Dodaj do ulubionych

Co z lekturami?

02.10.13, 08:19
Było o nauce czytnia, teraz o przedmiocie, czyli lekturach szkolnych na poziomie gimnazjum. Wywiad w Newsweeku - zamieszczam, bo mi po sercu (jak wiadomo, Kartagina powinna zostać zniszczona a lektury wykopane precz ze szkół podstawowcyh).
--
Życie w Zatoce Perskiej
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:02
      Zasadniczo się zgadzam, chociaż pani mogłaby się nie kompromitować twierdzeniem, że Orzeszkowa kupę dzieci miała. Kupę dzieci to miała Konopnicka. I obie były moim zdaniem grafomankami. Sienkiewicz także...
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • verdana Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:28
        Pan rewelacyjny. Pani nie wie o czym mówi, bo analizuje lektury z punktu widzenia albo wyjątkowo inteligentnej mlodzieży (i starszej jednak niż gimnazjalna), albo z punktu widzenia osoby dorosłej.
        --
        • menodo Re: Co z lekturami? 03.10.13, 11:53
          Bo z Kąta jest i zna różną młodzież, a pani z Bednarskiej - i rzeczywiście, jest świetną nauczycielką, ale tylko dla bardzo rozgarniętych humanistycznie osób smile
      • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:32
        No, ja się zgadzam silnie, ale wiem, że wielu ludziom wydaje się, że te wszystkie Syzyfowe Prace, Plastusie, Trylogie są niezbędnym elementem kształtowania postawy patriotycznej i osobowości narodowej. A więc - kanon jest konieczny, pownien być klasyczny i powszechny, a lektury szkolne to uzupełnienie historii polskiej.
        A że w efekcie bryki ino śmigają, a po maturze czytelnictwo leci na pysk, to już trudno...
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
    • el_elefante Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:33
      Zasadniczo tez się zgadzam. Za wyjątkiem dziwnych aluzji do języka jakim mówili rycerze, bo gdyby wszystkie powieści historyczne miały by być napisane językiem współczesnych, to mało kto by je był w stanie napisać a jeszcze mniej przeczytać. Czepialstwo. Podobnie jak to, że powodem nie rozumienia słowa krucyfiks nie jest to, że Sienkiewicz go użył, ale to, że czytelnik nie zna słowa, a dlaczego nie zna, to jest zupełnie inna kwestia. Ale niech tam. smile


      --
      Nigdy nie porównuj tego, co masz w środku, z tym, co ktoś inny ma na zewnątrz. H.MacLeod
      • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:52
        Ubawiła mnie historyjka w komentarzach do tekstu, o przygotowaniu bryku z Sierotki Marysi.
        Zasmucił ciąg dalszy, o spuszczaniu kopii po piątalu kumplom w klasie.
        Wcześnie się zaczyna, źle się kończy.

        --
        Życie w Zatoce Perskiej
    • joa66 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:39
      Jestem zwolenniczką lektur, uważam, że klasyka powinna być obowiązkowa. Problemem jest definicja co jest tą klasyką - o ile z literaturą obcą nie ma problemu, literatura polska taki problem sprawia.

      Rozwiązaniem byłaby lista bardzo rozbudowana, z której nauczyciele wybierają x pozycji do przerobienia w klasie plus x pozycji wybranych indywidualnie przez uczniów (np jedna na semestr), na podstawie uczniowie przygotowują samodzielne prace.
      • verdana Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:43
        Ja jestem zdania, ze klasyka - i to niekoniecznie chronologicznie, to powinien być poziom liceum. W gimnazjum raczej lektury, które i dają do myślenia i dają sie czytać.
        --
        • joa66 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 09:58
          lektury, które i dają do myślenia i dają
          > sie czytać.


          Ale tutaj znowu mamy problem wyboru- z tego co pamiętam lubisz i cenisz Harry'ego Pottera - mnie nudzi śmiertelnie , tak na poziomie Sienkiewicza.

          A liceum jest za krótkie na wprowadzenie sensownej porcji klasyki.

          Co jest złego w przeczytaniu opowiesci wigilinej Dickensa nawet w podstawówce? Wybranych poezji Tuwima w gimnazjum (np Mieszkańcy). Można by długo wymieniać.

      • menodo Re: Co z lekturami? 03.10.13, 10:28
        Rozwiązaniem byłaby lista bardzo rozbudowana, z której nauczyciele wybierają x
        > pozycji do przerobienia w klasie plus x pozycji wybranych indywidualnie przez u
        > czniów (np jedna na semestr), na podstawie uczniowie przygotowują samodzielne p
        > race."

        Fajny pomysł miała polonistka mojej córki w gimnazjum. Lektur obowiązkowych było niewiele - a i ich omawianie miało atrakcyjną formę. Na przykład przy okazji Antygony klasa wystawiała przedstawienie - i zaangażowały się w to nawet osoby, które nie słynęły z miłości do kultury antycznejsmile Podobny "event" towarzyszył omawianiu Romeo i Julii.
        Poza tym pani stworzyła listę lektur nieobowiązkowych - dla chętnych - typu "niezbędnik inteligenta" i z tej listy uczniowie mogli wybierać tytuły, na podstawie których pisali prace dodatkowe. Dwa razy ( chyba) na semestr organizowany był tydzień prezentacji - każdy uczeń miał 15 minut na zachęcenie innych do przeczytania wybranej przez siebie książki. Było to bardzo emocjonujące wydarzenie, bo dzieciaki bardzo się nakręcały i naprawdę dużo cennych rzeczy uczyły przy okazji tych wystąpień.
        No, ale duże znaczenie miała tu też charyzmatyczna osobowość nauczycielkismile
    • sion2 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 14:13
      Ja uważam tak jak Verdana że aby czytać należy najpierw polubić czytanie. Wobec tego w podstawówce powinny byc lektury wspolczesne, mamy mnostwo dobrych autorów dzieciecych, ja dużo czytam mojej 6-letniej bratanicy i ksiązek w kolejce tylko przybywa i przybywa... Może gdzieś od 5-6 klasy powinien byc jakis kanon ale z glowa np Akademia Pana Kleksa czy Hobbit są ok ale juz jakies dziwadla z okresu komunizmu to tylko zniechecaja dzieci do czytania. W gimnazjum 1-2 klasa tez powinno byc duzo wspolczesnej, ciekawej lektury. A klasyke literatury polskiej niech dzieci poznaja od wieku 3 klasy gimnazjum i szkole ponadgimnazjalna.
      Obecny kanon lektur jest straszny, zwłaszcza w pierwszych klasach podstawowki gdy ksztaltuje sie przeciez stosunek dziecka do ksiazek!
      --
      Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

      55 Zecchino d'Oro - Il sirtaki di Icaro
      • ewa_mama_jasia Re: Co z lekturami? 02.10.13, 15:01
        A ja nie uważam, żeby dziwadła z okresu komunizmu były złe. Owszem, jeśli uznamy że dzieci mają się obracać tylko i wyłącznie w różowo - fioletowej perspektywie Barbie, MH, filmów o amerykańskiej młodziezy czy tabletów, laptopów i smartfonów to ok, opowiastki o dawnych pracach polowych na wsi czy szkole sprzed 50 lat nie są potrzebne. Ale to dzieci mają w domu, samodzielnie. A szkoła mogłaby pokazywać również inne aspekty życia, teraz i kiedyś. Dlatego jestem za Plastusiem, Kajtkowymi Przygodami i tym podobnymi lekturami. Przy okazji duże pole do popisu wychowawczyni, która będzie musiała wyjasnić (skoro dzieci nie wiedzą) co to jest orka czy jak to ze lnem było. A naprawdę uważasz, że problemy opisane w Obcym Jurgielewiczowej nie mogą być aktualne dziś?
        Ja na półce mam dużo książek, których akcja dzieje się w ostatnim półwieczu albo w historii (pierwsze z brzegu - Złota Kula, Próba odwagi, Kajtkowe Przygody, Plastuś, Dziewczyna i chłopak, Rękopis pani Fabulickiej, powieści Przyborowskiego itp), które synowi czytam albo sam czyta. Owszem, wymaga to czasami sporo tłumaczenia, jak to kiedyś bywało, ale traktuję to jako rozszerzenie wiedzy o ówczesnej rzeczywistości .
        --
        Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
      • jakw Re: Co z lekturami? 02.10.13, 19:44
        sion2 napisała:

        > Może gdzieś od 5-6 klasy powinien byc jakis kanon al
        > e z glowa np Akademia Pana Kleksa czy Hobbit są ok ale juz jakies dziwadla z ok
        > resu komunizmu to tylko zniechecaja dzieci do czytania.
        To kwestia gustu. Ja w żadnym wieku nie byłam w stanie przebrnąć przez Akademię Pana Kleksa, a przez "Hobbita" z dużym trudem. Za to ten grafomański Potop przeczytałam po raz pierwszy mając lat bodaj 10.

        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • jola_ep Re: Co z lekturami? 08.10.13, 07:13
        > A klasyke literatury polski
        > ej niech dzieci poznaja od wieku 3 klasy gimnazjum i szkole ponadgimnazjalna.

        Moja starsza pokochała czytanie w podstgawówce od "W pustyni i w puszczy". (przeczytała od dechy do dechy)
        Różnego typu książki, także dostosowane do wieku mieliśmy w domu. Akurat nie pomogły.
    • di_kormia Re: Co z lekturami? 02.10.13, 16:40
      do bani z tym lekturami.
      dlatego dzieci, mlozdizez i dorosli nie czytaja.
      u mojego syna od 4 klasy zasada: pani proponuje wiele lektur, jakies grupy, i dzieci wybieraja (glosujac na prezentacje lektur przedstawione przez tych, co czytali).
      byla musierowicz, i hobbit, i HP, i eragon. teraz leci jakis pan samochodzic, w kolejce robinson c. dalej nie wiem.
      zgadza sie na klasyke, ale nie tylko polska! od 3 klasy giomnazjum- przez 4 lata.
      sienkiewicz do wykreslenia, poza quo vadis.a ksiażki w klasach I-III podstawowki to w ogole powinny tylko zachecac d czytania.
      brakuje mi tu fogito big_grin zaraz pewnie bedzie big_grin
      • sion2 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 17:25
        "jakiś Pan Samochdzik" ? napisałaś w sensie że nie wiesz która częśc czy że nie wiesz co to seria? to własnie jest poozycja którą nazwałabym "klasyką dzieciecej literatury" smile)))

        Ewa_mama_jasia - nie uwazam żeby wszystkie wymienione przez ciebie ksiażki miały odejśc do lamusa. Ale że nie powinny stanowić 100% czy nawet 80% spisu lektur. Uwazam że spis powinien istniec ale mieć np 30 pozycji do wyboru na cały rok, z których nauczycielka sama lub z uczniami wybierze 5-7 na rok.
        Poza tym uważam że w 1 klasie czytanie lektur powinno należec do obowiązków nauczycielki. Wiadomo że rodzice w wiekszosci nie chca dzieciom czytać, nie ma w domach mody na czytanie dzieciom. Zwalanie odpwoiedzialnosci na dukającego 6- czy 7-latka za przeczytanie lektury jest nieporozumieniem. To w ogóle nie powinno wchodzic w grę. Materiał powinien być tak ułożony żeby wychowawczyni miała czas np. 3 razy w tygodniu czytać dzieciom 30 minut lekturę a dzieci w tym czasie rozłożone swobodnie na dywanie w klasie. Tak to powinno wyglądać. I gdybym była nauczycielka to stanełabym na głowie ale zrobiłabym tak.

