20.01.14, 19:48
9-latek zupelnie zafiksowal sie na perkusje. Ze szprzetu ma paleczki i reszte robi sam z pudel kartonowych, plastikowych wiader, pokrywek do garnkow itp. Oglada lekcje instuktazowe na YT, rysuje, czyta, wie jakie sa rodzaje, potrafi nazwac czesci, slucha, oglada i...... bebni , caly czas bebni po wszystkim, nawet w samochodzie i caly czas ma jakis beat, z paleczkami sie nie rozstaje, a jak ich nie ma to rece i nogi same ida w ruch.
Zaczynamy sie powoli lamac do kupienia prawdziwej perkusji, idziemy dzisiaj na spotkanie z nauczycielem.

Pytanie, czy to tylko krotkotrwala fascynacja czy zostanie, czy to czego nauczylby sie na fali kilkumiesiecznej fascynacji przniesie sie kiedys na co innego, czy pojdzie na zmarnowanie.

Macie jakies doswiadczenia w tej materii, swoje czy cudze?
Edytor zaawansowany
  • joa66 20.01.14, 20:07
    Cudze smile

    szukaj informacji o Igorze Faleckim:

    igorfalecki.com/

    www.youtube.com/watch?v=857_jfW2sU4
    www.youtube.com/watch?v=LQCXPg6biBc
  • monikamarczak.87 20.01.14, 20:08
    Jeżeli jego fascynacja trwa od jakiegoś czasu to zdecydowałabym się na lekcje. Zastanów się jednak gdzie mały będzie ćwiczył, bo jeżeli mieszkasz w bloku to na pewno sąsiadom się to nie spodoba...
  • myelegans 20.01.14, 20:21
    Mieszkamy w domu, wiec o sasiadow sie nie matwie. Lekcje to warunek, nie ma lekcji, nie ma perkusji
  • grave_digger 21.01.14, 08:45
    Zapisuj na lekcję mama i nie marudź smile Nawet się nie zastanawiaj.
    To może być zaczątek do fajnej pasji, pasji w ogóle. A tyle się dziś mówi, że dzieci tylko przed komputerami siedzą jak cyborgi.
  • tititu 21.01.14, 11:19
    Znam 6-cio latka, który się zafiksował. Kupuj perkusję, znajdź nauczyciela i niech wali w garysmile
  • myelegans 21.01.14, 16:13
    Dzieki.
    No i zaczelismy. Zapisalismy na lekcje, wczoraj byla pierwsza, mlody w oblokach. Nauczyciel sensowny powiedzial, ze na poczatek talerz treningowy, ktory mamy wystarczy. Jak mlodziez za 2-3 miesiace bedzie robila postepy i cwiczyla jak nauczyciel przykazal, to bedzie perkusja. W takiej kolejnosci. Mam juz nawet namierzona jedna, zakupiona 2 lata temu dla dzieci, ktora od roku stoi i sie kurzy, wiec bedziemy drugimi wlascicielami, jak u nas ta droga pojdzie to przekazemy dalej.
    Maz chyba w skrytosci ducha cieszy sie z tych lekcji, bo sam z tych nieustannie wygrywajacych rytm. A ja korki w uszy smile
  • mruwa9 16.02.14, 16:22
    warto zainwestowac w perkusje elektroniczna. Mlodemu sluchawki na uszy, sasiedzi nie beda sie skarzyc.
    www.thomann.de/pl/zestawy_perkusji_elektronicznych.html
    chyba nawet wychodza taniej , niz perkusje akustyczne. I mniej miejsca zajmuja.
    Fajnie, ze mlody ma takie zainteresowania. Tylko pielegnowac smile
  • anula56 22.01.14, 16:00
    Alternatywą może być elektroniczna perkusja, której dźwięku da się słuchać na słuchawkach. Sprzęt wygląda jak zwykła perkusja, a jest całkiem cichy.
  • myelegans 23.01.14, 00:21
    ino strasznie drogi smile bralismy pod uwage.
  • myelegans 23.01.14, 00:25
    big_grin
  • klubgogo 22.01.14, 20:48
    Super! Świetnie, że zapisałaś na lekcje. Sama myślę, że za jakieś 2 lata spróbuję z moją córką.
  • myelegans 23.01.14, 00:24
    Szczerze powiedziawszy, to w skrytosci ducha mialam nadzieje na fortepian, a babcia pchala troche w kierunku gitary, ktora mu zakupila, i kusila lekcjami, ale na razie nic nie wskorala.

    Jak ma na czymkolwiek grac, to lepiej zeby to przynajmniej z jakims entuzjazmem robil, zeby pole walki sie z tego nie zrobilo wink
  • maksimum 24.01.14, 16:48
    Dlaczego sobie komplikujesz zycie lekcjami?
    Kup mu perkusje a lekcje sa na internecie.
    Domyslam sie ze lekcje sa drozsze od perkusji.
    Moj syn w podstawowce gral na perkusji w orkiestrze szkolnej i problemem bylo jej noszenie na parady w ktorej szkola brala udzial.
    W gimnazjum gral juz na trabce.
  • myelegans 26.01.14, 01:58
    Czy internet tez sie przyjrzy i skoryguje co robi zle? Ja wole pieniadze przeznaczyc w pierwszej kolejnosci na lekcje, pozniej perkusja bedzie, jak sie nauczy cokolwiek.
  • maksimum 26.01.14, 19:07
    To jest wybijanie rytmu i albo ma sluch albo go nie ma.
    Jak dobrze wybija rytm teraz to perkusja mu nie zaszkodzi a pomoze rozwinac talent.
    Z drugiej strony jak dzieciak ma talent to za wiele mu nie zaszkodzisz.
  • kerri31 30.01.14, 22:36
    Cudze.
    Jeden z najlepszych perkusistów świata, Rick Allen z Def Leppard również bębnił na wszystkim. Na meblach matki, na garnkach, kartonach. Starzy zapisali go na profesjonalne lekcje by przestał rysować im meble.
    W młodym wieku stracił w wypadku samochodowym lewą rękę ale to nie przeszkodziło mu bębnić dalej. Dziś jest najsłynniejszym jednorękim perkusistą na świecie. NIc go nie powstrzymało przed spełnieniem marzeń.
    Ciesz się, że syn ma zainteresowanie. Może w przyszłości również będzie grał w świetnym rockowym zespole i trzaskał kasę ??? smile

    http://2.bp.blogspot.com/_oTITpJdaA2I/TSrHteMRuYI/AAAAAAAAAM8/l980UKVdf6Y/s1600/rick%2Ballen.jpg
    --
    Szyjka to wstrętny podstępny twór.Na pocieszenie dodam, ze potem dwukrotnie jeszcze urodziłam zdrowe prawie donoszone dzieci, ale ciąże trudne, szyjka zaszyta. by- chyba.ze
  • myelegans 15.02.14, 04:39
    Cudne. Ale inspiracja dla mlodych ludzi big_grin

  • koralina55 13.02.14, 11:15
    Mój syn właśnie na 9 urodziny też wymarzył sobie perkusję. I dostał (+ lekcje gry u bardzo dobrego zawodowego perkusisty).

    Tak więc - z kilkumiesięcznego doświadczenia, bo teraz syn ma 9,5 roku - był to naprawdę fajny pomysł. Chłopak gra, ćwiczy - a może przede wszystkim cały czas słucha muzyki: rocka, hard rocka i metalu.

    Mam nadzieję, że u Twój syn też złapie bakcyla na dobrą muzykęsmile

    P.S. Zaczynał naukę od "Billi Jean" - takie ABC perkusistysmile
  • myelegans 15.02.14, 04:43
    O super! Syn od zawsze slucha muzyki, nie takiej co ja, ale takiej co tata, ktory tez ma zawsze uderzenie w glowie.
    Tez chodzi na lekcje do dobrego nauczyciela, z bardzo fajnym podejsciem do takich mlodziakow i zaczyna juz uczyc sie czytac muzyke, a ja razem z nim i jakos mu to zupelnie latwo przychodzi, w przeciwienstwie do matki. Zaczyna juz wyrabiac sobie jaka taka koordynacje i zaczyna w koncu brzmiec jak cos, nie jak walenie na oslep tongue_out

    Powodzenia big_grin
  • koralina55 16.02.14, 13:20
    Dziękuję.

    Fajnie, że cały czas ma zapał. Gdy rozmawiałam z naszym nauczycielem powiedział, że to wbrew pozorom bardzo trudny instrument - czasem godzinami wymaga ćwiczenia jakiegoś prostego rytmu, tak żeby wyrobić automatykę uderzeń - co chłopców 9-letnich może być trochę monotonne.

    Oczywiście, mój godzinami nie ćwiczy. Raczej siada do perkusji często, ale na parę minut.

    W każdym razie w razie czego możemy wymieniać się doświadczeniami.

    pzdr serdecznie
  • myelegans 16.02.14, 17:28
    No u nas tez nie ma systematycznego codziennego cwiczenia, ale np wczoraj przez godzine do swojego ulubionego zespolu bebnil na... lozku i pufie bo perkusji nie mamy smile
    Zreszta syn caly czas cos podspiewuje, nuci, pisze slowa, "komponuje" muzyke, projektuje okladki albumu i tworzy swoj zespol, zrobil nawet plakat, ktory wisi na drzwiach pokoju.

    Nasz nauczyciel jest bardzo oblegany, znam kilku chlopcow, ktorzy sa u niego, 7-9 lat, zalapali sie do orchiestry szkolnej, jezdza na jakies koncery i konkursy. Fajne doswiadczenie dla licealisty
  • ashraf 16.02.14, 17:47
    Ćwiczyć trzeba codziennie, ale w tym wieku nie godzinami, tylko 10-15 min. Dłużej nie ma sensu, bo dziecko się nuży, zresztą chodzi przede wszystkim regularność.
  • ashraf 16.02.14, 16:42
    Mój mąż jest perkusistą i od lat (poza graniem) uczy dzieci od 5 do 19 lat. Na pewno dobre bębny to inwestycja (warta swojej ceny), jednak nie ma się co spieszyć - dobry nauczyciel po max. kilku miesiącach zajęć jest w stanie ocenić, czy dziecko ma dobry słuch, talent, czy to instrument dla niego, wreszcie - czy ma na tyle cierpliwości i zaangażowania, żeby grać. Ktoś już wyżej pisał - to wbrew pozorom bardzo trudny instrument (a raczej grupa instrumentów, bo instrumentów perkusyjnych są setki), który wymaga wiele wysiłku, a na początku nie daje spektakularnych efektów... należy przy tym wystrzegać się nauczycieli, przy których dzieci za szybko zaczynają grać zaawansowane, dające "powera" kawałki - najpierw ustawia się aparat, ćwiczy podstawowe uderzenia itd., krok po kroku, z boku wydaje się to nudne i powolne, ale w przeciwnym razie wyrabia się błędne nawyki, które trudno później odkręcić. Powodzenia w nauce, a jak będziesz potrzebowała wskazówek, rad (także co do samego sprzętu), to pisz smile
  • myelegans 16.02.14, 17:33
    Wielkie dzieki ashraf. Potwierdzilas to co podejrzewalismy, ze najpierw trzeba wyczuc czy to TEN instrument zanim zainwestujemy w nietani i zajmujacy miejsce sprzet. Nasz nauczyciel tez bardzo powoli wprowadza sekwencje, przy okazji uczy teorii muzyki na poziomie 9-latka i zdaje sobie sprawe, ze te same sekwencje potrafia byc nudne, wiec ostatnie 5minut lekcji daje im poczadowac do muzyki, bo jak mowi "kazdego rece do tego swierzbia i nie bedzie ich torturowal" smile

    Zglosze sie jak bede potrzebowala porady, bo ja z tych co mi slon na ucho....
  • ashraf 16.02.14, 17:45
    He he, mój mąż też czasem pozwala młodym "poszaleć" wink Super, że syn uczy się też teorii, a nie myśleliście o popołudniowej szkole muzycznej? Tam co prawda nie można wybrać perkusji jako pierwszego instrumentu, ale kształci się słuch, poczucie rytmu, uczy czytać nuty itd. Ale może faktycznie najpierw zobaczcie, czy perkusja to właśnie "to", bo w tym wieku różnie bywa smile
  • mruwa9 16.02.14, 21:51
    ashraf napisała:

    >należy przy tym wystrzegać się nauczycieli, przy któr
    > ych dzieci za szybko zaczynają grać zaawansowane, dające "powera" kawałki - naj
    > pierw ustawia się aparat, ćwiczy podstawowe uderzenia itd., krok po kroku, z bo
    > ku wydaje się to nudne i powolne, ale w przeciwnym razie wyrabia się błędne naw
    > yki,


    nie bardzo mnie ten argument przekonuje. Takie podejscie, dosc typowe dla polskiej skoly muzycznej, szybciej zniecheci dziecko do gry i obrzydzi mu instrument, niz zarazi swoim urokiem. Bo dziecko nie potrafi az tak perspektywicznie i dalekosieznie ujrzec efekty swojej pracy, a jako ze z natury dzieci sa pieciominutowe, latwo sie zrazi na tym nudnym etapie.
    Moje dziecko zaczelo uczyc sie gry na instrumencie w wieku lat 4. Dopiero w 3. czy 4. roku nauki zaczelo pomalu poznawac nuty. Na poczatku bylo tylko granie ze sluchu (met. Suzuki). Niewazne, ze falszowalo (i nadal falszuje), ze zle trzymalo smyczek, ale dosc szybko, juz na pierwszej-drugiej lekcji, dzieci zaczynaly grac proste melodie, zaczely wystepowac na koncertach dla rodzicow i innych krewnych, nawet falszujac. Ale zaczynajac od grania melodii, nawet bardzo niedoskonale, dzieci szybko zaczynaja czuc sie kompetentne, maja mozliwosc szybkiego zauwazenia czynionych przez siebie postepow, co dziala motywujaco.
    a z czasem i nut sie ucza, i ucza sie poprawnej techniki chociazby trzymania rzeczonego smyczka. Na wszystko przyjdzie pora, wszystko sie z czasem poprawia, ale bez zniechecania. Krok po kroku.
    I ja wole te opcje, niz nudne, nieustanne dreptanie w miejscu i cwiczenie gam, elementarnych podstaw, wskutek czego dziecko z obrzydzeniem odrzuci instrument, zanim nauczy sie grac na nim choc jedna melodie.
  • ashraf 16.02.14, 22:16
    Pytanie, czy zależy ci na tym, żeby dziecko nauczyło się grać, czy żeby się rozerwało. Uczenie gry na instrumencie 3-4 latków to wyciąganie pieniędzy, nikt poważny nie będzie prowadził takich lekcji, bo dzieci w tym wieku nie są gotowe do opanowania techniki, nie mają cierpliwości ani koncentracji do ćwiczeń. To jest czas na ew. zajęcia umuzykalniające. Niektóre dzieci mogą zacząć w 5-6 rz, inne najwcześniej od 7 rz. Stopniowe opanowywanie podstaw jest nieuniknione, jeżeli dziecko ma grać, a droga na skróty najczęściej zamyka dziecku możliwość nauki prawidłowej gry. I nie jest to bynajmniej podejście polskie, mąż uczy w Szwajcarii, tutaj też zdobył 2 z 3 dyplomów i zaręczam ci, że nauka gry na instrumencie wygląda tak samo (pomimo tego, że sam system kształcenia muzycznego jest zupełnie inny). Tutaj prawie każde dziecko na czymś gra i na początku ćwiczy "nudne" podstawy, a jednak większość się nie zniechęca i opanowuje instrument (lepiej lub gorzej). Podkreślam - żaden profesjonalny muzyk, ani klasyczny ani rozrywkowy - nie zacznie uczyć 3latków. I nie ma nic złego w uczeniu najmłodszych dzieci gry ze słuchu, jeżeli pracuje się przy tym nad aparatem, prawidłowym ustawieniem pałek, uderzeniem itd.
  • mruwa9 16.02.14, 22:57
    nie mieszkam w Polsce i tu tez wiekszosc ludzi na czyms gra, nieliczni wiaza swoja rpzyszlosc zyciowa i zawodowa z muzyka. Umiejetnosc gry na instrumencie , znajomosci nut,osluchania z muzyka jest elementem ogolnego wyksztalcenia czlowieka i my tez tak to traktujemy. Mamy tu wielu znajomych, wykonujacych rozne zawody ( od lekarzy, poprzez nauczycieli, urzednikow, inzynierow, a na pracowniku budowlanym, remontujacym nam dom, skonczywszy), korzy w wolnym czasie graja w roznych mniej lub bardziej amatorskich lub polprofesjonalnych, laczacych amatorow i profesjonalnych muzykow, orkiestrach.
    Nie wiemy, jak dlugo moje dziecko bedzie to ciagnac, ale dopoki ma w tym przyjemnosc, nawet, jesli nie jest wielka gwiazda, wybitnie utalentowana i raczej kariery w muzyce nie zrobi, to nie szkodzi. Niech chodzi, ja zaplace. No problem.
    Za to w Polsce mialam paru znajomych, ktorzy chodzili do szkoly muzycznej. Edukacje w niej albo skonczyli, albo przerwali, ale z taka trauma, ze po odejsciu ze szkoly muzycznej instrumentu juz wiecej nawet nie tkneli. Czy o to chodzi? O takie zero-jedynkowe podejscie do nauki gry na instrumencie? Na zasadzie "wszystko albo nic"? ALbo traktujesz nauke serio, do porzygania, na poziomie Konkursu Chopinowskiego, albo spadaj, nie ma tu dla ciebie miejsca.
  • ashraf 16.02.14, 23:23
    Nie o to chodzi. Nie sugeruję, że większość Szwajcarów gra profesjonalnie, bo tak nie jest. Grają tak, jak piszesz - dla przyjemności, w półamatorskich zespołach/orkiestrach, jako element ogólnego wykształcenia itd. Nie mam na myśli tego, że każdy musi od razu iść na akademię muzyczną i grać w filharmonii, tylko o kształtowanie prawidłowych nawyków i umiejętności prawidłowej gry. Ucząc się języka też zaczyna się od podstaw, to samo dotyczy większości sportów czy innych złożonych umiejętności. Sama nie mam ciśnienia na to, żeby syn w przyszłości grał zawodowo, ale uważam, że jeżeli ma się uczyć grać, to nauka ma się odbywać porządnie (z wyrabianiem aparatu, z profesjonalistą, na pewnym etapie z nut), albo wcale. I nie uważam, żeby było wielką tragedią, gdyby przerwał naukę, sama przerwałam (w klasie skrzypiec) i nie żałuję, poszłam inną drogą. Nie każdy musi być muzykiem. Natomiast tak z innej beczki, to dziwi mnie postawa twoich znajomych (ze szkół muzycznych w Polsce), bo znam wielu muzyków (cała rodzina męża to muzycy, filharmonicy itd. + koledzy, znajomi) i u nikim o takiej traumie nie słyszałam, choć niektórzy zmienili zawód i nie mają dzisiaj wiele wspólnego z muzyką. Szkoła muzyczna jest szkołą szczególną, wymaga (oprócz talentu) samozaparcia, silnego charakteru i motywacji (dlatego jest też, o czym warto pamiętać, fakultatywna i nie ma przymusu jej ukończenia). I nie wiem skąd te negatywne konotacje, muzyka naprawdę może być piękna, nawet jeśli muzyk musi te x godzin dziennie ćwiczyć.
  • mruwa9 16.02.14, 23:52
    porownujac z nauka jezyk obcego: mozna to robic na dwa sposoby: albo stawiajac na rozwoj komunikacji i starac sie jak najszybciej uruchomic umiejetnosc uzywania jezyka w zyciu nawet kosztem poprawnosci i zasobu slownictwa, a potem , w miare nabywania umiejetnosci, cofnac sie do poczatkow i szlifowac podstawy, z przejsciem na wyzszy poziom , albo mozna uczyc jezyka ta, ze nie przejsziesz do kolejnego etapu, dopoki nie opanujesz do perfekcji tego pierwszego.
    Pierwszy model moja siostra, filolozka, przedstawia jako spirale. Zaczynasz od srodka i w miare nabywania umiejetnosci rozszerzasz zakres swoich kompetencji, zataczajac coraz szersze kregi. Na podstawowym poziomie. Potem wracasz z powrotem do srodka spirali, ale na wyzszym poziomie i szlifujesz podstawy, ponownie zataczajac coraz szersze kregi, na tym wyzszym poziomie, poznajac nowe niuanse i subtelnosci przedmiotu/jezyka. I znowy wracasz do srodka, przechodzac na jeszcze wyzszy poziom, itd.
    Mniej wiecej taki model przedstawiala ( przynajmniej w moich szkolnych czasach) metodyka nauczania jezyka angielskiego. Ci, ktorzy sie go uczyli, stosunkowo szybko umieli sie nim poslugiwac w zyciu. Nawet, jesli to bylo na zasadzie " ja byc, ja miec", mieli baze, ktora mozna bylo szlifowac i polerowac.
    Drugi model ( najpierw opanujesz do perfekcji pierwszy etap, zanim wolno ci bedzie wejsc na kolejny) przypomina mi moja szkolna metodyke nauczaia jezyka francuskiego. Efekt? Po 6 latach nauki nie bylam w stanie dogadac sie po francusku nawet na bardzo elementarnym poziomie. 6 zmarnowanych lat, ktore mozna bylo poswiecic na nauke innego jezyka.
    Ty najwyrazniej preferujesz ten drugi model, ja wole ten pierwszy, ze spiralami. I wedlug niego uczy sie grac moje dziecko.
  • ashraf 17.02.14, 09:40
    Wszystko ok, tylko w jaki sposob chcesz "wracac do podstaw" techniki instrumentu? Problem zaczyna sie wtedy, kiedy okazuje sie, ze dziecko jest utalentowane, chce grac cos wiecej niz kilka melodii ze sluchu, chce grac z orkiestra, z nut, rozwijac sie dalej w tym kierunku. Dzieci, u ktorych nie pracowano nad aparatem, trzymaniem palek, technika podstawowych uderzen itd. nie maja wtedy innej mozliwosci, niz zaczac od poczatku i to dopiero jest frustrujace, bo dziecku wydaje sie, ze juz "cos" gra, duzo potrafi, a tymczasem okazuje sie, ze musi od nowa wybijac najprostsze rytmy, w dodatku korygujac caly czas reke, co jest trudniejsze, kiedy trzeba sie poprawiac, niz przy nauce od zera. Poza tym mam wrazenie, ze troche demonizujesz normalna nauke gry, przeciez dzieci maja tez czas, zeby poszalec, wyzyc sie na bebnach, pograc do utworow rozrywkowych, tylko ze jest to uzupelnieniem lekcji, a nie podstawa. Na koniec dodam, ze dobry nauczyciel perkusji powinien dobrac instrument do mozliwosci i temperamentu dziecka. Zdolne i cierpliwe opanuja marimbe czy ksylofon, tym mniej utalentowanym, czy nie majacym dobrego sluchu muzycznego mozna zasugerowac instrumenty, ktore sie potrzasa, przesuwa itd. Mozna grac na przedmiotach uzytku codziennego, mozna uczyc dzieci tzw. wolnej kompozycji (niektore sa w tym naprawde dobre!). organizowac eventy, koncerty, projekty na pograniczu sztuk itd. Maz co roku urzadza plenerowy festiwal, podczas ktorego dzieci np. graja na beczkach przemyslowych inscenizujac walki imperium rzymskiego, albo wykorzystuja efekt echa, przestrzeni, nasladuja zwierzeta ukryte w lesie itd. Takze nie musi byc nudno i zmudno smile
  • mruwa9 20.02.14, 23:30
    w jaki sposob? W taki, w jaki uczy sie grac moje dziecko. Gra na instrumencie smyczkowym i choc od poczatku nauczycielka zwracala uwage na pozycje, sposob utrzymania smyczka itd, nie robila dramatu, gdy dziecko robilo to zle, niepoprawnie. Dziecko trzymalo smyczek jak badz, gralo, jak potrafilo, uslyszalo pochwaly, ze jest ok. Na kazdej lekcji nauczycielka delikatnie korygowala i zwracala uwage na pozycje i sposob trzymania smyczka, ale nie zmuszala i nie naciskala na dziecko. Stosowala metode kropli drazacej skaly. Po jakims czasie zaskoczylo. Bez zniechecania i bez strofowania.
  • ashraf 21.02.14, 10:20
    Nie chodzi o robienie dramatu i wojskowy dryl, tylko o konsekwencje i wdrazanie prawidlowej techniki od poczatku. Nie wiem czemu zakladasz, ze nauczyciel zniecheca i strofuje, dobry pedagog kladzie raczej nacisk na motywowanie, ale stawia tez madre - dostosowane do mozliwosci dziecka - wymagania. Inaczej prowadzi sie utalentowane dziecko, inaczej ucznia z zespolem Downa. Maz mial uczniow (dzieci), ktore przez pierwsze kilka miesiecy nie mialy ochoty cwiczyc i robily to tylko dlatego, ze wymagal tych 5-10 min. dziennie, ale potem cieszyly sie z postepow i byly zadowolone ze swoich umiejetnosci smile Dzieci nie sa glupie i tez potrafia dostrzegac efekty swojej pracy.
  • alabama8 09.03.14, 15:26
    www.youtube.com/watch?v=LqugW9bhLM8
    Muzykowanie to super sprawa i nie zawsze musi to być od razu szkoła muzyczna.
    Mój syn (zupełnie pozbawiony poczucia rytmu - jak mi się kiedyś wydawało) też zaczął grać na perkusji 2 lata temu. Teraz ma 11 lat i gra na perkusji w Orkiestrze Dętej Pruszkowianka - lokalnej zbieraninie pasjonatów.
    Na filmie słabo go widać, ale na szczęście słychać. Jeszcze dużo musi się nauczyć, ale Orkiestra to frajda, nie?
    --
    Alabama8
  • myelegans 09.03.14, 17:45
    Super! Dzieki za podzielenie sie. Chyba jest najmlodszy w orchiestrze. U nas tak od 5 klasy dzieci zaczynaja grac w irkiestrach szkolnych. Prawie kazda szkola ma, gimnazja i licea tez. Daja koncerty i nawet w konkursach miedzyszkolnych czy rehionalnych uczestnicza.

    Ostatnio orchiestra miejscowego liceum pojechala na kilka dni do Disneyland na kilka dni, gdzie nagrywali w profesjonalnym studiu podklad muzyczny do jakiegos filmu. Wrocili z nagraniem plyty i ogromnymi wrazeniami jak zeznal zaprzyjazniony nastolatek smile
  • matmat811 14.08.19, 22:14
    cześć może w tym sklepie znajdziesz ciekawe informacje na temat fajnej perkusji dla małego dziecka
    elpa.info.pl/
  • little_fish 01.09.19, 13:18
    Po pięciu latach dziecko nie jest już takie małe 😛

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka