Dodaj do ulubionych

Testy PISA

03.12.13, 12:09
Oczywiście maksiu powie, że te testy to dnowink
wyborcza.pl/1,75478,15064902,Polscy_uczniowie_w_swiatowej_czolowce__Sa_wyniki_bada.html#MT
--
mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
Edytor zaawansowany
  • joa66 03.12.13, 12:24
    wyborcza.pl/1,76842,14449714,Tylko_kilka_krajow_na_swiecie_uczy_dzieci_myslec_.html
  • bafraga 03.12.13, 12:50
    Z krajów europejskich to: Lichtenstein, Szwajcaria, Holandia, Estonia, Finlandia, Polska.

    Z pośród nich Finlandia, Estonia i Polska, to kraje, w których do szkoły idą "niestety dopiero"
    7-latki i jak widać duuuużo tracą wink
  • maksimum 03.12.13, 12:57
    en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
    Do was po prostu nie dociera,ze kazdy kraj wybiera sam szkoly,ktore maja byc testowane.

    "To fulfill OECD requirements, each country must draw a sample of at least 5,000 students"

    I to nawet nie szkoly ale uczniow,ktorzy maja byc testowani.

    No wiec w Polsce wybiera sie takich uczniow na ktorych mozna liczyc ze spisza sie dobrze i wtedy Tusk podziekuje w oficjalnym przemowieniu wszystkim nauczycielom i calemu MEN.

    W USA wybiera sie slabe szkoly i slabych uczniow by zmusic rzad do wydawania wiecej pieniedzy na edukacje.

    No i w Polsce panuje ogolna radocha wsrod mamusiek niezorientowanych w temacie i zaraz beda przyklady ze UJOT jest lepszy od Harvardu.
  • maksimum 03.12.13, 13:10
    Przecietny Polak a juz w szczegolnosci mamuska forumowa sa za malo rozgarnieci by przeczytac po angielsku jak dokonowany jest wybor uczniow do egzaminow PISA,bo polskie tlumaczenie tej angielskiej strony tego nie zawiera.

    en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
    Tam gdzie po angielsku jest "Sampling" w polskiej wersji zostalo to usuniete,by proste mamuski forumowe nie mogly zakumac o jaki wielki kant to chodzi.

    pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)
    W sumie o to chodzi by Tusk plomienne przemowienie wyglosil w ramach propagandy sukcesu o doskonalym szkolnictwie w Polsce i beznadziejnym w USA.
  • fogito 03.12.13, 13:17
    maksimum napisał:

    > Przecietny Polak a juz w szczegolnosci mamuska forumowa sa za malo rozgarnieci
    > by przeczytac po angielsku jak dokonowany jest wybor uczniow do egzaminow PISA,
    > bo polskie tlumaczenie tej angielskiej strony tego nie zawiera.
    >

    Czytam i czytam po angielsku i wychodzi mi, że wszędzie taki sam sampling. A biedne USA kiepściutko.

  • maksimum 03.12.13, 13:20
    fogito napisała:

    > Czytam i czytam po angielsku i wychodzi mi, że wszędzie taki sam sampling. A bi
    > edne USA kiepściutko.

    Nie badz glupi i napisz otwarcie ze kazdy kraj sam wybiera uczniow,ktorzy maja byc testowani.
  • fogito 03.12.13, 13:26
    maksimum napisał:

    > fogito napisała:
    >
    > > Czytam i czytam po angielsku i wychodzi mi, że wszędzie taki sam sampling
    > . A bi
    > > edne USA kiepściutko.
    >
    > Nie badz glupi i napisz otwarcie ze kazdy kraj sam wybiera uczniow,ktorzy maja
    > byc testowani.

    Rozmowa jak z przedszkolakiem... Oczywiście, ale nigdzie nie jest napisane, że USA wybiera najgorszych uczniów z najgorszych szkół - jak usiłujesz tutaj błędnie wykazać.
  • maksimum 03.12.13, 13:50
    fogito napisała:

    > > Nie badz glupi i napisz otwarcie ze kazdy kraj sam wybiera uczniow,ktorzy
    > maja byc testowani.
    >
    > Rozmowa jak z przedszkolakiem... Oczywiście, ale nigdzie nie jest napisane, że
    > USA wybiera najgorszych uczniów z najgorszych szkół - jak usiłujesz tutaj błędn
    > ie wykazać.

    Bo to nie moze byc nigdzie napisane,bo wtedy zamuleni w Polsce nie mieliby sie z czego cieszyc,a Tusk nie wyglaszalby plomiennych kazan jaka to oswiata w Polsce jest genialna i zdezorientowane mamcie nie zachwycalyby sie nad swoimi pociechami,ktore sa rzekomo najlepsze na swiecie.

    Zaczniej troche myslec LOGICZNIE.
    Tam gdzie sa najlepsze licea -tam sa najlepsze uczelnie na swiecie.
    Ja wiem,ze ty tej prostej zaleznosci w zyciu nie zakumasz,to moze naucz sie tego na pamiec,tak jak to robia uczniowie w polskich szkolach.
  • fogito 03.12.13, 14:02
    maksimum napisał:

    >
    > Bo to nie moze byc nigdzie napisane

    Bo to nie ma miejsca poza twoim umysłem.

    ,bo wtedy zamuleni w Polsce nie mieliby sie
    > z czego cieszyc,a Tusk nie wyglaszalby plomiennych kazan jaka to oswiata w Pols
    > ce jest genialna i zdezorientowane mamcie nie zachwycalyby sie nad swoimi pocie
    > chami,ktore sa rzekomo najlepsze na swiecie.

    poza tobą nikt się tym nie ekscytuje.

    >
    > Zaczniej troche myslec LOGICZNIE.

    Nie mogę, bo nie zrozumiałabym wtedy twojej spiskowej teorii dziejów big_grin
  • maksimum 03.12.13, 14:10
    fogito napisała:

    > poza tobą nikt się tym nie ekscytuje.

    W kazdej gazecie w Polsce jest to 1-szej stronie i Tusk juz sie plomienne wypowiedzial na ten temat.

    > > Zaczniej troche myslec LOGICZNIE.
    >
    > Nie mogę, bo nie zrozumiałabym wtedy twojej spiskowej teorii dziejów big_grin

    Moja teoria spiskowa glosi,ze tam gdzie sa najlepsze szkoly sa rowniez najlepsze uczelnie.


  • fogito 03.12.13, 13:13
    maksimum napisał:

    > W USA wybiera sie slabe szkoly i slabych uczniow by zmusic rzad do wydawania wi
    > ecej pieniedzy na edukacje.
    >

    big_grin A gdzieś ty to wyczytał? Masz bujną wyobraźnię wink

    > No i w Polsce panuje ogolna radocha wsrod mamusiek niezorientowanych w temacie
    > i zaraz beda przyklady ze UJOT jest lepszy od Harvardu.

    Nie o uczelnie wyższe tu chodzi.
  • maksimum 03.12.13, 13:18
    fogito napisała:

    > maksimum napisał:
    >
    > > W USA wybiera sie slabe szkoly i slabych uczniow by zmusic rzad do wydawa
    > nia wiecej pieniedzy na edukacje.
    > >
    >
    > big_grin A gdzieś ty to wyczytał? Masz bujną wyobraźnię wink

    To jest normalna taktyka w USA i w czasie zimnej wojny bylo to samo.
    Rosjanie wyprzedzaja USA w zbrojeniach,wiec trzeba przeznaczyc wiecej pieniedzy na zbrojenia.
    Teraz Chinczycy wyprzedzaja nas w czymstam,wiec trzeba przeznaczyc wiecej pieniedzy na costam.

    > > No i w Polsce panuje ogolna radocha wsrod mamusiek niezorientowanych w te
    > macie i zaraz beda przyklady ze UJOT jest lepszy od Harvardu.
    >
    > Nie o uczelnie wyższe tu chodzi.

    A ty jestes z tych malo rozgarnietych,ktory nie potrafi wywnioskowac,ze najlepsze uczelnie sa tam gdzie sa najlepsze licea????
  • fogito 03.12.13, 13:25
    maksimum napisał:


    >
    > To jest normalna taktyka w USA i w czasie zimnej wojny bylo to samo.

    smile To jest teoria wyssana z palca przez sfrustrowanego tatusia forumowego.

    > Rosjanie wyprzedzaja USA w zbrojeniach,wiec trzeba przeznaczyc wiecej pieniedzy
    > na zbrojenia.
    > Teraz Chinczycy wyprzedzaja nas w czymstam,wiec trzeba przeznaczyc wiecej pieni
    > edzy na costam.

    A leki brałeś dzisiaj...

    > A ty jestes z tych malo rozgarnietych,ktory nie potrafi wywnioskowac,ze najleps
    > ze uczelnie sa tam gdzie sa najlepsze licea????

    A ty jesteś z tych chamów, co nie umieją nic powiedzieć bez chamskich tekstów?

    Gdyby licea były takie dobre, to wynik pisa byłby lepszy. Sztandarowe uczelnie USA to masa imigrantów i masa wpompowanych pieniędzy oraz wyselekcjonowani uczniowie lokalni. W skali tak wielkiego kraju to kropla w morzu. Bo większość to jednak marny poziom i zero perspektyw na naukę.
  • maksimum 03.12.13, 13:45
    fogito napisała:

    > > A ty jestes z tych malo rozgarnietych,ktory nie potrafi wywnioskowac,ze n
    > ajlepsze uczelnie sa tam gdzie sa najlepsze licea????
    >
    > A ty jesteś z tych chamów, co nie umieją nic powiedzieć bez chamskich tekstów?

    Jak jestes na tyle nierozgarniety,ze nie potrafisz prostych rzeczy sam zakumac,to ktos ci musi wylozyc kawe na lawe.

    > Gdyby licea były takie dobre, to wynik pisa byłby lepszy. Sztandarowe uczelnie
    > USA to masa imigrantów i masa wpompowanych pieniędzy oraz wyselekcjonowani uczn
    > iowie lokalni.

    Tak glupio gadasz,ze tego nie da sie czytac.
    Na zadnej uczelni w USA nie ma wiecej niz 10% imigrantow.

    > W skali tak wielkiego kraju to kropla w morzu. Bo większość to j
    > ednak marny poziom i zero perspektyw na naukę.

    I wszystkie Noble plyna do USA,a w Polsce absolwent wyzszej uczelni ledwo duka po angielsku.
  • fogito 03.12.13, 14:07
    maksimum napisał:

    > fogito napisała:
    >
    > >
    >
    > Jak jestes na tyle nierozgarniety,ze nie potrafisz prostych rzeczy sam zakumac,
    > to ktos ci musi wylozyc kawe na lawe.

    Nierozgarnięty to ty jesteś. Jakieś bzdury wypisujesz i jeszcze dobudowujesz do nich teorie z księżyca.

    >

    > Tak glupio gadasz,ze tego nie da sie czytac.

    To nie czytaj. I tak nie zrozumiesz.

    > Na zadnej uczelni w USA nie ma wiecej niz 10% imigrantow.

    Tak. Bardzo zdolnych imigrantów. Plus wyselekcjonowani lokalsi.


    > I wszystkie Noble plyna do USA,a w Polsce absolwent wyzszej uczelni ledwo duka
    > po angielsku.

    Nagroda Nobla nie jest dawana powszechnie, więc są to wyselekcjonowane jednostki z wyselekcjonowanych uczelni. PISA pokazuje ogólny stan nauki w kraju i ten jest po prostu mierny. Tego nie zmienisz swoim podskakiwaniem.
    Polacy posługuja sie językami obcymi o wiele lepiej niż Amerykanie, więc nie wiem do kogo pijesz.
  • jakw 03.12.13, 22:06
    fogito napisała:
    >
    > Nagroda Nobla nie jest dawana powszechnie, więc są to wyselekcjonowane jednostk
    > i z wyselekcjonowanych uczelni.
    Tyle że u nas chyba żadna uczelnia nie zdobyła Nobla. Jedyne naukowe Noble to Maria S-C wypracowała w Paryżu przeszło 100 lat temu. Reszta naszych Nobli to działalności pozanaukowe.
    >PISA pokazuje ogólny stan nauki w kraju i ten jest po prostu mierny.
    PISA raczej pokazuje stan edukacji powszechnej.

    > Polacy posługuja sie językami obcymi o wiele lepiej niż Amerykanie, więc nie wi
    > em do kogo pijesz.
    Niemniej angielskim zasadniczo lepiej posługują się Amerykanie wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 04.12.13, 02:37
    jakw napisała:

    > fogito napisała:

    > > Polacy posługuja sie językami obcymi o wiele lepiej niż Amerykanie, więc
    > nie wiem do kogo pijesz.

    Skad ci taka glupota do glowy przyszla.
    Czesc Polakow tych lepiej wyksztaconych duka troche w obcym jezyku a w USA jest miliony ludzi dwujezycznych,znajacych perfekt hiszpanski,francuski czy niemiecki,ze o polskim i rosyjskim nie wspomne.
    Mieszkam w okolicy gdzie jest duzo Rosjan i oni mowia perfekt po angielsku i rosyjsku.
    I to w obu jezykach z wlasciwym akcentem.

    > Niemniej angielskim zasadniczo lepiej posługują się Amerykanie wink

    Angielski jest jezykiem swiatowym i nie umiec go to niemoctwo.
  • maksimum 04.12.13, 03:01
    en.wikipedia.org/wiki/Languages_of_the_United_States
    Pewno w Polsce nikt nie kuma,ze angielski nie jest oficjalnym jezykiem w USA.
    W USA na poziomie federalnym NIE MA oficjalnego jezyka.
    Na poziomie stanowym w 30 stanach oficjalnym jezykiem jest angielski a w pozostalych 20 stanach nie ma jezyka oficjalnego.
    Idziesz do sadu czy innego urzedu i mozesz mowic w swoim jezyku a urzad powinien ci zapewnic tlumacza.
    Sam kiedys robilem za tlumacza jak niekumaci Polacy pojawili sie w immigration.
  • fogito 04.12.13, 07:02
    maksimum napisał:


    > Skad ci taka glupota do glowy przyszla.

    www.edulandia.pl/edulandia/1,118533,14902971,Polacy_lepiej_znaja_jezyk_angielski_niz_Niemcy__Tak.html

    > Czesc Polakow tych lepiej wyksztaconych duka troche w obcym jezyku

    Dukasz to ty zapewne, bo wyczytujesz z angielskiej wikipedi cpś czego tam nie ma z nadzieją, że nikt nie zrozumie surprised

    a w USA jest
    > miliony ludzi dwujezycznych,znajacych perfekt hiszpanski,francuski czy niemiec
    > ki,ze o polskim i rosyjskim nie wspomne.

    Ale to tylko pierwsze pokolenie emigrantów. W drugiem - tak jak u ciebie dzieci już nie mówią perfekt w języku rodziców. Sam się przyznałeś, że polski syna jest kiepski i nie jest on dwujęzyczny. A mój syn w Europie jest tongue_out

    > Mieszkam w okolicy gdzie jest duzo Rosjan i oni mowia perfekt po angielsku i ro
    > syjsku.
    > I to w obu jezykach z wlasciwym akcentem.

    Zapewne ci co to niedawno z Europy przyjechali. Ale to się zmieni. Tak jak w Chicago. Dzieci Polaków po polsku nie umieją. Mam okazję niestety często się o tym przekonywać.

    > Angielski jest jezykiem swiatowym i nie umiec go to niemoctwo.

    To mykaj na kursy doszkalające.
  • maksimum 04.12.13, 15:28
    fogito napisała:

    > Sam się przyznałeś, że polski syna jest kiepski i nie jest on dwujęzyczny.

    Ja tak powiedzialem,ale syn juz przymierzal sie do zdania egzaminu z jezyka polskiego i poszlo mu calkiem niezle.
    Bez zadnego przygotowania napisal egzamin na poziomie srednim.


    > A mój syn w Europie jest tongue_out
    >
    > > Mieszkam w okolicy gdzie jest duzo Rosjan i oni mowia perfekt po angielsku i rosyjsku.
    > > I to w obu jezykach z wlasciwym akcentem.
    >
    > Zapewne ci co to niedawno z Europy przyjechali.

    Oni sie tu urodzili i tu skonczyli studia.Ja nawet nie wiedzialem,ze oni mowia po rosyjsku dopoki nie uslyszalem ich mowiacych po rosyjsku.


    > Ale to się zmieni. Tak jak w Ch
    > icago. Dzieci Polaków po polsku nie umieją. Mam okazję niestety często się o ty
    > m przekonywać.

    Bo som niemotowate i im go glowy nie wchodzi.

  • fogito 04.12.13, 20:38
    maksimum napisał:


    >
    > Ja tak powiedzialem,ale syn juz przymierzal sie do zdania egzaminu z jezyka pol
    > skiego i poszlo mu calkiem niezle.
    > Bez zadnego przygotowania napisal egzamin na poziomie srednim.

    W szkole niedzielnej? wink


    > Oni sie tu urodzili i tu skonczyli studia.Ja nawet nie wiedzialem,ze oni mowia
    > po rosyjsku dopoki nie uslyszalem ich mowiacych po rosyjsku.

    To szacun dla Rosjan, bo Polacy po roku w Chicago już po polsku nie mówią o ich dzieciach nie wspominając.


    > Bo som niemotowate i im go glowy nie wchodzi.
    >

    Bo rodzice do nich po polsku nie mówią w domach, bo to wstyd być Polakiem w Stanach.
  • maksimum 04.12.13, 23:16
    fogito napisała:

    > > Bez zadnego przygotowania napisal egzamin na poziomie srednim.
    >
    > W szkole niedzielnej? wink

    Te testy sa w internecie.

    > Bo rodzice do nich po polsku nie mówią w domach, bo to wstyd być Polakiem w Stanach.

    Sprawa wyglada tak,ze rodzice som wioskowe i mowia z wielkimi bledami po polsku,wiec zakumaja kilka podstawowych okreslen po angielsku i z dzieciami po amerykansku mowia.
    Dzieciaki znaja taki polski jak i rodzice i jak sie odezwa tym wioskowym polskim to usiasc i plakac.
    Wicie,rozumicie tego no q...a.
  • fogito 05.12.13, 06:47
    maksimum napisał:

    > Te testy sa w internecie.

    O. Tam sporo testów można znaleźć smile


    > Dzieciaki znaja taki polski jak i rodzice i jak sie odezwa tym wioskowym polski
    > m to usiasc i plakac.
    > Wicie,rozumicie tego no q...a.

    Nie chodzi o to, że nie umieją po polsku tylko o to, że nie chcą do dzieci po polsku mówić.
  • tijgertje 08.12.13, 08:34
    "som" ? A to po jakiemu?


    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • fogito 04.12.13, 06:59
    jakw napisała:

    >
    > Niemniej angielskim zasadniczo lepiej posługują się Amerykanie wink
    >

    Przynajmniej powinni, ale ci o meksykańskich korzeniach lepiej mówią po hiszpańsku. Zresztą wybierz sie gdzieś do fast fooda na południu a nie zrozumiesz obsługi, która w teorii włada angieslskim
  • jakw 04.12.13, 08:31
    fogito napisała:
    > Przynajmniej powinni, ale ci o meksykańskich korzeniach lepiej mówią po hiszpań
    > sku. Zresztą wybierz sie gdzieś do fast fooda na południu a nie zrozumiesz obsł
    > ugi, która w teorii włada angieslskim
    Kiedyś na Kaszubach pani sklepowa tłumaczyła mi jak gdzieś tam dojść. Miałam duży problem ze zrozumieniem. Prawdopodobnie mówiła po polsku wink Prawdopodobnie - bo coś tam zrozumiałam. Gdyby mówiła po kaszubsku - pewnie nie zrozumiałabym wogóle.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 04.12.13, 10:17
    jakw napisała:

    >
    > Kiedyś na Kaszubach pani sklepowa tłumaczyła mi jak gdzieś tam dojść. Miałam du
    > ży problem ze zrozumieniem. Prawdopodobnie mówiła po polsku wink Prawdopodobnie
    > - bo coś tam zrozumiałam. Gdyby mówiła po kaszubsku - pewnie nie zrozumiałabym
    > wogóle.
    >

    Gdybym się wybrała do rezerwatu Indian to pewnie też bym ich mowy nie zrozumiała.
  • maksimum 04.12.13, 15:33
    fogito napisała:

    > Zresztą wybierz sie gdzieś do fast fooda na południu a nie zrozumiesz obsł
    > ugi, która w teorii włada angieslskim

    Oni mowia po angielsku tylko ze z lokalnym akcentem.
    Ja tez na poczatku mialem problemy zrozumienia ich,ale to jest tylko kwestia przyzwyczajenia.
    Po 1 godzinie lapiesz akcent i gadasz z nimi normalnie.
    Poza tym oni tez czesto uzywaja lokalnych okreslen na znane nam przedmioty i tego trzeba sie nauczyc.
  • fogito 04.12.13, 20:40
    maksimum napisał:

    > Oni mowia po angielsku tylko ze z lokalnym akcentem.

    To południowcy tak mówią. Ja myślę, o rzeszy imigrantów, którzy przyjechali z wielu krajów i osiedlili się w Stanach. Ni czort ich zrozumieć nie można.

    >
    > Po 1 godzinie lapiesz akcent i gadasz z nimi normalnie.

    Miesiące spędzam w Virginii, ale na szczęście nie mówię z południowym zaśpiewem surprised

  • anmanika 03.12.13, 14:11
    Czy do ciebie nie dociera, że KAŻDY kraj wybiera szkoły i uczniów, łącznie z USAwink
    maksiu wzruszasz mnie tą wikipedią, moja sygnatura wtedy pasuje jak ulałwink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • morekac 03.12.13, 17:31
    Maksiu, to może wpłyń na tych swoich, żeby wybierali lepiej. Któż im broni?
    Z pobieżnej lektury wynika jednak, że twoi urzędnicy od edukacji są nieco zafrasowani tą sytuacją - tzn. że wypadliście poniżej średniej i nic się nie poprawiło. Co jak na jeden z najbogatszych krajów świata jest jednak z lekka żenujące. Co oczywiście nie oznacza, że nie macie świetnych szkół i świetnej młodzieży.
    BTW: pamiętam to kwękanie po pierwszym badaniu PISA w Polsce - dlaczego badali zawodówki? Powinni przecież badać topowe licea i wtedy byłoby super.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • azjaodkuchni 03.12.13, 18:01
    Już pisałam, że badanie Pisa uważam za niesprawiedliwe. Dlaczego Szanghaj jest wydzielony a nie Warszawa? Dlaczego w Usa, czy Singapurze nie bada się dzieciaków lecących programami specjalnymi? To tak jakby badać młodzież licealną Warszawy bez uczniów Batorego, Cervantesa, Kochanowskiego i wielu innych...Średnia to tylko średnia, a tu w dodatku jakoś dziwnie liczona.

    Macie rację może to w pieniądzach sztuka. Singapur wydaje na edukację 11,6 miliarda dolarów rocznie . Uczniów w Singapurze jest trochę ponad 500 tysięcy. ( na różnych poziomach)
    Przypomniało mi się jak polska koleżanka z Singapuru znając próg przyjęcia wybrała szkołę średnią dla córki i martwiła się, że ją odrzucą, bo szkoła zrobiła się popularna a córka była przy granicy przyjęcia. Na dniach otwartych zapytała nawet czy nie lepiej będzie zabrać podanie i przenieść do innej, może ciut gorszej szkoły niż brać potem taką szkołę gdzie zostało miejsce. Pan ze szkoły dziwnie na nią popatrzył i powiedział, że ustalili próg na 249 ptk i każdy kto chce się u nich uczyć i przekroczy ów próg znajdzie miejsce, a oni dobudują skrzydło w budynku i będzie po problemie... Dziewcze zostało przyjęte a singapurskie gazety napisały, które szkoły rozbudowują się w wakacje.... Rok szkolny zaczyna się w styczniu nie mam wątpliwości, że zdążą dobudować owo skrzydło.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • morekac 03.12.13, 18:37
    Macie rację może to w pieniądzach sztuka.

    Przykład Polski temu przeczy. Wychodzi na to, że to musi być gimnazjum. wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • olena.s 04.12.13, 09:49
    Już pisałam, że badanie Pisa uważam za niesprawiedliwe. Dlaczego Szanghaj jest
    > wydzielony a nie Warszawa? Dlaczego w Usa, czy Singapurze nie bada się dzieciak
    > ów lecących programami specjalnymi? To tak jakby badać młodzież licealną Warsza
    > wy bez uczniów Batorego, Cervantesa, Kochanowskiego i wielu innych...Średnia to
    > tylko średnia, a tu w dodatku jakoś dziwnie liczona.

    Azja, ambicjonalnie mozna postrzegać PISA czy TIMSS jakio ranking, tak jak powiedzmy wyniki narciarzy czy innych piłkarzy. Oooo, ale fajnie, wkopaliśmy Niemcom. Jeżeli ktoś kombinuje z uczniami, nie dowiaduje się tego, czego pewnie chciałby się dowiedzieć, a wiec na ile uczniowie są gotowi do wykorzystania umiejętności w życiu (PISA) i na ile przyswoili umiejętności czysto matematyczne (TIMSS). I potem wyciągnąć wnioski dotyczace programu, organizacji, metodyki.
    Bo te badania robi się w innym celu niż pozycja w rankingu i wydaje na nie całkiem sporo forsy żeby dowiedzieć się pewnych rzeczy i wpłynąć na pewne decyzje.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jotde3 04.12.13, 10:35
    olena.s napisała:
    > Bo te badania robi się w innym celu niż pozycja w rankingu i wydaje na nie całk
    > iem sporo forsy żeby dowiedzieć się pewnych rzeczy i wpłynąć na pewne decyzje.

    w takim razie nie mozna wogóle porównywać krajów do siebie a jedynie dany kraj może patrzeć czy jego wynik sie poprawia . ale czy potrzeba do tego miedzynarodowego badania ?
  • olena.s 04.12.13, 10:57
    Przeciez to jest proces ciągły, jak wszystko na tym świecie. Jeżeli płatnicy dojdą do wniosku, że nie ma sensu, to przestaną płacić. A jeżeli okaże się, że wysokie wyniki nie korelują z sukcesem gospodarczym kraju, to pewnie ktos się wycofa. Jeżeli okaże się, że edukacja wszystkich na przyzwoitym średnim poziomie jest mniej ważna, niż superedukacja superwybitnej garsteczki to zaprojektuje się badania wykazujace najefektywniejszy tryb kształcenia supermózgów.
    Przy wszystkich swoich mankamentach badania dostarczają pewnych informacji, bardzo waznych z punktu widzenia edukatorów. Pokazują poniekąd jaki system daje jakie wyniki, co przynosi edukacja prywatna i plasterkująca uczniów, a co zunifikowana. Jaki jest wpływ np. zwiększenia nakładów. Co da się zrobić w jakim czasie - tu na przkład PL zbiera pochwały, bo ciągnie dosyć równo i nie zwiększyła radykalnie nakładów. Czyli udowadnia że da się zrobić dużo skromniejszymi środkami.
    Nie wiem, jak w tych badaniach, jeszcze się nie zagłębiłam, ale poprzednia edycja pokazała, że Polsce udało się szybko podciągnąć najsłabszych, zagrożonych wykluczeniem, ale słabo stała z grupą najlepszych, których było niewielu. Teraz efekty są lepsze, więc moze w ostatnich trzech latach szkoły bardziej zadbały o najlepszych? A może jeszcze zmniejszyła się grupa najsłabsza?

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jotde3 04.12.13, 11:14
    tak olena.s, może wbrew wszystkiemu jednak te testy pisa coś pokazują mimo że mogły by nie pokazywać nic .
  • olena.s 04.12.13, 11:45
    Oczywiście, że pokazują coś, natomiast na pewno nie pokazują wszystkiego.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jotde3 04.12.13, 11:56
    olena.s napisała:

    > Oczywiście, że pokazują coś, natomiast na pewno nie pokazują wszystkiego.

    że nie wszystko to napewno ale też nie napewno pokazują coś smile
    w sytuacji jak sobie można ręcznie powybierać uczniów do testu to sie robi lipa.
    badanie niewiarygodne . a szkoda bo sie tyle wcześniej naanalizowałem i doszłem nawet do jakiś wniosków smile
  • maksimum 04.12.13, 16:08
    olena.s napisała:

    > A jeżeli okaże się, że wy
    > sokie wyniki nie korelują z sukcesem gospodarczym kraju, to pewnie ktos się wycofa.

    Dokladnie tak.
    Wysoki poziom nauczania MUSI korelowac z sukcesem gospodarczym kraju,dlatego wierze Chinczykom i Amerykanom,a nie wierze Europejczykom gdzie jest permanentny kryzys.

    > Jeżeli okaże się, że edukacja wszystkich na przyzwoitym średnim poziomie j
    > est mniej ważna, niż superedukacja superwybitnej garsteczki to zaprojektuje się
    > badania wykazujace najefektywniejszy tryb kształcenia supermózgów.

    Oczywiscie ze tak!
    Przeciez to Bill Gates popchnal swiat do przodu a nie tysiace ludzi,ktorych on zatrudnia.

    > Teraz efekty są lepsze, więc moze w ostatnich trzech latach szkoły bardziej zadbały o
    > najlepszych? A może jeszcze zmniejszyła się grupa najsłabsza?

    Teraz efekty sa lepsze,bo wybrano lepszych uczniow do badan- i to wszystko.
    Mamuska przeciez wie ze musi podpisac zgode na badania i w te slowa uderza do malolata:"synu przeciez ty jestes baran z matematyki i skompromitujesz siebie i caly kraj."
    "Daj szanse zdolniejszym by reprezentowali nasz kraj".
  • maksimum 04.12.13, 15:50
    jotde3 napisał:

    > w takim razie nie mozna wogóle porównywać krajów do siebie a jedynie dany kraj
    > może patrzeć czy jego wynik sie poprawia . ale czy potrzeba do tego miedzynarod
    > owego badania ?

    To jest zwykla hucpa na poprawe somopoczucia,bo jakby polskie szkoly byly takie dobre,to polskie uniwersytety tez powinny byc tak dobre.
    Wzielo sie kaske na badania i dalo sie papke do czytania maluczkim.
  • menodo 04.12.13, 17:18
    Bo te badania robi się w innym celu niż pozycja w rankingu i wydaje na nie całkiem sporo forsy żeby dowiedzieć się pewnych rzeczy i wpłynąć na pewne decyzje."

    Olena, szacun za ten wpis.
    Oczywiście, że w każdym każdym kraju próby były reprezentatywne; żenada dla mnie, jeśli ktoś tego nie rozumie - na szczęście podstawy statystyki obejmuje już chyba obecny program gimnazjum.
  • joa66 04.12.13, 09:55
    Dlaczego Szanghaj jest wydzielony a nie Warszawa?

    Nie mam pojęcia. Może system edukacyjny wyglada tam inaczej niż Chinach jako takich? Coś w rodzaju autonomii edukacyjnej?
  • jotde3 04.12.13, 10:24
    joa66 napisała:

    > Dlaczego Szanghaj jest wydzielony a nie Warszawa?
    >
    > Nie mam pojęcia. Może system edukacyjny wyglada tam inaczej niż Chinach jako ta
    > kich? Coś w rodzaju autonomii edukacyjnej?

    ale warszawa sie sama wydzieliła w wynikach , bo chyba tylko ona kwalifikuje sie jako" duże miasto "
  • paszczakowna1 07.12.13, 00:34
    >? Dlaczego w Usa, czy Singapurze nie bada się dzieciak
    > ów lecących programami specjalnymi?

    A skąd przekonanie, że się nie bada? Ja nic takiego nigdzie nie znalazłam. Wydaje mi się, że z badań PISA odrzuca się tylko szkoły kształcące uczniów niepełnosprawnych i ewentualnie te, do których utrudniony jest dostęp ze względów geograficznych. (No ale to nie USA, ani Singapur.) Plus z oczywistych względów wypadają homeschoolers.
  • azjaodkuchni 08.12.13, 07:05
    Nie wiem jak Usa, ale na temat Singapuru pisałam wcześniej... około 5 % najlepszych dzieciaków po podstawówce nie idzie do secondary tylko do junior college a tam lecą specjalnym programem i mogą mieć fizykę na 3 roku chemię na 2, angielski na 1 mając 14 lat. Mając 16 czy 17 lat mogą zaliczyć matmę na poziomie uniwersyteckim o ile ich zdolności i chęć go pracy na to pozwolą. Uczniów Junior college się nie bada, bo badanie przeprowadzane jest jedynie w szkołach secondary. Jeśli ktoś wybije się w secondary też idzie do junior college na program zintegrowany (sześcioletni ) lub po skończeniu secondary na 5 i 6 rok w junior college.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • paszczakowna1 09.12.13, 15:34
    > Nie wiem jak Usa, ale na temat Singapuru pisałam wcześniej... około 5 % najleps
    > zych dzieciaków po podstawówce nie idzie do secondary tylko do junior college a
    > tam lecą specjalnym programem i mogą mieć fizykę na 3 roku chemię na 2, angiel
    > ski na 1 mając 14 lat.

    To znaczy, nie chodzą w ogóle do Secondary? Na wikipedii czytam, że trzeba zdać GCE O-level i że na poziomie "special" lub "express" robi się to po 4 latach Secondary. W testach PISA biorą udział głównie uczniowie z Secondary 3 i 4, tak przynajmniej minister edukacji twierdzi. Czyli 15-latki powinny się jeszcze na PISA załapać, chyba że źle liczę.
  • azjaodkuchni 10.12.13, 05:47
    Lecą programem zintegrowanym i tak nie muszą realizować pełnego programu secondary. Jeśli piszą matmę w klasie 6 na 100 % angielski na 95 % chiński na 98 % a science na 92 % to bez sensu jest by realizowały program klasy pierwszej secondary chińskiego i matmy bo niczego się nie nauczą.( testy ułożone są tak, że jedynie 80 % tematów jest poruszane w klasie 20 % to praca ucznia i zainteresowania). A zaczyna się od 85 % a A* od 91 jednak by być uczniem owego programu samo A* nie wystarczy. Dzieciaki są zdolne, pracowite i mając naście lat realizują programu nie adekwatny do wieku i nie są przypisane do żadnej klasy. Uczniowie z junior college nie zdają o - level . Przypominam jednak jest w Singapurze około 2500 tysiąca w każdym roczniku ( jakieś 5 %) . Program funkcjonuje chyba 6 lat chyba się sprawdza, bo od tego wprowadzono możliwość matmy na poziomie wyższym i angielskiego na normalnym i odwrotnie we wszystkich typach szkół średnich. Można więc mieć każdy przedmiot na innym poziomie. Oczywiście by myśleć o junior college i dobić do tych 5 % najzdolniejszych trzeba zdać O-level i albo ryc samemu, albo brać korki, albo zrobić wszystko by podciągnąć się tak by po roku trafić na wszytko na poziomie wyższym.
    Singapur ma edukację na wysokim poziomie, ale nie oszukujmy się nie jest ona dostępna dla wszystkich.
    azjaodkuchni.blogspot.sg/-
  • jotde3 12.12.13, 15:45
    antymatrix.blog.polityka.pl/2013/12/04/mlody-polak-potrafi-czyli-pisa-2013/
    w 2013 prześcignelismy finlandie w matmie ale problem ma norwegia .
    oczywiście o ile te testy są coś warte .
  • jotde3 12.12.13, 15:46
    www.theguardian.com/news/2013/dec/03/pisa-methodology-education-oecd-student-performance
    a tu o metodologi . moze ktoś stresci po polsku to sie nam rozjaśni .
  • jotde3 12.12.13, 16:00
    doczytałem
    pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)#Metodologia
    Uzyskane wyniki są kalibrowane w taki sposób, by wynik krajów członkowskich OECD wynosił 500 punktów oraz by ok. dwie trzecie uczniów z tych krajów miało wynik mieszczący się w przedziale 400-600 punktów.

    więc to raczej nie średnia a coś bardziej złożonego po odrzuceniu najlepszych i najgorszych uczniów . pokazuje poziom głównego nurtu wsród poszczególnych krajów oecd.
    oczywiście jeśli nie zakombinowali smile
    ale może być tak że główny nurt nisko ale wysoki brzeg jest naprawde wysoki i tego to badanie nie pokazuje ( ale mogło by gdyby mieć te wyniki )

  • jotde3 21.12.13, 08:42
    jotde3 napisał:

    > doczytałem
    > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/PISA_(badanie)#Metodologia
    > Uzyskane wyniki są kalibrowane w taki sposób, by wynik krajów członkowskich OEC
    > D wynosił 500 punktów oraz by ok. dwie trzecie uczniów z tych krajów miało wyni
    > k mieszczący się w przedziale 400-600 punktów.
    >
    > więc to raczej nie średnia a coś bardziej złożonego po odrzuceniu najlepszych
    > i najgorszych uczniów .

    tu sie pomyliłem , uczniów sie nie odrzuca a jedynie mają wpływ na kalibrowanie i jak mi sie przypomina tłumaczyła mi to paszczakówna , tak że musze ją przeprosić smile
    oczywiście niewiele to pewnie w praktyce zmienia relacje procentowe .
  • maksimum 12.12.13, 19:13
    jotde3 napisał:

    > www.theguardian.com/news/2013/dec/03/pisa-methodology-education-oecd-student-performance
    > a tu o metodologi . moze ktoś stresci po polsku to sie nam rozjaśni .

    Tam jest napisane,ze Finowie,ktorzy bardzo dobrze wypadaja w testach PISA,wypadaja bardzo zle w testach TIMSS,ktore sa z matematyki i science.

    "Meanwhile, countries such as Finland, a consistent top-performer in the Pisa league tables, has been accused of failing miserably on other international academic tests such as TIMSS."

    timss.bc.edu/
    Za 20 lat Europejczycy dojda do wniosku,ze trzeba wprowadzic SAT by moc porownac sie z Amerykanami.
    Ja mysle,ze roznica w wynikach bedzie tak potezna,ze EU szybko zrezygnuje z SAT na korzysc przyjmowania w kolejnosci otrzymanych podac,a jak bedzie za malo chetnych,to zrobi sie jesienny nabor.
  • maksimum 12.12.13, 19:26
    timss.bc.edu/timss2011/countries.html
    Polska bierze udzial w TIMSS i dlaczego nie ma wynikow na 1-szych stronach gazet.
  • olena.s 12.12.13, 19:52
    Ponieważ dopiero zaczęła uczestnictwo od ustalenia poziomu bazowego w grupie 4 klasistów. A informacje były, i owszem, po opublikowaniu wyników.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jotde3 13.12.13, 08:32
    maksimum napisał:
    > Za 20 lat Europejczycy dojda do wniosku,ze trzeba wprowadzic SAT by moc porowna
    > c sie z Amerykanami.

    wydaje sie że tak należało by zrobić .
    ale nieco cie ostudze , nie spodziewaj sie cudów i srednia dla usa może być całkiem kiepska .
    jest tam np dużo imigrantów nie tylko tych do doliny krzemowej wink choć to ci ciągna ten kraj .
  • maksimum 13.12.13, 17:57
    jotde3 napisał:

    > maksimum napisał:
    > > Za 20 lat Europejczycy dojda do wniosku,ze trzeba wprowadzic SAT by moc porownac sie z >Amerykanami.
    >
    > wydaje sie że tak należało by zrobić .
    > ale nieco cie ostudze , nie spodziewaj sie cudów i srednia dla usa może być cał
    > kiem kiepska .
    > jest tam np dużo imigrantów nie tylko tych do doliny krzemowej wink choć to ci ciągna ten kraj .

    To jest kolejna bajka mede in Europe,ze niby imigranci podnosza poziom szkolnictwa w USA.
    Ci Chinczycy,ktorzy podnosza poziom w szkolach srednich wszyscy byli urodzeni w USA.
    Ich rodzice sa po studiach w Chinach lub H-K. To nie jest zaden przypadek,ze ktos zszedl z pola ryzowego i dostal sie na Harvard.
    Lukasz Zbylut tez ma wyksztalconych rodzicow,dostal sie na Harvard w 2008.W 2012 skonczyl Harvard i ....sluch po nim zaginal.
    A powinno byc glosno,bo rzekomo byl jakimstam geniuszem.

    www.brooklyndaily.com/stories/2008/27/bay_ridge_courier_newsivyleaguef06262008.html
    Ja od razu wiedzialem,ze gdyby byl taki dobry to dostalby sie do Brooklyn Tech HS, a nie uczyl w jakiejstam New Utrecht HS.
    Jeszcze raz podkreslam.Cudow nie ma,a jak sie chce zrobic hucpe i reklame chlopakowi,to naiwni sie nabiora na "geniusza".
  • jotde3 14.12.13, 09:10
    maksimum napisał:
    > To jest kolejna bajka mede in Europe,ze niby imigranci podnosza poziom szkolnic
    > twa w USA.
    > Ci Chinczycy,ktorzy podnosza poziom w szkolach srednich wszyscy byli urodzeni w
    > USA.

    chodziło o to ze per saldo obnizają to ci nawet urodzeni w stanach ale z rodzin czarnoskórych czy latynosów . gdybyś wzioł białych i żółtych to pewnie było by znacznie lepiej.
    zaś do szkół wyższych to słyszałem że wybierają sie tam najlepsi studenci z róznych państw wiec pewnie tam to już tak działa że uczelnie są najlepsze bo trafiają tam najlepsi studenci z wielu krajów . ale nie wszyscy bo np nie każdy chce z róznych powodów.
  • azjaodkuchni 14.12.13, 13:58
    Kupiłam książeczkę do Sat i powiem szczerze, że po przeczytaniu setek wpisów o owego egzaminu muszę stwierdzić , ze Sat to nic wyjątkowo. Po prostu egzamin do którego człowiek l który przeczytał ileś tam książek ma zielone pojęcie o matmie i myśli krytycznie podejdzie bez strachu o dobry wynik...
    Inaczej sprawa wygląda z obcokrajowcami dla których barierą może być język lub trudność ze zrozumieniem specyfiki egzaminu... Dobry dzieciak po dobrej szkole powinien ten egzamin rozwalić na 90 % bo testowane są tam umiejętności długo ćwiczone.
    Ps. Nie wszyscy uważają Jarka Wałęsę za kogoś wyjątkowo mądrego, dobrze nazwisko czasem pomaga a gdy idzie w parze z pieniędzmi to tym bardziej.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • azjaodkuchni 14.12.13, 15:16
    Za szybko poszło i wyszło mało gramatycznie. Tak się koczy pisanie na tablecie. Jeszcze raz prawie to samo:

    Kupiłam książeczkę do Sat i powiem szczerze, że po przeczytaniu setek wpisów o tym
    egzaminie muszę stwierdzić , ze Sat to nic wyjątkowo. Po prostu egzamin do którego człowiek jest w stanie się przygotować. Jeśli ktoś przeczytał ileś tam książek i ma zielone pojęcie o matmie a przy okazji myśli krytycznie to podejdzie do Sat bez strachu o dobry wynik...
    Inaczej sprawa wygląda z obcokrajowcami dla których barierą może być język lub
    trudność ze zrozumieniem specyfiki egzaminu...Sat jak każdy egzamin obarczony jest kulturowo. Dobry dzieciak po dobrej szkole (a do tego wychowany w Stanach) powinien ten egzamin rozwalić na 90 %, bo Sat testuje umiejętności długo ćwiczone.

    Ps. Nie wszyscy uważają Jarka Wałęsę za kogoś wyjątkowo mądrego, dobrze nazwisk
    o czasem pomaga, a gdy idzie w parze z pieniędzmi pomoc jest ciut większa.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • tinywee 14.12.13, 20:19
    No tak, ale (SAT I):

    - jest zdaje się BARDZO mało czasu
    - jest 'wrong-answer penalty' ('The questions are weighted equally. For each correct answer, one raw point is added. For each incorrect answer one-fourth of a point is deducted.', źródło: wiki)

    Rozmawiałam kiedyś z dwiema (nienaglojęzycznymi) studentkami (matematyki zresztą) jednego z najlepszych uniwersytetów w usa i pytałam o SAT, który - jak sądzę - zdały (co najmniej) dobrze. Wydawało mi się, że za najtrudniejszą część uznają writing (esej na 500 słów w 25 minut). Ale powiedziały, że to pestka, taki w pewnym sensie algorytm, słowa się do pewnego wzoru podstawia, a bezwzględnie najtrudniejsze było critical reading.

    Z ciekawości, czy robiłaś go w warunkach czasowych i sprawdziłaś odpowiedzi? Nie mam pojęcia, ale te 90% wydaje mi się trudne. W końcu corocznie na te ok. 1,5 mln zaledwie kilkuset Amerykanów pisze go na maksa (press.collegeboard.org/sat/faq).

    OFT jeszcze dodam, że te dwie (bardzo dobre) studentki potem ryły do GRE, kolejnego zdaje się egzaminu bez którego ani rusz.

    Wygląda na to, że nas jest dużo prościej.
  • maksimum 14.12.13, 21:56
    tinywee napisała:

    > No tak, ale (SAT I):
    >
    > - jest zdaje się BARDZO mało czasu
    > - jest 'wrong-answer penalty' ('The questions are weighted equally. For each co
    > rrect answer, one raw point is added. For each incorrect answer one-fourth of a
    > point is deducted.', źródło: wiki)

    Nareszcie jakas rozsadna wypowiedz na tym forum!
    Za dobre odpowiedzi otrzymuje sie punkty a za zle odejmuja 1/4 pkt.
    Czyli jakby ktos chcial zgadywac,to uzyska beznadziejny wynik.

    > Rozmawiałam kiedyś z dwiema (nienaglojęzycznymi) studentkami (matematyki zreszt
    > ą) jednego z najlepszych uniwersytetów w usa i pytałam o SAT, który - jak sądzę
    > - zdały (co najmniej) dobrze. Wydawało mi się, że za najtrudniejszą część uzna
    > ją writing (esej na 500 słów w 25 minut). Ale powiedziały, że to pestka, taki w
    > pewnym sensie algorytm, słowa się do pewnego wzoru podstawia,

    To prawda ze "writing" jest najlatwiejsza czescia SAT i niektore uczelnie nie biora go pod uwage.

    > a bezwzględnie najtrudniejsze było critical reading.

    Zgadza sie! Bewzglednie najtrudniejsze jest "critical reading" i moj syn dostal z tego 780pkt na 800 mozliwych.

    > Z ciekawości, czy robiłaś go w warunkach czasowych i sprawdziłaś odpowiedzi?

    Zgadza sie,jest limit czasu na pisanie SAT.Jest to 4,5 godz razem z przerwami.

    > Nie mam pojęcia, ale te 90% wydaje mi się trudne.

    90% to jest dobry wynik,tabelka przeliczajaca jest w polowie strony.

    88% to jest 1,900 pkt
    93% to jest 1,990 pkt
    99% to jest 2.200 pkt

    en.wikipedia.org/wiki/SAT
    W końcu corocznie na te ok. 1,5 mln zaledwie kilkuset Amerykanów pisze go na maksa

    Okolo 150 rocznie pisze na maxa.


    > OFT jeszcze dodam, że te dwie (bardzo dobre) studentki potem ryły do GRE, kolej
    > nego zdaje się egzaminu bez którego ani rusz.

    GRE jest do graduate schools.

    en.wikipedia.org/wiki/Graduate_school

    Jak chcesz miec mgr w USA to musisz sie dostac do graduate school,czyli musisz miec dobre stopnie na studiach oraz zdac GRE.

    > Wygląda na to, że nas jest dużo prościej.

    W Polsce to jest depresja a nie poziom nauczania.
    W UK i Niemczech jest troche lepiej niz w Polsce ale do USA dziela je lata swietlne.
  • azjaodkuchni 15.12.13, 12:19
    99% w teście gdzie stosowane są punkty ujemne to jest 1 mały błąd ... miał pecha Twój syn Maksiu sad. Gratuluję wyniku chociaż rozumiem, że szkoda Ci Harvardu.
    Z tego co piszesz młody sobie świetnie radzi, ale nie samą nauką człowiek żyje. Kopnij go w świat. Niech postudiuje sobie rok w jakimś miłym europejskim kraju, lub w Azji. Po powrocie zmieni mu się perspektywa, poszerzy się horyzont myślowy i będzie mu łatwiej osiągnąć sukces niż komuś kto poza bibliotekę nosa nie wystawił.

    Ograniczony czas jest wrogiem wielu egzaminów ( lub egzaminowanych) w sumie jak patrzę na singapurskie testy to wygląda to podobnie. Zadania są dość łatwe, ale jeśli test trwa 1,5 do 2 h ( zależnie od poziomu) a zadań jest 50 to już inaczej to wygląda.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/

  • maksimum 15.12.13, 19:58
    azjaodkuchni napisała:

    > 99% w teście gdzie stosowane są punkty ujemne to jest 1 mały błąd ... miał pech
    > a Twój syn Maksiu sad. Gratuluję wyniku chociaż rozumiem, że szkoda Ci Harvardu.

    Nie szkoda mi Harvardu,bo na Harvard i tak by nie poszedl.
    Prawdopodobnie nie dostalby dobrego stypendium i trzebaby zaplacic za akademik,czyli mowimy o 60 tys rocznie,ze o podrozach i ksiazkach nie wspomne.

    > Z tego co piszesz młody sobie świetnie radzi, ale nie samą nauką człowiek żyje.
    > Kopnij go w świat. Niech postudiuje sobie rok w jakimś miłym europejskim kraju,lub w Azji.

    On nawet myslal o wyjezdzie do Berlina czy Pekinu,ale tam jest nizszy poziom nauczania,no i extra koszty.
    Nie wszystkie przedmioty sa oferowane na uczelniach zagranicznych,czyli musialby nadrabiac po przyjezdzie do NYC.
    Ze slabszych uczelni i slabszych kierunkow studiow studenci jezdza za granice na wymiany,ale z dobrych uczelni to nie ma najmniejszego sensu.
    Wyobraz sobie ,ze ktos z dobrej uczelni w USA jedzie do Berlina na uczelnie gdzie wyklady sa po angielsku.Jaki poziom bedzie tego studiowania w Berlinie po angielsku w porownaniu w NYC po angielsku??
    Jaki poziom jest na studiach dla obcokrajowcow przyjezdzajacych do Polski?
    Oni maja sie tylko stawic z indeksem po wpisy i to wszystko,bo ledwo kumaja po polsku i czas spedzaja na balunkach.

    > Po powrocie zmieni mu się perspektywa, poszerzy się horyzont myśl
    > owy i będzie mu łatwiej osiągnąć sukces niż komuś kto poza bibliotekę nosa nie wystawił.

    To tak jakby sie tobie zwiekszych horyzont jakbys wyjechala z Warszawy do Rzeszowa.
    Jak jestes w najlepszym miejscu to nie ma sensu jezdzic po zadupiach.

    > Ograniczony czas jest wrogiem wielu egzaminów ( lub egzaminowanych) w sumie jak
    > patrzę na singapurskie testy to wygląda to podobnie. Zadania są dość łatwe, a
    > le jeśli test trwa 1,5 do 2 h ( zależnie od poziomu) a zadań jest 50 to już ina
    > czej to wygląda.

    Zazwyczaj jest 1,5 min na zadanie w USA.
  • azjaodkuchni 16.12.13, 03:19
    Nawet gdyby po powrocie trzeba było ciężko pracować to i tak kopnęłabym młodzieńca w świat. W Pekinie nauczyłby się gadać po chińsku, a w Berlinie po niemiecku język umożliwia poznanie lokalnej kultury i uczy więcej niż nam się wydaje. Odkąd liznęłam ciut malajskiego otworzyły się przede mną drzwi które tylko z angielskim były zamknięte. Singapur też byłby ciekawy, Hong kong również, ale podróż do Rzeszowa też mogłaby być kształcąca tm bardziej, że dzieciak ma polskie korzenie. Kiedyś jechałam autobusem z młodym chłopakiem z Harvardu który przyjechał do PL uczyć angielskiego z korpusem pokoju. Trafił do jakiejś mieściny w centrum Polski i ciągłe się dziwił... wszystkiemu. Bardzo żałuję, że nie zostawiłam do siebie żadnego kontaktu i poza imieniem nie znam żadnych danych. Ciekawa jestem jak potoczyły się jego losy. W sumie zwiedzenie Indonezji poznanie kultury rejonu Sualesi też super. Indonezja to nie tylko zapite mordy na Bali. Kambodża i kultura Kherów też ciekawa.
    Uważaj byś nie wychował chińczyka ... czyli człowieka inteligentnego i świetnie wykształconego, który nigdzie poza własne miasto bez zorganizowanej wycieczki nie pojedzie, a do wymiany żarówki musi mieć fachowca bo się nie zna. Każdy wyjazd kształci nawet dzieciaka wychowanego w NYC a śmiem twierdzić, że taki z wycieczki wyniesie najwięcej wink
    Studia to generalnie droga zabawa, ale czego nie robi się dla dzieci. Gdybym miała jeśc sam ryż a dzieciak miałby szansę na Harvard to bym chciała bym tam mieć dziecko. Stany i stypendia super sprawa, ale o 1,5 minuty na 1 zadanie to wcale nie jest mało tak przynajmniej mówi moje dziecko.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • maksimum 16.12.13, 05:24
    azjaodkuchni napisała:

    > Nawet gdyby po powrocie trzeba było ciężko pracować to i tak kopnęłabym młodzie
    > ńca w świat. W Pekinie nauczyłby się gadać po chińsku, a w Berlinie po niemiecku

    On z poczatku o tym myslal,ale problem jest taki,ze musi miec bardzo dobre stopnie w NYU by dostac sie na studia medyczne i tam tez zalapac sie na stypendium.
    Studia poza USA nie gwarantuja wysokiego poziomu a uczyc sie pozniej przez wakacje i po nocach nie ma sesnu.
    Gdyby syn dostal sie na Harvard to dostalby znikome stypendium i studia kosztowalyby rocznie ponad 60 tys doll. 4latax60=240 tys doll. Pozniej studia medyczne nastepne 65 tyx4=260 tys.
    Czyli pol banki bylby do tylu gdyby zaczynal staz w szpitalu.A 6% od pozyczki leci co rok.

    > Kiedyś jechałam autobusem z młodym chłopakiem z Harvardu który przyj
    > echał do PL uczyć angielskiego z korpusem pokoju. Trafił do jakiejś mieściny w
    > centrum Polski i ciągłe się dziwił... wszystkiemu.

    Dobrze wykladowcy powinni nauczac w Warszawie,wtedy nie dziwilby sie niczemu.

    > Studia to generalnie droga zabawa, ale czego nie robi się dla dzieci. Gdybym mi
    > ała jeśc sam ryż a dzieciak miałby szansę na Harvard to bym chciała bym tam mieć dziecko.

    Corka jest zdolniejsza od syna i prawdopodobnie dostanie sie na Harvard a studiowac bedzie w NYC.Zobaczymy jak to sie potoczy,bo to tylko rok czasu zostalo do skladania podac na uniwersytety.Do konca grudnia 2014 musi zlozyc wszystkie papiery a ma dopiero 16 lat.

    > Stany i stypendia super sprawa,

    Czym lepsza uczelnia tym mniejsze stypendium ci proponuje i sama musisz wyposrodkowac,czy isc na Harvard i placic spora kase(60 tys rocznie),czy isc na NYU i studiowac za 16 tys rocznie a reszta to stypendium. Obie uczelnie kosztuja tyle samo,ok 43 tys rocznie+akademik(12 tys rocznie)+zarcie+ksiazki+przejazdy itd.

    > ale o 1,5 minuty na 1 zadanie to wca
    > le nie jest mało tak przynajmniej mówi moje dziecko.

    Tak jest przecietnie w gimnazjach i liceach w USA i to razem z czytaniem zadania.
    Wyglada to tak,ze jak nie masz pojecia o tym,to lepiej szybko opuscic i robic nastepne.
  • maksimum 14.12.13, 21:24
    azjaodkuchni napisała:

    > Dobry dzieciak po dobrej szkole powinien ten egzamin rozwalić na 90 %

    To sie zgadza,ze dobry dzieciak po dobrej szkole pisze SAT na 90%.
    Z tym,ze 90% na SAT to jest wynik ...ponizej 2.000 pkt.

    media.collegeboard.com/digitalServices/pdf/research/SAT-Percentile-Ranks-2012.pdf
    Moj syn dostal 2.200 pkt czyli ociera sie o 1% najlepszych.

    Z SAT ponizej 2.000 pkt bardzo ciezko sie dostac do top-100 uczelni w USA,chyba ze jestes czarna i mieszkasz gdzies w getcie i starzy sa na zasilkach.

    To nie jest POlska ze wynik 90% otwiera ci kazde drzwi.
  • maksimum 14.12.13, 21:11
    jotde3 napisał:

    > chodziło o to ze per saldo obnizają to ci nawet urodzeni w stanach ale z rodzi
    > n czarnoskórych czy latynosów . gdybyś wzioł białych i żółtych to pewnie było b
    > y znacznie lepiej.

    Niestety to jest najwiekszy problem z czarnymi,ze roznica miedzy nimi a bialymi stale sie powieksza.
    www.jbhe.com/features/49_college_admissions-test.html
    Jak juz ktos jedzie na zapomogach,to przyzwyczaja sie do lenistwa i przyzwyczaja do lenistwa swoje dzieci.

    > zaś do szkół wyższych to słyszałem że wybierają sie tam najlepsi studenci z róz
    > nych państw wiec pewnie tam to już tak działa że uczelnie są najlepsze bo trafi
    > ają tam najlepsi studenci z wielu krajów . ale nie wszyscy bo np nie każdy chce
    > z róznych powodów.

    Wszystkie uczelnie i to nie tylko najlepsze preferuja czarnych,bo nie byloby ich na najlepszych uczelniach gdyby uczelnie braly pod uwage tylko SAT czy najlepsze stopnie.
    W grupie syna na NYU jest czarna ktora zdala SAT na 1.700 pkt. to jest powyzej sredniej krajowej ale ponizej wymaganej dla bialych na NYU.
    Najlepsze uczelnie sa tez czesto poprawne politycznie,czyli stosuja nizsze standardy dla studentow zagranicznych niz krajowych.Stosuja tez nizsze standardy dla kolorowych niz bialych.
    Gdyby Harvard przyjmowal wg SAT to syn by sie tam spokojnie dostal.
    Dlatego mial jedno interview ze go brali pod uwage.
    Ale zobaczyli ze jest bialy z dobrze sytuowanej rodziny i to go zgubilo.
    Kolega syna,ktory mial 2.100 SAT dostal sie na Princeton.
    Syn sie na Princeton nie ubiegal.
  • jotde3 15.12.13, 12:11
    maksimum napisał:
    > Niestety to jest najwiekszy problem z czarnymi,ze roznica miedzy nimi a bialymi
    > stale sie powieksza.

    czyli rozumiesz że srednia w usa mogła by być całkiem kiepska gdyby wziąśc tych 15 latków . co zresztą pisa pokazuje i nie ma co na nią sie obrażać . i w każdym egzaminie powszechnym by to wyszło ( nie tylko losowym)
    usa są dobre dopiero potem na studiach po odsianiu tych głupszych i wprowadzeniu tych z innych krajów . to takie modne miejsce gdzie jadą najlepsi i to oni tworzą poziom tych szkół .
    a w polsce jak ma być dobrze jak wielu najlepszych wyjedzie a na studia idzie 50% populacji ( czy coś koło tego ) . już po EWD widać jaki wpływ na wyniki ma segregacja uczniów . lepsi stają sie jeszcze lepsi a gorsi jeszcze gorsi.

  • maksimum 15.12.13, 19:41
    jotde3 napisał:

    > czyli rozumiesz że srednia w usa mogła by być całkiem kiepska gdyby wziąśc tych
    > 15 latków . co zresztą pisa pokazuje i nie ma co na nią sie obrażać . i w każd
    > ym egzaminie powszechnym by to wyszło ( nie tylko losowym)

    Gdyby brano wszystkich pod uwage to USA bylyby zdecydowanie najlepsze,ale PISA wyklucza wszystkie najlepsze szkoly do ktorych sa egzaminy wstepne,czyli w USA brane sa pod uwage srednie szkoly z tych slabych.
    W Finlandii nie ma szkol prywatnych ani tych z egzaminami wstepnymi ,wiec PISA bierze tam srednie szkoly.
    W Polsce odrzucono zawodowki,wiec w Polsce PISA bierze srednie z tych lepszych szkol.

    > usa są dobre dopiero potem na studiach po odsianiu tych głupszych

    USA sa najlepsze na kazdym poziomie nauczania,a studenci zagraniczni obnizaja poziom uczelni amerykanskich.

    > i wprowadzeniu tych z innych krajów . to takie modne miejsce gdzie jadą najlepsi i to oni tw
    > orzą poziom tych szkół .

    Obcokrajowcy bardzo malo wnosza na amerykanskie uczelnie.
    Jesli uda im sie uplasowac na srednim poziomie grupy to jest ich wielki sukces.
    Zazwyczaj tez obcokrajowcy maja taryfe ulgowa w przyjmowaniu na studia i latwiej im sie dostac na amerykanskie uczelnie niz Amerykanom,bo sie obniza dla nich kryteria.

    > już po EWD widać jaki wpływ na wyniki ma s
    > egregacja uczniów . lepsi stają sie jeszcze lepsi a gorsi jeszcze gorsi.

    A tych chcesz by ci gorsi studiowali na uczelniach i wyklocali sie z wykladowcami o stopnie.
    A jak skoncza politologie,to dostana po znajomosci bardzo dobra prace przy rozdziale funduszy z EU a pozniej zostana politykami w Polsce.
  • jakw 15.12.13, 21:40
    maksimum napisał:
    > W Polsce odrzucono zawodowki,wiec w Polsce PISA bierze srednie z tych lepszych
    > szkol.
    Nie odrzucono. Po prostu 15-latkowie zasadniczo chadzają jeszcze do gimnazjum i to głównie gimnazja są badane w testach PISA.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 16.12.13, 05:30
    jakw napisała:

    > Nie odrzucono. Po prostu 15-latkowie zasadniczo chadzają jeszcze do gimnazjum i
    > to głównie gimnazja są badane w testach PISA.

    Tam jest wyjasniona droga selekcji uczniow:

    forum.gazeta.pl/forum/w,46,122973004,148563692,Re_przyjec_na_uczelnie_w_Polsce_.html
  • jakw 16.12.13, 15:33
    Ale szkoły ponadgimnazjalne (a więc i zawodówki) były losowane - tyle że tam mało 15-latków w Polsce chodzi i moim zdaniem nie miało to specjalnego wpływu na wynik , bo to były pojedyńcze sztuki.
    Mnie natomiast niepokoi "celowa nadreprezentacja gimnazjów prywatnych" ( ifispan.waw.pl/pliki/wyniki_pisa.pdf str 6) - to juz mogło mieć wpływ na wynik, choć podobno "nadreprezentacja ta była korygowana na etapie analizy przez ważenie danych"
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 16.12.13, 18:46
    jakw napisała:

    > Mnie natomiast niepokoi "celowa nadreprezentacja gimnazjów prywatnych" ( ifispan.waw.pl/pliki/wyniki_pisa.pdf str 6) - to juz mogło mieć wpływ na wynik, choć podobno "nadreprezentacja ta była korygowana na etapie analizy przez ważenie danych"
    -------------
    Ze szkol prywatnych wzieto tylko 2,8% uczniow a zgadnij jaki procent uczniow w USA uczy sie w szkolach prywatnych?

    www.capenet.org/facts.html

  • jakw 16.12.13, 20:42
    maksimum napisał:

    > jakw napisała:
    >
    > > Mnie natomiast niepokoi "celowa nadreprezentacja gimnazjów prywatnych" ( ifispan.waw.pl/pliki/wyniki_pisa.pdf str 6) - to juz mogło mieć wpływ na wynik, choć podobno "nadreprezentacja ta była korygowana na etapie analizy przez ważenie danych"
    > -------------
    > Ze szkol prywatnych wzieto tylko 2,8% uczniow a zgadnij jaki procent uczniow w
    > USA uczy sie w szkolach prywatnych?
    >
    > www.capenet.org/facts.html
    >
    Podejrzewam że sporo więcej niż te 2,8%. Ale może też jakieś cuda z wagami potem robili?. Jak na razie wyniki testów PISA są dla mnie w pełni przekonywujące w przypadku Finlandii...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 16.12.13, 23:31
    jakw napisała:

    > > Ze szkol prywatnych wzieto tylko 2,8% uczniow a zgadnij jaki procent uczn
    > iow w USA uczy sie w szkolach prywatnych?
    > >
    > > www.capenet.org/facts.html
    > >
    > Podejrzewam że sporo więcej niż te 2,8%.

    W USA do szkol prywatnych chodzi 10% uczniow i przecietna cena za taka szkole to 10 tys doll rocznie.
    Moj syn tez zdal do takiej katolickiej szkoly,ktora kosztuje 11 tys rocznie.

    en.wikipedia.org/wiki/Xaverian_High_School
    ale wybralismy panstwowa,ktora jest lepsza.

    > Ale może też jakieś cuda z wagami potem robili?.

    Oni wiedza co robic by dobrze wypasc i udalo im sie.

    > Jak na razie wyniki testów PISA są dla mnie w pełni przekonywujące w przypadku Finlandii...

    Nie ma tam szkol prywatnych,nie ma bardzo dobrych z egzaminami wstepnymi,wiec latwo wybrac srednie szkoly.Nie maja rankingow,wiec nie maja sie czym sugerowac przy wyborze szkol.

    "According to the latest PISA assessment 2012, Finland does not have the best education system in the world anymore, ranked 12th with a score of 519 barely passing Canada (518), Poland (518) and Belgium (515). Finnish Ministry is determined to seek non-Finnish experts to fix the current situation"

    en.wikipedia.org/wiki/Education_in_Finland
    Finska edukacja schodzi na psy,wiec szukaja eksperta z zagranicy by poprawic sytuacje.

  • jakw 17.12.13, 07:16
    maksimum napisał:
    > Finska edukacja schodzi na psy,wiec szukaja eksperta z zagranicy by poprawic sy
    > tuacje.
    Może im wcale nie schodzi tylko nie mają jak z wagami kombinować wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jotde3 17.12.13, 08:36
    jakw napisała:
    > Mnie natomiast niepokoi "celowa nadreprezentacja gimnazjów prywatnych"

    ktoś (chyba joa66) w tym czy podobnym watku podał adres strony gdzie na dole był link do róznych kohort i szkoły prywatne były osobno . pewnie i to badanie bedzie z czasem tak rozpisane i bedzie można sobie porównać nie tylko osobno prywatne czy państwowe ale i szkoły z duzych i małych miast w róznych krajach.

    moim zdaniem ta pisa i podobne badania pokazuje poziom szkół ale on zależy głównie od priorytetów uczniów i jak oni widza konieczność nauki i mogą ją realizować bo np nie muszą w tym czasie robić wykopków wink to jest on wysoki .wtedy i nauczyciele staja sie lepsi .
    dlatego w finlandi bez imigrantów i bogactw naturalnych jest o wiele lepiej niż w norwegi gdzie te rzeczy występują w nadmiarze .

  • jotde3 16.12.13, 07:56
    maksimum napisał:
    > Gdyby brano wszystkich pod uwage to USA bylyby zdecydowanie najlepsze,


    chyba obama da ci medal za tą wiare w stany smile

    ale PISA
    > wyklucza wszystkie najlepsze szkoly do ktorych sa egzaminy wstepne
    ,czyli w USA
    > brane sa pod uwage srednie szkoly z tych slabych.

    skąd to wiesz ? masz jakiś link z metodologią pisa ? najlepiej po polsku ?
  • maksimum 16.12.13, 12:03
    jotde3 napisał:

    > ale PISA
    > > wyklucza wszystkie najlepsze szkoly do ktorych sa egzaminy wstepne
    ,cz
    > yli w USA brane sa pod uwage srednie szkoly z tych slabych.
    >
    > skąd to wiesz ? masz jakiś link z metodologią pisa ? najlepiej po polsku ?

    Czytalem to kiedys,a teraz sam poszukaj.
  • fogito 16.12.13, 13:25
    maksimum napisał:


    >
    > Czytalem to kiedys,a teraz sam poszukaj.

    Maksio sam to wymyślił, żeby usprawiedliwić kiepskie wyniki PISA w Stanach. To taka sama teoria spiskowa jak sztuczna mgła smoleńska.
  • jakw 16.12.13, 20:55
    Może wymyślił, a może nie. W Polsce w raporcie wychodzi "celowa nadreprezentatywność gimnazjów prywatnych", niwelowana potem podobno jakimiś kombinacjami z wagami (nie wiadomo jakimi). Btw uczniowie w USA są zasadniczo zadowoleni ze szkoły jako takiej - uczniowie w Polsce pod tym względem są gdzieś na szarym końcu. A potem Amerykanie są prawdopodobnie bardziej zadowoleni z życia niż Polacy. Podejrzewam, że parę innych nacji, które wypadły w testach PISA gorzej niż Polacy - także jest bardziej zadowolonych.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 16.12.13, 23:41
    jakw napisała:

    > Btw uczniowie w USA są zasadniczo zadowoleni ze szkoły jako takiej

    Amerykanie sa zadowoleni,ale wiekszosc Polakow w USA nie jest zadowolona,widocznie to charakter.Chcieliby by dzieci chodzily do najlepszych szkol,ale jak tam sa egzaminy -to zle.
    Wiekszosc Polakow w USA chodzi do slabych szkol i uczelni.

    >- uczniowie w Polsce pod tym względem są gdzieś na szarym końcu.

    Wlasciwie oceniaja poziom szkolnictwa.

    > A potem Amerykanie są prawdopodobnie bardziej zadowoleni z życia niż Polacy.
    > Podejrzewam, że parę innych nacji, które wypadły w testach PISA gorzej niż Pola
    > cy - także jest bardziej zadowolonych.

    Polacy sa przyzwyczajeni do narzekania.
  • olena.s 17.12.13, 07:08
    No bo najlepiej byłoby przez testy przepuścić wszystkch uczniów jak leci, a nie próbki. Tylko koszty byłyby astronomiczne. To można zrobć tylko we wściekle bogatych albo malutkich krajach - u mnie (obecnie około 2 milionów mieszkańców, z czego jednak dobra połowa to pozbawieni rodzin pracownicy zagraniczni na kontraktach 'kawalerskich' i w ogóle ponad 80 proc ekspatów z kompletnie zaburzoną strukturą demograficzną) objęto testami coś 11 czy 12 tysięcy uczniów ze 150 szkół, a więc moim zdaniem testowano wszystkich jak leci. No, ale to jest tylko 11 tysięcy...)
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • maksimum 04.12.13, 20:37
    morekac napisała:

    > Z pobieżnej lektury wynika jednak, że twoi urzędnicy od edukacji są nieco zafr
    > asowani tą sytuacją - tzn. że wypadliście poniżej średniej i nic się nie popraw
    > iło. Co jak na jeden z najbogatszych krajów świata jest jednak z lekka żenując
    > e. Co oczywiście nie oznacza, że nie macie świetnych szkół i świetnej młodzieży.

    W USA przecietny czlowiek pojecia nie ma ze istnieje cos takiego jak PISA i ze sa badania miedzynarodowe robione i jakies testy itd.
    Ja sie tego dowiedzialem od was.
    Moje dzieci przeszly przez szkoly i pojecia nie maja o PISA.
    Nigdy o tym nie slyszaly.
    Chca robic te badania w USA to robia.
    99,9% ludzi w USA nie wie co to jest PISA.

    > BTW: pamiętam to kwękanie po pierwszym badaniu PISA w Polsce - dlaczego badali
    > zawodówki? Powinni przecież badać topowe licea i wtedy byłoby super.

    W Polsce dla odmiany 100% ludzi wie co to jest PISA i zyje tym na codzien i nawet premier sie wypowiada.
    Slyszeliscie cos zeby Obama mowil o PISA?
    No to moze jakis gubernator?
    Nawet Bloomberg ktory jest burmistrzem w NYC NIC o PISA nie mowi.
    To jest wasz temat,wy sie tym podniecacie,a ja i tak wiem ze szkoly w USA sa najlepsze na swiecie.
    Wiem ile uczniow z tych szkol zdaje na najlepsze uniwersytety na swiecie i tylko to sie liczy.

    Wy mozecie sobie wmowic,ze macie najlepsze szkoly na swiecie,a pozniej okazuje sie ze z tych waszych "najlepszych" szkol na Columbie zdaje 1 osoba na 10 lat z najlepszego liceum w Polsce.

  • maksimum 04.12.13, 20:39
    > Wy mozecie sobie wmowic,ze macie najlepsze szkoly na swiecie,a pozniej okazuje
    > sie ze z tych waszych "najlepszych" szkol na Columbie zdaje 1 osoba na 10 lat z
    > najlepszego liceum w Polsce.

    I to w wieku 20 lat a nie 17-18 jak to Amerykanie robia.

  • jotde3 04.12.13, 10:22
    maksimum napisał:
    > I to nawet nie szkoly ale uczniow,ktorzy maja byc testowani.

    jeśli ten wybór nie jest losowy to całe pisa przestaje być narzędziem diagnostycznym a staje sie politycznym i nie mówi nic o poziomie edukacji . może tylko takie miało szanse zyskać granty u rządzących wink hehe
  • maksimum 04.12.13, 15:46
    jotde3 napisał:

    > maksimum napisał:
    > > I to nawet nie szkoly ale uczniow,ktorzy maja byc testowani.
    >
    > jeśli ten wybór nie jest losowy to całe pisa przestaje być narzędziem diagnosty
    > cznym a staje sie politycznym i nie mówi nic o poziomie edukacji . może tylko t
    > akie miało szanse zyskać granty u rządzących wink hehe

    Dokladnie tak jest.
    Tusk wyglosil plomienne przemowienie o doskonalym szkolnictwie w Polsce.Pochwalil nauczycieli i mozliwe ze cos im skapnie z panskiego stolu.

    W USA nikt tego nie komentowal,a w Polsce sam plemier.
    Widac od razu dla kogo to jest wazna a dla kogo bez znaczenia.
  • joa66 03.12.13, 13:54
    Ja się maksiowi nie dziwię, czasami może zabraknąc na leki. Dziwię się, że komuś chce się z nim dyskutowac.
  • maksimum 03.12.13, 13:58
    joa66 napisała:

    > Ja się maksiowi nie dziwię, czasami może zabraknąc na leki. Dziwię się, że komu
    > ś chce się z nim dyskutowac.

    Nareszcie rozsadna wypowiedz.
    Uczniowie do "badan" PISA sa wybierani indywidualnie przez wladze w Polsce.

    Takie sa zasady "badan" PISA.

    en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
    Ktos tego nie wiedzial,zanim jak to powiedzialem jest po prosu zamulonym matolem i zadne proszki mu nie pomoga.
  • fogito 03.12.13, 14:09
    maksimum napisał:

    > joa66 napisała:
    >
    > > Ja się maksiowi nie dziwię, czasami może zabraknąc na leki. Dziwię się, ż
    > e komu
    > > ś chce się z nim dyskutowac.
    >
    > Nareszcie rozsadna wypowiedz.
    > Uczniowie do "badan" PISA sa wybierani indywidualnie przez wladze w Polsce.
    >
    > Takie sa zasady "badan" PISA.
    >
    > en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
    > Ktos tego nie wiedzial,zanim jak to powiedzialem jest po prosu zamulonym matole
    > m i zadne proszki mu nie pomoga.


    big_grin big_grin i znowu nie zrozumiał. I fakt, żadne proszki mu już nie pomogą big_grin

    Ale się pośmiałam dzisiaj wink
  • azjaodkuchni 03.12.13, 15:38
    Ok jeśli testy Pisa są miarodajne i mówią o poziomie dzieci w danym kraju to coś musimy potem robić źle, bo skoro szkoły hamerykańskie do du..py a Uniwerki potem dobre to jak to się dzieje? Skoro polskie dzieciaki zdolne to gdzie potem są? tzn. gdzie studiują? Wyjeżdżają jeśli tak to gdzie?
    W Singapurze jest sporo polskich biologów bo przyjeżdżają na rok czy dwa głównie z UJ i UW ( czasem tuż przed magisterką, czasem na studia doktoranckie) ale nie oszukujmy się Gdzie kurna jest reszta? Czy polskie szkoły ich nie marnują?
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • joa66 03.12.13, 15:56
    polskie uczelnie ich marnują.
  • jakw 03.12.13, 22:00
    joa66 napisała:

    > polskie uczelnie ich marnują.
    Albo rzeczywistość pouczelniana...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • menodo 03.12.13, 23:53
    Pewnie, że ich marnują.
    Szkolnictwo podstawowe/średnie zostało zreformowane i efekty tego widać.
    W szkolnictwie wyższym - nie zrobiono nic, aby stworzyć warunki kształcenia dla zdolnych dzieci - wręcz pogorszono te warunki - z powodu komercjalizacji wyższego wykształcenia. Nie nie ma ani jednej dobrej polskiej uczelni; no mooooże jest kilka wydziałów, które jako tako trzymają poziom europejski, ale większość to ....wstyd.
    Przyjaciel mojej córki z liceum, który ( po pierwszym roku na UW) dostał się na jeden z najlepszych na świecie uniwersytetów, napisał do niej niedawno, że ludzie, z którymi studiuje są na poziomie jego kolegów z liceum - a tym, co odróżnia jego obecną szkołę od UW jest przede wszystkim kadra uniwersytecka i ogólnie "kultura organizacyjna" tego miejsca.

  • joa66 03.12.13, 16:01
    BTW jestem ciekawa czy ktoś z wyższych uczelni skomentuje te wyniki czy pozostanie przy narzekaniu na beznadziejnych absolwentów szkół średnich I gimnazjalnych.
  • azjaodkuchni 03.12.13, 16:15
    Wiesz na młodzież narzeka się od czasów Platona wink Mój daleki kuzyn gdy zaczynał studia jęczał, że cisną i poziom uczelni bardzo wysoki, a gdy sam trafił na studia doktoranckie i miał zajęcia z młodzikami mówił, że młodzi nic nie umieją chociaż program studiów się nie zmienił.
    Wiekowa jestem, ale zdarzyło mi się kilka razy wyjść z egzaminu "państwowym" stopniem bo wykładowcy się nawet mnie słuchać nie chciało i dawał każdemu 3, a kto chciał więcej to walczył. Ja studiowałam równolegle jeden kierunek dla pasji drugi dla papierka więc ten papierkowy mam na 3 i tyle.
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • joa66 03.12.13, 16:29
    Nie wiem na ile jestes na bieżąco. Problemem -moim zdaniem najwiekszym w tej chwili- jest to, że, upraszczając- ludzie z wynikami rzędu 90% studiują razem z tymi, których wyniki to np 30%, ponieważ nawet najlpesze uczelnie postawiły na ilość kandydatów a nie jakość.

    I to narzekanie na mlodziez nabiera innego wymiaru niż za naszych "platonskich" czasów, bo spora grupa studentów faktycznie nie powinna sie na uczelni znaleźc - tylko kto ich tam zaprosił.
  • jakw 04.12.13, 00:35
    joa66 napisała:

    > BTW jestem ciekawa czy ktoś z wyższych uczelni (...) pozostanie przy narzekaniu na >beznadziejnych absolwentów szkół średnich I gimnazjalnych.
    Akurat tego to możesz być pewna wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joa66 03.12.13, 16:02
    poza tym USA ma kilka/kilkanaście dobrych uniwerków, które przyjmują wielu cudzoziemców.
  • azjaodkuchni 03.12.13, 16:16
    Ci z maturą międzynarodową wiadomo jadą w świat Usa, Anglia ciekawe gdzie jeszcze?
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • joa66 03.12.13, 16:26
    Nie tylko miedzynarodową. Polska też uprawnia do studio, nawet w Oxbridge . Oczywiscie mówię o wymogach formalnych , bo wiadomo, że matura-jakakolwiek-musi być po prostu dobrze zdana plus inne rzeczy się liczą.

    A z tego co wiem to sporo jeździ do Holandii i generalnie tam gdzie można studiowac po angielsku (niekoniecznie kraje angielskojezyczne)

  • tinywee 03.12.13, 22:47
    W przypadku akurat USA wyniki rekrutacji są znane najpóźniej zdaje się do 1 kwietnia. Matura w sensie dosłownym nie bierze więc udziału. W momencie rozpoczęcia studiów trzeba mieć tylko ją zdaną, tzn. mieć wykształcenie średnie.
  • jakw 03.12.13, 21:56
    azjaodkuchni napisała:

    > Ci z maturą międzynarodową wiadomo jadą w świat Usa, Anglia ciekawe gdzie jeszc
    > ze?
    Ciekawe, dlaczego nie zostają w Polsce.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • tinywee 03.12.13, 22:45
    z każdą maturą - polską czy IB - muszą zdać SAT. Tzn. - matura nie ma znaczenia.

  • asia_i_p 03.12.13, 17:13
    Podejrzewam, że jedną z przyczyn tego odwrócenia może być fakt, że im dalej w edukacji, tym bardziej się liczą pieniądze. Niedofinansowana podstawówka nadrobi pomysłowością, uniwersytet już nie.
    Podejrzewam, że ma też znaczenie system organizowania uczelni - w Stanach jest chyba mało umów na czas nieokreślony, więcej kontraktów czasowych, więc się trzeba bardziej starać.
    I wreszcie kwestia wielkości populacji - łatwiej stworzyć elitarną uczelnię tam, gdzie są tłumy ludzi, bo łatwiej znaleźć dużo dobrych i postawić wysoką poprzeczkę. Uniwersytety spoza Ivy League raczej nie są lepsze niż polskie.
    Ale jest też to kwestia sposobu wybierania studentów - u nas na starcie wie się, ile ma miejsc, w Anglii ile uczeń musi umieć, i w Stanach podejrzewam raczej jest podobnie jak w Anglii. Ale żeby móc mieć taki system trzeba mieć kasę, żeby nie musieć się płaszczyć przed każdym studentem.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • maksimum 03.12.13, 18:03
    asia_i_p napisała:

    > Uniwersytety spoza Ivy League raczej nie są lepsze niż polskie.

    Pojecia nie masz o edukacji w USA.

    Najtrudniej sie dostac w USA jest na MIT i CIT,ktore nie sa w Ivy League.

    www.shanghairanking.com/ARWU2013.html
    Lukasz Zbylut byl zaakceptowany przez wszystkie uczelnie Ivy League a MIT odrzucil jego podanie.

    Na top-100 amerykanskich uniwersytetow zaden Polak nie ma szans.
    Z Ivy League #42 Brown i #68-85 Dartmouth nie mieszcza sie w top-20.

    www.shanghairanking.com/World-University-Rankings-2013/USA.html
    > Ale jest też to kwestia sposobu wybierania studentów - u nas na starcie wie si
    > ę, ile ma miejsc, w Anglii ile uczeń musi umieć, i w Stanach podejrzewam raczej
    > jest podobnie jak w Anglii.

    W Stanach sytuacja jest plynna.
    Na Columbie jest sie trudniej dostac niz na Harvard.
    NYU z roku na rok idzie w gore w rankingu.

    W 2009 NYU byl na 32 pozycji w rankingu

    www.shanghairanking.com/ARWU2009.html
    w 2011 NYU byl na 29 miejscu

    www.shanghairanking.com/ARWU2011.html
    a w 2013 jest na 27 miejscu.

    www.shanghairanking.com/ARWU2013.html
    Ludzie wiedza co jest dobre i ubiegaja sie do tych uniwersytetow,ktore sa na fali wznoszacej.

    University of Pennsylvania byl #15 w 2009 i jest #15 w 2013,czyli wszystko po staremu.
  • asia_i_p 03.12.13, 21:01
    Doprecyzowanie listy uniwersytetów nie zmienia mojej głównej tezy - że sukces amerykańskiej edukacji nie opiera się na robieniu z Forresta Gumpa Einsteina, tylko na odróżnieniu Forresta Gumpa od Einsteina i wsparciu tego drugiego. Oraz na tym, że to duży kraj, mnoga ludiej, i mają z czego wybierać.
    Będąc geniuszem, lepsze szanse edukacyjne ma się w Stanach i w innych tego typu systemach edukacyjnych, opartych na wczesnej selekcji i silnej konkurencji. Będąc przeciętniakiem, lepiej trafić do Polski czy Finlandii.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • maksimum 03.12.13, 21:14
    asia_i_p napisała:

    > Doprecyzowanie listy uniwersytetów nie zmienia mojej głównej tezy - że sukces
    > amerykańskiej edukacji nie opiera się na robieniu z Forresta Gumpa Einsteina,

    Prawda jest taka,ze jak sie nie da,to nie ma co probowac i wyrzucac pieniedzy w bloto,jak to sie robi w Polsce i Europie.

    > Będąc geniuszem, lepsze szanse edukacyjne ma się w Stanach i w innych tego typu
    > systemach edukacyjnych, opartych na wczesnej selekcji i silnej konkurencji. Bę
    > dąc przeciętniakiem, lepiej trafić do Polski czy Finlandii.

    Przecietniacy tez maja swoje miejsce w USA,bo kazdy wczesniej czy pozniej znajdzie swoja polke na ktorej bedzie sie dobrze czul.
    Nie ma co wrzucac najlepszych ze srednimi i slabymi do jednej klasy czy szkoly bo sie tym najlepszym krzywde robi.
    Robi sie tez krzywde tym srednim i slabym,bo ile by nie pracowali to tych najlepszych nie dogonia.
    Kazdy niech idzie swoim tempem i wg swoich zdolnosci,a to cale wyrownywanie poziomow w Polsce i Europie to wielka propaganda i porazka.
    Jak ktos ma 160 wzrostu to nie zostanie koszykarzem i jak ktos ma IQ 90 to nie ma sensu go wysylac do najlepszych szkol.
    Tak jak w pilce noznej,jest 1 liga,2 liga,3 liga,4-ta liga i tak dalej.
    Reprezentacji Polski nie utworzysz z zawodnikow 4-tej ligi.
    Czy ktos walczy o to by druzuna 4-ligowa wystepowala w 1-szej lidze?
    Bo jak nie maja umiejetnosci to sie z nimi popracuje i nadrobia????

  • jakw 03.12.13, 21:26
    maksimum napisał:
    > Reprezentacji Polski nie utworzysz z zawodnikow 4-tej ligi.
    Chyba że jest to reprezentacja Polski w piłce nożnej - w sumie żadna różnica, czy piłkarze byliby z I-szej czy z IV-ligii.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 03.12.13, 21:33
    www.shanghairanking.com/ARWU2003.html
    W 2003 NYU byl #55 na liscie swiatowej i kto wtedy studiowal na NYU to nie ma sie czym chwalic,bo wtedy bylo latwiej sie na niego dostac.
    W 2013 gdy NYU jest #27 na liscie swiatowej to juz tylko zdolna osoba sie tam nie dostanie.

    W ciagu kilkunastu ostatnich lat niesamowicie poprawila sie jakosc szkol i uniwersytetow w NYC,co widac we wszystkich rankingach.

    Kiedys mekka studentow byl Boston z Harvardem i MIT a teraz coraz bardziej staje sie NYC.
    Dotyczy to rowniez uniwersytetow miejskich i stanowych.
  • asia_i_p 03.12.13, 21:35
    No, to jest do obdyskutowania. Z punktu widzenia pojedynczej gwiazdy - OK. Po kosztach dla społeczeństwa patrząc - pewnie też OK. Ale są też takie jednostki, które system selekcjonujący i konkurencyjny przeoczy, a one niekoniecznie są niezdolne, tylko wymagające pomocy na starcie.

    No i jednak ten system amerykański rodzi chyba sporo frustracji. Powstaje w nim margines odrzuconych jednak szerszy niż w innych systemach i niekoniecznie ci ludzie muszą czuć się dobrze. No i powstaje wcześnie - słabsze grupy dostają słabszych/ mniej doświadczonych nauczycieli i te różnice pogłębiają się bardziej, niż by to wynikało z samej natury.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • jakw 03.12.13, 21:48
    asia_i_p napisała:
    > No i jednak ten system amerykański rodzi chyba sporo frustracji. Powstaje w nim
    > margines odrzuconych jednak szerszy niż w innych systemach i niekoniecznie ci
    > ludzie muszą czuć się dobrze. No i powstaje wcześnie - słabsze grupy dostają sł
    > abszych/ mniej doświadczonych nauczycieli i te różnice pogłębiają się bardziej,
    > niż by to wynikało z samej natury.
    No, u nas frustracja powstaje ciut później - gdy nie można po studiach znaleźć pracy.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 04.12.13, 00:40
    asia_i_p napisała:

    > Doprecyzowanie listy uniwersytetów nie zmienia mojej głównej tezy - że sukces
    > amerykańskiej edukacji nie opiera się na robieniu z Forresta Gumpa Einsteina, t
    > ylko na odróżnieniu Forresta Gumpa od Einsteina
    Tyle , że skoro nie odróżniamy tego Einsteina to go prawdopodobnie tracimy. Pojedzie sobie do USA zamiast użerać się w Polsce.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 04.12.13, 02:28
    jakw napisała:

    > Tyle , że skoro nie odróżniamy tego Einsteina to go prawdopodobnie tracimy. Poj
    > edzie sobie do USA zamiast użerać się w Polsce.

    Dokladnie tak.
    Zdolni ludzie rodza sie wszedzie i jak im nie pasuje w kraju urodzenia to zawsze znajda lepsze miejsce za granica.
  • tinywee 03.12.13, 22:59
    'Na top-100 amerykanskich uniwersytetow zaden Polak nie ma szans.'

    Odpowiadając w twojej poetyce - co za bullshit.

    Zobacz ilu absolwentów tylko jednej szkoły dostało się i gdzie.

    ww2.lo3.gdynia.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=792&Itemid=58
  • maksimum 04.12.13, 02:13
    tinywee napisała:

    > 'Na top-100 amerykanskich uniwersytetow zaden Polak nie ma szans.'
    >
    > Odpowiadając w twojej poetyce - co za bullshit.
    >
    > Zobacz ilu absolwentów tylko jednej szkoły dostało się i gdzie.

    Czlowieku opanuj sie troche!!
    To nie jest tylko jedna szkola,tylko jedna z najlepszych szkol w Polsce:

    www.perspektywy.pl/portal/index.php?option=com_content&view=article&id=518:ranking-najlepszych-liceow-i-technikow-2013&catid=24&Itemid=119

    No i popatrzmy ile osob gdzie sie dostalo:

    W ciagu 10 lat:
    1 osoba na Columbie
    1 osoba na Harvard
    1 osoba na Cornell

    Teraz wyjasnij w jaki sposob one sie tam dostaly.
    Mature pisza w maju w wieku 19 lat,ale aplikacje razem z SAT sa akceptowane w USA do konca grudnia.
    Czyli polski 20 latek zaczyna studia w USA,podczas gdy moj syn zaczal studia na NYU w wieku 17 lat.
    Ze szkoly syna dostaje sie rocznie co najmniej 100 osob na NYU i kilkanascie na Harvard , Cornell i Columbie.
    Ze wszystkich polskich szkol moze 2-3 osoby dostaja sie na dobre uniwersytety w USA i to by bylo na tyle.
    Nie owijaj w bawelne w jakim wieku polscy uczniowie dostaja sie na amerykanskie uczelnie.
    Wymien JEDNEGO Polaka ktory zaczal studia w USA w wieku 17 lat na dobrej uczelni.
  • jakw 04.12.13, 08:36
    Maksiu, jeśli chodzi o startowanie do hamerykańskich szkół wyższych dla Polaków (i wielu innych nacji) istnieje kilka zasadniczych problemów: odległość, wiza ,kasa i jeszcze trochę spraw papierkowych. Więc nie dziw się, że na amerykańskich uniwerkach najwięcej jest Amerykanów wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 04.12.13, 08:39
    Btw rozumiem, że wszystkich amerykańskich nadzdolnych ( a przynajmniej tych z NYC) masz zakonotowanych i wymieniasz ich jednym tchem z imienia i nazwiska wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • azjaodkuchni 04.12.13, 15:43
    Wymien JEDNEGO Polaka ktory zaczal studia w USA w wieku 17 lat na dobrej uczeln
    > i.
    To tak jakbyś miał pretensje do 12 letniego Singapurczyka, Polaka czy Fina, że tkwi w podstawówce podczas gdy Twoje dziecko już w midle school smile. Inny system po prostu. Gdybym miała wybierać czy moje dziecko zacznie Harvard jako 20 latek czy jako 17 latek pójdzie do wyższej szkoły w krzakach wolałbym by poszło na Harvard nawet jako najstarsze w roczniku.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • maksimum 04.12.13, 16:18
    azjaodkuchni napisała:

    > Wymien JEDNEGO Polaka ktory zaczal studia w USA w wieku 17 lat na dobrej uczelni.

    > To tak jakbyś miał pretensje do 12 letniego Singapurczyka, Polaka czy Fina, że
    > tkwi w podstawówce podczas gdy Twoje dziecko już w midle school smile. Inny syste
    > m po prostu. Gdybym miała wybierać czy moje dziecko zacznie Harvard jako 20 lat
    > ek czy jako 17 latek pójdzie do wyższej szkoły w krzakach wolałbym by poszło na
    > Harvard nawet jako najstarsze w roczniku.

    Od poczatku pisze,ze w USA jest inny system nauczania i to mnie bardzo pasuje,a ze reszta swiata nie nadaza,to co mnie to obchodzi.
    A czy lepiej isc w wieku 17 lat na NYU czy w wieku 20 lat na Harvard,to chyba oczywiste ze lepiej zaczac studia w wieku 17 lat i skonczyc w wieku 21,bo roznica miedzy uczelniami nie jest tak wielka a jednak wyrwanie 3 lat z zyciorysu to potezna skaza.
    Przez pojscie na Harvard w wieku 20 lat nie przedluzysz swojego zycia o 3 lata.
    Po prostu pozniej wejdziesz w zycie zawodowe i pozniej sie dorobisz czegokolwiek i moze ten pospiech w dorabianiu sie spowoduje skrocenie zycia.
  • fogito 04.12.13, 20:47
    maksimum napisał:

    hodzi.
    > A czy lepiej isc w wieku 17 lat na NYU czy w wieku 20 lat na Harvard,to chyba o
    > czywiste ze lepiej zaczac studia w wieku 17 lat i skonczyc w wieku 21,bo roznic
    > a miedzy uczelniami nie jest tak wielka a jednak wyrwanie 3 lat z zyciorysu to
    > potezna skaza.
    > Przez pojscie na Harvard w wieku 20 lat nie przedluzysz swojego zycia o 3 lata.
    > Po prostu pozniej wejdziesz w zycie zawodowe i pozniej sie dorobisz czegokolwie
    > k i moze ten pospiech w dorabianiu sie spowoduje skrocenie zycia.

    Ojojoj jak znam amerykańskich nastolatków to myślę, że bajki opowiadasz. Co nagle to po diable. 4 lata studiów w collegu nie zrobią z ciebie lekarza. Na to potrzebne jest conajmiej 10 lat. Jak nie znasz realu to poczytaj "Lekarzy" Segala o środowisku studentów medycyny na Harvardzie.
  • maksimum 04.12.13, 20:53
    fogito napisała:

    > Ojojoj jak znam amerykańskich nastolatków to myślę, że bajki opowiadasz. Co nag
    > le to po diable. 4 lata studiów w collegu nie zrobią z ciebie lekarza. Na to po
    > trzebne jest conajmiej 10 lat. Jak nie znasz realu to poczytaj "Lekarzy" Segala
    > o środowisku studentów medycyny na Harvardzie.

    Widze przebudziles sie wczoraj.
    Na medycyne i na prawo idzie sie w USA po 4-letnich studiach na collegu.
  • fogito 04.12.13, 20:56
    maksimum napisał:

    >
    > Widze przebudziles sie wczoraj.
    > Na medycyne i na prawo idzie sie w USA po 4-letnich studiach na collegu.

    Ciągle nie możesz zapamiętać, że jestem kobietą? To takie trudne?
    I dlatego ten college trudno nazwać studiami. Po prawdziwych studiach medycznych sa jeszcze lata stażu i wspinania się po drabinie kariery więc trwa to sporo i kosztuje sporo. Przeczytaj książkę jeśli znasz angielski wink
  • maksimum 04.12.13, 23:29
    fogito napisała:

    > I dlatego ten college trudno nazwać studiami.

    College to sa normalne studia.

    www.wisegeek.org/what-is-the-difference-between-a-college-and-a-university.htm

    > Po prawdziwych studiach medycznyc
    > h sa jeszcze lata stażu i wspinania się po drabinie kariery więc trwa to sporo i kosztuje sporo.

    Jestem na to przygotowany.
  • fogito 05.12.13, 06:48
    maksimum napisał:

    > College to sa normalne studia.

    Dla mnie to sprofilowane liceum.


    > > Po prawdziwych studiach medycznyc
    > > h sa jeszcze lata stażu i wspinania się po drabinie kariery więc trwa to
    > sporo i kosztuje sporo.
    >
    > Jestem na to przygotowany.

    smile Nie musisz się martwić obawiam się.
  • tinywee 08.12.13, 22:39
    Czlowieku opanuj sie troche!!

    Człowieku, ogarnij się trochę i zastanów, co piszesz!!
    Za pomocą jednego przykładu pokazałam, że Twoje twierdzenie jest bzdurą, czego najwyraźniej udźwignąć nie potrafisz.

    To nie jest tylko jedna szkola, tylko jedna z najlepszych szkol w Polsce.


    Oczywiście, podobnie jak w us of a, na najlepsze uczelnie starają się w większości, choć nie tylko, uczniowie z najlepszych szkół. Ty jakoś nie marudziłeś, że Twoje dzieci do kiepskich chodzą, a powiedziałabym wręcz nawet, żeś ogon szeroko rozpościerał z tego powodu. Po co je tam posłałeś? Nie po to przypadkiem, żeby na tę Columbię obleganą łatwiej im się było dostać (bo rozumiem, że Harvard to jednak za wysokie progi)?

    No i popatrzmy ile osob gdzie sie dostalo:
    W ciagu 10 lat:
    1 osoba na Columbie
    1 osoba na Harvard
    1 osoba na Cornell

    Prostych tabel też czytać nie umiesz? I dlaczego pominąłeś MIT z czterema osobami? Nie śmiem pomyśleć, że to niewygodne dane były...

    Teraz wyjasnij w jaki sposob one sie tam dostaly.


    W identyczny jak miejscowi kandydaci. Tylko mieli duuużo trudniej, bo konkurencję stanowiły najlepsze dzieciaki z całego świata, a nie tylko z Brooklyn HS czy jak to się nazywa.
    (Np. weź MIT class 2017 profile/ us citizens vs. international students i sobie poprzeliczaj, o ile to nie za trudne).

    Mature pisza w maju w wieku 19 lat,ale aplikacje razem z SAT sa akceptowane w USA do konca grudnia.

    Owszem. A w ramach EA nawet dużo wcześniej.

    Ze szkoly syna dostaje sie rocznie co najmniej 100 osob na NYU i kilkanascie na Harvard , Cornell i Columbie.


    No to w końcu nie wiem, czy szkoła jest ważna czy nie. Jeśli jest, to co ci w Trójce przeszkadza?

    Ze wszystkich polskich szkol moze 2-3 osoby dostaja sie na dobre uniwersytety w USA i to by bylo na tyle.

    To gratuluję dobrego samopoczucia. 2-3 osoby to dostają się raczej z pojedynczych, a nie wszystkich szkół w Polsce (nie mówiąc o najlepszych uczelniach w Europie, o których uczniowie z us of a mogą najwyżej pomarzyć). A jeśli uwzględnimy uczniów wietnamskich, Polish citizens/residents, którzy przeszli przez polski system edukacji, to liczby te sądzę, że wzrosną dramatycznie. Tutaj masz klubik z jednej tylko uczelni dla przykładu:
    www.droganaharvard.pl/dnh_2012/wth_kapitula_2012.html
    Nie owijaj w bawelne w jakim wieku polscy uczniowie dostaja sie na amerykanskie uczelnie.


    Myślałam, że to proste, no ale jeśli trzeba jak krowie na rowie to proszę bardzo: przed maturą (tj. na jesieni w EA/na wiosnę w RD w trzeciej klasie LO). Dane wiekowe znajdziesz na pewno w Wikipedii.

    Aha, i taki drobiazg: polscy uczniowie przygotowujący aplikację do USA często zdają SAT w drugiej, czasem w pierwszej klasie liceum. Umiesz przełożyć to na wiek w realiach polskich?

    Aha, i taki drobiazg: robią to w języku, który nie jest ich ojczystym; a egzamin (SAT I) – jak wiesz z pewnością – jest bardzo trudny dla samych Amerykanów.

    Aha, i taki drobiazg: osiągi w stylu 2100+ i 750+ – wiesz o czym piszę, prawda? – z tego co słyszę nie są rzadkością.

    Wymien JEDNEGO Polaka ktory zaczal studia w USA w wieku 17 lat na dobrej uczelni.

    Wymień JEDNEGO Amerykanina który zaczął studia gdziekolwiek w wieku 15 lat na dobrej uczelni.

    Nie, nie trudź się z odpowiedzią; jeśli o mnie chodzi, właśnie zakończyłam tę dyskusję. Nie sprawia mi przyjemności wymiana z gościem, który do swoich rozmówczyń odnosi się jak MCP i na dokładkę wciąż powtarza, że deszcz pada.

    Good riddance.
  • maksimum 09.12.13, 05:51
    tinywee napisała:

    > No i popatrzmy ile osob gdzie sie dostalo:
    > W ciagu 10 lat:
    > 1 osoba na Columbie
    > 1 osoba na Harvard
    > 1 osoba na Cornell
    >

    > Prostych tabel też czytać nie umiesz? I dlaczego pominąłeś MIT z czterema osoba
    > mi? Nie śmiem pomyśleć, że to niewygodne dane były...
    >
    > Teraz wyjasnij w jaki sposob one sie tam dostaly.


    Na MIT byly stypendia i one dostaly sie na stypendia.

    > W identyczny jak miejscowi kandydaci.

    Absolutnie nie.
    Stypendium moze byc dla najlepszego ucznia ze szkoly z matematyki.


    > Tylko mieli duuużo trudniej, bo konkurenc
    > ję stanowiły najlepsze dzieciaki z całego świata, a nie tylko z Brooklyn HS czy
    > jak to się nazywa.

    Rozeznania nie masz.
    Jest duuuuzo latwiej dostac sie z Polski czy Afryki na MIT niz z USA.

    talk.collegeconfidential.com/massachusetts-institute-technology/809706-international-students-low-scores-mit.html
    "I can help you out on this one. I know a guy who got into MIT two years ago. He had a 1730 on the first SAT sitting. But he later had 2020, then got it. Another shocking one just occured last year, a girl from Nigeria got into MIT with the most shocking of scores. Her first score was 1860 and the next was 1770. Well, I think she had the "MIT Stuff" they were looking for. CRAZZZY."

    > (Np. weź MIT class 2017 profile/ us citizens vs. international students i sobie
    > poprzeliczaj, o ile to nie za trudne).


    W 2012-13 Przyjeto na MIT 4.503 osoby a z tego 448 byli international students.
    Z tych international students ponad polowa(51%) jest z Chin,22% z Europy.

    web.mit.edu/facts/faqs.html

    web.mit.edu/facts/international.html

    > Mature pisza w maju w wieku 19 lat,ale aplikacje razem z SAT sa akceptowane
    > w USA do konca grudnia.

    >
    > Owszem. A w ramach EA nawet dużo wcześniej.
    >
    > Ze szkoly syna dostaje sie rocznie co najmniej 100 osob na NYU i kilkanascie na
    > Harvard , Cornell i Columbie.

    >
    > No to w końcu nie wiem, czy szkoła jest ważna czy nie. Jeśli jest, to co ci w T
    > rójce przeszkadza?

    Nic mnie nie przeszkadza.
    Ta Trojka z Gdyni jest #3 szkola w Polsce a Brooklyn Tech jest #40 szkola w USA i z tej #40 szkoly dostaje sie duzo wiecej na Columbie,Harvard czy NYU niz z polskiej Trojki,mimo roznicy wieku na korzysc Polski.

    > (nie mówiąc o najlepszych uczelniach w Euro
    > pie, o których uczniowie z us of a mogą najwyżej pomarzyć).

    A kto normalny z USA jedzie na to europejskie badziewie?? Zastanow sie co mowisz.

    > Myślałam, że to proste, no ale jeśli trzeba jak krowie na rowie to proszę bardz
    > o: przed maturą (tj. na jesieni w EA/na wiosnę w RD w trzeciej klasie LO). Dane
    > wiekowe znajdziesz na pewno w Wikipedii.
    >
    > Aha, i taki drobiazg: polscy uczniowie przygotowujący aplikację do USA często z
    > dają SAT w drugiej, czasem w pierwszej klasie liceum. Umiesz przełożyć to na wi
    > ek w realiach polskich?
    >
    > Aha, i taki drobiazg: robią to w języku, który nie jest ich ojczystym; a egzami
    > n (SAT I) – jak wiesz z pewnością – jest bardzo trudny dla samych Amerykanów.

    Dla jednych jest,dla innych nie jest .Moj syn dostal 2.200 pkt na 2.400 mozliwych.

    > Nie sprawia mi przyjemności wymiana z gościem, który do swoich rozmówc
    > zyń odnosi się jak MCP i na dokładkę wciąż powtarza, że deszcz pada.

    A to sie MoCumPani obrazila.
  • jakw 03.12.13, 21:54
    Oczywiście, że jeśli zaczniesz porównywać z UJ-tem, UW, AGH czy PW wszystkie amerykańskie uczelnie to z całą pewnością znajdziesz słabsze od nich. Ale tak naprawdę problem polega na tym, że najlepsze polskie uczelnie to są chyba w 5-tej setce rankingu. A MIT jest uznawany za najlepszą uczelnię techniczną na świecie. I to na MIT usiłują dostać się geniusze z całego świata.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • tinywee 03.12.13, 22:40
    taką przeczytaną opinię wrzucę (bez komentowania pozwolę sobie):

    Jednak jeśli przyjrzeć się tym badaniom bardziej szczegółowo, entuzjazm zaczyna opadać. Okazuje się bowiem, że ten nibysukces nasza oświata zawdzięcza najgorszym uczniom. Tym słabeuszom z ostatniej ławki, którzy okazują się być lepsi niż kiepscy uczniowie z innych części świata. Spójrzmy na wyniki z matematyki: jeśli weźmiemy po stu uczniów z każdego kraju i postawimy ich w kolejce od najlepszego do najgorszego, okaże się, że piąty od końca polski 15-latek (piąty centyl) uplasował się na wysokim 12. miejscu wśród swoich piątych od końca kolegów z 34 krajów OECD. Jego wynik jest o 13 punktów lepszy od wyniku Belga i o 19 punktów lepszy od wyniku Niemca. Ale w konkurencji piątych uczniów od początku kolejki (95. centyl) uczeń z Polski będzie już zaledwie 22. Okaże się słabszy od swojego kolegi z Belgii o 37 punktów, a od piątego w swojej kolejce Niemca o 25.

    co prawda artykuł trochę stary:
    serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/662321,gimnazja_zgnile_jajo_edukacji_naprawic_czy_likwidowac.html
  • joannab-o 04.12.13, 07:15
    Tu o tym,jak poprawić poziom najsłabszych uczniów ...
    iwa01
    wczoraj

    Oceniono 31 razy19

    ja proponuję poczytać jeszcze załączniki do głównego raportu. Można z nich wyczytać, w jaki sposób polscy nauczyciele eliminują słabych uczniów z uczestnictwa w badaniu.
    Na badanie musi wyrazić zgodę rodzić, wystarczy uczniowi zasugerować/ zaszantażować ucznia, tak by rodzic zgody nie wyraził i już mamy niedouków wyeliminowanych.
    Drugi sposób, to poproszenie ucznia by w dni badania nie przychodził do szkoły.
    O takich metodach można przeczytać w załącznikach o raportu


  • jakw 04.12.13, 08:41
    joannab-o napisała:
    > Na badanie musi wyrazić zgodę rodzić, wystarczy uczniowi zasugerować/ zaszantaż
    > ować ucznia, tak by rodzic zgody nie wyraził i już mamy niedouków wyeliminowany
    > ch.
    > Drugi sposób, to poproszenie ucznia by w dni badania nie przychodził do szkoły.
    Niektórzy to nawet nie dadzą się długo prosić wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jotde3 04.12.13, 10:27
    joannab-o napisała:

    > Tu o tym,jak poprawić poziom najsłabszych uczniów ...
    > iwa01
    > wczoraj
    >
    > Oceniono 31 razy19
    >
    > ja proponuję poczytać jeszcze załączniki do głównego raportu. Można z nich wycz
    > ytać, w jaki sposób polscy nauczyciele eliminują słabych uczniów z uczestnictwa
    > w badaniu.
    > Na badanie musi wyrazić zgodę rodzić, wystarczy uczniowi zasugerować/ zaszantaż
    > ować ucznia, tak by rodzic zgody nie wyraził i już mamy niedouków wyeliminowany
    > ch.
    > Drugi sposób, to poproszenie ucznia by w dni badania nie przychodził do szkoły.
    > O takich metodach można przeczytać w załącznikach o raportu


    czyli jest sugerowane by tak zrobić ? przez men ????
  • joannab-o 04.12.13, 10:40

    Odpowiadasz na:
    jotde3 napisał:

    > czyli jest sugerowane by tak zrobić ? przez men ????
    Pewne nie. Ale wszyscy zadowoleni z efektów, z premierem na czele, i samo się robi.

  • jotde3 04.12.13, 10:46
    joannab-o napisała:

    >
    > Odpowiadasz na:
    > jotde3 napisał:
    >
    > > czyli jest sugerowane by tak zrobić ? przez men ????
    > Pewne nie. Ale wszyscy zadowoleni z efektów, z premierem na czele, i samo się r
    > obi.

    abo widzisz , premier wszystkim do końca nie rządzi jak by chciał i w grze są inni np ZNP , ministerstwo. i dla swoich celów mogą przyjąć różne strategie .
    z tyskiem to proste - ma być super druper ale już ZNP może tak - jest super dawać podwyżke , jest kiepsko - dawać podwyższke i wybór szacunkowo bardziej skutecznej może być złożony .
  • maksimum 04.12.13, 15:54
    jotde3 napisał:

    > abo widzisz , premier wszystkim do końca nie rządzi jak by chciał i w grze są i
    > nni np ZNP , ministerstwo. i dla swoich celów mogą przyjąć różne strategie .
    > z tyskiem to proste - ma być super druper ale już ZNP może tak - jest super daw
    > ać podwyżke , jest kiepsko - dawać podwyższke i wybór szacunkowo bardziej skute
    > cznej może być złożony .

    Dokladnie tak.
    Skoro jest tak super-to podwyzka sie nalezy panie plemier.
    A ze uczniowie z Polski nie kwalifikuja sie na dobre studia w USA-no....to.... juz...sa....trudnosci....ze sie tak wyraze .....obiektywne.
  • paszczakowna1 04.12.13, 20:03
    > > O takich metodach można przeczytać w załącznikach o raportu

    W jakich załącznikach do raportu? Mógłby ktoś te mityczne załączniki zalinkować?
  • maksimum 04.12.13, 15:39
    joannab-o napisała:

    > Oceniono 31 razy19
    >
    > ja proponuję poczytać jeszcze załączniki do głównego raportu. Można z nich wycz
    > ytać, w jaki sposób polscy nauczyciele eliminują słabych uczniów z uczestnictwa
    > w badaniu.
    > Na badanie musi wyrazić zgodę rodzić, wystarczy uczniowi zasugerować/ zaszantaż
    > ować ucznia, tak by rodzic zgody nie wyraził i już mamy niedouków wyeliminowanych.
    > Drugi sposób, to poproszenie ucznia by w dni badania nie przychodził do szkoły.
    > O takich metodach można przeczytać w załącznikach o raportu
    -----------------
    Przeciez ja od poczatku pisalem,ze w tym roku polscy nauczyciele wybrali najzdolniejszych uczniow do badan PISA.

    Badania PISA niczego nie odzwierciedlaja i sa tylko i wylacznie przypadkowe.
    Jak badasz cala populacje jak przy SAT to wtedy mozna porownywac poziom uczniow.
  • paszczakowna1 04.12.13, 20:12
    >Ale tak nap
    > rawdę problem polega na tym, że najlepsze polskie uczelnie to są chyba w 5-tej
    > setce rankingu.

    Czwartej. wink Tyle że weź pod uwagę, że gdyby Sienkiewicz skończył był warszawską Szkołę Główną, a Szymborska UJ (i gdyby Miłosz, jedyny polski noblista z polskim wykształceniem wyższym, złośliwie nie był absolwentem akurat Uniwersytetu Wileńskiego), pozycja UW i UJ w rankingu Listy Szanghajskiej bardzo by się podniosła. Bez kompletnie żadnego związku z poziomem tychże uczelni.
  • menodo 04.12.13, 20:35
    Żałosne te argumenty z noblistami.
    Sorry, ale argumenty obiboków z polskich pseudouczelni - że niby metodologia światowych rankingów nie pozwala im błyszczeć w lidze bluszczowej jest żałosna.
  • paszczakowna1 04.12.13, 20:59
    Menodo, kolejny raz się zastanawiam, czy to obrażanie ludzi bez cienia powodu to u ciebie umyślne, czy tak chlapiesz na prawo i lewo nieumyślnie? Kilka-kilkanaście postów zupełnie normalnych i nagle jeden schizofreniczny.

    Faktem jest, że 10% punktacji na Liście Szanghajskiej to liczba absolwentów-noblistów. Dla uczelni z n-tej setki rankingu nawet jeden noblista to spora różnica.

    A teraz słucham, czemu ten argument jest "żałosny" i czemu to jestem "obibokiem". Argumenty, uprzejmie proszę (i nie, "argumenty ad personam" to wbrew nazwie nie argumenty), nie wyzwiska.
  • menodo 04.12.13, 21:14
    Sorry, ale wszelkie próby obrony honoru polskich wyższych uczelni doprowadzają mnie do szału.
  • paszczakowna1 07.12.13, 00:04
    > Sorry, ale wszelkie próby obrony honoru polskich wyższych uczelni doprowadzają
    > mnie do szału.

    OK, każdy ma swojego bzika, ale nam naprawdę nie wszystkim ogień z pyska bucha, serio serio.
  • jakw 04.12.13, 21:29
    paszczakowna1 napisała:
    >
    > Faktem jest, że 10% punktacji na Liście Szanghajskiej to liczba absolwentów-nob
    > listów. Dla uczelni z n-tej setki rankingu nawet jeden noblista to spora różnic
    > a.
    Faktem jest, że 90% punktacji jest za coś innego.
    I czy jesteś pewna, że ranking uwzględnia noblistów sprzed 100 lat?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • menodo 04.12.13, 23:33
    i czemu to jestem "obibokiem"."

    Aha, bez urazy - nie odbieraj tego osobiście.
  • paszczakowna1 07.12.13, 00:23
    > Aha, bez urazy - nie odbieraj tego osobiście.

    Dobra, postaram się.
  • jakw 04.12.13, 21:15
    paszczakowna1 napisała:
    > Czwartej. wink Tyle że weź pod uwagę, że gdyby Sienkiewicz skończył był warszaws
    > ką Szkołę Główną, a Szymborska UJ (i gdyby Miłosz, jedyny polski noblista z pol
    > skim wykształceniem wyższym, złośliwie nie był absolwentem akurat Uniwersytetu
    > Wileńskiego), pozycja UW i UJ w rankingu Listy Szanghajskiej bardzo by się podn
    > iosła. Bez kompletnie żadnego związku z poziomem tychże uczelni.
    Ech, a gdyby Wałęsa skończył jakąkowiek uczelnię wink).

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 04.12.13, 23:21
    jakw napisała:

    > Ech, a gdyby Wałęsa skończył jakąkowiek uczelnię wink).

    Nobla juz ma,to kilku doktorow tez mu by dali,przeciez wyklada juz na uczelniach i to spora kase za wyklady bierze.
  • anmanika 04.12.13, 08:41
    Taak maksiu oczwyiście, sam Tusk siedzi po nocach i wybiera, że też inne kraje na to nie wpadływink

    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • jotde3 04.12.13, 10:25
    anmanika napisała:

    > Taak maksiu oczwyiście, sam Tusk siedzi po nocach i wybiera, że też inne kraje
    > na to nie wpadływink

    bo może być tak że wybiera kto inny według innych celów , tak trudno to pojąć ?
  • anmanika 05.12.13, 08:24
    Bo każdy kraj może tak wybierać. Np taki Szanghajwink
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • anmanika 05.12.13, 08:27
    przeklejam:"
    Na stronie PISA piszą:

    Schools in each country are randomly selected by the international contractor for participation in PISA. At these schools, the test is given to students who are between age 15 years 3 months and age 16 years 2 months at the time of the test, rather than to students in a specific year of school. This average age of 15 was chosen because at this age young people in most OECD countries are nearing the end of compulsory education. The selection of schools and students is kept as inclusive as possible, so that the sample of students comes from a broad range of backgrounds and abilities.
    --
    mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
  • olena.s 05.12.13, 10:00
    No i macie rację, i nie macie racji.
    Odłóżcie - ja was bardzo proszę - choć na moment rywalizacje. I zastanówcie się dlaczego takie badania robi się tak naprawdę. Czego chce się dowiedzieć ten, co za nie płaci, ten, co ma z nich wyciągnąć wnioski.
    Owszem, próba do tych badań jest konstruowana, jak rozumiem tak, aby oddawać typowy społeczny rozrzut. Mamy więc zapewne coś 52% dziewczyn, mamy odpowiadający rzeczywistości odsetek bogatszych i biedniejszych, mamy takiż odsetek szkół prywatnych i darmowych, miejskich i wiejskich. Bene.
    Ale co z tego tak naprawdę wynika?
    Jeżeli próba jest odpowiednio duża, by wziąć surowe wyniki takiej powiedzmy Polski i wyciąć z nich dajmy na to, szkoły z powiatów gdzie bezrobocie jest największe, albo gdzie ludność mieszka od stuleci w niemal nie zmienionym składzie, albo wyplasterkować sobie wyniki uczniów mieszkających z kimś innym niż rodzice biologiczni w układzie pełnej rodziny, to powychodziłyby - być może - rozmaite interesujące informacje na temat wpływu bezrobocia, rozbitych małżeństw, stabilnych acz zaśniedziałych populacji na efekty naukowe uczniów.
    No i teraz powstaje pytanie: czy ważna dla nas, zleceniodawców badania, jest cała populacja, i powinniśmy wyciągać takie same populacje wobec tych od bezrobocia i samotnych matek? I gdyby któraś z tych populacji wypadła znacząco gorzej, lub znacząco lepiej, to czy należy wyciągnąć z tego wnioski dotyczące programu/metodyki, czy z zakresu polityki społecznej?
    I właśnie kiedy tak sie poplasterkuje wyniki badań, odsiewając tych i owych, to okaze się, że wyciąganie wniosków nie jest takie znowu oczywiste.
    Na przykład, jak widzieliście pewnie sami, zadania matematyczne są proste, powiedziałabym - z pogranicza testów na inteligencję. Ale zawierają duży komponent językowy. Innymi słowy, jeżeli jakaś grupa jest upośledzona czytelniczo, to błędów w rozwiązaniu będzie w niej więcej, niż w grupie stojącej matematycznie na tym samym poziomie, ale sprawniejszczej czytelniczo. Ten problem na pewno występuje w krajach emigranckich, być może także w tych, gdzie tylko bogatsi idą do szkół odpowiednio wcześniej (a w takiej na przykład Angoli obowiązkowa edukacja obejmuje zaledwie 4 lata szkoły).
    Dalej: USA, tradycyjnie wypadające w PISA słabo, odnotowało ciekawą prowidłowość, łatwo wpadającą w oko ze względu na wiedzę o finansach rodzin. Otóż im wyższy procent subsydiowanych posiłków w danej szkole, tym gorsze wyniki. Jeżeli odrzucimy wyniki szkół, w których jest więcej niż 10% kilentów MOPS, to okaże się, że USA jest w pierwszej, nie pamiętam, trójce, czy czwórce.
    No i co z tego można wywnioskować? Że dzieci warstwy uboższej mają niższe IQ? Że nauka w tych grupach jest nieistotna jako prirotytet? A może, że potrzebny jest inny program szkolny dla róznych grup społecznych? Wieksze nakłady? Zakaz istnienia szkół z odsetkiem uboich powyżej 20 procent? A może rewolucja proletariacka?
    Już żeby nie brnąć w kolejne dywagacje.
    Z danych testowych można wyczytać wiele. Ale najważniejsze jest pytanie, czego właściwie chcemy, powiedzmy, w takiej Polsce. Co chcemy osiągnąć jako wynik społeczno gospodarczy, bo jak na razie PISA pnie się w górę, ale chór uniwesytecki jęczy nad jakością absolwentów i emigracja nie spada. Więc czego chcemy? Na kim nam zależy i dlaczego?
    Zamknę cytatem z jednego z amerykańskich krytyków:
    - Czego chcemy? Gospodarki jak w Ameryce, czy gospodarki jak w Belgii? A może Tajwanu, gdzie na kobietę przypada 1,0 dziecka? W Korei zamykane są szkoły, bo nie ma wystarczająco wielu dzieci, aby do nich chodzić. A USA ma dynamicznie rosnąca populację, ogromne bogactwa i ducha przedsiębiorczości.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • menodo 05.12.13, 11:24
    właśnie kiedy tak sie poplasterkuje wyniki badań, odsiewając tych i owych, to okaże się, że wyciąganie wniosków nie jest takie znowu oczywiste. "

    Bo te badania nie służą takim analizom - one pokazują stan edukacji w skali makro, dają możliwość porównania wyników miedzy kolejnymi rocznikami i między różnymi populacjami/krajami.

    Do analiz wewnątrzgrupowych uwzględniających przeróżne dane socjo-demograficzne bardziej przydatne są wyniki badań men-owskich (testy szóstoklasistów, gimnazjalne,matury).

    "Co chcemy osiągnąć jako wynik spo
    > łeczno gospodarczy, bo jak na razie PISA pnie się w górę, ale chór uniwesytecki
    > jęczy nad jakością absolwentów i emigracja nie spada. Więc czego chcemy? Na ki
    > m nam zależy i dlaczego?"

    No, może się ten akademicki chór jakoś się wreszcie ogarnie? Może i tam kiedyś (kiedy???) dotrą jakieś reformy? Przecież to wstyd. Gdzieś czytałam, że 85 proc. polskich szkół wyższych należy do 25 proc. najgorszych uczelni w Europie.
    W dyskusji pod zalinkowanym artykułem jest sporo prawdy o polskich uczelniach wyższych - choć wydaje się, że to jakieś trolle piszą sad
  • olena.s 05.12.13, 11:53
    > Bo te badania nie służą takim analizom - one pokazują stan edukacji w skali mak
    > ro, dają możliwość porównania wyników miedzy kolejnymi rocznikami i między róż
    > nymi populacjami/krajami.
    Oczywiście. Ale czy należy (z punktu widzenia premiera, powiedzmy, a nie kibiców Legii) porównywać całość z całością, czy segment z segmentem? Czy nalezy ubolewać nad średnią, czy też nad tym, że plasterek ubogich ma gorsze wyniki, niz plasterek ubogich u sąsiadów? A może nalezy mieć go w nosie, i martwić się raczej tym, że plasterek najlepszych uczniów jest chudszy lub gorszy niż analogiczny segment u sąsiadów?
    To są moim zdaniem główne problemy z takimi porównaniami.

    Co do polskich uczelni to nie wiem, czy reformy dałyby dużo przy utrzymaniu absurdalnie wysokiego odsetka studiujących.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • menodo 05.12.13, 13:22
    Ja tam się cieszę, bo od zawsze jestem zwolenniczką obecnej reformy i dobrze, że wreszcie jakieś zewnętrzne badania potwierdziły jej sens - bo Polacy to zakompleksiony naród i potrzebuję, aby ich jakieś zagraniczne autorytety pochwaliły, bo sami sobie nie wierzą.
    I tak na to patrzę - ogólnie bardzo i z perspektywy "rozwojowej", długofalowej.
    Nie jaram się na przykład tym , że "jesteśmy lepsi od Niemców" - bo oni mają inny system edukacyjny; gros 15 - latków uczy się tam w ichniejszych zawodówkach i oni pewnie zaniżają ogólną średnią niemiecką, ale za to w przyszłości będą mieli porządne zawody.

    Przyznam jednak, że nie analizowałam tych danych, nie widziałam rozkładu - i raczej nie ogarnę ich przed BNbig_grin

    Co do szkół wyższych - problemem jest nie tyle zbyt duży odsetek uczącej się młodzieży w prywatnych szkółkach, co dzika komercjalizacja uczelni państwowych, także tych, które kiedyś wydawały się dobre.
    Największym problemem w Polsce jest brak przynajmniej jednej naprawdę elitarnej uczelni, która kształciłaby najzdolniejszą młodzież na najwyższym poziomie.
  • olena.s 05.12.13, 14:39
    Mnie głeboko znudziło owo 'rajcowanie sie' i wlokące sie potem na 300 postów pyskówki. Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że wiedza wynikająca z badań jest i większa, i mniejsza niż może się wydawać, i moze stanowic co najwyżej składową informacji o szkołach, dzieciach, systemach i programach.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jakw 05.12.13, 17:20
    menodo napisała:

    > Ja tam się cieszę, bo od zawsze jestem zwolenniczką obecnej reformy i dobrze,
    > że wreszcie jakieś zewnętrzne badania potwierdziły jej sens - bo Polacy to zako
    > mpleksiony naród i potrzebuję, aby ich jakieś zagraniczne autorytety pochwaliły
    > , bo sami sobie nie wierzą.
    To raczej obraz poprzedniej reformy - testowany był rocznik mniej więcej 1997


    > I tak na to patrzę - ogólnie bardzo i z perspektywy "rozwojowej", długofalowej.
    > Nie jaram się na przykład tym , że "jesteśmy lepsi od Niemców" - bo oni mają in
    > ny system edukacyjny; gros 15 - latków uczy się tam w ichniejszych zawodówkach
    > i oni pewnie zaniżają ogólną średnią niemiecką, ale za to w przyszłości będą m
    > ieli porządne zawody.
    No właśnie - co nam po tym , że "nasza zdolna młodzież" wypadnie lepiej niż młodzież z UK czy Niemiec, skoro potem i tak pojedzie na jakiś zmywak do ww krajów.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • menodo 05.12.13, 17:37
    "To raczej obraz poprzedniej reformy - testowany był rocznik mniej więcej 1997"

    No nie, to jest ta sama reforma - mój syn z rocznika 1986 (ale stary już!!!) należał do pierwszego rocznika dzieci objętych reformą tzn. zdawał test gimnazjalny i nową maturę.
    Obecne zmiany np. etapie liceów to kontynuacja tej reformy; jak wiesz - również jestem ich zwolenniczką big_grin

    " No właśnie - co nam po tym , że "nasza zdolna młodzież" wypadnie lepiej niż mł
    > odzież z UK czy Niemiec, skoro potem i tak pojedzie na jakiś zmywak do ww krajó
    > w."

    Ta zdolna młodzież jest nam bardzo, bardzo potrzebna i bardzo potrzebne nam są też coraz lepsze szkoły - zwłaszcza wyższe.
    Między innymi po to, aby nasze zdolne dzieci nie jeździły na zmywak.
  • jakw 05.12.13, 21:56
    menodo napisała:

    > No nie, to jest ta sama reforma - mój syn z rocznika 1986 (ale stary już!!!) na
    > leżał do pierwszego rocznika dzieci objętych reformą tzn. zdawał test gimnazjal
    > ny i nową maturę.
    > Obecne zmiany np. etapie liceów to kontynuacja tej reformy; jak wiesz - również
    > jestem ich zwolenniczką big_grin
    Z mojego punktu widzenia aktualna reforma - ta z 6-latkami w szkole i zmianami programowymi od przedszkola do matury to jednak nowa reforma. Ale to pewnie dlatego, że młodsze dziecię mam na etapie nauczania początkowego.



    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 05.12.13, 19:28
    olena.s napisała:

    > Na przykład, jak widzieliście pewnie sami, zadania matematyczne są proste, powi
    > edziałabym - z pogranicza testów na inteligencję. Ale zawierają duży komponent
    > językowy. Innymi słowy, jeżeli jakaś grupa jest upośledzona czytelniczo, to błę
    > dów w rozwiązaniu będzie w niej więcej, niż w grupie stojącej matematycznie na
    > tym samym poziomie, ale sprawniejszczej czytelniczo.

    O to chodzi,bo zadania matematyczne rozwiaze komputer a problem jest w porozumiewaniu sie miedzy ludzmi.
    Najwazniejsze jest czytanie ze zrozumieniem,a nie jakies podstawianie wzorow.

    > Dalej: USA, tradycyjnie wypadające w PISA słabo, odnotowało ciekawą prowidłowoś
    > ć, łatwo wpadającą w oko ze względu na wiedzę o finansach rodzin. Otóż im wyższ
    > y procent subsydiowanych posiłków w danej szkole, tym gorsze wyniki. Jeżeli odr
    > zucimy wyniki szkół, w których jest więcej niż 10% kilentów MOPS, to okaże się,
    > że USA jest w pierwszej, nie pamiętam, trójce, czy czwórce.

    Zgadza sie.
    Nie ma sensu inwestowanie w uczniow,ktorzy i tak skoncza podrzucaniem hamburgerow.
    W USA sytuacja jest odwrotna niz w Polsce.
    W Polsce maksimum wysilku idzie na wyrownywanie szans tych ,ktorzy sa slabi.
    W USA natomiast najwiekszy nacisk jest kladziony na tworzenie najlepszych szkol dla najlepszych uczniow.
    Nauczyciele nie siedza nad uczniem jak on nie kuma.Jak nie kuma to niech sie nauczy w domu,na internecie czy gdziekolwiek indziej albo idzie do gorszej klasy dla niekumatych.
    Jak sie dzieciak zalapie na te programy do najlepszych szkol to jest wrecz raj na ziemii,bo jest tam tyle programow ze glowa boli.
    A jak dzieciak jest jakis przecietnie zdolny,to niech sam sobie daje rade w rejonowce.
    Nie mozna tez za bardzo obsr.... rejonowek bo Lukasz Zbylut skonczyl rejonowke i poszedl na Harvard.

    > No i co z tego można wywnioskować? Że dzieci warstwy uboższej mają niższe IQ? Ż
    > e nauka w tych grupach jest nieistotna jako prirotytet? A może, że potrzebny je
    > st inny program szkolny dla róznych grup społecznych? Wieksze nakłady? Zakaz is
    > tnienia szkół z odsetkiem uboich powyżej 20 procent? A może rewolucja proletariacka?

    A co ci rewolucja da,poza zniszczeniem najlepszych szkol?
    Wieksze naklady tez nic nie dadza,bo dzieciaki sa niekumate.

    > Co chcemy osiągnąć jako wynik społeczno gospodarczy, bo jak na razie PISA pnie się w górę, ale chór uniwesytecki jęczy nad jakością absolwentów i emigracja nie spada. Więc czego >chcemy? Na kim nam zależy i dlaczego?

    I wracamy do punktu wyjscia. Jak mamy dobra gospodarke,to mamy dobre szkoly i dobre uniwersytety.Jak nie mamy dobrej gospodarki,to zdolni uczniowie i studenci uciekna z kraju,do takiego gdzie jest dobra gospodarka.

    > Zamknę cytatem z jednego z amerykańskich krytyków:
    > - Czego chcemy? Gospodarki jak w Ameryce, czy gospodarki jak w Belgii? A może T
    > ajwanu, gdzie na kobietę przypada 1,0 dziecka? W Korei zamykane są szkoły, bo n
    > ie ma wystarczająco wielu dzieci, aby do nich chodzić. A USA ma dynamicznie ro
    > snąca populację, ogromne bogactwa i ducha przedsiębiorczości.

    Jak Tusk nie wie,dlaczego mlodzi uciekaja za granice,to mu powiem:It's the economy stupid.
  • morekac 05.12.13, 19:50
    Nauczyciele nie siedza nad uczniem jak on nie kuma.Jak nie kuma to niech sie na
    > uczy w domu,na internecie czy gdziekolwiek indziej albo idzie do gorszej klasy
    > dla niekumatych.

    W rezultacie ci mniej kumaci robią się tak niekumaci, że może lepiej byłoby oszczędzić sobie kasy i nie uczyć ich wcale?
    Nie neguję, że macie dobre szkoły dla zdolnych - ale system szkolny dla przeciętnych chyba nieco leży. I te niezdolne 15-latki z USA, jako półanalfabeci nie są w stanie potem uczyć się samodzielnie w żadnej dziedzinie i nadal będą biedni - i ich dzieci też będą takie, bo też będą niewykształcone. Chyba że będą bardzo, bardzo zdolne.
    I o ile jestem zdania, że 15-lata można już przesadnie nie dręczyć, jeśli nie ma ochoty się uczyć, to jednak nad młodszymi dzieciakami warto popracować.

    Otóż im
    > wyższ
    > > y procent subsydiowanych posiłków w danej szkole, tym gorsze wyniki.
    Bo wszędzie poziom wykształcenia jest silnie skorelowany z poziomem dochodów w rodzinie. Wyższe są aspiracje i obszerniejsza biblioteka, więcej bodźców kulturalnych dla dziecka - nawet jeśli tylko na zasadzie - inne dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe, to i moje będzie. Inne dzieci mają korki, to ja nie będę gorszy i też im zafunduję (vide: Singapur).

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • olena.s 05.12.13, 20:21
    > Bo wszędzie poziom wykształcenia jest silnie skorelowany z poziomem dochodów w
    > rodzinie.

    Mnie ciekawi, czy to jest korelacja, czy przyczyna-skutek i w którą stronę.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jakw 05.12.13, 22:02
    olena.s napisała:

    > > Bo wszędzie poziom wykształcenia jest silnie skorelowany z poziomem docho
    > dów w
    > > rodzinie.
    >
    > Mnie ciekawi, czy to jest korelacja, czy przyczyna-skutek i w którą stronę.
    Jeśli jest to przyczyna-skutek to raczej w 1 stronę. Albowiem sukces w wykształceniu dzieci w żaden sposób nie może wpłynąć na dochody rodziny w przeszłości.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • olena.s 05.12.13, 23:36
    Masz rację, pytanie jest inne.
    Wyobraźmy sobie pierwszoklasistów z zasiłkami z MOPSu. I ich rodzice dostają pracę, podwyżki, renty. Status finansowy się zmienia, powiedzmy - trwale.
    Czy zmienią się w efekcie wyniki szkolne tych dzieci? Jak szybko i o ile?
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jakw 06.12.13, 14:35
    Jeśli rodzicom zależy na wynikach szkolnych dzieci, a wyniki do tej pory były takie sobie - to jest to całkiem prawdopodobne, że będzie lepiej. Bo dziecię wreszcie będzie miało kupione jakieś ćwiczenia , za brak których notorycznie było pałowane; a może rodzice zapłacą za jakieś korepetycje. Lub przynajmniej stwierdzą, że dziecko może iść choćby do technikum zamiast jak najszybciej przysposabiać się zawodowo - a to może też wpłynąć na motywację ucznia. Jeśli rodzicom nie zależy - to pewnie nic z tego nie będzie, niezależnie od statusu finansowego.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • maksimum 05.12.13, 20:31
    morekac napisała:

    > W rezultacie ci mniej kumaci robią się tak niekumaci, że może lepiej byłoby osz
    > czędzić sobie kasy i nie uczyć ich wcale?

    Oczywiscie ze sa uczeni bo Lukasz Zbylut z osiedlowki do ktorej ja w zyciu bym dzieci nie poslal poszedl na Harvard. Ta osiedlowka byla blisko nas ale dzieci zdaly do lepszych szkol i poszly do lepszych a Zbylut poszedl do New Utrecht HS,

    www.brooklyndaily.com/stories/2008/27/bay_ridge_courier_newsivyleaguef06262008.html
    > Nie neguję, że macie dobre szkoły dla zdolnych - ale system szkolny dla przecię
    > tnych chyba nieco leży. I te niezdolne 15-latki z USA, jako półanalfabeci nie s
    > ą w stanie potem uczyć się samodzielnie w żadnej dziedzinie i nadal będą biedni
    > - i ich dzieci też będą takie, bo też będą niewykształcone. Chyba że będą bard
    > zo, bardzo zdolne.

    To nie jest tak. Jak sie chcesz uczyc,to sie niemal z kazdej szkoly dostaniesz na Harvard a jak nie masz glowy to szkoda pieniedzy na edukacje wydawac.

    > Bo wszędzie poziom wykształcenia jest silnie skorelowany z poziomem dochodów w
    > rodzinie.

    To jak wytlumaczysz ze najbiedniejszy na swiecie Vietnam bije w PISA badaniach USA??

    Jak sie wybierze najlepsze szkoly w danym kraju(Vietnam) to wypadaja bardzo dobrze z najgorszymi szkolami w USA.
  • morekac 06.12.13, 00:15
    Cóż, w polskich większych miastach jest podobnie - bo w mniejszych może nie być wyboru. Rozumiem, że dawno nie miałeś do czynienia z polskim systemem szkolnym (bo i skąd), a akurat bardzo się zmienił przez ostatnich kilkanaście lat.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • azjaodkuchni 08.12.13, 09:02
    Wietnamczycy nie są głupi tylko dlatego, że są biedni. W singapurskich szkołach są dzieciaki z zapadłych wsi w Bangladeszu, Wietnamie, Kambodży czy Birmie niektóre świetnie sobie radzą , ale nie wszystkie mają szanse na naukę poza wiejską szkołą w swoim mieście.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • jotde3 06.12.13, 09:15
    olena.s napisała:
    > Owszem, próba do tych badań jest konstruowana,

    wiec to jest tak: jak próba jest duża i zupełnie losowa to mamy duże szanse dowiedzieć sie prawdy a małe dowiedzieć sie bzdury ( wyszło by pewnie z duzym prawdopodobieństwie w kolejnym badaniu , ot statystyka ) a jak próba jest konstruowana to nadal mamy szanse dowiedzieć sie prawdy ale najpierw musimy dokładnie przyjrzeć sie tej konstrukcji bo mamy też szanse ( jak sądze duże ) zostać zmanipulowani .

    >Czego chce się dowiedzieć ten, c
    > o za nie płaci, ten, co ma z nich wyciągnąć wnioski.


    a ty masz olena za duże zaufanie do badaczy .
  • olena.s 06.12.13, 10:49
    Przeciwnie, czytam rozmaite krytyki i analizy, ale tu raczej na nie ma na nie miejsca, (zresztą nie dotyczą one Polski, bo u nas chyba mniej były te badania przez fachowców rozdłubywane, a na pewno nie czytałam niczego temat konstrukcji polskiej próby).
    W Stanach natomiast sporo się o tym pisze, ponieważ- upraszczając - są dwa obozy 'polityki edukacyjnej' i są też środowiska/możliwości abu przyjrzeć się bardzo gruntownie próbie, wnioskom, a nawet prezentacji wyników (w skrócie: wbrew dobremu obyczajowi dziennikarze nie dostali jak zawsze raportów wcześniej, aby przygotować publikację oraz móc wnikliwie przepracować materiały z fachowcami. Zamiasat tego raport wcześniej dostały tylko niektóre organizacje z jednej strony edukacyjnej).
    Krótko mówiąc, wobec PISY (zarówno subtelności próby jak i zaleceń oecd-owskich) są wysuwane zastrzeżenia dość istotne, aby przynajmniej się im przyjrzeć, a i spojrzenie na kompletną niezbieżność wyników badań z efektami gospodarczymi państw jest interesujące.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • menodo 06.12.13, 11:11
    a ty masz olena za duże zaufanie do badaczy . "

    Jotde3, powiem ci tak: badacze żyją z wiarygodności i profesjonalizmu. Akurat bardzo dobrze znam to środowisko i wiem, że wszyscy mają świra na punkcie rzetelności, zwłaszcza że konkurencja tylko czeka na jakiekolwiek podknięcia.
    Koordynatorem PISA na świecie był chyba( nie jestem pewna, czy w tej edycji) McKinsey - więc ogarnij się trochę człowieku zanim zaczniesz posądzać tę firmę o jakieś szwindle, chyba że naprawdę dysponujesz twardymi dowodami - wtedy je przedstaw, najlepiej prokuraturze big_grin
    Bo takie chlapanie dziobem na poziomie sztucznej mgły smoleńskiej żałosne jest po prostu.

  • olena.s 06.12.13, 11:54
    A ja sobie myślę, że efekt królików Lejzorka Rojtszwańca ma prawo się pojawić (w końcu jesteśmy tylko ludźmi, prawda), ale też badacze nie są głupi i biorą to pod uwagę przy konstrukcji próby.
    Ponadto wyniki są analizowane przez ponad rok - nie wierzę, że nie zauwazono by, gdyby np. w szczecinskim wszyscy wyciągnęli maksa.
    Więc poza totalitarnymi społeczeństwami nie wierzę w jakieś spiski i powszechne fałszowanie czegokolwiek.

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jotde3 06.12.13, 14:40
    menodo napisała:
    > Jotde3, powiem ci tak: badacze żyją z wiarygodności i profesjonalizmu.

    dałaś przykład zupełnej naiwności .
    nie pamiętasz może jak wyciekły mejle klimatologów w których sie namawiali na ile podnieść średnie temp. oceanów żeby im efekt cieplarniany nie zginoł .
    a ile razy odwoływano zimną fuzje .
    żenada .
    nie masz o tym pojęcia to skorzystaj z szansy nie odzywania sie .

  • olena.s 06.12.13, 15:13
    Ale to przeciez nei jest tak, że Men robi listę zaczynając od Topolówki, a kończąc na Batorym, a PISA łyka jak pelikan. Z obu stron sa odpowiedzialne za dobór próby osoby i nie wyobrazam sobie żeby podkręcona lista nie była zakwestionowana - bo odbiorcami też sa profesjonaliści najęci przez OECD m.in. w tym celu, aby badanie nie zostało obśmiane i wrzucone do kosza.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • menodo 06.12.13, 15:43
    Daj spokój, Olena. Słyszałaś (czytałaś?) o jakichś zastrzeżeniach metodologicznych do tych badań - w tym o jakichś przekrętach?

    Poza tym co jakieś maksie czy jotde wypisują na forach?
  • olena.s 06.12.13, 17:56
    W przekręty na istotną skalę nie wierzę absolutnie (acz nadambitnego dyrektora pojedynczej placówki i owszem, mogę sobie wyobrazić), m.in. dlatego, że nie wierzę w teorie spiskowe z prostego powodu: tam, gdzie więcej niż parę osób wie o jakimś szwindlu, informacja wycieka do opinii publicznej. O takim przekręcie też by wyciekła.
    Natomiast dyskusje o próbie, ważeniu wyników, rozbieżnościach programowych, ambicjach politycznych itp. i owszem, odnotowuję.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • menodo 06.12.13, 15:26
    No, niestety, sztuczna mgła big_grin

    Btw - skoro już taki śledczy umysł masz - przyjrzyj się alfikom big_grin
  • maksimum 06.12.13, 16:02
    menodo napisała:

    > Jotde3, powiem ci tak: badacze żyją z wiarygodności i profesjonalizmu. Akurat b
    > ardzo dobrze znam to środowisko i wiem, że wszyscy mają świra na punkcie rzetel
    > ności, zwłaszcza że konkurencja tylko czeka na jakiekolwiek podknięcia.

    A gdzie ta rzetelnosc sie zaczyna???
    Kazdy kraj losuje samodzielnie 5 tys uczniow i nastepnie pyta rodzicow o zgode czy dziecko moze wziac udzial w badaniu.

    Mowiac delikatnie,kazdy kraj losuje jakich chce uczniow i mamy takie kwiatki jak Vietnam,gdzie ludzie z trudem wychodza z analfabetyzmu jest #17 a USA jest #36.

    Czym biedniejszy kraj-tym sobie lepiej radzi w badaniach PISA.
    A w najbogatszych krajach sa same matoly.
    To jest bardzo dobre,rewolucyjno-komunistyczne podejscie do tematu.

    > Koordynatorem PISA na świecie był chyba( nie jestem pewna, czy w tej edycji) M
    > cKinsey - więc ogarnij się trochę człowieku zanim zaczniesz posądzać tę firmę
    > o jakieś szwindle, chyba że naprawdę dysponujesz twardymi dowodami - wtedy je p
    > rzedstaw, najlepiej prokuraturze big_grin

    Ten caly twoj McKinsey zbiera wyniki od Vietnamu i Polski i uklada je w calosc bardzo solidnie,ale jak Polska i Vietnam wybraly dzieci do pisania PISA to juz sprawa Polski i Vietnamu.

    > Bo takie chlapanie dziobem na poziomie sztucznej mgły smoleńskiej żałosne jest
    > po prostu.

    Przyjalem do wiadomosci,ze poziom nauczania wg ciebie i PISA w USA jest nizszy niz w Polsce i w Vietnamie i bede staral sie o emigracje do Vietnamu by podniesc poziom ksztalcenia moich dzieci.
    Do Polski nie,bo to bylby za duzy przeskok w poziomie nauczania.
    No i syn zamiast studiowac na NYU bedzie studiowal na UW jak sie dostanie oczywiscie,bo moze nie przejsc egzaminow wstepnych,ktore np. na NYU sa bardzo ostre.
  • menodo 06.12.13, 16:08
    Przyjalem do wiadomosci,ze poziom nauczania wg ciebie i PISA w USA jest nizszy
    > niz w Polsce i w Vietnamie i bede staral sie o emigracje do Vietnamu by podnies
    > c poziom ksztalcenia moich dzieci."

    Dyskusja jest o wynikach 15-latków.
  • maksimum 06.12.13, 16:19
    menodo napisała:

    > Przyjalem do wiadomosci,ze poziom nauczania wg ciebie i PISA w USA jest nizszy
    > > niz w Polsce i w Vietnamie i bede staral sie o emigracje do Vietnamu by p
    > odnies
    > > c poziom ksztalcenia moich dzieci."
    >
    > Dyskusja jest o wynikach 15-latków.

    Prosty czlowieku.
    Nie ma czegos takiego,ze dzieciak jest genialny w wieku 15 lat a wczesniej i pozniej juz tylko glupi.
    Kiedy to w Polsce byl wyzszy poziom zycia niz w Czechach siegajac pamiecia ponad 1 tys lat???
    Kiedy to w Czechach byl wyzszy poziom zycia niz w Niemczech siegajac pamiecia ponad 1 tys lat?
    NIC sie nie dzieje z dnia na dzien-to jest genetyka.

    3 lata temu byli gorsi a teraz sa najlepsi i nie maja sie z kim scigac.
    Bajki to ty mozesz dzieciom w przedszkolu opowiadac a nie myslacym ludziom.
  • menodo 06.12.13, 16:30
    Biedny maksiu - skorzystaj z jakiejś darmowej pomocy lokalnego farmaceuty w swojej okolicy sad
  • azjaodkuchni 08.12.13, 09:19
    Nie tylko genetyka, ale też inne czynniki ... gdyby nie wymordowali polskich oficerów w Katyniu to polska powojenna wyglądałaby inaczej.
    Gdyby Jaś nie dostał biegunki w dniu egzaminu i go nie położył to może w klasie dla super zdolnych nie byłoby Marysi. Poza wybitnym i durnym jest masa dzieci średnich, zwyczajnych i ciut zdolniejszych od średniej, ale nie wybitnych.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • maksimum 06.12.13, 16:12
    Glupszych wypowiedzi niz menodo i cala zgraja niekumatych mamusiek w zyciu nie czytalem i dlatego PISA jest wam potrzebna do poprawy samopoczucia.
    Poza tym zastanawiam sie dlaczego PISA sklada te cale swoje badania 0,5 mln uczniow w 1(jeden) rok podczas gdy wyniki SAT 1,6 mln uczniow sa po 1(jeden) miesiacu.

    Zaraz sie dowiem od menodo ze PISA robi to rzetelniej,bo tam sa lepsi fachowcy niz w USA.
    Wiadomo tez ze "fachowcy" z PISA musza zarobic na tym gruby szmalec,nie to co jacys tam Amerykanie robiacy SAT.

    Czy nigdy do glupich lbow "fachowcow" z PISA nie dotarlo,ze mozna wszystkim uczniom zrobic test SAT i wtedy wyniki beda wiarygodne,a nie takie ze Vietnam i Polska przed USA.
  • paszczakowna1 07.12.13, 00:22
    > Mowiac delikatnie,kazdy kraj losuje jakich chce uczniow i mamy takie kwiatki ja
    > k Vietnam,gdzie ludzie z trudem wychodza z analfabetyzmu jest #17 a USA jest #36.

    Ta, obraź się na termometr, że gorączkę pokazuje. W pozycję Singapuru też nie wierzysz? Tam analfabetyzm jest większy niż w Wietnamie (8% vs 6%).
  • morekac 07.12.13, 00:47
    Badane są 15-latki , a nie ludzie dorośli, którzy na tę traumę, jaką jest obowiązkowa i powszechna edukacja się nie załapali. Absolutnie nie wyklucza to więc jakiegoś odsetka ludzi niepiśmiennych w społeczeństwie.
    BTW: z tego, co kojarzę, to wietnamskie dzieci (tzn. te osiadłe w Polsce) mają u polskich nauczycieli niezłą opinię - jako bardzo pracowite i 'dopilnowane' w kwestii nauki.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jakw 07.12.13, 11:42
    morekac napisała:

    > Badane są 15-latki , a nie ludzie dorośli, którzy na tę traumę, jaką jest obowi
    > ązkowa i powszechna edukacja się nie załapali.
    Co więcej - zdaje się, że badane są 15-latki, które uczęszczają do przybytków edukacyjnych. Jeśli ktoś wcześniej zakończy z różnych powodów edukację lub się na nią nie załapie - nie ma chyba szans na robienie testu.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • olena.s 07.12.13, 07:45
    Bo maksio nie rozumie, że jeżeli kraj x ma wyższe wyniki testów niz kraj Y, to nie oznacza wcale, że X stoi na wyższym poziomie rozwoju, ma silniejszą gospodarkę, wyższe nadwyżki i lepszą opiekę medyczną. Nie oznacza to również, że kiedykolwiek osiągnie taką przewagę, bo na sukces państwa składa się milion czynników.
    Skądinąd tak mi przyszło do głowy, że zakładamy iż warto inwestować w lepsze wykształcenie młodego pokolenia i to jest absoluty priorytet. Ja też tak zakładam, acz raczej ze względów politycznych. Jednak czy nie jest tak, że jest jakiś optymalny poziom wykształcenia dla danego miejsca, czasu i stopnia rozwoju, i jego przekraczanie nie przynosi wcale więcej dobrego niż złego, przynajmniej w krótkim horyzoncie?
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jakw 07.12.13, 11:47
    paszczakowna1 napisała:

    > > Mowiac delikatnie,kazdy kraj losuje jakich chce uczniow i mamy takie kwia
    > tki ja
    > > k Vietnam,gdzie ludzie z trudem wychodza z analfabetyzmu jest #17 a USA j
    > est #36.
    Słowem kluczowym jest uczeń. Uczeń to ktoś, kto chodzi do jakiejś szkoły. Jeśli 15-latek do szkoły nie chodzi - to może sobie być analfabetą ,żadna PISA tego nie wykryje i nie zostanie uwzględniony w żadnych wynikach testów PISA.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • langsam 07.12.13, 13:03
    Tak, to trochę jak z ubolewaniem nad obecnymi przygłupimi studentami i porónywanie ich do czasu, kiedy na studia po egzaminach, a jakże, trafiało 7 czy 10 procent rocznika.
  • maksimum 07.12.13, 18:07
    langsam napisała:

    > Tak, to trochę jak z ubolewaniem nad obecnymi przygłupimi studentami i porónywa
    > nie ich do czasu, kiedy na studia po egzaminach, a jakże, trafiało 7 czy 10 pro
    > cent rocznika.

    No tak ale wtedy trzeba bylo zdobyc jakas wiedze,zeby sie przez egzaminy przepchnac.
    Wtedy tez oblewali na egzaminach i latwo mozna bylo wyleciec z uczelni.
    Teraz sie zapisuje na studia,a egzaminow nie ma,bo jest wiecej miejsc niz kandydatow.
    Na studiach nie oblewaja,bo straca fundusze i przecietny matol po studiach robi dwa bledy ortograficzne w jednym zdaniu i ma duze wymagania jesli chodzi o przyszle zatrudnienie.

    To nie jest trend swiatowy,to jest przypadlosc czysto polska.
  • morekac 07.12.13, 18:49
    To powiedz to tym nieszczęsnym wykładowcom akademickim - młodzieży jako takiej jest mniej i przy zachowaniu stosownych proporcji w ilości studentów znaczna część z nich musiałaby pracować nie jako wykładowcy akademiccy, tylko realizować się w innych dziedzinach, w tym podłym świecie pełnym rekinów biznesu.
    Wolą więc narzekać na tych strasznych studentów, ale dopóki student = posada wykładowcy, nie będą tak naprawdę rzecznikami zmian. W rezultacie ludzie, którzy wcale nie musieliby zdawać matury i mogliby zrobić sobie kursy zawodowe, aby zostać makijażystką czy zajmować się tym czy owym - idą na studia licencjackie typu kosmetologia czy inne dziwo.
    To, że nie ma egzaminów na studia - to pikuś. Ostatecznie dawniej to od uczelni zależało, jakie będą zadania na egzaminie i jeśli trudny egzamin oznaczałby brak kierunku, egzaminy stawałyby się łatwiejsze.
    Ale na wiele kierunków przyjmują ze zdanymi przedmiotami podstawowymi - a zdane oznacza uzyskanie 30% punktów - i to jest żałosne.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • maksimum 08.12.13, 06:38
    morekac napisała:

    > Ale na wiele kierunków przyjmują ze zdanymi przedmiotami podstawowymi - a zdane
    > oznacza uzyskanie 30% punktów - i to jest żałosne.

    Jak SAT napiszesz na 50% to masz male szanse dostac sie na Brooklyn College,czyli przecietna amerykanska uczelnie,a o lepszych mowy nie ma.
    Jak napiszesz SAT na 40% to na zadna uczelnie sie nie dostaniesz,....no chyba poza ta,ktora syn Lecha Walesy skonczyl,bo ona nie wymaga SAT.
  • paszczakowna1 13.12.13, 08:59
    > Jak napiszesz SAT na 40% to na zadna uczelnie sie nie dostaniesz,....no chyba p
    > oza ta,ktora syn Lecha Walesy skonczyl,bo ona nie wymaga SAT.

    O, dopiero teraz zauważyłam. Czyżby do Maksia wreszcie doszło (po ilu latach spędzonych w USA i rzekomym zainteresowaniu edukacją?), że SAT nie jest egzaminem zdawanym przez wszystkich? Lepiej późno niż wcale, choć jeszcze 4 grudnia wypisywał bzdury, jak to SAT rzekomo bada całą populację.
  • jotde3 13.12.13, 09:09
    > sywał bzdury, jak to SAT rzekomo bada całą populację.

    już nikomu nie można ufać wink
  • maksimum 13.12.13, 17:44
    paszczakowna1 napisała:

    > > Jak napiszesz SAT na 40% to na zadna uczelnie sie nie dostaniesz,....no chyba p
    > > oza ta,ktora syn Lecha Walesy skonczyl,bo ona nie wymaga SAT.

    > jak to SAT rzekomo bada całą populację.

    Cala populacje,ktora chce isc na studia i poza SAT jest rowniez CAT.
    Jak chcesz zostac kelnerka czy pracowac w wartstacie samochodowym tatka to ci SAT nie jest potrzebne.
    Niemal wszyscy pisza SAT by zobaczyc jakie szanse maja na jakie studia.

    Jaro Walesowy studiowal na takiej szkolce,ktora nie wymaga SAT,ale jest tam w zamian duzo modlitwy.

    www.holycross.edu/
    To ze uczelnia nie wymaga SAT nie znaczy by nie przesylac do niej wynikow SAT,bo tylko najgorsze uczelnie przyjmuja wszystkich ,ktorzy sie zglosza.
    No wiec na te uczelnie niewymagajace SAT tez sie SAT wysyla by uczelnia miala jakies rozeznanie w poziomie studentow ktorych przyjmuje.

    Podobnie jest z liceami w NYC.Jesli zdawalas do jakiegos liceum ale cie nie przyjeli,to wynik z tego egzaminu moze ci zapewnic miejsce w innym liceum do ktorego nie ma egzaminow wstepnych.
    Np. na Brooklyn Tech HS egzamin wstepny jest konieczny i niemal 1/3 uczniow z Brooklyna pisze ten egzamin.

    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
    Dostaja sie ci najlepsi a ci slabsi pokazuja w innych czolowych szkolach na Brooklynie jak np L.Goldstein HS

    www.lmghs.org/apps/contact/
    ze na egzaminie do Brooklyn Tech dostali dobry wynik i L.Golstein przyjmuje ich na tej podstawie.

    Niemal wszyscy pisza SAT bo to jest test na inteligencje i kazdy chce sie sprawdzic,a to ze jakies uczelnie nie wymagaja to nie znaczy,ze studenci na tych uczelniach nie pisali SAT.

    Przyklad.Napisalas slabo SAT i zadna uczelnia nie chce cie przyjac,to skladasz do takiej ktora nie wymaga SAT a noz sie uda.

    Jaro Walesa jest duuuzo ponizej poziomu studentow w USA i on SAT nie pisal,a w Polsce uchodzi za madrego i ludzie na niego glosuja i w parlamencie europejskim jest.
  • morekac 16.12.13, 22:10
    a w Polsce uchodzi za madrego i ludzie na niego glosuja i w parlamencie europejskim jest.
    To, że jakiś tam niewielki % populacji głosował na JW (ściślej: niespełna 62 tys ludzi), nie oznacza jeszcze , że jest uważany za orła intelektu. Gość w miarę przystojny, wygadany, no i ma odpowiednie nazwisko i jest synem tego Wałęsy - zapewne tu tkwi tajemnica.
    Nawet nie wiedziałam, że jest europosłem, dopóki się na motorze nie rozkwasił.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • maksimum 16.12.13, 23:46
    morekac napisała:

    > a w Polsce uchodzi za madrego i ludzie na niego glosuja i w parlamencie europejskim jest.

    > To, że jakiś tam niewielki % populacji głosował na JW (ściślej: niespełna 62 ty
    > s ludzi), nie oznacza jeszcze , że jest uważany za orła intelektu.

    W USA byl grubo ponizej sredniej krajowej a w Polsce jest grubo powyzej sredniej krajowej.

    > Gość w miarę przystojny, wygadany, no i ma odpowiednie nazwisko

    Dla mnie to wioska z niego bije.



  • azjaodkuchni 17.12.13, 12:06
    Wałęsa senior ma wykształcenie zawodowe, pani Wałęsowa podstawówkę zaledwie. W Polsce to nie jest powyżej średniej nawet w pokoleniu 60 latków. Gdyby okoliczności były inne pani W może nadal sprzedawałaby kwiaty a pan W pracował fizycznie. Gdyby w latach 70 i 80 Polska była normalnym krajem, a historia potoczyła się inaczej jego dzieci o studiach na jakiejkolwiek uczelni nawet by nie marzyły, bo żadne geniuszem nie błysnęło. Sam Jaro bez nazwiska byłby jednym z wielu, ale jak pisałam wcześniej nazwisko wiele ułatwia. Hameryka nie jest odosobniona w tym przypadku.
    Maksiu porównując Stany i Polskę czasami zachowujesz się jak typowy emigrant co ledwo z bruzdy wyskoczył. Świetnie, że Twoje dzieci mają super możliwości, ale ty sam skończyłeś polską uczelnię i chyba nie najgorzej radzisz sobie za tą wielką wodą? Jeśli jesteś w stanie udźwignąć ciężar studiów medycznych mając 2 dzieci to do biednych nie należysz. Gratuluję dzieci i życzę im jak najlepiej ( w końcu płynie w nich polska krew wink jestem jednak zdania, że wielu ważnych rzeczy człowiek uczy się poza szkołą ( nawet tą najlepszą)
    Gdy porównuję swoje dziecko trzy lata temu i teraz to widzę przepaść i nie mam tu na myśli wiedzy akademickiej, ale podejście do życia.Trzy lata temu żyliśmy w PL w dużym mieście dzieciak chodził do bardzo dobrej szkoły, ale o wielu rzeczach które są teraz jego codziennością nie miał pojęcia. Podróże kształcą a świat nie kończy się za własnym płotem chociaż byłoby to NYC.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • maksimum 17.12.13, 17:24
    azjaodkuchni napisała:

    > Gdy porównuję swoje dziecko trzy lata temu i teraz to widzę przepaść i nie mam
    > tu na myśli wiedzy akademickiej, ale podejście do życia.Trzy lata temu żyliśmy
    > w PL w dużym mieście dzieciak chodził do bardzo dobrej szkoły, ale o wielu rz
    > eczach które są teraz jego codziennością nie miał pojęcia. Podróże kształcą a ś
    > wiat nie kończy się za własnym płotem chociaż byłoby to NYC.

    Bo pojechalas we wlasciwa strone.Singapore jest jednym z najbogatszych krajow swiata i w porownaniu z Polska horyzonty musza sie poszerzyc.
    Ale jak wyjezdzasz z NYC do Kansas albo gdzies do Europy to sie zawezaja.
  • morekac 17.12.13, 20:35
    Oj tam, kamera go lubi i młody jest. To zdaje się w USA przeprowadzono badania, w których stwierdzono, że największe szanse ma kandydat młody i przystojny... tongue_out
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jotde3 09.12.13, 14:11
    maksimum napisał:
    > A gdzie ta rzetelnosc sie zaczyna???
    > Kazdy kraj losuje samodzielnie 5 tys uczniow i nastepnie pyta rodzicow o zgode
    > czy dziecko moze wziac udzial w badaniu.

    no właśnie , w każdym kraju pyta , a że w wietnamie jest oki ? do tych testów to nie trzeba zderzacza hadronów żeby sie przygotować winki w wietnamie nie ma czarnych potomków tych nierozgarniętych którzy dali sie złapać na niewolników wink
  • maksimum 05.12.13, 19:35
    anmanika napisała:

    > przeklejam:"
    > Na stronie PISA piszą:

    Normalny czlowiek WKLEJA link.
  • maksimum 05.12.13, 19:52
    "To fulfill OECD requirements, each country must draw a sample of at least 5,000 students"

    en.wikipedia.org/wiki/Programme_for_International_Student_Assessment
  • maksimum 05.12.13, 20:03
    Najbardziej jestem zbudowany pozycja Vietnamu w badaniach PISA bo jest w scislej czolowce swiatowej tuz za Polska i juz mysle o przeniesieniu dzieci ze szkol i uniwersytetow NYC do Vietnamu.
    W Vietnamie jest bida az piszczy i Ukraina przy nim to Las Vegas a jednak PISA twierdzi ze szkolnictwo maja lepsze niz USA.
    Jak tu nie wierzyc PISA,skoro 100% Polakow wierzy PISA?

    GDP per capita w Vietnamie-3.635 doll. na Ukrainie-7.421 w Chinach-9.223 w Polsce-22.162 w USA-49.965 doll. a wyniki nauczania odwrotnie proporcjonalne do dochodu narodowego.

    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita
    Obudzcie sie ludzie i wybijcie sobie z glowy wiarygodnosc badan PISA.
  • maksimum 05.12.13, 20:04
    www.oecd.org/pisa/keyfindings/pisa-2012-results-overview.pdf
    strona 5.
  • morekac 07.12.13, 19:12
    Myślę, że jednak kwestia PISA w krajach dalekowschodnich to w dużej mierze kwestia kulturowa. Być może tam jest tak, że jak autorytet coś powie, to wszyscy tylko wypełniają jego polecenia. I grzecznie uczą się po nocach, na korkach albo chociaż we własnym zakresie, bo nauczyciel kazał, a rodzic go poparł. A wykształcenie jest tam widocznie w cenie.
    Zmuś europejskie czy amerykańskie dziecko do takiej nauki, to w twarz ci się roześmieje, a rodzic powie, że nauczyciel chyba rozum postradał.
    Oczywiście, takie kulturowe podporządkowywanie się autorytetom ma jednak rozliczne wady.

    GDP per capita w Vietnamie-3.635 doll. na Ukrainie-7.421 w Chinach-9.223 w Pols
    > ce-22.162 w USA-49.965 doll. a wyniki nauczania odwrotnie proporcjonalne do do
    > chodu narodowego.
    Może trzeba sprawdzić, ile z tego dochodu idzie na edukację, a ile na inne rzeczy. Przy czym przykład Polski wskazuje, że nie trzeba wydawać jakiejś strasznej kasy, żeby osiągnąć poprawę. Polski wynik w poprzednim badaniu był osiągnięty za mniej niż połowę nakładów na ucznia w porównaniu w GB czy Norwegii. I to było przedmiotem konsternacji.
    A jak znam życie, nakłady nie zwiększyły się znacząco.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mamusia1999 07.12.13, 18:33
    mnie by jeszcze interesowalo, na ile wyniki uczniow sa generowane przez system oswiaty, a na ile przez wysilek rodzicow. bo np. w takiej finlandii praktycznie nie funkcjonuja korki i nauka z rodzicami w domu. i to jest osiagniecie oswiatowe. tym sposobem kazde dziecko ma optymalne szanse, niezaleznie od klimatu/zasobow domu rodzinnego.

    osobiscie wstydze sie za moj rodzimy (czyli neimeicki) system: jeden z filarow finansowych EU wyklada sie w calej rozciaglosci. malo tego, nawet te sredniutkie wyniki to w polowie zasluga rodzicow.
  • morekac 07.12.13, 18:53
    Niestety, obawiam się, że wysiłek rodziców jest spory. Ale wysiłek singapurskich rodziców jest jeszcze większy.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • maksimum 08.12.13, 06:33
    mamusia1999 napisała:

    > osobiscie wstydze sie za moj rodzimy (czyli neimeicki) system: jeden z filarow
    > finansowych EU wyklada sie w calej rozciaglosci. malo tego, nawet te sredniutki
    > e wyniki to w polowie zasluga rodzicow.

    Mam rodzine w Bavarii i im sie system niemiecki podoba.
  • azjaodkuchni 08.12.13, 08:52
    Mi też się system niemiecki nie podoba... jak dzieci trafi zły strumień to już marna szansa , że z niego wyjdzie. Czyli szans na awans nie ma. Zdolny trafi do zdolnych i nawet jak leniwy to bata nie ma, bo szans na spadek też nie ma . Już wolę singapurski system może niedoskonały, ale zmuszający do pracy każdego.
    --
    azjaodkuchni.blogspot.sg/
  • olena.s 08.12.13, 12:08
    Z drugiej strony my w tej chwili idziemy w jakiś obłęd: nie ma aż tylu miejsc w akurat takiej pracy, żeby wszyscy magistrowie robli coś, co naprawdę wymaga kwalifikacji uniwersyteckich! Jezeli faktycznie teraz w PL studiuje 50% roczników, to nie da rady - oni muszą wyjeżdżać i kwita. I oni nie mogą być wszyscy na poziomie - i kwita. Albo muszą podejmować pracę znacznie poniżej oczekiwań. Też niedobrze.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • jakw 08.12.13, 15:40
    olena.s napisała:

    > Z drugiej strony my w tej chwili idziemy w jakiś obłęd: nie ma aż tylu miejsc w
    > akurat takiej pracy, żeby wszyscy magistrowie robli coś, co naprawdę wymaga k
    > walifikacji uniwersyteckich! Jezeli faktycznie teraz w PL studiuje 50% rocznikó
    > w, to nie da rady - oni muszą wyjeżdżać i kwita.
    Gdy nie studiowało 50% rocznika to młodym mówiono, że to dlatego, że studiów nie mają...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 08.12.13, 16:08
    jakw napisała:
    > Gdy nie studiowało 50% rocznika to młodym mówiono, że to dlatego, że studiów ni
    > e mają...
    Miało być "to młodym mówiono, że to dlatego są bezrobotni"


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka