Dodaj do ulubionych

Boicie się swoich dzieci-gimnazjalistów?

22.05.13, 14:17
Takie pytanie mnie nurtuje, ponieważ przyglądam się rówieśnikom mojego syna-całe dnie poza domem, zadań brak, obowiązków brak-ostatnio syn mi zapodał, że dostał "poradę", coby się matce postawił, kiedy nie chce go puścić do kolegów. Wytłumaczył, że mu się to nie opłaca, bo będzie miał szlaban na wszystko- i tu towarzystwo zrobiło wielkie oczy.
Nie stosujecie kar wobec swoich dzieci?
Edytor zaawansowany
  • joa66 22.05.13, 15:06
    "Bałam się" dwulatka wink gimnazjalisty nie smile
  • jola_ep 22.05.13, 21:43
    Nie stosuję szlabanów itp, co najwyżej gderam.
    Jeśli chodzi o pobyt poza domem, to cieszę się, jak wyjdzie gdzieś z kolegami.
  • morekac 22.05.13, 22:11
    ostatnio syn mi zapodał, że dostał "poradę", coby się matce postawił, kiedy nie chce go puścić do kolegów
    Hm, na forum typu 'zycie rodzinne' też są takie rady w stosunku do rodziców dorosłych dzieci. Ciekawa jestem, ilu z tych radzących naprawdę i na serio się stawia. Może to, że oni mogą bez ograniczeń to taka manipulacja względem ciebie?
    A kar nie stosuję.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • lukrrecja 22.05.13, 23:41
    Ja czasem odpuszczam, bo w danym momencie nie mam siły walczyć. Ale zasadniczo staram się panować nad ilością czasu spędzanego przy komputerze, odrabianiem lekcji - chociaż niezbędnego minimum - i nakłonić do odrobiny ruchu na świeżym powietrzu. Jednak często jest to walka właśnie i myślę z przestrachem, że niedługo możliwość wyegzekwowania czegokolwiek będzie prawie żadna.
  • jakw 24.05.13, 18:04
    lukrrecja napisała:

    > myślę z przestrachem, że niedług
    > o możliwość wyegzekwowania czegokolwiek będzie prawie żadna.
    A tak z ręką na sercu: chciałabyś mieć 18-letnie dziecko słuchające się tak jak 5-latek i wszystko ustalające z mamusią czy tatusiem?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jusytka 22.05.13, 23:54
    Nie można generalizować i wszystkich rówieśników twojego syna wrzucać do jednego worka. Ja akurat puszczam swojego dziecko do kolegów, wręcz sama go namawiam do spotkań towarzyskich, bo nie widzę w tym nic złego i dziwi mnie, trzymanie dzieci, a tym bardziej młodzieży gimnazjalnej pod kloszem. Inną kwestią jest, że muszę wiedzieć gdzie jest i z kim i oczywiście ustalamy godziny powrotu do domu. Jeśli twoją jedyna metodą sa kary, to twój syn szybko znajdzie sposób by się jakoś wymigać, a koledzy mu pomogą. Moze więc nie trzymać cugli zbyt krótko, dużo z nim rozmawiać, by nauczył się podejmować właściwie dyskusje nie tylko pod groźbą kar?
    --
    ***Gwiazdki 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców dwunastolatków
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego pięknego alpejskiego kraju
  • mruwa9 23.05.13, 00:34
    nie. Nigdy sie nie balam wlasnych dzieci.Jeszcze tego brakowalo.
    Dziecko ma tyle swobody ile potrzebuje (a potrzebuje mniej, niz ja bym sobie zyczyla), w wielu momentach ma duzy kredyt zaufania i dosc partnerskie relacje z nami, ale jednczesnie nie boimy sie stawac granice i wymagania, gdzie trzeba.
    Mam najfajniejsze dzieci na swiecie.
  • fogito 23.05.13, 06:46
    A kto pozwala na takie łażenie nie wiadomo gdzie gimnazjalistów surprised Mam dziewięciolatka i nie wyobrażam sobie tego póki co. Ale ja zaczęłam łazić gdzie chciałam dopiero na studiach, kiedy się z domu wyprowadziłam. Wcześniej wszystko było ustalone z góry z mamą i mogłam gdzieś pójść dopiero po odrobieniu lekcji.
    A co do tematu, to wydaje mi się, że rodzice mają więcej wymagań w stosunku do kilkuroczniaków niż do gimnazjalistów. I zupełnie nie wiem dlaczego tak jest. Może już się ludziom nie chce egzekwować wymagań, bo to z wiekiem dziecka staje się coraz trudniejsze.
  • k1234561 23.05.13, 07:25
    Bać się własnego dziecka?To jak ono jest wychowane,że rodzice się mają niby bać takiego gimnazjalisty?To co przepraszam bardzo rodzice robili od urodzenia owego dziecka do wieku gimnazjalnego?Hodowali je czy wychowywali?Jeśli hodowali to się nie dziwię.Natomiast jeśłi ktoś mądrze wychowuje dziecko,nie bezstresowo,ale też nie z wojskową dyscypliną,ale rozsądnie,wymagając,pomagając dziecku,ucząc szacunku do innych,tego,że trzeba pomagać w domu,nie mieć postawy tylko roszczenowej wobec rodziców i świata to nie powinien się niczego obawiać.
    Ja wiem jak wychowałam moją córkę,która za 2 lata pójdzie do tego osławionego strasznego gimnazjum.Dużo z nią rozmawiam,na wszelkie możliwe tematy w zależności jakie ma potrzeby,służe pomocą itd.Ale wymagam też od niej pewnych rzeczy i tyle.Nie wyobrażam sobie bać się własnego dziecka.To co to ma być pajdokracja?No ktoś mimo wszystko musi utalać reguły,zasady itd i konsekwentnie się tego trzymać i na pewno to nie będzie 13-latek,przynajmniej nie na moim "podwórku".
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • nitka111 23.05.13, 09:05
    k1234561 napisała:

    > Bać się własnego dziecka?To jak ono jest wychowane,że rodzice się mają niby bać
    > takiego gimnazjalisty?To co przepraszam bardzo rodzice robili od urodzenia owe
    > go dziecka do wieku gimnazjalnego?Hodowali je czy wychowywali?Jeśli hodowali to
    > się nie dziwię.Natomiast jeśłi ktoś mądrze wychowuje dziecko,nie bezstresowo,a
    > le też nie z wojskową dyscypliną,ale rozsądnie,wymagając,pomagając dziecku,uczą
    > c szacunku do innych,tego,że trzeba pomagać w domu,nie mieć postawy tylko roszc
    > zenowej wobec rodziców i świata to nie powinien się niczego obawiać.
    > Ja wiem jak wychowałam moją córkę,która za 2 lata pójdzie do tego osławionego s
    > trasznego gimnazjum.Dużo z nią rozmawiam,na wszelkie możliwe tematy w zależnośc
    > i jakie ma potrzeby,służe pomocą itd.Ale wymagam też od niej pewnych rzeczy i t
    > yle.Nie wyobrażam sobie bać się własnego dziecka.To co to ma być pajdokracja?No
    > ktoś mimo wszystko musi utalać reguły,zasady itd i konsekwentnie się tego trzy
    > mać i na pewno to nie będzie 13-latek,przynajmniej nie na moim "podwórku".

    i ja się tylko mogę pod tym podpisać, tylko "córka" zamienię na " syn", bo wiek się zgadza smile
    mam nadzieję, że relacja z dzieckiem, którą wypracowałam przez 12 lat zaprocentuje w przyszłości.
  • maman3 23.05.13, 21:15
    Gimnazja to nieporozumienie, zawsze to wiedziałam, życie to potwierdziło. Z moim synem mam fajne relacje, kiedy miał 13 lat, nie sądziłam, że palma mu odbije. A jednak...Nie wychowywałam bezstresowo, kary pojawiały sie w sytuacjach ekstremalnych, były obowiązki, było zrozumienie z jego strony, że najpierw obowiązek, potem przyjemność. Gimnazjum wymusiło na mnie "cofnięcie się " w procesie wychowawczym. Znowu uczymy, jakie są priorytety, co najpierw, co potem i dlaczego.A myślałam, że u nas będzie bez trzęsienia ziemi...
  • angazetka 23.05.13, 21:21
    To może być zwykłe dorastanie, a nie gimnazjum wink
  • maman3 23.05.13, 23:12
    Na pewno, ale w podstawówce chyba mniej boleśnie to dorastanie było odczuwalne smile , dla rodziców przynajmniej smile
  • jakw 24.05.13, 17:39
    maman3 napisała:

    > Na pewno, ale w podstawówce chyba mniej boleśnie to dorastanie było odczuwalne
    > smile , dla rodziców przynajmniej smile
    Taa, doświadczenia co do dorastania w 8-klasowej podstawówce to masz pewnie raczej z punktu widzenia małolata. A z takiego punktu widzenia do rodzice zawsze mają lajtowo wink)

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 24.05.13, 17:44
    angazetka napisała:

    > To może być zwykłe dorastanie, a nie gimnazjum wink
    Też tak podejrzewam. I pamiętam, że jak tworzono gimnazja to uzasaniano to też tym, że w " w grupie wiekowej 13-16 jest w szkole najwięcej przemocy i patologii" . Po czym po kilkunastu latach jest nadal zdzwienie i lament , że "statystycznie najwięcej przemocy i patologii występuje w gimnazjach".
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • yula 25.05.13, 17:12
    Tyle że gimnazjum w tym wieku to jest porażka do kwadratu. Zmiana szkoły, klasy ustalanie na nowo "kolejności dziobania" nie ułatwia życia nikomu. Też uważam że gimnazjum to głupota uncertain
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    http://maks-ostrowski.cba.pl/ - strona syna
    KRS 0000 326 128 cel szczegółowy: Ostrowski Maksymilian - 035
  • olena.s 31.05.13, 11:16
    Z drugiej strony zmiana otoczenia jest szansą dla wszystkich, którym nie odpowiada ich 'łatka'. Głupkom, kujonom, bidocie, szmatom, nieudacznikom, błaznom, tym niewaznym z trzeciej ławki i tak dalej.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • przeciwcialo 24.05.13, 17:55
    Dokładnie, to samo mogłoby się zdażyc w siódmej czy ósmej klasie SP>
  • joxanna 24.05.13, 09:46
    Naprawdę nie słyszałaś o tym, że nawet najlepiej wychowanym kilkunastolatkom może odbić? I że tak jest niezależnie od metod wychowawczych, kultur, epok - od tysięcy lat?

    Trzymam kciuki, żeby u Ciebie przeszło dojrzewanie łagodnie. Ale nie będzie wyłącznie Twoja zasługa - tylko masz po prostu taki egzemplarz. Dzieci to nie tylko wychowanie domowe, mają swój temperament, charakter, marzenia - i swoje odpały.

    Boję się takich postów jak Twój, bo ja nie widzę tam zdrowego wychowania, trzymania się zasad, tylko tresuję i założenie 'co włożę - to wyjmę'. Nie lubię takiego traktowania ludzi.
  • anmanika 24.05.13, 10:11
    Moja młoda chodziła do dwóch gimnazjów i obserwując ją i jej otoczenie stwierdzam, że zwalanie wszystkiego na szkołę pokrywa porażkę wychowawczą i wtedy rodzic czuje się lepiej. Tytuł posta mnie powalił. Jak można się bać swoich dzieci?
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • maman3 24.05.13, 14:25
    Tytuł posta był prowokacją. I przykro mi-ja się moich dzieci nie boję, one mnie również-ale, uwierzcie, widzę w swoim otoczeniu wielu rodziców, którzy nie podejmują żadnych prób dyskusji z dziećmi-podporządkowują się ich roszczeniowej postawie i tyle.
  • jakw 24.05.13, 17:55
    maman3 napisała:

    > Tytuł posta był prowokacją. I przykro mi-ja się moich dzieci nie boję, one mnie
    > również-ale, uwierzcie, widzę w swoim otoczeniu wielu rodziców, którzy nie pod
    > ejmują żadnych prób dyskusji z dziećmi-podporządkowują się ich roszczeniowej po
    > stawie i tyle.
    Podejrzewam, że całkiem często są to rodzice, którzy nigdy nie podejmowali żadnych prób dyskusji z dziećmi,a stosowali system "nakazowo-rozdzielczy". Po czym w którymś momencie małoletni odkrył, że rodzice to mogą mu naskoczyć. A że nigdy nie było dyskusji to po co ma dyskutować?


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maman3 24.05.13, 14:22
    Boisz się moich postów? Ja boję się ludzi, którzy mają skłonności do nadinterpretacji i problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
  • joxanna 24.05.13, 15:08
    nieee... podpięłam się pod k1234561,.... jest postów się boję, bo już dziś zakłada, że ją ominie bunt nastoletni, ponieważ dziś ma kontakt z dzieckiem. Boję się takiej pewności siebie i poczucia, że kontroluje się sytuacje, przyszłość, innych ludzi.

    Z Tobą akurat w bardzo wielu kwestiach się zgadzamsmile
  • maman3 24.05.13, 16:30
    Ło matko, to chwała Bogu, bo już myślałam, żem sama w tym poglądzie smile
  • maman3 24.05.13, 16:34
    Ale poglądy k123... nie odbiegają zbytnio od moich-tylko ona jeszcze nie wie, że nie mamy pewności, co dadzą nasze zabiegi smile . K123... nie pisze o jakiejś wojskowej dyscyplinie, tylko o wychowywaniu poprzez ponoszenie konsekwencji swoich czynów-myślę, ze to jest to, co możemy dziecku dać od siebie-reszta, to modlitwa wink
  • nitka111 24.05.13, 17:22
    ja się zgodziłam z k123..., bo na tym etapie na którym jesteśmy mam podobne zdanie, nie mam jednak złudzeń, że tak już zostanie, mam tylko nadzieję i to też napisałam, że relacje jakie mamy teraz zaprocentują, a jak będzie to zobaczymy za rok czy dwa.......
  • jakw 24.05.13, 17:52
    fogito napisała:

    > A kto pozwala na takie łażenie nie wiadomo gdzie gimnazjalistów surprised
    Jakby ci to powiedzieć: niektórzy gimnazjaliści pozwalają sobie sami wink. Albowiem gimnazjaliści zwykle sami chodzą do szkoły i na najrozmaitsze zajęcia, a nie są prowadzani za rączkę przez jezdnię. Oczywiście są gimnazjaliści bardziej lajtowi w wychowaniu i mniej lajtowi - ale nie jestem pewna czy jest to wynik tylko i wyłącznie wcześniejszego wychowania. W grę wchodzą ponadto geny oraz podatność na wpływy kolegów czy koleżanek.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 25.05.13, 09:18
    jakw napisała:


    > Jakby ci to powiedzieć: niektórzy gimnazjaliści pozwalają sobie sami wink. Albow
    > iem gimnazjaliści zwykle sami chodzą do szkoły i na najrozmaitsze zajęcia, a ni
    > e są prowadzani za rączkę przez jezdnię.

    Tez byłam w wieku gimnazjalnym i po szkole wracalam prosto do domu. Jeździłam sama na angielski do innego miasta i nie szlajalam sie ani przed ani po. Myśle, ze to kwestia nawyku i dyscypliny wdrazanej od małego. Jak dzieciak od małego szlaja sie z kumplami to chyba nic dziwnego, ze robi to jak jest starszy.


    Oczywiście są gimnazjaliści bardziej
    > lajtowi w wychowaniu i mniej lajtowi - ale nie jestem pewna czy jest to wynik t
    > ylko i wyłącznie wcześniejszego wychowania. W grę wchodzą ponadto geny oraz pod
    > atność na wpływy kolegów czy koleżanek.
  • morekac 26.05.13, 12:33
    Fogito, nie od dzisiaj wiemy, żeś grzeczna dziewczynka była - zawsze. Ale nie jest to gwarancją, że twój syn też taki będzie - ostatecznie połowę genów ma chyba po kimś innym... wink
    To ja mam trochę inny problem: trochę mnie niepokoi, że mam dzieci nieco nietowarzyskie i do domu wracają najczęściej zaraz po szkole. Przy czym nie było to nigdy wdrażane ani dyscyplinowane - tak wyszło. I tak, mam z tym problem.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • joa66 26.05.13, 13:38
    To ja mam trochę inny problem: trochę mnie niepokoi, że mam dzieci nieco nietowarzyskie i do domu wracają najczęściej zaraz po szkole. Przy czym nie było to nigdy wdrażane ani dyscyplinowane - tak wyszło. I tak, mam z tym problem.

    Wydaje mi się, że to jest bardziej skomplikowane niz tylko "towarzyskość". Częśc zycia towarzyskiego przeniosła się do netu. Część możliwości uczestniczenia w kulturze (do czego kiedyś niezbędne było wyjście z domu) też dostępna jest w internecie. Jeżeli dodamy do tego sporą presję wywieraną na młodych ludzi, aby odnieśli sukces i co się z tym wiąże, poświęcali się zdobywaniu wiedzy i umiejętności, to "nietowarzyskośc" naprawdę nie musi być powodem.

  • verdana 02.06.13, 14:58
    Ja mam podobny problem, alemj nawet w necie nie jest towarzyski. Tylko, czy kazdy musi być?
    --
    zpopk.blox.pl
  • przeciwcialo 26.05.13, 13:46
    Zawsze mozna do matury zawozić, odwozic, wozic na zajęcia dodatkowe.
    Ja tez byłam ta grzeczna ale ani pół paznokcia nie dam że mimo całego dobra włożonego w dzieci coś im nie odbije. mam nadzieję że zbiorę dobre owoce wychowania a nie jakies robaczywe psiary wink
  • fogito 26.05.13, 13:52
    przeciwcialo napisała:

    > Zawsze mozna do matury zawozić, odwozic, wozic na zajęcia dodatkowe.