        A jakich autorów współczesnych lubią wasze 6- i 7-latki? bo moja bratanica jak na razie wierna jest książkom Renaty Piątkowskiej, Misiowi Paddingtonowi, różnym seriom o zwierzętom np. Holly Web (bo ona jest strasznie zakręcona na punkcie zwierząt), uwielbia też serie Martusia (nie Martynka ale Martusia). Podobała się jej też pierwsza częśc przygód Misia Kazimierza.
        Miś Paddington powinien byc lekturą ale to dosyć grube ksiazki wiec moze w 3 klasie, pamietam że czytałam go mając 10-11 lat i bardzo mi sie podobał.
        Z aktualnych lektur w 3 klasie uwazam za wartosciowa pozycje "Oto jest Kasia" - pouczajaca i chyba dosc ciekawa ale nie wiem czy dla chłopców tez, ja ją uwielbiałam bo zawsze byłam zakręcona na punkcie małych dzieci a bohaterka ma kłopoty własnie z zazdrością o małą siostrzyczkę smile
        --
        Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

        55 Zecchino d'Oro - Il sirtaki di Icaro
        • di_kormia Re: Co z lekturami? 02.10.13, 19:42
          "jakiś Pan Samochdzik" ? napisałaś w sensie że nie wiesz która częśc czy że nie wiesz co to seria? to własnie jest poozycja którą nazwałabym "klasyką dzieciecej literatury" smile)))

          a jak myslisz, jak myslisz??
          powinnam napisac: którys pas samochodzik.
          NB- straszny gniot big_grin przeczytalam kilka z nich z synem (zaczal czytaj takie pozycje w wieku 9 lat, mis paddington w tym wieku to pomylka!)- bardzo nachalnie edukacyjne, jezyk ciezki, a wzmianki i przeinaczenia o starym systemie budujace smile
        • zofijkamyjka Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:01
          "Oto jest Kasia"- moja córka nienawidziła tej lektury smile
          --
          Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
        • morekac Re: Co z lekturami? 02.10.13, 23:53
          a bohaterka ma kłopot
          > y własnie z zazdrością o małą siostrzyczkę smile
          Dużo większy problem ma z nieco dysfunkcyjnymi rodzicami.
          Tę książkę powinni czytać sobie rodzice przed zrobieniem sobie kolejnego dzieciątka pod kątem "jak nie należy się zachowywać wobec starszych dzieci." W tym - i tylko tym przypadku - powinna być to literatura obowiązkowa... wink
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • morekac Re: Co z lekturami? 03.10.13, 00:06
          Kiedyś czytałam PS. Zajrzałam do tego ostatnio... Straszny jest. Nie wszystkie cudowne książki z dzieciństwa okazują się równie piękne po ponownym zajrzeniu po latach dziestu...
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • olena.s Re: Co z lekturami? 03.10.13, 06:32
            Prawda?
            Udało mi się po milionie lat zdobyć wielkimi wysiłkami jedną z ukochanych pozycji z dzieciństwa - i nic, ściana. Nawet uśmiechu.
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
        • dziennik-niecodziennik Re: Co z lekturami? 03.10.13, 10:11
          > Wiadomo że rodzice w wiekszosci nie chca dzieciom czytać, nie ma w domach mody na czytanie dzieciom

          czy to kogokolwiek od czegokolwiek zwalnia?
          jesli rodzicom sie NIE CHCE zająć dzieckiem w odpowiedni sposób to wybacz...
      • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 17:28
        A, nie, fogito jest za obowiązkową klasyką, mamy to przećwiczone.
        Ja natomiast jestem za jak najszerszym wyborem dowolnym, bo widzę, jak dzieci czytają, kiedy nie są zmuszane ani do Antka, ani do HP, tylko mają życzliwą pomoc, duży wybór i zero snobizmu inrelektualnego we wczesnej podstawówce.
        U nas powolutku zaczęto czytać lektury obowiązkowe (acz proces wygląda zupełnie inaczej niż w mojej niegdysiejszej szkole, nie ma sprawdzania rodzaju sukna kontusza pana Podbipięty, na przykład) coś w wieku 10/11 lat.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
      • joa66 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 18:11
        dlatego dzieci, mlozdizez i dorosli nie czytaja.

        Obawiam się, że to wymówkasmile Ludzie nie czytają z tysiąca różnych powodów i jeżeli szkoła ma z tym coś wspólnego to raczej nauczyciel niż sama lista lektur (ktorej zawartośc, jest odrębnym tematem).

        Interpretacja pod klucz, kartkówki z koloru skareptek trzeciorzędnego bohatera, do tego fakt, że niektórzy nauczyciele sami nie czytają i znają tylko lektury obowiązkowe - to jest przyczyna po stronie szkoły.

        Po stronie MEN (???) jest zawartość listy lektur - wypadałoby się jej przyjrzeć nie tylko pod kątem Sienkiewicz kontra Gombrowicz.
            • agni71 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 19:31
              joa66 napisała:

              > p.s.2
              >
              > I to nie jest wybór albo-albo. Albo lektury albo książki/komiksy, etc , które
              > się podobają. Te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają.

              Dokładnie! A jak ktos lubi czytac, to lektury go nie zniechęcą.
              • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 20:07
                Tak, ale dzieci, które idą do szkoły lubiąc czytać jest o wiele mniej, niż mogłoby być dzieci 7, 9, 12 letnich które lubią. Więc nie ma co się upierac, że sąd boży odbył się wczesniej, i kto lubi, to lubi, a kto nie, to trudno.
                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • agni71 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 21:47
                  To napiszę inaczej. Nie pamietam, co prawda, kiedy sie nauczyłam czytać, czy przed szkołą czy w trakcie zerówki lub pierwszej klasy. Ale lektury, niektóre zupełnie nie w moim guście nie przeszkodziły mi w uwielbianiu wręcz czytania. I nie przeszkodziły mi w tym, by czytac duzo jako dziecko, młodzież i osoba dorosła. Wydaje mi sie, ze przcenia sie wpływ nudnych lektur na chęc do czytania. Widzę to też na przykładzie moich dzieci. W czwartoklasistce "Chlopak na opak" nie wzbudził entuzjazmu, co nie przeszkadza jej w połykaniu kolejnych części "Baśnioboru" czy ksiązeczek Holly Webb. Mam wręcz wrażenie, ze dziecko nie łączy czytania nudnej lektury z czytaniem w ogóle. Nie przenosi niechęci do nudnej ksiązki na czytanie ksiązek w ogóle. A jak ktos czytac w ogóle nie lubi, to każdy pretekst jest dobry (bo zniechęciły mnie szkolne lektury)

                  --
                  Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
                  • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:18
                    Ale ty w swoich dywagacjach wychodzisz od dziecka umiejącego czytać, i czytającego dobrowolnie. I być może masz rację - takiemu nudne lektury obrzydza może szkołę, ale nie czytanie jako takie.
                    Ale proszę, prześledź teraz tę samą drogę wychodząc od dziecka, które czyta słabiej niż klasa, i które dotychczas nie zaznało żadnych związanych z książkami przyjemności.
                    --
                    Życie w Zatoce Perskiej
                    • jakw Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:47
                      olena.s napisała:

                      > Ale proszę, prześledź teraz tę samą drogę wychodząc od dziecka, które czyta sła
                      > biej niż klasa, i które dotychczas nie zaznało żadnych związanych z książkami p
                      > rzyjemności.
                      Skoro nie zaznało żadnych związanych z książkami przyjemności to prawdopodobnie nikt dziecku książek nie czytuje, rodzice nie przywiązują do tego żadnej wagi i nie pójdą z nim nawet do biblioteki (o ile taka jest w pobliżu).

                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • majaa Re: Co z lekturami? 04.10.13, 15:09
                    Ano właśnie, też jestem tego zdania.

                    A tak szerzej w temacie, to dyskusje nad lekturami szkolnymi przypominają mi często dyskusje nad lekcjami wf – czemu one mają służyć: zachęceniu dzieci do ruchu, sprawieniu, by ten ruch polubiły i uznały za potrzebny, czy też nauczeniu ich pewnych podstaw (ergo stworzeniu bazy do dalszego rozwoju). Wszyscy zgadzają się co do tego, że najlepiej byłoby, żeby i jednemu i drugiemu. Problem w tym, że to nie takie proste do pogodzenia, bo każdy ma inne gusta i preferencje, a w grupie jakiś kompromis jest konieczny. Dlatego uważam, że wpajanie zamiłowania zarówno do ruchu, jak i do książek powinno jednak należeć przede wszystkim do rodziców, a szkoła winna jednak skupić się już bardziej na nauczaniu pewnych podstaw.

                    Obawiam się, że całkowite „pójście na żywioł” z lekturami może spowodować, że wiele klasycznych, wartościowych pozycji zostanie zupełnie pominiętych (bo szkoła nie wymaga, a rodzice sami nie znają). A pewnych braków niestety często nie da się już nadrobić.
                • jakw Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:36
                  olena.s napisała:

                  > Tak, ale dzieci, które idą do szkoły lubiąc czytać jest o wiele mniej, niż mogł
                  > oby być dzieci 7, 9, 12 letnich które lubią. Więc nie ma co się upierac, że sąd
                  > boży odbył się wczesniej, i kto lubi, to lubi, a kto nie, to trudno.
                  Obstawiam, że owi, co lubią w młodości czytać, zasadniczo wywodzą się z tych, którym sporo czytano zanim nauczyli się czytać. I z rodzin, w których się po prostu czyta. I podejrzewam, że dzieciaki, które wychowywano na zasadzie "patrz dziecię w telewizor i nie zawracaj głowy" wśród miłośników czytania są jednak w mniejszości. Więc prawdopodobnie jest jednak trochę tak, że "sąd boży odbył się wcześniej"


                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • jakw Re: Co z lekturami? 02.10.13, 20:01
          joa66 napisała:

          > dlatego dzieci, mlozdizez i dorosli nie czytaja.
          >
          > Obawiam się, że to wymówkasmile Ludzie nie czytają z tysiąca różnych powodów i jeż
          > eli szkoła ma z tym coś wspólnego to raczej nauczyciel niż sama lista lektur
          Dokładnie. Nawet gdyby nie było odgórnej listy lektur , a lektury do przeczytania przez całą klasę wybieraliby uczniowie przez głosowanie to przy 30 osobach i tak znalazłoby się kilka , którym ta lektura nie odpowiada.

          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 21:06
            Owszem. I dlatego cały myk polega nie na tym, aby zmienić kanon, ale żeby go posłać do diabła, w zamian znajdując inne formy pracy z tekstami, zachęt do czytania itp. Kanonem ostatecznie niech dręczą młodzież, ale nie dzieci.
            Moje dziecko czytało w średniej podstawówce coś pod 80 książek rocznie. Różnych, część z nich mnie odrzucała, część była super. Sądze, że nie było w klasie dzieci, czytających poniżej kilkunastu pozycji, a założę się, że były i bardziej zakręcone mole książkowe. Nie czytały tego samego w tym samym terminie, a jednak pracy z tekstami miały masę. I nie były nachalnie umoralniane, edukowane do jedynie słusznego klucza, nikt nie kręcił nosem, że powinny może coś z Andersena, a nie głupi komiks.
            --
            Życie w Zatoce Perskiej
              • joa66 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 21:34
                p.s. Nie można zapominać o dużej grupie dzieci, której jeżeli szkoła nie pokaże "Andersena" , to nikt już tego nie zrobi. Fakt - od braku znajomości "Andersena" nikt jeszcze nie umarł. Za to można coraz bardziej odstawać od rówieśników, o których edukację zadbali rodzice.

            • jakw Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:29
              No dobra, a skąd twoje dziecko brało książki do czytania? Z domu, z biblioteki szkolnej czy biblioteki publicznej? Realia bibliotek szkolnych w Polsce to jak najwięcej książek z serii lektury obowiązkowe i chyba mało co więcej. Biblioteki publiczne: w miarę dobry dostęp do bibliotek jest w dużych miastach, w mniejszych z tym dostępem jest pewnie gorzej, a na wsiach to pewnie trzeba jechać do miasta. Z nowościami krucho, wśród książek dla młodszych dzieci dużo nowości nie ma (z nowościami to chyba zasadniczo jest problem). Więc pozostaje sięgnięcie po książkę z domowych zasobów. A nie każdy ma pewnie te zasoby rozbudowane - bo nie każdy ma taką potrzebę i nie każdy ma wystarczającą ilość pieniędzy. Zapewne więc likwidacja obowiązkowych lektur w polskiej szkole i wprowadzenie zamiast tego "czytania dowolnego" niewiele pomoże na podniesienie poziomu czytelnictwa. Zwłaszcza że wymagałoby to gruntownego zreformowania i nauczycieli, i programu.
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • joa66 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:36
                Zwłaszcza że wymagałoby to gruntownego zreformowania i nauczycieli,

                Ha... Gdyby ich udało się zreformować na skalę masową, to nawet Konopnicka nie straszna.wink
              • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:50
                I to jest absolutnie kluczowa sprawa: szkolne biblioteki, klasowe biblioteki, obfite, różnorodne, wzbogacane w sposób stały. Z książkami dla tych, co dopiero dukają, dla tych, co mają 7 lat ale lubią kosmos, albo żaby ich ciekawią, albo smoki i księżniczki.
                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • olena.s Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:51
                  A, sorka: oczywiście dziecko ma książki w 90 procentach ze szkolnej biblioteki: u mnie nie ma publicznych anglojęzycznych, a księgarnie są trzy, i to średnie.
                  --
                  Życie w Zatoce Perskiej
                • joa66 Re: Co z lekturami? 02.10.13, 22:52
                  I to jest absolutnie kluczowa sprawa

                  Pozwolę sobie się nie zgodzić - to oczywiście jest ważne, ale kluczowi są LUDZIE : rodzice i nauczyciele.
              • olena.s Re: Co z lekturami? 03.10.13, 06:28
                A czemu dopytujesz się, co kompletnie obce ci dziecko wybierało dwa lata temu z zapewne kompletnie obcych ci książek?
                I co to wnosi do rozmowy o wywiadze z polonistami?

                --
                Życie w Zatoce Perskiej
                • menodo Re: Co z lekturami? 03.10.13, 09:31
                  z
                  > zapewne kompletnie obcych ci książek?"

                  Bo znam sporo małych moli książkowych, ale 80 książek rocznie na etapie podstawówki zrobiło na mnie wrażenie i żeby sobie zredukować dysonans poznawczy chciałam się zorientować w ich poziomie trudności oraz objętości. Ale już sobie poradziłambig_grin

                  A propos tego, co mi obce - zastałam kiedyś - w Kanadzie - zaprzyjaźnionego chłopca (13 lat) ostentacyjnie ziewającego nad szkolną lekturą; pytam, czym się tak katuje, słyszę - i tak nie znasz big_grin Nalegam - pokazuje mi okładkę: "To kill a Mockingbird ". To ja mówię - a znam, w szkołach moich dzieci też jest to lektura obowiązkowa. Na co chłopiec - ojej, a ja myślałem, że to powieść jakiegoś mało znanego kanadyjskiego pisarza ... No nie, to pisarka i w dodatku amerykańska; wow!
                  Inną lekturą chłopca w tym czasie - również mi o dziwo znaną - była "Romeo Julia", natomiast "Chłopca z latawcem" nie znałam, ale przeczytałam.


                  • olena.s Re: Co z lekturami? 03.10.13, 10:17
                    Nie powinno robić na tobie specjalnego wrażenia, chyba zakładasz mylnie, że każda książka to był Harry Potter (600 plus stron), albo chociaż skrócona teoria względności dla geniuszy. Ale chętnie ułatwię ci redukcję.
                    Jeżeli przyjmiemy, że mówimy o okresie, kiedy moje dziecko miało 9/10 lat, to wychodzę od szacunku, że z wypożyczonych 150 książek przeczytało nieco ponad połowę. No oko oceniam, że do 70% książek mieściło się w zakresie 60-150 stron, średnio gęstych. Przekładając na - z pamięci - Anię z Zielonego w polskiej edycji z lar 60/80 byłoby to pewnie około 40 -100 stron tekstu. Książki zarówno quasi-historyczne (lewe pamiętniki dzieci i nastolatków uczestniczących w historii) jak i zwykłe powieści, serie przygodowe, jakieś Domki na Drzewie i Geronimo Stiltony.
                    20% to zarówno komiksy (Tin-tin, Obelix), jak i Strrraszna Historia (kolaż), małe biografie, opowiadania, nawet pewnie jakiś poradnik się trafił - w sumie zwartego tekstu mniej, dajmy na to od 15 do 50 stron. I najwyżej 10 procent to belletrystyka dłuższa, powiedzmy do 200 stron tekstu na sztukę przeciętnie, o wyższej nieco trudności.
                    A obce by ci były z całą pewnością, bo większość z tych książek to nie były ani klasyki, ani jakieś super popularne dzieła, o jakości literackiej różnej.
                    --
                    Życie w Zatoce Perskiej
                    • menodo Re: Co z lekturami? 03.10.13, 10:49
                      Nie, no OK. Bo znane mi mole to na etapie 10-12 w podstawówce poza Aniami, Londonem i Twainem HP męczyły, Władcę Pierścieni, Sienkiewicza, a niektóre to pod koniec podstawówki nawet za Nędzników się brały smile
                      • olena.s Re: Co z lekturami? 03.10.13, 11:03
                        A, to możliwe. U swojego dziecka zanotowałam skok właśnie w okolicy 10,5 (czyli IV klasa polskiej podstawówki). Szaleństwo na cykl o Percym Jacksonie - nie jest to jakaś strasznie wybitna literatura, ale znacznie dłuższy tekst, a cały cykl został wessany w ciągu miesiąca mniej więcej. Na razie jednak nie oczekuję Władcy Pierścieni, myślę, że to jest jeszcze zbyt skomplikowane.
                        Książek wybitnych też po drodze parę było, ale bardziej wbiły mi się w pamięć te dla mniejszych dzieci (Kate diCamillo, Seuss, Dahl,) , a w okresie 9/10 lat takich chyba nie było. Rzucała mi się w oczy raczej różnorodność gatunkowa, i miałam refleksje, że w życiu sama bym nie kupiła dziecku takich książek - część mi się zwyczajnie nie podobała (ten koszmarny Stilton), a inne by mi nie wpadły do głowy.
                        --
                        Życie w Zatoce Perskiej
      • dziennik-niecodziennik Re: Co z lekturami? 03.10.13, 10:09
        > sienkiewicz do wykreslenia, poza quo vadis.

        no i widzisz, to jest Twoje zdanie. a moim zdaniem Sienkiewicz zostaje, a wylatuje Żeromski. bo uwielbiam pierwszego, a przez drugiego przebrnęłam z trudem i obrzydzeniem. i ktora z nas "ma racje bardziej"?...
        dobór lektur do kanonu to troche wiecej niz tylko to zeby sie je "dało przeczytac".
    • jakw Re: Co z lekturami? 02.10.13, 19:40
      Z tymi lekturami na poziomie gimnazjum/szkoła ponadgimnazjalna to problem jest zasadniczo taki, że były pisane dla ludzi dorosłych, z jakimś tam doświadczeniem życiowym. i w czasach gdy panowała trochę inna mentalność. Może i "Granica" jest genialna, ale ja nie byłam w stanie jej zrozumieć. Być może w czasach gdy powstawała była to powieść o skandalu - w dzisiejszych czasach o skandal jest trudno. "Ludzi bezdomnych" jakoś bardziej zrozumiałam z 10 lat po maturze , a "Przedwiośnie" całkiem niedawno. I problem ze zrozumieniem to nie była kwestia języka...
      Dodam, że nawet lubię czasem poczytać tych starodawnych grafomanów i grafomanki. Ale ja wogóle sporo czytam i dręczenie mnie "Panem Tadeuszem" w czasach nastoletnich nie spowodowało u mnie zaniku czytelnictwa po ukończeniu szkół. Niektórzy może po prostu nie lubią czytać i nawet likwidacja wszystkich lektur tudzież zapewnienie im możliwości czytania tego co by chcieli czytać nic na to nie pomoże - bo i tak nie chcą.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • menodo Re: Co z lekturami? 03.10.13, 11:00
        Może i "Granica" jest genialna, ale ja nie byłam w stanie jej zrozumieć. Być może w czasach gdy powstawała była to powieść o skandalu - w dzisiejszych czasach o skandal jest trudno."

        Naprawdę z Granicy zapamiętałaś tylko wątek sensacyjny - jak to kobita chłopa kwasem potraktowała? Wiesz, co by z Tobą Krecia zrobiła za taki komentarz ? big_grin big_grin big_grin
        • morekac Re: Co z lekturami? 03.10.13, 14:03
          Z tej nieszczęsnej Nałkowskiej też pamiętam tylko tyle... wink
          --
          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • jakw Re: Co z lekturami? 04.10.13, 15:11
          menodo napisała:
          > Naprawdę z Granicy zapamiętałaś tylko wątek sensacyjny - jak to kobita chłopa k
          > wasem potraktowała? Wiesz, co by z Tobą Krecia zrobiła za taki komentarz ?
          Z "Granicy" to ja wogóle nic nie pamiętam - wiem , że była + tyle co ten pan powiedział. A co do Kreci - znam ją tylko z opowieści godnych Stockera wink
          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • joa66 Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 02.10.13, 20:58
      Jesteście w Sekcji Literatury Polskiej Komitetu Lekturowego Szkół Podstawowych wink
      Musicie wybrać 6 pozycji z polskiej literatury, które dzieci w klasach 1-6 powinny Waszym zdaniem znać. Tylko 6, bo drugie 6 to literatura obce, a dziecko czyta też inne rzeczy.

      Przyznam, że moim zdaniem literatura polska jest większym wyzwaniem niż obca.

      Na razie przyszły mi do głowy:

      -wybrana legenda regionalna
      -wybrany mit grecki/rzymski (Parandowski)

      Zastanawiałam się też nad Przygodami Pędrka Wyrzutka, ale nie mogę się zdecydować czy to lektura dla podstawówki , gimnazjum czy liceumwink
      • fogito Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 02.10.13, 21:44
        Ja lubię lektury i mój syn też. Łyka je jak pelikan rybki. Jest w III klasie polskiej i V brytyjskiej i właśnie od tego roku pojawiły się obowiązkowe lektury po angielsku m.in Mark Twain a nawet Korczak po angielsku, "King Matthew the First" wink . Na szczęście Pottera nie ma. Czysta klasyka w najlepszym wydaniu.
        • olena.s Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 02.10.13, 22:10
          Ty, fogito, powinnaś w zasadzie spakowac manatki i teleportować się co najmniej do belle epoque. Byłoby ci tam świetnie, szkoła odpowiadałaby ci nadzwyczajnie, ale jest jeden mankament: cytatych było wtedy pewnie coś ze 30 -50 procent populacji. A czytających książki - pewnie jeszcze mniej.
          No, a skoro się nie teleportujesz, to spójrz na sprawę realnie: byłoby przemiło, gdyby każdy, od stróża po fizyka atomowego, i od sprzątaczki po prezeskę banku czytali, znali i podziwiali wyłącznie literaturę najwyższych lotów. Ale nie będą! I sama to przecież wiesz.
          A skoro nie będą, to mi osobiście znacznie bardziej zalezy na tym, żeby nie było funkcjonalnych analfabetów, żeby lud nie tylko czytać umiał, ale umiał czytać krytycznie i miał choćby podstawy do odróżniania w piśmie ziarna od plew. I uważam, że za to warto zapłacić kanonem, to znaczy warto jest odrzucić wszystko, co może temu uczytelniczeniu dzieci ze wszystkich warstw zaszkodzić.
          --
          Życie w Zatoce Perskiej
          • fogito Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 03.10.13, 07:18
            olena.s napisała:

            > Ty, fogito, powinnaś w zasadzie spakowac manatki i teleportować się co najmniej
            > do belle epoque.

            To byłoby super smile

            Byłoby ci tam świetnie, szkoła odpowiadałaby ci nadzwyczajnie
            > , ale jest jeden mankament: cytatych było wtedy pewnie coś ze 30 -50 procent po
            > pulacji. A czytających książki - pewnie jeszcze mniej.

            Teraz też niewielu czyta. Wszyscy siedzą w TV.

            > No, a skoro się nie teleportujesz, to spójrz na sprawę realnie: byłoby przemiło
            > , gdyby każdy, od stróża po fizyka atomowego, i od sprzątaczki po prezeskę bank
            > u czytali, znali i podziwiali wyłącznie literaturę najwyższych lotów. Ale nie b
            > ędą! I sama to przecież wiesz.

            Ale cóż mnie do tego. Nie muszą.

            > A skoro nie będą, to mi osobiście znacznie bardziej zalezy na tym, żeby nie był
            > o funkcjonalnych analfabetów, żeby lud nie tylko czytać umiał, ale umiał czytać
            > krytycznie i miał choćby podstawy do odróżniania w piśmie ziarna od plew. I uw
            > ażam, że za to warto zapłacić kanonem, to znaczy warto jest odrzucić wszystko,
            > co może temu uczytelniczeniu dzieci ze wszystkich warstw zaszkodzić.

            No widzisz. Ty upatrujesz wszelakiego zła w lekturach a ja nie. Moim zdaniem gdyby nie było lektur w szkole to dzieciarnia nic już by nie czytała, poza jednostkami, które czytanie mają w genach po rodzicach.
            • olena.s Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 03.10.13, 07:57
              Nie, nie upatruję wszelkiego zła w lekturach. Tylko uważam, że o ile każdy sam jako rodzic decyduje czy i ile dziecku czyta, o tyle system edukacyjny ma jakiś wpływ na wszystkie dzieci, i te z czytającymi rodzicami, i te - bez. I myślę, że swobodny wybór z szerokiej oferty jest o wiele korzystniejszy.
              Widzę jak wygląda u mnie czytanie dzieci prowadzonych właśnie bez przymusowych lektur - czytają. Chętniej, częśc z zachwytem, część ot, tak, ale czytają. I o ile nie są to - prawda - dzieci ludzi niewykształconych, o tyle nie są to również dzieci oszalałych humanistów.

              --
              Życie w Zatoce Perskiej
                • jakw Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 06.10.13, 12:07
                  joa66 napisała:

                  > Ale lektury nie wykluczają czytania swobodnego.
                  Chyba że na czytanie lektur obowiązkowych dziecko zużywa tyle czasu, że nie jest w stanie czytać dla przyjemności...

                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • joa66 Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 06.10.13, 12:25
                    a) lista, w tym liczba, lektur obowiązkowych to inny problem

                    b) czas zabiera też biologia i zadania z matematyki

                    Punktem wyjścia jest to czy uznajemy, że czy klasyczne dzieła literatury - Hamlet, Lalka, Muminki, Mały Książę, itd są na tyle ważną wartością (w wielu aspektach, m.in dalszej edukacji), że trzeba dać szansę ich poznania wszystkim uczniom czy zostawiamy je dla "elity" - z lepszych szkół, "lepszych" domów.
                    • jakw Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 06.10.13, 18:57
                      Ja bym chyba oddzieliła jednak lektury dla uczniów młodszych i tych starszych. Osobiście bardzo lubię "Muminki" i byłam mocno rozczarowana, gdy najpierw dziecię starsze, a potem młodsze odmówiło wysłuchiwania czytania - bo dla nich było to czytanie o Buce. W rezultacie zostałam jak do tej pory jedyną czytelniczką 6 czy 7 tomów Muminków zakupionych przeze mnie z 11 lat temu wink. Ale bez znajomości Muminków można przeżyć i pobierać dalsze nauki.
                      Nie mam natomiast wątpliwości, że maturzysta jednak powinien orientować się trochę w literaturze - także tej z bardziej zamierzchłych epok, nawet jeśli pewnych pozycji nie jest w stanie w pełni zrozumieć czy docenić ze względu na brak doświadczenia życiowego.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • zofijkamyjka Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 06.10.13, 19:17
                        jakw napisała:

                        > Ja bym chyba oddzieliła jednak lektury dla uczniów młodszych i tych starszych.
                        > Osobiście bardzo lubię "Muminki" i byłam mocno rozczarowana, gdy najpierw dziec
                        > ię starsze, a potem młodsze odmówiło wysłuchiwania czytania - bo dla nich było
                        > to czytanie o Buce.

                        Muminki to moim zdaniem wcale nie jest ksiązka dla małych dzieci, ja pochłaniałam tom po tomie w starszych klasach podstawówki.
                        --
                        Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
                        • jakw Re: Lektury - wyobraźcie sobie, że.... 06.10.13, 20:01
                          zofijkamyjka napisała:
                          > Muminki to moim zdaniem wcale nie jest ksiązka dla małych dzieci, ja pochłaniał
                          > am tom po tomie w starszych klasach podstawówki.
                          Starsza do tej pory nie zabrała się za te Muminki, choć jest w liceum. Jakoś jej nie korciło, choć miała pod ręką. To jest pewnie sprawa trafienia w odpowiedni gust i czas.
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • joa66 Muminki,,:).. 06.10.13, 21:40
                            Muminki to tylko przykład - nie mam pojęcia, w której klasie byłby dla nich najlepszy czas, bo u "nas" czytanie przebiegało troszkę nietypowo. Poza tym nie wszystkie Muminki jako lektura !

                            I jeszcze jedno - żeby w liceum czytać Hamleta, to wcześniejsze lektury powinny jednak zawierać coś więcej niż tylko życiorys Messiego.
                            • jakw Re: Muminki,,:).. 07.10.13, 21:43
                              Oczywiście, że Muminki to przykład. W moim przypadku do przykład lektury, która mi się podobała, a moim dzieciom już niekoniecznie. I tak czy siak nie jest to raczej lektura dla liceum, ani nawet gimnazjum wink

                              > I jeszcze jedno - żeby w liceum czytać Hamleta, to wcześniejsze lektury powinny
                              > jednak zawierać coś więcej niż tylko życiorys Messiego.
                              Może MEN powinno zlecić napisanie czytadeł o Messim na każdy etap edukacyjny wink ?

                              --
                              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                              • olena.s Re: Muminki,,:).. 07.10.13, 22:32
                                > Może MEN powinno zlecić napisanie czytadeł o Messim na każdy etap edukacyjny ;-
                                > ) ?

                                smile
                                Nie, na taką rozrzutność polski rynek jest za mały - żeby na to była u nas szansa, to Polska by musiała mieć coś ze 150 milionów obywateli. Z czego ze 40 w szkołach...
                                --
                                Życie w Zatoce Perskiej
                                • jakw Re: Muminki,,:).. 08.10.13, 23:15
                                  olena.s napisała:
                                  >
                                  > smile
                                  > Nie, na taką rozrzutność polski rynek jest za mały - żeby na to była u nas szan
                                  > sa, to Polska by musiała mieć coś ze 150 milionów obywateli. Z czego ze 40 w sz
                                  > kołach...
                                  Wystarczyłoby gdyby takie lektury były jak podręczniki - jednorazowe.Jakieś nalepki z Messim czy coś + pytania do tekstu z odpowiedziami do uzupełnienia. A za 3 lata zmieniamy nieco listę lektur i drukujemy podobne opowieści o CR7...

                                  --
                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                  • olena.s Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 06:37
                                    Ale one nie są obowiązkowe, i na tym polega dowcip. Ktoś chce Messiego, a ktoś się wgryza w II WŚ, a ktoś lubi R2D2, a ktoś Monster High. Ktoś bierze życiorys Anny Frank, ktoś Waszyngtona, a ktoś - Messiego. Jeszcze inny wybierze 'Wulkany Świata' albo Asterixa.
                                    Gdyby zrobić obowiązkowego Messiego, nawet w szkole sportowej, to mielibyśmy identiko te same rezultaty co przy Plastusiu - części się podoba, część wyje z nudów, a dla jeszcze innej części jest zwyczajnie za trudny tekst.
                                    --
                                    Życie w Zatoce Perskiej
                              • joa66 Re: Muminki,,:).. 08.10.13, 00:07
                                Sfaulować czy nie sfaulować, oto jest pytaniesmile

                                p.s. naprawdę to jest pytaniebig_grin Lubię piłkę nożną, chociaż wolę Terry'ego od Messiego.

                                p.s. 2 a te czytadła o Messim na każdy etap edukacji byłyby....obowiązkowe ?wink

                                p.s.3 upieram się, że to nie lektury jako takie są problemem, tylko to co na tej liście lektur się znajduje.
                                • jakw Re: Muminki,,:).. 08.10.13, 23:18
                                  joa66 napisała:
                                  > p.s. 2 a te czytadła o Messim na każdy etap edukacji byłyby....obowiązkowe ?wink
                                  Zwłaszcza jako lektury z WF-u wink

                                  > p.s.3 upieram się, że to nie lektury jako takie są problemem, tylko to co na te
                                  > j liście lektur się znajduje.
                                  Skoro jest odgórna lista lektur - to zawsze znajdzie się grupa osób, którym dana lektura wogóle nie pasuje. Nawet jeśli wrzucisz na listę najpopularniejsze czytadła wśród małolatów.
                                  --
                                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 07:50
                                    to zawsze znajdzie się grupa osób, którym dana lektura wogóle nie pasuje.

                                    Czy to wielki problem, że dziecko przeczyta (albo przeczyta się jemu, albo zobaczy w teatrze, itd) kilka utworów na rok , które mu "nie pasują"?

                                    A co jak "nie pasuje" biologia, chemia czy historia?

                                    p.s. powtarzam do znudzenia -likwidacja lektur nie zachęci dzieci do czytania. Do tego są potrzebne dobre biblioteki, polityka czytelnicza szkoły, mądrzy nauczyciele. A kiedy to wszystko będzie - kilka lektur z klasyki literatury na pewno nie zaszkodzi, a może bardzo pomóc.
                                    • menodo Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 08:29
                                      Niech sobie czytają o Messim w wolnej chwili czy co tam chcą - natomiast szkoła powinna być jednak miejscem wyrównywania szans edukacyjnych i pokazać dzieciom, czym jest dobra literatura.
                                      A to, czym jest literatura nie powinno być rozstrzygane na forum klasowym czy rodzicielskim - jakieś autorytety w dziedzinie literatury chyba mamy? Chociaż - czy ja wiem - każda ematka wie lepiej, co dobre dla jej dziecka, a na humanistyce zna się przecież każdy, bo to łatwe jest big_grin
                                      • olena.s Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 09:06
                                        Nie.
                                        To nie tak.
                                        Czytanie o Messim, to wciąż jeszcze nauka czytania. To pięcio, siedmio, dziewięciolatki. Dzieciaki, które dopiero wchodzą w umiejętność odkodowywania, zasysania znaczeń, skojarzeń, pozyskiwania wiedzy, wybierania tytułu.
                                        I jeżeli na tym etapie damy indywidualnemu dziecku swobodę (oraz szeroki wybór) to jest szansa, że nie tylko nauczy się czytać i rozumieć tekst, ale że polubi tę czynność.
                                        Z rozmaitych badań nad dziecięcym czytaniem wynika, że najważniejszym czynnikiem decydującym, czy czytelnik dojedzie do słowa KONIEC jest swobodny wybór książki. Wtedy nie kupuje się za pięć złotych bryku z Sierotki Marysi, tylko jedzie dalej z ciekawości. A jadąc - doskonali umiejętność.
                                        Wyrównywanie szans nie zaczyna się od Andersena (o ile w ogóle Andersen ma z tym coś wspólnego). Ani od Plastusia czy Pana Kleksa. Wyrównywanie szans to przede wszystkim ułatwienie zdobycia podstawowej umiejętności, która za ileś tam lat będzie potrzebna i facetowi od kafelków, i profesorowi literatury porównawczej.
                                        Mam wrażenie, że wy patrzycie na czytanie jako na hobby inteligencji, odróżniające warstwy społeczne. Ale przecież czytanie ma o wiele większą wagę! Ludzie czytający są rozumniejsi, maja lepszą umiejętność analizy i krytyki, a także bardziej aktywny stosunek do rzeczywistości (wyrażający się m.in. udziałem w wyborach, działaniami na rzecz otoczenia itp.).
                                        Bo ostatecznie sprzedawczyni nie musi obliczać pochodnych, liczyć dźwigni, czy przepowiadać sobie dla rozrywki tablicy Mendelejewa - może spokojnie zapomnieć całej matematyki powyżej 6 czy 7 klasy, i ani razu przez całe zycie nie pomyśleć o dziale wodnym. Nie będzie przez to ani gorszym obywatelem, ani bardziej podatnym na oszustwo konsumentem czy wyborcą. Nie musi lubić fizyki ani matematmatyki, ale musi lubić czytać, choćby po to, aby móc wykorzystać w życiu tę umiejętność, która nierozwinięta, nieuprawiana zanika.

                                        Gdzieś tam linkowałam badania PIRLS. Zauważcie, jak mały jest odsetek polskich dzieci, które osiągają maks umiejętności w rozumieniu tekstu. To nie jest klasyczna literatura wyższa, to są umiejętności poruszania się po słowie pisanym, po różnorodnych tekstach, także takich o wulkanach i wyśmiewanym tu Messim.
                                        --
                                        Życie w Zatoce Perskiej
                                        • menodo Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 09:24
                                          Akurat umiejętność rozumienia tekstu pisanego mierzona w testach nie ma nic wspólnego z zamiłowaniem do czytania czy liczbą przeczytanych książek; już bardziej skorelowana jest z ogólną "lewopółkulową" inteligencją racjonalną. Każda polonistka Ci to powie.


                                          • olena.s Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 09:29
                                            Oczywiście.
                                            Ale i jedno i drugie ma wspólny korzeń - umiejętność czytania. A ta uzależniona jest o treningu. A trening to albo własne chęci, bo ciekawi nas tekst, albo kij/dwója/klasówka.
                                            Wierzę, że pierwsza metoda skuteczniej skłania do czytania, niż druga.
                                            --
                                            Życie w Zatoce Perskiej
                                            • menodo Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 09:43
                                              Zgadzam się, ale moim zdaniem szkoła powinna nie tylko nauczyć dziecko czytać, ale też pokazać,czym jest literatura i to powinno się zacząć jak najwcześniej.
                                              • olena.s Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 09:54
                                                Dobrze, ale nie jako długie teksty do obowiązkowej samodzielnej lektury!
                                                Bo o to przecież chodzi, o małe znudzone dziecko, które może nie jest gotowe umiejętnościowo czy intelektualnie, i które musi przedzierać się przez zbyt długi i zbyt trudny tekst. Ziewając, przeskakując, zapominając i dostając na koniec banię.

                                                Nauczyciel może przeczytać wiele tekstów na głos - jeżeli naprawdę poznanie Karolci decyduje o całej intelektualnej przyszłości dzieci, to niech czyta. Andersena, Ezopa i Plastusia.
                                                --
                                                Życie w Zatoce Perskiej
                                                • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 10:30
                                                  Dobrze, ale nie jako długie teksty do obowiązkowej samodzielnej lektury!

                                                  Ależ o tym mówię. Nie lektury jako takie, tylko ewentualny ich wybór może byc problemem!

                                                  I oczywiście- można nie znać niczego z kanonu kultury, da się bez tego żyć. Ale jak ktoś słusznie zauważył , szkoła ma wyrównywac szanse i pozbawianie dzieci dostępu do takiego kanonu w imię..czego? jest kiepskim pomysłem.

                                                  Wiem, że zawsze mozna wykupic kursy "wzbogacania słownictwa" i iśc do przodu, ale czy naprawdę o to chodzi?
                                                • menodo Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 10:51
                                                  To już są kwestie techniczne - moim zdaniem dzieci powinny być stopniowo przyzwyczajane do czytania coraz dłuższych i coraz trudniejszych tekstów i tak to się chyba w szkołach odbywa, przynajmniej tak było w szkołach moich dzieci.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 11:09
                                                    moim zdaniem dzieci powinny być stopniowo przyzw
                                                    > yczajane do czytania coraz dłuższych i coraz trudniejszych tekstów i tak to si
                                                    > ę chyba w szkołach odbywa, przynajmniej tak było w szkołach moich dzieci


                                                    No właśnie. Umiarkowanie śledzę to co teraz się dzieje piewrszych klasach SP,zamieszanie z szesciolatkami, zerówkami, itd i nie mam pojęcia co i kiedy powinno być dzieciom czytane, a co powinny czytać same. Ale stopniowe wprowadzanie w kanon literatury (i całej kultury) jest dobrym rozwiązaniem.
                                                  • olena.s Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 11:52
                                                    No nie. Chyba nie, skoro występuje takie zjawisko jak lektura obowiązkowa w klasach najmłodszych. (Tak, wiem, że wybiera nauczyciel, ale nie zmienia to kwestii obowiązkowości).
                                                    Moja szkoła powołuje się na badania, z których wynika, że tekst niedopasowany do poziomu i umiejętności indywidualnego ucznia jest najczęstszym powodem zniechęcenia. Póki trzymamy się zasady 'wszyscy czytają to samo w tym samym czasie' sprawa jest nie do przeskoczenia.
                                                    A co do przyzwyczajania - wybacz, ale dzieci uczące się czytać (którym tej zbożnej czynności nie obrzydzono) same z siebie sięgają po coraz bardziej złożone i dłuższe teksty.
                                                    Widzisz, ja mam o tyle nietypowy punkt obserwacyjny, że we własnym dziecku widzę efekty dwóch różnych systemów czytelniczych - i ten oparty na swobodnym doborze tekstów sprawdza się znacznie lepiej, niz ten, który z braku innych mozliwości opieram na zasadzie 'lektury obowiązkowej'.

                                                    --
                                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 12:07
                                                    Nie sprawdzasz na dziecku dwóch systemów, ponieważ system amerykański masz rozbudowany (szkoła, rówieśnicy, biblioteka szkolna, inne media) system polski ograniczony: szkoła polska on line i mama jako nauczycielka.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 12:12
                                                    Zapomniałam wspomnieć o roli nauczyciela.

                                                    p.s. problemem szkoły nie jest Słowacki tylko "Słowacki wielkim poetą był..." . To naprawdę ogromna różnica.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 12:54
                                                    Dla pewności zajrzałam do wyników PIRLS.

                                                    timssandpirls.bc.edu/pirls2011/downloads/P11_IR_Chapter5.pdf
                                                    Może porównaj sobie wielkość bibliotek szkolnych z wynikami ogólnymi?

                                                    Nie znalazłam niczego na temat lektur obowiązkowych. Przegapiłam?
                                          • jotde3 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 09:08
                                            menodo napisała:

                                            > Akurat umiejętność rozumienia tekstu pisanego mierzona w testach nie ma nic wsp
                                            > ólnego z zamiłowaniem do czytania czy liczbą przeczytanych książek; już bardzie
                                            > j skorelowana jest z ogólną "lewopółkulową" inteligencją racjonalną. Każda polo
                                            > nistka Ci to powie.

                                            może jakaś tam korelacje występuje . np ten co tekstu nie rozumie prawie wcale napewno nie bedzie miał zamiłowania do czytania , tak jak ślepy do obrazów wink
                                        • joa66 Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 09:34
                                          Gdzieś tam linkowałam badania PIRLS. Zauważcie, jak mały jest odsetek polskich dzieci, które osiągają maks umiejętności w rozumieniu tekstu. To nie jest klasyczna literatura wyższa, to są umiejętności poruszania się po słowie pisanym, po różnorodnych tekstach, także takich o wulkanach i wyśmiewanym tu Messim.

                                          Tylko zapomniałaś dodać, że początek całej edukacji w PL wygla troche inaczej (w tym wiek rozpoczynania szkoły), a patrząc długoterminowo -czyli badajac dzieci 15 letnie - okazuje się, że dzieci po polskich szkolach lepiej sobie z tym radzą. Może dlatego, że czytały cos więcej niż książeczki o Messim.

                                          Zapomniałaś tez dodać, że te badania nie pokazują koleracji między istnieniem lub nie listy lektur i wpływu tego faktu na czytanie. Równie dobrze można by napisać, że blondyni czytają lepiej, jeżeli w statystykach ujmiejmy cały świat. To Twoja nadinterpretacja.

                                          I nie wiem ile razy można powtarzać, że lektury nie przeszkadzają SWOBODNEMU WYBOROWI KSIĄŻKI.
                                    • jakw Re: Muminki,,:).. 09.10.13, 21:22
                                      joa66 napisała:

                                      > [i]to zawsze znajdzie się grupa osób, którym dana lektura wogóle nie pasuje. [/
                                      > i]
                                      >
                                      > Czy to wielki problem, że dziecko przeczyta (albo przeczyta się jemu, albo zoba
                                      > czy w teatrze, itd) kilka utworów na rok , które mu "nie pasują"?
                                      Dla MENu to problem. MEN wychodzi z założenia, że skoro młodzież nie czyta lektur to nie należy zmuszać i wywala lekturę z listy.

                                      > A co jak "nie pasuje" biologia, chemia czy historia?
                                      Takie problemy MEN też rozwiązuje za pomocą reformy w szkołach ponadgimnazjalnych...

                                      > p.s. powtarzam do znudzenia -likwidacja lektur nie zachęci dzieci do czytania.
                                      > Do tego są potrzebne dobre biblioteki, polityka czytelnicza szkoły, mądrzy nauc
                                      > zyciele. A kiedy to wszystko będzie - kilka lektur z klasyki literatury na pewn
                                      > o nie zaszkodzi, a może bardzo pomóc.
                                      Kiedy... Na wiosnę chyba była jakaś afera z likwidacją bibliotek czy mi się zdaje?

                                      --
                                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                                      • joa66 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 07:55
                                        Dla MENu to problem. MEN wychodzi z założenia, że skoro młodzież nie czyta lekt
                                        > ur to nie należy zmuszać i wywala lekturę z listy.
                                        >



                                        Moim zdaniem to nie urzędnicy MEN powinni układać listy lektur (nawet jeżeli są dumnie nazwani ekspertami) tylko międzyuczelniana komisja - np 3- 4 najlepsze wydziały polonistyki mogłyby wysłać po kilku swoich ekspertów.

                                        Taka komisja mogłaby się zbierać np co 10 lat.

                                        Kiedy... Na wiosnę chyba była jakaś afera z likwidacją bibliotek czy mi się zda
                                        > je


                                        Nie wiem kiedy ale nie widzę związku między lekturami a zamykaniem bibliotek smile Tzn jedno nie wpływa na drugie
                                      • olena.s Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 08:36
                                        Cóż, niech więc każdy pozostanie przy swoim.
                                        Wy wierzcie, że kurs historii literatury powinien obejmować dzieci wszesno-średnio podstawówkowe, bo jest to nieoceniony wkład systemu edukacji w zbudowanie rzesz zamiłowanych czytelników, ja zaś będę nadal wierzyć, że kluczem do powodzenia jest oferowanie dzieciom do wyboru rozmaitych książek i samodzielny wybór tytułów przez każde dziecko z osobna.
                                        Wy wierzcie, że najlepszą metodą jest obowiązkowa lektura do domu, ja będę wierzyć w swoje, czyli w tworzenie miejsca i czasu na czytanie w szkole, w kluby czytelnicze, i absolutny brak bryków.

                                        --
                                        Życie w Zatoce Perskiej
                                        • morekac Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 08:53
                                          A ja bym chciała wiedzieć, jak przymusowość bądź dobrowolność lektur przekłada się na zamiłowanie do czytelnictwa w wieku późniejszym. Bo w bardzo wielu krajach jednak czytają więcej książek na głowę niż w Polsce...
                                          U nas cały czas jest, że dzieci muszą to czy tamto (bo kanon narodowo-patriotyczny), a czytelnictwo cały czas spada.
                                          BTW: wczoraj czytałam w jakiejś gazecie typu 'metro' raporcik o tym, jak marnie jest z wykształceniem dorosłych Polaków. Gdzie im tam do 15-latków czy maturzystów. Jakaś tam część (spora) z ledwością osiąga poziom przeciętnego 10-latka w czytaniu ze zrozumieniem czy zadaniach matematycznych. Przestałam się dziwić, że są osoby, które nie są w stanie pomóc w nauce IV -klasiście...
                                          --
                                          -------------------------------------------------------------
                                          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                          • olena.s Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 09:07
                                            Z tej dyskuji wyciągnęłam wniosek, że bardzo popularne jest rozumienie czytania (zarówno na początkowym, jak na późniejszych etapach) jako uczestnictwa w kulturze, najchętniej - najwyższej z wysokich.
                                            I w tym sensie nie potrafię skomentować, bo nie znam żadnych danych.
                                            Natomiast z danych dotyczących czytelnictwa jako takiego (łącznie z poradnikiem łowienia ryb, harlekinem i teorią Feynmana) wynikałoby, że w Polsce czytelnictwo straszliwie siada zaraz po wyjściu ze szkołym i nawet 1/4 magistrów nie przeczytała w ostatnim roku ani jednej książki...
                                            Ale tak naprawdę trzeba by zrobić porównywalne badania, ja się z takimi nie zetknęłam. U nas pytano o liczbę książek i czytanie tekstów dłuższych niż 3 strony w ubiegłym roku, a w Stanach zadano pytanie, czy czytałeś książkę wczoraj. Nie do porównania, prawda?
                                            I nawet w kwestiach dziecięcego czytania: w anglosaskich państwach są bardzo precyzyjne mierniki rozwoju umiejętności czytelniczych, służące między innymi do łatwiejszego wybierania odpowiednich pozycji. U nas, o ile wiem, nie ma niczego podobnego, a nauczycielskie oceny na podstawie czytania na głos i nieszczęsnych lektur obowiązkowych też nie dadzą się wprost dopasować....

                                            Ni
                                            --
                                            Życie w Zatoce Perskiej
                                            • jotde3 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 09:50
                                              olena.s napisała:
                                              > Natomiast z danych dotyczących czytelnictwa jako takiego (łącznie z poradnikiem
                                              > łowienia ryb, harlekinem i teorią Feynmana) wynikałoby, że w Polsce czytelnict
                                              > wo straszliwie siada zaraz po wyjściu ze szkołym i nawet 1/4 magistrów nie prze
                                              > czytała w ostatnim roku ani jednej książki...

                                              widocznie dziś czytelnictwo jest dla wielu słabą rozrywką a traktowane jako praca nad sobą po studiach nieskutecznie przekłada sie inne efekty np. finansowe. rzycie często lepiej uczy niż ksiązki i siega sie po nie gdy są już niezbędne by np. poznać konieczne procedury na stanowisku które uzyskaliśmy dzięki temu że daliśmy szefowi wygrać w golfa wink

                                            • joa66 Czytanie dorosłych... 10.10.13, 10:15
                                              czytanie dorosłych to nie jest tylko bezpośrednia korelacja z typem nauczania.

                                              Dochodzą do tego czynniki takie jak koszt książki i na przykład cza spracy. Polacy podobno należą do najbardziej zapracowanych narodów (ilość godzin w pracy). Nie można tego pominąć rozmawiając o czytelnictwie.
                                            • morekac Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 18:05
                                              Na litość boską, kanon tak czasami wygląda. Przecież ostatnio był raban, że Sienkiewicza wycięli z lektur. A ograniczyli go tylko do jednej powieści historycznej, zamiast wszystkich...
                                              --
                                              -------------------------------------------------------------
                                              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                              • joa66 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 19:16
                                                Ale raczej nikt nie twierdzi, że ISTNIEJĄCA lista jest idealna. Obawiam się, że nie jest.

                                                Przede wszystkim dlatego, że przygotowują ją urzędasy a nie fachowcy.

                                                Chyba nie warto wylewać dziecka z kąpielą i z powodu wojenek obozów Sienkiewicza i Gombrowicza, w ogóle się pozbywać kanonu ze szkół.

                                                • morekac Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 19:36
                                                  Jestem za tym, żeby dzieci w pierwszych latach podstawówki czytały rzeczy niekonieczne wymyślone przez ekspertów... Ale żeby czytały i żeby to czytanie kojarzyło im się przyjemnie. Moje córki zaczytywały się w Dahlu, nawet ta z dysleksją, wolno czytająca. Bo to akurat były fajne. I najczęściej krótkie.
                                                  Młodsza, jako 10-latka, zaczytywała się w Christie... Z lektur szkolnych lubiła jednak jedynie Andersena i Tajemniczy ogród , starsza - Anię i też Tajemniczy ogród. Ale to akurat przeczytałam im zanim musiały to przeczytać...
                                                  Natomiast już od gimnazjum wypadałoby się zapoznawać z literaturą i jej historią w sposób systematyczny.
                                                  --
                                                  -------------------------------------------------------------
                                                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 19:44
                                                    Ale może Ty mi odpowiesz na pytanie w czym kilka lektur rocznie (dopasowanych trudnością i długoscią) przeszkadza w czytaniu tego co się lubi?
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 19:54
                                                    Na przykładzie. Klasa 1. Dzieci czytają same lub czyta nauczyciel:

                                                    Bajka Ezopa , bajka La Fontaine'a, wiersz Tuwima np Lokomotywa, 1-2 opowieśći z "Kotów w worku" Kopalińskiego, legenda regionalna, Mikołajek.

                                                    W jaki sposób to uniemożliwi lub zniechęci do czytania innych książek?


                                                  • olena.s Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 20:49
                                                    W ogóle trudno jest trafić nawet w zapotrzebowania/mozliwości własnego dziecka.
                                                    Moje dziecko na przykład - Harry Potter nie, bo straszny. Za to wszelkie historie z uchodźcami, internowaniami, wojnami, rewolucjami, gettem, emigracją - proszę bardzo. I prawa obywatelskie w USA, albo kontrastowo Maria Antonina, i wielka księżna Anastazja. Świś na tle Percy Jacksona. Kastnera Mania czy Ania tak, ale do mojej kochanej Nesbit kijem nie zagonić. Ani do klasycznych baśni, żadnych tam Andersenów. Za to felietony Talki o dzieciach - namiętnie. Tajemniczy Ogród też ok.
                                                    Dlatego ułożenie listy dla wszystkich dzieci jest zadaniem niewykonalnym.
                                                    --
                                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 21:10
                                                    Ale lektury nie muszą podobac się wszystkim dzieciom.

                                                    Równie dobrze możnaby zrezygnować z matematyki, bo niektórych to może zniechęcić do szkoły i nauki w ogóle.
                                                  • paszczakowna1 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 12:32
                                                    > Ale lektury nie muszą podobac się wszystkim dzieciom.

                                                    A po co czytać mają beletrystykę, która im się nie podoba? (Zakładam, że nie mówimy tu o "Encyklopedii zdrowia dla dzieci", tylko o fikcji literackiej.) Jakie unikatowe korzyści odniosą akurat z przeczytania (nielubianej) książki X, których by nie odniosły z przeczytania (lubianej) książki Y?

                                                    >
                                                    > Równie dobrze możnaby zrezygnować z matematyki, bo niektórych to może zniechęci
                                                    > ć do szkoły i nauki w ogóle.

                                                    Matematyka jest niezbędna w przyszłej edukacji, a w życiu codziennych się przydaje. W przeciwieństwie do niej, przeczytanie (nielubianego) załóżmy "Kubusia Puchatka" nie wniesie żadnej nowej jakości w stosunku do przeczytania (lubianego) załóżmy "Cudaczka Wyśmiewaczka". (Jeśli uważasz, że wniesie, powiedz nam jakie.) Chodzi o wyrobienie pewnej biegłości czytelniczej, a temu może służyć każda lektura. Chodzi też o wyrobienie przekonania, że czytanie jest fajne, a temu już może posłużyć tylko lektura lubiana. Dzieci w szkole podstawowej, a już na pewno w klasach 1-3 powinny czytać cokolwiek, byle by czytały - nawet jeśli to ma być komiks "Scooby-doo na Hawajach".
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 13:00
                                                    Po co uczyć historii? W życiu 'codziennym" przydaje się tak samo jak Kubuś Puchatek.

                                                    W jaki sposób (Boże, ile razy ja już zadałam to pytanie i nikt nie odpowiedział) fakt, bajka Ezopa wpłynie na niechęć do czytania w ogóle?

                                                    Postaram się krótko wytłumaczyć w punktach:

                                                    -Szkoła jest miejscem wyrównywania szans
                                                    -opieram się na wierze, że nawet pobieżna znajomość kultury (polskiej, tzw zachodniej, która jest też naszą kulturą, światowej) jest CENNA - jeżeli ktoś uważa inaczej i twierdzi, że jakiekolwiek pojęcie o tym kim był Skakespeare jest całkowicie zbędna, to wkraczamy na w inną dyskusję.
                                                    -Nie da się wskoczyć w "Hamleta" mając za sobą tylko zyciorys Messiego w wersji komiksowej, dlatego wprowadzanie w kanon, powinno się zacząc odpowiednio wcześniej - na materiałach dostosowanych do umiejętności dzieci (czyli na przykład tekst pisany językiem trudnym dla dzieci powinien byc odpowienio krótki).
                                                    -Zadajmy sobie pytanie- w czym Hamlet jest ważniejszy od Kubusia Puchatka. Może wywalić obie książki.
                                                    -obecna lista lektur nie jest dobra ponieważ nie jest przygotowywana przez PRAWDZIWYCH ekspertów tylko urzędników
                                                    -Nie należy mylić kanonu/klasyki z sposobem nauczania/egzaminowania literatury



                                                  • paszczakowna1 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 16:37
                                                    Na pytanie moje nie odpowiedziałaś. Tym niemniej, postaram się odpowiedzieć na twoje.

                                                    > W jaki sposób (Boże, ile razy ja już zadałam to pytanie i nikt nie odpowiedział
                                                    > ) fakt, bajka Ezopa wpłynie na niechęć do czytania w ogóle?

                                                    W bardzo prosty sposób. (Zakładając, że przez "bajkę Ezopa" rozumiesz utwór Krasickiego lub Mickiewicza.) Jeśli dziecko słabo czytające (czyli nie mające pewności, czy dane słowo czy zdanie czyta prawidłowo, nawet jeśli powinno mu być znane) będzie musiało przeczytać tekst, w którym na dodatek pokaźna część wyrazów jest mu nie znana, z tekstu nic nie zrozumie mimo włożonego w to wysiłku i totalnie się zniechęci. (A już na pewno nie będzie przekonane, że czytanie jest fajne.) Ponadto, bajki Ezopa nie są tekstami przeznaczonymi dla dzieci i wcale nie jestem przekonana, czy nawet sprawnie czytające dziecko jest w stanie poprawnie odkodować przesłanie (i czy akurat powinno je odkodowywać, ale to inna sprawa).

                                                    Natomiast nie mam nic przeciwko temu, by trudne nawet teksty (byle nie za długie) czytane były przez nauczyciela czy panią na świetlicy.

                                                    > -Szkoła jest miejscem wyrównywania szans
                                                    > -opieram się na wierze, że nawet pobieżna znajomość kultury (polskiej, tzw zach
                                                    > odniej, która jest też naszą kulturą, światowej) jest CENNA - jeżeli ktoś uważa
                                                    > inaczej i twierdzi, że jakiekolwiek pojęcie o tym kim był Skakespeare jest cał
                                                    > kowicie zbędna, to wkraczamy na w inną dyskusję.
                                                    > -Nie da się wskoczyć w "Hamleta" mając za sobą tylko zyciorys Messiego w wersji
                                                    > komiksowej, dlatego wprowadzanie w kanon, powinno się zacząc odpowiednio wcześ
                                                    > niej - na materiałach dostosowanych do umiejętności dzieci (czyli na przykład t
                                                    > ekst pisany językiem trudnym dla dzieci powinien byc odpowienio krótki).

                                                    A skąd tu się wziął "kanon" (i "Hamlet")? Jakie pozycje przeznaczone dla przedziału wiekowego 7-12 lat uważasz za "kanon", w który dziecko należy koniecznie "wprowadzać" i dlaczego właśnie te? Czy przeczytanie "Kubusia Puchatka" (czy "Cudaczka Wyśmiewaczka", czy innej książki X) w wieku lat ośmiu niezbędne jest do przeczytania "Hamleta"? (Nb, "Hamlet" nie do czytania jest, to jest sztuka, to się oglądać powinno.)

                                                    > -Nie należy mylić kanonu/klasyki z sposobem nauczania/egzaminowania literatury

                                                    Zdanie niezrozumiale. Nie należy również mylić sera z przepisem na sernik.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 18:39
                                                    . Na pytanie moje nie odpowiedziałaś.

                                                    Odpowiedziałam. W punktach.

                                                    Pisząc o Ezopie miałam na myśli np to:

                                                    pozarozkladem.blogspot.com/2011/11/bajki-ezop.html
                                                    Ale nawet jeżeli pierwszoklasista dostanie KRÓTKI utwór , z którego połowy słów nie rozumie, cóż za problem, żeby dzieci zaczęły od zaznaczenia słów, które nie znają, a potem np usiłowały się wspólnie domyślić co ono znaczy?

                                                    Natomiast nie mam nic przeciwko temu, by trudne nawet teksty (byle nie za długi
                                                    > e) czytane były przez nauczyciela czy panią na świetlicy.


                                                    Ja też. I wielokrotnie o tym wspominałam.

                                                    Nie należy również mylić sera z przepisem na sernik.

                                                    Myślałam, że to oczywiste, ale napiszę jaśniej. To, że nauczyciel pyta o jedynie słuszną interpretację utworu, nie oznacza, że sam utwór jest zły lub szkodliwy.

                                                    I przechodzimy do KANONU. Kanon literatury to krótko mówiąc i moim zdaniem to dorobek literacki danego społeczeństwa (szeroko rozumianego) do którego należą utwory, które są charakterystyczne dla danej epoki/nurtu, zainspirowały przyszłych twórców , nie tylko literackich, są niezbędne dla zrozumienia późniejszej literatury (kultury), przetrwały próbę czasu, poruszające problemy uniwersalne , ale też takie ( w mniejszym stopniu) poruszające problemy lokalne.

                                                    Znajomość kanonu ułatwia komunikację, jest dobrą bazą do nauki krytycznego myślenia (tego drugiego bardzo trudno uczyć kiedy każdy uczeń czyta coś innego). Przygotowuje do pracy z RÓŻNYMI tekstami w przyszłości, nawet tymi "nudnymi" i "trudnym językiem pisanych".

                                                    A moim zdaniem szkoła podstawowa powinna KAŻDEGO ucznia, nawet ze slumsów, od początku traktować jak przyszłego studenta, nawet jeżeli 3/4 z nich nimi nie zostanie.


                                                    p.s. Nie każdy może zobaczyć sztukę, niektórzy muszą ją przeczytać, ale Hamlet jest tu tylko przykładem. Możemy go zamienić na Lalkę, Ferdydurke czy Małego Księcia.
                                                  • paszczakowna1 Re: Muminki,,:).. 14.10.13, 17:19
                                                    > Ale nawet jeżeli pierwszoklasista dostanie KRÓTKI utwór , z którego połowy słó
                                                    > w nie rozumie, cóż za problem, żeby dzieci zaczęły od zaznaczenia słów, które n
                                                    > ie znają, a potem np usiłowały się wspólnie domyślić co ono znaczy?

                                                    Zapewne niewielki problem, zakładając, że dziecko w ogóle umie w stopniu wystarczającym czytać. Tyle że nie ma to absolutnie nic wspólnego z czerpaniem przyjemności z lektury.

                                                    > I przechodzimy do KANONU. Kanon literatury to krótko mówiąc i moim zdaniem to
                                                    > dorobek literacki danego społeczeństwa (szeroko rozumianego) do którego należą
                                                    > utwory, które są charakterystyczne dla danej epoki/nurtu, zainspirowały przyszł
                                                    > ych twórców , nie tylko literackich, są niezbędne dla zrozumienia późniejszej l
                                                    > iteratury (kultury), przetrwały próbę czasu, poruszające problemy uniwersalne ,
                                                    > ale też takie ( w mniejszym stopniu) poruszające problemy lokalne.
                                                    >
                                                    > Znajomość kanonu ułatwia komunikację, jest dobrą bazą do nauki krytycznego myśl
                                                    > enia (tego drugiego bardzo trudno uczyć kiedy każdy uczeń czyta coś innego). Pr
                                                    > zygotowuje do pracy z RÓŻNYMI tekstami w przyszłości, nawet tymi "nudnymi" i "t
                                                    > rudnym językiem pisanych".

                                                    Owszem, ja wiem, co to jest kanon literacki i bynajmniej nie neguję istnienia czegoś takiego. Ja się pytam, jakie pozycje przeznaczone dla przedziału wiekowego 7-12 lat uważasz za "kanon", w który dziecko należy koniecznie "wprowadzać" i dlaczego właśnie te?

                                                    > A moim zdaniem szkoła podstawowa powinna KAŻDEGO ucznia, nawet ze slumsów, od p
                                                    > oczątku traktować jak przyszłego studenta, nawet jeżeli 3/4 z nich nimi nie zos
                                                    > tanie.

                                                    Tylko tego "ucznia ze slamsów" należy najpierw nauczyć biegle czytać i przekonać, że czytanie jest fajne, a zaznajamiać z kanonem później. Zmuszanie wszystkich dzieci (o różnych gustach, na różnym poziomie czytelniczym) do czytania tego samego temu celowi nie służy.

                                                    Moja córka czyta chętnie i właśnie głównie klasykę dla dzieci. Tym niemniej, "Kubuś Puchatek" (lektura) akurat jej nie podszedł. Niezbyt się jej podoba (za jedyną znośną postać uznała Kłapouchego wink ). Owszem, przeczytała. Owszem, nie boję się, że jej zaszkodzi. Tyle że one wie już od kilku lat, że czytanie jest fajne. Teraz podstaw sobie ucznia, dla którego ten "Kubuś Puchatek" jest jedynym zetknięciem z literaturą. Przekona się, że czytanie jest fajne? Jakim sposobem, skoro książki są nudne i głupie, a czytać je trzeba, bo pani tak każe?
                                                  • olena.s Re: Muminki,,:).. 14.10.13, 18:28
                                                    > Tylko tego "ucznia ze slamsów" należy najpierw nauczyć biegle czytać i przekona
                                                    > ć, że czytanie jest fajne, a zaznajamiać z kanonem później. Zmuszanie wszystkic
                                                    > h dzieci (o różnych gustach, na różnym poziomie czytelniczym) do czytania tego
                                                    > samego temu celowi nie służy.

                                                    Otóż to.
                                                    Dyskusja nie dotyczy tego, co nauczycielka czyta dzieciom w szkole, ale tego, co dzieci mają przeczytać w domu. Samodzielnie - lub ostatecznie z pomocą rodziców. Którzy pomogą, lub nie. I zostaje taki sylabizujący 7 - 8 latek, przedzierający się przez obowiązkowe dzieło. Naprawdę warto? Naprawdę, to jest najlepsza droga?
                                                    --
                                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 15.10.13, 12:34
                                                    Dyskusja nie dotyczy tego, co nauczycielka czyta dzieciom w szkole, ale tego, co dzieci mają przeczytać w domu


                                                    Nie z mojej strony. Wielokrotnie powtarzałam, że niektóre pozycje (trudniejsze, dłuższe) może/powinien czytać nauczyciel.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 15.10.13, 12:32
                                                    Znowu muszę się powtarzać..
                                                    GDZIE napisałam, że dzieci, które nie potrafią czytać muszą czytać samodzielnie?

                                                    I w jaki sposó Ezop (btw - co masz na myśli pisząc o oryginale?) lub cokolwiek innego z kanonu w ilości 4-5 utworów na rok przeszkadza w swobodnym czytaniu innych pozycji?

                                                    Co do kanonu- ja to mogę mieć swoje osobiste upodobania i opinie. Kanon powinien byc ustalany przez ekspertów (nie urzędników) i być analizowany co np 10 lat.
                                                  • menodo Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 18:41
                                                    Ponadto, bajki Ezopa nie są tekstami przeznaczonymi dla dzieci i wcale nie jestem przekonana, czy nawet sprawnie czytające dziecko jest w stanie poprawnie odkodować przesłanie (i czy akurat powinno je odkodowywać, ale to inna sprawa). "

                                                    O matko bosko, bajki Ezopa nie są przeznaczone dla dzieci w wieku szkolnym???? Ja swoim dzieciom czytałam te bajki, kiedy były w przedszkolu! Bardzo mądre, inspirujące do ciekawych, rozwijających rozmów z dziećmi.
                                                    www.empik.com/bajki-ezopa-przewozniak-marcin,prod410256,ksiazka-p
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 18:50
                                                    Podobne pytania często padają w przypadku utworów, które są też odpowiednie dla dorosłych i często dla nich kiedyś powstały. Z drugiej strony trudno oczekiwać, żeby Ezop , żeby Ezop pisał dla masowego czytelnika dziecięcego.
                                                  • paszczakowna1 Re: Muminki,,:).. 14.10.13, 17:06
                                                    > Ponadto, bajki Ezopa nie są tekstami przeznaczonymi dla dzieci i wcale nie jest
                                                    > em przekonana, czy nawet sprawnie czytające dziecko jest w stanie poprawnie odk
                                                    > odować przesłanie (i czy akurat powinno je odkodowywać, ale to inna sprawa). "
                                                    >
                                                    > O matko bosko, bajki Ezopa nie są przeznaczone dla dzieci w wieku szkolnym????
                                                    > Ja swoim dzieciom czytałam te bajki, kiedy były w przedszkolu! Bardzo mądre, in
                                                    > spirujące do ciekawych, rozwijających rozmów z dziećmi.
                                                    > rel="nofollow">www.empik.com/bajki-ezopa-przewozniak-marcin,prod410256,ksiazka-p

                                                    Nieporozumienie. Współczesne przeróbki bajek Ezopa dla dzieci są (jak sama nazwa wskazuje) dla dzieci, na tej samej zasadzie, na jakiej przeróbka dla dzieci oparta na "Podróżach Guliwera" też jest (jak sama nazwa wskazuje) dla dzieci. Jako że jednak słyszymy tu o "kanonie" założyłam, że mowa tu o utworach zaliczanych do klasyki i zbliżonych do oryginalnych. Może jestem ekscentryczna, ale np. bajki "Wilk i jagnię" niekoniecznie serwowałabym siedmiolatkom, bo reakcje mogą być różne.
                                                  • menodo Re: Muminki,,:).. 14.10.13, 21:37
                                                    Współczesne przeróbki bajek Ezopa dla dzieci są (jak sama nazw
                                                    > a wskazuje) dla dzieci, na tej samej zasadzie, na jakiej przeróbka dla dzieci o
                                                    > parta na "Podróżach Guliwera" też jest (jak sama nazwa wskazuje) dla dzieci. "

                                                    Są różne "przeróbki", są też różne bajki - nadal jednak będę się upierać, że dzieciom od najmłodszych lat należy pokazywać, czym jest literatura.
                                                    Niektóre dzieci - Twoje czy moje - mają to szczęście, że zadbali o to rodzice. Ale większość nie ma takiego szczęścia i tu pojawia się rola szkoły i jej misja wyrównywania szans edukacyjnych.
                                                    Gdzieś na początku wątku napisałam - jak to robiła polonistka z rejonowego, bardzo przeciętnego publicznego gimnazjum, do którego chodziła moja córka.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 15.10.13, 12:36
                                                    nadal jednak będę się upierać, że dzieciom od najmłodszych lat należy pokazywać, czym jest literatura.
                                                    Niektóre dzieci - Twoje czy moje - mają to szczęście, że zadbali o to rodzice. Ale większość nie ma takiego szczęścia i tu pojawia się rola szkoły i jej misja wyrównywania szans edukacyjnyc


                                                    No właśnie.
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 18:58
                                                    I kolejna sprawa. Jeżeli dzieci skrzywdzimy już jedną bajką z zalinkowanego Ezopa, to oczywiście wszystko stracone?

                                                    Nie ma sensu stwarzać porządnych bibliotek szkolnych ani lekcji bibliotecznych , tak?

                                                    Bo ja naiwnie myślałam, że każda (przynajmniej prawie) szkoła może mieć bibliotekę bogatą nie tylko w klasykę , ale i różne różności. Jeżeli nie ma pieniędzy, żeby je kupić, to można robić zbiórki. Na przykład wśród samych uczniów szkoły, a jeżeli szkoła jest w małej wsi, szukając szkoł partnerskich w całym kraju. Wiele osób pozbywa się książek, na które już nie ma miejsca w domu. Każdą bibliotekę można zamienić w miejsce bardzo przyjazne. Każda może mieć stronę internetową, na której uczniowie polecają swoje ulubione książki. Każda klasa może mieć 1 lekcję biblioteczną w tygodniu. Każdy nauczyciel może znaleźc sposoby na docenienie swobodnych lektur uczniów.

                                                    Ale oczywiście, to nie pomoże. Umarł w butach. Przeczytał Ezopa, przeczytano mu Kubusia Puchatka i już nigdy się z tego nie otrząśnie.
                                                  • olena.s Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 13:56
                                                    Otóż to.
                                                    W ogóle w niektórych systemach edukacyjnych - na pewno w brytyjskim, na pewno w amerykańskim - istnieje kategoria 'czytanie dla przyjemności', czyli lektura, którą zajmujemy się dobrowolnie, poza obowiązkami w wolnym czasie, i z powodów innych niż korzyści zawodowe czy edukacyjne. I to właśnie owo czytanie dla przyjemności determinuje późniejszy ludzki udział w kulturze, poziom partycypacji społecznej, poziom empatii i ogólnie rozumienia zarówno świata zewnętrznego jak i motywacji innych ludzi czy innych cywilizacji.

                                                    A jak do tego doprowadzić? Co zrobić, żeby pięcioletni Zyzio czytał dla przyjemności mimo, że jego rodzice niekoniecznie oddają się tej zbożnej rozrywce? Badania twierdzą, że jest jeden kluczowy czynnik, decydujący o tym, że dziecko przeczyta książkę - jest nim samodzielny wybór. Co kłóci się z wyborem narzuconym, czy narzucać będzie nauczyciel czy dowolny inny ekspert. Dlatego właśnie jestem tak bardzo przeciwna narzucaniu tytułów - nawet najlepszych. I dlatego właśnie tak ciekawią mnie wszelkie działania szkolne, zmierzające do subtelnego popychania Zyzia tak, by zaczął wybierać.
                                                    --
                                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                                  • joa66 Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 14:01
                                                    Param param....

                                                    I dlatego właśnie
                                                    > tak ciekawią mnie wszelkie działania szkolne, zmierzające do subtelnego popych
                                                    > ania Zyzia tak, by zaczął wybierać
                                                    .


                                                    Co przeszkadza przeprowadzac te działania po przeczytaniu (samodzilenym lub nauczyciela) jednej basni Andersena, nawet jeżeli nie każdemu dziecku się podoba ?

                                                    Nie martwcie się , kiedys się poddam i nie będę uparcie powtarzac tego pytania, na które nikt nie chce odpowiedziećwink big_grin
                                                  • menodo Re: Muminki,,:).. 11.10.13, 16:20
                                                    No bo prawda jest taka , że jedno nie przeszkadza drugiemu i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie brnął w zaprzeczanie, ale Olena nie może Ci tego przyznać - bo wyszłoby na to, że jej wywody są wewnętrznie sprzeczne big_grin
                                                  • jotde3 Re: Muminki,,:).. 14.10.13, 09:55
                                                    paszczakowna1 napisała:
                                                    Chodzi o wyrobienie pewnej biegłości czytelniczej, a temu może służyć każda
                                                    > lektura.

                                                    jak najbardziej tylko ze trudno potem omawiać na lekcji ksiażke jak każdy przeczyta inną .
                                                    czy omawiane jest potrzebne ? może nie ? może starczył by ogromny zestaw lektór a którymi byłby ogromny zestaw testów sprawdzajacych znajomośc treści.
                                                    póki jednak tego nie ma to ... smile inna sprawa dobór tych lektór obowiązkowych ich język powinien być współczesny raczej a kniżki typu "pan tadeusz " to na literaturoznawstwie .

                                                    Chodzi też o wyrobienie przekonania, że czytanie jest fajne, a temu ju
                                                    > ż może posłużyć tylko lektura lubiana.

                                                    ale to zbyteczne , jak fajne to człowiek sam znajdzie droge .
                                                  • olena.s Re: Muminki,,:).. 14.10.13, 18:12
                                                    ale to zbyteczne , jak fajne to człowiek sam znajdzie droge .
                                                    No nieprawda.
                                                    Kompletna.
                                                    Mnóstwo rzeczy jest fajnych - chodzenie po wysokich górach, sutasz, szkice węglem, logika, hodowanie kotów rasowych - a jednak nie wszyscy znajdują drogę.
                                                    A czytanie jest czynnością podstawową, jeżeli ktoś drogi nie znajdzie, to będzie cała masa szkód, jakie potencjalnie poniesie.
                                                    Więc warto znajdowanie drogi ułatwiać z całej siły, nawet jeżeli (o zgrozo! o wstydzie!) w efekcie dzieci nie zapoznają się z bajkami Ezopa.
                                                    --
                                                    Życie w Zatoce Perskiej
                                                  • jotde3 Re: Muminki,,:).. 15.10.13, 09:53
                                                    olena.s napisała:

                                                    > ale to zbyteczne , jak fajne to człowiek sam znajdzie droge .
                                                    > No nieprawda.
                                                    > Kompletna.

                                                    to takie uproszczonko było . znajdzie droge jak go w szkole nauczą czytać ,pokazą bibliteke i trafi chociaż na jedną fajną lekture . czyli jest to wystarczająco wystymulowane .

                                                    > A czytanie jest czynnością podstawową, jeżeli ktoś drogi nie znajdzie, to będzi
                                                    > e cała masa szkód, jakie potencjalnie poniesie.

                                                    etam. jak jest ciekawy to znajdzie ksiązki (fora smile które ta jego ciekawość zaspokoją a jak nie to bedzie czytał harlekina a to taka rozrywka ja wszystko inne np tv .

                                          • menodo Re: Muminki,,:).. 10.10.13, 10:14
                                            morekac napisała:

                                            > A ja bym chciała wiedzieć, jak przymusowość bądź dobrowolność lektur przekłada
                                            > się na zamiłowanie do czytelnictwa w wieku późniejszym. Bo w bardzo wielu kraja
                                            > ch jednak czytają więcej książek na głowę niż w Polsce... "

                                            Ja z kolei zastanawiam się, czy zamiłowanie do czytania książek jest - samo w sobie - jakąś szczególną wartością, o którą należy bezwzględnie, bezwarunkowo walczyć. Nie rozumiem na przykład - na czym polega wyższość czytania bestsellerów Danielle Steel nad oglądaniem brazylijskich seriali? Jedno i drugie jest przecież zwyczajną rozrywką.
                                            I szczerze powiem, że gdyby moje dzieci wyniosły ze szkoły zamiłowanie do grafomańskich powieścideł - wolałabym, aby w ogóle nie czytały. Na szczęście miały świetne polonistki big_grin