czytanie na czas Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Tak sobie myślę - czemu może służyć czytanie na czas? II klasa SP. Dziecko opowiada, że pani przepytuje z czytania na czas z kartki, na której są pojedyncze wyrazy (nie tworzą zdań). W ciągu minuty jest do przeczytania sto wyrazów. Dziecko lekko zdziwione, bo zawsze rodzice kładli nacisk na czytanie ze zrozumieniem. A tu czytanie pojedynczych wyrazów bez powiązania ze sobą. Wynik ok. Tylko nie potrafię sobie wyobrazić czemu to ma służyć?
    • To pewnie testy szybkości czytania. W ciągu minuty dziecko w danym wieku powinno przeczytać minimum odpowiednią dla tego wieku ilość wyrazów z testu.

      --
      Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
    • to test Konopnickiego, ma za zadanie zobrazować nauczycielce na jakim etapie sprawności czytania jest dziecko smile
      www.edukator.org.pl/2004b/analiza/analiza.html
      • Z tego co widzę prawie cała klasa mojego dziecka czyta na poziomie IV. Może te poziomy są jakoś zaniżone?
        • Te "poziomy" to minimalna ilość słów, jaką dziecko powinno być w stanie przeczytać w określonym czasie po danym etapie edukacji, więc raczej trudno mówić tu o zaniżeniu. Do czego takie badanie się wykorzystuje już napisała olena.s

          --
          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
          mniej awanturujący."
    • Ot zwyczajnie polska szkoła przeszła na testomanie. Test czytania ze zrozumieniem, test słów/zdań łańcuchowych, test szybkości czytania, wszystkie te testy nie mają kompletnie nic wspólnego z czytaniem i tak naprawdę nic kompletnie nie mówią o umiejętności czytania. Ot na siłę próbuje się wstawić w ramki coś co w ramkach być nie powinno. Testy o których mówimy określają umiejętność pracy z tekstem oraz stopień opanowania pewnych schematów.
      • makurokurosek napisała:
        Test czytania ze zrozumieniem, test słów/zdań łańcuchowych, test szybkości czytania, wszystkie te testy nie mają kompletnie nic wspólnego z czytaniem i tak naprawdę nic kompletnie nie mówią o umiejętności czytania.

        O matko i córko, to co w takim razie mówi cokolwiek o umiejętności czytania???
        Jeśli dobrze rozumiem Twoim zdaniem testy tempa i rozumienia czytania nie mówią nic o umiejętności czytania?
        • > Jeśli dobrze rozumiem Twoim zdaniem testy tempa i rozumienia czytania nie mówią
          > nic o umiejętności czytania?

          Przepraszam, a o czym według ciebie mówi test czytania ze zrozumieniem, bo według mnie tylko i wyłącznie o umiejętności opanowaniu schematu rozwiązywania testu czyli
          - przeczytaj pytania
          - wyszukaj w tekście pasującą odpowiedz
          Przy tym teście nawet nie trzeba za bardzo czytać, a już na pewno jego rozwiązanie nie wymaga umiejętności czytania ze zrozumieniem.
          Test tempa czytania również, nie mówi o umiejętności zrozumienia czytanego słowa.

          "> O matko i córko, to co w takim razie mówi cokolwiek o umiejętności czytania??"

          Analizowanie tekstu i wyciąganie wniosków, a nie tępe i bezmyślne wyszukiwanie odpowiedzi w tekście. Testy z czytania ze zrozumieniem ewentualnie mogą ocenić umiejętność pracy z tekstem, ale na pewni nie umiejętność czytania ze zrozumieniem.
    • Temu, zeby nauczyciel wiedział, jak szybko dzieci odkodowują słowa, zapewne od tego zależy dalsza praca oraz ew. zalecenia co do prac domowych. U mnie w trakcie testów (3x na rok) badane są w takie elementy czytania jak zasób słownictwa, rozumienie dosłowne i przenośne, analiza tekstu itp. Czas, w jakim dziecko jest w stanie przeczytać sto słów też jest brany pod uwagę.
      --
      Życie w Zatoce Perskiej
      • Przede wszystkim można w ten sposób zmierzyć, czy dziecko robi postępy w czytaniu - rozumianym jako odcyfrowywanie znaków.
        --
        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • morekac napisała:

          > Przede wszystkim można w ten sposób zmierzyć, czy dziecko robi postępy w czytan
          > iu - rozumianym jako odcyfrowywanie znaków.

          Czyli innymi słowy: można się zorientować w tzw. technice czytania, bo jest oczywiste, że dziecko głoskujące przeczyta mniej słów niż czytające całościowo. Słowa muszą być ze sobą nie powiązane, żeby dziecko nie wnioskowało z kontekstu, po początku słowa (nie "zgadywało"), czasem stosuje się też tzw. słowa bezsensowne do badania techniki.
          • jakbabciekocham napisała:

            > Słowa muszą być ze sobą nie powiązane, żeby dziecko nie wnioskowało z kontekstu,
            > po początku słowa (nie "zgadywało"), czasem stosuje się też tzw. słowa bezsenso
            > wne do badania techniki.

            Dobre wnioskowanie z kontekstu nie jest wcale takie złe smile
            • Ale wtedy - przy czytaniu - nie wiadomo precyzyjnie, czy dziecko posiadło tę umiejętność. Dlatego stosuje się wspomniane już logatomy przy badaniu precyzyjnego słyszenia. Jeżeli 'wywnioskujesz' znane słowo to wcale nie wiadomo, czy je usłyszałaś, czy zgadłaś. Jeżeli poprawnie usłyszysz 'kirfat', czyli słowo bezznaczeniowe, to wiadomo, że aparatura działa właściwie.
              --
              Życie w Zatoce Perskiej
    • U nasteż na samym początku pierwszej klasy pani zrobiła taki test i teraz jest robiony regularnie oraz test na czytanie ze zrozumieniem.
    • mysiaapysia napisała:

      > Tak sobie myślę - czemu może służyć czytanie na czas? II klasa SP.

      Pewnie chodzi o to, jak szybko dziecko czyta w sensie technicznym ale czy to istotne jest dla samego procesu czytania to mam wątpliwosci. co z tego że dziecko czyta szybko? lepiej żeby czytało wolniej ale rozumiało sen tego co czyta.
      • W podanym linku znalazłam taki fragment:

        Tempo czytania nie ma zatem większej wartości w procesie czytania jeżeli nie towarzyszy mu rozumienie tekstu. Tinker proponuje zamiast terminu "szybkość czytania" używać terminu "szybkość rozumienia".

        Kiedy dzieci opanują technikę czytania nie należy zbytniej uwagi przywiązywać do szybkości czytania - tempa czytania. Zbytnie nakłanianie dzieci do szybkiego czytania nie służy dobrze rozumieniu tekstu.

        • Akurat u mojej dyslektyczki takie sprawdzanie było dosyć miarodajne - nie miała kłopotów z czytaniem ze zrozumieniem, ale czytała dosyć wolno... Łatwo było sprawdzać, czy przy danej metodzie uczenia robi jakiekolwiek postępy. Aczkolwiek też mam wątpliwości, czy jest sens stosowania tego dla całej klasy, a nie tylko niektórych przypadków.
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • Tu nie chodzi o wyścig i szybkość, tylko o ocenę, czy dzieci osiągnęły poziom normy w danym momencie edukacji.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
        • olena.s napisała:

          > Tu nie chodzi o wyścig i szybkość, tylko o ocenę, czy dzieci osiągnęły poziom n
          > ormy w danym momencie edukacji.

          No ale problem jest z okresleniem tej normy. Ilośc słów na minutę czy poziom "zrozumienia" tekst? Powiedzmy że dziecko jest poniżej normy ale rozumie sens albo odwrotnie jest powyżej normy ale nie rozumie sensu?
          • Ty masz problem z okresleniem normy, bo szukasz w tym jakiegoś drugiego dna.
            Tymczasem płynne czytanie na minutę jest tylko jednym z narzędzi diagnostycznych służących sprawdzeniu, czy dziecko mieści się w normie wiekowej. Zupełnie jakbyś się czepiała, że nauczyciel sprawdza, czy dziecko zna np. tabliczkę mnożenia, bo istotne jest, czy umie rozwiązywać jakiś rodzaj zadań z treścią.
            Jeżeli dziecko jest poniżej normy (a nie są one jakoś wyśrubowane) to nie poradzi sobie ani ze zrozumieniem tekstu - bo nie zdąży go przeczytać, ani z rozwiązaniem zadania. Jeżeli dziecko czyta poniżej jakiegoś punktu na skali wiekowej, to znaczy tyle, że powinno się zastosować jakieś dodatkowe metody/środki/ćwiczenia, a nauczyciel powinien na przykład dawać dzieciakowi prostszy tekst.
            Tutaj masz skalę z opisem punktu krytycznego w rozłożeniu na poszczególne klasy od sześciolatków do 14 latków.
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
        • Dla mnie te testy są zupełnie idiotyczne , bezsensowne i uczące tylko i wyłącznie tego że kompletnie nie istotna jest treść czytanego tekstu nie mówiąc już o wnioskach, czy własnych przemyśleniach. Ostatnio w tok fm była dyskusja o testach z lektur, zastanawiam się kiedy skończyły się czasy gdy to skupiało się na sensie czytanego utworu, jego wartości i przesłaniu, a przeszło się na pier___ o tym czy Wołodyjowski walcząc z Kmicicem miał czapeczkę czy nie . Czy to naprawdę tak ważne dla całego utworu ? Czy to, że ktoś odpowie na to idiotyczne pytanie oznacza że przeczytał książkę ze zrozumieniem, co 20 lat temu oznaczało że zrozumiał jej sens, jej przesłanie, a nie czy wie jakiego koloru były gacie Jagny.
          • Nie odnoszę takiego wrażenia co do testu tempa czytania. On nie jest podstawą do postawienia dwójki czy szóstki, zmierzenia jakiejś nabytej wiedzy, tylko do ustalenia, czy dziecko ma wystarczającą techniczną biegłość, aby korzystać z nauki szkolnej. Innymi słowy, jezeli po dwóch godzinach czytania Potopu jesteś nadal z Billewiczówną przy darciu pierza w czeladnej izbie, to w ogóle nie dojedziesz do pojedynku. A jak dojedziesz, to już nie będziesz miała pojęcia, co to jest Lauda, bo będziesz tak znudzona, że zapomnisz.
            Natomiast oczywiście jestem głęboko przeciwna pytaniom o sukno kontusza pana Podbipięty albo o dokładną trasę przejazdu Kmicica z Kiejdan do Częstochowy. A mnie o to drugie pytano bardzo szczegółowo w liceum, więc początki świra nastąpiły baaaaardzo dawno temu.
            (Ponadto jak zwykle przypominam, że Kartagina powinna zostać zburzona, a lektury obowiązkowe w podstawówce wystrzelone w kosmos).
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
            • "Nie odnoszę takiego wrażenia co do testu tempa czytania. On nie jest podstawą do postawienia dwójki czy szóstki, zmierzenia jakiejś nabytej wiedzy, tylko do ustalenia, czy dziecko ma wystarczającą techniczną biegłość, aby korzystać z nauki szkolnej. "

              W szkole córki jak najbardziej jest, tak samo zresztą jak test czytania ze zrozumieniem. Już w pierwszej klasie te wyniki były dość ostro oceniane, a rodzice wyskakiwali na dywanik jeżeli ich dziecko nie osiągnęło dobrego wyniku z czytania/ pisania na czas tak samo jeżeli nie przekroczyło 80 % z czytania ze zrozumieniem.
              Dla mnie idiotyzm, młoda osiągała jeden z najlepszych wyników z tępa pisania co dla mnie nie miało kompletnie nic wspólnego z umiejętnością pisania, bo jak to można oceniać jeżeli młoda nawet teraz czasami zapomina o końcówkach, a pisanie zakończenia "y" do tej pory sprawia jej problem. Co z tego, że szybko pisała skoro jakość pisma jest kiepska, to samo z czytaniem.
              • Oczywiście, każda z nas wnioskuje na podstawie własnych obserwacji.
                Więc u mnie nie - u mnie wygląda to dokładnie tak, jak powiedziałam i do tego właśnie służy. Że nie wspomnę o braku dywanika dla rodziców - u mnie w przypadku, gdyby dziecko było poniżej określonego poziomu szkoła zapewne przede wszystkim sama postarała się o nadrobienie braków, ewentualnie nauczycielka wysłałaby do rodziców prośbę o dodatkowe zrobienie czegoś - nie wiem, ekstra kwadrans czytania dziennie, inne książki dla dziecka itp.
                U mnie czytanie i pisanie to dwa oddzielne przedmioty (dobra, jest pewien obszar wspólny, ale jednak są to dwie różne umiejętności). Obecnie na poziomie polskiej IV (mojej V) 'czytanie' to praca z tekstem, budowanie kontaktu z literaturą, poznawanie różnych gatunków, stategie, itp. A pisanie - to kompozycja, ortografia, redakcja, pisanie kreatywne, pisanie naukowe itd. Czyli u mnie są to sprawy mocno rozłączne, do poziomu innych nauczycielek od pisania i czytania. Także w wykorzystywanych przez szkołę testach pomiarowych czytanie i pisanie to dwa inne bloki. Z tym, że w ogóle mam wrażenie, że u mnie nauka jest jakby mocniej poszatkowana na konkretne umiejętności - przynajmniej w porównaniu do moich własnych szkolnych wspomnień.
                --
                Życie w Zatoce Perskiej
    • ale fajne. przepuszcze dzieciaki przez ten test! tak dla zabawy.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.