    Ja się sama woziłam na zajęcia dodatkowe do innego miasta od wieku 10 lat. Nie chodzi o wożenie do 18stki tylko o to, żeby dzieciak miał wewnętrzną samokontrolę i wiedział na co może sobie pozwolić a na co nie. Wszystko chyba zalezy od tego jakie zasady panują w domu od tzw. początku.


  • przeciwcialo 26.05.13, 13:57
    Puściłabyc swojego syna samego na drugi koniec miasta czy jednak wozic bedziesz do matury?
    Oczywiście o 10 latku mówimy choc twój syn chyba tyle jeszcze nie ma bo jakoś kojarzy mi sie ze młodszy od mojego.
  • fogito 26.05.13, 20:37
    przeciwcialo napisała:

    > Puściłabyc swojego syna samego na drugi koniec miasta czy jednak wozic bedziesz
    > do matury?

    W tej chwili bym nie puściła na drugi koniec miasta, bo strasznie by mu to dużo czasu zajęło. A z czasem u nas krucho. Do szkoły ma bardzo daleko i musiałby się przesiadać, w efekcie dojazd zająłby prawdopodobnie 45 minut. Samochodem dowożę go w 15 minut. Podobnie z treningami, które są daleko. Ze mną dojazd to 6 minut a autobusem 30. Nie kalkuluje nam się nijak samodzielne dojeżdżanie. Ja musiałam sama dojeżdżać, bo rodzice nie mieli samochodu. I w efekcie cały wyjazd na angielski zajmował mi 3 godziny po lekcjach.

    > Oczywiście o 10 latku mówimy choc twój syn chyba tyle jeszcze nie ma bo jakoś k
    > ojarzy mi sie ze młodszy od mojego.

    Syn ma 9 lat.
  • przeciwcialo 27.05.13, 16:53
    Kiedy dostapi zaszczytu samodzielnego dojeżdżania do szkoły? Jak tak czytam twoje posty to do amtury ma gwarantowane dowożenie wink
  • fogito 27.05.13, 18:05
    przeciwcialo napisała:

    > Kiedy dostapi zaszczytu samodzielnego dojeżdżania do szkoły? Jak tak czytam two
    > je posty to do amtury ma gwarantowane dowożenie wink

    Do tej, w której jest teraz będzie sam dojeżdżał jak będzie miał prawo jazdy. Gdybyśmy zmienili szkołę na coś bliżej to wtedy sytuacja się może zmienić. Do szkoły syna większość dzieciaków jest dowożona. Nawet jak mają po naście lat. Odległości są po prostu zbyt duże na podróż komunikacją miejską.
  • joa66 27.05.13, 18:08
    Przecież szkoła jest na Sadybie , komunikacja nie jest taka zła
  • fogito 27.05.13, 22:16
    joa66 napisała:

    > Przecież szkoła jest na Sadybie , komunikacja nie jest taka zła

    smile Nie ma bezpośredniego autobusu jeśli o to ci chodzi. I dojazd zajmuje autobusem 40 minut. Nie widzę sensownego powodu na marnowanie czasu w komunikacji miejskiej w momencie kiedy liczy się każda minuta.
  • fogito 26.05.13, 13:47
    morekac napisała:

    > Fogito, nie od dzisiaj wiemy, żeś grzeczna dziewczynka była - zawsze. Ale nie j
    > est to gwarancją, że twój syn też taki będzie - ostatecznie połowę genów ma chy
    > ba po kimś innym... wink

    No ma, ale mąż też się po kolegach nie szlajał jako dzieciak. Wszystkie "ekscesy" działy się w naszym wypadku dopiero na studiach po osiągnięciu pełnoletniości. Poza tym geny to jedno a nawyki wdrażane od dzieciństwa zwane potocznie dyscypliną to drugie.

    > To ja mam trochę inny problem: trochę mnie niepokoi, że mam dzieci nieco nietow
    > arzyskie i do domu wracają najczęściej zaraz po szkole. Przy czym nie było to n
    > igdy wdrażane ani dyscyplinowane - tak wyszło. I tak, mam z tym problem.

    Nie wiem jaki masz z tym problem. W dzisiejszych czasach problemem jest zbytnia swoboda u dorastających dzieciaków, która prowadzi do picia alkoholu, brania narkotyków i seksu. Lepiej być mniej towarzyskim niż za bardzo.
  • przeciwcialo 26.05.13, 13:51
    na studiach widziałam co potrafią robic ci co wyszli z takich zdyscyplinowanych domów wink Staram się w wychowaniu zachowac złoty srodek.
  • joa66 26.05.13, 13:54
    A wg Ciebie to albo powroty do domu zaraz po szkole lub zajęciach dodatkowych, albo "ekscesy" ???
  • fogito 26.05.13, 20:38
    joa66 napisała:

    > A wg Ciebie to albo powroty do domu zaraz po szkole lub zajęciach dodatkowych,
    > albo "ekscesy" ???

    Oczywiście, że nie. To uproszczenie. Ale chodzi mi o ideę. Czyli o to, że dzieciak wie, że po szkole się bez celu ie szlaja z kumplami.
  • jakw 26.05.13, 21:08
    fogito napisała:

    > Czyli o to, że dzieciak wie, że po szkole się bez celu ie szlaja z kumplami.
    Ale możliwe, że "dzieciaki" szlajają się w jakimś celu: np. wypicia piwa czy zarajania. A że cel nie do końca akceptowalny dla rodzica to inna sprawa.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 27.05.13, 06:34
    jakw napisała:


    > Ale możliwe, że "dzieciaki" szlajają się w jakimś celu: np. wypicia piwa czy z
    > arajania. A że cel nie do końca akceptowalny dla rodzica to inna sprawa.
    >

    Te mające 8,9, 10 lat to się pewnie szlajają jeszcze bez używek. Ale to kwestia czasu. Bo ileż się można szlajać bez celu. I zadziwia mnie postawa niektórych rodziców, kiedy to dzieciak spędza z kolegami po szkole ze 3 godziny bez kontroli a oni tacy zadowoleni, że dziecko towarzyskie. A potem płacz i zgrzytanie zębami uncertain
  • kocianna 27.05.13, 07:36
    Moje dziecko spędza w okresie wiosenno-letnim 3 godziny pod kontrolą li i jedynie kamery przemysłowej, o ile znajdzie się akurat w jej polu widzenia, z kolegami jak najbardziej, i nie widzę w tym absolutnie nic zdrożnego. Co więcej, oni potrafią te trzy godziny spędzić na jednym i tym samym boisku kopiąć jedną piłkę, a ja jestem raczej zadowolona z tego faktu. Rozumiem, że w gimnazjum mam już jej na to nie pozwalać?

    Pracowałam w zespole szkół z gimnazjum. W ŻYCIU bym nie powiedziała, że mój grzeczny sąsiad ą-ę, syn wyjątkowo miłych i kulturalnych rodziców, anioł wcielony, będzie w wieku 13 lat stać pod szkołą rechocząc po dwóch browarach i wyzywając nauczycielki od k...w. Rodzice też nie wierzyli, dopiero taśma z monitoringu do nich przemówiła.
    Ja znam nauczycieli, pracujących w gimnazjum, którzy boją się swoich uczniów.

    Ja się boję swojej ośmiolatki czasami big_grin, ale bardziej się boję, co będzie w gimnazjum właśnie. Już wyszukałam dla niej żeńską szkołę zakonną...
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Z dzieckiem w Moskwie
  • fogito 27.05.13, 09:14
    kocianna napisała:

    Co więcej, oni
    > potrafią te trzy godziny spędzić na jednym i tym samym boisku kopiąć jedną piłk
    > ę, a ja jestem raczej zadowolona z tego faktu. Rozumiem, że w gimnazjum mam już
    > jej na to nie pozwalać?

    Dobrze wiesz, że nie chodzi o kopanie piłki przez 3 godziny na boisku. Niepokoiłoby mnie szlajanie się po domach kolegów i ulicach, kiedy nie ma rodziców w domu.

    >
    > Pracowałam w zespole szkół z gimnazjum. W ŻYCIU bym nie powiedziała, że mój grz
    > eczny sąsiad ą-ę, syn wyjątkowo miłych i kulturalnych rodziców, anioł wcielony,
    > będzie w wieku 13 lat stać pod szkołą rechocząc po dwóch browarach i wyzywając
    > nauczycielki od k...w. Rodzice też nie wierzyli, dopiero taśma z monitoringu d
    > o nich przemówiła.

    Rodzice to zawsze są zdziwieni.

    > Ja znam nauczycieli, pracujących w gimnazjum, którzy boją się swoich uczniów.
    >
    > Ja się boję swojej ośmiolatki czasami big_grin, ale bardziej się boję, co będzie w gi
    > mnazjum właśnie. Już wyszukałam dla niej żeńską szkołę zakonną...

    W takiej szkole to dopiero ekscesy się dzieją wink
  • joa66 27.05.13, 08:37
    Ale może wytłumacz co masz na myśli pisząc "szlajanie bez celu", bo ja zaczynam już się bac wink
  • fogito 27.05.13, 09:16
    joa66 napisała:

    > Ale może wytłumacz co masz na myśli pisząc "szlajanie bez celu", bo ja zaczynam
    > już się bac wink

    Łażenie po domach kolegów bez kontroli i łażenie po ulicach bez celu. Widuję takie obrazki na Pradze niestety. Bo z nudów to zawsze coś głupiego dzieciakom do głowy przyjdzie.
  • joa66 27.05.13, 11:23
    Łażenie po domach kolegów bez kontroli i łażenie po ulicach bez celu

    A co złego jest w tym, ze kolega odwiedzi kolegę, ze potem wyjdą na podwórko. Bez kontroli?

    I po czym poznajesz, że te dzieci łażą bez celu a nie ida na przykład kupic sobie loda albo odwiedzić innego kolegę?

    Naprawdę między nieustanną kontrolą rodzicielską a szlajaniem się zdemoralizowanych dzieci i nastolatków jest ogromna przestrzeń.
  • fogito 27.05.13, 12:58
    joa66 napisała:

    > Łażenie po domach kolegów bez kontroli i łażenie po ulicach bez celu
    >
    > A co złego jest w tym, ze kolega odwiedzi kolegę, ze potem wyjdą na podwórko. B
    > ez kontroli?
    >

    Generalnie nic. Poza jednym jeśli to jest nawyk i robią to kilka dni w tygodniu, bo nie mają nic lepszego do roboty, to nie można się potem dziwić, że z nudów coś wykombinowali, bo po prostu mieli ku temu mnóstwo okazji.

    > I po czym poznajesz, że te dzieci łażą bez celu a nie ida na przykład kupic sob
    > ie loda albo odwiedzić innego kolegę?

    Myślę, że każdy rodzic widzi różnicę. A w przypadku dzieci łażących po Pradze - sa to ciągle te same dzieci, które nie mają nic innego do roboty, bo najczęściej pochodzą z rodzin patologicznych.


    > Naprawdę między nieustanną kontrolą rodzicielską a szlajaniem się zdemoralizowa
    > nych dzieci i nastolatków jest ogromna przestrzeń.

    Na pewno. Ale granica pomiędzy niewinnym szlajaniem z kolegami a szlajaniem się z piciem alkoholu, popalaniem i braniem narkotyków jest niezwykle cienka. Każdy rodzic może ocenić na jakim etapie jest dorastający syn czy córka.
  • joa66 27.05.13, 17:28
    fogito - już całkiem niedługo - w gimnazjum,. a może wczesniej, Twój syn może mieć dziewczynę, sympatię? Też nie będą mogli swobodnie się spotykać?
  • fogito 27.05.13, 18:07
    joa66 napisała:

    > fogito - już całkiem niedługo - w gimnazjum,. a może wczesniej, Twój syn może m
    > ieć dziewczynę, sympatię? Też nie będą mogli swobodnie się spotykać?

    Mój syn ma już od 3 lat dziewczynę. Póki co spotykają się pod kontrolą.
    A co do samotnych wyjść z dziewczyną w okresie gimnazjum to uważam, że to chyba za wcześnie na prawdziwe randki. Ja sama miałam pierwszego faceta dopiero na studiach. Wcześniej to po prostu byli koledzy i sympatie platoniczne. Najważniejsza była nauka. Najwcześniej przewiduję puszczenie go samego z dziewczyną do kina w wieku licealnym. Nie widzę powodu wcześniej smile
  • joa66 27.05.13, 18:10
    Nie puścisz go z dziewczyną do kina jak będzie miał 15 lat???
  • fogito 27.05.13, 22:08
    joa66 napisała:

    > Nie puścisz go z dziewczyną do kina jak będzie miał 15 lat???

    Jeśli będzie już wtedy w liceum to może tak. Ale też zależy z jaką dziewczyną wink Jak niefajną to przywiążę za nogę do stołu.
  • jakw 27.05.13, 21:35
    fogito napisała:

    > Najwcześniej przewiduję puszczenie go samego z dziewczyną do ki
    > na w wieku licealnym.
    A puścisz go wcześniej z kolegami?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 27.05.13, 22:09
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    >
    > > Najwcześniej przewiduję puszczenie go samego z dziewczyną do ki
    > > na w wieku licealnym.
    > A puścisz go wcześniej z kolegami?
    >

    smile Jak wyżej. Na etapie gimnazjum zapewne nie. W liceum może tak. Wszystko będzie zależało od tego jacy to koledzy. Póki co jego najlepszy kumpel to syn mojej najlepszej koleżanki, więc obie mamy rękę na pulsie. A za tyle lat. Zobaczymy. Na pewno nie będzie się mógł szlajać bez celu i szukać przysłowiowego guza.
  • agata0 29.05.13, 08:29
    > smile Jak wyżej. Na etapie gimnazjum zapewne nie. W liceum może tak.

    smile)

    Ale się uśmiałam. Myślę, że syn zweryfikuje twoje poglądy.
  • fogito 29.05.13, 11:11
    agata0 napisała:


    > Ale się uśmiałam. Myślę, że syn zweryfikuje twoje poglądy.

    Na pewno smile
  • jakw 30.05.13, 09:36
    fogito napisała:

    > Póki co jego najlepszy kumpel to syn mojej
    > najlepszej koleżanki, więc obie mamy rękę na pulsie. A za tyle lat. Zobaczymy.
    > Na pewno nie będzie się mógł szlajać bez celu i szukać przysłowiowego guza.
    Chyba że zeznania obu panów będą zgodne, ustalone i nie wpadniecie, że przedstawiają wam rzeczywistość wirtualną wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 31.05.13, 21:13
    jakw napisała:

    >
    > Chyba że zeznania obu panów będą zgodne, ustalone i nie wpadniecie, że przedsta
    > wiają wam rzeczywistość wirtualną wink
    >

    Sugerujesz. że jestem naiwną idiotką? No please...
  • jakw 31.05.13, 22:36
    fogito napisała:
    > Sugerujesz. że jestem naiwną idiotką? No please...
    To ty wpadasz na takie myśli wink
    Ale jeśli uważasz, że puszczenie młodego do kina z kolegą przed 18-tką , a zakazanie mu pójścia do tegoż kina z koleżanką robi jakąś istotną różnicę - to mogę się zgodzić.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 07:34
    jakw napisała:


    > Ale jeśli uważasz, że puszczenie młodego do kina z kolegą przed 18-tką , a zaka
    > zanie mu pójścia do tegoż kina z koleżanką robi jakąś istotną różnicę - to mogę
    > się zgodzić.

    Wszystko zależy od dziewczyny. Puszczenie to takie brzydkie słowo uncertain
  • przeciwcialo 01.06.13, 08:01
    Tak czy siak straszna niewiara w syna i ewentualne efekty surowego wychowania .
  • fogito 01.06.13, 19:43
    przeciwcialo napisała:

    > Tak czy siak straszna niewiara w syna i ewentualne efekty surowego wychowania
    > .

    Wiarę to ja mam w syna ogromną, ale strzeżonego Pan Bóg strzeże...
  • joa66 01.06.13, 12:16
    Wszystko zależy od dziewczyny

    Nie mogę się powstrzymać wink

    Jakieś testy będą?
  • przeciwcialo 01.06.13, 12:46
    Z tej samej ligi musi bycwink Rodzice wzajemnie dzieci pzretestuja.
    Wydawa ło mi się że czasy aranżowanych związków już dawno mineły big_grin
  • fogito 01.06.13, 19:46
    przeciwcialo napisała:

    > Z tej samej ligi musi bycwink Rodzice wzajemnie dzieci pzretestuja.
    > Wydawa ło mi się że czasy aranżowanych związków już dawno mineły big_grin

    Alez to była najlepsza z opcji. Niesłusznie zarzucona wyrządziła dużo krzywdy młodym wbrew pozorom. Bo wybranie męża/ żony to poważna sprawa a nie mały pikuś. Więc z chęcią wrócę do tradycyjnych metod.
  • przeciwcialo 01.06.13, 19:48
    Tobie tez mama wybrała męża?
    Mam chyba inne poczucie humoru ale chyba za bardzo żyjesz życiem swojego dziecka.
  • fogito 01.06.13, 19:51
    przeciwcialo napisała:

    > Tobie tez mama wybrała męża?

    Nie! I to był błąd smile

    > Mam chyba inne poczucie humoru ale chyba za bardzo żyjesz życiem swojego dzieck
    > a.

    Chyba brak ci poczucia humoru, bo nie czujesz sarkazmu i bierzesz na poważnie coś, co dla mnie jest żartem smile
  • fogito 01.06.13, 19:45
    joa66 napisała:

    > Wszystko zależy od dziewczyny
    >
    > Nie mogę się powstrzymać wink
    >
    > Jakieś testy będą?

    No pewnie. Bez dwóch zdań. Lafiryndy nie przejdą. Zresztą obecną dziewczynę syna uwielbiam. Jest śliczna i mądra. Tylko, że syn ma wątpliwości co do przyszłego ślubu z nią uncertain
  • morekac 27.05.13, 19:15
    Dopiero po ślubie będą spotkania bez nadzoru...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jakw 27.05.13, 21:36
    morekac napisała:

    > Dopiero po ślubie będą spotkania bez nadzoru...
    Po ślubie to trzeba będzie kontrolować czy ukochana synowa ma porządek w szafkach wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 27.05.13, 22:12
    jakw napisała:


    > Po ślubie to trzeba będzie kontrolować czy ukochana synowa ma porządek w szafka
    > ch wink
    >

    Wręcz przeciwnie. Nie zamierzam. Zrobię jak moja mama. Nadzór do końca liceum a potem kopa w tyłek i wyjazd na studia daleko od rodziców i niech sobie radzi samo z życiem. I zero kontroli smile
  • jakw 28.05.13, 18:57
    fogito napisała:

    > a potem kopa w tyłek i wyjazd na studia daleko od rodziców
    Twoja mama miała łatwiej bo ,zdaje się, nie mieszkałaś w miejscowości z żadną uczelnią wyższą wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 28.05.13, 19:55
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    >
    > > a potem kopa w tyłek i wyjazd na studia daleko od rodziców
    > Twoja mama miała łatwiej bo ,zdaje się, nie mieszkałaś w miejscowości z żadną u
    > czelnią wyższą wink
    >

    Ja też będę miała łatwo. Bo albo pojedzie na studia za granicę albo na kontrat piłkarski poza Polskę. Takie przynajmniej mamy plany wink
  • jakw 28.05.13, 20:02
    fogito napisała:
    > Ja też będę miała łatwo. Bo albo pojedzie na studia za granicę albo na kontrat
    > piłkarski poza Polskę. Takie przynajmniej mamy plany wink
    "Mamy" - to znaczy kto? Bo to młody powinien mieć plany...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 28.05.13, 21:30
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > > Ja też będę miała łatwo. Bo albo pojedzie na studia za granicę albo na ko
    > ntrat
    > > piłkarski poza Polskę. Takie przynajmniej mamy plany wink
    > "Mamy" - to znaczy kto? Bo to młody powinien mieć plany...

    No co ty. Maksia nie czytasz wink A poważnie. Syn ma plan zostać piłkarzem a ja mam plan wysłania go na studia za granicę. Zobaczymy, którą z opcji wybierze.

  • przeciwcialo 28.05.13, 22:04
    Mało który piłkarz ma czas na studia wink
  • fogito 29.05.13, 06:44
    przeciwcialo napisała:

    > Mało który piłkarz ma czas na studia wink

    I dlatego będzie albo albo.
  • jakw 30.05.13, 09:41
    fogito napisała:
    > No co ty. Maksia nie czytasz wink A poważnie. Syn ma plan zostać piłkarzem a ja m
    > am plan wysłania go na studia za granicę. Zobaczymy, którą z opcji wybierze.
    Może też wymyslić sobie jakąś inną opcję wink
    Mam kuzyna, którego rodzice też planowali wysłać na jakieś studia zagraniczne, ale młodzian zweryfikował ich plany względem swojej osoby i na dobry początek samodzielnej życiowej drogi został chyba barmanem wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 30.05.13, 10:16
    Dla mnie pomysł "wysyłania" dorosłego człowieka gdziekolwiek jest kuriozalny.

    Ale perspektywa fogito jest dosyć ograniczona - z jednej strony jej model , który wszyscy znamy, z drugiej praskie dzieci wałęsające się po ulicach, podpite i popalające, kiedy rodzice są zapatrzeni w TV, albo sami pijani leżą.

    Mając taki wybór, pewnie też wybrałabym opcje fogito. Na szczęście wiem, że świat i wychowanie to nie są te dwie skrajności.
  • morekac 30.05.13, 20:39
    pewnie też wybrałabym opcje fogito.
    Cóż, wolałabym zmienić mieszkanie na takie w Warszawie, a nie mieszkać na jakiś Szmulkach, Stalowej czy innych zakazanych okolicach.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 31.05.13, 21:19
    morekac napisała:

    > pewnie też wybrałabym opcje fogito.
    > Cóż, wolałabym zmienić mieszkanie na takie w Warszawie, a nie mieszkać na jakiś
    > Szmulkach, Stalowej czy innych zakazanych okolicach.

    smile Ja mieszkam z Oliwierem Janiakiem w jednym domu więc wypraszam sobie big_grin Do tego samego parku z dzieckiem chadzamy wink
  • jakw 31.05.13, 22:43
    fogito napisała:

    > morekac napisała:
    > > Cóż, wolałabym zmienić mieszkanie na takie w Warszawie, a nie mieszkać na
    > jakiś
    > > Szmulkach, Stalowej czy innych zakazanych okolicach.
    >
    > smile Ja mieszkam z Oliwierem Janiakiem w jednym domu
    Co nie dowodzi jeszcze że okolice są super do mieszkania.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 07:36
    jakw napisała:


    > Co nie dowodzi jeszcze że okolice są super do mieszkania.

    Ale też nie ma powodu, aby obśmiewać, bo ktoś na Pradze mieszka. Otóż mieszka tu sporo sławnych osób, bo miejsce jest fajne i są to ludzie, którzy zapracują na zmianę profilu dzielnicy. Ale oczywiście trzeba na to czasu.
  • jakw 01.06.13, 09:53
    fogito napisała:
    >Otóż mieszka t
    > u sporo sławnych osób, bo miejsce jest fajne i są to ludzie, którzy zapracują n
    > a zmianę profilu dzielnicy.
    Profil tej dzielnicy jest definiowany przez "zwykłych mieszkańców Pragi" a nie przez celebrytów którzy mieszkają w strzeżonych osiedlach. Porównaj wyniki publicznych podstawówek i gimnazjów na Pradze i na Ursynowie - może zrozumiesz różnicę.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 19:49
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > >Otóż mieszka t
    > > u sporo sławnych osób, bo miejsce jest fajne i są to ludzie, którzy zapra
    > cują n
    > > a zmianę profilu dzielnicy.
    > Profil tej dzielnicy jest definiowany przez "zwykłych mieszkańców Pragi" a nie
    > przez celebrytów którzy mieszkają w strzeżonych osiedlach. Porównaj wyniki publ
    > icznych podstawówek i gimnazjów na Pradze i na Ursynowie - może zrozumiesz różn
    > icę.
    >

    Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale zdaje się że gimnazjum Władysława IV było w zeszłym roku na pierwszym miejscu w W-wie wink Poza tym nie mieszkam w strzeżonym osiedlu tylko w tzw. plobie. I fajnych ludzi jest już sporo na Pradze. A Ursynów to tylko sypialnia bez charakteru na końcu świata, więc pominę milczeniem...
  • joa66 01.06.13, 12:15
    Praga jest ogromną dzielnicą i nie osmieliałbym wystawić się zbiorowej oceny.

    Ale to Ty piszesz co widzisz z okien i ten obraz jest podstawą Twoich opinii o innych ludziach w ogóle. Czemu niejednokrotnie dałaś wyraz. I skoro właśnie to co widzisz ze swoich okien (plus popularne media) ukształtowało Twoje poglądy, może warto wziąc pod uwagę jeżeli nie zmiane mieszkania, to przynajmniej refleksjewink
  • fogito 01.06.13, 19:50
    joa66 napisała:


    > Ale to Ty piszesz co widzisz z okien i ten obraz jest podstawą Twoich opinii o
    > innych ludziach w ogóle.

    Nie z okien, tylko z wędrówek po mieście. I nie tylko na Pradze zaznaczam. Praga to tylko przykład, bo tu spędzam najwięcej czasu.

    Czemu niejednokrotnie dałaś wyraz. I skoro właśnie to
    > co widzisz ze swoich okien (plus popularne media) ukształtowało Twoje poglądy,
    > może warto wziąc pod uwagę jeżeli nie zmiane mieszkania, to przynajmniej reflek
    > sjewink

    Refleksję to jaj mam na co dzień. W realu i na forum. Aż za dużo czasami.
  • morekac 01.06.13, 00:07
    Ja za to mogę zupełnie bezpiecznie wypuścić dziecko z domu, może i do parku. Fakt, może dlatego, że w pobliżu nie ma jakiegoś Janiaka.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 01.06.13, 07:39
    morekac napisała:

    > Ja za to mogę zupełnie bezpiecznie wypuścić dziecko z domu, może i do parku. Fa
    > kt, może dlatego, że w pobliżu nie ma jakiegoś Janiaka.

    Nie chcę martwić, ale nie ma miejsc bezpiecznych na 100%więc chyba w ułudzie żyjesz. Dzieciaki może spotkać wszystko poza domem niezależnie od miejsca zamieszkania. I jak nie postawisz ochroniarza to gwarancji nie masz żadnej. To jest dopiero naiwność pierwszego sortu.
  • przeciwcialo 01.06.13, 08:03
    To juz zakrawa na hodowle dziecka a nie wychowanie. No ale co kto lubi. Może powinnas jeszcze jedno urodzic i dac M oddychac?
  • fogito 01.06.13, 19:53
    przeciwcialo napisała:

    > To juz zakrawa na hodowle dziecka a nie wychowanie. No ale co kto lubi. Może po
    > winnas jeszcze jedno urodzic i dac M oddychac?

    Próbowałam urodzić i nie wyszło sad
    p.s. Ludzie wokół mówią, że on jest bardzo dobrze wychowany, więc tego się będę trzymać. Wyhodowane to są dzieci, którym się daje jeść i pić ale się o nie nie dba.
  • morekac 01.06.13, 08:05
    Skarbie, jak mi koleżanka opowiadała o swojej pracy kilkanaście lat temu w okolicach Stalowej, to ja nie mam więcej pytań. Na Ursynowie jest ok - zresztą nawet policyjne statystyki to pokazują.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jakw 01.06.13, 19:51
    mapa.strazmiejska.waw.pl/BezpiecznaOkolica/
    mapa.strazmiejska.waw.pl/BezpiecznaSzkola/
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 19:54
    morekac napisała:

    > Skarbie, jak mi koleżanka opowiadała o swojej pracy kilkanaście lat temu w okol
    > icach Stalowej, to ja nie mam więcej pytań. Na Ursynowie jest ok - zresztą nawe
    > t policyjne statystyki to pokazują.

    Nie znam statystyk, ale na Ursynów to mnie żadne siła nie zawlecze. Brrr...
  • morekac 02.06.13, 09:44
    Ursynów ma swoje minusy (może ma też lepsze statystyki przestępczości wyłącznie dlatego, że obcych nie trzeba tam bowiem wybijać, sami się gubią bezpowrotnie w plątaninie przedziwnej numeracji) , nie przeczę, tak samo, jak Praga ma też swoje plusy - przy czym raczej nie mogłabym mieszkać w okolicy, w ze względów bezpieczeństwa musiałabym robić za szofera dla dorastającego dziecka. Skoro Praga jest ok i myślimy o niej stereotypowo (czytaj: nożownik na każdym rogu), to może masz po prostu zbyt wysoki poziom lęku i będziesz miała go bez względu na miejsce zamieszkania?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 02.06.13, 10:02
    morekac napisała:

    nie przeczę, tak samo, jak Praga ma też s
    > woje plusy - przy czym raczej nie mogłabym mieszkać w okolicy, w ze względów be
    > zpieczeństwa musiałabym robić za szofera dla dorastającego dziecka.

    Robię za szofera dlatego, że szkoła jest na Sadybie. Gdyby była na Pradze szedłby piechotą jak wiele dzieciaków z naszego budynku.

    Skoro Praga
    > jest ok i myślimy o niej stereotypowo (czytaj: nożownik na każdym rogu)

    Nożownik?!

    , to
    > może masz po prostu zbyt wysoki poziom lęku i będziesz miała go bez względu na
    > miejsce zamieszkania?

    Mam po prostu wyobraźnię. Poza tym w naszym środowisku nie jest przyjęte, żeby dzieciaki się szlajały samopas więc przy tym zostanę.
  • jakw 02.06.13, 10:28
    fogito napisała:
    > Robię za szofera dlatego, że szkoła jest na Sadybie. Gdyby była na Pradze szedł
    > by piechotą jak wiele dzieciaków z naszego budynku.
    Ale między Pragą a Sadybą istnieje coś takiego jak komunikacja miejska, wiesz o tym?


    > Mam po prostu wyobraźnię.
    No i co ta wyobraźnia ci podsuwa odnośnie wyprawy na ten straszliwy Ursynów?

    > Poza tym w naszym środowisku nie jest przyjęte, żeby
    > dzieciaki się szlajały samopas więc przy tym zostanę.
    W "naszym środowisku" - tzn jakim? Praskim? Celebryckim? Stowarzyszeniu osób ze średnią 5,0 od podstawówki do matury?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • szamanta 02.06.13, 12:29
    > Ale między Pragą a Sadybą istnieje coś takiego jak komunikacja miejska, wiesz o
    > tym?

    Fogito wczesniej napisala, że komunikacją miejską syn nie jezdzi ,mimo ze są połączenia, tylko wozi i odbiera syna autem do szkoly,ze szkoły.
    Wprawdzie jak kto woli, ale ja szczerze nie mam nic przeciwko temu aby nastolatek nie raz sam sie pofatygowal i luknął w rozklad miejskich dojazdow w jaką linie wsiąśc i gdzie wysiąśc.
    Moi tez nie raz jezdzą sobie MPK ,nie zawsze ,ale zadnego dramatu nie robią z tego powodu.Po szkole,aby dostac sie na drugi koniec miasta nie musimy ich ciagle wozic autem,tylko pogłowkują i znajdą sobie połączenia. Ja nie mam obaw aby nastolatek sam sie poruszal tramwajem/autobusem z punktu "a " do punktu "b"
    Jesli fogito ma tak elastyczny tryb dnia,ze moze bawic sie w szofera nastolatka wozic go w rozne miesjca caly dzien to wporządku,tym bardziej jeśli jej to nie przeszkadza, ale w zyciu nie wrozylabym czarnych scenariuszy ,ze cos sie napewno musi stac, jeśli bez kontroli mamy poza domem krzywda sie stanie nastolatkowi z tego powodu,ze na wlasną reke komunikacją miejską ,czy rowerem dotarł do wybranego miejsca
  • fogito 02.06.13, 13:26
    szamanta napisała:


    > Fogito wczesniej napisala, że komunikacją miejską syn nie jezdzi ,mimo ze są po
    > łączenia, tylko wozi i odbiera syna autem do szkoly,ze szkoły.
    > Wprawdzie jak kto woli, ale ja szczerze nie mam nic przeciwko temu aby nastolat
    > ek nie raz sam sie pofatygowal i luknął w rozklad miejskich dojazdow w jaką lin
    > ie wsiąśc i gdzie wysiąśc.

    Mój syn ma 9 lat. Poza tym nie stać nas na taką stratę czasu. Mam litość dla dziecka zwłaszcza rano wink

    >
    > Jesli fogito ma tak elastyczny tryb dnia,ze moze bawic sie w szofera nastolatka
    > wozic go w rozne miesjca caly dzien to wporządku,tym bardziej jeśli jej to nie
    > przeszkadza, ale w zyciu nie wrozylabym czarnych scenariuszy ,ze cos sie napew
    > no musi stac, jeśli bez kontroli mamy poza domem krzywda sie stanie nastolatko
    > wi z tego powodu,ze na wlasną reke komunikacją miejską ,czy rowerem dotarł do
    > wybranego miejsca

    Nie chodzi o krzywdę tylko o czas. Jak będzie nastolatkiem to mam nadzieję, że będzie już we Władysławie IV, który stoi po drugiej stronie ulicy.
  • szamanta 02.06.13, 13:49
    Moja srodkowa cor tez chodzi do 3 klasy.Nie raz samodzielnie bez pomocy wsiadla w znaną jej linie i dojechala z punktu a do punktu b smile
    Tak poza tym ,to dosyc zmyliło i rozsmieszylo mnie kiedy przeczytalam ,ze syn ma dziewczyne od 3 lat, spotykają sie pod twoją kontrolą a ma 9 lat big_grin Moja ma multum kolegow, ganiają sobie na podworku,czy to grają w pilke,czy jezdzą na rowerach, rolkach, bawią sie wojne,chowanego, bez mojego towarzystwa i nadzoru smileMam tylko wiedziec w jakim miejscu przebywają i za jaki czas ma wrocic, to mi wystarczy
  • fogito 02.06.13, 13:58
    szamanta napisała:

    > Moja srodkowa cor tez chodzi do 3 klasy.Nie raz samodzielnie bez pomocy wsiadl
    > a w znaną jej linie i dojechala z punktu a do punktu b smile

    A ktos pisał, że jest to niemożliwe lub niewykonalne? Ja się tylko pytam po co? Gdyby nie miał go kto podrzucić do szkoły to co innego.


    > Tak poza tym ,to dosyc zmyliło i rozsmieszylo mnie kiedy przeczytalam ,ze syn m
    > a dziewczyne od 3 lat, spotykają sie pod twoją kontrolą a ma 9 lat big_grin

    W szkole się spotykają i na imprezach wśród przyjaciół.

    Moja ma
    > multum kolegow, ganiają sobie na podworku,czy to grają w pilke,czy jezdzą na ro
    > werach, rolkach, bawią sie wojne,chowanego, bez mojego towarzystwa i nadzoru :
    > )Mam tylko wiedziec w jakim miejscu przebywają i za jaki czas ma wrocic, to mi
    > wystarczy

    Mój też gania jak ma czas. Ale głównie nie ma. Bo chce być piłkarzem i treningi zajmują mu multum czasu.
  • aniaurszula 02.06.13, 16:45
    9 latek to nie to samo co 15 latek czy staszy. a znam takich rodzicow co woza dzieci do szkoly i ze szkoly nawet do liceum a taki jegomosc jak ma ochote wyjsc z ze znajomymi to juz rodzicow nie prosi, potrafi jechac autobusem byle sie starzy nie dowiedzieli
  • fogito 02.06.13, 13:24
    jakw napisała:


    > Ale między Pragą a Sadybą istnieje coś takiego jak komunikacja miejska, wiesz o
    > tym?
    >

    Ale poruszanie się między Sadybą a Pragą komunikacją miejska to strata czasu. Syn ma zbyt napięty grafik dnia, żeby siedział godzinami w komunikacji miejskiej. Ledwo ogarniamy wszystko przemieszczając się samochodem. Nie rozumiem w ramach jakiej idei musiałabym go wysyłać rano do szkoły autobusem skoro dojechanie samochodem to 15 minut.

    > > Mam po prostu wyobraźnię.
    > No i co ta wyobraźnia ci podsuwa odnośnie wyprawy na ten straszliwy Ursynów?

    To samo co do jakiejkolwiek dzielnicy miasta. Nasz rodzinna wieś też była kiedyś oazą spokoju za mojego dzieciństwa. Teraz znów jakiś samochód zabił kobietę na poboczu, bo teraz każdego idiotę stać na auto.

    >
    > > Poza tym w naszym środowisku nie jest przyjęte, żeby
    > > dzieciaki się szlajały samopas więc przy tym zostanę.
    > W "naszym środowisku" - tzn jakim? Praskim? Celebryckim? Stowarzyszeniu osób ze
    > średnią 5,0 od podstawówki do matury?

    W naszym to znaczy w moim i moich znajomych. Resztę musisz sobie po prostu wyobrazić wink


  • jakw 02.06.13, 14:49
    fogito napisała:

    > . Nie rozumiem w ramac
    > h jakiej idei musiałabym go wysyłać rano do szkoły autobusem skoro dojechanie s
    > amochodem to 15 minut.
    Jego dojechanie - owszem. Ale ty zapewne musisz wrócić z powrotem - co pewnie zajmuje z pół godziny. Nie rozumiem dlaczego tego czasu nie wrzucasz w bilans.

    > To samo co do jakiejkolwiek dzielnicy miasta. Nasz rodzinna wieś też była kiedy
    > ś oazą spokoju za mojego dzieciństwa. Teraz znów jakiś samochód zabił kobietę n
    > a poboczu, bo teraz każdego idiotę stać na auto.
    Być może też dlatego, że twojej rodzinnej wsi nie stać na chodnik - w przeciwieństwie do tego okropnego Ursynowa, gdzie chodniki są wyjątkowo szerokie.

    > W naszym to znaczy w moim i moich znajomych. Resztę musisz sobie po prostu wyob
    > razić wink
    Wyobrażam sobie, że chodzi o środowisko anglojęzyczne - na podstawie innego posta.
    >


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 02.06.13, 14:55
    jakw napisała:


    > Jego dojechanie - owszem. Ale ty zapewne musisz wrócić z powrotem - co pewnie z
    > ajmuje z pół godziny. Nie rozumiem dlaczego tego czasu nie wrzucasz w bilans.

    Nie wrzucam, bo nie wracam do domu od razu. Tylko przemieszczam się w różnych kierunkach zależnie od dnia.

    >
    > Być może też dlatego, że twojej rodzinnej wsi nie stać na chodnik - w przeciw
    > ieństwie do tego okropnego Ursynowa, gdzie chodniki są wyjątkowo szerokie.

    No cóż. Chodnik jest, ale idioci ostatnio wpadają na przystanki. W W-wie też zostałam potrącona na pasach w centrum. Nie wspominając o tych zabitych na pasach w W-wie. Chodniki nie pomogą.


    > Wyobrażam sobie, że chodzi o środowisko anglojęzyczne - na podstawie innego pos
    > ta.

    Nie tylko, ale między innymi. Mam sporo polskich znajomych.
  • morekac 02.06.13, 11:35
    No, ja też mam wyobraźnię. Ty sobie wyobrażasz,że Ursynów jest miejscem nie do życia, że 99,99% gimnazjalistów szlaja się i robi nie wiadomo co (ten 0,01% dzieci to dzieci z twojego środowiska, nauczonych od małego, że średnia 5,0 to podstawa, trzeba być perfekcyjnym we wszystkim, co się robi itp., ja sobie wyobrażam nożowników na każdym rogu praskiej ulicy i że Wielkopolanie mają jakąś nerwicę natręctw ze sprzątaniem i byciem perfekcyjnym. wink Co oczywiści niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 02.06.13, 13:29
    morekac napisała:

    > No, ja też mam wyobraźnię. Ty sobie wyobrażasz,że Ursynów jest miejscem nie do
    > życia,

    No niestety jest to sypialnia a nie miejsce z charakterem.

    że 99,99% gimnazjalistów szlaja się i robi nie wiadomo co

    Mam nadzieję, że tylko 50%

    (ten 0,01% dz
    > ieci to dzieci z twojego środowiska, nauczonych od małego, że średnia 5,0 to po
    > dstawa, trzeba być perfekcyjnym we wszystkim, co się robi itp

    I tu mam nadzieję, że takich jest 20% w społeczeństwie.

    ., ja sobie wyobra
    > żam nożowników na każdym rogu praskiej ulicy

    To przed wojną chyba wink


    i że Wielkopolanie mają jakąś nerw
    > icę natręctw ze sprzątaniem i byciem perfekcyjnym. wink

    tu 100% racji. Warszawiacy przy nas to lenie. O Galicjakach nie wspominając wink

    Co oczywiści niewiele ma
    > wspólnego z rzeczywistością.

    Ależ ma smile
  • jakw 02.06.13, 14:42
    fogito napisała:

    > No niestety jest to sypialnia a nie miejsce z charakterem.
    Za to na Sadybę jedzie się jakby krócej.
    No i dałaś sobie chyba wmówić, że Praga to taka modna i artystyczna dzielnica...Ale na coś takiego to dają się chyba nabrać tylko osoby przyjezdne, na dokładkę żyjące bardziej w rzeczywistości wirtualnej niż w realu.

    > To przed wojną chyba wink
    Nożownicy byli tam i przed wojną , i po wojnie. I o ile wojna może zmieniła przedwojenne układy społeczne na lewym brzegu, to na prawym już niekoniecznie. PRL też ich nie zmienił.
    Opowieści znajomych lekarzy, jak to przy wizycie na Pradze rodzina pacjenta zgłasza się do pilnowania samochodu - opini raczej nie polepszają. I nie są to opowieści sprzed 50 lat tylko sprzed lat kilku.
    >
    > tu 100% racji. Warszawiacy przy nas to lenie. O Galicjakach nie wspominając wink
    Sama myślisz stereotypami, a do innych masz pretensje. Odbiór Pragi jest taki jaki jest. I zamieszkiwanie tam Oliwiera Janiaka tudzież Fogito nic nie zmieni. Coroczne lamenty jak to słabo wypadły w egzaminach szkoły na Pradze - też tego nie zmienią.

    > Co oczywiści niewiele ma
    > > wspólnego z rzeczywistością.
    >
    > Ależ ma smile
    Rozumiem, że jeste całkiem reprezentatywna dla okolic Poznania?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 02.06.13, 14:49
    jakw napisała:

    >
    > Za to na Sadybę jedzie się jakby krócej.
    > No i dałaś sobie chyba wmówić, że Praga to taka modna i artystyczna dzielnica..

    Nic sobie nie dałam wmówić. Pracowałam na Pradze przez 5 lat i dlatego kupiłam mieszkanie w budynku, który dopiero zaczęto budować. Jest rzut beretem na Stare Miasto a za chwilę będzie metro. Ja bardzo lubię tu mieszkać. Wcześniej mieszkałam kilka lat na Żoliborzu i tam to dopiero się działo surprised


    > .Ale na coś takiego to dają się chyba nabrać tylko osoby przyjezdne, na dokładk
    > ę żyjące bardziej w rzeczywistości wirtualnej niż w realu.

    Jasne wink


    > Nożownicy byli tam i przed wojną , i po wojnie. I o ile wojna może zmieniła prz
    > edwojenne układy społeczne na lewym brzegu, to na prawym już niekoniecznie. PRL
    > też ich nie zmienił.

    Zdaje się, że ostatnio zadźgali policjanta na Woli. A to bardzo daleko od Pragi.


    > Sama myślisz stereotypami, a do innych masz pretensje. Odbiór Pragi jest taki j
    > aki jest. I zamieszkiwanie tam Oliwiera Janiaka tudzież Fogito nic nie zmieni.

    smile


    > Coroczne lamenty jak to słabo wypadły w egzaminach szkoły na Pradze - też tego
    > nie zmienią.

    Władysław IV był pierwszy i tego się będę trzymać, bo podstawówkę już mamy na Sadybie.


  • paszczakowna1 02.06.13, 16:05
    > > Coroczne lamenty jak to słabo wypadły w egzaminach szkoły na Pradze - też
    > tego
    > > nie zmienią.
    >
    > Władysław IV był pierwszy i tego się będę trzymać, bo podstawówkę już mamy na S
    > adybie.

    A co ma do tego Władysław IV? Do liceów nie obowiązuje rejonizacja, i ich wyniki nijak się mają do przekroju społecznego otoczenia. Rejonizacja obowiązuje do podstawówek i tu fakty są nieubłagane - najlepsza podstawówka na Pradze Północ (w zespole szkół muzycznych, więc z selekcją uczniów) miała w 2012 wynik taki, jak najgorsza na Ursynowie. A ta najbliższa liceum im Władysława IV (jak rozumiem silą rzeczy i miejsca zamieszkania Fogito), nr 73, na Białostockiej, miała przerażający wynik 20,2 (przy średniej krajowej 22,75, średniej powiatowej 27,34).

    Oczywiście, można tupać nogami i zamykać oczy, ale IMHO warto jednak zdawać sobie sprawę, gdzie się mieszka i jak to może wpłynąć na percepcję rzeczywistości.
  • fogito 02.06.13, 21:16
    paszczakowna1 napisała:


    > A co ma do tego Władysław IV? Do liceów nie obowiązuje rejonizacja, i ich wynik
    > i nijak się mają do przekroju społecznego otoczenia.

    Władysław IV to również gimnazjum. I o tym myślę.

    Rejonizacja obowiązuje do
    > podstawówek i tu fakty są nieubłagane - najlepsza podstawówka na Pradze Północ
    > (w zespole szkół muzycznych, więc z selekcją uczniów) miała w 2012 wynik taki,
    > jak najgorsza na Ursynowie. A ta najbliższa liceum im Władysława IV (jak rozumi
    > em silą rzeczy i miejsca zamieszkania Fogito), nr 73, na Białostockiej, miała p
    > rzerażający wynik 20,2 (przy średniej krajowej 22,75, średniej powiatowej 27,34
    > )

    To oczywiste, że na Pradze jest mnóstwo zaniedbanych dzieci i o tym już pisałam wielokrotnie. Ale są też dzieci wożone do innych szkół poza dzielnicą z powodów wiadomych. I nic nie zmieni faktu, że Ursynów to sypialnia.

    >
    > Oczywiście, można tupać nogami i zamykać oczy, ale IMHO warto jednak zdawać sob
    > ie sprawę, gdzie się mieszka i jak to może wpłynąć na percepcję rzeczywistości.

    Ja już mieszkałam w wielu dzielnicach w W-wie i póki co tu gdzie mieszkam jest mi dobrze.
  • jakw 02.06.13, 20:23
    fogito napisała:


    > a za chwilę będzie metro.
    Ech, mój kolega tak z 5 lat temu kupił mieszkanie z przeświadczeniem , że w 2015 będzie miał metro. Wg ostatnich danych może będzie miał koło sobie metro najwcześniej za jakieś 15 lat. Dziwnym trafem kolega też z Wielkopolski wink

    >. Wcześniej mieszk
    > ałam kilka lat na Żoliborzu i tam to dopiero się działo surprised
    Ja mieszkałam na Żoliborzu niemal 20 lat - całą przedszkolną i szkolną młodość. I nic się nie działo.



    > Zdaje się, że ostatnio zadźgali policjanta na Woli.
    To już chyba parę ładnych lat temu.

    >A to bardzo daleko od Pragi
    Wola jest oddalona od Pragi raptem o 7 przystanków tramwajowych i z 10 minut jazdy dalej niż Stare Miasto.
    Lepiej obejrzyj statystyki policyjne pt "szedł spokojnie i mu dali w łeb" lub "zostawił na chwilę samochód i wybili mu szybę". Myślę, że Praga ma szanse być jednak przed Wolą. A na pewno przed Ursynowem.

    > Władysław IV był pierwszy i tego się będę trzymać, bo podstawówkę już mamy na S
    > adybie.
    Władysław IV to chyba wogóle nie jest gimnazjum rejonowym. Nawet jeśli ma jakiś rejon to podstawą sukcesu jest selekcja młodzieży do klas 2-języcznych. A ta młodzież może wogóle nie mieć związku z Pragą - od metra jest to kilka przystanków często jeżdżącym tramwajem , więc dobry dojazd jest z dużej części Wwy.



    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 02.06.13, 21:21
    jakw napisała:


    > > a za chwilę będzie metro.
    > Ech, mój kolega tak z 5 lat temu kupił mieszkanie z przeświadczeniem , że w 201
    > 5 będzie miał metro. Wg ostatnich danych może będzie miał koło sobie metro najw
    > cześniej za jakieś 15 lat. Dziwnym trafem kolega też z Wielkopolski wink

    No cóż. W tym wypadku stacja rośnie w oczach, więc najpóźniej za dwa lata będzie.


    > Ja mieszkałam na Żoliborzu niemal 20 lat - całą przedszkolną i szkolną młodość
    > . I nic się nie działo.

    Bo ja przestępców przyciągam i kryminalistów. Na Żoliborzu miałam takiego sąsiada recydywistę, który teroryzował cały blok. I to był ten stary szlachetniejszy ŻOliborz.


    > > Zdaje się, że ostatnio zadźgali policjanta na Woli.
    > To już chyba parę ładnych lat temu.

    Ale jednak na Woli.


    > Wola jest oddalona od Pragi raptem o 7 przystanków tramwajowych i z 10 minut ja
    > zdy dalej niż Stare Miasto.

    Chwalić Boga, że od Ursynowa daleko smile

    > Lepiej obejrzyj statystyki policyjne pt "szedł spokojnie i mu dali w łeb" lub "
    > zostawił na chwilę samochód i wybili mu szybę". Myślę, że Praga ma szanse być j
    > ednak przed Wolą. A na pewno przed Ursynowem.

    NA Ursynowie to ludzie z nudów umierają ;O


    > Władysław IV to chyba wogóle nie jest gimnazjum rejonowym. Nawet jeśli ma jakiś
    > rejon to podstawą sukcesu jest selekcja młodzieży do klas 2-języcznych. A ta m
    > łodzież może wogóle nie mieć związku z Pragą - od metra jest to kilka przystank
    > ów często jeżdżącym tramwajem , więc dobry dojazd jest z dużej części Wwy.

    A ktoś pisał, że jest inaczej? Przecież ja ciągle piszę o zaniedbanych dzieciach na Pradze. Mnie interesuje to gimnazjum dla mojego syna i o to mi tylko chodzi. Dzielnica będzie zmieniała swój profil powoli, ale to chyba oczywista oczywistość.

  • jakw 04.06.13, 01:24
    fogito napisała:

    > No cóż. W tym wypadku stacja rośnie w oczach, więc najpóźniej za dwa lata będzi
    > e.
    Nie jest to takie pewne - w tej chwili najwcześniejszy termin II linii metra to chyba z 1,5 roku. Jeszcze jedna większa obsuwa i w 2 latach mogą się nie zmieścić.


    > Bo ja przestępców przyciągam i kryminalistów. Na Żoliborzu miałam takiego sąsia
    > da recydywistę, który teroryzował cały blok. I to był ten stary szlachetniejszy
    > ŻOliborz.
    Hm, jaka to była okolica?

    > Ale jednak na Woli.
    Ale to na Pradze są programy pomocowe w stylu "Pomóżmy dzieciom z rodzin patologicznych ukończyć szkołę".
    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34887,13994469,Przelomowy_projekt__Pomoga_praskim_dzieciom_w_nauce.html
    Polecam cytat "Patologia na Pradze jest systemowa".


    > Chwalić Boga, że od Ursynowa daleko smile
    Mnie po prostu zdumiało twoje poczucie odległości jak to Wola bardzo daleko od Pragi...


    > NA Ursynowie to ludzie z nudów umierają ;O
    Ja na Ursynowie bywam właściwie wyłącznie w celach rozrywkowych: Multikino, lodowisko i Las Kabacki. Jeszcze żyję.

    > A ktoś pisał, że jest inaczej? Przecież ja ciągle piszę o zaniedbanych dzieciac
    > h na Pradze. Mnie interesuje to gimnazjum dla mojego syna i o to mi tylko chodz
    > i.
    Ale podawałaś to jako przykład praskiego gimnazjum ze świetnymi wynikami - tyle że nie ma tam dzieci w rejonie (chyba że jakieś dziecko cerkiewne wink) i nie ma to gimnazjum wiele wspólnego z okoliczną dziatwą.

    >Dzielnica będzie zmieniała swój profil powoli, ale to chyba oczywista oczywistość.
    Biorąc pod uwagę, że co najmniej od przedwojnia ta dzielnica nie ma najlepszej opinii (delikatnie rzecz ujmując), - to nie jest to takie oczywiste. Chyba że budowa metra to tak naprawdę słabo zakamuflowana próba wyburzenia tamtejszych starych kamienic i rozrzucenia mieszkańców po całej Wwie...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 06:49
    jakw napisała:


    > Nie jest to takie pewne - w tej chwili najwcześniejszy termin II linii metra to
    > chyba z 1,5 roku. Jeszcze jedna większa obsuwa i w 2 latach mogą się nie zmie
    > ścić.

    Jakieś czarnowidzctwo wynikające z zazdrości, że nie tylko do Ursynowa metro pojedzie wink


    > Hm, jaka to była okolica?

    A to Żóliborz ma też niebezpieczne okolice? NIe tylko Praga? To był Stary Żoliborz.


    > Ale to na Pradze są programy pomocowe w stylu "Pomóżmy dzieciom z rodzin patolo
    > gicznych ukończyć szkołę".

    I chyba dobrze. W końcu to tutaj najwięcej dzieci szlaja się po ulicach bez kontroli z marnym edukacyjnym wynikiem.


    > > Chwalić Boga, że od Ursynowa daleko smile
    > Mnie po prostu zdumiało twoje poczucie odległości jak to Wola bardzo daleko od
    > Pragi...

    Może po prostu bierzesz wszystko zbyt serio co na forum wyczytasz tongue_out


    > > NA Ursynowie to ludzie z nudów umierają ;O
    > Ja na Ursynowie bywam właściwie wyłącznie w celach rozrywkowych: Multikino, lod
    > owisko i Las Kabacki. Jeszcze żyję.

    Do kina na Ursynów? Nie wpadłabym na to. JA chodzę do Parku Praskiego i też jeszcze żyję. Kabaty odwiedzałam jak tam jeszcze tłumów nie było czyli jakieś 10 lata temu.


    > Ale podawałaś to jako przykład praskiego gimnazjum ze świetnymi wynikami - tyle
    > że nie ma tam dzieci w rejonie (chyba że jakieś dziecko cerkiewne wink) i nie m
    > a to gimnazjum wiele wspólnego z okoliczną dziatwą.

    A czy pisałam, że ma? Wiele najlepszych szkół ma selekcje i dlatego są najlepsze.


    > Biorąc pod uwagę, że co najmniej od przedwojnia ta dzielnica nie ma najlepszej
    > opinii (delikatnie rzecz ujmując), - to nie jest to takie oczywiste. Chyba że
    > budowa metra to tak naprawdę słabo zakamuflowana próba wyburzenia tamtejszych
    > starych kamienic i rozrzucenia mieszkańców po całej Wwie...

    Kamienice sa remontowane a nie burzone, bo to zabytki kochanienka. Inna sprawa, że niektórzy je podpalają coby lokatorów z mieszkań wykurzyć.
  • morekac 04.06.13, 07:54
    Akurat na Pradze przydałaby się pewnie szkoła w stylu fińskim: z korepetytorami dla potrzebujących, z dostarczaniem wszystkiego przez szkołę - łącznie z zajęciami dodatkowymi.
    A Jakw pewnie pilnie śledzi to metro, bo Wola też jest zablokowana...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 04.06.13, 12:09
    morekac napisała:

    > Akurat na Pradze przydałaby się pewnie szkoła w stylu fińskim: z korepetytorami
    > dla potrzebujących, z dostarczaniem wszystkiego przez szkołę - łącznie z zaję
    > ciami dodatkowymi.

    Z pewnością. I gdyby jeszcze tym nauczycielom płacono przyzwoite pieniądze i promowano ambitnych z pasją to wtedy byłoby super. Ale nie będzie obawiam się.

    > A Jakw pewnie pilnie śledzi to metro, bo Wola też jest zablokowana...

    Ja tam myślę pozytywnie. W końcu muszą to skończyć wink Albo wybuchnie rewolucja jak w Turcji.
  • jakw 04.06.13, 17:30
    fogito napisała:
    >
    > Jakieś czarnowidzctwo wynikające z zazdrości, że nie tylko do Ursynowa metro po
    > jedzie wink
    Jestem zainteresowana bo przez budowę metra mam wokół pracy same objazdy, obejścia i "dogodne przesiadki". Oraz sporo błota. W tej pracy metra raczej się nie doczekam. A wg harmonogramu powinni już chyba siać trawkę na wierzchu.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 04.06.13, 17:33
    PS
    Pesymistką co do budowy tego metra jestem od momentu podziwiania prac typu: przekładanie błota koparką 4 metry dalej...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 19:48
    jakw napisała:

    > PS
    > Pesymistką co do budowy tego metra jestem od momentu podziwiania prac typu: prz
    > ekładanie błota koparką 4 metry dalej...

    ojtam ojtam więcej wiary w panów kopaczy!
  • jakw 04.06.13, 18:06
    fogito napisała:
    >
    > A to Żóliborz ma też niebezpieczne okolice? NIe tylko Praga? To był Stary Żolib
    > orz.
    Stary Żoliborz to raczej ok. Widocznie trafiłaś na jednostkowy przypadek. Więcej "zakazanych rejonów" jest chyba na terenie byłego Żoliborza - w obecnej dzielnicy Bielany.

    >
    > I chyba dobrze. W końcu to tutaj najwięcej dzieci szlaja się po ulicach bez kon
    > troli z marnym edukacyjnym wynikiem.
    Pewnie się szlajają bo Oliwiera Janiaka chcą ujrzeć...


    > Kabaty odwiedzałam jak tam jeszcze tłumów nie było czyli jakieś 10 l
    > ata temu.
    Tłumy w Kabatach zależą od pory i miejsca.

    > A czy pisałam, że ma? Wiele najlepszych szkół ma selekcje i dlatego są najlepsz
    > e.
    Ale jak nie mają selekcji tylko rejon to można szacować kto mieszka w okolicy...


    > Kamienice sa remontowane a nie burzone, bo to zabytki kochanienka.
    Biorąc pod uwagę prewewncyjne ewakuacje mieszkańców z powodu przechodzenia tarczy pod spodem to mam pewne podejrzenia, że ostatnie remonty to były w 20-leciu międzywojennym ;-/


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 19:47
    jakw napisała:

    > Stary Żoliborz to raczej ok. Widocznie trafiłaś na jednostkowy przypadek. Więce
    > j "zakazanych rejonów" jest chyba na terenie byłego Żoliborza - w obecnej dziel
    > nicy Bielany.

    Nie ma rejonów 100% bezpiecznych. Te tzw. dobre dzielnice wcale nie są bezpieczniejsze niż te gorsze. Bo tak jak nigdy na Pradze mnie nie napadnięto tak stało się to 2 razy w Śródmieściu i raz właśnie na Żoliborzu (Starym!) w biały dzień. I nikt nie zareagował oczywiście.


    > > I chyba dobrze. W końcu to tutaj najwięcej dzieci szlaja się po ulicach b
    > ez kon
    > > troli z marnym edukacyjnym wynikiem.
    > Pewnie się szlajają bo Oliwiera Janiaka chcą ujrzeć...

    Obawiam się, ze dzieci go nie rozpoznają.


    > > e.
    > Ale jak nie mają selekcji tylko rejon to można szacować kto mieszka w okolicy..

    Ale czy ja zaprzeczam, że na Pradze jest mnóstwo zaniedbanych dzieci, bo ma to związek z biedą i patologią.


    > > Kamienice sa remontowane a nie burzone, bo to zabytki kochanienka.
    > Biorąc pod uwagę prewewncyjne ewakuacje mieszkańców z powodu przechodzenia tarc
    > zy pod spodem to mam pewne podejrzenia, że ostatnie remonty to były w 20-leciu
    > międzywojennym ;-/

    Oj, chyba będę cię musiała zaprosić na Pragę.


  • morekac 02.06.13, 15:15
    To przed wojną chyba wink
    Hehe, jakoś widocznie za bardzo zapadły mi w pamięć przedwojenne i powojenne opowieści o Pradze. smile
    A Ursynów jest całkiem miłą sypialnią - wszak nie twierdzę, że jest to najcudowniejszy rejon Warszawy, jednak inne sypialnie bywają gorsze - chociażby ze względu na szkoły - zwłaszcza podstawowe, ze względu na komunikację do centrum itd. Ucywilizowało się przez ostatnich kilkanaście lat.

    tu 100% racji. Warszawiacy przy nas to lenie. O Galicjakach nie wspominając wink

    Dziwnym trafem województwo wielkopolskie zajmuje drugie miejsce - ale od końca - na sprawdzianie szóstoklasisty od lat. A lenie z Galicji (woj. małopolskie) czy z Mazowsza wymieniają się na pierwszym miejscu. Województwo podkarpackie też jest przed wielkopolskim. W wynikach egzaminów gimnazjalnych - to samo. Więc o tych leniach i pracusiach to może stereotyp?


    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 02.06.13, 15:58
    morekac napisała:


    > Dziwnym trafem województwo wielkopolskie zajmuje drugie miejsce - ale od końca
    > - na sprawdzianie szóstoklasisty od lat. A lenie z Galicji (woj. małopolskie) c
    > zy z Mazowsza wymieniają się na pierwszym miejscu. Województwo podkarpackie też
    > jest przed wielkopolskim. W wynikach egzaminów gimnazjalnych - to samo. Więc o
    > tych leniach i pracusiach to może stereotyp?


    To chyba chodzi o dorosłe jednostki. Współczesne dzieci zapewne już się w ten schemat nie wpiszą, bo regiony się zmieniają.


  • morekac 02.06.13, 18:57
    Czyżby wielkopolski etos robienia wszystkiego perfekcyjnie od kołyski zanikał w zastraszającym tempie? Przecież woj.wielkopolskie to nie jest województwo, gdzie dochód rodzin i ogólny budżet województwa są niskie, nie jest edukacyjną pustynią, odsetek dzieci niechodzących do przedszkola jest przeciętny - a pomimo to znaczna część mniej zamożnych, mniej zurbanizowanych i uprzedszkolnionych województw radzi sobie edukacyjnie sporo lepiej? W tym te lenie z Galicji?
    A co robią nauczyciele i inni pracownicy oświaty - ludzie dorośli, pracowici i robiący wszystko perfekcyjnie, zgodnie z tym twoim wielkopolskim etosem pracy? Prawdziwych wielkopolan wywiało do podkarpackiego? Bo w Galicji może i nie liżą podłóg w mieszkaniach, za to bardziej dbają o wykształcenie dzieci?
    Czy może pewne stereotypy lepiej sobie do kosza wyrzucić?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • przeciwcialo 02.06.13, 19:10
    %,0 musi byc i to gwarantuje sukces w zyciuwink
  • przeciwcialo 02.06.13, 19:11
    5,0 miało byc oczywiście albo i 6,0, co się ograniczać big_grin
  • fogito 02.06.13, 21:24
    morekac napisała:

    > Czyżby wielkopolski etos robienia wszystkiego perfekcyjnie od kołyski zanikał w
    > zastraszającym tempie?

    Obawiam się, że tak przyglądając się współczesnej młodzieży.

    P
    > A co robią nauczyciele i inni pracownicy oświaty - ludzie dorośli, pracowici i
    > robiący wszystko perfekcyjnie, zgodnie z tym twoim wielkopolskim etosem pracy?

    Nic nie robią odkąd moja mama poszła na emeryturę. Była chyba ostatnim nauczycielem z pasją.

    > Prawdziwych wielkopolan wywiało do podkarpackiego? Bo w Galicji może i nie
    > liżą podłóg w mieszkaniach, za to bardziej dbają o wykształcenie dzieci?
    > Czy może pewne stereotypy lepiej sobie do kosza wyrzucić?

    Nie mam zamiaru nic do kosza wyrzucać. Np. tego, że Polak bez alkoholu się nie zabawi, co pięknie pokazują statystyki zatrzymanych w ostatni weekend pijanych kierowców.
  • morekac 03.06.13, 18:54
    Cóż to za etos oparty na jednej emerytowanej nauczycielce, chociażby nie wiem jak zacna była? Takie same lenie są w Wielkopolsce, jak i gdzie indziej, tylko żeście sobie do tego odpowiedni PR dorobili. Urban legend i tyle... smile
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 03.06.13, 19:41
    morekac napisała:

    > Cóż to za etos oparty na jednej emerytowanej nauczycielce, chociażby nie wiem j
    > ak zacna była? Takie same lenie są w Wielkopolsce, jak i gdzie indziej, tylko ż
    > eście sobie do tego odpowiedni PR dorobili. Urban legend i tyle... smile

    Żadne legend. Wszyscy znani mi ludzie z Wielkopolski to pracusie. A c z Krakowa i okolic to lenie smile O Warszawiakach mogę jedynie powiedzieć, że to cwaniacy i krętacze smile I co mi zrobisz tongue_out
  • morekac 03.06.13, 20:28
    Pomyślę, żeś typowy tzw. słoik tongue_out - na tutejszych narzekasz, ale jakoś nie wyprowadzasz się do tej swojej idealnej Wielkopolski.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 04.06.13, 06:50
    morekac napisała:

    > Pomyślę, żeś typowy tzw. słoik tongue_out - na tutejszych narzekasz, ale jakoś nie wy
    > prowadzasz się do tej swojej idealnej Wielkopolski.

    Narzekam jak każdy Polak. W W-wie większość obywateli to słoiki, bo rdzennych to garsteczka i są w wieku dalej niż emerytalnym.
  • morekac 04.06.13, 07:45
    Rdzenni warszawiacy wywodzą się od Warsa i Sawy, cała reszta to import wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 04.06.13, 12:09
    morekac napisała:

    > Rdzenni warszawiacy wywodzą się od Warsa i Sawy, cała reszta to import wink

    Dokładanie!
  • jakw 04.06.13, 17:14
    fogito napisała:

    > morekac napisała:
    >
    > > Rdzenni warszawiacy wywodzą się od Warsa i Sawy, cała reszta to import ;-
    > )
    >
    > Dokładanie!
    Rdzennych warszawiaków to masz pewnie w okolicach Ząbkowskiej i Brzeskiej. Ale nie musisz ich koniecznie poznawać.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 19:49
    jakw napisała:

    > Rdzennych warszawiaków to masz pewnie w okolicach Ząbkowskiej i Brzeskiej. Ale
    > nie musisz ich koniecznie poznawać.
    >

    Dlaczego? Ja lubię lokalsów. Mają swój kodeks honorowy smile
  • joa66 04.06.13, 07:57
    bo rdzennych to garsteczka i są w wieku dalej niż emerytalnym.

    Zapomniałaś dodać, że bezpołodni byli big_grin
  • morekac 04.06.13, 08:33
    Zastanawiam się, od którego pokolenia jest się rdzennym warszawiakiem, a do którego tym tzw.słoikiem... Może Fogito nam odpowie, wie bowiem wszystko nie tylko o Wielkopolsce, ale i o Warszawie, w tym - Ursynowie (chociaż nie jest dowiedzione, że była tam w tym tysiącleciu...).
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 04.06.13, 12:15
    morekac napisała:

    > Zastanawiam się, od którego pokolenia jest się rdzennym warszawiakiem, a do któ
    > rego tym tzw.słoikiem... Może Fogito nam odpowie, wie bowiem wszystko nie tylko
    > o Wielkopolsce, ale i o Warszawie,

    Może ci co wymyślili to określenie znają odpowiedź. Ja nie jestem jego autorem. Na pewno rdzenni Warszawiacy mają jakąś teorię.

    w tym - Ursynowie (chociaż nie jest dowied
    > zione, że była tam w tym tysiącleciu...).

    Jestem na Ursynowie co tydzień, bo tam jest rozgrywany Deichmann Cup tongue_out
  • jakw 04.06.13, 17:19
    fogito napisała:
    >
    > Jestem na Ursynowie co tydzień, bo tam jest rozgrywany Deichmann Cup tongue_out
    Nic dziwnego, że potem twierdzisz, że na Ursynowie umiera się z nudówwink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 19:50
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > >
    > > Jestem na Ursynowie co tydzień, bo tam jest rozgrywany Deichmann Cup tongue_out
    > Nic dziwnego, że potem twierdzisz, że na Ursynowie umiera się z nudówwink

    O nie! Deichman cup jest fascynujący! Ale są tam ludzie z różnych dzielnic a nie lokalsi.
  • fogito 04.06.13, 12:11
    joa66 napisała:

    > bo rdzennych to garsteczka i są w wieku dalej niż emerytalnym.
    >
    > Zapomniałaś dodać, że bezpołodni byli big_grin

    Mówi się niepłodni. Bezpłodność to szalenie rzadkie zjawisko, choć większość używa zamiennie nie widząc różnicy.
    Rodzi się coraz mniej dzieci, więc ci co ocaleli nie mieli szans z napływowymi.
  • jakw 03.06.13, 22:14
    fogito napisała:

    > Np. tego, że Polak bez alkoholu się nie
    > zabawi, co pięknie pokazują statystyki zatrzymanych w ostatni weekend pijanych
    > kierowców.
    Mhm, a jak się wczyta w te policyjne dane to okaże się , że z tych pijanych to 40% to byli rowerzyści, a wogóle to chyba większość tych pijanych jechała po prostu na kacu a nie nawalona tuż przed wsiąściem do samochodu.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 06:53
    jakw napisała:


    > Mhm, a jak się wczyta w te policyjne dane to okaże się , że z tych pijanych to
    > 40% to byli rowerzyści, a wogóle to chyba większość tych pijanych jechała po pr
    > ostu na kacu a nie nawalona tuż przed wsiąściem do samochodu.
    >

    Bo po autostradach pomykają rowerzyści surprised Chyba dawno nigdzie nie jechałaś w Polsce. Co do kaca.... Chyba dla każdego kierowcy oczywistym jest, że po nocnej libacji nie można wsiadać następnego dnia za kółko, bo alkohol we krwi krąży. Ale zdaje się , że jednak Polacy to mało rozgarnięty naród i niefrasobliwie ładują rodziny do aut i jadą.
  • jakw 04.06.13, 17:57
    fogito napisała:
    >
    > Bo po autostradach pomykają rowerzyści surprised
    Mhm, bo tyle autostrad mamy...
    > Chyba dawno nigdzie nie jechałaś w Polsce.
    Za to ty chyba jeździsz wyłącznie trasą Ww-a - Poznań... Bo jak ostatnio jechałam z Wwy 400 km w 1 stronę to jedyną autostradę to widziałam w budowie w poprzek mojej trasy przejazdu. Za to rowerzystów całkiem sporo.
    No i jeszcze w zeszłym roku jakieś objazdy Bydgoszczy i Torunia skierowały nas na 2 km (słownie: dwa kilometry) A1. Dłużej się płaciło za autostradę niż nią jechało...

    >Co do kaca.... Chyba dla każdego kierowcy oczywistym jest, że po nocnej l
    > ibacji nie można wsiadać następnego dnia za kółko, bo alkohol we krwi krąży.
    Wydaje mi się, że niekoniecznie musi być to dla wszystkich taka oczywista oczywistość. Może po prostu brakuje akcji uświadamiającej.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 19:53
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > >
    > > Bo po autostradach pomykają rowerzyści surprised
    > Mhm, bo tyle autostrad mamy...

    No jasne. JA ciągle teraz pomykam autostradą do mojej mamusi. I tam napotykam kierowców idiotów na pęczki.

    > > Chyba dawno nigdzie nie jechałaś w Polsce.
    > Za to ty chyba jeździsz wyłącznie trasą Ww-a - Poznań... Bo jak ostatnio jechał
    > am z Wwy 400 km w 1 stronę to jedyną autostradę to widziałam w budowie w poprze
    > k mojej trasy przejazdu. Za to rowerzystów całkiem sporo.

    Jeżdżę jeszcze do Gdańska lub do Zakopanego. Więc mam cały przekrój. Rowerzyści mi nie wadzą. Gorzej z kierowcami idiotami.


    > Wydaje mi się, że niekoniecznie musi być to dla wszystkich taka oczywista oczyw
    > istość. Może po prostu brakuje akcji uświadamiającej.

    Może po prostu ktoś się w szkole nie przykładał do nauki.

  • jakw 04.06.13, 01:26
    morekac napisała:

    > W wynikach egzaminów gimnazjalnych - to samo.
    Oj tam, bo ci ezaminatorzy z wielkopolskiego OKE to sprawdzają bardzo pracowicie i dogłębnie - nie tak jak w OKE w Kongresówce i Galicji wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.06.13, 06:53
    jakw napisała:


    > Oj tam, bo ci ezaminatorzy z wielkopolskiego OKE to sprawdzają bardzo pracowici
    > e i dogłębnie - nie tak jak w OKE w Kongresówce i Galicji wink

    no właśnie tongue_out
  • morekac 04.06.13, 07:49
    To co, nie trzymają się wytycznych? Jak mogą? tongue_out
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 04.06.13, 12:16
    morekac napisała:

    > To co, nie trzymają się wytycznych? Jak mogą? tongue_out

    Teraz to już wszystko wolno. Nie to co za moich czasów tongue_out
  • fogito 31.05.13, 21:18
    joa66 napisała:

    > Dla mnie pomysł "wysyłania" dorosłego człowieka gdziekolwiek jest kuriozalny.

    Naprawdę. Z domu w świat go wyślę. Kierunek wysłania obierze sam.

    >
    > Ale perspektywa fogito jest dosyć ograniczona - z jednej strony jej model , któ
    > ry wszyscy znamy, z drugiej praskie dzieci wałęsające się po ulicach, podpite i
    > popalające, kiedy rodzice są zapatrzeni w TV, albo sami pijani leżą.

    Bez przesadyzmu. Dzieciaki wałęsają się trzeźwe. Przynajmniej te do 18tki. Rodzice fakt, niektórzy piją na umór. Nawet ci dobrze sytuowani z mojego bloku uncertain

    >
    > Mając taki wybór, pewnie też wybrałabym opcje fogito. Na szczęście wiem, że świ
    > at i wychowanie to nie są te dwie skrajności.

    To są tylko uogólnienia na rzecz dyskusji forumowej.
  • fogito 31.05.13, 21:15
    jakw napisała:

    > Może też wymyslić sobie jakąś inną opcję wink
    > Mam kuzyna, którego rodzice też planowali wysłać na jakieś studia zagraniczne,
    > ale młodzian zweryfikował ich plany względem swojej osoby i na dobry początek
    > samodzielnej życiowej drogi został chyba barmanem wink
    >

    Ależ może. Tylko, że mu wtedy ta kasa zgromadzona na studia przepadnie wink Póki co on święcie wierzy, że będzie piłkarzem, więc pożyjemy zobaczymy.
  • jakw 31.05.13, 22:39
    fogito napisała:
    >
    > Ależ może. Tylko, że mu wtedy ta kasa zgromadzona na studia przepadnie wink
    Akurat się tym przejmie...To będzie twój problem co z tą kasą zrobić wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 07:41
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > >
    > > Ależ może. Tylko, że mu wtedy ta kasa zgromadzona na studia przepadnie wink
    >
    > Akurat się tym przejmie...To będzie twój problem co z tą kasą zrobić wink
    >

    Nie chodzi o to, czy się przejmie, tylko o to, że nie dostanie. I jeśli nie będzie kupiony przez Real Madryt, to bez opcji pójścia na studia będzie musiał iść zarabiać na siebie. Wybór będzie należał do niego, i mam nadzieję, że podejmie rozsądną decyczję, bo to bardzo mądry chłopak.
  • przeciwcialo 01.06.13, 08:09
    Chłopak ma 9 lat ....daj spokój z takimi planami. Moze jednak drugie dziecko albo jakaś fajan praca zawodowa?
  • jakw 01.06.13, 19:33
    Myślę, że 2-gie dziecko to może być niezły pomysł. W każdym razie sytuacja posiadania więcej niż 1 dziecka skutecznie zmniejsza wielką presję wywieraną na dziecko , które do tej pory było jedynakiem. Wtedy to pierwsze może realizować się w jednej dziedzinie , a nie np. w 5-ciu bo rodzice mają na razie wiele pomysłów na to "kim Jaś zostanie w przyszłości" i każdy chcą realizować wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 19:58
    jakw napisała:

    > Myślę, że 2-gie dziecko to może być niezły pomysł. W każdym razie sytuacja posi
    > adania więcej niż 1 dziecka skutecznie zmniejsza wielką presję wywieraną na dzi
    > ecko , które do tej pory było jedynakiem. Wtedy to pierwsze może realizować się
    > w jednej dziedzinie , a nie np. w 5-ciu bo rodzice mają na razie wiele pomysłó
    > w na to "kim Jaś zostanie w przyszłości" i każdy chcą realizować wink

    Moja mama miała trójkę, Wszyscy zawsze mieliśmy średnią 5,o od podstawówki do końca liceum. Wszyscy poszliśmy na studia. Dla niektórych sa to oczywiste oczywistości a nie wielkie plany. I niezależne od ilości dzieci smile
  • przeciwcialo 01.06.13, 19:59
    Może twój syn bedzie pierwszym który wzgardzi uniwerkiem i zostanie kucharzem.
  • fogito 01.06.13, 20:00
    przeciwcialo napisała:

    > Może twój syn bedzie pierwszym który wzgardzi uniwerkiem i zostanie kucharzem.

    O to też byłoby super, ale obawiam się, że nie ma zadatków.
  • jakw 02.06.13, 10:16
    fogito napisała:
    >
    > Moja mama miała trójkę, Wszyscy zawsze mieliśmy średnią 5,o od podstawówki do
    > końca liceum. Wszyscy poszliśmy na studia. Dla niektórych sa to oczywiste oczyw
    > istości a nie wielkie plany. I niezależne od ilości dzieci smile
    No i co z tego? Czy twoja średnia 5,0 od podstawówki do końca liceum sprawia, że malujesz lepsze obrazy niż ktoś kto miał średnią w okolicach 4,0? Czy ta twoja średnia sprawia, że twoje dziecko jest bardziej szczęśliwe niż dziecko mamy ze średnią 3,8? Czy twoja średnia ocen + wysoka średnia ocen twojego syna sprawi, że zagra w Realu Madryt?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • szamanta 02.06.13, 12:34
    > No i co z tego? Czy twoja średnia 5,0 od podstawówki do końca liceum sprawia, ż
    > e malujesz lepsze obrazy niż ktoś kto miał średnią w okolicach 4,0? Czy ta two
    > ja średnia sprawia, że twoje dziecko jest bardziej szczęśliwe niż dziecko mamy
    > ze średnią 3,8? .....


    Zgadzam sie z tym.Srednia sredniej nie równa.Szkoła szkole nie rowna.Poczucie wyższosci i nieomylnosci z powodu sredniej wiele lat temu, nie powinno sie mieć
  • fogito 02.06.13, 13:34
    szamanta napisała:

    > Zgadzam sie z tym.Srednia sredniej nie równa.Szkoła szkole nie rowna.Poczucie w
    > yższosci i nieomylnosci z powodu sredniej wiele lat temu, nie powinno sie mieć
    >

    Nie chodzi o poczucie wyższości tylko o odparcie zarzutów o zbyt wysokie wymagania w stosunku do dziecka. JA mam takie a nie inne, bo ode mnie też sporo wymagano i nie uważam, żeby to był jakiś problem.
  • fogito 02.06.13, 13:32
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    > >
    > > Moja mama miała trójkę, Wszyscy zawsze mieliśmy średnią 5,o od podstawów
    > ki do
    > > końca liceum. Wszyscy poszliśmy na studia. Dla niektórych sa to oczywiste
    > oczyw
    > > istości a nie wielkie plany. I niezależne od ilości dzieci smile
    > No i co z tego? Czy twoja średnia 5,0 od podstawówki do końca liceum sprawia, ż
    > e malujesz lepsze obrazy niż ktoś kto miał średnią w okolicach 4,0? Czy ta two
    > ja średnia sprawia, że twoje dziecko jest bardziej szczęśliwe niż dziecko mamy
    > ze średnią 3,8? Czy twoja średnia ocen + wysoka średnia ocen twojego syna spraw
    > i, że zagra w Realu Madryt?
    >

    smile Nie. Ale ktoś próbował mi udowodnić, że mam wysokie wymagania w stosunku do dziecka, bo mam tylko jedno. Otóż moja mama miała trójkę dzieci a wymagania w stosunku do swoich dzieci jeszcze wyższe niż ja mam teraz w stosunku do syna. Więc to był przykład na to, że zrobienie sobie kolejnego dziecka - co w moim przypadku nie jest już możliwe - w żadnej mierze nie obniżyłoby moich wymagan.
  • przeciwcialo 02.06.13, 17:22
    jakiż to uniwersytet z tą wysoka średnią ukończyłaś?
  • fogito 02.06.13, 21:25
    przeciwcialo napisała:

    > jakiż to uniwersytet z tą wysoka średnią ukończyłaś?

    Na pewno najgorszy z możliwych. Poszukaj sobie. Już o tym pisałam smile
  • joa66 02.06.13, 10:39
    Ponieważ Twoja średnia ocen jest leitmotivem wielu Twoich wypowiedzi, nie tylko na tym wątku, możesz powiedzieć co ta średnia Tobie dała?

    W życiu zawodowym?

    I nie pomijając faktu, że zdecydowana większość osób na studiach (nawet za naszych czasów) nie miała średniej 5, 0 (w czasach kiedy najwyższą ocena była 5)
  • fogito 02.06.13, 13:42
    joa66 napisała:

    > Ponieważ Twoja średnia ocen jest leitmotivem wielu Twoich wypowiedzi, nie tylko
    > na tym wątku, możesz powiedzieć co ta średnia Tobie dała?

    Tylko wtedy, gdy ktoś mnie atakuje, że się skupiam za bardzo na jednym dziecku, bo nie mam więcej. Moja mama miała trójkę dzieciaków i pracowała zawodowo i wszystkie musieliśmy mieć 5,0 bez żadnej taryfy ulgowej. Krzywdy nam to nie wyrządziło i o to głównie chodzi.

    >
    > W życiu zawodowym?

    Przede wszystkim pozwoliło na dostanie się na studia całej trójce z palcem w tyłku, w czasach kiedy to jeszcze były poważne egzaminy na studia. A wziąwszy pod uwagę fakt, że wszyscy starowaliśmy z małej wioski do W-wy to uważam, że było to ogromne ułatwienie. Wszyscy też te studia skończyliśmy ze świetnym rezultatem i wszyscy wyjechaliśmy za granicę na dalsze studia lub do pracy, bo mama zainwestowała również w naukę angielskiego, którego jeszcze wtedy w szkołach nie było.
    I niewątpliwie nasze wielkopolskie korzenie i zamiłowanie do perfekcji przydały się w życiu zawodowym. Ja pracowałam przez wiele lat w amerykańskiej firmie i napodróżowałam się sporo. Po urodzeniu dziecka z problemami zdrowotnymi musiałam pożegnać się z karierą, ale później spokojnie mogłam wrócić do swojej prawdziwej pasji czyli malowania. Więc jednym słowem nie żałuję ciężkiej harówy, bo to świetnie kształtuje charakter człowieka.

    >
    > I nie pomijając faktu, że zdecydowana większość osób na studiach (nawet za nasz
    > ych czasów) nie miała średniej 5, 0 (w czasach kiedy najwyższą ocena była 5)

    Ja miałam i mój brat na politechnice też.
  • joa66 02.06.13, 14:15
    Tylko wtedy, gdy ktoś mnie atakuje, że się skupiam za bardzo na jednym dziecku,

    No niestety nie smile Znacznie częściej, przez co osiągasz rezultat odwrotny od oczekiwanego. Wiele ludzi podejrzewa, że to Twoje jedyne osiągnięcie życiowe.

    A w firmach "amerykańskich" pracuje i pracowało mnóstwo osób bez średniej 5,0 (=100%). Większość. Zdecydowana większość. To samo dotyczy podróży po świecie i studiowania tam. Kiedyś i teraz.

    Po prostu konsekwentnie mylisz średnią ocen z inteligencją, wiedzą, umiejętnościami, zdolnościami itd.
  • fogito 02.06.13, 14:24
    joa66 napisała:

    > Tylko wtedy, gdy ktoś mnie atakuje, że się skupiam za bardzo na jednym dziec
    > ku,

    >
    > No niestety nie smile


    Ależ tak. Wiele osób uwielbia dyskredytować poprzez nieustany atak.

    Znacznie częściej, przez co osiągasz rezultat odwrotny od oc
    > zekiwanego. Wiele ludzi podejrzewa, że to Twoje jedyne osiągnięcie życiowe.

    Moim osiągnięciem życiowym jest syn. Pracy zawodowej czyli tzw. kariery nie uważam za osiągnięcie, bo zbyt wiele osób wokół mnie ma masę pieniędzy i super pracę, ale zrujnowane życie rodzinne. Bo dzieci wychowuje babcia a mąż zdradza na lewo i prawo.

    >
    > A w firmach "amerykańskich" pracuje i pracowało mnóstwo osób bez średniej 5,0 (
    > =100%). Większość. Zdecydowana większość. To samo dotyczy podróży po świecie i
    > studiowania tam. Kiedyś i teraz.

    I co z tego. Pytałaś o mnie, więc ci odpowiedziałam. Dla mnie nauka była środkiem do uzyskanie tego czego chciałam. Każdy ma prawo robić jak uważa.

    >
    > Po prostu konsekwentnie mylisz średnią ocen z inteligencją, wiedzą, umiejętnośc
    > iami, zdolnościami itd.

    Nie mylę. Średnia ocen to wyraz ciężkiej systematycznej pracy a nie inteligencji. Znam sporo inteligentnych obiboków, krętaczy i leni, którzy mają wille w Konstancinie i tylko ostatnio trzęsą tyłkami, bo CBA ich po kolei odwiedza.
  • joa66 02.06.13, 14:31
    Średnia ocen to wyraz ciężkiej systematycznej pracy a nie inteligencji. Znam sporo inteligentnych obiboków, krętaczy i leni, którzy mają wille w Konstancinie i tylko ostatnio trzęsą tyłkami, bo CBA ich po kolei odwiedza.



    Znowu skrajności??

    p.s. Nie sądzę, że byś osiągnłeła mniej ze średnią 4,0 wink
  • fogito 02.06.13, 14:57
    joa66 napisała:

    > Średnia ocen to wyraz ciężkiej systematycznej pracy a nie inteligencji. Znam
    > sporo inteligentnych obiboków, krętaczy i leni, którzy mają wille w Konstancin
    > ie i tylko ostatnio trzęsą tyłkami, bo CBA ich po kolei odwiedza.
    >

    >
    >
    > Znowu skrajności??

    Nie. Refleksje po dyskusji 'koleżanek' i ich niepokojów .

    >
    > p.s. Nie sądzę, że byś osiągnłeła mniej ze średnią 4,0 wink

    Może i tak, ale u nas w domu było to nie do pomyślenia.
  • przeciwcialo 02.06.13, 17:31
    Niezłe kije wam wstawiono, musieliście na tej wsi za ęą smietankę robić czy co?
  • szamanta 03.06.13, 14:43
    > > p.s. Nie sądzę, że byś osiągnłeła mniej ze średnią 4,0 wink
    > fogito:
    > Może i tak, ale u nas w domu było to nie do pomyślenia.

    Ja tak szczerze napisze, że ja tam nie krzywie sie na srednią 4.0 u moich leni patentowych ,jesli chodzi o nauke big_grin Dla mnie jest to dobra średnia, wiem,że nie wszystkie oceny są ich maksymą mozliwosci,czy tyle na ile bylo ich stać, ale w zyciu dzieciokow nie strofowalam z powodu ocen ,tym bardziej jesli nie są tragiczne
    Wątpie czy z powodu średniej 4.0 na koniec roku ,moje dzieciaki skonczą w Ekwadorskim wiezieniu za przemyt narkotykow,jako ich zaplanowany staly dochod finansowy,bo innej pracy nie mogli znalezc, przez te nedzne ,marne 4.0, a nie sukcesywne 5.0 smile
    Ja mam wiare w nich, czy bez wzgledu na same 5 i 6 czy bez względu na same 3 i 4 mysle że dobrze sobie zycie ułozą
  • jakw 02.06.13, 15:04
    > Moim osiągnięciem życiowym jest syn
    (...)
    >Dla mnie nauka była środkiem do uzyskanie tego czego chciałam.
    A męża też przebadałaś na okoliczność średniej 5.0 od podstawówki do liceum? wink)
    Bo jeśli nie, to może syn w klasie maturalnej okaże się wybrakowany i będzie miał średnią w stylu 4.8...
    Wybacz, Fogito, ale jesteś śmieszna z tym nieustannym podkreślaniem średniej 5,0. Dla osiągnięcia sukcesu, niezależnie od tego, jak ten sukces definiujesz, różnica między średnią 4.4 a 5.0 jest nieistotna. Gorzej - ci ze średnią 4.4 mogą mieć większe szanse na sukces bo być może potrafią odróżnić rzeczy ważniejsze od mniej ważnych. Ci ze średnią 5.0, choć pracowici, mogą polec gdy będą usiłowali złapać potem kilka srok za ogon. W każdym razie śledząc kwestię dostania się na studia osób z mojej klasy: egzaminy polała osoba z najwyższą średnią , osoby z niższą średnią się dostały. Bo one skupiły się na przygotowywaniu do egzaminów przez cały rok, a ta osoba przez cały rok skupiała się na uzyskaniu średniej do czerwonego paska - która to średnia była jej właściwie do niczego niepotrzebna.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 02.06.13, 15:12
    Ja znam młodzieńca finalistę i laureata 4 konkursów kuratoryjnych (ścisłych i humanistycznych). Nie miał średniej 6,00 wink Ba , nie miał nawet najwyższej średniej w klasie.
  • verdana 02.06.13, 19:42
    Ja osobiscie miewałam przez dwa lata średnią 3-3,2. W czasach, gdy jedynek nie było. Nie mialo to zadnego przelożenia na absolutnie nic w dalszym życiu.
    --
    zpopk.blox.pl
  • paszczakowna1 02.06.13, 23:45
    > Ja osobiscie miewałam przez dwa lata średnią 3-3,2. W czasach, gdy jedynek nie
    > było. Nie mialo to zadnego przelożenia na absolutnie nic w dalszym życiu.

    Ja tam średnie w szkole różne miewałam, choć na ogół raczej wysokie (i też nie wydaje mi sie, by to miało na cokolwiek przełożenie, acz w liceum przez rok bardzo zacne stypendium dostawałam - to chyba był najdonioślejszy efekt średniej w moim życiu), ale nie to mnie frapuje. Szczerze mówiąc pierwszy raz zetknęłam się z osobą, która średnią ze szkoły chwali się jako dorosła. Jeszcze ze studiów, dobra. Ale szkoły?
  • fogito 03.06.13, 06:40
    paszczakowna1 napisała:

    Szczerze mówiąc pierwszy raz zetknęłam
    > się z osobą, która średnią ze szkoły chwali się jako dorosła. Jeszcze ze studió
    > w, dobra. Ale szkoły?

    To nie chodzi o chwalenie tylko o pokazanie dyscypliny pracy jaka była od dzieci wymagana w moim domu.
  • menodo 03.06.13, 11:40
    To nie chodzi o chwalenie tylko o pokazanie dyscypliny pracy jaka była od dziec
    > i wymagana w moim domu. "

    Fogito, już Cię kiedyś pytałam, czy Ty tak na serio? big_grin
    Po po raz kolejny widzę, jak bardzo się starasz, aby stać się forumową ofiarą. A przecież mogłabyś tego uniknąć - odpuszczając w pewnym momencie...A Ty nie - brniesz w coraz większe absurdy, odpowiadasz na każdą zaczepkę, kwestionujesz racjonalne argumenty, idziesz w zaparte... i naprawdę wygląda to tak, jakbyś sama się prosiła o "łomot".
    No, chyba że Cię to bawi...
  • fogito 03.06.13, 12:05
    menodo napisała:


    > Fogito, już Cię kiedyś pytałam, czy Ty tak na serio? big_grin

    Najczęściej nie.

    > Po po raz kolejny widzę, jak bardzo się starasz, aby stać się forumową ofiarą.

    Ofiarą złośliwych bab, których żółć zalewa wink

    , kwestionujesz r
    > acjonalne argumenty,

    racjonalne? No proszę cię. Ile tu jest osób, kóre się z sensem wypowiadają. No niewiele.

    idziesz w zaparte... i naprawdę wygląda to tak, jakbyś sam
    > a się prosiła o "łomot".

    Ja po prostu uwielbiam podpuszczać, a tu jest to wyjątkowo łatwe. Wiem, nie powinnam, ale bawi mnie to.

    > No, chyba że Cię to bawi...

    No właśnie. Jak wyżej. Nigdzie się tak nie uśmieję jak na forum. Co nie zmienia faktu, że ja zawsze prawdę piszę smile
  • verdana 02.06.13, 17:28
    Sądząc po Twoich wypowiedziach, perfekcjonizmie i planowaniu życia dziecka, a ogóle bez liczenia sie z tym, jaki będzie i co będzie chciał - to jednak wymaganie średniej 5,0 moze bardzo zaszkodzi.
    I piszę to bez ironii. Raczej z żalem, ze potem te dorosłe dzieci nawet nie widza, jaką krzywdę wyrzadziło im wymaganie absolutnej perfekcji we wszystkim - i nie umieją już żyć inaczej, ani dać żyć dziecku.
    --
    zpopk.blox.pl
  • fogito 02.06.13, 21:33
    verdana napisała:

    > Sądząc po Twoich wypowiedziach, perfekcjonizmie i planowaniu życia dziecka, a o
    > góle bez liczenia sie z tym, jaki będzie i co będzie chciał

    Chyba czytasz wybiórczo. Syn marzy o zostaniu piłkarzem i ja go w tym wspieram i nie mam nic przeciwko. Więc nie demonizujmy. Jednakże wymagam od niego nauki na poziomie, do jakiego jest zdolny.


    > I piszę to bez ironii. Raczej z żalem, ze potem te dorosłe dzieci nawet nie wid
    > za, jaką krzywdę wyrzadziło im wymaganie absolutnej perfekcji we wszystkim - i
    > nie umieją już żyć inaczej, ani dać żyć dziecku.

    W porównaniu z moją mamą jestem łagodniejsza, a poza tym mąż to typ easy going więc myślę, że syn znajdzie balans. No i jest ta piłka, która pochłania 15 godzin tygodniowo.
  • przeciwcialo 02.06.13, 17:30
    Boszzz...w jakim ty się srodowisku obracasz? albo anglojęzyczna smietanka albo scigani przez CBAbig_grin
  • fogito 02.06.13, 21:34
    przeciwcialo napisała:

    > Boszzz...w jakim ty się srodowisku obracasz? albo anglojęzyczna smietanka albo
    > scigani przez CBAbig_grin

    No jak to w jakim - wyśmienitym big_grin
  • fogito 01.06.13, 19:56
    przeciwcialo napisała:

    > Chłopak ma 9 lat ....daj spokój z takimi planami.

    Plan zostania piłkarzem jest jego nie mój. Plan pójścia na studia jest oczywistą konsekwencją faktu, że u nas wszyscy po studiach.

    Moze jednak drugie dziecko al
    > bo jakaś fajan praca zawodowa?

    Martwisz się o mój wolny czas. Chcesz, żebym żyła w kieracie jak większość polskich kobiet. No cóż. Póki co drugiego dziecka nie będzie, bo Bóg nie dał, a zamiast pracy na etacie zostanę przy malowaniu, jeśli pozwolisz. Daje mi to więcej satysfakcji.
  • jakw 01.06.13, 19:37
    Jak nie będzie szedł na studia to mu twoja kasa na jego wymarzone przez ciebie studia będzie niepotrzebna.
    Jeśli będzie kupiony przez Real Madryt to raczej on będzie dawał ci kasę, a nie ty jemu.
    A jeśli pójdzie na studia to i tak będzie musiał kiedyś na siebie zarabiać.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 01.06.13, 20:00
    jakw napisała:

    > Jak nie będzie szedł na studia to mu twoja kasa na jego wymarzone przez cieb
    > ie studia będzie niepotrzebna.

    Mam nadzieję, bo jakby chciał przebimbać to nie dostanie wink

    > Jeśli będzie kupiony przez Real Madryt to raczej on będzie dawał ci kasę, a ni
    > e ty jemu.

    Taką mam nadzieję w głębi duszy big_grin


    > A jeśli pójdzie na studia to i tak będzie musiał kiedyś na siebie zarabiać.
    >

    Jak każdy wink ALe studia za granicą nie są bezpłatne, więc jakaś baza pieniężna musi być.
  • jakw 02.06.13, 10:01
    A tak wogóle będziesz w stanie przyjąć opcję typu studia w Polsce?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 02.06.13, 13:48
    jakw napisała:

    > A tak wogóle będziesz w stanie przyjąć opcję typu studia w Polsce?

    Jasne. Ale nie sądzę, żeby syn chciał. Porusza się w środowisku anglojęzycznym i jest to ze względu na szkołę jego język wiodący. Problemem jest też mentalność polskich nauczycieli i wykładowców oraz niedofinansowanie polskich uczelni. Mając porównanie w tej chwili jakie podejście mają do dzieci nauczyciele angielscy a jakie polscy całym sercem będę go nakłaniać na wyjazd jeśli oczywiście będzie chciał studiować.
  • fogito 27.05.13, 22:10
    morekac napisała:

    > Dopiero po ślubie będą spotkania bez nadzoru...

    Na studiach będą. Jak będzie pełnoletni to niech robi co chce. Do 18tki będzie kontrola smile
  • morekac 28.05.13, 06:18
    Na studiach będą. Jak będzie pełnoletni to niech robi co chce. Do 18tki będzie
    > kontrola smile
    Ale maturę to 19-latki zdają...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 28.05.13, 06:46
    morekac napisała:

    > Na studiach będą. Jak będzie pełnoletni to niech robi co chce. Do 18tki będzie
    > > kontrola smile
    > Ale maturę to 19-latki zdają...

    No to będzie kontrola do 19 tki wink Czyli do momentu skończenia liceum i wyprowadzki z domu.
  • morekac 28.05.13, 07:27
    Ależ przeczysz sama sobie - odpowiedzialna jesteś za niego tylko do 18-nastki, co zrobisz, jak ci fiknie w dniu 18 urodzin?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 28.05.13, 07:30
    morekac napisała:

    > Ależ przeczysz sama sobie - odpowiedzialna jesteś za niego tylko do 18-nastki,
    > co zrobisz, jak ci fiknie w dniu 18 urodzin?

    Nic. Najwyżej nie zda matury. Jako 18-latek będzie musiał ponieść sam konsekwencje swoich działań. Chociaż z tego co widzę, to on zamierza wyjechać za granicę i grać w piłkę w jakimś klubie po 18tce. Więc wtedy na pewno z nim nie pojadę. JAk będzie mieszkał w domu to będzie musiał się podporządkować zasadom panującym w domu.
  • joa66 28.05.13, 07:37
    JAk będzie mieszkał w domu to będzie musiał się podporządkować zasadom panującym w domu.

    To raczej oczywiste. Kluczowym pytaniem są owe "zasady". smile
  • fogito 28.05.13, 11:00
    joa66 napisała:

    > JAk będzie mieszkał w domu to będzie musiał się podporządkować zasadom panuj
    > ącym w domu.

    >
    > To raczej oczywiste. Kluczowym pytaniem są owe "zasady". smile

    Rzeczy oczywiste są czasami najtrudniejsze do realizacji. I dlatego gro młodzieży nastoletniej nie respektuje powrotów do domu o określonej porze. Nie odrabiają lekcji, bo to ich problem. Włóczą sie po domach kolegów, bo dlaczego nie itd. itp. No i po prostu nie szanują rodziców i dlatego ich nie słuchają.
  • joa66 28.05.13, 11:08
    Ja to widzę inaczej (i w nawiązaniu do tytułu wątku) - Jeżeli w domu obowiązują jakieś zasady, to rodzice nie powinni tych zasad olewać dla świętego spokoju albo z powodu strachu przed konfrontacją z dzieckiem. Myślę, że jeżeli taki unik zdarzy sie raz na ruski rok, to tragedii nie będzie. Jezeli jest to stała polityka - to błąd.

    Co do samych zasad - to oddzielny temat, niektóre bywają kontrowersyjnewink
  • fogito 28.05.13, 11:18
    joa66 napisała:

    > Ja to widzę inaczej (i w nawiązaniu do tytułu wątku) - Jeżeli w domu obowiązuj
    > ą jakieś zasady, to rodzice nie powinni tych zasad olewać dla świętego spokoju
    > albo z powodu strachu przed konfrontacją z dzieckiem.

    Ja tego w ogóle nie biorę pod uwagę. Ale masz rację. Rodzice dla świętego spokoju przymykają oko na łamanie domowych zasad i dopiero jak następuje eskalacja problemów to wpadają w panikę i zaczynają strzelać z grubej rury. Tylko, że wtedy często gęsto już jest za późno na wyegzekwowanie jakichkolwiek zachowań.


    > Co do samych zasad - to oddzielny temat, niektóre bywają kontrowersyjnewink

    To brzmi ciekawie.
  • szamanta 28.05.13, 13:39
    Ja tam powiem szczerze,ze lubie dzieci stawiac w sytuacjach stresogennych,ucząc je odpowiedzialosci za siebi..Przez co są naprawde bardzo,baardzo samodzielne.Nie mamy problemow z mezem gdzies wyjechac bez nich.Nawet do domu nie raz wracają nie z nami autem, ale same kombinują jak dojechac komunikacją miejscką, czy to z przesiadkami, czy bezposrednio znalezc polączenie.Zadna krzywda im sie nie dzieje.
    Dzieci bardzo duzo przebywają poza domem, a zwlaszcza jesli wyrobią sie z lekcjami nauką swoimi domowymi obowiązkami, to zawsze gdzies wychodzą poza dom ,aby z znajomymi pograc wrozne sporty, czy spedzic towarzystko czas . Przewaznie w tygodniu nie mają tyle wolnego, bo to wiadomo zajęcia dodatkowe, obowiązki domowe, przygotowanie na drugi dzien do szkoły potrafi pochlaniac caly dzien, ale w dniach wolnych od szkoly ,to nie siedzą caly czas w domu.Mnie sie to podoba ,ze aktywny tryb zycia praktykują, a nie zasiedzialy przed kompem ,czy tv.Ich znajomi tez do nas przychodzą ,a takze razem gdzies w wybrane miejsce sobie jadą.Nie chuliganiom z swoim gronem,na wandalek i zaczepialstwo nie mają na to chęci,ani ciągotek.Pojadą sobie na kina, na skatepark, w inne miejsca rozrywkowe jakie sie lubują.Rowery i rolki tym bardziej to ich wspolna pasja.Zaglaskane, wypolerowane dzieci to nie w moim domu smile
  • szamanta 28.05.13, 13:46
    Kurcze ucielo mi tekst,wiec dokańczam
    Ja jestem z reguły mamą wymagającą i zasadniczą.Oczekuje dojrzalosci i odpowiedzialnosci, w tym samodzielnosci u dzieci w stopniu adekwatnym do wieku. Kazde dziecko ma swoje obowiązki, i nie ma sie migania od nich. Od przedszkolaka do nastolatka jest przydział ,kto co robi.Jesli ustalamy ze o tej i o tej godz ma byc w domu, to prosze ,aby bylo to respektowane, jeśli nie chcą na przyszlosc miec problemów z wyjsciem
    Ja osobiscie nie moglabym stosowac totalnej olewki i akceptowac dzieciakow ignora na mnie, bo nie daloby rady wtedy ich ogarnąc.Ilosc domownikow u nas jest znaczna i bez pokazania przewagi rodzicielskiej( w tym dominacji) byloby bagno.Oczekuje liczenia sie z miim i meza slowem,w razie "w" istenieje takie cos jak ponoszneie konsewkencji za wlasną glupote
    Dzieci napewno zachuchanych ,wypolerowanych nie mam.Stawianie ich w "stresowych" sytuacjach bywa owocujące.Ich poradnosc i samodzielnosc ma sukcesywny rezultat
    Nawet jak z moimi dwiema najmlodszymi cór (3 l i 9l )ide do znajomych mieszkajacych w blokowiskach na osiedlu, to nie muszą caly czas z nami siedziec, moga sobie przed blok wyjsc na plac zabaw,nie boją sie, i są na tyle zdyscyplinowane, ze nigdzie sie nie oddalają,poza widok z balkonu.Dzieci napewno nie są zaleknione,ani trzymane pod poleryną nadopiekunczosci i wyreczen.Szklarniowe dzieciaki mnie nie przekonują smile
    Od dzieci w wieku gimnazjalnym i licealnym oczekuje asertywnej postawy i rozwagi.Za rączke trzymac zamiaru nie mam.Wole ich stopniowo metodycznie zaglebiać i wprawiac w dorosle życie,krok po kroku,dając szanse na wyciagniecie wnioskow, co poplaca,a co nie,niz zastosowac rzut na gleboką wode wink
  • fogito 28.05.13, 17:57
    szamanta napisała:

    ,nie boją sie, i są na tyle zdyscyplinowane,
    > ze nigdzie sie nie oddalają,poza widok z balkonu.Dzieci napewno nie są zalekni
    > one,ani trzymane pod poleryną nadopiekunczosci i wyreczen.Szklarniowe dzieciaki
    > mnie nie przekonują smile

    Mnie też nie. Ewentualnie pomidory wink Myślisz, że dzieciak dowożony do szkoły i nie szlajający się po ulicach to dzieciak szklarniowy?


  • agata0 29.05.13, 09:08
    > Myślisz, że dzieciak dowożony do szkoły i
    > nie szlajający się po ulicach to dzieciak szklarniowy?

    Tak.

    Może w przypadku 9-latka nie jest to takie oczywiste (nie musi tak być), ale już 12-latka na 100% za takiego bym uznała.
  • fogito 29.05.13, 11:12
    agata0 napisała:

    > > Myślisz, że dzieciak dowożony do szkoły i
    > > nie szlajający się po ulicach to dzieciak szklarniowy?
    >
    > Tak.

    No to w szkole syna 90% szklarniowych. I to takich również z liceum smile

  • agata0 29.05.13, 12:16
    Tak, to jest kolejna cecha - są to całe środowiska.
  • fogito 29.05.13, 17:02
    agata0 napisała:

    > Tak, to jest kolejna cecha - są to całe środowiska.

    Dobrze, że nie jestem jedyna. Od razu mi lepiej. Póki co nie zatrudniłam ochroniarza dla dziecka, więc w naszym środowisku to jestem całkiem wyluzowana wink
  • morekac 26.05.13, 14:08
    Oj, ty chyba każde wyjście nastoletniego dzieciątka bez opieki rodzica interpretujesz jako kończące się orgią seksualno- używkową. No i oczywiście te wszystkie złe dzieciaki z gimnazjum czyhające z seksem, alkoholem i narkotykami na twoją latorośl...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • fogito 26.05.13, 20:51
    morekac napisała:

    > Oj, ty chyba każde wyjście nastoletniego dzieciątka bez opieki rodzica interpre
    > tujesz jako kończące się orgią seksualno- używkową. No i oczywiście te wszystki
    > e złe dzieciaki z gimnazjum czyhające z seksem, alkoholem i narkotykami na two
    > ją latorośl...

    Nie. Po prostu czytam forum i te opowieści o szlajających się gimnazjalistach, o biorących marihuanę i o pijących alkohol przed 18tką. I to niestety jest spory procent młodzieży, która robi to bo może.
  • jakw 26.05.13, 21:13
    fogito napisała:
    > Nie. Po prostu czytam forum i te opowieści o szlajających się gimnazjalistach,
    > o biorących marihuanę i o pijących alkohol przed 18tką. I to niestety jest spor
    > y procent młodzieży, która robi to bo może.
    Hm, policz najpierw jaki % postów na forum został założony ws gimnazjalisty
    a) szlajających się
    b) biorących marihuanę
    c) pijących alkohol
    Będzie to raczej niewielki % postów na forum, nawiązujący głównie do szlajania się.
    I gdyby rzeczywistość oceniać po tematyce postów to pewnie okazałoby się, że główny problem to są 9-10-latki wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 27.05.13, 06:31
    jakw napisała:


    > I gdyby rzeczywistość oceniać po tematyce postów to pewnie okazałoby się, że gł
    > ówny problem to są 9-10-latki wink
    >

    Główny problem to dzieciaki do 18tki, które mieszkają z rodzicami i nie są pełnoletnie i kompletnie nie respektują zasad domowych i nie mają za grosz szacunku do rodziców. Pytanie jest - kiedy to się zaczyna. Bo moim zdaniem wcześniej niż w gimnazjum.
  • jakw 27.05.13, 20:00
    fogito napisała:
    > Główny problem to dzieciaki do 18tki, które mieszkają z rodzicami i nie są pełn
    > oletnie i kompletnie nie respektują zasad domowych i nie mają za grosz szacunku
    > do rodziców.
    Hm, i jak te "dzieciaki" przekroczą 18-tkę to problem znika w cudowny sposób?

    > Pytanie jest - kiedy to się zaczyna. Bo moim zdaniem wcześniej niż w gimnazjum.
    Nie wiesz też jakie są pierwsze objawy...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 27.05.13, 22:13
    jakw napisała:


    > Hm, i jak te "dzieciaki" przekroczą 18-tkę to problem znika w cudowny sposób?

    Nie. Ale wtedy te dzieciaki są już dorosłe i za swoje błędy będą odpowiadać same. Do 18tki to rodzic jest odpowiedzialny za czyny małoletniego.

    >
    > > Pytanie jest - kiedy to się zaczyna. Bo moim zdaniem wcześniej niż w gimn
    > azjum.
    > Nie wiesz też jakie są pierwsze objawy...

    Myślę, że jak się zna swoje dziecko to można zauważyć sporo. Gorzej jak dzieciak przed kompem a rodzic w pracy i nie widzą się aż do weekendu.
  • jakw 28.05.13, 19:05
    fogito napisała:

    > Do 18tki to rodzic jest odpowiedzialny za czyny małoletniego.
    Tak nie do końca. Jak 16-latek weźmie udział w napadzie na bank to nie rodzica wsadzą do więzienia czy poprawczaka.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 28.05.13, 19:56
    jakw napisała:

    > fogito napisała:
    >
    > > Do 18tki to rodzic jest odpowiedzialny za czyny małoletniego.
    > Tak nie do końca. Jak 16-latek weźmie udział w napadzie na bank to nie rodzica
    > wsadzą do więzienia czy poprawczaka.

    A rodzic nie poniesie żadnych konsekwencji? Jeśli tak, to super. Co nie zmienia faktu, że u nas kontrola dopóki mieszka w moim domu smile
  • przeciwcialo 28.05.13, 21:00
    Gdybym nie wiedziała ze istniejesz naprawdę to pomyslałabym że wszystki posty Fogito pisze jakas niespełniona kobieta, zrosnięta syjamczo z synem. Piszesz o synu jakby to było dziecko wzięte na wychowanie. Brrrr.....
  • fogito 28.05.13, 21:35
    przeciwcialo napisała:

    > Gdybym nie wiedziała ze istniejesz naprawdę to pomyslałabym że wszystki posty F
    > ogito pisze jakas niespełniona kobieta, zrosnięta syjamczo z synem. Piszesz o s
    > ynu jakby to było dziecko wzięte na wychowanie. Brrrr.....

    Jakieś zaprzeczenie tu widzę - syjamczo zrośnięta contra dziecko wzięte na wychowanie. Nie łapiesz po prostu mojego poczucia humoru. Ale wcale ci się nie dziwię wink
    Syna uwielbiam, ale mam dystans do niego. I wiem jak mam postępować, bo tak samo postępowała moja mama. I ją też nota bene uwielbiam, chociaż była surowa i wymagająca do bólu.
    p.s. wszystkie polskie matki są zrośnięte z synkami. Widzę to na forum - patrz posty o teściowych i ich syneczkach wink
  • przeciwcialo 28.05.13, 22:07
    No ale jak opisujesz swój dom, siebie, i efekt osiągnięty to jednak synowi fundujesz coś zupełnie odmiennego licząc na taki sam efekt wink
    Ja plany moge mieć, życie je zweryfikuje.
  • fogito 29.05.13, 06:43
    przeciwcialo napisała:

    > No ale jak opisujesz swój dom, siebie, i efekt osiągnięty to jednak synowi fund
    > ujesz coś zupełnie odmiennego licząc na taki sam efekt wink

    Ależ skąd. U mnie w domu panuje ta sama dyscyplina co w czasach mojego własnego dzieciństwa. I również jestem bardzo wymagająca.

    > Ja plany moge mieć, życie je zweryfikuje.

    Jak wszędzie.
  • szamanta 24.05.13, 20:30
    Absurdalne pytanie wink Nie boje sie dzieci ,ani w wieku gimnazjalnym,ani w szkole sredniej. Jakbym sie bala to bylyby zamkniete w osrodku resocjalizacyjnowychowaczym lub szpitalu psychiatrycznym,jesli bylyby zagrozeniem dla czyjegos zdrowia/zycia .Oczywiscie wiem,ze zbyt doslownie wzielam te pytanie do siebie stąd ta odpowiedz dosłowna
    Tak nawiązując do twojego wpisu w temacie, to powiem ci,ze wiekszość tych dzieciakow struga choojraków, co to nie ono, ile ono moze, co by nie zrobilo,nie powiedzialo na miejscu np twojego syna, a w prawdzie nie rzadko sytuacja inaczej wyglada, w domu nie jest taki hoop siuup jak przed kumplami zgrywa
    Od własnych dzieci oczekuje liczenia sie z moim zdaniem.Nie mają zadnego problemu,ani nie czują wstydu powiedziec znajomym jakby mama czy tata zareagowali na jakies ich wykroczenie,ktore poparcia u nas by nie znalazly
  • maman3 24.05.13, 22:30
    o powiem ci,ze wiekszość tych dziec
    > iakow struga choojraków, co to nie ono, ile ono moze, co by nie zrobilo,nie pow
    > iedzialo na miejscu np twojego syna, a w prawdzie nie rzadko sytuacja inaczej w
    > yglada, w domu nie jest taki hoop siuup jak przed kumplami zgrywa
    > Od własnych dzieci oczekuje liczenia sie z moim zdaniem.Nie mają zadnego probl
    > emu,ani nie czują wstydu powiedziec znajomym jakby mama czy tata zareagowali na
    > jakies ich wykroczenie,ktore poparcia u nas by nie znalazly


    Ja mam właśnie taką nadzieję smile
  • maman3 27.05.13, 18:49
    Ktoś wyżej napisał-"rodzice są zawsze zdziwieni"
    Są zdziwieni, bo jeśli zakładają, że nic się nie zmieni w dziecku w gimnazjum, bo teraz jest z nim swietny kontakt, nie wariuje, nie ma głupich pomysłów i nic nie wskazuje, by je w przyszłości miał (o naiwności ludzka!), to potem sie dziwią i uwierzyc nie mogą.
    Różnica między bezcelowym łażeniem po ulicach a wyjściem na podwórko jest ewidentna-takie łażenie do niczego dobrego nie prowadzi, nie ma nic wspólnego z siedzeniem na podwórku i rozmawianiu. Łażenie po ulicach to manifestacja nudy, lenistwa, beznadziejności. Łazi się, zeby szukać bodźców. Po pewnym czasie się je znajduje-ale nam chyba nie zależy na takich bodźcach dla naszych dzieci.
    W gimnazjum dzieciom palma odbija, to fakt. Ja naprawdę widzę rodziców, którzy boją się dzieciom cokolwiek narzucić, nie podejmują walki o palmę pierwszeństwa, gubią się i traktują tych nieopierzeńców jak studentów-już dorosłych, co to mają prawo o sobie decydować i ponosic potem konsekwencje swych czynów. Boją się oporu, postawienia się , konieczności nieprzyjemnej konfrontacji-bo to jak bunt dwulatka, tylko dziecię bardziej pyskate i trzeba sie wykazać dużo większym opanowaniem. Wola się wyscofać, nie prowokować. Zero obowiązków domowych, zero dopytywania o naukę-niech sam pilnuje swego, zero przymuszania do poprawiania ocen. Luz i swoboda, wolność. A po jakimś czasie-gotowy dramat-problemy w szkole, dragi, ciąża. Wszystkie trzy przypadki są mi znane osobiście.
  • joa66 27.05.13, 19:03
    W jakim wieku masz dziecko?
  • maman3 27.05.13, 23:25
    14 lat-przeciera szlaki rodzeństwu wink
  • fogito 27.05.13, 22:20
    maman3 napisała:

    > . Ja naprawdę widzę rodziców, którzy
    > boją się dzieciom cokolwiek narzucić, nie podejmują walki o palmę pierwszeństwa
    > , gubią się i traktują tych nieopierzeńców jak studentów-już dorosłych, co to m
    > ają prawo o sobie decydować i ponosic potem konsekwencje swych czynów. Boją się
    > oporu, postawienia się , konieczności nieprzyjemnej konfrontacji-bo to jak bun
    > t dwulatka, tylko dziecię bardziej pyskate i trzeba sie wykazać dużo większym o
    > panowaniem. Wola się wyscofać, nie prowokować. Zero obowiązków domowych, zero d
    > opytywania o naukę-niech sam pilnuje swego, zero przymuszania do poprawiania oc
    > en. Luz i swoboda, wolność. A po jakimś czasie-gotowy dramat-problemy w szkole,
    > dragi, ciąża. Wszystkie trzy przypadki są mi znane osobiście.

    Dokładnie. Nic dodać nic ująć.
  • jakw 30.05.13, 09:58
    A jesteś pewna, że w tych znanych ci rodzinach związek przyczynowo-skutkowy jest dokładnie taki "Wolność=>problemy w szkole i w życiu" a nie np. taki "A co nas to dziecko obchodzi=>problemy w szkole i w życiu". Nie zastanawia cię dlaczego te dzieci nie zechciały przyjść do rodziców z pierwszymi problemami?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • 71tosia 27.05.13, 19:45
    zalezy od dziecka, nie ma jednej metody wychowczej dla gimnzjalisty- jednemu dziecku w wieku gimnazjalnym trzeba zwiekszyc dyscypline innemu wrecz przezeciwnie a jeszcze inne wrecz zachcecac do kontaktow towarzyskich.
    Z mojego doswiadczenia - corka chodzila do gimnazjum bedacego kontynuacja podstawowki, jako rodzice doswiadczylismy praktycznie zero problemow wychowczych (nie tylko my, klasa byla malo problemowa). Chyba byl to w duzej mierze wynik tego ze nauczyciele dobrze znali uczniow, uczniowie wiedzieli na co moga sobie pozwolic no i dzieciaki dobrze sie znaly bo wiekszosc kontynuowala nauke. Natomiast przejscie do liceum okupilismy z mezem ciezka nerwica rodzicielska, na szczescie w drugiej klasie sie uspokoilo i znowu sie z dzieckiem dogadujemy. Tak wiec jezeli proces wychowaczy przebiegal w miare poprawnie wczesniej, to nawet po bardzo burzliwym okresie buntu i glupawki, dziecku zwykle wraca rozum.
  • aniaurszula 02.06.13, 16:41
    co prawda nie jetem matka gimnazjalisty ale nie wyobrazam sobie ze dziecko dyktuje warunki. corka kilka razy probowala szantazowac, powiedzialam jej wyraznie ze moze trafic do domu dziecka i tak juz nie bedzie mamusi na zadanie. kiedys rodzic czy nauczyciel mial szacunek teraz mlodziez chce miec same przywileje a obowiazkow zero. teraz jak rodzic postarszy pasem to dzieciak na skarge i problem. czasem mam wrazenie ze dzisiejsza mlodziez to ma tak strasznie"zle" ze wszyscy dorosli sa winni tylko nie oni. ale coz 99 % winy za taki stan ponosza rodzice
  • szamanta 02.06.13, 16:49
    aniaurszula a ty straszysz pasem ??piszesz o skargasz i problemach,z wlasnego doswiadczenia?
  • aniaurszula 02.06.13, 16:53
    moje dzieci nie sa bite ale wiedza ze jesli przegna to kara bedzie uciazliwa. przyznam sie corka dostala raz nie bede tlumaczyc sytuacji w jakiej to bylo tylko ze minelo juz ok 3 lat i wiecej babci nie uderzyla
  • aniaurszula 02.06.13, 16:54
    zapomnialam dodac ze wczesniejsze tlumaczenia na nic , bila i patrzyla nasza reakcje. niestety dopiero po klapsie zrozumiala ze to boli i wiecej tego nie robi
  • szamanta 02.06.13, 17:03
    Nie nawiązuje do klapsa, ale pasa, bo sie oburzylas ,kiedy dziecko poskarzy sie gdy jest bite pasem i problem wtedy powstaje. Konkrtetnie stanela mi przed oczami podobna sytuacja, kiedy to u mojej corki w klasie kolezanka miala na udach wyrazne since od pasa i na w-f nauczyciel widząc to co wszyscy widzieli, dziecko poskarzylo sie ,ze jest bite pasem.Niestety o zgrozo na zebraniu pewien tatus jakiegos dziecka zacząl wysmiewac przewrazliwienie tego pobitego dziecka ,ze sie poskarzylo bo dostalo bo za jego czasow kazdy dostawal i nikt z tego halo nie robil,a teraz sie pieszczą tak naddziecmi.Krew mnie wtedy zalała,byla awantura, glownie z tego powodu ,ze to nie bylo jego dziecko a obce i swoje kpiny urządza ze skargi dziewczynki na rodzica
  • aniaurszula 02.06.13, 21:05
    dzisiaj dzieci i mlodziez z premedytacja moga rodzicow szantazowac ze jak czegos nie dostana to powiedza ze sa bite i o taka sytuacje mi chodzilo. ja nigdy nie bylam bita i nie bije swoich dzieci ale moj maz owszem ostawal od ojca tyrana i nie moze czasem zrozumiec ze pas sluzy tylko do spodni. ale niestety rodzice wola miec swiety spokoj niz zajmowac sie nastolatkiem a potem placz jak cos sie stanie
  • jakw 02.06.13, 21:25
    aniaurszula napisała:

    > powiedzialam jej wyraznie ze moze trafic do domu dziecka
    Hm, a za cóż to mogłaby trafić do domu dziecka? No , chyba że ją pasem zlejesz to jest to całkiem możliwe.
    > rodzic czy nauczyciel mial szacunek
    Wiesz, jak rodzic straszy dziecko domem dziecko to moim zdaniem na szacunek nie zasługuje


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • verdana 02.06.13, 22:00
    Najpierw mozna bić i sraszyć domem dziecka, a w pewnym momencie nastolatek jest silniejszy od rodziców i orientuje sie, zę nie można oddać dziecka do DD - czyli był okłamywany i zastraszany. Wtedy przestaje rodziców słuchać i szanować, bo trudno szanować ludzi, którzy uważają, że oszustwo, zastraszanie i przemoc fizyczna sa metodami wychowawczymi. No i zaczyna się problem z nastolatkiem, który widzi, że rodzice sa ludźmiu, którzy nie powinni być zadnym wzorcem, nie zasługują na zaufanie, na miłość raczej też nie . I wtedy bunt jest nie tylko zwykłym, nastolatkowym buntem - jest buntem rzeczywistym, z którego sie nie wyrasta. I dobrze.
    --
    zpopk.blox.pl
  • anmanika 04.06.13, 09:19
    Zgadzam się z jednym: jak dziecko próbuje szantażować rodziców to w 100% jest to wina rodziców.
    Jestem mamą nastolatki i nie mam z nią żadnego problemu a była dzieckiem krnąbrnym na maxa. Jakoś nigdy nie musiałam jej straszyć ani lać.
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • sabciasal 04.06.13, 08:48
    jakie to miłe, że rząd (kiedyś tam) dał rodzicom taką świetną wymówkę, jak gimnazjum. Na cóz można byłoby zwalać pełną odpowiedzialność, gdyby były ośmioletnie podstawówki? Chyba na fakt, że dorastająca młodzież jest w szkole z maluchami, a nauczyciele nie dostosowują metod edukacyjnych do ich wieku. Na pewno by się coś znalazło.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka