Dodaj do ulubionych

4 klasa-duży przeskok po edukacji wczesnoszkolnej?

25.01.14, 08:13
Dziewczyny mam do Was pytanie. Czy faktycznie aż taki jest duży przeskok jeśli chodzi o naukę (ilość i trudność) porównując 3 i 4 klasę szkoły podstawowej? Spotykam się z wieloma opiniami, że problemy dopiero są w 4 klasie, że dzieci sobie nie radzą, że jest za dużo materiału i za trudny. Słyszę, że młodsze dzieci (te co poszły jako 6 latki do szkoły) nie radzą sobie szczególnie z matematyką itp itd. Jakie są Wasze doświadczenia?
Edytor zaawansowany
  • kozauwoza 25.01.14, 08:27
    Moje doświadczenia sa bardzo pozytywne. Też sie bałam tego przeskoku bo moja sześciolatka miała troche problemów na poczatku edukacji. A tu poszło super, córka świetnie sobie poradziła, nie było problemów. Matematyki na początku rzeczywiscie było sporo w IV klasie i bardzo szybko nauczycielka leciała z programem. Musiałam troche córce tłumaczyc w domu, pamietam że spora trudnośc stanowiły dla niej ułamki ale jakoś poszło i w tym roku już ułamki to łatwizna jest. Jest tez sporo trudnych rzeczy z polskiego /gramatyka/ ale dzieć chyba poprostu do tego dorósł bo ogarnia.
    Niektóre dzieci mają problemy organizacje z przestawieniem się z opieki całodziennej jaka sie zapewnia dzieciom w klasach I-III na wiekszą samodzielność. Mojej córce akurat to odpowiadało bardziej. Generalnie nie taki diabeł straszny.
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • grzalka 25.01.14, 09:11
    Moje doświadczenia póki co też są bardzo pozytywne. Córka w klasach I-III miała bardzo mądrą i doświadczona nauczycielkę, która umiała we wszystkim zachować umiar. W czwartej klasie zmieniła szkołę, trafiła do bardzo ambitnej klasy i trochę się o nią bałam, dlatego na początku usiłowałam kontrolować, żeby się nie pogubiła- ale po 3 miesiącach córka oświadczyła, że sama sobie da radę i jak będzie potrzebowała pomocy to do nas przyjdzie. I faktycznie my przestaliśmy ingerować, a ona sobie bardzo dobrze dała sama radę
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • liliawodna222 25.01.14, 09:07
    Moim zdaniem tak. Córka poszła do I klasy jako 7-latka, uczyła się dobrze, ale wrzesień i październik w IV klasie wspominam jako ślęczenie nad książkami i wkuwanie. Największy problem był u nas z matematyką, przyroda też początkowo dała się w kość. Jeśli chodzi o polski - córa była wybitnie "nierozpisana", gdyż w klasach I-III pani baaaardzo rzadko zadawała im jakąś wypowiedź pisemną typu list czy opis, o opowiadaniu nie wspominając. Żałuję, że sama nie wpadłam na to, żeby córce dać od czasu do czasu do napisania jakieś opowiadanko, tak dla wprawy.
    Po jesiennym "szoku" dzieci jakoś się wdrożyły (piszę w l. mnogiej, gdyż sporo dzieciaków w klasie córki miała początkowo trudności).
  • liliawodna222 25.01.14, 09:16
    liliawodna222 napisał(a):


    > Po jesiennym "szoku" dzieci jakoś się wdrożyły (piszę w l. mnogiej, gdyż sporo
    > dzieciaków w klasie córki miała początkowo trudności).

    * miało trudności
  • 1kurka_wodna 25.01.14, 09:53
    Nie duży. Też się naczytałam jaka to straszna zmiana big_grin W praktyce okazało się, że nie taki diabeł straszny. Jednak faktycznie warto trochę dziecko matmy poduczyć w 3 klasie bo materiał w 4 pędzi jak szalony.
  • mysz1978 25.01.14, 12:49
    no - to fakt... jesli chodzi o matematyke to jest duzy przeskok - obecnie w III klasie nie ma mnozenia i dzielnia sposobem posemnym, jest w IV klasie i jest na nie malo czasu niestety, wiec kto nie zalapie to bedzie mial problemy. Warto jest moze juz pod koniec III klasy albo w wakacje to z dzieckiem zaczac.
  • jakw 25.01.14, 21:01
    mysz1978 napisała:

    > no - to fakt... jesli chodzi o matematyke to jest duzy przeskok - obecnie w III
    > klasie nie ma mnozenia i dzielnia sposobem posemnym,
    Przedtem chyba też nie było. W każdym razie pamiętam jak starsza w IV klasie narzekała , że musi tyle tych ćwiczeń na liczenie pisemne robić.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kozauwoza 26.01.14, 08:34
    jakw napisała:

    > Przedtem chyba też nie było. W każdym razie pamiętam jak starsza w IV klasie
    > narzekała , że musi tyle tych ćwiczeń na liczenie pisemne robić.

    Przedtem było.


    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • morekac 25.01.14, 18:38
    ta, a potem straszą, jak to strasznie jest w klasie V... VI - a w gimnazjum to już zupełny hardcore. O liceum nie wspomnę.
    Odpocząć można dopiero na studiach...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • andaba 25.01.14, 21:07
    Mam odwrotne doświadczenie, wszystkie moje dzieci były bardziej zadowolone w klasach od 4 w górę, także te, które w klasach 1-3 uczyły siee raczej słabo.

    Konkretne wymagania, wiadomo co się trzeba nauczyć.
  • jakw 25.01.14, 21:07
    Moim zdaniem główna trudność jest taka, że w 3 klasie dziecko miało panią od nauczania początkowego, może jeszcze kogoś od angielskiego , informatyki czy religii. A potem nagle robi się 9 czy 10 przedmiotów, bywa po 6 różnych lekcji w ciągu dnia i na każdą należałoby być przygotowanym. Zasadniczo dzieci mają problem z organizacją ,zapamiętaniem wszystkiego co powinny zrobić i zaplanowaniem działań tak, żeby zrobić to co powinny w odpowiednim czasie.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kozauwoza 26.01.14, 08:39
    jakw napisała:

    > Moim zdaniem główna trudność jest taka, że w 3 klasie dziecko miało panią od n
    > auczania początkowego, może jeszcze kogoś od angielskiego , informatyki czy re
    > ligii. A potem nagle robi się 9 czy 10 przedmiotów, bywa po 6 różnych lekcji w
    > ciągu dnia i na każdą należałoby być przygotowanym. Zasadniczo dzieci mają pr
    > oblem z organizacją ,zapamiętaniem wszystkiego co powinny zrobić i zaplanowanie
    > m działań tak, żeby zrobić to co powinny w odpowiednim czasie.

    Wydaje mi sie że nie tylko organizacyjnie może byc problem. Jeśli w klasach I-III trafi sie nauczyciel mniej wymagający to w IV może byc pod górkę bo i lekcji domowych może byc więcej i czasem przeba cos doczytać, sprawdzianów i katkówek jest więcej. U córki trafiła sie dosyć wymagająca nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej /nawet za bardzo / ale za to do IV klasy wiekszośc dzieci przeszło bez problemów.


    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • jakw 26.01.14, 10:29
    kozauwoza napisała:

    > Jeśli w klasach I-I
    > II trafi sie nauczyciel mniej wymagający to w IV może byc pod górkę bo i lekcji
    > domowych może byc więcej i czasem przeba cos doczytać, sprawdzianów i katkówek
    > jest więcej.
    Niemal we wszystkich przypadkach IV-klasiści mają pod górkę - tyle że jedni mniej bo i bardziej zorganizowani, i bystrzejsi, a inni bardziej - bo np. niezorganizowany zdolniacha będzie zapominać o pracach domowych i nałapie pał; albo mniej zdolny będzie potrzebował jednak trochę więcej czasu żeby ogarnąć codzienną naukę. Niezależnie od wymagań nauczycielki w klasach I-III trzeba się po prostu przestawić na inny tryb nauki i znacznie więcej przedmiotów. Oczywiście, jeśli dochodzą do tego jakieś zaległości z klas I-III typu uczeń ma problem z liczeniem, tabliczką mnożenia , napisaniem czegokolwiek czy czytaniem - problem będzie dość poważny
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • agni71 26.01.14, 12:39
    Na podstawie na razie dwóch moich córek musze stwierdzić, że najwięcej zależy od samego dziecka. Starsza, która poszła do I kl. w wieku 7 lat przeżyła większy szok w IV klasie, niż młodsza, która zaczęła edukację w wieku 6 lat i uważana była za bardziej roztrzepaną.
  • plater-2 26.01.14, 14:12
    Problem nie tyle z sama nauka, a organizacja jako taka:

    1. wiecej nauczycieli - trzeba przywyknac, ze kazdy ma swoj styl prowdzenia lekcji, zalozyc jakis notesik na zapisywanie, co zadane, terminow klasowek, taki maly, zeby sie miescil w piorniku;

    2. przechodzi sie kilka razy z sali do sali - trzeba sie wielokrotnie pakowac i rozpakowywac, dlatego trzeba z dzieckiem wypracowac jakis "system" - gdzie co bede wkladal, jaka kieszen w plecaku do czego przeznaczona, kartke na obiad, legitymacje itp. wazne dokumenty w konkretnej kieszonce piornika itd.,i podpisac wszystko, co sie da niezmywalnym flamastrem;

    3. trzeba pamietac w jakiej sali jest lekcja, zazwyczaj dziecko "idzie sie za tlumem", ale jak sie odlaczy ? Co wtedy zrobisz ? Wiesz, gdzie to mozna przeczytac, wiesz, gdzie wisi plan lekcji calej szkoly ?

    4.pani nie sprowadza juz dzieci do szatani, dziecko samo musi porzadnie powiazac sznurowki, szaliczki i rekawiczki beda sie gubic - czy wiesz, gdzie stoi pudlo na zgubione rzeczy ?

    5. pani nie stoi z dziecmi na boisku. Czy wiesz gdzie sie zwrocic, gdy cos sie stanie, ktos ci dokucza ? Potrafisz odnależć swoja wychowawczynie ? Czy podala wam w jakiej sali codziennie o kazdej godzinie mozna ja "zlapac" ? Co zrobisz, jak jej na terenie szkoly juz (jeszcze) nie ma ? Wiesz, gdzie jest pani pedagog ? Gabinet pielegniarki ?

    6. co bedziesz robil, gdzie pojdziesz, gdy bedziesz mial "okienko" ?




  • joanna_poz 27.01.14, 13:41
    > 2. przechodzi sie kilka razy z sali do sali - trzeba sie wielokrotnie pakowac
    > i rozpakowywac, dlatego trzeba z dzieckiem wypracowac jakis "system" - gdzie c
    > o bede wkladal, jaka kieszen w plecaku do czego przeznaczona, kartke na obiad,
    > legitymacje itp. wazne dokumenty w konkretnej kieszonce piornika itd.,i podpis
    > ac wszystko, co sie da niezmywalnym flamastrem;
    >
    > 3. trzeba pamietac w jakiej sali jest lekcja, zazwyczaj dziecko "idzie sie za t
    > lumem", ale jak sie odlaczy ? Co wtedy zrobisz ? Wiesz, gdzie to mozna przeczy
    > tac, wiesz, gdzie wisi plan lekcji calej szkoly ?

    no to juz zalezy od szkoły.
    u mojego syna w szkole klasy się nie przemieszczaja pomiędzy salami. to nauczyciele krążąsmile
    kazda klasa ma lekcje w jednej sali (za wyj. wf, zajęc z informatyki)

    > 5. pani nie stoi z dziecmi na boisku. Czy wiesz gdzie sie zwrocic, gdy cos sie
    > stanie, ktos ci dokucza ? Potrafisz odnależć swoja wychowawczynie ? Czy podala
    > wam w jakiej sali codziennie o kazdej godzinie mozna ja "zlapac" ? Co zrobisz
    > , jak jej na terenie szkoly juz (jeszcze) nie ma ? Wiesz, gdzie jest pani ped
    > agog ? Gabinet pielegniarki ?

    pani nie stoi też w młodszych klasach, tylko nauczyciel dyzurujący na przerwie

    > 6. co bedziesz robil, gdzie pojdziesz, gdy bedziesz mial "okienko" ?

    szkola ma obowiązek dziecku zapewnic opiekę, wiec to naprawde nie dziecka zmartwienie.
  • agni71 27.01.14, 13:49
    joanna_poz napisała:


    >
    > no to juz zalezy od szkoły.
    > u mojego syna w szkole klasy się nie przemieszczaja pomiędzy salami. to nauczyc
    > iele krążąsmile
    > kazda klasa ma lekcje w jednej sali (za wyj. wf, zajęc z informatyki)

    W ilu szkołach tak jest? Np. ja wcześniej o żadnej takiej nie słyszałam.

    >

    > pani nie stoi też w młodszych klasach, tylko nauczyciel dyzurujący na przerwie

    O, a u nas wręcz odwrotnie, dzieci w klasach I-III również na przerwach sa pod opieką swojej wychowawczyni, a nauczycieli dyzurujących na korytarzu w ogóle nie ma (w klasach I -III).
    Wydaje mi się, ze stała opieka nauczycielki/wychowawczyni to norma tez w innych szkołach?
    >
    > > 6. co bedziesz robil, gdzie pojdziesz, gdy bedziesz mial "okienko" ?
    >
    > szkola ma obowiązek dziecku zapewnic opiekę, wiec to naprawde nie dziecka zmart

    Może jeśli chodzi o okienka spowodowane np. nieuczęszczaniem na religię. Ale juz w przypadku czekania przez dziecko po lekcjach na zajęcia dodatkowe - bywa różnie. U nas np. skrócono czas pracy biblioteki szkolnej jednego dnia w tygodniu (jest to jedyne miejsce, gdzie dzieci spędzają "okienka") i multum dzieciaków czeka wtedy na swoje zajęcia na korytarzu.

    Generalnie, od klasy IV dzieci musza być zdecydowanie bardziej ogarnięte i samodzielne niż w klasach I-III.
  • joanna_poz 27.01.14, 13:59
    Ale ju
    > z w przypadku czekania przez dziecko po lekcjach na zajęcia dodatkowe - bywa ró
    > żnie. U nas np. skrócono czas pracy biblioteki szkolnej jednego dnia w tygodniu
    > (jest to jedyne miejsce, gdzie dzieci spędzają "okienka") i multum dzieciaków
    > czeka wtedy na swoje zajęcia na korytarzu.

    w takich przypadkach u nas też jest obowiązek zgłoszenia, że dziecko na terenie szkoły (gdzie?) zamierza czekać na zajęcia dodatkowe. więc też nie ma takiego swobodnego plątania się i miejsca na improwizację.
  • agni71 27.01.14, 14:50
    No i o to chodzi, ze dziecko musi zgłosić, wiedzieć gdzie i tak dalej. Dzieciaki tak naprawdę szybko to wszystko ogarniają, ale też i nie ma co twierdzić, że w klasach od IV wzwyż organizacja pracy jest prawie taka sama, jak w klasach młodszych.
  • joanna_poz 27.01.14, 15:00
    ale też i nie ma co twierdzić, że
    > w klasach od IV wzwyż organizacja pracy jest prawie taka sama, jak w klasach mł
    > odszych.

    oczywiscie że organizacja pracy nie jest taka sama, ale też sporo zalezy od szkoły, czy to życie IV klasisty ułatwi czy utrudni jakimis bezsensownymi rozwiązaniami.
  • mama-ola 26.01.14, 21:32
    Nie mam jeszcze takich doświadczeń. Mój syn jest na razie w III klasie.

    Jeśli chodzi o matematykę, to może być prawda, że jest przeskok...
    Matematyka w klasie III wydaje mi się strasznie łatwa. Mój syn wymięka, gdy musi zrobić kilkanaście zadań na jedno kopyto, a wszystkie sprowadzają się do dodania dwóch, trzech liczb dwucyfrowych, zapisania wyniku i odpowiedzi całym zdaniem. Największa trudność polega tu na wytrzymaniu tej męki.
    Natomiast matematyka w klasie IV (wg jednego z programów) ma następujące działy: Liczby i działania (w tym rachunki pamięciowe, porównywanie różnicowe i ilorazowe, kwadraty i sześciany liczb, oś liczbowa); Systemy zapisywania liczb (w tym dziesiątkowy); Działania pisemne; Figury geometryczne (na płaszczyźnie, kąty, skala); Ułamki zwykłe; Ułamki dziesiętne; Pola figur (na płaszczyźnie); Prostopadłościany i sześciany (siatki, pola powierzchni). Aż 8 działów! To wychodzi mniej więcej jeden na miesiąc!
    Wydaje mi się, że niektóre z tych tematów warto by było dziecku przybliżyć, zanim pójdzie do IV klasy. Żeby się orientowało, o co chodzi.
    --
    Synowie: A. (9 lat) i M. (5 lat)
  • jakw 26.01.14, 21:46
    mama-ola napisała:

    > Nie mam jeszcze takich doświadczeń. Mój syn jest na razie w III klasie.
    >
    > Jeśli chodzi o matematykę, to może być prawda, że jest przeskok...
    > Matematyka w klasie III wydaje mi się strasznie łatwa.
    A ta z IV klasy wydaje ci się istotnie trudniejsza?

    Mój syn wymięka, gdy mus
    > i zrobić kilkanaście zadań na jedno kopyto, a wszystkie sprowadzają się do doda
    > nia dwóch, trzech liczb dwucyfrowych, zapisania wyniku i odpowiedzi całym zdani
    > em. Największa trudność polega tu na wytrzymaniu tej męki.
    > Aż 8 działów! To wychodzi mniej więcej jeden na miesiąc!
    No i? Matematyki są 4 w tygodniu. Czyli na 1 dział wypada co najmniej 16 godzin lekcyjnych.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • marika012 27.01.14, 07:56
    > A ta z IV klasy wydaje ci się istotnie trudniejsza?

    Jak się przez 3 lata wyłącznie wykonywało proste działania w zakresie 100 (rozszerzenie do 1000 syn miał w maju i czerwcu 3 klasy - szedł wesoła szkołą), to jest jednak w 4 klasie szok matematyczny. Tobie wydaje się to łatwe bo jesteś dorosła i masz to opanowane perfekt. Dla dzieci nie jest wszystko oczywiste. Brak czasu na utrwalenie jest tu największym problemem.
  • jakw 27.01.14, 22:07
    marika012 napisała:
    > Jak się przez 3 lata wyłącznie wykonywało proste działania w zakresie 100 (rozs
    > zerzenie do 1000 syn miał w maju i czerwcu 3 klasy - szedł wesoła szkołą)
    A czym się różni dodawania do 100 od dodawania do 1000? Co najwyżej rzędem wielkości.

    >, to jest jednak w 4 klasie szok matematyczny.
    Zawsze był. Po prostu w IV klasie zaczynała się (od kiedy pamiętam) matematyka bardziej na poważnie i bardziej abstrakcyjna. I sporo uczniów przed ostatnią reformą , i jeszcze przed poprzednią reformą, i jeszcze ze 2 czy 3 reformy temu zaczynało mieć w IV klasie problemy z matematyką.
    >Brak czasu na utrwalenie jest tu największym problemem.
    Jeśli jest to największy problem to jest to problem stosunkowo mały. Bo to znaczy , że uczeń jednak rozumie. I na ten problem jest pewna metoda: nazywa się zbiór zadań.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • marika012 28.01.14, 07:27
    Hm... ja myślę, że więcej dzieci by rozumiało jeśli mieliby dostatecznie dużo czasu na oswojenie się z nowym zagadnieniem.

    Nie chodzi mi o problem dodawania do 1000. Raczej o to, że przez 3 lata największą liczbą było 100. Po czym na pierwszych lekcjach w klasie 4 dzieci mają zapisywać i odczytywać liczby wielocyfrowe, miliony, miliardy. I to po jednej lekcji na ten temat. Na kolejnej lekcji potęgi a za dwa dni już działania pisemne.
    Tak to u nas realnie wyglądało!
  • jakw 28.01.14, 08:03
    marika012 napisała:

    > Nie chodzi mi o problem dodawania do 1000. Raczej o to, że przez 3 lata najwięk
    > szą liczbą było 100. Po czym na pierwszych lekcjach w klasie 4 dzieci mają zapi
    > sywać i odczytywać liczby wielocyfrowe, miliony, miliardy. I to po jednej lekcj
    > i na ten temat. Na kolejnej lekcji potęgi a za dwa dni już działania pisemne.
    > Tak to u nas realnie wyglądało!
    Realnie rzecz biorąc: sądząc po twoich postach to z tym nauczycielem w klasie IV z każdym programem byłby problem.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 28.01.14, 08:06
    marika012 napisała:

    > Raczej o to, że przez 3 lata najwięk
    > szą liczbą było 100. Po czym na pierwszych lekcjach w klasie 4 dzieci mają zapi
    > sywać i odczytywać liczby wielocyfrowe, miliony, miliardy.
    W poprzednim programie w klasach I-III też nie liczono do miliardów. Pewnie raptem do 1000 i nagle pojawiały liczby o kilka rzędów wielkości większe. Z nauczycielem, który leciał jak głupi - też sprawiałoby problem.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • plater-2 27.01.14, 00:19
    Dlatego przeciwna jestem poslaniu szesciolatkow do szkoly w systemie 3+3+3+3.

    Przejscie do klasy IV bedzie mialo miejsce juz w wieku 9 (!!!!!) lat.

    Stanowczo z wczesnie !!!!

    Moje pokolenie mialo je w wieku 11 lat !

    Szlismy systemem 4+4+4 i zaczynalismy w wieku 7 lat !
  • tawananna 27.01.14, 00:49
    > Przejscie do klasy IV bedzie mialo miejsce juz w wieku 9 (!!!!!) lat.
    >
    > Stanowczo z wczesnie !!!!
    >
    > Moje pokolenie mialo je w wieku 11 lat !
    >
    > Szlismy systemem 4+4+4 i zaczynalismy w wieku 7 lat !

    Nie wiem, kiedy "przejście" było w wieku 11 lat, ale przez co najmniej ostatnie 20 było w wieku lat 10.
  • plater-2 27.01.14, 13:18
    W latach 1977 - 2000 dzieci uczono systemem 3+4+4.
    Przedtem 4+3+4(LO), a od 1967 4+4+4 (wprowadzono VIII klase).



    Osoby, ktore mieszkaja w Warszawie, bywaja czesto zdziwione, jak się okazuje, że ktos nie mieszka w Warszawie ! A jest takich osob wiele milionow !!!!

    Osoby urodzone po 1971, ktore obdarowano systemem O + 3+7 zwanym "dziesieciolatka" (na szczescie odwolany w 1980 !) bywaja zdziwone, ze ktos szedl , kto poszedl do klasy I w 1961, nauczanie poczatkowe konczyl w wieku 11 lat !

    I takich osob zyja w Polsce miliony wink
  • angelina.6 27.01.14, 07:32
    Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi! Rozwiałyście wiele moich wątpliwości smile
  • iwoniaw 27.01.14, 13:06
    Nie, materiał nie jest specjalnie trudny, jest zwykłą kontynuacją treści z klas I-III. Faktem jednak jest, że na początku dzieci muszą się przestawić na nowy tryb, różne wymagania u różnych nauczycieli, nauczyć się planować pracę w perspektywie dłuższej niż "na jutro". Na początku moje dziecko było zdecydowanie bardziej przytłoczone niż w młodszych klasach. Ale po kilku pierwszych tygodniach (gdzieś tak do października) sytuacja się unormowała, dzieci się oswoiły z nauczycielami i treściami programowymi, a nauczyciele z nimi - i tak samo to oceniają rodzice innych uczniów z klasy mojego dziecka.

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • salma75 27.01.14, 13:22
    IV klasa - sukcesy i porażki smile.


    --
    http://i40.tinypic.com/2nstgux.png
  • plater-2 27.01.14, 13:25
    wsumie.pl/tylko-u-nas/75464-men-u-przekret-z-podrecznikami
  • marika012 27.01.14, 13:34
    Bardzo trafny artykuł. Tak właśnie wygląda rzeczywistość matematyczna w klasie 4.
  • iwoniaw 27.01.14, 13:50
    To prawda, że większość* z wymienionych zagadnień po reformie pojawia się po raz pierwszy dopiero w klasie IV - no ale co w związku z tym? W IV klasie jest 4 godziny matematyki w tygodniu i jest dość czasu na wprowadzenie i utrwalenie wszystkich przewidzianych treści. Co w tym dziwnego, że w starszych klasach dzieci poznają także całkiem nowe zagadnienia, których w ogóle nie poruszano w klasach I-III?


    *choć np. dodawanie i odejmowanie pisemne czy zadania z zegarem nadal są już w klasach I-III
    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • marika012 27.01.14, 14:21
    Problem, że nowe treści pojawiają się za szybko (wręcz z prędkością światła, gdy zestawi się z wałkowaniem do wyrzygania, dodawania do 100 przez 3 lata). Dziecko musi nauczyć się w rok tego, czego starsze roczniki uczyły się 2 lata.
    I według reformy sztuki tej mają dokonać dzieci rok młodsze.
    Coś nie do końca to ktoś przemyślał, nie sądzisz?
  • joanna_poz 27.01.14, 14:33
    > Problem, że nowe treści pojawiają się za szybko (wręcz z prędkością światła, gd
    > y zestawi się z wałkowaniem do wyrzygania, dodawania do 100 przez 3 lata).

    u mojego syna w III klasie w maju i czerwcu jechali już z działaniami do 1000, w tym pisemne.
    wiec w IV klasie dzieci nie odnotowały, ze cokolwiek jest za szybko, wrecz przeciwnie, nuda i łatwizna, dla tych co zdolniejszych.
    klasa cała byłych 6 latków.
    nie zauwazyłam wielkich nowosci w I polroczu. teraz się zaczely w II polroczu, bo geometrii raczej w klasie III nie było.
  • iwoniaw 27.01.14, 14:42
    Mam dokładnie takie same spostrzeżenia jak joanna_poz, zarówno w kwestii klasy III (działania do 1000 i pisemne dodawanie i odejmowanie pod koniec klasy III - i to nie były jakieś dodatkowe treści kserowane przez nauczycielkę, tylko zadania z podręcznika), jak i tego, że dzieci, które zaczynały jako 6-latki, spokojnie dają radę. Z nowości to w I semestrze mieli głównie pisemne mnożenie i dzielenie (ćwiczone do upadłego, już można było z nudów zdechnąć), częściowo też przeliczanie jednostek. Geometria to niby nowość, ale to są przecież póki co b. proste rzeczy - co to jest prosta, odcinek, mierzenie kątów kątomierzem - obwody prostokątów i kwadratów też już były w klasach I-III, więc nie do końca same nowości nawet z geometrii. Z czym tu można "nie nadążać"?

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • joanna_poz 27.01.14, 14:49
    co to jest prosta, odcinek, mierzenie kątów kątomierzem - obwody
    > prostokątów i kwadratów też już były w klasach I-III, więc nie do końca same n
    > owości nawet z geometrii. Z

    no dokladnie. nowe ale proste jak kąt prostysmile
  • marika012 27.01.14, 15:22
    U syna pojawiły się liczby 101-1000 w maju trzeciej klasy. Żadnych dodatkowych materiałów poza boxem dzieci nie dostawały. Młody miał wesołą szkołę.
    W 4 klasie wszystko było nowe i realizowane bardzo szybko.
  • marika012 27.01.14, 15:24
    Aha i działań pisemnych nie było w 3 klasie. No właściwie matmy nie było w klasach 1-3.
  • iwoniaw 27.01.14, 15:30
    No toż właśnie piszę, że u nas też żadnych dodatkowych materiałów nie było, pisemne dodawanie i odejmowanie i liczby do 1000 były w pakiecie podstawowym ("Nowe już w szkole").

    Cytat W 4 klasie wszystko było nowe i realizowane bardzo szybko.

    Co to znaczy "bardzo szybko"? Ile lekcji przeznaczają na 1 temat? Jak długo ćwiczą potem i utrwalają?
    Moje dziecko (korzystają z podręcznika GWO) obecnie rozpoczęło dział "figury geometryczne", są przy typach kątów i pomiarach kątów.


    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • marika012 27.01.14, 16:14
    Ha, widzisz i już wiem z czego te różnice. Nowe już w szkole jest znacznie ambitniejsze niż wesoła szkoła. Mój syn nie miał działań pisemnych w 3 klasie i pewnie wielu innych zagadnień, które były w waszym pakiecie.
    Teraz w 5 klasie to jest lajt, bo powtórka z ułamków zwykłych, dziesiętnych, obwodów, kątów- nowego niewiele. Do tego dostali 5 matematyk w tygodniu.
    W 4 klasie na jedno zagadnienie były 2 lekcje i sprawdzian albo klasówka. Nie było tygodnia bez sprawdzianu. Oni w ogóle nie utrwalali. Nowe zagadnienie i sprawdzanie stopnia opanowania. Tempo dla mnie, dorosłego zawrotne, po tym co się działo w 3 klasie.
    Skoro twoje dziecko połowę materiału 4 klasy przerobiło w 3 to ja się nie dziwię, że twierdzisz, że program banalny.
  • iwoniaw 27.01.14, 16:48
    Banalny to nie, uważam, że jest akurat jako kontynuacja i utrwalanie. Nasi mają teraz (w IV klasie) sporo kartkówek - ale naprawdę krótkich, 10-15 minutowych kartkówek po lekcjach utrwalających, więc skoro jest np. 1 lekcja - nowy temat, lekcje 2 i 3 - rozwiązywanie zadań z tego tematu (utrwalanie), lekcja 4 - krótka kartkówka i nowy temat, to nie uważam, żeby to było jakieś powalające tempo, zwłaszcza że w sumie te "nowe tematy" to są techniczne szczegóły/sposoby podchodzenia do danego typu zadań, a tak naprawdę przez cały I semestr to kokosili się z tą biegłością liczenia wprowadzając nowe sztuczki (działania pisemne, kolejność wykonywania działań itp.) i mieli max raz na miesiąc-dwa większy sprawdzian.

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • salma75 27.01.14, 17:17
    iwoniaw napisała:

    > ... kokosili s
    > ię z tą biegłością liczenia wprowadzając nowe sztuczki (działania pisemne, kole
    > jność wykonywania działań itp.)

    Problem w tym, że dla Ciebie i być może Twojego dziecko to tylko "kokoszenie się", a jak widać na podstawie tego wątku, dla większości rodziców i dzieciaków właśnie tego "kokoszenia się" brakuje, "kokoszenia", które ja nazwałabym utrwalaniem materiału.



    --
    http://i40.tinypic.com/2nstgux.png
  • agni71 27.01.14, 17:27
    Zgadzam się z salmą. Gdybyśmy nie powtarzali materiału ze starszą córką (V klasa) w domu, to nie miałaby z matmy 5 i 4 tylko tróje. Młodsza, z kolei, jest lepsza z matmy i na razie faktycznie radzi sobie praktycznie sama. Ale podejrzewam, że gdyby nie powtórka w domu, to nie dostałaby z ostatniej klasówki 6, tylko, powiedzmy 5.
  • iwoniaw 28.01.14, 10:17
    CytatGdybyśmy nie powtarzali materiału ze starszą córką (V klas
    > a) w domu, to nie miałaby z matmy 5 i 4 tylko tróje.


    No moment - i to ma być argument, że materiał jest za trudny/zbyt obszerny? Skoro dziecko "gorsze z matmy" (w porównaniu z siostrą, jak rozumiem) jest w stanie zaliczać materiał bez dodatkowej pracy w domu, a po przyłożeniu się osiągać wyniki dobre i bardzo dobre? No to jaka jest wobec tego definicja programu nauczania adekwatnego do możliwości uczniów i programu nauczania w klasach I-III? "Średnio zdolne dziecko dostaje szóstki bez żadnego dodatkowego wysiłku?"
    Zawsze mi się wydawało, że program nauczania powinien stawiać poprzeczkę tak, by na 6 musieli się nieco wysilić nawet najzdolniejsi, na 5 bardzo dobrzy musieli pracować w umiarkowanym stopniu, a dobrzy nieco więcej itd.
    Oczywiście, można dążyć do poziomu "pokoloruj drwala" na egzaminie szóstoklasisty, tylko czy o to powinno nam chodzić?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • iwoniaw 28.01.14, 10:10
    Dla ścisłości - ja nie uważam, że to "kokoszenie się" było mojemu dziecku zbędne (bo przeciwnie - bardzo potrzebne i gołym okiem laika widzę, jak wzrosła mu sprawność liczenia w pamięci), tylko nie pasują mi tu argumenty o "braku czasu na cokolwiek", skoro nasza matematyczka ewidentnie ma ten czas na utrwalanie, a z programem nie ma żadnych opóźnień.

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • makurokurosek 28.01.14, 10:19
    Wydaje mi się , że wszystko zależy od tego jakim pakietem i ile dodatkowych materiałów wprowadza nauczyciel klasy 1-3.
    Córka jest w trzeciej klasie, ale według mnie ma wprowadzone sporo materiału dodatkowego.
    Tak więc wprowadzenie do dodawania i odejmowania pisemnego w zakresie 1000 mieli w drugiej klasie, wiem że w drugim semestrze trzeciej będą to utrwalać.
    Mnożenie w zakresie 100 mieli w drugiej klasie, teraz w trzeciej to utrwalają i mnożą oraz dzielą liczby dwucyfrowe czasami trzycyfrowe przez liczby jednocyfrowe.
    Obliczenie obwodów kwadratu i prostokąta mieli w drugiej klasie teraz w trzeciej to utrwalają ( doszedł trójkąt ), zadania sa bardziej skomplikowane, wprowadzana jest skala i przeliczanie jednostek.

    W porównaniu z pakietem np " Odkrywam siebie" są sporo do przodu.
  • iwoniaw 28.01.14, 12:03
    No ja wiem, że poszczególne pakiety się różnią co do rozkładu materiału, ale w założeniu generalnie to ma być przecież ten sam materiał na klasy I-III, nawet jeśli w jednym są szybciej wprowadzane literki, a w innym matematyka - pod koniec III klasy powinny być opanowane te same zagadnienia, prawda? Skąd więc aż tak duże różnice, że jedni coś poznają i utrwalają, u innych jest to tylko hasłowo wprowadzone i "liźnięte", a jeszcze inni W OGÓLE tego nie robili (np. wspomnianego tu dodawania i odejmowania pisemnego?)

    Nie widziałam akurat pakietu "odkrywam siebie", ale kilka innych tak i nie widziałam, żeby w którymś z nich brakowało czegoś, co inne uwzględniały (moje dzieci i w bliskiej rodzinie korzystały w I-III z różnych wyd. Nowej Ery i WSiP, w sumie 4 różne pakiety)


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • makurokurosek 28.01.14, 13:12
    Wiele zależy od nauczyciela, czy opiera się tylko na boksie czy wprowadza coś dodatkowo. U nas zbiory zadań z matematyki są wprowadzane od klasy drugiej, tak samo jak z polskiego wypowiedzi pisemne na co najmniej 10 zdań z zachowaniem stylu.
    Nauczycielka mojego siostrzeńca opierała się tylko na boxie , tak więc wypowiedzi pisemne polegały na dopisaniu wyrazu, maks na napisaniu dwóch zdań, z matematyki również wychodziło bardzo bardzo kiepsko.
    Nic więc dziwnego, że później dzieciaki czują ogromny przeskok w klasie czwartej skoro przez pierwsze trzy lata właściwie nie musiały się wysilać.
  • asik_w 28.01.14, 12:02
    Chyba największy przeskok mają rodzice wink dzieci szybko się wdrażają smile
    --
    Prosimy o 1% dla Kamilka, podopiecznego Fundacji Studenckiej „Młodzi-Młodym”

    KRS: 0000270261
    Cel szczegółowy: Kamil Walczak 4103
  • cubasugar 27.01.14, 14:59
    Ja sobie zadałam trud i porównałam materiał z przyrody i historii z materiałem sprzed reformy związanej z sześciolatkami. Program z przyrody jest dużo obszerniejszy, jest tego naprawdę dużo więcej niż 2 lata temu. Wydaje mi się, że historii też jest więcej. Jest więcej definicji, często bzdurnych i dla dzieci mało interesujących. Poprzednio program historii kładł większy nacisk na zainteresowanie dzieci przedmiotem, a nie wkuwanie pierdyliona defincji. Z matematyki pędzą w zastraszającym tempie. Klasa IV jest naprawdę trudna. Moje osobiste dziecko jest znięchęcone i wcale mu się nie dziwię.
  • marika012 27.01.14, 15:24
    Historii jest teraz mniej zdecydowanie.
  • iwoniaw 27.01.14, 15:25
    CytatProgram z przyrody jest dużo obszer
    > niejszy, jest tego naprawdę dużo więcej niż 2 lata temu. Wydaje mi się, że his
    > torii też jest więcej.


    Aż boję się pomyśleć, co oni robili te 2 lata temu na ww. przedmiotach. Bo moje dziecko w IV klasie przez I semestr ma omówione właśnie połowę tematów przewidzianych przez podręczniki i mam wrażenie, że niemal nic nie robią. To już prędzej z polskiego nabywają jakichś nowych wiadomości i umiejętności i z tej matematyki nieszczęsnej utrwalają (głównie biegłość w liczeniu zresztą, bo inne rzeczy są tam trywialne i były w klasach I-III).

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • joanna_poz 27.01.14, 15:32
    no u nas na historii było niewiele z historii (zeby nie rzec nic)- raczej wiedza o spoleczenstwie.

    z przyrody dla mojego syna glowna trudnosc to spamietanie trudnych slow typu:
    resublimacja
    fotosynteza
    chlorofil
    i takie tamsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.