Dodaj do ulubionych

puszczacie swoje 6-latki do 1 klasy czy nie?

14.01.14, 12:40
Mam córkę z pierwszej połowy 2008 (marzec) więc teoretycznie powinna iść od września do 1 klasy. Trochę się waham co z tym fantem zrobić.
Z jednej strony młoda jest samodzielna, zaradna, nie ma problemów w przedszkolu (otrzymała bardzo dobrą opinię...)
Z drugiej jednak strony córka jest szybka i niestaranna (skupia się na jak najszybszym wykonaniu zadania a nie na jakości). Dość kiepsko rysuje, szlaczki i takie tam wychodzą jej różnie.
Jak czegoś nie wie, nie umie szybko się wycofuje i łatwo frustruje więc jednak wolałabym aby zaczęła swoją przygodę ze szkołą później...
Kompletnie nie idzie jej czytanie. Zna większość liter ale nie umie składać. Nie umie też głoskować.
Generalnie młoda woli się bawić, wymyślać sobie coś, itd. Jest energiczna, sprawna fizycznie lubi śpiewać i tańczyć.
We wstępnych testach w PPP wyszło, że jest inteligentna, dobrze radzi sobie z zadaniami logicznymi i matematyką ale właśnie leży głoskowanie, nie zna nazw miesięcy, łatwo się zniechęca i szuka stałego potwierdzenia. Przed nami jeszcze psycholog ale myślę, że dałoby się odroczyć pójście do szkoły.
Oczywiście jest jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji ale ciekawa jestem co Wy robicie z dziećmi z 2008 r?
Edytor zaawansowany
  • majarzeszow 14.01.14, 12:42
    moja co prawda z 2007, ale nie puscilam i obecnie chodzi do zerówki. Z korzyścią dla jej rozwoju. Idzie do pierwszej klasy w tym roku jako niespełna 7-latka.
    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/t5Sop1.png http://lbym.lilypie.com/pp4Sp1.png
  • makurokurosek 14.01.14, 13:18
    > Jak czegoś nie wie, nie umie szybko się wycofuje i łatwo frustruje więc jednak
    > wolałabym aby zaczęła swoją przygodę ze szkołą później...

    sądzisz, ze za rok inaczej będzie przyjmowała porażki ?

    "> Generalnie młoda woli się bawić, wymyślać sobie coś,

    Zazwyczaj dzieci wola się bawić niż uczyć, jeżeli same bawią się mikroskopem i obserwują stworzone przez siebie preparaty to sprawia im to frajdę ale jak w wieku 10 lat mają to robić w szkole to jest to już tragedia. Zazwyczaj lubimy to co nie jest przymusem.

    "Dość kiepsko rysuje, szlaczki i ta
    > kie tam wychodzą jej różnie.

    Szlaczki rysuje sie w pierwszej klasie i to samo z kaligrafią, potem każdy ma to gdzieś czy dziecko napisze o prosto czy krzywo ważne aby było w miarę czytelnie.

    Nikt ci nie odpowie na pytanie co winnaś zrobić. Zastanów się jednak czy jest sens stopowania córki na siłę, bo jeżeli reforma nie zostanie cofnięta to przedszkola i oddziały zerowe wycofają się z nauki czytania. Już w tym roku wiele przedszkoli prowadzi taki sam program dla grup pięcio i sześciolatków.
    Dowiedz się w przedszkolu czy szkolnym oddziale zerówki jak ma wyglądać u nich klasa zerowa , czego dzieci będą się uczyły i jakimi podręcznikami będą szły.
    Jeżeli program ma być zbliżony do tego który teraz córka przerabia to na twoim miejscu bardzo ale to bardzo poważnie zastanowiłabym się czy jest sens ją zostawiać w zerówce.
  • manala 14.01.14, 13:52
    nie wiem czy za rok będzie inaczej przyjmowała porażki ale wydaje mi się, że za rok mniej by tych porażek było
    co do programu - u nas w przedszkolu nie uczą literek (stąd moje zdziwienie, że jednym z elementów dojrzałości szkolnej jest umiejętność głoskowania); program byłby taki sam w przyszłym roku (tylko podręczniki inne)

  • makurokurosek 14.01.14, 14:30
    > nie wiem czy za rok będzie inaczej przyjmowała porażki ale wydaje mi się, że za
    > rok mniej by tych porażek było

    Spodziewasz się, ze za rok będzie mniej narażona na konflikty w grupie, będzie miała bardziej władczy charakter a jednocześnie z większym spokojem przyjmowała odmowę ?

    > co do programu - u nas w przedszkolu nie uczą literek (stąd moje zdziwienie, że
    > jednym z elementów dojrzałości szkolnej jest umiejętność głoskowania);

    Nauka głoskowania nie ma nic wspólnego z nauką literek, polega ona na ćwiczeniu słuchu fonematycznego. Słabo rozwinięty słuch wpływa na trudności w nauce pisania , bo dziecko np nie słyszy głoski y na końcu i w ten sposób nie jest w stanie odróżnić wyrazu but od wyrazu buty.

  • manala 14.01.14, 14:47
    Córka nie wchodzi w konflikty z innymi dziećmi - jest lubiana.
    Chodzi mi o niechęć do podejmowania wyzwań jak coś jest trudniejsze. A na tym etapie część rzeczy, które robi się w szkole będą dla niej trudne (bo jak pisałam jest szybka ale niestaranna). Myślę, że za rok szlaczki, czytanie i takie tam byłyby łatwiejsze a tym samym szansa na odniesienie sukcesu - większa. Przy łatwo zniechęcającym się 6 latku to nie jest bez znaczenia.

    Co do głoskowania to jak do licha dziecko ma podzielić te wyrazy na głoski jak nie zna liter? Jakoś tego nie ogarniam?
  • makurokurosek 14.01.14, 14:56
    > Co do głoskowania to jak do licha dziecko ma podzielić te wyrazy na głoski jak
    > nie zna liter? Jakoś tego nie ogarniam?

    Tak samo jak wie, że wołając czajnik mówisz czajnik. Tu nie chodzi o łączenie dźwięku z obrazem graficzny tylko o umiejętność określenia dźwięku.
    Jeżeli powiesz kwiat, to dziecko ma określić jaka głoskę słyszy na końcu wyrazu kwiat ( czyli co słyszy na końcu ), jeżeli dziecko nie potrafi "wyśpiewujesz " wyraz wydłużając ostatnią głoskę lub akcentując ją.
    Jeżeli dziecko nauczy się określać pierwszą i ostatnią głoskę , idziesz dalej i bawisz się w rozpoznawanie głosek w wyrazach dwugłoskowych ( ul, mu) oraz trzygłoskowych.

    Jeżeli twoje dziecko ma problem z głosowaniem to zwróciłabym się o pomoc do PPP, czas może sam rozwiązać problem ale nie masz pewności, że ten rok wystarczy, zawsze lepiej poćwiczyć słuch fonematyczny.
  • manala 14.01.14, 15:00
    dzięki za wyjaśnienie - teraz wiem o czym mowa ; )
    młoda słyszy pierwszą głoskę w wyrazie a nad resztą rzeczywiście chyba trzeba popracować : )
  • melancho_lia 14.01.14, 13:18
    Moja z września 2008. Idzie do 1 klasy.
  • kanna 14.01.14, 13:54
    Dziecko idące do pierwszej klasy NIE MUSI znać liter ani czytać,. Uczy się tego przez cały pierwszy rok.
    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
  • annubis74 22.01.14, 13:42
    I tak i nie. rzeczywiście wg najnowszej podstawy programowej NIE musi, w praktyce jest tak, że dzięki ogólnemu bur**lowi który zafundowal MEN do szkoły trafiają dzieciaki ze znajomością liter i te już czytajace oraz te które ani me ani be. zazwyczaj nauczycielka traktuje temat powtórzeniowo (kwestia czy słusznie czy nie to zupełnie inna sprawa), a dzieciaki bez znajomości liter i/lub umiejetności czytania trafiają na zajęcia wyrównawcze.
    gdyby ktokolwiek w tej reformie miał na uwadze dzieci całą rzecz rozegrał by inaczej
  • melancho_lia 14.01.14, 14:22
    Syn jak poszedł do szkoły tez nie czytał i nie pisał (litery znał), uczyli się całą pierwszą klasę.
  • agar2208 14.01.14, 15:52
    Wybór maja dzieci z 2 połowy rocznika 2008, te z pierwszej maja obowiązek pójścia do pierwszej klasy w 2014 r.
    Oczywiście może rodzic odroczyć, ale muszą być ku temu powody nie można ot tak sobie nie puścić dziecka od 1 klasy.
    Ja tez nie jestem z tego faktu zadowolona ale nie ma wyjścia.
  • mikams75 14.01.14, 15:52
    nie wiem czemu oczekujesz tych wszystkich umiejetnosci juz teraz
    ja uwazam, ze jesli dziecko rozwija sie dobrze (a twoja nwjyrazniej nie ma brakow) to nie mozna go stopowac, bo to nic dobrego nie wniesie. Po roku siedzenia w przedszkolu postep moze byc minimalny a brak wyzwan demotywujacy zupelnie.
    Mozna i do 10tych urodzin czekac az dziecko zacznie znosic porazki czy rowniej rysowac szlaczki i wowczas puscic do szkoly, ale czy to ma sens?
    A co do gloskowania to nie wiem czy to takie konieczne, moja sobie super radzi na podstawie sylab.
  • black-mama 14.01.14, 16:58
    Mój syn jest z maja 2008 i idzie do 1 wszej klasy, ale syn chodzi do szkolnej zerówki i dalej pójdzie z tą samą klasą, przejdą tylko do innej sali i będą mieć inna panią. Syn zna litery i potrafi wszystko przeczytać i napisac (dłuższe zdania czyta bez zrozumienia). No ale u nas jest inaczej bo psychicznie do pierwszej klasy przygotowała go juz szkolna zerówka i poza tym, że miał słaby początek to teraz jest super i zostawiając go w zerówce miały w miom i w jego pani odczuciu rok w plecy...ale każde dziecko jest inne..kilka osób z klasy syna zostawia swoje dzieci w zerówce (będą powtarzać- jedno dziecko z pierwszej połowu roku).
  • princesswhitewolf 14.01.14, 17:37
    Pamietam jak mialam 6 lat i bardzo chcialam isc juz do 1 klasy a nie do zerowki.
    Pamietam dokladnie jak prosilam o to mame i babcia mnie zaprowadzila ale dyrektor sie nie zgodzil belkoczac cos o dluzszym dziecinstwie. DOKLADNIE pamietam jak ta odmowa byla dla mnie przykra i jak sie nudzilam w zerowce bo czytac nauczylam sie majac 5 lat.
    Pamietam tez ze w 7 klasie podstawowki ( szkolnictwo starego systemu) zazdroscilam dziewczynkom z klasy wyzej ze poszly juz do liceum.

    Wniosek: wszystko zalezy od dziecka. Nic na sile ani w jedna ani w druga strone. Jesli dziecko gotowe na to by isc do 1 klasy w wieku 6 lat to niech idzie. Jesli nie gotowe emocjonalnie i umyslowo, to niech i zaczyna szkole w wieku 8 lat.
  • rabika 14.01.14, 19:28
    A mnie nic tak nie przeraża jak to co zrobić z synem przed i po godzinach lekcyjnych.
    Teraz w przedszkolu jest od 7.15 do 16. Ma zapewnioną opiekę i 4 posiłki.
    Na opiekunkę mnie nie stać, dziadków nie ma...
    Nie wyobrażam sobie mojego 6 latka, żeby PRZYKŁADOWO od godziny 7.15 siedział na świetlicy do np. 11.00 załóżmy że dopiero wtedy będą lekcje a potem na 3 godziny szedł na lekcje a potem znowu do świetlicy. W ogóle nie mam zaufania do świetlicy i pani ze świetlicy. Z tego co pamiętam jak sama chodziłam na świetlicę dzieciaki robiły co chciały, starsze dokuczały młodszym, była mieszanina dzieci nawet z piątej klasy z pierwszoklasistami a teraz pierwszoklasiści sześcioletni...Nie wiem jak on w ogóle trafi do swojej klasy, czy będzie wiedział po prostu jak o siebie zadbać. Dylemat jest też czy kupić komórkę, żeby mieć pod kontrolą? Znowu jak narażę go na jakąś nieprzyjemną sytuację przez głupi telefon. Aha szkoła dodam, że jest ogromna. Dla nas nauka w pierwszej klasie owszem bo syn jest inteligentny ale, żeby tak jak pisałam o siebie zadbał poza godzinami lekcyjnymi to raczej jest gapciowaty. To są po prostu moje obawy. Może ktoś pocieszy...
  • manala 14.01.14, 19:43
    No bo jest to problem...Też nie będę miała z kim zostawić młodej czy to przed czy po lekcjach i zostaje przepełniona na maksa świetlica.
    Co do samego ogarnięcia się w szkole to nie mam wątpliwości, że córka da radę. Bardziej martwią mnie sprawy naukowe ; ) ale może rzeczywiście martwię się na wyrost ; )
  • mysz1978 14.01.14, 20:07
    kiedys faktycznie dzieci w swietlicy sie bardziej mieszaly, ale teraz chyba w wiekszosci szkol jest inaczej. Z reguly malo ktory piatoklasista czy nawet czwartoklasista kosrzysta ze swietliy, a jesli tak, to czesto w szkolach sa dwie swietlice - dla mlodszych i starszych uczniow, wiec dowiedz sei jak to u Was wyglada.

  • filmon 14.01.14, 20:21
    Rabika! Więc spróbuj sobie to jednak wyobrazić. Szkola to jednak jakis próg i dziecko powinno być już do niej dojrzałe czy jak to się teraz mówi - gotowe. Rodzic też. Każdy się boi, ale czas na małe przecięcie pępowiny.
  • black-mama 15.01.14, 11:59
    Mój syn tak chodzi. Ma 5 lat i poszedł do szkolnej zerówki, zajęcia są po 5 godzin dziennie plus religia i angoelski, jak ma na 8 to idzie rano a potem po lekacjach pani prowadzi całą klasę do świetlicy- wszystkie dzieci chodza i radzą sobie bez większych problemów (na świetlicy są 5 i 6 latki)...jak ma na 12 sta do szkoły to tez idzie na rano i pani ich odbiera ze świetlicy i wtedy odbieram go juz z klasy o 16:45, niemal wszystkie dzieci chodzą na świetlicę i jest ok, mimo to, że panie są straszne i olewające... (ps. na początku było słabo ale syn przyzwyczaił się i polubił świetlicę- oswajanie trwało jakieś 2 tyg ...) .
  • jakw 17.01.14, 20:58
    Po 1,5 roku doświadczeń młodszej córki ze świetlicami w 2 szkołach - niestety nie pocieszę.
    To dżungla po prostu - nawet jeśli nie będzie tam 6-klasistów (dzieciaki od 4-tej są raczej sporadycznie), to np. setka rozbrykanych I,II i III-klasistów kontra 2 czy 3 panie robi swoje. Osobniki mniej przystosowane do życia stadnego mają tam zdecydowanie pod górkę.
    Zbadaj jak wygląda sprawa zajęć dodatkowych w ramach świetlicy - może warto zapisać na możliwie dużo - wtedy zamiast siedzieć w przepełnionej świetlicy będzie się zajmował czymś bardziej pożytecznym.
    Podejrzewam natomiast, że nawet słabo rozgarnięty młodzianek do klasy trafi (o ile będzie chciał trafić wink). Komórki nie kupuj - jak nie zadba o siebie to i o komórkę nie zadba - prędzej zgubi niż się przyda.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • betty842 14.01.14, 21:19
    princesswhitewolf napisała:
    > Pamietam tez ze w 7 klasie podstawowki ( szkolnictwo starego systemu) zazdrosc
    > ilam dziewczynkom z klasy wyzej ze poszly juz do liceum.

    I sądzisz,że gdybyś poszła do szkoły w wieku 6 lat to nie zazdrościłabyś w 7.klasie dziewczynkom z wyższej klasy,że idą juz do liceum?
    A wiesz co ja pamiętam? Jak byłam w 3.klasie to myślalam:"Boże,jeszcze 5 lat podstawówki! Ja tego nie wytrzymam!" I też zazdrościłam uczniom z 8.klasy,że juz idą do szkoły ponadpodstawowej. smile
  • princesswhitewolf 14.01.14, 23:39
    betty,
    problem polegal na tym ze w podstawowce nudzilam sie jak mops, zwlaszcza na samym poczatku bo czytac i pisac potrafilam juz majac 5 lat ( tak wyszlo, mialam starsza siostre i chec)

    co dziecko to inna psychika i inne potrzeby. Ja z tych bylam co wczesniej powinny isc do szkoly bo rozwinieta emocjonalnie bylam na tyle by to czynic. Duzo tez zalezy czy dziecko z konca czy poczatku roku itd. Co nie czyni mnie ani lepszym dzieckiem wowczas ani gorszym. Ani tez ten co ma lat 8 i idzie do szkoly dopiero nie powinien byc uwazany za "gorszego". Ot taka uroda i tyle.
  • filmon 14.01.14, 20:18
    "Przed nami jeszcze psycholog ale myślę, że dałoby się odroczyć pójście do szkoły."

    Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób wg Ciebie "dałoby się" odroczyć? Z tego co piszesz, Twoje dziecko jest z pierwszego kwartału, więc obejmuje go obowiązek szkolny i kwta. Odroczenie jest wydawane z ważnych przyczyn, a to o czym piszesz nie jest ważną przyczyną. Mówisz, że dziecko jest inteligentne i rozumiem, ze nie chore, nie ma więc przyczyny do odroczenia. Nie ma więc problemu nad którym w ogóle mogłabyś sie zastanawiać.
    Raczej przygotuj siebie i dziecko dopogodzenia się, że od września I klasa.
  • manala 14.01.14, 20:31
    filmon - jeśli pedagog, który badał dziecko stwierdził, że "gotowości nie ma" to są podstawy odroczenia. No chyba, że się mylę?
    Chciałam zrobić dziecku badanie gotowości szkolnej bo miałam jakieś tam wątpliwości pomimo zapewnień Pań z przedszkola, że jest ok i, że sobie poradzi. Chodziło mi o rzetelną opinię (a nie o jakieś naciągane odroczenie). I powiem szczerze, że myślałam iż jednak usłyszę, że młoda zwarta i gotowa (mimo jakichś tam braków). A tu jednak nie. Sądzę więc, że będę miała możliwość zostawienia jej w przedszkolu. Na ten moment nie wiem co zrobię i dlatego ciekawa byłam jak rozwiązują podobny problem inni rodzice.
  • filmon 14.01.14, 21:10
    Moim zdaniem "leży głoskowanie, nie zna nazw miesięcy, łatwo się zniechęca i szuka stałego potwierdzenia" - stan na styczeń, to nie jest powód do odroczenia, zwłaszcza, gdy panie w przedszkolu napisza Ci w informacji o gotowości, ze gotowość jest. Gloskowanie moze ruszyć z kopyta za miesiąc i zostanie Ci nauka miesięcy i zniechęcanie! - Mało na odroczenie.
  • manala 14.01.14, 21:24
    ale ja się wcale nie upieram

    swoją drogą to ciekawe bo kilka znajomych (internetowych) twierdziło, że odroczenie to pikuś (no i, że właśnie odroczą dzieci)
  • filmon 14.01.14, 21:31
    No nie pikuś, nie pikuś! W mojej okolicy odroczone moze być dziecko, które w przedszkolu otrzyma informację o braku gotowości, do tego przejdzie badania psychologiczno - pedagogiczne w ppp i musi w nich słabo wypaść. Będziesz uczyć dziecko jak wypaść słabo???.... No właśnie!
  • manala 14.01.14, 21:42
    gdzie ja mówię, że będę coś na siłę robić?

    nie czytasz mnie ze zrozumieniem

  • filmon 14.01.14, 22:10
    Nie mówię, że Ty coś będziesz robić, tylko, że póki co nie masz podstaw do odroczenia i żeby je uzyskać musiałabyś "coś na siłę robić".
  • makurokurosek 14.01.14, 22:43
    Kwestia " łatwości" odroczenia zależy od konkretnej PPP , w niektórych podchodzi się na luzie i wypisuje świstki dla każdego chętnego o każdej przypadłości jaka mu przyjdzie do głowy np. nagminne wydawanie naciąganych opinii o dysleksji.
    Dziecko musi w PPP pod które podlega przedszkole przejść test gotowości szkolnej, test podzielony jest na kilka grup oceniających gotowość w danej sfery. Jeżeli dziecko zostaje odroczone to automatycznie zostaje objęte terapią ( przynajmniej teoretycznie tak to wygląda).
  • filmon 14.01.14, 22:57
    Makurokurosek- a jaki to automat przyznaje terapię? Tzn gdzie niby ta terapia ma się odbywać? I skąd tę teorię znasz? Może w PPP, którą znasz tak teoretycznie (lub może jednak praktycznie)odbywa się procedura odroczenia, ale wcale nie musi sie tak odbywać. Pedagodzy mają dowolnośc w wyborze testów i nie muszą badać testem "podzielonym na kilka grup oceniających w danej sferze".
  • manala 14.01.14, 23:02
    no to słuchajcie kobiety moja młoda takiego testu gotowości nie przeszła (chyba, że źle się z panią pedagog zrozumiałyśmy)
    test trwał ok. godziny
    a dziecię mam naprawdę w miarę rozgarnięte (o problemach pisałam wcześniej)
  • filmon 14.01.14, 23:12
    manala. Dziecko do szkoły idzie we wrześniu, kiedy robiłaś testy? Przecież do września jest jeszcze 9 miesięcy!!! Jak można w styczniu, a może i wcześniej określić czy dziecko jest gotowe na wrzesień? W styczniu może i nie ma gotowości, ale w lipcu juz może mieć.
  • manala 14.01.14, 23:14
    no fakt
    ale przynajmniej wiem na co zwrócić uwagę ; )
  • filmon 14.01.14, 23:17
    Może taki miał być efekt? Popracujesz nad głoskowaniem. Gdyby pani w PPP powiedziała Ci, ze jest wszystko ok, to spoczełabyś na laurach.
  • makurokurosek 15.01.14, 00:04
    "> Makurokurosek- a jaki to automat przyznaje terapię? "

    Powodem odroczenia jest zaburzenie, np słuchu fonematycznego który w zależności od wielkości zaburzenia utrudnia lub wręcz uniemożliwić naukę czytania i pisania. W chwili odroczenia, pieczę nad dzieckiem przyjmuje PPP , która ustala sposób i termin terapii.
    Dodałam w teorii, bo niestety nie wszystkie PPP czują się w obowiązku objęcia dziecka terapią, są to zazwyczaj te które wystawiają lewe zaświadczenia.

    Testy gotowości szkolnej mają za zadanie określić gotowość poszczególnych sfer ( emocjonalną, językową, motorykę małą, motorykę dużą, matematyczną, orientację przestrzenną) i jeżeli w jakieś sferze dziecko wykazuje duże zaburzenia od normy dostaje odroczenie.

  • filmon 15.01.14, 07:59
    Makurokurosek! Piszesz to o czym wiesz z własnego podwórka: "W chwili odroczenia, pieczę nad dzieckiem przyjmuje PPP , która ustala sposób i termin terapii." Tym samym wprowadzasz w błąd. U Ciebie być może tak jest, ale nie musi tak być wszędzie. Odroczenie nie pociąga za sobą żadnego "automatu" terapii. Oczywiście terapia jest wskazana, niezbędna, konieczna, ale nie obligatoryjna.
    Dziecko odracza sie po to, by dać mu szansę dobrego startu w szkole, więc należy "uzupełnic braki", ale może to zrobić rodzic, przedszkole i wcale nie trzeba chodzić na terapię do PPP.
  • makurokurosek 15.01.14, 09:31
    Więc ok w PPP które ja znam za wystawieniem odroczenia/ orzeczenia idzie terapia ale masz rację nie w każdej przychodni tak jest.
    Odroczenia nie daje się ( przynajmniej nie powinno dawać się ) w przypadku niewielkich odstępstw od normy, tylko w przypadku poważniejszych problemów ( i tej PPP którą znam tak jest ) , dlatego za odroczeniem w znanym mi PPP idzie terapia, bo są to zbyt duże zaburzenia które same nie znikną.
  • lucyjkama 15.01.14, 14:11
    > No nie pikuś, nie pikuś!

    W mojej PPP odroczenie 6-latka to pikuś. Ale pewnie wszystko zależy od nastawienia konkretnej poradni.
  • filmon 15.01.14, 20:51
    Trudno mi uwierzyć, że któras poradnia sypie odroczeniami z rękawa. Polityka państwa jest oczywista - 6-latki do szkoły. Poradnia jest budzetowa - więc wnioski są proste. No, chyba że jakaś pani z PPP jest mocno "ratująca maluchy". Ciekawe...
    Trudno też mówić o nastawieniu poradni, bo przepisy mówią , ze tylko szczególne przypadki kwalifikują do odroczenia. Z pewnością takim przypadkiem nie jest "chcenie" rodziców. Będę się więc upierała, ze odroczeń nie będzie dużo.
    Są także i fanatyczni rodzice. Słyszałam już zdanie matki: "wolę iść do więzienia niż puścić swoje dziecko do szkoły jako 6 latka."!!!
  • betty842 14.01.14, 21:14
    Swego czasu czytałam na temat odroczenia dziecka z obowiązku szkolnego i jak się okazuje nie tak łatwo jest odroczyć dziecko. Z tego co wyczytałam to dziecko faktycznie musi mieć jakieś poważne problemy a z twojej wypowiedzi wnioskuję,że AŻ tak poważnych problemów córka nie ma. Tak więc myślę,że nawet jakbyś chciała ją odroczyć to musiałabyś się nieźle "nagimnastykować". A czy faktycznie warto to robić? Jeśli nauczycielka czy psycholog sami od siebie sugerowaliby,ze dziecko powinno zostać odroczone to ok ale na siłę bym nie odraczała.
  • filmon 14.01.14, 21:27
    Właśnie Betty! Kidyś też odraczało się dzieci gdy mialy poważne zaburzenia lub były niedojrzałe społecznie czy emocjonalnie. Ich rodzice najczęściej mocno "gimnastykowali się", żeby dzieci nie odraczać. Teraz "gimnastyka, by odroczyć! Odraczając uznajesz, ze Twoje dziecko jednak jest słabsze od rówieśników, naprawdę tak myślisz?
  • manala 14.01.14, 21:38
    kiedyś dzieci szły do szkoły w wieku 7 lat...i miały trochę jednak więcej czasu aby dojrzeć do nowych obowiązków
  • filmon 14.01.14, 21:41
    Słowo, przeciw słowu: ale kiedyś dziecko idące do szkoły nie miało głoskować tylko czytać krótkie zdania! Ogromna róznica! Teraz nie musi nawet znać liter.
  • jakw 17.01.14, 21:14
    filmon napisała:

    > Słowo, przeciw słowu: ale kiedyś dziecko idące do szkoły nie miało głoskować ty
    > lko czytać krótkie zdania! Ogromna róznica! Teraz nie musi nawet znać liter.
    Jakoś sobie nie przypominam, żeby w latach 70-tych dzieci miały umieć cokolwiek czytać.
    A i gdy moja starsza córka szła do szkoły (rocznik 1997) to z tym czytaniem w I klasie nie było wcale tak, że wszyscy czytali. Zaryzykowałabym wręcz twierdzenie, że większość czytać nie umiała. Litery, owszem, zasadniczo, znali, ale początek szkoły to było kilka m-cy rysowania szlaczków. Młodsza, która idzie nowym programem - szlaczków robiła mało - za to jest dużo pisania liter.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ciociacesia 20.01.14, 09:37
    w zerówce pani odpytywala z czytania i stawiała w zrobionym z tezki na dokumenty dzienniku piatki. kazdy mial same piatki tylko ja i jeden grzes dostalismy raz po dwói, jako motywacja negatywna bo sie niezbyt przykladalismy. pisania nie bylo chyba, pamietam ogromne ilosci szlaczków
    --
    zakładanie wątków tego typu to jak próba przekonania geja że seks z kobietą jest fantastyczny
  • makurokurosek 15.01.14, 00:18
    Nie uwzględniasz tego, że odroczenie to mimo wszystko informacja dla nauczyciela, że dziecko bardzo znacznie odstaje od SWOJEJ grupy rówieśników. Nie ma znaczenia czy dziecko było odraczane kiedyś jako siedmiolatek lat, a teraz jako sześciolatek ważne jest że w porównaniu do swoich rówieśników jest zaburzone.
    Tak więc, jeżeli nie ma przesłanek ku odroczeniu to bardzo gruntownie się zastanów czy gra jest warta świeczki, czy łatka dziecka zaburzonego jest lepsza od ewentualnego poćwiczenia nad którąś sferą rozwoju. Zastanów się również, co w przypadku ewentualnych problemów typu dysleksja/ dysortografia i związaną z nią samooceną dziecka które mimo odroczenia będzie miało problemy.

    Odroczenie ma sens gdy dziecko jest zaburzone, a ten okres przeznaczony jest na terapię, jeżeli jednak odraczasz z powodu SWOJEGO strachu związanymi ze zmianami to zrobisz dziecku tylko więcej szkód
  • manala 15.01.14, 07:55
    Ale makurokurosek , moje dziecko idąc do szkoły w 2015 roku nadal idzie ze swoim rocznikiem (połową) więc nie ODSTAJE od grupy rówieśniczej.
    Wtedy będzie szło pół przedszkolnej grupy w tym najlepsza przyjaciółka młodej.
    Łatki się nie boję bo myślę, że jednak sporo dzieci będzie odraczanych z różnym powodów.
    Argument o niższej samoocenie z powodu odroczenia jest jest jednak nietrafiony bo dziecko na pewno będzie miało super samoocenę jeśli od początku nauki będzie musiała nadganiać do 7 latków...
  • makurokurosek 15.01.14, 09:27
    > Ale makurokurosek , moje dziecko idąc do szkoły w 2015 roku nadal idzie ze swoi
    > m rocznikiem (połową) więc nie ODSTAJE od grupy rówieśniczej.

    Otrzymuje odroczenie, świadczące o odstawianiu od grupy rówieśników, o tym, że rozwój jakieś sfery jest zaburzony i wymaga dodatkowego czasu.
    To, że do szkoły ma iść tylko pierwsza połowa rocznika nie oznacza, że dzieci odroczone nie otrzymały odroczenia z powodu zaburzeń.

    "> Łatki się nie boję bo myślę, że jednak sporo dzieci będzie odraczanych z różnym
    > powodów.

    To zależy od tego czy wasze PPP ma olewający stosunek i wystawia lewe zaświadczenia czy nie. Trudno mi uwierzyć, że w roczniku 2008 jest tyle dzieci zaburzonych.


    "> Argument o niższej samoocenie z powodu odroczenia jest jest jednak nietrafiony
    > bo dziecko na pewno będzie miało super samoocenę jeśli od początku nauki będzie
    > musiała nadganiać do 7 latków...

    To zależy od podejścia nauczyciela, tego jak będzie traktował dziecko odroczone i czy będzie dziecku przekazywał sygnały że jest dzieckiem zaburzonym. Nauczyciele niestety są różnie i bardzo wielu nie powinno w tym zawodzie pracować.

  • maeve_binchy 15.01.14, 10:11
    czy ty myślisz, ze nauczyciele są naiwni i nie wiedza, ze grupa rodziców [spora] odracza dzieci z 1 polowy roku, nie z powodu zaburzeń, ale właśnie tylko dlatego, ze uważają, ze dziecko powinno iść jako 7-latek do szkoły?

    Mój synek urodził się 29.06. Może gdyby był ze stycznia, byłabym mniej zła na pomysł podziału rocznika. Pośpieszył się o 3 dni i gdyby nie to, byłby z lipca i nie poszedłby do 1 klasy. Irytuje mnie fakt, że dzieci kilka dni młodsze mają prawo do wyboru a moje dziecko nie.
    Nie przekonują mnie również argumenty, że się będzie nudził itp. Młody jest inteligentny, interesuje się wieloma rzeczami i nie potrzebuje na tym etapie szkoły, żeby rozwijać swoje hobby. Może to robić (i robi) w domu, na różnych zajęciach i jestem przekonana, że więcej mu to da niż nauka typowo szkolna. Odpierając argument o nauce domowej: nie,m nie mamy takich możliwości, pracujemy oboje i o ile do pewnego momentu nasz czas i wiedza by wystarczyły, to jednak na późniejszym etapie już nie. Jedyne co chcę, to żeby moje dziecko nie było karane za urodzenie się 3 dni przed terminem i mogło w spokoju pochodzić sobie rok do zerówki, gdzie nie ma prac domowych, obowiązków, można pozwolić sobie na większy luz, nieobecności, jest lepsza opieka.
    Nie wiem, co zwolennicy 6-latków robią w domu, jak spędzają czas z dziećmi, o czym z nimi rozmawiają, skoro uważają, że tylko szkoła jest w stanie zapewnić dzieciom rozwój i brak nudy.
    Polski system szkolnictwa jest jaki jest i im później dziecko tam trafi, tym lepiej dla niego.

    Wszyscy zapominają także, że rocznik - mimo podziału - będzie nadal b. liczny. I teraz klasy mają być wg wieku i do 25 osób, ale to się skończy: mało jest przypadków, że w IV klasie grupy są łączone i/lub mieszane? I jeśli nawet różnice intelektualne/dojrzałość itp. wyrównają się, to nadal moje dziecko o 1,5 roku młodsze niż niektóre z 2007 rocznika, będzie mniej sprawne fizycznie (obecnie jest mocno przeciętne, wśród dzieci starszych - ewidentnie słabsze). Wiadomo jak dzieci kiepskie z WF są odbierane w grupie, nie trzeba chyba wyjaśniać...

    Oczywiście będę próbowała odroczyć dziecko, ale wątpię, że to odroczenie dostanie uncertain Muszę jednak spróbować, idziemy po prywatnej, ale z państwową akredytacją. Jeśli to odroczenie uzyska, to pójdzie za rok, ze swoim rocznikiem
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • makurokurosek 15.01.14, 10:25
    > czy ty myślisz, ze nauczyciele są naiwni i nie wiedza, ze grupa rodziców [spora
    > ] odracza dzieci z 1 polowy roku, nie z powodu zaburzeń, ale właśnie tylko dlat
    > ego, ze uważają, ze dziecko powinno iść jako 7-latek do szkoły?

    Tak więc do łatki dziecko zaburzone dodajmy łatkę dziecko oszusta i cwaniaka.


    "Jedyne co chcę, to żeby moje dziecko nie było karane za u
    > rodzenie się 3 dni przed terminem i mogło w spokoju pochodzić sobie rok do zeró
    > wki, gdzie nie ma prac domowych, obowiązków, można pozwolić sobie na większy lu
    > z, nieobecności, jest lepsza opieka.

    Mam dziecko znajdujące się w trzeciej klasie i wierz mi najgorsze co mogło być to okres przejściowy, gdzie połowa przedszkoli uczyło czytać połowa nie. Po tym okresie do szkół trafiały dzieci z tego samego rocznika ze skrajnie różnym poziomem wynikającym tylko i wyłącznie z różnic programowych w klasach zerowych.
    Wyobraź sobie nieczytającego siedmiolatka w klasie siedmiolatków z których większość dzieci czytania uczyło sie w zerówce, spora część szkół dla klas siedmiolatków wybierało podręczniki w których poznawanie liter kończyło się przed gwiazdką.
    Postaw się teraz w roli rodzica tego siedmiolatka, który musi gonić, który na wejściu jest gorszy tylko dlatego że chodził do innego przedszkola.
    W obecnej chwili większość przedszkoli przystopowało i idą jednym i tym samym programem dla dzieci pięcio i sześcioletnich, tak więc mimo różnic wiekowych dzieci kończą przedszkole ( w większości) na tym samym poziomie.
    Tak więc wierz mi ale zdecydowanie gorzej miały sześcio i siedmiolatki jeszcze dwa lata temu.

    "I jeśli nawet różnice
    > intelektualne/dojrzałość itp. wyrównają się, to nadal moje dziecko o 1,5 roku m
    > łodsze niż niektóre z 2007 rocznika, będzie mniej sprawne fizycznie"

    Tu akurat wiek działa na korzyść młodszych.

    " Oczywiście będę próbowała odroczyć dziecko, ale wątpię, że to odroczenie dostan
    > ie uncertain Muszę jednak spróbować, idziemy po prywatnej, ale z państwową akredytacją
    > . Jeśli to odroczenie uzyska, to pójdzie za rok, ze swoim rocznikiem

    A teraz nie szedłby ze swoim rocznikiem, bo z tego co wiem to jednak tak.
  • manala 15.01.14, 10:34
    a z ciekawości - swoje dziecko puściłaś w wieku 6 lat?
  • makurokurosek 15.01.14, 10:52
    > a z ciekawości - swoje dziecko puściłaś w wieku 6 lat?

    Tak, trzy lata temu.
    Z perspektywy lat widzę i plusy i minusy. Widzę również to czego ty nie uwzględniasz czyli gorsze traktowanie dzieci z dysfunkcjami/ łatkami, oraz mniejsza wyrozumiałość w przypadku jakichkolwiek problemów w stosunku do dzieci siedmioletnich niż dzieci sześcioletnich. To co u sześciolatków zrzuca się na karb niedojrzałości u siedmiolatków przyczepia się łatkę dziecka z problemami/ dziecka głupszego.

  • maeve_binchy 15.01.14, 10:45
    makurokurosek napisała:


    > Tak więc do łatki dziecko zaburzone dodajmy łatkę dziecko oszusta i cwaniaka.
    Widocznie ja i inni rodzice mamy zaburzone poczucie moralności*
    * tak, jak i chyba panie z poradni, jeśli młody dostanie odroczenie

    > Tu akurat wiek działa na korzyść młodszych.
    A możesz mi napisać, w jaki sposób? Mój syn jest bardzo przeciętny pod względem sprawności fizycznej: ani nie jest szybki, ani bardzo silny. Chodzi na pływanie, już pływa, ale ogólnej sprawności jakoś mu to nie podniosło drastycznie. Nadal nie lubi piłki nożnej, nie jest dobry w wyścigach, nie umie się nauczyć jeździć na 2 kółkach na rowerze itp. I to wszystko na tle rówieśników. W porównaniu do wyższych, silniejszych dzieci z rocznika 2007 wypada jeszcze gorzej... Nijak nie widzę tu jego przewagi jako młodszego.

    > A teraz nie szedłby ze swoim rocznikiem, bo z tego co wiem to jednak tak.
    Szedłby, oczywiście. Ale w 2015 nadal byłby ze swoim rocznikiem. No cóż, argument o odstawaniu od rówieśników zatem odpada.


    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • makurokurosek 15.01.14, 10:55
    > A możesz mi napisać, w jaki sposób?

    Młodsze dziecko zwyczajnie łatwiej rozruszać, to tak samo jak z wadami kręgosłupa im mniejsze dziecko tym szybciej zajęcia korekcyjne dają efekty .


    "> Szedłby, oczywiście. Ale w 2015 nadal byłby ze swoim rocznikiem. No cóż, argume
    > nt o odstawaniu od rówieśników zatem odpada.

    Ale to ty użyłaś tego argumentu , a nie ja.
  • maeve_binchy 15.01.14, 11:05
    makurokurosek napisała:

    > Młodsze dziecko zwyczajnie łatwiej rozruszać, to tak samo jak z wadami kręgosłu
    > pa im mniejsze dziecko tym szybciej zajęcia korekcyjne dają efekty .
    No cóż, są i takie, które sportowcami nie będą. Robię, co mogę (vide pływanie, w przedszkolu gimnastyka korekcyjna, rytmika i zajęcia sportowe finansowane przez UE; bieganie po podwórku, jedziemy na narty), ale nadal nie będzie w grupie tych najsprawniejszych. I dla mojego dziecka byłoby lepiej, gdyby był z młodszymi.

    > "> Szedłby, oczywiście. Ale w 2015 nadal byłby ze swoim rocznikiem. No cóż,
    > argume
    > > nt o odstawaniu od rówieśników zatem odpada.
    >
    > Ale to ty użyłaś tego argumentu , a nie ja.
    Odnosząc się do twojego, że dziecko będzie odstawało od swojego rocznika. Nie będzie, ani na plus ani na minus. W każdym wypadku (w 2014 i w 2015) pójdzie do szkoły ze swoim rocznikiem, czyli w normie.


    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • makurokurosek 15.01.14, 11:16
    ale nadal nie będzie w grupie
    > tych najsprawniejszych. I dla mojego dziecka byłoby lepiej, gdyby był z młodszy

    Jeżeli twoje dziecko jesł słabo sprawne fizycznie to na tle grupy młodszej też będzie słabe fizyczne. Jak sama napisałaś nie każdy musi być sportowcem

    > Odnosząc się do twojego, że dziecko będzie odstawało od swojego rocznika

    Testy gotowości szkolne nie są wykonywane na zasadzie dziecko urodzone w marcu ma osiągnąć to i to , a dziecko urodzone w czerwcu ma osiągać takie wyniki. Są to wartości uśrednione, tak samo jak uśredniona jest siatka centylowa.
    Jeżeli dziecko osiąga wynik poniżej średniej w testach, to oznacza, że na tle swojego rocznika , a nie dzieci urodzonych do czerwca , jest zaburzone. Za rok twoje dziecko będzie przechodziło testy gotowości szkolnej dla dzieci siedmioletnich, w obecnej chwili przechodzi testy gotowości dla dzieci sześcioletnich.

  • maeve_binchy 15.01.14, 11:35
    nie do końca. W poradni ppp powiedziano mi, że tak naprawdę powinno zostać zdiagnozowane dziecko, które skończy 6 lat. Oczywiście w naszym przypadku jest to niemożliwe, bo diagnozę musi dostać najpóźniej w marcu (będzie miał 5,8). Tym bardziej nie można porównać dziecka ze stycznia i z grudnia. To jest rok różnicy i nieprzypadkowo ustawiono granicę na skończone 6 lat (a nie około 6 lat).
    Zresztą to są dywagacje czysto teoretyczne, bo jestem przekonana, że moje dziecko odroczenia nie dostanie, niestety. Ale wolę spróbować niż żałować, że tego nie zrobiłam.

    Dodam jeszcze tylko, że mimo głosów, że 6-latkom jest dobrze w szkołach, kampanii rządowej itp., nie przekonano rodziców. Większość nie posłała dzieci do I klas, w 2014 wielu zrobi to pod przymusem. W grupie młodego 2/3 dzieci jest w II połowy 2008 - do szkoły z tej puli idzie jedno! Na forum rówieśniczym (lipcowe, czyli na granicy) nie idzie żadne oprócz pechowców urodzonych w czerwcu. Dziwi mnie to, że zwolennicy reformy nie pochylają się nad ta powszechną niechęcią, uważają, że większość się myli?
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • makurokurosek 15.01.14, 12:03
    Dla mnie naprawdę nie ma znaczenia czy dzieci rozpoczną naukę w wieku sześciu czy w wieku siedmiu lat. Jedak sytuacja panująca dotychczas czyli dowolność programowa w oddziałach zerowych, zwyczajnie jest szkodliwa niezależnie czy dotyczyłaby sześciolatków, siedmiolatków czy dziesięciolatków. Dziecko kończące dany etap edukacji niezależnie od tego czy placówkę kończy w Warszawie czy Płocku musi mieć przerobiony ten sam materiał, oczywiście książki mogą być różne, ale powinien być w nich ten sam zakres materiału.
    To co się działo do tej pory było zwyczajnie chore i szkodliwe, i wbrew poglądom wielu rodziców najbardziej uderzało w dzieci siedmioletnie i to nie z powodu nudy. Dziecko siedmioletnie kończące zerówkę w której nie przerabiało czytania zwyczajnie było na gorszej pozycji.
  • maeve_binchy 15.01.14, 13:12
    w tym punkcie się z tobą zgadzam...
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • jakw 17.01.14, 21:35
    makurokurosek napisała:

    > To co się działo do tej pory było zwyczajnie chore i szkodliwe, i wbrew poglądo
    > m wielu rodziców najbardziej uderzało w dzieci siedmioletnie i to nie z powodu
    > nudy. Dziecko siedmioletnie kończące zerówkę w której nie przerabiało czytania
    > zwyczajnie było na gorszej pozycji.
    Hm, czyżby to nie była tylko kwestia różnic w nauczaniu w zerówkach? A może to nauczyciele nadal nie potrafią się dostosować do nowej podstawy programowej i wymagają czytania od początku I klasy? W takim razie zasadne jest odraczanie dzieci , które czytać nie umieją...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 17.01.14, 21:31
    maeve_binchy napisała:

    > Dziwi
    > mnie to, że zwolennicy reformy nie pochylają się nad ta powszechną niechęcią,
    > uważają, że większość się myli?
    No przecież Słońce Peru wraz z 3-cią ministrą od oświaty nie mogą się mylić

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 17.01.14, 21:28
    > Tak więc do łatki dziecko zaburzone dodajmy łatkę dziecko oszusta i cwaniaka.
    To rodzic dostanie taka łatkę. Btw mam wrażenie, że taka łatka dla rodzica wcale nie jest taka najgorsza - nauczyciele nic od takiego rodzica nie chcą i może dowoli wykazywać się tzw. asertywnością bez obawy "co pani sobi pomyśli" wink

    > Mam dziecko znajdujące się w trzeciej klasie i wierz mi najgorsze co mogło być
    > to okres przejściowy, gdzie połowa przedszkoli uczyło czytać połowa nie. Po tym
    > okresie do szkół trafiały dzieci z tego samego rocznika ze skrajnie różnym poz
    > iomem wynikającym tylko i wyłącznie z różnic programowych w klasach zerowych
    Ale ci wierzymy. Wszak od początku reformy co roku umieszczasz jakieś swoje dziecko w I klasie i corocznie wiesz co aktualnie dzieje się we wszystkich zerówkach :-ppp

    > Postaw się teraz w roli rodzica tego siedmiolatka, który musi gonić, który na w
    > ejściu jest gorszy tylko dlatego że chodził do innego przedszkola.
    To postaw się w postaci 6-latka, który będzie musiał gonic dzieciaki starsze o rok czy półtora.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • slonko1335 15.01.14, 10:57
    Nie przekonują mnie również argumenty, że się będzie nudził itp. Młody jest int
    > eligentny, interesuje się wieloma rzeczami i nie potrzebuje na tym etapie szkoł
    > y, żeby rozwijać swoje hobby.

    Nie wiem, co zwolennicy 6-latków robią w domu, jak spędzają czas z dziećmi, o c
    > zym z nimi rozmawiają, skoro uważają, że tylko szkoła jest w stanie zapewnić dz
    > ieciom rozwój i brak nudy.
    Mnie bardziej martwi nudzenie się w szkole w pierwszej klasie a nie w przedszkolu. Program jest banalny-mam w domu pierwszoklasistkę, która poszła do szkoły jako siedmiolatka i szkoda no ale akurat tak wyszło, młody z większością jej zadań radzi sobie bez problemu(nie tyka literek i czytania bo go to nie interesuje kompletnie)... Starsza na szczęście jest w klasie dwujęzycznej więc nieco wysiłku musi włożyć w język którego wcześniej się nie uczyła..

    Z drugiej strony warunki w szkole są fatalne(szkoła ma bardzo dobrą opinię i wysoki poziom ale niewielka, ciasna i to widać na każdym kroku, jest system zmianowy) to dla mnie problem ale nie tylko w przypadku sześciolatka tylko ogólnie i pozostałych dzieci bo wolałabym żeby i jako siedmiolatek miał lepsze warunki, ale mógłby w cieplarnianych bardziej warunkach posiedzieć rok jeszcze jak jest okazja....
    ot takie zagwozdki....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • jakw 17.01.14, 21:20
    makurokurosek napisała:
    > Otrzymuje odroczenie, świadczące o odstawianiu od grupy rówieśników, o tym, że
    > rozwój jakieś sfery jest zaburzony i wymaga dodatkowego czasu.
    Odroczenie to dostaje do ręki rodzic. A dziecko wcale nie musi tego tak odbierać.
    > To zależy od podejścia nauczyciela, tego jak będzie traktował dziecko odroczone
    > i czy będzie dziecku przekazywał sygnały że jest dzieckiem zaburzonym.
    > Nauczyciele niestety są różnie i bardzo wielu nie powinno w tym zawodzie
    Najlepiej puścić do takiego nauczyciela dziecko, które ma jakieś braki - po pół roku samoocena dziecka na pewno będzie tak wysoka, że mama założy wątek "moje dziecko ma zawyżoną samoocenę". Osobiście myślę, że jakieś 99% nauczycieli nie będzie wgłębiało się w szczegóły w którym miesiącu roku 2008 przyszło na świat dziecko.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 17.01.14, 21:07
    filmon napisała:

    > Właśnie Betty! Kidyś też odraczało się dzieci gdy mialy poważne zaburzenia lub
    > były niedojrzałe społecznie czy emocjonalnie.
    Byłabym ostrożna z tym twierdzeniem "Kiedyś to ... ".
    Ze wspomnień snutych przez pewną panią psycholog: "Kiedyś to masowo odraczało się chłopców z 2-giej połowy roku. Właściwie wystarczało, ze rodzice chcieli, a chłopiec trochę się wiercił" wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 14.01.14, 22:43
    mlody idzie do szkoly. szczerze mowac jednak mam obawy czy nie jest to za wczesnie... z drugiej strny on sam chce i jego cala grupa idzie....
  • manala 14.01.14, 22:47
    Ja bym miała mniej obaw gdyby klasy nie były mieszane (tz. 6-latki z 6-latkami).
  • madopiag 15.01.14, 00:13
    Dla mnie też podział rocznika 2008 to porażka. Teraz nie wiadomo co lepsze, nauka od września z 7 latkami i ciągła frustracja, żeby je dogonić intelektualnie i emocjonalnie, czy nauka za rok z 5 latkami i obniżanie poziomu do ich wiedzy. Najbardziej w tym wszystkim według mnie poszkodowany jest rocznik 2008.
  • slonko1335 15.01.14, 09:47
    ale tam gdzie jest więcej klas i da sie to zrobić klasy nie mogą być miesznae i muszą być dobierane wiekowo....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • maeve_binchy 15.01.14, 10:14
    tak, do III klasy włącznie, potem mogą łączyć i mieszać dowolnie!
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • slonko1335 15.01.14, 10:59
    Nie wiem po co potem mieszać klasy ? to chyba raczej nie jest normalna praktyka?mi się zdaje, że te różnice jednak jeśli są widoczne to bardziej na początku samym niż potem...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • aagnes 15.01.14, 08:53
    Ja puszczam, moja jest z maja 2008, wiec niby musze, ale ja juz sie dawno z tematem oswoilam, nie panikuje. szkola jest niezla, podobno 6 latki maja byc razem, bez 7 latkow (oczywiscie, pozyjemy, zobaczymy), ja posylam takze z tego wzgledu, ze w przedszkolu nie ma zerowki, w szkole chyba jest, ale poniewaz nie daje jej do rejonu, to na bank sie do zerowki nie dostanie, do 1 klasy - owszem. zreszta mam wrazenie, ze nie ma co histeryzowac, nie chce dawac dziecku do zrozumienia, ze cos z nim nie tak, odraczajac szkole, podczas gdy koledzy z grupy beda w 1 klasie.

    --
    "Wiem, że już nigdy nie napotkam niczego i nikogo, kto mógłby wzbudzić moją namiętność. Wiesz, żeby móc kogoś pokochać, to całe przedsięwzięcie. Trzeba mieć energię, ciekawość, zaślepienie... Jest nawet taka chwila na początku, kiedy trzeba przeskoczyć nad przepaścią: kto się zastanowi, nie zrobi tego."

    Jean-Paul Sartre "Mdłości"
  • agar2208 15.01.14, 10:06
    Ja myślę, ze klasy nie będą mieszane. U nas w przedszkolu tez teraz zerówka jest rozdzielona ( osobno 5-cio latki i osobno 6 latki)
    Słyszałam wypowiedz jakieś pani w telewizji i mówiła, że program nauczania w szkole ma być dostosowany do wieku, czyli inny dla 7 latków i inny dla 6-latków.
    Osobiście jednak myślę, że program będzie jeden jak to u nas w Polsce jest, ze zabierają się za zmiany nie mając wszystkiego przygotowanego jak należy. Rocznik 2008 będzie pokrzywdzony, bo na nich będą wszystko testować, nie mówiąc o przepełnieniu w szkołach i to będzie się za nimi ciągnąć.
  • maeve_binchy 15.01.14, 10:17
    Jak sobie to wyobrażasz: inny program dla 7- i 6-latków, które najpóźniej spotkają się ze sobą w gimnazjum (a może już w 4.klasie)? Kiedy nadrobią różnice?
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • makurokurosek 15.01.14, 10:28
    Reforma weszła w życie pięć lat temu. Od pięciu lat uwzględniona jest zmiana programowa i dostosowanie programu do możliwości sześciolatków.

    > Osobiście jednak myślę, że program będzie jeden jak to u nas w Polsce jest, ze
    > zabierają się za zmiany nie mając wszystkiego przygotowanego jak należy.

    Czy mogłabyś podać linka do rozporządzenia zmieniającego obowiązujący program nauczania.

    Roczni
    > k 2008 będzie pokrzywdzony, bo na nich będą wszystko testować, nie mówiąc o prz
    > epełnieniu w szkołach i to będzie się za nimi ciągnąć.

    Reforma działa od pięciu lat , co według ciebie po pięciu latach mają jeszcze testować?
  • julka_sz 15.01.14, 11:00
    Moja jest z 2008 z listopada i nie planuję jej w tym roku zapisać do 1 klasy. POczekamy jeszcze rok. Test i Pani w przedszkolu mówi że poradzi sobie że potrafi się skupić na zadaniach i wykonuje je starannie. Moim jednak zdaniem nie jest jeszcze gotowa emocjonalnie na to by chodzić do szkoły. Jeden rok to dużo zwłaszcza że młoda jest z listopada.
  • angelina.6 15.01.14, 15:39
    Mój jest z sierpnia 2008 roku i idzie do 1 klasy od września 2014. Wolę żeby był ze starszymi dziećmi niż młodszymi. Nie chce zostawać drugi rok w zerówce i żeby musiał przerabiać znowu to samo. Uczą się literek i cyferek już w tym roku. Za rok znowu to samo i w 1 klasie ponownie? Bez sensu. Znudzi się i nie będzie czuł wyzwań ani lubił szkoły. Daje sobie radę i wierzę, że w szkole też sobie da. Fajnie, że chce iść i nie boi się. Czekamy na dni otwarte szkoły. Ja do niedawna próbowałam go przekonać do pozostania w zerówce, boję się czy to dobra decyzja, czy nie dac mu jeszcze tego roki itd. ale już dałam sobie na luz. Według testów się nadaje, sam chce iść i nie chce słyszeć o powtarzaniu zerówki, a idzie cała jego grupa przedszkolna to pójdzie i on (z całej jego grupy tylko on ma wybór).
  • ga-ti 16.01.14, 23:41
    Ja mam dziecko ze stycznia. Wyboru nie mam i nie będę szukała odroczenia.
    Mała nie umie czytać, głoskuje tylko 3 literowe wyrazy, nie za bardzo lubi rysować szlaczki (ale ogólnie zajęcia plastyczne uwielbia), gdy coś jej nie wychodzi to się denerwuje... ot typowy 6 latek smile
    Na szczęście jest ogarnięta, odważna, więc raczej nie zginiesmile
    Mam nadzieję, że jeszcze trochę dojrzeje, dorośnie...że damy radę.
  • logopeda-wilanow 17.01.14, 09:40
    Witam Cie. Ja jestem człowiekiem, który rok wcześniej poszedł do szkoły. Z perspektywy czterdziestoletniej osoby moja refleksja nie jest zbyt optymistyczna. Oczywiście byłam zawsze najlepszą uczennicą w klasie, ale absolutnie rozwój emocjonalny nie nadążał za emocjonalnym. Chyba, że będzie dziecko w klasie z dziećmi w równym wieku, to czemu nie? Ale, jeśli to będzie klasa mieszana pod względem wieku, nie odważyłabym się posłać własnego dziecka. I moja córcia nie poszła rok wcześniej do szkoły, mimo, że przecież mogłaby. Mądrej decyzji Ci życzę....
  • logopeda-wilanow 17.01.14, 09:41
    smile lapsus. Emocjonalny nie podążał za intelektualnym oczywiściesmile

    logopeda-wilanow napisał(a):

    > Witam Cie. Ja jestem człowiekiem, który rok wcześniej poszedł do szkoły. Z pers
    > pektywy czterdziestoletniej osoby moja refleksja nie jest zbyt optymistyczna. O
    > czywiście byłam zawsze najlepszą uczennicą w klasie, ale absolutnie rozwój emoc
    > jonalny nie nadążał za emocjonalnym. Chyba, że będzie dziecko w klasie z dziećm
    > i w równym wieku, to czemu nie? Ale, jeśli to będzie klasa mieszana pod względe
    > m wieku, nie odważyłabym się posłać własnego dziecka. I moja córcia nie poszła
    > rok wcześniej do szkoły, mimo, że przecież mogłaby. Mądrej decyzji Ci życzę....
  • angelina.6 17.01.14, 15:50
    Czyli co się działo z tymi emocjami? Każdy o tych emocjach a może jakiś przykład? Może większość to osobnicze cechy charakteru?
  • melancho_lia 19.01.14, 10:22
    Ja też poszłam jako 6 latka (niemal 30 lat temu). i uważam, ze rodzice podjęli słuszną decyzję.
    Dlatego nie boję się sześciolatków w szkole, mój syn, histeryk dał radę, spoważniał w końcu i jest git.
    Córka z września 2008 też idzie do pierwszej klasy od wrzesnia.
  • madopiag 19.01.14, 12:12
    Rozumiem, że ty i twoje dzieci mają być wyznacznikiem dla wszystkich 6 latków?
  • melancho_lia 19.01.14, 18:59
    Nie, ale tak samo dzieci, które sobie nie radzą nie mogą takze być wyznacznikiem dla ogółu.
    Ale tak naprawdę ogół sobie radzi świetnie.
  • agpido 17.01.14, 09:56
    Moja z pierwszej połowy 2008, wiec państwo zadecydowało za mnie, ale mimo to wolałbym nie puszczać. Intelektualnie jest dobrze, jest najlepsza z grupy, ale emocjonalnie leży. Dodatkowo pojawiła się w jej życiu młodsza siostra, no i starsza mimo, że ją uwielbia, emocjonalnie nie do końca sobie z tym radzi, co zauważyłam nie tylko ja, ale i panie w przedszkolu. Zrobimy badania w poradni, jeżeli według testów wyjdzie, że się nadaje, nie pozostanie mi nic jak wysłać ją, wzmacniać i wspierać w szkole.
  • afro.ninja 17.01.14, 10:11
    A odroczenie mozna miec tez z prywatnej poradni?
  • agpido 17.01.14, 10:33
    Podobno można. Ale najlepiej sprawdzić na stronie kuratorium listę poradni, nad którymi to kuratorium ma piecze. Parę dni temu dzwoniłam do jednej z poradni prywatnych i powiedziano mi, że koszt przeprowadzenia gotowości szkolnej wynosi 550 zł. Dodam, że jak sprawdzałam na ich stronie cenę w listopadzie było wtedy 300zł. No cóż wysłanie 6 latków na pewno będzie opłacać się niektórym instytucjom. Dodatkowo, nie wiadomo też czy nawet po zapłaceniu takiej kwoty otrzyma się odroczenie, ponieważ prywatne poradnie mają podobnie jak publiczne jakieś wytyczne i wydaje mi się, że nie mogą wydać odroczenia tylko dlatego, że rodzic tak chce. Z pewnością będą się bali, że mogą stracić uprawnienia, jak będą sypać odroczeniami dla każdego ucznia.
  • pas_ya 17.01.14, 12:41
    Mam dziecko z maja 2008. Rząd zadecydowal za mnie i moje dziecko o jego gotowości szkolnej. Ja postanawiam sprawdzić to w poradni, bo może rząd się myli, przecież nie zna mojego dziecka... W edukacji chodzi nie tylko o umiejętność liczenia, czy czytania. Potrzebna jest dojrzałośc emocjonalna, a kiedy za kilka lat dzieci pójdą do gimnazjum czy liceum, nikt nie będzie się już nad nimi rozczulał, bo rząd wysłał je rok wcześniej. Będą musiały sobie radzić z presją ze wszech stron. Myślę, że rok dojrzewania do radzenia sobie z tą presją jest bardzo cenny. Dlatego zrobię co mogę, żeby dziecku ten rok dać.
  • agpido 17.01.14, 12:58
    Tez uważam, że rok dla małego dziecka to dużo. Nie rozumiem dlaczego nikt nie słucha rodziców? Dlaczego ktoś kto nigdy nie widział mojego dziecka, nie zna jego możliwości, problemów, porażek ma decydować za mnie i za moje dziecko? W jakim celu ta reforma? Pan premier sam nie umie odpowiedzieć na to pytanie.
  • agpido 17.01.14, 13:07
    I jeszcze jedno. Jaką mamy pewność, że nowy rząd za jakiś czas nie zmieni znowu ustawy i 6 latki za parę lat nie będą musiały iść do szkoły. Już rodzice dzieci, którzy wysłali swoje 6 latki we wcześniejszych latach, w obawie przed przepełnieniem klas, czują się oszukani, bo ustawę odkładano. Wkurza mnie ten kraj, chyba czas stąd wyjechać.
  • melancho_lia 19.01.14, 10:20
    Ja posłałam 6latka w latach ubiegłych. Nie czuję się oszukana.
    Chcesz wyjeżdżać z takiego powodu? O kurczę...
  • agpido 19.01.14, 10:28
    Ten argument, że rządzący, coraz mniej liczą się z głosem ludzi, którzy ich wybrali i mają nas w d..., jest tylko jednym z wielu.
  • 09.10.2001m 17.01.14, 13:10
    odroczenie to nie jest jakiś specjalny problem, szczególnie ze względów emocjonalnych - radzenie sobie z czytaniem, pisaniem, liczeniem to nie wyznacznik gotowości szkolnej;
    nie sądzę by pedagog, czy psycholog odmówił odroczenia dziecka wrażliwego, nieśmiałego, wycofanego np. w chwili ekspozycji społecznej;
    osobiście gdybym miała pewność, że szkoła jest przystosowana dla sześciolatka (a mam pewność, że przystosowana nie jest) to nic bym nie robiła w kwestii odraczania;
    wolę odroczyć dziecko niż skazywać je na stałą pogoń za dojrzalszymi emocjonalnie siedmiolatkami;
    wolę wysłać dziecko do szkoły w wieku lat siedmiu by było starsze - w przypadku roku 2008 i tak pójdzie ze swoim rocznikiem (lokalnie rozmawiając z matkami widzę, że bardzo wiele dzieci będzie odraczanych - z grupy przedszkolnej do szkoły nie idzie nikt z pierwszej połowy roku 2008);
    bzdurą jest stygmatyzacja dziecka po odroczeniu - nauczyciele ewentualnie realizują zalecenia poradni/wpisują w rubrykę, że deficyty zostały wyrównane, nikt na to nie patrzy (owszem jakaś adnotacja w dokumentacji jest, ale co z tego);
    i tak w szkole mają być dwa roczniki - nikt nie będzie zwracał uwagi na miesiące urodzenia;
    na dzień dzisiejszy nie wiem czy dziecko z końca maja wyślę do szkoły - jakoś nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy dzieckiem z końca maja, a z początku lipca... (może ślepa jestem)
  • pas_ya 17.01.14, 13:34
    Mam nadzieję ,że odroczenie nie będzie problemem. Zobaczymy... Termin na za 2 miesiące...
    A cóż to za problem z tą adnotacją w dokumentach z zerówki? Przyszły pracodawca będzie się tym kierował? Późniejsi nauczyciele? Czy ocenią faktyczną wiedzę?

    Mam po sąsiedzku przykład dziewczynki, która była taka bystra, że została posłana rok wcześniej do szkoły, teraz jest w 4 klasie i w domu są ciągle awantury, bo dziecko nie chce się uczyć i bystre być przestało. I co w takim wypadku? Z kolei moja siostra, posłana rok wcześniej , żeby się nie nudziła, przez całą edukację była prymuską, chociaż emocjonalnie nigdy starszych dzieci z klasy nie dogoniła. Dziś sama mnie namawia, żeby zrobić co się da, żeby dziecku dać dojrzeć.
  • angelina.6 17.01.14, 15:43
    Tzn jak siostra emocjonalnie różniła się od tych starszych dzieci z klasy? Przykład bym poprosiła, bo nie znam się na emocjach dzieci w starszych klasach...a sama jakoś nie pamiętam problemów emocjonalnych w szkole mimo, że było nas po 30 osób w klasie i 10 klas z jednego rocznika - dzieci przeróżne.
  • filmon 17.01.14, 19:07
    09.10.2001m! O czym Ty piszesz?:
    " (lokalnie rozmawiając z matkami wi
    > dzę, że bardzo wiele dzieci będzie odraczanych - z grupy przedszkolnej do szkoły nie idzie nikt z pierwszej połowy roku 2008);"
    Przecież dzieci pierwszej połowy idą obowiązkowo. Czyli wszystkie miałyby robić badania w PPP??? Organizacyjnie dość karkołomne! Chyba, że miałaś na myśli II połowe i to tylko taki lapsus.
    Kobiety! Odroczenie nie jest dla wszystkich!!!
  • manala 17.01.14, 19:41
    To raczej nie lapsus.

    Nie ukrywajmy dzieci w przedszkolu mają lepszą opiekę od 7 do 16 (albo i dłużej), 3 posiłki. Nie trzeba się martwić jak dziecię w środku dnia odebrać lub zaprowadzić do szkoły...
    Szkoła to totalny chaos, ścisk, wrzask na korytarzach, mega syf w kibelkach (z relacji znajomej).
    Po co to dziecku fundować rok wcześniej jeśli dodatkowo nie jest gotowe emocjonalnie lub też mało zainteresowane nauką.

    Moja córka ma koleżankę z sierpnia. Dziecko bardzo zdolne. Pisze, czyta, recytuje, śpiewa ale...np. na zwykłym teatrzyku musi siedzieć u pani na kolanach bo się boi...
    Taka jest. Oczywiście za pół roku wcale już taka nie musi być ale to tylko przykład, że z emocjami dzieci też różnie sobie radzą.
  • jakw 17.01.14, 21:44
    pas_ya napisała:
    > Potrzebna jest doj
    > rzałośc emocjonalna, a kiedy za kilka lat dzieci pójdą do gimnazjum czy liceum,
    > nikt nie będzie się już nad nimi rozczulał, bo rząd wysłał je rok wcześniej. B
    > ędą musiały sobie radzić z presją ze wszech stron. Myślę, że rok dojrzewania do
    > radzenia sobie z tą presją jest bardzo cenny.
    Całkiem słuszna uwaga. Wprowadzane od 2 lat zmiany w programie liceum de facto zakładają , że uczeń kończący gimnazjum (w przyszłości zreformowany 15-latek) określa co chciałby zdawać na maturze rozszerzonej, a to przekłada się na dostępne kierunki studiów. A pomyłki w tym względzie mogą być kosztowne - korki płatne z kieszeni rodzica i cała masa straconego przez ucznia czasu.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • klubgogo 17.01.14, 20:26
    Czytam, że wszyscy odraczają dzieci, a II połowa obowiązkowo idzie do zerówki. W grupie przedszkolnej pytam i jest to samo. Ja się mocno waham między jednym i drugim i nie wiem.
    Wytłumaczcie mi proszę ematki jedno. Zerówek ile jest tyle jest, zwykle po jednej klasie "0" przy szkole, gdzie I klas jest po 3-5. Zerówek jest po prostu mało, nie ma ich tyle, by pomieścić prawie cały 2008 rocznik. Szkoły nie mają obowiązku zapewnić miejsca w zerówce. Gdzie zatem wasze dzieci będa chodziły do tych zerówek?
  • slonko1335 17.01.14, 20:38
    Gmina ma obowiązek zapewnić miejsce w zerówce. U mnie w mieście są one w szkołach i przedszkolach, w naszej rejonowej są trzy, w sąsiedniej siedem...Przy obowiązku rozpoczęcia szkoły przez część sześciolatków miejsc w zerówkach przecież przybędzie skoro do tej pory bez tego obowiązku wystarczało i mogły do nich chodzić wszystkie sześciolatki....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • jakw 17.01.14, 22:13
    klubgogo napisała:

    > Zerówek jest po prostu mał
    > o, nie ma ich tyle, by pomieścić prawie cały 2008 rocznik. Szkoły nie mają obow
    > iązku zapewnić miejsca w zerówce.
    Ciekawe, że zerówki w szkołach nie zmieszczą, a I klasy w tych samych szkołach tych uczniów pomieszczą. Ot, może to nowa edukacyjna teoria względności.

    > Gdzie zatem wasze dzieci będa chodziły do tych zerówek?
    Gdzieś będą...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • klubgogo 18.01.14, 10:06
    > Ciekawe, że zerówki w szkołach nie zmieszczą, a I klasy w tych samych szkołach

    Przecież właśnie po to tworzy się więcej I klas, żeby te 6-latki do nich przyjąć. Zapieranie się, że szkoła nie może utworzyć oddzialu przedszkolnego to nic innego niż spełnianie wytycznych rządu. Są przecież szkoły, które w ogóle zerówek nie mają a I klas jest kilka. Gdzie zatem te dzieci chodzą przez ten rok?
  • filmon 18.01.14, 19:33
    jakw!
    Masz jakąś misję? Tak mnie zdziwiła Twoja ilość komentarzy...
    Pisząc tu o tym, że "kiedyś" dzieci musiały umieć czytac idąc do I klasy, czy że "kiedyś" odraczało się sporadycznie: naprawdę odstające od grupy dzieci nie myślałam o zamierzchłych czasach, tylko latach sprzed reformy. Nie wiem dlaczego od razu uznano, ze mówię o latach 70. Nie mam pojęcia jak było wtedy z sześciolatkami.
    Dziwi mnie w tym wątku to, iż mam wrażenie, że nadal myślicie, że można sobie swobodnie odroczyć dziecko, czy też "nie puścić" do I klasy?
    Wiecie co to jest obowiązek szkolny???
  • agpido 18.01.14, 22:08
    Szczerze mówiąc nie znam jeszcze osoby, której udałoby sie odroczyć ucznia z 2008 roku, który w tym roku ma iść do 1 klasy. Z tego co wiem poradnie nie chcą jeszcze przeprowadzać gotowości szkolnej. Uważają, że jest jeszcze z wcześnie bo do września jest jeszcze trochę czasu, tak więc wiele może u dziecka się jeszcze zmienić. Nie wiem dlaczego jedni uważają, że to "pikuś" odroczyć, inni natomiast, że się nie da. Macie w swoim otoczeniu, dzieci, którym udało się odroczyć obowiązek szkolny lub też nie udało się?
  • agpido 18.01.14, 22:26
    Chodzi mi oczywiście o dzieci, które przeszły pełną diagnozę gotowości szkolnej w poradni psychologiczno pedagogicznej.
  • filmon 19.01.14, 07:53
    Przedszkola w kwietniu wydają informacje o gotowości szkolnej dziecka i dopiero wówczas zacznie się coś dziać w odroczeniach. Trudno mówić o gotowości szkolnej w styczniu, bo tak jak agpido napisała wiele się może u dziecka jeszcze zmienić. Psycholog może wykonać test na inteligencję u dziecka, które ukończyło 6 lat, więc teoretycznie juz od stycznia można robić badania psychologiczne, ale pedagog będie zwlekał możliwie długo, bo o ile inteligencja nie ma szans znacząco się zmienić, o tyle umiejetności szkolne- tak.
    Mam w swoim otoczeniu dziecko, któremu juz obiecano, ale nie wydano odroczenia - jest uposledzone w stopniu umiarkowanym.
  • manala 19.01.14, 08:13
    Zainteresowałam się tematem po tym jak dwie mamy na forum rówieśniczym napisały, że ich dzieci będą odroczone. Dzieci w żadnym stopniu nie upośledzone i inteligentne.
    Z tego co wiem, rzeczywiście będą miały jeszcze jedno badanie po skończeniu 6 roku życia ale odroczenia wstępnie obiecane.

    Podobno panie z poradni były w szkołach, widziały jak sobie 6 latki radzą i :

    będą dramaty bo dzieci będą zostawać w 1 klasie..
    ponieważ sobie nie radzą ( pisanie, czytanie, motoryka, emocje i przygniatająca codzienność szkoły - np toalety )



  • melancho_lia 19.01.14, 10:18
    To szkoła do luftu.
    U nas 2 klasy 6 latków były (syn został posłany jako 6latek). I jakoś ta 50 sześciolatków bez żadnych trudności przeszła do drugiej klasy. Wiadomo jedne lepiej sobie radzą, inne gorzej, ale uwierzcie mi, ze sobie radzą. Wśród dzieci znajomych w innych szkołach tak samo.
    Jak czytam takie kwiatki to coraz mniej ufam "paniom z poradni".
    Ludzie, uwierzcie w swoje dzieciaki!
  • filmon 19.01.14, 16:20
    Melancho_lia ! Póki co żadna z matek nie dostała opinii odraczającej, więc nie oceniaj pochopnie pań z poradni. Na razie tylko matki odraczają, a poradnie? Nikt nie ma papierka w ręku! Usiłuje w tym wątku uświadomić matki, że obowiązek to obowiązek, a odraczanie to wyjątkowa sprawa. Słusznie piszesz, że dzieciaki sobie poradzą, tak jak w każdej klasie- część świetnie, część słabiej i nie ma co wpadać w panikę. Tylko dlatego, ze Elbanowscy rozkręcili batalie matki są przerażone i będą fundować dziecku badania w poradni. Badania jak badania, dla ludzi, tylko po co? Bo są niedojrzałe emocjonalnie? Kto? czy aby na pewno?
  • manala 19.01.14, 18:25
    Filmon, a Ty co? Pani z ministerstwa? ; ))))) Skoro dzieciaki sobie wszystkie świetnie poradzą to skąd się biorą te szokujące wypowiedzi rodziców, którzy swoje dzieci posłali w wieku 6 lat do szkoły? (Tak, na stronie Ratujmy Maluchy choćby...)
    W tym tygodniu zadzwoniłam do naszej szkoły rejonowej aby dowiedzieć się jak będą przydzielanie dzieci do klas I (w sensie czy będą mieszane roczniki czy raczej oddzielnie). Pani sekretara oczywiście, że nic nie wiadomo i, że wiadomo to może w czerwcu będzie. Ponieważ słyszałam od siostry, że jednak dzieci mają być dzielone rocznikami to zapytałam czy jest pani pewna i czy tego przypadkiem nie reguluje jakiś przepis. Sekretara była pewna i jeszcze mi wyrzuty czyniła, że dziecka do szkoły do tej pory nie zapisałam bo ona by miała mniej listów do wysłania...
    Wkurzyłam się...Przepis jak się okazało istnieje (dostałam linka do ustawy od kogoś z forum). Jest tam jasno określony sposób przydzielania dzieci do klas.
    Tak mnie korciło aby pani sekretarze podrzucić Dziennik Ustaw ale się powstrzymałam...ze względu na młodą...
    Już na wstępie brak kompetencji...bo jak nawet pani nie wiedziała to powinna powiedzieć, że sprawdzi czy coś...a ona mnie zaczęła traktować jak jakiegoś uczniaka...I ja mam tam swoją księżniczkę posłać : P?
  • melancho_lia 19.01.14, 18:52
    W szkole najważniejsi są nauczyciele,. z sekretarką dziecko niewiele będzie miało do czynienia.
    Nie dziwię się Twojej panice, skoro dziecko to "księżniczka". Zacznij je normalnie traktować, nie możesz odraczać do końca życia.
  • manala 19.01.14, 19:13
    Melancho_lia...wywalony jęzor (: P) należy odczytać żartobliwie księżniczka jest raczej doniczką (tak o sobie mówiła jak była mała : P)
    Co do sekretarki to taka a nie inna jej postawa nie nastraja mnie przychylnie...do szkoły...
    Nauczycieli na ten moment nie znam...

    Nie wiem po co ta gadka o odraczaniu do końca życia. Skoro pani pedagog stwierdza u mego dziecka brak gotowości szkolnej to chyba naturalne, że się zastanawiam bo nie chcę popełnić błędu i bujać się z problemem przez cały następny rok.
  • betty842 19.01.14, 19:30
    manala napisała:
    Skoro pani pedagog stwierd
    > za u mego dziecka brak gotowości szkolnej to chyba naturalne, że się zastanawia
    > m bo nie chcę popełnić błędu i bujać się z problemem przez cały następny rok.

    Gdybym usłyszała takie coś o swoim dziecku też nie wiedziałabym co mam robić....Gdyby cały rocznik szedł a tylko moje dziecko byłoby odroczone to chyba stawałabym na uszach,żeby jednak poszło z całym rocznikiem do szkoły.Ale jeśli połowa rocznika jest "odroczona" to nie miałabym nic przeciwko temu aby odroczyć swoje dziecko jesli tak stwierdzi jakaś "komisja".
  • jakw 19.01.14, 20:13
    melancho_lia napisała:

    > W szkole najważniejsi są nauczyciele,.
    A powinni być uczniowie.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • melancho_lia 19.01.14, 20:57
    pisałam o personelu w kontekście złej sekretarki.
    A o atmosferze jaka panuje w szkole decyduje w dużej mierze podejście własnie nauczycieli.
  • betty842 19.01.14, 19:26
    No własnie ostatnio bardzo zdziwiłam się kiedy moja kuzynka powiedziała mi,że u nich bedą mieszać roczniki 2007 i 2008. 7-latków do szkoły idzie 17 a 6-latków prawdopodobnie ok 25. Pani dyrektor powiedziała jej,że nie może być jednej klasy 17-osobowej a drugiej 25-osobowej dlatego wymieszają oba roczniki i stworzą dwie klasy po 21 uczniów.Zdziwiłam się bo myślałam,ze wezmą czwórke 6-latków z początku roku i przyłączą ich do 7-latków żeby wyrównać ilość uczniów w klasie a ona,że nie,że napewno dzieci bedą wymieszane i podzielone pod kątem miejsca zamieszkania (np wszystkie dzieci z jednej części wsi bedą chodziły razem do klasy a z drugiej części wsi do drugiej klasy).
    U nas sytuacja jest odwrotna bo 7-latków jest 30 a 6-latków pójdzie ok 20.No wiec myślałam,że 7-latków z końca roku przyłączą do 6-latków...A teraz nie wiem jak to bedzie...Jest możliwe,żeby całkowice wymieszać roczniki i podzielić pod kątem zamieszkania? I nie brać pod uwagę tego,ze do jednej klasy może chodzić 7-latek ze stycznia i 6-latek z czerwca (tylko dlatego,ze obok siebie mieszkają)?
  • manala 19.01.14, 19:31
    Uprzejmie informuję, że w związku z podpisaniem w dniu 11 października 2013 r. przez Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2013 poz. 1265) uściślone zostały zasady przyjmowania uczniów do klas I, którzy będą uczęszczać do szkoły od dnia 1 września 2014 r.



    W roku szkolnym 2014/2015 spełnianie obowiązku szkolnego rozpoczynają dzieci:
    1. urodzone w 2007 r.;
    2. urodzone w okresie od 1 stycznia 2008 r. do dnia 30 czerwca 2008 r.;



    W roku szkolnym 2014/2015 dziecko urodzone w okresie od dnia 1 lipca 2008 r. do dnia 31 grudnia 2008 r. na wniosek rodziców, może rozpocząć spełnianie obowiązku szkolnego.


    Art. 4 wyżej wymienionej ustawy brzmi:
    „W latach szkolnych 2014/2015 i 2015/2016 podziału uczniów klas I publicznej szkoły podstawowej na oddziały dokonuje się według roku i miesiąca urodzenia poczynając od uczniów najmłodszych”.


    Rozwiązanie takie pozwoli na grupowanie w poszczególnych oddziałach klasowych, uczniów w zbliżonym wieku.
  • manala 19.01.14, 19:36
    powyższe to cytat oczywiście
  • betty842 19.01.14, 19:39
    manala napisała:
    > Art. 4 wyżej wymienionej ustawy brzmi:
    > „W latach szkolnych 2014/2015 i 2015/2016 podziału uczniów klas I publ
    > icznej szkoły podstawowej na oddziały dokonuje się według roku i miesiąca urodz
    > enia poczynając od uczniów najmłodszych”.
    >
    >
    > Rozwiązanie takie pozwoli na grupowanie w poszczególnych oddziałach klasowyc
    > h, uczniów w zbliżonym wieku.

    Dzięki! No własnie ja też tak myślałam. Muszę o tym powiedzieć kuzynce bo zła jest,ze w końcu nie wie czy jej córka bedzie chodziła do klasy samych 6-latków czy do mieszanej.A dlatego,ze nie wie w którym roku młoda pójdzie do komuni św.Ksiądz powiedział,że jeśli bedzie klasa samych 6-latków to pojdą w 3 klasie a jak mieszana to w 2 klasie....
  • jakw 19.01.14, 20:09
    betty842 napisała:

    > A dlatego,ze nie wie w którym roku młoda pójdzie do komuni św.
    8-))
    Twoja kuzynka to chyba nie ma poważniejszych problemów na głowie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • betty842 20.01.14, 09:04
    jakw napisała:

    > betty842 napisała:
    >
    > > A dlatego,ze nie wie w którym roku młoda pójdzie do komuni św.
    > 8-))
    > Twoja kuzynka to chyba nie ma poważniejszych problemów na głowie.

    A wg mnie jednak ma problem.Po pierwsze jeśli chce mieć komunię (imprezę) w lokalu to lokal musi zamówić CONAJMNIEJ 2 lata wczesniej.A po drugie-jeśli młoda pójdzie do komuni w 2 klasie to w tym samym dniu do komuni pójdzie dwóch chrześniaków mojej kuzynki wiec bedzie trzeba zorganizować potrójną komunia...
  • lucyjkama 20.01.14, 09:12
    Kwestia terminu komunii może być niekiedy istotna.
    W mojej rodzinie mamy 2 dzieci z rocznika 2008 w jednej parafii. Czyli jeśli oboje poszli by od września do szkoły, uroczystość mieli by w jednym dniu a połączenie przyjęć odpada.
    Moja październikowa idzie w tym roku do szkoły a czerwcowy chłopiec będzie odraczany (dostanie odroczenie na 100%).
  • melancho_lia 19.01.14, 18:51
    Ja już nie takie farmazony z ust "pań z poradni słyszałam", zdania nie zmienię o psychologach itp.
    Elbanowscy jak dla mnie są zwykłymi oszustami i oszołomami i ja po ostatnich akcjach (z przywoływaniem rzekomej niegotowości konkretnych szkół, gdzie rzeczywistość była inna niż państwo E napisali) nie uwierzę w absolutnie żadne ich słowo.
  • agpido 19.01.14, 10:22
    Też zainteresowałam się tym tematem, ponieważ moja córka jest z tej pechowej pierwszej połowy 2008 roku, a zaczęłam się interesować sie tak wcześnie ponieważ u nas zapisy do przedszkola (w którym jest zerówka) jak i do szkoły są do 30 marca. Córce gotowość szkolną mogę przeprowadzić, tak jak ktoś napisał w momencie gdy skończy 6 lat (w poradni też mi tak powiedziano). W moim przypadku będzie to w kwietniu. I teraz nie wiem gdzie mam zapisać dziecko. Do szkoły, do przedszkola? A może nigdzie. Czekać, aż przejdzie gotowość szkolną i wtedy na podstawie diagnozy jaka wyjdzie zapisać do odpowiedniej placówki. Tylko nie wiem czy tak można, skoro przedszkola i szkoły muszą dużo wcześniej wiedzieć ile będzie dzieci, klas, ile nauczycieli muszą zatrudnić itp. Ktoś kto wprowadzał tą ustawę ewidentnie nie dopracował szczegółów chociażby z tymi terminami.
  • melancho_lia 19.01.14, 10:23
    Do szkoły w rejonie to soę możesz i 1 września zgłosic i tak ci dziecko przyjmą.
  • betty842 19.01.14, 19:34
    melancho_lia napisała:

    > Do szkoły w rejonie to soę możesz i 1 września zgłosic i tak ci dziecko przyjmą
    > .

    Dokładnie tak.Nam na zebraniu w zeszłym roku też powiedziano,że do kwietnia należy się określić gdzie dziecko bedzie chodziło-do przedszkola czy do szkoły. I ktoś spytał co by było gdyby nagle sobie uznał w lipcu,ze dziecko pójdzie do szkoły (a zapisane bedzie do przedszkola) i pani dyr szkoły powiedziała,że może tak być i do szkoły go wezmą.A temu chcą do kwietnia wiedzieć,żeby własnie potworzyć klasy.Ale jesli nagle ci sie uzna,że jednak szkoła a nie przedszkole to nawet w sierpniu możesz dziecko do szkoły zapisać.
  • makurokurosek 19.01.14, 21:30
    > będą dramaty bo dzieci będą zostawać w 1 klasie..
    > ponieważ sobie nie radzą ( pisanie, czytanie, motoryka, emocje i przygniatająca
    > codzienność szkoły - np toalety )


    Nie wiem o jakich dramatach mowa, może i się zdarzają w szkołach w których 80 % uczniów pochodzi z rodzin patologicznych.
    W szkole córki, dramatu nie było i nie ma. Szkoła córki stawia wygórowane wymagania ( wkurzające ale dające efekty na wszelkiej maści testach) średnia z czytania ze zrozumieniem w każdej klasie to od 90-95 %, testy operon średnia klas również zawierała się w tych przedziałach.



  • angelina.6 19.01.14, 08:55
    Tez mnie to właśnie zastanawia. Do tej pory odroczenia były w nadzwyczajnych sytuacjach, a tu nagle tyle osób chce odroczyć dziecko. Mam nadzieję, że osoby kompetentne w poradniach będą kierować się swoja wiedzą i dobrze przeprowadzoną diagnozą, a nie opinią rodziców...wiem, że rodzic zna swoje dziecko najlepiej, ale jednak jest dużo ludzi panikujących i nadopiekuńczych wink
    Ja w swoim otoczeniu mam jedna osobę, której dziecko jest z kwietnia 2008 i uzyskała od logopedy zapewnienie, że bez problemu uzyska odroczenia ze względu na wadę wymowy dziecka...trochę mnie zaskoczyła, bo wiem, że dzieci w podstawówce też są obejmowane opieką logopedy więc nie powinna to być jedyna przyczyna odroczenia. Zobaczymy czy dostanie. Co więcej powiedziała że nikt z przedszkola jej dziecka nie posyła 6 latka do szkoły i wszyscy odraczają! Szok. To czy kuratorium nie powinno się zabrać za tą placówkę skoro dzieci wszystkie dzieci nie nadają się do szkoły? Wszystkie zdolne, wysoki poziom nauki w placówce itp itd tylko emocjonalnie niedojrzałe? Wątpię...
  • agpido 19.01.14, 09:54
    Czy na chwilę obecną pewne jest tylko, że dzieci z poważnym zaburzeniami dostaną odroczenie. Pozostałe, np. z niedojrzałością emocjonalną wcale nie jest pewne, czy takie odroczenie dostaną.
  • melancho_lia 19.01.14, 10:15
    II tam, u nas w szkole kupa dzieciaków z wadami wymowy. Jakoś nikt ich nie odraczał (mowa o sześciolatkach).
    Jak ktoś chce ze swojego dziecka na siłę kalekę zrobić to niech sobie odracza.
    Dzieci, które naprawdę odroczenia potrzebują jest mniej niż garstka. Reszta ma rozhisteryzowanych rodziców.
  • maeve_binchy 19.01.14, 12:18
    > Jak ktoś chce ze swojego dziecka na siłę kalekę zrobić to niech sobie odracza.
    > Dzieci, które naprawdę odroczenia potrzebują jest mniej niż garstka. Reszta ma
    > rozhisteryzowanych rodziców.

    O, to ciekawe. Jeśli moje dziecko jest z 29.06, to odroczenie go jest robieniem kaleki/histerią. ale jakby był z 2.07 (czyli szacowanego terminu porodu) i miałabym zgodnie z prawem wybór, to niepuszczenie go do szkoły nie byłoby już robieniem z niego kaleki czy moim histerycznym zachowaniem? Tylko dlatego, że granica przebiega między 30.06 a 01.07, to prawo decyduje, czy będę odbierana jako przewrażliwiony rodzic czy jako ktoś, kto może zdecydować o posłaniu do zerówki.

    Moje dziecko chodzi do przedszkola. Zerówka w szkole nie byłaby dla niego powtórką- byłaby dobrym okresem adaptacyjnym; już w szkole a jeszcze bez przymusu, oceniania itp.
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • melancho_lia 19.01.14, 18:55
    zależy jaki masz program w przedszkolu. U nas córka marnowałaby w zerówce czas.
  • jakw 19.01.14, 13:13
    angelina.6 napisała:
    > Ja w swoim otoczeniu mam jedna osobę, której dziecko jest z kwietnia 2008 i uzy
    > skała od logopedy zapewnienie, że bez problemu uzyska odroczenia ze względu na
    > wadę wymowy dziecka...
    Być może wada wymowy jest na tyle duża i istotna, że wiadomo już teraz, że są i będą podstawy do odroczenia. Duże prawdopodobieństwo wskazania do odroczenia psycholog/logopeda/pedagog znający dziecko może określić już w styczniu - nawet jeśli sam proces zostanie przeprowadzony w kwietniu.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 19.01.14, 13:08
    filmon napisała:

    > jakw!
    > Masz jakąś misję? Tak mnie zdziwiła Twoja ilość komentarzy...
    Nie wydaje mi się, żeby liczba moich komentarzy była o rząd wielkości większa niż liczba twoich wink Mam wrażenie nawet, że moich komentarzy jest mniej niż twoich (ale mogę się mylić - nie chce mi się liczyć)
    Po prostu dyskusja jest wielowątkowa, a temat mnie obchodzi.

    > Pisząc tu o tym, że "kiedyś" dzieci musiały umieć czytac idąc do I klasy, czy ż
    > e "kiedyś" odraczało się sporadycznie: naprawdę odstające od grupy dzieci nie m
    > yślałam o zamierzchłych czasach, tylko latach sprzed reformy. Nie wiem dlaczeg
    > o od razu uznano, ze mówię o latach 70. Nie mam pojęcia jak było wtedy z sześci
    > olatkami.
    Moja starsza córka nie szła do szkoły w czasach zamierzchłych tylko w 2004 roku - programem, który obowiązywał właśnie przed reformą. Naprawdę sporo dzieci w jej klasie nie umiało czytać - i nie był to wymóg startowania do I klasy. Nie było żadnego egzaminu z czytania - panie przedszkolanki nie musiały nawet wypełniać żadnych rubryczek dot gotowości szkolnej dziecka (tak jak dzieje się to obecnie). Nie jestem pewna czy obowiązkowa zerówka dla 6-latków już wtedy była (ale chyba była). W każdym razie twierdzenie "kiedyś dzieci idące do I klasy musiały umieć czytać" jest nieprawdziwe zarówno w odniesieniu do lat poprzedzających reformę, jak i lat wcześniejszych.
    A to, że w czasach prze reformą odraczało się dzieci sporadycznie , a teraz wszyscy chcą dowodzi tego, że szkoła dla 6-latków nie tylko nie wydaje się wielu ludziom dobrym pomysłem, ale wręcz pomysłem szkodliwym dla ich dzieci i puszczanie przez kilka lat spotów reklamowych jakoś ich do tego pomysłu nie przekonało.

    > Dziwi mnie w tym wątku to, iż mam wrażenie, że nadal myślicie, że można sobie s
    > wobodnie odroczyć dziecko, czy też "nie puścić" do I klasy?
    > Wiecie co to jest obowiązek szkolny???
    Zapewne wiedzą, skoro myślą o odroczeniu. Gdyby nie było obowiązku - cyrki z odraczaniem nie byłyby potrzebne.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • lucyjkama 19.01.14, 19:25
    Moja jest z października 2008.
    Od września pójdzie do 1 klasy bo:
    1) z przedszkola (a raczej pań na jakie trafiła córka) jesteśmy niezadowoleni
    2) przeszła jesienią pomyślnie badanie w przedszkolu -wszystkie sfery (rozwój fizyczny, społeczny, intelektualny) na poziomie wysokim
    3) umie czytać
    4) lubi rysować, pisze ze słuchu drukowańcami
    4) nieźle liczy, czyta bezbłędnie liczby nawet 3cyfrowe i umie je porównać (mniejsza, większa)
    5) bardzo szybko się uczy, czasem mam wrażenie że wdycha wiedzę z powietrzem
    6) będzie rok do przodu więc np. po maturze może sobie zrobić rok wolnego, wyjechać czy co tam będzie chciała
    7) polska szkoła podstawowa nie jest zbyt ciekawa dla dziecka, lepiej zrobić ja w 6 lat i mieć spokój niż w 7 lat (z zerówką)
  • jakw 19.01.14, 20:01
    lucyjkama napisała:

    > 6) będzie rok do przodu więc np. po maturze może sobie zrobić rok wolnego, wyje
    > chać czy co tam będzie chciała
    Każdy po maturze może sobie zrobić rok wolnego czy co tam będzie chciał... Na studia nie przyjmują na podstawie rocznika tylko na podstawie punktów na maturze.

    > 7) polska szkoła podstawowa nie jest zbyt ciekawa dla dziecka, lepiej zrobić ja
    > w 6 lat i mieć spokój niż w 7 lat (z zerówką)
    O naiwna - liczysz na spokój w gimnazjum... wink



    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • afro.ninja 20.01.14, 11:18
    Moim zdaniem, tu wcale nie chodzi o szesciolatka w pierwszej klasie, bo na pewno sobie poradzi, zajec w pierwszym roku szkolnym jest bargzo malo. Ale co sie zaczyna w czwartej, piatej klasie, czy wtedy te dzieci dadza sobie rade? Czy szkolnictwo faktycznie prygotowalo sie na te mlodsze dzieci?
    Wszyscy bija piane o dywany i gotowosc szkolna, a mnie jednak martwi fakt, co bedzie po klasach 1-3.
    Mam dziecko z 2010 i az z listopada, wstepnie posle dziecko do zerowki przy szkole, ale mam pelno obaw.
  • lucyjkama 20.01.14, 14:07
    > Moim zdaniem, tu wcale nie chodzi o szesciolatka w pierwszej klasie, bo na pewno sobie poradzi

    Nie byłabym tego taka pewna. Praktyka pokazuje, że w każdej klasie jest kilku bardzo słabych uczniów. Jest tak także w pierwszej klasie siedmiolatków. Zapewne wśród sześciolatków, słabiej radzących sobie dzieci, będzie statystycznie więcej.

    >Ale co sie zaczyna w czwartej, piatej klasie, czy wtedy te dzieci dadza sobie rade?
    Teoretycznie program jest nowy, stworzony pod sześciolatków.
    Ja już nie demonizuję czwartej klasy. Okazało się przy starszym dziecku, że nie ma się czego bać. Młodsze dziecko mam bardziej kumate więc i tak będzie do przodu w porównaniu z bratem nawet jak pójdzie do szkoły rok wcześniej niż brat. tongue_out

  • melancho_lia 20.01.14, 14:25
    W klasie syna (klasa 6-latków plus dwóch chłopców 7-letnich po zerówce) najgorzej radzą sobie właśnie te starsze chłopaki.
    Taka ciekawostka.
  • lucyjkama 20.01.14, 16:09
    Zapewne ci chłopcy mieli jakieś deficyty, dlatego trafili do klasy młodszych dzieci. Przyznasz chyba że mało prawdopodobne że radziliby sobie lepiej z nauką jakby poszli do pierwszej klasy rok wcześniej smile
  • makurokurosek 20.01.14, 16:34
    Przyznasz chyba że mało prawdopodobne że radziliby sobie lepiej z nauką
    > jakby poszli do pierwszej klasy rok wcześniej smile

    Jak widać dla tych dzieciaków nie miało to żadnego wpływu. Odroczenie ma tylko wtedy wpływ i poprawia sytuację dziecka gdy rodzic faktycznie będzie z danym dzieckiem pracował nad jego deficytami. Dziecko pozostawione samemu sobie nie nadrobi zaległości.
  • lucyjkama 20.01.14, 17:00
    Czy rodzice pracowali, czy dzieci miały terapię tego nie wiemy. Możliwe że pracowano z nimi intensywnie, jednak nie każde dziecko nadrobi w rok, w dwa, czy w trzy. Czasem pracuje się z dziećmi całe lata a i tak efekty są mizerne. Może mają niskie IQ albo sto innych problemów.
  • melancho_lia 20.01.14, 17:23
    ale nad czym pracować, trafili do pierwszej klasy tak samo jak rówieśnicy. Mają ten sam program (klasy 6-latków i 7-latków u nas mają dokłądnie to samo teraz). Trafili do innej klasy niż reszta zeróki bo razem z paroma innymi rozrabiali i tyle.
  • lucyjkama 20.01.14, 17:55
    Jeśli 7 latki są najsłabsze wśród 6 latków, nie radzą sobie z programem dostosowanym do 6 latków, to jednak świadczy o jakiś deficytach albo zaniedbaniu .
    Chodzi tylko o to, że statystyczny 6 latek jest jednak słabszy niż statystyczny 7 latek. Skoro w szkole nie radzą sobie niektóre 7 latki to nie radzących sobie 6 latków też trochę będzie. I to raczej więcej niż słabych 7 latków.
  • jakw 20.01.14, 21:04
    lucyjkama napisała:
    > Chodzi tylko o to, że statystyczny 6 latek jest jednak słabszy niż statystyczny
    > 7 latek. Skoro w szkole nie radzą sobie niektóre 7 latki to nie radzących sob
    > ie 6 latków też trochę będzie. I to raczej więcej niż słabych 7 latków.
    Dokładnie. Osobiście spotkałam się nawet z opinią nauczycieli , że idące do szkoły "ochotniczo" 6-latki to są zasadniczo te 6-latki lepiej rokujące w szkole. Raczej nikt rozsądny nie pchał do szkoły 6-latka, co do którego miał duże wątpliwości czy w szkole da radę. Przecież był wybór. I te 6-latki szły potem do szkoły jako 7-latki. Prawdopodobnie stąd te klasy 6-latków , w których wszyscy są co najmniej dobrzy i 7-latki podawane jako przykład, że sobie nie radzą. A przecież te 7-latki jako 6-latki wcale nie radziłyby sobie lepiej.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 21.01.14, 08:20
    Oczywiście, że nie poszły dzieci zaniedbane, co nie zmienia faktu że program został obniżony i że dziecko zaniedbane tak czy siak samo będzie musiało się z nim zmagać. I nie ma co udawać dziecko zaniedbane niezależnie ile lat będzie miało rozpoczynając naukę w szkole pozostawione same sobie ma niewielkie szanse na bycie średniakiem nie mówiąc już o byciu jednym z najlepszych.
  • jakw 20.01.14, 20:54
    makurokurosek napisała:

    > Przyznasz chyba że mało prawdopodobne że radziliby sobie lepiej z nauką
    > > jakby poszli do pierwszej klasy rok wcześniej smile
    >
    > Jak widać dla tych dzieciaków nie miało to żadnego wpływu.
    A co, znasz ich osobiście? Przecież nie wiesz co by było gdyby trafili do szkoły rok wcześniej. Może byłoby jeszcze gorzej?
    > Odroczenie ma tylko
    > wtedy wpływ i poprawia sytuację dziecka gdy rodzic faktycznie będzie z danym dz
    > ieckiem pracował nad jego deficytami. Dziecko pozostawione samemu sobie nie nad
    > robi zaległości.
    Ciekawe , że tylko rodzic ma pracować. Przeciez dziecko chodzi w tym czasie do placówki edukacyjnej na co najmniej 5 godzin dziennie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 21.01.14, 08:23
    > Ciekawe , że tylko rodzic ma pracować. Przeciez dziecko chodzi w tym czasie do
    > placówki edukacyjnej na co najmniej 5 godzin dziennie.

    Jeżeli są duże odstępstwa od reszty grupy to jednak nie da sie uniknąć pracy rodzica. I jakby nie było to rodzic musi ruszyć się z domu i dowozić dziecko na terapię do PPP, wielu jednak to olewa.
  • melancho_lia 20.01.14, 17:21
    Byli w zerówce normalnie jak reszta 7 latków. Potem ich dwóch i jeszcze dwóch innych rozdzielono po równoległych klasach z uwagi na zachowanie.
    Wiek nie ma nic do rzeczy jeśli chodzi o opanowanie materiału.
  • agpido 20.01.14, 17:42
    > Wiek nie ma nic do rzeczy jeśli chodzi o opanowanie materiału.
    Ty chyba żartujesz, że wiek nie ma znaczenia. Każdy pedagog, psycholog powie ci że ma OGROMNE znaczenie.
  • melancho_lia 20.01.14, 18:03
    Przy obecnej podstawie programowej 6-latek załapie w lot wszystkjo czego szkoła od niego oczekuje. I moim zdaniem pod względem intelektualnym nie ma więkiszego znaczenia czy do szkoły pójdzie 6 czy 7 latek. nawet ten 6 latek bedzie lepszy bo młodsze dzieci szybciej przyswajają wiedzę.
  • lucyjkama 20.01.14, 18:16
    > Przy obecnej podstawie programowej 6-latek załapie w lot wszystkjo czego szkoła
    > od niego oczekuje.
    Nie zgodzę się. Siedzę w temacie szkolnym z racji zawodu i multum dzieci nawet 7 letnich ma problemy z opanowaniem podstawy programowej przeznaczonej przecież dla dzieci młodszych.
    Przekonasz się jak obowiązkowo pójdą 6 latki do szkoły. Spodziewam się nagłego wzrostu liczby dzieci, które nie dają rady.
    Dotychczas szły do szkoły 6 latki bardziej kumate, wykształconych rodziców, zadbane.
  • melancho_lia 20.01.14, 18:28
    No nie wiem. Rok temu do pierwszej klasy poszło 19 dzieci z grupy przedszkolnej syna (wszyscy jako 6 latki)- radzą sobie bez problemów.
    Takze nie jestem zupełnie zielona w tym temacie smile
  • slonko1335 20.01.14, 19:55
    Siedzę w temacie szkolnym z racji zawodu i multum dzieci nawet
    > 7 letnich ma problemy z opanowaniem podstawy programowej

    a z ciekawości z czym głównie mają problemyi?
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • lucyjkama 21.01.14, 09:04
    Analiza i synteza wzrokowa, słuchowa, kłopoty z rozróżnianiem liter, zapamiętaniem sposobu ich zapisywania, kłopoty z czytaniem, głoskowaniem (niestety tego w szkole wymagają), brak orientacji w kierunkach-lewa, prawa, trudności w orientacji przestrzennej (na, pod, obok, w, przy, za), problemy z motoryką małą, brak wykształconego pojęcia stałości liczby (np. dziecko mówi, że 3 słonie to więcej niż 10 mrówek bo słonie są większe), nieumiejętność porównania długości, objętości, masy.
  • melancho_lia 21.01.14, 10:06
    to ciekawe, ale raczej wina nauczyciela, ze nie potrafi tej wiedzy dzieciom przekazac.
    U mnie w przedszkolu już większość dzieci ogarnia takie sprawy...
  • slonko1335 21.01.14, 10:22
    Większość tych rzeczy dzieci ogarniają przecież w przedszkolu i muszą to być stamtąd braki w takim układzie. Dziecko z takimi problemami rzeczywiście chyba powinno być odroczone.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • makurokurosek 21.01.14, 10:30
    Jeżeli dziecko jako jedno z nielicznych z przedszkola ma takie braki to zostaje skierowane do PPP i wrzucone jest do grupy dzieci zagrożonych dysleksją.
    Dla takiego dziecka nauka dzielenia wyrazu na głoski oraz synteza wyrazu z głosek tylko i wyłącznie pogłębi problem.
    Odraczanie takiego dziecka nie ma sensu, dysleksja nie mija w rok, ba ona po prostu towarzyszy temu dziecku do końca życia. Można minimalizować jej skutki poprzez np naukę czytania metoda globalną czy sylabową ale pozbyć się jej nie da.
  • slonko1335 21.01.14, 14:47
    ale to ponoć multum dzieci a nie nieliczne ma te problemy-wszystkie mają dysleksję?
    Z tego co słyszę od rodziców pierwszoklasistów to raczej są zdziwieni mało wymagającą podstawą programową ....nauczycielka też twierdzi, że podstawa jest bardzo prosta i musi dla większości klasy przygotowywać dodatkowe, bardziej wymagające zadania bo dzieciaki się nudziły....
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • makurokurosek 21.01.14, 15:13
    Skoro multum dzieci z tego przedszkola ma problem z wyżej wymienionymi umiejętnościami to należałoby się przyjrzeć pracy nauczyciela przedszkolnego.


  • jakw 21.01.14, 20:44
    lucyjkama napisała:

    > (np. dziecko mówi, że 3 słonie to więcej niż 10 mrówek bo słonie są większe)
    A to zależy co mamy na myśli. Jeśli chodzi o rzeczy do jedzenia - to 3 słonie to zdecydowanie więcej niż te mrówki wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 20.01.14, 21:17
    melancho_lia napisała:

    > Przy obecnej podstawie programowej 6-latek załapie w lot wszystkjo czego szkoła
    > od niego oczekuje.
    Gdyby tak było to 7-latki łapały by w lot.
    >nawet ten 6 latek bedzie lepszy bo młodsze dzieci szybciej przyswajają wiedzę.
    Dziwne, że nie uparłaś sie posłać do szkoły 3-latka. Wiedzę przyswajałby szybciej niż 6-latek. W sumie po co tracić czas na te durne przedszkola?
    Btw zgodnie z tą teorią młodzież w wieku lat 12-tu będzie też szybciej przyswajała "wiedzę" gimnazjalną niż 13-latki wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • slonko1335 22.01.14, 20:46
    Dobrze ale tez możemy ją odwrócić skoro wiek starszy tak ważny i upierać się, że ośmiolatek na pewno lepiej sobie poradzi niż siedmiolatek, a dziewięciolatek lepiej niż ośmiolatek, itd..program jest dostosowany do możliwości sześciolatków bo przecież to dokładnie to czego te sześcioletnie dzieci kiedyś uczyły się w zerówce i wtedy nie było takiej zbiorowej paniki że to za wcześnie i za trudne.
    Rodziców najbardziej przeraża jednak zderzenie się dwóch roczników i w sumie nic w tym dziwnego w naszych warunkach. Podstawa programowa to pikuś jak na moje, warunki dla tych dzieci, przygotowanie i świadomość nauczyciela, sposób prowadzenia zajęć są jednak bardziej istotne...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • jakw 20.01.14, 21:11
    melancho_lia napisała:

    > Byli w zerówce normalnie jak reszta 7 latków. Potem ich dwóch i jeszcze dwóch i
    > nnych rozdzielono po równoległych klasach z uwagi na zachowanie.
    > Wiek nie ma nic do rzeczy jeśli chodzi o opanowanie materiału.
    Oczywiście , że ma. Gdyby wiek nie miał nic do rzeczy, mogłabyś zacząć uczyć pisać i czytac noworodka i spodziewać się sukcesu w okolicach I-szych urodzin.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 20.01.14, 20:49
    melancho_lia napisała:

    > W klasie syna (klasa 6-latków plus dwóch chłopców 7-letnich po zerówce) najgorz
    > ej radzą sobie właśnie te starsze chłopaki.
    Bo pewnie nieprzypadkiem wrzucili chłopaków do klasy 6-latków.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 20.01.14, 20:50
    jakw napisała:

    > melancho_lia napisała:
    >
    > > W klasie syna (klasa 6-latków plus dwóch chłopców 7-letnich po zerówce) n
    > ajgorz
    > > ej radzą sobie właśnie te starsze chłopaki.
    > Bo pewnie nieprzypadkiem wrzucili chłopaków do klasy 6-latków.
    Btw te 7-latki też były rok wcześniej 6-latkami. Radziliby sobie lepiej?


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mum2004 20.01.14, 23:15
    Pierwsza połowa 2008. Odraczamy. Papieru jeszcze nie mam, narazie ani poradnia ani dyrekcja szkoły nie wie jak to ma dokładnie wyglądać. Ale trzymam rękę na pulsie, na szczęście wokół spotykam się z ogromnym zrozumieniem i poparciem w kwestii odroczenia (dot. nauczycieli, psychologa, poradni). Dziecko bystre, inteligentne - ale nie widzę powodu aby ścigał się z rocznikiem 2007.
  • sonrisa06 21.01.14, 07:09
    Zaczęłam czytać ten wątek, bo ciekawa byłam jak się teraz przedstawiają poglądy mam sześciolatków na temat reformy.
    Kiedyś też byłam bardzo zainteresowana tematem, ale całe szczęście mam córkę z 2006 roku. Do pierwszej klasy poszła w wieku 7 lat (skończonych siedmiu lat).
    Ja byłam w 100% przekonana, że jeśli wejdzie reforma i moja córka będzie musiała pójść do pierwszej klasy w wieku 6 lat to ją odroczę. Panie z poradni ppp, gdzie chodziła moja córka na zajęcia logopedyczne były za odraczaniem, rozmawiałam z nimi wielokrotnie i wiele razy słyszałam stwierdzenie, że posyłanie sześciolatków do szkoły to głupota. Nie będę tu przytaczała tych rozmów, było ich wiele i wszystkie odnosiły się krytycznie do ustawy i pozytywnie do odraczania. Całe szczęście nie musiałam odraczać, miałam wybór i córka została w zerówce.
    U nas było o tyle ciekawie, że moje dziecko spędziło w zerówce przedszkolnej półtora roku (całe pięciolatki i połowę sześciolatków), a ostatnie pół roku w szkolnej zerówce. I powiem Wam, że to już był ogromny przeskok. Związane to było z przeprowadzką do innego miasta. Córka przeniesienie do innej grupy w połowie roku szkolnego zniosła bardzo dobrze, ale także trafiła do dobrej szkoły w której uczeń jest na pierwszym miejscu i z bardzo dobrą wychowawczynią, która obecnie uczy ją w 1 kl.
    Przez te pół roku w zerówce szkolnej moje dziecko miało czas, żeby poznać szkołę i oswoić się z nią. Bardzo dojrzała emocjonalnie, nie martwię się o nią, jest lubiana w klasie. Obserwuję, że dużo jej dał ten jeszcze jeden rok w zerówce. Przede wszystkim dłużej potrafi się skoncentrować i usiedzieć w miejscu, już w zerówce miała zadawane prace domowe (w tej zerówce pięciolatków także) ale to była droga przez mękę, płakała, kręciła się, odwalała byle szybciej, byle iść się bawić. Teraz w pierwszej klasie jest ogromny postęp, nawet jeśli siedzimy nad lekcjami godzinę czy półtorej jest skupiona, nie ma płaczów itp. bezproblemowo odrabia lekcje. Mniej się już bawi i już nie jest tak, że siedząc przy lekcjach obmyśla nową zabawę. Nie zniechęca się tak szybko, nie ma płaczu, że nie umie, że nie da rady. Bardzo poprawiła się mała motoryka, zaczęła bardzo ładnie pisać, aż sama jestem zdziwiona, bo zawsze pisanie to był największy płacz. Widzi, że jej ładnie wychodzi i to ją motywuje. Poprawiło się czytanie, ale dopiero teraz niedawno. Właściwie idąc do pierwszej klasy potrafiła składać proste wyrazy, przeczytała krótkie zdanie, ale zupełnie bez zrozumienia. Nauka czytania była już w zerówce pięciolatków, a także w sześciolatkach, ale mojej córce zupełnie to nie szło. Nawet nie chcę myśleć co byłoby z tym czytaniem gdyby poszła rok wcześniej do szkoły, bo właściwie to czytanie ruszyło może ze dwa miesiące temu. Nagle zrobiła ogromny skok i czyta, jeszcze dukając, jeszcze przekręcając, ale czyta. I najważniejsze - wie i opowie co przeczytała. Dzieci w jej klasie czytają znacznie lepiej, ale nie sieję paniki, ćwiczymy na spokojnie czytanie, bo przecież to dopiero 1 kl, ale gdyby poszła wcześniej byłaby już w drugiej. Długo by wymieniać co się poprawiło, co się zmieniło, ale ogólnie mówiąc widzę ogromną różnicę między stanem obecnym, a tym co było rok temu. Rok to jest na prawdę bardzo dużo dla dziecka. W klasie córki jest 4 czy 5 sześciolatków i na prawdę widać różnicę z zachowaniu, rzeczywiście emocjonalnie te dzieci odstają. Przede wszystkim dużo płaczą i to o takie drobnostki np. że nie stoją w pierwszej parze.
    Nie dziwię się żadnej mamie, która chce odroczyć swoje dziecko. Każda matka zna swoje dziecko, wie na co go stać, jakie ma mocne i słabe strony. Powinien zawsze być wybór. Wiem, że istnieją lepsze i gorsze szkoły, ale szkoła w Polsce to szkoła w Polsce i cudów nigdzie nie ma. Ta obecna szkoła mojej córki jest dużo lepsza od szkoły w naszym poprzednim miejscu zamieszkania, ale w dalszym ciągu nie jest to nowiutki i super wyposażony obiekt z dywanami, zabawkami i malutkimi sedesikami. To normalna szkoła podstawowa + gimnazjum, ale dzieci są tam tak zaopiekowane, że jestem spokojna o moją córkę.
  • agpido 21.01.14, 09:38
    Sonrisa06 dzięki za ten post. Mam podobne zdanie jak ty. Pewnych etapów w rozwoju dziecka nie da się przeskoczyć. Dlatego uważam, że każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko i przy pomocy specjalistów (psychologa, pedagoga) to ON powinien zadecydować czy wysyła swojego 6 latka do szkoły czy też nie. Ale do tego musi mieć prawo wyboru. Ale nasze państwo takiego wyboru nam nie daje.
  • manala 21.01.14, 17:51
    Ja też dziękuję. Myślę, że moja córka ma poniekąd podobnie. Mam tu na myśli problemy ze składaniem liter w wyrazy, z grafomotoryką dlatego nie chciałabym jej widzieć w klasie z 7-latkami jako tą wiecznie mającą coś do nadgonienia.
    Już widzę duży postęp w rysowaniu, zapamiętywaniu. Ja jeszcze decyzji ostatecznej nie podjęłam. Na pewno wezmę pod uwagę sugestie pań z poradni (ciągle czekamy na wizytę u psychologa), rady pań z przedszkola no i oczywiście zdanie córki.
  • angelina.6 21.01.14, 18:07
    Cały czas piszecie o tym gonieniu 7 latków. Jesteście pewne, że nie utworzą u Was klas 6 latków? Przecież idzie do szkoły aż pół rocznika 2008.
  • mum2004 21.01.14, 21:30
    angelina.6 napisała:

    > Cały czas piszecie o tym gonieniu 7 latków. Jesteście pewne, że nie utworzą u W
    > as klas 6 latków? Przecież idzie do szkoły aż pół rocznika 2008.

    Pół rocznika 2008 i 85% rocznika 2007. Wcześniej czy później się spotkają, uważam że ten rok w rozwoju dziecka widać jeszcze przez lata. Na pewno bym nie odraczała gdyby szedł jeden rocznik - nie jestem zwolennikiem reformy ale uważam, że wśród rówieśników dał by sobie radę. Natomiast teraz będzie przewaga rocznika starszego - na to się absolutnie nie zgodzę.
  • manala 21.01.14, 21:44
    Ja najprawdopodobniej puszczę młodą jeśli będzie w klasie z 6-latkami. No chyba, że panie w poradni uznają, że totalnie się nie nadaje.
  • pas_ya 22.01.14, 06:09
    U nas nie utworzą, to już wiem.
    Tym bardziej nie będzie takich klas rocznikowych w późniejszej edukacji. Nie łudźcie się. Tak to już jest, dużo obietnic na początku (np. podręcznik- hahaha) , żeby osiągnąć swoje, a poźniej zostawienie rodziców z problemem.
  • manala 22.01.14, 06:45
    pas_ya - skoro mają wystarczającą liczbe 6-latków aby utworzyć klasę to muszą takową utworzyć - tak stanowi ustawa
    jeśli 6-latków jest mało to mogą do klasy dołączyć najmłodsze dzieci 7 letnie. No a 7 latek z grudnia to nie 7 latek ze stycznia.
  • makurokurosek 22.01.14, 08:49
    > Tym bardziej nie będzie takich klas rocznikowych w późniejszej edukacji.

    Mam pytanie czy w obecnej chwili jesteś w stanie określić który z twoich rozmówców jest od ciebie o rok młodszy czy rok starszy?
    Czy w śród twoich dziecięcych przyjaciół/kolegów byli tylko ci z twojego rocznika i czy ci z rocznika wyżej tak bardzo odbiegali zachowaniem, sposobem myślenia od twojego zachowania że wychodziłaś przy nich jak bobas?

    Mam córkę w klasie trzeciej, wiem że jedna z klas powstała z siedmiolatków, nie jestem w stanie przyporządkować do tej klasy dzieci, nie jestem w stanie pokazać które z dzieci klas trzecich jest rocznikowo starsze od mojej córki . Te dzieci nie różnią się między sobą ani pod względem zachowania, ani zabaw, ani zainteresowań.

  • mum2004 22.01.14, 11:11
    makurokurosek napisała:

    > > Tym bardziej nie będzie takich klas rocznikowych w późniejszej edukacji.

    A tu akurat żadnej pewności nie mam. W naszym chorym systemie niczego nie można być pewnym.

    > Mam pytanie czy w obecnej chwili jesteś w stanie określić który z twoich rozmów
    > ców jest od ciebie o rok młodszy czy rok starszy?

    W moim wieku napewno już nie. Więc tym bardziej nic się nie stanie jak pójdzie później, będzie miał łatwiejszy start a kto potem będzie na to patrzył? Pamiętam, że idolami wśród chłopców w liceum byli dwaj koledzy, którzy nie zdali. Bo byli rok starsi, mieli już w 3 klasie prawa jazdy, mogli kupować alko itp.

    > Mam córkę w klasie trzeciej, wiem że jedna z klas powstała z siedmiolatków, nie
    > jestem w stanie przyporządkować do tej klasy dzieci, nie jestem w stanie poka
    > zać które z dzieci klas trzecich jest rocznikowo starsze od mojej córki . Te dz
    > ieci nie różnią się między sobą ani pod względem zachowania, ani zabaw, ani zai
    > nteresowań.

    Też mam córkę z 3 klasie, nadal jest przepaść między klasą sześciolatków (mimo że to te najzdolniejsze niby). Wogóle realizują inny program, mają łatwiejszy podręcznik. Wiele dzieci widziałam puszczonych wcześniej - zdycydowanie rok w tym wieku to dużo. Skoro obecnie - 3 klasa - program nie jest wyrównany - ciekawe kiedy będzie. A porównuję szczegółowo - przyjaciółka puściła wcześniej, dla mnie to dramat, siedzi w domu godzinami nad dzieckiem i odrabia lekcje.

    Może intelektualnie niektóre sobie radzą, ale emocjonalnie to przepaść.

    Będą np rok wcześniej musiały same wracać do domu (bo świetlica do 4 klasy). A w tym wieku rok dojrzałości wiele zmienia.
  • makurokurosek 22.01.14, 12:58
    makurokurosek napisała:

    > > Tym bardziej nie będzie takich klas rocznikowych w późniejszej edukacji.

    A tu akurat żadnej pewności nie mam. W naszym chorym systemie niczego nie można być pewnym.

    Zacytowałaś coś czego nie napisałam, ale ponieważ sie z tym zgadzam więc odpowiem.
    Nie ma możliwości tworzenia klas niemieszanych na poziomie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z jednego prostego powodu w wielu szkołach istnieje po jednej klasie w roczniku o konkretnym profilu, to po pierwsze , po drugie i najważniejsze obowiązuje jeden test szóstoklasistów.

    "> Też mam córkę z 3 klasie, nadal jest przepaść między klasą sześciolatków (mimo
    > że to te najzdolniejsze niby). Wogóle realizują inny program, mają łatwiejszy p
    > odręcznik. "

    I w klasach 4-6 też mają korzystają z dwóch różnych programów? O ile w klasach 1-3 istnieją dwa różne programy które w klasie 3 się zrównują , o tyle w klasie 4-6 istnieje tylko jeden program.

    "A porównuję szczegółowo - przyjaciółka puściła wcześniej, dla m
    > nie to dramat, siedzi w domu godzinami nad dzieckiem i odrabia lekcje."

    To zależy od wielu rzeczy, ja również czasami siedzę godzinami z młodą ale ich szkoła wyskakuje ostro ponad program i czasami muszę wytłumaczyć coś młodej. Rok temu spędzałam na nauce z młoda dużo czasu, teraz póki co zdecydowanie większość ogarnia sama.

    "> Może intelektualnie niektóre sobie radzą, ale emocjonalnie to przepaść.

    Nie widzę tej przepaści, możesz skonkretyzować.

    "> Będą np rok wcześniej musiały same wracać do domu (bo świetlica do 4 klasy). A
    > w tym wieku rok dojrzałości wiele zmienia.

    Idąc do czwartej klasy te dzieci będą miały 9 lat, to nie sa juz małe bobasy który pupę trzeba podetrzeć. Młoda sama chodzi do sklepu, na osiedlu również nie widzę aby mamusie wszędzie biegały za jej rówieśniczkami. W mieście w którym mieszka moja mama jest ostra postawa anty posyłaniu dzieci sześcioletnich do szkół, jeden z argumentów to właśnie samodzielny powrót dzieci do domu, co śmieszniejsze ci sami ludzie nie mają nić przeciwko temu aby ich dzieci biegały samopas koło bloków. Zaznaczę, że najdalszy blok podlegający pod rejon tej szkoły mieści sie w odległości 500m od szkoły.
  • makurokurosek 22.01.14, 13:27
    > Będą np rok wcześniej musiały same wracać do domu (bo świetlica do 4 klasy). A
    > w tym wieku rok dojrzałości wiele zmienia.

    Jeszcze jedno chciałam dodać w temacie. W święta miałam okazję spędzić trochę czasu z moją bratanicą , dziesięciolatka - uczennica czwartej klasy. Zaskoczyło mnie, że mała nosi stanik. Dla nas to są dzieciaki, ale one już nie chcą być traktowane jak dzieciaki. Zastanów się w jakim wieku zaczęły pojawiać się pierwsze rozmowy o chłopakach o miesiączce, w jakim wieku dziewczyny zaczęły nosić staniki. To że dziewięcio czy dziesięciolatek lubi pobawić się klockami czy lalkami nie oznacza, że cały czas jest tym samym dzieciakiem co trzy lata temu.
  • melancho_lia 22.01.14, 09:20
    U nas tworzą klasy 6 latków- dwa lata temu były dwie 6 latków i 1 siedmiolatków.
  • angelina.6 22.01.14, 19:56
    Czasami emocjonalnie bardziej dojrzały jest 4 latek od 5 czy 6 latka. Tu nie ma reguły. Dzieci są różne. Jedne płaczliwe, inne przebojowe, spokojne, zwariowane itd. Bez przesady zatem straszyć wszystkich, że jak zmieszają w gimnazjum dzieci z 2 roczników to będzie dramat. Bez przesady. Ja miałam w podstawówce/na podwórku kolegów i koleżanki w swoim wieku i starszych i żadnych kolosalnych różnic wynikających z wieku nie było. Były wynikające z charakteru czy sposobu wychowania, a nie różnicy 1 roku. Mój syn ma kuzyna starszego o 1,5 roku (moj syn jest z 2008 a kuzyn z 2007) i nie widzę między nimi różnicy w zachowaniu, dojrzałości emocjonalnej. Są inni, bo mają inne charaktery i już. Wręcz to kuzyn jest bardziej np strachliwy niż mój syn.
  • lucyjkama 22.01.14, 20:13
    Zgadzam się wszystko od osobnika zależy. Moja z października 2008, córka kuzynki ze stycznia 2007. Niby rok różnicy a faktycznie prawie 2. Poza tym, że moja lepiej czyta, a tamta jest wyższa nie widać jakiś drastycznych różnic w rozwoju fizycznym i społecznym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka