Dodaj do ulubionych

Gimnazjum i liceum - jak się uczyć języka obcego

22.06.13, 12:07
W nawiązaniu do wątków o językach ostatnio popularnych na forum, krąży mi po głowie jeszcze jedna kwestia: mianowicie jak dzieciaki uczą się języków, ns ile angażują się w tę naukę i na ile jest ona skuteczna.
Wiadomo - jak pisałyście wątku o 2 języku w gim i LO - ogólnie poziom znajomości języków wśród młodzieży jest lepszy niż był kiedyś, objęcie nauką języka wszystkich uczniów na poszczególnych etapach edukacji daje pewne efekty: młodzież potrafi się dogadać, z podstawawą komunikacją po angielsku nie ma raczej problemów. Zastanawia mnie jednak poziom znajomości - przy takiej ilości godzin nauki, uważam że efekty ogólne są mimo wszystko średnie.

Pytanie moje brzmi - jak wasze dzieci uczą się języków i jak oceniacie efekty? Na ile dzieci są same zainteresowane nauką i jak ją realizują. Interesuje mnie okres gimanzjum i liceum, wcześniej wiadomo, że dziecko jest pod tym względem raczej mało samodzielne i musi być raczej ogarnięte przez rodziców. Mój dzieć:

GIMNAZJUM (prawie) - nauka polega na odrabianiu zadań (z lekcji w SP i kursu w dobrej szkole językowej). Czyli robi tyle, ile każą. Efekt niezły, ale dzięki temu, że rodzic dba o naukę, czyli posłał do dobrej szkoły. Poziom angielskiego oceniony na prawie B1, niemieckiego na A2 słabsze.
Motywacja samodzielna - znikoma, czyli w skrócie:
- nie słucha radia i nie ogląda w internecie filmów czy też fragmentów czegokolwiek
- brak zainteresowania prasą oryginalną - ani w wersji tradycyjnej ani papierowej
- rodzic czasami coś podsuwa na zasadzie - może nie zna ale się zainteresuje - raczej brak odzewu

POdsumowując: dzieć zdolny i inteligentny, w szkole piątkowy. Efekty z języków na tym poziomie wiekowym - tylko dzięki fajnej i motywującej grupie, nauczycielce, lektorce. Samodzielne rozwijanie języków - raczej zerowe, mimo wszelkich możliwości jakie daje internet itd. To właśnie mnie bardzo dziwi - mnie, czyli osobę, która w młodości nie miała takich możliwości wydawałoby się bardzo ciekawych, rozwijających itp.
Może to kwestia wieku? Czy dzieciaki dorastają później do częściowo samodzielnego uczenia się ? Jak to wygląda u was?
Edytor zaawansowany
  • joa66 22.06.13, 13:04
    W podstawówce, poza lekcjami szkolnymi (5 h w tygodniu, w tym jedna z nativem), uprawiałam propagandę, co jest nieco trudno przy upartym dzieckuwink. Moja rola to: podróże, w tym językowe, lektury (artykuły, książki na adekwatnym poziomie, ale jednak ciekawe), filmy (napisy, nie lektor), itd. Rola i zaangażowanie dziecka - łaskawe przyzwolenie, jeżeli to działo się niezbyt często wink

    Motywacja i zaangażowanie samego "dziecka"pojawiły się na początku gimnazjum - od tej pory samodzielne lektury , coraz bardziej zaawansowane (teraz w liceum literatura faktu na poziomie niemal ojczystym, piękna wymaga więcej wysiłku, ale też bardzo dobrze), filmy w oryginale, udział w forach anglojęzycznych, TV, korespondencja/skype z anglojęzycznymi rówieśnikami, rozwijanie pasji poprzez źródła "międzynarodowe", ponieważ polskich materiałów jest mało, itd

    Moja rola ogranicza się teraz do finansowania konwersacji z nativem, jeżeli nawet przynoszę jakiś interesujący dla niego materiał po angielsku, to bez żadnych językowych podtekstów.

    W skrócie - na jego własną motywację wpływ miały:

    -moja propaganda
    -porządna nauka - sam widział postęp i sens nauki
    -zainteresowania kierujące ku międzynarodowym źródłom wiedzy i informacji


    Z drugim językiem jest trochę gorzej , bo w liceum nie mógł kontynuowac języka z gimnazjum i zaczął kolejny od podstaw, ale propagandowo już mu truję, że po maturze powinien wybrać język, który pociagnie do C2 w ciągu 2 lat. O dziwo, zgadza się ze mną.

    W sumie jest bardzo dobrze jak na człowieka, którego pasją nie są języki obce.
  • jagoda2 23.06.13, 22:10
    Powiem szczerze, że nie chce mi się już kolejny raz pisać tego, co pisałam w tamtym wątku. Ja uważam, że ze znajomością języków wcale nie jest tak dobrze, jak się wszystkim wydaje. Sama to świetnie skomentowałaś: "Samodzielne rozwijanie języków - raczej zerowe, mimo wszelkich możliwości jakie daje internet itd. To właśnie mnie bardzo dziwi - mnie, czyli osobę, która w młodości nie miała takich możliwości wydawałoby się bardzo ciekawych, rozwijających itp." Właśnie - możliwości mają nieograniczone, a zupełnie ich nie wykorzystują. Co więcej, wydaje im się, że już wszystko umieją, są mega komunikatywni, w ogóle ach i och - guzik prawda. Wyjątki są dopilnowane, douczone i naprawdę świetne językowo, reszcie tylko się wydaje, że jest taka dobra.
  • an.16 24.06.13, 15:04
    Mój foniszujący 6 klasista, raczej słabo "ogarniany" przeze mnie językowo (lekcji tyle co w programie, nie wiem 2 czy 3 / tyg. + 1 godz. indywid. od połowy 5 klasy, bardzo często, sam z siebie, baz jakichkolwiek podtekstów czy przymuszania z mojej strony ogląda sporo filmików po ang, słucha piosenek, tłumaczy ich słowa. Interesuje sie muzyką, nigdy nie był miłośnikiem zadnych gier, za to you tube i nowości muzyczne ma "obcykane". B. dobrze zdał test kompetencji i prawdopodobnie zdecydujemy sie na gimnazjum dwujęzyczne. Mnie w ogóle nie interesują pozomy A1 czy B2, w ogóle nie wiem co to znaczy. Sama skończyłam studia w obcym języku nie mając ogóle tego typu certfikatów. Język jest po to aby komunikować się, czytać fachową( i nie tylko)prasę i literaturę, studiować.
  • aka10 24.06.13, 17:57
    an.16 napisała:
    Mnie w ogóle nie interesują
    > pozomy A1 czy B2, w ogóle nie wiem co to znaczy. Sama skończyłam studia w obcym
    > języku nie mając ogóle tego typu certfikatów. Język jest po to aby komunikowa
    > ć się, czytać fachową( i nie tylko)prasę i literaturę, studiować.
    en.wikipedia.org/wiki/Common_European_Framework_of_Reference_for_Languages

    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • janka345 24.06.13, 20:43
    Nój dzieć jest za półmetkiem gimnazjum. oswajałam go z angielskim odkąd się dało - bajki audio przed zaśnięciem na zmianę polskie i angielskie. W lumpeksach kupowałam kreskówki w oryginale. Sama często słucham radia, czy oglądam BBC, więc w domu często coś tam szemrze po angielsku. Chciałam, żeby to była bardzo naturalna nauka.
    Teraz w szkole angielskiego jest mało - 3 godz./tyg., drugiego obcego tylko dwie. Młody bardzo szybko ,,chwyta'' języki. Ze szkolnej nauki robi tylko to, co musi, ale na własną rękę ogląda filmiki na you tubie, szczególnie lubi angielskiojęzyczny kabaret, komedie angielskie (np. Little Britain, którą rodzinnie lubimy), tłumaczy sobie piosenki (o zgrozoooo). Filmy też zdarza się nam oglądać z napisami.
    Przynajmniej raz w roku podróżujemy za granicę, ale to akurat ma na syna wpływ demobilizujący. Kiedy widzi, że do porozumiewania się wystarczą 2 czasy na krzyż, ciężko go nakłonić do zgłębiania gramatyki. A gramatyka kuleje. Komunikacja bez problemów, słownictwo bogate. W szkole się nie wysila, widzi, że nie musi, szkoda

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka