonalo uncertain
    Sztuke poznawalam samodzielnie czytajac ksiazki, biografie, tworzac samemu a nie kopiujac na ocene, bo mi kazano. Nie znosze odtworczosci, kopiowania, zakuwania i zapominania. Odpytywania zamiast naturalnej dyskusji itd.


    > Właśnie tak was, nauczycieli, zindoktrynowano, poszło na to mnóstwo publicznych
    > pieniędzy w ostatnich latach. Skażono was ideologią permisywizmu, relatywizmu
    > i fałszywie rozumianej wolności.

    Niektorzy tkwia gleboko w przeszlosci, zostali zabetonowani i nic juz dla nich nie mozna zrobic. Miejmy nadzieje, ze w koncu przemina wraz ze swoimi skostnialymi, nieecemtynymi i szkodliwymi metodami.
  • mama303 10.02.13, 21:54
    carmita80 napisała:

    > W szkole zmuszano mnie do uczenia sie wierszy na pamiec, ktorych nie pamietalam
    > dluzej niz do zdania na ocene pozytywna, bo mnie nie ujely, uczenie sie na pam
    > iec tego nie dokonalo uncertain

    Ale przynajmiej wyrobiłeś sobie zdanie że te wiersze Cię nie ujęły. Znaczy obcowałeś z ta poezją.
    > Sztuke poznawalam samodzielnie czytajac ksiazki, biografie, tworzac samemu a ni
    > e kopiujac na ocene, bo mi kazano.
    Postulujesz samodzielną edukacje domową? szkoła zawsze proponuje jakis program nauczania....
  • carmita80 10.02.13, 22:05
    mama303 napisała:

    > carmita80 napisała:

    > Ale przynajmiej wyrobiłeś sobie zdanie że te wiersze Cię nie ujęły. Znaczy obco
    > wałeś z ta poezją.

    Nie, nie obcowalam, zostalam zmuszona do nauczenia sie ich na pamiec. Obcuje z czyms bo sie tym prawdziwie interesuje (nawet jesli chwilowo), bo chce cos poznac a to duza roznica

    > Postulujesz samodzielną edukacje domową? szkoła zawsze proponuje jakis program
    > nauczania....

    Edukacja domowa jest tylko opcja. Nie chodzi o program a o metody.
  • mama303 10.02.13, 22:23
    carmita80 napisała:

    >
    > Nie, nie obcowalam, zostalam zmuszona do nauczenia sie ich na pamiec.

    No i tym sposobem zostałas zmuszona do zaobcowania z poezją.

    >Obcuje z
    > czyms bo sie tym prawdziwie interesuje

    Nie jest to warunek konieczny obcowania smile

    > Edukacja domowa jest tylko opcja. Nie chodzi o program a o metody.

    Program też, bo w programie np. może być nauka na pamięć okreslonej poezji
  • carmita80 10.02.13, 23:46
    mama303 napisała:

    > carmita80 napisała:
    > Nie jest to warunek konieczny obcowania smile

    Owszem jest to warunek konieczny. Jesli nie bedziesz lubic czytac i nie zainteresuje ci co czytasz nie bedziesz z tym obcowac, nie bedziesz umiala powiedziec o czym byl tekst, ktory przeczytalas, wziac udzial w dyskusji itd. Przeczytasz tekst, nawet jesli nauczysz sie tekstu na pamiec nie bedzie mial dla ciebie sensu.
  • mama303 11.02.13, 00:19
    carmita80 napisała:

    > Owszem jest to warunek konieczny. Jesli nie bedziesz lubic czytac i nie zainte
    > resuje ci co czytasz nie bedziesz z tym obcowac, nie bedziesz umiala powiedziec
    > o czym byl tekst, ktory przeczytalas, wziac udzial w dyskusji itd. Przeczytasz
    > tekst, nawet jesli nauczysz sie tekstu na pamiec nie bedzie mial dla ciebie se
    > nsu.

    Wiesz co jest pare utworów literackich, które mi sie nie podobały ale je przyczytałam smile
  • scher 10.02.13, 21:56
    carmita80 napisała:

    > W szkole zmuszano mnie

    Powtarzasz to mnie w kilku kolejnych postach.
    Mnie, mnie, ja, ja... Nie za bardzo jesteś skupiona na sobie, na swoich osobistych doświadczeniach? Taki narcyzm to jeden z rezultatów zbyt liberalnego wychowania.

    --
    Ne puero gladium!
  • carmita80 10.02.13, 22:08
    scher napisał:

    > Powtarzasz to mnie w kilku kolejnych postach.
    > Mnie, mnie, ja, ja... Nie za bardzo jesteś skupiona na sobie, na swoich osobist
    > ych doświadczeniach? Taki narcyzm to jeden z rezultatów zbyt liberalnego wychow
    > ania.
    Bo to moje doswiadczenia. Moich dzeci nie zmuszaja. Wiem tez ze zmuszano moich kolegow, nie wiem czy wszgstkich.
  • mama303 10.02.13, 22:25
    carmita80 napisała:

    > Bo to moje doswiadczenia. Moich dzeci nie zmuszaja. Wiem tez ze zmuszano moich
    > kolegow, nie wiem czy wszgstkich.

    Ale każdego do czegos tam nielubianego szkoła zmusza. Przynajmniej dzieci sobie wyrabiaja poglad co lubią, czego nie lubią, co by chciały potem robić.
  • carmita80 10.02.13, 22:51
    mama303 napisała:


    > Ale każdego do czegos tam nielubianego szkoła zmusza. Przynajmniej dzieci sobie
    > wyrabiaja poglad co lubią, czego nie lubią, co by chciały potem robić.

    Hmmm, na przykladzie moich dzieci to oboje szkole bardzo lubia, corka ma 10 lat jest w 5kl i jak dotad nie slysze zeby czegos nie lubila albo zeby ja zmuszano do nauki czegokolwiek. Wyniki ma dobre, z czegos jest na poziomie z nastepnen klasy a z czegos innego srednio ale pracuje nad polepszeniem itd ale bez presji i przymusu. Mlodszy ma 5 lat i jest w 1kl (drugi rok w szkole) i jakos jeszcze nie jslyszalam "nie lubie tego czy tamtego) a nad czytaniem pracuje wiecej aby podniesc poziom ale metoda jest taka, ze nawet sie nie zorientowal i robi to z przynennoscia bo czyta ksiazki ktore sam wybral smile
  • mama303 10.02.13, 23:10
    carmita80 napisała:

    >
    > Hmmm, na przykladzie moich dzieci to oboje szkole bardzo lubia, corka ma 10 lat
    > jest w 5kl i jak dotad nie slysze zeby czegos nie lubila albo zeby ja zmuszano
    > do nauki czegokolwiek.

    Nie wiem czy to tak dobrze, że wszystko lubią i to na tym samym poziomie. W sumie jeszcze sie może coś wykrystalizuje, maja czas smile
  • carmita80 10.02.13, 23:37
    mama303 napisała:

    > Nie wiem czy to tak dobrze, że wszystko lubią i to na tym samym poziomie. W sum
    > ie jeszcze sie może coś wykrystalizuje, maja czas smile

    A dlaczego nie dobrze? To sa zalozenia edukacji podstawowej, poznac to co istotne na rownym poziomie, na studia w konkfetnym kierunku przyjdzie czas. Poznaja, ucza sie, przygotowuja pronekty, pisza opowiadania, czytaja publicznie, dyskutuja, zadaja pytania smialo, bez zahamowan ale nie na oceny, nie pod wplywem przymusj i stresujac sie.
  • mama303 11.02.13, 00:24
    carmita80 napisała:

    > A dlaczego nie dobrze? To sa zalozenia edukacji podstawowej, poznac to co istot
    > ne na rownym poziomie

    Ale nie ma takich założeń że trzeba kazdy przedmiot jednakowo lubić smile
  • bramanka 10.02.13, 19:24
    maja odpowiedzi ustne- wedlug mnie zenada uncertain
    nie jest to obiektywne ocenianie, czesto nerwy przerastaja- i co sie wtedy ocenia: wiedze, brak opanowania/nieumiejetność kontrolowania emocji, czy umiejenośc wypowiedzi? konia z rzedem temu, kto mi odpowie na to pytanie- metoda prehistoryczna i szkodliwa- i ja i moj syn nalezymy do osób, które maja niewątpliwą umiejetnośc/latwość wyrażania się- zawsze dostajemy wiecej niż na to zasługujemy wink
    a po co przygotowywac tekst do ładnego czytania? oczywiscie, pomijam etap nauki czytania, gdzie dzieci są sprawdzane ustnie z umiejetności biegłego czytania? jaki to miałoby mieć to cel?
    wiersz- moge sie zgodzic, byle nie za czesto- raz na rok może.
    ale gorąco powieram ćwiczenie głośnych wypowiedzi- typu wyraź swoje zdanie, pzrygotuj krótką prezentację/referat (byle nie na pamięc).
    na jezykach- jak najbardziej powinno byc oceniane, ale nie bezkontekstowe: jak jest po angielsku kot? tylko np przeprowadz dialog z kolegą, opowiedz o tym i tym (moze byc przygotowane w domu- trzeba od czegos zaczac)- ale z sensem i w kontekscie.
  • mama303 10.02.13, 20:03
    bramanka napisała:

    > maja odpowiedzi ustne- wedlug mnie zenada uncertain

    Dlaczego? niektóre dzieci nie potrafią powiedzieć ładnie i z sensem kilku zdań na okreslony temat, tego powinna uczyć szkoła właśnie.

    > nie jest to obiektywne ocenianie, czesto nerwy przerastaja

    Niektórzy wolą taka formę wypowiedzi niz pisemną, moja córka np. smile zatem na sprawdziananch pisemnych bardziej sie stresuje.....ale zgadzam sie że wielu ludzi nerwy przerastają i stąd szkoła powinna tego uczyć.
    > ia: wiedze, brak opanowania/nieumiejetność kontrolowania emocji, czy umiejenośc
    > wypowiedzi? konia z rzedem temu, kto mi odpowie na to pytanie

    Ależ chodzi o wszystko powyżej. Kiedy sie tego uczyć?

    > a po co przygotowywac tekst do ładnego czytania? oczywiscie, pomijam etap nauki
    > czytania, gdzie dzieci są sprawdzane ustnie z umiejetności biegłego czytania?
    > jaki to miałoby mieć to cel?

    A ja właśnie odwrotnie, odradzałabym czytanie głosne publiczne gdy dzieci sie uczą bo to dla słabiej czytajacych strasznie męczące jest /i dla słuchajacych/smile podczas gdy doskonalenie pieknego czytania jest wg mnie OK.

    > ale gorąco powieram ćwiczenie głośnych wypowiedzi- typu wyraź swoje zdanie, pzr
    > ygotuj krótką prezentację/referat (byle nie na pamięc).
    No właśnie o to mi chodzi! i o języki obce szczególnie
  • carmita80 10.02.13, 20:34
    mama303 napisała:


    > Dlaczego? niektóre dzieci nie potrafią powiedzieć ładnie i z sensem kilku zdań
    > na okreslony temat, tego powinna uczyć szkoła właśnie.

    Ale powody takich problemow moga byc rozne. Jesli dziecko ma problemy z wyrazaniem sis poprzez wypowiedzi to byc moze stres, nie rozumienie przedmiotu wypowiedzi, rozkojarzenie itd. Trzeba poszukac przyczyny, zachecic, stowrzyc odoowiednia atmosfere aby ulatwic wypowiedzi, odpytywanie i ocenianie poglebi tylko problem.


    > Niektórzy wolą taka formę wypowiedzi niz pisemną, moja córka np. smile zatem na s
    > prawdziananch pisemnych bardziej sie stresuje.....ale zgadzam sie że wielu ludz
    > i nerwy przerastają i stąd szkoła powinna tego uczyć.

    Ale jak wedlug ciebie powinna uczyc?


    > Ależ chodzi o wszystko powyżej. Kiedy sie tego uczyć?

    Ale ty wciaz o nauce. Przeciez normalnie dzieci nie maja problemu z wypowiadaniem sie, natomiast problemy powstaja gdy sie je odpytuje i ocenia, zwlaszcza negatywnie.

    > A ja właśnie odwrotnie, odradzałabym czytanie głosne publiczne gdy dzieci sie u
    > czą bo to dla słabiej czytajacych strasznie męczące jest /i dla słuchajacych/:-
    > ) podczas gdy doskonalenie pieknego czytania jest wg mnie OK.


    Bo dzieci uczy sie czytac glosno ale 1/1 a nie przed cala klasa.
  • mama303 10.02.13, 20:45
    carmita80 napisała:

    > Ale powody takich problemow moga byc rozne. Jesli dziecko ma problemy z wyrazan
    > iem sis poprzez wypowiedzi to byc moze stres, nie rozumienie przedmiotu wypowie
    > dzi, rozkojarzenie itd.

    Oczywiscie, ze moga byc rózne ale trening czyni mistrza.

    > Ale jak wedlug ciebie powinna uczyc?

    Normalnie. Dawac wskazówki, ćwiczyć, prezentować, motywować ocenami tak jak wszystko inne. Testów tez dzieci sie uczą rozwiązywać.

    > Ale ty wciaz o nauce. Przeciez normalnie dzieci nie maja problemu z wypowiadan
    > iem sie, natomiast problemy powstaja gdy sie je odpytuje i ocenia, zwlaszcza n
    > egatywnie.

    normalnie własnie dzieci MAJĄ ten problem! Często mają wiadomosci ale nie umieją ich zaprezentować właśnie. Sporo dorosłych ma z tym również problem. A przeciez to można opanować, to nie koniecznie musi byc talent wrodzony, mozna sie tego wyuczyć.

  • carmita80 10.02.13, 20:58
    mama303 napisała:

    > Oczywiscie, ze moga byc rózne ale trening czyni mistrza.

    Ale trening czego? Bycia odpytywanym na ocene? Stresu zwiazany z tym moze byc duzy, mozna nie rozumiec przedmiotu na jaki sie wypowiada, wstydzic sie porazki, nie lubic wystapien itd. Co ty chcesz trenowac?
    Rozmowy, dyskusje na lekcjach powinny byc naturalne a nie wgmuszane odpytywaniem.


    > Normalnie. Dawac wskazówki, ćwiczyć, prezentować, motywować ocenami tak jak wsz
    > ystko inne. Testów tez dzieci sie uczą rozwiązywać.

    Motywowac pochwalami w stylu "trafna uwaga", "dobre ujecie problemu" itp.negatywne oceny czy uwagi to blad. Owszem pokazanie blednego myslenia umiejetnie poprzez wyeksponowanie trafnego tak ale nie na zasadzie " nie nauczyles sie Kowalski, siadaj 1" i to przy dobrych wiatrach.


    > normalnie własnie dzieci MAJĄ ten problem! Często mają wiadomosci ale nie umiej
    > ą ich zaprezentować właśnie. Sporo dorosłych ma z tym również problem. A przeci
    > ez to można opanować, to nie koniecznie musi byc talent wrodzony, mozna sie teg
    > o wyuczyć.

    Nie, problemy maja dzieci i dorosli, ktorzy sa i byli pddawani presji, na ktorych wymuszano wypowiedzi i oceniano je pozytywnie i negatywnke i to przy innych a tak byc nie powinno. Oceny nie powinny byc jawne tak jak negatywne uwagi. Brak umiejetnosci wypowiedzi to produkt zlego podejscia, stresu itp.

  • mama303 10.02.13, 21:39
    carmita80 napisała:

    > Ale trening czego? Bycia odpytywanym na ocene? Stresu zwiazany z tym moze byc d
    > uzy, mozna nie rozumiec przedmiotu na jaki sie wypowiada, wstydzic sie porazki,
    > nie lubic wystapien itd. Co ty chcesz trenowac?

    Chciałabym aby trenowano w szkole umiejetność publicznego wypowiadania się dzieci.

    > Rozmowy, dyskusje na lekcjach powinny byc naturalne a nie wgmuszane odpytywanie
    > m.

    Zeby swobodnie sobie dyskutować trzeba sie tego nauczyć. Niewielu ma taka zdolnośc wrodzoną.

    > Motywowac pochwalami w stylu "trafna uwaga", "dobre ujecie problemu" itp.negaty
    > wne oceny czy uwagi to blad. Owszem pokazanie blednego myslenia umiejetnie pop
    > rzez wyeksponowanie trafnego tak ale nie na zasadzie " nie nauczyles sie Kowals
    > ki, siadaj 1" i to przy dobrych wiatrach.

    No ale to jest problem natury ogólnej: jak motywowac uczniów do czegokolwiek....

    > Brak umiejetnosci wypowiedzi to produkt zlego podejscia, stresu itp.

    No ale przeciez pisze że podejscie jest zerowe, nie ma go w ogóle i tym sie niepokoję.

  • carmita80 10.02.13, 22:18
    mama303 napisała:

    > Chciałabym aby trenowano w szkole umiejetność publicznego wypowiadania się dzie
    > ci.

    Ale ja pytalam jakimi metodami? Moje dzieci i znane mi nie maja z tym problemu, ani teraz kiedy do szkoly chodza anie wczesniej. Jestem przekonana ze dlatego iz zawsze sie z nimi rozmawialo, pytalo i wysluchiwalo ich zdania, tlumaczylo dlaczego nie zawsze maja racje itd i tak samo jest w szkole.


    > Zeby swobodnie sobie dyskutować trzeba sie tego nauczyć. Niewielu ma taka zdoln
    > ośc wrodzoną.

    Tak, ale przez rozmowy, wyrazanie swoich mysli od kiedy mlody czlowiek zaczyna mowic. Stresujace odpytywanki na lekcjach nie sa metoda.

    > > Motywowac pochwalami w stylu "trafna uwaga", "dobre ujecie problemu" itp.

    > No ale to jest problem natury ogólnej: jak motywowac uczniów do czegokolwiek...

    Zainteresowaniem przedmiotem rozmowy.

    >
    > No ale przeciez pisze że podejscie jest zerowe, nie ma go w ogóle i tym sie nie
    > pokoję.

    Ale czyje podejscie i do czego?
    >
  • mama303 10.02.13, 22:42
    carmita80 napisała:

    > Ale ja pytalam jakimi metodami? Moje dzieci i znane mi nie maja z tym problemu,
    > ani teraz kiedy do szkoly chodza anie wczesniej. Jestem przekonana ze dlatego
    > iz zawsze sie z nimi rozmawialo, pytalo i wysluchiwalo ich zdania, tlumaczylo
    > dlaczego nie zawsze maja racje itd i tak samo jest w szkole.

    Ale mam Ci teraz przedstawiac metody nauki publicznych wystapień? przeciez możesz sobie to sama poszukać.
    Byłaś na lekcji, gdzie dzieci dyskutują? Dwoje, troje sie wypowiada swobodnie i na temat, reszta milczy albo jest ciagnieta za język na siłę.

    > Tak, ale przez rozmowy, wyrazanie swoich mysli od kiedy mlody czlowiek zaczyna
    > mowic. Stresujace odpytywanki na lekcjach nie sa metoda.

    Rozmowy swoją drogą a przygotowanie wypowiedzi ustnej na jakis temat swoją drogą, podobnie jak przygotowanie wypowiedzi pisemnej. To są różne umiejętnosci.

    > Zainteresowaniem przedmiotem rozmowy.

    Nie wszystko wszystkich zainteresuje, niestety.

    > Ale czyje podejscie i do czego?
    Zapomniałas juz o czym dyskusja?
    > >
  • carmita80 10.02.13, 23:00
    mama303 napisała:


    > Byłaś na lekcji, gdzie dzieci dyskutują? Dwoje, troje sie wypowiada swobodnie i
    > na temat, reszta milczy albo jest ciagnieta za język na siłę.

    Owszem bylam i to na roznych poziomacb edukacji i nawet maluchy nie moga sie doczekac aby zabrac glos, tyle ze to nie w pl a to na pewno nie efekty uczenia sie na pamiec i recgtowania oraz tego o czym napisala bramanka.

    > Rozmowy swoją drogą a przygotowanie wypowiedzi ustnej na jakis temat swoją drog
    > ą, podobnie jak przygotowanie wypowiedzi pisemnej. To są różne umiejętnosci.

    Pytanie tylko w jakim celu to przgotowanie wypowiedzi, aby zostac odpytanym i ocenionym czy aby wziac udzial w dyskusji?


    > Zapomniałas juz o czym dyskusja?

    Nie, ale zdaje sie o odpytywaniu i ocenianiu oraz uczeniu sie na pamiec, to juz nie funkcjonuje, bo nieecektywne i szkodliwe, ale jesli problem istnieje to nalezy poszukac przyczyn.
  • mama303 10.02.13, 23:25
    carmita80 napisała:

    > Owszem bylam i to na roznych poziomacb edukacji i nawet maluchy nie moga sie do
    > czekac aby zabrac glos, tyle ze to nie w pl a to na pewno nie efekty uczenia si
    > e na pamiec i recgtowania oraz tego o czym napisala bramanka.

    No właśnie w pl sie nie uczą! Małe dzieci owszem klepią ochoczo czesto nie na temat jedno przez drugie.

    > Pytanie tylko w jakim celu to przgotowanie wypowiedzi, aby zostac odpytanym i
    > ocenionym czy aby wziac udzial w dyskusji?

    Może byc i do dyskusji i do samodzielnego przedstawienia jakiegos tematu.

    > Nie, ale zdaje sie o odpytywaniu i ocenianiu oraz uczeniu sie na pamiec, to juz
    > nie funkcjonuje, bo nieecektywne i szkodliwe, ale jesli problem istnieje to na
    > lezy poszukac przyczyn.

    Nie o odpytywaniu, nie o ocenianiu tylko o nauce ustnych wypowiedzi. To było tematem wątku smile
  • olena.s 10.02.13, 23:17
    U nas też żadnych odpowiedzi na stopień, żadnych wierszy na pamięć.
    Za to:
    1. dyskusje. Nie, nie dyskusje "a co ty sądzisz o losie Janka Muzykanta", tylko stawia się kontrowersyjny problem, i np. dzieli dzieci na grupy, jedne przygotowują argumenty za, drugie - przeciw, najpierw dyskutując w swoim zespole, potem ścierając się na forum klasy. W początkach roku mieli np. sporo dyskusji na tematy ustroju (demokracja versus dyktatura), albo o granicy ekspresji siebie w szkole za pomocą stroju.
    2. drama. Teraz dzieciaki przygotowują przdstawienie ściśle - musical. Ucza je gry aktorskiej, otwierania siebie, robienia publicznie czegos budzącego śmiech itp.
    3. recytacji wierszy nie ma, za to dzieci pisały i czytały publicznie utwory róznych gatunków, od haiku w pierwzej klasie począwszy.
    Efekty: na ile mogę oceniać pobieżnie, dzieci są bardzo śmiałe i nabrały więcej umiejętności komunikacyjnych niż za mojej starczej pamięci na skutek odpytywania na stopień.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 00:46
    olena.s napisała:

    > 1. dyskusje. Nie, nie dyskusje "a co ty sądzisz o losie Janka Muzykanta", tylko
    > stawia się kontrowersyjny problem, i np. dzieli dzieci na grupy, jedne przygot
    > owują argumenty za, drugie - przeciw, najpierw dyskutując w swoim zespole, pote
    > m ścierając się na forum klasy. W początkach roku mieli np. sporo dyskusji na t
    > ematy ustroju (demokracja versus dyktatura), albo o granicy ekspresji siebie w
    > szkole za pomocą stroju.

    O widzisz a u nas tego nie ma.

    > 2. drama. Teraz dzieciaki przygotowują przdstawienie ściśle - musical. Ucza je
    > gry aktorskiej, otwierania siebie, robienia publicznie czegos budzącego śmiech
    > itp.

    To akurat ma wiele wspólnego z recytacja utworu literackiego. Tez sie człowiek otwiera, przełamuje, może śmieszyć, wzruszyć itd.

    > 3. recytacji wierszy nie ma, za to dzieci pisały i czytały publicznie utwory ró
    > znych gatunków, od haiku w pierwzej klasie począwszy.

    a u nas pisały owszem ale juz nie prezentowały publicznie sad
  • olena.s 11.02.13, 06:56
    > O widzisz a u nas tego nie ma
    To się postaraj, żeby było - albo łataj dziurę nauką w domu.


    > To akurat ma wiele wspólnego z recytacja utworu literackiego. Tez sie człowiek
    > otwiera, przełamuje, może śmieszyć, wzruszyć itd.
    Nie, ma bardzo niewiele wspólnego.
    Człowiek się nie przełamuje ot, tak, musi się tego nauczyć, i nie polega to na wkuciu linijek tekstu, tylko na umiejętnościach takich (z szacunkiem dla proporcji, ja opisuję doświadczania z dziesięciolatkami) jakich nabywają studenci pierwszego roku szkoły teatralnej. I potrzebuje do tego życzliwego otoczenia. Pisałam kiedyś (nie o swojej szkole, tym razem) o dzieciaku z chorobliwym lękiem przed publicznymi wystąpieniami i jak udało się to zmienić. Może da ci do myślenia tutaji ochlodzi twój zapał do odpytywania i wkuwania na pamięć.


    > a u nas pisały owszem ale juz nie prezentowały publicznie sad
    U nas to i owo prezentują, ale w całkiem innym, wyluzowanym entourage - pamiętam właśnie wiersze własne czytane na głos w pierwszej klasie, pamiętam jakiś tydzień poezji, kiedy dzieciaki czytały utwory na stołówce do kotleta smile, ale jedno mogę ci powiedzieć absolutnie spokojnie: moje dziecko do dziś, klasa piąta, ani razu nie uczyło się wiersza do szkoły.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • joannab-o 11.02.13, 10:56
    olena.s napisała:


    I potrzebuje do tego życzliwego otoczenia. Pi
    > sałam kiedyś (nie o swojej szkole, tym razem) o dzieciaku z chorobliwym lękiem
    > przed publicznymi wystąpieniami i jak udało się to zmienić.
    Mój syn poszedł do (polskiej) szkoły bez takiego lęku, a wyszedł z lękiem. Szkoła trzyklasowa i w sumie dobra z fajnymi nauczycielami, więc dla mnie o był niewątpliwie skutek oceniania i wiążącego się z nim braku zaufania do otoczenia.
  • olena.s 11.02.13, 11:09
    Ja tu słyszałam o polskim maluchu, coś po zerówce? którego najpierw szkoła musiała oduczać nerwowego poprawiania literek i wpoic mu, że nie musi dociągać równo do kreski.
    Pewnie w efekcie bardziej gryzmoli, za to też bardziej lubi szkołę i nie traktuje jej jako jednej wielkiej zasadzki.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • morekac 11.02.13, 09:36
    . Nie, nie dyskusje "a co ty sądzisz o losie Janka Muzykanta",
    > tylko
    Taka dyskusja to i tak biedy...
    Dyskusja jest najczęściej na temat: "a co ty sądzisz o losie Janka Muzykanta i dlaczego uważasz go za ciężki"
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • morekac 11.02.13, 09:36
    pół biedy
    miało być
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • olena.s 11.02.13, 10:22
    Fakt, zawsze może być gorzej.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • bramanka 10.02.13, 22:33
    ja mysle, ze powinnismy ustalic pewne rzeczy.
    1. każdy z nas jest za tym, zeby szkola uczyła wypowiedzi ustnych
    2. osobiscie uwazam, ze ogólnie, nauka na pamiec do niczego nie prowadzi- i, na milosc boską- zostalo to udowodnione tysiace razy- jest to jeden z zarzutów dot. polskiej szkoly.
    3. zgadzam się z tym, że nalezy sie uczyc pewnych podstawowych, klasycznych utworów poetyckich na pamiec- bynajmniej nie po to, zeby recytowac je przy klasie- no ja was prosżę- godzina, dwie odpytywania na ocene litwo, ojczyzno, czy innych kwiatków- to jest strata czasu- ale z mocnym umiarem- tzn uwazam, ze w edukacji przez dwanascie lat jest ich zalednie kilka!
    4. zgadzam sie z tym, ze nalezy uczyc retoryki- ale na boga, przeciez nie przy odpytywaniu o roslinach okrytonasiennych- jakiez to emocje mozna okazac? jak to pomaga w kształtowaniu umiejetnosci przekonywania, referowania, czy tez np negocjacji? to sie robie w zupełnie inny sposób- poprzez dyskucje, prezentacje, referaty, drama sie kłania
    5. zgadzam sie z tym, że nalezy uczyc dzieci obcowac ze sztuka- to sie robi nie uczac sie na pamiec- poprzez np interpretacje pozezji, prozy, obrazów- poprzez nasladowanie stylów

    przedstawione przez was metody sa prehistoryczne- i zazdroszcze, ze dzieci nie sa odpytywane. to najprostsza metoda, zeby "zamnkąć" dzieci na wieki.
    jedną z rzeczy, ktora mnie poraża jest to, że studenci nie chca wyrazac swoich opinii, nie chcą dyskutować- cóż, lata negatywnego treningu- strachu przed byciem negatywnie ocenionych, strachu przed popełnieniem błedu- kóry jest normalny w procesie nauki- strach przed zadawaniem pytań- to jest okropne. od razu mozna wyłapać studentów, którzy sa studentami z programów wymiany, lub odbywali poprzednie etapy kształcenia poza polską - normalnie zadaja pytanie, wyrazaja swoje watpliwości, umieją i chcą dyskutować- a nie chowają sie pod stołem.
    podobni ejest wsrod dorosłych- proponuje jakąkolwiek dyskusję polaków w miedzynarodowym gremium- oni po prostu nie maja zadnych pytan, nic do dodania, nie kontestują- nauczeni, ze lepiej siedziec cie
    żenada- i własnie, z braku rzetelnej wiedzy rodzice popieraja takie negatywne techniki, ktore sprawią, że dzieci nie otworza sie nigdy na jakąkolwiek dyskusję
  • mama303 10.02.13, 23:01
    bramanka napisała:

    > 2. osobiscie uwazam, ze ogólnie, nauka na pamiec do niczego nie prowadzi- i, na
    > milosc boską- zostalo to udowodnione tysiace razy- jest to jeden z zarzutów do
    > t. polskiej szkoly.

    A jak inaczej nauczyc sie czegokolwiek jak nie na pamięć? Oczywiscie sa przeróżne metody zapamiętania ale jednak ZAPAMIĘTANIA. Dzieci z gorsza pamiecią maja wieksze problemy w szkole.
    > 3. zgadzam się z tym, że nalezy sie uczyc pewnych podstawowych, klasycznych utw
    > orów poetyckich na pamiec- bynajmniej nie po to, zeby recytowac je przy klasie
    Także po to aby je publicznie własnie zaprezentować.

    > 4. zgadzam sie z tym, ze nalezy uczyc retoryki- ale na boga, przeciez nie przy
    > odpytywaniu o roslinach okrytonasiennych
    Odwróciłabym to: nauka retoryki i łatwosci wysławiania się pomaga w przedstawieniu jakiegos materiału choćby o roslinach okrytozalążkowych. To jest pewien środek, technika wypowiedzi na dowolny temat.

    - jakiez to emocje mozna okazac? jak to
    > pomaga w kształtowaniu umiejetnosci przekonywania, referowania, czy tez np neg
    > ocjacji? to sie robie w zupełnie inny sposób- poprzez dyskucje, prezentacje, re
    > feraty, drama sie kłania

    Ależ to sa rózne metody wypowiedzi.
    > 5. zgadzam sie z tym, że nalezy uczyc dzieci obcowac ze sztuka- to sie robi nie
    > uczac sie na pamiec- poprzez np interpretacje pozezji, prozy, obrazów- poprzez
    > nasladowanie stylów

    Nauka na pamięc jest poprostu jedna z metod dokładnego poznania jakiegos utworu a potem mozliwosci jego wyrecytowania.

    > przedstawione przez was metody sa prehistoryczne- i zazdroszcze, ze dzieci nie
    > sa odpytywane.

    Obecną powszechna metodą "nowoczesną" jest test

    > jedną z rzeczy, ktora mnie poraża jest to, że studenci nie chca wyrazac swoich
    > opinii, nie chcą dyskutować
    Bo nikt ich tego nie uczy, o tym właśnie piszę.
    >od razu mozna
    > wyłapać studentów, którzy sa studentami z programów wymiany, lub odbywali popr
    > zednie etapy kształcenia poza polską - normalnie zadaja pytanie, wyrazaja swoj
    > e watpliwości, umieją i chcą dyskutować- a nie chowają sie pod stołem.

    Ale oni sie włąśnie tego ucza od najmłodszych lat. Ciągle wystepuja publicznie, czytają publicznie, recytują, przygotowują ustne wypowiedzi i jeszcze ucza sie robic to ciekawie.

  • carmita80 10.02.13, 23:10
    Ale oni sie włąśnie tego ucza od najmłodszych lat. Ciągle wystepuja publicznie,
    > czytają publicznie, recytują, przygotowują ustne wypowiedzi i jeszcze ucza sie
    > robic to ciekawie.
    >

    Z duzym prawdopodobienstwem uwazam ze jednak nie odbywa sie to tak jak sobie wyobrazasz.
  • olena.s 10.02.13, 23:19
    > Także po to aby je publicznie własnie zaprezentować
    Kiedy ostatnio prezentowałaś publicznie jakiś klasyczny utwór poetycki?
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 10.02.13, 23:40
    olena.s napisała:

    > > Także po to aby je publicznie własnie zaprezentować
    > Kiedy ostatnio prezentowałaś publicznie jakiś klasyczny utwór poetycki?

    A Ty kiedy ostatnio przygotowałas jakąś dramę i brałas w niej udział?
  • olena.s 10.02.13, 23:43
    To akurat robimy wszyscy dość często - żeby coś załatwić, przekonać, odpowiednio dać w kość teściowej, skupić na sobie uwagę otoczenia, a nawet, co tu dużo gadać, zmanipulować męża.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 00:35
    olena.s napisała:

    > To akurat robimy wszyscy dość często - żeby coś załatwić, przekonać, odpowiedni
    > o dać w kość teściowej, skupić na sobie uwagę otoczenia, a nawet, co tu dużo ga
    > dać, zmanipulować męża.

    ja tam nikogo nie manipuluję
  • bramanka 10.02.13, 23:43
    drama, moja droga, ma znaczenie psychologiczne, symuluje uczucia i ich wyrazanie. troszkę o tym poczytaj.
    prezentacja utworu poetyckiego, jeżeli nie jest sie aktorem etc- nie ma zadnego praktycznego znaczenia- strata czasu.
  • mama303 11.02.13, 00:40
    bramanka napisała:

    > drama, moja droga, ma znaczenie psychologiczne, symuluje uczucia i ich wyrazani
    > e. troszkę o tym poczytaj.
    > prezentacja utworu poetyckiego, jeżeli nie jest sie aktorem etc- nie ma zadnego
    > praktycznego znaczenia- strata czasu.

    Obcowanie ze sztuką ma podobne znaczenie, tez można nią wiele wyrazić.
    poczytaj co daje obcowanie ze sztuką /także dzieciom/.
  • bramanka 11.02.13, 10:01
    obcowanie ze sztuką daje ogromnie wiele- ale czy czytanie poezji porównywanie wyszukiwanie srodków to nie jest obcowanei ze sztuką?
    pamietam w szkole w ramach kształcenia literackiego pracowaliśmy nad 20-30 utworami krótszymi tygodniowo- czy ja z nimi obcowalam? czy musiałabym sie ich nauczyc na pamiec, zeby z nimi obcować? po co mam sie ich uczyc na pamiec? ktorych? po co promowac bezmyslność?

  • mama303 11.02.13, 10:40
    bramanka napisała:

    > obcowanie ze sztuką daje ogromnie wiele- ale czy czytanie poezji porównywanie w
    > yszukiwanie srodków to nie jest obcowanei ze sztuką?

    TEŻ JEST
  • bramanka 10.02.13, 23:26
    wiesz, jestes z betonu. pisz sobie co chcesz- ale po prostu nie masz racji.
    ustne odpytywanie na srodku klasy nie prowadzi na pewno do nauki figur retorycznych- tylko ew. daje traume na cale zycie i szkoli doskonale takich studentów jak mamy- czyli beznadziejnych.

    A jak inaczej nauczyc sie czegokolwiek jak nie na pamięć? Oczywiscie sa przeróż
    > ne metody zapamiętania ale jednak ZAPAMIĘTANIA. Dzieci z gorsza pamiecią maja w
    > ieksze problemy w szkole.

    ale chwilke, chwilkę, nauczenie na pamiec znaczy wykucie, czyli to, ze jest sie w stanie powtórzyc cos słowo w słowo, bez refleksji, bezmyslnie. tego chcesz- bo o tym rozmawiamy. jest to zmora systemu edukacji- przeneis sie do bialorusi, ew. na ukraine- sa w tym doskonali...
    inaczej uczy sie "rozumowo"- jest to nauka poprzez przemyslenie, dojscie do wniosków i przedstawienie własnymi słowami, nie jak wiersza. widzisz róznice?

    Odwróciłabym to: nauka retoryki i łatwosci wysławiania się pomaga w przedstawie
    > niu jakiegos materiału choćby o roslinach okrytozalążkowych. To jest pewien śro
    > dek, technika wypowiedzi na dowolny temat.

    alez ja wiem, co to jest retoryka, dlczego mi tłumaczysz? a powiedz mi- jakąż to figure retoryczna nalezy zastosowac mówiąc o okrytonasiennych :0 ?
    ja, jak nie wiedziałam, mowiłam płynnie i bez zająknięcia, i z uczuciem- na ogół usypiało czujnośc egzaminatora i dostawalam ocene pozytywną- cały czas nie wiedzac...
    główna zasada jest taka, że nie sprawdza sie wiedzy i umiejetności w tym samych czasie.

    Ależ to sa rózne metody wypowiedzi.
    a jakimz to rodajem wypowiedzi jest "bycie odpytywanym" ?? żadną. nieistniejącą. ZBYTECZNA. NIEPRAKTYCZNA. NIEPOTRZEBNA. jest strata czasu- kumasz? nie sprawdza ani wiedzy, ani umiejetnosci wypowiedzi, ani innych funkcji. nie sprawdza NIC.

    Ale oni sie włąśnie tego ucza od najmłodszych lat. Ciągle wystepuja publicznie,
    > czytają publicznie, recytują, przygotowują ustne wypowiedzi i jeszcze ucza sie
    > robic to ciekawie.

    oczywiście, ale nie wiem , czy ty rozumiesz, ew nie, ze tego SIE NIE ROBI PRZEZ ODPYTYWANIE PRZY TABLICY! to jest relikt, beznadzieja, nie pozwlana rozwinąc niczego poza traumą- wypowiedzi ustne, na ocene, nie istnieja nigdzie, na zadnych uczelniach w zadnych szkolach na swiecie (poza białorusią). czas stracony na tym należy przeznaczyc na dyskusje, prace w grupach, na referaty i tym podobne.
  • mama303 11.02.13, 00:06
    bramanka napisała:

    > ustne odpytywanie na srodku klasy nie prowadzi na pewno do nauki figur retorycz
    > nych

    Odpytywanie sprawdza opanowanie umiejetnosci nie prowadzi do nauki smile

    - tylko ew. daje traume na cale zycie i szkoli doskonale takich studentów j
    > ak mamy- czyli beznadziejnych.

    Ale właśnie teraz mamy takich studentów szkolonych na testach głównie.

    > ale chwilke, chwilkę, nauczenie na pamiec znaczy wykucie, czyli to, ze jest sie
    > w stanie powtórzyc cos słowo w słowo, bez refleksji, bezmyslnie.

    A kto Ci to powiedział że uczenie na pamięć to jedynie bezmyslne kucie?

    > inaczej uczy sie "rozumowo"- jest to nauka poprzez przemyslenie, dojscie do wni
    > osków i przedstawienie własnymi słowami nie jak wiersza. widzisz róznice?

    Alez jedno drugiego nie wyklucza, możesz przeciez przedstawic swoimi słowami tego co sie nauczyłas na pamięć. W zasadzie cały proces uczenia polega na ZAPAMIĘTYWANIU. Róznicę w nauczeniu sie wiersza i nauczeniu sie np. partii materiału z historii widzę. I co z tego?

    > alez ja wiem, co to jest retoryka, dlczego mi tłumaczysz? a powiedz mi- jakąż t
    > o figure retoryczna nalezy zastosowac mówiąc o okrytonasiennych :0 ?

    Najlepiej mówić pewnie, głośno, wyraźnie. To bedzie dobra figura do akurat tego typu materiału. Jak bedziesz dukała cos pod nosem niepewnie po cichu - wypadniesz gorzej

    > a jakimz to rodajem wypowiedzi jest "bycie odpytywanym" ?? żadną.

    Co to za konstrukcja "bycie odpytanym"? odpowiadanie na zadawane pytania chyba?... albo przedstawienie wypowiedzi dłuższej na jakis temat. Jest to pewien rodzaj wypowiedzi. Inaczej musisz sie przygotować do jednego, inaczej do drugiego.
    > . ZBYTECZNA. NIEPRAKTYCZNA. NIEPOTRZEBNA. jest strata czasu- kumasz?
    Bardzo potrzebną, praktyczną gdyz w poźniejszym zyciu człowiek z reguły czesciej JESZCZE musi wypowidac sie ustnie niz pisemnie.

    > oczywiście, ale nie wiem , czy ty rozumiesz, ew nie, ze tego SIE NIE ROBI PRZEZ
    > ODPYTYWANIE PRZY TABLICY!
    A czy ja do tego nawołuję? to jest poprsotu jedna z metod sprawdzenia nabytej umiejetności i mozliwość jej zaprezentowania przez dziecko.

    > wypowiedzi ustne, na ocene, nie istnieja nigdzie, na zadnyc
    > h uczelniach w zadnych szkolach na swiecie (poza białorusią).

    Nie ma egzaminów ustnych?
  • bramanka 11.02.13, 09:53
    mylisz podstawowe terminy
    Odpytywanie sprawdza opanowanie umiejetnosci nie prowadzi do nauki smile
    a po co to oceniać? i jakie umiejetmości sprawdza? bo wg mnie, w formule przyjetej w polsce, ma sprawdzac wiedze.

    A kto Ci to powiedział że uczenie na pamięć to jedynie bezmyslne kucie?
    jak to kto? podreczniki do psychologii. nauczenie sie czegos napamiec (czyli słowo w slowo, bezrefleksyjnie, bezmyslnie wg definicji) nie wymaga przemyslenia tematu, refleksji, nie ułatwia zastosowania wiedzy w praktyce- czyli jest bezużyteczne.
    są rzeczy, które trzeba znac na pamięc- ale jest ich kilka.

    Najlepiej mówić pewnie, głośno, wyraźnie. To bedzie dobra figura do akurat tego
    > typu materiału. Jak bedziesz dukała cos pod nosem niepewnie po cichu - wypadni
    > esz gorze

    jaka to bedzie figura, jaka jest funkcja- ty naprawde nie mas zielonego pojecia........... uncertain

    Co to za konstrukcja "bycie odpytanym"? odpowiadanie na zadawane pytania chyba?
    taka kontsrukacja wynikała z twojego pierwszego postu- w żargonie pożal się boże nauczycieli ktorzy to robią tak to się nazywa- niestety- słyszałam wiele razy..... i w całej swojej krasie odpowiada bezsensowi tej czynności

    Bardzo potrzebną, praktyczną gdyz w poźniejszym zyciu człowiek z reguły czescie
    > j JESZCZE musi wypowidac sie ustnie niz pisemnie.
    >

    ja nie wiem, czy ty udajesz, czy ty naprawde jestes taka........
    wczesniej wiele razy pisalam, jako punkt pierwszy, że jest to bardzo ważne, umiejetnośc wypowiadania sie publicznego. ale jej sie tak nie uczy- od wielu dziesiatek lat- jest to przezytek szkól na wschód od Łaby....
    ten sam czas (czyli niemało!!!) nalezy wykorzystać na uczenie dyskusji, wyrażania swojego zdania, [rzekonywania itd (wymieniałam wczesniej) bez oceniania i ucznia, i jego wiedzy. rozumiesz? pewnie nie......

    Nie ma egzaminów ustnych?

    matko, w jakim ty swecie zyjesz? nie zauwazyłas, że odkąd skończyłas studia wiele sie zmieniło- i to juz nie wroci?
    nie, nie ma w praktyce egzaminów ustnych, a raczej jest ich bardzo mało (sama prowadze jeden, jest to w ciagu 5 lat studiów jedyny ich egzamin ustny- pisemny tez oczywiscie jest)
    z tego co wiem, to sa prowadzone na wspomnianej bialorysi i ew. Ukrainie.
    aha, i daruj sobie pisenie, ze bardzo zle; bo to nie wroci- jest nieobiektywne, i korupcjogenne.
  • bramanka 11.02.13, 09:57
    Co to za konstrukcja "bycie odpytanym"? odpowiadanie na zadawane pytania chyba?
    taka kontsrukacja wynikała z twojego pierwszego postu- w żargonie pożal się boże nauczycieli ktorzy to robią tak to się nazywa- niestety- słyszałam wiele razy..... i w całej swojej krasie odpowiada bezsensowi tej czynności

    ooo, proszę corka nie jest odpytywana
    tak napisałaś- masz chyba problemy z utrzymaniem płynności wypowiedzi
  • mama303 11.02.13, 10:39
    bramanka napisała:

    > mylisz podstawowe terminy
    > Odpytywanie sprawdza opanowanie umiejetnosci nie prowadzi do nauki smile
    > a po co to oceniać? i jakie umiejetmości sprawdza? bo wg mnie, w formule przyje
    > tej w polsce, ma sprawdzac wiedze.

    No wiec własnie ta formuła mi nie odpowiada. Uważam, że szkoła ma za zadanie nie tylko sprawdzanie wiedzy. Opanowanie materiału to jedno a jego ciekawe przedstawienie to drugie

    > jak to kto? podreczniki do psychologii. nauczenie sie czegos napamiec (czyli sł
    > owo w slowo, bezrefleksyjnie, bezmyslnie wg definicji) nie wymaga przemyslenia
    > tematu, refleksji, nie ułatwia zastosowania wiedzy w praktyce- czyli jest bezu
    > żyteczne.
    > są rzeczy, które trzeba znac na pamięc- ale jest ich kilka.

    Wiekszość wiadomosci uczysz sie na pamięc czy tego chcesz czy nie, metody zapamietania tylko sa rózne. Możesz wykuć bezmyslnie, możesz uczyc sie na zasadzie skojarzeń itd jednak pakujesz zawsze materiał do pamięci smile

    > jaka to bedzie figura, jaka jest funkcja- ty naprawde nie mas zielonego pojecia
    > ........... uncertain

    Figura bedzie taka jaka stosuja np. wykładowcy smile

    > wczesniej wiele razy pisalam, jako punkt pierwszy, że jest to bardzo ważne, umi
    > ejetnośc wypowiadania sie publicznego. ale jej sie tak nie uczy- od wielu dzies
    > iatek lat- jest to przezytek szkól na wschód od Łaby....

    W ogóle sie nie uczy!

    > ten sam czas (czyli niemało!!!) nalezy wykorzystać na uczenie dyskusji, wyrażan
    > ia swojego zdania, [rzekonywania itd (wymieniałam wczesniej) bez oceniania i uc
    > znia, i jego wiedzy. rozumiesz? pewnie nie......

    Nie nie rozumiem, wiedzy ucznia ocenić nie można? oczywiste jest że dyskusji nie powinno się oceniać ale już prezentacje chyba można, wink
    Tylko znowu nie zacznij litanii nt szkodliwosci oceniania......

    > matko, w jakim ty swecie zyjesz? nie zauwazyłas, że odkąd skończyłas studia wie
    > le sie zmieniło- i to juz nie wroci?
    > nie, nie ma w praktyce egzaminów ustnych, a raczej jest ich bardzo mało (sama p
    > rowadze jeden, jest to w ciagu 5 lat studiów jedyny ich egzamin ustny- pisemny
    > tez oczywiscie jest)

    No i za mało, testomania wszędzie!
    A potem taki wykuty student nie potrafi paru zdań wypowiedzieć.
  • bramanka 11.02.13, 10:49
    > Wiekszość wiadomosci uczysz sie na pamięc czy tego chcesz czy nie, metody zapam
    > ietania tylko sa rózne. Możesz wykuć bezmyslnie, możesz uczyc sie na zasadzie s
    > kojarzeń itd jednak pakujesz zawsze materiał do pamięci smile

    no niem moja droga. pakowanie do pamieci, czyli zapamietywanie, i uczenie sie na pamiec- to dwie różne rzeczy- przyjmij to wreszcie do wiadomości, i nie ośmieszaj się wiecej.

    Figura bedzie taka jaka stosuja np. wykładowcy smile
    znaczy co? chcesz uczyc wygłaszac wykądów? czy interesują cie jakieś, teraz poza wykladami srodowane przez 80% procent czasu metody aktywizujące? dla mniej niz 10 letniego dziecka? nauka moderowania dyskusji????
    Nie nie rozumiem, wiedzy ucznia ocenić nie można? oczywiste jest że dyskusji ni
    > e powinno się oceniać ale już prezentacje chyba można, wink
    > Tylko znowu nie zacznij litanii nt szkodliwosci oceniania......
    >

    albo oceniasz wiedze (????), albo umejestnosc prezentacji, czyli albo wiedze, albo umiejetności. dyskusję jak najbardziej można oceniac- w szkole moich dzieci sa punkty za aktywnośc w dyskusji, które potem przekładaja sie na ocenę. i to jest pozytywne ocenianie.

    czesc to testomania- ale z tego co wiem, to nei wszystko, jest wiele otwartych metod sprawdzania wiedzy.

    A potem taki wykuty student nie potrafi paru zdań wypowiedzieć.
    oczywiscie. a czego to rezultat? ODPYTYWANIA na oceny w szkole! otworzyc taka osobe jest bardzo trudno- i naprawde myslisz, ze udaloby sie, gdzyby mialam ustne egzaminy? raczej by studiów nie skończyli.
  • saszanasza 20.02.13, 11:52
    W liceum słowo pisane było u mnie na bardzo wysokim poziomie. Potrafiłam ładnie, składnie pisać wypracowania, niestety wypowiedzi ustne były dla mnie zmorą....być może stres powodował, że nie potrafiłam poprawnie złożyć zdania, pomimo posiadaniej wiedzy merytorycznej...
    Do dziś mam swoisty rodzaj shizy na punkcie braku umiejętności swobodnego wypowiadania się. Do dziś nie mam najmniejszych problemów z formuowaniem profesjonalnych wypowiedzi pisemnych, w ramach potrzeb, natomiast zastanawiam się, jak przebrnąć przez rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracysad

    Nie jestem przekonana, czy umiejętności oratorskich da się wyuczyć, czy wyćwiczyć. Moim zdaniem są to umiejętności, które albo ktoś ma, albo ich nie ma. Mnie nie pomogło wysławiać się przeczytanie w SP polowy zasobów biblioteki szkolnej, jak również zbiorów własnych. Mam blokadę w porozumiewaniu się face to face, która utrudnia mi funkcjonowanie.

    Co do meritum....bazując na własnym doświadczeniu uważam, że styl odpowiedzi ustnych nie powinien podlegać ocenie, jeśli już, to zawartość merytoryczna, a i tak należy wziąć pod uwagę, że odpowiedzi ustnej towarzyszy szereg innych czynników mogących mieć wpływ na jej przebieg: hałas, a głownie możliwość przerwania jej przez nauczyciela, co zdarza się często i moim zdaniem jest niedopuszczalne.
    Ingerencja nauczyciela lub innych uczniów w wypowiedź pisemną jest mniejsza, łatwiej jest ją napisać gdyż dodatkowo widzi się słowo, można mu nadać konkretny kształt, lub go zmienić.

    O ile wiedzę merytoryczną i zasady ortografii można oceniać i powinno się oceniać, ponieważ jest to wynik edukacji, tak jej prezentacja nie znajduje się na liście umiejętności szkolnych objętych systemem szkolnictwa, więc nie powinna podlegać ocenie.


    --
    http://i48.tinypic.com/o56n84.jpg
  • bramanka 20.02.13, 12:25
    O ile wiedzę merytoryczną i zasady ortografii można oceniać i powinno się oceni
    > ać, ponieważ jest to wynik edukacji, tak jej prezentacja nie znajduje się na li
    > ście umiejętności szkolnych objętych systemem szkolnictwa, więc nie powinna pod
    > legać ocenie.

    owszem, saszanasza prezentacje/wypowiedzi ustne sa na liscie kluczowych kompetencji- i maja byc "uczone" w szkole.
    i tak- da sie tego nauczyć. są osoby, które maja wyjatkową zdolnośc wypowiedzi ustnych (do ktorych i ja, i moje dzieci sie zaliczaja)- ale sa to umiejetności, które można wyćwiczyć i przełamac bariery, przynajmniej do zadawalającego, choc może niedoskonałego poziomu.
    ale n ie robi się tego poprzez "odpytywanie" uczniów.
  • olena.s 20.02.13, 12:31
    > Nie jestem przekonana, czy umiejętności oratorskich da się wyuczyć, czy wyćwicz
    > yć.
    A Demostenes, moja droga?
    Da się, oczywiście, że się da, choć jasne jest dla mnie też, że każdy nie sięgnie szczytów - ale przecież nie o to tu chodzi!.
    Tylko uczyć się tego trzeba tak, jak jazdy na rowerze, albo rozbijania obozu - z frajdą, jako przygody, a nie jako "zakuć, zaliczyć zapomnieć" jakieś 36 chwytów erystycznych.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • joannab-o 20.02.13, 17:20
    olena.s napisała:

    > > Nie jestem przekonana, czy umiejętności oratorskich da się wyuczyć, czy w
    > yćwicz
    > > yć.
    > A Demostenes, moja droga?
    A uczniowie rzymskich szkół? (Nie dość, że musieli umieć wygłosić ad hoc mowę na zadany temat, to jeszcze wierszem o ściśle określonej strukturze) smile
  • fogito 20.02.13, 18:02
    joannab-o napisała:


    > A uczniowie rzymskich szkół? (Nie dość, że musieli umieć wygłosić ad hoc mowę n
    > a zadany temat, to jeszcze wierszem o ściśle określonej strukturze) smile

    Na powrót tej metody bym nie liczyła. Teraz ważne jest aby szkoła dziecka nie stresowała i aby się za bardzo nie przepracowało intelektualnie. Dlatego wybiera z opcji a,b,c i do przodu. Milczenie owiec jednym słowem uncertain
  • mama303 20.02.13, 22:55
    saszanasza napisała:

    > Nie jestem przekonana, czy umiejętności oratorskich da się wyuczyć, czy wyćwicz
    > yć. Moim zdaniem są to umiejętności, które albo ktoś ma, albo ich nie ma. Mnie
    > nie pomogło wysławiać się przeczytanie w SP polowy zasobów biblioteki szkolnej,
    > jak również zbiorów własnych. Mam blokadę w porozumiewaniu się face to face, k
    > tóra utrudnia mi funkcjonowanie.

    Oczywiscie że można to opanować na poziomie zadowalającym, sa rozmaite techniki, sposoby. Sama przechodziłam kilka szkoleń ale już w dorosłym zawodowym życiu. Nie wiem dlaczego nie uczy sie tego dzieci w szkołach.
  • fogito 21.02.13, 07:55
    mama303 napisała:

    > Oczywiscie że można to opanować na poziomie zadowalającym, sa rozmaite techniki
    > , sposoby. Sama przechodziłam kilka szkoleń ale już w dorosłym zawodowym życiu.
    > Nie wiem dlaczego nie uczy sie tego dzieci w szkołach.

    A ja wiem. Bo nauczycielom się nie chce. Bo im za mało płacą, żeby się pochylali nad każdym uczniem. Bo klasy są za duże i łatwiej rozdać karteczki.
  • bramanka 10.02.13, 23:41
    zamiast przyznac racje, napisac ze sie zastanowiłas, dała sie przekonac- to najpierw piszesz tak
    córka nie jest odpytywana ustnie
    wierszy na pamięć na ocenę,
    cały czas piszesz bzdety, jakte wykłócanie sie robisz, a potem wycofujesz sie tyle.
    ale i tak dobrze, ze sie przekonalaś, ufff smile
  • mama303 11.02.13, 00:30
    Alez ja nic nie krecę, nadal uważam, że to bardzo źle że dzieci nie wypowiadaja sie ustnie w szkole i nie sa tego uczone i że nie ucza sie tekstów na pamięć. Ocena to sprawa drugorzędna.A tu wiekszośc skupiło sie na OCENIE. Oceny są póki co w polskiej szkole!
  • olena.s 11.02.13, 06:42
    Kręcisz. Zaczęłaś od odpytywania i uczenia na pamięć wierszy, a potem prześlizgnęłaś się do publicznych wystąpień, co jakby nie patrzeć jest czymś kompletnie innym.
    Co masz zresztą na myśli pisząc, że dzieci "nie wypowiadają się ustnie w szkole"? Nie używają strun głosowych? Jak nauczycielka do nich mówi, to odpowiadają SMSami, czy jak?
    A oceny można wystawiać rozmaicie.
    Za zeszyt można.
    Za test.
    Za poprawienie testu.
    Za kartkówkę.
    Za projekt.
    Za przygotowanie czegoś.
    Za wykazanie zrozumienia czegos podczas np. pisania i edycji tekstu.
    Można i za wkucie na pamięc, można i za refleks w obronie przed podstępie wyskakującym zza krzaków nauczycielem.

    Ocena nie jest drugorzędna. Wyobraź sobie swoje wystąpienie na jakiś intymny temat - np. masz grzybicę i upławy, - i że mówisz o tym albo dwóm przyjaciółkom, albo wiesz, że podsłuchuje wredna teściowa smile. I zastanów się, za którym razem lepiej to powiesz. TO jest właśnie różnica przy wystąpieniu na ocenę, a wystąpieniu bez tejże.
    Więc jeżeli chcesz, aby dzieci uczyły się występować i bronic swoich pogladów, to drogą do tego nie jest mówienie Trenów z pamięci, ani wyrywanie do odpowiedzi z działu wód, ale przede wszystkim słuchanie i pełne szacunku dyskytowanie. Człowiek nie bojący się śmieszności lepiej wypada, niż ktoś przyzwyczajony, że jego wypowiedź będzie podsumowana 'siadaj, 4-'
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 11.02.13, 10:24
    olena.s napisała:

    > Kręcisz. Zaczęłaś od odpytywania i uczenia na pamięć wierszy, a p
    > otem prześlizgnęłaś się do publicznych wystąpień, co jakby nie patrzeć jest czy
    > mś kompletnie innym.

    Nigdzie sie nie przeslizguję, kobieto. Od poczatku chodzi mi o brak wypowiedzi dzieci w formie ustnej publicznie/jakiejkolwiek/!!!

    > A oceny można wystawiać rozmaicie.
    > Za zeszyt można.
    > Za test.
    > Za poprawienie testu.
    > Za kartkówkę.
    > Za projekt.
    > Za przygotowanie czegoś.
    > Za wykazanie zrozumienia czegos podczas np. pisania i edycji tekstu.
    > Można i za wkucie na pamięc, można i za refleks w obronie przed podstępie wyska
    > kującym zza krzaków nauczycielem.

    A można i za piekna recytację wiersza!!!!!

    > Ocena nie jest drugorzędna.

    Jest drugorzędna jesli chodzi o problem który poruszyłam.

    > Więc jeżeli chcesz, aby dzieci uczyły się występować i bronic swoich pogladów,
    > to drogą do tego nie jest mówienie Trenów z pamięci, ani wyrywanie do odpowiedz
    > i z działu wód

    A dlaczego wyrywanie? chodzi mi o to własnie aby dziecko przygotowało sie do tej wypowiedzi!!!!

    > złowiek nie bojący się śmieszności lepiej wypada, niż ktoś przyzwyczajony, że j
    > ego wypowiedź będzie podsumowana 'siadaj, 4-'

    Człowiek który czesciej wystepuje, jest uczony tej sztuki coraz mniej boi sie śmieszności, nawet jak jest oceniany. A chcąc czy nie chcąc występujac publicznie wystawiamy sie na ocenę.
  • olena.s 11.02.13, 10:34
    Jak wyżej:
    ..."Ale ja już mam dość, słowne przepychanki zasadniczo mnie odstręczają, zwłaszcza, jeżeli nie widzę w nich sensu. Napisałam ci co robi szkoła mojej progenitury, jakie daje to efekty i dlaczego uważam to za słuszne.
    Skoro ty za słuszne uważasz odpytywanie i recytowanie, a szkoła twoich dzieci nie zapewnia im tej rozrywki, to zacznij to robić sama. Nabądź stosowny tom poezji i jedź, potem wejdź o stopień wyżej i zapraszaj krewniaków na recital.
    Ja zaś pozostanę przy swoim"
    oraz
    "Załamuję dramatycznie ręce.
    Oddalam się, chlipiąc rozpaczliwie.
    Kurtyna"

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • bramanka 11.02.13, 10:40
    Skoro ty za słuszne uważasz odpytywanie i recytowanie, a szkoła twoich dzieci n
    > ie zapewnia im tej rozrywki, to zacznij to robić sama. Nabądź stosowny tom poez
    > ji i jedź, potem wejdź o stopień wyżej i zapraszaj krewniaków na recital.
    > Ja zaś pozostanę przy swoim"
    > oraz
    > "Załamuję dramatycznie ręce.
    > Oddalam się, chlipiąc rozpaczliwie.
    > Kurtyna"
    >

    big_grin big_grin

    tak, weź przyszłośc swoich dzieci w swoje ręce big_grin
  • mama303 11.02.13, 10:48
    bramanka napisała:

    > tak, weź przyszłośc swoich dzieci w swoje ręce big_grin

    Liczyłam na szkołę. Własnie o tym wątek.
  • mama303 11.02.13, 10:47
    Obiecanki, cacanki!
    Pa!
  • bramanka 11.02.13, 10:38
    cytaty z twojego pierwszego postu, z którego sie wycofujesz.
    Jak ja chodziłam do szkoły to częściej było ustne odpytywanie niż pisemne sprawdziany, tymczasem teraz córka w ogóle nigdy nie jest odpytywana ustnie
    piszesz o sprawdzianach, formie sprawdzenia wiedzy, wiec i ocenach, prawda?

    Mało tez ma zadawane wierszy na pamięć na ocenę, nie mówic już o przygotowaniu tekstu do ładnego, głośnego przeczytania.
    pozwalam sobie przypomniec- miałaś na myśli to odpytywanie- forma z której sie wycofujesz big_grin z wygląda to ka: Kowalski do tablicy. roznice miedzy mejozą a mitozą proszze. balablabalabla. Siadaj trzy. I czego to uczy? no proszę cie, niczego.

    Człowiek który czesciej wystepuje, jest uczony tej sztuki coraz mniej boi sie ś
    > mieszności, nawet jak jest oceniany. A chcąc czy nie chcąc występujac publiczni
    > e wystawiamy sie na ocenę.

    obawiam sie, moja droga, ze powinnas zrozumiec- bycie odpytywanym przy tablicy to nie jest wystapienie ustne, naprawde... i tak, na pewno są dzieci, ktore sie uodparniaja, ale wiekszość wg mnie (sadzac po elitarnych kierunkach na elitarnych uniwersytetach) dostaje uczulenia na wystapienia ustne, na odpoweidzi napytania i dyskusje - jakakolwiek "ustna" aktywność jest pod to pociagana. sa to własnie te produkty odpytywanie- bo metoda JEST stosowana w polskiej szkole. i żaluję, ale w szkołach dzieci są odpytywane- definitywnie w tych bardziej wymagajacych, do ktorej chodza moej dzieci. i z tego, co wiem, w wiekszosci szkół tak jest. niesetety.

  • mama303 11.02.13, 10:57
    bramanka napisała:

    > Jak ja chodziłam do szkoły to częściej było ustne odpytywanie niż pisemne sp
    > rawdziany, tymczasem teraz córka w ogóle nigdy nie jest odpytywana ustnie

    > piszesz o sprawdzianach, formie sprawdzenia wiedzy, wiec i ocenach, prawda?

    Nie pisze o ocenach i nie o oceny mi chodzi, ocena jest daleko w tle. Chodzi mi o formę przekazania wiedzy i nauke publicznych wypowiedzi ustnych. Ile razy ja mam to tłumaczyć?

    > pozwalam sobie przypomniec- miałaś na myśli to odpytywanie- forma z której sie
    > wycofujesz big_grin z wygląda to ka: Kowalski do tablicy. roznice miedzy mejozą a mit
    > ozą proszze. balablabalabla. Siadaj trzy. I czego to uczy? no proszę cie, nicze
    > go.

    Tak miałam na myśli i odpytywanie i recytację i nauke pieknego czytania. Chodzi mi generalnie o publiczne wystąpienie w róznej formie/może byc i na temat mejozy, czemu nie/

    > obawiam sie, moja droga, ze powinnas zrozumiec- bycie odpytywanym przy tablicy
    > to nie jest wystapienie ustne, naprawde...

    A jakie pisemne?

    >i tak, na pewno są dzieci, ktore sie
    > uodparniaja, ale wiekszość wg mnie (sadzac po elitarnych kierunkach na elitarn
    > ych uniwersytetach) dostaje uczulenia na wystapienia ustne, na odpoweidzi napyt
    > ania i dyskusje - jakakolwiek "ustna" aktywność jest pod to pociagana. sa to wł
    > asnie te produkty odpytywanie- bo metoda JEST stosowana w polskiej szkole.

    A jak któreś woli ustnie niz pisemnie bo ma uczulenie na testy i nie wpasowuje sie zw tzw klucze? Dzieci sa rózne a szkoła powinna uczyc róznych form wypowiedzi.
  • mama-ola 11.02.13, 08:52
    W II klasie jest taka kategoria "ćwiczenia w mówieniu", nauczycielka ćwiczy z dziećmi umiejętność budowania zdań, dłuższej wypowiedzi, poszerza słownictwo. W ocenie opisowej komentuje, jak dziecko sobie radzi na tym polu. Przy czym dotyczy to wypowiedzi budowanych na poczekaniu, na lekcji.
    W starszych klasach powinno być odpytywanie ustne, jak najbardziej. Żeby młodzi ludzie umieli zdania klecić wink Bywa z tym bardzo słabo. Całkiem możliwe, że to wina złego kształcenia.
    --
    Synowie: A. (8 lat) i M. (4 lata)
  • mama303 11.02.13, 10:45
    mama-ola napisała:

    > W II klasie jest taka kategoria "ćwiczenia w mówieniu", nauczycielka ćwiczy z d
    > ziećmi umiejętność budowania zdań, dłuższej wypowiedzi, poszerza słownictwo. W
    > ocenie opisowej komentuje, jak dziecko sobie radzi na tym polu. Przy czym dotyc
    > zy to wypowiedzi budowanych na poczekaniu, na lekcji.
    > W starszych klasach powinno być odpytywanie ustne, jak najbardziej. Żeby młodzi
    > ludzie umieli zdania klecić wink Bywa z tym bardzo słabo. Całkiem możliwe, że to
    > wina złego kształcenia.

    No wiec właśnie o to mi chodzi. Moje dziecko chodzi juz do IV klasy, a miało raz /chyba w drugiej klasie/ przygotować ustną dłuższą wypowiedź. Pamiętam jak sobie ćwiczyła w domu.
    Wierszy sie żadnych nie uczy, z jedną piosenkę na muzyce miała w tym semestrze. Za to klasówki, kartkówki i testy, całe mnóstwo tego.
  • mama-ola 11.02.13, 10:59
    > Za to klasówki, kartkówki i testy, całe mnóstwo tego.

    To wina systemu - etapy kształcenia kończą się testami sad

    Mój syn jest mądry i inteligentny, ale jak rozwiązać test, to jest źle. Ćwiczyłam z nim w domu i zauważyłam, że on nie wie tego, co dla nas, dorosłych, jest oczywiste. Na początku nie wiedział na przykład, że właściwą literę (A, B, C, D) bierze się w zgrabne kółko. Ujął ją w wielgachną pętlę i zagryzdał tak, że nie było nic widać. Albo kiedyś rozwiązał dobrze zdanie, ale zaznaczył wszystkie odpowiedzi. Wyszłaby mu z takiego testu słaba ocena, mimo że sporo umie.
    Tak więc nauczyciele trzepią testy bez przerwy, żeby mogli uczniów dobrze oceniać i żeby ich uczniowie byli dobrze oceniani na zewnątrz. Niestety! To jest ze szkodą dla rozwoju młodego człowieka, który w tym czasie mógłby się uczyć czegoś mądrzejszego.

    Stwierdziliśmy z mężem, że szkoła szkołą, ale edukować dzieci musimy sami. Ja mam się zająć matematyką, a mąż - angielskim. Co do jęz. polskiego - oby dużo czytał, a będzie dobrze. Na szkołę nie można za bardzo liczyć.
    --
    Synowie: A. (8 lat) i M. (4 lata)
  • trylobit12 11.02.13, 11:27
    To święta prawda. Część nauczycieli nie chce tracić czasu na ustne odpytywanie, bo lekcja ucieka, przybędzie tylko 1 ocena, a on nie zdąży omówić całego materiału przewidzianego na dzisiaj. Klasa się niecierpliwi i przeszkadza, uczniowie nie umieją już słuchać siebie nawzajem. Więc jak ktoś ma problemy z dyscypliną, to często rezygnuje z pytania i "leci dalej z koksem", nie troszcząc się o to, jaki procent klasy rozumie zagadnienie.
    Tymczasem odpowiedź ustna to bardzo cenny element sprawdzania wiedzy. Uczeń, "występując" przed klasą, trenuje autoprezentację i nabiera pewności siebie, ma możliwość uzasadnić swoje zdanie (to bardziej na przedmiotach humanistycznych), klasa uczy się na jego ewentualnych błędach i wszyscy utrwalają sobie 1-2 ostatnie lekcje. Wymaga to oczywiście odpowiedniej postawy nauczyciela i klasy - żadnego wyśmiewania, ośmieszania itp. Wierzcie mi, trudno o to w 30-osobowej klasie. A kartkówki tylko czasami są miarodajnym źródłem wiedzy o postępach ucznia. Poza tym w przyszłości, szukających pracy też czeka szereg rozmów, a nie kartkówki...
  • morekac 11.02.13, 19:13
    . Uczeń, "występując" przed klasą, trenuje autoprezentację i nabiera pewności siebie
    Albo wręcz przeciwnie...

    ma możliwość uzasadnić swoje zdanie (to bardziej na przedmiotach humanistycznych),
    hmmm...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • morekac 12.02.13, 10:58
    ma możliwość uzasadnić swoje zdanie (to bardziej na przedmiotach humanistycznych),

    To zdarzenie wskazuje, że nadmierna otwartość i szczerość może nie być w szkole dobrze widziana:
    poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,13386235,Szkola_wykorzystala_w_sadzie_wypracowanie_ucznia_.html#BoxSlotII3img
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • olena.s 12.02.13, 16:02
    Ano, fakt.
    Ale nawet pomijając, jak pamiętam swoje szkolne lata, to wszelkie dysputy miały niestety nudny cel doprowadzenia grupy do jedynie słusznych konkluzji. Ale może się to zmieniło.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • morekac 12.02.13, 19:17
    Przy przekraczaniu progu szkoły powinno być takie ostrzeżenie jak przy aresztowaniu:
    Od tej chwili wszystko, co powiesz lub napiszesz, może być użyte przeciwko tobie...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • myelegans 11.02.13, 16:27
    Mieszkam w Stanach i tutaj nie ma wyrywania do ustnych odpowiedzi w klasie na ocene. Uczniow uczy sie public speaking i debat publicznych, ale jest to robione bardziej, zeby cwiczyc, niz sprawdzac w ten sposob wiedze.
    Dzieci juz od pierwszych lat podstawowki maja do przygotowania prezentacje na jakis temat. Np. robia projekt pt. moi przodkowie, albo kobiety w nauce, albo zwierzeta pustyni, gdzie przygotowuja poster, pozniej maja w klasie zrobic 5 minutowa prezentacje.
    Tez nie maja zadawanych wierszykow do uczenia na pamiec i recytacji w klasie, ale maja konkursy recytatorskie, do ktorych sie przygotowuja.
    NIgdy pomysl publicznego odpytywania z wiedzy mi sie nie podobal i byl zrodlem ogromnego stresu, bo niewielu z nas dobrze wypada wypowiadajac sie publicznie, w dodatku pod presja bycia ocenianym. Egzaminy ustne jeden na jeden, albo przy komisji to inna inszosc.
  • fogito 12.02.13, 20:09
    Moj syn chodzi do 4 klasy szkoly brytyjskiej I tam jest sporo ustnych wypowiedzi w porownaniu z tym co tu czytam. Na egzaminie English Speaking Board syn musial wyrecytowac wiersz, przeczytac fragment ksiazki, zaprezentowac swoje hobby oraz odpowiedziec na pytania w grupie dzieci. Mial wtedy 8 lat I z pewnoscia bardzo sie stresowal w czasie wystepowania przed komisja spoza szkoly. Ale zdal z wyroznieniem i na pewno do swoich doswiadczen dorzucil wlasnie wystapienia publiczne na ocene. Poza tym w szkole uczy sie tez wierszy na pamiec I recytuje je przy calej klasie. Ja jestem jak najbardziej za tym aby w szkole byla nauka wypowiadania na ocene, bo samo testowanie do niczego dobrego nie prowadzi. Dzieciaki coraz gorzej mowia.
    Przepraszam za literowki, ale pisze z ipada, ktory uparcie zamienia slowa na wersje angielska uncertain
  • mama303 12.02.13, 21:22
    Mam kuzynke, która studiuje w Anglii i twierdzi ona własnie że wiadomościami jest w stosunku do Brytyjczyków sporo do przodu ale oni mają za to łatwość wypowiedzi. Podobno ucza się tego od najmłodszych lat.
  • morekac 12.02.13, 22:18
    Ale jest różnica pomiędzy wypowiadaniem się, a odpytywaniem.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • bramanka 12.02.13, 22:23
    Ale jest różnica pomiędzy wypowiadaniem się, a odpytywaniem.
    morekac- tego nie wytłumczysz uncertain
    dla wielu osób tutaj, głosne czytanie, odpowedzi na pytania na srodku klasy i recytowanie wierszy to jest synonim wypowiadania się- i nie przetłumaczysz!
  • mama303 12.02.13, 22:28
    morekac napisała:

    > Ale jest różnica pomiędzy wypowiadaniem się, a odpytywaniem.

    Tak: jeden pyta a drugi sie wypowiada smile
  • bramanka 13.02.13, 10:42
    jestes betonem, usmeiszki nie pomoga
  • an.16 13.02.13, 11:18
    W naszej szkole pod tym względem jest chyba standardowo. Dzieci są odpytywane "przy tablicy" z każdego przedmiotu, często uczą się wierszy na pamięć i to nawet długich: "Przyjaciele" Mickiewicza czy "Pani Twardowska" - ponad 20 zwrotek! Uważam, że to cenna umiejętność, a najważniejsze jest przełamywanie onieśmielenia, strachu, stresu ... Nie można przez całe życie chować się za plecami innych, uciekać przed trudnościami i umniejszać wartość pewnych cech czy umiejętności, których w sobie nie rozwinęliśmy. Mój syn, mimo, że obdarzony nieprzeciętną pamięcią, w mig uczący się najdłuższych wierszy nigdy np. nie dostawał najwyższych ocen, bo wiersz, z pwwodu nieśmiałości, zamiast powiedzieć głośno i wyraźnie po prostu mamrotał. Byle szybciej, cichutko i szybciutko. Żal mu jednak było. że za bezbłedną"recytację" otrzymywał niższą ocenę niz inni poprawiani przez nauczyciela. Zrozumiał w czym problem, przemógł się i teraz już nie wraca bez celującego! I to jest najcenniejsze: uwierzyć we własne siły, pokonać słabości. uważam, że umiejętność ustnego wypowiadania się to cenną, ginącą niestety zaletą. Jestem jednak wrogiem tzw. prezentacji, makiet itp, które są zwykłą stratą czasu i małpowaniem. Matura zredukowana do "prezentacji" była ogromnym krokiem wstecz. na szczęście ktoś się opamiętał i odchodzimy od tego.
  • olena.s 13.02.13, 11:52
    No jest, trudno.
    Takich osób jest wiele i wielu dobra szkoła kojarzy się z takim przybytkiem, w którym dziecko upchnie w głowie największą liczbę przypisów wydrukowanych drobnym maczkiem. I zostanie przetrenowane do częstych wyrzutów kortyzolu. Co zrobisz? Nic.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 13.02.13, 16:44
    O jak miło smile
  • fogito 13.02.13, 17:47
    bramanka napisała:

    > jestes betonem, usmeiszki nie pomoga

    Ludzie na pewnym poziomie wyksztalcenia nie uzywaja obrazliwych epitetow podczas dyskusji. Wstyd wacpanna.
  • fogito 13.02.13, 11:07
    Dla wiekszosci chyba problemem jest element stresu jaki niesie ze soba publiczne wypowiadanie sie lub prezentacja. Ale jesli dzieci sie tego w szkole nie naucza, to niby gdzie? Ja w szkole mialam mnostwo ustnych wypowiedzi, wierszy, prezentacji przeczytanych ksiazek etc. I nie widzialam w tym nic zlego jako dzieciak, pomimo, ze nalezalam do tych niesmialych. W efekcie teraz na zebraniach przy roznych okazjach jestem Jedna z nielicznych, ktorzy nie boja sie odezwac I siedza co chca powiedziec na konkretny temat. Przerazajace, ale poziom wypowiedzi ustnej jest u nas na mizerniutkim poziomie. Ludzie nie umieja poprawnie mowic I boja sie publicznych wystapien.
    Ocena ustnej wypowiedzi jak najbardziej powinna byc obecna w szkole, tak jak to bylo ze moich czasow. I ja sie ciesze, ze syn ma w szkole duzo wystapien przed klasa w ramach recytacji, czy prezentacji projektu. Szkoda Tylko, ze polskie szkoly tak daleko odeszly od tego co bylo w nich dobre. Maja mama matematyczka do tej pory recytuje Mickiewicza z pamieci. Bo kiedys kazdy wyksztalcony po maturze to potrafil. A teraz testujemy I niczego w szkole nie uczymy. A przeciez nauka w klasie to doskonala okazja na prezentacje swoich umiejetnosci.
  • morekac 13.02.13, 11:16
    Jestem jak najbardziej za wypowiedziami. Można zaprezentować przeczytaną książkę, przygotować się do dyskusji nt X czy Y. To jest przygotowanie do publicznych wystąpień - takim przygotowaniem była też matura ustna z polskiego w wersji, która za dwa lata będzie zniesiona...
    Ale niewiele z tym ma wspólnego coś w stylu:
    Pytanie: wymień pasma górskie i najwyższe szczyty
    Odpowiedż: Bieszczady - Tarnica 1346, Beskid Niski - Lackowa 997 itd....
    To można sprawdzić na kartkówce...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mama303 13.02.13, 16:48
    morekac napisała:

    > Jestem jak najbardziej za wypowiedziami. Można zaprezentować przeczytaną książk
    > ę, przygotować się do dyskusji nt X czy Y. To jest przygotowanie do publicznych
    > wystąpień - takim przygotowaniem była też matura ustna z polskiego w wersji, k
    > tóra za dwa lata będzie zniesiona...
    > Ale niewiele z tym ma wspólnego coś w stylu:
    > Pytanie: wymień pasma górskie i najwyższe szczyty
    > Odpowiedż: Bieszczady - Tarnica 1346, Beskid Niski - Lackowa 997 itd....

    to prawda że niewiele, to są poprostu dwie rózne formy.

    > To można sprawdzić na kartkówce...

    Można, i ustnie też można.
  • bramanka 13.02.13, 17:13
    tylko po co TRACIC czas, bardzo cenny czas, sprawdzaja ustnie cos, co mona pisemnie- bo odpowiedzi na krotkie pytania NIE UCZA USTNEJ WYPOWIEDZI!!!
    I bynajmniej nie musi byc to pytanie zamkniętej, dla zagożałych przeciwników testów dodaję
  • fogito 13.02.13, 17:46
    bramanka napisała:

    > tylko po co TRACIC czas, bardzo cenny czas, sprawdzaja ustnie cos, co mona pise
    > mnie- bo odpowiedzi na krotkie pytania NIE UCZA USTNEJ WYPOWIEDZI!!!

    Ale cwicza refleks wink Ja nie wiem co sie stalo w szkole ostatnimi czasy ale wychodzi na to. ze kiedys jakos tego czasu wiecej bylo bo bez przerwy nas ustnie odpytywano.

  • bramanka 13.02.13, 18:22
    ta, wiele sie zmieniło w szkole, jest to zw. m.i. z badaniem dot. funcji mózgu, i w ogole postepem badan nad ewaluacją.
    nei da sie sprawdzic jednoczesnie umiejetnosci mowienia i posiadania wiedzy.
    ale pisałam wczesniej i to obszernie- wypowiadanei sie, prezentacja, dyskusja, negocjacje etc- bo funkcji jest wiele- musza byc cwiczone w szkole.
    ale na boga- "bycie odpytywanym " nie cwiczy niceo takiego, adnej umiejetności, i wiedzy, jak pisalam te nie sprawdza. jest strata czasu. lepiej ten czas spedzic organizujac np debate oxfordzka, czy robiac webquest z prezentacja.
  • mama303 13.02.13, 21:48
    Dla Ciebie /i pewnie dla wielu nauczycieli/to strata czasu, a dla mnie to okazja to przećwiczenia TEJ formy wypowiedzi i jednocześnie sprawdzenia opanowania materiału. Jest to dla wiekszosci forma trudniejsza to fakt.
  • bramanka 13.02.13, 22:04
    na szczescie nie ty o tym decydujesz- zajmij sie swoja działka, jeśli ja masz.
  • mama303 13.02.13, 22:28
    bramanka napisała:

    > na szczescie nie ty o tym decydujesz- zajmij sie swoja działka, jeśli ja masz.

    Nie mam i postanowiłam sie Twoją zająć? smile
  • olena.s 13.02.13, 22:27
    A ja bym była ciekawa, jak ty widzisz wykorzystywanie 'tej formy wypowiedzi' kiedy dziecię szczęśliwie zrobi maturę? W jakich okolicznościach życiowych i w jakiej formie widzisz skorzystanie z doświadczeń bycia odpytywanym na stopień? I jakbyś jeszcze wskazała wyższość tego konkretnego doświadczenia wobec przytaczanej przeze mnie alternatywy?
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • bramanka 14.02.13, 10:03
    do niech nie dociera, ze cwiczy sie "umiejetnosci zyciowe"- wazne, że jak ja chodziłam do szkoly, to tak było i dobrze bylo. nie, nie było dobrze- jeżeli ktos z was spedził czesc edukacji poza polska- wie, jak zle bylo. co z tego, ze wiedzielismy, ze szekspir mial na ime bill smile, ze paryz to stolica francji, skoro, mimo regularnego odpytywania, nikt z nas nie umial debatowac, dyskutowac, prezentowac. ja pamietam ta autentyczna traume naprogramach wymiany- choc bylam wygadana, swobodna jezykowo etc.
    reasumujac- lekcja ma 45 minut. dzieci w klasie jest 45 powiedzmy. muszą cwiczyc wypowiadzi publiczne, nie odpowiedzi na pytania. sa do tego metody, jes bna to czas. ale ten czas nie moze byc zabrany przez przepytywanie dzieci na lekcji.
    weźmy taka historie. mlody ma 1 !!!! w tym roku (5 klasa) godzine dziennie.
    dzieci ma 25- przepytywanie każdego to minimum 5 minut, i to tak mocno minimum- wiem, ze pani pyta dłużej. każde dziecko jest przepytywane co najmniej raz w semestrze, czesc dzieci poprawia oceny. weźmy taki szacunek, że przepytywanych jest 30 dzieci przez 5 minut- to 150 minut, czyli tak, jakby ta historia sie nie odbywałam przez prawie miesiac! przez to, muszą nadrabiac w domu. a na cwiczenie wypowiadzi wyciaanai wniosków, dyskusji- nie ma casu wcale.
    i to jest wlasnie polska szkole. i po co to? pytałam pani dyrektor. bo rodzice tak chca... czasami wydajemi sie, ze najwieksza zmora polskiej edukacji sa rodzice, ktorzy nie widza, ze życie sie zmienia, a co najważniejse, chca, żeby dzieic mialy tak jak oni. niestety, pamiec ludzka mocno zawodzi- i wcale nie bylo tak różowo.
  • bramanka 14.02.13, 10:13
    matko, chyba jestem jeszcze spiaca.
    oczywiscie dzieci w klasie 25, a historie ma jedna tygodniowo
  • olena.s 14.02.13, 10:38
    Rodzice jako ogół są laikami i nie mają pojęcia, co i czemu miałoby wyglądać inaczej. Mamy - bo ja jestem taka sama przecież - tylko wspomnienia, legendy o panie dziejku przedwojennej maturze, ho-ho i nasłuch, że gimnazja to bandyterka, że kosz na głowie, że matura dla debili, że studenci denni, a w dodatku - bezrobocie. No to do czego mają przymierzać szkołę swoich dzieci i jakie sobie roić ideały?
    Ja jestem superzachwycona szkołą, na którą szereg dyskutantek z tego wątku by pluło, gdyby nie powstrzymywały ich zasady bon-ton. Bo stopni nie ma, pamięciówy nie ma, założę się, że mają wstukiwane mniej teorii wszystkiego, bo tabliczka mnożenia na grach uczona, lektur obowiązkowych brak. A jeszcze i klasy mieszane co roku, i tajne oceny i brak współzawodnictwa... Z punktu widzenia matki polskiej, przerażonej egazminami, punktami, ambitnej - ze strachu przecież - postrzegać taki twór inaczej, niż jak hodowlę maminsynków i nieuków metroseksualnych. Ba, może i ja bym ją tak widziała, gdyby nie to, że do tej szkoły posyłałam sześcioletnie dziecko, z założeniem że dołączy do polskich dzieci w ciągu półtora roku, więc luzik, nadgoni i będzie git. Z czasem dopiero zaczął mnie zjadać zachwyt, podziw i zazdrość - sama chętnie bym do tej szkoły pochodziła, słowo.
    Plus zauważ, że bardzo często pojawiają się głosy, że średniawe akademicko dziecko z polskiej szkoły robi za gwiazdę nad jakąś Tamizą czy Manhattanem, ergo - nasze najlepsze i nich tu nie trują, tylko dzieciaki potrzymają nad książkami i lać opornych.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • olena.s 14.02.13, 10:52
    Tfu, nie ty jedna zaspana - nad Hudsonem miało być.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • bramanka 14.02.13, 11:05
    eee. nad tamiza tez moze byc....
    najlepsze jest to, ze te plotki nie maja nic wspólnego z prawda.
    czesto wyjeżdzali doskonali studenci, do średniej uczelni- nie bylo to ważne, bo to nobilitacja byla.
    moi średeni studenci, ktorzy wyjezdzaja do srednich uczelni- twierdza, ze roboty jest po pachy, i to caly czas. i nad czy- nie tylko testy, ale wypowiedzi, projekty (ktorych nie umieja robic, bo skad), prezentacje, eseje etc- znacznie wiecej niz u nas.
    a uczelnie lepsze- to w ogole inna sparwa. i nie ma miganai sie jak u nas.
    zazdroszcze szkoly. moje dzieci w takiej podstawówce, gdze sie odpytuje, stresuje- ponoc w imie ich dobra (szkola ma, oczywiscie, doskonale "wyniki"...) coz, taka rzeczywistosc.
  • olena.s 14.02.13, 11:58
    Nie, ja myślę, że to się może zdarzyć, i nawet nie dlatego, że polski emigrant raczej nie trafia do najlepszej szkoły w najlepszej dzielnicy. Myślę, że w pierwszym kopie polski uczeń napchany faktami po kokardkę robi wrażenie. Nauczycielka z mojej szkoły, która miała okazję obserwować polskie dzieci na różnych etepach trafiające z polskiego do amerykańskiego systemu mówiła, że miały bardzo dużo informacji - tylko potem okazywało się, że nie były w stanie ich w żaden sposób kreatywnie wykorzystać. (Per analogiam - zapewne dziecko przechodzące odwrotnie będzie oceniane za słabszą faktografię, za to rozumienie zagadnień i wnioskowanie nie zostanie docenione w żaden żywy sposób, a często i łatkę aroganta i roszczeniowca dostanie).
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • fogito 14.02.13, 20:00
    olena.s napisała:

    Tto do czego mają przymierzać szkołę swoich dzieci i jakie sobie roić
    > ideały?
    > Ja jestem superzachwycona szkołą, na którą szereg dyskutantek z tego wątku by p
    > luło, gdyby nie powstrzymywały ich zasady bon-ton. Bo stopni nie ma, pamięciówy
    > nie ma, założę się, że mają wstukiwane mniej teorii wszystkiego, bo tabliczka
    > mnożenia na grach uczona, lektur obowiązkowych brak. A jeszcze i klasy mieszane
    > co roku, i tajne oceny i brak współzawodnictwa... Z punktu widzenia matki pols
    > kiej, przerażonej egazminami, punktami, ambitnej - ze strachu przecież - postrz
    > egać taki twór inaczej, niż jak hodowlę maminsynków i nieuków metroseksualnych.

    Polecialas kochanienka. Ja mam dziecko w szkole brytyjskiej i mam obecnie wgląd w dwa systemy. Ten brytyjski jest mieszanka tego co piszesz o swojej szkole + tej dawnej polskiej szkoły, w której ja byłam swego czasu. Każdemu nie dogodzisz, ale wydaje mi się, ze nie ma już czegoś takiego jak jednomyślni punkt widzenia polskiej matki. Teraz w Polsce jest multum szkół prywatnych o różnym profilu i trudno je wszystkie wrzucać do jednego worka.



  • olena.s 14.02.13, 23:04
    A czy ja mówię, że nie ma różnych szkół? Ja piszę o systemie, dominującym w naszym kraju systemie nauczania, który pewnie jak jeden mąż wszystkie dyskutantki przerobiły na własnej skórze i do niego się odnoszą w życiu i dyskusjach netowych. Mogą sobie od niego być odstępstwa (nawet za moich niegdysiejszych czasów były) ale to odstępstwa od głównego nurtu, a nie równie ważne nurty równoległe.
    I sądzę, że jak w każdej innej sprawie istnieje pewien dominujący pogląd i oczekiwania wobec szkół, do których prowadzane są dzieci dyskutantek.
    Co zresztą ładnie widać w licznych wątkach na tym i innych forach: szkoła to nie zabawa! Dlaczego w IV klasie lądują dzieci nie umiejące się uczyć i systematycznie powtarzać? Najlepiej mieć jednak od pierwszej klasy czytelne oceny, żeby było wiadomo, nad czym pracować z dzieckiem w domu. Czy stopień z muzyki z IV klasy może zepsuć średnią na świadectwie z VI? Nudne-nienudne, nauczyć się trzeba. Czy Pani słusznie odjęła punkt za dodawanie na klasówce w listopadzie pierwszej klasy? A może iść i robić raban? Dzieci muszą uczyć się współzawodnictwa, to pobudza w nich ambicję - nieprawdaż?
    A jednocześnie - studenci niedojrzali, bez zainteresowań, boją się dyskusji, nie myślą oryginalnie, nie są gotowi do samodzielnej pracy intelektualnej, nie czytają, nie umieją szukać wiedzy
    I to się ludziom jakoś nie łączy w jeden ciąg, rozwiązanie widzą zaś w większym przyciśnięciu dzieciaków i podniesieniu wymagań: więcej godzin przedmiotów, więcej zajęć dodatkowych.
    Co do ciebie, zaś, droga fogito, to ty i tak masz dziecko w niewłaściwej szkole - w pełni satysfakcjonowałoby cię chyba raczej coś z Gomulickiego. O, albo Makuszyńskiego. Łacina, greka, Eneida w oryginale, rana - ranae, mundurki, pedel, trzcinka, Mickiewicz wielkim poetą był i dlatego nas upaja, panpsorze. A może nawet ćwiczenie logicznego myślenia na bazie dyskusji o aniołach na łebku szpilki.

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • joannab-o 16.02.13, 11:14
    olena.s napisała:


    > A jednocześnie - studenci niedojrzali, bez zainteresowań, boją się dyskusji, ni
    > e myślą oryginalnie, nie są gotowi do samodzielnej pracy intelektualnej, nie cz
    > ytają, nie umieją szukać wiedzy
    > I to się ludziom jakoś nie łączy w jeden ciąg, rozwiązanie widzą zaś w większym
    > przyciśnięciu dzieciaków i podniesieniu wymagań: więcej godzin przedmiotów, wi
    > ęcej zajęć dodatkowych.
    Z naszym systemem nauczania związany jest mechanizm stawiania wiedzy i umiejętności w roli podrzędnej jako narzędzia do osiągnięcia celu wyższego - dobrych stopni, wysokiego wyniku w teście, dostania się do lepszej szkoły, uzyskania prestiżu.
    Co gorsza celom tym służy tylko aktualnie wymagana programem wiedza, więc gromadzenie "starej" wiedzy nie daje żadnej gratyfikacji i zgodnie z ekonomiką ludzkiego umysłu jest ona wyrzucana czy też przesuwana do niedostępnych szufladek.
    Dlatego właśnie produkuje takich pozbawionych zainteresowań absolwentów. Ewentualnie pracoholicznyc ciułaczy wiadomości. Jeżeli uczeń lubi wiedzieć, czyta, poznaje pozaprogramowe treści, myśli niezależnie, umie dyskutować to jest to (prawie?) zawsze zasługa rodziców i skutek kontestowania kształtu i wymagań szkoły.

    W Twojej szkole dziecku nie postaje w głowie pomysł, że uczenie się ma funkcję służebną, bo gratyfikacja nie występuje. Dzięki temu dzieci uczą się w szkole tak, jak uczyły się w okresie przed-szkolnym - bo jest ciekawie, bo lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć i umieć niż nie umieć, bo chce się być doroślejszym itd.

    A żeby już ściśle nawiązać do tematu, to uczenie się dyskusji i występowania publicznego bez presji i bez ocen na pewno nie upośledza zdolności do odpowiadania w przyszłości na pytanie "jakie znasz dopływy Wołgi". Natomiast w odwrotnym kierunku - czy trzeba więcej dowodów że u przeciętnego ucznia upośledza?
  • bramanka 16.02.13, 11:23
    Joanno, dobrze przemyslane/przeanalizowane.
    i bardzo smutne- i jak nie kontestowac systemu? jak zmienic nauczycieli? jak zmienic myslenei rodziców?
    sama kontestuje razem z dziecmi- i dobrze na tym wychodze smile
    szkoda tych dzieci, oj szkoda
  • olena.s 16.02.13, 12:06
    No ale sama widzisz, ile tu jest zwolnenniczek represywnych metod nauczania, święcie przekonanych, że właśnie śruba z pokrętłem jest jedyną metodą na doprowadzenie dziecka do właściwego pozimu wykształcenia.
    Nie wiem, jaka jest na to rada. Naprawdę nie wiem.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 16.02.13, 12:51
    olena.s napisała:

    > No ale sama widzisz, ile tu jest zwolnenniczek represywnych metod nauczania, św
    > ięcie przekonanych, że właśnie śruba z pokrętłem jest jedyną metodą na doprowad
    > zenie dziecka do właściwego pozimu wykształcenia.

    Ile? bo nie zauważyłam ani jednej. Watek jest o czymś zupełnie innym, chociaz usilnie starasz sie przedstawiony problem do tego sprowadzić. Ja o zupełnym braku nauki ustnych form wypowiedzi /rozmaitych!!!!!!!!!!!!!!!!/a Ty z uporem maniaka o represjach, ocenach. To jest temat na inny wątek.
    Częste testowanie tez może być represywne i to bardzo.Moje dziecko jeste juz w klasie IV a nie miało okazję wypowiedziec sie ustnie może raz. Natomiast klasówek, kartkówek, testów ma po kilka w tygodniu. To jest paranoja.
  • olena.s 16.02.13, 13:02
    Przecztaj, proszę uprzejmie, twój założycielski post. Piszesz o odpytywaniu i ocenach. Zresztą, proszę: (...) Jak ja chodziłam do szkoły to częściej było ustne odpytywanie niż pisemne sprawdziany, tymczasem teraz córka w ogóle nigdy nie jest odpytywana ustnie. (...) Mało tez ma zadawane wierszy na pamięć na ocenę, nie mówic już o przygotowaniu tekstu do ładnego, głośnego przeczytania.
    Nie piszesz o dyskusjach, prezentacjach, raportach. Stąd wątek idzie tam, gdzie idzie.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 16.02.13, 14:31
    olena.s napisała:

    > Przecztaj, proszę uprzejmie, twój założycielski post. Piszesz o odpytywaniu i o
    > cenach.

    Po pierwsze nie pisze jedynie o odpytywaniu tylko o wypowiedziach ustnych ogólnie, po drugie nie precyzuje jeśli chodzi o formę ODPYTYWANIE, że chodzi mi jedynie o odpytywanie typu: krótkie pytanie - krótka odpowiedź /chociaz taka forma tez może byc jak najbardziej ale NIE TYLKO TAKA FORMA/, po trzecie jak juz pisałam wielokrotnie nie o oceny mi chodzi. Ile ja to razy mam precyzować? Narazie oceny są powszechne w polskiej szkole to i wszystko jest na oceny.
    A Ty usilnie że oceny sa be. Czy to jest na temat, który ja poruszyłam w tym wątku, te nieszczęsne oceny, których sie czepnęłaś?

    Chodzi mi jedynie o zanik w polskiej szkole JAKICHKOLWIEK form wypowiedzi ustnych dzieci. Ja uważam że to jest złe a Ty? Tylko nie zaczynaj znowu o ocenach, please.
  • olena.s 16.02.13, 14:44
    Nie rozumiem, ja ciebie zacytowałam, razem z odpytywaniem, wierszami na pamięć i ocenę. To są twoje słowa, nie moje.
    Po drugie, zadano ci dobre pytanie: czy twoje dziecko było 'może raz' odpytywane na stopień, czy też raz jeden jedyny raz w ciągu czterech lat otworzyło na lekcji usta? Może lepiej to wyjaśnij, bo zaraz będziesz znów miała pretensję, że cię źle rozumiem i się czepiam,m a w ogóle to nie o to ci chodziło.
    Po trzecie: ja ci usiłowałam wyjaśnić, że "na ocenę" to nie jest tylko kwestia trójki czy szóstki, ale tego, że wypowiedź oceniana przez nauczyciela i grupę niewiele dziecko nauczy - czy zdarzać się będzie raz na miesiąć, czy trzy razy na tydzień. Bo dziecko będzie się spinać co do oceny, co do zaspokojenia oczekiwań nauczyciela, a to niespecjalnie rozwija talenty krasomówcze czy erystyczne.

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • mama303 16.02.13, 16:38
    olena.s napisała:

    > Nie rozumiem, ja ciebie zacytowałam, razem z odpytywaniem, wierszami na pami
    > ęć i ocenę
    . To są twoje słowa, nie moje.

    No właśnie cały czas nie rozumiesz problemu, który tu przedstawiam /i dodatkowo juz kikukrotnie doprecyzowałam/, tylko przyczepiłaś sie do ocen i klepiesz nie na tamat.
    Zacytuję zatem to, o co pytałam: "Ciekawa jestem czy w szkołach waszych dzieci są zadawane ustne przygotowania jakigos zakresu materiału. Jak ja chodziłam do szkoły to częściej było ustne odpytywanie niż pisemne sprawdziany, tymczasem teraz córka w ogóle nigdy nie jest odpytywana ustnie. wydaje mi sie że to duży błąd w naszym szkolnictwie. Zapomina sie o nauce wypowiedzi ustnych a tylko sprawdza sie wiedzę".

    > Po drugie, zadano ci dobre pytanie: czy twoje dziecko było 'może raz' odpytywan
    > e na stopień, czy też raz jeden jedyny raz w ciągu czterech lat otworzyło na
    > lekcji usta
    ? Może lepiej to wyjaśnij, bo zaraz będziesz znów miała pretens
    > ję, że cię źle rozumiem i się czepiam,m a w ogóle to nie o to ci chodziło.

    Już wyjasniłam powyżej

    > Po trzecie: ja ci usiłowałam wyjaśnić, że "na ocenę" to nie jest tylko kwestia
    > trójki czy szóstki, ale tego, że wypowiedź oceniana przez nauczyciela i grupę n
    > iewiele dziecko nauczy - czy zdarzać się będzie raz na miesiąć, czy trzy razy n
    > a tydzień. Bo dziecko będzie się spinać co do oceny, co do zaspokojenia oczekiw
    > ań nauczyciela, a to niespecjalnie rozwija talenty krasomówcze czy erystyczne.

    No i tu mam zupełnie odmienne zdanie, uważam że ustne publiczne wystąpienia ucznia są bardzo potrzebne i wiele dziecko uczą, ponieważ wypowiadanie się publiczne jest cenną umiejetnoscią, której wielu ludzi /szczególnie Polaków/ nie posiada.

  • bramanka 16.02.13, 19:36
    kobieto, jest 25 dzieci w klasie.
    pracują w grupach 5 osobowych- każdy sie wypowiada PUBLICZNIE, do tych 5 osób. KAZDY.
    a jak pracują cała klasą- wypowiada się w tym samym czasie max 5 osób.
    twoja córka ma możliwośc wypowiadania sie 5 razy rzadziej, parwda? a tak powoli przyzwyczaja sie do tego, że zaraz bedzie sie wypowiadala przy calej klasie, np do podsumowania pracy grupy, w ktorej byłą.
    czy do tego trzeba odbytywac o wiedze? nie nie trzeba- a na pewno nie uczy to publicznej odpowiedzi- tylko ew. przygotowuje do teleturniejów, ktore ja nałogowo wg fogito ogladam dzien i noc big_grin
  • mama303 16.02.13, 19:44
    bramanka napisała:

    > kobieto, jest 25 dzieci w klasie.
    > pracują w grupach 5 osobowych- każdy sie wypowiada PUBLICZNIE, do tych 5 osób.
    > KAZDY.

    U kogo w klasie? bo nie u mojej córki.
    Moga sie wypowiadać i w 5 osobowej grupie, ja nie mam nic przeciwko.
    Ja juz nie wiem o co Tobie chodzi i Ty sama chyba tez nie wiesz smile
  • bramanka 16.02.13, 20:32
    alez ja wiem o co mi chodzi. to ty sie platasz w zeznaniachod poczatku
    napisalam ci w jednym zpierwszych postów- chodzi o to, zeby dzieci jak najwiecej mowiły- a ty ciagle o tym byciu odpytywanym jako nauce mowienia=- nieefektywnie, nie na temat, etc. wiec ci pokazuje jak inaczej moze byc- ja jak najbardzioej wiem, czego chce- jak najwiecej mowienia ale na litosc boska nie w formie teleturnieju- czyli ustnego testu wiedzy nieprzydatnej.
  • fogito 16.02.13, 21:11
    bramanka napisała:

    >czyli ustnego testu wiedzy nieprzydatnej.

    wszystko czego człowiek się uczy w szkole jest nieprzydatne smile najlepiej w ogóle się nie uczyć, bo to strasznie męczące zajęcie jest.
  • mama303 16.02.13, 21:23
    bramanka napisała:

    > alez ja wiem o co mi chodzi. to ty sie platasz w zeznaniachod poczatku

    Jakich zeznań?

    > napisalam ci w jednym zpierwszych postów- chodzi o to, zeby dzieci jak najwiece
    > j mowiły- a ty ciagle o tym byciu odpytywanym jako nauce mowienia=- nieefektywn
    > ie, nie na temat, etc. wiec ci pokazuje jak inaczej moze byc- ja jak najbardzio
    > ej wiem, czego chce- jak najwiecej mowienia ale na litosc boska nie w formie te
    > leturnieju- czyli ustnego testu wiedzy nieprzydatnej.

    Ty poprostu kłócisz się dla zasady!
    W szkole mojej córki nie ma nauki mówienia, w żadnej formie..... Czy dociera do Ciebie o czym ja piszę?

  • bramanka 16.02.13, 22:17
    alez oczywiscie ze sie nie kłoce dla zasady.
    olena ci od poczatku wypisala, co było na poczatku watku.
    w momencie, kiedy doprecyzowalas, bez kłotni ci pisze.
    1. musi byc nauka mowienia (u nas jest od poczatku, odpytywanie od IV klasy też, nad czy boleję, i nad czym bede bolec). walcz o to- najlepiej przez pedagoga- to musi byc dzilanie na wszystkich przedmiotach
    2. odpytywanie to najgorsza, najmniej przydatka, ale czasochlonna (czyli traci czas dzieci) nauka mowienia- nie daj sie w to wrobic.
    tyle ode mnie. pisala to od samego poczatku- a twoj watek nie byla jasny- pisalas o odpytywaniu na oceny- olena ci cytneła, wiec ja pomine.
    pozdrawiam i tyle ode mnie.
    ps mysmy jako rada rodziców organizizowali festyn na dzien dziecka- jedną z konkurencji było show and tell - gdzie dzieci przynosza swój ulubiony przedmiot i o nim mowią przez 3 minuty z pasją- dla najbardziej przekonywujących nagrody, i dzieciece ted talks - gzdoe starsze dzieci układała takie speach- e i mialy zarazic swoja pasją- doskonale wyszło, ialy tez wersje rodzicielsko/nauczycielskie- bomba.
  • fogito 17.02.13, 09:12
    bramanka napisała:


    > ps mysmy jako rada rodziców organizizowali festyn na dzien dziecka- jedną z kon
    > kurencji było show and tell - gdzie dzieci przynosza swój ulubiony przedmiot i
    > o nim mowią przez 3 minuty z pasją- dla najbardziej przekonywujących nagrody, i
    > dzieciece ted talks - gzdoe starsze dzieci układała takie speach- e i mialy z
    > arazic swoja pasją- doskonale wyszło, ialy tez wersje rodzicielsko/nauczycielsk
    > ie- bomba.

    Z Chicago jesteś? Bo wypowiadasz się w języku chicagowskim wink
  • bramanka 16.02.13, 13:02
    Ja o zupełnym brak
    > u nauki ustnych form wypowiedzi /rozmaitych!!!!!!!!!!!!!!!!/
    Moje dziecko jeste juz w
    > klasie IV a nie miało okazję wypowiedziec sie ustnie może raz.


    znaczy sie tylko raz bylo ODPYTYWANE czy tylko raz otworzyło buzie?
    w każdej szkole polskiej nawet big_grin czesc zajec to dialog- taki prymitywny sposób na aktywizacje i wypowiedzi-- nauczyciel zadaje pytanie i oczekuje odpowiedzi, odpowiadaja ci aktywniejsi (klujac nauczyciela swoja podniesion ado gory reka na polecenie rodziciela big_grin ) lub wyznaczeni.
    tak nie jest? czy nie uwazasz tego za mozliwosc wypowiedzi?
  • mama303 16.02.13, 14:41
    bramanka napisała:

    > znaczy sie tylko raz bylo ODPYTYWANE czy tylko raz otworzyło buzie?
    > w każdej szkole polskiej nawet big_grin czesc zajec to dialog- taki prymitywny sposób
    > na aktywizacje i wypowiedzi-- nauczyciel zadaje pytanie i oczekuje odpowiedzi,
    > odpowiadaja ci aktywniejsi (klujac nauczyciela swoja podniesion ado gory reka
    > na polecenie rodziciela big_grin ) lub wyznaczeni.

    A Boże, nareszcie na temat!
    Owszem jest jakaś tam dyskusja na lekcjach /niektórych/ ale zabierają głos przeważnie te same dzieci, moje jakieś strasznie wyrywne nie jest. Więc chciałabym aby było w jakiś sposób aktywizowane czy nawet zmuszone i żeby było tego uczone w szkole, żeby dostawało wskazówki i miało okazje to poćwiczyć. Ja miałam taką okazję, ona nie ma prawie wcale ......
  • fogito 14.02.13, 19:51
    bramanka napisała:


    > entowac. ja pamietam ta autentyczna traume naprogramach wymiany- choc bylam wyg
    >
    >
    >
    > i to jest wlasnie polska szkole. i po co to? pytałam pani dyrektor. bo rodzice
    > tak chca... czasami wydajemi sie, ze najwieksza zmora polskiej edukacji sa rodz
    > ice, ktorzy nie widza, ze życie sie zmienia, a co najważniejse, chca, żeby dzie
    > ic mialy tak jak oni. niestety, pamiec ludzka mocno zawodzi- i wcale nie bylo t
    > ak różowo.

    Mój syn ma tak w brytyjskiej szkole jak ja kiedyś miałam w polskiej. Czyli jednak stare metody nie są wcale takie złe.
  • bramanka 14.02.13, 20:21
    stare jest stare i nieaktualne. produkty takiej szkoly maja tyle lat co ja- i nie upeikszaj przeszłosci- nie sa doskonale wykształceni, choc posiadaja wiedze- umiejetności zas- nie.
    ta twoej szkola brytyjska to pewnei hybryda na poslie warunki- bo tak nei powinno byc.
  • fogito 14.02.13, 22:15
    bramanka napisała:

    > stare jest stare i nieaktualne. produkty takiej szkoly maja tyle lat co ja- i n
    > ie upeikszaj przeszłosci- nie sa doskonale wykształceni, choc posiadaja wiedze-
    > umiejetności zas- nie.

    alez ja mam mnostwo znajomych swietnie wyksztalconych w starej szkole i swietnie odnajdujacych sie w nowych warunkach ekonomicznych.
    Moze ty masz inne doswiadczenia ale nie sa one moimi.

    > ta twoej szkola brytyjska to pewnei hybryda na poslie warunki- bo tak nei powin
    > no byc.

    Zadna hybryda. Szkola leci programem brytyjskim. Nie ma az tyle odpytywania co za moich czasow w polskiej szkole ale stawia sie nacisk na wypowiedz ustna. Nie ma manii testowania ktora ogarnela wiele polskich szkol w pedzie po najlpesze wyniki z testow i wejscie do najlpeszej dziesiatki w rankingach.
  • morekac 14.02.13, 22:51
    alez ja mam mnostwo znajomych swietnie wyksztalconych w starej szkole i swietnie odnajdujacych sie w nowych warunkach ekonomicznych.

    Podejrzewam, że 99% nie uczyło się ani prezentacji, ani dyskutowania w szkolnej ławie. Nauczyli się tego później - bo mieli taką potrzebę. Odpytywanie bądź nieodpytywanie w szkole miało wpływ marginalny...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mama303 14.02.13, 18:50
    olena.s napisała:

    > A ja bym była ciekawa, jak ty widzisz wykorzystywanie 'tej formy wypowiedzi' ki
    > edy dziecię szczęśliwie zrobi maturę? W jakich okolicznościach życiowych i w ja
    > kiej formie widzisz skorzystanie z doświadczeń bycia odpytywanym na stopień?

    np. jest celebrytą i ma konferencję prasową.

    A Ty sie już ze mną nie pożegnałaś? wink
  • fogito 14.02.13, 20:04
    mama303 napisała:


    >
    > np. jest celebrytą i ma konferencję prasową.
    >
    > A Ty sie już ze mną nie pożegnałaś? wink


    Albo jest piłkarzem i musi udzielić wywiadu po meczu. Albo pracuje z klientami w dziale
    sprzedaży czegokolwiek i od jego elokwencji zależy czy sprzeda czy tez nie.
  • bramanka 14.02.13, 20:19
    Albo jest piłkarzem i musi udzielić wywiadu po meczu. Albo pracuje z klientami
    > w dziale sprzedaży czegokolwiek i od jego elokwencji zależy czy sprzeda czy tez nie.

    i ty naprawde wierzysz w co piszesz? naprawde widzisz, jak klient cie prosi o wymienienie jednym tchem faz cyklu rozwojowego pantofelka to, co mowisz klientowi- to jest przekonywanie do produktu, i uwierz, szkola polska, szczegolnie w sposób przez was podany, czyli poprzez odpytywanie nie uczy tego, o nie.
    a ilez to razy piłkarz musi przedstwic jakakolwiek WIEDZE? piłkarz komentuje mecze, swojej druzyny i innych, ew. mowi o planach treningowyc. ew. o nowej panience opowiada.
    i przyjmij do wiadomosci- to nie sa umeijetnosci uczone w szkole. i odpowiadanie na pytanie nauczyciela tego nie uczy! pudło, i to duze.
  • fogito 14.02.13, 21:22
    bramanka napisała:

    > i ty naprawde wierzysz w co piszesz?

    a uwazasz ze pisalabym gdybym nie wierzyla?

    naprawde widzisz, jak klient cie prosi o w
    > ymienienie jednym tchem faz cyklu rozwojowego pantofelka to, co mowisz klientow
    > i- to jest przekonywanie do produktu, i uwierz, szkola polska, szczegolnie w sp
    > osób przez was podany, czyli poprzez odpytywanie nie uczy tego, o nie.

    Ale kazda polska szkola, czy tylko szkola twoich dzieci? Bo moja szkola nauczyla mnie elokwencji i odwagi wypowiadania na odpowiednim poziomie. Bylo to dawno ale nie az tak.


    > a ilez to razy piłkarz musi przedstwic jakakolwiek WIEDZE?

    od jakiegos czasu interesuje sie pilka i widze kto jest dobry w wypowiadaniu sie a kto nie. I wbrew temu co sadzisz potrzebna do kazdej wypowiedzi jest jakas wiedza. Ale wiedza to polowa sukcesu. Reszta to umiejetnosc jej przekazania sluchaczom. I o to wlasnie chodzi a nie o nieszczesnego pantofelka ktorego uczepilas sie jak tonacy brzytwy.

    > i przyjmij do wiadomosci- to nie sa umeijetnosci uczone w szkole. i odpowiadani
    > e na pytanie nauczyciela tego nie uczy! pudło, i to duze.

    To ty przyjmij do wiadomosci, ze sa szkoly ktore poprzez ustne odpytywanie na ocene ucza przekazywania swojej wiedzy sluchaczom w sposob zwiezly i logiczny. Moj syn do takiej chodzi i ja tez do takiej chodzilam.
  • bramanka 14.02.13, 21:29
    a uwazasz ze pisalabym gdybym nie wierzyla?
    tak, uważam, że prawdopodobnie nie umiesz rozróznic i nie wioesz- możedlatego wierzysz?

    wiesz- skróce sprawę, bo mi sie niechce cytowac_
    ZADNA SZKOŁA, ani twoa ani brytyjska, ani somalijska anio zadna inna
    NIC nie nauczy przez przepytywanie!
    na pewno nie wypowiedzi ustnej. umiejetnośc taka, jak mi sie kojarzy, mogłaby byc przydatna w cross examination- ale w polskim sadzie nie jest praktykowane=- wiec nalezy ćwiczyc po angielsku. i baaa, na jakich faktach big_grinDDD???
  • fogito 14.02.13, 21:35
    bramanka napisała:

    >> tak, uważam, że prawdopodobnie nie umiesz rozróznic i nie wioesz- możedlatego w
    > ierzysz?

    a ja uwazam ze jestes arogancka smile

    >
    >
    > [b]ZADNA SZKOŁA, ani twoa ani brytyjska, ani somalijska anio zadna inna
    > NIC nie nauczy przez przepytywanie!

    Alez nauczy smile Moja mnie nauczyla. Bylam pytana miliony razy w szkole i to zaprocentowalo w doroslym zyciu.
    Cos mi sie wydaje ze do kiepskich szkol chodzilas.

  • bramanka 14.02.13, 21:37
    nie, to nie przepytywanie cie nauczylo- uwierz w siebie- masz szersze doswiadczenai zyciowe niz bycie przepytywanym!
    widze, ze twoja szkoal nauczyla cie pokory wobez szkoly- a twoja pamiec jest z tych, co wszystko prostuje.
    nie, nie jestem arogancka- po prostu demaskuje cudzą ignorancję big_grin
  • fogito 14.02.13, 21:46
    bramanka napisała:

    > nie, to nie przepytywanie cie nauczylo- uwierz w siebie- masz szersze doswiadcz
    > enai zyciowe niz bycie przepytywanym!

    Chcesz porozmawiac o doswiadczeniach zyciowych? To bardzo szeroki temat.

    > widze, ze twoja szkoal nauczyla cie pokory wobez szkoly- a twoja pamiec jest z
    > tych, co wszystko prostuje.

    Nic mi pamiec nie prostuje. Szkoal ma zawsze plusy i minusy. Odpytywanie ustne to wedlug mnie plus a testowanie na potege to minus.

    > nie, nie jestem arogancka- po prostu demaskuje cudzą ignorancję big_grin

    Nic nie demaskujesz. Sama jestes ignorantka i na dodatek zachowujesz sie nie na poziomie. Ale to tez mnie nie dziwi. Wcale a wcale rzeklo by sie.
  • morekac 14.02.13, 22:46
    Albo jest piłkarzem i musi udzielić wywiadu po meczu. Albo pracuje z klientami w dziale
    sprzedaży czegokolwiek i od jego elokwencji zależy czy sprzeda czy tez nie.
    E tam, żeby udzielać wywiadów po meczu, trzeba najpierw dobrze piłkę kopać. Albo łapać.
    A sama elokwencja jako taka to nie jest recytowanie typu: 'Tatry- Rysy -2499'.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • bramanka 14.02.13, 20:15
    jest celebrytą i ma konferencję prasową.
    taaaa, pan nam powie teraz jak rozmnaza sie partofelek a potem steści główne załozenia renesansu...
    oj kobieto, przeczytaj sobie swoj watek jeszcze raz....
    naprawde nic do ciebie nie przemawia?
  • fogito 14.02.13, 20:21
    bramanka napisała:

    > jest celebrytą i ma konferencję prasową.
    > taaaa, pan nam powie teraz jak rozmnaza sie partofelek a potem steści główne za
    > łozenia renesansu...
    > oj kobieto, przeczytaj sobie swoj watek jeszcze raz....
    > naprawde nic do ciebie nie przemawia?

    Czyli generalnie optujesz za wywaleniem ze szkół wiedzy ogólnej, bo jest mało przydatna w życiu? Zawsze dzieciak może kosze wyplatac jak mu się o renesansie i pantofelku uczyć nie chce.
  • mama303 14.02.13, 20:29
    bramanka napisała:

    > taaaa, pan nam powie teraz jak rozmnaza sie partofelek a potem steści główne za
    > łozenia renesansu...

    Temat przepytywania nie jest taki istotny. Czy ja optowałam za jakims konkretnym tematem w tym wątku? Piszę o FORMIE wypowiedzi: szybkie pytanie, szybka /sensowna/odpowiedź na temat /jakiś temat/.
  • bramanka 14.02.13, 20:32
    Piszę o FORMIE wypowiedzi: szybkie pytanie, szybka /sens
    > owna/odpowiedź na temat /jakiś tema

    SŁUCHAJ- ALE TY MI POWIEDZ gzdie dokładnie jest taka forma uzywana? szybkie pytanie- odpowiedz o WIEDZY?
    AAAA, juz wie, w teleturniejach.
    faaaaktycznie, dobra fucha, czasem mozna duzo kasy wygrac.
    to troche jakbys mowiła, ze dzieci musza cwiczyc mowienie w obcych jezykach- i moga wlacienie, bo chodzi o forme, nei o konkretny jezyk.
    rowna glupota
  • mama303 14.02.13, 20:38
    bramanka napisała:

    > Piszę o FORMIE wypowiedzi: szybkie pytanie, szybka /sens
    > > owna/odpowiedź na temat /jakiś tema

    > SŁUCHAJ- ALE TY MI POWIEDZ gzdie dokładnie jest taka forma uzywana? szybkie pyt
    > anie- odpowiedz o WIEDZY?
    > AAAA, juz wie, w teleturniejach.
    > faaaaktycznie, dobra fucha, czasem mozna duzo kasy wygrac.

    No przeciez podałam Ci przykład: polityk na konferencji prasowej w ogniu pytań na tematy rozmaite.
  • bramanka 14.02.13, 20:44
    taaak, to bardzo czesta sytuacja.
    i nie- znów pudło.
    zaden polityk nie jest w krzyzowym ogniu pytan- ma do swojej odpowiedzi przekonac (czyli sztuka perswazji) a nie popisywanie sie wiedza obiektywna.
    znów pudło.
    uwierz mi, poza teleturniejem nie ma zastrosowania takiej formy wypowiedzi. nie ma i juz.
    czyli jest BEZUZYTECZNA. zajmuje czas, ktory mozna by poswiecic na nauczanie rzeczy uzytecznych.
    mysl dalej- i pisz. obawiam sie jednak ze nei znajdziesz.
  • mama303 14.02.13, 20:54
    bramanka napisała:

    > zaden polityk nie jest w krzyzowym ogniu pytan- ma do swojej odpowiedzi przekon
    > ac (czyli sztuka perswazji) a nie popisywanie sie wiedza obiektywna.

    Wiedzę tez dobrze jak ma i jescze umie ją "sprzedać" - wtedy jest bardziej przekonujący. Chyba nie słyszałaś nigdy konferencji prasowej

    > uwierz mi, poza teleturniejem nie ma zastrosowania takiej formy wypowiedzi. nie
    > ma i juz.

    Ale kto Ty jesteś że ja Ci mam wierzyć? - "nie ma i już" - szczególnie ten argument mnie przekonał wink
  • bramanka 14.02.13, 21:16
    owszem, widzialam wiele konferencji prasowych- i w NICZYm nie przypominaja one odpytywania w szkole- ani w formie, ani w treści.
    i prosze wejdz na ju tjub obejrzyja kaąs, zobacz jakie umiejetności są tam cwiczone- na pewno nie przekazywanie obiektywnych faktów- prawda? ale caly arsenal innych, ktore sa przydatne tez w innych okolicznosciach,a ktore "bycie odpytywanym" nie ćwiczy.
    sorki, pudło.
    ale szuakj dalej- ja nie jestem betonem- jak znajdziesz to przyznam co racje. i inni moze tez.
  • fogito 14.02.13, 21:49
    bramanka napisała:

    - ja nie jestem betonem-

    nie chce cie martwic ale chyba jednak jestes...
  • mama303 15.02.13, 18:51
    bramanka napisała:

    > owszem, widzialam wiele konferencji prasowych- i w NICZYm nie przypominaja one
    > odpytywania w szkole- ani w formie, ani w treści.

    W treści pewnie nie ale jak juz mówię którys raz nie o treśc tu chodzi...
    A Ty chyba nie widziałas zbyt duzo tego typu konferencji.

    > ale szuakj dalej- ja nie jestem betonem- jak znajdziesz to przyznam co racje. i
    > inni moze tez.

    Chcesz wiecej.... pracownik centrum informacyjnego jakiejs firmy świadczacej usługi.
    Mi tu nie chodzi o to, abys mi przyznała rację. Pozostań sobie przy swoim zdaniu. Masz klapki na oczach i ja Ci ich nie zdejmę. Nauczycielka?
  • fogito 14.02.13, 21:31
    bramanka napisała:
    > uwierz mi, poza teleturniejem nie ma zastrosowania takiej formy wypowiedzi. nie
    > ma i juz.

    podalam ci wyzej - prawnik. Moj maz jest prawnikiem i musi szybko poruszac sie po konkretnym dziale wiedzy.

    > czyli jest BEZUZYTECZNA. zajmuje czas, ktory mozna by poswiecic na nauczanie rz
    > eczy uzytecznych.

    Np. na haftowanie smile

  • bramanka 14.02.13, 21:35
    prosze, napisz w jakiej dokładnie sytuacji ten maz prawnik musi to robic? znaczy szybka odpowiedz- chyba ze wola w sądzie OBJECTION ! big_grin
  • fogito 14.02.13, 21:47
    bramanka napisała:

    > prosze, napisz w jakiej dokładnie sytuacji ten maz prawnik musi to robic? znacz
    > y szybka odpowiedz- chyba ze wola w sądzie OBJECTION ! big_grin

    Jak ty niewiele wiesz o zawodzie prawnika. Moj maz jest prawnikiem biznesowym. Negocjuje milionowe kontrakty z wieloma prawnikami i inwestorami. Ten co nie umie przekazac szybko wiedzy i swojego zdania nie ma szans tej branzy.
  • fogito 14.02.13, 21:28
    bramanka napisała:
    ]
    > SŁUCHAJ- ALE TY MI POWIEDZ gzdie dokładnie jest taka forma uzywana? szybkie pyt
    > anie- odpowiedz o WIEDZY?

    Prawnicy na co dzien maja do czynienia z pytaniami, na ktore musza dac szybka i logiczna odpowiedz oparta na konkretnej wiedzy. Ale rozumiem ze zaraz podrzucisz argument iz nie kazdy ma byc prawnikiem wink

    > AAAA, juz wie, w teleturniejach.

    Jak ty malo wiesz o zyciu. Moze telewizor wylacz...

    > faaaaktycznie, dobra fucha, czasem mozna duzo kasy wygrac.

    dobra jak ktos ma super pamiec i szerokie zainteresowania.

  • bramanka 14.02.13, 21:33
    ooo, tak- ten krzyzowy ogien pytań.
    nie mam telewizora, a co?
    nie umiesz tego udowodnic- bo odpytywanie na oceny nie uczy NIC. i nie znajdziesz NIC (oj, moze poza tym teleturniejem i krzyzowym ogniem pytan).
    a ci prawnicy- to gdzie? na egzaminie?
    bo ci z ktorymi mam do czynienia raczej takiej umiejetności nie posiadaja- a jak cos to sciemniaja i nie udzielaja konkretnych odpoeidzi- tego by nalezalo uczyc jakby dziecko planowalo kariere prawnika/polityka/oszusta.
  • fogito 14.02.13, 21:43
    bramanka napisała:

    > ooo, tak- ten krzyzowy ogien pytań.
    > nie mam telewizora, a co?

    Nic. Szczegolnie stawiasz nacisk na teleturnieje wiec sadzilam, ze jestes fanka smile

    > nie umiesz tego udowodnic- bo odpytywanie na oceny nie uczy NIC.

    Tu nie ma co udowadniac. Moze ciebie nic odpytywanie nie nauczylo. Ale to juz nie moj problem. Jestes bardzo nerwowa w dyskusji i nie trzymasz dystansu. Wiec moze zal ze czesciej nie bylas odpytywane. Nie reagoalabys tak nerwowo.

    i nie znajdzie
    > sz NIC (oj, moze poza tym teleturniejem i krzyzowym ogniem pytan).
    > a ci prawnicy- to gdzie? na egzaminie?

    Nie. W rozmowie z klientami podczas negocjacji. Mysle tu o prawnikach biznesowych kotrzy negocjuja milionowe kontrakty. Liczy sie wiedza i umiejetnosc szybkiego jej przekazania tak aby przekonac sluchaczy do swoich racji. Ktos kto jest kiepski nie ma szans na kariere w tym zawodzie.

    > bo ci z ktorymi mam do czynienia raczej takiej umiejetności nie posiadaja- a ja
    > k cos to sciemniaja i nie udzielaja konkretnych odpoeidzi- tego by nalezalo ucz
    > yc jakby dziecko planowalo kariere prawnika/polityka/oszusta.


    Nie wiem w jakich kregach sie obracasz ale ja znam prawnikow z wyzszej polki ktorzy za godzine biore setki dolarow i musza byc wygadani i odporni na stres. I musza miec niebotyczne wiedze w malym palcu.
    Postawilas prawnika w jednej lini z oszustem. Jakos dziwnie to wyglada. czyzby to byly twoje osobiste doswiadczenia.
    Kariery dziecka nie trzeba planowac. Dziecko trzeba nauczyc w szkoe wlasnie takiego szybkiego przekazywania swojej wiedzy w formie ustnej pod wplywem umiarkowanego stresu. A dzieciak potem bedzie mogl spokojnie zdecdowac czy chce byc aktorem, prawnikiem lekarzem czy sprzataczka.
  • bramanka 14.02.13, 22:36
    tak, postawiłam prawnika z innymi zawodami- gdzie ważne jest "wygadanie" .a co?
    a tak NB- pewnie wiesz, że prawnik w krajach anglsaskich jest jedną z najbardziej znienawidzonych profesji i własnie zestawia sie ich tak big_grin mam duży dystans, ale ty nei jestes w stanei udowodnic potrzeby uczenia szybkiego odpowiadania na pytania.
    nie uważasz, ze prawnicy nie ucza sie tego w szkole podstawowej?
    wiele wielomilionowych kontraktów, hmmm, widziałam jak sie je negocjowało. ani prawnicy, ani osobyu z branży nie byli postawieni w krzyzowym ogniu pytan dot. wiedzy. odpowiadajac na pytania szybko nie przekonuje sie- to jest sprawdzenie widzy i tyle. i prawnicy poza egzaminami (ale ustnymi? nie niegdzie) nie wzywaja tej "umiejetności", przynajmniej nie nagminnie.
    dziecko trzeba nauczyc byc soba, a nie przekazywania wiedzy smile tyle ode mnie- nie przekonałas mnie, nie podałas ani jednego trzymajacego sie kupy argmentu czy sytuacji.
  • fogito 16.02.13, 11:23
    bramanka napisała:

    > tak, postawiłam prawnika z innymi zawodami- gdzie ważne jest "wygadanie" .a co?


    A nic. Ale oszust to nie zawód.

    >
    > a tak NB- pewnie wiesz, że prawnik w krajach anglsaskich jest jedną z najbardzi
    > ej znienawidzonych profesji i własnie zestawia sie ich tak big_grin

    Pewnie dlatego ich tak nienawidzą, bo tak dużo zarabiają.

    > mam duży dystans,

    raczej brak wiedzy


    > ale ty nei jestes w stanei udowodnic potrzeby uczenia szybkiego odpowiadania n
    > a pytania.

    Już udowodniłam, ale ty nie rozumiesz. To nie moja wina. Ja cię uczyć nie będę

    > nie uważasz, ze prawnicy nie ucza sie tego w szkole podstawowej?

    Uczą się wygadania, refleksu, obrony własnego zdania, przekazywania swojej wiedzy zwięźle i na temat. No przynajmniej powinny się uczyć, bo najwyraźniej polska szkoła już tego nie uczy.. Dzieciak, który przez osiem lat edukacji podstawowej nie będzie umiał się wypowiadać prawnikiem nie zostanie. Ale faktycznie nie musi. Więc to zapewne twoim dzieciom nie jest potrzebne.

    > wiele wielomilionowych kontraktów, hmmm, widziałam jak sie je negocjowało. ani
    > prawnicy, ani osobyu z branży nie byli postawieni w krzyzowym ogniu pytan dot.
    > wiedzy. odpowiadajac na pytania szybko nie przekonuje sie- to jest sprawdzenie
    > widzy i tyle. i prawnicy poza egzaminami (ale ustnymi? nie niegdzie) nie wzywaj
    > a tej "umiejetności", przynajmniej nie nagminnie.

    Zapewne widziałaś w jakimś serialu, bo nie wiesz co piszesz.


    > dziecko trzeba nauczyc byc soba, a nie przekazywania wiedzy smile

    Gdyby tylko tyle, to nie warto dzieciaka z domu do szkoły wysyłać.

    tyle ode mnie- n
    > ie przekonałas mnie, nie podałas ani jednego trzymajacego sie kupy argmentu czy
    > sytuacji.

    No cóż podałam, ale do ciebie nie dociera, bo jesteś nieprzemakalna. Ale nie spodziewałam się innej reakcji, więc mnie nie rozczarowałaś.
  • bramanka 14.02.13, 22:37
    szczegolny nacisk na teleturnieje- bo tylko wtym wypadku odpytywanie ma racje bytu.
  • morekac 14.02.13, 22:49
    Prawnicy na co dzien maja do czynienia z pytaniami, na ktore musza dac szybka i logiczna odpowiedz oparta na konkretnej wiedzy. Ale rozumiem ze zaraz podrzucisz argument iz nie kazdy ma byc prawnikiem
    Myślę, że prawnicy to przede wszystkim muszą się przygotować do obrony klienta. Żaden dobry prawnik nie idzie na salę sądową z marszu , bez przygotowania i rozkminienia sprawy...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • bramanka 15.02.13, 08:43
    Żaden dobry prawnik nie idzie na salę sądową z marszu , bez przygotowania i ro
    > zkminienia sprawy...

    oj tam, oj tam. to BARDZO czesta praktyka- wejdz do sali sadowej i popatrz cos sie dzieje- gro prawników jest nieprzygotowanych. i to powaznie. ucza sie rzucac paragrafami, żeby sprawe przedłuzyc. i tak w kólko. jak myslisz, dlaczego w polsce tak długo trwaja sparwy w sadzie?
  • morekac 15.02.13, 20:07
    Myślisz, że to wynik nauki wypowiadania się a la 'szkoła polska' - czyli może być cokolwiek, może być i nieco bez sensu, byleby coś powiedzieć...
    Jak czegoś nie wiem z marszu, to mówię klientom, że sprawdzę i oddzwonię, a nie chrzanię głupoty...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 16.02.13, 11:31
    morekac napisała:

    > Myślisz, że to wynik nauki wypowiadania się a la 'szkoła polska' - czyli może b
    > yć cokolwiek, może być i nieco bez sensu, byleby coś powiedzieć...

    Obawiam się, że tak. Brak nauki wypowiadania się krótko i na temat. Typowe polskie lanie wody i nieumiejętność zastosowania wiedzy w praktyce. Mój mąż jest amerykańskim prawnikiem i jest przerażony jaki poziom prezentują niektórzy polscy prawnicy, którzy owszem wiedzę mają, ale forma jej przekazania jest żałosna wręcz.
    Niestety z wątków wynika, że dzieciaków już szkoła nie uczy mówić poprawnie i węzłowato. Teraz to oni tylko testy rozwiązują. Jak dla mnie to dramat.

    > Jak czegoś nie wiem z marszu, to mówię klientom, że sprawdzę i oddzwonię, a nie
    > chrzanię głupoty...

    Godna pochwały postawa. Niewielu umie się przyznać do niewiedzy. Polacy wręcz tego nie potrafią.
  • bramanka 16.02.13, 11:39
    Typowe polskie lanie wody i nieumiejętność zastosowania wiedzy w praktyce
    dok ladnie- beirze sie z systemu I ODPYTYWANIA. 100% poparcia- wlasnie o tym piszemy- nie zauwazyłaś?

    Niestety z wątków wynika, że dzieciaków już szkoła nie uczy mówić poprawnie i w
    > ęzłowato. Teraz to oni tylko testy rozwiązują. Jak dla mnie to dramat.

    dokładnie tak jak piszesz- 100% poparcia. i ODPYTYWAIE jest testowaniem ustnym- wiesz?

    a co do reszty- mowiłam ci ze niem ma TV wiec seriali nie ogładam big_grin nie przykladaj swoich miar do innych.

  • fogito 16.02.13, 11:47
    bramanka napisała:

    > Typowe polskie lanie wody i nieumiejętność zastosowania wiedzy w praktyce
    >

    > dok ladnie- beirze sie z systemu I ODPYTYWANIA. 100% poparcia- wlasnie o tym pi
    > szemy- nie zauwazyłaś?
    >

    Nie. To się bierze z braku systemu odpytywania. Dzieci nie umieją sklecić poprawnie zdania i brak logiki w ich wypowiedziach. Ale nie dziwię się, bo gdzie się mają tego nauczyć. Podczas pisania testów? Chyba raczej się nie da.

    > Niestety z wątków wynika, że dzieciaków już szkoła nie uczy mówić poprawn
    > ie i w
    > > ęzłowato. Teraz to oni tylko testy rozwiązują. Jak dla mnie to dramat.

    > ]

    > dokładnie tak jak piszesz- 100% poparcia. i ODPYTYWAIE jest testowaniem ustnym
    > - wiesz?

    Ale podczas wypowiedzi ustnej nie zakreślasz a, b czy c. Test to prościzna. Wypowiedź ustna wymaga trochę więcej pracy i więcej wiedzy.

    > a co do reszty- mowiłam ci ze niem ma TV wiec seriali nie ogładam big_grin nie przykl
    > adaj swoich miar do innych.

    Nie przykładam, bo nie oglądam. A seriale można oglądać na DVD lub kompie. Telewizor w dzisiejszych czasach to raczej do tego nie jest potrzebny. Ty się ciągle do tych teleturniejów odwołujesz, więc chyba wiesz o czym piszesz.

  • bramanka 16.02.13, 12:57
    nie odwołuje sie ciagle do teleturnieji- teraz sie odwolywalam do twoejgo powolywania sie na negocjacje prawnicze ktore znasz z seriali lub z opowiastek meza amerykanskiego prawnika big_grin

    i nie moja droga- o testach nie masz racji.
    test to jest:
    - test jednokrotnego wyboru (do tego sie chyba odnosisz)
    -test wielokrotnego wyboru
    -test prawda fałsz
    -test, gdzie wisuje sie jedno słowo/krotka odpowiedz na pytanie (krótkie i zwiezle odpowiadanie na pytania nauczycliela- tez test- tylko ustny)

    sa tez pytania otwarte- ale ty ciagle o tych zamknietych- wiec jestes za testowaniem- czyli produkcja bezmózgowców. bo ODPYTYWANIE to jest pytanie absolutnie zamkniete.

    i nie konstesuj mojej wypowiadzi- pytanie zamkniete to pytanie zamkniete- polecam lekture.
  • mama303 16.02.13, 14:19
    bramanka napisała:

    > sa tez pytania otwarte- ale ty ciagle o tych zamknietych- wiec jestes za testow
    > aniem- czyli produkcja bezmózgowców. bo ODPYTYWANIE to jest pytanie absolutnie
    > zamkniete.
    >
    > i nie konstesuj mojej wypowiadzi- pytanie zamkniete to pytanie zamkniete- polec
    > am lekture.

    Pytania otwarte to nie jest test, to jest wypowiedź pisemna, a odpytywanie ustne natomiast nie musi byc zamkniete, jak najbardziej może byc pytanie typu "powiedz, co sądzisz o...."
  • bramanka 16.02.13, 15:45
    mamo 303- nie masz racji- w testach moga byc otwarte i zamkniete pytania, Moga byc "czesciowo" otwarte.
  • fogito 16.02.13, 16:38
    bramanka napisała:

    > mamo 303- nie masz racji- w testach moga byc otwarte i zamkniete pytania, Moga
    > byc "czesciowo" otwarte.

    Co to ma za znaczenie? Wypowiedź pisemna rządzi się innymi prawami niż wypowiedź ustana. To chyba jest jasne dla każdego. Ta ustna niesie ze sobą element stresu ze względu na ocenę przez słuchacz,y a nie tylko nauczycieli. I z tym chyba większość ma największy problem.
  • fogito 16.02.13, 16:35
    bramanka napisała:

    > nie odwołuje sie ciagle do teleturnieji-

    naprawdę? wink

    teraz sie odwolywalam do twoejgo powol
    > ywania sie na negocjacje prawnicze ktore znasz z seriali lub z opowiastek meza
    > amerykanskiego prawnika big_grin

    Nie z opowiastek tylko z relacji. Nieustannie próbujesz umniejszyć wszystko, co ktokolwiek napisze. Jakieś kompleksy?

    >
    > i nie moja droga- o testach nie masz racji.
    > test to jest:
    > - test jednokrotnego wyboru (do tego sie chyba odnosisz)
    > -test wielokrotnego wyboru
    > -test prawda fałsz
    > -test, gdzie wisuje sie jedno słowo/krotka odpowiedz na pytanie (krótkie i zwie
    > zle odpowiadanie na pytania nauczycliela- tez test- tylko ustny)

    To jest dla mnie jasne, ale test nigdy nie będzie wypowiedzią ustną a ona jest moim zdaniem niezbędna w edukacji dzieci i młodzieży.


    > i nie konstesuj mojej wypowiadzi- pytanie zamkniete to pytanie zamkniete- polec
    > am lekture.

    Gadał dziad do obrazu a obraz ani razu...
  • bramanka 16.02.13, 19:30
    owszem, odpowiedx na pytanie : rysy wysokośc to jest test . głupi płytki test wiedzy.
    i ty tego chcesz?
    A test may be administered orally, on paper, on a computer
  • morekac 16.02.13, 22:33
    Mój mąż jest amerykańskim prawnikiem i jest przerażony jaki poziom prezentują niektórzy polscy prawnicy, którzy owszem wiedzę mają, ale forma jej przekazania jest żałosna wręcz.

    Bo w szkole się odpytuje, a nie ćwiczy wypowiedzi na dany temat - konkretnie,sensownie i z wdziękiem...

    że dzieciaków już szkoła nie uczy mówić poprawnie
    Nigdy nie uczyła, a nie 'już nie uczy'. Zawsze było odpytywanie - należało jakoś wydać z siebie czyny Hannibala czy innego indywiduum z podręcznika, przytoczyć daty czy inne takie - im bardziej na jednym wdechu, tym lepiej - zero własnych opinii, zero refleksji...

    Polacy wręcz
    > tego nie potrafią.
    Bo jak nie wiedzą, to "Siadaj, pała'... Pokłosie odpytywania czy co?
    Strasznie szkoda mi matury z polskiego - znowu będzie odpytywanie, a nie - prezentacja...


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 17.02.13, 09:18
    morekac napisała:



    > Nigdy nie uczyła, a nie 'już nie uczy'. Zawsze było odpytywanie - należało jako
    > ś wydać z siebie czyny Hannibala czy innego indywiduum z podręcznika, przytoczy
    > ć daty czy inne takie - im bardziej na jednym wdechu, tym lepiej - zero własnyc
    > h opinii, zero refleksji...

    To ja chyba do jakiś wyjątkowych szkół chodziłam. Podstawówka wiejska, liceum w mieście wojewódzkim... Forma wypowiedzi była bardzo ważna. Żadnego tam dukania i gadania na jednym wdechu. I mnóstwo własnych opinii i refleksji.


    > Bo jak nie wiedzą, to "Siadaj, pała'... Pokłosie odpytywania czy co?

    Taki tekst to może usłyszeć ewentualnie ktoś, kto ma pustkę w głowie. Ale w moich klasach zdarzało się to szalenie rzadko i tylko w przypadku totalnych olewaczy, którzy szkołę mieli w zadku.

    > Strasznie szkoda mi matury z polskiego - znowu będzie odpytywanie, a nie - prez
    > entacja...

    Prezentacja nie sprawdzi wiedzy, więc ja nie żałuję. Chociaż sama ustnej nie zdawałam bo byłam zwolniona.
  • bramanka 17.02.13, 10:05
    ja nie moge-fogito, pełny szacun za szkoly, do ktorych chodzilas- i wiejscich i wojewódzkich.
    ja pecha mialam, w sercu akademickiej polski, w szkolach, z ktorych wiekszosc chyba polityków polskich pochodzi big_grin (naprawde...)- ale i pały sie zdażały, i czasu na wypowiedzi dosc nie bylo.
    ale jak widze- ty wiele do powiedzenia nie masz (nooo, chyba zę o męzu) , wiec sie pewnie miesciłas w formule. nasze dyskusje o książce/teatrze i innych sprawach były dłuższe i czesto zajmowały miejsce odkrywczych i ważnych dla naszego pokolenia sonetów krymskich.

    prezentacji mi szkoda- i tu wlasnie widac, ze wyrazanie wlasnych opinii, czy pasji cie nie obchodzi- po prostu jestes za hodowlą bezmózgowców. prezentacja to byl pomysl idealny- ich tematy były wspaniale, pozwalały sie wykazac WIEDZA, PRZEKONYWANIA.
    niestety, w naszej rzeczywistosci i mentalności- była karykaturą. dużo wody musi uplynąć- teraz wrócilismy do TESTOWANIA USTNEGO - bo w tym wykazaniu sie wiedza nie a ani lrzty niczego innego. WYRECYTOWAC FAKTY.
  • fogito 17.02.13, 20:00
    bramanka napisała:

    > ja nie moge-fogito, pełny szacun za szkoly, do ktorych chodzilas- i wiejscich i
    > wojewódzkich.

    Szacun to się nauczycielom z tych szkół należy a nie mnie.


    > ja pecha mialam, w sercu akademickiej polski, w szkolach, z ktorych wiekszosc c
    > hyba polityków polskich pochodzi big_grin (naprawde...)-

    To faktycznie kiepska rekomendacja znając poziom wypowiedzi i działań polskich polityków.

    ale i pały sie zdażały, i c
    > zasu na wypowiedzi dosc nie bylo.

    Mnie się nie zdarzały. Poza jedną za brak zeszytu z muzyki.


    > ale jak widze- ty wiele do powiedzenia nie masz (nooo, chyba zę o męzu)

    Mam sporo do powiedzenia, tylko nie mam z kim dyskutować. O mężu to niewątpliwie byłoby co opowiadać.

    , wiec
    > sie pewnie miesciłas w formule. nasze dyskusje o książce/teatrze i innych spraw
    > ach były dłuższe i czesto zajmowały miejsce odkrywczych i ważnych dla naszego p
    > okolenia sonetów krymskich.

    To podrzuć swoje publikacje na temat wink

    >
    > prezentacji mi szkoda- i tu wlasnie widac, ze wyrazanie wlasnych opinii, czy pa
    > sji cie nie obchodzi

    Ależ obchodzi mnie pasja. Ale matura to ma być przede wszystkim egzamin z wiedzy. Za moich czasów to się prezentowało wylosowany temat. Przygotowanie tematu do matury i wyklepanie go to poziom podstawówki. Takie prezentacje to mój drugoklasista robi. Ja oczekiwałabym na maturze prezentacji bez przygotowania.

    - po prostu jestes za hodowlą bezmózgowców.

    Testy hodują bezmózgowców i mamy tego doskonały przykład na forach wszelakich. Ludziska poprawnie zdania nie umieją napisać.

    prezentacja to
    > byl pomysl idealny- ich tematy były wspaniale, pozwalały sie wykazac WIEDZA, PR
    > ZEKONYWANIA.

    Idealny w podstawówce wink

    > niestety, w naszej rzeczywistosci i mentalności- była karykaturą. dużo wody mus
    > i uplynąć- teraz wrócilismy do TESTOWANIA USTNEGO - bo w tym wykazaniu sie wied
    > za nie a ani lrzty niczego innego. WYRECYTOWAC FAKTY.

    Sama nie wiesz co to jest wypowiedz podczas odpytywania. Nie chodzi tu wcale o recytowanie faktów. Ale mnie się niekoniecznie chce tłumaczyć jak pastuch krowie na rowie smile
  • morekac 16.02.13, 22:38
    Niewielu umie się przyznać do niewiedzy.

    Lepiej się upewnić niż bulić...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 17.02.13, 09:18
    morekac napisała:

    > Niewielu umie się przyznać do niewiedzy.
    >
    > Lepiej się upewnić niż bulić...

    Prawda. W tym zawodzie pomyłka może być szalenie kosztowna.
  • fogito 16.02.13, 11:27
    morekac napisała:


    > Myślę, że prawnicy to przede wszystkim muszą się przygotować do obrony klienta.
    > Żaden dobry prawnik nie idzie na salę sądową z marszu , bez przygotowania i ro
    > zkminienia sprawy...

    Ale ja mówię o prawnikach biznesowych, którzy rzadko występują na sali sądowej. Ich zadaniem jest wynegocjowanie klientom np wielkim korporacjom konkretnych dogodnych dla nich kontraktów. Tu nie ma miejsca na yyyyy co ja to miałem powiedzieć. I często gęsto nie ma żadnego czasu na przygotowanie, bo negocjacje trwają dniami i nocami przez tydzień. Wiedzę trzeba mieć i umieć z niej skorzystać natychmiast.
    Zresztą w sądzie też ta umiejętność jest potrzebna.
  • olena.s 13.02.13, 11:47
    Stresu? Nie, chodzi o zbędny stres. W efekcie dziecko z systemu odpytującego uczy się, jak mimo stresu odpowiedzieć na pytanie, a dziecko z systemu dyskutującego nie przeżywa stresu w przypadku konieczności publicznego wystąpienia.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • fogito 13.02.13, 17:54
    olena.s napisała:

    a dziecko z systemu dys
    > kutującego nie przeżywa stresu w przypadku konieczności publicznego wystąpienia
    > .

    A jak reaguje na zadane na szybko pytanie kiedy ktos oczekuje odpowiedzi bez przygotowania wstepnego? Zwroc na to uwage bo z tym dzieci maja najwiekszy problem. Czesto pada odpowiedz - my tego jeszcze nie przerabialismy itp i nastepuje glucha cisza.
    Brak wspolczesnym dzieciom owej XIX wiecznej elokwencji kiedy to czlowiek o konkretnym wyksztalceniu musial sie pieknie wypowiadac na tematy ogolne. Teraz dzieciaki uczone sa do pracy w biurze. Byle szybko byle jak najwiecej. Nie ma czasu nawet na zastanowienie sie nad tym czego sie ucza. Porazka po prostu. Szkoly wypuszczaja roboty zaprogramowane na konkretny cel. Nadzieje w tym, ze zakrecimy kolo i wrocimy do sprawdzonych metod wyksztalcenia ogolnego.
  • olena.s 13.02.13, 18:19
    Im mniej dziecko czuje, że jego odpowiedź jest punktowana i oceniana, tym swobodniej mówi. Im bardziej dziecko ma podkorowo wprowadzony pogląd, że wypowiedź nie jest wystawieniem nagiego zadka na razy nauczycielki i szyderczych kolegów, ale jest komunikowaniem się z szacunkiem - tym ta wypowiedź będzie lepsza. Ktoś nauczony dyskusji, prezentacji, dialogu w naturalny sposób będzie lepszy od kogoś o podobnych talentach, ale bez tej praktyki.
    Czego dzieci uczą się w trybie edukacji "odpytująco-oceniającej"? Ano, że jak zadajesz pytanie, to zasadniczo przyznajesz się do niewiedzy, siadaj, dwa. Jak odpowiesz nie dość dobrze, dokładnie, - siadaj, trzy z plusem, Kowalska, mogłaś się bardziej postarać.
    Być może Kowalska będzie się bardziej starać szybko wypluwać z siebie wiedzę o epokach geologicznych czy kampanii napoleońskiej, ewentualnie z wyczuciem recytować Redutę Ordona. Zgoda. Ale z tego, co się słyszy od wykładowców uniwersyteckich, generalnie studenci nie potrafią dyskutować, nie umieją się wgłębiać, boją się przedstawić własny punkt widzenia, funkcjonują intelektualnie na zasadzie copy-paste. Mi się to nie podoba, i mam nadzieję, że mój dzieciak, idący inną ścieżką na te manowce nie zboczy.


    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • morekac 13.02.13, 18:44
    Brak wspolczesnym dzieciom owej XIX wiecznej elokwencji kiedy to czlowiek o konkretnym wyksztalceniu musial sie pieknie wypowiadac na tematy ogolne.
    Rozumiem, że znasz tę XIX wieczną elokwencję z doświadczenia... wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • myelegans 13.02.13, 14:40
    Cytat Przepraszam za literowki, ale pisze z ipada, ktory uparcie zamienia slowa na wersje angielska uncertain nie przepraszaj tylko wylacz autocorrect
  • fogito 13.02.13, 17:43
    hihihi dzieki. Kiepska jestem w obsludze ipada. Sorki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka